[01:04] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Rozpoczynamy debatę ufologiczną online, kolejną z tych niezwykłych audycji, które przybliżają naszym słuchaczom, właściwie otwierają oczy i uszy na tematy ufologiczne. Dziś będziemy dyskutować o projekcie Disclosure i ogólnie o ujawnianiu społeczeństwom prawdy na temat UFO. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. Dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami: Piotr Cielebiaś z portalu Infra i czasopisma „Nieznany Świat”, współprowadzący debaty ufologiczne. Witaj, Piotrze.
[01:36] - Witam wszystkich.
[01:36] - Jest z nami również niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Miekina. Witaj, Chrisie.
[01:41] - Niestrudzenie witam.
[01:42] - Badacz ufologii z Legnicy Damian Trela. Witaj, Damianie.
[01:45] - Witam serdecznie.
[01:46] - Pisarz i publicysta, również współpracownik „Nieznanego Świata” Marek Żelkowski. Witaj, Marku.
[01:53] - Witam, dobry wieczór wszystkim.
[01:54] - I Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Witaj, Arku.
[01:59] - Witam, dobry wieczór wszystkim.
[02:00] - Tradycyjnie na początku debaty podam kontakty do Radia Paranormalium. Audycja jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również do nas pisać, wysyłać pytania i komentować na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, jak też na grupach tematycznych Radia Paranormalium i czytelników „Niestonego Świata”. Czekamy także na państwa komentarze i pytania pod adresem e-mail radio@paranormalium.pl. Jeżeli słyszycie nas teraz na naszym kanale na YouTube, bo tam również debata jest dzisiaj transmitowana, to zachęcamy gorąco do zadawania pytań również na czacie na YouTube. Panowie, przechodzimy do dzisiejszej dyskusji.
Dziś porozmawiamy o ruchu Disclosure i próbach odtajnienia informacji na temat UFO. Pierwsze pytanie: od kilkudziesięciu lat ufolodzy poszukują prawdy o tym zjawisku, ale natrafiają na mur w postaci działań armii i agencji rządowych, które niewątpliwie ukrywają informacje na ten temat. Jak myślicie, dlaczego? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie Piotr Cielebiaś. Piotrze?
[03:35] - Tak. Dzisiejszy odcinek poświęcamy tematowi bardzo chwytliwemu i od zawsze obecnemu w ufologii, a mianowicie ukrywaniu informacji o UFO. Tytuł debaty, „Projekt Disclosure”, odnosi się co prawda do jednego projektu prowadzonego przez doktora Greera, ale tak naprawdę stał się synonimem całego ruchu, który ma na celu ujawnienie informacji o UFO. Albo inaczej, wywarcie takiego nacisku na rządzących, by ci te informacje w jakiś sposób ujawnili. Problemem jest to, moim zdaniem, że każdy kraj postępuje inaczej w kwestii ochrony czy też utajniania informacji o UFO. Kluczowe jest tu znaczenie Stanów Zjednoczonych. Ja mam taką teorię na temat tego, dlaczego oni tak bardzo zabiegają o to, by obywatele cały czas myśleli, że jest to wielka tajemnica z tym całym UFO i że jest konspiracja w najwyższych szczeblach. Ale są też inne kraje, które radzą sobie z tym problemem w trochę inny sposób i dzisiaj o nich powiemy. Odnosząc się do sedna pytania, dlaczego te informacje są ukrywane. Powodów jest co najmniej kilka.
Jeżeli mówimy ogólnie o zjawisku UFO, to zawsze gdzieś na marginesie wśród tych relacji pojawiają się te na temat potencjalnej obserwacji jakichś testów wojskowych. I wiadomo, że te informacje nie powinny być ujawniane opinii publicznej, dlatego że niektóre z przypadków, nawet tych najsłynniejszych spraw ufologicznych, chociażby Kecksburga, chociażby Stephenville sprzed kilku lat, mogły być testami obiektów pochodzenia wojskowego. Tutaj rzuca się jeszcze sprawa Cash-Landrum na przykład. I tak dalej. Ale jest też druga sprawa. Jeżeli odnosimy się do tak zwanych prawdziwych UFO, czyli tych obiektów, których pochodzenia nie da się wyjaśnić i które pozostają tajemnicą, i które nie pochodzą ani z armii któregoś z państw świata, ani nie są jakimiś zjawiskami wytłumaczalnymi, naturalnymi, to rodzi się pewne pytanie: dlaczego nie ujawnia się tej informacji? Bo to jestTaka tajemnica poliszynela. UFO niby jest to ujawniane, a i tak wszyscy o tym wiedzą. Coś jest tutaj nie tak moim zdaniem, dlatego, że są w zasadzie trzy możliwości. Albo prawda o UFO jest tak trudna, że rzeczywiście nie chce się ujawniać tego, jak jest naprawdę, albo tak naprawdę na szczytach władzy wiadomo o tym niewiele więcej, niż wiemy my tutaj, chociażby wszyscy zebrani dzisiaj.
O trzeciej możliwości powiem jeszcze w trakcie dzisiejszej debaty. Wydaje mi się to bardzo znamienne, bo ja odnoszę takie wrażenie cały czas, że ktoś pogrywa tym tematem. To znaczy wszyscy mówią o ujawnieniu tych informacji, a z drugiej strony to może być tak, że my to naprawdę wszystko wiemy i oni wiedzą tyle samo. Problem w tym, że nikt nie wie, co to jest naprawdę. Myślę, że to jest ta droga najbliższa prawdy w tym przypadku. Może przytoczę tę trzecią możliwość już teraz, bo jest jeszcze taka możliwość, która wiąże się ściśle z tajemnicami wojskowymi. Czyli tak jak mamy w przypadku Polski, moim zdaniem, każda próba podejmowania tematu UFO w polskich mediach wiązałaby się z koniecznością komentarza ze strony Sił Powietrznych. A te Siły Powietrzne nie chcą o tym mówić ze względów po prostu prestiżowych, czy też ze względów formalnych. Wydaje mi się, że problem, o którym dzisiaj mówimy, nie jest taki, jak wiele osób by chciało, bo wielu UFO entuzjastów reaguje bardzo emocjonalnie na hasło disclosure, na problem ujawnienia informacji. Twierdzą, że ktoś tam coś ukrywa.
Natomiast nikt nie zadaje sobie pytania, dlaczego to jest ukrywane. Dzisiaj będziemy jeszcze o tym mówić. Nie chcę poruszać tego tematu i rozdrapywać go. Natomiast nie wydaje mi się, panowie, żeby coś wielkiego się stało, gdybyśmy nagle te utajniane niby informacje poznali. Chyba że znamy tylko jedną stronę tego fenomenu. Chrisie, jak widzisz tą sprawę?
[08:40] - Myślę, że cała ta historia z disclosure, którą dzisiaj w jakiś sposób będziemy starali się omówić, ma swoje korzenie w zasadzie od samego początku naszej ludzkiej cywilizacji. Za każdym razem, kiedy dochodzimy do jakiegoś momentu, który zmieni tory ludzkości, ktoś zdaje sobie sprawę na ten temat wcześniej i prawda jest blokowana tak długo, jak się tylko da. Mówiąc filozoficznie na ten temat, na przykład można przytoczyć tutaj samego Churchilla, który biadolił nad tym, że jeżeli ujawnić prawdę na jakikolwiek temat, to ludzie agresywni zawsze będą ją atakować, natomiast ignoranci zrobią wszystko, żeby ją zniszczyć. Zresztą spójrzmy na to, co dzieje się na przykład w temacie Bolka w tej chwili w Polsce. Jakie są opinie, co się dzieje z ludźmi, jak to podgrzewa niesamowicie emocje i właściwie to pokazuje, jak bardzo prawda jest nieobliczalna, jak bardzo jej ujawnienie jest nieobliczalne. Tu nie chodzi o to, że ludzie będą uciekać w panice czy też przestaną wierzyć w Boga, czy coś innego, coś podobnego. Po prostu ludzie naprawdę, tak jak mówił Jack Nicholson w filmie Kubricka „Lśnienie”, naprawdę nie są w stanie tej prawdy w jakiś sposób znieść czy przyjąć do wiadomości. Za każdym razem podejdą do tego w taki sposób, że może to mieć właśnie nieobliczalne skutki. Sam Orwell, który jest takim symbolem tego właśnie ucisku przez jakąś określoną elitę, grupę, która kontroluje resztę świata. On sam mówił, że ujawnienie prawdy jest czymś w rodzaju aktu rewolucyjnego.
Dlatego właśnie jeszcze raz on potwierdza, że prawda może mieć nieobliczalny efekt. Na koniec może Mark Twain mówił, że prawda jest dziwniejsza od fikcji i może to też z tego powodu trudniej ją przyjąć do wiadomości taką, jaką ona jest. Oczywiście biorąc to wszystko razem w jedną całość, ten, kto zna prawdę na dany temat, kontroluje tych wszystkich, którzy jej nie znają, czyli znakomitą większość. Cel tej zabawy jest zawsze ten sam. Należy w taki sposób przeprowadzić wszelkie działania i całą tę pracę na temat tej prawdy, aby wyciągnąć z niej maksymalny zysk, aby móc w jakiś sposób tą prawdę okiełznać, zanim wypłynie ona na światło dzienne i zaczną się nieobliczalne rzeczy. Mnie bardzo często to przypomina historię z odkryciem Ameryki, której istnienie było znane przynajmniej na sto lat przed Kolumbem w sposób powszechny. Żeglarze tam pływali, przybywali z powrotem, informowali o tym, co się tam dzieje, co tam napotykają, że są inni ludzie, inny ląd. Natomiast oficjele nie przyjmowali tego do wiadomości. Nie, po prostu czegoś takiego nie ma. Mimo że wszystko to było czarno na białym.
Przywożono Indian z Brazylii dzisiejszej, przywożono najrozmaitsze artefakty. Nie były to dowody wystarczające dla tych czynników oficjalnych.Coś takiego nie wchodziło w grę do momentu, dopóki oni sami nie byli w stanie opanować tej całej sytuacji z odkryciem nowego kontynentu i narzucić swój sposób pojmowania tego nowego odkrycia. Myślę, że tak samo jest z ukrywaniem prawdy na temat UFO. Może z tego powodu cały projekt disclosure w różnych momentach, stronach i elementach, w jakich nam się objawia, jest beznadziejnym działaniem, bo do niczego nie doprowadzi. Prawda na temat UFO zostanie ujawniona wtedy, kiedy elitom, które nami rządzą, będzie to wygodne. Dziękuję.
[12:50] - Dziękujemy. Damianie, jak jest twoim zdaniem?
[12:55] - Dyskutując dzisiaj o takim temacie jak ujawnianie informacji na temat UFO, jakichś tajnych informacji UFO, niemal typie poruszamy temat ciekawy, kontrowersyjny, ale z drugiej strony trochę niewdzięczny. Z tego względu, że skupiamy się tutaj głównie na jednym kraju, który koncentruje całą swoją uwagę wokół różnych teorii spiskowych na temat UFO. To oczywiście Stany Zjednoczone. Ten temat rozpala przede wszystkim umysły Amerykanów. Amerykanie tym żyją, szczególnie takimi tematami jak Roswell, Majestic czy wiele innych tajnych różnych rzeczy, informacji, które na przestrzeni wielu lat wypłynęły na światło i które kształtują, szlifują filary amerykańskiej ufologii. Faktycznie na przestrzeni wielu lat wielu ufologów, podejmując się tematu utajniania różnych informacji, trafiało na mur. Często, ja to nazywam, było tak zwanym wywarzaniem otwartych drzwi, bo ta prawda, którą ewentualnie dziś elity rządowe, szczególnie elity rządowe takich supermocarstw jak Stany Zjednoczone ukrywają, jest być może wręcz oczywista, jak wspomniałeś, Piotrze. Często ta wiedza, jaką posiadają różne agencje rządowe, różne komórki wywiadowcze na temat UFO, na podstawie własnych badań, które były prowadzone przez wiele lat, chociażby z ramienia takich programów jak Blue Book, być może się w pełni pokrywają z tym, co dziś wiedzą ufolodzy na całym świecie, o czym możemy przeczytać w wielu rzetelnie napisanych książek ufologicznych. Ta prawda być może nie jest aż tak kontrowersyjna. Być może za ścianami bazy White Sands nie ukrywa się ciał humanoidów, kosmitów.
Temat UFO jest też związany z utajnianiem tematu UFO. Jest o tyle niewdzięczny z tego względu, że pewne elity rządowe bardzo sprytnie tym tematem żonglowały przez wiele lat. Wykorzystywały go często do bardzo cynicznych, niecnych planów, celów często politycznych, ale i rządowych, naukowo-badawczych. Mam tu na myśli szczególnie pewne programy, które były realizowane, tajne programy, jak chociażby programy stealth związane z technologią samolotów stealth. W tamtych czasach, kiedy okres zimnej wojny był bardzo szczytowy, temat UFO był często wykorzystywany jako pewien kamuflaż do różnych programów rządowych. Takich programów jak prace nad samolotami Blackbird czy U-2. Jest to temat złożony. Z jednej strony do dzisiaj się próbujemy doszukać, czy faktycznie istnieją jakieś informacje, o których my nie wiemy na temat UFO, ale z drugiej strony jest to klepanie piany, ja to nazywam, ogólnie rzecz ujmując. Dziękuję na razie.
[16:10] - Może teraz Arek Kocik. Arku?
[16:13] - Projekt ten to przede wszystkim odwołanie się do Kongresu Stanów Zjednoczonych i tego, żeby Kongres Stanów Zjednoczonych na zasadzie komisji zweryfikował wszystkie doniesienia i jednoznacznie stwierdził, że UFO po prostu istnieje. Natomiast te wszystkie działania armii i agencji rządowych, które starają się bagatelizować ten temat i w jakiś sposób go spłycić i ośmieszyć, mają na celu po prostu jedno: pozyskanie technologii. Ta technologia musi zostać tak długo, jak się da, w rękach koncernów amerykańskich i to wszystko. Gdyby ujawniono na przykład, że statek się rozbił i cokolwiek z niego by było, na pewno drugie supermocarstwo, czyli Rosja, w tej chwili Chiny, a być może Indie i Pakistan, Wielka Brytania raczej nie sądzę, ale też być może, na pewno Francja, by chciały mieć coś z tego. To znaczy, żeby ta technologia była badana również przez te mocarstwa. W tym momencie sens przewagi militarnej i naukowo-technicznej spłyca się i nie ma go. To jest tak jak posiadanie miecza żelaznego, gdy państwa dookoła posiadają miecze z brązu. Mamy przewagę technologiczną, jesteśmy w stanie się obronić, aleGdy wszyscy ujawnimy to i pokażemy sposób, w jaki pozyskujemy żelazo i stal i wszyscy będą mieli te miecze, nasza przewaga technologiczna maleje. Tak samo jest i tutaj. Mamy taki bardzo fajny przykład.
Damian mówił o samolotach stealth, niewidzialnych albo trudno wykrywalnych dla radaru. I Chińczycy popatrzyli, jak to wygląda, zaczynają robić coś takiego samego i nie wiadomo koniec końców, czy nie wybudują o wiele mniejszym kosztem i czy nie upowszechnią tej technologii. Sądzę, że to jest taki pierwszy i główny motyw ujawniania i ośmieszenia tego tematu przez agencje rządowe. Jakiś czas myślałem, że ujawnienie tego dokumentu będzie miało wpływ na społeczeństwo. Ale okazało się, że po emisji tej słynnej „Wojny światów” Wellsa do mediów przeciekła taka informacja, że to wzbudziło panikę. Tutaj Chris mówił, że żadnej paniki nie było i mało kto tak naprawdę tę audycję słyszał, a tym bardziej nie było jakichś tam ucieczek z domu czy czegoś takiego. Więc odnoszenie się do tego, że społeczeństwo mogłoby w jakiś sposób negatywny zareagować i mogłoby to wzniecić panikę, burzenie kościołów i systemów państwowych raczej można między bajki włożyć, dlatego że nikt nie odwołuje się w tej chwili do instrukcji kościelnych i do 10 przykazań, tylko państwa mają kodyfikowane prawo i do tego prawa się odwołują. Także w tym kierunku raczej to odpada. I zostaje tylko i wyłącznie ten kompleks militarny i przewaga technologiczna, militarna, ale oprócz tego zwykłe patenty. Kto będzie miał patent na silnik grawitacyjny, powiedzmy, to po prostu wygrywa przyszłość.
Gdyby Arthur Sinclair opatentował swój pomysł z satelitami telekomunikacyjnymi, byłby tak wielkim miliarderem, nikt by po prostu nie potrafił odbudować takiego majątku w jedną noc, jedynie tylko patentem. Dziękuję.
[20:39] - Marku?
[20:39] - Ja powiem tak, że zgodzę się z Arkiem. Ja sobie bardzo często zadawałem pytanie, kiedy mówiono o tym, że na przykład władze różnych krajów nie ujawniają informacji o UFO, bardzo często padał taki argument, że takie ujawnienie mogłoby wywołać panikę, mogłoby spowodować szok i tak dalej. Ja, mówiąc szczerze, nigdy nie rozumiałem tego rodzaju argumentacji i raczej trudno mi było w to uwierzyć i zakładałem, że albo po prostu nie ma czego ujawniać. To jest jedna strona medalu. Albo też są inne powody, dla których władze, różnego rodzaju agendy rządowe nie ujawniają tej prawdy. I tu mogą być różne powody. Pewnie nie wymienię wszystkich, ale na przykład biorąc tak logicznie pod lupę to wszystko, to można by powiedzieć, że na przykład władze nie ujawniają prawdy o UFO, jeżeli to UFO istnieje, ponieważ poszły na tego rodzaju układy z obcymi, że to nie samo ujawnienie tego, że obcy istnieją, ale ujawnienie tych układów mogłoby wywołać różnego rodzaju niepokoje. To na przykład może to były układy, które z punktu widzenia ludzi mogły zostać uznane za zbrodnicze. I wtedy na miejscu rządzących również nie paliłbym się do ujawniania kontaktu z obcymi. Poza tym może być jeszcze inny wariant.
Pewno nie odkryję niczego nowego, ale jeżeli na przykład dokonała się cicha inwazja na Ziemię i Ziemia stała się miejscem, które zostało opanowane przez obcych, a ci, których uważamy za rządy poszczególnych państw, są tak naprawdę rodzajem namiestników, to wówczas też nie paliłbym się na ich miejscu do tego, żeby ujawniać prawdę o obcych. Jest też jeszcze inna możliwość. Jeśli na przykład elity w różnych miejscach na świecie przejęły różnego rodzaju technologie obcych, na przykład technologie związane ze zdrowiem, z przedłużaniem życia, to jeśli jest tak, że wybrani żyją dłużej i cieszą się świetnym zdrowiem, a pospólstwo umiera sobie przedwcześnie, to wówczas ujawnienie takiej informacji również nie byłoby korzystne dla rządzących. Wcale im się nie dziwię, że w takim przypadku tej prawdy by nie ujawniali. Zawsze też dziwiło mnie, że obcy przedstawiani są zarówno w literaturze, jak i w filmach na ogół jako agresorzy. Straszy się obcymi tak naprawdę. Wyjątków jest kilka. Pewno można by wymienić tu „E.T.”, ewentualnie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”.Gdzie ci obcy nie są przedstawieni agresywnie. Dlatego wymieniam „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Spielberga, ponieważ zetknąłem się z tego rodzaju przypuszczeniem, trudno to nazwać teorią, że film Spielberga był w swoim czasie przygotowaniem w latach 70. na ogłoszenie prawdy o UFO.
Powtarzam słowa osoby, która mi te swoje przemyślenia przekazywała, że coś tam widocznie nie wyszło. To prawdopodobnie było w czasie administracji Cartera w Stanach Zjednoczonych, ktoś się z kimś nie dogadał i to ujawnienie ostatecznie nie nastąpiło. Powtarzam tezę, że film Spielberga miał być takim wstępem do ujawnienia prawdy o UFO. Jak było, oczywiście nie wiem. Natomiast podsumowując, nie przekonują mnie informacje, że ujawnienie prawdy o UFO może doprowadzić do rozruchów, czy niepokojów na skalę światową i że w ogóle to jest niedopuszczalne, ponieważ może grozić chaosem. I to na początek tyle. Dziękuję.
[25:33] - Przechodzimy więc do kolejnego pytania z naszej ściśle tajnej listy pytań. Kiedy tak naprawdę zaczęto to całe ukrywanie prawdy o zjawisku UFO? Jak to wyglądało w kolejnych krajach? Czy próby kolejnych projektów badawczych odnośnie tego zjawiska można nazwać kształtowaniem w społeczeństwie obrazu zjawiska UFO? Innymi słowy, czy to nie służby specjalne stoją za tym, jak ludzie odbierają to zjawisko? Może ponownie oddamy pierwszemu głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[26:05] - Dziękuję. Odpowiadając stricte na twoje pytanie, Marku. Kiedy rozpoczęto to ukrywanie prawdy? I tu rodzi się pewien problem, dlatego, że rzeczywiście mnie po analizie zjawiska latających spodków, bo wiemy, że zjawisko UFO występowało falami i jedną z tych jego opcji i twarzy były latające spodki. W tym okresie, kiedy się przyjrzymy chociażby relacjom prasowym, temu, jak reagowały na to siły powietrzne amerykańskie, to zobaczymy, że rzeczywiście była jakaś odpowiedź na ten problem. I to był rok 1947 i wyżej. Gdzieś tak do roku 1958, kiedy stało się coś naprawdę dziwnego, bo ten 1958 rok bym powiedział, że to jest taka kluczowa data, kiedy zaczęto ukrywać te informacje, przynajmniej na jakiś czas w Ameryce, w Stanach Zjednoczonych, dlatego, że w życie weszła regulacja lotnicza 200-2, która polecała, by szczególną uwagą otaczać te relacje, które mówiły o obiektach wyglądających na twory egzotycznej techniki. Innymi słowy, szukano prawdziwych UFO. Stwierdzono tam, że te obiekty nie stanowiły do tej pory zagrożenia i że należy zrozumieć ich aspekty techniczne. Ale co najważniejsze, bazom lotniczym, które zbierały te informacje, pozwolono mówić o UFO, ale tylko w przypadku, kiedy byłyby to zdarzenia niewytłumaczalne.
Czyli jeżeli się zdarzyło coś, co dało się wytłumaczyć, to wtedy można było o tym UFO mówić. Jeżeli nie, te informacje wędrowały dalej do szwadronu lotniczej służby wywiadu. 4602D tak się nazywał. I to było w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej mieliśmy też jakieś próby odnoszenia się do tego zjawiska, choćby w postaci panelu Robertsona, ale to jest bardzo długi problem. I to były Stany Zjednoczone. W Wielkiej Brytanii było jeszcze dziwniej, bo tam kiedy zaczęto obserwować latające talerze i pokrewne zjawiska, po prostu ucięto temat. Przestano o tym mówić. Wyszła specjalna dyrektywa RAF-u, która mówiła, że te informacje nie powinny trafiać do opinii publicznej. Także jest to bardzo ciekawe, bardzo znamienne, bo w zasadzie do 1967 roku ta sytuacja tam trwała i ten temat był oficjalnie niepodejmowany.
On nie istniał po prostu. Wiadomo, obserwacje były dokonywane, coś się działo na niebie, natomiast nie odnoszono się do tego. Coś takiego jak teraz w Polsce. Inne kraje. Ówczesny Związek Radziecki. I tu to ciekawe, bo trudno mi powiedzieć, jak było do lat 60. Natomiast potem już pojawia się Felix Zigel, pojawia się jego grupa, pojawia się kilku innych badaczy i oni organizują coś, co jest nie do pomyślenia. Oni występują w telewizji i proszą ludzi o relacje. Twierdzą, że chcą rozwiązać ten problem i chcą dowiedzieć się, czym to UFO tak naprawdę jest. Ale z drugiej strony w Związku Radzieckim mamy do czynienia z taką sytuacją, że te relacje są wcześniej zbierane, czyli do tych lat 60., 70., ale nie wiadomo, jak są oceniane, co się z nimi dzieje.
Są nieoficjalne informacje na przykład odnośnie tego, że zwracano na to szczególną uwagę. Na pewno zwracano, bo każda tego typu intruzja w przestrzeń powietrzną musiała zwracać czyjąś uwagę odpowiednich służb i sił powietrznych. Natomiast odpowiadając tutaj na pytanie, kiedy zaczęło sięUkrywanie informacji o UFO. Mnie wydaje się, że było to, przynajmniej w przypadku Stanów Zjednoczonych, oficjalnie w 1958 roku. W Szwecji na przykład miało to miejsce jeszcze wcześniej, bo mało kto pamięta, że Szwecja padła ofiarą zjawiska UFO, tylko w innej formie, tak zwanych ghost rockets, czyli rakiet widmo. I tam również w 1946 roku zakazano prasie komentować zdarzeń związanych z obserwacjami czy też innymi aspektami działalności tych obiektów. Czyli jak widzimy w różnych krajach, to ukrywanie informacji zaczęło się w różnych punktach. Ale przechodząc do kolejnej kwestii tego, czy zjawisko UFO w dzisiejszej formie to jest coś ukształtowane przez służby. Wydaje mi się, że niestety tak, dlatego, że istnieje bardzo duży rozdźwięk między tym, czym zjawisko UFO jest naprawdę i tym, jak się manifestuje. I nawet państwo, którzy się do tej pory nie interesowali UFO i którzy trafili na przykład na debaty ufologiczne, zauważają, o co mi chodzi.
To znaczy z daleka, jeżeli ktoś ogólnie nie ma pojęcia, czym jest zjawisko UFO, nigdy się tym nie interesował, zna je jedynie z tak zwanej kultury masowej, z kultury popularnej, słyszał o nim, to ma pojęcie, że to są latające spodki, że to są kosmici. Natomiast kiedy wchodzimy w to bliżej, to okazuje się, że to zjawisko jest dużo bardziej problematyczne i otwiera się całe spektrum różnych możliwości. Natomiast nas tak jakby przyzwyczajano poprzez różne metody wpływu, najczęściej przez telewizję. Tutaj główną rolę odgrywała amerykańska ufologia, amerykański sposób widzenia UFO. Nauczono nas myśleć, że to są na przykład obcy, którzy nas obserwują, którzy nas osaczają albo którzy niosą dobrą nowinę. Natomiast kiedy patrzymy na to z bliższej perspektywy, jak byśmy wzięli lupę, to byśmy zobaczyli, że to jest naprawdę coś innego, coś bardzo skomplikowanego. Istnieje straszny rozdźwięk między tym, jak postrzegane jest to UFO z daleka i jak jest postrzegane z bliska. Dlatego, że bardzo jest możliwe to, że mamy do czynienia z bardzo poważnym zjawiskiem, które jest po prostu źle oceniane albo które jest problematyczne do tego stopnia, że ktoś musiał wymyślić sposób jego oceny przez społeczeństwo, żeby społeczeństwo nauczyło się z nim żyć. I to też jest spory problem. Możecie to państwo zauważyć, jak mówiłem, nawet czasami na swoim własnym przykładzie.
Jeżeli się nie interesowaliście UFO albo zaczęliście się interesować zjawiskiem UFO po obejrzeniu „Archiwum X”, to widzicie, jaki jest rozdźwięk między treściami, które wypływają chociażby stamtąd, a tym, czego się dowiadujemy z lektury czy chociażby z debat ufologicznych. Także czy ten mit UFO był tworzony przez służby specjalne? Był. Problem tylko, że były dwie strony żelaznej kurtyny i była jeszcze ta trzecia strona neutralna. I tak naprawdę większość tego mitu stworzono w Stanach Zjednoczonych dla różnych celów i on jest podsycany do dziś. On żyje do dziś. W Związku Radzieckim wyglądało to inaczej. Tamten mit nie wiem, czy on tam był tworzony. Na pewno on tam też był potrzebny. Natomiast nie manipulowano tym tak bardzo jak w Stanach Zjednoczonych.
W innych krajach wyglądało to zupełnie inaczej. Bo jeżeli popatrzymy chociażby na to, w jaki sposób zareagowano na takie incydenty jak słynna fala trójkątów, to zobaczymy, że w Europie, chociażby w zachodniej Europie, temat był traktowany troszeczkę poważniej. Nie robiono z tego takiego problemu. Natomiast jak widzimy w wielu przypadkach ze Stanów Zjednoczonych, tam zawsze na którymś szczeblu pojawiał się jakiś dezinformator na przykład, czy pojawiała się jakaś dziwaczna teoria, pojawiał się jakiś twist, jak się tam mówi, który sprawiał, że czasami z igieł tworzyły się widły. Także problem jest naprawdę duży. Momentami sterowano mitem o UFO. Nie chcę być źle zrozumiany. Ja nie twierdzę, że UFO to mit. Natomiast uważam, że ta forma, w jakiej większość ludzi to odbiera, nie jest poprawna i nie jest pełna. Najlepiej widać to na przykładzie zdarzenia w Roswell.
Dam wam kolejny krótki przykład. Większość ludzi jest zdania, że Roswell, Kraxa, konspiracja i tak dalej, latające spodki, boblazar, wszystko się układa w jakąś historię. Ale kiedy rozbierzemy to na czynniki pierwsze, kiedy odłączymy poszczególne elementy, to się okaże, że nagle Roswell było, ale o Roswell nikt przez prawie pół wieku nie gadał. Może nie pół wieku, może trochę mniej. Potem w latach 80. nastąpił renesans i nastąpiła lawina informacji. A wśród tej lawiny informacji były też informacje, które były uzyskiwane od osób, które były i przyznały się do tego, że były dezinformatorami.... miały za zadanie przemycać do środowiska ufologicznego fałszywe informacje. Reasumując, wydaje mi się, że na pewnym etapie w różnych krajach zrozumiano, że albo mit UFO, albo zjawisko UFO jest po prostu pożyteczne i można za nim ukryć różnego rodzaju własną aktywność, albo po prostu zrozumiano, że ono jest na tyle tajemnicze i na tyle niedoścignione, że powinno się odwracać uwagę ludzi od niego i przynajmniej nie dopuszczać do takiej sytuacji, by groziło to jakimiś niepokojami społecznymi, bo te niepokoje owszem, moim zdaniem, nie są niemożliwe. Natomiast jeżeli chodzi o tą drugą część pytania, czy ktoś przy wizerunku UFO majstrował, czy był zmanipulowany?
Owszem, wydaje mi się, że był. Co nie oznacza oczywiście, że zjawiska, o których mówimy, nie są realne i prawdziwe. Damianie, jaka jest twoja analiza tych moich koncepcji i tego, co zostało zawarte w pytaniu?
[38:11] - Myślę, że bardzo zbliżona. Dyskutując dziś na takie tematy, niewątpliwie wchodzimy w bardzo grząski grunt teorii spiskowych, na który ja osobiście nie przepadam. Generalnie stronię od dyskutowania i poddawania się refleksjom na temat tego, czy rządy Stanów Zjednoczonych podjęły kiedyś jakieś tajne układy z obcymi, czy też weszły w posiadanie obcej technologii. Myślę, że to są generalnie grząski, które być może nawet świadomie były puszczane w obieg informacji przez różne służby specjalne. Być może świadomie społeczeństwo się manipulowało w tej kwestii, aby zatuszować jakąś prawdę, ale niekoniecznie ta prawda jest taka kontrowersyjna, jak starają się tego dociec różni Amerykanie, doszukując się różnych tajnych dokumentów na temat UFO w różnych archiwach. Ta prawda może być po prostu bardzo błaha. Być może takie mocarstwo jak Stany Zjednoczone, jeśli posiada jakąś wiedzę, to być może ta wiedza jest bardzo zbliżona z tą wiedzą, którą posiadają przeciętni ufolodzy na temat zjawiska UFO. Ale jeśli mówimy w ogóle o jakimś ukrywaniu prawdy na temat UFO, to niewątpliwie musimy się cofnąć do połowy XX wieku, kiedy mniej więcej pod koniec lat 40. i na początku lat 50. dochodziło do silnej intensyfikacji obserwacji UFO, szczególnie właśnie w Stanach Zjednoczonych.
Te fale obserwacji UFO, które wtedy się nasilały, one bez wątpienia wzbudzały strach albo zainteresowanie też z drugiej strony społeczeństwa amerykańskiego i społeczeństwo amerykańskie domagało się wręcz jakiegoś ustosunkowania się do tego wszystkiego, co się dzieje na niebie. Stąd właśnie wtedy zaczęły tworzyć się programy, które ja nazywam programami pod publikę, a więc programami rządowymi, które działały pod auspicjami sił powietrznych. Mam tu na myśli słynny projekt Blue Book, ale też i jego poprzedników, czyli projekt Sign czy też Grudge. Te wszystkie programy, które oficjalnie działały, które oficjalnie były jawne, zbierały, dokumentowały te wszystkie relacje cywilne, ale też i wojskowe. Działały niejako pod publikę. Nie da się ukryć, że działały pod publikę. Kształtowały opinię społeczeństwa z jednej strony dementując wszelkie obserwacje UFO, ale z drugiej strony wydaje mi się, że zagrywka służb specjalnych polegała też na tym, aby społeczeństwo zdezinformować właśnie poprzez ufologiczny mit pod tytułem istoty pozaziemskie, pod tytułem kosmici i tak dalej. I tak naprawdę można powiedzieć, że przeciętny obywatel amerykański wychodzi trochę poobijany z tym zasobem wiedzy i informacji, jaki może gdzieś wyciągnąć, bo to są samozaprzeczające się informacje, które były puszczane w obieg. Ale gdy przyjrzymy się ogólnie wynikom prac panelu Robertsona, który był realizowany w latach 50. w Stanach Zjednoczonych, gdy przyjrzymy się raportowi Condona z końca lat 60., to tak naprawdę niewielu ufologów amerykańskich się konkretnie wczytało w te jasne i czytelne wnioski końcowe.
Mianowicie to, że ten sztab naukowców, sztab ludzi, którzy pracował, zbierał i analizował te wszystkie różne relacje, obserwacje, dokumentacje na temat UFO, doszedł do prostych wniosków, że tak naprawdę zjawisko nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, bo i pod tym kątem generalnie były tworzone różne programy. To był okres bardzo szczególny w historii, okres zimnej wojny, kiedy istniało poważne zagrożenie jakiegoś konfliktu na skalę globalną, więc wszelka intruzja przestrzeni powietrznej była traktowana jako potencjalny nalot sił wrogich, dlatego też stąd się tworzyły te różne programy, które zajmowały się badaniem UFO. Ale wnioski końcowe są jasne i czytelne. Zjawisko nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego i nie ma też charakteru pozaziemskiego. Te wnioski padłyPodczas prac panelu Robertsona i podczas komisji Clendonna. I w zasadzie one niejako pokrywają się z wnioskami niektórych ufologów, niektórych badaczy, takich jak ja, którzy od wielu lat zajmują się badaniem tego zjawiska. Ja mam podobne wnioski. To zjawisko zdecydowanie nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, mimo że manewruje w naszą przestrzeń w bardzo łatwy sposób. Jest nieuchwytne, ale nic na to nie wskazuje, że ma pochodzenie pozaziemskie. Więc tak naprawdę ta informacja, która jest powszechnie znana, nie została właściwie odczytana, bo była niepełna, niejasna i społeczeństwo amerykańskie spodziewało się bardziej kontrowersyjnych wniosków końcowych, że jednak są kosmici, że jednak odwiedzają nas, że jednak mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa, w ogóle dla świata.
Że ten problem ma charakter globalny. Więc odpowiedź jest tak naprawdę błaha. To, co wiedzą niektóre elity rządowe na temat zjawiska UFO, są właśnie błahe, jak to mówię. Nie są to zbyt kontrowersyjne tematy, tak jak moglibyśmy domniemywać. Myślę, że ta wiedza dotyczy tego, że to zjawisko jest realne i myślę, że takie wnioski końcowe wypłynęły podczas być może tych tajniejszych programów badawczych, o których nie wiemy, które były realizowane gdzieś w tamtych latach, w latach 50., 60. A te oficjalne pod publikę były utorowane na dementowanie wszelkiego rodzaju doniesień na temat UFO. Ale być może te tajne programy, które gdzieś były realizowane, doszły do wniosku, że to zjawisko jest jak najbardziej realne, ale być może ono współistnieje z nami tu i teraz na Ziemi. Ma charakter jakiejś inteligencji, która stoi na wyższym rozwoju cywilizacyjnym. I bez wątpienia ta informacja nie powinna wycieknąć dalej w obieg, nie powinna pójść dalej w obieg informacji, bo mogłaby wywołać jakiś chaos. Nie da się ukryć, że na pewno mogłaby wywołać jakiś chaos, jakiś szok kulturowy.
Więc na przestrzeni tych wielu lat mamy do czynienia z jednej strony dementowaniem tego zjawiska, a z drugiej strony dezinformowaniem społeczeństwa. I ta prawda może być czasami wręcz banalna i my nawet do niej dojrzeliśmy, być może.
[45:13] - To może teraz Marek Żelkowski. Marku?
[45:16] - Ja powiem w ten sposób, że odwołam się do drugiej części pytania, czyli do służb specjalnych. I powiem, że ponieważ nie znamy punktu startowego, to znaczy nie wiemy, od czego tak naprawdę wychodzimy, więc bardzo ciężko jest oceniać, przynajmniej tak mi się wydaje, czy to są działania służb specjalnych i na jakim one są poziomie. Już wyjaśniam, o co mi chodzi. To znaczy, jeżeli zrobimy założenie, że rzeczywiście UFO jest zjawiskiem realnym, ale w tym sensie, że to są przybysze na przykład z kosmosu albo że to są przybysze z innego wymiaru, to wówczas służby specjalne mają dosyć specyficzne podejście do prawdy. To znaczy prawda jest dla nich pewną materią, z której lepią sobie różne historie, już niekoniecznie prawdziwe. I teraz, jeżeli przyjmiemy ten początkowy punkt widzenia, że rzeczywiście jest to zjawisko realne, to to, co mogą z tego zjawiska wyprodukować służby specjalne, jest bardzo dziwne. Pytanie w tym momencie powinno brzmieć: do czego to służbom specjalnym byłoby potrzebne? Bo wydaje mi się, że wcale nie jest tak, że działania służb specjalnych, nawet w takim przypadku, jeśli jest to zjawisko realne, szłyby tylko w tym kierunku, aby zamaskować to zjawisko. Wydaje mi się, że służby specjalne mają to do siebie, że tak jak już powiedziałem, one bardzo specyficznie podchodzą do prawdy i bardzo często wykorzystują różnego rodzaju działania innych stron jako różnego rodzaju przykrywki, jako różnego rodzaju kamuflaże. I podobnie w tym przypadku realne zjawisko może być przykrywane przez służby specjalne jakimiś zupełnie dzikimi legendami.
I być może to, co wiemy o UFO, to jest to, co służby specjalne chciałyby, żebyśmy wiedzieli, a nie to, czym to zjawisko jest w rzeczywistości. Być może dlatego, o czym Piotr mówił, spora część społeczeństw wierzy w to, że to są przybysze z innych planet. Małe zielone ludziki przybywające do nas z jakiejś tam innej gwiazdy czy z układów planetarnych wokół innych gwiazd. Natomiast to stanowisko, które Piotr często prezentuje, że może niekoniecznie, wcale nie jest takie rozpowszechnione. Ja powiem jeszcze, odwołując się jeszcze znowu do służb specjalnych, że równie dobrze jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, kiedy zjawisko nieistniejące, czyli przyjmijmy na chwilę, że zjawisko UFO w ogóle nie istnieje w sensie materialnym, takim rzeczywistym. Uważam, że zupełnie swobodnie, jeśli byłoby to do czegoś służbom specjalnym potrzebne, to taki ruch, takie obserwacje, takie dziwne zjawiska byłyby w stanie wyprodukować. To znaczy, może nie na tę skalę, ale w każdym razie byłyby w stanie podsycać zainteresowanie i podsycać różnego rodzaju informacje, czy powiedzmy, podkręcać to wszystko. I to jest jedna sprawa. À propos służb specjalnych, jeśli nie wiemy, w jakim kierunku to zmierza, a najczęściej nie wiemy, bo taki jest charakter tej działalności, więc bardzo ciężko będzie tam rozszyfrować to, ku czemu to zmierza.Ale podzielę się jeszcze taką refleksją, że obecnie społeczeństwa, może za dużo powiedziane, ale mam tę przypadłość, że bardzo często rozmawiam z ludźmi i to świeżo poznanymi czy w ogóle nieznanymi. I z moich obserwacji wynika, że w tej chwili bardzo poważna część moich rozmówców nie traktuje zjawiska UFO jako coś realnego.
To jest zjawisko popkulturowe, które oni traktują jako element kina, teatru, książek, różnego rodzaju działalności artystycznej, mniej lub bardziej. Natomiast jeśli zapytamy, czy UFO istnieje, ostatnio nawet miałem okazję takiej rozmowy, gdzie młody człowiek powiedział: „Ale proszę cię, o czym ty mówisz w ogóle? Coś takiego jak UFO nie istnieje”. Zapytany, jakie właściwie ma ku temu dowody, odwołał się do takiego stwierdzenia: „Ale jak to? Przecież to jest niemożliwe, żeby coś takiego istniało”. Dlaczego o tym mówię? Otóż ciekawe zjawisko, bo w latach PRL-u, które w jakimś tam stopniu pamiętam, UFO na łamach gazet gościło właściwie, bardzo często można było spotkać króciutkie notatki. UFO gdzieś tam nad Brazylią, UFO gdzieś nad Stanami Zjednoczonymi, ale też nad Polską. Pojawiały się krótkie notatki. To nie były długie komunikaty, ale były.
Proszę mi powiedzieć, gdzie w tej chwili w prasie lokalnej, może w takiej bardzo lokalnej, ale w większych tytułach tego rodzaju informacje bardzo rzadko spotykam. Być może przeglądam nie te gazety, co trzeba. W każdym razie spotykam się rzadziej z tymi informacjami. Co więcej, proszę zwrócić uwagę, w swoim czasie rozmawiałem z naczelnym „Nieznanego Świata”, panem Markiem Rymuszko. Rozmawialiśmy, ponieważ bardzo często prowadziłem tam od czasu do czasu kącik poświęcony książkom i w pewnym momencie wymyśliliśmy kilka lat temu, że trzeba by zebrać całą dostępną literaturę obecną na rynku w danym czasie, czyli nowe wydania literatury poświęconej UFO. Jak zaczęliśmy przeglądać co tych kilka lat temu, to bodajże było siedem lat temu, co jest dostępne na rynku, jeśli chodzi o nowe tytuły, to się okazało, że nic nie ma. W tamtym czasie prawie nic nie było. To też jest rzecz charakterystyczna, że w czasach na przykład PRL-u książek poświęconych UFO było całkiem sporo w tym oficjalnym, ale też nieoficjalnym obiegu. I te książki gdzieś całkiem niedawno zaczęły znikać. Nie ma ich.
Co prawda teraz się znowu zaczynają pojawiać, między innymi za sprawą Piotra, ale nie tylko. I tych książek zaczyna być troszeczkę więcej, ale to też jest jakieś zjawisko. Odnoszę wrażenie, że to też jest zjawisko, którym ktoś, nie wiem, czy demonicjie, czy nie demonicjie, ale steruje. Skoro są takie fale prasowe, że raz to zjawisko gości na łamach prasy, a raz zupełnie znika, co wydaje mi się zupełnie niemożliwe. To też jest dowód na to, że stoi za tym jakiś rodzaj cenzury. Ja wcale nie twierdzę, że to jest cenzura, która płynie gdzieś z bardzo wysoka, czyli powiedzmy, że ma w tym palce służby specjalne, bo może się okazać, że to jest taka autocenzura, na przykład autocenzura narzucana przez redaktorów naczelnych poszczególnych tytułów. I już mamy wyjaśnienie tego zjawiska, że się UFO raz na łamach prasy pojawia, a raz nie. Więc ja myślę, że mówiąc o UFO i o tym, czy ono jest sterowane, infiltrowane przez służby specjalne, znaczy nie UFO, ale cała problematyka, czy ujawnianie tej problematyki, czy to jest sterowane, czy nie. Warto też pomyśleć, że to się może odbywać na znacznie niższym poziomie niż służby specjalne. Może całkiem takim, że po prostu na przykład redaktor naczelny nie lubi tego tematu albo uważa ten temat za głupawy i niewarty, żeby nim zaprzątać czas czytelnikom.
To tyle. Dziękuję bardzo.
[53:39] - To może teraz Arek Kocik. Arku?
[53:41] - Na wstępie chciałem się odnieść właśnie do czasopism. My bazujemy bardzo często na tym, Warmińsko-Mazurska Grupa Ufologiczna, bazujemy na tym, co w lokalnych gazetach uda nam się znaleźć. I bardzo często się dzieje tak, że obserwatorzy, ci, którzy zobaczyli w ogóle coś takiego, mieli z takimi incydentami jak latające światła czy czymkolwiek innym do czynienia, powiadamiają przede wszystkim lokalnych dziennikarzy i oni opisują. I w poprzednich latach bardzo często między innymi w takiej „Gazecie Kętrzyńskiej” czy w innych czasopismach takich lokalnych, wręcz nawet powiatowych, możemy powiedzieć, ukazują się artykuły bez może takiego wnikania, co to jest, bez roztrząsania, tylko po prostu jako notka, że coś takiego zaistniało. Także lokalna prasa jest pod tym względem taka bliżej ludzi, że tak powiem. Natomiast już żeby się może przedostać do prasy ogólnopolskiej, to tutaj jest jakiś problem i zawsze są pewnie problemy z tym. Natomiast wracając do pytania drugiegoUważam, że zatajanie informacji kreowano już w zasadzie w czasie II wojny światowej. Z jednej strony Amerykanie mieli do czynienia z incydentem nad Los Angeles, gdzie strzelano do obiektu, którego nie dało się zestrzelić. 1500 pocisków wystrzelono w jego stronę, to jest niebagatelna ilość. Z drugiej strony były te fujtery i o tym napisano, ale bez roztrząsania.
Piloci spotykali się z tymi światłami, które nie wiadomo co robiły i nie było skutecznej działalności tego na samoloty, więc wyśmiewano to jako nową niemiecką broń, która jest praktycznie do niczego. Niemniej jednak sądzę, że w bardzo wielu przypadkach takie rzeczy zostały później utajniane. Tu już zaczyna się ten proces przypatrywania się doniesieniom i publikacji tego. Sam projekt Ujawnienie to jest przede wszystkim odniesienie się do sfery materialnej, której można sfotografować, która widnieje na zdjęciach, którą widzi więcej niż jeden świadek, gdzie są zarejestrowane przeloty od punktu A do punktu B i zniknięcie czy nie zniknięcie, czy oddalenie się w inny sposób. Są na to bardzo duże ilości świadków, a czasami i miejsca, w których lądowanie odbyło się. Są ślady zarówno na ziemiach. Ten cały projekt Ujawnienie dotyczy bardzo materialnego oddziaływania na wszystko. Tutaj wkraczają służby specjalne. Z jednej strony jest im na rękę to, że takie pojęcie jak UFO, coś nierealnego pojawiło się, dlatego że w momencie, kiedy zaczęto budować samoloty, które musiały przelatywać nad Rosją, nad Związkiem Radzieckim, UFO to był strzał w dziesiątkę. Rozdmuchanie tego, panika z tym związana, nastawienie społeczeństwa na atak z każdej możliwej strony, zarówno ze Związku Radzieckiego, jak i z kosmosu niemalże.
To wszystko jest tym służbom potrzebne. Z drugiej strony pewnie stanęli przed faktem, że wiele z tych doniesień, które są, były kierowane po linii służbowej z wojska, z policji i tego nie dało się przeskoczyć. Stąd powołano ten jeden, drugi, trzeci projekt badawczy. Zatrudniono coraz to nowych ekspertów i ci eksperci nic nie byli w stanie powiedzieć, byli w stanie zanegować możliwość tak jak na przykład, że to nie planeta Wenus, że to na pewno nie był asteroid, ale co nie wiemy, więc to jest po prostu UFO. Z jednej strony jest na rękę, z drugiej strony jest to projekt, który wymaga ciągłego ujawniania doniesień, które były. Trzeba wspomnieć o tym, że Carter próbował ujawnić te wszystkie doniesienia, które gdzieś w zaciszach gabinetów są, ale mu odmówiono. Odmówił mu oczywiście pan Bush, który wówczas był szefem CIA, a później był prezydentem i odmówił mu udzielenia takich informacji dla prezydenta, kierując go do komisji senackiej czy kongresowej, kongresmenów z technicznej komisji, że jeżeli od nich otrzyma nakaz, to ujawni. Jeżeli nie, to nie. Można wyobrazić sobie, jak daleko to zaszło, jaki tam musi być mętlik z jednej strony, a z drugiej strony niechęć do ujawniania tych wszystkich rzeczy, żeby odmówić prezydentowi Stanów Zjednoczonych dostępu do takich informacji.
[01:00:31] - To może teraz Chris Miekina. Chrisie?
[01:00:33] - Ja patrzę na to zjawisko znów bardzo szeroko z tego względu, że służby specjalne mają ogromny wpływ na to, w jaki sposób informacje są przekazywane, czy są w ogóle przekazywane, a także na ich interpretację. Ale służby specjalne w dzisiejszym wymiarze są częścią dużo większej maszyny. Kiedy przyjrzeć się tej maszynie, ona funkcjonuje praktycznie niemalże od zawsze. Prawda jest czymś niezwykle cennym, czymś unikalnym i w rękach ograniczonej liczby osób daje im olbrzymią przede wszystkim władzę. Wiedza daje zawsze władzę.I utrzymywanie jej w tajemnicy jest praktycznie priorytetem. Jeśli popatrzymy przez wieki, w jaki sposób kontrolowanie tej wiedzy przebiega, to widzimy, że w swoim apogeum w średniowieczu każdy, kto chciał powiedzieć coś innego, coś bardziej rewolucyjnego, odkryć coś, chciał powiedzieć ludziom coś takiego, co było do tej pory utrzymywane w tajemnicy, zazwyczaj bardzo źle kończył. Bardzo często nawet nie słyszeliśmy jego nazwiska, bo wiedza była unikalna. Natomiast wszystko zmieniło się wraz z Gutenbergiem, drukiem, upowszechnieniem druku. Wiedza i prawda zaczęła docierać coraz szerzej. Oczywiście ten aparat kontrolujący prawdę starał się w jakiś sposób kontrolować również i to zjawisko.
Dlatego były indeksy ksiąg zakazanych, dlatego robiono pokazowe procesy, podpalano stosy, tortury i tak dalej. Inne tego typu historie. Po to, żeby znów kontrolować tę wiedzę i kontrolować tę prawdę aż do momentu, kiedy ta kontrola praktycznie była niemożliwa, ponieważ zjawisko wymknęło się spod kontroli, można by powiedzieć, ale tylko być może chwilowo, a być może wcale nie. I tutaj takim zwrotnym momentem tej całej historii ujawniania, disclosure, jest XIX-wieczny filozof niemiecki Hegel, który stworzył swoją słynną dialektykę. Dialektyka ta w praktyce przekładała się na to, że jeżeli ktoś stoi po stronie jakiejś teorii, czy jakiejś wiedzy, czy jakiejś „prawdy”, to w takim razie trzeba stworzyć coś, co stanie po stronie przeciwnej. A żeby kompletnie kontrolować zjawisko, trzeba także stworzyć siłę, która będzie stała pośrodku. I praktycznie od momentu, kiedy Hegel wymyślił tę teoretyczną, diaboliczną formułę, praktycznie żyjemy w tym koszmarze informacyjnym do dziś. Co oznacza, że ci sami ludzie kontrolują przekazywanie informacji. W naszym przypadku, o którym rozmawiamy dziś, o zjawisku UFO, tworzą ludzi, którzy są przeciwko niemu i tworzą ludzi, którzy są gdzieś pośrodku tego. Do czego to doprowadza?
Doprowadza to do kompletnego chaosu, z którego nie jesteśmy w stanie wyciągnąć żadnego konkretnego, logicznego wniosku. Nie jesteśmy w stanie stworzyć żadnych fundamentów, na których można coś budować. Oczekujemy jakiegoś ujawnienia. Oczekujemy, że ktoś ogłosi prawdę. Kto ma ogłosić tę prawdę? Kto będzie kimś takim? Jaka instytucja będzie na tyle poważna, żeby świat czy obywatele danego kraju mogli jej uwierzyć? Czy to będzie rząd? Czy to będzie ktoś ze służb specjalnych? Wydaje się, że nie.
A nawet jeśli, to taki rząd musiałby za takie ujawnienie, za takie ogłoszenie czegoś wziąć pełną odpowiedzialność, co wiąże się z absolutnie nieobliczalnymi konsekwencjami. Dlatego że, jak pokazuje znów historia, społeczeństwa są absolutnie nieobliczalne w swoich działaniach. Nigdy tak naprawdę nie wiemy. Mamy do czynienia z żywiołem i o ile to umiłowanie prawdy i dążenie do niej i poszukiwanie jej jest czymś niezwykle szlachetnym, o tyle, tak jak wspomniałem wcześniej w przypadku Churchilla, który skonstatował, że wiąże się to ze strasznymi problemami, dlatego że ludzie mogą zareagować na to bardzo agresywnie albo mogą to po prostu zniszczyć z samego faktu, że to coś istnieje. W tej sytuacji, kiedy omawiamy, kto stoi za tym zatajnianiem czy ukrywaniem jakiejkolwiek prawdy, to powiem, że jedyną dziedziną, która jest w stanie to wyjaśnić, jest nieco innego, a po prostu teoria konspiracji. Z tą konspiracją mamy do czynienia niemalże na co dzień i jest ona niezwykle skutecznym narzędziem kontrolowania całej sytuacji. I znów, kiedy popatrzeć nie tak daleko w historię, popatrzmy, co się wydarzyło po bitwie pod Waterloo, kiedy Napoleon przegrał, jak wiadomo dzisiaj, tę bitwę. Natomiast w Londynie ogłoszono, że ją wygrał. Ludzie wpadli w panikę, zaczęli za grosze sprzedawać swoje własności, swoje udziały w rozmaitych firmach. Kto je skupował?
Rothschild, który tę plotkę oczywiście rozpuścił dookoła, stworzył tę panikę, natomiast sam doskonale wiedział, co wydarzyło się pod Waterloo i wiedział, że zrobił interes swojego życia i stworzył pozycję, która jest niepodważalna do dziś. Także to pokazuje, że manipulowanie prawdą, ukrywanie jej, kontrolowanie tej prawdy daje olbrzymie efekty. I z tym mamy w sumie do dzisiaj do czynienia. Spójrzmy na informacje, które do nas docierają. Żyjemy w świecie internetu, więc jesteśmy bombardowani informacjami. Dziennie dostajemy tyle informacji, których taką samą ilość ludzie dostawali, powiedzmy w latach 20. w ciągu roku, a może i w ciągu dużo większej ilości lat. My dostajemy to dziennie, musimy sobie z tym jakoś poradzić i doprowadza to do sytuacji, że tak naprawdę najciemniej jest pod latarnią i najłatwiej jest wszystko po tym świetle tej latarni ukryć. Podobnie jak prawdę na temat zjawisk, na temat sytuacji, na temat najrozmaitszych elementów naszego życia, w którym jesteśmy umoczeni po same uszy i nie potrafimy ich zrozumieć. Im dłużej żyjemy, im więcej tych informacji, tym tak naprawdę mniej wiemy.
I jeśli znów przyjrzeć się temu troszeczkę z boku, troszeczkę uspokoić emocje, to sami widzimy, możemy łatwo dostrzec, że ktoś, ta sama grupa, ta sama instytucja czy ta sama idea manipulujeTą prawdą ze wszystkich stron, broniąc jej, zwalczając ją i będąc pośrodku. Doprowadza to do tego, któryś z kolegów tu wspomniał, że dochodzimy w sumie do takiej popkultury i być może to jest odpowiedź na nasze pytanie. Taki jest nasz cel na Ziemi. Mamy pracować, płacić podatki i zajmować się popkulturą. Całe inne, głębsze myślenie nie jest już dla nas. Są mądrzejsi od nas, którzy powiedzą nam, co trzeba zrobić i jak trzeba zrobić i kiedy trzeba zrobić. Natomiast my nie powinniśmy zajmować się poważnymi sprawami, a jeżeli się nimi zajmujemy, to doprowadza to do olbrzymiego zamieszania. Oczywiście służby specjalne odgrywają tutaj swoją rolę, ale są wyłącznie, według mnie, narzędziem. I teraz popatrzmy, ile tego wszystkiego mamy. Mamy UFO, mamy 9/11, mamy operację Paperclip, o której dopiero niedawno okazało się, że to esesmani wysłali pierwszego człowieka na Księżyc.
Znów zupełnie niedawno wybuchła awantura, bardzo poważna na temat tego, czy rzeczywiście w ogóle było takie lądowanie na Księżycu. Także podważyć można wszystko i każdą informację. I w tym momencie prawda staje się czymś niezwykle iluzorycznym i niezwykle niewygodnym. Dlatego tak naprawdę rozmyślając nad tematem dzisiejszej dyskusji, nie bardzo rozumiem, jakiego ujawnienia ludzie oczekują, jakiego disclosure oczekują, kto ma to potwierdzić, w jaki sposób ma to potwierdzić i kto ma wziąć za to odpowiedzialność. Dlatego myślę, że świat, w którym żyjemy, świat, który wydaje nam się, że mamy w nim mnóstwo wolności i swobody, bo chociażby dzięki temu możemy dziś dyskutować w radiu i mieć wielu słuchaczy dookoła, którzy rozmyślają nad tym być może, o czym rozmawiamy, komentują albo słuchają sobie dla rozrywki. Jest to tylko taki pewien pozór, taka iluzja tego życia. Natomiast wszystko to, co jest istotne, poważne i bardzo serio jest trzymane pod absolutnie ścisłą kontrolą i nie tylko nie zostanie nam ujawnione, ale zaciemnione jeszcze bardziej, żeby kompletnie nas prawdopodobnie w tym wszystkim zbić z pantałyku, ogłupić i zepchnąć po prostu na manowce do popkultury. Posłuchajmy sobie Lady Gagi i paru innych wesołych filmów o głupszym i jeszcze głupszym czy historyjki na temat lądowania UFO, które zbudują nasze i wpłyną jak taki atrament do naszego mózgu i zmienią nasz sposób myślenia i w ogóle percepcji tego zjawiska, jakim jest UFO. Także daje to olbrzymią kontrolę nad ludźmi, a jednocześnie tworzy niezwykłą barierę, która na zawsze odsunie od nas możliwość tego ujawnienia, możliwość tej disclosure. Dziękuję.
[01:10:14] - Dziękujemy. Tutaj wtrącę pięć groszy, bo rzeczywiście to, co mówisz, Chris, jest znamienne z tego powodu, że ktoś tym, jak powiedziałem, ktoś tym manipuluje, nieustannie manipuluje. I tak naprawdę nie chodzi o żadną prawdę UFO. Chodzi o wieczny ferment. Tylko pytanie, do czego to zmierza? Bo wiadomo, Ameryka, światowy żandarm, to oni narzucili w zasadzie wizerunek tego zjawiska, w który wierzy teraz pół świata. Tylko problem polega na tym, co jest na rzeczy, bo dawniej rzeczywiście można było wierzyć, że oni manipulują obrazem UFO tylko dlatego, żeby chociażby ukrywać swoje tajne projekty, żeby to i owo nie wyciekło poza pewien obręb, żeby nie dowiedział się o tym związek radziecki i tak dalej. UFO to jest doskonała maska, za którą można skryć wiele swoich aktywności. I tak jak Amerykanie potrzebują wiecznego wroga, żeby uzasadniać tym swoje imperialistyczne plany na planecie, tak myślę, że w odwodzie mają zawsze tego wroga pozaziemskiego, bo jeżeli kończy się temat, jeżeli się kończy strach, to zawsze można postraszyć kosmitami. Jeszcze tego nie zrobili oficjalnie, ale zawsze to gdzieś pobrzmiewa z tyłu.
Nie wiem, jakie wy macie odczucia. To nie znaczy, że UFO nie ma, ale oni tym manipulują do tego stopnia, że ludzie wierzą, że to są na przykład kosmici, którzy albo nas zjedzą, albo nas zbawią, albo zrobią coś jeszcze, albo wybuchnie panika i tak dalej. Cały czas o to chodzi. I ja myślę, że przyjdzie kiedyś taki dzień, że ktoś wywoła ten temat, że zostanie zmanipulowana inwazja i stanie się dokładnie to samo, co Chris powiedział, co stawało się przed laty. Dawna informacja nie wybuchnie, ale na razie warto ten mit utrzymywać jeszcze. Znaczy mit. Kolejny raz podkreślam, nie chcę, żeby mnie ktoś źle zrozumiał. Zjawisko UFO istnieje, ale jego obraz, jaki jest kreowany w popkulturze, to mit i zostanie to wykorzystane w sposób, który przyniesie określone korzyści. Na razie jednak jest to wojna informacyjna i ta wojna informacyjna się bardziej opłaca, bo zauważcie na przykład, że zawsze, kiedy dzieje się coś dziwnego, tak jak teraz w Polsce wyciekły, jak Chris powiedział, akta Bolka, Jarosław Kaczyński zniknął w szpitalu. Natomiast w Stanach Zjednoczonych jest tak, że jak nie ma o czym mówić, to się przywołuje jakąś historię, że tam prezydent coś powiedział, że napomknął, że powiedział jakieś dwuznaczne zdanie.
Na przykład Obama ostatnio powiedział w jednym z wywiadów z
[01:13:16] - W talk show powiedział, że oficjalnie nie nawiązano jeszcze kontaktu z kosmitami, a nieoficjalnie ciśnie się pytanie na usta. Amerykańscy prezydenci moim zdaniem manipulują informacjami o UFO i wiedzą, że to jest temat arcychwytliwy, że nie ma nic popularniejszego, nic bardziej nie przyciągnie uwagi. Jeżeli przeanalizujemy, jak oni to robili przez tyle lat, będzie nam łatwiej zrozumieć, o co mi chodzi. Problem jest jeden i nie wiem, jak się panowie do tego odniesiecie. Wiem, że Marek Żelkowski zaraz chciałby coś powiedzieć. Czy przyjdzie taki dzień, kiedy ktoś rzeczywiście tą inwazję sfinguje do własnych celów?
[01:14:02] - Do tego chciałem nawiązać, o czym mówiłeś, o tej próbie. Mówiłem wcześniej o tym, że być może służby specjalne montują coś, z czego sobie nie zdajemy w ogóle sprawy i tak naprawdę nie przewidujemy, do czego to się może przydać. Oczywiście nie nam, tylko im. Chcę wspomnieć, spora część osób nas słuchających słyszała o projekcie Blue Beam. Nie żebym był wyznawcą tej teorii czy takiej możliwości, ale chcę pokazać za pośrednictwem tego, kiedy wspomnę o tym projekcie, że tak również można by to zrobić. O projekcie Blue Beam mówi się, że to być może będzie jakaś manifestacja religijna, ale równie dobrze może być to manifestacja na niebie tej inwazji. Wychowanie społeczeństw przez lata, przez dziesięciolecia w poczuciu strachu. Mówiłem na początku o tym, że właściwie karmi się społeczeństwa obrazami w filmach i w książkach wrogich, niebezpiecznych obcych, którzy na pewno zrobią nam krzywdę. Tak jak ktoś powiedział, zjedzą nas zapewne. To jest rzecz, która przez kolejne pokolenia jest wtłaczana w umysły.
Dzisiaj, kiedy mówi się o obcych, najczęściej widzi się jakieś potwory. Obcy ósmy pasażer Nostromo, jakaś masakra, predator, ktoś, kto nie jest nam przyjazny. Tak wychowane społeczeństwa, mówię o masach. Takie społeczeństwo jest podatne na to, że jeżeli pada informacja o tym, że właśnie nastąpiła inwazja, co więcej, według projektu Blue Beam zobaczą statki obcych inwazyjne na niebie, będzie łatwiej społeczeństwu takie rzeczy wmówić, będzie łatwiej społeczeństwami kierować. Może ktoś powie, że pewno nie na miejscu ta analogia, ale odwołam się do niej. Kiedy miały miejsce w zeszłym roku wydarzenia w Paryżu, ten ogromny zamach. Jaka była reakcja społeczeństwa? Czy społeczeństwo nagle się zbuntowało, zaczęło gonić tych zamachowców? Nie. Społeczeństwo było przerażone.
Zamknęło się w domach. Słusznie pewno zresztą, ale w momencie, kiedy kilka dni później ktoś odpalił na ulicy racę, pojawiła się panika. Być może o to chodzi, żeby społeczeństwa były bardziej podatne na terapię szokową, na strach. Może łatwiej będzie społeczeństwom po takich filmach, jak na przykład „Dzień niepodległości” wmówić, że się powinny bać, że oto obcy się pojawili i teraz musimy się obronić. Tu odwołam się chociażby na przykład do powieści Zajdla. Może już dzisiaj nie wszyscy pamiętają, ale napisał w swoim czasie książkę, w której dosyć przewrotnie mówił o tym, że pewna rasa z kosmosu opanowała Ziemię, wmawiając ludziom, że tak naprawdę uchroniła ludzkość przed inwazją innej obcej rasy, że to właściwie byli nasi wybawiciele. Może połóżmy ten szachacz, ten sztafaż obcych i może to Amerykanie na przykład albo jakaś inna siła będzie nam wmawiać, że otóż właśnie uchronił nas przed inwazją obcych. To jest bardzo prawdopodobny sposób wytłumaczenia tego, co się wokół sprawy UFO tak naprawdę dzieje. Dziękuję bardzo.
[01:18:18] - Przechodzimy do pytania numer trzy. Brzmi ono następująco: w ostatnich latach wiele się zmieniło. Kilka krajów Europy ujawniło zbieraną latami ufologiczną dokumentację. Z kolei w Ameryce Łacińskiej powstały państwowe organy do spraw spotkań z UFO. Najsłynniejszym wydarzeniem na tym tle była publikacja ogromnej ilości akt zbieranych przez brytyjskie Ministerstwo Obrony. Co wynika z ich analizy? Czy Wielka Brytania poprzez publikację tych akt ujawniła prawdę o UFO? Może tym razem pierwszy niech się wypowie dla odmiany Kris Mickey na Krisie.
[01:18:54] - To rzeczywiście była bardzo ciekawa historia, dlatego, że Wielka Brytania oczywiście mieni się krajem demokratycznym, w którym ludzie wierzą, że wybierają swoich przedstawicieli, którzy zasiadają w parlamencie, mogą zadawać pytania, w związku z czym, jeżeli coś pojawia się na brytyjskim niebie i pojawia się w dużej ilości, ludzie uważają, że mają prawo na ten temat coś się dowiedzieć. Co to było i o co w tym wszystkim chodziło?I ponieważ bardzo często w tego typu sytuacjach była wzywana policja, czy dzwoniono do baz wojskowych, czy informowano oficjalne organy na ten temat i była to grupa świadków, w związku z tym nie można było tego zamieść pod dywan. Więc siłą rzeczy, kiedy nastąpił naturalny odruch, żeby te informacje armia ujawniła, czy w tym przypadku MoD, czyli Ministerstwo Obrony, żeby ujawniło tego typu papiery, to oni doszli do wniosku, że nie będą walczyć z wiatrakami, nie będą tworzyć zamieszania wokół tego i rzeczywiście to ujawnią. Po raz ostatni takie papiery ujawniono w 2012 roku. 7000 stron zawierających rządowe rozporządzenia w sprawie UFO, najrozmaitsze zapytania parlamentarne i publiczną korespondencję na ten temat prowadzoną przez brytyjskich polityków. Co w jakiś sposób uspokaja opinię publiczną, bo w takim razie wszystko jest wiadomo, wszystko jest jasne, co, kto, o czym rozmawiał i ostatnie ujawnienie tych faktów, ujmę to słowo w cudzysłów, było tak jak wspomniałem w 2012 roku. Wcześniej zrobiono to w 2007, później uzupełniono te raporty o rok 2009 i to był praktycznie koniec. Ja przeglądałem te raporty, które ujawniono. Wszystkie są bardzo lakoniczne, ale w jakiś sposób bardzo interesujące, bo okazuje się, że nad Wielką Brytanią zjawisk, które można byłoby nazwać UFO było ogromne ilości. Na przykład 1 stycznia 2009 roku.
Nowy rok się zaczyna i w różnych miejscach Wielkiej Brytanii zaobserwowano palący się na pomarańczowo obiekt, któremu towarzyszyło czerwone światło po prawej stronie. W innym miejscu jasny obiekt na niebie, cztery razy większy od gwiazd, gdzie indziej bardzo jasne czerwone światło, gdzie indziej jeszcze czerwone światło w kształcie rombu nadlatujące od strony morza, którego tylna część świeciła na błękitno i przeleciała nad głowami świadków, nie wydając dźwięku. W jeszcze innym miejscu zaobserwowano srebrny dysk i obserwowano go przez co najmniej dwie minuty, co pozwoliło na bardzo dokładną obserwację tego, z czym ma się do czynienia i stwierdzenie, że ten obiekt nie był samolotem. W innym jeszcze miejscu w Wielkiej Brytanii coś zapłonęło na niebie, pozostawiając po sobie dym. Znowu gdzie indziej dwa światła pędziły nad ziemią. Gdzie indziej była to pomarańczowa kula. Jeszcze gdzie indziej były to dwie pomarańczowe kule. W następnym miejscu były to już cztery pomarańczowe kule, które leciały w formacji. I jeszcze jakby na koniec tego było mało, to olbrzymi obiekt przeleciał nad domem jednego z mieszkańców Wielkiej Brytanii, wydając z siebie dźwięk tak potworny, że jego mieszkańcy sądzili, że mają do czynienia z atakiem nuklearnym. I wówczas ten szacowny obywatel królowej angielskiej zadzwonił do bazy wojskowej, prosząc o wsparcie lotnicze.
To jest tylko jeden dzień i takich dni w Wielkiej Brytanii, podobnych do tego była cała masa, więc nie da się tego zamieść pod dywan. Biurokracja ma swoje prawa. W związku z tym, ażeby nie podgrzewać atmosfery, tego typu informacje ujawniono. I co z nich wynikło? Kompletnie nic z nich nie wynikło, ponieważ przekazano wyłącznie informacje tego typu, natomiast nie zostały one w żaden sposób skomentowane. Później jeszcze okazało się, że to nie były wszystkie informacje, że te najciekawsze, najbardziej interesujące zostały nadal utrzymywane pod klauzulą tajności albo być może w jakiś sposób zniszczone. Być może kontrowersyjność tego typu wypadków mogłaby stworzyć niewygodną sytuację dla rządu brytyjskiego, który musiałby zareagować. A tak to obywatele chcieli, rząd ujawnił i każdy może sobie zrobić z tym, co chce. I tak naprawdę nie można z tym nic zrobić, oprócz tego, że stwierdzić, że coś dzieje się na niebie i nikt nic nie wie, o co chodzi. Wojsko na ten temat się nie wypowiada, politycy nie komentują.
Jeżeli pytają, wywiązuje się akademicka dyskusja i praktycznie kończy się to gdzieś na Manowcach. I można sobie pisać na Berdyczów, żeby dostać jakieś informacje na ten temat czy próbę opisania tego zjawiska ze strony formalnych instytucji. Także tutaj spełniono warunki demokracji, czyli dotyczące poinformowania obywateli o tym, że coś rzeczywiście miało miejsce, ale nie było, jak to tu się nazywa, żadnego follow up, czyli nie było interpretacji zjawiska. I oczywiście to, co jest najważniejsze, ustosunkowania się do tego zjawiska ze strony chociażby czynników rządowych. W związku z czym po chwilowym podnieceniu, jakie zapanowało w tej sprawie, wszystko to wróciło na swoje własne tory. Dziś jest to praktycznie dostępne na internecie, każdy to sobie może poczytać i tak naprawdę nie zmieniło to świata ani odrobinę, ani nie zbliżyło do tego ujawnienia, o którym dzisiaj rozmawiamy. Dziękuję.
[01:24:50] - Może teraz Alek Kocik. Arku?
[01:24:53] - Tak jak Chris mówił, ujawniono to zarówno w Brazylii, Argentynie, Chile, Wielkiej Brytanii i w sumie nic się nie zmieniło. Świat dalej stoi. Myślę, że społeczeństwo czeka na to, że jakiś fizyk pokroju Michio Kaku powie: „Tak, faktycznie, tutaj mieliśmy do czynienia z kosmitami. Przylecieli stamtąd i stamtąd”. I wtedy być może cokolwiek by się zmieniło. Natomiast po prostu ujawniono dokumenty. Pewnie ujawnienie polegało na tym, że niektóre dokumenty, bo z reguły jest tak, żePo okresie 50 lat dokumenty muszą zostać ujawnione. Chyba że mają wpływ na bezpieczeństwo narodowe kraju i wtedy tych dokumentów się nie ujawnia. Być może części dokumentów, które faktycznie miały jakieś znaczenie, na podstawie których można by było cokolwiek więcej wywnioskować oprócz danych statystycznych, zostały zatajone. Mieliśmy taki przykład z dokumentami dotyczącymi MJ 12 i ujawnionymi przez...
Wyleciało mi z głowy. W każdym razie te dokumenty, które są ujawnione, są po prostu zaczarnione. Te kartki są zaczarnione całkowicie. Nie można odczytać ani kto, ani co, ani kiedy i po prostu nic z nich nie dowiemy się. Jeżeli chodzi o Brazylię, bardzo dużo dokumentów ujawniono, ale nie ujawniono żadnych danych dotyczących właśnie Virginia na przykład. Tam próbowałem szukać, ale fakt, że hiszpański nie jest moim językiem, którym bym znał i potrafił cokolwiek przeczytać, ale nie dopatrzyłem się nawet tej nazwy w spisie w internecie. Także ciężko powiedzieć, czy to ujawnienie to nie jest po prostu taka zmyłka. Macie ludzie, pocieszcie się. Jeżeli coś potraficie z tego zrobić, to wasza sprawa. Do tej pory nie ma właśnie tego dymiącego pistoletu jeszcze, że otóż złapaliśmy za rękę i to jest to.
Nawet gdyby, podejrzewam, w tej chwili coś takiego było, to służby powiedziały, że to po prostu nie moja ręka. Ale nie da się obecności materialnego UFO w sumie udowodnić w ten sposób, że po prostu mamy jakąś tam materię stamtąd. Nawet to, co podobno było w Polsce, czyli ten 11-centymetrowy kawałek rurki, który był jeszcze gorący przez kilka dni, gdzieś tam zaginął i ani jego skład, ani nic nie zostało przebadane. Kula Berliców też zniknęła, zginęła gdzieś tam w odmętach historii i nie mamy praktycznie nic materialnego, co by mogło było potwierdzić, za co by był punkt zaczepienia do wysnuwania dalszych wniosków. I tu po prostu jesteśmy, mimo tych ujawnionych akt, dalej w tym samym miejscu. Dziękuję.
[01:28:34] - To może teraz Piotr Cielebiaś. Piotrze?
[01:28:37] - W zasadzie tutaj dużo zostało powiedziane. Taki główny problem, który wiązał się z tym, co tam zrobiono w Wielkiej Brytanii, dotyczył w zasadzie próby zamknięcia tematu po tych wszystkich latach, bo te dokumenty były zbierane przez tamtejsze Ministerstwo Obrony, były analizowane, natomiast to jest totalny chaos tak naprawdę. Bo dokumenty były zbierane, ale kiedy do nich zajrzymy, to tam znajdziemy wszystko. Doszło do takich patologii, że na przykład jakieś wartościowe historie, wartościowe relacje były obok jakichś tam telefonów i notatek od ludzi, którzy po prostu robili sobie żarty albo mieli coś nie po kolei w głowie. Problemem pozostało to, dlaczego na przykład nie ma w tych aktach sprawy z Rendlesham Forest, kiedy wiadomo, że doszło tam do incydentu o bardzo dużym znaczeniu. Twierdzono, że oddano te akta Amerykanom albo że ich w ogóle nie sporządzono, ale prawdopodobnie one są ukryte. I taki jest dzisiejszy wniosek na chwilę obecną, że to, co zostało przez brytyjskie Ministerstwo Obrony ujawnione, to jest jedno, a dokumenty, które są nadal tajne i które nie są osiągalne dla zwykłych śmiertelników, po prostu nadal pozostają w archiwum i czekają na swoją kolej. I to jest taki główny problem z tym związany. Brytyjczycy chcieli zamknąć ten temat jakiś czas po ujawnieniu pierwszej transzy tych dokumentów. Po prostu zamknęli to biuro, które zbierało te informacje o NOL.
Przy czym musimy pamiętać, że to było tak naprawdę coś mało ważnego, bo tutaj na tym przykładzie można zobaczyć dobrze, jak to funkcjonuje w rzeczywistości. Otóż prawdopodobnie to był jakiś taki drugi obieg informacji. Te informacje ważne z punktu widzenia obrony narodowej w przypadku akt brytyjskich pozostały po prostu dalej na swoim miejscu i nie zostały ujawnione. Natomiast całą resztę, całe śmiecie, coś, co było nieważne, niewartościowe albo już po prostu przedawnione, zostało udowodnione. Z wielkim hukiem poleciało w świat. Ale mi jest bardzo trudno oceniać te akta. Dlatego, że z jednej strony jest to ogromny materiał informacyjny. Rzeczywiście, jeżeli się tam zagłębimy, tego jest mnóstwo. Tylko że tak, to nie jest poszeregowane w żaden sposób, to nie jest oznaczone w taki sposób, żebyśmy mogli zyskać jakieś wiadomości na temat tego, czy ten przypadek na przykład był potem badany w jakiś sposób, czy był analizowany. Badany to też duże słowo, bo zwykle te obiekty nie pozostawiają po sobie śladów.
I to jest cały problem, że możemy tylko zebrać relacje i to jest wszystko.Czasami. Ta sprawa brytyjska pozostawia ogromny niedosyt. Rzeczywiście, oni chwalili się tym, że ujawnili prawdę o UFO. Wszystko jest dostępne, wszystko jest cacy. Natomiast jest to zrobione tak niechlujnie, tak na odwal się, na odczep się, że widać po prostu, że im za bardzo nie zależało na tym. Chcieli zakończyć sprawę i tyle. Co jeszcze można tutaj dodać? Czy to miało jakieś znaczenie przełomowe? Nie. Pokazało tylko, że te informacje zbierano, że się tym interesowano i nadal tak jest.
Dzieje się tak nadal. Nadal jest to przedmiot wielkiego zainteresowania. Nadal te sprawy są na pewno badane na 100%. Nie wiadomo przez kogo. Może to ujawnienie informacji przez Brytyjczyków doszło do skutku tylko dlatego, że po prostu zmieniono przydział jednostki, która się tym zajmuje. Może się zajmuje dzisiaj już tym ktoś inny, na innych zasadach, inaczej, poważniej. Zajmuje się tylko tymi przypadkami o najwyższym znaczeniu, tymi najbardziej interesującymi. Te nigdy nie ujrzą światła dziennego z różnych powodów, przede wszystkim tych związanych z obronnością. Także po tej ogromnej podniecie związanej z ujawnieniem prawdy o UFO okazało się, że miał to być wystrzał z armaty, a okazało się, że to była licha petarda typu Piccolo. Trochę huku, trochę smrodu i w zasadzie żadnych wniosków.
I niestety tak to wyglądało w większości przypadków. Tutaj sprawa Rendlesham Forest była bardzo znamienna, bo tam doszło do, jak wiemy, i tu są bardzo rozbieżne wnioski, bo tam w zasadzie doszło i do lądowania, i do bliskiego kontaktu, i do pojawienia się NOL w pobliżu miejsca składowania broni jądrowej. I te materiały się w tych dokumentach nie znajdują. I teraz pytanie: dlaczego? Bo jest to naprawdę podejrzane. Po drugie, pojawiło się na przykład sporo kontrowersji w związku z wypowiedzią Churchilla, który miał nakazać badanie UFO. Pojawiło się wiele kontrowersji, choćby z różnymi innymi przypadkami, które mogły mieć jakieś znaczenie. Ale już po tylu latach obrosły trochę mchem i kurzem historii i tak naprawdę patrzymy na nie jak na ciekawostkę. Także gdybym miał podsumować tą brytyjską akcję, to bym powiedział, że to był wielki chaos. Można tam odnaleźć coś ciekawego, owszem.
Natomiast trzeba się nieźle natrudzić, trzeba nieźle pokopać, ale i tak nie dojdziemy do wniosku, bo to, co znajdziemy, to będzie tylko relacją. Nie będzie dowodem, nie będzie tym, czego chcą ludzie. Nie będzie to w zasadzie niczego potwierdzało. Nie będzie się układało w jeden scenariusz i tak dalej. Także to, co miało być w założeniu ujawnieniem informacji, okazało się po prostu kolejnym przeciągnięciem sprawy, odłożeniem jej, pozbyciem się tematu i problemu. Tak naprawdę wydaje mi się, że temat zjawiska UFO i cała otoczka zmieniła nieco formę. Zmieniła się cała formuła. Nie wydaje mi się, żeby przestano badać UFO, dlatego, że jest to absurdalne. Każde zdarzenie tego typu musi być badane przez odpowiednie organy, chociażby odnośnie tego, czy doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej kraju, czy doszło do zdarzenia, które mogło zagrozić ruchowi lotniczemu, czy doszło do sytuacji, która grozi bezpieczeństwu narodowemu i tak dalej. Także tutaj takie bardzo brzydkie wciskanie kitu przez większość nawet czasami lotniczych ekspertów, którzy mówią, że UFO nie ma.
Oni po prostu w żywe oczy kłamią i jest to tak beznadziejne i tak niskich lotów kłamstwo, że nawet ktoś, kto się na tym w ogóle nie zna, może podważyć ich słowa. Także ja to tak widzę. Niestety brytyjska akcja z ujawnieniem, i to zresztą w innych krajach podobnie było. Te dokumenty, które wyrzucono, to był taki chlebek posmarowany paśtecikiem, a ten prawdziwy tłuszcz, coś fajnego zostało gdzieś ukryte. Także niektórzy się dali złapać na tą piętkę chleba, ale to, co jest naprawdę godne uwagi, te prawdziwe smaczki są zamknięte gdzieś tam w sejfach dalej.
[01:36:52] - To może teraz prosimy o zabranie głosu Damiana Trele. Damianie?
[01:36:56] - Co mogę dodać do tego wszystkiego? Faktycznie w ostatnich latach wielu uważało i może dalej uważa, że nastąpił jakiś przełom w kwestii ujawnienia informacji na temat UFO, bo przecież wiele państw, szczególnie państw Europy, pokusiło się na ujawnienie tych różnych akt. Tutaj szczególnie doniosła była akcja informacyjna ze strony Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii. Było to niejako taką formą ucięcia spekulacji, pewnym zaspokojeniem obywatelskim, ale oczywiście Wielka Brytania może się czuć zawiedziona generalnie, bo faktycznie multum tych informacji, jaka została ujawniona, tych akt, te akta idą w tysiące. Chyba jest tam gdzieś około 20 000 różnych relacji zarejestrowanych na przestrzeni wielu lat.Jak słusznie zauważył Piotr, jest to pewien miszmasz. Jest to drugi obieg informacji na temat UFO, na temat tego, co biuro zajmujące się rejestracją tych obserwacji UFO z ramienia Ministerstwa Obrony wiedziało i czym się tak naprawdę zajmowało. Jest to totalny chaos, bo te relacje wartościowe z ufologicznego punktu widzenia przeplatają się z błahymi doniesieniami, które dotyczyły przelotów nawet jakichś obiektów astronomicznych, przelotów lampionów i spraw, które da się w sposób racjonalny, w oparciu o kategorie ziemskich zjawisk wyjaśnić. Ale faktycznie są niektóre perełki. Na pewno duże zdziwienie jest takie, że ten najbardziej kluczowy przypadek, Bentwaters-Lakenheath, nie został ujawniony. W ogóle nie ma jakichkolwiek informacji na ten temat w tych wszystkich dokumentach, a jest ich przecież tak wiele.
I tutaj czuje się ten niesmak. Ogólne stanowisko Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii było takie, że na kanwie tego wszystkiego, co zostało porzucone społeczeństwu, wynika jasno, że jeśli mówimy i dyskutujemy o szczególnych obserwacjach, o szczególnym znaczeniu dziwności, nie można się doszukiwać jakichś znamion pozaziemskich. Takie jest oficjalne stanowisko Ministerstwa Obrony. Nie można się w tym doszukiwać jakiegoś zagrożenia. Takimi celami generalnie kierował się ten program działający z ramienia Ministerstwa Obrony. Więc temat jest zamknięty i nie ma sensu dalej się nim zajmować. Dlatego czuje się duży niesmak w tym wszystkim. Trudno się odnaleźć w stercie różnych dokumentacji. Natomiast jeśli spojrzymy na inne kraje Ameryki Łacińskiej, szczególnie mam tu na myśli państwo Chile, tam też miało miejsce ujawnienie różnych dokumentacji. Tamte relacje, obserwacje, szczególnie spotkania pilotów cywilnych, pilotów wojskowych, kontrolerów ruchu lotniczego z różnymi obiektami latającymi są szczególne, wyjątkowe i na tle tych relacji, które wypłynęły z Wielkiej Brytanii, można powiedzieć, że są konkretne perełki.
Tutaj też generalnie jest brak konstruktywnej, przedmiotowej analizy krytycznej ze strony państwa chilijskiego. Natomiast sukces jest taki, że oficjalnie ten program nie został zaniechany w Chile. Wiemy, że jest oficjalnie dalej realizowany pod rządową agendą Dyrekcji Lotnictwa Cywilnego. Działa dalej komitet, który zajmuje się badaniem takich zjawisk anormalnych. Oczywiście w tytule tej organizacji nie pojawia się w ogóle słowo „UFO”, tylko pojawia się „zjawiska anomalne”, bo tak ogólnie można ująć temat UFO. I oni faktycznie zajmują się dalej dokumentowaniem. Ale co tak naprawdę wynika z tej dokumentacji? Czy są prowadzone jakieś analizy? Tego nie wiemy. Chociaż oficjalnie traktuje się ten program jako otwarty i absolutnie nietajny.
Mimo wszystko wnioski, jakie płyną z tych wszystkich ujawnionych dokumentacji, są niezbyt zadowalające, niezbyt satysfakcjonujące, ale też świadczą o tym, że miało to na celu uciszenie publiki, ucięcie tych spekulacji i przedstawienie społeczeństwu drugobiegowej prawdy. Natomiast tak jak wspomniałem wcześniej, nie sądzę, aby różne państwa posiadały jakąś informację o UFO większą niż my możemy posiadać. Ktoś, kto jest bardziej oczytany w tym temacie, ktoś, kto ma jakąś bardziej ukonkretyzowaną wiedzę niż odwiedziny jakichś cywilizacji pozaziemskich. Ale nie da się ukryć, istnieje jakieś utajnienie informacji, które ma generalnie na celu wyciszanie społeczeństwa i niepróbowanie stworzenia chaosu, zamętu w tym wszystkim, bo nie da się ukryć, że ujawnienie takich informacji mogłoby w jakiś sposób odbić się mocnym rykoszetem na arenie międzynarodowej. Gdybyśmy sobie uświadomili, że istnieje jakaś inteligencja, która w jakiś sposób ingeruje w naszą rzeczywistość i być może nie jest to inteligencja pozaziemska, ale zupełnie inna. Na pewno ta informacja nie byłaby przyjęta z aprobatą przez społeczeństwa różnych krajów. Więc generalnie jest to zaciszenie tematu, ja tak to nazywam. Na pewno niczego nie wnosi i nie spodziewałbym się tego, że w ciągu najbliższych lat wypłyną jakiekolwiek informacje, które okażą się wyjątkowym przełomem w całej sprawie ujawniania informacji na temat UFO.
[01:43:22] - Marek Żelkowski. Marku?
[01:43:24] - Na pewno niewiele po przedmówcach jestem w stanie dodać. Moje zdziwienie budzi przede wszystkim... właściwie nie, nie spodziewałem się niczego innego. Nie tyle zdziwienie, co właśnie niedosyt budzi to, że to, co ujawnili Brytyjczycy, to jest zbiór faktów. I to jest jakaś wartość. Tylko że jeżeli się weźmie pod uwagę, o czym przedmówcy już mówili, że ten zbiór faktów jest niepełnyBrakuje tam określonych przypadków. To już budzi pewne wątpliwości. Natomiast wiem o tym, że wszelkie informacje najczęściej zbiera się po coś, poddaje się je analizie i myślę, że przełomem mogłoby by być to, jeśli oprócz informacji dotyczących konkretnych przypadków, które miały miejsce nad Wielką Brytanią, pojawiłyby się również wśród tych dokumentów ujawnionych analizy, które na podstawie tych przypadków są sporządzane, bo to, że są sporządzane, jest dla mnie oczywiste. Nie jest tak, że tego rodzaju informacje nie są poddawane jakimś analizom. To byłoby najciekawsze, gdyby tego rodzaju analizy zostały ujawnione.
Tymczasem dostaliśmy zbiór określonych przypadków. Tak jak moi koledzy już mówili, są to przypadki wymieszane ze sobą, czyli obserwacje zupełnie nieznaczące, przemieszane z informacjami o obserwacjach jak najbardziej ciekawych. W związku z tym to jest chaos informacyjny. Dlaczego mówię o tej próbie analizy? Wcale nie uważam, że specjaliści, którzy by to analizowali, doszli do określonej prawdziwej prawdy. Natomiast chodzi o to, że można by prześledzić, w jakim kierunku podążają myśli tych, którzy te zjawiska analizują, którzy mają dostęp do informacji, które nie są dostępne dla wszystkich, w jakim kierunku to podąża i jakie wnioski są wyciągane. Myślę, że to są rzeczy, których zabrakło w tych dokumentach brytyjskich, które nie zostały ujawnione. I to jest, myślę, duży feler. To tyle, jeśli chodzi o tę sprawę brytyjską. Dziękuję.
[01:46:19] - I przechodzimy do kolejnego pytania z naszej listy: jak świat może zareagować na ujawnienie prawdy o UFO? Czy według was prawdą jest, że grozi to paraliżem cywilizacyjnym i masową paniką? Czy rzeczywiście upadną religie i nastąpi totalny chaos? Ponieważ Damian Trela ma ograniczony czas, musi się za chwilę ewakuować. Jemu pierwszemu oddamy głos. Damianie?
[01:46:45] - To jest kwestia, którą już niejako poruszyłem wcześniej. Ujawnienie prawdy o UFO w pewnym sensie mogłoby wywołać mocną wyrwę w naszym modelu cywilizacyjnym. Nie da się ukryć, że nasz model cywilizacyjny, a więc człowiek generalnie wychodzi z założenia, że stoi najwyżej na drabinie ewolucji i nikt nie jest już nad nim. Natomiast gdy pojawia się przekonanie, że jednak nie jest najmądrzejszą istotą na tym świecie i ktoś jest też obok bądź nad nim, może mieć to bardzo różne skutki uboczne. Myślę, że przede wszystkim taka informacja mogłaby wywołać poważny zamęt, szczególnie na płaszczyźnie religijnej. Myślę, że niektóre religie na świecie mogłyby tej informacji nie przyjąć w sposób odpowiedni. I to też być może świadczy o tym, że takie informacje nawet w kręgach religijnych są w jakimś stopniu ukrywane. Mam tu na myśli chrześcijaństwo, nautonamyślnik, katolicyzm, gdzie ten model religijny mógłby takiej informacji nie dźwignąć i mógłby to wywołać totalny chaos religijny. Przecież wiara jest wyznacznikiem naszego rozwoju, naszej stabilizacji cywilizacyjnej, a rozłam w tym segmencie mógłby okazać się bardzo trudny do przewidzenia. W jakimś stopniu to też mogłoby się odbić niejako na naszej arenie międzynarodowej, na ekonomice i na wszystkim po kolei, co na pewno mogłoby wywołać jakiś poważny wstrząs.
Tak więc myślę, że jeśli mówimy o ukrywaniu informacji na temat tego, czym tak naprawdę zjawisko jest przez różne elity rządowe, to myślę, że te różne programy, które działały już bardziej w formie utajnionej na przestrzeni wielu lat w różnych państwach, takich państwach jak Stany Zjednoczone, jak Rosja, wyciągnęły wnioski. Myślę, że uświadomiły sobie, że mają do czynienia z jak najbardziej realnym zjawiskiem, które manifestuje się poprzez fizykę i parafizykę, które manewruje pomiędzy tymi dwoma różnymi aspektami rzeczywistości, które w przedziwny sposób próbuje wpływać na nas. Nie ma to nic wspólnego absolutnie z odwiedzinami istot pozaziemskich, kosmitów i tak dalej. I ta informacja sama w sobie, być może błaha dla kogoś, kto jest bardziej otwarty na pewne kwestie, dla kogoś innego mogłaby się okazać poważnym szokiem. I stąd być może przez te wszystkie lata mamy do czynienia raz z utajnianiem różnych informacji, a dwa przede wszystkim z wprowadzaniem zamętu i totalnej dezinformacji. I ta prawda o UFO to tak naprawdę żonglowanie informacjami różnymi na temat UFO, tymi prawdziwymi, a przede wszystkim tymi zafałszowanymi i tworzenie takiego właśnie mitu.Tworzenie podłoża pod popkulturę. UFO to taka maska, którą się świetnie posługują niektóre elity rządowe. W danych szczególnych momentach historycznych, momentach społecznych wprowadzają różne informacje w obieg na temat UFO, niekoniecznie prawdziwe, które mają na celu wywoływanie różnych zamętów. Wspomniałem wcześniej o różnych programach rządowych, które były realizowane w Stanach Zjednoczonych, które dotyczyły programów technologii STIL. Jest faktem udowodnionym, że w tym czasie agencja CIA stosowała wszelkie metody dezinformacji, jeśli chodzi o różne obserwacje, testowania tych pojazdów lotniczych, tych maszyn lotniczych wtedy nad Stanami Zjednoczonymi w latach 50.
i latach 60. Stosowała metodę kamuflażu UFO, bo było to najprostsze wyjaśnienie, które mogłoby w jakiś sposób zaspokoić publikę. Więc temat UFO będzie dalej krążył w temacie popkultury, szczególnie w takich krajach jak Stany Zjednoczone, które żyją tym tematem, które karmią się tematem UFO właśnie pod kątem odwiedzin pozaziemskich istot, cywilizacji, jakkolwiek byśmy to nazwali. I ten temat będzie generalnie szedł dalej w tym kierunku, ale myślę, że jednak w jakimś czasie nastąpi pewne przewartościowanie poglądów. Myślę, że nawet na tej najmniejszej płaszczyźnie uświadomienia społeczeństwa o tym, że to zjawisko oprócz tego, że jest realne, ale jeszcze jakie może mieć podłoże, w końcu spowoduje jakieś przewartościowanie. Myślę, że prędzej czy później będziemy mieli z tym do czynienia. Ja się cieszę, że na tych debatach ufologicznych możemy właśnie dyskutować, poruszać takie kontrowersyjne tematy. Aczkolwiek temat ukrywania disclosure informacji dla mnie zawsze był tematem trudnym i ciężkim do przetknięcia i generalnie zawsze stronię od takich dyskusji, ale mimo wszystko cieszę się, że mogłem dzisiaj zabrać swój głos i wtrącić swoje trzy grosze do całej dyskusji. Tak więc dziękuję serdecznie.
[01:52:30] - Damianie chciałbym jeszcze tak całkiem na koniec, zanim się ewakuujesz, chciałbym jeszcze zapytać cię o taką sprawę: jak oceniasz Project Disclosure, którym kieruje doktor Steven Greer?
[01:52:41] - Project Disclosure. Cóż, dla mnie ten pan wnosi, powiem szczerze, niewiele i bardziej goni za sensacją niż za rzetelnymi faktami. Myślę, że jest taką postacią, która stara się na tym temacie trochę zarobić, a więc kieruje się bardziej pobudkami komercyjnymi niż rzetelnymi. I całe to gonienie i naciskanie na ujawnienie różnych informacji bardziej idzie pod publikę, bym powiedział. Nie wnosi nic szczególnego, aczkolwiek ta cała debata disclosure, która miała miejsce bodajże dwa lata temu w Waszyngtonie, której on był głównym organizatorem, była pod pewnym względem ciekawa. Ja generalnie już z samego założenia wychodziłem, że ona nie wniesie niczego nowego w tym sensie, że na pewno nie zostaną ujawnione żadne informacje. Czułem się troszeczkę zawiedziony, że tematy znowu poszły w kierunku Roswell, w kierunku tych tematów, które Amerykanie uwielbiają i którymi żyją. Ale ja bardziej patrzyłem na to pod kątem tego, jak społeczeństwo odbierze to, że tak nagłośniony temat wówczas zostanie odebrany przez społeczeństwo. No cóż, został odebrany w sposób taki jak zawsze, czyli dosyć ignorancko. Mimo tego, że na tym panelu dyskutowało wiele też wartościowych osób, mi się wydaje, i poruszało bardzo ciekawe tematy, to były to tematy też, które zaginęły w gąszczu różnych tematów sensacyjności podczas tych różnych debat.
I w sumie informacje, jakie mógł ogólnie odebrać przeciętny obywatel amerykański, który wsłuchiwał się w te debaty, mógł trochę ulec zakłopotaniu, ogólnie rzecz ujmując, bo w sumie nie wiadomo było, o co w tym wszystkim chodzi. Ale dla mnie było to kluczowe, jak generalnie społeczeństwo będzie dalej odbierało to zjawisko, czy w końcu się otworzy na pewne tematy, bo nie da się ukryć, że jest taka potrzeba, aby spojrzeć na ten problem w stronę bardziej takiej otwartości, a nie blokowania się mentalnego na to wszystko. Więc ogólnie ta cała inicjatywa była fajna, ale zakończyła się tak, jak można było się spodziewać, jak się zakończyła. Charakteryzując postać tego człowieka, wychodzę z założenia, że raczej on idzie w stronę mocnego komercjalizowania tego tematu i zarabiania na tym po prostu pieniążków. Cóż by dodać. Tak więc nie oceniam tego ogólnie pozytywnie.
[01:55:30] - Dziękujemy Damianie. Zapraszamy wszystkich na-
[01:55:34] - Dziękuję również.
[01:55:35] - Zapraszamy wszystkich na twojego bloga, gdzie można znaleźć wiele ciekawych informacji. Pozdrawiamy, życzymy dobrego tygodnia i zapraszamy ponownie. Dziękujemy. Polecamy blog „Czas tajemnic” dla wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się więcej. Szczególnie jest tam fajny przypadek z Huty, przypadek wysokiej dziwności. Polecamy. Dobrze, powróćmy do tematu tej paniki. Panowie, jednym z głównych argumentów właśnie, który mówi o tym, dlaczego się nie ujawnia prawdy UFO, jest to, że może wybuchnąć ogólnoświatowa panika i chaos. Upadną banki, religieCały system się załamie, Babilon upadnie i wszyscy się będą cieszyć, tańcować na jego ruinach. Ale wydaje mi się, że to jest nie do końca usprawiedliwione, dlatego, że jaka może być ta prawda o UFO inna niż ta, do której dochodzą dziesiątki badaczy?
Czy może się tam skrywać coś jeszcze? Czy rzeczywiście jest ona tak trudna, że może kogoś zaskoczyć? Moim zdaniem jedynym powodem ukrywania tej prawdy byłoby to, że kosmici mają nas na celu, mają nas na oku i są niebezpieczni. To mógłby być jedyny, tak jak tutaj Marek wspominał tą analogię do Paryża, ja również się tutaj do niej odwołam. To mógłby być jeden z niewielu przypadków, który mógłby wywołać panikę i skłonić ludzi do tego, żeby zostali w domach i który uniemożliwiłby normalne funkcjonowanie, bo wszyscy oglądaliby się nagle, czy jacyś kosmici nas nie atakują. Jednak tutaj przerabialiśmy już kiedyś temat wpływu UFO na religię. To była jedna z naszych pierwszych debat. Doszliśmy tam do wniosku, że szczególnie narażony na coś takiego byłby katolicyzm, dlatego, że nijak nie mógłby się odnieść do roli Chrystusa w cywilizacji przybyszów. Miałby naprawdę z tym spory problem. Inne religie pewnie by tak nie ucierpiały, dlatego że one zawsze miałyby jakieś miejsce, gdzie by mogły tych kosmitów upchnąć i znaleźć dla nich jakąś niszę.
Ale panowie, jak wy to widzicie? Marku, czy twoim zdaniem przybycie kosmitów mogłoby wywołać ogólnoświatową panikę?
[01:58:15] - Ja od pierwszego pytania mówię, że moim zdaniem jest to zupełnie nieuprawnione. Być może niedobory wyobraźni, ale jakoś nie widzę tej paniki. Nie potrafię sobie jej wyobrazić pod wpływem informacji, że oto pojawili się obcy, że oni już na pewno są i oto właśnie przybyli. Czy ewentualnie informacji, że UFO odwiedzają nas od dawna i są na to niezbite dowody. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie tej masowej paniki, upadku banków, niszczenia wszystkiego. Takie sceny z amerykańskich filmów, gdzie ludność plądruje hipermarkety i tak dalej. Ja tego po prostu nie widzę. Nie bardzo widzę powód. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że spora część ludzkości zasiadłaby przed telewizorami i trudno byłoby tę ludzkość oderwać od telewizorów, bo by obserwowała, co się aktualnie dzieje, gdzie lądują, gdzie wiszą na niebie i tak dalej. Natomiast nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazić jakiś zamęt, powszechną rozpacz, panikę i ucieczkę.
Chyba że rzeczywiście doszłoby do ataku. Jeśliby się zdarzyło tak, że zaczęłyby się sceny takie, jak przywoływane już wcześniej przeze mnie w filmie „Dzień niepodległości”, to wtedy z paniką mielibyśmy do czynienia na pewno. Natomiast sama informacja o tym, że obcy są, że się pojawili, że przybyli. Ja po prostu nie widzę źródła tej paniki. Mogłaby się pojawić obawa, mógłby się pojawić niepokój, ale naprawdę, ja to widzę w ten sposób: wyobraźmy sobie przeciętnego naszego rodaka, który ma określone problemy. Wychodzi rano do pracy, ma problemy ze spłacaniem kredytu takiego czy innego, frankowego czy złotówkowego. Ma jeszcze inne problemy, bo pracodawca albo szef jest taki albo owaki i tak dalej. Myślę, że pojawienie się UFO w całym tym bagażu, który dźwiga na plecach, byłoby jakimś wydarzeniem, ale nie sądzę, żeby doprowadziło go do rozpaczy i paniki. Być może, powtarzam, nie starcza mi wyobraźni albo podchodzę zbyt lekko do tego tematu. Natomiast ja naprawdę nie widzę tego przełożenia.
Dlatego tak od początku mówię o tym, że to tłumaczenie rządów amerykańskiego czy innych, czy też ludzi, którzy komentują postępowanie tych rządów, że ujawnienie prawdy o UFO mogłoby spowodować to czy tamto, że ludzie by się zaniepokoili, czy też doszłoby rzeczywiście do jakichś masowych wystąpień czy paniki. Ja po prostu nie widzę źródła tej paniki. I to tyle. Dziękuję.
[02:01:32] - To może teraz Arek Kocik. Arku?
[02:01:35] - Więc ja bym podzielił taki wpływ na pojawienie się czy ujawnienie prawdy o UFO na dwa rodzaje: wpływ na religię i wpływ na społeczeństwo. Tu jedno w sumie może łączyć się z drugim, ale niekoniecznie, dlatego, że zależnie od religii tak może być postrzegane. Wydaje mi się, że w Indiach i na Dalekim Wschodzie nie będzie z tym jakiegoś problemu. Na Bliskim Wschodzie to pewnie będzie bardzo krótka piłka, czyli „Allahu Akbar”, „Silence, I kill you” i to będzie wszystko. Natomiast u nas to będzie jakaś demonologia i tego typu rzeczy. I teraz zależy od tego, co się ujawni i jak sięI przedstawi to zjawisko, czy to będą z krwi i kości ufonauti, którzy się pokażą i coś będą mówili. Natomiast jeżeli chodzi o społeczeństwo, na pewno ZUS będzie dalej renty wypłacał. Na pewno nie zablokują kont bankowych, chociaż ostatnio są takie propozycje. Życie codzienne raczej się nie zmieni, tylko tyle, że zmienią się nagłówki w prasie. Natomiast bardzo ciekawie będzie podejrzewam, że na giełdzie, dlatego, że być może stanieją wszystkie akcje gazpromów czy tego typu przedsiębiorstw energetycznych, to znaczy oferujących do sprzedaży gaz, ropę czy tego typu inne materiały energetyczne, kopalne.
Być może wzrosną ceny giełdowe przedsiębiorstw farmaceutycznych, dlatego, że tu się będą wszyscy spodziewali z jednej strony dostępu do taniej energii, z drugiej strony dostępu do nowych lekarstw, nowych czynników, które będą mogły być wykorzystywane do produkcji lekarstw i tylko takie zmiany się przewiduje. Natomiast kwestia tego, jak będziemy postrzegać, jak nam przedstawią ten kontakt, ewentualnie kontakt czy zjawisko UFO. Prawdopodobnie przedstawią to tak, jak próbuje to przedstawić GIR, to znaczy bardzo materialistyczne podejście do tego. To znaczy konkretne istoty, konkretne statki. To wszystko bardzo materialne i jednoznaczne. Natomiast samo podróżowanie we Wszechświecie uniemożliwia działanie cywilizacji takiej, jaka jest nasza, to znaczy z mniej więcej jednym rządem, jakimiś programami badawczymi czy czymkolwiek takim. Jeżeli hipotetycznie bierzemy, że ufoludki to są inni ludzie gdzieś na odległych planetach, bo tak to prawdopodobnie będzie przedstawione. Więc prędkość światła uniemożliwia działanie na dłuższą metę takiej cywilizacji. Dlatego, że owszem, jeżeli po osiągnięciu prędkości światła osobnicy, którzy lecą, nie będą się starzeli, czas stanie w miejscu dla nich. Oni sobie przez te, powiedzmy 13, 14 czy 100 lat świetlnych będą lecieli, nic im się nie będzie działo, będą poza czasem.
Natomiast na ich planecie zmieni się bardzo dużo. Praktycznie wszystko. Nawet gdyby zbadali taką hipotetyczną Ziemię i wrócili, chcieli wrócić tam czy wysłali tam jakieś informacje dotyczące nas, upłynie następne, czyli około 200 lat. Nie sądzę, żeby jakiś rząd jednostkowy się utrzymał. Natomiast to, że oni, hipotetycznie oczywiście, mogą latać w przestrzeni kosmicznej w jakiejkolwiek formie, wcale nie oznacza, że są miliony lat ewolucji wyżej od nas. Po prostu łapnęli to, co nam umyka. Czyli możliwości wydobywania z falek grawitacyjnych, z jakichś urządzeń technicznych. Być może. To jest tylko jeden aspekt zjawiska UFO i to jeszcze hipotetyczny. Także tutaj rozpatrujemy to na tej zasadzie, jak najczęściej przedstawia się to.
Amerykanie przedstawiają to dla ogółu społeczeństwa. Dlatego o tym mówię. Ciężko mieszać w to jeszcze przypadki wysokiej dziwności, bo wtedy w ogóle ani nie są w stanie żadne rządy, ani naukowcy przedstawić jednej linii, w jaki sposób to mogłoby funkcjonować i mieć wpływ na nas. Dziękuję.
[02:07:28] - Dziękujemy Arku. Tutaj nie wiesz co się dzieje, bo kiedy dotknąłeś tego tematu demonologii, to u nas rozpętało się takie malutkie piekiełko na GG, bo przyszły dwa pytania, wyobraź sobie, odnośnie tej niedawnej afery. Nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żeby zadawać to pytanie, ale jak oceniasz to wydanie pisma „Egzorcysta” z tym, co zostało tam napisane? Czy to służy polskiej ufologii, czy nie? I to jest pytanie, które zadał nam jeden z naszych użytkowników przez GG. Arku, trzy słowa na ten temat, jeżeli mógłbyś.
[02:08:05] - Ja jestem przeciwny. Przede wszystkim mam swoje materialne, bardzo materialistyczne poglądy i dla mnie demonologia to jest inne ujęcie tego, co jest całkiem rzeczywiste w innym wymiarze. Wiadomo, że technologia, która jest bardzo wysokiego rzędu, będzie postrzegana przez nas jakoJako magia, a przenikanie się wymiarów i możliwości z tym związane, obserwowane z naszego punktu widzenia będą zjawiskami wysokiej dziwności. Dlatego jeżeli jeszcze do tego zmieszać Frondę, egzorcystę i kogokolwiek innego, idziemy tak daleko w czarną przestrzeń, w czarną dziurę, z której nie sądzę, żeby ktokolwiek był w stanie wyjść, bo to jest nie do przeskoczenia. Nie sądzę, żeby warto było mieszać jedno z drugim.
[02:09:22] - Dziękuję. Tutaj pojawiają się bardzo ostre głosy niekiedy w tej kwestii. Przejdźmy do chaosu, który ma nastąpić po ogłoszeniu istnienia UFO, prawdziwości UFO czy obecności obcych na naszej planecie. Rzeczywiście te wizje są bardzo różne. Myślę, że gdybyśmy mieli zwizualizować taki scenariusz na chwilę obecną, wiązałby się on z pewnym ograniczeniem swobód obywatelskich. Na pewno wprowadzony by został jakiś stan wyjątkowy. Na pewno wiązałoby się to z wyłączeniem części praw obywatelskich, dlatego, że trzeba by było wprowadzić jakąś milicję obywatelską przeciwko obcej ingerencji i tak dalej. Ale są to moim zdaniem tak daleko idące koncepcje, że zwolennicy tej opcji, iż nastanie chaos, rzeczywiście nie mają racji, dlatego że na pewno nie stanie się tak, że wszyscy spanikują. Natomiast jestem w stanie zrozumieć, że ta informacja sama w sobie nie będzie oddziaływać na jednostki. Jednostki będą w stanie się z tym pogodzić.
Jednostki myślące, jednostki mające szerszy światopogląd. Natomiast nie możemy zapominać, że żyjemy w świecie, który jest rządzony przez media. I nie możemy zapominać o tym, że wiele jednostek nie myśli samodzielnie, że łykają jak pelikany to, co jest serwowane przez media. Media nauczyły się eskalować różnego rodzaju problemy i konflikty do tego stopnia, że są to dla nich tematy będące podstawą do nieustannego bicia piany i siania fermentu. Na tym to polega. Muszą cały czas przyciągać uwagę widza. I podejrzewam, że gdyby rzeczywiście doszło do ujawnienia takiej informacji, wszelkie negatywne skutki byłyby po stronie mediów. Dlatego, że sprawa zostałaby rozdmuchana i urosła do takiego problemu, że rzeczywiście informacja o tym, że zbliżają się jakieś obce obiekty, mogłaby zostać przeinaczona lub zinterpretowana inaczej i moglibyśmy nagle stanąć w obliczu pewnej paniki. Ta panika nie wybuchłaby samoistnie. Nie to, że nagle wszyscy wylegliby na ulicę i zaczęli uciekać do lasu lub w góry.
Podejrzewam, że byłoby to zjawisko o charakterze czysto ziemskim. To znaczy, jeżeli jakieś zagrożenie by istniało, panika zostałaby wygenerowana przez media i przez kanały informacyjne. Co do upadku religii, już o tym wiele razy mówiłem, ale musimy jeszcze pamiętać o jednej rzeczy. Mówimy o tym z perspektywy cywilizacji Zachodu, a zupełnie nie wiem, jak zareagowałyby na to cywilizacje Wschodu. Bo wiemy, że tam dostęp do informacji jest troszeczkę inny. Mentalność jest zupełnie inna i tam media nie kreują już tak bardzo tej powszechnej świadomości, jak jest to chociażby u nas w Polsce. Tak to więc wygląda. Chris, jak to jest ze swojej perspektywy?
[02:13:12] - Z mojej perspektywy jest to zupełnie o 180 stopni od tego, o czym panowie mówicie, bo uważam, że w tym przypadku byłyby to zgliszcza i pożoga na świecie. Zaraz to uzasadnię. Czy nie zdziwiło was to, jak opornie idzie temat uznania jakiegokolwiek życia pozaziemskiego nawet w formie niegroźnej bakterii? Temat jest tak parzący, że praktycznie nauka broni się rękami i nogami, żeby nie musieć oświadczyć, że takie życie pozaziemskie istnieje. Wydaje się to kompletnie niezrozumiałe, wręcz błahe. Wydaje się, że z punktu widzenia nauki, nauka powinna to stwierdzić z całą pewnością i rozwinęłoby to świat i nadało mu zupełnie inną perspektywę. Ale tak to wygląda w wariancie optymistycznym. Natomiast w wariancie wcale nie pesymistycznym, a realistycznym może to wyglądać inaczej. Ma to oczywiście związek w tym momencie z UFO. Wyobraźmy sobie, że pojawia się nagle pan, który mówi: „Słuchajcie, miałem kontakt z UFO i wszyscy, którzy są ze mną, utworzą naród wybrany.
Teraz my mamy swoje cele. My odpowiadamy przed tym człowiekiem z kosmosu. On jest wielki i potężny, dla nas ma specjalne miejsce. Teraz my musimy coś zrobić, żeby urzeczywistnić jego plan”.Teraz przejdę do tematu kompletnie realistycznego. Pewien pan z przestrzeni międzygwiezdnej o imieniu dzisiaj znanym pod nazwą Allah objawił się niejakiemu Mahometowi, który właśnie w taki sam sposób powiedział, jak w moim poprzednim przykładzie, że ma pewne cele do zrealizowania. I zobaczcie, co się stało. Co się stało z tymi wspaniałymi cywilizacjami Babilonu, Persji, całego tego regionu południowej Azji, a później także i Europy, w momencie, kiedy ten człowiek z kosmosu czy ta postać z kosmosu wręcz nagle zagnieździła się w ludzkich umysłach i nagle ludzie zaczęli realizować jej program. Doprowadziło to do kompletnego upadku tej cywilizacji. Doprowadziło to do wielu problemów, które na dodatek się wcale nie skończyły. I teraz znając ludzkość i znając historię człowieka na tej Ziemi, jeśli pojawią się statki kosmiczne na ziemskim widoku, one wcale nie muszą lądować i atakować, robić inwazji.
To są przykłady z czasów zimnej wojny, gdzie oni będą atakować nas, a my się będziemy bronić. To wcale tak nie musi być. Wystarczy jeden pan, który ma tak magnetyczny sposób przemawiania do ludzi, jak na przykład obecny prezydent amerykański, który potrafił przemawiać w taki sposób, że każdy malował sobie na tej ramie, którą on przedstawiał, cokolwiek sobie chciał i cokolwiek mu do głowy wpadło. Nie ma wątpliwości, że tacy ludzie istnieją o takiej sile przekonywania i że taki pan pojawi się i powie, że on reprezentuje dużo lepszą, wyższą cywilizację o ogromnym znaczeniu dla ludzkości i że to jest jedyny cel i droga ludzkości, by podążyć właśnie za nim w stronę tej istoty, którą on reprezentuje, która w tym kosmosie gdzieś tam sobie żyje. Przybyła tutaj w okolice Ziemi i przemawia właśnie przez niego. To pokazuje, z jaką łatwością może zostać zburzony cały ten nasz porządek, który wydaje nam się tak trwały, że ZUSy będą wypłacać, że ludzie będą chodzić do pracy. Nie, niekoniecznie tak musi być, bo ci wszyscy, którzy podążą za takimi ludźmi, doprowadzą naszą cywilizację do zgliszcz i pożogi, i na skraj jej absolutnego upadku, a być może kompletnego upadku. Dlatego ja nie widzę tego tak prosto i tak fajnie, że będzie i my sobie popatrzymy i pójdziemy sobie z powrotem na nasze osiem godzin. Ja widzę, że to będzie miało konsekwencje, bo miało to ono już w przeszłości i dlatego widzę w tym bardzo poważne zagrożenie. A ten opór nauki przed uznaniem życia pozaziemskiego mnie w tym absolutnie upewnia.
Ten dziwny taniec Kościoła wokół istot pozaziemskich, istnienia istot pozaziemskich i życia pozaziemskiego również mnie upewnia w tym, że temat jest trudny, skomplikowany i kryje w sobie olbrzymie niebezpieczeństwo do tego, co mamy w tej chwili. Zaakceptowanie tego musi być jednocześnie połączone z akceptacją, że świat zmieni się nie do poznania. Dziękuję.
[02:18:03] - ZUSy i 500+ na każdego kosmitę.
[02:18:09] - Dobre. Jeszcze wtrącę dwa słowa. Rzeczywiście skutki mogą być niepojęte z tego względu, że my nie wiemy, jak to się potoczy, ten ewentualny kontakt. A może nie kontakt, tylko jak ujawnienie tych informacji wpłynie, bo dzisiaj mówimy raczej o ujawnieniu informacji niż o kontakcie. Raczej wydaje mi się, że tutaj przykład Babilonu czy Persji nie jest najlepszy. Tam się działo wiele różnych rzeczy. Ja się zgodzę, że rzeczywiście coś, co mogło przybyć drogą paranormalną jako channeling, czy coś, co mogło się rozwinąć w efekcie bliskiego spotkania, czyli religia, rzeczywiście była odpowiedzialna za wiele zjawisk negatywnych w historii, ale to się działo na przestrzeni wieków. Także gdyby to ujawnienie nastąpiło teraz, to może efekt odczulibyśmy za jakieś 200, 300 lat. Moim zdaniem w takim toku, że coś by się zmieniło. Wydaje mi się, że Chris, najlepsze podsumowanie tego tematu ogólnie zrobiłeś gdzieś na początku.
My jesteśmy usadowieni obecnie w pewnym systemie i w pewnym światopoglądzie i my sobie nie zdajemy z tego sprawy, bo my jesteśmy socjalizowani od dziecka i nasz światopogląd jest ściśle kształtowany. Po prostu nie ma tam miejsca na coś takiego jak świadomość kosmiczna, świadomość planetarna, bo my mamy być podzieleni na kraje, na rasy, na języki. Nie mówię tego jako jakiś internacjonał. W każdym razie myślę, że jedna z kilku możliwych odpowiedzi odnosi się do tego, jak jesteśmy kształtowani przez ów system. I ten system chce, byśmy cały czas żyli w pewnego rodzaju niepewności. Element ufologiczny, element zewnętrznego wroga, jakikolwiek by on nie był, zawsze musi tam być obecny. Szafowanie tymi informacjami, to wieczne mącenie, rzeczywiście jest w tym coś z jakiegoś paskudnego planu totalnej ukształtowania naszego życia.Bo pewnie religie by nie upadły i chaos by nie nastąpił. Natomiast wiele by się zmieniło. Zmieniłoby się chociaż w dążeniu. Może to nie jest dobrze sprecyzowane, ale na pewno otworzyłyby się jakieś klapki w umyśle ludzi.
Bo dzisiaj mamy taki okres w historii, kiedy nie wiemy w zasadzie, kto czym kieruje i co do kogo należy, kto jest za co odpowiedzialny, bo są jacyś naukowcy, ale naukowcy tak w zasadzie konstruują coś, jeżeli im ktoś za to zapłaci. Są jacyś filozofowie, którzy się spierają czasami o rzeczy zupełnie nieistotne. Są historycy, którzy spierają się o rzeczy, które również nie są żywotne. Kto kieruje tą cywilizacją tak naprawdę dzisiaj? Nie mam pojęcia. A wiemy, że taka sytuacja chaosu, totalnego chaosu i totalnego zagubienia przynosi pewnym grupom wymierne korzyści i moim skromnym zdaniem, gdyby ludzkość nagle przeżyła taki duży szok, jakim byłoby ujawnienie informacji o obecności obcych istot czy ujawnienie informacji o UFO jako takim, bo może stać za tym inny mechanizm, który jest z nami tu na Ziemi, mogło poskutkować takim wielkim szokiem, jakąś reformacją XXI wieku. Dlatego, że nasze życie umysłowe jest mocno zatrute. Panuje totalny chaos, upadły wszelkie autorytety, moim zdaniem, a obecne autorytety można sobie obejrzeć w telewizji. Jakaś tam Kim Kardashian co część duszą i tak dalej. Jeżeli popatrzymy na ten problem, to można go rozpatrywać na wielu płaszczyznach i to ujawnienie jest też takim wołaniem o pewną zmianę, bo ludzie są zmęczeni swoim życiem na Ziemi.
Ta cywilizacja nie rozwinęła się w to, jak myśmy sobie planowali, w co wszyscy wierzyliśmy i wszyscy wyglądają jakiejś zewnętrznej prawdy, jakiejś zewnętrznej siły. Ja to tak widzę przynajmniej. Nie wiem, panowie, macie coś do dodania? Jeżeli tak, to dodamy. Będziemy jeszcze dyskutować o tym pod koniec. Natomiast kolejne pytanie, o które nas męczą nasi słuchacze. Drodzy panowie, Steven Greer, postać bardzo kontrowersyjna, oceniana bardzo różnie, bo lekarz z jednej strony człowiek wykształcony, z drugiej strony człowiek o ponoć otwartym umyśle, organizator tej słynnej konferencji, która była ważna, jak powiedział Damian, bo pojawili się tam świadkowie wysokiej rangi, pokazali, że można być człowiekiem na stanowisku, można być człowiekiem poważnym i mówić o UFO wprost. Ale z drugiej strony Greer, człowiek, który robi dokument typu Sirius i sprzedaje go potem w dziwny sposób, robiąc wokół niego straszny szum, straszną sensację. Człowiek bardzo trudny w ocenie, lider ruchu Disclosure, ale z drugiej strony, jak powiedział Damian, też ktoś, kto na tym zarabia. I teraz moje pytanie panowie, jak oceniacie Greera i czy rzeczywiście on otwiera umysły, czy może raczej powiela już utarte mity?
I tutaj może pierwszy niech się wypowie Chris, bo ma do tego Greera chyba najbliżej.
[02:24:58] - Tak, mam najbliżej, ale jednocześnie i najdalej, bo wśród tej całej amerykańskiej ufologii ludzi zajmujących się tym tematem właściwie mam z nim najmniejszy kontakt. Właściwie żadnego kontaktu z tym człowiekiem nie mam, oprócz różnych jego działań i publikacji, które robi. Tak jak powiedziałeś, jest to osoba kontrowersyjna, w związku z czym nie da się jej jednoznacznie ocenić. Z jednej strony jego pomysły są niezłe, ma niezwykły dar zjednywania sobie ludzi. Zebrał przecież tych najrozmaitszych oświadczeń na temat różnych przypadków spotkań z UFO w tysiące, więc jest to dużo. Ma zmysł organizacyjny, bo stworzył właśnie grupę, która się tym wszystkim zajmuje, segreguje to. A z drugiej strony na przykład przydarzają mu się takie rzeczy, jak ten ludzik z pustyni Atakama, który rzekomo odnalazł zmumifikowany niewielki liliput, troszkę mniejszy niż przedramię typowego człowieka, który narobił sporo szumu. Miał być przykładem takiej istoty pozaziemskiej. Oczywiście wszystko to gdzieś nagle znikło. Wywołało chwilową sensację, tak jak mu się to zarzuca, że zarabia pieniądze.
Prawdopodobnie sprzedało mu parę publikacji filmów więcej, ale to wszystko. Ten temat zniknął. Dlatego jest osobą dla mnie bardzo kontrowersyjną i oczywiście staram się słuchać i czytać, jeżeli coś samo trafi na moją drogę tego, co on zrobi. Natomiast jako kogoś, kto by wyznaczał kierunki w ufologii i starał się zbliżyć to ujawnienie i znaleźć jakąś definicję dla tego zjawiska, o którym rozmawiamy już od paru lat, to myślę, że nie, chyba to nie będzie właściwy człowiek. Chociaż znów podkreślając jego kontrowersyjność, na przykład organizuje on takie spotkania. To są takie weekendowe wyjazdyCzasami tygodniowe wyjazdy. Jest to połączone z warsztatami i jakąś częścią tych warsztatów jest na przykład kontakt z UFO. Chyba to było w Verona Beach na Florydzie. Wszyscy sobie usiedli na plaży w wygodnych fotelikach, patrzyli sobie na ocean. Słońce zaszło, zrobiło się w miarę ciemno i mroczno i nagle nad horyzontem pojawiły się dwie pomarańczowe kule, które były tam przez jakiś czas.
Każdy je obserwował, filmował, fotografował, dyskutował na ich temat. Jest to absolutnie zjawisko ufologiczne. Tak jak reklamował to Greer, to się wszystko potwierdziło i sprawdziło. Tak jak mówią ci uczestnicy tego typu spotkań, sprawdza się to za każdym razem. Za każdym razem jakiś kontakt z jakąś siłą istnieje. Nikt nie wie, w jaki sposób to się dzieje, jakie naprawdę układy ma Greer, co jeszcze bardziej podkreśla jego kontrowersyjność. Dlatego nie wyrażam zdania na jego temat. Mam jedynie pewne wątpliwości co do jego metod, ale być może się mylę. Dziękuję.
[02:28:30] - Dziękuję Marku, bo wiemy, że musisz nas opuścić. Proszę.
[02:28:35] - Ja także postaram się przynajmniej nie oceniać postaci doktora Stevena Greera. Natomiast powiem, że mam mieszane uczucia. To znaczy z jednej strony on robi jakiś kawał dobrej roboty, ponieważ zbiera ludzi często cieszących się w swoich środowiskach autorytetem. Ludzi, którzy należy podejrzewać, że nie wymyślają tych historii, o których opowiadają. Więc już to samo w sobie, zebranie tych relacji, pewien ruch, który zostaje wokół tego wytworzony, jest cenny. Z drugiej strony powiem tak, że być może ta moja niejednoznaczność oceny wynika stąd, że znowu mamy, tak jak w przypadku brytyjskim, szereg ciekawych relacji o tym, co się wydarzyło, ale to teoretycznie powinno prowadzić do jakiejś odpowiedzi ze strony czynników oficjalnych. I to oczywiście nie jest wina doktora Greera, że takiej odpowiedzi nie ma, ale być może pokazuje, że ta droga, którą on przyjął, jest ciekawa informacyjnie, natomiast mało skuteczna, jeśli chodzi o oddziaływanie na czynniki oficjalne, czynniki rządowe. W związku z tym mamy szereg ciekawych informacji, ale to się nie spina w jakąś syntezę. I tego właściwie żałuję, że doktor Steven Greer nie sili się, nie próbuje takiej syntezy dokonać sam. Być może nie czuje się na siłach.
To rozumiem. Natomiast z tego ujawnienia niewiele wynikło. To znaczy nie ma tej syntezy. Może to jest moje oczekiwanie, zupełnie niesłuszne, jeśli chodzi o syntezę. Natomiast nie zapominajmy, że pojawiają się w internecie, trzeba o tym powiedzieć, chociaż nie wiem, czy nie robię jakiejś niedźwiedziej przysługi, natomiast pojawiają się informacje, że Greer działa właściwie z drugiej strony. To znaczy tak naprawdę on dąży na skutek tego, że ma określonych mocodawców, dąży do tego, żeby pojawiał się w społeczeństwie pewien określony obraz UFO, pewien określony obraz tego zjawiska. Należy wziąć to pod uwagę, ale nie wiem, czy jakiekolwiek wnioski z tego należałoby wyciągnąć. W każdym razie w internecie jest dostępna dosyć obszerna relacja z jednej z konferencji. Obejrzałem ją całą i właściwie przez cały czas walczyły ze mną te dwa zjawiska, o których powiedziałem. To znaczy z jednej strony były to informacje interesujące, a z drugiej strony ja cały czas czekałem, że ktokolwiek, być może sam organizator, posili się o próbę jakiejś syntezy.
Mnie zawsze brakuje przy tego rodzaju konferencjach, przy tego rodzaju omówieniach tej syntezy zawsze brakuje. To jeśli chodzi o doktora Greera, to tyle.
[02:32:26] - Dziękujemy. Marku, wiemy, że musisz już nas niestety opuścić. Dziękujemy ci za dzisiejsze uczestnictwo. Zapraszamy ponownie za tydzień, kiedy będziemy się zmagać z kolejnym ciężkim tematem. Twoja obecność jest obowiązkowa za tydzień, także nie wiem.
[02:32:49] - Dziękuję bardzo. Dziękuję wszystkim uczestnikom debaty. Dziękuję słuchaczom. Pozdrawiam. Wszystkiego dobrego.
[02:32:58] - Również pozdrawiamy. Życzymy dobrej nocy wszystkim. Wszystkie osoby zainteresowane twórczością Marka odsyłamy na jego bloga, odsyłamy do Wikipedii. Łatwo można znaleźć dzieła Marka w internecie, także zachęcamy do poszukiwań. Arku, jak ty oceniasz Greera? Czy jest to postać dająca się w ogóle jakoś jednoznacznie zaklasyfikować?
[02:33:25] - Trzeba by było powiedzieć o całości tych działań. Przede wszystkim celem tego projektu zainicjowanego przez Greera jest postawienie tej sprawy na forum Kongresu Amerykańskiego. I jemu się wydaje, że jeżeli kongresmeni zajmą się tą sprawą, mogą coś wskórać, ale nie wiem, co dalej by miało wyglądać. Owszem, miał dobrą pracę. Być może jeszcze pracuje jako doktor medycyny i zajął się tym, czym zajmował się hobbystycznie, zawodowo. Ciężko mu stawiać jakikolwiek zarzut, że próbuje zarobić na tym. Coś trzeba jeść, trzeba rodzinę utrzymać, rachunki opłacić i ubezpieczenia. Zwłaszcza że pewnie te osoby, które weryfikują doniesienia, które napływają do niego, też zapewne poświęcają tam czas, swoje możliwości i chciałyby przynajmniej mieć zwrot kosztów swojej działalności. Być może. Nie wiem.
Więc ten zarzut raczej niekoniecznie bym popierał. Natomiast zebranie, podobnie jak Marek oglądałem ten jego panel czy konferencję, którą zorganizował z 2001 roku i te późniejsze. Ale te późniejsze specjalnie niczym się nie różnią od tej pierwszej. Najważniejsze jest to, że zebrał ludzi, którzy chcą podzielić się swoimi informacjami. Ale z tego, co popatrzyłem na to, jak mówili później i co mówili, bo to też jest ważne, to część z nich po prostu chce zabłysnąć. To są emerytowani, zapomniani ludzie, dla których odskocznią jest to, że wystąpią gdzieś, ktoś ich zobaczy, może sfilmuje i będą mieli swoje miejsce w historii, swoje pięć minut. Natomiast część informacji jest bardzo ważna, z tym że trzeba wziąć pod uwagę to, że Greer, tak jak mówił Marek, stara się to wszystko sprowadzić do jednej obowiązującej normy, to znaczy UFO, latający spodek z kosmosu skręcany na śrubki, materialny i tak dalej. Ta prawda troszeczkę inaczej wygląda, jeżeli się przyjrzeć badaniom Vallee'go czy tego, co później pisał o tym. Owszem, na pewno robi bardzo dobrą rzecz. Skonsolidował troszeczkę w jednym ruchu te osoby, które coś znaczyły, coś badały, były finansowane przez państwo i w jakiś sposób miały styczność z tym i z incydentami, i z całym galimatiasem wokół UFO.
Ciężko ocenić mi z pozycji Europejczyka gdzieś z zadupia Europy wiarygodność tych ludzi. Czy oni faktycznie tam pracowali, czy nie? Skoro tak mówią, to być może, że tak. Natomiast brakuje mi tylko w tym wszystkim osób, które zajmują się ujawnianiem dokumentów. Czy może tego, co w tych ujawnionych dokumentach można zataić, co należy zakreślić czarną farbą, a co jest puszczane w obieg. I nie spotkałem jeszcze z takimi dokumentami czy opowieściami osób, które są cenzorami tych informacji, które do społeczeństwa dochodzą. To by była właśnie jedna z najbardziej ciekawych odsłon tego całego zamieszania. Tutaj się czasami pojawia z Wielkiej Brytanii Pope, który archiwizował dokumenty z Wielkiej Brytanii, ale on tylko przekładał papierki. Niektóre te, które mi się podobały, i to w ograniczonych latach, ale on specjalnie nie stanowi nic takiego doniosłego w tej sprawie. Nie o taką personę po prostu mi chodzi.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę matki, jakie mają agentury USA, to one swoim zasięgiem dopytają praktycznie wszystkich państw poza blokiem Rosji i stamtąd czerpią i blokują informacje. Bo tak to wygląda. Cała Ameryka, w sumie obie Ameryki są oplecione tym. Z tego, co podają informacje, to za właduje tym jakieś urzędy z Ameryki. Tak że być może to, co robi Greer, ujawnia właśnie między innymiTe ilości pieniędzy, jakie są przeznaczane na czarne projekty, które przepływają obok Kongresu, obok Senatu amerykańskiego, obok prezydenta i nikt nie ma bladego pojęcia nawet, na co są kierowane. Wiadomo tylko, że jakieś miliardy dolarów są tam przeznaczane. Co się z tym dzieje? Nikt nie wie i na pytania nikt nie odpowiada. Być może to jest dobry kierunek. Nie wiem, czy ktokolwiek kiedykolwiek mu odpowie i czy ten ruch dopytywania się kongresmenów Kongresu czy Senatu USA coś jest w stanie zmienić.
Dziękuję.
[02:40:18] - Przechodzimy do kolejnego pytania z naszej listy. Temat ujawnienia informacji o UFO nie może obejść się bez deklaracji ludzi na najwyższych szczeblach. Najwięcej do powiedzenia na ten temat mieli amerykańscy prezydenci. Kilka dni temu prezydent Obama oświadczył, że „nie nawiązano dotąd bezpośredniego kontaktu z kosmitami”, ale jakiś czas temu Hillary Clinton dała znak, że może coś w tej sprawie zmienić. Jak myślicie, dlaczego w USA tak manipuluje i pogrywa się tematem UFO na najwyższych szczeblach? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie nasz człowiek w USA, czyli Kris Smiech. Krisie.
[02:40:58] - Ta historia, zwłaszcza ostatnich wydarzeń i informacji związanych z UFO i z politykami tego najlepszego, najwyższego garnituru, zaczyna zataczać dość interesujące kręgi. Jakiś czas temu, kiedy Hillary Clinton wspomniała na temat UFO, był 30 grudzień 2015 roku, więc zaledwie półtora miesiąca temu, kiedy w wywiadzie udzielonemu reporterowi gazety The Conway Daily Sun. Jest to lokalna gazeta w New Hampshire w Conway. Lokalna gazeta, ale jednocześnie niezwykle ważna z tego względu, że wszyscy ci, którzy mają nadzieję zostać w przyszłości prezydentem Stanów Zjednoczonych, muszą zdobyć sobie popularność w kilku specyficznych amerykańskich regionach. Jak pewnie wiecie, z telewizji, co jakiś czas odbywają się tego typu primery, gdzie w kilku tego typu stanach, obecnie dzieje się to w Karolinie, zaczynają się różne podchody polityczne, próby przekonywania wyborców do siebie, a jednocześnie jest to forma prezentacji siebie na szerszym forum, ogólnoamerykańskim forum i przybiera to czasami interesujące kręgi. Dlatego opinia udzielona przez Hillary Clinton dla lokalnej gazety New Hampshire miała olbrzymie znaczenie. Ona powiedziała tam wtedy, tu zacytuję: „Myślę, że możemy być odwiedzani przez UFO. Nie jesteśmy tego pewni. John Podesta zapewnił mnie osobiście, że zdobędziemy informacje na temat UFO w taki czy inny sposób. Może zorganizujemy coś na kształt specjalnej grupy, jak ta, która badała Strefę 51”.
Jest to zdanie znaczące w ustach polityka tej rangi, jakim jest Hillary Clinton. Jak wiemy, Clintonowie mają już swoją długą tradycję zainteresowania problemem UFO i co jakiś czas przeciekają interesujące informacje związane z tym ich poszukiwaniem czy dążeniem do tego wszystkiego. Tu przy okazji pojawia się osoba Johna Podesty. John Podesta, człowiek można powiedzieć z cienia, ale jednocześnie człowiek niezwykle wpływowy. Był szefem personelu podczas drugiej kadencji Billa Clintona. Po tym, kiedy Barack Obama został prezydentem, został jego doradcą. John Podesta został doradcą od spraw zmian klimatycznych i polityki energetycznej, a od 2016 roku, czyli od obecnego roku, jest szefem kampanii wyborczej Hillary Clinton. Podczas rządów Billa Clintona to właśnie Podesta pomógł prezydentowi napisać executive order, czyli taki dekret prezydencki. To był numer 12958, który doprowadził do odtajnienia 800 milionów stron amerykańskich dokumentów dyplomatycznych i historycznych dokumentów dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Było tam mnóstwo informacji na temat UFO.
Wówczas Bill Clinton miał powiedzieć, że nasze demokratyczne zasady wymagają, aby Amerykanie byli informowani o działaniach swojego rządu. Rozwój naszego narodu zależy od wolnego napływu informacji. To wszystko bardzo piękne i szlachetne. Natomiast z kulisów wiadomo, że Bill Clinton miał olbrzymie trudności, napotkał na olbrzymi opór, aby tego typu informacje ujawnić i w którymś momencie, nawet po tym, kiedy te 800 milionów stron zostało ujawnionych, niestety musiał się wycofać i znowu sprawę UFO pozamiatano pod dywan. John Podesta jest słynny ze swoich zainteresowań UFO. W swoim biurze w Waszyngtonie, w poczekalni do tego biura ma na przykład plakaty z filmu „X-Files” i ma różne gadżety z rozmaitych filmów science fiction, także jest z tego dość dobrze znany. Stał się takim symbolem amerykańskiego ujawnienia czy dążenia do ujawnienia informacji na temat UFO po tym, jak umieścił dość specyficzny tweet na internecie. Dzień, w którym umieścił ten tweet, był dniem, w którym opuszczał swoją pracę.Była to interesująca sytuacja, bo coś takiego mogło być bardzo kompromitujące, jeśli na przykład zrozumieć wiążące się z tym rozmaite konsekwencje. Przecież Podesta mógł mieć wówczas na karku reporterów pytających go, o co mu chodzi i ze względu na to, że jest on bardzo wpływowym i dobrze osadzonym w tej całej siatce uzależnień amerykańskiej polityki człowiekiem, może bardzo dużo i dlatego każde jego zdanie, nawet wysłane na Twitter, ma olbrzymie znaczenie. Podesta napisał ten swój tweet 13 lutego 2015 roku.
Napisał to mniej więcej tak i tu znów zacytuję: „Wreszcie moje największe niepowodzenie w 2014 roku. Po raz kolejny nie udało się zabezpieczyć ujawnienia akt na temat UFO”. I teraz hasztag był: „Prawda jest nadal poza nami”. Ten tweet został wysłany do jednej osoby, do dziennikarki „New York Times” Maureen Dowd. Ale ponieważ jest to Twitter, wszyscy mają w jakiś sposób do tego dostęp. Wszyscy przyjaciele Maureen Dowd mieli również do tego dostęp. Ten tweet został podzielony 1221 razy, także praktycznie obleciał on cały świat i wszyscy poznali opinię Podesty na temat UFO. Na temat tego, że dążył do czegoś, chciał coś zrobić. Niestety mu się to nie udało. I nie był to jedyny tweet Podesty.
Nieco później wysłał kolejny, tym razem do aktorki Leny Dunham. Aktorka ta sfilmowała swój własny wywiad z Hillary Clinton. Rozmawiała na temat wielu spraw. Jest to taka forma dziennikarstwa internetowego, „niezależnego” i Podesta po obejrzeniu tego wywiadu w internecie napisał na Twitterze: „Znakomity wywiad Leny Dunham, ale Lena następnym razem zapytaj ją o kosmitów”. I opatrzył to znów hasztagiem „Prawda jest nadal poza nami”. A następnie wysłał ten tweet do Hillary Clinton. Jest to niezwykle ważne, bo należy pamiętać, że John Podesta się do tego, że ona zwycięży albo kompletnie przegra i on weźmie za to odpowiedzialność. Trzeba sobie zdać sprawę, że taka kampania prezydencka, jaką prowadzi się w Stanach, kosztuje już nie miliony. Ona kosztuje miliardy dolarów i są to naprawdę duże pieniądze. Oczywiście wszystko podlega badaniom opinii publicznej.
I teraz skąd tego typu informacje? Skąd tego typu uwagi biorą się w internecie? Z tego powodu one się biorą w internecie, z bardzo cynicznego powodu. Wcale nie chodzi w tym momencie o to, żeby ujawnić jakąś prawdę, czy opowiedzieć o czymś światu, czy potwierdzić istnienie na przykład w tym przypadku UFO, ale tak naprawdę chodzi o wyborców. Każdy z polityków, który startuje w amerykańskich wyborach, doskonale wie, na kogo może liczyć, a na kogo nie może liczyć. Dlatego wszystko, co robi, nie robi ani dla jednej, ani dla drugiej strony, bo wie, że tamtych nie przekona, a tych już nie musi przekonywać, więc nie będzie trwonił swojego czasu. Najważniejsza grupa jest to grupa tych właśnie niezdecydowanych. Tych pośrodku, których można jeszcze w jakiś sposób wyrwać. I właśnie tego typu informacje na temat UFO mają sięgnąć do ludzi takich jak my wszyscy czy podobnych nam, którzy żyją tu w Stanach, żeby właśnie poprzez tego typu uwagi i ciepłe uwagi na temat UFO i jakieś ewentualnie obietnice móc ich przyciągnąć do swojej własnej polityki i ewentualnie liczyć na nich właśnie w wyborach. Dlatego z tego typu cynicznych bardzo powodów tego typu informacje zostają wysyłane od czasu do czasu do internetu, czasami do telewizji, jak w przypadku na przykład występu Billa Clintona w show Johna Kimmela, gdzie również on opowiadał o tym, że skoro jest tyle planet, nie ma wątpliwości, że na którejś z nich musi zamieszkiwać jakaś inna cywilizacja, jakaś inna inteligencja.
W związku z tym pośrednio potwierdził, że nie tylko wierzy on w UFO, ale jest przekonany, że ono istnieje. Także prawdopodobnie pobudki polityków, kiedy mówią na temat UFO, pobudki prezydentów, którzy mówią na temat UFO, są właśnie bardzo cyniczne i mają sięgnąć do tych osób, których jeszcze w ostatniej chwili mogą ściągnąć do swojego obozu. I na tym to głównie polega. Dziękuję.
[02:50:34] - Widzę, że wrócił do nas Piotr Cielemiaś. Piotrze, jesteś?
[02:50:38] - Tak, jestem. Cóż, nie mogę się nie zgodzić z Chrisem. Obecnie na tym to polega, że jeden kandydat mrugnie do tego obozu, który jest zainteresowany zjawiskiem UFO i ten obóz to w jakiś sposób kupi. Nie oszukujmy się, że te akcje Hillary Clinton ostatnie czy pamiętamy tę akcję i te podniety przed wyborem Obamy, te pytania, czy to będzie prezydent, który wreszcie ujawni prawdę i tak dalej. Jest to po prostu taki ciepły kartofelek, który sobie kolejne ekipy przerzucają. Ale to jest przydatny kartofelek. Można na tym zbić jakiś polityczny kapitał, prawda? Natomiast inaczej trochę było w przeszłości, bo inne były warunki i wtedy UFO było stosowane przez prezydentów jako pewne uzasadnienie, chociażby próbyDominacji amerykańskiej na świecie, bo byłaby to jedyna nacja, która ewentualnie oparłaby się atakowi kosmitów, prawda? Po drugie, jeden światowy hegemon byłby tym, który by pretendował właśnie jako beneficjent kontaktu. Oczywiście była też taka próba uzasadnienia jakoś wojen gwiezdnych, tego całego programu i tak dalej.
Możemy sobie mnożyć te przykłady i przypadki. Natomiast co jeszcze można powiedzieć o amerykańskim podejściu do problemu UFO? Jak mówiłem, oni tam na amerykańskiej ziemi wpadli na pewien genialny pomysł. Otóż w latach 40. i 50. prawdopodobnie zdano sobie sprawę, że zjawisko UFO jest tajemnicze, ale nie atakuje. Nie atakuje, jest ciekawskie, czasami się zachowuje jak mały masochista, czyli lubi się pokazać, pomerdać antenką i uciec na przykład. I nie robi nic więcej. Czasami pojawiają się jakieś doniesienia o innych incydentach, ale są sporadyczne. Nie występują często.
Z tego powodu ktoś bardzo sprytny wymyślił, że właśnie za tym zjawiskiem UFO, które było realne, można ukryć jakieś swoje własne projekty i programy, o których społeczeństwo nie musi wiedzieć. I dobrze, niech ten mit kosmitów, przybyszy z innej planety sobie żyje. I to wykorzystywano przez długi czas. Przez długi czas też utwierdzano społeczeństwa, to było zaraz w latach powojennych, że UFO mogą być pojazdami zza drugiej strony żelaznej kurtyny, że mogą to być jakieś pojazdy pochodzenia radzieckiego i tak dalej. Także za każdym razem jak pojawiała się nowa dekada, pojawiał się nowy prezydent, pojawiały się nowe priorytety w polityce zagranicznej zawsze zmieniano ten kontekst zjawiska UFO, w jakim ono występowało. Nagle z jakiegoś problemu zewnętrznego w latach 80. stało się problemem wewnętrznym. Pojawiło się mnóstwo informacji na temat domniemanych grup, tajnych grup badawczych, na temat Majestic. Pojawiło się w związku z tym mnóstwo dezinformatorów. Nie wiem, wiele osób uważa, że Majestic, przynajmniej te dokumenty, które funkcjonują, mają jakąś podstawę, że są realne.
Nie, to wszystko jest wtręt, to wszystko jest wpuszczone, skanalizowane do ufologii. Ufologia lat 80. jest pełna mitów i te mity są powielane i ludzie w to wierzą. I o to chodzi. Chodzi o to, żeby się kręciło. Natomiast największym problemem jest to, że oni, czy to rządy, czy jakieś specjalne grupy, nie mówią, co za tym stoi naprawdę. I to jest główna bolączka chyba projektu Disclosure, że nawet jeżeli ujawnią prawdę, to ta prawda i tak nie będzie prawdziwa. Dlatego, że jest zbyt cenna, by ją ujawniać. Dlatego, że pogrywanie tym tematem przynosi zawsze więcej zysku niż czegokolwiek. Jest po prostu przydatne.
UFO jest przydatne i skoro się to nie zmieniło przez tyle lat, odkąd się to robi, od końca 50. lat, skoro się to nie zmieniło, wątpię, czy to się zmieni. To pewnie wynika z tego faktu, o którym mówiliśmy, że prawda o UFO jest albo zbyt trudna, albo po prostu o nim wiedzą tyle samo co my. No cóż, jest, lata, pojawia się, może to być wszystko, ale nie jest to nic normalnego. I myślę, że w tych kilku słowach można by podsumować tą wiedzę o UFO na najwyższych szczeblach. Ja to przynajmniej tak odbieram. Arku?
[02:55:47] - Ciężko się zarówno z Chrisem, jak i z tobą nie zgodzić w tej mierze. Zdecydowanie jest to bardzo przydatne. To nie jest pierwszy prezydent czy kandydat na prezydenta, kandydatka akurat pierwsza by była, ale jako kandydat na prezydenta, która obiecuje ujawnianie dokumentów, które być może już są ujawnione i nie przedstawiają sobą nic takiego dziwnego. Natomiast być może, że chodzi o ujawnienie: Stany Zjednoczone mają kontakt z obcą cywilizacją. I co dalej? Nic. Nie pozwalają nam na transfer technologii. Biologicznie są tak odrębni, że nie ma leku na raka. I co dostajemy? W sumie nic.
Nic się nie zmienia. Jak było, tak jest. Nic nie ma dalej. Także nawet ujawnienie takiej informacji nie przydałoby się w sumie nikomu. Dlatego łatwiej jest zawsze pogrywać taką kartą, lepsze to efekty przynosi niż faktyczne ujawnienie. I nawet gdyby dostała pani Hillary na biurko dokumenty z olbrzymią pieczątką z orłem, nie sądzę, żeby ujawniła. Dlatego, że za cztery lata czekałaby ją następna kadencja, jeżeli nie ją, to kogoś następnego, który działa w jej partii, więc dalej może wykorzystywać ten atut.Dziękuję.
[02:57:52] - I przechodzimy do kolejnego pytania: jak sprawa wygląda w Polsce i w krajach ościennych? Czy u nas istniały lub istnieją komórki mogące interesować się nierozpoznaną aktywnością w przestrzeni powietrznej? Jak wygląda polska polityka wobec UFO, jeśli w ogóle istnieje, Piotrze?
[02:58:10] - Ja jeszcze chciałem tutaj dodać coś do poprzedniego pytania. Ostatnio przez media przemknęła taka informacja o tym, że CIA miało opublikować jakieś dane na temat UFO zaraz po tym, jak pojawiła się ta nowa seria z „Archiwum X”, o której Arek wiem, że nie ma dobrego zdania. I to pokazuje, jak to działa. Mamy mass media, mamy CIA, która nie ujawniła tak naprawdę niczego nowego. Ujawniła stare dane, może troszeczkę opracowane. Ujawniła stare dane znane od lat. Natomiast wszyscy łyknęli i nawet media, serwisy, które są wiarygodne, bo bywają wiarygodne serwisy internetowe, one przekazują informację, że CIA ujawniło jakieś dane, ble, ble, ble. Wszyscy się tym zaczęli podniecać. Tymczasem to była fałszywa informacja. I działa to na takiej zasadzie, że utwierdzono po raz kolejny w przekonaniu dużą część świata, że CIA się tym zajmuje nadal, że coś ukrywa i tak dalej.
CIA na swojej stronie internetowej opublikowało taki ogromny esej, w którym pokazuje swoje zaangażowanie w badanie UFO. I gdyby wyznaczyć to zainteresowanie w postaci wykresu, to mielibyśmy taki wykres dość dziwaczny, bo po nagłym wzroście zainteresowania tym zjawiskiem ono spada. Oni w pewnym momencie uznają, że nie ma się czym interesować. Zamykamy temat. Natomiast oni się przyznają, że się tym interesowali i tyle. I koniec. I przestali nagle. Dlaczego? Czy przejął to ktoś inny? Możliwe.
Natomiast CIA jest nadal tą frontową siłą, która zajmuje się dezinformacją. I mieliśmy piękny przykład dezinformacji w wyniku tej sprawy, o której mówiłem, bo CIA tak naprawdę umyło ręce od odpowiedzialności. Natomiast pożyteczni idioci z mediów zrobili swoje. Czyli na bardzo prostych sprawach, na bardzo prostych przykładach możemy widzieć, jak to następuje. Co do Polski, to mamy problem, dlatego, że możemy odtwarzać tą oficjalną politykę wobec UFO jedynie na podstawie kolejnych przypadków i kilku informatorów. Mówiąc najprościej, nie ma takiej oficjalnej polityki. Polityka wobec NOL na pewno istnieje, bo sprawdzane są przypadki spraw, które mogą w jakiś sposób zagrozić bezpieczeństwu narodowemu. Natomiast podejrzewam, że nie ma odniesienia do problemu UFO, tak zwanego prawdziwego UFO jako takiego, to znaczy obiektów zupełnie nierozpoznanych. My mamy jeszcze ten problem, że leżymy na flance NATO i wszelkie rozgłaszanie przez siły powietrzne informacji o tym, że coś nierozpoznanego u nas lata, jest takim strzeleniem sobie w stopy, bo oni nagle by przyznali, że nasza granica jest nieszczelna, że tutaj statki wiadomo czyje, no bo rosyjskie, krążą nad Polską i dokonują zwiadu, czy robią co chcą. Nie muszą to być samoloty, mogą to być jakieś drony.
I tak to wygląda. Natomiast w przeszłości było trochę inaczej, bo wiemy z literatury, że nie raz podejmowano próby nawet przechwycenia jakichś obiektów niezidentyfikowanych. Tylko wewnętrzna struktura Układu Warszawskiego działała tak, że zawsze wyłania się z tych rozmów z pilotami lub z kontrolerami jeden wniosek: jeżeli nie wiadomo, co to jest, to zawsze to może być coś z drugiej strony, zawsze może być to coś ze Związku Radzieckiego i z Rosji. Także w tamtych czasach też to było dość skomplikowane. Natomiast nie istniał żaden panel, nie istniał żaden komitet, żadna komisja, która by to oceniała. Natomiast materiałów mamy mnóstwo. Mamy mnóstwo przykładów działania polskiego wojska w odniesieniu do UFO. I tak jak dawniej nie było takiej jednolitej odpowiedzi, tak dzisiaj jej nie ma. Różnicą jest to, przynajmniej w mojej ocenie, że dzisiaj mamy większą cenzurę w kwestii UFO w Polsce niż za czasów PRL-u, bo dzisiaj UFO całkowicie zniknęło z mediów mainstreamowych. Dzisiaj się w ogóle o tym nie mówi.
Dzisiaj w ogóle nie pojawiają się piloci nowego pokolenia, młodego pokolenia, którzy by o tym mówili. Także prawdopodobnie coś jest na rzeczy i o tym im nie wolno mówić. Zamknięte są usta i tyle. Niewątpliwie ma to związek z tym, że leżymy na granicy NATO. Tak przynajmniej myślę. Natomiast w krajach ościennych było podobnie. W Niemczech, jak kiedyś pisał Arek Czaja, którego pozdrawiamy, zbierano takie relacje i to tyle. Zbierano w Danii. Wiemy, że zbierano takie relacje. Wiemy, że zbierano relacje o UFO w Szwecji.
Wiemy, że zbierano te relacje chociażby we Francji. Związek Radziecki to jest osobna historia i Rosja, dlatego że tam to wszystko było strasznie zagmatwane i mieliśmy program badawczy „Sietka”, potem „Galaktyka”, który doszedł do takich samych wniosków jak programy amerykańskie, czyli doszedł do wniosku, że pewna część obiektów UFO jest realna, natomiast nie da się potwierdzić, że one pochodzą z kosmosu. I może to jest w zasadzie odpowiedź na to, co ludzie nazywają prawdą o UFO. Być może oni nie wiedzą nic więcej. Podejrzewam, że tak jest.Tutaj myślę, że Arek będzie miał więcej do powiedzenia na temat polskiej polityki wobec UFO, bo WMG ma kilka nowych przypadków od anonimowych informatorów, którzy mówili o intruzji jakichś obiektów nad polską przestrzenią powietrzną. Jeszcze była sprawa pana Szczepanika, Arku, świętej pamięci, który działał w służbach specjalnych za PRL-u i pewnie miał pewien ogląd na tę sprawę. Arku?
[03:04:30] - Tak, działał. Był wyższym oficerem i z racji jego zainteresowań takie, może nie raporty, ale informacje trafiały do niego, ale czysto po koleżeńskiej drodze. Nie było to w jakiś sposób sformalizowane w tym, ani w późniejszym momencie. To znaczy, że Polska się tym nie zajmowała, tylko oddawała tego typu rzeczy, być może, do Związku Radzieckiego, do centrali w Moskwie. Było też zawsze, tak jak mówiłeś, Piotrze, przeświadczenie, że to może być coś tajnego z Rosji i jeżeli się cokolwiek pokazywało, lepiej przymknąć oczy, że się tego nie widzi. Natomiast każde państwo musi przebadać przypadek UFO, bo trzeba powiedzieć o tym, że cała strefa powietrzna dzieli się nad państwem na odpowiednie rejony i te rejony, które są objęte kontrolą lotów, czyli blisko lotnisk, gdy pojawia się tam UFO, sprawa musi być wyjaśniona, co to jest, jak to jest i dlaczego się pojawiło. Stąd też bardzo szybko namierzane są w tej chwili drony, które stanowią bezpośrednie zagrożenie. I to dotyczy każdego państwa i takie rzeczy się zawsze stara się wyjaśnić. U nas są przypadki w tej chwili dronów, tych ludzi, którzy pilotują drony, że po prostu ich się szuka. Po pojawieniu się takiego drona w strefie kontrolowanej zaraz pojawia się policja, która go szuka.
To nie jest tak, że na to można przymknąć oczy. Także jakieś informacje muszą spływać. One są różnie wyjaśniane, drony czy inne rzeczy, ale takie rzeczy zawsze muszą być wyjaśniane. To jest realne zagrożenie dla ruchu lotniczego i tutaj nie ma od tego ucieczki i to dotyczy zarówno Wielkiej Brytanii, jak i Polski, jak i każdego innego państwa. U nas akurat w północno-wschodniej Polsce, jesteśmy blisko zmilitaryzowanego okręgu wojskowego, okręgu w ogóle, jakim jest Kaliningrad i stamtąd co jakiś czas mamy informację, że coś przelatuje w naszą stronę. Ale te informacje, które do nas docierają, raczej zaprzeczają temu, żeby to była działalność Rosjan. Bo gdyby mieli statki, które są ponad 100-metrowej rozpiętości skrzydła czy jeszcze większe, to byśmy wiedzieli o tym wszyscy i na pewno by tego typu rzeczy były już dostępne częściej. Zwłaszcza że tutaj nie tylko takie, bo mieliśmy takie przypadki, że zaobserwowano bumerangi. Bumerang, który był owszem nie za duży, ale był w sumie przezroczysty i bardzo cienki. Był płaski.
To nie jest tylko jedno doniesienie. Mieliśmy doniesienia o takich, ciężko to określić, ale można powiedzieć, naleśnikach światła, które gdzieś tam fruwały nad niektórymi magazynami. Czasami są to zgłoszenia od wojskowych, a czasami nie są to zgłoszenia od ochroniarzy, którzy też proszą o nieujawnianie danych, a więc nie możemy powiedzieć skąd, gdzie, tylko po prostu, że takie coś zaszło, bo łatwo wtedy namierzyć dany magazyn, daną firmę. Stąd bardzo prosto o to namierzyć, kto był wówczas danego dnia w danym miejscu na służbie. A jeżeli centrala firmy mieści się we Wrocławiu czy powiedzmy w Krakowie, to od pstryknięcia palcem wylatują wszyscy, bo nie wiadomo, co oni pili, czego się naćpali, że coś takiego mówią. W dalszym ciągu takie przeświadczenie jest i strach przed tym. Bazujemy czasami na doniesieniach prasowych i tutaj te lokalne gazety, tak jak już mówiłem wcześniej, dosyć dobrze w tej materii działają. Jeżeli są zgłoszenia od czytelników i takie informacje się ukazują i zdarza nam się po prostu jechać na sprawdzenie takiej informacji. Tutaj bardzo często też wynika, że współpracują, podając namiary bezpośrednio na osoby, które tych obserwacji dokonują.Po prostu trzeba pojechać, zbadać i sprawdzić. Takie rzeczy się zdarzają.
Ciężko powiedzieć, bo najczęściej nie mamy nic materialnego. Czasami owszem, zostają w trawie wygniecione jakieś kręgi czy geoglify, czy cokolwiek innego, ale nie złapaliśmy jeszcze tego króliczka za ogon. Bardzo dużo nam Mieczysław przekazał z tego, co zbiera i sposób jego działania. Między innymi odnalezienie prawie wszystkich lokalnych redakcji gazet w naszej bazie danych to jest bardzo ważna rzecz. Wiemy, jak się skontaktować i gdzie czego szukać. W tej chwili jest tak, że tak jak mówiłem, te wszystkie macki wojskowe idą w kierunku Stanów Zjednoczonych i podejrzewam, że tam ta centrala się mieści i tam to wszystko jest w tej chwili odsyłane z drugiej strony. Ciężko jest nam cokolwiek zdobyć z wojska. Natomiast jeżeli chodzi o samo otrzymywanie przez wojsko informacji, trzeba zwrócić uwagę na to, że radary w tej chwili są bardzo wysublimowane. One nie łapią wszystkiego dookoła, nie łapią ptaków, nie łapią chmur, nie łapią chmur specjalnych, takich, które powstają w wyniku działania trąb małych, powietrznych, takich letnich. To się u nas nazywa michałki, ale to być może też byłoby widoczne na radarach.
One to po prostu pomijają i wtedy być może, że pomijają też obserwowane przez ludzi obiekty mniejszej średnicy. Te, które nie poruszają się w odpowiedni sposób, te, które z odpowiednią prędkością się nie poruszają albo nie mają odpowiedniej wielkości odbicia, są po prostu pomijane przez te radary. Być może dlatego ilość obserwacji wzrokowo-radarowych jest inna, może mniejsza. Być może to samo dotyczy też Stanów Zjednoczonych. Być może. Dziękuję.
[03:12:51] - Dziękuję, Chris. W Stanach Zjednoczonych jest troszeczkę inaczej. Jest pewien paradoks ogólnie, bo z jednej strony, kiedy się zagląda do tych danych MUFON-u, to mamy wrażenie, że tam ciągle się dzieje jakaś fala. Przechodzi fala za falą. Falą UFO oczywiście. Natomiast do mediów trafia bardzo mało tego typu spraw. Poważnych spraw, bo możemy na palcach jednej ręki wyliczyć w ciągu 16 lat obecnego wieku takie prawdziwe, fajne historie, które miały ukorzenienie i uzasadnienie. Jak to jest w Stanach Zjednoczonych? Czy rzeczywiście wszystkie informacje są w jakiś sposób rejestrowane przez państwo? Jeżeli tak, to przez kogo?
Oczywiście możemy się tylko domyślać, ale może masz na ten temat jakieś informacje. Które przypadki twoim zdaniem były takimi, kiedy ta informacja wymykała, kiedy sprawa była tak spektakularna, że nie dało się jej po prostu ukryć? Mamy kilka takich w ciągu nawet ostatnich 16 lat.
[03:14:17] - Rzeczywiście sytuacja jest specyficzna i myślę, że ona jest związana z tym, że generalnie temat UFO został w Stanach kompletnie zniszczony albo raczej spacyfikowany. Przestał być tematem gorącym. Gazety o tym nie piszą, ponieważ nie interesuje już to tak wielu ludzi. To, że Hillary Clinton na przykład wspominała coś na temat UFO, chcąc zyskać nowych wyborców, jest oparte na tym, że jej mąż był prezydentem wcześniej i istnieje w Stanach takie prawo, które się nazywa FOIA. Jest to skrót od Freedom of Information Act i polega to na tym, że każdy obywatel ma prawo zwrócić się do swojego rządu z zapytaniem o jakiś problem. Jeżeli ten problem był w sferze działania rządu, istnieją na ten temat jakieś dokumenty, rząd przynajmniej powinien rozważyć ujawnienie tych dokumentów i odesłanie w stosownym czasie temu obywatelowi w celu jego poinformowania. W związku z czym w momencie, kiedy to prawo wprowadzono, rozpoczęła się cała lawina pytań do rządu na temat najrozmaitszych przypadków. Bill Clinton zauważył, że najwięcej listów dostaje właśnie w sprawie UFO. To najbardziej ludzi interesuje i myślę, że Hillary opiera się na tym. Natomiast ja na to patrzę troszeczkę inaczej, z takiego bardzo przyziemnego punktu widzenia, bo od czasu do czasu jeżdżę na różne ufologiczne konferencje, spotkania.
Są tam znakomici, ciekawi ludzie, mają ciekawe historie do opowiedzenia i ciekawe przypadki także. Natomiast jeżeli się rozejrzeć po sali, to niemalże100% sali to są aluminiowe głowy, czyli ludzie, którzy już są ostro posrebrzeni. Ja już niedługo się do nich też będę zaliczał pewnie. Także są to dinozaury, co pokazuje, że młodzieży to już prawie nie interesuje w Stanach. Właściwie wcale. Nie można w ogóle dostrzec kogoś z młodszej generacji, ten temat się już dla nich wypalił. Nie ma już nic, co by ich w tym temacie zainteresowało. Być może też dlatego, że na temat UFO zostało powiedziane niemalże wszystko. Opisano najrozmaitsze kształty, sposoby zachowania, miejsca pojawiania się, sposoby działania nawet. Natomiast ponieważ nie pojawił się człowiek z innej przestrzeni kosmicznej, uznano, że nigdy się nic na ten temat nie dowiemy, jak on nigdy nie wyląduje przed Białym Domem.
Więc ci ludzie odpłynęli. Gdzie oni odpłynęli? Odpłynęli w stronę teorii konspiracji. Spójrzmy na polski internet. Większość z popularnych stron są to strony konspiracyjne, które dyskutują do upadłego na temat polityki najrozmaitszych zdarzeń, kto za czym stoi, kto kogo kryje i kto z czego ma korzyści i tak dalej. Kto z kim sypia.
[03:17:18] - Chris, przepraszam, że ci przerwę. Ty chcesz powiedzieć, że UFO po prostu się już nikt nie interesuje z młodszego pokolenia?
[03:17:27] - Tak. Chcę to radykalnie powiedzieć.
[03:17:32] - Czy oni po prostu może interesują się tematem, tylko szukają odpowiedzi gdzie indziej? Nie szukają już ich na polu badań czy hipotez, tylko właśnie na polu konspiracji. Bo mnie się na przykład wydaje, że zainteresowanie jest duże, tylko zmieniła się właśnie ta orbita, w którą dryfuje to zainteresowanie, że wszyscy zamiast konkretów szukają odpowiedzi, szukają jakichś pozakulisowych rozwiązań.
[03:18:00] - Może. Ja tylko przekazuję moją własną obserwację. To nie jest jednorazowa obserwacja. Tych obserwacji jest wiele, co najmniej dwadzieścia parę. Na poważnych konferencjach, na których byłem w najrozmaitszych miejscach Stanów. Więc gdzieś się powinien zobaczyć ten przekrój ludzi, którzy są zainteresowani. Tam przyjeżdżają ludzie zainteresowani, którzy chcieliby z pierwszej ręki dowiedzieć się o czymś, usiąść z takim człowiekiem, porozmawiać, zapytać go o coś. Coś mnie dręczy, czegoś chciałbym się dowiedzieć. Nie dowiem się tego z książki i być może nie dowiem się tego przez telefon, ale kiedy osobiście usiądę w kuluarach, się dowiem. I tych młodych ludzi nie ma.
Ich po prostu nie ma. Nagle ten temat przestał być dla nich atrakcyjny. I dlatego myślę, że to jest jeden z głównych problemów, jakie ma w tej chwili UFO. To jest fakt, że temat został już zamęczony przez ten nieustanny disclosure, przez te informacje bez potwierdzenia, przez te informacje bez interpretacji i tak dalej. Także jeżeli jest zainteresowanie, to jest to zainteresowanie już u dinozaurów. Ich jest ciągle dużo, bo nie chcę powiedzieć, że na tych konferencjach jest pustka. Nie, są ludzie, jest mnóstwo ludzi, ale wszyscy są 50 plus. Młodzież to jest 50-letnia na tego typu spotkaniach. I jest dużo ludzi już naprawdę solidnie zaawansowanych wiekowo, ugruntowanych już historycznie. Natomiast kompletnie nie ma żadnych młodych badaczy, nowych badaczy, nowych pomysłów na ten temat.
Praktycznie zaczyna być stara gwardia i można już zobaczyć, że za jakiś czas, może nie jutro ani nie za pięć lat, ale za kilkanaście lat zaczną się oni wykruszać i jeżeli nic się nie wydarzy spektakularnego, to ten temat przejdzie do historii troszkę za bardzo.
[03:19:59] - Ja na przykład zauważyłem to samo. Może oczywiście nie po konferencjach amerykańskich, bo nie mam pieniędzy, żeby tam się pojawiać, chociaż dostaję zaproszenie, ale zauważam taką prawidłowość. Podsumuję ją w bardzo krótkim zdaniu. Rzeczywiście UFO straciło młodych fanów, ale zyskali ich obcy. To znaczy to zainteresowanie się zmieniło. Oni się nie interesują UFO jako zjawiskiem, tylko mają już gotową odpowiedź, że to są obcy i oni się interesują obcymi, ich obecnością na Ziemi. I moim zdaniem jest to pokłosie tego, co robiono przez te wszystkie lata. Masz rację stuprocentową. Pokłosie tego, co robiono. Zrzucono odpowiedzialność.
Cokolwiek stoi za UFO, bo nie wiemy, co stoi w 100%, zostało w taki sposób przedstawione i ukierunkowane w kulturze popularnej, że dzisiaj mamy do czynienia z określonym zjawiskiem, z określonym ruchem i nurtem. To młode pokolenie całkowicie kupiło tą teorię z „Archiwum X” i tak dalej. I wydaje mi się, że jest to pokłosie i jest to sukces tych, którzy planowali to zjawisko tak ukierunkować. Bo mamy niewątpliwy problem, ze zjawiskiem UFO jest tak jak z próbką pod mikroskopem. Na oko wygląda, jak wygląda, natomiast kiedy wsadzamy pod mikroskop, okazuje się, że jest to coś strasznie rozbudowanego, strasznie kompleksowego, zupełnie innego. I ktoś dbał przez lata o to, żeby ludzie przestali zadawać pytania odnośnie zjawiska UFO. Nie wiem, co, Chris, sądzisz o tym.
[03:21:55] - Tak, ja się z tym zgadzam. Jest jeszcze jedna rzecz, że w momencie, kiedy usiłujemy zbudować jakieś wnioski, w momencie, kiedy te wnioski przechodzą w jakiś wyższy stopień abstrakcji, wymagają więcej cierpliwości od słuchacza, wymagają więcej zainteresowania, spędzenia dłuższego czasu lub własnych studiów na ten temat.Przynajmniej przeczytanie kilku książek, żeby móc poruszać się swobodnie w danym temacie. Dla wielu ludzi jest to bariera nie do przebycia. Oni po prostu nie chcą tego robić. Prawda, tak zwana w cudzysłowie, po raz kolejny używam tego słowa dzisiaj, musi być jasna, prosta, oczywista i na dodatek bardzo atrakcyjna, żeby ona dotarła. W momencie, jeżeli wchodzimy w jakikolwiek stopień komplikacji, wszystko to gdzieś się rozmywa, rozpada się, nikt nie chce za tym podążać. Nikt nie ma 15 minut więcej, żeby przeczytać parę akapitów dłużej i żeby móc w jakiś sposób pojąć tą całą ideę. Czasami idee są skomplikowane. Nie są proste, nie są jasne, są skomplikowane. Ale ludzie oczekują odpowiedzi takich, jakie daje na przykład serial „Ancient Aliens”.
Gdzie wszystko jest jak w komiksie, w historii obrazkowej. Tu jest obrazek, to są kosmici, tu jest obrazek, to są kosmici i wszystko jest wytłumaczone kostiumami w sposób atrakcyjny. Są to jak klipy z YouTube czy z MTV kiedyś. Krótkie opowiastki, bardzo atrakcyjne w formie i nie trzeba spędzać więcej czasu nad danym problemem niż powiedzmy półtorej, dwie minuty, góra pięć, pod warunkiem, że jest to atrakcyjne. I dlatego ludzie oczekują czegoś takiego. Dam taki przykład. Doktor Jacobs, o którym wielokrotnie rozmawialiśmy, stworzył dość nośną teorię, ale też o dużym stopniu komplikacji, bo włączył w to wszystko psychologię. Jego książki to nie są książki popularne w tym sensie, że się czyta je łatwo, lekko i przyjemnie. Są to w pewnym sensie rozprawy naukowe. I jest martwa cisza.
Po prostu nie ma reakcji. Temat jest zbyt skomplikowany. Gdyby jeszcze te hybrydy na przykład przenosiły nas gdzieś w jakieś inne piękne, cudowne światy, to może to byłoby ciekawsze. Natomiast w momencie, kiedy jest jakaś sytuacja, jest jakaś kolejność wydarzeń, jest jakaś metodologia sprawdzania tego wszystkiego, to nagle przestaje to działać i nie ma odpowiedzi. W przypadku Jacobsa uderzyło go to podwójnie, bo raz, że stworzył książki, których może nie czyta się trudno, ale trzeba poświecić nad nimi czas i nieustannie mieć włączony mózg. Napisał książki, które powinni czytać chociażby naukowcy, natomiast ci kompletnie go zignorowali. Na pytanie, ilu naukowców, kiedy opublikował niektóre ze swoich pism w pismach naukowych, w żurnalach naukowych, ilu odpowiedziało na te jego różne wątpliwości czy jakieś problemy, które on znalazł? Odpowiedź brzmi zero. Został kompletnie zignorowany, co pokazuje, że wielu ludzi będzie patrzyło na to jak na ślepy zaułek. Na przykład jeżeli ktoś jest naukowcem, widzi jakąś możliwość wytłumaczenia przynajmniej części fenomenu UFO poprzez swoją dziedzinę, którą się zajmuje, to po czymś takim wie doskonale, że jeżeli to zrobi, może na przykład nauczyć się murarstwa albo czegoś innego, bardziej pożytecznego, ale już nie będzie naukowcem, bo nikt mu już więcej pracy nie da.
Podpada nagle wszystkim. Także temat UFO został praktycznie spacyfikowany i teraz przechodzimy w kolejną nową fazę czegoś innego. Nie jest to tą samą ekscytacją, którą żył cały kraj. Dlatego Damian tu nie miał racji mówiąc, że Amerykanie żyją UFO. Oni nie żyją UFO. UFO nie istnieje. UFO istnieje najwyżej na półkach w Walmarcie czy w jakimś innym sklepie z zabawkami. To ono tam żyje. Ale tak na co dzień nie. Nikt nie będzie się za tym szalał, fascynował się i czekał, kiedy wylądują kosmici.
[03:26:16] - A na przykład interesują się obcymi?
[03:26:22] - Interesują się obcymi, ale to zainteresowanie jest bardzo umiejętnie stymulowane przez Hollywood, bo wystarczy popatrzeć na filmy, o czym są kręcone, że ci obcy mogą być z jakiejś innej przestrzeni, w sensie innego wymiaru, że coraz częściej jest to jakieś zjawisko paranormalne, a niekoniecznie, że przybyło z jakiejś innej planety. Tego typu filmy jak ten o inwazji kosmitów, na przykład „Battleship”, są w tej chwili już wyjątkami. Na przykład film „Aliens and Cowboys” praktycznie był klapą. Nie zarobił na siebie i wszyscy krytycy zmietli ten film z powierzchni ziemi. Mimo świetnej obsady, doskonale efektownej produkcji i interesującego pomysłu. Te filmy po prostu nie zarabiają, co pokazuje, że nie ma zainteresowania. Nie ma nic, co by ludzi pociągało. Za to wolą bajkowe historie typu „Gwiezdne wojny”.
[03:27:24] - Ale wiesz, wynika to chyba z takiej prostej rzeczy, bo po 70 latach nie mamy odpowiedzi i tak naprawdę masy są niecierpliwe. One chcą konkretów. Wynika to z tego, że ufologia jest dziedziną, w której trzeba stawiać nieustanne pytania i ludzie wolą odpowiedzi od zgłębiania problemu. Wolą odpowiedzi od zadawania pytań. I z tego to wynika. I w Polsce jest podobnie chyba, że teorie spiskowe, gotowe odpowiedzi zastępują poszukiwanie prawdy. Taki mam wnioski.
[03:28:09] - Taki mały jeszcze wtręt, że mówiąc o tym, że Hollywood nie tyle kształtuje, co jest pewnym obrazem tego, co ludzie oczekują i o czym oni myślą. Wspomniałem wcześniej o teoriach konspiracji. Teraz ty się ze mną zgadzasz. A spójrzmy na przykład na Hollywood. Ostatni film o BondzieGigantyczny sukces. Ludzie kochają ten film, bo jest tam mnóstwo historii i teorii konspiracji. Mnóstwo tego typu rzeczy, które pozwalają na to, żeby móc tanim kosztem efektownie eksploatować najrozmaitsze historie i wymyślać dla nich podwójne dno. Dlatego w tym momencie jest to atrakcyjne, a jednocześnie zysk dla naszych władców jest taki, że tak naprawdę dziś już nic nie jest pewne. Nawet akta przyniesione przez żonę Kiszczaka.
[03:29:05] - Ale z drugiej strony-
[03:29:05] - Połowa to nie wierzy.
[03:29:07] - Masz rację, bo z drugiej strony co ma zaskakiwać w tym przelocie UFO? Ludzie się tak przyzwyczaili do tego, że dzisiaj to nie szokuje. To może szokowało 40 lat temu. Bliskie spotkania trzeciego stopnia. I rzeczywiście wszyscy oszaleli, ale po prostu UFO kursuje, lata i nie ma zamiaru się kontaktować. I wszyscy się do tego po prostu przyzwyczaili. Ludzie chcą mięsa.
[03:29:34] - Chcą mięsa i co ciekawe, filmem, który zrobił największe wrażenie i książka osiągnęła szalony sukces, jeżeli chodzi o tematykę pozaziemską, to był film „Marsjanin”, który był na temat człowieka na Marsie. Nie było tam nawet jednej małej wzmianki na temat UFO, możliwości nawet istnienia tego UFO. Wszystko było na temat człowieka w granicach możliwości człowieka i o UFO ani jednego słówka. I ten film zdobył olbrzymią popularność i książka sprzedawała się w szalonym tempie również. Także to też pokazuje takie ciekawe podejście. Podobnie było z tym filmem, gdzie zawaliła się ta stacja kosmiczna i była ta wielka katastrofa tej stacji kosmicznej.
[03:30:23] - „Grawitacja”.
[03:30:24] - „Grawitacja”. No właśnie. I znowu nie ma tam żadnego UFO dookoła, nikogo to nie interesuje. To też jest znamienne. Dlatego zwracam uwagę na te filmy z Hollywood, bo one kosztują olbrzymie pieniądze, więc jest to olbrzymi biznes. Jeżeli ktoś robi taki film, to wie, że musi na nim zarobić albo przegrać. Być może jest to przegrana już do końca. Już nigdy więcej nie powstanie z kolan, nikt go więcej nie zatrudni do zrobienia filmu, nikt mu nie powierzy olbrzymich pieniędzy. A dziś trzeba wydawać olbrzymie pieniądze na tego typu rzeczy. Dlatego to jest znamienne i myślę, że jest to też takim papierkiem lakmusowym, jak jest naprawdę.
[03:31:01] - Grawitacja była nudna jak odcinek „Klanu” poświęcony, nie wiem, kto gra w „Klanie”, Rysiek. Ale była nudna. Arku, a jak ty sądzisz, czy rzeczywiście ten, kto planuje, ten, kto rozplanował mit o UFO, osiągnął sukces i ludzie przestali zadawać pytania i zadowalają się teoriami spiskowymi?
[03:31:26] - Dokładnie tak. W tej chwili nie mamy żadnych spektakularnych ani filmów na ten temat, bo po prostu nie ma, tak jak mówiliście, nie ma zapotrzebowania nawet na to, żeby było. Jeżeli powstają jakieś filmy z UFO, coś tam, to są tak, że tak powiem, debilne, że aż szkoda nawet, żeby oglądać między reklamami. Także tutaj mamy jakiś tam film lecący, „Intruzi” czy coś tam takiego. Ja nawet dokładnie nie wiem, jaką tam fragment oglądałem. Typowa strzelanka. Zanim ciebie zastrzelą i to wszystko. Do tego to się sprowadza. I dlatego być może ludzie, społeczeństwo było zmęczone tym tematem i po prostu odpłynęło. Oczywiście to jest jak najbardziej dobre dla tych wszystkich, którzy mają w jakiś sposób umaczane łapki w tym wszystkim i na koniec swego życia mogli być pociągnięci do odpowiedzialności.
Sprawa zagmatwana, rozpływa się między jakimiś teoriami spiskowymi i nie wiadomo, z czym to połączyć. Nie wiadomo , na pewno to, co jest gdzieś utajnione w salach z wznoszonych-
[03:33:18] - Przepraszam bardzo. Chris, nie morduj klawiatury, musi przeżyć do końca audycji.
[03:33:25] - Ten temat UFO jest dosyć szeroki, ale po prostu ucieka, odpływa. Bardzo fajnie było przeczytać na temat porwań, abdukcji czy czegokolwiek innego, kalekich zwierząt czy powstawania kręgów. I to wszystko było złączone. I to wszystko było takie bardzo tajemnicze i to napływało. Ale dzisiaj, gdzie wszystko musi być podane na tacy w przeciągu dwóch minut i po przerwie reklamowej półtorej minuty powtórki, to tak wszystko ucieka. Nikt się, tak jak Chris mówi, nikt się w to nie zagłębia, a ten, kto by się chciał zagłębić, to w sumie nic z tego nie będzie miał, poza tym, że zgłębi. Duże nadzieje były w momencie, kiedy Snowden coś próbował opublikować, że może coś tam się wymknie. No ale tam się nic nie wymyka. W Anglii też na ten temat cisza. Nikt nie próbuje.
Takie były nadzieje z tymi oficerami, którzy zostali tam w jakiś sposób udziwnieni, że coś tam uda im się uszczknąć, wysunąć z przepastnych czeluściPamięci komputerów amerykańskich, ale albo nic nie dało, albo po prostu oni nic nie mają. Z tym że gdyby mieli, gdyby zaszła taka możliwość, że są faktycznie w stałym kontakcie z obcymi, oni jako jedyni, że gdzieś tam w momencie, kiedy ten Apollo 10 przelatywał nad ciemnym księżycem, coś tam otrzymali i wiedzą, jak się z tym skontaktować. Że faktycznie te parę statków odzyskali, coś z nich pozyskali i to powoli przez opatentowywanie różnych technologii puszczają do cywilizacji technicznej. Być może to wszystko się dzieje i być może to jest taka cicha gra tego rządu, który próbuje zawładnąć całą planetą, ale tak, żeby Stany Zjednoczone pozostały na wieki wieków tym dominantem. I nic nie jesteśmy w stanie w tej materii, gdyby tak było. Taka teoria spiskowa. Gdyby tak było, nie jesteśmy w stanie nic z tym poradzić, oprócz tego, że ktoś kiedyś może nawiąże kontakt mniej więcej taki jak Wolski nawiązał, tylko z tym, że bardziej daleko idący. Tutaj ciężko jest powiedzieć, w którą stronę to pójdzie i jaka może być odpowiedź społeczeństwa. Podejrzewam, że wszystko pójdzie stopniowo w zapomnienie. U nas jest tutaj nowum.
Kiedyś było UFO forum organizowane we Wrocławiu przez pana Zagórskiego. Było bardzo dużo ludzi uczestniczących jako obserwatorzy, ale też i tych, którzy opowiadali o swoich przeżyciach. To już skończyło się. I całe szczęście, że są debaty ufologiczne w Radiu Paranormalium. Można się dowiedzieć czegoś nowego, można dowiedzieć się czegoś nowego ze świata. Dziękuję bardzo.
[03:37:28] - Dziękujemy. Tak, rzeczywiście, my troszeczkę tutaj jako kraj zostaliśmy z tyłu. U nas ten temat UFO zarówno w mediach mainstreamowych, z wyjątkiem internetu, bo wiemy, że gdzieniegdzie pojawiają się fajne artykuły na temat UFO, o co staram się dbać też ze swojej strony. Ale w telewizji, w radiu od dawna nie ma nic takiego, co by dawało rzeczywiście jakieś ciekawe informacje na temat UFO. A nie mówiąc o polskiej kinematografii, bo tam już w ogóle ta tematyka nie jest podejmowana. Stąd nie wiem, Marku, może nasz apel do producentów „Klanu”, żeby wpleli jakiś ufologiczny wątek wreszcie do tego serialu, bo to jest serial, który porusza tematy ważne społecznie.
[03:38:26] - W tym filmie „Stacyjka” był wpleiony temat UFO.
[03:38:30] - A to nie pamiętam.
[03:38:32] - Czy ktoś ten film pamięta jeszcze? Straszna szmirana, ale nie nie jednak.
[03:38:39] - Aha. To musimy sobie odświeżyć. W każdym razie nasz apel do producentów „Klanu” i „Barw szczęścia”. Wsadźcie tam jakiś wątek ufologiczny. Niech porwie doktora Stockingera. Wtedy macie naszą reklamę. Tutaj widzę, że mój temat serialowy poruszył naszych słuchaczy, że tutaj postulują, żeby dodać do tego „M jak miłość”. Dołączam się do tej prośby.
[03:39:11] - „U jak UFO”.
[03:39:14] - Tak. Idąc dalej tym tropem dochodzimy do ostatniego pytania.
[03:39:19] - I tak oto doszliśmy do ostatniego pytania, które znajduje się na naszej liście, którą sobie wcześniej przygotowaliśmy. Ściśle tajna lista pytań debat ufologicznych online. Czy prawda o UFO zostanie kiedykolwiek ujawniona? Kto stoi temu projektowi na przeszkodzie? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie Arek Kocik. Arku?
[03:39:45] - Przede wszystkim jaka prawda? To jest tak złożone, nawet nie zjawisko, ale to jest temat tak złożony i tak szeroki, że ciężko mówić o jednoznacznej prawdzie, która mogłaby być ujawniona. Jeżeli rozumiemy to UFO jako obcą cywilizację mieszkającą na jakiejś planecie, która do nas przylatuje, to co tu dużo, nie ma specjalnie nic do ujawniania. Jeżeli jest i przylatuje, a jest widoczna, to jest i tyle. I kto miałby to ujawnić? Kongres Stanów Zjednoczonych wypowie się jednoznacznie? Prezydent Stanów Zjednoczonych? Tam bąkają coś niecoś, ale wątpię, żeby tak było kiedykolwiek, a głównie to po prostu chęć zdominowania na rynku nowych technologii. I tutaj cały przemysłMilitarno zbrojeniowy, naftowy. Cały ten kompleks będzie zawsze stał okoniem na przeszkodzie i nie pozwoli na coś takiego.
Nawet jeżeli mają takie informacje, jeżeli mają takie dane i takie kontakty, to tego z całą pewnością nie pozwolą na ujawnienie jakiemukolwiek prezydentowi, nawet jeżeli mieliby go zabić. To są gigantyczne pieniądze i gigantyczne programy o bardzo długim czasie realizacji. To jest cała przyszłość. Popatrzmy nawet na latające skrzydło Hortena. One po przetransportowaniu do Stanów Zjednoczonych z Niemiec zostały wręcz nawet zakopane. W latach 60. próbowano zrobić latające skrzydło bombowca. Nawet dwa egzemplarze powstały z napędem tradycyjnym. I zamiechano tej produkcji na długie lata, aż sobie później przypomniano i w tej chwili mamy to, co mamy. Nie wiadomo nawet, kiedy zacznie to latać.
To pokazuje to, że nawet jeżeli posiadają taką wiedzę, taką technologię, która jest z odzysku, ewentualnie z jakichś rozbitych statków niewiadomego pochodzenia, ale nieziemskich, nie naszej technologii, to na pewno tego nie ujawnią. Dziękuję.
[03:42:41] - Krysie?
[03:42:43] - Myślę, że temat UFO i zagrożenia ze strony UFO będzie miał swój renesans, bo jeżeli założyć, że sprawdzi się przepowiednia von Brauna, o której kilka razy już rozmawialiśmy, to temat UFO wróci i to ze zdwojoną siłą, że będzie przygotowana jakaś inwazja prawdziwa czy fałszywa. Temat znowu stanie się gorący i będzie obserwowany przez ludzi dookoła. Będzie to główny temat obserwacji, tak jak lada chwila głównym tematem staną się asteroidy, czego mieliśmy już pierwsze zwiastuny, że one przelatują dookoła Ziemi, że któraś z nich może huknąć i będzie z nami to samo, co z dinozaurami, jeżeli my nie zareagujemy, nie stworzymy jakiegoś systemu obronnego, mimo że od kilkuset tysięcy lat nic porządnego nie przewaliło w Ziemię nagle, dlaczego miałoby przewalić w ciągu następnych 10, 15 lat? Sytuacja czyżby zmieniła się tak diametralnie? Nie. Widocznie komuś na tym bardzo zależy i odpowiada mu to i dlatego promuje tego typu idee. Dlatego dzięki temu coś uzyska. Zobaczymy co. Ci wyszkoleni wszyscy teoretycy konspiracji będą mieli dużo do powiedzenia. A tym ostatecznym ma być właśnie zagrożenie ze strony UFO, ze strony obcych, jakaś inwazja, gdzie Ziemia musi się zjednoczyć, co ma się skończyć tym, co nazywamy globalizmem.
Podobno do tego zmierzamy. Nie jestem do końca tego taki pewien, mała dygresja, bo zastanawiałem się nad sensem istnienia globalizmu, ponieważ wszyscy mówią, że będziemy jednym organizmem rządzonym przez jedną elitę. Tyle że wydaje się być to działanie nierozsądne, bardzo niebezpieczne, dlatego że jeden dobrze skonstruowany organizm działa wspaniale w momencie, kiedy nic się nie dzieje. Kiedy na przykład coś się wydarza w którymś punkcie tego organizmu, to wszystko się sypie jak domek z kart. Historia, do której tak często się zwracam i szukam przykładów gdzieś w przeszłości, znów podpowiada pewien taki przykład. A jest to upadek tej całej olbrzymiej cywilizacji brązu, która funkcjonowała doskonale. Stworzyła przepiękną cywilizację, wspaniałe technologie. Wszystko ze sobą współpracowało i funkcjonowało. Można powiedzieć od Indii aż po Saharę. Tamtejsza cywilizacja była globalna, wszystko było ze sobą w jakiś sposób połączone.
I wystarczył właśnie ten jeden atak tych dzikich ludzi morza, Ludzi morza tak ich nazywali, na Egipt, który co prawda Egipt odparł, ale odparł tak olbrzymim kosztem, że cywilizacja egipska niestety padła na kolana, a wraz z nią cała reszta. Minojska, mezopotamska i wszystkie inne po kolei. I był to właśnie świat globalny. Tak że wydaje mi się, że globalizm być może wcale nie jest takim celem, do którego możni tego świata zmierzają. Bo skoro są tak cwani, że potrafią nas w taki sposób skołować i oszukać, to chyba zdają sobie sprawę, że stworzenie takich połączeń ze sobą może doprowadzić do zguby tego, co stworzą szybciej niż myślą. Nie stworzą czegoś na wieki. Tak że nie wiem, do czego zmierzamy, na czym polega ta cała gra i jaka jest w niej stawka. Ale zobaczymy, co dalej się wydarzy. Natomiast wracając do tematu UFO. Czy nastąpi ujawnienie?
Będzie chyba tak samo, jak było do tej pory, że ujawnienie bądź zapowiedź tego ujawnienia, bądź jakaś interpretacja będzie tylko wtedy, jeżeli komuś będzie odpowiadała, ktoś na tym właśnie skorzysta. Jeżeli nikt na tym nie skorzysta, żadnego ujawnienia nie będzie i będzie tak jak jest teraz, że temat UFO został wyciszony, ponieważ na razie jest bezużyteczny, więc odkłada się go na bok, na lepsze czasy albo na czasy, które się planuje, że będą.... że nastąpią. To, co mówiłem o ufologii, o tym, że spada zainteresowanie, wcale nie oznacza śmierci tematyki UFO. Nie, ona jest tylko na chwilę odłożona nawet nie do lamusa, tylko na półkę obok i czeka na swój własny czas, bo on oczywiście powróci. Z pewnością powróci, bo wszystko ma swój czas i swoją kolejność. Dlatego wspomniałem o tej przepowiedni von Brauna, która zakłada, że znowu będziemy mieli z UFO do czynienia, ale tym razem będzie to działało w sposób absolutnie kontrolowany w sensie naszych władców, którzy przedstawią tę historię nam w taki sposób, że nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko w nią uwierzyć i się podporządkować. Dziękuję bardzo.
[03:47:38] - Na naszym czacie Kosmitek zadał pytanie o to, czy jeżeli prawda o UFO zostanie ujawniona, to czy entuzjaści i badacze w nią uwierzą? I to jest chyba najmądrzejsze pytanie, jakie dzisiaj padło. Dlatego, że odpowiedź brzmi: nie. I ono pokazuje ten ogromny rozdźwięk między tym, jak kształtowano wyobrażenie o UFO, a prawdą o UFO, która jest zupełnie inna, o czym cały czas mówię. Ludzie nie uwierzą, nie są gotowi. Nie tylko ja o tym dzisiaj mówię. Nie są gotowi na realność zjawiska UFO. Są natomiast bardzo otwarci na wszelkie hipotezy łatwe i lekkostrawne do przyswojenia. Stąd zmierzch ufologii. Natomiast nie koniec zainteresowania obcymi, dlatego że większość ludzi zorientowała się, że UFO nie można dogonić, ale tajemnica trwa.
Stąd też taki kocioł, taki ogromny pad, w którym ta tematyka się znalazła. Ale z drugiej strony jest nadzieja na to, że powoli będziemy wychodzić z tej sytuacji. Dlatego, że istnieje grupka osób, którym to nie wystarcza. I tam, gdzie pada to ziarenko wiedzy i ziarenko wątpliwości, pojawiają się ludzie, którzy zadają pytania i to zawsze procentuje. Także cieszę się, że z nami są dzisiaj wszyscy ci, którzy chcą poznać prawdę o UFO głębszą niż to, co jest podawane zazwyczaj. Bo to, co jest podawane zazwyczaj, zostało, moim przynajmniej skromnym zdaniem, wymyślone dawno temu i puszczone w obieg. Tak jak Polska jest krajem wykreślonym z mapy przez Stalina, krajem, którego granice nakreślił Stalin, tak osoby powielające te mity, te wyobrażenia o UFO, które cały czas funkcjonują, powielają coś, co powstało w tym samym okresie po wojnie w roku 1946, 1947, 1948 i później, przynajmniej do 1950 któregoś. To są jeszcze relikty zimnej wojny i to są duchy, które straszą gdzieś na tym polu ufologicznym. Ale z drugiej strony mamy taką sytuację, kiedy ludzie są zmęczeni już troszkę tym brakiem odpowiedzi i żądają tych odpowiedzi. I to jest trochę problematyczne, bo tak naprawdę nie przybliża nas w ogóle do rozwiązania tej zagadki.
Natomiast cały projekt Disclosure moim zdaniem jest taką wielką pogonią może nie za sensacją, ale za jakimiś naszymi niewykorzystanymi możliwościami i straconymi marzeniami i iluzjami. Dlatego, że mamy cały czas nadzieję, że ta strona, ta siła, która stoi za zjawiskiem UFO, to są obcy, którzy się nie chcą nam pokazać. A może być tak naprawdę zupełnie inaczej. I w rzeczywistości wiedza, którą posiadają światowe mocarstwa na temat UFO, może się nie różnić od tej wiedzy, którą szerzymy na antenie Radia Paranormalium. Stąd cały problem. Dlatego przede wszystkim jakie przesłanie wynika z dzisiejszej audycji? To chyba nie ufać wszystkiemu, co się słyszy. Do tego się dochodzi często samemu. Natomiast ten, kto projektował obecny mit UFO, ten obecny w popkulturze szerzony przez Hollywood, ten, który wybył z Ameryki, był geniuszem. Był socjotechnicznym geniuszem.
On znał doskonale społeczeństwo, wiedział, czego ono pragnie, jakie podniety nim rządzą i wymyślił coś, co się wpasowuje w te najprymitywniejsze instynkty ludzi. Ale kiedy przyjrzymy się temu od drugiej strony, to zobaczymy, że jest zupełnie inaczej. To zjawisko cały czas działa, ma nas w nosie, czymkolwiek jest i skądkolwiek pochodzi. Także kolejny raz zaapeluję o to, żeby myśleć, żeby zgłębiać to wszystko samemu.Nie wierzyć wszystkiemu, co się wyczyta w internecie, przede wszystkim na tych durnych blogach. Niestety wątpię, że ta odpowiedź zostanie udzielona, że w ogóle cel projektu Disclosure nastąpi, dlatego, że to jest utopia. To jest pogoń za czymś, co może nawet nigdy nie istniało i ta odpowiedź jest ukryta zupełnie gdzie indziej. Odpowiedź, której wszyscy pragną, może w ogóle nie istnieć, mogła zostać wymyślona. Być może jest to ogromny eksperyment, a prawda leży gdzie indziej i nie jest tak łatwa w ocenie. Leży może po drugiej stronie od tego głównego nurtu ufologicznego. Także nie trzeba przyjmować wszystkiego po wyglądzie w kwestiach ufologicznych i nie dać się porwać temu spiskowemu nurtowi, bo nam wszystkim chodzi o prawdę na temat tego zjawiska i jaka ona by nie była, na pewno gdzieś jest, tylko że stara się ją przykryć różnego rodzaju chwytliwymi hasełkami.
Na pewno wiele osób się dzisiejszą debatą rozczarowało, bo pewnie myślało, że powiemy, że ktoś ukrywa prawdę o Roswell i tak dalej. Tak naprawdę za wszystkim drzemie jeszcze drugie dno. Może bardziej sensacyjne, może mniej sensacyjne, ale na pewno lepiej mówić prawdę niż cały czas mydlić sobie oczy teoriami, które nie mają podstaw. Dziękuję panowie za dzisiaj. Gadaliśmy przez ponad cztery godziny. To dużo. Zapraszam za tydzień, kiedy będziemy roztrząsać wreszcie temat „Gwiezdnych wojen” i to w sensie filmowym, jak i bardziej teoretycznym. Mam nadzieję, że dołączy do nas jeszcze Marek Żelkowski. Za tydzień prawdopodobnie spotkamy się troszeczkę później, o godzinie 20:00, ale to jeszcze wszystko będzie opracowywane i podawane na Facebooku Radia Paranormalium. Dziękujemy za wszystkie relacje, które otrzymujemy.
Otrzymaliśmy od pana Bogdana coś bardzo ciekawego. Być może kiedyś zrobimy taką audycję, w której udostępnimy wszystkie te relacje, które otrzymaliśmy dzięki debatom ufologicznym. Na pewno będzie to coś ciekawego i wartościowego.
[03:56:02] - Oczywiście zachęcamy świadków i na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[03:56:09] - Oczywiście. Panowie, dziękuję jeszcze raz i zapraszam za tydzień. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i dobrej nocy życzę.
[03:56:21] - Pozdrawiamy również. Dziękujemy, Piotrze. To był Piotr Cielebiaś z portalu INFRA i czasopisma „Nieznany Świat”. W debacie udział dzisiaj wzięli obecni jeszcze na Skypie Chris Miekina, nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy. Dzięki jeszcze raz, Chrisie.
[03:56:38] - Ja również niestrudzenie dziękuję i do zobaczenia w następnych debatach. Do usłyszenia oczywiście.
[03:56:43] - Równie niestrudzony Arek Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dzięki raz jeszcze, Arku.
[03:56:49] - Dziękuję również. Wszystkim miłych snów. Do usłyszenia następnym razem.
[03:56:54] - W debacie wzięli również udział nieobecni już Damian Trela, badacz ufologii z Legnicy oraz pisarz i publicysta, współpracownik „Nieznanego Świata” Marek Żelkowski. Debatę od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.