[00:12] - INFRA Fakty. Przegląd wydarzeń anomalnych i niezwykłych. Witam w przeglądzie wydarzeń anomalnych i niezwykłych z minionego tygodnia INFRA Fakty. Mówi Michał Kuśnierz. Razem ze mną jest Piotr Cielebiaś. Witaj, Piotrze.
[00:26] - Witam.
[00:28] - Dzisiaj powiemy o kilku przypadkach obserwacji UFO z Polski, jak też o pewnej konferencji, która będzie miała miejsce w przyszłym tygodniu w Stanach Zjednoczonych i o książce, która jakiś czas temu się ukazała, a jest niezwykle interesująca. Może zacznijmy, Piotrze, od tych przypadków z Polski, dlatego, że opublikowaliśmy artykuł. Pierwsza jest Arek Miazgi na temat przypadku z Jankowic Rudnickich, który miał miejsce na początku sierpnia. Często mówimy o tym, że rzeczywiście dostajemy całą masę relacji, które wiążą się niestety z tak zwanymi chińskimi lampionami i w pierwszym odruchu, kiedy otrzymaliśmy relację od świadka, też pomyśleliśmy, że mamy z tym do czynienia. Jednak po bliższym przyjrzeniu się temu przypadkowi stwierdziliśmy, że jednak tak nie jest do końca. I o tym właśnie pisze Arek Miazga.
[01:24] - No właśnie, przybliżmy w kilku zdaniach historię incydentu z Jankowic. Otóż na początku sierpnia pewien pan w towarzystwie kilku innych osób i pan, który potem zgłosił nam tą obserwację i z którym rozmawiał Arek, przebywał w ogrodzie swojego domu, kiedy wspólnie z innymi osobami zauważył pojawienie się dziwnego obiektu. I wszystko byłoby cacy, jeżeli idzie o sprawę z lampionami, gdyby nie dość dziwny szczegół. Mówimy tu o lampionach chińskich. Może tym, którzy nie wiedzą co to, powiemy, że to przyczyna bardzo wielu zgłoszeń o obserwacjach UFO. Jest to rodzaj balonów na ogrzane powietrze, lampionów, które unoszą się w górę i są dość popularne w czasie masowych imprez, tudzież przyjęć, tudzież wesel. I one w locie bardzo często sprawiają takie wrażenie, że rzeczywiście zbliża się inwazja kosmitów. Natomiast w przypadku z Jankowic było tak, że ten obiekt zatrzymał się w powietrzu, był dość nisko i posiadał jeszcze od spodu coś w rodzaju, jak to określił świadek, dysz lub nóżek. Co jeszcze ciekawe, on emanował jakimś światłem. Te nóżki nawet emanowały światłem.
I czym to tak naprawdę mogło być? Bo nie wiemy. UFO, wiadomo. UFO, czyli niezidentyfikowany obiekt latający, czyli właściwie wszystko, co jest w powietrzu, a czego rozpoznać nie możemy. Natomiast ten obiekt się zatrzymał, powisiał troszeczkę tutaj nad domami i świadkowie mieli możliwość, aby mu się dokładniej przyjrzeć. Niestety nie wykonali żadnego zdjęcia, a potem owa kula wzniosła się w powietrze i zniknęła. I powstaje pytanie, co to było?
[03:08] - Jeszcze ciekawe jest to, o czym mówi świadek. To, że ta owa kula obracała się wokół własnej osi cały czas w momencie obserwacji.
[03:19] - Ano właśnie, czyli kolejny szczegół, który mówi nam, że mieliśmy do czynienia z czymś dość niezwykłym, tak to określę. Natomiast jeżeli mielibyśmy już tutaj kreślić jakieś scenariusze możliwe, to obstawiałbym za rodzajem bezzałogowego pojazdu latającego, być może całkiem ziemskiego pochodzenia. Natomiast nie wiem, jaki był cel w tym, że testowano go w Jankowicach.
[03:47] - A jeszcze jak mówimy o tego typu, być może ziemskiego pochodzenia, dziwnych obiektach, to niezwykle ciekawą relację żeśmy otrzymali z rejonu Radomska. I to niejedną, co jest też interesujące, dlatego że w tym samym czasie przyszły dwie relacje mówiące chyba o tym samym obiekcie. Otóż nad szosą, tak zwaną gierkówką, świadkowie mówili o obserwacji tak zwanego czarnego trójkąta, bo już z tym mieliśmy do czynienia nie raz i tym razem też tak było. I w zasadzie te relacje się bardzo pokrywają, co jest dosyć niezwykłe.
[04:28] - No właśnie, to może przytoczymy tutaj kawałek relacji, którą otrzymaliśmy od pana Michała. Mówi ona: „Nadlatując nad trasę był na tyle widoczny, że dość dobrze zdążyłem się mu przyjrzeć. Na każdym z jego rogów umiejscowione było światło. Jedno przerywało, dwa pozostałe świeciły równo. Generowane światło było koloru jasnożółtego, jednak samo w sobie nie oświetlało powierzchni trójkąta. Z dość bliskiej odległości można było precyzyjnie określić źródło światła oraz kąt, w jakim rozchodziło się z pojazdu”. I co ciekawe, tego typu relacje o trójkątach latających docierają do nas, powiedziałbym, w pewnych regularnych odstępach czasu. Ty pamiętasz zapewne, jak bodajże dwa lata temu mieliśmy do czynienia z taką małą nawet falą obserwacji tych trójkątów, kiedy pojawiły się nam relacje z Warszawy, kiedy pojawiła nam się słynna relacja z Sandomierza, kiedy pewien pan wyszedł i widział przelatujący trójkątny obiekt. Zwykle szczegóły tych obserwacji się między sobą dość mocno różniły. To znaczy te trójkąty były zupełnie inne.
Natomiast-
[05:35] - Jeszcze mieliśmy relację od Mariusza Fryckowskiego, pamiętasz?
[05:38] - Tak, mieliśmy taką relację. Co ciekawe, jeszcze tutaj powiem, nie jestem w stanie określić, w jak wielu przypadkach, które do nas dochodziły, obserwacji tak zwanych latających trójkątów, mieliśmy do czynienia z prowokacjami. Bo my pamiętamy takie przypadki, że zgłaszał się do nas człowiek, który pisał, że jest na przykład wielce szanowaną postacią i niestety nie może Się z nami spotkać. Nie może nam udzielić większej ilości informacji, ale na przykład, bo mówię o jednym z przypadków z okolic Warszawy, widział z bardzo bliskiej odległości trójkątny obiekt, z którym przeżył dość bliskie spotkanie, ale niestety nic nam więcej nie powie. To się niestety powtarza i my nie wiemy właściwie, dlaczego niektóre osoby rezygnują z przytaczania dalszych szczegółów. Natomiast powiem jeszcze tyle, że z okolic centralnej Polski przychodzi do nas dość sporo takich relacji. Ja pamiętam to, o czym pisał Mariusz Fryckowski. To jest historia umieszczona w jednej z popularnych ufologicznych polskich książek, gdzie rzeczywiście pilot szybowca obserwował przelot płaskiego, trójkątnego obiektu. Może niedokładnie w okolicach Radomska, ale całkiem nieodległego Bełchatowa. Tak samo z okolic Radomska pochodzi historia sprzed kilku lat, kiedy otrzymaliśmy relację o, co prawda nie trójkątnym, ale bardzo podobnym, to znaczy płaskim, czarnym, prostokątnym obiekcie właściwie, który również przelatywał nad okolicą.
Nie wiadomo, czy nie mamy do czynienia w tych przypadkach z jakimiś właściwie bezzałogowymi pojazdami zwiadowczymi, niekoniecznie obcych cywilizacji. Natomiast warto podkreślić, że ten obiekt z Radomska, który był widziany 16 września tego roku, był znacznie większy. I tutaj ta sprawa jest w toku, bo mamy jeszcze wiele pytań.
[07:31] - Tak. A przy okazji, ponieważ to widowisko przelatującego tak dużego obiektu odbywało się przy dosyć ruchliwej szosie w tym czasie, jeśli ktoś miał okazję też zaobserwować tego dnia, czyli 16 września, coś dziwnego w okolicach Radomska, prosimy o kontakt z nami: info@eposzta.pl.
[07:59] - Właśnie. Co ciekawe jeszcze tutaj dodajmy, że ten obiekt, który był widziany w okolicach Radomska, również obracał się wokół własnej osi. Powstaje nam pytanie, czym są właściwie te trójkątne obiekty, które wdarły się do ufologii wraz z falą słynnych obserwacji, jaka miała miejsce nad Belgią? Jeżeli ktoś rzeczywiście widział coś podobnego, to bardzo prosimy o kontakt. Ta sprawa jest w toku. Staramy się zanalizować to, co miało miejsce. Niestety nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi z kilku źródeł. Przejdźmy może teraz do równie ciekawej i co kontrowersyjnej konferencji, która ma się odbyć całkiem niedługo w Waszyngtonie.
[08:38] - Tak jest. Ma się odbyć w Waszyngtonie konferencja, w której wezmą udział byli, w tej chwili emerytowani członkowie służb wojskowych, którzy pracowali przy wszelkiego rodzaju wyrzutniach broni rakietowej znajdujących się w Stanach Zjednoczonych. Jest to dosyć duże spektrum osób. Są tam również wysokiej rangi oficerowie, którzy mówią o tym, że faktycznie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat obserwowano dużą aktywność różnych dziwnych, niezidentyfikowanych obiektów nad takimi miejscami, gdzie była składowana broń jądrowa i chcą wystąpić do rządu Stanów Zjednoczonych o to, aby ustosunkował się do tego i powiedział, co to było tak naprawdę.
[09:26] - Jest dokładnie tak, jak powiedziałeś. Oprócz relacji oficerów mamy też doniesienia zwykłych żołnierzy, którzy spotkali się z czymś niezwykłym właśnie nad miejscami składowania broni jądrowej. Przy czym grupa kilkunastu osób, którzy przeżyli coś podobnego, wspólnie z Robertem Hastingsiem, czyli ufologiem i autorem książki, która mówi o tego typu spotkaniach, mają zamiar uświadomić niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z interwencjami nie wiadomo skąd w miejscach, które mają kluczowe znaczenie dla obrony kraju. A żeby nie być gołosłownym, przytoczmy to, o czym mówią. Jest to aż, uwaga, 120 relacji. To jest bardzo dużo. Nie przytoczymy oczywiście tutaj wszystkich. Zapraszamy zainteresowanych do lektury artykułu Roberta Hastingsa „UFO i broń jądrowa”, który znajduje się na naszej stronie w dziale „UFO i wojsko”. Natomiast tych relacji było rzeczywiście bardzo dużo i to nie były tylko placówki amerykańskie, ale również radzieckie. Natomiast warto tutaj przytoczyć kilka przypadków szczególnie ciekawych, a najciekawszym ze wszystkich było, według mnie przynajmniej, spotkanie Johna Millsa, które miało miejsce w roku 1979.
Co ciekawe, jest to o tyle ważna sprawa, że nie był tam świadkiem jedynie Mills, bo w większości tych przypadków obserwacji świadków było kilka. Mills nocą zjawił się w pobliżu jednego z silosów, żeby dokonać jakichś prac. Okazało się, że nad stanowiskiem wisi dość dziwny obiekt. Co ciekawe, miał formę prostokąta. Był zupełnie czarny. Natomiast dało się zauważyć jego obecność i jak się okazało, panowie próbowali go nawet obejść, zobaczyć, co to było tak naprawdę. Natomiast nie udało im się tego obiektu zidentyfikować zupełnie. Dlatego też myślę, że to, co się nam szykuje, to znaczy ta konferencja, bo wiemy, bądźmy szczerzy, że z wieloma z tych przypadków wiążą się pewne kontrowersje. Natomiast jeżeli rzeczywiście ta konferencja dojdzie do skutku i przedstawione zostaną jakieś dowody, to według mnie może być to jedno z najciekawszych ufologicznych wydarzeń tego roku.
[11:39] - Tak, dokładnie. Zobaczymy. Ponieważ my nagrywamy program przed tą konferencją, myślę, że w przyszłym tygodniu będziemy mieli okazję podzielić się pewnymi pierwszymi wnioskami z niej wynikającymi.
[11:53] - Dokładnie tak. Przypominam, że jeżeli ktoś chce poznać kilkanaście relacji amerykańskich żołnierzy na temat ich bliskich spotkań tego typu obiektami w miejscach składowania broni jądrowej, to zapraszam na naszą stronę www.infra.org.pl. Artykuł nazywa się „UFO i broń jądrowa”.
[12:13] - Tak. Odbiegając od tematyki NALI, UFO i dziwnych obiektów, jakiś czas temu w Polsce nakładem wydawnictwa COS ukazała się książka znanego rosyjskiego kryptobiologa Walentina Sapunowa „Między człowiekiem a zwierzęciem”. Mieliśmy okazję przeczytać tę książkę i muszę powiedzieć, że jestem zdziwiony, że ona w ogóle przeszła jakoś bez echa, bo to było bodajże w zeszłym roku, kiedy trafiła na rynek wydawniczy, a jest po prostu świetna. Pan Sapunow w zasadzie podaje jej jasne, stuprocentowe dowody na to, że mamy do czynienia z tak zwanym Śnieżnym Człowiekiem, który jak wynika z tego, co pisze pan Sapunow, po prostu istnieje.
[13:02] - Tak, ta książka jest niezwykle ciekawa. A dlaczego jest taka ciekawa? Bo podaje nam dowody, ale nie w takiej wersji amerykańskiej. Sapunow jest biologiem. Jest członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk i mówi nam jasno, że nie możemy mówić, że coś nie istnieje, jeżeli tego nie szukamy. Bo tak naprawdę, jak nam udowadniają ostatnie szeroko zakrojone poszukiwania tych istot, to są lata 50. Ta sprawa poszukiwania tego, co profesor Porszniew nazwał reliktowymi hominidami, w dzisiejszych czasach, kiedy mamy możliwości, jest właściwie zaniechana. Z czym się wiąże główny problem istnienia tak zwanych małpoludów, czyli istot typu yeti, wielka stopa czy aumas? Z tym, że nie mamy dowodów w postaci choćby żywego czy martwego osobnika. A Sapunow nam mówi, że niekoniecznie.
Takie dowody były.
[14:05] - Tak, tylko że w jakiś dziwny sposób zaginęły.
[14:10] - Tak. Może nie w dziwny sposób. Dzisiaj mamy dość duże zainteresowanie tego typu historiami śnieżnych ludzi, bigfootów, sasquatchy. Natomiast kiedyś było to traktowane zupełnie inaczej. A te dowody materialne, o których on mówi, sięgają na przykład okresu II wojny światowej, kiedy rzeczywiście kilka takich osobników zastrzelono. Przytacza nawet taki dość ciekawy przykład, że czekiści uśmiercili jednego Śnieżnego Człowieka w Azji Centralnej, myśląc, że to jakiś wróg przebrany w futro. Okazało się, że nie był przebrany w futro. Była to jakaś człekokształtna istota. Polecamy wszystkim tę książkę. Można będzie zapoznać się z jej fragmentami niebawem na naszych stronach.
Natomiast uderza jej niebanalność. Rzeczywiście każdy może powiedzieć: „A cóż to za zwierzę? Cóż to za istota, której do tej pory nie złapano?” Ale tak naprawdę Sapunow przedstawia nam w dość prosty sposób to, że ona niekoniecznie musi dążyć do spotkań z nami. Zauważa jeszcze coś ciekawego, bo nie da się nie zgodzić z tym, że wszelkiego rodzaju stworzenia, którymi się zajmuje kryptobiologia, muszą się rozmnażać, żeby utrzymać jakąś liczebność populacji. On nam wskazuje, że te stworzenia mogą co prawda nie być tak powszechne, że tworzą jakieś zgrupowanie, ale mogą występować w dość dużym oddaleniu od siebie. Najwięcej ich występuje w krajach byłego ZSRR. To są dość regiony niedostępne, tak że takie ekspedycje są trudne do przeprowadzenia. Natomiast nie wylewajmy tutaj dziecka z kąpielą i nie mówmy, że te dziesiątki relacji nic nie znaczą. Jeżeli nawet tego stworzenia nie ma, to być może w nich zawarte są jakieś pierwotne lęki naszych przodków przed spotkaniem z nim. To się w nas ciągle ujawnia.
Wszystkim, którzy interesują się tymi kwestiami, którzy chcą poznać ciekawe historie, które są tam zawarte, na przykład opowieść pewnego żołnierza o nazwisku Karapetjan, który po prostu schwytal taką istotę, tudzież inne historie, to bardzo gorąco polecamy książkę „Między człowiekiem a zwierzęciem” Walentyna Sapunowa.
[16:25] - Tak jest. A przy okazji na naszej stronie głównej www.infra.org.pl mamy specjalną zakładkę, gdzie będziemy promować wszelkie tego typu ciekawe nowości wydawnicze. I to bynajmniej nie z powodów komercyjnych, tylko po prostu tych, że uważamy, że na naszym polskim rynku wydawniczym niewiele jest interesujących pozycji, jeśli chodzi o zagadnienia, o których mówimy, a te, które są, należy w jakiś sposób promować. Tak że zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, jak też z innymi, które żeśmy wcześniej promowali i będziemy jeszcze promować w przyszłości. Zapraszam za tydzień. Być może powiemy więcej o tej konferencji związanej z UFO i instalacjami wojskowymi. Dziękuję ci, Piotrze.
[17:13] - Ja również dziękuję i zapraszam za tydzień.
[17:16] - Ja również zapraszam. Dzięki.
[17:20] - Wysłuchaliście „INFRA Faktów”, czyli przeglądu wydarzeń anomalnych i niezwykłych. W programie wykorzystano utwór CJ Rogersa pod tytułem „Back to you” na licencji Creative Commons. Realizacja: Michał Kuśnierz i Piotr Cielebiaś dla Radia Wolne Media.