[00:00] - To think for yourself and question authority. Las w tle, hiperprzestrzeń, Radio na Fali. Za mikrofonem Tomek oczywiście. Witam was wszystkich bardzo serdecznie. Jak zwykle sobie jeszcze poprawiam pewnie mikrofon troszeczkę. Stąd te wszystkie dziwne szumy. Witam wszystkich mecenasów Radia na Fali. Peace and love. Wielkie dzięki za wsparcie radia w ciężkich i trudnych bojowych warunkach. Dzięki wielkie.
Peace and love. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy online i tych, którzy kiedy wszystko wreszcie ruszy usłyszą to offline. Ciebie też słuchaczko i ciebie też słuchaczu. Właśnie gdziekolwiek jesteś, gdziekolwiek byś nie był. To co? To chyba czas najwyższy, żebym zaczął. Zacznę od czegoś miłego. Wszystkiego najlepszego wszystkim obchodzącym dzisiaj urodziny, bo jak zwykle na Skypie wyświetliło mi się, że troszeczkę słuchaczy ma dzisiaj urodziny. Zatem wszystkiego najlepszego i sto lat, sto lat. Dobra, nie będę więcej śpiewał.
Zaczął się konwent wiedzy alternatywnej. Właściwie trwa w Trójmieście. Mam nadzieję, że część słuchaczy tam jest obecnych i w ogóle nie słucha w tym momencie radia, tylko ma niezłą bibę, niezłą imprezę. Tam jeszcze są rozmowy kuluarowe. Za chwilę ludzie przeprowadzą się na korytarze i zaczną się naprawdę ciekawe tematy. A co ja mam na dzisiaj z ciekawych tematów? Dzisiaj w ogóle taki wakacyjny wątek. Ja jestem w trybie turystycznym, mam tu gościa i generalnie się włóczyłem cały dzień po mieście i tak dalej. Generalnie jestem w trybie wakacyjnym, w trybie turystycznym. Także dzisiaj troszkę turystycznie, trochę spiskowo oczywiście, bo podczas rozmów kilka refleksji się pojawiło i będę chciał wrzucić kilka refleksji tutaj prosto przed wami.
Taki mam pomysł. Także troszkę spiskowo dzisiaj będzie. Wrócę trochę. Może nie tyle wrócę, ile zaciągnę trochę tematem, który był ostatnio. Inna sprawa, że wydarzyła się katastrofa z plikiem i plik z ostatnią hiperprzestrzenią zwyczajnie wyparował z mojego twardego dysku. Tak się czasami zdarza. Także nie wiem, co się będzie działo. Będę próbował to odzyskać. Przynajmniej jak na razie się okazuje, że raczej nie ma opcji, żebym to odzyskał. Zatem pewnie wrócę jeszcze do tego tematu za parę chwil i opowiem być może jeszcze raz i to się nagra jeszcze raz, a może opowiem jeszcze z większym sensem, dorzucę trochę więcej detali.
Zobaczymy. Jeżeli się uda odzyskać, znaleźć gdzieś poprzedni odcinek „Hiperprzestrzeni”, który u mnie wyparował z dysku, to może wreszcie się pojawi. Ale tak czy siak serwery są martwe, przynajmniej na razie. Także nic się nie pojawia. W ogóle takie spostrzeżenie mam, moi drodzy. Radosne spostrzeżenie, w cudzysłowie oczywiście radosne. Wow, jaki fenomen! Nareszcie poczułem, że strona Radia na Fali chodzi z normalną prędkością. Jeżeli ktoś był na stronie Radia na Fali, to być może zauważył, że nagle strona śmiga. Nagle ludzie przestali wpadać, odwiedzać, bo się okazało, że serwer jest martwy i przestali ściągać i strona śmiga jak dzika.
To pokazuje, jakie jest duże obciążenie serwera nawet po jednej malutkiej stronie. Zatem jeżeli chcecie wspierać Radio na Fali, żebyśmy nigdy nie mieli problemu z serwerami, żebyśmy zawsze mieli kasę na serwery, to nie wspierajcie chomików, nie wspierajcie innych cwaniaków, tylko wspierajcie tych, którzy to po prostu robią, czyli na przykład takie Radio na Fali. Zatem zapraszam serdecznie do wspierania radia. Tam jest taka zakładka na stronie internetowej radionafali.com i tam można wspierać radio. A ja oczywiście przypominam, że audycja jest też retransmitowana przez Radio Paranormalium i pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium. Ja oczywiście jestem na czacie Radia na Fali, jak to zwykle, jak przystało na kapitana Radia na Fali. Zatem pozdrawiam wszystkich serdecznie na czacie. Oczywiście jestem na Skypie, radionafali.com taki jest numer do radia. Jeżeli chcecie wykonać numer i zadzwonić, pojawić się i pogadać ze mną, to zapraszam serdecznie. Dzisiaj troszeczkę spiskowo, bo jest kilka ciekawych wątków, które mi się tam czasami obijają o uszy od już dłuższego czasu.
I dzisiaj nie będę nikogo straszył, bo jest przede wszystkim sobota, ale chcę troszkę nawinąć takiego spiskowego makaronu na uszy. Taki pomysł na dzisiaj. Zatem zróbcie sobie jakąś kawkę, zróbcie sobie herbatę, najlepiej czarną kawę. Czarne spiski jak noc. I dorzucę troszkę światła. Może nie wiem, czy wrzucę dużo światła, czy mało, ale powiem wam o kilku drobiazgach, o których się dowiedziałem. I to jest takie intrygujące. Oczywiście dorzucę coś od siebie do tego wszystkiego, a wy, tak jak wspomniałem, możecie zadzwonić i dorzucić coś jeszcze od siebie. A wysłuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” na radionafali.com, retransmitowane także w Radiu Paranormalium. Ja mam na imię Tomek, Skype do radia, tak jak wspomniałem wcześniej, radionafali.com.
Jeżeli chcecie zadzwonić, dzwońcie. Dobra, to może zacznę dzisiaj od tej całej historii, bo ten trup turystyczny, który dzisiaj nastąpił w hiperprzestrzeni, jest też związany z tematem, bo tak sobie ze znajomymi łaziliśmy troszkę dzisiaj po Londynie. Bo ja do was nadaję z Londynu, jakby ktoś nie wiedział. Turystycznie spotkać się, pochodzić, popatrzeć na miasto, wypić jakąś kawkę wspólnie, porozmawiać nie o karabinach, ale o zupełnie nieistotnych sprawach albo czasami istotnych sprawach. Pojawiło się kilka wątków w tej rozmowie i to takich troszeczkę spiskowych, bo mieszkając w tym mieście, to człowiek troszeczkę się naogląda. Inna sprawa, że każdy z towarzyszy mojej dzisiejszej wyprawy bywał w różnych miejscach i też się troszeczkę w życiu naoglądał w różnych krajach, różnych sytuacji i każdy ma troszkę oleju w głowie. I tak siedliśmy i zastanowiliśmy się, że pewne rzeczy to naprawdę ciężko zrozumieć. Zaczęło się jak zwykle od takich troszeczkę rozmów o tym, co tam, panie, może nie w polityce, ale co tam, panie, może na świecie z tym całym Babilonem. I tak idąc przez to miasto, oglądaliśmy te ekskluzywne historie. I właśnie jest kilka ciekawych wątków Na temat owych ekskluzywnych rzeczy, bo wrócił troszkę temat spotkania grupy Bilderberg i tak dalej.
Aczkolwiek ja dzisiaj nie o tym. Swego czasu, całkiem niedawno wpadł mi do ręki pewien dokument, który jest związany z Grupą Bilderberg. Jest taka organizacja, która jak głosi fama, jest właściwie ojcem założycielem Grupy Bilderberg. Bo to nie jest do końca tak, że Grupa Bilderberg została założona spontanicznie przez jednego dżentelmena. Okazuje się, że korzenie sięgają troszeczkę głębiej. Korzenie sięgają chyba początku poprzedniego stulecia. Trzeba by dokładnie sprawdzić. Ja nie jestem aż taki szpiskowy, żebym szyszkie szpiszki na szfysie sznal. Ale co by tu nie mówić, wszystkie dokumenty sięgają troszeczkę czasów Fundacji Rockefellera, która funkcjonuje do dzisiaj. Sięgają do czasów przede wszystkim jednego z bankierów, który jest odpowiedzialny za Trzecią Rzeszę, czyli Wartburga.
Pieniędzy niemieckich bankierów, takich książąt, które wyemigrowały do Ameryki. Wszystkich tych dziwnych, tajemniczych historii, które co by nie mówić też między nimi są związane i gdzieś tam zahaczają o kompleks Rise. Taka kompleksowa historia związana z dziwną niemiecką technologią, z tym, co się w ogóle działo podczas ostatniej wielkiej wojny światowej, drugiej wojny światowej i tym, co się działo po tej wojnie światowej. O tym, że powstały bardzo dziwne organizacje i się okazuje, że te organizacje powstały na zlecenie jeszcze starszych organizacji. Niektórzy może się orientują, bo nie jest to aż taką wybitną tajemnicą. Tak sobie myślę oczywiście. A może niektórzy się nie orientują. Ale ja może powiem, o co chodzi z tym dokumentem, bo dokument jest naprawdę zabawny. Mam tutaj nawet linka do tego dokumentu. To jest taki ciekawy dokument.
Może zanim opowiem o tym dokumencie, bo i tak linka wam wrzucę na czata za parę chwil. Zatem zacznijmy może od początku. Okazuje się, że Grupa Bilderberg, tam gdzieś trafiłem, nie wiem, na ile jest to stuprocentowa prawda. Także nie wiem, moi drodzy, można powiedzieć spekulacja albo jakoś tak. Historia brzmi tak: grupa ta została założona na zlecenie innej grupy, która nazywa się The Circle. Tak, The Circle. Tajemnicza grupa. Co oznacza grupa The Circle? Nawet gdzieś tam trafiłem na Wikipedii jakąś wzmiankę o tej grupie, akurat w tym momencie nie mam pod ręką, bo tam jest kwestia związana z dziwnymi finansistami, bardzo dziwnymi, podejrzanymi ludźmi, którzy mają za sobą masę skandali. I właściwie fenomen tej grupy polega na tym, że wiemy, że istnieje, że jest taka grupa, która zrzesza bardzo dziwnych ludzi.
Zrzesza fundację. Można powiedzieć, że reprezentuje troszeczkę Fundację Rockefellera, reprezentuje chyba największych bankierów na świecie i to takiej bezpośredniej linii. Ponoć jest to związane z rodami królewskimi i jest to wszystko połączone tak zwanym braterstwem krwi, można w cudzysłowie powiedzieć, czyli krwią. Czyli są to potomkowie owych wielkich pieniędzy, którzy tam sobie po cichu, za kulisami dalej zarządzają tymi wielkimi pieniędzmi. Właściwie gdyby się tak zastanowić, to wygląda na to, że spotkanie Grupy Bilderberg to jest taki moment, gdzie wszystkie te pomysły, które wymyśli grupa The Circle realizuje, czyli informuje pozostałą część tej gawiedzi, co mają robić, jak mają funkcjonować, na czym ma polegać nowa strategia dla tego całego biznesu i później jest to prawdopodobnie realizowane. Tam są takie historie związane z... Właśnie z czym? Z czym jest to związane? Szukam tego linka w panice, żeby znaleźć. Okej, mam.
Bo oficjalnie w dzisiejszych czasach z francuskiego to się nazywa Le Cercle. Jest to tak zwany think tank, czyli taka grupa, która zajmuje się opracowywaniem strategii polityki zagranicznej. Została założona podczas drugiej wojny światowej. Przynajmniej takie są oficjalne informacje. Żeby połączyć wszystkie fronty 25 krajów i tak dalej. Wszystkie te spotkania, wszystkie te meetingi w Waszyngtonie, w Stanach Zjednoczonych i nie tylko. Jest w to zamieszana mocno Anglia. Generalnie okazuje się, że właśnie ci ludzie odpowiadają za Grupę Bilderberg. Tam jest kilka historii związanych z bardzo krągnymi politykami w Anglii, gdzie cała sprawa wyszła na jaw, bo się okazało, że potężne skandale, ja nawet nie będę tutaj zajmował się tymi skandalami, ale są to już tak dziadowskie rzeczy: kradzenie pieniędzy, jakieś tam seksualne historie i tak dalej. Jeden z tych kolesi, żeby było zabawniej, został szefem takiego stowarzyszenia chrześcijan na cały świat.
Dlaczego o tym mówię? Jest to ciekawa historia związana między innymi z finansowaniem „Solidarności” w Polsce, która właściwie w całości była finansowana przez CIA poprzez Bank Watykański. Pieniądze szły przez Niemcy, a pochodziły dokładnie tak, jak wspomniałem, z Banku Watykańskiego, ale nie pochodziły z Watykanu, tylko były to pieniądze CIA. Takie odłamy tych pieniędzy, które przypływały tam dokładnie z Kolumbii, a właściwie nie przypływały z Kolumbii, tylko przylatywały z Arabii Saudyjskiej, bo wpierw z Kolumbii płynęła kokaina gdzieś tam na świat. CIA ją sprzedawało, zarabiając na tym gigantyczne pieniądze. Przebitki były potężne, tym bardziej jak się ładuje kilka wojskowych samolotów kilkoma tonami kokainy w jedną i w drugą stronę. Nie ma żadnego podejrzenia. Wszystko jest rozładowywane na wojskowych lotniskach, także nie ma żadnego problemu. Jest pilnowane. Na pewno żaden gram tam nie zginie.
Biznes na pewno będzie miał się świetnie. Tylko zawsze jest problem, co zrobić z tymi pieniędzmi za te narkotyki. Więc kupowano broń. Tą broń wożono na drugi koniec świata. To jest ta słynna afera Iran-Contras, gdzie okazało się, że żeby obalić rząd w Iranie, Amerykanie posunęli się do tego, że wypuścili na rynek gigantyczną ilość kokainy z Kolumbii Żeby opłacić te wszystkie karabiny i nie mogłoby się dobyć normalnie, bo oczywiście trzeba było zapłacić kilku ludziom i nie można zostawić po sobie żadnych rachunków. Jako że nie można zostawić po sobie żadnych rachunków, trzeba skorzystać z banku, który nie wystawia żadnych rachunków i jest tylko dla wybranych. I są właściwie tylko dwa takie banki na świecie. Jeden należy do organizacji, która się nazywa Rycerze Maltańscy. Jest to bank Rycerzy Maltańskich, a druga organizacja nazywa się Watykan. I wszystkie pieniądze, które pochodziły z prania, właściwie brudne pieniądze CIA trafiały częściowo do Polski i za nie była finansowana „Solidarność”.
To był taki myk propagandowy, bo w Ameryce, kiedy nastąpił Reagan, taki rzeźnik, facet, który zaczął swoją karierę od tego, że zasiadł w tej oficjalnej komisji, która się tutaj nazywała Komisja Warrena do sprawy morderstwa, zabójstwa Kennedy'ego, bo oczywiście dalej jest to oficjalnie zabójstwo. Nikt nie zamordował Kennedy'ego. To było po prostu zwykłe zabójstwo, tak zwyczajnie. I ten człowiek zaczął swoją karierę jako taki, można powiedzieć, przydupas, taki koleś, co tam chodził za jednym senatorem i zaczynał swój start w polityce. I był na tyle wyrazisty, na tyle poprawny, na tyle dobrze pracujący, że granie podczas tej historii z Kennedy'm wkręcił się tak mocno, że koniec końców został prezydentem. I kiedy już był prezydentem w latach 80., to była ta słynna okładka, że wszyscy wspierają „Solidarność” i tak dalej. Wszystkie takie historie, że tam ruch opozycyjny w Polsce, że trzeba ratować demokrację, „Solidarność” i tak dalej. Pieniądze szły na to od razu z banku watykańskiego, od razu od CIA. Pewnego dnia w latach 90., to był chyba 1995 czy jakoś tak, Zbigniew Brzeziński udzielił jakiegoś wywiadu dla jakiejś lokalnej amerykańskiej gazety. Nie pamiętam już, co to było.
I oni zacytowali tam Lecha Wałęsę, który powiedział, że to ja wyzwoliłem, że on wszystko zrobił, że co by było, gdyby nie ja? Jak to Bolek. Bolek zawsze mówi, że co by było, gdyby nie on. Gdyby nie jego wyskok przez płot, przez motorówkę, czy jakoś tak, to nie byłoby demokracji w Polsce. I Brzeziński się strasznie roześmiał podczas tego wywiadu i taką konkluzję strzelił, takie zdanie, że Wałęsa byłby nikim bez pieniędzy CIA i „Solidarność” i tak nie miałaby żadnych szans, gdyby nie było tych pieniędzy. Jakoś tak wszystko sprowadził do takiego prostego punktu pod tytułem: zapłaciliśmy tym frajerom, żeby zrobili tą rewolucję i zrobili to dla nas. Mniej więcej tak to wyglądało i zabrzmiało troszeczkę brutalnie. I być może dla niektórych brzmi to trochę brutalnie i tak trochę: jak to? Tacy Amerykanie? Przecież to była „Solidarność”, 10 milionów ludzi i tak dalej.
Ja swego czasu, całkiem niedawno temu trafiłem na bardzo ciekawy dokument, który pochodzi dokładnie od tej organizacji Le Cercle, tej, która założyła Bilderberg Group. Dokument pochodzi z 1982 roku, dokładnie z 11 czerwca, z takiego spotkania, które trwało od 11 do 13 czerwca. Są tylko dwa oficjalne dokumenty, które wyciekły do opinii publicznej właśnie z tej Le Cercle Group, z tego spotkania, w ogóle z jakiegokolwiek spotkania tej grupy. Tylko dwa dokumenty. Te dokumenty to jest kilka stron maszynopisu i na tym się wszystko urywa. I oczywiście jakieś tam szczątkowe ślady członków tej organizacji, ale właściwie nikt do końca nie wie, kto należy do tej organizacji. Tylko pięć osób, może sześć osób tam oficjalnie jest w tej grupie i to wszystko, jakoś tak. Ale, że tak powiem, drogi prowadzą w bardzo ciekawe miejsca, o czym dzisiaj troszeczkę opowiem. Radionafali.com, cyberprzestrzeń, a ja mam na imię Tomek, a wszystko jest retransmitowane w Radiu Paranormalium. Oprócz tego, że jest to Radionafali.com.
Ktoś ze słuchaczy na czacie zauważył i wspomniał ciekawą rzecz. Troszkę wyprzedził mnie, ale bardzo dobrze. Może zacznę od tego na początku, ponieważ owa organizacja, tak jak wspomniałem, powstała dokładnie po to, żeby koordynować działania wszystkich państw zamieszanych w II wojnę światową. Ciekawy rodzaj koordynacji, bo rodzaj koordynacji polegał na przygotowaniu operacji Paperclip, czyli wywiezienia wszystkich niemieckich naukowców. I żeby było zabawniej, ten program Paperclip był już jasny gdzieś tam w okolicach 1943, 1942 roku. Zresztą nic dziwnego. Słuchajcie, IBM dostarczał swoich własnych maszyn, swoich własnych ekspertów do obozów w Oświęcimiu, żeby te maszyny, tak zwane Turinga, tam zliczały tych wszystkich więźniów. Także IBM i cały amerykański rząd doskonale wiedział. Zresztą słuchajcie, sprawa jest trywialnie prosta. Chyba wszyscy wiedzą, kto sponsorował armię Adolfa Hitlera i że była to amerykańska korporacja należąca do Rockefellera, Rothschilda.
Amerykańska giełda Warburg. Wszystkie gigantyczne, że tak powiem, rody bankowe. Adolf Hitler nie był przypadkowym człowiekiem. Był włożony po coś. Ja mam takie podejrzenia, że cały numer z Niemcami polegał na tym, żeby znaleźć sobie kraj, w którym można opracować technologie, których normalnie nie można dotknąć w innych krajach, ponieważ zrobi się zbyt głośno na ten temat i może się, że tak powiem, rozejść i jeszcze się okaże, że wszyscy będą mieli prąd za darmo albo będzie im zwyczajnie za dobrze i za lekko w życiu, że za krótko będą trzymani za mordę. Także wytypowano taki kraj. To oczywiście moja refleksja na ten temat. Tu nikt z was nie musi się zgadzać, że wytypowano taki kraj jak Niemcy, doprowadzono do konkretnej i kompletnej katastrofy ekonomicznej, zniszczono kraj zupełnie. I w tym momencie pojawiła się nagle partia, która ma gigantyczne pieniądze. Właściwie stać ich na robienie wszystkiego, na zatrudnienie każdego bandziora, żeby chodził w ich mundurze, paradował po mieście i wywijał okna.
A nawet jeżeli prokurator się przypieprzy do niego, bo pobił kogoś na ulicy, to i tak wychodzi z więzienia, ponieważ prokurator jest kumplem. Właściwie nie jest kumplem, tylko pracuje dla tego samego bankiera. Także nagle ludność na ulicy poczuła się sterroryzowana. Wszyscy poczuli siłę i zaczęli iść za tą siłą. I to nie był przypadek. O tym kiedyś opowiadałem, bo ku temu, że to się tak wydarzyło, było kilka przesłanek, kilka historii, które się wydarzyły wcześniej. Pewne eksperymenty socjotechniczne przeprowadzane na Cambridge o tym, jak perswadować studentów, żeby zapisywali się do klubów uczelnianych i tak dalej. Kilku różnych ciekawych ludzi. Inna sprawa, że kiedy się prześwietli sam początek Trzeciej Rzeszy, to co tu dużo kryć. Właściwie Niemcy nie mieli z tym nic wspólnego.
To wszystko byli ludzie, którzy przyjechali z Ameryki, przyjechali z Anglii, mieli opracowania naukowe. Tam oczywiście Niemcy tym wszystkim kierowali. Pewnego dnia Goebbels ich wszystkich wykopał, żeby nie było żadnych podejrzeń. Niemcy zostały już tylko i wyłącznie niemieckie i nazistowskie. I żeby było zabawniej, ta organizacja Le Cercle dokładnie o tym wiedziała, bo byli to kolesie, którzy właściwie zaczęli tą wojnę i chodziło tylko o to, żeby prowadzić ten biznes w miarę dobry i sprawny sposób, żeby chłopcy po jednej stronie pijący Coca-Colę produkowaną przez fabrykę Coca-Cola myśleli, że walczą o zwycięstwo demokracji, o wolność dla narodów, a z drugiej strony kolesie, którzy nosili troszkę większe i dłuższe kaski i mówili z niemieckim akcentem i właściwie w ogóle mówili po niemiecku, pili Fantę wierząc, że walczą o dobro swojej rasy. Generalnie każdy wierzył w to, w co sobie wierzył, ale każdy pił tą samą odświeżającą lemoniadę produkowaną w tej samej fabryce. Jak się okazuje, każdy naród używał dokładnie tych samych komputerów IBM-a, tej samej lemoniady, tych samych komputerów. Niewielkie różnice i tam jeszcze kilka innych spraw, które były z tym związane. Ale najlepszą historią jest transfer technologii. To jest ta sprawa związana z zabójstwem Tesli i takim bardzo ciekawym dżentelmenem, który był w to zamieszany, prywatnym ochroniarzem Adolfa Hitlera.
Ale tą historię może zostawię na boku. Generalnie chodzi o transfer technologii. Znaleziono kraj, w którym można realizować technologię. Prawdopodobnie technologia troszkę urwała się z paska i Niemcy pomyśleli, że poczują się troszkę swobodniej, jak nie wszystko oddadzą Amerykanom i rozwiązali problem jeszcze lepiej niż Amerykanie. Generalnie rozwinęli tą technologię bardzo mocno, na tyle mocno, że Amerykanie później stracili chyba 30 lat po wojnie na to, żeby dojść ponoć, jak głoszą słuchy, między innymi opowieści autora, budowniczego i projektanta takiego samolotu szpiegowskiego, który się nazywa Blackbird, który oficjalnie twierdzi, że Amerykanom zajęło prawie 30 lat rozpracowanie tej niemieckiej technologii, właściwie tej dziwnej technologii, którą mieli, bo nie za bardzo tego kumali, nie za bardzo zrozumieli. Chodzi o silniki antygrawitacyjne. Różne dziwne historie. Ja oczywiście nie mam żadnych dokumentów na ten temat, także tak jak mówię, to jest taka moja swobodna spekulacja, jak to wszystko poszło. A w międzyczasie pojawiło się kilka ciekawych pomysłów związanych z budowaniem nowego narodu. No bo tak, jeden naród się kończy, technologia została dopracowana, to trzeba zwinąć ten biznes, przenieść się w inne miejsce i tak dalej.
W Europie trwa wojna, a wojna może się szybko skończyć, ale żeby nie skończyła się zbyt szybko, bo tu trzeba przeprowadzić jeszcze parę biznesów, przesunąć parę milionów ludzi z jednego końca Europy na drugi koniec Europy, stworzyć państwo o nazwie Izrael albo zrobić coś w tym stylu. No i co trzeba zrobić, kiedy jest jakiś generał, który chce szybko skończyć jakąś wojnę? No właśnie tak jak na przykład pewien generał Sikorski, który miał takiego pomocnika, lewą rękę człowieka, który się nigdy z nim nie rozstawał. Zawsze z nim leciał na wszelkie spotkania. Znał te wszystkie tajne dokumenty. Człowiek nazywał się Rattinger i był to oficjalny założyciel Grupy Bilderberg. To był taki ciekawy koleś, że o ile Sikorski wsiadł do samolotu razem z córką i żoną, to Rattinger przez przypadek spóźnił się na samolot i jak się spóźnił na samolot, to się okazało, że zwłok Sikorskiego już nigdy nie odnaleziono. I wszyscy chyba znają doskonale historię generała Sikorskiego, który w dziwnych okolicznościach zginął w samolocie na Gibraltarze. Anglicy do tej pory trzymają te dokumenty w tajemnicy. Nie chcą ich ujawnić.
Znowu przedłużyli klauzulę o kolejne 50 lat. Nie bez przyczyny. Sami są w to mocno zamieszani. Swoją drogą organizacja Le Cercle powstała na zlecenie CIA. Jest to taka stara amerykańska doktryna. Właściwie nie jest to amerykańska doktryna. Jest to doktryna rodziny Rockefellerów, Giełdy Nowojorskiej, wszystkich tych bandziorów z wielkich banków, Wartburga i tak dalej. I doktryna sięga jeszcze XIX wieku, właściwie końca XIX wieku, kiedy te wielkie fortuny się pojawiły i trzeba było ten cały kolonialny świat kontrolować. A najlepsza metoda jest wywołać gdzieś wojnę, a jak się wywoła wojnę, to się na tym nieźle zarabia. Przynajmniej tak było kiedyś.
Teraz wojny troszeczkę inaczej wyglądają, ale o tym to może później. No i koniec końców ten plan został wdrożony w życie. Raz, dwa, trzy. Była pierwsza wojna światowa. Później wymyślono nowy kraj, tak zwaną Trzecią Rzeszę, zasponsorowano Adolfa Hitlera. Okazało się, że jest taka technologia. Ale Hitler poszedł za daleko ze swoimi chłopakami, także no cóż, postanowiono zwinąć ten interes. Inna sprawa, że Niemcy byli moim zdaniem łebskimi kolesiami. Wiedzieli, że jeżeli wykonają tylko i wyłącznie robotę dla Amerykanów i oddadzą im wszystko to, co zrobią, no to Amerykanie nie zostawią, że tak powiem, żadnego śladu i odstrzelą ich szybciutko, żeby tam wszystkie sprawy zniknęły. No i cwaniacy zrobili chyba trochę więcej tej technologii i ją gdzieś tam sobie pochowali, żeby nikt o niej za bardzo nie wiedział.
I to był ich taki, można powiedzieć, złoty bilet, przepustka wszędzie. Dlatego Amerykanie nie mieli absolutnie żadnego problemu z tym, że w Chile, w Argentynie, w Stanach Zjednoczonych zamieszkali sobie wszyscy ci zbrodniarze nazistowscy, w Kanadzie wszyscy ci bandyci. Tam po prostu się przenieśli z całymi rodzinami. To taki koleś, który przyjechał po wojnie, miał bardzo dziwny niemiecki akcent. Nie wiadomo skąd. Taki z Europy. Mówi, że jest jakimś Austriakiem. Coś w tym stylu. Wyciekły swego czasu zdjęcia Adolfa Hitlera, kiedy był już starszym dziadkiem i to wcale nie w Niemczech, tylko gdzieś tam w Argentynie. I nagle się okazało, że ta czaszka, którą Lucjanie mają i która niby jest czaszką Adolfa Hitlera, jest kobiecą czaszką i nie ma nic wspólnego z Adolfem Hitlerem.
Ma nawet inny wiek i w ogóle wszystko jest inne. I tak jakoś koniec końców się okazało, że ups Sprawy wyglądają zupełnie inaczej w podręczniku do historii, a zupełnie inaczej wyglądają w rzeczywistości. Wygląda na to, że wszystkie te wojny, cały ten staw był mocno ustawiony od samego początku i to był jeden wielki biznes po to, żeby troszeczkę sobie inaczej poukładać te wszystkie rzeczy, żeby prawdopodobnie dać nam mniej możliwości wyboru. Takiego wyboru, jak byśmy chcieli żyć, na kogo chcemy głosować i tak dalej. Wrócę do tej historii z ową organizacją Le Circle i tego tajemniczego dokumentu z '82 roku. W Polsce w najlepsze trwał stan wojenny. '82 rok, czerwiec. Pewnie piękne lato z tego, co pamiętam. Byłem wtedy dzieckiem, nie pamiętam, jak wtedy było na zewnątrz, ale myślę, że była ładna pogoda. Owa organizacja wypluła z siebie na spotkaniu taki tajemniczy dokument.
Ja tu już wam wklejam linka na czata. Dokument jest po angielsku, także proszę się zapoznać. Jeżeli ktoś ma problemy z językiem angielskim, Google Translator i sobie przepisać. Ale ja wam powiem, gdzie przesunąć w ogóle. Nie musicie sobie tłumaczyć całego dokumentu. Wystarczy, że przeczytacie początek, który się nazywa Mounting Euro-American . Generalnie chodzi o to, żeby się zainstalować w Europie. Jest to dokument podpisany kilkoma imionami. Ja tu nie będę uprzedzał faktów. Polecam serdecznie zapoznać się z tym dokumentem.
Jest tu cały spis nazwisk ludzi obecnych przy tym spotkaniu. Jest całkiem spora lista. Nie będę tego cytował. Pozwólcie, że to ominę. Najciekawszy jest opis tego spotkania. Jest tam strategia tak zwana NATO i jest takie cofnięcie troszeczkę do II wojny światowej, do '45 roku. Tam zbyt wiele na ten temat nie ma, jest o instalacji NATO i tak dalej. Jest taki ciekawy początek, który mówi, że właściwie trzeba jakoś załatwić sprawę z tą wschodnią Europą. I właściwie gdzieś do '93 roku już połowa tych spraw powinna zostać ustalona. Jest to kontynuacja spotkania z 1979 roku, gdzie Rosjanie wykazali, że dokładnie rozumieją, o co chodzi właściwie.
Jest deal do zrobienia, proszę państwa. Bo wiadomo, że ta ekonomia się długo nie utrzyma, jakakolwiek by nie była. Kapitalistyczna ekonomia to też taka iluzja troszeczkę, bo nikt nie wie, ile tych pieniędzy wydrukowano. Bo kto drukuje te pieniądze? Pieniądze się teraz drukuje w banku, naciskając jedno zero na klawiaturze i nagle powstają miliardy. Trzeba utrzymać ten cały biznes, tą całą farsę na chodzie, tak żebyśmy wszyscy wierzyli w ten cały genialny, złoty, cywilizacyjny świat i postęp cywilizacyjny. Jak sobie przewiniecie na sam koniec tego dokumentu, to tam jest taki ciekawy opis tego, jaki jest plan i co można zrobić. I się okazuje, że od '81 roku jest taki elegancki plan, jak wciągnąć dokładnie Polskę w długi, w taką pułapkę kredytową, bo normalne, że Polska miała jakieś długi zaciągnięte jako kraj przez Gierka na banany, żeby dzieci jadły pomarańcze. Generalnie wszystko szło i tak do Sowietów. To była taka podpucha, po prostu pranie brudnych pieniędzy w lewo i w prawo.
Właśnie nikt nie wie, o co chodziło. Dokumentów nikt z nas na pewno nie zobaczy, przynajmniej przez kolejne parę lat. Chyba że zdarzy się jakiś cud i wyciekną jakieś papiery na ten temat, bo to jest taka dziwna historia podejrzana. Nikt właściwie nie wie, o co chodzi. Korzenie tej historii sięgają pomocy tak zwanej braterskiej pomocy Stanów Zjednoczonych i Rosji, gdzie nagle się okazało, że podczas II wojny światowej, gdzie oficjalnie są to dwa walczące na śmierć i życie bloki ideologiczne, jeden jest kapitalistyczny, drugi komunistyczny i chętnie powybijają się nawzajem. Jak się okazało, wcale nie jest tak, że oni się wybijają nawzajem. Oni tak naprawdę współpracują, a ta cała polaryzacja jest tworzona sztucznie po to, żeby obywatele w jednym kraju byli naprawdę święcie przekonani, że cały świat nastaje na ich życie i że muszą koniecznie pracować w fabryce amunicji za miskę chleba. Może nie miskę chleba, ale za zgniłą konserwę ze zgniłym żarciem w środku raz na tydzień zasuwać, kręcić te bomby, nie grymasić, bo tu wróg czuwa, wróg patrzy i dzięki temu można nieźle zarobić oczywiście. Bardzo nieźle. Jeżeli ktoś jest właścicielem fabryki, właścicielem kraju, to jest to duży deal, jak się zapędzi wszystkich do niewolniczej roboty.
Ciężko zrobić ludzi niewolnikami tylko dlatego, że im się zaproponuje: „Hej, zostańcie niewolnikami, bo mam taki fajny pomysł, że jak będziecie niewolnikami, to ja zarobię więcej”. Wtedy być może by za nami nie poszli. Ale kiedy na horyzoncie czai się groźny wróg z bombą atomową, z niebezpiecznymi rzeczami, to normalne jest to, że trzeba się zbroić. I wygląda na to, że ten cały układ, ta cała zimna wojna, ta cała doktryna jest zaprojektowana od samego początku i to tak na 100%. Jest kilka dokumentów, które potwierdzają to projektowanie owej strategii zarówno przez Sowietów, jak i przez Amerykanów. I wygląda na to, że oni przez cały czas ze sobą świetnie współpracowali, nie mieli żadnych problemów. Amerykanie wysyłali tam kilka spraw do testowania. Rosjanie byli z tego zadowoleni. Wszyscy byli szczęśliwi. Fajnie to wyglądało.
Amerykanie dzięki temu mogli robić to, co chcieli. Rosjanie też mogli robić to, co chcieli. Wszyscy szczęśliwi. I w '79 roku, właściwie troszeczkę wcześniej, po to był potrzebny polski papież, bo nie można było sprzedać kraju, kiedy w kraju na przykład ktoś nie wierzył w Zachód. Trzeba było zbudować taką sytuację polaryzacji. Tu Sowieci, polski papież na Zachodzie. To był dobry deal. I dokładnie w tym samym momencie sytuacja paralo. Można powiedzieć cud? Zbieg okoliczności?
Przypadek? I don't know. Dokładnie w tym samym momencie powstaje plan Pożyczenia wschodniej Europie gigantycznych sum pieniędzy dokładnie przez niemieckie banki. Jest to opisane w tym dokumencie, że tak to się właśnie odbędzie, żeby nie było żadnych podejrzeń, że pożyczy się miliony na spłaty aktualnych długów, ale w taki sposób, żeby kraje już nigdy nie mogły oddać pieniędzy i żeby były zawsze winne komuś kasę, żeby nigdy nie było tak, że się uwolnią od tego wszystkiego i że to jest najlepsza metoda na to, żeby rozwiązać ten cały pomysł z Rosją, która jest taką opozycją i Zachodem, który jest taką opozycją, tylko spróbować się troszeczkę lepiej poukładać, bo wiadomo było, że prawdopodobnie takie prowokowanie sytuacji może się skończyć tym, że powstanie prawdziwy lider. Nie taki jak Bolek Wałęsa, nie pracownik Urzędu Bezpieczeństwa, który robi to wszystko na zlecenie, tylko że przez przypadek wydarzy się jakaś historia, której się nie da zmanipulować. Amerykanie mieli dobre doświadczenie, bo dokładnie w tym samym momencie w Iranie wydarzyła się taka historia. Okazało się, że pomimo sponsorowania najbardziej brutalnego rzeźnika, który tam rządził, dokonywał masakr na ludziach, przez zupełny przypadek, właśnie przez te masakry, przez te ludobójstwa do władzy doszli ludzie, którzy byli kompletnymi świrami religijnymi, tacy ortodoksyjni wyznawcy Mahometa, nawet nie muzułmanie, bo to ciężko nazwać muzułmaninem, ale tacy radykaliści. I zrobili taki numer, że zaatakowali ambasadę CIA. Pracownicy uciekali helikopterami z góry, nie zdążyli pociąć i zniszczyć wszystkich dokumentów, tak że one się walały na podwórku. Rząd iracki od razu zagonił wszystkie kobiety do zbierania tych papierów.
Te maszyny do cięcia się nazywają wolf, czasami w slangu, czyli wilki. One tną papier na takie paski. Wiecie, o co chodzi. W każdym biurze z reguły jest taka maszyna, która tnie wszystkie papiery na drobne paski, takie confetti. I posadzili tam paręset tych kobiet, jeżeli nie tysiąc. I one siedziały i sklejały te wszystkie paski z tych maszyn, których Amerykanie nie zdążyli spalić, uciekając z ambasady. I tu powstał troszkę problem, bo okazuje się, że te strategie opracowywane przez ów tajemniczy, dziwny think tank, o którym się nigdy nie mówi, Le Circle, takich dziwnych ludzi, Waszyngton, CIA, banksterów nie zawsze działają i czasami może być tak, że coś się wyrwie spod kontroli. I najlepszą metodą, żeby żaden z obywateli nie wyrwał się spod kontroli, jest zapożyczenie tych obywateli na wręcz jakąś niebagatelną, kolosalną kwotę, tak żeby wszyscy żyli spłacaniem długu, a nie zastanawiali się o tym, co zrobić z nowo odzyskaną demokracją. Bo wiadomo będzie, że pojawi się taki moment pewnego razu, chociaż na razie mamy rok '81, '82 i w Polsce stan wojenny, ale ci panowie już widzieli, że pewnego dnia w Polsce tak zwana opozycja, która jest finansowana przez CIA, w dziwny sposób wygra wybory, dostanie się do władzy. Oczywiście nie na zasadzie żadnej rewolucji, tylko na zasadzie dogadania się z komunistami tak zwanego Pokojowego Okrągłego Stołu.
I ta sprawa była już jasna, zdaje się od '81 roku i to bez żadnych problemów. Oczywiście nie była jasna w Polsce, była jasna w Watykanie, była jasna w Waszyngtonie, była jasna w Moskwie. Wiedział o tym generał Jaruzelski, wiedziało o tym zapewne kilku innych ludzi, zapewne generał Kiszczak, który też wiedział, kim był Jaruzelski i że wcale nie nazywał się Jaruzelski. Ale to biedactwo zapłaciło swoim życiem za to wszystko. Chociaż nie, Kiszczak chyba dalej żyje szczęśliwie, podlewa swoje kwiatki, chociaż kto wie. Ale kilku ludzi tam zniknęło po drodze, bo wiedzieli za dużo. Ale koniec końców sztuczka się doskonale udała i tak powolutku, elegancko zaczęto otwierać tą granicę Polski z Zachodem. Pierwsze otwarcie nastąpiło w okolicach '84, '85 roku i było to otwarcie do Niemiec. I to nie przez przypadek, ponieważ dokładnie na tym dokumencie jest zapisane, że kredytowaniem, tak zwanym wciąganiem wszystkich krajów tak zwanej wschodniej Europy, które będą teraz stawały się tak zwaną zachodnią Europą w cudzysłowie, będzie wciąganie ich w pułapkę kredytową i będzie tym zajmował się dokładnie niemiecki bank, który będzie finansował bezpośrednio operacje finansowe przede wszystkim w Polsce i NRD. Oczywiście jeszcze wchodziła Rumunia w to wszystko, wchodziła Czechosłowacja, Węgry i Bułgaria.
Taki zapis z tego spotkania mówi, że szacowane zyski i historie związane z tym kredytem, przynajmniej w '81 roku dla Polski były rzędu 24 bilionów dolarów, co wtedy było krociami. Dla Rosji było 19,5 biliona dolarów, dla NRD było 11,3, dla Rumunii 9,6, dla Czechosłowacji 3,6, dla Węgier było 7,8, dla Bułgarii 2,3 biliona. I to były biliony dolarów. Słuchajcie, bilion dolarów w tamtych czasach to było teraz jak trylion dolarów, bo inflacja dosyć mocno skoczyła. To takie konkretne sumy. Polska w ogóle nie miała takich dochodów jako kraj, zdaje się w tamtych czasach to była taka abstrakcja finansowa, że co? 24 biliony dolarów? Ale koniec końców okazało się, że pieniądze spokojnie czekają na pierwszy moment, żeby ruszyć to wszystko elegancko i dokonać pewnego pięknego zwrotu w historii, który będzie się nazywał odzyskaniem demokracji przez państwa bloku wschodniego. Oczywiście za pomocą niemieckich banków, które automatycznie, ponieważ wycofują się Rosjanie, będzie krach rynku, trzeba zmienić system, nie wiadomo, jak to zrobić, przyjeżdżają eksperci z Zachodu. No właśnie i ci eksperci zawsze są z niemieckiego banku.
A ten niemiecki bank jakimś cudem pojawia się na tych dokumentach, które właściwie są napisane przez CIA razem z agentami MI5 czy brytyjskiego wywiadu, w ogóle dziwnymi ludźmi związanymi z giełdy nowojorskiej. I się okazuje, że no właśnie. Deszcz, las, radio na fali. A ja mam na imię Tomek i oczywiście słuchacie też tego radia oprócz Radia na Fali Retransmitowanego w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium i Radia Nafali też. Właśnie tak sobie przejrzałem czata. No właśnie, dokładnie. Otóż to. Padło znamienne zdanie, tu pozdrawiam Wieśko z czata. No właśnie, słynna historia z panem Kuklińskim.
Bo to w ogóle była zabawna sprawa, ponieważ Kukliński właściwie nie ratował żadnego bloku wschodniego. Był prawdopodobnie, przynajmniej tak na to wskazuje cała logika tej sytuacji, zwyczajnie emisariuszem tej całej sprawy i jako emisariusz tej całej sprawy przewiózł całą historię razem z planami do Stanów Zjednoczonych, tak żeby nie było, że coś tam, żeby była podkładka, że Rosjanie nie mogą wejść, że tam za bardzo nic nie mogą zrobić, że to w ogóle Polska armia musi zrobić stan wojenny. Generalnie trzeba było zrobić sytuację, żeby była taka jak trzeba. No i udało się. Udało się szczęśliwie i największym numerem tej całej historii było to, że wielki polski Kościół narodowy, Karol Wojtyła i wszystkie te łajzy z Watykanu, wszyscy ci, co to się modlą za ojczyznę i wyzwolenie od złego, wszyscy ci, oni doskonale wiedzieli o stanie wojennym na rok przed wprowadzeniem stanu wojennego, co było naprawdę zabawną historią. I strategia była dosyć prosta. Bank watykański miał przygotowane specjalne konta, bo też chodziło o to, żeby wyprać te pieniądze, a nie żeby one leżały gdzieś tam za bardzo albo łaziły po Europie Wschodniej i przygotowano elegancką finansową taką strukturę, żeby zaraz, jak tylko wejdzie stan wojenny, bo wiadomo było, że opozycja uderzy do Kościoła, wielkiego narodowego Kościoła, który zawsze stoi w ich obronie, żeby pochował im te pieniądze. No i to wszystko było przygotowane już od razu. Tam jeszcze wyszła taka sprawa, że okazało się niestety, że dokumenty mogą wypłynąć. No bo oprócz tego, że w Polsce stan wojenny, dzieją się dziwne rzeczy, to jeszcze akurat chwilę przed stanem wojennym, zaraz po wykonaniu tej całej operacji, zamknięciu tego wszystkiego, podbiciu pieczątek i kiedy dżentelmeni zaczęli odliczać czas na swoich zegarkach, kiedy ta historia zacznie się dziać naprawdę, kiedy z papieru zejdzie na takie bardziej rzeczywiste plany, dokładnie w tym momencie ginie szef banku watykańskiego, przecięty serią z karabinu maszynowego przez przejeżdżających przez przypadek dwóch dżentelmenów na motocyklu.
Ginie na progu swojego domu. Wręcz nawet nie zdążył zamknąć drzwi za sobą. Tak po prostu przecięli go w pół. Człowiek znika. Znika też kilku innych ludzi. Pewien bardzo słynny bankier w panice ucieka do Londynu. Niestety nie udaje mu się uciec daleko, ponieważ macki tej organizacji sięgają wszędzie i znajdują go ze skręconym karkiem, powieszonego za szyję, z połamanymi nogami i rękami, za nogę właściwie powieszonego pod jednym z londyńskich mostów. To jest taka bardzo brutalna śmierć. Ja tu nie będę opowiadał. Jest sobota wieczór, ludzie, to nie o tym mowa.
Ma być w miarę relaksacyjnie. Generalnie jest to taki rodzaj śmierci, który się wykonuje na tych, którzy zdradzili lożę. Ponieważ w tym wszystkim duży udział bierze loża masońska. Właśnie tak jak wspomniałem nie przez przypadek o tych wszystkich połączeniach, ponieważ ten, kto sprawdzał troszeczkę tę całą historię, zdaje się orientuje, że jest to jedna i ta sama organizacja. Jest taki podział. Nastąpił dosyć dawno temu, że jedni będą obsługiwali jedną część rzeczywistości, a drudzy drugą część rzeczywistości. Dzięki temu utrzymają polaryzację. Dzięki temu będzie coś w rodzaju takiego socjologicznego narzędzia socjotechniki właściwie, która pozwoli utrzymać ludzi w takiej nieustannej polaryzacji, pozwoli utrzymać konflikt wewnętrzny w naszych głowach, tak żebyśmy byli skonfliktowani ze sobą, że w sumie są jacyś ludzie po drugiej stronie jakiejś rzeki, jest to inny kraj i są tacy sami ludzie jak my. I to wszyscy wiemy. Ale jest w nas konflikt wewnętrzny, ponieważ ci ludzie już nie są tacy jak my.
Oni nie stawiają na nasze życie i pojawia się strach, pojawiają się lęki i dzięki temu można doskonale zarządzać wszystkim dookoła. No i akurat ginie szef banku Watykanu. Akurat w momencie, kiedy wypływa afera Iran-Contras, zaraz się okazuje, że wchodzi stan wojenny w Polsce i nagle z wszystkich gazet na świecie, które już w tym momencie należą do wielkich korporacji, właściwie znika afera Iran-Contras. Pojawia się nic innego jak wielka walka o wolność i demokrację w Europie. Na okładce Time Magazine nie ląduje wcale żadne zdjęcie z Ameryki Południowej, gdzie tak jak w Panamie Amerykanie wylądowali helikopterami, wręcz po prostu armię tam wysłali, która sobie wylądowała, dokonała takiej rzezi na cywilach, wycięła praktycznie, strzelali do wszystkiego, co się rusza, po czym przejęli cały Kanał Panamski, po czym ustanowili sobie nowego prezydenta i wyjechali z powrotem, zostawiając swoich tak zwanych doradców wojskowych. No ale nikt o tym nie pisał, bo na okładkach była wielka walka o demokrację i Solidarność w Polsce, która była finansowana tylnymi drzwiami przez CIA. Właściwie cała Solidarność była ustawiona przez CIA. W Polsce było dużo ludzi, którzy chcieli walczyć o swoją wolność i chcieli żyć w normalnym kraju i byli łakomym kąskiem do wykorzystania właśnie przez agenturę CIA, czyli Kościół katolicki, który do dzisiaj jest właściwie agenturą CIA i zajmuje się praniem brudnych pieniędzy na potrzeby tej organizacji we wszystkich krajach trzeciego świata, w których tylko może. Dzisiaj, podczas tej radosnej wycieczki przez Londyn przechodziliśmy akurat nie obok tych budynków, ale tak całkiem niedaleko budynków, które po cichu należą do Watykanu. To wypłynęło raptem parę lat temu, kiedy to jeden z dziennikarzy, zdaje się nawet chyba gazety Guardian czy jakoś tak, postanowił sprawdzić właśnie, do kogo należą nieruchomości, które znajdują się w centrum Londynu.
Szczególnie wtedy, kiedy papa jeszcze wtedy chyba nawet nie, wtedy już nie było Karola, był jakiś inny papież. I jak zawsze jeden z tych papieży, właściwie każdy z tych papieży stęka nieustannie. On stęka: „O, myśmy o biednych, o głodnych myśmy." No i to myślenie o głodnych polega na tym, że bank watykański ma zainwestowane tutaj jakieś biliardy funtów w nieruchomości od nie wiadomo kiedy. Nie wiadomo, jak to się stało. Po prostu tak się stało. Tak wyprali trochę pieniędzy z Trzeciej Rzeszy, wyprali trochę pieniędzy z CIA. To właściwie jedno i to samo, bo Trzecia Rzesza powstała za pieniądze CIA. No i koniec końców zrobili na tym doskonały deal W Polsce wchodzi stan wojenny i jest pewna obawa, że być może jakieś papiery wypłyną, ponieważ Amerykanie stracili masę dokumentacji w Iraku i w Iranie. Taką naprawdę sporą ilość dokumentacji. Zawsze była obawa, że ktoś sypnie i się okaże, gdzieś tam wypłynie, jakie są powiązania.
Kilku głównych ludzi, którzy wiedzieli o tych powiązaniach, udało się sprzątnąć, reszta była przerażona tak, że wiadomo było, że nie powie ani słowa. Była pewna obawa, że ktoś w Watykanie może sypnąć i że może trzeba będzie zmienić papieża. Była taka próba zmiany, ale chyba nie za bardzo wyszło. Inna sprawa, że koleś, który był wtedy papieżem, czyli Karol Wojtyła, wcale nie za bardzo chciał sypać. Miał doskonały deal z tego wszystkiego. Właściwie zajmował się zupełnie innymi rzeczami niż CIA. Nie przeszkadzało mu to zupełnie. On i tak chyba miał swoje jakieś tam dewiacje związane z dziećmi i tego typu historiami. Nie wnikam w te historie, nie należę do tej organizacji, nie mam takiej dewiacji. Koniec końców, żeby ukrócić ten problem, który zaczął się pojawiać w Polsce, że zaczęły być podejrzenia, że Kościół katolicki coś może mieć wspólnego z komunistami.
Stwierdzono, że chyba najlepiej będzie, jak się zrobi jakąś ofiarę, jak się z Kościoła w ogóle zrobi ofiarę przede wszystkim. Kościół miał jakieś tam znaczenie, ale chyba nie aż takie. Ta Solidarność, przynajmniej ta opozycja, która była rzeczywistą opozycją, powoli zaczynała wyglądać jak ta czeska opozycja, czyli odbiegała troszkę od tego nurtu wiecznego chodzenia na kolanach i tuczenia czołem w marmurowe posadzki, modlenia się i całowania biskupów po pierścionkach, tylko zaczęli wykonywać jakieś dziarskie ruchy w zupełnie drugą stronę. Przede wszystkim pojawiła się Solidarność Walcząca, czyli dosyć bezkompromisowi kolesie, którzy zauważyli, że coś z tym całym dealem, coś z tym całym połączeniem jest nie tak i że dopóki nie weźmie się koktajlu Mołotowa i nie rzuci w posterunek Milicji Obywatelskiej, do tego momentu sprawa jest przewalona, bo ktoś ciągle próbuje ich sprzedać. Cokolwiek się dzieje, wszystkie nielegalne drukarnie, które są poza głównym nurtem Solidarności, bardzo szybko wpadają w ręce policji, a właściwie wtedy milicji. Cokolwiek się robi poza głównym nurtem istnienia związku, automatycznie Milicja Obywatelska szybciutko wpada na nasz trop. Nie wiadomo jak to się dzieje, skąd, ale tak jest. Natomiast jeżeli się drukuje gdzieś tam w okolicy dużego związku, ma się kontakty z tymi liderami, to jest troszeczkę łatwiej. Tam kilku się ukrywa, kilku kombinuje, ale to tylko drobny margines. Reszta natomiast ma się świetnie.
Lech Wałęsa dostaje darmowe mieszkanie, lodówkę, telewizor i inne rzeczy. Żonie mówi, że wygrał w totka albo grając na koniach, albo coś w tym stylu. Tam się zamyka czasami ich na parę chwil w więzieniu, żeby zrobić im odpowiednią legendę. Za bardzo chyba nic im się krzywda nie dzieje. Żeby ukrócić ten niecodzienny wybryk kilku młodzieńców, którzy stwierdzili, że ta socjalistyczna Solidarność, ten cały core to tak troszeczkę podpierdolka, że oni właściwie w tym momencie zaczęli się zajmować budowaniem układów z komuchami i sprzedają to wszystko razem z nimi, że coś tam krzywo wygląda i że oni zrobią to po swojemu, radykalnie i nie będą pozwalali pluć sobie w twarz. Trzeba było stworzyć coś, co zmusi wszystkich pozostałych do odstąpienia od tego konceptu i przywróci z powrotem ludzi do tej prawdziwej, jednej Solidarności. Do tej Solidarności, która robi pielgrzymki do Częstochowy, do tej Solidarności, która wiecznie się modli, do tego Jezuska, do Maryjki i tak dalej. Najlepszą metodą okazało się stuknięcie jakiegoś klechy. Stuknęli tego klechę w bardzo brutalny sposób. Było to bardzo brutalne zabójstwo księdza Popiełuszki.
Sprawców właściwie chyba nigdy nie znaleziono, a w ogóle historia do tej pory jest dosyć mocno zagmatwana. Nic dziwnego, żeby nie była zagmatwana, bo gdyby się okazało, że sytuacja jest dosyć jasna i oczywista, to mogłoby się okazać, że obywatele przejrzeli na oczy i nagle ta cała opozycja, która funkcjonuje, ta cała opozycja w nas, w ludziach, którzy tam wtedy mieszkali, być może poszłaby w zupełnie innym kierunku i nikt nie chodziłby na msze w imieniu narodu do kościoła i nie można by było trzymać ludzi w takim szachu, bo do dzisiaj ta sytuacja jest wykorzystywana bardzo nadgorliwie przez tą organizację. Kiedy nadchodzą wybory, nagle się okazuje, że co niedzielę jest jakaś agitka w jakimś kościółku. I wybory wygrywa ten, kto ma lepszą strukturę, która mu robi agitację. A wiadomo, że jest to dosyć duża organizacja. Kościołów w Polsce jest więcej niż szpitali dla dzieci, a ponoć tak bywa. W Ameryce Południowej jest bardzo podobna sprawa. Tam też tak samo wygląda. Efekt końcowy jest taki, że w Polsce cała opozycja jest związana bardzo mocno z ruchem katolickim i tak dalej. Tam są takie dziwne połączenia przez inteligencję katolicką, przez jakieś tam pany, paxy, dziwne organizacje, podwójnych agentów, różne takie dziwne, krzywe historie.
I nagle się okazuje, że w 1989 roku ludzie, którzy właściwie nigdy nie byli liderami Solidarności, jacyś pajace, kilku wariatów siada do Okrągłego Stołu i reprezentują jakąś Solidarność, a przy Okrągłym Stole nie ma najważniejszych ludzi. Ale wszyscy tak to przełknęli i stwierdzili: skoro tak jest, to niech będzie i tak. Grunt, że mamy demokrację. Wszystko było elegancko ustawione, wszystko się elegancko odbyło. Bank niemiecki zaczął wtedy finansować polskie banki, pożyczać im pieniądze. Przede wszystkim pojawiła się jeszcze bardzo ciekawa historia, która jest związana z Austrią. W Austrii, żeby tak było troszkę dla niepoznaki, ten bank niemiecki przez Szwajcarię otworzył filię takiej organizacji, też banku w sumie. Wtedy to był bank, teraz jest to fundusz inwestycyjny. Już nie jest bankiem od co najmniej chyba 15 lat. Może niecałych 15 lat, ale gdzieś tak.
Ten fundusz inwestycyjny, który wtedy był bankiem, zajmował się obsługą transakcji na wschodnią Europę Słuchy chodzą, że w momencie, kiedy Polska stała się krajem demokratycznym, to te transakcje, a chodzi o słynne pieniądze SLD, które nie wiadomo skąd się wzięły. Polska dostała pożyczkę od jakichś niemieckich banków. Właściwie nie wiadomo od kogo, nie wiadomo ile, nie wiadomo jak. Wszystko jest objęte tajemnicą. I nagle, zaraz po uzyskaniu tak zwanej demokracji i niepodległości, zaczynają się dziwne transfery finansowe, które trwają przez ponad pół roku, jakieś osiem miesięcy i codziennie jest transferowana suma dwóch, trzech milionów dolarów na konta w Austrii. Takie dokumenty wyciekły po paru latach. Okazało się, że praktycznie wszystkie pieniądze z Polski wypompowano do jakiejś dziwnej organizacji finansowej, filii banku Raiffeisen Bank do Austrii. One później przeleciały gdzieś do Szwajcarii, bo ten bank później zamknięto i stworzono jakiś fundusz inwestycyjny, a później ten fundusz inwestycyjny okazało się, jest częścią Raiffeisen Bank, czyli niemieckiego banku, a właściwie Deutsche Bank. Jest to jakaś dziwna, zagmatwana historia. Zagmatwana dla nas, może w ten sposób.
Natomiast dla rodziny Kwaśniewskiego, który dokładnie w tym banku ma swoje konto i kilku innych oficjeli Urzędu Bezpieczeństwa, którzy na tej transakcji wymiany systemu na nowy, lepszy zarobili gigantyczne kwoty. Część z nich została właścicielami fabryk, ale raczej nie tyle właścicielami fabryk, ile udziałowcami w różnych dziwnych interesach, takimi cichymi udziałowcami. Dostali prawdopodobnie obietnicę, że mogą tam wrzucać swoich dzieci i że nic się za bardzo nie zmieni, poza tym, że na ulicach w Polsce będzie bardziej kolorowo. Będzie więcej reklam McDonalda, więcej reklam Coca-Coli i generalnie ludzie będą myśleli, że jest już Ameryka, bo puści się im kilka amerykańskich seriali w telewizji. Tak też się wydarzyło w roku 1989 i na samym początku lat 90. Nagle Polska zaczęła przypominać tak zwany Zachód, a w międzyczasie ten niemiecki bank wykonywał swoją krecią robotę na zlecenie owej organizacji Circle, która to zaplanowała już w 1981 roku, 1982 roku wydała z siebie taki solidny raport na spotkaniu. Nie wiemy, co dalej jest na tych spotkaniach, co się odbywało, jakie były plany dotyczące Polski, bo właściwie dokumentów z tego praktycznie w ogóle nie ma. To jest taki fenomen, że przez przypadek komuś wyciekły te dokumenty. Jednemu z brytyjskich MP, który należał do tej grupy i zostawił to w swoich pamiętnikach. Kiedy zmarł jedna z jego wnuczek znalazła te jego pamiętniki.
Przez pewny przypadek zostało to opublikowane i trafiło do wiadomości publicznej. Dzięki temu to wszystko wiem, tylko stąd, że starszy pan zapisał sobie w pamiętniku te wszystkie rzeczy razem z notatkami. I tak to się potoczyło. Także chyba nic dziwnego, że w sumie do tej pory niewiele się zmieniło. Może troszeczkę się zmieniło, ale chyba nie za bardzo. I teraz wychodzi na to, że ten plan chyba był troszeczkę bardziej zaawansowany, bo mamy obok Ukrainę. Wszystkie słuchy niosą i to dosyć mocno, że jest taki pomysł, żeby zrobić taką historię jeszcze raz. W sensie rozbiorów, tak jak z Polską, tylko zrobić z Ukrainą. Właściwie deal jest już gotowy, sytuacja została spolaryzowana i dzięki temu, jeżeli uda się coś takiego zrobić, to właściwie nie będzie kraju tak zwanego buforowego i będzie można powiedzieć, że jedni kolesie z jednej strony są źli, a drudzy z tej drugiej strony są skłonni na przykład dobrzy albo odwrotnie. Także każdy wreszcie z powrotem będzie miał kogoś na kształt wroga, dzięki czemu nasz konflikt wewnętrzny będzie nieustannie trwał.
Czemu to służy? Służy to jak zwykle zarabianiu pieniędzy. Ale wróćmy do kółkowej, okrągłej organizacji Le Circle. Tam jest ciekawa historia związana z tym, jak w ogóle globalnie na świecie się buduje tą całą polaryzację. I brzmi to naprawdę bardzo intrygująco. Nie wiem, na ile jest to prawda, a na ile są to spekulacje. Jest kilka dokumentów na ten temat i na tym się tylko i wyłącznie możemy oprzeć. Także w dużej mierze są to spekulacje. No ale tak nie do końca. Jeżeli się przyjrzymy na świat, to się okazuje, że te spekulacje zaczynają się spełniać jak zła przepowiednia.
A mianowicie o co chodzi? Chodzi o takiego dżentelmena, który jest szefem czegoś takiego jak Związek Amerykańskich Chrześcijan, czy jakoś tam się nazywa. To jest taki dziwny think tank, taka dziwna organizacja, nie wiadomo, o co chodzi do końca. Związek Chrześcijan w każdym bądź razie. Jest to oczywiście człowiek CIA, bo cała ta organizacja to jest ramię CIA. I fenomen polega na tym, przynajmniej na to wygląda, że specjalnie podtrzymuje się konflikt pomiędzy Bliskim Wschodem a tak zwanym Zachodem. I jest to sprytna, krecie robota robiona właściwie od niepamiętnych czasów. I tylko i wyłącznie temu to służy, żeby każdy z nas był takim świrem, któremu się wydaje, że za chwilę jakiś koleś z nożem chce go napaść, chce go skrócić o głowę, zabrać mu wszystko albo jakoś tak. I dzięki temu niektóre numery idealnie przechodzą. I to przechodzą tak, jak gorący nóż przez masło.
World Trade Center, czyli 9/11. Słynna historia. Ja sobie zrobiłem taką analizę. Inna sprawa, że poza tym, że ja zrobiłem analizę, kilku mądrych ludzi zrobiło analizę. I wygląda na to, że jednak hologram ten samolocik, który walnął w tę wieżę. Można się spierać oczywiście, można się zastanawiać. Jeżeli ktoś z was jest specjalistą od animacji i grafiki, to polecam sobie zanalizować wszystkie te klatki w takim porządnym softcie do grafiki, sprawdzić sobie spektrum tego obrazu, zrobić kilka innych rzeczy. I faktycznie wygląda to trochę tak, jakby ktoś nam ciągle wyświetlał jakiś obrazek tylko po to, żeby zmusić nas do myślenia o sobie nawzajem jak o wrogach. I tylko dlatego ten cały biznes funkcjonuje. I to na przykładzie takiego prostego kraju jak Polska, takiego kraju jak Ameryka, takiego kraju jak Iran, Afganistan, Irak, teraz aktualnie Ukraina.
Myślę, doskonale widać. W taki sposób się właściwie przesuwa granice i przesuwa wpływy, przesuwa grupy interesów i właściwie się zarabia potężne pieniądze. Cała historia jest warta grubą kasę i to naprawdę grubą kasę. Chodzi o utrzymanie niewolników, bo zasoby zasobami to jest jedna sprawa, ale ktoś te zasoby musi wydobywać i ktoś musi mieć na to ochotę. A jeżeli na świecie nie ma ludzi chętnych do roboty, żeby utrzymywać wojnę albo utrzymywać jakąś grupę wariatów, ponieważ w tym momencie zaczynają drapać się po głowie i zastanawiać się: „Zaraz, po co my to wszystko robimy? A nie może być tak, że wybierzemy normalnego człowieka, jeżeli już musimy kogoś wybierać i zaczniemy sobie normalnie żyć, odpuścimy sobie te wszystkie wojenki, te wszystkie głupoty i tak dalej. To musi być ktoś, kto będzie pilnował nas przed tym, żebyśmy ciągle bali się Araba, ciągle bali się kogokolwiek, wszystkiego. Bali się człowieka z Afryki, bali się człowieka z Ameryki, bali się wszystkich ludzi. Przede wszystkim bali się samych siebie. I to do tego stopnia, żebyśmy zawsze ufali tylko i wyłącznie tym, którzy mają mundury, karabin i przychodzą do nas i mówią: „Człowieku, jeżeli zapłacisz połowę swojej pensji, tylko połowę, ja będę cię bronił i krzywda się tobie i twoim dzieciom nigdy nie stanie”.
No i koniec końców chyba wszyscy tak gromko kiwają głowami i mówią: „Chroń mnie, człowieku, bo świat jest taki niebezpieczny”. No i efekt jest całkiem pozytywny dla bankierów, bo regulacje prawne się zaostrzają. Jeżeli ktoś z was lata po świecie samolotami, to doskonale wie, że przejście przez lotnisko jest w dzisiejszych czasach chyba większym wydarzeniem niż przejście przez bramę obozu koncentracyjnego, gdzie też człowieka sprawdzali. To jest dokładnie taka sama historia. Trzeba zdjąć prawie wszystko z siebie, buty i tak dalej. Jest się zawsze i wszędzie terrorystą. I wszyscy to zaakceptowaliśmy. Jest jeszcze kilka innych historii pod tytułem nasze prawo obywatelskie. Co się stało chociażby z naszą wolnością osobistą? Praktycznie jeżeli chodzi o system biznesowy, system korporacyjny, nasza wolność właściwie nie istnieje.
Została zgnieciona już dawno temu, chociażby w internecie. Przecież te wszystkie YouTube, te wszystkie Facebooki, wszystkie te chomikowe rzeczy, wszystkie te duże komercyjne serwisy zbierają nieustannie dane na temat naszych profili, o których mówiłem zresztą na ostatniej wieczorowej porze, tak że nie będę tu się rozwijał na ten temat dosyć mocno. Ale generalnie zbierają informacje o nas nieustannie tylko po to, żeby później ktoś mógł przeanalizować specjalnym oprogramowaniem, jakie są tendencje myślenia w społeczeństwie, o czym tak zwane społeczeństwo myśli i w jaki sposób można je podejść. Teraz jest ta historia z Ukrainą. Swego czasu Michał rozmawiając ze mną na ten temat, powiedział, że jeżeli ucieknie z Polski, to znaczy, że wojna idzie. Może być tak, że wojna żadna nie idzie. Po prostu sprawa została zorganizowana, załatwiona, wszystko zostało porobione i za parę chwil się okaże, że Ukraina nie może się utrzymać ekonomicznie. Nie może czegoś tam, nie może czegoś tam. No i musi się połączyć z innym krajem. I właściwie może być tak, że nagle kawałek Polski dołączy gdzieś tam do Ukrainy, drugi kawałek połączy się z Rosją, bo to w sumie Rosjanie, a tamci to tamci.
Właśnie nie tyle połączy się z Polską, ile zostanie objęty pewnym takim opiekuńczym gestem, ramieniem przytulimy. Później się okaże właściwie, skoro jesteśmy już tutaj, to możemy wskoczyć dokładnie w to samo prawo. Niech to będzie jeden kraj, a tam mówcie sobie po swojemu czy jakoś tak. Zawsze to nowa grupa niewolników, a prawo tu już jest gotowe. Banki są już gotowe, kraj jest zadłużony tak jak trzeba. Tak że wszyscy do roboty, za miskę ryżu. A wiadomo, że dosyć dużo Polaków teraz wyjechało i nikt za bardzo tą miskę ryżu nie chce robić. No i się okazuje, że chyba trzeba nowych rąk do pracy. To chyba jedna rzecz. A druga rzecz, że są takie dziwne historie, które dochodzą mnie z bardzo wielu źródeł i nie tylko angielskojęzycznych, też kilku innych, że jest taki pomysł, żeby znowu wymyślić troszeczkę taki nowy naród i znowu potestować jakieś nowe socjotechniki z tym związane.
To jest jakiś taki szalony pomysł. Gdzieś tam ślady tego wszystkiego funkcjonują w kilku think tankach, które tak się rozpisują, jak tu stworzyć nowy kraj, który będzie fajny, będzie miał prosperity, będzie zasobny, będzie miał bogatych mieszkańców i będzie spełniał wszelkie warunki kapitalistycznego raju. Nie wiadomo, po co to wszystko, ale jest taki pomysł, żeby tak właśnie zrobić. Inna sprawa, że zdaje się w Izraelu robi się gorąco i może być tak, że ktoś sobie wymyśli, że zaraz zrobimy dokładnie ten sam numer, który zrobiliśmy w trakcie II wojny światowej, że weźmiemy, wygonimy część ludzi z Europy i dzięki temu stworzymy kolejny kraj, w którym będziemy ciągnęli dalej nasze szalone eksperymenty. Słynna historia ze zderzaczem pana Łągiewki. Pamiętam, oglądałem dokument na ten temat i się śmiałem, bo zderzacz został zaaresztowany przez jakieś wojskowe służby informacyjne, czy jakoś tak, a następnie znalazł się w Izraelu. Czyli ktoś gdzieś tam tą technologię ładuje do tego małego państwa na pustyni. A wiadomo, że to państwo na pustyni zbyt długo tam nie przetrzyma z wielu różnych powodów. To może być tak, że ktoś tutaj szykuje nową ziemię, jakichś nowych gości. Może jakiś turysta przyjedzie i zamieszka tu na stałe.
Inna sprawa, że jeżeli się przygląda, kto kupuje nieruchomości w Polsce, jeżeli chodzi o duże korporacje, to nie są polskie korporacje, bo polskich korporacji nie ma. Nie ma czegoś takiego jak polska korporacja. Ktoś tam czasami mówi, że jest polski biznesmen, który jest gdzieś tam notowany na świecie. Ale gdyby tak się przyjrzeć historii tych polskich biznesmenów, to czasami się przypomina, że zaraz, przecież ten człowiek w roku 1981 miał cztery paszporty. Miał rosyjski paszport, NRD-owski, Rzeczpospolitej Ludowej oraz paszport jakiejś czechosłowackiej republiki. I w 1981 roku, zaraz kiedy przeszedł stan wojenny, ten człowiek sobie spokojnie przekraczał granicę w jedną i w drugą stronę, chociaż granica była oficjalnie zamknięta. Jak się okazuje, że bardzo ciekawe jest życie tego biznesmena, który ponoć od pucybuta, będąc nawet w opozycji, przeciwstawiając się systemowi i tak dalej. Nie, nie za bardzo. W ogóle z tymi wszystkimi polskimi biznesmenami jest taka klasyczna historia, że są to bardzo często ustawieni kolesie Jeżeli nie rodzinnie, dlatego że ktoś tam został wysłany wcześniej. I to są te historie związane ze współpracą służb wywiadowczych, że jest specjalny człowiek gdzieś tam w Niemczech, który zajmuje się zakładaniem kont dla wszystkich agentów, na przykład na Zachodzie, tak żeby nie było żadnego śladu.
Ktoś się zajmuje czymś innym i tak dalej. Taka dywersyfikacja zajęć. Ten, który tam siedzi, przecież ma swojego syna i normalne będzie to, że jak się zacznie coś nowego, to trzeba będzie wymienić nazwiska. Ale po wymianie nazwisk to też za mało będzie troszkę. Trzeba stworzyć nowych bohaterów, trzeba stworzyć nowy biznes, nową teologię i tak dalej. A przecież nie weźmiemy nowych ludzi, bo nowi ludzie mogą być nielojalni, a lojalność wobec rodziny jest elementarną formą zachowawczą owych ludzi. Jak to? Własną rodzinę? Nie można własnej rodziny wydymać, prawda? Więc z takiego dżentelmena robi się jakiegoś wielkiego speca, wielkiego biznesmena.
Ustawia się go od początku do końca. A w Polsce jest kilku takich. Ja zawsze podejrzewam, że ci panowie to tak gdyby im dać rzeczywisty biznes do zrobienia, to podejrzewam, że skończyłoby się wielką klapą, bo właściwie oni nigdy żadnych biznesów nie robili. Oni po prostu posiadali te pieniądze. Pamiętam swego czasu, na początku lat 90., jak kilku działaczy Studenckiej Solidarności we Wrocławiu zostało właścicielami całkiem niemałych kamienic w centrum miasta. A z tego, co pamiętali wszyscy na temat tych dżentelmenów, to jedyne poza takim chlebakiem wojskowym, kilkoma ulotkami Solidarności w tym chlebaku, może kanapką zrobioną przez babcię, takim rozciągniętym swetrze, to właściwie ci ludzie nic nie mieli. Nagle stali się z dnia na dzień właścicielami potężnych nieruchomości. Jak się okazuje, za wszystkim stał Raiffeisen Bank. Upsi Daisy. Taka historia, która się ciągnie od dawna.
I to jest troszeczkę takie, można powiedzieć, mało sympatyczne, bo okazuje się, że cały ten przewrót w cudzysłowie w Polsce został zaprojektowany pod koniec lat 70. i to do współpracy z Rosjanami. I właściwie wszyscy ci kolesie pod tytułem Karol Wojtyła, Kukliński, cała ta Solidarność to właściwie były tylko takie popychadła w rękach CIA tylko po to, żeby otworzyć sobie nowy rynek zbytu, żeby troszeczkę z tej sytuacji wyciągnąć więcej kasy. Nic więcej. Więcej kasy, więcej niewolników. I zrobić jakąś taką fajną współpracę, żeby ciężar tej strategii walki z kimkolwiek przesunąć gdzieś tam dalej, bo być może bali się, że pewnego dnia ktoś tutaj w Europie się dogada między sobą, że ten konflikt będzie za blisko i może się skończyć bardzo szybko. A tak mamy serwowany konflikt na drugim końcu świata i ciągle się polaryzuje naszą sytuację. Ciągle się polaryzuje, polaryzuje, polaryzuje. Efekt jest taki, że w tym chyba całym szaleństwie propagandowym dużo z nas straciło kompletnie głowę i wierzymy w jakieś newsy dziennika telewizyjnego i tak dalej. Konsekwencje są dosyć mocne, bo dotyczy to między innymi naszego zdrowia.
Przecież zwykła historia z cannabis. Dzisiaj jadąc przez Londyn widziałem tony billboardów takiej organizacji charytatywnej. Billboard wygląda tak, że jest na nim misiu, taki człowiek przebrany za misia z takim wiaderkiem. Wiecie co? Chodzi się z wiaderkiem w takim zabawnym stroju i się trzęsie tym wiaderkiem, żeby monety tam brzęczały i ludzie wrzucają pieniądze na akcję charytatywną. Wielki napis, że misie leczą z raka. Troszeczkę zabawne, powiem wam szczerze, bo z tego, co ja się orientuję, to z raka leczy olej z cannabis, a nie misie. Ale oleju z cannabis nikt nie chce reklamować, ponieważ na oleju z cannabis nikt nie zarabia. I to jest dokładnie ta historia, jak doprowadzić do sytuacji, kiedy wszyscy będą wpieprzali żarcie, które będzie produkowane w jednym końcu świata tak, żeby odciąć ich od własnych zasobów. Ich zasoby sprzeda się na drugim końcu świata.
Tak że dzięki temu któreś tam trzecie, czwarte pokolenie już nie będzie uprawiało własnego ogródka, nie będzie miało własnej niezależności, nie będzie miało nic. Będzie polegało na produktach, które zawsze przyjeżdżają z zagranicy. I wtedy, kiedy to społeczeństwo przypadkowo podskoczy i będzie chciało czegoś więcej, to w tym momencie zrobi się kryzys i się okaże, że żaden towar z zagranicy już nie może przyjechać, bo jest za drogi. Nawet marchewka. Chociaż marchewka rośnie wszędzie. A czosnek? Czosnek tak samo. Czosnek jest z Hiszpanii, a jeżeli nie z Hiszpanii, to jest z Chin. Nie może przyjechać. Nie możesz jeść czosnku, bo cię po prostu nie stać.
Inna sprawa, że czosnek może normalnie rosnąć, bo jest właściwie takim chwastem i rośnie bez problemu wszędzie. Ale jak się okazuje, nie opłaca się już aktualnie sadzić czosnku w Polsce, bo ten z Chin jest tańszy. Tak że za pomocą dumpingowych cen wykańcza się cały lokalny rynek. Zresztą ta historia chyba jest dosyć znana wszystkim, którzy pamiętają początek lat 90. w Polsce, jak za pomocą sprytnego numeru wykończyło się wszystkie polskie cukrownie, które robiły bardzo zdrowy cukier z buraka cukrowego, który teraz robi furorę na świecie, bo taki klasyczny biały cukier ma masę chemicznego gówna w sobie i jak to się je, to można nie być zdrowym. A taki cukier z buraka cukrowego, taki fajnie przerobiony, nie trzeba go rafinować do białej formy, dodać tam chemii. Jest diabelnie zdrowy dla ludzkiego organizmu. Oczywiście wtedy wszystkim się wydawało: taki buraczany cukier, taki wieśniacki, kupmy sobie amerykański, jakiś szpanerski. Efekt był taki, że zamknięto wszystkie cukrownie w Polsce. I chociaż w Polsce, która była krajem buraka cukrowego, który można powiedzieć rósł po horyzont i nigdy nie było problemu z cukrem, nagle okazało się, że właściwie nie jest produkowany ani kilogram cukru i wszystko trzeba sprowadzać.
A ci ludzie, którzy produkowali ten cukier, właściwie stracili robotę, stracili wszystko i właściwie ktoś na tym zarobił. Zarobił na tym ten, który sprowadza cukier i który ustawia ten cały rząd. I teraz gdyby się spojrzeć na to, to hu hu. No cóż, to można wrócić do konceptu naszego konfliktu wewnętrznego. Właściwie chyba wszystko się zaczyna w naszym wnętrzu i to jest kwestia, jak postrzegamy świat, że mamy pewne iluzje, które pochodzą od gazet, od tej dziwnej wersji historii, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi faktami, które się wydarzyły całkiem nie tak dawno temu. Na podstawie tej fikcji literackiej, którą nam się przedstawia nieustannie, staramy się budować sobie życie, na przykład życie społeczne, zbudować wartości społeczne, takie zwyczajne, żeby chociażby mieć miły sklep w okolicy, jeżeli chodzimy do sklepu, żeby mieć miłe relacje z otoczeniem dookoła. Okazuje się, że nie jest tak łatwo, że nasze relacje z sobą samymi są spaczone konfliktem wewnętrznym, że ciągle ktoś nam mówi, że jedni są dobrzy, drudzy są źli, tam jest niebo, tam jest piekło. Na koniec końców czujemy się troszkę jak wariaci i czasami czujemy się niewyraźnie, bo mamy poczucie winy, bo całe zło naszego świata to w sumie nasza wina i tak dalej. Do raju to dopiero po śmierci. A z drugiej strony patrzymy na kolesi, którzy nam mówią, że do raju to tylko po śmierci i że to nasza wina, ale ci kolesie noszą na palcach pierścionki warte miliony i mówią o głodnych ludziach.
Taki paradoks. A ci drudzy, którzy ich klepią po plecach i mówią do nas, pokazując na nas palcem w ręku: „Wytrzymaj jeszcze chwilę. Za chwilę nie będzie już kryzysu. Za chwilę zaczynamy kredyt. Już z niego wychodzimy. Wytrzymaj jeszcze chwilę. Wytrzymaj jeszcze chwilę, człowieku, jestem twoim politykiem i mówię ci dobrze”. I kupujemy ten kit. I tak do spółki. I mi się przypomina taka stara bajka Krasickiego o wójcie, plebanii i panie i biednym chłopie tego wszystkiego.
Radio na fali, „Hiperprzestrzeń” retraszpidowana też w Radiu Paranormalium. Dobiegam do końca swoich wynurzeń z pewnymi teoriami spiskowymi, jak zauważył jeden słuchacz na czacie. Bardzo cenne zdanie. Pozdrawiam Wieśko jeszcze raz. Historia świata to historia spisków mniej lub bardziej udanych, panie kapitanie. To prawda, panie Wieśko, absolutnie się zgadzam. Bo to jest ciekawa historia związana z tematem, który mnie bardziej fascynuje, czyli z alchemicznymi opowieściami, astrologicznymi i tak dalej. Bo jest taka sprawa, że Indianie o tym często mówią i nie tylko. Wiele rzeczy wskazuje na to, że mamy przełomowy moment w historii cywilizacji. Ten przełomowy moment astronomicznie nastąpi finalnie w 2017 roku.
Będzie przejście potężnych planet i czy chcemy, czy nie, tak to się odbędzie. Jest kilka ciekawych historii dookoła tego wszystkiego, bo jak na pewno zauważyliście, jeżeli oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni” w miarę regularnie, to ja czasami wspominam, że ludzie, którzy siedzą gdzieś daleko, być może w tym Le Cercle group i tak dalej, ci, którzy pociągają za sznurki, mają pewną wiedzę, którą nie chcą się podzielić z innymi i myślą, że są wyjątkowi pod tym względem. A mianowicie chodzi o wiedzę na temat kosmicznych cykli, które się odbywają. I tak jak nietrudno zauważyć, jeżeli ktoś zajmuje się śledzeniem hobbystycznie cykli astronomicznych, już nie mówię o astrologicznych, mówię o tylko i wyłącznie astronomicznych i sobie sprawdzi przejścia planet, sprawdzi sobie te cykle, później sobie porówna z astrologicznym podejściem do tych spraw, to się okazuje, że są pewne specyficzne momenty, o których tu często wspominałem. Chociażby aktywność słoneczna. Wszelkie kryzysy są wzbudzane wtedy, kiedy jest większa aktywność słoneczna. Nie jest to przypadek, ponieważ aktywność słoneczna powoduje większą aktywność elektrostatyczną naszego pola, a nasz mózg, nasze ciało, my jesteśmy urządzeniem elektrostatycznym i to byłby potencjalnie najbardziej ryzykowny moment dla tych wszystkich pajaców, którzy chcą nas porozstawiać po kątach, bo wydaje im się, że ich deal, z kimkolwiek mają ten deal, jest najważniejszy i że dzięki temu będą nas ciągle pilnowali i będą właścicielami naszego umysłu, będą panami naszej refleksji i co chyba najważniejsze będą panami naszej intencji. A świat jest intencjonalny i ci ludzie doskonale o tym wiedzą, żeby pojawiła się jakaś wojna, żeby pojawił się jakiś konflikt. Trzeba każdego z nas doprowadzić do stanu posiadania konfliktu wewnętrznego. Musimy być rozdrgani i niezdecydowani, w którą stronę mamy iść.
Ale strachem, nie radością, bo jeżeli radością, zawsze wybierzemy radosną opcję, a jeżeli jesteśmy zdeterminowani strachem, to normalne będzie to, że pierwszy koleś z większym karabinem będzie wydawał nam się owym pokojem, który nadchodzi, ową dobrą wróżbą, ponieważ on nam powie, że nas obroni. W rzeczywistości nikt nas nie obroni, o czym doskonale wiemy. Jeszcze nie było takiej sytuacji, żeby wojsko gdzieś stworzyło sytuację pokojową. Wojsko zawsze tworzy sytuacje konfliktowe. Zresztą po to jest karabin, żeby do kogoś strzelać. Karabinu się nie produkuje po to, żeby upiec chleb albo nakarmić głodne dzieci. Nie buduje się po to. Tak samo kościołów się nie buduje po to, żeby karmić głodne dzieci. Koniec końców wygląda, że ktoś doskonale o tym wie i doskonale tym zarządza, ponieważ podczas takiego uderzenia słonecznego mogłoby być tak, że wielu z nas otwiera się głowa na troszeczkę inną refleksję, na trochę inny pomysł na rzeczywistość i okazuje się, że ten intencjonalny świat bez kasy, bez żadnych szaleństw finansowych, bez pieniędzy nawet, dosłownie bez gotówki świetnie funkcjonuje. I funkcjonuje tak bez żadnego problemu wszędzie na świecie, bo oczywiście nam się o tym nie mówi.
Jest całe stado ekonomów, którzy opowiadają, że to jest iluzja ekonomiczna, że to są science fiction, fantazje, że pieniądz był zawsze i jest wszędzie na świecie. Otóż, moi drodzy, jest to kłamstwem. Pieniądz jest tylko tam, gdzie jest cywilizacja, gdzie docierają bankomaty. Natomiast znakomita większość świata, tego świata, z którego mamy wszystkie zasoby, takie jak kawa, miód, kilka innych rzeczy. Może miód nie zawsze, ale wiele produktów spożywczych, które widzimy w swoich własnych sklepach, tak naprawdę pochodzi z miejsc, gdzie pieniądz jako tako nie funkcjonuje. Szczególnie te wszystkie egzotyczne tropikalne owoce. Tam nikt nie ma pieniędzy. Tam są farmerzy, którzy mają swoje pole Które uprawiają i kiedy są zmuszeni głodem albo jakąś wyjątkową sytuacją, to dopiero wtedy muszą zebrać te swoje plony i znaleźć kogoś, kto od nich kupi te plony. I tylko wtedy następuje ich kontakt z pieniędzmi. Natomiast ci ludzie w wielu miejscach na świecie w ogóle nie korzystają z pieniędzy.
Jedyna relacja jest raz w roku, kiedy sprzedają swoje plony. I tam nie ma bankomatów, nie ma żadnych innych rzeczy. Oni czasami te pieniądze wydają na jakiś silnik spalinowy do zasilania lokalnej żarówki w swojej wiosce. I to wszystko. I na tym się kończy rola pieniądza. Fenomen polega na tym, że właściwie cała nasza cywilizacja żyje z zasobów, które wyciąga od tych ludzi, którzy w ogóle nie używają pieniędzy. To jest fenomen. Naprawdę genialny fenomen. I nam się opowiada, że to pieniądze robią ten biznes, że pieniądze kształtują to wszystko. Ale w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie.
Zresztą wystarczy przyjrzeć się na historię z Polską. Nie przez przypadek opowiedziałem tą historię, bo właściwie gdyby spojrzeć na to z drugiej strony, to był to taki kraj, w którym pieniądze jako takie nie istniały. Ja pamiętam jeszcze czasy PRL-u. Pieniądze nie miały za bardzo żadnego znaczenia. Ten moment przejścia był momentem, że wszyscy zauważyli, że fajnie jest mieć własną marchewkę. Fajnie jest mieć własny biznes, fajnie jest robić własne rzeczy od początku do końca. I był taki skok troszeczkę na początku lat 90. na robienie swoich własnych rzeczy. Po prostu odpalenie swojego własnego warsztaciku, wybudowanie swojego własnego pomysłu, swojej własnej uprawy czegoś i tak dalej. I bardzo szybko te pomysły zostały ukrócone właśnie po to, żeby nikt przypadkiem nie poczuł się zbyt wolny.
No i efekt jest taki, jaki jest. Niemniej w większości świata, już poza Polską, dalej się żyje w ten sposób. Tam nie ma pieniędzy jako takich. To w ogóle nie działa. Gdzie są bankomaty? Bankomaty są tam, gdzie dochodzi prąd, a prąd na świecie ma raptem aktualnie, przynajmniej taki na co dzień, może jakieś 20–30% populacji. Natomiast reszta ludzi żyje w takim trzecim świecie. I to nie jest żadna tajemnica dla ludzi, którzy zajmują się statystykami i tymi wszystkimi badaniami socjologicznymi. Ten cywilizowany świat, który my znamy, czyli samochody, prąd elektryczny, internet, lodówki, zamrażarki, kuchenki mikrofalowe, telewizja funkcjonuje w bardzo małej ilości miejsc na świecie. Jesteśmy 30% ludźmi, którzy mają taki luksus, że mają lodówkę w domu globalnie, w całej skali, natomiast cała reszta jest odcięta od tego.
To jest ten cały świat, który pracuje na te wszystkie banki, na te wszystkie korporacje, czy chce, czy nie. Oni są zmuszani. Jeżeli im się nie podoba, to jest tak, jak było w kilku miejscach już do tej pory, chociażby tak jak było na Ukrainie, że nagle robi się wojnę, zaczyna się strzelać do ludzi. No i sytuacja ulega troszeczkę pogorszeniu i taki człowiek nie ma za bardzo wyboru. Jest zmuszony przystąpić albo do jednej, albo do drugiej frakcji, bo jeżeli nie przystąpi do żadnej, zostanie ofiarą obydwu naraz, bo będzie przeciwnikiem tej całej polaryzacji. Jest taki moment, że właśnie idealnie się nas polaryzuje i akurat dokładnie w tych cyklach słonecznych. Gdyby się tak przyjrzeć na kwestie astrologiczne, astronomiczne i na ten cały cywilizowany, tak zwany świat dookoła, to wychodzi na to, że w tym momencie jest taki duży nabieg tych wszystkich banksterów, tych wszystkich bandziorów z organizacji Les圈les, Bilderberg Group i tak dalej. Taki nabieg, żeby wykonać jakiś fundamentalny, drastyczny skok na kasę. Nie wiem. Zrobić nową III Rzeszę, zrobić jeszcze lepszy World Trade Center, zabić więcej ludzi, sprowokować jakąś globalną wojnę na parę chwil, zrobić jakiś duży skok.
I oni się szykują do tego skoku. Takie słuchy mnie dochodzą z wielu różnych miejsc. Planują to zrobić na 2017. Nikt do końca nie wie, co to ma być. To może być kryzys finansowy, ale właściwie nie ma co robić kryzysu finansowego. Ostatnie badania w Anglii wykazały, że przeciętna rodzina w Anglii praktycznie nie ma żadnych oszczędności. Także nie ma robić nawet na co skoku, bo co najwyżej można im zabrać dom. No ale jak się zabierze im dom, który i tak należy do banku, to ten dom zaraz zdziadzieje, bo przecież nikt nie będzie używał wody, nikt nie będzie używał prądu, nikt nie skosi trawy dookoła ogródka, dookoła domu, nikt nie powyrywa chwastów i za chwilę to wszystko szlag trafi. A może być tak, że ludziom po prostu przestanie na tym zależeć. Tym bardziej że nadchodzi moment, gdzie słońce może w każdym momencie walnąć potężną eksplozją, taką gigantyczną.
Wszyscy na to czekają. Ta intensywność słońca miała się zacząć już parę lat temu. I jest cicho i nikt nie wie, o co chodzi. Słońce zamilkło. O tym wspominałem w jednej z „Hiperprzestrzeni” i to jest największy problem tych kolesi, że właśnie nie wiedzą, co się dzieje. Bo tak: był zaplanowany wielki skok na kasę. Został zrobiony. To są ostatnie cztery lata, gdzie wypruto praktycznie kasę z całego rynku. No i jak pewnie znakomita część słuchaczy Radia Na Fali doskonale wie, 1% populacji posiada zasoby praktycznie całej reszty planety. Taki fenomen.
Tu w Londynie to idealnie widać, gdzie 1% kontroluje życie całej reszty, przynajmniej od strony ekonomicznej, i stara się to robić w bardzo wyrafinowany sposób, bardzo skuteczny. Ciągle zarażać nas wewnętrznym konfliktem. Jeżeli nie przez strach, że jest jakiś koleś z nożem, który gdzieś w Afryce albo w Azji czeka, żeby odciąć nam głowę, to na pewno nie wyglądamy najlepiej, ponieważ nie mamy najnowszego modelu kosmetyku, telefonu albo samochodu, albo czegoś innego i powinniśmy pójść do fryzjera, żeby sobie zrobić najmodniejszą fryzurę w sezonie. Dopiero wtedy będziemy mogli zaakceptować siebie. I właściwie cały ten system jest elegancko zaprojektowany. Inna sprawa, że jest projektowany przez ludzi, którzy naprawdę wiedzą, o co chodzi. To są ludzie, którzy robią badania naukowe na temat zachowań społecznych, analizują te wszystkie rzeczy i to się dzieje od lat 20., a nawet o wiele wcześniej, od kiedy zaczęto właściwie robić pierwsze takie eksperymenty, jak zmusić ludzi siłą takiej łagodnej, w cudzysłowie niewidocznej perswazji do tego, żeby dobrowolnie zostali niewolnikami każdego systemu. I okazuje się, że do pewnego stopnia jest to całkiem możliwe, gdyby nie to cholerne słońce, które jeżeli zaświeci, to może być tak, że ludzie się obudzą i nagle zrzucą kajdany albo coś w ten sposób. Nikt nie wie, co się stanie. Ryzyko jest zbyt duże.
Zawsze podczas aktywności słonecznej wydarzały się rewolucje I do pewnego okresu te rewolucje obalały rządy i wprowadzały, przynajmniej na jakiś czas, poprawę sytuacji. W pewnym momencie rządy się wycwaniły i przejęły te wszystkie rewolucyjne ruchy. I właściwie każda rewolucja jest kontrolowana, tak jak ta rewolucja na Ukrainie w cudzysłowie, tak jak wojna w Jugosławii, tak jak to, co się dzieje aktualnie w Syrii, czyli oddziały CIA, które teraz nazywają się ISIS, ale to jest CIA, które tam morduje ludzi, a nie nic innego. Oczywiście Amerykanom się tego nie mówi. Amerykanom się mówi, że są to straszni, krwiożerczy muzułmanie, którzy chcą wysadzić w powietrze kolejne World Trade Center. Ale Amerykanom też się nie mówi, że to, co oglądali, to hologram samolotu, który uderza w World Trade Center. Nie było żadnego samolotu, a budynki wcale nie spłonęły, tylko zostały wysadzone w powietrze na pomocą pewnej specyficznej technologii. No właśnie i oni dalej w to wierzą. Ale to jest taki fenomen, jak przekonać ludzi do tego, żeby wierzyli w iluzję rzeczywistości, a nie w rzeczywistość. Myślę, że doskonałą technologią, która została wykorzystana, to jest ten cudowny hologram, który jest wykorzystywany w telewizji.
To, że nam się pokazuje rzeczywistość, która zastępuje to, co naprawdę mamy dookoła. I wielu z nas już się tak zapatrzyło na tą rzeczywistość, że wow, już wierzyło we wszystko. Za chwilę będzie można wysyłać pewnie do telewizji swoje zdjęcia. Dzięki temu, wysyłając swoje zdjęcie, będziemy mogli uwiarygodnić swoje istnienie w mediach. Dzięki temu uwiarygodniamy istnienie tego medium i uwiarygodniamy wszystkie informacje, które idą z tego medium. Tak właśnie działają wszystkie serwisy społecznościowe. Na tym to polega. Stąd się bierze wiarygodność. Ponieważ co ja wrzuciłem swoje zdjęcie, to na pewno jest świetny serwis, bo skoro jest tam moje zdjęcie, a moje jest świetne, na pewno wszystko jest świetne. I na tej zasadzie to działa.
I elegancko się tu sprawdza właśnie ta cała metodologia konfliktu wewnętrznego, który jest zasadzany w nas od dziecka, począwszy od tego, że musimy walczyć o pieniądze, musimy walczyć o coś. Znaczy nie musimy, ale tak się nam powtarza, że sukces, kariera, sława, wszystkie te rzeczy, które są niezbędne do przetrwania w społeczeństwie. Musisz je mieć. No i to jest fenomen, bo właściwie wszystko, co jest oparte na funkcjonowaniu i osiąganiu czegokolwiek w tym społeczeństwie, opiera się na budowaniu konfliktu wewnętrznego i na funkcjonowaniu w takiej bardzo skonfliktowanej rzeczywistości, w której zarabia się właśnie dokładnie na tym konflikcie, na tej psychozie. To jest taki fenomen. Ja się zastanawiam, że chyba najlepszą metodą jest czasami usiąść, przynajmniej to jest moje podejście do tego i zastanowić się, gdzie ta wojna tak naprawdę się rozgrywa. Czy to nie jest tak, że cały ten hologram, całe to show, cała ta szopka, którą nam się przedstawia, ma doprowadzić zawsze tylko i wyłącznie do jednej sytuacji? Ma doprowadzić do tego, że sami sobie wymyślimy wroga we własnej głowie. Sami sobie tego wroga zbudujemy od początku do końca, oczywiście z pomocą tych wszystkich mediów. I wtedy już nie trzeba będzie się bać o to, że uciekniemy spod kontroli, bo każdy będzie miał w głowie tego policjanta, który został zaszyty przez system i każdy będzie żył z tym policjantem nieustannie, cały czas.
I nawet jeżeli nie będzie prawdziwego policjanta w okolicy, to my automatycznie w tej sytuacji będziemy się oglądali za siebie. Nie, ja tego nie mogę zrobić, bo przecież system runie, banki przestaną działać. I co wtedy? No właśnie. RadioNaFali kropka com. Hiperprzestrzeń oczywiście. A ja mam na imię Tomek. A wy możecie zadzwonić. I na sam koniec taka moja właśnie finalna refleksja dotycząca tego wewnętrznego konfliktu. Bo ja mam taką koncepcję i to jest moja koncepcja, tu oczywiście nikt nie musi się z tym zgadzać, że cały świat jest intencjonalny i że ludzie, którzy się zajmują pewnymi sprawami gdzieś tam daleko od nas, ci ludzie, których sprawy nas omiatają i zmieniają czasami troszeczkę losy życia dla niektórych na lepsze, czasami na gorsze, w większości na gorsze.
Wiedzą o tym doskonale, że wszystko jest podyktowane intencją, że ta intencja, czyli to, w jaki sposób odbieramy rzeczywistość, generuje tą rzeczywistość i że jedyną metodą na to, żeby kontrolować nasze życie, kontrolować nas samych, żebyśmy sami siebie kontrolowali według ustalonych założeń, które nam wcześniej przedłożono. Przez parę lat nam przedkładano te założenia od szkół, poprzez pracę i tak dalej. No właśnie, że kiedy ta intencja powędruje w inne miejsce, to wszystko szlag trafi. I taka jest prawda. Bo gdyby nasza intencja i gdy nasza intencja wędruje w inne miejsce, cały ten system zaczyna się walić, przestaje działać, a my wracamy do normalności i zaczyna to przypominać taką normalną, zdrową sytuację, normalną zdrową społeczność, w której nikt nikogo nie chce zabić karabinem, a wręcz odwrotnie. Ludzie nagle widzą, że mogą się spotkać ze sobą, porozmawiać. Nie mają już faceta z karabinem, który stoi pomiędzy nimi i ich straszy, że nie rozmawiajcie ze sobą. Tamci są wrogami, tamci są wrogami. Tego psychopaty już nie ma i można ze sobą pogadać. I nagle się okazuje, że ludzie z drugiej strony, że każdy człowiek jest fajny i że każdy ma coś ciekawego do zaoferowania i że każdy ma swoje fajne własne życie i że miło jest się spotkać jako żywe istoty.
I jest to kwestia naszej intencji, tego, jak myślimy o sobie, tego, co myślimy o konflikcie. Czy konflikt jest w naszej naturze, czy nie jest w naszej naturze. Ja myślę, że główną rzeczą, do której przekonuje nas ta parszywa cywilizacja, to jest odciskanie na nas tego pomysłu, że konflikt jest naszą naturą. Począwszy od sfałszowanych badań na zwierzętach, począwszy od sfałszowania historii, od sfałszowania historii pochodzenia człowieka i wielu, wielu innych. Tu można godzinami na ten temat opowiadać. Ja tu zresztą czasami opowiadam w hiperprzestrzeni godzinami, godzinami. No i koniec końców to jest jedynie intencja. I teraz kto jest panem naszej intencji? My czy telewizor? Kto jest panem naszej intencji?
My czy gazeta? My czy jakaś propagandowa agitka? No właśnie. Tu sobie trzeba zadać pytanie właściwie gdzie podąża nasza intencja? Nasza intencja podąża za naszą uwagą. Czyli jeżeli gdzieś zaczepimy wzrok, no to tam nasza intencja padnie, ta energia się rozładuje i da siłę temu zjawisku i to zjawisko po prostu powstaje. No i żeby to zjawisko nie powstało, to wystarczy, że przesuniemy intencję w inne miejsce. I okazuje się, że mówi się nam, że nie ma innych miejsc i że intencja nie istnieje. Myślę, że stąd się bierze to świadome naginanie nas do materialistycznego podejścia do życia, do tego, żebyśmy myśleli o sobie w kategoriach biologicznych robotów, bo tylko myśląc o sobie jako maszyna, gubimy ten koncept rzeczywisty tego, że jesteśmy tylko i wyłącznie intencją w działaniu. Wierząc, że jesteśmy maszyną, będziemy wierzyli, że jesteśmy częścią dużego trybika, dużej maszyny, gdzie jest ktoś, kto pociąga za wajchy, ktoś, kto lepiej zna ten cały mechanizm i komuś zależy na tym, żebyśmy my, ten mały, drobny mechanizm zawsze był naoliwiony i żeby wszystko grało tak, jak trzeba.
I my nie musimy już się niczym zajmować. Możemy usiąść przed telewizorem. Wszystko jest naprawdę okej. Świat naprawdę jest cudowny w telewizji. Świat jest cudowny, jest absolutnie fantastyczny, ale nie wiem, czy w telewizji. A to jest inny koncept, warto by było się zastanowić, że jeżeli jesteśmy intencją, przynajmniej według mnie jesteśmy intencją, to co wspólnego z tym ma cała ta historia? Dlaczego nie wyślemy intencji w inne miejsce? Dlaczego ciągle ktoś próbuje zostać właścicielem owej intencji, naszej uwagi, można to też w inny sposób nazwać. Dlaczego ktoś ciągle próbuje zmusić, żebyśmy patrzyli się w kierunku tego billboardu, który promuje jakąś wojnę, promuje jakiś konflikt, promuje sytuację, w której ktoś ma więcej, ktoś wygląda lepiej, ktoś wygląda gorzej, ktoś jest na górze, ktoś na dole, że zawsze jest jakaś nieustanna polaryzacja. „Hej, zobacz to, będziesz wtedy lepszy od tego albo to postawi cię na nogi”.
Czy to nie jest przypadkiem granie na naszym wewnętrznym konflikcie? I czy to nie jest przypadkiem tak, że ta cała cywilizacja, tudzież ludzie, którzy za nią stoją, systematycznie i bardzo mocno z premedytacją prowokują nas całe życie, żebyśmy ufali niczemu innemu, jak tylko tej naszej wiecznej, problematycznej historii oficjalnej, żebyśmy ufali konfliktowi w sobie, żebyśmy uwierzyli, że ten konflikt jest motorem świata. Już chyba znamienita część cywilizowanego świata zdążyła uwierzyć, że wojna jest motorem postępu, nie zadając sobie nigdy trudu sprawdzania, kiedy tak naprawdę powstały te wynalazki, które są używane podczas wojny i kto jest autorem tych wynalazków i czemu one oryginalnie służyły. Po sprawdzeniu tych faktów okazuje się, że wojsko nie ma żadnych wynalazków. Jest to banda zbirów, banda bandziorów, która jedyne co jest w stanie zrobić, to zwołać stan wojenny, zaaresztować wszystkich wynalazców i zmusić ich pod groźbą rozstrzelania ich rodzin do pracy dla nich. I zawsze się tak kończyło. I to są jedyne odkrycia wojskowe. Jest kilku pajaców, którzy coś wymyślą, nawet czasami coś genialnego. Następnie biegną do wojska i sprzedają to wojsku myśląc, że robią coś dobrego. I to jest właśnie ten policjant w głowie.
To jest ta historia związana z wewnętrznym konfliktem. Ci ludzie nie wyobrażają sobie świata bez konfliktu. Ci ludzie muszą widzieć wojnę. Ci ludzie muszą się opowiadać za każdą stroną, za jakąś stroną musisz się opowiadać. Przynajmniej tak ci mówią. A może chodzi o to, żebyśmy nie opowiadali się za żadną stroną, żebyśmy zwyczajnie opowiedzieli się, moi drodzy, za sobą, za żywą istotą, która spotyka drugą żywą istotę, a jej intencja jest czysta, szczera i polega na spędzeniu fajnie ze sobą czasu i do tego wszystko się sprowadza. Ja całkiem niedawno temu, tu dziękuję jednemu ze słuchaczy, który podesłał mi fajny dokumencik, o którym już wspominałem. Dokument jest o zbieraczach miodu w Himalajach. Genialny dokument. Polecam sobie obejrzeć, jak wyglądają relacje między tymi ludźmi.
Fenomenalne miejsce, jakaś ostatnia wioska w Himalajach. Tam już nic nie dociera. Ostatni bankomat to jest, nie wiem, tam nie ma pojęcia bankomatu, nie ma czegoś takiego jak pieniądze, bo oni są odcięci od świata przez praktycznie osiem do 10 miesięcy w roku. Także nie ma sensu w ogóle istnienie jakichkolwiek pieniędzy, bo i tak przez 10 miesięcy nie załatwią żadnej sprawy tą kasą. To jest dla nich tak abstrakcyjny papierek, że nic nie znaczy. Dla nich coś znaczy jedzenie, dla nich znaczy opał. Dla nich znaczy ten miód, który zbierają. To są rzeczy, którymi się żywią. To są rzeczy, z których szyją swoje ubrania i tak dalej. Wszystkie te rzeczy, które tam hodują.
Taka niezależna społeczność, w której nie ma żadnych pieniędzy. I fenomen polega na tym, że ten miód, ten niesamowity miód, który gdzieś tam trafia na świat, właśnie trafia z takich miejsc. Jak człowiek się przyjrzy na tę uprawę kawy, na uprawę tych tropikalnych, niesamowitych leczniczych owoców i trafi w ogóle tam na miejsce, to się okazuje, że te wszystkie rzeczy zbierają społeczności, które nawet nie wiedzą o istnieniu pieniędzy, bo żyją w tak odległych miejscach. Tam banki nie docierają. Tam czasami dotrze jakaś łódź z silnikiem spalinowym albo samochód z silnikiem diesla. I właściwie największym bogactwem nie są pieniądze, może nie tyle bogactwem, ile jakąkolwiek wartość mają nie tyle pieniądze, ile po prostu karnister diesla, żeby odpalić jakiś agregat, który robi trochę prądu i do tego się to wszystko sprowadza. A pieniądze jako takie nie istnieją. Jak nie będzie agregatu, to i tak sobie poradzą, bo mieszkają tam od tysięcy lat i naprawdę nie muszą mieć ani lodówki, ani telewizora, ani czytać newsów z gazety, ani nie mają ochoty z nikim iść na wojnę, ani nie widzą w nikim wroga. Nikt do nich nie przyszedł, do nich nie strzela. Mają to w nosie.
Widzą świat zupełnie inaczej. Nie widzą wrogów. Widzą ludzi, z którymi rozmawiają. Czyli zamiast biznesu są relacje między ludźmi. I to jest ten punkt intencji, który ciągle ta cywilizacja, jak mi się wydaje, próbuje skraść nam wszystkim. Próbuje ukraść i gdzieś włożyć ten punkt intencji pomiędzy karabiny, granaty, czołgi, giełdę, spekulacje finansowe, strach o jutro, strach o wszystko, strach o nas samych. Nieustanny strach. A może wystarczy go przenieść, ten punkt intencji w zupełnie inne miejsce. Niech ta intencja będzie szczera, niech opiera się na relacji, a nie robieniu biznesu i może się nagle okazać, że krok po kroku tego systemu zwyczajnie już nie ma, bo nie ma nikogo, kto by w niego wierzył. Nikogo, kto by tam włożył swoją własną energię.
Ja się zawsze śmieję, że gdyby Jakieś około może 10% tych ludzi, którzy twierdzą, że ten system ich tak gnębi i tak męczy, nie wstało do pracy systematycznie przez trzy dni, a może nawet przez tydzień nie poszło do pracy, to tego systemu po tygodniu by już nie było. Co by było? Myślę, że miły, życzliwy, normalny świat. Dalej ten świat jest żywy, życzliwy i normalny. Aczkolwiek jak tak się idzie przez ten Londyn, to się widzi, jakie spustoszenie sieje ta idea wewnętrznego konfliktu i w ludziach, i w świecie dookoła. To jest naprawdę bardzo duża toksyczna historia. Ja mam takie antidotum związane z tą intencją, żeby tą intencję skoncentrować na czymś zupełnie innym. I z tym was, moi drodzy, zostawiam. Z tym pomysłem na to, gdzie pokierować intencję, w którym kierunku. Czy w kierunku wojny, w kierunku newsa w gazecie, czy w kierunku chociażby zrobienia obiadu, zrobienia chleba, zrobienia czegoś smacznego, zrobienia czegoś za darmo dla kogoś.
Tak zwyczajnie, bo to druga istota taka sama jak ja i warta dokładnie tego samego, co ja jestem wart, bo jest dokładnie tym samym człowiekiem jak ja. I może to jest ta właściwa intencja? Otóż to. Tak mi się wydaje, proszę państwa. I z tą intencją was zostawiam. Dziękuję serdecznie za wysłuchanie tej „Hiperprzestrzeni” o nieco spiskowym charakterze. Mam nadzieję, że miło się słuchało. Także pozdrawiam serdecznie wszystkich obecnych na czacie, którzy tam mi pomagali. Tak sobie czytałem troszkę pomiędzy utworami. Dziękuję serdecznie za miłe opowieści, miłe komentarze.
Bardzo ciekawa dyskusja się tam rozwiązała. Także zapraszam serdecznie na czata Radia Fali. No cóż, zatem pozostało mi nic innego, jak zakończyć tą „Hiperprzestrzeń”. Zatem kończę. A jako że mam gościa i tak dalej, to dzisiaj nie będzie wieczorowej pory. Ja znikam zza mikrofonu. Do usłyszenia z wami w czwartek w normalnej już wieczorowej porze. To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Także bądźcie pozdrowieni. Jeszcze raz wielkie dzięki za słuchanie tego odcinka.
Pozdrawiam wszystkich mecenasów Radia na Fali. Peace and love, moi drodzy. Wielkie dzięki za wspieranie. Pozdrawiam ciebie, słuchaczko i ciebie słuchaczu. Jeżeli chcesz wspierać Radio na Fali, to nam się bardzo przydaje w opłatach na serwery. Naprawdę bardzo. Dzięki temu serwery z reguły działają, jak mamy na to kasę. Także jeżeli chcesz wspierać Radio na Fali, to będę ci bardzo wdzięczny, bo dzięki tobie serwery będą działały lepiej. Z góry dziękuję za wszelkie możliwe wsparcie. Jeżeli chcecie wspierać, oczywiście znajdziecie metodę i opis wspierania Radia na stronie Radia na Fali.
Tam jest taka zakładka „Wspieraj RNF” zaraz po kontakcie. Zatem zapraszam. No i jeszcze raz dzięki wielkie za słuchanie. Zapraszam do pozostałych audycji w Radiu na Fali. Zapraszam w środę do „Etkiety zastępczej”, do księcia Edwarda. Koniecznie wpadnijcie. Ja tam koniecznie będę. Zapraszam do siebie w czwartek. Zapraszam do Michała w kolejny piątek i na kolejną „Hiperprzestrzeń”, która już będzie razem z wieczorową porą, a tymczasem ja znikam, bo mam tu gości. Zatem dzięki wielkie za słuchanie.
A słuchaliście „Hiperprzestrzeni” w RadioNaFali.com.