[00:31] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest kolejna, dwudziesta już debata ufologiczna online. Debata o UFO i sprawach z tym związanych. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiaj będziemy dyskutować o piktogramach. Po drugiej stronie Skype'a są z nami: pan Bogusław Zabielski z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dobry wieczór, panie Bogusławie.
[00:55] - Witam wszystkich serdecznie.
[00:57] - Jest z nami również Chris Miekina z serwisu Nowa Atlantyda, autor audycji „Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny”. Witaj, Chrisie.
[01:04] - Dobry wieczór.
[01:05] - Dołączył do nas również, w ostatniej chwili dosłownie, Piotr Cielebiaś, współprowadzący debatę, współzałożyciel serwisu infra.org.pl. Witaj, Piotrze.
[01:15] - Witam.
[01:16] - Jest z nami również nowy uczestnik debat ufologicznych, Les Połchoduń. Dobry wieczór, panie Lesu. Chcielibyśmy, aby na początku krótko nam się pan przedstawił naszym słuchaczom, opowiedział, czym się pan zajmuje.
[01:31] - Dobry wieczór. Witam wszystkich. Trudno powiedzieć w kilku słowach, czym się zajmuję, dlatego, że spektrum moich zainteresowań i aktywności jest bardzo szerokie. Generalnie mieszkam w Policach, to jest miasto, koło którego leży Szczecin. Natomiast zajmuję się wieloma rzeczami. Jestem przede wszystkim artystą. Tworzę rzeczy związane z grafikami, jestem wokalistą, komponuję, gram na kilku instrumentach. Mam za sobą ideę społeczną, którą nazwałem Ukryta Rzeczywistość, w ramach której prowadziłem między innymi sympozja interdyscyplinarne, audycje radiowe i różnego rodzaju inne działania. Prowadziłem stronę internetową. Były to też wykłady pod tytułem „Soboty mistyczne”, na które zapraszałem ludzi z ciekawymi wykładami związanymi właśnie z obszarem nieznanego.
I jest tego jeszcze troszeczkę więcej, także pokrótce mniej więcej w ten sposób to wygląda.
[02:26] - Nasi słuchacze wiedzą już, że debaty ufologiczne zawsze są realizowane w całości na żywo. Widzę, że już tutaj tłumnie się zebrali przy radioodbiornikach i przy komputerach i przy różnych innych urządzonkach, na których nas słuchają. Jest już w tej chwili ponad sto, sto trzynaście osób. Niezły start. Przypomnę w związku z tym kontakty do Radia Paranormalium, ponieważ można do nas dzwonić, można również pisać. Nasz numer telefonu to trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym gadu-gadu pod numerem trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Zapraszamy także na czata Radia Paranormalium na stronie www.paranormalium.pl. Tam znajdziecie naszego czata.
Tam możecie podyskutować, zadawać pytania, komentować dzisiejszą debatę. Pytania będą oczywiście przekazywane na antenie. Można również pisać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, a także na naszego e-maila: radio@paranormalium.pl, a także na numer komunikatora SMS-owego Radia Paranormalium pięćset siedemnaście dziewięćset osiemdziesiąt sześć siedemset siedemdziesiąt osiem, pięćset siedemnaście dziewięćset osiemdziesiąt sześć siedemset siedemdziesiąt osiem. Można spróbować zadzwonić również pod ten numer, natomiast podłączenie pod rozmowę grupową będzie prawdopodobnie chwilę w takim przypadku trwało. Tak więc raczej prosimy pod ten numer wysyłać SMS-y. Tak jak mówiłem przed chwilą, dzisiaj, tak?
[04:14] - Ja może się wtrącę na chwilę, bo jeszcze pan Choduń nie powiedział o kolejnym przedsięwzięciu, które jak słyszałem, jest już w fazie zaawansowanej, o swojej książce. Czy moglibyśmy dosłownie kilka słów na ten temat prosić?
[04:32] - Dziękuję za wzmiankę na ten temat. Tak, miałem w trakcie naszej rozmowy nadmienić o tym. Moja książka, która nazywa się „Lekcja paranormalności”, jest właśnie obecnie edytowana i najprawdopodobniej w ciągu kilku najbliższych miesięcy ukaże się. Poza tym moje związki z literaturą są takie, że wydałem swego czasu tomik poezji. To było w roku 2010. Także po tamtym wydawnictwie to jest pierwsza taka duża moja forma. No i już myślę, że nie ostatnia, bo kolejne pomysły się rodzą, ale podejrzewam, że w późniejszych chwilach spróbujemy sobie do tego tematu wrócić, tak?
[05:13] - Tak. Dobrze, dzisiaj będziemy mówić o rzeczach bardzo ciekawych. Troszkę nam wyszło inaczej. Mieliśmy mówić o wojskowych uprowadzeniach, o REM sleep, ale z różnych przyczyn musieliśmy zmienić temat. Ja dzisiaj z powodu lekkiej niedyspozycji wcielię się bardziej w rolę prowadzącego tudzież zadającego pytania. Nie ukrywam, panowie, że temat piktogramów jest bardzo trudny, dlatego, że to jest zjawisko, które na naszych oczach przeszło straszną metamorfozę. I to jest taka sprawa, która zostanie jako przyszyta do ufologii, prawda?Marku, my przygotowaliśmy listę pytań i na początek postaramy się odpowiedzieć na podstawowe pytanie, które mam nadzieję wyjaśni, sporo rzeczy naszym słuchaczom. Czy to w ogóle ma związek z UFO? A więc pierwsze pytanie z naszej listy brzmi następująco: temat piktogramów i kręgów zbożowych został niejako przyszyty do ufologii i tak zostało, jak mówił Piotr. Ale czy na pewno te formacje mają coś wspólnego z obiektami UFO?
Jaka jest wasza ogólna teoria na temat powstawania tych formacji? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie nasz nowy gość, Less Hoduń. Panie Lesu, prosimy.
[06:37] - Według moich przemyśleń i mojej wiedzy temat UFO jest archetypowym symbolem nieznanego. Jeżeli chodzi zaś o kręgi zbożowe, zdarza się niejednokrotnie, że podczas lub w trakcie, lub przed, lub po wykonaniu takich formacji świadkowie informują o pojawianiu się albo obiektów, albo pewnego rodzaju świateł lub innych anomalii. I wydaje mi się, że to w pewnym sensie domyślnie łączy się z tematyką UFO. Domyślnie, bo wiadomo, UFO jest zupełnie poza naszym obszarem poznania. Już pomijając informacje i relacje świadków, którzy generalnie mają dużą wiedzę na temat tego, co się wydarzyło akurat w ich obecności. Mimo to taki ogół spojrzenia zarówno na sprawy związane z UFO, jak i z kręgami zbożowymi, nadal pozostaje dosyć luźną formą dociekań. Nie jest to nic sprecyzowanego. Ja na przykład w swojej książce akurat dotknąłem również tematu związanego z sytuacją, jaka miała miejsce obok Szczecinka. To było chyba w 2003 roku. Tam wówczas pan Lech Chaciński, przejeżdżając do pracy, doznał spotkania, jeżeli mogę tak się wyrazić.
Miało miejsce wówczas spotkanie jego i trzech humanoidów. Po tym spotkaniu zostały zauważone na polu opodal ślady w postaci kręgów zbożowych. Można te ślady obejrzeć sobie na stronie między innymi BLT Research, której szefem jest Nancy Talbot, którą miałem okazję i przyjemność poznać swego czasu w Warszawie i z Nancy Talbot współtworzyliśmy akurat raport na ten temat. Tam była informacja wyraźna od pana Lecha, którego męczyłem wielokrotnie telefonami w trakcie powstawania tego raportu. Pan Chaciński wyraźnie stwierdzał, że po spotkaniu, do jakiego doszło na moście przed Szczecinkiem, humanoidzi, którzy się z nim spotkali, przenieśli się na pole i on wtedy zobaczył obiekt UFO, który jak gdyby wylądował w tamtym miejscu i dopiero po całym spotkaniu ten obiekt został przez niego zauważony. Po wystartowaniu pan Lech pojechał do pracy. Bił się z myślami, co zrobić z taką informacją. Po tym czasie dopiero zwrócił uwagę na to, że coś jest na tym polu. Czy było to związane z lądowaniem? Czy było to bezpośrednio związane z wpływem danego obiektu, który tam wtedy wylądował?
Trudno jest mi powiedzieć. Podejrzewam, że w ogóle trudno jest to określić. Trzeba byłoby być jednym z tych osobników, którzy przybyli, żeby mieć taką wiedzę, czy dany obiekt wygenerował te kręgi, czy nie. Więc ta spójność chyba jest bezpośrednia i wydaje mi się w pewnym sensie oczywista, patrząc z punktu widzenia spojrzenia społecznego. Mówię o obserwatorze zewnętrznym, który nie ma zbyt wiele relacji z tym zjawiskiem, jeżeli takiego terminu mogę użyć, jako zjawisko.
[10:12] - Piotrze? Ja do tematu piktogramów, tudzież również kręgów zbożowych, bo musimy wprowadzić pewien podział, o którym może jeszcze potem powiemy, podchodzę tak trochę bez przekonania. To znaczy ja jestem pewien, że to zjawisko istnieje, bo widzimy je, widzimy jego produkt, widzimy twór, którym są te formacje. Natomiast nie jestem pewien w ogóle, jak to klasyfikować. Ze zjawiskiem UFO bym tego nie łączył. Ono się wiąże tylko poniekąd, powiedziałbym, nawet formalnie, poprzez to, że w sąsiedztwie niektórych piktogramów obserwowane były przeloty niezidentyfikowanych obiektów. To były najczęściej małe pojazdy, małe obiekty. Pisał o tym między innymi Jarek Miazga w „UFO nad Podkarpaciem”. Mówiono o tym w „Latowie” i tak dalej. I poprzez samą definicję niezidentyfikowanych obiektów latających piktogramy zostały tak jakby przyszyte do ufologii.
Natomiast ja nie łączę tych dwóch spraw. Jest to zjawisko dla mnie anomalne lub paranormalne, ale co jest jego tworem? Nie wiem. Stawiałbym na rodzaj innej inteligencji, być może inteligencji tutejszej, ziemskiej. Ale ja mam do piktogramów mnóstwo zastrzeżeń, o których będę mówił w czasie programu. Nie twierdzę, że one są wszystkie dziełem ludzi. Pokazano, że crop makerzy majPraktycznie nieograniczone możliwości, jeżeli idzie o wygląd piktogramu. Nie mówię o innych cechach, które są związane z roślinami. Ale mimo wszystko jestem pełen pytań i mam nadzieję, że dzisiaj dostanę impuls od współdebatujących, żeby dojść do jednoznacznej hipotezy na temat tego zjawiska. Dlatego, że jest ono tak zróżnicowane i pełne przede wszystkim treści.
Nie zapominajmy, że piktogramy, czyli te bardziej skomplikowane twory, formacje, zwykle zawierają pewną treść i ta treść jest silnie związana z, nie oszukujmy się, naszą duchowością. Nie jestem ekspertem od tego typu rzeczy. Unikam nawet łączenia tych rzeczy. Natomiast piktogramy wydają się zjawiskiem, albo inaczej, pewną formą komunikacji. Między kim a kim? I dlaczego w takiej dość dziwacznej formie, prawda? Ale będziemy jeszcze o tym dyskutować. Czy to się wiąże ze zjawiskiem UFO? Nie. To jest mit utrzymujący się od długiego czasu, między innymi powtarzany przez szmatławce.
Nie będę tutaj wymieniał tytułów, dlatego że pewnie mogliby mnie oskaczyć za szarganie dobrego imienia. Wszyscy wiemy, o jakie gazety chodzi, że te miejsca są uznawane za miejsca lądowania UFO i tak dalej. Znamy chyba z Polski jeden współczesny przypadek opisywany przez Damiana Trellę z Żabna, kiedy rzeczywiście na polu zboża wylądował dziwny obiekt, wyszły z niego jakieś humanoidy i potem powstało gnicie. Natomiast jeżeli chodzi o piktogramy jako miejsce lądowania UFO, dla mnie to jest totalne nieporozumienie. Chociaż jeżeli się wgłębimy w historię tego zjawiska, zobaczymy, że były też takie przypadki wygniotów, które były uznane za piktogramy. O tym będziemy jeszcze mówić. Dlatego chętnie wsłucham się w głos was wszystkich, panowie, i mam nadzieję, że będzie to taka burza mózgów, która rzuci nowe światło na to zjawisko, którego w zasadzie powinniśmy się już lada dzień, ale w ciągu dosłownie kilku najbliższych tygodni spodziewać, bo pierwsze piktogramy rzepakowe pojawią się przecież za kilka tygodni na polach Wielkiej Brytanii. Jak będzie w tym roku w Polsce? Nie wiem. Przekazuję głos Chrisowi.
Chris, czy można to wiązać ze zjawiskiem UFO?
[14:44] - Oczywiście można i rzeczywiście to wiążemy, ale myślę, że pierwsze pytanie, na które próbujemy teraz odpowiedzieć, właściwie powinno chyba być zadane na samym końcu, kiedy zbierzemy te wszystkie nasze poglądy i informacje na ten temat i spróbujemy znaleźć, czy istnieje jakieś połączenie, czy ma to sens, czy rzeczywiście tak to funkcjonuje. Myślę, że dzieje się to z tego powodu, że w momencie, kiedy mówimy o takich zjawiskach anomalnych jak kręgi zbożowe, kiedy obserwujemy świętą geometrią, którą pokryta jest Ziemia, kiedy obserwujemy megalityczne budowle, w pewnym momencie za każdym razem niemalże rozmyślając o tym, zastanawiając się nad tym, dochodzimy do takiego momentu, że do tematu wprowadzane jest zjawisko UFO i robimy to właściwie nagminnie. I co ciekawe, zjawisko to występuje dopiero od pewnego momentu, wydarza się ono poprzez naszą autogenerację. Myślimy o tym i ono nagle się pojawia. Mnie zdumiewa przykład współpracownika pani Talbot z Holandii, Roberta van den Broeka.
[15:53] - Robeka. Tak.
[15:53] - Tak, Robert van den Broek, który jest niezwykłym medium, ma niesamowite zdolności, które są właściwie nie do zrozumienia w sensie zwykłej czy prostej logiki. Natomiast on, widząc na przykład sposób, w jaki powstają te kręgi, dopiero od jakiegoś czasu zaczął widzieć zjawisko UFO. Nie było ono od samego początku. Zaczęło się dopiero pojawiać od pewnego momentu. Być może zaczęło się pojawiać od momentu, kiedy po prostu więcej o tym usłyszał i dotarło to do jego świadomości. W jakiś sposób zostało to przyswojone przez niego, a następnie wygenerowane. I w tym momencie zobaczył to zjawisko w postaci latających pojazdów, które czasami przypominają gwiazdy, czasami przypominają spodki. Czasami widzi on nawet gigantyczne olbrzymy, jakby humanoidalne postaci, które gdzieś stoją na pustym polu dla wszystkich innych. Robert może być z całą grupą ludzi na takim polu. Wszyscy obserwują to samo miejsce, ale tylko on widzi UFO i te postaci, które pojawiają się nagle, są niesamowite, mają trzy oczy na przykład.
I jest to w jakiś sposób zdumiewające. To jest jeden element. Być może sami produkujemy to zjawisko w jakiś sposób. A drugi element jest taki, że przyczyną tego zjawiska bardzo często jest kula światła, która sama w sobie staje się czymś, niezidentyfikowanym obiektem latającym, który pojawia się nad polem, eksploduje energią, światłem. Trwa to ułamki sekundy, ale jest to pewien rodzaj obiektu. I jeszcze trzeci rodzaj sytuacji, która w jakiś sposób nawiązuje do UFO, to będzie sam fakt czy problemTego, czy niektóre z tych kręgów zbożowych są generowane poprzez najrozmaitsze tajne laboratoria i najrozmaitsze ukryte czarne programy, które wykorzystują bardzo egzotyczne technologie, generują wiązkę energii mikrofalowej i są w stanie spowodować czy wykonać taki krąg, który jest niezrozumiały dla nas, czy nie potrafimy wyjaśnić jego pochodzenia. Ale jednocześnie co jakiś czas słyszymy w opisach, kiedy czytam tego typu opisy, że w wielu takich przypadkach, w momencie, kiedy pojawiał się taki krąg, nie we wszystkich, w niektórych tylko przypadkach, jedną z takich informacji, którą przekazali czy świadkowie, czy ludzie, którzy akurat mieszkali w pobliżu, nie widzieli tego, ale opowiadali na przykład, że nie spali tej nocy i słyszeli na przykład dźwięk helikoptera. Czy słyszeli jakiś jeszcze inny dźwięk, który mógł być właśnie częścią powstawania tego zjawiska. Ponieważ nie wiemy, co to było, czy to był rzeczywiście helikopter, czy to był jakiś inny pojazd. Mamy do czynienia po prostu z takim klasycznym NONem, czyli UFO.
Podejście do tego tematu, czy wiązać to z UFO, czy nie, jest bardzo złożone i myślę, że w trakcie tej dyskusji będziemy wiele razy jeszcze do tego wracać. Dziękuję.
[19:23] - Bogusław Zabielski, Warmińsko-Mazurska Grupa Ufologiczna. Prosimy bardzo, panie Bogusławie.
[19:29] - Ja tutaj podobnie chyba jak moi przedmówcy, nie wiązałbym zjawiska UFO z kręgami, a tym bardziej z piktogramami. Robimy to odruchowo, po prostu nadając temu zjawisku kręgów zbożowych taki niezwykły wymiar. A niezwykłością są również pojazdy UFO. Tylko tutaj chciałbym dodać, że UFO nam się kojarzy głównie z dyskoidalnym obiektem, srebrzystym, szybko poruszającym się. Ale również UFO będzie dla nas każdy obiekt, którego nie zdołamy rozpoznać, prawda? Bo to jest niezidentyfikowany obiekt latający. Może to być kula, może to być jakiś inny kształt, cygaro czy też jakiś trójkąt czy banan, cała masa innych kształtów. O ile pamiętam, to od początku pojawiania się kręgów zbożowych w zasadzie nie była informacja o tym, że tam był krąg. To była tak jakby druga część informacji, ale pierwsza, że UFO pojawiło się tam nad jakąś wsią. A w dalszej części artykułu czy jakiegoś doniesienia czytamy właśnie, że znaleziono w tym domniemanym miejscu krąg albo już coś bardziej wyszukanego, czyli jakiś piktogram.
Ja osobiście, w poprzedniej audycji już mówiłem, nie znam takiego przypadku, nie widziałem, przynajmniej nie spotkałem się osobiście, który byłby ściśle powiązany z pojawieniem się UFO. Myślę, że wynika to stąd chociażby, że nasz typowy obiekt latający ma okrągły kształt, więc jak okrągły, więc prawdopodobnie zostawi okrągły ślad na polu. A że lądował kilka razy, więc jest to kilka kręgów. Nawet kiedyś, w 2007 roku, tutaj w pobliżu Olsztyna ktoś usiłował spreparować taki piktogram. Zrobił to zwykłym palnikiem od papy. Palił trawę po prostu i zrobił taki troszkę nie bardzo regularny krąg i w środku koniecznie musiały być trzy mniejsze kręgi, które by symbolizowały dysze tego obiektu, który się tam przyziemił i stał na ziemi. Same piktogramy i kręgi zbożowe myślę, że są innym nieco zjawiskiem niż pozostałością po UFO, a troszkę można je rozgraniczyć, chociaż myślę, że to jest w jakiś sposób powiązane, ale niekoniecznie ściśle.
[22:35] - Czy któryś z panów chciałby coś dodać jeszcze do pierwszego pytania, czy możemy przechodzić do drugiego?
[22:42] - Jeszcze ja pozwolę sobie na chwilę wniosków. Mianowicie będziemy używać tego sformułowania „zjawisko”, chociaż zjawiskiem to de facto nie jest. Czy mówimy tutaj o piktogramach, czy o kręgach zbożowych, czy o UFO. Natomiast patrzymy na to z punktu widzenia człowieka, czyli doświadczeń naszych, naszych przyzwyczajeń i naszych skojarzeń, które mamy w oparciu o to, co przeżyliśmy, czego doświadczyliśmy, czego się nauczyliśmy. Więc trudno jest czasami zrozumieć, pojąć, ewentualnie spojrzeć w inny sposób na tego typu rzecz. Forma postrzegania tego zawsze będzie w pewnym sensie niedoskonała. Ale chciałbym też odnieść się do tego, co mówił jeden z moich przedmówców, że jest to forma komunikacji, więc podejrzewam, że będzie to w takiej samej relacji jak relacja artysta-odbiorca. Kiedy artysta wyraża coś i ten jego twór może być w różny sposób zrozumiany. Oczywiście to też zależy od tego, jak bardzo świadomym twórcą jest człowiek, który coś stworzy, w jak szerokim spektrum zamieści informacje w swoim produkcie, w swoim przekazie i jak zostanie to wszystko odebrane. Więc każdy twórca
[24:03] - Będzie inaczej taki sam przekaz tworzył i każdy odbiorca poszczególny przekaz odbierze zdecydowanie inaczej. Dlatego dobrze, że rozmawiamy w większym gronie, bo zawsze można się inspirować spojrzeniem innych osób i nauczyć czegoś nowego. Wykształcić w sobie pewnego rodzaju spojrzenie. Myślę, że nie warto łączyć bezpośrednio kontekstu UFO z kręgami zbożowymi, aczkolwiek nie wolno tego jednoznacznie wykluczać. Z tym, że takie ewidentne kierunkowanie, że UFO to są kręgi zbożowe, również jestem za tym, żeby tego ze sobą tak ewidentnie nie łączyć.
[24:44] - Przechodzimy powolutku do pytania numer dwa z naszej ściśle tajnej listy pytań, które przyszły przed debatą. Pytanie brzmi następująco: kiedy pojawiły się pierwsze piktogramy i kręgi? Czy jak sugerują niektórzy, w tym słynna rycina koszącego diabła, jest to zjawisko towarzyszące ludzkości od zawsze? A może jest całkiem współczesne? Jako pierwszemu oddam głos tym razem Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[25:15] - Jestem tutaj również pełen wątpliwości. Znana jest słynna rycina koszącego diabła, na której rzeczywiście widzimy, że czart kosi zboże układając je w pewną formację. Natomiast musimy pamiętać, że piktogramy zasadniczo nie mają sensu dla cywilizacji, która nie dysponuje chociażby balonami na ogrzane powietrze. One są widoczne w zasadzie tylko z góry, w pełnej krasie. Oczywiście są wyjątki, kiedy mogą być obserwowane ze wzgórza, z czegoś takiego. Ale piktogramy moim zdaniem mają określony cel, jakim jest docieranie do świadka poprzez de facto formę sztuki. Udowodnienie, że to zjawisko istniało przed rokiem, dajmy na to przed II wojną światową, byłoby przełomem. Po pierwsze wykluczyłoby udział ludzi, tak zwanych crop makerów. Ludzi, którzy może nie podrabiają kręgi, co tworzą po prostu sztukę w zbożu. Są osoby, które zbierają takie materiały na starych zdjęciach lotniczych, próbują się tam dopatrzeć piktogramów.
Wiem, że Arek Miazga się zaangażował swego czasu w takie poszukiwania na starych zdjęciach lotniczych udostępnionych w sieci z obszaru Anglii. Poszukiwał takich obiektów. Znalazł kilka domniemanych piktogramów. Wrzucimy ten materiał na Facebooka Radia Paranormalium. Tam każdy sobie będzie mógł zobaczyć, czy to rzeczywiście na tym starym zdjęciu jest piktogram, czy krąg zbożowy, czy jest to po prostu jakaś forma terenu. Niektórzy twierdzą, że rzeczywiście są tam piktogramy i to są dowody na to, że one występowały wcześniej. Można się też dopatrzeć pewnych odniesień w folklorze wielu kultur, które twierdzą, że właśnie taki diabeł był obecny w folklorze słowiańskim. Wpadając na pole, czyni różne szkody. Ale musimy pamiętać podstawową rzecz, która może być problemem w ocenie tych starszych piktogramów. Otóż naturalnym zjawiskiem, bardzo częstym są tak zwane legi zbożowe.
Kiedy zboże się kładzie z różnych przyczyn, od wiatru, od deszczu. Można to zauważyć na każdym polu. Pamiętam kilka przypadków, kiedy położone zboże uformowało jakąś quasi regularną strukturę i wiele osób myślało, że to piktogram. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że jest to zjawisko totalnie współczesne. Gdybym miał wybrać, czy wierzę tym dowodom na 100%, tym prezentującym piktogramy jako zjawisko stare jak świat, to powiedziałbym, że nie. Wydaje mi się też, że minusem całego zjawiska piktogramów jako tej formy komunikacji, bo cały czas oczywiście musimy mieć w głowie dwie koncepcje, które mówią, że jest to zjawisko prawdziwe i niezależne od człowieka i takie, które mówi, że to wszystko są jakieś prowokacje artystyczne. Niestety na niekorzyść tej hipotezy o prawdziwości piktogramów jako formy komunikacji przemawia fakt, że tak naprawdę to tylko zboże lub inne rośliny uprawne stanowią miejsce, gdzie te piktogramy się pojawiają. Piktogramów śnieżnych jest jak na lekarstwo. Przecież śnieg w niektórych regionach świata leży cały czas prawie. I dlaczego tych piktogramów tam nie ma notorycznie, prawda?
To też jest bardzo ważne pytanie. Także trudno mi powiedzieć. Mnie nie przekonują te dowody, które mówią, że piktogramy, podkreślam, czyli te skomplikowane twory, pojawiały się dawniej i były obserwowane. One się mogły pojawiać, tylko nikt ich nie zauważył, prawda? To jedna sprawa. Kolejna sprawa jest taka, że kręgi zbożowe to jest zupełnie inna rzecz. Ja słyszałem wiele relacji od ludzi. Problem z nimi jest taki, że one się nie dają wydatować w czasie. Czasami oczywiście dało się to wyjaśnić, chociażbyChociażby istnieniem miejsca, gdzie zboże nie rosło z jakiegoś powodu, na przykład był tam grzyb i tak dalej. Było strasznie rzadkie to zboże i z tego powodu miało formę koła.
Wiadomo, jak czarcie kręgi, tylko na polu. Dokończę jeszcze tę myśl. Takich relacji miałem dużo. Kręgi zbożowe, czyli te kółeczka występujące na polach, moim zdaniem to jest inne zjawisko. Dlatego chciałbym, żeby każdy przyswoił sobie różnicę między piktogramem a kręgiem zbożowym. Chociaż używa się zamiennie obu terminów. Rzeczywiście kręgi zbożowe mają różną formę. Zboże nie jest w nich ładnie położone. One się pojawiają na przykład jako efekt może jakichś zjawisk atmosferycznych, jakichś anomalii przyrodniczych. Natomiast piktogramy to już jest coś, w czym jest jakaś inteligencja, jakiś zamiar.
Wydaje mi się, że fakt, iż ludzkość jest uzależniona od zboża i z nim wiązały się liczne legendy, przesądy i wierzenia, może rzutować na to, że dzisiaj uznajemy niektóre z tych legend za tożsame z dzisiejszymi formacjami zbożowymi. I to jest główny problem, bo nie ma jednoznacznych moim zdaniem dowodów, które mnie by przekonały na przykład jako historyka, które świadczyłyby za tym, że piktogramy istniały przed wiekiem XX. I to tyle. Chris, jak sądzisz?
[32:05] - Do tych dwóch określeń ja jeszcze dodałbym jedno, ostatnio modnie używane, że to są agroglify, ponieważ pojawiają się w uprawach, więc są agroglifami. Tak są w ten sposób nazywane. Natomiast moje zdanie na ten temat jest absolutnie odwrotne od twojego. Uważam, że jest to zjawisko tak stare jak ludzkość, a być może jeszcze starsze. Nie jest ono powiązane z funkcjonowaniem ludzkości, ponieważ występuje w pewnym cyklu ziemskim czy w pewnym rozumieniu Ziemi jako pewnego rodzaju może nie organizmu, ale możemy założyć, że na naszej planecie dzieje się masa najrozmaitszych procesów, których ciągle jeszcze nie rozumiemy, nie potrafimy sobie z nimi poradzić. Mówisz na przykład, dlaczego ktoś miałby zrobić skomplikowane znaki w zbożu i nie miałby możliwości je obejrzeć. A spójrzmy pod mikroskopem na płatek śniegu. Przecież on ma wspaniałą geometrię, wspaniale wygląda, jest niezwykle efektowny, a też go przecież nie można zobaczyć, a jest produkowany przez naturę i jest zjawiskiem jak najbardziej normalnym i-
[33:12] - Ale Chris, przepraszam, że przerwę, ale tam nie ma symboli, nie ma intencji jak w piktogramach.
[33:21] - Oczywiście. Natomiast pod warunkiem, że założysz, że piktogram, jeżeli nazywamy go piktogramem i w takim razie ma intencję, to został zrobiony przez kogoś, czyli przez jakąś siłę wyższą, przez jakąś energię bądź przez człowieka. Jeżeli powstaje w sposób naturalny, na przykład na skutek pewnych zjawisk, które zachodzą na Ziemi w sposób naturalny, w tym momencie jest niczym innym jak właśnie płatkiem śniegu. Jeżeli rozmawiamy w sposób otwarty na ten temat, próbujemy zrozumieć to zjawisko, to możemy również założyć, że wcale nie powstaje on intencjonalnie, że nie jest wynikiem działania jakiejś inteligencji. Czy kogoś z zewnątrz, czy przybyszów z kosmosu, czy metafizycznej siły, czy czegoś innego. Możemy przyjąć, że jest to proces absolutnie naturalny i ten proces zachodził tak dawno temu, że można ślady jego znaleźć już na rysunkach na przykład w jaskiniach w Australii, w Kimberley. Można znaleźć różne malunki na jaskiniach, które pokazują tego typu kręgi zbożowe. Grego Mutwa w Afryce, który próbuje w jakiś sposób przechowywać najstarsze historie afrykańskie, źródła ludzi Afryki, ich kultury i ich związków z tym kontynentem i nie tylko, i z siłami metafizycznymi dookoła. On również o nich mówi, że występują one i w Afryce. Występują często.
Nie ma tam tak wiele aparatów fotograficznych i telewizji, które by to rejestrowały, ale one tam są i funkcjonują, i funkcjonowały od dawna. Właściwie można powiedzieć, że cała nasza cywilizacja powstała dzięki kręgom zbożowym. Ja wiem, że to, co mówię w tej chwili, jest straszliwie ryzykowne, ale krąg zbożowy, kiedy rozmawiamy o nim, żeby udowodnić, czy istniał przed XX wiekiem, czy jeszcze wcześniej. Jak możemy udowodnić coś, co jest niezwykle nietrwałe? Jest kruche, trwa zaledwie kilka dni i właściwie to zjawisko rozpływa się w powietrzu, nie zostawiając po sobie praktycznie żadnych śladów. Jest to tylko trawa, jest to tylko uprawa. Jest to coś, co trwa tylko przez jakąś chwilę. Pojawia się i znika. Jest to bardzo krótki proces, więc nie można go w jakiś sposób utrwalić. Myślę, że nawet jeżeli poszukamy na starych zdjęciach lotniczych, to możemy jedynie natrafić na ślad takiego kręgu, który powstał dzień wcześniej, być może kilka dni wcześniej.Nic innego na niej więcej nie znajdziemy, bo już tydzień później taki krąg praktycznie nie istnieje.
Dlatego myślę, że zjawisko jest bardzo stare i zważywszy na te wszystkie inne sytuacje, te szczególnie zbadane przez BLT, tę naukową analizę przeprowadzoną wokół kręgów zbożowych, o których będziemy jeszcze mówić w dalszej części dzisiejszej debaty, okazuje się, że krąg zbożowy nie jest tylko wynikiem pewnej artystycznej intencji. Nie jest tylko pięknym fenomenem, ale niesie ze sobą jeszcze masę innych różnych konsekwencji i w większości przypadków są to konsekwencje w jakiś sposób korzystne dla człowieka. Dlatego, że na przykład zauważono, że ziarno z kręgów zbożowych, o czym będziemy dokładniej mówić troszeczkę później, kiełkuje znacznie lepiej, jest bardziej odporne na choroby, potrzebuje mniej światła, mniej wody, jest po prostu znakomitym produktem. Wydaje się, że czymś, co koresponduje z tymi nietrwałymi i kruchymi kręgami zbożowymi, są kręgi kamienne. Ludzie zorientowali się, że niektóre miejsca na Ziemi są bardziej energetyczne niż inne i postanowili w jakiś sposób to utrwalić. Być może na początku zaznaczyć, a następnie zbudowali większą i szerszą konstrukcję, która w jakiś sposób funkcjonowała. Znaleziono reguły jej działania. Jeżeli przyjrzeć się tym wszystkim megalitycznym budowlom, w większości kultur, które działały wokół tych budowli, ziarno w pewnym momencie roku zanoszono do tego typu miejsc po to właśnie, żeby było ono tam kilka dni i w jakiś sposób zostało wzmocnione ziemską energią, która wyzwala się w pewnym momencie, w pewnym czasie funkcjonuje w relacji z kosmiczną energią i daje to efekt w postaci wspaniałych wielkich plonów. Mówię, dlaczego jest to istotne dla naszej cywilizacji. Bo nasza cywilizacja, którą postrzegamy jako coś trwałego, zaczyna się od momentu, kiedy zatrzymujemy się w miejscu, zaczynamy coś budować.
A to oznacza, że tym ludziom, którzy przestają poruszać się, być nomadami, potrzebne jest jedzenie, więc muszą uprawiać jakieś zboże, rośliny, muszą coś po prostu jeść. To, że są w stanie z tego ziarna wyprodukować znacznie więcej, niż daje to w normalnych warunkach natura, jest to dla nich niezwykle ważne. Także jest to epokowe odkrycie, niesamowite odkrycie, które nadaje przyspieszenia całej naszej cywilizacji. Dlatego widzę tutaj korespondencję między bardzo kruchymi kręgami w trawie i w zbożu. Zboże jest również trawą, a właśnie kamiennymi kręgami, które są jakby zaznaczeniem miejsca, gdzie ta energia działa i funkcjonuje, a jednocześnie jest czymś w rodzaju wzmacniacza tej energii. Dziękuję.
[39:01] - Pan Lesław Duń. Czy piktogramy to zjawisko stare czy współczesne? Jak pan sądzi?
[39:08] - Wydaje mi się, że zjawisko może być jak najbardziej stare. To jest oczywiście moja subiektywna opinia, natomiast ja posiłkuję się wiedzą, którą pozyskiwałem przy okazji innych lektur, jak chociażby lektury związanej z całunem turyńskim, gdzie w ciekawy sposób opisano możliwość zaprezentowania jego autentyczności na podstawie tego, co się wydarzyło w jego historii, czyli podczas jego wędrówki. Kiedy całun ten przemierzał kraje, był w różnych miejscach, przechowywany był przez różnych ludzi, którzy mówili różnymi językami i w każdym języku dany przedmiot mógł nazywać się inaczej, mógł być postrzegany nieco inaczej. Podobnie może być z przypadkiem kręgów zbożowych, które mogły się pojawiać. Ja tego również nie wykluczam od dawien dawna, czyli podejrzewam od tak dawna, jak człowiek uprawia zboże. Natomiast chciałbym się tutaj też odnieść do tematu związanego z legami, o których była mowa na samym początku. Ja sam wywodzę się ze wsi, urodziłem się na wsi, swoje bardzo młode lata i wczesne spędziłem dokładnie w takich środowiskach. Wiem, jak tego typu ludzie, którzy mieszkają, dzisiaj się wieś zmienia, cały czas wieś ewoluuje, miasto ewoluuje, generalnie cały świat się zmienia. Natomiast na wsi życie troszeczkę płynie inaczej. Postrzeganie na przykład czegoś takiego, co jest związane z polem, kiedy wiemy, że występują legi, jeżeli przyjdzie deszcz, jeżeli przyjdzie intensywny wiatr i te legi w jakiś sposób zaistnieją, to ludzie, którzy nie mają dostępu do wglądu na pole z powietrza, traktują to w pewnym sensie jako część całej infrastruktury oddziaływań atmosferycznych.
Kiedy to tak naprawdę nauczeni poszczególnymi pojedynczymi przypadkami, przykładami, kiedy występują legi i te legi ewidentnie są legowe, czyli mamy po prostu bardziej nieskoordynowany obszar wyłożonego zboża, to jest takie uczenie na zasadzie psa Pawłowa. Jeżeli raz już z czymś takim się spotkamy, to taka osoba, która potrzebuje zebrać zboże, potrzebuje ogarnąć ten temat zbiorów, później przemiału tego zboża i tak dalej, to taka osoba nie zastanawia się, czy ktoś mógł to wykonać, czy nie. Po prostu był wiatr i ludzie postrzegają to w naturalny sposób, że to siły natury sprawiły, że te legi powstały. Więc w tym momencie próbuję sobie przypominać takie sytuacje, kiedy to ja, będąc młokosem, kosiłem z rodzicami zboże. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie było kiedyś takiej sytuacji, żeKosiliśmy coś, co było w inny sposób wygenerowane niż tylko za pomocą wiatru czy intensywnego deszczu. Należy pamiętać też o takich rzeczach, bo ludzie na wsi są bardzo specyficznie do tego nastawieni. Wiem to z empirycznych doświadczeń, znikąd inąd. Wiem, jak ci ludzie myślą, wiem, co jest dla nich priorytetem i wiem, że oni bardzo szanują to swoje jestestwo wiejskie. Dla nich cenne są dary natury, dla nich cenne jest opiekowanie się całą przyrodą, którą oni tworzą na zasadzie plonów, które powstają na ich polach. Zastanawianie się nad tym, czy coś nie przyleciało i nie wytworzyło jakiegoś kręgu zbożowego, czy jakiś obiekt nie przyleciał.
Wydaje mi się, że tego typu domniemań nie ma z ich strony, więc należałoby też zerknąć na to. Bo my dzisiaj z punktu widzenia naszych doświadczeń, naszej wiedzy, wszyscy zebraliśmy się tutaj, także ludzie przy słuchawkach przysłuchują się naszej debacie. My mamy komfort powiedzenia, że są to kręgi zbożowe. Mamy komfort widzenia tych kręgów zbożowych w różny sposób. Są instytucje takie jak właśnie instytucja Nancy Talbott Beauty Research, która się tym zajmuje, bardzo konkretnymi badaniami naukowymi. I my mamy komfort dzisiaj powiedzenia, że są to kręgi zbożowe, że wiemy, jak to wygląda, że można to rozrysować, można się tym zająć, można na temat tego wymienić swoje poglądy z wieloma ludźmi na całym świecie. Natomiast to, co kiedyś się działo, jak chociażby ten diabeł koszący zboże, myślę, że to jest jeden tylko z przekazów, który można odnaleźć w historii. I gdyby chcieć zagłębić się w tę historię, to podejrzewam, że umiejętne wyszukiwanie takich informacji mogłoby przynieść troszeczkę więcej i troszeczkę starszych danych związanych z potencjalnym pojawianiem się takich formacji. Jak dla mnie temat jest absolutnie otwarty i nie zamykałbym się na to, że jednak tego wcześniej nie było.
[44:12] - Panie Bogusławie?
[44:14] - Moim zdaniem piktogramy towarzyszą nam od bardzo dawna, jako, upierałbym się przy tym, zjawisko. Dlatego, że tak myślę było odbierane. Śledząc nawet literaturę zwykłą czy też historyczną, niekiedy możemy natknąć się na wzmianki o tym, że jakiś rolnik gdzieś na polu zauważył jakiś dziwny kształt, ale nie przywiązywał do tego wagi. Czasami nawet wręcz ukrywał to, że akurat na jego polu coś się pojawiło po prostu w obawie, żeby nie zostać odrzuconym ze społeczeństwa, że u niego coś się wytworzyło, więc on ma u siebie złe moce, złe diabły, coś, co mu będzie towarzyszyło i może się, nie daj Boże, przenieść na innych. Piktogramy czy też kręgi pojawiały się myślę dawno i to nie tylko w zbożu, ale na pewno wszyscy wiemy, że w kukurydzy, rzepaku, w ryżu, w trawie. Należy tu wspomnieć o kręgach lodowych, czy też na piasku, ale potem jeszcze będzie o tym mowa dalej. Z początku, myślę, było to uważane za proste wyjaśnienia, czyli na przykład zwierzęta, które mogły odbywać tańce godowe. Tak często jest to tłumaczone, że rytualnie tocząc walki, kręcą się w kółko i wydeptują całe łany zboża. Akurat ciekawe, że czasem w bardzo regularnych kształtach, ale mniejsza z tym. Niewątpliwie czasami były to skutki nawałnic deszczowych, wichrów i tak dalej.
Tak zwane telegi, które pokotem kładły całe hektary upraw i potem był problem ze ścięciem tego. Jeśli chodzi o trwałość tego zjawiska, to faktycznie taka odbieralna i organoleptyczna trwałość kręgów jest króciutko, ponieważ widzimy je tylko w momencie, dopóki stoją, ewentualnie kilka czy kilkanaście dni po skoszeniu. To taka powiedziałbym pobieżna ocena tych kręgów. Natomiast z mojego, z naszego doświadczenia grupy wynika, że nie jest tak do końca. Nie chciałbym się przechwalać, ale podjęliśmy badania kręgów w sposób taki trochę niekonwencjonalny, czyli nie tylko przyrządami pomiarowymi, którymi posługujemy się przy każdym badaniu kręgów, ale również w naszej organizacji jest dyplomowany radiesteta. Może zabrzmi to troszkę dla niektórych śmiesznie czy wręcz jakoś orientalnie. I na tym polu mamy swoje pewne doświadczenia właśnie na temat kręgów, czyli na przykład, że przybywamy na miejsce kręgu, który powstał, znamy datę jego powstania, przyjeżdżamy za trzy miesiąceKu naszemu zdziwieniu radiesteta jest w stanie odkryć kształt, jaki miał ten piktogram czy krąg, mimo że pole jest na przykład już zaorane czy jest inna pora roku, do pół roku, do sześciu miesięcy. Takie rzeczy można zauważyć. Nie wszyscy, ale akurat w naszym przypadku robi to radiesteta. To może brzmi niezbyt naukowo, sama radiestezja i inne rzeczy, ale skoro uważam, jest to zjawisko powtarzalne i w pewien sposób mierzalne, gdyż radiesteta posługuje się taką skalą BSM, czyli Bovis, podobne wartości uzyskujemy przy kilkukrotnych pomiarach pól.
Myślę, że to ma jakieś swoje zaczepienie. Może nie naukowe, na pewno nie naukowe, ale mierzalne przynajmniej i powtarzalne.
[49:19] - Panie Bogusławie, takie małe pytanie, bo zahaczył pan o coś bardzo interesującego. Ja myślę, że wręcz przeciwnie, że radiestezja jest dziedziną, która ma chyba w tym wszystkim najwięcej do powiedzenia. Kojarzyć radiestezję z różdżkarzami, którzy chodzą i szukają nie wiadomo czego albo wody. Natomiast to wszystko jest bardzo głębokie. To jest poszukiwanie subtelnych energii, które są niefizyczne. One są poza wymiarem poszukiwania fizyki. To są pewne, jak by to streścić najdobitniej i najszybciej, poszukiwania matryc, poszukiwania geometrii naszej rzeczywistości, energii, które rządzą przyrodą. Ja się nie raz zetknąłem z prawdziwymi wskazaniami. Dobrze wiemy, że radiesteci są wykorzystywani przez polskie urzędy, chociaż się nikt do tego nie przyzna. Nie wiem czemu.
W każdym razie interesuje mnie, co dokładnie powiedział radiesteta, bo to może rzutować poniekąd na tą teorię, o której mówił Chris. Że to jest element jakiegoś systemu energetycznego, który działa na Ziemi, a którego jeszcze nie umiemy zdefiniować. To może być element tego samego, co rządzi inteligencją przyrody. Natomiast jakie były wnioski ogólne wypływające z tych badań radiestezyjnych kręgów przez Warmińsko-Mazurską Grupę Ufologiczną?
[51:00] - Właśnie tak obawiałem się, że da się zauważyć taka moja pewna wstrzemięźliwość co do radiestezji, a to wynika tylko i wyłącznie z tego, że z takimi reakcjami w miejscach występowania kręgów i prowadzenia naszych badań się spotykamy. Czyli taki stereotyp typowego radiestety, który chodzi z ułamanym kawałkiem gałęzi i raz mu się ta różdżka trzęsie, raz go, nie daj Boże, pociągnie w bok czy coś. Po prostu śmieszne. Tylko i wyłącznie śmieszne nabijanie się z tego tematu przy całkowitej ignorancji tego tematu jednocześnie. Bo można wyglądać faktycznie może nie najciekawiej, chodząc z różdżkami hiszpańskimi czy z wahadłem, czyli kawałkiem sznurka, do którego jest przywiązane coś. Tak to wygląda postronnie. Tymczasem samo wahadło jest kilkadziesiąt rodzajów. W zależności od tego, czego szukamy i czego się chcemy dowiedzieć. Takim drugim elementem poszukiwań radiestezyjnych jest skala, na której możemy określić kolory, wartości, czyli tak zwaną witalność miejsca i jeszcze wiele innych rzeczy, o których nie chciałbym się rozciągać. Wracając do tego pytania: co jeszcze możemy?
Mierzalne efekty, czyli zasadnicza różnica pomiędzy tym, jeżeli wchodzimy na pole, widzimy piktogram, wchodzi nasz radiesteta. Ja nie mówię, że to jest 100% przypadków, ale bardzo blisko 100. Wchodzimy, wyciąga wahadło, badanie trwa minutę i on wtedy na podstawie tego stwierdza, czy piktogram jest pochodzenia nieznanego, czy też ziemskiego. Na podstawie bardzo prostych pomiarów. Czyli tak: miejsce, w którym jest piktogram, jest miejscem odpromieniowanym. Tylko proszę tego nie łączyć z rentgenami czy czymś takim. Chodzi o odpromieniowanie ziemi, czyli nadanie mu mocy i witalności. Podam taki przykład: jeżeli w takiej skali radiestezyjnej człowiek zwykły, zdrowy, normalny, w średnim wieku, czy też niekoniecznie, posiada około 6500 do 7000 BSM-ów, czyli ma taką swoją witalność. I zależnie od tego, jak się odżywia, to sobie tą witalność podwyższa albo obniża. Taki króciutki przykład: jabłko ma 10 000 BSM-ów, kawa trzy.
Mając sześć, robimy sobie zwykłe dzielenie matematyczne i nam się to uśrednia. Ale to tak na marginesie. W samych kręgach wartości tych BSM-ów są rzędu 100 000, 200 000, 300 000.Czyli to jest kilkaset razy więcej niż w zwykłym miejscu. Wykonując pomiar radiestezyjny w miejscu, w którym dokładnie kończy się zarys koła czy tam jakiegoś kształtu, który powstał w zbożu, wahadło pokazuje trzy tysiące BSM, dwa tysiące, zależnie od terenu, w jakim się poruszamy. Aż w pierwszych badaniach, jakich robiliśmy z radiestetą, dla niego to było normalne, akurat dla nas, z naszej grupy takie trochę jeszcze dziwne. Podchodząc do kręgu ze zwykłego pola, ze stojącego zboża niebędącego fragmentem piktogramu, wahadło kręci się w lewo. Dokładnie w momencie przekraczania granicy, gdzie już ten piktogram się zaczyna, wahadło zatrzymuje się i zaczyna się kręcić w prawo. Jest to miejsce odpromieniowane. Kończy się również w miejscu, gdzie kończy się ten zarys tego koła. To samo zjawisko dotyczy korytarzy łączących jakiś ewentualnie kształt czy jakieś odnogi tych kształtów.
Jeszcze może króciutko o trwałości. Wspomniałem takim jednym zdaniem, że to się może utrzymywać kilka miesięcy czy coś. Będąc na miejscu, używając swojej skali radiestezyjnej, on określa po prostu. Pyta się tego czegoś, tego kogoś, jak długo będzie zjawisko trwałe. Wyciąga skalę i wahadło pokazuje miejsce, jaki to będzie czasokres. Czy to będą dni, czy miesiące, czy może nawet lata. Najdłuższym do tej pory okresem, z jakim się spotkaliśmy, to było dziewięć miesięcy. Po dziewięciu miesiącach wartość początkowa, akurat chodzi o kręgi w Droszewie w 2002 roku, tam było 120 tysięcy. Ta wartość malała, aż spadła dopiero po dziewięciu miesiącach do 2500 BSM. Jeszcze długo mogę mówić o tych radiestezyjnych przypadkach.
[56:42] - To może jeszcze, panie Bogusławie, może jeszcze takie podsumowanie małe, bo to jest pasjonujące, bo to może rzutować. Jeżeli się ktoś nie zetknął z radiestezyją, to oczywiście będzie mówił, że to jakaś pseudonauka. Nie, jest inaczej. Panie Bogusławie, takie podsumowanie krótkie. Z badań radiestezyjnych wynika, jeżeli dobrze to ujmiemy, że piktogramy te, które są sklasyfikowane jako niepodrobione, są w zasadzie dziełem natury, tak?
[57:23] - Właśnie, nie wiadomo, czyim są dziełem, ale mają te właściwości swoje. Nie wiem, czy po wygnieceniu jakiegoś kręgu deską, jak to się mówi przez crop circle makerów czy innych działaczy, czy oni są w stanie nadać mu właściwości, które na przykład występują w Czakramie Wawelskim, gdzie jest około miliona BSM, czy na terenie Wilczego Szańca, tutaj u nas na kwaterze Hitlera na Warmii i Mazurach, które akurat dziwnym trafem jest odpromieniowane bardzo dobrze w sposób sztuczny, bo są to takie małe formy. Nie wiem, nie doszliśmy jeszcze, jaki to jest minerał, wyglądem przypominający taką dużą dwuręczną cegłę, jak kiedyś się budowało budynki. Takie cegiełki są wkopane naokoło całego Wilczego Szańca i one powodują odpromieniowanie tego miejsca. Tam jest w tej chwili może niezbyt dużo, ale około 15 tysięcy BSM. To miało kiedyś większą moc, ale jest to stałe. Radiestezyjnie miejsce jest zmienione, jest dobroczynne dla ludzi. W ogóle tam to już cała inna historia, że Hitler lubił takie rzeczy, takie nadprzyrodzone i miał swoich luzbitu i tak dalej. Ale to już inny temat.
[58:55] - Jeżeli mogę sobie pozwolić na lekką dygresję. Czekałem akurat na chwilę, kiedy będę mógł wspomnieć o tym, że według moich podejrzeń jest to pewnego rodzaju emanacja energetyczna, z którą mamy do czynienia, jeżeli chodzi o te formacje zbożowe. Pamiętajmy, że każdy rodzaj kształtu, każdy przedmiot generuje jakieś swoje promieniowanie, jakąś specyficzną energetykę. Proszę mi powiedzieć, tu też akurat do pana myślę będzie dobre pytanie, czy państwo mierzyliście różnice między wielkościami i kształtami, które były widziane w danych formacjach?
[59:36] - To znaczy takiej ścisłej zależności nie odkryliśmy. Każdy piktogram ma jakieś swoje właściwości, posiada jakąś wartość. Nie możemy tu żadnej ścisłej tezy czy rachunku zależności wskazać, że jeśli to będą koła i korytarze, to będzie to. Jeśli będą trójkąty, to będzie to. Nie, każdy jest swojego rodzaju innym źródłem emanacji tej energii. Mieliśmy raz taki przypadek, że na 100% wiedzieliśmy, że był to wygnieciony piktogramNiemniej jednak pokazał nieduże odpromieniowanie terenu, było to chyba około 10 000 semów. Już w tej chwili nie pamiętam. Ale to byłby dowód na to, że pewne formy kształtów mogą samoistnie wywołać z ziemi takie oddziaływanie.
[01:00:46] - Po pierwsze to jest kwestia ziemska, czyli oddziaływania magnetycznego lub czasami grawitacyjnego, a promieniowanie kształtu jest bezsprzeczne. Chociażby mówiąc o radiestezji czy różdżkarstwie możemy zaproponować naszym słuchaczom, którzy na przykład tego nie próbowali, żeby położyli długi ołówek i stworzyli sobie rodzaj wahadełka. Na jednym końcu ołówka wahadełko będzie się kręcić w jedną stronę, na drugim w drugą, a pośrodku ołówka będzie to przecinać prostopadle. Każdy kształt może emanować zupełnie czymś innym, innym rodzajem i inną intensywnością promieniowania.
[01:01:27] - Dokładnie tak jest. Staramy się na tyle, na ile można to robić, jakieś powiązania ustalić. Czasami bywają takie sytuacje, że podczas pytań zadawanych na temat powstania kręgu czy energii, jakim występuje, czy ktoś zrobił, czy była to ręka, po prostu urywa się nasz kontakt radiestety z źródłem informacji, z którym do tej pory miał kontakt. I jest koniec pytań. Koniec badania na ten dzień i nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Mieliśmy kilka takich przypadków, że klient schował wahadło, mówi, że nic z tego nie będzie. Nie ma łączności. To też są ciekawe przypadki.
[01:02:16] - Pozwolę sobie teraz przypomnieć nasze kontakty do Radia Paranormalium. Debata ufologiczna 20. już na antenie naszego radia jest realizowana w całości na żywo. Dzisiaj dyskutujemy o piktogramach. Można zadawać nam pytania. Możecie państwo dzwonić pod numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na nasze radio WagaduGadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Jeżeli ktoś woli albo ma do przekazania jakąś ciekawą relację z obserwacji UFO, czy też ze spotkania z piktogramem, zapraszamy do kontaktu pod naszym mailem radio@paranormalium.pl.
Możecie również komunikować się z nami poprzez nasz komunikator SMSowy 517 986 778. Zmienimy na moment temat, bowiem ukazał się właśnie ósmy numer czasopisma „Nieznany Świat”, z którym współprowadzący nasze debaty ufologiczne, Piotr Cielebiaś współpracuje. Piotrze, co można znaleźć w tym numerze?
[01:04:00] - Jest to numer kwietniowy, czwarty w tym roku. Można w nim znaleźć jak zwykle interesujące tematy, a tematem przewodnim tego numeru jest historia zapomniana i zakazana, co ma związek z wywiadem z bardzo znanym z programów dokumentalnych archeologiem i antropologiem, doktorem Schokiem. Opowiada on o prawdziwym wieku Sfinksa, o dowodach historycznych zamiatanych pod dywan i tak dalej. Czytelnicy znajdą również bardzo ciekawy artykuł o bliskich spotkaniach z UFO, które kończą się śmiercią. Także zapraszam wszystkich do kiosków, do czytania „Nieznanego Świata”.
[01:04:52] - Wracamy do tematu piktogramów. Teraz czas na kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań, które przyszły przed debatą. Pytanie numer trzy brzmi następująco: jaki jest cel pojawienia się piktogramów? Czy ktoś chce nam coś przez nie przekazać? A jeśli tak, to skąd pochodzi ta inteligencja? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie pan Bogusław Zabielski z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Panie Bogusławie, prosimy.
[01:05:24] - Cel powstawania piktogramów nie kojarzy nam się z odczytem czegoś w formie graficznej, żebyśmy sobie z tego wyciągnęli wnioski i według wskazówek postępowali. Myślę, że kształt piktogramów, czy też to, co one zawierają w sobie, to jest indywidualna sprawa każdego, kto to obserwuje. Dla jednego będzie to kółko zwykłe, dla drugiego będzie jakimś rodzajem krzyża, dla trzeciego będzie zbiorem matematycznym, jakąś funkcją. Co obserwator, to myślę, jest inna interpretacja tego zjawiska. Natomiast to, że one się pojawiają iCzasem są, ewentualnie mówiąc, brzydkie dla naszego oka. Dlaczego? Mają być zawsze ładne. Nie każdy piktogram musi być ładny, żeby swoim kształtem przyciągał wzrok. Może właśnie o to chodzi, żeby czasem był nieco brzydszy, ale swoją rolę pełnił. Już kiedyś wspominałem o tym, że jedną z teorii tego, po co one powstają, jest przebieg zmian w przechodzeniu Ziemi w kolejny wymiar rozwoju, który niewątpliwie tutaj dzieje się od kilkudziesięciu lat.
Tak na dobrą sprawę to w zasadzie od 1980 roku wszyscy zainteresowani badacze prowadzą badania nad kręgami. Tak sobie liczę, że od 1980 roku nastąpił wielki wypływ kręgów, taki wysyp. Były ich setki czy nawet tysiące. W tym roku mamy na przykład już dwa piktogramy. Co prawda nie u nas. Jeden jest w Meksyku, z kukurydzy, który powstał 4 stycznia, i w Brazylii również z kukurydzy. I to niedawno, bo w środę, czyli 18 marca. Można znaleźć już informacje w internecie o tym. Czasami widzimy zdjęcia piktogramów i leżących w środku tych kręgów ludzi, którzy twierdzą, że przyszli tutaj, coś ich skłoniło, coś ich zaprowadziło tutaj, coś im kazało przyjść, poleżeć, pooddychać, poodpoczywać. Niektórzy odprawiają w środku, sam widziałem to kilkanaście razy, różnego rodzaju mantry, jakieś zawodzenia, takie dziwne.
Przynajmniej z zewnątrz tak to wygląda. Każdy ma swoją intencję, z którą tu przychodzi i coś go skłoniło, żeby tu właśnie przyszedł. Myślę, że są to miejsca przyciągające ludzi. Jednocześnie myślę, że ktoś wykorzystuje tą sytuację do tego, żeby zebrać nasze odczucia o tym, co my sobie w tym miejscu akurat myślimy, jakie są nasze oczekiwania czy co oczekujemy po tym miejscu. Z badań innych zagadnień tych piktogramów wiemy również, że nie tylko się to charakteryzuje jakimś oddziaływaniem wyczuwalnym radiestetycznie, ale na pewno słyszeliście panowie czy państwo o piktogramach, w których zmierzono w sposób pewny i niewątpliwy zróżnicowany upływ czasu wewnątrz i na zewnątrz piktogramów, czy też jakieś inne odczucia. Niektórzy ludzie reagują na to bólem głowy, niektórym wyładowują się komórki czy siadają baterie. Różności. Przykłady można by mnożyć, począwszy od wysyłania pustych SMS-ów z kręgu do kręgu o treści zwykłej „ABC”, a odpowiedź może pojawić się w SMS-ie u drugiego odbiorcy telefonu „AB tylko, gdzieś C ci na po drodze”. Ale to tak na marginesie z takich szczegółowych spraw przez nas badanych. Myślę, że celem piktogramów jest dokonanie przemian wymiarowych na Ziemi.
Jest to na pewno nie zjawisko normalne w sensie społecznym, tylko jest to jakiegoś rodzaju zjawisko przyrodnicze, uważamy. Jeszcze przez nas nieodkryte. Może za dużo tych przykładów, ale w jednym z kręgów, które badaliśmy, radiesteta natknął się na dziwnych siedem punktów i był w stanie określić, że w te punkty na przemian wpływa do jednego, z drugiego wypływa jakaś energia, która kieruje się ku kosmosowi, ku niebu. Badaliśmy to parę razy. Taka podkówka wyszła w kształcie litery U i siedem było tych punktów. Wchodzi tam energia i wychodzi. Ta energia była mierzalna i była radiestetycznie zauważalna. Znowu wracamy do tej radiestezji. Ale to właśnie chyba ta dziedzina, dzięki której najwięcej nieznanych nam informacji uzyskaliśmy.
[01:11:50] - Dziękuję. Chris, długo cię nie słyszeliśmy. Tutaj padła przed chwilą taka hipoteza, że ta inteligencja, o czym poniekąd świadczą te wyniki, te pomiary radiestetyczne, może mieć pochodzenie naturalne. Ta inteligencja, która stoi za piktogramami. A jak ty myślisz? Zgadzasz się z tym poglądem? Skąd pochodzi i co chce nam przekazać ta siła, która jest autorem piktogramów?
[01:12:20] - Przede wszystkim nie rozumiemy natury tej siły. Nie wiemy, z czym właściwie mamy do czynienia. Mamy do czynienia z efektem jej działania. Na przykład wspomniany wcześniej przeze mnie Roger Van der Broek uważa, że
[01:12:33] - Piktogramy, które powstają w różnych uprawach, nie są żadną formą komunikacji z siłą wyższą. Są jedynie punktem, gdzie ta siła, niekoniecznie boska, bo my bardzo często w taki sposób kojarzymy, że jeżeli istnieje jakaś siła wyższa, istnieje jakiś absolut, to on musi być w jakiś sposób z nami związany. My jesteśmy mu do czegoś potrzebni. A być może jest właśnie tak, że ten absolut, który istnieje, do niczego nas nie potrzebuje. On po prostu istnieje, funkcjonuje we wszechświecie, emanuje w jakiś sposób swoją energię i to jest tylko znak jego obecności. To ma nam dać do myślenia. Natomiast nie jest to żadna forma konwersacji. Mniej więcej przypomina to taką historię ze „Star Treka”, którego kiedyś z wielką pasją oglądałem, gdzie cała załoga Enterprise poleciała odnaleźć Boga. Doleciała rzeczywiście do niego. My mamy różne wyobrażenia na temat Boga, natomiast okazało się, że tym bogiem była siła stwórcza, która istniała dla samej siebie, ale ponieważ była potężna, oddziaływała na wszystko inne i niezależnie od tego, kto i jak działał i funkcjonował, czy w jakiejś galaktyce, czy na jakiejś innej planecie, to i tak działo się tak, jak ta siła chciała.
Być może jest to jakiś element metafizyczny, który niekoniecznie potrzebuje wyznawców czy systemu religijnego, ale wyłącznie daje znak o sobie. Natomiast można podejść do tego kompletnie z drugiej strony i patrzeć na to jako na zjawisko absolutnie naturalne, o którym wspominałem wcześniej porównując kręgi zbożowe do kamiennych kręgów. Jeden z założycieli BLT, John Burke, napisał książkę „Seeds of Knowledge, Stone of Plenty”. Napisał ją razem z duńskim badaczem Kajem Halbergiem. Oni postanowili sprawdzić, czy te wszystkie wyniki laboratoryjne działań na ziarnie, które zostało pobrane z kręgów i wskazywało, że rośnie ono lepiej, jest odporniejsze na choroby, jest odporne na szkodniki, nie potrzebuje wody i nie potrzebuje aż tyle światła. Czy w podobny sposób to ziarno można będzie w jakiś sposób poprawić, wstawiając je w różne megalityczne budowle. Zajęło mu to troszkę czasu. Opisał to w książce, o której wspomniałem, i okazało się, że rzeczywiście to działa. W zależności od tego, jakie to jest ziarno, jaka pora roku. Metodą prób i błędów znalazł pewną formułę, w jaki sposób aplikowana jest energia, jakiś impuls elektryczny, jakaś plazma atmosferyczna, która w danym dniu, w danym momencie, jeżeli spróbować zrozumieć to zjawisko i jego prawidłowość spowoduje, że nagle to ziarno staje się superziarnem.
I razem z Leven Goodem opracowali metodę, która nazywa się MIR Stress Gard. Była to metoda komercyjna. Oni chcieli obaj zarobić na tym pieniądze, ponieważ znaleźli ten specyficzny impuls i jego charakterystykę. Potrafili go dokładnie określić i potrafili go odtworzyć laboratoryjnie, sztucznie. W związku z tym mogli stworzyć maszynę, poprzez którą mogli wpływać na to ziarno, stymulować je i poprawiać jego właściwości. Niestety cały pomysł upadł, dlatego, że całe to lobby rolnicze wybrało magików, którzy robią te wszystkie genetyczne manipulacje razem z Monsanto i Syngenta i innymi tego typu strasznymi firmami. Niestety ich pomysł upadł. Burke zresztą w tej chwili już nie żyje. Nie wiadomo, co się dzieje z jego maszyną. Nawet nie wiadomo, co się dzieje z tymi maszynami, które zbudował i chciał sprzedać kilku ludziom.
Także tutaj widać, w jaki sposób praktyczne oddziaływanie takiego kręgu i jego potrzeby. Jeszcze taka jedna rzecz mi się nasunęła po wypowiedziach panów wcześniej na temat radiestezji, energii i tego, że buduje się i przedstawia się pewien wizerunek i ten wizerunek oddziaływuje na patrzącego na ten wizerunek człowieka i nawet krąg stworzony sztucznie nagle okazuje się, że ma właściwości energetyczne. Nasunęło mi się skojarzenie z maszyną Hieronimusa, że być może takie kręgi mogą funkcjonować także jako takie maszyny, bo jak wiemy, ta maszyna działa w taki sposób, że jeżeli odpowiednio narysujemy schemat jakiegoś urządzenia, jakiejś maszyny, to nieoczekiwanie i paradoksalnie, za pomocą zaczarowanego ołówka jesteśmy w stanie uruchomić tą maszynę i wprowadzić jej działanie w życie. Był taki rumuński naukowiec, który na tej zasadzie zbudował maszynę do spełniania życzeń. Jak ona działała? Trudno powiedzieć, bo oczywiście został wyśmiany przez całe środowisko naukowe, ale być może to jest właśnie coś takiego, że taki krąg, stając się tego typu maszyną i działając na zasadzie maszyny Hieronimusa, był w stanie zebrać energię ludzi, którzy żyli w tym kręgu bądź przychodzili do tego kręgu, bądź tych ludzi, którzy śpiewają te mantry i medytują, czy po prostu odwiedzają tego typu miejsca. Być może ta energia w jakiś sposób miesza się z energią, którą produkuje krąg, bądź wzmacnia ją i energia ta emitowana jest dalej, coś z nią dalej się dzieje, coś ona powoduje. Także takie trzy elementy widzę bardzo odrębne od siebie, ale być może mają one jakiś sens. Dziękuję. Ja również dziękuję.
Dzisiaj debata o piktogramach zbożowych, o kręgach w zbożu i o ich związku z UFO i nie tylko, z innymi inteligencjami. Less Hoduń teraz nam powie, jaka jest jego opinia, skąd pochodzi ta inteligencja, która za tym stoi
[01:18:41] - Właśnie tu mówimy o tak zwanym boskim pochodzeniu tego wszystkiego. Generalnie człowiek, jeżeli czegoś nie potrafi uchwycić, jest to coś wyższego, coś poza jego zasięgiem, to traktuje się a priori jako tak zwane właśnie boskie. Z tą boskością może być różnie, bo jednak gdyby chcieć włożyć kij w mrowisko, to można by było doszukać się również podejrzeń o jakieś działania militarne lub tego typu. O czym oczywiście możemy nie wiedzieć, gdyż jakieś tajne projekty nie wychodzą na światło dzienne po to, żebyśmy o nich wiedzieli, tylko po prostu dzieją się, abyśmy byli niejako podwórkiem doświadczalnym. Więc kto wie, czy przypadkiem niektóre z tych emanacji nie są spowodowane właśnie takimi działaniami. Natomiast ja tutaj jeszcze odniosę się do jednego z pierwszych aspektów, jeżeli chodzi o pytania o zasadność pojawiania się tego typu formacji. Nawet sama Nancy Talbot w jednym z ostatnich maili do mnie pisze, że ona jest przekonana, bo niejako czuje i wie o tym, że jest to taki rodzaj komunikacji, który ma przekazać nam taką wiedzę na zasadzie: otwórz swoją świadomość, rozwijaj się, pomyśl. Natomiast ja też nie traktuję tego jako coś, co jest związane z ewidentnym przekazywaniem wiedzy. Czyli nie jest to ukierunkowana informacja na nas w takim kontekście, tylko zgodzę się z jednym z przedmówców, który mówił, że ona po prostu taka jest sama w sobie. Ta komunikacja, ta emanacja, czy to będzie źródło, czy będziemy to nazywać Bogiem, czy w jakikolwiek inny sposób, ta emanacja po prostu jest tak skonstruowana.
Więc osoba, która jest odbiorcą takich komunikatów, może akurat zwrócić na to uwagę. To jest coś w tym stylu, kiedy jesteśmy młodzi, czytamy coraz więcej książek, poznajemy nowe, czasem dziwne wyrazy i nagle te wyrazy zaczynamy widzieć. Zaczynamy je słyszeć w różnym kontekście. I tak samo jest tutaj z tym. Widocznie w jakiś sposób umysł osoby, która odbiera te przekazy, na tyle się otwiera, na tyle jest plastycznym umysłem, na tyle jest plastycznym odbiornikiem, że ten przekaz do niego dociera i sprawia, że dana osoba nad tym próbuje debatować, myśleć, o co tutaj w tym chodzi. To znaczy, że ten umysł wspiął się niejako na półeczkę wyżej i ma możliwość dociekania bardziej. Kim jestem? Co tutaj robię? Po co jest duchowość? Tak jak ostatnio jeden z moich znajomych pytał mnie w takim razie, po co jest duchowość i po co to wszystko, w czym żyjemy.
Generalnie uważał się za osobę bardzo biedną mentalnie. Natomiast te jego wypowiedzi absolutnie zaprzeczały temu, co on mówił o sobie. Jest to osoba bardzo wrażliwa, bardzo czuła i mająca wiele naprawdę bardzo zasadnych pytań. Tak samo i w tym momencie, jeżeli odczuwamy jakąś emanację, to znaczy, że w pewnym sensie jesteśmy na to gotowi i niejako odbieramy jej status takiej, jaką ona jest ze źródła. To, że my rozumiemy ją jako informację, która ma nas czegoś nauczyć, to ona może tego nie chcieć. Ona po prostu może taka być i tyle. Jeszcze jedna rzecz, która mi się właśnie teraz przypomniała. Również dyskusja moja z Nancy odnośnie doskonałości formacji, bo to też jest bardzo dla mnie istotne jako dla twórcy i jako dla osoby, która patrzy na naturę, próbuje oglądać to wszystko, co natura produkuje. Chociażby mówimy tutaj o śnieżynkach. Natura jest doskonała i jeżeli widzimy pewnego rodzaju niedoskonałość, czasami to nie znaczy, że tej doskonałości nie ma.
Ona jest tylko, że w innym stopniu. Być może mikroskala powoduje, że ta mikroskala powielona do milionów razy daje jakiś twór mniej więcej naturalny, natomiast nie jest on piękny z punktu widzenia geometrii, ładności czy równości. To, co mają ze sobą wspólnego śnieżynki i natura jest bardzo duże. Kiedyś pewien Japończyk, już teraz nie pamiętam, Masaru Emoto badał strukturę wody, którą poddawał różnego rodzaju oddziaływaniom na zasadzie: naklejał na szklankach czy na innych naczyniach, w których dana woda była wlewana różnego rodzaju wyrazy. Były to wyrazy nienawiści, były wyrazy miłości. I okazywało się, że wyrazy nienawiści i takie bardzo niesprecyzowane i niskoenergetyczne tworzyły totalnie dziwne konstrukcje pod mikroskopem. Natomiast wyrazy „Kocham cię”, „przyjaźń”, „miłość” i tak dalej dawały niezwykle piękne kryształy, co już samo w sobie mówi, że jednak ta natura jest doskonała. Odniosę się też do doświadczeń z wibracjami na platformach metalowych. Kiedy sypie się piasek i podnosi się wibracje danej płytki, to wibrując ta płytka w niesamowitych częstotliwościach tworzy naprawdę przepiękne i bardzo regularne wzory. Więc ja kiedyś, oglądając coś takiego, od razu sobie pomyślałem, że moje podejrzenia, które były związane z tą właśnie energią, która tworzy, a jest niewidoczna, że ta energia generalnie być musi przez cały czas iTo coś niewidoczne, czego my nie postrzegamy tak namacalnie.
Ono jest odpowiedzialne za to tworzenie. Być może nie tyle energia wibracji energetycznej, ale nawet także innych energii, których my nie postrzegamy, nie potrafimy ich ogarnąć. Być może na to wpływa. Być może z tym związana jest długość trwania takiego energetycznego impulsu, który jest po pojawieniu się danej formacji w zbożu, w piasku, w kukurydzy czy w trawie, gdziekolwiek. To wszystko jest związane z tą energetyką i ta równość, pojawianie się tych wzorów na platformach metalowych, które poddawane były tym wysokim totalnie wibracjom, dała mi do myślenia, że wszystko jest jednak doskonałe. Tylko że ta doskonałość czasem rozkłada się na różną skalę, tak zwaną. Może to być w mikro lub makroskali, więc wszystko jest względne, jak mawiał Einstein.
[01:25:39] - Dziękuję. Panowie, przejdźmy do kolejnej kwestii, mianowicie do mechaniki piktogramów, do tego, w jaki sposób one powstają. Proste pytanie, czy znaleziono odpowiedź na to, jak one są wykonywane? Dlaczego na przykład łodygi roślin z piktogramu są inne od tych, które rosną poza formacją, prawda? Czy odpowiada za to promieniowanie mikrofalowe, jak sugerował na przykład słynny Jacques Vallée, twierdząc, że tak naprawdę piktogramy są elementem, i tutaj kolejna koncepcja, wielkiego wojskowego tekstu. Innymi słowy, jak mogą powstawać tego typu formacje z punktu widzenia naszej wiedzy? Chris?
[01:26:33] - Sposób powstawania takiej formacji zbadano naukowo i tu BLT chyba najlepiej swoje badania przeprowadził, najbardziej konsekwentnie, największej ilości powtórzeń. Na dodatek zostały one zakończone artykułami w czasopismach naukowych, co jest bardzo istotne w świecie naukowym, ponieważ pozwalają na dyskusję z innymi naukowcami. Niestety odzew zazwyczaj jest bardzo niewielki, ponieważ ciągle badania nad kręgami zbożowymi uważane są za niepoważny temat naukowy. Jednak mimo to prowadzone są nadal. BLT, Nancy Talbott prowadzą je ciągle i konsekwentnie, i właściwie można już w jakiś sposób określić, jak taki krąg zbożowy powstaje. Wynika, że powstaje on w wyniku aplikacji jakiegoś silnego ładunku elektrycznego, plazmy atmosferycznej, jak niektórzy nazywają, albo na przykład lawiny jonowej, którą najłatwiej można porównać właśnie do promieniowania mikrofalowego. Poprzez tak gwałtowne, trwające czasami nanosekundy aplikacje tego typu energii dochodzi do zmian w roślinie. Przede wszystkim są takie trzy elementy, bo zazwyczaj uważa się, i tutaj kolega Lesu słusznie zauważył, że to, że czasami krąg zbożowy jest niedoskonały, wcale nie oznacza, że on jest zrobiony sztucznie przez kogoś, przez jakichś żartownisiów czy po prostu im to nie wyszło. To, co świadczy o autentyczności kręgu zbożowego i prawdziwości, jest przede wszystkim sam wygląd roślin, które go tworzą. Rośliny te przede wszystkim nie są połamane, są jedynie ugięte.
Bardzo często ich węzły pomiędzy kolejnymi elementami takiej rośliny są wydłużone. Zazwyczaj dzieje się to w górnej części rośliny, natomiast zazwyczaj w dolnej części rośliny, gdzie te węzły są o wiele twardsze, o wiele trudniej im się wydłużyć, po prostu te węzły pękają. Tak jakby ilość pary wodnej budowała tak olbrzymie ciśnienie, że roślina nie była w stanie tego utrzymać i ten węzeł w tym momencie pęka. Roślina w większej swojej części złożona ma dużą ilość wody, dużą ilość wilgoci sama w sobie. Aplikacja takiej energii powoduje tworzenie się pary wodnej i może dojść do tego typu zmian w tego typu roślinie. Dlatego często w kręgach zbożowych taka roślina zazwyczaj jest zgięta w kilku punktach, w kilku miejscach. Nie jest złamana, jest tylko zgięta. Nie można tego zrobić za pomocą sznurka i deseczki. Często też, na przykład w przypadku kręgów zbożowych kukurydzy, cały ten wielki, ciężki trzon kukurydzy jest po prostu ukręcony o 180 stopni, ale nie jest uszkodzony. Jest po prostu uszkodzony.
I później roślina jest zgięta kilkakrotnie pod kątem 90 stopni, układając się w pewien wzór. W tego typu kręgach zbożowych również położenie tych roślin nie jest równomierne. Jeżeli będziemy kłaść je deseczką, wszystkie rośliny będą równomiernie położone na tej samej wysokości. Natomiast w przypadku tak zwanych autentycznych kręgów zbożowych czasami jest to położenie tuż nad ziemią, czasami jest ono 10 centymetrów wyżej i następna roślina nie jest porównywalna do rośliny, która rośnie przed nią. Bardzo trudno jest coś takiego zrobić sztucznie. Dlatego jest to część mechaniki powstawaniaTego typu kręgów zbożowych. I te właśnie elementy sprawiają, że w zasadzie nawet laik jest w stanie w miarę szybko odróżnić prawdziwy krąg zbożowy, który powstał, autentyczny krąg zbożowy od tego, którego zrobili żartownisie. Te węzły pomiędzy źdźbłami roślin, które się powiększają, czasami powiększają się aż o 200%, więc nie trzeba być naukowcem, nie trzeba mikroskopu, żeby zauważyć różnicę.
[01:31:17] - Właśnie, jeżeli mogę się wtrącić, tak zwana chęć widzenia rzeczy takimi, jakie są, prawda? Bo patrząc z punktu widzenia zwyczajnej, prostej mechaniki, widzimy, jak wygląda źdźbło zboża, jak wygląda zboże. Mamy te kolanka, które są dosyć twarde, natomiast słabszymi elementami są te rurki pomiędzy węzłami i one są najbardziej podatne w momencie, kiedy chcemy je złamać. Natomiast sam fakt łamania się, wyginania lub eksplodowania tych kolanek już świadczy o tym, że niestety, ale człowiek nie był w stanie siłą deski i sznurka wygenerować czegoś takiego jak zniekształcenie kolanka, prawda?
[01:32:01] - O tym właśnie mówię. Dlatego to są takie pierwsze przejawy, pierwsze dowody na to, że krąg powstał w wyniku działania sił naturalnych. Natomiast następne są te wcześniej przeze mnie przywołane badania ziarna pobranego z takich kręgów, bo inaczej zachowuje się na przykład ziarno w kręgu, który powstał na przykład w miejscu, gdzie roślina dopiero zaczęła swój rozwój. Na przykład zboże jest jeszcze młode, zielone i nagle dochodzi do powstania kręgu zbożowego i wówczas ziarno pobrane z takiego zboża po prostu nie dojrzewa. Czy zostawione w tym kręgu, ono nie dojrzewa, jest praktycznie kompletnie wysterylizowane. Natomiast jest tylko jeden określony moment, w którym to ziarno poddane tej energii jest w stanie stworzyć roślinę, która będzie na przykład rosła pięć razy szybciej niż zwykła roślina z reszty pola. Także tu mamy następny element tej mechaniki budowania się tego kręgu zbożowego. Są jeszcze badania chemiczne oczywiście, które przeprowadza się na tego typu roślinach i one również pokazują, że istnieją spore różnice i różne abnormalności pomiędzy roślinami, które rosną w kręgu zbożowym, a te, które rosną poza nim. Także do tego może jeszcze wrócimy w dalszej części dyskusji. Na razie te najprostsze i najbardziej takie charakterystyczne to te, które wymieniłem.
Dziękuję.
[01:33:40] - Panie Bogusławie?
[01:33:42] - Co do badań samych roślin, które były w kręgach czy poza kręgami. Ze swojego podwórka, że tak powiem, mamy dwa lub trzy przypadki odnalezienia tak zwanych przestrzelin w kolankach. To, o czym mówił mój przedmówca, że kolanko pęcznieje nagle i po prostu albo się rozszerza, albo wręcz pęka, a czasem jeszcze oprócz tego powstają takie drobniutkie przekłucia roślin, jakby zadane szpilką czy ziarnkiem maku, który przeleciał przez nie. I są to na wylot. Również w glebie, która była pobrana z terenu kręgów. W dwóch przypadkach znaleźliśmy takie malutkie kryształki, malutkie takie, już nie wiem, jak to nawet nazwać. Drobinki żelaza, które były w kształcie właśnie jakby ziaren maku i dały się one wyłowić magnetycznie, czyli po prostu za pomocą zwykłego magnesu można było je wyłowić z próbek ziemi. Badania, które prowadziliśmy w sposób konwencjonalny, czyli na przykład za pomocą wykrywacza fal mikrofalowych, zwykłego detektora raczej, już nie miernika, czy też detektora EMF, czyli tak zwanego smogu magnetycznego, licznika Geigera. Niestety nie mieliśmy w żadnym z badanych przez nas kręgów żadnych wskazań, poza może jednym przypadkiem, ale to uznaliśmy potem za błąd pomiaru. Podwyższone było nieco promieniowanie rentgenowskie o jakieś sześć mikrorntgenów, ale nie wiązałbym tego do końca z efektem kręgu, bo wiadomo, że na Ziemi są różne miejsca, gdzie to promieniowanie jest bardziej intensywne.
To zależy od złóż, na jakich znajduje się ziemia i tak dalej. Badaliśmy też kręgi pod kątem upływu czasu właśnie. Polega to na tym, że mamy trzy stopery mechaniczne włączane równocześnie i pozostają około godziny w kręgu, poza kręgiem i jeszcze w innym jakimś takim pomiarowym miejscu. Oczywiście stopery są uprzednio dobrze wyregulowane, zsynchronizowane i myślę, że te upływy czasu, które nam się udało złapać w postaci pięciu, sześciu sekund, też nie do końca stawiają nas tutaj w takim upewnieniu się, że tam jakieś takie zjawisko zaszło.Jeśli chodzi o pola wylatowskie, to odwołałbym się do prac, które z wielkim mozołem, zaangażowaniem i bardzo dużą starannością prowadził Adam Piekut. On jest zresztą człowiekiem, który mieszka w tamtych rejonach. Pobierał próbki ziaren z wewnątrz kręgów, spoza kręgów, wysadzał je w profesjonalny sposób, robił hodowlę i stwierdził, że wzrost, czas, wielkość roślin z wewnątrz kręgu dawała wyraźne różnice. Można o tym przeczytać na stronach Wylatowa, które Adam Piekut między innymi współredaguje. Ze swojego doświadczenia i nasza grupa, zetknęliśmy się jeszcze z jednym ciekawym przypadkiem próby zbadania tego. To był pan docent Puchalski z Wrocławia, który zbierał również próbki. To było na polu w Młynach niedaleko Wylatowa.
Do tej pory nie udało mi się uzyskać wyników, chociaż wiem, że skrupulatnie tam je badał i wzywał mnie tam, aby się odezwać. Wiem, że takie badania prowadził. Wracając jeszcze raz do Wylatowa, tam przez lata zaangażował się bardzo pan docent Szymański, który również ma się czym pochwalić w swoich wynikach, między innymi odczytaniem zaniku promieniowania ziemskiego przez całe osiem minut bodajże. Co z naszych badań, ewentualnie w wynikach pomiarowych? Poza drobinkami żelaza, które spotkaliśmy w glebie i poza kręgiem ich nie było. Osobiście nie możemy nic z własnego podwórka więcej dodać, chociaż wiem, że badania prowadzone przez męża Talbot mają dosyć zaskakujące efekty. Sama mechanika powstawania kręgów to z kolei przykłady mam takie z życia. Swego czasu spotykałem się bardzo często z panem Staszkiem Barskim, który badał fenomen kręgów w Wylatowie i okolicach. On jako jeden z nielicznych był świadkiem powstania takiego kręgu. Nie można powiedzieć, że na jego oczach, bo na jego plecach.
Podczas oglądania i fotografowania, zresztą jest zapalonym fotografem, obserwacji na jednym z pól w Młynach, za jego plecami usłyszał szum. Odwrócił się i piktogram, a konkretnie wtedy był taki duży krąg, został zrobiony w ciągu dosłownie kilku sekund. Warto też wspomnieć o słynnym filmiku z 1996 roku z Oliver Castle, gdzie widać, jak nad pole nadlatują trzy czy cztery kule, zataczają nad tym polem kręgi i pod nimi na oczach, na żywo kładzie się zboże. Potem ten film został poddany oczywiście analizie. Wnioski są takie, że film został umiejętnie spreparowany, ale było to wydarzenie przez kilka lat przynajmniej takim dowodem czy przykładem na to, jak te kręgi mogą powstawać. A kręgi powstają myślę dosyć szybko i czasami etapowo. Również z naszego przykładu wiem, że jednego dnia przybyliśmy na miejsce obserwacji niedaleko Skupca w naszym warmińsko-mazurskim. Jednego dnia było pięć kręgów. Na drugi dzień przyjechaliśmy, było siedem. Utwierdzając się w pewności, że na pewno nie było siedem, tylko pięć.
Dysponowaliśmy nagraniem z kamery kilkudziesięciominutowym, dokładnym. Faktycznie ani tych kręgów nie było, a na drugi dzień były. Także nie jest to jakieś zjawisko długotrwałe, ale na pewno czasami etapowe. A jeśli chodzi o samą mechanikę, czy mają w tym udział jakieś promieniowania mikrofalowe czy inne? Nie wiem. Nie można tego wykluczyć, ale faktycznie taki, powiedziałbym, rasowy piktogram ma wszystkie cechy swojej niepodważalnej autentyczności w postaci zgięć, a nie złamań, zgrubień kolanek, równomiernego położenia zboża. Gdy wchodzimy na pole, mamy tak zwany efekt płyty kompaktowej. Jest obraz płaszczyzny podzielony dokładnie na cztery takich ćwiartki, w których każdej inaczej odbija się światło. I tyle. Dziękuję.
[01:42:51] - Został nam jeszcze pan ze Choduń. Jak to jest z tymi piktogramami i w jaki sposób powstają?
[01:42:59] - W zasadzie wydaje mi się, że moi przedmówcy opowiedzieli już zasadniczo o wszystkim, bo nietrudno tutaj się nie zgodzić z pewnymi rozumieniami tego fenomenu. Cóż mogę dodać? Najbardziej niesamowitą rzeczą dla mnie jest to, że one powstają tak bardzo błyskawicznie. I o tym też było akurat powiedziane, co jest niesamowite, że tak precyzyjnie ten rodzaj energii może wpływać na rośliny. Tym bardziej że uważam pewną rzecz związaną z samym oddziaływaniem, z samą charakterystyką danej energii, która wpływa w danym momencie na roślinę czy na jakąkolwiek inną powierzchnię, że my poniekąd możemy rozumieć to, ewentualnie być może część tej emanacji postrzegać jako promieniowanie mikrofalowe, gdyż ono może mieścić się w tych charakterystykach częstotliwości, natomiast być może ono sięga zupełnie dalej, głębiej. Natomiast instrumenty, jak dotychczas nasze, mogą tego nie wychwytać i podejrzewam, że tak właśnie jest. Ale jak to wygląda, to już trudno jest mi wyrokować. Jestem bardziej artystą niż osobą związaną z inżynierią, z mechaniką i tak dalej, więc nie potrafię tego ogarnąć. Natomiast podświadomość cały czas podpowiada mi, że tu jest jednak coś więcej, co wpływa na to i co jest z tym związane.
[01:44:31] - Dziękuję. Panowie, przejdźmy do kolejnej kwestii, która jest z tym związana.
[01:44:36] - Chciał jeszcze coś Chris Miękina dodać.
[01:44:38] - Dobrze. Jeszcze jedna sprawa, Chris. Przyszło pytanie z SMS-a i ono brzmi: co z zaburzeniami czasowymi wewnątrz kręgów? Czy to prawda? Jak byś się do tego odniósł?
[01:44:52] - Nie mam zbyt wielu informacji na temat zaburzeń czasowych. Nawet nie wiem za bardzo, jak właściwie można to zmierzyć. Natomiast powód, dla którego chciałem jeszcze jedną rzecz dodać, chciałem wspomnieć o jeszcze jednym badaniu naukowym, które jest nową metodą badawczą, która powstała zupełnie niedawno. Jest to metoda badania minerałów ilastych i jeśli chodzi o ich krystaliczność. Jest to dość skomplikowana metoda, wymaga troszkę czasu i pieniędzy. I okazuje się, że te materiały ilaste na różnych poziomach ziemi tworzą zupełnie inną strukturę krystaliczną. Im są głębiej, im większe panuje ciśnienie, tym bardziej różnią się od tych na powierzchni. I dlatego na tej podstawie można dokonać pewnych analiz, na przykład gleby. I tak zrobiono w przypadku kręgów zbożowych, że pobrano właśnie taką glebę z kręgów zbożowych i oprócz elementów żelaza, o których koledzy wspomnieli wcześniej, zrobiono analizę tych minerałów ilastych i okazało się, że kryształy, jakie tam znaleziono, to były kryształy, które mogły powstać, jeśli to była skała osadowa, to ona musiałaby powstawać przez tysiące lat. Żeby stworzyć wysokie ciśnienie, musiałaby być przykryta jeszcze jakąś górą, żeby coś takiego powstało.
A te kryształy znaleziono właśnie na powierzchni gleby, na terenie kręgu zbożowego. Ten krąg zbożowy był w Edmonton w Kanadzie. Innym sposobem, żeby móc dokonać takiej zmiany w naturze tego kryształu, w materiale ilastym, byłaby aplikacja temperatury. I teraz również wiadomo jest, że taki kryształ można uzyskać, jeżeli aplikowana byłaby temperatura między 600 a 800 stopni Celsjusza, co oczywiście spaliłoby tą roślinę, a mimo wszystko taki kryształ powstał. Także jest to jeszcze jeden naukowy element mówiący o tym, że tak naprawdę nie jest łatwo podrobić krąg zbożowy przez żartownisiów i praktycznie tylko i wyłącznie przez media większość ludzi uważa i myśli, że są to po prostu tylko same żarty, jakieś obrazki dobre do pokazania w sezonie ogórkowym. Ale jestem bardzo ciekaw, może ktoś inny z panów zna tą odpowiedź na temat różnic w czasie, bo sam chętnie bym się dowiedział jak wygląda ta sytuacja w tych różnicach w czasie w kręgu i poza nim.
[01:47:37] - Do pytań od słuchaczy przejdziemy za jakiś czas. Mamy ich bardzo dużo, jak zwykle. Ale kolejna sprawa: jak to jest, że piktogramy mają taką tendencję do pojawiania się w jednym miejscu? Jest taka niepisana zasada, że tam, gdzie pojawił się piktogram raz, jest duża szansa na to, że będzie też znowu. I dlaczego przede wszystkim piktogramy upodobały sobie pewne okolice, jak choćby Wielatowo czy słynne Wiltshire w Wielkiej Brytanii? O odpowiedź proszę Lesa Chodunia.
[01:48:16] - Ze względu na to, że wszystko jest względne, powtórzę wcześniejszą wypowiedź Einsteina. Wydaje mi się, że tu czynników może być wiele. Mogą to być uwarunkowania geologiczne, mogą to być uwarunkowania związane akurat z czystością lub ze specyfiką charakteru pola magnetycznego, grawitacyjnego lub innych emanacji. Może to być na przykład związane z ukształtowaniem terenu, który to teren na przykład może emanować lepszą specyfiką energetyczną, gdzie w pewnym miejscu lepiej się te formacje pokazują, lepiej je się tworzy, już gdyby mówić z punktu widzeniaTego kogoś, tego czegoś, tej siły lub kogokolwiek lub czegokolwiek innego, kto za tym stoi. Być może jest to też związane z inną konstrukcją mentalną danego obszaru kulturowego, na którym to coś występuje. Wydaje mi się, że tutaj aspektów może być wiele i czynników, które na to wpływają, może być bardzo dużo. Kiedyś było powiedziane, że te wzory niejako są stworzone po to, żeby je oglądać z wysoka. Podobnie jak mamy do czynienia ze wzorami na Płaskowyżu Atakama, które są tak ogromne, tak rozległe, że nie sposób jest je obejrzeć z ziemi, ale z wysoka już układają się w wyraźne kształty i wzory. Podobnie jest tutaj. Czy w Wiltshire te wzory na przykład lepiej się ogląda, ponieważ tamten teren jest bardziej zróżnicowany.
W Wylatowie natomiast tak nie ma. Miałem przyjemność być w Wylatowie któregoś razu i spędziłem tam chyba ze dwa czy trzy dni. Trudno jest mi powiedzieć, że wylatowskie tereny są podobne do tych brytyjskich. Dlaczego tak jest? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
[01:50:18] - Panie Bogusławie?
[01:50:20] - Z tą częstotliwością i powtarzalnością powstawania kręgów w różnych miejscach różnie to bywa. Poczynając od naszego najbardziej spektakularnego przykładu z Wylatowa, wiemy, że przez kolejne siedem lat pojawiały się kręgi, po czym nagle się to wszystko urwało. Chociaż ostatnimi laty, dwa czy trzy lata temu, w okolicach Wylatowa nadal coś się pojawia. Niestety opinie co do powstania są różne. Jedni twierdzą, że są to próby jakichś zaawansowanych crop makerów czy też jakichś innych działaczy, ale gdzieś zawsze w okolicy Wylatowa coś tam co roku się pojawia, pomimo tej znaczącej przerwy i odcięcia się, zakończenia tego ciągu zdarzeń z Wylatowa. Może tak króciutko: na polu pana Filipczaka to prawie że mogliby sobie abonament założyć u niego, bo chyba przez kolejnych pięć lat miał takie szczęście, że u niego się to pojawiało. Był najbardziej znaną chyba osobą w Wylatowie. Ale to tak na marginesie. Poza tym właśnie na podstawie tych naszych wyjazdów terenowych, jeździmy po całym województwie i szukamy śladów, czy też wyjeżdżamy na miejsce kręgu, zostawiamy dokładnie nasze namiary, bo często jest tak, że ludzie coś wiedzą, widzą, a nie wiedzą, gdzie się zgłosić. Szukają po różnych źródłach, po internecie czy po innych swoich kontaktach.
Zostawiamy dokładne namiary. Niestety od 15 lat chyba nie zdarzyło się jeszcze, żeby właśnie się coś powtórzyło gdzieś, gdzie już byliśmy. Poza jednym miejscem. To było w Stradunach koło Ełku. Tam było dwukrotnie rok po roku i potem zjawisko się urwało. Także nie wiem, czy można byłoby tu przypisać jakieś konkretne przywiązanie do miejsca, bo na przykład pojawiają się w zupełnie nieoczekiwanych miejscach, przynajmniej dla nas. Ja tak sobie kiedyś myślałem: „Kurczę, dlaczego wszędzie w Polsce, tu słyszę, tam słyszę, a dlaczego nie u nas, nie bliziutko?”. Jakbym sobie tutaj na zamówienie to wymarzył w okolicach Olsztyna. Może nie tak blisko, ale przynajmniej w naszym regionie było, chociażby pod Ornetą po 2012 czy w zeszłym roku w Różnowie. Może potem opowiem o tym przypadku z Różnowa w dalszej części, jak będzie bardziej tematyczne, bo to ciekawa dosyć historia, typowo radiestetyczna.
Cały wysyp piktogramów, który był w okolicy Wylatowa, w miejscowości Młyny. W ciągu dwóch sezonów powstało około 200 kręgów. To jest normalnie nie do uwierzenia, że taka ilość tych kręgów była. Byliśmy tam przez kilka dni, nocowaliśmy. Bardzo zaangażowaną taką postacią była nastolatka, która robiła zdjęcia piktogramów codziennie. Rano ruszała sprawdzać stan swoich piktogramów, jak to wygląda. Faktycznie przybywało jej to z dnia na dzień. Potrafiła się poruszać: „Aha, ten był, ten nie był”. Zapamiętywała te miejsca. Nigdy nikogo tam nie złapano na tworzeniu tych piktogramów.
Z tamtego okresu chyba tylko pochodzi takie jedno bardzo ciekawe zdjęcie, na którym można się dopatrywać trzech istot, które skupiają się nad czymś znalezionym na polu i jest to przypadkowe zdjęcie zupełnie. Ale to też jedno z takich ciekawszych, może już mniej tematycznych zagadnień. Tyle. Dziękuję.
[01:54:45] - Chris, co sądzisz o tej powtarzalności w niektórych miejscach? To się zdarzało też w innych, na innych obszarach, między innymi w Dąbrowie Górniczej. Pamiętamy, był taki ciąg pojawiania się piktogramów i tak dalej. Co sądzisz o tej powtarzalności magii Wiltshire? Czy ma to związek
[01:55:07] - Z tamtejszymi megalitami. Proszę bardzo.
[01:55:11] - Oczywiście i za chwilę do Wiltshire wrócę, ale z tego powodu, że pan Bogusław zauważył ciekawą rzecz. On sobie marzył, żeby jakiś krąg zbożowy pojawił się w okolicy Olsztyna i ten krąg się pojawił. To przypomina i jeszcze raz przywołam tą samą osobę, Roberta van den Broeka, który żyje w południowej Holandii i będąc medium, tworzy wokół siebie sytuację taką, że powstają te kręgi w miejscach, gdzie mieszka i żyje, że ten krąg zbożowy nie jest związany geograficznie z danym miejscem, tylko z osobą. On w jakiś sposób wchodzi w reakcję z tym dziwnym fenomenem, o którym dzisiaj rozmawiamy i wokół niego te kręgi powstają. Między innymi z tego powodu wszedł w olbrzymi konflikt z ludźmi, którzy uważają, że kręgi zbożowe to zwykła ściema i nieprawda. Zarzucają mu, że te kręgi powstają wokół niego, ponieważ sam je tworzy. Ale z kolei BLT czuwa nad tą sytuacją, która tam się rozgrywa i badania wykazują, że te kręgi powstają w sposób absolutnie naturalny. Poprzez siłę, która je wywołuje. Nancy Talbot sama była świadkiem dwukrotnie powstawania takiego kręgu i oba te kręgi powstały w momencie, kiedy była tuż obok Roberta van den Broeka. Być może ta działalność poprzez medium, być może właśnie wzbudzenie tej energii, tej spirytualnej powiedziałbym, może to nie jest najlepsze słowo, energii powoduje wyzwolenie tej siły, wejście w reakcję z nią, reakcję, której nie rozumiemy za bardzo, ale być może ona jest przyczyną, że w Olsztynie pojawiły się kręgi zbożowe, bo tamtejsi badacze i radiesteci weszli w tak silną reakcję z tą energią i wzbudzali takie zainteresowanie tą samą sytuacją, że nagle one się zaczęły pojawiać.
To jest jedno wytłumaczenie takiej regularności kręgów, jeśli chodzi o związek nie tyle z miejscem, co z osobą. Ale wracając do tego Wiltshire, to tam może wchodzić zupełnie inna historia, która jest o wiele bardziej prozaiczna od tej pierwszej, którą powiedziałem. Jeśli popatrzymy na te słynne klify w Dover, które stoją tuż przy kanale La Manche, to zobaczymy, że zbudowane są one ze skał kredowych, ze skał osadowych. I teraz całe Wiltshire leży na takiej olbrzymiej warstwie tych kredowych osadów i tych kredowych skał. Pod tymi skałami znajdują się miejsca czy szczeliny wypełnione wodą i ta woda wraz z opadami gruntowymi jej poziom podnosi się bądź opada. Często przekopują się tamtejsi rolnicy do tej wody, żeby w jakiś sposób ją wykorzystać, zbudować studnię i wykorzystać ją do swoich upraw. Zauważono, że w momencie, kiedy poziom tych wód gruntowych pod tą olbrzymią, grubą warstwą kredy zaczyna gwałtownie spadać, ilość kręgów zbożowych zaczyna się powiększać. Okazało się, że zrobią taki eksperyment przez przypadek, bo jakaś instytucja czy firma jedno z tych miejsc, gdzie znajdowała się ta woda czy podskórna, czy podziemna, wypompowała cały ten zbiornik podziemnej wody kompletnie. I w tym momencie kręgi zbożowe zaczęły dookoła powstawać jeden za drugim w olbrzymich ilościach. Kiedy poziom wody się uzupełnił, kręgi zbożowe przestały powstawać.
Zbadano to w sposób naukowy. Okazuje się, że przez to, że między kredą a wodą występuje pewna skomplikowana reakcja elektryczna, uwalniają się jakieś elektrony, które gdzieś tam uciekają i wędrują razem z tą odchodzącą czy ubywającą wodą. Nagle to w jakiś sposób oddziałuje na to, co się dzieje na powierzchni ziemi i powstają kręgi zbożowe. Także tutaj mamy z jednej strony bardzo prozaiczne ich wytłumaczenie, ich regularności w pewnych określonych miejscach ze względu na warunki geologiczne chociażby, a z drugiej zupełnie niekonwencjonalne wytłumaczenie, że niekoniecznie kręgi zbożowe związane są z miejscem, a mogą być związane z ludźmi o wiele bardziej. To ludzie właściwie tworzą je może nie tyle w swoich umysłach, co poprzez ten swój stan ducha stają się takimi artystami jak pan Lesuś, który wzbudzając taką energię jest w stanie w jakiś sposób wejść w interakcję z tego typu fenomenem i w jakiś sposób z nim współpracować. Dziękuję.
[01:59:56] - Ja sobie pozwolę jeszcze na taką dygresję odnośnie tej wypowiedzi sprzed chwilki. Mianowicie chodzi o wypowiedź Nancy Talbot, którą akurat wyczytałem w jednym z maili do mnie i jak to swego czasu Nancy opisuje, że zaczęła wiedzieć i wyczuwać ten rodzaj energii, który stoi za tym wszystkim, jak to ona napisała, czy to będą formacje zbożowe, czy to będzie zjawisko UFO, czy cokolwiek innego, co jest poza naszym postrzeganiem. Natomiast to wiedzenie o tym, że ta energia jest, przyszło również z takim poczuciem, że ona jest w stanie skorzystać z potencjału tej energetyki. I nagle pisze, że dosłownie wręcz wysyłała w tym momencie mentalnie serce do Roberta, wizerunek serca i Robert w tej chwili to odebrał, zrobił zdjęcie tego serca. I tu generalnie ta życzeniowość i ta możliwość użycia tej energetyki przez naszą świadomość, czyli zdeterminowania, ukierunkowania tej energetyki według tego, jak my ją postrzegamy i co my chcemy z nią zrobić.Więc faktycznie ta życzliwość być może również mieć wpływ, być katalizatorem albo inicjacją powstawania. Tak samo jak i woda, która też jest korelantem związanym z powstawaniem w Wielkiej Brytanii kręgów zbożowych. To jest właśnie ciekawe.
[02:01:36] - Panowie, przejdźmy teraz do niestety trochę ciemniejszej strony kręgów zbożowych. Przepraszam za mój stan głosu. Dzisiaj jestem wybitnie nie w formie. Dopadło mnie jakieś paskudztwo. Przejdźmy do kolejnej rzeczy. Panowie, crop makerzy, ludzie, którzy są w stanie zrobić na polu ze zbożem dosłownie wszystko. Są w stanie umieścić tam każdy wizerunek. Jak to jest? Czy rzeczywiście crop makerzy są w stanie zrobić wszystko? Jak odróżnić dosłownie w kilku punktach według was, z uwzględnieniem różnych zmiennych to, czy dany krąg jest wykonany ludzką ręką, czy nie?
Może na szybko pan Bogusław.
[02:02:35] - Patrząc na te piękne piktogramy z Wiltshire, czy w ogóle z Anglii, można powiedzieć, że to jest typowy majstersztyk. Tam się dosłownie nie ma do czego przyczepić, przynajmniej optycznie, bo ja akurat osobiście nigdy nie byłem na miejscu, nie widziałem takiego piktogramu. Myślę, że bardzo prosto, ale nie proponuję tego jako rozwiązanie jedyne i niepodważalne. My sobie tutaj zrobiliśmy taki eksperyment, że nasz radiesteta, patrząc na zdjęcie wybranego pięknego kręgu z Wiltshire, zaczyna działać nad jego właściwościami za pomocą wahadła i po chwili okazuje się, że ten piękny, ładny wytwór ma w sobie nic, czyli nie ma w sobie nic. Jest energetycznym zerem, mimo tego, że prezentuje się ładnie. Natomiast inny, równie ładny, ma pełne właściwości radiestezyjne. Czyli jakaś zasadnicza różnica między nimi jest. Nie potrafimy w tej chwili określić na 100%, że to jest metoda pewna, niepodważalna, niezawodna i w ogóle, ale ona daje nam bardzo wysoką skuteczność w pierwszym podejściu do kręgu. Oczywiście pomijając typowe cechy fizyczne kręgu, jakie tam zauważa: ślady, ścieżki dojścia czy pozostawione przedmioty, porobione dziurki w ziemi od kołków, żeby było łatwiej się kręcić i stworzyć idealny okrąg. Co jest zresztą błędem, bo nigdy to nie jest okrąg, tylko zawsze jest to owal.
Takie metody, o których jeszcze nie wypada nawet mówić, bo po prostu może to być nawet czasem wskazówką dla crop makerów, żeby wiedzieli, czego nie robić, aby się nie dać namierzyć.
[02:04:48] - Ma pan rację. Rzeczywiście o nie wszystkich rzeczach możemy mówić. Widzieliśmy na polach wszystko. Od różnego rodzaju logo firm i koncernów po dzieła sztuki, różnego rodzaju plecionki, nawet były piktogramy zaplatane i tak dalej. Pamiętam, że przed 2012 rokiem pojawiała się w Wiltshire cała seria różnego rodzaju formacji, które były bardzo ciekawe, bardzo dobrze zrobione. Natomiast obserwator w konfrontacji z takim piktogramem mówił: „Przecież tego nie mógł zrobić człowiek”. A potem okazywało się jednak, że mógł. To samo pytanie kieruję do pana Chodunia: jak to jest z tą realnością piktogramu? Czy rzeczywiście crop makerzy są w stanie zrobić wszystko i na co zwrócić uwagę w przypadku pojawiających się wątpliwości, czy piktogram jest autentyczny?
[02:05:58] - Wydaje mi się, że ewidentnie tak. Crop makerzy są w stanie zrobić naprawdę wiele zaskakujących rzeczy, które wpływają na całość wizualną takiego piktogramu. I możemy podejrzewać, że to jest zbyt doskonałe, żeby wykonała to ręka człowieka. Wydaje mi się, że piktogramy dzisiaj można na przykład zaprojektować za pomocą komputera, specjalnych aplikacji, bo domyślam się, że takie istnieją, i wyspecjalizowana ręka takiego crop makera, a nawet sam umysł, który jest w stanie wymyślić praktycznie niesamowite rzeczy, może dokonać naprawdę niebywałego. Natomiast tu już był wspomniany pewien element, który jest bardzo dla mnie istotny, mianowicie tak zwane ścieżki dostępu. W momencie, kiedy robimy zdjęcia piktogramom z góry, które są w miejscach niedostępnych, bo są gdzieś na środku pola i na tym polu nie ma śladów po ciągnikach, nie ma takich tracków. Wtedy pada pytanie: w jaki sposób ktoś mógł się tam dostać? Za pomocą śmigłowca?Czy w jakiś inny sposób? Nie. Podejrzewam, że jeden crop maker, który może stworzyć jakiś piktogram, to jest zbyt mało, żeby stworzyć bardziej zaawansowaną formę tego czegoś, więc potrzeba na to kilku osób.
Kilka osób, które się przemieszczają przez pole, nawet po takim tracku, po takim śladzie, po ciągniku, są w stanie zaburzyć ten ślad. Czyli widać, że ktoś się tamtędy przemieszczał. Tutaj należy oczywiście być ostrożnym przy weryfikowaniu takim ewidentnym, że dany piktogram jest autentyczny czy nie jest. Co nie jest zbyt dobre dla badań, przynajmniej mówiąc o kontekście wizualnym. Nieraz się zdarzało słyszeć i widziane były takie piktogramy, które są w głębi pola i do tych piktogramów po prostu nie ma żadnej ścieżki, nie ma żadnego dojścia. Nikt raczej nie będzie w stanie mnie przekonać, że tam ktoś się dostał. Poświęcił swój czas na to, żeby stworzyć tam piktogram, gdzie na przykład ludzie generalnie specjalnie się nie przemieszczają. Czyli nie jest to na przykład gdzieś przy jakimś trakcie, przy jakimś dukcie typu autostrada, szosa, miasto i tak dalej, gdzie trzeba się specjalnie wybrać, ewentualnie wiedzieć, że dany piktogram tam się pojawi i tak dalej. Mówimy tutaj o takich zwykłych, pragmatycznych przyczynach, które są determinantem do samej idei tworzenia. Mówię tutaj już z punktu widzenia crop makerów, takich wzorów.
Raczej wzory, które są tworzone ręką crop makera, z zasady są tworzone po to, żeby ktoś je mógł podziwiać, żeby ktoś o nich mógł dyskutować. A nie jest to rzecz, którą się robi tylko po to, żeby sobie zrobić i żeby samemu o tym wiedzieć. Wtedy nie. Czyli te ślady lub brak śladów to jest dla mnie bardzo ewidentny, bardzo mocny dowód. Dziękuję.
[02:09:20] - Kris, jak to jest z crop makerami? Czy są w stanie wydeptać wszystko? Czy są piktogramy, których ewidentnie nie mogła zrobić ludzka ręka?
[02:09:34] - Oczywiście. Chciałbym tutaj przypomnieć taki film zrobiony przez National Geographic, gdzie pokazano, w jaki sposób powstają te kręgi zbożowe i że właśnie ci artyści kręgowi są w stanie coś takiego zrobić. Nakręcono film, w jaki sposób to wygląda. Ze studentów stworzono grupę, która przygotowała się do tego, żeby wydeptać tymi deseczkami i innymi urządzeniami, jakie mieli do swojej dyspozycji, między innymi mikrofalówkami, określony krąg zbożowy. Grupa nazywała się efektownie Grupą Szatana. National Geographic nakręcił film, który definitywnie, można powiedzieć, wyjaśniał tajemnicę kręgów zbożowych, że robią je ludzie, że właściwie paru młodych, fajnych chłopaków, którzy nie mają co robić nocą, jest w stanie to zrobić. Ale okazało się, że ten film jest jednym wielkim przekłamaniem. Dlatego, że ludzie obserwujący nakręcanie tego filmu zauważyli i zaczęli robić zdjęcia tego planu filmowego, że ta Grupa Szatana, która wydeptywała ten krąg zbożowy nocą, właściwie nie stworzyła żadnego nowego kręgu. Poruszała się po kręgu, który już tam istniał. Nie wiadomo, czy to był krąg zrobiony sztucznie, czy był to naturalny fenomen, ale poruszali się już po wydeptanym kręgu, udając, że go wydeptują.
Natomiast kamery były ustawione w ten sposób, że ciągle filmowały zza reszty zboża, tak że wyglądało, że rzeczywiście coś się tam dzieje i rzeczywiście oni to wydeptują. Była to, tak jak powiedziałem, cała grupa i na drugi dzień rano obok zaczęli wydeptywać nowy krąg. I rzeczywiście całkiem niezły ten krąg im wyszedł, niezłą figurę geometryczną udało im się wydeptać, ale robili to w świetle dziennym i wydeptanie tego kręgu zajęło im w grupie pięć godzin. Pięć godzin, czyli masa czasu. Natomiast zazwyczaj te kręgi zbożowe powstają w ułamku sekundy. A jeżeli robią to żartownisie, to myślę, że godzina czasu to jest nawet zbyt wiele, żeby pozostać niezauważonym przez nikogo. Tu trzeba jeszcze dodać to, że żeby dokładnie móc w jakiś sposób wytyczyć sobie te elementy, które mają być wydeptane, potrzebna jest spora precyzja, więc przydałoby się światło. Oczywiście National Geographic zorganizował potężne, olbrzymie reflektory i zamienił noc w dzień, co oczywiście ułatwiało to wszystko, a i tak im nie udało się wydeptać tego kręgu nocą. I jeszcze jest kwestia z tymi mikrofalówkami, bo doszli do wniosku, że skoro tutaj jest działanie promieniowania mikrofalowego, w związku z czym będzie można dostosować kuchenkę mikrofalową tak, żeby móc w jakiś sposób, jak odkurzaczem wpływać na te źdźbła trawy i po prostu kłaść je w taki sposób, jaki sobie tylko zażyczą w dowolne figury geometryczne. I rzeczywiście, jak się okazało, ta maszyna całkiem nieźle sobie radziła.
Tylko że taka metoda czy tego typu technologia ma jeden bardzo poważny problem. Wymaga olbrzymiej energii. Mikrofalówka jest czymś, co musimy podłączyć do solidnego prądu i ponieważ te promienie mikrofalowe rozpływają się w powietrzu tuż przy wylocie tego działka, które emituje te promienie, więc trzeba po prostu traktować każde niemalże źdźbło trawy odwrotnie. Obliczono, że wykonanie średniego kręgu zbożowego za pomocą takich mikrofalówek potrzebowałoby co najmniej sześciu ciężarówek baterii, żeby zrobić to bezgłośnie.
[02:13:18] - Oczywiście można przywieźć generator, ale chyba wtedy każdy rolnik w okolicy usłyszałby, że coś się dzieje na jego polu i że ktoś coś robi bardzo dziwnego. National Geographic użył niezbyt ładnych sposobów po to, żeby wykazać, że te kręgi są tylko i wyłącznie żartem. I teraz trzeba się zastanowić, dlaczego to zrobiono. Co takiego jest w kręgach zbożowych, że chce się odwrócić od nas uwagę na temat tego fenomenu? Bo definitywnie coś takiego się dzieje. Wspominana tu wielokrotnie Nancy Talbott napisała do National Geographic, ale nikt jej nie odpisał. Po prostu dla nich ona jest zbyt mała, żeby zwracać na kogoś takiego uwagę. A z kolei to, co pokazało National Geographic, okazało się bardzo nośne. Do tego stopnia, że nawet Michio Kaku, który jest jednym z najsłynniejszych naukowców naszych czasów, niemalże Einstein naszych czasów, w telewizji CNN powiedział, że kręgi zbożowe powstają przy pomocy mikrofalówek. Że teraz są przenośne mikrofalówki i można sobie taką mikrofalówką wejść w zboże i zrobić taki krąg zbożowy.
Zbudowanie takiego kręgu zbożowego nie jest czymś aż tak prostym, jak by się wydawało i potrzebuje pewnych ściśle określonych warunków i pewnych ściśle określonych umiejętności. A o tych różnicach, w jaki sposób można odróżnić fenomen kręgu zbożowego i krąg zbożowy, który powstał sztucznie, mówiliśmy troszeczkę wcześniej: że nawet obserwacja gołym okiem i niewielka wiedza z dziedziny biologii wystarczy, by móc zorientować się, że mamy do czynienia z czymś, co jest rzeczywiście prawdziwe, albo z czymś, co jest zrobione wyłącznie sztucznie i jest tylko obrazkiem. Dziękuję.
[02:15:15] - Dziękuję. Tak, masz rację, dlatego że zawsze można znaleźć informacje o tym, przynajmniej na poważniejszych stronach zajmujących się piktogramami, taki wywiad środowiskowy, czy coś było widziane i tak dalej. Musimy pamiętać, że ludzie nie są nieomylni. Nawet jeżeli taki piktogram powstaje, jeżeli robią go crop makerzy, powstaje to za dnia. Jeżeli to jest reklama i tak dalej. To, co zrobiła wspomniana przez ciebie telewizja, jest szwindlem. Jednym z wielu, jakich się dopuszczają. National Geographic to jest telewizja, która w zasadzie bardzo lubi Hitlera. Przynajmniej trzy razy dziennie lecą programy o Hitlerze i czasem jakiś debunkerski program na temat UFO się zdarzy. Tam wyjdzie jakaś głowa gadająca i poplecie jakieś głupstwa.
Tak, głupstwa. Nie bójmy się tych stwierdzeń. Pamiętam taką dziwną historię chyba z tamtego roku albo sprzed dwóch lat. To w sumie były chyba dwie historie, bo jeden z naukowców był Australijczykiem i powiedział, że te kręgi, piktogramy tworzą oposy w jakimś miłosnym uniesieniu, a drugi powiedział, że to robią jeże. I teraz jak poważnie traktować człowieka, który twierdzi, że taka formacja jest wydeptana przez jeże? Jeżeli ona na przykład zawiera w sobie jakiś symbol, to ten jeż musiały mieć całkiem niezły łeb, prawda? Kolejna sprawa jest taka, że kwestia własności też się nam tutaj kłania. Bo piktogramy oczywiście często przyciągały ludzi. W ostatnich latach się to troszkę zmieniło, bo w Witcher tych piktogramów było dużo mniej. Ale były takie lata, szczególnie przed rokiem 2012, że ludzie zaczęli jakoś w tym przypływie ezoterycznego uniesienia doszukiwać się tam jakichś wskazówek i tak dalej.
Wtedy był prawdziwy boom na te piktogramy. Rzeczywiście na tym trochę zarabiano, ale też były takie piktogramy, jak mówił pan Hoduń, że nikt tam po prostu nie doszedł. Pojawiły się, brzydko mówiąc, dla jaj. I jak to interpretować? Tych pytań się mnoży cała masa. Ale przejdźmy do czegoś, co Chris tutaj już zaznaczył. Powiedziałeś, że ktoś próbuje odwrócić naszą uwagę od tego zjawiska. Jest to dość znana teoria. Może nawet nie teoria spiskowa, nie nazwałbym jej tak, pojawiająca się w mediach. Może nie w mediach.
Jej efekty pojawiają się w mediach. Natomiast między innymi Nancy Talbott, wielu badaczy angielskich twierdzili, że czasami zdarzały się nawet takie przypadki, że kiedy wiadomo było, że się pojawiał piktogram, pojawiała się zaraz policja lub pojawiał się ktoś dziwny i ktoś tam po prostu wyrzucał deskę, wyrzucał sznurek, wbijał palik, żeby wszystko było wiadomo, że to ma sztuczne pochodzenie. Tak samo jest z tymi dwoma panami, którzy pojawili się jakiś czas temu i twierdzili, że oni są twórcami wszystkich piktogramów. Reasumując twoją wypowiedź, panowie, i dążąc do kolejnego pytania: czy uważacie, że prawda na temat kręgów jest fałszowana i do niektórych podrzuca się po prostu rzekome dowody zbrodni w postaci desek tylko po to, żeby odwrócić uwagę społeczeństwa od tego zjawiska? Chris, co o tym sądzisz?
[02:19:11] - Tak jak powiedziałem wcześniej na przykładzie filmu National Geographic, komuś zależy, żeby ta prawda nie wyszła na jaw. Albo żeby problem czy fenomen kręgów zbożowych nie stał się czymś, co by w jakiś sposób ludzi zaniepokoiło. Że mamy do czynienia z siłą, której w zasadzie tak naprawdę nie możemy wyjaśnić w jakiś prosty i logiczny sposób. I tutajWspomniałeś o tych słynnych panach Crop Makerach, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za setki kręgów zbożowych zrobionych w ciągu kilkudziesięciu lat. Nawet nie wiem, czy ci panowie jeszcze żyją, ale ciągle się mówi, że to oni obaj robią. Chyba się nazywali Doug and Dave. Dwóch panów z deseczkami. I rzeczywiście następuje w jakiś sposób to pozorowanie. Doszło do tego, że w tej chwili w Wiltshire w Anglii, kiedy właścicielami tych pól zbożowych stało się nowe pokolenie farmerów, oni już nawet nie chcą mieć z tym zjawiskiem do czynienia. Nie wiadomo, kto na nich wpływa, ale o ile ich ojcowie chętnie jeszcze zapraszali badaczy czy po prostu ciekawskich, żeby weszli na takie pole i zobaczyli taki krąg zbożowy, to dziś taki współczesny angielski gospodarz, kiedy nagle zauważa, że u niego jest krąg zbożowy, po prostu go wycina, momentalnie go niszczy.
Nie chce nikogo na swoim polu, nie chce żadnego rozgłosu, nie chce mieć z tym nic wspólnego. Jest to nowa tendencja, która pokazuje, że obok pierwszego zaciekawienia tym zjawiskiem, w tej chwili mamy do czynienia z drugim, bardziej niechętnym temu zjawisku, jakby po prostu ktoś nie chciał nawet mieć z nim do czynienia, bądź ktoś na te osoby wpłynął, żeby nie dopuściły do tego, żeby inni ludzie mogli mieć świadomość istnienia fenomenu i być może w którymś momencie dojść do wniosku, że jest on jednak prawdziwy, bo działa, funkcjonuje. Gdy tych kręgów pojawia się więcej, coraz więcej ludzi ma do nich dostęp. Czasami tysiące ludzi przychodzą na pole farmerów holenderskich czy niemieckich tylko po to, żeby spędzić tam czas. Czy jak wspomniał pan Bogusław, po prostu pomedytować tak jak pod Olsztynem. To ściąga ludzi i zmienia świadomość. Być może jest to w jakiś sposób niebezpieczne. Dla kogo? Nie mam pojęcia. Być może dla tych, którzy nami rządzą, którzy uważają, że taki element może spowodować, że otworzy się puszka Pandory i zaczniemy wychodzić spod kontroli, bo jeżeli okaże się, że jest to fenomen ponadnaturalny, kosmiczny wręcz, to być może ludzie zaczną sobie zadawać pytania, jak wiele innych tego typu fenomenów mamy obok siebie, jak wiele jeszcze innych rzeczy jest tak naprawdę prawdziwych, a do tej pory były uważane za fantazje albo fantasmagorie wręcz ludzi niestabilnych psychologicznie.
Dziękuję.
[02:22:33] - Pan Choduń, proszę o wypowiedź. Czy rzeczywiście może być tak, że prawda na temat piktogramów jest zakłamywana przez media specjalnie?
[02:22:47] - Tak, wydaje mi się, że to jest praktyka spowodowana charakterem działań mediów. Ja sam działałem w mediach przez pewien czas, byłem radiowcem, pisywałem do prasy, więc wiem, w jaki sposób działają ludzie. Nawet obecnie znam wiele osób, które zarządzają pewnego rodzaju serwisami. Kiedy człowiek mówi mi, oglądając statystyki odwiedzin: „O, tu jest jakiś pik. Co to się tam wydarzyło?” Wchodzi, mówi: „A, bo tu było morderstwo”. Cóż, traktowanie w tak niskoenergetyczny sposób informacji i szerzenie tak bardzo złych informacji w społeczeństwie jest na porządku dziennym przez media. Takie pejoratywizowanie tego typu informacji, cóż tu dużo mówić, jest to zniżanie do swojego poziomu po to, żeby ta grupa docelowa, którą przyzwyczailiśmy do odbierania tego typu informacji w taki sposób, żeby ona przytaknęła nam na te nasze praktyki i powiedziała: „Tak, to są ci z deskami, którzy wygniatają te wszystkie tysiące piktogramów na świecie. Oni sobie latają samolotami, mają kupę paszportów” i tak dalej. Być może faktycznie, tak jak Chris tutaj mówił, ma to zasadność tego typu, że bezpieczniej jest ludziom powiedzieć z punktu widzenia tych, którzy takie informacje konstruują lub takie informacje zaburzają, zaciemniają. Zasadniejsze jest to, żeby ci ludzie pozostawali w takiej sferze postrzegania tego typu rzeczy, bo gdyby zaczęli zadawać sobie pytania: „W takim razie kim ja jestem?” I jeżeli takie pytanie „kim ja jestem” się pojawi w takiej głowie, to pojawią się niechybnie również inne pytania, bardziej głębokie, gdyż świadomość zacznie się otwierać i wtedy zaczną sobie zadawać pytania: „W takim razie co ja tutaj robię?
Czy ja jestem kontrolowany? Jeżeli tak, to przez kogo? Jak bardzo i czy ta kontrola istnieje, czy nie?” Wówczas człowiek wchodzi w etap dywagacyjny. To już jest troszeczkę niebezpieczne, bo wtedy taka jednostka wyłamuje się. Jeżeli tych jednostek mamy więcej, wtedy mamy zaburzenie pojmowania tego społecznego wpływu. Media, jak wiadomo, mają bardzo silne oddziaływanie na społeczeństwo. Tutaj też przytoczę chociażby inny film o syrenach, który też był emitowany. Być może panowie słuchacze spotkali się i widzieli ten materiał. Ja sam go obejrzałem i później czytając o nim w internecie, byłem troszeczkęZniesmaczony, bo zastanawiałem się, na ile te informacje są wiarygodne, które z tych informacji są wiarygodne. Później okazało się, że jednak był to film spreparowany z premedytacją, co na taką skalę wprowadza bardzo niedobry zwyczaj manipulowania ludźmi.
Cóż tu dużo mówić. Media są takie, jakie są i niestety chyba te zwyczaje sprawiają, że daje się ludziom tak niską wiedzę i tak nisko spreparowaną po to, żeby utrzymać standard funkcjonowania tych mediów. Bo ludzie lgną do mediów po co? Po to, żeby oglądać wiadomości. Niestety w większości przypadków tak się to zauważa. Ja sam jestem daleki od oglądania telewizji, nie słucham radia. Jeżeli sięgam do telewizji, to wybieram sobie bardzo konkretne programy, bardzo konkretne kanały. Jeżeli czytam książki, również czytam książki bardzo starannie wybrane przeze mnie. Nie jest to ten zalew informacyjny, który jak rów ze szlamem przelewa się na co dzień w ilościach niesamowitych. Tylko staram się bardziej uważnie i przede wszystkim w dobrym kierunku mentalnym patrzeć na to, co postrzegam i co dobrego ta wiedza może mi dać.
Czyli tutaj już jest na zasadzie odczuwania informacji, odbierania intencjonalności ze słów osoby piszącej czy ze słów osoby, która mówi do mnie z ekranu, czy z radia. A to jest po prostu poszerzanie własnej świadomości. To poszerzanie własnej świadomości bywa niebezpieczne dla kół chociażby akademickich, o których dużo też jest w mojej książce, bo staram się tam akurat wskazywać na pewnego rodzaju zachowania, które nie idą w parze z tym, co nauka mówi. A jednak nauka w dzisiejszych czasach jest takim, że się wyrażę, nośnikiem. Mogę użyć takiego sformułowania. Nauka jako sposób wyrażania treści jest nośnikiem pewnej wiedzy, która jest przez akademię uzurpowana jako jedną i nieomylną prawdę. Niestety tak to wygląda i ja tak to postrzegam, chociaż patrzę w kierunku osób zajmujących się nauką w bardzo życzliwy sposób i czasami jest po prostu mi smutno, że pewne prawdy są konstruowane w tak zdeklarowany sposób, w tak negatywnej formie. Ja chociażby przytoczę ciekawą historię, że nie mówi się o pewnej rzeczy. Przynajmniej ja tak bardzo nie słyszałam, żeby to było rozdmuchiwane. Otóż czytałam w jednej z książek, bodajże „Światło faraonów” o tym, jak to jeden z profesorów z któregoś z tokijskich uniwersytetów zapragnął zrobić doświadczenie z budową minipiramidy w mikroskali na bazie tego, co mówi nauka.
Czyli szlifujemy ręcznie bloki i przygotowujemy w standardowy sposób, tocząc to wszystko na rolkach i tak dalej. Tak długo prosił rząd egipski, że w końcu rząd się zgodził, po czym zabrał się do pracy i pomimo tego, że czas upływał, jednak prace w ogóle nie szły do przodu, a wręcz przeciwnie. Pewne fragmenty tej piramidy, która tam ledwo co odstęła od gruntu, zaczęły się zawalać. Musiano posłużyć się wspornikami, więc czas uciekał. Co zrobimy? Zawołajmy dźwigi, ciężarówki i tak dalej. Tego już rządowi egipskiemu było za dużo. Wyprosili panów z Egiptu, a nagrywała to wszystko japońska telewizja, bo chcieli uwiecznić, że oto nauka mówi prawdę. I co? I nie mówi się o tym.
Ale jeżeli chodzi o deklasowanie pewnych informacji, tak jak prawdziwość kręgów zbożowych czy prawdziwość obiektów UFO, to już w bardzo obcesowy sposób się takie informacje przekazuje. To jest troszeczkę nie w porządku. Ja również w książce piszę, że nie walczę z nauką, bo czasami tego typu głosy do mnie docierały. Natomiast zwracam uwagę na to, że metodologia naukowa to jest przepiękne narzędzie, które powinno prowadzić do przodu w poznawaniu świata, który jest tak naprawdę przebogatym nośnikiem wszelkiego rodzaju informacji i zdarzeń. Ale ta metodologia jednocześnie nie powinna odcinać skrzydeł. I to jest bardzo istotna rzecz. Naukowcy, którzy otwierają się, bo są ludzie nauki, którzy mają bardzo otwarte umysły, są bardzo życzliwymi ludźmi, ale są też niestety osoby, które ja również osobiście spotykałem, z którymi naprawdę nie miałem ochoty dłużej rozmawiać jak kilka minut i bardzo się cieszyłem, kiedy rozmowa nagle się kończyła. Robiłem wielkie „uff”. A z niektórymi jestem po przyjacielsku związany i chętnie się z nimi spotykam. Chętnie wymieniamy nasze spostrzeżenia.
To jest zawsze tylko i wyłącznie kwestia człowieka.
[02:30:50] - Panowie, przejdźmy może teraz do kolejnego z pytań. Jakie, panowie, macie zdanie na temat fenomenu Wylatowa? Co właściwie się tam wydarzyło i z kim lub z czym to wiązać? Może na początek niech się wypowie w tym temacie pan Bogusław Zabielski z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Panie Bogusławie.
[02:31:08] - Fenomen Wylatowa to jest naprawdę wielka historia. Wiele zdarzeń niewytłumaczalnych, o których powstało dużo filmów. Jest masę faktów, które pamiętają ludzie stamtąd i ja wielokrotnie byłem w Wylatowie. Nocowałem tam kilka razy. Odnośnie jeszcze poprzedniej wypowiedzi odnośnie przekazu informacji. Czy słyszeliście panowie o takim
[02:31:43] - O takim wydarzeniu w Wylatowie w 2004 roku, gdzie zastawiono pułapkę na crop circle makerów czy na to coś, co tworzy kręgi. Myślę, że raczej nie. Polegało to na tym, że jeden z ludzi życzliwych całemu zjawisku UFO i kręgów zbożowych, razem to połączę, pan docent Jerzy Szymański, który w Wylatowie był przez kilka lat w szczycie wysypu kręgów w 2004 roku. Na tym słynnym polu pana Filipczaka, którego już kilkakrotnie gościły różne kręgi. On w sposób bardzo naukowy i bardzo profesjonalny podszedł do rzeczy, w sposób praktyczny. Zbudował takie czujniki UFO. To były malutkie, okrągłe pojemniczki, które zawierały materiały fotograficzne. Konkretnie błonę fotograficzną kolorową, błonę fotograficzną czarno-białą. To było oddzielone taką folią aluminiową. Poza tym była tam w środku substancja fluorescencyjna i taki malutki układ elektryczny, który generował energię pod wpływem jakiejś innej energii.
Na czym to polegało? On w tajemnicy przed wszystkimi, tylko w gronie najbliższych znajomych, umieścił takich czujników 25 na polu o powierzchni około 1,5 hektara. Zrobił to 25 bodajże czerwca, a 10 lipca, czyli powiedzmy dwa tygodnie niecałe od tego, dokładnie na tym polu pojawiło się 30 kręgów. To był jeden z największych wysypów kręgów w Wylatowie, jeśli chodzi pod względem ilości. Nie były one okazałe, bo były od metra do pięciu. Największy miał bodajże chyba osiem czy dziewięć metrów. I on w ściśle określony sposób, zaplanowany, z taką mapką rozmieścił te czujniki. I się okazuje, że na tym polu właśnie te 30 kręgów powstaje i żaden krąg nie trafia na czujnik. Żaden krąg nie znalazł się w strefie powstania kręgu. Niektóre były w odległości bardzo bliskiej, nawet 30, 20 centymetrów, a niektóre były w większej.
I to tak wyglądały pierwsze wyniki, które opisywał pan Szymański. Jak taka zabawa w ciuciubabkę. Czyli aha, ty zastawiłeś, to my ci pokażemy, że jednak możemy cię przewalić, można było brzydko powiedzieć. Oglądając wyniki, czyli rezultaty odczytane z tych czujników, właśnie na sześciu czy siedmiu czujnikach widać zmiany na elementach światłoczułych, czyli na błonach fotograficznych, czarno-białych i kolorowych w postaci prześwietleń. Niewątpliwie działała na to jakaś energia, która spowodowała to, że błony się prześwietliły, bo inne były nienaruszone. To byłby taki przykład praktyczny na to, że coś jednak w tym polu jest. W ogóle na temat fenomenu Wylatowa można byłoby bardzo długo opowiadać. Ja tylko może się oprę na swoich przykładach, kiedy ja tam byłem, one się wydarzyły. Między innymi były bardzo częste i takie dosyć powszechne obserwacje przelotu jasno pomarańczowych czy też pomarańczowych kul nad polami, które pojawiały się znikąd, przelatywały i leciały sobie gdzieś tam dalej. Któregoś wieczoru grupa dyskutujących i oczekujących na te ewentualne wydarzenia, bo muszę tu dodać, że swego czasu w szczytowym wysypie kręgów na polach w okresie od czerwca do późnego sierpnia były normalnie pełnione dyżury czy też warty.
Wychodziła ekipa, która zmieniała się co parę godzin i patrolowała po prostu te pola w nadziei na to, że coś tam zauważą, kogoś czy jakieś światła, czy jakieś ślady działalności. Podczas przygotowania jednego z takich obchodów wieczornych siedli tam ci, którzy mieli wyruszyć akurat na te pola. Odłożyli na murku swoje aparaty fotograficzne, lornetki, co tam kto miał pod ręką. Akurat tak się złożyło, że nie pozawieszali na szyi, tylko poodkładali to na murku i tak sobie swobodnie dyskutując, oddalili się od tego miejsca gdzieś na około kilkadziesiąt metrów. I wtedy, nie mając przy sobie żadnych przyrządów, żadnych aparatów ani niczego ze sprzętu, są wszyscy świadkami przelotu pomarańczowej kuli, która sobie ostentacyjnie przeleciała nad nimi, bo wiedziała, jakby w cudzysłowiuJeżeli takiej nikt nie zapisze na jakimś nośniku faktu przelotu tej kuli. To jeden z ciekawych przypadków. Poza tym ten dom, baza, z którego były prowadzone obserwacje pól, były pozakładane kamery i monitory. Podczas tych siedmiu lat ścisłej obserwacji pól na jednym z filmów, kamery były włączone całodobowo, na kilkanaście sekund pojawia się błysk na polu. Momentalnie w ciągu 20 minut zostaje poderwany patrol polowy. Wszyscy popędzili w tamto miejsce z tego patrolu i okazuje się, że piktogram jest.
To takie wspomnienia z dreszczykiem, co tam się działo. Natomiast masa ludzi tam swego czasu przebywała. Pamiętam dosłownie dom, w którym mieszkał pan, w tej chwili nie pamiętam nazwiska, na bazie obserwacyjnej zajeżdżały całe autokary, całe wycieczki. Nawet plansza taka była, szyld wystawiony przy wjeździe do Wylatowa: „Strefa UFO”. Tam pokazane było strzałką, gdzie do tej bazy. Osobiście mam bardzo ciekawe i praktycznie miłe wspomnienia z Wylatowa, gdyż był to okres bardzo ścisłych i intensywnych badań i obserwacji całych tych zjawisk, które tam zachodziły i naprawdę było to, jak brzmi tytuł filmu, Wylatowo miejsce niezwykłe. Ja to tak przynajmniej pamiętam. Dzięki.
[02:39:49] - Les podunio niestety musiał już nas opuścić. Dlatego teraz może zadamy Chrisowi podobne pytanie. Chrisie, czy znasz może jakieś miejsca, które można by nazwać amerykańskim Wylatowem na przykład?
[02:40:10] - Oczywiście takich miejsc jest kilka i wszystkie one są związane z najstarszą amerykańską historią, która nie za bardzo zmieściła się do podręczników szkolnych, bo jak wiemy, Ameryka zaczyna się dopiero, kiedy odkrywa ją Kolumb. Tymczasem okazuje się, że funkcjonowały tutaj najrozmaitsze cywilizacje i miały się całkiem dobrze. Zniknęły najczęściej w starciu z Europejczykami. Wracając do tych miejsc, do Wylatowów amerykańskich, takim miejscem będzie z pewnością Ohio. Miejsca, gdzie powstają kręgi zbożowe zazwyczaj mieszczą się w obrębie kopców. Kopców, które zostały sztucznie wzniesione przez najrozmaitsze kultury, na przykład niektóre z nich zostały wzniesione przez tak zwaną kulturę Hopewell, która oczywiście z Hopewellem nie ma nic wspólnego, bo Hopewell był amerykańskim majorem, który był pierwszym posiadaczem tych ziem i dlatego tak nazwano te tereny. Natomiast same te kopce są czymś absolutnie fenomenalnym i jedynym w swoim rodzaju. Największy z nich ma podstawę, która równa się podstawie Piramidy w Gizie, tej wielkiej piramidy. Więc jest to coś niezwykłego, że kultura, która teoretycznie powinna być niezwykle prymitywna, jest to w miejscowości Cahokia się to mieści, buduje taki obiekt, który jest zbudowany, mimo że jest tylko usypany, ale widać tam, że zastosowana jest bardzo wyrafinowana wiedza architektoniczna i materiałoznawcza, ponieważ ci ludzie wiedzieli, jak zrobić coś, czego nie rozmyją deszcze i nie zniszczy czas. Piramida, ta ziemna piramida istnieje do dziś.
Można ją zobaczyć. Natomiast wokół tych amerykańskich piramid, czyli kopców ziemnych, co jakiś czas odnajdują się w najrozmaitszych uprawach kręgi zbożowe. Bardzo często są to kręgi w kukurydzy, która będąc rośliną bardzo mocną, bardzo trudną do ugięcia, bardzo łatwo ją zniszczyć, a zagiąć ją praktycznie jest niemożliwe, żeby móc to zrobić za pomocą deseczki czy sznurka. Mimo to takich kręgów pojawia się coraz więcej. Widać tam działania, że została zaaplikowana jakaś bliżej nam nieznana energia. O ile na przykład w Wiltshire znajdują się mikrokulki żelaza, o tyle w amerykańskich kręgach w kukurydzy znajdują się podstawowe elementy węgla. Czyli jest aplikowana jakaś temperatura, jest zmiana nawet koloru kaczanów kukurydzy. Jeżeli taki krąg powstaje na kukurydzy dojrzałej, kukurydza czerwienieje po prostu i wygląda inaczej. Tego typu miejsca oprócz Ohio można znaleźć na Florydzie, a także w dużej części Kanady. Takich miejsc jest więcej.
Z pewnością kręgi zbożowe nie są niczym obcym dla Amerykanów. Chciałem jeszcze dodać jedną rzecz, dlaczego coraz mniej tych historii, mamy coraz mniej wyjaśnień tego czy informacji na temat kręgów zbożowych, na przykład w Anglii ta wymiana tak dobrze nie idzie. Między innymi powodem jest to, że Anglicy bardzo nie lubią, jak przychodzą im obcy i zaczynają im opowiadać o ich kręgach zbożowych. Po prostu dla nich badacz amerykański, francuski, polski czy wietnamski nie ma najmniejszego znaczenia. Musi być badacz angielski, to musi być Lucy Pringle.
[02:43:54] - I wtedy będzie można o tym rozmawiać, publikować, pisać książki. Natomiast jeżeli przyjedzie Nancy Talbott, która jest Amerykanką, to ona nic nie może wiedzieć na temat kręgu zbożowego. Dlatego lepiej wyciąć ten krąg zbożowy, niż pozwolić jej wejść na takie pole. Także tu jeszcze dochodzimy do jednego momentu, nie tyle rywalizacji, co właściwie pokazywania, kto jest tutaj ważniejszy od kogo.
[02:44:18] - Dziękuję. Przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, że jak zawsze debaty ufologiczne online są organizowane i realizowane w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08, Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, jak również pod naszym komunikatorem SMS-owym 517 986 778. A jeżeli ktoś woli przesyłać pytania drogą e-mailową bądź ma jakąś ciekawą relację i chciałby się nią z nami podzielić, to zachęcamy do kontaktu pod adresem e-mail radio@paranormalium.pl. Przejdźmy może do kolejnego z pytań, które przyszły przed debatą. Przepraszamy słuchaczy, ale zwykle jest tak, że najpierw robimy pytania, które dostaliśmy przed debatą i które sobie opracowaliśmy. Przejdźmy do najbardziej kontrowersyjnych zagadnień. Co sądzicie o słynnym piktogramie przedstawiającym twarz kosmity, który pojawił się w Crabwood w Wielkiej Brytanii?
Może na początek pan Bogusław Zabielski. Panie Bogusławie, prosimy.
[02:46:12] - To już można śmiało nazwać piktogramem z Chilbolton to, co tam powstało niedaleko tej rozgłośni radiowej, bo jest to twarz kosmity i do tego jeszcze zapis binarny z taką treścią, która nas ostrzega przed niektórymi rzeczami. Ciężko mi powiedzieć, czy to jest akurat prawdziwa rzecz, czy nie. Nie badaliśmy jej. Nie tylko z tego względu to mówię, że nie badaliśmy, ale ona sama w sobie jest dziwna. Dlatego, że sam wizerunek tego kosmity jest dobrze nam znany, wszystkim nam, którzy tworzymy jakieś opowieści o sytuacjach związanych z UFO. Sam wizerunek kosmity jest nam dobrze znany, także to jest dla mnie zbyt popularne. Spodziewałbym się czegoś innego. A sam zapis binarny, który był w kształcie takiej płyty w kodzie ASCII chyba, jak się nie mylę, też myślę, że był bardzo niezwykły, dlatego że nie zawierał szczegółowych informacji, tylko ogólne. A sam sposób wykonania był bardzo ciekawy. Na sposobie wykonania najbardziej bym się skupił, dlatego, że próby podejmowane przez różnych crop makerów nie przyniosły rezultatów w postaci tego, że nie dało rady odtworzyć takiego zapisu, mimo wysokich umiejętności tych ludzi, którzy tworzą różne inne dzieła.
Także była to bardzo trudna sztuka. Może sam przekaz, w tej chwili nie pamiętam, jaka tam była treść, ale było to ostrzeżenie przed fałszywymi prorokami i tak dalej. Nie do końca jestem przekonany o autentyczności tego piktogramu, tak jak powiedziałem, a wiążę to właśnie z nie do końca jasnym wizerunkiem kosmitów postrzeganych przez nas. Dziękuję.
[02:48:52] - Właśnie znalazłem tłumaczenie tego przekazu. „Strzeżcie się doręczycieli czy też dawców fałszywych prezentów i ich złamanych, czyli niedotrzymanych obietnic. Wiele bólu, ale jeszcze jest czas. — nie wiem, co to znaczy — dobro tam na zewnątrz istnieje. Sprzeciwiamy się oszustwu. Zamknięcie kanału, czyli zakończenie połączenia”. Chris, co sądzisz o tej sprawie?
[02:49:26] - Ten niezrozumiały wyraz to był jakiś błąd w układaniu tego kręgu i oznaczałby „believe”, czyli „uwierz”. Natomiast sam krąg, tak jak pan Bogusław tu wspomniał wcześniej, ten charakterystyczny ufoludek, ten zapis binarny stworzony na Ziemi, wskazuje na absolutne źródła powstania takiego kręgu zbożowego, że są absolutnie ziemskie.Jest z pewnością sztuczny. Nie jest ekspresją energii, którą posądzamy o formowanie tego typu kręgów, tych tak zwanych prawdziwych, które nazwałem prawdziwymi ze względu na ich charakterystyczne właściwości i wygląd zboża w takim kręgu. Więc zadać sobie można pytanie: jak powstał, skoro ludzie mieliby kłopot, czy nawet najlepsi artyści, najlepsi crop makerzy mieliby kłopot, żeby coś takiego odtworzyć, jak on powstał? Tu nie pozostaje chyba jeszcze nic innego, jak odwołać się do pewnych teorii konspiracji, które być może mają jakieś realne podstawy. Bo skoro mamy do czynienia z fenomenem energetycznym, z pewnością zainteresowani są tym określeni ludzie. Zainteresowana jest na pewno armia, zainteresowani są politycy. Jest grupa osób, która jest zainteresowana wykorzystaniem tego typu energii do najrozmaitszych celów. Być może zaciemnianie czy pokazywanie, że kręgi zbożowe nie są niczym ważnym, istnieje właśnie po to, żeby móc prowadzić badania nad tego typu kręgami, a jednocześnie nie musieć wskazywać na ich prawdziwe pochodzenie. Można odnieść wrażenie, że tego typu badania, mam tu na myśli jakiś czarny program, tajny program wojskowy, poszły na tyle daleko, że forma wykorzystania energii do stworzenia tego typu kręgów i wiedza na ten temat została w jakiś sposób już opanowana i że być może ktoś jest w stanie w taki sposób je tworzyć.
Czy to z samolotu, czy to z satelity, jak niektórzy uważają, czy po prostu jest w stanie wykorzystać plazmę atmosferyczną, w której przecież żyjemy. Nasze powietrze, nasza atmosfera jest wypełniona energią. Jest w stanie w jakiś sposób skoncentrować tę energię, nadać jej odpowiednią formę i odcisnąć ją właśnie w takim zbożu. Być może ktoś, kto prowadzi tego typu doświadczenia, nie robi tego wcale dla zabawy czy po to, żeby nam zamieszać w głowach, a próbuje dociec, kto jest po drugiej stronie. Bo jeżeli te kręgi powstają spontanicznie, jeżeli istnieje jakaś inteligencja bądź jakaś siła, która istnieje gdzieś tam w wszechświecie i doprowadza do powstania tego typu rzeczy, to być może ktoś dochodzi do błędnego wniosku, że jest to forma nawiązania kontaktu. W związku z tym trzeba odpowiedzieć. Jak odpowiedzieć najlepiej? Odpowiedzieć w taki sam sposób, w jaki pytanie zostało zadane, czyli stworzyć swój własny krąg zbożowy. Krąg, o którym rozmawiamy z ufoludkiem i z kodem binarnym to jest nowa forma dyskietki z wizerunkiem człowieka, który kiedyś namalował Leonardo da Vinci, po to, żeby ci, którzy ją kiedyś odbiorą gdzieś w kosmosie, zrozumieli, kim jesteśmy, czym się zajmujemy i gdzie jesteśmy. Być może zapis ufoludek i zapis binarny był również czymś takim, informacją, którą my odszyfrowaliśmy właśnie w taki sposób, a była przekazana do kogoś innego.
Także dla mnie z pewnością jest to krąg sztuczny. Jest to sztucznie zrobione, ale tutaj mamy do czynienia zupełnie z innymi siłami. Dlatego, że kręgi zbożowe w ostatnich latach stają się coraz bardziej skomplikowane, niesamowicie wyrafinowane. I mimo że ludzie już przyzwyczaili się do tego, że jacyś żartownisie je robią, to do tej pory ani policjantom, ani nikomu innemu nie udało się nikogo złapać. Nigdy nie udało się złapać ani także znaleźć śladów takich ludzi dokoła tych kręgów zbożowych. Po prostu działali kompletnie bez pomyłki, jakby byli wręcz nadludźmi. To jest absolutnie trudne do uwierzenia. Czyli to z kolei podpowiada, że zastosowane zostało coś zupełnie innego do robienia tych kręgów. Być może właśnie tak jak w przypadku Tesli mamy do czynienia z uśpieniem, z zatrzymaniem pewnych technologii, która mogłaby służyć ludzkości, ale byłaby niebezpieczna dla tych, którzy nami rządzą. Być może mamy do czynienia z taką samą sytuacją, że po prostu jest to energia, ale nie pozwala nam się o niej wiedzieć.
Nawet i wiedzieć o niej, bo kto wie, być może tę energię można po prostu pozyskiwać. Można mieć darmową energię z tej atmosfery, w której żyjemy, ale to oznaczałoby, że świat musiałby się kompletnie zmienić i wyglądałby zupełnie inaczej, czego nie można dopuścić. Natomiast doświadczenia trwają i także stąd mamy te wyrafinowane kręgi zbożowe w różnych miejscach na świecie, które już samym swoim wyglądem wskazują, że raczej nie są to kręgi naturalne ze względu na to, że przekazują pewną informację. Natomiast tak zwane naturalne kręgi zbożowe nie mają w sobie żadnej informacji, są tylko przekazem energetycznym. Są tylko tak jakby powiedzeniem: „Oto jestem” i to wszystko. I na tym to się kończy. Dziękuję.
[02:55:24] - Właśnie do sprawy kręgu z Crab Wood odnosi się jedno z pytań, które słuchacze zadali dzisiaj do debaty. „Czy był to żart, czy była to pozaziemska manifestacja?” — pyta Tomasz. Jak panowie sądzicie? Może Chris na początek.
[02:55:48] - Ja już powiedziałem wcześniej, że to na pewno nie był żart. Być może chodziło tu raczej oO taki rodzaj skomunikowania się. Dlatego wspomniałem o Da Vincim, że tam pokazaliśmy, jak my wyglądamy. A być może to było pytanie: czy wy tak wyglądacie? Czy jesteście zielonymi ufoludkami o wyłupiastych oczach? Może my ich straszymy? Trudno w tej sytuacji coś powiedzieć, ale cokolwiek by to nie było, wygląda to sztucznie i chyba nigdy w naturze nie przydarzyło się, aby była w stanie stworzyć coś takiego jak ten odcisk w zbożu w Crop Wood. Dziękuję.
[02:56:36] - Panie Bogusławie?
[02:56:39] - Myślę, że to była skrupulatnie, precyzyjnie i bardzo szczegółowo przygotowana spektakularna akcja, aby ten krąg powstał. Myślę, że powstał, pomimo tego, co wcześniej powiedziałem, że nie udało się odtworzyć i tak dalej, że on powstał siłą nas, ludzi, ale swoją odmiennością i swoją treścią miał wskazywać na swoją prawdziwość, niezwykłością tekstu chociażby. Takim zawołaniem do nas, o to, żebyśmy się opamiętali przed czymś niedokończonym, co z kolei jest elementem tajemniczości. Żeby po prostu nam coś dało to do myślenia. Jednak myślę, że sposoby komunikacji innych cywilizacji z nami to nie w ten sposób. W ten sposób są równie inne, myślę, jeszcze nawet te, o których nie wiemy w tej chwili, ale raczej to nie to.
[02:58:01] - I właśnie nie wiem, czy ten sam słuchacz, ale też podpisujący się jako Tomasz zapytał, czy goście mogliby coś powiedzieć o piktogramie, czy też piktogramach z Chilbolton. Może pan Bogusław?
[02:58:25] - Chilbolton to jest-
[02:58:27] - Bo tam chyba więcej było piktogramów z tego, co kojarzę
[02:58:32] - One specjalnie, z tego, co ja pamiętam, przynajmniej jakie oglądałem zdjęcia tych piktogramów, specjalnie się nie wyróżniały. Były oczywiście perfekcyjnie zrobione, niezwykłe, niepowtarzalne. I takie typowo angielskie, wyrafinowane mocno. Nie te, jakby to troszkę pejoratywnie powiedzieć, nasze polskie gnioty, ale to już taka wyższa szkoła jazdy. Natomiast ja osobiście specjalnie nie widzę w nich niczego niezwykłego jako pochodzących z tej właśnie miejscowości, poza innymi angielskimi. Angielskie zdecydowanie różnią się od naszych właśnie swoją wyrazistością, niezwykłością, precyzją, czy nawet ostatnio próby pokazania czegoś w trójwymiarze, co już zupełnie jest awangardą w piktogramach. A my nadal na naszych ziemiach niestety pozostajemy przy dwóch wymiarach i to jeszcze niekoniecznie tak okazałych.
[02:59:46] - Krysie?
[02:59:47] - Te piktogramy z Chilbolton to można powiedzieć swego rodzaju rebusy, pismo obrazkowe, hieroglify wręcz, które można sobie w rozmaity sposób interpretować. I jeszcze raz uważam, że to potwierdza to, co powiedziałem wcześniej, że ktoś tu na ziemi opanował tą technologię i po prostu ją trenuje. Wynik jest taki, jaki jest. Czasami po prostu wyraźnie przerasta to nawet możliwości natury, która w wielu przypadkach nie jest w stanie być tak precyzyjna, jak te piktogramy, chociażby z Chilbolton. Tam na przykład był taki piktogram gigantycznej twarzy, którą można było zobaczyć tylko z bardzo dużej wysokości. To właściwie nawet nie był krąg zbożowy. To był znaczek pocztowy wielkości boiska piłkarskiego. I coś takiego zrobić, to już wymaga absolutnie niesamowitej logistyki i olbrzymiej precyzji. Czyli założenie, że pracowała przy tym armia crop makerów w nocy, przy angielskiej manii zakładania kamer na każdym skrzyżowaniu, przy tym, że zakładam, że policja przejeżdża przynajmniej raz w ciągu nocy daną drogą, nawet wśród pól, zwłaszcza tych, gdzie powstają kręgi zbożowe. Więc ma dużo powodów, żeby to robić, żeby kogoś takiego złapać, a do tej pory nie udało się nikogo złapać.
Wskazuje na to, że to zjawisko niekoniecznie jest właśnie związane z ludźmi, tymi crop makerami, którzy fizycznie wchodzą na takie pole i je ugniatają, tylko z czymś jeszcze, z jakimś urządzeniem, być może, bądź po prostu wysłaniem wiązki energii, która spada na takie pole i w ten sposób się ona objawia, taki bardzo artystyczny. Może to w taki sposób działa.
[03:01:52] - Przyszło bardzo wiele pytań od słuchaczy. Nie wiem, które wybrać.Wybiorę może to, które przyszło dosłownie przed chwilą. Pytanie od Teologa z czata Radia Paranormalium. Pytanie do debatujących: w moim skojarzeniu kręgów zbożowych z dodekahedronem, czyli jedną z tak zwanych brył platońskich, posługuję się abstrakcyjnym połączeniem pojęcia spiral w stożki pentagramowe, trzynastym zodiakiem i portalami międzywymiarowymi. Jest mi trudno określić to wyobrażenie werbalnie, ale ufam, że debatujący wiedzą, co mam na myśli. Co o tym sądzicie? Może Chris na początek?
[03:02:36] - Tak jak wspominałem wcześniej, w historiach związanych z kręgami zbożowymi, krąg zbożowy nie wyraża jakiejś idei czy pewnej myśli. Nie jest ona w nim zawarta, w tym prawdziwym, naturalnym kręgu zbożowym, który jest wynikiem emanacji kosmicznej energii. Natomiast crop makerzy czy te czarne programy, które co jakiś czas przywołuję, być może po to, żeby móc wykazać się swoimi umiejętnościami, popisać się bądź przekazać informację, bądź pokazać konkurencyjnej agencji, że są lepsi od nich, wymyślają najrozmaitsze formuły, formy, zawierają najrozmaitsze rebusy, układy logiczne. Wszystko, co się tylko da po to, żeby stworzyć niesamowicie inteligentny, efektowny, wspaniały obraz, który kogoś ma powalić na kolana i przy okazji nas wszystkich też, bo wszyscy zastanawiamy się, jak do tego doszło. Tu już chyba deseczka to jest za mało, żeby coś takiego móc stworzyć. Dzięki.
[03:03:43] - Panie Bogusławie, jak to jest z tym dodekahedronem i piktogramami?
[03:03:50] - Niewątpliwie są to bardzo ciekawe kształty, ale myślę, że to jest typowa interpretacja kogoś, kto jest w danym temacie mocny albo jest to jego ulubiony temat. Weźmy zainteresowania kogoś, kto jakąś dziedzinę wiedzy ma bardzo bliską sobie. Zacznie pod tym kątem drążyć przekaz graficzny tego piktogramu i zapewniam państwa, że dojdzie do wysoko zaskakujących wniosków, że mu się to wszystko zgadza. Natomiast jakieś drobne nieścisłości czy pomyłki przypisze sobie z kolei na karb tego, że mógł się gdzieś pomylić. Myślę, że każde podejście tematyczne do próby interpretacji piktogramu będzie miało tyle interpretacji, ilu autorów do niej zasiądzie. Tak że jak już powiedziałem na początku, myślę, że sam przekaz graficzny piktogramów nie jest aż tak istotny. Jest natomiast istotne to, gdzie one się pojawiają i co mają sobą zmienić, co mają sobą prezentować. Czy to będą wrażenia pozytywne, negatywne? Czy to się dzieje w okolicy, w której coś kiedyś się wydarzyło? Czy może coś kiedyś się wydarzy, jakaś rzecz, o której jeszcze nie wiemy, a być może jest to właśnie z takim znakiem danym przez organiczny wygląd tego piktogramu.
Dziękuję.
[03:05:48] - Pojawiło się kilka pytań od słuchaczy zainteresowanych przekazami zawartymi w piktogramach. Między innymi słuchacz Paweł C. pisze: „Witam, opowiedzcie może o tych piktogramach, które posiadały przekaz i udało się je rozkodować”. Dzisiaj już było o co najmniej jednym takim piktogramie. Czy znacie panowie jeszcze jakieś inne takie przypadki? Panie Bogusławie?
[03:06:18] - Może z własnego podwórka, że tak powiem. W 2006 roku na polu w Stradunach koło Ełku pojawiły się trzy kręgi. Te trzy kręgi ułożone w sposób symetryczny. To znaczy, jeśliby poprowadził linię prostą przez środki tych kręgów, pokrywały się one wszystkie w jednej linii. Jakiś czas po wykonaniu tych piktogramów na jednym z takich forum, już w tej chwili nawet nie pamiętam nazwy, jaka to była, pojawia się interpretacja tych kręgów, że te trzy kręgi mają symbolizować gwiazdozbiór Oriona, w który wchodzą trzy gwiazdy. Faktycznie było to bardzo zbliżone do tego, ale myślę, że ci, którzy akurat na tej stronie wtedy się przyznali do tego, nie wiem, dlaczego to zrobili i dlaczego akurat sprawa miała taki finał. Trochę nam to nie grało wszystko czasowo. Ich reakcje były spóźnione i ukazały się dopiero po naszej interpretacji i po naszym ogłoszeniu raportu z badań w tych Stradunach. Tutaj jeszcze mały żarcik sobie pozwoliliśmy zrobićW pierwszej wersji naszej interpretacji i raportu z badań z tych piktogramów celowo przestawiliśmy kolejność kręgów i nieco zmieniliśmy pozycje. Tym tropem poszli ci, którzy się rzekomo przyznali do wykonania tych kręgów.
Potem zamieściliśmy sprostowanie, ale niestety takim zbójeckim prawem zawsze pierwsza rzecz, która wypłynie, pierwsza opinia o czymś, pierwsze zdanie zachowuje się w pamięci i potem żadne sprostowania czy odwołania do tego, że tutaj było coś inaczej, nie daje efektu. Tak było tym razem w naszym przypadku. Sprawa przycichła. Oni nadal twierdzili, że nie wykonali, ale trochę słabiej. Sprawa się rozmyła. Za rok powtórzył się piktogram, ale już nie było informacji na stronie rzekomych wykonawców, tak zwanych żeglarzy, którzy tam byli niby na obozie żeglarskim w okolicach Stradun. Było mniejsze zainteresowanie ogólnie tym, chociaż podobnie jak ten poprzedni z przed roku 2006, ten z 2007, przynajmniej pod względem radiestezyjnym miał cechy piktogramu niewykonanego przez ludzi. Tak to wyglądało przynajmniej na tym przykładzie.
[03:09:47] - Krysiu, a może ty znasz w Stanach Zjednoczonych jakieś przypadki piktogramów, których przekaz udało się rozkodować?
[03:09:58] - W Stanach ciągle te piktogramy są w jakiś sposób prymitywne, choć w Chillicothe w Ohio doszukano się pewnych matematycznych interpretacji. Z pewnością najbardziej wyrafinowane są te w Anglii, te w Wiltshire, gdzie jak niemalże spod matrycy powstają skomplikowane wzory matematyczne, jak na przykład twierdzenie Eulera, które zostało zanotowane w przepięknym kręgu w Marlborough, czy na przykład liczba pi, którą odczytano z kręgów Barbury Castle. Wyraźnie widać, że to jest chyba rodzaj gry, rebusów, przekazu, ukrycia pewnych informacji. Myślę, że w kwestii autentycznych kręgów nie ma to większego znaczenia, ponieważ wiadomo, że taki krąg jest w tym momencie tworem sztucznym. Skoro my odczytujemy go jako pewien wzór matematyczny, który być może nie jest wzorem uniwersalnym dla całego wszechświata, tylko funkcjonuje w naszej fizyce ziemskiej, a wiadomo, co jakiś czas ta fizyka nam się zmienia. Dziś mamy kwantową, wczoraj mieliśmy newtonowską, a jutro być może będzie jeszcze inna fizyka, jak na przykład ta skalarowa, której zręby w tej chwili, tych technologii opartych na fizyce skalarowej, co jakiś czas coraz więcej zaczynamy obserwować. Niespecjalnie zastanawiam się nad tymi wzorami, ponieważ jest to wyłącznie obrazek dla mnie. Czasami czytam to jako ciekawostkę, natomiast to potwierdza mi, że ten krąg z pewnością został zrobiony przez kogoś w jakimś celu, jest kręgiem sztucznym. Jeśli nie jest wydeptany, to być może jest to efekt działalności jakiejś technologii, która nam ciągle nie została pokazana i ujawniona.
[03:12:06] - Mamy jeszcze całą masę pytań od słuchaczy. Jeszcze kilka pytań z listy. Prawdopodobnie dzisiaj kilka pytań pozostanie bez odpowiedzi z uwagi na pewne ograniczenia czasowe. Paweł C. zadał tu jeszcze takie ciekawe pytanie. Ów piktogram, na którym był tekst napisany kodem ASCII. Czy było kiedykolwiek coś podobnego przed 1960 rokiem, kiedy to ten kod powstał? Krysiu?
[03:12:40] - Z pewnością nie. Jeszcze w latach 70. kręgi zbożowe są prymitywne. Szczególnie te wydeptane z deseczką przez Daga and Dave'a. Te skomplikowane, które obserwujemy dzisiaj, to jest już kwestia późnych lat 90. Absolutnie nie było tego typu kręgów zbożowych wcześniej. Sam fenomen dopiero na tak wielką skalę zaczyna się od tego czasu. Oczywiście nie, według mnie. Być może nie mam wszystkich informacji. Być może pan Bogusław coś wie więcej.
Dziękuję.
[03:13:20] - Panie Bogusławie?
[03:13:21] - Według mojej wiedzy, raczej naszej wiedzy nic takiego nie miało miejsca. Przynajmniej nie wiemy o tym. Piktogramy, które powstały przed 80. czy nawet 60. rokiem, były zazwyczaj proste. Proste okręgi, jakieś korytarze, ewentualnie jeden spotkaliśmy w kształcie prostokąta. Z początku był znany jako zwykły łan zagnieciony przez wiatr, ale potem okazało się, że faktycznie to jest piktogram. Niestety fałszywy. Z tych bardziej skomplikowanych ja przynajmniej, ani żaden z członków z naszej grupy nie wiem o tym, żebyśmy się spotkali na tymAni w Polsce, ani w świecie.
[03:14:16] - Wróćmy może teraz do naszej listy pytań, którą przygotowaliśmy sobie przed debatą, bo tu jeszcze dwa pytania czekają na odpowiedź. Dlaczego w ostatnich kilku latach obserwujemy praktyczny zanik ciekawych formacji starego typu na kontynencie europejskim? Panie Bogusławie?
[03:14:37] - Myślę, że obserwujemy nie tyle zanik, co zmniejszenie ilości. Radykalne zmniejszenie ilości. W krajach takich jak Stany Zjednoczone, o których mówimy, często padały przykłady. Natomiast te informacje i te zdjęcia piktogramów ze Stanów Zjednoczonych naprawdę niczym szczególnym się nie wyróżniają. One są zwykłe, proste. Okręgi czy połączone okręgi połączone korytarzami. Żadnych niezwykłości, żadnych trójwymiarów. Ja przynajmniej nie mam w swoim archiwum czegoś takiego. W takich krajach jak Rosja, Austria, Szwecja, Francja, Niemcy. Chociaż Niemcy może bardziej wyszukane mają wzory, ale Polska, Czechy, Słowacja, Rosja nawet, to jest wszystko, inny styl wykonywania, czy same kształty proste, dążące do najprostszych.
Jedynie piktogramy angielskie są awangardowe w stosunku do tych naszych. Poza ilością, raczej czegoś niezwykłego w kształtach ja bym się tutaj nie dopatrywał.
[03:16:09] - Krysię?
[03:16:10] - Może przyczyną tego, że angielskie są tak wyrafinowane i tak wspaniałe, i piękne jest sam fakt, że miejsce, w którym one występują, jest miejscem, gdzie jest wiele słynnych kamiennych kręgów ze Stonehenge na czele. Jeżeli ludzie wybrali przed tysiącami lat to miejsce ze względu na ich specyficzne właściwości elektromagnetyczne czy energetyczne, to łatwość powstawania kręgów tutaj jest dużo większa niż gdziekolwiek indziej. O ile amerykańskie kręgi są rzeczywiście prymitywne, to z kolei dużo więcej wskazuje na to, że powstają w wyniku zaaplikowania tej tajemniczej energii, o której dzisiaj cały czas rozmawiamy. Szczególnie z tego powodu, że powstają w miejscach bardzo odległych przede wszystkim. Trudno podejrzewać tych artystów o to, żeby chcieli pojechać do środkowych Stanów, w miejsce, gdzie wrony już też zawracają. Na dodatek ludzie jeszcze żyją tak, jak się ogląda filmy w westernach, że obok szczotki do zamiatania stoi strzelba w razie czego. Taki żartowniś ma po prostu zbyt dużo do stracenia, żeby móc takie dowcipy robić na czyimś polu, gdzie poczucie własności wśród tych tradycyjnie żyjących Amerykanów, nie tych z Nowego Jorku czy z Los Angeles, jest dużo inne. Tutaj dużo wskazuje na to, że te kręgi być może rzeczywiście są naturalne, zwłaszcza że często powstają na polach kukurydzianych, a kukurydzę deseczką położyć jest praktycznie niemożliwe. Na dodatek powstają też w miejscach na tyle odległych, że czasami, tak jak na przykład w przypadku Chilcot, trzeba było dwie godziny jechać od głównej drogi, bo większość tych amerykańskich ziem to są wielkie latyfundia i jeśli taki krąg zbożowy powstanie gdzieś na środku jakiegoś pola, to po prostu trzeba przypadku, żeby nad tym wielkim krajem akurat w tym miejscu przeleciał jakiś samolot i to dostrzegł, i zawiadomił o tym. Także być może mamy do czynienia z kręgami, o których nikt nie wie.
Bo jak wiemy, krąg jest zjawiskiem kruchym, trwa niewiele, trwa tydzień czasu i już jest po wszystkim. Rośliny albo więdną, albo zaczynają wstawać z powrotem, bo ta siła grawitacji czy siła, która ciągnie je z powrotem do słońca po prostu niszczy ten cały wzór, choćby najbardziej skomplikowany, takiego kręgu zbożowego. Także to takie jest wyjaśnienie tych kręgów amerykańskich, że ich jest mało. Myślę, że przede wszystkim jest informacji mało na temat kręgów i już praktycznie nimi nie zajmują się główne media, nie zajmują się nimi wielkie agencje informacyjne. Już się tego nie pokazuje w CNN, nie pokazuje się w głównych wiadomościach i praktycznie jeśli takie kręgi się gdzieś pojawiają, to piszą o tym wyłącznie jakieś pisma lokalne i jest to zazwyczaj ciekawostka. W tej chwili kręgi zbożowe przeżywają swój renesans w tym sensie, że od kiedy zaczęły pojawiać się w Holandii i południowych Niemczech, stały się miejscem bardzo rekreacyjnym. Oba narody, holenderski i niemiecki, a i ich sąsiedzi Belgowie są bardzo zdyscyplinowani, więc bardzo szybko dogadują się z tymi gospodarzami, na których polach pojawiają się kręgi zbożowe. Wszystko dzieje się w znakomitym porządku. Gospodarz sam robi ścieżki dookoła kręgu zbożowego. Wszyscy ten krąg sobie zwiedzają, odpoczywają w nim, medytują sobie, nikt nikomu nie przeszkadza, a obok stoi sobie pudełeczko na euro i wszyscy chętnie tam wrzucają.
Wiadomo, że taki gospodarz zarobi więcej na odwiedzających ten krąg turystach niż gdyby sprzedał to zboże. Dlatego wszyscy są zadowoleni. W przeciwieństwie do angielskich gospodarzy, holenderscy i niemieccy działają zupełnie odwrotnie i z chęcią witają wszystkich przybyszów, ale nadal nie piszą o tym większe media.
[03:20:25] - Pojawia się to tylko w sezonie ogórkowym. Wiadomo, w wakacje nic się nie dzieje. Czasami po prostu wypełnia się tym dziury i nic z tego nie wynika. Dziękuję.
[03:20:35] - Coś widzę, że chyba wrócił do nas Piotr Cielebiaś. Piotrze, czy się słyszymy?
[03:20:40] - Tak, jestem.
[03:20:41] - Pytanie numer 10 zadam wobec tego również i tobie. Dlaczego w ostatnich kilku latach obserwujemy praktyczny zanik ciekawych formacji starego typu na kontynencie europejskim?
[03:20:54] - Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Trudno mi cokolwiek o tym powiedzieć. By udzielić na to pytanie odpowiedź, trzeba by pokusić się o zestawienie, które mówiłoby nam, jaki procent piktogramów stanowią te, do których ktoś się przyznał, a jaki procent te, które zawierają w sobie anomalię. Wtedy byśmy mogli powiedzieć, czy to ta siła, która za tym stoi, gdzieś zniknęła i przestała być aktywna, czy to crop makerzy przestali się tym interesować. Wydaje mi się, że poniekąd odpowiedź na pytanie, dlaczego tych piktogramów przed rokiem 2012 było tak dużo, bo było dużo, wiązała się z tym, że po prostu korzystano z tego. Pamiętam wiele symboli, wiele piktogramów z jakimiś symbolami majańskimi, z odniesieniami astronomicznymi. Było ich mnóstwo, szczególnie tych angielskich. Zapewne to był też taki boom, prawda? Teraz rzeczywiście jest tego mniej. Nikt nie robi z tego już takiej sensacji.
Jedyny chyba piktogram, który wzbudził sensację, to był ten, w którym zakodowana została jakaś formuła matematyczna. Już teraz nie pamiętam, co to było. To było jakieś dwa, trzy lata temu. Przepraszam. Bardziej interesuje mnie, dlaczego ich nie ma w Polsce. Te piktogramy w Polsce się pojawiają, natomiast one nawet nie są fałszowane, ale są po prostu wydeptywane w jakichś Kutaszycach, żeby ktoś sobie zrobił lokalną sensację. Jakiś pismak to opisał, prawda? Mnóstwo takich historii było. Kiedy ktoś to fotografuje z góry, to wychodzi jakiś koślawiec, jakiś pokrak. Widać, że to jest robione przez amatorów.
Ten boom piktogramów w Polsce również wyczerpał się z jakichś powodów. Nie wiem jakich. Znając pomysłowość Polaków, to wydaje mi się, że piktogramów powinno być dużo, dlatego że można by to spieniężyć jako jakąś atrakcję. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Natomiast jestem bardzo ciekaw, czy w przeszłości zdarzały się epizody takiego zastoju w pojawianiu się piktogramów. To by nam mogło dużo powiedzieć o naturze tego zjawiska. Czy to po prostu nie jest zależne od niczego i puszczone totalnie w samopas, czy istnieją jakieś fale, tak jak w przypadku UFO na przykład, które pojawia się regularnie co jakiś, może nie regularnie, ale pojawia się pewnymi rzutami. Nikt nie wie, od czego to zależy. Tak to wygląda. Natomiast co mnie ciekawi, to że coraz więcej piktogramów jest w Ameryce Południowej, gdzie wcześniej ich nie było.
One też nie są najlepszej jakości, ale to jest ciekawy fenomen także pod względem socjologicznym, bo tamtejsi crop makerzy mogą wykorzystywać zainteresowanie UFO, które jest tam dość wysokie. Dziękuję.
[03:24:25] - Większość piktogramów, o jakich słyszymy, o jakich się mówi w mediach, to są piktogramy wykonane w zbożu. A czy to prawda, że piktogramy występują także na innych podłożach, na przykład na śniegu? Widzieliście kiedyś może podobne formacje? Z tego grona można wykluczyć na przykład kręgi lodowe, które jak wiemy mają naturalne wyjaśnienie. Ale co z piktogramami wykonanymi na innych podłożach? Może skoro Piotr już do nas wrócił, to najpierw oddam głos w tym temacie Piotrowi. Piotrze?
[03:25:03] - To jest sprawa bardzo trudna. Ja widziałem tylko kilka zdjęć piktogramów śnieżnych. Nie było o nich wiele informacji. To były zdjęcia ze Szwecji. Rzeczywiście to był jakiś strukturalny wzór, który można powiedzieć, że nosił pewne podobieństwo do piktogramu zbożowego. Natomiast jeżeli chodzi o inne formacje, które się pojawiają, to one są niespokrewnione moim zdaniem. Mamy takie znane z Rosji zjawisko kręgów. Właściwie nie wiem, jak to nazwać nawet. To są takie spirale. To są takie kręgi w kręgach.
Okręgi najczęściej wokół drzewa się pojawiają albo na jakichś pustych przestrzeniach. Nie pustych, na przestrzeniach wokół budynków mieszkalnych. Pamiętam kilka przypadków. Jeden opisywał ostatni chyba z pęzy nawet Damian Traman na swoim blogu. To zjawisko jest ciekawe, natomiast ono nie przypomina kręgów zbożowych. Same, jak mówiłem, przypominają falę, kiedy się wrzuci kamyk do wody. Takie coś pojawia się na śniegu w Rosji. Jeżeli chodzi o piktogramy na piasku, nie odnotowałem wiarygodnych źródeł informacji na ten temat. To by były struktury bardzo nietrwałe, prawda?Nawet jeśli. Jeżeli chodzi o piktogramy na lodzie, nie słyszałem o takich.
Znane jest zjawisko kręgów lodowych. Wiemy, że w pewnych warunkach na mniejszych akwenach wodnych mogą się pojawiać w sposób naturalny, niezwiązany z żadną ingerencją paranormalną. Kra w sprzyjających warunkach będzie się obracać do tego punktu, kiedy przybierze idealny, kolisty kształt. Znane są na przykład jeszcze, to też jest bardzo kontrowersyjna sprawa, tak zwane kręgi trawne, trawowe, trawiaste. Tych jest w miarę najwięcej, natomiast wyjaśnienie jest zwykle prozaiczne. To są po prostu tak zwane czarcie kręgi, czyli nic więcej jak twór, który występuje tam, ponieważ pod spodem znajduje się grzybnia tworząca niby koło. To są bardzo powszechne znaleziska występujące w wielu miejscach. Każdy może znaleźć w lesie, na polu, na łące taki czarci krąg. Oczywiście to są zwykle małe twory. Teraz na wiosnę są niektóre grzyby, które tworzą takie wyraźne kręgi.
Oczywiście niekiedy grzybnia jest pod spodem, niekiedy wspomaga rozwój trawy i wtedy widzimy, że trawa jest bujniejsza na brzegach. Inne gatunki wyjają ziemię i mamy suche koło. Niektórzy myślą, że to jest coś dziwnego. Zresztą zawsze tak myślano, nazywano to czarcimi kręgami, utożsamiano z działaniem sił magicznych. Najrzadszym chyba rodzajem są kręgi drzewne, ale to już nie jest związane z piktogramami. To jest zjawisko również rzadkie, przyrodnicze. Pamiętam, że uzależnione od działania, w zasadzie warunków glebowych i tego, co się tam dzieje. W miejscach, gdzie takie kręgi się pojawiają niektóre drzewa mają inną barwę i najczęściej układają się w koło, w krąg. To też zwróciło uwagę niektórych. Są jeszcze słynne czarcie kręgi z Namibii, ale to też niewiele się wiąże z piktogramami.
Mówiąc prawdę, niewiele jest obiektów, zjawisk, tworów, które by te piktogramy przypominały na innych obszarach, co jest też bardzo ciekawe. Dziękuję.
[03:29:28] - Panie Bogusławie, może pan zna jakieś przykłady kręgów nie zbożowych?
[03:29:35] - Poza tymi, o których już wspomnieli przedmówcy: na śniegu, lodzie czy piachu, chyba tylko czarcie kręgi były wynikiem naszych obserwacji. Swojego czasu na uniwersytecie w Kortowie, w Olsztynie cała łączka przed biblioteką była dosłownie zasypana takimi kręgami. Wyglądało to tak, że charakteryzowały się innym odcieniem trawy. Na zewnątrz trawa była mniej zielona, wewnątrz bardziej. Oczywiście ma swoje wyjaśnienie, bo tam są owocniki grzybów, które rozrastają się w miarę symetryczny sposób i potem wymierają i tak dalej. Jest jakiś mechanizm powstawania ich i wzrostu. Te kręgi są dosyć powszechne. Zaobserwowaliśmy to na naszym terenie, nawet kawałek poza Olsztynem. Jest taka ciekawa sprawa, że do środka tych kręgów pasujące się krowy nie za bardzo chcą wchodzić. Robiliśmy nawet eksperymenty z panem, który tam swoje krowy wypasał.
Siłą chciał przeprowadzić krowę przez krąg. Ona nie. Zapierała się i obeszła go bokiem. Nie wiem, jakie to może mieć zależności pomiędzy tym, co ją tam pożyra, a tym, co rośnie, ale coś w tym było, bo kilkukrotnie próbowaliśmy to w jakiś sposób zinterpretować i niestety zwierzęta, a przynajmniej jedno z tych naszych poddanych doświadczeniu, nie dało się nabrać i nie chciało nawet stąpnąć na takie coś. Może jeszcze na koniec dodam o przykładzie kręgów z zeszłego roku, o których mówiłem, że wspomnę. To były kręgi w wysokiej trawie przeznaczonej na kiszonkę. Dosyć wysokiej, na około 70, 80 centymetrów. Tak się złożyło, że akurat nie wiedzieliśmy jeszcze w zasadzie, że takie kręgi powstały w tych różnowie. Pojechaliśmy tam za miesiąc. Dosłownie nie było nic widać.
Kompletnie żadnych odcieni, żadnych śladów wgnieceń czy czegokolwiek. Normalne pole usłane świeżo wyrośniętą trawą, bo tamto już skosili.I wtedy bardzo przydatny okazał nam się ten radiesteta. Tylko po krótkich wskazówkach właścicieli pola udaliśmy się na to pole i po wyjęciu wahadła zaczął wyczuwać różne właściwości gleby, nad którą przechodził. Za pomocą podręcznych środków, które zawsze mamy ze sobą, takich znaczników, zaczęliśmy te miejsca oznaczać. I po około kilkunastu czy tam kilkudziesięciu minutach pracy radiestety wyszedł nam graficzny wygląd tego, co by tam mogło być wcześniej, czyli dokładnie koło połączone takimi urywającymi się ścieżkami w kształcie krzyża. Naszkicowaliśmy sobie ten rysunek na podręcznym szkicowniku. Wróciliśmy do tej pani i ona zaczęła nam pokazywać swoje notatki z obserwacji tego pola i się okazało, że te rysunki były prawie identyczne. To było niesamowite wrażenie i nawet sam radiesteta, który to badał, był pod wielkim wrażeniem tego, że tak akurat udało się dokładnie to wyczuć. Taka ciekawa historia. Dziękuję.
[03:33:58] - Ja może tylko dodam, że taką ciekawą zależnością w piktogramach w Polsce jest też to, że większość pojawiła się de facto w Polsce północnej. To znaczy na północy, jeżeli podzielilibyśmy Polskę na dwie równe połowy, to z jakichś powodów większość była: Wielkopolska, Kujawy, warmińsko-mazurskie. Reszta kraju to w zasadzie niewiele. Są regiony, gdzie można powiedzieć, że był jeden czy dwa, prawda? To też jest troszeczkę dziwne, znając na przykład specyfikę województwa zachodniopomorskiego, gdzie mamy ogromne obszary uprawne i gdzie mamy teren w miarę równy, to tam crop circle makerom byłoby najłatwiej pracować, prawda? Tutaj niestety nie. Także to też jest bardzo interesujące. Tych zagadek związanych z piktogramami jest więcej. Także wydaje się, że po raz kolejny w debatach obeszliśmy problem i znowu nie znajdziemy chyba żadnego rozwiązania, oprócz tego, że jest to chyba najbardziej zakręcony ze wszystkich tych problemów, o których mówiliśmy, gdzie odróżnienie tej prawdy od rzeczywistości, od tego, co zostało nawarstwione sztucznie czy wynikło z fałszerstw, jest bardzo trudne, dlatego że to jest materiał wybitnie nietrwały, budzący sporo kontrowersji. Ale to tyle.
Chris?
[03:35:37] - Jeśli już rozmawiamy o tych kręgach na śniegu, to myślę, że o nie najtrudniej posądzić tych crop makerów, bo wiadomo, zostawią, czy będą chcieli, czy nie, zostawią ślady, jeżeli przyjdą wydeptać śnieg w jakieś formy. Więc jeżeli już gdzieś pojawiają się takie kręgi na śniegu i nie widać śladów tych, którzy to zrobili, to już powinno dawać do myślenia, że jednak coś się dzieje, coś innego się dzieje. Rzeczywiście kręgi na śniegu powstają. Ja widziałem takie zdjęcia z Holandii. Właśnie kręgi. One nie były też skomplikowane. To było kilka kółek wrzuconych w środku pola. Nie wiadomo, w jaki sposób powstały. Być może aktywność tego typu zupełnie opada właśnie kiedy spada temperatura i cykl na Ziemi jest zupełnie inny. Natomiast tu pan Bogusław, wspominając o zwierzętach, zasugerował, że właściwie jest to też taki element charakterystyczny dla powstawania tych kręgów, że w momencie, kiedy krąg zbożowy powstaje w pobliżu jakiegoś gospodarstwa, zanim on powstanie, to najpierw reagują zwierzęta, tak jakby wiedziały, że coś się dzieje.
Zaczyna się jakieś zaniepokojenie. Krowy zaczynają muczeć, psy zaczynają wyć i szczekać. Ptactwo domowe się zaczyna budzić. I wówczas właśnie tak, jak było to w tych holenderskich przypadkach, o których tyle dzisiaj opowiadałem, pojawiała się ta kula światła i tworzył się ten krąg zbożowy. Jeszcze chciałbym jeden element tutaj dodać. Właściwie jedną taką ciekawostkę, że w tych kręgach zbożowych w Holandii ten właśnie Robert van den Broek, o którym wspominałem już kilka razy, zaproponował wszystkim tym, którzy odwiedzają te kręgi, żeby przynieśli ze sobą jabłka i żeby weszli z tymi jabłkami do środka kręgu, a następnie położyli te jabłka u siebie na parapecie i patrzyli, co się z nimi stanie. I to, co się z nimi stawało w każdym przypadku, u każdego człowieka, który przyniósł takie jabłko, to jego jabłko, które było w takim kręgu zbożowym, nagle na nim pojawiały się znaki. Być może dla pana Bogusława jest to dobry pomysł, żeby w tych kręgach pod Olsztynem też takie jabłko wnieść do środka kręgu i sprawdzić, co się z nim stanie. Te jabłka, te znaki na tych jabłkach przypominały troszeczkę napisy runiczne. Nie miały one jakiejś pięknej geometrycznej organizacji, natomiast pojawiały się kompletnie znikąd.
I te jabłka przyniosły już setki osób, jak nie ponad tysiąc osób do takich kręgów. I we wszystkich przypadkach taka sytuacja ze zmianą pola elektromagnetycznego, a także naładowania energetycznego takiego miejsca spowodowała, że na tych jabłkach pojawiają się najrozmaitsze, właśnie takie ciemne znaki, które trochę przypominają runy.Także to jest nowa ciekawostka i nowe pole do własnych eksperymentów z tego typu obiektami jak krąg zbożowy. Dziękuję.
[03:38:50] - Ja tylko dodam dwie rzeczy. Pierwsza jest bardzo ciekawa i może nam mówić nieco o naturze tego zjawiska. Pamiętam taki przypadek badany przez Alicję Ziętek. To miało miejsce bardzo dawno. Dotyczyło bodajże jakiegoś domu na Mazowszu chyba, gdzie na ścianach pojawiały się struktury, które wyglądały jak kręgi zbożowe. To był taki nalot, cień, jakaś substancja. I rzeczywiście wychodziły takie placki, prawda? One nie miały żadnych struktur, nie były to symbole, ale były to jakieś struktury. Było to bardzo ciekawe. Nie wiem, jakie może mieć to wytłumaczenie.
I druga kwestia to te kręgi śnieżne z Rosji. Tam one wystąpiły w kilku przypadkach i pamiętam, że próbowano je nawet podrabiać. To chyba nawet nastąpiło w tym roku, kiedy jakaś grupa mieszkańców widząc, że tamten został zdeptany, postanowiła wydeptać nowy. Nie udało się to, dlatego, że wymagana byłaby ogromna precyzja. Także trudno powiedzieć, kto odpowiada za to zjawisko. Tylko że, jak mówiłem, ono jest totalnie inne od piktogramów zbożowych. Ono przypomina okręgi wpisane jeden w drugi. Nie ma tam symboli, jakiejś skomplikowanej struktury, tylko pierścienie umieszczone jeden w drugim. Marku, oddaję ci głos.
[03:40:36] - Będziemy już powolutku kończyć debatę. To jest kolejna debata, w której niestety część pytań z racji ograniczeń czasowych nie doczeka się odpowiedzi, ale wszystkie pytania zapisujemy. Prawdopodobnie ostatnie pytanie, które dzisiaj padnie, brzmi następująco. Zadał je użytkownik Domin: „Czy istnieją badania, w których porównuje się skład i/lub strukturę źdźbeł zbóż w piktogramach i zbóż nigdy nie zapiktogramowanych?” Może pierwszego poprosimy o głos pana Bogusława Zapalskiego. Panie Bogusławie.
[03:41:17] - Tak, mogę odwołać się do raportu i całego szeregu prac, które przeprowadził Adam Piekut. Polecam stronę wylatowo.pl. Tam są te jego bardzo precyzyjne i szczegółowe wyniki dotyczące pomiaru wzrostu, wysiewu, wszystkich wyników masy, struktury ziaren, wielkości kłosów, ziaren. Także bardzo szczegółowe informacje. Zrobił to Adam Piekut. Z innych z tak bardzo szczegółowymi i bardzo profesjonalnym podejściem nie spotkałem się jeszcze w tej chwili.
[03:42:04] - Krysie?
[03:42:06] - Z kolei znam tego typu precyzyjne i szczegółowe badania właśnie ze strony BLT, którym troszeczkę się interesuję, bo robią to w sposób rzeczywiście profesjonalny, fachowy i z użyciem najnowszych wynalazków techniki, przyrządów do pomiarów, a jednocześnie wykorzystują potencjał akademicki wielu instytucji naukowych, bo tutaj zaczyna się realizować. Być może to jest wyjście z takiej pułapki, w którą powoli widzimy, że wpadamy, kiedy nauka nagle przestaje współpracować i nie stara się wyjaśnić takich zjawisk jak na przykład kręgi zbożowe, a stara się zaciemnić, a wręcz skompromitować ich istnienie, działanie, funkcjonowanie. Bo pojawia się coś takiego, o czym wspominamy zazwyczaj, kiedy mówimy o Jacques'u Vallee. Pojawia się ten tak zwany invisible college, czyli taka niewidzialna rada naukowa. Naukowcy być może nie chcą jeszcze dziś mówić swoich nazwisk czy wyrażać głośno swoich opinii, ponieważ obawiają się, że stracą autorytety w swoim instytucie naukowym, bądź nawet stracą pracę i środki do życia, bo nauka została zmonopolizowana praktycznie. Jest tylko w rękach instytucji naukowych, więc nie można alternatywnie znaleźć sobie innej pracy. Wszystko to jest ze sobą powiązane, więc ci ludzie po prostu się obawiają, a mają swoje pożyczki na domy, samochody, dzieci do wychowania i tak dalej, więc muszą kooperować. Ale ten invisible college działa w ten sposób, że naukowcy o wysokim poziomie naukowym bądź sławie są proszeni o opinię. Oni wykonują szereg badań, dokonują swoich analiz, przedstawiają je kolegom z tej samej niewidzialnej rady i oni swoim autorytetem z kolei akceptują kogoś takiego, kto nie podpisuje się imieniem i nazwiskiem. Dzięki temu mogą być dokonane badania, do których by nigdy nie doszło ze względu na olbrzymie koszty, jakie trzeba byłoby ponieść.
I taka jeszcze jedna ciekawostka na temat kręgów zbożowych. Że w samych kręgach, nie poza nimi, a w samych kręgach znaleziono coś w rodzaju białego proszku. Na początku nie zwracano na niego uwagi, ale w niektórych kręgach było go więcej, w innych było go mniej. Zebrano go i okazało się, że jest to węglan magnezu. W zasadzie nic specjalnego. Postanowiono zbadać to spektrografem. Jest to już urządzenie bardzo mocno zaawansowane.
[03:44:45] - Znaleziono współpracownika naukowego. Pani się przedstawiła. To była pani Phyllis Batenger, która przeprowadziła badania spektrografem tego proszku. Okazało się, że jest to bardzo czysta forma węglanu magnezu, ale ciągle nie można było określić stopnia tej czystości. Więc znaleziono jeszcze lepszy spektrograf, który właściwie występuje tylko w kilku instytucjach naukowych. Przebadano ten proszek jeszcze raz. Okazało się, że jego czystość jest 99,99645. Absolutnie niezwykła czystość. Wówczas ci naukowcy orzekli, że tego typu produkt nigdy nie mógł powstać naturalnie, że jest to produkt sztuczny, ktoś go stworzył. Z drugiej strony trudno posądzać crop makerów, że chodzą z kieszeniami pełnymi czystego węglanu wapnia i go rozsypują tu i tam, żeby troszeczkę zamieszać w głowach, bo uzyskanie go jest niezwykle drogie, żeby osiągnąć tego typu czystość.
Więc tu mamy dodatkowe, jeszcze skomplikowanie zjawiska, z którym mamy do czynienia. Dziękuję.
[03:45:57] - Piotrze?
[03:45:57] - Nie wiem, co tutaj dodać. Wszystko godne uwagi zostało wspomniane. Jeżeli ktoś jest głodny informacji o kręgach, jest bardzo dużo grup. Jest taka angielska strona Crop Circle Connector. Tylko, że tam jest taki minus, że jest ogromne archiwum informacji. Natomiast z tego, co pamiętam, to ono chyba jest płatne. Niestety dla lat minionych, dla obecnego roku nie. Tam jest mnóstwo informacji, mnóstwo linków do innych grup. Osobom zainteresowanym mogę polecić chociażby raporty z Wielatowa sporządzone przez pana Szymańskiego, ale przede wszystkim pionierem albo inaczej forpocztą jest tutaj Nancy Talbott i wspomniana grupa. Chociaż dla osoby, która dzisiaj się temu przygląda albo kiedyś śledzi działania Nancy Talbott, to rzeczywiście można odnieść wrażenie, że trochę odjechała, bo dzisiaj zajmuje się tym od strony, nie mówię, że to jest złe, tylko chodzi mi o takie spojrzenie na to zjawisko, bo ono wykracza w swoim sednie poza nasze zrozumienie.
Jeśli ona dawniej zajmowała się formacjami zbożowymi, tak dzisiaj zajmuje się Vanderbraeckiemi i tymi jego dziwnymi zdjęciami. Nie jestem jego fanem, nie oszukujmy się. Ona dzisiaj mówi o energiach, które wyczuwa i tak dalej. Dla osoby, która ma scientystyczne podejście i zobaczy, że coś takiego jest, to ta osoba machnie ręką, że to jakieś pierdoły, niegodne uwagi. Niestety taka jest rzeczywistość wielu anomalii, że początkowo wychodzimy od podejścia czysto naukowego, chcemy badać i tak dalej, śledzić, mierzyć. Ale kiedy przychodzi co do czego, na przykład jak w zjawisku UFO, dochodzimy do pewnej ściany już na samym początku, a brnąc dalej odnajdujemy pytania, niestety muszę to powiedzieć, odwołujące się do naszej duchowości. Na końcu ufologii, na samym dnie ufologii tkwi metafizyka i to jest niepojęte. Dlatego jest tak trudno patrzeć na wiele zjawisk w sposób naukowy. Nawet nie da się tego zrobić. Jeżeli chodzi o ufologię, to naukowe badanie ufologii to czubeczek góry lodowej i to taki sam czubeczek.
Natomiast ta reszta jest pogrążona w sferach, w wymiarach, w rzeczywistościach, do których my nie mamy dostępu, których nie rozumiemy. Także to jest bardzo ciekawe i od 20 debat to udowadniamy, i okazuje się, że problemów jest coraz więcej. Wielu osobom wydaje się, że ufologia to latający spodek, Jan Oparski i Roswell i tak dalej. My udowadniamy, że jest inaczej. Marku, czym zajmiemy się za tydzień? Ja tutaj zauważyłem, że jest wielki nacisk na MILABs.
[03:49:41] - Tak, jest bardzo duży nacisk na MILABs. Natomiast ja bym optował za tym, żeby dokończyć wreszcie temat nazistowskiego UFO, bo o to również bardzo wielu słuchaczy pyta. Krysiu, czy jeżeli będzie Damian Trela w najbliższą niedzielę, to czy dokończyłbyś z nami nazistowskie UFO? Bo została chyba połowa pytań i po prostu słuchacze-
[03:50:08] - Oczywiście. Myślę, że dobrze się stało, że ten temat podzielił się na dwie połowy, dlatego, że mogły troszeczkę ostygnąć emocje i można było nabrać troszeczkę dystansu do tych różnych problemów. Przy okazji będzie można wyjaśnić niektóre rzeczy czy jakieś nieporozumienia, czy być może problemy, które akurat z tego powodu wyrosły. Także bardzo się cieszę, że wrócimy do tego tematu. Troszeczkę z niepokojem patrzę na MILABy, dlatego że myślę, że jeżeli szukamy kontrowersji, to tam są praktycznie same kontrowersje. Właściwie nie ma nic. O ile krąg zbożowy możemy przynajmniej zobaczyć i możemy dokonać szeregu różnych badań naukowych, żeby coś stwierdzić, to w MILABachStwierdzić możemy bardzo niewiele, a może nawet nic. Zjawisko będzie bardzo kontrowersyjne i będzie bardzo trudno o nim rozmawiać. Mamy tak naprawdę niezbyt wiele materiałów do dyspozycji. Wszystkie one są ogromnie spekulacyjne, więc zobaczymy co z tego wyniknie.
Z góry uprzedzam, bo rozumiem, że jest zainteresowanie, ale kiedy rozmyślam o tych tematach, myślę sobie, w jaki sposób my się rozprawimy z tym tematem.
[03:51:22] - Nie oszukujmy się, że to będzie krótki temat.
[03:51:25] - Tak. Bo w jaki sposób można mówić z mojego punktu widzenia, skoro mam mnóstwo zastrzeżeń do tego czy tamtej osoby. Zwłaszcza, że większość tych rzeczy, tych opowieści wydarzyła się w głowach ludzi, którzy podobno gdzieś byli, gdzieś przybyli, ale nigdy tego nie jesteśmy w stanie w żaden sposób sprawdzić. Nie mamy też tak zwanego whistleblower, który powiedziałby: „Słuchajcie, to są zdjęcia, to są akta. Mam tutaj coś” albo „Ta baza tajna jest właśnie w tym miejscu”. Bardzo mało mamy takich informacji. Są ogromnie spekulatywne, ale na nazistowskie UFO się cieszę, bo jest to szerszy temat, który w jakiś sposób będzie się z MILAB-ami łączył i może troszeczkę je uzasadni, że jest możliwość, żeby coś takiego istniało. Także super. Już nie będę rozgadywał dłużej. Dzięki.
[03:52:17] - Dziękujemy również. Będziemy powolutku kończyć debatę tak jak robimy od wielu miesięcy. Założymy ankietę z propozycjami tematów. Gdyby tego nazistowskiego UFO nie udało się zrobić, to może zrobimy MILAB, a może zrobimy coś innego. Liczymy na to, że słuchacze Radia Paranormalium, którzy jak zawsze licznie się dzisiaj zgromadzili przy komputerach, przy smartfonach, przy odbiornikach i przy różnych innych urządzonkach do słuchania radia, pomogą nam w wyborze tematu. Pozostała jeszcze pewna ilość pytań odnoszących się do piktogramów, ale dzisiaj już jest dosyć późno. Debatujemy już prawie cztery godziny. Także te pytania, które pozostały bez odpowiedzi, sobie zapisujemy i może w przyszłości zrobimy jeszcze jedną audycję czy też debatę o piktogramach, w której postaramy się udzielić odpowiedzi na niejednokrotnie bardzo ciekawe pytania, które dzisiaj państwo nadesłaliście. A dziś debatowali z nami nieobecny już na Skypie Less Hoduń. Dziękujemy panie Lesu.
Był z nami również współprowadzący debaty ufologiczne Piotr Cielebiaś z portalu infra.org.pl. Dzięki wielkie Piotrze.
[03:53:49] - Również dziękuję i pozdrawiam.
[03:53:51] - Dziękujemy również za przyjęcie zaproszenia i udział w debacie panu Bogusławowi Zabielskiemu z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej.
[03:53:59] - Dziękuję.
[03:54:00] - Oraz Krisowi Miekinie, znanemu i lubianemu przez słuchaczy Radia Paranormalium z serwisu nowaatlantyda.com. Dzięki Krisie.
[03:54:10] - Dziękuję bardzo i dobranoc.
[03:54:12] - A w następnej debacie słyszymy się już za tydzień, jak zawsze o godzinie 19:00. Mówił do państwa Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.