[00:34] - Pojawienie się na antenie tego fantastycznego, pięknego podkładu muzycznego zwiastuje tylko jedno, że już teraz na antenie Radia Paranormalium rozpoczyna się kolejny odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Audycji w całości realizowanej na żywo. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Skype'a są dzisiaj ze mną oneironauci Dawid Rudnicki, Mariusz Sobkowiak przy telefonie.
[01:00] - Witam serdecznie wszystkich słuchaczy.
[01:02] - Robert Niemiec również przy telefonie wyjątkowo.
[01:05] - Witam.
[01:06] - Oraz nasz słuchacz, stały gość ostatnich naszych odcinków Mateusz. Mateuszu, jesteś tam?
[01:15] - Witam.
[01:15] - Mateusz chyba chwilowo poszedł LD-ki uprawiać, ale słyszę, że już jest.
[01:20] - Jestem. Witam, witam.
[01:21] - Dzisiaj, jak zawsze, audycja będzie realizowana na żywo. Będzie można dzwonić już teraz, podam kontakty. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Gdyby ktoś chciał do nas napisać, to może oczywiście napisać na nasze radiowe gadu-gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Dzisiaj tematem naszej audycji, tematem naszej dyskusji będzie bardzo ogólnie LD, czyli świadome śnienie w kulturze, w popkulturze. Będziemy sobie rozmawiać dzisiaj o książkach, filmach, muzyce i wszystkich innych przejawach aktywności kulturalnej gatunku ludzkiego, w których to przejawach pojawia się świadome śnienie. Oddaję głos naszym ekspertom. Mariuszu.
[02:31] - Tak, rzeczywiście sen i zjawisko świadomego śnienia pojawia się w różnych wytworach ludzkiej kultury, czyli zarówno w literaturze, filmie, sztukach teatralnych, w muzyce. Do poruszenia tego tematu natchnął nas słuchacz, który tydzień temu zadzwonił na naszą audycję „Nasz drugi świat” i zapytał nas o to, czy warto nabyć publikację dotyczącą snu świadomego, której tytuł i autora wymienił. Nie czytaliśmy tej publikacji, więc się nie odnieśliśmy, ale pomyśleliśmy, że warto byłoby rzeczywiście porozmawiać na temat wszystkich tych publikacji, które pojawiają się na rynku wydawniczym zarówno tutaj w Polsce, jak i za granicą, a które dotyczą snów, jak również snów świadomych. A przy okazji warto byłoby porozmawiać również o filmach i o innych takich przejawach kultury, w których te sny świadome się pojawiają. Dlatego dzisiaj taki temat podjęliśmy i będziemy zachęcać, będziemy recenzować książki, polecać, jak również filmy. Zarówno te, które polecenia są warte przyjrzenia się, obejrzenia, przeczytania, jak i te, które myślę, należałoby omijać szerokim łukiem, więc warto byłoby się dowiedzieć, że nie należy swojego czasu i swoich środków angażować w nabycie takich pozycji. Ja pozwolę sobie zacząć od książki, która u mnie wzbudza bardzo pozytywne emocje. Książki, którą wielokrotnie też cytowałem tutaj na antenie Radia Paranormalium. Książki, którą mogę bardzo serdecznie i bardzo gorąco polecić wszystkim czytelnikom, słuchaczom Radia Paranormalium i sympatykom Ruchu Oneironautycznego. Mam na myśli publikację kalifornijskiego psychoterapeuty, który ukończył Uniwersytet Kalifornijski w LA i obecnie prowadzi praktykę psychoterapeutyczną w Kalifornii właśnie.
Mam na myśli Kennetha Ketzera. Kenneth Ketzer 17 lat temu, jeśli dobrze liczę, przeprowadził eksperyment, którego celem było wywołanie u siebie snów świadomych. Otóż jako człowiek zainteresowany rozwojem własnej osobowości, zainteresowany psychologią humanistyczną, postanowił taki eksperyment przeprowadzić i wynik tego eksperymentu opisał w swojej książce pod tytułem „Słońce i cień. Mój eksperyment ze świadomym śnieniem”. Słyszę siebie samego w słuchawce. Kenneth Ketzer w pierwszej części swojej publikacji „Słońce i cień” opisuje ten eksperyment, który 17 lat temu przeprowadził, a w którym udział wziął nie tylko on, ale również jego żona, w który w jakiś sposób zaangażowany był również syn Kennetha Ketzera. Opisują sny, które pojawiały się podczas tego eksperymentu, sposób, w jaki doprowadzał do osiągnięcia u siebie stanu świadomego śnienia. Wszystko jest więc opisane w sposób bardzo praktyczny na podstawie doświadczeń samego zainteresowanego. Kenneth Ketzer jest osobą, która opisuje w tej publikacji „Słońce i cień” sposób, w jaki zaczął praktykować oneironautykę. Więc osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z snami, z tymi snami świadomymi, mogą taką podróż w świat śnienia świadomego, podróż w oneironautykę odbyć razem z Kenneth Kelcerem, czytając tę publikację, która napisana jest językiem bardzo przystępnym, w postaci opowieści o życiu Kennetha Kelcera i tego, w jaki sposób jego życie na jawie przeplatało się ze snami.
Bo bardzo często w tych snach, które Kenneth opisuje, w snach również świadomych, widzimy przeplatanie się-
[06:43] - Halo? Kto tam się tak podśmiechuje głośno?
[06:47] - Przepraszam, wyłączę mikrofon.
[06:52] - A w ogóle panowie, słuchajcie, głupia sprawa, bo nas chyba nie słychać. Serwer radia właśnie w tym momencie padł.
[07:01] - Nie słychać nas w ogóle, tak?
[07:03] - Coś się dzieje takiego, że po prostu serwer radia, na który nadajemy, przestał reagować.
[07:13] - Aha. Bo nie wiem, czy kontynuować, panowie.
[07:16] - Kontynuuj. Ja tę audycję cały czas nagrywam.
[07:21] - Dobrze. Także kto nie może mnie teraz na żywo wysłuchać, ten spokojnie w archiwum Radia Paranormalium może znaleźć nasze nagranie i posłuchać o książce Kennetha Kelcera „Słońce i cień. Mój eksperyment ze świadomym śnieniem”. Kenneth opisuje swoją przygodę psychoterapeuty, który chce nauczyć się śnić świadomie. Zaczyna od zapamiętywania swoich snów. Prowadzi dziennik snów. Dzięki temu, że ten dziennik snów prowadzi bardzo dokładnie, możemy zapoznać się również z przytoczonymi relacjami ze snów, które przytrafiły się Kennethowi. Każdemu z tych snów nadaje on tytuł i następnie opisuje, co takiego mu się przydarzyło. Eksperyment udany. Kenneth Kelcer przeżywa wiele snów świadomych.
Zwraca on uwagę między innymi w trakcie swojej podróży, którą opisuje ta książka, na fakt pojawienia się bardzo naturalnego spadku i pojawiania się snów, w tym snów świadomych, a później znowuż wzrost ilości świadomego śnienia w jego życiu onirycznym. W ten sposób próbuje on przekonywać nas, że istnieją takie naturalne cykle w postaci sinusoidy i w sytuacji, gdy spada częstotliwość pojawiania się snów świadomych, nie należy się obawiać. Kenneth sam coś takiego przeżył i uważa, że mamy do czynienia ze zjawiskiem jak najbardziej naturalnym i po takim spadku następuje wzrost śnienia świadomego. Między innymi dlatego cenię tę książkę, bo nie opiera się tylko i wyłącznie na teorii, ale również na praktyce. I to na praktyce kogoś, kto zaczynał praktycznie od zera, czyli nie posiadając żadnych doświadczeń związanych ze snem świadomym, a następnie opisuje, w jaki sposób tę umiejętność śnienia świadomego, czyli oneironautyki, posiadł i rozwijał. Wstęp do książki, która została wydana w 1997 roku przez wydawnictwo Arka, wstęp do polskiego wydania napisał Adam Bytof, który w sposób bardzo pozytywny odnosi się do publikacji Kennetha Kelcera. Zwraca uwagę również na to, że Kenneth Kelcer swoje doświadczenia, które opisuje w tej książce, rozpoczyna swój eksperyment, opiera na bardzo takich, myślę, tradycyjnych metodach osiągania snu świadomego. Taką bazę dla osób, które interesują się snami świadomymi stanowiły ówcześnie, 17 lat temu, doświadczenia antropologa Carlosa Castanedy. Na jego doświadczeniach opierał się też Kenneth Kelcer, stosując między innymi technikę Don Juana związaną z wpakiwaniem się we śnie we własne dłonie i sposób wykorzystania tej techniki Kelcer opisuje. Bytof zwraca uwagę na to, że fakt, iż od tamtego czasu rozwinęły się nowe techniki dotyczące osiągania stanu snu świadomego, jak również pojawiły się urządzenia elektroniczne, które pozwalają na szybsze i łatwiejsze osiąganie świadomego snu, to książka Kelcera wnosi ogromny wkład i jest bardzo pożyteczna dla osób, które swoją przygodę ze snem świadomym rozpoczynają.
Bytof w swoim wstępie do książki zwraca również uwagę na to, i ja również taką rzecz zauważyłem, czytając publikację Kelcera, że w chwili obecnej na to zwracają uwagę osoby zajmujące się śnieniem świadomym. Mówi się o zagrożeniu, jakim jest trywializacja zjawiska świadomego śnienia, czyli wykorzystywanie świadomego snu tylko i wyłącznie dla zabawy, dla przyjemności zmysłowych, dla wyładowania swoich popędów czy prymitywnego zaspokojenia swoich własnych potrzeb. Kenneth Kelcer w swojej książce „Słońce i cień” na każdej stronie i właściwie za każdym razem opisując swoje sny, w tym również sny świadome, przekonuje nas, że zjawisko świadomego śnienia niesie ze sobą przeżycia transcendentalne wręcz, na pewno transformujące, prowadzące do zmiany sposobu patrzenia na siebie i swoje życie. Ja przyznam szczerze jako osoba, która zachęca do praktykowania snu świadomego również dla przyjemności, miałem nieco opory przed czytaniem o tym, jakie wyższe wartości świadomemu śnieniu Kelcer próbuje przypisywać. Natomiast spokojnie mogę polecić tę publikację „Słońce i cień. Mój eksperyment ze świadomym śnieniem” psychoterapeuty z Kalifornii Kennetha Keltera ze względu na to, że czytając polskie wydanie, które z 250 stron opowieści się składa, nie znalazłem tam żadnych przekłamań czy różnego rodzaju ezoteryki, która tylko zaciemnia temat. Kelter bardzo konkretnie, bardzo naukowo podchodzi do tematu śnienia świadomego, opisując również własne doświadczenia. I nie mam żadnych wątpliwości, że można z czystym sumieniem, bez obaw o to, że zamiast wnieść coś dobrego, można tylko namieszać w głowie, z czystym sumieniem można ją przeczytać. Pierwsza część tej publikacji składa się z opisu doświadczeń samego Kennetha Keltera, z opisu tego, w jaki sposób od człowieka, który świadomych snów nie doświadcza, przeszedł do osoby, która świadome śnienie praktykuje i świadomych snów doświadcza, i to dość często. W części drugiej swojej książki zatytułowanej „Zrozumienie eksperymentu i ocena eksperymentu” znajdziemy teoretyczne rozważania dotyczące snu świadomego.
Kelter definiuje tam, czym właściwie jest sen świadomy. Ja tutaj posługiwałem się tą częścią książki podczas jednej z naszych audycji, w której próbowaliśmy mówić o śnie świadomym i o tych stanach, które są bliskie stanowi śnienia świadomego, na przykład sen przedświadomy, ale snem świadomym jeszcze nie są. Tutaj Kenneth Kelter zwraca uwagę na to, co możemy uznać za stan pełnego świadomego śnienia, a czym świadomy sen nie jest. Bardzo naukowe podejście, bardzo obszerne. W kolejnym podrozdziale tej części drugiej opisuje on techniczne sposoby tego, w jaki sposób świadomy sen osiągnąć. Także nie tylko otrzymujemy ogromną dawkę takiej wiedzy teoretycznej na temat tego, czym jest świadomy sen, w jaki sposób ten świadomy sen osiągnąć, ale również kilkaset stron opisu doświadczeń samego psychoterapeuty Kennetha Keltera na temat tego, w jaki sposób on, wykorzystując różnorodne techniki, ten sen świadomy osiągnął, w jaki sposób jego życie oniryczne przeplatało się z życiem na jawie. W jednym ze swoich snów, który Kenneth Kelter opisuje w książce „Słońce i cień”, zwraca on uwagę na to, że mógł uzyskać i utrzymać świadomość we śnie na trzech różnych poziomach. Po pierwsze świadomość tego, co dzieje się we śnie. Po drugie świadomość tego, że jest osobą śniącą, że śni, że znajduje się w swoim łóżku. A po trzecie był świadomy tego również, co dzieje się w świecie na jawie, w jego otoczeniu.
Z czymś takim poza książką Kennetha Keltera się nie spotkałem. Utrzymywaniem świadomości na trzech różnych poziomach podczas snu. Takie doświadczenie Kenneth Kelter opisuje. Twierdzi, że jest to możliwe. Także wiele doświadczeń Kennetha Keltera może być ciekawych i może wnieść coś do naszego własnego postrzegania snu świadomego, jak również zachęcać nas do tego, żeby eksperymentować i żeby badać to zjawisko świadomego snu. Kenneth Kelter opisuje przeżycia wręcz czasem brutalne, związane z tym, co w świadomym śnie się dzieje. Otóż jest on przekonany i w ten sposób opisuje swoje sny, że każdy sen ma nam coś do powiedzenia i w przypadku każdego z opisywanych przez Kennetha Keltera snów, a mamy ich tutaj całe mnóstwo, podaje on następnie interpretację swojego snu, czyli w jaki sposób jego życie na jawie doprowadziło do tego, że taki sen mu się przyśnił. Co ten sen miał mu do powiedzenia i w jaki sposób tę wiedzę, która została mu przekazana przez jego nieświadomość podczas snu, postarał się on wykorzystać w swoim świecie na jawie, w swoim życiu na jawie. Myślę, że ma to związek też z faktem, że Kenneth Kelter podczas swojej nauki na Uniwersytecie Kalifornijskim studiował psychoterapię jungowską, która zwraca uwagę na takie archetypy pojawiające się w snach i na podstawie tych archetypów stara się je interpretować. Kenneth Kelter-
[16:51] - Przepraszam bardzo, znowu tam jakieś podśmiechujki słyszę w tle u kogoś. Chyba u Roberta.
[17:01] - ... dlatego, żeby wyłączyć mikrofon w momencie, kiedy coś się dzieje.
[17:04] - Przepraszam, ja próbuję wyłączyć mikrofon, ale ktoś mi próbuje przerwać, bo jestem teraz w samochodzie w Krakowie przed Galerią Factory i mam pewne problemy techniczne. Wyłączę mikrofon. Przepraszam bardzo, przygotowuję się właśnie do nadawania, a kontrole techniczne wykryły czuły- Dobrze. Słuchaj, każde miejsce jest dobre do nadawania audycji na Radiu Paranormalium, a w ogóle to słuchajcie panowie, dobra wiadomość, już nas słychać. Mieliśmy drobne problemy z serwerem, jakiś taki kurczę, dzisiaj zawieszony jestem. Co to uczelnia robi z ludźmi? Jesteśmy już na antenie. Przypomnę tylko kontakty do Radia Paranormalium. Można do nas dzwonić. Oczywiście audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo.
Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także pisać na naszym radiowym gadu-gadu pod numerem 36 08 80 02. Pozdrawiam również słuchaczy na czacie Radia Paranormalium. Tam również można pisać, zadawać pytania, komentować audycję i tak dalej. www.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Mariusz, oddaję ci ponownie mikrofon.
[18:43] - Tak. Ogromnie się cieszę, że jesteśmy już dostępni na żywo. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Przez ten czas-
[18:50] - Początkowa część audycji nie zaginęła. Wszystko nagraliśmy, więc będzie w archiwum.
[18:57] - Zanim Marek jeszcze podawał wszystkie kontakty do Radia Paranormalium, recenzowałem książkę Kennetha Keltera, psychoterapeuty z Kalifornii, „Słońce i cień. Mój eksperyment ze świadomym śnieniem”. Także kończąc, gorąco zachęcam do tego, żeby po tę publikację sięgnąć. Jest to osobisty zapis eksperymentu, jaki Kenneth Kelter przeprowadził ze swoimi snami. Od początku do końca opisuje, w jaki sposób od człowieka, który świadomych snów nie doświadcza, stał się doświadczonym oneironautą. Także możemy razem z nim przebyć tę podróż. W drugiej części publikacji możemy zapoznać się z teorią dotyczącą snów świadomych, z tym, czym jest świadomy sen, czym świadomy sen nie jest oraz jak techniki różnorodne wykorzystywali do tego, żeby świadomy sen osiągnąć. Dowiemy się również, w jaki sposób świadomy sen może nam się przydać również w naszym życiu na jawie, między innymi doprowadzając do pokonywania lęków, psychicznych blokad, jak również może pomóc nam spełnić nasze fantazje, których nie jesteśmy w stanie spełnić na żywo. W każdym razie Kenneth Kelter w swojej książce „Słońce i cień” zachęca nas do tego, żeby świadome sny traktować nie tylko jako źródło zabawy, przyjemności zmysłowych, ale jako szczególny sposób rozwoju własnej osobowości i samego siebie. W szczególności wykorzystuje on sny, w tym sny świadome, do uzyskiwania informacji od swojej własnej podświadomości, informacji, które później wykorzystuje w świecie na jawie.
I to właśnie doświadczenie Kennetha Keltera, ten eksperyment, który przeprowadził 17 lat temu, został w tej książce „Słońce i cień” bardzo szczegółowo opisany z przytoczonymi snami, których doświadczył Kenneth Kelter, snami świadomymi. Bardzo gorąco zachęcam do sięgnięcia po tą publikację. Zaznaczę, że większość książek, które będziemy dzisiaj omawiać, książek, filmów, jest do pobrania z naszego oneironautycznego chronika. Na stronie chronikuj.pl można wyszukać naszego chronika pod nazwą Oneiro Society i tam możemy znaleźć w formie PDF również książkę „Słońce i cień” Kennetha Keltera. Także zachęcam do pobierania, zachęcam do przeczytania, zapoznania się. Język bardzo przystępny. Osobiste doświadczenie Kennetha Keltera i trochę teorii, która wiele może wnieść w nasze doświadczenie oneironautyczne i w naszą oneironautyczną wierę. Chciałbym zaznaczyć, że temat, który dzisiaj podejmujemy, jest w tyle ważny, że większość osób rozpoczynających swoją przygodę ze świadomym śnieniem najczęściej czerpie informacje z internetu. Informacje, które nie zawsze są sprawdzone, często zawiera wiele przekłamań i półprawd, które jako ruch oneironautyczny, który reprezentuję, staramy się wywalczać, staramy się wyprostowywać. Dlatego będziemy dzisiaj odwoływać do wiedzy zawartej między innymi w publikacjach takich osób jak psychoterapeuci, jak Kenneth Kelter, które pozwalają nam na zdobycie wiedzy sprawdzonej, pewnej, na pewno dużo bardziej niż to, co możemy znaleźć w internecie.
Co każdy może opublikować, niewielu może sprawdzić. Także zacznijmy od książki „Słońce i cień” Kennetha Keltera. Myślę, że to jest też dobra pozycja dla osób początkujących, bo nie przytłacza ilością wiedzy teoretycznej, natomiast bardzo dużo osobistego doświadczenia osoby, która rozpoczynała jako ktoś zainteresowany snem świadomym, a skończyła swój eksperyment jako doświadczony oneironauta, który dzisiaj swoją wiedzę może przekazywać między innymi za pomocą takich publikacji jak „Słońce i cień”.
[22:28] - To może pora, żeby teraz parę słów o publikacjach, książkach, filmach i tak dalej powiedzieli nasi pozostali dzisiejsi eksperci i goście. Dawid, Robert, Mateusz. Ktoś u Roberta chyba rwie się do wypowiedzi.
[22:48] - Przepraszam, jestem gotowy do gadania.
[22:59] - To Robercie, może jakbyś mógł. Mógłbyś polecić naszym słuchaczom jakąś publikację na temat świadomego śnienia? Bo tutaj już Mariusz omówił książkę Kennetha Keltera „Słońce i cień”.
[23:13] - Ja bym chciał jak zwykle zachęcić do przeczytania książki właśnie Mariusza „Nasze drugie życie. Przewodnik po fascynującej sieci snu”. Jest to jedna z lepszych książek o świadomym śnie. Była właśnie jedną z inspiracji do założenia ruchu oneironautycznego. Ja bym tu przeszedł już do tematu filmów fabularnych, książek fabularnych i jednym z takich filmów o świadomym śnie jest „Waking Life”. „Waking Life” jest takim filmem filozoficznym trochę. Jest wiele więcej wątków filozoficznych. Przedstawia ona historię młodego człowieka, który znajduje się we śnie i nie wie, jak się z niego wydostać. Innym takim filmem o świadomym śnie jest „Incepcja”. Też będzie tu omawiana.
Może nie chcę niczym mówić. Ja bym chciał jeszcze omówić inny film, psiofilm, „Donnie Darko”. Tam też jest podobno zawarty motyw snu.
[24:28] - Nie zauważyłem tego. Oglądałem ten film, ale bardzo ciekawy film o podróżach w czasie, o umyśle ludzkim.
[24:46] - Dawid coś tutaj próbuje powiedzieć, ale niestety strasznie słabo go słychać. A może to odgłosy od Roberta i jego znajomi zagłuszyli Dawida. Dawidzie, jesteś?
[25:00] - Jestem. Boli mnie to, że omówiliśmy jedną książkę. Robert przeszedł do tematu filmów i omówił cztery filmy w dwóch zdaniach. To takie nieciekawe było. Ja chciałbym wrócić do książek i polecić wszystkim słuchaczom książkę pana Adama Bytowa i pana Roberta Steina „Jasność”, bo to jest bardzo ciekawa i przejrzysta książka. Tam praktycznie jest cała podstawowa wiedza o świadomych snach. Dodatkowo pan Adam Bytof jest czołowym polskim oneironautą. Zna wielu ludzi. Tam są cytaty, odwołania się do snów wielu ludzi, cytaty ze snów erotycznych.
[25:49] - Znowu ten seks, proszę państwa, znowu ten seks.
[25:56] - Tradycja.
[25:57] - Tradycja ma to się zadość.
[26:00] - Dokładnie. Ta książka przywoływała cytaty i sny erotyczne, pokazywała świadomy sen z kilku różnych perspektyw. Dla niektórych świadomy sen służy tylko do zabawy. Uprawiają w nim doświadczenia erotyczne. Pokazane są też świadome sny jako doświadczenia duchowe. Jest bardzo ciekawy rozdział, który w pewnym sensie popiera naszą akcję „Jasne sny alternatywą dla narkotyków”. Też warto przeczytać. Myślę, że to jest jeden z najciekawszych rozdziałów oprócz tego erotycznego w tej książce. Ogólnie polecam.
[26:52] - Tak, jeśli mogę. Ogólnie publikacje Adama Bytowa, między innymi „Jasność”, o której mówi tutaj kolega Dawid, jak również „Sztuka świadomego śnienia” Adama Bytowa to są takie publikacje chyba najbardziej znane na polskim rynku wydawniczym, które również można serdecznie polecić. Również do pobrania na naszym oneironautycznym Chomiku. Jeśli chodzi o książkę „Jasność” Adama Bytowa i Roberta Steina, to zawiera bardzo dużo informacji na temat tego, do czego świadomy sen może się przysłużyć. Czyli tak jak kolega tutaj mówił, nie tylko zabawa, nie tylko przyjemność zmysłowa, czyli taka trywializacja snu, na której uwagę zwraca również Kenneth Kelser, ale również rozdział na temat tego, w jaki sposób sen świadomy może zostać wykorzystany jako alternatywa dla różnego rodzaju substancji psychoaktywnych. W swojej książce „Jasność” Adam Bytof zwraca uwagę między innymi na to, że były prowadzone badania dotyczące tego, w jaki sposób zażywanie substancji w śnie świadomym wpłynęło na osoby, które miały problem z nadużywaniem różnego rodzaju substancji. Ja żałuję, że tutaj Adam nie umieścił więcej informacji na temat tego, kto kiedy te badania przeprowadzał, bo byłoby to bardzo ciekawe. Zwrócę uwagę również na to, że Adam Bytof jest honorowym członkiem naszego ruchu oneironautycznego. Odebrał od nas legitymację honorowego członka i wspiera nasze działania. Między innymi przygotowujemy wspólnie aplikację, która ma ułatwiać osiąganie snów świadomych.
W książce „Jasność” Adam Bytof zwraca uwagę również na powiązania między takimi zjawiskami jak sen świadomy, a chociażby medytacja. Z racji tego, że Adam Bytof swoje zainteresowanie snem świadomym i swoje doświadczenia z jasnymi snami zaczął od medytacji, o czym opowiadał nam między innymi podczas spotkania członków ruchu oneironautycznego właśnie z Adamem Bytowem. Książki Adama Bytowa bardzo przystępne. Również nie znajdziemy tam jakichś mitów czy przekłamań. Także spokojnie można polecać „Sztukę świadomego śnienia”, jak również „Jasność” Adama Bytowa napisaną razem z Robertem Steinem.
[29:13] - Tutaj chciałam jeszcze dopowiedzieć, że w tej książce bardzo fajnie została pokazana historia świadomego śnienia. Był przykład z Biblii, pokazano historię plemien Senoi i jakiegoś drugiego plemienia, którego nazwy nie pamiętam. No właśnie. I à propos tej medytacji, bo jej pełny tytuł to „Jasność. Podręcznik świadomego śnienia i medytacji”. Tam bardzo ciekawie jest opisane to, co się dzieje z naszym ciałem podczas świadomego śnienia czy medytacji. Dużo właśnie jest powiązań do różnych odmiennych stanów świadomości. Książka naprawdę godna polecenia i jako członek ruchu oneironautycznego ją polecam.
[30:04] - Tak. To ja pozwolę się odnieść jeszcze do jednej publikacji, której tytuł tutaj padł. Nie wiem, czy można właściwie, bo będzie to swego rodzaju autoreklama, ale krótko chciałem rzeczywiście, bo też do książki „Jasność” Adama Bytowa i Roberta Steina odnoszę się w swojej własnej publikacji „Nasze drugie życie. Przewodnik po fascynującym świecie snu”. Z racji tego, że wiele ciekawych informacji się tam znajduje. Ja zachęcam również do sięgnięcia po moją publikację, po moją pozycję, w której rozpoczynamy od takiej teoretycznej podstawy, czym jest świadomy sen. Poprzez to, w jaki sposób świadomy sen możemy osiągać i do czego może nam się przydać. Do ostatecznego rozdziału, który wskazuje na psychoterapeutyczne wykorzystanie snów świadomych, między innymi do radzenia sobie z lękami, fobiami, jak również uzależnieniami od różnego rodzaju substancji psychoaktywnych. I tutaj, w odróżnieniu od innych publikacji dotyczących snów świadomych, starałem się wspierać odniesieniem do dość szerokiej bibliografii. Każda informacja dotycząca snów świadomych, tego czym są, jak długo trwają, jaki mają wpływ, w jaki sposób możemy je osiągać.
Wszystko to jest poparte odnośnikami do badań, które zostały przeprowadzone, do książek, które zostały opublikowane. Także spokojnie można sięgnąć po moją publikację, nad którą trochę pracowałem, bez strachu o to, że jakieś zakłamania czy mity się znajdą. Aczkolwiek w posłowiu do tej książki starałem się również sięgnąć trochę po marzenia, które są związane ze stanem snów świadomych, marzenia związane też z memetyką i z moim własnym pragnieniem, żebyśmy skupiali się też bardziej na tym świecie w naszej głowie, na świecie idei i świecie snów, który w chwili obecnej jest jednak zmarginalizowany na rzecz świata na jawie. Także zachęcam również do sięgnięcia po tę publikację „Nasze drugie życie. Przewodnik po fascynującym świecie snów”, którą można również pobrać na naszym Chomiku Oneironautycznym, jak również na stronach publikatornia.pl, gdzie bezpłatnie można zassać i zapoznać się z publikacją. Bardzo przystępny język, skierowana do osób, które rozpoczynają swoją przygodę, jak również do tych, którzy chcieliby poszerzyć nieco swoją wiedzę teoretyczną na temat snu świadomego. Znajdą się tam również moje doświadczenia dotyczące snów świadomych i sny, które się pojawiały w momencie, kiedy ja praktykowałem oneironautykę. Także publikacja, po którą też gorąco na antenie Radia Paranormalium zachęcam.
[32:55] - Ja tylko dodam tutaj, że aby ułatwić troszkę poszukiwania naszym słuchaczom, będę podawał w archiwum Radia Paranormalium, jak już audycja będzie wgrana do naszego archiwum, to w opisie znajdziecie państwo linki do miejsc, w których można te publikacje zdobyć oraz pobrać w przypadku darmowych e-booków.
[33:21] - Ja bym chciał tutaj polecić, kiedyś były wrzucone na naszego Chomika, chomikuj.pl. One są również przygodowe, książki „Sen”, drugiej części nie pamiętam i „Koniec”. To są książki przygodowe o śnieniu, o dziewczynie, która potrafi wchodzić do czyichś snów. Zainteresowało mnie to wtedy, kiedy pewnego razu przeglądałem starą konferencję Ruchu, bo mieliśmy kiedyś starą konferencję. Era była przeznaczona kiedyś dla rozmowy z innymi organizacjami. Kiedyś była tylko wewnętrzna konferencja Ruchu i tam było opisane. I wtedy zobaczyłem te książki, to sobie pomyślałem, że pobiorę. Pobrałem, przeczytałem. Bardzo ciekawe.
[34:23] - Tak, ja również pozwolę się odnieść tutaj do książki, o której mówił Robert. Jest to cała trylogia książek napisanych z myślą o młodzieży. Są to książki młodzieżowe, książki science fiction napisane przez Lisę McMann. Trylogia rozpoczynająca się książką „Sen” poprzez drugą część „Mgła” i ostateczną trzecią część trylogii pod tytułem, myślę wiele znaczącym, „Koniec”. Książka, która może jest skierowana do młodzieży i niektórzy stawiają ją w jednym szeregu chociażby z „Zmierzchem” Stephenie Meyer, to jednak w odróżnieniu od tamtych książek, które uważam za nieco naiwne, ta jest dużo bardziej mroczna, dużo bardziej nieprzewidywalna i mogę chyba zdradzić, choć nie powiem do końca o co chodzi, niekoniecznie kończąca się happy endem. W swojej książce „Sen”, która rzeczywiście jest książką fabularyzowaną, książką science fiction, Lisa McMann pisze o 17-letniej Janie. Janie, która posiada zdolność do wnikania w sny innych ludzi. Zdolność, którą zaczyna wykorzystywać między innymi do tego, żeby ludziom pomagać, jak również podczas współpracy z policją, którą to taką współpracę rozpoczyna właśnie dzięki swojej zdolności wnikania w cudze sny. Pojawia się motyw snu świadomego również kiedy Janie, z racji tego, że jest to książka młodzieżowa, więc poznaje oczywiście młodego chłopaka o imieniu Caleb, który gdy dowiaduje się, że Lisa posiada taką niezwykłą zdolność wnikania w sny innych ludzi, aby móc nawiązywać z nią kontakt w snach, nauczył się oneironautyki, nauczył się śnienia świadomego i dzięki temu w swoich snach mógł kontaktować się z główną bohaterką, czyli z Janie właśnie. Książka napisana bardzo przystępnym językiem, od wielu lat znajdująca się na liście bestsellerów New York Timesa.
Pokazuje nam niezwykle plastyczną wizję snów. Snów, które ukazane są bardzo sugestywnie i bardzo wciągająco w książce „Sen”. Z dużą przyjemnością przeczytałem, z dużą przyjemnością zapoznałem się z językiem tej trylogii bestsellerów, bo zarówno pierwsza, jak i kolejne części uzyskały status książek bestsellerowych. Wydane oczywiście w Polsce przez wydawnictwo Amber. Zachęcam, wszystkie części trylogii w formacie PDF lub w formacie do odsłuchania również na Chomiku Oneirosociety. Zachęcamy do pobrania.
[37:21] - Ja tylko pozwolę sobie jeszcze przypomnieć, że audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można wysyłać komentarze, pytania, jakieś sugestie do audycji. 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu.
[38:14] - Jeśli chodzi o filmy poświęcone świadomemu śnieniu, nie jest zbyt wiele takich filmów. Jeden taki już wspomniana- Chyba tak mi troszkę brat rośnie.
[38:31] - Brat się wcina.
[38:32] - Przygotowuje dla niego. Jeden z takich filmów to już wspomniana „Incepcja”, która opowiada o człowieku, który wchodził do różnych snów i wykradał informacje i pewnego dnia dostaje zadanie zaszczepienia takiej informacji. Recenzja filmu jest na naszej stronie Oneirosociety.pl. Może ktoś jeszcze coś dopowie.
[39:03] - Chciałem wypowiedzieć się na temat „Incepcji”. Ogólnie z tego, co ja wyciągnąłem wnioski, to nie ma jakichś wielkich przekłamań. Jedynie co, to o postaciach sennych, ponieważ postacie senne były tam pokazane jako agresywnie nastawione do nas. Takie postacie, które nas atakowały, chciały nas na siłę wyrzucić ze snu, co w rzeczywistości ma bardzo małe odwzorowanie.
[39:28] - Przepraszam Mateuszu, coś cię strasznie rząd światowy chyba zagłusza, bo niestety, ale cię przerywa. Halo, halo Mateuszu, żyjesz tam?
[39:55] - Halo?
[39:57] - Oj, chyba coś.
[40:00] - Słychać mnie?
[40:01] - Tak, teraz słychać. Chyba Święty Mikołaj zagłuszył saniami twój przekaz ze Skype'a.
[40:09] - No niestety. Tak więc jak mówiłem wcześniej, właśnie „Incepcja” to bardzo dobry sen do świadomego śnienia, ponieważ właśnie oprócz tych postaci sennych, które były trochę źle pokazane w tym filmie, ponieważ były pokazane jako takie agresywne, co w rzeczywistości ma bardzo małe odwzorowanie. Film nie posiada jakichś większych przekłamań oprócz właśnie tych science fiction dotyczących wchodzenia w czyjś sen. I tyle. Ogólnie bardzo fajna motywacja do świadomego śnienia. Bardzo fajnie pokazane możliwości naszego snu. Bardzo fajnie było pokazane, na jakiej zasadzie funkcjonują nasze sny i jak pozornie można osiągnąć stan świadomego śnienia. Więc myślę, że tak na dobry początek byłby to fajny taki właśnie pomocnik. Coś w stylu pomocy takiej dydaktycznej.
[41:03] - Tak, jeśli chodzi o „Incepcję” Nolana, twórcy też nowych Batmanów. Wizja bardzo pociągająca. I myślę, że jeśli mówimy o świadomym śnie w kulturze, szczególnie w filmach, to pierwszy tytuł, który się nasuwa i wielkie zasługi, jeśli chodzi o popularyzację tematyki świadomego śnienia, można oddać właśnie filmowi Nolana. Co do agresywności tutaj postaci sennych, projekcji, które pojawiają się w filmie Nolana, to ich agresja wynikała z faktu, że film opowiada o wspólnym, świadomym śnieniu i postacie te były agresywne w stosunku do tych ludzi, którzy wnikali do snów innych osób i te projekcje innych osób odbierając tych wnikających do ich snów ludzi odbierały właśnie jako ciała obce i dlatego je atakowały. Z racji tego, że nie posiadamy żadnych informacji na temat możliwości przeżywania wspólnego, świadomego snu, to ciężko odnieść się do tego, czy projekcje w jakiś sposób mogłyby być agresywne w stosunku do osób, które do naszych snów wnikają. Ale z tego wynika ta agresja postaci sennych, które w „Incepcji” się pojawiają. Ich agresja nie była skierowana w stosunku do samej osoby, która śniła i która była autorem tego snu. Jeśli chodzi o „Incepcję”, to pojawia się tam wątek maszyny snów. Maszyny, do której podłączali się bohaterowie po to, żeby wniknąć do snu osoby śniącej. Mało kto wie być może, że dream machine rzeczywiście istnieje.
Rzeczywiście istnieje. Można ją sobie obejrzeć w Londynie, w Muzeum Nauki i Techniki. Dream machine została stworzona przez Keitha Hearne'a. Wprawdzie nie ma ona takiego zastosowania, jak zostało to ukazane w filmie, ale została wykorzystana do eksperymentu nad śnieniem świadomym i odnosi nas do kolejnej publikacji, o której chciałbym tutaj powiedzieć. Tak sobie przeplatamy filmy i książki, ale myślę, że to dobrze, bo każdy znajdzie czymś temu coś dla siebie. Publikacją, o której chciałbym powiedzieć, jest publikacja Keitha Hearne'a „Dream Machine Book. Lucid Dreams and How to Control Them”. Przywołuję tytuł angielski z racji tego, że nie ma polskiego wydania, przynajmniej nic nie wiem o polskim wydaniu książki Keitha Hearne'a. Wydanie w języku angielskim, jeśli ktoś czyta tę współczesną łacinę, można pobrać również za darmo z naszego oneironautycznego chomika Oneiro Society, który jest taką spiżarnią, gdzie mogą państwo znaleźć masę publikacji na temat śnienia świadomego i większość książek, o których będziemy dzisiaj mówić. Dr Keith Hearne jest osobą, która w ramach pracy doktorskiej przeprowadziła eksperyment ze śniącym.
Jest tą osobą, która udowodniła istnienie świadomego snu. To podczas swojego eksperymentu w latach 70. po raz pierwszy, dzięki zastosowaniu okulogramu, Keith Hearne udowodnił, że świadome śnienie jest możliwe. Dzięki komunikacji z osobą śniącą, poprzez fakt, że gałki oczne nie ulegają paraliżowi podczas snu REM, można było komunikować się ze śniącym dzięki kontrolowanym ruchom gałek ocznych. Keith Hearne w ramach swojego eksperymentu udowodnił, odbierając sygnały za pomocą ruchu gałek ocznych od śpiącego, że sny świadome są możliwe. Dzisiaj o Keithie Hearnie mało kto pamięta. Mówi się zwykle o Stephenie LaBerge'u. O Keithie Hearnie dużo mniej. Ruch Oneironautyczny i ja w szczególności zwracamy uwagę na spuściznę i dziedzictwo Keitha Hearne'a jako tej osoby, która jako pierwsza udowodniła istnienie świadomego snu. Także chcemy zwracać uwagę na to, z jak ważną postacią mamy do czynienia.
Keith Hearne napisał książkę „Dream Machine Book”. Książkę, która w sposób bardzo naukowy, niestety też trochę techniczny, odnosi się do tematyki świadomego śnienia. W głównej mierze opisuje eksperyment, który został przez Keitha Hearne'a opracowany i przeprowadzony w latach 70. w ramach jego pracy doktorskiej i za pomocą którego udowodnił on istnienie snu świadomego. Pojawia się tam właśnie dream machine. Dream machine, urządzenie, które zostało przez Keitha Hearne'a wynalezione. Dream machine służyło do określenia, w którym momencie snu osoba znajduje się w fazie REM, dzięki kontrolowaniu sposobu, w jaki dana osoba oddycha. Co więcej, biorąc pod uwagę fakt, że podczas naszej fazy REM pojawiają się koszmary senne, czyli sny nieprzyjemne, nasz oddech również się zmienia, przyspiesza. Dream machine zawierał również taką opcję, której celem było obudzenie śpiącego w momencie, kiedy zostało zanotowane, że przeżywa on koszmar senny. Także wiele takich ciekawych zastosowań dream machine stworzony przez Keitha Hearne'a posiada.
Zdjęcie Keitha Hearne'a z jego dream machine możemy znaleźć na naszym oneironautycznym profilu na Facebooku Oneironautycy. Zachęcam do polubienia, jak również w artykule na stronie dotyczącym wykorzystania snów świadomych w przypadku osób, które borykają się z problemem uzależnienia od substancji psychoaktywnych. W chwili obecnej dream machine znajduje się w Muzeum Nauki i Techniki w Londynie. W książce „Dream Machine Book” oprócz opisu eksperymentu, który przeprowadził w latach 70. Keith Hearne, możemy znaleźć dużo informacji teoretycznych na temat snów świadomych, dużo informacji naukowych. Ciekawostką jest zapis z okulogramu. Pierwszy zapis ukazujący kontrolowany ruch gałek ocznych, czyli zapis, który ukazuje pierwszą udaną próbę kontaktu osoby śniącej z osobą, która znajduje się w świecie najawiej. Do przeczytania książki Keitha Hearne'a, do zapoznania się z tym, jak działa prawdziwe dream machine bardzo gorąco zachęcam. Książkę można pobrać na naszym oneironautycznym chomiku. „Dream Machine Book.
Lucid Dreams and How to Control Them”.
[47:48] - Ja bym chciał też, że mówimy o filmach, polecić film amatorski może, ale bardzo świetny o świadomym śnie o nazwie „7 sen”. Jego kiedyś umieściliśmy na naszym fanpejdżu Oneironautycy. On opowiada o chłopaku, który stracił dziewczynę i właśnie naukę świadomego snu, żeby ją odzyskać. Bardzo dobry film, zapraszamy też do obejrzenia.
[48:24] - Ja tutaj pozwolę sobie również polecić jeden z filmów, które swego czasu przetłumaczyłem. Film zatytułowany „Obudź się! Badamy potencjał świadomego śnienia”. Jeżeli ktoś jest obeznany z bazą filmów na stronie Radia Paranormalium, to pewnie ten film gdzieś tam widział. Zachęcamy do obejrzenia. To jest film dokumentalny, który zawiera wszystkie podstawowe informacje na temat świadomego śnienia, na temat tego, w czym świadome śnienie może nam pomóc, jakie mamy możliwości w świadomych snach.
[49:03] - Oneironauci, z tego, co wiem, również umieścili kopię tego filmu u siebie na koncie na YouTube, więc polecam zajrzeć na konto oneironautów na portalu youtube.com. A jeżeli ktoś woli, to może sobie obejrzeć wersję z włączalnymi i wyłączalnymi napisami i lektorem na stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Dostęp do filmu jest dosyć łatwy, ponieważ można go znaleźć już wchodząc na stronę główną. Jest wyświetlony w lewym menu w tabelce z najnowszymi filmami.
[49:42] - Tak, jeśli chodzi o film dokumentalny „Obudź się! Badamy potencjał świadomego śnienia” rzeczywiście jeden z lepszych filmów dokumentalnych na temat snu świadomego, który dane było mi oglądać. Chyba nawet na stronie Radia Paranormalium gdzieś się znajduje. Ten film obejrzałem. Bardzo dobry. Polecam. Wypowiada się w nim wielu specjalistów i osób, które doświadczają świadomego śnienia. Film zaczyna się właśnie od pokazania tego, w jaki sposób sen świadomy może zostać wykorzystany w momencie, kiedy kobieta przeżywa koszmar, jest goniona przez mężczyznę, który włamał się do jej domu. Wybiega przed dom i tam zauważa dwa księżyce, tak bodajże. I wtedy uświadamia się, że ma do czynienia ze snem.
Zatrzymuje się i nawiązuje rozmowę z tą postacią senną, która ją goni. Dzięki temu zmienia się ona w postać nieszkodliwą. Świadomy sen może zostać wykorzystany między innymi do tego, żeby radzić sobie z koszmarami, jak też uzyskać informacje na temat tego, dlaczego te koszmary się pojawiają. I od tego zaczyna się dokument, który bardzo gorąco polecamy. „Obudź się! Badamy potencjał świadomego śnienia”. W dokumencie pojawia się też wiele ciekawych hipotez. Jedną, o której mówią eksperci, jest twierdzenie, że sen świadomy może być kolejnym etapem ludzkiej ewolucji, czyli coś, o czym ja wspominałem między innymi w swojej publikacji „Nasz drugi świat. Fascynujący przewodnik po świecie snu”, w której zwracam uwagę na to, w jaki sposób memetyka i rozwój tego replikatora, jakim jest mem, może doprowadzić do takiej nawet nie ewolucji, to już byłaby rewolucja, właściwie mentalna. Gorąco zachęcam również do obejrzenia tego filmu dokumentalnego „Obudź się!
Badamy potencjał świadomego śnienia”.
[51:36] - Jeżeli jesteśmy przy temacie filmów dokumentalnych, to polecam film z Discovery pod tytułem... Przepraszam, film z kanału Discovery o snach. Nie pamiętam jego tytułu, bo już nie jestem tym zainteresowany. Znaczy nie zainteresowany, przepraszam, ale to też bardzo ciekawy film dokumentalny na temat badania snów.
[52:13] - Robercie, czy mógłbyś powtórzyć tytuł tego filmu? Ponieważ nie wiem jak słuchacze, ale ja niestety nie byłem w stanie go wysłyszeć z tych odgłosów, które tam się u ciebie w samochodzie bodajże odzywają.
[52:31] - Film jest z Discovery, chyba „Badania o snach”. Nie pamiętam dokładnego tytułu już, ale trzeba wyszukać Discovery, świadome sny, się powinno pojawić.
[52:43] - Dużo się rozpływamy dzisiaj, dużo polecamy. Wiele rzeczy pojawiających się w kulturze i publikacji, i filmów zachwyca nas i chcielibyśmy się dzielić tym, co przeczytaliśmy. Chociażby tak niezwykłe i sugestywne wizje jak trylogii snu Lizy McMahon, czy takie informacje i wspaniały sposób realizacji filmu dokumentalnego, jaki możemy zobaczyć w dokumencie „Obudź się! Badamy potencjał świadomego śnienia”. Ja chciałbym teraz powiedzieć nieco słów o książce traktującej o snach, w tym snach świadomych, od której myślę, należałoby się trzymać jednak na dystans i przed którą chciałbym słuchaczy Radia Paranormalium, tych, którzy dzisiaj słuchają mojego głosu, przestrzec. Mam na myśli książkę, która również znalazła się na liście bestsellerów „The New York Timesa”, podobnie jak trylogia snu Lizy McMahon, ale w tym przypadku, o ile tamta mnie zachwyciła, o tyle ta dała mi wiele radości, ale zwykle była to radość związana ze śmiechem, bo do śmiechu jednak pobudza mnie wizja, jaka przez autorkę książki jest na stronach tej publikacji prezentowana. Mam na myśli publikację Sylvie Brown napisaną wspólnie z Lindsay Harrison. Książka nosi tytuł „Księga snów”. „Księga snów” tytuł bardzo obiecujący. Również sam fakt, że znalazła się na liście bestsellerów „The New York Timesa”, zachęcił mnie do tego, żeby książkę nabyć i żeby ją przeczytać.
Jak mówię, wiele radości, ale zwykle radość związana ze śmiechem z racji tego, że mimo iż książka Sylvie Brown jest promowana na stronach internetowych wielu księgarni jako oparta na badaniach naukowych, i tutaj nie ukrywam, że są w książce takie momenty, w których autorka opiera się na nauce, na rzeczach sprawdzonych i czyta się to bardzo przyjemnie. Nie odmawiam jej wiedzy dotyczącej snów i śnienia. Jednak w pewnym momencie autorka zaczyna wchodzić na tematy ezoteryczne i tutaj robi się zarówno śmiesznie, tak jak mówiłem, ale niestety też trochę strasznie. Żeby zobrazować, co mam na myśli, zwrócę chociażby uwagę na jedno zagadnienie, któremu autorka poświęciła Cały rozdział w swojej książce, w rozdziale ósmym zatytułowanym „Katalepsja astralna, czyli chwilowy paraliż i hałasy podczas snu” Sylvia Browne poświęca dużo miejsca zjawisku paraliżu sennego. Zjawisku, którego sam doświadczyłem i swoje doświadczenia opisywałem tutaj nie raz w audycjach Radia Paranormalium. Odsyłam do archiwum audycji. Autorka opisuje zjawisko paraliżu właśnie jako, używając sformułowania, katalepsja astralna. Według Sylvii Browne te doświadczenia, które wiążemy z paraliżem sennym, są związane z wędrówką naszego ciała astralnego, gdy podczas snu opuszczamy nasze ciało. Gdy zdamy sobie sprawę, że nasza dusza wróciła z nocnych wojaży, pojawia się strach, który prowadzi między innymi do tego paraliżu. Czyli ten paraliż, ta katalepsja wiązana byłaby z zjawiskiem podróży astralnych, zjawiskiem, którym Sylvia Browne poświęca dużo miejsca w swojej książce.
Zresztą bardzo dużo na temat snów Sylvia Browne pisze jako na podróży, które odwiedzamy do światów astralnych. Dzieli ona sny na kilka kategorii: sny prorocze, czyli takie, które pozwalają nam poznać naszą przyszłość. Sny życzeniowe, wyzwalające, czyli takie, które zmieniają coś w naszym życiu, jak również mówi ona o takich rodzajach snów, które pełnią rolę wizyt astralnych, wizyt istot z innych światów, również naszych bliskich zmarłych, którzy odwiedzają nas, gdy śnimy. Sny świadome. Zostało im poświęcone dużo miejsca w rozdziale 12. książki „Księgi snów”. Sny ażurowe, sny na jawie, czyli pomiędzy świadomością a podświadomością. Sny świadome nazywa tutaj autorka właśnie snami ażurowymi, opierając się na Frederiku van Eicklu, który w XVIII wieku opisywał sny, których doświadczał. Były to sny świadome, a którym właśnie on nadał nazwę snów ażurowych. Ten rozdział, chwała Bogu czy też autorce, nie zawiera wielu przekłamań, ale dla ludzi, którzy chcieliby się dowiedzieć wiele na temat snów i którzy zapoznaliby się z całością książki, takie twierdzenia, jak chociażby fakt, że paraliż senny, czyli moment, kiedy się budzimy i kiedy nie jesteśmy w stanie się poruszyć, nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć, kiedy pojawiają się również różnego rodzaju halucynacje, kiedy ktoś nas dusi, autorka tłumaczy faktem odbywania podróży astralnych, a radą, którą autorka przekazuje czytelnikom swojej książki, jest to, aby w momencie, kiedy doświadczają paraliżu, zacząć się modlić.
Dużo modlitwy zaleca Sylvia Browne w swojej książce. Jest osobą bardzo wierzącą. Takie przedstawienie zjawiska paraliżu sennego nazywanego-
[58:26] - Przepraszam, Mariusz, że ci wejdę w słowo. Pani Sylvia Browne, nieżyjąca już zresztą, zmarła bodajże w ubiegłym roku. Ona za życia jeszcze założyła własny kościół.
[58:37] - O, to by wiele tłumaczyło. Ja o niej wiedziałem jedynie jako o medium bardzo znanym w Stanach Zjednoczonych, jako kobiecie, która stworzyła, spłodziła bardzo dużo książek dotyczących tematyki ezoterycznej. O tym, że jest twórczynią własnego kościoła, nie wiedziałem. Dowiaduję się od ciebie, Marku. To jest, myślę, ważna informacja.
[58:56] - Ja miałem przyjemność, oczywiście przyjemność nie taką merytoryczną, w sensie merytorycznym, że tak powiem-
[59:05] - Przepraszam, już muszę kończyć. Do następnej soboty.
[59:12] - Dobrze. W takim razie, Robercie, życzymy ci LD-ków pięknych, kolorowych, paranormalnych, magicznych i w ogóle odjechanych. No i wygląda na to, Mariuszu, że zostaniemy sami na antenie, bo Mateusz chwilowo też się zdematerializował. Ja tylko powiem, że mam w biblioteczce jedną z książek właśnie pani Sylvii Browne. Browne, chyba tak się to nazwisko wymawia. Dostałem właśnie na urodziny od Marty. Jeżeli, Martusiu, słuchasz tej audycji, to bardzo cię tutaj pozdrawiam z tego miejsca. Właśnie jedna z książek pani Browne poświęcona życiu po śmierci. I to też jest, tak jak książka, o której ty mówiłeś, Mariuszu, takie troszkę pomieszanie religii, ezoteryki, nauki, takie typowo amerykańskie, słodkie, że tak powiem, pierdzenie. Natomiast pani Browne twierdzi wręcz, że ona stworzyła własne alternatywne tłumaczenie Pisma Świętego, chyba Nowego Testamentu albo całej Biblii nawet.
[01:00:28] - W każdym razie taka wiara-
[01:00:29] - Też takie troszeczkę pomieszanie z poplątaniem. Miło się to czyta, bo całkiem przyjemne te wizje są przedstawione w tej książce. Ale fakt, że pani Browne stworzyła ruch religijny wokół siebie, ruch mistyczno-religijny, stawia ją w troszeczkę, moim zdaniem, niekorzystnym świetle. A mieszanie tego jeszcze z nauką... Sorry, ale nie dla mnie.
[01:01:08] - Tak. Sylvia Browne, przynajmniej na kartach tej książki, o której mówiłem, bo tę miałem okazję czytać i snów dotyczącego całej rozciągłości księga „Księga snów”. Sylvia Browne przedstawia tutaj wizję samej siebie jako kobiety niemalże wszystkowiedzącej. Na kartach tej książki często odwołuje się ona do snów, które są jej przesyłane przez jej sympatyków. Każdy z takich snów ona interpretuje i podaje bardzo bogate informacje na temat tego, co znaczą. Na temat miejsc, które odwiedzały osoby śniące, na temat ich przeszłości. Bardzo wiele informacji, które czynią Sylvię Browne medium wręcz niemalże doskonałym. Ja przestrzegam. Widzę bardzo dużo zabobonów w książce „Księga snów” Sylvii Browne. Zastanawiam się, ile szkody mogą wywołać twierdzenia, chociażby takie, że podczas snów możemy spotykać się ze swoimi zmarłymi bliskimi.
Zdaję sobie sprawę z tego, że celem wielu produktów, które są sprzedawane pod szyldem ezoteryki, wielu produktów z dziedziny ezoteryki, ich celem jest sprzedawanie tak naprawdę nadziei. Myślę, że też takiemu spisuje się „Księga snów” Sylvii Browne. Rzeczywiście czyta się to bardzo przyjemnie. Te wizje są bardzo sugestywne i dające ogromną nadzieję na to, że możemy spotkać między innymi osoby, które odeszły. Ale taki śmiech i to śmiech nieprzyjemny wywołują takie chociażby niebywale dokładne opisy wielu miejsc, które możemy spotkać podczas naszych nocnych podróży do krainy, którą Sylvia Browne nazywa krainą po drugiej stronie, tam, gdzie znajduje się, jak to ona nazywa, nasz prawdziwy dom. Czy też opisy, w których Sylvia Browne odnosi się właśnie do listów swoich czytelników, w których opowiada im ona o ich poprzednich wcieleniach, podaje imiona ich astralnych opiekunów. Ta kobieta wierzy w- ta książka pokazuje właśnie niebywałą wiarę w to, że Sylvia Browne wie wszystko na temat nocnych podróży, które w nocy odbywamy. Natomiast według mnie książka może wywołać więcej szkody niż pożytku. Jeśli ktoś chce sięgnąć po taką pozycję, to zacząć od tych, które wymieniliśmy. Czy to książek Adama Buzała „Jasność i doskonałość śnienia”, czy „Słońce i cień” Kennetha Ringa, a dla kogoś bardziej zaawansowanego może „Dream Machine” book Kate Mernau.
I dopiero mając taką podstawową wiedzę na temat snów świadomych, można sięgać po coś takiego jak „Księga snów” Sylvii Browne po to, żeby móc sobie poradzić z tą masą zabobonów i mitów, które w książce się pojawiają.
[01:03:59] - Nie wiem, jak z książką „Księga snów” Sylvii Browne, ale w książce „Życie po drugiej stronie” pani Browne powołuje się też na badania przeprowadzone przez samą siebie i przez jej męża, w których to badaniach miało ponoć brać udział 40 000 ochotników. Nie wiem, czy w książce o snach też coś takiego występuje?
[01:04:27] - Oj nie, nic nie wiem o badaniach, które były przeprowadzone na 40 000 ochotników. Bardzo brawurowej. Myślę, że bardzo podobnej do kobiety, w której ja widzę wiele, bardzo wiele megalomanii.
[01:04:41] - Tak, właśnie w tej książce o życiu po śmierci, o życiu po drugiej stronie też właśnie występuje taki bardzo dokładny opis tego, jak wygląda świat po drugiej stronie. Tak jakby to było jakieś, nie wiem, w 100% pewne, że tak właśnie tam jest, że Bóg jest, powiedzmy, w dwóch osobach, w osobie damskiej, w osobie męskiej i raz na ruski wiek tam te osoby się obydwie pojawiają, że trzeba mieć dużo szczęścia, żeby je zobaczyć. Też jest wątek seksualny, muszę powiedzieć, dosyć ciekawy, choć nie wiem, ile ma wspólnego ze stanem faktycznym. Dowiemy się po śmierci. Natomiast pokazuje to, co ty tutaj przekazałeś i to, co ja zdążyłem przeczytać, pokazuje, żeby niestety do książek pani Sylvii Browne podchodzić z dużym dystansem i nie brać ich za pewnik.
[01:05:44] - Tak. „Księga snów” również powinna być do pobrania na naszym oneironautycznym chomiku. Ja mówiłem tutaj nieraz o tym, że wiele takich mitów związanych ze snami świadomymi, gdzieś związanych z potrzebą, ludzką potrzebą, z potrzebą nadziei, z potrzebą magii i takiej absolutnej pewności właśnie na temat tego, czym są sny i co nas czeka po drugiej stronie, o czym mówi książka, o której tutaj Marek wspomina. Ta książka taką potrzebę właśnie zaspokaja. Absolutna pewność na temat tego, co się z nami dzieje, co znaczą sny, z którymi się spotykamy i co po drugiej stronie nas czeka. Tym, którzy szukają takiej sprawdzonej wiedzy opartej na odrobinie pokory i tego, że nie wszystko wiemy, książki nie polecam. Dla tych, którzy szukają rozrywki, bo świat jest dla nich być może zbyt mało magiczny, takim ludziom spodoba się z całą pewnością.
[01:06:45] - Ja tu tylko przypomnę, że audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić. No, chwilowo jesteśmy tylko ja i Mariusz. Dużo jest miejsca na naszej antenie, więc zapraszamy w nasz gościnny eter. Można zadzwonić, można podzielić się swoją recenzją jakiejś ciekawej publikacji, filmu, utworu muzycznego, czegokolwiek, w czym pojawia się świadome śnienie właśnie. Można również opowiedzieć jakiś swój sen, zadać pytanie, skomentować coś. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na nasze Radio Gadu-Gadu pod numer 36 08 80 02. Jesteśmy także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak również na grupach tematycznych poświęconych świadomym śnieniu.
Czekamy także na wasze pytania i komentarze na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. A w międzyczasie dołączył do nas ponownie Mateusz.
[01:08:02] - Witam.
[01:08:04] - Witamy ponownie. Mateuszu, a może ty masz jakąś ciekawą pozycję do zrecenzowania na temat świadomych snów? Książkę, film, utwór muzyczny?
[01:08:19] - Książkami się nie interesuję, bardziej w tematyce filmów. O świadomych snach ogólnie jest mało filmów pełnometrażowych. Oprócz „Incepcji” i przez Roberta wcześniej recenzowanego filmu nie spotkałem się z jakimiś równie popularnymi. Możliwe, że są, ale o nich nie słyszałem. Jednak bardziej zagłębiałem się w filmiki na YouTubie, niepełnometrażowe, tworzone przez osoby świadome śniące i myślę, że są bardzo fajną odskocznią od internetowych tekstów, ponieważ takie filmiki są dużo bardziej przejrzyste, łatwiej zapamiętywać wiedzę w nich przekazywaną, ponieważ wszystko to ładnie, kolorowo wygląda. Forum, wiadomo jak to forum, poważne tony, język oficjalny. Na takim filmiku dużo łatwiej jest przekazać wiedzę i dużo łatwiej jest odebrać taki filmik. Jednak trzeba konsultować się z osobą bardziej doświadczoną od nas, ponieważ dużo filmików zawiera nieprawdy i odniesienia do ezoteryki, a wiadomo, jak do ezoteryki trzeba podchodzić. Jednak myślę, że to jest bardzo fajne źródło informacji na temat świadomego śnienia i jest dobre dla początkujących, ponieważ bardzo można zachęcić do wrócenia do świadomego snu albo do rozpoczęcia praktyk. Takie filmiki są też dużo łatwiej rozreklamować.
Dotrą do dużo większej publiczności niż taki tekst na forum, ponieważ filmiki można wstawić na jakieś portale społecznościowe. Wiadomo, jak to YouTube działa, że jak się polubi jakiś filmik, to nasi znajomi widzą ten filmik i myślę, że to jest bardzo fajna odskocznia, tak jak już wspominałem od forum i niekiedy zdarza się, że właśnie takie filmiki przekazują dużo więcej informacji niż takie forumowe biadolenie. Polecam wszystkim przejrzeć YouTube'a. Jednak tak jak mówiłem z dużym dystansem podchodzić do filmików ocierających się o ezoterykę.
[01:10:49] - Czy jest jakiś filmik, który możemy znaleźć na YouTubie? Taki krótki, który tobie szczególnie przypadł do gustu i który chciałbyś polecić?
[01:11:00] - Oczywiście stworzony przeze mnie, znaczy przeze mnie tylko przez naszą stronkę. Filmik ogólnie wprowadzający lekko do świadomego śnienia. Oczywiście w planach mamy dużo więcej filmików. Teraz jesteśmy w trakcie dogrywania głosu do filmiku numer dwa. Ogólnie jak zacząć świadome śnienie i w niedalekiej przyszłości mamy w planach nagrać filmiki o różnych technikach takich jak WILD albo WBTB. Oczywiście będą też filmiki o OBE. Nie mam pewności, czy będą. To zależy jak te filmy będą oglądane. I jeszcze polecam film od iSn, ponieważ dużo informacji jest tam w nich przekazywanych i bardzo fajny głos ma narrator. W naszych filmach też oczywiście narrator jest.
Dźwięk nie ma słabej jakości, ponieważ jest nagrywany w profesjonalnym studiu. Co do treści obrazkowej w pierwszym filmiku oczywiście tam jest kilka różnych filmów znalezionych na YouTubie. Teraz o technikach nie będzie tak kolorowo, ale będą opisane poszczególne. Streszczenie takie krótkie będzie przedstawiane tekstu czytanego, czyli będą się wyświetlać, od czego zacząć, na czym polega na przykład w trzech punktach znalezienie dziennika, znaczy znalezienie snu sennego i wprowadzenie testu rzeczywistości w życie. Jednak tak jak mówię, polecam śledzić nasz profil na Facebooku i nasz kanał na YouTubie. Filmiki mam nadzieję, że będą podane w opisie audycji i z czasem zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie.
[01:13:03] - Będą oczywiście. Skrzętnie tutaj zapisuję wszystkie linki, wszystkie tytuły i w ogóle wszystko, co polecacie bądź odradzacie w trakcie dzisiejszej audycji. Mam takie pytanie, czy oglądał któryś z was może materiały publikowane na kanale McShakal TV?
[01:13:26] - Nie.
[01:13:27] - Bo właśnie widzę. Wszedłem w ten krótki filmik, który tutaj Mateuszu podałeś i w polecanych wyświetliło mi materiały z konta Mak Szakal TV „Praktyczne wskazówki jak zacząć świadome śnienie”. Nie wiem, czy znacie te materiały.
[01:13:50] - Nie.
[01:13:50] - O ile pana znam, o tyle materiałów nie znam. Myślę, że mógłbym się zapoznać z tym filmikiem i napisać, co o nim sądzę. Też by było dobre do relacji podać w opisie. O ile by się to przyjęło. Filmik trwa dwie godziny, więc trzeba na to trochę czasu poświęcić.
[01:14:10] - Z tego, co widzę, to tutaj poleciłem materiał, który trwa około 50 minut, także dosyć długi. Ale wiesz co? Możesz w archiwum Radia Paranormalium na przykład, jak już będzie audycja wgrana do naszego archiwum, to możesz w komentarzu zamieścić recenzję tego materiału, jeżeli chcesz.
[01:14:32] - Okej, postaram się. Tak czytając tutaj z komentarzy nie widzę, żeby jakiś niezgodności było. Co czytam, ludzie się wypowiadają i nic z takich wątków ezoterycznych nie ma wspomnianego.
[01:14:55] - Tym lepiej. Zdecydowanie.
[01:15:01] - Ja polecam jeszcze od siebie nagrania z warsztatów pana Artura Wójtowicza. Pan Artur prowadzi również swojego bloga i również wydał książkę, z tego, co się nie mylę i nagrał kilka. Jest do kupienia „Prawnik” pana Artura właśnie o Wilde. Ogólnie bardzo polecam, ponieważ pan Artur bardzo fajnie mówi o tym. Artykuły na jego blogu są ładnie, fajnie opisane, poparte doświadczeniami jego i innych osób, więc też myślę, że to by była bardzo dobra pomoc dla osób początkujących, jak i bardziej doświadczonych.
[01:15:52] - Możesz jeszcze raz podać nazwisko i tytuł tego materiału?
[01:15:56] - Artur Wójtowicz. Zaraz dam.
[01:16:02] - Dobrze. Zapisuję w kajeciku naszym radiowym i wszystkie tytuły książek, jak również linki do e-booków, bo też takie mamy do pobrania. Tytuły książek, filmów i w ogóle wszystkiego, co dzisiaj będzie polecane czy też odradzane znajdziecie państwo w archiwum Radia Paranormalium, gdy już audycja będzie wgrana do pobrania. Mariuszu.
[01:16:27] - Artur Wójtowicz jest rzeczywiście postacią bardzo dobrze znaną w oneironautycznym światku. Stworzył właściwie cały ogromny biznes dotyczący śnienia świadomego, bo i kursy prowadzi, warsztaty i możemy znaleźć masę filmików, napisał publikacje. Bardzo lubię sposób, w jaki Artur przedstawia, jak mówi o świadomym śnieniu, sposób, w jaki wprowadza w to zagadnienie. Mówi bardzo przystępnym językiem i też nie mogę powiedzieć nic złego na temat przekazywanych przez niego treści, jeśli chodzi o jakieś merytoryczne przekłamania. Artura rzeczywiście można spokojnie polecić, prowadzi swoją stronę i tak jak mówię bardzo szeroki biznes, bo w jego przypadku to już właściwie stanowi biznes związany ze sprzedawaniem kursów, szkoleń, warsztatów, filmów i publikacji.
[01:17:27] - Tak, bardzo dobrze. Szkolenia są bardzo dobrze prowadzone, bo widziałem jeden filmik około 1 godzina 20 minut i pan Artur bardzo zwinnie przechodzi od rzeczy dla początkujących. Bardzo zwinnie potrafi przejść do rzeczy dla bardziej zaawansowanych osób. Ja to oglądałem jako osoba początkująca i jako właśnie taka osoba początkująca nie miałem problemu ze zrozumieniem tego, co pan mówi, więc jak najbardziej mogę polecić, ponieważ tak jak tutaj Mariusz mówił, język jest bardzo łatwy do zrozumienia, ale przesłanie jest bardzo duże, więc polecam wszystkim.
[01:18:14] - Tak. Jeśli chodzi o filmy, bo przeszliśmy do filmów, jeszcze o publikacjach nieco powiem, to oczywiście to, o czym mówił Robert, jak najbardziej nie wyczerpuje tematyki fabularyzowanych filmów i dokumentów dotyczących snu i tematyki śnienia świadomego. Robert liznął właściwie temat filmu, myślę coś bardzo popularnego, całkiem dobrze znanego w środowisku oneironautycznym, jakim jest film „Waking Life” pod polskim tytułem znanym jako „Życie świadome”. Film trudny właściwie do opowiedzenia i zrecenzowania, bo to film, który ja nadaję łatkę filmów filozoficznych. Główny bohater, młody człowiek, przemierza świat, spotykając się z różnymi ludźmi. Słucha dyskusji, które prowadzą na tematy filozoficzne, a które tak naprawdę stanowią próbę odpowiedzi na pytanie, czym są sny. Czy to nasza ucieczka od rzeczywistości? Jaka jest różnica pomiędzy jawą a snem? Bardzo ciekawe tematy dla tych, którzy nie znają odpowiedzi na tego typu teoretyczne pytania, poruszające bardzo wiele ciekawych hipotez. Koniec końców okazuje się, że nasz młody człowiek, który stanowi główną postać tego filmu, znajduje się we śnie i właściwie w tym śnie utknął.
W śnie, który od czasu do czasu jest przerywany u niego fałszywymi przebudzeniami. Pojawia się tam wiele zagadnień dotyczących tego, jak rozpoznać sen, jak rozpoznać jego objawy. Pojawia się chociażby motyw trudności z zapaleniem światła we śnie. W momencie, kiedy nasz bohater przeprowadza taką próbę i nie udaje mu się zapalić światła, uświadamia się, zaczyna medytować. Wiele bardzo ciekawych wątków filozoficznych jest w nim podejmowanych. Nie jest to film łatwy. Nie ma liniowej fabuły. Składa się z bardzo wielu różnych scen, ale właśnie tak wyglądają nasze sny. Nasze sny jako opowieści są zbiorem luźno powiązanych scen. Często przechodzimy z jednego miejsca do drugiego.
Nie ma tam żadnego połączenia. I tak właśnie wygląda ten film. Pojawia się tam motyw kontrolowania snów, tego, co mogą nam powiedzieć o naszym życiu. Wszystko okraszone chociażby bardzo lubianym przeze mnie kawałkiem Iggy Popa „The Passenger”. Dla tych, którzy lubią filmy Alexa Jonesa i cenią samego Alexa Jonesa, jeśli chodzi o tematykę spiskową, animowany Alex Jones — z racji tego, że film „Waking Life. Życie świadome” jest filmem animowanym — również w tym filmie pojawia się, przemierzając ulice miasta w swoim samochodzie i krzycząc przez megafon o nowym porządku świata. Ciekawy, niełatwy film. Polecam. Myślę, że jeśli jesteśmy przy tematyce filmów animowanych, to może na chwilę przy tych animacjach pozostańmy. Kilka słów na temat filmu animowanego, który przyrównuje się często do „Incepcji”, mówiąc, że jest to taka „Incepcja” animowana, w wersji anime, stworzona przez Japończyków.
Mowa o filmie „Paprika”. Film animowany „Paprika”. Premiera w 2006 roku, 2 września, w gatunku science fiction, anime. Opowiada historię pewnej kobiety, która pełni rolę coś w rodzaju detektywa snów, tak możemy ją nazwać. Cała historia filmu rozgrywa się w roku 2004. Wymyślono wtedy nowy rodzaj psychoterapii, który polega na tym, że za pomocą specjalnych urządzeń możliwe jest również przeżywanie wspólnego, świadomego śnienia. Czyli podobnie jak w „Incepcji” taki detektyw snów, osoba, która wnika do czyjegoś snu, może zapoznać się z tym, co w tym śnie się dzieje. Dzięki temu ingerować w świat snu, jak również zastanowić się nad tym, jakie jest przesłanie tego snu, który komuś się śni. Problem pojawia się taki, że jedno z tych urządzeń zostaje skradzione i naukowcy, którzy prowadzili badania nad tym urządzeniem, przeżywają sny na jawie. Są wciągani w sny, które są kontrolowane przez osobę, która to urządzenie ukradła.
Film animowany, bardzo plastyczny. Sny, które możemy obserwować w filmie „Paprika” dużo bardziej ciekawe od tego, co możemy zobaczyć w „Incepcji”. O ile te sny w „Incepcji” były jeszcze dość realistyczne, o tyle tutaj, w filmie „Paprika” są one bardzo bajeczne, niezwykle plastyczne. Ale to jest też specyfika filmów animowanych, że na dużo więcej można sobie pozwolić. Przenikając do świata snu, nasza bohaterka próbuje się dowiedzieć, kto ukradł to urządzenie i w jakim celu. Bardzo bogate jest przedstawienie świata snów, można wręcz powiedzieć w sposób barokowy. Historia bardzo ciekawa, ukazująca też znaczenie naszych snów. Jeden z bohaterów, który jest detektywem, z powodu traumy, która wydarzyła się wiele lat temu, przeżywa wracające koszmary senne, a nasza bohaterka, wnikając do jego snów, stara się pomóc mu odpowiedzieć na pytanie, skąd te koszmary senne się wzięły i w jaki sposób można je rozwiązać. „Paprika” film godny polecenia dla tych szczególnie, którzy lubią gatunki anime. Taka japońska „Incepcja”.
Bardzo gorąco polecany film „Paprika”.
[01:24:40] - Drodzy państwo, jesteśmy dzisiaj w dosyć kameralnym składzie. Niestety Dawid musiał zejść ze Skype'a. Chyba rząd światowy zesłał na niego jakąś grypę czy coś, bo troszkę słabo z kondycją u niego dzisiaj. Dawidzie, pozdrawiamy cię z tej strony bardzo serdecznie. Polecamy LD-ka, w którym będziesz walczył z grypą i to ty nad nią zwyciężysz. Robert również musiał nas opuścić, dlatego jesteśmy dzisiaj tutaj tylko we trójkę. Mariusz Sobkowiak i Mateusz. Tutaj przyszło takie pytanie, niekoniecznie związane z tematem przewodnim naszej dzisiejszej audycji, ale pozwolę je sobie zadać. Na czacie Radia Paranormalium Atmahe pyta Pytanie do Agucji: czy w świadomym śnie można przeprowadzić z kimś normalnie rozmowę tak, aby obie osoby ją pamiętały po obudzeniu?
[01:25:45] - Ja chciałbym zacząć, jeśli mogę.
[01:25:48] - Oczywiście.
[01:25:49] - Rozumiem to jako wspólny sen. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo, czy jest to możliwe, ponieważ nie zostało to ani potwierdzone, ani obalone naukowo. Z doświadczenia, nie tylko mojego, ale z doświadczenia wielu tysięcy osób, które na różnych forach wypowiadały się na temat wspólnego śnienia, mogę powiedzieć, że to nie istnieje. To jest taka hipoteza, że to nie istnieje, ponieważ tyle osób, ile próbowało wspólnego śnienia, nie uzyskało pożądanego efektu. Nawet jeśli jakieś wspólne wątki się pojawiły w śnie, nie można było powiedzieć, że to był wspólny sen, tylko bardziej przypadkowe wspólne elementy snu. Może za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat powstanie takie urządzenie z „Incepcji”, które pozwoli nam wspólnie śnić. Jednak to jest odległa przyszłość i jak na razie myślę, że nie ma takiej możliwości.
[01:27:05] - Odpowiadając na pytanie naszego słuchacza, mogę spokojnie przejść do kolejnej publikacji.
[01:27:11] - Właściwie słuchaczki chyba.
[01:27:14] - Słuchaczki. Przepraszam najmocniej. Nie wiedziałem, kto nas wysłuchał. Kolega Mateusz mówił o wspólnym świadomym śnieniu. I rzeczywiście to pytanie sprowadza się do tego, czy wspólne świadome śnienie jest możliwe, czyli czy dwie zupełnie odrębne osoby mogą znaleźć się we wspólnej przestrzeni sennej i prowadzić tam rozmowę, bo o to kolega pyta. Koleżanka. Przepraszam najmocniej. Rzeczywiście nie istnieją na chwilę obecną żadne dowody na to, że wspólne świadome śnienie jest możliwe. W związku z tym odkładam je na półkę z napisem „ezoteryka”. Natomiast doniesienia dotyczące tego, że kilka osób, nawet niekoniecznie dwie, może znaleźć się we wspólnym marzeniu sennym, pojawiają się nie tylko w filmach takich jak „Incepcja” czy „Paprika”, o której mówiłem.
Pojawia się również w literaturze. Jedną z takich książek, która mówi o możliwości wspólnego świadomego śnienia, i nie jest to książka science fiction, ale książka, którą główna bohaterka uważa za opis prawdziwych doświadczeń, których ona doświadczyła, jest książka Florindy Donner. Florinda Donner napisała książkę pt. „Życie we śnie. Inicjacja w świecie szamanów”. Florinda Donner opisuje tu własne doświadczenia. Jest to niemalże książka autobiograficzna, w której pisze o tym, jak jako młoda studentka antropologii wyruszyła do Meksyku, gdzie poznała osoby z plemienia Yaqui. Plemię, które dobrze jest znane osobom, które interesują się oneironautyką ze względu na to, że właśnie w tym plemieniu swoje zdolności świadomego śnienia praktykował Carlos Castaneda. Do doświadczeń Carlosa Castanedy Florinda Donner też odnosi się w swojej książce, ponieważ spotyka tego samego szamana, który Carlosa Castanedę uczył, Don Juana Matusa, który Florindzie Donner przedstawił się jako Mariano Aureliano. Opisując swoją przygodę, poznając osoby z plemienia Yaqui, Florinda Donner pisze, iż dowiedziała się od nich, że kobiety mają szczególne predyspozycje do świadomego śnienia.
Następnie przez członków tego plemienia Florinda jest uczona tego, w jaki sposób nie tylko śnić świadomie, ale śnić wspólnych snów. Ponieważ zarówno Florinda, jak i osoby z tego plemienia, osoby, które spotyka, w szczególności taka jej przewodniczka, którą nazywa ona Florindą Matus, przeżywają z Florindą Donner wspólne sny. Florinda oczywiście na początku jest przerażona tym, co się dzieje. Nie może zrozumieć chociażby takiej nieliniowości fabuły czy niezwykłych zjawisk, których doświadcza, a już stan zupełnego przerażenia spowodował fakt, że nie jest w stanie ocenić, czy w danym momencie śni, czy nie. A osoby z plemienia Yaqui próbowały jej przekazać taką główną prawdę, że to właściwie nie ma znaczenia. Nie ma znaczenia określenie tego, czy w chwili obecnej znajdujemy się w stanie snu czy w stanie jawy. Te dwa stany świadomości mogą się nawzajem przenikać i mogą się nawzajem uzupełniać. I taką wiedzę próbowały osoby z plemienia Yaqui Florindzie Donner przekazać. Książka jest bardzo ciekawie napisana. Dużo wiedzy na temat świadomego śnienia również przekazuje, definiuje świadome śnienie, podaje różne praktyki, na przykład praktyki Don Juana związane z tym, w jaki sposób wejść w stan świadomego snu.
Pojawia się wiele rad, które są przekazywane Florindzie przez członków plemienia Yaqui dotyczących tego, w jaki sposób wejść w stan świadomego śnienia. A całość okraszona jest taką bardzo magiczną opowieścią o tym, w jaki sposób z takiej szkoły szamanizmu bardzo kobiecego korzystała Florinda Donner, spotykając się z osobami, o których pisze Carlos Castaneda. Przez długi czas badacze zastanawiali się, czy te wszystkie rzeczy, o których pisał Carlos w swoich książkach, takich jak „Podróż do Ixtlan” czy „Sztuka śnienia”, czy one rzeczywiście miały miejsce. Czy Carlos rzeczywiście poznał Don Juana Matusa? Czy praktykował to świadome śnienie razem z członkami plemienia Yaqui? Podobne pytania można sobie zadawać w przypadku Florindy Donner, bo nie ma pewności, czy rzeczywiście ta podróż do Meksyku i wszystkie te niezwykłe wydarzenia, które się tam odbywały, miały miejsce. Tym bardziej nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy do tego wspólnego świadomego śnienia doszło. Ze względu na brak nie tylko badań naukowych, które by to potwierdziły, ale nawet hipotetycznej teorii czy modelu, który miałby wyjaśnić to, w jaki sposób dwie osoby czy więcej mogą znaleźć się we wspólnej przestrzeni sennej, możemy spokojnie odpowiedzieć, że wspólne świadome śnienie jest na chwilę obecną niemożliwe. A co za tym idzie, odpowiadając na pytanie naszej słuchaczki, nie jest możliwe, aby dwie osoby prowadziły ze sobą rozmowę we śnie, mimo iż bardzo byśmy tego chcieli. I bardzo pociągające są takie wizje jak przedstawione w „Incepcji”, w filmie „Paprika” czy w książce „Życie we śnie” Florindy Donner.
Ja sam przeżyłem świadomy sen, w którym prowadziłem rozmowę ze swoją byłą dziewczyną, którą serdecznie pozdrawiam. Następnego dnia po przebudzeniu szybko udałem się do niej, znajdowała się w pokoju obok, żeby zapytać, czy w danym momencie być może śniła, czy pamięta ten sen, czy ze mną rozmawiała. Ale nie śniła i dlatego spotkanie we śnie nie mogło być nią. Aczkolwiek sam, mając taką nadzieję, że być może jest to możliwe i coś takiego doświadczyłem, postanowiłem to wtedy, w tamtym momencie sprawdzić. Niestety okazało się, że tak nie było i nie nawiązałem kontaktu z drugą osobą istniejącą w rzeczywistości. Piękne wizje, które możemy zobaczyć w filmach „Incepcja”, „Paprika”, w książce „Życie we śnie” Florindy Donner, jak również w książkach Carlosa Castanedy „Podróż kucyków”, „Sztuka śnienia”, które bardzo serdecznie możemy polecić. Wracają do człowieka, są niezwykle sugestywne, ale na chwilę obecną na takie pytanie, czy jest możliwe wspólne śnienie, czyli spotkanie innej osoby, która nie byłaby projekcją w naszym śnie i przeprowadzenie rozmowy, odpowiedź musi być negatywna. Nie, nie jest to możliwe.
[01:33:59] - Myślę, że nawet jak komuś wyszłoby to, jeśli jakieś jednostce, dwóm osobom udałoby się wspólnie śnić, to myślę, że i tak by to nie zostało uznane za realne, ponieważ takie generalizowanie, że komuś się udało, mimo tego, że nie udało się to milionom osób, to nie miałoby sensu. Już odchodząc od tematu wspólnego śnienia, ja chciałbym zachęcić wszystkich pisarzy albo jakichś reżyserów do świadomego śnienia, ponieważ sen świadomy może być dużą motywacją do tworzenia dzieł. Jest teoria, że podobno tablica Mendelejewa została stworzona w śnie. Dużo wierszy powstało we śnie. Jest też teoria, że Einstein stworzył teorię, znaczy równanie E=mc² we śnie. Tak samo bardzo duże przywiązanie dostał. Śnił podobno 12 godzin dziennie, z czego większość jego snów była świadoma. Więc poleca się to wszystkim działaczom, którzy tworzą na szersze grono, na szerszą widownię jakieś dzieła, ponieważ sny, prawdę mówiąc, są czymś niespotykanym w naszym życiu i są dużo lepszym widowiskiem niż filmy, niż to, co możemy zobaczyć w życiu realnym. Ponieważ we śnie jest praktycznie wszystko i mamy bezpośredni albo nawet i pośredni dostęp do podświadomości, dzięki czemu możemy się afirmować w snach i dodać, że w snach afirmacje działają niemalże od razu i są dużo efektywniejsze niż afirmacje na jawie. Dodatkowo w snach mamy dostęp do naszej pamięci w dużo większym stopniu niż na jawie, więc to też może pozytywnie wpłynąć na nasze życie realne, ponieważ możemy dużo lepiej analizować sytuacje.
Mamy większy dostęp do wspomnień, ponieważ możemy się opierać właśnie o wspomnienia z przeszłych lat, nawet sprzed sześciu, siedmiu lat. Same sny mogą być właśnie takim impulsem do stworzenia jakiegoś- przyśni nam się na przykład jakieś zdarzenie, że jechał sobie samochód i potrącił jakąś kobietę. I to może być dla kogoś natchnienie do stworzenia filmu albo napisania jakiegoś wiersza, który może się okazać hitem na skalę światową. Więc polecam każdemu świadome śnienie.
[01:37:15] - Tak, bardzo wiele rzeczy, bardzo wiele też wytworów sztuki powstało na podstawie tego, co się komuś przyśniło. Kolega mówił o tablicy Mendelejewa. Można wspomnieć chociażby o „Frankensteinie”. „Frankenstein” Mary Shelley to opowieść, która powstała na podstawie koszmaru, który przyśnił się bohaterce. Jeśli mówimy tutaj o takich wytworach kultury związanych ze snem, to jednym z najbardziej też znanych- Sposobów, w jaki sen oddziaływał na powstanie takiego wytworu kultury. Mówiliśmy o filmach, mówiliśmy o książkach, a można powiedzieć nieco o muzyce, w tym o muzyce klasycznej. Najbardziej znany jest chociażby Sonata g-moll z diabelskim trylem Giuseppe Tartiniego. Otóż Tartini miał sen, podczas którego śnił mu się diabeł grający na skrzypcach. Po przebudzeniu Tartini próbował odwzorować to, co grał diabeł. Stwierdził, że nie udało mu się w stu procentach.
Tak powstało bardziej znane i zresztą bardzo ciekawe dzieło Tartiniego, czyli właśnie Sonata z trylem diabelskim. Bardzo lubię tę sonatę Giuseppe Tartiniego. Uwielbiam ten moment, w którym pojawia się ten fragment nazywany trylem diabelskim. Zachęcam serdecznie do wysłuchania tej sonaty powstałej na podstawie marzenia sennego. Jak ktoś nie lubi muzyki klasycznej, to myślę warto wiedzieć, że „Yesterday” Beatlesów jest piosenką, która również miała się przyśnić w trakcie marzenia sennego. Elementy maszyny do szycia powstały na podstawie czegoś, co przyśniło się odkrywcy. Kekulé, odkrywca struktury benzenu, miał sen, w którym śnił mu się wąż połykający własny ogon i to go naprowadziło na temat tego, jak struktura tej cząsteczki chemicznej wygląda. Tak że sny mogą być źródłem inspiracji, o czym kolega mówił, i doprowadziły też do powstania takich dzieł muzycznych jak Sonata g-moll Giuseppe Tartiniego z trylem diabelskim, do której wysłuchania gorąco polecam, czy „Yesterday” Beatlesów.
[01:39:29] - Audycja „Świadomy sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Możecie dzwonić. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na naszym Radiu Megado Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy na wasze komentarze, pytania, sugestie. Czekamy również na czacie Radia Paranormalium pod adresem www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Tematem przewodnim dzisiejszego odcinka są filmy, książki, muzyka i wszystkie inne przejawy działalności kulturalnej gatunku ludzkiego, w których to przejawach pojawiają się odniesienia do świadomego śnienia. Natomiast postanowiliśmy też ruszyć troszeczkę pytania od słuchaczy i poruszyć różne inne ciekawe wątki dotyczące świadomego śnienia, ale również snów ogólnie.
Wczoraj przyszło takie pytanie od słuchacza Kamila na nasze Radio Megado Gadu: „Witam, mam paraliż senny od 10 lat. Już się go nie boję. Budzę się i nie mogę się ruszyć. Po prostu leżę bez ruchu przez parę minut, tylko potrafię oddychać. Czasem próbuję z tym walczyć, ale na ogół poddaję się po prostu, leżę. Ale dziś coś dziwnego mnie spotkało. Miałem paraliż i poczułem, jak odchodzę od swojego ciała do góry. Trwało to około trzy sekundy i nagle spadłem”. I Kamil pyta: „Czy to normalne, czy muszę iść do psychiatry?” Mariuszu?
[01:41:34] - Jest już z nami też Mateusz, ja tylko zaznaczę. Jeśli chodzi o paraliż senny, paraliż senny jest takim stanem, w którym często pojawiają się różnego rodzaju halucynacje, których też sam doświadczyłem i pewnie gdybym nie znał natury tego stanu, napadowego paraliżu sennego, sam bym się zastanawiał nad tym, czy nie powinienem się udać do psychiatry i coś z tym zrobić, bo nie jest to normalne w momencie, kiedy wydaje mi się, że jakaś ciemna postać wyłania się ze ściany i stoi nad moim łóżkiem, w to łóżko się wpatrując. Stan, który opisał tutaj kolega, pewnie wielu oneironautów przypisałoby temu, że doświadczył on out of body experience, czyli właśnie opuszczenia własnego ciała. Z racji tego, że żadnych dowodów na istnienie OOBE nie ma, a zwracałem uwagę na to, że można wyjaśnić ten stan na wiele różnych sposobów, chociażby za pomocą snu czy też halucynacji związanych ze stanem zasypiania. Według mnie to, czego doświadczyłeś, było rodzajem halucynacji związanej z paraliżem przyśennym, którego często doświadczasz. Z racji tego, że paraliż senny, czyli stan, w którym nie jesteśmy w stanie się poruszyć, nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć, jest też stanem deprywacji sensorycznej. Nie czujemy, nie odbieramy informacji również za pośrednictwem naszego zmysłu dotyku. Mogą pojawić się stany i halucynacje związane z opuszczaniem własnego ciała. Takie halucynacje związane z przekonaniem, że znajdujemy się w innym miejscu niż nasze ciało, miałyby polegać, mówiłem tutaj na antenie Radia Paranormalium w jednej z audycji, kiedy debatowaliśmy razem z oneironautami. Tak że w momencie, w którym mamy zbyt mało sygnałów docierających do naszego ciała z zewnątrz, mogą pojawić się halucynacje związane z tym, że zaczyna nam się wydawać, że nasza świadomość, nasze własne ja, czyli my, znajdujemy się w jakimś innym punkcie niż nasze ciało.
Tak że nazwałbym to pełnowymiarową halucynacją związaną ze stanem paraliżu sennego. Nie ma konieczności, myślę, korzystania tutaj, chociaż pewnie to pytanie było trochę półżartem, konieczności korzystania z pomocy jakiegoś lekarza specjalisty, na przykład psychiatry.
[01:43:56] - Ja też chcę się odnieść, ponieważ często można się z takim zjawiskiem spotkać. Jedni mówią, że to jest zryw mikloniczny, a tak naprawdę to jest związane z paraliżem sennym, ponieważ podczas paraliżu sennego mięśnie bardzo się rozluźniają. Mózg utożsamia tak bardzo głębokie rozluźnianie się z uczuciem zapadania się pod ziemię albo na przykład unoszenia się. I to jest nic innego jak takie mylne poczucie wznoszenia. Często się to zdarza podczas zasypiania. Opisywali, że na przykład czują, jakby im łóżko stawało dęba, tak można powiedzieć. Drudzy tak jakby zapadali się w łóżko, a inni odbierają to tak, jakby się unosili nad swoim łóżkiem albo zaczęliby latać. Więc to jest w pełni normalne i nie ma się czego obawiać.
[01:45:13] - Chwilowo nie ma innych pytań od słuchaczy, natomiast tutaj End skomentował sytuację Kamila tak: „Słuchacz Kamil stracił 10 lat doświadczenia ze świadomym śnieniem”.
[01:45:29] - Dokładnie. To jeszcze zależy, w którym momencie ten paraliż był. Jeżeli przed zasypianiem, przed tym pierwszym bezbudzenia się, to nic nie stracił, ponieważ z takiego stanu, z takiego paraliżu niezbyt da się wejść do snu, ponieważ pierwsza jest faza N-REM, która trwa ponad godzinę, z tego, co się niemalę wiesz. Po niej dopiero następuje faza REM i nawet jeśliby się udało wejść w fazę REM, to nikłe są szanse na wejście w świadomy sen. Jeżeli takie paraliże występowały po obudzeniu się, na przykład o trzeciej w nocy, o czwartej, to była duża szansa na wejście w taki sen, ponieważ zazwyczaj budzimy się pod koniec fazy REM. W środku nocy fazy N-REM są krótkie, ponieważ trwają niespełna pół godziny, 40 minut maksymalnie. I o ile by pan zdołał przeczekać te 30 minut w pełni świadomym do hipnagogów, o tyle by się udało wejść do snu i świadomy sen jak najbardziej by się dało uzyskać.
[01:46:52] - Mariuszu?
[01:46:55] - Mi wydaje się, że nic nie dodam do tego, co mówił Mateusz. Paraliż senny jest często takim stanem, o którym mówi się jako o sposobie wchodzenia do snu świadomego, jako o wrotach do LD, ale rzeczywiście zależy to od momentu, w którym takie doświadczenie zachodzi. Tutaj znaczenie tego momentu myślę, że Mateusz przedstawił wyczerpująco.
[01:47:23] - Jeszcze chciałbym dodać, że objawy paraliżu mogą być indywidualne, więc jedni mogą doświadczyć na przykład wirowania, drudzy wibracji. Jednak to nadal jest związane z paraliżem i nie ma się tu bać, że jakieś szatany nas opętują albo coś w tym rodzaju.
[01:47:52] - Chwilowo nie ma żadnych nowych pytań od słuchaczy ani komentarzy, dlatego może powróćmy do tematu, którym rozpoczęliśmy dzisiejszą audycję, czyli do książek, filmów, utworów muzycznych i wszelkich innych przejawów ludzkiej działalności kulturalnej, w których pojawiają się jakieś odniesienia do snów.
[01:48:19] - Tak. Nie pamiętam, czy ty, Mateuszu, czy jeszcze Dawid, kiedy był z nami, zwracał uwagę na takie krótkie formy filmowe, które pojawiają się również chociażby na serwisie YouTube. To chyba byłeś ty, z tego, co dobrze pamiętam.
[01:48:35] - Tak, ja.
[01:48:35] - Jednym z takich filmów amatorskich, który u mnie wzbudził bardzo pozytywne uczucia i który chciałbym polecić, mimo iż także na naszym profilu Oneironautów na Facebooku przestrzegaliśmy przed takim pewnym zakłamaniem, jakie w filmie się pojawia. Ale tematyka LD została tam ujęta bardzo ciekawie i film został przygotowany niezwykle profesjonalnie, co wzbudziło u mnie bardzo pozytywne uczucia. Film został zatytułowany „REM”. Jest to film przygotowany przez ludzi młodych, co myślę, że doskonale też widać. Tacy ludzie występują w tym filmie. Opowiada on historię uczniów bodajże licealnych, którzy wynaleźli urządzenie, za pomocą którego łatwo mogli wnikać do świadomego snu. Doprowadziło to do sytuacji, w której jeden z tych młodych ludzi uzależnił się od snu świadomego i właściwie nie opuszczał swojego domu, nie opuszczał łóżka. Cały swój czas spędzał we śnie świadomym, gdzie realizował swoje fantazje związane między innymi z tym, że zabija ludzi, którzy byli mu nieprzychylni w życiu na jawie. Drugi z tych młodych ludzi, zaniepokojony faktem, że jego kolega nie pojawia się w szkole, nie opuszcza mieszkania właściwie, Nie wiadomo, co się z nim dzieje. Przyszedł do niego do domu i tam rozegrała się między nimi walka.
Okazało się, że jeden z tych mężczyzn doświadczył tego, przed czym przestrzegamy również w ruchu oneironautycznym, czyli eskapizmu. Uciekł od problemów świata rzeczywistego do świata snu. I przed takim zagrożeniem też staramy się przestrzegać. Myślę, że miałoby ono ogromne znaczenie w sytuacji, gdybyśmy stworzyli jakiś prosty sposób na osiąganie stanu snu świadomego w każdym momencie i przez każdego. I takie zagrożenie przedstawia ten film, który został też niezwykle sprawnie zrealizowany. Ja byłem pod dużym wrażeniem. Koniec końców okazuje się podczas tej walki, że odbywa się ona nadal w świecie marzeń sennych. Zachęcam do obejrzenia. Krótka forma filmowa trwa kilkanaście minut bodajże, ale jest świetnie zrealizowana i poruszająca bardzo ciekawy temat. Tytuł „Ren”.
Można znaleźć na pewno na YouTubie. Bardzo dobry film. Takie zagrożenie, które jest związane z eskapizmem, z ucieczką do świata snu, ukazał też amerykański autor książek science fiction James Duffy. James Duffy napisał publikację tegoroczną pod tytułem „A Dream”. Publikację, o której pisaliśmy między innymi na profilu naszym facebookowym o oneironautach całkiem niedawno, z racji tego, że był prowadzony konkurs przez portal amazon.com. Podczas tego konkursu można było głosować na różnego rodzaju e-booki i jednym z tych e-booków, który brał udział w konkursie, była książka „A Dream” Jamesa Duffy'ego. Darmowy fragment tej publikacji w języku angielskim jest dostępny na stronie amazon.com, tak że zachęcamy do zapoznania się. James Duffy opisuje tam świat, w którym udało się wynaleźć takie urządzenie umożliwiające łatwe osiąganie stanu snu świadomego właściwie przez każdego. Czyli wizja bardzo podobna do tego krótkiego amatorskiego filmu pod tytułem „Ren”, który polecam. Problem pojawia się w momencie, kiedy mamy do czynienia z terrorystami, którzy stworzyli wirusa, który wpływa na komputerowy kod zapisany w tym urządzeniu i w związku z tym ogromne niebezpieczeństwo grozi wszystkim, którzy używają tego urządzenia.
Zwłaszcza że fakt wynalezienia takiego sposobu na spędzanie swojego życia w świecie marzeń sennych, w świecie marzeń kontrolowanych sprawił, że ludzie znów, jak w przypadku tego krótkometrażowego filmu, o którym mówiłem, zaczęli uciekać w krainę marzeń sennych przed swoją rzeczywistością, która nie jest taka ciekawa. I właśnie ten problem, co by się wydarzyło, gdyby ludzie mieli wybór, spędzić życie w marzeniu sennym, czy też spędzać życie na jawie. Co by wybrali? Nad tym zastanawiał się właśnie James Duffy i dlatego taką książkę napisał. Książka, która jest thrillerem science fiction. Pojawia się oczywiście wątek romansu między agentem FBI a pracującą w telewizji reporterką Niną Russo. I są to te osoby, które jako jedyne mogą zapobiec śmierci milionów użytkowników tego urządzenia, które pozwala na wkroczenie w świat marzeń sennych i przeżycie swojego życia właśnie w tym świecie onirycznym, zamiast w świecie na jawie. Tak że ciekawa książka. Zachęcamy do wejścia na stronę Amazon, zobaczyć, czy jest to coś, co będzie nam odpowiadało. Taka tematyka marzeń sennych jest niezwykle ciekawa i niezwykle inspirująca dla osób, które zajmują się tematyką science fiction.
Książką, myślę, taką dobrze znaną też ludziom, którzy interesują się tematyką śnienia i tematyką śnienia świadomego ukazaną właśnie w literaturze science fiction, jest książka Ursuli Le Guin, której książki trafiły już właściwie do kanonu lektur science fiction. Książka, w której odwołuje się ona do snów, nosi tytuł „Jesteśmy snem”. Książka „Jesteśmy snem”, która bardzo przypadła mi do gustu, którą czytałem już jakiś czas temu, opowiada historię George'a Orta. George Ort w niedalekiej przyszłości został przyłapany na wyłudzaniu leków pobudzających. Zażywa je dlatego, że nie chce zasnąć. Nie chce zasnąć, ponieważ boi się śnienia, boi się marzeń sennych. Jak utrzymuje, wszystko, co przyśni mu się w trakcie jego marzenia sennego, staje się później rzeczywistością, zmieniając ten świat tutaj, na jawie. Została więc poruszona taka kwestia filozoficzna, myślę, bardzo. Co by było, gdyby się okazało, że jesteśmy tylko fragmentem czyjegoś marzenia sennego, w tym przypadku marzenia George'a Orta? Co, jeśli każdy z nas jest taką projekcją w śnie czyjejś osoby?
Ciekawa historia opowiedziana przez Le Guin. „Jesteśmy snem”. George Ort, nasz bohater, trafia pod opiekę doktora Harvera, który postanawia wykorzystać- Tę umiejętność swojego pacjenta i za pomocą inkubacji treści marzeń sennych, inkubacji, która jest też często związana ze snami świadomymi, przy użyciu hipnozy zamierza sprawić, aby George Orr śnił o określonych rzeczach, w ten sposób, aby zmienić świat na jawie również na lepszy. Niestety prowadzi to do dość nieoczekiwanych skutków. Myślę, że książkę warto przeczytać. Dla tych, którzy wolą jednak oglądać, zaznaczę, że książka była dwukrotnie ekranizowana. Pierwszy raz już w 1980 roku. W 1980 roku David L. Loxton wyreżyserował taki film „The Lette of Heaven” tytuł oryginalny. Później w 2002 roku nastąpił remake tego filmu opowiadający właśnie o przygodach George'a Orra, a koproducentem filmu był Bruce Davison, który w pierwotnym filmie grał główną rolę, właśnie George'a.
Bardzo ciekawa historia dotycząca snów, w tym snów świadomych. „Jesteśmy snem” Juliusz Verne. Zachęcam serdecznie.
[01:57:18] - Ja bym chciał jeszcze do tego eskapizmu wrócić. Ja myślę, że w dzisiejszych czasach eskapizm przy świadomym śnie jest praktycznie niemożliwy. Dlaczego tak uważam? Ponieważ mimo wszystko do świadomego, do życia normalnego, realnego musimy wrócić. Musimy prowadzić normalny tryb życia. Musimy żyć, jeść, wyróżnić się, wiadomo, pójść do pracy, zarobić na życie. Więc nasz świadomy sen większość osób traktuje jako taki- ogólnie większość ludzi traktuje jako taki dodatek do życia. I przy dzisiejszych technologiach eskapizm jest praktycznie niemożliwy i myślę, że większość osób śniących świadomie i które się za to ogólnie chwyta, zdaje sobie świadomość tego, że to nie istnieje. To jest nasza wyobraźnia, to wszystko dzieje się w naszej głowie i nie ma co do tego uciekać, ponieważ nic nam to nie da. Takie jest moje zdanie co do eskapizmu.
Jednak z biegiem- o ile powstaną jakieś maszyny, które będą zdolne do wywoływania świadomych snów od ręki, że podłączamy się do maszyny i od razu mamy świadomy sen. Myślę, że to może być niebezpieczne i właśnie to może skutkować eskapizmem, ale przy takich naturalnych środkach, naturalnych staraniach myślę, że w dzisiejszych czasach jest nikła szansa na taki eskapizm.
[01:58:52] - Tak, na pewno jest to jakieś zagrożenie poruszane przez pisarzy science fiction, dlatego, że na chwilę obecną, przy takiej technice, jaką dysponujemy, nie byłoby łatwo spędzić właściwie życie w śnie świadomym, bo jest to stan, który możemy osiągać nie dość często na tyle, żebyśmy mogli do niego uciekać. Gdyby udało się wynaleźć takie rozwiązania technologiczne, o jakich jest mowa w takich filmach krótkometrażowych, chociażby jak „Rem”, do którego obejrzenia gorąco zachęcam, czy w książce Dream Sadafiego, wtedy mielibyśmy do czynienia już z realnym zagrożeniem. Myślę, że warto o tym rozmawiać, bo jest to ciekawe zagadnienie odnoszące się do tego, co w przyszłości może nas spotkać. Natomiast co do tego, że wszystko to odbywa się w naszej głowie i jest naszym marzeniem i wyobrażeniem, dlatego nie ma sensu przed tym uciekać, równie dobrze można by tak mówić o świecie na jawie. Właściwie to, że wydaje nam się, iż ten świat wygląda w taki, a nie inny sposób, wszystko, co odbieramy, jest tak naprawdę pewnego rodzaju iluzją tworzoną przez nasz własny mózg na podstawie impulsów nerwowych, które docierają do naszego świata zmysłów. Ten świat, który widzimy, jest również przez nas samych generowany. Jeśli chodzi o jakościową różnicę między snem a światem na jawie, to dotyczy ona między innymi faktu, że w naszych snach nie możemy spotykać się z istotami, które byłyby, jeśli chodzi o stopień kontroli, w tym samokontroli, podobne do nas. Rozmawialiśmy tutaj o wspólnych świadomych snach, o tym, że nie ma żadnych dowodów na to, że byłoby to możliwe. Gdyby okazało się, że jednak jest, gdyby okazało się, że świadome sny i te wspólne świadome sny są możliwe, wtedy moglibyśmy mówić wręcz o braku różnicy jakościowej między światem sennym a światem na jawie. Także powód, dla którego ludzie mogliby chcieć zostać w tamtym świecie, byłby dość jasny i nie byłby związany na pewno z jakąś wielką jakościową różnicą między tamtym światem a tym, bo ten uznamy za prawdziwy, a tamten za iluzję i będziemy go marginalizować.
[02:01:15] - Zgadzam się. Jednak nadal pozostaje ta świadomość, że to jest pewna fikcja, ten drugi świat. Oczywiście dużo osób będzie do niego uciekało, ponieważ tak jak wiem- nie mówiłem jeszcze mamy władzę w tym świecie. My jesteśmy praktycznie bogami w tym rzeczywistym szara rzeczywistość. Nie mamy dużego wpływu na nasze otoczenie, nie możemy praktycznie nic zmienić, więc to jest prawda. Jednak myślę, że osoby, które podejmują się świadomego śnienia zaczynają trochę bardziej logicznie myśleć. Samo wywołanie czy nauczenie się świadomego śnienia zajmuje kilka miesięcy. Tak już do perfekcji opanowanie, żeby tak mniej więcej co noc mieć. Ale myślę, że poświęcenie, znaczy nie zmarnowanie, ale poświęcenie tych paru miesięcy skutkuje, odrzuci myśl eskapizmu. Oczywiście tam będzie jakieś przywiązanie do tego świata, że ma władzę w ogóle, ale myślę, że większą uwagę zaczną ludzie przykładać do życia realnego mimo wszystko, ponieważ jak wiadomo, życie realne ma bardzo duży wpływ na nasze sny i gdybyśmy nie wychodzili z domu, to nie potrafilibyśmy wykreować jakiejś twarzy we śnie.
Ponieważ z badań naukowych wynikło, że ludzki organizm nie jest w stanie na przykład stworzyć nowej postaci, nie jest w stanie wyobrazić sobie nowej twarzy. Wszystkie twarze są tworzone na podstawie twarzy już widzianych. Tylko że ulega ją modyfikacja albo wymieszaniu z inną twarzą. Więc tak zazwyczaj powstają właśnie postacie senne, znaczy twarze postaci sennych. Same postacie senne w ten sposób powstają. I mimo wszystko, jeśli byśmy zrezygnowali z życia realnego, ograniczylibyśmy się tylko do jedzenia i spania, to by była duża przesada, ponieważ zaczęlibyśmy się uwsteczniać w życiu rzeczywistym, co by odbiło bardzo źle na naszym śnie. Wiadomo, że podświadomość by zaczęła zagrażać te problemy, na przykład depresja albo coś i skutkowało to jakimiś koszmarami sennymi, jakimiś znakami od podświadomości w snach zwykłych, jakichś świadomych, gdzie na przykład dostawalibyśmy jasny przekaz, że zacznij wychodzić z domu albo inaczej nie będzie za wesoło. I myślę, że podświadomość sama by zaczęła ingerować w sny i sny takie świadome osoby, która podjęła eskapizmu i myślę, że skutecznie uniemożliwiłaby właśnie takie świadome śnienie, gdyby naprawdę z osobą, która właśnie podjęła eskapizmu byłoby naprawdę źle. Więc myślę, że ten eskapizm by się udał do pewnego stopnia, ponieważ mózg by sam zaczął z tym walczyć.
[02:04:36] - Faktem jest, że rzeczywiście to ten świat na jawie, świat, który nazywamy rzeczywistym, stanowi pożywkę dla naszych snów. W momencie, kiedy byśmy odizolowali się od tego świata i skupiliby się tylko wyłącznie na życiu onirycznym, to mogłoby nam zacząć brakować jakiejś dodatkowej stymulacji, która mogłaby stanowić treść naszych marzeń sennych. Jak tutaj kolega mówił, chociażby rzeczywiście faktem jest, że większość osób, które spotykamy w naszym śnie, właściwie wszystkie osoby, które spotykamy w naszym świecie, są stworzone na podstawie tych osób, które spotykamy w świecie rzeczywistym. Jednak na fakt, dlaczego niektórzy mogliby chcieć jednak pozostawać w świecie wyimaginowanym w świecie rzeczywistym, w świecie nierzeczywistym, jak moglibyśmy go nazwać w świecie marzeń sennych. Na to pytanie dlaczego odpowiada nam również myślę bardzo dobrze znany nam film, który stanowi film amerykański pod tytułem „Vanilla Sky”. Film, który stanowi tak naprawdę remake wcześniejszego filmu hiszpańskiego bodajże pod tytułem „Otwórz oczy”. Zarówno „Otwórz oczy”, jak i „Vanilla Sky” opowiadają nam historię dość zamożnego człowieka, którego moglibyśmy spokojnie nazwać dzieckiem szczęścia, który ulega jednakże wypadkowi samochodowemu i zostaje straszliwie oszpecony. Jego twarz jest straszliwie oszpecona, w związku z czym musi poruszać się po świecie, nosząc maskę. Pewnego dnia, kiedy postanawia popełnić samobójstwo, przeżywa i gdy budzi się rano, wszystko się zmienia. Wygląda normalnie.
Jego życie znowu jest przyjemne i ciekawe. Koniec końców myślę, że tutaj zdradzę trochę, ale żeby móc nawiązać do tych snów, o których rozmawiamy, do snów świadomych, muszę to zrobić. Okazuje się, że mężczyzna od tej chwili żyje we śnie. We śnie, do którego został wprowadzony właśnie dzięki rozwojowi technologii i we śnie, w którym może kontrolować wszystko, co się dzieje. W sytuacji, jeśli nasze życie na jawie byłoby nie do wytrzymania, to urokliwa, czy też niezwykle przyjemna byłaby wizja móc spędzić nasze życie w świecie, który byłby dowolnie przez nas kontrolowany, tak jak zostało to ukazane w filmie „Vanilla Sky”, czy też „Otwórz oczy”. Że nasz bohater na początku nie wie o tym, że świat, w którym przyszło mu teraz żyć, jest światem nierzeczywistym i nie potrafi go kontrolować. A kiedy się tego dowiaduje, zaczyna z tego korzystać. Koniec końców zdradzę zakończenie, a co tam przykro mi, zdradzę. Gdy ma on do wyboru albo żyć w tym świecie sennym, w świecie, który może dowolnie kontrolować, albo otworzyć oczy, jak głosi film hiszpański i wybrać jednak życie na jawie, no to wybiera on przebudzenie i obudzenie się. I myślę, że większość z nas, gdyby miała taki wybór, większość z nas, o której moglibyśmy mówić, że jest zdrowa, gdyby miała wybór albo żyć w świecie wyimaginowanym, który byłby przez nas w całości kontrolowany, albo wybrać życie na jawie, które nie byłoby idealne, wybrałoby jednak życie tutaj, w świecie rzeczywistym, uważając je za jakościowo lepsze.
Wolimy jednak żyć w świecie, który uznajemy za prawdziwy, niż nawet w idealnym świecie, który jednak okazałby się śni
[02:08:09] - Mimo możliwości zrobienia wszystkiego w takim życiu, dam przykład, że ktoś chciał popełnić samobójstwo jak w tym filmie i został przeniesiony do takiego świata, to wydaje mi się, że prawdopodobnie z tego zrezygnował, ponieważ fajnie, możemy kontrolować świat, ale po jakimś czasie zrobimy wszystko, co jest możliwe. Powoli nam się to zacznie nudzić i jeśli by nie było możliwości wybudzenia się, będziemy dążyli do stworzenia takiego świata, w którym byśmy nie ingerowali, a wszystko samo by się toczyło. Myślę, że to by była naturalna kolej rzeczy, ponieważ człowiek tak naprawdę po parunastu latach by zwariował. Tak mi się wydaje. Takie jest moje spostrzeżenie. Jeśliby mógł robić wszystko i robiłby wszystko, praktycznie nic by z tego korzyści nie miał. On się zabawi, fajnie wyładuje swoje emocje. Ale co z tego, jak jest samotny w tym świecie, nie może nawiązać większej konwersacji z postacią senną albo z postacią w tym świecie żyjącą. Myślę, że każdy starałby się wpłynąć tak na ten świat ze swoimi mocami, żeby wszystko działo się wbrew jego możliwościom, żeby mimo wszystko toczyło się koleją rzeczy, żebyśmy nie musieli tworzyć, żeby samochody jeździły, tylko żeby istniały jakieś postacie, które wykazują logiczne myślenie, z którymi naprawdę da się pogadać. Ponieważ samotność może prowadzić do tego, że zwariujemy prędzej czy później.
I to już jest niezależne od siły psychiki danej osoby.
[02:10:12] - Świat marzeń sennych jest światem jednak samotnym i zamkniętym, w którym znajdujemy się tylko i wyłącznie my sami. Fakt, że totalna kontrola nad światem mogłaby doprowadzić do jakiegoś znudzenia i chęci powrotu został też ukazany w filmie „Incepcja”. Pamiętamy, że główny bohater filmu wraz ze swoją partnerką kilkanaście lat spędzili w świecie marzenia sennego, w którym kontrolowali świat, który ich otaczał. W końcu postanowili z tego świata się wydostać. Aby namówić wręcz do tego swoją żonę, główny bohater filmu wykorzystał incepcję, czyli wprowadził do jej umysłu pewną ideę. Taką, że świat, w którym się znajdują, nie jest prawdziwy. Mimo wszystko zawsze dążymy do czegoś, co uznajemy za rzeczywistość, nawet jeśli fikcja byłaby jak najbardziej pożądana. Dlatego myślę, na chwilę obecną wybieramy jednak życie na jawie, często marginalizując to nasze życie we śnie. Co też uważam, że nie jest dobre, bo w ruchu oneironautycznym zachęcamy, do tego dążymy, aby te dwa światy nawzajem się wspierały, stanowiły swoje przedłużenie, aby wykorzystywać te godziny, które spędzamy we śnie maksymalnie, ale nie na tyle, żeby jedno w jakiś sposób wpływało negatywnie na drugie, czyli żeby spędzać większość czasu w łóżku, marginalizując życie na jawie. Te dwa światy powinny się przeplatać, powinny być maksymalnie wykorzystywane.
Co do tego, że nauczenie się świadomego snu zabiera dużo czasu i w związku z tym zjawisko eskapizmu może występować marginalnie, to chciałbym tutaj omówić kolejną publikację dotyczącą snu świadomego. Publikację już taką bardzo praktyczną. Mowa o książce „Panować nad snem” Keitha Harary'ego i Pameli Weintraub. Książka, która była testowana przez członka naszego ruchu oneironautycznego Kamila. Można ją pobrać z naszego oficjalnego chomika ruchu oneironautycznego, chomikuj.pl/oneirossociety. Jest to bardzo praktyczny poradnik, który ma przeprowadzić czytelnika przez czterotygodniowy kurs świadomego śnienia. Innymi słowy, autorzy tej publikacji Keith Harary i Pamela Weintraub zakładają, że już po czterech tygodniach takiego intensywnego kursu za pomocą tego poradnika „Panować nad snem”, czytelnik miałby nauczyć się śnić świadomie na tyle, że już dalsze wskazówki byłyby mu niepotrzebne. Zaleceniem autorów tej publikacji jest to, aby nie przeczytać tej książki jednego wieczoru lub jednym razem, ale czytać ją po kolei. Z racji tego, że książka zawiera różne wskazówki na każdy kolejny dzień kursu spośród tych czterech tygodni jego trwania. Pierwszy dzień ma polegać po prostu na tym, aby zaopatrzyć się w odpowiednie przedmioty, które mają nam posłużyć do zapisywania snu, czyli jakiś specjalny zeszyt, notatnik, jak również długopis, z którego nikt nigdy nie korzystał.
Schować się pod poduszkę, pójść spać. Nad ranem kolejnego dnia zapisać swoje sny. Kolejne dni mają nauczyć nas inkubacji snów, czyli doprowadzenia do tego, żeby śnić określone rzeczy. Potem upgrade'ujemy, że tak powiem, na wyższy poziom i w kolejnym dniu, dniu piątym ma nam się już przyśnić sen, który udzieli nam odpowiedzi na jakieś ważne życiowe pytania. I w ten sposób poradnik przeprowadza nas dzień po dniu, przez cztery tygodnie intensywnych ćwiczeń nad naszymi snami. W przypadku kolegi Kamila, który testował poradnik „Panować nad snem” wynik był wręcz fenomenalny, bo już szóstego dnia testowania tego poradnika ten eksperyment z wykorzystaniem książki „Panować nad snem” Keitha Harary i Pameli Weintraub miał miejsce w lutym tego roku i szóstego dnia, 13 lutego, Kamil poinformował nas niezwykle w takiej euforii, że w szósty dzień, od kiedy zaczął korzystać z tego poradnika, miał tej nocy dwa świadome sny i jeden nieświadomy sen, który zapamiętał i zapisał w swoim zeszycie. Także był bardzo zadowolony. Zdecydowanie poradnik wpłynął na jego zdolność zapamiętywania snów. Ostatecznie doprowadził również do pojawienia się snów świadomych, także spokojnie możemy go polecić. Opis doświadczeń związanych z korzystaniem z tego poradnika „Panować nad snem” mogą państwo znaleźć na stronie Ruchu Oneironautycznego oneiros society.tk w zakładce Artykuły i eksperymenty pod nazwą „Panować nad snem”.
Są tam opisane dni testowania tego poradnika przez naszego kolegę Kamila. W jego przypadku okazał się niezwykle skuteczny, także myślę, że spokojnie możemy zachęcić. Bardzo praktyczna literatura, bardzo praktyczna wiedza. „Panować nad snem” Keith Harary, Pamela Weintraub. Do pobrania również na chomiku oneironautycznym Ruchu Oneironautycznego.
[02:15:47] - Źle mnie zrozumiałeś, bo tu mi nie chodziło o opanowanie świadomego śnienia, tylko o opanowanie świadomego śnienia do perfekcji wręcz. Nie chodzi mi tu, że będziemy mieli świadomy sen jakiś tam pierwszy lepszy, tylko mi tu chodzi bardziej o świadomy sen, jakby to powiedzieć, najwyższych lotów, tak że mamy bardzo dobrą klarowność, bardzo dobrą kontrolę nad snem, że każdej nocy potrafimy mieć świadomy sen bez większych wymagań, bez większych ćwiczeń i większych starań. O to mi chodzi. Takie wyćwiczenie świadomego śnienia zajmuje, naprawdę kilka miesięcy może zająć do perfekcji wyszkolenie właśnie takich nawyków u siebie. To, co ty mówisz, tak, zgodzę się, ponieważ ja sam miałem swój pierwszy świadomy sen dwa dni po zaczęciu praktyk czy dzień nawet po. Jednak jak mówię, po miesiącu wydaje mi się, że te świadome sny nie będą aż tak zadowalające, jak by sobie wymarzyły osoby, które chcą się zamknąć w takim świecie.
[02:17:01] - Ja się zgodzę. Powiem nawet więcej. Jeśli chodzi o jakość tych snów i dopracowanie ich do perfekcji, jak kolega o tym mówi, to myślę, że jest to wręcz sztuka, którą można ćwiczyć właściwie przez całe życie. Od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się o snach świadomych i od kiedy zaczęliśmy praktykę oneironautyczną. Życie we śnie to coś, nad czym możemy pracować tak samo, jak pracujemy nad naszym życiem na jawie. Dobre życie tutaj i dobre życie tam to jest coś, co można praktykować i czego chyba nigdy uczyć się nie przestaniemy. Ja, mimo iż od wielu lat praktykuję sen świadomy, nadal nie jestem w stanie wydziałać wszystkiego, czego bym chciał. Nadal wiele rzeczy mi nie wychodzi. Niektóre sny świadome są niezadowalające mimo tylu lat praktyki oneironautycznej. Także uczymy się cały czas i zdaję sobie sprawę z tego, że opanowanie do perfekcji takie, aby każdy nasz sen świadomy był w pełni satysfakcjonujący i abyśmy mogli dokonać w nim wszystkiego, czego byśmy chcieli, to nie jest coś, co bylibyśmy w stanie łatwo osiągnąć.
Nawet zastanawiam się, czy rzeczywiście w ogóle bylibyśmy w stanie doprowadzić w którymś momencie swojego życia do takiego stanu, w którym mielibyśmy pewność, że oto osiągnęliśmy, że jest to nasze osiągnięcie szczytowe. Czyli już w kwestii śnienia świadomego nic więcej nie jesteśmy w stanie zrobić, aby było ono lepsze czy też bardziej satysfakcjonujące. Także jeśli chodzi o praktykowanie świadomego śnienia, to chyba nigdy nie dojdziemy do momentu, w którym możemy powiedzieć, że możemy już przestać ćwiczyć, bo osiągnęliśmy perfekcję.
[02:19:08] - Wiadomo, że nawyki, których nie powtarzamy, zanikają z czasem. Tak, cały czas by trzeba było ćwiczyć te świadome śnienie. Jednak myślę, że po parudziesięciu latach albo nawet tych 15 już nic więcej byśmy nie mogli się nauczyć, ponieważ byśmy już z doświadczenia nawet swojego, jeślibyśmy tam przypuśćmy, mieli trzy sny świadome tygodniowo, z własnego doświadczenia byśmy wyciągnęli takie wnioski, że myślę, że nic więcej byśmy się nie mogli nauczyć. Wiadomo, jeśliby pojawiły się jakieś nowe propozycje, nowe techniki albo coś w tym rodzaju, oczywiście można by było je sprawdzić. Jednak tak jak mówię, w zakresie świadomego śnienia, wywoływania świadomych snów i kontroli nad świadomymi snami myślę, że opanowalibyśmy to praktycznie do perfekcji. Oczywiście perfekcją nie można nigdy niczego nazwać, ponieważ jak wiadomo, jeślibyśmy zaprzestali, dajmy na przykład na miesiąc, to byśmy praktycznie to, czego się uczyliśmy, byśmy stracili w paręnaście dni.
[02:20:20] - Sny są światem możliwości nieograniczonych, chociażby przez ten fakt, że nic nas nie ogranicza. Nigdy nie dojdziemy do punktu, w którym stwierdzimy, że zrobiliśmy już w świadomych snach wszystko, co mogliśmy, że doświadczyliśmy już wszystkiego, co doświadczyć mogliśmy. Myślę, że to też sprawia, że nigdy nie dojdziemy do takiego punktu granicznego, w którym moglibyśmy powiedzieć, że już nas to nudzi, bo wszystkiego spróbowaliśmy i wszystko mamy dopracowane do perfekcji.
[02:20:56] - Tu się z tobą nie zgodzę. Dajmy przykład. Możesz robić wszystko. Możesz robić wszystko, jesteś zamknięty w świecie, w którym jesteś samotny. Nie ma nikogo oprócz ciebie, z kim byś mógł nawiązać logiczną konwersację. Nie możesz z nikim porozmawiać, ale możesz robić wszystko. Oczywiście są manekiny, ale manekiny są tępe. Taka jest prawda, ponieważ inteligencja większości manekinów w świadomych snach jest porażająca wręcz. Powiedz mi, czy wytrzymałbyś 50 lat w takim świecie? Do nikogo nie możesz się praktycznie odezwać, ale możesz robić wszystko, co chcesz.
[02:21:45] - Czy wytrzymałbym? Zależy od tego, co masz na myśli. Myślę, że całe błogosławieństwo śnienia świadomego polega też na tym, że nie spędzamy tam całego życia i całego czasu, tylko jest to przeplatane naszym życiem na jawie, które tutaj prowadzimy. Spokojnie każdej nocy śnienia świadomego mógłbym doświadczać przez całe swoje życie, przez 30, 50 lat i podejrzewam, że nigdy by mi się to nie znudziło. Oczywiście jeśli byłoby to związane również z prowadzeniem życia tutaj, na jawie, gdzie mogę prowadzić konwersację, tak jak to powiedziałeś, z istotami, które są mniej więcej na tym samym poziomie co ja, a nie z, użyłeś określenia „tępymi”, więc się zgodzę, projekcjami.
[02:22:35] - Oczywiście. Na przykład ktoś ma depresję, w życiu realnym mu się nie wiedzie. Do nikogo nie ma się bardzo odezwać. Mieszka dalej u rodziców, znajomych nie ma, z internetu nie korzysta. Zamknął się w sobie. Taki hikikomori. Jedyny jego świat to telewizor i sny. Powiem ci, że z rozmowy z osobą, która była w podobnym stanie przez parę miesięcy, której się w życiu niezbyt powiodło, powiem ci, że szybko by zwariowała, ponieważ taka osoba zarżna sama do siebie. Takie tulpy sobie już by tworzyć, zmyślonych przyjaciół. W snach oprócz tego, że rozmawia z manekinami, aby dać sobie ubóz i żeby nie zwariować, już tak szczerze mówiąc, dużo by nie robiła, ponieważ ograniczyła się do zjedzenia, do rozmowy i do kilku czynności, żeby zaspokoić swoje prymitywne instynkty żądze.
Poza tym w życiu realnym wychodziła aby do sklepu, kupiła sobie jedzenie, zamykała się w domu, oglądała telewizję, rodzice jej przesyłali pieniądze. I oprócz takiego półżycia nic nie robiła. W końcu przyszedł taki moment we śnie, że świadomość się, lekko mówiąc, zdenerwowała. Nie powiedziałbym podświadomość, ale jego umysł coś zaczął odbierać, że jest nie tak, że tak dłużej nie wytrzyma. I był taki impuls we śnie, żeby on naprawdę dał sobie spokój z takim trybem życia, żeby wyszedł na ulicę, porozmawiał z kimś, znalazł znajomych. I szczerze, że tak zrobił. Znalazł tam paru znajomych. Z świadomego śnienia częściowo zrezygnował. Nie mówię, że zrezygnował całkowicie, tylko częściowo ograniczył się do dwóch snów świadomych tygodniowo. I od tego czasu, od takiego impulsu zaczął prowadzić normalne życie.
Tak jak mówiłem, mózg by nie wytrzymał takiego stylu bycia. W końcu albo by ta osoba popełniła samobójstwo, albo jej by na psychikę naprawdę już siadło, potocznie mówiąc.
[02:25:13] - Osoby, które uciekają od problemów świata codziennego, bo tak jak mówiłeś, to życie na jawie nie jest satysfakcjonujące, do świata snów zdecydowanie nie są osobami zdrowymi. Osoby, które wiodą satysfakcjonujące życie tutaj w świecie na jawie, nie chciałyby doświadczyć takiej potrzeby ucieczki. Ja nie widzę przeszkód, dla których ja nie mógłbym spędzać większej ilości swojego czasu w snach świadomych i w momencie, w którym spełniłaby się taka wizja przedstawiona w krótkometrażowym filmie „Remo”, o którym mówiliśmy, czy w książce Edwinie Jonesa Dafyego, to chętnie z takiego urządzenia bym skorzystał. Oczywiście mając na uwadze takie zagrożenia, jakim byłaby ucieczka od świata na jawie do świata snów. Jednak myślę, że ludzie nie wytrzymaliby rzeczywiście takiego długiego życia w świecie, nad którym mieliby zupełną kontrolę i świecie, który byłby doskonały. Nie wiem, czy pamiętacie, koledzy, taki fragment z trylogii braci Wachowskich z filmu „Matrix”, kiedy Jeden z robotów w świecie macierzy mówi o tym, że na początku Matrix, czyli świat, w którym ludzie zostali uwięzieni niczym w świecie snu, miał być światem idealnym, ale okazało się, że ludzie tego nie wytrzymują. Dlatego stworzyli świat bardzo podobny do naszego i nieidealny. Myślę, że przebywanie ciągle w idealnym świecie, nad którym mielibyśmy całkowitą kontrolę, też nie byłoby dla naszego umysłu i zdrowia psychicznego dobre.
[02:26:59] - Dokładnie. Tak jak mówiłeś, ja się teraz zastanawiam, co by się stało, jeśli ja bym się dowiedział, że istnieję, jestem częścią wymysłu jakiejś osoby, prawdopodobnie bym się załamał. Nie dziwię się, dlaczego postacie senne tak reagują, gdy im się mówi na przykład, że one nie istnieją, że są częścią naszych snów, ponieważ zawsze, jak się tak powie postaci sennej, ona się załamuje i odchodzi od nas, nie chce z nami rozmawiać. Szczerze mówiąc się nie dziwię, bo jak sam bym się dowiedział, myślę, że samobójstwo to by było chyba najlepsze z wyjść. O ile by była możliwość ściągnięcia życia, to samobójstwa bym nie popełnił, ale jeśli bym się miał załamać po takiej wiadomości, to odszczałbym, jak to się mówi, Boże.
[02:27:53] - Jeśli postacie senne, projekcje są odzwierciedleniem naszych własnych przekonań, lęków i zachowań, a zdajemy sobie sprawę z tego, że gdyby się okazało, że jesteśmy częścią naszego marzenia sennego, to rzeczywiście byśmy się załamali, to też nie powinniśmy się dziwić, że one w ten sposób reagują. Moje postacie senne często reagują agresją w sytuacji, kiedy informuję ich o tym, że są tylko częścią mojego snu. W filmie, który dzisiaj państwu polecałem, „Vanilla Sky” czy też „Otchłań oczu”, pojawia się postać terapeuty, który w momencie, kiedy nasz główny bohater znajduje się już we śnie, prowadzi z nim rozmowę i ten przedstawia mu historię swojego życia. W jednym z ostatnich fragmentów tego filmu, kiedy ten terapeuta dowiaduje się, że jest tylko i wyłącznie częścią snu, że jest postacią wyśnioną przez głównego bohatera, on również się załamuje. Powtarza, że to niemożliwe. Dlatego nie dziwię się też takiemu zachowaniu naszych projekcji, które załamują się czy też reagują negatywnie, tak jak w moim przypadku, na informację o tym, że są tylko i wyłącznie częścią naszego snu.
[02:29:11] - Po części to jest myślenie życzeniowe, ponieważ my chcemy żyć, jeść, pić. Nie przyjmujemy do siebie wiadomości, że tak naprawdę cały nasz świat może być iluzją. Ale jeśliby człowiek nie miał takiej świadomości, nie zastanawiałby się, po co żyje, dlaczego żyje, to myślę, że nawet jakby się dowiedział, że jest częścią wytworu jakiejś postaci, osoby albo istoty, to myślę, że z większymi emocjami by tego nie przyjął. Oczywiście byłaby lekka ekscytacja albo trochę negatywne nastawienie, ale nic poza tym.
[02:29:53] - Może żeby już tak nie dramatyzować, w sensie nie przedstawiać negatywnej roli świata sennego, powiem też do czego może nam się przydać. Bo wszystkie te dobre rzeczy, które w naszych snach mogą się wydarzyć, są też powodem, dla którego chcielibyśmy do tych snów uciec przed naszym światem rzeczywistym. Jeden z takich powodów został przedstawiony w melodramacie science fiction z roku 2012, który oglądałem z dużą przyjemnością. Jest to film produkcji australijskiej, również ze wsparciem ze strony Stanów Zjednoczonych. Film nosi tytuł „Kobieta ze snu”, oryginalny tytuł „Awaken”. Opowiada on historię Alexa, który jest szefem restauracji, prowadzi restaurację. W życiu na jawie rzeczywiście niespecjalnie mu się wiedzie. Wszystko zmienia się jeszcze na gorsze, kiedy spotyka nieznajomą o imieniu Rachel, która próbuje się z nim umówić. Wydaje się, że może coś dobrego w jego życiu się wydarzy. Niestety zaraz po tym, kiedy kobieta wychodzi z tej restauracji, zostaje potrącona przez samochód i ginie.
Nasz przyjaciel jeszcze bardziej się w sobie załamuje, ale wtedy pewnej nocy śni mu się sen, w którym ona znowu się pojawia. Kobieta, która nie żyje, a w której, jak się wydaje, zakochał się podczas tej krótkiej rozmowy. Wtedy zaczyna zastanawiać się nad tym, co zrobić, żeby wykorzystać tą szansę, jaką jest możliwość spotykania się z nią w świecie marzeń sennych. Tak dowiaduje się o istnieniu snów świadomych. Nie ma tutaj może ukazanej drogi, jaką przechodzi on od momentu, kiedy dowiaduje się o istnieniu tego stanu, do jego osiągania. Fakt faktem jest, że zaczyna uciekać do tego świata snu i przeżywać świadome sny, wiedząc, że to sen, ale tylko i wyłącznie po to, żeby móc spotykać się z tą kobietą, w której się zakochał. Żeby spotykać się z kobietą, która nie żyje, a z którą w tym świecie marzeń sennych może spędzać czas. Ja mówiłem chyba podczas naszej poprzedniej audycji, omawiając też jeden ze snów przesłanych nam jako Ruch Oneironautyczny w ramach konkursu Reportaży ze świata snu. Mówiłem o tym, że sny mogą nam pomóc na przejście przez etap żałoby dzięki temu, że jesteśmy w stanie spotkać się z projekcjami tych osób, które odeszły. A biorąc pod uwagę fakt, że nigdy nie jesteśmy na to odejście przygotowani i często okazuje się, że nie powiedzieliśmy tym osobom wszystkiego, że nie zrobiliśmy wszystkiego, co chcielibyśmy zrobić, zanim one zmarły, to możemy doprowadzić do tego podczas snów, w szczególności podczas snów świadomych, żeby wypowiedzieć te ostatnie słowa, kogoś przytulić.
I film się odwołuje się do takiej możliwości, aczkolwiek pokazuje też zagrożenie, jakim byłaby ucieczka, o której dzisiaj mówiliśmy często, eskapizm właśnie do krainy snu, po to, żeby utrzymywać wręcz relacje z kimś, z kim w świecie rzeczywistym nie moglibyśmy, bo zmarłby. Niezwykła, ciekawa wizja science fiction, pokazująca też możliwości wykorzystania snu świadomego, bo rzeczywiście jest to możliwe. Zachęcam do obejrzenia. Film również jest do pobrania na naszym Oneironautycznym Komiku. 700 mega z polskim lektorem. Zachęcam serdecznie.
[02:33:49] - Możesz powtórzyć Mariuszu tytuł? Jaki to jest film?
[02:33:53] - „Kobieta ze snu”. Oryginalny tytuł „Awaken”.
[02:33:59] - Z tym, co mówiłeś, полностью zgadzam się. Sny często mają właśnie za zadanie odciążyć nas od jakiejś rzeczy, która nas bardzo trapi w rzeczywistości. W przypadku tego pana ze snu to wiadomo, było utrata bliskiej mu osoby. Nie wiem, czy była bliska, ale na pewno wywoływała w nim jakieś emocje pozytywne. I dodatkowo doszło spotęgowanie tym, że jak mówiłeś, panu nie wiodło się w życiu. Więc tak jak wcześniej mówiłem, mózg podświadomie już zaczął wytwarzać projekcję tej kobiety po jej stracie, żeby odciążyć umysł naszego pana i żeby w życiu było łatwiej. Ponieważ wiadomo, może być tak, że czasami w snach podświadomość będzie próbowała nam przekazać jakieś świadomości, żeby czegoś nie robić albo zrezygnować z czegoś, ponieważ może to źle wpłynąć na nasze zdrowie. I można powiedzieć, że świadomość się o nas zaczyna troszczyć w takich momentach.
[02:35:13] - Tak. Choć pojawia się pytanie, w jaki sposób tłumaczyć fakt, że większość naszych snów i to ogromna większość naszych snów nieświadomych zawiera tak naprawdę treści dla nas nieprzyjemne. Przytoczyłem badania kanadyjskiego psychologa przeprowadzone na studentach bodajże. Okazuje się, że większość naszych snów zawiera treści, że tak powiem, negatywne. To o tym, że ktoś nas goni, że jesteśmy zagrożeni. Można to oczywiście wyjaśnić z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej. Jeśli sny mają stanowić taki sposób na to, żebyśmy mogli przećwiczyć sposób reagowania w takich sytuacjach niebezpiecznych, żeby móc być przygotowanymi na nie w świecie rzeczywistym. Nie jestem przekonany, czy podświadomość nasza dba o nas w ten sposób, żeby w naszych snach przekazywać jakieś-
[02:36:15] - Przepraszam, że ci przerwę.
[02:36:17] - Proszę.
[02:36:18] - To było w takiej przenośni powiedziane. Ponieważ jeśli jesteśmy w depresji, to wiadomo, że obciążamy podświadomość i żeby podświadomość odciążyła, to w pewnym stopniu ułatwia nam przechodzenie przez właśnie takie procesy, jak na przykład strata bliskiej osoby.
[02:36:39] - Na pewno umiejętność śnienia świadomego i wpływania na to, co może nam się śnić, jest sposobem na to, żeby poradzić sobie w takich trudnych sytuacjach, chociażby związanych z tym, że kogoś straciliśmy. Na tym właśnie oparto wizję tego filmu i gorąco do obejrzenia zachęcam. Tytuł oryginalny filmu „Awaken” od razu przywodzi na myśl serial. O serialach jeszcze dzisiaj nie mówiliśmy, a chciałbym powiedzieć. Jeśli mówimy o takich wyporach kultury związanych ze snem, śnieniem, snami świadomymi, to jeden z lepszych seriali, które w swoim życiu właściwie oglądałem, odwołujący się do snów, który nosi właśnie tytuł „Awaken”. Serial opowiada nam o pewnym mężczyźnie, który jest detektywem, rozwiązuje sprawy kryminalne. Cała niezwykłość jego sytuacji polega na tym, że brał udział w wypadku samochodowym, w którym jechał razem z żoną i z synem samochodem. Ulegli wypadkowi. Zginęła jego żona. Został sam z synem.
W momencie po pogrzebie tej kobiety, kiedy położył się w nocy spać do swojego łóżka i kiedy obudził się rano, okazało się, że jego żona żyje. Nie żyje natomiast syn. I za każdym razem, kiedy kładzie się spać i budzi się, to po każdym takim cyklu zasypiania, kiedy się budzi, okazuje się, że nie żyje syn bądź nie żyje jego żona. Nasz bohater zdaje sobie sprawę z tego, że jeden z tych światów nie może być prawdziwy. To znaczy, że drugi jest snem. Problem polega na tym, że nie jest w stanie określić, który z tych światów jest prawdziwy, a który nie. Dość niezwykłym zjawiskiem okazuje się przeplatanie tych dwóch światów i dzięki temu może on prowadzić Swoje kryminalne sprawy w dwóch światach. Dzięki temu ma pewną przewagę nad przestępcami. Bardzo ciekawie zrealizowany serial, bardzo niezwykły. W każdym z tych dwóch światów ma on swoich terapeutów, którzy próbują mu udowodnić, że ten drugi świat jest nieprawdziwy i jest światem marzenia sennego.
Jednym ze sposobów zastosowanych przez kobietę, myślę niezwykle pomysłowym, to prośba o to, aby nasz bohater przeczytał konstytucję Stanów Zjednoczonych, którą wydrukowała i do przeczytania podała, po czym w momencie, kiedy to przeczytał, zwróciła mu uwagę na to, że facet nie pamięta na pamięć całej konstytucji, a skoro był w stanie ją przeczytać, to znaczy, że nie śni, że ten świat jest prawdziwy. Serial niezwykły. Do końca zastanawiamy się, który z tych dwóch światów jest prawdziwy i co doprowadziło do takiego rozdwojenia na dwa światy, z których jeden jest światem marzenia sennego, a drugi jest tym światem prawdziwym. Niezwykły serial wykorzystujący motyw śnienia i faktu, że nie jesteśmy w stanie odróżnić świata prawdziwego od świata marzeń sennych ze względu na ich podobieństwo i dokładne odwzorowanie świata rzeczywistego w świecie snów.
[02:39:58] - Tutaj, z tego, co wiem, Mariusz ma jeszcze do omówienia kilka ciekawych produkcji, w których pojawiają się wzmianki czy też odniesienia do świadomych snów i do snów w ogóle. Mariuszu, oddaję ci głos.
[02:40:18] - Tak. Myślę, że trzymajmy się jeszcze na chwilę tematyki filmów, chociaż książek nie wyczerpaliśmy i właściwie wyczerpać tego chyba nie będzie można przez długi czas. Od wieków stanowiły takie źródło natchnienia dla osób, które pisały, dla osób, które tworzyły filmy, nagrywały muzykę i można by o tym rozmawiać godzinami. Myślę, że warto, dlatego, że stanowi to źródło natchnienia to raz. Dwa, te wszystkie publikacje, o których mówiłem, odnoszące się do snu świadomego, stanowią dla nas źródło wiedzy. Jeśli chodzi o natchnienie, to takim filmem, który myślę każdy z nas zna, który odnosi się do tematyki snu i w jednej z jego części pojawia się również sen świadomy i możliwość jego wykorzystania, jest w tym zakresie bardzo znany klasyk kina grozy stworzony przez Wes Cravena, o ile dobrze pamiętam, „Koszmar z ulicy Wiązów”. Ostatnio pojawił się remake, autor miał nadzieję na odtworzenie wartości tego filmu, ale niespecjalnie się udało. W każdym razie w trzeciej części „Koszmaru z ulicy Wiązów” noszącej tytuł „Wojownicy snów” pojawia się tematyka dotycząca śnienia świadomego. 1986 rok, a film nadal przeraża. Opowiada on historię pacjentów szpitala psychiatrycznego.
W tej części pojawiają się pacjenci szpitala psychiatrycznego, których w snach nawiedza oczywiście nasz ukochany Fred Krueger. Pojawia się również bohaterka poprzedniej części, części pierwszej, Nancy Thompson, która pełni tutaj rolę terapeutki w tym szpitalu. Zdaje sobie sprawę z tego, co zaczyna się dziać, czyli że prześladowca, dla tych, którzy nie oglądali „Kosmaru z ulicy Wiązów”, prześladowca, morderca, monstrum, Fred Krueger pojawia się w snach osób i w tych snach morduje je, co powoduje śmierć również w świecie na jawie. Zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje, Nancy podaje swoim pacjentom w szpitalu lek, który ma spowodować wytłumienie fazy REM, czyli fakt, że nie będą śnić, ma ich uchronić przed Freddym Kruegerem. Szybko zostaje niestety odsunięta od pracy z pacjentami. W związku z tym muszą oni radzić sobie sami, a radzą sobie dzięki temu, że w swoich snach potrafią wykorzystać niezwykłe możliwości wynikające z faktu, że śpią. Jeden ze śniących w swoich snach staje się czarodziejem i potrafi wykorzystać te swoje magiczne zdolności do walki z Freddym. Fakt, że posiadają te niezwykłe umiejętności, nie chroni ich jakoś specjalnie przed Freddym, ale pozwala im przetrwać przynajmniej do wielkiego końca, który zawsze pod koniec filmu następuje. Dla tych, którzy jeszcze nie mieli możliwości oglądania „Koszmaru z ulicy Wiązów”, „A Nightmare on Elm Street”, gorąco zachęcam, szczególnie do tej właśnie części, w której widzimy, w jaki sposób bohaterowie próbują wykorzystać fakt posiadania niezwykłych zdolności, jaki daje to, że odbywa się to w świecie marzenia sennego. Mateuszu, oglądałeś na pewno „Koszmar z ulicy Wiązów”.
[02:44:18] - Tak, jedną część, znaczy ze dwie części oglądałem. Nie wiem dlaczego, ale zawsze miałem takie wrażenie, że to odnosi się do mitu, że jeśli umrzemy we śnie, tak samo umrzemy w rzeczywistości. I zawsze mi się to z tym mitem kojarzyło. Nie wiem dlaczego, ale kiedy nie wspomnę o tym filmie albo zobaczę gdzieś zdjęcia z tego filmu, zawsze mam taką myśl, że chodzi właśnie o ten mit.
[02:44:48] - Tak jak mówimy, jest to mit. Niejednokrotnie zdarzyło mi się umierać we śnie. Autor jednej z książek, o której dzisiaj nie mówiłem, a o której powiem, mówi o tym, że były prowadzone badania, w których badani oneironauci próbowali zabijać się we śnie. Okazało się to niezwykle trudne. Nie jest łatwo we śnie zginąć. W każdym razie kilkakrotnie mi się to udawało. Może samej śmierci nie dożywałem. Zwykle było to związane z upadkiem z dużej wysokości, po której na pewno bym zginął i w momencie, w którym spadałem, to emocje, które były związane ze spadaniem, doprowadziły do tego, że się obudziłem. A zdarzyło ci się umierać we śnie, Mateusz?
[02:45:34] - Ja się celowo zabijałem, żeby sprawdzić, jaka jest reakcja. Na około 15 chyba zabójstw, 14, nie pamiętam, ile mi się dokładnie razy udało zabić. Zazwyczaj było tak, że raz się zabiłem, wracałem do snu i kolejny raz próbowałem i cały czas miałem świadomość tego. Na 14 takich prób tylko jedna skończyła się obudzeniem, takim jakby checkpointcie, czyli odzyskałem świadomość w tym miejscu, w którym odzyskałem świadomość we śnie, czyli odzyskałem świadomość, dajmy przykład, w moim domu. Wyszedłem na ulicę, pobawiłem się, znalazłem gdzieś pistolet, strzeliłem sobie w głowę i nagle jestem w swoim domu i wszystko jest tak samo, jak przed tym, co odzyskałem świadomość.
[02:46:17] - A to może efekt grania w gry komputerowe, bo rzeczywiście ten powrót do checkpointu po śmierci przypomina trochę sposób, w jaki funkcjonuje fabuła w grach.
[02:46:29] - Nawiązanie jest do tego, ale mi się wydaje bardziej, że sen był tak głęboki, że taki impuls nie był w stanie mnie wyrwać. Ponieważ z tego, co się zorientowałem, sen był naprawdę głęboki, myślę, że to była jedna z pierwszych faz REM. Była na tyle głęboka, że potrafiłem czytać. Nie książkę, ale pojedyncze zdania dało się przeczytać bez żadnych trudności. Więc po tym odebrałem, że to już był naprawdę zbyt głęboki sen.
[02:47:07] - W każdym razie jest to jedna z tych rzeczy, którą możemy w śnie wykonać, a których wykonanie jest niemożliwe w rzeczywistości. Przy próbowaniu własnej śmierci mi to przypomina zawsze „Dzień świstaka” z Billiem Murrayem, gdy budził się on ciągle tego samego dnia i w końcu próbował popełniać samobójstwo na wielu różnych sposobów z nadzieją, że w końcu z tego zakrętego kręgu się wyrwie. Często też samochód we śnie prowadzi-
[02:47:39] - Przepraszam, ale taka myśl się u mnie pojawiła. Skąd jest wiadomo, że po śmierci nie przenosimy się do jakiegoś innego świata? Dajmy przykład czysto hipotetyczny. To nie jest nic związane bardzo z tematem. Na przykład, że żyjemy teraz w świecie twojego kolegi. To jest taki przykład czysto hipotetyczny. Umieramy, przenosimy się do świata czegoś innego. W świecie twojego kolegi nie żyjemy, ale na przykład w świecie twojej mamy będziemy nadal żyli. Umieramy w świecie twojej mamy, przenosimy się znowu do czegoś innego świata, na przykład do świata twojego taty i w świecie twojego taty żyjesz, w świecie twojej mamy nie żyjesz. Takie błędne koło.
[02:48:21] - Hipoteza ciekawa i myślę, że warta wykorzystania w filmie, jeśli nie w książce, bo rzeczywiście sny stanowią takie natchnienie i te niezwykłe możliwości, które są związane z wykorzystaniem świata sennego często w filmach czy w książkach są wykorzystywane. Jedną z takich książek, o których chciałbym również opowiedzieć, którą wykorzystywałem też w swoim życiu, jest książka już bardzo naukowa pani profesor Clary Hill, wydana przez gdańskie Towarzystwo Psychologiczne, a która nosi tytuł „Sen w psychoterapii”. Książka, która bardzo duże znaczenie znalazła w świecie psychologii, w świecie terapeutycznym. Osoby, które pracują ze snami w swojej terapeutycznej praktyce, często z tej książki korzystają. Sam miałem możliwość w jednym z gabinetów psychoterapeutycznych zostać poddanym takiej metodzie pani profesor Clary Hill. Pani profesor Hill stworzyła własną metodę analizy interpretacji marzeń sennych. W swojej książce „Sen w psychoterapii” w dodatku, który znajduje się na końcu książki, stworzyła ona takie praktyczne narzędzie umożliwiające autoanalizę marzeń sennych, czyli przeprowadzenie własnej samodzielnej analizy swoich snów na trzech różnych płaszczyznach. Gorąco zachęcamy do skorzystania z takiego narzędzia, które wyodrębniliśmy i które przygotowaliśmy do wykorzystania i które można w formacie doc pobrać na naszym oneironautycznym Chomiku, bo niestety książki pani Clary Hill tam nie znajdziemy. Znajdziemy tam tylko fragment dwóch rozdziałów. Jeden z tych rozdziałów odnosi się również do modelu Risk.
Model Risk tak pani profesor Hill nazwała aktywne wpływanie na treść naszego marzenia sennego, a więc świadome śnienie. Profesor Hill w swojej książce „Sen, psychoterapia” zwraca uwagę na znaczenie kontrolowania marzeń sennych w radzeniu sobie z koszmarami sennymi. Książka prezentuje bardzo różne koncepcje dotyczące snu i śnienia. Możemy się z niej dowiedzieć, czy zapamiętywanie snów jest bezpieczne, czy nie jest ono związane z jakimiś zagrożeniami, niebezpieczeństwami. Podaje również różnego rodzaju sposoby na to, jak tę pamięć snów sobie wyostrzyć. Ponieważ stworzyła własną teorię na temat tego, czy warto zapamiętywać sny, czy też nie warto i jaka jest rola snu. Między innymi ona przyczyniła się do tego, że w polskim świecie terapeutycznym wśród psychologów zwraca się uwagę na to, że sny niosą jakieś ukryte znaczenie, bo do tej pory bardzo popularna była teoria aktywacji syntezy, o której też pisze pani profesor Hill, a która mówi wyłącznie o tym, że sny są pozbawionymi znaczenia emanacjami przypadkowych wyładowań elektrycznych w części naszego mózgu zwanej mostem i tym przypadkowym wyładowaniom elektrycznym nasza kora mózgowa próbuje nadać jakiś sens i w ten sposób tworzone są marzenia senne. Profesor Hill twierdzi, że sny mają jednak ogromne znaczenie i mogą zostać wykorzystane poprzez ich interpretację do zmiany naszego życia na lepsze. Książka zaczyna się jednym z cytatów właśnie profesor Hill: „Kiedy człowiek zda sobie sprawę, że nie jest biernym odbiorcą snów, ale ich twórcą, zaczyna brać większą odpowiedzialność za swój sposób widzenia siebie, który przejawia się w marzeniach sennych i na jawie”. Zdanie sobie sprawy z tego, że takie sny nie są przypadkowymi emanacjami, jakimiś obrazami, które obserwujemy, ale że są one przez nas tworzone w jakimś konkretnym celu, pozwala nam zacząć je wykorzystywać.
Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, jak są ważne, sprawia, że przestajemy je marginalizować i zaczynamy im nadawać większe znaczenie. Ja sam często, kiedy mam jakieś sny, szczególnie powtarzające się, poddaję je analizie, poddaję je interpretacji za pomocą modelu profesor Clary Hill, za pomocą narzędzia do samodzielnej interpretacji marzeń sennych, które stworzyła. Wielu terapeutów, jeśli zdarzy nam się pracować ze swoimi snami, również przy wykorzystaniu pracy z jakimś terapeutą, z jakimś psychologiem, istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że będziemy z nim pracować na podstawie modelu, który przez panią profesor Hill został stworzony. Także nie tylko sny świadome, ale również wykorzystanie nieświadomych snów poprzez ich analizę, interpretację, poprzez próbę nadania im jakiegoś znaczenia. Tak jak mówię, kiedy pojawiają się jakieś sny, które wydają się ważniejsze, szczególnie sny, które często się powtarzają, to poddaję je interpretacji za pomocą narzędzia, które znajduje się w książce pani profesor Hill. Książce, którą bardzo gorąco państwu polecam. Wiem, Mateuszu, że praktykujesz świadome śnienie, a czy poddajesz też analizie, interpretacji swoje sny nieświadome? Czy traktujesz je jako jakiś sygnał od swojej podświadomości? Czy wykorzystujesz do tego na przykład jakieś senniki, czy też sam próbujesz dojść znaczenia? Czy też zupełnie nie?
[02:54:25] - Nie interpretuję całych snów, tylko interpretuję jakieś sytuacje albo wypowiedzi, ponieważ większość snów jest nielogiczna i naprawdę jest bez sensu. Moje sny są o tyle dziwaczne jak na przykład z tym panem Murzynem z poprzedniej audycji. Większej wagi do snów nie przywiązuję. Jednak jak naprawdę jakiś tekst utkwi mi w głowie, jak wcześniej chyba wspominałem o Jezusie i golemach, które udowodniły mu, że istnienie Boga i Jezusa jest niedorzeczne i nie ma prawa bytu. Do takich snów przywiązuję wagę, do sytuacji przywiązuję wagę, ale do samych snów większej wagi nie przywiązuję i nie próbuję ich interpretować w żaden sposób, ponieważ wiem, że jakbym zaczął interpretować, to by mi jakieś duchy, szatany i w ogóle wyszło. Ale chciałem jeszcze nawiązać do badań, o których mówiłeś, w których wykorzystuje się sny do leczenia różnych schorzeń, tak jak mówiłeś, na przykład koszmarów. Schorzeniem tego nie można nazwać, ale takich pewnych lęków albo urazów. Z tego, co się nie mylę, na jakimś kanale Telewizji Polskiej leciał taki program „Nie do wiary” czy coś takiego.
[02:55:50] - Dokładnie w TVN-ie.
[02:55:53] - No to w TVN-ie.
[02:55:54] - Ostatnio w TTV chyba, z tego, co pamiętam.
[02:55:57] - Parę lat temu był odcinek poświęcony paraliżowi sennemu i brał w nim udział Adam Bytof. Tam była poruszana tematyka świadomego snu, ponieważ kobieta często budziła się w paraliżu sennym i miała hipnopompy, czyli takie hipnagogie, które czasami możemy zauważyć po obudzeniu się. Czyli nie jesteśmy jeszcze wybudzeni i czasami takie pojedyncze impulsy ze snu jeszcze mogą przenikać do świata rzeczywistego. Czyli możemy widzieć na przykład jakiś samochód nam jedzie po pokoju. I taka kobieta miała właśnie takie hipnopompy, o ile się nie mylę, że budziła się, widziała nad swoją głową twarz jakiegoś mężczyzny albo że po ścianie jej chodził i nie mogła się ruszać. Po kilku minutach wybudzała się z paraliżu i nic jej nie było. Normalnie żyła sobie, jednak z czasem stało się to naprawdę niewygodne dla niej i miała powoli dość już tego. Zgłosiła się do programu Adam Buithow wykorzystując świadome śnienie i doświadczenie z paraliżem sennym polecił jej, żeby zaczęła śnić świadomie i wykorzystywać takie stany do osiągnięcia świadomego snu. Również było powiedziane, jak pokonać lęk przed paraliżem i o ile się nie mylę, nie chcę wprowadzać w błąd, ale o ile się nie mylę, to było leczone za pomocą autosugestii albo hipnozy. Myślę, że sny bardzo mogą się przydać przy leczeniu depresji.
Schizofrenii nie wiem, czy się da wyleczyć, ale na przykład jakichś urazów albo lęków. Ja sam częściowo wyleczyłem się z arachnofobii dzięki świadomemu snu, więc wszystkim polecam jak najbardziej do zwalczania lęków.
[02:58:00] - Tak, ja pamiętam ten odcinek „Nitki wiary”, w którym kobieta starała się poradzić sobie z koszmarami snu. Zastosowano wtedy właśnie sen świadomy. Natomiast tak jak mówię, nie tylko sny świadome, również te nieświadome mogą zostać przez nas wykorzystane i znajdować zastosowanie w naszym życiu na jawie, jeśli będziemy stan przypisywać jakieś znaczenie. Interpretować je nie przy pomocy wykorzystywania różnego rodzaju senników, ale za pomocą własnych doświadczeń i własnych spostrzeżeń, które może pomóc nam usystematyzować stosowanie takiego narzędzia, jak chociażby model pani profesor Clarke.
[02:58:51] - Tak, dobrze powiedziane. Tutaj nie ma co się posługiwać sennikami, ponieważ większość to niedorzeczne jakieś, bo na przykład zepsuty ząb ma przynosić śmierć w rodzinie, to szczerze mówiąc, to tutaj pół mojej miejscowości już powinno wymrzeć i nie powinno istnieć, tak szczerze mówiąc. Tak jak mówiłem wcześniej, nie należy się posługiwać sennikami, bo w większości wychodzą głupoty i każdy może interpretować coś na swój sposób. Tak jak ostatnio było w odcinku poruszane o snach, łazienka była kojarzona z oczyszczeniem się, a komuś może się z czymś innym kojarzyć. Szczerze mówiąc nie wiem, z czym się jeszcze może łazienka kojarzyć, ale na pewno jakieś interpretacje każdy będzie miał swoje. Na przykład z pozbyciem się jakichś niepotrzebnych rzeczy. Tu chodzi mi dokładnie o wypróżnienie. Interpretacji jednej rzeczy może być kilka, kilkanaście i każdy to będzie interpretował na swój sposób. Ile jest ludzi, tyle możemy rzec, że tyle będzie interpretacji danej sytuacji albo danej rzeczy. Więc tutaj nie ma co polegać na dziennikach snów i trzeba z własnych doświadczeń, własnych spostrzeżeń to interpretować.
[03:00:13] - Tak, właśnie do tego zachęca pani profesor. Dlatego bardzo lubię jej narzędzia do samodzielnej analizy marzeń sennych i gorąco zachęcam do ich posłuchania.
[03:00:27] - Jeszcze się wtrącę. Polecam wszystkim medytację. To jest tak cholernie przydatne, ponieważ ze stanu medytacji bardzo łatwo jest wejść w trans, a jak wiadomo w transie mamy nieograniczony dostęp do swojej podświadomości i dodatkowo możemy się porozumiewać ze swoją podświadomością, więc stan jest bardzo przydatny, ponieważ afirmacje działają jak ręką odjął. Są tak skuteczne, że można powiedzieć, że skuteczniejsze od afirmacji we śnie. Mamy praktycznie nieograniczony dostęp do swojej pamięci, ale to jeszcze zależy od głębokości transu. W transie możemy się porozumiewać z podświadomością, dzięki czemu możemy na przykład się zapytać, o co chodziło w danej sytuacji w śnie. Czyli na przykład dlaczego śnił mi się Murzyn, w nawiązaniu do poprzedniej audycji i prawdopodobnie usłyszymy odpowiedź. Więc polecam jak najbardziej, ponieważ medytacje są bardzo przydatne do WILD-a, ponieważ medytując uczymy się ciąć myśli i skupiać się tylko na jednej rzeczy, czyli liczeniu. Przy WILD jest praktycznie to samo, ponieważ tak samo nie dajemy się rozproszyć i skupiamy się na liczeniu. Więc tak po paru, około 20 takich zabiegów medytacyjnych myślę, że WILD bez większych problemów wam powinien wyjść.
Przez samą medytację bardzo dobrze nam wpływa na nasze samopoczucie, ponieważ bardzo nam pomaga. Jesteśmy dużo bardziej rozluśnieni, dużo bardziej aktywni podczas dnia, spokojniejsi, mamy większy entuzjazm. Więc jak najbardziej przydatne to jest. Taki zabieg medytacyjny trwa maksymalnie godzinkę, minimalnie 20 minut. Dużo to nie jest. Przed snem jak najbardziej powinno się medytować raz od czasu.
[03:02:44] - Dlatego też myślę dużo miejsca związkowi świadomego snu i medytacji poświęcił Adam Buithow w książce, o której już dzisiaj mówiliśmy. W książce „Jasność”, do której przeczytania też gorąco zachęcaliśmy i nadal zachęcamy, żeby się zapoznać z książką „Jasność” Adama Buithowa. Chciałbym jeszcze jedną książkę dzisiaj polecić. Książkę, którą ja bardzo lubię. Bardzo mi się podobała „Budownictwa” Spectrum. Książka przecudowna. Paula Martina pod tytułem „Liczenie baranów. O naturze i przyjemnościach snu”. Paul Martin w swojej książce, uwaga, prawie 600 stron, próbuje nas przekonać o tym, jak ważne i przyjemne są sny. To nie ma tylko o przyjemnościach związanych z snami, które wspominałam.
Jeden z rozdziałów swojej książki Martin poświęcił właśnie świadomemu snowi. Bardzo dużo informacji na temat świadomego snu, na temat czasu, jego długości. Wszystko poparte ciekawymi badaniami, jak również wiele innych bardzo ciekawych zagadnień poruszanych w tej książce „Liczenie baranów”. Między innymi temat nocnych erekcji u mężczyzn. Po co przeżywamy nocne erekcje właściwie co godzinę przy każdym fazie REM? Okazuje się, że jest to zagadnienie niezwykle ciekawe, na które wszystkich odpowiedzi nie znamy. Po co nam te nocne erekcje? Zwraca uwagę na fakt, że depresja poporodowa może wynikać z braku snu. Opisuje, jak wyglądał sen na przestrzeni dziejów. Pisze o tym, że ośmiogodzinny blok snu, który obecnie jest takim standardem, kiedyś był właściwie niespotykany, a sen był dwufazowy, dzielony na dwa bloki czterogodzinne, między którymi była godzina aktywności.
Kiedy ludzie dzielili się swoimi snami, zapisywali je, dzięki czemu przywiązywali większą uwagę do świata snu. Paul Martin ma doktorat z nauk przyrodniczych, z biologii behawioralnej. Zdaje się, że książkę mógł napisał jakąś naukową cegłę, ilość tych stron też może przerażać, ale zapewniam, że styl pisania Martina jest bardzo popularnonaukowy, bardzo przystępny, a cała książka jest wypełniona takim ironicznym humorem, że czyta się ją z uśmiechem na ustach i z prawdziwą przyjemnością. W książce, w rozdziale dotyczącym snów świadomych Martin pisze o tym, że najczęstszym tematem tych świadomych snów jest oczywiście seks. Seks, o którym najczęściej też mówimy właśnie na antenie Radia Paranormalium, co nie powinno dziwić. Jedna z najwcześniejszych relacji dotyczących snów świadomych, której autorem jest Samuel Pepys, znany również z XVII wieku pisarz. Relacja przedstawiająca sny świadome Samuela Pepys’a dotyczyła właśnie snu erotycznego. Samuel Pepys prowadził taki dziennik, w którym też od czasu do czasu zapisywał swoje sny. 15 sierpnia 1665 roku opisywał właśnie taki sen, w którym doznawał uciech cielesnych z Lady Castlemaine, słynnej piękności tamtych czasów, XVII wieku i kochance angielskiego króla. Śniło otóż się Pepysowi, że przytoczę: „Śniło mi się, że miałem panią Castlemaine w objęciach i przypuszczony byłem do wszystkich łask i czystych opieki, tylko życzyłem.
A potem śniłem, że to nie mogła być jawa, że to był tylko sen, ale że skoro to był sen, a przecie miałem w nim tyle rzeczywistej rozkoszy. Jak szczęsną rzeczą byłoby, gdybyśmy leżąc już w naszych grobach, jak Szekspir tu pisze, mogli śnić i śnić takie sny, że natenczas nie potrzebowalibyśmy tak się bać śmierci, jak teraz czasu tej za razem”. Zmagaliśmy się wtedy ze śmiercią chociażby. Także jeden z pierwszych snów świadomych, którego opis posiadamy dzięki Samuelowi Pepysowi mówi tutaj o uciechach erotycznych. Dużo miejsca poświęca temu też w swojej książce Paul Martin. Także ja gorąco do tej książki odsyłam, gorąco do niej zachęcam do tego, żeby się z nią zapoznać. Paul Martin „Liczenie baranów. O naturze i przyjemnościach snu”. 600 stron genialnej prozy, genialnej zabawy dotyczącej właśnie snów. Paul Martin opisuje tutaj między innymi to, że wielcy ludzie, jak Napoleon czy Bill Gates poświęcali mnóstwo czasu na sen.
Uwielbiali wręcz drzemki. W chwili obecnej panuje przekonanie, że żeby coś osiągnąć w życiu, to trzeba zarywać noce, marginalizować sen na rzecz ciężkiej pracy za dnia. Paul Martin przekonuje nas, że sny nie tylko są przyjemne, ale są niezwykle pożyteczne. Także do tej książki odsyłam. Paul Martin stara się zachęcić nas do tego, do czego my również zachęcamy w Ruchu Oneironautycznym, do tego, żeby zwracać większą uwagę na sen i robi to w sposób zajście fenomenalny. Książka niestety nie jest w całości dostępna na naszym koniku oneironautycznym. Znajdziemy tam fragment książki Paula Martina, także wybrać się do biblioteki, do księgarni, bo naprawdę warto. Paul Martin „Liczenie baranów. O naturze i przyjemnościach snu”.
[03:08:14] - Panowie, czas antenowy nam się powolutku kończy. Może kilka słów już podsumowania na koniec audycji. Mariuszu?
[03:08:23] - To może ja zacznę. Dziękuję. Sny od wieków stanowiły źródło inspiracji i natchnienia dla twórców kultury. Dla ludzi, którzy pisali powieści. Dla ludzi, którzy tworzą filmy, tworzą muzykę. Dla nas te dzieła, książki, filmy, muzyka mogą zaś stanowić inspirację do naszych snów. Wiele osób, tak jak mówiłem, marginalizuje świat marzeń sennych. Dzisiaj skupiamy się na tym, żeby jak najwięcej czasu poświęcać życiu na jawie, bo tylko w ten sposób możemy coś osiągnąć. Dzięki temu, że sięgniemy po książki, po filmy, które dzisiaj polecaliśmy, być może zdamy sobie sprawę z tego, jak wiele nas omija. Jak wiele nas omija, dlatego, że nie poświęcamy wystarczająco dużo miejsca na sen.
Nie wykorzystujemy tego snu tak, jak możemy. Co więcej, wiele książek, które dzisiaj polecaliśmy, dotyczących kwestii świadomego śnienia chociażby, pomoże nam zdobyć prawidłową, ugruntowaną wiedzę dotyczącą snów świadomych i omówić wiele mitów, na które jesteśmy narażeni w momencie, kiedy gruszujemy w internecie i całą swoją wiedzę jedynie na internetowych doniesieniach będziemy opierać. Gorąco zachęcam do tego, żeby z tematyką oneironautyczną bytować za dnia dzięki książkom, filmom i wykładom.
[03:09:50] - Mateuszu, chciałbyś coś dodać?
[03:09:56] - Tak. Od siebie dodam, że polecam większość książek o świadomym śnieniu osób bardziej doświadczonych od nas. Tu mi chodzi o znane osobistości, jak Beethoven albo Stephen LaBerge, ponieważ w takich książkach praktycznie nigdy nie spotkamy się na jakieś niejasności albo na nieprawdę, ponieważ zazwyczaj teksty w tych książkach są poparte naukowo i przez doświadczenia wielu osób. Jak najbardziej zaleca się czytać takie książki, ponieważ to dużo lepsze źródło wiedzy niż internet. Wiadomo, w internecie też można znaleźć dużo informacji, jednak nie wszystkie muszą być prawdziwe. Myślę, że o ile w takiej książce pojawiłaby się jakaś niejasność, to środowiska oneironautyczne szybko by to naprostowały.
[03:11:01] - Ja jeszcze ze swojej strony będę zalecał słuchającym tę audycję, żeby unikali, jak tylko mogą, książek newage'owskich. Jeżeli szukają konkretów, to raczej powinniście, drodzy państwo, unikać książek takich autorów jak Sylvia Browne, wspomniana w dzisiejszej audycji. Jeżeli ktoś lubi tematykę ezoteryczną, to oczywiście może czytać, natomiast konkretów w takich książkach raczej się nie spodziewajcie. To są książki pisane specjalnie pod rynek amerykański, a amerykański czytelnik cechuje się tym, że łyka radośnie praktycznie wszystko, co ma wydźwięk ezoteryczny, newage'owski, co ma wmieszaną w to wszystko naukę, jakieś pojęcia naukowe. Konkretów raczej w takich książkach państwo nie znajdziecie i takich książek powinniście raczej unikać. Chyba że chcecie troszkę pobudzić swoją wyobraźnię przed snem, to wtedy, ale tylko wtedy takie książki mogą w tym pomóc. Kończymy kolejny odcinek audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Audycja była realizowana na żywo. Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim słuchaczom za to, że jak zwykle dopisali. Ponad 30 osób.
Tematyka wydaje się mało popularna, ale audycji online słuchało ponad 30 osób przez większość czasu. Audycja również notuje setki pobrań z naszego radiowego archiwum. Pobrań i odsłuchań online łącznie jest jeszcze więcej, a to świadczy tylko o tym, że audycja o takiej tematyce jest potrzebna. Dziękuję wszystkim zebranym po drugiej stronie Skype'a, nieobecnym Dawidowi, Robertowi, jak również obecnemu tutaj przy telefonie Mariuszowi Sobkowiakowi z Ruchu Oneironautycznego.
[03:13:22] - Ja również dziękuję ogromnie.
[03:13:25] - Dziękuję również Mateuszowi, naszemu słuchaczowi, który od długiego czasu towarzyszy nam praktycznie przy każdych audycjach.
[03:13:35] - Ja również dziękuję.
[03:13:39] - Będziemy się powolutku żegnać. Kolejny odcinek audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” już za tydzień. A na razie Radio Paranormalium życzy wszystkim słuchaczom pięknych, kolorowych, magicznych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. Dobranoc i do usłyszenia.