[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Tim ot Lyri zakwestionował autorytety. Zatem witam cię serdecznie w hiperprzestrzeni w piękny sobotni wieczór Radia Nafali. Ja mam na imię Tomek i tyle, więcej chyba nie muszę mówić, poza tym, że wygląda na to, że nasze serwery już są na dobrej drodze. Już chyba część archiwum działa. Jeszcze nie możemy powrzucać nowych rzeczy, ale już blisko finału. Także szczęśliwie za chwilę będziesz mogła i ty też posłuchać swoich ulubionych podcastów z Radia Nafali. Oczywiście żartowałem. Mam nadzieję, że ulubionych podcastów. Tymczasem co ja dzisiaj w ogóle będę opowiadał? Ale może zanim zacznę opowiadać, to przywitam się jeszcze z tobą, słuchaczu słuchającym tego offline, gdziekolwiek byś nie był i gdziekolwiek byś tego nie słuchał, w jak najbardziej odległym zakątku kosmosu.
Dzisiaj będzie kosmicznie troszeczkę, jak zwykle. Anyway. I witam ciebie, droga mecenasko i drogi mecenasie. I wielkie dzięki za wsparcie dla radia. I witam ciebie, słuchaczu, obecny tu duszą i ciałem, obiema formami egzystencji, które składają się w jedną egzystencję na planecie Ziemia. Witam ciebie też tutaj w tą sobotę. Mam ze sobą herbatę. Doskonała herbata. Herbata składa się z normalnej czarnej herbaty w angielskim stylu. Nie będę mówił jakiej.
Nieważne. Klasyczna angielska herbata. Chyba wszyscy znają tą herbatę. Bardzo ją lubię. Czarna z mlekiem i do tego jeszcze zrobiony napar z pokrzywy z parku obok. Wypas. I jamajska historia pod tytułem cukier w środku. Trzy łyżeczki jamajskiego cukru, trochę słońca z Karaibów. Smak jest niesamowity. To przez tą pokrzywę i jamajski cukier.
Anyway, zostawiając te zdobycze kulinarne cywilizacji, która właśnie odchodzi mnie pamięć, dzisiaj troszeczkę pokontynuuję wątek, bo dzieje się troszeczkę na świecie. Chodzi o wszystkie te katastroficzne rzeczy i tak dalej. I troszkę ponurtuję temat, bo oczywiście zapowiadałem temat wody. Temat wody się troszkę obsunie, bo miałem gościa i w ogóle gość też przyleciał z drugiego końca świata, prosto z Brazylii. Także mieliśmy tu 24 godziny z kawałkiem rozmów. Co słychać na drugim końcu świata? Co słychać na tym końcu świata i co myślą ludzie tam? Co słychać u ludzi, którzy mieszkają w dżungli? Co słychać u tych, którzy nie mieszkają w dżungli? Anyway, jak zwykle rozmów nie było końca.
No i też troszkę ten wątek, który dzisiaj się tu pojawi, też oczywiście był w rozmowie, jakżeby nie było. Wszyscy wiemy, co nadchodzi. Wszyscy czujemy to podskórnie, nawet Indianie w dżungli. Nie wiem, czy dzisiaj będę mówił, ale tam też dochodzą takie słuchy, że świat się zmienia i to mocno się zmienia. Tymczasem powinienem chyba zacząć od jakiejś muzyczki. Jak zwyczajnie relaksacyjnie, od czegoś relaksacyjnego. Ja jak zwykle mam lekką zamotę z tym wszystkim dzisiaj, bo jestem po odwiedzinach gościa. Także było zupełnie coś innego. Nie siedziałem, nie organizowałem się do radia, nic z tych rzeczy. Poza tym, że jestem częściowo zorganizowany, ale powiedzmy tylko częściowo oczywiście, nie w całości, ale spokojnie, mam tu już muzykę pod ręką.
Także szczęśliwie jesteśmy w domu muzycznym we właściwym dysku. I zanim zacznę tą opowieść o tych wszystkich historiach, które się teraz tak ładnie zbiegają, to po prostu włączę ową muzykę. Co jeszcze chciałem powiedzieć na początku? Jakieś ogłoszenia? Nie, żadnych ogłoszeń. To wszystko jak na razie. Anyway, zatem zapraszam na kawałek dźwięku, a później... A właśnie! To miałem powiedzieć, że oczywiście Skype do radia, bo to jest na żywca. Radionafali.com.
Jestem też na czacie radia. Jak chcesz wejść, to przez stronę radionafali.com I to, że hiperprzestrzeń jest retransmitowana przez Radio Paranormalium oraz Radio Dreamtime. Ważne rzeczy, a jak zwykle zapomniałem powiedzieć. Ale powiedziałem. To już wszystko się wyjaśniło. Zatem przejdźmy do właściwego tematu. Las sobie, że tak powiem, kwili w tle. Kwili i wydaje z siebie dźwięki jak to las. No właśnie. To może zacznę od tej historii, która wypłynęła ostatnio z Ameryki.
Taki świeży news troszeczkę. Nie wiem, czy dotarł do twoich uszu i twoich oczu. Mianowicie odbyło się spotkanie dżentelmena, który się nazywa Obama z kolesiami, którzy się nazywają FEMA czy jakoś tak. To są te obozy zorganizowane w Ameryce, jakieś dziwne konstrukcje. Wyglądają jak obozy koncentracyjne gotowe na przyjęcie więźniów, coś w tym stylu. Bardzo taka więzienna historia. Wszyscy mocno przerażeni tymi obozami FEMA, jakieś stany wojenne i tak dalej. A myślę, że po prostu wyobraźnia części ludzi się zwyczajnie skończyła. Właśnie, bo dzisiaj tak troszkę o wyobraźni, o tej katastrofie, o tych kosmicznych historiach. I może zacznę od takiego, że tak powiem, permanentnego hasła na dzisiaj, że po prostu są rzeczy, które się nam w głowach nie śniły i się bardzo wielu ludziom nie śniło do tej pory.
I do tej pory, jeżeli chcieliśmy coś wyjaśnić, jakąś historię, to szukaliśmy takich wyjaśnień, że tak powiem, co tu dużo mówić, miało taki charakter, że właściwie nie potrafimy przeskoczyć pewnych ograniczeń wynikających z tego, że żyjemy tu, gdzie żyjemy. Myślimy o tym, co nam podano do myślenia, bo jesteśmy produktem takiego systemu edukacji i takiej kultury, i tak dalej. No i produkt takiej kultury pisuje książki pod tytułem „Rok 1984”. Doskonała książka, jeżeli ktoś jeszcze nie czytał. Nie czytałaś? A ty też? To ja nie wiem, co ty jeszcze tutaj robisz. Wróć do tej audycji dopiero wtedy, jak przeczytasz tą książkę. Tak właśnie mówię. Wyłączamy teraz radio i idziemy do biblioteki.
Dobra, żartowałem. Anyway, jest taka wiekopomna książka, bardzo istotna część pozytyw literatury, a w ogóle może nie tyle literatury, ile percepcji rzeczywistości, ja bym to nazwał. Chociaż z percepcją rzeczywistości jest jeszcze książka Alexa Huxley'a „Drzwi percepcji”, też zresztą legendarna, ale mniejsza o to, bo w ogóle zaczynam od legendarnych książek. Nie przez przypadek, bo jest z tym związana wizja świata. Wizja świata związana z ruchami, które się pojawiły jakieś 100 lat temu z kawałkiem. Zaczęło się od żydowsko-niemieckich rodzin bankierskich. Tak. I od Watykanu, od wielu innych ludzi. Generalnie od tych, którzy trzymali władzę, mieli troszkę więcej pieniędzy niż inni i mieli wyjątkowy talent do znajdowania desperatów, którzy lubią pociągać za spust broni palnej naładowanej ostrą amunicją w dowolnym zakątku świata za owe pieniądze. Jakoś tak się wydarzyło, o czym doskonale wiemy, że część z tych ludzi stała się bohaterami stulecia.
Część z nas gdzieś tam podświadomie myśli, że chciałaby być Rockefellerem, który zaczął od bycia pucybutem, a został miliarderem. Nie, Rockefeller nigdy nie zaczął od bycia pucybutem. Jego kariera zaczęła się od tego, kiedy zaczął wynajmować tak zwanych cyngli, spustów i nie tylko, żeby usuwać konkurencję za pomocą kawałka ołowiu. Czasy wydobywania ropy w Ameryce, samych początków boomu ropy. Ten boom w ogóle zaczął się zresztą w Polsce tak naprawdę. Polska była pierwszym emiratem arabskim. Kiedyś wspominałem o tym. Właściwie nie tyle arabskim, emiratem słowiańskim. Prasłowiańskie Emiraty. Tak było, kiedy pewien dżentelmen odkrył, że można robić naftę.
Doszło do wielkiej katastrofy ekologicznej w Polsce i tak dalej. Ale zostawmy może historię z ropą. O tym wszystkim jest w dokładce w archiwum Radia Na Fali. Teraz jest czynne już, tak że możesz sobie pójść, posłuchać sobie i się dowiedzieć, co ja mam w ogóle do powiedzenia na temat wydobywania ropy i historii związanej z ropą. Ale mi chodzi o mit. Generalnie nie chodzi mi tutaj o ropę ani o te rzeczy, chociaż poniekąd jesteśmy na tym samym tropie, ale może zostawmy poboczne wątki, które wynikają samo przez się z tematu. Wróćmy do legend o bohaterach. Mamy masę legend. W Anglii jest na przykład legenda o kolesiu, który się nazywa Winston Churchill. Kawał łajzy nieprzeciętny, alkoholik do końca życia.
Skończony alkoholik, prawdopodobnie lekki pedofil i w ogóle kilka innych historii z tym związanych. Świr kompletny. Facet, który właściwie poświęcił całe swoje życie, życie miliona ludzi tylko po to, żeby zostać kimś. Przyswoił życie, żeby zostać kimś. Żeby wrócić do domu i powiedzieć: „Mamo, mam białą koszulę, drogi samochód, piękną żonę i ekskluzywne mieszkanie. Mamo, czy kochasz mnie bardziej?” Albo coś w tym stylu. Chyba mama nie dożyła. W każdym razie został sam z tym bogactwem. Próbował zostać bohaterem Anglii. Wszyscy mieli go w dupie, bo wszyscy mieli dosyć jego szaleństw swego czasu.
Ale to już w ogóle historia z polityką. Właśnie dzisiaj dotkniemy troszkę tej historii ty i ja w tej audycji. Wracając do konkretów, było dzisiaj spotkanie, znaczy jakieś parę chwil temu, parę dni temu Obamy z kolesiami od obozów FEMA. Na tym spotkaniu padły takie znaczące słowa, że Ameryka stoi w obliczu zagłady, katastrofy globalnej, coś w tym stylu, które jeszcze nie jest po drodze. Możesz to skojarzyć ze słowami brytyjskiej królowej, która ostatnio powiedziała, że Anglia stoi przed taką zagładą, o której jeszcze nikomu się nie śniło i że będzie taki łomot, że ona po prostu się pakuje i odlatuje z Anglii, bo tutaj nie pozostanie kamień na kamieniu. Ja mam taką percepcję, że oczywiście tak, jest to związane z trzęsieniami ziemi, z tym wszystkim, co nas czeka już za parę chwil, z tym, że świat się zmieni, ale jest to bardziej związane z punktem widzenia królowej, że ona ucieka. Obama, że jakieś rzeczy, spotkania. Zaraz ci powiem, co było na spotkaniu z Obamą. Może zacznę od królowej. W każdym razie królowa powiedziała, że ucieka i to jest jej mentalność, bo ona się boi jak każda biedna, stara kobieta, która w życiu nie przepracowała ani jednego dnia i dookoła niej biega przez 24 godziny na dobę około 20 ludzi, którzy jej usługują.
Ta kobieta od początku, od kiedy się urodziła, właściwie nie ma bladego pojęcia, jak wygląda normalne życie, bo jej zawsze nocnik podawano. Ona nawet nie wie chyba, gdzie jest spłuczka w toalecie, podejrzewam. I wielu ludzi to podejrzewa. To chyba nawet nie jest podejrzenie, tylko prawdopodobnie całkiem prawdziwa sytuacja. W każdym razie ona jest tak przerażona, że ucieka z Anglii i to bardzo szybko chce uciekać z Anglii, kiedy coś się będzie działo, ponieważ taka jest moja spekulacja w tym momencie. Boi się, że kiedy coś się zatrzęsie, przecież żaden policjant w Anglii nie będzie ratował dupska królowej ani rodziny królewskiej. Przecież to by było szaleństwo. Już sobie wyobrażam angielskiego policjanta, który spędza swoje życie, żeby ratować dupsko ludziom, których właściwie nienawidzi w skrytości ducha, ponieważ reprezentują kastę, do której on nigdy nie będzie należał. W Anglii akurat nie mówi się o tym głośno, ale to dalej jest kraj kastowy, stąd takie, nie wiem, czy nazywać to reminiscencjami. Są poniekąd reminiscencje czasów kolonialnych.
Taka sentymentalna, emocjonalna więź z Indiami, ale nie z Indiami w sensie egzotyki i oryginalnych rzeczy, w sensie medytacji, jogi albo coś w tym stylu, tylko systemem kastowym. Ponieważ Anglicy, w sensie nie Anglicy jako cała nacja, tylko po prostu kraj Anglia został spacyfikowany swego czasu systemem kastowym i do tej pory się nie podniósł. Jakoś tak z tego nie może się wygrzebać. W każdym razie efekt jest taki, że część ludzi musi pracować na ten system kastowy, ponieważ on żywi, ubiera, karmi albo coś w ten deseń. Generalnie część z mieszkańców tego kraju wyobraziła sobie, że ten system coś dla nich robi i swoją energią podtrzymują ten system. W rzeczywistości ten system właściwie służy tylko i wyłącznie turystom. Przyjeżdżają oni do Londynu po to, żeby sobie zrobić zdjęcie na tle zamku z królową. Oczywiście nie wiadomo, czy ona tam jest, czy jej nie ma. To już zupełnie inna historia, ale Ale jest zawsze pamiątka z królową. Są sklepy pamiątkarskie.
W tych sklepach pamiątkarskich można oczywiście sobie kupić różne pamiątki z królową oczywiście jak najbardziej, rodziną królewską. Wszystko jest oczywiście licencjonowane, bo każdy z tych produktów musi mieć coś takiego jak specjalny certyfikat rodziny królewskiej, który jest przyznawany najbardziej elitarnym produktom i tylko produkty, które mają certyfikat rodziny królewskiej, mogą znajdować się w królewskich włościach, na królewskim stole tudzież gdziekolwiek indziej. Jest troszkę taki hop wśród kilku producentów, ponieważ zawsze liczą na to, że znajdą doskonały biznes na całe życie. Będzie to polegało na tym, że uda im się wyprodukować kawałek talerza, nadrukować na tym talerzu napis „London” i wydrukować podobiznę rodziny królewskiej. I być może jakość tej porcelany i jakość wykonania będzie tak dobra, że uda im się dostać certyfikat, że jest to produkt, który jest tak dobry, że może wylądować na królewskim stole. Oczywiście nie jest to związane absolutnie z królewskim stołem. Jest to związane z zapłaceniem za certyfikat grubej kasy. Go się zwyczajnie kupuje na jakiś czas i trzeba go co jakiś czas odnawiać. To nie jest tak, że on jest cały czas, że się zrobiło jeden dobry produkt i on już zostaje z nami do końca życia. Nic z tych rzeczy.
W każdym razie wszyscy się biją, prawie wszyscy się biją o tą licencję, ponieważ z tą licencją ten sam talerz kosztuje x razy więcej i właściwie jest to jedyny biznes, jaki jest związany i właściwie jedyny ponoć oficjalnie pożytek, który jest związany z rodziną królewską aktualnie w Anglii. Właściwie poza tym, że są rodziną, która żyje od pokoleń na tak zwanym zasiłku. Nie tak zwanym, tylko na konkretnym zasiłku, bo ich zasiłek to jest kilka niezłych posiadłości. Właściwie są jednymi z największych właścicieli ziemskich w Europie. Jak wchodziły przepisy Unii Europejskiej o dotacjach dla rolników, rodzina królewska była jednym z najbardziej rozochoconych towarzystw w tym momencie, takich rodzinnych, bo niejako rodzina są właścicielami praktycznie takich połaci ziemi, że chyba w Europie nikt nie jest w stanie ich pobić. Mają największą ilość ponoć. Nie liczyłem, ile mają akrów, ile mają hektarów. Nie chce mi się, ale wszystkie dane, które czytałem na ten temat mówią jasno i wyraźnie, że ci mają najwięcej. I numer jest taki, że są fajne trawniki, fajne lasy. Wszystko jest oczywiście terenem rolniczym, jak najbardziej jest dbane, hodowane i tak dalej.
Generalnie nie mam problemu z jakimkolwiek papierkiem potwierdzającym cokolwiek sobie król i królowa nie wymyśli na temat, co się dzieje z tą ziemią i jaka ona jest, bo przecież każdy w Anglii przybije pieczątkę, jak król wyciągnie papier i powie: „Przybij mi tu synu pieczątkę”. Tam siedzi tłuszcze hecki. „Oczywiście, już przybijam. Od dzisiaj jesteś sir”. „Dzięki za pieczątkę. Nara”. Dzięki temu mamy ekstra dopłaty do swoich pól. I tak oto rodzina królewska stała się właścicielem gigantycznej fortuny, która wędruje do ich kieszeni bezpośrednio w postaci dopłat do tych całych potężnych pól w całej Anglii. Nie tylko w Anglii, bo są nieruchomości w całej Europie, ale też zostawmy tak zwane abroad, czyli włości poza wyspą. I ta królowa jest przerażona, bo w jej świecie wszystko jest skoncentrowane dookoła niej.
Taki system heliocentryczny niczym za czasów Kopernika. Ona jest słońcem imperium, nad którym ponoć nigdy nie zachodziło słońce i boi się, że jak wyłączą prąd, to wszyscy ci głodni ludzie, którzy śpią na ulicy, wszyscy ci squatterzi, którzy zawsze się wbijali do banku w Londynie, do opuszczonych posiadłości, które stoją puste i nie wiadomo, co z nimi zrobić, bo właściciel trzyma je tylko po to, żeby zarobić na spekulacji cenami gruntu. A ludzie dookoła nie mają gdzie mieszkać. Także wbili się squatterzi. Jest obawa, że przecież kurde, jak squatterzi odkryją, że nie ma policji, że stało się coś takiego, że policjant zadzwonił do swojego szefa i powiedział: „Wiesz co, odrzucam tą robotę, bo moja rodzina potrzebuje mnie w tym momencie bardziej. Właściwie i tak mi nie zapłacisz, bo banki nie działają, bankomaty nie działają. Właśnie skończyła się nasza cywilizacja, runęły wszystkie emerytury, to po co ja będę brał pistolet i strzelał do swoich sąsiadów? Spadaj koleś. Od dzisiaj nie jesteśmy kumplami. Nara.
Byłem policjantem?” Potraktuj to w czasie przeszłym. „Byłem. Nara”. I taki policjant nie przyjdzie chronić królowej i jej pałacu. I może squatterzi wejdą do pałacu i jeszcze zrobią jakieś graffiti na tych ścianach. Jeszcze zrobią krzywdę królowej. Z królową jest tak, że jak odpaliła konto na Twitterze, to pierwszą wiadomość, którą dostała od pierwszego followersa było fuck off, czyli mówiąc po polsku i tłumacząc bezpośrednio spierdalaj. To był pierwszy message do królowej. BBC było bardzo skonfundowane, jak była taka wielka akcja, że były kamery. Królowa stała przy specjalnym podeście, gdzie ktoś podał jej telefon z dotykowym screenem firmy Apple, żeby mogła nacisnąć na guzik w otoczeniu 20 służących, którzy jakby co rzucą się od razu na pomoc, żeby robić rescue action i za królową wpisać cały tekst.
Podeszła z córką i oficjalnie królowa wypuściła pierwszego tweeta. I oficjalna odpowiedź na pierwszego tweeta królowej była: spierdalaj. Podoba mi się to. Doskonałe podejście do sprawy. To się nazywa brytyjskie poczucie humoru swoją drogą. Jeżeli ktoś oglądał Monty Pythona albo Fast Show, to myślę, że doskonale sobie zdaje z tego sprawę, że brytyjskie humoru poczucie jest stosunkowo, że tak powiem, cięte. Chociaż moim zdaniem irlandzkie poczucie humoru jest zdecydowanie lepsze. Ale wracając do Obamy i do królowej, która będzie uciekała z Anglii, bo nikt nie będzie w stanie obronić tej starej biednej kobiety w tym wielkim zamku. Służący się rozejdą, nikt nie poda nocnika, nikt nie poda śniadania, nikt nie posprząta, nikt nie pozamiata, nie będzie kim rządzić. Dramat.
Także królowa wsiada w samolot i leci gdzieś, gdzie będą jej słuchali. Albo przynajmniej tak jej się wydaje. W każdym razie na pewno nie zostaje w Anglii. Obama w tym samym czasie spotyka się z kolesiami od tak zwanego Fema w tak zwanym National Response Coordination Center, czyli Narodowym Centrum Koordynacji Sztabu Kryzysowego, działań Sztabu Kryzysowego. Tak można to przetłumaczyć na język polski. To w ogóle pochodzi z oficjalnej strony Białego Domu. Ze strony www Białego Domu. Nie podam ci adresu, bo w tym momencie nie pamiętam. Pewnie whitehouse.whitehouse albo whatever. Wpisz Adolf Hitler, trafisz w to samo miejsce.
I don't know. Ja tam nie widzę różnic. Anyway, jest taki ciekawy kawałek tekstu, który wyciekł z tego spotkania i cytując po angielsku-- właściwie spróbuję to przetłumaczyć na polski tak szybko, w locie. Nie wiem, czy mi się uda, ale będę się starał. Trzymaj za mnie kciuki i ty dziewczyno, i ty chłopaku. „One of the things that we have learned over the course of the last seven and a half years.” Okej, czyli jedna z tych rzeczy, których się nauczyliśmy przez ostatni czas, ostatnich siedmiu lat i pół roku, to jest to, że rząd odgrywa vital role, czyli istotną rolę, ale też każdy obywatel posiada tą odpowiedzialność w sobie. Też posiada odpowiedzialność za to wszystko. Też musi być przy... Okej, już wiem, bo jak zwykle logika angielskiego, a polskiego jest troszkę inna. Że przez ostatnie siedem i pół roku rząd odegrał bardzo poważną rolę, ale nie wszyscy obywatele odpowiedzieli odpowiednim przygotowaniem się do katastrofy.
Dokładnie tak to jest napisane. „But it is every citizen responsibility to be prepared for a disaster.” Czyli mowa jest o katastrofie. I dalej tekst idzie. To znaczy trzeba wziąć takie szybkie kroki, przeciwdziałać. Czyli stworzyć plan ewakuacji i oczywiście pełnego zaopatrzenia w tak zwane disaster supply kit. Przetłumaczenie na polski to będzie takie kryzysowe racje do przetrwania. Taki pakunek, który pozwoli ci przetrwać. „If your local authorities ask you to evacuate, you have to do it. Don't wait.” Czyli jeżeli lokalne authorities, lokalna władza spyta się ciebie, czy się już ewakuujesz, to powinieneś to natychmiast zrobić. Nie powinieneś czekać.
Tak mniej więcej powiedział Barack Obama. I tam są jeszcze inne kwiatki, pod tytułem: „We'll be seeing some public...” Właśnie, że widzą, że tak powiem, pewną niezdarność społeczeństwa, pewne ospanie i duża grupa ludzi nie ma żadnych takich podstawowych, jak to nazywają preparedness kits, czyli tych zestawów takich do przetrwania. Jeżeli coś się stanie, to takie elementarne zestawy, żeby przetrwać przez parę dni. I się okazuje, że oni po prostu nie mają planów ewakuacyjnych. To jest kolejne zdanie: „Not having evacuation plans”. So. Znaczy się po angielsku so. Także nie będę tłumaczył dalej, bo to właściwie niewiele zmienia. Główny wątek już mamy. Mianowicie chodzi o to, że jak widać oficjalnie w Stanach Zjednoczonych, już tak nawet oficjalnie głośno rozmawia się o planach ewakuacji, o wielkiej katastrofie, o takich pakunkach, które pozwolą obywatelom sobie przetrwać, kiedy coś się stanie.
No i się dzieje. Nie jest to przypadkowe wydarzenie i bynajmniej nie chodzi o coś, co moim zdaniem było głównym konikiem uwagi, bo wszyscy wyczekiwali jakiejś katastrofy w sensie stanu wojennego, że będzie wojna domowa i tak dalej. To jest umysł człowieka, który ma troszkę choroby psychicznej w sobie. On zawsze szuka wojny, zawsze szuka katastrofy, zawsze generalnie będzie partycypował w czymś, co jest po prostu wielkim zniszczeniem i nigdy nie przyjdzie mu do głowy, że jest coś poza jego agresją, że jest coś więcej. Że nie wszyscy trzymają, że tak powiem, ręce w majtkach i wiecznie tam tymi palcami grzebią, że niektórzy, że tak powiem, wyskakują troszeczkę ponad. I to nie jest związane ani z intelektem, ani z mądrością, ani z żadnymi specjalnymi cechami, z którymi się trzeba urodzić, tylko jest związane z dostępem do informacji. Do informacji, do której przeciętny obywatel dostępu nie ma. Nie mamy dostępu do informacji z takich strategicznych wojskowych satelitów geostacjonarnych, które robią nie wiadomo co. Wiemy, że mają taki sprzęt laboratoryjny na pokładzie. W sensie robienia różnych odczytów, sprawdzania tego, co jest pod ziemią, na Ziemi i w wielu innych miejscach.
To głowa mała. Wiemy, że to wszystko jest. Nie ma żadnych problemów, żeby zlokalizować jakikolwiek okręt podwodny na świecie. Wszystkie się doskonale widzą. Wiemy, że przynajmniej tu, w Anglii można zlokalizować ptaszka, który ma, i wcale nie żartuję, około trzech do czterech centymetrów wielkości. Taki mały ptaszek jest już widziany na radarze. I ten ptaszek nie ma żadnej metalowej obrączki. On ma tylko kośćki, kawałek mięśni, piórek i krwi. Nic więcej. I on jest widoczny na radarze RAF-u.
Taki sprzęt tutaj mają. To co dopiero taki bardziej zaawansowany. No więc mają zaawansowane dane, bo taki jest wniosek. Mają coś, czego my nie mamy, czyli mają troszkę więcej informacji. I ci ludzie, którzy posiadają więcej informacji, właściwie wygląda na to, odgrywają troszeczkę taką rolę przed nami, strasząc nas wielką katastrofą globalną, terrorystami i wszystkimi tymi rzeczami, a tak naprawdę po cichu robią coś zupełnie innego. Po cichu przygotowują się na coś, co nieubłaganie nadchodzi. To coś, co nieubłaganie nadchodzi, to jest wielka zmiana na świecie. A newsy są takie dosyć, że tak powiem, ciekawe, bo taki news prosto z Yellowstone na temat superwulkanu, który się tam znajduje, który był ostatni raz aktywny 640 000 lat temu. Taki superwulkan i ostatni raz taka normalna aktywność tego wulkanu była jakaś 200 lat temu i właściwie od 200 lat, mam tu artykuł przed oczami, była tak zwana wulkaniczna zima. I nic się nie działo.
Absolutnie nic. I nagle ten wielki wulkan, prawulkan Yellowstone, odżył. I to nie jest jeden z tych wielkich wulkanów, który aktualnie odżył. Odżyło ich parę. Tu nie będę nikogo straszył, ale się dzieje, się naprawdę dzieje dosyć konkretnie. I odżył na tyle, że zrobiono coś takiego, że zarządzono ewakuację. Przynajmniej wszyscy eksperci tak oficjalnie twierdzą, że to w ogóle nie ma dyskusji na ten temat, że to jest klasyczna sytuacja, że trzeba wycofać wszystkich ludzi. Teraz właśnie trwa akcja monitoringu tego wulkanu i ze względów bezpieczeństwa ewakuuje się ludzi z Parku Narodowego Yellowstone oraz obszarów, które z nim graniczą, żeby zapobiec potencjalnym niebezpieczeństwom. To prevent any potential casualties. Czy jakoś tak.
Nie będę więcej tłumaczył z angielskiego, zostawię już ten angielski. W każdym razie chodzi mi o ten główny wątek katastrofy. Wiadomo, że katastrofa była. Wiadomo, że różne rzeczy się działy na Ziemi. Wiadomo, że to nie po raz pierwszy. Oczywiście niektórzy twierdzą, że to nie po raz pierwszy, ale przy okazji wychodzi dokładnie news na kontrę. Bardzo ciekawy news prosto z Jordanii, z miejsca, które się nazywa Petra, a mianowicie specjalne radary, zdjęcia satelitarne odnalazły bardzo ciekawą rzecz dookoła właśnie Petry. Nie wiemy, co to jest. Jest to takie potężne plato, czyli taka płyta potężna jak w Gizie ta, na której stoją piramidy. Takie potężne coś płaskie, kwadratowe.
Widać to na zdjęciach satelitarnych. Ma to wielkość kilku takich stadionów futbolowych. Jest to potężna historia, taka konkretna i wygląda na to, że na dole pod tym są jakieś podziemia. Są oczywiście legendy mówiące o tym, że jest na świecie kilka tak zwanych bibliotek. Bibliotek, które trzymają wszystkie tajemnice przeszłości, takie konkretne tajemnice przeszłości. W sensie skąd pochodzimy, jak się tu sprowadziliśmy, kim w ogóle jesteśmy, jak wyglądała historia tej planety i tak dalej. Wszystkie te najbardziej intrygujące zakamarki naszej historii, na które nie znamy aktualnie odpowiedzi, ponieważ współczesna cywilizacja twierdzi, że pochodzimy od małpy i powstaliśmy na drodze ewolucji. I rzymska cywilizacja jest jedyną cywilizacją, a wcześniej byliśmy głupkami, którzy biegali w skórach i tylko przez przypadek tym głupkom udało się zbudować piramidy. A w ogóle piramidy nie istnieją i zbudowali je faraoni. Podobne historie.
W każdym razie są legendy o kilku bibliotekach i typuje się kilka miejsc. Oczywiście jak zwykle na każdym kontynencie każdy chwali swoje miejsca, bo to wiadomo, że każda sroka swój ogon chwali. Tak jak oczywiście są niesamowite legendy o czakramie krakowskim i tak dalej. Tak się akurat składa, że tylko linia Wilcza przechodzi, zdaje się przez czakram krakowski, a linia Wilcza została wymyślona przez kolegę z Polski. I to troszeczkę tak: kolega sobie wymyślił linię, której w Polsce nie ma. Żeby nie było, że jest tak prowincjonalnie, także dorobiono troszkę historię do czegoś, co nie istniało. Przynajmniej ja nigdzie nie znalazłem potwierdzenia tej historii. To się zaczęło od jednego dżentelmena, który postanowił, że w Polsce też będą takie linie jak w Anglii, że on zrobi dokładnie to samo co w Anglii. Taka metoda kopiowania przebojów troszkę. To tak jak w Polsce w latach 80., 70.
Ktoś usłyszał jakąś płytę na Zachodzie, bo grał tam w restauracji do kotleta. Przyjechał do Polski, nagrał wielki hit. Po latach ktoś nagle skumał: „Kurczę, przecież taki sam hit był gdzieś w Ameryce”. I tak podobnie od słowa do słowa generalnie powstały linie Wilka w Polsce i inne takie rzeczy. Ale oprócz tych linii Wilka w Polsce jest kawałek wiedzy na temat właśnie tych linii gomancyjnych, bo to nie jest kwestia jakichś tam egzotycznych kosmicznych historii, tylko te linie naprawdę istnieją i jest ich w paru miejscach naprawdę pod dostatkiem. Jedna z takich słynniejszych historii to jest na przykład Bimini Road na Bahamas. To jest taka droga, która zapadła się pod wodę jakieś około 12 tysięcy lat temu. Potężny taki trakt, można powiedzieć, bo to nawet nie jest droga. To chyba bardziej sześciopasmowa autostrada, która jest wybudowana z gigantycznych, konkretnych skał, która się po prostu zapadła w morze. I znaleziono ślady właśnie takich potężnych budynków, które znajdują się prawdopodobnie w jakimś podziemiach.
Nie wiadomo czego. Generalnie jest to potężne, duże. Jest to massive man-made stone platform schowana pod powierzchnią piasku. Właściwie niektórzy twierdzą, że jakieś 2000 lat temu była jeszcze znana jako Nabatanes czy jakoś tak. Gdzieś ktoś o tym coś wspominał. Zresztą posłużyło to jako inspiracja do słynnego filmu „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”, gdzie cała główna akcja, gdzie wybiega z budynku, dzieje się dokładnie w tym miejscu. To jest właśnie Petra. Takie ładne budyneczki. Wchodzi i później wybiega już i wszystko się za nim zawala. To jest troszkę tak jak z armią amerykańską, która postanowiła odwiedzić Irak i po jej odwiedzinach wszystkie zabytki się zawaliły w Iraku od testowania na nich amunicji.
W każdym razie wracając do naszej Petry, okazuje się, że są tam potężne podziemia. Przynajmniej taka jest jedna z wielu koncepcji. Ja skleiłem się z tą koncepcją na dzisiaj i nie jest to jakaś oryginalna koncepcja, bo mowa jest o kilku bibliotekach. Jedna znajduje się gdzieś w Nepalu i jest podejrzenie, że jedna znajduje się na przykład gdzieś w Japonii czy w Chinach, schowana oprócz tego, że w Nepalu. Kolejna w Egipcie. W Egipcie w ogóle są typowane dwa miejsca, a ostatnio doszło trzecie miejsce, bo zrobiono zdjęcia satelitarne pewnego sprytnego miejsca, które się znajduje już właściwie na Saharze, tam gdzie są Beduini. Miejsce, które zostało uznane swego czasu za kompletnie niezamieszkałe przez nikogo. Pewnego razu okazało się, że nie do końca jest takie niezamieszkałe. Znaleziono tam rysunki naskalne, a na rysunkach naskalnych są narysowani ludzie pływający w rzece, tropikalne rośliny, zwierzaki i wygląda na to, jakby wcześniej tam był busz. Piękne jeziora, stawy i w ogóle tak relaksacyjnie, zupełnie nieprzypominające pustyni.
I znaleziono właśnie gdzieś w tej okolicy dodatkowo ślad potężnych podziemi, które się ciągną w nieskończoność. Nie wiem, jak są duże, bo to są takie informacje, które docierają tak troszkę z pogranicza. Bo tak: część archeologów tam jedzie, robi badania, odkrywają coś, publikują te informacje, próbując złapać pozwolenie na dalsze badania. I właściwie często dokładnie na tych pierwszych informacjach ślad się kończy, bo okazuje się, że kiedy władze, możni tego świata dowiadują się, że ktoś z nas może się dowiedzieć czegoś więcej o naszej własnej przeszłości, automatycznie jest spuszczany na to szlaban i nikt nie chce nam udostępnić tej wiedzy. Podobnie jest z historią w owym miejscu o nazwie Petra, ponieważ tam od samego początku krążą legendy o potężnych podziemiach, które znajdują się w tych skałach. To jest takie miasto wykute w skałach. Dawniej się mówiło, że zostało wykute przez Rzymian i że nawet architektura na to wskazuje i tak dalej, i że to jest taki styl romański, że używany przez Beduinów i że to takie miasto, które powstało na szlaku handlowym i tak dalej. Tak, wszystko się zgadza, gdyby nie to, że właśnie nic się nie zgadza, bo miasto leży dosłownie pośrodku pustyni i właściwie nie ma sensu prowadzenia szlaku handlowego przez to miejsce, bo nie ma żadnego sensu. Dookoła są inne miejsca, którymi o wiele łatwiej się przedostaniesz. To jest takie miejsce, które znajduje się w Jordanii i jeżeli się przyjrzysz mapie płyt tektonicznych, bo cały czas dzisiaj jesteśmy w temacie katastrofy, jak zwykle.
Katastroficzne lato, piękne, gorące, katastroficzne lato. I jeżeli się przyjrzysz uważnie strukturze ziemi, znaczy płyt tektonicznych pod spodem, to jeżeli masz Zatokę Sueską, a obok masz Morze Martwe. Chyba wiesz, o co mi chodzi. I później lecisz sobie do góry przez Izrael. Izrael graniczy z Jordanią. Miejsce, o którym mowa, znajduje się w Jordanii. Znajduje się w takim wąwozie i ten wąwóz znajduje się, można powiedzieć, po drugiej stronie granicy z Izraelem. Ale ta granica przebiega w bardzo specyficznym miejscu, bo cała granica znajduje się w potężnym prawąwozie po czymś, po dużej wodzie. Jest jeden zbiornik z wodą i drugi zbiornik z wodą na górze. I wszyscy geolodzy jak jeden mąż i wszystkie ślady w ogóle geologiczne i tak dalej.
Nawet wpiszę troszkę detali, żeby ci podać. I wszyscy doskonale wiedzą, badając te, że tak powiem, wykopaliska archeologiczne i nie tylko archeologiczne, po prostu grzebiąc w ziemi, że to miejsce dawniej było zalane wodą, że tak zwane Morze Martwe było połączone bezpośrednio z tak zwaną Zatoką Akab, która bezpośrednio wchodziła do... Jak się nazywa? Zatoka Arabska. Tak, dokładnie. Morze Arabskie. Co ja mówię? Do Czerwonego Morza. Przepraszam bardzo. Zawsze muszę coś pomylić.
Do Czerwonego Morza. I że właściwie ta część, którą dzisiaj nazywamy... Właściwie co tam się znajduje? Emiraty, Egipt, to właściwie Egipt graniczący z Izraelem. Dokładnie to miejsce dawniej było zwyczajnie wyspą. I wygląda na to, że jeżeli cokolwiek się stanie, to właśnie stanie się w tamtym miejscu, bo tamtędy przebiega uskok tektoniczny. I położenie miasta Petra nie jest wcale przypadkowe, bo jeżeli spojrzysz na mapę, to od razu zauważysz, że właściwie kompleks nigdy nie był budowany na pustyni. Kompleks tak naprawdę był budowany na brzegu prawdopodobnie potężnego akwenu morskiego i to prawdopodobnie ze słoną wodą. Ślady tego słonego morza zostały, bo jeżeli sobie, że tak powiem, ruszysz na mapie troszeczkę wyżej, to masz coś takiego jak Morze Martwe i w Morzu Martwym jest dużo soli. Masz dużo takich historii po drodze.
I to wszystko się znajduje mniej więcej na granicy pomiędzy Izraelem a Jordanią. Ciekawe miejsce, bardzo egzotyczne, zabytki nieprzeciętne i właściwie nikt nie chce sprawdzić, co to jest. Oficjalna fama, tak jak wspomniałem, mówi o tym, że to właściwie taki okres aleksandryjski, gdzieś ten deseń, że to generalnie Rzymianie za to odpowiadali. I z daleka, jak tak się przyglądasz tym zdjęciom, to rzeczywiście wygląda podobnie do rzymskiej architektury. Ale dowcip polega na tym, że to nie jest właściwie rzymska architektura, bo Rzymianie jako tacy właściwie nie wymyślili nic specjalnego w architekturze. Wiem, że teraz niektórzy pewnie powieszą na mnie kilka psów. Ty, zostaw to zwierzę. Idź się powieś sam, panie architekt. Ale prawda jest taka, że właściwie cała rzymska architektura była niczym innym, jak właściwie cała ich kultura. Była nieudanym zapożyczeniem wszystkich możliwych elementów zewsząd.
Słynna historia z budowaniem jednego z Koloseum w Rzymie ku czci jednego z cesarzy. Zapomniałem nazwiska którego. W każdym razie jeden z kolesi, który przybył do Egiptu i stwierdził, że strasznie mu się podobają te duże cokoły i że on sobie przywiezie do Rzymu dwa takie cokoły, bo po prostu tak mu się chce. I te cokoły trafiły do Rzymu, a on jeszcze wpadł na pomysł, że wmuruje w bazylikę, jakiś tam swój budynek i tak dalej, jeden z tych cokołów. I oficjalnie, przynajmniej takie jest oficjalne podejście, które później legło w gruzach, jest takie, że wpierw wybudowano budynek, ale źle oszacowano wielkość kolumny. Okazało się, że kolumna jest za wysoka czy za niska i ona stoi taka troszeczkę niedopasowana, bo się wymiary nie zgadzały. W rzeczywistości było troszeczkę inaczej, bo i budynek wcześniej sobie stał, i kolumna została zrobiona wcześniej, a nie na zamówienie cesarza. Bo oczywiście w opowieści rzymskiej jest tak, że to na zamówienie cesarza Rzymu ta kolumna została przygotowana. Na ten rozmiar, ale nie została przygotowana na ten rozmiar. Wszystkie budynki już stały wcześniej, a on po prostu buchnął sobie coś, przywiózł, powiedział: „Specjalnie dla mnie zrobili, specjalnie dla mnie”.
To troszeczkę tak, jakbyś sobie coś przywiózł z zamorskiego kraju i następnie sprzedawał wszystkim kit i przywiózł sobie na przykład taki kubek z McDonalda, z Ameryki i sprzedawał wszystkim opowieść w Polsce, że specjalnie dla mnie ten kubek zrobili, specjalnie dla mnie. Jedyny, unikatowy. Dali mi go w prezencie. A ty jeszcze załajumałeś ten kubek albo coś w tym stylu. W każdym razie podobnie wygląda tutaj z architekturą. Okazuje się, że budynki w Petrze właściwie reprezentują ten pierwotny styl architektoniczny, który jest jeszcze spotykany w Aleksandrii, w Egipcie, w kilku innych miejscach. Ten styl architektoniczny ma kilka bardzo ciekawych elementów, kilka tak budzących dużo pytań elementów, że się w głowie nie mieści. Pierwszy element to są oczywiście te najstarsze, można powiedzieć prawie że neolityczne elementy, czyli różne patterny na budynkach, wzorki, które wyglądają dokładnie tak samo jak wzorki, które znajdują się w Ameryce Południowej. Samo to, że miasto jest wybudowane, wyrzeźbione w skale jest w ogóle fenomenalne. Ktoś musiał to zrobić.
Oczywiście można powiedzieć, że to miękka skała i piaskowiec, ale skala tego budynku jest potężna. O ile jeżeli się przyglądasz na rzymskie budowle, to są w porównaniu jak pudełko zapałek do ciężarówki, można powiedzieć troszeczkę w ten sposób. Rzymianie nigdy nie osiągnęli ani takiej precyzji, ani takiego mistrzostwa w swojej architekturze, ani takich możliwości technologicznych, żeby robić w ogóle takie rzeczy. Zresztą w tamtejszych czasach Petra znajdowała się na środku pustyni. Teraz sobie wyobraź, że musisz karawaną dostarczyć wszystko na środek pustyni. Tam nie ma nic. To jest środek pustyni. W dzisiejszych czasach wsiadasz na wielbłąda, żartuję sobie, elektrycznego wielbłąda albo spalinowego wielbłąda, albo jakiegoś innego mechanicznego wielbłąda i jesteś na miejscu i możesz sobie pozwiedzać wszystko dookoła. Natomiast normalnie w tamtych czasach karawana zajęłaby nie wiadomo ile. Zawiałaby jakaś piaszczysta burza, opóźniłaby podróż o pół tygodnia.
Normalne. Budynek się datuje, wiesz po czym? Po posadzkach. Ponieważ przybyli tam Rzymianie, montowali swoje posadzki i ktoś tam z Europy przyjechał i stwierdził, że będzie badał wiek tego budynku. Stwierdził, że skoro posadzki są rzymskie, to budynek musi być rzymski, ewentualnie gipsrorzymski, wybudowany przez pasterzy, którzy po prostu mieszkali na szlaku handlowym. Nie za bardzo, tak mi się wydaje. I tam właśnie są schowane zejścia do podziemi i nawet nie tyle, że specjalnie schowane. Po prostu widać te wejścia do podziemi. One są oczywiście zagrodzone dla turystów. Nie możesz tam wejść.
Nie było tam robionych żadnych wykopalisk archeologicznych. Jordania jest takim krajem dosyć egzotycznym w sensie CIA i wiele innych różnych ciekawych sił na świecie używa tego kraju do szkolenia w nim terrorystów. Jest taki nie wiadomo, w którą stronę, nie wiadomo, o co chodzi, a jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pralkę brudnych pieniędzy. Tam czasami znikają ładunki z bronią i tak dalej, dzieją się różne rzeczy. Gdzieś to trzeba przewalać wszystkie te transporty. Także Jordania się świetnie nadaje. Amerykanie gdzieś to muszą robić i robią to tam między innymi. Jest to główny powód, dla którego chyba nic innego się tam nie wydarzy, poza oczywiście handlem bronią i tym, że turyści przyjadą i zobaczą to, co jest jeszcze nieogrodzone. W każdym razie miejsce jest zapewne piękne. Nigdy tam nie byłem.
Moi przyjaciele tam byli parę razy. Mówią, że niesamowite wrażenie i skala budynku jest potężna. Widziałem zdjęcia z zewnątrz, wewnątrz. Ty też możesz zobaczyć. Jest tego dużo na Google, spokojnie znajdziesz w internecie. W mojej opinii jest to centralnie jedna z bibliotek. Jeżeli się przyglądasz na konstrukcję pokoi w środku, tych potężnych sal, bo to właściwie nie są pokoje, to są gigantyczne komnaty, to wygląda centralnie jak jedna wielka biblioteka. Jest bardzo ciekawa legenda, bo oczywiście posługujemy się w sumie legendami. Nikt z nas nie jest w tym momencie w stanie sprawdzić, jak tak naprawdę było, ale jest taka legenda z czasów starego Egiptu, starego pierwszego królestwa, jeszcze dawno, dawno temu. Same początki, że po wielkiej zagładzie na świecie przetrwała wiedza i wiedza została spisana tak, żeby jej nie stracić ponownie.
Została spisana na zwierzęcych skórach i na tych zwierzęcych skórach parkowała sobie gdzieś tam w dolinie Nilu, nie w delcie Nilu, tak jak wszyscy się spodziewają, Aleksandria i tak dalej, tylko w dolinie, tam, gdzie są świątynie typu Abidos, te najstarsze miejsca. Ktoś w ówczesnych czasach taką bibliotekę zarządził, żeby sporządzić ją na zwierzęcych skórach i że wszystkie te informacje mają przetrwać. W pewnym momencie okazało się, że zmienił się klimat, zmieniły się warunki. Też lata mijają i zwierzęce skóry nie wytrzymują i trzeba przepisać starą wiedzę. Coś tak drastycznie się zmieniło w tak szybki sposób, że właściwie nie było czasu, żeby przeskoczyć na nowe medium w całości. Legenda mówi o tym, że w akcie desperacji stwierdzono, żeby wybrać najważniejsze fragmenty owych starożytnych tekstów i ratując je przed zagładą, wyrzeźbić je na budynkach, które były bibliotekami owej wiedzy. Po prostu wykuć w kamieniu. Stąd się wzięły ponoć najstarsze hieroglify, które znajdują się wszędzie w Egipcie. To jest pamiątka po tym, że wiedza znikała i chciano utrwalić wiedzę dla potomności. Przynajmniej taka jest fama.
Żeby było zabawniej, kilka takich dziwnych, mocno egipskich śladów znaleziono właśnie w okolicach Petry, łącznie z hieroglifami i kilkoma innymi rzeczami. Tutaj można dołączyć taką bardzo egzotyczną sprawę, która się nazywa pismo rongo rongo. Pochodzi z wyspy Rapa Nui, czyli dokładnie z Wyspy Wielkanocnej, bo Rapa Nui to jest oryginalna nazwa. Przynajmniej tak nazywają to mieszkańcy, których tam spotkano. A rongo rongo to jest to tajemnicze pismo, którego nikt do tej pory nie odszyfrował. I z rongo rongo jest jedna zabawna historia. Jeżeli śledzisz losy Zacharija Sitchina, Sumerów i wszystkich tych historii. Słyszałeś na pewno o piśmie sumeryjskim i ty, dziewczyno, też. Są dwa rodzaje sumeryjskiego pisma. Kiedyś o tym opowiadałem, tak że dzisiaj nie będę zanudzał.
Jest stare i nowe. Starego nikt do tej pory nie odszyfrował. Te nowsze, świeższe zostało częściowo odszyfrowane, ale tylko częściowo. Właściwie nikt do dzisiaj nie wie na 100%, jak czytać teksty pisane w tym języku. Potrafimy odczytać tylko fragmenty wyrazów, niektóre zdania i to rzadko kiedy w całości. Stąd się biorą kontrowersje, między innymi z tłumaczenia Zacharija Sitchina, że niektórzy z badaczy uznają te tłumaczenia, a niektórzy twierdzą, że to jest totalnie bullshit, który nie jest nic warty i że Zacharia Sitchin sobie po prostu powymyślał wszystkich tych reptilian, planety i tak dalej. Myślę, że może być tak, że nikt tutaj nie ma racji albo wszyscy mają rację, albo te dwie rzeczy naraz. Już ci tłumaczę, o co chodzi. Zacharia Sitchin mógł mieć rację i mógł przetłumaczyć w miarę poprawnie tekst, ale tak samo jak brytyjska królowa, jak wielu innych ludzi, tak samo jak ty i ja jesteśmy częściowo skażeni myśleniem o naszej cywilizacji, w której dorastaliśmy i pewne konteksty zawsze będą dla nas brzmiały na przykład: bomba atomowa. Będziemy szukali tej bomby atomowej.
Będziemy żyli w świecie, w którym nikt nie zna bomby atomowej poza nami, a my będziemy szukali uniwersytetu, który naucza o bombach atomowych, a tam w ogóle czegoś takiego nie ma. To jest coś, co my chcemy zobaczyć, a co niekoniecznie istnieje. Czasami jest tak, że cokolwiek byśmy nie robili, w pewnej części duplikujemy pewną wiedzę, podajemy dalej, a w pewnej części doklejamy swój własny content do tego wszystkiego, emocjonalnie czy jakoś tak. I cała ta wiedza wędruje już z naszym contentem dalej. Już coś jest tam dodane. Szczególnie w przypadku takich tłumaczeń, a szczególnie w przypadku martwych języków od tysięcy lat, gdzie nikt tak naprawdę nie ma pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Wracając do tego sumeryjskiego. I stary, i nowy sumeryjski. Przepraszam bardzo, ja tu sobie ścichę, popiję herbatę. Pokrzywa.
Rewelacyjna jest. Ja zaparzam pokrzywę. Sorry, że taki off topic, ale taki mój tips na pokrzywę. Poważnie. Zaparz sobie pokrzywę i dopiero pij ją następnego dnia. Niech ona postoi 24 godziny i niech się parzy. A najlepiej jeszcze dasz tam łyżkę miodu albo takiego prawdziwego cukru z trzciny cukrowej, który wyciągnie dodatkowo z niej soki. Doskonała opcja. I następnego dnia, może stać w lodówce nawet, masz zimne, rewelacyjne napoje z tej esencji z pokrzywy. Ja jeszcze dodaję odrobinę mięty do pokrzywy, tak że w ogóle jest rewelacja.
Słuchaj, to może ja sobie popiję tę herbatę. Zatrzymam się na moment w tej opowieści. Puszczę jakąś muzyczkę i zaraz wrócę. To może skończę o tym piśmie, bo tak rozbijam wątku i puszczę jakąś muzyczkę. Z tym pismem jest tak, że jest to pismo klinowe, czyli dosyć specyficzne. Na pewno wiesz, jak wygląda pismo klinowe. Każdy wie, jak wygląda pismo klinowe na świecie. Na pewno w szkole się o tym uczył. I zabawna rzecz: pismo rongorongo znalezione na Wyspie Wielkanocnej jest bardzo podobne do pisma i zarówno starosumeryjskiego, jak i nowosumeryjskiego, a właściwie bliżej starosumeryjskiego, które jest znajdowane właśnie na obszarze Babilonii. Te dziwne, tajemnicze pismo, którego nikt nie jest w stanie odczytać.
I jednego, tego właśnie z Babilonii, i tego właśnie z Pacyfiku, rongorongo. Przy czym dwa wyglądają bardzo podobnie. Jest kilka mis, jest dosyć spora kolekcja ceramiki znaleziona i na Wyspie Wielkanocnej, i znajdowana oczywiście w byłym Babilonie. I to są te potwierdzenia owych spekulacji na ten temat. Pisma są bardzo podobne. Kilku dżentelmenów wzięło się za analizę tych pism i powiem ci szczerze, że znaleźli, metodą porównawczą oczywiście, solidne argumenty na to, że prawdopodobnie jest to dokładnie to samo pismo, ten sam język, być może inny dialekt. Tak to troszkę wygląda. Znaleźli te same słowa prawdopodobnie, bo są te same ciągi wyrazów. Oczywiście one są tłumaczone w tej nowszej wersji sumeryjskiego, ale właściwie nie do końca wszyscy wiemy, o czym ten sumeryjski był. Okej.
Wiemy z tłumaczenia Zacharija Sitchina, że mowa jest o innej planecie, o innym układzie słonecznym, który jest duplikatem naszego Układu Słonecznego. Ciekawa rzecz. I to jest rzecz, której ja przy tym tłumaczeniu Zachariji Sitchina się trzymam. Jest oczywiście dookoła tego masę kontrowersji, bo jest kilku dżentelmenów, którzy są z kolei bardzo mocno wierzącymi chrześcijanami i tłumaczą teksty wczesnochrześcijańskie. I oni znają właśnie to pismo nowosumeryjskie, bo tam kilku dżentelmenów studiuje te stare pisma. Jeden z nich się pokusił o tłumaczenie i nigdzie nie znalazł ani planety Nefelin, ani nic z tych rzeczy, ani tych wszystkich obcych i tak dalej. Ale znalazł bardzo podobne rzeczy. Tylko że oczywiście on już je tłumaczy w zupełnie inny sposób. Teraz jest pytanie, któremu tłumaczeniu wierzyć, czy jednemu, czy drugiemu? Ja myślę, że ani jednemu, bo każdy z nich interpretuje to po swojemu, ale mamy pewne punkty wspólne.
Mamy historię związaną z kosmologią. To, jak to jest interpretowane przez jednego czy drugiego, to już pal licho. Zostawmy interpretacje, przyjrzyjmy się faktom, które mamy dookoła nas, bo interpretować sobie możemy wszystko. Ale podejrzewam, że jeżeli ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby napisać tyle tekstu, to były ku temu jakieś powody. Jeżeli były ku temu jakieś powody, to one dalej są, bo są to historie ponadczasowe. Są to historie, które dotyczą cywilizacji w skali tysiącleci. To nie jest historyjka, którą się przekazuje do następnego pokolenia i możemy zapomnieć, tylko to jest coś, co jest związane z naszym kompleksowym doświadczeniem życia na tej planecie. Nikt by sobie nie zadawał, moim zdaniem, trudu, żeby robić tylko i wyłącznie taką popisówę. Popisówa się później pojawiła. To widzimy takie pomniki stojące wszędzie bohaterów narodowych czy jakoś tak.
Jest masa patriotów na świecie w każdym dowolnym kraju. Szaleństwo sięga zenitu wszędzie. Nikt nie chce pomyśleć o sobie za bardzo w kategoriach istoty kosmicznej i potraktować wszystkie żywe formy życia jako żywe i świadome istoty. Z tym jest największy problem. Najłatwiej jest zostać patriotą, jak zwykle. Pomachać sobie jakąś kolorową szmatą nad głową i spuścić łomot obcemu, bo co on będzie? Bo ja jestem najlepszy. Taka atomizacja ludzi, konkretna. Efekt jest taki, że bardzo łatwo napuścić na siebie jedną grupę ludzi i drugą grupę ludzi i sprzedać im karabiny. Oni będą wierzyli w to, że robią to dla dobra sprawy.
Ktoś pewnego dnia wylądował w tej Petrze i chyba opróżnił te biblioteki. To jest pierwsza koncepcja. Druga koncepcja jest taka, że te biblioteki zostały przeniesione do podziemi i że one tam dalej funkcjonują. Nikt nie chce nas tam wpuścić, bo ślad tej historii, która czeka w tych odmętach, mówi o zupełnie innej cywilizacji. Bez żadnych dzikich skór, bez biegania na bosaka. Może na bosaka tak. Ja w sumie biegam na bosaka, jak tylko się da i to uważam za zdrowe podejście. W każdym razie jest coś mocno na rzeczy. Wiemy o tym. Mamy pismo, mamy architekturę, mamy legendy, które wszędzie są dokładnie takie same.
Przecież te same legendy o tym, że są biblioteki z informacjami o tym, skąd jesteśmy i tak dalej, są i w Ameryce Południowej, i w wielu innych miejscach. Nawet w Australii. Jest taki koncept, że jest w Australii historia z tym związana, ale z Australią w ogóle jest gruba historia, o czym nikt nie chce za bardzo głośno mówić, bo są tam ślady obecności Egipcjan. Jest grobowiec jakiegoś egipskiego księcia, który został i nawet hieroglify są wykute w skale. Poważnie. W jednym z rezerwatów w Australii. Hieroglify po przetłumaczeniu mówią, że w wielkim skrócie jest to książę z Egiptu, który będąc tam w odwiezinach został ukąszony przez węża i tam zmarł. Znajduje się tam jego grób. Są jeszcze inne historie związane z jakimiś rodami z Egiptu. Długa historia.
Nie chcę tutaj wbijać, bo musiałbym zboczyć gdzieś na osobne kierunki. W każdym razie wątek jest taki, że mamy do czynienia z taką kulturą i cywilizacją, która była wszędzie na świecie. Nie ma czegoś takiego jak narodowość. Jest tylko miejsce, gdzie się rodzisz, przychodzisz na świat. Miejsce, które znasz oraz cały świat i cały kosmos, w którym możesz przebywać. Niektórzy mieli prawdopodobnie szansę przebywać w tym kosmosie i przynieśli sobie stamtąd całkiem ciekawą wiedzę. Część tej wiedzy widzimy w tych starych budynkach, bo to wszystko, o czym non stop tu trąbię, jest związane z innym ustawieniem Ziemi, ponieważ wszystkie te budynki, piramidy, Wyspa Wielkanocna, kilka innych rzeczy dookoła wytyczają taką specyficzną oś. Nie przez przypadek wspomniałem o tej historii związanej z Liniami Wilka. Osi energetycznej Ziemi, jak niektórzy to nazywają. Nie do końca są to tylko i wyłącznie osi energetyczne Ziemi.
Myślę, że jest to sprawa związana bardzo mocno z kosmologią. Niewielu ludzi chce poruszać ten temat i badać od tej strony, bo on już wymaga takiego naukowego zaangażowania. Tutaj naprawdę opowieści o różowych jednorożcach z tęczowymi skrzydłami się nie sprawdzają. Tak samo jak wszystkie te historie spod znaku różowego jednorożca związane z płaską Ziemią i tak dalej troszkę się wymykają konkretnie nauce. Nauka jest w stanie zaoferować troszkę więcej na ten temat. Tylko że nic nie chce mówić głośno, bo jest to bardzo kontrowersyjne. Jest związane z alchemiczną tak zwaną wiedzą. Tu trzeba by pozmieniać dużo książek na uniwersytetach. Wszystkie sprawy dookoła rewolucji w informacji, rewolucji w nauce. Dużo ludzi zainwestowało w to, co jest aktualnie, tak że ostatnią rzeczą, którą chcą zrobić w swoim życiu, to stracić wszystko to, w co zainwestowali całe swoje życie.
Tak że na pewno tam ta nowa wiedza nie przejdzie. W każdym razie ślady są i te ślady mówią jasno, wyraźnie, że równik Ziemi był w innym miejscu. Ten grawitacyjny równik. Dzisiaj mamy równik przesunięty troszkę w inne miejsce. Wspominałem swego czasu, chyba tydzień temu, o trzęsieniu ziemi w Nepalu, jak przesunęło całą Ziemię w czasie i przestrzeni, że ruch spinowy Ziemi przyśpieszył. Jedno trzęsienie ziemi w Nepalu, jedno małe trzęsienie ziemi jak na skalę planety to prawie nic, ale tak przyśpieszyło ruch całej planety. Tu się okazuje, że to nie jest trzęsienie ziemi, tylko cały kosmos przyśpieszył, że to jest oddziaływanie spoza tej planety. Tu właściwie można się cofnąć troszkę do tych legend związanych ze starożytnymi czasami. Ja tu wrócę. Będę dzisiaj nawracał troszkę do Petry, bo to bardzo ciekawe miejsce.
Są tam płaskorzeźby na tych wszystkich budyneczkach, które zostały wyrzeźbione na środku pustyni. O ile sam budynek, przynajmniej elementy takie dekoracyjno-ozdobne, liście, bluszcze i tak dalej na tych wszystkich wyrzeźbionych budynkach zostały w miarę całe. Są naprawdę doskonale precyzyjne jak na swój wiek i nic ich nie zniszczyło. To przez zupełny przypadek oczywiście jakoś tak się stało, że wszelkie przedstawienia tak zwane figuratywne, czyli wszelkie ludzkie postacie, których tam było masa, bo widać, zostały ślady po tym, zostały wręcz skute z tych ścian. Wszystkie twarze zostały skute. Widać tylko czasami, że mieliśmy do czynienia z postaciami, które rzeźbiono ze skrzydłami. Widać, że w tych wnękach stały jakieś posągi, bo zostały ślady po mocowaniach tych posągów. Wszystko to zostało pousuwane, jakby ktoś chciał zatrzeć ślady starożytnej cywilizacji tego, że sens życia jest zupełnie inny. Oczywiście oficjalna teoria mówi o tym, że jest to naturalna erozja budynku, bo znajduje się na pustyni. Wieje wiatr.
Wiatr niesie ze sobą piasek. Ten piasek zachowuje się jak papier ścierny i ściera te budyneczki. Ściera, ściera, ściera i tyle z nich zostaje. Fenomen polega na tym, że W jakiś sposób tylko drobne elementy elewacji się starły, a reszta pozostała nienaruszona. Oczywiście nikt na to nie zwraca uwagi, bo jest oficjalna teoria i oczywiście zostajemy przy oficjalnej teorii, żeby nie było zbyt dużo kontrowersji dookoła tematu. Także wszyscy wybierają taką prostą opcję. Nic się nie wydarzyło strasznego, to jest młode i tak dalej. Nikt nie chce zobaczyć w tym tak naprawdę prawdziwego wieku tego budynku i tego, co się właściwie kryje za tym wiekiem, bo za tym wiekiem kryje się inna ekliptyka Ziemi. To jest właśnie związane z ruchem precesyjnym. Było coś takiego, co przepowiadali już starożytni Egipcjanie.
Przynajmniej oni posiadali informację o ruchu precesyjnym Ziemi, o tym obrocie, że Ziemia się nie kręci wokół własnej osi, tak pionowo, jak na jednym patyku, że tak powiem, tylko ten patyk sobie wiruje dookoła. Proszę sobie znaleźć nazwę "ruch precesyjny Ziemi" na Google i sobie sprawdzić, jak to dokładnie wygląda. Jak ktoś ma problem z tym, czy Ziemia jest płaska, czy okrągła, to już w tym momencie się dowie, że właśnie dlatego gwiazdy mu się zmieniają na niebie i dlatego ta Gwiazda Polarna zmienia swoją pozycję. Wtedy zrozumie. To jeszcze pożyje parę lat, popatrzy w niebo przez 30 lat i zobaczy ten ruch na własne oczy. Ten ruch się oczywiście zmienia troszkę szybciej, bo to jest jeden kąt w skali, zdaje się, dokładnie jeden stopień na 72 czy 73 lata. Jakoś tak. To jest ten ruch precesyjny. Musiałbym chyba dokładnie sprawdzić, bo coś mnie moja pamięć zawodzi. Mniejsza o detale.
Chyba każdy z nas wie, gdzie jest wujek Google, który nas szpieguje i można sobie samemu sprawdzić. To nie jest żadna tajemnica. Ja tu nawiążę do tego ruchu precesyjnego, bo tak wszyscy mówią o tym ruchu precesyjnym, a nie każdy wie, dlaczego to jest takie ważne i tak dalej. A ja wiem, dlaczego to jest takie ważne i dlaczego to jest takie rewolucyjne. Mówiłem tydzień temu, powtórzę jeszcze raz, jest dlatego tak rewolucyjne i tak ważne, ponieważ zadaje kłam takiej teorii atomistycznej i teorii Einsteina, że Ziemia jest tylko i wyłącznie ośrodkiem oddziaływań grawitacyjnych wewnątrz Układu Słonecznego. Bo to, że jest coś takiego jak ruch precesyjny Ziemi, świadczy jasno i dobitnie o tym, że mamy w kosmosie brata bliźniaka. Tak jak mówiłem tydzień temu, ten brat bliźniak się do nas zbliża i to jest główny powód, dla którego nasza oś precesyjna się przestawia, całej Ziemi. Jesteśmy jak magnes. Jeden magnes się ustawia w idealnej pozycji do drugiego biegunami. Weźmiesz sobie globus i sobie na globus wbijesz szpilki dokładnie w tych miejscach, w których znajdują się wszystkie te tajemnicze budynki, o których dzisiaj wspomniałem i jeszcze kilka innych, bo kolejne miejsce znajduje się, gdzieś tu mam w książce, Gunung Padang w Indonezji.
Po prostu tyle miejsc. Wszystkie one wskazują zwyczajnie inny biegun Ziemi, jakby równik się przesunął. Ziemia była wychylona troszkę pod innym kątem, inny klimat. Zresztą jak spojrzysz na te starożytne mapy, to jest właśnie ta cała heca z nimi związana, że kartografowie, którzy je kopiowali, właściwie nie mieli pojęcia, co kopiują. A najlepszy numer jest do tej pory taki, że właściwie skopiowali mapy z satelitarną dokładnością, że te mapy zostały zrobione przez kogoś, kto właściwie chyba robił zdjęcia z kosmosu. Nie ma, że boli. Linia brzegowa jest inna. Linia brzegowa jest dokładnie taka, jak przed tym przesunięciem. Po angielsku mówi się taki shift Ziemi, czyli przestawienie się Ziemi, lekkie przesunięcie o trzy stopnie w lewo, nic więcej. Oprócz tego te wszystkie mapy są, jak każda mapa, pozycjonowane w jakimś miejscu.
Gdzieś jest tak zwany punkt zero, z którego wypływają wszystkie statki. Gdzieś jest zawsze Rzym, do którego prowadzą wszelkie drogi. Na starych mapach ten Rzym jest zupełnie gdzie indziej. W sensie bieguny Ziemi w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym miejscu przebiega oficjalny równik. Nie w tym miejscu, w którym przebiega dzisiaj. Zupełnie inaczej to wszystko wygląda. Jeżeli się przyjrzymy właśnie na te wszystkie wykopaliska, na te wszystkie rzeczy, to właściwie mamy do czynienia z bardzo jasnym obrazkiem tego, co prawdopodobnie nas czeka. Oczywiście może nam się to wydawać zbyt prostackie, zbyt proste i mi i tobie takie: "Ale tylko tyle?". Albo coś w ten sposób, ale wygląda jasno i wyraźnie, że z powrotem wracamy do tego punktu, w którym byliśmy chociażby 12 000 lat temu i historia związana z trzęsieniami ziemi i w ogóle tym wszystkim, co się wydarzy, to nie jest kwestia katastrofy globalnej, bo to nie jest katastrofa, wręcz odwrotnie, to jest pobudka. Ziemia wraca do swojego naturalnego ustawienia, bo to jest właśnie owe naturalne ustawienie tej planety.
I widać, jak wszystko się synchronizuje, jak na przykład synchronizuje się Wenus, bo Wenus i każda prawdopodobnie z planet naszego Układu Słonecznego ma swojego brata bliźniaka. W ogóle cały Układ Słoneczny ma swojego brata bliźniaka. To jest tak zwany spin. Jesteśmy w takim podwójnym układzie ponoć. Wielu fizyków to postulowało i to już tak od czasów Alberta Einsteina, że wszelkie anomalie, które znajdują się w naszym Układzie Słonecznym, wynikają nie z jakiejś teorii szaleńca, tylko wynikają z oddziaływań, które są grubo, gdzieś daleko, nie wiadomo skąd i my o nich niezbyt wiele wiemy. Teraz wiemy troszeczkę więcej i jeżeli zaczynamy sobie łączyć to wszystko w jedną całość, szczególnie kawałki tej starożytnej wiedzy, w której ciągle mamy do czynienia z tymi dwoma postaciami Słońca. Tam nigdy nie ma czegoś takiego, że jest jedno Słońce. Fenomen to jest Bizancjum na przykład, które zanim stało się katolickie, zanim ta banda pedofili opanowała Bizancjum i stworzyła tam centrum swojego imperium, niszcząc wszystkie możliwe cywilizacje dookoła. Zanim to się stało w mieście i w ogóle ta kultura, przynajmniej takie słuchy chodzą, wyznawała wiarę w dwa Słońca. Nigdy nie było Coś takiego, że jest jeden Bóg.
Zawsze były dwa słońca. Było dwóch braci, o czym wspominałem. Zawsze, wszędzie, w każdej teologii jest dwóch braci. Rzymianie to podchwycili. Dwóch braci ssących mleko wilczycy. Uratowani przez nią, oczywiście przez tą wilczycę, wychowani przez wilczycę, założyli miasto Rzym. Dokładnie, taka legenda. I wyobraź sobie naprawdę, że ludzie w tę legendę o tym, że tych dwóch braci wychowanych przez wilczycę założyło Rzym, wierzyli przez około tysiąc lat i to mocno wierzyli. Nawet były takie badania archeologiczne wszczynane, żeby znaleźć zwłoki owej wilczycy, zwłoki owych braci i tak dalej. Poważnie!
Naprawdę ludzie w to wierzyli. Nikt tam nie chciał zakładać za bardzo, że tam była zupełnie inna kultura, że to, co my nazywamy Rzymianami, to po prostu motłoch, który przyszedł i splądrował miasto. I właściwie miasto kompletnie podupadło, bo o ile nawet jeszcze gdzieś była jakaś lokalna stara społeczność, która sobie dawała radę, to napływ wariatów z bronią bez żadnych zahamowań zniszczył kompletnie kulturę, która właściwie zbudowała Rzym, bo Rzym nie jest właściwie rzymski. To też jest fenomen. Jest taka rzecz bardzo skutecznie pomijana przez archeologię. Kilku archeologów we Włoszech się na tym wywaliło i zakończyło swoją karierę. Szczególnie jeden taki dżentelmen, który przez przypadek postanowił pokopać troszeczkę głębiej dookoła takiej rzymskiej farmy za Rzymem. No i się okazało, że właściwie wszystko niby okej, ale im głębiej kopie, tym większe te kamienie i właściwie słabo to wygląda na okres rzymski. Nawet słabo to wygląda na okres czasów Aleksandrii. Nawet w ogóle za bardzo ciężko to nazwać jakkolwiek.
To stwarza zwyczajnie problemy. Okazało się, że są komory, jakieś neolityczne konstrukcje, podziemia. Wszystko to przestało pasować do układanki, bo jeszcze na dodatek okazało się po analizie materiału, z którego jest to zrobione, że właściwie nie jest to lita skała. W sensie ktoś ociosał skałę, tylko jest to beton. A oficjalnie twierdzono, że beton zaczyna się od czasów rzymskich. Tam oczywiście się postuluje, że może gdzieś tam przez przypadek w kilku kulturach ktoś wymyślił kawałek betonu i go zrobił i dlatego gdzieś go znaleźliśmy, ale właściwie to wszystko. I normalnie przypisuje się to Rzymianom. Tu się okazuje, że właściwie mamy do czynienia z kulturą, która przyszła na gotowe. Wiemy doskonale, że duża część akweduktów, znamienita, istniała już wcześniej przed Rzymianami. Rzymianie tylko używali akweduktów.
To, kto zbudował właściwie tak zwany Rzym, właściwie pozostaje poniekąd zagadką. Oficjalnie mówi się, że Fenicjanie, Dakowie. Jest kilka różnych opcji. Oczywiście są też legendy o Prasłowianach i tak dalej, ale z tymi legendami o Prasłowianach jest jeden problem, że wszyscy, którzy powtarzają tę legendę o Prasłowianach, twierdzą, że właściwie wszystko na świecie, wszystko na całej planecie pochodzi od Prasłowian i że w ogóle Prasłowianie na pewno polecieli też na Marsa albo polecą na Marsa. Po prostu wszystko jest prasłowiańskie. Nie ma już aborygenów, nie ma Australii, nie ma Ameryki Południowej, nie ma Ameryki Północnej, nie ma nikogo, są tylko Prasłowianie wszędzie i Prasłowianie dali życie całej cywilizacji. Ale to tak jak w Niemczech. W Niemczech nazistowskich było tak, że Germani i Pragerianie dali życie całej cywilizacji. To zawsze jest taka, że tak powiem, narodowa jazda. Takie skręcenie troszeczkę w głowie, a to nazywam zwyczajnie po prostu chorobą psychiczną i tyle.
Anyway, jakoś tak wygadałem o tych wszystkich tajemniczych śladach i zaraz wracam do tych moich różnych szalonych konkluzji, bo właściwie mam jedną taką główną konkluzję, która się ciągnie za mną od jakiegoś czasu, związaną właśnie z tym, co to za tajemnica, co to za zagadka się kryje właśnie za tymi wszystkimi budynkami, za tym kosmicznym ustawieniem Ziemi, za tym, że wszelkie elity dążą do tego, żeby odizolować nas od informacji na ten temat. Powiem nawet, że teraz wiedzą, że idzie wielka zmiana, to nawet teraz właściwie nie robią nic, poza tym, że sami są przygotowani. Tam coraz częściej już słabo nerwy wytrzymują, czyli coraz częściej komuś się wymsknie gdzieś kątem, że coś się dzieje, że coś się kręci, że nie będzie najlepiej, że trzeba się ewakuować, trzeba mieć jakiś zestaw do przetrwania albo coś w tym stylu. Już tak coraz częściej. I nie tylko, tak jak zauważyłeś, głowy koronowane, bo i też prezydenci kraju pod tytułem Myszka Miki też robią dokładnie takie same historie, że też nagle się wygadują. Widać takie ruchy i to takie mocne ruchy. Ja miałem opowieści teraz tutaj z Brazylii, co się dzieje, że tak powiem, w pięknym kraju o nazwie Brazylia, że jest taki syf, że się w głowie nie mieści, bo nam się to sprzedaje jako piękny obrazek, ale tam na miejscu jest po prostu masakra. Tam jakaś frakcja chrześcijańsko-katolicka opanowała władzę i taka mocno sklejona z Watykanem i wygląda na to, że Watykan sobie, że tak powiem, robi miękkie lądowanie na starość. Sobie szykuje chyba miejsce w Brazylii, żeby z kolei tam się wybrać. Ci z Izraela, zdaje się, planują wybrać się do Europy, jak im się troszkę to Morze Martwe rozejdzie i się okaże, że nie wszyscy są mesjaszami i mogą chodzić po wodzie, to gdzieś będą musieli mieszkać.
Także chyba po to sobie zrobili wojnę na Ukrainie. Ale to są takie, że tak powiem, płytkie sprawy. Sprawy związane z naprawdę prostactwem, bo to tylko punkt widzenia szaleńca, któremu się wydaje, że jego bankomat będzie działał zawsze, że wszyscy chcą uprawiać z nim tą zabawę, że kiedy coś się zatrzęsie, to ja wykorzystam wolną chwilę po tym, jak opadnie kurz, po to, żeby budować z nim po raz kolejny imperium Romana. Mu się naprawdę wydaje, że tylko na tym to polega. Ja myślę, że ci kogoś sobie nie zdają sprawy, że znakomita część z nas, jeżeli już coś robi dla tego systemu, to tylko dlatego, że jesteśmy zmuszeni i że pierwszy moment, kiedy będziemy, że tak powiem, wolni od tego, to będzie moment, kiedy wszyscy uciekniemy do lasu. Z dala od tego wszystkiego. To będzie dokładnie ten sam moment, który się wydarzył w Ameryce, kiedy przylecieli, przypłynęli. Nie przylecieli, co ja mówię, przylecieli. Wtedy oficjalnie samoloty nie działały i nie było czegoś takiego. Kiedy przypłynęli do Ameryki pierwsi osadnicy, którzy szybko uciekali z fortów i biegli do Indian, bo z Indianami się fajnie mieszkało i było więcej sensu niż z tymi wariatami, którzy przyjechali tam z ołowiem.
No właśnie. Ale zanim opowiem o tej swojej grubej historii, która ciągle tu wietrze gdzieś tam po kątach, to chciałem puścić jakąś muzykę. Ale dzwoni telefon, także odbiorę telefon i dzwoni Michał. Halo, halo, halo, halo, Michale.
[01:07:34] - O witam, witaj.
[01:07:35] - Witam serdecznie.
[01:07:36] - Witam, kapitanie. Strasznie głośno.
[01:07:40] - Ja drówko.
[01:07:41] - Przyciszę sobie. Bardzo dobrze u ciebie. Jak tam ze zdrowiem?
[01:07:43] - Doskonale, człowieku. Doskonale.
[01:07:46] - Doskonale. To się cieszę. Świetnie, świetnie. Jeszcze jestem w Dreźnie. Tutaj. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy, oczywiście z Niemiec.
[01:07:54] - Piękne miasto.
[01:07:56] - Piękne miasto. Tak uważasz?
[01:07:58] - Było kiedyś . Nie, po zbombardowaniu zostało troszkę nieodbudowane, ale jest kilka ładnych zabytków w Dreźnie.
[01:08:04] - Jest, ale wszystkie zostały odbudowane, zabytki przez-
[01:08:08] - Aliantów
[01:08:08] - ... komunistyczne władze, można powiedzieć.
[01:08:10] - Tak, tak. Ogrody są takie zamkowe, tam pałacowe, ładne, z fontannami. No ale zostawmy uroki turystyczne Drezna. Myślę, że każdy ma dostęp do folderu o Dreźnie w postaci Google'a, także każdy może sobie sprawdzić, jak wygląda to miasto.
[01:08:25] - Tak, no mi się jakoś niespecjalnie podoba, ale to jest kwestia gustów, więc każdy sobie tam to oceni. Ale nie dlatego jestem tutaj w Dreźnie, żeby podziwiać zabytki czy miasto, ale jak co roku spotyka się grupa Bilderberg. Tym razem właśnie spotyka się w Dreźnie od dziewiątego do dwunastego czerwca, czyli jeszcze do jutra włącznie. Czy właściwie dzisiaj, bo już mamy godzinę dwunastą czasu niemieckiego. Nie wiem, czy taki jest czas niemiecki obecny .
[01:08:58] - Chyba za długo jesteś już w Niemczech. Już piwo niemieckie, czas niemiecki. Ja. Danke.
[01:09:05] - Danke schön.
[01:09:06] - Bitte.
[01:09:09] - Także no, cały dzień, od, można powiedzieć środy, od czwartku. Od czwartku całe dnie po prostu siedzę, łapię Bilderbergów gdzieś.
[01:09:21] - No bałem się, że chyba ich tam za bardzo nie złapiesz. Przecież to chyba oni też nie chcą dać się złapać. Poza tym, że są-
[01:09:25] - Właśnie nie, właśnie w tym roku, w tym roku bardzo łatwo było i bardzo dużo. Nawet sam złapałem kilku. Wygoniłem, że tak powiem. Wygoniłem do hotelu z powrotem, bo się przestraszyli. Nie wiem dlaczego, bo tylko tam-
[01:09:39] - Znaczy co? Nie pozwoliłeś im wypić kawy, czyli nie pozwoliłeś im wypić kawy. Robią zdjęcie, tak zmieszali, że zostawili tą kawę w restauracji i pobiegli do hotelu.
[01:09:48] - Nie. Jeden, jeden akurat joggingował i coś się przestraszył, że nie wiem, że... No dziwne, bo raczej to oni są psychopatami, a my jesteśmy normalnymi ludźmi. Przynajmniej wiemy o tym. No i się jakoś, jakoś zawrócił szybko. A druga osoba, którą... Znaczy nie, no więcej, więcej tych Bilderbergów spotkałem, ale tak wiesz, tête-à-tête można powiedzieć. No, nie tête-à-tête, nie spotkanie.
[01:10:13] - No rozumiem, że nie udało się umówić na kawę.
[01:10:15] - Ale takie wiesz, no że musiał jakoś się odnieść, że spojrzał na mnie, musiał się coś odnieść, powiedzieć. Oczywiście nic. Cisza. Zadajesz im pytania, pytasz się o cokolwiek. Jest cisza kompletna.
[01:10:26] - Słuchaj, czy zapytałeś, przepraszam bardzo, o katastrofę? Co się szykuje?
[01:10:34] - Tak, ale nic nie odpowiedzieli. No to wiesz. Tylko zauważyłem, że wyczułem u jednego takiego wyższego globalisty, czyli-
[01:10:43] - Pytałeś się o Keshe? Trzeba było się spytać o Keshe, bo oni strasznie teraz się boją. Strasznie sikają po nogach.
[01:10:49] - Zapytać o Keshe, bo możesz zadać jedno pytanie maksymalnie. Oni szybko uciekają i tak, i tak nie dostaniesz odpowiedzi. I tak, i tak tylko możesz zobaczyć reakcję jego na danego, danego człowieka. No ja zapytałem się o wojnę właśnie, czy, czy w tym roku planują kolejną wojnę, czy właśnie planują kolaps. No i-- ale nic, nie było reakcji. Po prostu tylko taka, takie szybsze przyspieszenie kroku i pójście szybciej, prawda, do hotelu. Więc no reakcje, reakcje, reakcje żadne, niestety.
[01:11:20] - Myślę, że są mocno przerażeni. Ich cały świat właśnie sypie się w kawałki, bo właściwie odliczają, odliczają sobie tylko tak, wiesz, godzinki.
[01:11:30] - Może być. Coś w tym może być ze względu na to, że w tym roku zaczęli gadać. To znaczy akurat nie ze mną, ale i to, bo to trzeba odpowiedniego Bilderberga złapać. To znaczy, jak złapiesz takiego, wiesz, twardogłowego, no to nie będzie z tobą gadał. Ale jak złapiesz na przykład Petera Thiela, który był złapany, to jest współzałożyciel PayPala, taki inwestor, taki no, on się uważa za libertarianina, ale tak naprawdę-
[01:11:52] - No jakoś ma dostęp do takich danych, że wie więcej. Wie dużo o kosmosie, wie o kilku rzeczach, o których normalnie obywatele teoretycznie nie wiedzą. No ale szczęśliwie ja też wiem o tych rzeczach, także tutaj nie zaskoczy mnie kolega specjalnie.
[01:12:06] - No i on wiesz, trochę powiedział. Znaczy się speszył, bo też za nim tam chodzili Luke Rudkowski szczególnie i Luke'owi, no po prostu, no jak zwykle Luke Rudkowski bardzo dużo różnych pytań, wiesz, jak z karabinu maszynowego do nich wywala. No i w końcu się zatrzymał i powiedział: „Okej, dajcie mi spokój, dam wam kilka sentencji, powiem, co chcę powiedzieć i dajcie mi potem spokój". No i się zgodzili ci dziennikarze. No i powiedział coś takiego, że porównał nas, czyli dziennikarzy, którzy, dziennikarzy, którzy relacjonują właśnie te obrady Bilderberga dwa tysiące szesnaście, Grupy Bilderberg w dwa tysiące szesnastym roku tutaj w Dreźnie określił, że to są Stasi, że jesteśmy jak Stasi, że ich prywatność łamiemy i tak dalej. To jest tak, tak odwrócenie rzeczywistości.
[01:12:58] - Nie, słuchaj, to jest normalne. Nie ma co się burzyć. Francuska królowa na tarasie, kiedy powiedziano jej o tym, że, że w Paryżu zaczęła się rewolucja Ona się tak spojrzała ponoć na człowieka i spytała się: „A przeciwko czemu ci ludzie protestują?”. Na co usłyszała odpowiedź, że nie mają co jeść, nie mają chleba. Na co ona odpowiedziała: „To niech jedzą ciastka, skoro nie mają chleba”. To jest dokładnie w ten sposób.
[01:13:23] - Ten sam typ. Ale rozumiesz, to jest inteligentny człowiek.
[01:13:27] - To nie jest inteligentny człowiek.
[01:13:29] - Jest. Szachami był jednym z lepszych szachistów.
[01:13:32] - Proszę pana, to nie jest inteligencja. To jest po prostu dobra pamięć i uczenie się na pamięć, nic więcej.
[01:13:39] - Filozofię kończył.
[01:13:40] - Co z tego? Słuchaj, Michał, jeżeli partycypujesz w biznesie, który jest oparty na ludobójstwie, to znaczy, że jesteś idiotą, a nie inteligentnym człowiekiem i na tym się kończy cały-
[01:13:51] - Nie jesteś mądrym człowiekiem, ale inteligentny możesz być. Ci globaliści, nie można powiedzieć, że nie są inteligentni. Są inteligentni, ale nie są mądrzy, może tak.
[01:13:57] - Myślę, że przeceniamy mocno walory intelektualne tych ludzi i to tak delikatnie mówiąc. Mocno to chyba za mało powiedziane. Myślę, że są kretynami. Coraz częściej to do mnie dociera.
[01:14:08] - On próbuje sprzedać jakąś bzdurę totalną. On też brał udział, Peter Thiel między innymi, a także Alex Karp, który jest szefem firmy Palantir, która partycypuje w zbieraniu danych, szpiegowaniu wszystkich internautów, współpracuje z CIA w programie Prism. Ta firma Palantir jest takim rozszerzeniem CIA w ogóle. I tych dwóch panów było oczywiście na Bilderberg: Alex Karp i Peter Thiel. I ten Peter Thiel powiedział, że my jesteśmy jak Stasi, a przecież oni są jak Stasi. Oni są z władzą, z władzą się spotykają, ustalają różne rzeczy w pewnym sekrecie, czyli to, co Stasi robiła. Stasi to były służby specjalne, komuniści robili to-
[01:14:53] - Jasne, wiemy o tym.
[01:14:55] - To jest oczywiste, rozumiesz?
[01:14:57] - Co on ci innego może powiedzieć? Zrozum, facet właśnie okazało się, że całe jego życie straciło kompletnie sens, że jest idiotą, który zainwestował w ludobójstwo za dosłownie, nie chcę mówić dni, bo to nie są dni. Za parę chwil zatrzęsie się ziemia i cały jego dobytek, całe jego bogactwo idzie się pieprzyć. Cała władza w Stanach znika. Połowa wybrzeży idzie pod wodę, cała władza municipalna znika, praktycznie zostajesz tylko ty i to, co masz. I oni stracą całą władzę na świecie.
[01:15:31] - To nie wiadomo, czy to będzie.
[01:15:33] - To nie jest nie wiadomo, czy to będzie. To zależy, jak do tego podchodzisz. Jak chcesz podchodzić jako wróżka i szukać różowego nosorożca czy tam jednorożca, to będziesz się zastanawiał, czy będzie, czy nie będzie. Masz dane naukowe z satelitów, masz dane geodezyjne, masz dane z miliona stacji na świecie, które monitorują aktualnie trzęsienia ziemi. Masz dane z wulkanu Yellowstone między innymi. Przecież wszyscy o tym doskonale wiedzą. Przecież wiesz, że jak skorupa się rusza, to wiadomo, że ma to swoje konsekwencje i że to nie jest tak, że nagle przestanie się ruszać, bo ty sobie wyobraziłeś, że masz kredyt do spłacenia i masz pomysł na przyjemną starość i sobie wymyśliłeś wakacje, na które polecisz w przyszłym roku. To świat mało obchodzi i do kolesi dociera powoli ta świadomość, że są mocno w dupie. Właściwie jedyne, co stworzyli, to system, który doprowadził do tego, że ludzie ich nienawidzą. Oni sami chyba łapią, że żyją w takim abstrakcie, że wiesz.
[01:16:25] - Nie ma aż tak dobrze, bo to my, ci ludzie, którzy protestują, może nie tyle, że nienawidzą, ale po prostu widać, że to są goście oderwani od rzeczywistości, którzy czynią zło. Trzeba to otwarcie powiedzieć.
[01:16:39] - Wiesz, jeżeli masz takie, Michał-
[01:16:41] - Ci ludzie czyniący zło.
[01:16:43] - Jeżeli masz takie podejście, że w ogóle w twojej głowie jest taki pomysł, że masz taką reverse logic, czyli taką odwróconą logikę, że na przykład ludzi, którzy się ciebie pytają: „Dlaczego próbujesz decydować o ich losie, nie informując ich o tym ani słowem?”. Jeżeli on ci odpowiada, że to ty jesteś Stasi, to czego ty się spodziewasz? On naprawdę tak myśli. Ja już się wyleczyłem z tych iluzji. Ci ludzie naprawdę tak myślą. Ci ludzie naprawdę w to wierzą i to jest jedyny powód, dla którego to robią. I teraz są centralnie w dupie. Dlatego zresztą też Bilderberg był organizowany w Europie, a nie w Stanach, ponieważ było już jak jasna cholera, że bali się, że na przykład podczas ich radosnych obrad wybuchnie Yellowstone, bo właściwie nie wiadomo. Słuchaj, panowie specjaliści, którzy siedzą przy tym wulkanie, mówią, że to jest kwestia tygodni, że pieprznie.
[01:17:32] - Dobrze, ale to powinni się przenieść teraz ci wszyscy, oni dalej w Stanach mieszkają.
[01:17:37] - Ale to jest kwestia mentalności, to jest kwestia logiki. Zrozum, to są takie zdeby. Oni nie chcą tego dopuścić. Oni wierzą w to, że w ostatniej chwili przyleci po nich helikopter i zostaną ewakuowani. Masz piękny przykład kolesia, o którym wszyscy myśleli, że jest bardzo inteligentnym facetem w show-biznesie. Nazywał się David Bowie. Zmarł na raka. Choroba, która właściwie jest wyleczalna w ciągu ośmiu dni, jeżeli wiesz, jak to zrobić.
[01:18:04] - A ile miał? 68 lat, coś takiego?
[01:18:05] - Nieważne, ile miał lat. Po prostu zmarł na raka, bo wierzył w chemioterapię. Nie sprawdził sobie w internecie, co to jest olej z RS. Rozumiesz? Facet miał miliony. Facet miał wszystko poza jednym: rozumem w głowie. I dokładnie tak samo wyglądają ci kolesie. Przecież oni wierzą w to, tak jak brytyjska królowa. Ona wierzy w to, że przyleci po nią samolot i tak dalej. Przecież jak walnie wulkan, jak cokolwiek się stanie, to nie ma lotów samolotem.
Przecież jak coś się zatrzęsie, to pierwsze co idzie, to reaktory jądrowe się wysypują i wszelkie zbiorniki z różnymi toksycznymi substancjami. Jak sobie przeczytasz, jak tam w ogóle są opisywane, co ty masz robić w sytuacji, kiedy się coś dzieje, to to jest śmiech, bo na przykład mówi się ludziom, żeby zbierali rzeczy do rozpalenia ogniska albo coś takiego. Tylko że jak masz opad radioaktywny i ty sobie rozpalisz ognisko, stary , to nie doczekasz do spalenia się pierwszej szkapki w tym ognisku, bo się tak napromieniujesz, ponieważ ogień powoduje wyrzucanie całego tego pyłu w górę i właściwie w tym momencie zbijasz potężną chmurę pyłu radioaktywnego i wiele innych takich rzeczy. I tak dalej. Nagle się okazuje, że właściwie nie ma żadnej innej alternatywy dla tych ludzi, bo w kosmos nie polecą. To już jest pewne na 100%, że akurat w kosmos się nie udadzą, bo jest to związane ze stanem naszego umysłu, jak się okazuje. Wszystkie te badania kosmonautów jasno to potwierdzają, że podróże w kosmos zmieniają naszą percepcję.
[01:19:32] - No tak, ale gdzie będą mieszkali w kosmosie?
[01:19:34] - No właśnie.
[01:19:35] - Wiesz, ciało się rozwala, jak ty jesteś w niewagowitacji. Te twoje mięśnie, organy.
[01:19:41] - To zależy, w czym jesteś. Są takie technologie, które pozwalają ci latać bez problemów, ale to są troszkę inne technologie, wykorzystywane jak na razie przez wojsko. Za chwilę będziemy. Właściwie częściowo już z nich korzystamy. Przynajmniej ja korzystam z technologii Keshe, także ja już mam część tej technologii na biurku.
[01:19:58] - Ale jeszcze nie latasz w kosmosie? Jeszcze nie.
[01:20:00] - Nie, ale już miałem lift grawitacyjny w systemie.
[01:20:04] - O, proszę.
[01:20:06] - Proszę poczytać blueprinty. Wszystko jest jasno opisane. Wszyscy już mają do tego dostęp i cała historia pod tytułem, że ty się zamkniesz w bunkrze i będziesz siedział w tym bunkrze, czekając, aż opadnie osad promieniotwórczy albo coś tam. Może być tak, że jak ty się zamkniesz w tym bunkrze, to ta ziemia się tak zatrzęsie, że ty z tego bunkra już nie wyjdziesz, bo cię przysypie w tym bunkrze i nie będzie opcji na to, żebyś cokolwiek zrobił. Oczywiście są różne spekulacje co i jak, jak to przetrwać, ale wiadomo, że system zawsze będzie chronił się sam. W momencie, kiedy wybucha rzeczywista sytuacja zagrożenia, takiego rzeczywistego, siły natury, żywioły i tak dalej, pierwszymi ludźmi, których spotkasz na lotnisku, jest cała władza. Oni są 24 godziny wcześniej już w samolotach, już wylatują z tego miejsca. Ich już tam nie ma. Rozumiesz? Także to jest takie, że tak powiem, biedactwa te Bilderbergi, zainwestowali całe życie, całą fortunę w to, żeby zostać właścicielami świata i nagle okazało się, że są centralnie w dupie i nie mają nic.
Bo ani w kosmos nie polecą, ani nic innego. Ty masz większe szanse polecieć w kosmos, jeżeli przestawisz swój umysł, bo nie masz zbyt wiele do stracenia. To jest kwestia troszkę pracy głową przy tym systemie. Szybciej polecisz w kosmos niż ci kolesie. Także oni są zmuszeni tu zostać, cokolwiek by się nie stało. To oni zapłacą chyba największą cenę. Jedyne, co chyba teraz mogą robić, to modlić się do czegoś, w co wierzą o to, żeby los był dla nich łaskawy. Jedyna opcja.
[01:21:40] - No zobaczymy, jak to się rozegra, bo są już w planach. Ja akurat, tak jak tutaj mówiłem wczoraj w Theory House, w mojej audycji, że jest taki były dziennikarz BBC, który dostał informację od whistleblowera o tym, że planują właśnie załamanie ekonomiczne. Mówię ekonomiczne w tej chwili w tym sensie, że może trochę nam o tyle przeszkodzić, że chaos jednak zrobił jakiś trochę jeszcze przed tym i tak jak mówisz, wybuchem.
[01:22:17] - No ale co to im da? Moja percepcja jest taka, że to już jest zachowanie kretyna, który zwariował do końca. Takiego dziecka, które ma pięć lat, które jest debilem, jeszcze wychowane przez debilnych rodziców, które rozpędza się i wali głową w ścianę. Rozumiesz? Rozpędza się i wali głową w ścianę. Krew cieknie z głowy, a on się rozpędza jeszcze raz w tą głową w ścianę.
[01:22:43] - Ale oni może wierzą w to, że nie będzie żadnego wybuchu, że to się zatrzyma wszystko, że to nic i sobie dalej będą tak, jakby tego nie było w ogóle.
[01:22:52] - Mogą sobie wierzyć. Jak widać chyba nie za bardzo, skoro przenieśli się ze swoimi spotkaniami na inny kontynent, na płytę tektoniczną, która się nie zatrzęsie.
[01:23:00] - Może w przyszłym roku będzie w Stanach.
[01:23:06] - Miało być w tym przecież, prawda?
[01:23:08] - No nie, nie wiadomo.
[01:23:09] - Na początku były typowane Stany, przecież oficjalnie były typowane na ich stronie Stany, a później zmienili. Jak się okazało, że Elon Stone jest aktywny, to już zmienili. Zresztą to spotkanie nie jest przez przypadek w Europie, ponieważ największa opozycja do wprowadzania nowej technologii, która po prostu zaora ten świat wielkiej ropy i nafty, jest tutaj, w Europie dosyć mocno osadzona. Ta opozycja do tego to jest kwestia brytyjskiej rodziny królewskiej. To jest kwestia rodzin, które sprzedają ropę, które handlują diamentami, zasobami na świecie, trzymają łapę na tych wszystkich tak zwanych zasobach, tych takich istotnych, które służą jako waluta właściwie. Kiedy pada jakakolwiek waluta, to się używa tych zasobów jako waluty zastępczo, czyli złoto, diamenty i tak dalej. Jest kilka rodzin, które, że tak powiem, kręcą się tym biznesem, kilku ludzi. Są to żydowskie rodziny. Nie ma co tajemnicy na ten temat specjalnie robić. Oni pracują właśnie dla tych tak zwanych Illuminati, tak to można nazwać zwyczajnie.
Widać, że wszyscy się boją, dlatego spotkali się w Europie, bo tu jest Antwerpia, tu jest to centrum, tu jest The Circle. Tu są tak naprawdę szefowie dla Bilderberg Group. Tu mieszkają obok siebie. Także widać, że tu się spotkali, bo się boją technologii nowej i moim zdaniem to jest ich strach przed Keshe i przed tą technologią, bo są centralnie w dupie. Już właściwie stracili praktycznie wszelkie wpływy, które mieli, bo ty już nie potrzebujesz iść na leczenie chemioterapią jeżeli masz raka. Ty po prostu robisz sobie według odpowiedniej procedury tak zwaną płynną plazmę CO2, stary, i jest po nowotworze. I co na to korporacja farmaceutyczna?
[01:24:48] - Korporacja będzie walczyła z tą wiedzą.
[01:24:52] - Nie wygra. To może sobie marzyć.
[01:24:56] - Oczywiście, że nie wygra. Tak samo jak ci Bilderbergowie teraz próbowali policję przeciwko nam ustawiać. Mnie rewidowano z sześć razy. Dzisiaj w ogóle mi przetrzepali cały plecak policjanci. Naprawdę było dramatycznie. Chcieli jeszcze skasować jakieś nagrania. Nam się udało fartem po prostu troszkę uciec. I tu mogę się pochwalić, że mamy wreszcie Radka z żoną. Jest, udało się.
[01:25:21] - Radek pojechał po nową brygadę.
[01:25:23] - Tak, jest udowodnione, że był i już nie może się powiedzieć, że go nie było tam.
[01:25:28] - Ale wiesz jak to jest z tym Radkiem i tym, czy był, czy nie. To i tak już chyba podejrzewam, nie ma znaczenia dla nas.
[01:25:37] - Tak. Ale mogą robić naprawdę jakieś głupie rzeczy ci ludzie, to są psychole. Mogą zrobić wojnę w tej chwili. Ja nie mówię, że wojnę totalną, światową, tylko taką wojnę, żeby na przykład zaorać Polskę. Jakieś naprawdę głupie ruchy, tak jak Ukrainę zaorano. Na Ukrainie naprawdę zrobiono taką rozpierduchę, że tam całe miasta były rozpierdzielone. Są do dzisiaj.
[01:26:02] - Są, ale to jest robione. Widzisz, tu jest jedna historia, o której wspomniałem wcześniej. Przynajmniej taka jest moja opinia, że tu chodzi jasno i wyraźnie o przeprowadzkę paruset tysięcy ludzi z Izraela w inne miejsce, bo wiadomo, że tam jest teraz Izrael.
[01:26:17] - Polska jest najlepszym miejscem.
[01:26:20] - Ukraina i Polska.
[01:26:22] - Tak, Ukraina, Polska. O tym mówisz, to się wszystko zgadza, ale rozumiesz, to nie są dobre rzeczy, które oni chcą robić.
[01:26:29] - Ale to jest taki abstrakcyjny plan, bo to jest plan kolesi, którzy wierzą w to, że wyślą 100 000 helikopterów wojskowych, rozstrzelają wszystkich, a później przyjadą i tam zamieszkają. A tu jest za chwilę taki problem, że za chwilę zatrzęsie się ziemia i żaden z tych wojskowych helikopterów nie będzie miał czym i gdzie zatankować. I też będzie jeden problem: pilot, który normalnie jest tym wojskowym na helikopterze, właśnie w tym momencie będzie próbował ocalić swoją rodzinę, swoje dzieci i będzie się zajmował czymś zupełnie innym. I będzie miał w dupie to, że ktoś wydaje mu rozkaz, ponieważ facet, który będzie chciał mu wydać rozkaz, nie będzie miał jak mu wydać tego rozkazu, ponieważ komunikacja, którą obsługuje, nie będzie działała.
[01:27:09] - Jasne, każdy normalny by po prostu-
[01:27:12] - To jest taki abstrakt, bo to jest taka wizja-
[01:27:15] - ... pomyślał o sobie.
[01:27:15] - Tak, to jest taka wizja, którą się pokazuje w amerykańskich filmach, że katastrofa, łajdaki na ulicach.
[01:27:22] - Pilot śmigłowca czeka na jakiegoś bossa.
[01:27:24] - Tak. Otóż to. A w rzeczywistości jest tak, że pierwszy koleś, który mówi do widzenia, to jest pilot helikoptera, owego śmigłowca, bo to będzie pierwsza osoba, która nie przyjdzie do pracy. Szofer i pilot helikoptera to są ludzie, którzy pierwsi zleją całą tę imprezę.
[01:27:38] - Ale poleci po swoich, tak?
[01:27:40] - Dokładnie. To wszystko.
[01:27:43] - Nie będzie latał po jakichś dupków, których jeszcze nie lubi w dodatku, bo nikt nie lubi takich.
[01:27:49] - Otóż to. Wiesz, bo ty już byłeś na nieszczęścia. Wiesz, o co chodzi?
[01:27:54] - Bogatych ludzi, którzy byliby na poziomie, jacyś normalni. Nie, im odwala po prostu.
[01:28:00] - Spotkałem ludzi wychowanych z bardzo dużymi pieniędzmi, ale to jest jedyne słowo, które można o nich powiedzieć. To, że są dobrze wychowani. Natomiast poza tym niestety nie spełniają warunków.
[01:28:10] - To jest nic, że nie są chamami, ale nie są przyjemnymi ludźmi.
[01:28:14] - Absolutnie. Nie spotkałem nigdy przyjemnego człowieka z milionem funtów. A spotkałem paru ludzi z milionami funtów i każdy z nich był moim zdaniem chory psychicznie. Czy to się komuś podoba, czy nie. I to mocno chory psychicznie.
[01:28:29] - Trochę to przerażające jest.
[01:28:32] - Ale są nawet takie badania. Zastanawiałem się kiedyś nad tym. Tu chyba była nawet „Hiperprzestrzeń” poświęcona temu tematowi, chyba nawet nie jedna. Ale wspominałem o eksperymencie, który przeprowadzono w Kalifornii, na Uniwersytecie w Kalifornii. W biednej i bogatej dzielnicy okazało się, że im droższy samochód, tym rzadziej zatrzymuje się na pasach. Im droższa fura, tym większym bucem jest kierowca. I to jest taki standard, bo jak już twoim największym marzeniem w życiu jest kupić sobie najdroższy pojazd, taki, żeby ludzie smokali jak ty przejedziesz, to znaczy, że ci popieprzyło w głowie tak na maksa, już zdrowo nie halo. Taka klasyka.
[01:29:08] - Też widać takie filmiki, które są nagrywane gdzieś w internecie. Widziałem, że rowerzyści się ścierali z kierowcami drogich aut.
[01:29:22] - To największe bractwo jest.
[01:29:23] - Straszne i prawa jazdy powinny być im zabrane za to.
[01:29:29] - Niechse mają, co chcą mieć, to już jakby nie o to chodziło.
[01:29:32] - Masakra powinna być dla nich, bo ktoś, jak rowerzystę źle traktuje na drodze, wiesz...
[01:29:37] - Dobra, zostawmy rowerzystów. Po prostu chodzi o kwestię, w jaki sposób działa głowa, że w pewnym momencie człowiek osaczony, niektórzy nazywają to strefą komfortu, osaczony pewną strefą komfortu dostaje takiego pierdolca, że przestaje być człowiekiem. Zaczyna być, zwyczajnie mówiąc, skurwysynem. Takim cwanym skurwysynem, który poluje tylko i wyłącznie na kasę innych ludzi i na to, żeby coś pod siebie zgarnąć. To jest takiej klasy gatunku i to widać w takich zachowaniach na co dzień. To są takie zachowania, które się automatycznie... Cóż, socjopata. Tak to się nazywa w psychologii, w tej szarlatanerii. Nazywa się to socjopata. Psychopata.
Dokładnie. Tak że wątpię, żeby ktokolwiek martwił się, kiedy ziemia się zatrzęsie o Bilderbergów. Ja myślę, że ci kolesie teraz martwią się o swoje własne dupy. Chyba że są jeszcze na tyle tępi i na tyle głupi, że wydaje im się, że ktoś się będzie o nich troszczył za pięć dni. A my tylko czekamy na ten moment, kiedy się ziemia zatrzęsie i oni zejdą do bunkrów. Rozumiesz? Naprawdę, jeżeli przysypie ziemię do tego bunkra, to podejrzewam, że chyba będę ostatni, który będzie próbował odkopać im drzwi.
[01:30:41] - Schronienie się do bunkrów w jakieś podziemia to może być samobójstwo.
[01:30:47] - To jest piękne, bo ja myślę, że wykonają taki samobójczy skok.
[01:30:52] - Ciąg do tych podziemi.
[01:30:54] - Ja niczego innego po nich się nie spodziewam, bo zobacz, co robią ze światem. Zobacz, jaką mają percepcję rzeczywistości. Jeżeli ktoś z kimś się spotyka i esencją jego życia jest doprowadzić do ludobójstwa, takiego masowego ludobójstwa, tylko po to, żeby... Właściwie nie wiadomo po co, bo to już nie ma żadnego logicznego celu.
[01:31:13] - Bo kasę mają, władzę mają.
[01:31:15] - Dokładnie.
[01:31:15] - Tak jak kiedyś Aaron Russo, reżyser, którego zresztą też zabili Rockefellerowie, zadał pytanie Rockefellerom: „Przecież macie wszystko. Po co to robicie?”. A oni mu nie odpowiedzieli, bo Po prostu odpowiedź była pewnie jakaś straszna. Musieli przyznać, bo jesteśmy psychopatami i dlatego to robimy. I tyle.
[01:31:38] - Myślę, że jest prosta odpowiedź. Dzisiaj mam taką konkluzję, bo odpowiedź jest związana z kosmosem i to jest historia, o czym kiedyś wspominałem. To jest historia związana z tym, że nam się opowiada bajki o tym, co jest poza naszą planetą, a co nie jest. To jest tak jak z odkryciem Ameryki. To się tak wydaje, że Ameryka została odkryta w wielkim bumie. Nie, przecież to było trzymane w tajemnicy. To był fakt, który dotarł do zwykłego obywatela bardzo późno, że w ogóle jest odkryty nowy ląd, że ktoś przypłynął stamtąd, że jest nowa ziemia i tak dalej. To w ogóle było nazwane Nowa Ziemia. I to było tak sprytnie robione, że nikt nie chciał specjalnie ryzykować, bo nie wiadomo, co na to sąsiedzi. Była taka zmowa, że się po prostu tam nie płynie do pewnego czasu.
Ktoś pierwszy wyskoczył, popłynął i akurat się okazało, że powstał bum. Ale to jest niewielka ilość. Widzisz, elita zawsze próbowała kontrolować władzę poprzez informację o tym, że są inne miejsca, w których możesz mieszkać, że są inni ludzie, że są towary, którymi możesz się wymieniać z innymi ludźmi poza pośrednictwem tych rodów królewskich. Tak naprawdę przecież znakomita część całych tych wojen, konfiskatorów, całej historii związanej z odkrywaniem Ameryki była związana tylko i wyłącznie z tym, żeby utrzymać cła na towary z Nowego Świata w rękach rodów królewskich i bankierów. I to wszystko. Przecież to nie było tak, że każdy mógł sobie popłynąć do Nowego Świata. Absolutnie. W ogóle nie było takiej opcji.
[01:33:14] - To było wszystko reglamentowane na zasadzie statków. Statki były potwornie drogie. Należały do państwa, do króla czy do wielkich magnatów.
[01:33:22] - To nawet nie to. Statek mogłeś sobie jeszcze skołować, jeszcze mogło ci się udać. Ale problem polegał na tym, że jak popłynąłeś do nowego lądu i wróciłeś i którykolwiek z marynarzy by się wygadał w porcie przy szklance rumu, że był na Nowym Świecie i coś zostało przywiezione i nie dowiedział się o tym król i tak dalej, to w tym momencie cała załoga statku zostałaby ścięta, bez dyskusji. Wszyscy o tym doskonale wiedzieli. Przecież jak chłopaki przybyli pacyfikować Meksyk, to było raptem 100 ludzi. To nie były jakieś wielkie grupy. To nie było tak, że tysiące żołnierzy, całe armie wysyłano. Nie, to było, zdaje się, sześć statków z obsadą 100 ludzi. Niezbyt wiele. Troszkę ponad 100 ludzi.
I to była grupa, która roztrzaskała cały Meksyk. Cortazar ze swoimi kumplami. Rzeźnik. Czyli ten numer był stosowany przez stulecia, że wybierało się elitę psychopatów, która nie miała nic do stracenia i oni kładli łapę, robili kontrolę na nowej ziemi i tak dalej.
[01:34:28] - Troszkę to przypomina w tej chwili grupę Bilderberg. To są podobni ludzie.
[01:34:34] - Teraz masz historię z kosmosem. Wiadomo, że planeta Ziemia nie jest jedyną planetą i nie jest prawdopodobnie jedyną zamieszkałą planetą i że nawet nie prawdopodobnie, tylko że bardziej na tak niż w ogóle jakiekolwiek prawdopodobieństwo. Mamy braci bliźniaków, można powiedzieć, w kosmosie, cały Układ Słoneczny, żywe istoty, takie same, podobne być może do nas. I don't know. Nie chcę tutaj spekulować za bardzo, ale jest to jasny i wyraźny ślad. Masz to w archeologii. Widzisz to w zachowaniu planety, że właśnie się ustawia do swojego punktu grawitacyjnego, który jest w innej ekliptyce. Ma inny spin. Całe to przestawienie, cały ten big one, to przesilenia Ziemi, to jest dokładnie ten efekt, to jest to przestawienie, to jest właśnie ruch precesyjny Ziemi. On się bierze właśnie z tego, że mamy brata bliźniaka, który nas przyciąga.
Dlatego planeta jest odchylona i teraz wraca do swojej normy. Także wniosek jest dosyć prosty. Jest coś więcej poza Ziemią. Teraz wyobraź sobie, że ktoś sprzedaje ci opowieść o liderach, o Bogu, że kiedyś, na przykład 6000 lat temu, była wiedza, która zniknęła, o tym, że nie jesteś sam, że raz na parę tysięcy lat przylatują tu twoi bracia i że przez ileś tam tysięcy lat jest takie okienko z kontaktem, a później na parę chwil ono znika. Ale normalnie mamy kontakt ze sobą, wszystko jest okej. Tym razem, jak to okienko z kontaktem zniknęło, to pojawiła się grupa cwaniaków. Stosunkowo niewielka, bo to naprawdę nie jest wielka grupa ludzi, tylko że mająca potężne wpływy i potężne pieniądze, które tworzą wpływy. W każdym razie jest to bardzo wąska grupa ludzi, która użyła wiedzy w taki sposób, właściwie sama jej nie rozumiała, tylko po to, żeby poszerzyć swoje wpływy, a nie po to, żeby się nią podzielić z kimkolwiek innym. Okazało się, że szybko zatrzymali tą wiedzę przy sobie. Nazwali to religią, najlepiej monoteistyczną, bo wtedy jest taki logiczny pretekst, żebyś myślał o kimś jako kimś jedynym.
I on wtedy ci sprzedaje opowieść o jedynym Bogu, którego on sam jest jako jedyny reprezentantem. Więc ty musisz go opłacać. I stąd się wzięły państwa. Najpierw była religia, później były narody, później była demokracja. Rozumiesz? Czy jakoś tak. Dalej jest to samo. To się nie zmieniło. Zmienia się tylko nazwa, zmienia się fasada tej samej historii, ale nic poza tym. Historia jest dalej ta sama.
Dalej jest tak, że mamy prawie 1000 satelit dookoła Ziemi latających. I ile mamy danych na temat kosmosu? Jak tylko cokolwiek się pojawia, na przykład na stacji ISS, naturalnym odruchem byłoby to, żeby skierować kamerę w miejsce, gdzie się coś pojawia. A co się dzieje? Kamera jest automatycznie wyłączana. Co się dzieje na wszystkich filmach z NASA? Od razu jesteśmy odcinani od wszelkiej informacji, która mogłaby nam powiedzieć, że nie jesteśmy jedyni. Ten obraz rzeczywistości, który mamy w głowie, że jest jedyny Bóg, jest lider i tak dalej, że to jest coś, w co mamy wierzyć. Jest usilna próba zatrzymania nas jeszcze przez parę chwil w tej wierze tylko po to, żebyśmy wysmarowali komuś tyłki wazeliną i pozwolili mu zarobić kolejne parę milionów dolarów, które i tak nie mają żadnego znaczenia, bo za chwilę i tak żaden bankomat nie będzie obsługiwał tego wszystkiego. Podejrzewam, że chyba świat już nie będzie chciał tego obsługiwać, ani mi, ani prawdopodobnie tobie.
Także straci to jakikolwiek sens. I ci ludzie jeszcze chyba do ostatniego momentu wierzą w to, że jakoś tam zachowają swoje wpływy, że gdzieś w ostatnim momencie uda im się uciec przed odpowiedzialnością. Ale to myślę, że to jest ich choroba psychiczna już. To jest to, że koleś patrząc na przykład w twoim kierunku mówi ci, że to ty jesteś Stasi. Chociaż doskonale sobie skurwiel zdaje sprawę, że przecież to on cię podsłuchuje, a nie ty jego.
[01:38:06] - Na szczęście nie ja go tam indagowałem, tylko Luke Rudkowski. On tam opowiedział, ale nagrało się fajnie. Fajnie, że jest przynajmniej, bo wcześniej to w ogóle nic nie mówili. Po prostu już coś pękło. Także faktycznie coś chyba ważnego jest, że już w tych ludziach coś narasta i już gdzieś tam blokują.
[01:38:31] - Na pewno widziałeś tam kilku przedstawicieli, podejrzewam koncernów farmaceutycznych.
[01:38:37] - Akurat osobiście chyba nie, ale z takiego koncernu chemiczno-farmaceutycznego to Federera Urlicha nagrałem. On jest tam takim ważniejszym Bilderbergiem jeszcze w Kopenhadze, ale tu też był. Mówię, mi tak nie zależało na nagrywaniu ich za bardzo.
[01:38:54] - A wiesz dlaczego? Chodzi o technologię Keshe. Oni wiedzą, że są skończeni. To nie są żarty. Oni wiedzą, że są skończeni, bo właściwie na rynek tak zwany masowy weszła technologia, którą każdy może sobie zrobić na kuchennym stole dosłownie i otrzymać, jeżeli wiesz, jak to zrobić i otrzymać dowolnie każdy materiał, jaki chcesz uzyskać. To jest taki cios w korporacje farmaceutyczne, jakiego sobie nie wyobrażasz. Poważnie, Michał. Zresztą zapraszam serdecznie, jak będziesz po drodze w Londynie, zapraszam. Pokażę ci swoje własne aminokwasy i swoje własne komórki macierzyste wyhodowane za równowartość pięciu funtów, a nie za równowartość stu tysięcy funtów w specjalnej klinice. Rozumiesz?
I możesz tych swoich własnych komórek macierzystych wyprodukować tonę. Tyle, ile ci się żywnie podoba. Nie musisz iść do korporacji farmaceutycznej, do faceta, który spędził 20 lat, 10 lat na uniwersytecie, ma tytuły naukowe. Wpuszczono go do laboratorium, do maszyny, gdzie jeden okular kosztuje 10 tysięcy dolarów. I to jest super hiper technology i tak dalej. Oczywiście jest jedna tylko firma, która produkuje te urządzenia. Firma należy do grupy Rockefellera. Ty nagle jesteś wolny od tego. Ja nie muszę iść do tego kolesia po to, żeby sobie wyprodukować swoje własne komórki macierzyste, swoje własne aminokwasy, swoją własną limfę. Rzecz nie do pomyślenia.
Rozumiesz? Nagle wszystko traci sens, jeżeli spojrzysz od strony korporacyjnej. Po co ci tabletki do głowy, skoro masz technologię Keshe, która stawia cię na nogi praktycznie ze wszystkiego, na co jesteś chory? Dokładnie wszystko, co ma do zaoferowania koncern farmaceutyczny aktualnie na świecie, łącznie z takimi ciężkimi sprawami, praktycznie zostało wyeliminowane, bo masz technologię, którą możesz zrobić na stole kuchennym dosłownie, która po prostu powala skutecznością całe to gówno, które sprzedają. Także koniec biznesu ze sprzedawaniem lekarstw na przykład. Rozumie pan? To jest fenomen. I oni o tym wiedzą. To, że nie jest to dostępne do opinii publicznej i to, że ty na przykład możesz sobie nie zdawać z tego do końca sprawy i to, że ty, słuchaczko, nie do końca możesz w to wierzyć, bo masz z tym problem, bo gazety ci wyprały mózg i nie wierzysz w to, że może być inaczej. Albo telewizja wyprała ci mózg i się okazuje, że jest zupełnie inaczej.
Oni wiedzieli o tej technologii, bo to było coś, co było bardzo mocno ukrywane i zawsze się obawiali, że to wypłynie i wypłynie w taki sposób, że będziesz mógł sobie to zduplikować. Nie na zasadzie jednego faceta, którego szybko uciszą, tylko w tym momencie już nie da się uciszyć całego świata i w tym momencie nie mają już zysków, bo ty nie pójdziesz do lekarza. Zrobisz sobie rodzaj płynnej plazmy o nazwie CO2 i w tym momencie masz lekarstwo na nowotwory, masz lekarstwo na infekcje skórne, masz lekarstwo na praktycznie wszystkie choroby, które możesz sobie wymyślić.
[01:41:45] - Tak, to załatwia na pewno temat Big Pharmy.
[01:41:48] - Dokładnie. Ropę, to masz kolejny rzecz.
[01:41:53] - Ale mówisz o takich rzeczach.
[01:41:56] - To był główny temat, nad którym dyskutowali, bo oni teraz ratują swoje dupy.
[01:42:03] - Ale to nie wszyscy. Naprawdę to niewielka część ich. Czy sądzisz, że pan Radek Zdrapek, Radosław Sikorski z żoną oni wiedzą o tych sprawach?
[01:42:13] - Wiedzą.
[01:42:16] - Nie każdy o sprawach wie. Niektórzy naprawdę są ignorantami, byli ignorantami.
[01:42:21] - To, że on jest głupkiem, któremu słoma z butów wystaje i niewiele rozumie, to nie jest istotne. On wie o tej technologii. Pamiętaj, że to jest człowiek, który miał dostęp do wojskowych technologii. On wie, że technologia istnieje. Wie, że to jest możliwe i wie, że to działa. Natomiast jest zbyt głupi, żeby zrozumieć, jak to działa i jakie są konsekwencje tej technologii. Tu się z tobą absolutnie zgadzam. Natomiast ma informację o tym, że ta technologia jest. Sam widziałem na własne oczy, jak attaché polskiego ambasadora odbierał magrava od Mr Keshe. Własnoręcznie, osobiście do rąk odebrał.
Razem z 5 blueprintami. To jest nagrane. Jest nazwisko, jest człowiek, jest wideo.
[01:43:05] - Ale czekaj, o kim mówisz teraz?
[01:43:07] - Że dostali technologię, że attaché polskiego ambasadora i to wszystko trafiło do rządu. To jeszcze za czasów Sikorskiego. Wszystko tam trafiło. Poza tym wiem, że dla polskiego wojska pracują ludzie, którzy wiedzą o tej technologii. To nie jest tak, że oni nie wiedzą. Oni wiedzą o tym, bo przecież rząd dostał papiery, dostali wszystko, żeby poinformować ludzi o tym, że jest taka rzecz i możesz z tego skorzystać. Ale pierwsze co zrobił Zdrapek , to razem z kumplami zakopali to szybko, bo oni wiedzą, że to jest coś, co kończy ich życie. Przecież nad Polską aktualnie, nad połową Polski jest rozpięta tarcza antyrakietowa rosyjska. Wiesz, co to oznacza w praktyce? To jest urządzenie w technologii HAARP.
Ja wcale nie żartuję. Urządzenie zachowuje się tak, że jeżeli jakikolwiek amerykański samolot albo samolot NATO wleci w tą tarczę, automatycznie jest przechwytywany. Po prostu nie masz szans, że wyjdziesz z tego cały. Jesteś przechwytywany, cały samolot jest przechwytywany i ściągany na ziemię. Tracisz kontrolę nad samolotem. Jak drony amerykańskie nad Iranem. Zostały wszystkie przechwycone, sprowadzone równiutko na ziemię, wylądowały i zostały rozkręcone na kawałki ambasadzie amerykańskiej. Dla dowcipu. Rozkręcone na śrubki, dosłownie. Zostały odesłane.
Także Rosjanie akurat rozpięli tą czaszę i Amerykanie nawet podczas tych swoich manewrów nie są w stanie wlecieć. Także nie za dużo mają i ZdrapeK o tym wie. Doskonale o tym wie, bo ZdrapeK jest przydupasem, który pracuje dla CIA. Przecież ZdrapeK jest pracownikiem oficjalnym CIA.
[01:44:45] - ZdrapeK, Zdradek.
[01:44:46] - Dokładnie.
[01:44:48] - Tak jest. Pracował, ale cały czas pracuje, prawda? Zresztą były szef CIA też jest na spotkaniu i pewnie sobie tam dużo pogadali. Generał Petraeus, też przecież emerytowany w tej chwili, ale zawsze się w tych służbach zostaje. To nie jest tak, że już przestajesz być tym.
[01:45:16] - Jest to poważna historia, bo wiadomo, że kraj pod tytułem Stany Zjednoczone absolutnie zniknie z horyzontu jako taki.
[01:45:27] - To dramat byłby, jakby coś takiego było. Szczególnie ta Kalifornia. Te zachodnie rejony są najbardziej zagrożone.
[01:45:34] - Tak. To w ogóle nie ma dyskusji na ten temat.
[01:45:36] - To nie jest Kalifornia, ale niedaleko.
[01:45:38] - To jest Kalifornia, to jest cała Kalifornia, Meksyk. Zobacz, jaki jest uskok tektoniczny. Uskok tektoniczny San Andreas zaczyna się właściwie, gdzie się kończy. To jest cała Kalifornia. I to jest ten uskok, który właśnie jest tą różnicą pomiędzy dwoma płytami tektonicznymi i on znajduje się przed górami. I w momencie, kiedy płyta się odsuwa, to Kalifornia jest już odcięta od lądu, proszę ja kolegi. Także nie ma już powrotu. To nie jest tak jak na filmach, że dodasz gazu do dechy i w ostatnim momencie wjedziesz drogą, a za tobą się zapadnie. Nie, tu pierw się zapadnie i nie będzie dróg, także już nie będzie gdzie jechać.
[01:46:15] - Na tych filmach jest fenomenalnie.
[01:46:17] - Dokładnie.
[01:46:17] - A potem wyskakujesz z samochodu, wskakujesz do samolotu, bo ktoś ci drabinkę rzucił i jesteś uratowany.
[01:46:24] - Z kolegą sobie żartowałem wczoraj, tak prywatnie sobie żartowaliśmy na temat Zdrapka Radka Sikorskiego, który ma doła, bo nie dostał brygady pancernej i sobie tak żartowaliśmy, że oni go zaprosili, bo ma dużą chatę. I jak tam się zawali, to oni będą chcieli gdzieś mieszkać, a Radek kupił sobie dużą chatę za tą kasę, którą oni mu dali.
[01:46:49] - Całą, nie tylko chatę. Przecież ma wielkie połacie ziemi.
[01:46:52] - Oczywiście. Ja myślę, że teraz Radek ZdrapeK Przygłupek będzie miał wreszcie sąsiadów. Założy osadę słowiańską, zostanie prasłowianinem. Założy siedzisko, tak? To teraz taka modna sprawa. Wszyscy w Polsce zakładają siedzisko. Także Radek teraz założy siedzisko.
[01:47:14] - Troszkę go przeceniasz, bo wiesz co? On w ogóle się zdziwił, że jacyś polscy dziennikarze byli, bo po polsku do niego tam.
[01:47:23] - Co krzyknąłeś? Radek ZdrapeK, ty chuju!
[01:47:25] - Nie, akurat tak wyszło, że tego zdjęcia nie ja zrobiłem, bo akurat wtedy mnie nie było, ale zrobili słuchacze. Tutaj pozdrawiam Cezarego, jego brata też i kolegę.
[01:47:39] - Pozdrawiam. Zdaje się, że Cezary się odzywał do mnie, próbował mnie złapać właśnie tam, także miał swój mały udział w tym sukcesie.
[01:47:45] - Przyjechali i akurat jak oni się pojawili, to ZdrapeK z żoną się pojawił. To jest po prostu jakaś koincydencja i szybko zrobili. A że się znamy dobrze, to też mam dostęp do tych zdjęć. Oczywiście prawo autorskie jest dla Cezarego i on będzie próbował opychać to zdjęcie, żeby jeszcze chłopak trochę dorobił, ale podejrzewam na tych Bilderbergach to się za dużo nie zarabia na tych zdjęciach. Mi nigdy nikt nie zaproponował żadnej kwoty za nic. Ale jest dowód. To jest fajna rzecz, że jest. Nie można powiedzieć, że nic.
[01:48:21] - Niech po prostu opublikuje, bo to też nie wiem, albo chcesz robić dla pieniędzy, to chyba jesteś drugim Bilderbergiem, oni chyba też wszystko robią tylko i wyłącznie z jednej pobudki, albo po prostu opublikować to wszystko i niech ludzie zobaczą.
[01:48:33] - Ja mam oczywiście prawo do publikacji, więc ja opublikuję, nie ma problemu, tylko że jak będzie chciała jakaś gazeta, to tak mówiłem chłopakom, zobaczymy, jak oni zadecydują, bo to jest ich zdjęcie. Ja tylko mogę wykorzystać. Więc tak mówię, że zrobiliśmy zdjęcie. Nie, że ja zrobiłem, tylko że zrobiliśmy zdjęcie. Ale mam wiele, wiele innych też tych Bilderbergów. Co jeszcze takiego ciekawego, ważnego?
[01:48:58] - Na pewno ludzie od Tesli i Elon Musk, bo to loty w kosmos było.
[01:49:01] - Nie było. Elona Muska nie było. Jego nie było. Także tak jak mówiłem, był Alex Karp i Peter Thiel, bo ja myślę, że Elon Musk jednak się wyzwolił trochę od CIA, bo Peter Thiel i Alex Karp dalej z CIA tam działają, czyli w tym programie Prism. NSA niby, tak? To powiązane jest ze sobą wszystko, umówmy się. CIA też z tego korzysta.
[01:49:29] - Tam jest w ogóle skandal poważny w rządzie Obamy, bo przecież jeden z tych, zapomniałem jego roli, jego funkcji, ale chyba szef wszystkich sędziów w Stanach Zjednoczonych. Ten gość, który oficjalnie teraz tak niedawno ponoć popełnił samobójstwo. Znaczy nie oficjalnie, zmarł, ale popełnił samobójstwo. Szef Sądu Najwyższego.
[01:49:50] - Czekaj, czy popełnił samobójstwo, czy zmarł na serce?
[01:49:52] - Oficjalnie się mówi, że na serce, ale popełnił samobójstwo.
[01:49:56] - A skąd wiesz?
[01:49:57] - Tak słyszałem. Nie będę mówił skąd, ale słyszałem, że popełni samobójstwo. Znam powód. Jest zamieszany w potężny skandal pedofilski, łącznie z rodziną królewską, belgijską, angielską. Skandal.
[01:50:12] - Ale jak, przecież jest Amerykaninem.
[01:50:15] - To jest siatka pedofilii, która używa oprogramowania do ściągania dzieci.
[01:50:22] - Jak jesteśmy przy tym, to ci powiem, że Bilderberg jest upstrzony pedofilami. Mam nagrane, sorry, że na razie jest tylko na Facebooku. Nie powinienem reklamować, ale tam wrzuciłem zdjęcie, jaki samochód wjeżdża. On nie wjechał na teren hotelu, ale przekazał skrzynkę. Było może pięć kilogramów różnych komiksów, posterów, różnych rzeczy. Komiksów dla dziewczynek ośmio-, dziewięcioletnich.
[01:50:59] - It's all dodgy people, jak się po angielsku mówi.
[01:51:02] - Rozumiesz, tam nie ma żadnych dzieci. Oficjalnie nie ma żadnych dzieci, o co tu chodzi? Może są dzieci, tylko nieoficjalnie?
[01:51:09] - Nie chcę spekulować, szkoda czasu na spekulacje w tym momencie, skoro i tak wiemy o kilku ludziach z tego kręgu, którzy są zamieszani w tą historię i koleś nie wytrzymał presji i sobie palnął strzała, bo bał się, że sprawa wypłynie dalej, ponieważ za nim stoi jeszcze kilka innych osób. Dla niego samobójstwo było opcją chyba najlepszą, bo za chwilę i tak to całe szambo wybije, będzie troszeczkę skandali i wywłóki po tej stronie.
[01:51:38] - To trochę dziwne, bo przecież zobacz Jimmy Savile. Do końca życia wszystko tuszowano i nic nie wypłynęło.
[01:51:45] - Jimmy Savile szczęśliwie żył dla siebie w takich czasach, w których nie było ludzi, którzy wzięli się mocno za sprawy. Dzisiaj się czasy zmieniły. Jest kilku ludzi, którzy się wzięli mocno za sprawy. Żeby było zabawniej, mają swoich sprzymierzeńców w części CIA, w części FBI, bo tam też, jak się okazało, kilku ludzi pracujących dla tych organizacji ma własne dzieci. Pomimo tego, że jest tak, jak jest, troszkę przymknęli oczy i okazało się, że chyba nie chcieliby, żeby ich dzieci lądowały w takiej sytuacji. Poczuli empatię do innych dzieci i sprawy się troszeczkę zmieniają. Ten koleś, który popełnił samobójstwo, poproszono o rezygnację i nie zdążył złożyć rezygnacji, bo popełnił samobójstwo. Oficjalnie się mówi, że zmarł na zawał serca. A chodzi o to, że właściwie jest tuszowana globalna siatka pedofilii, która ma swoją siedzibę w Antwerpii i jest związana z ludźmi, którzy handlują ropą, diamentami i takimi historiami.
[01:52:45] - Wielu z tej afery pedofilskiej Marca Dutroux.
[01:52:49] - I bankierzy.
[01:52:49] - Pamiętasz, co mordowali dzieci?
[01:52:52] - Tak.
[01:52:52] - To są na wolności. Na przykład Michel Nihoul, który był dużo gorszy od Dutroux, jest na wolności w tej chwili. To jest coś niebywałego, co tam się dzieje. To nie są tacy pedofile jak Sienkiewicz, że jedno, dwa dzieci. Oni masowo mordują i gwałcą.
[01:53:13] - Pedofilem jest król Belgii, który zgwałcił swoje dwie córki. Król Belgii jest pedofilem. Taka jest prawda. Zgwałcił swoje dwie córki. Złożyli zeznania. Są złożone zeznania, rozumiesz?
[01:53:26] - Dlaczego nic się z tym nie robi? Nic nie robią.
[01:53:33] - Może dlatego, że część z nas jeszcze do tej pory ma taki sposób patrzenia na rzeczywistość, że akceptujemy to, jaka ona jest. Czyli widzimy kogoś w telewizji i myślimy: „O, taki sympatyczny człowiek, na pewno mądry”.
[01:53:47] - Jimmy Savile, piękny dziennikarz, wspaniale dziećmi się zajmuje, do szpitala chodzi, dba o te dzieci.
[01:53:55] - Ma swój własny pokoik w szpitalu BBC. Wszyscy o tym wiedzą, co tu dużo mówić. Ktoś obsługuje spotkanie grupy Bilderberg i to są ludzie z podobną mentalnością. Ktoś pracuje dla tego wielkiego biznesu, ktoś robi karierę za wszelką możliwą cenę i trafia na takie sytuacje i partycypuje w tych wydarzeniach. To jest kwestia naszego indywidualnego wyboru. Kilku ludziom odjechało centralnie na głowę i robią niesamowity syf. A że władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie, okazało się, że król Belgii między innymi też należy do pedofili. To jest fenomen, żeby zgwałcić swoje dwie córki. To jest przerażająca historia i dalej jest królem Belgii. Dalej jest nie do ruszenia.
To może zostawmy, bo to jest moment przełomowy dla historii cywilizacji. Mamy bandę wariatów, która próbuje ustawiać nam wszystko dookoła i nagle w tym momencie ich cała historia się szybciutko kończy, bo za chwilę zapukają sąsiedzi i oni cały czas udają, że tego nie ma. Cały czas próbują nas wkręcić w jakieś rzeczy, zająć tańcem na lodzie czy tym, kto ma głębiej wycięty dekolt i której lasce widać bardziej majtki na zdjęciach na dużym portalu. Za każdym razem, kiedy klikamy w taki news, stajemy się dokładnie kolegą takiego króla Belgii. Właściwie dokładnie zmierzałem w tym kierunku wtedy. To też jest zależne od nas. Przyzwyczailiśmy, wkręciliśmy się w to całkiem nieźle. Korzystamy z tego, przynajmniej część z nas i tworzymy taki świat, a za chwilę ten świat zniknie. Kolesie teraz próbują poustawiać, bo za parę chwil wszystko się pozmienia i wtedy już nie będzie komu bronić tych ludzi.
[01:55:42] - Tutaj jeszcze tylko takie sprostowanie, takie trochę poza tematem, off topic, że Jurby się zapytał, że miało być 150 tysięcy osób. Nie, nie miało być 150 tysięcy osób na protestach. Miało być 15 tysięcy osób, miały różne przyjechać organizacje i tak dalej. Co się okazało? Może jutro będzie szansa. Przyjechało 50 osób protestować. Tak różnie. Dużo turystów też się dołączyło, mimochodem, bo tam dużo turystów było. Więc 50 osób było zamiast 15 000. A tutaj widzę, że ktoś podał 150 000.
Nie wiem skąd te liczby. Dezinformacja i jest przemilczenie w mediach. Nigdzie w żadnych mediach się nie mówi, że jakaś grupa Bilderberg się spotyka. Nic, kompletny zer.
[01:56:29] - To zawsze jest takie niechętne do mówienia. Bo co powiesz ludziom? Ja to zawsze powtarzam przy każdym spotkaniu Bilderberg. Ty to znasz już na pamięć i jeżeli ty, słuchaszko, słuchasz tego radia od długiego czasu, też już znasz na pamięć tą moją gadkę. Ona brzmi mniej więcej tak: jeżeli w jednym miejscu spotykają się ludzie, którzy rządzą minimum połową świata, rządzą wszystkimi bankami, zasobami, cenami na giełdach, to oni to wszystko ustalają. To oni sprzedają broń, to oni sprzedają karabiny, to oni dają kredyty na te karabiny. To oni są właścicielami kopalni, w których się wydobywa metale, z których się robi te karabiny. Bez tego nie da rady. To oni są szefami tego burdelu. I kiedy ci ludzie się spotykają razem, mogliby w ciągu pięciu minut zakończyć wszystkie możliwe wojny na świecie, zamknąć konta każdemu psychopacie na świecie.
Julian Assange tylko dlatego, że opublikował to, jak radośnie Amerykanie prowadzą ludobójstwo.
[01:57:24] - W Iraku czy w Afganistanie, bo jak zamordowali kilkadziesiąt osób, które sobie świętowały.
[01:57:31] - W Iraku. Strzelali do kaczek. Nawet nie wesele. Strzelali do ludzi na ulicy, jak esesmani. Amerykańscy żołnierze to takie SS komando, które wchodzi do miasta i strzela do wszystkiego, co się rusza i co nie ma niemieckiego munduru na sobie. I to wszystko. I takie SS komando pokazał w działaniu. Akcja trwała, pamiętam to, bo byłem świadkiem tego, widziałem, co się dzieje. W ciągu dosłownie dwóch godzin wszystkie konta WikiLeaks zostały wyłączone we wszystkich możliwych bankach. Potrzeba było dwóch godzin, żeby wszystkie banki na świecie przestały akceptować darowizny na rzecz WikiLeaks.
Odcięto ich od kasy, w ciągu dwóch godzin wyłączono wszystkie konta bankowe. Dwie godziny. To teraz wyobraź sobie, że spotykają się wszyscy ludzie, którzy są właścicielami wszystkich zasobów na świecie. Jeżeli chcieliby zakończyć jakąś wojnę, to przecież ta wojna zostałaby zakończona w ciągu pięciu minut. Wystarczyłyby dosłownie cztery telefony do pięciu ludzi dookoła i sprawa byłaby załatwiona. Koledzy wyszli przed budynek, powiedzieli: „Okej, myliliśmy się. Świat nie potrzebuje wojen. My już mamy wystarczająco dużo pieniędzy. Wybaczcie nam, my się zabijamy. Bierzemy tą kasę, którą mamy.
Zostawiamy wam wszystko”. Coś w tym stylu. Albo: „Nie robimy żadnej wojny, zostajemy przy tym prostym biznesie i tak nam wystarczy. Nic strasznego się nie stanie”. Nie ma takiej opcji. A spotykają się ludzie, którzy naprawdę są w stanie zatrzymać praktycznie 99% wojen, przynajmniej cały konflikt na Bliskim Wschodzie, bo tak naprawdę wszyscy ci ludzie finansują ten konflikt.
[01:59:03] - Oni właśnie produkują wojny. To jest ich żywioł. Oni tworzą wojny.
[01:59:10] - To właśnie odpowiedź na to pytanie. Część z nas, akurat szczęśliwie ani ja, ani ty, ale są tacy ludzie, którzy wierzą, że polityk to jest jakaś misja. Nie zdają sobie sprawy z tego, że to jest łajno, że każdy człowiek, który idzie w coś takiego, to jest stracona pozycja. Anyway, ja się nie będę rozpisywał na ten temat. Dla mnie to jest dosyć oczywista historia, a jak ktoś ma z tym problem, trudno, będzie musiał to ogarnąć samodzielnie. W każdym razie chodzi o naiwność, że w tym momencie konfrontujesz potężną naiwność z rzeczywistością. I nawet obawiam się, że takie pismaki z dziennikarskich gazet, nawet mając pół mózgu, dociera do nich ta świadomość, że jak to jest, że wszyscy ludzie, którzy są właścicielami świata, się spotykają i nie potrafią zatrzymać żadnej wojny, chociaż wszystkie wojny finansują. Jak to jest możliwe? To zawsze jest jakaś refleksja w głowie, więc dla bezpieczeństwa nikt ci o tym nie napisze, bo jeszcze nie daj Boże, twoja refleksja się obudzi w głowie. Może ten dziennikarz coś napisze dwa zdania za dużo i ty następnego dnia przeczytasz w gazecie te dwa zdania za dużo.
Pomyślisz sobie dwa zdania za dużo i jeszcze przestaniesz kupować reklamowane produkty w supermarkecie, na przykład firmy Nestlé albo coś innego. Albo zaczniesz się odcinać od systemu, na ile możesz. Albo zaczniesz budować swoje własne urządzenia do produkcji energii. W tym momencie możesz kompletnie się wypiąć systemu. Tego nie chcą. To chodzi o to, żebyś dalej siedział, dalej był uwikłany we wszystkie konflikty na świecie, dalej tracił swój czas na rozwiązywanie spraw, których nigdy nie rozwiążesz, bo i tak od ciebie nie zależą. A oni dalej są właścicielami twojego portfela, twojego życia i twojego czasu i twojej przyszłości, przeszłości, teraźniejszości. Przynajmniej tak mi się wydaje.
[02:00:56] - No tak, zobaczymy, jak to wszystko się rozwinie. Powoli będę kończył, bo trochę odpadam, bo cały dzień na nogach to jest gorzej chyba nawet niż jakaś praca standardowa w kuźni.
[02:01:15] - Przestań, człowieku, po prostu spacerowałeś po ładnym mieście. Przestań marudzić.
[02:01:19] - No powiedzmy. I ganiałem trochę, bo ten Petraeus to szybki jest, ale akurat ja za nim nie biegałem, bo udało mi się fotkę zrobić bez biegania Petraeusowi, generałowi byłemu z CIA. Natomiast niektórzy biegali. Ale co ciekawe jeszcze, są antyterroryści. Jest już prawie koniec, bo tylko jutro jest ostatni dzień. Przyjechali antyterroryści z karabinami, snajperzy, którzy będą rozlokowywani. Nie wiem po co, ale nawieźli właśnie snajperów.
[02:01:51] - No ktoś przylatuje, szef przylatuje.
[02:01:54] - Merkel? Może Merkel.
[02:01:56] - To nie chodzi o szefa w sensie kraju. Szefa, którego my znamy jako szefa. Tylko szef szefów przylatuje, jak to się mówi popularnie. Bo wiemy, kto to jest szef szefów.
[02:02:03] - Może być jakiś Rockefeller, Rothschild. Może być i to. Co ciekawe jeszcze, powiedz mi Tomku, do czego jest potrzebna antyterrorystom piła łańcuchowa?
[02:02:19] - Do czego jest potrzebna piła?
[02:02:21] - Piłę łańcuchową wnieśli normalnie antyterroryści.
[02:02:25] - To jest część wyposażenia bossa takiego, który jest, jak coś się stanie, że trzeba rozciąć, przeciąć drzwi pancerne, coś takiego, jak ktoś by się zablokował. I don't know. Nie mam pojęcia w ogóle. Czy ja jestem antyterrorystą? Ja się brzydzę w ogóle bronią. Dla mnie to jest upadek człowieczeństwa.
[02:02:43] - To jest jakieś absurdalne, co tam się dzieje. Jest brak wolności słowa. Nie ma żadnej wolności słowa. Zatrzymują ludzi. Zaaresztowali kilka osób za to, że tylko billboardy mieli. Trzymali billboardy, rozumiesz? Trzymali.
[02:02:58] - To są Niemcy, a Niemcy nie są krajem.
[02:03:03] - Faszystem.
[02:03:03] - Nie, to jest bardzo policyjna polityka i tyle.
[02:03:07] - Mocno, ale czegoś takiego to w Polsce nie widziałem, żeby za billboardy kogoś aresztować.
[02:03:13] - W Polsce jest inaczej. W Polsce się nie aresztuje za billboardy, tylko w Polsce część policjantów przebiera się za protestantów i bije ludzi.
[02:03:21] - Też się przebierają. Też zlokalizowałem iluś, mam nawet ich zdjęcia. Mało tego, część tajnej policji, takiej special police undercover cops, oni są w ochronie hotelu Bilderberg. znaczy tego Kempinski. Taschen Palais Kempinski Hotel. Normalnie wyglądają jak ochrona hotelu, a to okazuje się, że to jest tajna policja, bo mnie wylegitymowali i sprawdzali. Co ciekawe, bo mam tą legitymację z Radia Nafali, wyobraź sobie, że ona już jest przecież nieważna, bo w zeszłym roku straciła ważność. Wyobraź sobie, że ja pokazywałem tą legitymację więcej, bo sześć razy to mnie sprawdzali dokumenty, a tą legitymację pokazywałem kilkanaście razy i żaden z tych policjantów speców, ani od tajnej policji, ani od normalnej policji, ani jakiejkolwiek policji niemieckiej nie zobaczył, że jest nieważna legitymacja dziennikarska.
[02:04:26] - Bo ona tak poważnie wygląda.
[02:04:27] - Każdy to zauważa.
[02:04:31] - Słuchaj, odkryłeś tajemniczą rzecz. Teraz się przyznam przy milionie słuchaczy. Słuchaj Michał, nasze legitymacje są kosmiczne i wpuszczają cię wszędzie w kosmos. Także nie ma terminu ważności. Tak została zaprojektowana, tak została zrobiona. Przepuści cię wszędzie.
[02:04:46] - Działa. Naprawdę są oczarowani ci policjanci i nawet nie zobaczą, że już... „A dlaczego jest nieważna?” To poważne było pytanie i ciężko mi byłoby powiedzieć, dlaczego jest nieważna. Bo zostawiłem nową w domu.
[02:05:00] - Zostawiłem nową w domu.
[02:05:03] - Słucham?
[02:05:04] - Zostawiłem nową w domu, sorry. Królik z czapeczki. Nie, ona tak wygląda, że nikt nie ma prawa tego zauważyć. To jest inna historia. Mamy kosmiczne legitymacje.
[02:05:14] - Działa. To działa i to jest bardzo fajne, ale jak ten system działa niesprawnie, to wszystko jest takie sobie.
[02:05:24] - Nie, system działa sprawnie, tylko system reaguje na konkretne bodźce. Jeżeli system jest skonstruowany nawet wizualnie, jak budować informację, to jesteś w stanie zbudować taką informację, że każdy użytkownik, każdy wyznający ten system potraktuje cię jak Boga. Bo masz ten papier, ten unikatowy papier.
[02:05:43] - Tak, tu nie ma papieru, nie ma człowieka. Jest taka zasada komunistyczna w Niemczech działa, że oni nie wierzą też, że paszport musi być paszportem.
[02:05:57] - Stoisz przed policjantem wszędzie na świecie i on się pyta o dokumenty. Stary, dokumenty czego? I to wszędzie na świecie jest podobna historia, że ciężko byłoby ci zrozumieć ludzi, którzy wpadli na pomysł, że będą ochraniać nasze życie i bronić naszego dobra. Jak się okazało, to jest chyba taki element bycia psychopatą. Jak ktoś naprawdę koniecznie chce ratować cudze życie, to chyba psychopata. Na to wyszło. Tak jest z tą policją, z tymi piłami.
[02:06:30] - Jasne. Także nie wiem, co tu jest. Jakiś 15, 16-letni dzieciak też wszedł. Nie wiadomo, o co chodzi. Wszedł też do tego hotelu dzisiaj normalnie. Nie mógł gdzie indziej pójść.
[02:06:42] - Dziecko bogatej rodziny, które rządzi światem.
[02:06:46] - Mogło tak być. Kto wie? Ale dzieci raczej nie są wpuszczane.
[02:06:52] - To nie było normalne dziecko, tylko dziecko elity, które zostało przywiezione, żeby zapoznawało kontakty. Rozumiesz?
[02:07:01] - Może coś w tym być. Ja nie widziałem akurat tego dzieciaka, ale widzieli moi znajomi. Nie udało im się zrobić, bo mieli aparaty kiepskie, jeszcze gorsze niż mój. Natomiast widzieli, że ten dzieciak chodził. To taka jeszcze ciekawostka. Także dużo się działo. Tutaj odsyłam do mojej audycji „Teoria chaosu”.
[02:07:25] - Szkoda, że nie miałeś przy sobie prawdziwej broni do walki z globalistami, czyli dokładnie płynnej plazmy CO2. Trzeba było dookoła hotelu rozpylić płynną plazmę. Strasznie by utrudniło to myślenie o tym, jak zrobić komuś krzywdę. Potwornie. To pole jest niesamowite. To już inna sprawa, ale to już inna historia. Tak czy siak, to jest ten główny powód, dla którego w mojej opinii spotkali się w tym roku właśnie Bilderbergowie, ponieważ przed nami przywitanie się z naszymi kosmicznymi braćmi, można powiedzieć. Przed nami odkrycie troszeczkę innych początków naszej cywilizacji i przez to jednoznacznie odkrycie prawdziwej natury istoty, którą jesteśmy. I to zupełnie nie licuje z tym, w co uwierzyliśmy za pomocą silnej namowy z telewizora, radia, uniwersytetu, szkoły, rodziców, religii, z jakichkolwiek możliwych miejsc. Okazało się, że wszyscy nas wkręcili i sami siebie wkręcili przede wszystkim w tak krzywą i tak Nieprawdopodobnie durną historię, że głowa mała.
Teraz będzie moment weryfikacji bardzo mocny. Już za dwa, trzy miesiące koniec starego porządku. W Ameryce się martwią bardziej, bo właściwie dane-
[02:08:40] - To bardziej dotyczy Ameryki.
[02:08:43] - To dotyczy całego świata, nie tylko Ameryki. Część Hiszpanii odpłynie, Afryka odpłynie od kontynentu. Kilka innych rzeczy. Izrael zniknie. Troszeczkę się zmieni na świecie. Dosyć mocno bym powiedział, nawet nie trochę, tylko dosyć mocno. I jak na ironię właśnie ci kolesie, którzy są odpowiedzialni za największe ludobójstwo, w tym momencie tracą wszystko. Bo całe to ludobójstwo, cały ten system, cała ta iluzja, w której żyjemy, zwana cywilizacją, opiera się tylko i wyłącznie na fałszywym obrazie samego siebie, swojej własnej przyszłości i swoich własnych możliwości. I w tym momencie okazało się, że mamy o wiele większe możliwości, nawet na kuchennym stole, niż NASA i wszystkie te psychopatyczne organizacje razem wzięte, które potrafią tylko i wyłącznie gwałcić dzieci prawdopodobnie i mordować ludzi w trzecim świecie po to, żeby im wyprodukowali jeszcze tańsze buty, które są sprzedadzą na masową skalę albo telefony komórkowe. Nagle okazało się, że technologia ich przegoniła.
Że są gdzieś można powiedzieć tysiąc lat za cywilizacją w tym momencie w stosunku do tego, co jest aktualnie dostępne dla każdego z nas, jeżeli chodzi o technologię Keshe. Zresztą prawda jest taka, że mocno się boją o tą technologię. Stracili właśnie władzę na świecie. Rozumiesz?
[02:09:56] - Tak. Myślę, że będzie wszystko okej dla nas przynajmniej, bo-
[02:10:02] - Przecież nam nic nie grozi
[02:10:03] - ... mamy to, co potrzebujemy. Nie potrzebujemy mieć nie wiadomo czego. Nic nie stracimy, bo mamy wszystko, czego potrzebujemy.
[02:10:10] - Otóż to.
[02:10:11] - Nic nas nie zaskoczy. Znamy tak naprawdę przyszłość tego, co będzie. Tylko pytanie jest, bo to, że oni przegrają, to wydaje się-
[02:10:25] - Już przegrali
[02:10:26] - ... prawdopodobne.
[02:10:27] - Już przegrali.
[02:10:28] - Natomiast może być troszeczkę takich jakichś jeszcze zawirowań, ale nie można panikować. Najgorzej też ludzie zrobią, jak będą panikowali, zamiast normalnie żyć.
[02:10:37] - Ale nie musisz panikować, masz technologię, która... Historia z paniką nie jest historią przypadkową. Panika jest konkretnym stanem umysłu, konkretnym stanem emocjonalnym, który się bierze skądyś. To nie jest magiczna, tajemnicza, zjawiskowa rzecz, niekontrolowana przez nikogo. Rozumiesz? Nic z tych rzeczy. To jest zjawisko, które się nazywa kondycją grawitacyjno-magnetycznych pól w twoim mózgu i moim też. To są nasze emocje. Jeżeli stworzysz środowisko, w którym te pola są zrównoważone, nie masz szans na zwariowanie. Po prostu nie masz szans.
Całe wariactwo wynika właśnie z tej destabilizacji naszego organizmu. O tym też nikt nie chce nam powiedzieć, bo masz korporacje farmaceutyczne, które wymyślają miliony nowych lekarstw na miliony nieistniejących chorób. Bo co by było, gdyby się okazało, że to jest takie proste? Już jest po nich. I tak już jest po nich. Masz potężną broń w ręku w postaci tej technologii. Broń, która ich kompletnie kasuje, bo dookoła tej technologii powstaje pole. Ta technologia tworzy po prostu pole, które jest stabilne samo w sobie i w tym momencie niestety nie dasz rady przebić tego pola, bo twoje zawsze będzie słabsze. Zawsze będzie się synchronizowało do tego, które jest zsynchronizowane.
[02:11:55] - Jasne.
[02:11:56] - Tak jak magnes przyciąga drugi magnes.
[02:11:58] - Ja już trochę odpływam. Proszę tu w obecności wszystkich słuchaczy Radia Na Fali oczywiście i też ciebie, Tomku, będę kończył. Jutro jeszcze dzień wyjazdu Bilderbergów. Z reguły w dzień wyjazdu robią różne tak zwane sacrifice. Być może będą robili, bo obok, jak już mówiłem, jest budynek opery, a na samym szczycie budynku opery jest Lucyfer. I to nie żartuję. Może sobie każdy sprawdzić. Będę też udostępniał fotki, bo oczywiście też dużo niewiernych Tomaszów jest. Przepraszam, Tomku, że tak mówię . Tak się mówi.
[02:12:38] - Rozumiem. Jak sprawdzić, skąd się bierze, skąd się wziął ten Lucyfer, to też jest historia troszkę głębsza.
[02:12:46] - Tak.
[02:12:47] - I niekoniecznie ma cokolwiek wspólnego z tym Lucyferem, o którym mówią młodzi, nawiedzeni ludzie na YouTubie w Ameryce, którzy szukają wszędzie spisku globalnego. Czas czytać Goethego.
[02:12:56] - Lucyfer to co innego jest niż szatan.
[02:13:00] - Goethe, mój Goethe. Tam jest nawiązanie do tej postaci.
[02:13:03] - Tak. Ja nie mówię, że to jest czymś innym, tylko że oni po prostu wierzą w czarną magię, w te-
[02:13:11] - To jest obraz hermetyczny.
[02:13:13] - ... rytuały.
[02:13:13] - Wiesz co? To jest fragment tej hermetycznej wiedzy, Michał, tak naprawdę. To, czy oni wierzą w rytuały, czy nie, to nie wiem, bo tych sekt różnych na świecie jest masa. To akurat jest resztka starożytnej wiedzy, która mówi o tym, że słońce, które widzisz, nie jest jedynym słońcem, które potencjalnie możesz zobaczyć w tej samej galaktyce. To jest ta informacja, którą zamazuje się od tysięcy lat po to, żeby właśnie taka grupa cwaniaków próbowała coś robić z twoim albo moim życiem. Nic więcej. Natomiast ta prosta informacja zmienia praktycznie układ sił. To jest tak, jak dowiedzenie się o tym, że jest nowy kontynent, nowy ląd, na którym możesz mieszkać i wcale nie musisz podlegać władzy jakiegoś wariata i psychopaty, który wymyślił sobie, że nagle będzie ci kontrolował każdy aspekt twojego życia, bo sam jest pedofilem i gwałcicielem albo jeszcze gorzej. Świat się naprawdę radykalnie zmienił w ciągu ostatniego roku i potężne zmiany i tak zajdą do końca roku. Tak potężne, jakich nie widziano tutaj od 12 000 lat.
Przynajmniej na to wygląda. Tak mówią wszyscy geolodzy. Mówią to już mocno panowie z Yellowstone. Wiedzą to już panowie w amerykańskim rządzie. Obama już nawet głośno to powiedział, że jest troszkę tak, że każdy powinien być przygotowany na big disaster w Ameryce. Nie mówiąc oczywiście, o co chodzi. Królowa brytyjska, już oficjalnie się wyrwało, że ona się stąd zabija, bo przecież to będzie big disaster. Anglia nie przeżyje takiej katastrofy i tak dalej. Także widać, proszę pana. Widać te nerwowe ruchy, widać próbę robienia kurtyny, zasłony dymnej takiej, żebyś ty w ogóle nie myślał, o co chodzi, żebyś był zajęty polityką.
Zobacz, ile kogoś nagle teraz skoczyło w politykę. Ile cyngli odpalono, ile powstaje nowych inicjatyw politycznych w takich krajach typu Polska, Ukraina, takie miejsca. Zobacz, co się dzieje. To jest ustawka. To jest moje zdanie na ten temat. To jest jawna ustawka. Nie wszyscy, którzy uczestniczą w tej ustawce, są świadomi, że uczestniczą w ustawce. To już jest inna historia. Ale generalnie myślę, że Góra sobie doskonale zdaje sprawę, że chodzi po prostu o dym, bo w tym momencie może zadziałać efekt domina i kiedy wszyscy się dowiedzą, to będzie dramat. A tak to można to ściemniać.
Pokaże się gołe cycki w telewizji przed godziną 20 i już się uwiedzie całe społeczeństwo. Coś w tym stylu.
[02:15:36] - Tak. Jasne. Dobra. Trzymaj się, Tomku. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i szykuję się do snu oraz przygotowuję się na jutrzejszy dzień, żeby jeszcze dobrze go spędzić. Do usłyszenia.
[02:15:52] - Miłego pobytu w niemieckiej krainie-
[02:15:56] - Dobrobytu.
[02:15:58] - Powiedzmy. Miłego fotografowania jutro i miłego ścigania Bilderbergów.
[02:16:04] - Jasne.
[02:16:05] - Trzymaj się, człowieku.
[02:16:06] - Dzięki. Trzymaj się. Cześć. Hej.
[02:16:08] - Narazicho. Michał prosto z Niemiec. Radio na fali. Hiperprzestrzeń coraz się rozciągnęła przez ten telefon Michała, który mnie wybił z wątku. Ale to ten sam wątek ciągle. Ten sam świat. Witam Michał, witam serdecznie.
[02:16:25] - Dzień dobry.
[02:16:27] - Witam serdecznie.
[02:16:27] - Wszystko?
[02:16:28] - Doskonale. Jak u pana?
[02:16:31] - Bardzo podobnie.
[02:16:32] - Bardzo dobrze. Niech pan mówi, z czym pan dzwoni, proszę pana.
[02:16:35] - Ano skoro są pewne podejrzenia, w związku z tym, że kiedyś była taka mocna komunikacja między kretami, wszystkimi ludami, to czy w takim razie jest szansa, że była taka światowa cywilizacja, jak można powiedzieć teraz mamy?
[02:16:53] - Właściwie jedyne, co można powiedzieć na ten temat, to nawet nie to, że była, tylko że oczywiście, że tak. Wszystkie wykopaliska archeologiczne jasno na to wskazują. My oczywiście to ignorujemy. My jako cywilizacja, bo ciągle uparcie jest ten pomysł, że byliśmy kretynami, którzy biegali w skórach.
[02:17:11] - Właśnie. Takie głupie przekonanie, że był człowiek, małpa sobie wskakuje do jaskini i nagle człowiek rozumny.
[02:17:19] - To chodzi chyba o wiarę w to, że jesteś wybrańcem kosmosu uprawianą przez współczesną generację. Może stąd się wzięło. Może kompletne niezrozumienie chyba. Ale mniejsza o to. Oczywiście, że tak. Oczywiście była cywilizacja. Myślę, że wracamy do tego momentu, bo właściwie nie ma innej opcji. My jesteśmy taką cywilizacją. Możesz sobie wymyślić, że jesteś Polakiem albo Słowianinem, albo Lechitą, albo kimkolwiek innym, ale to dalej nie zmienia faktu, że jesteś żywą istotą, która po prostu urodziła się w danym miejscu. I jeżeli chcesz się identyfikować jako Żelazko, Rower, Lechita, Słowianin, Polak, Australijczyk, Kangur, Wiewiórka, jasne, masz do tego prawo, tylko że dalej jesteś żywą istotą.
Istotną sprawą jest bycie żywą istotą i przeskoczenie troszkę tego poziomu zastanawiania się, czy koleś jest z tego samego kraju, czy z innego kraju jest koleś, bo jak z mojego to ziom, a jak nie, to się nie rozumiemy. Nie ma tego problemu. Ludzie doskonale się rozumieją, niezależnie od tego, skąd są. Nigdy nie widziałem problemów. Jeżeli ludzie chcą się porozumieć, to się zawsze porozumieją. Największe problemy widziałem w porozumiewaniu się ludzi używających tego samego języka niż akurat wśród ludzi, którzy byli z różnych miejsc na świecie. Także teoria na temat narodu zupełnie nie działa w praktyce.
[02:18:43] - No i skoro teoria ewolucji jakoś tak szala troszkę, to w takim razie skąd jesteśmy?
[02:18:53] - Proszę pana, jest teraz taka ciekawa historia na świecie. Mianowicie takie ciekawe badania DNA robiono. Żebym sobie przypomniał. Zdaje się zaczęło się od Jamesa Watsona i Cricka i historii z odkryciem molekuły DNA, czyli informacji DNA i pierwszej sekwencji to była G, A, T i C. To jest ta podwójna heliksa DNA. Później w latach 80., kiedy badano te wszystkie, zauważono, że to DNA się troszkę inaczej zawija i tam troszkę to tak odrzucono. Okej, niby coś, tam coś wystaje z boku, nie wiadomo co. I nagle okazało się, że DNA, ja nie mówię tu o mitochondrialnym DNA, tym najstarszym, tylko mówię o tym normalnym DNA, tej podstawowej sekwencji G, A, T, na przykład C. Ta sekwencja wygląda tak, że właściwie jest druga warstwa informacji zakodowana na naszych komórkach DNA. Do tej pory myśleliśmy, że to jest tylko jedna warstwa informacji heliksa, a teraz się okazuje, że właściwie te molekuły są takie zawinięte, że tam wewnątrz jest jeszcze dokładnie dodatkowa informacja, która jest schowana.
Czyli właściwie nazwano to druga warstwa informacji DNA i zostało to udowodnione. To jest już udowodnione normalnie pod mikroskopem, zbadane i stwierdzone. Tak, faktycznie jest druga warstwa informacji. Była publikacja w PLOS One, tak to się nazywa. To jest takie czasopismo naukowe. Generalnie taka tłusta sprawa, można powiedzieć.
[02:20:34] - Czyli jakby ta podwójna druga informacja, to właściwie o czym może świadczyć?
[02:20:42] - Właśnie. Teraz wszystkie teorie na temat skąd się wzięliśmy i tak dalej, należy sobie zadać pytanie, na jakiej podstawie w ogóle wymyśliliśmy tą całą historię, którą uznaliśmy za oficjalną? Nagle bardzo szybko się okazuje, że nie było żadnych podstaw ku temu, a jedyne podstawy, które mamy, jedyne potwierdzone eksperymentalnie, kompletnie wywracają to do góry nogami i twierdzą, że nic takiego nie miało nigdy miejsca. Przynajmniej jeżeli chodzi o porównanie oficjalnych teorii na temat na przykład ewolucji i historii związanej z rzeczywistym funkcjonowaniem naszego DNA. Nie ma śladu ewolucji w naszym DNA, ani grama. My używamy słowa ewolucja czasami w odniesieniu do troszkę innego kontekstu, ale chodzi o ewolucję biologiczną. Ewolucję dokładnie w znaczeniu słowa Darwina. Czyli że jeżeli masz organizm, który po prostu jest, to jego ewolucja polega na tym, że usuwa wszystkie zbędne elementy i po usunięciu wszystkich zbędnych elementów staje się zupełnie innym organizmem. Okazuje się, że właściwie wygląda to zupełnie inaczej. Te elementy zostają, tylko my aktywujemy albo dezaktywujemy informacje z biblioteki, którą posiadamy.
To też polega na tym, że to nie my posiadamy tą bibliotekę, tylko ona się manifestuje w nas. Praktycznie można powiedzieć, że DNA jest tylko lustrzanym odbiciem w biologii informacji, która jest kompletnie niewidoczna, przynajmniej z naszego aktualnego punktu widzenia. To jest coś, co nazywamy popularnie polem oddziaływania, a nie materią. To się dzieje w polu i dopiero taka drobna molekuła o nazwie DNA jest w stanie sczytać tą informację przez swoją specyficzną strukturę i sczytuje jakąś koszmarną ilość informacji. My ją posiadamy i sobie czasami włączamy przez parę pokoleń, a czasami wyłączamy. Tak jak na przykład informację o tym, czy jeść mięso, czy w ogóle coś jeść, czy odżywiać się przez swoją praną, czy pić alkohole, czy nie pić alkoholi i tak dalej. To są wszystko sprawy związane z włączaniem i wyłączaniem pewnych sekwencji DNA w naszym organizmie fizycznie i w kolejnym pokoleniu, które po nas nastąpi korzystających z naszych genów.
[02:22:58] - Czyli dolna warstwa DNA, o której mówisz, to są te nieaktywowane rzeczy?
[02:23:07] - Wiesz co, nikt nie wie, co to jest, bo z DNA jest tak, że widzisz DNA i widzisz sekwencje DNA. Widzisz, że one są różne. Ta, która zaczyna się od grubego paska, później są dwa cienkie paski, później są dwa grube i jeszcze jeden cienki, tą na przykład nazwano G. Jak zaczyna się od trzech cienkich pasków, później są dwa grube, dwa cienkie i jeszcze jeden gruby, nazwano to grupą T. Kolejną, która wygląda inaczej, nazwano inną literką. Ciężko to traktować w taki sposób, jaki nam się wydaje, że to jest zbadane, bo w rzeczywistości to nie jest zbadane, przynajmniej oficjalnie. Nie ma czegoś takiego, żebyś miał możliwość oglądnięcia ludzkiego DNA pod mikroskopem. Aktywnego nie zobaczysz, ponieważ jedyne mikroskopy, które powiększają oficjalnie poza mikroskopami Royala Kinga, które są zamknięte pod kluczem gdzieś w Smithsonian Museum. Te mikroskopy atomowe uszkadzają praktycznie wszystkie tkanki podczas badania. Kiedy przygotowujesz próbkę, zabijasz tkankę, mielisz ją na pył.
Także poza tym, że zobaczysz, jak ona wyglądała przed śmiercią, to właściwie nic więcej się nie dowiesz. Także nie wiesz, jak ona wyglądała.
[02:24:16] - Nie wiadomo, w jaki sposób się tego dowiedzieć, jeżeli nie ma się tych mikroskopów.
[02:24:22] - Jeżeli nie masz mikroskopu, który ci pokaże żywą tkankę, to nie za bardzo się dowiesz, co tam jest. Ale wywnioskowano z konstrukcji, skanowania tych wszystkich komórek, że jest ta druga warstwa DNA. Ale co zawiera zarówno pierwsza, jak i druga, nie wiadomo. Wiadomo, że jest to układ elektryczny, można tak powiedzieć, właściwie układ plazmowy, który się manifestuje prądem elektrycznym, że chodzi o polaryzację ładunków, ale też nie do końca elektryczny, bo są to ładunki o bardzo niskim natężeniu prądu elektrycznego, tak zwanej elektryczności, natomiast z potężnym ładunkiem plazmowym.
[02:24:54] - To ja mam taką teorię, skąd się wzięliśmy. Otóż tak samo jak się robi gaz w słoiku, ktoś robi taki eksperyment. Nie wiem, czy słyszałeś, że bierze się plastikową torebeczkę, blaszkę miedzianą, która się nie styka z roztworem soli i wody oraz blaszkę cynkową i też się wytwarza gaz. Czyli wytwarza się z pól grawitacyjno-magnetycznych.
[02:25:20] - My jesteśmy takimi polami, chociaż ciężko w to uwierzyć niektórym.
[02:25:23] - Że coś zaistnieje z niczego, a jedyne, co jest potrzebne do tego, to warunki. Tak samo może zaistnieć żywa istota z warunków.
[02:25:32] - Dokładnie. Możesz wyprodukować każdą dowolną żywą istotę. Jeżeli masz gram aminokwasu, możesz zmiksować z różnych istot aminokwasy. Możesz produkować cokolwiek chcesz. To samo sobie wyrośnie, będzie miało własną świadomość. Tak samo jak możesz produkować swoje własne komórki macierzyste, jak możesz produkować elementy swojego własnego organizmu. Mówi się o tym bardzo nieśmiało i tak na marginesie medycyny, że czasami gdzieś się udało, ale wiemy o tym, że jest to możliwe. Nie ma z tym problemu. Amerykańskie wojsko używa takiego proszku zrobionego ze skóry świni. To jest gaz w stanie nanoatomowym, czyli cząsteczki nanoatomowe odpowiedniej substancji, którymi posypywana jest rana żołnierza i odrastają palce, odrastają całe kończyny razem z kośćmi.
Proces trwa długo, bo na ranę się non stop posypuje ten proszek. Ona się jątrzy przez chwilę, a później nagle zaczyna odrastać. Przy czym oczywiście wcale nie potrzeba posypywać proszku, wystarczy wytworzyć odpowiednie pole i dokładnie te same rzeczy się dzieją. Także to już wiemy. Te sprawy są dosyć proste i to jest coś, co mocno zmienia świat, myślę. Ta katastrofa tak naprawdę nie jest katastrofą, tylko jest potężną rewolucją, bo ona właściwie jako wydarzenie bardzo mocno pomoże zetrzeć na pył i pozbyć się tych całych toksycznych historii, bo w tym momencie będzie bardzo taki Mocny punkt weryfikacji. Jak technologia działa? Jaka koncepcja działa? Co cię wyleczy, co cię nie wyleczy? Czy naprawdę dyplomy, papiery i pieniądze w banku mają znaczenie, czy nie mają znaczenia, kiedy masz promieniowanie dookoła?
[02:27:03] - Tak, taka zmiana. Tylko że jak zmieni się, to może sporo osób po prostu zginąć.
[02:27:08] - Taka karma. Co na to możemy poradzić? Informacje ogólnodostępne. Wiemy, co się będzie działo i część z nas może ignorować tą wiedzę i stwierdzić: „A jakoś to będzie”. A część nie zignoruje tej wiedzy i tak się ogarnie, że nie będzie miało problemu z przeżyciem. To jest indywidualna decyzja każdego z nas. Każdy dostaje wybór.
[02:27:31] - Albo do Polski, albo do Stanów.
[02:27:33] - Stany też są bezpieczne miejsce. Kolumbia Brytyjska, kilka innych miejsc.
[02:27:37] - Gdzie takie bezpieczne miejsca mogą być?
[02:27:39] - A to sobie sprawdź.
[02:27:40] - Znajdujesz jakieś miejsca?
[02:27:42] - Każde miejsce jest bezpieczne, jeżeli masz technologię, która daje ci akurat ten moment wytchnienia. A jeżeli masz technologię, która operuje polami, to właściwie każde miejsce dowolnie w kosmosie, a nie mówię o planecie Ziemia, tylko dowolnie w kosmosie, jest generalnie bezpieczne dla ciebie.
[02:27:59] - Bo możesz zrobić miejsce.
[02:28:01] - Jakiekolwiek sobie życzysz.
[02:28:03] - Właśnie. I jeszcze a propos tych cywilizacji. Skoro wtedy inaczej były ustawione bieguny, to znaczy, że w takich miejscach jak Antarktyda czy Grenlandia też była normalna ziemia, lasy i w ogóle. Czy tam mogły być jakieś cywilizacje? Ciekawe co tam mogło być.
[02:28:24] - Nie mam pojęcia co mogło być, ale ma ślady tego, że na pewno wiedziano o tym i to normalnie było na chociażby mapie Piri Reisa. Masz idealny kształt kontynentu, który aktualnie jest schowany pod, zdaje się, trzykilometrową warstwą lodu. I my znamy ten kształt oryginalny kontynentu ze specjalnych zdjęć satelitarnych, które prześwietlają lód i pokazują nam oryginalną strukturę Grenlandii, czyli pokazują prawdziwą linię brzegową schowaną głęboko trzy kilometry pod lodem. I na mapie Piri Reisa masz tą linię brzegową, która znajduje się trzy kilometry pod lodem. To teraz jest pytanie, skąd oni to wiedzieli? Jeżeli wiedzieli, to chyba tam byli, prawda? Chyba to było używane. Była to raczej powszechna wiedza i wcale nie było aż takie niedostępne miejsce. Zresztą na starożytnych mapach to w ogóle nie jest niedostępne miejsce, tylko to jest, można powiedzieć, w dzisiejszych czasach Skandynawia klimatem, coś w tym stylu.
[02:29:19] - Aha.
[02:29:21] - Sami się przekonamy, bo pamiętajmy o tym, że przez ostatnie co najmniej dwa tysiące lat próbowano wymazać całą naszą historię do zera. Próbowano zrobić z nas niewolników wierzących w jakieś bóstwo. Czy to bóstwo z Watykanu i książki, która się nazywa Biblia, czy z książki, która się nazywa Tora, czy spod znaku półksiężyca, czy jakichkolwiek innych wynalazków. Ciągle ktoś próbował zrobić z nas niewolnika, opowiadając bajki o tym, że mamy służyć jakiejś niewidocznej kosmicznej sile i on jest przedstawicielem tej kosmicznej siły. Tylko zapomniał powiedzieć, że to my jesteśmy, każdy z nas jest tą kosmiczną siłą i jedyne prawo, jakie mamy, to służyć swojej własnej sprawie i żywym istotom, wszystkim, niezależnie od tego, kto skąd jest. Po prostu funkcjonujemy ze sobą na jednej i tej samej płaszczyźnie, ale zapomniano nam o tym powiedzieć. Zapomniano powiedzieć o drugim układzie słonecznym, o tym, że takie rzeczy są normalne. Zapomniano o wielu rzeczach powiedzieć. I teraz mamy taką sytuację, że widzimy takie nerwowe ruchy, taką panikę we władzy, bo za chwilę, jak się przysunie parę kontynentów, kilka miejsc, to się okaże, jak dużo władza zrobiła, jak władza przygotowała wszystkich na tą okoliczność. Bo taka jest definicja rządu, że rząd służy do sytuacji kryzysowych.
Po to mamy liderów. I będzie taka pobudka, myślę, bardzo zdrowa pobudka dla wielu z nas. Nagle zrozumiemy, że ten cały pomysł z liderami, mentorami, cały ten bullshit to była ściema i że czegoś takiego nie ma. I dopóki ty sam nie ogarniesz swojego pola dookoła siebie, to nikt za ciebie tego nie zrobi. I to będzie taka mocna pobudka dla bardzo wielu ludzi. Myślę, taka zdrowa pobudka, bo po tej pobudce już nie będzie tych złudzeń, że ktoś zrobi za nas lepiej kupę, ktoś zrobi za nas lepiej siku, ktoś za nas się lepiej naje, a my musimy tylko pracować w nieskończoność, a on się jeszcze za nas wyśpi dodatkowo.
[02:31:22] - No właśnie. I tak jeszcze patrząc, to z Nową Zelandią może być jeszcze cienko. Tak sobie sam jestem zdziwiony. W ciągu jakiegoś miesiąca jak oglądam te dane wszystkie, to non stop coś się tam dzieje. Już prawie wulkan wybuchł.
[02:31:41] - Tam są aktywne wulkany, ale mniejsza o to. Każdy może sobie sprawdzić. Ciężko nam, żebyśmy w tym momencie prognozowali każde miejsce na świecie, bo jak otworzymy atlas geograficzny i przelecimy wszystkie połączenia płyt tektonicznych, tak możemy przez kolejny miesiąc się zastanawiać, które miejsce szybciej, które miejsce wolniej. Wiem, że są typowane praktycznie dwa miejsca na to, gdzie się zacznie, ale to i tak nie jest istotne. Kalifornia jest jednym z tych miejsc. To nas interesuje najbardziej, bo tam jest wielkie zejście dookoła Pacyfiku. Także to wszystko. Ale i tak nic z tym nie możemy zrobić. To nie jest tak, że ta wiedza coś zmieni, poza tym, że masz tylko tyle, ile masz w tym momencie. Akurat szczęśliwie mamy technologię, która pozwala ogarnąć takie tematy, także kwestia tylko skorzystania.
Tej technologii boi się strasznie władza, bo ta technologia ma to do siebie, że czyni cię wolnym i czyni cię wolnym w pełnym zakresie. Nie tylko wolnym od katastrofy globalnej, od wybuchu wulkanu, tylko jeżeli czyni cię od wybuchu wulkanu wolnym człowiekiem, to automatycznie czyni cię wolnym od jakiegokolwiek polityka. Bo przecież jaki polityk, jaki władca na świecie jest w stanie ci zapewnić przetrwanie, kiedy wulkan wybuchnie w twojej okolicy? Żaden. Przecież to jest iluzja. To jest taki dowcip, który chyba kiedyś był dowcipem, a pewnego dnia zaczęliśmy brać to serio i uwierzyliśmy, że ci ludzie mogą coś zrobić dla nas, chociaż ci ludzie potrafią jeszcze mniej niż my. I chyba na tym się skończy. Na wielkim przebudzeniu. Nagle się okaże, że sprawy się posypią. Ludzi przejdzie do innego wymiaru i opadnie kurz.
Okaże się, że politycy nie mają gdzie uciekać. Jedyne, co zrobili, to okradli pieniądze, mordowali ludzi, gwałcili dzieci. Zrobili same złe rzeczy. Bardzo szybko się okaże, co robili, bo to bardzo szybko wypłynie. Wtedy będą mieli swoje problemy. Ale to już nie jest moja sprawa. Już nie chcę się tym zajmować, bo my mamy doskonale przyszłość przed nami. Szczęśliwie jest to pewne wyzwolenie i to bardzo mocne wyzwolenie od tego kieratu. To, co się szykuje, bo świat już nigdy nie będzie taki sam.
[02:33:52] - Jeszcze z tym, że jest ta, przynajmniej się tak mówi, może to mieć sens, druga planeta bliźniacza Ziemi, na której też mają być ludzie albo przynajmniej podobne istoty. Czy oni też mogli mieć problemy z takimi rządami patologicznymi, jak tutaj też mamy?
[02:34:17] - Nie wiem, skąd taki pomysł się bierze.
[02:34:23] - Bliźniacze, prawda? Czy to chodzi synchronicznie z nami? Czy się w ten sam sposób układa, tak jak teraz na przykład mamy bardziej skłonności grawitacyjne niż magnetyczne. To parcie na pieniądze, rządy, te wszystkie-
[02:34:40] - Zadaj sobie pytanie, kto odwiedza kogo?
[02:34:44] - Właśnie.
[02:34:45] - Czy to ty odwiedzasz kogoś, czy to ktoś odwiedza ciebie na etapie, na którym jesteś?
[02:34:50] - Idziemy w jedną stronę obydwaj, nie za bardzo tego świadomi.
[02:34:55] - Nie wiem, jak z twoją świadomością, ale przyjrzyj się uważnie, kto ciebie odwiedza i kogo ty odwiedzasz. Jak daleko ty odwiedzasz kogoś? Zobacz, kto jaką ma technologię. Kto zabiera satelity wojskowe? Kto potrafił zabrać, unieszkodliwić ładunki nuklearne? Kto potrafi zrobić kilka innych rzeczy? Dlaczego do tej pory żadna wyprawa załogowa nie była w stanie wylecieć poza pas Van Allena? Dlaczego nie potrafimy nic wysłać poza granice naszego kosmosu, naszego Układu Słonecznego? Została wysłana sonda Voyager 2. Tak się nazywała ta ze złotą tablicą.
[02:35:44] - Okej.
[02:35:45] - I co się dzieje dalej z tą sondą? Sprawdź. Jakoś stanęła w miejscu. Nie chce wylecieć z naszego układu. Zobacz, co się dzieje dookoła. Przecież granica naszego Układu Słonecznego jest bardzo specyficzna.
[02:36:01] - I ciekawe, czy się podzielą tą technologią? Może my z nimi?
[02:36:06] - Nazywa się granicą Columba. To jest ten moment, gdzie się wszystko rozsypuje na kawałki, zmieniają się warunki grawitacyjno-magnetyczne. Zmienia się kondycja całego kosmosu i tak dalej. Mówimy o naszych braciach, którzy jak głoszą wszystkie legendy, wpadają tutaj pod Widziny i pomagają nam się ogarnąć, jak tu się coś dzieje. To oni przylatują tutaj. My jeszcze nie latamy do nich tak swobodnie. Za chwilę będziemy, ale jeszcze chwila moment.
[02:36:40] - Oni już swój bałagan ogarnęli.
[02:36:42] - Oni swój bałagan już dawno ogarnęli. To jest problem naszego bałaganu tu, dokładnie w tym wymiarze, na Ziemi, w tej formie i tak dalej. To nie jest rzecz, która dotyczy szaleństwa całego kosmosu. To jest pewne szaleństwo, na które my sobie pozwoliliśmy. Może tak być, że gdzieś w kosmosie jest jakaś zmiana szaleństwa. Zapewne. Ale to jest dalej ta sama opcja, czyli to jest coś, na co ty sam sobie musisz pozwolić. To nie jest coś, co się dzieje spontanicznie. Do pewnego stopnia oczywiście, ale tak czy siak na końcu ktoś musi dokonać wyboru. Ty musisz dokonać wyboru, czy skrzywdzisz żywą istotę, próbując usankcjonować fakt swojej egzystencji na tej planecie, czy też nie skrzywdzisz żadnej istoty i też będziesz funkcjonować.
Musisz zrozumieć, na czym polega twoja egzystencja na tej planecie indywidualnie. Jeżeli tego nie zrozumiesz, to nie polecisz nigdzie w kosmos. Nie ma takiej opcji. Jest wiele historii na ten temat. Ja może dzisiaj odpuszczę, bo to i tak już koniec „Hiperprzestrzeni”, tak się rozgadaliśmy. Śpiewał ciekawe wątki z kosmonautami i tym, jak się zachowują w kosmosie. Dlaczego bogaci ludzie, którzy wykupili sobie bilety na lot w kosmos, nie latają w kosmos? Zadałeś sobie to pytanie? Bo w kosmosie zmienia się percepcja. Patrzysz na samego siebie w inny sposób.
To jest jak wielki trip. I żaden z tych kolesi nie jest zbyt chętny do tego, żeby zmienić swój punkt widzenia, bo a nuż przypadkiem dotarłaby do niego empatia i okazałoby się, że całe jego życie nie jest nic warte.
[02:38:12] - Dobra, dzięki za odpowiedzi.
[02:38:16] - Nie wiem, czy to są odpowiedzi. Słuchaj, nie traktuj tego jako odpowiedzi. To są tylko i wyłącznie moje własne refleksje. Odpowiedzi każdy musi znaleźć sobie indywidualnie sam. Także proszę nie łapać tego jako odpowiedzi na pytania. Bynajmniej. Jest to tylko i wyłącznie refleksja na ten temat. Moja własna refleksja.
[02:38:33] - Okej. Dobranoc.
[02:38:36] - Dziękuję bardzo za telefon. Miłego wieczorka. Narazicho. Właśnie, człowieku, słuchałeś. Bo czas najwyższy dobiec do końca. Słuchałeś nieco przedługawaj „Hiperprzestrzeni”, z której pierw zbił mnie Michał, opytując o Bilderbergach, próbując rozbić mi wątek. Troszkę to rozdrobnił, rozbił, bo nie zdążyłem i nie złożyłem do kupy tej swojej metafory, którą chciałem wyrzucić na sam koniec. Ale ją przytrzymam troszeczkę, bo to taka globalna metafora i myślę, że tak czy siak gdzieś się tu w jakiejś „Hiperprzestrzeni” pojawi. Ale to, co miałem powiedzieć, powiedziałem. Podejrzewam, że znowu chłopaki próbują zaistnieć w ostatnim momencie, jeszcze się ustawić do wiatru.
I to jest fenomenalny moment, bo oni jeszcze sobie sprawy nie zdają. Są już tak zaślepieni tą kasą, tą władzą, tym wszystkim, że sobie nawet sprawy nie zdają, co stoi przed nimi. I może bardzo dobrze sobie z tego nie zdają sprawy. I niech będzie tak, jak jest. Myślę, że my się i tak pozbieramy. Szczęśliwie świat się mocno zmienił od czasów Nikoli Tesli, także jest już zupełnie inaczej. Na stole w kuchni też można sobie zorganizować wszystkie rzeczy, które są potrzebne. Także nie jest źle. Ale anyway, to zostawiam na dzisiejszy wieczór. Tak czy siak zapraszam cię do „Radia na Fali”, żebyś tu wpadł i posłuchał sobie różnych podcastów.
Archiwum już w tym momencie jest w pełni na chodzie. Znaczy nie jest w pełni, bo jeszcze nie mogę wrzucić wszystkiego, bo jeszcze prace trwają nad usprawnieniem tego całego zamieszania i ustawieniem, żeby wszystko działało tak, jak trzeba. Także jeszcze sekunda zanim zacznę wrzucać, ale już możesz wpadać do archiwum, sobie ściągać różne podcasty, słuchać. Archiwum „Radia na Fali”, radionafali.com. Tutaj wielce dziękuję Ivelliosowi za wrzucanie audycji u siebie na Radio Paranormalium, gdzie do tej pory mogłeś ściągać właśnie „Hiperprzestrzenie” z ostatniego okresu czasu, kiedy nam walnęły serwery. Także Ivelliosie, peace and love, człowieku, wielkie dzięki za wsparcie. Do usłyszenia następnym razem. Do usłyszenia w środę u księcia Edwarda. Ja będę miał gościa zapewne, bo mi się gość zwala w odwiedziny, także zobaczymy, jak będzie z audycjami w przyszłym tygodniu. Powinna być synteza, także zaraz po księciu Edwardzie i relaksacyjnej atmosferze w etykiecie zastępczej w środę o godzinie 22 polskiego czasu.
Zapraszam na czwartek na 21.30 do syntezy, gdzie właśnie o technologii CASHE, technologii, której się boi aktualnie cały świat. Komercyjny świat, który żyje z odcinania kuponów od czegoś, czego nie jest właścicielem i bardzo się boi. Także na opowieści o tej technologii zapraszam w czwartek. W piątek Michał do „Teorii chaosu”. Zapraszam. Na pewno będzie troszeczkę na temat Bilderbergów, już uporządkowanych historii. Przyznam się szczerze, nie słuchałem „Teorii chaosu”, bo mam tu gości ze świata, także zupełnie inne klimaty, rozmowy o tym, co słychać w Brazylii. Miałem trochę dzisiaj powiedzieć, ale nie powiedziałem. Może trochę rzucę na wieczorowej porze, tak na luzaku, ale może zostawiam ten temat w tym momencie. Tak czy siak do usłyszenia następnym razem.
Myślę, że w czwartek i tego jeszcze nie wiem, bo być może tak albo być może nie, w przyszłą sobotę. Zobaczymy, bo tak jak mówiłem, mam gościa. Także być może zniknę w oprowadzaniu gości gdzieś po Londynie, bo w końcu wygląda na to, że to ostatnia niedziela. Dokładnie. To ostatnia niedziela prawie że. Ostatnie takie lato w Londynie. Doskonale to brzmi. Doskonale. Niech się dzieje. Będzie, co ma być.
To mi się podoba. Anyway, zatem do usłyszenia następnym razem, człowieku. A tu już się rozpadało. Leje. Zapraszam cię na wieczorową porę i dzięki za wysłuchanie „Hiperprzestrzeni” w radionafali.com.