System reklamy Test



Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Hiperprzestrzeń

Hiperprzestrzeń

Odcinek: 5 grudnia 2015
Czemu genialne odkrycia maja bardzo twarde lądowanie, na tyle twarde że potrafią zniknąć na 100 lat z naszego życia? Czasami zastanawiamy się, jak to się dzieje, że takie genialne i rewolucyjne pomysły nie trafiły jeszcze pod strzechy. Jak na ironię, często się okazuje, że największym hamulcem owych rozwiązań wcale nie są korporacje i tajne organizacje, a bardziej nasze indywidualne szaleństwa cywilizacyjne związane z wiarą i wiedzą.
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Audycja koncentruje się na pytaniu, dlaczego przełomowe wynalazki i idee często spotykają się z oporem, a niekiedy znikają na dziesięciolecia, mimo że mogłyby znacząco zmienić codzienne życie. Prowadzący przekonuje, że główną przeszkodą nie zawsze są korporacje czy tajne organizacje. Częściej problemem okazują się utrwalone przekonania, społeczne przyzwyczajenia, ekonomia oparta na rywalizacji oraz rozdzielenie wiary i wiedzy. Jako przykłady nowych technologii przywołuje urządzenie Orbo firmy Steorn, znane później jako Ocube, mające wytwarzać energię i zasilać urządzenia USB. Wspomina także o planowanym telefonie z baterią, która miałaby się samoczynnie doładowywać. Zastrzega, że nie omawia szczegółowej specyfikacji, lecz interesuje go przede wszystkim reakcja społeczeństwa na samą możliwość pojawienia się takich rozwiązań. Najważniejszym punktem odniesienia staje się technologia związana z Mehranem Keshe’em. Prowadzący opisuje ją jako „gorący kartofel”, który wywołuje skrajnie różne reakcje: od zachwytu i wiary w cudowne urządzenia po całkowite odrzucenie. Jego zdaniem spór wokół generatora Keshego ujawnia, jak duża część współczesnej cywilizacji opiera się nie na sprawdzalnej wiedzy, lecz na wierze. Nie chodzi wyłącznie o religię. Wiara może dotyczyć również pieniędzy, sukcesu, autorytetów, oficjalnych teorii naukowych, technologii, mediów czy określonego modelu życia. Sama wiara nie jest przez niego oceniana jednoznacznie negatywnie: może pobudzać wyobraźnię, pomagać przetrwać serię niepowodzeń i inspirować do poszukiwania nowych rozwiązań. Staje się jednak destrukcyjna, gdy zostaje oderwana od doświadczenia i zastępuje sprawdzanie rzeczywistości. W proponowanym ujęciu wiedza i wiara powinny się uzupełniać. Wiara ma dostarczać intencji, odwagi i wyobraźni, natomiast wiedza powinna pozwalać sprawdzić, czy dana idea rzeczywiście działa. Prowadzący porównuje ten związek do rośliny, której część nadziemna symbolizuje wiarę, a korzenie – wiedzę. Katastrofa zaczyna się wtedy, gdy jedna z tych sfer całkowicie wypiera drugą. Sama wiara prowadzi do bezrefleksyjnego podążania za autorytetami i ideologiami, a sama wiedza, rozumiana jako zbiór dogmatów lub zapamiętanych wzorów, również może stać się odmianą wiary. Za prawdziwą wiedzę uznaje on dopiero to, co zostało skonfrontowane z rzeczywistością. Posługuje się przykładem pomiaru miernikiem: można komuś uwierzyć, że w urządzeniu płynie prąd, ale pomiar pozwala oprzeć zaufanie na osobistym sprawdzeniu. Rozważania te prowadzą do krytyki dwóch skrajnych kierunków rozwoju cywilizacji. Pierwszym jest ekstremalny transhumanizm, obejmujący projektowanie człowieka, bioinżynierię, cybernetykę i marzenia o przeniesieniu umysłu do sztucznego ciała albo o zastąpieniu ludzkich organów mechanicznymi odpowiednikami. Prowadzący uważa, że część takich projektów wynika z obsesyjnej wiary w maszynę i z przekonania, że technologia rozwiąże każdy problem. Drugim kierunkiem jest całkowite zanurzenie w świecie wiary, propagandy, religii, ideologii i medialnych narracji. Oba podejścia, choć pozornie przeciwstawne, mogą działać według tego samego schematu: wymagają podporządkowania się przyjętemu autorytetowi i bezrefleksyjnego podążania za cudzym projektem rzeczywistości. W tym kontekście pojawia się krytyka telewizji, newsów, kinematografii i masowej rozrywki. Prowadzący przypomina, że odbiorcy dawnych przedstawień nie zawsze odróżniali obraz od rzeczywistości: przywołuje historię widzów uciekających przed filmowym pociągiem oraz panikę wywołaną radiową adaptacją „Wojny światów”. Jego zdaniem współczesne media nadal kształtują oczekiwania i przekonania odbiorców, choć działają za pomocą bardziej rozbudowanych form. Część ludzi „mieszka” w telewizji, serwisach informacyjnych i serialach, przyjmując dostarczane tam obrazy jako opis prawdziwego świata. Podobny mechanizm może występować w środowiskach skupionych wokół guru, teorii spiskowych albo pojedynczych ideologii. Różnią się treścią, lecz prowadzą do podobnego uzależnienia od gotowej narracji. Prowadzący wiąże te zjawiska z dominującym modelem ekonomicznym. Współczesna gospodarka zostaje przedstawiona jako społeczna gra oparta na rywalizacji o zasoby, pozycję i prestiż. Jej uczestnicy mają nieustannie dążyć do większego majątku, luksusowych przedmiotów, rozrywki i statusu społecznego. W takim systemie trudno znaleźć miejsce na pytanie, czy rozwój technologiczny rzeczywiście służy wszystkim. Pojawia się przykład koszul: jeśli dzięki nowej technologii można wyprodukować ich bardzo dużo, rozsądniejsze byłoby pozostawienie sobie niewielkiej liczby i podzielenie się resztą, zamiast sztucznego podtrzymywania niedoboru i wyścigu o posiadanie. W ocenie prowadzącego cywilizacja często wybiera konsumpcję zamiast zrozumienia, a ludzie są motywowani strachem przed brakiem pieniędzy i potrzebą osiągnięcia sukcesu. Jako ilustrację przemian technologicznych przywołana zostaje historia zastępowania koni przez samochody. Początkowo obawiano się, co stanie się z końmi, stadninami, transportem, sianem i całym zapleczem gospodarczym związanym z ich wykorzystywaniem. Ostatecznie samochody zmieniły ten system, a konie stały się dobrem bardziej ekskluzywnym. Prowadzący wykorzystuje ten przykład, aby pokazać, że nowe rozwiązania wymuszają przebudowę całej cywilizacji, a nie tylko wymianę pojedynczego urządzenia. Podobnie technologie energetyczne mogłyby zmienić sposób funkcjonowania gospodarki, obniżyć koszty i ograniczyć zależność od zasobów. Jednak ich wdrożenie podważałoby model oparty na niedoborze, rywalizacji i kontroli dostępu do energii. W tym sensie obawa przed nową technologią może wynikać nie tylko z jej potencjalnych zagrożeń, lecz także z lęku przed utratą dotychczasowych reguł społecznych. Dużą wagę prowadzący przywiązuje do kultury DIY, czyli samodzielnego konstruowania i naprawiania urządzeń. Przypomina czasy, gdy elektryczność była nowym i słabo rozpoznanym zjawiskiem, a ludzie budowali własne radia, generatory, lampy i inne urządzenia na podstawie książek oraz dostępnych materiałów. Technologia szybko się zmieniała, dlatego gotowe, standaryzowane produkty nie zawsze istniały, a użytkownik musiał rozumieć zasadę działania sprzętu i samodzielnie go modyfikować. Zdaniem prowadzącego właśnie taki sposób obcowania z techniką sprzyja połączeniu wiedzy z wiarą: człowiek może mieć intuicję i pomysł, ale następnie musi sprawdzić, czy skonstruowane urządzenie działa. Z czasem rynek został przejęty przez duże monopole, które kontrolują produkcję, licencje i sprzedaż, a użytkownik stał się przede wszystkim konsumentem gotowych przedmiotów. W audycji pojawia się również teza, że wiele przełomowych rozwiązań było już wcześniej znanych, lecz nie zostało zaakceptowanych lub powszechnie wykorzystanych. Prowadzący odwołuje się do Nikoli Tesli, patentów dotyczących alternatywnych sposobów pozyskiwania energii oraz do przekonania, że w sejfach korporacji mogą znajdować się technologie niewprowadzane na rynek, ponieważ podważałyby opłacalność istniejących produktów. Przywołuje popularną opowieść o trwałej żyletce, która miałaby nie trafić do sprzedaży, bo zniszczyłaby model regularnej wymiany ostrzy. W podobnym duchu opowiada o początkowym odrzuceniu możliwości lotów samolotem przez przedstawicieli instytucji naukowych, mimo że bracia Wright już wykonywali udokumentowane loty. Przykłady te mają pokazać, że autorytet i oficjalna wiedza mogą niekiedy opóźniać uznanie faktów, zwłaszcza gdy nowe rozwiązanie jest zbyt proste albo narusza utrwalony obraz świata. Prowadzący podkreśla, że prostota bywa dla ludzi trudniejsza do zaakceptowania niż skomplikowana aparatura, kosztowne laboratoria i naukowy język. W rozmowie telefonicznej pojawia się myśl, że osoby szukające cudu mogą być rozczarowane prawdziwym wynalazkiem, ponieważ oczekują czegoś niezwykłego i niedostępnego. Tymczasem działające rozwiązanie może okazać się zwyczajne, możliwe do zbudowania przy użyciu prostych narzędzi. Pada przykład technologii określanej jako „nano coating”, która – według rozmówców – miała być stosowana w bardzo drogich warunkach, choć podobny efekt można uzyskać znacznie prostszą metodą. Sens tej historii nie polega na technicznej prezentacji, lecz na wskazaniu, że cywilizacyjne wyobrażenia o zaawansowaniu często przesłaniają rozwiązania znajdujące się na wyciągnięcie ręki. W końcowej części rozmowa wraca do technologii Keshego i do praktycznego sprawdzania jej założeń. Prowadzący mówi, że sam składa urządzenia i bada ich działanie za pomocą mierników, zamiast przyjmować deklaracje wyłącznie na wiarę. Nie przedstawia jednak szczegółowych wyników ani pełnej dokumentacji technicznej. Najważniejsze jest dla niego samo przejście od konsumpcji do uczestnictwa: użytkownik powinien rozumieć, co robi, znać działanie poszczególnych elementów i weryfikować je na kolejnych etapach. W jego opinii człowiek zależny od fabrycznie dostarczanych urządzeń traci część samodzielności. Jeśli urządzenie przestaje działać, a użytkownik nie zna jego budowy, może jedynie kupić kolejne. Samodzielne rozumienie technologii ma natomiast zwiększać niezależność i odporność na zmiany. Ostateczna puenta dotyczy zderzenia dwóch skrajności: bezkrytycznej wiary w obowiązujące systemy oraz bezkrytycznej wiary w nową technologię. Prawdziwie wartościowe idee mają przetrwać konfrontację z naturą, praktyką i codziennym doświadczeniem. Prowadzący sprzeciwia się zarówno traktowaniu technologii jako wszechmocnego narzędzia, jak i podporządkowaniu się dogmatom religijnym, ekonomicznym czy naukowym. Natura zostaje przedstawiona jako ostateczny punkt odniesienia, którego nie można zastąpić teorią ani autorytetem. Przyszłość powinna, jego zdaniem, opierać się na prostocie, samodzielności, obserwacji i sprawdzaniu, a nie na byciu konsumentem gotowych rozwiązań lub aktorem w cudzym „show”. Najważniejsza wolność wynika z rozpoznania, co rzeczywiście działa, a co rozpada się przy pierwszym kontakcie z rzeczywistością.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).