[01:41] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, dziewiątą już debatę niekontrolowaną. Dziś będziemy dyskutować o słynnych jasnowidzach i ich przepowiedniach na przyszłość. Przy mikrofonie i za sterami audycji jak zawsze Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj współprowadzący nasze debaty, współzałożyciel portalu infra.org.pl oraz współpracownik Nieznanego Świata Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:11] - Witam, witam wszystkich.
[02:12] - Oraz nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, który właśnie pokonał Skype'a, Chris Miechina. Witaj, Chrisie.
[02:18] - Również wszystkich witam.
[02:20] - Dzisiejsza audycja jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Radiowym Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można także przesyłać nam pytania przez Facebooka na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam również przesyłać pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Panowie, dziś mówimy o bardzo chwytliwym, ale też trudnym temacie, jakim są przepowiednie. Czy Waszym zdaniem rzeczywiście istnieją na świecie ludzie obdarzeni zdolnością jasnowidzenia? Czy przepowiednie i słowa jasnowidzów są w ogóle wiarygodne? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie, jak zawsze, Piotr Cielebiaś.
Piotrze?
[03:22] - Dziękuję. Dzisiaj mówimy o temacie, który jest bardzo popularny i jego popularność jest niegasnąca, bo wszyscy się zawsze zastanawiają, jak będzie wyglądała przyszłość i zawsze dopasowują to, co powiedzą jasnowidze do obecnej sytuacji. Ale chciałbym powiedzieć o czymś, co jest kluczowe dla zrozumienia chyba całej dzisiejszej debaty i co każdy powinien moim zdaniem zapamiętać i zrozumieć. Jasnowidzenie ogólnie jest procesem dość skomplikowanym. To, co my nazywamy jasnowidzeniem w kontekście, o czym dzisiaj mówimy, jest zupełnie czymś innym niż tak zwana na przykład prekognicja, która jest czymś w rodzaju jasnowidzenia na krótszy dystans. Natomiast jasnowidze tacy jak Cayce, jak Nostradamus, jak Klimuszko, to byli w zasadzie ekstrasensi w większości i w większości też media jasnowidzące. Większość z tych osób posiadała jakiś paranormalny dar, jakiś dodatkowy zmysł, ale musimy pamiętać, że oni nie byli takimi ekstrasensami, że ten zmysł był czysty, że on się nie wiązał z żadnymi dodatkowymi historiami. Nie wiem, jak to wytłumaczyć inaczej. Towarzyszyły temu zwykle jakieś inne historie o tym, że kontaktowali się z jakimiś bytami, że dokonywali projekcji pozacielesnych, że niektórzy rozmawiali ze zmarłymi i tak dalej. Ta ich zdolność nie była zdolnością na zawołanie.
Nie była też taką zdolnością, jak niektórzy sobie wyobrażają, że jasnowidz siadał i myślał i informacje same do niego spływały. A czy, odpowiadając na pytanie, na świecie istnieją ludzie, którzy mają jakiś dodatkowy zmysł? Na pewno tak. Być może nawet większość z nas coś takiego posiada. Istnieją bardzo ciekawe badania na temat prekognicji, prowadzone między innymi przez Dina Radina, które pokazywały, że taka krótkozasięgowa prekognicja jest do dyspozycji większości ludzi. Ona co prawda nie obejmuje takiego jasnowidzenia, że my możemy mieć wgląd w przyszłość, ale możemy mieć wgląd w bardzo krótką przyszłość. To, co jest gdzieś za progiem, jest dla nas dostępne, tyle że nie dla naszych zmysłów ... tych, które są przebudzone i aktywne, świadome. Moglibyśmy kontynuować tę dyskusję, mówiąc o sile intuicji, mówiąc o przeczuciach, ale to zepchniemy na drugi plan. To nie dziś.
Dzisiaj porozmawiamy o jasnowidzach, którzy mieli wizje przyszłości i o tych wizjach też musimy coś powiedzieć. Jak już mówiłem, te osoby były mediami. Te osoby zwykle otrzymywały jakieś informacje na temat przyszłości, ale co trzeba powiedzieć, one nie były supermanami, jak wiele osób sądzi. Te osoby miały wizje dotyczące przyszłości, ale często były to wizje bardzo ogólne. Nie oszukujmy się, zwykle to były wizje bardzo ogólne. Nie jestem oczywiście w stanie powiedzieć, czy któryś z nich nie robił tak zwanego odczytu na chłodno. Nie chciałbym być kontrowersyjny, ale często Jackowski coś takiego robi, że rzuca jakąś prognozę, która jest takim komunałem, o którym wszyscy wiedzą. Na przykład, że na pewno za jakiś czas dojdzie do eskalacji konfliktu między Izraelem a Palestyną. W zasadzie są takie sprawy, które każdy z nas jest w stanie przewidzieć i nie musi wcale dysponować szóstym zmysłem.
[07:33] - Z Jackowskim też może być troszkę tak jak z Nostradamusem, że pewne jego słowa są dopasowywane dopiero po wydarzeniach.
[07:41] - Na pewno tak. Nie chciałbym tutaj obrabiać mu życi, kiedy jego tutaj nie ma. Na pewno jest doskonałym medium w jakimś sensie. Na pewno ma bogaty dorobek związany chociażby z poszukiwaniem ciał, pomaganiem policji, lokalizowaniem zaginionych. Ale jest też druga kwestia jego zdolności i on jako jasnowidz długoterminowy w ogóle się nie sprawdza. Nie oszukujmy się. Ale powracając do tematu jasnowidzenia. Wielu parapsychologów i tych, którzy się zajmują przepowiedniami, twierdzi, że te wszelkie informacje, te wszelkie wizje są takie nieskładne lub są takie bardzo ogólne, dlatego, że przyszłość jako taka de facto nie istnieje, tylko jest wynikiem pewnych wypadkowych naszych decyzji. I ta przyszłość się może zmienić. Natomiast ta wizja, którą oni odbierają, jest jednym z wielu możliwych scenariuszy.
Ale z drugiej strony, kiedy popatrzymy na wizję Paraviciniego, o którym będziemy dzisiaj mówić, zobaczymy, że on był tak naprawdę z tych wszystkich jasnowidzów najbardziej konkretny. Tak samo Baba Wanga. Chociaż ja wolę używać terminu Wanga, bo Baba Wanga śmiesznie brzmi moim zdaniem. W każdym razie temat jasnowidzenia moim zdaniem nie jest taki prosty i jeżeli ktoś chciałby go oceniać tak na chłodno i szybko, to powinien zaznajomić się też z parapsychologicznymi badaniami na temat prekognicji, na temat naszego wglądu w przyszłość, na temat intuicji, gdyż to jest niezwykle ciekawe. I teraz pojawia się pytanie, czy rzeczywiście na świecie są osoby, które w wyniku zwykle traumatycznych przeżyć, bo jak się okaże, to jasnowidzami zostawali ludzie, którzy przeżyli w życiu jakiś koszmar, jakąś traumę i zwykle coś im się w głowie otwierało. I tacy ludzie rzeczywiście mogą mieć wgląd w bliżej niesprecyzowaną przyszłość, ale w większości oni tego zupełnie nie kontrolują. I my dzisiaj przyjrzymy się temu, jak u konkretnych ekstrasensów to coś wyglądało, bo każdy z nich był tak naprawdę zupełnie innym medium, zupełnie innym odbiornikiem dla tej drugiej strony. I wyprostujemy też parę rzeczy i parę spraw, które wyprostowania wymagają. Także reasumując i podsumowując tę wypowiedź, czy są na świecie ludzie, którzy mają wgląd w przyszłość? Analizując ten cały materiał, o czym dopiero będziemy mówić, wydaje mi się, że jest na to duża szansa, że wgląd w przyszłość jest możliwy, ale nie do takiego drobnego stopnia, żebyśmy mogli przewidzieć bardzo drobne detale i konkretne zdarzenia, tylko pewne ogólne schematy i pewne ogólne procesy.
Od czego to zależy? To też kwestia dyskusyjna, ale o tym powiemy. Chris, jak jest twoim zdaniem?
[11:13] - Moim zdaniem jasnowidze i ludzie, którzy tworzą tego typu przepowiednie, myślę, że nie jest to nic absolutnie zdumiewającego i niecodziennego, dlatego, że ta funkcja tego typu towarzyszy ludzkości właściwie od jej zarania. Od momentu, kiedy człowiek tworzy jakąkolwiek wspólnotę plemienną i ma jedno wielkie niezaspokojone marzenie. Polega ono na tym, że człowiek chce w jakiś sposób przewidzieć, co mu przyniesie przyszłość, co się wydarzy w przyszłości, po to, żeby móc w jakiś sposób zareagować na coś, na co nie jest do końca przygotowany, żeby móc się o czymś dowiedzieć, co go czeka. I ta funkcja praktycznie funkcjonowała i funkcjonuje do dziś w różnych wspólnotach o bardziej pierwotnym charakterze. Kiedyś była częścią powszechnego życia na naszej ziemi. Praktycznie każde plemię posiadało swojego szamana. Szaman to był właśnie taki specjalny człowiek od specjalnych zadań. Który dzięki temu, że był w stanie, czy miał jakieś ponadnaturalne czy jakieś inne możliwości, żeby skontaktować się z czymś lub z kimś, kto jest poza naszymi trzema wymiarami, był w stanie wytknąć tą swoją głowę z naszej rzeczywistości i spojrzeć w przyszłość i przynieść stamtąd jakieś informacje, które później interpretowano. Była to funkcja powszechna. Nie było wówczas pisma, nie panowała żadna ideologia typu potężna religia, która zamieszała ludziom w głowach.
Tyle że z czasem organizując się człowiek i widząc, że jest w stanie jeden człowiek zdobyć przewagę nad innymi ludźmi i trzymać ich pod kontrolą i móc nimi dowodzić, móc z nich korzystać, ta funkcja zaczęła zamierać. Przejęła ją religia i wówczas funkcja tego przepowiadacza przyszłości czy szamana zaczęła nie tylko zanikać, ale była wręcz niszczona. Dlatego, że takie informacje są informacjami niezwykle ważnymi. Takie informacje dają przewagę nad całą resztą. Dlatego ci, którzy przejęli władzę nad ludźmi, zaczęli monopolizować to w swoich rękach. Kiedy przyjrzymy się historii w tej całej rozciągłości tych paru tysięcy lat, które mamy do dyspozycji, gdzie nasze dzieje są w jakiś sposób zapisane, widzimy spadającą linię tego przepowiadania przyszłości od czasów, kiedy świat organizuje się pod czyimś przywództwem i mamy do czynienia z całą masą najrozmaitszych proroków, wizjonerów, szamanów, ludzi, którzy kontaktują się z jakąś siłą bądź są w stanie stworzyć warunki, ażeby móc zobaczyć, co ta przyszłość przyniesie, móc pokonać tą barierę czasoprzestrzenną, w której my wszyscy jesteśmy uwięzieni. Wraz z upływem czasu jest ich coraz mniej. Ale ta nasza atawistyczna chęć poznania przyszłości jest tak niesamowicie silna, że ci ludzie, zwłaszcza z ostatniego tysiąclecia, robią szczególną karierę w naszym patrzeniu na świat, interpretowaniu tego, co się dzieje w tym świecie i ewentualnie planowania na przyszłość na podstawie tego, co ci wizjonerzy, którzy rzekomo mogli dojrzeć, co nam przyniesie przyszłość, nam przekazali. Dlatego widzę to w taki sposób, że ci jasnowidze, ci ludzie, którzy tworzą przepowiednie, są czymś absolutnie normalnym. I rzeczywiście zgadzam się tutaj, każdy z nas może kimś takim być.
Na przykład funkcja szamana w tych plemionach pierwotnych nigdy nie była funkcją dziedziczną. Nie trzeba było ukończyć żadnej szkoły, ażeby zostać szamanem. Wystarczyło tylko mieć właśnie te unikalne umiejętności, możliwości, których nie posiadali inni ludzie. Dlatego informacja, którą ci szamani przekazywali, nie była kwestionowana, była brana serio pod uwagę. On nie miał z tego praktycznie żadnych korzyści. Nie zbierał żadnych bogactw, nie tworzył majątku i dlatego w jakiś sposób był wiarygodny. Do dziś widzimy to na przykład wśród plemion indiańskich, którzy rzucają kośćmi bądź wróżą z widoku na przykład tego, co się dzieje z jakąś miksturą magiczną, która jest ważona i która ma określić przyszłość. W czasach poprzedniejszych, chociażby przed naszą erą, mamy wręcz funkcję wróżbitów. Mamy przecież Delfy, gdzie żaden szanujący się władca grecki nie szedł na wojnę bądź nie podejmował jakiejś konkretnej politycznej decyzji bez skonsultowania się z wróżkami z Delf. W starożytnym Rzymie mamy augurów, gdzie za każdym razem oni sami szukali jakiegoś potwierdzenia u bogów decyzji, którą podejmował Cezar, bądź podejmowali oni sami, bądź podejmował Rzym jako państwo, wkraczając gdzieś na tą swoją polityczną drogę.
Przenosi się to w czasie aż do dziś. Wręcz jesteśmy opanowani tą chęcią poznania przyszłości. Spójrzmy na to, jak popularne są horoskopy, które każdy niemalże tygodnik zamieszcza, bo ludzie wierząc to bądź nie wierząc, są ciekawi, co ten horoskop o nich opowie, jaką przyszłość im wywróży. To samo mamy chociażby z prognozą pogody. Prognoza pogody, mimo że opiera się na jakichś naukowych podstawach, spójrzmy, że bardzo często się nie sprawdza, że praktycznie sprawdzalność prognozy pogody to jest jakieś 30%. Czyli właściwie pewniej jest rzucić monetą, mieć 50% pewności, niż słuchać tego przepowiadania pogody w telewizji czy w radiu, czy w jakichś innych mediach. I to też jest właściwie takie wróżenie. Mówi się „wróżenie z fusów” chociażby. Jest takie nawet powiedzenie. Czyli na podstawie jakichś zjawisk, które są kompletnie nieracjonalne, stworzenie jakiegoś racjonalnego programu na to, co przyniesie przyszłość.
I dlatego w wielu przypadkach, kiedy są ludzie, których przepowiednie zaczynają się sprawdzać, ich ranga w tym całym bardzo bogatym systemie najrozmaitszych przepowiadaczy, którzy działali gdzieś na przestrzeni wieków, wzrasta. I im dalej oni przepowiadają, im dalej sięgają i im częściej te przypadki się sprawdzają, wskazują one, że taki człowiek albo miał rzeczywiście jakąś niezwykłą i ponadnaturalną umiejętność, aby móc przebić tą płaszczyznę czasoprzestrzenną Albo po prostu my nadinterpretujemy. Wszystko jest możliwe. Dochodzi do tego jeszcze jeden, trzeci, bardzo ważny element. Tak jak powiedziałem, kochamy przepowiednie. Chcemy wiedzieć, jaka jest przyszłość. Pali nas ciekawość, aby dowiedzieć się, co ona przyniesie. Ale wiedzą to również ludzie, którzy realizując najrozmaitsze swoje własne cele polityczne, wiedzą o tych przepowiedniach. Trzeba też wziąć pod uwagę, że często mogą oni sami doprowadzać do sytuacji, które wskazują, że jakaś przepowiednia się sprawdza. Jest ona dziś zakorzeniona w ludzkiej świadomości po to, żeby świat ją zaakceptował, że tak właśnie jest.
Takim klasycznym dla mnie przykładem są na przykład templariusze. Kiedy to Jacques de Molay, kiedy płonął na stosie, rzucił klątwę na papieża Klemensa i na króla Filipa Pięknego, że nie dożyją do końca roku. Była to klątwa templariuszy i ona się w niezwykły sposób sprawdziła. I rzeczywiście i król zginął, i papież zmarł. Król zginął na polowaniu i okazało się, że ci templariusze to byli tacy faceci, którzy mieli wgląd w przyszłość. Byli rzeczywiście potężni, trzeba ich jakoś brać poważnie. Czyli zostali skrzywdzeni. Tymczasem, jak się okazuje, prawda jest taka, że templariusze zadbali o to, żeby król Filip nie dożył następnego roku i żeby ta przepowiednia się sprawdziła. I to dało im niezwykłą reklamę i pozwoliło na to, aby móc zorganizować swój podziemny ruch, który być może trwa do dziś. Albo przynajmniej te podstawy, jakie stworzyli do powstania tych najrozmaitszych masońskich organizacji.
Gdzieś jest ich wielki wkład i sposób, w jaki realizować można cele poprzez manipulowanie tego typu informacjami. Dlatego jest to rzeczywiście zjawisko szerokie i jak się okazuje, można je też w jakiś sposób kontrolować. Coraz bardziej interesuje się nimi współcześnie fizyka. I rzeczywiście prekognicja, tak jak wspomniał Piotr, pozwala nam na przewidywanie przyszłości na krótki dystans, ale ta prekognicja się rozwija również w niezwykłym tempie i zdalne postrzeganie w tej chwili, przynajmniej według stwierdzeń niektórych ludzi, którzy się tym zajmują, już pozwala na wędrówki w czasie i w przestrzeni na odległość czasami wielu tysięcy lat. Podobno, oczywiście nijak nie można tego sprawdzić, niektórzy ci zdalni postrzegacze wędrowali w takie miejsca w czasie, w którym żyły dinozaury. Zaglądali również w przyszłość, podróżowali na inne planety dzięki właśnie temu. Wydaje się to być dziś niezmiernie fantastyczne i być może nawet wyssane z palca. Ale jeśli ktoś analizuje system fizyki, którą na przykład opracował Nassim Haramein, to zauważy, że coś takiego jest możliwe. Że dzięki temu, że atom jest to połączenie najrozmaitszych cząstek, takich jak protony i elektrony, za pomocą mikroskopijnych czarnych dziur, które przekazują sobie informacje z prędkością daleko przekraczającą prędkość światła. W jednym momencie informacja z jednej części kosmosu przenosi się na drugą.
Okazuje się, jeśli nad tym pomyśleć, że gdyby umieć zastosować to w życiu praktycznym, wówczas możemy swobodnie podróżować pomiędzy przyszłością a przeszłością i nawet dokonywać zmian. Oczywiście można mówić godzinami na temat konsekwencji, jakie nas czekają, ale ciągle ta struktura czasoprzestrzenna jest dla nas jedną wielką tajemnicą. Nie jest ona taka prosta od punktu A do punktu B, jak by się nam wydawało. Jest to coś zupełnie, o wiele bardziej złożonego. Nie do końca wiemy jeszcze, jak to działa, ale już w tej chwili mamy przeczucia, że pewne rzeczy, które wydawałoby się, że są z krainy mchu i paproci, już są w jakiś sposób przynajmniej teoretycznie możliwe. Co na przykład potwierdza chociażby instytucja CERN-u i ten olbrzymi zderzacz hadronów, który produkuje tego typu mikro czarne dziury. Mówiąc nam, że bada jakieś tam gluony i inne najdziwaczniejsze cząstki pierwotne i elementarne. Tak naprawdę być może tworząc te mikro czarne dziury, właśnie bada możliwość zastosowania takiej sytuacji w praktyce. Możliwość rzeczywiście nie tylko podróży w czasie i przestrzeni, ale przede wszystkim zaglądania w każdą stronę i w przyszłość, i w przeszłość i być może manipulowania w jednej i drugiej. To oczywiście jest tylko moje bardzo wysokooktanowe przypuszczenie, ale prawdopodobnie coś w tym jest.
I wracając do punktu wyjścia naszego tematu, czy tacy ludzie obdarzeni taką wyjątkową zdolnością rzeczywiście mogą istnieć? Tak jak powiedziałem na początku, absolutnie tak. Zdolność ta jest zdolnością najprawdopodobniej kompletnie naturalną. Wynika z wielu elementów. Piotr wspomniał tutaj o tym, że mogą to być jakieś traumatyczne przeżycia, ale na przykład może to być specyficzne miejsce, w którym urodzili się tacy ludzie. Gdzie ten potencjał elektromagnetyczny, jakie niesie ze sobą pole, w którym taki człowiek się urodził i specyficzna sytuacja, w jakiej funkcjonuje energia kosmiczna w danym czasie i w danym momencie, i w danym miejscu spowodowała, że ci ludzie są bardziej wrażliwi na tego typu zjawiska, na tego typu postrzeganie niż cała większość innych ludzi. Zwłaszcza ludzie tacy jak my, którzy generalnie sami pozwolili się zagłuszyć tą technologią, którą wszyscy się tak zachłysnęliśmy i powoli przemieniamy się w cyborgów, obkładając się najrozmaitszymi cewkami elektronicznymi, zabawkami. I myślę, że jeśli dojdzie do tego jeszcze ta Już stojąca na progu wirtualna rzeczywistość, czyli tworzenie rzeczywistości kompletnie innej od tej realnej, ale znacznie piękniejszej i znacznie atrakcyjnej. Umiejętność patrzenia na świat i oceniania nawet najprostszych zjawisk będzie czymś bardzo trudnym. Ale to z kolei przyszłość i być może temat na inny czas.
Dziękuję bardzo.
[24:47] - Właśnie mówiłeś tutaj o tym jasnowidzeniu, tej innej stronie jasnowidzenia, jaką jest wybieganie w przyszłość czy próba oceny rzeczy na odległość. Rzeczywiście jasnowidzenie ma bardzo wiele form. My dzisiaj się zajmujemy tymi przepowiedniami dla świata, ale może kiedyś wrócimy do prekognicji. Może kiedyś wrócimy do widzenia na odległość, do eksperymentów, jakie przeprowadzano chociażby w Stanach Zjednoczonych z udziałem Goswama. Może kiedyś opowiemy o Osowieckim, który również prowadził bardzo ciekawe eksperymenty z jasnowidzeniem, ale wstecznym. To znaczy sekundkę powiem, bo zaraz będziemy przechodzić do konkretów. Stefan Osowiecki, jeden z najsłynniejszych jasnowidzów polskich, po którym nie zachowały się jednak przepowiednie dotyczące przyszłości. Przy jego udziale stworzono bardzo ciekawy projekt archeologiczny. Istnieje książka, przy której pracował Wojtek Chudziński. Ta książka się nazywa „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych” i to jest zbiór raportów na temat posiedzeń z Osowieckim, kiedy na przykład przekazywano mu narzędzie kamienne lub kawałek ceramiki pochodzący z jakiejś kultury archeologicznej.
I on wtedy opisywał to, co widzi. Muszę wam powiedzieć, że to jest bardzo ciekawa lektura, bo stoi w zupełnej sprzeczności do tego, jak wyobrażamy sobie prehistorię. To, jak Osowiecki ją opisuje, jakie szczegóły podaje, jakie tam postaci i stworzenia się niekiedy pojawiają, jest zupełnie zaskakujące, ale nie będę tutaj wam odbierać radości z lektury i polecam tę książkę, którą można jeszcze pewnie gdzieś znaleźć. Ale przejdźmy Marku może do pierwszej postaci.
[26:49] - Ja bym chciał też jeszcze dwa centy dorzucić, skoro ty mówisz o tym, że można wędrować po przeszłości tak, jak robi to Osowiecki. To ja chciałbym właśnie powiedzieć o Marcie Rosenblacie, który w tym czasie, tak jak my dzisiaj rozmawiamy, prowadzi z całą grupą właśnie tych remote viewerów wielki eksperyment, który trwa już od co najmniej półtora miesiąca. Prowadzi go w Las Vegas, gdzie robią to, co pokazano w filmie „Powrót do przyszłości”. Przewidują wyniki meczów, gier i przewidują najrozmaitsze wyniki firm na giełdzie i zarabiają przy tym całą masę pieniędzy. Okazuje się, że skuteczność jest olbrzymia tego typu przewidywania, czyli wybiegania w przyszłość. I w tej chwili, z tego, co on mówi, ona osiąga w najgorszym przypadku 70, 75%, czyli jest to absolutnie niezwykle skuteczne. A zgromadził on wokół siebie same gwiazdy właśnie zdalnego postrzegania. Wymieniają oni doświadczenia i przerabiają to wszystko na czystą, żywą, żelazną praktykę, która daje absolutnie wymierny efekt. I to jest coś bardzo niezwykłego. To jest coś, co pokazuje, że zaglądanie w przyszłość jest fizycznie możliwe i jest ono do uzasadnienia w sposób naukowy.
Oczywiście trzeba nieco zmienić naukę z tej materialistycznej i pozwolić jej wyewoluować w inne troszeczkę rejony, ale czysta żelazna praktyka pokazuje, że takie rzeczy są możliwe. Także to taka druga strona medalu. Wybieganie w przyszłość, być może niezbyt daleką, bo oni zarabiają te pieniądze praktycznie z dnia na dzień i chyba już zaczynają ich nienawidzić ci wszyscy właściciele kasyn i ewentualnie brokerzy, gdzie obstawiają te swoje typy. Założyli swoją własną firmę i konto, które puchnie w tempie geometrycznym. To tyle.
[28:36] - Zacznijmy może opisywanie dzisiejszych bohaterów naszej audycji od jednego z najbardziej znanych jasnowidzów XX stulecia, którym był Edgar Cayce, zwany śpiącym prorokiem. Czym się wsławił, co zapowiadał i co z atlantyckimi wątkami w jego przepowiedniach? Może tym razem pierwszy niech się wypowie nasz człowiek w Ameryce, nasz poszukiwacz prawdy, Kris Mekina. Krisie?
[29:04] - Z osobą Edgara Cayce'go i instytucją, którą stworzył, moje drogi się skrzyżowały kilkakrotnie i okazuje się, że do dziś ma on olbrzymi wpływ na życie wielu ludzi i jest traktowany wręcz czcią religijną. A zaczęło się wszystko w zasadzie tak zwykle i tak normalnie, jak sobie to tylko można wyobrazić, ponieważ przyszedł on na świat na takim kompletnym amerykańskim zadupiu gdzieś w Kentucky, w Hopkinsville. Maleńka dygresja jest taka, że wsławiło się też tym, że pojawiło się tam UFO i to na dodatek to UFO w postaci gremlinsów zlądowało przy jakiejś farmie i to było coś absolutnie niezwykłego i jedynego w swoim rodzaju w tym czasie. Także jest to jedna strona, historia kontrowersyjna, która wydarzyła się w Hopkinsville i Cayce przyszedł tam na świat. Jego los praktycznie nie powinien być inny niż los przeciętnego Amerykanina w tamtym miejscu, dlatego że ludzie ci albo zajmują się przemytem i produkcją bimbru, albo po prostu żyją sobie cicho i odchodzą spokojnie z tego świata tak samo, jak przyszli. Tymczasem los Cayce'go był zupełnie inny. Przejawiał on Dość spore, intensywne zdolności, wielki głód książek. Czytał te książki, pochłaniał je. Przede wszystkim czytał Biblię. Zainteresowała go i zaintrygowała go bardzo.
I ta Biblia była przyczyną pierwszej wizji, którą posiadał, kiedy był jeszcze ośmioletnim chłopcem, kiedy w lesie dostrzegł uskrzydloną postać, która zapewniła go, że osiągnie wszystko to, co sobie w życiu wymarzy i zechce robić. On sam powiedział, że chciałby pomagać ludziom. I cała ta historia. On sam nie był pewien, jak ona mu się przydarzyła, czy była prawdziwa, czy nie. Szybko wrócił do rzeczywistości, kiedy jego surowy ojciec przepytywał go z tak zwanego spellingu, czyli musiał przeliterowywać angielskie słówka we właściwy sposób i w właściwej kolejności. Jest to z jakiegoś powodu bardzo ważna rzecz w edukacji amerykańskiej. Jest nawet wielki konkurs, spelling bee, gdzie najczęściej małe dzieciaki popisują się tym, że olbrzymie i długie słowa potrafią bez zająknięcia się odpowiednio gramatycznie rozłożyć na kawałki i odpowiedzieć, z jakich literek jest to wszystko złożone. Tego właśnie uczył się Cayce. Ojciec go sprawdzał. Cayce'emu nie za bardzo to wchodziło do głowy, więc po głowie dostał od ojca.
Po pierwszym biciu stracił przytomność, a właściwie zasnął. I znów ta skrzydlata postać wróciła do jego snu, mówiąc mu, że wszystko skończy się dobrze. Kiedy ocknął się i miał przed sobą tylko stolik, krzesełko i tę nieszczęsną książkę ze słówkami do nauczenia się na pamięć, z tego stresu nie wytrzymał i zasnął, mając głowę na książce. Na drugi dzień okazało się, że pamięta każde słowo z tej książki. Dokładnie je potrafi, każde słowo potrafi przeliterować, wie po prostu wszystko. Ojciec nie mógł uwierzyć, co to jest za trik i jakie to sobie żarty Cayce z niego stroi, więc wlał mu jeszcze raz w razie czego. Od tego czasu Cayce zaczął w ten sposób czytać książki: nie otwierał ich, tylko kładł je sobie pod głowę i na drugi dzień wiedział wszystko, co jest w środku. Było to absolutnie zdumiewające i potwierdzone przez wiele osób. Tak że nie ma w tym żadnej legendy. Tak rzeczywiście działo się naprawdę.
Robił też różne inne dziwne rzeczy. Na przykład któregoś dnia widziano go, jak jechał sobie na mule. Niby nic specjalnego, tyle że muły w Polsce nigdy nie były używane. W Stanach były używane bardzo często. Jest to krzyżówka konia z osłem. Krzyżówka silna, tępa, niechcąca się uczyć, czyli taka, jaka była potrzebna. Nie można też było na niej jeździć. Taki muł nie dał się nigdy ujeździć, dlatego nigdy nie zakładano siodeł na muły, nie jeżdżono na mułach. Tymczasem Cayce jak gdyby nigdy nic przyjechał sobie na tym mule. Wieś cała czy to miasteczko patrzyło z niedowierzaniem.
Paru śmiałków spróbowało dosiąść tego muła i też na nim pojeździć. Muł absolutnie oszalał. Stał się gwiazdą rodeo, podrzucał wszystkich. I od tego czasu zaczęła się najpierw lokalna sława tego chłopca. On w końcu ukończył dziewięć lat szkoły podstawowej, co było w tamtych czasach uznawane za doskonałe wykształcenie, że właściwie nic więcej nie było człowiekowi potrzebne w życiu, większa edukacja niż te dziewięć lat w podstawówce. I jak się dziś przegląda nasz system edukacyjny, być może mieli rację, że nie ma sensu przedłużać tej męki na kilkanaście lat, czasami 20 lat edukacji, z której nic nie ma. I nabywając tą swoją olbrzymią wiedzę, zaczął nabywać najrozmaitsze wizje. I te wizje, ich intensywność związana była z różnymi historiami, które mu się przydarzały. I rzeczywiście były to historie w jakiś sposób traumatyczne. Na przykład w pewnym czasie Cayce stracił kompletnie mowę.
Nie mógł po prostu nic powiedzieć i poprzez hipnozę ta mowa została mu przywrócona. W innym przypadku stracił widzenie w jednym oku. To z kolei wzmocniło jego wizje, które przychodziły do niego z różnych kierunków. Były one dość chaotyczne, ponieważ dotyczyły najrozmaitszych dziedzin życia. Ludzie, kiedy zorientowali się, że jest on człowiekiem niezwykłym, ma on jakiś wgląd w tą niepokojącą przyszłość, przychodzili, zadawali mu pytania, a on opętany tą swoją ideą, że chce służyć ludziom, nie odmawiał im. Odpowiadał na te pytania. Działo się to w specyficzny sposób, dlatego że Cayce nie robił tego na jawie. Robił to praktycznie we śnie. Wpadał w taki trans, zasypiał i w czasie tego snu uzyskiwał odpowiedź na pytanie, które mu zadano. I były to najrozmaitsze pytania.
Pytania zadawali finansowi maklerzy, pytania zadawali poszukiwacze skarbów. Pytania zadawały osoby ciężko chore. I wówczas Cayce z tej wizji wyciągał receptę, w jaki sposób taką chorobę uleczyć. I co ciekawe, w większości przypadków miał on absolutnie rację. Niektórych rzeczy nie przewidział, co też w jakiś sposób jest zagadkowe. Na przykład pewien finansista zatrudnił go do pracy u siebie za stówę na dzień, co było w tamtych czasach olbrzymią fortuną. I miał mu on przewidywać ruchy, jakie będą zachodzić na stock market, czyli na giełdzie finansowej. Cayce to przewidywał. Ten człowiek, Blumenthal zdaje się nazywał, zarobił masę pieniędzy. Ale to, czego Cayce nie przewidział, to była kompletna zapaść giełdy.
To był ten wielki krach w latach 20. i tego Cayce nie widział. Natomiast widział cyferki danych firm, które wędrują do góry i w które warto zainwestować. Oprócz tego, jak wspomniałem wcześniej, zajmował się medycyną, pomagał ludziom, tworzył różne protokoły medyczne, czyli listy środków, jakie należy użyć, aby uleczyć kogoś z jakiejś choroby, które wykorzystywane są dziś. Otworzył nawet szpital w Virginia Beach, zdaje się. I ten szpital istnieje do dziś. Nie jest już szpitalem, ale przez jakiś czas był osobą niezwykle popularną. Niestety te wszystkie wizje i zaglądanie w przyszłość ogromnie go męczyły i wyczerpywały. I być może to było powodem jego przedwczesnej śmierci, której nie za bardzo sam też przewidział. Wsławił się kilkoma bardzo drastycznymi wizjami.
I chyba dzisiejszy temat o naszych wizjonerach i jasnowidzach będzie dotyczył pewnych wizji świata. Tego, co się przydarzyć ma światu, co ma przynieść przyszłość w sensie globalnym. I te wizje zazwyczaj nie są przyjemne i wizje Cayce’go też zostawiają mieszane uczucia. Na przykład mówił o tym, że Europa zostanie zmieniona w mgnieniu oka, że Japonia zapadnie się pod wodę, a na wschód od wschodniego wybrzeża Ameryki pojawi się nowy ląd, nowy kontynent. Mówił także, że zmienią się bieguny, co spowoduje, że zostanie kompletnie zmieniony klimat. Że miejsce tam, gdzie dziś jest zimno i mroźno, będą rosły tropikalne rośliny. I kiedy nawet wydaje się to dziwne, to parę dni temu podano taką informację, że jet stream, czyli ruch mas powietrza, który idzie z zachodu na wschód, w ten sposób jest jego kierunek, jest on równoległy do równika i od paru lat ten ruch jest w jakiś sposób zakłócony. Nagle okazało się teraz, zupełnie niedawno, że ten ruch mas powietrza, który nigdy nie przekracza równika, tym razem udało mu się to przekroczyć i zaczyna coraz bardziej dążyć do prostopadłego podejścia do równika, co kompletnie zmieni pogodę, co wywołuje wielką panikę i zamieszanie wśród meteorologów, którzy nie bardzo wiedzą, jak to zinterpretować. I między innymi potwierdza, że coś jest nie tak z tym globalnym ociepleniem, że w ogóle globalne ocieplenie to jest kompletnie chory temat, który nie tylko nie ma miejsca, ale zaciemnia widzenie tego, w jaki sposób funkcjonuje świat. I być może właśnie coś takiego dostrzegł Cayce, co dzieje się dziś, w tej chwili, na naszych oczach.
Oczywiście jego najsłynniejsze przepowiednie dotyczyły Atlantydy. Według Cayce’go Atlantyda leży u brzegów Bimini, niewielkiej wysepki jakieś cztery godziny łodzią motorową od Florydy. Gdzieś w tamtym miejscu miałaby się znajdować Atlantyda i ślady tej Atlantydy czy ślady czegoś, co było w tamtym miejscu, również znaleziono. Jest ta słynna droga Bimini, która choćby nie wiem jak na nią patrzeć, nie wygląda naturalnie. A także co jakiś czas pojawiają się jakieś budowle, ponieważ dno w tamtym rejonie jest piaszczyste i te piaski przemieszczają się tak jak ruchome piaski pustyni, tworząc wydmy bądź odkrywając jakąś część dna. Co jakiś czas pojawia się taka budowla, ale taka budowla jest ponad tymi piaskami czy jest wolna od tych piasków przez czasami tylko dwa tygodnie. Dlatego bardzo trudno na nią trafić i bardzo trudno zorganizować jest ekspedycję, która by coś mogła sprawdzić, wydobyć z takiej budowli. Między innymi człowiek o nazwisku Little kontroluje, stara się kontrolować tę sytuację i zrobił nawet szereg zdjęć właśnie tego typu budowli, gdzie ruchomy piasek odkrył jakieś elementy czegoś, o czym nie mamy pojęcia, czym jest. Dziś te elementy znowu zostały zasypane. Widać je na zdjęciach i jest oczekiwanie na następny taki moment, kiedy piaski z dna morskiego znowu coś odkryją.
Tym bardziej że co jakiś czas mamy pogłoski o jakichś dziwnych konturach miasta u wybrzeży Kuby albo o tym, że ktoś dostrzegł na dnie olbrzymią piramidę. Ba, nawet znalazł w niej kryształ, tak zwany kryształ Atlantów, który miałem okazję raz w życiu widzieć, mieć z nim do czynienia, którego historia jest absolutnie również niezwykła. I właśnie miał być częścią tej piramidy i wskazywać na to, że Atlantyda rzeczywiście jest gdzieś tam w tym miejscu. Ale nie tylko o tym mówił Cayce w przypadku Atlantydy, że będzie odkryta jako miejsce. Mówił także o tym, że zostanie odkryty tak zwany rekord Atlantydy, czyli biblioteka, jaką przechowywali Atlanci. I ponieważ my wiemy z legend, że Atlantyda była niezwykle wyrafinowaną cywilizacją, że posiadała najrozmaitsze niezwykłe wynalazki, potrafiła generować energię ze słońca, używając jakiegoś tajemniczego kryształu, że potrafiła tworzyć najrozmaitsze metale, o których my dzisiaj niewiele wiemy. Jest uważana za legendę, ale Cayce mówił, że w momencie, kiedy ta biblioteka zostanie odkryta, my również wejdziemy na ten sam poziom wiedzy i będziemy mogli stworzyć Atlantydę na Ziemi, odbudować ją w nowej formie. Dzięki wiedzy, którą uzyskamy po odnalezieniu tej biblioteki. Nie jest to jedyne miejsce z tajemniczych miejsc, jakie Cayce widział w różnych miejscach świata. Według niego gdzieś pod piaskami pustyni Gobi, która prawdopodobnie jest również częścią dna morskiego z jakiejś zamierzchłej przeszłości, ma być złote miasto.
Złote Miasto tak bardzo dobrze zorganizowane, że pomiędzy piętrami mają się tam poruszać windy, elektryczne samochody i miało być pełno najrozmaitszych magicznych elementów. Takie miasto gdzieś jest ciągle schowane pod tymi piaskami i Cayce mówi, że my je któregoś dnia odkryjemy. Ale nie tylko dobre informacje miał Cayce na myśli, czy prorokował, że się wydarzą. Były również i kiepskie informacje, które dotyczyły Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, większość tych wszystkich jasnowidzów, o których dzisiaj jest mowa, kiedy rzeczywiście mówili o losach świata, ale mówili o losach świata w sensie takim bardzo ogólnym. Zazwyczaj nie ma tam zbyt dużo szczegółów. Natomiast kiedy zapytać ich o to, co się wydarzy lokalnie, ni stąd, ni zowąd nagle przekazują znacznie więcej informacji. Oczywiście jest to związane z tym, że wyrośli w tym miejscu, czują to miejsce, rozumieją je bardziej. Albo być może ich uwagę bardziej przykuwa sam fakt miejsca, w którym żyją i wzrastają niż cała reszta świata, który jest o wiele bardziej obcy i nieprzychylny niż to miejsce, w którym aktualnie są. Dlatego tych szczegółów jest więcej.
W przypadku Cayce'go te informacje dla Ameryki są wręcz tragiczne, bo Ameryka ma stracić swoje wschodnie wybrzeże. Ameryka ma stracić również swoje zachodnie wybrzeże, które ma zniszczyć kompletnie gigantyczne trzęsienie ziemi, na które czeka się już właściwie od paru lat, bo wszyscy wiedzą, że to połączenie Świętego Andreasa, gdzie płyty tektoniczne ścierają się nawzajem, jest już niemalże na ostatnich nogach i lada chwila nastąpi gwałtowne rozprężenie, które spowoduje katastrofalne trzęsienie ziemi, które spowoduje tsunami, popękanie dna morskiego, a także zapadnięcie się części kalifornijskiego wybrzeża. Według Cayce'go mapa Ameryki wyglądałaby tak, jakby Ameryka była rozbita czy rozerwana na trzy części. Bez wschodniego wybrzeża, później bez doliny rzeki Mississippi. Tam ma być morze. Potem następna przerwa to jest właśnie tam, gdzie jest Kalifornia, gdzie twór geologiczny podobny do dzisiejszego półwyspu kalifornijskiego to będą pozostałości po górach Sierra Nevada. Natomiast wybrzeże będzie się zaczynać niedaleko parku Yellowstone. Tak głęboko i tak daleko ma dostać się woda. Ma przetrwać Teksas i Nevada, natomiast wszędzie tam ma się wedrzeć woda i tylko łańcuchy wysokich gór będą wystawać nad poziom wody. Także nie wygląda to dobrze dla Ameryki i według Cayce'go to w końcu się wydarzy.
Ostatnią rzeczą, ważną, o której Cayce mówił, było to, że człowiek zmieni swoje spojrzenie na świat, że nie będzie ono już takie materialistyczne, że człowiek osiągnie jakiś wyższy poziom spirytualny, kosmiczne oświecenie, które pozwoli mu inaczej oceniać nie tylko swoje życie, ale też cel i sens świata, w którym żyje. Dzięki temu będzie mógł w przyszłości, patrząc na to, co wydarzyło się na świecie, na te wszystkie tragiczne wydarzenia, do jakich doszło, a jednocześnie mając do dyspozycji odkrytą bibliotekę Atlantydy, a także złote miasto na pustyni Gobi, pod innym kątem popatrzeć na przyszłość swojej ziemi i być może już nie wojować ze sobą, a znaleźć wspólny cel i sens życia na zupełnie innym poziomie świadomości. Bo ta świadomość jest właśnie tym centralnym elementem, który ma wreszcie dojrzeć i stworzyć ludzkość inną niż jest dziś. Dziękuję.
[47:51] - Piotrze?
[47:52] - Trudno tutaj cokolwiek dodać. Ja może tylko powiem, że Cayce był medium. To znaczy on był jasnowidzem, ale takim trochę mediumicznym, bo z nim kontaktowała się jakaś druga strona. Ta druga strona miała określony kształt, osobowość i tak dalej. I to właśnie charakteryzuje medium. On nie był odczytywaczem przyszłości, który nie dorabiał do tego pewnej ideologii. Cayce był mocno ugruntowany w tradycji ezoterycznej, o czym trzeba powiedzieć. De facto najciekawsze są te rzeczy, które się jeszcze nie sprawdziły, a o których mówił Chris. Wspominał on jeszcze pokrótce o czym? O tym, że powstanie perpetum mobile, że pojawią się Nowe formy energii, nowe źródła energii.
W zasadzie Cayce przez całe życie udzielił kilkunastu tysięcy, około czternastu tysięcy tak zwanych readingów, czyli odczytów, czyli tych prognoz, o których tutaj Chris opowiadał. One się dzieliły na wiele typów. Przychodzili do niego zwykli pacjenci, których czasami bolał ząb, którzy mieli bardzo skomplikowane problemy medyczne, którzy mieli problemy finansowe i tak dalej. Czasami można znaleźć w tych readingach jakieś odniesienia do wydarzeń światowych, ale większość stanowią takie sprawy raczej błahe i dzisiaj nieznaczące. Natomiast są jeszcze te wydarzenia, które dopiero mają się spełnić. I tutaj dość skąpo trzeba powiedzieć i dość oględnie Cayce mówił w swoich readingach między innymi o tym, że następny światowy konflikt rozpocznie się w krajach takich jak Libia i Syria. Jest to bardzo ciekawe. Nie muszę wyjaśniać dlaczego. Mówił też o rzeczach, które są związane mocno z teozofią Heleny Bławatskiej. Czym jest ta filozofia?
Odsyłam tutaj do mojego artykułu na temat Bławatskiej na Strefie Tajemnic. Dodam tylko, że Cayce zapowiadał trzy główne rzeczy. Pierwsza to pojawienie się nowej rasy ludzkości. I on tutaj tego nie wyjaśniał dokładnie. On twierdził tylko, że zbliża się taki punkt, kiedy na Ziemi pojawią się zupełnie nowi ludzie. I to nie tylko on o tym mówił, bo jak dojdziemy do Paravicinizego, to zahaczę też o ten temat. Był jednym z tych, którzy zapowiadali nadejście na Ziemię nowego pokolenia. Oczywiście to może nie jest bardzo konkretne, jeżeli chodzi o jasnowidzów, bo często oni po prostu lecą banałami. Ale druga rzecz z tych ciekawych, o których wspominał Cayce, odnosiła się na przykład do słynnej Komnaty Zapisków, czyli biblioteki, jaka pozostała po Atlantach. I on twierdził tutaj wprost, o czym sobie można przeczytać w jego readingach, które można łatwo znaleźć w internecie, że wejście do Komnaty Zapisków, tej tajemniczej, legendarnej struktury, która kryje w sobie wiedzę z cywilizacji atlantyckiej, ma znajdować się w łapach Sfinksa.
I on co prawda przewidywał, że około roku 2000 stanie się to, że to wejście zostanie znalezione. To się nie wypełniło. Natomiast wiele osób wciąż wierzy, że tam coś jest. I wciąż istnieje ta teoria spiskowa, że Zahi Hawass ukrywa informacje na ten temat. Na temat tego, co znajduje się w podziemiach Gizy, bezpośrednio pod Sfinksem. I czasami ta sprawa powraca. Powraca rykoszetem. Pojawiają się nowe informacje na temat tej struktury, która ma tam być, na temat tych tajemniczych jaskiń, które mają się tam znajdować i odkryć, które zostają poczynione. I to nierozerwalnie łączy się właśnie z tym, co mówi Cayce o Komnacie Zapisków. Chris tutaj jeszcze powiedział oczywiście o tych zapowiadanych przekształceniach na mapie Europy i Ameryki Północnej.
Rzeczywiście Cayce mówił dużo o tym, że nadejdzie taki moment w dziejach, w którym Europa Północna szybko zmieni się w mgnieniu oka. On tak to zapowiadał. Tak w zasadzie chyba brzmiał ten reading. I to samo stanie się z zachodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. On zapowiadał wielką katastrofę dla San Francisco między innymi. Co ciekawe, ten sam wątek katastrofy związanej z potopem pojawia się u kilku kolejnych różnych jasnowidzów. To mnie bardzo ciekawi, bo to jest, jak powiedziałem, chociaż jasnowidze, chociaż ich przepowiednie są ogólnie rzecz biorąc bardzo lapidarne i ogólnikowe, to u wielu pobrzmiewa takie przekonanie, że przyszłość przyniesie dwie rzeczy. Pierwszą będzie wojna, a drugą będzie potop, który zupełnie zmieni linię brzegową. Ale to tyle o Cayce. Jeżeli ktoś się chce o nim więcej dowiedzieć, to znajdzie więcej informacji na stronie edgarcayce.org.
Wiem, że ta biblioteka Cayce'go została już tam chyba skompilowana i można sobie poczytać, co on tam naprawdę zapowiadał. Dodam jeszcze może dwie rzeczy, które są ważne w kwestiach może politycznych dzisiejszych czasów. Cayce mówił po pierwsze, że zmieni się centrum cywilizacyjne. Ono się przesunie w kierunku Chin. Co prawda dla Chin zapowiadał, że one się staną narodem katolickim. No ale cóż, Cayce był też, jak powiedziałem, mocno osadzony nie tylko w tradycji ezoterycznej, ale też religijnej. Dlatego wiele osób nie do końca akceptuje jego postać, gdyż on wiele spraw rozpatrywał właśnie przez pryzmat biblijny i przez pryzmat teozoficzny. Chociaż ten pryzmat ezoteryczny nie był tak bardzo zarysowany. Ale jeżeli się przeanalizuje to, co miał do powiedzenia, jeżeli zna się trochę tradycję ezoteryczną, będzie bardzo łatwo dostrzec chociażby wpływ filozofii Heleny Bławatskiej w postaci tych nowych ras, w postaci jego zainteresowania Atlantydą. I druga sprawa, o której mówił w kwestiach politycznych, to jest bardzo ciekawa przepowiednia na temat losów Rosji.
Otóż Cayce zapowiadał, że po tym, jak świat już zejdzie totalnie na psy, to Rosja stanie się dzieją dla świata. Stanie się takim miejscem na świecie, gdzie moralnie się odrodzi i gdzie pojawi się nowy. On tego może nie powiedział wprost, ale można to zrozumieć tak, że pojawi się nowy wzorzec życia społecznego, nowy rodzaj Ustroju, w którym obywatel będzie żył dla obywatela. I on tutaj podkreślał oczywiście, że nie ma na myśli Związku Radzieckiego, tylko minie wiele lat, zanim ta sytuacja się wykrystalizuje. To była jedna z takich kontrowersyjnych zapowiedzi. Trzeba też powiedzieć, że Cayce jest człowiekiem trudnym do jednoznacznej oceny, moim zdaniem. Dlatego że, jak powiedziałem, choć te jego readingi dla osób prywatnych, te jego diagnozy są interesujące i być może rzeczywiście były trafne w tych kwestiach przyszłości, jednak nachodzi tutaj, żeby nie powiedzieć inaczej, troszeczkę indoktrynuje moim zdaniem tą kwestię przyszłości i patrzy na nią przez pryzmat religijno-ezoteryczny.
[55:47] - Ale to chyba każdy z tych proroków tak indoktrynuje, bo jeśli nałożymy na siebie te wszystkie przepowiednie ze sobą, to one mają jednak mimo wszystko sporo różnic. Każdego z nich nazywamy prorokiem, prawda? Że jednak przewidział coś wcześniej, więc w związku z tym ma kwalifikacje, żeby móc mówić coś o przyszłości. Ale albo czas się nie zgadza, albo trzeba użyć jakiejś innej metody, by móc to wszystko określić. Za każdym razem te przepowiednie przyszłości są pewną indoktrynacją. Rzeczywiście. Na dodatek dochodzi jeszcze to, że ktoś promuje te przepowiednie. I tak jak powiedziałem wcześniej, dając ten przykład templariuszy, na pewno chce skorzystać na tym, bo przepowiednia jest to potężna broń, bardzo mocno trafia do ludzkiej świadomości, a ludzie przyjmują ją często bezkrytycznie, bo nie ma tego jak sprawdzić, bo to dopiero przyszłość przyniesie, co się wydarzy. Ale przekazują ją sobie nawzajem, mają ją na uwadze i zachowują się tak, jakby ona była rzeczywiście prawdą. Bo a nuż, kto wie, się rzeczywiście to wydarzy i do tego dojdzie.
W związku z tym jest to pożądane zachowanie, które być może wywołać chce ktoś, kto manipuluje taką przepowiednią. Jak wiemy, większość tych wszystkich słynnych przepowiadaczy, jasnowidzów miała swoje kontakty z najwyższymi ośrodkami władzy, dostojnikami, pierwszymi sekretarzami i innymi ludźmi, którzy mogli zmieniać i dokonywać decyzji, co się wydarzy w przyszłości, przynajmniej w ich kraju. I z pewnością byli zainteresowani tym, ażeby pewne informacje były w jakiś sposób przekazywane w takiej, a nie innej formie, po to właśnie, żeby ten efekt wywołać. Efekt przepowiedni.
[57:40] - Niewątpliwie tak jest. Rozpatrzymy to na podstawie kolejnych przykładów, bo rzeczywiście element indoktrynacji w przepowiedniach jest spory, ale są też takie momenty, w których jest to materiał, który ciekawi człowieka, dlatego że można znaleźć tam wspólne, pewne elementy. Ale przejdźmy Marku może do kolejnej postaci, bo dziś wiele osób pewnie tak jak ja spieszy się na mecz.
[58:08] - No właśnie, u Cayce'go, jak u wielu innych jasnowidzów, przebudzenie zdolności nastąpiło wskutek przeżytej traumy. Tutaj pozwolę sobie wspomnieć, że sam znam osobę jasnowidzącą, której takie zdolności właśnie po traumie się objawiły z pełną mocą. Mianowicie po poronieniu. I podobnie było ze słynną Babą Wangą, bardzo kontrowersyjną jasnowidzką z Bułgarii, która wieszczyła rychły upadek Europy i przejęcie kontroli nad naszym kontynentem przez muzułmanów. O czym jeszcze mówiła i czy można jej wierzyć? Pierwszego o to zapytamy Piotra.
[58:43] - Wanga lub też Baba Wanga, inaczej Wangelia Pandiewa Guszterowa była macedońską chłopką, która po zawieruchach XX wieku znalazła się w Bułgarii. Jej region, w którym mieszkała, znalazł się w Bułgarii. Ona została obywatelką państwa bułgarskiego, chociaż do końca życia mówiła w narzeczu, które było nie do końca zrozumiałe dla rdzennych Bułgarów. Ona urodziła się zupełnie zdrowa. Koleje jej życia nie były zbyt wesołe, w zasadzie do samego końca. Wanga urodziła się w bardzo biednej rodzinie i ta bieda ją nękała w zasadzie do czasów II wojny światowej, kiedy została jasnowidzką, kiedy zyskała tę sławę. Ale nim się to stało, to Wanga straciła wzrok. Porwała ją po prostu trąba powietrzna. Znaleziono ją gdzieś na polu pod stertami gałęzi z oczami, które były dość okaleczone. Niestety operacja nie pozwoliła jej przywrócić wzroku.
I potem Wanga poszła do szkoły dla ociemniałych, potem wyszła za mąż i tak dalej, i tak dalej. I około roku 1940 czy 1941, 1942 zaczęły się u niej pojawiać te rozwinięte zdolności nadprzyrodzone. Do tego stopnia, że wiele osób uwierzyło, że jest ona profetką, wieszczką. Pojawiały się pierwsze osoby, pierwsi klienci. Taką kulminacją i oznaką jej sławy było to, że do Wangi przyjechał car Bułgarii, któremu przepowiedziała rychłą śmierć, któremu przepowiedziała wielkie nieszczęście. On się troszkę speszył, bo ona była bardzo otwarta. Od tamtego czasu Wanga była osobą bardzo znaną. Do tego stopnia, że pojawiły się pewne kontrowersje, czy nie była czasami wykorzystywana już w czasach Bułgarii socjalistycznej jako swego rodzaju tuba propagandowa. Ukazała się świetna książka w latach 90., jeszcze kiedy Wanga żyła. Wydawnictwo Nieznany Świat przetłumaczyło książkę.
Nie pamiętam, jak ta książka się nazywa. Ona jest dzisiaj bardzo trudno dostępna, ale jest to świetna pozycja, dlatego że to, co znajdujemy o Wandze w Internecie, to są w większości pierdoły. To są rzeczy, które zostały dopisane przez żądnych sensacji dziennikarzy, przez bulwarówki. Natomiast to, co Wanga mówiła naprawdę, wyglądało troszeczkę inaczej. Po pierwsze Wanga tak samo była medium, to znaczy te jej zdolności nadprzyrodzone nie były czystą prekognicją, tylko były kontaktem z bytami z innej strony i tak naprawdę ona została przez nie poinformowana, że uzyska zdolności paranormalne, parapsychiczne i tak dalej. Tak było w przypadku większości jasnowidzów. Przejdźmy może do konkretów, bo życiorys każdego jasnowidza zawiera elementy panegiryczne, pojawiają się informacje o tym czy o tamtym, o wspaniałych dokonaniach, które ów jasnowidz miał na swoim koncie i tak dalej. Co do Wangi, jeżeli chodzi o przyszłość, o rzeczy, które się jeszcze nie sprawdziły, to Wanga twierdziła, iż około roku, teraz już dokładnie nie pamiętam, ale wychodziło na to, że to się stanie w drugiej dekadzie XXI wieku, że wtedy wybuchnie trzecia wojna światowa. Ona zapowiadała, że dojdzie do ataku krajów arabskich na Europę. W wyniku tego ataku Europa się wyludni, prawdopodobnie zostanie zastosowana broń chemiczna i ona twierdziła, że do 2040 roku Europa znajdzie się pod całkowitym panowaniem muzułmańskim.
Potem zmieni się to, kiedy Amerykanie pozwolą znowu odbić Europę z rąk arabskich. I w tym tonie utrzymane są proroctwa Wangi. One wykraczają bardzo daleko w przyszłość, dlatego że ona nie zapowiadała de facto końca świata, ale miała kilka ulubionych obszarów, o których mówiła. Jednym z tych ulubionych obszarów Wangi tematycznych był kontakt z obcymi. Ona twierdziła, że w ciągu 200 lat od czasu, kiedy ona żyje, zostanie nawiązany kontakt z istotami kosmicznymi. Ona nawet je opisywała w sposób bardzo obrazowy. Twierdziła, że to są stworzenia pozbawione ciała. Dodawała kilka szczegółów, które są oczywiście nieweryfikowalne i które rzucają na jej postać troszeczkę cienia moim zdaniem, dlatego że ona twierdziła, że wie, skąd oni pochodzą, podawała nazwę nawet planety i tak dalej. Nie wiem, czy te informacje również nie zostały zmanipulowane, bo pamiętajmy, że Wanga jako taka nie pozostawiła po sobie notatek. Ona posiadała sekretarzy.
To był w zasadzie cały przemysł wokół Wangi, bo w swoim domu w Rupite bodajże czy w Petriczu, bo ona w tych dwóch miastach mieszkała, ustawiały się kolejki. Swego czasu nawet Urząd Bezpieczeństwa bułgarski narzucił haracz na Wangę i pobierał drobne opłaty od Bułgara. Pobierali tam drobną opłatę, ale pamiętam, że od zagraniczniaków brali po 50 dolarów. Wyobraźcie sobie. Swego czasu pojawiły się nawet takie zarzuty wobec Wangi, że ona jest propagandową tubą, bo czasami pojawiał się obok niej Todor Żiwkow i tak dalej. Te zarzuty pojawiały się bardzo często, tak jak mówił Kris, wobec różnego rodzaju jasnowidzów. Cóż jeszcze możemy dodać? Wanga twierdziła, że jej zdolności parapsychiczne wynikają poniekąd z tego, że z jednej strony ma kontakt z tym światem paranormalnym, a z drugiej strony czerpie te siły, te fluidy z miejsca, w którym mieszka. Z tych dwóch miejsc, w których przebywa. I tak właśnie miało to działać.
Twierdziła nawet do tego stopnia, że jeżeliby stamtąd wyjechała, to te zdolności by straciła. Wspominałem przed chwilą o tym, że te przepowiednie Wangi w dużym stopniu zostały zmanipulowane, bo ona była osobą w Polsce może nie, ale w Związku Radzieckim była osobą bardzo popularną. W Rosji jest do dzisiaj i przepowiednie są bardzo popularne. Większość bulwarówek, kiedy nadchodzi jakieś tragiczne wydarzenie, to prędzej czy później napisze o tym, że Wanga to jednak przepowiedziała. Tak na przykład, kiedy teraz doszło do Brexitu, to już widziałem, że jakieś, nie wiem, jak to ładnie powiedzieć, oprócz bulwarówki, że te mało wiarygodne gazety tamtejsze „Fakty” czy „Super Expressy” już pisały, że Wanga to wszystko przewidziała i ona to widziała. Natomiast kiedy sobie wejdziemy w archiwa prasowe i poszukamy, to zobaczymy, że istnieje taka jedna tabela nieopracowana nie wiadomo kiedy i nie wiadomo przez kogo, gdzie są napisane konkretne daty i wydarzenia, które Wanga miała przewidzieć. I tak naprawdę to, co znajdziemy w bulwarówkach, moim zdaniem absolutnie odstaje od rzeczywistości. Ona była osobą na tyle wpływającą na umysły wielu ludzi, że to widmo Wangi krąży do dzisiaj nad Europą Wschodnią. Tak jak u nas wiele osób podnieca się przepowiedniami Jackowskiego, tam to samo dzieje się z Wangą. I wydaje mi się, że czasami Robi się jej krzywdę.
Krzywdę robi jej się tym, że przypisuje się, wkłada w jej usta słowa, których ona w ogóle nie powiedziała, niszcząc przy tym jej pewien autorytet jako ekstrasensa. Musimy powiedzieć, że ekstrasensi i tego rodzaju media jasnowidzące, ich zdolności też nie są niewyczerpalne. Oni mogą opowiadać o przyszłości, ale kiedy zobaczymy, że robią z tego użytek na co dzień, dochodzi do zmęczenia materiału i czasami, jak w przypadkach wielu channelingów czy mediów, ta druga strona, z którą oni się kontaktują, a wiemy, że i Wanga, i Cayce się kontaktowali z tą drugą stroną, w przeciwieństwie do na przykład Klimuszki, o którym zaraz będziemy mówić, który był czystym jasnowidzem, ekstrasensem, te osoby zaczynają wypluwać masę informacji, które są niesprawdzone, nieweryfikowalne, które są po prostu zwykłymi pierdołami. I nie jestem w stanie powiedzieć, czy taki jasnowidz jest osobą wiarygodną, bo z czasem dochodzi rzeczywiście do pewnego naruszenia jego autorytetu, tak jak było w przypadku Wangi. Myślę, że o Wandze najlepiej dowiedzieć się i przekonać się, czy mówi prawdę, szukając na jej temat wiarygodnych materiałów. One są niestety w dużej mierze w języku rosyjskim. Polecałbym również poszukać książki wydanej przez Nieznany Świat. Gdzieś mam zapisany jej tytuł, niestety go zapomniałem. Tam można przeczytać rzeczywiście wiele fascynujących informacji na temat tego, jak ona działała i co mówiła o przyszłości. Była bez wątpienia jedną z największych i najbardziej tajemniczych ekstrasensek XX wieku.
Pozostaje oczywiście pytanie, o czym już mówiłem: jak duża część materiału jej przypisywanego została zwyczajnie zmanipulowana?
[01:09:17] - To może teraz Chris Miekina. Chrisie?
[01:09:20] - Trudno tu coś dodać o babie Wandze. Oczywiście rozumiem tę rezerwę, jaką się ma do przepowiedni, które stworzyła i stworzyła je daleko na przyszłość. Rzeczywiście są to rzeczy, które aż trudno się mieszczą w głowie, ale jeśli popatrzeć na to, co wydarzyło się do tej pory, a co jej się przypisuje, że przewidziała i tak jak mówię, pewnie trzeba by to sprawdzić, szukać dokładnie w źródłach. A nawet jeśli znajdziemy to w źródłach, w jaki sposób zinterpretujemy ten często poetycki język, jak na przykład kiedy z 89 roku mamy przepowiednię o tym, że amerykańscy bracia zostaną zaatakowani przez stalowe ptaki i że wilki będą wyły gdzieś tam w buszu i tak dalej. To zinterpretowano jako to, że zostanie zaatakowany Nowy Jork 11 września 2001 roku. Na przykład coś takiego w ten sposób zinterpretowano. Język jest poetycki, którego używała baba Wanga. Czy Wanga, jak woli Piotr. Albo na przykład historia z Kurskiem, kiedy mówiła o tym, że Kursk pogrąży się w odmętach oceanu i wydawało się to być trudne do wyobrażenia sobie, że miasto Kursk może zatonąć nagle ni stąd, ni zowąd i wszystko dookoła przetrwa. Tymczasem w 2000 roku zatonął atomowy okręt podwodny „Kursk”.
O takiej nazwie Kursk. I teraz to też jest niepokojące, bo czy można sobie pozwolić na tego typu interpretacje, czy też nie? Ale faktem jest, że Kursk rzeczywiście poszedł na dno. Mamy wiele podobnych historii i sytuacji. Kiedy Wanga zostawia nam plan na przyszłość, bardzo odległą, ale też i bardzo bliską. Można to zweryfikować. Najbliższe rzeczy, jakie można zweryfikować, które podobno Wanga widziała, jest to chociażby to, że przewidziała, że 44. amerykańskim prezydentem będzie Afroamerykanin i że będzie to ostatni amerykański prezydent. Nie będzie żadnego innego więcej. Jak teraz przyglądam się temu, co się dzieje w amerykańskiej polityce i przepychankom, do jakich dochodzi, i siłom, które za nimi stoją, właściwie wszystko jest możliwe.
Że rzeczywiście do czegoś takiego dojdzie. Już nic nie jest takie, jak było kiedyś, że były dwa obozy ufortyfikowane naprzeciwko siebie, pookładały się trochę, a potem sobie podały ręce i wszystko działo się tak jak zawsze. Dziś jest to o wiele bardziej spolaryzowane i kto wie, co się wydarzy. Baba Wanga przewidziała, że nie będzie kolejnego prezydenta. W przyszłym roku to sprawdzimy. Natomiast przewidziała też, że w 2016 roku muzułmanie zaatakują Europę. I spójrzmy, co się dzieje. Nie możemy wymagać od niej, żeby konkretnie mówiła: luty 2016 czy coś takiego. Możemy dać jej troszeczkę pola do tego, żeby móc mniej więcej określić czas, w którym to następuje. Ale końcówka 2015 czy 2015 rok, zeszły rok i ten rok jest niczym innym jak kontynuacją islamskiej inwazji.
Ona wspominała o tym bardzo, bardzo dawno temu. Także jest to następna zdumiewająca historia. Czy można to tak interpretować? Ona wprost o tym mówi. I niestety niezbyt dobrze się to ma skończyć dla Europy. Swój plan tego, co wydarzy się w przyszłości, przeciągnęła chyba do 3790 któregoś roku, kiedy Ziemia już miała w ogóle przestać istnieć. To, co się wydarzy w przyszłości pokrótce przypomnę. Mam akurat przed sobą ten plan dla Ziemi, jaki stworzyła Wanga. Już w 2023 roku orbita ziemska ma się lekko zmienić, co spowoduje bardzo poważne zmiany. Z niewiadomych powodów w 2025 roku populacja Europy ma osiągnąć, uwaga, zero.
Także póki czas przenoście się tutaj do mnie, stworzymy sobie jakieś paranormalne obozowisko, ufortyfikujemy się i jakoś przetrwamy wszyscy razem. W 2028 z kolei ludzkość ma wysłać załogową ekipę na Wenus, dlatego że mają tam odkryć coś, co spowoduje, że będzie możliwe stworzenie jakiegoś alternatywnego sposobu uzyskiwania energii dla Ziemi. Jest to ciekawe o tyle, że już nawet teraz krążą takie pogłoski, niesprawdzone zupełnie, że taka wyprawa na Wenus już się odbyła, że ktoś lata na Wenus z Ziemi, ktoś tam czegoś szuka, natomiast jest to utrzymywane w ścisłej tajemnicy. Nie ma najmniejszego dowodu na to, że do czegoś takiego doszło. Ale w każdej plotce jest jakieś ziarno prawdy, tak więc kto wie. Natomiast Wanga o tej Wenus i o tej energii mówi. I tak dalej. Są same problemy. Jest coraz gorzej. Ludzkość traci po jakimś czasie słońce, które powoli umiera.
Kończy się ta termonuklearna eksplozja, która daje nam energię, która się rozgrywa na słońcu. Człowiek buduje sztuczne słońce, potem buduje jeszcze jedno. Na koniec te dwa słońca mają się zderzyć ze sobą, co spowoduje jeszcze większą katastrofę. W międzyczasie człowiek przeniesie się na Marsa, ale w Marsa uderzy kometa i to będzie przyczyną kolejnych nieszczęść. Kończy się to, zaraz znajdę datę. Jest to 3797 rok, także nie powinniśmy się tym za bardzo martwić. Daleko w przyszłości. Niestety kometa uderzy w Księżyc. Nie trafi bezpośrednio w Ziemię, ale ta chmura pyłu i kamieni, która otoczy Ziemię, odetnie od jakiegokolwiek dostępu do jakiegokolwiek słońca, do czegokolwiek w przestrzeni kosmicznej i uniemożliwi życie na Ziemi. Ziemia stanie się martwą planetą.
Także widzimy, jest to bardzo dramatyczne, to, co ona przewidywała i na bardzo długą i szeroką skalę. Jest to dość interesujące. Oczywiście na szczęście tego nie będziemy musieli weryfikować, bo myślę, że już wszyscy, nawet nasi słuchacze, nawet najlepsi, chyba że prorocy im to przepowiedzą, nie dociągną do 2100 roku. Czego im życzę jak najbardziej. Sobie również. Kto wie, może ktoś coś wymyśli, żeby to przetrwać. Ale dziś, kiedy mówi się raczej depopulacji niż o wspomaganiu długości ludzkiego życia, to mamy w sumie marne szanse chyba na to. Jest to interesujące i też charakterystyczne dla tych wszystkich jasnowidzów, że te prognozy na przyszłość są atrakcyjne w cudzysłowie dlatego, że są ponure. Tak jak lubimy oglądać horrory, lubimy się bać i chodzić do wysokiego miasteczka i na tych szalonych rollercoasterach pojeździć po to też, żeby się troszeczkę pobawić. Z jakiegoś powodu czujemy fascynację tym naszym strachem i daje nam więcej przyjemności niż te inne przyjemności, nie związane ze strachem.
Dlatego taka mroczna wizja Ziemi jest o wiele bardziej atrakcyjna chyba dla nas. I dlatego właśnie wszyscy ci prorocy, którzy taką mroczną wizję mają, są w stanie lekko przetrwać w naszej świadomości. W literaturze mówi się o nich, bierze się ich pod uwagę, nawet tworzy się audycje w Radiu Paranormalium na ten temat. Natomiast gdyby ktoś, nie daj Boże, zrobił jakąś pozytywną wizję przyszłości, to ona byłaby nudna i nieciekawa jak flaki z olejem i nikt by na to nie zwrócił uwagi. Pewnie takie wizje też być może powstały. Być może ktoś widzi przyszłość Ziemi zupełnie inaczej, w bardziej różowych barwach, ale ze względu na to, że jest nieatrakcyjna przez to, że nie jest tragiczna, niestety nic się nie udaje. Dlatego na przykład kryminały to są najpopularniejsze filmy czy filmy akcji, a nie na przykład jakieś tam opowieści o tym, że jak to żyli długo i szczęśliwie i tego typu inne historie. W jakiś sposób jest to wpisane gdzieś w nasze DNA, że wolimy coś takiego i dostrzegamy je o wiele bardziej szybciej i mocniej i zwracamy na to uwagę, na coś innego nie bardzo. Dlatego myślę, że to jest największa słabość tych wszystkich jasnowidzów. Słabość w tym sensie, że my bierzemy pod uwagę tylko tych, którzy widzą jakieś czarne chmury na horyzoncie, a cała reszta już jest mniej ważna i o takich ludziach zapominamy.
Dziękuję.
[01:18:39] - Ja tylko dodam, że ta data, która krąży jako data końca świata u Wangi, jest tak naprawdę datą podaną przez Nostradamusa i na tej podstawie można zobaczyć, że te przepowiednie i przypisywane krążące w tabloidach i po internecie to w zasadzie jest jakaś Jakiś zlepek. Dodam jeszcze, że ta książka, o której wspominałem, wydana w roku bodajże 1992 przez Nieznany Świat, nazywa się „Jasnowidząca Wanga” i autorką jest Krasomira Stojanowa. Ta książka powinna być dostępna w antykwariatach, także w internecie, gdyż została wydana w bardzo dużym nakładzie i tam można przeczytać bardzo ciekawe rzeczy na temat Wangi. Także polecam i polecam je skonfrontować z tym, co jest dostępne w internecie i co się na temat macedońsko-bułgarskiej profetki mówi.
[01:19:37] - I tak oto przechodzimy do kolejnego pytania. Przypomnę, że słuchacie państwo „Debaty Niekontrolowanej” w Radiu Paranormalium. Dziewiąta już debata, w której dyskutujemy dzisiaj o jasnowidzach tych najsłynniejszych i o ich wizjach przyszłości. Mówiliśmy już o Wandze, a skoro jesteśmy przy Bałkanach, zaczepmy o bardzo tajemniczą postać, jaką był Mitar Tarabić, jasnowidz z Kremnej, który również zapowiadał nadejście bardzo burzliwego okresu w dziejach. Co miał na myśli? Piotrze?
[01:20:09] - Tarabić był jasnowidzem pochodzącym z wioski jasnowidzów z Kremnej. Jak mówi lokalna legenda i tradycja, w tamtych rejonach zdolności paranormalne mają być bardzo częste. Tutaj znanym jasnowidzem, rzekomo o zdolnościach znacznie większych od zdolności Mitara, miał być jego wuj Miloš. Jednak zmarł i nie pozostawił po sobie źródeł pisanych. Ale Mitar jest postacią dość kontrowersyjną i budzącą emocje, bo wiele osób uważa, że on nie istniał. De facto istniał. I to nie jest wcale wymysł dzisiejszych czasów, że te proroctwa się pojawiły. Te proroctwa pojawiły się już w połowie ubiegłego wieku. Prawdopodobnie ktoś go wtedy już odnalazł. Stało się to za pośrednictwem popa Zaharija, któremu Tarabić miał się zwierzać, któremu przekazywał swoje informacje na temat przyszłości i który spisał to, co serbski chłop miał do powiedzenia.
O czym Tarabić mówił? On zmarł w roku 1899 i większość jego przepowiedni tak naprawdę odnosiła się do losów południowej Słowiańszczyzny, ale także do losów Europy i tego, co ma stać się w trochę odleglejszej przyszłości. I rzeczywiście Tarabić, tak samo jak Wanga, nie miał najlepszych wiadomości dla ludzi, bo o ile twierdzi się, że przewidział takie sprawy, jak choćby rozpad Austro-Węgier, rozpad Imperium Osmańskiego, powstanie Jugosławii, rozpad Jugosławii, tak dla innych krajów przewidywał rzeczy troszeczkę bardziej pesymistyczne. I tak przykładowo Tarabić twierdzi, że po II wojnie światowej, oczywiście on nie twierdzi, że będzie II wojna światowa, ale twierdzi, że nadejdzie wielki konflikt i ten konflikt doprowadzi prawdopodobnie do ostatecznego upadku ludzkości. Będzie to starcie wielkich potęg, straszna wojna, jak mówi. Armie, jego zdaniem, będą latać w przestworzach. Opisuje on również rodzaje broni, która sprawi, że tutaj cytuję: „Ludzie, armie i trzoda będą niczym zaczarowane, jak pogrążeni we śnie”. I jego zdaniem ten wielki konflikt ominie tylko jeden kontynent leżący na krańcach świata wielkości Europy. Jeden kraj w zasadzie. I tam ludzie mają się schronić.
Tutaj interpretatorzy dzieł Tarabicia twierdzą, że ma on na myśli nic więcej, tylko Australię. W zasadzie on wspominał jeszcze o wielu innych sprawach, między innymi o rozwoju techniki. Przewidział rzekomo wynalezienie telewizora, które nazywał pudełkiem z obrazkami. Przewidział taką rewolucję seksualno-obyczajową, zapowiadając, że nie będzie można odróżnić pana młodego od wybranki jego i tak dalej. To też się pojawia bardzo często w relacjach jasnowidzów. Ten przewrót, o którym mówię, że nie będzie można odróżnić faceta od kobitki i to już ma być oznaką końca świata absolutną. Tarabić, co ciekawe, wspominał co nieco o Polsce i mówił tutaj, cytuję: „Kiedy z Polski doleci do nas zapach kwiatów, kiedy z człowieka wyjdzie miłość, kiedy rzeka straci swoje zdrowie, czeka nas największa wojna”. Jest to bardzo ogólne proroctwo, powiem tak dyplomatycznie. Niestety wielu jasnowidzów spisuje swoje proroctwa właśnie w taki sposób. Co do Tarabicia, to ja bym się przyczepił do jednej rzeczy.
Skoro to był człowiek, który nie potrafił pisać i który opowiadał o tych swoich proroctwach temu Zaharijowi, to dlaczego one zostały skompilowane w sposób tak bardzo literacki? Oznacza to, że Zaharij prawdopodobnie w jakiś sposób w nie ingerował, a jeżeli ingerował tak, to czy mógł ingerować także w ich zawartość? To też jest problem. I tutaj taki serbski pisarz Voja Antonić stwierdził, że tak naprawdę proroctwa Tarabicia są motywowane politycznie i nie należy ich rozpatrywać w kategoriach ... profetycznych nie należy patrzeć na ich znaczenie wizjonerskie, lecz trzeba raczej patrzeć na nie jak na rzecz historyczną. Istniały w toku historii takie przepowiednie, jak przepowiednie Wernyhory, które odnosiły się do wydarzeń politycznych, które pojawiały się ku pokrzepieniu serc. Także tutaj, zdaniem Antonicia, proroctwo z Kremnej, proroctwo Tarabicia miało być formą drogowskazu pokrzepiającego ducha południowych Słowian, dokładnie Serbów. Dodam jeszcze, że zwolennicy Tarabicia, ci, którzy twierdzą, że dysponował on szóstym zmysłem pozwalającym mu zaglądać w przyszłość, uznają, iż dowodem na to jest fakt, że przepowiedział on, iż ludzie będą latać do świata, gdzie znajdują się martwe pustynie i gdzie próżno szukać życia podobnego do naszego. Ich zdaniem, zdaniem zwolenników Tarabicia, ma to być zapowiedź lotów załogowych na Księżyc i Marsa. Oczywiście podobnych wątków jest więcej, ale gdybym miał oceniać, czy Tarabicz był wybitnym prorokiem, to muszę powiedzieć, że on się zalicza do tego samego nurtu, do którego się zalicza Wanga.
Jest to jasnowidz, co do którego istnieją pewne zastrzeżenia, szczególnie związane z polityczną stroną jego działalności. I tak to wygląda w przypadku Tarabicia. Chris, co byś tutaj dodał do proroka z Kremnej?
[01:27:05] - Prawdę mówiąc trudno cokolwiek dodać, dlatego, że jest to prorok egzotyczny, żyjąc podobnie jak Wanga, która przynajmniej uzyskała międzynarodową sławę. Natomiast Tarabicz jest ciągle znany w wiele węższych kręgach i do powszechniejszej ludzkiej świadomości już nie dociera ta jego osoba. Prawdopodobnie z tego względu, że wiele tych wizji, to, o czym mówiłem wcześniej, pokrywa się ze sobą nawzajem. Są tragiczne, wskazują na jakąś straszną przyszłość, która nas czeka i każda z nich wymaga bardzo szerokiej interpretacji. Co miał na myśli Tarabicz mówiąc w ten sposób, a co miał na myśli mówiąc w inny sposób? Praktycznie jest to wyciąganie, wróżenie z fusów właściwie, bo nie wiemy, co miał na myśli. Tak jak powiedziałeś o tym zapachu kwiatów z Polski. Nie wiem, czy to oznacza, bo to może równie dobrze oznaczać, że Polacy wszyscy otworzą sobie kwiat jabłoni, wino marki Wino i ten zapach doleci do nich i to rozpocznie coś innego, coś bardzo złego. Dlatego wiele spraw jest otwartych na interpretację. Zawsze istnieje pokusa, żeby pokazać bardzo negatywny element tego, co miał taki prorok na myśli.
Mnie na przykład, kiedy przyglądałem się temu, o czym mówił Tarabicz, to było to, że ludzie mając mnóstwo jedzenia w domach, po miastach i wsiach, kiedy będą jeść to jedzenie, będą od niego umierać, bo jedzenie będzie zatrute. Pewne rzeczy możemy zinterpretować w tym momencie, w którym się one wydarzają i być może na przykład jest to odnośnik do żywności genetycznie zmienionej, której potencjał jest bardzo groźny i która może doprowadzić do bardzo poważnej zmiany w organizmie, a także go zatruć, ponieważ na tym poziomie zmieniana żywność, która jest podstawą naszej egzystencji, może dokonać praktycznie wszystkiego. Na przykład mnie to zainteresowało, ale jeszcze 20 lat temu byłoby to trudne do spojrzenia właśnie w ten sposób, pod tym kątem. Pewne interpretacje są zbyt daleko idące, dlatego, że są nie do odczytania przez nas, ponieważ musimy zdobyć pewne określone doświadczenie w życiu. To życie musi coś nowego przynieść, tak jak nowe wynalazki, aby móc w jakiś sposób poprzez to wydarzenie zinterpretować to, o czym mówił Tarabicz i widzieć w nim jakiegoś proroka i jasnowidza. Dlatego bardzo trudne jest dla mnie patrzenie na tego typu jasnowidzów i proroków, którzy bardzo często będąc ludźmi niezwykle prostymi, mają kłopoty z dobraniem odpowiedniego języka. Mamy to w wielu przypadkach. To samo będzie ze Stormbergerem i wieloma innymi, którzy nie potrafiąc określić czegoś w sposób konkretny, używają języka poetyckiego, który pozwala na dowolną interpretację takiego proroctwa. Wspomniałeś, że jest to człowiek, który w jakiś sposób jest zbliżony do Baby Vangi, nie tylko w sposób geograficzny, bo jest z Bałkanów. Myślę, że oni wszyscy w jednej i tej samej lidze grają, bo mówią językiem bardzo podobnym do siebie.
Jest w nim praktycznie mało konkretów i wszystko wymaga jakiejś określonej interpretacji. Tak jak rozmawialiśmy wcześniej, kiedy Baba Wanga Mówiła o czymś, jej słowa mogły zostać zmienione bądź cokolwiek powiedziała i uznano, że się już wydarzyło, mogło być tylko czystą, żywą nadinterpretacją. Podobnie jest i tutaj. To sprawia duży problem i dlatego o wiele bardziej fascynujące są często właśnie te przepowiednie oparte na pewnych systemach, na pewnej zasadzie, która powinna się sprawdzać, czyli działać w taki sam sposób jak nauka. Natomiast tutaj mamy do czynienia z poezją. Dziękuję.
[01:31:35] - I tak oto przechodzimy do kolejnego bohatera naszej dzisiejszej audycji. Do najsłynniejszych jasnowidzów XX wieku należał ojciec Klimuszko. Tu przy okazji pozwolę sobie na małą autoreklamę, bowiem jego książka „Moje widzenie świata” była kiedyś prezentowana na antenie Radia Paranormalium w ramach audycji „Nektar paranormalium”. Jeżeli ktoś chce tę książkę sobie posłuchać w moim skromnym wykonaniu, to zachęcam do poszukania jej w archiwum radia. A jeżeli ktoś woli czytać, to musi się udać do biblioteki. Ojciec Andrzej Czesław Klimuszko była to postać wybitna także pod względem zdolności parapsychicznych. Jak się one u niego aktywowały i czy to prawda, że Klimuszko przewidział kryzys imigrancki? Jak sądzisz, Krysiu?
[01:32:24] - Ten temat, podobnie jak Kitabiciya, ci wszyscy prorocy z tej strony Europy są o wiele mniej znani. Ojciec Klimuszko nigdy nie wzbudzał mojego zainteresowania. Później straciłem kontakt bardziej z tym, co się w Polsce dzieje, więc jest to dla mnie trochę terra nova i chętnie posłucham, co Piotr ma na ten temat do powiedzenia. Jestem pewien, że ma dość dużo. Natomiast dziś znów mówi się o Klimuszce, ponieważ mówił on o żołnierzach na małych, okrągłych stateczkach. Takich żołnierzy na małych stateczkach widzimy w postaci tych wszystkich uchodźców, którzy już milionami przybywają do Europy i lada chwila do czegoś dojdzie. Do czegoś niezbyt ładnego. Znam oczywiście Klimuszko z tego, że był w stanie odnaleźć zaginione osoby. Robił to dosyć skutecznie. Mieszkał w Elblągu, był osobą niezwykle popularną w Elblągu i wiele osób zwracało się do niego o pomoc.
Był on w stanie niekiedy niezwykle precyzyjnie określić, co się z taką osobą stało, jak na przykład było to w przypadku Bohdana Piaseckiego, który był działaczem katolickim. Zdaje się było takie pismo, ono się PAX nazywało bodajże. On zaginął. Nikt nie wiedział, co się stało. Wiadomo było, że jest to forma nacisku politycznego komunistów w stronę ruchu narodowo-katolickiego, który wtedy pączkował w Polsce w latach 50. On dokładnie opisał, w jaki sposób wyglądał martwy syn Piaseckiego, jak wyglądały jego obrażenia. To było dość niezwykłe. Oczywiście dało się to potwierdzić po tym, że ciało syna Piaseckiego znaleziono, zdaje się rok później i okazało się, że wszystkie urazy, jakie opisał Klimuszko w swojej wizji, znalazły potwierdzenie. Rzeczywiście zadano mu cios w głowę i w taki sposób pożegnał się z życiem syn Piaseckiego. Także tak jak mówię, oddaję głos Piotrowi, bo wie na ten temat znacznie lepiej, a sam chętnie posłucham.
Dziękuję.
[01:34:57] - Dziękuję. O ojcu Klimuszce w zasadzie można by zrobić oddzielną audycję, dlatego, że jeżeli mówimy dzisiaj o jasnowidzach i do tej pory powiedzieliśmy o takich, którzy bardzo niekonkretnie mówili o przyszłości, którzy tworzyli jakieś bardzo zawiłe, często poetyckie proroctwa, które stoją gdzieś na pograniczu jasnowidzenia i powiedziałbym jakiejś formy literackiej. U ojca Klimuszki było zupełnie inaczej, bo po pierwsze, w przeciwieństwie do Casiego i do baby Vangi on nie był medium. To znaczy jego zdolności parapsychiczne nie polegały na tym, że on kontaktował się z jakimiś bytami i te byty astralne czy byty z innej rzeczywistości przekazywały mu informacje. Nie. Klimuszko był ekstrasensem, człowiekiem dysponującym jakąś ukrytą zdolnością, ukrytym zmysłem. Krążą informacje, że on od małego miał wykazywać takie zdolności. Tak naprawdę dopiero w czasie II wojny światowej aktywowały się u niego one w pełnej skali, kiedy został świadkiem pacyfikacji wsi Wierzbica pod Radomiem i tam został skatowany, upokorzony przez Niemców. Choć dzisiaj mówi się, że przez nazistów. Wtedy już się zaczęło.
On twierdził, że te jego zdolności parapsychiczne miały kilka przejawów. Po pierwsze, żeby nie przedłużać, powiem, że on twierdził, że widzi za ludźmi coś w rodzaju filmów z ich życia. To znaczy, kiedy wpatruje się w człowieka, widzi jego przyszłe i przeszłe losy, a najlepiej czytało mu się te losy z fotografii. Dlatego też Klimuszko stał się znany jako ten jasnowidz, który odczytywał losy zaginionych ludzi po II wojnie światowej z fotografii. Wtedy przebywał w Prabutach. Oczywiście był już wtedy zakonnikiem. Był franciszkaninem. Nazywał się Andrzej Czesław Klimuszko, chociaż przyszedł na świat jako Czesław. Andrzej było imieniem Imieniem zakonnym, które mu się nie za bardzo podobało, stąd Czesława sobie pozostawił. W Prabutach zyskał wielką sławę, potem przeniósł się do Elbląga i tam jego działalność rozkwitała.
Był znany nie tylko jako jasnowidz, ale też jako zielarz, jako ekstrasens. Musimy pamiętać, że znał też drugą stronę jasnowidzenia. Twierdził, że czasami nachodzą go obrazy przyszłych zdarzeń, ale są negatywne. Nie chciał o tym opowiadać. Tak przynajmniej pisał, że nie chciał o tym opowiadać, dlatego, że był człowiekiem dość delikatnym i te wizje sprawiały mu ogromną trudność. Bolesne było dla niego to, że nie może niczego zrobić wobec tego, co nadchodzi. Twierdził na przykład, że chyba weszliśmy już w pierwsze stadium końca naszej cywilizacji. To jeden ze sławniejszych cytatów z ojca Klimuszki. Tak naprawdę zapowiadał dużo więcej rzeczy. Możemy je podzielić na kilka najciekawszych zdarzeń.
Pierwsze to zmiana klimatu, o której mówią też inni jasnowidze. Klimuszko konkretyzował dość, twierdząc, iż klimat zmieni się dość mocno do tego stopnia, że — i to chyba druga najbardziej znana przepowiednia — będą rosnąć owoce południowe u nas w Polsce za oknem, kiedy jego już nie będzie. Drugą stroną zmian klimatu będzie potop. Potop, o którym mówił też Cayce i Paravicini. Ten potop ma, jego zdaniem, iść przez Włochy i Niemcy w kierunku Polski. Twierdził, że północnej Polski ten potop dosięgnie. Obrazowo mówił, iż woda zaleje jego cmentarzyk. Mają też znacznie ucierpieć Włochy. Mówił, że Rzym znajdzie się pod wodą, znajdą się pod wodą zabytki wielu innych miast włoskich. Twierdził też, że Watykan znacznie ucierpi.
Przebąkiwał coś, nie konkretyzując, iż Ojciec Święty będzie również cierpiał w wyniku najprawdopodobniej tych zmian klimatycznych plus zmian politycznych, które szykowały się na horyzoncie. On twierdził, i to jest chyba trzecie najbardziej znane proroctwo Klimuszki, iż widzi stateczki, a na tych stateczkach widzi osoby o nieeuropejskich rysach twarzy. Mówił wprost, cytuję, chcąc zachować polityczną poprawność, powiem, że cytuję, iż jest to najazd niewiernych na Europę. Tak twierdził. Mówił, że największe nieszczęścia z tego powodu spotkają Włochy. W jego wizjach pojawiały się między innymi płaczące włoskie dzieci. Pamiętajmy, że Klimuszko dużo podróżował. Włochy zwiedził. Tak wyglądało jego proroctwo. Twierdził, że się cieszy, iż jest już człowiekiem starym i zbliża się jego czas, bo nie chciałby żyć w czasach, które nadchodzą.
Ale mimo wszystko dodawał, że gdyby miał wybrać kilka krajów, w których będzie można przetrwać nadchodzące czasy, to bez wątpienia wybrałby Polskę między innymi dlatego, że będzie jednym z bezpieczniejszych. Może nie, że nic się tutaj nie wydarzy, ale będzie jednym z bezpieczniejszych miejsc do przeżycia. Proroctwa Klimuszki tak naprawdę, chociaż są dość konkretne, są pesymistyczne. Niestety nie podaje dat tych wydarzeń. Również są dość lapidarne, gdyż twierdzi, że nie spisywał ich troszeczkę specjalnie. Klimuszko mówił, że te przepowiednie są tak pesymistyczne, iż być może nie chcąc być z nimi kojarzony, nie rozpisywał się na ich temat, by, jak mówił, nie chcieć być poczytywany w przyszłości jako prorok zagłady. Wydaje mi się, że z tych wszystkich jasnowidzów, o których mówimy, Klimuszko jest postacią wyjątkową nie tylko ze względu na to, że eksperymenty z nim były przeprowadzane przez Polskie Towarzystwo Psychotroniczne, między innymi z udziałem Lecha Stefańskiego, Stefana Manczerskiego, Romana Bugaja. Znana jest taka historia o tym, jak Klimuszko przepowiedział losy bursztynowej komnaty. Słynny eksperyment odbył się na zamku w Pieskowej Skale, gdzie zebrało się Polskie Towarzystwo Psychotroniczne. Nie pamiętam już, kto ten eksperyment przeprowadzał.
W każdym razie zebrało się to towarzystwo. Klimuszko był wśród nich zapytany, co się stało z bursztynową komnatą. Odpowiedział wprost, że tego już nie ma. Opisał w jakiś sposób jej losy, ale stwierdził, że spłonęła po prostu. Tych wątków z ojcem Klimuszko było więcej, ale musimy dodać jeszcze, że nie był on jedynym polskim jasnowidzem tej skali, dlatego, że był jeszcze Stefan Osowiecki. Ze Stefanem Osowieckim jest jednak ten problem, że mimo że był według współczesnych sobie wielkim jasnowidzem, to nie pozostawił po sobie żadnych pisanych proroctw, dlatego, że zginął w dość W dość niejasnych okolicznościach. Nie wiadomo, czy takie proroctwa istniały, jego na temat przyszłości, ale jest też całe grono innych jasnowidzów polskich, o których warto powiedzieć. Ale zbliżamy się do magicznego momentu, ponieważ poruszyliśmy tutaj wątek ojca Klimuszki i jego przepowiedni na temat Europy i imigrantów. Przejdźmy może do kolejnej postaci i do kolejnego obszaru tematycznego, o którym wiem, że Chris chciałeś powiedzieć. To są wątpliwości związane z przyszłością Watykanu, z papiestwem i kontrowersje związane z postacią Franciszka.
Jest kolejny jasnowidz, który mówi o sprawach podobnych co ojciec Klimuszko. Jest tą osobą Beniamin Solari Parravicini. Bardzo mało znany jasnowidz w Polsce. Argentyński malarz, artysta żyjący w XX wieku, zmarł w 1974 roku. Także medium. Parravicini miał bardzo oryginalny styl tworzenia przepowiedni. W ten sposób, że on dopiero w roku 1932, chociaż są relacje, że wcześniej posiadał jakieś zdolności parapsychiczne, zaczął odbierać przekazy z drugiej strony. Jak twierdził, źródłem tych przekazów były istoty niematerialne, a wśród nich była postać José d'Aragona, który miał być jego duchowym przewodnikiem i który miał te przepowiednie dla niego zsyłać, będąc zaniepokojony losami planety. Parravicini nie był takim typowym jasnowidzem, dlatego, że on te przepowiednie utrwalał w postaci tak zwanych psychografii. To były w zasadzie karteczki, na których Parravicini pod wpływem natchnienia, bo te przepowiednie nadchodziły u niego w postaci intuicyjnych podszeptów czy też natchnień i on przelewał je momentalnie na papier, dodając do tego jakieś drobne adnotacje.
Tak naprawdę w roku 1932 się to u niego aktywowało. W 1938 miał największy natłok tego rodzaju przepowiedni i wtedy między innymi odebrał taką wiadomość o tym, że Hitler i Mussolini skończą w jeden i ten sam sposób. Odebrał też bardzo wiele różnych przepowiedni na temat losów swojego kraju, na temat losów Egiptu. Co ciekawe, zapowiadał między innymi, że Egipt czeka jakaś straszna tragedia. Dodawał, że piramidy przemówią i tak dalej, chociaż nie konkretyzował, bo on był jednym z tych jasnowidzów, którzy również niestety przekazywali bardzo lapidarne i zwięzłe informacje. Ale o Parravicinim przypomniano sobie szczególnie po zamachach z 11 września, bo okazało się, że wśród jednej z psychografii znaleziono taką, która pokazywała Statuę Wolności. Było napisane na niej, że amerykańskie światło wolności utraci swój blask. Była tam narysowana Statua Wolności, w tle przekrzywione wieżowce. Dodawał, że monument ten zostanie dwukrotnie zaatakowany. Oczywiście Parravicini się mylił, ale był bardzo blisko.
Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. I wtedy zaczęto kompilować te jego psychografie porozrzucane, porozdawane jego znajomym, bo on te psychografie rozdawał znajomym i zorientowano się, że tak naprawdę nie mylił się co do bardzo wielu rzeczy. Przepowiadał między innymi lot Łajki, lot Valentiny Tierażkowej, oczywiście lot Gagarina, lądowanie na Księżycu. Przepowiadał to, co bym nazwał przełomem w nauce. Mówił o inżynierii genetycznej, o wskrzeszeniu zwierząt takich jak mamut. Mówił między innymi o kontakcie z obcymi. To był bardzo ciekawy wątek w jego przepowiedniach, bowiem Parravicini twierdził, że obcy nie dość, że są na Ziemi, to jeszcze za jakiś czas się ujawnią. On na przykład w roku 1940 prawdopodobnie już twierdził, że świat czeka jakaś fala spotkań z latającymi spodkami. O obcych Parravicini wypowiadał się dość oględnie, chociaż w duchu mocno ezoterycznym, ale jednym z bardzo ciekawych wątków w jego twórczości jasnowidczej i ekstrasensorycznej było to, iż zapowiadał bardzo wielkie trudności dla Kościoła i Watykanu. Parravicini mówił na przykład, że przyjdzie taki czas, kiedy papież stanie się popularny, kiedy zacznie podróżować, kiedy wybierze się do Ameryki.
Tak pisał, bo trzeba powiedzieć, że psychografie były bardzo lapidarne. On ich nie ubierał w słowa. To były często zapiski, często zapiski urwane, przerwane z błędami. Nie tak jak na przykład u literatora bicza. I zapowiadał ów Paravicini wielkie problemy dla katolickiego Kościoła. Twierdził na przykład, że przyjdzie taki czas, iż Kościół będzie musiał zmienić swoje zasady. Zmienią się w ogóle zasady sprawowania urzędu, jakim jest papiestwo. Zmienią się zasady samego katolicyzmu, stanie się on bardziej podobny w swojej formie do protestantyzmu i tak dalej. Tych przepowiedni u Paraviciniziego było szczególnie dużo, dlatego poniekąd, iż był on osobą głęboko wierzącą i choć nie znajdziemy tam takich przepowiedni odnoszących się na przykład bardzo blisko do Biblii czy bardzo blisko do postaci Chrystusa, to widać, że ten temat Kościoła i jego losów leżał mu bardzo mocno na sumieniu i w pamięci, bo bardzo dużo o tym mówił. I to w zasadzie tyle na temat Paraviciniziego.
Ja chciałbym się powoli już żegnać ze słuchaczami Radia Paranormalium. Nie będę oszukiwał, że wybieram się na mecz Francja-Islandia. Oczywiście nie na żywo, ale chciałbym go obejrzeć. Marku, nie dokończyliśmy dzisiaj tego tematu. Nie wiem, czy będziemy go kontynuować w przyszłości. Na pewno nie za tydzień, ale może dokończylibyśmy go za dwa tygodnie, bo widzę tutaj, że pojawia się wiele sugestii od słuchaczy.
[01:51:04] - Nie widzę oczywiście przeciwwskazań, aby ten temat kontynuować. Zostało nam jeszcze kilka postaci do omówienia, ale raczej już chyba dzisiaj nie zdążymy omówić tego tematu.
[01:51:19] - Właśnie. Ponadto wiem, że Chris chciał tutaj odnieść się do tego, co jak mówiłem, leżało na sercu Paraviciniziemu, czyli do problemów Stolicy Apostolskiej i z tym problemem Chrisa zostawiamy. Ja się tymczasem żegnam i pozdrawiam wszystkich. Zapraszamy na kolejny odcinek gdzieś prawdopodobnie za dwa tygodnie.
[01:51:43] - Tak więc dziękujemy Piotrowi i prosimy Chrisa o wypowiedź na temat właśnie Paraviciniziego.
[01:51:51] - Paravicini dla mnie jest nie tyle prorokiem czy jasnowidzem, a raczej on jest takim prekognitą. Wszystko to, co przewidywał, jest to przewidywania czy wizje, które realizowały się w bardzo krótkim okresie czasu, czyli w jakiś sposób robił on to, bo był prekursorem tego, co dziś robią zdalni postrzegacze, remote viewers. I nawet sposób, w jaki przejmował on te informacje, kiedy rysował jakiś, tworzył jakiś rysunek, jakiś obraz czegoś. W taki sam sposób pracują właśnie dzisiejsi zdalni postrzegacze, którzy również po absolutnym wyciszeniu się mają ołówek, kartkę i na niej coś bazgrzą i z tych bazgrów wynika coś. Nagle powstaje schemat urządzenia czy powstaje miejsce na mapie, czy jest to widok budynku, czy jest to jakaś sytuacja, którą później się interpretuje. Czyli dla mnie jest nikim innym jak właśnie prekursorem tego zdalnego postrzegania, które poprzez prekognicję pozwala na to, żeby móc spojrzeć w przyszłość. I na to wskazują właśnie te jego przewidywania. Tak jak w 1938 roku mówił o tym, że Hitler i Mussolini źle skończą. Źle skończyli dosłownie siedem lat później. Mussolini jeszcze wcześniej.
Także nie był to jakiś olbrzymi szmat czasu, o jakim mówili inni jasnowidze, którzy przewidywali coś na setki lat. Myślę, że rzeczywiście całą tą naszą dyskusję i rozmowę na temat proroków i jasnowidzów dobrze jest zrobić drugą część z jednego bardzo ważnego powodu. Dzisiaj nie omówiliśmy w ogóle osoby Nostradamusa, który jest takim uber prorokiem. Jego proroctwa zyskały największą popularność i często są cytowane przy różnych okolicznościach, przy różnych źródłach. Jest mnóstwo specjalistów od Nostradamusa, którzy usiłują znaleźć w jego proroctwach wyjaśnienie zjawisk, z którymi mamy do czynienia i dzisiaj. Do tych proroctw jeszcze chciałbym w przyszłości dodać te wszystkie historie związane z Watykanem, od proroctwa świętego Malachiasza, w którym wyliczył on wszystkich papieży i według tego, co wyliczył, wychodziłoby na to, że dziś mamy już ostatniego papieża, Piotra Rzymianina. Petrus Romanus dzisiaj panuje w Watykanie i co oznacza jednocześnie koniec Kościoła katolickiego, dlatego, że po nim już nie będzie następnego, innego papieża w Watykanie. Mamy jeszcze całą serię innych jasnowidzów, których wizje świata równie mrocznie, atrakcyjnie mrocznie, o których warto opowiedzieć. Tak jakby chociażby na przykład o rosyjskich jasnowidzach, których była spora armia i którzy mówili ciekawe rzeczy o tym, co miało się wydarzyć w Europie. I wiele z tych rzeczy się sprawdziło.
Także ja również dziękuję wszystkim. Biegnę za Piotrem na mecz. Niech tylko nie tylko on ma przyjemność z tego wszystkiego i dziękuję Markowi za cierpliwość i za zaproszenie do dzisiejszego programu.
[01:55:19] - I tak oto dotarliśmy do końca krótszej niż normalnie, ale jednak bardzo ciekawej „Debaty Niekontrolowanej”. Była to dziewiąta „Debata Niekontrolowana” na antenie Radia Paranormalium. Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim słuchaczom, którzy tak Tłumnie dzisiaj przybyli na debatę Radiu Paranormalium. Dzisiaj padł rekord słuchalności. Słuchało nas w szczytowym momencie 293 osoby. Jeszcze kilka osób brakowało, a zakrzyknęlibyśmy: this is Sparta, ale na to jeszcze mamy czas. Także dziękujemy bardzo serdecznie za uwagę. Debata będzie kontynuowana najprawdopodobniej już za dwa tygodnie. Za tydzień nie usłyszymy się na żywo, ale również będzie bardzo ciekawie. Szykujemy coś naprawdę bardzo interesującego o charakterze paranormalno-naukowym.
A dzisiejszą debatę już kończymy. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za dwa tygodnie.