[00:11] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną audycję o tematyce ufologicznej. Dziś będziemy podsumowywać na żywo działalność zmarłego niedawno Edgara Mitchella. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a jest z nami współzałożyciel portalu Infra i współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Witaj Piotrze.
[00:37] - Fajna debata się właśnie odbyła, chociaż trudno to nazwać debatą. To był wywiad z Emmą Popik. Bardzo trudny wywiad, ale i bardzo ciekawy.
[00:47] - I też bardzo kontrowersyjny, bo sądząc po reakcjach słuchaczy, wywołał wręcz skrajne emocje. Jednym się wywiad bardzo podobał, inni trochę są zdziwieni tym, że zaprosiliśmy do radia kogoś o dosyć odmiennych poglądach od tych, które przekazywaliśmy do tej pory w debatach ufologicznych.
[01:05] - Trzeba powiedzieć o tym, że pani Emma nie neguje tego zjawiska, natomiast ma bardzo odmienny od ogólnego pogląd na temat jego źródeł i troszeczkę splata się on z różnymi innymi aspektami, o których nie zawsze łatwo mówić. Stąd też ta pewna konfuzja odnośnie tego, co pani Popik powiedziała. Ale na pewno wywiad się spodobał też z tego względu, że miała dużo do powiedzenia. Poza tym ten arcy sympatyczny sposób, w jaki to robi, nie pozwala jej nie słuchać. Ale wiele osób zauważyło na pewno ten bardzo dobrze widoczny element osobistych doznań, które temu towarzyszyły. Myślę, że to był dobry trop. To jest coś, czego wielu badaczy UFO nie jest w stanie uniknąć, bo to nie jest tajemnicą, że to zjawisko to też obosieczny miecz, że ten, który to bada, z drugiej strony czasami zostaje dotknięty przez tą siłę. Znam mnóstwo historii, także z Polski. Mogliby się państwo zdziwić zarówno pozytywnemu, jak i negatywnemu wpływowi, jaki ufologia miała na przykład na pewnych badaczy. Może nie będę wymieniał żyjących, ale chyba Bolnar i Bzowski byli takimi sztandarowymi przykładami, jak samo działanie na tym polu, jak oddziaływanie z tą tajemnicą może człowieka zmienić, bo tych przykładów jest mnóstwo.
To są sprawy dość delikatne i prywatne. To, w jaki sposób to zjawisko odpowiada człowiekowi, badaczowi. Oczywiście można powiedzieć, że ktoś schodzi z linii badacza i zagłębia się w pewne kwestie, które są bardzo subiektywne. Ale to jednak jest fakt. Jest to zjawisko, którego się nie da mierzyć naszą miarą. I to jest główny problem, dlatego że jak nie raz podkreślałem, ono bardzo dobrze zna człowieka i bardzo dobrze wie, jak wpływać na człowieka. Możliwe, że tak jak w tym tygodniu miałem wywiad z Jeremym Vennim, człowiekiem bardzo zainteresowanym tymi alternatywnymi hipotezami. On przywołał tam hipotezę tak zwanego trickstera. Hipotezę, która mówi, że ten element zwodniczy jest zbyt częsty w tych spotkaniach z UFO. Stąd trzeba na to zwracać uwagę.
Zresztą w badaniu UFO trzeba zwracać uwagę na wszystko. Nie tylko na kształt pojazdów czy takie cechy rzucające się w oczy na pierwszy rzut oka, ale też na te rzeczy, które są czasem ukryte albo takie, które wydają się nam zbyt absurdalne. Także ten wywiad jest niezwykle ciekawy i godny uwagi. Z drugiej strony odpowiadając tym, którzy twierdzą, że zapraszamy kogoś, kto się z nami w wielu punktach może nie zgadzać, ale to też nie może być tak, żebyśmy sobie tworzyli jakieś kółko.Wzajemnej adoracji. Oczywiście wszystko musi być w ramach argumentów używanych w sposób przemyślany i rozważny. To nie tak, że dopuszczamy do dyskusji każdego. Co mnie czasami irytuje, bardzo często spotykamy się z takimi pytaniami, Marku: „Czy to UFO jest, czy nie jest w końcu?” albo „Co to jest to UFO?”. My poświęciliśmy na to około 130 godzin.
[04:39] - Niedługo stuknie 130.
[04:41] - Właśnie. Udało się trochę przegadać, udało się przegadać niedużą część. Samo to wskazuje, że ten problem nie jest taki łatwy, jak się wielu wydaje. Co mnie też czasami po prostu wkurza, to ta straszna naiwność wielu osób, które poruszają się po bardzo cienkiej linii jakiegoś new age'u i twierdzą, że wszystko, z czym mamy do czynienia, jest dobre z tej strony zjawiska UFO. Sami widzimy, że nie jest dobre, a przynajmniej nie jest łatwe w ocenie.
[05:16] - Może nie tylko naiwność, ale też taka powierzchowność.
[05:21] - Tak, masz rację, że to jest tylko powierzchowność, a tak naprawdę nie wiemy, co się kryje z drugiej strony tego zjawiska. Ono tak naprawdę swoje korzenie ma gdzieś w naturze naszej rzeczywistości. Ja to tak przynajmniej teraz odbieram. I ono jest powiązane tylko w niedużej części z jakimiś wizytacjami nie z tego świata, nie z tej planety. Ale wydaje mi się, że większa jego część leży gdzieś w spektrum zjawisk parapsychicznych i wkraczamy w nową erę. Może nam uda się kiedyś zaprosić doktor Adamską-Rutkowską, która napisała już dwie książki o innych rzeczywistościach, ale widzianych z punktu widzenia nauki. Dlatego jest to tak ważne. Podejrzewam, że gdzieś w tym, o czym ona mówi, w tych niezwykle ciekawych koncepcjach i sprawach, bo to jest kobieta o niezwykle otwartym umyśle, znajduje się miejsce na zjawisko UFO.
[06:10] - A jeżeli ktoś jeszcze nie zna pani doktor Danuty Adamskiej-Rutkowskiej, to zachęcamy do zajrzenia do archiwum audycji Radia Paranormalium bądź na konto czasopisma „Nieznany Świat” na YouTube, bo tam znajdziecie zapis czy też relację ze spotkania z panią doktor, które odbyło się kilka miesięcy temu w księgarni Galerii Niestonego Świata w Warszawie. Zanim przejdziemy do tematu głównego, czyli do Edgara Mitchella, przypomnę, że audycja jest realizowana w całości na żywo, podobnie jak debaty ufologiczne. Chociaż dzisiaj debata już jest za nami, można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, który od niedawna jest otwarty dla wszystkich użytkowników, również dla niezarejestrowanych. Można czatować, można przekazywać komentarze na www.paranormalium.pl. Można także pisać komentarze i wysyłać wiadomości na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, a także na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Cały czas oczywiście jest też dostępny nasz e-mail: radio@paranormalium.pl. Piotrze, Edgar Mitchell zmarł niedawno.
Zasłynął wśród ufologów swoimi poglądami na temat zjawiska UFO, ale szerokim masom dał się poznać głównie jako astronauta. Na koncie miał wiele związanych z tym sukcesów. Czy możesz coś o nim opowiedzieć, przybliżyć naszym słuchaczom jego sylwetkę?
[07:56] - Edgar Mitchell rzeczywiście zmarł 4 lutego tego roku i była to postać, o której mówiliśmy w debatach ufologicznych nie raz, chociaż też nie zawsze w takim wymiarze, jak bywa ta postać i w jaki sposób odnoszą się do niej na przykład mainstreamowe media. Bo tam, gdzie pojawiał się Mitchell w mediach, zawsze się pojawiał temat sensacyjny, sensacyjnych treści, jakie miał do przekazania. Był to człowiek bardzo poważny. Dlatego też z wielkim żalem, na pewno też z żalem, bo trudno pomyśleć w ogóle, że ktoś będzie mógł w stanie zastąpić ktoś tej rangi. Ale z wielkim smutkiem powitałem tą wiadomość, choć był to człowiek starszy i schorowany, nieuczestniczący już w tym zakresie w swojej działalności, co dawniej. Ale Mitchell był postacią, jak każdy astronauta, wybitną. Byle kogo nie wysyła się w kosmos. Urodził się jako syn rancherów, urodził się w Teksasie, potem przeprowadził się z rodziną do miasta Artesia w Nowym Meksyku w czasach Wielkiego Kryzysu. Artesia leży koło Roswell i tak naprawdę, jak piszą niektóre jego biografie, Mitchell codziennie w drodze do domu, do szkoły mijał instytut. Mijał miejsce, gdzie pracowano nad najnowszymi rozwiązaniami techniki rakietowej i stąd może wzięło się jego zainteresowanie sprawą Roswell.
Trudno mi powiedzieć, w jakim stopniu on wiedział w tym czasie o słynnej katastrofie, bo miał wtedy kilkanaście lat, kiedy to się zdarzyło. Swoją karierę zaczął jako ekonomista, potem jako pilot w Marynarce Wojennej. Wstąpił do marynarki bodajże w roku 1954, z tego, co dobrze pamiętam. Kształcił się dalej, czego efektem był doktorat z aeronautyki i astronautyki na prestiżowym Massachusetts Institute of Technology. Służył też w bazie na Okinawie, walczył w wojnie koreańskiej, służył na lotniskowcach, był pilotem oblatywaczem.Także ta jego kariera była naprawdę bogata, czego ukoronowaniem był też Prezydencki Medal Wolności, który otrzymał jeszcze przed lotem w kosmos. W '66 roku dołączył do korpusu astronautów i zakwalifikował się na lot Apollo 14 w ramach misji Apollo 14 jako pilot modułu księżycowego Antares. Czym zasłynął? Słynnym spacerem po Księżycu. Bardzo długim, rekordowo długim był to spacer w oddaleniu od lądownika razem z jego partnerem Alanem Shepardem. Ale najsłynniejsze było chyba to, czego doświadczył Mitchell w czasie powrotu na Ziemię.
I to było rzeczywiście szokujące, bo on twierdził, że w pewnym momencie doznał olśnienia, prawda? Że poleciał w kosmos jako człowiek o otwartym umyśle, a wrócił jako człowiek zupełnie odmieniony, bo twierdził, że kiedy misja dobiegała końca, kiedy byli w drodze na Ziemię, to on miał coś w rodzaju doświadczenia olśnienia lub hinduistycznego samadhi. Bardzo różnie to nazywał. Epifanią też tak o tym mówił i kiedy wrócił na Ziemię, postanowił się temu poświęcić. Dlatego w '72 roku już z NASA odszedł z tytułem doktorskim. Zajął się czymś zupełnie innym. I ta jego kariera rzeczywiście przebiegała bardzo dziwacznie, bo z jednej strony był to człowiek o ogromnym dorobku w wojsku i potem w NASA, a potem ogromny przeskok w kierunku badania jakichś zjawisk niezwykłych, bo on początkowo zajmował się właśnie badaniami nad świadomością, nad zjawiskami tego typu.
[12:08] - A co Edgar Mitchell miał wspólnego z wydarzeniami w Roswell?
[12:13] - Właśnie jako tako wspólnego miał niewiele. To znaczy nie brał w tym żadnego udziału. Był już w miarę dużym chłopakiem, kiedy się to wydarzyło. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy on jako dziecko coś o tym słyszał. Na pewno w jakiś sposób o tym słyszał. O tym słynnym memorandum wydanym przez bazę w Roswell. Tutaj widzę, że pojawiają się pierwsze komentarze. Ja zachęcam w ogóle dzisiaj, bo dzisiaj mamy trochę eksperymentalny program, żeby wszyscy ci, którzy mają coś do powiedzenia albo którzy chcą się podzielić jakąś swoją obserwacją, żeby do nas dzwonili, żeby wypowiadali swoje wnioski, bo dzisiaj, przynajmniej przez jeszcze paręnaście minut, nie ma takiej presji jak w debatach ufologicznych i możemy posłuchać tego, co macie nam do powiedzenia. Także zachęcam do kontaktu. Zachęcam też do kontaktu przez inne formy tutaj, o których mówił Marek.
Także jeżeli ktoś chce nam przekazać swoją obserwację albo uwagę, to czekamy jeszcze przez jakieś 20, 15 minut. Zachęcam. Wracając do Mitchella. Słynna sprawa Roswell. Chyba każdy o tym słyszał. Ostatnio nawet pojawiła się taka dość kuriozalna historia. Marku, muszę o tym wspomnieć. Roswell w Familiadzie. Słyszałeś o tym?
[13:33] - Tak, słyszałem i widziałem.
[13:35] - No właśnie. I nagle tutaj zobaczyłem u wielu osób, że ktoś tam udostępnia na Facebooku informację o tym, że jakiś koleś, jakiś pan w Familiadzie mówił o UFO.
[13:47] - Pozdrawiamy tego pana.
[13:48] - Pozdrawiamy go. Tak. Możliwe, że nas słucha. W każdym razie, co mnie zdziwiło, to nie to, że mówił, bo to już jest inna sprawa, ale jeżeli jakiś portal internetowy, bo to było bodajże Na Temat, pisze o tym, że w Familiadzie ktoś mówił o UFO, to wydaje mi się, że nie jesteśmy do końca zdrowym krajem, bo to było przynajmniej tak, jakby ktoś zobaczył żyrafę w Suwałkach, coś takiego. Wydaje mi się to trochę dziwne, ale w ogóle fakt, to jak podchodzi do zjawiska UFO, jak podchodzą tak zwane mainstreamowe media, no jest trochę dziwne i zrobiło się bardzo dziwne, bo o wszystkim można w Polsce przeczytać, szczególnie w Fakcie na przykład, ale o UFO i to od takiej poważnej strony już nie. Owszem, był jeden wyjątek. W Polityce pojawił się materiał taki średni, bardzo średni, w którym był wzmiankowany między innymi Arek Miazga i Przemek Więcławski. No i to wszystko. Nie mówię już o polskiej telewizji. No i nagle temat UFO przebija się w Familiadzie i wszyscy robią z tego jakąś aferę.
Moim zdaniem jest to absurdalne i kuriozalne.
[14:57] - Ale wiesz, może z tego się rozwinie jakaś ogólnonarodowa dyskusja o niezidentyfikowanych obiektach latających.
[15:05] - Tak, ale jak porównamy to na przykład, co mówił Mitchell z tym, że Karol Strasburger porusza ten temat, no to my jesteśmy jakimś totalnym pierdziszewem tutaj. No nie wiem, trudno mi o tym mówić. Odniosłem wrażenie czytając ten post, czytając ten materiał na temat, że my się zajmujemy czymś absolutnie głupim. I ci słuchacze, którzy ściągają nasze audycje, to też jacyś tam freaki, jakiś ostatni sort ludzi. To było wybitnie dziwne. Ale wracając do Mitchella. On jeżeli chodzi o Roswell, to miał jeszcze jedno ciekawe wejście. On twierdził, że to była prawda. Ta cała katastrofa była prawdą.Powoływał się tutaj na pewne spotkanie, które miał w Pentagonie, bo w zasadzie wszystko, co mówił Mitchell o UFO, opierało się o to, czego on się dowiedział od swoich znajomych z NASA, z Pentagonu, z Sił Powietrznych Amerykańskich. On twierdził, że udał się do jakiegoś anonimowego informatora z Pentagonu, przedstawiając mu sprawę Roswell i tam się dowiedział, że to wszystko miało miejsce i że doszło do tego zdarzenia i przejęto ten obiekt razem z jakimiś materiałami technicznymi.
Także ja mam troszeczkę mieszane uczucia do niektórych rewelacji, o których mówił Mitchell, dlatego że w świecie ufologii jest tak, że tam, gdzie pojawiają się jakieś wartościowe informacje, zawsze potem pojawia się kret. I tak jak w latach 80. mieliśmy napływ kogoś, kto został potem określany jako Mirage Menów, czyli tych cudownych ludzi, którzy roztaczali niesamowite historie. To są takie osoby jak Bob Lazar na przykład czy jemu podobni. Ci wszyscy dziwni informatorzy, którzy mają zawsze coś do powiedzenia. I oni się pojawiają zawsze tam, kiedy się robi ciekawie, to zawsze się pojawia dziesięciu informatorów i każdy z nich ma do powiedzenia inną historię. Obraz zostaje totalnie rozmyty i podejrzewam, że w odniesieniu do Mitchella coś takiego mogło zostać zastosowane, że któryś z jego informatorów po prostu podsunął mu fałszywe informacje, by ten temat został zamglony i rozmyty. To tak jak mówiliśmy tydzień temu w sprawie Diatłowa, że wszystko było dobrze, wszystko mogło być prawdziwe i ciekawe. Natomiast ktoś albo czegoś nie dodał i mogła być to błaha czasem informacja, albo coś zostało pominięte, dlatego dzisiaj nie wiemy, jak ta sprawa wyglądała. I tak było z Mitchellem.
Odnośnie sprawy Roswell jestem bardzo sceptyczny i może dzisiaj nie jest to pora do tego, żeby o tym mówić, bo to jest naprawdę długa sprawa, ale my wiemy już na tyle, by powiedzieć, że w tej sprawie to, co się wybija najbardziej, to nawet nie jest sama katastrofa, tylko fakt, że ktoś tego używał do różnego rodzaju zabiegów, że tak powiem, socjotechnicznych nawet. Że to była taka karta przetargowa, że to jest takie słowo klucz, które otwiera wiele furtek. Jeżeli się mówi o Roswell, zawsze jest jakiś szum wokół tego. Także służby specjalne na pewno to wiedzą i one na pewno dbały o to, by ten mit urósł do tej formy, w jakiej się prezentuje obecnie. Stąd po prostu go nie kupuję osobiście i uważam, że Roswell najlepiej pokazuje, jak bardzo duża pula dezinformacji jest w tym temacie. Tutaj cały czas obserwuję komentarze. Tak, tutaj pojawiają się odniesienia do tej wypowiedzi w familiadzie. Ja naprawdę nie chciałbym, żeby to urosło do jakichś takich, bo według mnie to jest absurdalna sprawa, ale podałem to jako przykład. Także to tyle o Roswell i Mitchellu. Wydaje mi się, że akurat w sprawie katastrofy z '47 mógł zostać umyślnie wprowadzony w błąd i użyty do tego samego celu, do jakiego użyty został Stanton Friedman.
Umocnienia w społeczeństwie amerykańskim mitu i w zasadzie użyto do tego także serialu „Z archiwum X” na przykład, że wszystko się kręci wokół jakiegoś Roswell, a tak naprawdę nikt nie zwracał uwagi na to, co było gdzie indziej. I to chyba jest najważniejsza uwaga, że te wszystkie opowiastki o kosmitach i metalach, które dały się wygniatać i wyżymać w ręce, są fajne i ściągają uwagę, natomiast odwracają uwagę od tego, co naprawdę ważne moim zdaniem.
[19:50] - A jaki był pogląd Edgara Mitchella ogólnie na zjawisko UFO?
[19:55] - Ogólnie był taki, że Mitchell uważał, że jest to zjawisko prawdziwe. Tylko oczywiście UFO to jest bardzo pojemny temat. Chodziło o tak zwane prawdziwe UFO, czyli te obiekty, które nie dadzą się jednoznacznie sklasyfikować, są prawdziwe, są może nawet materialne i nie znamy ich pochodzenia. I on twierdził, że jakaś część z tych obiektów, bo często też, jak państwo wiecie, wiele osób uważa, że do UFO w zasadzie można przyłączyć wszystko. Że UFO to zarówno latający beret gdzieś tam pod sklepem jakiegoś pijaka albo dron, albo statek pozaziemski. Natomiast Mitchell tutaj odnosił się do tego, co nas wszystkich interesuje. Do tych obiektów, co do których nie istnieją żadne wątpliwości i nie ma o czym dyskutować. Wiadomo, że coś się stało i takich incydentów jest sporo i to nas wszystkich interesuje najbardziej. I że niektóre z tych obiektów, jego zdaniem, mogą być pochodzenia pozaziemskiego. Moje zdanie jest podobne, tylko że ja dość zawężam ten procent ilości pozaziemskich pojazdów, ale idąc dalej.
On twierdził, że te istoty, które tym kierują, są na Ziemi od dawna albo od bardzo dawna. Co dalej? Ten pogląd był momentami niespójny. On na przykład twierdził swego czasu, że te istoty w jakiś sposób angażowały się w działania zimnowojenne i tak dalej. Potem się z tych słów wycofał, bo się okazało, że zostały zmanipulowane bodajże przez „Mirror” czy którąś tam gazetę. Co dalej? Jego zdaniem, co chyba najważniejsze, prawda o tym jest ukrywana z bardzo wyraźnych powodów. I to jest chyba najciekawsze, co Mitchell miał do powiedzenia o UFO, bo on mówił wprost, że prawda o tym zjawisku jest ukrywana z bardzo konkretnych przyczyn. To może zabrzmi trochę spiskowo.Ale on twierdził, że istnieją grupy na Ziemi, tylko że nie da się powiedzieć, jakie to są grupy. Czy z ramienia wojska, czy z ramienia rządu, bo jest to ściśle tajne, przynajmniej w Ameryce, które sprawują nad zjawiskiem UFO ścisły nadzór.
Nie dość, że sprawują ścisły nadzór, to jeszcze znają jego tajemnice i prawdopodobnie są w stanie wykorzystywać zdobytą wiedzę do własnych celów. On nawet posunął się w swojej książce „The Way of the Explorer” do takiego stwierdzenia, że istnieje pewna grupa bardzo wpływowych osób, bogatych osób, najbogatszych osób, które dbają o to, żeby prawda o UFO nie wyszła na jaw, dlatego że one są beneficjentami wiedzy, która z tego kontaktu wypływa. Można się było domyślić, o co mu chodzi, że chodzi mu o taką sytuację, że istnieje jakaś grupa wpływowych ludzi, która jest w posiadaniu jakiejś formy techniki wyprzedzającej naszą i jakichś artefaktów pochodzenia obcego i kopiuje te artefakty i za jakiś czas wprowadzi je w życie, zarabiając na tym olbrzymie pieniądze. Mitchell też dodawał, że te osoby, o których mówimy, są zainteresowane prawdopodobnie tym, żeby uciec z Ziemi, wykorzystując te zdobyte technologie. Na ile są to jego własne przemyślenia, a na ile informacje, które zdobył od swoich informatorów, nie jestem w stanie powiedzieć. Dlatego że tak jak mówiłem, on czerpał swoją wiedzę od osób, które były rzekomo zaangażowane, były na różnych szczeblach decyzyjnych, miały dostęp do różnych informacji, ale czasami też twierdziły wręcz, że UFO to jest taki temat, jest tak tajny, że nawet będąc na wysokim szczeblu możemy mieć dostęp. Te osoby na wysokich szczeblach mogą mieć na przykład dostęp do informacji o obserwacjach, ale nie mają już dostępu do wiadomości o naturze tego zjawiska. Natomiast on był przekonany, że istnieją kręgi, które wiedzą, co to jest, ale na tych szczeblach niższych ta wiedza już ogranicza się do analizy przypadków na przykład, czy do kwestii narodowego bezpieczeństwa, ale prawdopodobnie ktoś interesuje się tym jeszcze głębiej.
[24:11] - A czym był telepatyczny eksperyment w kosmosie, w którym Mitchell, z tego, co kojarzę, miał brać udział?
[24:17] - To też była ciekawa sprawa. W czasie misji Apollo 14 skontaktowało się z Mitchellem dwóch parapsychologów i namówili go do eksperymentu telepatycznego, w ramach którego Mitchell miał z orbity nadać przekaz do odbiorców na Ziemi. Było to ciekawe. On sobie losowo wybierał zestaw cyfr czy zestaw liczb. Przesyłał go na Ziemię. Nastąpił mały problem z synchronizacją, bo były to przekazy zsynchronizowane. Eksperyment miał miejsce. Potwierdził to Buzz Aldrin, chociaż on oczywiście nie brał udziału w tej misji, ale wiele osób w NASA o tym słyszało. NASA ponoć się nie wtrącała początkowo do tych jego zainteresowań zjawiskami niezwykłymi, które się sfinalizowały w założeniu Instytutu Nauk Noetycznych. Potem drogi, że tak powiem, ideologiczne Mitchella i NASA się rozeszły, bo kiedy on zaczynał mówić o UFO, to oni się ścisłe już odcinali od niego.
Także jest to naprawdę bardzo ciekawe. Z jednej strony mamy eksperyment z telepatią, z drugiej strony w czasie tej samej misji mamy to słynne doświadczenie z olśnieniem, o którym wspominał. Także rzeczywiście jest to bardzo ciekawy etap w badaniach kosmosu.
[25:40] - W audycji „W debacie ufologicznej”, którą wyemitowaliśmy na naszej antenie przed obecną audycją, pani Emma Popik opowiadała między innymi o problemach, jakie napotyka nauka przy badaniu zjawiska UFO. A co o nadchodzącej zmianie paradygmatu naukowego mówił Edgar Mitchell?
[26:01] - To już troszeczkę odchodziło od tematyki ufologicznej. On twierdził, że nadchodzi taka epoka w dziejach nauki, wypowiadam jego opinię, kiedy nauka będzie musiała wziąć pod uwagę coś, co dzisiaj leży w sferze tak zwanego ducha. Stąd Instytut Nauk Noetycznych, czyli instytut nauk, których nie da się badać przy pomocy poznania naukowego, a jedynie przy pomocy na przykład poznania duchowego czy intuicyjnego. On doszedł do takiego wniosku, że być może dzisiaj fizyka z pogranicza czy też fizyka przyszłości wskazuje nam drogę do tych pokładów rzeczywistości, które są ukryte przed naszym pojmowaniem, ale nie są ukryte przed naszą świadomością. To znaczy my mamy ściśle określony zakres pojmowania, ale przy odpowiednim treningu naszej świadomości czy percepcji jesteśmy w stanie wchodzić w inne stany świadomości, gdzie dotykamy tych sfer bytu i tym się zajmuje od wieków ezoteryka, okultyzm, niekiedy wszelkie tradycje duchowe. Właśnie o tym mówią. Mitchell miał taką nadzieję, że ten paradygmat naukowy zmieni się, jeżeli już się nie zmienił.A moim zdaniem się zmienił i to mocno, co czasami mnie wręcz zniewala w rozmowach z tak zwanymi sceptykami lub zwolennikami nauki. Opowiem taką anegdotę. Kiedyś byłem w antykwariacie, który już nie istnieje w Częstochowie i mieli bardzo duży wybór książek. Często tam zaglądałem.
Przyszedłem po to, co zawsze. Był tam nowy pan, nowy udziałowiec, który kiedy usłyszał, że chcę coś o UFO, skoczył mi do gardła i mówi: „Proszę mi podać jeden naukowy dowód na istnienie UFO” i tak dalej. Kiedy zarzuciłem go swoimi argumentami, to otworzył japę i nic mi nie powiedział. To był starszy pan, który nie miał dostępu do najnowszych informacji i ten paradygmat z każdym dniem się od niego oddalał. Nie miał świadomości tego, że nauka z każdym dniem idzie do przodu, z każdym dniem jest dalej i to, o czym on się uczył w latach 70., już jest przestarzałe. Jesteśmy w takim punkcie, kiedy rzeczywiście to wszystko idzie bardzo szybko do przodu i może nadejść kiedyś taki dzień, o którym mówią futurolodzy, między innymi Kurcyl, że my sami nie będziemy w stanie nadążyć nie tylko za następującymi zmianami i odkryciami, ale za postępem techniki. To może być przełom zupełny dla naszej planety. Także wydaje mi się, że rzeczywiście strata Mitchella jest wielką stratą z jednego powodu: nie ma go kto zastąpić. Mamy mnóstwo badaczy, mamy mnóstwo działaczy, ale tak naprawdę, kiedy spojrzymy na to pole, szczególnie w Ameryce, która przoduje w tym, nie oszukujmy się, w której jest pełno bzdur, ale która też ma czasami coś ciekawego do powiedzenia. Na tym świeczniku zostały osoby, które z jednej strony są głośne, na przykład doktor Greer, ale które tak naprawdę nie mają nic więcej do powiedzenia niż roztrząsanie tego samego i tworzenie nowych teorii do starych rzeczy.
A Mitchell był tym, który starał się pójść krok dalej. Także nawet jeżeli czasami został wprowadzony w błąd umyślnie, to uczynił wielki krok naprzód nawet w społecznej świadomości, bo kto nam tam został teraz z osób wysoko postawionych, które mówią o tym otwarcie? John Podesta jedynie, który jest facetem konkretnym. Nie jest jak Greer, że chodzi mu o to, żeby sprzedać DVD, pokazując usniętą myszę. Także strata jest naprawdę duża. Możliwe, że w przyszłości ktoś z środowiska NASA rzeczywiście znowu wypłynie, ale możemy sami zresztą zobaczyć, że stało się to środowisko bardzo hermetyczne. Tych ludzi jest coraz mniej. I teraz pytanie, czy istnieje jakaś siła nacisku, która sprawia, że skutecznie się ich zniechęca do tego, żeby nie mówili o tym? Wydaje mi się, że tak jest. Zresztą możemy to zauważyć także w Polsce, że nagle, jakimś cudownym zbiegiem okoliczności po roku 2000 piloci polscy prawie nie mówią o zjawisku UFO.
Także trzeba to też wziąć pod uwagę. Coś jest na rzeczy, że się to ukrywa. Wiele osób ma błędne przekonanie. Naczytają się ludzie blogów czy dezinformacyjnych portali i te informacje są zmanipulowane. Trzeba to mieć na uwadze. Większość rzeczy, które państwo odnajdują w internecie, które się tyczy ufologii, to są rzeczy nieprawdziwe. Niestety. Trzeba posiadać dużą wiedzę, żeby móc odsiać to, co jest prawdziwe, od tego, co jest albo dezinformacją celową, albo po prostu dezinformacją robioną przez pożytecznych idiotów. Wiele osób ma takie przekonanie, że zbliża się punkt, w którym się czegoś dowiemy. Nie.
Zbliża się punkt, w którym to wszystko zostanie na nowo zapętlane i jesteśmy świadkami tego na żywo. Widzimy to na własne oczy, że osoby, które miały coś do powiedzenia, które mogły coś zrobić, odchodzą, a te, które mogą coś powiedzieć, cały czas kluczą, bo zdają sobie sprawę z tego, że ten temat jest głęboko zakutany. A jaka jest tego przyczyna? Wyjaśniam to w mojej książce „Prawdziwe UFO”, która teraz się poprawia i jak mnie zapewnia Wojtek Guzieliński, gdzieś tam niedługo wyjdzie. A moja koncepcja jest taka, że na najwyższych szczeblach oni też do końca nie wiedzą, czym jest to zjawisko i zdają sobie sprawę, że momentami jest troszeczkę niebezpieczne. Stąd cała ta panika i ukrywanie tego wszystkiego. I to tyle. Marku, wszystkim życzymy dzisiaj słodkich snów, prawda?
[32:09] - Tu jeszcze mam jedno pytanie, które nasunęło mi się na myśl, gdy opowiadałeś o Mitchelu. Czy Edgara Mitchella napotkały jakieś konsekwencje ze względu na jego działalność związaną z UFO?
[32:20] - Jako takie konsekwencje to nie. Natomiast miał proces z NASA całkiem niedawno o sprzedanie jakiegoś aparatu bodajże. Jego stosunki się popsuły w latach między innymi 90., kiedy zaczął mówić o UFO i wtedy oni się od niego odcięli i powiedzieli, że facet ma doznanie, facet ma doświadczenia i facet jest zasłużony, natomiast mówi coś tam i raczej to już nie leży w kwestii ich zainteresowań, bo NASA, jak wiemy, nie zajmuje się kosmitami. Wedle swojego statutu nie zajmuje się badaniem UFO. Kosmitami może się zajmuje, nie zajmuje się badaniem UFO.I tak to wyglądało. Natomiast nie spotkały go chyba takie dotkliwe konsekwencje, które chyba grozi się innym osobom, na przykład odebranie jakichś przywilejów, odebranie emerytury i tak dalej. Podejrzewam, że to jest część tej klauzuli, część umowy, którą oni dostają. Czyli jeżeli wyjawiasz informacje opatrzone klauzulą „ściśle tajne”, to automatycznie jesteś narażony na utratę przywilejów, utratę emerytury, ewentualnie jakieś wysokie kary. I wiele osób się tego boi i z tego powodu nie ujawnia tych informacji. Mitchell się nie bał, ale Mitchell zastosował też bardzo fajny trik.
Mitchell być może właśnie z tego powodu nie mówił o źródłach swoich informacji. On dobrze wiedział, skąd są te informacje, mógł o tym powiedzieć, ale on zrobił to w bardzo ciekawy, moim zdaniem, sposób. Nie ujawniając źródeł swojej informacji, nie narażał się na konsekwencje, a w znaczny sposób poszerzył świadomość społeczeństwa.
[34:05] - I na tym w sumie możemy chyba zakończyć tę dzisiejszą krótką audycję. Krótką, ale ciekawą, podsumowującą działalność zmarłego niedawno astronauty Edgara Mitchella. Z nami był Piotr Cielebiaś, współprowadzący nasze debaty ufologiczne, współzałożyciel portalu Infra i współpracownik „Nieznanego Świata”. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[34:28] - Również dziękuję.
[34:29] - W audycji ufologicznej, w „Debacie ufologicznej online” ponownie usłyszymy się za tydzień. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.