Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Hiperprzestrzeń

Hiperprzestrzeń

Odcinek: 15 listopada 2014
Dzisiaj z okazji wyborów samorządowych w Polsce (które Tomek nazywa świętem kłamstwa i manipulacji, w którą się nas wrabia, obiecując gruszki na wierzbie), Tomek opowie o tym, dlaczego takie i podobne imprezy ogólnonarodowe serdecznie i z premedytacją bojkotuje...

Streszczenie odcinka

Audycja jest osobistą refleksją prowadzącego na temat wyborów, propagandy i mechanizmów podporządkowywania jednostki zbiorowości. Prowadzący deklaruje, że nie uczestniczy w wyborach, ponieważ uważa je za rytuał legitymizujący system polityczny, który zamiast rozwiązywać realne problemy angażuje ludzi w spory, obietnice i rywalizację między sztucznie wykreowanymi liderami. Jego zdaniem głosowanie daje obywatelom iluzję wpływu, podczas gdy rzeczywista energia i czas ludzi zostają skierowane na działania narzucone z zewnątrz. Zastrzega przy tym, że nie zamierza decydować za innych: część jego znajomych głosuje na Pawła Kukiza i ma do tego prawo, podobnie jak każdy ma prawo samodzielnie określić własne stanowisko. Centralnym pojęciem audycji jest „idea kłamstwa”, rozumiana jako system manipulacji wykorzystujący ludzkie lęki, pragnienia i potrzebę przynależności. Prowadzący podkreśla, że przekaz zawsze jest indywidualny, a pojęcia takie jak obiektywizm czy jednolity interes społeczny służą często do ukrywania czyjegoś punktu widzenia i narzucania go innym. Krytykuje przekonanie, że istnieje jedna wspólna świadomość grupy, która może myśleć i decydować za wszystkich. W jego ocenie jednostka jest podstawową rzeczywistością, natomiast „społeczeństwo” i „masa” bywają konstruowane jako narzędzia nacisku, wymagające rezygnacji z własnych doświadczeń, potrzeb i refleksji. Jako historyczne tło tych mechanizmów prowadzący przywołuje prace Gustave’a Le Bona, Wilhelma Reicha, Edwarda Bernaysa i Waltera Lippmanna, a także wpływ ich idei na propagandę polityczną i marketing. Wspomina eksperymenty prowadzone w latach dwudziestych na Uniwersytecie Cambridge, przypisywane Leonardowi Knightowi Elmhirstowi, w których wykorzystywano wspólny taniec, rytmiczny marsz, jednolite stroje, muzykę i ćwiczenia fizyczne. Celem miało być przyciągnięcie studentów do bractw oraz sprawdzenie, czy regularny, zsynchronizowany ruch może ograniczyć indywidualność i skłonić ludzi do podporządkowania się grupie. Prowadzący porównuje ten mechanizm do synchronizacji metronomów: początkowo działających niezależnie, lecz po pewnym czasie poruszających się w tym samym rytmie. Zjawisko synchronizacji przedstawione zostaje jako naturalny element komunikacji między ludźmi i innymi organizmami. Ludzie, zwierzęta, ptaki, rośliny i całe grupy mają według prowadzącego dostrajać się do wspólnego rytmu, co ułatwia współpracę i wymianę informacji. Ten sam mechanizm może jednak zostać wykorzystany przez przywódców i instytucje do ujednolicania zachowań. Jednolite mundury, gesty, marsze, śpiew, masowe ćwiczenia i widowiska mają wytwarzać poczucie porządku, siły i bezpieczeństwa, a zarazem osłabiać samodzielne myślenie. Prowadzący wskazuje, że takie metody stały się częścią show-biznesu, reklam, wydarzeń sportowych i politycznych, gdzie masowość sama w sobie ma przekonywać obserwatorów o słuszności danej idei. W tym kontekście omawia propagandę nazistowską, odwołując się do mundurów, powtarzalnych gestów, marszów, Hitlerjugend oraz masowych imprez sportowych i tanecznych. Wymienia Josepha Goebbelsa jako jednego z najważniejszych praktyków propagandy oraz przedstawia III Rzeszę jako przykład systemu, który skutecznie wykorzystał psychologię tłumu. Wojna ma być skrajnym dowodem skuteczności takiej mobilizacji: miliony ludzi pracowały, walczyły i poświęcały życie dla abstrakcyjnych celów określanych przez przywódców, często bez zadawania sobie pytania o sens tych działań. Prowadzący twierdzi, że podobne techniki, choć w mniej oczywistej formie, są nadal używane przez państwa, partie, media i korporacje. W audycji wyróżnione zostają trzy podstawowe zasady propagandowego oddziaływania. Pierwsza polega na tworzeniu precyzyjnie obliczonych skojarzeń z podświadomymi lękami i pragnieniami jednostki. Wykorzystywane mogą być poczucie winy, strach, potrzeba bezpieczeństwa, patriotyzm, religia, symbole narodowe, obrazy bohaterów i ofiar oraz obietnice lepszego życia. Prowadzący szczególnie ostro krytykuje religijne wychowanie oparte na poczuciu winy i przekonaniu, że człowiek od urodzenia odpowiada za cudze winy lub musi podporządkować się autorytetowi. Według niego politycy korzystają z tych samych emocji, fotografując się z hierarchami religijnymi, żołnierzami, pomnikami, flagami i innymi symbolami budującymi określone skojarzenia. Druga zasada to posługiwanie się liderami opinii i autorytetami. Zdaniem prowadzącego większość ludzi nie podąża spontanicznie za radykalnymi ideami, dlatego najpierw trzeba stworzyć grupę osób szczególnie podatnych na przywództwo, reguły i rytuały. Następnie grupie przypisuje się lidera, który zaczyna uchodzić za kogoś wyjątkowego i kompetentnego. Sama liczba jego zwolenników ma przekonywać kolejnych obserwatorów, że powinien mieć rację. W ten sposób powstaje pozór społecznego poparcia, a jednostki zaczynają podporządkowywać się nie własnemu doświadczeniu, lecz zachowaniu większości. Prowadzący uważa, że podobnie działają liderzy polityczni, religijni, medialni i środowiskowi, a także osoby budujące wokół siebie społeczności internetowe. Trzecia zasada polega na inicjowaniu i zarażaniu zbiorowych zachowań oraz poglądów. Najpierw trzeba wykreować wspólną opinię, na przykład przekonanie, że „jest źle”, a następnie zaproponować lidera lub organizację, która rzekomo zna rozwiązanie. Gdy grupa przyjmie wspólny rytm, może zostać skierowana przeciwko innym grupom. Prowadzący opisuje polaryzację jako metodę neutralizowania niezadowolenia: gdy ludzie zaczynają mówić jednym głosem o konkretnym problemie, media i politycy mają tworzyć sztuczny konflikt, dzielić ich na dwa obozy i kierować energię na walkę między nimi. Zamiast wspólnie szukać rozwiązania, obywatele koncentrują się na budowaniu „barykad”, wzajemnych oskarżeniach i obronie własnej strony. Jednym z przykładów takiego mechanizmu ma być ruch na rzecz legalizacji konopi w Polsce. Prowadzący twierdzi, że oddolne niezadowolenie zostało przejęte przez polityków i przekształcone w narzędzie partyjnej promocji, przez co pierwotny postulat stracił niezależność i skuteczność. Podobnie ocenia działania polityczne odwołujące się do haseł zmiany, demokracji i interesu społecznego. Jego zdaniem partie tworzą wrażenie, że jednostka sama nic nie może, natomiast dopiero przystąpienie do grupy daje siłę i możliwość zmieniania świata. W rzeczywistości grupa ma być pozbawiana samodzielności, a jej energia wykorzystywana przez liderów, sponsorów i instytucje. Prowadzący krytykuje również media, które według niego podtrzymują znaczenie polityków i instytucji przez nieustanne powtarzanie informacji na ich temat. Przywołuje własny eksperyment polegający na zbieraniu gazet oraz mierzeniu czasu poświęcanego poszczególnym wiadomościom w telewizji. Wyniki miały pokazywać, że politycy, Kościół i inne uprzywilejowane instytucje regularnie otrzymują określoną porcję uwagi, niezależnie od rzeczywistego znaczenia ich działań. Prowadzący przeciwstawia propagandowym relacjom prezentowanie konkretnych projektów, ich przebiegu i skutków. Za bardziej wiarygodne uznaje wiadomości pokazujące, co faktycznie zrobiono, jakie były rezultaty i kto ponosi odpowiedzialność, a nie ceremonie, przemówienia, przecinanie wstęg i deklaracje. Ważnym przykładem współczesnej propagandy są według niego także komercyjne flash moby. Zorganizowana grupa zaczyna w miejscu publicznym wykonywać zsynchronizowane czynności, a wydarzenie jest filmowane przez przypadkowych przechodniów i rozpowszechniane w internecie. W efekcie marka otrzymuje szeroką reklamę, którą odbiorcy nieświadomie współtworzą i bezpłatnie rozpowszechniają. Prowadzący porównuje to do uczestnictwa w polityce: nawet krytykowanie polityków, powtarzanie ich wypowiedzi, tworzenie memów i nieustanne komentowanie konfliktów zwiększa ich rozpoznawalność. Przywołuje zasadę, według której nie jest istotne, czy mówi się o kimś dobrze, czy źle, ważne jest samo utrzymywanie go w centrum uwagi. System nie potrzebuje zatem wyłącznie zwolenników; wystarczą również przeciwnicy, którzy stale dostarczają mu widoczności. Z tej perspektywy wybory są dla prowadzącego częścią przedstawienia, w którym obywatele występują jako widzowie i uczestnicy rytuału. Kampanie wyborcze mają podtrzymywać przekonanie, że zmiana zależy od wskazania odpowiedniego lidera, podczas gdy najważniejsze problemy pozostają nierozwiązane. Prowadzący wymienia jako rzeczywiste problemy jakość wody i powietrza, sposób wykorzystywania ludzkiego czasu, warunki pracy oraz przejrzystość działań władz. Jego zdaniem politycy wypowiadają wiele wzniosłych frazesów, ale konkretne działania często nie następują, ponieważ ujawnienie ich rzeczywistych skutków mogłoby wskazać interesy sponsorów i korporacji stojących za decyzjami. Wybory mają więc odciągać uwagę od spraw, które można rozwiązywać bez pośrednictwa liderów, poprzez lokalne, bezpośrednie i dobrowolne współdziałanie. Przeciwieństwem masowej mobilizacji ma być otwarta komunikacja i współpraca osób zachowujących własną autonomię. Prowadzący nie odrzuca każdego wspólnego działania, lecz sprzeciwia się grupom wymagającym jednolitości, podporządkowania i przyjęcia jednej ideologii. Jako pozytywny model wskazuje dobrowolne przedsięwzięcia skoncentrowane na konkretnym celu: ludzie mogą połączyć wysiłki, zaufać sobie i wspólnie coś zbudować, nie rezygnując z indywidualnych poglądów. Współpraca nie musi oznaczać tworzenia trwałej społeczności, hierarchii ani wspólnego programu obejmującego całe życie. Wystarczy, że kilka osób zrobi razem coś pożytecznego, a potem pozostanie wolnych od wzajemnej kontroli. Prowadzący odwołuje się także krytycznie do marksistowskiej tezy, że byt społeczny kształtuje świadomość. Uważa, że sprowadzanie człowieka do jego pozycji społecznej, zawartości portfela, wykonywanego zawodu lub roli w systemie odbiera mu indywidualność i sugeruje, że inni wiedzą lepiej, czego potrzebuje. Podobnie ocenia współczesny etos pracy, który jego zdaniem zamienia ludzi w niewolników wykonujących przez większość tygodnia narzucone zadania, a następnie pozbawia ich czasu i energii potrzebnych do rozwijania własnych zainteresowań. Wspólne doświadczenie ma sens dopiero wtedy, gdy jest rezultatem wielu indywidualnych działań: ktoś robi krzesło, ktoś gotuje zupę, ktoś buduje stół, a inni mogą z tych rzeczy skorzystać. Samo przebywanie w grupie, wykonywanie tych samych gestów lub podporządkowanie się wspólnemu rytmowi nie tworzy wartościowego doświadczenia. Osobną część refleksji stanowi prawo jednostki do samodzielnego kształtowania życia. Prowadzący uważa, że każdy człowiek rodzi się z prawem do własnych przeżyć, relacji, przekonań, snów, duchowości i sposobu poznawania świata. Odrzuca rolę lidera, który miałby decydować za innych, co powinni robić, w co wierzyć i z jakich substancji korzystać. Legalizację różnych substancji przedstawia jako test stosunku systemu do indywidualnej wolności: jego zdaniem zakazy mają częściowo chronić nie tyle ludzi, ile porządek społeczny oparty na posłuszeństwie. Dostęp do środków, które mogą skłaniać do samodzielnego myślenia i podważania oficjalnych autorytetów, uważa za szczególnie niewygodny dla systemu. Tezy te przedstawia jako własną interpretację, wiążąc je z szerszym przekonaniem, że rozwijanie indywidualności jest zagrożeniem dla każdej struktury wymagającej jednolitości. W końcowej części prowadzący formułuje alternatywę wobec uczestnictwa w politycznym spektaklu. Zamiast przekazywać energię partiom i liderom, proponuje zajmowanie się własnym życiem, rozwijanie własnej „kosmologii”, określanie konkretnych potrzeb i wykonywanie działań, które przynoszą bezpośredni pożytek innym. Może to być pomoc sąsiadowi, zrobienie użytecznego przedmiotu, przygotowanie posiłku albo stworzenie czegoś bez oczekiwania zapłaty i uznania. Najważniejsze jest, aby nie narzucać innym własnego modelu życia, lecz samemu ponosić odpowiedzialność za podejmowane decyzje. System, który opiera się na masowości, rytuałach, liderach i nieustannym konflikcie, można osłabiać nie przez tworzenie kolejnej masy, lecz przez rozwijanie niezależnych jednostek zdolnych do szczerej komunikacji i konkretnych działań.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).