Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:47] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radio Paranormalium. Rozpoczynamy jak co czwartek kolejny odcinek audycji o świadomych snach. Prawdopodobnie jedyna audycja na żywo w polskim internecie o tej tematyce. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami oneironauci: Mikołaj, Patryk, Robert i Kamil. Witajcie panowie.
[01:09] - Cześć.
[01:10] - Witam wszystkich.
[01:11] - Tematem dzisiejszej audycji będzie świadomy sen jako symulacja. Tradycyjnie jednak na początku podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Możecie również do nas pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Ruchu Oneironautycznego, a jeżeli ktoś woli to może nam wysyłać pytania na adres e-mailowy radio@paranormalium.pl. Kto by chciał z panów dzisiaj obecnych zacząć temat? Może Kamil? Prosimy Kamilu.
[02:07] - Jak już wcześniej powiedziano, tematem dzisiejszej audycji są świadome sny jako pewnego rodzaju symulacja. Chciałbym ten temat rozwinąć słowem wstępu. Jak wiemy wszyscy bardzo dobrze, świadome śnienie niesie ze sobą wiele korzyści. Do takich korzyści możemy zaliczyć między innymi pozbycie się koszmarów, walkę ze swoimi fobiami. Wtedy ten świadomy sen ma wymiar terapeutyczny. Możemy również wykorzystać to dla rozrywki. Na naszej grupie oneironautycznej nawiązała się taka rozmowa, o czym mielibyśmy dzisiaj rozmawiać i jak ten temat rozwinąć. Mikołaj podpowiedział, że jako ten rdzeń dyskusji można by potraktować kilka pytań, na które będziemy starali się odpowiedzieć. Czy lucid dream można wykorzystać do tworzenia scenariuszy filmowych czy teatralnych? Czy LD umożliwia zrobienie próby?
W sensie czy można się nauczyć zarówno siebie, jak i te senne postacie w trakcie tego świadomego snu? Czy można nauczyć ich kwestii dialogów? Czy można nauczyć się scenariusza i odtworzyć go we śnie? Czy można to wykorzystać do ewentualnej poprawy scenariusza poprzez oglądanie tego spektaklu z perspektywy widza? Będziemy mówić o ograniczeniach takiego pomysłu. Także tutaj, jak widzicie, ten temat też będzie ocierał się o techniki związane z naszą pamięcią i zapamiętywaniem. To również ma swoje korzenie, związek z tym, o czym śnimy. Szukając materiałów, przygotowując się do dzisiejszej audycji, natknąłem się na pewną wypowiedź na forum związanym ze świadomym śnieniem. Facet w trakcie swojej wypowiedzi opisał o możliwości ćwiczenia we śnie fikołka i popisów akrobatycznych. To był taki temat, który się potem rozwinął, że świadome śnienie można wykorzystać nie tylko po to, żeby doskonalić się w pewnych umiejętnościach, zarówno teatralnych, czy sportowych, czy innych, ale można nauczyć się pewnych umiejętności od podstaw, ponieważ nasz mózg w ten sposób może wytworzyć nową ścieżkę neuronową, która będzie odpowiadała za daną czynność i to umożliwi nam wykonanie jej naprawdę w realnym życiu.
Nie jestem pewien, czy to nie jest w pewnym stopniu przecenianie możliwości świadomego snu i naszego umysłu, ale trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o samo ćwiczenie pewnych technik, jeżeli chodzi o samo ćwiczenie pewnych rzeczy, które wykonujemy w życiu codziennym, to jednak świadome śnienie bardzo się przydaje. Można powiedzieć na przykład o sportowcach, którzy w trakcie meczu strzelają bramki i nie mają z tym problemu, ale jednak mają pewną blokadę wchodząc na murawę związaną nie tyle z ich umiejętnościami praktycznymi, z umiejętnościami fizycznymi, ale na przykład z barierą związaną z pokonaniem stresu. I tutaj lucid dream Ma to zastosowanie jako symulacja, gdzie można pewne rzeczy już przeżyć wstępnie w trakcie swojego snu i przygotować się na reakcję publiczności. Jeżeli na przykład mamy jakieś przemówienie czy jakiś występ na reakcję odbiorców i na to, co będziemy wtedy czuli, jakie odczucia będą nam towarzyszyły już w trakcie tego naszego performansu. Tutaj chciałbym jeszcze powiedzieć, że starając się wstępnie odpowiedzieć na pytanie, czy można wykorzystać świadome śnienie do stworzenia między innymi scenariuszy filmowych czy teatralnych. Tak. Myślę, że można, ale pod warunkiem, że osoba, która by tę czynność praktykowała, byłaby już na naprawdę zaawansowanym poziomie, jeżeli chodzi o świadome śnienie, nie dziejące się typowo z przypadku, ale dzięki zastosowaniu konkretnej techniki i odpowiednim ćwiczeniom, która byłaby już w stanie ten sen kontrolować. Jak wiadomo, świadomy sen też można podzielić na kilka typów, w zależności od tego, na ile aktywizujemy swoją świadomość. Nie każdy świadomy sen pozwala nam ograniczyć prawa fizyki i robić rzeczy, na które mamy ochotę dowolnie. Czasami jest tak, że jesteśmy tylko biernym obserwatorem.
Mamy świadomość, że coś się dzieje w tym śnie, jednak nie możemy bezpośrednio wpływać na to, co w nim następuje. Czasami jest również tak, że mamy pewne możliwości, ale w pewnym momencie pojawiają się blokady. To wynika oczywiście z braku umiejętności i ćwiczeń. Praktyka dopiero umożliwia pokonanie tych barier. Myślę, że praktyka wielu miesięcy, a nawet i wielu lat. Natomiast to, co ważne, jeżeli chodzi o zapamiętanie pewnych kwestii związanych ze scenariuszem, o ćwiczenie swojej pamięci, to myślę, że nie tylko świadomy sen, ale i również ten sen nieświadomy, który przeżywamy, mógłby jakoś nam w tym pomóc. Wszystko zależy od możliwości naszej pamięci, od tego, jak potrafimy dużą ilość informacji przetworzyć w trakcie snu. Chodzi też o umiejętność pozbycia się pewnych informacji, które nam zawadzają. Jeżeli na przykład wykorzystalibyśmy jedną z technik do osiągnięcia świadomego snu, na przykład WILD, czyli Wake Induced Dream, która jest według mnie najskuteczniejsza, ale równocześnie wymaga regularności i samodyscypliny. Kiedy wprowadzamy się jednocześnie w stan czuwania i fizycznego snu z zachowaniem tej świadomości swoistej autohipnozy, to właściwie jeżeli byśmy wyłączyli swoją świadomość w odpowiednim momencie, w trakcie osiągania tej techniki moglibyśmy mieć sen.
Oczywiście nieświadomy, ale sen wyższej jakości, gdzie te rzeczy, które nam się przydarzały, moglibyśmy potem przenieść do rzeczywistości. I tak właśnie tutaj na jednym z forum znalazłem taką ciekawą wypowiedź, która jest bezpośrednio związana z naszą dzisiejszą audycją. „Zauważyłem ostatnio, że aby osiągnąć LD trzeba się w coś zaangażować zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Ja ostatnio byłem bardzo zaangażowany w działalność koła teatralnego w moim liceum. W rezultacie ciągle śniły mi się próby i występy. Którejś nocy zauważyłem podczas jednego z takich snów nieprawidłowości, co sprawiło, że w ciągu jednej nocy miałem aż trzy świadome sny. Co ciekawe, nigdy wcześniej nie doświadczyłem LD.„ Także właściwie ta wypowiedź wskazuje nam na to, że w trakcie tego nieświadomego snu też otrzymujemy od mózgu pewne sygnały, które moglibyśmy wykorzystać pozytywnie w ćwiczeniu naszych umiejętności, w doskonaleniu ich. Tylko kluczowym jest tutaj wyczucie tej świadomości, obudzenie naszej świadomości przy jednoczesnym śnie fizycznym. I tutaj to, co jeszcze chciałbym powiedzieć, bo podałem przykład prób teatralnych, o czym chcieliśmy dzisiaj rozmawiać, ale tych sytuacji życiowych może być znacznie więcej i one nie muszą się wiązać z działalnością typowo profesjonalną czy zawodową, jak na przykład sport czy teatr, ale też można by wykorzystać w takich sytuacjach typowo z życia codziennego. Na przykład nieśmiałe osoby mogliby poćwiczyć ośmielanie się w kontaktach towarzyskich, podchodząc do dziewczyn na przykład.
Czy jak mogliby się zachować w obliczu niebezpieczeństwa, gdyby spotkali się z grupą agresywnych osób. Także myślę, że korzyści płynące z tego w realnym życiu są naprawdę spore i jest ich całkiem dużo. To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że koledzy będą chcieli jeszcze jakoś nawiązać. Do samego tematu. Mam nadzieję, że Mikołajnie uprzedziłem cię z kwestii, o której ty chciałeś opowiedzieć. Także przekazuję głos kolegom.
[12:18] - Ja bym chciał tylko powiedzieć na temat nauczania się, ćwiczenia pamięci, bo nie znam się na tej dziedzinie. Ile stron ma scenariusz na internecie? Tam gdzieś widzisz, że ponad sto. Ja kiedyś znalazłem kurs czytania fotograficznego. Podeślę linka. To jest PDF, można sobie ściągnąć i to czytanie fotograficzne to podobno taka technika, że czytasz i zapamiętujesz. Wprowadzasz się w jakiś stan, czytasz i zapamiętujesz wszystko i potem to pamiętasz po jednokrotnym przeczytaniu. To jest taki kurs książkowy. Linka podeślę i może będzie w przypisach potem.
[13:13] - Tak. Ja tylko chciałbym jeszcze powiedzieć o pewnej rzeczy, o której nie wspomniałem wcześniej. Myślę, że wiele zależy od tego, jakie osoby, jakie postacie zdarza się nam spotykać w trakcie snu. Bo na przykład tak jak wspomniałem wcześniej o tej możliwości: czy istnieje możliwość przeprowadzenia próby z dialogami, nauczenia poszczególnych osób wypowiadania ich kwestii poszczególnych w tej symulacji? Ja na przykład doświadczając świadomego śnienia mam z tym duży problem, ponieważ albo w trakcie moich świadomych snów towarzyszy mi jałowa pustka i nie spotykam żadnych ludzi na swojej drodze, a jeżeli już spotykam, to są albo w jakimś stopniu do mnie negatywnie nastawione, albo najczęściej obojętne i małomówne. Także to właśnie byłoby tym kluczowym. Rozwiązanie tego problemu na pewno by pomogło w podniesieniu jakości tych snów i wykorzystywaniu ich jako symulacji. Nie wiem jak wy. Jeżeli macie sny świadome, to nie wiem, jak u was reagują napotkane osoby, ale ja mam do czynienia zazwyczaj z tą neutralnością i obojętnością.
[14:42] - To może teraz Mikołaj.
[14:44] - Wcześniej mówiłeś o zastosowaniu wizualizacji w snach.
[14:50] - Tak.
[14:51] - Osobiście nigdy w LD nie zająłem się tą tematyką, ale nieskromnie mówiąc jestem zawodnikiem kickboxingu Muay Thai. Startuję na różnych pucharach Polski oraz na jeszcze wyższych zawodach. I powiem szczerze, że wizualizacja przed snem w formie rozluźnienia się bardzo mi pomaga potem. Nie wiem, czy ma to jakiś związek.
[15:19] - Bo dzięki tej wizualizacji w jakiś sposób przygotowujesz się na to, co cię czeka. Staje się to bardziej znajome dla ciebie. Także ten stres też znika.
[15:29] - A zdarza ci się, Mikołaj, przepraszam, że wejdę ci w słowo. Zdarza ci się przeżywać w trakcie snu te sytuacje, które już miałeś wcześniej? Tak jak mówisz, jakieś sparingi czy zawody. Zdarza ci się, że to powraca w twoich snach, ale jednak masz tę świadomość, że to jest sen?
[15:49] - Powraca bardzo często i to jest nawet jeden z moich znaków sennych, który jest dość nietypowy w sumie, bo w realnym świecie na jawie nie mam jak wykonać testu rzeczywistości. Ale tak, pojawiają się, chociaż nigdy przez to nie odzyskałem świadomości.
[16:07] - Marku, jeżeli mógłbym cię prosić o zajrzenie, co się dzieje u nas na czacie, bo widziałem jakąś ciekawą dyskusję i Yubi się chyba pojawił i widać, że nas chyba dzisiaj słucha również tak jak ostatnio.
[16:22] - Tutaj takie pytanie ciekawe od Krir Skaja padło: a jak ludzie, którzy zajmują się snami funkcjonują podczas pełnej świadomości? Tu jeszcze pisał: bo czasami mi to wygląda na ucieczkę w sen. Tak im dobrze, tak błogo i tak super, a w normalnym życiu wysiadają.
[16:39] - Zależy to oczywiście od psychiki, bo wiadomo, że świadome śnienie jest zjawiskiem bardzo przyjemnym i w jakimś stopniu też uzależniającym. Także wszystko zależy od tego, czy z czasem nasza psychika będzie potrafiła się oprzeć tej ucieczce. Myślę, że bardzo ważne jest to, żeby pewne rzeczy przeżywać przede wszystkim na jawie, a świadomy sen pomaga dopiero oswoić się z nimi wcześniej. Chociaż są pewne rzeczy, których nie jesteśmy w stanie wykonać w świecie rzeczywistym, a świadomy sen nam to uniemożliwia. Z mojego doświadczenia akurat ja co prawda miewam teraz świadome sny trochę rzadziej, bo trochę może opuściłem się w tych regularnych ćwiczeniach, ale w czasach, kiedy się starałem, miałem przynajmniej jeden dzień w tygodniu, jedną noc w tygodniu miałem ze snami świadomymi, które były bardzo barwne i które mi pozwalały jakoś realizować to, czego nie mogłem w tym okresie zrealizować w życiu codziennym. Natomiast na pewno taka praktyka nie zasługuje na jakąś Na jakąś pochwałę. Oczywiście trzeba być świadomym, że niesie to również pewne zagrożenie, ale na pewno to zagrożenie jest o wiele mniejsze niż w przypadku innych używek, takich jak narkotyki czy alkohol.
[18:14] - Nie widzę tutaj dalszych komentarzy na czacie. Tutaj jeszcze było coś takiego. Słuchacze podzielili się troszeczkę swoimi doświadczeniami związanymi ze świadomymi snami. Honda33 pisze: „Sen to to, co ludzie chcą zobaczyć podczas spania. Mózg to rejestruje i przetwarza na inne obrazy, wyobraźnię”. Jubi natomiast pisze, że miał kiedyś okres, że gubił się. To znaczy prowadził wtedy życie na kilku płaszczyznach i jeżeli dobrze rozumiem wiadomość, to trochę się gubił. Czy to jest sen, czy nie sen? Gregor pisze o koledze w pracy, który śpi w każdej wolnej chwili. Wystarczy nawet pięć minut.
Jak jest cisza to szybko zaśnie, ale jak ktoś się wkręci to masakra.
[18:58] - Tak. Tutaj co do wypowiedzi Hondy33, że sen to właściwie to, co ludzie chcą zobaczyć podczas spania. Mózg to rejestruje na inne obrazy i wyobraźnię. Ja bym polemizował, bo jednak zdarza się, że przecież w trakcie snu mamy te koszmary i są to rzeczy, których chcielibyśmy raczej się trzymać od nich z daleka. A jednak jakoś złośliwie zdarza się, że nam się śnią. I tak samo ludzie, którzy chcą uciec od jakichś wspomnień przykrych na przykład, potem muszą się męczyć z tym samym w rzeczywistości. Także to chyba nie jest do końca tak. Natomiast zgodzę się, że taki dobry, świadomy sen właściwie powinien na tym polegać, że powinniśmy odczuwać to, na co mamy ochotę i co chcielibyśmy robić.
[19:47] - Chwilowo nie widzę innych pytań. Zachęcamy do nadsyłania pytań i komentarzy oraz do dzwonienia. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02 bądź też na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl.
[20:18] - Marku, właśnie jeszcze tutaj jedna wypowiedź Jubiego mnie trochę zafascynowała, bo napisał właśnie, że osobiście przedkłada sen świadomy nad out of body experience. No i właśnie jestem tutaj zaintrygowany. Ja akurat co prawda nie praktykuję OOBE, nie mam z tym jakichś doświadczeń, ale większość ludzi, z którymi rozmawiałem, jednak ich celem jest OOBE, a nie LD. Także dlatego tutaj właśnie mnie ta wypowiedź zafascynowała. Słyszałem też, że bardzo często właśnie jest tak, że jeżeli spotykamy jakieś postacie w trakcie naszych świadomych snów, to zdarza się nam różnie je traktować. Nieraz właśnie jesteśmy uprzedzeni do nich na tyle, że właściwie nie mamy ochoty się do nich zbliżać. Natomiast z tego, co słyszałem, to ci, którzy podróżują w projekcjach astralnych, jednak traktują inne napotkane osoby jako takie wyższe formy inteligencji. Szkoda, że Jubi dzisiaj akurat się z nami nie połączył, bo pewnie jeszcze byśmy jakoś tą dyskusję pociągnęli. Chyba że właśnie wypowiedziałby się na czacie, to byśmy jeszcze o tym porozmawiali.
[21:47] - Tutaj jeszcze tylko Gregor dopisał, że jeżeli chcesz uciec od złych wspomnień, to jest to też sen życzeniowy. Nie widzę dalszych komentarzy na czacie, dlatego też-
[22:00] - Jest coś nowego od Clear Sky na czacie.
[22:03] - A właśnie, bo tak troszeczkę zerkam na Skype'a, troszkę zerkam na czata, a troszkę zerkam do książki, która będzie do wygrania w konkursie w niedzielę, czyli w Lekturach Paranormalium. Tu pozwolę sobie zareklamować tę edycję. Otóż 18 września po „Debacie Niekontrolowanej” koło 21:30 na naszej antenie będzie można wygrać książkę Roberta Noble „OOBE. Ścieżka serca”. I oczywiście jest tam też troszeczkę rzeczy ciekawych o świadomym śnieniu. Także jeżeli ktoś chce tę książkę zdobyć, to zachęcam do słuchania w niedzielę o 21:30 konkursowe Lektury Paranormalium. A co do komentarza od Clear Skya à propos snów. Czy koledzy, którzy zajmują się świadomymi snami wykonują jakieś praktyki, techniki pracy z umysłem podczas pełnej świadomości? Bo jakoś nie do końca rozumiem tej metody, że zamiast rozwijać umysł w pełnej świadomości próbuje się ten aspekt sprowadzać do stanu śnienia.
[23:00] - Tak. Chciałbym się odnieść właśnie do tej wypowiedzi. Tutaj Clear Sky ma rację, bo oczywiście w trakcie naszej pełnej świadomości to, co będziemy robić, jest kluczowe. To wprowadzanie się w świadome śnienie może nam pomóc osiągnąć ten stan świadomego śnienia. Natomiast jeżeli chodzi o to, co jest najważniejsze, to właśnie to, żeby po przebudzeniu, kiedy już odzyskujemy świadomość, ale jeszcze pamiętamy ten sen, starali się ten sen zapisywać i przypomnieć sobie go ze wszystkimi szczegółami i przeanalizować też w jakimś stopniu, jakie zdarzenia, które nas spotkały w trakcie naszego dnia, naszej codzienności sprawiły, że ten świadomy sen nam się przytrafił i akurat z czym się wiąże. Także tutaj prowadzenie takiego dziennika snów jest myślę, że kluczowe. Ja na przykład bez tego nie byłbym w stanie osiągać tak często świadomych snów jak do tej pory. Natomiast to, o czym mówi dalej, że nie do końca rozumie tę metodę, żeby zamiast rozwijać umysł w pełnej świadomości, próbuje się ten aspekt wprowadzać do stanu śnienia. Tutaj kluczowym byłoby zrozumienie zasad funkcjonowania naszego mózgu. Ja co prawda nie jestem kognitywistą, ale czytałem, że ta częstotliwość fal mózgowych jest tutaj kluczowa.
Fale o wysokiej amplitudzie, fale delta pomiędzy 0,5 a 3,5 megaherców są charakterystyczne dla świadomego śnienia. Żeby rozbudzić umysł, sprowadzić go do stanu, kiedy emituje te fale, niezbędne są techniki autohipnozy. Technik jest oczywiście wiele. Tak jak mówiłem o metodzie WILD, że jest to technika najskuteczniejsza, ale moją pierwszą taką techniką było, nie pamiętam, jak się nazywa ta technika, ale wiem, że mnie bardzo zainspirowała. Zamykamy oczy, wyobrażamy sobie, jak wygląda nasz pokój. Patrzymy na nasz pokój, zamykamy oczy, ale nadal mamy przed oczami jego wygląd. Wyobrażamy sobie kropkę, która znajduje się na suficie i sunie powoli do krawędzi między sufitem a ścianą. Potem spływa po suficie i co najważniejsze, żebyśmy sobie wyobrazili, że jest pod nami i sunie pod nami, kiedy my leżymy na wznak na plecach z twarzą skierowaną ku sufitowi. To pomaga osiągnąć pewne wibracje. Jeżeli ktoś wcześniej nie próbował żadnych technik wprowadzających w praktykę świadomego snu, to może być w szoku na początku, bo pierwsze wrażenia są dosyć nieprzyjemne, bo zaczyna nam mrowieć ciało.
Czujemy, jak mrowieją nam kończyny. Pojawia się paraliż senny. Do wszystkiego oczywiście powinniśmy podejść spokojnie i zachowywać się jako obserwator. Jeżeli tego chcemy, to nie powinniśmy z tym walczyć. Potem pojawiają się różne bodźce, kształty i kolory, tak zwane hipnagogi, które stopniowo przeistaczają się w konkretne obrazy, które widzimy w naszych snach. To jest moja technika. Nie wiem, jaką technikę mają chłopaki ulubioną. Może zabiorą głos w tej sprawie. Wiem, że temat naszej audycji jest trochę inny, ale mam świadomość, że pojawiają się co chwilę nowi słuchacze i musimy wprowadzić niektórych od początku w ten temat.
[27:06] - Ja się odniosę jeszcze do technik stosowanych podczas pełnej świadomości. Myślę, że równie często, tak jak prowadzenie dziennika snów, korzysta się z testu świadomości, które polegają na przykład na zatkaniu nosa i zaciągnięciu się powietrzem przez niego.
[27:29] - Tak, to są testy rzeczywistości, które pewnie miałeś na myśli. Ja na przykład zauważyłem, że w moich snach nie działają włączniki światła i zawsze się mylą wskazówki. Jeżeli patrzę na zegarek, to jest zawsze północ albo w ogóle nie ma wskazówek. Cyfrowych mi się nie zdarzyło, żebym miał zegarka. Może dlatego, że akurat na co dzień noszę inny zegarek, ale z tym zawsze jest problem. To są moje dwa ulubione testy. Staram się zawsze zrobić tę samą czynność w trakcie snu świadomego i myślę o tym przed zaśnięciem. Na przykład staram się spojrzeć w lustro i napić się wody. Pamiętam, żebym to robił zawsze w trakcie świadomego śnienia jako pierwsze. Nie wiem, jak Robert.
Jaką ty masz ulubioną technikę?
[28:22] - Ja nie mam jednej wybranej ulubionej techniki. Różnych używam, głównie WILD. Chciałem polecić książkę, jeżeli mogę, naszego kolegi z ruchu, Mariusza: „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Nie, to jest nazwa audycji wasza. Książka się nazywa „Nasze drugie życie” chyba.
[28:55] - A możesz, Robercie, powiedzieć, jaki jest autor i jeszcze raz tytuł? Bo chyba coś mi się pomyliło.
[29:04] - Mariusz Sobkowiak, „Świadomy sen. Nasze drugie życie”. Chyba tak. Autorem jest zmarły nasz kolega z ruchu. Tam jest wiele różnych ciekawych rzeczy opisanych o świadomym śnie, między innymi techniki, metody utrzymania snu. Warto przeczytać. Dla każdego początkującego oneironauty to lektura obowiązkowa.
[29:29] - Tak, to jest akurat dostępne, można wygooglować bez problemu, bo to jest nawet na wolnej licencji, także można sobie odtworzyć w PDF-ie. To taki przewodnik na start. Także tutaj się zgodzę. Tutaj jeszcze na czacie Clear Sky pisze: „Jak ewentualnie praca w stanie snu wpływa na realne zmiany w świadomości? Czy świadome śnienia wzmacniają nas w sensie mentalnym, duchowym, gdy funkcjonujemy w stanie pełnej świadomości?” Wzrasta pewność siebie, wiara w siebie, wzmacnia się nasze zrozumienie, wewnętrzna mądrość. Stajemy się bardziej uważni, coraz więcej dostrzegamy i z różnych perspektyw. Jak techniki ze snem kształtują naszą osobowość, charakter czy duchowe atrybuty? Nie wiem, chłopaki, jak byście się do tego odnieśli.
[30:24] - Świadomych snów można używać do sytuacji, kiedy występują u nas koszmary i tak dalej, ale w świadomym śnie możemy także zwalczać nasz wstyd podczas występów publicznych. Jeżeli będziemy wykonywać daną czynność bardzo wiele razy w świadomym śnie, w końcu przestaniemy się tym stresować i wpłynie to pozytywnie na jawę.
[30:57] - Oczywiście, żeby to miało jakiś sens, te świadome sny musiałyby pojawiać się bardzo często. Także najpierw, zanim zaczniemy coś ćwiczyć na poziomie świadomego śnienia, nasze otwieranie się, to jednak będziemy musieli wcześniej nauczyć się tych technik, żeby zapadać w ten świadomy sen, a dopiero potem nauczyć się technik, które nam pozwolą to rozwijać w trakcie świadomego snu. Także to jednak nie jest takie łatwe. Ja na przykład powiem szczerze, że tak naprawdę nie wykorzystywałem moich snów do rozwijania swoich umiejętności, chociaż cały czas się nad tym zastanawiam. Często jest tak, że nasze rozmowy, które odbywamy w ruchu oneironautycznym, dopiero nas inspirują do podejmowania pewnych działań i my sami też się rozwijamy w tym kierunku. Ja na przykład osobiście traktowałem świadome śnienie tylko i wyłącznie jako rozrywkę, ale teraz będę chciał rozpocząć u siebie etap rozwijania moich umiejętności we śnie. Gregor wcześniej napisał z pytaniem: „Czy ktoś kiedyś zdefiniował świadomy sen? W jakiej fazie aktywności mózgu się zaczyna i kończy?” Tak, jest to faza delta. Wiele jest tych faz: gamma, alfa, theta. Podobno w takiej samej fazie ma miejsce OOB, ale nie jestem pewien.
Nie wiem, czy ktoś tutaj będzie mógł mnie poprawić. Natomiast to jest faza delta. I dalej: „Czy jest jakaś metoda, która pomoże lub ułatwi takiemu laikowi jak mi wejść w stan świadomego snu?” Jest wiele tych metod. Jeżeli masz problem, żeby samemu się wprowadzić w tę fazę za pomocą stanu relaksacji, to możesz spróbować na przykład techniki polegającej na tym, że ustawiasz sobie budzik w trakcie nocy, który budzi cię po trzech godzinach od zaśnięcia. Od tego momentu, kiedy kładziesz się spać, przez godzinę starasz się coś w tym czasie robić po przebudzeniu, tak żeby zaangażować w pełni świadomość. To może być czytanie książki, ale pod warunkiem, że będziesz czytał tę książkę, analizował fabułę, a nie będziesz na przykład tępo patrzył się w jeden punkt, jak często jest po przebudzeniu, jeżeli we śnie wybudzimy się z głębokiego snu. Możesz porozwiązywać sobie jakieś zadania z matematyki czy porobić coś innego, pograć w gry komputerowe. Podobno bardzo pomagają. I potem zasypiasz na kolejne trzy godziny. Wstajesz po tych trzech godzinach i jeszcze raz próbujesz coś porobić i kładziesz się jeszcze raz na chwilę.
To była chyba metoda trzy plus jeden. W ten sposób można zwiększyć szansę na świadomy sen. Ja tej techniki akurat nie próbowałem, bo mi o wiele łatwiej przychodzi pomyślenie o tym, że chcę mieć świadomy sen i powoli się wprowadzać, starać się nie przegapić tego momentu, kiedy tracimy świadomość w trakcie snu. Chociaż nie zawsze się udaje. Ja mimo swoich starań jednak też mam takie chwile, kiedy nie jestem w stanie nad tym zapanować. I tutaj Yubi pisze dalej: „Wiele dziwnych teorii, nie chcę tu nawiązywać do jakichkolwiek wierzeń, mówi o tym, że rzeczywistość jest wielopoziomowa, zhakowana. Na przykład mówi o tym David Icke. Moje doświadczenia senne też idą w kierunku tych przypuszczeń. Uważam, że coś w tym jest. Jakie panowie macie do tego podejście?” Właśnie, tutaj tak jakby Yubi zahaczał o „Matrix”, o „Incepcję”.
Że jednak ta nasza rzeczywistość też może być jakąś formą snu, z tego, co zrozumiałem. Albo ta rzeczywistość też ma jakieś swoje jeszcze inne poziomy. Nie wiem, czy słyszeliście o takich teoriach w ogóle. Jak byście się do tego odnieśli?
[35:11] - Ja oglądałem parę filmów od tego pana Icke, w których mówił między innymi o teoriach różnych rzeczywistości. Przyznam, ciekawe.
[35:30] - Ciężko jest to na pewno jakoś udowodnić. Także to może pozostać w sferze naszych przypuszczeń, odczuć. Osobiście się z tym nie spotkałem. Z moich doświadczeń akurat nic takiego nie miało miejsca. Tak jak tutaj Yubi pisze, że kiedyś miał sen, gdzie widział Ziemię w kosmosie. Na prawo były drzwi, a za nimi taka sama Ziemia. Coś jak hologram. Clear Sky napisał wcześniej: „Jeszcze jedno. Zabawa ze snem jest w gruncie rzeczy przebywaniem w iluzji. Co zatem rozumiemy pod pojęciem świadomego snu?
Że możemy dowolnie manipulować iluzją, w której przebywamy? Jakaś forma holodecku rodem ze Star Treku?” Tak, właściwie tak. Jeżeli jesteśmy na tyle wyćwiczeni w tym śnie, to możemy równie dobrze latać, jak i teleportować się. Możemy robić coś zupełnie niemożliwego, na przykład jeść tak długo, aż pękniemy na przykład, co w rzeczywistości nie jest możliwe. To wszystko zależy od wyćwiczenia. Są rzeczy, które łatwiej osiągnąć, są rzeczy, które osiągnąć jest o wiele trudniej. Warto też zwrócić uwagę, że na początku, jeżeli mamy te świadome sny, to jednak pojawiają się jakieś blokady, które mimo naszej woli i tego, że jesteśmy świadomi, że to jest sen, to jednak uniemożliwiają nam zrobienie pewnych rzeczy. Na przykład ja miałem problem, z którym długo walczyłem, że chciałem gdzieś iść. Wiedziałem, dokąd idę, ale w pewnym momencie budynek, do którego szedłem, się zmieniał i pojawiało się coś innego i musiałem wejść tam, gdzie już byłem. Nie miałem innego wyjścia.
Albo pojawiała się taka niewidzialna ściana, że coś mnie blokowało. Pojawiały się też problemy związane ze zwykłymi snami, na przykład, że próbuję uciec, ale moje ruchy są coraz wolniejsze. Często miałem taki sen, że uciekałem w korytarzu i byłem świadomy, że to jest sen. Wiedziałem, że muszę dotrzeć do drzwi, które są na końcu, ale zawsze, kiedy majstrowałem, to był akurat taki koszmar. Zawsze jak majstrowałem przy drzwiach, żeby otworzyć gałkę. Pamiętam, że w dzieciństwie nie umiałem otwierać tych drzwi z gałką i zawsze jak próbowałem je otworzyć, to czułem, że coś łapie mnie za ramię i wtedy się budziłem. Także zdarza się coś takiego. Natomiast tak jak mówię, trzeba mieć świadomość, że w tych snach nasza podświadomość płata nam figle. I to, co jest takie charakterystyczne, jak spotykamy kogoś w snach, że to właściwie jest taki kontakt naszej świadomości z naszą nieświadomością. Całe LD właściwie na tym polega, ale to jest najbardziej widoczne, kiedy możemy z kimś porozmawiać w trakcie świadomego snu.
Moim zdaniem cały czas rozmawiamy sami ze sobą w tym śnie, tylko że jednak widzimy siebie trochę z innej perspektywy. Clear Sky pisze, że to może być element jakiejś psychoterapii. Bo jeśli mówimy o duchowym rozwoju, to widzę, że to raczej nie jest praktyka pod tym kątem. Na przykład w takim sensie, w jakim świadome śnienie jest wykorzystywane w szkołach buddyzmu tybetańskiego. Wtedy to jest jeden z elementów duchowej praktyki, nieciekawej rozrywki czy orientalnego hobby. Tak, ja się tutaj zgodzę. Myślę, że jednak zachodnie podejście jest bardziej nastawione stricte na konsumpcjonizm we wszystkim, co robimy. I tutaj ten świadomy sen jest jednak przede wszystkim rozrywką. Także wiadomo, że może służyć do samodoskonalenia siebie, ale jednak dla mnie jest to przede wszystkim rozrywka i nieszablonowe hobby, tak jak napisałeś wcześniej. Nie wiem, co koledzy moi współrozmówcy mogliby na ten temat dodać.
[39:21] - À propos tego chciałbym dodać, że jeszcze dotyczące symulacji i tego, co przed chwilą było, to jest pewien rodzaj psychoterapii zwany psychodramą, w której robi się takie przedstawienie. Nie za bardzo się na tym znam, co nie mówi o tym, ale można by było wykorzystać takie przedstawienie, symulację we śnie jako element psychoterapii czy psychodramy. Bardzo ciekawa rzecz.
[39:55] - Odnośnie wykorzystania LD do celów, że tak powiem, rozrywkowych. Mam przed nosem otwartą książkę Roberta Noble i tu są dwa rozdziały poświęcone głównie świadomym snom. I w jednym z tych rozdziałów pisze: „Świadome śnienie to dla większości osób jest przeżyciem pozwalającym zaspokajać najróżniejsze potrzeby, poczynając od fantazji erotycznych po wycieczki w egzotyczne kraje lub na inne planety. Niestety, ale współcześnie świadome śnienie jest wykorzystywane głównie po to, aby osiągnąć cele typowych ziemskich uwarunkowań. Daleki jestem od oceny intencji, z jaką ktoś podejmuje praktykę. Jednak jestem przekonany o tym, że praktyka śnienia w gruncie rzeczy ma jeden cel: poznawać swoją jaźń i jednocześnie rozwijać świadomość, która pozwoli nam przetrwać po śmierci. W innym przypadku doświadczenia te są spłycone tylko do poziomu rozrywki, co w dalszej konsekwencji może przerodzić się w patologię. Rzadko kiedy ktoś wykorzystuje pełny potencjał świadomego śnienia. Kończy się po prostu na tym, aby mieć ciekawe doświadczenie, które da nam zadowolenie. Według mnie to, co naprawdę się liczy, to cel, który pozwala nam przełamać bariery ograniczonej percepcji w śnieniu i dotrzeć do światów poza wszelkim wyobrażeniem”.
Panowie, może słówko komentarza do tego fragmentu?
[41:08] - Tutaj ja się zgodzę, że rzeczywiście ten podstawowy cel to jest ta rozrywka, a jednak co bardziej ambitni oneironauci powinni stawiać właśnie na tę możliwość samorozwoju, poznania swojego ja, swojej jaźni i pokonywanie tych barier. Można też tutaj nawiązać do tego, co mówił Yubi, że sam mając ten regularny świadomy sen miał wrażenie, że się trochę pogubił na tych różnych płaszczyznach, że w pewnym momencie musiał uświadomić rzeczy niesamowite, na które wcześniej wpadł. Na przykład właśnie te płaszczyzny nawet na poziomie świadomego snu można jakoś rozwijać wielopoziomowo. Na przykład można w trakcie snu się budzić i przeżywać inny sen. Można na przykład przeżyć swoją śmierć w trakcie snu, a można na przykład przeżyć własną śmierć, a potem się reinkarnować. Także tutaj pole możliwości jest szerokie i pytanie, na ile nasza podświadomość może nam coś podpowiedzieć i nasunąć. Ja uważam, że jednak Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i to, co wcześniej musieliśmy sobie pomyśleć na ten temat, w jakimś stopniu może nas spotkać we śnie. Nawet nie do końca, kiedy jesteśmy tego świadomi. Możemy być świadomi tego, że wiemy, że to jest sen, ale nieraz jest tak, że to, co się dzieje, działa samo z siebie. Nieraz te rzeczy, które mogą nas spotkać, zdarzają się dlatego, że byliśmy ich ciekawi albo próbowaliśmy kiedyś dociec.
A teraz nagle otwiera się szansa, że to możemy przeżyć. Nie wiem, co sądzą Robert i Mikołaj na ten temat.
[43:02] - À propos umierania we śnie, jak tu Kamil powiedział. Słyszałem, że jak się umrze we śnie, to się teleportuje w inne miejsce. Taka teoria była, że nie czuje się bólu, ale się umiera i się znajdujesz w innym miejscu.
[43:28] - Ciekawy komentarz na czacie Radia Paranormalium się pokazał z teleportowaniem. „Teleportować się” pisze Clear Sky, „ale wszystko w ramach ograniczonego obszaru iluzji. A jak wyjść poza iluzję snu i z pełną świadomością przekierować umysł w dowolny punkt we wszechświecie? To już byłoby raczej jakimś pozazmysłowym postrzeganiem, bo w gruncie rzeczy jesteśmy ograniczeni polem snu. Czyli w sumie to jednak taka wirtualna gra, kiedy stajemy się uczestnikiem akcji w formie zabawy”.
[43:57] - Myślę, że jeżeli chciałby rozszerzyć te wrażenia, to jednak musiałby sięgnąć po out of body experience. Lucid dream, mimo że jest doświadczeniem niesamowicie przyjemnym i niesie szerokie spektrum wrażeń, których możemy tam doświadczyć, to jednak nie da się ukryć, że jesteśmy w pewnym ograniczonym obszarze snu i nie jesteśmy w stanie spoza niego wyjść. Na przykład tak właśnie jak w OOBE obserwujemy siebie z perspektywy poza ciałem. Tak widzimy siebie, swoje ciało. Fakt, teraz myślę, że można tego doświadczyć również podczas snu. Tylko że OOBE'nauci wierzą, że sama projekcja astralna jest czymś więcej niż tylko snem i aktywnością naszego mózgu, bo jednak to rzeczywiście się dzieje, tylko w innym wymiarze. Natomiast LD, tutaj nie ma wątpliwości, że to jest sen i że to nam się śni, ale nie należy do tego, co można odbierać jako rzeczywistość. Widzę, że jeszcze Mirek miał pytanie. Tak, Marku?
[45:22] - Tak. „Może ktoś na antenie potrafi mi wytłumaczyć, jak mam rozumieć i jak nazwać pewien moment bezpośrednio przed zaśnięciem? Polega to na pewnym dość przyjemnym szumie lub pewnym rodzaju wibracji niskiego dźwięku. Doświadczam tego od około roku czasu. Jest to miłe uczucie, ale kompletnie nie potrafię wytłumaczyć sobie, co to jest”.
[45:41] - Mirku, jest to paraliż senny, którego doświadczamy wszyscy bardzo często.
[45:46] - Niektórzy dość intensywnie. Dosyć to zostawia pewien odcisk na psychice.
[45:52] - Tak. Ja kiedyś byłem przerażony, bo miałem nagle wrażenie, że jak mam ten paraliż senny, że coś się ze mną dzieje, że moje serce bije niewłaściwie i że może stać mi się jakaś krzywda, a ja nie mogę się ruszyć. Wkręcałem sobie, że przestałem oddychać. Miałem dziwne wrażenia, ale to były same początki, kiedy miałem duże obawy.
[46:13] - Ja miałem kiedyś wrażenie, że ktoś mnie obejmuje, zaczyna dusić od tyłu.
[46:18] - To chyba nawet nie tylko robię.
[46:21] - Potem łapie za gardło, odwracam się i patrzę, kurde, nikogo nie ma.
[46:25] - To już, Marku, chyba cię odwiedziła zmora, nie? Tak się mówi, że pojawia się również utrudnienie związane z oddychaniem, gniecenie w klatce piersiowej. To już taki skrajny przypadek, kiedy naprawdę jest nieprzyjemnie. Tak, chciałem to powiedzieć. To jest już hardkorowe przeżycie. Najczęściej jest to lekkie mrowienie. Ja bym to porównał do uczucia, może nie euforii, ale mi się zawsze kojarzy z bujaniem się na bujaczce do maksymalnego tutaj pod bity. To też jest takie uczucie, kiedy ciało podnosi się i opada. Czasami też jest takie wrażenie, że to co prawda zakłóca ten moment zaśnięcia i się wtedy budzimy, ale na pewno każdy z nas często doświadczał, że mamy wrażenie, że spadamy i szybko jakiś może nie skurcz, ale taki odruch bezwarunkowy, kopnięcie nogą i nagle się budzimy, że nie, przecież nic nam się nie dzieje. Jednak leżymy w miejscu.
Ja raz miałem akurat taką sytuację, ale czytałem, że to jest dosyć powszechne, że słyszymy jakiś szept przy uchu, jakieś dziwne wrażenia. Nasze zmysły odbierają jakieś bodźce, których w rzeczywistości nie ma. Widzę, że na czacie ktoś tutaj napisał dosyć obszerną wiadomość. Nie wiem, czy przez to przebrniemy. Marku, może spróbujesz wprowadzać.
[48:01] - Wiesz co, bo tutaj jeszcze czeka pytanie, które łączy się z innym fragmentem książki, który miałem otwarty. Niech tylko znajdę. „Witam, nazywam się Ewa. Nie orientuję się tak bardzo, czym się różni OOBE od LD. Czy to jest to samo? Czy ruch oneironautyczny zajmuje się tym zagadnieniem?” I pozwolisz, pozwolicie panowie, że odczytam tutaj jeszcze fragment książki Roberta Noble, który w tym momencie miałem. Otwartą. Na tej właśnie stronie w tym czasie, kiedy pani Ewa nadesłała to pytanie, to chyba telepatia zadziałała. Gdyby ktoś zapytał mnie, czy OOBE i świadomy sen, inaczej LD, są tym samym zjawiskiem, z pewnością kiedyś upierałbym się, że nie. Przecież w OOBE znajdowałem się w swoim pokoju, widziałem swoje ciało fizyczne i byłem prawdziwym duchem, który mógł przenikać szyby w realnej rzeczywistości.
Wtedy byłem przekonany, że są to dwa różne zjawiska. Mówiąc krótko: LD — kreacja umysłu, gdzie mogę zrobić wszystko, co tylko chcę, a OOBE — jestem w fizycznym świecie, w którym nie mogę niczego zmieniać ani kreować. Jednak następujące po sobie doświadczenia astralne wkrótce zmusiły mnie do zmiany tego przekonania. Okazało się bowiem, że zarówno przy wyjściu bezpośrednim, jak i w typowym LD, gdzie świadomość uzyskiwana była podczas snu, różnic jako takich nie było. Dominującym argumentem, który przekonał mnie o tym, że świadome śnienie i wyjście bezpośrednie z ciała są tym samym, był odczuwalny powrót do ciała fizycznego. Efekt ten występuje u mnie w większości przypadków i jest namacalnie realny: wlewanie się ciała astralnego do ciała fizycznego. Istotnym zatem jest zachowanie świadomości do samego końca, bez gubienia jej w trakcie śnienia. Tylko wtedy można zaobserwować i odczuć wrażenia związane z powracaniem ciała niefizycznego do realnej rzeczywistości. Tak wygląda według Roberta Noble różnica, a raczej brak różnicy między LD i OOBE. A co panowie sądzicie na ten temat?
[49:57] - Ja mam odmienne doświadczenia. Ale to może dlatego, że ten moment wybudzenia się jest pozbawiony tej płynności, tak jak opisał Robert Noble. Kiedy czuje ten powrót świadomości do swojego ciała. U mnie zazwyczaj następuje w ten sposób, że albo w trakcie świadomego snu zapadam w sen świadomy i wtedy pozbywam się tej świadomości. Co prawda pamiętam po przebudzeniu, że miałem świadomy sen, ale jednak gdzieś tam ta nitka tego snu się urwała. Albo mam tak, że słyszę jakieś dźwięki z zewnątrz, które już mnie zaczynają powoli wybudzać. Słyszę, że zaraz się obudzę. Mam wrażenie, że te dźwięki już dobiegają z zewnątrz, ale że to jest akurat taka pora, że się obudzę. Bo często jest też tak, że doświadczając LD na początku będziemy w takim szoku, że to LD będzie trwało bardzo krótko i bardzo łatwo nam się będzie wybudzić. Natomiast tutaj nawiązując do tej wypowiedzi o pokrewieństwie między LD a OOBE, gdzieś czytałem — nie zweryfikowałem tego w 100% — że mając świadomy sen, wystarczy odpowiedni bodziec w trakcie świadomego snu, na przykład rozpędzić się z dużą prędkością jakimś autem w jakąś barierę albo skoczyć z dużej wysokości i podobno to pozwala na osiągnięcie tego stanu OOBE.
Natomiast ja nigdy OOBE nie doświadczyłem, więc nie wiem, jak jest w rzeczywistości. Moim zdaniem to jednak są dwa różne doświadczenia i różne stany świadomości. Myślę, że to LD jednak jest bardziej związane z działalnością naszego mózgu, a OOBE traktowałbym jako jakieś doświadczenie już bardziej metafizyczne. Nie wiem, jak koledzy.
[51:46] - Ja bym chciał się odnieść do pytania, co nasz ruch o tym sądzi. My jako Ruch Oneironautyczny zajmujemy się jedynie zagadnieniem snu świadomego. Ja chciałem polecić odcinek naszej audycji, w której debatowaliśmy z obenautami. Można go posłuchać w archiwum Paranormalium, powinien tam gdzieś być. My traktujemy to jako zjawisko, które nie jest związane z metafizyką, z duchem, ale jako zjawisko, które dzieje się w naszym mózgu, którego każdy może doświadczyć, które nie jest jakieś takie duchowe.
[52:56] - Ja jeszcze chciałbym się odnieść. Sądzę, że OOBE nie jest oddzielnym stanem świadomości. Stanem świadomości co LD, lecz na innym poziomie. To jest to samo zjawisko, lecz na innych poziomach kontroli. Kiedyś spotkałem się z określeniem, że OOBE to po prostu stan głębokiej świadomości w świadomym śnie.
[53:25] - Jak widzicie, jednak nie jesteśmy zgodni co do samych definicji tych dwóch zjawisk. Myślę, że każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie, doświadczając świadomego snu i starając się też rozeznać ten temat u ludzi, którzy praktykują out of body experience. Nie wiem, Marku, czy odniesiemy się do tego, co napisał Yubi. Przyznam, że to jest dosyć obszerny wpis. Opisuje on tam o swoich wrażeniach. Nie wiem, czy to było jego, ale porównuje to do wrażeń po spożyciu substancji psychodelicznych.
[54:11] - Wiesz co, może spróbujemy zaprezentować. Przynajmniej spróbujemy zaprezentować.
[54:17] - Wydaje się być bardzo ciekawe, także myślę, że warto.
[54:20] - Tylko muszę to skopiować, jakoś sobie przerobić na bardziej czytelną formę. Będąc na wizycie u kapitana Tomka, czyli szefa Radia Na Fali, przyśniła mi się biała księga. Nastał dzień spotkania. Po uściskach i przywitaniu się nastał czas na dyskusję, refleksję, wypicie dobrej herbaty i puszczenie chmury w dobrej intencji, czyli na zapaleniu jointa po prostu. Przebywając w środowisku magrawów, healthpanów, gansów, ułożyłem się na łóżku i zasnąłem. Odzyskałem świadomość w pokoju kapitana. Wstałem i rozglądnąłem się. Pokój był pełen kolorów z przewagą fioletu. Po jakimś czasie poczułem cichy, przyjemny śpiew i lekko dudniące nawoływanie kapitana Tomka. Zacząłem się rozglądać, ale nigdzie go nie widziałem.
Zerknąłem w lewo. Drzwi były otwarte, pomimo tego, że w realu pamiętałem, że je zamknąłem. Coś mi kazało zejść na parter, więc poszedłem, a raczej poleciałem w ułamku sekundy. Znalazłem się w holu wejściowym. Pomieszczenie było pełne światła, jasne i klarowne. Wszystko biło własną energią, ale nie oślepiało. Jak w psychodelicznym śnie po spożyciu substancji psychodelicznych. Coś w tym sensie. Zawisłem jako złota kula świadomości w prawym rogu od drzwi wejściowych. Nic się nie działo.
W tle ciągle słyszałem cichy, przyjemny, relaksujący śpiew. Nie czułem żadnych lęków czy strachu. Piękny moment i czas. Nic się nie dzieje. Po co tu mnie ściągnęło? Zacząłem zadawać pytania i nagle poczułem, że coś się zbliża. Schodzi ze schodów. Przestrzeń zaczęła się zagęszczać. Pojawiły się nogi bez stóp. Zaczęła pojawiać się postać wisząca w powietrzu.
Zacząłem skupiać uwagę na punkcie przestrzeni przede mną. Pojawiła się biała, wysoka postać z długą brodą, jak Jezus, Gandalf z „Władcy Pierścieni”. Twarz migotała, zmieniała się. Czasami widziałem jedną twarz, czasami kilka naraz. Miałem wrażenie, że postać próbowała przybrać znaną mi formę. Owa postać była ciepła, sympatyczna. Biło od niej ciepło. Przywitała się gestem uniesienia wyprostowanej dłoni z ugiętym ramieniem. Również przywitałem się telepatycznie. Chyba się dostrajała, bo w pewnym momencie ujrzałem twarz kapitana, która po chwili znów zmieniła się w postać starca.
Zacząłem pytać: czego chcesz? Co chcesz mi przekazać? Odwróciłem świadomość, nie wiem czemu, w stronę dłoni. Pojawiła się biała księga. Była cała biała. Biła własnym białym światłem. Świeciła. Niestety nic nie widziałem. Ani żadnych obrazów, ani liter. Nic a nic.
Postać prosiła mnie, abym bardziej się skupił. Tak też zrobiłem. Zaczynałem tracić kontakt telepatyczny i go utraciłem w momencie zbliżenia rybiego oka, tak jakbym wchodził w księgę. Podobne do tego, jak w starym śnie sprzed lat, gdy wchodziłem w stopklatkę w kinie. Zaczęły pojawiać się pełne strony zapisane nieznanym językiem. Był to ułamek, bo zaraz zacząłem tracić wyostrzenie. Usłyszałem zdanie w stylu: skup się tylko na tym zdaniu. Tak też zrobiłem, próbując skojarzyć przekaz pokazywanego zdania do czegoś mi znanego. Po przebudzeniu jeszcze miałem skojarzenia. Niestety dziś już za późno, żeby je przypomnieć.
Nic nie pamiętam. Zaraz też, im bardziej się skupiałem na zdaniu, zaczynałem tracić kontakt i straciłem przytomność. Po przebudzeniu się opowiedziałem sen Tomaszowi. Na pytanie w odróżnieniu do mnie, czy słyszał kiedykolwiek o białej księdze, odpowiedział twierdząco. W odróżnieniu do mnie, choć nie wiem, jak bym się skupiał, nigdy o niej nie słyszałem. Zaczęliśmy szukać na tablecie u kapitana, a ja na telefonie informacji, przeglądać galerię zdjęć, żeby znaleźć cokolwiek co do umiejscowienia w czasie. Słabo nam to szło, ale wewnętrznie wiedziałem, że muszę iść do British Museum. Celowo też skróciłem o godzinę pobyt, aby się tam udać. Sorry kapitanie, wyższy cel. Biegałem po nim dość szybko z racji ograniczonego czasu.
I tak 45 minut w nadziei, że coś wskaże mi drogę. Już miałem wychodzić, gdy skierowało mnie w sekcję egipską ku sarkofagom. Parter muzeum. Wszedłem, ale jakoś nie czułem tego miejsca. Gdy miałem wychodzić, przed wyjściem z działu coś kazało mi skręcić w lewo. Zacząłem przyglądać się sarkofagom i pismom na nich. Jednak nic a nic nie przypominało. Tutaj opis się urwał. Widzę, że Jubi coś chyba wysłał na gadu-gadu. Także Jubi, jakbyś mógł podesłać jeszcze końcówkę tego opisu, to bylibyśmy bardzo wdzięczni.
[59:11] - Nawiązując do tego wątku podanego przez Jubiego. To właściwie tutaj, o dziwo, bardziej przypomina to relację z OOB niż z LD, bo z tego, co słyszałem i co wynika z ludźmi, którzy doświadczają OOB, to bardzo często w tych snach czy w tych projekcjach, umówmy się, że to nie są sny, towarzyszy nam jakiś astralny przewodnik, który nas oprowadza. I tutaj właśnie do czynienia z kimś, kto chciał coś Jubiemu przekazać. Nie wiem, czy teraz właśnie to jest tak, że zostało tylko jakieś wrażenie, którego Jubi nie mógł się pozbyć, ale jednak to przerwało. Czy tam jeszcze będzie dalszy ciąg tej historii? Bo tutaj widzę, że też ten wątek na czacie się potem urwał. Clear Sky coś jeszcze pisze. Nie jestem pewien.
[01:00:09] - Mamy chyba.
[01:00:10] - Nie jestem pewien, ale ciekawe, Marku dokończę, dobra? Ten wątek Clear Skya. Nie jestem pewien, ale ciekawe, czy w procesie rozwoju duchowego dochodzi się do punktu, kiedy sny znikają i jak wtedy wygląda odpoczynek mózgu, który nie generuje żadnej sztucznej kreacji. Wtedy chyba następuje totalne świadomośnienie, czyli stałe zanurzenie świadomości w przejrzystym doświadczeniu przestrzeni, gdzie wszelkie iluzje przestają być wytwarzane. Ale to już stan jakiegoś duchowego wglądu wysokiej klasy. Nie wiem. Mnie się wydaje, że to nie jest możliwe, żeby nawet rozwijając się, nie jesteśmy na tyle doskonali, żeby osiągnąć taki stan. To by też było męczące. Jednak bylibyśmy strasznie niewyspani.
[01:00:50] - Yupi dosłał końcówkę opisu swojego snu: „Gdy miałem wychodzić przed wyjściem z działu coś kazało mi skręcić w lewo. Zacząłem przeglądać ten sarkofag i pismo na nim, jednak nic a nic nie przypominało mi tekstu tego, co widziałem we śnie. Dodam, że celem wizyty było znalezienie tekstu, zdania, które nakieruje mnie w ogóle na epokę, tekst i tak dalej. Potem tylko szukanie w internecie i może ściągnęło mnie na jeden z przedostatnich sarkofagów. Stanąłem przed nim i zacząłem go oglądać. Obszedłem dwa, trzy razy, nawet nie pamiętam. Pochyliłem się, zacząłem dotykać wyrzeźbionych tekstów. Dalej to nie było to. Jednak głos wewnętrzny kazał mi bardziej się postarać. Przykucnąłem i znalazłem coś, co wyglądało jak w moim śnie.
A co to było? Zobacz poniżej.” To chyba coś ze strony internetowej. „Dodam jeszcze, że był to sarkofag jednego z faraonów egipskich. Porobiłem kilka zdjęć z nadzieją, że później w wolnej chwili poszukam w internecie informacji na temat tego sarkofagu faraona i udałem się do metra, aby powrócić do domu. Ciągle ten sen nie dawał mi spokoju i pewnego razu przeglądając internet natrafiłem na fragment książki Ramtha: Biała Księga.” Tutaj Yupi podał link do pełnego opisu swojej wizji sennej. Może ten link przekleję tutaj na Skypie. Panowie, parę słów komentarza.
[01:02:16] - Myślę, że na pewno nie bez znaczenia miało spożycie jakiejś używki wcześniej. Nawet jointa. Myślę, że to w jakiś sposób ubarwiło. To jest ciekawe. Robert pisze, że miał jakąś śmieszną historię, ale to chyba na inny temat. Nie, Robercie? Jak tam?
[01:02:47] - Nie teraz. O rany! Kamera znowu. Przepraszam. Nie teraz, bo dotyczy... Kiedyś uczyłem się, zajmowałem się OBE. Wtedy na jakiś czas wyłączałem radio, a później je włączałem przed próbą i kiedy włączyłem ponownie radio po tej próbie, to leciała piosenka Demona „Kochać inaczej” i tam są słowa: „A kiedy przyjdzie na ciebie czas”. Myślę, że jeżeli jacyś przewodnicy istnieją, to mają bardzo duże poczucie humoru.
[01:03:29] - No tak.
[01:03:30] - Pojawiło się tutaj pytanie na Gadu-Gadu od Kuby: „Czy ktoś z oneironautów doświadczył sytuacji, w której uświadamiamy sobie, że śnimy, ale zupełnie nas to nie dziwi i nie uzyskujemy świadomości? W tym tygodniu zdarzyło mi się to już kilka razy. U mnie miało to miejsce w momencie silnego zdenerwowania, w chwili, kiedy coś we śnie nie idzie po mojej myśli. Na przykład ostatniej nocy śniło mi się, że wróciłem do moich czasów szkolnych i nauczycielka kazała mi coś zrobić, po czym następował mój protest w stylu: przecież to jest sen, daj mi spokój. I w tym momencie śniłem dalej, nie uzyskując świadomości. Znacie jakieś techniki pozwalające przełamać się w takiej chwili tak, żeby wejść w świat LD?”
[01:04:13] - Tutaj każdy musi znaleźć swoją ulubioną technikę. Tych technik jest kilka. Niektórzy zalecają nawet samą jogę. Ja jednak uważam, że najlepsza jest technika WILD, kiedy stopniowo wprowadzamy się w sen normalnie, tak jakbyśmy zasypiali, ale przypominamy sobie nasz ostatni sen czy nasze ostatnie sny. Potem przypominamy sobie stopniowo, co robiliśmy w trakcie całego dnia i przed zaśnięciem staramy się zachować świadomość. Wmawiamy sobie, że ta świadomość musi być zachowana. Nasze ciało odchodzi w stan snu, ale sama świadomość, staramy się, żeby pozostała z nami. Możemy ewentualnie co jakiś czas otwierać oczy, popatrzeć się na sufit czy na ścianę i dalej kontynuować to przejście w stan świadomego snu. Natomiast są też inne techniki. Tak jak wcześniej wspomniałem, ustawić sobie budzik, który obudzi nas o określonej godzinie w środku nocy.
Po obudzeniu powinniśmy coś porobić, zaktywizować się na godzinę, zaangażować w coś swoje emocje czy umysł i z powrotem iść spać. Po kilku takich próbach można spodziewać się pierwszych rezultatów. Najważniejsze jest też, żeby nie rezygnować, nie poddawać się, bo jednak świadome śnienie może przydarzyć się każdemu i myślę, że każdy miał przynajmniej raz w życiu takie LD, ale jednak ćwiczenia są tutaj istotne.
[01:05:57] - Chciałem powiedzieć, że nie warto się poddawać. Trzeba ćwiczyć. Ja swoje pierwsze świadome sny miałem po sześciu latach. To trochę długo, ale się opłacało. Jak czegoś bardzo chcemy, to w końcu uzyskamy, tylko musimy bardzo mocno tego chcieć i robić wszystko, żeby to osiągnąć.
[01:06:27] - Mirek coś napisał na naszym czacie, trochę nie na temat: „Dziwnie dziś przestało trząść ziemią. Zauważyliście?” Nie wiem, Mirku, co tam się u ciebie dzieje, ale musisz na siebie uważać. Ja akurat nie miałem dzisiaj takiego wrażenia. Jakbyś mógł rozwinąć, co tam się dzieje.
[01:06:48] - Niczego się nie dzieje.
[01:06:50] - Może Mirek wrócił z Japonii. Nie widzę tutaj dalszych pytań i komentarzy. Na razie to chyba tyle, jeżeli chodzi o komentarze i pytania od słuchaczy. Dzisiaj mamy troszkę dziwnych problemów technicznych związanych z połączeniem i z serwerem. Przed chwilą serwer po raz drugi się zatrzymał.
[01:07:13] - Może, Marku, to jest jakiś set i może jesteśmy teraz nie na antenie, tylko w trakcie stuu. Bo zazwyczaj normalnie wszystko działa, prawda?
[01:07:23] - Tak. Zazwyczaj. Ale gdy pojawiają się pewne audycje typu Teoria Chaosu na przykład czy Debaty Ufologiczne Online, to zawsze coś siada. Niestety w trakcie audycji o świadomych snach również serwer i łącze lubią jak na zawołanie paść i przestać działać. Ale wydaje mi się, że już chyba wszystko wróciło do normy. Widzę 35 słuchaczy. Nic tutaj się nie dzieje z serwerem, także chyba wszystko już jest okej. Słychać nas pięknie. Dzisiaj tematem przewodnim audycji miał być świadomy sen jako symulacja, ale tradycyjnie wyszło sporo różnych wątków pobocznych. Przypominamy, że audycja „Świadomy sen — nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo.
Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również wysyłać nam pytania na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak też drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Panowie, czy może chcielibyście jeszcze wrócić do tematu symulacji?
[01:08:47] - Chciałem powiedzieć jeszcze o symulacji, że można korzystać ze świadomego snu na przykład do nauki. Czytałem taki post, że ktoś przeprowadzał później lepiej to wszystko na prawdziwej operacji, o którą chodziło. Można właśnie tak.
[01:09:17] - Tak. Myślę, że osobom, które działają jakoś artystycznie, to też może pomóc. Na przykład ludziom, którzy malują czy rysują obrazy. Bo nawet jeżeli w trakcie świadomego snu nie wyćwiczą jakoś tych umiejętności pod kątem technicznym, to mogą liczyć na pewne inspiracje, które przełożą się na to później w życiu świadomym. Na czacie taka teraz luźniejsza atmosfera. Ale chciałem tutaj, bo tak mi się skojarzyło, nawiązać do tego, bo pisałem o Księżycu, że dzisiaj mamy pełnię. Właściwie widać, że jest dosyć zaawansowana. Ta tarcza Księżyca jest widoczna. Chciałbym się zapytać was, jakie macie wrażenia. Już tak trochę schodząc na wątek poboczny, ale chciałem zawsze o to zapytać.
Jakie macie wrażenia senne związane z pełnią? Na przykład czy zauważyliście, że ciężej wam w ogóle zasnąć albo wejść w świadomy sen? Czy jest to dla was całkowicie obojętne?
[01:10:30] - Mnie niestety bardzo ciężko zasnąć. Dosyć duża ilość tego światła się przebija nawet przy zasłoniętych oknach, także u mnie pełnia Księżyca zawsze praktycznie oznacza problem z zaśnięciem.
[01:10:43] - U mnie wręcz przeciwnie. Nawet ułatwia mi to skorzystanie z techniki WILD.
[01:10:49] - Ja nawet nie widząc tego docierającego światła, jednak mam jakieś problemy. Może to jakaś autosugestia, ale zawsze dostrzegałem tę zależność pomiędzy pełnią Księżyca a problemem ze stabilnym snem w trakcie nocy. Wiercę się w łóżku często do późnych godzin, dopóki nie zasnę. Nawet jak mam na wczesną godzinę do pracy. Dzisiaj sporo osób na czacie. Z tego, co patrzę, to właśnie jest chyba dwa razy więcej osób niż tydzień temu. Marku, myślisz, że jest jakaś możliwość, żeby ktoś się z nami połączył dzisiaj na antenie z czatujących?
[01:11:28] - Możliwość cały czas jest. Można dzwonić, można pisać. Nasz numer telefonu 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Tutaj również jesteśmy na czacie Radia Paranormalium, z czego dzisiaj bardzo aktywnie korzystacie: www.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także czekamy pod skrzynką e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Tam można zadawać nam pytania do audycji. Dzisiaj taka troszkę chaotyczna audycja z uwagi na problemy techniczne. Przepraszamy najmocniej.
Czasami niestety tak musi widocznie być.
[01:12:18] - Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz, której nigdy w sumie nie spróbowałem w trakcie świadomego śnienia. A może ktoś akurat miał już taką możliwość. Mianowicie, że w trakcie świadomego śnienia nigdy nie skorzystałem z internetu i nigdy nie googlowałem sobie jakichś innych rzeczy. Raz zdarzyło mi się, że ktoś napisał do mnie na Gadu-Gadu. To jeszcze było dawno. Ja wtedy korzystałem aktywnie z Gadu-Gadu, tak jak teraz korzystam z Messengera. I pamiętam, że ktoś napisał mi zaproszenie na swój ślub na Gadu-Gadu. I starałem się zapamiętać ten numer. Starałem się jakoś wyszukać tę osobę, ale mi się nie udało, bo nie zapamiętałem tego numeru. To było dziwne trochę, ale pamiętam, że włączałem często komputer, ale nigdy nie korzystałem z internetu, nie przeglądałem popularnych serwisów, YouTube'a czy innego Tube'a i innych.
Nie korzystałem z internetu i nie wiem, jak by to było. Tak samo nigdy nie skorzystałem z biblioteki i nigdy nie czytałem żadnej książki ani nie starałem się zapamiętać treści jakiejś przeczytanej. Nie wiem, czy wy próbowaliście, bo to mnie akurat fascynuje.
[01:13:34] - Ja wolę osobiście oderwać się chociaż w snach od komputera, internetu i innych urządzeń elektronicznych.
[01:13:40] - Odpoczywasz od tego?
[01:13:42] - Zdecydowanie.
[01:13:44] - Ja również nie miałem za bardzo snów o internecie ani książkach, chociaż z tego, co słyszałem, czytanie w LD przebiega, i w ogóle w snach przebiega strasznie ciężko.
[01:14:03] - Akurat dla mnie czytanie w snach nie sprawia żadnego problemu. Gorzej już z zapamiętaniem tego po obudzeniu się.
[01:14:11] - Ja miałem kiedyś całą serię snów, w których intensywnie korzystałem z urządzenia o nazwie komputer, żeby nie powiedzieć przeniosłem się do Liberty City. To było po naprawdę bardzo długich maratonach z GTA IV, więc to akurat da się wyjaśnić dosyć łatwo.
[01:14:29] - Tak, właśnie to jest to, o czym napomknąłem, że gry komputerowe jednak w jakimś stopniu też pomagają przy osiągnięciu LD. Zwłaszcza jeżeli ktoś bardzo dużo gra przed snem. Oczywiście gry fabularne, może niekoniecznie właśnie jakieś MMORPG, ale coś z rozwijaną fabułą, odsłaniające pewne nowe scenki. To jednak jakoś wpływa na wyobraźnię, a jednocześnie angażuje też nas intelektualnie. Także myślę, że to ma jakieś znaczenie. A zdarzyło się wam na przykład w trakcie snu spotkać kogoś, kto mówił w innym języku? I czy mówiliście wtedy w trakcie snu też w innym języku? I czy to był język, który na przykład jakoś znacie, czy się go uczyliście, czy jednak poznawaliście go całkowicie od podstaw?
[01:15:25] - Ja raczej mówiłem w ciągu snu po polsku. Chciałem jeszcze coś powiedzieć à propos tej symulacji i LD artystycznej, bo gdzieś czytałem, że można zrobić to, że zamykasz oczy i mówisz, że chciałbyś na przykład przeżyć najlepszą przygodę czy szukasz inspiracji, czy coś takiego. I wtedy twój mózg wymyśla jakąś historię i to może też by było jakoś przydatne dla tych, co lubią różne takie historie wymyślają.
[01:16:03] - Ja miałem taką fazę jakiś czas temu, po tym, jak się dowiedziałem o śmierci zupełnie nagłej przyjaciółki w dosyć młodym wieku. 18 lat miała. Ja uprawiałem skutecznie od kilku lat regularnie medytację, pracę z energiami i tego typu różne rzeczy. Dowiedziawszy się o śmierci tej dziewczyny, postanowiłem troszkę pomóc jej, że tak powiem, astralnie, czy też odbyć podróż mentalną. Tak by to ujął pewnie Bruce Moen. Troszkę dziewczynie pomóc. Podlałem trochę energii, pooczyszczałem. Zrobiłem coś, co Moen pewnie nazwałby odzyskiwaniem. I jakiś czas po tym odzyskiwaniu, po takiej medytacji wcześnie rano się obudziłem. Przy czym dla mnie wcześnie rano to jest godzina 11.
Postanowiłem troszkę pomedytować i pomyśleć trochę o tej dziewczynie. Zamykam oczy, wpadam w taki trans i co się dzieje? Widzę dziewczynę w kompletnym stroju, bo ona była cosplayerką. Była w kompletnym stroju Jinx bodajże z League of Legends. I myślę sobie, wysyłam intencję, że wyślę tej dziewczynie trochę energii, a ona patrzy, odwraca się do mnie i mówi: „Wysyłamy energię na Rydwańską 45”. Zastanawiało mnie, skąd taka nazwa, skąd taki numer. Czy to może jakaś ulica? Ale szukam, patrzę w jej rodzinnym mieście takiej ulicy nie ma. W Gdańsku ulicy takiej też nie ma. W Krakowie, chciała się kiedyś tam przenieść.
Bodajże marzyła, żeby tam zamieszkać, ale też takiej ulicy tam nie było. Tak więc zrezygnowany już wstukuję do Google. Oczywiście Google poprawiło na ulicę Radwańską 45. I co się okazało? Taka ulica rzeczywiście jest. Pod takim numerem znajduje się w Łodzi. Tylko nie wiedziałem, co łączyło tę dziewczynę z Łodzią. Skąd taki motyw? I w końcu wieczorem napisałem do takiej naszej jeszcze wówczas wspólnej znajomej zapytać, bo też taka dziewczyna, która interesuje się tematami paranormalnymi: OOBE, LD, wychodzeniem z ciała, życie po śmierci i tego typu rzeczy. I się okazało, że w Łodzi obydwie dziewczyny miały bardzo wielu znajomych, głównie internetowych.
I się okazało, że w Łodzi działał największy polski fanklub takiej serii japońskiej „Hetalia”. „Axis Powers: Hetalia”. Były one obydwie wielkimi fankami tej serii i gdzieś w okoliczości tej Rydwańskiej 45 miała działać komórka tego fanklubu. Ja mówię w ogóle o całej tej serii, tym webkomiksie, o anime i wszystkim innym, co tam się dzieje wokół „Hetalii”. Zresztą w Łodzi kiedyś odbywały się, z tego, co kojarzę, Hetalia Day.
[01:18:36] - Bo to jest chyba właśnie historycznie. To jakoś jest związane chyba z historią nawet Polski. Coś tam jest. Coś mi się kojarzy z tą historią.
[01:18:47] - To chyba nawiązuje jakoś do historii czasów II wojny światowej. Tam się pojawiają też Włochy Północne i tego typu różne rzeczy.
[01:18:55] - Litwa. Tak, coś tam było.
[01:18:57] - Także taki miałem kiedyś odjechany sen świadomy, niekontrolowany.
[01:19:00] - Ale największa zabawa jednak zaczęła się po śnie, bo jednak chciałeś dotrzeć. Do clue tego.
[01:19:07] - Próba dojścia do tego, o co chodzi z tą Redwańską 45. To było mocne.
[01:19:12] - To właśnie jest tak, że czasami po dobrym filmie czy po dobrym serialu, czy po dobrej książce, czy właśnie po dobrym świadomym śnieniu angażujemy się jeszcze na tyle, żeby szukać jakichś informacji, pogooglować sobie, zagłębić się bardziej i dojść do prawdy. Musimy się trochę pobawić w detektywa, poszukać ulicy, która nawet nie wiadomo, czy rzeczywiście istnieje. Nie wiadomo, skąd się wzięła w głowie, a potem się dopiero wyjaśniło. Także tutaj rzeczywiście to jest dosyć ciekawe. Mirek pisze na czacie: „Za młodu namiętnie grałem we Free Space całe wieczory i noce. Po kilku tygodniach byłem w czasie snu w tej grze. Przemierzałem kosmos, walczyłem, zwiedzałem. Bardzo miło to wspominam, ale z czasem stało się to uciążliwe. Musiałem odstawić grę niestety”. To też taki przypadek, kiedy w trakcie snu znalazł się w grze, w którą grał.
Często tak jest, że czytając jakąś książkę czy jakiś film, to nagle w trakcie snu stajemy się bohaterami. Albo możemy też w trakcie świadomego snu wyobrazić sobie tych bohaterów i ich jakoś zmaterializować. Także to by potwierdzało to, co mówi Mirek. Nie wiem, czy Robert miałeś jakieś podobne przeżycie?
[01:20:41] - Ja miałem coś też związanego. Myślę, że to jest tak, że jak się bardzo emocjonalnie angażujemy, to nasz mózg wtedy też się angażuje i ta nasza sfera, którą się angażujemy emocjonalnie, przenosi się do naszego snu. Ja miałem podobnie raz. To trochę dziwna historia. Pisałem kiedyś to w PDF-ie pewnym. Nie za bardzo chcę o tym mówić, ale myślę, że możliwe jest to przeniesienie emocjonalne ze sfery rzeczywistej do sfery snu i wtedy możemy się znaleźć w tej sferze snu, w tym, z czym się emocjonalnie związaliśmy.
[01:21:52] - Tak. Jeszcze chciałem wrócić do tego tematu. Dzisiaj nie da się ukryć, że trochę skaczemy, bo tematem jest LD jako symulacja, ale jednak trochę pojawiło się nowych osób na forum. Było trochę pytań dotyczących ogólnie całego problemu LD, więc staramy się zaspokoić ciekawość wszystkich, którzy do nas pisali. Natomiast wracając do głównego tematu: LD jako symulacja. Ja w sumie rozpoczynając ten temat zakładałem, że będziemy rozmawiać o symulacji LD, która pomaga nam w życiu codziennym, ale to też nie do końca musi mieć zastosowanie praktyczne, bo na przykład bardzo często zdarza się ludziom śnić w trakcie LD o tym, że przejmują czyjeś inne ciało i sami występują pod inną postacią, na przykład jakiegoś zwierzęcia albo kolegi. Często jest też tak, że te postacie się zlewają. Ja pamiętam taki jeden sen, kiedy stoimy w klasie od fizyki. To było jeszcze w gimnazjum i nie pamiętam do końca, jak to potem podziałało, ale jeden z moich kolegów wisiał przez okno, a my go trzymaliśmy za rękę, żeby nie spadł z tej sali przez okno. To było na pierwszym piętrze co prawda, ale trzymaliśmy go za ten rękaw, żeby nie wypadł przez okno, a on wisiał za oknem.
A potem coś się w ogóle mi przestawiło, że to ja byłem tym kolegą i to ja wisiałem, a oni mnie trzymali za rękę. Ale do końca potem nie pamiętam, czy to było tak, że ja to widziałem z perspektywy tego kolegi, ale byłem tym kolegą, czy to ja byłem sobą. Potem właściwie już straciłem świadomość w tym śnie, ale podświadomość robiła mi takie figle. I często jest tak, że w trakcie snów nie jesteśmy tylko sobą. Mamy okazję właściwie być też kimś innym i możemy to wykorzystywać na zasadzie takiej symulacji.
[01:23:56] - Szczerze to się nie spotkałem z takim zastosowaniem symulacji, chociaż to też bardzo ciekawe, bo możemy mieć tak jak kamera w grach czy innych, że patrzymy z różnych perspektyw na różne sprawy i możemy zobaczyć, jak ktoś to widzi, jak ktoś to odczuwa i to może być bardzo przydatne przy robieniu różnych rzeczy.
[01:24:25] - Pirsky właśnie pisze na czacie: „Moim zdaniem powinniśmy uwalniać się od symulacji, a nie nakładać kolejne symulacje na umysł. Chyba że chcemy wykreować świat multi matrixa, wielopoziomowego obszaru iluzji”. Właśnie to są te dwa podejścia, które można zauważyć w całym środowisku oneironautów. Jedni chcą wykorzystywać bardziej do zabawy tą konwencją i tą iluzją, a niektórzy chcą rozwijać swoje ja i chcą wychodzić jednak ponad swoje możliwości. Ja się przyznam, że akurat jestem zwolennikiem i w sumie mi się bardzo podoba ten motyw, możliwość symulacji i odkrywania pewnych rzeczy, tym bardziej tych, których nie jesteśmy w stanie przeżyć w rzeczywistości albo możemy zrobić to w rzeczywistości, ale mamy okazję doświadczyć tego po raz pierwszy.
[01:25:26] - Na przykład dzięki temu zobaczyłbym, jak na przykład czuje pies. Zawsze chcielibyśmy dowiedzieć się, jak pies odczuwa to wszystko, jak pies to widzi. Chociaż w sumie myślę, że to nie będzie wyglądało tak, jak naprawdę wygląda pies, bo nie możemy doświadczyć czegoś, czego nie doświadczyliśmy wcześniej. Więc to było raczej dziwne. Będziemy myśleli jak pies, wyglądać jak pies, odczuwać wszystko, ale niedokładnie raczej, bo na przykład pies ma super węch czy ma coś, czego nigdy nie doświadczyliśmy, więc nie możemy odwzorować tego doświadczenia.
[01:26:16] - Tak, zgadzam się z tobą Robercie, że jednak to wszystko musi mieć swój początek w tym, co doświadczyliśmy albo zobaczyliśmy. Może potem o tym mogliśmy zapomnieć, ale jednak ta rzeczywistość we śnie jest w jakimś stopniu wtórna do tego, co nas spotkało, czy do tego, o czym pomyśleliśmy. Pytałem się Mirka na czacie, bo Mirek powiedział, że właśnie te zabawy z tymi symulacjami mogą być niebezpieczne. I pytałem się właśnie, dlaczego tak sądzi. I Mirek napisał: „Ponieważ z czasem może dojść do przełożenia marzeń sennych na jawę, przynajmniej części tej zawartości, a wtedy może być trudno dostrzec granicę pomiędzy rzeczywistością a fantazją. Było wiele filmów o tej tematyce. Często w skrajnych przypadkach prowadzi do tragedii”. Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się nad takim scenariuszem. Myślę, że bardziej właśnie moim zdaniem akurat jest to nieszkodliwa forma rozrywki, a o wiele bardziej szkodliwe właśnie byłoby unikanie w ogóle snu i nieprzestrzeganie pewnej higieny snu może prowadzić do takich dziwnych kolizji rzeczywistości z marzeniami sennymi. Natomiast jeżeli ktoś stara się sypiać w sposób właściwy i wystarczający, to jednak nie powinien mieć takich problemów.
Nie wiem, Robert, co ty o tym sądzisz. Czy to może prowadzić do jakichś niebezpiecznych sytuacji? Te symulacje senne.
[01:28:08] - Myślę, że jak osoba jest zdrowa psychicznie, nie choruje na schizofrenię ani inne tego typu choroby, to nie istnieje ryzyko, żeby mogła pomylić rzeczywistość z fikcją. Chyba że będzie specjalnie uciekać w ten sen i później przez tą ucieczkę stworzy sobie w rzeczywistym świecie obraz świata sennego i będzie myślała, że przeniesie świat snu do świata rzeczywistego. Ale szczerze, to nie sądzę, żeby takie coś się kiedykolwiek stało. Nie znam takich przypadków.
[01:28:57] - Myślę, że to jest właściwie taka ostatnia chwila, kiedy możemy zachęcić kogoś do udziału w naszej audycji. Nie wiem, Marku, czy jesteś z nami, czy mógłbyś podać jeszcze tutaj namiary do kontaktu?
[01:29:17] - Oczywiście. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można nas również spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. Jesteśmy także dostępni pod adresem e-mail: radio@paranormalium.pl. Zerknę za moment na naszego e-maila, czy są tam jakieś pytania, komentarze, ale nie widzę nic.
To chyba będziemy powolutku kończyć. Zbliżamy się do końca.
[01:30:05] - Na zakończenie chciałbym wspomnieć o dziele znanego pisarza hiszpańskiego z epoki baroku Pedra Calderóna de la Barki „Życie snem”, którego akcja dzieje się o dziwo w Polsce, a głównym bohaterem jest książę Zygmunt. Chciałbym zakończyć takim krótkim cytatem. Może odnośnie tego, co pisał Yubi, że właśnie o tej wielopoziomowości. O tym, że jednak tak na dobrą sprawę niektórzy postrzegają sen jako prawdziwe życie, a niektórzy życie postrzegają jako tylko tą iluzję, a uważają, że do rzeczywistości wkraczają dopiero z momentem, kiedy zasypiają. Także krótko chciałbym się pożegnać z wami takim krótkim cytatem: „Czym jest życie? Szaleństwem. Czym życie? Iluzji tłem, snem cieniów, nicości dnem. Cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem życie jest całe i nawet sny tylko snem”. To tyle, jeżeli chodzi o nasz głos w dzisiejszej audycji.
Robercie, może jeszcze coś chcesz powiedzieć na pożegnanie?
[01:31:27] - Ja bym chciał zaprosić jak zawsze do polubienia, do zwiedzenia naszej strony oneirosociety.tk przez dwa „s”, do naszego page'a facebook.com/oneirosociety lub można poszukać: ruch oneironauci, pauza, ruch oneironautyczny i do dołączania do naszego ruchu poprzez formularz EFDC: oneirosociety.tk/efdc. Po jego wypełnieniu składa się wniosek do naszego ruchu. Serdecznie zapraszamy. W ruchu można poznać wielu ciekawych ludzi, można się wiele nowych rzeczy dowiedzieć. Serdecznie zapraszam i życzę wszystkim świadomych snów.
[01:32:25] - Tak. I tutaj jeszcze Clear Sky napisał na pożegnanie: „Panowie, życzę wam świadomego życia na 100%. Sen to sen, jawa to jawa. Jeśli komuś brakuje świadomości na jawie, w śnie nie odnajdzie jej tym bardziej”. Coś w tym jest. Rzeczywiście myślę, że powinniśmy zachować tą świadomość przede wszystkim w życiu świadomym. Ja życzę jednak wszystkim tych świadomych snów, bo jest to przeżycie bardzo przyjemne, a niestety nie możemy tego doświadczać tak często jak tego naszego życia codziennego, tych naszych przeżyć związanych z życiem codziennym. Także chciałbym jeszcze pozdrowić wszystkich słuchaczy i użytkowników czatu Radia Paranormalium, a w szczególności Mirka i Clear Sky i Jubiego, który nam zacytował swoje ciekawe wrażenie związane ze snem. Żegnam się i do usłyszenia za tydzień. Cześć.
[01:33:28] - Żegnamy jeszcze raz. Dziękujemy bardzo wszystkim oneironautom: Mikołajowi, Patrykowi, Kamilowi i Robertowi za udział w dzisiejszej audycji. Pozdrawiamy również Mariusza Sobkowiaka, mając nadzieję, że kiedyś dojdzie do skutku odcinek z Mariuszem i Kamilem na jednej antenie, bo to naprawdę będzie bardzo ciekawe. Panowie, macie naprawdę gadane. Ja troszeczkę zahaczyłem o anime, a tutaj widzę, że pojawił się na czacie fan „Hellsinga”, także życzenia dla tego fana, żeby w śnie świadomym ugryzł go wampir Alucard albo Victoria Seras, jak on woli. Do usłyszenia za tydzień w kolejnym odcinku audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Radio Paranormalium: paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.