[00:02] - Portal Infra prezentuje Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny. Witamy bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, a także Radia Na Fali. Po długim okresie nieobecności powraca na nasze fale audycja Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny. Troszkę z Chrisem dyskutowaliśmy na temat powrotu audycji i doszliśmy do wniosku, że zmienimy odrobinę formę. Uznaliśmy, że najlepsza będzie forma takiej rozmowy czy też dyskusji. Jeden będzie pytał, czyli tym jednym będę domyślnie ja, a odpowiadającym oczywiście będzie nasz ekspert, gospodarz audycji Chris Miekina. Witaj Chrisie.
[00:48] - Witam wszystkich. Już od razu dementuję, że nie jestem żadnym ekspertem. Jestem poszukiwaczem jak wszyscy. Szukamy informacji. Niektórzy mówią, że szukają prawdy. Prawda jest tak ulotna, że chyba nikt jej nigdy nie znajdzie, bo prawda jest tak względna, zwłaszcza gdy patrzymy na nią z własnego, subiektywnego punktu widzenia. Natomiast mamy świadomość tego, że często to, co obserwujemy dookoła, te sytuacje czy wydarzenia, które rozgrywają się dookoła nas, mają jakieś podwójne dno i niekoniecznie wyglądają tak, jak chcą nam przekazać mniej wolne media czy inne różne środki masowego przekazu zainteresowane w przekazaniu jakiejś informacji w sposób specyficzny, określony w celu wywołania pewnej reakcji. Dlatego kiedy popatrzymy na to wszystko, co się wokół nas dzieje, zawsze warto spojrzeć na to troszkę bardziej krytycznie i spróbować doszukać się czegoś, co ktoś chciał ukryć, czy nie dopowiedział, czy może tak naprawdę, o co w tym wszystkim chodzi. Taka jest tutaj moja rola. Także nie jestem ekspertem, jestem poszukiwaczem i staram się odnaleźć gdzieś to drugie dno, przebić się w jakiś sposób i ewentualnie to, co odkryję, znajdę czy wyczytam, po prostu skonfrontować z wami.
Paralaxa miała być takim pomysłem, ale była taką audycją według mnie troszeczkę przegadaną, taką byłem gadającą głową, która tak nadawała w ten pusty ekran bez żadnego odbioru. I myślę, że ta nowa formuła bardziej się sprawdzi bądź nie sprawdzi się wcale. Także nagrywamy to w tej chwili z Ivelliosem. Bardzo dziękuję za pomoc i za zaproszenie mnie do Radia Paranormalium. Nagrywamy to teraz, zobaczymy co z tego wyjdzie i zapraszam wszystkich jeszcze raz.
[02:29] - W Radiu Paranormalium jest nie tylko coś do posłuchania, ale również coś do poczytania. Radio Paranormalium oprócz audycji publikuje również artykuły i podobnie też czyni nasz poszukiwacz prawdy Chris Miekina. Chrisie, może parę słów o Nowej Atlantydzie, bowiem prawdopodobnie nie wszyscy słuchacze wiedzą o tym serwisie. Może parę słów na zachętę, aby odwiedzili, poczytali, skomentowali.
[02:58] - Będzie to taka trochę bezczelna autoreklama, ale mam stronę, która nazywa się Nowa Atlantyda. Prowadzę tą stronę. Nazywa się Nowa Atlantyda. Nie jest już taka nowa, ma już parę ładnych lat. Ma już chyba ponad pięć lat. Przestałem już liczyć, ile czasu minęło od jej urodzin. I ponieważ moje zainteresowania są troszeczkę rozległe, więc nie jest ona skupiona na jakimś określonym, konkretnym temacie. Nie szuka teorii konspiracji. To znaczy właściwie szuka teorii konspiracji, ale jeżeli znajdę jakąś inną ciekawą informację, to wówczas ją także zamieszczam. I czasami są to informacje przyrodnicze, czasami są to informacje techniczne, innym razem na temat wynalazków, podbojów kosmosu.
Piszę o zaginionych cywilizacjach, czyli o wszystkich sprawach ciekawych i to, co je łączy, to jest ich taka wysokooktanowość. To oznacza, że ewentualnie pobudzają one do dyskusji, zdumiewają, każą się zastanowić bądź sugerują pewien przebieg wypadków, który nie był intencją tych, którzy przekazywali taką informację. I tym się mniej więcej zajmuję. Lepiej lub gorzej, w miarę własnych możliwości oczywiście też i wolnego czasu, bo pracuję zawodowo, więc robię to w wolnych chwilach. Kupuję masę książek, trochę czytam, staram się być na bieżąco. Właśnie zdałem sobie sprawę, kiedy robiłem taką małą inwentaryzację moich książek, że jeżeli dziś przestałbym w końcu kupować te książki, wydawać na nie pieniądze, to te, co mam, nie zdążę przeczytać do końca życia. Nie znaczy to, że jestem aż taki stary. Chociaż dla wielu jestem pewnie stary, ale to oznacza, że mam tych książek sporo i zgromadziłem całkiem fajną bibliotekę. Mam bardzo interesujące pozycje, niektóre bardzo unikalne i na podstawie nie tylko nowości, ale i tych myśli ludzi, którzy pisali książki dawno temu, staram się znaleźć jakąś interesującą opinię bądź interesujący punkt widzenia, kąt spojrzenia na sytuację, po to, żeby móc jakoś dojść do sedna danej sprawy, odkryć właśnie, o co w niej tak naprawdę chodzi i ewentualnie spróbować wyprognozować coś na przyszłość.
[05:14] - I właśnie taki wysokooktanowy temat wybraliśmy dzisiaj do omówienia. Dzisiaj będziemy dyskutować o czymś, co w publikacjach nazywane jest przepowiednią, ale jakby się tak przyjrzeć, to bardziej to wygląda nie na przepowiednię, tylko na jakiś plan realizowany krok po kroku. Będziemy mianowicie dyskutować o przepowiedni Wernhera von Brauna. Chrisie, o co chodzi z tą przepowiednią? Jaka jest jej treść i czego ona dotyczy?
[05:44] - No właśnie, tu już na wstępie od razu chciałbym się przyznać do czegoś. To, że jest to nazwane przepowiednia von Brauna, jest to absolutnie mój wymysł. To ja użyłem słowa przepowiednia. Użyłem go świadomie, bo w jakiś sposób dotyczy to przyszłości. Trudno było von Braunowi znaleźć na to dowody, więc każde takie twierdzenieO tym, jak ma wyglądać przyszłość, można nazwać przepowiednią. Natomiast von Braun jako naukowiec, na dodatek Niemiec, człowiek bardzo konkretny, z pewnością by takiego słowa nie użył. To, co się wydarzyło, to pod koniec jego życia dowiedział się o czymś, co go bardzo zbulwersowało i podzielił się tym ze swoją asystentką, doktor Carol Rosen, której wyjawił, że dowiedział się, o co tak naprawdę chodzi w tych wszystkich badaniach kosmicznych, zmianach politycznych, jakie zachodzą na świecie i w całym układzie sił, w całej tej geopolityce, jaka dotyczy całego naszego globu. Znalazł wreszcie ten punkt, który to wszystko łączy i określił to w punktach jako pewien plan, który miał w swojej konsekwencji doprowadzić do stworzenia nowego światowego porządku, czyli do tego, czego wszyscy się tak naprawdę boimy. I ten plan miał swoje określone punkty. I według von Brauna pierwszym punktem czy etapem tego planu miała być zimna wojna z komunistami i stworzenie nuklearnego zagrożenia, które wzbudziłoby w ludziach strach.
Okazało się nagle, że ludzie mogą zostać zbombardowani przez jedną czy przez drugą stronę, mogą stracić nagle życie. Więc po to, żeby ta gigantyczna maszyna wojskowa mogła ruszyć, brać pełnymi garściami pieniądze z budżetu, a jednocześnie w jakiś sposób naginać prawo czy odbierać swobody obywatelskie, taka zimna wojna temu fantastycznie sprzyjała i jak wiemy to z historii, która już się wydarzyła, do tego rzeczywiście doszło. W wyniku zimnej wojny niektórzy uważają, że wygrali ją Amerykanie, a tak naprawdę, jeśli się temu przyjrzeć, to oba kraje praktycznie stanęły na granicy bankructwa. Związek Radziecki zbankrutował. Dziś jest to Rosja. Musiał zmniejszyć się terytorialnie i ograniczyć swoją ekspansję na każdym praktycznie polu. Natomiast Stany Zjednoczone ledwo się przez tą zimną wojnę przecisnęły z kompletnie zniszczoną gospodarką, która została podporządkowana temu wyścigowi zbrojeń. I tutaj dochodzimy do drugiego punktu. Drugim punktem tej tak zwanej przepowiedni von Brauna miał być światowy terroryzm, czyli zagrożenie wcale nie ustępowało po zakończeniu zimnej wojny. To odprężenie i to odetchnięcie z ulgą okazało się, że trwało bardzo krótko.
Bo mamy tutaj następny fakt, praktycznie historyczny do rozważenia, że po zakończeniu tej wojny nagle terroryzm, światowy terroryzm stał się czymś praktycznie codziennym. Zaczęto masowo porywać samoloty, statki, pociągi, porywać ludzi, instalować bomby, atakować różne obiekty o szczególnym znaczeniu gospodarczym. W tych wszystkich tego typu akcjach przede wszystkim ginęła ludność cywilna i ten strach w jakiś sposób bezpośrednio przekładał się na nastrój ludzi na świecie, którzy nieustannie żyli w strachu. Po zimnej wojnie wcale nie odpoczęli i znowu musieli się bać terrorystów. Mamy wiele spektakularnych historii związanych z terroryzmem. Czerwone Brygady we Włoszech, Czarny Wrzesień, który zaatakował olimpiadę na oczach wszystkich, na oczach kamer. Ludzie oglądali, jak giną inni. I wreszcie zakończyło się to wielkim fajerwerkiem, którym były wydarzenia z 11 września w Nowym Jorku, kiedy zostały zniszczone dwie wieże World Trade Center i rozpoczęła się praktycznie od tego czasu nowa era. I tutaj dochodzimy do trzeciego punktu przepowiedni von Brauna, którym po terroryzmie, po tym światowym terroryzmie, tym trzecim elementem, który w jakiś sposób ma wpłynąć na całą ludzką populację na Ziemi, miało być zagrożenie ze strony pewnej określonej nacji. I tutaj von Braun nie powiedział, jaka to jest nacja.
Prawdopodobnie sam nie wiedział, jaka to jest nacja. Sam być może nie znał szczegółowo tego planu, tylko powiedział, że to będzie określona nacja. Ja zastanawiałem się troszeczkę nad tym problemem, jaka nacja może być takim zagrożeniem dla całej reszty świata? Kto to będzie, kto może wpływać na losy tego świata i w jaki sposób doprowadzać do powiększania tej spirali strachu? I w pierwszej chwili przyszło mi do głowy, że tą nacją nie będzie określony naród. Będzie to pewna określona grupa. I myślałem tutaj o islamistach, bo ich wszystkich łączy religia. Może nie wszyscy są fanatykami, natomiast islam jest taki sam praktycznie dla wszystkich, jest w podobny sposób interpretowany i oni wszyscy w jakiś sposób się jednoczą. Dla nas oni wyglądają wszyscy tak samo. Każdy z nich ma turban, kałasznikowa, biega po tych górach i czeka tylko, żeby coś wysadzić w powietrze.
I pomyślałem sobie, że właśnie tą określoną nacją, która będzie zagrażała światu, będzie islam. Ale jakiś czas później doszedłem do zupełnie innego wniosku na podstawie obserwacji tego, co dzieje się na świecie i że tą nacją wcale nie jest islam. Tą nacją jesteśmy my, członkowie cywilizacji zachodniej, czyli starej cywilizacji łacińskiej. Czyli mówiąc troszeczkę brutalnie i wprost: po prostu biali ludzie. I to, co się w tej chwili dzieje na przykład w Stanach, gdzie mieszkam i obserwuję to na bieżąco, to jest to w tej chwili rodzaj praktycznie przetłaczania tej naszej rasy pod każdym możliwym względem. Do tego stopnia, że rasistą może być tylko biały człowiek, że tylko biały człowiek ma złe skłonności, że biały człowiek to jest człowiek, który szuka wojny, że biały człowiek rodzi się z jakimiś przywilejami nieokreślonymi. I jest tak, że biali ludzie są tym siedliskiem zła, skupiskiem zła i oni w tej chwili najbardziej tracą. I być może to właśnie oni, my jesteśmy tą określoną nacją, która przez to, że jest w stanie dość łatwo i szybko się zorganizować, ma pewną siłę ekonomiczną, reprezentuje sobą dość starą i powiedziałbym bardzo bogatą kulturęTa nacja stanowi dla powstania tego światowego porządku bardzo poważne zagrożenie z tego powodu, że ciągle jest nas wiele milionów i ciągle wszyscy jesteśmy w stanie powstrzymać powstanie tworu, jakim jest globalne państwo, globalny świat. I to jest ten następny punkt von Brauna. I tu dochodzimy do kolejnego.
Tym kolejnym zagrożeniem, które wyliczył na swojej liście, było zagrożenie uderzeniem asteroidy. W tej chwili, w tej sytuacji również to obserwujemy, bo coraz więcej się mówi o asteroidach. Wcześniej mówiono mniej, prawdopodobnie z tego powodu, że nie było technologicznej możliwości powstrzymania takiej asteroidy. Być może w tej chwili również nie ma skutecznej możliwości, natomiast są pewne pomysły i są pewne technologie, które można zastosować. Nagle pojawiły się te asteroidy, które są w stanie zakończyć życie ziemskie. Widzieliśmy sytuację, która miała miejsce w Czelabińsku. Co jakiś czas informuje nas się, że jakiś kosmiczny kamyk przeleciał bardzo blisko Ziemi. Na szczęście nas nie trafił. Co chwila również przypomina nam się, że było kilka momentów w historii naszej planety, że spadający asteroid, meteoryt po prostu kończył życie na Ziemi takie, jakie funkcjonowało wcześniej przez miliony lat. I wydarzyło się tak w przypadku na przykład dinozaurów.
Uważa się, że było pięć takich sytuacji, kiedy to życie w gwałtowny sposób się kończyło. Ostatnim punktem na liście von Brauna było zagrożenie ze strony ET. O ile w tej chwili wciąż nie czujemy tego zagrożenia i wydaje nam się ono dość abstrakcyjne, to mamy już pewne jego zwiastuny, pewne jaskółki. Widzimy, że coraz więcej się o tym mówi, że jesteśmy o krok od tak zwanego ujawnienia, że lada chwila życie pozaziemskie może zostanie w końcu ogłoszone. A jeżeli zostanie ogłoszone, że na Marsie żyje jakaś bakteria, to kto wie, może później okaże się, że na innych planetach żyją kosmici, którzy wcale nie mają wobec nas jakichś pozytywnych myśli czy doznań i po prostu są dla nas zagrożeniem. Dlatego rząd światowy być może wówczas, w tej sytuacji, na swoim ostatnim etapie przed kompletnym opanowaniem całej naszej planety, stworzy sytuację, gdy my sami jako ziemscy obywatele będziemy błagać, żeby zrobiono coś, żeby uratować nas przed takim atakiem ze strony pozaziemskich i zgodzimy się na wszystko. I wówczas, po tym ostatnim etapie nastąpi kompletne stworzenie globalnego światowego porządku.
[15:13] - Problem, reakcja, rozwiązanie. W tym kontekście ten przekaz od von Brauna bardziej niż na przepowiednię wygląda na taki ściśle ustalony plan realizowany punkt po punkcie. Jak myślisz, kto może być autorem tego planu?
[15:28] - Na pewno będzie nam bardzo trudno powiedzieć nazwiska, chociaż z drugiej strony to są wciąż te same nazwiska, które przewijają się od jakiegoś czasu, bo w pewnym momencie chyba wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że rządy, które nas reprezentują, organizacje typu na przykład ONZ, które nas reprezentują, tak naprawdę są marionetkami w czyichś rękach, że ktoś gdzie indziej pociąga za sznurki i ci, którzy pokazują się w telewizji i w środkach masowego przekazu, którzy mówią o sobie, że podejmują decyzje w naszym imieniu, tak naprawdę nie są ich autorami. Tutaj oczywiście w pierwszej kolejności nasuwają się takie organizacje jak Grupa Bilderberg czy na przykład Komisja Trójstronna, czy parę innych tego typu małych, elitarnych, wpływowych organizacji, które są w stanie zmienić swój świat. Zmienić nasz świat, nie swój świat. Myślę, że stąd wypływają te zagrożenia. Zwłaszcza że wiemy, że tacy ludzie jak Rothschild czy Rockefellerowie są zafascynowani wizją jednego światowego porządku. Tę wizję w jednym ze swoich przemówień nawet przedstawił George Bush, wtedy George Bush senior, który mówił o tym, że czeka nas wspaniała przyszłość, wielki światowy ład, wielki światowy porządek i wszyscy musimy pracować, żeby do niego doprowadzić. Oprócz tego cały czas sączy nam się ta propaganda z różnych stron, chociażby takich jak na przykład film „Star Trek”, gdzie praktycznie nie ma już państw na Ziemi, tylko Enterprise reprezentuje cały glob, w którym już nie ma podziałów. Wszyscy są jedną wielką szarą masą, która należy do jednej planety. I do tego właśnie myślę dążą ci ludzie, ci zarządcy, plantatorzy tej planety. I takich właśnie elementów używają, jak wymienił je von Braun.
[17:32] - W ostatnich latach, właściwie dziesięcioleciach, mamy do czynienia w popkulturze z wysypem różnych produkcji nawiązujących do tematu zagrożeń z przestrzeni kosmicznej. Szczególnie jest dużo filmów i seriali, takich jak wymieniany przez ciebie „Star Trek”, „Armageddon”, „Dzień niepodległości” i tak dalej. Czy mamy obecnie do czynienia z procesem stopniowego oswajania społeczeństw z tematyką zagrożeń z kosmosu?
[17:57] - Myślę, że absolutnie tak. Filmy służą temu znakomicie, ponieważ pozwalają zwizualizować całą tą sytuację i pozwalają też każdemu w jakiś sposób się do niej ustosunkować. A im dłużej to trwa, tym łatwiej jest zaakceptować coś takiego. Także gdy widzimy, że dzieje się coś, dzieje się sytuacja, gdy spada na przykład meteoryt czy ma spaść meteoryt i nagle do miasta wchodzi wojsko, dobija się do domów. Nikt nie ma prawa do swoich swobód, które ma zagwarantowane na przykład przez konstytucję. Nie ma prawa do prawnika czy do własnej obrony, czy do własnego zdania, ponieważ wszystko jest podporządkowane z góry jednemu celowi. I jest to takie powolne urabianie nas właśnie do tej nowej sytuacji, do tego, że nie mamy nic do powiedzenia, mamy słuchać rozkazów i wykonywać to, co nam się powie.Myślę, że w tym kierunku to wszystko przebiega, zwłaszcza kiedy obserwujemy te filmy. Charakterystycznym momentem każdego z tych filmów i różnicą między nimi a filmami, które były na przykład w latach 60., 70. czy nawet 80. jest to, że coraz mniej jest tam tego człowieczeństwa.
Tego, w jaki sposób na daną sytuację reaguje jednostka. Na przykład wielka polska seria kina moralnego niepokoju, która dotyczyła jednostki. Przez to polskie kino stało się sławne i wielkie na świecie. Czy kinematografia francuska, czy nawet wczesna amerykańska mówiła o jednostce, o jej przeżyciach. To jednostka była najważniejsza. Natomiast w ostatnich wielkich produkcjach mamy do czynienia z czymś kompletnie odwrotnym. Jednostka nie ma znaczenia. Jednostka jest pyłkiem, który podlega procesowi, jest miażdżony przez gąsienice czołgu dziejowego, który rozjeżdża to wszystko na strzępy. Właściwie mamy tutaj do czynienia tylko z jedną ogólną sytuacją, bo patrzymy na takie filmy jak „Armageddon”, „Deep Impact”. To są filmy, które nie mówią o tym, że zginie jednostka, tylko że zginie całe człowieczeństwo, cała populacja.
Tego typu historie, nawet takie produkcje jak „Terminator” czy „Prometeusz” dotyczą dokładnie tego samego, dotyczą całego ogółu. Ostatnio oglądałem film „Exodus”. Film, który chyba nie zdobył sobie za wielkiej popularności. Obejrzałem go ze względu na postać Ridleya Scotta, reżysera, którego bardzo lubię. Nakręcił tutaj historię biblijną o Mojżeszu i wyjściu Hebrajczyków ze starożytnego Egiptu. Zaskoczyło mnie tu także to, że mimo że Mojżesz był indywidualnym bohaterem, sam powinien w jakiś sposób przeżywać swoje rozdarcie pomiędzy lojalnością dla faraona a lojalnością wobec swojego ludu. Jest ono w tym filmie kompletnie spłaszczone, a Ridley Scott jest wytrawnym reżyserem, który nakręcił masę wspaniałych filmów i myślę, że tego typu niuanse w jakiś sposób potrafiłby wyłapać. W tym jednak przypadku znów Mojżesz jest tylko symbolem, jest transparentem. Natomiast cała reszta tego filmu dotyczy grupy, społeczności. Nieważne, ilu nas zginie i nieważne, ilu nas się poświęci.
Nieważne, jakie cierpienia wszyscy poniesiemy. Ważny jest pewien jeden określony cel, jakaś ziemia obiecana. Taka dywagacja, bardzo daleka od Brauna, bo opowiada o Mojżeszu, ale znów mówi o pewnym porządku. Porządku, który dotyczy wszystkich, czyli właściwie o światowym porządku, jak on powinien wyglądać. I w taki sposób przez środki masowego przekazu nas się urabia, tworzy się mody. Kiedyś moda była czymś, czym różniły się kraje od siebie. Do jednych przychodziła później, do innych wcześniej. Było to też uwarunkowane danym sposobem życia ludzi w tym regionie świata. Dziś wszystko jakoś się wyrównuje. Internet, który nas zbliża, powoduje, że tym łatwiej stajemy się szarą masą, z której można ulepić co się chce.
[22:09] - I tym łatwiej ulegamy wpływom i dajemy się sterować. Niestety łatwiej w końcu się steruje masą, która myśli w jeden określony sposób niż masą składającą się z, powiedzmy, miliona jednostek. W etapach przepowiedni Wernera von Brauna da się zauważyć nagły przeskok od spraw ziemskich do kosmicznych. Zaraz po określonej nacji następuje zagrożenie uderzeniem asteroidy. Z czego to może wynikać? Czy między tymi dwoma etapami nie powinno się pojawić coś jeszcze?
[22:43] - Myślę, że w momencie, kiedy von Braun to mówił, byliśmy w sytuacji, kiedy człowiek dotarł już do Księżyca, dokonał swoich pierwszych podbojów i zdał sobie sprawę z ogromnej ważności, jaką dla Ziemi ma przestrzeń kosmiczna. Żyjemy obecnie w takim momencie, który porównać można do czasów tuż przed odkryciem Ameryki przez Kolumba, kiedy świat w sposób gwałtowny fizycznie zmienił się, bo nagle przybyły praktycznie dwa gigantyczne kontynenty. To samo mamy teraz, otwierając sobie wrota do kosmosu, budując urządzenia, statki kosmiczne, które są w stanie przebywać w niegościnnej przestrzeni i znajdować w nich coś, co jest dla nas, Ziemian, atrakcyjne. Tworzymy zupełnie nową sytuację. Otwieramy Ziemię, ten nasz ziemski grajdołek, w tej chwili na resztę naszego Układu Słonecznego. A jeśli opanujemy Układ Słoneczny, zostaje nam jeszcze do opanowania galaktyka, czyli otwierają się niesamowicie olbrzymie drzwi i olbrzymie możliwości, łącznie z możliwością przeniesienia się na inną planetę, z możliwością podróży międzygalaktycznej i innymi fantastycznymi rzeczami, o których czytaliśmy do tej pory w książkach science fiction i każdy wiedział, że tak naprawdę nie są one możliwe. Obecne przyspieszenie technologiczne na to pozwala. Dlatego kosmos nagle staje się niezwykle ważny. A żeby móc realizować jakikolwiek program kosmiczny, co jest najważniejsze? Najważniejsze są przede wszystkim pieniądze.
I teraz, żeby te pieniądze popłynęły w taką stronę, ktoś musi na nią wydać zgodę. Co to oznacza? Jeżeli gdzieś da się więcej pieniędzy, gdzie indziej będzie ich mniej, czyli mniej będzie na programy socjalne, na pomoc dla nas, zwykłych ludzi, zwykłych Ziemian, Ziemniaków i będziemy musieli cierpieć z jakiegoś powodu, odmawiać sobie czegoś, bo będzie jeden świetlany cel. Albo jeszcze lepiej, jakieś jedno wielkie zagrożenie z tamtej strony. Dlatego my sami oddamy nasze oszczędności po to, żeby w jakiś sposób temu kosmicznemu zagrożeniu się przeciwstawić. Dziś jeszcze IT jest być może zbyt abstrakcyjnym straszakiem, ale to wszystko jest przed nami. Natomiast asteroidy są straszakiem bardzo konkretnym.Dlatego już teraz, tworząc taką obronę przeciwko asteroidom, trzeba będzie wydawać niesamowite fortuny i poświęcać niesamowitą energię, aby móc coś takiego zbudować. A to jest konieczne do tego, o czym wspomniał von Braun w swojej przepowiedni czy w liście tego, co nas czeka. To jest właśnie militaryzacja kosmosu. W tej chwili militaryzacja kosmosu jest nielegalna.
Jest nielegalne, aby wprowadzić broń w przestrzeń kosmiczną, która przecież należy do wszystkich, nie jest przypisana określonemu krajowi. Wiemy, że ta broń już w kosmosie istnieje, ale nie jest to jeszcze broń strategiczna. Wyobraźmy sobie kraj, który wprowadzi broń strategiczną na orbitę okołoziemską i wówczas nie trzeba wielkiej wyobraźni z kolei, żeby wiedzieć o tym, że taki kraj będzie posiadał potworną przewagę nad całą resztą, będzie kontrolował całą resztę w sposób prosty i brutalny, posiadając taką broń w kosmosie. Dlatego prawdopodobnie ten temat kosmiczny wyniknął właśnie z tego typu sytuacji, że raz, że potrzebne są pieniądze, żeby wprowadzić broń w przestrzeń kosmiczną. Dwa, potrzebne są pieniądze, aby móc ten kosmos dalej eksplorować, żeby móc może nie tyle zasiedlać inne planety, choć to być może czeka nas w przyszłości, ale przede wszystkim eksplorować niesamowite bogactwa naturalne, jakie znajdują się choćby w asteroidach. Mówiąc o takich asteroidach, mamy do dyspozycji kilka scenariuszy, bo można na przykład przyjąć taki scenariusz, o jakim mówił amerykański pan prezydent, że nie będziemy latać sobie już na Księżyc, bo to nudne, bo już tam byliśmy, nic nowego nie zobaczymy. Polatamy sobie teraz na asteroidy i na tych asteroidach znajdziemy sobie jakieś ciekawe rzeczy nie tylko do obejrzenia, ale też i do wydobycia. I to wydaje się być bardzo logiczne, bo rzeczywiście wiele asteroid jest bardzo bogatych w bardzo cenne minerały. Ale z drugiej strony, posiadając takie możliwości eksplorowania takiej asteroidy, można też wpłynąć na to, żeby w taki sposób skierować jej lot, żeby uderzyła w kraj, który się nie lubi. I być może to przykład.
To jest oczywiście tylko i wyłącznie spekulacja. Być może nie miało to absolutnie miejsca, ale gdyby ktoś chciał sobie wyobrazić, to wystarczy, że popatrzy na YouTube filmiki z Czelabińska, że wówczas można skierować taki kosmiczny kamyk i w taki sposób zmienić jego trajektorię, aby trafił tam, gdzie trzeba i w ten sposób dać komuś innemu do zrozumienia, że musi zmienić ton i rozmawiać inaczej.
[27:47] - Tak, tylko co jeżeli uderzenie takiego kamienia spowoduje również jakieś negatywne skutki po stronie uderzającego?
[27:56] - Myślę, że taka sytuacja będzie stworzona z wielkim wyrachowaniem, że ten kamyk nie musi być tak wielki, żeby mógł w jakiś sposób uszkodzić drugie strony. Wystarczy coś takiego, jak na przykład wydarzyło się w Tunguzce czy w Czelabińsku. Czy może coś troszeczkę większego niż w Czelabińsku, po to, żeby zrobić lokalne zamieszanie, a niekoniecznie doprowadzać do światowego kryzysu. Takich kamyków krąży wokół Ziemi tysiące. Od kilku centymetrów do kilkuset metrów. I teraz wszystko to można dokładnie obliczyć, przeanalizować i w jakiś sposób przewidzieć efekt, jaki ten kamyk wywoła, paląc się w naszej atmosferze i z ponaddźwiękową prędkością uderzając w ziemię.
[28:40] - A jak realizacja ewentualnego planu budowy takiego systemu obrony przed asteroidami wpłynie na życie nas, zwykłych ludzi? Czy takie straszenie potencjalnie uderzającymi w nas obiektami będzie stanowiło pretekst do na przykład jeszcze większej inwigilacji i kontroli życia obywateli?
[28:58] - Myślę, że na pewno w jakiś sposób, choć nie bezpośredni, a pośredni. Z tego powodu, jak powiedziałem wcześniej, tego typu instalacje będą kosztowały bajońskie fortuny, olbrzymie, niewyobrażalne pieniądze i dlatego standard naszego życia w znacznym stopniu zmaleje. Nie będziemy mieli tego, co nawet mamy do tej pory. Państwo będzie coraz mniej opiekuńcze, coraz bardziej bezwzględne. Natomiast olbrzymie środki będą szły właśnie na stworzenie tego typu systemów. Te systemy są w jakiś sposób niezwykle kuszące i atrakcyjne, bo oprócz tego, że mogą stworzyć rodzaj broni zainstalowanej w kosmosie, to jednocześnie mogą być niewyobrażalnie bogatym źródłem energii. I właściwie o to w tej chwili chodzi w tym, co się rozgrywa w przestrzeni kosmicznej wokół nas. To jest najbardziej palący temat, żeby z jednej strony bronić się przed tymi asteroidami, z drugiej strony, żeby je eksplorować, coś z nich wydobywać. Jak wiemy, były już tego przymiarki, bo Japończycy z sukcesem wysłali swoją sondę Hayabusa na asteroidę Itsukawa, gdzie pobrano próbki gruntu i zbadano zawartość tej asteroidy. Podobną sytuację mamy teraz z Rosettą, to jest europejska sonda, która wylądowała na asteroidzie.
Myślę, że Amerykanie też nie zasypiają gruszek w popiele. Tak że dużo się w tym temacie dzieje. Z jednej strony mówimy o obronie, z drugiej strony to, co mówiłem wcześniej, że zainstalowanie systemu, który by bronił przed asteroidami, można odwrócić i wykorzystać do ataku przeciwko jakiemuś innemu krajowi. I mamy jeszcze trzeci punkt, bo nie trzecią stronę medalu, czyli możemy mieć doskonałe źródło energii. O tym pisałem ostatnio na mojej stronce. Myślę, że to jest dość interesujący temat, bo Japończycy wpadli na paręBardzo interesujących pomysłów, w jaki sposób można wykorzystać energię słoneczną po to, żeby mieć olbrzymią ilość tej czystej energii, nie musieć użerać się z Fukshimami, nie musieć spalać paliw kopalnych i tworzyć dwutlenku węgla i przy okazji powiększać tak zwanego globalnego ocieplenia, w które ja osobiście nie wierzę. To znaczy nie wierzę, że globalne ocieplenie jest działalnością człowieka. Uważam, że jest to proces, który rozgrywa się w całym naszym Układzie Słonecznym, bo wszystkie planety naszego układu się ogrzewają, a tam przecież nie ma ludzi, nie ma elektrowni i wyziewów spalin z samochodów. Dlatego takie źródło energii byłoby absolutnie czystym, idealnym źródłem energii, a jednocześnie tej energii byłoby olbrzymie ilości. W dzisiejszej nowej rewolucji technologicznej, którą w tej chwili obserwujemy na własne oczy i forpocztą tej rewolucji są dla mnie trójwymiarowe drukarki, które już w tej chwili, będąc kompletnie w powijakach, tworzą niesamowite rzeczy.
To będzie taka mała dygresja, bo pisałem o tym, że takie drukarki potrafią drukować nie tylko na przykład kości, które noszą sobie w tej chwili już chorzy pacjenci, którzy potrzebują takich kości, żeby naprawić ich ubytki. Dentyści drukują zęby na drukarkach trójwymiarowych. Można wydrukować sobie tchawicę. W tej chwili są już ukończone prace nad drukarką, która drukuje pełnosprawne serce. To serce jest w tej chwili drukowane. Nie wiadomo, kiedy będą takie serca instalowane, ale jest już taka możliwość. Drukujemy, praktycznie używając komórki macierzyste, czyli w jakiś sposób następuje naśladowanie naturalnego procesu, przyspieszając go jednocześnie do tworzenia takich rzeczy jak części ludzkiego ciała. W Holandii będą drukować most stalowy, który nie będzie ani lepszy, ani gorszy od tradycyjnie budowanego mostu, ale nie potrzebuje żadnej infrastruktury, nie potrzebuje ciężarówek z rurami, z prętami, nie potrzebuje spawaczy, nie potrzebuje dźwigów. Po prostu będą dwie drukareczki, które będą go sobie cierpliwie drukować, taki most i wiele innych przedmiotów. Niektóre są wręcz szokujące, bo na przykład stworzono drukarkę, która drukuje owoce.
Można sobie wydrukować dowolny owoc, na dodatek w dowolnym smaku i w dowolnym kolorze, więc lada chwila. Tutaj polecam wszystkim taki stary film, który nosił tytuł „Zielony Soylent”, gdzie opowiada o takim globalnym społeczeństwie. Myślę, że ten film w tej chwili staje się niezwykle aktualny, że być może nawet twórcy tego filmu nie spodziewali się, na co natrafili, jaką świetną intuicję mieli. Gdzie zielony Soylent jest pokarmem, którym światowy rząd karmi swoich obywateli. Nikt nie wie, z czego to jest, z czego to jest zrobione. Ma to być oczywiście w niesamowicie wspaniałych warunkach laboratoryjnych tworzone najlepsze z możliwych jedzenie bez skutków ubocznych. Nikt nie będzie tył, nikt nie będzie zapadał na cukrzycę, każdy będzie najedzony, nakarmiony, będzie to miało mnóstwo smaków. I dochodzimy do takiego momentu dzisiaj. Mamy rewolucję technologiczną i żeby tego typu drukarki mogły działać i funkcjonować, potrzebują olbrzymiej ilości energii i dlatego taka energia pobierana z kosmosu jest potrzebna. Teraz Japończycy wpadli na znakomity pomysł.
Jeden z ich pomysłów był taki, że chcą zbudować na równiku Księżyca szereg kolektorów słonecznych, a drugi o troszeczkę mniejszej skali, można powiedzieć fantazji japońskich inżynierów, chociaż trudno Japończyków podejrzewać o takie poczucie humoru, to jest zainstalowanie satelit wokół Ziemi, które pobierałyby swoimi kolektorami promieniowanie słoneczne, przekładałyby je na mikrofale i wysyłały te mikrofale na Ziemię. Pomysł jest bardzo szczytny i bardzo szlachetny, bo w jakiś sposób skończy to problemy energetyczne na Ziemi. Ale z drugiej strony wyobraźmy sobie taki strumień mikrofalowy o potężnej mocy, który na przykład nie trafia do swojego miejsca, do kolektora, gdzie energia pobierana byłaby i przerabiana na elektryczność, tylko trafia zupełnie gdzie indziej albo jest specjalnie kierowany na jakieś inne miejsce na Ziemi, to po prostu takie miejsce zostanie upieczone kompletnie. Więc znowu wracamy do tego, że każdy kij ma dwa końce, że jest to broń obosieczna, że z jednej strony jest to dobrodziejstwo, z drugiej strony jest to broń i znając naturę ludzką od wieków, każdy wynalazek, jaki jest dziełem człowieka, za każdym razem próbuje się go najpierw wykorzystać do tego, żeby zabić drugiego człowieka. Więc prawdopodobnie nie będzie tutaj tak samo w tym samym przypadku. Dlatego zbudowanie tego systemu obrony przeciwko asteroidom czy budowanie elektrowni kosmicznych będzie za każdym razem wpływało bezpośrednio na nasze życie. Z jednej strony tworzyło dobrodziejstwa, a z drugiej zagrożenie i na pewno zmieni to nasz sposób poruszania się po świecie, funkcjonowania w tym świecie i zmieni nas przez to, że będziemy uwarunkowani czy uwikłani w taki system. Po prostu nasze życie będzie w jakiś sposób inne, będzie łatwiejsze do kontrolowania.
[36:39] - Kiedy tak mówiłeś o drukowaniu narządów, przyszło mi na myśl, że fajnie by było, gdyby pewnego dnia dało się wydrukować mózg. Chętnie wydrukowałbym kilka takich mózgów i rozesłałbym wybranym kilku osobom taki prezent od Ivelliosa. Ostatnim etapem przepowiedni von Brauna jest konfrontacja z obcą inteligencją. Czy rzeczywiście może do tego dojść? A jeśli tak, to kiedy? Czy widać już na horyzoncie jakieś przygotowania do takiego starcia?
[37:12] - To może ustosunkuję się troszeczkę do tego, co powiedziałeś o tym prezencie, jaki chcesz zrobić niektórym ludziom, którym przydałby się nowszy, lepszy mózg. Obawiam się, że to jest bardzo niebezpieczne życzenie. Zwłaszcza że akurat trafiłeś w idealny moment, bo od paru dni pokazują we wszystkich kinach najnowszego „Terminatora”. A co to jest Terminator? Sztuczna inteligencja. Więc nie trzeba będzie chyba drukować mózgu, a po prostu zbudować inny mózg, lepszy mózg, sztuczny mózg. Taki mózg, czyli sztuczna inteligencja, jest to prawdopodobnie największe wyzwanie dla nas, dla ludzkości i myślę, że wciąż nie zdajemy sobie sprawy z tego, co naszą ludzkość może czekać w momencie, kiedy stworzymy mózg, który jest w stanie myśleć i funkcjonować w taki sam sposób jak na przykład nasz. Co taki mózg zrobi? Przede wszystkim wyeliminuje konkurencję, czyli nas. Zawsze będziemy myśleć wolniej niż ten mózg, który się będzie nieustannie doskonalił.
Dlatego jakkolwiek w tej chwili dziś bawimy się, oglądając najnowsze przygody Terminatora, tak sobie czasami myślę, czy być może nie jest to wręcz dosłowne pokazanie tego, co nas może czekać. Ale wracam teraz do tematu tych kosmitów. Mamy tutaj zagrożenie kosmiczne, które ma być następnym i ostatnim elementem z listy von Brauna. W tej chwili tego zagrożenia być może zbyt wyraźnie nie widać. Mamy oczywiście co jakiś czas pogłoski o tym, że kogoś porwano, że dokonano abdukcji, że znikają ludzie, są okaleczane zwierzęta w różnych miejscach świata, że to UFO i ci kosmici, którzy tymi statkami kosmicznymi latają, niekoniecznie muszą być przyjaźni dla nas. Zmienia się paradygmat postrzegania kosmity. Do tej pory uważano, że on musi być dobry, musi nam sprzyjać i pomagać, a od jakiegoś czasu coraz mroczniej mówi się o kosmitach. Coraz bardziej ponurzy są ci kosmici i coraz bardziej niebezpieczni są ci kosmici. Tu też mamy coraz więcej filmów na ten temat, bo na przykład przychodzi mi teraz na myśl „Aliensi i Kowboje”. Film, który pokazywał, w jaki sposób okrutni, bezwzględni kosmici pozyskują coś bardzo ważnego, co posiada każdy z ludzi, przerabia go na coś, że zostaje z tego człowieka kupka popiołu, a jednocześnie z ziemi pompuje olbrzymie ilości złota.
Tak że po prostu są to kosmiczni złodzieje, bandyci niebezpieczni. Teraz powoli musimy, według tych, którzy pokazują nam tego typu historie, się do tego już przygotowywać. A musimy się przygotowywać, bo takim wielkim, epokowym wydarzeniem będzie wreszcie ogłoszenie tego, że istnieje życie pozaziemskie. Będzie to wbrew pozorom bardzo poważne oświadczenie, które otworzy pewną puszkę Pandory, bo nikt do końca nie wie, co się wydarzy. Niektórzy mówią, że konsekwencji być nie powinno, bo przecież wszyscy już się do tej myśli przyzwyczaili. Ale konsekwencje tego są, bo wówczas zawsze się może pojawić ktoś, na przykład taki kosmiczny Kukiz, który powie: „Ja jestem nie z tej ziemi. Przyleciałem z planety Melmak i teraz wam powiem, jak ma być i jak będzie. Bo ja mam rację, bo ja tam jestem o wiele lepiej zorganizowany niż wy”. I jestem przekonany, że gdyby się pojawił taki kosmiczny Kukiz, to bardzo szybko znajdzie-
[41:08] - Lidera bez programu.
[41:09] - Tak, oczywiście. Bardzo szybko znajdzie swoich wyznawców i to bardzo fanatycznych. Nie wiem, co będą nosili na głowie. Pewnie już nie moherowe berety, ale coś innego. Będą łatwo się mogli rozpoznawać ze sobą i stworzy to błyskawicznie, momentalnie sektę. Zresztą tego typu historie wydarzały się już w przeszłości i praktycznie każda sekta działa na podobnej zasadzie. Nawet jeśli na czele sekty stoi człowiek, to on mówi, że ma kontakt z jakąś nieziemską siłą. I to wystarczy, żeby przekonać ludzi, żeby stworzyć grupę fanatyków. Więc jeżeli powie się, że istnieje życie pozaziemskie i pojawi się ktoś, kto powie: „Ja jestem przykładem tego życia”, na pewno znajdzie współwyznawców i to po prostu może spowodować kompletny chaos. Ale myślę, że nie o to chodzi światowemu rządowi, żeby tego typu chaos wprowadzać.
Wręcz przeciwnie. Jak jest napisane na dolarówce, z chaosu musimy przejść do porządku. I tym chaosem, jaki ma być wprowadzony, ma być to zagrożenie kosmiczne. Czy widać, że ono nadchodzi? Widać chociażby na przykładzie Watykanu, który będąc instytucją bardzo starą, niesamowicie konserwatywną, nagle zaczął mówić o życiu pozaziemskim, o tym, że nie ma problemu z ochrzczeniem kosmitów, że trzeba będzie wysłać kosmicznych misjonarzy, jeżeli będzie taka potrzeba. Zaczął reinterpretować Biblię, że Bóg stworzył życie nie tylko na Ziemi, ale być może każde inne życie we wszechświecie. Tak że jest to pewne propagandowe i ideologiczne przygotowanie do przyjęcia takiego faktu. Do tego Watykan, jak się okazuje, jest świetnie zorientowany w kwestiach kosmicznych. Posiada własne obserwatoria. Posiada obserwatorium na Mount Graham w Arizonie, gdzie przez teleskop, który się nazywa Lucifer, niesamowicie jak na katolicki Kościół, obserwuje obiekt, który podobno zbliża się do Ziemi.
Nie wiadomo, co to jest za obiekt. Zakonnicy są bardzo spokojni, więc być może nie jest to asteroida. Być może jest to coś innego. Być może jest to statek kosmiczny z kosmitami na pokładzie, którzy nam się objawią. Być może to jest część tego planu, o którym mówił von Braun, że w tej chwili to coś sobie leci. Z przecieków wiadomo, że coś leci, trafi do ludzkiej świadomości i któregoś dnia to coś po prostu wyląduje i będziemy wszyscy przekonani, że to byli kosmici, którzy chcą być może nas napaść. W związku z czym musimy się zjednoczyć, musimy się bronić i musimy powiedzieć: „Światowy rządzie, obroń nas. Zrobimy wszystko, co zechcesz, tylko nas obroń przed tymi paskudnymi kosmitami”. I to pod każdym względem. Wiadomo, że religia w życiu każdego człowiekaTworzy nie spustoszenie.
Być może w niektórych tworzy spustoszenie, ale w jaki sposób organizuje jego życie? W bardzo poważny sposób, ponieważ ma swoje najrozmaitsze ograniczenia, przykazania, zakazy, nakazy, przywileje. Wówczas człowiek wierzący jest o wiele łatwiejszy do sterowania, ponieważ jego ścieżka jest z góry wytyczona, ma punkty, których nie wolno mu przekroczyć i ma oczywiście nad sobą kontrolerów w postaci kleru, który go napomina. Wcześniej palił na stosie, dziś rzuca klątwami, jeśli trzeba, bądź obraża, tworzy różne inne rzeczy. Nie chce na przykład chrzcić czy nie chce udzielać posług, do których został stworzony. Są różne metody nacisku. W każdym razie w momencie, kiedy autorytet Kościoła i autorytet w pewnym cudzysłowie, ale Kościół pracował na swój autorytet tyle tysięcy lat, 2000 lat, autorytet Kościoła potwierdzi istnienie takiego zagrożenia, tym łatwiej będzie ludziom w to uwierzyć. Dlatego Kościół już widać, że odgrywa tutaj jakąś rolę. Do tego odgrywają oczywiście również naukowcy, którzy coraz głośniej i coraz częściej mówią o zagrożeniu kosmicznym. Na przykład zupełnie niedawno Hawkins, fizyk celebryta, ten, który porozumiewa się ze światem za pomocą swojego małego palca, który interpretuje jego fale mózgowe poprzez komputer i wszyscy możemy poznać, w jaki sposób jego zdanie, pisze nawet książki w ten sposób, poinformował o tym, że kosmici, którzy być może gdzieś tam są we wszechświecie, niekoniecznie muszą być przyjaźni dla nas.
I być może przestaniemy wysyłać sygnały w kosmos, bo pokażemy im, gdzie jesteśmy i oni tu naprawdę do nas przylecą i zrobią z nami porządek. Także powoli ta sytuacja jest budowana, tworzy się ona i myślę, że właśnie w tym kontekście tej tak zwanej przepowiedni von Brauna powinniśmy wziąć te wszystkie przypadki pod uwagę i myślę, że każdy z nas mógłby poświęcić sobie parę minut, żeby samemu przed sobą w jakiś sposób stworzyć swój własny punkt widzenia na to, czy było to tylko przestrach i fantazja starego już człowieka, bo von Braun był wtedy wówczas już u kresu życia. Czy być może coś w tym jest? Według mnie coś w tym jest, ponieważ zbyt wiele rzeczy z tej listy, z tej przepowiedni zaczyna się sprawdzać. Więc być może von Braun rzeczywiście na ten koniec życia po prostu stał się przyzwoitym człowiekiem. Nigdy nim nie był. Być może pod koniec życia się stał, a być może jest to po prostu kolejna ściema, którą wymyślili po to, żebyśmy się bali. Także sami to oceńcie. Ja przedstawiłem problem. Mam na ten temat swoje zdanie, które przedstawiłem wam tutaj w tej nowej „Paralaksie”.
Dziękuję bardzo za dialog z tobą, Ivelliosie, za pytania. No i dziękuję za waszą cierpliwość.
[46:51] - Dziękuję ci również za to, że przyjąłeś zaproszenie ponownie do Radia Paranormalium. Tak na koniec nasunęło mi się jeszcze pytanie, wątek, który pojawił się już w którejś z debat ufologicznych, ale mimo to je zadam. Jak sądzisz, jak Watykan przygotowany jest na ewentualność takiego spotkania z istotą z kosmosu, która koniec końców może się przecież okazać Bogiem?
[47:18] - Watykan jest na pewno świetnie przygotowany do tego celu.
[47:22] - Nawet na ochrzczenie Boga?
[47:24] - Na pewno nie będzie to, w jaki sposób Watykan określi, że to jest Bóg. Bóg jest pojęciem bardzo abstrakcyjnym. Bóg jest czymś, co nie ma formy, jest tylko samą treścią. Dlatego jest to bardzo szerokie pojęcie. I teraz każda istota, jaka wyłoni się z tej przestrzeni kosmicznej, trudno ją będzie nazwać Bogiem. Będzie ją można nazwać prorokiem. Może nawet Mesjaszem. Będzie można nazwać, nie wiem, kimś, kto przynosi jakieś wieści stamtąd, ale nie będzie można nazwać jej Bogiem. Myślę, że na to Watykan jest świetnie przygotowany i myślę, że do takiego spotkania raczej nie dojdzie. Nic by na to nie wskazywało.
Gdyby było inaczej, myślę, że ta propaganda, jaka w tej chwili i te informacje, jakie otrzymujemy z Watykanu, wyglądałyby trochę inaczej. Natomiast oni są w jakiś sposób entuzjastyczni wobec spotkania z nowym życiem pozaziemskim. Dlatego Bóg właśnie myślę, że w tym sensie jest bardzo szerokim pojęciem i bardzo trudno go ukonkretnić w jakimś określonym ciele. Bóg z samej swojej natury nie ma ciała, nie ma formy, jest tylko słowem, jest treścią, jest przekazem, jest wszędzie, jest we wszystkim, jest w każdym elemencie. Więc bardzo trudno będzie powiedzieć: „O, to co tu do nas przyleciało jest Bogiem”. Myślę, że samo to zaprzecza pewnej definicji tego, co określamy słowem Bóg. I dlatego myślę, że właśnie Watykan jest spokojny, że na pewno tego spotkania nie będzie i będzie kontrolował całą sytuację.
[49:10] - I myślę, że na tym możemy zakończyć dzisiejsze rozważania wokół przepowiedni, czy też planu Bernarda von Brauna. To była „Paralaksa”. Audycja powróciła w zmienionej, eksperymentalnej formie po długim okresie nieobecności. Mamy nadzieję, że ten odcinek się państwu spodobał. Mamy już pomysły na kolejne odcinki. Krysie, będzie chyba między innymi o Japończykach.
[49:36] - Być może właśnie będzie o Japończykach i myślę, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach i tematów jest bardzo dużo. Na pewno chciałbym opowiedzieć czy omówić najnowszą książkę Hancocka „Magicians of the Gods”. Książka, która jestKontynuacją jego pierwszej książki „Fingertips of the Gods”, gdzie opisuje on ewentualność istnienia pozaziemskiej cywilizacji. W tym drugim tomie, który właśnie się ukazał, ta cywilizacja, która istniała bardzo dawno temu, przed czasami historycznymi, jest dla niego czymś absolutnie bezdyskusyjnym. Z tego powodu ta książka jest niesamowita, jest świetnie udokumentowana i ma mnóstwo świetnych, wspaniałych pomysłów. Chciałbym o niej opowiedzieć między innymi dlatego, że malutką cząstkę tej podróży, jaką odbył Hancock, ja odbyłem razem z nim. Kiedy opowiadałem wam o mojej podróży do Peru i Boliwii, wówczas byliśmy tam razem. Zwiedzaliśmy różne miejsca, obserwowaliśmy różne zjawiska. Także w jakiś sposób czuję się emocjonalnie związany z taką książką. Oczywiście chciałbym również ewentualnie w następnych audycjach troszeczkę porozmawiać o templariuszach, bo to taki temat troszeczkę może i zaśniedziały już i może już niemodny, bo mało kto się już się tym interesuje, ale wydaje mi się, że sam ten temat ma niesamowite konsekwencje, nie tylko związane z przeszłością, ale i z przyszłością i z naszą teraźniejszością obecnie również.
Jak on i cała idea miała wielki wpływ na losy świata pod różnym względem i w jaki sposób ta idea jest ciągle żywa i ciągle w jakiś sposób funkcjonuje, o czym próbuję opowiedzieć w kolejnych odcinkach tak zwanej prawdziwej historii templariuszy na mojej stronie. Także do poczytania również zapraszam. Oprócz tego oczywiście masa innych tematów praktycznie z każdej dziedziny. Jeśli ktoś chciałby posłuchać o czymś specyficznym czy określonym, czy chciałby poznać moją opinię w jakiejś sprawie, jeżeli dla niego ma ona jakieś znaczenie, bardzo proszę o korespondencję. Może do Radia Paranormalium i wówczas chętnie podyskutujemy, być może w szerszym gronie o tego typu wydarzeniach, historiach, tematach czy zjawiskach.
[51:58] - Zaświtał mi teraz w głowie taki pomysł zrobienia kiedyś „Paralaksy” z udziałem słuchaczy. Co ty na to?
[52:05] - Jestem absolutnie otwarty. Spotkania, jakie mieliśmy ze słuchaczami podczas debat dawały mi masę przyjemności i satysfakcji. Świadomość tego, że słuchacze wchodzili właśnie na antenę i zadawali bezpośrednio pytania czy prowadzili z nami dyskusję, było czymś absolutnie fantastycznym, bo jednocześnie pokazywało, że wszystko dzieje się w czasie realnym. Nie ma żadnej kontroli, nie ma żadnej cenzury. Każdy może powiedzieć to, co myśli, w jaki sposób myśli i w sytuacji dzisiejszych mediów jest to coś bardzo unikalnego i myślę, że powinniśmy w jakiś sposób to chronić. Dlatego bardzo chętnie w przyszłości jestem otwarty na takie sytuacje i takie propozycje i bardzo chętnie podyskutuję z każdym na każdy temat, o ile oczywiście wystarczy mi na to wiedzy.
[52:50] - Także czekamy na pytania i komentarze od państwa pod kontaktami Radia Paranormalium, głównie pod e-mailem radio@paranormalium.pl, bo tam zaglądamy praktycznie codziennie. Wszystkie pozostałe kontakty do naszego radia znajdziecie Państwo na naszej stronie www.paranormalium.pl. Zachęcamy do słuchania i czytania Radia Paranormalium, bo Radio Paranormalium to nie tylko radio. To również portal z dużą ilością artykułów, z forum dyskusyjnym i tak dalej. Zachęcamy także do zaglądania regularnego na Nową Atlantydę www.nowaatlantyda.com, ponieważ tam jest również bardzo dużo interesujących treści. Tak jak mówił Chris z różnych dziedzin. Zachęcamy także do odwiedzania i do dyskutowania na stronie portalu Infra www.infra.org.pl. A na razie mówimy wszystkim słuchaczom dobranoc. Życzymy wszystkim spokojnego wieczoru bądź miłego dnia. Nie wiemy, kiedy tej audycji słuchacie.
Mówili do Państwa Marek Sęk "Ivellios" oraz nasz poszukiwacz prawdy Chris Miekina.
[54:10] - Stałem się poszukiwaczem prawdy. Niesamowite. Dziękuję bardzo wszystkim za cierpliwość, za uwagę i za ten wspólny czas, jaki poświęciliście wysłuchaniu tej audycji. Zapraszam na następne, jeśli rzeczywiście będzie taka potrzeba, chęć i konieczność. Dobranoc. Do widzenia.
[54:30] - Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl