[00:31] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest kolejna debata ufologiczna online na antenie Radia Paranormalium. Jak co niedzielę po godzinie 19:00 debata o UFO i sprawach z tym związanych. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dziś po drugiej stronie Skype'a są z nami: dziennikarz niezależny Adam Borowski. Witaj Adamie.
[00:53] - Witam wszystkich.
[00:54] - Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Witaj Arku.
[00:59] - Dobry wieczór wszystkim.
[01:00] - Oraz współprowadzący nasze debaty ufologiczne Piotr Cielebiaś, współzałożyciel portalu infra.org.pl. Witaj Piotrze.
[01:08] - Witam.
[01:09] - Debata jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Dzisiaj będziemy dyskutować o rasach obcych, humanoidach i różnych innych pasażerach niezidentyfikowanych obiektów latających. Będzie można oczywiście do nas dzwonić, pisać, zadawać pytania, komentować. Liczymy również na relacje od naszych słuchaczy. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Przy okazji zapraszamy do dołączenia do grup tematycznych Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”, bo tam również można nas spotkać. A jeżeli ktoś preferuje SMS-y, można nam wysyłać oczywiście pytania drogą SMS-ową pod numer 517 986 778 albo też e-maile na adres radio@paranormalium.pl.
Jak zawsze przygotowaliśmy przed debatą opracowaną ściśle tajną listę pytań na podstawie tych pytań, które przesłali nam słuchacze przed debatą. I pierwsze pytanie z naszej listy brzmi następująco: panowie, rozpoczniemy od następującej kwestii. W historii spotkań z UFO roi się od tysięcy spotkań z pasażerami NOL. Dlaczego tych spraw jest coraz mniej? Czego w ogóle szukają na Ziemi te istoty? I, tu dość ciekawy zwrot, czy wszyscy z nich to kosmici? Czy mogą być wśród nich mieszkańcy innych wymiarów? Tradycyjnie pierwszemu oddam głos współprowadzącemu Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze, prosimy.
[03:20] - Dziękuję. Dzisiejsza debata jest poświęcona tematowi bardzo poważnemu i takiemu zagadnieniu, o które często pytają ludzie. Ja się spotkałem wielokrotnie z próbami klasyfikacji tych istot spotykanych w przypadkach ufologicznych, tak zwanych ufonautów. I zauważalna jest w nich jedna tendencja. To znaczy większość tych istot to są z jakichś powodów humanoidzi, czyli istoty podobne do ludzi pod względem budowy, posiadające ręce, nogi, głowę i mające podobnie rozmieszczone organy czuciowe. Organy zmysłów. Jest to dziwne z tego powodu, że trudno wymagać od przyrody pozaziemskiej, natury pozaziemskiej w różnych jej wariantach, by produkowała zawsze te same istoty. Wszyscy pasażerowie UFO w zasadzie wyglądają tak, jak cięci, wycinani z jednego szablonu, z jednej matrycy powstali. Jest to, jak powiedziałem, dziwne i podejrzane. Próbowano znaleźć na to odpowiedź.
Oczywiście jest ich kilka. Jest kilka możliwych hipotez. Trzeba też powiedzieć, że występują takie historie, w których te istoty nie przypominają ludzi, nie przypominają nic znanego albo przypominają, co jeszcze dziwniejsze, zwierzęta. Powstała zatem taka koncepcja, że istoty z UFO, czymkolwiek są, narzucają nam raczej to, jak my ich widzimy, gdyż ich prawdziwa natura mogłaby być dla nas nie do zaakceptowania. Innymi słowy, oni są zupełnie inni, natomiast my postrzegamy ich tylko poprzez swój pryzmat. I tu pojawia się takie pytanie: czy te istoty to rzeczywiście są przybysze z poza Ziemi, czy może raczej istoty zjawiające się tutaj trochę w inny sposób, niż nam się wydaje? To znaczy inaczej niż poprzez przemierzanie tych dziesiątek milionów kilometrów przez kosmos. Być może trafiają tutaj jakoś na skróty, na przykład poprzez jakieś zagięcia czasoprzestrzeni lub zjawiska fizyczne, o których nie mamy pojęcia. A może to wszystko jest, jak twierdzą niektórzy, zjawiskiem psychicznym? To znaczy te istoty de facto nie istnieją.
One są emanacją naszego umysłu, jakiegoś zbiorowego umysłu. To też jest bardzo ciekawe. O czym dzisiaj będziemy mówić. Ile jest ras w kosmosie? Tego nikt nie powie. Jest taka dziwna tendencja w bliskich spotkaniach i w całej ufologii, że w zasadzie w większości przypadkówNie umiem określić tego procentowo, ale gdybym musiał, to bym powiedział, że w około 95% przypadków mamy zawsze do czynienia z inną istotą, inaczej zachowującą się, inaczej wyglądającą. Te różnice są czasem ogromne. Nie ma jednej rasy. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę ten najpopularniejszy typ, jakim jest tak zwany szarak, o których też będziemy mówić, to one zawsze wyglądają inaczej. Nie ma dwóch takich samych.
Jeżeli przyjrzymy się na przykład tym relacjom zebranym przez doktora Macka czy przez Budda Hopkinsa w relacjach osób uprowadzanych, to zauważymy, że te istoty są zawsze inne. One są podobne. Mają duże oczy, są wątłe, mają dużą głowę, skórę mają nie zawsze szarą. Ale tak naprawdę jest mnóstwo cech osobniczych, które posiadają, a czasem możliwe nawet, że cech gatunkowych, łącznie z takimi elementami jak chociażby włosy na przykład. I one zawsze wyglądają inaczej. To jest jedna z największych zagadek zjawiska UFO. Kolejna, tak jak powiedziałem, dlaczego te istoty zawsze wyglądają inaczej? Dlaczego nie możemy znaleźć tak łatwo, bo nie możemy znaleźć tak łatwo tych zbieżności między konkretnymi przypadkami. Dlaczego na przykład istoty znane z przypadku Jana Polskiego nie wystąpiły w zasadzie nigdzie indziej, oprócz tych dwóch, trzech przypadków, które miały miejsce równolegle w różnych częściach Polski? To wszystko jest bardzo zagmatwane i możliwe, że odpowiedź na to zjawisko jest, ale ona leży poza tą koncepcją, która mówi, że są to przybysze z kosmosu.
Natomiast jeżeli idzie o to, dlaczego tych zjawisk jest coraz mniej, niestety nie znajduję tutaj zadowalających odpowiedzi. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to może pewna tendencja związana z samą ufologią. To znaczy dawniej istniał, mimo wszystko dawniej ten obieg informacji był lepszy, więcej osób się tym interesowało. Dzisiaj mamy internet, dzisiaj mamy wiele organizacji, ale tak naprawdę to są organizacje o zasięgu krajowym. Owszem, jeżeli ktoś zna język angielski, to może sobie poczytać wiele ciekawych rzeczy. Natomiast są grupy działające w Europie, które mają bardzo ciekawe przypadki. One się wymieniają między sobą informacjami. Czasem na przykład taka grupa, taka sieć wymiany informacji Euro UFO się nazywa, do której należę. Natomiast jeżeli ktoś nie zna języka narodowego typu fiński, holenderski, francuski, niemiecki, to ma problem. Jest mnóstwo ciekawych przypadków, tylko raporty są w tamtych językach.
Istnieje też oczywiście organizacja MUFON, która jest największą tego typu strukturą na świecie, ale MUFON działa w sposób specyficzny. MUFON nie udostępnia wiadomości. MUFON czeka chyba po prostu, te lepsze przypadki wybiera sobie, zostawia je i one są potem używane do ilustrowania jakichś fajnych programów dokumentalnych. Bo nie mówię, że są to programy złe. Natomiast pojawiło się całe mnóstwo hipotez o innych istotach, które mają jakieś zamiary wobec Ziemi, jakichś tam reptilianach. Oczywiście o szarakach. O szarakach będziemy mówić, jak powiedziałem. Także sprawa jest bardzo skomplikowana, jak wszystko, o czym mówimy. Ja akurat jestem zwolennikiem tej opcji, że w tym zjawisku UFO jest wiele elementów psychicznych i parapsychicznych. To znaczy, nie wszystko to, co się tam dzieje, ma wymiar materialny i jest związane ze zjawiskami, o których nie mamy pojęcia.
I wiem, że to jest hipoteza często nie do przyjęcia i wiem, że wiele osób jest zwolennikami tych wizytacji pozaziemskich. Z tego powodu mamy dzisiaj troszkę okrojony skład. Wiadomo, jak to przed świętami. Wiem, że Arek Kocik, który jest z nami, jest zwolennikiem raczej opcji pozaziemskiej, prawda Arku?
[10:25] - Zdecydowanie, ale pozaziemskiej, to znaczy to jest bardzo szeroki temat, bo to zarówno wielowymiarowość świata, jak i cywilizacje na innych planetach. Po prostu my jako ludzie w sumie stanęliśmy, jeżeli chodzi o fizykę, w jednym punkcie. Bardzo dobrze nam z tym, co mamy, to znaczy z silnikami na zasadzie spalania paliw kopalnych. I dopóki to będzie podstawowym napędem całej gospodarki, dopóty nie będziemy próbowali nawet nic innego, bo nikomu na tym nie będzie zależało. Być może, że cywilizacje, które szybciej wyczerpały paliwa kopalne na swoich planetach, sięgnęły dalej albo po prostu przyswoiły sobie jakieś odkrycie błahe, ale które umożliwia, jak mówiłeś, zagięcie czasoprzestrzeni, podróż międzywymiarową na zasadzie tunelu robaczka. To taki polski matematyk i po prostu oni być może to odkryli. To, że ich jest bardzo dużo, bo w sumie już w latach bodajże 50. naliczono 28 prawdopodobnych ras, które odwiedzały Ziemię.To pobudza wyobraźnię do tego, że faktycznie oni nie mogą pochodzić z innego miejsca. Z drugiej strony są relacje osób, którym ewidentnie wpajano to, że my wyglądamy inaczej, ale żebyście się nas nie bali, to wyglądamy tak i tak. Taki przypadek był, z tego, co pamiętam, bodajże w Afryce Południowej, że pani, która to widziała, miała bliskie spotkanie, w ten sposób taką informację wtłoczono do głowy.
W książce „Wspólnota” Willie Strieber opisuje bodajże trzy różne rasy, które współdziałają ze sobą nie wiadomo na jakiej zasadzie. Czy to są pracownicy, czy to są jakieś bio roboty, czy cokolwiek innego. Niemniej jednak to jest bardzo szerokie pole do popisu dla wyobraźni. Dlaczego oni wyglądają w ten, a nie w inny sposób? Jeżeli popatrzymy na wygląd rekina i wygląd morświna, są bardzo podobne zewnętrznie do siebie, mimo że jeden jest rybą chrzęstnoszkieletową i przebywa na Ziemi od bardzo dawna, zdążył przeżyć dinozaury jeszcze trochę, czyli jakieś 250 milionów lat. Natomiast morświn to, według niego, nowy egzemplarz. To jest maksymalnie 60 milionów lat i wrócił do środowiska wodnego, mając ręce, łapy, ogrom. Wrócił i przybrał w wyniku ewolucji taką samą formę, więc po prostu środowisko i sposób funkcjonowania, polowania na jedzenie wymusza cokolwiek. Tutaj akurat cywilizacja wymusza to, żeby najlepiej było, gdyby było widzenie stereoskopowe, a więc jakaś głowa i co najmniej jakieś dwie kończyny, bo trzy to już raczej by było za dużo jak na naturę. Najprościej poruszać się mając kończyny dolne.
Oczywiście, jeżeli weźmiemy pod uwagę środowisko twarde pod nogami i powietrze mniej lub bardziej rzadkie u góry. Nie należy się spodziewać czegoś innego, jeżeli wierzymy w ewolucję. Po prostu tak powinny wyglądać. Inną sprawą jest zanik informacji o bliskich kontaktach. Te wszystkie dane, które wpływają do grup ufologicznych, poszły raczej w stronę tego, że UFO porywa ludzi, dokonywane są jakieś abdukcje i na ludziach się prowadzi eksperymenty. Takich zgłoszeń obserwacji z daleka podróżników w statkach jest bardzo mało i chyba ostatnie to są z wczesnych lat 80.
[16:07] - Adamie?
[16:08] - Jeżeli mogę przypomnę sobie, bo już tak słuchałem wnikliwie i zapomniałem, jaki jest wątek. Prosiłbym o przypomnienie, jaki był wątek przede wszystkim.
[16:23] - Chodziło nam o to, dlaczego na przykład tych spotkań z ufonautami jest coraz mniej i czy ich pochodzenie może być inne niż to kosmiczne, prawda? Czyli inne hipotezy niż ta pozaziemska.
[16:40] - Dobra, dzięki. Jak już wspomnieliście przede mną, to jest strasznie spekulacyjny temat, ponieważ my tak naprawdę nie wiemy, czym w ogóle jest UFO, a co dopiero mówić o ufonautach, jak to niektórzy tego słowa używają. To, że wyglądają humanoidalnie, często mają taką postać, to faktycznie jest dla mnie dosyć zagadkowa rzecz, bo powiem szczerze, moim zdaniem jest to jakaś projekcja, być może nasza. Nie wiem, dlaczego miałoby tak być. Niby się mówi, że ta postawa dwunożna to jest taka najbardziej powszechna, ale my tego nie wiemy. My spekulujemy. Jesteśmy na tej planecie Ziemia, tutaj żyjemy, nie znamy, nie wiemy, jak to wygląda gdzie indziej. To jest wszystko tylko i wyłącznie spekulacja, więc moim zdaniem tutaj żadnych definitywnych wniosków nie można wyciągnąć. Czasami, ja bym powiedział, pojawiają się takie opisy istot, tak to nazwijmy, bardziej egzotycznych. Ja już bardziej ku temu bym się skłaniał.
Pamiętam kiedyś à propos tych rzeczy, czytałem taką relację, rzekomo podkreślam, że ktoś się przeniósł do innego wymiaru i tam zobaczył takich jajogłowych, którzy go tam ścigali. Dosłownie jakieś takie dziwne istoty, więc bardziej bym się skłaniał ku temu, jeżeli już. Moim zdaniem my nie możemy jednoznacznie powiedzieć, co to jest i dlaczego tak jest. Ja bym widział tak, że inny wymiar na pewnoInny w galaktyce czy tam wszechświaty i tak dalej. To jest podstawa, ale równie dobrze może nawet na planecie coś jest. My tak do końca tego nie wiemy. Może też tak być, że jakaś ewolucja nastąpiła wcześniej i powstały jakieś inne istoty przed nami. Też są takie teorie. Jest ta słynna teoria, zdaje się, nazywa się panspermii, że życie jest rozsiewane celowo lub niekoniecznie przez jakieś inteligencje, więc też w tym coś może być. Ale mnie faktycznie to dziwi, dlaczego tak jest, że te istoty dwunożne są tak powszechne.
Moim zdaniem to jest nasze skrzywienie. Należy pamiętać o kontaktowcach, słynny George Adamski, opinie o nim są różne i inne osoby tego typu, że też mogły jakoś tę świadomość utorować. Sama postać szaraka przecież też została stworzona, więc tutaj ten konsensus społeczny moim zdaniem jest istotną kwestią. Jeżeli dojdzie do jakiegoś kontaktu, jestem mocno sceptyczny. Uważam, że jeżeli ten kontakt już to jest, ale jest mocno ukryty, ja nie wierzę w to, że kontakt się jakoś ujawni. Jestem tutaj mocno sceptyczny. Uważam, że gdyby to miało nastąpić, to już by nastąpiło. Ale jeżeliby nastąpił, teoretycznie mówiąc, to moim zdaniem byśmy się naprawdę mocno zdziwili, kto jest po tej drugiej stronie. Ja nie kupuję tego, że to jakieś istoty dwunożne, jakieś szaraki i tak dalej. Moim zdaniem to jest nasza wyobraźnia i tak to należy traktować.
Tak bym to widział. Dziękuję.
[19:43] - Czy ktoś z panów chciałby dodać jeszcze coś do tego pytania, czy możemy już przejść do kolejnego?
[19:50] - Warto by się zastanowić, ale to może jeszcze wyjdzie w trakcie, od którego momentu zaczynają się historie o szarakach. Bo przyjęło się wcześniej mówić o małych zielonych ludzikach, które wszędzie były widywane podobno. Od spotkania hilów rozpoczęła się właśnie ta przygoda z szarakami, gdzie wszędzie widywano szare ludziki, które mają 1,20 m wzrostu, duże głowy, cienkie. Tutaj bardzo dużo przysłużył się film „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, który coś takiego pokazał. Później już się podejrzewiam, że to skręciło. Jeżeli ktoś miał jakieś zastrzeżenia czy widział coś we śnie, to widział coś takiego. Sami to, że tak powiem, wtłoczyliśmy jako ludzkość sobie sami do głowy. Dziękuję.
[20:46] - Pytanie numer dwa brzmi następująco. Oczywiście zachęcamy słuchaczy Radia Paranormalium do zadawania swoich pytań. Pytanie numer dwa z naszej listy brzmi tak: dlaczego wszyscy pasażerowie UFO to humanoidzi? Zgodnie z tym, co mówi nam astrobiologia, powinno być inaczej. Czy fakt, że większość to humanoidzi, wskazuje na istnienie jakiejś kosmicznej matrycy dla inteligentnych istot, której dzieckiem też jest człowiek? A może jest jeszcze inne rozwiązanie? Dla odmiany tym razem poproszę pierwszego o zabranie głosu Arkadiusza Kocika. Arku?
[21:29] - Zacznijmy może od tego, w jakich warunkach może się kształtować cywilizacja techniczna. W warunkach głębokiego ciśnienia gdzieś pod powierzchnią wody raczej by było ciężko, dlatego że metale, ciężko by było z nich cokolwiek zrobić, jakikolwiek metal. Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób można by było inaczej do tego przejść, coś takiego wykształcić. Najlepszym dowodem na to jest, że ośmiornice w sumie nic nie budują, potrafią się chować w szczelinach, przybierać różne formy, ale nie zbudowały jeszcze nic takiego. Wszystkie inne zwierzątka wodne, które co najwyżej potrafią się otoczyć piaskiem, wydzianiną swoich uczół, ale nic więcej. Więc zostaje w sumie model taki, że twarda ziemia i powietrze, a więc możliwość użycia ognia, plazmy do tego, żeby w jakiś metal w najbardziej kowalny sposób przekształcić w coś, co może przysłużyć się rozwoju cywilizacji. Również sposób pływania w atmosferze tak gęstej, jak na przykład by była na Wenus, gdzieś tam unosić się w powietrzu. Ciężko by było cokolwiek zrobić takiego, co by było trwałe, materialne i co by mogło stanowić po prostu budulec cywilizacji technicznej. My z kolei jako ludzie jesteśmy w stanie skontaktować się tylko z kimś, z czymś, z istotą, która w jakiś sposób przypomina nas. Na podobnej zasadzie odbiera czas, upływ czasu.
Dlatego wszelkie możliwe kontakty, ewentualnie z istotami, hipotetycznymi istotami, które by były zrobione z , przez miliony lat byt, stworzenie myśli, również nie jesteśmy w stanie z tym skontaktować się, więc dla nas coś takiego by było nieme. Nie jesteśmy w stanie się z tym skontaktować w żaden sposób. Również jak poczytać Lema i „Solaris”, gdzie istotą był wszechocean,
[24:24] - Nie jesteśmy w stanie bezpośrednio się z tym skontaktować ze względu na dużą różnicę pojęć, więc pozostaje nam tylko możliwość odbioru i kontaktu z osobnikami o mniej więcej takim albo podobnym do nas systemie czasu trwania, przekształcania przedmiotów, tworzenia cywilizacji.
[24:53] - Piotrze?
[24:54] - Problem jest dość głęboki. Jeżeli chodzi o rasy kosmitów, to ogólnie jeżeli nasi słuchacze nie są wielkimi entuzjastami ufologii albo dopiero zaczynają, to ja polecam znaleźć sobie takie zestawienie. To się nazywa „Baza danych o obserwacjach humanoidów”, którą prowadzi Albert Rosales. Marek wklei może gdzieś na Facebooka link do tego źródła. Są to wszystkie relacje o humanoidach zebrane z literatury ufologicznej, pogrupowane w lata. Są to bardzo długie listy, bardzo szczegółowe opisy. Trzeba przebrnąć przez to i zobaczyć, jak to się prezentuje. Oczywiście można też wybrać jakieś skrócone opracowanie, gdzie są zaprezentowane najlepsze przypadki, najbardziej wiarygodne. Ale dojdziemy do tych samych wniosków, o których mówiłem na początku. To, że wszyscy humanoidzi wyglądają tak samo jak ludzie, jest dziwne.
Jest bardzo dziwne dlatego, że jeżeli nawet założymy, że przyroda zawsze działa w ten sam sposób na różnych planetach i jeżeli jest planeta podobna do Ziemi, to zawsze tam wyrośnie coś w rodzaju drzewa i zawsze pojawi się istota o dwóch nogach i dwóch rękach albo trzech, w zależności oczywiście od wariantu. Natomiast ona będzie zawsze podobna do człowieka w jakiś sposób. Będzie miała oczy z przodu głowy, będzie miała uszy, będzie miała wykształcony aparat mowy i tak dalej. Astrobiologia mówi co innego. Przynajmniej ta współczesna. Ona zakłada, że patrząc na to, jak są rozwinięte organizmy na Ziemi, możemy dojść do wniosku, że na obcych planetach ta inteligencja mogła wyewoluować w sposób zupełnie różny. Tym bardziej że nawet na Ziemi nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile gatunków jest inteligentnych. Niektórzy twierdzą, że to tylko człowiek. Natomiast są tacy, którzy uważają, że już walenie, ssaki morskie trzeba zaliczyć do stworzeń inteligentnych. Nawet pojawiły się takie propozycje, żeby nazywać ich morskimi ludźmi.
To taka mała dygresja. Tutaj moglibyśmy podać dosłownie dziesiątki przykładów. Jeżeli ktoś zobaczy tą bazę danych, o której mówiłem, będzie wiedział, o czym mowa. Możemy podać przypadki, bo w zasadzie ufologia współczesna, spotkania z humanoidami zaczęły się w latach 40. Potem mieliśmy to słynne spotkanie Hillów i tak dalej. Potem to weszło wszystko do tak zwanego mainstreamu. Oczywiście próbowano w jakiś sposób nam tłumaczyć, dlaczego są to zawsze humanoidzi. Pierwsza koncepcja mówi właśnie to, co powiedziałem przed chwilą, że to jest po prostu prawo natury. Prawo kosmiczne, prawo, które działa wszędzie tak samo, tylko my jeszcze tam nie byliśmy i tego nie rozumiemy. Innymi słowy, natura zawsze stworzy gatunek inteligentny w taki właśnie sposób.
Nie tłumaczy to jednak, dlaczego te istoty wyglądają czasami po prostu jak ludzie. Owszem, natura mogła by ukształtować gatunek na sposób humanoidalny, ale on by miał jakieś tam swoje ciekawe cechy, prawda? Natomiast w wielu przypadkach, począwszy od tego słynnego spotkania w Cenina, poprzez wiele incydentów z francuskiej fali UFO w roku 1954, poprzez doznanie Travisa Waltona, poprzez wiele innych incydentów, my zauważamy, że te istoty w zasadzie posiadają bardzo dużo ludzkich cech. To dziwi. Wiele osób poszło o krok dalej, stwierdzając, że wyglądamy po prostu tak samo jak obce z relacji z tego powodu, że wszyscy należymy w jakiś sposób do jednej rodziny. Mogliśmy zostać wszyscy ukształtowani jedną ręką przez istoty, które są jeszcze wyżej niż my i niż oni, niż ci, którzy tu przybywają. Po prostu należymy do jednego wielkiego zgrupowania, jak już powiedziałem, rodziny, która w jakiś sposób jest ze sobą powiązana. Natomiast my stoimy na takim poziomie, że nie potrafimy jeszcze tego wszystkiego pojąć. Trzecia koncepcja jest taka, że humanoidzi dlatego są opisywani tak, a nie inaczej, ponieważ człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić innej istoty inteligentnej w innym ciele. To znaczy, jeżeli się przyjrzymy nawet dziełom science fiction, jeżeli nawet weźmiemy tutaj na przykład Obcego z serii filmów zaprojektowanego przez Gigera, to my zobaczymy, że Obcy też w zasadzie był humanoidem, jak by nie było.
Spełniał pewne kryteria, był istotą inteligentną. Natomiast my mamy trudności w przeniesieniu tej inteligencji na coś, co wygląda inaczej. Na przykład na coś, co nie ma rąk, na coś, co nie ma głowy, na coś, co nie ma oczu i tak dalej. Oczywiście są osoby, które sobie potrafią to wyobrazić. Natomiast to pociąga za sobą konkretne konsekwencje. Na przykład jak istota, która jest pozbawiona rąk, będzie w stanie stworzyć technikę? Być może w kosmosie są tysiące inteligentnych istot, które po prostu nie mają rąk i nigdy do nas nie dolecą i nigdy się z nami nie skontaktują. Albo takie, które są tak jak delfiny. Są inteligentne, są fajne, czasami zdolne do komunikacji na pewnym szczeblu, natomiast one nigdy nie stworzą technologii, techniki.Także tych pytań jest całe mnóstwo. Kolejna koncepcja, ocierająca się o poglądy Jacques'a Vallee, słynnego ufologa i astronoma, mówi, że zjawisko UFO i ufonauci to w zasadzie produkty inteligencji, która żyje w naszej przyrodzie.
Żyje w naszej przyrodzie, żyje z nami. Jest to inteligencja, która jest na Ziemi, tylko ona jest troszeczkę ponad nami i ona nie ma z nami nic wspólnego. To nie jest inteligencja cielesna. Ona się objawia tylko przez kontakt psychiczny. I te istoty nie są materialne w żaden sposób, tylko są produkowane podczas zetknięć z tą inteligencją. Innymi słowy, ludzie widzą, co chcą widzieć. Być może ta inteligencja się po prostu z nami w jakiś sposób bawi, a jeszcze jest bardziej możliwe, że ona kształtuje nasze wyobrażenie o mieszkańcach innych planet. To nawet ma swoisty sens, dlatego że jeżeli zobaczymy, będzie tu za chwilę pytanie o historii, jak sobie wyobrażano obcych. Natomiast jeżeli przyjrzymy się czemuś takiemu jak ludzka świadomość na przestrzeni nawet XX wieku, to zauważymy, że przed 1947 rokiem nikt o UFO nie mówił. Nikt nie mówił o kosmitach w przestrzeni publicznej, bo temat sam istniał, natomiast nikt nie mówił w przestrzeni publicznej.
Natomiast potem ludzie oswoili się z koncepcją istnienia obcych poprzez te wszystkie dziwne incydenty, spotkania z latającymi spodkami, spotkania z humanoidami. Ludzie się z tym oswoili i teraz nawet małe dziecko jest przyzwyczajone do myśli, że gdzieś tam istnieją obce cywilizacje, obce istoty. Przyjazne najczęściej lub nie. Także byłby to dowód na to, że ten system z koncepcji Vallee działa. On po prostu nas przygotowuje do różnych rzeczy, przygotowuje nas do tego, co ma nadejść dopiero. A może po prostu, kiedy już skontaktujemy się z tymi obcymi, on przybierze zupełnie inną formę. Ale o tym kiedyś będziemy mówić w osobnej audycji. Także ja osobiście nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego większość tych istot jest humanoidalna. Na pewno nie ma jednej odpowiedzi, bo trzeba też pamiętać, że względy kulturowe odgrywają tutaj wielką rolę. Ale nie zanudzając już tutaj wynurzeniami, przekażę głos Adamowi.
[33:20] - Tak. Dlaczego większość z nich to są humanoidzi? Podkreślam ponownie to, co powiedziałem. Moim zdaniem to jest taka projekcja, którą sami sobie stworzyliśmy tym szarakiem. Łatwiej nam z tym się zapoznać, bo trudno mówić, żeby istota tego typu wyglądała jak jakaś kula czy coś. To trudniej sobie wyobrazić, więc łatwiej sobie wyobrazić, że jest to jakiś tam humanoid. Mimo wszystko jako ludzie staramy się ten wszechświat, że tak powiem, zinterpretować, skwantyfikować w jakiś sposób dla nas zrozumiały. Więc to jest oczywiste, że będziemy starać się zrozumieć pewne zjawiska tak jak kiedyś byłoby to uznane za demony albo inne rzeczy. Tak z czasem teraz widzimy to przez pryzmat większej technologii. Te MILAB-y chociaż słynne, czyli porwania rzekome przez wojsko i tak dalej, to jest też część tego.
Także moim zdaniem może się okazać, że za x lat, jeżeli oczywiście ludzkość przetrwa, to będzie jeszcze co innego. Więc nam się wydaje, że nasz pryzmat obecny jest tym właściwym pryzmatem lub tym najbardziej wiodącym, ale może się okazać, że zupełnie to inaczej wygląda. Niemniej jednak przez pryzmat czasu faktycznie jest tak, że ta postać podobna do człowieka jest najbardziej istotnym elementem, co oczywiście wynika z naszej projekcji. Aczkolwiek nie można wykluczyć, że są jakieś istoty, które wyglądają podobnie, a być może tak samo jak my. Tego też nie możemy wykluczyć. Przy czym ponownie podkreślam, to jest spekulacja. My nie widzimy żadnych tych istot, nie mamy z nimi kontaktu, więc nie za bardzo wiem, jak tutaj możemy cokolwiek mówić na zasadzie pewnika. My możemy sobie tylko pospekulować i być może przyjdzie taki moment, ale moim zdaniem, jak podkreślam ponownie, jestem mocno sceptyczny. Niestety, bo chciałbym, żeby taki moment nadszedł, ale widzę jak to jest i raczej małe są na to szanse, żebyśmy jakiegoś kontaktu oficjalnego, bo nieoficjalnie niewykluczone, że taki jest, ale oficjalny, to moim zdaniem naiwnym jest sądzić, że taki kontakt nastąpi. Nie jest to w interesie kogokolwiek na tej planecie.
Rządzący grup i moim zdaniem nie dopuszczą do tego i nie będziemy mieli okazji się raczej przekonać na masową skalę, czy mamy rację, czy nie. I tak bym to widział. Dziękuję.
[35:39] - Dobrze, ja tutaj wrócę do tego może, co Adam powiedział. Kiedyś, pamiętam w którejś z książek Michio Kaku też poruszył ten temat i on pisał, że w zasadzie nie jest nic wykluczone, bo trzeba pamiętać, że z jednej strony obcy mogą przechodzić przez różne stadia rozwoju. Mogą być już na fazie postbiologicznej, czyli mogą być na przykład już częściowo maszynami, a mogą być też na takiej fazie rozwoju inteligencji w postaci inteligencji bezcielesnej. Nie jest powiedziane, że ta inteligencja nie może istnieć. I to było takie trochę dziwne. Czytając Kaku czytało się, że w zasadzie on dopuszcza taką możliwość, że istnieją inteligencje bezcielesne, a inteligencje bezcielesne działające, znane w parapsychologii to nic innego jak po prostu duchy. Także było to dość ciekawe. Podejrzewam, że nie myślał chyba o tym, kiedy to pisał, ale spektrum możliwości rzeczywiście otwiera się bardzo szerokie. Ten temat ras obcych jest dużo bardziej skomplikowany niż wielu osobom się zdaje. To nie jest po prostu wymienianieKonkretnej menażerii.
Ci przylatują, ci przylatują, a ci nie lubią tych. Nie, to jest coś zupełnie innego. Zaraz zobaczymy też inne oblicza tego zjawiska, Marku. Właśnie dodzwonił się do nas słuchacz Jubi. Witaj Jubi, jesteś na antenie.
[37:08] - O, cześć Velias. Witam wszystkich słuchających oraz panów prowadzących. Panowie, jedna podstawowa sprawa, bo cały czas jest tutaj przedstawiany problem tych wszystkich Annunaków, Szaraków i tak dalej. Ciągle próbujecie udowodnić, przepraszam bardzo, jestem słuchaczem, więc mam prawo głosu. Ciągle stawiacie nas, wszystkich słuchających, jest nas tutaj już sto pięćdziesiąt osób, w formie kozłów ofiarnych tak naprawdę. Ale dlaczego nie postawicie nas w takiej pozytywnej formie? Ciągle jesteśmy postawieni w tej złej formie, że jesteśmy tymi złymi, prawda? Ale przecież tak naprawdę debaty mają powodować, jakby to określić. Chodzi mi o to, że spróbujmy odpowiedzieć sobie tak naprawdę na pytanie, bo cały czas próbujecie tu nam powiedzieć o tych przybyszach, o tych wszystkich reptilach, nie reptilach, Annunakach i tak dalej. Ale słuchajcie panowie, a może zwróćcie trochę uwagę na tak zwane światy równoległe?
Więcej się nie będę zdawał dalej, poczekam, co wy tam dalej powiecie.
[38:40] - Cały czas próbujemy to zrobić, natomiast to nie jest takie łatwe z tego powodu, że światy równoległe-
[38:46] - A dlaczego to nie jest takie łatwe? No właśnie, dlaczego to nie jest takie łatwe?
[38:48] - Z tego powodu, że musimy być uczciwi wobec słuchaczy i musimy się opierać o fakty. A fakty, chociaż dziwne, chociaż wynikające z-
[38:59] - A dzisiaj nauka to jest tak zwana współczesna religia. Cały czas słucham was od pierwszej audycji. Ciągle wszyscy popieracie się książkami. Ktoś coś kiedyś doświadczył. Ale panowie, zwróćcie uwagę, że wcześniejsi ludzie tak samo mogli popełniać błędy. To nie tylko ja, czy pan, czy Velio, czy prowadzący i tak dalej popełniamy błędy.
[39:28] - Nie rozumiem w ogóle, o co chodzi.
[39:30] - Chodzi o to, że po prostu, jak by to określić? Spójrzmy trochę inaczej, że to wszystko, co mamy przed sobą, nie do końca zawsze musi być aż takie trudne. Nie wiem, jak to określić. Wiem, o co chodzi, bo to jest ciężko określić.
[39:57] - W zasadzie tak. Pan powie, że to nie jest takie trudne, a ja powiem, że to nie jest łatwe. Tylko że ja w sumie nadal nie wiem, o co chodzi. Prosiłbym, żeby pan skonkretyzował pytanie i zadzwonił do nas na przykład za chwilę, bo jeżeli pan dobrze posłucha, to odpowiedź już padła, że nikt nie wyklucza, że to są istoty z innej linii rzeczywistości, dlatego, że nie da się tego wykluczyć. Moim zdaniem nawet więcej wskazuje za tym, że oni przybywają-
[40:28] - Panowie, szukacie wszystkich tych istot pozaziemskich, tak zwanych UFO i tak dalej, niezidentyfikowanych obiektów latających. Ale spójrzcie na to trochę inaczej, że my jako ludzkość, ludzie, być może mamy taki dar, a może nie mamy takiego daru. Nieważne, jak byśmy to nazwali, ale po co szukać daleko w kosmosie, skoro możemy mieć tutaj przy sobie to?
[40:57] - O tym mówiliśmy.
[41:02] - Światach równoległych.
[41:05] - Mówiliśmy o tym przed chwilą. Powiedział to bodajże i Adam, i Jarek, i ja, że w zasadzie będziemy musieli powtórzyć to, co już padło. Także proszę nas posłuchać uważniej i może to padnie po prostu. Odpowiedź na pytanie, które pan ma cały czas w głowie może padnie, ale skonkretyzuję to. Nie da się wykluczyć innego niż kosmiczne pochodzenia tych istot, a moim zdaniem więcej wskazuje na to, że one nie przybywają z kosmosu, że to nie są obce astronauci. Oczywiście inni mają inne zdanie, ale to się rozwinie w dalszej dyskusji. Także dziękuję za telefon.
[41:55] - Właśnie o to, że po prostu my ciągle szukamy czegoś daleko w kosmosie, coś, co pochodzi ze środka albo z obrzeży kosmosu i tak dalej. Ale tak naprawdę to właśnie my. Wiem, że dużo ludzi zarzuca nam, że wcale nie jesteśmy tacy wyjątkowi i tak dalej. Ale jednak może mamy to coś. Ten planista, który to wszystko konstruował. To samo, co ostatnio Michał w teorii chaosu mówił właśnie o tym projektowaniu Matrixa, o hologramach i tak dalej. Być może jednak mamy jakąś taką cechę swoją ludzką, nie wiem, jak to nazwać. W każdym razie może jednak mamy coś takiego, że my potrafimy, bo panowie
[42:44] - Też o tym mówiliśmy. Może nie dosłownie, ale padło już to stwierdzenie, że nie jest wykluczone, że to wszystko nie jest emanacja albo coś związanego z naszą psychiką i może po prostu o to panu chodzi. Niech pan przemyśli to pytanie, zada je na czacie i odniesiemy się do niego.
[43:08] - Ja tutaj Piotrowi na bieżąco przesyłam wszystkie pytania. Piotr jest tutaj głównym pytającym. A jeżeli coś ci umknęło, to proponuję, Jubi, poczekać, aż audycja dzisiejsza będzie w archiwum. Może uda mi się ją wrzucić przed trzecią w nocy. Kto wie? I sobie odsłuchasz od początku jeszcze raz, bo wiele rzeczy, o które ty pytałeś właśnie teraz, już zostało poruszonych w dzisiejszej debacie, także nie ma większego sensu, żeby to powtarzać.
[43:47] - Dobra, dzięki bardzo. Hej.
[43:48] - Dzięki wielkie. To był Jubi. A my teraz przechodzimy do pytania numer trzy: jak ludzie przez lata wyobrażali sobie kosmitów? Czy w tym ujęciu coś się zmieniło? Dlaczego oprócz humanoidów obcy mają też zwierzęce cechy? Czy wskazuje to, że maskują oni przed nami swoją prawdziwą naturę, pokazując się nam tak, jak chcą? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Adam Borowski. Adamie?
[44:20] - Tak. Dlaczego mają zwierzęce cechy? Być może tak jest, że się przed nami maskują. Być może wynika to choćby ze słynnych reptoidów, reptilian, ten wątek się pojawia bardzo często. I jak wiemy, często jest to raczej w sposób negatywny przedstawione, więc myślę, że warto ten temat poruszyć. Słynni bogowie. Jak spojrzymy na historię i jak oni są przedstawiani, bogowie w różnych mitologiach, w różnych kulturach, też się pojawia ten wątek. Myślę, że warto wspomnieć. Z tymi zwierzęcymi cechami to moim zdaniem też jest odzwierciedlenie tego, jak na przestrzeni dziejów to się jednak zmienia. Czy Jahwe słynny, żeby tutaj już zahaczyć trochę o bardziej kontrowersyjną rzecz.
Myślę, że może tak być, że obcy oczywiście, jak najbardziej, sama nazwa mówi „obcy”, chcą się do nas dostosować. To jest zmiennokształtność. Ale ponownie to jest tylko spekulacja. Czy tak jest? Tego nie wiemy. Dziękuję.
[45:25] - Dodzwoniło się do nas teraz dwóch słuchaczy, Agnesa i słuchacz korzystający z telefonu. Prosimy najpierw o wypowiedź, komentarz czy też zadanie pytania słuchacza telefonicznego. Witamy.
[45:40] - Ja mam takie pytanie do was, bo tak się zastanawiam. Kwestia substancji psychoaktywnych. Jak to wpływa na widzenie różnych UFO? Jak wy się w ogóle zapatrujecie w tą kwestię?
[45:50] - Może pierwszy niech na to pytanie odpowie Arek Kocik.
[45:54] - To jest takie typowe dla internetu. Jeżeli ktoś coś opisuje, to pierwszy wpis na pewno jest taki: „Powiedz, co brałeś, bo też bym chciał to wziąć”. Ludzkość od dawien dawna stosowała, szamani stosowali, szamani, czyli osoby zajmujące się światem duchów w naszym rejonie, czyli euroazjatyckim, stosowali grzybki, jakieś jeszcze inne rośliny, które pozwalały zobaczyć więcej. To jest w sumie wędrówka we własną wyobraźnię i nie sądzę, żeby to umożliwiało zobaczenie czy kontakt z faktycznie obcymi istotami, które są z krwi i z kości. Może nie do końca z krwi i z kości, ale po prostu materialne. Każdy może wierzyć. Być może to zmniejsza hamulce takie, że po prostu człowiek o tym mówi i to jest to. Stosowanie różnego typu środków halucynogennych było czy jest rozpowszechnione na całym świecie. Czy to będzie Ameryka Południowa, Północna, Europa, Azja, czy podobno nawet lemury na Madagaskarze. W momencie, kiedy zlizują z jakiegoś komposzczeta jego wydzielinę, są wtedy na haju.
Także nic nowego pod słońcem.
[47:47] - Piotrze?
[47:48] - Jest to wszystko, jak już mówiliśmy, rzecz bardzo trudna. To maskowanie prawdziwej natury obcych, ich prawdziwego wyglądu występuje głównie w przypadku abdukcji. Mamy wiele opowieści o tym u Macka na przykład. Albo na przykład taką słynną opowieść Derela Simsa, badacza abdukcji, człowieka różnie postrzeganego, który twierdzi, że na jego własnych oczach, bo to jest człowiek, który miał jakieś doświadczenia własne. Twierdzi, że pamięta, że jako dziecko widział, jak te istoty przybierają różną formę, żeby go nie przestraszyć. Wiele osób twierdzi, i jest to popularny pogląd, że szaraki nie istnieją ogólnie. To jest tylko rodzaj maski. Maski, którą przybiera inna inteligencja tylko po to, żeby nie wystraszyć sobie ofiary.To jest traumatyczne przeżycie. Natomiast żeby ona się nie przeraziła do tego stopnia, żeby się zupełnie nie zamknęła w sobie. Także jest to jeden z poglądów.
Kolejny pogląd zakłada, że te wszystkie zwierzęce cechy również się odnoszą do tego, że ta komunikująca się z nami strona podczas bliskich spotkań używa jakiejś formy mimikry. To znaczy, tak jak powiedziane już zostało nie raz, że ona stara się narzucić nam to, w jaki sposób my ją postrzegamy. My ją na przykład jako humanoidy czy jako jakieś dziwaczne zwierzęta i tak dalej. Natomiast ona sama w sobie jest inna. I to miał na myśli John Keel, słynny ufolog i dziennikarz, pisarz, który twierdził, że UFO to koń trojański. UFO i jego pasażerowie to koń trojański, dlatego że na zewnątrz to jest coś innego, a w środku coś, o czym być może nie będziemy mieli długo pojęcia. Także tak wygląda ten problem. Jak rozumiem, mamy kogoś na linii.
[49:59] - Tak, mamy Agniesę. Witaj, Agneso, jesteś na antenie.
[50:03] - Witam, ja chciałam opowiedzieć o swoich dwóch snach.
[50:08] - To są sny z humanoidami, jak rozumiem?
[50:11] - Z humanoidami, dokładnie. Pierwszy sen miałam ze cztery lata temu chyba, czy pięć. Sen się zaczął tak, że śniło mi się, że wstałam, że był dzień i widziałam coś takiego, że były chmury na niebie. Z chmur nie wyłonił się statek kosmiczny, tylko wyłonił się, co ciekawe, anioł. I śniło mi się, że potem byłam na statku kosmicznym. I jeśli chodzi o kosmitów, którzy tam byli, to byli, co ciekawe, bardziej kosmici tacy ludzcy, wyglądający jak my, tylko ze strojami jak w „Star Treku”. A razem z nimi na statku przebywali szaracy. Znaczy podobni kosmici do szaraków, tylko że bardziej niebieskawi, co ciekawe.
[51:09] - Czy to był na pewno sen?
[51:12] - To był sen.
[51:14] - A ten drugi?
[51:15] - Ja dobrze pamiętam, że to był sen. On się potem skończył, że byliśmy na jakiejś planecie, gdzie było bardzo czyste niebo, czysta rzeka, miasto bardziej renesansowe czy coś w tym stylu. I jakieś platformy drewniane nad rzeką. Sen ogólnie był tam dosyć przyjemny. Natomiast był jeszcze drugi sen, właśnie nieprzyjemny. I to też, co ciekawe, był sen, tylko że nie wiem, czy w nocy, czy nad ranem. Koszmarny, bo śniło mi się, że uniosłam się nad łóżkiem i coś mnie położyło na podłodze. Nie to, że były jakieś istoty, które mnie brały w dłonie i kładły, tylko że najpierw ich nie było właśnie. A ja się uniosłam nad łóżkiem, położyłam na podłodze i nagle jakby mnie coś odepchnęło. I wtedy z początku czułam jakbym była sparaliżowana.
Z początku, jak leżałam na podłodze. I wtedy mi się oczom ukazały takie istoty, ni to szaraki, ni to humanoidzi stojący w drzwiach, tacy czarni, półprzezroczyści, mający około dwóch metrów. I potem jak zostałam odepchnięta lekko w stronę szaf, to wtedy pokazali się, co ciekawe humanoidzi. Normalnie jak ludzie, tylko z taką skórą bardziej przezroczystą niż my mamy. I to było dwoje dorosłych i dwoje dzieci. I nie wiem, czy oni mnie uratowali przed tamtymi czarnymi czy coś w tym stylu, bo tyle pamiętam, jakby mi o tym mówili. Podawali też nazwy, jak oni się nazywają, jak tamci czarni, ale sobie nie przypominam tego, jakie to były nazwy konkretnie. Wiem, że po polsku dosyć brzmiały. I tyle.
[53:29] - A czy to było doznanie, że tak powiem, na granicy snu? Czy jest pani pewna, że to był sen, czy raczej coś innego?
[53:36] - Jestem pewna, że to był sen.
[53:39] - Arku, masz jakieś pomysły?
[53:47] - Zdecydowanie nie mam. Po prostu trzeba coś takiego odnotować. Fajnie by było, gdyby pani-
[53:52] - I to dosyć realistyczne sny właśnie były
[53:56] - ...spisywała tego typu. Ten pierwszy przypomina zlepek paru filmów. Te widoki, które pani opisywała. Natomiast ten drugi jest taki bardziej, nie powiem, że bardziej prawdopodobny, tylko że po prostu taki indywidualny. W ten sposób. Fajnie by było, gdyby pani po takim śnie sprawdziła, obejrzała się dokładnie przed lustrem, czy nie zostały jakieś ślady na ciele po tym śnie. Dlatego że te sny wyglądają troszeczkę tak, jakby ktoś zmanipulował pani pamięcią. Ale to tylko tak na pierwszy rzut oka wygląda. Fajnie by było, gdyby pani z jednej strony spisała ten sen, z drugiej strony stanęła przed lustrem i dokładnie obejrzała swoje ciało, czy nie ma tam jakichś znamion, których wcześniej nie było.
[54:58] - Tym bardziej, że ten drugi to takie typowe nocne odwiedziny, taki schemat. A czy na co dzień interesowała się pani lub interesuje intensywnie tym zjawiskiem?
[55:10] - Akurat zjawiskiem UFO już od lat się interesuję, ale intensywnie kwestiami paranormalnymi czy UFO dopiero w ostatnich kilku latach.
[55:22] - Nie wiem, co teraz powiedzieć.
[55:26] - Dosłownie nie wiem, co to mogło być.
[55:27] - Zachęcam panią do kontaktu z którymś z naszych kolegów. Wiem, że Arek Miazga opisywał ostatnio bardzo podobny przypadek. Moglibyśmy powiedzieć: „Wie pani, została pani porwana” albo coś takiego, natomiast nie jest to takie łatwe. Bywa tak na przykład, że osoby, które miały jakieś doświadczenia, te wspomnienia powracają u nich pod jakąś taką postacią troszeczkę zmanipulowaną, tak jak powiedział Arek. Ja pamiętam taki przypadek z archiwum Carli Turner, w którym jakiś facet twierdził, że przypominał sobie, że wyszedł na dwór, zobaczył jakieś dziwne zwierzęta, a potem działo się z nim coś dziwnego. Natomiast kiedy poddano go hipnozie, okazało się, że to było bliskie spotkanie, które zostało w jego pamięci zapisane zupełnie inaczej. Jego pamięć po tym zdarzeniu została wymazana. Inne osoby pamiętają coś na przykład w pełni. Inne osoby mają jakieś świadome szczątki wspomnień, u innych osób powraca to w snach. Dlatego nie jest to tak łatwo powiedzieć.
Pamiętamy na przykład przypadek Hillów, kiedy to ich słynne bliskie spotkanie powracało u nich właśnie w snach.
[56:44] - To właśnie były sny.
[56:44] - Natomiast oni mieli punkt zaczepienia w postaci realnego doświadczenia spotkania z dziwnym obiektem, po którym zaczęły się te sny. Czyli oni jakby dośnili drugą część, tą zapomnianą. A pani miała przedtem jakieś obserwacje? Coś takiego?
[57:05] - Nie, nie miałam.
[57:06] - Nie? Tak że sprawa wygląda... Wie pani, trudno nam powiedzieć jednoznacznie, co to mogło być. Bo nie chcemy tutaj tworzyć niepotrzebnych hipotez. Wydaje mi się to jednak bardzo ciekawe, dlatego że sam sen jest bardzo kompleksowy, bym powiedział, i ściśle odpowiada pewnym schematom, które znajdujemy właśnie w relacjach ludzi w różny sposób uprowadzanych. Nie wiem, czy się zgodzicie ze mną, panowie.
[57:40] - Tak, dokładnie. Fajnie by było, gdyby pani wspomniała, w jakich warunkach pani mieszka. Czy jest to blokowisko, blok, gdzie jest dużo okien.
[57:54] - To jest blok. Taki z wielkiej płyty.
[57:58] - Tak że zachęcamy do kontaktu. Ewentualnie, jeżeli jest pani pewna, że to był sen i jeżeli jest pani pewna, że to był tylko sen i na szczęście tylko sen, tak że-
[58:13] - Ja jestem pewna, że to były sny.
[58:16] - Aha. No to w zasadzie nie ma co tego rozdrapywać, prawda? Bo gdybyśmy weszli głębiej, mogłoby się okazać, że coś innego. Ale jeżeli pani jest pewna, że to był sen realistyczny.
[58:26] - To były tylko sny na całe szczęście.
[58:28] - Dobrze. Tak że dziękujemy za telefon.
[58:32] - Ja też dziękuję. Do widzenia.
[58:33] - Do usłyszenia. Marku?
[58:35] - Prosimy jeszcze o oddanie głosu na chwilę Adamowi Borowskiemu, ponieważ musi już niestety się powolutku zwijać. Adamie, może kilka słów podsumowania tej części debaty?
[58:49] - Dobrze, to może ja się ogólnie odniosę do tematów, które tutaj poruszaliśmy. Jak pokazali nawet tutaj nam słuchacze, którzy do nas zadzwonili, to są tematy kontrowersyjne, to wiadomo, które pokazują bardzo wiele aspektów naszej rzeczywistości. One są trudne do zrozumienia dla nas i dla wszystkich, tak mi się wydaje. I tak naprawdę, moim zdaniem, nie powinniśmy tutaj pokazywać emocji specjalnie, ponieważ nie wiemy, z czym mamy do czynienia i powinniśmy nie rozpatrywać tego w kategoriach, jak tutaj powiedział jeden słuchacz, że to są kozły ofiarne czy nie kozły ofiarne. Tutaj zupełnie nie o to chodzi. My staramy się zrozumieć to zjawisko, jak najlepiej potrafimy i jeżeli ktoś ma inne zdanie, to jego zdanie może być jak najbardziej właściwe. Tak że myślę, że warto się nad tym zastanowić i tak bym to ujął. Dziękuję wszystkim za słuchanie nas i dziękuję wam panowie. Pozdrawiam. Do widzenia.
[59:48] - Ja również dziękuję, Adamie. Do usłyszenia. Ja bym tutaj jeszcze wrócił na chwilkę do tego pytania, które padło, zanim pani opowiedziała nam o swoim śnie, jak twierdzi. Dlaczego istoty z UFO mają czasami takie zwierzęce cechy? Wymieniłem tutaj ten przypadek Hillów, który był takim typowym przykładem tego, jak można manipulować pamięcią ludzi, dlatego że wiele osób twierdzi do dzisiaj, że Hillowie tak naprawdę nie zostali uprowadzeni przez obcych, tylko w ramach programu MK-Ultra namieszano im w głowie przy pomocy albo jakichś substancji, albo po prostu hipnozy. I że ten przypadek tak naprawdę był prowokacją służb specjalnych. Natomiast trzeba pamiętać, że spotkania z UFO są bardzo różne. Jan Wolski prawdopodobnie nie miał żadnych psychicznych luk, nie było wywierane żadne psychiczne oddziaływanie. On pamiętał to w zasadzie w całej rozciągłości.I wiele takich przypadków jest, kiedy spotyka się człowiek z obcym i to jest spotkanie, jakby spotkało się dwóch ludzi. Natomiast dużo jest takich przypadków, kiedy ta druga strona narzuca swoją psychiczną władzę i wtedy człowiek jest ubezwłasnowolniony.
I to jest właśnie trudne w ocenie, bo ta druga strona może z człowiekiem zrobić dosłownie wszystko. I niewykluczone jest, że implantuje, wkłada do głowy człowieka fałszywe wspomnienie tylko dlatego, żeby zacrzeć po sobie ślady. Ale byśmy musieli wejść w głębszą filozofię działania ufonautów. Ale wiele osób rzeczywiście jest zdania, po analizie całego zjawiska UFO do tej pory, że rzeczywiście ta mimikra stosowana przez obiekty czy przez ufonautów jest celowym zabiegiem. Dodzwonił się do nas NTNS. Witaj NTNS, jesteś na antenie.
[01:01:58] - Dobry wieczór, dzień dobry, witam serdecznie. Mam na imię Robert, dzwonię z Londynu i przysłuchuję się już kolejnej debacie. Co prawda nie wszystkich debat ufologicznych słuchałem, natomiast większość udało mi się odsłuchać. Można nawet powiedzieć: z archiwum. A ja dzisiaj zadzwoniłem w takiej kwestii, humanoidy. Ale ja bym chciał pójść w kierunku hybryd jako takich. Dlaczego? Dlatego, ponieważ 10 lat temu miałem spotkanie z obiektem, nazwijmy to UFO, tu właśnie w Londynie, z bardzo bliskiej odległości. Nie byłem sam, mam świadków i w tej chwili nawet robię, muszę wam powiedzieć, film dokumentalny o tym.
[01:02:42] - Mógłby pan nam dosłownie w kilku zdaniach opowiedzieć, jak to wyglądało, jak to przebiegło?
[01:02:49] - Nie chciałbym za dużo zdradzać, natomiast mogę powiedzieć wam, że obiekt był wielkości piłki plażowej. Odległość była gdzieś 2,5, może 3 metrów, można powiedzieć. Bardzo blisko dochodziliśmy. Rodzaj kuli. Natomiast nie była to żadna kula świetlista. Był to obiekt, którego nie dotknąłem, bo widzieliśmy go z autobusu, dosłownie przemknął nam przed nosem. Obiekt posiadał diody. To było najbardziej zabawne. Diody wokół równika tej kuli. Był metalicznie ciemny.
Co prawda światło tych diod było bardzo dziwne, to nie były diody ziemskie, można powiedzieć. Aczkolwiek 10 lat minęło od tego momentu i cały czas szukam rozwiązania, cóż to mogło być. Nawet muszę wam powiedzieć, że pokusiłem się o to, żeby to jasnowidz przetrzepał. Nie powiem kto. Natomiast ta osoba powiedziała, że najprawdopodobniej jest to technologia, która pochodzi spoza Ziemi, ale była wykonana tutaj na Ziemi. Frapujący temat. Ja szukam rozwiązań dwóch. Jedno rozwiązanie to jest kwestia napędu tego czegoś, czy to jest sonda telemetryczna, czy jakkolwiek to nazwiemy. Pytanie drugie przede wszystkim: w jaki sposób było to sterowane? Kto tym sterował?
Czy to było sterowane zdalnie? Przyglądając się temu obiektowi, pomimo że 10 lat minęło, ale nadal to we mnie tkwi, uważam, że to był jakiś rodzaj inteligentnego czegoś. Szukałem rozwiązań. Między innymi chyba już dwa czy trzy lata temu pojawił się taki temat. Na pewno słyszeliście. Mumia humanoid, który był znaleziony na Atakama. I kwestia doktora Greera. Już pomińmy te wszystkie spekulacje, kim on jest i co robi. W każdym razie pomyślałem, że jeżeli takie obiekty poruszają się w sposób inteligentny, bo niewątpliwie to się poruszało w sposób inteligentny, bo ten wehikuł po prostu inteligentnie ominął ten autobus. To nie był jakiś przelot czegoś tam, tylko to było, można powiedzieć, z premedytacją ominięcie tego czegoś, tego, co on spotkał na drodze, czyli nasz autobus, którym żeśmy się przemieszczali.
I pomyślałem sobie, że chyba jest taka technologia, która potrafi sterować zdalnie takim pojazdem. Albo jest w środku coś, hybryda. Właśnie do tych hybryd, bo kwestia hybrydyzacji pojawia się już od momentu II wojny światowej i badań nazistów. Zresztą to też kontrowersyjna rzecz. Ale mówi się o RISĘ, mówi się o hybrydach. Nie tylko o RISĘ. Mówi się później też o innych miejscach. Później poprzez Paperclip i te doświadczenia o bazach podziemnych w Stanach. 1500 ponoć miast podziemnych. To już jest temat raczej następny.
Ale konkludując, chciałem zapytać uczestników dzisiejszej debaty, co myślą na temat wielkości tych humanoidów. Czy jest możliwe, że ta mumia z Atacama mogła być faktycznie stworzona tu na Ziemi? A może są takie rasy, takie małe, które mają 15 centymetrów wielkości?
[01:06:58] - Nie wiem, czy pan się zetknął z taką serią artykułów, kiedyś bardzo popularną zresztą, oraz z wynikami badań Ahmada Jamiludina. To był malezyjski badacz. Kiedyś z nim korespondowałem. Ogólnie charakterystyką bliskich spotkań w Malezji było to, że tam występowały istoty nie tyle małego wzrostu, co wzrostu karłego, mniejszego nawet. To były istoty mierzące kilkanaście centymetrów.
[01:07:32] - O ile sobie przypomnę, niedawno Chris McKenna wspominał też, że na granicy Meksyku, to była kwestia związana z Roswell, żyli ludzie, którzy mieli chorobę karłą. I oni prawdopodobnie byli wykorzystywani w tych... O malezyjskich kwestiach nie słyszałem. To ciekawe. Muszę to po prostu sprawdzić.
[01:07:55] - Jeżeli chodzi o legendy północnoamerykańskie, to rzeczywiście ten wątek istot małych, karłów i tak dalej tam był obecny. On się pojawiał na przykład w przypadku słynnej mumii Pedro. Tam nawet znaleziono mumię, która była malutka. Okazało się, że był to tak naprawdę człowiek z bezmózgowiem. Ale oczywiście pojawiły się od razu głosy, że któreś plemię Indian rzeczywiście opowiadało, że toczyło wojnę z takimi małymi istotami i tak dalej. Jeżeli chodzi o humanoidy malezyjskie, to rzeczywiście jest bardzo ciekawa kwestia, dlatego że tych przypadków tam było dużo. I to nie były przypadki z daleka obserwacji, tylko w wielu było tak, że na przykład ktoś nadepnął taką istotę albo ten obiekt został strącony, albo na przykład został złapany, a potem kogoś poraził. Bo pamiętam takie historie. Co było najciekawsze, to było lata 70., 80. Te obiekty zwykle lądowały koło szkół na przykład.
I kilku tych osobników udało się osaczyć. Oni wyglądali jak ludzie, tylko maleńcy. Taka relacja nawet pojawiła się w Polsce w słynnym przypadku z bodajże Witkowic. Tak, Witkowice koło Częstochowy. Kiedy tam facet wrócił do domu i stwierdził, że po prostu spotkał ludzi. Wstał w nocy, zobaczył, że jakieś malutkie istoty są. Odbył z nimi konwersację po polsku. One tak nie za bardzo były chyba przyjazne. Uśmiechały się dość dziwnie, patrzyły na niego dość dziwnie. Twierdzi, że byli bardzo niscy, wręcz malutcy.
Wielkości trochę większej od szklanki. Także nie jestem w stanie powiedzieć, czy to jest możliwe. Takie relacje są. Ale czy taki obiekt mógłby być sterowany na przykład przez jakąś małą istotę? Wydaje mi się, że takie historie o małych obiektach są najbardziej wiarygodne, jeżeli idzie o pozaziemskie źródła fenomenu UFO. Dlatego że de facto sonda byłaby najlepszym sposobem badania naszej planety. Ktoś nie musiałby ryzykować, nie musiał wsiadać, nie musiałby narażać swojego życia i tak dalej. Wydaje mi się, oczywiście to wszystko jest możliwe, ale że takie sondy, jeżeli istnieją, bo takich relacji jest rzeczywiście dużo, to one mogą po prostu dysponować już taką autointeligencją sztuczną, że to ich inteligentne zachowanie nie musi wynikać z żadnego sterowania.
[01:10:35] - Oczywiście może to być po prostu nawet zgrana inteligencja, jakiś rodzaj nośnika, jakiegoś flasha i to sobie funkcjonuje.
[01:10:47] - Sztuczna inteligencja, co ciekawe, to nie jest koncepcja wzięta z jakichś ufologicznych teorii. To się pojawiło w astronomii jako sondy Bracewella, sondy von Neumanna. Taka koncepcja była. Dwaj znani astronomowie, fizycy, już nie pamiętam dokładnie. Oni wysunęli taki wniosek, że obce cywilizacje, jeżeli chciałyby się rozprzestrzeniać po kosmosie, stworzyłyby takie małe obiekty samoreplikujące się, które po prostu osiadałyby w różnych miejscach kosmosu. I jeżeli byłaby taka możliwość, jeżeli pojawiłyby się w sąsiedztwie istot inteligentnych, po prostu nawiązywałyby kontakt albo badałyby sytuację. Także to też jest ciekawe do rozważania.
[01:11:32] - Kosmiczne reprapy, tak?
[01:11:34] - Tak. Słucham dalej.
[01:11:37] - Jeszcze na sam koniec tak mi wpadło. Z drugiej strony troszeczkę powiem odnośnie humanoidów. Ja mam kontakt też z osobami, które działają w takiej branży, która jest dość kontrowersyjna. Mówię tutaj o regresjach hipnotycznych. Rozmawiałem z jedną osobą, która robi to od ponad pięciu lat. Zresztą jako jedyna udało jej się do Polski sprowadzić Dolores Cannon, kiedy jeszcze żyła. Mówię tutaj o Dorocie Ziębi-Miłek i ona robiła kilkanaście tych regresji osobom, które miały jakieś, można powiedzieć, te poprzednie wcielenia. Jedno z takich najciekawszych przykładów na to, że niekoniecznie humanoidy, był przykład jednej osoby, która cofnęła się do swojego poprzedniego któregoś tam wcielenia i okazało się, że była planetą. Ciekawa koncepcja, prawda? Kwestia teraz, czy te hipnozy można uznać za dowód.
Bo to jest też kontrowersyjna rzecz, niesprawdzalna tak naprawdę.
[01:12:43] - Rzeczywiście bardzo ciekawa. Pierwszy raz się spotykam z czymś takim, żeby ktoś był właściwie, nie powiem, że planeta to coś, dlatego że uważam, że planety też posiadają przyrodę swoją, czyli de facto swoją inteligencję. To jest rzeczywiście bardzo ciekawe. A co do wartości regresji, to ja jestem dość sceptyczny, jeżeli chodzi oCofanie się do poprzednich wcieleń. Ogólnie jestem w stanie zaakceptować dowód, że na przykład dzieci pamiętają poprzednie wcielenia i pamiętają je świadomie, i ta pamięć zanika. To jest dowód na to, że nie ma tu żadnej machiny. Natomiast każdy człowiek, chociaż o tym nie wie, posiada alter ego budowane w swojej podświadomości i czasami ono daje o sobie znać u niektórych osób w ramach syndromu osobowości mnogiej lub rozdwojenia jaźni. Tak naprawdę poprzez regresję nigdy nie wiemy, czy docieramy rzeczywiście do prawdziwej sfery doświadczeń reinkarnacyjnych, czy docieramy po prostu do alter ego, do jakiegoś naszego alternatywnego ja, które jest w nas, tylko jest uśpione i może kiedyś dać o sobie znać na przykład na starość. Tak to wygląda. Dziękuję za telefon.
Fajnie się rozmawiało. Zachęcam jeszcze do kontaktu. Fajne, ciekawe rzeczy pan opowiadał. Arku, ja tu ci zabrałem głos. Co sądzisz o tym przypadku tak na szybko opisywanym przez tego pana i ogólnie o hybrydach? O tych mini humanoidach.
[01:14:31] - Słuchacz poruszył parę ważnych kwestii. Czekam na film, który będzie realizował dokumentalny o tym spotkaniu. Pierwsza kwestia to jest kwestia kto może sterować w ten sposób? Kto może sterować takim małym obiektem, który gdzieś tam sobie lata? Te sondy czy cokolwiek to jest, może być całkowicie sztuczną inteligencją, może być to całkowicie autonomiczne. To już jest wytwór w tej chwili nawet naszych ziemskich możliwości technicznych. Dlatego, że jak popatrzymy na to, co amerykańskie drony wyprawiają, wysyłają je gdzieś tam, on tam szuka jakichś ludzi, strzela do nich, wraca z powrotem na lotniskowiec bez praktycznie żadnego sterowania, jest autonomiczny, sam podejmuje decyzje. Nie jesteśmy daleko od tego typu rozwiązań. Natomiast inną kwestią jest to, czy UFO mogą być małe. Pewnie mogą.
Tak jak Adam Borowski wielokrotnie podkreślał, nie mamy żadnych pewników i wszystko, co jesteśmy w stanie wymyślić, może być akurat tą właściwą odpowiedzią, a nie inną. Być może, że mogą być. Arek Miazga przygotował chyba bodajże dwa czy trzy artykuły o skrzatach, o małych istotach, które przez cały czas funkcjonują w naszej rzeczywistości, w opowiadaniach, legendach, ale i takich opowiadaniach obecnych. Natomiast jeżeli chodzi o hybrydy, możliwość zjednoczenia dwóch organizmów ziemskiego i pozaziemskiego, to jest troszeczkę trudniejsza sprawa, dlatego że zarówno my, jak i oni musieliby mieć taki sam łańcuch DNA i tak samo funkcjonujący i tylko w niektórych miejscach należałoby po prostu je łączyć. Ale to nie byłoby na zasadzie tak, jak jest opisywane w literaturze poprzez abdukcje, pobieranie czegokolwiek, tylko po prostu całkowicie sztuczne, tak jak jest in vitro czy cokolwiek innego i ludzie by do tego nie mieli. Poza tym nie byłoby potrzeby tak dużej ilości tych ewentualnych porwań. Ludzie zawsze sobie wyobrażali, że gdzieś tam na innych lądach żyją cyklopi czy postacie, które nie mają głowy, a mózg jest między ramionami i gdzieś między ramionami są między innymi oczy. Jeżeli popatrzymy nawet na to, co pisał Wells w „Wojnie światów”, on też przedstawił Marsjan jako jakieś takie, ciężko nawet powiedzieć jakiego kształtu. Po prostu jakieś pulpy, które mają nogi dodatkowe i są koloru zielonego i w jakiś sposób próbują przejąć Ziemię. Ale wszystkie tego typu rzeczy i spekulacje w miarę nowych odkryć zostały szybko zweryfikowane.
Wszędzie ludzie żyją, mniej więcej tak samo wyglądają. Jeżeli nawet po rekonstrukcji dinozaurów, które wymarły długi czas temu, okazuje się, że miały jedną głowę, dwoje oczu, jakieś łapy, którymi przytrzymywały sobie jedzenie i jakieś nogi, które chodziły, niektóre miały ogony, niektóre pewnie nie miały tych ogonów. Zasada wyglądu raczej na Ziemi jest stała. A skoro Ziemia nie jest jakimś wytworem specjalnym, tylko przeciętna, mała planetka przy gwieździe G4 gdzieś na peryferiach kosmosuGdzieś tutaj zrodziło się życie czy zostało stworzone. Jakieś istoty zaczęły rozwijać mózg. Czy ktoś pomógł, czy nie, mniejsza o to. Ale jakiś mamy sposób i do tego doszliśmy. A skoro jesteśmy przeciętni, podejrzewam, że takich planet, które w ten sposób przechodzą całą ewolucję inteligencji czy dojście do inteligencji technicznej, nie musimy być wyjątkiem. Raczej jesteśmy regułą niż wyjątkiem.
[01:20:01] - Dodzwonił się do nas kolejny słuchacz. Przypomnę przy tej okazji nasze kontakty, pod które można dzwonić. Numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu 36 08 80 02. Czekamy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można również wysyłać nam pytania drogą SMS-ową pod numer 517 986 778 lub na e-maila radio@paranormalium.pl. A na naszym Skypie jest Kiri Alayson. Witaj.
[01:20:43] - Dobry wieczór. Może słowem krótkiego wstępu. Ja od kilku lat jestem wiernym słuchaczem i użytkownikiem Infry. Robicie bardzo dobrą robotę. A sprowokował mnie do tego telefonu poprzedni słuchacz. Miałem dokładnie taką samą sytuację i co jest najbardziej zadziwiające, również w Londynie i na jednej z głównych ulic, która nazywa się Hackney Road. Jest to bardzo blisko centrum i również miałem świadka. To było jakieś osiem lat temu, kiedy pracowałem w Londynie. Spacerowałem późnym popołudniem z dziewczyną i na bardzo ruchliwej ulicy zauważyłem, jak z zaułka wylatuje... pierwsze moje skojarzenie to była sonda.
Nawet nie skojarzyłem w pierwszym momencie, nie przyszło mi do głowy słowo UFO, tylko właśnie sonda. I z zaułku w bardzo wolnym tempie wyleciał gdzieś na wysokości dwóch metrów obiekt kulisty, metalowy, wielkości piłki plażowej, po czym zaczął się unosić w górę, delikatnie przyspieszając. Było to tak niesamowite, tak nierealne. Wcześniej oczywiście czytałem, interesowałem się, ale wpłynęło to na mnie tak mocno, że od tamtej pory bardziej na bieżąco śledzę te wydarzenia. Tak jak mówię, środek Londynu, wielka metropolia, dużo ludzi na ulicy, a mimo wszystko zdarza się coś tak oderwanego od rzeczywistości i tak nierealnego. Zostałem sprowokowany przez poprzedniego słuchacza tylko dlatego, że również miało to miejsce w Londynie i widziałem bardzo podobny obiekt.
[01:22:13] - Dziękujemy.
[01:22:13] - Właśnie tutaj NTNS prosi o kontakt. NTNS.info to jest nick na Skypie.
[01:22:19] - Ja zresztą tą historię kiedyś na forum opisywałem, ale zaraz podam swojego maila. Jasne. Super, dzięki wielkie.
[01:22:27] - Pamiętam, że myśmy mieli chyba w tamtym roku czy dwa lata temu fajną historię, bardzo podobną, tylko z Polski. Też obiekt przeleciał za oknem taki sam. Niestety nie pamiętam gdzie, dlatego że tych świadków było rzeczywiście dużo. Szkoda tylko, że świadek się wtedy nie odezwał. Rzeczywiście fajna sprawa. Jeżeli panowie możecie, to nawiążcie kontakt. Zachęcamy też inne osoby, które mają jakieś doświadczenia do dzielenia się z nimi na antenie. Marku, wspomnisz kontakty?
[01:22:57] - Super, to ja się rozłączam. Dziękuję. Dobranoc.
[01:23:00] - To jeszcze wspomnę raz kontakty. Podawałem je przed chwilą, ale lepiej zawsze przypomnieć. Sporo osób pyta, dlaczego w zapisach debat zostawiamy informacje o kontaktach, skoro debaty są odtwarzane z MP3, lecą z archiwum, z taśmy i tak dalej. Otóż dlatego, że również słuchacze słuchający powtórek często przysyłają nam swoje relacje zainspirowani tym, co przed chwilą na antenie usłyszeli. Więc kontakty do Radia Paranormalium. Powtórzę raz jeszcze. To numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas oczywiście pisać. Nasz numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02.
Jesteśmy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można także komunikować się z nami drogą SMS-ową pod numerem 517 986 778 bądź przez e-maila radio@paranormalium.pl. Pytania numer trzy i cztery brzmią następująco: jak ludzie przez lata wyobrażali sobie kosmitów? Czy w tym ujęciu coś się zmieniło? Dlaczego oprócz humanoidów obcy mają też cechy zwierzęce? Czy wskazuje to, że maskują oni przed nami swoją prawdziwą naturę, pokazując się nam tak, jak chcą? I czwarte pytanie. Patrząc z punktu widzenia astronautyki, samodzielne podróże załogowe na planetę zamieszkałą przez potencjalnie niebezpieczne istoty jest dość ryzykowne. Dlaczego zatem humanoidzi poruszają się po Ziemi swobodnie, często bez sprzętu maskującego lub masek tlenowych? Może niech rozpocznie tym razem Piotr Cielebiaś.
Piotrze?
[01:25:12] - Odniosę się do tego, jak sobie generalnie wyobrażano obcych. Wielu osobom wydaje się, że ten temat się pojawił z zero gdzieś tam w latach 50., 40. XX wieku. Nie. Tak naprawdę pojęcie kosmity istniało od starożytności. Już filozofowie greccy, bodajże Anaksimenes
[01:25:35] - Wspominali, snuli rozważania o tym, jak mogą wyglądać ludzie z innych planet. Przez długi czas utrzymywało się przekonanie, że nasze sąsiednie planety są zamieszkałe, czyli Mars i Wenus. Nawet jeszcze w XVIII wieku istniały pomysły, żeby na przykład spróbować dać znać w jakiś sposób istotom z Marsa lub nawet z Księżyca, bo też w to wierzono, że tam ktoś mieszka. Pojawiały się różne koncepcje, na przykład wykopanie ogromnego dołu z naftą, który miał być podpalany na noc i wtedy obserwatorzy na Marsie obserwujący Ziemię przez lunety mogliby to zobaczyć. Słynny wynalazca i mistyk szwedzki Emanuel Swedenborg był chyba jednym z pierwszych, którzy wprowadzili pojęcie kosmity w takim nowoczesnym ujęciu. On odbywał podróże, które nazwalibyśmy astralnymi. Ten materiał, który uzyskał, był bardzo ciekawy. On dokonywał coś w rodzaju projekcji świadomości, coś, co można by nazwać dzisiejszym OBE, i twierdził, że spotyka tam istoty z innych planet, innych światów. Opisał je bardzo dokładnie w książce, nie pamiętam, jak się nazywała. On był bardzo płodnym twórcą i pamiętam, że jedną z książek poświęcił właśnie wizjom tego, jak wyglądają owi kosmici.
To się chyba nazywało „Ziemie w kosmosie”. I on tam pisze na przykład, że odwiedził mieszkańców Marsa, Jowisza. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to śmiesznie, natomiast opisywał je jako istoty humanoidalne, tylko troszeczkę inne. Pisał na przykład, że widział na jednej z planet, która leżała poza Układem Słonecznym, jakieś szkaradne istoty, których się przestraszył. Ta koncepcja kosmity zawsze istniała, tylko nigdy nie zyskała wielkiej uwagi. Dopiero stało się to przedmiotem zainteresowania ludzi, jak już wspominaliśmy nie raz, w połowie XX wieku. Jeżeli zaś idzie o kwestię tego, dlaczego humanoidzi poruszają się tutaj po Ziemi, ufonausi poruszają się w sposób tak swobodny, to też jest dziwne, prawda? Przed chwilą powiedzieliśmy kilka słów o tym, że ryzykowne jest wysyłanie misji załogowych na Ziemię przez jakieś obce istoty. Lepiej wysłać sondę, która zbierze informacje, zrobi wszystko, co potrzeba. Nie ma sensu wychylać się czy narażać się na niebezpieczeństwo.
Natomiast jeżeli przyjrzymy te ufologiczne akta, zobaczymy, że w większości przypadków te istoty w zasadzie postępują troszkę dziwnie, dlatego że traktują Ziemię jako planetę do penetracji. One się pojawiają w różnych miejscach, pojawiają się często bez żadnych urządzeń ochronnych, ewentualnie posiadają te urządzenia ochronne skonstruowane tak, że my ich po prostu nie widzimy, bo są miniaturowe, bo może to jest coś umieszczonego w nosie. Nie wykluczone też, że te istoty po prostu są robotami. Weźmy na przykład Jana Wolskiego. On zobaczył dwie istoty, które najwyraźniej oddychały w naszej atmosferze bez przeszkód, chociaż wyglądały zupełnie inaczej niż ludzie. Poruszały się też swobodnie, nie bały się tego, że zostaną schwytane, zaatakowane. Jest to troszkę dziwne z punktu widzenia astronautyki. Narażać się na spotkanie z człowiekiem, istotą, która jest potencjalnie niebezpieczna dla przybysza z obcej planety. Chyba że ten wie, jak ją unieszkodliwić. Kolejna sprawa jest taka, że chyba najbardziej niebezpieczne są mikroby, którymi taki obcy astronauta mógłby się zarazić.
Rozważania tego typu są bardzo ciekawe. Wiele osób na podstawie dziwnego zachowania obcych doszło do wniosku, że oni tak naprawdę nie przybywają z innych miejsc w kosmosie, z innych planet, dlatego że spacerując po ziemi bez żadnych kombinezonów, wchodząc w kontakt z człowiekiem, nawet podczas abdukcji, bezpośredni kontakt, narażają się na spore niebezpieczeństwo. Muszą być albo przyzwyczajeni do tutejszych warunków, albo to wszystko jest, jak mówił Jacques Vallée, jak podobne zdanie miał John Keel, to wszystko jest rodzaj projekcji. Ale o tym jeszcze będzie kiedyś mowa. Arku, co sądzisz o tych tematach?
[01:30:40] - Z jednej strony oczywiście masz rację, dlatego że nawet w wellesowskich „Marsjan” które nas zaatakowały, zabiły ziemskie mikroby. Z drugiej strony mamy figurki japońskie przedstawiające właśnie takie małe istoty, które mają około trzy centymetrów wzrostu i wyglądają mniej więcej tak, jak w kombinezonach głębinowych, wysokociśnieniowych, takie bardzo napompowane i szczelnie pozamykane. Mamy ten przypadek z brazylijskiej Wirginii, gdzie istoty, które się tam rozbiły czy w jakiś sposób zostały z tego statku zdesantowane i uciekałyMiały widoczne trudności z oddychaniem. Ich skóra była w widoczny sposób odmienna i reagowała na atmosferę ziemską w bardzo korzystny sposób, a po dotknięciu tej istoty gołą ręką jeden z łapiących ich po prostu zmarł. Tak czasami bywa, że niektóre rzeczy potrafią przesiąknąć przez skórę ludzką, są wchłaniane i nie są to dobre. Ten incydent z Brazylii został troszeczkę zapomniany i uszedł uwadze całego świata. On mógł być bardzo ważny, bo tam też mieliśmy do czynienia z humanoidami. Świadkami były trzy dziewczyny i całe miasto w sumie tym żyło. Wytłumaczenie wojska, które mówiło o tym, że akurat w szpitalu rodziła Carli, a karze był jakiś inny poraniony przez spadające drzewo i się chował. Takie naciągane, jak gaz z bagien Heincka.
Z drugiej strony o tym, że próbowano w jakiś sposób skontaktować się, opisał Verne w książce „Łowcy meteorytów” z tego, co pamiętam. Tam ktoś na pustyni w Ameryce Południowej miał spalać magnez, robić z tego krzyże i próbować w ten sposób dogadać się z Marsjanami. Pomysłów było bardzo dużo. To jest temat zakotwiczony zarówno w literaturze fantastycznej, jak i podaniach ludowych i innych. Czy my jesteśmy w stanie zrozumieć to, co do nas się mówi? Parę razy myślałem o tym. Jeżeli bym zobaczył czy miał bliskie spotkanie, w jaki sposób mógłbym z osobą, która nie ma tych samych pojęć, tych samych gestów, które mogą być źle odczytane. Jego gesty ja mogę źle odczytać jako zagrożenie. Tu jest olbrzymia bariera komunikacji. W jaki sposób można się dogadać i w jaki sposób można odczytać to, czy jest się zagrożonym, czy on jest zagrożony?
Faktycznie najlepszym rozwiązaniem jest wysłać tutaj sondę, roboty lub bioroboty.
[01:34:48] - To możemy przejść do kolejnego pytania z naszej ściśle tajnej listy pytań, które sobie przygotowaliśmy przed debatą. Oczywiście lista składa się głównie z tego, co państwo przesłali. Co z humanoidami, którzy wyglądają identycznie jak ludzie? Czy świadczy to o tym, że w kosmosie jest więcej niż jedna ludzkość? A może to dowód na to, że spotkania z UFO są eksperymentami przeprowadzanymi przez tajne służby? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie Arek Kocik. Arku?
[01:35:20] - Zdecydowanie. W literaturze ufologicznej jest bardzo dużo takich wzmianek, że za szarakami stoją ludzie, którzy mogą być nawet w mundurze. To jest bardziej, tak mi się wydaje, opis z filmów fantastycznych niż z rzeczywistości. Popkultura przenika w jakiś sposób do ludzi i później, w momencie, kiedy ktoś opowiada, czy miał jakieś spotkanie, wraca podświadomie do tego typu filmu, do tego typu obrazów i stąd możemy mieć tego typu rzeczy. Chyba pierwszą osobą, która opisała Nordyków czy spotkanie z Nordykami, był admirał Byrd, który podczas wyprawy poszukiwawczej nazistów na Antarktydę wyleciał samolotem. Ten samolot po jakimś czasie wylądował. Poleciał tam na biegun, szukał czegoś, czego nie zgubił. W każdym razie on jako pierwszy opisał w swoich dziennikach spotkanie z rasą Nordyków. Z tym że trzeba wziąć poprawkę na to, że tak jak w tej chwili u nas jest takie pojęcie: „Nieważne, co o tobie mówią, ważne, żeby mówili”. Z tym że w Stanach Zjednoczonych takie rzeczy już dawno były.
Jeżeli popatrzymy na wszystkich starszych, emerytowanych pilotów czy kogokolwiek innego, wygadują czasami straszne bzdury, zasłaniając się tym, że gdzieś kiedyś walczył czy w jakichś tajnych służbach występował i opowiada później autorytatywnie niestworzone historie. Tak sądzę było i w tym przypadku. Takim przykładem jest między innymi, nie pamiętam jak się nazywa, w tej chwili wyleciał z głowy, który opowiadał, żeOn przekazywał między innymi informacje, jak zbudowany jest kevlar, jak zbudować noktowizję, jak zbudować laser. Udostępniał to różnym firmom, które to budowały, na tym korzystały i ta technologia z powrotem wracała do armii amerykańskiej. Tu najlepiej widać, że bycie celebrytą, nawet w takim znaczeniu ufologicznym, jest tam za oceanem znane od długiego czasu i niektórzy nie mogą bez tego żyć. To w jakiś sposób przekłada się na całą kulturę i na wszystkie doniesienia ufologiczne, jakie mamy. Tu, na naszym terenie, czyli w Polsce, nie pamiętam, żeby były kontakty z osobami typowo nordyckimi. Tego typu nie ma. W Europie też nie pamiętam, żeby były takie z prawdziwego zdarzenia. O Meyerze to tam jest kwestia, już wspomniałem, nie jest wiarygodny po prostu.
Dziękuję.
[01:39:13] - Piotrze?
[01:39:14] - Ja może odniosę się do tego, bo pojawiają się pewne pytania na czacie związane z tym, na przykład: dlaczego obcy się tutaj pojawiają bez skafandrów i tak dalej. Pojawiła się taka hipoteza, że oni są o miliony lat bardziej zaawansowani i dlatego urządzają sobie spacerki po Ziemi. Jest to formalnie możliwe, natomiast musimy to w takim wypadku traktować jako rodzaj chyba sportu ekstremalnego. Po drugie, pojawiły się tutaj jakieś takie wpisy, że na przykład nie mogą się niczym zarazić i tak dalej. Owszem, rzeczywiście mogą stosować jakieś bariery ochronne. Natomiast samo to, że jakaś rasa wybiera się na Ziemię w poszukiwaniu czegoś innego. Bo jaki jest cel takich istot? Że one się pojawiają i co? One szokują człowieka i właściwie na tym się kończy. Ilość relacji, w których te istoty na przykład pobierają jakieś materiały czy badają, zbierają próbki, jest niewielka.
One się pojawiają zwykle po to i to mówi filozofia UFO, żeby po prostu zszokować człowieka, żeby doprowadzić u niego do jakiegoś przewartościowania i tak dalej. Filozofia UFO wylansowana przez media, przez kulturę masową jest błędna. Te istoty, co widzimy po analizie tych dziesiątek relacji, bo tych relacji jest naprawdę mnóstwo. Jak mówię, każdy sobie może to znaleźć. Kto zna angielski, może sobie to przeczytać i się o tym przekonać. Tego jest naprawdę dużo. I zobaczy, że tak naprawdę to zjawisko nie ma konkretnego celu. To, że lansowane są te istoty na przybyszów spoza Ziemi, którzy się tu pojawiają i na przykład przedstawiani są jako badacze pozaziemscy czy jako pozaziemscy astronauci, nie znajduje przełożenia w faktach. Niestety. Oni nie pojawiają się tu dla konkretnych celów.
Mówię oczywiście o tych bliskich spotkaniach, takich klasycznych. Nie mówię o abdukcjach. Abdukcja to jest w ogóle inne zjawisko, moim zdaniem. Jedyne zjawisko, w którym być może rzeczywiście jest wątek pozaziemski. To tak na marginesie. Jeżeli chodzi o Nordyków, jedna z hipotez jest taka, że ludzie spotykani są podczas bliskich spotkań z UFO dlatego, że po prostu są jakoś z nami spokrewnieni. To nie jest ta sama rasa. To jest rasa zamieszkująca jakieś inne planety, inne nawet galaktyki. Natomiast ona ma z nami dużo wspólnego. Być może nawet jesteśmy ze sobą spokrewnieni.
Pamiętam takie przekazy, nie pamiętam już czyjego autorstwa, że w kosmosie ma się znajdować całkiem sporo istot, które wyglądają jak ludzie. Oczywiście nie możemy w żaden sposób tego zweryfikować. Tutaj cały czas się pojawiają nowe pytania. Jeżeli chodzi o Nordyków w Polsce, pamiętam jeden przypadek opisany przez Wojciecha Chudzińskiego w książce „Niewyjaśnione zjawiska w Polsce”. To był przypadek bodajże z Poznania, jeżeli dobrze pamiętam, albo z Bydgoszczy. Pewna pani po prostu obudziła się w nocy, widząc w pokoju dwie istoty, bardzo, jak sobie podkreśliła, dość przystojne, dość przyjemne. To było bardzo krótkie spotkanie. Nie miało raczej większych reperkusji. Jedyne to, że jedna z tych istot chyba spoglądając na łóżeczko z dzieckiem tej kobiety powiedziała, że ona jest jeszcze za mała i na tym się chyba skończyło. Co ciekawe, ta historia była interesująca z tego powodu, że tam pośrednim świadkiem był mąż tej kobiety, który twierdzi, że rzeczywiście słyszał coś w nocy, natomiast nie obudził się.
I równie ciekawe jest to, że ta kobieta zaraz po tym zdarzeniu zdecydowała się o tym opowiedzieć prasie, mimo pracy, którą wykonywała. Pracowała w szkole jako członek personelu niepedagogicznego. Po prostu poszła i o tym opowiedziała. Miała z tego powodu oczywiście potem przykrości. Natomiast mówi to nam dużo o tym, że ten przypadek był dość, moim zdaniem, wiarygodny.
[01:43:51] - Kolejne pytanie z naszej listy pytań brzmi następująco. Przejdźmy teraz do problemu szaraków.To pytanie łączy się przy okazji z kilkoma pytaniami, które przyszły w trakcie tej debaty. Dlaczego to właśnie Szaracy stali się ikoną ufologii? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak pierwowzór Szaraka? Kim są i czego chcą od ludzi te istoty? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie Piotr Cielebiaś. Piotrze?
[01:44:21] - Tak, jest to zjawisko bardzo kontrowersyjne, dlatego że ja uważam, że abdukcje jako fenomen ufologiczny to jest coś zupełnie odrębnego od tego wszystkiego, co my tutaj klasyfikujemy jako bliskie spotkania. To jest coś rządzące się zupełnie innymi prawami i być może, nie dam sobie za to uciąć ręki ani nogi. Natomiast wydaje mi się, że to zjawisko rzeczywiście może mieć pochodzenie pozaziemskie. Chodzi mi o abdukcje dokonywane przez istoty, które określa się jako Szaraki. I tu się rodzi pewien problem, dlatego że nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy te Szaraki stały się, że tak powiem, dominującym wizerunkiem w kulturze popularnej odnośnie kosmitów. Bo dzisiaj wielkogłowy, wielkooki Szarak jest taką wizytówką czy symbolem zjawiska UFO. Natomiast one się pojawiły dość późno w kulturze popularnej, bo istnieją oczywiście koncepcje, że Szaraki występowały na przykład wcześniej w wielu mitach i opowieściach, bo rzeczywiście można tam znaleźć jakieś wątłe istoty, chociażby płanetników z mitologii słowiańskiej, które jakoś tam pasują do tego wyglądu, prawda? Natomiast doktor David Jacobs, znany badacz abdukcji, twierdzi, że on znalazł pierwsze relacje o abdukcjach i o Szarakach w wieku XIX. Także miało się to rozpocząć dość niedawno dopiero. Jeżeli chodzi zaś o Szaraki z nimi jest też jeden konkretny problem, bo jeżeli oni się rzeczywiście pojawili w wieku XIX, to tak naprawdę pierwszą relacją, gdzie się pojawili, która stała się sławna, był przypadek Hillów z 1961 roku, kiedy ci świadkowie, małżeństwo mieszane, jechało i natknęło się na dziwny obiekt.
Potem miało jakieś dziwne wspomnienia. Okazało się podczas regresji, że zostali uprowadzeni do jakiegoś obiektu i tam pojawiły się istoty, które jako tako przypominały Szaraki. Nie były może idealnymi Szarakami, natomiast były podobne. Ale te istoty występowały już wcześniej tak naprawdę w relacjach między innymi ze słynnej francuskiej fali UFO, gdzie były widziane i tak dalej. Także jest to bardzo kontrowersyjny temat, dlatego że Szaraki w zasadzie rzadko występują poza fenomenem abdukcji. Rzadko zdarzają się przypadki, w których te istoty są obserwowane na przykład podczas takiej zwykłej obserwacji UFO, że ktoś coś widzi. Widzi istotę wokół statku i okazuje się, że to Szarak. Nie. Szaraki skoncentrowane są konkretnie na jednym celu, jakim są abdukcje. Jeżeli chodzi o to, kim są, to musimy tutaj pamiętać o słynnej mapie gwiazd przekazanej Beth Hill, na podstawie której wiele osób wywnioskowało, między innymi Stanton Friedman, że te istoty przybywają z Zeta Reticuli i to się stało takim ufologicznym mitem.
Natomiast prawda jest taka, że ta mapa gwiazd to jest trochę problematyczna kwestia. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że Hillowie rzeczywiście nie padli ofiarą jakiegoś projektu MK Ultra. Z drugiej strony mamy przecież badania takiej osoby jak doktor Mack, który w profesjonalny sposób przebadał wiele osób, które miały doświadczenia z Szarakami podczas abdukcji. I on uznał, że one nie mają żadnych skrzywień psychicznych. Natomiast problemem jest to, czego te istoty chcą. Bo okazuje się, że każdy człowiek uprowadzony w zasadzie niewiele pamięta. Natomiast kiedy udaje się naruszyć tą barierę, to już pojawiają się ciekawe informacje. I te informacje mówią między innymi, że w zasadzie nie ma jednego wzorca. Oni mówią różne rzeczy, każdy dostaje inne wytłumaczenie. A to, że porywają ludzi, bo tworzą nową rasę, bo ich własna już wymiera, a to, że tworzą bank genetyczny dla Ziemi i tak dalej.
Zawsze jest inna historia i ona mówi albo że ich rasa umiera, albo że to ludzkość umiera i tak dalej. Wiele osób, między innymi Karla Turner czy nawet Bud Hopkins uznało, że abdukcje i Szaracy to jest siła, bo nawet nie wiadomo, czy to są istoty, czy to wszystko nie jest jakimś wymysłem, jakąś implantacją fałszywych wspomnień, że to jest zjawisko niepokojące i w zasadzie negatywne, dlatego że ludzie są poddawani manipulacji i są oszukiwani po prostu przez te istoty na różnych szczeblach tych doświadczeń. Mówione jest im zawsze to samo. Jedyne co w zasadzie to fakt, że są w jakiś sposób wykorzystywani przez te istoty i też w sumie nie wiadomo w jakim celu. Popularny jest również pogląd, że między innymi doktor Karla Turner wymyśliła taką koncepcję wirtualnej rzeczywistości, która jest po prostu wkładana do głów niektórych świadków. A co oni tak naprawdę przeżyli? Czy te Szaraki istnieją? Czy to jest po prostu coś, co zostało im wszczepione w głowy jako wersja, którą mają zapamiętać, bo ta prawdziwa abdukcja jest dużo trudniejsza i mogłaby rozłożyć ich psychikę na elementarne części. To jest wszystko kwestia bardzo złożona. O tym będziemy mówić, mam nadzieję, w programie dotyczącym zjawiska MILAB.
[01:50:17] - Arku?
[01:50:19] - Ciężko cokolwiek dodać do tego, co powiedziałeś. Wyczerpałeś temat. Należałoby wspomnieć, że są tylko dwa dodatkowe aspekty tej sprawy. Czasami wspomnienia są takie, że za szarakami stoją jakieś inne istoty, a szaracy są po prostu biorobotami, które z zimnym wyrachowaniem robią to, co do nich należy. Nie ma z nimi bliższego kontaktu. Za nimi stoją albo Nordycy, albo armia, wojsko. To są trochę bardziej rozbudowane legendy. Zawsze się wpaja, tak jak powiedziałeś tym ludziom, którzy zostali porwani jedną podstawową rzecz: jesteś wyjątkowy, wybraliśmy ciebie. Ty ratujesz świat nasz albo swój, naszą rasę albo twoją rasę. Ale jeżeli się przyjrzymy z drugiej strony, to na pewno to nie jest prawda.
Dlatego, że ile potrzeba danych medycznych do tego, żeby ratować cokolwiek? Ile lat można robić doświadczenia na hybrydach, ile różnego materiału? Przecież tak bardzo ludzkość się nie różni. Szympans od nas różni się 3% genów. Natomiast ludzie między sobą niewiele się różnią. Wystarczyłoby pobrać od jednej czy od kilku osób komórki i jest materiał do badań do oporu, ile tylko wejdzie. Natomiast tu wydaje mi się, że chodzi o coś innego. Dokładnie nie wiem o co i chyba nikt nie wie o co. Dlatego że to jest właśnie tak, jak Piotr wspomniał, zasłaniane tak gęstą siatką wtłaczanej do głowy wirtualnej rzeczywistości, wymyślonej czy takiej do przełknięcia dla badanych, że nie jesteśmy w stanie się przez to przebić i wyłuskać tego, co powinno być. Natomiast regresje hipnotyczne, nie jestem do nich przekonany.
Sami potrafimy na podstawie tego, co widzieliśmy w mediach i na filmach, pokazywać to czy mówić o tym, traktować to jako faktyczne przeżycia. Więc ludzie mogą wymyślić bardzo dużo rzeczy, żeby spełnić oczekiwania hipnotyzera.
[01:53:12] - Przechodzimy do kolejnego, siódmego już pytania z naszej listy. Oprócz humanoidów rzadko w relacjach pojawiają się też istoty o innych kształtach. Które są zdaniem panów najdziwaczniejsze? Arku?
[01:53:27] - Ciężko powiedzieć, co jest najdziwaczniejsze w tym wszystkim. Być może bardzo dużo różnych istot przedstawił w książce „Wspólnota” Streiber. Tam są takie istoty przypominające olbrzymie mrówki z maskami zakrywanymi, jak mówisz. To jest chyba bardzo dziwne. Dziwne też są doniesienia, które były ze Związku Radzieckiego, gdzie istoty były eteryczne. Traktowalibyśmy je jako duchy, dlatego że były po prostu przeźroczyste. Nogami nie poruszały, a potrafiły przemieszczać się centralną ulicą przez całą wieś. Wszyscy to widzieli, mogli popatrzeć i tyle tylko. Przenikały przez samochody, przenikały przez bariery, które były. Były niematerialne, a mimo wszystko bardzo różniły się.
Nie dały się zaszeregować jako duchy czy jakkolwiek co innego. Jest taka obserwacja z Polski, gdzie małżeństwo obserwowało coś, co przypominało szafę czy może bilard i jednego bandytę. Ciężko powiedzieć, co może być najdziwniejsze. Już samo dziwne to, że była postać widziana, która miała łuski widoczne. Bardzo dużo jest doniesień, każde jest różne i ciężko powiedzieć, że są jakieś najbardziej dziwne lub mniej dziwne. Każdy jest dziwny, niepowtarzalny.
[01:55:32] - Piotrze?
[01:55:34] - Istnieje cała masa takich historii. Jeżeli ktoś chce poczytać o nich, to polecam bazę Rosalesa. Można ją znaleźć między innymi na portalu UFO Info. Osobiście uważam, że jeśli chodzi o najlepiej udokumentowane zdarzenia, to chyba Pascagoula dla mnie jest tym zdarzeniem najbardziej dziwacznym i dobrze udokumentowanym mimo wszystko. Tylko ono też miało ciekawy zwrot z tego powodu, że ci dwaj panowie zostali najpierw uprowadzeni przez istoty, które poruszały się w bardzo dziwny sposób i wyglądały dość dziwnie, dlatego że w miejscu uszu i nosa miały wypustki dość obrzydliwe, które się skurczyły i wydłużały. Miały też takie szczypce zamiast dłoni, ale mimo wszystko były humanoidami, chociaż nie miały oczu, prawda?Także ten przypadek był naprawdę ciekawy. Powstała książka na ten temat „Ufopaskagulam”, wydana w Polsce jeszcze w dobrych czasach. Jeżeli chodzi o najciekawsze przypadki, najdziwniejsze, to one są zawsze na styku ufologii i trudno powiedzieć czego, jakiejś kryptozoologii. Pamiętam taki przypadek, moim zdaniem najciekawszy, był ze Szczecina z 1986 roku, kiedy małżeństwo śpiące, mówiliśmy o tym kiedyś, obudziło się i zobaczyło koło siebie istoty na wpół przezroczyste. Natomiast były dziwne.
Były na wpół materialne, ale najdziwniejsze było to, w jaki sposób owładnęły świadomością świadków na tyle, że ci nie byli w stanie się im przeciwstawić. Takich historii było mnóstwo. Pamiętamy, że na przykład te klasyczne lata ufologii: 50., 60., 70. Tam tego było naprawdę dużo. I były na przykład takie historie jak słynny potwór z Flatwoods, kiedy coś rzekomo wylądowało na wzgórzu w Ameryce, a potem grupa dzieci z matką chyba jednego z nich udała się tam, widząc istotę, która wyglądała dość groteskowo. Miała hełm kulisty, okrągłą głowę, a sama była w takim... Trudno powiedzieć, czym była. Wyglądała trochę jak robot, trochę jak istota. Miała dziwaczny kostium i była przede wszystkim ogromna. Najciekawszy przypadek to przede wszystkim Woroneż.
Przypadek najsłynniejszy, radziecki, ale też taki totalnie niewykorzystany. Nie wiadomo w sumie, co się tam wydarzyło, gdzie się wydarzyło i ile razy się wydarzyło, bo każdy podaje inną opowieść. W zasadzie to koło tego Woroneża miało miejsce mnóstwo dziwnych incydentów. Najsłynniejszy to jest lądowanie w южном parku, kiedy wyszły z obiektu UFO, rzekomo na oczach grupki młodych ludzi, też grupki starszych osób, istoty. Wśród nich był jakiś olbrzym, oni tak je opisywali: olbrzym o małych głowach, które wyglądały jak roboty. Było też coś, co wyglądało jak robot, takie chodzące pudełko. I co ciekawe, te istoty też były humanoidalne, mimo że to były roboty z innej planety, jako przedstawiano, to też byli humanoidzi. Także to wszystko jest dość zagmatwane. Pamiętam jeszcze fajną sprawę z Ruwa w Zimbabwe. Zajmował się tym doktor Mack między innymi.
Słynna sprawa, kiedy na przerwie, to też tak troszkę dziwnie, bo kiedy nauczyciele mieli zebranie i wypuścili dzieci na przerwę na dwór. To była szkoła dość elitarna. Ktoś ich tam pilnował. I nagle jedno z dzieci zauważyło, że jakaś istota dziwna kręci się przy siatce, przy ogrodzeniu. Potem zauważono obiekt UFO i oni opisali, że ta istota. Bo tam były też murzyńskie dzieci i one powiedziały, że to jest tokoloshe. A tokoloshe to jest taka istota z ich wierzeń, z Zimbabwe, która wygląda tak jak to coś. Pamiętam, że to wyglądało jak szarak, powstał bardzo ciekawy dokument na ten temat. Te dzieci potem rysowały między innymi Johnowi Mackowi. Nie pamiętam już, kto tam był.
Dużo osób się bardzo zjechało. Bardzo ciekawy przypadek. Rysowały Johnowi Mackowi postać szaraka z włosami. Wyglądało to bardzo ciekawie.
[02:00:00] - Obcy często posiadają moc obezwładniania świadka, unieruchamiania go lub hipnotyzowania. Dlaczego to robią? Ze strachu czy chęci kontroli ludzkości, która jest dla nich niczym zoo lub pole wielkiego eksperymentu? Piotrze?
[02:00:18] - Trudno mi powiedzieć, dlaczego to robią. Natomiast jest to coś, co jest obecne w większości przypadków. Tak mi się wydaje. Ta część, w których świadek zapamiętuje wszystko, że tak powiem, bezboleśnie, bez własnej woli, ich jest dość mało. Ten element kontroli świadomości jest bardzo częsty w przypadkach ufologicznych i wydaje mi się, że jest tu coś na rzeczy z tego powodu, że ogólnie zjawisko UFO dąży przede wszystkim w filozofii swojego działania do narzucania siebie ludzkiej świadomości. Przede wszystkim nie jest ważny aspekt fizyczny, nie jest ważny kontakt, bo kontakt by się już dawno zdarzył. Natomiast te obiekty się pojawiają i one wywołują w zasadzie tylko szok u świadka. Szokują nas, zmuszają do poszukiwania jakiejś odpowiedzi, natomiast nigdy nie wynika z tego nic konkretnego. I teraz pytanie, czy te istoty zachowują się w taki sposób, bo mają w tym określony cel, czy jest to po prostu, tak jak mówił Jacques Vallée, jakiś jeden wielki zaprojektowany program przez jakąś inną inteligencję, która stoi jeszcze wyżej nad tym wszystkim? Także można na to patrzeć z różnych stron, między innymi przez pryzmat abdukcji, kiedy rzeczywiście świadkowie są poddawani totalnemu praniu mózgu.
Już mówiłem o tym, że oni pamiętają coś, ale kiedy przychodzi co do czego, to się dziwno blokują. Nikt nie jest w stanie sobie przypomnieć, o co chodzi. Natomiast kiedy obchodzi się to za pomocą hipnozy, to okazuje się nagle, że z jednej strony jest to przerażające doświadczenie, a z drugiej te istoty coś tam im próbują wyjaśnić i tak dalej. W sumie reasumując końca nie dojdziesz. Czyli ten element manipulacji człowiekiem w zjawisku UFO, w spotkaniach z humanoidami jest bardzo duży i szczerze mówiąc, kiedyś, jak poświęcimy temu osobną debatę, będziemy mogli więcej na ten temat powiedzieć.
[02:02:25] - Arku?
[02:02:25] - Ciężko cokolwiek dodać, ale musimy popatrzeć na to, co my robimy w momencie, kiedy my ludzie chcemy pobrać jakieś próbki ze zwierząt.Próbujemy w chemiczny sposób obezwładnić, żeby zarówno nam nic złego nie zrobiły, jak i sobie nic złego nie zrobiły. Jeżeli wspomnimy Kaszpirowskiego, który potrafił hipnotyzować całe społeczeństwo niemalże, które zasiadało przed telewizorami, to jest jakiś sposób na to, żeby obezwładnić ludzi. Podobno nawet takie doświadczenia przeprowadzał. Ludzie zahipnotyzowani przez niego poddawali się operacjom bez znieczulenia i po tych operacjach rany goiły się o wiele szybciej niż w tradycyjny sposób wykonywano. Więc jest to być może jakiś sposób na to, żeby obezwładnić osoby. Ja nie jestem przekonany do tego, że hipnoza jest jakimś panaceum na rozwiązywanie tego typu nadużyć. Wiem, że to się stało w tym momencie. Być może w wielu przypadkach tak jest, ale jest tak dużo filmów, tak dużo w mediach, w reklamach. To wszystko się przejawia niemalże na każdym kroku, zwłaszcza jeżeli ma ruszyć nowa seria. Popatrzmy, co się działo z „Parkiem jurajskim”.
Tam te gadżety z parku były wszędzie. Teraz w momencie, kiedy coś takiego się dzieje przy okazji filmu „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” czy jakiegoś innego tego typu. Podejrzewam, że w Stanach również można w każdym kinie czy „Star Treka”, czy „Kosmos 1999” jakieś gadżety. To wszędzie funkcjonuje. Wraz z pojawieniem się UFO, a nawet jeszcze wcześniej pojawiły się filmy fantastyczne, gdzie obcy w przedziwny sposób atakują ludzi i to po prostu chcąc nie chcąc jest wplątane do głowy. Także tutaj wyciąganie akurat przez hipnozę z podświadomości tego typu rzeczy, po prostu otrzymujemy to, co chcemy uzyskać. Natomiast być może w wielu przypadkach się dzieje tak, że odkrywa to w jakiś sposób, ale muszą zajść jakieś konkretne przesłanki do tego. To znaczy, żeby się poddać hipnozie, to faktycznie jakiś utracony czas musi być. Musi być wcześniej jakaś obserwacja świadoma UFO czy jakiegoś statku, czy załogantów tego. Jakiś zaginiony czas, jakieś ślady na ciele, które są ciężkie do wytłumaczenia w inny sposób niż odleżyny na łóżku, na kanapie czy spanie na guzik.
Tego typu rzeczy. Wtedy być może, że sięgając część z tego, co ta osoba opowiada pod hipnozą może być prawdą. To jest wszystko zagmatwane i ciężko jest dojść do rzeczywistości z tą, którą się spotkała ta osoba wzięta. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w Stanach Zjednoczonych policzyli to chyba co dziesiąty Amerykanin miał kontakt i został wzięty. To dochodzimy do tego, że więcej osób widziało ufonautów niż grzyba w lesie. To jest nie do przyjęcia po prostu. Dla mnie to jest już za daleko. Natomiast czy ufoludki, w skrócie mówiąc, traktują nas jako Ziemię, jako zoo? Jest też między innymi taka hipoteza, że jesteśmy takim zoo parkiem etnograficznym. Być może.
Tutaj, tak jak mówił Aborowski, każda hipoteza jest ważna. Można wrócić.
[02:07:14] - Tak, ja tu jeszcze wtrącę słowo. Rzeczywiście hipnoza w złym wykonaniu jest naprawdę narzędziem, które może sprowokować obojętnie jakie wspomnienia. Natomiast w przypadku abdukcji, szczególnie doktora Macka, zajmowali się profesjonaliści. I ten syndrom uprowadzonego istnieje, moim zdaniem istnieje. Natomiast badanie, o którym mówisz, było trochę źle sformułowane, dlatego że ono rzeczywiście pokazało, że 1,2% amerykańskiego społeczeństwa, czyli na chwilę obecną to będzie około trzy miliony ludzi. Oni rzeczywiście mogą mieć jakieś doświadczenia sugerujące abdukcje. Czyli jakiś zagubiony czas, jakieś nocne wizje, obserwacje UFO i tak dalej. To było może źle sformułowane pytanie i złe wnioski z tego wyciągnięto. Dlatego, że rzeczywiście, jeżeli znajdzie się kogoś o wybujałej wyobraźni, to się mu w stanie wmówić, że dziwny sen, który miał, może być uprowadzeniem. Ale są osoby, które rzeczywiście mają podstawy do tego, żeby twierdzić, że zostały uprowadzone.
Problem tylko w tym, czy wspomnienia, które uzyskują, są miarodajne. Czy to nie jest czasami kolejna nakładkaStosowana na zjawisko, które byłoby z jakichś przyczyn nie do przyjęcia albo które byłoby dla nas zbyt problematyczne, albo też spowodowałoby naszą uwagę, reakcję, a ono po prostu chce zostać nierozpoznane. Dziękuję.
[02:08:58] - Przejdziemy do ostatniego pytania z naszej listy pytań, które przyszły przed debatą. Czy humanoidzi są dla człowieka groźni czy przyjaźni? Jakie są ich zamiary, jeśli w ogóle istnieją? Piotrze?
[02:09:13] - To jest kwestia, która dotyczy głęboko tego, jak odbieramy, jak ukształtowała kultura masowa nasz odbiór istot z kosmosu. W zasadzie są dwie możliwości: albo dobrze, albo źle. Może nie chodzi mi stricte o istoty z kosmosu, ale jeżeli te istoty, uf nauci rzeczywiście istnieją, to prawdopodobnie jest jeszcze trzecia i czwarta droga. Trzecia jest taka, że się w ogóle nami nie interesują, natomiast czwarta jest taka, że my po prostu nie wiemy, o co im chodzi, dlatego, że różnica poziomów naszych inteligencji jest zbyt duża. Ale jak mówiłem nie raz, moim zdaniem tylko kilka procent relacji może dotyczyć przybyszów spoza Ziemi, ewentualnie z innych miejsc. Ja osobiście jestem zwolennikiem koncepcji Jacques’a Vallee, która mówi, że to wszystko, w większości, nie wszystko, da się wyśledzić do nitki. Zjawiska UFO prowadzą do czegoś innego niż wizytacje spoza Ziemi. Natomiast wiele osób rzeczywiście stara się wykorzystać w jakiś sposób wizerunek dobrego albo złego kosmity. Znamy różne przypadki: od filmów po sekty, które wykorzystywały nadzieję na objawienie się dobrych kosmitów. Moim zdaniem nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale gdyby ktoś zapytał mnie o to, o co chodzi humanoidom, to bym powiedział właśnie, że nigdy nie wiemy, o co chodzi, dlatego że ta inteligencja, którą reprezentują, jest na zupełnie innym poziomie niż nasza.
[02:10:47] - Arku?
[02:10:47] - Zdecydowanie ciężko cokolwiek powiedzieć. Na pewno nie są dla nas groźni, bo już by nas tutaj nie było. Po prostu mieliby krótką wojnę i to by był nasz koniec. Natomiast na przestrzeni lat od starych cywilizacji osoby czy postacie, które skądkolwiek przybyły z nieba, podnosiły naszą świadomość i naszą kulturę techniczną. To byli Kaczynowie, bardzo dużo tego było. Wszyscy oni uczyli prymitywne ludy Ziemi uprawy roli, kucia metali, wykorzystywania metali. W jakiś sposób tworzyli, uczyli pisma, próbowali skodyfikować prawa, według których dane społeczeństwo miało się rządzić. Ciężko mówić o tym, że robili dla nas bardzo źle. Dzięki temu w jakiś sposób istniejmy jako ludzkość, jako cywilizacja. W tej chwili ciężko jest powiedzieć, dokąd to wszystko dąży, dlatego że zostaliśmy niejako od jakiegoś czasu pozbawieni ich opieki.
W ten sposób można to powiedzieć. Ciężko też powiedzieć, że od momentu, kiedy wybuchła pierwsza bomba atomowa, bo takie jest naturalne skojarzenie, że w tym czasie. Wydaje mi się, że troszeczkę szybciej zostaliśmy nie tyle pozbawieni opieki, co po prostu: „Już wiecie, więc róbcie dalej to, co uważacie, to, z czym do was przyszliśmy. To, czego was mogliśmy nauczyć, was nauczyliśmy”. Teraz zostaliśmy niejako sami i od nas zależy jako ludzkości, czy będziemy bili się o kawałek ziemi, czy będziemy wydawać kupę pieniędzy na nikomu niepotrzebne puszki do zamykania ludzi w maksymalnie grubych ścianach. Czy po prostu nauki w stronę kosmosu, w stronę rozwijania się, rozszerzania nauki, czy nie zamkniemy się w ciasnych poglądach religijnych. Tutaj w sumie trzeba rozpatrzeć, co by było, gdyby przylecieli tym swoim latającym spodkiem i usiedli przed gmachem ONZ i pomachali łapką czy tam macką. Jak byśmy to odczytali? Czy są groźni, czy niegroźni, czy byśmy próbowali ich zniszczyć? Byśmy widzieli w nich siebie.
Skoro przylecieli tutaj, przede wszystkim trzeba by było łapać się za broń i patrzeć, co oni zrobią dalej. Dlatego ciężko powiedzieć. Nawet abdukcje, które są uznawane za groźne i że ludzie są w nich traktowani w ten sposób, jak my traktujemy zwierzęta doświadczalne, bardzo rzadko kończą się w świadomy sposób śmiercią tych osób. To są na całe Stany Zjednoczone, bo tylko stamtąd tego typu raporty napływały. To jest kilka osób, które prawdopodobnie mogły zginąć w ten sposób. Nie wiemy, w jaki sposób, czy przypadkiem nie stanęły oneGdzieś przy gazach wylotowych rakiety, którą oni latają. Czy nie poddały się niechcący zwiększonemu promieniowaniu ich silników, o to głównie chodzi. Nie wiemy, nikogo przy tym nie było. Natomiast w jakiś sposób można łączyć to z tym, co się dzieje, jeżeli chodzi o zwierzęta, że w Stanach Zjednoczonych. To też, skoro znajdowano pod tym strzykawki, pod tymi zwierzętami, które zostały w jakiś sposób okaleczane.
Bardziej to kieruje w stronę przyczyny często ziemskiej niż kosmicznej. Nie należy się tego bać, nie należy do tego wszystkiego strzelać. Nie wiemy. To samo, co podchodzimy do nieznajomego psa. Nie wiemy, czy nas ugryzie, czy będzie merdał ogonem.
[02:15:55] - Będziemy już powolutku zmierzać do końca naszej dzisiejszej debaty. Debata będzie troszeczkę krótsza z uwagi na nasze różne obowiązki pozaradiowe. Zadamy może jeszcze parę pytań od słuchaczy, które przyszły w trakcie tej debaty. Na Gadu-Gadu przyszło takie pytanie: „Jak państwo interpretujecie sytuację, gdy z grupy ludzi tylko garstka widzi UFO lub istoty z innych światów, gdy w tym samym momencie inni tego nie widzą? Niemniej wykonane zdjęcia, nagrania ujawniają obecność tego, o czym mówią widzący”. Piotrze?
[02:16:34] - Trudno mi jest podać przykłady takich spraw. Ja znam akurat takie przypadki, kiedy ktoś widział na przykład UFO, albo na przykład dwie osoby widziały, a nie widzieli tego inni. Także jest to jedno z tych tajemniczych zjawisk, które odnosi się do naszej rzeczywistości. Ale ponieważ muszę już opuścić debatę, chciałbym podziękować wszystkim. Może niektórzy poczują taki niedosyt. Będziemy jeszcze rozwijać te tematy w różnych wątkach. Jeżeli chodzi o rasy kosmiczne, okazuje się rzeczywiście problem. Po podsumowaniu 70 lat zjawiska jest bardzo kompleksowy i tak naprawdę nie wiemy, w jakim kierunku to zmierza. Nie jest to takie proste, żeby powiedzieć: „Odwiedzają nas ci i ci od tego i od tego czasu” nie, jest zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że na chwilę obecną nie wiemy o tym zjawisku absolutnie nic.
Do tego stopnia, że im głębiej w nie wchodzimy, tym więcej tajemnic odkrywamy. Także dziękuję jeszcze raz i do usłyszenia na kolejnej debacie. Nie wiemy, kiedy jeszcze się odbędzie. Może za tydzień, może za dwa.
[02:17:43] - Chris Miekinio już zapowiedział, że za tydzień będzie z nami na debacie. Także prawdopodobnie za tydzień poruszymy wreszcie temat, o który wielu słuchaczy pyta, czyli MILAB. Piotrze, dziękuję ci jeszcze raz za współudział w tej debacie.
[02:17:58] - Ja również dziękuję i pozdrawiam i zachęcam do zadania Arkowi jeszcze kilku pytań.
[02:18:03] - Tak więc zadamy teraz Arkowi to pytanie: jak to jest z tym, że jedni widzą humanoidy, UFO, a inni nie mogą ich dostrzec?
[02:18:14] - Ja też nie spotkałem się z takim przypadkiem, żeby rejestrowała kamera, pojedyncza osoba, a nikt stojący obok tej osoby czy tej kamery nie widział tego obiektu. To, że na kamerze mogło się znajdować coś, to oczywiście się zdarzają takie rzeczy, że ktoś zrobił zdjęcie i na tym zdjęciu nikt nie widział, a jednak coś jest. Ale przy bliższym przyjrzeniu się temu zdjęciu bardzo często wychodzą rzeczy bardzo trywialne. Najczęściej to są ptaki. Ptaki, owady czy cokolwiek innego. Bardzo rzadko się zdarza coś takiego, że pojawiają się rzeczy, które są widoczne na kamerach i widzi to pojedyncza osoba, a inni stojący obok nie. Czasami się zdarza tak, że rejestruje kamera, dlatego, że to jest bardzo szybki przelot obiektu i pojedyncza klatka jest w stanie to wychwycić. Jak o tym coraz więcej myślę, to takie rzeczy sobie przypominam. Mieliśmy taki przypadek podczas badania kręgów w Elblągu. Elblągu?
Chyba tak. Czy w Ełku? Nie pamiętam w tej chwili. Że Bogdan rejestrował na kamerze przy zwolnieniu jakieś drobne obiekty, które wylatywały z ziemi, ale one nie były w jakiś sposób inaczej widoczne. Coś tam było takiego. Ale wiem, że pytanie prawdopodobnie chodziło o Roberta Van der Broecka, który widzi różne obiekty i później je rysuje. Dla mnie ten gość jest całkowicie niewiarygodny i dlatego ciężko mi cokolwiek powiedzieć bliżej na ten temat. W jednym z wywiadów jego ojciec powiedział, że on się nie miesza w to, co mówi jego syn. Więc ciężko powiedzieć. Natomiast te kręgi, które odnajduje on w trawie, to najczęściej jest tak, że wyjeżdża z rana, wraca do domu i po jakimś czasie ludzie odnajdują krąg w trawie albo on odnajduje.
To takie jest dziwne. Nie tyle dziwne, co po prostu niewiarygodne.Dziękuję na ten temat. Następne może pytanie?
[02:20:58] - Właśnie, pytania się skończyły. Coś dzisiaj słuchacze mało pisali, dużo dzwonili. Nie widzę, żeby jakieś nowe pytania się pojawiały. Może będziemy przechodzić powolutku do podsumowania, ponieważ dzisiaj ta debata jest troszkę krótsza. Sporo słuchaczy próbuje dzielić uwagę między debatę a mecz Polska-Irlandia. Z tego, co widziałem, Polacy gola strzelili. To już coś. Dlatego przejdźmy może do podsumowania. Arku, jak można podsumować dzisiejszy temat? Czy da się go w ogóle jakoś podsumować?
Jest dosyć szeroki.
[02:21:38] - Jest bardzo szeroki, łączy się z wieloma innymi rzeczami. Łączy się z legendami, które dotyczą zarówno skrzatów, jak i gigantów, sposobem widzenia. Ciężko tu powiedzieć o wyobraźni ludzi, jak postrzegają życie na innych planetach. To może być bardzo skomplikowane, może być bardzo proste. Nie mamy żadnych konkretnych danych na ten temat. Nawet astrobiologia fajnie się nazywa, ale to jest wszystko na zasadzie domniemania. Jeżeli oglądaliście państwo taki film na Discovery „Planeta 24” czy coś takiego, w pewnej chwili tam przedstawiano alternatywne istoty, które mogą egzystować. Na przykład ośmiornica, która normalnie funkcjonuje, chodzi po drzewach i tak dalej. To są wszystko przypuszczenia. Nie ma żadnych danych na ten temat, a jedyne życie, jakie znamy i jakie możemy przebadać, to jest to, które jest na Ziemi.
Nie jest ono niczym szczególnym, nie jest ewenementem na skalę światową z tego względu, że i nasza gwiazda Słońce jest średnią gwiazdą. Ziemia znajduje się w spokojnym oddaleniu od niej, tej bariery, że mamy wodę w stanie ciekłym. Jądro planety jeszcze nie zamarzło, a więc wiatr słoneczny nie zdmuchnął nam jeszcze atmosfery, tak jak jest to na Marsie. Jakoś funkcjonujemy, jesteśmy przeciętni. Skoro u nas tak się zdarzyło, że istniejemy i jesteśmy w takiej, a nie innej formie, więc prawdopodobnie na wszystkich innych planetach, które są w takiej odległości, mają takie same warunki, życie będzie wyglądało mniej więcej podobnie do nas. Różnice mogą wynikać z zewnętrznej budowy, ale nie sądzę, żeby były diametralnie różne. Można zachęcić wszystkich do dyskusji, do zadawania pytań w następnych debatach, gdzie będzie więcej dyskutantów. Na pewno szerzej na ten temat by mieli odpowiedzieć.
[02:24:23] - Wydaje się prawie pewne, że do tematu cech nie tylko wyglądu, ale i zachowania istot pozaziemskich, pasażerów UFO jeszcze powrócimy w przyszłych debatach. Właśnie przyszło mi teraz jeszcze takie pytanie, Arku, ponieważ tutaj pojawiają się na czacie pytania o listy ras kosmitów, ich opisy i tak dalej. Gdzie można znaleźć jakieś wartościowe, ciekawe informacje na temat tychże?
[02:24:56] - Piotr mówi, ale być może będą dostępne na stronie Infra lub na forum Infra. Tam warto by było zajrzeć i poszukać. Natomiast jeżeli chodzi o wiarygodność tych wszystkich danych, to jest taka, jaka wiarygodność jest osób, które o tym mówią. Tak jak powiedział Adam Borowski, tak naprawdę nie mamy żadnych twardych dowodów na ten temat.
[02:25:27] - Pojawiają się komentarze na czacie Radia Paranormalium. Marku napisał tak: „Szeroki, ale tym bardziej bardzo trudny temat. Jak uwzględnimy przekazy o skrzatach, krasnalach i tym podobnych obcych, które są opowiadane tak długo, jak istniejemy, a których królem jest Pan, jeden z bogów wielu mitologii, to temat jest bardzo trudny, a możliwości tyle, jak szeroka jest nasza wspólna wyobraźnia. Jedno jest pewne. Póki co, którakolwiek z obcych ras nie jest zainteresowana pełnym ujawnieniem się, a nawet bliższym kontaktem. Ciekawe dlaczego?” Takie wrażenie.
[02:26:10] - Tu nie chodzi o ujawnienie się, bo oni jak przylatują gdzieś, to przecież oni się specjalnie nie kryją. Są widoczni zarówno na radarach, jak i są obserwacje samolotowe od zarania dziejów niemalże. Także to chodzi przede wszystkim o bezpośredni kontakt z naszą władzą. Ale jeżeli w jakimś stopniu są w stanie tylko oglądać naszą telewizję, gdzie przedstawiane są najczęściej „dobry ufok to martwy ufok” albo że po ziemi chodzą zombie, do których trzeba strzelać i wtedy są dobre zombie, jak są już całkiem rozwalone, to nie dziwmy się, żeDo kontaktu z obcą inteligencją jesteśmy dosyć daleko. Cała nadzieja w tym, że program telewizyjny jest w tej chwili zakodowany i ciężko go odkodować.
[02:27:15] - My chyba w podobnej sytuacji też byśmy mieli pewne obawy co do naszego bezpieczeństwa i tego, jak się skończy nasz kontakt z cywilizacją, którą próbujemy obserwować. Stefan Kuśnierkiewicz na czacie zadał jeszcze w ostatniej chwili pytanie: „Czy były może jakieś przypadki nieoficjalne znalezienia grobów niezidentyfikowanych humanoidów na Ziemi?”
[02:27:48] - Tę sytuację badał na Wyspach Salomona, poszukując gigantów, między innymi Wojciech Bobilewicz. I co się okazało? Że owszem, jest grób. Wszyscy oni mówią, że jest to grób giganta, więc osoby, która nie może być człowiekiem. Niemniej jednak jest to miejsce tabu i nie można tego tknąć ani podejść, że to jest jakieś usypisko. Był ten grób w mieście Aurora, z tego, co pamiętam, w Stanach Zjednoczonych, gdzie jakiś obiekt się rozbił i jego zmarłego pilota pochowano. Był tam nagrobek, ale to wszystko zostało zniszczone i więcej z tego jest w tej chwili legendy. Nie wiadomo, co się z tym stało. Nikt tego nawet nie próbuje rozkopywać, tylko niektóre starsze osoby pamiętają, że taki nagrobek faktycznie był. Ufundował go sędzia i jednocześnie chyba mer tego miasta.
Właśnie na jego posesji to wszystko spadło i dlatego się tym zajął. Takie były, ale nic nie zostało przebadane na tyle, żeby były niepodważalne dowody. Podobnie jest z incydentem gdyńskim, gdzie do basenu portowego wpadło UFO i chodzi jakaś miejska legenda, że była tam odnaleziona istota, która została przewieziona do Klinicznego Szpitala Marynarki Wojennej w Gdyni. Ale nie ma żadnych danych na ten temat, co się z tym stało i nie ma żadnych twardych dowodów na to, że coś takiego faktycznie miało miejsce.
[02:29:59] - Nie widzę już żadnych nowych pytań do dzisiejszej debaty, tak więc myślę, że możemy spokojnie skończyć. Dziękuję ci jeszcze raz, Arku, za wzięcie udziału w debacie.
[02:30:12] - Dziękuję. Dobranoc wszystkim słuchaczom.
[02:30:16] - W dzisiejszej debacie ufologicznej, 21. już, poświęconej humanoidom i innym pasażerom UFO, wzięli udział: Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Adam Borowski, dziennikarz niezależny, Piotr Cielebiaś, współprowadzący debatę, publicysta „Nieznanego Świata”, współzałożyciel portalu infra.org.pl, a debatę obsługiwał technicznie i pytania przekazywał Marek Sęk „Ivellios”. Dziękujemy jeszcze raz za to, że tak dzisiaj licznie zebraliście się państwo przed komputerami, przed radioodbiornikami i za to, że tak licznie dziś rozgrzewaliście naszą linię telefoniczną. To była 21. debata ufologiczna online. Słyszymy się ponownie już za tydzień, a tymczasem w Radiu Paranormalium mówimy wszystkim słuchaczom dobranoc. Do usłyszenia. Spokojnej nocy. Życzymy pięknych, zdrowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. Dobranoc i do usłyszenia.