[00:45] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną, dwudziestą dziewiątą już, choć de facto trzydziestą już którą, nie pamiętam. Dwudziestą dziewiątą na pewno numerowaną. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami jak zawsze Piotr Cielebiaś z portalu Infra i czasopisma Nieznany Świat. Witaj Piotrze.
[01:11] - Witam, witam.
[01:12] - Oraz dwóch Przemków. Przemysław Nowakowski, również współpracujący z Nieznanym Światem. Dobry wieczór, panie Przemysławie.
[01:20] - Dobry wieczór. Witam.
[01:21] - A także Przemek Więcławski, autor bloga ufoskywatching.pl. Witaj Przemku, przy naszym telefonie.
[01:28] - Witam wszystkich.
[01:29] - Skład dzisiaj miał być troszeczkę większy. Niestety coś się stało, że nie ma z nami Chrisa Mikiny i Jarka Kocika. Zobaczymy, może jeszcze się pojawią. Na to liczymy. Dzisiaj będziemy próbowali dokończyć temat: czy obcy mogą żyć wśród nas? Debata oczywiście jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa.
Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Czekamy również na Wasze pytania i komentarze na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Jesteśmy również dostępni na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, a także na grupie tematycznej czytelników Nieznanego Świata. Można również wysyłać nam pytania i komentarze na adres e-mail radio@paranormalium.pl. Trochę tych kontaktów mamy, ale dzisiaj żyjemy w takim świecie, że trzeba kontakt z odbiorcami trzymać na wszystkich frontach. Tak więc zachęcamy do pisania, do dzwonienia, do komentowania i do zadawania pytań. A pierwsze z pytań na dziś brzmi następująco: panowie, wracamy do dyskusji sprzed dwóch tygodni, kiedy nękani różnymi problemami natury technicznej nie dokończyliśmy najważniejszych kwestii. Zacznijmy od najważniejszego. Czy waszym zdaniem możliwe jest, aby na Ziemi żyli z nami przedstawiciele obcej cywilizacji? Czy wypowiedzi niektórych polityków i urzędników mających dostęp do zakazanej wiedzy mogą na to wskazywać?
I co z tą zmiennokształtnością, o której często się wspomina w relacjach ze spotkań z różnymi nieznanymi istotami? Piotrze?
[03:20] - Tak. Dzisiaj mamy audycję pod tytułem „Czy obcy żyją wśród nas?” i po raz drugi mamy problemy techniczne, bo okazuje się, że dwóch naszych ważnych gości nie ma. Nie wiem, jak to nam dzisiaj wyjdzie. Możliwe, że jeżeli się panowie nie pojawią, bo na pewno Chris miałby wiele do powiedzenia, a nie wiemy czemu nie mamy z nimi absolutnie żadnego kontaktu. Także może jakaś awaria, może coś większego, bo obaj panowie z tego, co wiem, przebywają poza granicami kraju. Może ma to jednak jakiś ze sobą związek, ale to tyle. Poczekamy, może jeszcze dojdą. Jak pamiętacie państwo, mówiliśmy o obecności obcych na Ziemi w takich różnych aspektach. W zasadzie nie powiedzieliśmy wtedy wiele, bo były różne problemy. Tutaj rozgadaliśmy się nad pewnymi kwestiami.
Doszliśmy do takiego konsensusu, bo wtedy był Arek, ja i Chris, że obcy, w zasadzie nie ma nic, co stałoby na przeszkodzie temu, że mogliby wśród nas być i mieszkać z tego powodu, że cywilizacja, która jest na wysokim poziomie, chcąc najlepiej poznać cywilizację na niższym poziomie i nie zaszkodzić sobie przy tym, nie zaburzyć wyniku obserwacji w wyniku eksperymentów, na pewno posłałaby jakichś swoich emisariuszy do tej badanej cywilizacji. Nie musiałyby być to istoty żywe. Mogły to być roboty. W każdym razie doszliśmy do jeszcze jednego wniosku, że ta kontrola albo inaczej ta obecność obcej inteligencji wśród nas może się odbywać poprzez pewien rodzaj kontroli, którą te istoty roztaczają nad Ziemianami. Może się to dziać na kilka sposobów, bo poruszyliśmy wtedy kilka kwestii. Między innymi daliśmy przykład Oanesa, mędrców sumeryjskich, którzy tą wiedzę dali bezpośrednio. Tak jak pamiętamy na przykład z Księgi Henocha, że pojawili się aniołowie Grigori i przekazali tę wiedzę. Natomiast dzisiaj to jest niemożliwe, dzisiaj się to nie dzieje. I zastanawialiśmy się wtedy z panami, czy nie jest tak czasami, że te istoty przekazują pewną wiedzę. To znaczy one ją wydzielają, wydzielają pewną wiedzę, która potem poprzez odpowiednie osobyCzasem przez jakichś kontaktowców, którzy przekazują nowe idee, czasem przez uczonych.
Trafia ona potem do ludzi. Oczywiście to wszystko jest cedzone, filtrowane i kontrolowane. To były nasze główne punkty zaczepienia w tej pierwszej debacie. Czy obcy żyją wśród nas? Owszem, niektórzy mogą się kamuflować, niektórzy mogą mieć swoje bazy. Niektórzy, jak wtedy powiedzieliśmy, mogą na tyle przypominać ludzi, że wcale kryć się nie muszą. Ale to wszystko są hipotezy, dlatego, że jak wiemy, natura zjawiska UFO jest troszeczkę inna. Teraz pojawia się nam problem, czy zjawisko UFO możemy łączyć z kosmitami. To znaczy, jeżeli jacyś są w kosmosie, a jestem pewien, że są, to moim zdaniem powinni robić wszystko, jeżeli już są na Ziemi, żeby nie dać po sobie poznać, że istnieją. Ja to tak widzę.
Ponieważ mamy dwóch Przemków na antenie, Przemka Więcławskiego, autora bloga UFO Skywatching i Przemka Nowakowskiego, publicystę, autora najnowszej książki „Ponadwymiarowi”, którą można zamówić w necie na jego stronie i poprzez księgarnię Niezwykłego Świata. Jakoś będę musiał się podzielić, żeby nie stworzyć zamieszania. Oddaję teraz głos Przemkowi Nowakowskiemu. Przemku, jak myślisz, czy jest możliwe, by istoty z innej planety przebywały z nami tutaj na Ziemi?
[07:37] - Tak jak mówiłem podczas ostatniej audycji, kiedy mówiłem o książce „Ponadwymiarowi”, nie możemy niczego wykluczyć i każda opcja jest prawdopodobna. Natomiast zastanawiałem się nad tym, co mówiłeś i nad kwestią związaną z tym, że cywilizacja stojąca na wyższym poziomie zaawansowania technologicznego chciałaby zasymilować się w jakiś sposób z kulturą stojącą niżej, na niższym pułapie i w ten sposób troszeczkę lepiej ją poznać. Z kolei kanonicznie zastanawiam się, czy my byśmy chcieli, gdybyśmy poznali jakąkolwiek inną cywilizację, próbować do nich przeniknąć, zamiast wystąpić raczej z pozycji badaczy. Dlatego zastanawiam się, czy wyższa cywilizacja chciałaby mieszkać wśród nas, czy raczej, jeżeliby taka istniała, nie wolałaby traktować nas jako pewnego rodzaju poligonu bardziej niż miejsca, gdzie chcieliby się z nami asymilować i delikatnie przejmować władzę. Dlaczego miałoby na tym zależeć ludziom czy też postaciom, istotom, które stoją na wyższym stadium rozwoju cywilizacyjnego? Jeżeli oni by się chcieli z nami komunikować i mieliby pokojowe zamiary, to wydaje mi się, że raczej byłby to plan kontaktowania się z pewnymi ludźmi na poziomie mentalnym, czyli przenikania do ich świadomości w taki sposób, żeby wydawało im się, że są to ich własne pomysły, własne głosy, a nie głosy dochodzące z innej cywilizacji. Poza tym wydaje mi się, że troszeczkę bardziej zbliżam się do tezy, że obcy nie mieszkają na innej planecie, w innej galaktyce, tylko w innym wymiarze. My nie do końca rozumiemy strukturę kosmosu, który nas otacza. A tak w ogóle to bardzo niewiele z tego rozumiemy. Nie rozumiemy idei wielowymiarowości wielu światów i bardzo możliwe, że nie ma możliwości realnego kontaktu właśnie dlatego, że te postaci żyją w innym wymiarze.
Stąd jest to tylko i wyłącznie wymiar mentalny. Takie jest moje zdanie w tej kwestii, ale nic nie wykluczam.
[09:42] - Z drugiej strony może być tak, że my cały czas mówimy o innych cywilizacjach, o wyższych cywilizacjach. Natomiast coraz częściej można spotkać się w literaturze nawet specjalistycznej, co prawda to są dywagacje o kosmitach, tylko na wyższym poziomie, astrobiologów, astronomów. Tam pojawia się bardzo często stwierdzenie, że cywilizacja naprawdę wysoka w rzeczywistości w ogóle by na nas mogła nie patrzeć, bo nie mielibyśmy żadnego znaczenia. Chyba że to by byli kosmiczni humaniści, miłośnicy nauki, którzy rzeczywiście kochali by każde stworzenie i każdy kamyk w kosmosie i przelatywali, oglądali, cackali się.
[10:29] - A z drugiej strony patrząc, być może by chcieli po prostu uratować świat przed nierozważnymi czynami tej cywilizacji.
[10:37] - Właśnie. Taka naprawdę wysoka cywilizacja, która żyłaby sobie tam już od milenii w kosmosie i cały czas robiła swoje, miałaby nas w nosie. Tak przynajmniej uważam. Do tego taka cywilizacja, która może zechcieć u nas mieszkać, może być tak naprawdę na średnim stopniu zaawansowania. To mogą być jacyś kosmiczni nomadzi i tak dalej, ale wątpię, że takie cywilizacje bardzo wysokich rzędów w ogóle zwracają na nas uwagę. Oni mogą po prostu robić swoje kosmosy. Ale zgadzam się z tobą w kwestii tej wymiarowości, bo też jestem zdania, że zjawisko UFO jest zbyt skomplikowane, by tak prosto przypisywać je kosmitom. Ale teraz drugi Przemek. Przemku, jak podsumowujesz ten temat? Czy obcy mogą mieszkać wśród nas?
[11:35] - Tak. Mimo że jestem bliżej także tej teorii nie ETH, ale bardziej tej, którą wysunął chociażby Vale czy Hill, trzeba też powiedzieć o tym, żeJednak kiedyś prawdopodobnie dzielili z nami ziemię jacyś bogowie. Mamy bogów starożytnej Grecji chociażby. Później mamy motywy olbrzymów, którzy, jedna z teorii mówi, że zrodzili się z tych związków bogów z ludzkimi kobietami. Natomiast ja bym się tutaj wypowiedział w kwestii wypowiedzi wysokich rangą urzędników, różnych dostojników na temat UFO i myślę, że to już było poruszane podczas debat, ale chociażby ta wypowiedź byłego ministra obrony Kanady Paula Helliera, nie wiem, czy dobrze wymawiam. Jeśli nie, to proszę mnie poprawić. Szczerze powiedziawszy się wcześniej nie interesowałem specjalnie takimi kwestiami, przeciekami czy pseud przeciekami. Natomiast zrobiłem sobie mały research i znalazłem tego byłego ministra obrony Kanady. On tam mówił dużo rzeczy. Powiem szczerze, że bardzo sceptycznie do tego podchodzę.
Natomiast to, co powiedział, mówił między innymi, że ileś tam cywilizacji, chyba cztery gatunki się przewijało na naszej planecie w przeciągu kilku tysięcy lat i tak dalej. Natomiast jedyne, czego możemy być pewni, to to, co powiedział na temat UFO, że jest tak samo prawdziwe, jak samoloty nad naszymi głowami. Także to jest bardziej pewne. Inną wypowiedzią jest chociażby wypowiedź Bena Richa podaję. On był pracownikiem firmy Lockheed i na łożu śmierci ponoć zdradził jakieś sekrety dotyczące technologii naszej Ziemi i naszych związków z obcymi. Że częściowo technologię zawdzięczamy obcym, że są UFO statki nasze, są UFO statki obcych i tak dalej. Podobno przez całe życie prawie że uważał, że był przeciwnikiem tego, aby mówić cokolwiek masom. Natomiast tuż przed śmiercią zmienił zdanie i podzielił się tym z bodajże pracownikiem NASA. Nie pamiętam już imienia i nazwiska. Oczywiście wypowiedź słynna Miedwiediewa, którą także należy brać pół żartem, pół serio, ponieważ wiemy, co mówił, że każdy prezydent przejmuje jakąś tam teczkę dotyczącą UFO i tak dalej.
Natomiast ten, kto się interesuje tematem, wie, że jakiś tam procent tego, co powiedział, może mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Natomiast tutaj jeszcze padła w pytaniu taka kwestia dotycząca zmiennokształtności, na tym bym się skupił, bo uważam, że to jest niezwykle ciekawe. Uważam oczywiście, że obcy mogą w chwili kości żyć na naszej planecie. Oczywiście pod warunkiem, że są jakoś przystosowani do tego życia, więc albo są to może jakieś hybrydy, o czym będzie później. Raczej bym się skłaniał ku temu. Natomiast oczywiście możemy też mówić o tych istotach tak zwanych zmiennokształtnych. Było sporo takich ciekawych przypadków, natomiast ja bym chciał powiedzieć o kilku dosłownie z naszego podwórka. Może bym zaczął od tych, które uważam za najbardziej wiarygodne. Chodzi o wypadki takie jak na przykład bliskie spotkanie Krzysztofa Piechoty, którego pewnie większość z was zna. To ufolog, który razem z Bronisławem Rzepeckim badał te sprawy i któregoś razu w Warszawie, w okolicach Placu Konstytucji podszedł do niego dziwny jegomość i pytał go o godzinę.
O godzinę chyba go zapytał. Był jakoś dziwnie ubrany i jak to Krzysztof Piechota powiedział... Ten artykuł chyba był w jakimś czasopiśmie, magazynie UFO. Prawdopodobnie w magazynie UFO to było. W momencie, gdy rozmawiał z tą osobą, to ona sprawiała wrażenie takiego robota. W ogóle nawet nie patrzyła na niego, kiedy do niego mówiła i kiedy on mówił do niej. Po chwili, kiedy już dowiedziała się tę godzinę, oddaliła się, znikła za rogiem. Krzysztof Piechota zaintrygowany całą tą sytuacją i tym człowiekiem poszedł za nią i się okazało, że tego kogoś już nie ma za tym rogiem, a nie było możliwości, żeby on mógł się gdzieś schować za jakąś uliczkę. Także to jest jeden przypadek. Drugi przypadek to jest sprawa, o której już mówiłem, a dotyczy byłego pracownika Kazimierza Brzuskiego.
Nie mogę zmienić jego imienia i nazwiska, bo nie jestem upoważniony do tego.Nie wiem, co on by chciał. Ten człowiek w pewnym momencie zatopił go człowiek właśnie o takich hinduskich rysach, o takiej cerze również ciemniejszej, oliwkowej i wręczył mu kryształ. Powiedział tylko, że to jest dla ciebie i wył się w szczel. Po prostu ktoś gdzieś poszedł. On został z tym kryształem do dziś. Ja go widziałem. Ten kryształ ma wpisany w środek taki prostopadłościan i to, czego nie widziałem, to jest jeszcze nanostruktury. Tam są jakieś nanostruktury, prostopadłościan jest zrobiony z jakichś nanostruktur, które widać tylko pod mikroskopem. Jeszcze nie miałem okazji tego sprawdzić, ale jak będę miał możliwość, to zweryfikuję to. To jest niesamowita sprawa.
Nie wiem, co to mogło być. Wygląda to jak jakieś urządzenie z przyszłości. Innym przypadkiem jest przypadek tej samej osoby, a dowiedziałem się o tym dosyć niedawno. On mieszkał jakiś czas temu na południu Polski z rodzicami razem ze swoją partnerką. Któregoś razu udali się na spacer i w jakimś tam pobliskim parku nagle zobaczyli dwóch mężczyzn, bardzo wysokich, szczupłych. Jak on to relacjonuje, od razu wyczuł, że to nie są w ogóle ludzie. Ja tu muszę jeszcze nadmienić, że on od wielu lat para się podróżami poza ciałem. Muszę powiedzieć, że znam go od kilku ładnych lat i faktycznie coś w tym jest. On faktycznie potrafi tych podróży dokonywać. Wiele informacji się potwierdza i naprawdę jest to ciekawa sprawa, bo ta jego współtowarzyszka podróży również tych dwóch osób zobaczyła i powiedziała mi, że zmroziło ją, jak zobaczyła.
Było to takich właśnie dwóch mężczyzn, wysokich, bardzo szczupłych. Mieli około dwóch metrów i szli sobie spokojnie, po czym znikli. Myślę, że sprawa bardzo ciekawa. Jeszcze inną sprawą była, to już jest taka wiarygodność tego człowieka, można powiedzieć, że wątpliwa. Nie znamy go w ogóle. To jest człowiek, który kiedyś, swojego czasu, nie wiem, ile to było, co najmniej kilka lat temu, pisał na jakimś forum, przekazał komuś maila i ten ktoś wpisał te jego relacje na forum. Pamiętam, że to gdzieś krążyło, a to dotyczyło człowieka, który ponoć spotykał się z dziwnymi osobami gdzieś na mieście, w zupełnie przypadkowych miejscach, w sklepie, w tramwaju, na ulicy, gdzieś na rynku. Jednym z takich zdarzeń było zdarzenie bodajże chyba na rynku w Starym, gdzie szedł sobie po prostu i było sporo ludzi i nagle wyrównał się jakiś człowiek w płaszczu, ciemnych okularach i wszystko nagle znikło. To znaczy nie było w ogóle ludzi, którzy go wcześniej otaczali i był tylko ten dziwny człowiek. On się na niego spojrzał, po czym poszedł sobie, wyprzedził go i wszystko wróciło do normy.
Stamtąd jakiś taki czynnik O, jak był to nazywane. Podobno podobne zdarzenie miał gdzieś tam w supermarkecie i tak dalej. Ja tego nie znam, ja wszystkiego odczytywał. Natomiast wydaje mi się, że coś może w tym być, w tym przypadku. Nie wiem, nie chcę powiedzieć, że to jest wiarygodne, bo nie mamy jak tego zweryfikować w żaden sposób, ale coś mi mówi, że jest w tym coś takiego. Może być trochę prawdy w tym całym incydencie. Myślę, że to tyle, jeśli chodzi o tą zmiennoksztaltność i w ogóle myślę, że to będzie na tyle. Dziękuję bardzo.
[22:36] - Dziękujemy. Teraz pytanie do drugiego Przemka. Przemku, jak myślisz, czy gdyby politycy wiedzieli rzeczywiście o tym, że mamy tutaj ze sobą takie kukuczu jaja w postaci kosmitów, to czy oni by jakoś na to zareagowali?
[22:56] - Ja zawsze lubię sobie zadać takie pytanie i generalnie ono przyświeca mi we wszystkim, co robię. To pytanie brzmi: dlaczego? Jak cały czas zastanawiam się nad tym, dlaczego obcy chcieliby się tu manifestować, a jeżeli potrafią, mają jakieś zdolności amorfizacji i zmiany kształtów, to ciekaw bym był. To jest niesamowita już technologia prawdopodobnie. Dlaczego chcieliby tu być? To jest taka pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy. Jeszcze zastanawiałem się nad tym teraz, tą wypowiedzią kolegi i też przychodziła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, taka już zupełnie fundamentalna, bo mówimy o tym, że w starożytności te ślady obcych charakterystycznych było ich więcej, a dzisiaj ich nie ma. Też kolejne pytanie, które należałoby zadać, które mi się ciśnie na usta, to jest: jaka jest natura Boga w tym kontekście i czy on również nie jest przedstawicielem obcej cywilizacji? Ale to tylko tak na marginesie. Natomiast odpowiadając na twoje pytanieZwiązane z politykami i ich wiedzą.
Ja nie wątpię, że politycy dysponują jakąś wiedzą, która znacznie przekracza nasze poznanie świata. Nie wiem, czy ona dotyczy przedstawicieli obcych cywilizacji, czy może czegoś o naszej historii, może czegoś w ogóle o naszym układzie nawet słonecznym. Natomiast gdyby taką wiedzą dysponowali, to z pewnością by się nią z nami nie podzielili. Z wielu powodów. Taki prosty przykład trzeciej tajemnicy fatimskiej. Kolejny papież, który widział ten tekst, to łapał się za głowę i mówił, że nikt poza Watykanem nigdy nie może treści tego proroctwa odczytać. Więc zapewne byłaby sama tych ludzi, którzy dochodziliby do urzędu. Poza tym docierają do nas sygnały z ostatnich pięciu lat nie tylko z Kanady, ale i z Wielkiej Brytanii, rzeczywiście z Rosji i ze Stanów Zjednoczonych i z Danii, z wielu innych państw, że rzeczywiście rządy ujawniają dane dotyczące kontaktów z cywilizacjami obcymi. Nie wiadomo, co to jest, czy to jest jakaś super rozwinięta technologia z naszej planety, czy spoza niej. Natomiast ewidentnie takie kontakty były.
Tyle że nikt nie traktuje tego chyba tak naprawdę poważnie. Natomiast gdyby tacy obcy ukrywali się pośród nas, to tym bardziej nikt nigdy tej prawdy by nie ujawnił, bo prawdopodobnie odwróciłaby ona do góry nogami całą rzeczywistość i cały nasz paradygmat, postrzeganie świata. Więc nie sądzę, żeby kiedykolwiek do tego doszło. Ale to już mówię, odpowiadając na twoje pytanie. Natomiast mi bliżej jest mimo wszystko do tego ciągłego zwątpienia. Dlaczego obcy chcieliby tu być? Ja by będąc przedstawicielem obcej cywilizacji, chyba bym pewnie nie chciał.
[25:52] - Szczególnie w Polsce.
[25:54] - Szczególnie w Polsce ostatnio tak, politycznie.
[25:57] - Gdzie ta nienawiść do obcych, że tak powiem, kumuluje. Jak to być kosmitą w tym kraju?
[26:05] - Wiesz, ja myślę, że to tak. Ja myślę, że to będzie ta spirala się nakręcać, bo bardzo dużo widzę takich mechanizmów, procesów, które przypominają mi trochę to, co działo się w latach 30. XX wieku w Europie i wiele rzeczy w tym kierunku zmierza. Więc tak, nie jest to klimat dla obcych. Chociaż akurat w latach 30. był klimat na ezoterykę świetny, ale to chyba niedobrze by było, żeby akurat ta sytuacja się w tej chwili odtworzyła.
[26:32] - No właśnie. Tym bardziej że rzeczywiście ci kosmici, jakby nie było, oni zawsze wyglądają inaczej. Zawsze wyglądają inaczej, bo to już nie raz o tym mówiliśmy. Po drugie, gdyby się chcieli wśród nas ukryć, ja nie wykluczałbym jednak tej koncepcji, o której mówiłem na początku, że oni mogą po prostu mieć wśród nas jakieś sondy, nawet sondy zupełnie przypominające ludzi i mogą nas obserwować po prostu w ten sposób.
[27:03] - To by musiały być sondy, które zdają test Turinga. To nie jest takie proste, bo to znaczy, że nikt ich nigdy wśród ludzi nie zidentyfikował.
[27:12] - No właśnie. Druga sprawa, że teraz coś wypadło mi z głowy. Ale druga sprawa, że wśród amerykańskich ufologów jest popularna koncepcja, że istnieje pewna klasa istot humanoidalnych, które wyglądają dosłownie jak ludzie. Nie wiadomo, dlaczego tak jest. Może dlatego, że w kosmosie istnieje jakaś matryca, od której jakiś tam Bóg, będący kosmitą wyższego rzędu, tworzy sobie po prostu takie istoty. Albo wszędzie w kosmosie, na wszystkich planetach obowiązuje tak zwany szowinizm węglowy, czyli wszędzie, gdzie powstaje życie, powstaje podobne jak u nas. W każdym razie tak to wygląda. Panowie, przechodzimy do pytania numer dwa. Przemku, numer dwa. Chciałeś coś powiedzieć jeszcze?
[28:02] - To znaczy ja tylko chciałem dodać tyle, że tak naprawdę w tych wypowiedziach wszystkich urzędników więcej jest dezinformacji niż informacji. No i nie oszukujmy się, tam nie ma specjalnie jakichś wartościowych treści, bo zazwyczaj to jest wypowiedź w stylu: „UFO istnieje” albo ktoś się wypowiada i mówi, że takie i takie cywilizacje nas odwiedzają i w ogóle co tam jeszcze wymyślą, prawda? Więc nie wiem. Ja, szczerze mówiąc, czuję się chwilami zażenowany tymi wypowiedziami.
[28:38] - Jest jeszcze parę raportów pilotów, którzy coś niby widzieli w kosmosie, jak tam latali, ale na tym się kończy zazwyczaj. Szczegółów nie ma żadnych.
[28:47] - Natomiast jeszcze przepraszam, że ci przerwę. Jeszcze chciałem w ogóle Marka poprosić, bo wiem, że on też miał takie dziwne spotkanie. Marek wie, o co chodzi na pewno.
[29:01] - Słuchaj, ja musiałbym sobie przypomnieć, co to było, bo to już było dosyć dawno, żeby znaleźć.
[29:05] - Chodziło mi o to spotkanie przed sklepem.
[29:09] - To było w centrum Katowic, Przemku. To było w centrum Katowic. Takie spotkanie z bardzo dziwnym gościem, wysokim, szczupłym, który z ubioru przywodził na myśl agenta KGB. Podchodzi do mnie i takim automatycznym, robotycznym głosem mówi: „Dzień dobry. Czy mógłby mi pan powiedzieć, gdzie dojść do ulicy Sokolskiej?”.
[29:32] - Akurat do ciebie podszedł?
[29:34] - Tak, ja stałem sobie, bo czekałem chyba na autobus. To było koło Supersamu w Katowicach. Jeżeli ktoś mieszka w tym mieście, to będzie wiedział, gdzie to jest. I po prostu podszedł do mnie taki dziwny gość, wysoki, ubrany w takim kapelutku jak agent, jak jakiś szpieg. Nie wiem. Jeżeli ktoś filmy oglądał ze szpiegami, to kojarzy pewnie z wyglądu. Poruszał się jak robot właściwie, można powiedzieć. Mówił do mnie takim głosem w taki sposób jak syntezatory mowy. Na koniec, jak mu udzieliłem już wskazówek, jak dojść do tej ulicy Sokolskiej, to skinął głową tak jak robot naoliwiony i powiedział tak: „Dziękuję” i odszedł.
[30:14] - I tak go obserwowałem i takie ruchy wykazywał mało ludzkie, można powiedzieć.
[30:22] - Ale zauważcie, że ten motyw wysokiej postaci i sztukii się powtarza. Nie wiem, czy to przypadek, czy nie.
[30:30] - Ciekawa rzecz, ponieważ dzisiaj, jak może nie wiedzą ci, którzy do nas dołączyli, mamy pewne problemy związane z tym tematem, bo coś nam dosłownie zeżarło i wywaliło dwóch gości. Musimy sobie dawać jakoś radę. Panowie, kiedy poruszyliśmy już ten ciekawy temat tak zwanych ludzi w czerni, to zostańmy przy nim i przejdźmy do pytania numer cztery. Oczywiście nie skreślamy tych, które są pomiędzy. Istnieje taka teoria, że ludzie w czerni są kukułczymi jajami, bo wiele osób jest przyzwyczajonych do takiego myślenia rodem z „Archiwum X” albo z filmu „Men in Black”, który był wybitnie głupi, że ludzie w czerni to agenci, którzy przyjeżdżają do ludzi, którzy widzieli UFO i potem kasują im wspomnienia. Natomiast w rzeczywistości jest trochę inaczej. W rzeczywistości jest tak, że tak jak powiedział Marek, tak jak powiedział Przemek, ludzie w czerni zachowują się dość dziwnie. Oni w zasadzie mało kiedy zachowują się po ludzku. Innymi słowy, oni zawsze dają po sobie poznać to, co się wydarzyło w przypadku Marka. Albo w przypadku, który opisał Przemek w pierwszym pytaniu.
Dają po sobie poznać, że są nie stąd przede wszystkim. Co cechuje ludzi w czerni? Musimy pamiętać o tym, że ich fala pojawiła się w latach 60. W 60., 70. wtedy byli najaktywniejsi. Oni się zawsze pojawiali wtedy tam, gdzie działo się coś dziwnego. I takim kluczowym przypadkiem była sprawa Mothmana w Point Pleasant, czyli pojawienia się dziwnego stworzenia, serii dziwnych zdarzeń o innym charakterze, pośrodku którego osadzony był John Keel. Tam ci ludzie się pojawiali w Point Pleasant. Nie widział ich tylko Keel, ale widzieli ich też dziennikarze miejscowi, wielu ludzi miejscowych. I oni powtarzali, że to byli ludzie, którzy przypominali bardzo Hindusów albo jakichś południowców.
W każdym razie oni zawsze zachowywali się dość ekscentrycznie jak na agentów, bo chyba dla agenta pierwszą rzeczą powinno być to, że raczej nie powinien się rzucać w oczy. Natomiast oni się rzucali w oczy. Oni to robili bez żadnych hamulców i tak dalej. Stąd u Keela pojawiła się taka koncepcja, że ludzie w czerni wcale nie są agentami rządowymi w większości przypadków, ale są raczej kimś w rodzaju dodatkowego zapętlenia ze strony inteligencji, która kieruje zjawiskiem UFO. To znaczy jego zdaniem ta inteligencja ma tak dziwaczną naturę, zresztą nie tylko on o tym mówił. Mówił o tym między innymi Siegel, że ona lubuje się we wprowadzaniu ludzi w błąd i ludzie w czerni mieli być dodatkowym elementem, który miał wprowadzać w błąd świadków obserwacji UFO, a czasami wręcz grać na ich emocjach. I teraz, panowie, pytanie: jak wy patrzycie na zagadkę tak zwanych ludzi w czerni? Czy skłaniacie się bardziej ku teorii Keela, czy bardziej ku teorii, że są to jednak agenci rządowi? Przemek Więcławski.
[34:01] - Temat facetów w czerni nie ukrywam, że bardzo mnie intryguje od jakiegoś czasu. Na pewno to, co możemy powiedzieć o nich czy o tym czymś, to to, że to coś na pewno istniało. Obecnie jakoś się tego nie widzi. Nie ukrywam, bliżej mi do teorii, że jest to jakaś emanacja UFO. To jest ta sama siła, która stoi za obiektami, które latają po niebie czy gdzieś tam przyziemiają. Także bliżej mi jest do takiej koncepcji aniżeli że są to agenci rządowi. Jednak wszystko wskazuje na to, że żadni agenci to nie są, dlatego że zazwyczaj oni się pokazywali jako jacyś mężczyźni w garniturach idealnie skrojonych, zazwyczaj w liczbie bodajże trzech, ale nie zawsze, bo też zdarzały się przypadki pojedynczych agentów. Zawsze się pojawiali, tak jak mówiłeś, jakiś czas po obserwacji. Cechowały ich jakieś dziwne maniery. Oni w ogóle nie potrafili się stosować i wtopić w tło, przystosować do naszej rzeczywistości.
I chociażby to świadczy o tym, że to nie byli żadni agenci rządowi, bo po prostu były przypadki, które jednoznacznie pokazywały, że to jest nieludzkie w ogóle, nie wiadomo, co to jest. Był przypadek, kiedy to Arek Miazga opisywał na swoim blogu, kiedy to pewien badacz chyba badał dwóch mężczyzn, którzy mieli bliskie spotkanie, czy może byli nawet porwani. Jakiś czas później zadzwonił do niego mężczyzna, który przedstawił się jako badacz UFO.To była sprawa doktora Herberta Hopkinsa, już teraz mam to, w 1975 roku. Zadzwonił do niego mężczyzna, podał się za badacza i prosił o spotkanie, po czym po dosłownie minucie zjawił się przed jego drzwiami. Zjawił się momentalnie, od razu praktycznie i on go przyjął do domu. Zaczęli rozmawiać i kiedy rozmowa zeszła na tematy UFO, on nagle wstał i zaczął się kierować do drzwi wyjściowych i powiedział, że kończy mu się energia i musi już iść. Poszedł sobie. Co zauważył ten mężczyzna? To, że on nie miał w ogóle brwi ani rzęs i miał pomalowane usta czerwoną szminką. Także wątpię, żeby agent rządowy w ten sposób cechował się takimi rzeczami.
Nie wydaje mi się, szczerze mówiąc. Poza tym oni zawsze mieli te garnitury i to ubranie jakieś takie idealne, nowiutkie, jak wyjęte ze sklepu. Co też jest ciekawe. Podobna sprawa była, którą też Arek opisywał, bo on zrobił fajny artykuł na ten temat i to miało miejsce w Katowicach, właśnie pod kinem Rialto. Nie wiem, czy ono jeszcze istnieje, czy nie. Mężczyzna, ten świadek, który ich widział, mówił, że to chyba badał właśnie Rzepetski i Piechota, zobaczył dosłownie sześciu mężczyzn w garniturach pod kinem i jedną kobietę. Oni wszyscy mieli około dwa metry, natomiast kobieta była niższa zdecydowanie i odniósł wrażenie, że ona taką czujką obserwuje wszystko wokół. Natomiast oni nawiązali z nim jakiś kontakt, zaczęli rozmawiać po polsku, ale odniósł wrażenie, jakby to był taki Polak wyuczony, przez znaki krajowca. On w ogóle powiedział, że najczęściej powtarzanym słowem przez nich to był „kronak” i „ykronak”. Także bardzo ciekawa sprawa.
Myślę, że jeszcze takim innym incydentem świadczącym o tym, że to nie są żadni agenci, jest sprawa z Anglii z 1987, kiedy pewien policjant fotografował swoją córkę, a za tą córką na zdjęciu wyszedł jakiś astronauta w kombinezonie. Po kilku tygodniach odwiedzili go rzekomo agenci RAF-u, którzy się podali za Davisa i Jeffersona, po czym kiedy już ulotnili się, że tak powiem, on wszystko to sprawdził i się okazało, że żadni agenci Jeffersona ani Davis nie są. Także myślę, że to na pewno nie są agenci rządowi. Ciekawym jest też fakt, że oni potrafią się nagle zdematerializować. I też ja zauważyłem taki wspólny mianownik, ten ciemny samochód, ale często jest to ciemny samochód marki Jaguar. Też jakiś czas temu, kilka lat temu bodajże, Arek miał taką thing o takiej obserwacji, której świadkiem była matka z córką. One obserwowały jakiś obiekt, nie pamiętam jaki. W każdym razie gdzieś chyba poza miastem obserwowały obiekt, po czym kiedy już ten obiekt znikł i one wracały samochodem, to zauważyły, że przyjechali jacyś dziwni ludzie. Natomiast kiedy już jechały tym samochodem, zobaczyły po przeciwnej stronie drogi taką zatoczkę. Stał ciemny jaguar.
To jeszcze było dosyć blisko tego miejsca obserwacji. Ciemny jaguar i w środku siedzieli właśnie mężczyźni ubrani w czarne garnitury. Także wydaje mi się to dosyć znamienne. I to chyba tyle, co chciałem powiedzieć. Myślę, że na pewno nie są to agenci rządowi. Myślę, że po prostu jest to jakaś ta sama siła, która odpowiada za wszystkie manifestacje i obserwacje.
[40:56] - Dziękuję. Przemek Nowakowski, to samo pytanie do ciebie, co sądzisz w ogóle o tych ludziach w czerni i czy podczas pisania „Ponadwymiarowych” natknąłeś się na takie relacje, które pojawiają się niekiedy w innych książkach z pogranicza parapsychologii i zjawisk paranormalnych? Mówiliśmy zresztą o tym w pierwszej części audycji. Mianowicie fakt odwiedzania niektórych ludzi, niektórych ważnych postaci przez istoty, że tak powiem, niekoniecznie z tego świata, które to spotkania były dla tych osób wyjątkowo inspirujące czy dawały im jakiegoś takiego kopniaka. Jak się na to zapatrujesz? Czy te dziwne spotkania tych różnych kalibrów można jakoś połączyć?
[41:50] - Może zacznę od tych ludzi w czerni. Ja, podobnie jak mój przedmówca, raczej nie skłaniałbym się, że jest to jakakolwiek agenda rządowa, bo ich pojawienie się jest dość rzadkie. Generalnie w większości przypadków to są lata 60., 70. W większości przypadków to są oczywiście Stany Zjednoczone. To w ogóle skłania do pewnych pytań, refleksji czemu tam, czemu wtedy? Jakie manifestacje miały wtedy miejsce w tym regionie, w tym czasie, że właśnie tamtych mężczyzn tak wielu
[42:23] - Tajemniczych widziano. Natomiast nie jest to sposób działania służb. Poza tym nie rozumiem, dlaczego służby miałyby cokolwiek kryć związanego z ezoteryką w taki dziwny, sztuczny, niezrozumiały sposób, narażając się na kontrowersje, na dziwne opinie i komentarze. Kilka ciekawostek przychodzi mi do głowy à propos samego fenomenu. Wspomniałeś o człowieku-ćmie ze Stanów Zjednoczonych. O ile pamiętam, to w tej miejscowości ludzie mieli też niejasne wizje, sny, w których pojawiała się ta postać. Zaciekawiło mnie, czy w przypadku pozostałych sytuacji, kiedy pojawiali się ludzie w czerni, też tego typu zjawiska się pojawiły. Czy był jakiś wspólny mianownik tych sytuacji? Bo rzeczywiście pojawienie się człowieka-ćmy spowodowało zmiany w psychice ludzi, którzy mieszkali w tym mieście. Powodowało pojawienie się lęku, który zazwyczaj nie towarzyszył wizytom mężczyzn w czerni.
Więc pytanie, czy to był zupełnie osobny fenomen i czysty przypadek, że mężczyźni w czerni też w tym brali udział, czy też było to w jakiś sposób powiązane? Jeśli tak, to ciekawe, czy inne tego typu przypadki udałoby się w historii znaleźć.
[43:44] - Wejdę ci na chwilę w słowo. Rzeczywiście masz rację z tym, co mówisz, dlatego że Mary Hyre, która była w tym czasie redaktorką miejscowej gazety i bardzo się interesowała Mothmanem, potem zmarła w bardzo dziwnych okolicznościach. W ogóle wielu ludzi, którzy miało kontakt ze sprawą Mothmana, umarło w ciągu kilku następnych lat. Pojawiła się taka hipoteza, że to jakaś klątwa i tak dalej. W każdym razie oni często po tych spotkaniach z tymi ludźmi rzeczywiście albo się czuli nieswojo, albo dostawali głuche telefony, albo telefony, w których pojawiały się metaliczne dźwięki. Niektórzy, jak Keel na przykład, widzieli swoich sobowtórów. To było bardzo ciekawe. A jeszcze co mnie ciekawi i co jest godne wspomnienia, to fakt, że ludzie w czerni, jak mówiłeś, którzy zawsze się pojawiają w Ameryce, przypominali jako żywo pasażerów tak zwanych statków powietrznych, czyli pierwszej historycznej publicznej fali UFO, która przetoczyła się przez Stany Zjednoczone pod koniec XIX wieku. Tam również spotykano ludzi będących pasażerami różnego rodzaju futurystycznych maszyn, którzy w zasadzie wyglądali jak południowcy i szczegóły ich zachowania były identyczne.
[45:04] - Tak, gorączka statków powietrznych 1897. Generalnie nad Kalifornią głównie to było obserwowane. Była taka sytuacja w Stanach Zjednoczonych, jak najbardziej. Natomiast ten wygląd przywiódł mi inną historię. Azjatyckie rysy twarzy poniekąd miał też egipski bóg pisma Thot. Bardzo ciekawa ze wszech miar postać, którą znamy z mitologii greckiej, ale tak naprawdę nie tylko, bo postaci „Thotopodobne” przejawiały się przez wiele mitologii. Thot był opisywany w tych opisach, gdzie nie miał głowy ibisa. Był rzeczywiście bladym, skośnookim, wysokim, szczupłym mężczyzną o nadzwyczajnych zdolnościach i ogromnym umyśle. Thot uchodzi za pierwowzór Hermesa Trismegistosa czy też greckiego Hermesa, boga złodziei, posłańców handlu. Azjatyckie rysy twarzy miał meksykański, aztecki właściwie, władca Quetzalcoatl, czyli pierzasty wąż.
Taki też miał być Wirakocha, który znany jest z kultury Inków. Ludzie zadawali sobie pytanie, czy azjatyckie rysy twarzy w tych miejscach, w tych odległych regionach świadczyć mogą o tym, że tak naprawdę była to jedna i ta sama postać, która dawno temu podróżowała po świecie, czy może było to kilka osób, które pochodziły z tej samej cywilizacji. Bo nie da się ukryć, że w prawie każdej szanującej się cywilizacji starożytności pojawił się jakiś mędrzec, nauczyciel pisma, nauczyciel różnych innych rzemiosł, nauk, który miał azjatyckie rysy twarzy. A jak dobrze wiemy, Azjaci w tamtym czasie nie podróżowali sobie po Europie, po Ameryce, po Afryce, po Azji Mniejszej. Z reguły skośne oczy zarezerwowane były dla Dalekiego Wschodu i była to enklawa, z której się raczej tamta cywilizacja nie ruszała. Więc rzeczywiście może jest coś na rzeczy, że jest jakaś postać, którą przyjmuje cywilizacja, kiedy pojawia się na Ziemi i rzeczywiście jest to postać skośnookiego, szczupłego mężczyzny. Bo zawsze, zwróćmy uwagę, są to mężczyźni. Nigdy kobiety. Helena Blawatska kontaktowała się z mahatmami, którzy również kojarzą się z hinduską czy tybetańską powierzchownością i to oni jej pomogli skonstruować jej najważniejsze tezy, zapisane też w „Strofach Dzyan”. Tak na dobrą sprawę wszystkie tajemnicze postaci starożytności, takie jak między innymi Imhotep czy Melchizedek, to również były postaci, które de facto nie miały żadnych korzeni, życiorysów.
W przypadku Imhotepa to też oczywiście jasna sprawa. Azjatyckie rysy twarzy to go charakteryzowało. W przypadku Melchizedeka też cała seria pytań, zagadek. Kim był ten człowiek? Czy to w ogóle był człowiek? Bo w Biblii jako człowiek on w ogóle nie występuje. Tak że rzeczywiście przypadki tego typu tajemniczych przybyszy, być może z innej cywilizacji lub innego wymiaruuczamuję się bliżej. Skłonność do innej umysłowości była już w starożytności i też się pojawiała.
[48:47] - Dziękuję. Tak jeszcze szybko, Przemku, będę miał do ciebie jeszcze jedno pytanie, bo wiem, że musisz z różnych przyczyn nas wcześniej opuścić.
[48:55] - Tak jest.
[48:56] - Nim je zadam, przejdę jeszcze do pewnej ciekawostki, która mnie się przypomniała. Ja osobiście nie miałem żadnych takich spotkań, natomiast przypomina mi się pewna historia. Ona miała miejsce pod Poznaniem. Usłyszałem ją parę lat temu i ta historia była bardzo dziwna, bo z jednej strony był świadek opowiadający w miarę fajną historię. To było tuż pod Poznaniem, w zasadzie w okolicach Wronek. Wtedy dwójka młodych ludzi zaobserwowała dziwny obiekt unoszący się nad jedną z fabryk. Ten obiekt się poruszał i sprawa wywołała miejscową sensację, dlatego że wszyscy tam nazajutrz o tym mówili, opowiadali, kto widział UFO, kto nie. To były lata 80. To były takie czasy, że wszyscy byli wszystkiego ciekawi i jeżeli pojawiło się coś tak dziwnego, to zaraz cała okolica o tym huczała. Ci panowie wraz z ojcem jednego z nich obserwowali obiekt przez lunetę.
Co ciekawe, okazało się, że ten obiekt troszkę opada ku ziemi. Nazajutrz bohater, który przekazał mi tę historię, twierdzi, że pojechał na to miejsce, gdzie ten obiekt, jak sobie wyznaczyli potem na mapie, prowadząc bardzo szeroko zakrojone studia z ojcem swojego kolegi. Udali się w to miejsce. Pojechali jakimś komarem. Ku swojemu wielkiemu zdziwieniu zobaczyli, że las na obszarze dość sporym jest po prostu wygnieciony. Przerazili się, ale jeszcze bardziej przerazili się, że zobaczyli, że w miejscu tego dziwnego wygniotu, który wyglądał bardzo nienaturalnie, stoi jakiś samochód i stoją jacyś ludzie i ci ludzie zaczęli ich wyganiać stamtąd. Przeganiać ich, nie wiadomo co. Nie było to wojsko, to byli jacyś ludzie, cywile. W pewnym momencie ten bohater historii mówi, że spojrzał nagle w oczy jednego z tych ludzi i się przeraził i zwiał dlatego, że te oczy były ewidentnie nie ludzkie. Źrenice wyglądały tak jak u kota.
Z tego, co mówi, to ewidentnie nie był człowiek. Fajna historia, ale troszeczkę skończyła się w dziwny sposób.
[51:22] - Oczy kota, oczy Azjaty. Trochę podobieństwa jest, jakby nie patrzeć.
[51:27] - Chodziło mi o źrenice. Natomiast to, co mówisz o Azjatach jako ludziach w czerni to fakt, dlatego że oni są zawsze przedstawiani albo jako Hindusi, albo częściej jako Chińczycy. I tak było między innymi w przypadku Mothmana i tak było w większości przypadków. Dobra, kolejne pytanie i w zasadzie Przemku, do ciebie ostatnie pytanie. Ja tylko przypomnę, że książkę pod tytułem „Ponadwymiarowi”, która opisuje najbardziej tajemnicze postaci w dziejach, można zamówić ze strony internetowej Księgarni Nieznanego Świata. Pytanie ostatnie do ciebie. Co sądzisz o tak zwanych hybrydach, to znaczy o tym szczepie obcym, który rzekomo ma się pojawić na Ziemi, o którym mówią ludzie uprowadzeni przez kosmitów? Czy rzeczywiście doszukiwać się w tym jakiejś prawdy, korzeni realnego fenomenu, korzeni realnego przedsięwzięcia? Doktor David Jacobs, badacz UFO, także historyk mówi, że to się dzieje realnie i te istoty kiedyś zastąpią ludzi na Ziemi. Kiedy patrzymy na to z innej perspektywy, widzimy z kolei, że tak naprawdę ludzie uprowadzeni mają od kosmitów różne historie i te historie się w zasadzie wzajemnie wykluczają.
Dlaczego tak jest i czy rzeczywiście możemy się obawiać, że kiedyś w naszych domach zamieszkają hybrydy?
[52:53] - Jeśli one kiedykolwiek zamieszkają, to my już nie będziemy się tym problemem martwić. Natomiast wracając do meritum, to się pokrywa oczywiście z całą teorią i całą mitologią Zaharii Sitchina i z Annunaki, którzy przybyli na Ziemię. Bo zgodnie z tą teorią rasa bogów czy też kosmitów przybyłych z innej planety, Nibiru czy też planety Marduk, różne są wersje, przybywszy na naszą planetę po pewnym czasie, kiedy nastąpił bunt ich załogi, która bawiła się w metalurgię na Ziemi, postanowili stworzyć nowy zupełnie gatunek. I to też była hybryda, bo był to gatunek, w którym zmieszali niższe stworzenia genetycznie ze swoimi genami i w ten sposób powstał człowiek. To jest alternatywna dla biblijnej choćby wersja powstania człowieka. Człowieka jako genetycznego eksperymentu Annunaki. Więc dlaczego byci Annunaki mieli to zrobić 450 milionów lat temu, a nie mieliby tego robić nadal? Dlaczego mieliby wtedy kontrolować naszą planetę, a nie mieliby kontrolować dziś? Jeśli ta teoria jest prawdziwa, a jest to, dodajmy, dość intrygująca teoria, to jest oczywiste, że prawdopodobnie nadal chcieliby manipulować w naszym kodzie genetycznym i byliby tymi rzeczami oczywiście zainteresowani. A jeśli tak, to moglibyśmy się spodziewać, że pojawią się w pewnym momencie gatunki konkurencyjne dla nas, bo być może w jakiś sposób doskonalsze.
Tym samym problemem może być choćby to, że za chwilę wyewoluuje sztuczna inteligencja w gatunek doskonalszy od nas, więc zagrożeń naszej pozycji numer jeden jako cywilizacji na tej planecie jest pewnie więcej, a to jest również jeden z nich. Jeśli mamy się bać, to owszem, możemy.Ja generalnie jestem dość optymistycznie nastawiony do tego. Ewolucja idzie w takim kierunku, w jakim powinna zazwyczaj, więc wydaje mi się, że nic nie przyspieszy poza naszą kontrolą. Jeśli chodzi o same hybrydy, to ja bym się tym i tak za bardzo nie martwił.
[55:08] - Dziękujemy. Dziękujemy ci też za dzisiejsze uczestnictwo i zapraszamy ponownie.
[55:14] - Ja również bardzo serdecznie dziękuję. Miłego wieczoru. Do zobaczenia.
[55:18] - Przemku, prosimy jeszcze o adres twojego bloga.
[55:23] - PrzemekNowakowski.pl.
[55:25] - Dziękujemy. Tam można, jak mówiłem nie raz, zamówić sobie „Ponadwymiarowych”. Dziękujemy.
[55:31] - Każdą książkę, którą kupiłem dokładnie można kupić.
[55:34] - Właśnie dlatego, że „Ponadwymiarowych”.
[55:36] - Każdą książkę, a jest ich pięć, można tam zamówić.
[55:38] - Można też zamówić „Kręgi, cuda, kwanty”. Książkę, która się ociera o ufologię i o kwestie innowymiarowości. Też wspaniała pozycja.
[55:47] - „Kręgi, cuda, kwanty” akurat właśnie nie, bo ona nie ma nic, więc akurat tej nie bardzo, ale ona jest nadal dostępna właściwie w każdej możliwej księgarni, łącznie z Empikiem, więc akurat tu dostępności problemów nie ma.
[56:01] - Elegancja, Francja. Dzięki Przemku i zapraszamy ponownie.
[56:04] - Raz jeszcze dziękuję. Dobranoc.
[56:06] - Dobranoc.
[56:07] - Dziękuję również.
[56:08] - Przemku drugi. Jesteś tam?
[56:09] - Jestem, jestem.
[56:10] - Piotrze, ty słyszałeś, że przed chwilą znowu była przerwa w sygnale? Tak, mieliśmy pewną przerwę dzisiaj. Jeżeli ktoś dołączył do nas dopiero teraz, to niestety mamy znowu problemy techniczne dużego kalibru. Tak jak przy pierwszym odcinku tej audycji przed dwoma tygodniami. Nie ma z nami Arka, nie ma z nami Klisa. Nie wiemy czemu. Nie możemy się z nimi połączyć, nie możemy odebrać żadnej wiadomości. Także jest troszkę paskudnie.
[56:45] - Przepraszam, że się wtrącę, ale można by zrobić odrębną debatę na temat zakłóceń.
[56:54] - Na szczęście jest z nami Przemek Więcławski i przekazuje nam tutaj bardzo ciekawe opowieści, między innymi o spotkaniach z ludźmi w czerni w Polsce, między innymi o spotkaniach z dziwnymi osobnikami, które niekoniecznie musiały być ludźmi. I teraz Przemku, wracamy do tych hybryd, bo doktor David Jacobs to jest ufolog. To jest historyk, który w zasadzie zajmuje się abdukcjami od zawsze i wiele z tych popularnych przekonań, które krążą w internecie, to w zasadzie jest robota Jacobsa. To znaczy nie to, że on to wymyślił czy sprokurował, czy puścił jakąś plotkę, tylko w zasadzie on jest autorem tych podstawowych twierdzeń wielu na temat między innymi hybryd i abdukcji. I on jest takim dość pesymistą, bo on twierdzi wprost, że cóż, abdukcje się odbywają i są realne i kiedyś hybrydy zstąpią i nas zastąpią i nie będzie już ludzi, będą hybrydy. Jacobs bierze to tak wprost, te wszystkie przekazy. Pamiętamy, że doktor Mack, który też badał abdukcje, on był zupełnie innego zdania. On mówił, że tutaj skłaniał się w stronę tego, co na przykład Przemek mówił Nowakowski, że to wszystko dzieje się na pewnej płaszczyźnie, ale to jest płaszczyzna de facto psychiczna i to jest obszar, do którego my nie mamy dostępu zawsze. Jest to coś w rodzaju innego wymiaru, innej płaszczyzny rzeczywistości w przypadku abdukcji. Natomiast Jacobs mówi wprost, że no cóż, hybrydy są, hybrydy gdzieś tam egzystują i prawdopodobnie są po to, żeby nas zastąpić.
Ale jest jeden problem. Dlatego że większość ludzi, którzy są porywani przez obcych, to już mówiliśmy nie raz. W abdukcjach zachodzi pewien paradoks. Po pierwsze ludzie z jednej strony mają świadome przebłyski, że coś się stało, z drugiej strony nie pamiętają tego, co się stało. Wtedy idą do hipnotyzera i ten hipnotyzer za pomocą banalnie prostej metody odzyskuje te wspomnienia. Obcy, którzy nałożyli im blokadę na pamięć, byli takimi nieudacznikami, że nie wiedzieli, że można to prosto odblokować za pomocą hipnozy. I dopiero potem ci ludzie poznają historię, która została przed nimi ukryta. O jakichś tam abdukcjach, o ginącej planecie, o tragedii kosmitów, którzy krzyżują tutaj nasz gatunek ze swoim. I zawsze te historie są inne. Nie ma dwóch takich samych prawie.
Zawsze kosmici się tłumaczą inaczej. Zawsze hybrydy wyglądają inaczej. Z drugiej strony przecież abdukcje dzieją się od niepamiętnych czasów, a te hybrydy jakoś tam muszą im zalegać w tych magazynach, gdzie oni je trzymają. Przecież te hybrydy cały czas je produkują, a nigdzie ich nie ma, prawda? I to wszystko składa się na taki dość paradoksalny wizerunek całej sytuacji, skłaniający wiele osób do wniosku, że to raczej wszystko jest pewna kreacja tych istot, które dokonują porwań. To znaczy tak samo jak nakładką może być to, że istnieją pewne rodzaje nakłady, które one mogą stosować na wspomnienia. To, co się odbywa na statku, to co ci ludzie pamiętają, te wszystkie postaci, istoty, tłumaczenia, hybrydy może być tak naprawdę przykrywką pod coś większego. I tak naprawdę jest to historia, którą ludzie pamiętają, którą sobie absorbują i tak dalej, i tak dalej mówią o tym, ale ci, którzy odpowiadają tak naprawdę za abdukcje, mogą dopuszczać się czegoś zupełnie innego. I dobrze wiedzą, że my kupimy tą pierwszą wersję, ale nie kupimy już tej drugiej prawdziwej. Może być dla nas za trudna.
Przemku, jak ty się do tego odnosisz?
[01:00:54] - Tak, zanim się odniosę, to jeszcze tylko chciałem dodać w kontekście tego, co powiedzieliście w poprzednim pytaniu o tej fali bodajże sterowców czy tych dziwnych statków powietrznych między innymi w Stanach Zjednoczonych. Nie wiem, na pewno pamiętacie, ale pojawiał się taki człowiek. Nie wiem, czy to był jeden człowiek, czy ich było więcej, którzy deklarowali, że to on jest konstruktorem tych dziwnych pojazdów latających. Po takiej serii spotkań rzekomo miał pokazać jakieś dowody i nagle się okazywało, że tego człowieka w ogóle nie ma. On się nagle rozpłynął. Także tytułem komentarza do tamtej poprzedniej kwestii. Natomiast jeśli chodzi o te hybrydy, to rzeczywiście to jest ciekawy temat. Jeśli chodzi o Jacobsa, powiem szczerze, nie znam go specjalnie dobrze. Wiem, że on później się zaczął interesować ufologią. Przede wszystkim brał informacje na temat tych hybryd z regresji hipnotycznych, prawda?
Jak wiemy, obcy jednak mimo wszystko nie zawsze mówili, a raczej w większości przypadków nie mówili prawdy. Nie mówią prawdy czy obcy, czy cokolwiek tam stoi za tymi obcymi. Raczej nie brałbym serio tego, o czym mówił Jacobs do końca. Poza tym myślę, że warto wspomnieć o teorii, która w jakiś sposób może się z tym wiązać, czyli o kwestii MILAB. To będzie poruszone pewnie za jakiś czas. Wiemy, że wojsko także może dokonywać pewnych porwań, powiedzmy, badań i stosować tego rodzaju nakładki na wspomnienia ludzi, dzięki czemu są zupełnie bezkarni i nie ponoszą żadnych konsekwencji. A ludzie myślą, że to byli obcy, prawda? Myślę, że warto o tym pomyśleć. Co jeszcze? Poza tym, jeśli chodzi o hybrydy, to w zasadzie od tysięcy lat te hybrydy chyba są już tworzone, prawda?
Myślę, że chyba taka hybryda już byłaby gotowa, że już tyle tych manipulacji miało miejsce w naszym genotypie, że obcy, którzy dysponują taką technologią, takimi możliwościami wręcz magicznymi dla nas, raczej by skonstruowali jakąś hybrydę, prawda? Może testowali przez cały ten okres te swoje hybrydy i wprowadzali stopniowo do obiegu, wykonywali próbki. Nie wiem, jak to jest w rzeczywistości. Myślę, że jeżeli obcy mieliby przejąć, wyprzeć ludzkość z Ziemi, z naszej planety, to równie dobrze mogliby to zrobić poprzez nie hybrydy, ale na przykład poprzez propagandę. Nie musieliby się trudzić, tworzyć jakiejś mieszanki ludzi z obcymi, ale mogliby po prostu odpowiednio ludzkość przystosowywać, to znaczy umysły ludzi poprzez jakieś warunkowanie kulturowe, wpajanie ludziom akceptacji dla ich obecności w ogóle na Ziemi. W momencie, kiedy uznają, że ludzkość jest już gotowa, mogą Ziemię przejąć oficjalnie. W zasadzie oficjalnie, tak jak na przykład miało to miejsce w serialu „V”. Tylko tam to było bardziej przedstawione jako obcy jaszczurki. Sprawa hybryd jest dosyć kontrowersyjna i nie za bardzo możemy to zweryfikować. Obracamy się wokół niewiadomych całka.
Gdzie są te wszystkie hybrydy? Z jednej strony mamy doniesienia takie jak te, jakieś tam przypadki, o których powiedziałem, ale to dosłownie są pojedyncze sprawy, naprawdę egzotyczne, gdzie nawet przypadkowy przechodzień, chociaż może nie do końca przypadkowy, jacyś ludzie uczuleni na tą drugą stronę, tą niematerialną, niewidzialną, mogą ich zobaczyć. Może faktycznie istnieją, może to są hybrydy jakiegoś rodzaju. Kiedyś słyszałem od pewnej osoby, że takie hybrydy noszą często ciemne okulary, żeby nie było widać ich oczu. Może coś w tym jest rzeczywiście. Nie wiem. Nie wiem, szczerze mówiąc, za bardzo jak się na to zapatrywać. Takie hybrydy rzeczywiście mogą istnieć, ale jest też sporo takich kwestii, które stawiają tą hipotezę raczej pod znakiem zapytania. Nie wiem, szczerze powiedziawszy, jak do końca jest.
[01:06:56] - Dziękuję.
[01:06:57] - To tyle w tym temacie.
[01:07:00] - Ja tylko przypomnę, że w większości opowieści ludzi uprowadzanych te hybrydy zwykle nie wyglądają jak ludzie. Im byłoby trudno wtopić się w tłum. Pamiętamy historie opisywane nie tylko przez Jacobsa, ale też przez wielu innych badaczy abdukcji, między innymi Bada Hopkinsa. Przede wszystkim Bada Hopkinsa, bo on się zajmował kwestią hybryd i tak dalej. Także te stworki w wielkich salach, w słojach, w takich tubach, probówkach czy jak to tam nazwiemy, one w zasadzie były zawsze inne od ludzi. Także byłyby łatwo namierzalne i łatwo byłoby je gdzieś zobaczyć i zdemaskować. Rzeczywiście ta kwestia hybryd, moim zdaniem jest to element dość szeroko zakrojonej propagandy, tylko nie wiem czyjej. Czy ze strony siły, która kieruje aborcjami, czy ze strony, tak jak powiedziałeś, projektów ziemskich, które robią wszystko, żeby testować metody prania mózgu na ludziach. A wiemy, że działo się to w czasie projektu MK Ultra w latach 50. i 60.
Być może odpryskiem tych zdarzeń było słynne uprowadzenie Hillów. Było wiele innych zdarzeń, o których pisała między innymi, zapomniałem, jak się nazywała ta kobieta. O, ja nie mogę. Jak się nazywała ta kobieta, która badała abdukcje i MILAB?
[01:08:39] - Carla Turner?
[01:08:41] - Carla Turner. Tak. Opisała wiele podobnych przypadków, bardzo kontrowersyjnych. Pamiętam takie historie, które się w ogóle nie mieszczą w głowie, a były prawdopodobnie prawdziwe. Także wydaje mi się, że hybrydy są elementem programu większej propagandy. Dlatego, że obcy nie dość, że zawsze kłamią, to jeszcze starają się na nas pewne rzeczy wymusić. I teraz tak, co oni się starają wymusić w czasie tych abdukcji? Zwykle ich styl wypowiedzi i ogólnie cel tych ich przestróg skłania się w kierunku jednego. Oni twierdzą, że Ziemia kiedyś się zepsuje, umrze w wyniku działalności człowieka. Przyroda zginie, nie będzie się Ziemia nadawała do zamieszkania i oni wtedy tu wkroczą, bo oni już coś takiego kiedyś zrobili i chcą teraz nas uchronić przed tym.
Zawsze celem ich wypowiedzi jest nastraszenie nas w jakiś sposób. Tak się zastanawiam, skoro oni zawsze kłamią, skoro nigdy tak naprawdę nie mówią prawdy, skoro to oni zawsze kontrolują sytuację i nigdy nie dają człowiekowi wyjść poza pewien schemat. Czy te hybrydy nie są czasem po prostu elementem tej ich dziwnej polityki wobec Ziemi? Dlatego, że rzeczywiście oprócz amerykańskiego internetu, w którym można wyczytać wszystko i w którym co jakiś czas pojawiają się nowe pierdoły, to tak naprawdę mamy bardzo mało relacji o spotkaniach z hybrydami. Takich spotkań w rodzaju bliskich spotkań trzeciego stopnia. To znaczy mamy takie historie, bo mamy historię, o której zaraz powiemy i mamy historię Petera Huriego. I to jest bardzo dziwna sprawa, dlatego że on rzekomo nie spotkał się wcale z hybrydami, ale spotkał się z istotami, które były bardzo dziwnymi ludźmi. Nie wiem, czy znacie państwo tę historię. To się kiedyś obiło bardzo szerokim echem. To było kiedyś strasznie komentowane przed kilkoma laty.
Pisał o tym bodajże jeszcze magazyn „UFO”, z tego, co pamiętam. W każdym razie przeczołgała tę sprawę Linda Moulton Howe. Nie wiem, czy były jakieś dokumenty temu poświęcone. W każdym razie Huri to jest Australijczyk pochodzenia bliskowschodniego. To był człowiek, który twierdził, że ma implant. Ale co najważniejsze, pewnego razu po jednym ze spotkań w swojej sypialni znalazł włosy i pamiętał, że były tam istoty z włosami. Wyglądały jak kobiety. Troszkę dziwnie wyglądały. I on te włosy znalazł i przekazał Billowi Chalkerowi, australijskiemu ufologowi. Wyszło z tego w zasadzie, że te włosy były całkiem ludzkie, natomiast należały do bardzo rzadkiego genetycznie typu człowieka.
I tak naprawdę co się teraz stało z tym biednym Hurim? Czy on brał udział w jakiejś prowokacji? Czy rzeczywiście odwiedziła go rasa istot, która przypomina ludzi, ale nimi nie jest? Albo są to ludzie, tylko że bardzo rzadkiego pokroju genetycznego. I co się w ogóle z nim dzieje? Ta sprawa została poniekąd bez odpowiedzi. Też została troszeczkę zapomniana w naszych czasach. Ale jest jeszcze jedna sprawa, bardzo kontrowersyjna. Szkoda, że nie ma Chrisa. Na pewno by więcej o tym powiedział.
Parę lat temu, i ta sprawa jest w ogóle nieznana w Polsce, a troszeczkę się obiła echem o Stany Zjednoczone. Ja pamiętam swego czasu, dawno temu pisałem artykuły. Parę artykułów sporządziłem do takiego biuletynu, którego nazwę można przetłumaczyć jako magazyn badań nad abdukcjami. Tam opisałem parę przypadków z Polski i tam wtedy pojawiła się taka dziwna historia. To była książka pod tytułem „Oczy Rachel”, tak się nazywała. Jej autorka Helen LittlerMiała do opowiedzenia bardzo dziwną historię. Tak w sumie nie wiadomo do dziś, czy to prawda, czy to tylko trochę prawda, czy w ogóle jest się czym zajmować, czy nie. Helen Littrell miała córkę. Ta córka była chora na cukrzycę, dość zaawansowaną i w pewnym momencie straciła wzrok. To była młoda dziewczyna i jej marzeniem było iść na studia i poszła na te studia.
Była niewidoma. Zakwaterowano ją jednak w pokoju z koleżanką i ta koleżanka miała na nią oko. Ale to było wyjątkowo dziwne oko, dlatego, że Rachel, bo tak miała na imię ta koleżanka, była dość osobliwa. Z tego, co się Littrell dowiedziała, bo przecież widziała ją, gdy ją odwiedzała, to Rachel była córką jakiegoś wojskowego. I ten wojskowy przyjeżdżał, czasami dosłał jedzenie. Ona w ogóle się nie żywiła niczym, tylko tym, co jej przysłali. I ta Rachel wyglądała dziwnie, nawet bardzo dziwnie, dlatego, że w zasadzie miała zawsze na sobie wielkie okulary. Nikt nie widział jej oczu. Raz ta Littrell ją tam podejrzała, wyglądały dziwnie. Oczy jak oczy, ale dziwne.
Duże przede wszystkim. Skóra Rachel była dziwna również. Gładka, mokra. Znaczy nie mokra. Lepka. Przede wszystkim zimna, taka trochę trupia. Włosy były nienaturalne. Włosy miały w ogóle nieludzki charakter. Były długie i wyjątkowo eleganckie. Także to też było dziwne.
Rachel chodziła w długich swetrach, switrach, szalikach i opatulała się. Littrell zaczęła trochę podejrzewać, że z Rachel jest chyba coś nie tak, dlatego, że wyglądała po prostu jak hybryda wtopiona w środowisko, żeby tylko nauczyć się żyć. Potem historia się potoczyła dalej i okazało się, że rzeczywiście Rachel jest jakimś kosmitą, jakąś hybrydą, jakąś krzyżówką genetyczną, ale ziemską. Piotr, czy się słyszymy?
[01:15:36] - Przerwało coś znowuż.
[01:15:38] - O rany, wyrzuciło na Suba znowu.
[01:15:40] - Nie, nie wyrzuciło. Po prostu znikł jakoś dźwięk w dziwnych okolicznościach.
[01:15:44] - Przemka też nie ma.
[01:15:45] - To może kontynuuj.
[01:15:48] - Tak. Nie wiesz, na czym zniknąłem?
[01:15:51] - Tak jakoś pół minuty temu zniknąłeś.
[01:15:53] - Aha. W zasadzie może zacznę od tego, że okazało się potem, że Rachel jest rzeczywiście jakąś hybrydą człowieka z istotą, którą wojsko postanowiło introdukować w nasze społeczeństwo w celu dostosowania jej do warunków życia i tak dalej. Natomiast potem ta historia przybrała bardzo dziwny obrót, dlatego, że Rachel zniknęła. Córka Littrell zmarła niestety, ale w międzyczasie wydarzyły się jakieś dziwaczne historie i takie typowo ufologiczne zapętlenie. Z jednej strony jakieś odwiedziny zarówno Rachel, jak i jej rzekomego ojca i tak dalej. Ta historia tak trochę była chyba zbyt dziwaczna, żeby móc się zadomowić w środowisku ufologicznym, dlatego, że ona po tym etapie życia tej istoty w tym college'u z niewidomą córką, weszła na jakiś bajkowy wymiar zupełnie. Czyli to było przejście do zupełnie innej sytuacji, kiedy ta Littrell była dosłownie nękana mentalnie przez te obrazy i te wszystkie wydarzenia. Tak naprawdę o tym niewiele wiadomo. Do tego stopnia, że ja nawet zacząłem troszeczkę wątpić w wiarygodność tej opowieści. W wyniku małego researchu, który robiłem jakiś czas temu, okazało się, że wiele osób w nią wierzy i traktuje jako historię rzeczywistą.
Nie wiem, jak jest naprawdę, a ponieważ jest to sprawa ze Stanów Zjednoczonych, zalecałbym daleko idącą ostrożność jednak. Czy jest Przemek?
[01:17:57] - Urwało go również. Spróbujemy się dodzwonić ponownie.
[01:18:02] - Nie mam pojęcia, co się dzisiaj dzieje.
[01:18:06] - Halo, halo Przemku, coś się stało i nam zniknąłeś.
[01:18:09] - No właśnie. Tak mnie wywaliło, nie wiem czemu.
[01:18:12] - Dzisiaj strasznie wypadkowa ta debata technicznie.
[01:18:17] - Ale zobacz, że tamtym razem przy tym temacie było to samo.
[01:18:23] - Za każdym razem, gdy poruszamy ten temat, coś się dzieje.
[01:18:27] - Nie miałem prądu, a potem mi się Skype popsuł. Nie mam pojęcia dzisiaj.
[01:18:34] - Ja się doliczyłem czterech przerw w sygnale. To znaczy cztery razy chyba zawiesiło normalnie.
[01:18:41] - Tak, było coś takiego.
[01:18:44] - To jest straszne, co się dzieje.
[01:18:46] - Słuchajcie, tutaj poza anteną rozmawiałem telefonicznie z panem Bogusławem Zabielskim z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, żeby się zapytać, co się dzieje z Arkiem Kocikiem. Okazało się, że Arek żyje, natomiast jest poza zasięgiem, gdzieś w terenie utknął. Nie wiadomo, co się stało.
[01:19:05] - Nie mam pojęcia.
[01:19:07] - Chris też się nie odzywa ani na Skypie, ani na Facebooku, ani nigdzie. Nie wiadomo.
[01:19:12] - Nie mam pojęcia. Zobaczymy, może się czegoś dowiemy. W każdym razie musimy jakoś uratować tę audycję. Mam nadzieję, że słyszeliście państwo moją opowieść o oczach Rachel, bo dowiaduję się, że nie było wiele słychać. Podsumuję to stwierdzeniem, że Helen Littrell napisała książkę o przypadku swoim i swojej niewidomej córki, kiedy ta mieszkała w pokoju w akademiku razem z bardzo dziwnym człowiekiem, z dziewczyną o imieniu Rachel, która ubierała się dziwnie, była dość dziwna, wyglądała nietypowo, zachowywała się nietypowo. Była trochę aspołeczna, dzika. Jej wygląd zewnętrzny również był dość nietypowy, przede wszystkim skóra, włosy i oczy. Potem się stało coś dziwnego. Doszło do dziwnego zapętlenia tej historii. Littrell dowiedziała się, że Rachel jednak jest jakimś rodzajem hybrydy wychowywanej do życia w społeczeństwie w ramach wojskowego projektu.
Potem niestety Rachel przepadła, przepadł jej ojciec, umarła niestety jej córka, a cała sprawa zaczęła przypominać typową abdukcję. Abdukcję, tak, ze wszelkimi dziwacznościami i czasami absurdami, jakich możemy się spodziewać w czasie abdukcji. I teraz powstało moje pytanie: czy to było rzeczywiste zdarzenie, czy to raczej była jakaś manipulacja straszna? Bo można też postawić taką hipotezę, że Littrell po prostu po pewnym czasie była poddawana praniu mózgu, a potem już zupełnemu praniu mózgu. Wraz z tym, jak pojawiły się późniejsze przypadki. Tak to wyglądało. Przemku, przejdźmy do kolejnego pytania, które nadesłał nam nasz słuchacz, pan Krzysztof Kwaśnicki. Marku, to jest pytanie numer pięć. Byłbyś tak łaskaw oficjalnie je zadać?
[01:21:29] - Bardzo ciekawe pytanie przesłał nam pan Krzysztof. Oto ono: „Jeśli obcy ukrywają się pośród ludzi, to jak sądzicie, czy wiodą zupełnie przeciętne życie, kryjąc się gdzieś na uboczu, czy przeciwnie, opanowali banki, rządy, międzynarodowe agendy i w ogóle dążą do władzy nad światem?” Przemku?
[01:21:50] - Tak. Myślę, że to jest dobre pytanie i uważam, że mogą mieć równolegle miejsce oba te... To znaczy, że obcy mogą ukrywać się pośród ludzi, ale jednocześnie może być tak, że właśnie te słynne rody, o których wiemy, rody Rothschildów, rody Rockefellerów, Windsorów i tak dalej, bo ich więcej jest, mogą mieć coś wspólnego z obcymi. Nie bez kozery być może używane jest pojęcie „błękitna krew”, bo faktycznie oni jednak strzegą tego, żeby nikt z rodziny nie związał się z kimś spoza, żeby tej krwi nie zanieczyścić. Także mi się wydaje, że są obcy, którzy mogą się kryć wśród nas i myślę, że zarówno są to takie osoby, które są zupełnie tego nieświadome, które nie wiedzą tego, że mogą być nie do końca człowiekiem. Nie widzą tego po sobie, prawda? Natomiast mogą być też osoby, które zdają sobie z tego sprawę. Mogą sobie zdawać z tego sprawę, bo na przykład ktoś im powiedział, któryś z rodziców czy może ktoś, kto nimi się opiekował kiedyś od małego. A może być tak, że po prostu dowiadują się o tym w trakcie swojego życia, że nie są do końca ludźmi. Także myślę, że oba scenariusze są bardzo prawdopodobne.
Myślę, że te osoby zwykłe, w cudzysłowie, takie jak my, raczej się z tym nie afiszują. Raczej się kryją. Nikt by raczej nie chciał, żeby to wszystko wyszło na jaw, że nie do końca są ludźmi. I wiodą zupełnie przeciętne życie na uboczu, byle by ich nikt nie rozpoznał. Natomiast myślę, że faktycznie to, co mówi David Icke, tutaj się z nim akurat w tej kwestii zgadzam. Może nie do końca oczywiście, ale w dużej mierze się zgadzam, dlatego że jest coś w tym, że właśnie pewne osoby na najwyższych stanowiskach nie wzięły się z nikąd po prostu. Wydaje mi się, że tak może być, że te wszystkie rody i ludzie, którzy stoją jeszcze ponad tymi rodami, znaczy są jeszcze ważniejsi w tym sensie, mogą faktycznie sprawować władzę. Jeżeli tak jest, to tak się dzieje od dawna, od zarania dziejów, od tysiącleci.Oni sprawują władzę od tak dawna, w zasadzie prawie że od początków albo od początków ludzkości. Wcześniej był faraon i tak dalej. I cały czas ta władza jest utrzymywana właśnie w ich rękach, w rękach tych innych rodów, które poprzez wszystkie korporacje, system finansowy, który jest konstruowany tak, jak jest konstruowany, manipuluje masami ludzi i ma nas w garści, można by powiedzieć.
Myślę, że tutaj oba scenariusze równolegle mogą być możliwe. Tak mi się wydaje.
[01:26:04] - Dziękuję. Tutaj użytkownik Krypto Scream zadał nam pytanie: „Też słyszycie w tle śpiewy?” Nie wiem jak wy, ale u mnie nikt nie śpiewa. Przemek?
[01:26:23] - Ja sprawdziłem teraz podkład dźwiękowy i tam również nie ma śpiewów.
[01:26:30] - To ktoś nam się może wcina w audycję i śpiewa. Nie mam pojęcia. Powiem wam, że takiej dawki dziwności nie było nigdy.
[01:26:38] - Może anioły.
[01:26:39] - Na serwerze raczej nic takiego nie występuje, ponieważ jest tak ustawione, że w czasie, gdy jest debata, jeżeli jest jakaś przerwa w sygnale, to serwer nadaje w tym momencie ciszę, więc nie wiem, co to się takiego dzieje.
[01:26:56] - Ja bym jeszcze się zapytał Krypto Screama, kto śpiewa i co śpiewa. To wtedy może uda nam się rozwiązać tę zagadkę. Jaki to rodzaj muzyki? Będziemy to zgłębiać. Prosimy o odpowiedź. Ustosunkuję się do tego, co tutaj padło w pytaniu pana Krzysia Kwaśnickiego. Moim zdaniem tak: rzeczywiście można się zgodzić z Przemkiem, że tak naprawdę trudno powiedzieć, bo ta teoria, że jesteśmy wykorzystywani przez jakąś rasę, jej się nie da wykluczyć. Natomiast trzeba by teraz zadać sobie pytanie, co ta rasa ma na celu. To w zasadzie nie byłaby rasa. To mogłaby być jakaś grupa kosmitów, która po prostu nie mając żadnej drogi innego rozwoju wybudowałaby sobie w zasadzie tysiącleci pewien system, z którego by żyła i na którym by pasożytowała.
Ale tak naprawdę nie trzeba obcej rasy. Wystarczy przeczytać „Kapitał” Marksa i tam zobaczymy, że tak naprawdę — mam jakieś zakłócenia, przepraszam. Słyszycie mnie?
[01:28:10] - Tak.
[01:28:11] - Ja się też zasłuchuję.
[01:28:11] - I tam zauważylibyśmy, że tak naprawdę nie ma nic dziwnego w NWO i w tych dziwacznych teoriach. To jest po prostu samo życie. To jest historia. Ci ludzie rzeczywiście nie wzięli się znikąd, ale też nie wzięli się z jakiejś innej domeny bytu. To wszystko jest uwarunkowane pewnymi założeniami. Powiem inaczej: my po prostu zbyt idealizujemy historię. Historia jest dość brutalna. Historia się opiera na pieniądzu i na wojnie. I niestety żaden historyk nie napisał podręcznika pod tym kątem. A gdyby napisał podręcznik pod tym kątem, to on by został nazwany pewnie jakąś teorią spiskową.
Ale tak naprawdę nie oszukujmy się, jest pewna grupa ludzi, wiadomo jakiego pochodzenia, która poprzez liczne spekulacje, poprzez różnego rodzaju posunięcia polityczne tudzież zamachy stanu prowadzi tę politykę tak, jak prowadzi i pociąga sznurkami. Chyba nie musimy tutaj wyjaśnić, kim ci ludzie są i skąd pochodzą, i tak dalej. Natomiast przypominają mi się „Gwiezdne wojny” i całe związane z nimi uniwersum. I tam to zostało pokazane w dobry sposób chyba, jak różnego rodzaju istoty potrafią kontrolować różne gałęzie życia publicznego, społecznego, gospodarczego. I to by może wyglądało bardziej tak niż jako grupa, która kieruje ludzkością od spodu. Natomiast jest pewna kwestia, która mi nie daje spokoju, mianowicie fakt manipulowania masami ludzkimi. To jest ewidentnie widoczne. Tylko pozostaje pytanie: kto to robi? Bo moim zdaniem nie robi tego żadna grupa, przynajmniej żadna grupa, której działanie można by zauważyć z perspektywy historycznej, bo wszelkiego typu grupy założone przez ludzi, grupy połączone jakąś ideą, doktryną, wierzeniami, one na przestrzeni wieków się jednak rozpadają. Natomiast istnieje pewna inteligencja, która nas wprowadza w błąd.
I ta inteligencja być może mieszka z nami na planecie i ta inteligencja nie chce, żebyśmy zobaczyli, kim ona naprawdę jest. I to jest chyba najlepsza odpowiedź. Ona potrafi się przebierać, potrafi manipulować naszymi umysłami. Potrafi czerpać swoje siły życiowe z tego, co nam w zasadzie szkodzi. I ona nie ma fizycznego charakteru. Wydaje mi się, że korzenie tej zagadki sięgają głęboko w parapsychologii i wiele osób może nie zgadzać się z tym, co zostanie tutaj powiedziane. Natomiast tak to moim zdaniem wygląda.
[01:31:16] - Po części odpowiedź na to pytanie padła w pierwszej-
[01:31:19] - W pierwszej audycji, kiedy rozmawialiśmy między innymi o tych koncepcjach, o których mówiłem już z Przemkiem, czyli pewnych grupach ludzi, pewnych przełomowych postaciach, które miały otrzymywać od różnego rodzaju posłanników, nie zawsze byli to posłannicy fizyczni, bardzo konkretne przekazy i te przekazy potem rzutowały jednakże na rozwój ludzkości. Wspomniana została Helena Bławacka i tak naprawdę wiele osób może jej nie znać. Wiele osób może nie kojarzyć, kim ona jest, ale tak naprawdę większość ezoterycznych wierzeń dzisiejszej Europy pochodzi od Bławackiej. Także tak to wygląda. Jeżeli ktoś chciałby się zagłębić w tą tematykę, to odsyłam do pierwszej części audycji. No cóż, przejdźmy do kolejnego pytania. Mieliśmy tutaj pytanie o przypadki spotkań z obcymi, którzy żyli zasymilowani z ziemskim społeczeństwem. Tutaj Przemek na nie po części odpowiedział, prawda? Czy kojarzą ci się jakieś inne historie, Przemku?
[01:32:28] - Prawdę powiedziawszy, to nie. Takie historie analogiczne do tej historii Rachel, prawda? Szczerze mówiąc to nie. Ja zupełnie nie jestem zorientowany w takim temacie. Próbowałem się skontaktować, znaczy skontaktowałem się w tej sprawie z Albertem Rosalezem. Napisał mi, że coś mi może podeśle, ale niestety nie uzyskałem odpowiedzi, więc zostałem na lodzie. Natomiast niestety nie znam takich przypadków poza tą Rachel. Jedynie to, to tylko takie w zasadzie przypadki tych właśnie dziwnych spotkań, ale to bardziej jednorazowe, z dziwnymi postaciami. Także nie za bardzo. Szczerze mówiąc kojarzy mi się taka historia.
To jeszcze było za PRL-u bodajże w Warszawie. To już nie wiem, czy to był stan wojenny. To był jeszcze chyba czas stanu wojennego. Pewien człowiek szedł sobie ulicą, spotkał dwóch, ale to w zasadzie ciężko podpisać pod jakieś hybrydy, prawda? To bardziej pod facetów w czerni można by podpisać, który spotkał dwóch mężczyzn i zaczął z nimi rozmawiać. Po czym oni go zapytali, czy coś by chciał. Czy chciałby się czegoś nauczyć? No i odpowiedział, że chciałby się nauczyć języka krymskiego. I nauczył się tego języka. I podobno świetnie nim władał i włada, bo chyba nadal żyje.
Nie wiem, czy to mogą być takie właśnie przypadki hybryd. Mi się wydaje, że nie. Że to, co ja przed chwilą powiedziałem, to bardziej jest kwestia manifestacji właśnie tej siły. Natomiast taki pomysł przypadków obcych, którzy by tutaj żyli, to szczerze mówiąc nie znam. Mogę jedynie powiedzieć, że kiedyś, ale to powiem szczerze, że z dużym przymrużeniem oka traktuję, spotkałem będąc na jednym z festiwali, ale to było w 2011 roku, w sierpniu bodajże, było ciepło i na jakimś tam koncercie akurat stałem z kolegą bodajże i nie powiem, co wówczas paliliśmy. W każdym razie przechodził obok nas dość dziwny człowiek. Ja pamiętam do dzisiaj. Szczerze mówiąc nie wiem, może po prostu zwykły przypadek, ale w każdym razie tam było dwadzieścia kilka stopni. Ten człowiek wyglądał jak Arab, jakiś taki Arab. Ciężko powiedzieć.
Na pewno miał ciemną karnację, dosyć czarne włosy i był w płaszczu, takim wełnianym płaszczu. I przechodził obok mnie. To znaczy było dosyć duże zagęszczenie ludzi, a on przechodził twarzą w twarz ze mną. Twarzą był skierowany do mnie i kiedy tak przechodził i spojrzał się na to, co trzymam w ręku, no to się tak spojrzał bardzo złowrogo, bym powiedział. Jakby pierwszy raz coś takiego widział na oczy na żywo. Po czym poszedł. Po czym sobie po prostu poszedł. Nie wiem, może to zwykły człowiek, ale dla mnie to było dosyć dziwne doznanie, szczerze mówiąc. Także to tyle w tym temacie.
[01:36:23] - Tak, tutaj dużo do powiedzenia miałby John Keel na pewno, bo ktoś musiałby sobie przeczytać „UFO: Operacja Koń Trojański”, żeby to tak sobie wszystko poskładać, bo to się może wydawać naprawdę chaotyczne. Natomiast on uważał, że ludzie w czerni czy tak jak ich nazwiemy, te wszelkie dziwne postacie, one czasami pojawiają się w takich momentach, żeby, że tak powiem, nie tyle nastraszyć, co zaplątać jeszcze w głowie badaczom. Powiem to inaczej. To tak, jakby badacze UFO byli obserwowani przez pewną siłę, która w sposób nieco paranormalny nadzoruje ich pracę i ich tok myślenia. Także jest to ciekawa koncepcja. Oczywiście można to nazwać teorią spiskową, ale musimy pamiętać, że gdybyIstniała na Ziemi jakaś inna inteligencja i gdyby ta inteligencja wiedziała, że ktoś jej depcze po piętach, to w sposób zwyczajnie ziemski mogłaby również odpowiadać na te próby badania i śledzenia, śledząc te osoby, które są nią zainteresowane i wywołując u nich tym samym pewne zaniepokojenie. Nie powiem, że szajbę. Pamiętacie, jak mówiłem tydzień temu, że większość badaczy UFO w jakimś stopniu szalała, bo raczej nie byli zamykani w psychuszce. Tak, są mocno skrzywieni. Padły tutaj dzisiaj nazwiska osób, które moglibyśmy dać jako przykład.
Nie będę pokazywał palcem. Mówiliśmy o Branie Bolnarze, który też tak miał. Wielu amerykańskich badaczy. Często się to dzieje dopiero po latach badania UFO, co nie, Przemku? Że najpierw to są zupełnie normalne osoby, a potem zaczynają po prostu troszeczkę fiksować. Jest to co najmniej dziwne, bo w zasadzie nie stało się to tylko z kilkoma osobami. Możemy wymienić kilku tych, którzy umarli jako normalni ludzie, a większość z nich została takimi trochę domorosłymi filozofami oczekującymi w zasadzie na koniec świata albo próbującymi stworzyć jakąś swoją filozofię rzeczywistości, która była tak mocno hermetyczna, że w zasadzie ograniczała im dostęp do rzeczywistości obiektywnej i uniemożliwiała im czasami normalne funkcjonowanie, prawda?
[01:39:17] - Tak było właśnie w przypadku Bronisława Grzeseta. Myślę, że to nie będzie jakąś tajemnicą, że miał właśnie takie problemy. Z tego, co wiem, po jakimś czasie miał problemy, chyba z bólem głowy i w końcu przestał się tym zajmować. Odciął się zupełnie od tego tematu. A to występowało wtedy, kiedy on czynnie się tym zajmował, jeździł w jakieś miejsca, prawda?
[01:39:49] - Właśnie. Tutaj możemy to rozciągnąć również na ufologów spoza naszego kraju, bo nie tylko Polacy fiksują po zetknięciu z UFO. Nie wszystkich to oczywiście czekało. Niektórzy przeżyli to życie całkiem normalnie i UFO ich nie zniszczyło. Natomiast jest to temat rzeczywiście ciekawy i tak jak mówił John Keel, UFO jest tematem, który jest niebezpieczny dla człowieka dlatego, że prowadzi go do ciągłego rozgryzania rzeczywistości. Może to nawet w sposób normalny prowadzić do pewnych zaburzeń. Ale na przykład ze mną jest wszystko w porządku. A z wami, panowie?
[01:40:39] - Ze mną raczej też. Póki co.
[01:40:43] - Marek jest syntezatorem, to jego to nie dotyczy.
[01:40:51] - Dzięki.
[01:40:52] - Może Marek jest robotem po prostu.
[01:40:56] - Neostrada mi się zepsuła. Co ja mam teraz zrobić?
[01:41:02] - Zostało nam ostatnie pytanie, ponieważ jak tróję już od dłuższego czasu mieliśmy dzisiaj straszne problemy i w zasadzie odpadła nam połowa składu. Przejdziemy do... Słucham?
[01:41:18] - Właściwie cały czas mamy jakieś problemy. Tutaj donoszą słuchacze, że słyszą jakieś śpiewy na czacie, jakieś przerwy w dźwięku się dzieją, nie wiadomo, co się dzieje.
[01:41:28] - Nie wiem, co to są za śpiewy. Ja w ogóle nie mam żadnego nadajnika w pokoju, okna pozamykane. Nie mam pojęcia, co jest. Nie nucę nic. Dziwne to wszystko. Ostatnie pytanie, panowie. Marku, proszę.
[01:41:47] - W długiej historii ufologii pojawiła się jeszcze jedna dziwaczna sprawa. Kiedy to nie kosmici mieli żyć wśród ludzi, ale vice versa. Chodzi o kontrowersyjny projekt Serpo, zgodnie z którym kilkadziesiąt lat temu grupa ziemskich naukowców została zabrana na obcą planetę, gdzie spędziła lata, żyjąc w społeczeństwie kosmitów. Jak oceniać wiarygodność tego doniesienia, Piotrze?
[01:42:11] - Na zasadzie wiarygodności to nie ma żadnej, bo okazało się, że to był humbug. To była taka typowa amerykańska próba zrobienia czegoś z niczego. To znaczy pojawiła się historia, która była bardzo chwytliwa na samym początku. Nie pamiętam, kiedy to było dokładnie, ale to było jakieś 10 lat temu. Wypełzła wtedy historia o tym, że w wyniku tajnego projektu badawczego o nazwie Serpo grupa amerykańskich uczonych miała się przenieść na planetę obcych. I tam już wszystko się działo swoim życiem. Mieszkali z nimi, jedli z nimi, wszystko rozmarło się i tak dalej. Opisali to wszystko. Oczywiście to byli Zetary i Kulanie. A potem wrócili i niestety też zmarli.
I to był projekt Serpo. Najpierw się pojawiło kilka historii, ciekawych, bo pierwsze opowieści były ciekawe, natomiast potem to rozrastało się w jakąś taką modę na sukcesji. Momentami było to nawet żal czytać. Także projekt Serpo dziś jest uznawany za coś, co jest mistyfikacją, w zasadzie takim czymś, co sięCzymś, co się wplątało w ufologię i zaczęło żyć swoim życiem, jak tutaj ktoś napisał na czacie. W każdym razie historia była ciekawa. Ciekawi mnie, czy coś takiego kiedyś się rzeczywiście stanie, że nasi uczeni wylądują na obcej planecie. Tak jak dzisiaj roztrząsamy temat, czy obcy mogą tutaj żyć, tak nasi uczeni, kosmonauci będą żyć wśród nich. To chyba jest bardzo odległa kwestia. Przemku?
[01:44:05] - Tak. Myślę, że ostatnie pytanie dotyczące projektu Serpo w zasadzie nadaje się na dobre podsumowanie całego tematu UFO. Bo wcześniej się tej sprawy nie znałem. Szczerze powiedziawszy, jak zapoznałem się z nią, to powiem szczerze, że dla mnie to już jest niezła jazda, że tak powiem, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu raczej. Szczerze mówiąc, to uwidacznia, jak duży jest stopień dezinformacji w ufologii. Nie wiem, szczerze mówiąc, jak to można tłumaczyć. Kto wypuszcza takie historie do obiegu? Czy tu chodzi o to, żeby umocnić w ludziach wiarę w obcych z kosmosu? Nie wiem. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia.
Sprawa tam, z tego, co pamiętam, to się okazało, że to jest humbug. Tak? Zupełny.
[01:45:17] - Tak.
[01:45:18] - Dobrze. Myślałem, że urwało już.
[01:45:22] - Masz rację. Jest to element mistyfikacji znaczny, dobrze widoczny. Tylko to widać dopiero po pewnym zapoznaniu się z ufologią, po pewnym skomasowaniu wiadomości i spojrzeniu na to z pewnej perspektywy. Wiele osób niestety o tym nie wie. Wiele osób nie dopuszcza tego do siebie i to chyba tak miało działać. Każda służba specjalna, każda jednostka w każdym kraju we własny sposób manipulowała danymi o UFO. I tak jak w Stanach Zjednoczonych działo się to w pewnym określonym celu, nie będę tego powtarzał. Wiemy, że oni tam mieli początkowo duży problem z UFO. Najpierw mieli problem z UFO w latach 50. Trzeba to było jakoś wytłumaczyć.
I wtedy zaczęli powoływać do życia różnego rodzaju tak zwanych kontaktowców, wszelkich tych, którzy zapoczątkowywali kulty UFO. I to miało po prostu obniżyć wiarygodność tego zjawiska. Potem pojawili się różni agenci, którzy rozsiewali dezinformację. Znamy mnóstwo przypadków. I potem doszedł jeszcze jeden problem. Konieczność sprawienia, by to UFO nie było pojmowane jako poważny problem. I to się udało. W zasadzie to dzisiaj funkcjonuje gdzieś na obrzeżach. Wiele osób się tym interesuje, natomiast oni skutecznie się rozprawili z tym, że nie muszą się tłumaczyć z każdej obserwacji, bo gdyby się tłumaczyli z każdej obserwacji, po prostu byłby totalny chaos. Tak jak powiedział Przemek Nowakowski, również nie wierzę i uzasadniam to w swojej książce, która mam nadzieję zostanie wydana w tym albo w styczniu przyszłego roku, że państwa, służby i wojsko nie wiedzą tak naprawdę, czym jest zjawisko UFO i oni robią dobrą minę do złej gry.
Fakt zniwelowania jakiegokolwiek znaczenia tego zjawiska jest najlepszym przykładem. Oni wypuszczali różnego rodzaju humbugi, szczególnie w latach 80. Pamiętamy sprawę Majestic. Pamiętamy Roswell. Roswell jest usiane różnymi minami, dezinformacjami i tak dalej, celowymi. Pamiętamy Richarda Doty'ego, któremu udowodniono to, że po prostu kłamał, wprowadzał ludzi w błąd. I cóż, że wprowadzał? Wprowadził też wielu innych. I do dzisiaj te pewne mity, które istniały, stały się dla wielu osób rzeczywistością. Przypomnijmy sobie Boba Lazara na przykład.
Czy on mówił prawdę, czy nie? Ta jego historia tak obrosła legendą, że momentami wydaje się, że mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Strefa 51, która zaczęła żyć wtedy własnym życiem, stała się oddzielną ufologiczną legendą. I nagle wszyscy wierzą, że w Strefie 51 są przetrzymywani obcy i kosmici. Obcy i UFO. Uwaga jest skupiona tylko tam, natomiast jest mnóstwo innych baz, gdzie oni mogą sobie robić, co chcą. Dlaczego o tym mówię? Projekt Serpo był czymś podobnym. To znaczy amerykańskie służby nauczyły się, że można raz na jakiś czas wypuścić pewną głupotę, potem się tą głupotę zdemaskuje, a potem już poważni ludzie przestaną wierzyć w UFO. No bo jak to?
Przecież wszystko, co się do tej pory ukazywało, to były brednie. I tak to niestety wygląda. W innych krajach to działało trochę inaczej. W Europie nie walczono z UFO w ten sposób. Nie wypuszczano takich humbugów wiele. One się pojawiały, ale nie wypuszczano ich wiele. A w Polsce na przykład nikt się tym nie interesował. W Polsce było powiedziane: „Jest albo nie ma, a co was to obchodzi?” I w zasadzie tak jest do dzisiaj. Także obawiam się tylko, że Polska staje się powoli zamerykanizowana i nasz poziom upadu umysłowy tak nisko, szczególnie w internecie, że teraz jest możliwość szerzenia różnego rodzaju dezinformacji i legend.Sam fakt, że ludzie wierzą w ajkę i w jaszczury to już jest dowód na to, że poziom intelektualny tąpnął. Ludzie zamiast uczyć się historii, poznawać mechanizmy historyczne, czytają jakiegoś tam przygłupa.
Nikt mi nie powie, że jest to człowiek poważny. Mam pewnie grzech, że tak o nim mówię. Przecież on się ogłosił Bogiem. Pardon, pewnie pójdę do piekła teraz, jeżeli to prawda. Tak to wygląda. Rzeczywiście trzeba uważać na różnego rodzaju manipulacje ufologiczne. Wiele osób nie chce wierzyć w to, że te manipulacje są, dlatego, że tak mocno przyzwyczaili się do wiary w kosmitów, w hollywoodzką wizję fenomenu UFO, że to jest dla nich herezją, że ktoś mówi na przykład, że istnieje jakiś system walego, że istnieją jakieś psychologiczne wątki w tym zjawisku i tak dalej. Niestety UFO z bliska jest zupełnie innym zjawiskiem. Trzeba się z tym pogodzić.
[01:50:57] - Niestety musimy też brać pod uwagę, że sporo jest takich ludzi, którzy w imię zasad po prostu łykają wszystko jak pelikany, co brzmi alternatywnie.
[01:51:07] - Tak. Odkąd na prośbę redakcji „Nieznanego Świata” moderuję tą grupę dyskusyjną, często sobie skaczę po różnych grupach i widzę, co tam się pojawia, to jestem zszokowany. Ktoś nagle wkleja link z dy... nie dokończę. I ten link to jest jakiś blog, który napisał jakiś Kazik ze Skierniewic, który miał objawienie. Jedna osoba wkleja, druga osoba to powiela, potem staje się to prawdą. I to jest straszne. Ludzie w ogóle nie stosują żadnego sita na informacje w internecie. A ci, którzy stosują to sito, to pewnie siedzą cicho. Natomiast ci, którzy tego sita nie stosują, niestety to powielają.
[01:52:03] - Ja stosowałem takie sito na grupach na Facebooku i ze wszystkich grup mnie pousuwali.
[01:52:09] - No widzisz. Gdyby teraz chcieć walczyć z tym, to nie ma sensu, dlatego że oni zakrzyczą cię. Pojawi się pytanie: „A skąd wiesz, czy to nie jest prawda?”. I w zasadzie jesteś bezbronny, bo co powiesz? Że co? Także jestem troszeczkę przerażony poziomem internetu. Tutaj sprawdza się proroctwo Lema. Sprawdza się to, co mówi Marek Remuszko, że internet to jest chlew tak naprawdę. Chociaż Marek nie używa tego sformułowania, ale stara się po prostu trzymać od internetu jak najdalej, dlatego że poziom internetu upada i niestety kiedyś pod ciężarem własnej głupoty ten internet się zawali. I gdzie my wtedy będziemy nadawać, Marku?
[01:52:58] - Ktoś znajdzie jakiś sposób.
[01:53:00] - Poza tym ja jeszcze bym dodał, że do tego stanu przyczynia się ignorancja ludzi. Większość osób, która się interesuje tematyką alternatywną, wszelką, nie szuka głębiej. To znaczy bardzo pobieżnie wszystko traktuje. To samo jest w ufologii. Ktoś się interesuje tematem UFO, po łebkach zupełnie poznaje ten temat, zamiast zgłębić, wykonać i poznać różne strony, różne głosy.
[01:53:42] - Na przykład zobacz, Przemku, jak to było z polskimi ufologami. W zasadzie przed rokiem 2000 nie było mowy, żeby naruszyć hipotezę o pozaziemskim pochodzeniu UFO. Tam nie było mowy. To było jednoznaczne. UFO to kosmici i koniec. Nikt się tym nie interesował, nikt tego nie podważał. Obowiązywała tylko taka zasada, że zbieramy dane. Nikt nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. To jest troszeczkę dziwne zachowanie, dlatego że po 70 latach okazuje się, że o UFO nie wiemy nic. Mamy mnóstwo danych, a te dane są nieprzesortowane.
Przynajmniej oficjalnie wszystkie dane, bo niektóre są poddane próbie oceny i analizie. Na przykład stało się to już w latach 50. Natomiast w całości ten materiał nie jest. Nawet my nie wiemy, ile tych obserwacji jest. Natomiast apriorycznie założono, że to są kosmici. My będziemy zbierać, nie będziemy nic wyjaśniać, będziemy analizować. A tak naprawdę okazuje się, że nikt nie odpowiedział na kluczowe pytania. Nikt nie zadał kluczowych pytań odnośnie tego, dlaczego to zjawisko na przykład się zmienia. Dlaczego raz są spodki, a w dzisiejszych czasach mamy więcej trójkątów, czy kul, i tak dalej. Dlaczego jest tak duży element parapsychiczny w tym zjawisku?
To były niechciane pytania. Tym się nie chciano interesować. Może jedynie Kazimierz Bzowski coś tam przebąknął czasami, ale tak naprawdę wszyscy twardo wierzyli, że te żaby z kosmosu, które tam gdzieś wylądowały, to wszystko są jedni z miliona ras kosmitów, którzy codziennie przebywają na Ziemi i zawsze uciekają. To mnie zawsze dziwiło i dobrze, że pojawiły się debaty ufologiczne, bo zadaliśmy wiele pytań, które były niewygodne. Momentami bardzo niewygodne. Mamy jeszcze niestetyW Polsce przeszkodę, że ten temat jest w zasadzie nieakceptowany w tak zwanym mainstreamie. Tutaj mówię o telewizji, bo internet to już inna działka. Ale w telewizji. Telewizja rządzi umysłami w Polsce. Tak samo, jak jest w stanie rządzić wynikiem i sprawić, że dana partia wygra wybory, tak samo jest w stanie narzucać pewne wartości i narzucać pewien punkt widzenia.
Niestety. Tam droga dla ufologii jest zamknięta od pewnego czasu i niestety wydaje mi się, że tak dalej będzie. Nie wiem, z czego to wynika. Nie wiem, jakie jest, Przemku, twoje zdanie.
[01:56:23] - Moje jest podobne. Może na marginesie tylko dodam, o czym już wiesz i Marek, że razem z Arkiem Miazgą wypowiedzieliśmy się w artykule dla „Polityki”.
[01:56:38] - A właśnie.
[01:56:40] - Udało nam się przemycić hipotezę inną niż pozaziemska. Więc bardzo się cieszę, bo czytałem ten artykuł, jest okej. Mam nadzieję, że jednak to sprawi, że sporo osób na nowo się zainteresuje tym tematem od tej innej strony. Zobaczymy, bo to jest raczej poczytne czasopismo czy tam magazyn. Zobaczymy.
[01:57:08] - Wiecie, ja różnie na to patrzę. Dzisiaj są takie tendencje, że gdybyśmy... Już może nie będę tego mówił, bo mnie wywalą z roboty. To zachowam dla siebie. W każdym razie pojawiły się pytania. Jeżeli macie państwo jakieś pytanie, to proszę jeszcze przez jakieś pięć minut je zadawać, to może zdążymy odpowiedzieć. Artemius pisze: „Do dzisiaj nikt nie odpowiedział na żadne pytanie związane z UFO”. I tak, i nie, dlatego, że to jest zjawisko, które się nie mieści za bardzo w naszym pojmowaniu, bo już Jung zauważył, że UFO jest zjawiskiem trochę synchronicznym. To znaczy, ono się pojawia, ma formę materialną, ma z drugiej strony silne oddziaływanie na psychikę, ale też silne znaczenie symboliczne. I ono łączy ze sobą wszystkie trzy elementy.
Jest poza naszą kontrolą. Poza tym nie da się badać w sposób naukowy poza pewnymi wyjątkami, a to wynika prawdopodobnie z tego, że to, co nazywamy UFO, to jest kilka różnych zjawisk, które my wrzucamy do jednego worka. Ja to tak widzę. Także gdyby chcieć odpowiedzieć na pytanie o całe zjawisko UFO, to moim zdaniem jest niemożliwe. Nie wiem, Przemku, jak się na to zapatrujesz ty.
[01:58:31] - Tak. Ja powiem szczerze, że mi jest właśnie najbliższa ta hipoteza, że różne rzeczy stoją za tym zjawiskiem. Co innego może występować w Hessdalen na przykład, te słynne światła. Czym innym może być chociażby zdarzenie z Czerniakowa, o którym kiedyś pisałem na blogu, gdzie miało miejsce przyziemienie obiektu w nocy, zimą na jednej z pól okolicznych i załoga tam chodziła, bo szukała czegoś. A czym innym jeszcze może być jakiś przekaz dla konkretnej osoby siedzącej w tym krzaku.
[01:59:18] - Na przykład czym innym jest spotkanie Rusków, nie?
[01:59:21] - Rusków, tak.
[01:59:23] - Nie zalicza się już, jeżeli jesteśmy przy tych warszawskich spotkaniach. Także rzeczywiście nie da się włożyć do jednego wora, brzydko mówiąc, bliskich spotkań i tak naprawdę tych spotkań pilotów. Nie da się wrzucić do jednego wora przypadków spotkań z niewielkimi obiektami i z dużymi załogowymi pojazdami. Rzeczywiście to jest bardzo skomplikowane. Plus oczywiście jest taki, że to zjawisko nikogo nie zaatakowało do tej pory oficjalnie. Może państwa nie zaatakowało, nie zmusiło nas, nie sprowokowało Ziemian do zbrojnej odpowiedzi. Zmasowanej, bo niewykluczone, że do UFO niejednokrotnie strzelano. Tak jak to się mówi. Wyczerpaliśmy na dzisiaj zasób pytań. Ja się obawiałem, że z racji tylu gości, którzy byli na dzisiaj planowani, a miało nas być dzisiaj ilu, Marku?
Sześcioro chyba, tak?
[02:00:26] - Sześcioro gości miało być.
[02:00:29] - Okazało się, że była trójka, a na koniec zostało dwóch. Także przepraszamy. Ci pewnie czują się nieco rozczarowani.
[02:00:37] - Jeżeli dadzą znać, jeżeli się odezwą Arek Kocik i Chris Mikina, to ja po prostu proponuję, żeby nagrać z nimi oddzielną audycję na ten sam temat. Może coś ciekawego też.
[02:00:48] - Ja proponuję, żeby zrobić „Pytania niezadane” z ich udziałem.
[02:00:54] - Na przykład. Też tak może być.
[02:00:57] - I tak to będzie wyglądało. Teraz co? Na dzisiaj chyba kończymy tę część merytoryczną. Zostaje kilka kwestii. Proszę wszystkich słuchaczy o... Nie wiem, czy mnie słychać.
[02:01:16] - Słychać.
[02:01:18] - Straciłem tutaj łączność. Proszę o wybieranie tematów kolejnych audycji, dlatego, że my wybraliśmy trzy. Realizujemy je. Wybraliśmy zgodnie z państwa propozycjami. Realizujemy je teraz jedna po drugiej. Została nam ta trzecia za tydzień pod tytułem „Cywilizacje wyższego rzędu”.No i zastanowimy się, co robić później. Bo jeszcze tych tematów mamy sporo. Zobaczymy co potem. Także czekamy na sugestie. To byłoby na tyle z mojej strony, panowie.
[02:02:00] - Przemku, może jeszcze parę słów podsumowania na koniec?
[02:02:05] - Ja w zasadzie już wszystko podsumowałem. Wydaje mi się, że już wszystko, co powinno paść, to padło. Myślę, że po prostu się rozejdziemy.
[02:02:21] - W wyniku dzisiejszych nieprzewidywalnych zupełnie problemów musieliśmy pozszywać tę audycję jakoś, żeby brzmiała. Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo jesteście państwo usatysfakcjonowani tym, jak to wypadło.
[02:02:40] - Dostałem jakieś oklaski na Radiom Gadu Gadu, jakieś klaszczące uśmieszki, więc chyba było dobrze.
[02:02:45] - To dobrze. W każdym razie była jakaś niesłyszalna muzyka. Zabrało nam połowę uczestników, potem rozłączało nas, ale jakoś wyszło. Dziękuję wszystkim i do usłyszenia.
[02:03:00] - Dziękujemy również. Do usłyszenia. Byli z nami po drugiej stronie Skype'a: Piotr Cielebiaś z portalu Infra i czasopisma „Nieznany Świat”, Przemek Więcławski z bloga UFO Skywatching. Dzięki jeszcze raz, Przemku.
[02:03:15] - Dziękuję bardzo.
[02:03:16] - Jakbyś mógł na koniec podać słuchaczom adres swojego bloga.
[02:03:22] - Adres mojego bloga: www.ufo-skywatching-pl.blog.gmt.com. Ale wystarczy wpisać „UFO Skywatching” i się wyświetli.
[02:03:34] - Dziękujemy jeszcze raz. Był z nami również Przemysław Nowakowski, publicysta również współpracujący z „Nieznanym Światem”. Niestety, tak jak słyszeliście państwo dzisiaj, debata była dosyć usłana różnymi kolcami w postaci problemów technicznych, ale gdy tylko Kris i Arek Kocik się odezwą, postaramy się umówić z nimi kolejną audycję, w której zadamy im również pytania dotyczące tego, czy obcy mogą żyć wśród nas. A za tydzień słyszymy się na kolejnej debacie ufologicznej, w której będziemy dyskutować o cywilizacjach wyższego rzędu. Żegnamy się już z państwem. Życzymy wszystkim pięknych, zdrowych, paranormalnych, ale przede wszystkim świadomych snów. Debatę od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.