[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one.
[00:43] - The truth is out there. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w dwóch polskich radiach internetowych: w Radiu Nafal i oraz Radiu Paranormalium. Dwóch odważnych radiach, które emitują tę audycję z różnymi perypetiami. Dzisiaj jest 27 lutego, koniec zimy, można powiedzieć, ale tematów coraz więcej, coraz więcej także gości. Żeby nie przedłużać, mam kilka newsów. Chciałbym oczywiście podziękować wszystkim sponsorom za wszelkie wpłaty na audycję, także wszystkim wam, którzy słuchacie tej audycji, bo dzięki wam chce się po prostu tworzyć, robić coś dla innych ludzi. Polecam także stronę audycji teoriachaosu.com. Wejdź, zobaczyć, posłuchać archiwalnych nagrań.
Tutaj mam dwie informacje: jeżeli ktoś oczekuje na kubek, proszę wysyłajcie mi info. Jeżeli nie dostaliście jeszcze kubka, a wam się należy, także proszę o maile. Sukcesywnie staram się je wysyłać. Dobrze. I jeszcze jeden news o zdjęciach. Jeszcze nie ma zdjęć z podróży, ale będą. Zdjęcia są dla sponsorów. Także jeżeli byliście sponsorami przez ostatni rok, dajcie znać. Wystarczy wpłacić na audycję złotówkę na rok i macie dostęp do tak zwanej strefy sponsorskiej, strefy premium i te zdjęcia będą dla was dostępne. Dobrze, to może tyle z informacji, ogłoszeń parafialnych.
Natomiast z newsów, które w ostatnim czasie mieliśmy, to wyobraźcie sobie, że Rosjanie oskarżają USA. Właściwie USA oskarża Rosję, że Rosja zesłała na USA srogą zimę. Tak zwana wojna pogodowa trwa w najlepsze. CIA przeznaczyła pół miliona dolarów na zbadanie właśnie zmian klimatycznych. Skontaktowała się z naukowcami. Zresztą nie wiem. Mam wrażenie, że o tym już wspominałem, ale chyba tak. Nie, wspominałem o innej rzeczy, o Rosji chyba. W każdym razie CIA podejrzewa, że takie coś mogło mieć miejsce. Oczywiście to jest w ramach żartów, natomiast coś może jest głębiej w temacie, bo CIA bada tą sprawę na serio.
Drugi news o terrorystach, którzy planowali wysadzenie superwulkanu Yellowstone w Stanach Zjednoczonych. Nie udało im się. Shaheb Essekhayer, student z Kanady chciał to zrobić. Niestety stwierdził, że chyba jednak się nie da. Nie jest to proste. Potrzeba było na to, podejrzewa się kilku ładunków, dwóch, trzech głowic nuklearnych, więc po prostu nie udało mu się. Natomiast został aresztowany i jak najbardziej było przeprowadzone śledztwo w tej sprawie. I ostatni taki najbardziej news pozytywny. MegaNet będzie nowym, bezpiecznym i w pełni szyfrowanym internetem. To jest nowy pomysł Kima Dotcoma, człowieka odpowiedzialnego za Megaupload, który chciał sprzedawać legalną muzykę już później w sieci.
Natomiast koncerny go, można powiedzieć upopiły, udupiły. Nieładnie to określając, ale niestety tak to było. Po prostu zrujnowały go z jednej strony. Z drugiej strony po prostu nie chciały konkurencji, bo tak naprawdę Kim Dotcom chciał płacić artystom za ściąganie w sieci. Natomiast to się nie podobało bardzo koncernom. Koncerny chciały po prostu na tym zarabiać, a nie żeby artyści podpisywali bezpośrednio z Kimem Dotcomem kontrakty. Nowy pomysł ma być odporny, nie ma być adresów IP. Bardzo ciekawa sprawa. Ma być odporna na ataki DDoS i tak dalej. Ma być odporna na cenzurę i różne inne sprawy.
Dobrze, przejdę może do dzisiejszej audycji. Jak zwykle zacznę cytatem. Dzisiejszy cytat jest taki: „Z euro jest jak z socjalizmem. To piękna idea, która nie sprawdza się w praktyce.” To powiedział Milton Friedman, bardzo znany ekonomista, laureat Nagrody Nobla z roku 1976. Bardzo znany w Polsce, zresztą szczególnie w kręgu liberałów, libertarian. Można powiedzieć coś w tych słowach na pewno jest. Dzisiaj rozmawiamy o walutach lokalnych w Polsce. Gościem jest pan Dariusz Brzozowiec. Witam panie Dariuszu, czy jest pan z nami tutaj na antenie?
[06:13] - Tak jest. Dobry wieczór państwu.
[06:17] - Chciałbym przedstawić pana jeszcze w kilku słowach. Pan już wiele lat działa w barterze, można powiedzieć, w różnych przedsięwzięciach związanych z barterem od wielu lat, a także już od kilku lat z walutami lokalnymi. Czy to jest prawda?
[06:38] - Tak. Ja swoją karierę na tym polu zacząłem dość wcześnie, bo prawie 15 lat temu, przez przypadek natrafiając na dość ciekawe rozwiązanie biznesowe, które w pewnym momencie mojego życia stało się pasją z paru różnych powodów, które powiedzieć nie dam rady, ale faktycznie ta droga rozwoju i budowania wiedzy, jakby swojego rozpoznania na temat tego przedsięwzięcia egzotycznego, jak się wydawało na pierwszy rzut oka, jakim są lokalne waluty, ona ma poważne podwaliny, dlatego że udało mi się też przez parę lat być członkiem rady dyrektorów amerykańskiego międzynarodowego stowarzyszenia, promującego i działającego w tym zakresie. Stałem się trenerem krajowym i międzynarodowym w zakresie wdrażania takich systemów, analitykiem. Tak pokrótce.
[07:36] - Panie Dariuszu, jeśli możemy jeszcze raz spróbować się połączyć, bo ktoś ewidentnie zakłóca transmisję. Jest coraz gorzej. Praktycznie pana nie słychać. Jeszcze raz połączmy się Skype'em. Może się będzie lepiej słychać wtedy. Dobrze? Dobra. Jeszcze raz spróbujemy się połączyć. Powiem wam, że kilka dni temu, jak rozmawiałem z panem Dariuszem, dokładnie w 100% ta sama konfiguracja. Idealnie było słychać.
Dosłownie zero żadnych szumów. Także naprawdę coś bardzo dziwnego się dzieje. Spróbuję jeszcze raz w tej chwili zadzwonić. Tak.
[08:25] - Miejmy nadzieję, że coś się poprawiło.
[08:27] - Poprawiło się. Teraz pana słychać, pomimo że są zakłócenia, ale pana słychać.
[08:31] - Dobrze.
[08:33] - Świetnie, mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Dobrze, to może żeby nie przedłużać. Dzisiaj porozmawiamy sobie o walutach lokalnych i właściwie czym one są. Była audycja prawie półtora roku temu z panem w tematyce walut lokalnych. Natomiast jeszcze raz, jeśli moglibyśmy powtórzyć te informacje o walutach lokalnych, czym one są, czy w ogóle są używane w naszej teraźniejszej ekonomii. Może zacznijmy od tego, czym ta waluta lokalna jest.
[09:16] - Waluty lokalne są w pełni legalnym, prywatnym środkiem transakcyjnym, najczęściej tworzonym przez wszelkiego rodzaju społeczności na świecie. Funkcjonują na równi do środków płatniczych, tych oficjalnych, państwowych, narodowych, uzupełniając braki tego pieniądza. Najczęściej tego typu mechanizmy pojawiały się w praktycznie stuletniej historii lokalnych walut w okresach, kiedy dane regiony, państwa czy całe kontynenty przechodziły w strefę kryzysu finansowego, to znaczy takiego kryzysu, gdzie wszystko jest, tylko po prostu nie ma pieniędzy. Ich pierwszy, bardzo intensywny rozwój datuje się na lata 30. ubiegłego stulecia, czyli po wybuchu wielkiego kryzysu z 1929 roku. Mieliśmy takich przykładów, które ja dziś opisuję, nawet w przestrzeni internetu, kilkaset na terenie samej Europy. Ale też warto wspomnieć, że w większości polskich miast, które znajdowały się pod zaborami niemieckimi, funkcjonowały waluty lokalne emitowane przez miasta, gminy, huty, czasami kopalnie. Znajdziecie państwo przykłady takich lokalnych walut, czyli komplementarnych pieniędzy występujących obok państwowego środka płatniczego w każdym antykwariacie, pytając o notgeldy, najczęściej z lat 20. z 1920 roku. Troszkę później, troszkę wcześniej.
I te środki fantastycznie zachowywały się właśnie wtedy, kiedy były używane przez pewne społeczności, uzupełniając brak pieniądza państwowego. To najprostsza formuła i najprostsze wyjaśnienie tego, czym lokalne waluty są.
[11:14] - Z takich najbardziej znanych przykładów, bo chyba wszyscy słuchacze, już nie będę udawał, że nie wiemy, o co chodzi, tych najbardziej znanych przykładów walut lokalnych, które są stosowane dzisiaj w naszej rzeczywistej ekonomii. Jakby pan mógł podać jakieś przykłady tych najbardziej znanych może.
[11:38] - Chyba najbardziej takim przykładem sztandarowym zjawiska lokalnych walut jest jednak Szwajcaria i fakt bezdyskusyjny, że Szwajcaria na dzień dzisiejszy posiada trzy, a nie jedną waluty, z czego dwie waluty to są waluty lokalne. Można to łatwo sprawdzić, sprawdzając w internecie ISO 4217, odnajdując pozycję Szwajcaria, gdzie w pozycji numer jeden znajdziemy franka szwajcarskiego, który jest tak bardzo dyskutowany ostatnimi czasy w Polsce ze względu na Sytuacja, która dotknęła ponad 700 tysięcy polskich rodzin. Ale znajdziemy również pozycje dwa i trzy. W pozycji dwa znajdziemy girowego franka szwajcarskiego, który jest lokalnej, wirtualnej waluty, niewymienialnej, nieoprocentowanej, funkcjonującej tylko na terenie Szwajcarii oraz girowego euro. Tu jest pewne kuriozum, ponieważ wszyscy doskonale sobie zdają z tego sprawę, że Szwajcaria jako kraj nie jest zainteresowana, nigdy nie była zainteresowana przystąpieniem do żadnej unii monetarnej. Tymczasem wyprodukowała swoje własne euro daleko od jurysdykcji Europejskiego Banku Centralnego i mają takowe, co można łatwo sprawdzić w wyżej wymienionych przeze mnie tabelach. To zjawisko jest na tyle istotne w Szwajcarii, że znani ekonomiści przypisują bezpośrednio stabilność franka szwajcarskiego jako waluty, jednej z podstawowych walut. Przypisują stabilność tegoż franka faktowi istnienia jeszcze dwóch lokalnych walut, które działają obok siebie. Mówi się też o tym, że nie bez znaczenia jest, iż obsługując ponad 20% rynku małych i średnich przedsiębiorstw w Szwajcarii, girowy frank potrafił dojść do poziomu wybudowania wzrostu gospodarczego o 2% w PKB. Przepraszam w GDP, czyli jak to tłumaczymy, przyrost krajowy brutto, tak?
[13:51] - Tak.
[13:53] - To są rzeczy, o których mass media i media mainstreamowe niewiele nam mówią. Te media niestety są tubą korporacyjnych instytucji bankowych, ponadnarodowych. A faktem jest, że tego typu narzędzia świetnie funkcjonują i to ponad 80 lat. Ale Szwajcaria, o ile jest tym sztandarowym przykładem, to nie jest jedyny, bo prawda jest taka, że we wszystkich krajach Europy Zachodniej, patrząc na nasz kontynent, mamy jedną lub więcej nawet lokalnych walut. I tak dla przykładu serce zjednoczonej Europy, Belgia ma fres euro, którego używa ponad 5500 firm. Co ciekawe, przecież ten kraj nie jest aż tak wielki. On jest porównywalny do któregoś z naszych województw, a tam 5500 firm już kilkanaście lat używa tego typu narzędzia i ich liczba stale rośnie. Ale na przykład Niemcy, czyli nasi zachodni sąsiedzi, takich systemów walutowych mają 18 i to też już od kilkunastu lat. Pod wspólnym szyldem projektu Regio Geld funkcjonują waluty regionalne, często przypisane do jednego miasta, powiatu, gminy, które z powodzeniem używane są. Najsławniejsze jeszcze z takich przykładów obecnie to chyba projekt Bristol Pound, który jest relatywnie młodym projektem, ma dopiero dwa lata.
Ciekawostką, miasto Bristol, wcale niemałe miasto na zachód od Londynu, ponad 400 tysięcy mieszkańców. I okazuje się, że rada miasta intensywnie popiera tego typu projekty do tego stopnia, że nie jest to tylko i wyłącznie ideologiczne poparcie, ponieważ rada miasta z burmistrzem Harrisonem podjęła decyzję w zeszłym roku, że lokalne podatki, podkreślam lokalne podatki mogą być opłacane w formie lokalnej waluty, jaką jest Bristol Pound. I taka ciekawostka całkiem nie tak dawna, którą znalazłem gdzieś w przestrzeni informacyjnej dotyczącej lokalnych walut. Urugwaj powołał do życia narodową lokalną walutę, którą można opłacać kompletnie wszystkie podatki. Ale to jest na dzień dzisiejszy jedyne państwo na świecie, które znam, gdzie pozwolono na tego typu przedsięwzięcie, żeby wszystkie podatki i lokalne, i państwowe, narodowe mogły być opłacane właśnie w walucie lokalnej.
[16:29] - Miałbym jedną prośbę, bo bardzo słabo teraz troszeczkę było słychać. Panie Dariuszu, czy ma pan może dostęp do jakiegoś innego jeszcze komputera?
[16:44] - Mam.
[16:45] - Czy moglibyśmy spróbować z tego innego komputera? Mogę zrobić przerwę taką trzyminutową, czterominutową i spróbowalibyśmy się jeszcze raz połączyć, bo naprawdę straszne są zakłócenia.
[17:02] - Dobrze, to rozłączmy się i umówmy się na połączenie.
[17:04] - Za cztery minuty jakieś, powiedzmy tak cztery, pięć minut. Dobrze. Przypominam, że telefon jest 33 482 72 32 do audycji, Skype Teoriachaosu.com. Możecie się połączyć i zadać pytanie, pan Dariusz włączy się do dyskusji. Także zrobię chwilową przerwę i za chwilkę wracamy, dosłownie za cztery minuty. Tak, jesteśmy z powrotem. To jest audycja Teoria Chaosu. Dzisiaj rozmawiamy o walutach lokalnych z panem Dariuszem Brzozowcem. Za chwilkę mam nadzieję, że pan Dariusz się połączy i będzie dobrze wszystko słychać. Niestety są problemy.
Wczoraj idealnie było wszystko przy tej samej konfiguracji, identycznej konfiguracji było po prostu idealnie słychać, jak mało kiedy. Po prostu gość potrafi się przygotować, jeśli chodzi o mikrofon, słuchawki i tak dalej. Także tutaj ewidentnie ktoś manipuluje przy transmisji głosowej Skype. Wiadomo, Skype został przejęty kilka lat temu przez Microsoft i służby mają dostęp do Skype'a od tyłu, można powiedzieć. Jest z nami pan Dariusz. Witam pana, panie Dariuszu, jeszcze raz.
[20:48] - Witam ponownie. Mam nadzieję, że teraz jest trochę lepiej.
[20:52] - Troszkę może lepiej.
[20:55] - Niestety nie będę już mógł zaoferować lepszej jakości. Przepraszam.
[21:00] - Myślę, że to nie pana wina. Tutaj po prostu ktoś wrzuca jakieś dodatki, można powiedzieć artefakty tak zwane w transmisji Skype. Kilka razy miałem takie wypadki, także to nie jest pierwszy raz, kiedy praktycznie ktoś uniemożliwia prowadzenie audycji. Ale dobrze, skończyliśmy na walutach lokalnych używanych za granicą Polski. I zanim może przejdę do tych polskich, bo można powiedzieć te polskie już powstały waluty lokalne, które działają oficjalnie, to jeśli moglibyśmy trochę porozmawiać może o tym systemie, jak jest zbudowany, czym się różni od systemu walut narodowych, walut, które emitują banki centralne, jak złotówka na przykład czy euro.
[21:56] - Po pierwsze, waluty lokalne pojawiają się zawsze pod wpływem działań jakiejś grupy liderów, społeczności, organizacji. Nie są przedsięwzięciami państwowymi w większości przypadków. Nawet ten przykład szwajcarski jest inicjatywą wspólnotową, która ma ponad 80 lat. I to jest różnica numer jeden. Różnica numer dwa, taka, którą gołym okiem można zauważyć: waluty lokalne najczęściej nie funkcjonują w formie fizycznych pseudomonet czy pseudobanknotów. Jest to całkowicie cyfrowy zapis, wirtualny zapis, tak jak ma on miejsce w księgach handlowych czy na kontach bankowych, na których uczestnicy księgują swoje przychody ze sprzedaży oraz koszty, minusy na tym koncie pochodzące z operacji zakupu dowolnych towarów. Najczęściej z tych przynajmniej wymienianych przeze mnie przykładów europejskich -- proszę pamiętać, że obecnie na świecie działa ponad 5000 lokalnych walut i przyrost tych inicjatyw jest tak potężny od paru lat, że nawet nie jesteśmy w stanie już wszystkich śledzić. Najczęściej lokalne waluty są rodzajem bezodsetkowego środka płatniczego, czyli nie pobiera się żadnych odsetek z tytułu udzielenia komuś debetu w koncie czy kredytu hipotecznego, jak to ma miejsce w Szwajcarii. Chociaż tam jest taki fajny sposób składany, że można wziąć część kredytu we franku szwajcarskim, bardzo nisko oprocentowanym oraz w lokalnej walucie, tej WIR Franc, już całkowicie bez odsetek na zakup domu czy mieszkania. Więc ich bezodsetkowość jest też takim elementem sztandarowym.
Ta bezodsetkowość wyłania się z opracowań dotyczących właśnie tego typu środka transakcyjnego, płatniczego, gdzie już od lat 20. ubiegłego stulecia pisało się bardzo mocno na ten temat, że pieniądz w ogóle powinien być formą informacji gospodarczej, a nie jakimś tam biznesem, a już na pewno nie odsetkowym biznesem. I to jest wielka różnica pomiędzy pieniędzmi państwowymi a takimi systemami lokalnych walut.
[24:21] - Także tak z tymi walutami lokalnymi, bo z tego, co wiem, te waluty lokalne nie są emitowane w postaci pieniędzy rzeczywistych, to znaczy materialnych. Nie emitowane są monety, nie emitowane są banknoty. Czyli ten system jest dosyć, można powiedzieć nowoczesny, nowocześniejszy niż to, co mamy w tym standardowym systemie.
[24:56] - Nie wiem, czy przypisywałbym mu akurat nowoczesność, dlatego, że kwestia zwykłej ludzkiej natury, która w większym stopniu akceptuje coś, co może wziąć do ręki i potrzymać i wtedy zdobywa zaufanie do czegoś, co ma być tym środkiem, elementem pośredniej wymiany, czy też jego wirtualna forma, która podlega wtedy controllingowi, który powinien być ustanowiony. Ale to nie jest tak, że wszyscy mają dostęp do tego controllingu, więc stąd będzie takie pytanie później pewnie będziemy się na nie odpowiedzieć, kto kontroluje, jak wygląda emisja etc. Natomiast wracając do formy wirtualnej i fizycznej, to muszę państwu powiedzieć, że na świecie są waluty lokalne ustawione według określonych standardów, gdzie w całej linii czasowej trwania projektu, czy też okresowo włączane są elementy drukowania quasi pieniędzy czy takich, powiedzmy, banknotów. Tam nigdzie nie pisze, że to jest banknot, nigdzie nie pisze, że on jest prawnym środkiem płatniczym w danym kraju. Tam są informacje o organizacji, o projekcie, natomiast one się fajnie sprawdzają. Ten przykład z Bristol Poundem, gdzie mamy do czynienia z quasi banknotami, świetnie spełnił swoją rolę. Na dzień dzisiejszy w Bristolu są, cyrkulują w obiegu banknoty 20, 10, 5, 2-funtowe, odpowiedniki tych walut państwowych. Ale w tym roku we wrześniu przechodzi Bristol Pound całkowicie w formę zapisu elektronicznego, czyli wirtualny zapis księgowy.
[26:48] - Także tak. To może teraz możemy przejść do sprawy polskiej, bo pan jako pierwszy wprowadził i w ogóle zaproponował wprowadzenie polskiej lokalnej waluty. Czy się mylę? Czy ktoś na przykład wcześniej, może w II Rzeczpospolitej lub wcześniej przed panem chciał wprowadzić taką walutę w Polsce?
[27:11] - Były koncepcje wprowadzania lokalnej waluty tuż po zakończeniu I wojny światowej, gdzie naśladując wzory niemieckie tych miast pod zaborem niemieckim proponowano jeszcze Grabskiemu, co jest udokumentowane, aby przeanalizować taką formę lokalnych walut. I niektóre miasta w Polsce właśnie w okresie międzywojennym, a na pewno na początku tego okresu były emitentami swoich własnych lokalnych pieniędzy. Polskie miasta. Natomiast reforma bankowa Grabskiego z 1924 roku powołała do życia Bank Polski SA i w zasadzie problem został wyciszony, czyli już nikt nie wchodził w temat lokalnych alternatywnych walut. Wszyscy się cieszyli, że mają Bank Polski. Pojawiły się polskie banknoty z polskimi znakami, czego nie było przez bardzo długo. Następnie lata już Polski po transformacji '89 roku. Tych projektów, które się gdzieś próbowały zagnieździć, było kilkanaście. Większość z tych projektów nigdy nie ruszyła z powodu przede wszystkim braku wiedzy, jak tego typu systemy organizować, jak nimi zarządzać, jak tworzyć w ogóle tego typu przedsięwzięcia. Nie mamy tutaj takich osiągnięć jak na przykład w Ameryce, w których w 70.
latach miał wybuch zjawiska lokalnych walut. Tych walut na terenie Stanów Zjednoczonych pojawiło się prawie 100 i zjawisko było na tyle intensywne i tak bardzo już zauważalne na mapie gospodarczej, że już w ’82 roku pojawiły się przepisy do prawa podatkowego, które jasno określały kwestie podatkowe, jeżeli chodzi o lokalne waluty. Czy płacimy podatki, czy nie płacimy podatków, jak to wygląda, jak wykazujemy przychody, mimo tego, że otrzymałem zapłatę w jakimś tam Wisconsin dolarze czy coś takiego. Więc jest wiele krajów na mapie świata, które mają znacznie więcej doświadczenia. W Polsce, tak jak powiedziałem wcześniej, tych projektów było kilkanaście. Ja zacząłem taką mocną promocję jasno zdefiniowanej lokalnej waluty gdzieś wiosną 2013 roku, o ile dobrze pamiętam, jest nawet taki materiał, który nakręciliśmy w Kielcach, dość obszerny, bo prawie dwuipółgodzinny: Realny kryzys i alternatywny pieniądz, w którym omawiałem dość szczegółowo, po co się wprowadza tego typu narzędzia, jakim są lokalne waluty, na jakich zasadach się to wprowadza, czemu to zapobiega, gdzie są za, gdzie są przeciw, co można, a czego nie można. Ten materiał jest w internecie, będzie można sobie go obejrzeć w dowolnej chwili. I w efekcie pojawił się projekt polskiej waluty Dobry w styczniu 2013, który nagle został zatrzymany we wrześniu Roku 2014. Ruszył w styczniu 2014 i został we wrześniu zatrzymany. Ale nie jest to żadna spiskowa teoria dziejów, jak to ciśnięci moi znajomi podkreślają, że to taki rodzaj polskiego piekiełka, bo ktoś się z kimś nie dogadał etc.
Natomiast na dzień dzisiejszy ja dalej trzymam kurs i dalej podkreślam znaczenie tego typu narzędzi, ich rolę, ich wagę i dalej realizuję taki projekt.
[30:58] - Jasne. Ja może nie byłbym tak tego pewny, czy to tylko i wyłącznie polskie piekiełko, czy ktoś z banków centralnych, z globalistów nie chciał pomóc upaść temu projektowi. Ze względu na to, że jestem przekonany, że system — wiadomo, Rockefellerowie, Rothschildowie — oni tylko i wyłącznie mają te swoje fortuny dzięki systemowi pieniędzy banków centralnych, nad którymi kładą swoją łapę i pieniądze, które oni mogą wpuścić w system dla różnych trolli, różnych agentów, różnych ludzi, którzy mają do góry nogami wysadzić wszelkie tego typu projekty, są olbrzymie. Podejrzewam, że to są dziesiątki, a nawet być może setki milionów dolarów, które mogą na całym świecie gdzieś upłynniać. To są olbrzymie pieniądze tak naprawdę, żeby wywracać do góry nogami ruchy alternatywne. W ruchach alternatywnych jest też tak bardzo często, że wpuszcza się agentów. Może tutaj w Polsce mniej, ale sam na swojej drodze spotkałem agentów. Nie wiem, czy polskich, czy jakichś, ale to byli Polacy, których rozpoznałem jako agenci. Absolutnie od razu zerwałem z nimi wszelkie jakiekolwiek interesy i tak dalej, bo to byli ludzie, którzy mieli na celu robić dywersję. Pomimo że zajmowali się chemtrails, jakimiś sprawami bardzo ważnymi, udawali ludzi, którzy są w tym środowisku alternatywnym, ale tak naprawdę od drugiej strony niszczyli.
Ja to obserwowałem i szybko mi się udało ich rozpoznać. W Wielkiej Brytanii to jest cała plaga tych agentów, gdzie najczęściej to są agenci MI6, którzy są opłacani i są świetnymi agentami. Bardzo trudno ich rozpoznać, ale często wykonują głupie kroki, które ich zdradzają. Ja zresztą wielokrotnie podawałem nawet nazwiska tych agentów, którzy są już ujawnieni. Oczywiście nieoficjalnie, bo żadna służba się nie przyzna, że to jest ich agent, natomiast są rozpoznani, jakby nie było. Ale dobrze, może faktycznie zostańmy przy tym, że tutaj chodziło o tak zwane polskie piekiełko. Ale jeśli moglibyśmy, jak pan już powiedział o tym projekcie „Dobry”, to jeśli można jeszcze kilka słów o tym projekcie, tak na szybko — historię i to, jak on funkcjonował, czyli założenia tego systemu i jak on był skonstruowany.
[33:43] - Konstrukcja systemu „Dobrego” opierała się na najlepszych przykładach tego typu narzędzi występujących we wszystkich krajach. Odnosiliśmy się tutaj przede wszystkim do systemu belgijskiego, który bardzo dobrze znam osobiście i miałem okazję go poznać bardzo głęboko. Ten belgijski jest bardzo mocno połączony wzorcami, jeżeli chodzi o zasady funkcjonowania, budowę, konstrukcję, właśnie ze szwajcarskim, który już tutaj omawiałem na samym początku audycji. Rozpoczęliśmy 16 stycznia. Poszło normalnie, czyli planowanym tempem wzrostu, dlatego że dla każdego tego typu projektu jego pierwszy rok zawsze jest tym rokiem kluczowym. Kiedy robi się coś nowego w kraju, w którym co chwilę wybuchają jakieś przedziwne superokazje, które okazują się w końcu jedną wielką pułapką finansową dla naiwnych, to ten pierwszy rok zawsze dla takiego projektu jest bardzo kluczowy. Nam udało się do końca sierpnia wykonać plan w 100%, dlatego że założyliśmy na rok 2014 pozyskanie podmiotów gospodarczych, zakończenie prac nad kartami dla użytkowników prywatnych, indywidualnych oraz tworzenie spółdzielni i jeszcze paru innych elementów. Natomiast niespodziewanie we wrześniu projekt został wstrzymany i nie można było już zrealizować tych wszystkich elementów. Natomiast projekt ruszył. Były transakcje, byli klienci, były firmy, które korzystały, były obroty.
Wszystkie rzeczy udało się nam zrobić tak, jak były planowane w styczniu.
[35:26] - Dobrze, to może tyle o sprawie „Dobrego”, bo w tej chwili uruchomiony został projekt nowej waluty zielony. Nie wiem, czy tak można powiedzieć — waluta zielony.
[35:43] - Dokładnie. Tak, został uruchomiony projekt waluty zielonej. Tutaj, co bardzo ważne-
[35:49] - Przy współpracy z-
[35:52] - Bardzo ważnym partnerem, liderem tego projektu jest Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Dla tych, którzy z państwa nie mieli okazji jeszcze poznać się z tą organizacją, jest to organizacja związkowa założona przez przedsiębiorców dla przedsiębiorców. Powstała cztery lata temu. Głównym powodem oczywiście była ochrona interesów MŚP, które są strasznie zbijane na polskim rynku. Tak jak opowiadał jeden z liderów organizacji: „Sorry, ale w Polsce tworzy się ustawy pod 4000 korporacji, a ignoruje się 1 000 700 małych, średnich, najczęściej rodzinnych firm”. Coś tu jest nie tak. W tym samym momencie mówimy o firmach, które potrafią i robią to, potrafią organizować dziewięćdziesiąt procent miejsc pracy w naszym kraju i są największym podatnikiem, czyli bezpośrednio przyczyniają do wzrostu gospodarczego. A koncerny międzynarodowe najczęściej nie, bo one w Polsce nie płacą żadnych podatków. Tak potrafią żonglować kosztami i tak potrafią organizować struktury swoje organizacyjne, że akurat w Polsce tych podatków nie płacą. Może je płacą u siebie, nie wiem tego, ale w Polsce najczęściej te korporacyjne podmioty podatków najczęściej nie płacą.
Więc jest to organizacja, która już skupia na początku pięćset pięćdziesiąt podmiotów, bo działa parę lat i teraz z tą organizacją, na co udzielono mi gwarancji, realizujemy projekt polskiej waluty lokalnej właśnie w takim wydaniu, w jakim powinien być ten projekt stworzony. Czyli mówimy tutaj o małym i średnim biznesie. Mówimy tutaj o dołączeniu konsumentów do tego przedsięwzięcia. Mówimy o formie organizacyjnej samokontrolującej na przykład system w postaci spółdzielni, bo przypomnę, że i szwajcarski system, i belgijski, i duński, i parę innych, które znam, nawet parę amerykańskich, które znam. Właśnie takie mechanizmy w postaci rady nadzorczej stworzonej z członków spółdzielni albo członkowie spółdzielni rekrutują się z użytkowników tego systemu. To są te najbardziej, najsprawniej działające organy, kontrolujące cały proces tworzenia budowy takiego mechanizmu. I to są organizmy, które działają najlepiej z tych wszystkich, które znam na świecie. To jest niesamowite, ale ludzie się początkowo zastanawiają, potem się edukują, a potem potrafią samodzielnie kontrolować tego typu przedsięwzięcia i budować je do niespotykanych rozmiarów. Przecież taka Szwajcaria to są dziesiątki miliardów franków szwajcarskich w obrocie każdego jednego roku.
[38:46] - Zanim jeszcze tutaj przejdziemy do tego projektu Zielony, dokładnie go omówić. Tak się zastanawiam, że może jeszcze raz, po prostu już ostatni raz spróbujmy się może połączyć, bo tutaj też słuchacze mówią, że bardzo źle słychać. Niestety. Może się po prostu poprawi.
[39:07] - To złóżmy się i połączmy. Prawdopodobnie wina łącza internetowego, na którym ja funkcjonuję, ponieważ jest to łącze radio FM.
[39:17] - Ale ostatnim razem przecież było idealnie. Dosłownie wczoraj.
[39:22] - Wczoraj jak rozmawialiśmy, to rozmawialiśmy faktycznie idealnie.
[39:27] - Także bardzo dziwnie, bo zakłócenia byłyby po prostu troszeczkę inne. Tak mi się wydaje. Tutaj są bardzo dziwne, ale dobrze, spróbujmy się jeszcze raz połączyć. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Dobrze?
[39:38] - No to złóżmy się i połączmy.
[39:39] - Tak. Także przypominam, że możecie dzwonić. Telefon 33 482 72 32, telefon, Skype teoriachaosu.com. Możecie włączyć się do dyskusji. No dzisiaj niestety troszeczkę z problemami, no ale mówię, wczoraj było idealnie, także dzisiaj po prostu bardzo dziwnie to wszystko funkcjonuje, jakby ktoś po prostu zakłócał transmisję. Także dzwoni jeszcze pan Dariusz, nie dzwoni, ale dzwoni Kunrat. Także odbiorę na chwilę Kunrata. Witaj Kunradzie.
[40:23] - Witaj Claude.
[40:23] - Ciebie idealnie słychać.
[40:25] - No więc dlatego dzwonię. Słuchaj, ja domyślam się, że jeżeli to jest problem u twojego gościa, to ja mogę pośredniczyć, zrobić konferencję i zadzwonić do niego na telefon, jakbyś chciał.
[40:41] - No nie, chyba to nie wypali. Myślę, że to dalej będzie, bo wszystko musi i tak przez Skype'a raczej iść, więc i tak będzie po prostu to samo zakłócenie. Ja naprawdę wszystko sprawdzałem, wszystko było idealnie wczoraj ta sama konfiguracja, więc tutaj to nie jest sprawa sprzętu, być może internetu, ale nie wierzę w takie cuda.
[41:01] - Dlatego ja mówię, że ja mogę ominąć internet i zadzwonić do Brzozowca na telefon stacjonarny. Mogę zadzwonić do Polski i będziesz mógł prowadzić dobrej jakości-
[41:11] - Ale jak możesz przez Skype'a tak jak my czy-
[41:15] - Mam taką możliwość.
[41:16] - Aha. No dobrze, jeżeli by była taka możliwość, to zobaczymy. Jeżeli by było nie tak, to bym poprosił, jeśli dałoby radę.
[41:23] - No to ja tu sobie siedzę i daj mi tylko znać.
[41:27] - Dobrze, super.
[41:28] - A przepraszam, no i daj mi numer telefonu, żebym mógł zadzwonić do niego do Polski.
[41:32] - Dobrze.
[41:33] - Stacjonarny musi być.
[41:37] - Stacjonarny. Rozumiem. Dobrze. Dzięki.
[41:39] - Do chodzenia.
[41:42] - Antychrysto trzymaj się. Cześć. Także to był Kunrat z bardzo ciekawą propozycją. Teraz czekamy na pana Dariusza. Więc tak jak mówię, to jest coś niebywałego. To jest gra o miliardy. Dzisiejsza audycja to jest gra o miliardy. To jest system finansowy, to jest po prostu serce tego systemu, który jest znienawidzony przez nas, który niszczy wszystkie społeczeństwa i nas tak samo. Witam panie Dariuszu, jesteśmy na antenie.
[42:13] - Witam ponownie po raz trzeci.
[42:15] - No teraz znacznie lepiej.
[42:17] - No to się cieszę.
[42:18] - Tak.
[42:18] - Będę mógł dalej opowiadać o-
[42:20] - Dziesięć razy lepiej jest w tej chwili, także mam nadzieję, że będzie już tak do końca.
[42:24] - Okej, oczekuję pytań. Proszę uprzejmie.
[42:28] - Tak. Czyli rozmawialiśmy o nowej walucie Zielony, ten projekt bazuje tak naprawdę na projekcie Dobry i jest z takimi samymi założeniami i można powiedzieć skonstruowany jest bardzo podobnie.
[42:49] - Tak, ale umówmy się, że dobry też był projektowany jako system opierający się na tych najlepszych wzorcach zachodnich, sprawdzonych, przetestowanych.
[42:58] - Czyli szwajcarskich głównie, prawda?
[43:00] - Tak. Umówmy się, że ponieważ w pewnym momencie nie można było tego projektu kontynuować, a ja przez cały rok w swoich wywiadach, w nagraniach, na konferencjach opowiadałem o spółdzielni i o konsumentach, to teraz będzie skonstruowany projekt polskiej waluty lokalnej jako zielony i będzie zawierał wszystkie te elementy, a nawet dodatkowe.
[43:26] - Rozumiem. Za tym stoi także Fundacja Pracodawców i Przedsiębiorców, prawda?
[43:36] - Związek.
[43:38] - Właściwie związek. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, która jest bardzo znana w Polsce, szczególnie w kręgach libertariańskich, liberałów także. Tam są znane osobistości liberalne, można powiedzieć, z centrum Adama Smitha za tym stoją, czyli pan Robert Gwiazdowski, pan Sadowski i wielu innych, których na pewno znacie z internetu też, bo bardzo często w internecie można z nimi znaleźć wywiady. Bardzo często udzielają się. Czyli można powiedzieć taki think tank, bardzo poważny think tank, chyba jeden z takich najbardziej pozytywnych think tanków, które są na polskiej scenie ekonomicznej. Myślę, że teraz jest duża szansa na powodzenie tego projektu, ale za chwilkę jeszcze będziemy rozważali dodatkowe pytania. Ja tylko tutaj mam jeden minus, na który chciałbym zauważyć, że nazwa jest troszeczkę taka — z punktu widzenia osoby, która funkcjonuje w internecie w jakimś stopniu na marketingu — że może jest nietrafiona. Nie chcę mówić, że bardzo, ale jakoś trudno nawet zapamiętać ją dosyć.
[45:04] - Powiedzmy sobie szczerze, że kwestia nazwy jest raczej elementem wtórnym. Ja rozumiem, że z punktu widzenia marketingowego nazwy można było tworzyć, krzesać lepsze, gorsze, ale prawda jest też taka, że każdy z nas bardzo indywidualnie odbiera nazwy pewnych określonych przedmiotów, rzeczy czy projektów. I spotkaliśmy się również z bardzo euforystycznym odbiorem tej nazwy, bo ktoś powiedział, że po pierwsze, jeżeli ZPP swoje logo utrzymuje w zielonych, to i ten projekt powinien być zielony. Inni powiedzieli, że dobrze, że nie zielony niedźwiedź. Inni powiedzieli, że szkoda, że nie niedźwiedź. Inni powiedzieli jeszcze coś takiego, że świetnie, bo zielony jest kolorem nadziei i ma wiosnę w podtekście, a akurat wiosna się zbliża dużymi krokami. Także ja myślę, że ten projekt też ma szansę na prawidłowy rozwój i wzrost tej wiosny.
[46:08] - Tak. Zobaczymy, jak będzie. Najważniejszy faktycznie jest projekt, bo nazwa jest jak najbardziej sprawą wtórną, a najważniejsze jest to, żeby przebić się z tą informacją do ludzi w Polsce, do przedsiębiorców, prawda? Bo w tej chwili jest skierowany ten projekt na przedsiębiorców, ale także będzie można wejść do tego systemu, będąc zwykłym zjadaczem chleba, czyli powiedzmy zwykłym pracownikiem, zwykłym klientem czy zwykłym konsumentem, prawda?
[46:42] - Tak.
[46:43] - W późniejszym czasie.
[46:43] - Tak dokładnie jest ten projekt zaprojektowany. Mówimy tutaj o wcale nieodległej przyszłości, dlatego że już we wtorek mamy takie robocze spotkania techniczne z informatykami, z firmami informatycznymi, mające na celu dopięcie tego elementu. Powinno nam to zająć nie dłużej niż maksymalnie dwa miesiące do wdrożenia kart lojalnościowych i kart pracowniczych, i kart biznesowych, i wszelakich różnych, bo przecież każdy pieniądz w każdym kraju funkcjonuje we wszystkich sferach życia, prawda? Czyli używa go i konsument, i przedsiębiorca, i większy, i mniejszy. I tak samo powinna być zaprojektowana lokalna waluta, by ona miała szansę funkcjonować nie w jakiejś bardzo zamkniętej, hermetycznej grupie, tylko żeby relatywnie dawała szansę na przystąpienie do projektu każdemu potencjalnemu zainteresowanemu. Także ten projekt jest przygotowywany. Najdalej do dwóch miesięcy będziemy uruchamiali system dla konsumentów. Dzisiaj oczywiście zaczyna się budować system od biznesu, dlatego, że jeżeli chcesz przyłączyć konsumentów, to do czego masz ich przyłączyć, prawda? Więc musimy znaleźć podstawowe grupy biznesowe, które się do takiego projektu włączają, zaczynają się go uczyć, zaczynają rozumieć, jak on funkcjonuje. Zaczynają go powolutku używać po to, żeby we wspomnianym przeze mnie czasie dołączyć grupę konsumentów, która zaczyna korzystać z tego przedsięwzięcia pod swoim kątem, pod kątem swoich własnych zysków, korzyści i potencjału, który on za sobą niesie.
[48:24] - Tak. To zacznijmy może od podstawowych pytań dotyczących projektu Zielony. Kto odpowiada za ten projekt? Rozumiem, że Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Ktoś jeszcze?
[48:41] - W sposób naturalny Związek Przedsiębiorców i Pracodawców bierze w pewnym sensie odpowiedzialność, promując ten projekt, więc to jest bezdyskusyjne. Natomiast w każdym tego typu projekcie powołuje się do życia administratora takiego systemu. W tym wypadku jest to spółka z o.o., gdzie się organizuje całość tego przedsięwzięcia od strony formalnoprawnej, bo przecież to są ludzie pozatrudniani, tutaj są inwestycje, tutaj są umowy z firmami, podwykonawcami wielu elementów w takim projekcie. Taki administrator został już powołany. Natomiast główna odpowiedzialność takiego projektu później za jego funkcjonowanie, podobnie jak to ma miejsce w Szwajcarii, podobnie jak ma to miejsce w Belgii, drodzy państwo, spoczywa jednak na radzie nadzorczej, która się konstytuuje w ramach spółdzielni. W tym projekcie również taka spółdzielnia jest przewidziana, żeby było jeszcze to mocniej powiązane i zacieśnione. Spółdzielnia obejmuje udziały w spółce z o.o. Tak, właśnie to jest zaplanowane. Spółdzielnia również będzie gotowa do dwóch miesięcy. Tutaj nie mogę podać państwu dokładnej daty ze względu na to, że czeka nas proces rejestracji tej spółdzielni w sądzie i właśnie w przyszłym tygodniu mamy go rozpocząć, ponieważ dokumenty i opracowania wszelkie związane z powołaniem do życia spółdzielni zostały praktycznie już zakończone.
Odbywają się ostatnie konsultacje. W przyszłym tygodniu powinniśmy już wejść z wnioskiem rejestracyjnym do sądu i wtedy każdy z zainteresowanych poprawnością działania takiego systemu, chcący mieć pewność, że ten system idzie w dobrą stronę, może zostać spółdzielcą. Ależ proszę bardzo. Jeżeli zostaje spółdzielcą, to albo mianuj siebie sam, albo niech cię wybiorą inni i zostań wybrany do rady nadzorczej. I rada nadzorcza trzy-, sześcio-, dziewięcio-, piętnastoosobowa w trybie ciągłym ma możliwość kontrolingu takiego systemu i to jest zupełnie odrębny twór, zupełnie niezależny twór od administratora. Do rady nadzorczej nie może wejść nikt, kto jest bezpośrednio powiązany z administratorem. Takie są zwyczaje na mapie świata, jeżeli popatrzeć na te najlepiej funkcjonujące systemy walut lokalnych, tak żeby uniknąć jakichkolwiek nadużyć. To jest dość ważny element tego całego systemu i tutaj ta odpowiedzialność jest porozkładana. Czyli tak jak państwu powiedziałem, jest odpowiedzialność w tej chwili dość sporej grupy osób, dlatego że z jednej strony Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, z drugiej strony jest administrator, który też ma zarząd trzyosobowy. Zarządy w spółkach z o.o.
odpowiadają prywatnym majątkiem i mamy jeszcze spółdzielnię, ma przejąć rolę czysto nadzorczą tego całego projektu, żeby on miał szansę na rozwój. Ale co też ważne, ponieważ tutaj był taki moment, w którym rozmawialiśmy o różnych instytucjach czy osobach, które mają ochotę wpłynąć na tego typu projekty, bo przecież co niektórym nie jest na rękę, aby takie projekty się rozwijały. Więc muszę państwu powiedzieć, że takie przykłady, próby torpedowania, zamykania, oczerniania, ignorowania czy ośmieszania projektów walut lokalnych miały miejsce na całym świecie, nawet w Szwajcarii, którą uznaję jako jeden z tych fajniejszych krajów, jeżeli chodzi o poziom świadomości ekonomicznej. To tam by się nie obronili, gdyby nie fakt, że byli spółdzielnią. Gdyby nie fakt, że bardzo dużo ludzi miało wgląd w taki system, że bardzo dużo ludzi rozumiało już mechanizmy rządzące takim systemem i od razu zorientowano się, że coś jest na rzeczy, bo przecież inne rzeczy płyną gdzieś medialnie, a inne rzeczy widzą na żywym organizmie. I to spowodowało, że oni się świetnie obronili. To były 70. lata. Kapitalnie przeszli przez ten proces i dzisiaj są numerem jeden na mapie lokalnych walut na świecie.
[52:48] - Także rozumiem, czyli jest powołana ta spółka z o.o. Ja muszę wam powiedzieć, bo też niektórzy uważają, że spółdzielnie są najlepszym wyjściem. Ja tak do końca nie uważam. Ja na przykład tutaj w Irlandii trzymam pieniądze, i tak nie za wielkie, ale trzymam pieniądze. Nie mam w banku konta w Irlandii. Mam konto w Credit Union i ten Credit Union jest założony jako spółka limited, czyli spółka z o.o. To jest odpowiednik spółki z o.o. w Polsce i trzymam tam pieniądze, gdzie można powiedzieć, że też jest ryzyko trzymania. Oczywiście mam też udziały w tej spółce, bo każdy po prostu, kto wpłaca pieniądze, ma udziały w spółce, czyli tak jakby spółka przekształcona na spółdzielnię. I jestem generalnie zadowolony.
Dużo lepiej wszystko funkcjonuje niż w banku, pomimo że są troszeczkę bardziej zacofani w stosunku do tych systemów elektronicznych. Także to może mieć pewien sens, bo chyba prawo spółdzielcze jest bardzo w Polsce skomplikowane. Nie wiem, czy pan, panie Dariuszu, się ze mną zgodzi.
[53:57] - Tak, ja jestem w kontakcie ze spółdzielniami w Polsce od dawna i ono jest dość złożonym prawem, ale chciałbym tutaj w tym momencie podkreślić jedną rzecz, że oczywiście i spółdzielnie, i spółki kapitałowe mogą działać i dobrze, i źle. Czyli to nie jest tak, że mamy wśród spółdzielni tylko dobrze działające spółdzielnie albo tylko źle działające spółdzielnie. Nie jest tak, że mamy wśród spółek kapitałowych tylko dobrze działające spółki lub tylko źle działające spółki. To różnie bywa. Natomiast tu jest bardzo ważny element, że do spółdzielni wchodzący jest świadom tego, że nie ma znaczenia, z jakim kapitałem on wchodzi, bo zresztą tam się kapitału nie szuka, nikt go nie oczekuje, do niczego tam nie jest potrzebny. Natomiast ważne jest to, że on ma jeden głos i ten głos nie może być przebity przez kogoś, kto stoi obok czy siedzi obok. Kto ma dzisiaj 20 mercedesów, 15 willi i Bóg wie jaki majątek gdzieś tam. Jeżeli tego systemu używamy, to godzimy się na pewne bardzo proste zasady gry i każdy z uczestników ma prawo do wypowiedzenia swojego głosu. Oczywiście jest to w pełni demokratyczny proces, bardzo przejrzysty, nieskomplikowany, bo każdą spółdzielnię można stworzyć w sposób bardzo skomplikowany lub w sposób bardzo prosty. I my staramy się tą spółdzielnię stworzyć właśnie w taki najprostszy z możliwych sposobów, aby ona była transparentna, aby każdy tam miał szansę zaistnienia, jeżeli tylko ma coś mądrego do powiedzenia i żeby każdy miał możliwość w pewnym sensie wpływania na rozwój tego całego projektu.
Tak właśnie skonstruowane są te najlepsze projekty na świecie, nawet na rynku amerykańskim, który mógłby się nam wydawać, że jest rynkiem już całkowicie korporacyjnym i że tam jest tylko kwestia kapitału. Drodzy państwo, to jest nieprawda, bo właśnie to w Stanach zauważa się w tej chwili potężny zwrot od banków komercyjnych, korporacyjnych w stronę właśnie takiej bankowej spółdzielczości, czyli te credit union. One bardzo mocno się rozwijają na rynku amerykańskim, a to jest nic innego jak taka spółdzielnia. To są właśnie takie spółdzielnie. Ludzie sami korzystają z pewnego narzędzia, więc mają prawo do tego, żeby go w pewien sposób kontrolować i wpływać na jego rozwój. To jest bardzo ważny element projektu lokalnych walut. I ja powiem szczerze, że mimo tego, iż znam parę projektów, które nie są w żadnym formacie spółdzielczo ustawieni, że znam parę projektów korporacyjnych, ale dosłownie parę, nawet jeden, który jest obecny na amerykańskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Ale akurat w tym przypadku to samo to, że on jest na Giełdzie Papierów Wartościowych, powoduje, że on jest zbudowany bardzo transparentnie, bardzo przejrzyście i w taką dobrą stronę. I to mi się akurat podoba, mimo tego, że to jest czysto kapitałowy twór korporacyjny, bo to już jest korporacja. Tam mamy AMS, AMS obsługuje chyba na dzień dzisiejszy 28 tysięcy podmiotów biznesowych, a o konsumentach to nawet nie mam zielonego pojęcia, ale to będzie również spora liczba.
[57:09] - Tak, także sprawa spółdzielni jak najbardziej jest to bardzo fajny projekt, tylko że też chyba w Polsce z tego, co pamiętam w jednej spółdzielni, akurat to była spółdzielnia, w której mieszkanie, czy nie mieszkanie, tylko garaż mieli moi rodzice i tam po prostu prezes tej spółdzielni zadłużył spółdzielnię na jakieś bardzo kosmiczne pieniądze i cała ta spółdzielnia, bo po prostu spółdzielnia odpowiada całym majątkiem i majątkiem tych wszystkich, którzy są w tej spółdzielni ludzi, czyli po prostu mieszkańców, a to majątek olbrzymi jest takiej spółdzielni zadłużył na olbrzymie pieniądze, gdzie teraz, do tej pory po prostu już minęło chyba 10 lat, do tej pory po prostu te pieniądze są spłacane naprawdę potężne, gdzie dziesiątki milionów złotych to były, czy coś takiego po prostu dla niedużej spółdzielni to są po prostu olbrzymie pieniądze i to jest właśnie zagrożenie, że może znaleźć się ktoś taki, kto zrobi jakieś machlojki, jakieś przekręty tego typu.
[58:14] - Ale to muszę panu powiedzieć, że to nie ma znaczenia, czy to spółdzielnia, czy spółka z o.o., bo jeżeli jest tylko jeden przy sterze, to taka sytuacja może mieć miejsce i w spółce kapitałowej i w spółdzielni.
[58:25] - Ale w spółce z o.o. chyba tak łatwo nie dadzą jakichś kredytów, czy no nie wiem, tak mi się wydaje.
[58:29] - Nie, proszę pana, mogą tak samo łatwo dać spółce z o.o. jak spółdzielni. Natomiast w mojej opinii są dwie ważne rzeczy. Po pierwsze stawianie jednej osoby u steru jest niezwykle ryzykowne, dlatego że po prostu coś się zmieni i ta osoba może wykonać i w spółdzielniach, i w spółkach kapitałowych rzeczy niekorzystne dla pozostałych udziałowców czy spółdzielców. To po pierwsze. Po drugie, jeżeli ludzie nie mają wiedzy, jak dany system funkcjonuje, jakie są zależności, nie mają podstawowej wiedzy ekonomicznej, to nie ma znaczenia, czy on jest spółdzielcą, czy udziałowcem w spółce kapitałowej po prostu straci to, co tam włożył i przysługuje mu oczywiście prawo roszczenia sobie jakiejś odpowiedzialności z tytułu członków zarządu. I to dotyczy zarówno i spółdzielni i spółek z o.o. To jest tak samo. To dokładnie tak samo działa, tylko trzeba po prostu o tym wiedzieć. Ja byłem świadkiem, proszę pana, spotkań spółdzielczych spółdzielni mieszkaniowych, która liczyła sobie członków spółdzielców trzystu, a na spotkanie przychodziło trzech, na spotkanie sprawozdawcze.
Więc jeżeli ludzie sami sobie ignorują swój kapitał, swoje pieniądze i nie śledzą tego, co się dzieje w ich firmie-
[59:51] - Są za to odpowiedzialni. Dokładnie tak.
[59:53] - Przypominam, że spółdzielnia jest też prywatną firmą. Ona ma po prostu specyficzną strukturę własnościową, inną w odniesieniu do spółek kapitałowych. Ale jeżeli ja wiem, że jest trzystu spółdzielców i przychodzi trzech na walne zgromadzenie spółdzielców, to wie pan, to ja rozkładam ręce i mówię: „Sorry chłopaki, no sami jesteście sobie winni, bo śledźcie to, co się dzieje w waszej firmie”. I podobnie jest, wie pan, ze spółkami z o.o. Te rzeczy trzeba śledzić. Czy spółdzielnia, czy spółka z o.o. to trzeba śledzić. Natomiast ta różnica, wie pan, że w spółdzielni nie wejdzie panu w grę udziałowiec kapitałowy, który kapitałem potrafi głosować, jest bardzo ważna. Ona daje poczucie stabilności, daje poczucie pewności, daje poczucie jakiejś tam demokracji, jeśli oczywiście po pierwsze ludzie mają wiedzę i po drugie po prostu z tej wiedzy korzystają. To takie szanse tutaj są.
W spółkach z o.o. wygląda to troszeczkę inaczej i tutaj można przegrać na bazie wkładów, kapitału etc. Natomiast w spółdzielniach to jest bardzo fajne. Jeżeli ta spółdzielnia oczywiście jest taką standardową spółdzielnią, gdzie nie ma tam bardzo dużo nawypijane w środku, w tym statucie założycielskim i tak dalej, to jest to świetny model naprawdę. Ja też z przyjemnością patrzę na rozwój spółdzielczości, muszę państwu powiedzieć, w krajach skandynawskich. Tam o dziwo ta spółdzielczość się pojawia. Podobnie również na rynku amerykańskim, gdzie ludzie jednak mówią: „Okej, to zróbmy coś razem, ale niech każdy z nas ma równe prawa, a nie, że wejdzie nam jeden gracz i zadecyduje o wszystkim”. To jest naprawdę ważne i ja się cieszę, że takie rzeczy się dzieją, dlatego, że one są dowodem na to, że rośnie nam świadomość społeczna, ekonomiczna. Rośnie nam, bo bardzo często niestety te braki w tej wiedzy podstawowej, ekonomicznej i mechanizmach gospodarczych, jak coś działa, one są bezpośrednią przyczyną jakichś nieszczęść. To jest taki pozytywny akurat efekt tego całego czasu wcale nielekkiego, w którym nam przyszło wszystkim funkcjonować.
I ja się cieszę, że takie rzeczy widzę.
[01:02:05] - Tak. To jeszcze chciałbym się zapytać, już wracając konkretnie do tego projektu Zielonego, waluty Zielone. Jeszcze raz ten system — bo to jest system punktowy, prawda? System oparty o karty czy konta użytkowników tego systemu.
[01:02:28] - Karta jest tylko narzędziem.
[01:02:32] - W późniejszym czasie, prawda? Bo jednak te karty będą chyba konieczne dla użytkowników indywidualnych. To jest chyba dzisiaj taki standard troszkę. Natomiast wiadomo, że jeżeli chodzi o pracodawców, czyli firmy, osoby prawne, to wtedy może być to na zasadzie zapisów na koncie.
[01:02:57] - Ten system już dzisiaj działa i on działa w bardzo zbieżny sposób do takiego systemu, jakbyśmy wszyscy mieli konto w jednym banku. Loguję się na swoje konto i chcę komuś przelać jako zapłatę 1000 zł. Loguję się ze swojego konta, wybieram kontrahenta, przelewam 1000 zł, enter i on już to ma na swoim koncie. To jest bardzo proste. Natomiast jeżeli chodzi o konsumentów i pewne podprogramy, które w tym programie Zielonego są dzisiaj narysowane, jest ważne jednak, żeby to były terminale, żeby to były karty, żeby to była powszechność tego popularnego narzędzia, bo kto dzisiaj nie ma konta lub karty? Każdy gdzieś tam ma. Więc tu się liczy skala tego przedsięwzięcia i to narzędzie do tej skali jest odpowiednio dobrane. Ono musi zaistnieć.
[01:03:41] - A czy w tym systemie WIR na przykład, tym szwajcarskim, czy Reseuro w Belgii, czy w tych systemach są karty i użytkownicy indywidualni mają karty, że mogą na przykład w sklepie zapłacić kartą?
[01:03:53] - Tak. We wszystkich tych systemach, które pan wymienił, plus w większości amerykańskich funkcjonują właśnie systemy, gdzie narzędziem głównym dla użytkownika niebiznesowego jest karta, która jest połączona z jego kontem. Natomiast ważne jest to, że on tą kartę ma w portfelu obok karty Visa czy Mastercarda i może iść do sklepu i po prostu zakupić coś do jedzenia, płacąc tą kartą. Tak te systemy są skonstruowane. Zresztą to widać bardzo wyraźnie, kiedy się odwiedza te strony takich systemów, że te karty tam po prostu są w użyciu. Oczywiście też używa się płatności SMS-ami, używa się online banking, gdzieniegdzie jeszcze używa się jakichś bonów, czeków, voucherów. Bardzo różne są te narzędzia, ale wszędzie są tam konta rozliczeniowe, na których te transakcje mają miejsce.
[01:04:44] - Rozumiem. I jeśli moglibyśmy jeszcze raz wyjaśnić ten system, w kilku słowach dosłownie. To jest system bardzo zbliżony do tych systemów lojalnościowych, które mamy na stacjach CPN czy w supermarketach. Dobrze myślę, prawda? Za płacenie złotówkami naliczane nam są punkty wirtualne w tych systemach i tutaj byłaby naliczana waluta. Czy tak?
[01:05:16] - To znaczy dla konsumenta tak. Natomiast rdzeniem systemu jest zupełnie inne miejsce. Na stronie Zielonego, jeżeli państwo wejdziecie w zakładkę „Wiedza”, to znajdziecie tam państwo wytłumaczenie, czym jest mutual credit system.
[01:05:32] - Przepraszam, to jest zielonybiz.pl?
[01:05:35] - Zielony.biz, jak biznes,.pl.
[01:05:38] - Dobrze.
[01:05:40] - Znajdziecie państwo wytłumaczenie, czym jest mutual credit system, czyli taki system kredytu wzajemnego. Dlatego, że ten system jest osią tego całego projektu. Dlaczego jest osią? Po pierwsze dlatego, że ten system jest niezwykle prosty, a co za tym idzie jest łatwo weryfikowalny, łatwo przeglądalny i nie ma w nim za dużo miejsca na kombinacje. Tu nie ma miejsca na kombinacje. W ogólnym założeniu system mutual credit wygląda w taki sposób: mamy po prostu konta wszystkich uczestników i ktoś, kto dzisiaj się zapisał do systemu, żeby stworzyć walutę — uwaga — to musi się zadłużyć w tym koncie na przykład na 100 zł. Jeżeli ja wydam 100 zł, to zapis na moim koncie jest minus 100 zł, a ten, komu zapłaciłem te 100 zł, to jest plus 100 zł. I oczywiście wszyscy uczestnicy dzielą się na tych, co mają dzisiaj minus na koncie i tych, co mają plus na koncie. Ale suma tego systemu, suma bilansowa — księgowi dokładnie wiedzą, o czym ja tutaj teraz mówię — jest zawsze zero, czyli suma minusów jest równa sumie plusów. Taki system, drodzy państwo, jest bardzo łatwo weryfikowalny, kontrolowalny, sprawdzalny.
Wiadomo od razu, że nie ma tutaj emisji przez kogoś tej lokalnej waluty w sposób niezauważalny dla systemu. Ten standard został uznany na świecie, bo te systemy, tak jak powiedziałem, działają prawie sto lat, za najbardziej zdrowy, najbardziej stabilny standard budowania systemu lokalnej waluty. Oczywiście dzisiaj budowany projekt zielonego jest właśnie w taki sam sposób, gdzie są konta, na których jutro widnieją zapisy minusowe i plusowe, ale suma plusów i minusów równa się zero. Z tego korzysta dzisiaj biznes. Czyli jedni kupują towar, schodząc na minus swoim koncie u tych, co dostają plus na swoje konto i potem gdyby jedni przyszli do drugich, to się by wszystko wyzerowało. Tak to jest uznane. Natomiast jeżeli chodzi o konsumentów, to dalej w ramach tego samego systemu, jeżeli ten konsument nie podejmuje gdzieś jakiejś pracy, umowy zlecenia, gdzie w ramach tego mógłby dostać na konto zapłatę, bo to jest możliwe, podkreślam, na przykład na rynku amerykańskim bardzo popularne. To mówimy tutaj o systemie również lojalnościowym, gdzie samo posiadanie takiej karty i konta powoduje, że jeżeli wejdę do lokalnego sklepu, który sprzedaje coś tam, to ten lokalny sklep mi da te zielone złotówki na moje konto, które mogę później wydać u dowolnego z innych uczestników tego systemu. I to jest fajne, bo jedną kartę mam w portfelu i w danym mieście na przykład mam dostęp do 50 czy 100 firm różnych branż, gdzie tutaj chodzę na pizzę ze znajomymi, tutaj zrobię zakupy spożywcze, tutaj chodzę na basen, a tutaj na fitness, a tutaj idę do kina i tak dalej. I wszędzie mogę korzystać z jednej karty, na którą albo zbieram te punkty, albo gdy już ich nazbierałem, to płacę tymi punktami zielonymi za coś, co kupuję.
Natomiast podstawą jest, tak jak powiedziałem, mutual credit system. I od razu też dopowiem, pewnie to pytanie by później padło: ile warty jest jeden zielony? Drodzy państwo, to właśnie opisuje również standard mutual credit system. Jedna jednostka lokalnej waluty jest równa zawsze jednostce waluty narodowej. Koniec. Nie ma żadnych kursów, żadnych spreadów, żadnych kombinacji, żadnych przeliczników. Nie ma absolutnie żadnych kombinacji na tym polu. Generalnie mówimy tutaj o wielkim systemie clearingu, czyli takiego systemu rozliczeniowego, który jako zapis księgowy korzysta z zapisu jednego zielonego, który równy jest jednostce monetarnej państwa, w którym system jest budowany. I to jest właśnie system bardzo przejrzysty, bardzo łatwo sprawdzalny i najbardziej popularny wśród tych dużych systemów, które funkcjonują na świecie ze względu na swoje bezpieczeństwo.
[01:09:45] - Tak, to może mieć ten system jeden do jednego zalety, ale też w internecie właśnie czytałem i tak jakby wynikało z logiki, ten system też nie jest do końca odporny na przykład na hiperinflację. Zresztą w latach 20., 30. w Niemczech szalała ta hiperinflacja, gdzie ludzie potracili majątki i trzeba było chodzić z wózkiem pieniędzy, żeby zapłacić za obiad, powiedzmy, w Niemczech. I ten system nie jest odporny na inflację czy hiperinflację?
[01:10:22] - Nie. Na hiperinflację ten system jest nieodporny. Czyli ja miałbym na koncie dzisiaj 10 tysięcy zielonych. Jeżeli jutro złotówka traci 5% na wartości, to tracę również 5% na wartości zielonych. To jest oczywiste ze względu na połączenie tego na sztywno. Ale te wszystkie systemy, które ja tutaj daję jako przykłady, czy szwajcarski, czy niemiecki, czy belgijski, czy holenderski, one wszystkie tak są ustawione. Natomiast tu jest bardzo ważna rzecz przy okazji. Nigdzie nikomu nie mówi się o tym, że system walut lokalnych to jest system, który ma służyć do kapitalizacji jakiegoś bogactwa w formie lokalnej waluty. Mówi się wręcz odwrotnie. Do kapitalizacji bogactwa to ja ci powiem, kolego, kup sobie albo ziemię, albo złoto.
Tam ulokuj swoje nadwyżki finansowe i tam relatywnie jesteś najmniej narażony na jakieś straty i wahnięcia. Oczywiście, jeżeli myślisz długoterminowo, a nie pod kątem trzech miesięcy na przykład. Natomiast jeżeli chodzi o systemy walut lokalnych, one są rozpoznawane na świecie przez ekonomistów jako czysto systemy transakcyjne, bez tej funkcji tezauryzacyjnej. Czyli jeżeli zdobyłeś te jednostki waluty lokalnej, to postaraj się je wydać na te rzeczy, które ci są potrzebne, które potrzebujesz i po prostu sobie je nabądź. Nie jest celem i nikogo się do tego nie zachęca, żeby na kontach w ramach lokalnych walut przetrzymywał jakieś kosmiczne ilości tych zielonych złotówek, odpowiedników pieniądza narodowego, gdzie wręcz jest to niemożliwe, dlatego że te konta są limitowane, ich pojemność jest limitowana. W pierwszym kroku oczywiście przez samych posiadaczy. Tu chodzi o to, żeby nie nakumulowali tej lokalnej waluty zbyt dużo w odniesieniu do potrzeb, które mogą zaspokoić za pomocą tej lokalnej waluty, a w ostateczności też reguluje to już później administrator z radą nadzorczą, gdzie mówi: „Słuchajcie, nie zbierajcie tego, bo tak naprawdę to ludzie tego potrzebują do załatwiania swoich codziennych transakcji”. Więc umówmy się, że jest wielka różnica pomiędzy środkiem monetarnym, który może służyć nam do tezauryzacji, ale umówmy się też, że na dzień dzisiejszy żadnej waluty na świecie nie widzę jako tej bezpiecznej przystani dla kapitału. Lepiej ten kapitał jest parkować długofalowo, oczywiście w rzeczach realnych, namacalnych.
[01:12:48] - Materialnych, jak złoto, jak mieszkanie.
[01:12:52] - Tak. Natomiast systemy lokalnych walut są do obsługi transakcji codziennych i to jest fajne. I to w znacznym stopniu potrafi wpłynąć na społeczność, która używa takiej waluty, bo po prostu intensyfikuje obrót gospodarczy.
[01:13:06] - A czy jest odporna ta waluta na spekulacje? Bo waluty narodowe nie są odporne na spekulacje. Wiemy, co robił George Soros, który potrafił niemalże wywrócić do góry nogami system brytyjski, potężnej gospodarki, gdzie manipulacje walutami są kosmiczne. To, co się dzieje na Ukrainie teraz czy w Rosji w ogóle i co się działo też w Polsce swego czasu. Te przykłady brytyjskie pokazują, że systemy walut narodowych, banków centralnych nie są odporne na spekulacje. Jak jest z walutami lokalnymi? Czy one są odporne na ruchy spekulacyjne?
[01:13:51] - Spekulacje pojawiają się zawsze tam, gdzie istnieje możliwość swobodnego handlu tymi walutami, bo wtedy strona, która ma przewagę kapitałową, jest w stanie wpływać na rynek w taki sposób, żeby swobodnie podnosić lub obniżać wartość danej waluty, którą handluje po to, żeby zarabiać na różnicach. I tutaj ten przykład Sorosa i Królestwa Wielkiej Brytanii jest świetny, bo on to nawet opisał w którejś ze swoich książek i napisał, że dobrze, że to nie jest karane śmiercią, bo pewnie by go rozstrzelali. Faktycznie zagroził w którymś momencie funtowi brytyjskiemu w taki sposób, że interweniować musiała królowa brytyjska w zasadzie majątkiem prywatnym. Natomiast w lokalnych walutach generalnie nie ma sprzedaży, nie ma możliwości kupna tej waluty za walutę państwową i nie ma możliwości sprzedaży tej waluty za walutę państwową. Ona teoretycznie mogłaby gdzieś zaistnieć, ale po co? Skoro nie można jej kupić, tylko można ją zarobić, to lepiej jak już zarobiłem, to wydać na coś, co potrzebuję, prawda? Zamiast tracić na sprzedaży, bo w tej transakcji, gdzie jest sprzedający i kupujący, to wiadomo, że każdy chce coś zyskać. Bez powodu ktoś tej jednostki lokalnej waluty nie kupi. Kupi może wtedy, kiedy mógłby zyskać, ale żeby zyskał, to ktoś musi opuścić na cenie. Czyli sprzedający zaczyna się zastanawiać, czy mi się to opłaca, czy ja powinienem schodzić z ceny, żeby sprzedać i po co, jeżeli może ją gdzieś wykorzystać.
Także możliwości spekulacyjne na lokalnych walutach są zdecydowanie ograniczone prawie praktycznie do zera. I to też ekonomiści w swoich opracowaniach na temat lokalnych walut niejednokrotnie podnoszą.
[01:15:40] - A jak z legalnością systemu? Od razu nasuwa się praktycznie 99% ludzi, którzy śledzą nie tylko w internecie, ale ogólnie informacje zawsze zadaje pierwsze pytanie: czy to aby jest legalne, czy to nie są jakieś nielegalne działania, pralnia brudnych pieniędzy, czy to nie jest kolejna piramida, powiedzmy Amber Gold kolejny, gdzie pieniądze się straci. Co pan mógłby powiedzieć takim zarzutom ludzi?
[01:16:08] - Wszędzie te systemy, które funkcjonują, do których ja się odwołuję, lokalnych walut, one wszędzie działają w zgodzie z obowiązującym prawem podatkowym, prawem gospodarczym, są transparentne, przejrzyste i można to sobie wszystko łatwo sprawdzić. Oczywiście, że ktoś może zapytać, czy w Polsce to jest legalne, bo skoro to taki projekt ma ruszyć i w ciągu dwóch lat chciałby pokryć terytorium działania co najmniej te 16 województw, które posiadamy, jak dalej w głąb struktury, czyli do mniejszych miast, to tego nie jestem w stanie państwu już dzisiaj tak daleko prognozować i wróżyć. Natomiast to musi być legalne. Idąc z kampanią informacyjną, gdzie mówimy, że jest takie narzędzie, że jest lokalna waluta, jesteśmy przygotowani na to, że mogą się pojawić pytania ze strony odpowiednich władz i służb, czy tego typu działanie jest legalne. Więc ono jest legalne. Często jest stawiane na równi z transakcjami kompensacyjnymi. A ja przypomnę, że na przykład nawet w latach 90. handel stalą, węglem odbywał się w dużej mierze jako handel kompensacyjny. A już kompletną ciekawostką dla niektórych z państwa będzie to, że na dzień dzisiejszy ponad 25% handlu światowego odbywa się jako handel kompensacyjny. Czyli nie idą za tym przelewy pieniężne, jak by się nam mogło wydawać, natomiast handluje się po świecie przeróżnymi rzeczami, towarami, produktami, surowcami, gdzie się kompensuje należności, czyli nie przelewa się z konta na konto pieniądza czy dolara, czy euro, tylko się kompensuje.
„Aha, ty mi sprzedałeś za milion czegoś tam, to teraz ja ci sprzedam za milion czegoś tam” i tak się to mniej więcej robi. Handel kompensacyjny jest niezwykle popularny. Był, jest i będzie, a zwłaszcza w czasach, przypomnę, kolejny miesiąc mamy ogłaszaną deflację, czyli brak pieniądza na rynku. Czyli wszystko mamy, tylko nie mamy sobie czym zapłacić. Więc ten handel kompensacyjny będzie wracał coraz bardziej do uwagi publicznej i uczestników rynku, bo wszystko mamy, tylko musimy sobie jeszcze czymś zapłacić.
[01:18:25] - Kolejne pytanie, które mi się nasunęło, bo jak sobie już tutaj powiedzieliśmy, wszystko jest legalne. Tak było także z tym projektem „Dobry”, też wszystko było legalne w tym systemie. Tak samo tutaj w projekcie „Zielony” jak najbardziej. I pytanie jeszcze, jak już sobie powiedzieliśmy, pan powiedział o tej sprawie, że będą zwykli konsumenci mogli uczestniczyć w tym projekcie, bo w tej chwili widzę, jest już kilka firm. Nie wiem, czy dobrze mówię, że jest chyba około osiem czy dziewięć firm i firmy mogą się zapisywać do tego projektu w tym momencie. Do projektu „Zielony” i z całej Polski, czy tylko z jakiegoś regionu?
[01:19:11] - Nie. Projekt na dzień dzisiejszy uruchamiany jest w dwóch województwach: Małopolsce Czyli Kraków i świętokrzyskie, gdzie ku naszemu miłemu zaskoczeniu mamy w Starachowicach oko władz lokalnych bardzo sympatycznie patrzące na każdą formę intensyfikacji obrotu gospodarczego właśnie między lokalnymi firmami. Myślę, że na koniec miesiąca marca uda nam się zmontować taką dużą konferencję, gdzie będziemy chcieli zaprosić właśnie władze lokalne na tą konferencję, aby wyraziły swoje zdanie. I generalnie chyba to będzie takie jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie władze lokalne zaczynają spoglądać intensywnie w stronę właśnie lokalnych firm, co nas niezwykle cieszy i ja sam na taki moment czekałem od bardzo dawna w Polsce.
[01:20:07] - Pozytywnie spoglądać, a nie na zasadzie: i co? Jakby tu jeszcze kogoś złupić, prawda?
[01:20:12] - No właśnie.
[01:20:14] - To jest rzadkość.
[01:20:15] - Tak, to jest rzadkość i jeżeli dojdzie do takiej konferencji — czekamy na ostatnie ustalenia — z całą pewnością będziemy to reklamowali. Będziemy o tym dawali znać przez naszą stronę czy przez stronę Facebooka i będziemy chcieli o tym powiedzieć całej Polsce, że takie rzeczy są możliwe. Ale to się musi po prostu wydarzyć.
[01:20:34] - A kiedy spodziewają się państwo wprowadzić możliwość uczestnictwa zwykłych konsumentów do tego systemu?
[01:20:46] - To są tylko w tej chwili ustalenia techniczne, natomiast one troszeczkę czasu zajmują. Ja już o tym wspominałem wcześniej, że do ośmiu tygodni powinniśmy się z tymi wszystkimi technicznymi elementami uporać, dlatego że to nie jest proste. My chcemy wejść do użytku z Kartą Zielonego w terminalach, które obsługują de facto dzisiaj segment bankowy, czyli Visa, Mastercard i wszystkie inne karty tego typu. I tutaj po prostu musimy spełnić parę warunków, których się od nas oczekuje. One wcale nie są takie ani proste, ani tanie, ale oczywiście my to chcemy zrobić, jesteśmy na to przygotowani i myślę, że te prace zostaną zakończone, ponieważ w tej chwili bardzo intensywnie się toczą. Zostaną zakończone, tak jak powiedziałem, do ośmiu tygodni.
[01:21:33] - To dosyć szybko, można powiedzieć.
[01:21:37] - Tak. Myślę, że to jest dość szybko.
[01:21:40] - Czyli dwa województwa. Jeżeli ktoś ma firmę, musi zaczekać, tak? Na przykład w innym województwie działa poza małopolską i świętokrzyskim województwem.
[01:21:48] - To zależy od tego, jaka jest to firma. Bo jeżeli jest to firma producencka, on może dzisiaj nawiązywać z nami kontakt i dyskutować na temat potencjalnych korzyści, które mógłby z tego tytułu czerpać jako przedsiębiorca. Natomiast jeżeli są to firmy usługowe, których natura działalności jest bardzo lokalna, to wprowadzenie dzisiaj do systemu firmy w Świnoujściu byłoby raczej trudne, bo któż by przyjechał tam korzystać z usług tej firmy, prawda? Planujemy stopniowy rozwój. To nie będzie lawina, to nie będzie wybuch, to nie będzie eksplozja. To jest po prostu codzienna praca, którą trzeba wykonać.
[01:22:25] - Konsekwencja pracy — to jest zawsze ważne.
[01:22:28] - Są już województwa, które się w pewnym sensie przygotowują, ale to dopiero mówimy tutaj o kwietniu. Czyli miesiąc marzec, który jest u progu, będziemy spędzali przede wszystkim w tych dwóch województwach, budując podstawowe portfolio tych uczestników biznesowych.
[01:22:45] - A co z firmami internetowymi? To znaczy firmy, które mają siedzibę w różnych miejscach w Polsce, natomiast mają usługi internetowe, które nie mają swojego umiejscowienia tak naprawdę.
[01:22:57] - Tak, te firmy mogą się zgłaszać dzisiaj już do nas, dlatego że po krótkich konsultacjach telefonicznych jesteśmy w stanie określić, czy wejście do systemu dzisiaj ma już sens, czy jeszcze dobrze by było z tym poczekać na przykład dwa miesiące czy nawet pół roku, jeżeli chodzi o niektóre województwa. Ale informacji udzielamy za darmo w godzinach pracy od poniedziałku do piątku, od 9 do 17. Można zawsze do nas zadzwonić, dopytać. Można napisać maila z prośbą o konsultacje, czy to już ma sens, czy to jeszcze być może nie ma sensu, aby się przyłączać do takiego projektu i badać, jak on może wpłynąć na rozwój danej firmy, prawda? Zapytanie niczego nie kosztuje.
[01:23:38] - Tak. Tutaj jeszcze pojawia się pytanie, jeszcze kilka właściwie pytań dotyczących tego projektu Zielony: kto kontroluje ten projekt? Czy są jakieś struktury? Bo powiedzieliśmy o osobach, które odpowiadają, ale czy na przykład firmy mogą kontrolować cały projekt? Uczestnicy tego.
[01:24:01] - Tak. Powiedziałem o spółdzielni, do której te firmy uczestniczące będą mogły po prostu się zapisać, dać swojego reprezentanta i ta osoba będzie mogła przejść do strefy nadzorców tego systemu.
[01:24:15] - I oglądać wewnątrz coś, co się dzieje, jakie są struktury tych kont i tak dalej, prawda?
[01:24:22] - Dokładnie.
[01:24:23] - Żeby to było transparentne. Tu jeszcze pytanie się pojawia od razu bardzo często w internecie. To są, można powiedzieć, najczęstsze zarzuty, gdzie znajduję ludzi, którzy-- trochę muszę za nich mówić, bo zgłosiłem w paru miejscach właśnie tych sceptyków, którzy bardzo jechali po tych walutach lokalnych, które w Polsce powstały, ale nie zgłosili się dzisiaj, nie dzwonią. Nie wiem dlaczego. Boją się. Zawsze jest najgorzej powiedzieć, więc muszę trochę wyartykułować to za nich. Z emisją waluty — czy po prostu można sobie w łatwy sposób dodrukować walutę w takim systemie, jak mamy dzisiaj, prawda? Że rząd się zadłuża w bankach i ta waluta jest drukowana tak jak dzisiaj jest, prawda? Że bierze kredyt, banki drukują na wniosek banku, bank centralny drukuje pieniądze, czyli tak samo od siebie, można powiedzieć, pożycza trochę państwo, ale odsetki płaci bankom prywatnym.
[01:25:29] - No tak, ale omawialiśmy tutaj akurat tą kwestię. Myślę, że osoby zainteresowane, które wczytają się, jeżeli chodzi o ten segment projektu, w coś, o czym już wspomniałem, czyli w zasady mutual credit system, jak to funkcjonuje, jak się temu przyjrzeją, jak sobie to rozrysują na kartce, to w zasadzie emitentem tej waluty może być każdy uczestnik tej waluty, który po prostu zminusował swoje konto. Natomiast jego się pilnuje, żeby oddał. Dlatego że to gwarantuje stabilność tejże lokalnej waluty, taką operacyjną, że jest jej akurat dokładnie tyle, ile ludzie mają potrzeb towarów do sprzedania i jeżeli coś biorą, to muszą oddawać. Natomiast system bankowy i kreacja pieniądza przez narodowe banki to jest zupełnie coś innego. To jest tak potężny mechanizm, który jest chory, że nie bardzo widzę miejsce, w którym można by nas do tego porównać. Mutual credit system, tak jak powiedziałem, jest najzdrowszym elementem, bo nie mamy przede wszystkim jednej jednostki emitującej walutę. Nie ma tu żadnego rządu, nie ma tu żadnego właściciela banku, który emituje tyle, ile chce i pożycza później komu chce. Nie.
[01:26:48] - Nie można dopisywać sobie na konto jak się chce.
[01:26:52] - Nie, nie dopisze pan sobie dlatego, że są pewne zasady, w myśl których ten system funkcjonuje i pan tego nie zrobi. Po prostu nie ma siły.
[01:27:00] - Czyli jest to zabezpieczone. I jedno z ostatnich pytań dotyczących Projektu Zielony. Fundacja, a właściwie firma z o.o. będzie zarabiała na tym systemie. Musi mieć jakieś prowizje i te prowizje będą podane. Jest to wszystko ustalone w tym momencie?
[01:27:30] - W tej chwili przyłączenie do projektu jest możliwe dla członków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Samo zostanie członkiem to nie jest tylko kwestia korzystania z lokalnej waluty. To jest kwestia jeszcze paru innych rzeczy, które tutaj już zostają powoli dołączane. To jest oczywiście dział interwencji prawnej, który chroni polskich małych przedsiębiorców przed nadużyciami ze strony urzędników państwowych. To jest grupa zakupowa, którą będziemy odpalali chyba do dwóch tygodni czasu najdalej, bo tutaj już najdalej jesteśmy zaawansowani. Czyli będzie można z tytułu uczestnictwa w projekcie otrzymać zniżki na zakup prądu czy gazu nawet, bo o tym się mówi. To jest wspólne budowanie projektu lojalnościowego przez przedsiębiorców wewnątrz tego projektu celem zdobycia troszeczkę rynku, czyli konsumentów, bo dzisiaj ci konsumenci są odciągani do korporacyjnych podmiotów przez wszystkie systemy lojalnościowe korporacyjne. Natomiast dlaczego przedsiębiorcy nie mieliby się dogadać i nie zrobić wspólnie jednego systemu lojalnościowego dla sektora MŚP? Bo gdyby każdy z nich sam chciał zrobić taki system, to one są mało skuteczne. Są drogie, są kosztowne i ich skuteczność w relacji do kosztów, które trzeba ponieść, jest raczej wątpliwa.
Natomiast samo przyłączenie się do członków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców jest płatne i to jest 750 zł opłaty rocznej, którą się wnosi raz na rok i są prowizje od transakcji dla biznesu. Nie ma tych prowizji absolutnie dla konsumentów. Konsument będzie mógł otworzyć konto po aktywacji karty, na przykład jedna opłata za aktywację karty na rok to 5 zł. Ale przedsiębiorcy od transakcji prowizje płacą i to są prowizje na poziomie 3,9%, z których wypłaca się ludzi, którzy pracują, organizują później ten rynek, organizują te wszystkie rzeczy, które tam są w środku. Po prostu przyprowadzają klientów do biznesu i za to biznes płaci. Płaci jako success fee, czyli płaci wtedy, kiedy transakcje się ziściły, dokonały się. To jest taki najbardziej uczciwy sposób wynagradzania. Skoro mi przyprowadziłeś klienta, to ja ci wypłacę umówioną prowizję. I to jest fajne, bo to z jednej strony daje tym małym przedsiębiorcom takiego dodatkowego partnera w grze o klienta, tych brokerów, tych ludzi, którzy tam latają, biegają za tym wszystkim. A z drugiej strony my tworzymy miejsca pracy, czyli ludzie tu zaczynają szukać swoich zarobków.
To wcale nie jest łatwa, prosta praca, bo trzeba dużo się nagadać, trzeba naedukować, trzeba natłumaczyć, trzeba odpowiedzieć na tysiące pytań, które się pojawiają. Ale to jest fajna praca, bo znam tych brokerów po całym świecie i oni by tych swoich zajęć nie zamienili na nic innego.
[01:30:25] - Tutaj pojawia się pytanie na czacie. Też możecie wejść oczywiście na czat. Jest czat Radia Na Fali czy Radia Paranormalium, że 3,9% to dużo w czasach, kiedy operatorzy kart płatniczych schodzą do 0,5%. Taki zarzut chyba.
[01:30:42] - Ja nie widzę tutaj zasadności tego zarzutu, bo my nie jesteśmy operatorem kart. U nas karta jest tylko jednym z elementów tego całego projektu. Natomiast my wykonujemy masę pracy terenowej i nie wolno nas porównywać do operatora karty, bo my nie jesteśmy tylko i wyłącznie operatorem karty. My organizujemy rynek, my organizujemy marketing, my organizujemy dziesiątki rzeczy tam w środku, które się dzieją, a wypłacanie prowizji jest tylko wypłacaniem prowizji za sukces, prawda?
[01:31:13] - Tak, ja muszę poprzeć pana, panie Dariuszu. Chociażby firmy, które działają tylko w internecie, jak PayPal czy Transferuj.pl, czy inne firmy bazujące na opłatach, przelewach, czyli takich wirtualnych bankach, można powiedzieć, pobierają także do kilku procent, 2,5, czasem 3%, czasami nawet więcej, czasami do 5%, a czasami nawet to sięga 10%, jeśli jest niska kwota transakcji. Więc nawet firmy internetowe pobierają czasami też spore prowizje, pomimo że nie tworzą żadnego systemu, nie tworzą żadnej waluty, tylko po prostu transferują środki z jednego konta na drugie, powiedzmy z banku do internetu i z internetu do banku. I też obsługują karty.
[01:32:00] - Jeżeli ktoś wierzy, że tego typu przedsięwzięcie o tak wielu członach, które ja tu pokrótce państwu pokazałem, jest w stanie funkcjonować bez pieniędzy, czy z ludźmi, którzy tych pieniędzy nie będą chcieli, to ja z góry mówię, że to jest ślepy zaułek. Ja czegoś takiego na świecie nie widziałem. Widziałem natomiast krótkotrwałe non-profit zrywy, które kończyły się po prostu tak szybko, jak się zaczynały. To to widziałem.
[01:32:30] - Tak. Ja też, prawdę mówiąc, uczestniczyłem jako konsument w różnych barterowych akcjach w Polsce, które -- można powiedzieć, że też zostałem oszukany w różnych dziwnych systemach. Jak to określić? To są systemy robione zupełnie przez jakichś nieumiałków , którzy po prostu wydaje się, że wystarczy wprowadzić jakiś system bez żadnej otoczki prawnej, bez po prostu niczego, tak po prostu wpuścić w internet portal i nazwać to barterem i wyprodukować pieniądze, powiedzmy. Tylko że to były systemy na zasadzie, że twórca systemu sobie sam decydował, ile kto ma mieć pieniędzy. Sam sobie mógł bez problemu dodrukowywać pieniądze w tym sensie, że dokładać na swoje konto. No i to wszystko szybko, tak jak powstawało, tak się kończyło. Ja też czułem się w jakiś sposób tam oszukany na jakieś nieduże, śmieszne pieniądze, ale jednak taki niesmak trochę pozostał. Ja tu nie chcę mówić dokładnie, kto to był i jak.
[01:33:39] - To teraz nasz prowadzący powinien zrozumieć, dlaczego w tej całej historii, którą dzisiaj tu opowiadamy, podkreślam znaczenie tworu, jakim jest spółdzielnia, która wcale nie powstaje za darmo, przy której jest kupa roboty, przy której zaangażowani są ludzie, ale trzeba ją uruchomić i trzeba uruchomić ją teraz, dlatego, że kiedy system ruszy, to już potem może być ktoś niezainteresowany otwieraniem spółdzielni. I takie przykłady w Polsce już miały miejsce. Tak, tak, będzie, będzie, a potem nie będzie na przykład. No bo po co? Także proszę zwrócić uwagę, jak są skonstruowane te systemy, do których ja się odwołuję, najlepiej, najsprawniej działające. I tam nie ma tego typu problemów. Tam jest po prostu nadzór wewnętrzny, ponieważ nie ma instytucji państwowych nadzorujących tego typu przedsięwzięcia. No to któż mógłby to lepiej skontrolować, jak nie sami użytkownicy? Ale muszą mieć możliwości kontrolne stworzone, bo jeżeli ich nie mają, to to jest tylko puste hasło. Więc trzeba tworzyć, formalizować, budować, uczyć, edukować i po prostu patrzeć, czy idzie w dobrą stronę.
Tylko tyle mogę powiedzieć.
[01:34:47] - Tutaj takie ostatnie pytanie dotyczące tego projektu Zielony. To jeszcze na koniec jak moglibyśmy jeszcze raz powtórzyć o dołączeniu do tego projektu. Ktoś ma firmę właśnie w tym województwie i chciałby w tym momencie dołączyć. Akurat nie teraz, bo weekend jest, ale od poniedziałku, powiedzmy, że w tym systemie zaczął funkcjonować. Co musi zrobić?
[01:35:10] - Wystarczy, żeby skontaktował się przez formularz kontaktowy na stronie Zielonego drogą mailową czy drogą telefoniczną i my podpowiemy, czy to już jest czas, czy jeszcze nie czas, żeby się włączać do tego projektu. Z całą pewnością, ponieważ w poniedziałek -- zaraz, co ja robię w poniedziałek? A, jestem tutaj gdzieś na miejscu. To nawet niewykluczone, że w godzinach popołudniowych będę mógł oddzwonić i będę mógł poinformować, jak to może zadziałać, bo po prostu ten system wymaga poznania, prawda? Żeby go dobrze używać, on musi być poznany, trzeba poznać zasady i po prostu się skontaktować z nami. Wszystkich porad udzielamy telefonicznie, nie ma problemu.
[01:35:51] - I co jeszcze ważniejsze w tym projekt walut lokalnych, właśnie w takim systemie, o jakim mówimy, w jakim funkcjonuje także ten projekt Zielony, to jest system, gdzie pieniądz nie jest oprocentowany. To znaczy nie jest oprocentowany tak jak w bankach centralnych, czy też w tych pieniądzach fiat, które mamy wszędzie na świecie. Czyli to jest po prostu wielki krok, można powiedzieć, w stosunku do tych walut, które oferują globaliści. Ten system ekonomiczny, który dzisiaj mamy, prawda? Tak jest.
[01:36:31] - Ja przypomnę, że przez tysiąclecia wszystkie trzy święte księgi trąbiły na głos, że jakikolwiek odsetek na pieniądzu jest lichwą i kto uprawiał lichwę, był ekskomunikowany z Kościoła. Odmawiano mu pogrzebu na poświęconej ziemi, prawda? Sakramentów świętych mu odmawiano i tak dalej, i tak dalej. I to jest bardzo duży problem, dlatego, że żyjemy w świecie, gdzie wyedukowano nas, że taki system jest i innego nie ma. Natomiast wszystkie systemy lokalnych walut, te, które ja znam, one odwołują się do pierwotnej funkcji pieniądza. Pieniądz nie powinien być towarem, nie powinno się nim handlować. Pieniądz nie powinien być Elementem tezauryzacji. Niech tezauryzacją będzie trochę więcej ziemi, którą kupiłeś, budynków, firm, złota, ale nie pieniądz. Pieniądz jest informacją o tym, że ja coś położyłem na ten rynek, czyli dostałem go, bo sprzedałem coś i teraz na taką wartość ja coś z tego rynku mogę wziąć, bo pieniądz umożliwił nam specjalizację, prawda? Wynalezienie pieniądza umożliwiło nam specjalizację i przestaliśmy po wioskach dbać o to, żeby mieć i cebulkę, i krówkę, i mleczko, i śmietankę.
Tylko mogłem się skupić na produkcji cebuli i robić to dobrze, robić to efektywnie, robić to profesjonalnie i zwiększać swoją produktywność i tą drogą zdobywać te produkty, które miałem. I pieniądz się wtedy pojawił i to było świetne rozwiązanie. To jest jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości. Natomiast ten wynalazek został zagarnięty przez banksterów tego świata. I zwróćcie państwo uwagę, co się dzieje na przykład w takich krajach jak Islandia, gdzie się wydaje wyroki skazujące na bankowców i się ich ściga listami gończymi za wywołanie kryzysu i tak dalej. Szkoda tylko, że właśnie w tych wszystkich wyrokach nie podnosi się wagi tego, że bezpośrednim problemem ludzkości jest używanie pieniądza odsetkowego. Pieniądz nie powinien być odsetkowy. Absolutnie nie powinien być odsetkowy.
[01:38:47] - Na tym zysku globaliści, czyli właściciele świata, którzy stanowią rodziny bankierskie Rothschildów, Rockefellerów, rodzinę Kuhn Loeb i ich potomkowie i innych.
[01:39:00] - Ci, którzy mają prawo do kreacji pieniądza.
[01:39:02] - Tak, oni są właścicielami banków, nawet FED-u, bo FED należy do nich. To jest bank prywatny.
[01:39:09] - Europejskiego Banku Centralnego też, a co za tym idzie królują w całej bankowości na całym świecie. Bo umówmy się, że nasz Narodowy Bank Polski, który jest nasz. Jest owszem, ale ja mam wątpliwości, czy on jest suwerennym bankiem, dlatego że on podlega wszelkiego rodzaju umowom międzynarodowym i to z Europejskim Bankiem Centralnym, z Międzynarodowym Funduszem Monetarnym, które narzucają nam to, narzucają nam tamto, narzucają nam siamto. A efekt jest tego taki, że FED jutro może wydrukować 10 miliardów dolarów, przyjechać do NBP, wymienić je na złotówki i kupić co chce, bo akurat u nas jest deflacja i wyjdzie tanio. Więc my nie mamy nad tym żadnej, kompletnie żadnej kontroli, prawda? Natomiast gdyby znieść system pieniądza odsetkowego, co wydaje się niemożliwe do pojęcia przez niektórych ekonomistów i tutaj zbieram regularnie lincze w różnych zakątkach przestrzeni internetu, to by się też zmieniło. Czyli gdybyśmy mieli do czynienia z pieniądzem społecznym, kreowanym jakoś pod kontrolą społeczną, gdyby włożono troszeczkę więcej pracy w edukację społeczną, o co chodzi z tym pieniądzem w ogóle, odsetkami, emisją etc. To by takich rzeczy nie było. Natomiast utrzymuje się społeczeństwa, całe społeczeństwa się utrzymuje w potężnej niewiedzy, spychając ich w przepaść pieniądza odsetkowego, który jest tworzeniem ekonomii niedostatku.
[01:40:34] - To jest przerażające. 99,999999% ludzi w Europie nie ma zielonego pojęcia o systemie ekonomicznym, w którym funkcjonują. To jest tak, jakby nie znać alfabetu, nie potrafić czytać czy nie potrafić liczyć. To jest wiedza o systemie ekonomicznym, na którym bazuje nasze całe życie, bo pieniądze są jedną z najważniejszych rzeczy, które umożliwiają nam przeżycie, jest analfabetyzmem do potęgi entej. I niestety większość ludzi, którzy się spod niego mają, nie mają zielonego pojęcia, jak ten system funkcjonuje. Niestety nie mają pojęcia, co to jest pieniądz odsetkowy. Mało tego, wielu ludzi nawet nie wie, co to jest procent. To znaczy gdzieś tam słyszał, ale nie potrafi liczyć procentów. Ja nie wiem, jak ci ludzie kończą często nawet wyższe uczelnie i nie potrafią liczyć procentów.
[01:41:35] - Ale kończą te wyższe uczelnie dlatego, że w ramach wyższych uczelni akurat ta część wiedzy ekonomicznej została kompletnie usunięta z programów nauczania. I ja tutaj może przytoczę słowa znanego polskiego ekonomisty, profesora Zawiślaka, że większość nauki ekonomii na dzień dzisiejszy to jest nauka o historii ekonomii. To nie jest nauka o ekonomii, jak ta ekonomia-
[01:42:00] - Dzisiejszej, tej rzeczywistości.
[01:42:01] - Tak. Jak ona powinna funkcjonować, jakie są jej cele, co powinna dawać, czego nie powinna dawać, prawda? Nie. Po prostu uczymy się o historii ekonomii, o tym, o tamtym, o siamtym. Uczymy się słupków, wzorów. Ja zadałem sobie kiedyś trud i zacząłem studiować książkę, która jest na wyposażeniu pracowników Narodowego Banku Polskiego. Czyli na przykład taka pozycja „wiarygodność Banku Centralnego". Jak ja to przeczytałem, to za głowę się chwyciłem. Tam są niekończące się linie wzorów wyglądających bardzo mądrze, bardzo zaawansowanie, ale jak się wchodzi w znaczenie pojedynczych cyfr, liter i modułów tego wzoru, to wychodzi na to, że tam jest taka pozycja „zaufanie społeczeństwa do Banku Centralnego". No i ciekawe jak oni to, przepraszam, jakich metod jest mierzone, liczone i czy to jest taki standard?
Ja sobie zadałem kiedyś trud, włosów siwych mi przybyło i mówię: „No ludzie, przecież to jest to, co oni tam wypisują w tych książkach? Jaki jest standard? Jak można określić czyjś poziom satysfakcji?" Ja nie wiem, czy ktoś znalazł na to wzór, wie pan. Poza tym żyjemy w świecie, w którym społeczeństwa mówiące jednym językiem na przykład posługują się tymi samymi słowami, ale rozumienie tych słów jest kompletnie inne. To mi przypomina taką sytuację, w której sześcioletnia córka mojego kolegi, uczestnicząca przy rozmowie porannej przy śniadaniu, porannej rozmowie rodziców, w której podczas tej rozmowy pada takie luźne pytanie: „No dobra, ale skąd weźmiemy na to pieniądze?” To córka sześcioletnia chyżo rusza z pomocą i mówi: „Ze ściany.” „Jak to ze ściany?” „No ze ściany, bo mamusia jak potrzebuje pieniądze, to idzie do ściany”, czyli do bankomatu. Niestety muszę państwu powiedzieć, że część społeczeństwa dysponuje mniej więcej taką wiedzą. Skąd się te pieniądze biorą, jak są kreowane, o co chodzi z tym odsetkiem, o co chodzi z wymienialnością polskiego złotego? Jak można zniszczyć kraj spekulując na walutach, bo można niszczyć całe kraje. To przecież mamy historycznie udokumentowane. Zrozumieć te wszystkie rzeczy, w ramach których żyjemy, to jest niesamowite.
I z jednej strony obserwujemy wielką ignorancję, czasami rozmawiając z ludźmi na te tematy, a z drugiej strony ja przypomnę, że w tej chwili wskaźnik samobójstw w Polsce jest tak wysoki, że po prostu zahaczamy, przebijamy ilość wypadków śmiertelnych na drogach, które do tej pory było numerem jeden, prawda? I statystyki też są takie, jakie są. I dopiero jak się rozmawia z ludźmi, którzy są bliżej tego całego tematu, tych samobójstw, to się okazuje, że to nie jest tak, jak było kiedyś, 20 lat temu, że zabił się ten, który się nieszczęśliwie zakochał. Zabił się ten, który nie spełnił się, nie osiągnął czegoś, albo był psychicznie chory. Co to, nie ma czegoś takiego. Dzisiaj się zabijają ludzie z powodów ekonomicznych. Ludzie się zabijają z powodów ekonomicznych. I dlaczego? Dlatego, że w ogóle nie widzą alternatywy. I teraz celem tego projektu jest parę różnych rzeczy, ale jest jednym z głównych celów, moim przynajmniej w tym projekcie, a przecież biorę w nim udział, to, żeby ludzie zobaczyli wreszcie, że jest alternatywa.
I co dziwne, przecież nie jest to aż tak kosmiczna wyprawa, żeby pojechać do Szwajcarii, do Belgii i pojechać zobaczyć, jak te waluty tam działają, popytać, porozmawiać. Ja za promocję lokalnych walut w Polsce nie raz spotkałem się z falą krytyki taką czy inną. Dziwne jest to, że po prostu nie krytykują tych systemów, które funkcjonują tam. Jak my tu coś chcemy zrobić w Polsce, to tu jest krytyka, ale tam w tej Szwajcarii, bo to Szwajcaria.
[01:46:04] - Tak. To niech tam coś tam jest.
[01:46:06] - Tak, bo to Niemcy. No ale słuchaj-
[01:46:09] - Fanaberia taka.
[01:46:10] - Tak. W Baszkirii zrobili lokalną walutę, a Baszkiria tam Ruscy, nie? Czyli jest dużo takiej ignorancji, a jak tu się gdzieś coś próbuje robić, to tak czasami od czasu do czasu spotykamy jednak tę pomocną rękę, co nam zawsze przyjdzie trochę wsypać piaseczku w tryby, żeby przyssało, a nie wytrzepać ten piasek i na oliwkę.
[01:46:32] - Ja myślę, że to wynika -- takiego oświecenia dostałem -- że wynika to jednak chyba z mediów, które po prostu kształtują ludzi na swój sposób. Ludzi bardzo łatwo plastycznie wymodelować. Im człowiek jest większym ignorantem, im mniej wie o świecie, tym bardziej podatny jest na manipulacje mediów. I w Polsce ludzie są totalnie, można powiedzieć, zahipnotyzowani przez media te mainstreamowe przede wszystkim, bo te media mainstreamowe mają na celu właśnie ogłupiać ludzi, przede wszystkim wgrywać im, co mają mówić i myśleć. Tak jest. Jeżeli ja rozmawiam z różnymi ludźmi, to najczęściej właśnie słyszę media, jakieś TVN, Polsat czy inne tam TVP. Po prostu mówią językiem. Także moja rodzina bardzo często tak mówi. Mówią językiem tych mediów. Nie myślą po prostu sami, ale używają tego języka medialnego.
Nie interesują się tym, jak jest. Tak jak pan, panie Dariuszu powiedział o tych sprawach w Szwajcarii, w Belgii, żeby zająć się tymi sprawami, zobaczyć, jak jest. Nie, nikt nie mówi, tylko od razu po prostu niszczy się to w zarodku, bo jeżeli w mediach o tym nie mówią, w mediach nie mówią o tym dobrze, to w podświadomości zostaje mi, że to jest oszustwo, że to jest Amber Gold czy inne jakieś różne, że to jest piramida finansowa bez sprawdzenia nawet. To jest coś przerażającego. Teraz wiem, że na SKOK-i jest wielki atak medialny, totalnie wielki. Specjalnie po to, żeby po prostu polski kapitał wyzerować, żeby polskiego kapitału w bankowości nie było. Tutaj, w Irlandii są banki irlandzkie na przykład nie mówi się o tym, że w Irlandii, gdzie kraj jest naprawdę kapitalistyczny, gdzie kapitalizm kwitnie, nie ma praktycznie w porównaniu do Polski tej red tape, czyli tej biurokracji. I tutaj w Irlandii po pierwsze banki są irlandzkie w większości. Po drugie w tej chwili nawet upaństwowili banki. O dziwo część.
[01:48:53] - Alleluja.
[01:48:54] - Z drugiej strony mamy credit uniony, na każdej dzielnicy jest credit union. Tutaj w każdym małym miasteczku jest credit union. Nawet banku może nie być, ale credit union powstaje. Czyli te tak zwane SKOK-i. To w Polsce jako SKOK funkcjonują, tutaj jako credit union, czyli kasy kredytowo-pożyczkowe funkcjonują wszędzie. Mało tego, ziemi Obcokrajowiec nie może kupić w Irlandii, tylko trzeba mieć obywatelstwo irlandzkie, żeby ziemię kupić. W Polsce robią wielki szum, że takie sprawy i po prostu Irlandczycy wiedzą. Dbają o to, że Irlandia ma być irlandzka, że kapitał ma narodowość i oni o tym wiedzą. Irlandia jest dużo bardziej patriotycznie gospodarczo niż Polska. Nieporównywalnie.
Po prostu ludzie mają tą świadomość i wiedzą, że jeżeli będą niszczyli siebie, sprzedadzą obcemu kapitałowi wszystko, to Irlandia zniknie. Nie będzie Irlandii, będą żyli jak ludzie w Polsce.
[01:49:49] - To jest bardzo ważny element, dlatego, że tutaj łatwo zobaczyć różnicę. Mamy teraz protesty rolników, prawda? I media mówią o rolnikach, o tych wszystkich głupich rzeczach, co ci rolnicy niby by chcieli, ale mało kto wie, że ci rolnicy postulują przede wszystkim o to, że chcą zakazu sprzedaży polskiej ziemi podmiotom zagranicznym czy obywatelom innych krajów. I o tym się akurat nie mówi, prawda? Tylko wyszukuje się tam jakieś głupoty, dopisuje się, interpretuje się po swojemu. To raz. Ale przecież od lat mamy taką sytuację, że jak coś byś chciał polskiego, to jesteś nie trendy, nie jesteś fajny, nie jesteś na topie i tak dalej, bo auto to musisz mieć zagraniczne, prawda? I straciliśmy przemysł samochodowy, a to musisz mieć zagraniczne. I tak straciliśmy tamten przemysł i tamten przemysł, i tamten przemysł. W Polsce mało co jest polskie.
O 80% systemu bankowego nie wspomnę, bo my mamy w 80% system bankowy zagraniczny. Zostały tylko strzępy, w tym między innymi SKOKi, banki spółdzielcze, które są jeszcze ostojem polskiej bankowości i które powinny być pod ochroną swego rodzaju. Natomiast ja nie wiem, czy medialnie dzisiaj się mówi o jakimś realnym przewinieniu któregoś ze SKOK-u. Jeżeli przewinił, to powinien zostać ukarany. Okej, ale nie wolno wylewać dziecka z kąpielą. Hola, hola, hola, hola! Nie wolno dziecka z kąpielą wylewać. I wszyscy mówią, że Niemcy to są tacy patrioci. Jak kupuje sąsiad samochód i jak to nie jest Mercedes, to się na niego sąsiedzi dziwnie patrzą. A u nas jak nie kupiłeś sobie tego Mercedesa, to też się na ciebie dziwnie patrzyli.
Czyli udało się przez 25 lat medialnej obróbki wytłumaczyć Polakom, że co polskie, to złe. Ale jeżeli tak dalej będzie, to przepraszam, gdzie będziemy mieli miejsca pracy? Bo jeżeli wszystko będziemy kupować z zagranicy, to gdzie będziemy pracować? Bo to jest takie dobre pytanie w tym momencie trzeba by było postawić, prawda?
[01:51:50] - W Irlandii, Wielkiej Brytanii, Niemczech.
[01:51:53] - Nie, ja myślę, że tam już nas powoli mają dość, dlatego, że te protesty w tych wymienionych dla przykładu krajach one się pojawiają dlatego, że oni mają też swoje problemy i bliższa koszula ciału i oni wolą zostawić te miejsca dla swoich, dla rodaków, prawda? I to jest dla mnie wielka logika. Tu nie ma żadnego, jak to określają zabobonnego nacjonalizmu, takiego właśnie, że zadbajmy o swoich. Nie, tylko Polakom się tłumaczy, że dbanie o swoich jest nie teges. Natomiast my z całą tą organizacją i z całym tym projektem mówimy: ludzie, weźcie się dogadajcie, bo jak się nie dogadamy, to nikt z nas tutaj nie przetrwa. Po prostu nikt z nas nie przetrwa.
[01:52:31] - Nie wiem, ludzie muszą się obudzić, w końcu zauważyć, że jeżeli coś powstaje, to powinniśmy próbować, jeżeli nie potrafimy sobie poradzić sami, bo jest pewna kasta, powiedzmy 5% ludzi w Polsce, którzy się mają dobrze, są na świetnych stanowiskach, też często urzędniczych i oni mają zagwarantowane pozycje też w służbach specjalnych bardzo często, tych służbach mundurowych, ale oni nie zdają sobie sprawy, że jeśli ludziom będzie źle, to im też będzie coraz gorzej. Ich dzieci będą żyły w więzieniu jakimś, nie wiem, w jakimś można powiedzieć gułagu czy takim ogólnym archipelagu Gułag tak jak Sołżenicyn pisał o tym, że-
[01:53:18] - Trochę to jest taki brak naprawdę dalekowzroczności, jest to typowa krótkowzroczność i ja bym był za tym, żeby to zmieniać. Ale to wcale nie jest łatwy proces, bo większość ludzi, którzy w Polsce piszą o realnych problemach gospodarczych tego kraju, sorry, ale są robione na nich nagonki. Przecież z całą pewnością wszyscy znacie na przykład historię i wystąpienia dla przykładu profesora Witolda Kieżuna. Przecież to jest człowiek, który opisuje błędy transformacji i wręcz złodziejstwo transformacji ustrojowej z '89 roku i lat 90. To zaraz ktoś mu wyszukał, że to trzeba mu lustrację zrobić, że to pewnie z CIA pracował i tak dalej. Nie wiem, czy pracował z CIA, ale poczekajcie, ustalmy, czy pracował dla CIA. To po pierwsze. Ale po drugie skupcie się chwilę na tym, co ten człowiek powiedział, bo tam są ważne informacje.
[01:54:15] - Tak, na każdego znajdzie się jakieś informacje z przeszłości. I to jest problem, że zajmują się ludzie z lewej, z prawej strony, nieważne, z której, ludźmi zamiast tym, co oni mówią i po prostu wyszukują tematy zastępcze. Mama Madzi, teraz sprawa pigułki po i tak dalej. Tych tematów zastępczych jest cała masa i ludzie gubią się w gospodarce. Zupełnie jest inaczej w Irlandii. To są sprawy poboczne, pomimo że aborcja i tak dalej to są sprawy istotne, ale ludzie wiedzą, co jest ważne. Jeżeli gospodarka będzie w dole, to co mi po sprawie pigułki po, mami Madzi i tych innych bzdurach, jeśli ja nie mam co do garnka włożyć? Ludzie po prostu tu myślą, walczą o wodę na przykład. Jeszcze nie skazali sprywatyzować wody, ale wprowadzić opłaty za wodę. Setki tysięcy ludzi wychodzą na ulicę i nie wiadomo, jak to się rozegra.
Być może Irlandia pójdzie w stronę Islandii i powie nie tej Trójce, temu Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Także może się to zmienić. Trudno powiedzieć. Jak to się rozegra, ale ludzie walczą o swoje nawet w takich sprawach jak woda, że kolejny podatek czy właściwie opłata za wodę ma być wprowadzona i ludzie o to walczą, bo wiedzą, że to jest przejęcie kolejnej rzeczy nie tylko przez rząd, bo to będzie później sprywatyzowane przez korporacje, które zawładną wodą, gdzie woda jest najważniejszą sprawą obok mieszkania, czy nawet ważniejsza od mieszkania, bo można mieszkania nie mieć, ale wodę trzeba mieć jednak w jakimś tam stopniu.
[01:56:00] - Myśmy teraz pojechali daleko od lokalnych walut.
[01:56:02] - Tak, od lokalnych walut, ale z tego, co wiem, nie ma tutaj w Irlandii lokalnej waluty. Były już projekty.
[01:56:11] - Ja poznałem temu Irlandczyków, którzy przymierzają się do stworzenia systemu lokalnej waluty na terenie Irlandii. Nie mam teraz obecnie z nimi kontaktu, ale też na terenie Irlandii chyba nie robię teraz pomyłki, kiedy powiem o Richardzie Douthwacie. Znany ekonomista, który wręcz sugerował jakiś czas temu wprowadzenie na Irlandii pakietu pomocowego dla swojego własnego kraju właśnie w postaci lokalnej waluty. I to są rzeczy, które coraz częściej przewijają się właśnie z ust niektórych ekonomistów na świecie, którzy pokazują, że tędy jest droga, bo to są narzędzia sprawdzone. Wie pan, dwa dni temu Guardian to jest znana gazeta na świecie opublikował całostronicowy artykuł o tym, że Grecja szykuje się do tego, żeby systemami lokalnych walut się ratować. Uwaga! Po wyjściu ze strefy euro. Czyli już wiadomo, że oni chcą z tej strefy euro wyjść. Tylko co wtedy zrobią? Jak podcinają im to?
Okazuje się, że autor tego artykułu zaproponował, po pierwsze pokazał parę systemów w Grecji działających lokalnych walut, bo jest ich parę i pokazuje drogę, która została sprawdzona osiemdziesiąt lat temu w innych krajach, że są, że funkcjonują, że działają i że sobie jakoś można z tym poradzić, prawda? I tu jest tak jakby sprzyjający czas, bo im ciężej ekonomicznie z tymi walutami kontynentalnymi, jaką jest na przykład euro czy globalnymi, jakim jest dolar w dalszym ciągu, to wtedy ludzie zaczynają się drapać po głowie i mówić: co tu zrobimy? I wykopuje się te wszystkie dzieła i opracowania, które mówiły o nieodsetkowych pieniądzach, lokalnych pieniądzach, nawet pieniądzach z ujemnym oprocentowaniem. I wykopuje się przykłady, które działają na świecie. Okazuje się, że one są, działają, można pojechać, zobaczyć, dotknąć, pogadać z ludźmi i tu nie ma żadnych czarów, prawda? Natomiast przerażające jest to, że ludzie dopiero sięgają po tego typu rozwiązania wtedy, kiedy już jest bardzo źle.
[01:58:35] - No i tu problem jest z Irlandią, bo jest lepiej niż było w 2008 czy 2009, czy 2010 roku, w 2006 czy 2007 było dużo lepiej, była lepsza sytuacja, natomiast nie jest źle, więc dopóki ludzi nie przyciśnie, to nie ma takiej motywacji do wprowadzenia jakichś alternatyw do obecnego systemu. Aczkolwiek widzę już, że zaczyna faktycznie trochę być gorzej z miesiąca na miesiąc. Nie wiem, wszędzie w mediach, tu w Irlandii też jest propaganda. To nie tak, że nie ma. Jest też tutaj propaganda i oczywiście sukcesu, że tak jest dobrze, jak nie było od 2007 czy 2008 roku. Natomiast widzę, że coś się zmienia i na gorsze, że jednak cały system jest po prostu, można powiedzieć cisza przed burzą, że będzie coraz gorzej ludziom się żyło, bo to widać, że ceny rosną, pensje stoją i po tym widać, że w Irlandii jest z miesiąca na miesiąc gorzej. Więc ludzie zauważają te rzeczy. To nie jest tak, że da się to ukryć. Po prostu nie da się tego ukryć. Tej inflacji nie da się ukryć tego, co widać w cenach sklepowych.
Znowu już benzyna poszła w górę, więc wszystko idzie do góry. Ale zostawmy może faktycznie Irlandię. Wracając do projektu zielony walut lokalnych. Czym się waluty lokalne różnią od banków czasu, które są bardzo popularne na Zachodzie też, ale i w Polsce z tego, co wiem, są bardzo rozpowszechnione banki czasu czy banki właśnie tego typu zbliżone.
[02:00:18] - Czy aż tak bardzo są rozpowszechnione w Polsce? Nie mam wiedzy na ten temat. Mam wiedzę na temat banków czasu fajnie działających na terenie Wysp Brytyjskich dla przykładu oraz banków czasów na kontynencie amerykańskim. Bank czasu to jest ta sama zasada i praktycznie ten sam model, który na przykład opisywałem dzisiaj podczas tłumaczenia Mutual Credit System. Z tym, że jednostką rozliczeniową nie jest ekwiwalent jednostki monetarnej danego kraju, tylko godzina czasu. Czyli mamy jakieś tam małe społeczności, które mówią: a ja potrafię na przykład coś tam, a ty potrafisz coś tam. Daj mi godzinę swojego czasu, ja ci dam godzinę swojego czasu. I znowu są konta rozliczeniowe z tymi godzinami. I tak ludzie w ten sposób sobie w pewien sposób ułatwiają życie. Bo jeżeli ja jestem dobry w koszeniu trawy, ale jestem niedobry w prasowaniu koszul, to ja chętnie pójdę pokosić trawę komuś przez godzinę, tylko żeby ktoś przyszedł i poprasował moje koszule przez godzinę.
Dla przykładu, tak? Natomiast to jest ta główna różnica, że tam jednostką rozrachunkową jest godzina czasu i Ogólny zarys jest bardzo fajny, natomiast świetnie działają banki czasu w małych społecznościach, czyli w małych miasteczkach, gdzie się ludzie spotykają, integrują się, wymieniają się wiedzą na temat co kto potrafi. I to jest, jak to ktoś kiedyś bardzo zgrabnie ujął, mi się to bardzo spodobało, że to jest świetne narzędzie sąsiedzkiej współpracy, zacieśniania więzi, budowania przyjaźni, partnerstw i tak dalej. Ja pochwalam działanie banków czasu. Natomiast w bankach czasu generalnie nie ma biznesu, czyli nie ma tego sklepu, w którym można by kupić bułki. Najczęściej tam mamy tylko same usługi, czyli mamy hydraulika, sprzątaczkę, kucharkę, kogoś, kto posprząta, kogoś, kto poprasuje, kogoś, kto trawę pokosi, jakiegoś murarza czasami. Natomiast tam nie ma sklepów, tam nie ma rzeczy do kupienia. Tam ludzie najczęściej wymieniają się za pomocą tego narzędzia swoimi usługami, umiejętnościami tymi, które posiadają, na te, których po prostu potrzebują, prawda? Czyli na przykład ja ci pokoszę trawę, a ty mi napraw komputer albo odwirusuj mi go, albo mi tam coś z nim zrób, albo mi przeczyść drukarkę. I to bardzo fajne jest narzędzie.
Działa naprawdę w tych miejscach, o których wspomniałem i ja generalnie jestem za takimi rozwiązaniami.
[02:02:46] - Jeżeli mogę dodać sprawę, bo kiedyś chyba pana Roberta Gwiazdowskiego słuchałem w tym temacie. Mówił o bankach czasu, bo one nie są opodatkowane, to znaczy tam nie ma waluty i one w ogóle nie podlegają pod urząd skarbowy, że w przyszłości, jak się rozwiną banki czasu, to urząd skarbowy z chęcią tam wejdzie i to zniszczy tą inicjatywę, żeby pobierać jakieś podatki od wymiany tych usług.
[02:03:13] - Ale umówmy się, że urząd skarbowy chce wejść wszędzie. Czyli jeżeli ja przyjmuję od kogoś świadczenie czasu, świadczenie pracy, bo on dla mnie przez godzinę kosił trawę czy naprawiał mi kran, to ja coś na tym zyskałem i urząd skarbowy już by chciał z tego jakąś działkę. Ale to jest wszędzie. Czy to jest w Stanach, czy to jest w Anglii. W Anglii nie widziałem, nie słyszałem o takich problemach, w Stanach też nie za bardzo, dlatego że te inicjatywy są relatywnie bardzo lokalne, małe i uczestniczy w nich od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. Coś tam się dzieje i jest fajnie. I w sumie nie jest to jakiś aż tak łakomy kąsek dla urzędów skarbowych, żeby tam skakać do gardła. Chociaż oni są nieprzewidywalni, więc kto wie.
[02:04:01] - Z tego, co pamiętam, jak tego piekarza, któremu kazano VAT odprowadzać od pieczywa rozdawanego, to już zbrodnia, doprowadził do bankructwa tego człowieka, który coś dobrego robił dla innych jako jeden z niewiele też.
[02:04:23] - Jak powiadają wspaniali myśliciele, są rzeczy, o którymi się filozofom nie śniło. Takie rzeczy tylko w Polsce.
[02:04:32] - To jest coś przerażającego. I jeszcze tutaj na koniec już zupełnie temat Bitcoina, bo bardzo dużo jest fanów Bitcoina, którzy nie rozumieją walut lokalnych i bardzo w internecie dużo złego piszą. Nie mówię, że wszyscy, bo część jest mniejszymi ignorantami tych fanów Bitcoina i starają się czytać, rozumieć, na czym polega system walut lokalnych. Natomiast część to po prostu kompletni ignoranci i do nich tutaj chciałbym złożyć właśnie te informacje o różnicach, o których byśmy sobie teraz powiedzieli pomiędzy walutami lokalnymi a Bitcoinem. Jeśli mogę tak tylko powiedzieć dla tych, którzy nie wiedzą, chociaż chyba większość słuchaczy Theory House'u wie, co to jest waluta Bitcoin. To jest kryptowaluta oparta tylko i wyłącznie o informację, a właściwie o system informatyczny, rozproszony, internetowy można tak powiedzieć, ale rozproszonej sieci, gdzie wszystkie transakcje są zapisywane w jednym pliku, w uproszczeniu mówiąc oczywiście, gdzie ten plik cały czas krąży po sieci, jest zapisywany, czyli wszystkie transakcje od początku do końca, od powstania Bitcoina są zapisywane w tym pliku. Można sobie ten plik ściągnąć, badać go i tak dalej. Nie będę tu się zagłębiał. To jest bardzo skomplikowany system i nie jestem w stanie. Zresztą chyba 99,9% ludzi nie rozumie tego systemu.
Ja też nie rozumiem tego systemu, nie potrafiłem tego zrozumieć, ale bazuje ten cały system na sile kryptografii, matematycznego klucza, który zabezpiecza te wszystkie transakcje. I to po prostu funkcjonuje jako niby pseudoanonimowa waluta w internecie. Czyli możemy robić transakcje tak jakby za gotówkę w internecie, co jest pewną nowością. Tutaj od razu, jeszcze zanim przejdziemy do tej dyskusji o Bitcoinie, czy pan, panie Dariuszu, rozumie Bitcoina?
[02:06:34] - Ja sobie w którymś momencie musiałem zadać troszeczkę trudu, żeby pochylić się nad Bitcoinem, który w ogóle nie jest w tym obszarze, w którym ja działam. To może jednak użyję tego jako słowa wstępu i dla wszystkich sympatyków Bitcoina — ja nie mam nic przeciwko sympatykom Bitcoina — dziwię się, że oni mają wszystko często naprzeciw mnie. Jednak poleciłbym sympatykom Bitcoina nieco innego jak jeden z portali Bitcoin net, gdzie w zeszłym roku, w czerwcu pan Daniel Haczyk przeprowadził ze mną wywiad, który wydaje mi się bardzo rzetelnym wywiadem. I żeby tylko przybliżyć treść tego wywiadu. Zaczyna się między innymi od takich słów, że ciężko jest porównać Bitcoina z jakąkolwiek walutą lokalną z prostego powodu: to są dwie zupełnie różne rzeczy, które są stworzone w innym celu. I teraz wyświetlając te różnice główne, różnica numer jeden główna jest taka: Bitcoin jest globalny. Waluty lokalne są lokalne, ograniczone najczęściej do terytorium jednego kraju. Bitcoin jest narzędziem gry i spekulacji, bo budzisz się rano, nie wiesz, ile masz bitcoinów. To może i nawet wiesz, tylko nie wiesz, ile one są warte, bo ta cena może ulegać zmianie w sposób dowolny.
[02:08:01] - W przeciągu nawet kilku dni może się zmienić o 50%.
[02:08:06] - Były przypadki, kiedy cena bitcoina bardzo rosła, ale były przypadki, na przykład w wypadku deregulacji zrobionej przez Kanadę -- Kanada zdelegalizowała bitcoina -- że cena potrafiła upadać o 50% w ciągu dnia. Także takie rzeczy też w internecie znajdziecie. Więc z zielonymi nie jest tak. Z lokalnymi walutami nie jest tak. Jeżeli ja mam dzisiaj 100 zielonych, to ja rano wiem, że to jest dalej 100 zielonych. Nawet jeżeli była 5-procentowa inflacja, bo coś się stało na tej polskiej złotówce, z którą zielony jest połączony znakiem równości, to ja dalej mam relatywnie mniej więcej plus minus tyle samo pieniędzy i mogę sobie kupić zakupy spożywcze, chleb, mleko, masło, coś do tego jeszcze. Nie straciłem połowy wartości. Natomiast w bitcoinie to jest czysto narzędzie gry. Tu się gra na to, żeby na kursach się gra, a jak się gra, to trzeba liczyć się z tym, że czasami się przegra. Także to są zupełnie dwa różne narzędzia.
Z lokalnymi walutami tego nie zrobisz. Po prostu masz ich troszkę i wydaj je i koniec. Jeżeli była inflacja akurat w tym czasie, kiedy miałeś konto w plusie, to faktycznie parę procent straciłeś. Ale ta inflacja na szczęście nie jest aż tak skokowa. Do tego czasu nie jest aż tak skokowa. Bitcoin globalny, waluty lokalne lokalne. Bitcoin spekulacyjny, lokalne waluty niespekulacyjne. Bitcoina możesz kupić i sprzedać. Lokalnych walut nie możesz kupić i nie możesz sprzedać, więc nie ma tej spekulacji. I to są takie trzy główne różnice.
Natomiast ja faktycznie, ponieważ nie wiem czemu, mnie po prostu nie lubią za teorię lokalnych walut, którą szerzę od jakiegoś czasu i gdzie mogą, to mnie będą dociskać, że w ogóle po co jakieś lokalne waluty, jak jest bitcoin. Po pierwsze zachęcam was, drodzy wyznawcy bitcoina, do artykułu na stronie Bitcoin.net, gdzie dość rzetelny artykuł pokazuje jasno wyraźnie różnicę. To jest jedna rzecz. A druga rzecz: ja obejrzałem dwa dokumenty na temat bitcoina. Ja nie do końca wierzę w kwestie kryptografii i ten proces miningu jest dla mnie taką największą zagadką, której ja jeszcze sobie do końca nie rozszyfrowałem, ale on jest dla mnie mistyczny. On jest dla mnie tak mistyczny mniej więcej jak to, że Fed z powietrza nadrukuje 10 miliardów dolarów. To jest dla mnie mistyczny proces.
[02:10:47] - Tak, to jest bardzo skomplikowane. Trzeba naprawdę być nawet po studiach matematycznych, myślę, żeby można za to się wziąć, bo to jest naprawdę skomplikowana rzecz, którą też nie wiemy, kto stworzył, bo to jest tajemnica w ogóle, kto za tym stoi. Być może NSA, być może to po prostu globaliści stworzyli tą walutę, aby ludzi w to wkręcić. Też tak może być. Ja jeszcze tylko tak tutaj powiem o tym bitcoinie, że znalazłem jedną rzecz, która jest zbieżna z bitcoinem i walutami lokalnymi. Jeśli jestem w błędzie, niech pan profesor mnie poprawi, że one nie są pokryte niczym. Czyli po prostu zarówno waluty lokalne, jak i bitcoin nie mają odniesienia do rzeczywistości. Czyli nie mogę na przykład pójść do jakiegoś banku i dostać w zamian za tą walutę tak jak mamy złotą walutę, która jest pokryta złotem, czy kiedyś sól była, to też miała swoją wartość. Że nie mają tej wartości w świecie realnym takiej faktycznej. Tak jak dzisiejsze pieniądze fiat też.
[02:11:51] - To akurat nie jest tak do końca, jak pan to przedstawił, otóż ja uważam, że generalnie jeżeli bitcoin jest sprzedawany, to znaczy się, że gdzieś te pieniądze powinny leżeć przynajmniej u tego, który te bitcoiny emituje. To powinny leżeć. Natomiast jeżeli chodzi o waluty lokalne przy standardzie mutual credit system, one mają z zapisu księgowego pełną wartość towarowo-usługową. Towarowo-usługową, bo za każde konto każdy odpowiada samodzielnie. Czyli jeżeli ja zadłużyłem swoje konto na 100 zł, to muszę oddać poprzez sprzedaż swoich usług czy towarów to, co wziąłem.
[02:12:31] - Tym, którzy mają tą walutę na plusie.
[02:12:34] - Tak jest.
[02:12:35] - Czyli to jest faktycznie wartość.
[02:12:36] - Po to są rady nadzorcze, po to są właśnie zasady. To się spisuje, to się składa. Są rady nadzorcze, które tego pilnują. Po to się to robi i te systemy są zdecydowanie bardziej stabilne niż systemy, które działają w myśl jakichś zupełnie kosmicznych, wymyślonych teorii, które dla mnie są nie do końca czytelne, nie do końca jasne.
[02:13:00] - Czyli zgadzam się, ma on wartość. Mamy słuchacza. Zadzwonił Teflon. Witaj Teflonie.
[02:13:07] - Tak, witam wszystkich od serca. Witam ciebie Darku, bo znam cię już z tych różnych wykładów i na NTV i tak dalej. Jesteś dosyć znany mi, także bardzo fajnie. Lubię twoje prelekcje i tak dalej, także to jak najbardziej na plus. I teraz tak, chciałem zadać pytanie co do 77 Jubi, który akurat pytał, a nie ma czasu na to pytanie, żeby je zadać o przyszłość dolara, euro i juana. To jest jedno.
[02:13:46] - O kurczę, przepraszam. Czy to już jest pytanie? Przepraszam za mój uśmiech.
[02:13:54] - Nie, ja rozumiem, że ty tam masz swoją . Nawet to nie jest pytanie do ciebie, powtarzam, ktoś tam zapytał, ale-
[02:14:04] - Do wróżki.
[02:14:06] - Tak, nawet się spodziewam-
[02:14:08] - Słuchajcie, ja się cieszę, że wy w jakiś sposób pytacie mnie o tak istotne rzeczy, ale ja zawsze mówię, że nie jestem najlepszym człowiekiem, który odpowiedź na to pytanie powinien postawić. Pamiętajcie, panowie, o jednej rzeczy, czy wszyscy, drodzy państwo słuchacze tej dzisiejszej audycji. Ja nie posiadam gruntownego ekonomicznego wykształcenia, co było moim szczęściem, bo mogłem zrozumieć z zupełnie innej perspektywy podstawowe procesy ekonomiczne w zakresie monetarnym. To jest po pierwsze. Po drugie, kwestia hegemonii dolara jest niesamowita, jest potężna. Przeczytałem parę publikacji na ten temat. Wiem o projekcie amero od dawna. Wiemy o układach, bo to nie są tajemnice, to się pojawiają, o unii monetarnej Kanady, Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Wiemy o paktach handlowych, które są w tej chwili zawierane. Natomiast to są wszystko sztucznie utrzymywane waluty.
Dla mnie to są wszystko sztucznie utrzymywane waluty i chyba większość z państwa się tutaj zgodzi, że one nie mają na dzień dzisiejszy absolutnie żadnego pokrycia w żadnym złocie, w żadnym towarze. Nie. Ale uwaga, mają pokrycie w długu, który ludzie mają tą walutą zapłacić, oddać. I to jest ich podstawowa wartość, bo dolarem amerykańskim poprzez jego wymienialność może zapłacić każdy dług w Polsce na przykład. Mam 100 dolarów, wymieniam na złotówki, płacę dług do państwa, podatki mogę zapłacić. Dla mnie w dalszym ciągu jest to rodzaj hegemonii. Jest to dla mnie hegemonia tego środka, tej waluty. Wiecie o tym, że część krajów się wycofuje po prostu z dolara, że rodzą się niesamowite sytuacje.
[02:16:08] - Najczęściej tam wojny są, jak Libia na przykład, wycofał się Irak, teraz Iran, Syria. Z tego, co wiem, wycofywały się z dolara. I niestety.
[02:16:18] - Ja dość dobrze poznałem historię ostatniej wojny, tej II wojny światowej i tym, co się działo przed, czyli kryzysu '29 roku, jak to tam to wszystko wyglądało. Powiem wam tylko jedną rzecz, trochę mamy powtórkę z rozrywki w tej chwili.
[02:16:31] - Właśnie, też tak myślę. I ta powtórka się powtarza od bardzo dawna. To non stop. To nawet nie jest powtórka z rozrywki, tylko non stop w kółko. I kwestia jest taka, że wiesz, wymyślili sobie tą walutę, nie? Czy może niekoniecznie ty, przepraszam, jeżeli urażam, ale w internecie był standard przyjęty, że mówi się sobie na ty. Chodzi mi o to, że jeżeli tak jak ty mówisz, że faktycznie jakaś tam jest plan alternatywa i coś tam. To chyba dwa lata minęły i nic z tego nie wyszło. Grę sobie zrobiliście i tak dalej, i mało to idzie. Ale bardzo cenię tą całą pracę i w ogóle to jest-
[02:17:25] - Ale konkretnie jakieś pytanie może jeszcze?
[02:17:27] - Tak, ale pytanie, właśnie do tego zmierzam. Właśnie chodzi mi o to, żeby wymienić tą pracę, która poszła i chodzi mi teraz o wymienienie sił, które są przeciwne tej pracy. Dlaczego to w ogóle nie zadziałało to wszystko?
[02:17:47] - Posłuchaj, ja ci powiem, główną siłą, która hamuje rozwój takich projektów, jest przede wszystkim ludzka ignorancja. To jest siła numer jeden. Ja się dobrze zastanowiłem, zanim ci odpowiedziałem na to pytanie. To nie jest taka odpowiedź rzucona z rękawa. Jest ludzka ignorancja. Ludzie uwielbiają, kiedy im się mówi, jak mają żyć, ale te skutki, które przynosi im to, co im mówią ci, co im mają jak żyć, są po prostu opłakane. I bardzo wąska grupa ludzi decyduje się na krok dalej w stronę budowania swojej świadomości, na zadawanie pytań: „Ale dlaczego to tak działa? Dlaczego to tak jest?", prawda? Niestety najczęściej, słuchaj, kiedy ludzie dochodzą do problemów, to wiesz, znowu się nas karmi kiełbasą wyborczą. To pojęcie kiełbasy wyborczej to jest moje ulubione pojęcie, bo to jest promowanie postaw pod tytułem nikt wam tego nie da, co ja wam naobiecuję.
Mamy coraz to nowych obiecujących i dobra, to temu wierzę. Ale nie rozliczasz go, nie bierzesz czynnego udziału. Edmund Burke kiedyś powiedział sławetne dla mnie słowa: „Żeby zło się rozprzestrzeniało, wystarczy, że dobrzy ludzie nic nie robią". I teraz ty zadajesz mi takie pytanie, słuchaj, zadajesz mi takie pytanie, jakie mi zadałeś. Ja nie mam nic przeciwko temu pytaniu. Ono jest bardzo na miejscu. Dwa lata i co? To ja ci powiem. A co ty zrobiłeś przez dwa lata w tym kierunku? Powiedz mi, bo ja wiem, co ja zrobiłem i raz pod górkę, raz z górki, ale ja mam zamiar to kontynuować tyle, ile mi starczy sił, bo uważam, że to jest warte czegoś, a na pewno mojej pracy.
Jest to warte czegoś dla mnie.
[02:19:36] - Nie ma, że mówić. To jest rewelacja. To, co robisz, to jest rewelacja. Właśnie na przykład ja dzisiaj byłem, ja jestem z Jasła. Dzisiaj w Jaśle był Korwin-Mikke, przyjechał sobie Audicją najnowszą i tak dalej. No i coś tam gadał. Wykład ten, który już nieraz przesłuchałem przez internet, w kółko powtarzał to samo. Zadałem mu dwa pytania i on tak na te pytania w sumie mi nie odpowiedział. Z tym że już nawet nie będę tego tu, bo żebym zadał to pytanie, to musiałbym na nie odpowiedzieć. Jakbym miał teraz po prostu to powiedzieć, o co pytałem, to musiałbym odpowiedzieć też, co on odpowiedział i to za dużo czasu zajmie.
Ale chodzi mi o to, że tak na przykład, zauważ à propos tego Korwina, był wykład na temat-
[02:20:37] - Tak szybciutko.
[02:20:38] - Tak, cywilizacji łacińskiej i jak ona podbiła świat, ta łacińska cywilizacja. I teraz kwestia jest taka, że wydaje się, że następną w kolejności cywilizacją, która będzie podbijać będzie islam, będzie tamte związane z religią inną. Wydaje mi się, że to są zaplanowane plany i à propos nawet twoich tych działań, które sam kombinujesz, że nie ma się związku z takimi właśnie lożami masońskimi i tak dalej, które w ogóle cokolwiek kombinują na tym świecie i na przykład Ukraina, która ma pod sobą najwięcej rur na całym świecie, które rozprzestrzeniają ropę, to nic z tego nie wyjdzie.
[02:21:28] - Czyli sugerujesz, że tylko jeżeli byśmy byli w ruchu masońskim czy iluminackim, czy powiązani właśnie z globalistami, jest szansa czegokolwiek wprowadzać?
[02:21:41] - No właśnie niekoniecznie.
[02:21:42] - Bo inaczej wszystko zostanie w zarodku zniszczone.
[02:21:46] - Jest w ogóle sens mieć jakąkolwiek wiedzę i w ogóle grać w te klocki, a w ogóle nie w inną grę.
[02:21:56] - Dobrze, dzięki ci Teflonie za to pytanie.
[02:22:01] - O coś. Dzięki.
[02:22:02] - Dzięki. Także to był Teflon. Może jeszcze jeden telefon. Czy chce pan, panie Doruszu, odpowiedzieć na niego?
[02:22:12] - Nie no, ja mogę odpowiedzieć, bo dla mnie akurat-
[02:22:14] - Czy warto?
[02:22:16] - Gra, która idzie lepiej lub gorzej. Po pierwsze to nie jest tak, że ja jestem pierwszy na świecie i ja tu coś odkryłem. Ja to po prostu staram się zrobić w Polsce i niektórzy z was mnie znają od, powiedzmy, dwóch lat. Właśnie, kiedy ja mówię o tym, staram się coś zrobić. To jest po pierwsze. Po drugie to nie jest tak, że tego się nie da zrobić w Polsce. Da się. A to, że są ludzie, którym zawsze coś nie pasuje, to byli, są i będą. Tu się nic nie zmienia. Natomiast to jest pytanie na zupełnie innym poziomie, bo pytanie uważam, że powinno być do mnie postawione w trochę inny sposób.
Czy ja jednak chcę to zrobić, czy ja tego nie chcę zrobić? Czy już się mam poddać, dogadać z iluminatami i coś tam rzeźbić? Kolego, ja pracowałem dla systemu bankowego i pracowałem dla korporacji dawno temu, ale robiłem to. I właśnie dlatego dzisiaj robię to, co robię, bo już dla nich nie chcę pracować. To jest moja odpowiedź dla ciebie. Dziękuję.
[02:23:09] - Tak, mamy słuchacza jeszcze. Tu źle widzę troszkę. Word House. Może sam powiedz, jaki masz pseudonim.
[02:23:23] - Nie włączył mikrofonu.
[02:23:24] - No niestety, przede wszystkim trzeba mikrofon włączyć. No nic, dobrze. To myślę, że jeszcze chwilkę na sam koniec już o Bitcoinie, jeśli możemy tak już do końca powiedzieć. To są zupełnie dwa różne systemy. Mogą być też komplementarne do siebie, bo jeden jest, powiedzmy, globalny, który jest niezależny. To są jednak systemy, podobieństwa, że są niezależne od systemu pieniądza państwowego, odsetkowego, bo tak samo Bitcoin nie jest odsetkowym pieniądzem.
[02:23:57] - Pewnie.
[02:23:57] - Jeśli dobrze rozumiem. Czyli to są dwa takie systemy, które jednak przeciwdziałają temu systemowi, który dzisiaj mamy ekonomicznemu. Bo co najważniejsze, właśnie te dwa systemy nie są odsetkowym pieniądzem dłużnym.
[02:24:10] - Ja generalnie przygotowywałbym się na to, że portfel w ciągu roku, dwóch, trzech, portfel dowolnego mieszkańca planety Ziemia będzie wyglądał w taki sposób, że tam po prostu będą karty z różnymi walutami. Nie wiem, czy tam będzie Bitcoin, nie wiem, czy tam będzie zielony, ale generalnie przygotowywałbym się na to, że będzie tam parę różnych walut w tym portfelu i każdą z tych walut będzie można za co innego czy w inny sposób zapłacić i będą prawdopodobnie miały różne cechy. Będą miały różne zasady użytkowania. Mówię o tym z dwóch powodów. Po pierwsze widzę, co się dzieje na świecie, jeżeli chodzi o w ogóle rozwój kryptowalut, bo Bitcoin nie jest jedyną kryptowalutą. To ustalmy się. Jest ich około chyba ze 30 albo 40 nawet w tej chwili. Lokalnych chyba 5000 na dzień dzisiejszy. Nie wiem, czy się nie pomyliłem na przykład o pół tysiąca, bo się mogłem pomylić w ciągu jednego miesiąca, bo tak w tej chwili wygląda. A nowe projekty są w trakcie, bo wiem o nich, że się szykują i takie, i siakie, i owakie.
I ja jestem przekonany, że w ciągu paru lat będą społeczeństwa w krajach na pewno Europy Zachodniej pchane jednak w stronę tego, że będą miały parę walut. To będzie straszny chaos, bo nie będzie wiadomo, czym za co zapłacić. Po prostu to będzie cyrk, to będzie ciężkie do opanowania. To będzie zniechęcało społeczeństwa. No ale w efekcie te społeczeństwa po paru latach używania takich chaotycznych systemów różnorakich walutowych same poproszą o jeden system walutowy globalny.
[02:26:02] - Który może być niebezpieczny, prawda?
[02:26:04] - Problem, reakcja, rozwiązanie. Ten element jest przed nami. Jestem przekonany, że teraz będzie tak, że będzie parę tych walut gdzieś tam w portfelu, na różnych kartach, ale proponowane będzie wszystko w taki sposób, żeby oczywiście to było uciążliwe, niewygodne, niedobre, żeby były straty, żeby były z tym problemy, bo wtedy społeczeństwa poproszą samodzielnie o jedną globalną walutę. I o to chodzi, bo bez tego głosu społecznego takiej globalnej waluty się wprowadzić nie da. Trochę mnie to przeraża, ale tak to widzę.
[02:26:42] - Tak, to jest bardzo niebezpieczne. Wiemy ze spisków, tutaj w Teorii Chaosu bardzo często przedstawiam głosy ludzi, którzy oddali życie, można powiedzieć, za ujawnienie tych informacji o tym, jaki jest główny plan. Na przykład Aaron Russo, który został zamordowany przez Rothschildów, Rockefellerów właściwie, ale to jedna szajka tak naprawdę, który mówił o tym, że zostanie nam po prostu wszczepiony chip i ten chip będzie odpowiednikiem kart kredytowych. Wszystkich, które mamy.
[02:27:15] - Tak, Szweci się już czipują, pracownicy jakichś tam korporacji.
[02:27:17] - Sami, bardzo chętnie.
[02:27:18] - Poczipowali się, tak, chętnie.
[02:27:20] - I to będzie służyło temu, abyśmy byli nie tylko pod pełną kontrolą, system nadzorczy wiedział, gdzie jesteśmy, co robimy, ale sterowali każdą naszą złotówką, wszystkimi pieniędzmi, które posiadamy. Oni będą zarządzali, bo będą po prostu na tych kontach, na komputerach, którymi oni będą zarządzali. Dlatego myślę, waluty lokalne są największym wrogiem tego systemu i oni zrobią chyba wszystko, aby nie dopuścić do rozwoju niezależnych systemów.
[02:27:55] - To można rozwalać tylko od środka, bo inaczej gdyby przyszedł frontalny atak, to społeczności całkiem spore już i to społeczności o znacznie wyższym poziomie świadomości ekonomicznej zachodniej Europy, to prawdopodobnie te społeczności by broniły w sposób zażarty tego typu narzędzi. Skoro już wiedzą, jak to działa, użytkują to przez kilkanaście, kilkadziesiąt lat, to pewnie by tego te społeczności broniły. Więc jedyny atak, którego się można spodziewać, taki realny, to są jednak operacje wewnętrzne.
[02:28:31] - Mamy jeszcze raz słuchacza Worda.
[02:28:35] - Czy teraz słychać mnie dobrze?
[02:28:38] - Słabo słychać, bo niestety nie wyłączyłeś radia. Słychać zapętlenie.
[02:28:46] - A teraz może będzie lepiej?
[02:28:49] - Tak. Teraz nie.
[02:28:50] - Przepraszam was za to, ale jest chyba późna pora i jakoś tak słabo sobie-
[02:28:57] - Dobrze, to pytanie tylko tak na sam koniec, będziemy kończyli zaraz.
[02:29:00] - Na krótko. Panie Darku witam. Przede wszystkim wielki szacunek dla tego, co pan robi, bo ktoś, kto nie ma pojęcia o ogromie pracy, to chyba sobie nie zdaje sprawy z tego, jak dużą robotę robicie. Ja chcę tylko odnieść się w jednym zdaniu. Ponieważ mam troszeczkę na co dzień do czynienia z przedsiębiorcami, z ludźmi, którzy coś tam robią, oni to tak działają jeszcze troszeczkę w tym świecie, że prąd jest w gniazdku, a rachunki się płaci na poczcie. Więc myślę, że trzeba dużo edukacji. Dlatego ogrom pracy, który was czeka, nie będzie coraz mniejszy, a pewnie coraz większy. Natomiast postawa słuchacza, który dzwonił przede mną, mówił o jakichś rzeczach jakby niezwiązanych z dzisiejszym tematem, ale odzwierciedla postawę takiego Polaka, którego chyba nie chcemy postrzegać albo się przynajmniej z nim utożsamiać. Otóż takiego, że był na konferencji, spotkaniu z panem Januszem Korwinem-Mikke i pierwsze, co zauważył, to nie to, o czym on mówi, tylko jakim samochodem przyjechał. Przepraszam cię kolego, kup sobie taki samochód, zapracuj na niego.
Pan Janusz chyba go nie ukradł, bo nie chodziłby sobie wolno. I tyle.
[02:30:33] - Zresztą niekoniecznie mógł być to jego, po prostu mógł pożyczyć ten samochód przecież od kogoś.
[02:30:37] - Nie ma znaczenia, ja mówię tutaj o reakcji słuchacza. Właśnie tak się zachowują Polacy, że zazdrościmy innym i potrafimy o tym rozmawiać, a sami dupy nie ruszymy za przeproszeniem. Panie Darku, jeszcze raz powodzenia i edukować ten naród, bo tego trzeba.
[02:30:57] - Dobrze, dzięki.
[02:30:58] - Dziękuję, pozdrawiam.
[02:30:59] - Dzięki za telefon.
[02:31:01] - Dziękuję. Ja się odniosę do tych słów, które padły przed chwilą. Ja bym namawiał wszystkich, robię to na co dzień, ale wszystkich dzisiaj, którzy mieli okazję wysłuchać tej audycji naszej, która się nam przeciągnęła trochę, ale nie szkodzi, ja chętnie rozmawiam na te tematy, do jednak trochę takiej powściągliwości w swoich osądach, do niewylewania dziecka z kąpielą. Owszem, słuchacz, który był tutaj przed chwileczką, przed ostatnim pytaniem, które tam padało, pozwolił sobie na swoje prywatne interpretowanie tego, co zobaczył. Ale wiesz kolego, ty teraz też zinterpretowałeś to po swojemu i ja bym namawiał wszystkich do trochę takiej powściągliwości, bo to nie ma tak do końca znaczenia, ile nas dzieli. Dzielą nas przeróżne rzeczy. Mamy różny wiek, różny status społeczny. Przedsiębiorcy, nie przedsiębiorcy. Jeżdżą maluchami, jeżdżą nowymi audikami. To nie ma znaczenia.
Znaczenie ma to, co nas łączy. A ponieważ wiem, że większość ludzi słucha tego z Polski, to zastanówcie się nad tym dzisiaj albo jutro rano przy porannej kawie, że warto byłoby czasami znaleźć parę rzeczy, które nas łączą i na tych rzeczach się skupić. Bo ja czasami, uczestnicząc w jakichś wyjazdach zagranicznych, słyszę dowcipy na temat Polaków. Gdzieś tam w kuluarach sobie czasami padają. Wiecie, co to jest Polish gathering? To jest takie zebranie Polaków, gdzie się nagadają i z tego nic nie wychodzi. Trochę mnie to dziobie, bo ja pracuję tutaj z ludźmi i powiem wam, że owszem, jest ignorancji kupę, mało wiedzy. Ja wiem, ale są też z drugiej strony fantastyczni ludzie w tym kraju. Fantastyczni. Nie uwierzylibyście, jacy są ludzie, jacy są przedsiębiorcy, jakie rzeczy się dzieją.
Ich jest mało, trzeba ich szukać na piechotę. Nikt nie ma tego na czole napisane. Trzeba z tym chłopem wypić 10 kaw, zanim zaczniesz z nim rozmawiać. Ale gwarantuję wam, że tu, w tym kraju są ludzie, z którymi można ciągle mnóstwo rzeczy zrobić. I proszę, znajdźcie parę tych rzeczy, które was łączą, zamiast wyszukiwać te setki, które was dzielą.
[02:33:22] - Dokładnie, żeby nie ulegać temu schematowi „dziel i rządź”, który rządzący wprowadzają. Czy globaliści, czy ludzie, którzy są nam nieprzychylni, którzy chcą nami rządzić, a być może także nas chcą wymordować. Bo to też nie jest tak, że ci ludzie są tacy dobrzy, że chcą nas głaskać i dać nam te nowe systemy. Być może chcą się nas pozbyć ze względu na robotykę, na zmiany geopolityczne, właściwie społeczno-polityczne, które mamy dookoła. Mamy ostatni jeszcze telefon. Dzwoni Juby. Witaj Juby.
[02:33:56] - Witam bardzo. Dzień dobry bardzo wam wszystkim. Panie Dariuszu, takie jedno pytanie w temacie debaty dzisiejszej.
[02:34:03] - Proszę.
[02:34:04] - Przyglądałem się kiedyś temu dobremu i tam były informacje o tym, że ma wejść to również do takiego zwykłego konsumenta, że będzie mógł sobie korzystać z tego dobrego. Natomiast o tej inicjatywie zielony w sumie pierwszy raz to słyszę i powiem szczerze, że ostatnio gdzieś tak na waszą stronę wstąpiłem z dwa, trzy miesiące temu, więc nie wiedziałem o tym. Czy jest to przewidziane również, bo nie wiem, czy to było dopowiedziane w audycji. Jakoś nie zauważyłem o tym.
[02:34:31] - W ciągu dwóch miesięcy.
[02:34:33] - Aha, rozumiem.
[02:34:34] - W ciągu dwóch miesięcy przewidziany jest konsument, który będzie chciał w różnoraki korzystać z konta w lokalnej walucie.
[02:34:43] - Czy to ma być w sposób elektroniczny to wszystko? Nie będzie czegoś takiego, że będzie coś na zasadzie papierowego pieniądza, który będziemy mieć?
[02:34:53] - Możemy to zrobić. Prawo nam na to pozwala. Mamy interpretację w tej sprawie. Na ten moment, dopóki nie będzie ustanowiona spółdzielnia, my tego nie zrobimy. Jeżeli będzie spółdzielnia chciała to zrobić, to będziemy to popierać i promować, ale to jest dystans czasowy najwcześniej do czterech, sześciu miesięcy na tego typu działanie, żeby na przykład wydać fizycznie wydrukowany zielony. Moglibyśmy to zrobić, bo koledzy w Bristolu to robią, w Kanadzie to robią, w Argentynie to robią. Znam tuzin krajów, gdzie to robią. To się da zrobić, nie ma problemu. Natomiast jeżeli chodzi o dostęp dla społeczeństwa, czyli nie biznesów do systemu, to odpowiadam krótko. Dzisiaj to było omawiane.
Tak, dwa miesiące. Czy wydrukowany fizycznie jakiś rodzaj quasi pieniądza? Nie wiem. Zadecyduje o tym spółdzielnia.
[02:35:50] - I mam rozumieć, że po prostu przedsiębiorca będzie mógł taki zielony zdobyć za wykonanie danej usługi, prawda?
[02:35:57] - Tak.
[02:35:57] - A jeżeli ja na przykład jako zwykły konsument bym chciał zapłacić jakiemuś przedsiębiorcy za wykonanie jakiejś usługi, w jaki sposób ja ten zielony będę mógł pozyskać?
[02:36:08] - Albo pan go zarobi u któregoś z polskich przedsiębiorców, albo pan go sobie nazbiera jako punkty lojalnościowe w ramach projektu lojalnościowego, który budujemy.
[02:36:17] - Rozumiem. Czyli to będzie można tylko zdobyć na zasadzie punktów lojalnościowych, natomiast nie będzie można kupić, że tak powiem, na przykład jeden zielony równa się jeden złoty.
[02:36:25] - Nie. Jeżeli spółdzielnia zdecyduje się na wydrukowanie zielonych, to prawdopodobnie wtedy i to limitowaną jakąś wersję będzie mogła sprzedać. Ale to są już decyzje, które z tej perspektywy, gdzie ja się dzisiaj znajduję, są dla mnie za daleko w czasie, bo mamy kupę rzeczy innych do zrobienia po drodze i nie jestem w stanie rzetelnie na to pytanie odpowiedzieć. Natomiast zasada ogólna jest taka, że lokalnych walut się nie kupuje. Pan je może zarobić, pan je może dostać jako prezent uznania w formie rabatu, że pan przyszedł do jakiejś firmy polskiej, małej, w swoim lokalnym mieście. To tak. Może pan sobie ich nazbierać i potem coś za to kupić. Więc tak jest to promowane. Jeżeli pański pracodawca będzie miał ochotę, będzie mógł panu w ten sposób dać na przykład bon upominkowy świąteczny. Będzie panu mógł dać.
[02:37:20] - A czy byłaby taka możliwość na przykład, że jeżeliby pracodawca się zgodził na taki zielony, to by mógł na przykład zapłacić całą wypłatę w takich zielonych? Czy raczej to by było takie nie bardzo, nie?
[02:37:31] - Nie, proszę pana, to jest herezja. Proszę pana, pan nie może wziąć całej wypłaty w zielonych. Pan ma czynsz, rachunki do popłacenia. Poza tym prawo pracy chroni pana jako pracownika, że pracodawca nie może panu dać wypłaty w czymś innym niż w pieniądzu państwowym. Natomiast kwestie dodatkowych wynagrodzeń, premii, bonusów to są już rzeczy, które pan omówi z pracodawcą. Jeżeli pan wyraża na to zgodę, a on panu chce dać, to to jest w pełni legalne i zgodne z prawem. Natomiast wie pan, żyjemy tu i teraz i projekt musi być zgodny z zasadami prawa ogólnymi, w ramach których żyjemy, prawda? Czyli musimy to zrobić po prostu w taki sposób.
[02:38:10] - No dobrze, zależało mi na odpowiedzi, w jaki sposób to pozyskać, więc uzyskałem taką odpowiedź. Także dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę sukcesów.
[02:38:20] - Dziękuję.
[02:38:21] - Do usłyszenia. Włączam się.
[02:38:22] - Do usłyszenia.
[02:38:23] - Dzięki. To był Juby w rozmowie. Także już chyba będziemy powoli kończyć. Ja bardzo dziękuję za przedłużenie audycji. Początki były trudne. Tak jak i z walutą lokalną, tak i w tej audycji początki były ciężkie. Ktoś nas najwyraźniej zakłócał, ale niestety miał opłacone tylko pierwszą godzinę na słuchu, a później niestety musiał pójść do domu. Pan się śmieje, ale taka sytuacja była. Z tego, co wiem na lotnisku w Lublinie, gdzie kontrolerzy lotu mieli opłacone za godzinę i chyba do 22:00 czy do 23:00, a samolot się spóźnił dwie godziny z Londynu czy z Dublina i oni poszli do domu. Samolot nie mógł wylądować, bo nie było kontrolerów lotu, bo poszli do domu.
Nie byli opłaceni, nie wiem, jakichś śmiesznych sum pieniędzy i musiał wylądować w zupełnie innym mieście. Także wiem, że firma, chyba to firma Ryanair chodziła, się obraziła i wycofała te loty z tego lotniska lubelskiego. Także tak bywa, że ten system się przez to sypie, że 100 zł zabrakło na coś, nawet 50 zł. Naprawdę śmieszne sumy. A tu cały samolot nie mógł wylądować. Coś niewyobrażalnego. Ale to jest Polska i tak samo jest ze służbami. Podejrzewam, że też tutaj nie dopilnowali. Ktoś musiał się spakować, koniec fajrant, do domu poszedł i mamy teraz bardzo dobrą transmisję.
[02:39:54] - Ja chętnie zawsze odpowiadam na wszystkie pytania związane ogólnie z projektami lokalnych walut. Temat jest arcyciekawy. Ta ilość inicjatyw na świecie naprawdę jest eksplodująca. W przyszłym roku na wiosnę szykują się fajne, ciekawe wydarzenia w tym temacie, ale to za wcześnie dzisiaj, żebym o nich szczegółowo opowiadał. I zawsze chętnie służę również słuchaczom Teorii Chaosu i zaprzyjaźnionych rozgłośni radiowych wiedzą na ten temat i jestem do waszej dyspozycji.
[02:40:28] - Bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego w rozwijaniu projektu Zielony. Trzymamy kciuki tutaj ja, wszyscy słuchacze, także twórcy radiowi, w radiach, w których nadaję, bo im więcej będzie tego typu inicjatyw, im więcej mamy możliwości działania, omijania tego systemu — bo chyba wszyscy widzą, że ten system idzie na dno i nas na dno wrzuca — tym lepiej dla nas samych. Ludzie muszą to zrozumieć. Ludzie muszą zrozumieć, że dobre współżycie z naszymi sąsiadami, razem współtworzenie czegoś, wymiana gospodarcza to jest podstawa działania, podstawa życia, żeby się nam dobrze żyło. Jeżeli sąsiadowi będzie źle, to nam też będzie źle. Jeżeli będzie jemu dobrze, to i nam będzie dobrze. To musimy zrozumieć. Jeżeli tego nie zrozumiemy, to dalej będziemy tkwili w tym, w czym jesteśmy. Także jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.
[02:41:26] - Dziękuję ślicznie i dobranoc państwu.
[02:41:29] - Dobranoc. Ja też już kończę tą audycję, także dzięki, że byliście i zapraszam was za tydzień. Będzie audycja na pewno, będzie sporo gości w przyszłości. Ta audycja myślę, że była bardzo ważna, pomimo — wybaczcie za te problemy niewiadomej proweniencji z pierwszej godziny — ale później myślę, że wam to wszystko zrekompensowało. Świetny odbiór, taki jak powinien być. Pan Dariusz będzie gościł, myślę, w przyszłości nie raz, jak się projekt będzie rozwijał. Polecam wam interesować się tymi tematami i działać, dbać też o sąsiadów. Trzymajcie się. Miłego weekendu wam życzę. Cześć.
[02:44:18] - Around you crumbles. Do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed? Suddenly lost or imagined clean. Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far?
Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?