[00:38] - Cicho wszędzie, ciemno wszędzie. Co to będzie? Co to będzie? Na Radiu Paranormalium kolejna audycja będzie. Witam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, również Radia Wolne Media, bowiem i w tym radiu nas słychać. Co prawda z tygodniowym poślizgiem, ale jednak słychać. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios" będę technicznie obsługiwał kolejny odcinek audycji „Świadomy sen — nasz drugi świat”. Audycji poświęconej w całości świadomemu śnieniu, a po drugiej stronie Skype'a i po drugiej stronie telefonu również są ze mną, a właściwie z nami, bo z wami również oneironauci Dawid Rudnicki.
[01:23] - Siema.
[01:25] - Mariusz Sobkowiak przy telefonie.
[01:28] - Witam wszystkich.
[01:30] - Robert Niemiec.
[01:32] - Witam.
[01:34] - Oraz nasz stały słuchacz, regularnie uprawiający świadome śnienie. Mateusz.
[01:41] - Witam.
[01:43] - Dzisiaj sobie tak zaplanowaliśmy, że w pierwszej części będziemy przytaczać opisy różnych snów nadesłane przez czytelników do naszych dzisiejszych ekspertów, właściwie do gospodarzy naszej audycji, a w drugiej części będziemy sobie dyskutować. Już chyba pierwszy słuchacz dzwoni. W drugiej części audycji będziemy dyskutować o postaciach, które widujemy w snach. Może na początek oddam głos naszym ekspertom.
[02:26] - Tak, ja pozwolę sobie zacząć, jeśli mogę, panowie. Snwy, które chcielibyśmy przytoczyć tutaj na antenie Radia Paranormalium, zostały nam przysłane w ramach zorganizowanego przez nas projektu o nazwie „Reportaże ze świata snów”. Otóż dnia pewnego, miesiąc, dwa temu, pewnie dwa, nawet trzy, jeden z członków ruchu oneironautycznego przesłał mi opis swojego snu, który tak mi się spodobał i był tak niezwykłą historią, że dotarło wtedy do mnie, jak często nasze sny mogłyby zostać wykorzystane niemalże jako scenariusz dobrego hollywoodzkiego filmu. Dlatego postanowiliśmy stworzyć coś w rodzaju reportaży z tego drugiego świata. Z tego świata, który odwiedzamy, kiedy zasypiamy i tak jak podróżnicy opisują kraje, które odwiedzali, krainy, które mieli okazję zwiedzić i poznać, tak samo my postanowiliśmy zebrać relacje od takich właśnie podróżników, którzy co noc wybierają się do krainy snów i poprosiliśmy ich o to, żeby te najlepsze relacje z tych podróży, czyli właśnie reportaży z tego drugiego świata sennego, przesłali na nasz adres mailowy. Otrzymaliśmy wiele odpowiedzi. Wybraliśmy te najlepsze. Część z nich zaprezentujemy dzisiaj na antenie Radia Paranormalium i pozwolimy sobie podyskutować na ich temat, komentować te sny, które zostały nam przysłane. Być może niektóre z tych snów należą do któregoś z naszych słuchaczy. Chciałbym zaznaczyć, że po tej audycji pozostanie bardzo trwały ślad.
Zresztą po każdej zostaje w postaci również nagrania w archiwum Radia Paranormalium, do którego odwiedzania serdecznie zachęcam na stronie radia. Natomiast tą dyskusję, która się dzisiaj rozpocznie i te wątki, które zostaną poruszone podczas omawiania różnego rodzaju snów, zostaną zawarte w publikacji pod nazwą „Reportaże ze świata snów”, którą opublikujemy i w postaci elektronicznej, można zamówić w formie tradycyjnej, w formie papierowej. Także coś po tej dyskusji na pewno zostanie. Dlatego mam nadzieję, że ciekawe uwagi dotyczące tych snów będą się pojawiać. Ja sobie pozwolę te sny przytaczać tutaj. Część członków ruchu oneironautycznego również je posiada, więc zamiennie będę prosił o to, żeby te sny przytaczać, żeby nie był to tylko ja. Czy panowie zgadzacie się na to?
[04:57] - Jak najbardziej.
[04:58] - Jak najbardziej.
[05:00] - Właśnie, bo cisza zapada. Także od tego bym proponował, żeby dzisiaj zacząć i od pierwszego snu, który został nam przesłany. My oczywiście zaznaczaliśmy, aby były to wierne relacje ze świata sennego, żeby nie były to rzeczy wymyślone. Bardzo nam zależało na tym, żeby te sny miały ciekawą fabułę bądź opowiadały o czymś niezwykłym. I taki jest pierwszy z przesłanych nam snów, który wolę sobie przytoczyć, przesłany przez jednego z sympatyków naszego ruchu oneironautycznego. „Ten sen przydarzył mi się w roku 2008. Celowo piszę „przydarzył”, bo pisząc „przyśnił” wydaje mi się, że spłyciłbym go, a ma on dla mnie szczególne znaczenie. Nigdy go też nie wpisałem i nadal nie czuję takiej potrzeby, ale przypomina mi się dość często i pamiętam go dokładnie. Kilka słów wstępu. W szkole podstawowej poznałem kolegę.
Dla potrzeb tekstu niech będzie A. W podstawówce kolegowaliśmy się, a poznaliśmy się bliżej w technikum. A był ode mnie rok młodszy. Z niewielką grupą jeździliśmy zwykle w wakacje i ferie w góry. W roku 2001 nasza grupa pojechała w grudniu na taki trzydniowy wypad. Ja wtedy nie pojechałem. Później inny kolega opowiadał mi, że A. poślizgnął się na stoku i spadł z kilkunastu metrów. Trafił z obrzękiem mózgu do szpitala i po tygodniu zmarł. W roku 2008 byłem na wykopaliskach.
Mieszkałem sam w wynajętym pokoju w małej wsi, a ponieważ nie miałem internetu, mogłem dużo czasu poświęcić na praktykowanie świadomego snu i OBE. Pewnej nocy przydarzył mi się ten sen. Jestem w lesie na słonecznej polanie. Nagle wjeżdża na nią samochód. Nie dostrzegam kierowcy, za to widzę, że wysiada z niego właśnie A. Ubrany jest w bardzo jasny biały sweter. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, wygląda to tak, jakby A. lekko świecił. Pamiętam, że zdziwiłem się i spytałem: „Co ty tu robisz? Co ty, żyjesz?” Potem zdaję sobie sprawę, że to sen i że A.
jednak nie żyje. Skoro tak, to pytam o coś innego: „Jak jest dalej? Jak jest spoza?” A. odpowiada, że jak w łazience. Po czym wsiada do samochodu i odjeżdża. Odpowiedź A. zdziwiła mnie we śnie i zastanawiałem się nad nią jeszcze po przebudzeniu, ale zaraz pomyślałem, że skoro sny mają znaczenie zrozumiałe dla tego, komu się śnią, to powinienem zrozumieć, co ta odpowiedź znaczy. Zacząłem się zastanawiać, co zwykle robię w łazience i natychmiast zrozumiałem, że chodzi o oczyszczenie. W łazience wyrzucamy, że tak napiszę wszystko, co jest nam zbędne i już niepotrzebne. Ponadto zmywamy z siebie brud i odświeżamy się.
Istotnie, po wyjściu z łazienki człowiek jest świeży, czysty, poniekąd odnowiony. Spodobało mi się to wyjaśnienie i mimo że sen był krótki, wspominam go chyba najczęściej z wszystkich, które miałem. Co do jego dalszego znaczenia, to tak jak wspominałem, ćwiczyłem wtedy również wychodzenie z ciała. Jeśli zatem faktycznie świadome sny i OBE to jedno i to samo, to może przytrafiło mi się szczególne przeżycie i dowiedziałem się trochę, jak jest spoza. To jest jeden ze snów przysłanych nam przez słuchaczy. Ja poprosiłbym może kolegów, żeby się odnieśli, bo sam mam pewne refleksje dotyczące właśnie tej opowieści.
[08:11] - Znaczy lubię takie myślenie życzeniowe. Chcesz, żeby jak najlepiej było dla tego kolegi po śmierci, ponieważ był właśnie bardzo bliską osobą. Mózg odbiera, próbuje to zinterpretować jak najlepiej można. I właśnie dlatego ten niby efekt oczyszczenia kojarzy nam się z czymś przyjemnym. Ja sam tak miałem, tylko że u mnie już było bardziej hardkorowo, bo postać odpowiedziała mi, żebym się nie interesował, bo zamieni się w słup soli. To było nawiązanie do jakiegoś biblijnego fragmentu.
[08:49] - No tak, w snach odbijają się nasze obawy, nasze nadzieje. I myślę, że właśnie to oczyszczenie było jedną z nadziei śniącego. Świadome sny, jak opisywał Adam Byto w książce „Jasność”, mają też czasem wielkie znaczenie duchowe. Wiele osób tylko po to je praktykuje, żeby porozmawiać z osobami, które już odeszły, które kochamy, ale które już nie wrócą.
[09:19] - Tak.
[09:22] - A, dobra.
[09:24] - Nie, okej. To jest to właśnie, na co myślę warto zwrócić uwagę, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy śmiertelni. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze ciało kiedyś umrze, że nasi bliscy umrą, odejdą. A mimo to w momencie, kiedy to się dzieje, kiedy rzeczywiście ktoś umiera, czy z naszej rodziny, czy przyjaciel, to okazuje się zwykle, że jednak nie jesteśmy do tego przygotowani. Nigdy chyba nie będziemy na to przygotowani i często pojawiają się wtedy różnego rodzaju stwierdzenia dotyczące rzeczy, które nie zostały dokończone. Na przykład: nie powiedziałem jej, jak bardzo ją kocham. Nigdy nie wytłumaczyłem jakiejś kwestii, która gdzieś tam kiedyś wynikła. Pojawia się sprawa nierozwiązanych jakichś kłótni i żali. Właśnie tych rzeczy, których nie udało się przegadać. A w momencie, kiedy ktoś umiera, jest już na to zdecydowanie za późno.
Wydaje się, że sny, w szczególności sny świadome, mogą pełnić taką znaczącą rolę terapeutyczną w takich sytuacjach i pozwolić przejść przez proces żałoby. W momencie, kiedy mamy możliwość porozmawiania wprawdzie z projekcją tej osoby, która zmarła, powiedzenia jej tego, czego nie zdążyliśmy powiedzieć za życia, to pozwala nam to też na pewnego rodzaju psychiczne oczyszczenie i pozwala nam sobie z tym procesem żałoby poradzić. Ma to ogromne, myślę, znaczenie psychiczne. Myślę, że wykorzystywanie snów, w szczególności snów świadomych, pozwala na celowe wywoływanie takich snów, w których pojawia się bliska, zmarła osoba. Po to między innymi, żeby przekazać jej coś, czego nie zdążyliśmy przekazać za życia.
[11:15] - Znaczy to jest taka, właśnie w tym momencie, jak już wyżalim się takiej osobie, to jest takie jakby psychiczne wyleczenie się, bo wiadomo, że mamy jakieś, jakby to powiedzieć, nie obawy, ale lęki, jak tej osobie się będzie właśnie żyło po śmierci. I właśnie takie pytania mogą być takim upewnieniem się, że jest jej dobrze. Taką afirmacją polegającą na uszczęśliwieniu się. Jeśli sobie zdamy sprawę z tego, że tak naprawdę tak może nie być, to wtedy sen ma dla nas mniejszą wagę. Nie przywiązujemy już tyle do niego, co na początku przywiązywaliśmy.
[12:03] - Ludzie w sytuacjach strachu, zwątpienia mają manię zapewniania samego siebie, że będzie dobrze, że jest dobrze. No i takie sny pełnią właśnie taką funkcję.
[12:15] - Takie myślenie życzeniowe.
[12:24] - Korzystając z chwili ciszy na antenie, z tego momentu ciszy pozwolę sobie podać już teraz kontakty do Radia Paranormalium. Ponieważ audycja „Świadomy Sen: Nasz Drugi Świat” jest realizowana w całości na żywo, można do nas dzwonić. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. W międzyczasie dołączył do nas kolejny oneironauta Bartek Kosmic Kid Zięba. Witaj Bartku.
[13:23] - Witam.
[13:27] - Zanim oddam głos Mariuszowi, pozwolę sobie również zaprosić wszystkich słuchaczy do dzielenia się opisami swoich snów.
[13:39] - Nie wiem, czy Bartku słyszałeś pierwszy sen, który przytoczyłem.
[13:44] - Znaczy... Kurczę.
[13:51] - Myślałem, że jeśli słyszałeś, to będziesz chciał się do niego jakoś odnieść. Jeśli nie, to przejdziemy do następnego. Ja tylko zaznaczę, że bardzo się cieszę, że jesteś i bardzo jestem też zadowolony z tego, że są ludzie jak ten pan, który przysłał nam swój sen. Swój pierwszy sen, który omawialiśmy, który taką wagę przykłada też do snów. Proszę zauważyć, jaką analizę, interpretację tego, co powiedziała mu postać senna przeprowadził, kiedy taka postać stwierdziła, że po drugiej stronie jest jak w łazience. Ja się mogę zgodzić, że rzeczywiście jest to jakieś odbicie własnych oczekiwań osoby śniącej. Niektórzy stwierdzili, że jest to jakiegoś rodzaju autoafirmacja, bo potrzebujemy przekonania, że tej osobie, która zmarła, jest dobrze i że po drugiej stronie coś na nas czeka i że też jest dobre. Myślę, że możemy spokojnie przejść do kolejnego snu, który się pojawił, który został nam przesłany przez naszego sympatyka. Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze raz drugi sen.
[15:00] - Może teraz przytoczy pan prowadzący. Te sny są dostępne tutaj.
[15:08] - Nie widzę przeciwwskazań.
[15:10] - Ale jeśli jest możliwość i ochota.
[15:12] - Mogę je przytoczyć na antenie. Tak?
[15:17] - To sen numer dwa. Ja poproszę serdecznie.
[15:23] - Sen numer dwa. Zastałem około 4:20, 4:30. Sen dotyczył obozu w czasie szkoły, do którego trafili uczniowie chcący brać udział w zawodach sportowych. Wiek nie miał znaczenia. Trafiłem do pokoju wraz z Kitem, Mariuszem, Wojtkiem i Rafałem. Standard. Rozwalali wszystko, innym w nocy nie dawali spać, zrywali się z zajęć. Raz w nocy robili coś głośnego na korytarzu, a ja zauważyłem, że w jednym z naszych pokoi, gdzie było ciemno, zamiast podłogi była ziemia, a w niej poruszał się kret. Powiedziałem o tym Mariuszowi, ale mi nie uwierzył. Zmieniłem pokój.
Dostałem pokój z Batogiem i Suichun. Odpoczywaliśmy razem w jednym łóżku. Nagle ona zaczęła krzyczeć, ale w specyficzny, erotyczny sposób. Zobaczyłem, że Batog trzyma rękę pod jej kołdrą, a ona zaczyna energicznie ruszać ręką po jego stronie. Panowie, przypomniała mi się scena z filmu „Nic śmiesznego” tak swoją drogą. Wstałem i powiedziałem, że nie będę im przeszkadzał. W naszym pokoju były jeszcze inne pary tulące się do siebie na minikanapach. Jak wychodziłem, Batog już ściągał koszulkę. Jestem znowu w starym pokoju. Mamy iść za chwilę na lekcje.
Ubieram się i zapominam o lekcjach. Wychodzimy razem z Rafałem, Wojtkiem i Mariuszem poza obóz do supermarketu. Mijam dwóch ludzi, na których zwracam uwagę. Patrzą pusto przed siebie, a ręce mają ułożone jak do modlitwy. Po kilku godzinach podróży, daleko na piechotę było do tego supermarketu, przypomniało mi się, że chciałem iść na lekcje. Wracam się, ale drzwi obrotowe poruszają się już w taki dziwny i szybki sposób, że nie da się przez nie przejść. Rafał mi pomaga, niszcząc je. Biegnę przez całą drogę, trzymając w rękach kupioną wcześniej paczkę chrupków. Mijam znów tych dwóch rozmodlonych ludzi, ślepo przed siebie, dłonie jak do modlitwy. Wtedy zaczynam ogarniać, że coś jest nie tak.
Wróciłem do ośrodka i do pokoju po książki. Zastałem tam Janusz, nauczycielkę matmy, pytającą mnie, czy wiem, kto tak ciągle hałasuje w nocy. Powtarza do mnie to pytanie kilka razy, a odpowiedź z moich ust nie chce się wydostać. Wtedy pragnę odzyskać świadomość. Coś zaczyna się zmieniać dookoła mnie. Jestem w przedpokoju w moim mieszkaniu. Mama i babcia wołają mnie do siebie. Pytają mnie, czy wiem, czym jest kraina grzybów, bo podobno mówili w telewizji czy radiu, że jest to nowa strona slang i tak dalej, oznaczająca pornografię i że jest o Agatce, która podróżuje. Mówię im, że znam, ale to nie tak, jak oni mówią. Patrzę na mamę.
Siedzi. Patrzę na babcię. Wydaje się młodsza, chudsza. Ma ciemne włosy. Patrzę na mamę. Stoi na telewizorze. Wychodzę z pokoju. Pragnę odzyskać swoją rzeczywistość. Pojawiam się w swoim łóżku. Już myślę, że nie śpię.
Myślę, że nie śpię, ale tego nie czuję. Wiem, że nie śpię, ale nie czuję swojej rzeczywistości. Chcę się do niej dostać. Obracam się na bok. Ciemność zapada na sekundę. Leżę. Obraz wydaje się być realny. Tak realny, jak to tylko możliwe. Staram się krzyczeć. Nie mogę.
Zauważam, że to, co uważałem za ścianę, to jakby głowa, która jest blisko mojej twarzy. Wrzeszczę na nią. Chcę się dostać do swojej rzeczywistości. Twarz zniknęła. Starałem się siłą woli ją zrzucić z siebie, bo nie mogłem już oddychać przez to, że uciskała moją klatkę piersiową. Patrzę na ścianę. Obudziłem się. Mogę się ruszyć. Odpoczywam chwilkę. Nagle znów bierze mnie paraliż.
Cień padający z szafki pojawia się w innym miejscu na ścianie. W tym cieniu porusza się jakby morze bazgradeł. Staram się siłą woli wrócić go na miejsce. Tak jest napisane. Udaje się. Patrzę na zegarek. Godzina 15:12. To wszystko stało się w czasie rzeczywistym w 45 dni. Czuję się, jak po trzech dniach niebycia tutaj. Trzy dni spędzone we śnie.
[20:41] - Ja chciałbym zaznaczyć, że sny, które zostały nam przysłane przez czytelników, przez naszych sympatyków ruchu oneironautycznego, tych, którzy odpowiedzieli na nasz apel, są przytaczane w takiej wersji, w jakiej zostały nam faktycznie przysłane. Naturalnie niektóre rzeczy mogą nie być zrozumiałe. Pozwoliliśmy sobie jedynie na taką korektę redaktorską, po to, aby łatwiej było je czytać. Natomiast też pozostaje wiele rzeczy, z którymi my się próbowaliśmy borykać podczas ich czytania. Czy ktoś chciałby się odnieść może do tego snu, do elementów, które się w nim pojawiają?
[21:18] - Tak szybko się odniosę do pierwszego snu. O co chodzi z tą dziewczyną? To prawdopodobnie było odczuwanie samotności w życiu realnym i to mogło się przenieść na sen, że na przykład on był samotny albo dziewczyna go rzuciła, bądź coś w tym rodzaju. I odzyskanie świadomości było prawdopodobnie spowodowane pojawieniem się tych mnichów i tych różnych postaci w śnie. Do drugiego nie potrafię się odnieść, do drugiego snu, ale to ostatnie to był typowy paraliż senny. To duszenie, te twarze. To tak krótko.
[21:52] - Dokładnie. Ale ten pierwszy sen to Boże, jaka psychodela!
[21:58] - Było jeszcze opisane na końcu, że ten drugi sen jest związany z kompresją czasu we śnie.
[22:10] - Tak, jeśli chodzi o kompresję czasu, to szczególnie takie zagadkowe myślę są ostatnie zdania w tocie, że to wszystko stało się w czasie rzeczywistym, 45 dni. Czuję się, jak po trzech dniach niebycia tutaj. Trzy dni spędzone we śnie. Nie do końca mam na myśli, o co autorowi chodzi, ale chodzi prawdopodobnie o to, że wydaje mu się, iż w swoim śnie znajdował się dłużej niż rzeczywiście ten czas. My się chyba jeszcze tutaj na antenie Radia Paranormalium nie odnosiliśmy do kwestii kompresji czasu. Chociaż nie, tydzień temu, kiedy rozprawialiśmy się z mitami dotyczącymi snu świadomego, rozmawialiśmy chyba również o poczuciu czasu we śnie. Była chyba taka dyskusja. Ja tutaj mówiłem o tym, że dość negatywnie odnoszę się do tego, że możemy spędzić kilka dni we śnie, które w rzeczywistości są jedną nocą, i to niecałą, w tym śnie spędzoną. Były prowadzone też eksperymenty, które dotyczyły sprawdzenia tego, jak wiele czasu zajmuje nam wykonywanie różnych czynności we śnie i tyle czasu zabiera nam to w rzeczywistości. Okazało się, że różnica jest tak naprawdę niewielka.
Czynności fizyczne, wykonywanie różnego rodzaju czynności fizycznych zabierało trochę więcej czasu niż w rzeczywistości, ale z jakimiś większymi różnicami nie było mowy o jakichś większych różnicach. Często mówi się o tym, że różnice we śnie dotyczące czasu, który tam spędzamy, a czasu, który spędzamy w rzeczywistości, to poczucie, że mogliśmy spędzić we śnie nawet kilka dni, jest związane z taką liniową fabułą. We śnie zresztą, jak widzieliśmy tutaj na przykładzie kolegi, często zmieniają się miejsca, w których się znajdujemy, wydarzenia, w których bierzemy udział. To mogło wpłynąć na to, że koledze wydawało się, iż upłynęło dużo więcej czasu niż w rzeczywistości. To jest mniej więcej taki trik, jaki stosowany jest W filmach również omija się wiele rzeczy tak naprawdę nieistotnych i w ciągu trwania półtorej godziny filmu jesteśmy w stanie zobaczyć bardzo długi okres czasu. Myślę, że podobnie mogłoby to działać w snach.
[24:37] - I to tak działa często właśnie zwłaszcza w tych snach, w których wydarzenia następują jedno po drugim. Często nawet w snach, w których jesteśmy głównym bohaterem, dojść z punktu A do punktu B praktycznie nie ma, po prostu się tam znajdujemy.
[25:15] - Ja chciałbym zwrócić jeszcze uwagę. Przepraszam. Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na sam początek tego snu i treści erotyczne, które się pojawiały, a które zostały przez Marka skomentowane w ten sposób, że przypomniał mi się fragment filmu, który rzeczywiście też mi teraz stał przed oczami. To jest taka tradycja, że w naszej audycji, w „Nasz drugi świat” jakiś element erotyczny pojawiać się musi. Jest to o tyle ważne, że rzeczywiście w bardzo wielu snach pojawiają się elementy-
[25:52] - Przepraszam bardzo, Dawidzie, jakbyś mógł wyciszyć mikrofon i wyeliminować tym samym te dźwiękowe dowody na to, że audycja leci na żywo, to byśmy byli bardzo wdzięczni.
[26:06] - Ja miałem mikrofon wyłączony.
[26:12] - Albo u Dawida, albo u Roberta coś. Jakieś dziwne rzeczy. W każdym razie jakieś dzieci tutaj słyszę, tak jakby ktoś grał w piłkę.
[26:25] - O seksie będę mówił, także proszę, żeby dzieci wyprosić, bo to już nie audycja dla dzieci będzie teraz. Także takie elementy dotyczące seksu bardzo często w snach się pojawiają. Zresztą na tym też bazował Freud, przy czym on jeszcze elementy, które nie bezpośrednio z seksem się wiązały, również z seksem powiązał. Fakt, że w snach bardzo często pojawiają się motywy erotyczne, został potwierdzony przez kanadyjskiego badacza Antonio Zadra. Trzeba przyznać, że może nie należy tego odnosić do całej populacji ludzkiej w związku z tym, że prowadził badania na studentach, a myślę, że studenci częściej jednak o tym seksie myślą. To się także odbija na ich snach. W każdym razie badając motywy, które pojawiają się w snach tego tysiąca studentów, odkrył, że treści erotyczne są zaraz po przekonaniu, że ktoś nas śledzi, zaraz po snach, że coś nas goni, są drugim najczęściej pojawiającym się elementem w marzeniach sennych. 76,5% studentów wymieniło je jako w snach się pojawiające. Także nie dziwię się, że pojawiało się również tutaj w śnie naszego sympatyka i że często w tej audycji, w której sobie rozmawiamy, również ten motyw seksu czy też motyw treści erotycznych się pojawia. Widzieliśmy również bardzo często, kiedy Marek przytaczał nam treść marzenia przesłanego nam przez naszego czytelnika.
Za wszystkie sny bardzo gorąco i bardzo serdecznie dziękujemy, bo to jest materiał, na którym możemy pracować i który możemy wykorzystywać. Bardzo często pojawiały się określenia, że coś zaczynamy kojarzyć, coś zaczynamy ogarniać. Tutaj kolega stwierdził, że pojawiło się to w momencie, kiedy śniący zauważył tych dziwnie wyglądających mnichów. Tak bodajże ich nazwał. Tutaj możemy mówić o tym, o czym rozmawialiśmy dwa tygodnie temu, mianowicie o takim śnie czy też stanie przedświadomym, w którym ktoś zaczyna zauważać, że coś jest nie tak w momencie, kiedy pojawili się ci rozmodleni ludzie, ale jeszcze świadomości, że jest to sen, nie odzyskał, bo wszedł wprawdzie w kontakt z nauczycielką wyśnioną, próbował odpowiadać na jej pytania, czyli jeszcze nie miał świadomości, że to nie tylko i wyłącznie sen, który może wykorzystać do swoich własnych celów. Czyli mieliśmy do czynienia właśnie z takim stanem przedświadomym, kiedy ktoś zaczyna się zastanawiać, że coś prawdopodobnie jest nie tak. Może gdyby wykonać test rzeczywistości w tym momencie, to uzyskalibyśmy pewność i mielibyśmy do czynienia ze snem świadomym. To również zauważone, więc ja to tylko potwierdzę i może nieco rozwinę, że sam koniec tego snu, kiedy pojawiała się jakaś dziwna twarz czy też jakiś dziwny cień, który poruszał się i dusił naszego sympatyka, który przysłał nam swój sen. Kiedy nasz sympatyk nie mógł się poruszyć, ba, nie mógł nawet krzyczeć, to rzeczywiście mamy najprawdopodobniej do czynienia właśnie z ciekawym autorskim opisem paraliżu sennego, który daną osobę tutaj spotkał, z tym zjawiskiem, którego nikomu nie życzę. To jest bardzo nieprzyjemne.
Zresztą po tym opisie, który Marek przytoczył, autentycznego paraliżu sennego, który pojawił się zaraz w momencie wychodzenia ze snu, możemy zobaczyć, z jak nieprzyjemnym zjawiskiem mamy do czynienia. Co myślę, że ciekawe i ważne, to zauważenie, że ten paraliż senny pojawił się zaraz w tym momencie, w którym nasz słuchacz, nasz śniący próbował odzyskać świadomość czy też powrócić do swojej rzeczywistości. Ja widzę w tym momencie potrzebę tego, aby się obudzić. Gdy często powtarzał, że pragnie odzyskać swoją rzeczywistość, ja to rozumiem jako w ten sposób, że chciał zakończyć ten sen, obudzić się, znaleźć się na powrót tutaj, w świecie na jawie i być może mu się to udało, ale takie nagłe wyjście ze snu fazy REM do świata rzeczywistego z naszego świata na jawie doprowadziło do tego, do czego doprowadziło, czyli właśnie do paraliżu sennego, który później on tak obrazowo opisuje.
[31:23] - No to może przejdźmy już do opisu kolejnego snu. Ja tutaj mam opis nadesłany przez jednego ze słuchaczy na naszym Radiowym Gadu-Gadu. Natomiast przejdziemy jeszcze teraz do opisu, który wcześniej tutaj przygotowaliśmy. Ja będę też przytaczał opisy snów z tematu: „Co się wam ostatnio śniło?” na forum Radia Paranormalium, bo tam też bardzo dużo snów, między innymi moich, jest opisanych. Ale przejdźmy teraz do opisu snu numer trzy. Sen zatytułowany: „Koniec pewnego etapu”. Z przyjacielem Krzychem od pewnego czasu budujemy własnej inwencji chatę na drzewie w środku lasu w szczecińskiej Puszczy Bukowej. Są to tereny nam bardzo dobrze znane, ponieważ w tych rejonach się wychowaliśmy. Sen zaczął się od tego, że na miejscówce, aby przyjemniej nam się pracowało, zamontowaliśmy głośniki. Leciały nasze własne kawałki, które nagraliśmy jeszcze parę lat temu.
Podłączony był mój telefon, za pomocą którego odtwarzana była muzyka. Na godzinę 15.00 byliśmy umówieni na nagrywki w studio. Gdy zorientowaliśmy się, że zostało nam niewiele czasu, zaczęliśmy biec z powrotem do naszych domów. Droga prowadziła przez kręte leśne ścieżki, które nie istnieją w ścieżce na jawie. Drzewa były ogromne. Słychać było szelest liści, śpiew ptaków, a na horyzoncie widniało czerwone słońce. Fascynująca była głębia kolorów. Liście wydawały się być bardziej realistyczne niż w rzeczywistości. Pewnie to jeden z powodów, przez który się nie... Tutaj opis snu jest urwany, przez który się nie, nie wiemy co się nie.
[33:31] - Przepraszam, bo może wycięło trochę.
[33:33] - Albo Skype coś uciął, albo po prostu-
[33:38] - To może ja pozwolę sobie dokończyć, bo ja mam ten sen tutaj w pełnej okazałości, że tak powiem. Nie wiem, jak to jest tam u ciebie.
[33:47] - Może to doszło. Jak trzeba.
[33:56] - No to niech Mariusz już może dokończy.
[33:59] - Okej.
[34:00] - Także liście wydawały się być bardziej realistyczne niż w rzeczywistości. Pewnie był to jeden z powodów, przez który się nie uświadomiłem. Gdy z wielką lekkością dobiegliśmy do domu, okazało się, iż jacyś najezdźcy pędzą na quadach w stronę naszego domku na drzewie, by ukraść mi telefon, którego zapomniałem ze sobą zabrać. Wtedy telepatycznie ściągnąłem swoich kumpli, aby pomogli mi go odzyskać. Było ich około trzydziestu. Zbierali się oni jednak powoli, więc z Krzychem oraz Łukaszem, który pojawił się jako pierwszy, zostaliśmy na odsiecz. Jechałem pod górkę na łyżwach, Krzysztof w nartach, a Łukasz rowerem, ruchem pługowym. Nie wnikam, jak mu się to udawało. Po drodze spotkaliśmy starca, który chciał nam przeszkodzić. Strzelał w nas piorunami.
Wtedy sen przemienił się w istny koszmar. Zacząłem uciekać przed starcem, ponieważ nie byłem w stanie mu nic zrobić. Dobiegłem do opuszczonego budynku. Wewnątrz niego leżał wielki brązowy plecak. Ściany domu były z kamienia. Pośrodku pomieszczenia wisiała kiwająca się na prawo i lewo zarówka. Dawała ona lekkie, przyjemne dla wzroku światło. Czułem wciąż, że wróg jest tuż za moimi plecami. Aby się przemieścić do innego miejsca, musiałem zjeść proszek, który wyciągnąłem z kieszeni i włożyć głowę do plecaka. Dzięki temu miałem przenieść się do bezpiecznego miejsca.
Tak też uczyniłem. Gdy otworzyłem oczy, znalazłem się w łóżku ze swoją dziewczyną. Był poranek. Przez chmury przebijały się promienie słońca. Leżąc tak, oddychając pełną piersią, raptem usłyszałem syreny policyjne. Policja przyjechała do mojego sąsiada. Gdy wyjrzałem przez okno, okazało się, że cały las płonie. Szpitalny komin, który stoi nieopodal domu, znajdował się sto metrów za moim oknem, w miejscu, gdzie zazwyczaj stoi wielki modrzew. Z całą rodziną zaczęliśmy gasić pożar. Aby zdobyć więcej wody, pobiegłem w stronę pobliskiego osiedla.
Co pewien czas z komina wylatywały wielkie ogniste kule bombardujące całą okolicę. Cudem udało mi się ich uniknąć. Gdy dobiegłem do blokowiska nienaturalnie szybkim tempem, dowiedziałem się od ludzi, że w powietrzu unosi się toksyczny środek powstały w wyniku dziwnej reakcji chemicznej związanej z pożarem. Wdychanie go przez czas dłuższy niż 20 sekund grozi zakażeniem. Wspiąłem się na bezdechu po balkonach niczym ninja i wpadłem do czyjegoś mieszkania. Powitała mnie pewna intrygująca staruszka. Poczęstowała orzechowym alkoholem o nazwie Etos Kinder Bueno. Z całej złożonej rozmowy z nią zapamiętałem jedno dziwne, mądre stwierdzenie: „Słowa nabierają wartości, ponieważ są kluczem do naszych czynów”. Było to pierwsze, co zanotowałem po przebudzeniu. Po wypowiedzeniu tych słów pojawił mi się przed oczyma dziwny globus z niebieskim okiem pośrodku na złotej podstawce.
Podobno symbol Einsteina. Nazywał się on Einstą. Do dzisiaj to słowo przyprawia mnie o dreszcze. Wtedy się obudziłem, leżąc w dziwnej, nietypowej dla mnie pozycji w poprzek łóżka. Przez moment zastanawiałem się, czy nie wydarzyło mi się to wszystko naprawdę. Wyjrzałem przez okno. Wszystko było w normie. W myślach nadal dominował obraz, na którym widniał Einstą. Byłem w szoku. Po uspokojeniu swoich myśli zanotowałem to.
Chcielibyście się panowie jakoś odnieść do tego snu, który przytoczyłem na spółkę z Markiem?
[38:10] - To są typowe koszmary, które mają nas w miarę przygotować do jakichś trudnych sytuacji, żebyśmy potrafili z nich wyjść. Innego znaczenia nie potrafię z niego wyciągnąć.
[38:28] - Tak, sny rzeczywiście są niezwykłe. To nam pokazuje, jak niezwykle ważne jest, myślę, to, żeby swoje sny zapamiętywać, żeby je notować, żeby przekazywać je dalej, bo nikt tak naprawdę nie jest w stanie wymyślić takich historii, które choćby w niewielkim procencie mogłyby przypominać to, co przeżywamy w naszym świecie sennym. Te przygody, które się tam dzieją, i ta ich niezwykłość, fakt, że w żaden inny sposób nasz mózg, tworząc takie dość luźne skojarzenia, może tworzyć tak niewiarygodne historie. Myślę, że to są powody, dla których warto ten dziennik snów prowadzić. Warto uczyć się tego, jak sny zapamiętywać i warto je zapisywać. I co później myślę ważne, dzielić się też tymi snami z innymi właśnie ze względu na ich niezwykłość i na to, że nikt nie jest w stanie chociaż w niewielkim stopniu zbliżyć się do tej niezwykłości, jaką dają nam sny. Żadna historia wymyślona przez kogoś nie jest w stanie równać się z tym, co nasz mózg potrafi wytworzyć. Tutaj śniący zwracał też uwagę na fakt na początku, kiedy pisał o tym, że liście wydawały się być bardziej realistyczne jeszcze niż w rzeczywistości, był jednym z tych powodów, dla których nie uzyskał świadomości, tak przynajmniej mu się wydawało. Właśnie przez fakt niezwykłego odwzorowania przez nasz mózg tego świata sennego, czyli przez fakt, że z takimi detalami i z takimi szczegółami odtwarza wszystko to, z czym mamy do czynienia na jawie, sprawia, że nie jesteśmy w stanie tego świata od rzeczywistości odróżnić. Dlatego musimy bazować na tych niewielkich różnicach dotyczących praw, które rządzą światem sennym i które różnią się od świata na jawie.
Na przykład fakt, że zmienność tego świata sennego sprawiająca, że nie jesteśmy w stanie czytać, bo litery przeskakują z miejsca na miejsce. Fakt, że bardzo rzadko działają włączniki światła, fakt, że siłą własnej woli możemy przełożyć rękę przez ścianę. To są właśnie takie rzeczy, które różnią ten świat we śnie od świata na jawie. Ale żebyśmy mogli te różnice wykorzystywać, to musimy być ich świadomi. Dlatego musimy zdobywać taką oneironautyczną wiedzę, którą staramy się w Ruchu Oneironautycznym propagować. Bo w przeciwnym wypadku właśnie to podobieństwo świata snów do świata na jawie, niezwykłe odtworzenie detali i szczegółów sprawia, że tej różnicy nie jesteśmy świadomi i nie jesteśmy w stanie rozpoznać tego, czy znajdujemy się we śnie, czy też znajdujemy się w świecie na jawie. Myślę, że gdyby to odwzorowanie nie było tak idealne, to nie musielibyśmy się borykać z problemami z uzyskaniem świadomości w czasie marzenia sennego. A co panowie myślą o postaci, która się pojawiła? O postaci starca, który raził naszych kolegów kamieniami, znaczy obszarami, i któremu oni nie byli w stanie nic zrobić. Czy przypisywać jakieś znaczenie temu starcowi, który się pojawiał?
Ja tutaj słyszałem, że pojawiały się interpretacje dotyczące przygotowania się do czegoś, do jakiejś sytuacji.
[42:15] - Każda postać, na którą we śnie zwracamy większą uwagę, bardzo się jej boimy, bardzo ją lubimy, kochamy ją, czy coś w tym guście, niesie jakieś znaczenie. Ale zazwyczaj interpretować to trzeba indywidualnie. Ja nie jestem w umyśle tego Oneironauty czy też nie, który nadesłał nam ten sen. Na pewno chodziło o strach przed czymś lub przygotowanie się do czegoś, ale do czego nie jestem w stanie powiedzieć.
[42:51] - Może ta postać symbolizowała strach przed czymś z przeszłości, niekoniecznie przed tym, co miało dopiero nastąpić.
[43:06] - Bardzo możliwe. Na pewno to symbolizowało coś, co nie jest przyjemne.
[43:14] - Może jakaś trauma nastąpiła, która wyraziła się przez tę postać w wizji sennej.
[43:23] - Nie możemy niestety dokładnie powiedzieć, bo nie znamy osobowości tego człowieka. A szkoda.
[43:32] - Ale istnieje rzeczywiście taka możliwość, że mamy do czynienia z jakimiś nierozwiązanymi problemami, bo sen to jest właśnie ten moment, kiedy borykamy się raz jeszcze, tylko w formie takiej alegorycznej, metaforycznej, z tym, co nas spotyka w rzeczywistości. Także jeśli borykamy się z jakimś problemem w świecie na jawie, to często pojawia się w naszym śnie, przyjmując jakąś niezwykłą postać, na przykład starca rażącego piorunami, który rzeczywiście może oznaczać jakiś problem, niebezpieczeństwo, zagrożenie, które się pojawiło, a które nie zostało jeszcze wyeliminowane. Ja myślę, że warto zapamiętać sobie to mądre stwierdzenie, które padło z ust intrygującej staruszki. Takie perełki warto z naszych snów wydobywać i wykorzystywać. Być może jest to jakieś motto, które pełni ważną rolę w chwili obecnej w życiu naszego śniącego. Ja przytoczę raz jeszcze to niezwykłe stwierdzenie, które padło w tej postaci sennej. „Słowa nabierają wartości, ponieważ są kluczem do naszych czynów”. Myślę, że cytat dość niezwykły i pokazuje taką moc naszego mózgu i pokazuje, że sen to nie jest okres bezczynności nieprzemyślanej, jak wiele osób by uważało i wiele osób w ten sposób to widzi, że w śnie po prostu śpimy, odpoczywamy, żeby rano wstać. Widzimy, że tam dzieje się bardzo dużo i są to często rzeczy odkrywcze i niosące coś pięknego, jak ten właśnie cytat.
[45:25] - Ja pozwolę sobie, korzystając z tej chwili ciszy na antenie, przypomnieć, że audycja „Świadek senny. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na naszym radiowym Gadu-Gadu. Dzwonić na Gadu-Gadu, co ja gadam. Można dzwonić pod nasz radiowy numer telefonu 32 746 0008. Można również skorzystać ze Skype'a radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Siedzimy także na czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, jak również można nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości RD. Ja pozwolę sobie teraz, bo rozumiem, że możemy już przejść do kolejnego snu.
[46:30] - Tak, jeśli nikt nie ma jakichś uwag dotyczących snu poprzedniego, to myślę, że kolejny reportaż, kolejna opowieść właśnie z tamtej krainy snów będzie jak najbardziej na miejscu.
[46:42] - Tak jak wspominałem, mamy na forum Radia Paranormalium taką bogatą bazę wiedzy o snach użytkowników. Co prawda ostatnio mało kto coś tam pisze w tym temacie, ale jest 78 stron wpisów. Temat ciągnie się już 10 lat, bo tyle mniej więcej lat ma forum naszego radia. Pozwolę sobie przytoczyć jeden ze snów, który sam opisałem jakieś dziewięć lat temu. Opis brzmi mniej więcej tak: „W moim domu odbywała się jakaś klubowa impreza. Parę balonów, z głośników leci jazz, stół zastawiony różnymi smakołykami, ale nikt się nie bawił. Wszyscy albo gapili się w stół, albo po cichu rozmawiali. Na stole leżała jakaś kartka. Wypełniony dokument z moim nazwiskiem. Popatrzyłem i mnie odrzuciło.
To był akt zgonu. Wtedy zrozumiałem, że jestem nieboszczykiem, a ta impreza miała być moją osiemnastką. Widziałem gości, ale oni nie widzieli mnie. Matka mówi: „Mógłby ktoś zamknąć okno?” No więc ja je zamykam, a wszyscy się dziwią, jak to się stało. Samo się zamknęło?” Panowie, jak skomentujecie taki sen ojca dyrektora?
[48:13] - O kurde! Osoba w tym śnie musiała się czuć tak strasznie.
[48:23] - Nie powiem, czułem się dziwnie. Nie będzie wielką tajemnicą, że czułem się co najmniej dziwnie.
[48:33] - Łączy pan takie głośno?
[48:37] - Może podświadoma obawa przed utratą życia albo jakaś choroba w tamtym czasie. Nic innego mi do głowy nie przychodzi.
[48:49] - Dość niezwykły sen.
[48:51] - Wywaliło z wrażenia ze Skype'a.
[48:53] - Ze Skype'a. Sen o śmierci, własnej śmierci, akt zgonu. O czym to może świadczyć? O czym mówić? Nie mam zielonego pojęcia. Oczywiście sen ciekawy. Ciekawa opowieść. Myślę do wykorzystania również w naszych reportażach. Być może kończył się pewien etap w twoim życiu, czy też etap życia, który był obrazowany w jakiś sposób właśnie przez tą symbolikę. Jaki był akt zgonu, który znalazłeś, który informował o tym, że coś się kończy w twoim życiu.
Tak jak mówiłem, przemawiają do nas najczęściej właśnie językiem symboli i metafor. Natomiast na pewno nie należy tego typu snów odczytywać w sposób negatywny i widzieć w tym wszystkim zagrożenie.
[50:11] - To jest koszmar. Każdy koszmar się wiąże ze strachem lub niepewnością. Strach przed śmiercią jest jednym z tych podstawowych strachów. Każdy się jej boi, a to często się odbija w naszej podświadomości, a co za tym idzie w snach.
[50:30] - No tak, tylko że w tym śnie cały czas wydawało mi się, że ja jestem żywy. A tu takie wielkie zdziwko, że jednak nie.
[50:41] - Może jakieś powiązanie? Ktoś umarł w tamtym okresie, jakiś znajomy, bliska ci osoba.
[50:49] - Raczej nie. Dużo się zastanawiałem nad tym snem i raczej tą opcję wykluczyłem.
[51:00] - Może wytłumaczenie tego, że wydawało ci się, że jesteś żywy jest proste. Twoja podświadomość wiedziała o tym, że jesteś żywy.
[51:16] - Albo po prostu nie... Zaraz, jakby to sprecyzować. Nie dopuszczałeś do siebie myśli, że umarłeś, że mogłeś umrzeć, zakończyć życie w tak młodym wieku.
[51:32] - Miałem wtedy jakieś raptem 17 lat.
[51:37] - Skoro to miały być twoje 18. urodziny.
[51:49] - Dobrze. Proponuję, żebyśmy przeszli do kolejnego ze snów.
[51:55] - Dobrze.
[51:57] - Mam tutaj taki przykład snu, który jest inspirowany czymś, co się działo w rzeczywistości. Dokładnie tym, że autor tego opisu grał bardzo aktywnie w pewne dosyć brutalne gry przygodowe, komputerowe. Opis wygląda następująco: „Mi się śniło ostatnio, że w parku niedaleko spotkałem mojego, w cudzysłowie, kolegę ze szkoły, który zawsze mnie wkurzał. Tym razem nie było inaczej i skończyło się na niezłej rozwałce przy użyciu ciężkiego sprzętu. Niech ktoś mi powie, skąd w parku znalazły się granaty. Niby gościa zmasakrowałem, ale dziad był chyba nieśmiertelny, bo nawet granat w gębie go nie powstrzymał.” I dopisek na końcu opisu: „I niech nikt nie mówi czegoś w stylu, że gry wypaczyły mi psychikę.”
[52:53] - Być może właśnie wypaczyły.
[52:58] - Wypaczyły.
[53:02] - Ale skąd w parku wzięły się granaty? Może podświadomość mu stworzyła. Podświadomość mogła stworzyć też kałasznikowa i inne narzędzia. Ja tam mało gram w gry.
[53:15] - Słyszeliśmy na ostatniej audycji.
[53:19] - Na ostatniej audycji to bratem też dla rozrywki. Ale podświadomość gracza, jak to już ostatnio mówiliśmy, też jest inna niż podświadomość zwykłego człowieka.
[53:38] - Nie tyle podświadomość, ale tok myślenia.
[53:41] - Tak.
[53:42] - Gracze łatwiej akceptują rzeczy nieprawdopodobne i są bardziej agresywni. Może stąd właśnie taki sen. Skąd w parku wzięły się granaty? A skąd w grach bierze się bazooka w spodenkach w serduszka?
[54:01] - Po wpisaniu kodu. W przypadku graczy rzeczywiście jest tak, jak mówiliśmy tutaj niejednokrotnie, że często nawet sny, które u nich wywołują lęk i pragnienie ucieczki, kiedy pojawiają się różnego rodzaju zagrożenia w postaci różnych postaci, to zamiast silnej aktywacji tej części mózgu odpowiadającej właśnie za strach, pojawia się myślenie taktyczne. Bo tak to rzeczywiście w grach działa. Kiedy pojawia się jakieś zagrożenie, myślimy o tym, jak je wyeliminować, między innymi może za pomocą granatów, które gdzieś tam znajdujemy. Także u graczy myślę, że nie są dziwne tego rodzaju sny, w których- Pojawia się zagrożenie również w przypadku osoby, której nie lubimy. I wtedy często możemy podejmować takie kroki, jakie w snach również podejmujemy, czyli jak to ujął śniący, myślę bardzo poetycko: doprowadzić do rozwalczy.
[55:13] - Wielu ludzi gra w gry, ponieważ chce uciec od świata realnego. Myślę, że takie sny mogą być też rodzajem ucieczki podświadomości do czegoś, co jest niemożliwe. Na przykład jeśli ta osoba, ten kolega nękał go na jawie, to automatycznie chciał się odgryźć. Myślał o tym i to doprowadziło do takiego snu.
[55:40] - Tyle co odgryźć, po prostu niechęć do tej osoby. Myślę, że chciał, żeby ona znikła z jego życia, żeby się więcej nie pojawiała. A to, że ona się odradzała, że nie dało się jej zabić, to w pewnym stopniu może się wiązać z życiem realnym i z tego, że nie ma sposobu na pozbycie się jak na chwilę obecną tej postaci czy tej osoby.
[56:02] - Chociaż ja myślę, że gdyby w realnym świecie wsadził mu granata do ust, to więcej by go nie zaczepiał.
[56:08] - No, poszedł siedzieć.
[56:10] - I więcej by go nie zaczepiał.
[56:14] - To by mu rozerwało gębę.
[56:17] - I więcej by go nie zaczepiał.
[56:20] - Jeśli by go nie zaczepiał, chyba by nie żył.
[56:24] - I więcej by go nie zaczepiał.
[56:27] - Bo by nie żył.
[56:33] - Sny pełnią dla nas rolę również takiego katalizatora negatywnych emocji. Można nazwać je takim conocnym karnawałem. Karnawał był kiedyś tym momentem, w którym przestają obowiązywać takie dość rygorystyczne zasady moralne, jakie przez cały rok obowiązywały. W snach te zasady właśnie przestają obowiązywać. Ktoś kiedyś stwierdził, że sny pozwalają nam na bycie szaleńcami, na rozładowywanie swojej agresji, na rozładowywanie jakichś emocji negatywnych i na robienie tego, czego w rzeczywistości robić nie możemy, po to, abyśmy mogli, rozładowując te emocje, doprowadzając do swego rodzaju katharsis, jako ludzie stonowani i przygotowani do życia w społeczeństwie mogli wrócić na jawę. Dzięki temu, że możemy rozładowywać tego typu napięcia właśnie poprzez sny, chociażby zabijając kogoś, kogo rzeczywiście zabić nie możemy w świecie na jawie.
[57:42] - Martwi mnie tylko to, że skoro on nie był świadomy, że to jest sen, myślał, że to jest świat realny i zobaczył kolegę i granata. Martwi mnie to, co on zrobił.
[57:54] - Znaczy nie było powiedziane, że myślał, że to jest świat realny.
[57:57] - Być może właśnie jak tu Mariusz już powiedział, w świadomych snach może się odreagować. Mózg się wtedy odreaguje i w zwykłych snach mózg odreagowuje tą agresję, to wszystko, co się stało na jawie. To takie jakby narzędzie oczyszczające człowieka.
[58:17] - Łazienka.
[58:21] - W snach jest tak, że nie są aktywne wyższe korowe części naszego mózgu, również te, które odpowiadają za hamowanie naszych popędów i naszych impulsów, takich jak agresja. Fakt, że w snach możemy zachowywać się w taki sposób jak kolega rzucając granatami, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to sen. W ten właśnie sposób bym wyjaśniał. Nie świadczy to o tym, że w rzeczywistości gdyby spotkał kolegę w parku i były tam te granaty, to rzuciłby tym granatem, ponieważ jednak te wyższe części mózgu odpowiadające za hamowanie tej agresji by tutaj zadziałały. I za myślenie logiczne, w którym włączenie takich faktów jak zabicie kolegi i trafienie do więzienia byłoby uwzględnione, to do czegoś takiego by nie doszło. Natomiast w snach dominują nasze zwierzęce popędy i zwierzęce impulsy, nad którymi wyższa część naszego mózgu nie ma kontroli. Dlatego nie obawiałbym się, że może to świadczyć o jakichś morderczych zapędach za dnia w świecie na jawie.
[59:31] - To teraz może spróbujemy.
[59:31] - To co, przechodzimy do następnego snu?
[59:35] - Będziemy przechodzić do następnego snu. Jeden ze słuchaczy Radia Paranormalium się ucieszy, bo właśnie teraz zaczniemy analizować i rozbierać na czynniki pierwsze jego sen, który przesłał nam przez Radio Vega do gadu dosłownie przed chwilą. „Witam, z tej strony Maciej.” Miło mi, Marek jestem. „Chciałem się podzielić moim snem, który przydarzył mi się mniej więcej trzy lata temu. Próbowałem wtedy ćwiczeń do świadomego śnienia i OBE, ale niezbyt mi się to udawało. Pewien raz przed zaśnięciem spytałem się, czy mógłbym wyjść z ciała. Byłem na jakiejś ciepłej plaży, a przede mną był wąski pomost prowadzący do wielkiego statku, który dryfował na morzu. Gdy byłem w połowie drogi po tym pomoście, stanął przede mną pirat dość dużej postury, z założonymi rękoma i patrząc na mnie nie chciał mnie przepuścić. Wtedy się obudziłem. Myślę, że to była odpowiedź mojego opiekuna na moje pytanie.
Chyba nie byłem gotowy, lecz od tego momentu nadal nie udało mi się wyjść z ciała, choć nie ćwiczę regularnie. Co o tym myślicie? Pozdrawiam.” Że ci się nie uda, bo OBE nie istnieje.
[01:00:58] - Już tu nie mówiąc o OBE, ale o LD.
[01:01:02] - Jako członkowie Ruchu Oneironautycznego nie uznajemy takiego zjawiska jak OBE, więc dla nas takiego czegoś nigdy nie doświadczysz. Przykro nam. Może niektórzy ci to mówią, według nas nie doświadczysz, ale musisz sam spróbować. Nie słuchać nikogo. Jeśli ci się uda i uznasz to za OBE, to dobrze. Jeśli ci się nie uda, to ja też chciałem kiedyś osiągnąć, ale mi się nie udało i zostałem sceptykiem.
[01:01:39] - Jeżeli dobrze zrozumiałem, to nasz słuchacz zasięgał też, tak jak wielu początkujących, powiedzmy oneironautów, trochę wiedzy na forach internetowych. A tam można też trafić na opisy różnych postaci, które są opisywane właśnie jako strażnicy, przewodnicy i tak dalej. I te opisy rzeczywiście dosyć ciekawe. Niekiedy są jakieś takie masywne istoty czy też postaci ludzkie, bardzo silne, które blokują nam wejście do jakichś drzwi, do jakiegoś wymiaru. Więc mi się wydaje, że jeżeli to był sen, tak jak wy mówicie, to ta postać mogła być odzwierciedleniem tego, co wcześniej nasz słuchacz przeczytał na forach internetowych. Halo, panowie, czy się słyszymy?
[01:02:47] - Jesteśmy. Temu ze znaczenia dotyczącego przyszłości nie patrzyłbym na to jako odpowiedź od jakiejś istoty czy też istoty wyższej, ale odzwierciedlenie po prostu stanu, w którym słuchacz się znajdował, czyli stanu, w którym próbował on bardzo osiągnąć jakiś upragniony stan. Czy to OBE, czy to LD. Nie mógł tego osiągnąć. Sen jest odzwierciedleniem tego, o czym myślimy i tego, co czujemy w momencie, w którym bardzo chciał on ten stan osiągnąć, a nie mógł. To również tego typu sen, który był odzwierciedleniem jego uczuć, się pojawił. Co do tych postaci sennych, też przewodników, takich postaci myślę potężnych, które mogą sprawiać wrażenie, jakby posiadały własną osobowość, to myślę, że to jest też fajny temat do omówienia dzisiaj. Jeśli porozmawiamy o postaciach sennych, bo różnego rodzaju postacie się pojawiają, bardzo często pojawiają się takie, które właśnie zdają się odróżniać od typowych projekcji, czyli wydają się jakoś nie podlegać naszej woli. Ja swego czasu opowiadałem tutaj o śnie jednego z sympatyków ruchu, który opowiadał o pani choineczce, która się pojawiła i którą próbował on wykorzystać do tego, aby uświadamiała go w czasie snu. Nie wiem, jaka jest skuteczność wykorzystania postaci sennych przez przewodników sennych jako istot, które będą nam przypominały o tym, że śnimy, ale wydaje mi się, że niewielka, bo bardzo rzadko można usłyszeć o tym, że komuś się to udało.
Czyli zaprząc jakąś postać senną do tego, żeby przypominała mu o tym, że śni.
[01:04:49] - Ja mam taką postać i mi się to udało. Z tym że ta postać mnie teraz nie słucha. Uświadamia mnie, ale jak już wspominałem tydzień temu, jest postacią wyższą i nie mogę nad nią nad nim zapanować. A wracając do tego snu, jak już mówiłem przy okazji rozbioru poprzednich, człowiek sobie chce często podświadomie odpowiedzieć na pytania, które zadaje jego świadomość. Więc jeśli naprawdę sądzimy, że nie możemy lub nie mamy możliwości osiągnięcia stanu OBE czy LD, to sny nam to potwierdzą. Jeśli nie wierzymy w to, to tego nie osiągniemy, bo zwłaszcza jeśli chodzi o LD, to kluczowa jest wiara.
[01:05:48] - Cicho się na antenie zrobiło, więc myślę, że możemy przejść do kolejnego snu. Jeden ze snów przygotowanych i nadesłanych tutaj przez naszych ekspertów. Sen nadesłany przez jednego z sympatyków Ruchu Oneironautycznego, zatytułowany po angielsku „The Birth of Boo. Another Story”. Sen czerpiący z uniwersum anime „Dragon Ball”. Chyba znowu Dawid usłyszał o „Dragon Ball” i znowu go wywaliło. Sen jest opisany w następujący sposób: „W tym śnie żyjemy sobie ja, siostra i jej dziecko w domu, w którym aktualnie mieszkamy. Bez zapowiedzi przylatuje do nas Mistrz Kaio.” Przepraszam, jeżeli źle takie czy inne nazwy przeczytam. Niestety nie jestem zbyt obeznany, tylko z wersją „Dragon Ball” w tłumaczeniu zaprezentowanym przez nasze kochane RTL7. A tam troszeczkę pozmieniali.
Bez zapowiedzi przylatuje do nas mistrz Kaio z dwoma małpami. Byli to jego pomocnicy i oznajmia nam złą nowinę. Z dziecka siostry narodzi się Buu, okropny potwór, który zniszczy Ziemię. Sposób na jego powstrzymanie jest tylko jeden: musimy karmić go drewnem. Tak, jeżeli będziemy karmić go drewnem, to Buu zacznie swoją egzystencję jako niegroźne dziecko. Wtedy będziemy musieli go zabić. Jeśli nie postąpimy tak, jak głosi mistrz Kaio, Buu narodzi się jako okropny potwór, który nie zawaha się wpierw zabić swojej matki, a potem zniszczyć wszystkiego. Uwierzyliśmy przesłaniom wielkiego mistrza. Z bólem pogodziliśmy się z losem. W końcu chodziło o dobro całej Ziemi.
Znaleźliśmy jakieś deski, które chcieliśmy dać dziecku siostry do zjedzenia, ale były za duże. Nie wiadomo skąd miałem w następnej scenie opakowanie paluszków z drewna. Nakarmiłem dziecko tymi paluszkami, a ono, ku mojemu zdziwieniu, zajadało je ze smakiem. Miało problem z trawieniem, ale pomimo to zjadło je. Tutaj się budzę, ale kontynuuję historię w następnym śnie. Historia odgrywa się w innym miejscu i innym czasie. Pewnym jest, że nie udało nam się powstrzymać Buu. Zostałem wrzucony w wir walki z jakimiś potworami. Może to były dzieci Buu i prawdopodobnie była to ostatnia szansa na uratowanie Ziemi. Miejsce, gdzie wylądowałem było totalnie nieznajome i nierealne.
Dominował tu brąz. Sufit był tylko po bokach i był wspierany przez wielkie kolumny, a nad osłoniętą częścią widniało nocne niebo z widocznymi jasnymi gwiazdami. Miałem dwa rodzaje broni. Podstawową bronią była jakaś broń na strzałki, a za plecami miałem ukrytą gitarę, która wypuszczała śmiercionośny dym. Broń tą trzymałem w ukryciu na plecach i używałem jej w ostatecznych chwilach. Nie chciałem, aby wrogowie dowiedzieli się o moim asie w rękawie. Scena przeskakuje. Jestem pod ścianą, a nade mną stoi sam wielki i groźny Buu. Moje bronie stały się bezużyteczne. Miałem jakiś nóż, ale stępił się, a w mojej gitarze kończył się dym.
Dym w gitarze. Normalnie solówkę życia chyba musiał zagrać. Buu mnie atakował. W takim obliczu wydarzeń postanowiłem uciekać. Buu gonił mnie, kiedy ni stąd, ni zowąd wkroczyła moja siostra z jakimś nożem. W tym momencie zostałem obudzony.
[01:10:21] - Pozdrawiam Falena.
[01:10:28] - Powiem szczerze, że anime Dragon Ball jest historią, która wydała mi się ciekawa właśnie przez taką barwność, ogromną barwność, jaka w snach się pojawiła i jest ona odzwierciedleniem takiego faktu znanego i bardzo prostego, jest odzwierciedleniem tego, czym się za dnia zajmujemy. Czyli jeśli karmimy swój umysł między innymi takimi-
[01:10:57] - Szatańskim nasieniem.
[01:11:00] - Tak, z anime Dragon Ball, karmimy swój umysł tymi scenami, to później znajdujemy również ich odzwierciedlenie w snach w postaci tego rodzaju historii. Fakt, że sny są odzwierciedleniem tego, czym się zajmujemy na jawie, myślę, że często też odzwierciedleniem tego, o czym myśleliśmy zaraz przed snem i czym się zajmowaliśmy zaraz przed snem, jest wykorzystywany również w różnego rodzaju aplikacjach, o których mówiliśmy też dzień temu, które korzystają z różnego rodzaju dźwięków, które mają się sączyć do naszych uszu. Mają być to dźwięki kojarzone z pięknym miejscem, z jakąś plażą. Mają sprawić, że tego rodzaju sny pojawią się w momencie, kiedy zaśniemy. Także mamy bezpośredni czy też pośredni wpływ na to, co pojawia się w naszych snach i ten sen jest odzwierciedleniem tego wpływu.
[01:12:05] - Tak, sny są odzwierciedleniem tego, co robimy za dnia i są odzwierciedleniem też tego, o czym marzymy, czego pragniemy. Bardzo wiele osób pragnie być bohaterem, walczyć z demonami, potworami, znaleźć się w świecie równoległym i tak dalej.
[01:12:30] - I sen staje się tutaj po prostu możliwością spełnienia tych marzeń, tak? To masz na myśli, rozumiem.
[01:12:36] - Tak.
[01:12:40] - No to tym bardziej z tego miejsca i na antenie Radia Paranormalium zachęcamy do snów świadomych, które mogą nam posłużyć do spełnienia tych marzeń, których w rzeczywistości nie spełnimy, bo mam nadzieję, że siostra tutaj naszego śniącego nie urodziła wielkiego Buu.
[01:12:58] - To, co wcześniej mówiliście, ja bym bardziej interpretował jako taki impuls, żebyśmy się nie smucili, że to jest niemożliwe, zostanie takim bohaterem.
[01:13:10] - Bądź czymś w tym rodzaju i że po prostu nas to nie takiego zadziała i w nocy moglibyśmy się wyżyć albo coś w tym rodzaju.
[01:13:25] - Bardzo mnie fascynuje, jak można postać, która zaraz zniszczy świat nazwać Bú.
[01:13:37] - To jest Bú i nie ma świata.
[01:13:45] - Mityczny, przeklęty i straszny Bú.
[01:13:51] - Straszny potwór.
[01:13:55] - Jeżeli ktoś słucha czasami dziwnych informacji, to właśnie w taki sposób odczytuję w tym magazynie nazwy wszelkich szkodników, jak szczur. Biedroneczki są w kropeczki. I tak dalej. Możemy chyba przejść do kolejnego snu, bo ten sen już chyba właściwie rozebraliśmy w kilku zdaniach na czynniki pierwsze. Znaczy wy rozebraliście oczywiście. Kolejny sen wygląda następująco. Wszystko rozpoczęło się w pewnym starym zamku położonym gdzieś w górach. Otrzymałem go ja i moja klasa. Nie był w najlepszym stanie. Całość wymagała remontu.
Ponadto nie posiadał w środku żadnego wyposażenia. Akcja snu zaczęła się od pewnej sceny, gdzie byłem obserwatorem starszego małżeństwa. Pokłócili się. Mąż wziął klucze wiszące na ścianie i wyszedł z domu. Zanim jeszcze to uczynił, powiedział, że trzyma je pod jego czerwonym samochodem. Pojawiłem się w swoim zamku. Postanowiłem odnaleźć owe klucze. Wyszedłem na zewnątrz. Był piękny, słoneczny dzień, żadnej chmury w zasięgu mojego wzroku. Przeszedłem po jałowej, lekko zaśnieżonej ziemi na parking.
Stało tam parę samochodów, a w tym jeden czerwony. Obok niego, w zagłębieniu w murze znalazłem klucze oraz dokumenty. Postanowiłem ich nie ruszać. Kiedy odszedłem od samochodów, zauważyłem, że kolegę zaatakowały niedźwiedzie. Natychmiast interweniowałem, starając się je przegonić. Pogorszyłem jedynie sytuację. Dałem się im złapać. Szybko obmyśliłem plan działania. Postanowiłem wejść w ciało jednego z niedźwiedzi. Liczyłem na to, że uda mi się dojść do ich obozu.
Wraz z innymi niedźwiedziami ruszyliśmy zwartą grupą, stąpając po głębokim śniegu. Otaczały nas poszarpane lodowe ściany, które przypominały niestarannie wykonaną lokację ze starych gier. Kilka zakrętów później, ale przypomniało mi się teraz ostatnie Assassin's Creed Unity. Z tymi błędami. Otaczały nas poszarpane lodowe ściany, które przypominały właśnie niestarannie wykonaną lokację ze starych gier. Kilka zakrętów później znalazłem się przy ognisku. Wykorzystałem chwilę nieuwagi i wyciągnąłem kolegę z ekranu ekwipunku. Zacząłem uciekać. Zostałem zauważony. Niedźwiedzie powiedziały, że przyślą swojego posłannika, pingwina.
Byli gotowi wypowiedzieć nam wojnę. Tymczasem w zamku trwał remont. Wpadłem do środka, potykając się o wszystko, co leżało na ziemi. Przewróciłem się na rozwieszoną folię. Kiedy udało mi się złapać oddech, powiedziałem o tym, co mnie spotkało. Nikt jednak nie wziął tego na poważnie. Zaproponowali, żebym pomógł przy remoncie. Może faktycznie mieli rację i powinienem zachować więcej dystansu. Złapałem za kable wystające ze ściany i próbowałem je połączyć z odpowiednimi wtyczkami. O, znowu chyba z wrażenia Dawida wywaliło.
No tak. Sprawdzałem, czy nie mam czegoś w kieszeni, co mogłoby mi pomóc w tym zadaniu. Wymacałem jedynie telefon. Ktoś powiedział, abym sugerował się kolorami czerwony, zielony i czarno-żółty. Udało mi się złączyć je wszystkie. Prace szły całkiem sprawnie. Niedługo mieliśmy mieć podłączoną wodę oraz prąd. Nagle do środka wszedł król niedźwiedzi wraz ze swoimi sługami. Oświadczył swoim niskim, grubym głosem, że wypowiada nam wojnę. Bardzo brzmiało to uroczyście i tym razem nikt nie wziął tego za żart.
Kiedy król odszedł, nikt nic nie mówił. Wszyscy stali nieruchomo i wpatrywali się w ten sam punkt. Z czasem odchodziły kolejne osoby. Każdy wiedział, o co chodzi. Musieliśmy przygotować się na atak. Próbowaliśmy jakoś zabezpieczyć zamek, ale nie mieliśmy dużo czasu. Minutę później usłyszałem krzyk koleżanki. Wyjrzałem przez drzwi. Niedźwiedzie przybyły. Spanikowałem i uciekłem na pierwsze piętro.
Część podłogi nie była jeszcze gotowa, więc musiałem przeskoczyć nad dziurą na drugą stronę pomieszczenia. Poczułem się bezpiecznie. Wiedziałem, że tą drogą niedźwiedzie mnie nie dopadną. Wyszedłem na balkon. Niedźwiedzie ustawiły się wokół zamku, patrząc na mnie, ale nie mogły wejść na górę. Przynajmniej tak sądziłem. Jeden z nich wdrapał się na małą przybudówkę, a następnie rzucił się na mnie. Starałem się odeprzeć jego ciosy. Spadł, ale za nim przyszedł kolejny i kolejny. Zostałem osaczony, więc wycofałem się do środka.
Okazało się, że niedźwiedzie zajęły całe pierwsze piętro. Nie miałem innej możliwości, niż ukryć się w kącie. Nagle akcja się uspokoiła. Niedźwiedzie się wycofały. Okazało się, że była to jedynie próba naszych umiejętności. Staraliśmy się dojść do siebie, ustalić, co się stało. Przeszedłem przez główne wejście do zamku, upadłem i oparłem się o kolana koleżanki. Wykończony objąłem podłogę i zasnąłem. Szczerze powiedziawszy to panowie, nie wiem, czy też odnieśliście takie wrażenie, ale mnie się wydaje, że to jest taki nie tyle opis snu, co jakaś opowieść. Tak to momentami wygląda.
[01:20:16] - Ja jestem ciekaw, co panowie mają do powiedzenia o moim śnie.
[01:20:21] - Zaraz go przytoczysz.
[01:20:25] - Właśnie to był ten, który przeczytałeś.
[01:20:26] - Ale najpierw spróbujemy rozebrać na czynniki pierwsze i przeanalizować ten dosyć długi, jeśli chodzi o opis, sen.
[01:20:39] - A to jest właśnie jego sen.
[01:20:44] - Właśnie sny, które przypominają tutaj zwartą historię i ciekawą opowieść, były tymi snami, które wybieraliśmy do naszego projektu dotyczącego reportażu. Bo głównym naszym kryterium było właśnie to, żeby była to dość niezwykła opowieść. Bo zbiór, który przygotowujemy, ma być zbiorem takich opowieści realnych, prawdziwych w tym sensie, że naprawdę się wydarzyły, naprawdę wydarzyły się w innym świecie, w tym świecie marzenia sennego. Dlatego mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju opowieścią, dość niezwykłą, bo pingwin jako wysłannik niedźwiedzi, które prowadzą wojnę z ludźmi, to historia dość niezwykła. Na pewno widać w tym śnie również wpływ umysłu gracza, bo pojawiało się wiele elementów, takich jak ekrany wczytunku. Pojawiał się oczywiście obraz gór, które były postrzępione jak niestaranie przygotowana lokacja w jakiejś grze. Zastanawiam się nad tym, czy granie w gry ma również wpływ na niezwykłość snów. W sensie na ich barwę, na wydarzenia, które się dzieją i na opowieść, która jest wokół snu osnuta. Bo jeśli nasz umysł korzysta tak naprawdę z tego, co udało nam się w życiu na jawie zobaczyć i doświadczyć, bo to są te elementy, na których sny bazują, to czy w jakiś sposób to całe bogactwo różnego rodzaju niezwykłych elementów, które pojawiają się również w grach i które są przyswajane przez graczy, wpływa później na to, że sny są tak ciekawe i tak niezwykłe?
[01:22:57] - Mnie tu bardziej zafascynowała decyzja o zamianie ciała z tym niedźwiedziem. Bardziej fascynujące niż właśnie to, co mówiłeś.
[01:23:10] - A to jest rzeczywiście niezwykłe. Myślę, że taka likantropia, czyli właśnie zmiana czy też wcielanie się w zwierzęta jest jedną z takich czynności, które śniący onironauci bardzo lubią. Ja sam próbowałem wcielić się w ptaka i krótki lot w swoim świadomym śnie odbyć. Tędy odbiłem się od ziemi. Oczywiście wzniosłem się, pomyślałem, co zrobić, żeby w tego ptaka się zamienić. Zacznę machać rękoma jak ptak i wyobrażać sobie, że jestem ptakiem. To może się nie udać. Skończyło się niestety na tym, że latałem nad domem mojej babci świadomie oczywiście tego nie chcąc, więc latałem nad domem mojej babci, machając rękoma jak jakiś kondor, ale w ptaka się nie zmieniłem. Doprowadziło to raczej do tego, że pojawiła się jakaś postać przypominająca smoka, coś w tym rodzaju, chociaż dość niezwykłego, który latał nade mną nad tym domem. Z tego, co pamiętam, został strzelony przez mojego wujka bodajże.
Niedokładnie pamiętam, ale nie udała mi się ta przemiana w zwierzę. Nie wiem, czy panowie mieliście kiedyś doświadczenie dotyczące snu. Myślę, że również snu świadomego, w którym przemienialibyście się w jakieś zwierzęta. Czy moglibyście się podzielić uczuciami, które są z tym związane?
[01:24:47] - Mi się raz udało w psa zamienić. To takie nie do opisania. Bardzo ciężko opisać. Zarazem przyjemne, a zarazem taki dyskomfort straszny czuć. Ogólnie miałem problem z chodzeniem, ponieważ nie potrafiłem jeszcze przednimi łapami ruszać. Tak to trochę śmiesznie musiało wyglądać i dodatkowo widziałem w czerni i bieli. Nie wiem dlaczego, ale tak jakoś się wzięło, ustawiło.
[01:25:18] - A przepraszam, bo nie dosłyszałem. Jakim zwierzęciem się stałeś?
[01:25:21] - Psem czy tam wilkiem.
[01:25:24] - A gdzieś czytałem, czy też słyszałem, że rzeczywiście psom wiadomo jest problem z odróżnianiem kolorów, więc może stąd ta wielcze.
[01:25:32] - Możliwe.
[01:25:32] - Może też.
[01:25:33] - Nie zawsze.
[01:25:33] - Może o tym słyszałeś i twój umysł po prostu wybudował to bycie tym zwierzęciem. A co zrobiłeś?
[01:25:40] - Może też gdzieś tam. Powtarzałem sobie afirmację, że jak przejdę przez te drzwi, to będę psem czy tam wilkiem. I tak kilka razy spróbowałem i wyszło.
[01:25:51] - No to może przejdźmy do opisu kolejnego snu. Sny tak hardkorowe, że aż Dawida znowu wyrzuciło ze Skype'a, ale już wrócił na łono internetu. Witamy z powrotem i przejdziemy do kolejnego snu, którego opis... O, zaś go wywaliło. Sen tak hardkorowy, że Dawida wywala ze Skype'a jeszcze przed tym jak go przytoczymy. Sen jeden z tych, które są zawarte w naszym temacie: co się nam ostatnio śniło na Forum Radia Paranormalium. Tutaj użytkownik Nameless opisał taką oto wizję: „Mnie się ostatnio śnił sen z rodzaju tych porąbanych na maksa. Mianowicie podkradałem się w nocy z kumplami do tylnego wejścia od jakiegoś hipermarketu. Po co, to już nie wiem. No i nagle zobaczyłem cień.
Spytałem się, czy ktoś tam jest. No i ukazał się facio w ubranku z epoki konkwisty , gadając mi, że mam znaleźć jakąś babkę pochowaną w drzewie i przenieść jej ciało. Problem w tym, że gdy udałem się na owo miejsce, zrąbałem całe to drzewo, to żadnego ciała nie znalazłem i potem dopiero wydedukowałem, że skoro ona leży tu już od setek lat, to może wcześniej drzewa nie było. No i właśnie miałem kopać pod drzewem, wiadomo między korzeniami, ale się w tym właśnie momencie obudziłem.” Przyszła mi też na myśl jakaś gra komputerowa, w której trzeba misję wykonać. Nie wiem jak wy sądzicie panowie.
[01:27:38] - Nie wiem, ale mi się skojarzyło, że ta kobieta była drzewem.
[01:27:46] - Niektóre kobiety są deskami, ale z drzewem się jeszcze nie spotkałem.
[01:27:51] - Słuchajcie, ja kiedyś będąc w Tarnowskich Górach na rehabilitacji w ośrodku o nazwie Repty Śląskie widziałem w pobliskim parku drzewo z cyckami, więc możliwe.
[01:28:06] - Widziałem.
[01:28:06] - Marzenie dendrofila.
[01:28:25] - Mariuszu?
[01:28:26] - Tutaj kolega nam fajny sen przysłał.
[01:28:38] - Przepraszam, znikałem na chwilę. Sen dość krótki, ale myślę, że wymowny, jeśli chodzi o symbolikę. Rzeczywiście, jak dopiero co pomyślałem, to podobnie jak kolega, który się wypowiadał, że ta kobieta w jakiś sposób tym drzewem się stała i jako to drzewo wykiełkowała. Nie wiem, dlaczego ten śniący szukał tej kobiety. Może nie zrozumiałem, ale być może mamy do czynienia z jakimś ukrytym dążeniem, które nie może zostać zrealizowane. Ciężko się odnieść tak naprawdę. Dość krótki sen, dość niewiele elementów na temat, który można by się rzeczywiście wypowiedzieć.
[01:29:28] - Mateusz tutaj na czacie tekstowym czy na rozmowie tekstowej na Skypie przysłał taki sen: „Mój wzrok znajdował się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Nie było widać ścian, jedynie oświetlony był środek pomieszczenia, w którym się znajdowałem. Przede mną stała jakaś kobieta i prawdopodobnie reżyserka. Kręciły one jakiś teledysk. Młoda kobieta była przywiązana do metalowej belki i była całkiem naga.” Znowu jakieś podteksty erotyczne panowie. No, erotyka to jest chyba stały element naszej audycji.
[01:30:05] - Taka tradycja.
[01:30:06] - To już nie jest podtekst.
[01:30:09] - Audycja erotyczna.
[01:30:10] - To jest nadtekst. „Nagle reżyserka zaczęła się wydzierać na tę kobietę, ponieważ ta za wolno tańczyła. Gdy ona odmówiła, reżyserka wyjęła z kieszeni skalpel. Nagle akcja zaczyna się bardzo dziwnie toczyć. Do pokoju wszedł potężnie zbudowany czarnoskóry mężczyzna.” Nie było doprecyzowane, czy ten mężczyzna był ubrany, czy też nagi, ale nie będziemy w to wchodzić.
[01:30:38] - Później się dowie.
[01:30:39] - „Podeszła pod tę dziewczynę, rozcięła jej skórę na brzuchu. Gdy dziewczyna zaczęła wymiotować z bólu, reżyserka wysmarowała ją w tych właśnie wymiotach. Po pewnym czasie tych zabaw poczułem, że jest mi niedobrze. Ale nie we śnie, tylko w realnym życiu. Wisienką na torcie było to, gdy czarnoskóry mężczyzna — oj, chyba jednak był rozebrany — zaczął gwałcić młodą kobietę. Nie wytrzymałem i po prostu się obudziłem.” No normalnie to jak opis jakiegoś hardkorowego pornola z Polonii.
[01:31:16] - Klasy B.
[01:31:19] - Porno jest boże.
[01:31:20] - Aż się popłakałem.
[01:31:22] - Kurde, telewizja porn, nas zniszczy.
[01:31:28] - Ja sądzę, że my zniszczymy ją.
[01:31:32] - Znalazł jakieś połączenie pornosa z górą. Taki ostry film erotyczny. Takie lecą na Polsat Play po północy.
[01:31:43] - Jak już Mariusz wspominał, sny erotyczne są drugim czy trzecim najczęściej śnionym snem.
[01:31:50] - Ale to nie był sen erotyczny. Uwierz mi. Nie czułem żadnego podniecenia.
[01:31:56] - Ty nie czułeś, ale ten pan czarny bez albo z.
[01:32:05] - Obrzygane kobiety z plamami na wierzchu są takie sexy.
[01:32:14] - O kurczę, panowie, jeśli sny, o czym mówiliśmy tutaj, jeśli chodzi o taką psychologię ewolucyjną, mają pełnić taką rolę, jaką jest przygotowywanie nas do tego, co może się w naszym życiu wydarzyć, to ja tutaj kolegę radzę unikać dużych czarnoskórych mężczyzn. Może to jest jakiegoś rodzaju lęk przed tym, że ci duzi czarnoskórzy mężczyźni, którzy często pojawiają się właśnie w tych filmach porno, stanowią jakieś zagrożenie, jeśli chodzi o możliwość zdobycia partnerki. Nie wiem, ale polecam już nie oglądać tego typu produkcji.
[01:33:03] - Zalecę się do razie.
[01:33:07] - Seks jest podstawowym instynktem. Nic dziwnego, że nam się to śni. Aczkolwiek tak porywistego snu jeszcze nie miałem.
[01:33:19] - Tak, ja chcę zwrócić uwagę na to, że kolega, który tutaj podeszłał, pełnił rolę głównie obserwatora. Mówił też o tym, że jego wzrok właśnie znajduje się w pomieszczeniu. I co ciekawe, że zrobiło mu się niedobrze nawet w tym ciele, które znajdowało się na jawie. Także ciężko, żeby odczuwał w takim przypadku rzeczywiście jakiegoś podniecenia. Natomiast tak jak zostało stwierdzone, rzeczywiście nasze sny karmią się takimi instynktami myślę jak najbardziej podstawowymi, bo są aktywne wtedy takie gadzie części tego mózgu, czyli te, które dzielimy też z innymi gatunkami. Natomiast wyższe, odpowiedzialne za hamowanie różnych tych instynktów i tych impulsów aktywne nie są, więc mogą pojawiać się tego typu obrazy. A te właśnie najbardziej podstawowe, takie potrzeby, za które odpowiadają te najniższe partie mózgu, to między innymi właśnie seks. Ten element dotyczący nagości czy erotyki jeszcze niejednokrotnie pojawiać się będzie.
[01:34:37] - A jakie były wasze najdziwniejsze sny?
[01:34:42] - Ja wam powiem. Powiem wam jeden trochę miałem kiedyś. Byłem mały wtedy. To w moim snach byłem bardzo młody. Najdziwniejsze, jakie miałem w ogóle w życiu i śniło mi się, że moja matka weszła do kranu. Tak normalnie skoczyła z dwóch opon postawionych i zaczęła skakać do tych opon i w końcu weszła do kranu. Jak się obudziłem, byłem mały, tak się bałem i szukałem. Otwierałem wszystkie krany, żeby zobaczyć, czy jej tam nie ma.
[01:35:21] - O kurde. Ja pewnie w którejś audycji, w którymś odcinku wspominałem coś o całej serii takich dziwnych, trochę zabawnych, trochę strasznych, a na pewno niebywale głupich snów z wojną światową. Taki sen, jeden z tych, które zapadły mi w pamięci wyglądał tak, że gdzieś tam sobie spacerowałem po najbliższej mojej okolicy, niedaleko mojego domu. Okolica wyjątkowo pusta, żywej duszy na ulicy nie widać. Coś przeczuwałem, że jakiś konflikt zbrojny się szykuje. Dlatego czym prędzej czmychnąłem do domu. Tam oczywiście również cicho. Rodzina cała stłoczona w jednym pokoju za szafą, na której stał telewizor. No więc postanowiliśmy się tam schronić i czekamy, co się stanie. Nagle do domu wbijają nam się Niemcy.
Naziści oczywiście. Już nas znaleźli i już zaczynają mierzyć w nas z tych karabinów, czy co oni tam mieli. Wtem ich dowódca nagle krzyczy: „Halt!” I co zrobił? Teraz jest najciekawsze i najśmieszniejsze i najgłupsze jednocześnie. Przejechał palcem po szafce, za którą się tak lękliwie schowaliśmy. Zobaczył, że szafka była zakurzona i krzyczy na swoich żołnierzy: „Was ist das? Co to jest? To miało być czyste, to miało być czyste!” I w tym momencie sen się skończył.
[01:37:24] - O kurde! Moim najdziwniejszym świadomym snem, bo to było śnienieświadomym, było to jak poszedłem pociupciać, a koleżanka z klasy utopiła mnie w kisielu.
[01:37:47] - Tylko skąd był ten kisiel?
[01:37:52] - Never.
[01:37:56] - No dobrze panowie, jak wszyscy to wszystkim też opowiem. Sen, który najbardziej zapadł mi w pamięć. Elementów takich humorystycznych może nie znajdziemy, ale myślę, że będzie dość pouczający, bo próbowałem później jeszcze powtarzać to, co się mi wydarzyło. Był to rzeczywiście sen świadomy, takim, którym często się dzielę. Właściwie będą to dwa sny, bo tak jak mówiłem, próbowałem jeszcze powtarzać to, co się wydarzyło w pierwszym ze snów i rozmawiałem na temat tego snu również z wieloma osobami i ich interpretacje mnie nieraz masakrowały. Był kiedyś, nie wiem, czy panowie pamiętacie taki magazyn. Nazywał się „Factor X” bodajże. Było kiedyś coś takiego, jeszcze jak byłem dużo mniejszy niż obecnie. To były czasy chyba mojej późnej nastolatki. Nie jestem pewien.
W każdym razie opowiadał on rzeczywiście o takich zjawiskach niewyjaśnionych i nadnaturalnych, bo kiedyś mnie to dość mocno fascynowało także. I w jednym z numerów, który możecie znaleźć również na naszym Oneironautycznym Chomiku, zachęcam do tego, żeby tam zaglądać, jest artykuł dotyczący snów świadomych i pojawia się tam takie twierdzenie, że sny świadome też często zaczynają się od wizji tunelu, który porównywany jest do tego tunelu, który jest widziany w momencie śmierci klinicznej podczas NDE. Nie spotkałem się z takim stwierdzeniem wcześniej, także dość mocno się zdziwiłem, ale pomyślałem czemu nie. Spróbuję sobie w swoim śnie wytworzyć taki tunel, do którego oczywiście wniknę i sprawdzę, co też po drugiej stronie się znajduje. Ja sobie na swoje własne potrzeby obmyśliłem, że na końcu tego tunelu spotkam Boga czy też moją wyższą jaźń, którą przybierze postać tego Boga. Więc w momencie, kiedy uświadomiłem sobie we śnie, znajdowałem się w mieszkaniu mojej siostry, dziewiąte piętro bloku, postanowiłem jak najszybciej stamtąd wyjść. Najszybciej to oczywiście przez okno, więc wyskoczyłem z tego dziewiątego piętra przez okno. Polatałem sobie troszkę nad tym blokiem. Zleciałem na ziemię. Spotkałem dwie postacie męskie, które o coś zapytałem.
Dokładnie nie pamiętam, ale ich odpowiedź... A, już wiem! Zapytałem je o to, czy zdają sobie sprawę z tego, że to sen, że to mój sen. Na co oni spojrzeli na mnie zdziwieni i powiedzieli, że mnie nienawidzą. Tak przynajmniej stwierdzili. Trochę się zdziwiłem, ale było to na tyle nieprzyjemne stwierdzenie, że postacie senne mnie nienawidzą, a nawet świadomość mnie nienawidzi, postanowiłem dać sobie z nimi spokój i zająć się tworzeniem tego tunelu, o czym wcześniej na jawie myślałem i co zawsze chciałem wypróbować. Tylko pomyślałem, jak ten cholerny tunel wytworzyć. Wtedy zauważyłem, że nad domem mojego sąsiada, bo znalazłem się dość szybko, miejsce zmieniło się w miejsce mojego dzieciństwa, nad domem mojego sąsiada unosiło się coś w rodzaju dymu, mgły. Więc postanowiłem, że z tego dymu, z tej mgły utworzę taki tunel, do którego sobie wniknę. Także wyciągnąłem przed sobą dłoń.
Wierzyłem, że posiadam taką niezwykłą moc tworzenia tego tunelu. I tak rzeczywiście się stało. Te chmury, ten dym zaczął dość szybko wirować, a we wnętrzu tego wiru tworzył się właśnie tunel. Tunel, do którego zamierzałem wniknąć. Problem polegał na tym, że ten wir zaczął dość szybko przybierać postać takiego smoka, który otwierał paszczę, a wnętrze tej paszczy stanowił właśnie tunel, do którego powinienem wniknąć. Przerażony nie byłem w ogóle, byłem wręcz zafascynowany i cieszyłem się, że coś tak pięknego udało mi się stworzyć jak ten smok i tunel w jego wnętrzu. Postacie senne wokół mnie zadowolone były dużo mniej. W każdym razie w pewnym momencie, jak ten smok już urósł do odpowiednich rozmiarów i ten tunel stał się odpowiednio duży, wziąłem rozbieg, podskoczyłem i poleciałem w sam środek tej paszczy. I lecąc tym tunelem, w którym na obrzeżach pojawiały się błyskawice takiego fioletowego koloru, wędrowałem do wnętrza tego tunelu, zaciekawiony ogromnie, co też na jego końcu znajdę. Ale niestety tutaj muszę opowieść przerwać, bo do końca nie dotarłem.
Wydawało mi się, że obudziłem się w swoim łóżku, a biegają po nim różnego rodzaju małe żyjątka w postaci jakichś myszek. Oczywiście nie było to prawdziwe przebudzenie, tylko fałszywe, z którego jednak nie zorientowałem się i nie wykorzystałem, czego ogromnie żałuję. Nieco później, właściwie niewiele później, może tydzień później, kiedy znowu udało mi się osiągnąć sen świadomy, pomyślałem, że i znajdowałem się wtedy również w miejscu swojego urodzenia, w swojej rodzinnej miejscowości. Pomyślałem, że znowu wytworzę taki tunel. Sen zaczął się jako sen nieświadomy i tutaj akcja zmieniała się dość szybko i tym bardziej w znaczenie tego snu
[01:43:43] - No niestety coś tam Mariusza rozłączyło.
[01:43:46] - Stronnie.
[01:43:47] - Mariusz się przypadkiem rozłączył. Albo rozłączyła go padnięta bateria w telefonie.
[01:43:53] - Nie zostawiaj wiadomości. Odłóż słuchawkę i się pośpiesz.
[01:43:58] - Kurde, ale-
[01:44:00] - Halo, Mariuszu. Czekamy na ciebie w studiu Radia Paranormalium.
[01:44:08] - Na napięcie.
[01:44:08] - Wiadomość, więc pewnie jeszcze się do nas dołączy i to znak, że bateria w telefonie Mariusza chwilowo umarła, chcąc nam zasugerować, że czas najwyższy zrobić przerwę 10 do 15 minut. Co wy na to?
[01:44:29] - Przed przerwą chciałbym jeszcze przytoczyć sytuację jedną ze snu, jeśli można.
[01:44:35] - Dobrze.
[01:44:40] - Nie będę całego snu przytaczał, bo szczerze mówiąc nie pamiętam go i musiałbym grzebać po dziennikach snów, ale sytuację jedną doskonale pamiętam. Jestem sobie na łące i nagle mnie brzuch zaczął boleć. Pomyślałem sobie, że oddam kał, znaczy zdefekuję się. No i tak sobie kucam ładnie na polance. Nagle słyszę szyały, wybuchy.
[01:44:59] - To się nazywa posrany sen.
[01:45:00] - No właśnie dokładnie. No i słyszę szyały, wybuchy. Jakieś dwie nacje zaczynają wojnę ze sobą. Tutaj koło mnie granaty wybuchają. Ja nic sobie z tego nie robię i oddaję, znaczy defekuję się w najlepsze. Tak nagle granat wybuchł pode mną, ja cały, cztery litery brudne. Dokładnie, ja takie całe cztery litery brudne. Tak wstaję i się na nich drę: „Panie, co wy robicie?” No i podchodzi generał. On się mnie pyta, co się stało. No ja mówię: „No patrz pan, cały brudny jestem”.
No i tak się spojrzał na mnie, spojrzał się na tych ludzi. Wszystko ustało tak. Przestali strzelać. Nagle ten generał mnie wylizał i się obudziłem.
[01:45:39] - Z tym granatem, z tym posraniem to mi się znowu przypomniało nic śmiesznego. No i już jesteśmy z powrotem. Troszeczkę się ta przerwa wydłużyła. Ale już jesteśmy. Wracamy cali i zdrowi z sennych wojaży, czytaj z przerwy. Tutaj w międzyczasie zdematerializował nam się w tajemniczych okolicznościach Mariusz, ale już za chwilę dodamy go z powrotem do rozmowy. Dawida Rudnickiego również. Rząd światowy działa, proszę państwa, rząd światowy nie pozwala, abyśmy się dowiedzieli zbyt dużo o snach. Mariusz, słyszymy się?
[01:47:53] - Jestem, jestem. Przepraszam. Porwało mnie do krainy grzybów. Znalazłem się na chwilę, ale wróciłem.
[01:48:00] - To trochę przypomina te... Może rząd światowy ma kontrolę nad naszymi snami. Tam wchodzi do nas każdej nocy i dlatego nie pozwala uzyskać świadomości, bo byśmy wtedy mogli ich wywalić z tych snów.
[01:48:16] - Możliwe. Próbujemy jeszcze połączyć się z powrotem z Dawidem Rudnickim. Niestety jego również rząd światowy bardzo aktywnie próbuje rozłączać. No i niestety chwilowo im się to udało. A w międzyczasie ja przypomnę jeszcze, że audycja „Świadek sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08 albo jak kto woli można również dzwonić przez Skype'a: radio.paranormalium.pl. Przepraszam. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu.
Tak planowaliśmy, że w drugiej części audycji będziemy rozmawiać o postaciach, które widujemy w snach. Natomiast odezwała się na naszym radiowym gadu-gadu wierna fanka Anka, fanka Mariusza Sobkowiaka. Przesłała jeden ze swoich snów: „Ja raz po audycji miałam sen związany z audycją świadomy sen nasz drugi świat i ruchem oneironautycznym. Po audycji byłam strasznie tym zafascynowana i poszłam spać. Śniła mi się postać w płaszczu i kapturze. Okazało się, że był to pan Robert.” Robert, co ty tam robisz? „Powiedział, że mam do wypełnienia misję. Zaprowadził mnie do wielkiego zamku. Przed nim stały dwie zakapturzone postacie, pan i pan Mateusz. Ta trójka wymieniła między sobą kilka zdań, a potem mnie zaprowadzili do wielkiej komnaty, gdzie leżał ogromny smok.
Zwrócił się do mnie głosem pana Mariusza, że jest władcą snów, że kraina snów jest zagrożona i że moim zadaniem jest ją uratować. Jego pomocnicy, pan, pan Mateusz i pan Robert podali mi ekwipunek i wyruszyłam. Moim zadaniem było zniszczenie Medalionu Cienia, który był w rękach władcy bezsenności. Miał mi pomagać w tym pan Dawid, nieobecny tu chwilowo, dla którego to miała być inicjacja do Zakonu Snów. Po wielu przygodach udało nam się zniszczyć ten medalion. Kiedy wróciliśmy, odbyła się uroczystość inicjacji. Wszyscy przecięli palec i skapnęli krew do złotego kielicha i potem rozpoczęli modlitwy. Gloria Terra Somnia, gloria terra, coś tam.” Miło mi, że jestem również bohaterem twoich snów, Aniu. „Pan Marek, pan Mateusz i pan Robert nałożyli ręce na głowę pana Dawida, a potem na moją. Mówiąc przy tym meretrix.
Potem ożeniłam się z panem Mariuszem i zostałam władczynią snów.”
[01:52:14] - To było zabawne.
[01:52:17] - Rzecz. Ja czuję się zaszczycony faktem, że mogłem pojawić się w śnie słuchaczki Ani, którą bardzo gorąco i bardzo serdecznie pozdrawiam. Fakt, że byłem tam pod postacią smoka tym bardziej mnie nobilituje. To jest sen, który ulec zapomnieniu nie może. Ja będę prosił o to, żeby nam go przekazać czy to za pośrednictwem Facebooka, czy na maila. Trzeba go koniecznie w jakiś sposób wykorzystać. Przepiękny opis oneironautycznego zakonu, którego istnienia staraliśmy się skrywać przez długi czas. Także nie mamy zielonego pojęcia, skąd Ania posiada dokładne informacje dotyczące procedury inicjacji w naszym zakonie. Rzeczywiście tak było i tak wyglądała inicjacja Dawida, więc jesteśmy zaskoczeni i tym bardziej pozdrawiamy też.
[01:53:17] - Aż się krew polała.
[01:53:21] - Tak, krew się polała, ale jak widzą państwo pewne poświęcenia są konieczne, tym bardziej, jeśli chce się należeć do tak zacnego zakonu, do czego zachęcamy. Ostatnio kolega Robert, który również w snach się pojawia. Pozdrawiam zakapturzonego kolegę w kapeluszu Roberta. Poprawiał EFDC, czyli formularz przyjmowania członków. Ja zachęcam do tego, żeby ten formularz zapełnić. Tym bardziej koleżankę Anię, na którą czekamy w łonie ruchu oneironautycznego, aby przekonała się, jak ta inicjacja rzeczywiście u nas wygląda.
[01:54:02] - Przepraszam bardzo, ale tłumaczenie słowa meretrix z łaciny, jakie tutaj podesłał Robert na rozmowie tekstowej po prostu.
[01:54:14] - To znaczy kurwa.
[01:54:19] - A co znaczy meretrix?
[01:54:20] - Słuchacze, sprawdźcie sobie w jakimś translatorze czy też słowniku łaciny, co to znaczy słowo meretrix.
[01:54:28] - To znaczy kurwa po polsku.
[01:54:32] - O kurwa.
[01:54:32] - Dziękujemy Robert.
[01:54:33] - Meretrix.
[01:54:35] - Na łacinie.
[01:54:37] - Boże jedyny. Na pewno?
[01:54:41] - To jest ten, który zakasował dzisiaj podczas tej audycji.
[01:54:47] - Aniu, wygrałaś internety.
[01:54:50] - Wygrała.
[01:54:53] - Tak? Mateusz chciał coś dodać, ale spontanicznie zawahał mówił. Oj, Ania nam przysłała trollface'a na naszym gadu-gadu. Dobrze panowie, będziemy może jeszcze dzisiaj sny różne analizować, ale proponuję, żebyśmy przeszli do drugiego z tematów naszej dzisiejszej audycji, czyli do postaci, jakie dane nam jest spotykać i obserwować w snach.
[01:55:44] - Jako że zbyt dużej wiedzy w tym temacie nie mam, to może oddam od razu głos naszym ekspertom.
[01:55:57] - Jaki był temat jeszcze raz?
[01:56:02] - Rozmawiać będziemy teraz o postaciach sennych, kolego, bo rzeczywiście te postaci w naszych snach się pojawiają. W różny sposób są nazywane i z różną terminologią można się spotkać, od projekcji poczynając przez myślokształty. W różny sposób się zachowują, w różny sposób jest interpretowane to, czym właściwie są te postacie senne. Ja swojego opisu snu nie skończyłem, bo porwało mnie po prostu, a tak naprawdę bateria padła. Zawsze zapominam o tym, żeby tę baterię podłączyć. W każdym razie sen, o którym chciałem opowiedzieć, również sprowadza się w jakiś sposób do tych postaci sennych, ponieważ w momencie, kiedy po raz drugi próbowałem tworzyć ten ogromny tunel, w który mógłbym zniknąć do jakiegoś innego świata, to spowodowało to takie reperkusje w tym świecie sennym, że postacie senne były na mnie wręcz okropnie rozzłoszczone, bo też mi powiedziały, pytając, czemu ja to robię. W tym śnie pojawiła się również postać, która wydawała się dużo inteligentniejsza od tych typowych postaci sennych, które były przerażone tym, co robię. Postać młodej kobiety, która różniła się też od innych projekcji tym, że potrafiła latać. Wzbiła się w niebo i poleciała, czego ja również próbowałem dokonać, lecąc za nią. Niestety jej lot był doskonalszy i tak przyspieszyła, że nie byłem w stanie jej dogonić i w końcu spadłem.
Można by się zastanawiać, z jaką niezwykłą postacią mieliśmy do czynienia i co mogła ona symbolizować. W każdym razie, jeśli chodzi o postacie senne, w ubiegłym tygodniu i dwa tygodnie temu wspominałem chociażby o pani doktor Jane Gackenbach. Często będę powracał do różnego rodzaju nazwisk, które już się pojawiały z racji tego, że osób, które zajmują się badaniem snów, w tym snów świadomych w sposób naukowy, w tym naukowym światku jest niewiele i te nazwiska często mogą się przewijać. Jane Gackenbach zajmowała się badaniem snów świadomych i zwracała uwagę na postacie w tych świadomych snach się pojawiające i na to, że taką cechą charakterystyczną snów świadomych jest fakt, że pojawia się w nich dużo mniej postaci niż w snach zwykłych, snach nieświadomych. Jeden z moich kolegów, Gabriel, którego bardzo serdecznie pozdrawiam, członek Towarzystwa Wiedzy Psychologicznej START, terapeuta, który również osiąga sny świadome, zwrócił uwagę na to, że gdy już udaje mu się osiągnąć świadomość, to tych postaci sennych nigdy nie ma. Właściwie w snach świadomych u niego nigdy nie pojawiały się inne postacie, więc tych postaci często jest dużo mniej niż w snach zwykłych. Myślę, że taką cechą, którą możemy też zauważyć często w momencie przechodzenia ze stanu snu zwykłego do snu świadomego, jest fakt, że te postaci również się zmieniają. W momencie, kiedy zaczynamy odzyskiwać świadomość, te postaci, które zwykle są dość ożywione, stają się małomówne, przestają reagować, stają się, jak ja to kiedyś określiłem i taki temat pojawił się również na naszym forum Ruchu Oneironautycznego, pewnego rodzaju kukłami czy też zombie. Ich wzrok staje się pusty, ciężko nawiązać z nimi jakąś konwersację czy też bliższą relację. I to jest to, co na początku takiego praktykowania snów świadomych, celowego praktykowania snów świadomych dość często się u mnie pojawiało.
W momencie, kiedy tą świadomość odzyskiwałem, to postaci gdzieś znikały, zaczynało się robić ich znacznie mniej. Te, z którymi próbowałem nawiązywać kontakt, były właściwie niekontaktowe tak naprawdę zamieniały się w pewnego rodzaju kukły. Może wynikać to z faktu, że kiedy odzyskaliśmy świadomość, to posiadamy kontrolę również nad tymi innymi postaciami. O ile wcześniej nie musieliśmy się zastanawiać nad tym, co zrobić jako te postacie, co powiedzieć, jakie kroki uczynić, o tyle w momencie, kiedy świadomość odzyskujemy, to jednak bardziej jesteśmy skupieni na sobie w pierwszej osobie niż na tych postaciach, które się pojawiają i nie odpowiadamy już za to, co robią i wtedy robią tak naprawdę niewiele. Nie wiem, jakie są, ale od momentu, kiedy już od dłuższego czasu, od dwóch lat praktykuję sen świadomy, to nawiązuję już relacje z tymi postaciami, takie bardziej ożywione i otwarte. Te kukły pojawiają się dużo rzadziej. Ten proces ich transformacji z takich postaci ożywionych w senne kukły jest już dużo rzadszy.
[02:01:13] - Więc postacie z naszych snów lub jak to określiła pewna osoba, atrapy bohaterów snów po prostu są wymyślone przez nas postacie, które pojawiają się w naszych snach. Te postacie czasami są wywoływane tym, że bardzo dużo myślimy o takiej osobie, to się jej atrapa pojawia w naszym śnie.
[02:01:51] - I one wykonują różne czynności, czasami takie, których nie chcemy, czasami takie, które chcemy. Są takimi bohaterami naszych snów, aktorzy w filmie.
[02:02:17] - W moim przypadku postacie senne w świadomych snach są strasznie tępe. Prosty przykład: ostatnio w świadomym śnie idę sobie miastem i widzę, jak ludzie skaczą z wieżowca. Inteligencja postaci jest przerażająca. W nieświadomych snach jest podobnie. Są po prostu głupie, jak dziecko, tylko że w skórze dorosłego. Jednak ostatnio w nieświadomym śnie padło chyba najinteligentniejsze stwierdzenie, jakie kiedykolwiek w śnie udało mi się usłyszeć. To był sen nieświadomy. Ogólnie rozmawiałem ze zmarłą osobą. Zapytałem się, jak to jest po śmierci. „Czym jest śmierć?” zadałem pytanie i padła taka odpowiedź.
Zaraz, muszę spojrzeć. O, jest. Coś takiego: „Śmierć nie jest końcem, wręcz przeciwnie, jest początkiem. Początkiem czegoś pięknego”. Więc można stwierdzić, że charaktery postaci są całkowicie różne i nie mają praktycznie nic wspólnego z postaciami, co znamy na jawie. I jeszcze mam pytanie do tu obecnych: czy w świadomym śnie mają tak, że postacie są agresywne w stosunku do nich? Ja na przykład w świadomym śnie mam tak, że postacie reagują na mnie tak, jakbym wkroczył do ich świata, którego nie powinienem naruszać. Coś w tym rodzaju.
[02:03:45] - Ja miałem kiedyś coś takiego, że wymuszał na mnie. Jakaś postać, która przypominała połączenie diabła z jeleniem, wymuszała na mnie stosunek seksualny. To było-
[02:03:58] - Zoofilia. Scena o tyle dziwna, że jak odzyskałem świadomość, to do mnie pani powiedziała grzecznie, żebym spierdalał z tego świata.
[02:04:12] - Ja opowiadałem tutaj wam jeden z moich snów, w którym postacie, kiedy zapytałem je, czy wiedzą, że jest to sen i to mój sen w śnie świadomym, odpowiedziały, że mnie nienawidzą. W momencie, kiedy ten wielki tunel utworzyłem po raz drugi, te postaci również były bardzo niezadowolone i pytały, dlaczego to robię. Jedną z interpretacji, którą podała mi znajoma, która osobiście wierzy w podróże astralne, był taki, że ja wkroczyłem tak naprawdę do innego wymiaru, do innego świata, który wykorzystując jakieś swoje moce, niemalże zniszczyłem. Nie powinienem się dziwić, że te postaci są niezadowolone. Jane Gackenbach, o której mówiłem, też często zwracała uwagę na to, że postaci, które spotykamy w snach świadomych, często mają mniej przyjemny charakter niż w snach świadomych. Często ich odnoszenie się do nas jest dużo bardziej, tak jak tutaj kolega stwierdził, agresywne.
[02:05:21] - Dokładnie.
[02:05:29] - Dlaczego tak się dzieje? Na to trudno odpowiedzieć, ale fakt faktem jest, że rzeczywiście takie zachowania mają miejsce. Ale nie przybiera to ogromnych rozmiarów, przynajmniej u mnie, w tych snach, z którymi teraz mam do czynienia. Faktem jest, że często, kiedy znajdujemy się w śnie świadomym, podejmujemy też pewne kroki, które mają na celu wykorzystywanie tej naszej władzy, którą posiadamy, władzy absolutnej w tym śnie, również w stosunku do tych postaci, z którymi się stykamy. Więc nie dziwmy się, że ich zachowanie byłoby takie, a nie inne. Jednak jest to jakieś odzwierciedlenie logicznych spraw, w które wierzymy i naszych własnych oczekiwań. Trudno jest, abyśmy oczekiwali, że w momencie, kiedy niejako nadużywamy swojej władzy nad postaciami we śnie, mielibyśmy oczekiwać tego, że będą one odnosić się do nas przyjaźnie.
[02:06:33] - Jeszcze chciałem powiedzieć, że ostatnimi czasy są niezwykle inteligentne te postacie, ponieważ ostatnio miałem taką sytuację, w świadomym śnie również, że był konflikt pomiędzy golemami a elfami czy coś takiego. Nie mogłem nad nimi zapanować. I tak sobie pomyślałem, że wezwę Jezusa czy tam Boga i on sobie powinien dać radę. To nie był do końca świadomy sen, ale to szczegóły. Jezus się pojawił, wszystko ładnie, pięknie i wyszło na to, że Jezus zwariował, ponieważ golemy udowodniły mu, że jego istnienie nie ma sensu. Używały naprawdę logicznych argumentów. Jezus zaczął krążyć w kółko i wyrywał sobie włosy z głowy, mówiąc, że nie istnieje, nie może nic. Coś takiego. I potem się obudziłem. I to właśnie utkwiło mi w pamięci.
[02:07:34] - Taką cechą charakterystyczną, myślę, postaci sennych, projekcji, myślokształtów jest fakt, że często, kiedy wdajemy się z nimi w dyskusje, jest to zresztą jedna z takich zasad, którą często powtarza się osobom, które rozpoczynają swoją przygodę ze snem świadomym, żeby nie wdawać się w długie dyskusje z postaciami sennymi, bo postacie senne będą próbowały nas zagadać po to, abyśmy utracili świadomość. To też często mi się zdarzało. Rzeczywiście jest to cechą charakterystyczną postaci sennych, że podejmują one pewne kroki, pewne działania po temu, żebyśmy tą świadomość utracili. Natomiast rzeczywiście jest tak, że możemy w różny sposób różnicować charakterologicznie te postaci, które się pojawiają. W moich snach wielokrotnie pojawiały się postaci, które różniły się od szarego foniu projekcji, którym możemy przypisywać tępotę, jak kolega stwierdził głupotę, czy też które przypominają senne kukły, czy też zombie. Pojawiają się rzeczywiście pewne niezwykłe wyjątki. Prawdą jest, że postaci senne są jeszcze mniej zbadane niż same sny. Wiemy o nich bardzo mało. Były prowadzone różnego rodzaju badania, których celem było sprawdzenie, jaką wiedzą dysponują postaci senne, jak bardzo są kreatywne, czy potrafią myśleć, i skąd ta ich wiedza pochodzi. Były prowadzone badania w Niemczech przez badacza o nazwisku Tada Stuby.
Prowadził on badania, wykorzystując właśnie sny świadome. Zachęcał oneironautów do tego, żeby zadawali postaciom sennym proste pytania matematyczne. Bo jeśli szukamy czegoś, co można łatwo sprawdzić i łatwo zmierzyć, to najczęściej jest to matematyka. Więc spotykając postacie we śnie, oneironauci zadawali im proste pytania dotyczące matematyki, dotyczące dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia. Naprawdę proste: dwa plus dwa, trzydzieści odjąć pięć. Dokonano wtedy niezwykłego odkrycia. Mianowicie postaci senne dużo łatwiej radziły sobie z mnożeniem i dzieleniem niż z dodawaniem i odejmowaniem. Jako rozwiązanie tego faktu sugerowano, że postaci senne korzystają z wiedzy, która jest dostępna w zasobach naszej pamięci, czyli tak naprawdę korzystają z tego, co my pamiętamy, o czym też nieraz zapomnieliśmy. W ten sposób mogłyby również dużo łatwiej radzić sobie z mnożeniem i z dzieleniem z racji tego, że do mnożenia i dzielenia uczyliśmy się tak naprawdę na pamięć tabliczki mnożenia. Natomiast w przypadku dodawania, odejmowania mamy do czynienia już z procesem bardziej kreatywnym, który wymagałby tutaj myślenia, więc tutaj wypadało to już dużo gorzej.
Ciekawym stwierdzeniem może być fakt, że badania te wykazały dość znaczące różnice między płciami. Otóż w przypadku postaci sennych, które były płci męskiej, dużo lepiej radziły sobie one z zadaniami matematycznymi niż postacie senne obrazujące kobiety. Można by się zastanowić, czy jakiegoś rodzaju uprzedzenia dotyczące płci, zdolności arytmetycznych płci przenoszą się do naszego świata. Jeszcze bardziej było to widoczne, jeśli spojrzymy na płeć śniących. W przypadku śniących mężczyzn ta różnica w wiedzy arytmetycznej między projekcjami płci męskiej a płci żeńskiej była jeszcze większa i jeszcze bardziej zauważalna. Bardzo często pytający oneironauci, którzy zadawali te pytania arytmetyczne swoim postaciom sennym, zanotowali takie niezwykłe reakcje tych postaci. Jedna z postaci sennych po zadaniu jej takiego pytania ile jest dwa plus dwa rozpłakała się. Jedna uciekła, inna odpowiedziała w niezwykły sposób, mianowicie szara strefa na pytanie. Otóż ja taki podobny eksperyment przeprowadziłem w jednym ze swoich snów świadomych. Znalazłem się w supermarkecie, robiąc zakupy.
Odzyskałem świadomość i postanowiłem postaci senne, których było wtedy dość dużo, co jest niezwykłe w snach świadomych, postanowiłem zadać im pytania arytmetyczne, dotyczące prostych zadań jak dwa plus dwa czy pięć odjąć trzy. Co było dość niezwykłe, pierwsza postać, którą zapytałem, długo się nad tym zastanawiała, a inne postaci zaczęły jej podpowiadać wynik. W końcu jedną z tych postaci, najbardziej niezwykłych, bo posiadała ona takie ciekawe fałdy skórne w okolicach uszu przypominające rogi, zapytałem, czy jest świadoma tego, że jest tylko częścią mojego snu. Na co ta postać odpowiedziała, że z całą stanowczością może stwierdzić i z pełnym przekonaniem, że nie istnieje. Ale potem zaczęła gadać głupoty rzeczywiście dotyczące poziomek czy też malin. I tak mnie wkręciła w tą swoją rozmowę, że świadomość utraciłem. To jest taką typową cechą postaci sennych, że jeśli zaczniemy się z nimi rozgadywać, to często doprowadzają do utraty świadomości. Więc tutaj rada dla oneironautów początkujących, żeby nie wdawać się zbyt w długie dyskusje z postaciami sennymi. To badanie, o którym mówiłem, wskazuje na to, że postaci senne korzystają, tak jak mówiłem, z zasobów naszej pamięci. Oczywiście nie odpowiada na wszystkie nasze pytania dotyczące tego, czym właściwie są postaci senne, ale sam fakt, że mają one dostęp do tego, co przydarzyło nam się w życiu, a czego my często sami nie pamiętamy, już skłania nas do tego również, abyśmy rozmawiali z nimi i różne pytania im zadawali.
[02:14:28] - Tutaj jedna ze słuchaczek Radia Paranormalium przysłała swój sen na naszym radiowym gadu-gadu. „Witam serdecznie. Sen, którym pragnę się podzielić, powstał można powiedzieć już dość dawno, gdyż zrodził się za czasów mego dzieciństwa. Sam w sobie był jednak intensywny, przez co nie stracił on na jaskrawości w mej pamięci. A przynajmniej jego część. Cała akcja objęła jeden pokój, który ci starsi kazali mi nazwać łazienką. Powoli otwieram drzwi i wkraczam pomiędzy białe ściany. Zatrzymuję się przed wielką wtedy dla mnie wanną. Język zaczyna przybierać nienaturalną wielkość. Wystaje z ust, rozrywa się, pęka i wypływa z niego coś w stylu wnętrza z gołąbków.
Tylko tak bardziej gęsta i czerwona. Maź wciąż wpływa, a ja stoję i wpatruję się w napełniającą się wannę. Pozdrawiam.” Sen dosyć dziwny, przyznacie chyba panowie.
[02:15:52] - Niezwykły sen. Myślę, że bardzo alegoryczny i metaforyczny. Łazienka, tak jak dzisiaj to zostało wspomniane, jako miejsce oczyszczenia i być może takie jest znaczenie tego snu. Proszę zauważyć, że język tej kobiety pękł, wydobywała się z niego różnego rodzaju maź, która wypełniała wannę. Nie wiem, czy kobieta w ten sposób próbowała się z czegoś oczyścić i z jakichś słów, które wypowiadała.
[02:16:23] - Przepraszam bardzo, jeżeli słuchaczowi zmieniłem niechcący płeć. Już troszeczkę dzisiaj zmęczony jestem i nie do końca widzę, co czytam. Tutaj było napisane maź, a nie mąż.
[02:16:34] - Tak, ale chodziło o kobietę. Czy ja się pomyliłem? Ciężko dyskutować, ale jeszcze raz pokazuje nam to niezwykłość marzeń sennych, jeśli rzeczywiście sny próbują do nas przemówić w sposób taki alegoryczny. Myślę, że tutaj wiele alegorii dotyczących oczyszczenia chociażby widzieliśmy. Wspominałem też o tym, że sny zwracają uwagę na różnego rodzaju fizyczne dolegliwości, wskazując uwagę na to, że coś niedobrego może się dziać z naszym ciałem poprzez sny. Więc myślę, że warto też, jeśli mamy do czynienia z jakimś snem, który wskazuje nam na to, że z jakąś częścią naszego ciała jest nie tak, to zawsze warto sprawdzić, czy rzeczywiście w naszym zdrowiu w tym akurat obszarze wszystko jest w porządku.
[02:17:39] - Ja chciałem zadać pytanie do tutaj tu obecnych. Nie wiem, czy się takie pojawiło wcześniej, we wcześniejszych audycjach albo przed chwilą, ponieważ mnie zerwało gdzieś połączenie. Ale zastanawialiście się, co by się stało, gdyby się udało nadać cząstkę świadomości sennej postaci? Dajmy przykład, że uświadamiamy ją, czym ona jest, że jest wytworem naszego umysłu. I co by się stało? Jakby się zachowywała po tym, gdyby miała tą cząstkową świadomość? Czy wykazywałaby większą inteligencję od innych postaci, czy nie?
[02:18:21] - Ja sądzę, że gdyby uświadomić tą postać, która tak naprawdę jest naszą postacią senną, to jeśli czytamy jak pewien gościu w „Podróży do siódmego snu” próbował przekonać postacie, że to jest sen, to one mu go próbowały wmówić, że to nie jest sen, że to rzeczywistość. Więc ja sądzę, że te postacie by zaczęły przekonywać nas, że to nie jest sen raczej.
[02:18:56] - Ale nie, nie chodzi mi o to. Chodzi mi o to, że gdyby one faktycznie miały świadomość swojego istnienia. Nie chodzi mi tu o próbę przekonania ich, że to jest sen.
[02:19:13] - Nie bardzo wiem, w jaki sposób mielibyśmy te postacie senne uświadomić, bo ja tutaj opowiadałem nie raz, że informowałem o tym również, że nie istnieją i że są częścią mojego snu. One wtedy zwykle reagowały w sposób taki negatywny. Tak jak mówię, dwie postacie senne płci męskiej, którym zapytałem, czy wiedzą, że to jest sen, odpowiedziały, że mnie nienawidzą. Nie wiem, na czym to uświadomienie postaci sennej miałoby tak do końca polegać.
[02:19:46] - To jest czysto hipotetyczne stwierdzenie. Tu chodzi mi o to, że one by miały świadomość tego, że my żyjemy na planecie jakiejś tam w kosmosie. Taka postać by miała świadomość tego, że żyje w naszym mózgu, że jest tylko wytworem naszej wyobraźni albo czymś w tym rodzaju.
[02:20:08] - Podświadomie myślę, że każda z postaci sennych to wie jako część nas samych i naszej podświadomości.
[02:20:15] - Tu chodzi, że ona by potrafiła nawiązać jakąś rozmowę logiczną z nami i ona by wykazywała świadomość tego. Pełną świadomość, nie podświadomie, tylko pełną świadomość tego, że ona jest wytworem naszego mózgu i tak naprawdę ona istnieje aby w naszej głowie. Jakby się taka postać zachowywała, gdyby miała taką cząstkową świadomość?
[02:20:37] - Myślę, że byłaby cholernie nieszczęśliwa i cholernie nie zadawałaby kła z tego faktu, że jest tylko i wyłącznie wytworem naszego umysłu i gdy się obudzimy, to zniknie. Nie wiem, czy pamiętają państwo taką scenę kończącą film „Otwórz oczy”. Być może pojawiała się też ona w „Vanilla Sky”, który był remake'm tego filmu. W momencie, kiedy aktor grający postać terapeuty głównego bohatera zostaje uświadomiony o tym, że tak naprawdę nie istnieje, wpada w czarną rozpacz i zaczyna płakać, bo świadomość tego byłaby dość nieprzyjemna, że jesteśmy li tylko i wyłącznie postacią w czyimś śnie. Więc nie dziwię się negatywnym reakcjom postaci sennych, które zostają w ten sposób uświadomione, czy też mówi im się, że nie istnieją. Ja zresztą nie polecam informowania postaci sennych o tym, że są tylko częścią naszego snu, tak jak również nie zachęcam do tego, żeby tym postaciom okazywać, że posiadamy nad nimi ogromną władzę. Często wśród opisów snów oneironautów można zwrócić uwagę na to, że gdy próbują oni, na przykład zmierzają w kierunku jakiejś postaci w konkretnym celu, na przykład zdominowania jej i odbycia stosunku seksualnego, to taka postać zaczyna dość szybko uciekać i znika z pola widzenia albo przyjmuje postać takiej zupełnie nieruchomej, nieruchliwej, sennej kukły. Zupełnie inaczej jest w momencie, kiedy zbliżają się do takiej postaci bez określonego celu, wtedy te postacie takiego lęku nie odczuwają. Ja zachęcam do tego właśnie, żeby tych postaci nie uświadamiać, bo nie ma to większego celu, żeby korzystać z kontaktu z nimi i z nimi rozmawiać.
[02:22:44] - W jednym z pierwszych moich świadomych snów udało mi się nawiązać głębszą relację z postacią senną, przy czym jednocześnie nie straciłem świadomości. Jechaliśmy w autobusie i to był mój znajomy z klasy i uświadomiłem go, że on jest tylko moją postacią senną. I szczerze powiem, że się nie przejął tym bardzo, tylko przytakiwał na moje opowiadania o świadomym śnie. I czasami zdarzało się, że mnie poprawiał, instruował mnie i właśnie tak jak coś powiedziałem źle, on mnie poprawił. Powiedział, że to jest nieprawda, że w śnie tego nie można i on mi może to udowodnić. Więc nie generalizowałbym i nie twierdziłbym, że każda postać tak zareaguje, ponieważ z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że zdarzają się takie postacie pozytywne, które starają się nam pomóc.
[02:23:41] - Na pewno i zawsze w przypadku snów i w przypadku postaci sennych będę mówił o tym, żeby rzeczywiście nie generalizować, bo sny są czymś bardzo indywidualnym dla każdego człowieka i nawet te postaci, które spotykamy, przejawiają bardzo różne cechy. Więc uważam, że o ile rzeczywiście jakaś większość postaci nie będzie się wydawała dość niezwykła i raczej nie będzie zadowolona, gdy powiemy jej, że jest tylko częścią naszego snu, to możemy też spotkać takie, które nie tylko zdziwienia nie wyrażą, ale tak jak kolega to opisał, będą w jakiś sposób też starały się nam pomóc. Ja tutaj opisywałem niejednokrotnie postać z mojego snu, która również udzieliła mi rady po nieudanym śnie świadomym, mówiąc mi, że gdy w śnie osiągamy to, czego pragniemy i do czego dążymy, to wtedy się budzimy. Różnego rodzaju takie mądrości od postaci sennych również możemy usłyszeć. Pytanie: skąd one się biorą? Tego nie wiemy. Jeśli rzeczywiście korzystają one li tylko i wyłącznie z naszej pamięci, to robią to w sposób dość niezwykły. Myślę, że ten sposób tworzenia treści poprzez luźne skojarzenia i ten sposób prowadzenia rozmów może przynieść wiele ciekawych rezultatów. Dlatego ja do prowadzenia rozmów z postaciami sennymi jak najbardziej zachęcam. Często pojawia się temat tak zwanych sennych przewodników, takich postaci, które wydają się mieć większą inteligencję od innych postaci sennych.
Takich postaci, które wydają się też posiadać moc mniej więcej taką, jaką posiada śniący oneironauta. Myślę, że skoro twój kolega tutaj przejawiał tak ogromną inteligencję i tak ogromną kreatywność, że nawet poprawiał cię, jeśli chodzi o treści dotyczące snu i można było z nim prowadzić ciekawą dyskusję, to może właśnie można go opisywać jako tego rodzaju sennego przewodnika.
[02:26:02] - Wątpię, żeby go opisywać, on się pojawił tylko raz. Przez trzy lata tylko raz się pojawił, więc wątpię, żeby to był senny przewodnik. Raczej tak zwana postać wyższa, która była przez Inquestusa, nie wiem, czy dobrze wymawiam jego nick z Saiko, była bardzo trafnie opisana jako zwykły manekin, któremu nadajemy podświadomie różne cechy, czyli pozwalamy mu w pewnym sensie przejąć kontrolę nad naszym snem. I mi się wydaje właśnie, że to była taka postać senna, której podświadomie pozwoliłem ingerować w sen, bo nie dodałem, że ona właśnie miała wpływ na to, co się dzieje, na rzeczywistość wokół mnie. Jak na przykład z nią prowadziłem, to właśnie była taka postać, która w pewien sposób agresywnie na mnie chciała wpłynąć. Zaczęła mnie wyzywać. Ten kolega powiedział, żeby znikła i ona naprawdę znikła, więc władzę też miała pewną w tym śnie.
[02:27:11] - Myślę, że jak wszystko i o tym też tutaj nieraz poruszaliśmy tego typu tematy na antenie Radia Paranormalium w naszej audycji. We śnie możliwe jest wszystko, w co jesteśmy w stanie uwierzyć. Jeśli nadamy rzeczywiście takie znaczenie jakiejś postaci i będziemy w stanie uwierzyć, że posiada ona moc mniej więcej równą naszej, to rzeczywiście tak będzie. I rzeczywiście możemy mieć później nawet problemy z pokonaniem takich postaci w jakiejś bezpośredniej konfrontacji.
[02:27:48] - Dokładnie.
[02:27:49] - Tak. Jednak nie uważam, żeby to wynikało właśnie z jakiejś immanentnej cechy tej postaci. Nie nazwałbym tego nawet mocą tej postaci, tylko czymś, co my sami jej nadajemy. Jeśli jesteśmy w stanie w to uwierzyć, że taka ona będzie, to taka ona będzie rzeczywiście.
[02:28:07] - Z tego, co śniemy, one polegają na naszej świadomej wierze, że dopuszczamy do istnienia takiej postaci.
[02:28:18] - Tak. Tak jak wszystko w naszych snach opiera się to na przekonaniu o tym, że jest to możliwe. W snach wydarzy się wszystko, w co będziemy w stanie uwierzyć, ale naprawdę uwierzyć, że się wydarzy.
[02:28:41] - Korzystając z chwili ciszy na antenie Radia Paranormalium pozwolę sobie przypomnieć, że audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Nasz Skype: radio.paranormalium.pl. Można do nas również pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości LD. Tutaj Ania dopisała kontynuację swojego snu. Napisała coś takiego: „Jakiś czas później miałam kontynuację tego snu. Władca bezsenności powstał i chciał się zemścić, więc porwał mnie i wysłał agenta do zakonu. Tym agentem był troll, którym był pan Robert i jednocześnie był mną.
Udawał mnie. Jednak członkom zakonu udało się mnie i pana Roberta, którego klon tam wysłał, uwolnić i pokonać władcę bezsenności. Gratulujemy Ani bardzo bujnej wyobraźni. Natomiast tutaj jeszcze czeka kilka kolejnych snów wcześniej przygotowanych przez Ruch Oneironautyczny. Kilka opisów, które może teraz spróbujemy przeanalizować. Jeden ze snów ma taki oto opis: „Zaczęło się od pewnego mało przyjemnego snu. Byłem w bliżej nieokreślonym miejscu. Ktoś tam chyba głośno je cukierki. Ktoś tam szczyrka.
[02:30:42] - Przepraszam.
[02:30:43] - „Byłem w bliżej nieokreślonym miejscu. Przypominało to momentami moje gimnazjum, a innym razem jakieś randomowe mieszkanie. Można powiedzieć, że dosyć płynnie przemieszczałem się między tymi dwiema lokacjami. Był ze mną kolega z klasy, a jego wyraz twarzy nie wskazywał mi na nic dobrego. Nie było w nim nic nadzwyczajnego, jednak taka była moja interpretacja we śnie. Kolega podszedł do mnie, złapał za rękę i wyciągnął igłę. Kiedy zobaczyłem, że miał zamiar mi ją wbić, próbowałem się wyrwać, ale bez skutku. Poczułem bardzo dobrze ukłucie. Igła wchodziła coraz głębiej, a ja zwijałem się z bólu. Próbowałem mu wpoić, żeby mnie zostawił, ale nie reagował.
Wziął kolejną i niemalże przebił mi nią rękę. W końcu ją puścił. Od razu wyrwałem wszystkie igły. Patrzyłem na przemian na kolegę i rękę, która była cała we krwi. Koszmar jednak się nie skończył, bo po chwili kolega wyciągnął nóż i zaczął mnie gonić. Próbowałem się obronić, ale w końcu udawało mu się wbić go mi w plecy. Taki szyk zdania tutaj jest zastosowany. Sytuacja powtarzała się kilkakrotnie i za każdym razem czułem, jak metal wchodzi w moją skórę. Potworny ból. Przyznam, że nie bałem się, ale za to byłem strasznie zirytowany.
Na koniec kolega zaproponował mi w cudzysłowie masaż. Rzucił mnie na krzesło i zaczął gnieść wszystkie kości. Czułem, jak wszystko zginało mi się w nienaturalny sposób, a żebra łamały. Znów pojawił się ból. Zacząłem wyć. Po chwili wszystko ustało i upadłem na ziemię.
[02:32:43] - W takich sytuacjach, jeśli mamy cząstkową kontrolę nad snem, polecam zapytać się postaci sennej, dlaczego nam to robi. Zazwyczaj wtedy przestaje, wytłumaczy nam i znika. I wtedy koszmar tak samo znika. Często tak miałem. Jak mi się udawało odzyskać chociaż cząstkową kontrolę, to pierwsze było pytanie: dlaczego mi to robisz? I wtedy zazwyczaj postacie znikały i ja miałem spokój.
[02:33:10] - Tak. To jest zresztą jedna z zasad takich kontaktów z agresywnymi postaciami sennymi zalecana przez niemieckiego psychologa, który zajmował się badaniem snów, Paula Tholeya. Otóż zachęcał, żebyśmy takim postaciom zadawali pytanie, dlaczego nam to robi, i abyśmy czy to uzyskali odpowiedź, czy tak jak w przypadku kolegi uwolnili się od tej negatywnej postaci sennej. Tutaj wielokrotnie pojawił się w tym śnie motyw takiego bardzo realnego odczuwania bólu, który był zadawany przez tą agresywnie zachowującą się postać senną. Kwestia bólu w snach też jest związana, tak jak większość elementów marzenia sennego, z naszymi oczekiwaniami. W momencie, kiedy nie wiemy, że to sen albo kiedy będziemy wierzyć w to, że po wbiciu tej igły zaboli, no to zaboli. Natomiast w snach świadomych, w których mamy taką kontrolę, także również w moim przypadku, zdarzało mi się wykonywać różne rzeczy, które w świecie na jawie bolałyby, i to bardzo. Jednak kiedy przekonamy sami siebie, że nic nam się nie stanie, to nic się nie dzieje. Taki sen, myślę też z punktu widzenia ewolucyjnego, bardzo przygotowujący nas do różnych sytuacji, które z punktu widzenia naszego gadziego mózgu mogą się nam przytrafić, czyli atak ze strony jakiejś osoby, w tym przypadku też osoby, która wydaje się być nam bliska.
[02:35:12] - Albo może taka wiadomość od podświadomości, że coś z tą osobą dzieje się nie tak i podświadomość odbiera ją jako wroga.
[02:35:22] - Ja też się nad tym zastanawiałem, bo rzeczywiście w naszych snach pojawiają się pewne elementy, które zresztą nasza podświadomość notuje podczas całego naszego życia. Elementy, które nie są przez nas świadomie zauważane, ale które są odbierane i są kodowane w naszej głowie, i do których możemy mieć dostęp właśnie w momencie, kiedy śnimy. To jest też związane z tymi sygnałami dotyczącymi stanu naszego zdrowia, sygnałami, których nie odczytujemy przez naszą świadomą jaźń, ale które są przez naszą podświadomość rejestrowane i które w postaci różnego rodzaju przekazów i symboli w naszych snach się pojawiają, więc mogłoby to dotyczyć też relacji z innymi ludźmi.
[02:36:27] - No to może weźmy kolejny sen. Sen, który ma taki oto opis: „Byłem w jakimś miejscu zupełnie mi nieznanym. Było tam sporo moich znajomych z rodzicami. Ja byłem ze swoją mamą. To była jakby przychodnia lekarska. Zajęliśmy miejsca, gdy po chwili usłyszałem: „Marcin Czachowski proszony do gabinetu numer dwa”. Poszedłem sam, zostawiając mamę, która rozmawiała z innymi rodzicami. Gdy przekroczyłem próg gabinetu, mężczyzna kazał mi usiąść i zdjąć koszulkę, a ja zrobiłem, co kazał. Zamknąłem na chwilę oczy. Gdy je otworzyłem, dostrzegłem zupełnie inne miejsce niż przed sekundą.
Ściany były stare, z odchodzącą farbą, meble zniknęły, okna i drzwi również. Na podłodze leżały kawałki stropu i ziemi. Pomyślałem wtedy: co jest? Może to senne. Spróbuję unieść się nad ziemię. Skupiłem się na tej czynności, patrząc pod nogi. Zauważyłem, że kamyki wokół moich nóg zaczynają wibrować. Wtedy już wiedziałem, że to świadomy sen. Wybiegłem na zewnątrz tymi samymi drzwiami, którymi wszedłem do gabinetu, ale tam już nie było korytarza z siedzeniami. Znalazłem się od razu na zewnątrz, tym razem na tyłach tego budynku.
Rozejrzałem się i zobaczyłem okna bez szyb, spadający tynk. Miejsce to było całkowicie zniszczone. Miałem wrażenie, że przeniosłem się w czasie. Chciałem jak najszybciej unieść się w powietrze. Gdy leciałem, im dalej oddalałem się od tego budynku, kolory stawały się coraz jaskrawsze. Wylądowałem na jakimś placu. Stwierdziłem, że udało mi się uświadomić podczas snu, ale nie chciałem za bardzo mieszać. Powiedziałem głośno: „Niech się toczy”. Nic się nie działo. No okej, nie to nie.
Postaram się coś wyobrazić. O, samolot. Pierwsze, co pojawiło się w mojej głowie, to odrzutowiec. Tak na niego patrzyłem i stwierdziłem jednak, że nie chcę latać odrzutowcem, więc wyobraziłem sobie helikopter. Gdy wystartowałem, świat zaczął wirować i znalazłem się na środku rozszalałego oceanu. Ktoś odzywał się przez radio. Powiedziałem: „Po co chciałem, żeby się samo toczyło? Pomyśl o czymś, Marcin, myśl”. Ale ogarnęła mnie panika i nic nie byłem w stanie sobie wyobrazić. Czułem strach, chociaż wiedziałem, że nic nie może mi się stać.
Wpadłem do wody. Wtedy całkiem straciłem świadomość. Później fale wyrzuciły mnie na brzeg. Kolory znowu były szarawe. Tak jakby nie było na świecie szczęścia. Dookoła mnie było stado pingwinów. Wstawałem powoli, nie mając siły. Widziałem siebie z perspektywy innej osoby, która obserwowała mnie z boku. Gdy podniosłem głowę, coś zaczęło mnie wciągać z powrotem do wody. Znów obserwowałem świat ze swojej perspektywy.
Gdy byłem już w wodzie, obudziłem się.
[02:40:10] - Pierwsze, co zauważyłem, to błędna afirmacja, ponieważ samo powiedzenie „niech się toczy” nie miało sensu. Bo do czego się miało tyczyć? Co miało się toczyć? Koło, samochód, samolot? Nie wiem. To jest jedna sprawa. A druga to ogólnie z tym samolotem tak samo. Wyobrażenie sobie samolotu też jest błędne, ponieważ samo wyobrażenie sobie nie wystarczy. Jeśli chcemy jakąś rzecz i osobę przyzwać, to wystarczy sobie powiedzieć, że ta osoba znajduje się za nami i się odwrócić i ona na 99% będzie się za nami znajdowała. I to jest właśnie jeden z najlepszych sposobów na przyzywanie postaci i jakichś rzeczy.
[02:40:58] - Tak. Przekonanie o tym, że ktoś znajduje się za nami, że znajduje się za ścianą, to rzeczywiście sposób, żeby kogoś spotkać. Dlatego, że tak jest najłatwiej. Ciężko jest stworzyć coś z powietrza i zechcieć, żeby nagle pojawiło się przed nami. Mieliśmy sen, w którym widzieliśmy już takie pełne LD. Ktoś się uświadomił i zaczął z tego korzystać, że się uświadomił, ale nie do końca posiadał kontrolę nad tym światem, który wokół niego się znajdował. To jest, myślę, taka świetna też odpowiedź dla tych wszystkich, którzy nie raz powtarzali, także wśród tych mitów, które obalaliśmy, że świadomy sen jest nudny, bo nudne jest posiadanie całkowitej kontroli nad tym wszystkim, co się dzieje. Więc jak widzimy, ten poziom kontroli może być bardzo różny, może być także również bardzo niewielki. W świadomych snach również pojawiają się takie emocje jak strach i kiedy one się pojawiają, to często sprawiają też, że zaczynają dziać się rzeczy nieoczekiwane, bo mózg na te emocje odpowiada i kiedy się boimy, to rzeczywiście zaczyna wytwarzać takie sytuacje, które mogą jeszcze bardziej ten strach wzmagać. To trzeba wtedy zastopować.
Jeśli nie, to prowadzi się do takiej reakcji łańcuchowej, takiej jak tutaj widzieliśmy, w której ktoś zostaje wrzucony do wody, tonie nawet, do tej wody wciąga. Także wszystko się nakręciło w momencie, w którym ktoś zaczął się bać i zaczął nawet tracić już tą świadomość tego, że śni.
[02:42:46] - Halo?
[02:42:49] - No słyszymy się.
[02:42:50] - Robert się dobija.
[02:42:53] - Ja tylko się zastanawiałem. Pośpiesznie sobie zrobiło, to myślałem, że mnie rozłączyło. A o czym mówiliście?
[02:43:09] - O śnie.
[02:43:10] - Marcin właśnie rozebrał na czynniki pierwsze jeden ze snów.
[02:43:22] - Nie ma już.
[02:43:24] - Kto to Marcin? Marcin to postać ze snu, którą omawialiśmy. Także błąd. Marcin Czachowski, pozdrawiamy serdecznie. Wiemy, bo sam we śnie opisał tutaj to, jak się nazywa. Także pokazał nam to, że mimo posiadania świadomości we śnie, to bardzo różny może być ten stopień kontroli tego, co dzieje się wokół nas. I tym bardziej nam udowodnił, że nawet świadome sny nie są nudne i mogą nas zaskoczyć czy to pozytywnie, czy to negatywnie. Bo musimy pamiętać, że świadomość we śnie i uzyskanie świadomości we śnie nie jest równoznaczne z kontrolą. Tą kontrolę trzeba sobie wypracować. To jest jedna z tych rzeczy, nad którymi chyba pracuje się najwięcej w oneironautyce, nad tą kontrolą we śnie.
[02:44:15] - Dokładnie. Jeśli się dobrze ustabilizuje sen, to kontrola powinna łatwo przyjść.
[02:44:30] - Tutaj przyszło takie pytanie od użytkownika, od słuchacza na naszym Radiu Megalomanu, od Kuby. Widzę, że kolejny wierny fan poradników uśmiechu i krainy grzybów, bo sądząc oczywiście po wiewiórce Małgosi w awatarze. Kochanie gosie, boś nie prosie, a prawdziwa Agatka już dawno na szczęście krowa i tak dalej. Jeans nie jest wcale taki zły. Ale do rzeczy. Dobry wieczór, mam małe pytanie. Zamierzam kupić książkę McEllgoja „Świadome śnienie dla początkujących”. Czy warto ją kupić i przeczytać? Jak łatwo się domyślić, jestem początkujący, aczkolwiek interesuję się świadomym śnieniem od dłuższego czasu i chciałbym zacząć jego praktykowanie.
[02:45:27] - Ogólnie nie czytaliśmy tej książki, nie wiem jak reszta, ja nie czytałem, ale możliwe, że ona będzie na Chomiku, gdzieś na torrentach. Radziłbym najpierw przejrzeć tam, a jeśli się spodoba, to kup papierową. Ja też wiele razy tak robiłem, że ściągałem najpierw w PDF-a, a później kupowałem normalnie, jak mi się spodobała.
[02:45:52] - Szczerze mówiąc to polecam, żeby sobie-
[02:45:55] - Jeżeli nie znacie tej książki, to możecie też polecić użytkownikowi coś innego.
[02:46:01] - Ja polecam książkę Mariusza Sobkowiaka, naszego tutaj kolegi „Świadomy sen, nasz drugi świat”. To jest poradnik o świadomym śnieniu stworzony przez naszego kolegę z ruchu, jestem współzałożycielem. Tam są opisane metody świadomego śnienia. Również polecam ja książki pana Bykova i książki pana Marka Kopydłowskiego. Poradnik o świadomym śnieniu pana Kopydłowskiego. Tyle ode mnie.
[02:46:57] - Książki pana McEllgoja rzeczywiście nie mieliśmy okazji przeczytać, także nie będę tutaj ani zachęcał, ani odradzał. Często się na nią natykamy w internecie, kiedy szukamy informacji dotyczących snów świadomych. Kiedy zapoznawałem się wtedy z opisem, czy też reakcjami słuchaczy tych, którzy ją czytali. To jest taki podręcznik bardzo podstawowy i wprowadzający w te zagadnienia i w którym jeśli chodzi o jego opis, nie ma mowy o jakiejś ezoteryce, czy o czymś, co mogłoby sprawić, że jego wartość maleje. Dlatego się tej książki nie obawiam i nie zaprzeczałbym. Natomiast ze swojej strony mogę polecić inne publikacje. Zresztą jeśli kolega zastanawia się nad tym, jak ona być, jeśli potrzebuje, to tym bardziej mogę go odesłać, co też robię do naszego oneironautycznego chomika z portalu chomikuj.pl pod nazwą Oneiro Society. Jest nasz oficjalny chomik, na którym znajduje się cała masa w naszej chomikowej spiżarni różnego rodzaju e-booków dotyczących snu świadomego. Znajduje się też między innymi książka Kennetha Keltera „Słońce i cień”, do której będę odsyłał i bardzo gorąco zachęcał, bo tak jak Kenneth Kelter zaczynał swoją przygodę ze snem świadomym, opisując, w jaki sposób to robił i jak wyglądały jego marzenia senne, tak razem z nim możemy tę przygodę odbywać od samego początku. A ostatni rozdział to już takie odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące snów świadomych.
Więc i taki bezpośredni opis kogoś, kto zaczynał i taka bardzo przydatna wiedza psychoterapeuty ze Stanów Zjednoczonych, więc książka godna polecenia. „Słońce i cień. Mój eksperyment ze świadomym śnieniem” Kenneth Kelter. Do tego będę zachęcał, do tego będę odsyłał i słuchaczy bardzo gorąco zachęcam do tego, żeby zaglądali do naszej spiżarni na chomikuj.pl i te publikacje pobrali. Jeśli ktoś ma taką ochotę, ma taką potrzebę, nie chce wchodzić na Chomika, czy też nie może pobrać na Chomika, zachęcam, żeby do nas pisać, prześlemy na maila. Na naszym Chomiku jeszcze podkreślę, że udostępniliśmy opcję pobierania tego całego dobra oneironautycznego, które się tam znajduje na koszt naszego transferu. Także jeśli ktoś tego transferu nie posiada, to spokojnie może również od nas pobierać, więc zachęcam do tego, żeby pobierać i próbować.
[02:50:04] - Jeszcze tylko przypomnę, że oczywiście audycja „Świadomy sen, nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Będziemy nadawać tę audycję jeszcze gdzieś tak do godziny 23, bo o tej porze, o 23 na antenie Radia Paranormalium oraz zaprzyjaźnionego z nami Radia Rafali wchodzi „Hiperprzestrzeń”. Tomek z audycją „Hiperprzestrzeń”. Tak więc będziemy kontynuować jeszcze do 23. Tu jeszcze czeka jeden wiersz na analizę. Opis jest następujący. Przepraszam, jaki znowu wiersz?
[02:50:43] - Też się zdziwiłem.
[02:50:45] - Na boku zobaczycie także różne inne rzeczy. Ja na boku czytałem tłumaczenie wiersza „Jabberwocky” Lewisa Carrola w tłumaczeniu Janusza Korwina-Mikke. I troszkę się rozkojarzyłem. Swoją drogą zastanawia mnie, jakim cudem panu Januszowi, prezesowi Nowej Prawicy, z jego znajomością angielskiego udało się coś takiego przetłumaczyć. Jak widać facet ma widocznie jakieś paranormalne zdolności. Ale przechodząc do snu, opis wygląda następująco.
[02:51:28] - To jest odparochana.
[02:51:30] - Może. „Już minął jakiś czas, odkąd należę do ruchu oneironautycznego, nadeszła więc chwila, bym podjął się jakiegoś zadania. Napisałem na Facebooku do Mariusza, aby mi coś przydzielił. Zastanowił się, po czym odpisał: «Drogi Kamilu, mam dla ciebie następujące zadanie: będziesz musiał przygotować dla mnie materiały dotyczące prześladowań oneironautów w wiekach XIX i XX. Liczę na ciebie». Bez chwili wahania zacząłem szukać w Google jakichś początkowych informacji. Natrafiłem na adres jakiejś kobiety mieszkającej gdzieś na skraju Polski. Wyłączyłem komputer i pojechałem do niej lub raczej teleportowałem się tam. Wszedłem do jej domu i usiadłem przy okrągłym, brązowym, trochę barokowym stole. Chwilę później przyszła do mnie ładna kobieta o średniej długości blond włosach.
Miała na imię... W sumie to nie wiem, nie dosłyszałem. Wyciągnęła jakiś żółty klaser, otworzyła go i pokazała zdjęcie w brązowych kolorach sepii. Przedstawiało ono ludzi trochę przestraszonych, lecz uśmiechniętych, którzy byli w jakimś obozie. „Wywozili nas do takich specjalnych obozów” zadławionym głosem zaczęła mówić kobieta, „gdzie torturowali nas, znakowali i zbierali informacje. Nie tolerowali oni wszelkich form onirycznych. Nie można było praktykować jasnych snów czy też projekcji astralnych. Gdy ktoś wywołał taki stan w obozie, natychmiast był zabijany”. „Znakowali? Zabijali?” spytałem zdziwiony.
„Ale jak?” „Znakowali. Zaraz pokażę ci moją szyję”. Kobiecina wzięła włosy z lewego policzka i zaciągnęła do tyłu. Moim oczom ukazały się blizny w kształcie liter UW. „Co to oznaczało?” zadałem kolejne pytanie. „Nie wiem, niestety. Co do zabijania, to w ich obozie było medium, które wyłapywało ludzi, którzy właśnie wiadomo co robili”. „Rozumiem. A jak stamtąd wyszłaś?” „Koledzy mi pomogli. Koledzy, oci” pokazała palcem na zdjęciu.
„Niestety nie żyją. Zostali rozstrzelani podczas mojej ucieczki. Wiesz co? Masz tutaj mój klaser. Na pewno ci się przyda. Są tutaj dokumenty, które wykradłem w czasie, gdy byłem w tym obozie”. Otrzymałem klaser, po czym na podstawie jego zawartości napisałem sprawozdanie dla Mariusza. Był naprawdę zachwycony.”
[02:54:27] - Taki holokaust oneironautów.
[02:54:31] - Tak.
[02:54:31] - Powiem, że UW to jest Uniwersytet Warszawski. Nie wiem, czemu oni by mieli zabijać oneironautów. Nie wiem, co ma coś wspólnego w ogóle Uniwersytet Warszawski z oneironautyką. Mało u nas organizacji w Polsce zajmujących się oneironautyką. A co do tego snu, to czytałem kiedyś bardzo ciekawy sen naszego członka Kamila. Pozdrawiamy serdecznie. I tyle chyba ode mnie.
[02:55:10] - To jest, proszę państwa, sen, od którego wszystko się zaczęło. Czyli właśnie ten projekt, na bazie którego dzisiaj państwu sny przytaczamy, czyli reportaże ze świata sennego. To jest właśnie ten sen, który wywołał u mnie bardzo pozytywne wrażenie i stwierdziłem, że bardzo ciekawe historie mogą nas spotykać w świecie marzenia sennego. Historie, którymi warto się podzielić. W tym przypadku mieliśmy taką alternatywną historię przyszłości, która ukazywała prześladowania oneironautów, osób, które śnią świadomie. Myślę, że wizja, która w jakiś sposób kiedyś mogłaby się ziścić w momencie, w którym ludzie, którzy nami rządzą, posiedliby zdolność czy też stworzyliby urządzenia, o czym tutaj kiedyś mówiliśmy, które pozwoliłyby na kontrolowanie tego, co nam się śni, czyli podpatrywanie treści naszego snu i wtedy również uświadamianie się w czasie marzenia sennego spokojnie mogłoby być zakazane i kontrolowane. W każdym razie ta historia jako jedno z takich ciekawych doświadczeń z tamtego świata, czyli z tego drugiego świata naszych marzeń sennych, jako ta niezwykła relacja znajdzie się w naszym zbiorze jako jedna z tych, które zostały nam przesłane i pokazują, jakie niezwykłe scenariusze mogą się we śnie rozgrywać.
[02:57:02] - Jest już dawno po 22, więc tę wiadomość Która przyszła przed chwilą na nasze Radio Gadu-Gadu. Mogę spokojnie już przeczytać bez obaw, że wysłuchają ją dzieci. Mam nadzieję. Agata napisała do nas tak: „Hej. Ha ha ha. Moja psiapsiółka miała sen. Miała LD, była gościem i chciała uprawiać seks z kolesiem i nie wiedziała czemu nie może przedłużyć penisa”.
[02:57:38] - Bo może go nie miała.
[02:57:42] - Może to był ken.
[02:57:43] - Ktoś napisał jakąś trollskę do nas. Nas zagląda. Pozdrawiamy cały Karaczan.
[02:57:51] - Brachy z Karaczana jak widać bardzo są aktywne.
[02:57:55] - Obci bardzo nas zraziły. Chyba słychać w tej audycji.
[02:58:02] - Tak. Grupa społeczna, której Jan Paweł II podwędził szlugi, a Jan XXIII nie wynosił śmieci. Pozdrawiamy bardzo gorąco. I może wróćmy do tematu zjaw, czy też postaci, które możemy spotkać w snach. Co jeszcze można na ich temat powiedzieć takiego ciekawego?
[02:58:28] - Taką jedną z rozpowszechnionych informacji dotyczącą postaci sennych, z którą jednak myślę, większość takich osób, które zaczynają swoją przygodę, się nie zgadzają, jest ta, że wszystkie postacie, które spotykamy w snach, są odzwierciedleniem osób, które spotykamy w świecie rzeczywistym. Właściwie nie tworzymy nowych postaci, nie tworzymy nowych twarzy. Wszystko bazuje na tym, co w świecie rzeczywistym spotkaliśmy. Także jest to taka informacja bardzo rozpowszechniona, dotycząca właśnie tego, że rzadko, bardzo rzadko, a właściwie nigdy nie spotykamy takich postaci, których nie spotkalibyśmy kiedyś na jawie. Jest to taka informacja, z którą najczęściej osoby śniące się nie zgadzają, ponieważ często jesteśmy przekonani, że jakaś postać, którą spotkaliśmy w naszym śnie, jest, że tak powiem, zupełnie autorska, czyli przez nas stworzona i nie mająca odpowiednika w rzeczywistości. Jeśli chodzi o postaci senne, o to, co sobą reprezentują i skąd się biorą, to jedną z takich książek, którą bardzo często polecam i którą mogę też polecić koledze, który mówił nam tutaj o tym, że zastanawia się, czy kupić publikację McElroya, jest książka „Sny w psychoterapii” pani profesor Hill. Pani profesor Hill wysunęła taką teorię dotyczącą tego, że wszystko, z czym się stykamy w naszych snach, w naszych marzeniach sennych, jest jakimś odzwierciedleniem nas samych, naszej osobowości. Jest to jedna z takich płaszczyzn, na jakich zaleca ona analizę swoich snów. Dzisiaj tutaj przeprowadzaliśmy analizę różnorodnych marzeń sennych. Tutaj koledzy często zwracali uwagę na to, że bardzo trudno jest się do tego odnieść i bardzo ciężko jest czyjś sen zanalizować, zinterpretować.
Ja starałem się tego nie robić, skupiać raczej na pewnego rodzaju elementach i wskazywać na to, co one mogą oznaczać, jeśli są jakieś bardziej powszechne. Natomiast rzeczywiście, żeby odkryć znaczenie snu, to nie należy polegać, ja bym do tego nie zachęcał, na jakichś sennikach, czy też zdaniu innych osób, tylko samodzielnie analizować, do czego może posłużyć między innymi ta właśnie publikacja profesor Hill, w której zawarła ona również takie narzędzie do samodzielnej analizy marzeń sennych. To narzędzie zostało przez nas również przygotowane w formacie DOC i udostępnione na naszym koniku. Do wykorzystania tego narzędzia gorąco zachęcamy i za pomocą tego narzędzia możemy przeanalizować sny na trzech takich płaszczyznach. I właśnie jedna z nich mówi o tym, że wszystko, co w snach spotykamy, jest odbiciem nas samych. Istnieje również taka hipoteza stworzona przez profesora z Cambridge, profesora psychologii z Cambridge Barretta, że postacie senne są odpowiednikami, modelami dla różnego rodzaju naszych osobowości alter ego, które pojawiają się w przypadku takiego dysocjacyjnego zaburzenia, jakim jest osobowość wieloraka. Myślę, że bardzo dobrze znane i wykorzystywane również w różnego rodzaju literaturze czy filmach, również hollywoodzkich, zaburzenie objawiające się tym, że w różnych okolicznościach ujawniają się różnego rodzaju ukryte w nas osobowości, które są spychane, że tak powiem. Doskonale zostało to ukazane chociażby w książce, w powieści, do której przeczytania gorąco zachęcam. Biograficznej zresztą pod tytułem, zapomniałem, za chwilę sobie przypomnę. „Pierwsza osoba liczby mnogiej”.
„Pierwsza osoba liczby mnogiej”. Napisane przez osobę, która w tą zaburzeniem dysocjacyjnym osobowości wieloraka próbowała walczyć, z jakim się borykała. I być może te postacie senne, które spotykamy w naszych snach, stanowią jakiś rodzaj naszej podosobowości, jakiś rodzaj naszego ja, jakiś jego element. John Rowan, jeden z badaczy zajmujących się problemem jaźni, wysunął hipotezę, że być może nie posiadamy takiego jednostkowego jednego ja czy też jednej jaźni. Natomiast mamy do czynienia z takim ja wielorakim właśnie, plural self, jak byśmy to nazwali w języku angielskim, czyli przekonania o tym, że nasza jaźń nie stanowi jedności, ale różne części naszej osobowości w różnym okresie naszego życia i w różnych sytuacjach dają o sobie znać i dają o sobie głos. A tym modelem, na którym by bazowały, byłyby właśnie postacie senne i te postacie, które spotykamy, byłyby różnymi odpowiednikami tej naszej podosobowości, które czasem też mogą oddziaływać w świecie rzeczywistym. Właśnie w przypadku takiego zaburzenia osobowości dysocjatywnego, jakim byłaby osobowość wieloraka. Prawdą jest jednak, że bardzo mało wiemy na temat postaci sennych. Oneironautyka jest jeszcze zagadnieniem tak nie do końca zbadanym, że o samych snach możemy mówić niewiele, a co dopiero o postaciach sennych. Myślę, że im więcej osób będzie praktykować świadome śnienie, do czego zresztą dążymy w ruchu oneironautycznym, tym więcej będziemy wiedzieć również na temat tych postaci sennych.
Będziemy wiedzieć, dlaczego pojawia się ich dużo mniej w przypadku snów świadomych niż w przypadku snów zwykłych i dlaczego są mniej pozytywnie ustosunkowane do nas. Są bardziej agresywne. Dowiemy się, czy rzeczywiście posiadają one jakiś stopień kreatywności, mogą przejawiać, czy bazują rzeczywiście na zasobach naszej pamięci, czy posiadają dostęp do wiedzy, do której my świadomie dostępu nie posiadamy, mimo że została zapisana w naszym mózgu. Dowiemy się, z czego wynikają te różnice wśród postaci sennych płci męskiej, płci żeńskiej. Czy rzeczywiście nasze postrzeganie tego, jak kobiety czy mężczyźni funkcjonują w świecie na jawie, przenosi się do tego świata sennego. Może odpowiemy sobie wtedy też na pytanie, czy te postaci senne, które spotykamy, stanowią jakiegoś rodzaju podja, jakiś element naszej jaźni, który zwykle jest niedopuszczany do głosu, a ujawnia się na przykład w przypadku osobowości wielorakiej. Cała masa pytań. Wiedza tak naprawdę szczątkowa na podstawie różnych badań, różnych doświadczeń, z którymi mamy do czynienia. Tak jak mówiliśmy, sen to jest ta dziedzina jeszcze niezbadana. To jest właściwie ląd, którego mapy jeszcze nie stworzyliśmy.
To jest coś, co ciągle badamy, ciągle odkrywamy. Dlatego gorąco zachęcamy, żeby próbować. Zachęcamy do tego, żeby samemu praktykować oneironautykę i żeby wyruszyć do tego jeszcze niezbadanego świata i zamienić się w tego odkrywcę, nowoczesny Krzysztof Kolumb, czegoś nowego się dowiedzieć i podzielić się z nami tą wiedzą dotyczącą również kontaktu z postaciami sennymi, z tymi projekcjami czy też myślokształtami.
[03:06:54] - Ja tutaj pozwolę sobie przypomnieć, że nasza audycja „Świadome sny – nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Chyba mikrofon mam odwrócony.
[03:07:13] - Rzeczywiście.
[03:07:17] - No tak, teraz już lepiej. Tak to jest, jak się w trakcie audycji eksperymentuje z ustawieniem mikrofonu, żeby było wygodniej, a się okazuje, że potem nie wszystko jest tak dobrze. Audycja „Świadome sny – nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić jeszcze przez pół godziny. Można dzwonić i pisać. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów oraz na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Mariusz tutaj wyjaśnia to i owo, a ja w międzyczasie tak czytam, co tutaj ta nasza słuchaczka Agata przysyła.
Dopisała coś takiego: „Dodam, że koleżanka miała cycki i penisa jednocześnie, a potem taka dziwna rzecz się zrobiła. Dodała sobie to, co mają kobiety i uprawiała seks sama ze sobą. Chyba sama tego spróbuję. To podniecająco brzmi”. Zachęcamy. Jeżeli tak cię to bardzo interesuje, jeżeli masz taką bogatą, wybujałą wyobraźnię, to oczywiście zapraszamy. Zachęcamy do spróbowania jak najbardziej. Natomiast tutaj jeden ze słuchaczy płci męskiej wysłał taki opis jednego ze snów. Mój sen, w nawiasie fajny. Byłem jakimś potworkiem, smokiem czy czymś tam, bo miałem skrzydła i nagle uświadomiłem sobie, że to sen, więc zacząłem latać.
Uczucie podczas lotu było fajne. Potem wylądowałem i jakiś gościu powiedział mi, że najpierw powinienem ćwiczyć, zanim zacznę latać i straciłem świadomość. Potem byłem z innym kolegą stworkiem i postanowiliśmy się pobawić. Przyczepił do mnie wagonik i miałem polecieć do balkonu, ale miałem trudności i się obudziłem. Ktoś chyba bardzo aktywnie tam u ciebie, u Mariusza słucha tej naszej audycji. Tak bardzo aktywnie, że aż musi się w nią włączać wokalnie.
[03:10:07] - Próbują mnie tutaj namawiać do złego. Próbują mnie jeszcze do życia w sobotę wyciągać, czyli zachęcać do tego, żebym odkrywał trochę świata tutaj na jawie. Poza odkrywaniem świata we śnie. Zresztą być może po tej 23:00 to się włączę.
[03:10:30] - Na odkrywanie świata w świecie rzeczywistym masz przecież cały tydzień.
[03:10:36] - Cały tydzień, pomijając te godziny, kiedy siedzi się w pracy, które niestety są bardzo absorbujące i te godziny, które spędzamy również na uczelni studiując. Poza tym weekendem to tego czasu wcale nie jest tak wiele. Ja się cieszę tylko, że sen nie może mi nic odebrać. I rzeczywiście mogę nie tylko odpocząć, ale też aktywnie wykorzystywać te marzenia senne, które się pojawiają i które mogą być niezwykle ekscytujące i przyjemne. Zresztą jak tutaj opisywał kolega, który przesłał swój sen. Ja zresztą słuchając początku myślałem, że będzie nieprzyjemny, skoro okazuje się być jakimś potworkiem, a tu się okazuje, że nie. Tak naprawdę w snach bardzo wiele można dokonać. Nawet te trochę dziwne opisy dotyczące seksu z samym sobą w snach wcale aż tak nieprawdopodobne się nie wydają. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w snach możliwe jest wszystko, w co jesteśmy w stanie uwierzyć i komuś sprawiałoby to przyjemność, to zachęcam do eksperymentowania.
[03:11:51] - Ja chciałem powiedzieć, przyznać się tutaj, że sen z tym potworkiem był wysłany z mojego GG. Ja to wysłałem. Chciałem tak anonimowo wysłać, żeby nie było, że to ja.
[03:12:05] - Następnym razem wysyłaj tak, żeby jeżeli będziesz anonimowo wysłał, to pamiętaj, żeby zmienić zdjęcie na Gadogad.
[03:12:15] - Jestem trochę podobny do siebie na tym zdjęciu.
[03:12:22] - Nie ma tak, że się chce być anonimowo, a potem się pisze w Escape.
[03:12:30] - I tak się wyda.
[03:12:32] - Tak więc to był mój sen. Tak powiem. To było bardzo przyjemne uczucie, takie latanie we śnie. Mówiłem już o tym śnie kiedyś, kiedy była mowa o lataniu we śnie, to powiedziałem wtedy, że byłem tym potworkiem i że latałem, ale nie powiedziałem reszty. Teraz to postanowiłem dodać resztę, bo też to było ciekawe, ale to uczucie uświadamiania się we śnie, to uczucie latania we śnie, tej wolności to było dopiero coś. To było coś, czego nie można z niczym innym pomylić ani z niczym innym porównać.
[03:13:11] - Coś o tym wiem. To jest niewątpliwie bardzo ciekawe uczucie, bo sam miałem coś takiego kiedyś w kilku snach, że podskoczyłem i zaczynałem latać na przykład. Albo podskakiwałem, zawisałem w powietrzu i jechałem tak, jakbym zjeżdżał na jakiejś zjeżdżalni czy czymś podobnym. Bardzo fajne uczucie.
[03:13:37] - Bardzo zajebiste.
[03:13:49] - Jestem ciekawy jak mózg odbiera uczucie latania, skoro nigdy nie lataliśmy w życiu realnym. Jak on sobie tworzy to uczucie?
[03:14:00] - Pewnie z naszych wyobrażeń, z naszych oczekiwań. Wiele rzeczy, z którymi nie mieliśmy do czynienia nigdy w rzeczywistości, było przez nas wyobrażanych i pewnie za pomocą właśnie tych wyobrażeń jesteśmy w stanie tego rodzaju przygody odczuwać, przeżywać również w świecie sennym. Zresztą podobnie w przypadku tego tematu, który bardzo często jest przez nas poruszany i którym zajmuje się głównie Robert. Jest takim sztandarowym dziełem Roberta, czyli wykorzystanie snów świadomych jako alternatywy dla narkotyków. Często rozmawialiśmy też o snach, w których pojawia się motyw zażywania różnego rodzaju substancji psychoaktywnych. Jeśli ktoś nie zażywał takich substancji na jawie, to pojawia się pytanie, skąd może wiedzieć, jak działają we śnie, kiedy mają oddziaływać na osobę śniącą. A takie sny również się pojawiają. Także przypisywałbym to wyobrażeniom i oczekiwaniom dotyczącym tego, co w takim stanie odczuwamy.
[03:15:23] - Znaczy 50% tych odczuć polega na relacji innych osób. Podświadomie wyłapujemy to, co oni nam powiedzieli, że będzie przyjemnie, że jak będziemy latali, to będziemy lecą, że wiatr we włosach i w mózg w pewnym stopniu sobie przyswaja te informacje.
[03:15:51] - Nawet nie jestem przekonany, czy rzeczywiście wynika to tylko i wyłącznie z tego, co mówią nam inni. My też często sami zastanawialiśmy się, jak czulibyśmy się w danej sytuacji i mamy pewne własne wyobrażenia właśnie na temat tego, jak by to wyglądało, gdyby do tego doszło. I wykonywanie tych czynności w snach to właśnie odbicie, odzwierciedlenie tego, w jaki sposób sobie to wyobrażaliśmy, tą daną sytuację czy tą daną czynność.
[03:16:40] - Nasz słuchacz Monster na naszym Radiu Vanga Dogadu napisał takie coś: „Sen to jedynie projekcja mózgu, która ma zakryć prawdziwe doznania, jakie nas spotykają w czasie spoczynku. Tak mi się wydaje, że mózg jest całkiem pobocznym instrumentem w porównaniu z naszym ciałem astralnym czy nami”.
[03:17:02] - Ja takich herezji to nie słyszałem. Po pierwsze nie zakryć, tylko ma przygotować do innych przeżyć w życiu realnym lub kiedyś wierzono, nie wiem, czy tak teraz jest, a kiedyś wierzono, że mózg ma za zadanie tworzyć marzenia senne tylko dlatego, żeby nie zwariować. Ponieważ jeśli będziemy przytłaczani zbyt dużą ilością negatywnych odczuć w świecie rzeczywistym, znaczy w świecie realnym, to zaczniemy powoli wariować. A sny mają być taką właśnie przeciwwagą na ten cały stres, całe negatywne emocje z życia realnego. To ma być właśnie taka przeciwwaga w pewnym stopniu.
[03:17:50] - Pojawia się tutaj pytanie, co według tego pana rzeczywiście dzieje się z nami w momencie, kiedy, jak to ujął, odpoczywamy, czyli w momencie, kiedy nasz mózg zapada w sen. Bo to jest dość ciekawe, co takiego musi się z nami dziać, skoro jest potrzebny nam ten mózg, który będzie zakrywał to, co dzieje się w rzeczywistości.
[03:18:19] - Co znaczy ciało astralne? To też jest takie zagadkowe określenie. Co jeśli to ciało, znaczy ten cały astral nie istnieje?
[03:18:32] - Pojawiają się twierdzenia, zresztą bardzo często się z nimi spotykam, między innymi w Gorzowskim Klubie Miłośników Fantastyki Naukowej spotkałem się z takim twierdzeniem dotyczącym tego, że takimi ciałami astralnymi czy też postaciami astralnymi są właśnie postacie senne, czyli te postacie, które w snach spotykamy. Są to ciała astralne innych osób, często śniących. Dlatego nie mamy prawa wykorzystywać jakiejś swojej władzy nad nimi. Pojawiają się różnego rodzaju interpretacje dotyczące właśnie postaci sennych i tego, co się z nami dzieje, gdy zasypiamy. Tutaj pan mówił właśnie o astralu, który stanowi dla niego jakąś funkcję podrzędną nad tym, co robi nasz mózg, czyli tworzenia tej, generowania tej symulacji świata, w którym się znajdujemy. Fakt faktem jest, że to określenie ciała astralne nie posiada, że tak powiem, jakiejś definicji ustalonej, co pokazywaliśmy też w przypadku chociażby dyskusji dotyczącej OBE. Wiele z tych rzeczy jest używanych jako różnego rodzaju słowa klucze, słowa wytrychy. I właśnie astral i ciało astralne takim słowem kluczem również jest, którym miałoby wszystko wyjaśniać, a tak naprawdę nie wyjaśnia nic.
[03:19:57] - I teraz we mnie rodzi kolejne pytania.
[03:20:03] - Tak. Mnie ogromnie martwi to, że tak jak w przypadku tutaj tego pana, który ten komentarz umieścił, ludzie nie doceniają piękna snów, nie doceniają niezwykłości tego, co dzieje się w momencie, kiedy zasypiamy i kiedy śnimy. Jest to zaskakujące. Sam fakt, że nasz mózg, że ich mózg potrafi stworzyć tak doskonałą symulację świata. Ba! O czym dzisiaj mówiliśmy i na co właśnie, kolego, za co ci dziękuję, zwróciłeś uwagę, potrafi nawet symulować doznania, których nigdy w świecie na jawie nie doświadczyliśmy, a mimo to potrafi wytworzyć je w momencie, kiedy śnimy. Coś tak niezwykłego i coś tak pięknego. Te wszystkie sny, które dzisiaj przytaczaliśmy, pokazują nam niezwykłość tego świata i to, jak niezwykłym dokonaniem jest to, co potrafi nasz mózg i co przeżywamy każdej nocy, i z czego możemy później zdawać relacje w postaci tak niezwykłych reportaży jak te, które przytaczaliśmy. Dziwi mnie to, zaskakuje, martwi, smuci wręcz niebywale, że ludzie nie potrafią docenić tego niezwykłego faktu. Docenić, jak niesamowitym narzędziem jest ich własny mózg i potrzebują zamiast tego tworzenia Nowych koncepcji, w których pojawiają się ciała astralne, opuszczanie swojego ciała.
Jest to niesamowicie dogłębnie smutne, że nie potrafimy docenić magii rzeczywistości.
[03:21:41] - Właśnie w ten sposób się rodzą mity o Aldebaranie.
[03:21:45] - Tu właśnie ten słuchacz napisał kolejny komentarz: „Traktujecie samych siebie jako istoty czysto materialne, ale niestety człowiek nie jest tylko mózgiem i ciałem. Są na to różnorakie dowody”. Proponuję słuchaczowi, żeby te dowody nam przytoczył.
[03:22:04] - Ja też chciałbym o to prosić, żeby przedstawił nam te dowody.
[03:22:06] - No właśnie.
[03:22:07] - Z tego, co wiem, według moich przekonań mogę powiedzieć i tego, co mówi nam religia, człowiek niby posiada duszę nieśmiertelną, ale gdzie ta dusza jest przechowywana? Jeśli w mózgu, to odpada taka możliwość, ponieważ w mózgu nie ma wolnego ośrodka, żeby ta dusza mogła się zagnieździć. W innym miejscu ciała, dobrze, ale to by w pewnym sensie było nielogiczne, że na przykład dusza będzie umiejscowiona w małym palcu u stopy, a jak go stracimy, to co? Dusza znika nagle?
[03:22:43] - Jest jeszcze taka koncepcja, że dusza może być rozłożona po całym ciele, co sugerują zdaniem niektórych osób przypadki przejmowania wspomnień po przeszczepie na przykład serca czy innego narządu. Tutaj jeszcze słuchacz przysłał kolejny komentarz: „Nie neguję doskonałości ludzkiego mózgu, ale istnieją inne obszary, tak jak wspomnieliście, które czasem możemy odwiedzać”.
[03:23:12] - Obszary czego? Co do duszy? Jeśli dajmy przykład, stracimy rękę, to co się wtedy z duszą dzieje? Znika? Ucina się jej jakaś część? Ale nawet jeśli się uknie, to co? Nie będziemy mogli wejść do tego astralu? Czy w astralu się ta dusza całkiem inaczej będzie zachowywała? To jest takie właśnie twierdzenie, które rodzi milion nowych pytań.
[03:23:39] - To jest myślenie magiczne, takie, które pojawiało się u zarania istnienia gatunku ludzkiego i mimo iż ogromnych osiągnięć, jakie daje nam w chwili obecnej nauka, niektórzy znowu przywołują się tego myślenia magicznego. Myślę, że dlatego właśnie, że nie potrafią docenić, tak jak dzisiaj stwierdziłem, magii rzeczywistości. Jak kolega dzisiaj stwierdził, ten, który nam tutaj komentuje, słuchacz. Ja go zresztą bardzo serdecznie pozdrawiam i zachęcam do tego, żeby jednak tę magię ujrzał w rzeczywistości. Pisze nam, że niestety nie potrafimy zauważyć, że człowiek nie składa się tylko z mózgu i z ciała. Ja uważam, że nawet gdybyśmy wzięli pod uwagę fakt, z którym się budzę co rano, że składam się tylko i wyłącznie z mózgu i z ciała, to nie użyłbym określenia „niestety”, bo moje ciało jest niezwykłym wręcz osiągnięciem ewolucyjnym i to, czego potrafi dokonać, sprawia mi zdumienie. A to, co robi mój mózg i co zrobi mój mózg, kiedy śpię, jeszcze większe. Ja gorąco zachęcam państwa do przeczytania książki dość niezwykłej, bo jest to książka napisana dla dzieci, ale tego pana również, który nam tutaj komentuje, gorąco zachęcam, żeby do niej zajrzał. Richard Dawkins, którego niezwykle cenię jako popularyzatora nauki i którego książki, na przykład „Fenotyp rozszerzony” czytam z zamiłowaniem, napisał książkę dla dzieci, którą w ten sposób właśnie zatytułował: „Magia rzeczywistości” i w której próbuje on pokazać, jak niezwykły jest świat, który nas otacza. Ten świat, który potrafimy opisać, zbadać i przedstawić.
Nie mamy potrzeby tworzenia jakichś nowych bytów, tak jak mówiłem kiedyś, tworzenia nowych bytów, które nie są nam potrzebne, czyli przeczyć tej zasadzie brzytwy Ockhama, tworzyć jakieś byty. Nie jest potrzebne, aby wyjaśnić różnego rodzaju zjawiska. To, co jesteśmy w stanie dzisiaj opisać i udowodnić, pozwala nam wyjaśnić bardzo wiele zjawisk, które w chwili obecnej dzieją się w świecie. Tak jak mówiłem, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę to, że to, z czym mamy do czynienia w momencie, kiedy zasypiamy, czyli nasze sny, jest tylko i wyłącznie symulacją tworzoną przez nasz mózg, nadal pozostaje cudowne i fascynujące, bo nadal pozostawia ogromne pole dla naszej ciekawości, dla badań, dla zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Bo zobaczmy, ile pytań pojawiło się dzisiaj. Najgorsza odpowiedź, jaką możemy udzielić, to odwoływać się do astralów, różnego rodzaju ciał energetycznych, bo to tak naprawdę nie jest żadna odpowiedź. To się nie wpisuje w nic i nic nam nie wyjaśnia. Dla mnie jest to odpowiedź strasznie uboga, która nie daje mi w żaden sposób satysfakcji i nie sprawia, że moja wiedza się poszerza, tylko odkłada to, czego nie wiemy dalej do świata, którego zbadać nie jesteśmy w stanie. Tak ogromna ilość pytań, które się pojawiają odnośnie snów i które możemy zadawać na gruncie, że tak powiem, naukowym, bazując na tym, co udało nam się dowiedzieć. Nie próbujmy tego zignorować, wrzucając wszystko w coś, czego zbadać nie jesteśmy w stanie, w jakiś różnego rodzaju astral.
Nie odbierajmy tej magii snom poprzez to, że będziemy wpychać ją do jeszcze jakiegoś większego worka z napisem „nieznane energetyczne astrum”.
[03:27:39] - Tutaj komentujący zrobił podstawowy błąd, ponieważ powiedział: „Ciało ludzkie składa się tylko z umysłu i ciała”. Ale trzeba wziąć pod uwagę to, jak umysł jest narzędziem złożonym. Proszę sobie uświadomić, drogi czytelniku, widzu, nie wiem, jak to powiedzieć, że w tym samym momencie, w którym pisałeś komentarz, w twoim mózgu działało kilkaset różnych ośrodków neuronowych etc., które idealnie ze sobą współgrają. W śnie mózg jest w stanie odzorować świat zewnętrzny. Podczas normalnego funkcjonowania potrafi połączyć kilkanaście ośrodków, żeby móc chodzić. Sam proces chodzenia jest niezwykle złożony, o jakimś wzmożonym wysiłku fizycznym nie mówiąc. Ciało tak samo jest bardzo złożone, skomplikowane. Same mięśnie są bardzo złożone i warto dodać, że człowiek w sytuacji zagrożenia życia jest zdolny robić rzeczy praktycznie niemożliwe albo niewyobrażalne. Był przypadek dość młodego chłopaka, który miał 15 lat, który zdołał podnieść trzytonowy samochód za zderzak i wyciągnąć jednocześnie swoją matkę spod tego samochodu. Więc błędnym jest powiedzenie, że to tylko ciało.
Trzeba powiedzieć „aż ciało” i trochę nad tym się zastanowić.
[03:29:19] - Moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak astral. Jestem sceptykiem, ateistą, więc w takie rzeczy nie wierzę. Nie zakazuję nikomu wiary. Jak ktoś sobie wierzy w istnienie świata astralnego drugiego, tylko trzeba się też zastanowić, ile jest tych światów, bo ile jest w ogóle tych światów, tych ciał? Można się zagłębić w tę nieskończoność, co nie jest za bardzo logiczne.
[03:29:53] - Zaraz, jakby to powiedzieć. Uciekło mi. Ateizm to też jest taka sprawa, ponieważ to jest taki paradoks, że jesteś osobą wierzącą, ponieważ wierzysz, że Boga nie ma. Więc to jest taki mały paradoks, ale nawet jeśli będę ateistą, można wierzyć w inne wymiary, inne światy etc. To jest takie myślenie życzeniowe. Chcę, żeby to istniało, ponieważ tak mi będzie wygodniej wierzyć w takie zjawiska jak OOBE, wychodzenie z ciała, że dusza jest nieśmiertelna, komunikacja ze zmarłymi.
[03:30:35] - To znaczy ja nie to, że wierzę, że Boga nie ma, tylko po prostu ja to wiem na podstawie dowodów, na podstawie badań i różnych, nie wiem, jak to powiedzieć, na podstawie wiedzy, która jest przedstawiana na podstawie eksperymentów, doświadczeń.
[03:31:09] - Dobrze panowie, będziemy się już powolutku niestety zbliżać do końca audycji, ponieważ krótko po godzinie 23:00 na antenie Radia Paranormalium oraz Radia Nafali wchodzi audycja „Hiperprzestrzeń na żywo”, na którą oczywiście zapraszamy w imieniu Tomka, kapitana Radia Nafali. Panowie, może kilka słów podsumowania na koniec.
[03:31:41] - Proszę państwa, te sny, które mieliśmy dzisiaj okazję analizować, ja tutaj notowałem wszystkie spostrzeżenia Dawida, Roberta, Mateusza, Marka dotyczące tych snów. Tak jak mówiłem, one nie zaginą, zostaną włączone do publikacji, kiedy publikacja tylko się pojawi. Myślę, że z racji tego, że już w poniedziałek przywita nas nowy miesiąc, grudzień, to myślę, że jeszcze przed Nowym Rokiem na pewno będzie dostępna i taka informacja się na naszym fanpage'u pojawi. Ja zachęcam do polubienia, zalajkowania naszego fanpage'u Oneironauci. Takie reportaże jak dziś pokazują nam, jaki niezwykły jest świat, który możemy odwiedzać każdej nocy. Ja zachęcam, żeby odwiedzać go świadomie i świadomie korzystać z jego bogactwa. Możemy korzystać ze snów różnych ludzi, dlatego, że sny są, że tak powiem, przestrzenią, w której pojawiają się często wspólne dla nas archetypy, o których pisał również Carl Gustav Jung, zwracając uwagę na takie wspólne symbole, które pojawiają się w snach wielu ludzi, których przekaz dla wielu z nas może mieć znaczenie. Więc warto również rozmawiać o snach. Zresztą jest to jedna z tych rzeczy, o które ja zawsze apeluję. Rozmawiajmy o swoich snach, rozmawiajmy o swoich snach z naszymi znajomymi.
Tak rzadko zdarza nam się rozmawiać, biorąc pod uwagę to, ile snów przeżywamy w życiu, biorąc pod uwagę to, że właściwie każdej nocy mamy sny. Bardzo rzadko dzielimy się nimi z innymi. Kiedyś to było na porządku dziennym. W momencie, kiedy jeszcze dzieliliśmy sny na takie dwa etapy i pomiędzy tymi dwoma etapami mogliśmy przez pewien czas być aktywni i spotykać się ze znajomymi i domownikami i te sny omawiać, to często o nich dyskutowano. W chwili obecnej taka praktyka rozmowy o snach właściwie zanika. My korzystając Z tych reportaży, które zostały nam przesłane, chcemy w jakiś sposób ożywić na powrót tę dyskusję o snach, które się pojawiają. A ja z anteny Radia Paranormalium gorąco zachęcam państwa do tego, żeby o tych snach dyskutować i dzielić się swoimi snami z bliskimi i z przyjaciółmi.
[03:34:10] - Ja bym chciał jak zwykle na sam koniec zachęcać do odwiedzenia naszej strony oneirosociety.tk, do polubienia i odwiedzenia naszego fanpage'a OneiroSociety.tk i do wypełnienia, szczególnie słuchaczkę Ankę, która może zostanie członkiem naszego zakonu snu. Mistrz snu pozytywnie rozpatrzy pewnie jej prośbę. Oneirosociety.tk/efdc. Tam będzie formularz, za niedługo będzie odnowiony i po jego wypełnieniu dostaniemy możliwość dołączenia do ruchu oneironautycznego, pomagać nam i być z nami.
[03:35:04] - Także będziemy już kończyć powolutku. Ja tutaj polecam Robertowi, żeby zrobił coś jednak z tym zewnętrznym mikrofonem, bo teraz było słychać przez moment głośniej wentylator w twoim laptopie, tak jakby pralka chodziła. Taka drobna uwaga techniczna. Co do kolejnych dowodów na to, że audycja leci na żywo, niestety dzisiejszy odcinek już się kończy, a my w kolejnym odcinku audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” usłyszymy się już za tydzień. Dzisiaj udział wzięli w audycji „Oneironauci” Dawid Rudnicki. Niestety musiał się zdematerializować już ze Skype'a, ale pozdrawiamy. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz cię usłyszymy, Dawidzie. Byli również Robert Niemiec.
[03:36:02] - Do zobaczenia.
[03:36:05] - Mariusz Sobkowiak przy telefonie.
[03:36:08] - Do usłyszenia. Pozdrawiam serdecznie.
[03:36:11] - Bartek Zięba, Cosmic Kid oraz słuchacz Radia Paranormalium Mateusz uprawiający regularnie świadome śnienie i dzielący się tutaj z nami spostrzeżeniami, pytaniami, komentarzami. Dziękujemy również tobie, Mateuszu.
[03:36:30] - Ja również dziękuję i do usłyszenia.
[03:36:34] - Do usłyszenia w kolejnym odcinku audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” już za tydzień. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. Dobranoc i do usłyszenia. Życzymy pięknych, kolorowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów.