[00:01] - Portal Infra prezentuje Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny. Witamy bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, Radia Nafali, czytelników portalu Infra i wszystkich innych stron internetowych i radiostacji, w których nas słychać i czytać, a czasem nawet widać. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Skype'a jest nasz poszukiwacz prawdy Chris Miekina. Witaj, Chrisie.
[00:31] - Witam wszystkich, dobry wieczór.
[00:33] - Dzisiaj poruszymy w Paralaksie temat bardzo kontrowersyjny, bardzo gorący i można powiedzieć bardzo niebezpieczny. Bardzo ważny dla świata. Będziemy mianowicie rozmawiać o papieżu Franciszku I, ale również sięgniemy dosyć daleko w przeszłość. Mianowicie dzisiaj głównym tematem będzie papież Franciszek i sprawy finansowe w Watykanu. Chrisie, wokół postaci papieża Franciszka I narosło sporo kontrowersji, z których niektóre sięgają bardzo daleko do przeszłości, aż do czasów krótkiego pontyfikatu Jana Pawła I. Co łączy tych dwóch papieży?
[01:13] - Chyba żeby zrozumieć papieża Franciszka i ten jego fenomen w Watykanie, który stworzył w tej chwili swoją własną osobą, należy cofnąć się do elekcji kardynała Albino Lucianiego, który został papieżem Janem Pawłem I. Ale jego pontyfikat nie trwał zbyt długo, bo zaledwie 33 dni. Papież w tajemniczych okolicznościach nagle zmarł. Zakończył bardzo szybko swój pontyfikat. Okoliczności tej śmierci zazwyczaj są kojarzone z tym, że papież, właściwie celem papieża Jana Pawła I było zreformowanie Banku Watykańskiego i oczyszczenie go z ludzi, których niektórzy uważali za bardzo radykalnych masonów. A jak wiadomo z historii masoneria z Kościołem nigdy nie miała po drodze. Obie te organizacje zawsze się w jakiś sposób zwalczały, usiłowały mieć na siebie jakiś wpływ albo usiłowały siebie nawzajem zdominować. I w przypadku Banku Watykańskiego wiele osób uważa, że został on zdominowany przez masonów z loży Grand Orient. I teraz nadszedł Franciszek po papieżu, naszym polskim papieżu Janie Pawle II i Benedykcie XVI pojawił się Franciszek, który jest w jakiś sposób kontynuatorem tego, co rozpoczął Jan Paweł I. I łączy tych obu papieży w sumie bardzo wiele, bo nawet łączą ich upodobania do prostoty i taka obojętność na te pokusy świata.
Na przykład, kiedy Jan Paweł I został wybrany na papieża, w ogóle nie używał limuzyny i starał się ciągle po Rzymie poruszać na rowerze. I to w jakiś sposób łączy się z podejściem do przepychu czy do wygody przez Franciszka, który także nie żyje wystawnie, w przeciwieństwie na przykład do Benedykta. Też uwielbia prostotę i na przykład po konklawe, kiedy został wybrany papieżem, kiedy wszyscy kardynałowie wreszcie wyszli na zewnątrz, po prostu wsiadł ze wszystkimi do autobusu i odjechał tym autobusem na swoją kwaterę. Także to w jakiś sposób pokazuje taki rys charakteru obu tych ludzi, których łączy znacznie więcej niż tylko to miłowanie prostoty. Właśnie ten Bank Watykański i pieniądze, bo zawsze, kiedy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi właśnie o pieniądze. Ten Bank Watykański jest właściwie w tej chwili w całym centrum, myślę, polityki papiestwa i tego, w jaki sposób papiestwo dalej będzie rozwijać się w przyszłym świecie, nie wiadomo, czy globalnym, czy jaki on będzie. Papież musi znaleźć swoją nową pozycję, musi się oczyścić przed polem. I papież Franciszek uznał, że to, od czego musi zacząć, to musi zrobić to samo, co zrobił papież Jan Paweł I. Czyli zaczął po prostu od Banku Watykańskiego. Wiele wskazuje na to, że Franciszek gruntownie zapoznał się ze sposobem, w jaki prowadzony jest ten bank i w sumie w szczegółach wie o przeprowadzanych w imieniu Watykanu najrozmaitszych transakcji finansowych, najrozmaitszych systemach finansowych i najrozmaitszych punktach świata.
Franciszek jako papież zdaje sobie także sprawę, że wewnątrz Kościoła katolickiego tli się już rewolucja i sam mając rewolucyjny charakter — tu jeszcze później w rozmowie sięgniemy do jego przeszłości — z pewnością popiera pewne działania. Jest jednak jezuitą, a wiadomo, jezuici są bardzo tradycyjnym i bardzo konserwatywnym zakonem. Z pewnością pewnych działań również pochwalać on nie będzie, na co wskazują już pewne jego ruchy, zwłaszcza jeśli chodzi o aborcję, czy jeśli chodzi o podejście na przykład do biedy, która panuje na świecie i podejście do problemu homoseksualistów. Jednak tą pierwszą ważną, istotną decyzję, jaką podjął, podjął ją zupełnie bez rozgłosu, było usunięcie watykańskich kontrolerów i audytorów Banku Watykańskiego, którzy byli w większości Włochami i zastąpił ich takim międzynarodowym ciałem, w którego skład wchodzi nawet jedna kobieta.
[05:43] - Wróćmy jeszcze na chwilę do śmierci Jana Pawła I. Kardynał Jean-Marie Villot znalazłszy właśnie Jana Pawła I martwego, zabrał z jego ręki zagadkową kartkę. Czy wiadomo, co ta kartka zawierała?
[05:58] - Dzisiaj nie możemy powiedzieć, co ona zawierała, bo nikt tej kartki nie zobaczył. Wiadomo to tylko z różnych pogłosek, które krążą po Watykanie i wyciekły na zewnątrz, a w każdej plotce jest trochę prawdyA sam kardynał Villot był sekretarzem poprzedniego papieża Pawła VI i został on także sekretarzem Jana Pawła I, dopóki tamten nie stworzył sobie swojego własnego zespołu. Wiadomo było od samego początku, że nie jest on osobą, która sprzyjałaby zbytnio nowemu papieżowi. Chodzą również po Watykanie pogłoski, że sam był członkiem loży masońskiej, tej słynnej włoskiej loży P2G. I właśnie ta legenda o tym dokumencie, który jakoby trzymał w rękach Jan Paweł I, polega na tym, że Villot został wezwany do pokoju papieskiego i kiedy wszedł do środka, papież Jan Paweł I już był martwy, natomiast ściskał w rękach jakąś kartkę. I wielu ludzi, którzy znają ten temat uważa, że na tej kartce była stworzona lista ludzi, którzy byli związani z najrozmaitszymi machinacjami bankowymi, w które uwikłany był Bank Watykański. I była to lista tych ludzi, z którymi Jan Paweł I chciał zrobić porządek, zacząć oczyszczanie tego banku. Villot miał przejąć tę kartkę i nigdy więcej już ją nikomu nie pokazać. Te podejrzenia wobec Villota mają pewne uzasadnienie, bo Villot odegrał także pewną rolę w procesie śledztwa, jakie rozpoczęto po śmierci papieża i wówczas zwrócono się z prośbą o przeprowadzanie badań medycznych nad jelitami papieża, żeby upewnić się, czy na pewno nie został on otruty. Wówczas Villot zrobił wszystko, żeby odwlec taką decyzję i kiedy wreszcie nie było wyjścia i trzeba ją było podjąć, odpowiedział, że już tego nie można zbadać, bo zwłoki papieża zostały spalone.
Także do dziś nie wiemy wielu tajemnic, które trzymał za sobą Villot i możemy uznać, że w jakiś sposób Villot był sam uwikłany w te wszystkie machinacje finansowe, które prowadzone były za pomocą Banku Watykańskiego.
[08:26] - Wątpliwości budzą również rzekome powody abdykacji poprzedniego papieża, Benedykta XVI. Dlaczego? Jaką rolę mógł odegrać Benedykt XVI w sprawie Banku Watykańskiego?
[08:38] - To pytanie „dlaczego?” jest bardzo nurtujące i można jedynie spekulować, dlaczego Benedykt XVI abdykował. A wiadomo, że jest to wydarzenie bez precedensu. Do tej pory tylko jeden papież zrobił to w całej długiej historii papiestwa i zrobił to kilkaset lat temu. Nagle Benedykt, który jest bardzo ciekawą postacią we współczesnym Kościele katolickim. Benedykt, zanim jeszcze został papieżem, jako Joseph Ratzinger był szefem watykańskiej inkwizycji. Wówczas nadano mu pseudonim bardzo interesujący. Nazwano go rottweilerem Pana Boga, dlatego, że był absolutnie nieprzejednany w swoim podejściu do religii katolickiej i był autorem wielu klątw rzuconych na jakichś progresywnych myślicieli w łonie Kościoła katolickiego. Być może kluczem tej zagadki, dlaczego Benedykt abdykował i w jaki sposób mogło to być związane z Bankiem Watykańskim, jest sam fakt, że Benedykt XVI jest Niemcem z pochodzenia, natomiast Franciszek jest Argentyńczykiem. Z pozoru nie ma tutaj zbyt wiele wspólnego. Ale jeśli cofniemy się nie tak daleko w historii, do tego momentu, kiedy kończy się II wojna światowa, to mamy takie interesujące połączenie, kiedy to ci uciekający z Europy naziści szukają schronienia i znajdują je właśnie głównie w Argentynie.
Franciszek jest Argentyńczykiem. Franciszek jest też peronistą. Juan Perón, prezydent Argentyny nigdy nie ukrywał swoich sympatii do nazistów. Sprowadzał ich całymi samolotami do siebie i pozwalał im żyć w Argentynie. Pozwolił im na w niczym nieskrępowaną działalność. I wiemy, że Franciszek, jeszcze gdy nazywał się Bergoglio, w jakiś sposób był z tym związany. Był związany z Juanem Perónem, a przynajmniej był związany z ruchem Peróna. Także tutaj możemy założyć, że nie przyjeżdżali oni z pustymi rękami. Wraz z nazistami do Argentyny trafiały astronomiczne sumy pieniędzy. Trafiły właśnie te olbrzymie fundusze, które być może trafiały tam, a raczej na pewno trafiały tam dzięki działalności i roli, jaką w tym procesie spełniał Bank Watykański.
Dlatego być może ta historia Benedykta ma również swoje odniesienie do Banku Watykańskiego i jest być może jej istotną częścią.
[11:42] - Pomówmy teraz o samym Banku Watykańskim. Kiedy on powstał, w jakich okolicznościach i na jakiej zasadzie on działa?
[11:50] - Bank Watykański został założony mniej więcej w tym czasie, kiedy państwo kościelne utraciło swoje terytorium na rzecz zjednoczonych Włoch.Stworzonych później pod berłem Savojów. Trzeba tutaj powiedzieć, że Włochy są tak naprawdę bardzo młodym państwem. Włochy jako jednolity kraj po raz pierwszy pojawiły się na mapie świata dopiero w XIX wieku i ostatni raz, kiedy cały Półwysep Apeniński był zjednoczony, to były czasy Cesarstwa Rzymskiego. Więc mamy tutaj do czynienia z olbrzymią dziurą czasową, gdzie we Włoszech działały najrozmaitsze kraje, krajki, ksiąstewka, gdzie właśnie prym wiodło państwo kościelne rządzone przez papieży, niekiedy bardzo agresywnych, prowadzących podboje, zdobywających terytorium. I oczywiście prowadzących swoją politykę, a także administrację, w tym administrację finansową. I w momencie, kiedy Włochy zjednoczyły się w jeden kraj w XIX wieku ponownie i Włochy dostały swojego własnego króla, który rządził całym krajem, nagle to papiestwo w jednej chwili utraciło całe swoje znaczenie. Utraciło cały sposób finansowania własnej biurokracji i musiało wymyśleć nowy sposób, jak to można robić. Jedyną drogą, żeby nadal móc funkcjonować, było właśnie stworzenie banku i inwestowanie własnych zasobów po to, żeby uzyskać jakiś zysk. Całą tą historię bardzo ciekawie opisuje ojciec Malachi Martin, Jezuita, który napisał książkę. To była taka fikcja literacka.
Książka nosiła tytuł „Watykan”. Bardzo prosty tytuł. I właśnie w niej opisał w sposób detaliczny, w jaki sposób działał i powstał Bank Watykański. Książka, nawet jeśli jest fikcją literackką, jest napisana w sposób tak sugestywny, że w wielu postaciach, jakie tam występują, można z łatwością odkryć głównych bohaterów tamtych czasów i ludzi, którzy wpływali na sposób podejmowania decyzji przez Watykan i przez państwo włoskie. Na przykład jedna z głównych postaci książki Malachi Martina, papa da Brescia. Łatwo odkryć jej tożsamość, bo samo słowo „da Brescia” oznacza po włosku „z miasta Brescia”. A z Brescii pochodził kardynał Giovanni Carlo Montini, który został później papieżem Pawłem VI. W książce tej opisuje Martin najrozmaitsze machinacje finansowe przeprowadzane przez bank. Opisuje on sytuację, kiedy dochodzi do czegoś, co autor nazywa umową. Umowa była tajna i została zawarta przez papieża Leona XIII, który był następcą Piusa IX.
A Pius IX był tym właśnie papieżem, który utracił państwo kościelne i zostało ono skurczone do tego, co my dziś nazywamy Watykanem, czyli bardzo niewielki obszar na terenie miasta Rzym. Także w jednej chwili państwo kościelne z dość poważnych zasobów terytorialnych zmieniło się w mikropaństewko praktycznie o niewielkim znaczeniu. I właśnie działo się to za czasów papieża Piusa IX. I tutaj właśnie Leon XIII podpisuje pewną umowę. Umowę, która pozwala funkcjonować niezwykle bogatemu państwu Watykan, państwu kościelnemu, ale tym razem jego potęga miała się przejawiać w formie nie tyle terytorialnej czy wojskowej, jak było to do tej pory, ale właśnie w formie finansowej. Jednak żeby móc to zrobić, trzeba było po prostu pójść na jakiś kompromis i dogadać się głównie właśnie z masonerią, która reprezentowała najwyższe władze ówczesnej Europy. Głównie też właśnie po to, żeby móc uzyskać dostęp do finansów międzynarodowych. Bez tego państwo kościelne przestałoby kompletnie istnieć. W zamian za dostęp do tych międzynarodowych finansów, papież zagwarantował wówczas prawo do takiego tajnego weta w kolejnych konklawe wybierających papieża. I takie weto było już kilka razy wcześniej w historii stosowane i stosowane było głównie przez Habsburgów i w ramach umowy i z tego weta mogły korzystać także elity finansowe Europy aż po dzisiejszy dzień.
Mówiąc Europy, mam tu na myśli oczywiście Bank Centralny, głównie ten, który właśnie w jakiś sposób najmocniej i najściślej współpracuje z Bankiem Watykańskim. Człowiekiem, który sprawił, że Bank Watykański stał się częścią międzynarodowego systemu finansowego, był człowiek, który nazywał się Bernardino Nogara. To on, będąc watykańskim dyrektorem administracji specjalnej, inwestował w imieniu Watykanu ogromne sumy i był on członkiem nadzorczym ogromnej ilości firm. Mianował w nich dyrektorów, ustalał rady nadzorcze, zarządzał nimi w jakiś sposób. I właśnie jego działalność została opisana szczegółowo w takiej książce „God's Banker”, czyli bankier Boga. Napisał ją Gerald Posner. Nogara był takim łącznikiem pomiędzy papieżem a finansową elitą Europy. Bank Watykański stał się wówczas częścią systemu finansowego i oczywiście centralnym bankiem Kościoła katolickiego i jako taki zaczął akceptować depozyty bankowe najrozmaitszych ludzi, instytucji, stając się kluczowym elementem często niestety prania brudnych pieniędzy.
[17:50] - Dlaczego Franciszek I do sprawdzenia spraw banku wynajął audytorów z zewnątrz? Jakie były tego powody?
[17:58] - Jest to sprawa absolutnie bez precedensu, że papież wyrzucił wszystkich... włoskich kontrolerów Banku Watykańskiego. Ludzi, którzy funkcjonowali w tym obiegu. Natomiast wynajął firmę z zewnątrz, firmę audytorską, która kontrolowałaby sposób, w jaki funkcjonuje i działa Bank Watykański. Jest to coś niezwykle interesującego i zaskakujące jest to, że odbywa się to absolutnie bez rozgłosu. To, co być może było przyczyną śmierci Jana Pawła I, przez kilka lat dzieje się na naszych oczach i Franciszek unika zderzenia z tą niebezpieczną i mroczną siłą, która Jana Pawła I wyeliminowała kompletnie z tej gry. Wybierając swoich zewnętrznych audytorów, Franciszek również nie wybrał przypadkowych ludzi, bo zdecydował się zatrudnić firmę, która zajmuje się zawodowo takimi sprawami i wybrał bardzo znaną firmę Ernst & Young z Londynu. Jest to absolutnie wydarzenie bez precedensu, bo żeby w jakiś sposób to porównać, żeby móc zrozumieć, na czym polega ten fenomen i ewenement decyzji Franciszka, to jest mniej więcej coś takiego jak Federalna Rezerwa. Amerykańska Federalna Rezerwa, która jak wiadomo, nie jest ciałem państwowym, nie należy do Stanów, jest bankiem prywatnym. To jest mniej więcej taka sytuacja, jakby Federalna Rezerwa Amerykańska również byłaby kontrolowana przez zewnętrznych audytorów, co jest absolutnie nie do pomyślenia.
Przynajmniej tutaj, w Stanach. Franciszek wybrał Ernst & Young, firmę znaną, firmę szacowną, która między innymi jest także audytorem znanych innych firm, które zajmują się finansami w najrozmaitszym sensie, jak na przykład firmami ubezpieczeniowymi typu Lloyd of London. Firma ta jest audytorem Bank of International Settlements. Jest to bardzo interesująca organizacja, bo ten BIS, tak ją teraz będę nazywał, Bank of International Settlements. BIS jest dzieckiem stworzonym jeszcze przez ministra finansów III Rzeszy, Hjalmara Schachta. Bank ten został stworzony w celu wypłacania reparacji wojennych aliantów i do dziś ma on status eksterytorialnej niezależności, co jest następnym fenomenalnym ewenementem nieznanym na żadną inną skalę. Jego kwatera główna mieści się w Szwajcarii. Policja szwajcarska nie może wkroczyć na teren banku bez specjalnej zgody tego banku. Poczta, jaką wysyła się z tego banku, jest to poczta dyplomatyczna, więc nie podlega żadnej kontroli. Jego status jest niesamowicie zagadkowy i wręcz fascynujący.
Imię tego banku pojawia się przy okazji najrozmaitszych historii, które wydarzają się w polityce europejskiej po II wojnie światowej i gdy nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo jak zawsze: chodzi o pieniądze. Tam pojawia się właśnie BIS. Przy tej okazji następną niezwykłą rzecz, jaką zrobił Franciszek, jest to, że ogłosił, że Bank Watykański nie będzie utrzymywał kont, które nie są bezpośrednio związane z Kościołem katolickim. Jest to absolutnie kolosalna i doniosła zmiana.
[21:49] - A zatrudnienie audytorów z zewnątrz to nie jest jedyna zaskakująca decyzja obecnego papieża. Podobno Bank Watykański nie będzie już utrzymywał kont niepowiązanych bezpośrednio z Kościołem katolickim. Powody ku temu mają być podobno bardzo doniosłe.
[22:08] - Oczywiście, bo już wcześniej wspomniałem o tym, że Bank Watykański był narzędziem, dzięki któremu przekazywano olbrzymie sumy nazistów z Europy do na przykład Argentyny. Bo jak wiadomo Bormann, który uniknął kary, nie został złapany po zakończeniu wojny. Pod własnym nazwiskiem otworzył sobie konto w Buenos Aires, gdzie na koncie miał miliard dolarów. Olbrzymie pieniądze. Wiadomo jest dziś to, że Bormann założył nie tysiące, założył dziesiątki tysięcy firm i dziesiątki tysięcy instytucji. Stworzył niesamowitą sieć finansową, która w jakiś sposób usiłowała uprać pieniądze III Rzeszy. Także rolę, jaką odegrał tutaj Bank Watykański trudno przeceniać. To jest jeden problem Banku Watykańskiego. Drugi problem jest taki, że Bank Watykański stał się narzędziem CIA i dziś to nie jest pogłoska czy plotka. Wiadomo jest, że CIA przesyłało olbrzymie sumy pieniędzy w 1948 roku, które miały pomóc w czasie wyborów we Włoszech.
Pomóc w tym, aby komuniści nie doszli do władzy. Bank Watykański prał także pieniądze uzyskane z ograbiania rozmaitych krajów w II wojnie światowej. I wydaje się, że Franciszek ma głęboką wiedzę na ten temat i wie, w jaki sposób się ona wiąże z łupami nazistów. Bank Watykański odgrywał także ogromną rolę w praniu łupów wojennych, tym razem Japończyków. Swoje środki finansowe oficjalnie złożył w tym banku cesarz japoński Hirohito.Następne wydarzenie bez precedensu. Pieniądze. Mimo że Japonia przegrała wojnę, czy była już u progu swojej klęski, Hirohito był w stanie złożyć olbrzymie sumy pieniędzy w Banku Watykańskim. Nikt nie wie, jak wiele tego jest, ale wiadomo, że to, co Niemcy ukradli podczas II wojny światowej, w porównaniu do Japończyków, to jest kropla w morzu. Tak zwane Yamashita gold, czyli złoto Yamashity. Było to złoto, które od początku lat 30., kiedy Japończycy zaatakowali Mandżurię, a później uderzyli na Chiny i kolejno zdobywali kolejne mniejsze azjatyckie państwa.
Japończycy dokonywali olbrzymich kradzieży. Gdziekolwiek mogli napotkać jakieś pieniądze, a głównie chodziło im o złoto czy inne bardzo cenne metale. Wszystko to było wywożone do Japonii bądź ukrywane w różnych miejscach, jak na przykład na Filipinach. I są to ilości wręcz astronomiczne. Są to tak astronomiczne pieniądze, że dziś właściwie aż trudno dać wiarę, że takie środki potrafiły być zgromadzone przez jedną organizację, przez łupieżczą organizację armii japońskiej. I olbrzymia ilość tych pieniędzy spłynęła do Watykanu. Tam została uprana, a część z nich została przejęta przez Amerykanów. Natomiast ciągle ogromna ilość tego złota jest na Filipinach, na tych wyspach. Niektóre miejsca wiadomo, gdzie one są, gdzie znajduje się to złoto, ale sytuacja jest tam tak skomplikowana, że strach jest tam pojechać je wydobyć. Dlatego, że pilnują je całe miejscowości, które gdzieś tam rozrzucone są dookoła.
Doskonale opisuje to w swojej książce „Yamashita Gold” Sterling Seagrave, który chyba stworzył najdokładniejszą monografię tego, w jaki sposób Japończycy zdobywali to złoto, grabili te wszystkie kraje, które podbijali i w jaki sposób później ukrywali swoje łupy na Filipinach. Dlaczego wybrali Filipiny? Dlaczego uznawali, że Filipiny będą najbezpieczniejszym miejscem, żeby ukryć tak olbrzymi łup i który jest teraz poza ich zasięgiem? Trudno powiedzieć. Nie wiadomo, na jaki pomysł wpadli Japończycy i dlaczego w taki sposób to zrobili. Wiadomo jest, że olbrzymia część tego złota ciągle tam jest. Właściwie czeka na swojego zdobywcę, bo tylko zdobywca może pozyskać w jakiś sposób to złoto. Część tego złota pozyskał czy zdobył, czy ukradł ponownie prezydent Marcos, prezydent Filipin. I co zrobił? Złożył to złoto w amerykańskich bankach i nigdy nie dostał nic w zamian z powrotem.
Dostał kupę papierów wartościowych, które później okazały się tak zwanymi fałszywkami. Niestety musiał obejść się smakiem. A później niestety skończył swoje rządy, bo wujek sam mu w tym pomógł.
[27:30] - A co łączy Bank Watykański z wybuchającymi co jakiś czas aferami finansowymi, między innymi skandalami obligacyjnymi?
[27:39] - Właśnie jest to jedna z bardziej tajemniczych historii związanych z Bankiem Watykańskim, a jednocześnie związanych w ogóle ze światowym systemem finansowym. Machinacje Banku Watykańskiego łączą się co jakiś czas z tymi wybuchającymi skandalami obligacyjnymi. To, co jest charakterystyczne w tych skandalach, jest to, że za każdym razem dotyczą one olbrzymich ilości pieniędzy. Są to miliardy dolarów. Na przykład w 2009 roku dwóch Japończyków chciało zdeponować w Banku Watykańskim 134 miliardy dolarów. Te pieniądze były w obligacjach państwowych gwarantowanych przez rząd amerykański. Obligacje uznano za fałszywe. Japończyków aresztowano. W 2012 roku władze włoskie aresztowały posiadaczy znów amerykańskich obligacji rządowych, tym razem na sumę sześciu bilionów dolarów, nie miliardów, bilionów. Także o jedno zero więcej.
Ludzie ci zamierzali za gotówkę, którą mieli uzyskać ze sprzedaży tych obligacji, kupić nielegalnie pluton z Nigerii. Nie tak dawno, w 2014 roku aresztowano Amerykanina i Holendra, którzy znów w Banku Watykańskim usiłowali zdeponować amerykańskie papiery wartościowe opiewające na sumę ponad czterech bilionów dolarów. Złapani tłumaczyli się, że mają umówione spotkanie z ważną osobistością z banku. Jednak po sprawdzeniu okazało się, że nikt taki nie jest z tym bankiem związany. Ci złapani ludzie mieli przy sobie papiery wartościowe opiewające na miliard dolarów każdy. Każdy jeden dokument był wart miliard dolarów. Oczywiście zapytano o te papiery wartościowe amerykański Departament Stanu, ale tam im odpowiedziano, że obligacje o takiej wartości nigdy nie były przez rząd amerykański emitowane. Skandale związane ze złotymi bondami wydarzają się z zadziwiającą regularnością. W 2010 roku w Hiszpanii aresztowano kolejnych dwóch osobników, którzy posiadali obligacje opiewające na łączną sumę dwóch bilionów dolarów. I wśród tych papierów wartościowych, jakie przy nich znaleziono, były certyfikaty wypłacane w złocie na łączną sumę 10 milionów dolarów, połączone ze sobą, co ciekawe, metalową klamrą, spinką, na którym było wybite logo banku JP Morgan.Mamy więc do tej pory do czynienia z co najmniej czterema przypadkami zatrzymania ludzi posiadających obligacje opiewające na astronomiczną ilość pieniędzy.
I wszystkie były emitowane przez amerykańskie instytucje finansowe. Ale rząd amerykański wyparł się, że kiedykolwiek je emitował i dlatego uznano je za fałszywki. Tu jednak pojawia się pytanie, jaki fałszerz wpadłby na pomysł podrabiania środków finansowych, które nigdy nie istniały i nie były w cyrkulacji? To jest mniej więcej tak, jakby ktoś próbował wprowadzić do obiegu banknot na przykład o nominale 17 złotych. Na dodatek podjęto próbę wypłacenia umieszczonej na nich wartości nawet za znacznie zaniżoną cenę. Kto jest więc w stanie kupić miliardy obligacji, żeby na nich zarobić? Tak więc chyba nie było to oszustwo w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Być może te papiery wartościowe rzeczywiście reprezentują fizyczny instrument pozwalający kontrolować szlaki poruszania się środków płatniczych, które nie są oficjalnie nigdzie zaksięgowane i należą do ukrytego systemu finansów. I ten ukryty system finansów powstaje właśnie wraz z przejęciem przez Stany Zjednoczone części skradzionego przez Japończyków złota, o których mówiłem wcześniej. W 1947 roku prezydent Truman został poinformowany na tajnym spotkaniu o istnieniu ogromnych ilości japońskich łupów wojennych w złocie.
I wówczas podjął on decyzję, aby nie poinformować świata o istnieniu tego bogactwa i wykorzystać te pieniądze jako fundusz do finansowania właśnie tajnych operacji. Jak wiadomo, Truman był masonem i to był wysoko postawionym masonem, bo aż 33 stopnia. Kapitałem tym miał zarządzać Komitet Bezpieczeństwa Narodowego. Oznacza to, że decyzja Trumana o wykorzystaniu tych pieniędzy z japońskiego łupu wojennego spowodowała wprowadzenie amerykańskiego aparatu wywiadowczego bezpośrednio do systemu bankowego, czego efekty mamy do dziś. Kapitał ten nie był nawet czarnym budżetem. Był kompletnie ukrytym systemem finansów zarządzanym przez tajny aparat rządowy. I tutaj właśnie Watykan współdziałał z europejskimi bankami centralnymi tak w czasie wojny, jak i po wojnie, głównie właśnie z BIS, Bank of International Settlement, o którym wcześniej mówiłem. Dzięki temu był w stanie wyprowadzić ten łup wojenny z kont japońskich, niemieckich i wprowadzić je do całego zachodniego systemu finansów. Watykan doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co robi. Znał wielkość złupionych środków i znał ich cel.
W ten sposób Watykan stał się częścią tajnego systemu cyrkulacji kapitału. Jeżeli przyjrzeć się bliżej raportom nowojorskiego departamentu policji w sprawie francuskich połączeń w handlu z narkotykami w latach 70., a można o tym wszystkim przeczytać w książce Richarda Hammera pod tytułem „Vatican Connection". Richard Hammer był człowiekiem, który bezpośrednio brał udział w walkach z handlarzami narkotyków. Był detektywem z Nowego Jorku i opisuje on śledztwo w sprawie machinacji finansowych mafii, które prowadziły, tak się okazało, wprost do kardynała, który zarządzał watykańskimi archiwami. Tym kardynałem był następny francuski kardynał, Eugene Tisserant. I z dokumentów wynikało, że Tisserant kontaktował się z mafijnymi fałszerzami w sprawie wyprodukowania korporacyjnych papierów wartościowych na sumę 900 milionów dolarów. Także sama decyzja Trumana, aby utrzymać ten astronomiczny kapitał w sekrecie, tłumaczy się zazwyczaj tym, że za pomocą tych pieniędzy chciał on walczyć z komunizmem. Tyle że walka z komunizmem nie potrzebuje setek miliardów dolarów. To, co stworzył Truman, to był ten ukryty system finansowania badań. Prawdopodobnie tych wszystkich czarnych projektów, o których co jakiś czas tutaj w Radio Paranormalium rozmawiamy.
O tym, że powstają gdzieś w jakichś tajnych miejscach nieznane nam, wysoko zaawansowane technologie, których nikt tak naprawdę nie kontroluje. Bo tylko coś takiego potrzebuje ogromnych sum pieniędzy, ale także potrzebuje supertajności. A wiadomo, jeżeli zaksięgować gdziekolwiek te pieniądze, zawsze będzie jakiś aparat, który będzie kontrolował przychody i rozchody i wówczas system czy przedsięwzięcie przestanie być tajne. Nawet amerykański Kongres, który teoretycznie dozoruje czarne projekty, nie ma o istnieniu tych pieniędzy żadnego pojęcia. Jeżeli trzeba na przykład zbudować tajne instalacje gdzieś głęboko pod ziemią, a może nawet i całe miasta pod ziemią. Jak zdobyć fundusze w sposób niezauważony? Tylko w taki sposób. Jeśli będzie się właśnie korzystać z pieniędzy, o których nikt nie ma pojęcia i te pieniądze nie są zapisane w żadnych księgach rachunkowych. Tak więc mamy tutaj do czynienia nagle i nieoczekiwanie z czymś w rodzaju nowego projektu Manhattan. Tyle że do dziesiątej potęgi.
Bo cały projekt Manhattan pochłonął olbrzymie sumy, a to, co dzieje się teraz, pochłania jeszcze więcej. Są to biliony.Które wydaje się przez całe dekady po to, żeby stworzyć coś, czego możemy się właściwie jedynie domyślać. I w tej sytuacji Franciszek swoimi posunięciami wszedł dosłownie w tryby tego systemu i jestem przekonany, że ma tego pełną świadomość i wiedzę jak on działa.
[36:46] - Gdy tak opowiadałeś o tych fałszywkach i o tych ujętych osobach, przyszła mi do głowy taka myśl, że to wszystko wygląda tak, jakby rząd USA lub jakaś inna instytucja usiłował ukręcić sprawie łeb w momencie, gdy zorientowano się, że wysłane do Watykanu osoby po prostu nawaliły i zostały nakryte.
[37:07] - Nie wiemy, kto dokładnie stoi za tymi osobami i dlaczego miały one przy sobie tak olbrzymie ilości obligacji państwowych. Nie mamy pojęcia, w jaki sposób wygląda przepływ tego typu pieniędzy i przepływ tego typu obligacji i tak naprawdę, co one reprezentują. Dlatego kilka pojedynczych przypadków, kiedy zdarza się aresztować ludzi mających przy sobie olbrzymie ilości pieniędzy, myślę, że jest to zbyt mało, żeby stworzyć coś w rodzaju olbrzymiej zemsty, vendetty ze strony amerykańskiego rządu. Po prostu trzeba jedne obligacje skasować, wyprodukować drugie i działać w jakiś sposób ostrożniej. Zagrożenie, jakie robi Franciszek, polega na tym, że kontrolując Bank Watykański, który jest po same uszy uwikłany właśnie w ten system tajnych finansów, o czym wspomniałem wcześniej, jest w stanie w jakiś sposób zakłócić przepływ tych pieniędzy. Wyplątując się z tego ukrytego systemu finansów po prostu psuje całą maszynę i całą misternie stworzoną maszynę i tym samym tworzy zagrożenie dla tego ukrytego systemu finansów. I dlatego osoba Franciszka jest w tym sensie kontrowersyjna.
[38:35] - Watykan jest jedną z dwóch największych instytucji na świecie obok NSA. Czy obie instytucje jakoś ze sobą współpracują?
[38:45] - Nie sądzę, żeby obie instytucje ze sobą w jakiś sposób ścisły współpracowały. Zwłaszcza, że różnią się od siebie czasem powstania. NSA jest to produkt, można powiedzieć, lat powojennych, tuż po II wojnie światowej. Natomiast Watykan to jest instytucja, która ma dwa tysiące lat i niezwykłą wprawę w rozwiązywaniu nie tylko swoich własnych problemów, ale i problemów świata. Także myślę, że obie instytucje ze sobą nie współpracują. Natomiast to, czego nie można im zaprzeczyć, to to, że obie to, co ich łączy, to niesamowita wiedza na temat świata i ludzi, którzy w nim żyją. Chyba nikt nie ma dokładniejszych danych właśnie oprócz tych dwóch instytucji. NSA powoli dogania Watykan, bo zbiera swoje informacje elektronicznie. Natomiast Watykan poprzez tradycję i poprzez sam fakt, że na świecie istnieją miliony kościołów, tysiące parafii, w której żyją ludzie, którzy pracują dla Watykanu, są w stanie te informacje w jakiś sposób zbierać. Następne podobieństwo leży w tym, że papież, podobnie jak NSA, które jest reprezentowane przez amerykański rząd, papież ma również niezawisły i suwerenny status dyplomatyczny.
I to, co robi on obecnie, to jest próba oczyszczenia tego systemu i stworzenia z niego gwaranta prawdopodobnie przyszłej globalnej waluty. Połączenie religii i pieniędzy jest tak stare jak ludzka cywilizacja i było wykorzystywane przez bankierów przez całą ludzką historię. Właściwie można powiedzieć, że kościoły i religie, świątynie w odległej ludzkiej przeszłości powstały właśnie głównie z tego powodu, że były centrami bankowymi, gdzie dokonywana była wymiana finansowa pomiędzy krajami, które nie miały ze sobą jakiegoś, czy miejscami, czy kulturami, które nie miały żadnego sposobu na jakąś kompatybilną wymianę swoich bogactw, które sobie tam nazbierały. Także takie porównanie jest myślę, że interesujące, ale myślę, że z pewnością obie instytucje działają z różnych pobudek. Natomiast to, co je łączy, to łączy je właśnie umiłowanie do tych pieniędzy. I teraz właśnie, widząc posunięcia Franciszka w tej dziedzinie i jego drastyczne i poważne kroki, które podejmuje i czego przykładem są właśnie ci zewnętrzni audytorzy, których zatrudnił do kontrolowania swojego banku. Jest on w stanie zdobyć wiedzę na temat głównych nurtów przepływu gotówki w tym systemie finansowym, w tym ukrytym systemie finansowym. I co jest niepokojące, to że tak naprawdę oprócz tego, że wiemy, że zatrudnił on takich audytorów, nic więcej na ten temat nie wiemy.
[42:15] - Około roku 2013 w sprawie Banku Watykańskiego zapadła zastanawiająca cisza. Dlaczego?
[42:24] - Myślę, że prawdopodobnie ci audytorzy odkryli bardzo wiele interesujących rzeczy i oczywiście poinformowali oni na ten temat papieża. To, że nie ma jakiegoś jednego dokumentu, który by w jakiś sposób podsumował działalność audytorów, niekoniecznie świadczy o tym, że papież niczego nie znalazł, bo wystarczy posłuchać homilii papieskich, żeby się zorientować, że krytykuje on współczesny system finansowy, współczesny kapitalizm. Dlatego wielu ludzi uważa go za ukrytego komunistę. Myślę, że nie jest to właściwe porównanie, bo papież krytykuje specyficzny typ kapitalistów. Na przykład zaatakował on tych, którzy zarabiają tak zwane puste pieniądze. I mam tutaj na myśli na przykład derywaty, że są to pieniądze zarobione na czystej spekulacji. Nie są zarobione na stworzeniu czegoś, tylko na pewnej magicznej, alchemicznej wręcz przemianie, że z niczego powstają olbrzymie środki finansowe. Uważając za niemoralne zarabianie tych właśnie pustych pieniędzy i wskazując na ich istnienie, nie sposób nie uświadomić sobie, że tych pieniędzy jest olbrzymia ilość. Można sobie zadać pytanie: skoro istnieje tak olbrzymia ilość tych pustych pieniędzy i są to już pieniądze liczone w trylionach czy biliardach raczej, gdzie tu trzeba dodać po jedynce co najmniej 15 zer, biliardy dolarów, gdzieś te pieniądze są, są one zainwestowane i teraz taka prosta ekonomia wskazuje, że tak olbrzymia ilość pustych pieniędzy doprowadziłaby do rozwalenia równowagi finansowej świata. Mimo wszystko nic takiego się nie dzieje, nie ma hiperinflacji.
I teraz jest pytanie: gdzie są te pieniądze? Co się z nimi stało? Być może odpowiedzią na to pytanie jest, że idą one w przestrzeń kosmiczną i są zabezpieczeniem najrozmaitszych zobowiązań finansowych. I stąd właśnie mamy ten wysyp firm kosmicznych, które usiłują przeprowadzać różne przedsięwzięcia w kosmosie, chcą eksplorować asteroidy, o czym rozmawialiśmy zresztą na ostatniej debacie ufologicznej. Chcą tworzyć bazy kosmiczne, chcą zasiedlać Marsa nawet, czy terraformizować go i stworzyć tam bazy na Marsie. Chcą stworzyć bazę na Księżycu. Także być może jest to miejsce, dokąd idą te wszystkie pieniądze, które najpierw weszły do tego tajnego systemu finansowego świata, a następnie musiały być gdzieś zainwestowane i nie widać ich efektu, który wpłynąłby na ziemską ekonomię z tego powodu, że są inwestowane właśnie w przestrzeń kosmiczną.
[45:44] - Niedawno wypowiedziane słowa Franciszka I o chrzczeniu kosmitów wywołały kontrowersje. Dlaczego? I można zadać jeszcze inne pytanie: po co Watykanowi podbój kosmosu?
[45:56] - To następny element kontrowersyjny wobec Franciszka. Zobaczmy, papież rządzi zaledwie kilka lat i praktycznie do czego się nie dotknie, jest to bardzo kontrowersyjne. O kosmitach już mówił podczas swojej pierwszej homilii, którą wygłosił zaraz po konklawe, które wybrało go na papieża i powiedział wówczas, że jest gotów ochrzcić kosmitów. Oczywiście można uznać to za żart. Tyle że papieże nie rzucają sobie lekko słów na wiatr. Aby to zrozumieć do końca, myślę, że należy tu wejść w samo znaczenie słowa „katolik”. Co oznacza to pojęcie? Słowo to pochodzi z greki i we współczesnym tłumaczeniu mniej więcej oznacza kogoś pełnego Ewangelii. I ma to swoje kosmiczne uzasadnienie, dlatego że każde życie pozaziemskie jest dla Kościoła katolickiego okazją do rozprzestrzeniania tej Ewangelii. Jest to chyba najstarsza tradycja religii rzymskokatolickiej.
Wystarczy tu popatrzeć na przykład na jednego z największych ideologów Kościoła katolickiego, Tomasza z Akwinu, który spędził wiele czasu i atramentu, mówiąc właśnie o życiu pozaziemskim. Miał on wówczas na myśli anioły. Także pokazuje tutaj to pewien wymiar kosmiczny. Być może, że papież, mówiąc o kosmitach, miał na myśli wcale nie jakieś tam dziwne stwory z odległych planet, ale miał na myśli ludzi takich jak my, którzy żyją na innych planetach. Że wszyscy jesteśmy w jakiś sposób ze sobą spokrewnieni, że wszyscy pochodzimy od Nephilims, od aniołów, być może od upadłych aniołów. Tak więc kosmici to tak naprawdę my sami, a rodzaj ludzki jest znacznie większy niż tylko nasza planeta. Niejaki Milton Cooper z osławionej organizacji Majestic 12 opisuje wydobycie kosmity rozbitego ze statku kosmicznego obcych. I z tych dokumentów wynika, że powinniśmy szukać jakiegoś wyższego pola jedności pomiędzy biologią i fizyką, bo wygląda na to, że ludzka forma nie jest wcale unikalna dla Ziemi. Tak napisał Cooper. Oznacza, że w tym statku kosmicznym pozaziemskim był ktoś, kto przypominał naszych ludzi.
Podobne zdanie ma wielu innych naukowców.Takich jak Menzel, Bronk, wielu innych. Gaylord Simpson mówiący o ewolucji. Wszyscy oni uważają, że rodzaj ludzki niekoniecznie jest unikalny tylko dla naszej planety. I papież o tym bardzo dobrze wie. Stąd właśnie to jego wzbudzające kontrowersje oświadczenie, że jest gotów ochrzcić kosmitów, bo kosmici to po prostu my albo nasi bracia tacy jak my, żyjący gdzieś indziej, w innej części Układu Słonecznego czy być może galaktyki.
[49:03] - Mówi się, że papież Franciszek I chce się zmierzyć z Czwartą Rzeszą. Co powinniśmy rozumieć przez pojęcie Czwarta Rzesza i czy Franciszek ma w tym pojedynku w ogóle jakieś szanse na wygraną?
[49:16] - O Czwartej Rzeszy już wielokrotnie wspominałem w Radiu Paranormalium. Jest to właśnie ten dziwny twór polityczny i finansowy, i bardzo niebezpieczny twór, który powstał po II wojnie światowej, po tym, jak Trzecia Rzesza upadła i jak się uważa, przegrała II wojnę światową. Tymczasem okazało się, że tak olbrzymie środki finansowe Trzeciej Rzeszy, jak i ogromna ilość najrozmaitszych badań naukowych, jakie prowadzono tam na tamtym terenie, wyciekły z Niemiec. Niekoniecznie trafiły do Stanów Zjednoczonych czy do Związku Radzieckiego, a właśnie być może były kontynuowane o własnych siłach, czyli o siłach Czwartej Rzeszy, która ciągle została niepobita i rozgrywa swoją własną grę w dzisiejszej polityce. I papież jest częścią tej niebezpiecznej gry. Być może był jej częścią jeszcze w czasach, kiedy mieszkał w Argentynie. Wie on dobrze, że w Watykanie funkcjonują frakcje, które nie myślą, by podążać śladem katolickiej nauki. Ostrzegał przed tymi ludźmi francuski arcybiskup Lefebvre, który zresztą sam źle skończył i być może papież Franciszek właśnie jest tym, który z tą Czwartą Rzeszą chce się zmierzyć. Pod koniec II wojny światowej amerykański aparat bezpieczeństwa narodowego ogłosił takie trzyczęściowe określenie zbliżających się problemów i obok właśnie samego faktu istnienia komunizmu i potrzeby walki z tym komunizmem, zdawał sobie sprawę, że naziści nie tylko przetrwali wojnę i nadal robią swoje. I już wcześniej o tym mówiłem w jednej z debat w zeszłym roku, że to, co wydarzyło się w Roswell, było w tym sensie przejawem nazistowskiej technologii.
Generał Schulgen, który prowadził w tej sprawie śledztwo, wcale nie szukał kosmitów. Kiedy zorientował się, co się stało tak naprawdę w Roswell, jego pytanie brzmiało: „Gdzie są bracia Horton?” A bracia Horton przebywali wtedy w Argentynie, w miejscu, skąd pochodził kardynał Bergoglio. Juan Perón, który gościł nazistów, był katolikiem i nie opuszczał żadnej niedzieli, więc z pewnością młody wówczas Bergoglio usłyszał niejedno o tym, co się dzieje na szczytach władzy w Argentynie. Tym trzecim problemem, strategicznym problemem USA jest właśnie UFO i demonstracja tego fenomenu, do jakich dochodziło nad amerykańskimi instalacjami strategicznymi. Włączanie i wyłączanie rakiet balistycznych, zmiany trajektorii lotu tych rakiet. Jest to działanie prowokacyjne. Jest to problem bezpieczeństwa narodowego. Co robić w takiej sytuacji? Można to ogłosić albo zwrócić się do ściśle tajnych programów pracujących nad właśnie egzotycznymi technologiami, aby stworzyły coś, co może rywalizować z nieznaną technologią, a przynajmniej ją wykrywać. Jest to zupełnie odłączone od ekonomii i technologii, jakimi żyje nasz współczesny świat.
I kluczem do stworzenia takiego systemu są właśnie pieniądze i to pieniądze pochodzące z łupów Trzeciej Rzeszy i z kapitału intelektualnego w postaci całych niemieckich instytutów naukowych pracujących po wojnie dla nowego pana. Jest to oczywiście pakt z diabłem. Jeśli pomyśleć jeszcze raz przez chwilę na temat tych obligacji mających swój parytet w złocie, przychodzi do głowy jeszcze inna myśl. Słowo złoto jest również kodem. Na przykład takim słowem kryminaliści nazywają narkotyki. Tak więc papiery, te papiery wartościowe, te obligacje są fizycznym wskaźnikiem kierunków, które podążają pieniądze z drugiego obiegu. Oczywiście USA konsekwentnie zaprzecza, żeby kiedykolwiek stworzyła takie papiery wartościowe o tak właśnie wysokim nominale. I zdaje się, że mówi prawdę, bo tego typu papiery wartościowe wydaje zazwyczaj Rezerwa Federalna, która nie należy do USA. Tymczasem, co ciekawe, wizerunek zdobiący takie złote obligacje to wizerunek Kennedy'ego. Po drugiej stronie znajduje się duży wizerunek Księżyca, wahadłowiec i lądownik, który wylądował na Księżycu.
I chyba jest to rodzaj takiej wiadomości informujący, że działania w kosmosie mają swoje zabezpieczenie kredytowe. Także teoria o tym, że pieniądze te wypływają w kosmos, być może właśnie ma tutaj w jakiś sposób nie tyle swoje uzasadnienie, ale jest to wskazówka, dokąd te pieniądze idą. Obligacje te mają także pieczęć Security Trader Firm. Jest to firmaZe wschodniej Azji. Nazywa się Money World i okazało się później, że Money World jest w ścisłej współpracy z Watykanem. Tak więc przestrzeń kosmiczna, inwestycje, jakie dokonuje się w kosmosie, technologie, jakie dokonuje się po to, żeby przedrzeć się w ten kosmos czy zainwestować w ten kosmos, w jakiś sposób potrzebują finansów i oczywiście potrzebują zabezpieczeń. I tego typu papiery wartościowe czymś takim właśnie są.
[55:14] - Wracając jeszcze na chwilę do tematów kosmicznych, po co papieżowi kolekcja meteorytów?
[55:22] - Tego tak naprawdę nikt nie wie. Choć z drugiej strony nie od dziś wiadomo, że papieże zafascynowani są przestrzenią kosmiczną. Zaczęło się to od czasów, kiedy, zdaje się, papieża Grzegorza, który postanowił popracować troszeczkę nad kalendarzem, bo okazało się, że święta zaczynają przypadać nie wtedy, co trzeba, więc należało kalendarz zreformować. Zwrócił się on wówczas o pomoc do astronomów, często do ludzi, którzy byli wcześniej ścigani przez Kościół za swoje poglądy. Między innymi byli to uczniowie Galileusza. Uczniowie Galileusza tak naprawdę stworzyli pierwszy taki poważny i naukowy instytut astronomiczny właśnie przy Watykanie. Watykan inwestował w najnowsze wówczas technologie i bardzo cierpliwie rejestrował wszelkie badania kosmiczne, jakie były prowadzone właśnie pod jego egidą. Między innymi efektem tego jest bardzo szeroka, jedna z najlepszych na świecie kolekcja meteorytów. Ponieważ macki Kościoła katolickiego sięgają w różne rejony świata, Watykan był w stanie pozyskać bardzo ciekawe okazy z różnych miejsc i o różnej wielkości. Co ciekawe, za każdym razem osoba, która jest kuratorem papieskiej kolekcji meteorytów, jest tak naprawdę najważniejszym astronomem Watykanu.
Obecnie jest to Guy Consolmagno. Jest to Amerykanin, mimo włoskiego nazwiska. I to właśnie on zawiaduje watykańskimi badaniami kosmicznymi i pracami tego teleskopu, który znajduje się w Arizonie w górze Mount Graham. Także co robi Watykan i papież ze swoją kolekcją? Być może służy ona właśnie bardzo intensywnym i bardzo interesującym badaniom naukowym, o których niechętnie informuje się na przykład resztę świata naukowego. Bo wiadomo jest, że wiele meteorytów jest w stanie, może kryć w sobie skamieliny żywych stworzeń żyjących na innej planecie. I tak było na przykład w przypadku rozkrojonego na plasterki meteorytu, te badania przeprowadzono w Stanach i jednocześnie w Związku Radzieckim wówczas. Odkryto właśnie takie skamieliny. Jednak twardogłowy świat naukowy nie chce do tej pory przyjąć tego do wiadomości. Właśnie dlatego, że potwierdzenie istnienia tych skamielin, mimo że nie mamy tutaj do czynienia z życiem, jednocześnie wskazywałoby, że życie pozaziemskie jest możliwe, że gdzieś jednak było, skoro w skamieniałej formie zostało zamknięte właśnie w takim kamieniu, który spadł na Ziemię na przykład z Marsa.
[58:37] - Przyszła mi jeszcze taka myśl, pozornie nieco z innej galaktyki. Właśnie gdy opowiadałeś o tym aresztowaniu w Europie tych ludzi, którzy próbowali zdeponować pieniądze w Banku Watykańskim. Czy aresztowanie tych dziwnych osób mogło się przyczynić do zemsty USA w postaci destabilizacji państw arabskich i wywołania napływu uchodźców do Europy? Przecież utrata kontroli nad tak astronomicznymi kwotami pieniędzy nie mogła przejść bez echa.
[59:08] - Mimo że kwoty były astronomiczne, tych przypadków było zaledwie kilka. Sumy nie zostały zrealizowane, więc de facto nie zniknęły. Ciągle istnieją gdzieś tam u ludzi, którzy te pieniądze, fizyczne pieniądze przechowują w jakiejkolwiek formie. Czy jest to złoto, czy są to banknoty, czy jest to cokolwiek innego. Także myślę, że suma jest wciąż mimo swojego ogromu zbyt mała, aby poprzez zemstę wywoływać na przykład potop w postaci uchodźców do państw Europy. Tu myślę, że to sytuacja to jest już inny rodzaj polityki, że jest to jeden z elementów, który być może ma stworzyć przyszły globalny świat, a póki jeszcze do tego nie doszło, możni tego świata przepychają się o swoją najlepszą pozycję. Jak zawsze my dowiadujemy się ostatni i płacimy za to cenę. Także jeśli chodzi w ogóle o finanse, to papież i ta jego zmiana podejścia, bo oczywiście papież nie chce zlikwidować tych tajnych finansów czy nie chce pozbawić kogoś tych swoich kwot, które tam wpłacił. Chce po prostu wyprostować finanse Watykanu i odnowić swój udział w grze na innych warunkach, żeby nie być już uwikłanym w te właśnie brudne machlojki.I w praniu brudnych pieniędzy, aby móc być graczem. A kto wie?
Być może na tyle poważnym graczem, który będzie w przyszłości emitował taki globalny pieniądz. Bo myślę, że Watykan oprócz tego, że ma olbrzymie ambicje bycia religią światową, ma również parę innych ambicji i osoba Franciszka jest być może pierwszą wśród tych nowych papieży, którzy nadejdą po nim, którzy stworzą od nowa architekturę Kościoła w stworzonym we współczesnym dla nas świecie, który zmienia się na naszych oczach w sposób bardzo poważny. Także stąd te na przykład podczas przemówienia w amerykańskim Kongresie, jakie miał papież, następne wydarzenie bez precedensu. Mówił on właśnie o etycznych metodach tworzenia bogactwa. Właśnie nie przez manipulację, lecz przez robienie czegoś dla dobra ogółu. I mówił o tym, że polityka ma być służbą dla ludzkości i polityka nie może być niewolnikiem ekonomii finansów. Że polityka jest tą formą ekspresji, która pozwala żyć w jedności. Co jest akurat takie sensacyjne w tym wszystkim. To, co mówi papież, w jakiś sposób pokrywa się z tym, co mówi taki czarny koń amerykańskiej polityki, którym jest obecnie multimiliarder Donald Trump. Także być może właśnie jest on tutaj heroldem nowych zmian w świecie, które następują na naszych oczach, a papież w osobie bardzo potężnego gracza politycznego, a jednocześnie przywódcy duchowego, który ma olbrzymi wpływ na wiele miliardów ludzi na świecie, jest w stanie właśnie swoją osobą czegoś takiego dokonać.
Dlatego jego podróż do Stanów, którą obserwowałem z taką uwagą, była bardzo interesującym wydarzeniem pod wieloma względami. Chociażby z samego faktu, że przybył on do największej świątyni, a być może największej maszyny na świecie, jaką jest miasto Waszyngton, stolica Stanów Zjednoczonych, które zostało zbudowane przez ludzi doskonale znających i wiedzących, co robią. Jest ustawione odpowiednio geograficznie, jest ustawione odpowiednio astronomicznie. Produkuje jakąś energię. Energię tę nawet w sposób fizyczny można udowodnić jej istnienie. Może to zabrzmi troszeczkę paradoksalnie, ale miasto Waszyngton jest jedynym miastem w Stanach, gdzie jest najmniejsza ilość zachorowań na raka i najwięcej sukcesów w jego wyleczeniu. Czyż nie jest to być może właśnie efekt istnienia tego typu energii, która funkcjonuje w ramach niezwykłej kosmicznej maszyny. Maszyny wielkości miasta, które zostało zbudowane z premedytacją w taki, a nie inny sposób, po to, aby tą energię wykorzystać. I papież przyjeżdża do tej świątyni i z niej chce właśnie mieć wpływ na świat. I jego pielgrzymka wiedzie przez następne amerykańskie magiczne miasta, jak właśnie Nowy Jork i Filadelfia.
I tylko te miasta go interesują. I wszystkie trzy te miasta mają właśnie te silne magiczne inklinacje, masońską historię za sobą i bardzo interesujące miejsce w ogóle nie tylko w Stanach, ale i w świecie ze względu na swoje położenie względem tego, co się dzieje we wszechświecie.
[01:04:34] - No i tak na koniec dzisiejszego odcinka „Paralaksy”, chyba najdłuższego. Jakie książki czy artykuły poleciłbyś osobom, które chciałyby zgłębić swoją wiedzę na temat Watykanu i jego tajemnic?
[01:04:47] - Większość książek, z których ja przynajmniej korzystałem, żeby o tym wszystkim wam dzisiaj opowiedzieć, o tych różnych wnioskach i o tych różnych aspektach i bardzo interesującej, często mrocznej historii Watykanu. Już wam wspomniałem wcześniej, także wystarczy jeszcze raz może przesłuchać audycję. Oczywiście książka „God's Banker”, czyli „Bankier Boga” Posnera jest bardzo interesującą pozycją. Książka, której nie wymieniłem, to jest „Operation Gladio” i jest to właśnie opowieść o tym, w jaki sposób Watykan był uwikłany wraz z CIA w najrozmaitsze ciemne, bardzo ciemne historie polityczne, które rozgrywały się w dwudziestowiecznej Europie i rozgrywają się praktycznie do dziś. Także Watykan był jednym z graczy. Oczywiście książki niesamowicie interesujące na temat Watykanu to są książki Petera Lavendy, który napisał całą serię książek o tak zwanej Ratline, czyli o tym, w jaki sposób Watykan przerzucał nazistów z Europy właśnie do różnych krajów południowoamerykańskich. Dzięki temu byli w stanie uniknąć sprawiedliwości. W ogóle Peter Lavenda jest absolutnie niezwykłą postacią. Jeżeli ktoś trafi na jego książkę czy jakiś film dokumentalny, w którym on bierze udział, jest absolutnie niesamowitą postacią, jeśli chodzi właśnie o człowieka, który szuka odpowiedzi na dręczące go pytania i w wielu przypadkach ryzykował on bardzo wiele, żeby móc zaspokoić swoją ciekawość i między innymi właśnie żeby się dowiedzieć, co się tam naprawdę wydarzyło w Argentynie. Wybrał się w podróż do Argentyny wiele lat temu.Jeszcze jako młody 20-letni człowiek postanowił odwiedzić miejsce, które nazywa się Colonia Dignidad.
Było to miejsce założone jeszcze przed II wojną światową przez kolonię niemiecką, która osiedlała się wówczas w Argentynie. Ci ludzie później okazali się być podstawą do przyjęcia dziesiątek tysięcy innych Niemców, często o nazistowskiej przeszłości. Ci najbardziej fanatyczni mieli być schronieni właśnie w Colonia Dignidad. Levenda chciał się coś dowiedzieć na ten temat i wybrał się do Argentyny. Dojechał w okolice tego miejsca, gdzie jest Colonia Dignidad i po prostu wsiadł w taksówkę i podjechał, żeby zobaczyć, co tam się dzieje. Mało brakowało, a nigdy by już więcej o nim nie usłyszał, bo został tam aresztowany. Po trwającym jakiś czas wymianie zdań, grożeniu mu różnymi rzeczami został on wypuszczony. Wyjechał z tym taksówkarzem z duszą na ramieniu, szczęśliwy, że udało mu się stamtąd wyrwać i uciec. Powoli jeszcze nic do niego nie docierało, w jakim był niebezpieczeństwie. Zaczął nad tym się zastanawiać, kiedy wsiadł do autobusu do Buenos Aires.
Co jakiś czas ten autobus się zatrzymywał, wsiadał patrol policyjny i pytał się, czy jedzie tym autobusem ciągle Peter Levenda. On stwierdzał, że jedzie. Policjanci wysiadali, a autobus jechał dalej do Buenos Aires. Bardzo go to dziwiło, że jest tak bardzo pilnowany. Dopiero później, kiedy wrócił do Stanów, zrozumiał, jak mocno uwikłany jest cały rząd Peróna i cały jego administracyjny aparat plus oczywiście aparat policyjny i wojskowy w nazizm, jak bardzo silnie są ze sobą związani. Fakt, że był tak pilnowany i przeżył, i pilnowano, żeby opuścił on teren Argentyny, wynikał tylko praktycznie z przypadku, bo wówczas Niemcy rozważały taką możliwość, czy należy wybaczyć już zbrodnie wojenne nazistom, czy należy przedłużyć ich ściganie do końca ich życia. Ponieważ sytuacja była niejasna, wszyscy oczekiwali jakiejś decyzji rządu niemieckiego. W tym czasie Levenda pojawił się w Colonia Dignidad i ponieważ tamci fanatyczni naziści nie bardzo wiedzieli, co się wydarzy, co to będzie, kim on jest. Może jest to jakaś prowokacja, więc w razie czego postanowili darować mu życie. Do Argentyny wyjechało co najmniej kilku, jest to fakt potwierdzony, dziennikarzy amerykańskich, żeby zbadać związki Argentyńczyków z nazizmem i Peróna z nazizmem.
Już nigdy nie wrócili. Nigdy już o nich więcej świat nie usłyszał. Dzięki temu przypadkowi, zbiegowi okoliczności Levenda miał szczęście i dzięki temu można dziś przeczytać wiele jego książek na ten temat. Jest o wiele bardziej ostrożny, ale doskonale opisuje wszystkie najważniejsze elementy tego, co stało się z nazistami po II wojnie światowej i dlaczego tak naprawdę nigdy tej wojny nie przegrali. Tylko oficjalnie na papierze jest ona przegrana, a system nazistowski i tak zwana Czwarta Rzesza, o której już wspominałem wcześniej, ma się bardzo dobrze, a może nawet tak dobrze, że ma ambicje, żeby jeszcze raz spróbować zawładnąć światem. Tylko że tym razem w inny sposób.
[01:10:35] - I tym przerażającym mocno akcentem możemy zakończyć ten najdłuższy odcinek „Paralaksy”. Po drugiej stronie Skype'a tradycyjnie był z nami poszukiwacz prawdy Chris Miekina. Dzięki jeszcze raz, Chrisie.
[01:10:50] - Ja również dziękuję za zaproszenie.
[01:10:52] - Z Chrisem usłyszymy się ponownie jeszcze dziś w debacie ufologicznej, która rozpocznie się krótko po premierze tego odcinka „Paralaksy”. A na kolejny odcinek „Paralaksy – spojrzenia Chrisa Miekiny” zapraszamy już niedługo. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.
[01:11:16] - Dobranoc.
[01:11:21] - Produkcja i realizacja Portal INFRA. www.infra.org.pl