[00:44] - Sobota wieczór, ciemno za oknem. Wydawałoby się, że jest późna noc i że wszyscy już śpią, ale my w Radiu Paranormalium nie zamierzamy spać. Powracamy po tygodniowej przerwie z audycją „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". W początkowej części audycji skład może być troszeczkę skromny, ale mam nadzieję, że stan ten ulegnie zmianie w trakcie audycji. Koło godziny 19:30 spróbujemy połączyć się z Mariuszem Sobkowiakiem drogą telefoniczną oczywiście. Po drugiej stronie Skype'a jest oneironauta Robert. Witaj, Robercie.
[01:33] - Witam.
[01:35] - I może nie oneironauta, ale doświadczający i praktykujący LD, jeden ze słuchaczy Radia Paranormalium, Matki 121.
[01:46] - Witam.
[01:49] - Dziś tematem przewodnim będzie wpływ narkotyków na świadome śnienie. Zanim jednak rozpoczniemy, zanim się rozkręcimy z tym tematem, to pozwolę sobie przypomnieć, że audycja jest realizowana oczywiście cały czas na żywo. Dzisiaj z lekkim poślizgiem wystartowaliśmy, ale mimo późnej pory, mimo ciemności za oknem nie mamy zamiaru spać. Będziemy czekać na wasze pytania, na wasze doświadczenia związane z LD. Jeżeli ktoś ma doświadczenie z narkotykami i LD, to również bardzo serdecznie zachęcamy do podzielenia się nimi z nami. Czekamy na telefony pod numerem 32 746 00 08. Można również dzwonić do nas na Skype'a: radio.paranormalium.pl. Czekamy również na wiadomości tekstowe pod numerem Gadu-Gadu 36 08 80 02, na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i oneironautów, jak również na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Nie bardzo mam pomysł, od czego zacząć dzisiejszą rozmowę, ponieważ mam troszkę doświadczeń z LD, natomiast szczęśliwie nie mam żadnych doświadczeń z narkotykami ani różnymi podobnymi wspomagaczami. Dlatego może oddam głos Robertowi, który bardzo się dobrze dzisiaj przygotował do naszej audycji.
My jako ruch oneironautyczny twierdzimy, że trzeba brać narkotyki, bo w świadomym śnie można robić to, co się chce, a w tripie narkotykowym nie kontroluje się tego tripu i jesteś zdany na łaskę lub niełaskę narkotyku. Na przykład po tym, jak wezmiesz LSD, możesz mieć tak zwanego bad tripa. Chociaż jak to mówił kiedyś czytany przez mnie Timothy Leary, który był ikoną kontrkultury lat 60., bad trip zależy tylko od set and settings, ale to inny temat.
[04:44] - Robercie, mógłbyś się troszeczkeczkę zbliżyć do mikrofonu? Bo troszkę słabo cię słychać niestety.
[04:53] - Halo? A teraz?
[04:55] - Teraz już lepiej.
[04:58] - Tak jak mówiłem, my twierdzimy, że po co ćpać, żeby spać? To było też założenie naszej pierwotnej akcji, z której powstał ruch, czyli „Świadomy sen przeciw narkotykom”. Prywatnie jestem za tym, że jak ktoś chce brać narkotyki, to niech sobie bierze i jestem za pełną legalizacją. Tylko po co ćpać, jak jest coś lepszego niż narkotyki? Jak jest świadomy sen, w którym robisz, co chcesz, w którym kontrolujesz wszystko, a takiego tripa nie można kontrolować.
[05:51] - Chciałem się odnieść do wcześniejszych tej słów Roberta, który powiedział, że żeby odczuć działanie narkotyku, nie trzeba go znać, żeby w LD to wywołać. Co w pewnym sensie jest nieprawdą, ponieważ Nie możemy wywołać tego stanu, nie wiedząc, na czym on polega, więc jakieś doświadczenie musimy mieć. Można nawet przeczytać w internecie, na czym polegał ten trip, żeby mieć coś podobnego do niego.
[06:26] - Ja bym chciał powiedzieć, bo ostatnio znalazłem na stronie rebelianci.pl, część ją pewnie kojarzy, część nie, taki obrazek: „Hajs vs ćpanie”. I tam znalazłem również ciekawą informację, że pewien rodzaj sera zawiera tryptaminy. Tryptaminy to są takie-
[06:59] - Chodzi mi o dimetyltryptaminę oczywiście.
[07:05] - Nie było tam opisane, jakie głównie tam są, ale że jest pewien rodzaj sera, który zawiera tryptaminę i gdy zjedz go przed snem, powoduje bardzo intensywne i ciekawe sny, nawet czasami świadome. Zadaliśmy pytanie na naszym fanpage'u, czy znają jakieś inne substancje. Substancje naturalne mogące mieć wpływ na sny też mogą wywoływać również ciekawe, przygodowe sny, takie sny świadome czasami. Nie trzeba do tego narkotyków, żeby przeżyć przygodę.
[07:58] - Warto dodać, że afrykański korzeń snu też jest uznawany w Polsce za narkotyk, a na LD ma jak najbardziej pozytywny wpływ. Ogólnie na sen ma bardzo dobry wpływ. Więc to też jest taka sprawa.
[08:19] - Gdzieś czytałem, to chyba było na Wikibooks. To nie jest podręcznik świadomego śnienia, że produkty mleczne mają dobry wpływ na świadomy sen. Być może to prawda. Ja nie testowałem, ale też było kiedyś mówione, że przed snem, żeby wypić szklankę mleka, to się szybciej zasypia.
[08:53] - Pewnie nie chodzi tutaj o wpływ na sen, a o samo zasypianie, ale według mnie to jest bardziej efekt placebo aniżeli jakieś chemiczne działanie.
[09:09] - Też chciałem powiedzieć o naszym nowym fanpage'u, na którym à propos narkotyków, że razem z PKO, czyli Polską Koalicją Oneironautyczną Oneironauci stworzyliśmy fanpage „Świadomy sen lepszy niż narkotyki”, na którym promujemy akcję ruchu Świadomy sen przeciw narkotykom. Bardzo polecamy.
[09:46] - Pewnie dużo do powiedzenia w tym temacie miałby Tomek, autor audycji „Hiperprzestrzeń” emitowanej wspólnie przez Radio Paranormalium i Radio Na Fali. On ma pewną praktykę za sobą. Właściwie cały czas ją kontynuuje z tego, co ja się orientuję przynajmniej. Praktyka taka, powiedzmy, okołogrzybkowa. Też w Radiu Paranormalium kiedyś mieliśmy audycję z cyklu „Rozmowy poza ciałem”. Jeden z dwóch odcinków zrealizowanych na żywo poświęconych właśnie DMT. Jest to jedna z substancji, która rzekomo ma się pojawiać w naszym mózgu w momencie umierania. Stąd mają się brać różne wizje na łożu śmierci. Podejrzewają niektórzy, że ta substancja jest odpowiedzialna za wizje podczas NDE. Natomiast są pewne substancje, są pewne grzybki, halucynki między innymi, które wytwarzają w trakcie obróbki DMT i po zażyciu tych grzybków również skutkuje to pewnymi wizjami.
Ja niestety nie mam zbyt dużej wiedzy w tym temacie. Stety lub niestety. Ale to jest to, co ja wiem. Nie wiem, jak panowie się do tego ustosunkujecie.
[11:24] - Ja powiem, że jest pewien kanał na YouTubie o nazwie „Szaman psychodeliczny”. Tam są różne filmy związane z narkotykami, z grzybkami, tak zwanymi etnogenuami, czyli substancjami, psychodelikami o wpływie na Duszę na przeżycie duchowe, które wywołują takie przeżycia duchowe. Między innymi było tam już wspomniane DMT, czyli dimetiltryptamina. Środek, który powoduje różne wizje. Były opisane grzybki halucynogenne, które zawierają psylocybinę. Było opisane LSD, również narkotyk wywołujący podobno wizje, które są psychodeliczne, zmieniające myślenie. Ale to wszystko równie dobrze można uzyskać, nie używając narkotyków. Już ciągnę wątkiem ten temat, że to wszystko można przeżyć nie używając narkotyków, tylko śniąc. Świadomie mamy dostęp do naszej podświadomości. Możemy tam również wykonywać różne zmiany.
Możemy również przeżyć doświadczenie, które nas zmieni, które zmieni nasz approach, które zmieni nas, nasze myślenie na świat.
[13:59] - Chciałem jeszcze odnieść do DMT. Przeglądając ostatnio Wikipedię natknąłem się na to, że DMT występuje jeszcze podczas spania i odpowiada ona za występowanie marzeń sennych u ludzi. To jest jeden z przykładów pozytywnego działania narkotyków na nasze ciało. Ogólnie jeszcze chciałbym się odnieść do słów Roberta, który mówił, że podczas LD mamy bezpośredni dostęp do podświadomości, co po części jest nieprawdą, ponieważ LD to jest odmienny stan świadomości i mamy pośredni kontakt z podświadomością, nie bezpośredni.
[14:38] - Ja bym też tak chciał à propos DMT polecić książkę Ricka Strassmana „DMT: Molekuła Ducha”. Bardzo ciekawa książka. Przeczytałem kilka rozdziałów, ale wydaje się być ciekawa.
[14:52] - Ja tu chciałem nawiązać do pytania Roberta wcześniej, który się pytał: „Po co spać, skoro w LD możemy osiągnąć to samo i możemy to jeszcze kontrolować?” A tu chodzi o to, że według mojego toku myślenia, że śpanie jest w pewnym sensie lepsze od LD, bo nie mamy wpływu na to, co widzimy. I to jest dla mnie główny powód tego, dlaczego śpimy. Ogólnie jak się zażywa narkotyki, to ma się lepsze samopoczucie przez jakiś czas, a w przypadku świadomego snu ma się te lepsze samopoczucie, w moim przypadku oczywiście, tylko podczas snu, a po obudzeniu i tak pozostaje tylko taki posmak tego samopoczucia.
[15:47] - Na początku, zanim zapytamy, dlaczego ludzie biorą te narkotyki, dlaczego używają tych narkotyków, dlaczego ludzie chcą legalizacji marihuany, musimy stwierdzić, że ludzie chcą zwykle doświadczać czegoś nowego, bo w normalnym dniu to idziemy do pracy, wracamy z pracy, idziemy do szkoły. Dzień typowego człowieka mógłby wyglądać tak: budzimy się, jemy śniadanie, myjemy się albo wcześniej się myjemy, a później jemy śniadanie. Idziemy do szkoły lub pracy, wracamy ze szkoły lub pracy, jemy obiad i wracamy, i robimy coś. Później jemy kolację i idziemy spać znowu. I tak przez cały czas. To życie jest pozbawione jakby sensu, bo sens tego życia opiera się tylko na tych podstawowych czynnościach, a nam brakuje czegoś innego. Nam brakuje jakiegoś doświadczenia, czegoś, co nas zmieni. I dlatego ludzie zażywają narkotyki. Myślą, że narkotyki dadzą im doświadczenie, które sprawi, że staną się inni, że zaczną cieszyć się tym, co mają, że zaczną postrzegać inaczej świat. W pewnym sensie narkotyki dają taką trochę zmienioną wizję świata.
Chociażby czytałem pewien trip na neurogrove. Po zażyciu LSD pewien człowiek nie wiedział, czy rzucić studia i zostać pisarzem, i po zażyciu LSD zdecydował się jednak, że będzie pisał i porzuci te studia. To doświadczenie go zmieniło. Ale można też tak głupio dopowiedzieć, że trzeba Skoro idzie o osiągnięcie odmiennych stanów świadomości, to mogę cytować w bezpieczny sposób, który nie zabiera pieniędzy, nie niszczy życia, czyli właśnie świadomy sen. I to jest między innymi nasza akcja.
[18:32] - Prawda, ale to, co wcześniej mówiłem: śnię, kontrolujemy to, co robimy, a podczas tripów nie za bardzo. Chciałem dodać, że wiele piosenek powstaje poprzez zażycie narkotyków. Wtedy pisarze mają lepsze natchnienia. I warto dodać, że te piosenki mają naprawdę duży sens. Co do samych narkotyków: niektóre nie uzależniają, a naprawdę mają mocne działanie. Na przykład sama marihuana. Narkotyk praktycznie wcale nie uzależnia, a odmienne stany świadomości, uwierz mi, że są bardzo ciekawe.
[19:15] - Właśnie wiem, że w LD kontrolujemy ten trip, a z narkotyków nie. Jeśli chodzi o same narkotyki, jak powiedziałeś o marihuanie, to ja bardziej kieruję się w stronę psychodelików. Dla mnie psychodeliki mogą być środkiem, który może dawać to doświadczenie, które rozumienie. Ale psychodeliki, na przykład LSD czy DMT, czy na przykład odkryto… Przepraszam, bo się zacinam. Narkotyki w pewnym sensie kosztują, mogą uzależnić, a sen nic nie kosztuje. Mamy go na co dzień. Właśnie leci reklama, więc jeszcze raz kamerkę sobie włączę. Taka dygresja mała. Kiedy narastają wokół tych narkotyków mity, na przykład kiedyś twierdzono, że LSD sprawia, że są mutacje chromosomowe.
Co okazało się, jak czytałem w książce Stanisława Kratochvila „Psychoterapia snem”: owszem, ale w dawkach, które są wyższe niż te, które zażywa człowiek. Ale moim zdaniem lepiej, tak jak to kiedyś zatytułował ty swój jeden z rozdziałów, aby było to lepsze- znaczy nie lepsze, przepraszam. LD zamiast LSD.
[21:37] - Tak, tutaj się muszę zgodzić, ponieważ po LSD są stany podobne do LD. Mimo wszystko musimy więcej na temat działania narkotyków, żeby odtworzyć i mieć świadkie doświadczenia.
[21:58] - Tak sobie tutaj czytam. Mam otwartych kilka różnych stron poświęconych, kilka for internetowych, na których ludzie między innymi się dzielą różnymi doświadczeniami, opiniami, doświadczeniami i informacjami na temat LD, na temat narkotyków. Z tego, co tu czytam, to niektórzy testują nawet, żeby osiągnąć LD łatwo, szybko i przyjemnie. Sprawdzają z dużą ilością gałki muszkatołowej.
[22:35] - To znaczy gałka muszkatołowa jest chyba- nie wiem, czy gałka muszkatołowa ma jakiś wpływ na sny, ale zawiera ibogainę. Środek, który jest takim lekkim psychodelikiem, wywołuje różne halucynacje. Jednak chciałbym tutaj powiedzieć, że jeden z naszych członków, Mariusz Sobkowiak, napisał bardzo wiele tutaj na przykład jednego z artykułów jego „Oneironautyka jako alternatywa dla substancji psychodeliczno-psychoaktywnych”. Opisuje tam, w jaki sposób narkotyki mogą zastąpić albo też pomóc w leczeniu uzależnień. Tam na tej stronie, jak się na nią wejdzie, na narkomania.org.pl, tam jest więcej właśnie takich- można tak powiedzieć, że zajęliśmy narkomania.org.pl. Stronę narkomania.org.pl trochę tak przejęliśmy i w dziale „Strefa młodych” wasze artykuły znajdują się. Znajdują się wasze artykuły na temat-
[24:18] - Nie zostawiaj wiadomości. Odłóż słuchawki.
[24:24] - Na temat świadomego snu jako alternatywy dla narkotyków. Nie tylko tam. To jest na naszej stronie onirosociety.pl. Można znaleźć na innych stronach poświęconych psychologii.
[24:47] - Co do gałki muszkatołowej: nie tyle pomaga w osiągnięciu LD, ale wpływa na nasze samopoczucie. To ma mało wspólnego z LD. Słyszałem, że po gałce muszkatołowej sny są dużo bardziej klarowne, ale z doświadczenia powiedzieć nie mogę, ponieważ nie bawię się z takimi rzeczami.
[25:13] - Nie wiem, jak ma się gałka muszkatołowa do świadomego snu. Pewne substancje i produkty mają wpływ na nasz sen. Już tym się zajmowaliśmy na naszym fanpage’u, jak już wspominałem. Niektóre substancje też pomagają w wywoływaniu świadomego snu, ale my raczej preferujemy, żeby ludzie to robili naturalnie, a nie przez zażywanie substancji, bo te substancje mogą też mieć negatywny wpływ na zdrowie.
[26:10] - Ogółem, co Robert mówi: każda substancja wpływa źle na nasze ciało, na nasze zdrowie. Galantamina, która nie wiem, czy w Polsce jest teraz uznawana jako narkotyk. Wiem, że jakieś pół roku temu była legalna. Wiem z doświadczenia, bo znajomy z naszego profilu brał galantaminę i w ciągu tygodnia miał około sześciu LD. W jednej nocy po dwa. Zdarzało się, że raz trzy miał. Ogólnie galantamina wyostrza sny, poprawia ich klarowność, długość i zwiększa kontrolę nad snem. Jakość snu poprawia, więc jest spravo sprzeczna z tymi wspomagaczami LD, ponieważ galantamina na nasze zdrowie nie ma znacznego wpływu. Jedyny objaw uboczny to jest biegunka i tyle.
[27:07] - Inne takie substancje być może niektóre wspomagacze nie mają takiego wpływu. Są neutralizowane w znacznym stopniu do tych łagodnych substancji, które nie szkodzą. Na przykład, tak jak wspomniałem: mleko. I tutaj właśnie taka ciekawostka, bo to odkryłem na WikiLeaks na Wikipedii, że mleko zawiera aminokwas tryptofan. Tryptofan jest takim, jakby to powiedzieć, kuzynem DMT. Właściwie ten tryptofan jest prekursorem dla serotoniny i może stąd oni zawarte w mleku i serach mogą być pomocne w synergii działania na sen. Tutaj również widzę, że są inne takie substancje jak witamina B6 i melatonina. Pewnie większość słyszała o tej melatoninie. Reklamują to. To jest taki dobry środek na-
[28:25] - Czekoladzie.
[28:25] - Reguluje wewnętrzny budzik. Wewnętrzny zegar, przepraszam, bo wewnętrznego budzika nie mamy. 5-HTP oraz z roślin: blitsa, dziurawiec, żeń-szeń. Żeń-szeń może być pomocny na pamięć. Oraz kozłek lekarski. Powiem tak: kiedyś brałem taki środek, nie pamiętam z dostępnością. Miałem srać tak ponad dwie... Już dokładnie nie pamiętam. Razem nie pamiętam tego środka, ale właśnie zawierał wyciąg z kozłka lekarskiego i nie za bardzo na mnie działał. Ale być może to zależy od ludzi.
Również tutaj są wspomniane narkotyki: muszama, ayahuasca, czyli wywary zawierające DMT, samo DMT, DXM, czyli wywary zawarte w syropach na kaszel, ketamina, LSD, meskalina, PCP, powój i łosiczka. Ta zawiera psylocybinę. Myślę, że te substancje mogą zaszkodzić nam, więc lepiej z nimi nie próbować i lepiej próbować te naturalne, takie jak wspomniałem: mleko czy witaminy różne, czy różne zioła, a nie narkotyki. Narkotyki to można popróbować w LD i zobaczyć, jaki będzie efekt.
[30:31] - Tu się z tobą nie zgodzę, ponieważ korzeń snu jest w Polsce uznawany jako narkotyk, chociaż nie ma jakiegoś znacznego złego wpływu na nasze ciało, a bardzo dobrze wpływa na LD. Jest w Polsce zakazany chyba od stycznia tego roku. Mimo że nie wskazano, żeby miał jakieś bardzo negatywne skutki. Wiadomo, w dużych ilościach wszystko jest szkodliwe. Te substancje, które wymieniałeś: LSD i niektóre rzeczy jeszcze tam, w małych ilościach nie są szkodliwe i warto dodać, że LSD nie zawsze uzależnia. Trzeba trochę dłużej pobrać, żeby się uzależnić od tego.
[31:12] - Ja słyszałem opinię, że LSD w ogóle nie uzależnia.
[31:20] - Uzależnia. Około 60% osób, które brało, jest uzależnionych.
[31:28] - Też kiedyś stosowano LSD w terapii antynarkotykowej czy antyalkoholowej. Ale lepiej z tym nie próbować.
[31:54] - Wiadomo, że człowiek młody, głupi to ciekaw świata. Zawsze próbuje się pod presją kolegów. Chociaż to trzeba trzymać ze zdrowym rozsądkiem, bo naprawdę mogą nam zaszkodzić niektóre substancje.
[32:06] - Tak, może nam zaszkodzić, więc nie należy przesadzać. Ale nie zażywając żadnych środków, żadnych leków, tylko ćwicząc same LD, to raczej wiele nam się nie stanie. Będziemy ćwiczyć samo LD bez żadnych wspomagaczy.
[32:34] - Ale powiem ci, że dzięki wspomagaczom można uzyskać dużo lepsze sny i LD. Więc wszystko ma swoje plusy.
[32:47] - Być może można wspomagacz. Przepraszam, że tak trochę się zaczynam, ale właśnie teraz przeszedłem do piwnicy. Mam pewne problemy z lokacją. Tak więc wspomagacze pomagają w osiągnięciu LD, ale takie LD wypracowane własnymi rękami to moim zdaniem jest lepsze. Kiedy wypracujemy je własnymi rękami, a nie dojdziemy do tego poprzez zażywanie substancji. I właśnie tutaj też odniesienie małe do tych substancji, że ludzie zażywają substancje, bo chcą szybko zmienić swój stan świadomości, a w LD-
[33:56] - Witam serdecznie.
[33:58] - Witaj.
[33:58] - Witam.
[34:00] - Słychać mnie, fajnie. Witam serdecznie. Sadkowiak Mariusz, Ruch Oneironautyczny. Przepraszam za spóźnienie. Nie przerywam, można kończyć wypowiedź.
[34:08] - W LD trzeba wyćwiczyć własnymi rękami, własną chęcią i siłą woli, a narkotyki szybko przeniosą cię w świat od razu po zażyciu.
[34:24] - Żeby wypracować LD własnymi rękami, które jest naprawdę sensowne, na dobrą jakość, trzeba ćwiczyć miesiącami, latami czasami w niektórych przypadkach. A po spożyciu takiego wspomagacza często osoby mało doświadczone mają świadome sny pierwszej klasy. A biorąc na przykład samą galantaminę albo korzeń snu w małych ilościach, nie mówmy, że raz w tygodniu, ale tak raz na miesiąc, dwa razy na miesiąc, od tego się nie uzależnimy, a bardzo nam pomoże w świadomym śnieniu.
[35:00] - Ja się może włączę, bo jeśli chodzi o kwestię nauczenia się śnienia świadomego, to jest to sprawa naprawdę bardzo indywidualna. Mówimy o miesiącach, natomiast bywa bardzo różnie. Mogę podać przykład ze swojego własnego doświadczenia, bo jedna z bliskich mi osób, Dominika, pozdrawiam serdecznie, jeśli nas słucha w tym momencie, nauczyła się, miała swoje pierwsze doświadczenie ze snem świadomym, a później kolejny sen świadomy zaledwie po dwóch tygodniach. Po dwóch tygodniach od momentu, kiedy dowiedziała się nawet o istnieniu snu świadomego, kiedy przeczytała moją publikację. Także jest to kwestia naprawdę bardzo indywidualna, jak szybko uda nam się coś takiego osiągnąć. Pan mówił pan wcześniej o tym, że w przypadku zażywania narkotyków i w przypadku snu świadomego różnica między tymi dwoma stanami jest jeszcze taka, że sen świadomy daje lepsze samopoczucie, daje te wspaniałe odczucia, które mu towarzyszą tylko wtedy, kiedy się pojawia i kiedy się kończy. Kiedy wstajemy rano, to tyle z naszej błogości i tyle z tego pozytywnego stanu, który może nam przynieść.
[36:16] - To było z mojego doświadczenia.
[36:22] - To jest właśnie kolejna z tych kwestii, o których możemy mówić, że jest bardzo indywidualna i nie możemy tego rozszerzać na całą populację i stawiać tego jako argument za tym, że świadome sny są gorsze czy też lepsze od narkotyków. Natomiast Na mnie to działa w ten sposób, że nawet po przebudzeniu, w momencie, kiedy miałem wspaniały sen świadomy, kiedy się obudzę, kiedy go zapiszę, to wpływa to na moje poczucie w ciągu dnia i wiem, że wiele osób w ten sposób to odbiera i w ten sposób to na nie wpływa. Tym bardziej fakt, że kolejnej nocy, jeśli nie kolejnej, to następnej znowu możemy spodziewać się snu świadomego. To wprawia w pozytywny nastrój, jeśli udaje nam się w tych snach świadomych realizować nasze własne aspiracje czy marzenia, które nie są osiągalne za dnia. Narkotyki czegoś takiego w ogóle nam nie zapewniają. Nie dają nam możliwości realizacji swoich pragnień, marzeń. One sprawiają jedynie, że czujemy się lepiej, ale również tylko przez te chwile, kiedy je zażywamy. Gdyby było inaczej, to nie musielibyśmy ich zażywać. Łykamy tabletkę, czujemy się lepiej, ten stan trwa i łykamy kolejnej. Natomiast w przypadku narkotyków również jest tak, że czujemy się dobrze i osiągamy ten stan euforyczny tylko w momencie, kiedy go zażywamy i kiedy ten stan przechodzi, potrzebna jest kolejna porcja narkotyku.
Zagrożenie również w przypadku narkotyków jest związane z tym, że długotrwałe zażywanie narkotyków, które prowadzą do stanu euforycznego sprawia, że doprowadzamy się do tak zwanego stanu anhedonii. Nie odczuwamy już przyjemności. Nie odczuwamy przyjemności również podczas zażywania narkotyku, dlatego musimy stale zwiększać dawkę, a później musimy brać ten narkotyk tylko po to, żeby czuć się normalnie, już nie lepiej. Takiego zagrożenia w przypadku snów świadomych nie ma. Nie ma możliwości doprowadzenia się do stanu, w którym nie będziemy odczuwać przyjemności poprzez realizację swoich pragnień, aspiracji we śnie.
[38:28] - Ja chciałem powiedzieć, że też takimi narkotykami są różne środki, takie jak na przykład kofeina. Ja przyznam, że jestem uzależniony od kofeiny w formie napojów energetycznych. I też tak właśnie zauważyłem ostatnio, że zażywanie ich już mi nie sprawia przyjemności, że czuję ten smak, że się z niego cieszę. Ale też myślę, że LD może pomóc ludziom w zrzeczeniu się takich nałogów, bo mogą pozbyć się następnego nałogu poprzez kontakt z samym sobą.
[39:19] - Kontakt z samym sobą jest trochę sprawą sprzeczną, ponieważ jak mówiłem wcześniej, w śnie nie mamy pełnego kontaktu z podświadomością, więc to jest sprawa sprzeczna.
[39:35] - Mówi pan, że we śnie nie mamy kontaktu z podświadomością? Bo nie wiem, czy dobrze usłyszałem, czy dobrze zrozumiałem.
[39:40] - Bezpośredniego kontaktu.
[39:42] - Jak najbardziej możemy mieć bezpośredni kontakt z naszą podświadomością. Jako członek Towarzystwa Wiedzy Psychologicznej START mówię o sobie, zajmuję się między innymi promocją psychologii zorientowanej na proces. W tej psychologii mówimy między innymi o tym, że w naszych snach, podczas naszych marzeń sennych możemy mieć bezpośredni kontakt z tak zwanym metakomunikatorem, z czymś w rodzaju nawet nadświadomości. Metakomunikator jest oczywiście pojęciem alegorycznym, a dotyczy on takiego poziomu naszej jaźni, która nie tylko obserwuje wszystko to, co dzieje się podczas naszego życia i co rejestruje, ale obserwuje również nas samych, czyli nasze relacje. Jesteśmy głęboko przekonani, sam tego próbowałem, że w snach możemy skontaktować się z tym metakomunikatorem bezpośrednio, po prostu sprawiając, że przybierze on jakąś dla nas formę. Czy to mędrca, czy to Boga nawet, z którym możemy we śnie się spotkać i który będzie mógł odpowiedzieć na nasze pytania, który będzie mógł pozwolić nam dowiedzieć się czegoś więcej również o nas samych. Także ten bezpośredni kontakt jest jak najbardziej możliwy. To niemalże zakrawa o przeżycia duchowe. W snach jest tak, że żeby coś miało miejsce, żeby coś się wydarzyło, to musimy być przekonani, że jest to możliwe. Jeśli osiągnęliśmy stan świadomy i chcielibyśmy spotkać się z tą naszą podświadomością czy też nadświadomością, z tą wyższą jaźnią, czyli metakomunikatorem, o którym ja mówię, to nie wystarczy po prostu znaleźć się w tym marzeniu sennym i stwierdzić: „Teraz bym chciał się spotkać z jakąś swoją wyższą jaźnią i porozmawiać”.
Nie, musimy jej nadać jakiś konkretny kształt, czyli tego mędrca lub Boga. Nieraz w swoich snach świadomych podejmowałem próby skontaktowania się właśnie z tym metakomunikatorem, nadając mu różnego rodzaju wygląd. Raz się to udało. Nie jest to łatwe. Ja nie twierdzę, że to jest łatwe. Należy zwrócić uwagę na fakt również, że całe nasze marzenia senne, cały ten świat marzeń sennych jest przez naszą podświadomość zbudowany i budowany, i przekazuje nam różnego rodzaju znaki. Ja gorąco zachęcam państwa do tego, żeby przeczytać najnowszy numer czasopisma popularnonaukowego „Świat Wiedzy”, który mam tutaj przy sobie i będę chciał się nim dzisiaj z państwem podzielić. Dla tych, którzy nie mieli możliwości zakupu, przeczytania, będę mógł nieco przybliżyć. Zwraca się uwagę w tym magazynie, w artykule dotyczącym snów między innymi na badania naukowców, którzy zwracają uwagę na to, że nasz organizm, który rejestruje właściwie wszystko, co dzieje się z nami podczas całego życia, może również zwracać uwagę na różnego rodzaju drobne zmiany, które w tym organizmie zachodzą. I później za pomocą naszej podświadomości, która notuje te zmiany, ale my ich nie zauważamy świadomie, przekazywać nam informacje o tym, że coś złego dzieje się w naszym organizmie.
Także nie tylko mamy kontakt z tą podświadomością, czy to celowo, jak w przypadku metakomunikatora, o którym mówiłem, z którym możemy się spotkać, czy też niecelowo. Te wszystkie znaki, symbole, które przekazuje nam nasz mózg. W przypadku narkotyków, bo mówił pan też o tym, że narkotyki są nieraz niebezpieczne, ale dobrze pamiętam, wiele piosenek powstało pod wpływem narkotyków. To akurat prawda, o której również czytałem. Natomiast z drugiej strony można by zwrócić uwagę na te wszystkie wspaniałe rzeczy, które powstały dzięki snom. Nie mielibyśmy dzisiaj „Frankensteina” chociażby Mary Shelley, nie mielibyśmy maszyny do szycia, nie znaliśmy struktury cząsteczkowej benzenu. Tak naprawdę odmienne stany świadomości od zawsze pomagały nam w tworzeniu różnego rodzaju nowych koncepcji. Potrzebne nam różnego rodzaju nowe pomysły, niezależnie od tego, czy były to narkotyki, czy też były to sny. Natomiast w przypadku snów różnica jest taka, że nie powodują żadnego zagrożenia dla naszego organizmu, więc zawsze będę mówił o ich wyższości, również jeśli chodzi o kontaktowanie się z głębszymi pokładami naszej psychiki.
[44:16] - Chciałem tutaj nawiązać do wypowiedzi Mariusza, który mówił, że sny są bardzo bezpieczne. Ostatnio czytałem artykuł o kobiecie gdzieś w środkowej Europie, nie pamiętam dokładnie kraju, która wylądowała w klinice psychiatrycznej, ponieważ od jakiegoś roku, czy tam dwóch lat miała noc w noc koszmary i po prostu nie wytrzymywała psychicznie. Więc sprawa bezpieczeństwa snu też jest pod pewnymi względami niejasna.
[44:52] - Oczywiście ja się zgodzę w tym, że nie możemy podawać za przykład wyjątków i mówić o nich jako o regule. Wiele miliardów ludzi każdej nocy doświadcza wielu snów i tak naprawdę zadajmy sobie pytanie, ilu z nich doświadcza w związku z tym problemów zdrowotnych z tych snów wynikających? Ja mówiłem, że będę dzisiaj się posiłkował tym artykułem w „Świecie Wiedzy”, żeby się podzielić po prostu, bo nie każdy może zakupił. W tym artykule pojawia się 15 pytań na temat snów. 15 pytań, na które odpowiada się z punktu widzenia neurologii. Jedno z tych pytań, pytanie numer dwa brzmi właśnie, czy sny mogą zagrozić naszemu zdrowiu. Ja pozwolę sobie zacytować. „Jeśli zrywamy się szybko, z bijącym sercem ze strasznego snu, oznacza to, że właśnie przerwaliśmy fazę REM. W badaniach neurologicznych ten przedział czasowy zaczyna odgrywać coraz ważniejszą rolę, ponieważ właśnie wtedy doświadczamy najczęściej marzeń sennych. Rosną wówczas ciśnienie krwi, częstotliwość oddechu i puls.
To stres fizyczny w najczystszej postaci, mniej więcej tak samo męczący jak jazda rowerem na szczyt góry. W przypadku osób, które źle znoszą takie napięcie oraz cierpiących na choroby układu krążenia, wzrasta ryzyko zawału. Co więcej, stres w fazie REM pobudza ciało migdałowate, a więc ośrodek strachu w mózgu. Tak powstają koszmary senne. Im dłużej śpimy, tym więcej faz REM doświadczamy. Stąd też w weekend lepiej nie sypiać zbyt długo. zamiast wypoczęci możemy wstawać zmęczeni, a nawet nabawić się depresji”. Proszę państwa, wziąć pod uwagę fakt, że większość społeczeństwa i takie wnioski też wynikają z badań, które przeprowadziliśmy jako Ruch Oneironautyczny. Przeprowadziliśmy ogólnopolską ankietę dotyczącą zachowań sennych i doświadczeń Polaków związanych ze snami. Ja państwa gorąco zachęcam do tego, żeby na stronie Interankiety jeszcze wypełnić tą ankietę, dorzucić swoją cegiełkę, żeby pomóc nam wybudować pełną, kompleksową wiedzę dotyczącą tych właśnie doświadczeń sennych Polaków.
Link można znaleźć również na stronie Aria Paranormalium pod jedną z naszych audycji. Większość Polaków nie wysypia się w dni robocze i istnieje później konieczność kompensacji fazy REM chociażby podczas weekendu. Dlatego w weekendy zwykle śpimy dłużej. I rzeczywiście, tak to wynika z naszych badań, różnica jest czasem bardzo znaczna. Kompensacja jest konieczna, żeby zachować zdrowie psychiczne, dlatego dłuższy sen w weekend w przypadku większości ludzi jakichś negatywnych skutków zdrowotnych przynieść nie może. Ale tak jak mówiłem, zagrożenia związane ze snem są naprawdę tak niewielkie, że ciężko je porównywać w stosunku do tego, co może nas spotkać po wprowadzaniu do organizmu różnego rodzaju substancji chemicznych z zewnątrz. Natura na szczęście jest tak mądra, że nie wyposażyłaby nas w coś takiego jak marzenia senne, wiedząc, że nam to szkodzi. Większość rzeczy, które nam szkodzi, zostały już przez samego człowieka wymyślone albo wprowadzane do naszego organizmu z zewnątrz, mimo że wcale wprowadzane być nie muszą. To, co znajduje się w nas samych, jak się to powiada Pismo Święte, to, co pochodzi z nas samych, nas nie kala. To, co wchodzi w nas, może nas skalać jedynie.
Także nie generalizowałbym tak bardzo, mówiąc, że przykład jakiejś kobiety, która ucierpiała wskutek marzeń sennych, może być ekstrapolowany na całe społeczeństwo osób śniących.
[48:41] - Podam ci przykład, ponieważ płci też było kilka i jednym z nich był Adam Bytom właśnie. Terapeuta świadomy, świadome sny.
[48:52] - Nie zrozumiałem. Czy ktoś został bandytą przez sny przedświadome?
[48:56] - Nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że to nie jest pojedynczy przypadek, ponieważ w Polsce też było kilka takich i jeden z nich leczył adamytą, właśnie terapią przez świadomy sen.
[49:08] - Pewnie chodzi o ten reportaż z TVN-u, z programu „Nie do wiary”, co kiedyś był.
[49:20] - Słucham?
[49:21] - Chodzi o ten reportaż z „Nie do wiary”, co kiedyś był.
[49:27] - Nie wiem dokładnie, na czym to było oparte. To był materiał z 2006 czy 2005 roku, to dość staro.
[49:35] - Wie pan, mógłbym przedstawić masę przypadków, kiedy ludzie doprowadzają do własnej śmierci, przygotowując obiad na domowej kuchence, ale to nie znaczy, że należy zakazać używania kuchenek gazowych.
[49:47] - Wiem o tym, ale nie przedstawiam, tylko mówię, że w pewnym stopniu mogą nieść zagrożenie. Nie mówię, że u wszystkich, tylko w pojedynczych przypadkach.
[49:59] - Jest to bardzo rzadkie i zagrożenie jest bardzo niewielkie.
[50:03] - Wiem, nie chcę generalizować, tylko daję przykłady po prostu.
[50:07] - Tak, rozumiem. Ja się cieszę. Ja też tutaj cytowałem ten artykuł właśnie po to, żeby pokazać państwu, że niektórzy zwracają uwagę na to, że sny mogą nieść pewne zagrożenia, ale zaraz starałem się to wyprostować, żeby nie wzbudzić jakiejś takiej atmosfery sensacji czy też strachu, że oto sny są teraz niebezpieczne. I mówiłem o tym, że w większości przypadków obecnie nawet dłuższe spanie w weekendy nie wpływa w żaden sposób negatywnie na nasze zdrowie. Natomiast jako ruch oneironautyczny staramy się szerzyć również zasady higieny snu, zasady zdrowego snu i myślę, że tak jak w przypadku wielu innych rzeczy, wielu innych czynności, nie należy przesadzać. Ze snami też nie należy przesadzać. Jednym z tych zagrożeń, o którym nie mówiliśmy dzisiaj, a o którym wspominałem swego czasu, jest chociażby eskapizm. Na fanpage'u ruchu oneironautycznego pisaliśmy ostatnio o nowej książce pod tytułem „eDream”, której autor zwraca uwagę właśnie na to, że za pomocą nowoczesnej technologii w przyszłości, którą udało się stworzyć, człowiek może osiągnąć sen świadomy, a więc sen, w którym może kontrolować otaczającą go rzeczywistość i z tym związane zagrożenie byłoby już ogromne. Tak jak zwraca autor, ludzie odeszliby od życia na jawie, bo mając do wyboru albo idealny świat marzenia sennego, albo ten nieidealny świat na jawie, wybraliby marzenie senne, więc eskapizm, czyli ucieczka byłaby ogromnym zagrożeniem, gdybyśmy stworzyli takie urządzenie czy taką technologię, która pozwalałaby nam na żądanie i właściwie w każdej sytuacji wejść w stan marzenia sennego, mając nad nim kontrolę. Także zdaję sobie sprawę z tego, że należy zwracać uwagę na zagrożenia.
Z tym że w chwili obecnej te zagrożenia dotyczą sfery bardziej przyszłości. Warto o tym dyskutować, warto zwracać na to uwagę. Zachęcam do tego, żeby zagłosować na tą książkę w konkursie, o którym piszemy na naszym fanpage'u. Zachęcam, żeby wejść, zagłosować, bo po prostu kto zagłosuje, będzie do wygrania ta publikacja w formie e-booka. Także fajnie, że się o tym mówi. Fajnie, że zwracamy na to uwagę. Natomiast żeby nie przesadzać, nie wzbudzać niepotrzebnej, niezdrowej histerii.
[52:36] - To znaczy eskapizm jest problemem, ale też problemem, gdy przestajemy, zaczynamy przez sen uciekać od świata rzeczywistego, ponieważ mamy z nim pewne problemy. I to jest rzadkością, bo chcemy uciekać do świata wyśnionego. Człowiek zawsze dąży do tego, żeby żyć w utopii, czyli takim idealnym państwie. A to jest w pewnym sensie niemożliwe, bo żeby żyć w utopii, trzeba by było wyeliminować wszystkich ludzi, którzy myślą inaczej niż ta utopia, a to nie byłoby raczej coś dobrego. Ale ludzie zawsze dążą do tego, żeby żyć w takim świecie idealnym, w którym nie ma problemów, w którym nie ma zła. I stąd się zdarza czasem eskapizm. Najczęściej to są ludzie wrażliwi, którzy rozumieją, że dyskryminacja innych ludzi na przykład czy samobójstwo to jest złe i że oni wolą żyć w świecie marzeń niż w świecie rzeczywistości.
[53:59] - Robert, co do tego zlikwidowania zła, to jest sprawa przestrzenna, ponieważ jakby nie było zła, nie byłoby też dobra i w końcu ludzie by się zagubili i ludzkość by wymarła. Ponieważ wszystko byłoby dobre, ktoś by podszedł, zamordowałby kogoś, to by było dobre, bo by zła nie znali.
[54:19] - Ja nie do końca rozumiem teraz argumentację.
[54:26] - Robert powiedział, że żeby istniała utopia, trzeba by zabić wszystkich ludzi, którzy są źli. Wtedy nie byłoby zła, wszystko by było dobre.
[54:37] - Problemy są z mikrofonem.
[54:44] - Odbiegamy trochę tutaj od tematu, którego dotyczy audycja o snach świadomych, w kwestię takiej jakiejś filozofii dotyczącej wartości zła i dobra. Możemy się zastanawiać nad tym, czy faktycznie zło jest konieczne dla zaistnienia dobra, bo gdyby nie istniało zło, nie wiedzielibyśmy tak naprawdę, czym jest dobro. Gdyby wszystko było dobre, to samo pojęcie mogłoby zniknąć, bo nie istniałaby dla niego żadne kontrpojęcie. Ja chciałbym zwrócić uwagę na to, bo fajnie, że w tym kierunku poszliśmy, ostatnie bardzo głośne badania dotyczące wykorzystania prądu zmiennego o niskiej częstotliwości w indukcji snów świadomych. Badania, o których każdy chyba zainteresowany snami świadomymi słyszał, okazały się ogromnym sukcesem i spowodowały, że większość badanych tych snów świadomych doświadczyła i było to bardzo łatwe. Więc istnieje taka szansa, że być może w przyszłości, jeszcze w przyszłości, której może ja doczekam, powstaną urządzenia, które pozwolą nam niemalże na zawołanie doświadczać snów świadomych i to każdemu. Wtedy zniknie też argument dotyczący tego, że trudno jest osiągnąć sny świadome w przeciwieństwie do narkotyków. Natomiast zastanawiałbym się, czy nie pojawiłyby się te zagrożenia, o których była mowa, chociażby w książce Edvin, o której dzisiaj mówiłem. Jako ruch oneironautyczny staramy się promować sen świadomy i naszym celem jest doprowadzenie do tego, żeby jak najwięcej osób, właściwie każda osoba zainteresowana mogła te sny świadome osiągać. I stworzenie takiej technologii byłoby niemalże zwieńczeniem naszych marzeń.
Tylko pojawia się pytanie, to, o którym mówiłem: czy nie okaże się to przekleństwem tak naprawdę ludzkości, przekleństwem, które doprowadzi do eskapizmu, do uciekania, do ucieczki. Ja zawsze będę przeciwny temu, żeby sen stanowił dla nas ucieczkę od świata rzeczywistego, od rzeczywistości. Uważam, że te dwie sfery powinny ściśle się ze sobą wiązać. Audycja nosi nazwę „Nasze drugie życie”, bo jest to nasze drugie życie. Naszym pierwszym życiem, tak je możemy nazwać, jest życie na jawie i one wzajemnie komplementarnie mają się uzupełniać. Jedno z drugiego ma wynikać. Nie chciałbym, żeby jedno było ucieczką od drugiego. Dlatego zwracamy uwagę na zagrożenia. Oczywiście, że zwracamy uwagę na zagrożenia. Mówiliśmy w jednej z audycji o stworzeniu kodeksu etycznego dotyczącego snów świadomych.
Także cały czas bierzemy pod uwagę różnego rodzaju zagrożenia, które z nami się wiążą. Nie jesteśmy hiper optymistyczni w stosunku do snu świadomego i nie jest tak, że przemy do przodu, żeby je osiągać i ludzi do tego zachęcać, a jednocześnie nie mówiąc o zagrożeniach, które mogą się pojawiać, bo sny świadome są związane również, o czym pisałem, z nieco większym ryzykiem pojawienia się paraliżu sennego z halucynacjami, co przyjemne nie jest i staramy się na to zwracać uwagę. Pokazujemy wszystko dokładnie tak, jak jest. Nie uważamy, że sen świadomy jest idealnym remedium na wszystko. Natomiast pojawia się pytanie i nad tym trzeba się zastanowić, bo musimy myśleć w perspektywie długofalowej. Jeśli cel zostanie osiągnięty, czyli jeśli sprawimy, że każdy człowiek na Ziemi, Robert, tutaj nasz słuchacz, Marek będzie mógł osiągać sen świadomy w dowolnym momencie i kiedy tylko chce, to czy okaże się to rzeczywiście dobrodziejstwem, z którego możemy korzystać? Czy też stanie się przekleństwem? I tak naprawdę myślę, że sama technologia, jeśli zostanie stworzona i super, jeśli zostanie stworzona, nie jest zagrożeniem. Zagrożeniem jest tak naprawdę ludzka natura i zawsze była ludzka natura, czyli sposób, w jaki będziemy wykorzystywać te narzędzia, w sposób, w jaki będziemy wykorzystywać świadome sny. Dotyczy to również chwili obecnej, naszych czasów obecnych.
Zagrożenie dotyczące snów świadomych jest związane z tym, jak będziemy je wykorzystywać, nie z samymi snami. Czy jako drogę ucieczki, czy jako pewne uzupełnienie naszego życia na jawie. Ktoś mógłby powiedzieć o tym, że nie możemy zwracać uwagi na eskapizm jako zagrożenie, bo tak naprawdę dlaczego czymś złym miałaby być ucieczka ze świata jawy do świata marzenia sennego? Czym jakościowo różni się świat marzeń sennych od świata na jawie? Mówiłem swego czasu o tym, że wszystko zostało tak naprawdę wbudowane w nasze mózgi za sprawą teorii samolubnego genu, że w ten sposób można to wyjaśniać. Nasze geny, których jedynym celem, zamorfizuję nieco geny mówiąc o tym, że mogą mieć cel, celem genów jest powielanie się, a ich powielanie jest możliwe li tylko i wyłącznie w naszym świecie, w świecie fizycznym, w świecie na jawie. W związku z tym nasz mózg, który przez te geny został stworzony, został stworzony w taki sposób, aby temu życiu na jawie nadawać większą wartość niż tamtemu życiu we śnie, gdzie geny nie mogą być przekazywane. Być może, jeśli doprowadzimy do rozwoju innej formy replikacji, innego replikatora, jakim są memy, które pojawiły się w historii rozwoju ludzkości, to w pewnym momencie dojdziemy do takiego etapu naszego rozwoju, w którym stwierdzimy, że świat myśli, świat idei jest dużo bardziej wartościowy od tego świata fizycznego, z którym mamy do czynienia tutaj na jawie. Wtedy nie będziemy mogli mówić o eskapizmie jako zagrożeniu i o tym, że ludzie będą uciekać za pomocą tej być może nowej technologii w świat marzeń sennych. Nie będziemy mogli mówić o tym samym jako zagrożeniu.
Mamy do czynienia z wyborem równowartościowym świata marzeń sennych a świata na jawie. Gdyby udało się A nie mam co do tego pewności. Nie jestem przekonany, czy będzie to możliwe, doprowadzić do stanu, w którym kilka umysłów, kilka jaźni mogłoby przebywać w jednym marzeniu sennym, czyli do wspólnego świadomego snu. Tu właściwie o żadnej różnicy jakościowej między światem sennym a światem na jawie nie moglibyśmy mówić. Być może cała nasza egzystencja i całe nasze życie przeniosłoby się w tamten świat. Pan mówi o tym, że doprowadziło by to prawdopodobnie do zagłady ludzkości. Myślę, że nieprawdopodobnie.
[01:01:34] - Nie mogłoby się przenieść, ponieważ potrzebne by było ciało fizyczne, więc mimo wszystko byśmy musieli żyć w tym świecie.
[01:01:43] - Tak, coś sobie gdzieś śni. Dlatego ja nie wykluczam, że to jest możliwe. Natomiast droga ewolucji, jeśli droga ewolucji świadomości jest czymś tak naprawdę na chwilę obecną czystym teoretyzowaniem, że nie wiemy, czy nie pojawiłoby się coś nowego, jakiś nowy nośnik. W memetyce, czyli w tej całej teorii dotyczącej memów, spierają się jakby dwa poglądy. Jednym z nich jest stwierdzenie, że jedynym nośnikiem memów, czyli tych idei, są nasze mózgi. Są nasze myśli, są nasze mózgi, które rzeczywiście są zależne od ciała fizycznego. Natomiast zwolennicy drugiej koncepcji mówią o tym, że również te nośniki elektroniczne, jak już płyty CD i nawet książki, takie czysto materialne i nieumierające, nie tak narażone na umieranie jak ciała biologiczne, również są nośnikiem memów. Prawda, że śnić nie mogą, chociaż moglibyśmy się zastanawiać, czy w momencie, w którym udałoby się ludzkości stworzyć coś w rodzaju sztucznej inteligencji, to czy taka sztuczna inteligencja byłaby w stanie śnić swoje komputerowe sny. Ludzkość, jak każdy inny gatunek, myślę, że ma czas długości swojego istnienia. Jest dla mnie absolutną pewnością, że kiedyś wyginiemy.
Także mnie to nie przeraża. Nie chciałbym oczywiście do tego doprowadzić czym prędzej i zachęcać wszystkich, żeby przenosili swoje życie na jawie. To wszystko, o czym mówiłem, jest czystym teoretyzowaniem dotyczącym przyszłości. Natomiast w chwili obecnej, w czasach, w których się znajdujemy, że tak powiem, powróćmy na ziemię. Jestem zwolennikiem poglądu i tego będę bronił, że te dwa stany naszego istnienia, te dwa życia tutaj, w świecie fizycznym, w którym się teraz znajdujemy, w świecie na jawie i świat snu, powinny być komplementarne, powinny się nawzajem uzupełniać.
[01:03:35] - Ja tylko chcę dodać do tego tematu zła, że naturalnym byłoby odniesienie do dobra, bo wiemy co może być dobre, a co złe. Ja myślę, że świadomy sen może spełnić funkcję narkotyku.
[01:04:04] - Oczywiście, że może. To praktycznie pewne.
[01:04:10] - Ja tylko powiedziałem dlatego, żeby nie było tego, żeby nie było, że tylko o tym temacie dobrym mówię.
[01:04:24] - Tutaj taką kwestią, która była poruszona, nawet nie jest wzmiankowana marginalnie przez osobę, która dołączyła, była bodajże kwestia dotycząca stosowania pewnych substancji chemicznych, przyjmowania substancji chemicznych z zewnątrz po to, żeby móc osiągać sny świadome. Jeśli nie było to wzmiankowane, jeśli się pomyliłem, to przepraszam. W każdym razie myślę, że to jest ważna kwestia dotycząca świadomych snów a substancji chemicznych lub narkotyków. Czy mamy prawo i czy jest to uprawnione, usprawiedliwione, żeby zażywać jakieś substancje chemiczne, które spowodują, że łatwiej nam będzie osiągać sny świadome. Ja zawsze mówiłem o snach świadomych jako o takiej formie osiągania odmiennego stanu świadomości, który nie wymaga od nas stosowania jakichś substancji z zewnątrz i stosowanie tych substancji nieco dla mnie mija się z celem snów świadomych. Nie wiem, jak jest w przypadku państwa. Ja powiem szczerze, że nigdy nie stosowałem żadnych substancji. Wiem, że jest wiele różnego rodzaju preparatów, które są zachwalane. Afrykański korzeń snu, roślina, która w rodzaju Calea, której w formie suszonej jest stosowana i ma wydłużać bodajże fazę REM, dzięki czemu zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia snów świadomych. Tak naprawdę nie tylko narkotyki czy takie egzotyczne substancje jak korzeń snu z Afryki wpływają na nasz sen.
Na nasz sen wpływa chociażby alkohol. Alkohol powoduje zaburzenia fazy REM, w związku z czym wpływa również na nasz sen. Skrócenia niestety fazę REM, więc przy alkoholu prawdopodobieństwo wystąpienia snu świadomego jest dużo mniejsze. Natomiast w przypadku osób, które tego alkoholu nadużywają i piją, dochodzi do tego, o czym mówiłem wcześniej, do kompensacji fazy REM. Faza REM wydłuża się, czyli zaraz po zaprzestaniu spożywania alkoholu wydłuża się faza REM i dzięki temu mamy większe prawdopodobieństwo wystąpienia snu świadomego. Znam osobę, internautę Made in Poland, który wymyślił swoją własną autorską metodę osiągania snów świadomych poprzez stosowanie alkoholu. Także również tego typu pomysły się pojawiały. Również jedzenie, które spożywamy, wpływa na nasze marzenia senne. Zwracał na to uwagę kanadyjski psycholog badający koszmary senne, Thor Nielsen. Tutaj znowu się posłużę tym artykułem ze „Świata Wiedzy”, który bardzo chciał państwu dzisiaj przybliżyć dla tych, którzy nie mieli okazji go przeczytać, który zwraca uwagę na to, że Ostre, ciężkie potrawy, które zjadamy wieczorem, mają bezpośredni wpływ na rytm naszego snu i na to, o czym śnimy.
W przypadku obfitej kolacji wzrasta aktywność naszego mózgu, fala REM staje się bardziej intensywna, co sprawia, że sny stają się dużo bardziej wyraziste. A w związku z tym, że po przejedzeniu snami są zwykle koszmary, mamy do czynienia z koszmarami sennych i to bardzo intensywnymi, nieprzyjemnymi wręcz. Więc nie tylko różnego rodzaju egzotyczne substancje, ale także alkohol, czy nawet sposób odżywiania się wpływają na nasze sny, na sposób, w jaki śnimy. Natomiast to, od czego zacząłem i do czego chciałbym, żeby odnieśli się koledzy również. Czy jest uprawnione i czy jest sensowne stosowanie różnego rodzaju substancji chemicznych po to, żeby wywoływać sny świadome? Czy to się mija z celem, jakim są sny świadome? Czy to jest jak najbardziej uprawnione i skoro ma pomagać ludziom te stany osiągać, to czy należałoby to promować, zachwalać, zachęcać i wskazywać na to, jakie substancje mogą doprowadzić do tego stanu?
[01:08:31] - Ja bym brał pod uwagę działanie tego organizmu na nasze ciało. Czy jest szkodliwy, czy nie. Jak wspominałem, galantamina ma bardzo słabe działania uboczne, ponieważ powoduje biegunka z tego, co mi wiadomo z Wikipedii, a na sny działa bardzo dobrze i zwiększa występowanie świadomych snów podczas nocy. Dodatkowo zwiększa ich jakość. Więc to jest sprawa sprzeczna, ponieważ nie do końca można stwierdzić, co by było legalne, a co nie. Tak samo korzeń senny działań ubocznych też ma bardzo mało, a jest nielegalny.
[01:09:26] - Kwestia legalizacji różnych substancji jest w naszym kraju bardzo uwarunkowana kulturowo. W krajach islamskich mamy zakazany alkohol. U nas z tym alkoholem problemu właściwie nie ma. W tym sensie, że jeśli chcemy, to idziemy, kupujemy i pijemy. Ja dzisiaj przed audycją wypiłem sobie wino do kolacji, bo musiałem szybko coś zjeść. Tu się wytłumaczę. Przepraszam, że się spóźniłem, ale brałem udział w szkoleniu z grupą Amnesty International, które trwało osiem godzin. Mimo tego, że jestem wykończony i znów spadam, a jutro znowu od rana będzie kolejne osiem godzin, to stwierdziłem, że muszę do państwa dołączyć i trochę poopowiadać. Ta substancja, o której pan mówił galantamina. Ja wpływu jej na sen nie znam.
Widziałem artykuły internetowe dotyczące rzeczywiście tego, że wpływa na jakość snu i to bardzo fajnie. Natomiast nie mam informacji dotyczących tych substancji, które możemy zażywać z racji tego, że sam nigdy żadnymi substancjami się nie dopingowałem, żeby te sny uzyskać. Dlatego też zadaję takie pytanie Robertowi i koledze, bo sam jestem ciekawy, jakie są wasze doświadczenia, jaka jest wasza wiedza. Tutaj Robert jeszcze chciałby coś powiedzieć pewnie, także oddaję głos.
[01:10:48] - Ja nie miałem takich doświadczeń z żadnymi, oprócz tego wspomnianego wcześniej przeze mnie syropu na sen, nie miałem z innymi środkami do czynienia. Kiedyś bardzo chciałem osiągnąć na siłę LSD. Myślałem, że będę mógł spróbować, ale niedostępność tych substancji sprawiła, że nie mogłem ich zażyć. Jednakże myślę, że jeżeli dojdziemy do tego sami, to spowoduje to, że będziemy z tego bardziej się cieszyć, bo będziemy bardziej szczęśliwi, że doszliśmy do tego sami. Nikt nam nie pomógł, żadne środki nam nie pomagały.
[01:11:52] - Oczywiście jest dobrze, ale galantamina mogłaby być stosowana w warunkach doświadczonych, żeby sprawdzić, jaki jest sens w świadomym śnieniu i czy ogólnie warto śnić świadomie. Wiadomo, że jeśli się poprzeć własnymi doświadczeniami, to mamy większą pewność co do tego.
[01:12:17] - Ja zawsze byłem zwolennikiem sprawdzania teorii, z którymi mamy do czynienia. Oczywiście nie zamierzam sprawdzać wszystkiego na sobie, dlatego bardzo chętnie korzystam ze źródeł, co do których mam pewność, że są prawdziwe. Nie interesują mnie nigdy informacje, które pewnie czytam, ale nie zamierzam na nich opierać swojej wiedzy, które pojawiają się na różnego rodzaju forach internetowych, w czatach. Są to informacje niesprawdzone i substancje chemiczne działają w bardzo różny sposób na różnych ludzi. Dużo bardziej interesują mnie różnego rodzaju badania kliniczne obejmujące większą próbkę badawczą, które zostały przeprowadzone zgodnie z regułami naukowymi i co do których wiem, że mogę z czystym sercem mówić o działaniu danej substancji. Nie wiem, czy pan stosował galantaminę sam, bo jestem bardzo ciekawy i zachęcałbym do tego, żeby- Tak?
[01:13:23] - Znajomy stosował przez około dwa tygodnie. W ciągu jednego tygodnia około sześciu LD jednej nocy pod ziemią.
[01:13:34] - O proszę. Także jego doświadczenia są dobre w porównaniu z innymi, których może tak dobre nie są. Ja bym zachęcał do tego, żeby spłodzić artykuł na stronę Ruchu Oneironautycznego, bo zachęcamy ludzi do tego i zostajemy ich artykuły dotyczące ich doświadczeń, chociażby Dreamerem. Dziękuję z tej strony Piotrowi, że napisał taki fajny artykuł. Zachęcałbym również tego kolegę, jeśli nas słucha, ciebie do tego, żeby taki artykuł spłodzić dotyczący wpływu galantaminy. Tylko pojawia się tutaj pytanie, czy jeśli, żeby osiągać sny świadome, zaczniemy zażywać pewnego rodzaju substancje i od tej substancji uzależnimy to, że te sny się pojawiają, to czy nie będziemy mieli do czynienia również właśnie z uzależnieniem, które nie tyle będzie uzależnieniem od snu świadomego, ale uzależnieniem od tej substancji? Czy możemy mówić w takim przypadku o jakimś rodzaju uzależnienia?
[01:14:32] - Oczywiście, że możemy mówić, ale to jeszcze zależy od środka. Jakby to powiedzieć, zaraz muszę słowa dobrać. Mów Robert, ja się muszę zastanowić.
[01:14:46] - Nie, nie kontynuuj teraz.
[01:14:56] - Już mam. Duży wpływ na to, czy substancja uzależnia, jest samo działanie substancji na jej organizm i czy nasz organizm będzie jej potrzebował i czy się bardzo silnie od tego uzależni. Myślę, że jeśli galantaminę zastosować kilka razy w miesiącu, nie mówię, że dzień w dzień, tylko taka na przykład trzy, cztery razy w miesiącu. Myślę, że jak najbardziej. Ja nie widzę żadnych przeciwwskazań przed stosowaniem galantaminy.
[01:15:27] - W takiej teorii uzależnień zwraca się uwagę zwykle na to, że w tych nowych teoriach, w każdym bądź razie nieopartych na takim popularnym przeświadczeniu, że alkoholik to ten alkoholik, bo mówię o alkoholu, bo na tym się trochę znam, ale dotyczy też innych substancji. Więc osoba uzależniona to taka, która bardzo często zażywa daną substancję. Mówi się raczej o tym, dlaczego daną substancję stosuje. Jeśli mamy do czynienia z kimś, kto żeby osiągnąć chociażby stan odprężenia przy laku, musi pić alkohol, ponieważ inaczej nie jest w stanie tego osiągnąć, to nawet w przypadku rzadkiego, może nie rzadkiego, ale niezbyt częstego, jak byśmy to powiedzieli, stosowania alkoholu możemy mówić o uzależnieniu i alkoholizmie. Wszystko tak naprawdę zależy od powodu, dla którego daną substancję stosujemy. Ja myślę, że podobnie możemy również myśleć w przypadku galantaminy i innych substancji, jak również samej LD. Jeśli LD będzie stanowić dla nas ucieczkę od tego świata albo będzie stanowić jedyną formę, jedyną możliwość przeżywania przyjemnych stanów, jedyną formę realizacji swoich marzeń, to możemy mówić również o uzależnieniu od LD. I tak samo, jeśli chcąc osiągać te stany, musimy zażywać takie substancje jak galantamina czy inne, to możemy również mówić o uzależnieniu od galantaminy czy innych tego typu substancji. Także nie mówimy nawet o tym, że dotyczy to ilości spożywanych, wprowadzanych do organizmu substancji chemicznych, tylko o tym, dlaczego to robimy. Tak naprawdę cel czy też powód stosowania tego rodzaju substancji jest chyba bardzo ważny.
Jeśli pijemy alkohol dlatego, że spotykamy się ze znajomymi i lubimy sobie czasem wypić, ale potrafimy się spotkać bez tego, jeśli pijemy alkohol, żeby się odprężyć, ale potrafimy się odprężyć również bez tego, to uważam, że nie ma problemu. Zastanawiam się, jak jest w przypadku tych substancji, które zażywamy, żeby osiągać LD. Myślę, że w tym przypadku najważniejszy jest motyw czy też powód, dla którego chcemy LD osiągać i to, w jaki sposób wpływa to na nasze funkcjonowanie w innych sferach naszego życia. Nawet nie zwracałbym uwagi na to, jak je zażywamy, tylko dlaczego zażywamy, dlaczego chcemy uciekać i w jaki sposób wpływa to na inne nasze funkcje życiowe i inne funkcjonowanie społeczne. Może w ten sposób.
[01:18:04] - Trudno się nie zgodzić z tym, co mówisz.
[01:18:07] - Proszę?
[01:18:08] - Mówię, że trudno się nie zgodzić z tym, co mówisz.
[01:18:11] - Tak. Do tego zagrożenie dotyczące snów i snów świadomych jak najbardziej istnieje. Istnieje również w czasach nam obecnych. Natomiast ja o tym tak głośno nie krzyczę i nie chciałbym się skupiać na tych zagrożeniach z tego powodu, że jest nikłe, chociażby dlatego, że ludzie, społeczeństwo w chwili obecnej jest społeczeństwem tak naprawdę niewyspanym, społeczeństwem, które śpi za mało. Nie uważam, że przesypiamy życie albo że uciekamy w krainę snu przed tym, co czeka nas w świecie na jawie. Uważam, że świat na jawie tak zdominował naszą egzystencję, że tego snu jest za mało i w chwili obecnej jakaś kompensacja jest nam potrzebna. Dlatego nie straszyłbym snem jakoś bardzo, nie wołałbym o uzależnieniu od snów. W sytuacji, kiedy szala właśnie się przechyla w drugą stronę, czyli kiedy, przepraszam, równowaga między jednym a drugim światem znowu zostanie zaburzona, wtedy będę krzyczał jako pierwszy, że proszę państwa, nie przesadzajmy. Życie na jawie, w świecie fizycznym jest nam potrzebne do tego, żeby czuć się dobrze. Z racji tego, że jedno na drugie wpływa.
Świat marzeń sennych wpływa również na nasze życie, ponieważ dobrze przeżyty sen, odpowiednia ilość snu albo wspaniały świadomy sen, który oddziałuje jeszcze na nas po przebudzeniu i wprawia nas w dobry nastrój. Jak również w drugą stronę nasze przeżycia na jawie wpływają na treść naszego marzenia sennego. Jeśli nasze życie na jawie nie będzie dobre, to również nasze sny nie będą dobre, nie będą satysfakcjonujące. Dlatego w ruchu oneirotycznym zachęcamy do dobrej higieny snu. A dotyczy to nie tylko życia sennego, dotyczy również naszego życia na jawie. Myślę, że tutaj wszyscy zgodzimy się co do tego, że najważniejsza jest równowaga, niezaburzenie równowagi między jednym a drugim. Często ludzie słysząc, że interesują ich sny, śnie świadome, to widzę wokół kogoś, kto właśnie ucieka w świat marzeń sennych, bo dla nich spanie to marnotrawstwo czasu. O tym się bardzo często mówi, że przespałeś tyle godzin, zmarnowałeś czas, a tak nie jest. I o tym należy mówić i na to zwracać uwagę.
[01:20:49] - Właśnie bardzo dobry przykład przytoczyłeś, bo ja bym powiedział, że nie tyle to jesteśmy społeczeństwem niewyspanym, a mało świadomym i otwartym na świat snów. Mało wiemy ogólnie o snach i mało nas to interesuje. Dla nas sen jest snem, bo nam jest to potrzebne, śpimy i tyle, a nie wnikamy w to, jak można sny odbierać.
[01:21:11] - Tak, to jest coś strasznego, o czym pan mówi. Sposób, w jaki społeczeństwo traktuje kwestie marzeń sennych, bardzo po macoszemu, jest czymś okropnym. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że właśnie w tej cywilizacji Zachodu, w tym społeczeństwie informacyjnym, w które wkroczyliśmy, kwestia snu jest traktowana dużo gorzej i śpimy dużo gorzej niż ludy, które moglibyśmy nazywać dzisiaj pierwotnymi, które zwracały dużo większą uwagę kwestii marzeń sennych. Kiedyś było też inaczej, w czasach zamierzchłych, jeszcze w średniowieczu, później we wczesnych czasach nowożytnych. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że ludzie spali w dwóch etapach. Tak naprawdę dzielili sobie sen na dwa etapy po cztery godziny. To nie był ośmiogodzinny blok snu, który trzeba przespać, żeby zregenerować się i żeby wstać rano, znów iść do pracy i znów pracować. Spali w dwóch blokach po cztery godziny. Między jednym a drugim blokiem była taka godzina, czasem półtorej aktywności, kiedy czytali, modlili się, medytowali i dzielili się swoimi snami również z pozostałymi dumnikami. Dlatego sen stanowił taką nieodłączną część życia i o tym się mówiło.
Na ten temat się dyskutowało, na to się zwracało uwagę, co również pozwalało łatwiej zapamiętywać sny. Te przebudzenia, podzielenie snu sobie na te dwa bloki po cztery godziny. W chwili obecnej sen został sprowadzony właśnie do roli takiego akumulatora. Wracamy zmęczeni z pracy, kładziemy się, żeby się wyspać, żeby wstać rano, pójść do pracy i znowu wykonywać swoją rolę. Nie zwracamy w ogóle uwagi na taką funkcję, powiedziałbym wręcz edukacyjną snów. Co więcej, badania, które były przeprowadzone w stanie takiej deprywacji sensorycznej, kiedy badani nie wiedzieli, jaka jest pora dnia, jaka jest godzina, czy jest dzień, czy noc, po pewnym czasie sami dostosowywali się do cyklu snu, który był podzielony na takie właśnie dwa etapy po cztery godziny z przerwą, godziną aktywności między nimi. Także to jest coś naturalnego, co tkwi w naszych organizmach. Tak jesteśmy zaprogramowani, a społeczeństwo zachodnie, nasz styl życia obecnie zabiegany, zapracowany sprawia, że tworzymy sobie stan zupełnie nienaturalny, który prowadzi do marginalizacji snu. I to jest kółko, które się wzajemnie napędza. Później przeświadczenie o tym, że sny nie są ważne, wpływa na to, że śpimy jeszcze krócej, marginalizujemy je i tak dalej, i tak dalej.
I to się wszystko nakręca, to się wszystko napędza. To byłoby coś pięknego, gdybyśmy mogli w czasach obecnych zwrócić uwagę, wrócić do tego, co było, czyli dzielenia sobie snu na takie spania, śnienia, na takie dwa etapy czterogodzinne. Wiem, że to jest utopia pewnie nieosiągalna w czasach obecnych, ale sam się zastanawiam, co taki eksperyment społeczny mógłby przynieść. Może jakaś fajna akcja ze strony ruchu oneironautycznego cztery plus jeden plus cztery na przykład mogłaby się odbyć, zachęcająca do tego, żeby dzielić sobie sen właśnie w ten sposób.
[01:24:36] - A to jest bardzo podobne do WBTB, tak szczerze mówiąc.
[01:24:40] - Do czego przepraszam?
[01:24:41] - Do WBTB.
[01:24:43] - Tak. Dlatego również śpimy przez pewien określony okres czasu. Później się budzimy, nasz mózg wprowadzamy w stan większej aktywności, a później znowu zasypiamy i często powoduje to powstawanie marzeń sennych. Ja często z tej metody korzystałem również, niekoniecznie celowo, ale kiedy jeszcze mieszkałem z moją narzeczoną, którą bardzo serdecznie pozdrawiam, jeśli słucha dzisiaj radia. Kiedy spałem z moją narzeczoną, to było tak, że ona wcześniej wstawała do pracy. W zasadzie wiązało z tym, że mnie dziewczyna budziła, więc ja się budziłem. Przez tą godzinkę jeszcze z nią porawiam, czasem z nią zjadłem śniadanie, po czym kładłem się z powrotem spać i często w tym momencie miewałem marzenia senne. Także może jakaś fajna akcja w ramach Ruchu Oneironautycznego Robert Monroeee Chłopaków zachęcająca do powrotu do takiego cyklu snu. A może ktoś z wysłuchaczy czy z cyklu Ruchu Oneironautycznego chciałby poeksperymentować w ten sposób, dzieląc sobie sen na takie dwa cykle. To byłoby coś ciekawego.
[01:25:52] - Ciekawego, ale trudnego do zrealizowania w dzisiejszym trybie życia.
[01:25:57] - Tak.
[01:25:58] - Mówię, mam tak do dziewięciu godzin snu, to jest około 22:00. O to tak teraz będzie chodzić.
[01:26:10] - Tak, zresztą siedem, osiem godzin to jest takie optimum, o którym się mówi. Snu, a tak naprawdę z tych badań, które my też przeprowadzaliśmy, ankietowych, wysyłaliśmy ankiety internetowe. Jeszcze raz zachęcam do wypełnienia na stronie Interankiety. Wpisać w Google: doświadczenia i zachowania senne Polaków Interankiety i znajdą państwo do wypełnienia. Zachęcam. Zwraca się uwagę na to, że tak naprawdę mało kto przesypia te rekomendowane osiem, siedem godzin. Myślę, że wynika to chociażby z tej kwestii, że dzisiaj się marginalizuje i uznaje za stratę czasu. Nikt nie zauważa ich wartości. Kończy się to tak, jak się kończy. Skracamy sobie coraz bardziej czas, który spędzamy w marzeniach sennych.
[01:27:21] - I po przerwie jesteśmy. Wracamy już z powrotem na antenę. Wracamy z powrotem. Jak to brzmi? Audycja „Świadomy sen — nasz drugi świat” realizowana w całości na żywo na antenie Radia Paranormalium, retransmitowana również w Radiu Wolne Media z tygodniowym poślizgiem, ale jednak tam też nas słuchają. Tak więc pozdrawiamy Maurycego Hawranka, administratora Wolnych Mediów i wszystkich słuchaczy i czytelników Radia Wolne Media, Radia Paranormalium i wszystkich innych serwisów, które linkują do naszej audycji. Przypomnę, że cały czas audycja „Świadomy sen — nasz drugi świat” jest realizowana na żywo. Można do nas dzwonić, można również pisać. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Nasz Skype: radio.paranormalium.pl.
Można również pisać na naszym Radiowatu Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, jak również na naszym czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Jesteśmy także obecni na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych LD. Tematem przewodnim dzisiejszego odcinka naszej audycji są narkotyki. Narkotyki a LD. Jak narkotyki wpływają na LD. Poruszamy też różne inne kwestie, mniej lub bardziej z tym powiązane. Tutaj natomiast pojawiło się pytanie od słuchacza Marcina z zupełnie innej półki tematycznej, że tak powiem. Marcin pyta, czy jest możliwy wspólny sen. Chodzi mu chyba o wspólne LD lub coś podobnego.
[01:29:35] - To znaczy... Kontynuuj.
[01:29:43] - Wspólny sen jest marzeniem właściwie już od wielu lat. Na pewno na jego atrakcyjność wpłynął oczywiście w wszystkich nam dobrze znanych „Incepcjach”, gdzie ze wspólnym świadomym śnieniem mamy do czynienia. Nie ma, nie znam, nie słyszałem naukowych dowodów, czy nawet jakiejkolwiek hipotezy, która ponosiłaby, że śnienie świadome, wspólne, czy też nawet niewspólne, jest możliwe. Jest natomiast wspominane w przypadku osób, które zajmują się etnografią, antropologią i zwracają uwagę na to, że wiele ludów tak zwanych pierwotnych o wspólnym śnie, również o wspólnym śnie świadomym mówi. Ja zachęcam do przeczytania książki Florindy Donner „Życie we śnie. Inicjacja w świecie szamanów”. Florinda była studentką antropologii, która była nauczana w plemieniu południowomeksykańskim, plemieniu Yakui, które to plemię między innymi wierzyło w możliwość wspólnego, świadomego śnienia. Tego typu wierzenia pojawiają się u wielu ludów pierwotnych. Nie mam oczywiście, tak jak mówiłem, żadnych pomysłów co do tego, jak miałoby to funkcjonować, jak dałoby się to wytłumaczyć z punktu widzenia obecnych nauk neurologicznych. W chwili obecnej ja mogę powiedzieć, że nie i takiego stanowiska bym się trzymał.
Dopóki coś nie zostanie udowodnione, dopóty nie powinniśmy mówić o tym, że jest możliwe. Natomiast zwracam uwagę na to, że wiele tych ludów, jak między innymi Jak weed na to właśnie zważa.
[01:31:47] - Pozwolę sobie nadmienić, że jeżeli chodzi o same relacje z takich snów, to mamy relacje, o ile oczywiście sen programowany jest jakimś rodzajem snu świadomego. Rzecz jasna ja nie mam na tyle doświadczenia i nie mam na tyle wiedzy, żeby o tym orzekać. Natomiast już w Radiu Paranormalium, w którymś z odcinków „Rozmów poza ciałem”, właściwie w kilku odcinkach, Jarek Bzoma opisywał sny programowane, które odbywają się właściwie cały czas w grupach nawet dziewięcioosobowych. I potem, jeżeli dobrze zrozumiałem to, co Jarek Bzoma przekazał, to opisy przekazane przez uczestników tych snów pokrywają się. Także ja uważam, że coś takiego jest jak najbardziej możliwe, o ile przyjmiemy, że sen świadomy i sen programowany są jakoś ze sobą powiązane, czy może to jest to samo. Natomiast naukowe wyjaśnienie tego to jest chyba kwestia dość odległej przyszłości.
[01:33:05] - Ja chciałbym powiedzieć, że na samym początku, gdy jeszcze się zacząłem interesować świadomym śnieniem, szukałem informacji na temat LD i trafiłem na- gdzie były opisane różne historie o LD, czyli tak zwanym wspólnym śnieniu. Czytałem jedną ciekawą historię, że pewna osoba, właśnie jej się śniło, że jest przed jakimś domem i jest ustawiona, nie pamiętam dokładnie, co tam było, bo to było dawno, strasznie. Była przed jakimś domem i stała w kolejce do jakiejś czarownicy, coś takiego. Później się okazało, że jak się obudziła, to okazało się, że koleżanka śniła sobie to samo. Więc być może to jest prawdziwa historia. Czytałem kilka jeszcze innych, podobnych. Być może to jest prawda. Być może nie są to mitomanie, więc nie wiemy, czy to jest możliwe, czy nie.
[01:34:36] - Rok temu, proszę państwa, powstała grupa na profilu Facebook, której celem było doprowadzenie do tego, żeby jak największa liczba osób, oneironautów śniła w tym samym czasie i śniła o tym samym miejscu, w którym, jak byli przekonani autorzy, założyciele tej grupy, mielibyśmy się spotkać i w ten sposób udowodniono by istnienie, przynajmniej my udowodnilibyśmy sobie istnienie wspólnego świadomego snu. Ja z tej grupy, przyznam się, nie zostałem do końca. Szybko z tej grupy wyszedłem, między innymi dlatego, że nie osiągało to żadnych rezultatów. Właściwie była straszna anarchia i ludzie nie przestrzegali żadnych reguł dotyczących snu, czasu snu, które pozwoliłyby na jakiekolwiek osiągnięcie sukcesywne. Natomiast tak jak mówię, ja zawsze pozostaję otwarty i chętnie w tym eksperymencie wziąłem udział nie tylko ze względu na to, że wierzę w możliwość wspólnego świadomego snu, ale pomysł był ciekawy i idea była ciekawa. Również w jakiś sposób motywowało to do tego, żeby kłaść się spać o określonej porze i ćwiczyć te świadome sny. Nawet jeśli nie uda mi się śnić o tym określonym miejscu, w którym mielibyśmy się pojawić. Nie słyszałem nic o efektach działalności tej grupy, więc podejrzewam, że się nie udało. Myślę, że gdyby się udało, to już byłoby głośno i usłyszelibyśmy o tym przynajmniej w internecie. Jeśli chodzi o sny programowane, to faktycznie ich założeniem jest doprowadzenie do tego, że kilka osób będzie śniło o tym samym i co za tym idzie, w tym śnie mogłyby się spotkać.
Miałyby się spotkać w tej samej przestrzeni sennej. Nic nie wiem na temat tego, że mogłoby się to udać i dopóki czegoś nie jestem w stanie, nie mam dowodów na istnienie czegoś, dalej nie jestem w stanie wyjaśnić tego, jak miałoby to funkcjonować, to jestem zdecydowanie przekonany o tym, że to niemożliwe i że się nie da. Swego czasu utrzymywałem kontakt z pewną grupą internetową oneironautów o nazwie Somniatores. Ja wszystkich Somniatore bardzo serdecznie pozdrawiam, mimo że od roku, dwóch nie mam z nimi większego kontaktu. Jeden ze snów świadomych, który miałem, który opowiedziałem w tej grupie. Jedna z kobiet, która do niej należała, stwierdziła, że ta postać senna, która mi się przyśniła, to właśnie ona. To była ona. Nie specjalnie byłem przekonany o tym, że tak faktycznie było. Do dnia dzisiejszego pozostaję w tej kwestii sceptyczny. Raz byłem w stanie uwierzyć w to, że osoba, która przyśniła mi się w marzeniu sennym, również śniła i w tej wspólnej przestrzeni sennej ze mną się znalazła.
Kiedy jeszcze mieszkałem z narzeczoną, którą jeszcze raz serdecznie bardzo pozdrawiam. Przyśnił mi się sen, w którym się pojawiła. Ona w tym śnie nie miała żadnej świadomości, że śni. Ja miałem, był to sen świadomy. Rozmawiałem z nią. Spałem za dnia, urządzałem sobie drzemki. Drzemki za dnia sprzyjają pojawianiu się snów świadomych, więc zachęcam do drzemek. Zaraz po tym śnie zerwałem się i pobiegłem do pokoju, w którym ona była, ale niestety nie tylko nie spała, ale też nie miała zielonego pojęcia, o czym mówię, kiedy zadałem jej pytanie dotyczące tego, co się w nowym śnie działo. Raczej na pewno nie była to ona. Nie znam dowodów na istnienie snu świadomego, przykładów również.
Także pozostaje na chwilę obecną w takiej sferze science fiction.
[01:38:38] - Myślę, że koniecznie musimy kiedyś namówić się do udziału w audycji Jarka Bzonę, bo on by pewnie miał dużo więcej do powiedzenia ode mnie w kwestii snów programowanych. Tutaj natomiast pojawiło się kolejne pytanie od słuchacza Marcina: „A co myślicie o Idozerach i LD?”
[01:39:09] - To znaczy Idozery, czyli systemy synchronizacji półkul mózgowych. Na mnie nie działają. Przyznam, że dla mnie Idozery po prostu nie działają, ale sądzę, że to zależy od człowieka. Być może niewłaściwie to używam albo po prostu na mnie nie działa.
[01:39:48] - Jeśli chodzi o Idozer, który korzysta z nagrań binauralnych, to na naszym fanpage'u od oneironautów była recenzja dotycząca eksperymentu, który polegał właśnie na stosowaniu dźwięków z Idozera przez dłuższe okresy czasu. Ja z tym eksperymentowałem, próbowałem Idozera zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i w formie aplikacji ściągniętej na tablet. Powiem szczerze, że nie wpłynęło to na efektywność pojawiania się u mnie snów świadomych. Dźwięki binauralne stosowane w Idozerze chociażby miałyby wpływać w ten sposób, że synchronizują nasze półkule mózgowe do tego, żeby osiągały pewien wspólny stopień synchronizacji i emitowały określoną częstotliwość fal, która miałaby w jakiś sposób doprowadzić do tego, że te sny świadome się pojawią. W przypadku Idozera chodzi oczywiście o nagranie tak zwane lucid. Nie zachęcam wszystkich, którzy słuchają nagrań z Idozera w formie MP3, bo takie łatwo można pobrać i wszędzie się pojawiają z racji tego, że jest to nagranie stratne i wiele z tego nagrania się traci przy słuchaniu w formacie MP3. Zachęcam do używania Idozera, czy to w formie aplikacji, czy na komputer mobilny i słuchania w tym formacie tekstowym, w którym są faktycznie dozy zapisane i później odczytywane przez ten Idozer. Natomiast nie zadziałało na mnie. Mam za to dobrą wiadomość dla słuchaczy. Powstała nieco inna technologia, oparta początkowo na dźwiękach binauralnych, później nieco zmieniona, o której pisałem na naszym fanpage'u również.
Od pana doktora Krzysztofa Ignacego Bułyszki otrzymałem płyty służące do treningu snu świadomego za dnia i w nocy, w którym zastosowano unikalną metodę wymyśloną przez pana Krzysztofa Ignacego Bułyszkę, metodę wirtualnej synchronizacji wektorowej, w skrócie VSV. Ta metoda miałaby tym różnić się od Idozera, że nie doprowadzałaby do emisji fal o określonej częstotliwości przez nasz mózg. Miałby ona wysyłać tylko jeden określony rodzaj fal, ale nasz mózg miałby w zależności od potrzeb wytwarzać określone fale. Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem, na czym działa to nagranie wirtualnej synchronizacji wektorowej pana Bułyszki. Jestem w kontakcie, piszę z nim. Natomiast stworzył rzeczywiście taki kurs, taki trening w postaci tych nagrań służących do odtwarzania za dnia i w nocy. Ja je oczywiście przesłuchałem. Się przy nich zasypia na pewno i wpłynęło u mnie pozytywnie na pamięć snów, pozwalając mi je łatwiej zapamiętywać. Sny świadome jeszcze niekoniecznie, ale w tej chwili pertraktuję z panem doktorem i to jest dobra wiadomość ku temu, żeby móc w jakiś sposób te nagrania udostępnić, bo oczywiście pan doktor ma do nich prawa autorskie i nie mogę tego zrobić bez jego zgody. Także pertraktuję, działam.
Takich nagrań pan doktor stworzył dużo więcej dotyczących nie tylko możliwości osiągania snu świadomego. Natomiast nagrania binauralne to jest technologia już od lat znana i wykorzystywana w wielu aplikacjach, nie tylko w Idozerze. Również Brainwave Generator. Można je łatwo znaleźć, można je wykorzystać. Tak jak mówiłem, zachęcam do tego, żeby w przypadku Idozera nie słuchać w formacie MP3, czy w formacie, w którym jest zapisany i odtwarzać przez Idozer. W formie aplikacji bądź na komputer stacjonarny. Na mnie nie podziałało. Są ludzie, na których prawdopodobnie działają. Nagrania wektorowe doktora Bułyszki tym się różnią od dźwięków binauralnych, które są stosowane w iDoserze czy w innych tego typu programach, że zawierają również przesłanie słowne, ścieżkę, tekst towarzyszący dźwiękowi, którego celem jest przekonanie naszego mózgu, że osiągnięcie stanu snu świadomego jest czymś naturalnym i łatwym, co myślę, że jest bardzo przydatne w przypadku osób, które bardzo chcą osiągnąć LD i nie mogą, i są już przekonane o tym, że jest to niezwykle trudne. Być może w tym przypadku taki trening myślowy w postaci odtwarzania sobie przed snem nagrania doktora Bułyszki mógłby dać jakieś pozytywne rezultaty.
Także kwestia takich nagrań dźwiękowych, które wpływają na sen świadomy, to jest działka, która cały czas się rozwija. Od dźwięków binauralnych, których pomysłodawcą był bodajże Monroe, przez pojawienie się programów typu iDoser, które takie dźwięki wykorzystują nie tylko w celu osiągania stanu świadomego śnienia, ale również mają symulować doznania narkotyczne, aż po kolejny krok, czyli tego typu rzeczy jak wirtualna synchronizacja wektorowa i nagrania doktora Bułyszki. Jak się uda, w końcu po traktacie z panem doktorem dowiedzą się państwo, jak to działa i będą mogli państwo przesłuchać. W tej chwili tylko u pana doktora zainteresowani mogli to uzyskać. iDoser w moim przypadku nie zadziałał. Myślę, że jest to kwestia indywidualna. Czy warto spróbować? Na pewno spróbować nie zaszkodzi. Nie znam żadnych danych dotyczących jakiegoś negatywnego wpływu nagrań binauralnych, tak że spokojnie można spróbować przed zaśnięciem wysłuchać doza z Lucid. Z tego, co pamiętam, to trwa około 10 minut albo więcej, albo trochę mniej.
Tak że te 10 minut przed snem, które możemy poświęcić, to nie jest wiele. A jeśli na kogoś to zadziała, jeśli u kogoś to prowadzi do pojawienia się snów świadomych, to warto próbować. Na mnie nie zadziałało.
[01:46:32] - To ja również mam ciekawe doświadczenie z tymi doserami, ponieważ ja odbieram to bardziej jako efekt placebo aniżeli synchronizacja półkul mózgowych. A to dlatego, że ponad miesiąc z tego korzystałem i nic nie wychodziło, żadnych efektów. Dodatkowo dziwiło mnie to, że do każdego dosera dostajemy strasznie długi opis, z dwie kartki A4. Było to w większości doserów, z którymi ja się spotkałem. Dostawałem taki długi opis i dokładnie było opisane co, jak ma działać, na jakiej zasadzie, w której minucie co się będzie działo. Mnie to zastanawia, dlaczego dostajemy tak dokładny opis, skoro jeśli ma działać, to i tak zadziała.
[01:47:12] - Tak, to jest bardzo możliwe, bo rzeczywiście te opisy są dość długie i można się w nich zaczytywać. Tam jest wiele powiedziane też w tych tekstach o tym, co należy zrobić przed wysłuchaniem doza, jakieś relaksacje bodajże, tego typu rzeczy. Więc gdyby same dźwięki działały, to byłoby to niepotrzebne. Być może właśnie chodzi o efekt placebo i o pewnego rodzaju rytuał i przekonanie siebie, że ten sen świadomy zostanie osiągnięty dzięki wysłuchaniu tych dźwięków. Pan doktor Bułyszko zwraca uwagę również na to, że dźwięki binauralne tak naprawdę zmuszając niejako sztucznie mózg do określonej częstotliwości, powodują jego szybkie zmęczenie. Szybkie zmęczenie umysłu ciągłym, jednostajnym szumem. I za pomocą tej wirtualnej synchronizacji wektorowej, którą wymyślił, miałoby to zostać rozwiązane. Ja powiem szczerze, że te dźwięki, te nagrania z dozów z iDosera miłe dla ucha też nie są specjalnie, więc jeśli ktoś liczy na doznania estetyczne, to ich pewnie nie doświadczy.
[01:48:34] - Ogólnie z mojego pytania to bardziej polecam autohipnozę, aniżeli iDosera.
[01:48:53] - Tu nam chyba słuchacza znowu przerwało. Ja tak się zastanawiam, czy czasem w tych dozach nie chodzi po prostu o to, żeby wyeliminować jakieś czynniki, które mogą nam przeszkadzać w osiągnięciu takich czy innych efektów. Jak myślicie?
[01:49:21] - Być może właśnie iDoser opiera się na efekcie placebo, tak samo jak leki homeopatyczne. Wierzymy, że to działa, choć to naprawdę nie działa, ale trzeba spróbować i badać wpływ tych dźwięków na człowieka.
[01:49:52] - Na pewno jest też tak, jak Marek mówił Te nagrania pozwalają niejako zrelaksować się, odizolować się od bodźców zewnętrznych, pozwalają się skupić nam wyłącznie na doświadczaniu, na takiej pozytywnej afirmacji tego, że sny świadome zostaną przez nas osiągnięte i jako takie nie są przeze mnie w żaden sposób demonizowane. Tak jak mówiłem, ja zachęcam do tego, żeby spróbować, jeśli o czymś wiem, że nie przynosi negatywnych skutków, a ktoś jest zainteresowany, to nie ma powodu, żeby nie próbować. Natomiast w przypadku iDozera widać też ciekawą zależność między świadomymi snami a narkotykami, o której to zależności dzisiaj co nieco mówimy. Otóż tak jak świadomy sen osiągamy, czy też dążymy do tego, żeby go osiągnąć ze względu na to, że jest pewnego rodzaju odmianą. Dlatego mówimy o odmiennym stanie świadomości. Pozwala nam poczuć się inaczej, pozwala nam doświadczyć czegoś innego, poczuć się fajniej, spełnić swoje marzenia, których nie jesteśmy w stanie spełnić na co dzień, doświadczyć czegoś, czego nie jesteśmy w stanie doświadczyć na co dzień. Tak samo jest w przypadku narkotyków. Więc jeśli mówimy o tym, że dźwięki binauralne pozwalają nam osiągnąć sny świadome, to właściwie niewiele pozostało czasu ku temu, żeby ktoś wpadł na pomysł i tak to rozreklamował, że dźwięki binauralne mogą nam również pozwolić osiągnąć stany symulujące narkotyki. Bardziej dozy typu amfetamina, alkohol, marihuana, po których wysłuchaniu mielibyśmy się poczuć tak, jak po zażyciu tych narkotyków. To wskazuje na to, jak w mniemaniu wielu osób w świadomości społecznej niedaleko jest od świadomego snu do stosowania różnego rodzaju substancji.
Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku mamy do czynienia z eksperymentowaniem na naszym własnym mózgu. I dlatego też narzędzia, które się konstruuje, miałyby być tak podobne jak iDozer służący zarówno do indukcji snów świadomych, jak i do indukcji tych stanów symulujących stany narkotyków. Ludzkość od zawsze poszukiwała bezpiecznych możliwości osiągania odmiennych stanów świadomości w przypadku wprowadzania substancji chemicznych do organizmu. Bezpieczne to nie jest. W przypadku słuchania dźwięków binauralnych nic nie wiem o szkodach, które mogłyby zostać wyrządzone. Więc w tym kierunku to właśnie podąża, by doprowadzić do tego, żeby stworzyć takie bezpieczne narzędzie do osiągania odmiennych stanów. Ja uważam, że iDozer niespecjalnie działa. Osiąganie snów świadomych za pomocą technik bardziej klasycznych, o których mówiliśmy na pierwszej audycji, o których piszę w swojej książce „Nasz drugi świat” zachęcam do przeczytania, pozwala nam na takie bezpieczne osiąganie odmiennych stanów świadomości. Dlatego jest wyższość stanu świadomego nad stanami, które wywołują narkotyki. Mimo że niektórzy próbują przekroczyć tą granicę między jednym a drugim, tworząc program, który miałby jeden i drugi stan powodować, to według mnie to nie działa.
Albo jedno, albo drugie.
[01:53:45] - Korzystając z chwili ciszy na antenie pozwolę sobie przypomnieć, że audycja „Świadomy sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Nasz Skype to radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać. Nasz numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Można również czatować, tutaj na czacie Radia Paranormalium dosyć duża grupka czatowiczów sobie dyskutuje. www.paranormalium.pl. Tam znajdziecie państwo naszego czata.
Można również nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości LD.
[01:54:51] - Może ktoś by chciał coś dodać, to serdecznie zapraszamy. Nie gryziemy.
[01:55:09] - Oczywiście ja swego czasu à propos tego iDozera jeszcze nawiążę, bo może to słuchacza, który zadał pytanie, zainteresować. Pisałem wielu artykułów o wielu różnych nowych technologiach, które pozwalają nam na osiągnięcie stanu snu świadomego i są to technologie, różnego rodzaju aplikacje, które bardzo przypominają iDozera. Ich sposób działania jest nieco inny. Zachęcałbym do wypróbowania, jeśli interesuje nas iDozer, to na pewno tego typu aplikacje, o których zaraz powiem, pewnie też nas zainteresują. Artykuł jest dostępny na stronie ipwychologia.pl. Tam znajdziemy dwie jego części. Zachęcam do przeczytania. „Nowoczesne sposoby indukcji świadomego snu” bodajże coś takiego. Tytułu dokładnie nie pamiętam. W każdym razie z tego typu aplikacji podobnych do iDozera, ale opierających się na innej zasadzie działania, bardzo gorąco mogę polecić aplikację Sleep as Android, której jedną z funkcji jest indukowanie stanu snu świadomego.
Aplikację można pobrać na stronie. Zapomniałem.
[01:56:33] - Play Store.
[01:56:35] - Tak. Aplikacja pozwala nam na monitorowanie przebiegu naszego snu, wykorzystując wbudowany w telefon, tablet, smartphone akcelerometr, czyli urządzenie, które mierzy tak naprawdę przyśpieszenia i jest czułem drgania. Urządzenie kładziemy ze sobą na łóżku w momencie, kiedy zasypiamy i za pomocą wyczuwania drgań naszego łóżka wykreśla schemat naszego snu w momencie, kiedy śpimy, czyli od momentu, kiedy jesteśmy świadomi, nie zasnęliśmy jeszcze, przez moment, kiedy zasypiamy, po sen płytki, długofalowy, fazę REM. Wszystko to na podstawie ruchów naszego ciała, czy też dokładniej mówiąc drgań naszego łóżka urządzenie stara się określić. Pomaga nam również w określeniu tego, czy mamy jakieś problemy dotyczące zasypiania, wydawania różnego rodzaju dźwięków, czy mówimy przez sen, czy też chrapiemy przez sen. Dzięki temu, że nagrywa głosy, które w naszej sypialni się pojawiają. Również jedną z funkcji tej aplikacji Sleep as Android jest właśnie ta dotycząca snów świadomych. Otóż w momencie, kiedy urządzenie wykryje czy też określi, że znajdujemy się w fazie REM snu, wysyła sygnał dźwiękowy, który ma przeniknąć do naszego marzenia sennego i nas uświadomić, dzięki czemu pomóc nam osiągnąć stan świadomego snu. Wielką wadą tego typu urządzeń jest to, że nie są w stanie dokładnie określić momentu, kiedy w tej fazie REM się znajdujemy. A jeśli sygnał zostanie wysłany w innej części naszego snu, to w żaden sposób nam nie pomoże.
Natomiast myślę, że bardzo warto z niej skorzystać. Skoro już jesteśmy przy aplikacjach typu iDozer, to bardzo gorąco zachęcam do tego, żeby skorzystać z aplikacji Sleep as Android dlatego też, że pozwala ona nam zainteresować się samym przebiegiem naszego cyklu snu, pozwala zainteresować się naszym życiem sennym. Te wykresy naszego snu, które są generowane przez aplikację, mogą później łatwo być umieszczane na portalach społecznościowych typu Facebook. Niech nasi znajomi zobaczą, jak spaliśmy tej nocy i jak nasz sen przebiegał. Także to są niezwykle ciekawe rzeczy i warto wypróbować, warto skorzystać. Tego typu aplikacji i urządzeń jest dużo więcej. Ja odsyłam do tego artykułu na IPsychologii. Ta aplikacja akurat najbardziej mi zapadła w pamięć, bo przez długi czas jej używałem i zachęcam do tego, żeby spróbować. Także nie tylko iDozer, najbardziej znany, ale też wiele innych urządzeń, które na sen świadomy mogą wpływać.
[01:59:41] - Ja z doświadczenia mogę to polecić. Aplikacja bardzo dobrze działa.
[01:59:47] - Ja bym chciał polecić nasz do AIL, które kiedyś testowaliśmy. Dobrze działa nad ranem. Też to przyznam. W ogóle nad ranem wszelki sen, wszystko, co jest z zewnątrz, wpływa na nasz sen i polecam również. Mogę po prostu polecić AIL. Na razie tylko to nagranie polecę AIL. Można je znaleźć na naszym Chomiku. Chomikuj.pl/oneironautyczny.
[02:00:25] - Natomiast samych programów, samych aplikacji jest całe multum. Myślę, że taką bardzo ciekawą, o której pisaliśmy dość niedawno na fanpage'u Ruchu Oneironautycznego, jest gra komputerowa, która została stworzona tylko i wyłącznie po to, żeby ułatwiać nam osiąganie stanów snów świadomych. Nazwy dokładnie nie pamiętam, dlatego tym bardziej odsyłam do naszego fanpage'a Oneironauci i przeszukania sobie na naszej osi czasu, gdzie znajduje się ta aplikacja. Na pewno pisałem ten program komputerowy, na pewno pisałem o nim również w artykule, o którym dzisiaj mówiłem na stronie ipwychologia.pl. Podeślę link Markowi, żeby można było umieścić pod audycją, żeby też łatwo można było się tam dostać i poczytać. Gra komputerowa polega na tym, że przemierzamy świat gry, po drodze natykając się na różnego rodzaju przedmioty, miejsca, w których ciała fizyczne zachowują się dość dziwnie. Drzewa się poruszają, domy zmieniają swoje położenie nagle. Czemu to ma służyć? To ma sprawić, że zaczniemy zwracać uwagę na znaki senne, czyli na takie niezwykłe zachowanie przedmiotów, które wskazuje nam na to, że ze snem mamy do czynienia. W grze pojawia się lektor, który nas informuje o tym, że śnimy.
Samo granie również w gry komputerowe wpływa na to, że jesteśmy w stanie bardziej kontrolować swoje- swoje sny. Połączenie gry komputerowej z metodą sprawdzania rzeczywistości myślę, że może mieć wpływ całkiem niezwykły. Zachęcam, żeby odkopać, znaleźć i popróbować nieco tej gry. Było prowadzone badanie przez kanadyjską psycholog, panią Jayne Gackenbach, która odkryła, że gracze komputerowi mają szczególną zdolność, którą wykształcają ze względu na częste granie, dzięki czemu inaczej reagują na koszmary senne. Gracze komputerowi, w odróżnieniu od osób, które nie grają i które przeżywają koszmary senne, które napawają ich strachem, które budzą niemal panikę. Sam miałem dawno taki koszmar senny. W przypadku graczy komputerowych opowiadają oni często, że czuli się fantastycznie, kiedy pojawiały u nich koszmary senne, ponieważ stanowiły one dla nich wyzwanie. W dużo części przypadków, gdy pojawia się jakaś senna mara, kiedy pojawia się jakaś koszmarna postać, która zaczyna nas gonić, to zamiast przejawiać strach, gracz komputerowy czuje się zmobilizowany do walki i taką walkę z postaciami sennymi stacza. Badania pani Gackenbach wskazują na to, że ośrodek strachu w przypadku graczy jest mniej aktywny w koszmarach sennych niż obszar mózgu, który odpowiada za myślenie taktyczne, czyli za- Halo, halo!
[02:04:10] - Niestety, Mariusza zerwało. Spróbujmy się połączyć jeszcze raz.
[02:04:27] - Ja się boję. Straszne.
[02:04:39] - Nie zostawiaj wiadomości. Halo, Mariuszu, słyszymy się?
[02:04:41] - Ja się boję. Halo, halo, Mariuszu. Potrzebujemy cię.
[02:04:53] - Włączyła się automatyczna sekretarka, a to zwiastuje pad baterii. Spróbujemy połączyć się jeszcze raz.
[02:05:07] - Witam jeszcze raz i przepraszam, padła mi bateria. Moja wina. Ja powinienem być podłączony do źródła prądu, kiedy rozmawiam z wami, bo tak się wciągam, że zapominam o tym, że coś mi pada. Ja tylko skończę à propos tych badań, które prowadziła pani Gackenbach.
[02:05:24] - Można powiedzieć, że audycja jest tak bardzo zajebista, że bateria w telefonie nie ogarnia.
[02:05:31] - Nie ogarnia. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby bateria padła podczas rozmowy. Tutaj po prostu pada zawsze. Także pani Gackenbach, jak mówiłem, wskazuje na to, że ośrodek strachu u osób, które często grają w gry komputerowe, jest dużo mniej aktywny w przypadku koszmarów sennych niż ośrodek odpowiedzialny za myślenie taktyczne, czyli za myślenie o tym, jak tu tego potwora, to monstrum senne, które się pojawiło, pokonać. I pojawił się w związku z tym ciekawy pomysł u pani Gackenbach wykorzystania gier komputerowych do leczenia koszmarów na przykład u weteranów wojennych z zespołem stresu pourazowego. Do tego, żeby radzili sobie oni z tymi koszmarami, które się pojawiają, zamiast przejawiać strach i panikę i uciekać. Jedną z tych rzeczy, która, nie ukrywam, w przypadku snów jest bardzo ważna, jest to, że dużo częściej przejawiamy emocje negatywne w snach niż pozytywne. Akurat na to wskazują wszystkie badania. Dużo częściej śnią nam się rzeczy, których się boimy, które wywołują u nas właśnie negatywne emocje zamiast pozytywnych. Zresztą w tym artykule, do którego ja się odwołuję dzisiaj i zachęcam do przeczytania, w ostatnim „Świecie Wiedzy” artykuł pod tytułem „O czym śni twój mózg?” mamy badania przeprowadzone przez Kanadyjczyka Anthony'ego Zadra, który spytał ponad 1000 studentów o to, jakie treści pojawiają się w ich marzeniach sennych.
I w większości są to treści nieprzyjemne. W przypadku 81,5% odpowiedzi są to zwykle sny o tym, że ktoś nas śledzi, że uciekamy przed kimś. 73% mówiło o spadaniu, 67% o egzaminie. Przyśnił im się egzamin, którego nie mogli zdać. Ponad 59% o tym, że śniło im się spóźnianie się. Dlaczego tak jest? Otóż sny pełnią pewnego rodzaju symulacje. Są pewnego rodzaju symulacją sytuacji niebezpiecznych, które są tworzone przez nasz mózg po to, abyśmy byli na nie przygotowani odpowiednio, kiedy zdarzą się w naszym świecie na jawie. Także sny pozwalają nam ćwiczyć tego rodzaju sytuacje. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jesteśmy dzisiaj w tym miejscu, w którym jesteśmy i rozmawiamy sobie na antenie Radia Paranormalium dzięki temu, że nasi przodkowie Byli przystosowani do tego, czy też posiadali zdolność do tego, żeby te marzenia senne w taki właśnie sposób wykorzystywać, czyli radzić sobie dzięki nim z przeciwnościami, które pojawiają się w świecie na jawie.
Na marzenia senne można wpływać w bardzo różny sposób, poczynając od wprowadzania różnego rodzaju substancji chemicznych do organizmu, poprzez wykorzystywanie różnego rodzaju technologii dźwiękowych, jak dźwięki binauralne w iDoserze, poprzez gry komputerowe, czy to specjalnie przystosowane do uczenia nas osiągania snów świadomych, czy też zwykłe gry komputerowe, które sprawiają, że mamy większą kontrolę nad naszymi snami, aż po terapeutyczne wykorzystanie snów i gier komputerowych do radzenia sobie z takimi sytuacjami niebezpiecznymi. Widzimy dzięki temu, jak wielkie jest spektrum zagadnień dotyczących śnienia, w tym śnienia świadomego, jak ważną rolę w naszym życiu mogą odgrywać i odgrywają sny. I wracamy po raz kolejny do tego, jak to jest, że dzisiaj się tego nie docenia. Marginalizujemy sny i nie zwracamy na nie uwagi. Cieszę się, że są tacy ludzie jak pani Joanna, która widzi w nich potencjał, widzi potencjał w śnieniu i próbuje nadać im pewne znaczenie i je wykorzystać. Myślę, że jeśli mogę jeszcze, że cała ta marginalizacja snu jest związana z faktem również przyjętej obecnie i bardzo często dominującej teorii, która wyjaśniałaby samo pojawianie się marzeń sennych i sens ich istnienia. Bo jeśli powiemy sobie, że sny tak naprawdę sensu nie mają, nie są żadnymi przesłaniami od naszej podświadomości, nie pozwalają nam lepiej radzić sobie z sytuacjami, z którymi spotykamy się na jawie, to rzeczywiście możemy wtedy mówić o tym, że sny nie są nam potrzebne i ograniczać sobie nawet tą fazę REM-u, ograniczać sobie ilość snu. Wtedy byłoby to uzasadnione. A rzeczywiście jest tak, że pokutuje dzisiaj teoria, jest bardzo modna, dotycząca pojawienia się marzeń sennych, tak zwana teoria aktywacji syntezy. Teoria, która mówi o tym, że sny są wywoływane przez zupełnie przypadkowe wyładowania elektryczne w części naszego mózgu zwanej mostem, które to następnie są przetwarzane przez wyższą część mózgu, przez korę przedczołową w różnego rodzaju obrazy.
I to są właśnie marzenia senne jako pewnego rodzaju emanacja przypadkowych wyładowań, którymi nasz mózg próbuje nadać sens, ale tak naprawdę sensu nie mają. Jeśli tak na to patrzymy, a wiele osób tak na to patrzy i wielokrotnie ktoś tak na to patrzy, to nie ma co debatować o snach. Są tak naprawdę czymś zupełnie niepotrzebnym. Są pewnego rodzaju śmieciami i nie ma co nadawać im żadnego głębszego sensu. To by tłumaczyło to, dlaczego wiele osób sny marginalizuje i mówi tak, jak tutaj kolega chociażby wspomniał o tym, że sen to jest dla nich tylko i wyłącznie spanie, wyspać się, pobudować akumulatory w trakcie rannej i tyle. Na marzenia senne nie zwracać większej uwagi. Na szczęście pojawiają się i są bardzo liczni ci, którzy twierdzą, że sny mają znaczenie. Chociażby pani profesor Hills w swojej książce o snach w psychoterapii mówi właśnie o tym, że teoria aktywacji syntezy kupy się tak naprawdę nie ma. Sny mają ogromne znaczenie i powinniśmy zacząć z tego korzystać. Amerykańska psycholog, również pani Rosalind Cartwright, jest przekonana, że nasze sny pełnią pewnego rodzaju rolę terapeutyczną, pomagają nam sprostać ciężarowi naszych trosk codziennych, zmniejszają poziom stresu.
To jest prawie tak, jak gdybyśmy mieli swojego prywatnego terapeutę w postaci tych marzeń sennych, które pozwalają nam przemielić pewnego rodzaju zdarzenia, które mają miejsce w naszym życiu, wytłumaczyć, poradzić sobie z nimi. Pani Cartwright nie mówi o tym, mówi tylko i wyłącznie teoretycznie. Przeprowadzała badania nad snami kobiet, które nie tak dawno się rozwiodły i odkryła w trakcie tych badań, że panie, które pamiętały sny, w których pojawiał się ich były mąż albo których tematem był ich miniony związek, po przebudzeniu były w dużo lepszym nastroju, bo oznaczało to, że ich mózg przetrawiał tą sytuację, próbował ją dopasować w jakiś sposób do istniejących w mózgu schematów i pełnił właśnie tego rodzaju rolę terapeuty taka była rola tych snów. Także widzimy, jak ogromne znaczenie może być marzeń sennych. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, jaką hipotezę przyjmiemy. Czy będziemy jak większość ludzi przekonani o tym, że sny są nam zupełnie niepotrzebne, a sam sen służy tylko i wyłącznie podładowaniu akumulatorów po to, żebyśmy mogli dla rządu światowego pracować te osiem godzin czy też więcej, czy też zaczniemy do nich przykładać wagę i zwracać na nie uwagę i sprawiać między innymi, że pozwolą nam nie tylko być bardziej przygotowanymi na to, co czeka nas w świecie na jawie, ale również poradzić sobie z przetrawieniem pewnych nieprzyjemnych sytuacji, które w życiu na jawie miały miejsce. Często mówi się też o tym, nie wiem, czy profesor Krępiński o tym pisał, ale na pewno jeden z polskich psychiatrów że sny pełnią pewnego rodzaju rolę oczyszczającą w ten sposób, że pozwalają nam na szaleństwo. W snach jesteśmy wariatami i możemy ujawniać tak naprawdę wszystko to, czego nie jesteśmy w stanie ujawnić za dnia i tylko i wyłącznie dzięki temu, że rolę takiego oczyszczenia sny pełnią, jesteśmy w stanie w życiu na jawie sobie poradzić. Także ja jestem głęboko przekonany o roli nie tylko terapeutycznej snów i dlatego gorąco będę zachęcał do tego, żeby próbować je osiągać przy użyciu różnych technik. Czy to będą techniki takie klasyczne jak MILD, SSILD czy Wake Back to Bed, czy też za pomocą nowoczesnych technologii od dźwięków binauralnych, przez nagrania synchronizacji wektorowej po gry komputerowe, które mają ułatwić osiągnięcie stanu snu świadomego.
Próbować, wykorzystywać, bawić się. To ma być zabawa, żeby korzystać z tego zasobu i z tego potencjału, które sny niosą.
[02:15:23] - Ja tutaj pozwolę sobie wrócić na chwilę jeszcze do kwestii narkotyków i różnych innych wspomagaczy mających nam pomóc osiągać LD. Właśnie przeglądam jedno z for internetowych poświęconych świadomośnieniu. Mała prośba do Roberta, jakbyś mógł wyłączyć mikrofon, gdy nic nie mówisz. Nieśmiertelna demoniczna klawiatura zagłady czyha. Czytam właśnie forum lucid.fora.pl. Temat: narkotyki jako pomoc w LD. I tutaj jest taka informacja, że niektórzy stosowali też szałwię wieszczą. Taka roślina, która nie jest narkotykiem. Stosowali szałwię wieszczą, żeby sobie wspomóc osiągnięcie LD. Niestety roślina, mimo że nie stwierdzono u występowania żadnych uzależnień, że nie stwierdzono w ogóle żadnych skutków ubocznych negatywnych, to jednak roślinę trzeba było w naszym pięknym kraju uznać za narkotyk i od pięciu lat niestety jej posiadanie jest nielegalne.
Pozwolę sobie tutaj przytoczyć parę informacji z Wikipedii. Rzadko mi się to zdarza, ale jednak dzisiaj taka okazja się przydarzyła. Badania na szczurach uzależnionych od kokainy i metamfetaminy wykazały, że umożliwienie im dostępu do salwinoryny A, czyli do substancji, która jest zawarta właśnie w szałwii wieszczej, pozwalało na zaprzestanie pobierania przez nie narkotyków. Jednocześnie nie stwierdzono uzależnienia od salwinoryny A. Prowadzący te badania Thomas Prinzingano, specjalista z chemii produktów medycznych i naturalnych na State University of Iowa uważa w związku z tym, że możliwe jest wykorzystanie szałwii wieszczej do leczenia uzależnień narkotykowych. Szałwia ma poza tym działanie przeciwbólowe identyczne z opioidami. Udokumentowany został także przypadek działania antydepresyjnego i w badaniach ankietowych wśród użytkowników szałwii stwierdzono poprawę nastroju i trwające ponad dobę oddziaływanie antydepresyjne u 25,5% korzystających z szałwii. Większe konsekwencje, w tym prowadzące do uznania szałwii przez niektóre państwa za nielegalny środek odurzający, miały rzadsze przypadki działań depresyjnych stwierdzone u 4% użytkowników. Szczególne znaczenie miał nagłośniony przez media amerykańskie przypadek Bretta Chidastera z 2006 roku, u którego prawdopodobnie w związku z używaniem szałwii rozwinęła się depresja, która doprowadziła do samobójstwa. Natomiast tak jak tutaj jest napisane, to były bardzo rzadkie przypadki.
Wszystko stosowane w nadmiarze szkodzi, jak widać. Niektórzy naukowcy nie wykluczają szerokich zastosowań terapeutycznych związków czynnych zawartych w szałwii wieszczej. Potencjalnie mogą one mieć duże znaczenie w leczeniu nie tylko depresji, ale także choroby Alzheimera, schizofrenii, bólów przewlekłych, a nawet AIDS. W tym kontekście zagrożeniem dla rozwoju badań nad zastosowaniami leczniczymi szałwii wieszczej może być uznanie jej za nielegalny narkotyk. Niestety u nas na mocy ustawy z 8 maja 2009 roku posiadanie szałwii wieszczej i jakichkolwiek jej pochodnych jest nielegalne. Natomiast tutaj, tak jak czytałem w tym temacie na lucid.fora.pl również szałwię wieszczą stosowano też w Polsce. Niektóre osoby stosowały do wspomagania sobie osiągania świadomych snów.
[02:19:40] - Ja powiem tak: ta substancja, o której była mowa, czyli salwinoryna A być może miała jakiś wpływ, bo właśnie takie substancje, jak czytam w Wikipedii, że jeśli nie są zdalne naturalnych psychodelicznych, wykazują też już aktywność 200-220 mikrogramów. To trochę więcej niż ma to słynny znany LSD, ale być może
[02:20:25] - Te ekstrakty, te rośliny mają aktywność po 13 dni, ponieważ pobudza pewne receptory i daje różne nić się widzie. Chcę tutaj podesłać film o środku, o którym już wspominałem, czyli fenomen psychodeliczny. Film nosi nazwę „Świelte chwasty” i jest to film o szałwii wieszczej, czyli Salvia divinorum.
[02:21:10] - O kwestii szałwii jeszcze, jak również innych substancji, które zostały zakazane w maju 2009 roku, pisałem ciekawy artykuł również w tamtym momencie, kiedy jeszcze ten akt prawny wchodził w życie. Zachęcam słuchaczy do odnalezienia sobie poprzez wygooglowanie artykułu „Polska nie dla szamanów”, wpisać moje nazwisko Mariusz Sobkowiak, na pewno się znajdzie. Wtedy te substancje, co do których nie można tak naprawdę mieć jakichś większych zastrzeżeń, jeśli chodzi o negatywny wpływ na zdrowie, zostały zakazane. Nie tylko Salvia divinorum, również kava kava, tego typu podobne substancje. Ja nie jestem wielkim zwolennikiem obowiązującej powszechnie w Polsce ustawy antynarkotykowej. Jestem zawsze za tym, żeby nie zajmować się zakazywaniem i karaniem, bo to nie odnosi większych efektów, tak naprawdę powiększa tylko szarą strefę, a ludzie i tak kupują tego typu substancje przez internet. Zwiększa to tylko ryzyko dla zdrowia, bo tak naprawdę nie możemy mieć pewności co do tego, co zawiera ta saszetka z napisem „bawół”, którą zamawiamy przez internet i czy rzeczywiście jest w tej tylko i wyłącznie ta substancja, którą zamówiliśmy, czyli chociażby szałwia wieszcza.
[02:22:52] - Te ustawy powodują większą atrakcyjność pewnych substancji. To, co zakazane smakuje lepiej.
[02:23:02] - Tak. Dlatego nie jestem zwolennikiem tej ustawy. Jestem zwolennikiem uświadamiania i edukowania, nie zakazów. W naszym przypadku tak właśnie działamy. Uświadamiamy, że odmienne stany świadomości i to lepsze od tych, które możemy uzyskać za pomocą wprowadzenia substancji chemicznych do organizmu, możemy osiągnąć za pomocą snów świadomych. Natomiast jeszcze raz, bardzo ciekawa jest ta kwestia, o której ja dzisiaj niespecjalnie wiele mogę powiedzieć, dotycząca stosowania substancji w celu osiągnięcia snów świadomych. Sam żadnych substancji chemicznych w tym celu nie stosowałem. Tutaj kolega mówił o galantaminie, dowiedzieliśmy się o szałwii wieszczej. Ja mówiłem również o roślinach z rodzaju kalea, o afrykańskim korzeniu snu. Natomiast wielokrotnie czytając doświadczenia oneironautów, którzy dzielili się tym w internecie, mogę powiedzieć tylko jedno, że tak jak w przypadku innych sposobów, na niektórych to działa, na niektórych nie.
Żadną z tych substancji nie możemy nazwać cudownym sposobem na osiąganie LV, więc pewnie i tak się nie obejdzie bez pewnej dozy ciężkiej pracy. Najlepsze efekty, tak jak mówiłem na chwilę obecną, zostały osiągnięte podczas eksperymentów z wykorzystaniem indukowania snów świadomych poprzez wpływanie na mózg prądem zmiennym o niskiej częstotliwości, ale do wykorzystania domowego tego odkrycia daleko jeszcze daleko.
[02:24:51] - Ja jestem podejrzliwym typem. Wyglądam na typa jak Mariusz, czyli żeby nie zakazywać. Uważam, że państwo nie powinno wtrącać się w życie obywateli. Każdy może w sumie może mieć, bierze co chce, ale trzeba też edukować ludzi, że są rzeczy lepsze niż narkotyki, w tym LSD. I dlatego będziemy organizować różne akcje o charakterze romantycznym, których celem będzie wprowadzenie, między innymi ta nasza LSD, ale to będzie temat antynarkotykowy. Będziemy organizować akcje, happeningi czasami jakieś, których celem będzie promocja świadomego snu. Mam nadzieję- Tak? Zaraz. No zaraz. Przepraszam.
[02:25:58] - To jest dowód, że audycja leci w całości na żywo. Dwa tygodnie temu mieliśmy to samo.
[02:26:10] - Tak, to jest prawda. Co do- Zawsze był na egzaminach. Ale wracając do tematu, będziemy pokazywać, bo chciałem dokończyć, bo narkotyki są popularne, bo popularyzują je znani aktorzy, muzycy. Było słychać kiedyś
[02:26:34] - Sam, że piosenkarka mówi o narkotykach czy coś takiego, w takich akcjach o narkotykach. Czy policjant mówi, że trzeba zalegalizować, a dlatego młodzież, idąc za tymi autorytetami, chce narkotyki, chce legalizacji. Ale nikt nie mówi znanym osobom o świadomym śnieniu. Gdyby ludzie się dowiedzieli, że takie coś istnieje, chociaż z tego, co pamiętam, w „Mam talent!” bodajże, przepraszam, w „Top Model” była pewna pani, która mówiła właśnie raczej o świadomym śnieniu. Pozdrawiamy bardzo. I gdyby ludzie zobaczyli, gdyby więcej ludzi znanych też się interesowało świadomym śnieniem, też by promowało, to by było to jak dalej narkotyki. Gdyby się słyszało rozmowy: „Ja byłam świadomym snem i poznałam, że właściwie odlewaj” i takie inne. A że mało ludzi o tym mówi, że mało znanych ludzi o tym mówi, to prawie nie słychać o oneironautyce w Polsce. Trzeba krzyczeć, żeby być usłyszanym. I my będziemy krzyczeć.
[02:28:10] - Tu się jak najbardziej zgadzam. Rzeczywiście, jeśli chodzi o skalę promocji, to sen świadomy nie może się równać z tymi substancjami chemicznymi, które są promowane, narkotykami. Ja jeszcze chciałbym zaznaczyć, że w ruchu oneironautycznym nie prowadzimy krucjaty przeciw narkotykowej. Nie to jest naszym celem. Nie jestem też zwolennikiem obecnie obowiązującej ustawy. Nie jestem zwolennikiem karania, nie jestem zwolennikiem zakazywania, bo idąc tym tropem, tak jak teraz pozbywamy się szałwii, jeszcze i tak kiedyś nam może zabronią gałki muszkatołowej, bo gałka muszkatołowa spożyta w odpowiednio dużych ilościach również powoduje halucynacje, bodajże lykantropijne. Po spożyciu gałki muszkatołowej widzimy wilkołaki, z tego, co czytałem w jednym z artykułów. Była głośna swego czasu sprawa o uczniach jednej ze szkół na wybrzeżu, którzy właśnie zatruli się, spożyli gałkę muszkatołową w celu osiągnięcia halucynacji. Więc pytanie, co robimy? Zakazujemy?
To jest tak naprawdę zabawa. W końcu zakazywanie to zabawa skazana na porażkę. Nie tak dawno czytałem kawał artykułu o doktorze Z. Doktor Z to znana postać wśród osób, które zażywają różnego rodzaju substancje chemiczne. Pan, który nigdy nie podaje swojego imienia i nazwiska, ale wszyscy znają jego twarz i jego przydomek Doktor Z. Otóż doktor Z produkuje różnego rodzaju zamienniki dla obecnie zakazanych substancji, między innymi zamienniki dla amfetaminy, jedynie poprzez zmianę jednego atomu danej substancji, tak że staje się ona już substancją inną, niezakazaną, ale nadal wywołującą te same skutki. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie nadążyć za nowymi technologiami dzisiaj. Dzierży nie bawią się w wynajdowanie nowych grzybków w lesie, ale sami tworzą tego rodzaju substancje, jak doktor Z, poprzez niewielkie manipulacje w składzie chemicznym. Taka zabawa prowadzi do niczego. Będziemy zakazywać, oni będą tworzyć nowe substancje, my będziemy zakazywać, oni będą tworzyć kolejne substancje.
To nie jest droga i to nie jest wyjście. Wyjściem może być wskazanie alternatywy i taki jest nasz cel, wskazanie alternatywy dla substancji psychoaktywnych.
[02:31:00] - Jak dla mnie sprawa legalności szałwii jest bardzo prosta, ponieważ szałwia za dużo rzeczy leczy, z tego, co mówiłeś. A w dzisiejszych czasach nie chodzi o to, żeby wyleczyć, tylko żeby leczyć. I według mnie to jest jeden z głównych powodów, dla których szałwia jest nielegalna. Tak samo jak inne zioła, które jeszcze 5, 6 lat temu były legalne i ogólnie rosły. Wystarczyło wyjść na pole za domem albo gdzieś, żeby je znaleźć i one leczyły bardzo dużo rzeczy. A teraz nagle nie wiadomo, skąd się wzięły.
[02:31:35] - Tak samo było też przecież z LSD.
[02:31:39] - Tak samo z muchomorem przecież było. Ona była używana jako środek przeciwbólowy, a teraz jest nielegalna jako narkotyk uznawany. Znaczy dalej jest jako środek przeciwbólowy uznawana, ale posiadanie na własność jest w pewnym stopniu nielegalne.
[02:31:59] - Tak naprawdę LSD jest w tej chwili jednym z niewielu pewnych sposobów na osiąganie odmiennego stanu świadomości, którego zakazać się nie da, bo żaden rząd na chwilę obecną nie jest w stanie zakazać nam śnienia kontrolowanego. Tym bardziej myślę, że mogę zachęcić do tego, żeby z tego korzystać. Jest to nasz własny wewnętrzny potencjał, niezależny od nikogo z zewnątrz i którego legalizacji nie musimy się obawiać. Delegalizacji, przepraszam. Nawet jakieś radykalne ruchy ateistyczne zakazują, bo widać, że się doczepili do świadomego snu. Ale te ich kłamstwa nigdy, mam nadzieję, nie będą- mam nadzieję, że większość tych kłamstw, które mówią na temat LD ci ludzie, którzy sobie nie znają, mam nadzieję, że kiedyś sami będą mieli tego doświadczenie i zmienią zdanie. Nie kłamię się, LD ma złe sława w niektórych kręgach księży, bo często się spotykam z ludźmi, którzy twierdzą, że LD jest szkodliwe, ponieważ ksiądz im powiedział, że w LD się z szatanami kontaktujemy. Dla mnie to jest śmieszne, ale to jest taka walka z wiatrakami, można powiedzieć. Na grupie była ta- Tak, to stwierdziła nasza przeznaczenie, Bóg i w ogóle. Tak, wiem, o co chodzi.
Tak więc mam nadzieję, że ci ludzie zrozumieją, że LD nie jest złe i że doświadczenie jest super i że nic złego w tym nie ma. Zdecydowanie. Ja rozumiem tego typu taktykę stosowaną przez również środowiska religijne. Jeśli nie jesteśmy w stanie czegoś zakazać, to próbujemy to zpochylić. Próbujemy doprowadzić do tego, żeby wmówić czy też przekonać kogoś, że może mieć to negatywny wpływ na nasze zdrowie, czy też czystość duchową. Ja myślę, że podobne zagrożenie pojawia się również w przypadku różnego rodzaju grup ezoterycznych, które uważają, że w świecie marzeń sennych spotykamy się z różnego rodzaju bytami niematerialnymi i astralnymi, które są wyposażone we własną świadomość. W związku z tym nie mamy prawa do tego, żeby w ten świat ingerować, zmieniać go czy też kontrolować. Jest to oparte tylko i wyłącznie na filozofii i światopoglądzie tych osób, tak jak w przypadku zresztą środowisk religijnych. Ja rozumiem ten strach przed światem, nad którym to nie Bóg sprawuje kontrolę, tylko my. My sprawujemy kontrolę nad tym światem.
Przecież nie możemy pozwolić ludziom z tego świata korzystać. To jest ogromne zagrożenie z punktu widzenia środowisk religijnych, z punktu widzenia teistów. Co zrobić z tym światem sennym, światem bez Boga? Tak jak mówisz, że jakby dowiedziono, że Boga nie ma, ogólnie bogów, w których się wierzy, nie ma, to na świecie zapanowałaby pewnego stopnia anarchia. Wielcy ludzie religijni zaczęliby panikować, świat by im się zawalił. Ogólnie te pieniądze, co na Kościół przeznaczamy, nie wiadomo, co by się z tym stało. Może lepiej niech zostaje tak, jak jest, bo może nieciekawie być. Chociaż i tak się obserwuje już w obecnych czasach, że coraz mniej ludzi wierzy w Boga, ogólnie w bogów. Coraz mniej ludzi wiary wyznaje. Istnienie Boga jest pewnego rodzaju teoretycznym konstruktem, który rzeczywiście wydaje się być potrzebny do tego, żeby zaprowadzić społeczny porządek.
On jest ostateczną instancją, która ukarze nas za czynienie zła. Więc nawet jeśli możemy jakieś zło popełnić, jakieś przestępstwo popełnić, wiedząc, że nie zobaczy nas żaden człowiek, to zostaje nam jeszcze kwestia winy przed Bogiem, która mogłaby nas w jakiś sposób przed popełnieniem tego zła wyhamować. Natomiast nie wdając się tutaj w kwestie istnienia i nieistnienia Boga i znaczenia tej kwestii dla życia społecznego, chciałbym zwrócić uwagę tylko na to, że sny jako rzeczywiście te miejsca, do których, że tak powiem, Bóg nie ma dostępu, czy w których sami możemy poczuć się jak bogowie, stanowią pewnego rodzaju wyzwanie dla teistycznych, czasem skostniałych religii i systemów, które nie mają do tego świata dostępu i nie wiedzą tak naprawdę, co tam się dzieje i co tam się wydarzyło. Natomiast wiele osób religijnych zwraca uwagę również na to, że przez sny Bóg stara się mówić do nas. W jednym z artykułów na stronie iPsychologia.pl, na którą również odsyłam, opisywałem przypadek dobrze mi znanej młodej kobiety o imieniu Alicja, która była członkinią chrześcijańskiego zboru pod nazwą Żywy Zdój. Alicja stała się członkinią tego zboru. Gorąco wierzyła w Boga i przyjęła chrzest li tylko i wyłącznie na podstawie snu, który jej się przyśnił pewnej nocy. Snu, w czasie którego zobaczyła na niebie świetlisty krzyż. I powiedziała sobie, że to znak nadchodzącego końca świata, na który ona nie jest jeszcze gotowa. Sen tak nią wstrząsnął, że po przebudzeniu postanowiła przyjąć chrzest i stać się członkiem tego zboru chrześcijańskiego.
Więc sny można traktować w bardzo różny sposób: albo jako kontaktowanie się z szatanem, albo również jako kontaktowanie się z Bogiem. Ja jestem osobiście bardzo zniesmaczony tego rodzaju demagogią i tego rodzaju wykorzystywaniem marzeń sennych. Ten stan, w którym nasza kora przedczołowa nie funkcjonuje, natomiast bardzo silnie są aktywowane ośrodki odpowiedzialne za emocje, to nie jest stan, w którym jesteśmy zdolni do tego, żeby podejmować jakiekolwiek racjonalne decyzje dotyczące naszego przyszłego życia. Szczególnie tak ważne decyzje jak to, w co będziemy wierzyć, jak spędzimy nasze przyszłe życie. Także gorąco zachęcam do tego, żeby nie traktować snów jako wyroczni dotyczącej tego, w co powinniśmy wierzyć. Jestem bardzo głęboko zniesmaczony i bardzo mnie bulwersuje granie w ten sposób na ludzkich emocjach i wykorzystywanie do tego potencjału snów, który, tak jak mówiłem, jest ogromny, snów, które mnie fascynują. Jest to przykład na to, jak sny mogą być wykorzystywane w złej wierze przez środowiska religijne, bo sny nie tylko mogą być wykorzystywane do dobrych celów, jak w przypadku na przykład pani doktor Cartwright, o której mówiłem, która chciałaby wykorzystać sny jako formę terapii, czy pani Gackenbach, która chciałaby je wykorzystać do radzenia sobie ze stresem pourazowym u żołnierzy weteranów. Ale sny mogą być wykorzystywane również jako forma manipulacji przez tych, którzy je odpowiednio zinterpretują. Więc ja zachęcam gorąco do tego, żeby nie korzystać z usług osób, które będą sny nam interpretować. Nawet nie jestem gorącym zwolennikiem, w ogóle nie jestem zwolennikiem senników.
Przepraszam, nie zachęcam do ich wykorzystywania. Zachęcam do korzystania z narzędzia, które zostało przygotowane przez ruch oneironautyczny na podstawie koncepcji pani profesor Hill. Narzędzia, które służy do samodzielnej analizy marzeń sennych, bo uważam, że każdy z nas sam może sobie odpowiedzieć na pytanie o znaczenie danego marzenia sennego po głębokiej analizie. To narzędzie można pobrać na oficjalnym chomiku naszego ruchu oneironautycznego. Ruchu oneironautycznego i zapobieganie manipulacjom związanym ze snem, ze zwalczaniem różnego rodzaju błędnych teorii czy też domniemań dotyczących snów, chociażby tych, które powiązywałyby je z jakimiś wizytami astralnymi, jak również różnego rodzaju manipulacjami religijnymi.
[02:42:16] - Najgorsze jest to, że nie można udowodnić tego, że my się kontaktujemy z jakimś szatanem czy nie, ponieważ nie ma się do tego zabrać, żeby to zbadać. Więc to też jest sprawa. W przyszłości będzie taka możliwość zbadania tego. To jest jeden z głównych powodów, dlaczego ludzie w to wierzą.
[02:42:40] - Sny są taką materią, która niełatwo poddaje się badaniu. Tak naprawdę zbadać możemy jedynie sposób, w jaki funkcjonuje nasz mózg w momencie, kiedy śnimy, kiedy przeżywamy proces śnienia, jak funkcjonują nasze organy, jak funkcjonuje nasz organizm. Natomiast jeśli chodzi o samą treść marzenia sennego, cel marzeń sennych i ich znaczenie, tego zbadać nie jesteśmy w stanie. Dlatego tworzymy różnego rodzaju hipotezy, tworzymy różnego rodzaju teorie. Mówiłem dzisiaj o walczących się teoriach, chociażby aktywacji-syntezy teorii, która zaprzecza temu, że sny w ogóle mają jakiekolwiek znaczenie. Można wspomnieć również o teorii odkrywcy helisy DNA, noblisty Cricka Francisa, który mówił o tym, że sny są właśnie śmieciami. Są takimi niepotrzebnymi informacjami, których nasz mózg pozbywa się, kiedy śpimy. I w momencie, kiedy jest przeprowadzana ta segregacja informacji, które są ważne i nieważne, to przez nasz mózg przebiegają tego typu obrazy, które nazywamy marzeniami sennymi. I próba zapamiętania tych obrazów, których nasz mózg próbuje się pozbyć, jest tak naprawdę wyrządzaniem krzywdy, wyrządzaniem zła naszemu organizmowi. Więc teorii są bardzo różne dotyczące tego, czemu sny mają służyć i sam fakt, że nie mamy pewności, nie jesteśmy w stanie zbadać tego, po co istnieją marzenia senne, czy próbują nam coś przekazać w ten sposób, sprawia, że sny są tak fascynujące.
[02:44:29] - Witam głód wśród drzew.
[02:44:35] - Tak, przez chwilę niestety Roberta nie było. Coś go wywaliło. Rząd światowy działa. Rząd światowy działa, słuchajcie. Już się szykują chyba do zalegalizowania świadomego śnienia, bo ciągle próbują nam przeszkodzić w prowadzeniu audycji. Ale my się nie damy. Audycja „7 sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Jeżeli ktoś nie zdążył na początek audycji i słucha gdzieś od połowy, to informuję, że audycja może dzisiaj trafić do archiwum z lekkim opóźnieniem, ponieważ będę musiał wyciągnąć nagranie z aplikacji rejestrującej rozmowę na Skype. Niestety na antenie jakieś dziwne problemy dźwiękowe dzisiaj się pojawiają, dlatego takiego zapierdzianego, za przeproszeniem, nagrania nie dam do archiwum.
Będę po prostu obrabiał to, co nagrywało się w Skype Recorderze. Natomiast gdyby ktoś chciał coś nam ciekawego powiedzieć, wziąć udział w audycji, dzwoniąc do Radia Paranormalium, czy też pisząc, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami, może ktoś chce zadać pytanie, to zapraszamy. Oczywiście nasz numer telefonu to 32 736. Przepraszam bardzo, ja już jestem śpiący dzisiaj. 32 746 00 08. Nasz Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym Radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Tutaj na czacie pojawiło się takie pytanie jakiś czas temu, zupełnie niepowiązane z tematem przewodnim dzisiejszej audycji. Ale tak jak mówiliśmy, będziemy poruszać także wątki nieokołogrzybkowe, że tak powiem.
Pytanie brzmi: czy jakby w LD stworzyć uosobienie naszej podświadomości i powiedzieć temu uosobieniu, że chcemy mieć LD codziennie, to co by się wtedy stało? Takie pytanie ciekawskiego słuchacza.
[02:47:22] - To będzie bardzo... Proszę, Mariuszu, kontynuuj.
[02:47:31] - Bardzo ciekawe pytanie i próba pójścia na łatwiznę. Myślę, że to jest nawiązanie do tego, o czym mówiłem, że możemy uosabiać swoją podświadomość w postaci tego mędrca czy też boga i skontaktować się z naszym metakomunikatorem. Natomiast nie jest tak, że możemy mu wydawać polecenia. Nie jest tak, że możemy prosić o spełnienie różnego rodzaju cudów, które później będą miały miejsce. Natomiast to, o czym pan mówi, jest też szeroko stosowane w postaci odnalezienia swojego opiekuna sennego, takiej postaci sennej, która będzie nam przypominała o tym, że śnimy. Najlepiej, żeby taka postać pojawiała się często w naszych snach, dzięki czemu będziemy w stanie skojarzyć ją z tym, że zasypiamy, a ona aktywnie będzie mogła nas wtedy poinformować, że mamy do czynienia z marzeniem sennym. Pisałem o tym też mniej więcej w swojej książce, gdzie zachęcałem do odnajdywania takich postaci. Jeden z panów opisywał swoje marzenie senne, w którym spotkał panią, którą nazwałChoineczka. Pani ta przypominała właśnie choinkę, drzewo iglaste, które się samo poruszało i z którym mógł rozmawiać. Zapytał tą postać, czy zostanie jego takim sennym opiekunem.
Ona się zgodziła, ale niestety w kolejnych snach się nie pojawiła. Funkcji swojej nie spełniła. Natomiast wiem, że wiele osób znajduje takie postacie senne, które później, kojarząc im się ze snem świadomym, przypominają, że śnią, więc nie trzeba w tym celu kontaktować się ze swoją podświadomością. Tak jak mówiłem, nie jest możliwe narzucanie jej czegoś czy też wymaganie czegoś od naszej podświadomości, co później miałoby zostać wykonane. Natomiast jeśli chodzi o sferę doświadczalną, to tego nie próbowałem, więc sam jestem ciekaw. Tak jak mówię, nie jestem przekonany, że by to zadziałało. Zachęcam, żeby raczej jakąś postać senną sobie znaleźć. Często mówi się o tym, że w przypadku zwykłych postaci sennych bardzo ciężko jest nawiązać z nimi kontakt, przeprowadzić sensowną rozmowę. Często są one mało ruchliwe, nieaktywne w momencie, kiedy odzyskujemy świadomość. Natomiast zdarzają się w naszych snach również postacie, które nas fascynują.
Postacie, które wydaje się, jakby żyły własnym życiem. To te postacie najczęściej są proszone o to, żeby zostały tymi przewodnikami, opiekunami sennymi. Sam nieraz spotykałem się z takimi postaciami, które wydawały się wiedzieć, że śnię, które mnie fascynowały. Swego czasu, całkiem niedawno, kilka dni temu, na jednej z grup facebookowych dotyczącej snów świadomych, grupa ma nazwę bodajże „Świadome sny”, ktoś zadał pytanie, czy można się zakochać w postaci sennej, czy można się zakochać w jakiejś postaci, którą spotykamy tylko i wyłącznie we śnie, a której nie widzimy w świecie na jawie. Spotkałem taką postać senną, w której niemalże mógłbym się zakochać. Rzeczywiście niezwykła osoba, która mi uciekła. Ja myślę, że jest to możliwe, bo tak jak miłość wydaje się czymś w rodzaju reakcji chemicznej, to dlaczego taka reakcja chemiczna nie mogłaby się pojawić w naszym mózgu podczas śnienia? Wizja ciekawa, interesująca na pewno. A wracając do pytania słuchacza: nie wiem. Nie jestem przekonany co do tego, że moglibyśmy, spotykając się z metakomunikatorem, poprosić go o to, żeby przypominał nam za każdym razem, że śnimy.
Natomiast nie próbowałem, nie słyszałem o tym, żeby ktoś próbował. Natomiast są wykorzystywane tak zwane postacie senne, które w snach się pojawiają i przypominają o tym, że śnimy. Nie znam skuteczności wykorzystania metody z postaciami sennymi, natomiast wiem, że jest stosowana.
[02:51:57] - Ta odpowiedź Warszawa Łańcucha przypomina mi bardzo sennych przewodników.
[02:52:05] - Tak.
[02:52:06] - Właśnie o to mi chodziło. I ogólnie polecam taką afirmację, tylko że w transie na jawie. Wtedy ja sam z takiego czegoś korzystałem, że mówiłem sobie, że postacie w snach będą mnie uświadamiały, że śnię i bardzo dobrze nawet działało. Tylko że potem przestałem praktykować trans ogólnie, medytację przestałem praktykować i z czasem ta afirmacja przestała być skuteczna. Ale ostatnio znowu zacząłem do tego wracać i efekty już są widoczne. Więc polecam poświęcić tak z godzinkę czasu albo pół godzinki dziennie przed zaśnięciem na medytację, na trans i wtedy efekty będzie widać na pewno. Ogólnie mam takie pytanie do tutaj obecnych, bo ja sam tego nie próbowałem, ale słyszałem, że afirmacja w świadomym śnie jest bardzo skuteczna. Chciałem się dowiedzieć więcej na ten temat, bo sam jeszcze z tym się nie spotkałem, z wypowiedziami na ten temat, a sam spróbować jeszcze nie miałem okazji.
[02:53:30] - Znaczy, jak już to powiedzieliśmy, w głębokim śnie produkujemy podświadomość, więc też czytałem, że świadomy sen jest takim przypadkiem transu, bo jest się w stanie, gdzie umysł śpi, a ciało śpi i też ma dostęp do podświadomości, więc afirmacje są chyba bardziej skuteczniejsze.
[02:54:14] - Okej.
[02:54:39] - Troszkę cicho się na antenie teraz zrobiło. Pozwolę sobie: mnie się wydaje, wracając jeszcze do tematów religijnych i do tego odchodzenia od Boga, że właściwie tak naprawdę ludzie odchodzą od jednego Boga, ale zaraz oglądają następnego. Dzisiaj coraz większą popularnością cieszą się ruchy religijne inspirowane ufologią, inspirowane kosmitami, inspirowane zjawiskiem UFO. To tak już odchodząc troszeczkę od tematyki świadomego śnienia jako takiego.
[02:55:32] - Ja to odchodzenie na inne religie postrzegam jako zmienia rzeczeniowe. Czyli coś nam nie pasuje w tej religii, idziemy na inną, bo ona jest dla nas logiczniejsza i przedstawia to, co chcemy wiedzieć, żeby tak było. Czyli na przykład tu nam nie pasuje Bóg, bo on jest za dobry, za mocny, za bardzo taki doksowany, jakby to powiedzieć. No i idziemy na inną religię, na przykład buddyzm. Tam w buddyźmie Boga nie ma, jest Budda, który osiągnął nirwanę i tyle. I innemu będzie ta religia odpowiadać, ponieważ dla niego nie będzie Boga, który będzie go kontrolował.
[02:56:20] - Ja chciałbym tutaj powiedzieć co do religii, to był taki ciekawy film z Richardem Dawkinsem, znanym ateistą, głosicielem teorii ewolucji, że to, że jesteśmy wyznawcami danej religii to jest tylko przypadek, bo na świecie był, jest i było dużo religii. I to, że ta jedna religia, w którą wierzymy, to jest po prostu czysty przypadek. Gdybyśmy się na przykład urodzili w Grecji starożytnej, wierzylibyśmy w Zeusa. A tacy, co wierzą, część ludzi w Boga. To tylko po prostu przypadek jest. Nie ma żadnego powodu, żeby wierzyć w Boga chrześcijańskiego. Religia została wymyślona tylko po to, żeby kontrolować ludzi, ponieważ jest jednym z elementów tak zwanego systemu, czyli czegoś, co podchodzi trochę spiskowo, ale jest elementem systemu, którego zadaniem jest kontrolowanie ludzi. Bo jak zaczynasz w coś innego wierzyć, religia mówi ci: „Nie wierz w to, bo to jest kłamstwo. Mamy świadectwa, wiele ludzi z tego zrezygnowało”. To się wyrasta i jest gównowalka.
Pierwszym krokiem do wiedzy jest zwątpienie. Jeśli chcemy uzyskać prawdziwą wiedzę, a nie tylko to, co mówi nam religia, co mówi nam państwo, musimy sami tego spróbować. Nie można ulegać religii. Nie można powiedzieć, że religia myślała za nas. Nic nie musimy myśleć.
[02:58:13] - Ogólnie rzecz biorąc trzeba najpierw znaleźć przyczynę powstania religii. Po co one ogólnie powstały? Pierwsza przyczyna to jest, jak Robert tutaj podał, kontrolowanie innych ludzi. Druga przyczyna jest bardzo logiczna, ponieważ były czasy, kiedy człowiek czuł się samotny, brakowało mu czegoś. Brakowało mu wyjaśnienia na niektóre pytania, na które odpowiedzi znaleźć nie mógł. A teraz z czasem nauka postępuje. Nauka zajmuje się dziedzinami, badaniami, które wyjaśniają pytania religii i za to chrześcijanie wynajdują sobie inne idee. Raczej nie idee, tylko obierają nowe toki myślenia, żeby tylko pokazać, że naukowcy nie mają racji, że tak nie może być, jak oni twierdzą. To jest takie ganianie w takie błędne koło. Jedni będą potwierdzać to, co inni wcześniej mówili, a ci inni będą tworzyć nowe idee tylko po to, żeby utrudnić życie tym pierwszym.
[02:59:31] - Był taki inny film. Był podany film z pewnego kanału ateistycznego trochę i to był film również chyba wspominany przeze mnie Richardem Dawkinsem. „Richard Dawkins. Droga do nieba”. I też on tego Boga tak Bóg go nie chce wpuścić, bo pyta. Bo mówi, że przecież on nie wierzy w niego, a on mówi, że był dobry, że pomagał innym. I też pokazuje, że to się nie klei. To jest dokładnie to, co mówiłem, że istnieje takie coś w religii, to się nazywa dowodem. Nie pamiętam, jak to się nazywa. Dowodem Pascala.
I Pascal twierdził, że nawet jeżeli istnieje Bóg, istnieje, to wiara w niego nie będzie żadną stratą, bo jak istnieje i się o tym przekonamy dopiero po śmierci, to będzie z tego zysk. Ale Pascal nie uwzględnił tego, że co jest, jeżeli bylibyśmy dobrzy? Jeżeli z Boga bylibyśmy dobrzy, Bóg nas wpuści. Dlaczego? Ponieważ bylibyśmy dobrzy. Ponieważ pomagaliśmy. Bo inaczej byłby Bóg niedobry. Jest też inny taki problem z Bogiem, tak zwany paradoks omnipotencji, który mówi, że Bóg nie może być jednocześnie wszechmogący i nie może być jednocześnie miłosierny i jednocześnie wszechmogący, bo wszystkie religie się wykluczają, bo inaczej dlaczego jest zło na świecie? Tutaj jest taka stronna.
[03:01:46] - Robert, przerywam ci, ponieważ ktoś bardzo ładnie wyjaśnia, dlaczego Bóg może być wszechmogący i miłosierny. A to jest proste, ponieważ człowiek posiada wolną wolę, a na wolną wolę Bóg, jak to się mówi, nie ma wpływu. Więc to przeczy logice, że Bóg nie jest wszechmogący, skoro nie może wpłynąć na ludzką wolną wolę.
[03:02:16] - Ta wolna wola to takie wykręcanie się. I tutaj zacytuję Epikura: „Czy Bóg chce zapobiegać złu i nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Więc nie jest miłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego nazywa się go Bogiem?” A co do tej wolnej woli to jest wiele rzeczy, wiele nieszczęść, które nie są związane z wolną wolą. Na przykład wypadki.
Na przykład wybuch wulkanu czy trzęsienie ziemi. Czy kto wie, co to powoduje? Nie wiem. Nie o to, że mógłby związku z wolną wolą, ale jest to zło, więc wygląda na to, że ten Bóg jest kiepskim produktem.
[03:03:13] - Spory o to, czy Bóg jest bardziej miłosierny, czy też bardziej sprawiedliwy, sięgają czasów właściwie bardzo dawnych, żeby nie powiedzieć zamierzchłych. Ci, którzy przemawiają bardziej za tym, że Bóg jest jednak zdecydowanie bardziej miłosierny niż sprawiedliwy, mówią często o idei tak zwanej apokatastazy, o której mówił chociażby profesor Kołakowski, czyli przekonania o tym, że koniec końców wszyscy zostaniemy zbawieni. Ponieważ jak miłosierny Bóg mógłby dopuścić do tego, żeby część jego stworzenia cierpiała niewymowne i wieczne męki w piekle? Kołakowski więc pisał między innymi o tym, że prawdopodobnie wszyscy zostaniemy zbawieni wraz z Hitlerem, Stalinem i całą resztą. O tym mówi zresztą teoria apokatastazy. Trudno jest pogodzić wiele atrybutów, które Bogu przypisujemy. Najprościej chyba to ukazać za pomocą takiej prostej gry myślowej, tak to można nazwać, poprzez zadanie sobie pytania, czy Bóg jest w stanie stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie unieść. Jeśli stworzy taki kamień, którego nie będzie w stanie unieść, to nie jest wszechmocny. A jeśli nie będzie w stanie stworzyć takiego kamienia, którego nie będzie mógł unieść, to również nie jest wszechmocny. Z której strony byśmy nie patrzyli, atrybut Boga jako wszechmocnego upadnie.
Podobnie jest z tym miłosierdziem, podobnie jest ze sprawiedliwością. I myślę, że dzisiaj rozczarowanie różnego rodzaju ideami religijnymi nie tyle prowadzi do konwersji, czyli do zmiany wiary, do wybrania sobie czegoś, co będzie nam bardziej odpowiadało. Dzisiaj mamy do czynienia z traktowaniem religii jak supermarket w ten sposób, że pozostajemy w wyznaniu, w którym się urodziliśmy, ale modyfikujemy swoją własną modłę tak, żeby nam odpowiadała, czyli wybieramy sobie z niego pewne rzeczy, które nam odpowiadają, a na inne, z którymi się nie zgadzamy, uwagi nie zwracamy, jak jest chociażby z seksem przedmałżeńskim w przypadku Kościoła katolickiego, z którym samo zwrócenie uwagi na grzeszność takiego postępowania przez hierarchię kościelną nie prowadzi do masowych wystąpień z Kościoła, ale sprawia, że ludzie po prostu traktują wiarę właśnie jak ten supermarket, wierząc w to, co im pasuje, a inne, pozostałe rzeczy odrzucając.
[03:06:03] - Mariuszu, bo to, co ty powiedziałeś z tym kamieniem, to jest również faloks omnipotencji. Tylko ten fragment z serialu „Green Eagle" to był bardziej taki faloks omnipotencji pod względem, że Bóg nie może popełniać błędu, czyli jest sadystą. A twój chodziło o to, że Bóg nie może stworzyć kamienia, którego nie podniesie, czyli jest wszechmogący. To też jest częściowo związane, bo albo może nie być wszechmogący, albo jest sadystą. I o to w tym właśnie chodziło. Chodziło nie trochę, tylko na pewno. Jeszcze inny ciekawy film „Bóg jest ateistą". Chodzi o proste pytanie: kto stworzył Boga?
[03:07:12] - No chyba stworzył człowiek.
[03:07:15] - No tak, Boga stworzył człowiek, żeby konkurował z innymi ludźmi. To właśnie było z tego, co powiedział matki. On mówił, cytując, że: „Stworzyłem was, gdy byłem smutny i gdy były czasy, gdy nie potrafiłem odpowiedzieć na ważne pytania. Ale teraz już wiem, że religię trzeba włożyć między bajki". Proszę poczekać, ja zaraz wracam.
[03:07:48] - Ogólnie rzecz biorąc, religia chrześcijańska ma tyle niedociągnięć, że to jest trochę dziwne. Prosty przykład: jabłko, znaczy owoc, który Bóg zakazał jeść ludziom. Skoro wiedział, jeśli jest wszechmogący, wiedział, że człowiek i tak go zje, więc po co go tworzył? Jednocześnie wychodzi na to, że jest niemiłosierny, ponieważ stworzenie owocu ze świadomością tego, że człowiek i tak go zje, przysporzyło aby ludzkości bólu i cierpienia. Więc dwa z trzech atutów Boga już są likwidowane na samym wstępie.
[03:08:42] - To właściwie jest właśnie ta przeciwieństwo wolnej woli. Skoro Bóg wiedział, że ludzie zjedli ten owoc, to znaczy, że oni nie byli wolni, bo to już było zaplanowane. Oni nie byli wolni, bo Bóg wiedział.
[03:09:06] - Ogólnie rzecz biorąc, czym jest wolna wola? Od tego trzeba zacząć.
[03:09:11] - Proszę?
[03:09:12] - Ogólnie rzecz biorąc, czym jest wolna wola? Żeby stwierdzić, że człowiek jest wolny, to musi mieć wolną wolę i ogólną wolność tego, co robi.
[03:09:24] - Pismo twierdzi, że człowiek posiada wolną wolę i był wolny w raju. Po pierwsze właśnie ten nakaz, o którym mówiłeś, że nie może jeść owoców, wyklucza jego wolność, a tak samo wolną wolę, ponieważ wolna wola, logicznie rzecz biorąc, na wolę nikt nie może wpłynąć. Ja robię, co chcę. Więc to też łamie wszelkie logiczne rozwiązania wolności ludzkiej.
[03:09:55] - Właśnie o to chodzi, że jak Bóg wiedział, że człowiek zje jabłko, to on nie był wolny, bo on wiedział, że to jabłko zje. Więc to nie była wolność, bo to było już chyba nawet z góry zaplanowane.
[03:10:36] - Audycja „Świadome sny. Nasz drugi świat” już powolutku zbliża się do końca. Mamy jeszcze ostatnie dziewięć minut czasu antenowego, bo o 23:00 na antenę Radia Paranormalium i Radia Na Fali wchodzi audycja „Hiperprzestrzeń”. Także jeżeli ktoś chce jeszcze zadzwonić albo napisać, podzielić się jakimiś spostrzeżeniami, doświadczeniami, zadać pytanie, to zachęcamy. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Jesteśmy również obecni na czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomuśnieniu.
[03:11:56] - To korzystając jeszcze z tych dziewięciu, już właściwie chyba ośmiu minut czasu, chciałbym wrócić do kwestii snów świadomych i nieco zahaczyć o to, czy możemy kiedyś doprowadzić do stanu, w którym tak jak dzisiaj zakazujemy stosowania pewnych substancji chemicznych, takich jak szałwia wieszcza czy inne tego typu substancje, czy również sny świadome mogą znaleźć się na celowniku? Czy również do tej sfery naszej aktywności może wkroczyć niewidzialna rządowa ręka i zabronić nam kontrolowania tamtego świata albo wprowadzić pewne ograniczenia związane z tym czymś i z tą kontrolą? W chwili obecnej świat naszych marzeń sennych jest właśnie światem niesłychanej wolności. Chyba jedynym takim miejscem, w którym możemy być absolutnie wolni. Ale stety czy też niestety trwają badania, które zmierzają do wynalezienia aparatury, do wynalezienia urządzeń, które pozwalałyby określić, o czym śnimy. Amerykański neurolog Alan Cohen przebadał sześciu ochotników, którym pokazał 300 fotografii przedstawiających różne osoby. Następnie na podstawie reakcji mózgu, na podstawie pobudzeń określonych neuronów stworzył taką bibliotekę sygnałów neuronowych, taki słownik neurologiczny i później korzystając z tego słownika, był w stanie stworzyć obraz tego, na co dana osoba patrzy, nie wiedząc, co przed sobą widzi. Być może w podobny sposób można by było, tworząc taki słownik neurologiczny, obserwując aktywność poszczególnych obszarów mózgu, poszczególnych neuronów za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, odtworzyć, o czym dana osoba śni, czyli jakie obrazy pojawiają się w jej głowie. Jeśli będziemy w stanie określić, o czym dana osoba śni, to równie dobrze moglibyśmy zacząć wprowadzać restrykcje co do tego, o czym śnimy, o czym mamy prawo śnić, czy też jak mamy prawo śnić. Niestety, wielki brat może kiedyś wkroczyć-
[03:14:32] - Jeśli mogę się wtrącić.
[03:14:34] - W sferę naszego funkcjonowania. Proszę uprzejmie.
[03:14:36] - Badanie takiego czegoś wymaga aparatury wielkości połowy pokoju, takiego w miarę większego. Więc podłączenie tak na noc człowieka do takiej aparatury po prostu graniczyło z cudem, żeby w każdym prywatnym domu takie urządzenie stało.
[03:14:53] - A czy mówimy o przyszłości? Mówimy o przyszłości, nie mówimy o chwili obecnej, bo wydaje mi się-
[03:14:57] - Znaczy to by była przyszłość. Jeśli mówimy o przyszłości, to bardzo daleka przyszłość. Tak 100, 200 lat myślę.
[03:15:04] - Myślę, że w takiej perspektywie też należy rozpatrywać kwestie snów i kwestie marzeń sennych. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na to, że niektórzy już twierdzą, że ich sny są niejako kontrolowane. Leszek Szewczyk albo Szewczuk. Które z tych dwóch nazwisk jest prawidłowe? Napisał książkę „Tajne służby RP czy mafia”. Książkę dość niezwykłą, w której opisuje miejsca, które rzeczywiście istnieją, osoby, które rzeczywiście kiedyś żyły i wydarzenia, które miały miejsce, odbywały się w mieście, gdzie dzisiaj pracuje, gdzie funkcjonuje, czyli w Poznaniu Wielkopolskim. Pan Szewczuk twierdził, że te tajne służby RP mają nie tylko wzgląd do tego, o czym on śni, ale jego sny są później wykorzystywane do tworzenia scenariuszy filmowych. Według mnie pan Szewczuk posiada wiele cech typowego schizofrenika i pod tym kątem należy jego książkę rozpatrywać i w ten sposób ją czytać. Natomiast są takie osoby, które tej wolności, jaką dają sny, zrezygnować nie mogą, przekonane o tym, że i tak ktoś w te marzenia senne ich ingeruje. Co do kwestii tego, czy będzie to możliwe, bo w chwili obecnej, tak jak mówię, uważam, że tak nie jest.
Natomiast nie wykluczam, że coś takiego mogłoby być możliwe, czyli podglądanie treści naszych marzeń sennych. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że kiedyś komputer zajmował miejsce całej hali, a dzisiaj każdy może go mieć w swoim domu, więc nie jestem przekonany co do tego, czy rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z aż tak odległą przyszłością. Tą przerażającą orwellowską wizją ludzi, którzy potrafią podglądać nasze marzenia senne za pomocą specjalnej aparatury.
[03:17:23] - Musimy już niestety pośpieszyć się z zakończeniem audycji. Zostały jeszcze dwie minuty, niecałe nawet. A tutaj jest jeszcze pytanie od fanki Anki z Wałbrzycha, że tak pozwolę sobie nazwać naszą słuchaczkę: „Kiedy Ruch Oneironautyczny planuje coś zorganizować, jakiś event?”
[03:17:51] - Na razie nic nie mamy w planach do zrobienia. Na razie nie mamy żadnego wydarzenia, ale mam nadzieję, że jeśli będzie jakaś akcja, że zorganizujemy jakąś akcję przeciw narkotykom, taką, żeby było o nas bardzo głośno, że będziemy mogli pokazać ludziom, że my, Ruch Oneironautyczny, jesteśmy. Kiedyś planowaliśmy zrobienie kontrdemarsu do Marszu Woń Konopi. Trochę nie wyszło, ale tym razem mam nadzieję, że jakiś event się nam uda.
[03:18:46] - Z tego, co wiem, w Wałbrzychu akurat nikogo od nas nie ma. Ja zdaję sobie sprawę z wagi i konieczności prowadzenia działań w realu, prowadzenia działań w terenie. Swego czasu na naszej stronie i na fanpage'u Ruchu Oneironautycznego zachęcaliśmy do zakładania takich komórek terenowych ruchu, do przystępowania do ruchu i zakładania tam takich komórek działaczy. W chwili obecnej, jeśli chodzi o działania, to to, o czym mówił Robert. Ja zachęcam do nalepiania zlepek Ruchu Oneironautycznego, do zawieszania plakatów Ruchu Oneironautycznego. Te wszystkie materiały są do pobrania na naszej stronie i na naszym oficjalnym chomiku Oneiro Society.
[03:19:34] - Mam nadzieję, że ktoś zrobi jakąś komórkę w swoim mieście. Może.
[03:19:46] - Także my już powolutku będziemy kończyć. Skład mieliśmy dzisiaj troszeczkę skromny, ale audycja była mocna. Na początku trochę słaba technicznie, ale mocna. Mówił Marek Sęk "Ivellios". Po drugiej stronie Skype'a byli z nami Robert Niemiec, Mariusz Sobkowiak, oneironauci, a także praktykujący LD nasz słuchacz Matki 121. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc. Życzymy wszystkim pięknych, kolorowych, świadomych snów.
[03:20:22] - LD-ków.
[03:20:24] - LD-ków, tak jest.