[01:38] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, siódmą już debatę niekontrolowaną. Audycję realizujemy w całości na żywo. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami: współpracownik „Nieznanego Świata” oraz współzałożyciel portalu infra.org.pl, współprowadzący nasze debaty Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:01] - Witam wszystkich.
[02:02] - Oraz nasz dzisiejszy gość specjalny, pani doktor Danuta Adamska-Rutkowska, autorka książki „Kwantowa rzeczywistość”. Dobry wieczór, pani doktor.
[02:10] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[02:12] - Dziś będziemy dyskutować głównie o innych wymiarach. Będzie to audycja o fizyce z pogranicza i zagadkach świadomości. Zanim jednak przejdziemy do naszego dzisiejszego tematu głównego, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Tak jak mówiłem, audycję realizujemy na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Numer Gadugadu to 36 08 80 02. Czekamy również na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można również przesyłać nam pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl.
[03:06] - Właśnie. Ja tylko dodam, że dziś gościmy osobę niezwykłą. Rzadko zdarzają nam się tacy goście. I tak naprawdę temat naszej dzisiejszej audycji, Danusiu, bo z Danutą jesteśmy na „ty”, najlepiej charakteryzują chyba tytuły twoich książek: „Kwantowa rzeczywistość” oraz „Związek ducha i materii”. Te książki są dostępne między innymi w sklepie talisman.pl. Oczywiście w innych punktach internetu również, ale zachęcam do zapoznania się z tą literaturą, bo jest to bardzo fachowy rzut oka na zjawiska paranormalne i na fizykę z pogranicza. A my dzisiaj gościmy autorkę tych książek, doktor Danutę Adamską-Rutkowską. I pierwsze zasadnicze pytanie: jak doszło do tego, że będąc specjalistką w zakresie nauk technicznych, zainteresowałaś się takim zagadnieniem jak świadomość?
[04:13] - Może to być rzeczywiście zaskakujące, bo świadomość nie wchodzi w zakres moich kompetencji zawodowych, ale moją specjalnością jest inżynieria procesowa, a dokładniej matematyczne modelowanie procesów. I chyba tutaj leży pies pogrzebany, ponieważ zasady funkcjonowania rzeczywistości również poznajemy, odwzorowując ją za pomocą modeli. Metodyka postępowania jest więc dokładnie ta sama, a testując rozmaite metody przy wyznaczaniu wartości niezależnych parametrów modeli, czy też podczas optymalizacji biegu procesów, dość szybko się zorientowałam, że sieci neuronowe nadają się do tego celu bardziej niż inne stosowane w tym celu techniki. Przekonałam się, że do uczenia sieci można wykorzystać generatory liczb losowych, czyli ten sposób wprowadzania zmian, który ma nam umożliwić podobno stworzenie sztucznej inteligencji. A ponieważ w mojej pracy sieci okazały się najbardziej skuteczne, jednocześnie zwróciły moją uwagę na zagadnienie świadomości od strony czysto technicznej. I chyba tutaj właśnie kryje się zagadka. Sieć działa niczym czarna skrzynka. Uczy się rozwiązywania problemów poprzez zmianę działania wewnętrznych funkcji, które wprowadzono w jej strukturę i z wykorzystaniem dostarczonej bazy danych. Jest to dokładnie ten sam proces, który zachodzi w komórkach mózgowych, co nie dziwi, ponieważ funkcjonowanie sieci neuronowych oparte jest na zasadach pracy mózgu. Właśnie to doświadczenie uzmysłowiło mi, że sieć sama z siebie nie podejmie żadnej decyzji, jeśli nie zostanie przewidziana przez programistę.
W procesie uczenia sieć działa wyłącznie w ramach konstruowanego przez programistę programu. W tej sytuacji zaczęłam powątpiewać, czy świadomość rzeczywiście narodziła się w strukturach mózgowych. Dopuściłam możliwość, że mogła pojawić się, a właściwie nie tylko mogła, musiała pojawić się w układzie zdecydowanie bardziej plastycznym, generującym również zmiany w samej strukturze sieci, gdyż tylko w tym wypadku układ taki mógłby utworzyć samoorganizującą się strukturę i tak ją zaprogramować, by mogła podjąć podobne działania w rzeczywistości czasoprzestrzennej. Myślę, że to był właśnie początek drogi wiodącej mnie do spotkania z nieznanym. Później zaczęłam poszukiwać publikacji, które pozwoliłyby mi się zapoznać z tematem świadomości. W grę wchodziły i publikacje psychotroniczne, i medyczne. Potem pojawił się internet i przy okazji możliwość weryfikacji tego, czego się dowiedziałam. Wzięłam udział w autorskim programie, który aktywował biopole. Dzięki temu programowi nauczyłam się podnosić kundalini. Przekonałam się, że jest to niesamowita dawka energii.
Prawdę powiedziawszy posiłki nie stanowią tutaj żadnej konkurencji. Potem, kiedy już zajęłam się tym problemem, zaczęłam poszukiwać elementów wspólnych badań wyprzedzających i badań konwencjonalnych. Sama tkwiłam w badaniach konwencjonalnych, w związku z tym starałam się po prostu poznać, czy to, czego się dowiaduję z badań wyprzedzających, w jakiś sposób jest kompatybilne z tym, co już znam. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda.
[07:53] - W twojej pracy, w twoich książkach, w twojej filozofii na temat zjawiska świadomości tkwią podstawowe założenia. Jedno z nich mówi, że świadomość pojawiła się wcześniej niż my. Ponadto całkiem możliwe, że to nie mózg powołuje do życia świadomość, lecz jest ona tworem niezależnym. Nie oszukujmy się, są teorie, iż pochodzi ona z innego wymiaru. Mówiąc, że to świadomość jest twórcą mózgu i używa go niczym komputera w organizacji naszych procesów życiowych, odwracasz całkowicie ustalenia konwencjonalnej nauki. Jak uzasadniasz te, dla niektórych wywrotowe koncepcje, szczególnie tą, że świadomość pojawiła się wcześniej niż my?
[09:01] - Właśnie z moich doświadczeń z modelowaniem procesów. Wiedza na temat funkcjonowania sieci neuronowych wyraźnie mi uzmysłowiła, że w pierwszej kolejności musi pojawić się ten, kto tworzy, czyli inżynier i programista. W tym wypadku umysł. To znaczy wtedy, kiedy ja tworzyłam sieć, był to mój umysł, ale w momencie, kiedy tworzony był mózg i sieci neuronowe w mózgu, też musiał pojawić się kreator. Co ciekawsze, wcale to nie jest tylko moja opinia, ponieważ również tacy wybitni specjaliści jak neurochirurg Karl Pribram czy neurofizjolog John Eccles twierdzą, że elektrostymulacja żadnej części mózgu nie dała w wyniku podjęcia jakiejkolwiek decyzji czy przyjęcia jakiegokolwiek planu. Zdaniem ich obu to świadomość wpływa na rozwój struktury mózgu, steruje funkcjonowaniem całego żywego organizmu. Z kolei o tej ostatniej kwestii świadczy przede wszystkim identyczny skład chemiczny biologicznej materii ciała przed i po śmierci. Po śmierci ciała biologicznego, a więc po opuszczeniu ciała przez świadomość, wszystkie procesy w ciele przebiegają w sposób niekontrolowany, a więc chaotyczny. Jedyna różnica ciała przed i po śmierci to to, że ciało opuściła świadomość. Brak nadzorującej te procesy świadomości powoduje w konsekwencji rozkład ciała biologicznego.
Z tego wynika oczywisty wniosek, że proces życiowy organizmu całkowicie podporządkowany jest świadomości, a zatem świadomość pozostaje w trakcie życia ciała organicznego we wzajemnym, dwustronnym stosunku z mózgiem, ale nie może być od niego zależna. Także w stosunku do procesów komórkowych świadomość pełni rolę nadrzędną, integrującą i kontrolną. Wiele organizmów przecież nie wykształciło mózgu, a jednak ich procesy życiowe również znajdują się pod pełną kontrolą. Zdaniem Ecclesa autonomiczny charakter świadomości należy w tej sytuacji uznać za niepodważalny fakt. Także według niego świadomość wytworzyła substancjalną materię i formę. I z tym ja się całkowicie zgadzam. Materia może się przejawiać i realizować w działaniu w naszym ciele organicznym tylko dlatego, że zasiedla go świadomość. Mało tego, fizjolog Benjamin Libet udowodnił ponadto, że my nader często działamy nieświadomie, to znaczy reagujemy znacznie szybciej, niż mózg jest w stanie przetworzyć docierające doń sygnały. I nie tylko w tym mamy poparcie naszych tez. Na dodatek badania wykazały też, że pojedyncza komórka wykazuje zachowania inteligentne, wykorzystując błonę oddzielającą od środowiska w charakterze komputerowego chipa.
Czyli i tu, i tu mamy do czynienia z mózgiem i tym mózgiem wcale w komórce nie są geny, tylko błona komórkowa. Czyli wszystkie te dane W zasadzie powinny ułatwić nam zrozumienie zasad współpracy umysłu z mózgiem. Wszystkie one wyraźnie świadczą o tym, że nasz umysł jest centrum sterującym naszym ciałem i naszym zachowaniem. Mało tego, prawdopodobnie znajduje się poza mózgiem. Wiele na to wskazuje przesłanek i wykorzystuje go jedynie do przetwarzania danych, a sam podejmuje decyzje w kwestii sprawnego działania. Tutaj niewiele już do tego można byłoby dodać, jeśli chodzi o fakty potwierdzające taką tezę.
[12:48] - Dla tych, którzy dołączyli do nas teraz, bo użytkowników ciągle przybywa, słuchaczy ciągle przybywa, przypominamy, że rozmawiamy z doktor Danutą Adamską-Łutkowską, autorką „Kwantowej rzeczywistości” oraz książki „Związek ducha z materią”. Rozmawiamy o tym, skąd się bierze świadomość i jak to jest, że istnieje pewien problem związany z tym, jak naukowcy ją postrzegają. Bo okazuje się, że świadomość może, ale nie musi być produktem mózgu. I dzisiaj o tym mówimy. Powiedzieliśmy już o tym, że świadomość może nie pochodzić z naszego mózgu. O tym, skąd pochodzi i gdzie tkwią jej korzenie, powiemy za chwilę. Danuto, chciałbym cię zapytać o dość kontrowersyjną sprawę, bo jakiś czas temu, natknąłem się na taką teorię. Na chwilę obecną nie pamiętam czyją, ale ona mówiła, że świadomość pojawia się zawsze tam, gdzie istnieje duża wymiana informacji. I ta teoria mówiła, że na przykład przyroda, w której ciągle zachodzi wymiana informacji w ekosystemie lub na przykład komputer, sieć komputerowa jest środowiskiem, w którym świadomość w jakimś stopniu może powstać. Stąd pytanie do ciebie, w którym momencie świadomość w ogóle się pojawia i czy ona mogła się pojawić naturalnie, samorzutnie w takim środowisku, jakim jest wszechświat?
[14:31] - Wydaje mi się, że tak. W gruncie rzeczy świadomość to umiejętność poboru, gromadzenia, przetwarzania i wykorzystania informacji, ale często określa się tym terminem również poszukiwany układ, który przejawia świadome działania. Prawdę powiedziawszy, ja przede wszystkim tej świadomości bym w układach fizycznych poszukiwała. Nawet więcej powiem, z dotychczasowych badań wynika, że z naszego punktu widzenia ona się nie pojawia, ale cały czas jest obecna. O tym być może będziemy później nieco rozmawiać, ale nam się wydaje, że czas jest czymś realnym. Wiemy, że coś zdarzyło się kiedyś, że mamy przed sobą przyszłość, ale w tej chwili fizyka stoi na stanowisku, że wszystko się dzieje w jednym teraz. W związku z tym kwestia tego, kiedy ona się pojawiła, właściwie staje się bezprzedmiotowa, ponieważ nie mamy żadnych możliwości, żeby tę chwilę czasową określić. Poza tym, jeśli przyjmiemy założenie, że wykształciła się ona w układzie fizycznym, musi to być właściwość umysłu, czyli właściwość tej materii, która wytworzyła umiejętność świadomego wykorzystania informacji.
[16:00] - Czyli jeżeli-
[16:02] - Na temat momentu możemy tylko spekulować i to też w oparciu o prawa, jakie poznajemy, badając funkcjonowanie czasoprzestrzeni.
[16:12] - A jeżeli dobrze rozumiem, to oznacza, że świadomość może być imanentną, wrodzoną cechą naszego wszechświata według ciebie.
[16:21] - Dokładnie, do tego zmierzam. Bo tak prawdę powiedziawszy, prowadząc spekulacje, my musimy przyjąć do wiadomości, że materia to nie jest tylko to, czego możemy dotknąć. Pola fizyczne to też jest materia, a nasze ciało też jest układem wielu pól fizycznych. W gruncie rzeczy nawet należałoby założyć, że świadomość jest cechą charakterystyczną układu, który nie ma postaci substancjalnej, skoro ta forma materii powstaje dopiero po interwencji obserwatora, czyli świadomego umysłu. Świadomość musiała się pojawić wcześniej niż pojawiła się materia substancjalna i mózg przy okazji. Materia jednak jako tworzywo rzeczywistości, oprócz zasobu energetycznego, który umożliwia jej działanie, wykazuje też umiejętność nieograniczonego wręcz kodowania informacji. Obie te cechy stanowią podstawowe właściwości materii i to właśnie one umożliwiły jej wykształcenie świadomości. Bez zakodowania w falach materii informacji, a więc także i pamięci o tej informacji, świadomość przejawiająca się w celowym działaniu nie byłaby w stanie się pojawić. Biorąc natomiast pod uwagę fakt kreacji inteligentnie zorganizowanego kosmosu, w którym obecnie egzystujemy, z kolei powinniśmy również przyjąć założenie, że świadomość pojawiła się wcześniej niż kosmos, a zatem w takiej strefie istnienia, o jakiej nauka konwencjonalna nic nie może na razie powiedzieć i określa ją mianem początkowej osobliwości.
[18:05] - A co masz na myśli, mówiąc o inteligentnie zorganizowanym kosmosie? Bo nasi słuchacze tutaj się dopytują i mają Pytanie odnośnie natury tej koncepcji. Innymi słowy, czym jest inteligentnie zorganizowany kosmos? Czy jest to-
[18:24] - Jest po prostu sensownie urządzony. Tak prawdę powiedziawszy, nawet fizycy dowodzą, że wszystkie stałe, które są przez nas stosowane w rozmaitych zależnościach fizycznych, które określają nam sposób funkcjonowania rzeczywistości, nie mogą mieć innej wartości niż ta, którą my poznajemy. Tak prawdę powiedziawszy, jeżeli się zagłębimy, a mamy już taką możliwość, w niejawną część rzeczywistości, tam jeszcze bardziej bije wręcz po oczach fakt, że wszystko jest urządzone bardzo sensownie.
[19:08] - Myślisz, że to inteligencja kosmosu czy inteligencja jakiegoś wyższego kreatora?
[19:14] - Moim zdaniem jest to inteligencja twórcy. Twórcy, inżyniera, programisty.
[19:21] - Aha, a mogę być dociekliwy i zapytać się, gdzie się go dopatrujesz? Czy jest to inna inteligencja w takim rozumieniu? Nie chciałbym używać terminologii religijnej.
[19:33] - Ja początków świadomości raczej bym poszukiwała w tej części rzeczywistości, która jest dla nas rzeczywistością niejawną.
[19:43] - Właśnie do tego może za chwilę przejdziemy.
[19:44] - A w tej sytuacji możemy tylko spekulować.
[19:49] - Zatem jeżeli świadomość jest de facto częścią przyrody, to pytanie, w jaki sposób pojawia się ona w organizmach żywych? I skoro jej korzenie tkwią w niewidocznym dla nas wymiarze, to w jaki sposób pojawia się ona tutaj, w naszej namacalnej czasoprzestrzeni? To jedna sprawa. Jeszcze druga sprawa: trudno pytać naukowca o sens, prawda? Ale czy widzisz, czy ten układ wypełnia jakąś rolę? Czy jest to prosta, sucha egzystencja?
[20:36] - Myślę, że można w tym dopatrzeć się pewnego sensu, bo jeżeli założymy, że ta nieznana nam część rzeczywistości jest tą częścią, która dała początek kosmosowi, a również w tej niejawnej części rzeczywistości wykształciła się świadomość, to automatycznie z tej niejawnej części rzeczywistości musi przejść do czasoprzestrzeni po to, by mogła objąć w posiadanie jakąkolwiek formę organiczną, która tutaj została utworzona i po objęciu jej w posiadanie musi sterować jej procesami życiowymi. Oczywiście proces tworzenia nowych form przez świadomość to wiedza nam zupełnie na razie niedostępna, ale być może zmiana paradygmatu naukowego pozwoli nam z czasem tę wiedzę posiąść. Natomiast badając już najprostsze formy organizmów żywych, jakimi są jednokomórkowce, musieliśmy przyznać, że nawet prosta komórka wykazuje zachowania inteligentne, a więc musi być wyposażona w układ sterujący, ponieważ potrafi ona wykorzystać informacje zarówno ze swego wnętrza, jak i te, które dochodzą ze środowiska zewnętrznego, bo do tego środowiska umie się przystosować. Potrafi taka komórka przesuwać się w kierunku pożywienia, uciekać w sytuacji zagrożenia, nawet potrafi modyfikować swój materiał genetyczny w taki sposób, by przetrwać. Przecież wiemy o tym, chociażby z naszych doświadczeń z bakteriami. A mało tego, bo mamy na to również dowody stricte konwencjonalne, ponieważ dwaj Amerykanie, Lewkowicz i Kobilka doświadczalnie udowodnili na podstawie swoich badań nad inteligentnymi receptorami w błonach komórkowych tego rodzaju możliwość. Za to swoje osiągnięcie zostali laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. Prawdę powiedziawszy, tak jak wcześniej mówiłam, że błona komórkowa stanowi coś w rodzaju komputerowego chipa z układem receptorów i przepustów. Dopiero w momencie, kiedy taki receptor zareaguje na sygnał środowiskowy, jest w stanie informację przekazać do komórki. I ta sama sytuacja jest wtedy, kiedy informacja, która dostanie się do komórki, wywoła stosowne zachowanie, które my możemy nazwać inteligentnym.
Zresztą nie tylko pod tym względem komórki przejawiły inteligencję, bo przecież potrafiły się zorganizować, utworzyły złożone struktury dla osiągnięcia wspólnej korzyści, a nasze ciało jest tego najlepszym przykładem. Komórki, które częściowo wyizolowały się, utworzyły organy. Te odgrywają ważną rolę w funkcjonowaniu całego organizmu. I wprost nie sposób nie zauważyć, że w przeciwieństwie do nich ludzie nie potrafią postępować w sposób równie racjonalny. Nasze społeczności są nie tylko skłócone, ale prowadzą walki między sobą. W żywym organizmie każda komórka, która wyłamie się ze wspólnoty, staje się zalążkiem nowotworu, który niszczy cały organizm, jeśli oczywiście nie zostanie w porę zniszczona lub naprawiona. A my takim destruktorem staliśmy i w obrębie tworzonych społeczności i również w kontakcie z przyrodą. Jesteśmy szkodnikami w ziemskim systemie. I w gruncie rzeczy uważam, że jest to skutkiem wpojonych nam fałszywych przekonań, bo przecież na tej podstawie i w oparciu o te fałszywe przekonania, które się w nas ładuje i w systemie powszechnego nauczania, i w ramach nauczania religijnego, myśmy utracili poczucie więzi z innymi ludźmi. Wszędzie widzimy wokół siebie wrogów.
Widzimy wokół siebie przeciwników, których musimy albo pokonać, albo okazać się od nich lepsi. Natomiast w ogóle nie mówimy o tym, że właściwie do tego, żeby racjonalnie i dobrze funkcjonować, potrzebna nam jest współpraca.
[25:00] - Tak, nie da się zaprzeczyć, że tak właśnie jest. Tutaj na naszym czacie wrze i ludzie zadają mnóstwo pytań. Jedno, które sobie tutaj szczególnie upodobałem, które w zasadzie jest kwintesencją kilku pytań, odnosi się do tego, czy świadomość w świecie zwierzęcym również funkcjonuje na takich zasadach jak świadomość w naszym świecie i czy na przykład dopuszczasz taką możliwość, że nasza rzeczywistość, ta, w której żyjemy, materialna, może być domem dla świadomości niematerialnych, to znaczy świadomości innych niż ludzka?
[25:49] - Nie rozumiem, co to jest świadomość niematerialna. W ogóle nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakiejkolwiek formy istnienia, która byłaby pozbawiona jakiejkolwiek organizacji.
[26:03] - To znaczy, chodzi mi o to, że można się dopatrzyć w tym nawiązania do kilku teorii, o których my mówimy często w naszym programie. Czy może być tak, że świat parapsychologii, spotkania z duchami, coś w rodzaju zbiorowej nieświadomości również może być formą świadomości, tylko że wyższej, której my nie ogarniamy. Innymi słowy, czy my funkcjonując na Ziemi, możemy mieć nad sobą inne inteligencje, inne rodzaje świadomości, na przykład świadomość grupowa, zbiorowa, świadomość planetarna?
[26:43] - Jak najbardziej. Świadomość, moim zdaniem, jest strukturą rozgałęziającą się. Także nawet nasza świadomość jest wielopoziomowa, bo doskonale o tym wiemy, że oprócz czuwającej świadomości, z której korzystamy tutaj w ziemskim ekosystemie, dysponujemy również przynajmniej dwoma poziomami nieświadomości, o których tylko wiemy, natomiast czerpiemy z nich informacje najczęściej nieświadomie.
[27:19] - To wszystko kieruje nas w stronę takich pojęć, które często rozpalają umysły i-
[27:28] - Przepraszam, ja jeszcze jedną rzecz powiem, bo chciałam nawiązać do tego, że wspomniałeś o czymś niematerialnym. Prawdę powiedziawszy, na razie nie mamy żadnych podstaw do tego, żeby twierdzić, że podstawą wszelkiego istnienia jest coś innego niż materia. Zresztą chętnie bym do tego jeszcze później wróciła problemu. A jeżeli przyjmiemy, że tworzywem wszelkiego bytu jest materia, to nie możemy mówić o jakiejkolwiek formie istnienia, która jest niematerialna. A teraz zadawaj pytanie, a ja będę odpowiadać.
[28:10] - Tak. Mówiłem o tym, że nasza dyskusja powoli kieruje się w stronę tego, na co wszyscy chyba czekają. Pytań o to, jak to jest z ludzką świadomością, bo często otrzymujemy pytania na przykład na temat zjawiska reinkarnacji. Ludzie często pytają nas, kiedy będzie jakaś audycja poświęcona zjawisku NDE, czyli doświadczeniom z pogranicza śmierci, które mówią nam o tym, że świadomość może istnieć poza ciałem. I teraz pytanie, jak to jest ze świadomością u człowieka, kiedy ona się pojawia? W jaki sposób dzieje się to, że człowiek ową świadomość nabywa? Mówiąc łopatologicznie, bo wiele osób nam zarzuca teraz, że mówimy dość skomplikowanym językiem. Kiedy ta świadomość w człowieka się wciela? Bo to jest temat niezmiernie ważny, ale też bardzo delikatny, bo nie zaprzeczysz, że bardzo blisko związany z religią. I ogólnie dzisiaj wchodzimy na takie tematy, które łączą wierzenia często z najnowszymi odkryciami i ja zauważam, że wiele osób nie do końca jest w stanie to zaakceptować.
Ale powracając do sedna.
[29:34] - Wiele osób nie jest w stanie tego zaakceptować, dlatego, że my ciągle tkwimy w takim dualizmie. Albo światopogląd naukowy jest słuszny, albo światopogląd religijny jest słuszny. Natomiast problem polega na tym, że moim zdaniem trochę myli się nauka i trochę myli się religia. A prawda, tak jak to zwykle bywa, jest zupełnie gdzie indziej. Jeśli chodzi o kwestię tego, kiedy się pojawia u człowieka świadomość, trzeba przyznać, że jest to wiedza niedostępna konwencjonalnej nauce. A więc, by odpowiedzieć na to pytanie, trzeba sięgnąć do wyników badań niekonwencjonalnych, które są prowadzone w ramach psychologii, psychiatrii i psychotroniki. W zintegrowanym za pomocą różnych technik stanie świadomości można uzyskać dostęp do takich zasobów świadomości niejawnej, które w codziennym życiu wykorzystujemy nieświadomie. Wtedy nasze fale mózgowe dostrajają się do częstotliwości całości naszej bazy danych, która znajduje się poza mózgiem, a docierające wtedy sygnały odbieramy w postaci albo wizualnych projekcji, albo pakietów informacji. To właśnie dzięki tym technikom wiemy, że jesteśmy istotami wielowymiarowymi, żyjącymi równocześnie na różnych poziomach rzeczywistości, a poszczególne składowe naszego ego nawet mogą się różnić stopniem rozwoju. Kiedy podejmujemy się zbierania doświadczeń w ziemskim środowisku, nasza indywidualna świadomość, która funkcjonuje na głębszym poziomie istnienia, wybiera sobie zarodek organicznego życia do późniejszej z nim współpracy.
Ale nawet wtedy, kiedy już go wybrała, wcale nie jest z nim związana na stałe. Badania, które są prowadzone w ramach psychiatrii czy psychologii, sugerują wyraźnie, że kompleks świadomościowy nawet w trakcie życia płodowego dziecka może zrezygnować z zasiedlenia go. Część indywidualnego ego przez cały czas ciąży czuwa nad rozwojem płodu, wykorzystując swoją bazę danych, ale jeśli zarodek nie znajdzie opiekuna albo on zrezygnuje z zasiedlenia właśnie tego płodu, ten zarodek ginie szybko w wyniku poronienia. Z tym że jeśli opiekun zrezygnuje w nieco późniejszym okresie, to w wyniku braku centrum sterującego albo dojdzie do poronienia, albo do niewczesnego porodu, albo też przychodzi na świat dziecko niezdolne do samodzielnego życia. I w takiej sytuacji wydaje się, że jeżeli stwierdzimy poważne wady rozwojowe płodu, to nie ma sensu utrzymać go przy życiu za wszelką cenę, bo uzyskamy coś takiego, na co niedawno mieliśmy możliwość popatrzeć sobie, na szczęście przez dość krótki okres czasu, na zdjęciach internetowych, a dotyczyło to płodu urodzonego w jednym z warszawskich szpitali, podczas kiedy były wskazania do tego, aby tę ciążę przerwać. Jak wiadomo, płód nie miał nawet czaszki. Mózg był na wierzchu, jedno z oczu w ogóle nie znajdowało się w oczodole. Widok był przeokropny.
[33:04] - Muszę ci powiedzieć, że otrzymujemy mnóstwo pytań i jedno pytanie, które myślę, że powinniśmy zadać teraz, dlatego, że ono jest ważne dla całej koncepcji, dla tego wszystkiego, o czym tutaj mówimy, to jest pytanie o to, o czym mówiłaś przed chwilą, że wszystko we wszechświecie jest jakąś formą materii, choć mogą to być subtelne formy materii, których jeszcze nie znamy. I tutaj jeden z naszych słuchaczy pyta: „Jeżeli tak jest, to z jakiej materii jest zbudowana świadomość? Czy może być tak, że istnieje cząsteczka świadomości?”
[33:45] - Właściwie można to w ten sposób określić, bo nawet przecież w zjawiskach falowych obserwujemy częściowe wyodrębnienie się jakiejś konkretnej fali z całości struktury falowej. Mamy wtedy do czynienia z solitonami i na dobrą sprawę nasze cząstki, takie jak atomy, jak związki chemiczne, też możemy potraktować jako solitony. Natomiast jeśli chodzi o świadomość, ponieważ ona jest dla nas całkowicie nieuchwytna za pomocą naszych technik badawczych, raczej optowałabym za bardziej subtelną formą materii niż ta, z którą się stykamy w rzeczywistości czasoprzestrzennej. Niemniej jednak ona jest w stanie funkcjonować na tym poziomie istnienia, choć trzeba przyznać, że wtedy, kiedy opuszcza nasze ciało, środowisko czasoprzestrzenne wyraźnie jest dla niej obce. I możemy to wyraźnie zaobserwować w momencie, kiedy przechodzimy w tak zwany stan pozacielesny i patrzymy na nasze ciało jak gdyby z zewnątrz.
[35:07] - No właśnie. Kolejna koncepcja kluczowa do zrozumienia tych nowych teorii na temat świadomości dotyczy tego, czy nasz świat, czy nasza rzeczywistość jest jedynym takim tworem w większym kompleksie, czy jest ona jednym z klocków większego układu, czy czymś w rodzaju monady, czymś jedynym i istniejącym.
[35:48] - Przepraszam, masz na myśli świadomość konkretnego człowieka czy świadomość wszelkich form bytu?
[35:58] - Świadomość wszelkich form bytu to weszlibyśmy bardzo głęboko w religię, bo mówilibyśmy o jakimś panpsychizmie. Nie wiem, czy jesteśmy na takim stopniu.
[36:12] - Ale przyznam się szczerze, że fizyka zdąża do panpsychizmu.
[36:16] - Tak, bo w zasadzie to nie wyklucza tego, o czym mówimy. Skoro świadomość przenika w jakiś sposób wszechświat, to całkiem możliwe, że ona też istnieje na takich poziomach, gdzie jej jeszcze nie rozpoznaliśmy, prawda?
[36:31] - Zgadza się.
[36:32] - Czyli faktycznie rzeczy, które wydają nam się nieożywione, również mogą zachowywać jakieś części świadomości, bo istnieje coraz więcej potwierdzeń tego, że zwierzęta, przynajmniej kręgowce, świadomość posiadają.
[36:55] - Ja już mówiłam o tym, że nawet pojedyncza komórka wykazuje świadome zachowania. Co tu mówić o kręgowcach.
[37:04] - To jest tak skomplikowane, że wykracza poza rozumienie naszej psychologii. Muszę ci powiedzieć, że niektóre z tych teorii mogą i są trudne do przyjęcia, dlatego że one uderzają mocno w to, jak my postrzegamy samych siebie. Tak mi się wydaje. Bo jeżeli nagle się dowiadujemy, że nie tylko świadomością jestem na przykład ja jako Piotr, ale też okazuje się, że podzielony na miliardy komórek również zachowam jakąś formę świadomości, oczywiście na niższym poziomie.
[37:44] - W pewnym sensie tak, bo nie zapominaj o tym, że nasze błony komórkowe mają receptory tożsamości wbudowane.
[37:53] - Pamiętajmy też o tym enigmatycznym zjawisku pamięci transplantacyjnej.
[37:59] - O, właśnie to mam na myśli.
[38:01] - Kiedy osoba otrzymywała organ, a potem się okazywało, że z organem otrzymywała kawałek-
[38:08] - Osobowości innej osoby. To się tak nazywa, my to tak ujmujemy, że otrzymywała kawałek świadomości innej osoby, ale to jest też jeden z wielu dowodów na to, że świadomość egzystuje poza mózgiem. I w związku z powyższym, jeżeli mamy obcy organ, który jest wyposażony w receptory tożsamości zupełnie innej osoby, w związku z tym ten organ pobiera ze środowiska informacje tak, jakby to była jeszcze ciągle ta osoba żywa. W związku z powyższym my jesteśmy oprócz naszej własnej bazy danych podłączeni jeszcze do obcej bazy danych wtedy i mamy znacznie szersze spektrum informacji, które są dla nas dostępne. W związku z tym osoba, która oddała organ, miała inne preferencje żywieniowe, które ja po przeszczepie mogę przejąć.
[39:07] - Właśnie. Ja tutaj obserwuję cały czas pytania, które się pojawiają na czacie. Jedno z nich mnie troszeczkę zniesmaczyło, bo ja znam twoje prace, obie. I tutaj słuchacz Artemius pisze: „To, o czym mowa, to nie żadne teorie. Nie są to nawet hipotezy”. Nie wiem, oddam ci głos teraz.
[39:32] - Przepraszam, ale co nie jest teorią?
[39:36] - Właśnie rzeczy, o których mówimy, Artemiusowi wydaje się-
[39:38] - Problem polega na tym, że te pytania się w tej chwili pojawiły troszeczkę za wcześnie. Gdybyśmy trochę rozbudowali ten temat, to doszlibyśmy również, przynajmniej tak mi się wydawało, że tak poprowadzimy rozmowę, do dowodów, które świadczą o tym, że oprócz naszej rzeczywistości jeszcze istnieje jakaś inna. Dlaczego twierdzimy, że nasza świadomość jest wielowymiarowa? Na jakiej podstawie wysuwamy przypuszczenie, że mieści się ona poza mózgiem i gdzie poza mózgiem ona może znajdować swoje siedlisko? Przecież my już wiemy w tej chwili o tym, że rzeczywistość czasoprzestrzeni z rzeczywistością głębszego poziomu jest połączona polem punktu zerowego. Wielu naukowców nawet szuka w tej naszej bazie danych, z której korzystamy właśnie dlatego, że jest to jak gdyby wszechświatowy internet, który łączy ze sobą dwa zupełnie różne poziomy rzeczywistości. Być może tak jest, ale nie zapominajmy również o tym, że tak jak podejrzewa Russell, rzeczywistość jest w gruncie rzeczy polem istnienia, o którym nauka nie wie absolutnie nic. W związku z tym każdy może to, o czym w tej chwili mówimy, zakwestionować, że to są wszystko hipotezy. Tak prawdę powiedziawszy, Wielki Wybuch to też jest hipoteza. Ona nigdy nie została w 100% potwierdzona i niewykluczone, że tego Wielkiego Wybuchu nigdy nie było.
[41:26] - Tak, dziękuję. I właśnie Artemiusie, który zadajesz nam pytanie i wytaczasz takie ciężkie działa, dosłuchaj nas do końca dzisiaj. Przejdźmy zatem do kolejnej kwestii, bo powiedzieliśmy o tym, że świadomość może istnieć poza mózgiem, ale musimy też zapytać o to, czy świadomość jest układem indywidualnym, który jest przynależny każdemu z nas, czy też może stanowi część jakiejś większej całości.
[42:04] - W tej odpowiedzi będzie się częściowo mieściła odpowiedź na te wątpliwości, które zostały zadane przez słuchacza. Fizyka kwantowa udowodniła nam ponad wszelkie wątpliwości, że wszystko powiązane jest ze sobą siecią wielorakich wzajemnych powiązań. Nie mamy zatem podstaw do tego, by sądzić, że jesteśmy z tej całości wyłączeni. Na pewno stanowimy integralną część struktury świadomościowej, ale jednocześnie doskonale o tym wiemy, że każdy z nas jest tworem indywidualnym. Jeżeli przyjmiemy, że cała rzeczywistość jest zorganizowana sensownie, to każdy powinien mieć przed sobą do wykonania jakiś plan działania, czyli zadania, których się podjął przed urodzeniem i ich efekt testuje. Jeżeli wszechświat ciągle ewoluuje, to ewoluuje również świadomość, która go przynajmniej w tej formie, jak go w tej chwili oglądamy, wykreowała. A jeżeli wykreowała, to musiała mieć jakiś cel na myśli.
[43:14] - Posłuchaj, ta kreująca świadomość, o której mówisz, może wielu osobom kojarzyć się z jakimś nadrzędnym bytem.
[43:24] - Może.
[43:26] - A ty osobiście jak to postrzegasz?
[43:29] - Niewątpliwie jest to kreator. Prawdopodobnie pytasz mnie o pojęcie Boga. Mnie się wydaje, że nazwa nie ma tu żadnego znaczenia.
[43:40] - Tak, wielu osobom tak się będzie kojarzyć.
[43:43] - Problem polega na tym, że w gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia, jeśli chodzi o sens tworzenia się rzeczywistości w trakcie jej ewolucji, czy też nawet wyodrębniania w trakcie jej ewolucji jakichś nowych tworów. Takim nowym tworem jest za każdym razem świadomość, która zasiedla ciało organiczne. Z tym że wcale nie jest takie pewne, że za każdym razem wciela się ten sam kompleks świadomościowy, bo wiele na to wskazuje, właśnie w oparciu o badania dziś niekonwencjonalne, czyli badania wyprzedzające, że kompleks świadomościowy dzieli się za każdym razem, kiedy zasiedla nowe ciało organiczne. W zasadzie ta struktura się ciągle rozgałęzia i w tej sytuacji nawet fakt, że kosmos się wyłonił z początkowej osobliwości, też jest takim objawem rozgałęziającej się struktury, bo przecież w kosmosie mamy na pewno wiele szkół życia, prawda? Chyba nie sądzimy, że jesteśmy tacy wyjątkowi.
[44:56] - Tak, ale to też jest temat na dłuższą dyskusję.
[45:00] - Oczywiście, że tak. Przepraszam, jeszcze wrócę do tego, co mówiłam wcześniej. Przecież badania Newtona czy Weissa, czy Heleny Lambach, prawdę powiedziawszy na ten temat mamy już bardzo wiele publikacji, łącznie z publikacjami Lomela, która ostatnio też pokazała się tutaj, u nas w polskim tłumaczeniu, jest wielu czytelnikom na pewno znana. Dowodów na to, że my istnieliśmy jeszcze przed naszym narodzeniem i dokądś dążymy, mamy w tej chwili już bardzo dużo. Zresztą ten wątek też być może dzisiaj będzie warto rozwinąć. Ale na jedną rzecz chciałabym zwrócić uwagę, skoro już o tym mówimy. My jednocześnie egzystujemy i w czasoprzestrzeni, i poza nią, i w zasadzie tu i tam nielokalnie, z czego nie zdajemy sobie sprawy. Właściwie to, że jesteśmy zakotwiczeni gdzieś, w jakimś miejscu i czasie, jest to wyłącznie działalność naszej świadomości. To nasza świadomość redukuje funkcję falową, która roztacza przed nami cały szereg najrozmaitszych możliwości i redukujemy ją do tego jednego miejsca i czasu, w którym się aktualnie znajdujemy. Ale dzięki temu, że funkcjonujemy tu i tam nielokalnie, możemy się przemieszczać mentalnie nie tylko między różnymi poziomami rzeczywistości, ale też i funkcjonować możemy w wielu miejscach jednocześnie.
A jeśli mamy pełną informację o naszym ciele w każdej lokalizacji, jesteśmy w stanie go odtworzyć aktem obserwacji zarówno tu, jak i w zaświatach. Stąd mamy przypadki bilokalizacji, mamy przypadki zjaw ludzi żyjących, które są obserwowane przez innych i nawet wysunięto taką koncepcję, znów można to nazwać hipotezą, bo nie mamy żadnego potwierdzenia oprócz naszych doznań, że zmiana naszego miejsca pobytu nie wiąże się prawdopodobnie z żadną podróżą w czasie czy przestrzeni, lecz wynika z przełączenia między zdarzeniami mentalnymi. I fizyka kwantowa już też w tej chwili bierze taką możliwość pod uwagę. Stąd przecież biorą się możliwości wielu światów alternatywnych, czyli w gruncie rzeczy nie faktycznie istniejących, tylko wirtualnych światów alternatywnych Wheelera. Na tej zasadzie również swoją modyfikację fizyki kwantowej oparł Henry Stapp, kiedy wprowadził do równania funkcji falowej udział również świadomości. I dzięki temu, jeżeli przyjmiemy ten punkt widzenia, możemy zacząć, wychodząc z tego założenia, badać, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie i w jaki sposób, jakimi mechanizmami się posługując, możemy te możliwości zrealizować. I nie przypuszczam, żeby to były możliwości stricte techniczne, skoro de facto główną rolę w tym odgrywa nasza świadomość. My jesteśmy w stanie nawet teleportować cząstki elementarne, ale przecież ekstrasensi potrafią w ten sposób przemieszczać własne ciało i żadne Przeszkody rzeczywistości czasoprzestrzennej im w tym nie przeszkodzą. Jeżeli wyjdziemy z założenia, że nasza rzeczywistość wcale tak bardzo nie odbiega od rzeczywistości głębszego poziomu, na dobrą sprawę możemy przyznać, że nasza rzeczywistość, ta, którą uznajemy za jedynie realną, jest w pewnym sensie być może iluzją. Jeżeli możemy się w niej swobodnie nauczyć poruszać tak, jak się możemy nauczyć poruszać, a właściwie poruszamy się, gdy przejdziemy na inny poziom rzeczywistości, to coś tutaj nie współgra z tym, czego uczy nas nauka konwencjonalna, prawda?
[49:35] - Pojawia się pytanie dotyczące tego, jeżeli świadomość istnieje poza mózgiem, to gdzie magazynowane są informacje zbierane przez tą świadomość? Innymi słowy zdobywane doświadczenie. Wiele osób nas pyta właśnie teraz o to, w jaki sposób to się dzieje. Jak to jest, że te wspomnienia są zakodowane gdzieś poza mózgiem? A jeżeli tak jest, to czy istnieje sposób, by do nich dotrzeć? Sposób to może jest złe słowo, ale czy istnieje taka możliwość, by z tego oceanu informacji korzystać?
[50:24] - My przez cały czas korzystamy z tego oceanu informacji. Hipoteza, którą staramy się zweryfikować aktualnie, jest taka, że pole punktu zerowego, które łączy naszą czasoprzestrzeń z innymi poziomami rzeczywistości, stanowi ten magazyn, w którym jest składowana nasza baza danych i ta globalna, i ta indywidualna. Każdy z nas do tego globalnego banku danych ma swój indywidualny kod dostępu. Jest to dokładnie ten sam kod, na który reagują receptory naszych komórek. Czyli krótko mówiąc, dzięki temu, że mamy indywidualny kod dostępu, każdy z nas ma bezpośredni dostęp do swojej własnej indywidualnej bazy danych. Na tej podstawie odtwarzamy wspomnienia, ponieważ to, co się zdarzyło, jest już zakodowane na trwałe w naszej globalnej bazie danych. Prawdę powiedziawszy, my je odtwarzamy dokładnie w ten sam sposób, jak pobieramy informacje z naszego otoczenia wtedy, kiedy go widzimy. Po prostu nasze struktury mózgowe odkodowują informacje zawarte w strukturach falowych, które odbierają albo nasze komórki, albo nasze oczy.
[51:57] - Przekładając to troszeczkę na praktykę parapsychologiczną, że to tak nazwę, wielu naszych słuchaczy to zauważyło, możemy sobie przypomnieć te wszystkie relacje zgromadzone między innymi przez doktora Stevensona czy przez Haraldsona o dzieciach reinkarnacji. I te relacje nam mówią, że dzieci reinkarnacji do pewnego okresu życia, ta granica jest wyznaczana mniej więcej na piąty, szósty, siódmy, ósmy rok życia, bo w poszczególnych przypadkach jest inaczej. Okazuje się, że te dzieci posiadają dostęp do informacji zdobytych we wcześniejszym życiu. Natomiast jak dobrze wiemy, one potem zanikają. I w zasadzie w większości przypadków było tak, że dzieci reinkarnacji potem tych informacji zapominały. To się poniekąd wiąże z tym, o czym mówiłaś. Czy my świadomie możemy zyskać dostęp do tego czegoś, co niektórzy nazywają Kroniką Akaszy? Chociaż osobiście nie lubię tego terminu.
[53:12] - Wydaje mi się, że do tego jest potrzebna koherencja kwantowa, dlatego, że wszelkie informacje pobieramy na drodze rezonansu. W związku z tym, jeżeli mamy chęć pobrać informacje z Kroniki Akaszy, czyli z domniemanego magazynu, jakim jest pole punktu zerowego, bo gdziekolwiek się ten magazyn nie mieści, niewątpliwie możemy do niego mieć dostęp. Musimy uzyskać po prostu koherencję kwantową, taką, żebyśmy mieli szersze spektrum, do którego mamy dostęp, a nie tylko taki, który gwarantuje nam nasz indywidualny kod dostępu.
[53:54] - Tutaj taką kluczową kwestią wypowiedzi wcześniej było to, że, jak stwierdziłaś, człowiek funkcjonuje na wielu płaszczyznach. Jest to taka myśl i koncepcja, którą myślę, że każdy z słuchaczy powinien zapamiętać, dlatego że ona ma kluczowe znaczenie w tym, o czym dzisiaj mówimy. Ty przedstawiasz nam tutaj wizję rzeczywistości, wizję wszechświata, w której czasoprzestrzeń, w jakiej się poruszamy, stanowi tylko część, którą my jesteśmy w stanie dostrzec, dojrzeć i odebrać zmysłami. Natomiast reszta w jakiś sposób umyka naszemu postrzeganiu, ale niestety umyka też konwencjonalnej nauce. Mówiąc wprost, chodzi o Taką dość mało sprecyzowaną sferę, którą nazywa się niekiedy równoległymi rzeczywistościami czy innymi wymiarami, chociaż musimy sobie zdawać sprawę, że to są zupełnie inne domeny. Ale czy twoim zdaniem nauka będzie kiedyś w stanie nie tyle zaakceptować, bo to jest akceptowane już teraz, ale czy będziemy w stanie jakoś rozpoznać i eksplorować te inne przestrzenie bytu, w których być może mieszka jądro naszej świadomości?
[55:24] - Myślę, że my już to robimy. Przynajmniej tego rodzaju prace są prowadzone przez Instytut Nauk Stosowanych Monroe. Problem polega tylko na tym, że aby te zdobycze, które jesteśmy w stanie poznać podczas takich eksploracji, zostały zaakceptowane przez konwencjonalną naukę, to po pierwsze musimy przedefiniować pojęcie dowodu naukowego, musimy rozszerzyć zakres dozwolonych technik badawczych. Jednym słowem, w gruncie rzeczy musimy zreformować naukę. Nie ma do tego innej drogi. Przy tych założeniach, które nauka w tej chwili wyeksponowała i kurczowo się ich trzyma, to znaczy założenie, że tylko to, czego można dotknąć, zobaczyć, polizać, posmakować, usłyszeć, a do tego jeszcze zarejestrować, tylko to jest poznawalne, to jeżeli nie wyjdziemy z tego zaklętego kręgu, to nie poznamy niczego więcej. Po prostu sami narzuciliśmy sobie ograniczenia. Te ograniczenia spowodowały, że nasza nauka nie oddaje nam widoku całej rzeczywistości. My w gruncie rzeczy nie wiemy, po co żyjemy, jaki jest sens naszego życia, do czego dążymy, czy właściwie nasze życie ma jakiś cel. To wszystko jest w tej chwili nauce zupełnie obce, ponieważ nauka duchowość wyłączyła ze swoich badań już z założenia i oddała we władanie religii.
A to z kolei spowodowało, że każda z tych dziedzin poznawczych, bo religia też w pewnym sensie jest dziedziną poznawczą, zarezerwowała sobie to, co uznała za własne i pomiędzy tym aktualnie jest taki, powiedziałabym, dość luźny związek.
[57:34] - A jakie zmiany muszą zajść, byśmy byli w stanie ogarnąć pełnię rzeczywistości? Bo my wiemy, że rzeczywistość materialna na chwilę obecną jest tylko jednym z elementów wszechświata. I wcale nie mówię tutaj o badaniach niekonwencjonalnych. Owszem, na razie te wszystkie koncepcje dotyczące chociażby innych wymiarów równoległych rzeczywistości bardziej opierają się na modelach i wyliczeniach niż na badaniach empirycznych, bo raczej trudno sobie wyobrazić, byśmy na chwilę obecną byli w stanie-
[58:23] - Jest dokładnie tak. Nasze poznawanie rzeczywistości odbywa się na drodze modelowania tego, co jesteśmy w stanie zaobserwować. I na dobrą sprawę, kiedy wchodzimy w te rejony rzeczywistości, które naszym zmysłom są niedostępne, też posługujemy się materiałem spekulacyjnym, czyli znów bazujemy na tym, co poznaliśmy tutaj i staramy się tę wiedzę rozszerzyć na tę część rzeczywistości, której nie znamy. Ja już wspomniałam o Peterze Russellu, który wręcz oświadczył, że wszechświat jest to dynamiczne, zmieniające się pole istnienia, o którym praktycznie nic nie wiemy, oprócz tego, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Czyli krótko mówiąc, żeby to poznać, musimy zmienić swój sposób podejścia do rzeczywistości. Jeżeli rzeczywistość będzie dla nas zagadką i my będziemy się ciągle upierać przy mechanistycznym modelu, to nigdy jej nie rozgryziemy i niczego nie osiągniemy. Więc moim zdaniem należy korzystać z każdej dostępnej procedury badawczej, która pozwoli nam dowiedzieć się cokolwiek więcej oprócz tego, co już wiemy. I dlatego właśnie powstała psychotronika. Dlatego psychiatria i psychologia też weszły w dziedziny nieznane konwencjonalnej nauce. I problem polega na tym, byśmy te wyprzedzające badania i procedury, które zostały w nich wykorzystane, zaakceptowali.
Jeżeli dostajemy te same wyniki prac badawczych, jeżeli stosujemy hipnozę i dokładnie te same wyniki prac badawczych otrzymujemy wtedy, kiedy stosujemy zintegrowane stany świadomości, które pozwalają nam pobierać informacje z niedostępnych nam w stanie czuwania baz danych, to coś w tym chyba jest i trzeba raczej podejść do tego pozytywnie, a nie odrzucać jako halucynacje. Tym bardziej, że również badania konwencjonalne, które są prowadzone w celu wykazania, że rzeczywiście mamy do czynienia z czymś, co nie istnieje, a przecież przy badaniach stanów bliskości śmierci, które zostały Poddane również badaniom medycznym wyraźnie wykazano, że w momencie, kiedy nie pracują struktury mózgowe, nie ma mowy o tym, żeby powstały halucynacje. A jednak ludzie, którzy w tym stanie opuszczają własne ciało, zachowują wszystko: percepcję otoczenia, pobór informacji, mechanizmy nie tylko poboru danych, ale również ich przetwarzania i zapamiętywania. A przecież mózg nie pracuje w tym czasie. Pamela Reynolds nawet miała krew wypompowaną z mózgu w trakcie prowadzenia operacji, a jednak wszystko zapamiętała, co się w trakcie operacji działo.
[01:01:34] - Wiele osób zapewne chciałoby wiedzieć, jakie są konkrety, bo pojawiają się tutaj różnego rodzaju pytania. Muszę ci powiedzieć, że to, co mówisz, bardzo porusza ludzi. Jakie są dowody, jakie są fakty wskazujące na to, że struktura rzeczywistości jest niemożliwa do zrozumienia i zbadania przez obecną naukę?
[01:02:02] - Przede wszystkim świadczą o tym anomalie z punktu widzenia obowiązującej wiedzy. A tych anomalii mamy w fizyce sporo. W samej fizyce. Nie mówię o badaniach wyprzedzających. Przecież do takich anomalii należy sama świadomość. Nie wspominając o grawitacji, kwantowym splątaniu, początkowej osobliwości, która dała początek kosmosowi. Nauka nie potrafi wyjaśnić na dobrą sprawę żadnej z tych anomalii w taki sposób, żeby to było dla każdego całkowicie zrozumiałe, dostępne, oczywiste. Żeby to można było przyjąć nie na wiarę, ale po prostu zwyczajnie to zrozumieć. Jeżeli nie zrozumiemy przyczyn pojawiania się anomalii, to nasza wiedza się nigdy dalej nie posunie. A zaporą, którą musimy pokonać, jest właśnie mechanistyczny światopogląd, który w tej chwili obowiązuje.
Musimy wprowadzić takie zmiany, które są konieczne po to, by dowiedzieć się czegoś więcej niż dotąd. I takie postępowanie zostało już zapoczątkowane. Jest prowadzonych bardzo wiele badań w ramach samej nauki przez placówki naukowe, przez instytuty, które specjalnie w tym celu zostały powołane, ale również i przez uniwersytety. Te wyniki badań nie są powszechnie akceptowane, niemniej jednak pierwsze kroki już uczyniliśmy i trzeba uczynić następne. Wspominaliśmy o kwantowej rzeczywistości na przykładzie takich właśnie nietypowych doświadczeń, jakie przydarzyły się Danusi Dudzik. Spróbowałam przedstawić wyjaśnienia, dowody, które już uzyskaliśmy w trakcie badań prowadzonych w ramach konwencjonalnej nauki, które wyraźnie wykazują, że te nietypowe doświadczenia są całkiem możliwe. Mały tego, one są nawet zrozumiałe w świetle prowadzonych badań, zarówno konwencjonalnych, jak i wyprzedzających. Mało tego, badania konwencjonalne i wyprzedzające się wzajemnie uzupełniają, wzajemnie się potwierdzają, a to znaczy, że warto pójść tą drogą i jednak mimo wszystko rozszerzyć, tak jak powiedziałam, i definicję dowodu naukowego i zakres procedur badawczych. Te dokonania są dla nas tak bardzo ważne i tak wiele już w tej sprawie dokonano, że w wielu krajach psychotronika uzyskała status naukowej dyscypliny przyrodniczej. To, że u nas takiego statusu nie ma, nie znaczy, że to jest wiedza, którą możemy wyrzucić na śmietnik, a raczej powinniśmy się nad tym zastanowić, czy nie pójść tą drogą.
Czy myśmy również nie powinni dołączyć do tych krajów, które są zaawansowane w tego rodzaju badaniach? Myślę też, że również warto wziąć tę wiedzę pod uwagę dlatego, że ona może w sposób istotny wpłynąć na jakość naszego życia. A warto ją poznać przede wszystkim dlatego, że rzeczywistość, do której przystosowuje nas system powszechnego nauczania, zdecydowanie nie jest dla nas przyjazna i nie zmienimy jej na przyjazną, jeżeli nie usuniemy przyczyn tego stanu, a przyczyn nie poznamy jeżeli będziemy się trzymać mechanistycznego światopoglądu, bo to właśnie on nam wpoił i niewłaściwy sposób myślenia i destrukcyjne wzorce zachowań. Myślę, że można to wszystko byłoby zmienić, gdyby nie to, że ludzie w gruncie rzeczy są bardzo konserwatywni i najlepiej czują się wśród tego, co znane i nierozumiane. Są niechętni wszelkim zmianom. Ten konserwatyzm możemy zauważyć nie tylko w naszym codziennym życiu, chociażby w Polsce, ale możemy również zauważyć i w nauce, o dziwo. Nauka też jest konserwatywna i podobnie jak religia wpaja w nas fałszywe przekonania, które nie przystają do dzisiejszej wiedzy o rzeczywistości. A ponieważ oba te światopoglądy pozostają ze sobą w nieustannym konflikcie, to i my żyjemy w skonfliktowanych społeczeństwach, a także wśród wrogich sobie nacji. Co z tego, że mechanistyczny materializm sprzyja rozwojowi techniki, kiedy nie wspiera naszego wewnętrznego rozwoju.
[01:06:39] - Zatem co twoim zdaniem trzeba zmienić i jak ta zmiana myślenia o rzeczywistości powinna przebiegać? Innymi słowy, jak zbudować świat lepszym i bardziej przyjaznym?
[01:06:56] - Przede wszystkim trzeba byłoby wyjść z tego, że nowa nauka jest już otwarta na transcendentne implikacje fizyki kwantowej i to ona oferuje nam zupełnie inne spojrzenie na otaczający nas świat. Problem polega na tym, że zinstytucjonalizowana religia wcale nie wypełniła powstałej luki poznawczej o nas samych, ale wykorzystała samoograniczenie nauki i narzuciła ludziom dogmaty, które ani nie dają się pogodzić z naukowymi dokonaniami, ani nie sprzyjają naszej wewnętrznej ewolucji. Za to wspaniale służą interesom utworzonej kościelnej instytucji. Czyli od czego należałoby zacząć? Od zerwania ze szkodliwymi dla nas przekonaniami i zaakceptowania nieuchronnej rewolucji światopoglądowej. Wiemy o tym, że każda forma życia, właściwie może nie wszyscy wiemy, ale każda forma życia wykorzystuje takie sygnały informacyjne, które docierają ze środowiska, które pozwalają się najlepiej do niego przystosować. Zasadniczą rolę wśród nich odgrywa postrzeganie pozazmysłowe. Jest to postrzeganie, które konwencjonalna nauka odrzuca już z założenia i dlatego człowiek stał się wyjątkiem od tej reguły. Zwierzęta są w stanie wyczuć intuicyjnie, że coś się wydarzy groźnego i opuszczają teren, który stawia dla nich zagrożenie. Natomiast człowiek tego absolutnie nie jest w stanie wyczuć.
Już chociażby porównując umiejętności zwierząt w tym zakresie i nasze, powinniśmy się zorientować, że rzeczywistość z całą pewnością nie ogranicza się do tego, co możemy zobaczyć, dotknąć czy zmierzyć. A skoro uznajemy światopogląd naukowy za poprawny, choć wcale taki nie jest, to konsekwentnie powinniśmy przyjąć na siebie odpowiedzialność za zachowania patologiczne, które wśród nas się tak plenią. A więc egoizm, żądza władzy, powiększania stanu swego posiadania, przemoc, terroryzm, konflikty zbrojne. Przecież my wcale nie czujemy, że jesteśmy częścią całości istnienia.
[01:09:20] - Muszę ci powiedzieć, że absolutnie nie. Gdyby ktoś uświadomił sobie tą podstawową prawdę, to znacznie trudniej byłoby realizować politykę, która jest obecnie prowadzona i świat wyglądałby chyba troszeczkę lepiej.
[01:09:40] - Zupełnie inaczej by wyglądał. Przede wszystkim gdybyśmy zrozumieli naturę i zasady funkcjonowania rzeczywistości, znalibyśmy swoje miejsce, cel naszego życia, jego sens. I wtedy byłoby dla nas oczywiste, że naszym programem życiowym jest rozwój, a nie walka ze sobą o wszystko. Już to stworzyłoby nam zupełnie inną rzeczywistość, bardziej dla nas przyjazną.
[01:10:10] - Słuchaczom może się wydawać, że wchodzimy tutaj na zupełnie nienaukowe pola, ale fakt faktem zupełnie nowy paradygmat, nowa nauka, nowe spojrzenie na człowieka, ono automatycznie odmieniłoby to, jak świat jest urządzony. Bo to, jak ludzie by zaczęli siebie postrzegać, a zaczęliby postrzegać siebie inaczej, wpływałoby na to, czego oczekują od drugich i co sami dają. O tym też musimy pamiętać.
[01:10:45] - Zgadza się.
[01:10:45] - To nie są wcale jakieś idealistyczne mrzonki, bo gdybyśmy nagle zostali ukształtowani na ludzi, którzy w szkole nie uczą się religii i nie oszukujmy się, nie są terroryzowani przez katechetów. Bo ja miałem bardzo krótki kontakt z systemem edukacji i ja wiem, jak to wygląda. Ja poznałem te patologie. I gdybyśmy tym dzieciom powiedzieli na samym wstępie, że jesteście w zasadzie osadzeni w pewnym systemie, który służy tylko tym, którzy wami władają i rzeczywistość jest zupełnie inna, to moglibyśmy wykształcić zupełnie nowe pokolenie, myślące zupełnie inaczej i nie zabijające się o to, że sąsiad na przykład wierzy w coś innego, albo że nie wywiesił flagi, albo że coś tam. Ale to są zupełnie inne rzeczy.
[01:11:44] - Krótko mówiąc, musimy po prostu zmienić paradygmat naukowy. Musimy wyjść z założenia, że nie materia substancjalna, ale informacja i jej celowe wykorzystanie w działaniu jest najważniejsze w naszej rzeczywistości. Świadomość jest kreatorem tej rzeczywistości, w której żyjemy, także naszej własnej.
[01:12:10] - Ja tutaj jeszcze chciałem dodać, że wiele osób może się czuć urażonych tym, co powiedziałem. Natomiast jeżeli przeanalizujemy to, w jaki sposób edukacja i pedagogika kształtują młode umysły, to będziemy wiedzieć, o co mi chodzi. Ale powracając do tego paradygmatu.
[01:12:31] - Ja bym jeszcze jedną rzecz chciała tutaj dodać, bo ja już wspomniałam o Henrym Stappie, który zaproponował zmianę teorii kwantowej. Padły też zarzuty, że mówimy tylko i wyłącznie o podejrzeniach, natomiast nie mówimy o samej nauce. Stapp zmienił teorię kwantową w system nieliniowy, który umożliwił włączenie świadomości do równania funkcji falowej jako dodatkowej zmiennej. Ale chciałabym wyraźnie podkreślić, że równanie Schrödingera Stanowi w fizyce kwantowej odpowiednik drugiej zasady termodynamiki w fizyce klasycznej, która opisuje ewolucję dowolnego układu fizycznego. Jeżeli zmienimy nasze podejście do procesu ewolucji, to przy takiej interpretacji tego procesu cały wszechświat przedstawia się nam jako zbiór potencjalnych możliwości do realizacji za pomocą przełączeń między wydarzeniami mentalnymi, którymi moglibyśmy się nauczyć sterować. Czyli zdarzenia sterowane psychofizycznie, od których nauka konwencjonalna się w tej chwili odżegnuje wszelkimi siłami, stałyby się całkowicie możliwe w czasoprzestrzeni. I to jest tylko i wyłącznie kwestia zmiany przekonań, a następnie treningu, ponieważ to praca czyni mistrza. Żadna powszechna koncepcja naukowa nie daje nam tej możliwości, a tymczasem jednocześnie informuje nas, że każda forma potencjalnego istnienia pojawiła się wcześniej w postaci określonego wzorca. Znamy te wzorce. To są fraktale.
Mając zatem do dyspozycji na przykład wzorzec naszego ciała, odpowiedni zasób energetyczny, bylibyśmy w stanie odtworzyć się w dowolnym miejscu w ziemnym środowisku lub na głębszym poziomie rzeczywistości i bylibyśmy tam również wyposażeni w nasze ciało i bylibyśmy w stanie również stworzyć obiekty znanej nam rzeczywistości. To wszystko jest nie do przecenienia. Tego rodzaju czynności wykonywał Robert Monroeeeeeeeeeeeeeeee i jego uczniowie, czyli uczestnicy kursów organizowanych w Instytucie Nauk Stosowanych w Wirginii. Przekonujemy się wtedy, że nie tylko nasze ciało, ale nasz kompleks świadomościowy jest w stanie się podzielić wielokrotnie na głębszym poziomie rzeczywistości. Jeżeli tam ma takie możliwości, takie możliwości istnieją również w czasoprzestrzeni, tylko one są dla nas niedostępne, ponieważ myśmy się od tego odgrodzili. Oczywiście nie oznacza to wcale, że to, czego się dowiedzieliśmy do tej pory za pomocą nauki, przestało funkcjonować.
[01:15:30] - Czy to oznacza, że twoim zdaniem te dotychczasowe osiągnięcia nauk ścisłych legły w gruzach? Innymi słowy, czy czeka nas jakaś rewolucja totalna w nauce, czy raczej po prostu poszerzenie dotychczasowego horyzontu?
[01:15:49] - Jest to tylko i wyłącznie poszerzenie dotychczasowego horyzontu. Prowadząc badania, zawsze na tej podstawie opracowujemy modele funkcjonowania rzeczywistości, które później wykorzystujemy. Ale musimy o tym pamiętać, że nawet najlepsze modele nie tworzą rzeczywistości, a tylko ją odwzorowują, więc jeżeli modele, którymi dysponujemy w tej chwili, nie są w stanie wyjaśnić anomalii, to znaczy, że są niekompletne, czegoś istotnego w nich brakuje. I fizyka kwantowa nam wyraźnie wskazała, że tym czymś okazała się świadomość obserwatora i nie tylko obserwatora, bo jednocześnie uczestnika zachodzących w niej zdarzeń. W dalszym ciągu tworzywem rzeczywistości może pozostać materia. Tyle tylko, że musimy zupełnie inaczej ją w tej chwili rozumieć. Skoro nie widzimy tego, co jest, a badając dokładnie materię, coraz mniej dostrzegamy w niej cząstek, to powinniśmy się skupić na tym, co niewidzialne, a więc na falach materii. W każdym stanie materia dysponuje zawsze energią do wykorzystania i zdolnością do kodowania, czyli zapamiętywania informacji, a więc to one charakteryzują ją jako funkcję stanu, a tym samym nie mogą być z nią tożsame ani wzajemnie zamienne. Materia zatem nie jest energią. Masa nie jest fundamentalną funkcją jej stanu, lecz wynikiem oddziaływania na siebie pól fizycznych.
Hipoteza Higgsa była pierwszą. Hipoteza wykorzystania do wyjaśnienia, czym jest masa, bazowała również na pojęciu pola i istnieniu pola punktu zerowego. Mało tego, trzech amerykańskich fizyków wręcz wyprowadziło drugą zasadę dynamiki, wykorzystując w tym celu pole punktu zerowego i prawdopodobnie hipotetyczne pole Higgsa okaże się właśnie polem punktu zerowego. Bo jeżeli prawo, które było uznawane za coś oczywistego, za aksjomat, który przyjmuje się za prawdziwy bez dowodu, a można go było wyprowadzić z całkowicie dostępnych fizycznych zależności, to znaczy, że masa nie jest czymś, co można dotknąć. Jest to po prostu współczynnik, który wykorzystujemy w naszych modelach fizycznych. A jeżeli w czasie sukcesywnych samorzutnych przemian materia była w stanie gromadzić informacje, jeżeli była w stanie powiązać na skutek tego skutki z przyczynami, to już mogło to dać początek budzenia się świadomości. A zdobywając z kolei wiedzę i wprawę w działaniu, mogła stać się programistą planującym i realizującym konkretne zamierzenia. A wypróbowując wiele możliwości, musiała też natrafić na te użyteczne, co dało podstawę dla prac inżynierskich. I już wiemy, skąd pojawiły się fraktale, z których składa się nasza dzisiejsza rzeczywistość. Na dobrą sprawę nasz mózg też byłby taką Takim tworem, który już został wcześniej wypróbowany na głębszym poziomie rzeczywistości i nasze sieci neuronowe działają dokładnie w ten sam sposób, jak działa świadomość na głębszym poziomie rzeczywistości.
Z tym że nasze sieci neuronowe w mózgu niestety same się nie będą rozwijać, nie będą się przebudowywać, bo do tego potrzebny jest jeszcze dodatkowy układ, który będzie na nie oddziaływał, tak jak ja oddziałuję na swoje sieci neuronowe, kiedy z nich korzystam. Wszystko znajduje swoje potwierdzenie nawet w naszej działalności tu, w czasoprzestrzeni.
[01:19:56] - A czy to, że nasza świadomość może być zbudowana na podstawie świadomości uniwersalnej lub tego, co nazwałaś Stwórcą, Kreatorem-
[01:20:08] - Odwzorowaniem. Nasz mózg jest odwzorowaniem tego, jak działa świadomość na głębszym poziomie rzeczywistości.
[01:20:18] - Czy nie sądzisz, że istnieje też coś takiego jak uniwersalne przekonanie, uniwersalna wiedza wrodzona? Bo skąd wzięłoby się to przekonanie powtarzane w wielu religiach, że ludzie zostali jednak stworzeni na podobieństwo bogów?
[01:20:34] - Ja uważam, że właśnie ten nasz kompleks świadomościowy to jest coś jak gdyby cząstka Boga, tego uniwersalnego umysłu.
[01:20:43] - Oczywiście niedosłownie.
[01:20:46] - Niedosłownie, oczywiście. Żeby udowodnić, że w gruncie rzeczy to wszystko mogło na głębszym poziomie rzeczywistości toczyć się tak samo, jak my działamy w czasoprzestrzeni, przyjrzyjmy się bliżej sieci neuronowej. Cykl eksperymentów dostarcza nam danych wejściowych, czyli parametrów niezależnych procesu, który obserwujemy i wyjściowych w postaci jego efektów. I teraz już możemy zacząć od skromnej bazy danych, żeby rozpocząć proces nauki sieci. Proces nauki polega na tym, że przetwarzamy parametry funkcji w węzłach sieci w taki sposób, żeby dane na wyjściu uzyskały wartości jak najbardziej zbliżone do doświadczalnych. W miarę rozwoju bazy danych, w miarę postępu nauki wnętrze sieci zaczyna wypełniać się treścią. I co jest tutaj kluczowym zagadnieniem? My nie znamy postaci zależności rządzących modelowanym układem, niemniej jednak sieć dokładnie odwzorowuje nam proces. Nawet nie znamy postaci funkcji, które znajdują się w tej sieci, a mimo to mamy efekt. Czyli świadomość, która działa na głębszym poziomie rzeczywistości, też nie potrzebuje wyższej matematyki, żeby uzyskać efekt.
Ona też może działać na zasadzie czarnej skrzynki. Nauczona sieć jest w stanie nie tylko przewidywać efekt wprowadzonych zmian przed przystąpieniem do kolejnego eksperymentu, ale potrafi również przewidywać efekt poza przebadanym obszarem. I jeżeli włączy ten nowy, przebadany obszar do procesu nauki, to automatycznie zakres jej wiedzy się rozszerza. Czyli w gruncie rzeczy dzięki takiej organizacji globalna świadomość też może wciąż się uczyć, adaptując kolejne wyniki doświadczeń tych podzespołów, które jej podlegają i których wiedzę może włączyć do zakresu swojej wiedzy. Tak jak tutaj przedstawiłam, jest to dokładnie ten sam proces uczenia, któremu podlega sieć neuronów w mózgu. Mamy do czynienia z czymś, co już zostało przetestowane na innym poziomie rzeczywistości. Jest wzorzec i ten wzorzec my wykorzystujemy tutaj w mózgu przez naturę i my jako algorytmiczne sieci neuronowe, które wprowadzamy do komputerów. Problem polega na tym, że komputer nie zmieni nam ze swojej własnej, nieprzymuszonej woli struktury programu. W związku z tym zawsze będzie ta sieć się poruszać w ramach programu, który stworzył programista. Jeżeli globalna świadomość oddziałuje na układy, które działają w czasoprzestrzeni rzeczywistości, jest już programistą, ma większą skalę możliwości działania.
I na dobrą sprawę, biorąc pod uwagę to ciągłe powielanie wzorców, my w tej chwili możemy się przekonać, że tak funkcjonuje nie tylko człowiek, ale skoro już funkcjonuje również każda żywa komórka, a jej mózg z kolei stanowi membrana z układem receptorów i efektorów, która też działa podobnie jak komputer, bo na zasadzie komputerowego chipa, to nasz mózg stanowi jedynie bardziej rozwiniętą formę programu. W związku z tym możemy z pełną odpowiedzialnością przyjąć, że taki układ sterujący ma również każda roślina, każde zwierzę, a my po prostu mamy tylko bardziej rozbudowaną sieć neuronową. Mało tego, biorąc pod uwagę, że za każdym razem w czasoprzestrzeni jest powielany jakiś wzorzec, w pewnym sensie można powiedzieć, że jakąś cząstkę świadomości w sobie mają również formy te, które uważamy za martwe. Na dobrą sprawę przyszłość stoi przed nami otworem, jeżeli tylko zaakceptujemy świadomość jako- Najważniejszy czynnik działający w obserwowanej przez nas rzeczywistości.
[01:25:26] - Przejdźmy może do pytania, na które wiele osób czeka. Cały czas mówimy o-
[01:25:35] - Fakty naukowe. Pomyślałam sobie.
[01:25:38] - Fakty związane z tym magicznym słowem, z tymi dwoma magicznymi terminami w zasadzie: inne wymiary, inne rzeczywistości. Podkreślałem już, że to są w zasadzie dwie zupełnie różne domeny, ale też żyjemy w ciekawych czasach pod tym względem, bo okazuje się, że de facto coś takiego jak istnienie obydwóch tych domen może nie jest pewnikiem, bo na obecnym etapie lub inaczej w świetle obecnego paradygmatu nie jesteśmy w stanie potwierdzić fizycznie ich istnienia. Ale wszelkie modele oraz koncepcje, o których mówią czołowi fizycy, czołowi kosmologowie zakładają, że w zasadzie funkcjonujemy tylko w jednym z wielu elementów większego systemu. Danusiu, takie pytanie do ciebie: jakie są dowody na to, że istnieją gdzieś poza naszą czasoprzestrzenią części wszechświata równie fizyczne może jak nasze, bo pamiętajmy o twojej koncepcji, że wszystko jest-
[01:26:50] - Fizyczne.
[01:26:51] - Tak, wszystko jest materią, ale że to są takie domeny, takie uniwersa, których nie możemy odbierać za pomocą naszych zmysłów.
[01:27:00] - Tak prawdę powiedziawszy, pierwszy zwrócił uwagę na taką możliwość David Bohm. Co ciekawe, jego wcześniejsze badania nad plazmą spowodowały, że przedstawił nową koncepcję fizyki kwantowej. Mianowicie badając plazmę, niewiele osób miało z nią do czynienia i wie, jak ona się zachowuje, ale w plazmie jony przestają zachowywać się jak cząstki indywidualne, tworzą ze sobą spójną, powiązaną całość i wręcz zachowują się niczym żywa istota. Właśnie te obserwacje zasugerowały Bohmowi przyjęcie związku przyczynowo-skutkowego jako nie czegoś w gruncie rzeczy indywidualnego między dwoma układami. Ponieważ doszedł do wniosku, że kwantowe splątanie układów materialnych wyraźnie świadczy o tym, że poza czasoprzestrzenią musi funkcjonować jakaś część rzeczywistości, która dopiero czeka na odkrycie przez naukę i to właśnie ona owo splątanie umożliwia. Zresztą, tak prawdę powiedziawszy, gdybyśmy byli w stanie wejść w tę inną część rzeczywistości, kwestia splątania stałaby się zupełnie jasna i oczywista. Do dziś funkcjonuje nawet wśród naukowców takie powiedzenie, że jeżeli jakiś fizyk twierdzi, że rozumie fizykę kwantową, to tylko mówi. A tymczasem na istnienie niejawnej części rzeczywistości wskazały też teoretyczne obliczenia, które przeprowadzono dla atomów wodoru w temperaturze zera bezwzględnego. Teoretycznie rzecz biorąc, powinny być one nieruchome, ponieważ w temperaturze zera bezwzględnego wszystkie ruchy powinny zamrzeć, a tymczasem okazało się, że wykazują one nadal pewną energię i nadal się poruszają. W związku z powyższym w obliczeniach przypisano odgórnie każdemu punktowi czasoprzestrzeni pewnej wartości energii, która umożliwiałaby ruch.
Oczywiście taki zabieg powinien mieć jakieś fizyczne podstawy, więc założono, że cząstki elementarne wymieniają energię z pojawiającymi się na moment cząstkami wirtualnymi, które powstają w wyniku kwantowych fluktuacji próżni. Ale jaka to jest próżnia, skoro dysponuje energią? A jeżeli dysponuje, nie może być pusta, ponieważ jak wiadomo energia jest funkcją stanu materii. Czyli cały kosmos, jeśli zanurzony jest w takim polu wpływu, który nazwano polem punktu zerowego, to musi być ta próżnia równie materialna jak czasoprzestrzeń. Kolejne argumenty na fizyczne istnienie rzeczywistości niejawnej przedstawili polscy naukowcy. I tutaj uważam, że należą się im wielkie brawa. Jednym z nich był fizyk i kosmolog Michał Heller. Właściwie trudno powiedzieć był, jest, oraz matematyk z warszawskiej Politechniki Wiesław Sasin, którzy razem opracowali nową koncepcję ewolucji Wszechświata. Wcześniejsze koncepcje zakładały wyłonienie się kosmosu ze środowiska, które z punktu widzenia fizyki uznano za osobliwość, która absolutnie wykracza poza możliwości naszego poznania, więc przy sporządzaniu modeli stosowano upraszczające założenia pozwalające obejść ów problem początkowej osobliwości. Wersji proponowanych tego rodzaju hipotez mamy wiele.
Mamy teorię strun, mamy M-teorię. Zakładają, że nasz wszechświat wyłonił się w postaci bramy czterowymiarowej. Niewykluczone, że w związku z tym Super wszechświat ma jeszcze więcej wymiarów. Wszystko to są hipotezy, które jak na razie są absolutnie niesprawdzalne, wykraczają poza możliwości jakiejkolwiek weryfikacji. Ale można również uznać, że skoro wprowadzono uproszczenia, to uproszczenia mają to zazwyczaj do siebie, że nie oddają stanu faktycznego. W związku z tym te wszystkie teorie, które do tej pory powstały i są uważane za lepsze lub gorsze, ale w jakimś stopniu prawdopodobne, mogą wcale nie oddawać stanu faktycznego. W odróżnieniu od dotychczasowych teorii Heller i Sasin wyszli z założenia, że nie ma żadnych osobliwości, w których załamują się prawa fizyczne, a to my nie potrafimy wpaść na pomysł właściwego rozwiązania. Aby móc ująć wszystkie dotychczasowe prawa rządzące naszą rzeczywistością w jednym modelu, zastosowali nowe narzędzie matematyczne, jakim jest geometria nieprzemienna, którą można również przetransponować na algebrę nieprzemienną. Różnica między tamtymi i tymi modelami polega na tym, że w rzeczywistości opisanej przez zastosowaną przez nich matematykę punkty przestrzeni się rozmywają i w krańcowym wypadku znikają. Czas nie składa się też wtedy z chwil.
Było to o tyle ciekawe podejście, że w gruncie rzeczy większość prawideł fizycznych w ogóle nie uwzględnia w swoich modelach czasu, one jak gdyby funkcjonują poza czasem. Natomiast w momencie, kiedy zastosujemy tę nową fizykę, zmiana jest o tyle drastyczna, że wszechświat zmienia się wtedy w twór bez znanego nam pojęcia czasu i przestrzeni. Tak jak gdyby w ogóle wychodził poza naszą czasoprzestrzeń. Wszelkie pojęcia lokalne tracą wtedy sens, ale gdyby rzeczywiście takie warunki panowały w tej niejawnej części rzeczywistości, to kwantowe splątanie byłoby tego naturalną konsekwencją. Trzeba przyznać, że tego rodzaju narzędzie przy formułowaniu praw fizycznych, jakie zastosowali Heller i Sasin, ma sens o tyle, że umożliwia naturalne przejście zarówno do ogólnej teorii względności, jak i do mechaniki kwantowej, które stanowią jej przypadki graniczne. Przepadki zastosowanego modelu. Model w takim razie może być nawet tym poszukiwanym rozwiązaniem problemów napotkanych przy próbach zrozumienia zasad funkcjonowania rzeczywistości, gdyż byłby w stanie wyjaśnić zarówno podstawy kwantowego splątania, jak i sugerowany przezeń tymczasowy i bezprzestrzenny charakter rzeczywistości jako całości. Ten bezczasowy i bezprzestrzenny charakter rzeczywistości, także czasoprzestrzennej, potwierdzają również zjawiska anomalne. Biorąc pod uwagę, że ten nowy model zaproponowany przez Sasina i Hellera jest w stanie zaadaptować wszystkie te prawa, które dotychczas poznaliśmy, ponieważ ta ogólna teoria schłania je jako swoje graniczne przypadki, możemy przyjąć na tym etapie, że jest on bardziej prawdopodobny niż te, które były zastosowane wcześniej i zaproponowane nam wcześniej. Ale jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, która również potwierdza słuszność tego modelu.
Przede wszystkim to, że w stanach doświadczeń bliskości śmierci, w stanach egzosomatycznych, ci, którzy doznali tego stanu, stwierdzają, że przebywali wtedy poza czasem. Czyli jak gdyby potwierdza to stwierdzenie pozyskane w ramach badań wyprzedzających słuszność tego postulowanego przez Polaków modelu. Nie tylko to jest w nim interesujące. Jeżeli na poziomie fundamentalnym czas i przestrzeń nie istnieje w tym sensie, w jakim w ziemskim środowisku te pojęcia rozumiemy, to ten poziom, czyli początkowa osobliwość, z której wyłonił się kosmos, czyli nasza czasoprzestrzeń jako środowisko bezczasowe, jest również wieczny, czyli istnieje nadal w postaci głębszego poziomu rzeczywistości, z której wyłonił się kosmos, pozostając z nim w ścisłym związku. Jego dowodem jest nie tylko model, który przedstawili Polacy, ale również istnienie pola punktu zerowego, który spaja ukryty poziom rzeczywistości z jawnym w jedną całość. Wspomniałam już o tym, że ten niejawny poziom rzeczywistości potwierdzają doznania z pogranicza życia i śmierci. Również potwierdzają postrzeganie pozazmysłowe, które jesteśmy w stanie poznać w stanie przedagonalnym. Ale to wszystko jeszcze może być sprowadzone w ramy halucynacji, naszych wyobrażeń, naszego życzenia czy też myślenia życzeniowego. Ale transkomunikacja instrumentalna, która umożliwia nam kontakt z bytami przebywającymi w tym równoległym świecie na głębszym poziomie rzeczywistości, jest już czymś całkiem namacalnym. Mamy rejestracje, mamy nagrania, mamy nie tylko nagrania bezpośredniej głosowej wymiany informacji, ale mamy również wizualne obrazy otrzymywane stamtąd.
Jeżeli mamy tego rodzaju kontakt za pomocą środków technicznych, to nie ma tu już miejsca mowy o halucynacjach czy wyobrażeniach. W takim razie, jeżeli te informacje, które uzyskujemy za pomocą transkomunikacji, są w pełnej zgodności z doznaniami z pogranicza życia i śmierci, z postrzeganiem pozazmysłowym, z postrzeganiem rzeczywistości niejawnej prowadzonej w stanie bezcielesnym, czy również z badaniami prowadzonymi z wykorzystaniem hipnozy, jeżeli każdą z tych technik, całkowicie różnych, zastosujemy, a wyniki mamy powtarzalne, to mamy pełne prawo przypuszczać, że techniki, jakimi się posługujemy, są słuszne, możliwe do wykorzystania i dzięki nim rzeczywiście poznajemy to, do czego nie jesteśmy w stanie bezpośrednio wkroczyć z naszymi przyrządami pomiarowymi. A co to znaczy? Znaczy, że powinniśmy z tego skorzystać. Mało tego, jeśli chodzi o koncepcję Bohma związaną z holograficzną projekcją rzeczywistości, warto zwrócić uwagę również na eksperymenty amerykańskiego psychologa i badacza zmienionych stanów świadomości. Chodzi mi o Charlesa Tarta, który opracował projekt, w którym ochotnicy w stanie hipnozy zostali w pewnym sensie zaprogramowani, ponieważ zasugerowano im, że znajdują się razem w rzeczywistości wirtualnej, alternatywnej, stworzonej przez ich własny umysł. I rzeczywiście spotkali się w takiej dokładnie scenerii, jaką im zasugerowano w trakcie hipnozy. Mimo że były to spotkania dwu-, kilkuosobowe, spotykali się dokładnie w takich samych warunkach, na przykład na piaszczystej plaży, pływali w oceanie, grali w piłkę, czuli powiew wiatru na twarzach, czuli piasek pod stopami, a ciała ich przez cały czas trwały w hipnotycznym transie w laboratorium badawczym. Oni się widzieli nawzajem, mogli się porozumiewać. Miejsce to wydawało im się najzupełniej rzeczywiste, czyli była to ta sama rzeczywistość, którą stworzyła ich własna świadomość.
A tym samym, jeśli wynik tego doświadczenia był powtarzalny, oznacza to jednocześnie, że zasugerowana przez Bohma możliwość tworzenia rzeczywistości aktem mentalnym i wspólne w niej przebywanie została doświadczalnie potwierdzona. W tych wnioskach możemy pójść jeszcze dalej i założyć, że ta rzeczywistość, w której aktualnie przebywamy i uznajemy za jedynie prawdziwą, też może być holograficzną projekcją świadomości. A jeśli egzystuje w niej cała ludzkość, może być ona wytworem zbiorczej świadomości ziemskiego systemu życia, która wchodzi z kolei w skład świadomości globalnej kreującej wszechświat, a więc wszystkie współistniejące ze sobą światy. Czyli idąc dalej tym tropem, można przyjąć, że testy te stanowią również doświadczalne potwierdzenie przedstawianej przez Bohma koncepcji współistnienia z czasoprzestrzenią innych obszarów rzeczywistości, które wprawdzie ukryte są przed naszą fizjologiczną percepcją, ale mogą być w pełni realne. Czyli jak widać, koncepcja Hellera i Sasina znajduje również potwierdzenie w badaniach wyprzedzających.
[01:42:05] - A czy możliwe jest stworzenie takiej kompleksowej wizji wszechświata? Tego, w jaki sposób te ukryte elementy przenikają się z tymi, których dotykamy w ramach naszej rzeczywistości?
[01:42:26] - Myślę, że tak. Wyraźnie pierwsze kroki zostały już uczynione. W tej chwili już mamy pełną świadomość o tym, że wszechświat, podobnie jak i wiedza o nim, musi stanowić kompatybilną całość. Fizyka kwantowa nie pozostawia pod tym względem cienia wątpliwości. Czyli opisując nasz wszechświat, rzeczywistość, w której żyjemy, nie możemy się opierać wyłącznie na wybranych dziedzinach wiedzy i ignorować innych. Wszystkie dziedziny przyrodoznawcze powinny ze sobą ściśle współpracować. Prawdę powiedziawszy, Pribram czy Hillis też nie doszliby do swoich wniosków, gdyby tej współpracy nie stosowali. Każda z dziedzin naukowych doświadcza informacji, bez których opis całości musi być niekompletny. Czyli znów dochodzimy do tego samego punktu wyjścia że przed dalszą drogą powstrzymuje nas tylko i wyłącznie to, że te wysuwane hipotezy są sprzeczne z poczynionymi przez mechanistyczny światopogląd założeniami. Nie możemy przy tym pozostać, gdyż byłaby to zła taktyka.
Musimy przyjąć do wiadomości, że przyjęte wcześniej założenia mogą być fałszywe, a jeśli mogą być fałszywe, to musimy się otworzyć na inne możliwości. Jeżeli zaczniemy rozumieć, że ograniczają nas wyłącznie nabyte przekonania o tym, co jest możliwe, a co nie, a nasze postrzeganie świata zostało zdominowane przez zmysł wzroku, któremu bezgranicznie wierzymy, to musimy się również otworzyć na nasze doznania transcendentne, bo wcale nasze doświadczenia zmysłowe nie muszą się zgadzać z naszą percepcją otoczenia. Jeżeli w stanie koherencji kwantowej jesteśmy w stanie pobierać informacje, które nie dotyczą tylko i wyłącznie naszej działalności w zakresie czasoprzestrzeni, to będziemy mogli wtedy również uzyskać informacje o tej części rzeczywistości, której zmysłami nie odbieramy. My już w tej chwili wiemy, że to, co obserwujemy wokół siebie, wcale nie przypomina tych obiektów, które faktycznie istnieją w naszej rzeczywistości. Znamy mechanizmy naszego postrzegania. Wiemy, że to, co widzimy wokół siebie, wynika z przetworzenia sygnałów, jakie dochodzą do naszych oczu. I nie są to obrazy, lecz fale światła, które odbijają się od tych obiektów, które nas otaczają, a część ich zostaje przez nie pochłonięta. Różnica w obrazach interferencyjnych, które dochodzą do naszych oczu, wychwytują zarówno kolor, jak i kształt tych obiektów. Ale ani kształt, ani kolor nie istnieje poza percepcją obserwatora. Z kolei w momencie, kiedy przechodzimy na inny poziom rzeczywistości, tyle mentalnie przechodzimy i oddzielamy się od naszego ciała, w dalszym ciągu dysponujemy pełną percepcją.
Mało tego, ta percepcja jest zdecydowanie dokładniejsza, bardziej szczegółowa. Jeżeli w stanie pozacieleśnym patrzymy na jakikolwiek obiekt, to nie widzimy tylko jego kształtu i koloru. Widzimy jeszcze pole, które ten obiekt formuje. Widzimy coś w rodzaju aury otaczającej ten obiekt. Czyli to nie jest dokładnie to, co widzimy w czasoprzestrzeni. Niemniej jednak w jakimś stopniu jest to do tego widoku, który znamy, podobne. Czyli w gruncie rzeczy przebywając w czasoprzestrzeni i na innym poziomie rzeczywistości, widzimy tym samym, że zarówno ona, jak i nasza czasoprzestrzeń też tworzą kompatybilną całość. Prawa mikroświata i makroświata obowiązują i tu, i tu, bo na dobrą sprawę jaką mamy pewność, czy ten niejawny poziom rzeczywistości, tam, gdzie znajdują się też hipotetyczne, zakładamy w tej chwili zaświaty, czy też nie jest holograficzną projekcją? Jakby na to nie patrzeć, przed nauką jest jeszcze sporo do wykonania. Tak prawdę powiedziawszy, warto jeszcze na to zwrócić uwagę, że w momencie, kiedy nasz mózg tworzy obrazy, to w gruncie rzeczy nie tworzy tego w sposób ciągły.
I rzeczywistość, którą my oglądamy, na dobrą sprawę nie jest dokładnie tym, co widzimy, a po obróbce, jaką wykonują nasze struktury mózgowe, nawet dziur, które po niej pozostają, nie jesteśmy wcale świadomi. Sieć neuronowa jest w stanie te dziury znakomicie wypełnić. W tej sytuacji stoimy wobec faktu, że nie jesteśmy w stanie zobaczyć obiektywnej rzeczywistości. Próbujemy ją poznać, ale w dalszym ciągu ona jest subiektywno-obiektywna. Wiele na to wskazuje, że jest ona zbiorem wielu czasowo-przestrzennych opcji, które możemy traktować jako dane wyjściowe dla rzeczywistości alternatywnych, jeżeli się odwołamy do modelu Scapa, ponieważ właśnie w ten sposób aktem myślowym powołujemy do istnienia określoną sekwencję zdarzeń. Dlatego każdy nasz ruch w czasoprzestrzeni stanowiłby szereg klatek filmu, który się rozgrywa wokół nas. Mało tego, jeżeli wysłuchamy doznań ludzi, którzy przeszli na inny poziom rzeczywistości i relacjonują nam swoje wrażenia, to oni twierdzą, że rzeczywistość czasoprzestrzenną odbierali jako film, teatr, w którym odgrywali jedynie jakąś rolę, natomiast rzeczywistość czasoprzestrzenna wydawała im się tą bardziej realną. Na to też mamy swego rodzaju potwierdzenie, które zawdzięczamy badaniom neurologa Ramachandrana. Jego imienia w żaden sposób nie jestem w stanie zapamiętać, ale wyniki jego badań są na tyle szokujące, że nie dają się zapomnieć. Dowiedzieliśmy się dzięki niemu, że na skutek wadliwego działania pewnych obszarów mózgu jednej z jego pacjentek, ona każdy ruch postrzegała jako szereg statycznych obrazów.
Można by na tej podstawie zrobić założenie, że niekończącym się aktem obserwacji stwarzamy wciąż na nowo siebie i wszystko wokół nas. Być może nawet tak jest. W „Kwantowej rzeczywistości” przedstawiłam szereg zdarzeń, w których uczestniczyła Danusia Dudzik. Były to dwie różne sekwencje wydarzeń podczas bilokacji, wręcz przeniesienia się z jednej do całkowicie odmiennej scenerii, widok obok siebie wydarzeń należących do różnych odcinków czasowych lub uczestnictwo w wymieszanych czasowo zdarzeniach. Jeśli takie zdarzenia w rzeczywistości są możliwe, umysł wydaje się układem bardziej złożonym, niż nam się wydaje i nie każdą jego aktywność jesteśmy w stanie śledzić. Najczęściej obserwujemy jedynie efekty tego działania. W rzeczywistości niejawnej, niedostępnej naszym zmysłom efekty działań umysłu są nieporównywalnie bardziej zauważalne, ponieważ mamy tam do czynienia z materią w postaci bardziej podatnej na oddziaływania mentalne. Eksperymentatorzy realizowali tam bez przeszkody zarówno błyskawiczne przenoszenie się z jednego miejsca w inne, jak i zjawisko lokalizacji w wielu miejscach równocześnie z wykorzystaniem wielu własnych kopii. I to również świadczy o tym, że wszechświat, czyli rzeczywistość jawna i niejawna, tworzą razem spójną całość, w której obowiązują dokładnie te same prawa. Tyle że nałożone na nie w czasoprzestrzeni ograniczenia nie pozwalają nam w pełni korzystać ze wszystkich dostępnych nam możliwości.
Czyli krótko mówiąc, jeżeli nie zmienimy sposobu patrzenia, sposobu widzenia rzeczywistości, niczego nowego się o niej nie dowiemy.
[01:52:12] - A co z koncepcją holograficznego wszechświata? Bo ona też bywa troszeczkę błędnie rozumiana, dlatego że wiele osób myśli, że ona jest podobna do koncepcji mayi z hinduskiej filozofii, która mówi, że wszechświat jest iluzją. Natomiast tutaj jest troszeczkę inaczej. Czym są te zasady porządkujące w koncepcji holograficznego wszechświata?
[01:52:47] - Właśnie sama holografia jest zasadą porządkującą. Takie najbardziej rzucające się w oczy zasady porządkujące jednym i drugim poziomem istnienia jest symetria, a drugą jest właśnie holografia. Symetrię obserwujemy zarówno wtedy, kiedy przemieszczamy się mentalnie w czasoprzestrzeni do wymiarów ukrytych przed zmysłowym postrzeganiem, jak i w samej czasoprzestrzeni. Na przykład Monro, kiedy patrzył na swoje ciało z perspektywy pozacielesnej, zauważył, że jego drugie ciało jest zwierciadlanym odbiciem pierwszego. I dokładnie w ten sam sposób przedstawia się sprawa z właściwościami materii w tych dwóch porządkach. Ta symetria w przypadku właściwości nie jest doskonała, ale jest wyraźnie widoczna. Gdy w naszej przestrzeni wyświetlamy holograficzny obraz jakiegoś obiektu, to nie jesteśmy w stanie go uchwycić ręką. Nasza ręka przechodzi przez niego bez przeszkód, tak jakby w tym miejscu niczego nie było. Ale jeśli, nie opuszczając czasoprzestrzeni, znajdziemy się mentalnie poza własnym ciałem, to nie możemy ująć z kolei żadnych obiektów ziemskiego realu, które się wokół nas znajdują. Nie napotkamy żadnego oporu, kiedy przez nie będziemy przechodzić.
Czyli mamy tu znów dokładne odwrócenie sytuacji. A jeżeli te dwa porządki są dokładnie w ten sam sposób zorganizowane, stanowiąc jednocześnie swoje dopełnienie, to holograficzny model Bohma może ujmować nie tylko naszą czasoprzestrzenną rzeczywistość w prawa nią rządzące, ale również powiązuje ze sobą oba, jawny i ukryty porządek. Czyli tak jak wcześniej już z pewnym wyprzedzeniem powiedziałam, na dobrą sprawę możemy przyjąć, że i jawny, i niejawny poziom istnienia też może dla nas odzwierciedlać się w swoim holograficznym obrazie. Czyli i obserwowany przez nas świat staje się według tej koncepcji gigantycznym, płynnie zmieniającym się hologramem, czyli rzeczywistością pozorną i dokładnie w ten sam sposób, czyli w wersji filmu w stereo możemy uczestniczyć tu, jak i na niejawnym poziomie rzeczywistości. I rzeczywiście niewykluczone, że taka może być prawda, skoro potwierdzają to nasze doznania podczas badań wyprzedzających i również sugestie badań konwencjonalnych. Konwencjonalna nauka wprawdzie wciąż traktuje rzeczywistość w sposób mechanistyczny, ale w tej chwili wielu fizyków już zaangażowało się w ideę wszechświata ewoluującego zgodnie z planem, w którym materię i energię, i informacje łączą ściśle określone związki bazujące na zasadzie holograficznej. Nie przesądzamy w tej chwili jeszcze, które podejście jest lepsze: czy tradycyjne, czy informacyjno-holograficzne, ale w tej chwili już uważa się je za równoważne. A za ideą inteligentnego projektu przemawia już wiele przesłanek. Wiele też na to wskazuje, że fizyka XXI wieku będzie zmierzać w kierunku świadomego wykorzystania informacji, a wtedy widziany przez nas świat zmieni się w rzeczywistość wirtualną, podobną kreowanej przez film czy komputer. Z kolei jeżeli przestrzeń wokół nas w istocie stanowi gigantyczny hologram, czyli właśnie ten sen, o którym mówi Maya, to znów następne pytanie, jakie się pojawia, to pytanie o programistę i program, który podtrzymuje funkcjonowanie.
Jak wiemy, hologram wymaga matrycy, gdzie zakodowana jest informacja o obiektach oraz spójnej fali dla odtworzenia obrazów. Tej matrycy fizycy poszukują dziś w informacji gromadzonej na dwuwymiarowym horyzoncie zdarzeń, tunelu międzywymiarowego, który oddziela obserwatora od innych obszarów istnienia. Możemy założyć, że na trop zarówno matryc, jak i spójnych fal świetlnych też już natrafiliśmy. To znaczy nie my. Robert Monroeeeeeeeeeeeeeeee natrafił w rzeczywistości niejawnej podczas jednej z pozacielesnych eksploracji, bowiem na jednym z poziomów natknął się na bogaty zestaw statycznych obrazów gotowych do puszczenia w ruch. Jeden z tych obrazów wcześniej był ruchomym hologramem, w którym funkcjonował jego zmarły przyjaciel. Kiedy pojawił się tam po raz drugi, chcąc się z nim spotkać, okazało się, że już tylko i wyłącznie widzi statyczny obraz, na którym nic się nie dzieje. Można zatem przypuszczać, że tego rodzaju statyczne komplety informacji, które służą do wyświetlenia ruchomych obrazów, gdzieś funkcjonują na którymś poziomie rzeczywistości. A z kolei w momencie, kiedy Monroe wybrał się w dość daleką podróż i to tak daleką, że nieomalże stracił połączenie ze swoim własnym ciałem i mógł nie wrócić do nas i nie przekazać tej istotnej informacji, okazało się, że dotarł do źródła bardzo silnej emisji świetlnej. Mało tego, chłonął płynącą z tego światła wiedzę i obserwując to, co widział wokół siebie, doszedł do wniosku, że nie było żadnego wybuchu.
Natomiast na głębszym poziomie rzeczywistości istnieje wielki emiter, który na bazie posiadanych informacji tworzy holograficzne obrazy różnych środowisk egzystencji. Taki emiter mógłby mieć istotny udział w przekształcaniu stanu nieskończonych możliwości opisywanych przez fizykę kwantową w obiekty dynamicznie zmieniającego się hologramu nie tylko u nas na Ziemi, ale w różnych zakątkach wszechświata, w którym żyjemy. Myślę, że warto poważnie potraktować tę sugestię. Możemy prowadzić tego rodzaju spekulacje, ponieważ sami potrafimy już tworzyć podobne wirtualne rzeczywistości z wykorzystaniem komputerów. Więc jeżeli my jesteśmy w naszym świecie w stanie odtworzyć to, co się już zdarzyło wcześniej w rzeczywistości niejawnej, możemy dojść do wniosku, że to, co my potrafimy stworzyć, globalna świadomość może stworzyć równie łatwo albo może nawet łatwiej. A z kolei nawiązując do mechanizmu naszego postrzegania, można również przyjąć, że wykorzystując spójne fale świetlne w mikrotubulach naszych struktur mózgowych, możemy wprowadzać swoje modyfikacje do wspólnego hologramu tworzonego przez globalną świadomość ziemskiego systemu życia. I wtedy każdy z nas jako obserwator znajdowałby się w centrum swojego indywidualnego świata, mając do dyspozycji ogromny zestaw informacji, na podstawie których- przepraszam, coś mi się wyświetliło. Czy to już koniec?
[02:00:38] - Nie, prosimy, kontynuuj. Doszliśmy do takiego punktu, w którym w zasadzie dotykamy koncepcji Hameroffa, o którą pytają nas.
[02:00:52] - Dokładnie. Hameroff przecież był inicjatorem stworzenia całego systemu postrzegania rzeczywistości wokół nas, ale tak prawdę powiedziawszy, to nie wiem, czy się dzisiaj zdążymy nad tym skupić.
[02:01:08] - Chyba nie.
[02:01:09] - Może zakończę to, o czym mówię. Jeżeli każdy z nas jako obserwator znajduje się w centrum swojego świata i ma do dyspozycji zestaw informacji, na podstawie których może dokonywać wyborów i doświadczać ich konsekwencji, to w ten sposób patrząc na rzeczywistość, możemy bez trudu na przykład zrozumieć doświadczenia Danusi Dudzik, która w tym samym momencie widziała inne otoczenie niż towarzyszące jej osoby, a więc mogła zejść po schodach, które miały pojawić się dopiero w przyszłości, przejść bezpiecznie przez płytki strumyk, podczas gdy jej koledzy widzieli w tym miejscu rwącą wodę płynącą kanałem i to głęboką, rwącą wodę. Czyli tego rodzaju zdarzenia, których ona doświadczyła, są w pewnym sensie również potwierdzeniem faktu, że nasza rzeczywistość jest w gruncie rzeczy bezczasowa. Holograficzny model rzeczywistości, moim zdaniem, w ogóle układa się we spójną i zrozumiałą całość. Ale by tę rzeczywistość badać, musimy nie tylko zmienić sposób patrzenia na nią, ale przygotować również stosowne procedury badawcze, które umożliwią nam dotarcie do tej wiedzy, która dziś wydaje się nam niedostępna. I tak jak mówiłam wcześniej, potrzebne są nam nowe procedury weryfikacyjne pozwalające ją nam zaakceptować. I niestety musimy zupełnie inaczej w tej chwili zdefiniować pojęcie dowodu naukowego, ponieważ to, co funkcjonuje w tej chwili, w żaden sposób nie pozwoli nam w niejawną rzeczywistość wkroczyć. Przez cały czas musimy pamiętać, że doświadczenie i eksperymentator to układ wzajemnie sprzężony, a więc obserwowana przez nas rzeczywistość nie jest obiektywna. Zawsze jest subiektywno-obiektywna.
[02:02:57] - Muszę ci powiedzieć, że tutaj na czacie dowiaduję się od naszych słuchaczy, że jest taki jeden, który nawet robi notatki z twojego dzisiejszego wystąpienia. Pozdrawiamy go serdecznie. Przypominamy też, że jesteś autorką dwóch książek: „Kwantowej rzeczywistości” i „W związku ducha z materią”. Myślę, że notatki nie są potrzebne. Wystarczy zobaczyć te twoje publikacje. Ja tylko przypomnę tym, którzy nie znają historii pani Danuty Dudzik. To jest bardzo ciekawa sprawa opisana w książce „Kwantowa rzeczywistość”. Cała książka jest w zasadzie połączeniem pamiętnika pani Danuty Dudzik, mieszkanki południowej Polski, która całe życie doświadczała bardzo dziwnych wydarzeń, z komentarzem, który napisała dr Danuta Adamska-Rubkowskia do tego przypadku. O czym mówią wspomnienia pani Dudzik? Co zawierają?
W zasadzie trzeba się samemu przekonać. I to jest trudna książka dla kogoś, kto się z tym styka po raz pierwszy. Bo my dzisiaj w „Radiu Paranormalium” pierwszy raz wchodzimy głęboko w taki temat i im dalej go będziemy eksplorować, tym na pewno będzie łatwiej. Bo czym innym jest mówienie, ględzenie, powiedziałbym, ezoteryczne o innych wymiarach, czyli że są inne wymiary i my się przenikamy, a co innego jest wejść w to trochę głębiej. I to wejście głębiej nie wymaga wcale posiadania bardzo zaawansowanej wiedzy z zakresu fizyki na przykład, dlatego, że jest to coś, co ludzie są w stanie pojąć nawet bez wielkiego wykształcenia. Ale historia pani Danuty Dudzik opowiada o kobiecie, która w zasadzie od małego doświadczała czegoś, co możemy nazwać przestokami w inną rzeczywistość. Co nie było coś, co się zdarzało tylko jej. Natomiast ona miała to często, w miarę regularnie i świadkami tych zdarzeń były też osoby w jej najbliższym otoczeniu. My staramy się z Markiem o to, by pani Dudzik pojawiła się na naszej audycji. Wtedy zaprosimy też Danusiu ciebie i będzie to taka próba zgłębienia jej niezwykłych doświadczeń.
Ja zresztą muszę powiedzieć, że odkryłem znacznie więcej historii podobnych do tych, które ma pani Dudzik. Wiele z tych osób nie chce niestety mówić o swoich doznaniach, gdyż żywią ten sam rodzaj niepokoju, że jeżeliby się z tym ujawniły, co zresztą w przypadku pani Dudzik jest ewenementem, bo ona się podpisała imieniem i nazwiskiem pod doświadczeniami, o których się nie mówi. Relacje o UFO przy tym, czego ona doświadczała, są całkowicie racjonalne. Ona imieniem i nazwiskiem, jak mówiłem-
[02:06:24] - Firmuje coś, co dla wielu ludzi jest trudne do przyjęcia.
[02:06:31] - Trudne do przyjęcia. Może to nie jest coś, o czym nigdy żeśmy nie słyszeli, ale to jest pierwsza historia tego typu w Polsce, która została w ten sposób nagłośniona. Oczywiście rozumiem, że to wymaga weryfikacji, bo to jest bardzo trudne. Natomiast myślę, że przełomem kolejnym będzie wizyta pani Danuty w naszym radiu i usłyszenie opowieści z jej ust. Ale zmierzamy troszeczkę do końca naszej audycji. Dzisiaj przynajmniej. Dowiedzieliśmy się dzisiaj wielu rzeczy o tym, jak może wyglądać szersze spektrum naszej rzeczywistości, jak może wyglądać ta część naszego uniwersum, której nie widzimy, a która może funkcjonować poza nie tylko sferą naszych zmysłów, ale też poza granicami nauki. Dowiedzieliśmy się też o tym, jak może wyglądać niewidoczna albo niewykryta jeszcze część naszego uniwersum. Tutaj oczywiście wiele osób może się pogubić w tym wszystkim, ale jest to po prostu synteza obecnej wiedzy na temat tak zwanej fizyki z pogranicza lub fizyki Przyszłości. Ja to tak nazywam.
W każdym razie jeszcze parę słów na temat tego, jak możemy przebrnąć przez tę niewidoczną barierę, o której mowa. Bo cały czas mówimy o modelach stworzonych przez wielkich fizyków, przez wielkie umysły. Oczywiście nie powiedzieliśmy jeszcze o wszystkich. Nie powiedzieliśmy o koncepcji wieloświata, która też się jakoś wiąże dzisiaj.
[02:08:26] - Koncepcja wieloświatów Wheelera to mnie się wydaje, jest raczej koncepcja światów alternatywnych, bo to jest jak gdyby sprawa utkania w sobie wielu możliwości, z których wybieramy tę, która aktualnie się dzieje. Nie sądzę, żeby to były światy, które równolegle istnieją. Niemniej jednak, na przykład doznania Danusi Dudzik ujawniły, że w gruncie rzeczy ona może spotkać nawet samą siebie w dwóch różnych scenariuszach rozgrywających się jak gdyby w tym samym czasie, ale zupełnie odmiennie od rzeczywistości, którą zna. Ona jak gdyby przeskakiwała z sekwencji zdarzeń, w której normalnie żyła i znajdowała się w rzeczywistości alternatywnej. To znaczy przebiegały zdarzenia, które nigdy nie miały miejsca w jej życiu, a ona doświadczała ich konsekwencji.
[02:09:35] - Czasami to były zdarzenia rzeczywiście zupełnie dla niej obce, a czasami była to na przykład rzeczywistość, gdzie istniała bardzo delikatna, ale zauważalna zmiana. To też było bardzo ciekawe.
[02:09:49] - Tak.
[02:09:49] - To była pozornie ta sama rzeczywistość, ale był na przykład jakiś maleńki element, który-
[02:09:54] - Który nie przystawał do niej, bo na przykład schody jeszcze nie znajdowały się po tej stronie, te, po których ona zeszła, zostały zbudowane znacznie później niż wtedy, kiedy odbywało się przyjęcie. Tak jak wspomniałam również o przejściu przez strumień, gdzie ona ledwie zamoczyła kostki, natomiast jej koledzy byli święcie przekonani, że woda ją całkowicie przykryła.
[02:10:21] - Ja jakiś rok temu szukałem podobnych relacji. Muszę powiedzieć, że udało mi się je znaleźć. Udało mi się trafić na tych ludzi, ale oni nie chcieli się dzielić swoim doświadczeniem. Szukałem podobnych relacji także w archiwum Nieznanego Świata. Natrafiłem na bardzo dużo. Najbardziej zafascynowało mnie to, że w zasadzie o ile u innych osób doświadczenia z przeskakiwaniem w alternatywne rzeczywistości były w zasadzie krótkie i często jednorazowe. Choć zdarzały się osoby, które miały to częściej. Utknęła mi w głowie historia pana, z którym Nieznany Świat się kontaktował, by to zweryfikować. Pan był Polakiem mieszkającym w Wiedniu i opisował bardzo dziwną scenę, której był świadkiem. On swego czasu, odwiedzając jedno ze wzgórz w pobliżu Wiednia, natknął się na scenę, która rozgrywała się tak jakby w naszej rzeczywistości, choć była, o czym on się potem przekonał, bo tego nie wiedział, ale w pewnym momencie zobaczył duży samochód policyjny wypełniony trumnami.
Był tak zadziwiony tym wszystkim, że się zbliżył, ale bał się podejść, bo pomyślał, że to jakaś zbiorowa masakra. Ale w pewnym momencie zauważył, że osoby, które się tam krzątają i poruszają, tylko się ruszają. Nie ma dźwięków, nie dochodzą od nich żadne odgłosy robót i tak dalej. On, zaciekawiony tym wszystkim, że to się odbywa na zasadzie projekcji, zbliżył się nawet dość blisko i on to widział. Ta sprawa jest ciekawie opisana i jest również fascynująca. Mówi nam o tym, że te przeskoki zdarzają się częściej. Dość często, ale dzisiaj nie mówiliśmy tylko o tych przeskokach. Mówiliśmy też o tym, jak może działać świadomość, jak to się dzieje, że ona potencjalnie funkcjonując w innym wymiarze albo w takiej części rzeczywistości, która jest niejawna, znajduje się tutaj, w naszym ciele. Tak naprawdę poruszaliśmy się po krawędzi między fizyką, psychologią, parapsychologią.
[02:12:39] - Dokładnie.
[02:12:40] - Tak. A szeregiem innych nauk. Oczywiście wiele osób nie musi się z tym zgadzać. Wiele osób może... W zasadzie nie wiem, co możesz zrobić, bo tak naprawdę to, co robisz, jest próbą pójścia naprzód, bo w końcu musi się stać to, że ten paradygmat się zmieni, że zmieni się postrzeganie tych i owych zjawisk, że nauka pójdzie nieco naprzód. Na razie ma jednak związane ręce na niektórych polach i brak przede wszystkim chęci.
[02:13:16] - To nie nauka ma związane ręce. To ludzie po prostu są konserwatywni i nie chcą porzucić już nabytych, ugruntowanych przekonań.
[02:13:26] - Bo jest to jednak trudne, gdyby-
[02:13:29] - Jeżeli coś jest niematerialnego, to właśnie nauka.
[02:13:33] - Tak. Oczywiście istnieją różne szkoły myślenia na tym pułapie. Moglibyśmy o tym jeszcze dzisiaj długo mówić, bo w zasadzie to, o czym dzisiaj opowiadałaś, to jest problem rozgryzany od dziesiątek lat przez parapsychologów, ale też przez osoby, które zajmują się psychologią.
[02:13:56] - Och, i przez wielu fizyków. Przyznam się szczerze, że ja byłam zaskoczona, kiedy się zorientowałam, jak wielu fizyków wchodzi w obszary transcendentne. Mało tego, robią to z takim przekonaniem, że to jest jedyna właściwa droga, że jestem wręcz zdumiona, że nie jest to ogólne podejście w tej chwili.
[02:14:27] - Masz rację, tylko że to jest nadal dziedzina, moim zdaniem, niezweryfikowana. Fizycy mogą czuć, że nie mają mandatu, by o tym mówić.
[02:14:39] - Ona nie jest zweryfikowana w sposób wymagany przez obecną konwencjonalną naukę. My mamy ciągle ten sposób podejścia, że musimy dotknąć, musimy zobaczyć, musimy zmierzyć, a świadomość nie jest czymś, co da się zmierzyć czy zważyć.
[02:15:00] - Zresztą to się zmienia, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy mówiono na przykład o tym, że doświadczenia z pogranicza śmierci, NDE, to są jakieś zdarzenia, które się przydarzają raz na trochę. Natomiast dzisiaj dzięki badaniom między innymi Lomela, między innymi projektu AWARE i wielu innych naukowców, którzy się tym zajmują, wiemy, że to jest zjawisko częste, występujące i ono jest realne. Natomiast my nie jesteśmy w stanie przeskoczyć tej bariery określenia jego stopnia namacalności.
[02:15:39] - Przepraszam. Jesteśmy w stanie nie tylko stwierdzić, że ono jest realne. My jesteśmy w stanie udowodnić, że ono musi być realne, ponieważ żadna koncepcja wysuwana przez konwencjonalną naukę nie potrafi uzasadnić swoich tez, bo każdy dowód, który wysuwa konwencjonalna nauka, jest obalany przez badania.
[02:16:07] - Tak, i poszczególne przypadki. Jedynym problemem, który wprowadza pewien niepokój w ustaleniach odnośnie NDE, przynajmniej dla mnie, jest to, że one są bardzo skomplikowane i tak naprawdę my mamy wspólny tylko szkielet dla tych doświadczeń, ale jeżeli chodzi o scenariusze, to już nie. Pewne w zasadzie jest jedno: że coś się dzieje. Natomiast to, co się dzieje później, jest już bardzo zróżnicowane. Tutaj w grę wchodzi właśnie to, że to zróżnicowanie sprawia, że pojawia się mnóstwo komentarzy, bo w zasadzie każdy przypadek można rozpatrywać na osobnej płaszczyźnie. Ale wiemy na przykład z badań, chociażby projektu AWARE czy van Lomela, że jednak jest o czym mówić i to, że dzisiaj neurolodzy zajmują się zagadką NDE, że zajmowano się zagadką pamięci z poprzednich wcieleń. Znamy przecież dokonania doktora Stevensona, znamy koncepcje jego ucznia. Zapomniałem w tej chwili nazwiska, to wstyd.
[02:17:17] - Haraldsona?
[02:17:18] - Nie Haraldsona, tego młodego Holendra. Pisałem o nim kiedyś, nawet zapomniałem na chwilę obecną. Haraldson swoją drogą i mnóstwo innych osób. To nam wskazuje, że coś jest na rzeczy. Natomiast rzeczywiście wymagana jest zmiana paradygmatu, jakby nie było, bo tak naprawdę stoimy pod murem, którego nikt nie potrafi przeskoczyć, bo mamy problem. Mamy obiektywnie realne doznania, część naszego świata, dla wielu osób w zasadzie codzienność, i one nadal są zmuszone do pozostania w sferze tabu. Tak nie powinno być.
[02:18:00] - Ja ci powiem, chyba największy problem polega na tym, znowu wrócę do pojęcia sieci neuronowych. Nasza rzeczywistość trochę działa na zasadzie czarnej skrzynki, tak jak sieć neuronowa. W związku z tym tych wszystkich skomplikowanych zależności, które nią rządzą, my nie jesteśmy w stanie zaobserwować. My dostajemy wszystko niejako gotowe. Próbujemy się poruszać w tym, co obserwujemy wokół siebie i odnajdujemy proste zależności. Takie, które można powiedzieć, nam się wręcz narzucają. Niemniej jednak cała rzeczywistość jest niesłychanie skomplikowana i dotrzeć do tego, w jaki sposób ona działa, jest nam przede wszystkim chyba trudno z tego względu, że my ciągle tylko widzimy efekt. Natomiast nie widzimy tego wnętrza, bo wnętrze czarnej skrzynki się jak gdyby wypełnia poza nami.
[02:19:06] - Tak.
[02:19:09] - To wnętrze może być dowolnie skomplikowane. My sobie w ogóle nie zdajemy sprawy z tego, co tam jest w środku, ale efekt jest taki, jaki jest.
[02:19:19] - Kolejny problem to fakt, że my się cały czas poruszamy po polach, które wzbudzają emocje, które są bardzo bliskie też sferze emocjonalnej, religijnej i psychologicznej, bo to są odwieczne problemy, często nawet egzystencjonalne człowieka.
[02:19:37] - Dokładnie.
[02:19:37] - I kiedy nauka wchodzi na te pola, to się nagle podnosi głos i raban, że nie, to nie może tak być. Moim zdaniem wiadomo o wielu sprawach już dużo. I jeżeli ktoś uważa, że to, o czym mówimy dzisiaj, to pseudonauka, to ja polecam twoje książki, które są w zasadzie Kwintesencją poglądu na świadomość, które pokazują, gdzie można szukać informacji, jeżeli ktoś jest bardziej dociekliwy i jak wyciągać wnioski. Ale na dziś zakończymy nasze dywagacje. Została jeszcze spora porcja do omówienia, ale cóż, taka jest-
[02:20:31] - Może ja w takim razie, przepraszam, że ci przerywam.
[02:20:33] - Dobra.
[02:20:33] - Bo tak ogólnie zastanawiając się, jakie problemy poruszyć, jeszcze mieliśmy zamiar poruszyć kwestię rzeczywistości niejawnej, jej organizacji i tego, w jaki sposób znajomość rzeczywistości niejawnej może na nasze życie wpłynąć. I wydaje mi się, że warto byłoby tutaj nadmienić, że już jestem po korekcie autorskiej drugiego tomu „Związków ducha i materii”, gdzie ten drugi tom jest poświęcony rzeczywistości niejawnej. Czego możemy oczekiwać w momencie, kiedy opuścimy czasoprzestrzeń? Przekonuje nas ta wiedza, którą już posiedliśmy, że życie jest nieśmiertelne i jego cechą najbardziej charakterystyczną jest świadomość, a nie ciało biologiczne. Ciało organiczne umiera w momencie, kiedy świadomość go opuszcza, ulega rozkładowi. Natomiast my żyjemy w ciągłym, niekończącym się procesie życiowym i musimy mieć świadomość tego, że w momencie kiedy przechodzimy na niejawny poziom rzeczywistości, nikt nas nie będzie sądził, nikt nas nie będzie rozliczał. Tylko po prostu my się znajdziemy w takim środowisku, do którego mentalnie przynależymy. Dlatego, że w tym całym procesie najważniejszy jest stopień rozwoju naszej świadomości. W związku z tym my możemy tutaj tworzyć rozmaite skonfliktowane społeczności, ale tam nie ma mowy o tego rodzaju konflikcie. Tam jeżeli ktoś ma jakieś skłonności na przykład do złodziejstwa, do odbierania życia innym ludziom, znajdzie się w dokładnie takim samym środowisku, jakie sam sobą reprezentuje.
Czyli tam nie będzie żadnej niekompatybilności. Tam się dostaniemy dokładnie w takie miejsce, w którym się poczujemy jak u siebie. Tam będziemy mogli do woli w związku z tym się znęcać nad innymi, jeżeli mamy takie preferencje. Raz my się znęcamy, raz nad nami się będzie ktoś inny znęcał. W rezultacie po prostu dzięki takiej organizacji głębszego poziomu rzeczywistości uczymy się empatii. Uczymy się poznawać to, czego doznają inni na skutek naszych działań. I tak prawdę powiedziawszy, ten głębszy poziom rzeczywistości też jest całkiem niezłą szkołą życia. I drugi tom mojej tetralogii jest właśnie tym zagadnieniom poświęcony. Przy okazji również wyjaśniam, że wszelkie pomysły, wszelkie wynalazki, cała twórczość, jaką tutaj prezentujemy, swoje źródło ma też w rzeczywistości niejawnej i w stanach zintegrowanej świadomości jesteśmy w stanie do nich dotrzeć. I naprawdę, nawet twórczość artystyczna czy twórczość naukowa mają ze sobą ogromnie wiele wspólnego.
Każda twórczość jest twórczością. Mało tego, tutaj przebywając w czasoprzestrzeni, wykorzystując zintegrowane stany świadomości albo tylko zmienione stany świadomości, takie, które umożliwiają nawet nieznaczne poszerzenie dostępu do zbiorczej bazy danych powodują, że jesteśmy w stanie być bardziej twórczy niż bez tego. Także również w tej książce staram się pokazać, w jaki sposób możemy nawet na drodze hipnozy zwiększać nasze możliwości twórcze, co nam się na pewno może przydać. Może to być hipnoza, może to być medytacja. Każdy sposób dochodzenia do zmienionego stanu świadomości stawia przed nami otworem możliwości twórczej kreacji. Także również polecam. Prawdopodobnie pod koniec roku powinna się ukazać „Wielowymiarowa świadomość”. Nie są to wszystko tytuły, które ja nadałam, bo pierwszy tom, który ma tytuł „Związek ducha i materii” ja mu nadałam tytuł „Zagadka świadomości”. „Kwantowa świadomość” miała początkowo tytuł „Spotkania z rzeczywistością niejawną”. Wydawało mi się, że moje też powinny zainteresować, ale wydawca ma swoje wymagania i narzucił swoje tytuły.
[02:25:36] - Dziękujemy ci serdecznie i do zobaczenia w kolejnej audycji. O terminie jeszcze poinformujemy. Przypominam, że książki Danuty są dostępne między innymi w sklepie talisman.pl, czyli u wydawcy. No cóż Danusiu, bardzo ci dziękuję.
[02:25:57] - Ja również.
[02:25:57] - Zapraszam ponownie. Przypominam, że naszym gościem była dzisiaj doktor Danuta Adamska-Rutkowska, autorka książki „Kwantowa rzeczywistość” oraz „Związki ducha i materii”. Oddaję głos Ivelliosowi.
[02:26:10] - Doktor Danuta Adamska-Rutkowska była dzisiaj gościem specjalnym naszej debaty niekontrolowanej. Dziękujemy jeszcze raz za przyjęcie zaproszenia.
[02:26:17] - Nie ma za co. Uważam, że każda informacja, która pojawiła się w naszym ziemskim systemie życia, powinna być ogólnie dostępna. Powinniśmy się tym, co wiemy, dzielić. Wiedza wyzwala nas z niewoli przesądów, daje nam możliwość zwiększenia swojego potencjału. W związku z tym dla mnie dzielenie się moją wiedzą też jest przyjemnością.
[02:26:45] - Dziękujemy zatem bardzo serdecznie za to, że zechciała się pani dzisiaj z nami swoją wiedzą podzielić. Dziękujemy również wszystkim słuchaczom, którzy tak tłumnie dzisiaj zebrali się przed komputerami, przed tabletami, radioodbiornikami i innymi różnymi urządzonkami, na których nas słychać. To była kolejna, niezwykła, siódma już debata niekontrolowana w Radiu Paranormalium. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Dzisiaj wyjątkowo zakończymy audycję utworem muzycznym, który można odnieść wrażenie, jest inspirowany przeżyciami z pogranicza śmierci, przechodzeniem do innych wymiarów i tego typu rzeczami. Utwór zatytułowany „And Then I Woke Up” autorstwa Owena Fergusona publikującego pod pseudonimem Ozie. Utwór, którego tytuł po przetłumaczeniu brzmi „A wtedy się wybudziłem”. Zresztą zobaczycie państwo, ci z państwa, którzy są bardziej obznajomieni z językiem angielskim, przekonają się za chwilę, dlaczego właśnie takim utworem postanowiliśmy zakończyć dzisiejszą audycję Radia Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.
[02:27:57] - There was a moment when I was under in the darkness. Fading. I could feel. And I knew so clear. I could feel. Feel it. It was like I was a part of everything that I ever loved. And we were all just fading out. And all I had to do was let go. And I did.
I was in darkness. And I disappeared. But I could still feel her love there. Even more than before. Nothing but that love. And then I woke up.