Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:01] - To think for yourself and question authority. Przyroda w tle. Niby nic. Ach, ta przyroda. Witam wszystkich serdecznie w Radiu Na Fali, w hiperprzestrzeni, proszę państwa, w ten, mam nadzieję miły, sympatyczny, fajny i naprawdę radosny sobotni wieczór. Mnie tutaj oficjalnie z wami nie ma. Dzisiaj wyjątkowo z taśmy. Gdzieś w tym momencie jestem, nie wiem gdzie, ale na pewno nie ma mnie przy mikrofonie. Także dzisiaj mam okazję, aby wszyscy doświadczyć prawdziwej hiperprzestrzeni, multilokacji, przesunięć w czasie i tak dalej. Także witam wszystkich w hiperprzestrzeni.
Pozdrawiam słuchaczy Radia Na Fali, pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje hiperprzestrzeń. To może zacznę od klasycznych pozdrowień, takich najmilszych, najbardziej sympatycznych, kiedy się prowadzi taki projekt typu Radio Na Fali. Także pozdrawiam wszystkich mecenasów sztuki falowej, kochani. Peace and love. Wielkie dzięki za wsparcie, za to, że po prostu wspieracie radyjko. Za chwilę powiem o upominkach, ale zanim powiem o upominkach, chciałem bardzo serdecznie, jeżeli chodzi o mecenasów, pozdrowić trzy postacie, o których zapomniałem. Gdzieś tam umknęły w natłoku zajęć i tak dalej. Gapiostw, fajnie, uwagi. Chodzi o trzech z was, mecenasów Radia Na Fali. Także pozdrawiam serdecznie Jordana202.
Co za biblijna ksywa, kurczę blade. TomkaDomka. No taka domowa. Także pozdrawiam też serdecznie. I Kraska. Troszkę nie wiem, czy chłopak czy dziewczyna. Idol. No brzmi troszkę po japońsku. Hai, arigato. Czy jakoś tak.
Ja się nie znam, nie wiem, jaki tam jest poprawny akcent. Mam nadzieję, że nie strzeliłem poprawnie. Powinien być jakiś błąd zachowany, żeby była jakaś anomalia, bo dzisiaj taka z puszki audycja nagrywana. Tak jak wspomniałem, mnie tu po prostu z wami nie ma. Ja to sobie w ogóle nagrywam, mówię do mikrofonu, jest zupełnie inna sytuacja i w ogóle dzisiaj też taki troszeczkę test, proszę państwa, test technologiczny, można powiedzieć. Audycja jest nagrywana w troszeczkę inny sposób. Jest troszeczkę inna jakość dźwięku. Zobaczymy, jak to się zachowa. Znaczy już mogę wam powiedzieć, że jest to po prostu o wiele lepiej. Także dzisiaj taka specjalna okazja, bo skoro nie siedzę, nie nadaję, to mogę sobie pozwolić na taką wypasioną jakość i troszeczkę inne brzmienie.
Także mam nadzieję, że będzie wam się bardzo miło słuchało. Także pozdrawiam was, kochani słuchacze, bardzo serdecznie. Pozdrawiam słuchaczy online, którzy są w innej przestrzeni, w innym czasie niż ja w tym momencie. No i pozdrawiam słuchaczy offline. To jak zawsze. To akurat chyba nie gra roli, czy ja w ten sobotni wieczór, czy o dowolnej porze, droga słuchaczko i drogi słuchaczu. Wspominałem o upominkach. Nie upinkach, właściwie takich upinkach na lodówki, czyli magnesach na lodówki. Książę Edward bujając się to tu, to tam, aż muszę rzucić na stronę, bo pomimo że audycja jest co prawda nagrywana, ja to tak postanowiłem poprowadzić na żywo, żeby specjalnie nie ciąć tak, żeby było jeden do jednego. Wyrównana sytuacja, proszę państwa.
Jeżeli wskoczycie na stronę www.radionafali.com/mecenasi-rnf na końcu, zaraz po domenie albo jak sobie po prostu wejdziecie na stronę radia, zwyczajnie radionafali.com, to tam jest news na samej górze i jest taki fajny link z taką ministroną specjalnie dla was wszystkich mecenasów i tych, którzy potencjalnie się dołączycie do wspierania radia finansowo. Ponieważ książę szlajając się, tak jak wspomniałem, po świecie, w różnych miejscach był, ale z kilku gdzieś tam w ferworze walki z bagażem podręcznym, łapaniem taksówek, samolotów, gdzieś tam wrzucał do bagażu podręcznego łapane pewnie na targach chyba pamiątkarskich, no nie chyba, na 100% pamiątkarskich, lokalnych. No i pozwolił te magnesy. No i do niektórych tych magnesów są opowieści. Jest na przykład magnes właśnie przywieziony z Tokio. Jeżeli słuchacie Radia Na Fali, to polecam bardzo serdecznie audycję „Księcie Edward, etykieta zastępcza”. Tam się dowiecie wszystkich rzeczy na ten temat. Generalnie wszystko jest podlinkowane na tej podstronie, także sobie wejdziecie i sobie przeczytacie. Koncepcja jest taka, żeby te wszystkie magnesy, czyli pięć magnesów, wszystkie pięć, ale powiedziałem to wielka ilość, mały krok w skali człowieka. No dobra, powiem wam, co te magnesy, szczególnie tym, którzy słuchacie offline, bo ja dzisiaj tak samo offline jak wy.
Z Istambułu jest nalepka, z Abu Dhabi jest nalepka, z Mumbaju jest nalepka, z Nowej Zelandii i z Tokio. Znaczy nie nalepka, co ja mówię, jest magnes na lodówkę. No i generalnie te magnesy są jeszcze oryginalnie w foliach zapakowane i tak dalej, wszystkie te rzeczy i są przeznaczone na upominki dla mecenasów. Także najbardziej hojni mecenasi w miesiącu grudniu za ostatni rok dostają w prezencie pocztą od Radia Na Fali magnesy na lodówkę z różnych dziwnych miejsc, w których bywał książę, który nadaje etykietę zastępczą. Także książę Edward o tym opowiada. Także proszę sobie wejść, posłuchać. No i to oczywiście nie jest jedna audycja i nie tylko dla mecenasów i tak dalej. Dla wszystkich, niezależnie od tego, słuchajcie, czy wspieracie, czy nie wspieracie, czy tylko i wyłącznie słuchacie. W ogóle zapraszam do pozostałych audycji w Radiu Na Fali. Dzisiaj wspomnę o jednej, która gdzieś tam parkuje w archiwum, ale to tak na marginesie, bo jest, można sobie odsłuchać.
Także bardzo luksowa sytuacja mieć takie archiwum. Także zapraszam was bardzo serdecznie. Oczywiście zapraszam jeszcze do wpadania na Facebooka i na Twittera radiowego. No i generalnie bujania się w tej okolicy. Chyba wiecie, o co chodzi. Także nie przedłużam już więcej tych ogłoszeń. Wystarczy. Koniec. Już się nagadałem. To chyba czas najwyższy, żebym przeszedł do tematu audycji dzisiejszej.
Przejdę od gadania o ogłoszeniach. Nie wiem, czy wyjdzie płynnie, czy nie. I don't know. Sorry, las się skończył. Musiałem włączyć z powrotem. Niby audycja z puszki, ale jak na żywo wszystkie historie. Dostaję od was maile. I tu chciałem bardzo wielce wszystkim wam podziękować za owe maile do Radia Fali. Dzisiejsza audycja jest poniekąd związana z tymi mailami, bo jest kilka treści, które się pojawiają, jak zauważyłem, dookoła. Ciężko je przegapić, bo nawet gdybym ja je przegapił, to tak czy siak.
I bardzo dobrze. Wysyłajcie maila z jakimś linkiem. Nie żebym marudził albo coś w tym stylu, ale daje mi to ogląd pewnej sytuacji, że dużo ludzi mówi o bardzo podobnych sprawach. Dzisiejsza audycja jest troszeczkę na ten temat. To taki cykl audycji, które ostatnio się pojawiają w hiperprzestrzeni. Ale bardzo dobrze. Zobaczymy, jak daleko zajdziemy w rozważaniach z tymi tematami, proszę państwa. Wspomniałem o mailach i w tych mailach jest troszeczkę linków, w których dużo ludzi takie same troski ma w głosie, powiedziałbym. Jest dużo trosk o wiele spraw na świecie. Dzisiaj chciałem się zająć kilkoma tymi troskami.
Właściwie to może nie kilkoma, a jedną konkretnie, która konkretnie zahacza o kilka pozostałych tematów. Ale to już zostawiam refleksję wszystkim nam samodzielnie. You know, słuchaczko, you know, słuchaczu, każdy powinien tutaj swoją własną refleksję ciapnąć. Tak sobie myślę, proszę państwa i dzisiaj wam podrzucam swoje refleksje. Niestety nie możecie zadzwonić, także nie mówię, że Skype: radionafali.com i tak dalej, bo mnie tu po prostu nie ma z wami. Zanim zacznę cały ten temat, to jeszcze wspomnę o jednej rzeczy przed i muzyczką, i całą tą opowieścią. Dobra, tak, mam wspomnieć ostatnią rzecz, to zapraszam bardzo serdecznie, żebyście wpadli do linków pod ostatnią syntezą. Tam jest link do Jana Tarajcio „Złotej proporcji w muzyce” pod ostatnią „Hiperprzestrzenią”. Także zobaczcie sobie. Do syntez też wpadnijcie, ale zostawmy to archiwum na razie.
I jest to bardzo cenna rzecz dla wszystkich miłośników grania, brzdąkania na instrumentach, bawienia się dźwiękiem, robienia eksperymentów z dźwiękiem, w ogóle interesowania się tematem złotej proporcji dźwięku i tego, o co w tym wszystkim chodzi. Bardzo serdecznie polecam prezentację Jana Tarajcio, gdzie wyjaśnia kilka bardzo konkretnych spraw, proszę państwa. Myślę, że jest to naprawdę wielka publikacja. Mówiłem o tym dokładnie tydzień temu w poprzedniej „Hiperprzestrzeni”. Moi drodzy, nie zgubcie tego gdzieś w ferworze świątecznego obżarstwa i noworocznego imprezowania. Także zapraszam, żebyście tam wpadli po linka. Jakby co, to być może nawet pod tą audycją będzie link, także znajdziecie bez problemu. To może już wreszcie czas najwyższy, żebym puścił jakąś muzyczkę i zaczął te całe rozważania.
[09:33] - Young men and young women. Wszyscy ci, co słuchają Chucka Mangione. Which way, which hole, which goal? Everyone ma spierdalać stąd. Young men and young women. Wszyscy ci, co słuchają Erica Claptona. Which way, which goal, which hole? Everyone ma spierdalać stąd. Spierdalać, spierdalać. All the people you know what I mean.
Spierdalać, spierdalać. All the people you know.
[10:11] - A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w radionafali.com, proszę państwa, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Także pozdrawiam też słuchaczy Radia Paranormalium. Nie wiem, czy ja w tym momencie w ogóle jestem przy komputerze, ale zapraszam wszystkich tak czy siak jeszcze na czata Radia na Fali znajdziecie linka przez stronę radia, także myślę, że się ogarniecie z tym bez żadnego problemu. A dzisiaj o okultyzmie i kilku różnych aspektach okultyzmu, o których nie mówi się zbyt często. Dostaję maili od was parę z linkami. Tam znajduję różne dziwne informacje. I ten cały okultyzm jest poniekąd związany z szczątkami opowieści, które generalnie wszędzie krążą dookoła nas, między innymi w linkach z maili, czyli dookoła zjawisk związanych z polityką, władzą, kontrolą świata. Tu wszystkich zapraszam do audycji Marcina Daktery, żeby sobie wpaść do archiwum Radia na Fali. Tam można sobie spokojnie znaleźć zakazaną wiedzę. Część tej zakazanej wiedzy dzisiaj w „Hiperprzestrzeni”.
Ale zanim zacznę obsypywać kręgi dookoła siebie solą i tajemne wzory magiczne rzucać na antenę, zanim zacznę tutaj kreślić różne ezoteryczne symbole, to może zacznę od historii, która wyjaśnia bardzo wiele rzeczy i chyba stanowi podstawę tego, o czym chcę wam dzisiaj powiedzieć w swojej refleksji na ten temat. Zacznę od pewnej historii, która się ujawniła tu w Londynie jakiś czas temu podczas rozmowy z pewnymi dwoma dżentelmenami. Pozdrawiam tutaj bardzo serdecznie Piotra i Janka. Przy rodzi i tak dalej. I pojawiła się taka bardzo ciekawa rzecz, o której wam kiedyś wspominałem w „Hiperprzestrzeni”. Prawdopodobnie wspominałem, nie jestem pewien. Mniejsza o to. Do tego jest archiwum radia, poradzicie sobie. Wspominałem wam, albo nie o historii z parku Yellowstone. O tym, jak pewnego dnia biały, cywilizowany człowiek postanowił oszaleć już do szczętu i momentu, i stwierdził, że będzie kontrolował mamę naturę, mamę przyrodę.
I jak zaczął kontrolować mamę naturę, to stwierdził, że jest za duża populacja wilków w parku Yellowstone i wybił te wszystkie wilki. Konsekwencje tego wszystkiego były dosyć oczywiste, jak się pewnie domyślacie. Totalna awaria, czyli cały ekosystem umarł. Korytarzek zmieniły swój bieg, roślinność zaczęła zdychać dookoła. Szło ku złemu, jak mawiają w bajkach. I tak dosyć mocno ku złemu. Ktoś tam dziarsko rzucił pomysł, że może by wprowadzić wilki do tego ekosystemu. Były takie podejrzenia, że wilki są okej i że było bardzo fajnie. Taki niby szalony pomysł, ale why not? W akcie desperacji każdy pomysł jest dobry.
Także wprowadzone te, nie wiem, czy to było pięć par wilków, czy pięć wilków jako sztuki. Nie pamiętam już teraz tej całej historii. Myślę, że jest to do znalezienia i do prześledzenia. Tak czy siak, wprowadzono te wilki do parku Yellowstone i okazało się, że nagle życie zaczyna wracać. Przez moment była górka tych wilków, bo one nie mają oczywiście tam wrogów naturalnych. Zanim ci wrogowie się pojawili, chwila minęła, ale akurat tak w sam raz, bo się zdążyły rozmnożyć, rozejść po tym parku, także nie było żadnych problemów. Jak się tak rozlazły, rozmnożyły i się w ogóle tam pojawiły, to nagle ekosystem parku się zmienił. I to diametralnie. Dziwna sprawa. Rzeki wróciły do swoich oryginalnych koryt, zaczęły rosnąć drzewa przy tych rzekach.
Wilki, jak się okazało, roznoszą kupę nasion na swojej sierści, biegając przez las, a mają bardzo długie szlaki podróżnicze, bo są to takie zwierzęta, które żyją w takim potężnym polu morfogenetycznym. Mówi się o nich samotnicy, ale one zawsze żyją w stadach. Tylko że to stado jest na takiej przestrzeni, że to hektarami można liczyć. One się słyszą, nie wiem, w jakiś sposób. Fala skalarna. Tu musielibyśmy pogadać z Nikolą Teslą troszkę na ten temat. Zostawmy te tematy, zostawmy. Wracajmy do wilków na parę chwil jeszcze. Te wilki okazały się tak zwanym kluczowym elementem ekosystemu. I jest takie sformułowanie jak key point, czyli kluczowy punkt.
I wilki właściwie okazały się takim key point, że tak z angielszczyzny dzisiaj troszeczkę. Wniosek z tego taki, że mama natura ma takie kluczowe punkty, że to są na przykład zwierzęta, które żyją w troszeczkę takim zwyczaju jak nomadzi, można powiedzieć, czyli przemieszczają się z miejsca na miejsce i to jest taki istotny element ekosystemu. Nie chodzi o to, że ten szlak jest długi albo krótki. Chodzi po prostu o to, że są to zwierzaki, które się przemieszczają w różnych ekosystemach, czyli bywają w różnych skrajnościach i przenoszą informacje z jednej części tego pola morfogenetycznego, tak można to określić. Przynajmniej ja lubię tak określać za Rupertem Sheldrakiem. Z jednego końca pola morfogenetycznego na drugi koniec morfogenetyczny. Czy to są nasiona, czy to jest cokolwiek innego, czy to są zarodki grzybów, przede wszystkim grzybnia, która powoduje z powrotem powrót lasu na swoje właściwe miejsce. Wszystkie tego typu rzeczy. Są tak zwane key points i jeżeli zabraknie jakiegoś takiego key point, to wszystko zaczyna się walić jak domek z kart. Zaczyna się bardzo poważny dramat, proszę państwa.
Jest to związane, myślę, troszeczkę z odbieraniem tej cywilizacji, w której żyjemy i myślę, że jest taki wniosek, który można przyłożyć do tej cywilizacji, bo w parku Yellowstone okazała się jeszcze jedna rzecz. A mianowicie tą rzeczą było to, że nie tylko wilki są takim key point w tej całej sytuacji, że właściwie każdy gatunek gra tu swoją rolę. Jest kilka gatunków, które są bardzo odporne i po prostu długo się trzymają, zanim tam wprowadzimy swoje niecne zamiary w praktykę. Jeżeli opęta nas jakieś szaleństwo. Właściwie wszyscy są key points na to wygląda. Czyli każdy jest kluczowym elementem tej układanki. Jeżeli następuje jakaś taka sztuczna, wymuszona selekcja, tak chyba można to nazwać, jakiegokolwiek środowiska, jakiegokolwiek ekosystemu, automatycznie zaczyna być dysfunkcyjny i automatycznie zaczyna obumierać. To była taka lekcja z parku Yellowstone. Na pewno część z was się domyśla i zaczyna być może w głowie przystawiać tą miarkę do dużych miast. Tak, tak kochani.
I do cywilizacji. Tak, tak, wcale się nie mylicie. Dzisiaj dokładniej o tym od, że tak powiem, takiej kuchennej strony, czyli od strony okultyzmu, proszę państwa. Jaki to ma związek z okultyzmem? Okultyzm jest, co tu dużo mówić, tak zwaną zakazaną wiedzą, jest starożytną wiedzą. To jest magia, to jest alchemia, to jest pozazmysłowe odbieranie. Extrasensory perception po angielsku, tak? Astrologie, duchowość, gnostycyzm, nauki hermetyczne, teozofię, wike. Chodzi o wszystkie pogańskie tak zwane historie. Tak by powiedział to przedstawiciel korporacji watykańskiej.
Wszystkie te zapomniane, oryginalne. Niektórzy mówią tradycje, niektórzy mówią wierzenia, a ja chciałbym powiedzieć oryginalną starożytną wiedzę, która troszeczkę się zmieniła. Może nie tyle się zmieniła, złe słowo, ale uległa pewnej dysocjacji, bym powiedział. Rozpuściła się w jakimś naszym bezeceństwie umysłowym i zaczęła z czasem zamiast być wiedzą, wiedzą używaną w praktyce, zaczęła być religią przechowującym część tej informacji, ale generalnie bardziej w sposób jakiś taki techniczny, mechaniczny, powtarzalny, bez próby przekazania, czego się tyczy ta technologia i w jaki sposób operuje, czym jest, za co jest odpowiedzialna i z czym jest związana i z czego to wynika. To jest de facto ów okultyzm, którego się tak wszyscy boją. Częściowo mają rację, bo z tą wiedzą stało się troszeczkę dziwne, nieeleganckie zjawisko. Część tej wiedzy została zmanipulowana, druga część tej wiedzy została zepchnięta na peryferie cywilizacji. Do piwnicy to wszystko zostało przeniesione, w pudełkach zapakowane. I to jest ta wiedza, która dotyczy bardzo ciekawych aspektów naszego życia. O kilku z tych aspektów naszego życia, właściwie o takim głównym, energetycznym, nawet prowadzę w Radiu Na Fali audycję.
Myślę, że część z was doskonale rozumie, o co chodzi. Chodzi o wolną energię. Wszystkie te zjawiska, które są poza oficjalną dogmą panującą w nauce, czyli tak zwanym dualizmem. To jest dogmat przede wszystkim religii katolickiej, religii monoteistycznych, islamu, judaizmu, wszystkich dla mnie kompletnie demonicznych wierzeń, kompletnie demonicznych sekciarskich wierzeń nawet bym dodał, które miały na tyle desperacji, na tyle siły, że wybiły wszystkie te oryginalne. Te oryginalne jeszcze przetrwały, bo my używamy w dzisiejszych czasach słowa okultyzm i często w bardzo pejoratywnym znaczeniu. Na tyle, że tym słowem już można dzieci straszyć w kołysce. Można się nachylić nad łóżeczkiem i powiedzieć: „okultyzm” i będzie jak z filmu „Dziecko Rosemary” czy jakoś tak. Przerażające historie, ale odniesienie jest dosyć bezpośrednie, bo my generalnie kojarzymy to bardzo często z alchemią, z czarnoksiężnikami, ze złymi rzeczami, ostatnio z elity polityki, różnymi rytuałami, które są odprawiane przez Bohemian Group i tak dalej. Wiemy, że to jest prawda. Może oczywiście niektórzy mają problem, żeby w to uwierzyć, ale sorry guys, świrow na świecie nie brakuje, a to są takie bardzo pokręcone, moim zdaniem niebezpieczne świry.
Zostawię te historie z polityki i władzy na razie. One i tak tu przemkną. Wróćmy do tego, że to w rzeczywistości istnieje i jest inny aspekt tej całej opowieści o okultyzmie. Tym aspektem są chociażby oryginalni Indianie, oryginalne plemiona, które żyją wszędzie na świecie, które kultywują swoje oryginalne tradycje, które mają niedualistyczny system wierzeń w to, czym świat jest albo czym świat nie jest. Nie mówię o systemie wierzeń w sensie religii. Mówię o czymś, w co wierzymy. Kultura dookoła nas przede wszystkim. Myślę, że to jest bardzo istotne. Zaraża nas i od dziecka wychowuje w takiej dualistycznej rzeczywistości. Natomiast te kultury, które żyją tak jak wspomniałem, w tych dzikich odmętach, dzikich kniejach, wyznają zupełnie inny koncept życia.
I to jest właśnie okultyzm, proszę państwa, nic mniej i nic więcej. Oczywiście jest to oryginalne znaczenie okultyzmu i jest on troszeczkę pozbawiony pewnej wiedzy technologicznej, która została zmanipulowana, chociaż nie do końca i nie zawsze mi się wydaje, ale to już inna opowieść na zupełnie inną dywagację o czymś innym. Nie chcę tu zbaczać i wyrzucać tysiąca wątków. Chodzi generalnie o takie podstawowe tradycje. Przypuśćmy wywoływanie deszczu, czucie się dobrze, czucie się źle, rzucanie czarami. Wszystkie tego typu historie związane z energetyką naszego ciała, bo właściwie sprowadza się to nie mniej, nie więcej do tego wszystkiego, kim jesteśmy, czym jesteśmy. Zdajemy sobie doskonale sprawę myślę wszyscy ci, którzy znają hiperprzestrzeni, że jesteśmy takim ciałem energetycznym i że jest to dosyć oczywista historia. To można sobie posprawdzać. To są chociażby te urządzenia do leczenia Jana Taratajcio i tak dalej. Wiemy o tych wszystkich rzeczach, wiemy jak funkcjonuje nasze zdrowie.
Nie jest to tajemnica. Każdy z nas myślę doskonale sobie zdaje sprawę z tego, jak kończą się zabawy ze szczepionkami i współczesną farmakologią. Może nie zawsze. Niektórzy czasami twierdzą, że pomaga, ale ja z bardzo dużym dystansem do tego podchodzę. Zresztą zostawiam was samych z tym tematem. Ja swój dystans zachowam jednak zdecydowanie dla siebie. W naszej cywilizacji, tej dualistycznej kulturze ostało się coś takiego jak stowarzyszenia ezoteryczne, bo jest to chyba taka najszybsza i najkrótsza droga do zrozumienia troszeczkę historii, powiedzielibyśmy czasami alchemii, powiedzielibyśmy czasami magii, a w dzisiejszych czasach chyba okultyzmu, bo to jest takie prawdziwe znaczenie. Chciałem troszkę odkroić tego złego, jak to się mówi po angielsku, wrapu, który panuje na tym słowie. To jest po prostu wiedza. I dzisiaj troszeczkę o tej wiedzy, która została tutaj schowana, która została troszeczkę zmanipulowana i o sposobie korzystania z tej wiedzy.
Czym właściwie ta wiedza jest, o czym ona mówi, czego się dotyczy? To co, proszę państwa, może jakaś przerwa na muzyczkę? A wy oczywiście słuchacie Radia Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Audycja jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium. Zapraszam do Radia Na Fali. Dziękuję przede wszystkim jeszcze raz mecenasom i tu wykorzystuję taką akcję, że w połowie audycji mam przypomnieć, mecenasi, że są dla was podarki. A poza podarkami jest oczywiście muzyczka dla wszystkich, proszę państwa. Zatem zagrajmy coś do tańca. A wy słuchacie oczywiście radia na fali.
I oprócz tego, że jestem centralnie z puszki, jestem w tej samej hiperprzestrzeni co wy jesteście, ale w zupełnie innym czasie. Jakoś się złożyło z tego wszystkiego. Oprócz tego dzisiaj troszkę eksperyment soniczny, bo i nagrywa, i mam nadzieję, że wam się miło tego słucha. Ja już nie muszę tak wrzeszczeć do mikrofonu. Dzisiaj wyjątkowo troszkę inaczej, spokojniej, swobodniej. No i o okultyzmie, o tej okultystycznej, tajemniczej, mrocznej historii, jak twierdzą niektórzy. Albo jakoś tak. Się dowiemy, proszę państwa, bo tak przed muzyczką zapytałem, czym jest ta wiedza i do czego służy. Do czego służy się wyjaśni. Czym jest?
Może zacznijmy od tego. Ja nie będę sięgał jakoś tam bardzo dawno. Ścinając na zakrętach powiem: jest to wiedza naszych starożytnych przodków i tyle powinno każdemu wystarczyć. Ja tu się nie będę wbijał za bardzo w historię tych wszystkich rzeczy dzisiaj. Nagranie zacznę może od alchemików, którzy byli na każdym dworze. Magicy — tego typu postacie. Na pewno kojarzycie nie tylko z bajek, bo też jeżeli się przejrzy rachunki większości królestw, koron królów i tak dalej, znajduje się rachunki dokładnie alchemików, tudzież różnych magików. Tego typu historia. Dlaczego byli tak wartościowi? Ponieważ potrafili dokonać transmutacji, jeżeli już byli zdolni i potrafili to zrobić.
No i potrafili wyleczyć i tak dalej. Taka holistyczna wiedza. O co tu w ogóle w tym wszystkim chodzi? Jeżeli jeszcze chcecie się bardziej dokopać tej całej historii, no to jest owa słynna opowieść Goethego o nazwie „Faust”. O tym złym alchemiku, można powiedzieć, który chciał złota tak, że oślepiło go to szaleństwo. Ale zostawiam wam książkę do przeczytania. Sami sobie przelećcie tą historię od początku do końca. Nie chcę wam tutaj psuć całej zabawy. My żyjemy dzisiaj w absolutnie innych czasach niż alchemicy i magowie. Ale gdyby tak właśnie się odwołać do tego Goethego, to żyjemy w czasach takich troszkę oszalałych magików i alchemików, którzy bardzo mocno szaleli, gdzieś ćwiali w swoim szaleństwie i wszyscy teraz płacimy cenę, że te prastare kultury zostały, że tak powiem, w czasach dualizmu zepchnięte do piwnicy bardzo mocno.
No i jest to wiedza. Cokolwiek by o tym nie mówić, jest to po prostu zwyczajnie wiedza, poczynając od chemii, kończąc często na fizyce, na wielu sprawach dookoła: zdrowiu, roślinach, przede wszystkim koncepcji o rzeczywistości, bo cała historia sprowadza się do różnicy pomiędzy... Okultyzm po prostu jest niemonoteistyczny. Jest to wiara w jedność, że wszystko jest jednością, niczym więcej, niczym mniej. Właśnie tylko tym różni się okultyzm od na przykład sekty zwanej chrześcijanami, katolikami, protestantami, muzułmanami czy sekty, która wyznaje jidisz. Oryginalnie jest to wiedza. Poza tym, że została zmanipulowana poprzez religię, co jest w ogóle taką dosyć ciekawą, intrygującą sprawą, bo jeżeli spojrzymy sobie na te wszystkie symbole religijne, to są to znaki, które chronią, prawda? Na tym polega cała zabawa w noszenie tego wszystkiego na szyi, noszenie tego na sobie, wieszanie tego znaku wszędzie to jest znak jakby wiary to jedno, ale to wiadomo, że ci, którzy wierzą, wieszają to po to, żeby mieć szczęście po prostu. Tak jak sobie powiesić podkowę nad drzwiami czy jakoś tak. Ale jeżeli przyjrzymy się uważnie tym głównym znakom monoteistycznych kultur, czyli chociażby judaizmu, chociażby chrześcijaństwa.
Chodzi o krzyż, chodzi o Gwiazdę Dawida tak zwaną, chodzi o księżyc, który wyznają muzułmanie. Każdy z tych kształtów nie jest tak do końca przypadkowy i właściwie każdy z nich opiera się na pewnej, można powiedzieć, boskiej proporcji. To jest ta cała historia wynikająca ze złotego podziału, cała ta historia wynikająca z owej tradycji greckiej geometrii, ale takiej pierwotnej, takiej, gdzie matematyka była tym, czym była, fizyka była... Właściwie nie było podziału. Tak już chciałem powiedzieć, że fizyka, chemia i tak dalej — wszystko było jednym. To jeszcze była taka starożytna wiedza i to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy właśnie okultyzmem w ogóle z definicji a jakąkolwiek monoteistyczną religią, która już właściwie zakazuje okultyzmu. Oczywiście on tam istnieje, w jakichś tam różnych formach jest przemycany, bo właściwie wszystko opiera się dokładnie na tych samych korzeniach, tak że ciężko by było, że tak powiem, ściąć drzewo i żeby sobie rosło dalej. Po prostu trzeba by było co najwyżej poprzecinać gałęzie w tym drzewie i to tak dosyć ekstremalnie. No i te poprzecinane gałęzie to jest po prostu zwyczajnie wiedza. Przynajmniej tak to wygląda z takiej oryginalnej definicji słowa okultyzm.
Co dużo mówić, to jest ta różnica między dwoma osobnymi koncepcjami świata, czyli tą dualistyczną a niedualistyczną. To jest różnica między doświadczeniem takim indywidualnym a właśnie wiarą w konformizm. Jakby religią. Inny koncept rzeczywistości, bo to też emanuje na wszelkie dziedziny nauki, na wszelkie dziedziny życia. Niektóre sprawy, na które się oglądamy, wyglądają wtedy inaczej. Znaczy wyglądają tak samo, ale mają właściwie inny sens. I do tego się to wszystko sprowadza, że cały ten koncept o rzeczywistości, że jest taka, jaka jest, jest nie zawsze zgodny, można powiedzieć, z takim aktualnie panującym dualistycznym przedstawieniem tego wszystkiego, czy to w nauce, czy gdziekolwiek indziej. Jest to zupełnie inna percepcja przyjęcia doświadczenia na klatę, proszę państwa, tak mógłbym to nazwać. Jest to bardzo, że tak powiem, indywidualna droga, która nie dopuszcza już monoteistycznych wiar. Jakakolwiek sekta by to nie była, cokolwiek by to nie było, nie ma prawa istnieć.
Jest tylko koncepcja, że wszystko jest jednością i do tego wszystko się sprowadza. I właśnie tą jednością jest wiedza. Jako że to, co na górze, to i na dole, to każda dziedzina wiedzy jest sobie dokładnie równa. Wracając do tych symboli, jeżeli się przyjrzymy troszkę na te symbole, to oprócz tego, że w definicji użytkownika, tak można powiedzieć, w instrukcji, w manualu, tak się dostaje w każdej tej religii, mają przynosić nam szczęście, powodzenie i błogosławieństwo naszego Boga. Do tego się to wszystko przecież sprowadza. Oprócz błogosławieństwa naszych bóstw są to symbole oparte na kosmicznej geometrii, można tak to nazwać. Można nazwać też święta geometria, można na kilka sposobów oczywiście. Złoty podział też należy do tego zjawiska. Metafora rzeczywistości, która jest przedstawiona w formie trójwymiarowej, w postaci emanowania energii. Bo jeżeli użyjemy sobie na takiej czysto technicznej płaszczyźnie tych kształtów i zobaczymy, jak one rezonują, to okazuje się, że ma to coś do rzeczy.
Jest tu oczywiście rezonans kształtu, o którym myślę, doskonale wszyscy wiemy. Oprócz rezonansu kształtu jest tu jeszcze takie zjawisko jak to, że ten kształt rezonuje z częstotliwościami, które, że tak powiem, się pałętają dookoła tego zjawiska. Taki połączony system. I żeby było zabawniej, ten rezonans w niektórych z tych symboli ma bardzo konkretne odniesienia do normalnej, eksperymentalnej nauki. Nie mówię mainstreamowej, chociaż mainstream też się do tego oczywiście przyznaje, ale to już w przypadkach takich bardzo ekstremalnych, ponieważ jest to jedyna sprawdzalna eksperymentalnie metoda, gdzie eksperyment jest potwierdzany za każdym razem. Bo o co chodzi w takim prawdziwym naukowym eksperymencie? O to, że eksperyment musi być powtarzalny, że musi dać się go odtworzyć jeszcze raz. Konkretne warunki są opisane. Im mniej warunków do odtworzenia tego eksperymentu, tym bardziej o uniwersalnych prawach ten eksperyment świadczy. Taka po prostu logika.
Nazywa się to brzytwa Ockhama, od pewnego, zdaje się, mnicha, który właśnie wyznawał wiarę w krzyż. Ale cała ta historia dotyczy Gwiazdy Dawida bardzo mocno, ponieważ Gwiazda Dawida właściwie jest reprezentantem pewnych kosmicznych mocy, można powiedzieć dwóch złączonych trójkątów, które też mają swoją symbolikę. Trzy jest to liczbą, która nie jest podzielna przez siebie, ale jest multiplikacją w tajemniczej proporcji jeden do trzech. Cała historia dotyczy oczywiście okultyzmu, ale chciałem wam powiedzieć o tym, czym jest wiedza w okultyzmie, a ta spuścizna wiedzy leży bardzo mocno w gestii alchemii, ponieważ to jest właśnie ta część odpowiadająca za korzenie, czyli to, gdzie są te fizyczne połączenia z materią. Bo to wszystko jest oczywiście taki normalny koncept, który reprezentuje to, że świat jest jednością. I o co chodzi z tą Gwiazdą Dawida? Jeżeli rozłożymy spektrum kolorów tak, jak powinniśmy rozłożyć spektrum kolorów, to właśnie o czym pisał Goethe mój. Goethe, o którym tak ostatnio non stop wspominam. Ale słuchajcie, wróciła fascynacja i odkrycia są niesamowite, które zostały dokonane przez tego człowieka i naprawdę bardzo inspirujące. Także polecam.
Słuchajcie, jeżeli macie czas i ochotę, zapoznajcie się z dziełem „Farbenlehre”, czy jak to się mówi po niemiecku. Ciekawa rzecz, jedna sprawdzona eksperymentalnie. 200 lat minęło i nikt nie potrafi tego wywrócić. Jeżeli sprawdzimy rozłożenie kolorów na spektrogramie właściwie zrobionym w tych kolorach, to jak to wygląda w rzeczywistości? Co potwierdził eksperymentalnie Hauschke, naświetlając te swoje tuby. Wielu w ogóle ludzi, Rudolf Steiner przede wszystkim, robiący swoje eksperymenty też z takim sprawdzaniem, jak to się zachowa, jak wpływa ta kosmiczna moc na Ziemię, na nas, jak to się manifestuje w postaci krystalizacji różnych substancji chemicznych włożonych do miedzianych rurek albo srebrnych rurek. Codziennie eksperyment był robiony, czasami przez lata. Tam był tylko dolewany ten kwas do tej rurki. Rurka była lekko obracana w kierunku słońca, tak że troszkę jakby się nagrywało film, że każdego dnia trzeba przesunąć tą rurkę o kawałek tak, żeby słońce wpadało przynajmniej przez parę chwil do tej rurki dokładnie o tej samej porze, czyli generalnie równo o 12:00 albo jakoś tak. Stopklatkowa fotografia, ale nie normalna, bo to wszystko się działo w tej srebrnej na przykład albo miedzianej, albo jakiejś tam innej tubie z różnych metali.
W środku był kawałek dziwnej substancji chemicznej, która się krystalizowała. Jakiegoś kwasu na przykład, który pozwalał metalowi przyśpieszać swą transmutację, czyli rdzewieć po ludzku mówiąc. Te tuby czasami były przez parę lat naświetlane od zaćmienia Słońca do drugiego zaćmienia Słońca. Takie konkretne badania robione, takie, które wymagają co najmniej 40 lat. I panowie tak robili takie badania. Między innymi właśnie z tego słynął Rudolf Steiner, z tych swoich eksperymentów. Bo wtedy widać, jakie substancje chemiczne absorbują jakie rodzaje promieni i jakie reakcje wzbudzają dookoła nas. Co tu dużo mówić. I na tym polegały te eksperymenty. Tak oto potwierdzono to spektrum kolorów.
Bo takie ono jest, tak wygląda niebo, tak wygląda cały świat, Ziemia. Ba, o tym chyba nawet wspominałem. Podczas II wojny światowej brytyjska armia używała khaki zaprojektowane dokładnie według palety kolorów Goethego. I właściwie do tej pory wszystkie te mundurki wojskowe projektuje się dokładnie według tej palety, ponieważ jest to jedyna paleta, która odzwierciedla rzeczywiste tonacje kolorystyczne istniejące w naturze. Czyli jeżeli ktoś z was chce malować martwą naturę I chcę oddać ją tak one to one, to powinien używać spektrum kolorów Goethego i tej palety. W ogóle unikać tak zwanej newtonowskiej koncepcji. Jeżeli już coś podkręca na obrazie, intensywność kolorów i tak dalej, to właściwie zawsze powinien robić według tej palety. Ta paleta oczywiście daje bardzo dużo możliwości. W sensie można robić opozycję tej palety. Chodzi o przechodzenie kolorów, o dopasowanie tych spektrum, jak one w rzeczywistości wyglądają i czym są.
Bo nasze oko widzi tylko część tego wszystkiego. I jest taki moment, kiedy te kolory są swoją przeciwnością. Są jakby po dwóch skrajnych biegunach, można powiedzieć. I wtedy są dla nas niewidoczne. To jest częstotliwość światła ultrafioletowego i częstotliwość światła podczerwonego. Wszystkie zwierzaki wygląda na to, że to doskonale widzą, szczególnie ptaki. Rośliny świetnie na to reagują. To są te prawdziwe promienie słoneczne, które interferują z rośliną w różny sposób. Czasami może być tego za dużo, czasami za mało. Tajemnicze zjawisko.
Właśnie nie takie promyki słoneczne, które tylko i wyłącznie grzeją, tylko takie troszkę bardziej zaawansowane moce, bo panowie oprócz, à propos tak nawiążę jeszcze do Rudolfa Steinera i Hauske, robili eksperymenty z ogrodnictwem i stąd się właśnie wzięła między innymi steinerowska szkoła uprawy roślin, że je się sadzi w odpowiednich cyklach, ponieważ po latach eksperymentów zauważyli pewne prawidłowości. W sensie, kiedy ten cykl jest naprawdę mocny, kiedy są większe plony, kiedy są mniejsze plony, które rośliny lubią, które momenty względem zaćmień Słońca i przede wszystkim względem cykli Księżyca, które są tutaj bardzo istotne. Wszystkie te pełnie, zaćmienia Księżyca i tak dalej. I się okazuje, że Ziemia jest bardzo podatna na te zjawiska. W ogóle są jeszcze inne zjawiska, które się tutaj pojawiły. Fale, które pojawiają się na niebie w bardzo specyficznych miejscach. No bo to się nagrywa troszkę jak na takiej kliszy fotograficznej. Także w pewien sposób, no może nie z aż taką wielką dokładnością podejrzewam, ale można zlokalizować miejsce na niebie i zostało zresztą potwierdzone przez zdjęcia z teleskopu Havla i nie tylko. Wskazuje różne dziwne miejsca na niebie, w których my nie widzimy niczego. Widzimy po prostu zwykłe niebo.
Nie widzimy tam ani jednej gwiazdy, a stamtąd nadchodzi jakaś potężna fala emisji i wygląda na zdjęciach troszeczkę, jakby była tam gwiazda, tylko że my tej gwiazdy nie widzimy. To są takie ciekawe rzeczy wynikające z tych eksperymentów, o których oficjalna nauka jak za bardzo nie chce mówić, bo to jest właśnie bardzo takie szkodliwe dla dualistycznego Einsteinowego podejścia do fizyki, bo to jakby wywraca współczesny dogmat naukowy. No to jedne z tych tylko eksperymentów. No i kiedy schemat kolorów się rozrysuje w kółku i przyłożymy do tego, bo cały czas właśnie mówimy o tych wzorach tajemniczych. Wzorach, na które powołują się te religie, że reprezentuje ich Boga. To jest bardzo cynicznym posunięciem, bym powiedział. Bardzo cynicznym i bestialskim. No ale to już wnioski zostawiamy wam indywidualnie. No i jeżeli przyłożymy do tego takiego kółeczka, na którym mamy rozrysowane te kolory, przyłożymy Gwiazdę Dawida i tam, gdzie mamy końce trójkątów, sprawdzimy kolory. Okazuje się, że otrzymujemy kolory podstawowe dzięki temu i widzimy, gdzie jest środek tego niewidocznego spektrum, które przechodzi przez ową paletę.
Jeżeli nie wiecie jak wygląda ta paleta, to zapraszam was bardzo serdecznie, żebyście po prostu wpadli na stronę Radia Na Fali, bo życzenia noworoczne na Radiu Na Fali są dokładnie zaprojektowane według tej palety kolorów Goethego. I to jest właściwie nie tyle jakiś wzór na najlepsze kolory na świecie, bo nie tędy droga, ale jest to, co tu dużo mówić, reprezentacja pewnych sił rządzących w naturze. Jakby przywłaszczanie mocy tych kształtów, tych przedmiotów, no jest moim zdaniem takie troszeczkę na wyrost, bo one reprezentują troszkę większe moce, trochę bardziej starsze tradycje, trochę bardziej zaawansowane rzeczy. No i jak tak mówię o tych kolorach, to jeszcze chciałem wspomnieć wam, że dokładnie te same ustawienia są używane w urządzeniach i to takich mechanicznych. Się okazuje, że sposób, jak się rozkładają siły w naturze jest dokładnie oparty na tych samych zasadach. To są słynne kopuły Fullera, Bucky Fullera, takiego architekta Stanów Zjednoczonych z lat 50. Linki znajdziecie pod audycją, także spokojnie, nawet jak sobie słuchacie tego jako podcastu gdzieś mknąc w samochodzie, to sobie później wpadnijcie na stronę radionafali.com i polecam linki pod audycją. Ja o Buckym Fullerze czasami mówię tak, że może już lepiej o nim wiecie nawet niż ja. Kto to wie, ale linki będą pod audycją tak czy siak, żebyście nie zgubili na wszelki wypadek, jeżeli jeszcze nie słyszeliście. No i ten człowiek wymyślił taką kopułę składającą się z trójkątów.
Chodzi o to, że bierze się małe trójkąty i buduje się z tego kopułę. Dokłada jeden do drugiego, jeden do drugiego. Można sobie tą kopułę robić dużą, mniejszą, większą i tak dalej. Zasada jest ciągle taka sama. Cała kopulasta konstrukcja składa się z trójkątów. Wszystko się opiera na takich połączeniach, na patyczkach jakby zmontowana z patyczków. Posklejać ze sobą trójkąciki i mamy całą tą konstrukcję. Jeżeli się przyjrzymy na proporcje występujące właśnie czy to w półksiężycu, czy w krzyżu, to właściwie cały czas otrzymujemy dokładnie te same historie. Ba! I nie tylko w monoteistycznych religiach, które zdominowały świat, głosząc dualistyczną teologię.
Przede wszystkim te znaki znajdziemy we wszystkich takich starożytnych tradycjach, że było zabawnie ocalały w Japonii w świetnym stanie i słuchajcie, ocalały jako logotypy klanów. Niektóre japońskie korporacje mają takie logotypy. To właśnie są herby rodowe. Także ta tradycja została. Często wielu ludzi ma taką tendencję, że traktuje symbolikę, chociażby tą masońską, jakąkolwiek związaną z tymi wszystkimi tak zwanymi ezoterycznymi naukami, czyli naukami hermetycznymi, całym okultyzmem, alchemią, astrologią i tak dalej. Czasami straszą niektórych ludzi i niektórzy ludzie dopinają do nich jakieś dodatkowe teorie, które moim zdaniem są mocno na wyrost. Oczywiście są to symbole, które reprezentują i w jakiś sposób interferują z rzeczywistością, czyli produkują jakieś zakrzywienie przestrzeni. Tak jak Wam wspominałem o tych metalowych urządzeniach, które mają konkretne kształty, o rezonansach. Słuchajcie, wystarczy sobie zrobić prosty eksperyment, wziąć kawałek blachy i wyciąć dokładnie te symbole z blachy, następnie zawiesić sobie na żyłce i puknąć w nie jak w dzwonki, żeby sprawdzić, jakie są rezonanse pomiędzy nimi. Jak się postaracie dobrze to wystroić i wyliczycie, to zobaczycie, że każdy z nich ma swoją własną częstotliwość.
Można zrobić taki duży talerz z tym, głośnik pod spodem i zobaczycie, że te kształty, kiedy się sypie sól na nowo drgającą blachę, to zauważycie jak te wszystkie kształty interferują. To jest ten słynny eksperyment, Chladni plates tak to się nazywało w oryginale. Tylko że on brał smyczek wiolinowy i taki kwadratowy talerz. To Jan Tarasiew teraz robi eksperymenty z tym, nawet jest już jakieś wideo. Rzecz znana od tysięcy lat. To są te wszystkie kształty starych budynków, które wytrzymują niesamowite moce. Ja ciągle się powołuję na piramidy w Gizie, ale myślę, że jest to świetny przykład, bo Kair co parę lat jest równany z ziemią przez trzęsienia ziemi, a piramidy nawet nie drgną. Tam jest oczywiście taka koncepcja, że chodzi o to, że jest to na innym typie terenu, że Nil rozdziela taką dużą płytę tektoniczną. Może za dużo powiedziałem tektoniczną, po prostu skład ziemi. Miasto leży na takim miękkim podłożu, natomiast piramidy na twardszym.
Ale to takie troszkę dziwne wyjaśnienie, bo jak jest trzęsienie ziemi, to generalnie twardsze podłoże pęka szybciej niż miękkie, bo miękkie jeszcze amortyzuje część tego wszystkiego. Także ta teoria może fajnie brzmi, ale w praktyce ciężko, żeby przetrwała. A te najbardziej wydajne kształty, tak jak wspomniałem, czysto konstrukcyjnie to są właśnie kształty oparte na trójkątach. Jeżeli złoży się trójkąty w ten sposób i połączy ze sobą, to jest to bardzo wydajny kształt, bardzo stabilizujący wszelkie rozłożenia mas dookoła i tak dalej. Czyli jeżeli jest jakaś para w tym świecie dookoła, coś idzie, jest coś, czego nie widzimy jak ryby w wodzie. Ta konstrukcja doskonale w tym wszystkim leży i wytrzymuje naturalne vortexy energetyczne, które przybywają na tą planetę. Także jest to coś, co robi zdrowo, robi dobrze. Ludzie z krzyżykami na szyi czują się naprawdę okej. Ludzie z Gwiazdami Dawida tak samo i ludzie z symbolami półksiężyca czy jakiejkolwiek innej teologii czują się dokładnie tak samo dobrze, bo te wszystkie kształty mają właściwe właściwości. I to jest taka pierwsza rzecz związana z wiedzą, która jest troszeczkę schowana za tym wszystkim.
Także nic dziwnego, że każda z tych wielkich, monoteistycznych, wyznających dualizm religii za punkt honoru i za ambicję swojego istnienia uznaje wytępienie z planety Ziemi jakiejkolwiek teologii, która mówi, że świat jest jednością. Jest to taka naturalna opozycja, można powiedzieć. Przy czym jedni są bardziej żarliwi, drudzy troszeczkę mniej. Obydwie strony i ta, która próbuje stłamsić tradycję, i ta, która próbuje utrzymać tradycję przy życiu, reprezentują wiedzę, która pochodzi dokładnie jeszcze od szamanów. Wiedzę, która pochodzi od cholera wie skąd. To są wszystkie te najstarsze budynki na świecie, których nikt nie potrafi datować. Tam się tak delikatnie mówi czasami 12 000 lat, ale niektóre wykopaliska archeologiczne mówią o sześciu, pięciu milionach lat i to już zaczyna brzmieć troszeczkę insane po angielsku, ale dowody są bardzo jednoznaczne. Ciężko je schować w kieszeń albo zamieść pod dywan. Wiadomo, że jest to coś, co jest tak samo długo na świecie jak my jako gatunek. Cokolwiek się działo wcześniej, jak wyglądała ta historia, bo to ciężko wyrokować.
Koncepcji jest wiele, ale jest pewna tradycja, która niezależnie od teologii, naszej religii, tego, w co wierzymy, tego, w co chcemy wierzyć, tego, co chcemy uznać za prawdę, jest coś, co istnieje od prazawsze, od pradziejów. To jest core tych wszystkich symboli. To jest esencja, której to korzysta, bo to nie jest tam zawarte, to po prostu korzysta z tych mocy. Stąd się biorą też wykręty w ogóle w drugą stronę, o których też zamierzam troszeczkę dzisiaj powiedzieć. Nie to, żeby was straszyć, ale żeby uzmysłowić może bardziej potęgę tej wiedzy niż straszyć kogokolwiek, bo jest oparta na takich naturalnych cyklach, naszych naturalnych predyspozycjach. Zatem jeżeli chodzi o kwestie perswazji, czasami manipulacji socjotechnicznej, manipulacji dużą ilością ludzi, propagandą przede wszystkim, prowadzenia polityki, czyli zakazywaniem nam pewnych rzeczy i zezwalaniem nam na pewne rzeczy w cudzysłowie jako grupie, która się nazywa społeczeństwem, też jest z tym związane. I to nie jest żadna tajemnica. Nie na darmo przy każdym królu był mag. Nie na darmo przy każdym królu był alchemik. Byli tacy ludzie, którzy operowali troszeczkę innymi mocami i te moce są jakby obojętne.
To jest ta historia związana z tym, że nie ma ani dobra, ani zła, która też się za tym kryje, która też stoi w bardzo mocnej opozycji owych kultów, które na tej tradycji wyrosły. Także nic dziwnego, że te kulty za wszelką cenę starają się zdominować tą pradawną tradycję, ponieważ jest to kwestia uwiarygodnienia się w oczach tych, którzy opłacają te inwestycje i utrzymują ten porządek, ten stan rzeczy przede wszystkim, bo to jest cała istota tego zjawiska. Jest to mocno oparte na strachu, a wiedza, która się za tym kryje, ta oryginalna, która wcale nie podpisuje się pod współczesnym wykorzystaniem, przynajmniej część tej informacji, jest o czymś zupełnie innym. Jest troszeczkę inaczej skonstruowana. Dlatego też szczęśliwie dla nas w dzisiejszych czasach nawet złe używanie, takie świadome, nie jest do końca w stanie zaorać świata do góry nogami, ponieważ są pewne moce i te moce są tak potężne, począwszy od sprawdzania tych mocy podczas eksperymentów naukowych, gdzie nagle panowie w laboratorium zapalają fajkę i koleś dmuchuje dymem nad urządzeniem i nagle się okazuje: o kurczę, mamy lewitację. Poważne badania naukowe na fińskim uniwersytecie. Jest problem z tym związany, dosyć poważny, bo wszystko to, co panowie zaobserwowali, łamie wszelkie zasady nauki, jest taką tajemniczą mocą oczywiście. My lubimy używać słowa anomalia w dzisiejszych czasach. Inna sprawa, że mi się też podoba to słowo. Jest takie dosyć przewrotne w swojej naturze.
Ale te wszystkie rzeczy są właśnie z alchemii, owej starożytnej nauki i one są też wykorzystywane w tych wszystkich religijnych sprawach. To są przede wszystkim kwestie związane z naszą wiarą, z tym, jak wiara potrafi budować nasz obraz rzeczywistości, jak intensywny ten obraz rzeczywistości jest, jeżeli przełożymy go w działanie do naszego organizmu. Są takie sekty w Stanach Zjednoczonych, które wyznają bardzo ortodoksyjny chrześcijanizm, ale taki wręcz biblijny. Nie wiem, na jakim tłumaczeniu Biblii i tak dalej. Mieszkają gdzieś na pustyni. Zabawa w sprawdzanie się, czy jest się wystarczająco żarliwym w wiarę Boga polega na kąsaniu się jadowitymi wężami. Trzeba się kąsnąć tym wężem i modlić się tak żarliwie, że w dowód jego żarliwości i czystości Bóg, według oczywiście tej sekty, zsyła na niego dar leczenia go z tej trucizny, którą mu wstrzyknął jadowity wąż. I nie umierają. I poważnie takie coś się dzieje, proszę państwa, wiara czyni cuda. Oczywiście można tu powiedzieć: religijna sprawa.
Ale nie, to jest po prostu mechanizm wykorzystywany przez socjotechnikę. Dokładnie ten sam mechanizm się odbywa w zupełnie naturalnych warunkach, bo jest czymś standardowym, czymś na naszym wyposażeniu, czymś, co każdy z nas ma. I ty, słuchaczko, i ty, słuchaczu. To jest w takich ekstremalnych sytuacjach moment, kiedy drobna kobieta, kiedy widzi, że jej dziecko wpada pod samochód, potrafi podnieść samochód jedną ręką. Lekarze mówią ataku szału, ataku amoku albo jakoś tak. Potwierdzenie: tych mocy istnieje, one naturalnie krążą dookoła nas. I to jest ten moment, kiedy w jakiś sposób się dostrajamy do tej mocy i ona przepływa przez nas w tak intensywny sposób, że praktycznie prawa fizyki, prawa grawitacji, to, czego nas się uczy, przestają istnieć. I tu powstaje bardzo zasadnicze pytanie i właściwie zasadnicze rozróżnienie tych dwóch konceptów świata, ponieważ ten koncept zwany okultyzmem w dzisiejszych czasach polega na wykorzystaniu naturalnych mocy kosmosu, naturalnych mocy, które dookoła nas funkcjonują. Natomiast wszelkie religie tudzież sekty, tudzież takie systemy teologiczne, które opierają się na mitologiach, a nie na technologii jako takiej, która nam mówi o tym, jak to funkcjonuje, jak to jest powiązane z naszym światem, niektórzy mówią duchowym. Zwał jak zwał.
Ja do tego później tak czy siak troszeczkę będę nawiązywał. Także będę starał się wyjaśnić, co myślę na ten temat, żeby tutaj nie pozostawić jakichś niedomówień. Także wszyscy doskonale to rozumiemy. Więc ten konflikt po prostu dymi, proszę państwa, bo z jednej strony właśnie jest taki uniwersalny opis świata, a z drugiej jest dualizm, że nie ma połączenia, że my tu jesteśmy w niewoli właściwie de facto, ponieważ to jest ta koncepcja bycia tylko i wyłącznie ciałem. I kiedy kończymy swoją obecność tutaj, to znikamy gdzieś do innych zaświatów, które nas czekają. I to są te tak zwane raje utracone, można powiedzieć, tudzież piekła, do których nas będą zsyłali. I to jest taki koncept, który właściwie nawet nie tyle dualizmem, ile trializmem, bo już składa się z trzech krain. Czasami dochodzą jeszcze pośrednie krainy, gdzie po drodze idziemy. Logika rozdzielenia przy takim fundamencie wiary to ma absolutnie sens i wszystko się zgadza, bo jest to logiczne. Natomiast przy owych eksperymentach, przy owych mocach, kiedy się manifestuje, okazuje się, że wszystko jest ową tajemniczą jednością, której ów dualizm nie jest w stanie zaakceptować, ponieważ w tym momencie oznacza to, że konsekwencje tego, co robimy teraz, nieustannie do nas wracają i one budują naszą rzeczywistość.
Czyli nie można zostać za bardzo konformistą. Wyprawa do kościoła nie za bardzo pomoże, dopóki się nie będzie korzystało świadomie z tych mocy. Czy do meczetu, czy gdziekolwiek indziej, czy do synagogi. Po prostu technologia, taka bardzo ludzka technologia, bo oczywiście jest związana z naszą sferą emocjonalną, ale myślę, że w bardzo pozytywny sposób i w bardzo dobry sposób. Oczywiście, tak jak wspomniałem parę chwil wcześniej, jest używana przez niecnych ludzi, bo energia jako taka nie ma plusa ani minusa, nie ma dobra ani zła. Ona po prostu jest. To jest rodzaj wektora energii, można powiedzieć. To wszystkie urządzenia free energy wykorzystują. Może przesadziłem z tym wszystkie, bo niektóre wykorzystują inne troszkę przełożenia z wodą, ale właściwie u zarania tego zjawiska jest dokładnie ta moc, która wzbudza te wszystkie materialne, pospolite ruszenia cząsteczek, czy to w wodzie, w magnesach, czy gdziekolwiek indziej. I właściwie jakikolwiek spór o autorstwo tutaj nie zadziała.
I wracając do tego naszego przykładu z ową małą, cherlawą kobitą, która podnosi duży samochód jedną ręką, żeby wyciągnąć dziecko, które przez przypadek tam wylądowało, jest tak samo wykorzystanie jej mocy za pomocą żarliwych modlitw o to, żeby wąż, który nas właśnie dziabnął w łydę, nie zabił nas Do tego się to sprowadza. To jest właściwie — co tu dużo mówić i co tu dużo kryć — esencja tego, co czai się za słowem okultyzm. Teraz już chyba wszyscy doskonale wiemy, dlaczego w krajach, gdzie panuje bardzo mocno monoteistyczna teologia, wszelkie rzeczy związane z tą starożytną wiedzą są nazywane okultyzmem, ale w tym bardzo niecnym słowa znaczeniu. O tym niecnym słowa znaczeniu to może po piosence, proszę państwa, tak się rozgadałem. Mam tu troszeczkę łomotu dla nas, ale wszystko dzisiaj w temacie. Proszę posłuchać słów piosenki. A jest to stara indiańska przepowiednia. Z angielskiego: The Prophecy. Była to ludowa piosenka Indian Hopi, której tekst stanowiła przepowiednia dotycząca losów świata, zaśpiewana gościnnie przez Indian pochodzących z Brazylii. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafali.
Ja mam na imię Tomek. A dzisiaj o okultyzmie. Audycja jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy i Radia Nafali, i Radia Paranormalium. Ja przypominam, że dzisiaj jestem z taśmy, proszę państwa, z tej taśmy z majtek w innym wymiarze, innej przestrzeni. Nie ma mnie tu, gdzie wy jesteście. W sensie o tej samej porze i tym samym czasie. Przestrzeń to właśnie przestrzeń jest względna, ale chodzi o wymiar. Będę dzisiaj o wymiarze, o tej tajemniczej technologii, która stoi za słowem okultyzm. Miałem wspomnieć o tych niecnych zamiarach i niecnych knuciach i niecnych dżentelmenach, którzy robią niecne rzeczy.
Myślę, że czas najwyższy, żebym wspomniał troszeczkę na temat takich ludzi i co się za tym kryje. Jako że jest to technologia, która pozwala nam się ustawić do siły natury we właściwy sposób. Chodzi tylko o ustawienie się do naturalnego przepływu mocy, intuicyjnego wyczuwania, gdzie on jest i na tyle intuicyjnego, żeby ta intuicja dała się jeszcze przekuć na zbudowanie maszyny, na czegokolwiek. Wielu ludzi to doskonale potrafi. Nikola Tesla był takim przykładem. Wielu ludzi jest takimi przykładami. Także nie jest to absolutnie nic nowego, myślę, że doskonale znane każdemu. Chodzi o korzystanie z tej informacji, bo za nią kryje się przede wszystkim jedna wielka rzecz. Ta wielka rzecz — inny obraz świata, inne moce, inne zjawiska. Zupełnie inaczej.
Zjawiska, gdzie u zarania właściwie nie ma czegoś takiego jak dobry i zły. Zjawisko po prostu jest i można z niego skorzystać albo nie skorzystać. Do tego cała historia się sprowadza. To jest chyba ta zagadka stojąca — jeżeli wcześniej nie łapaliście, o co chodzi, dlaczego magowie i wszyscy ci dziwni ludzie na dworach. To jest właśnie nie tyle zagadka, ile rozwiązanie tej zagadki. Skąd się brali i dlaczego byli tacy pożyteczni i tacy praktyczni. Do dzisiaj się używa takich ludzi. Wiemy o ludziach, którzy mają specjalne właściwości psychotroniczne — tak to się nazywa — którzy pracują dla wojska, są robione eksperymenty, bo to działa. To są te słynne eksperymenty, o których mówiłem dawno, dawno temu, już chyba w „Hiperprzestrzeni”, z kartami, które mają specjalne znaczki, mają specjalne wzorki namalowane. Jest ekipa na Ziemi, która wysyła mentalnie sygnały telepatycznie do ekipy, która sobie siedzi na promie czy jakoś tak.
I się okazuje, że ekipa na promie orbitalnym zgaduje powyżej 50%. Jeżeli chodzi o statystykę, to wygląda pół na pół, ale 50% sprawdzalności sytuacji w ogóle, jeżeli chodzi o działanie urządzeń, o jakąkolwiek zasadę w mechanice na przykład, to jest fenomen. To w ogóle nie powinno działać. Przy czym tam się okazuje, że skuteczność jest powyżej 70%. Jeżeli jest powyżej 70%, to już jest działające urządzenie. Tam 70 parę procent to już kwalifikuje urządzenie do działania. To jest już działający prototyp. Także ciężko nawet od tej strony potraktować to jako dowcip, jako złą naukę jakiegoś szatana, diabła z rogami i tak dalej. Ta symbolika jest używana przez ludzi, którzy lubią się tym popisywać i czasami w nie najlepszy sposób, w nie najlepszym stylu i w nie najlepszych celach. Co nimi powoduje, to już w ogóle inna historia.
Ale wiemy, że ta energia, ta moc, symbolika jest wykorzystywana przez wszelkich możliwych zbirów na całym świecie. Czy to masonerię, czy religię, które próbują bardzo mocno zdominować kawałek rzeczywistości. O tym myślę akurat chyba wszyscy wiemy, nie będę się rozwodził na ten temat, bo co mogę powiedzieć? Mogę wam wyświetlić te wszystkie wzorki, ale i tak chyba wszyscy wiemy, jak to wygląda. To łatwo rozpoznać. Także tutaj chyba Ameryki przed nikim nie odkrywam. Ale jest jedna ciekawa rzecz, która się kryje za tymi wzorkami. To jest sposób przyjmowania do tych organizacji, ponieważ one Oni sobie tam trzymają tą starożytną wiedzę. Ile tego tam jest? Tego do końca nie wie nikt.
Częściowo kumają, częściowo nie kumają, bo to też się zamieniło w religię. Oni też zapłacili cenę kapitalizacji tej starożytnej wiedzy. To się, że tak powiem, odkuło bezpośrednio na nich. Słyszałem ciekawy wywiad z bardzo ciekawym dżentelmenem i on wspomniał o swoich kontaktach z masonami, bo ktoś go zapytał, czy przypadkiem go nie werbowali. On mówi tak, że werbowali go już parę razy, ale mówi, że on tam nie widzi wiedzy, bo największy problem jest taki, że ci panowie nie są w stanie dojść do drugiej strony dokumentacji technicznej, natomiast o wiele lepiej dochodzą do dna butelki dobrej sherry. To nie przychodzi im z żadną trudnością. Natomiast dostać się na drugą stronę jakiegokolwiek opisu technicznego, aż do końca do wniosków, to w ogóle przerasta współczesną masonerię. Tak to wygląda bardzo często, bo i też to widać. Nie da się ukryć, że ta wiedza jest właściwie bardziej zachowawczo wykorzystywana. Właściwie nie wiadomo, jakie moce za nią stoją.
Wiadomo, że trzeba użyć takiej, a nie innej proporcji. Trzeba się dostroić do cyklów słonecznych, jak na przykład giełda wszędzie na świecie, a szczególnie ta nowojorska. I tacy bardzo tłuści inwestorzy, jeszcze pochodzący od czasów eksperymentów Rudolfa Steinera. Bo to nie jest tak, że ci ludzie byli idiotami. Oni tam zatrudniali niezłe łebskie charaktery. Słuchajcie, Teslę zatrudniali naprawdę wariaci, którzy robili bardzo dużo krzywych rzeczy i konsekwencje tego płacimy do dzisiaj. Ale zatrudniali go. Sami wiemy, jaka była sytuacja, ale tak czy siak ci inwestorzy gotówkę wykładali. W dzisiejszych czasach jest już troszeczkę inaczej. Właściwie w ogóle tak nie ma.
Dzieci tych inwestorów, można tak powiedzieć, i ich koncepcje rzeczywistości tak zdominowały świat, że wykorzystują to do tego, żeby po prostu zarabiać na tym bardzo dużą kasę, bo to jest bardzo dochodowy biznes przede wszystkim. I nie mówię tu o wróżkach ani o jakichś tam astrologach, którzy sobie każą płacić za rozmowy telefoniczne albo wysłanie SMS-a, albo wejście na stronę, albo coś tam, albo warsztaty, albo inne rzeczy. Warsztaty akurat jeszcze nie, bo to jest, że tak powiem, wędka, która może nauczyć łowić samemu ryby. Można się może dowiedzieć czegoś na ten temat, jeżeli są solidnie zrobione. Także pozdrawiam wszystkich, którzy przekazują takie informacje dalej, bo to dosyć cenna wiedza. Tak mi się wydaje. Chyba jedno mówi przez drugie, a trzecie przez wszystkie. Także nie trzeba już tutaj chyba nic dodawać, bo chyba doskonale wszyscy łapiemy, o co chodzi. Wykorzystanie tej energii związane na przykład z seksualnością naszą jest właśnie tym, że tak powiem, jednym z kluczowych punktów. Dlatego jak zauważymy, większość tych różnych organizacji, które tam czardżują ludzi za wiarę, za płacenie, że tak powiem, za używanie danego symbola, bo to jest po prostu opłata za symbol, moi drodzy.
Kaska za ticket do raju. Się przejechać, bo tutaj raju nie ma, ale kolesie sprzedają ticket do raju. Trzeba tylko odpowiednio systematycznie i działa. To jest tak jak z rzeką. Można ją skierować w dowolnym kierunku, jeżeli wie się, jak to zrobić. Można nie tyle kierować nawet tą rzekę w jakimś dowolnym kierunku, tylko w momencie, kiedy ona ma bardzo niski poziom wody, sobie stawiać tymczasową tamę, żeby sobie zasilać dodatkowo swoje sakiewki. To bardziej o to chodzi. Bo to nie jest przestawianie rzeki razem z brzegami w inne miejsce, tylko to jest korzystanie z tych naturalnych mocy kosmosu. To jest właśnie ta wielka inteligencja nowojorskiej giełdy i przede wszystkim wielkich, tłustych inwestorów za nią stojących, o których wspomniałem, którzy sobie korzystają właśnie od czasów tych eksperymentów, które potwierdziły, że ludzie reagują dokładnie z tymi cyklami. Przecież jednym z pierwszych takich eksperymentów, może nie tyle eksperymentów, ile spostrzeżeń, była Wiosna Ludów we Francji w 1838 roku.
Czasy Juliusza Verne'a. To jest dokładnie ten sam moment, kiedy wszyscy zauważyli, że bunty społeczne mają mocne nasilenie, kiedy następuje bardzo duża, intensywna działalność Słońca. I było tak, że chyba mocno się tym wszyscy przejęli. Wykorzystali te moce po to, żeby doprowadzić na przykład cywilizację do takiego stanu, w którym jest teraz, że właściwie ktoś to kiedyś policzył, że chyba od 200 lat nie było żadnego rzeczywistego buntu społecznego, który nie został sprowokowany oficjalnie przez tajną policję. Coś tam zawsze po latach wychodzi. Czasami trzeba 100 lat, czasami trochę mniej, czasami 300, ale zawsze wychodzi. 300 lat temu to było takie unikatowe zjawisko, bo normalnie takie ruszenie na króla pospolite, żeby obalić monarchę tyrana było standardem często. Sami się truli przez przypadek czy jakoś tak. Nie było aż takiej dyktatury w Europie. Ciężko było utrzymać ten feudalny porządek świata bez dużej ilości rycerstwa, które non-stop wysyłano na jakieś krucjaty z wizytacjami.
To nie było wcale takie łatwe. Kosztowało trochę i nie zawsze przynosiło pożądane efekty. Czasami ci kolesie nie wracali, a jak wracali to generalnie sklepali. Bywało i tak. Także nie było takie jasne i oczywiste. W dzisiejszych czasach wiadomo, że kiedy nadchodzi większa aktywność społeczna, banki zawsze próbują wyciągnąć troszeczkę więcej pieniędzy od ludzi. Nawet nie trochę. Próbują wyciągnąć wszystko do oporu po to, żeby zostawić każdego w desperacji, bo podczas dużej aktywności słonecznej człowiek traci troszeczkę ze swojego sklejenia z Ziemią, jakby staje się trochę bardziej inaczej funkcjonującą istotą i wtedy pewne decyzje są mniej racjonalne i wtedy pod wpływem pewnych impulsów może podjąć takie, a nie inne decyzje. Czyli generalnie pierwszym podstawowym impulsem jest dostęp do żywności. Dokładnie.
I spokoju generalnie. O to w tym wszystkim chodzi. Dlatego zanim pojawi się duża aktywność słoneczna, jeżeli banki są przekonane o tym, że naprawdę coś takiego się może wydarzyć, tacy duzi inwestorzy, którzy stoją bardzo często za tymi największymi korporacjami, oni doskonale to wiedzą, te parę rodzin, które tam rządzi światem, to w dzisiejszych czasach Się bierze i ściąga nam z konta kasę, żeby nasze zmartwienia oscylowały wobec bardziej ekstremalnych sytuacji i żeby pewne rzeczy przechodziły łatwiej. Wiadomo, że będziemy na to podatni, ponieważ głową będziemy w trochę innym miejscu. I to nie o to chodzi, że my w tym momencie szalejemy tak do końca. To nie jest taka prawda. Ten moment chociażby dużej aktywności słonecznej nie musi wcale oznaczać wielkiej rewolucji na świecie ani nic z tych rzeczy. On często oznacza, ponieważ kiedy się żyje w czasach tyranii, moment oświecenia czasami wygląda jak rewolucja. Nawet nie tyle czasami. On zawsze jest rewolucją.
Stąd się cała ta historia bierze. Także nie jest to nic zaskakującego. Jeżeli są te cykle, to są też tacy, którzy postanawiają zarobić na tych cyklach, na przepływie kasy, który wtedy panuje. Wiadomo, że można wtedy w jakiś sposób próbować manipulować naszą opinią i robi się to naprawdę na masową skalę. Jest to naprawdę świadome działanie. Nie ma tu żadnych czarów z mleka. Naprawdę nie potrzeba jakichś wielkich urządzeń technologicznych. Po prostu znajomość pewnych cykli i zestawianie nas w pewnych konkretnych sytuacjach, w konkretnym momencie czasu i przestrzeni. To czasami wystarcza. Dlatego na przykład ciężko w dzisiejszych czasach o jakąkolwiek rewolucję, żeby cokolwiek się wydarzyło.
Ona jest szczęśliwie intelektualna i jest szczęśliwie duchowa w nas samych. Natomiast jeżeli chodzi o korporacyjny świat, to tam raczej w drugą stronę wszystko idzie. Ale to też ma swój koniec, który już widać. Także nie należy się tym za bardzo przejmować. Niemniej to są właśnie te negatywne wykorzystania tej mocy. Tak wspomniałem wcześniej o tej seksualnej mocy. Stąd się bierze to według starej alchemicznej albo ktoś by nazwał okultystycznej wiedzy ta cała historia z pedofilią w kręgach władzy i to na najwyższych szczeblach, że oni tam lubią wszystkie te dewiacje, że ta energia jest tam bardzo istotna. Bo to jest moment, kiedy przepływa bardzo duży strumień energetyczny przez człowieka i łatwo mu się dostrajać do tych cykli. Po prostu staje się częścią tych cykli. Wyczuwalność tych cykli jest o wiele lepsza niż gorsza.
To jest ta tajemnica tych złych ludzi, którzy próbują się ładować energią, bo ta energia jest w całym świecie dookoła. I dlatego ładują się dokładnie w ten sposób, ponieważ ich zużycie energetyczne, brak tego balansu w życiu, w braniu i dawaniu tej energii musi być gdzieś zredukowany, ona musi być gdzieś pobrana. I to są takie pustaki energetyczne, które muszą za pomocą najbardziej ekstremalnych możliwych sportów na świecie ciągnąć tą energię. I to właśnie od żywych istot. Polowanie, które jest takim elitarnym sportem. Jeżeli oczywiście nie jest to polowanie tylko i wyłącznie takie jak normalnie, że służy pozyskaniu jakiegoś kawałka jedzenia, które ma swój sens i swoją rolę w tej społeczności, która z tego korzysta. Skóry idą na ciuchy i tak dalej, i tak dalej. Niczym po prostu Indianie. Tam się nic nie marnuje z tego zwierzaka. To ma sens.
Natomiast takie dla zabawy to już jest zupełnie inny koncept świata, który bazuje na tej samej energii i też wykorzystywaniu tych cykli, tylko w sposób bardzo cyniczny, na takiej próbie podtrzymywania się w tym wszystkim. I stąd się biorą te wszystkie tajemnicze rytuały, w które są zamieszane elity światowe. To są te satanistyczne historie. Oczywiście wszystko jest okultyzmem, bo to jest okultyzm jak najbardziej. Natomiast nie znaczy to, że okultyzm jest satanizmem. Satanizm tudzież wszelkie takie demoniczne historie w ogóle wyznające na przykład demona, który każe sobie składać ofiarę, są po prostu demoniczne same w sobie. A to, że to się mieści w sferze nazwy okultyzm, no cóż. Niestety w każdej rodzinie może zdarzyć się jakaś czarna owca. Także tutaj zdarzyło się dokładnie to samo. To jest ta cała tajemnica owych ceremonii okultystycznych, pobierania tej energii, tych modłów, wkręcania się w duże transy.
Ale takie transy dosyć specyficzne, bo są to transy kontrolowane. To jest ta różnica pomiędzy tym normalnym używaniem energii a używaniem jej przez takie zombie. Ponieważ takie zombie energetyczne musi to jakoś pozyskać. Normalnie w transie człowiek też trafia dokładnie na tą samą energię. To jest ta cała kraina, w której dzieją się wizje, w której wydarzają się dziwne, niesamowite, niewytłumaczalne rzeczy i oddziałuje z naszą osobowością, naszym sercem, naszymi emocjami. A jeżeli się ma tam pustkę w środku, to jest to taki bardzo mocny crush emocjonalny. Przy niektórych substancjach, na przykład psychoaktywnych, używanych przy takich naturalnych, można powiedzieć w cudzysłowie, ceremoniach, przy takich momentach łączenia się z owym kosmosem ktoś, kto nie radzi sobie ze sobą, może po prostu zejść. I to nie dlatego, że substancja go zabije, tylko dlatego, że siła wizji go powali. Jego własne wizje doprowadzą go do samobójstwa. Umrze w swojej własnej wizji, mówiąc w skrócie.
To tak, jak umrzeć w swoim własnym śnie i naprawdę umrzeć. To jest dokładnie ta sama historia. Pozyskiwanie źródła z tej strony, jeżeli ktoś robi dziwne rzeczy, jest bardzo ryzykowne. Ci ludzie bardzo mocno boją się tych rzeczy i dlatego uciekli na tą drugą stronę. Ta druga strona jest czymś zupełnie innym. Korzysta dokładnie z tej samej energii i z tego samego przepływu, ale sposób używania jej polega na tym, że ten sposób życia wytraca bardzo duże zasoby energetyczne. To są moce niszczenia, to są moce robienia zła. I przez to trzeba tą moc nadrabiać. I tą moc nadrabia się z niewinnych ludzi, czyli generalnie najczęściej z niewinnych ofiar. Jest to takie naturalne dla tego systemu, ponieważ ten system po prostu inaczej nie dostroiłby się do tych cykli, przez co stałby z góry na przegranej pozycji.
To jest troszeczkę ta opowieść z tych wszystkich alchemicznych Baśni, gdzie bardzo technokratyczny król, który próbował wszystko zrobić zakazami, zniszczył sam siebie. To są właściwie wszystkie te opowieści. To jest ten nasz prawdopodobnie podświadomy strach, jak by to powiedział Carl Gustav Jung, przed owym użyciem owej energii przez różnych wariatów. Dlatego kolesie tacy jak Aleister Crowley, jak inni wielcy, w cudzysłowie, ezoterycy poprzedniego stulecia mieli takie wzięcie, ponieważ liczy się skuteczność podpięcia pod tą siatkę energetyczną, która jest jednocześnie siatką informacyjną. Pozyskując informacje w ten sposób, mając dostęp do tej siatki, można przewidywać do przodu. Jeżeli ograniczy się dostęp do tej siatki pozostałej grupie ludzi, to w tym momencie ma się naturalną przewagę. I wszystkie te ceremonie, te dziwne rytuały, które właściwie służą zniewoleniu samego siebie, powtarzaniu, recytowaniu sentencji, które nas uzależniają od kogoś albo od czegoś, poddawaniu się czemuś w bardzo dosłowny sposób, nieszukaniu własnego indywidualnego doświadczenia, tylko zaprzedawaniu się idei grupy, która wierzy w coś. Czasami kilku wariatów się zbierze na świecie i postanawiają pozyskiwać energię w ten sposób. Są bardzo różne określenia na tych ludzi. Nie chciałbym tutaj ich definiować.
Wiemy, że są i wiemy, że jest ich niemało. Produkują taką rzeczywistość, jaką produkują, ponieważ udało im się odciąć zdrową część społeczeństwa tak zwanego od zasobów energetycznych owej siatki informacyjnej, czyli wyrównania szans. Bo kiedy szanse by się wyrównały, okazałoby się, że cwaniactwo ma bardzo krótkie nogi, bo cwaniactwo ma bardzo krótkie nogi. Mama natura już wystawia rachunek tej cywilizacji powoli. My jeszcze czasami tego nie dostrzegamy, chociaż nie wszyscy. Myślę, że już powoli to łapiemy. To jest to, co się kryje pod tym wszystkim. Dlatego też podejrzewam, jest zła łata na wszystkich naukach tak zwanych ezoterycznych, jak to się mówi w dzisiejszych czasach, czyli wszystkich naukach podlegających pod ten termin, który to wszystko spina jedną wielką klamrą, czyli okultyzmem, którą się blokuje przed nami dosyć mocno. Są ku temu jasne powody. Jest to przede wszystkim wiara w naszą intuicję.
To się będzie bardzo mocno blokowało podczas ponieważ nasza intuicja nam zawsze podpowiada, że powinniśmy dążyć od tego indywidualnego doświadczenia, które powstaje w nas, na zewnątrz i to tworzy taki zdrowy worteks energetyczny, który buduje cały ten świat. Dlatego w swoim szale cywilizacyjnym próbujemy wybić tych wszystkich Indian, którzy jeszcze żyją w Amazonii, ich ucywilizować. Dlatego też ucywilizowaliśmy część Indian Hopi. Jako cywilizacja właściwie chyba zniszczyliśmy wszelkie możliwe inne cywilizacje, jakie się tylko dało, a te, które jeszcze są, są na takim pasku uwagi, można powiedzieć. Tam, gdzie nie zadziała za bardzo karabin maszynowy, kilka innych rzeczy, tam okazuje się, że ta cywilizacja i jej próby kontrolowania i wszystkie koncepcje społeczne, które dotyczą w ogóle tej cywilizacji, budowy naszej organizacji społecznej, w ogóle nie mają żadnego prawa bytu. To jest ciekawe w tym wszystkim, że cały kawał świata nagle jest wywrócony do góry nogami. A dzisiaj właśnie o tej nauce, która ma to do siebie, że wywraca wszystko do góry nogami i dlatego tak wielu ludzi chce jej doprawić rogi i diabelski ogon, jeszcze smocze głowy i wężowe ręce. To jakaś muzyczka, proszę państwa, a wy słuchacie oczywiście Radia Na Fali, hiperprzestrzeni i audycja leci centralnie z puszki. Także nie dzwońcie, moi drodzy, nie dzwońcie, a my posłuchamy muzyczki. Słuchacie Radia Na Fali, dokładnie do hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali i w Radiu Paranormalium, które transmituje też hiperprzestrzeń.
www.radionafali.com. Wpadajcie po więcej. Czy jakoś tak. Ja jeszcze odrobinę wspomnę o metodach wykorzystywanych przez cwaniaków współczesnego świata do manipulowania światem za pomocą tych technik. Przede wszystkim w moim mniemaniu, myślę, że nie tylko w moim, kryzys jest jedną z głównych technik do manipulacji naszym życiem, do przytrzymywania mocy, bo chodzi o to, żeby przytrzymać naturalne moce w nas, nas pozbawić, przez co, tak jak wspominałem, tamci rosną w siłę. Troszkę taka gra w przyciąganie sznurka, tak to wygląda. I to przytrzymywanie mocy opiera się na trzech aspektach. Na technologicznym, czyli przytrzymywaniu wszelkich możliwych technologii tak długo, jak się tylko da. Myślę, że doskonale kojarzycie historię z Teslą i wieloma wynalazcami, tematem free energy, o którym gadam w czwartek w Radiu Na Fali. To dokładnie o to przytrzymywanie technologiczne chodzi.
O to, żebyśmy ciągle korzystali z tego samego młotka i z tego samego dłuta, budując coraz większe, coraz wyższe, coraz bardziej błyszczące urządzenia. Ciężko. Lekkie szaleństwo, ale tak już to wygląda. Wiemy, że jest to kontrolowane. Mam na to milion dowodów, jak to firmy, duże koncerny technologiczne, począwszy od koncernów farmaceutycznych, kontrolują rzeczywistość dookoła nas, przynajmniej w tym aspekcie. Kolejna kontrola tej rzeczywistości to ekonomia oczywiście, czyli to, co mamy w portfelu, czyli to, za co możemy kupić. Myślę, że też wszyscy doskonale wiemy, jak wygląda to na co dzień, na czym się opiera ten współczesny system feudalny zwany bankową cywilizacją. Banksterską bym powiedział. Oczywiście bardzo ważny, kluczowy punkt, który się nazywa kontrola zasobów, proszę państwa. Czyli ten, kto kontroluje zasoby, na których jedzie ta energia poprzez na przykład kontrolowanie technologii, to się elegancko wszystko zamyka do kupy.
Można przez to trzymać wszystkich w szachu i macie. To jest celowe łamanie człowieka. Wiadomo, że jak się nas złamie, przyciśnie do ściany, to wtedy można próbować kontrolować. Wtedy jest pewna szansa, że pewne techniki zadziałają. Nawet nie tyle szansa, że zadziałają, ile trzeba po prostu odczekać odpowiedni moment, odpowiednie ustawienia tej kosmicznej energii, chociażby gwiazd. Zauważyliście, że wszystkie duże korporacje wbrew pozorom bardzo chętnie korzystają z usług astrologów, o czym się nie mówi tak głośno, ale ci, którzy siedzą w temacie, doskonale wiedzą. Wszystkie te tłuste koty, wszystkie te cwaniaki, które próbują wynemać innych, niby nie wierzą w to, niby takie racjonalne i wszystko zapisują w numerach, w kalkulatorach, w arkuszach rozliczeniowych. Ale są pewne rzeczy, które tam nie trafiają. I wiadomo, że chłopaki i dziewczyny z tamtego biznesu korzystają z tego do oporu jak się da. Tym bardziej że skuteczność tych metod jest naprawdę potężna.
Chodzi po prostu o wstrzeliwywanie się w cykle z tymi wszystkimi operacjami finansowymi, tymi, co wykonuje taki jeden z drugim bęcwał na giełdzie na przykład nowojorskiej. Właśnie nie tyle może na giełdzie, ile poza giełdą podejmują decyzje, co ta giełda tak naprawdę zrobi, bo ta giełda to też właściwie zajmuje się wykonywaniem rozkazów. Egzystencji boją się wszyscy i te cele dla nas wszystkich można wtedy elegancko, w cudzysłowie, zracjonalizować, ładnie je wyświetlić, zgrupować to w jeden wspólny mianownik i w ten oto dziarski sposób kontrolować naszą rzeczywistość. Przynajmniej zdrowy kawałek tej rzeczywistości, bo to nie całe życie, tylko taki niestety dosyć intensywny element, bo ile zjemy, jak się najemy, czym napalimy sobie w piecu albo jakoś tak. Wszystkie tego typu historie. I zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w tych wszystkich historiach, kiedy się słyszy o managemencie, kiedy w ogóle myślę, że część z was spotkała się z managementem różnego stopnia. Dlaczego jest tak, że największe bęcwały i, że tak powiem, matoły zawsze najszybciej awansują? Ponieważ ten system jest tak skonstruowany. To jest taka zasada, która stoi za tym systemem. I to wcale nie przez przypadek, bo chodzi o to, żeby awansować psychopatów bez skrupułów.
Tylko psychopata bez skrupułów jest na tyle chciwy, że może dołączyć do tego samego sposobu pozyskiwania energii. Bo ciągle chodzi o budowanie pewnej grupy pozyskiwania energii. Do tego się właściwie sprowadza cała, można powiedzieć, jedyna istniejąca chyba frakcyjna walka na planecie Ziemia aktualnie pomiędzy jednym a drugim. I te same metody pozyskiwania energii oferuje się owym adeptom, można powiedzieć, czyli managementowi jako nagrodę. Czyli im więcej zarobisz, tym będziesz miał fajniejsze życie, tym więcej będziesz miał dziewczyn, które kosztują coraz drożej, tym będziesz miał dodatkowej darmowej ekstra czystej kokainy, tym więcej będziesz miał wszystkiego, tym więcej będziesz miał Ferrari, tym więcej będziesz miał władzy na końcu. Oczywiście tłuste konto to podstawa. I za pomocą właśnie strachu przed tym, że być może straci swoją pozycję, straci swoje kontakty, cokolwiek. Ten strach motywuje tak, że taki adept woli taką leniwą drogę w cudzysłowie. Także oferuje mu się to w formie luksusu. Dlatego to są wszystkie te, tak jak wspomniałem wcześniej, sprawy związane z aspektem seksualnym, o którym doskonale napisał Wilhelm Reich.
Jak ta energia fizycznie funkcjonuje, co później opracował jako historię z bionem i tak dalej. To ta seksualna energia jest związana chociażby z orgiami, z tym, że tacy kolesie mają takie parcie, żeby pójść do burdelu jako pierwszej instytucji, która się znajduje w zasięgu wzroku. To jest wręcz takie zjawiskowe, bym powiedział, i to takie konkretnie zjawiskowe. Do tego jeszcze bardzo duża ilość alkoholu i przede wszystkim używki takie speedujące. To jest część tej całej zabawy, proszę państwa. Przy czym w wersji, że tak powiem, more healthy, generalnie raczej taki bardziej ekstremalny wysiłek fizyczny, dużo biegania, dużo zajęć na co dzień. Control freak. Człowiek, który kontroluje całą rzeczywistość dookoła siebie i dostaje za to nagrody. Jedną, drugą, trzecią. Dostaje bardzo słodkie nagrody, ponieważ ten system musi się utrzymywać i musi mieć, że tak powiem, armię posługaczy, którzy za drobną mniej lub bardziej opłatą będą powodowali, że ten biznesik się będzie ciągle kręcił.
Na tym polega cała ta zabawa. To są te wspólne rytuały z ofiarą, które są taką bardzo ekskluzywną rzeczą w tym society, bym powiedział. I tam jest zapraszany ten najwyższy management, o czym czasami się dowiadujemy, że to jest coś nie halo, coś nie gra, że jacyś kolesie, jakieś takie dziwne rytuały, że w sumie niby okej, jak się chcą zabawić i chcą to zrobić grupowo z grupą dziewczyn spoko, nie ma problemu. Ale tu chodzi o coś innego. Tym najbardziej ekskluzywnym przyjęciem jest przyjęcie z ofiarą, że zawsze ktoś jest ofiarą. Zresztą ten system jest podstawą tej całej filozofii, bo zawsze musi być jakaś ofiara, musi być ktoś, z kogo się wysiąpie energię, czy to w formie fizycznej, czy psychicznej. Zauważyliście, że metody promocji, metody na przykład odchodzenia, przychodzenia do korporacji są bardzo mocno z tym związane. Niby śmiech, niby hihi, hihi. Brzmi to jak bajka, ale żeby się dostać do Goldmana Sachs, trzeba mieć dwóch kolesi, którzy was polecą. Takie rytuały rodem z masonerii.
Masoneria zresztą jest dokładnie oparta na tym samym. To są wszystko te technologie promocji psychopatów bez żadnych skrupułów. Bo wiadomo, że tylko psychopata z praktycznie zerową ilością owych skrupułów jest w stanie bezproblemowo przejść przez szczeble kariery i stać się takim solidnym posługaczem. Inny człowiek normalnie wariuje, bo ilość empatii, którą ma normalny człowiek do świata, nie pozwala robić pewnych rzeczy i pozwala utrzymać świat w normalnym porządku, takim, jakim powinien funkcjonować. Natomiast tam takich ludzi naprawdę nie trzeba. Ten system jest tak policzony. Takie iluzoryczne zabawy, że „Ha! Chodź wszyscy do nas”. No najwyżej od środka rozwalisz system. Wszyscy wiemy, że nie rozwalisz systemu od środka, bo wtedy już jesteś utępiony i tak kompletnie utępiony.
I te metody są używane przez wiele instytucji. Wspomniałem o instytucjach finansowych, sprawach związanych z polityką, ale jest to używane dokładnie przez te duże, potężne monoteistyczne religie, które mówią na mnie: „Ty heretyku, ty bezbożniku, ty okultysto, ty jeden taki śmak i owaki, ty niewierzący w jednego sprawiedliwego Boga”. One same używają takich technologii. Watykan ma na przykład specjalne miejsca odosobnienia dla mniszek, specjalne zakony, gdzie są specjalnie delegowane, ponoć bardzo prywatna służba medyczna Watykanu. Te panny mają tak czystą intencję, ponoć są wybierane spośród takich najbardziej zdewociałych, ale takich czystych, szczerych, wierzących, że ta historia naprawdę się wydarzyła, że to wszystko ma sens. Trzymane w takim solidnym odosobnieniu i w takich oto radosnych okolicznościach mamy natury, kiedy już nic nie mogą. Mogą jedynie modlić się w intencji zdrowia papieża i muszą robić to bardzo sumiennie. I robią to, ponoć działa. Modlą się w ogóle w wielu różnych intencjach. Ponoć tylko papieski rozkaz może zmienić intencję oraz kierunek tej intencji, w którym się modlą owe dziewoje.
Ponoć tak to wygląda w praktyce. Nie wiem, trzeba by się jakiegoś specjalisty spytać. Ja tak słyszałem i tak czytałem. Są takie zakony, jest ich nawet parę. Nie jest to tylko jeden. To samo jest w wielu różnych religiach. To samo jest u muzułmanów, to samo jest u wyznawców Jahwe. Tam to już w ogóle obsesja na ten temat jest konkretna. Tam to się samemu wykonuje takie odpowiednie mantry od rana do wieczora. Zakłada się specjalne przedmioty, które mają przypominać o pewnych sytuacjach, tak żebyśmy wszyscy elegancko ulegli temu rytuałowi.
I o to właśnie w tym wszystkim chodzi, żeby tą energię zgarniać do siebie i żeby mieć tej energii na tyle, żeby móc ją ukierunkować w jakieś konkretne działania. Właśnie tu się pojawiają symbole. Symbole, jak wcześniej wspomniałem, nie reprezentują zasady, tylko znaczenia. Zasada to jest na przykład, że jeżeli wlejemy gorącą wodę do szklanki, gdzie jest herbata rozsypana na dole, to zrobi się z tego herbata. To jest zasada. Zasadą jest to, że jak pada deszcz, to pada z góry na dół. To jest zasada. Co znaczy padający deszcz? To już zupełnie inna historia. Tak samo jak znaczenie tego, dlaczego akurat woda tam się pojawiła.
Czy ktoś chciał pić, czy może jakaś inna sytuacja? Na pewno chciał pić. Ale kto? Ale co? Dlaczego? Także nie znamy żadnych zasad, które dzieją się za tymi zjawiskami, za tymi symbolami. Nie wiemy, skąd to się bierze. Znamy tylko znaczenie tych zasad. Wiemy, jak one funkcjonują, wiemy, jak one rezonują. I to jest ta cała tajemnica.
Dlatego też właśnie są używane, tak jak wspominam. Poza oczywiście tymi różnymi zakonami, które mają te dziwne symbole. Jeżeli się uważnie przyjrzycie wszędzie dookoła, bardzo dużo tego jest. Wręcz się mieni w oczach od symboliki, czasami pochowana na obrazach, czasami w innych sytuacjach. Takie normalne rzeczy. Jeżeli nie wierzycie, przejdźcie się do jakiejś galerii najbliższej swojej okolicy, gdzie są wystawione jakieś starodawne dzieła sztuki sakralnej, to zobaczycie, ile tam tego jest. Jest masa. Jest specjalny oddział jezuitów powołany przez korporację watykańską do tego. To tak samo jak pozostałe firmy, bo i ta firma, jak i pozostałe korporacje, które są na świecie, zajmują się dokładnie tym samym. Zajmują się próbą kontrolowania naszych zachowań w tych określonych, specyficznych momentach cyklu, kiedy czasami jesteśmy łatwo podatni na perswazję z zewnątrz.
Metodą tej perswazji i przygotowaniem rzeczywistości do tego, żeby ta perswazja zadziałała się generalnie zajmują. Niektórzy od tysiąca lat, tak jak owa chrześcijańska sekta, która się nauczyła tak naprawdę tego od heretyków, od gnostyków przejęła tą całą informację, tą całą tradycję. Właściwie ciężko mówić w ich przypadku o tradycji, bo jest to właściwie zaprzeczenie tradycji. Tak samo później wszelkie domy bankierskie, które dokładnie stąd się wzięły, z judaizmu między innymi, bo w judaizmie też jest ta wiedza, skąd zresztą też Kościół katolicki zaciągnął sobie sporo. Generalnie do dzisiaj to funkcjonuje w obiegu, do dzisiaj czyni część z nas niewolnikami, troszeczkę na własne życzenie, takiego konformizmu, bo to nie trzeba też odpowiedzialności. Jest kilka innych sztuczek socjotechnicznych, można powiedzieć, które za tym stoją, takich psychologicznych, które powodują, że łatwiej wierzymy w to, że tam gdzieś jest lepiej niż to, że to tak naprawdę chodzi o to miejsce. Ponoć gdzieś tam daleko trawa jest zawsze bardziej zielona. Ja szczęśliwie akurat mieszkam w miejscu, gdzie trawa jest zielona przez cały rok. Także jestem chyba pozbawiony tego wewnętrznego konfliktu, chociażby z natury obserwacji rzeczywistości dookoła. Ale na tym polega cała ta zabawa, żeby stworzyć właśnie ten konflikt, pozyskiwać tą energię eksplozją, a nie implozją i żeby zniszczyć wszelkie możliwe cechy indywidualne do tego stopnia, do którego jeszcze jednostka może normalnie funkcjonować.
Właśnie tutaj jeszcze raz mogę się powołać na te rytuały, te orgietki takie dziwne, gdzie zawsze jest jakaś ofiara, zawsze ktoś na ołtarzu, jakaś taka dziwna symbolika. Oczywiście jest masa dodatkowych znaczeń, mniej lub bardziej demonicznych i tak dalej. Tu w ogóle nie chcę się w to wbijać, bo nie tędy droga. Mechanizm, który za tym stoi, jest banalnie prosty. Chodzi o pozyskiwanie energii w sposób taki dosyć ekstremalny i to jeszcze energii ze strachu, bo chodzi o specyficzny rodzaj energii, która pozwala komuś panować nad kimś. Energii, która jednocześnie da wiarę w to, że to ma sens, bo w rzeczywistości wszystkie te zjawiska są przeciwko mamie naturze. To jest coś kompletnie wbrew naturze świata, naturze kosmosu, który jest dookoła nas. Tu w ogóle wiele rzeczy można przytaczać, począwszy od nauki, a skończywszy na bardzo duchowych i bardzo ezoterycznych opowieściach. Słuchajcie, chociażby kwestia kontroli zasobów takich jak woda. To jest w ogóle szaleństwo.
Które się dzieje na świecie i efekt tego szaleństwa jest taki, że potężne obszary Ziemi zamieniają się w pustynię. Oczywiście jest to świadome działanie, tylko że dokąd to doprowadzi? Bo jest taka ciekawa rzecz, która się między innymi wydarzyła w Londynie, proszę państwa. Chodzi o to, że na przykład w centrum miasta pojawiły się duże firmy deweloperskie i wykupiły praktycznie wszelkie możliwe nieruchomości. A to, co jeszcze tam stało, skrzętnie po kawałku wykupywali, po czym wyburzyli. Budują apartamentowce, takie kanciaste pudełka, które właściwie nie są do mieszkania. Są może bardziej do wynajmowania, ale to też za jakieś słone opłaty, a właściwie chyba nawet bardziej do stania i do kurzenia się, ponieważ jest to tak skalkulowane, że właściwie nikomu nie opłaca się wynajmować tych apartamentów poza bardzo wąską grupą owych menadżerów wysokiego szczebla, którzy są w stanie zapłacić każdą cenę, żeby uczestniczyć w tych wspólnych rytuałach do pozyskiwania owej energii. Bo te apartamenty są lokatą kapitału dla jakichś dużych, gigantycznych korporacji, dla ludzi stojących za tymi korporacjami, ponieważ chcieli sobie stworzyć swoje własne środowisko, które będzie pozbawione wad, będzie dokładnie pełne tego, czego chcą, żeby było pełne, żeby można było jak najbardziej pozyskiwać tą energię w jak najwygodniejszy sposób. Ale okazuje się, że ta metoda pozyskiwania energii ma jedną i kluczową wadę, o której właśnie wcześniej wspomniałem. To, że jest absolutnie wbrew naturze i że to nie jest w stanie się utrzymać.
Oczywiście ta droga, którą wybierają ci ludzie, stając się tymi menadżerami, uczestnicząc i partycypując w tej rzeczywistości, jest drogą świadomego wyboru. Każdy z nas ma prawo wybierać albo w jedną, albo w drugą stronę. To jest prawo i odpowiedzialność każdego z nas. Pytanie tylko, jakiej oferty szukamy i czy przypadkiem nie jest to taka trefna oferta, że na końcu tej drogi może się okazać, że chodziło o coś zupełnie innego. Bo jest to tak zmanipulowana wiedza, proszę państwa, ja bym na nią nie stawiał. I dlaczego bym na nią nie stawiał? Bo moje obserwacje moimi obserwacjami, ale chciałem poprosić was, żebyście sobie przewinęli taśmę do tyłu, cofnęli się na początek audycji do owej historii z wilkami w parku Yellowstone. Co się wydarzyło, kiedy wilki zniknęły? Co się stanie wtedy, kiedy świat pozbędzie się tych nomadów? Czy przypadkiem nie wydarzy się coś takiego jak w parku Yellowstone?
No właśnie. A tymczasem posłuchajmy jakiejś muzyczki. A wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Jeżeli chcecie się pobujać, to jest czat radiowy, na którym nie mam pojęcia, czy jestem, bo jestem dzisiaj centralnie. Staśmy, proszę państwa. I tak jesteśmy w tej samej hiperprzestrzeni. Muzyczka. Ino żwawo. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, moi drodzy. Oprócz tego, że jestem z puszki, audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium.
Także pozdrawiam słuchaczy zarówno Radia Na Fali, jak i Radia Paranormalium. I lecę dalej z tym dzisiejszym tematem, jakby kolejną częścią pewnego, chciałem powiedzieć tryptyk, ale tego chyba będzie zdecydowanie więcej niż tryptyk, bo jest kilka aspektów dookoła tej sprawy. Wszystkich tych rzeczy, które trzymają nas jak najdalej od naszej pierwotnej istoty. Nie powiedziałbym wiary. To bardziej nasza istota, nasza natura, czyli to, że wszystko jest jednością. Przynajmniej taka jest moja koncepcja. I wszystko, co trzyma nas z dala od tego szalonego dualizmu, który zaprowadził świat na jakieś straszne manowce, jest doskonałe. Ale tak jak wspomniałem, czas najwyższy wrócić do tych wilków i do takiego trybu życia w stylu nomadów. Nie do końca oznacza to coroczną przeprowadzkę w nowe miejsce i nie tylko w przestrzeni na takim poziomie czysto fizycznym, że podróżujemy od punktu A do punktu B za pomocą autobusu czy tramwaju. Później wskakujemy w pociąg, w samolot, przelatujemy na drugi koniec świata.
To jest jedna część tej podróży, a druga część podróży tak samo ważna, jeżeli czasami nie bardziej istotna, bo tam się rodzą koncepcje, tam się rodzą pomysły, tam się rodzą idee, które później opakowujemy w coś, co działa. Podróż we własnej głowie, można troszkę powiedzieć, we własnym duchu, we własnej przestrzeni. Jeżeli brakuje miejsca na te podróże, to jest tak jak z tymi wilkami. Ten cały ekosystem zaczyna obumierać i to tak dosyć konkretnie obumierać. Tak jak widzimy tą erozję społeczeństwa dookoła. To właściwie słowo społeczeństwo jest już coraz bardziej synonimem takiego paradoksu albo takiego bardzo niesmacznego dowcipu. Dowcipu o jakiejś najgorszej patologii, jaka mogła się tylko wydarzyć dookoła nas, w jaką mogliśmy się sami dobrowolnie wpakować. I do tego doprowadził ten cały szalony eksperyment, który zaczął się w latach 30. Właściwie zaczął się wcześniej, ale w latach 30. wprowadzono go bardzo mocno w życie.
I od tego momentu jesteśmy właśnie w takiej sytuacji niczym ten las w parku Yellowstone, który zaczyna umierać, bo przestaliśmy podróżować przede wszystkim koncepcjami, które realizujemy. To są takie istotne sprawy. Cała ta podróż zwana życiem nagle stała się bardzo mocno limitowana. Gdzieś zniknęły z tego całego naszego wewnętrznego lasu wilki. Właściwie może nie tyle z naszego lasu, bo w naszym lesie jeszcze te wilki wyją czasami do księżyca i jeszcze robią masę rzeczy dla tego świata. Myślę, że jeszcze działa. Jest masa normalnych, fantastycznych ludzi na tym świecie. Są jak te wilki. My jesteśmy w sumie jak te wilki. Ktoś nas wygonił z lasu.
Cywilizacja płaci teraz tą cenę. Tam już nie przypływa żadna energia, nikt nie roznosi tych nasionek drzew, one sobie tam nie urosną i ta nasza cała przestrzeń zniknęła. To jest taki klasyczny konflikt budki z biletami, która stoi w jednym konkretnym miejscu i trzeba zawsze ludzi wszystkich zagonić do tego miejsca i żeby zapłacili za bilety, z takim sposobem postrzegania rzeczywistości, który się opiera na dopasowaniu się do sił natury, które nas kierują do tych wszystkich, cywilizacja nazywa żywiołami, a które na co dzień nie są właściwie żywiołami. Są darami natury, są czymś, co stwarza życie i czymś, co może nam pomagać, a wcale nie musi nam przeszkadzać. Niektórym pomaga cały czas. Niektórzy żyją z tego już setki lat. Niektórym pomaga od lat 30. Ktoś tak trochę zmanipulował całą tą informację, przyszył złą łatę do wszystkiego tak, żeby odstraszyć potencjalnych użytkowników, którzy chcieliby we właściwy sposób użyć tej informacji i stara się trzymać ich z daleka za wszelką możliwą cenę, dokręcając śrubę, jak tylko się da, za pomocą wszelkich możliwych środków, które ma w ręku. A te środki to, tak jak wspomniałem, tylko materialne środki, ale jakże wiele znaczące dla naszej egzystencji, dla naszego sposobu myślenia, czyli zasoby na tej planecie. Ekonomia, wobec której wszyscy jesteśmy poddanymi.
Ta współczesna religia oraz technologia, która jest zatrzymywana, pilnowana, żeby tam za dużo nie wypłynęło na zewnątrz. Ale są praktyki, które pozwalają nam trzymać się z dala od wielu rzeczy, tudzież wracać na właściwy tor całą tą cywilizację razem z nami. Bo my właściwie jesteśmy członkami tego całego zamieszania i taka zwykła, oczywista sprawa, że to my budujemy swój cały świat. Jest kilka naprawdę świetnych pomysłów na to, jak to robić, jak wracać do tego normalnego porządku świata. Można to robić tak jak na tak zwanym Wschodzie, w Indiach, w wielu innych miejscach medytować. Jest to świetna technika. Jest tam wielu ludzi, którzy doskonale sobie zdają sprawę z tego, jak powinien wyglądać świat, a jak nie wygląda. I mają tą potężną wiedzę, wiedzą jak jej użyć i myślę, że używają we właściwy sposób. Wszystkiego nie mówią. Trzymają masę rzeczy, że tak powiem, w tajemnicy, żeby ktoś, kto jest niepowołany, szczególnie po tym ostatnim pokazie sił i pokazie, co można z tych mocy zrobić, żeby zniewolić wszystkich ludzi dookoła i zwariować już do szczętu, po to, żeby ta wiedza nie wpadła w ręce tych wariatów, żeby nie próbowali jej wykorzystywać.
I tak już mają potężną wiedzę technologiczną, którą ukradli wszystkim tym dziarskim wynalazcom. Także chyba już wystarczy tych szaleństw w ich rękach. I są tacy ludzie. Uczą medytacji. Medytacja jest naprawdę rewelacyjną rzeczą w tym kierunku powrotu do normalności. Wszystkie te sprawy oparte na naszej naturalnej energetyce ciała, na tym sposobie traktowania rzeczywistości, że znajdujemy czas dla siebie na swoją własną refleksję, że właśnie unikamy takiego spędu, żeby maszerować z jedną flagą, w tym samym mundurze, razem z tysiącem kolesi, którzy wyglądają tak samo jak my, żeby troszeczkę karmić tego wilka, który jak mówi to stare powiedzonko. Nie wiem, czy znacie tą historię. Taka indiańska opowieść. Ja ją kiedyś chyba mówiłem. To opowiem jeszcze raz, że przychodzi młodzian do wodza i mówi: „Wodzu, mam niepokojący sen.
Kolejną noc z rzędu śni mi się, że dwa wilki ze sobą walczą. Walczy biały i czarny. Walczy dobry ze złym. I jestem przerażony. Nie wiem, co mam zrobić. Nie wiem, który z nich wygra. Chciałem, żeby wygrał właściwie biały, ale nie wiem, co robić. Nie wiem, co robić”. Na co wódz mu odpowiada: „Słuchaj, wygra ten, którego nakarmisz”. I myślę, że dokładnie o to samo z nami chodzi.
Są pewne moce dookoła nas, o których myślę pewnego dnia warto będzie pomyśleć, zastanowić się, wrzucić kilka refleksji z tym związanych, bo też jest masa informacji mówiąca o tym niewidzialnym świecie, który tylko czasami, w jakichś wyjątkowych sytuacjach się manifestuje i nie zawsze w postaci tylko i wyłącznie zjawisk. Czasami te zjawiska mówią. Dziwnie to wygląda, ale to opowieść na inną historię. Wracając do tych wilków, tak mi się wydaje, że dobrze jest pamiętać, żeby być wodzem przynajmniej w swoim własnym życiu. Kiedy przychodzi do nas taki młodzian, nie wie, co zrobić z tymi wilkami, to przecież my wiemy, że trzeba nakarmić tego dobrego wilka. Ten właśnie wygra. Ten, który będzie lepiej odżywiony. Nie ten, którego będziemy szczuli. Nie ten, którego będziemy kopali. Ten, wobec którego zrobimy dobry uczynek.
I to jest coś, co powoduje, że ten świat funkcjonuje, że my jako cywilizacja żyjemy dalej. Jest masa naprawdę rewelacyjnych praktyk, masa ludzi robi dobre rzeczy. Słuchajcie, większość tych szamańskich rytuałów, tak zwanych szamańskich rytuałów, które tam przetrwały gdzieś tam w Amazonii, w wielu różnych miejscach, to jest dokładnie ta sama piosenka, ta sama książka, ten sam wiersz, ten sam film, ta sama historia, która dotyczy dokładnie nas. Tylko że tam jest ciekawa sprawa, właśnie związana z tymi substancjami psychoaktywnymi, o których ja tu bardzo często mówię. To, że właściwie podane stawiają nas na nogi, bo wyłączają w nas ten syndrom, ja to nazywam ego tak bardzo skrótowo, to martwienie się nieustanne o ten strach, który jest związany z naszą egzystencją. Kiedy ten strach znika, okazuje się, że nasza wola jest o wiele silniejsza niż jakiekolwiek warunki, które stawia nam egzystencji i że to wtedy my zaczynamy stawiać warunki egzystencji, a nie odwrotnie. I to jest ten tajemniczy moment transmutacji, moment transformacji. Jeżeli on jest właściwie przeprowadzony, to ta historia pod tytułem zły wilk albo właściwie brak wilków, bym powiedział, nie ma tutaj absolutnie miejsca, bo ludzie, którzy operują tą kiepską energią, nigdy nie będą w stanie nas ściągnąć do tego poziomu, że ich stan energetyczny wpływania na rzeczywistość będzie większy niż nasz. Nasz zawsze będzie górą. Tak zwyczajnie.
Dlatego nigdy nikt wtedy nie wybuduje budki z biletami na środku i nie wybuduje dookoła obozu koncentracyjnego, żeby od razu sobie zapewnić niewolników, którzy będą mu płacili za bilety do tej budki. Ja do tej pory, tak samo jak wielu ludzi w wielu miejscach na świecie się śmiali, zastanawiałem, skąd się wziął pomysł na ogrodzenia dookoła domu. Rozumiem jeszcze, jak ktoś trzyma bydło, które lubi sobie zbiec albo coś takiego, ale to też niekoniecznie. Jak bydło lubi właściciela, bo właściciel dba o nie, to nigdzie nie ucieka, nigdzie nie musi biec i wcale nie ma na pieńku z właścicielem. Wręcz bardzo chętnie wraca do właściciela i daje się pogłaskać i zadbać o siebie. Także z tym problemu nie ma. Skąd się wzięło właśnie w nas to grodzenie terenu, płacenie sobie za wodę, wszystkie te szalone rzeczy? To już chyba wiemy. To jest ta obsługa energii od niewłaściwej strony, ale można właśnie tak jak mówię obsługiwać od właściwej strony. Są na to metody i właśnie substancje psychoaktywne, tak samo jak medytacje, tak samo jak po prostu bycie dobrym człowiekiem, jest tą metodą na właściwe przebywanie z tą energią, na łączenie się z tym, można powiedzieć, polem morfogenetycznym.
Myślę, że to jeden z wielu aspektów tej mocy, że to nie wyczerpuje całego tematu absolutnie. Nazwijmy to po prostu polem mocy, polem tej dobrej energii, która stwarza życie, że można łączyć się z tym polem naprawdę w doskonały sposób i to w taki sposób konstruktywny, taki budujący. Bo co mówi ta starożytna wiedza na samym końcu? To jest ten wycięty kawałek ze wszystkich tych monoteistycznych religii i ze wszystkich tych dualistycznych systemów, chociażby ekonomicznych, cywilizacyjnych i tak dalej. Ten element mówi o tym, że to my jesteśmy częścią tej całej siatki energetycznej. To my właściwie jesteśmy elementami. Każdy z nas jest takim wilkiem. Jeżeli którakolwiek czy którykolwiek z nas znika z tego lasu, to ten las zaczyna umierać. I to jest ta tajemnica, przed którą nas ciągle próbują uchować te monoteistyczne, szalone kultury wyznające jakieś demonistyczne bóstwa. A nasza prawdziwa europejska tradycja naprawdę jest bez zarzutu.
Tak jak w Ameryce Południowej są szamani, tak samo my mamy tutaj tradycję alchemiczną, tradycję gnostyczną, tradycję przede wszystkim tego, co dzisiaj nazywamy okultyzmem, czyli wiarę w to, że wszystko jest jednością na świecie i że cała ta energia, która nas stwarza, jest po to, żeby z niej korzystać. I ta tradycja ma swoją naprawdę bardzo dobrą stronę, także nie ma się czego wstydzić. Można też z niej korzystać. Dlaczego tego nie zrobimy? Prawda, że proste? Wszyscy jesteśmy jednością i wszyscy tworzymy tą układankę, która tworzy życie, tworzy las, tworzy to, że jest gdzie wpuścić w ogóle wilki, że cała ta energia skądś się bierze. Jesteśmy uczestnikiem tej całej energii. Jeżeli się wyjmie tylko jeden element z tej układanki, to cała ta układanka zaczyna umierać. A wszystko to zależy od naszych indywidualnych decyzji, które sobie podejmujemy codziennie, w każdej sekundzie naszego życia. Którego wilka nakarmimy?
I do tego się to wszystko sprowadza. Na to wygląda przynajmniej taka najważniejsza część. I to jest ten wytrych do tych tajemniczych drzwi, do których dawno temu zgubiliśmy część kluczy. Drugą część kluczy ktoś nam buchnął z szuflady. Wszystko się pogubiło, rozsypało. My sami zapomnieliśmy, o co w ogóle w tym wszystkim chodziło. Niemniej mamy jeszcze kawałek wiedzy i to taki dosyć spory kawałek wiedzy. Mamy nasze oczy, mamy nasze zmysły. Możemy obserwować ten świat dookoła, a świat mówi jasno i wyraźnie, że wszystko jest jednością i że to jest właśnie ta droga. I że naprawdę nie warto się bać, bo kiedy zostawimy ten strach, to za tym zakrętem czeka na nas bardzo niesamowita przyszłość.
I to jest ta przyszłość chyba, przed którą właśnie bronią nas wszyscy właściciele owych budek, gdzie trzeba kupić bilet na wejściu i zaspokoić czyjeś fantazje, czyjeś lęki i psychozy, którymi się karmi. I taka jest historia z tym okultyzmem, który jest tak nieustannie sprzedawany nam jako najgorsze zło świata, proszę państwa. Jest to technologia. Można ją użyć w zły albo w dobry sposób, a decyzja zależy zawsze od nas. I to było tyle w tej hiperprzestrzeni. A na sam koniec chciałem jeszcze bardzo serdecznie podziękować wszystkim mecenasom, szczególnie tym mecenasom, o których zapomniałem. Znaczy zapomniałem, zgubiłem informację, nie dopisałem do listy mecenasów, także już jesteście dopisani. Pozdrawiam cię, Jordanie202, Biblin, Jordanie. Tomku, Domku, Domowo pozdrawiam bardzo serdecznie. I Kraska pozdrawiam bardzo po japońsku.
Hai. Peace and love, kochani. Wielkie dzięki za wspieranie. Przepraszam bardzo za zamieszanie, że się nie pojawiliście na liście mecenasów na czas, ale już jesteście, także mam nadzieję, że wybaczycie mi tą zaległość. No i oczywiście wszystkich mecenasów zapraszam, żebyście wpadli na stronę główną Radia Na Fali. Jest link do podstrony, gdzie jest opisana taka miła akcja, którą książę Edward postanowił zorganizować i ja mu przy tym pomogłem. A akcja polega na tym, że każdy z was dostanie prezencik od radia. Jest kilka magnesów zwiezionych przez księcia Edwarda z tych dalekich zamorskich podróży, które tam gdzieś w biegu, tak jak mówiłem, wrzucał do walizki pomiędzy lotniskiem a hotelem, a taksówką. No i przywiózł te magnesy i rozdajemy najbardziej hojnym mecenasom w miesiącu grudniu. Taki jest plan.
Także najbardziej hojni mecenasi spodziewajcie się magnesów na lodówkę z podróży księcia Edwarda. A ja was przy okazji zapraszam do etykiety zastępczej księcia Edwarda oczywiście. Zapraszam do pozostałych audycji w Radiu Na Fali. Zapraszam do „Czasu snu”. Zapraszam do „Syntezy” oczywiście. Zapraszam do „Teorii chaosu” jak najbardziej. No i do archiwum Radia Na Fali, gdzie jest „Pichontarium”, do którego też bardzo serdecznie zapraszam. Jest naprawdę rewelacyjny materiał. Nie wiem, kiedy wróci, nie wiem, co się będzie działo dalej, ale naprawdę to co jest, jest naprawdę super. Także zapraszam, posłuchajcie sobie.
Jest „Dokładka”, jest kilka innych rzeczy, można sobie tam przeszperać. À propos dzisiejszego tematu jest w archiwum Radia Na Fali taka perełka pod tytułem Zakazana wiedza, którą prowadził Marcin Daktura zajmujący się meandrami masonerii. I tam jest bardzo wiele na ten temat. Także teraz, kiedy myślę, wyjaśniłem troszeczkę obraz całości, przynajmniej tak próbowałem. Ten obraz całości, który jawi się w moich oczach, niekoniecznie musi się jawić w waszych oczywiście. Myślę, że te informacje będą jeszcze bardziej przejrzyste i czytelne. Także zapraszam bardzo serdecznie w odwiedziny. Linki do tej audycji, czyli do tych rzeczy, o których dzisiaj tu mówiłem, jak zwykle znajdują się pod audycją na stronie radionafali.com. Audycja oprócz tego, że w Radiu na Fali jest retransmitowana w Radiu Paranormalium, także pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium bardzo serdecznie. Też zapraszam, żebyście wpadli na stronę Radia na Fali czasami.
I dziękuję wszystkim słuchaczom, którzy mnie zainspirowali właściwie do podjęcia tematu od tej strony za maile bardzo serdecznie i w ogóle komentarze. Zapraszam was oczywiście na Twittera, Facebooka radiowego. No i tyle na dzisiaj, proszę państwa. Ja kończę swoje nadawanie prosto z puszki. Wyłączam tą taśmę, przewijam do początku i montuję, żebyście mogli sobie spokojnie posłuchać w tą sobotę. A my usłyszymy się już niedługo, prawdopodobnie w jakimś następnym podcaście. A wy słuchaliście Hiperprzestrzeni w radionafali.com. Dobra, dobra, żartowałem. Na pod