[00:02] - Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów z zaświatów. Do cna źli ludzie. Krwawy Podwieczorek. Witajcie w kolejnym Krwawym Podwieczorku. Nazywam się Persefona i opowiadam wam o najniebezpieczniejszych mordercach w historii świata. Pseudonim tego mordercy pochodzi od nazwy szwajcarskiej firmy zegarmistrzowskiej, której logo jest bardzo podobne do jego podpisu. W dzisiejszym odcinku posłuchacie o Zodiaku. Zapraszam. Oczywiście przyjrzałam się logu szwajcarskiej firmy Zodiac, która powstała w 1882 roku i porównałam je z symbolem, którym podpisywał się Zodiak. Faktycznie można tutaj odnaleźć podobieństwo, jednak ja bym bardziej skłaniała się ku temu, że w przypadku firmy zegarmistrzowskiej mamy do czynienia z literą O i krzyżem w środku.
Natomiast symbol Zodiaka bardziej przypomina mi krzyż celtycki. Ale skoro jemu spodobała się taka ksywa Zodiak i ją przybrał, to co ja mam tutaj do powiedzenia? Zodiakowi udowodniono pięć morderstw i dwa ciężkie ranienia, jednak on sam przyznawał się do zamordowania 37 osób. Przenosimy się w okolice San Francisco. Jest 20 grudnia 1968 rok. Para licealistów pochodzących z miejscowości Benicia, David, lat 17 i Betty Lou, lat 16, idzie na sekretną pierwszą randkę, ale tak naprawdę mówią rodzicom, że idą na bożonarodzeniowy koncert w Hogan High, który znajduje się niedaleko domu dziewczyny. Tak jak powiedziałam, tak naprawdę udali się na sekretną randkę, żeby pobyć sobie sam na sam. Ale najpierw odwiedzili kolegę, potem odwiedzili restaurację i na końcu zaparkowali na popularnej randkowej uliczce, która nazywała się Lake Herman Road. Około godziny jedenastej obok ich auta zaparkował samochód marki Chevrolet. Z samochodu wysiadł mężczyzna, który z broni kaliber .22, która była prawdopodobnie pistoletem, przestrzelił parze tylnie koło.
Była to lewa tylna opona, natomiast na końcu strzelił w głowę chłopaka. Dziewczynie w tym czasie udało się opuścić samochód, ale niestety odbiegła tylko trzy metry i została pięciokrotnie postrzelona w plecy. Mordercy nie ujęto, mimo wyznaczonej nagrody za pomoc w jego złapaniu. Po około sześciu miesiącach ponownie następuje atak. Znowu są to okolice miasta Benicia. Jest 5 lipca 1969 rok, późny wieczór. 20-letnia dziewczyna imieniem Darlene Ferrin zabiera samochodem 19-letniego Michaela. Jadą spod jego domu i około godziny dwunastej w nocy Darlene parkuje w odludnej uliczce Blue Rock Springs Road. Darlene, jak potem utrzymywał Mike, który przeżył atak Zodiaka, chciała z nim tam porozmawiać. Po kilku minutach, kiedy rozmawiali, obok ich samochodu zaparkował drugi samochód.
Kierowca, który zatrzymał się obok ich samochodu, zgasił swoje światła i zaczął im się przyglądać. W pewnym momencie Mike'owi wydało się to dziwne i zapytał Darlene, czy zna tego faceta, który siedzi w samochodzie obok, ale ona powiedziała: „Nieważne”. Później Mike sugerował policji, że być może ona znała sprawcę tego zdarzenia, tego morderstwa. I miało się to też wiązać z tym, że część jej znajomych uważała, że ona była śledzona przez parę miesięcy, ale policja nie pociągnęła tego wątku i tak naprawdę nie wiadomo, czy to była prawda. Mike, jak później twierdził, chciał się dowiedzieć, o co chodzi Darlene z tym, że powiedziała „nieważne”, ale nie zdążył zadać jej tego pytania, bo nagle ten sąsiedni samochód odjechał i ponownie powrócił po pięciu minutach. Tylko że tym razem stanął za nimi, zostawił włączone światła i kierowca wysiadł, świecąc im latarką po oczach. Mike później przyznawał, że on myślał, że to jest jakiś policjant, który chce ich wylegitymować i schylił się, obrócił, żeby wyciągnąć dokumenty. Pierwsze kule wystrzelone z broni kaliber dziewięć milimetrów trafiły Mike'a w twarz i pierś, przeszły przez jego ciało na wylot i raniły Darlene. Mike oberwał też kulkę w lewe kolano, natomiast Darlene otrzymała strzały w oba ramiona i w plecy, ponieważ chciała się odwrócić, czy też chciała się przedostać na tylne siedzenia. Mężczyzna ruszył do auta po tym, jak strzelił do nastolatków, ale usłyszał jęki Mike'a i powrócił do ich wozu.
Oddał jeszcze po strzale do każdej z ofiar. Tak jak wspomniałam wcześniej, Mike przeżył atak i był na tyle świadomy w momencie, kiedy przyjechała policja, że mógł podać jakieś wstępne dane na temat tego, jak wyglądał oprawca. Ważne jest tutaj też to, że chłopakowi udało się włączyć światła awaryjne, otworzyć drzwi samochodu i wypaść z niego na ulicę, co spowodowało, że był widoczny i szybko zatrzymało się Przy nich przejeżdżające auto, którego pasażerowie mogli udzielić pierwszej pomocy i wezwać pomoc. Rozpis, który podał Michael, mówił o tym, że agresorem był biały mężczyzna około 170 centymetrów wzrostu, bardzo ciężkiej, masywnej budowy, ale nie był tłusty. Miał szeroką twarz i okulary. Nie była to brutalna uroda, tylko raczej niepozorna. Mimo tego, że policja dość szybko przyjechała na miejsce zbrodni, Darlene nie udało się uratować i zmarła około 12:38 w nocy. Jakieś dwie minuty po jej śmierci, bo już o 12:40 w nocy, nieznany mężczyzna zadzwonił z budki telefonicznej na posterunek policji w Vallejo. Kobieta, dyspozytorka, która odebrała ten telefon, usłyszała beznamiętny głos, który oznajmił, że zastrzelił dwoje dzieciaków z pistoletu kaliber dziewięć milimetrów oraz przyznał się do zabicia dwóch wcześniejszych osób. Mówił tak, jakby czytał lub wyuczył się tego tekstu, który mówił na pamięć.
Kiedy dyspozytorka próbowała go o coś zapytać, coś z niego wyciągnąć, kim jest, dlaczego dzwoni i tak dalej, mężczyzna zaczynał mówić coraz głośniej, tak żeby ją zagłuszyć. Nadszedł dzień 31 lipca 1969 roku. Trzy gazety odbierają praktycznie identyczne listy, w których autor przyznaje się do zastrzelenia nastolatków. Były to takie gazety jak: „Examiner”, „Chronicle” z San Francisco i „Times Herald” z Vallejo. Każdy z listów zawierał szczegółowy opis zbrodni oraz jedną trzecią zaszyfrowanej wiadomości. Te wiadomości do kupy zebrane, czyli trzy, miały pokazać się na stronie każdej z tych gazet, a jeśli nie, będą kolejne mordy. Każdy z listów podpisany był tym okręgiem z plusem w środku. W liście do „Chronicle” dodatkowo autor napisał, że ten szyfr zawiera jego tożsamość. Całość tego listu została odczytana przez nauczyciela oraz jego żonę. Tak naprawdę wcale nie było tam ukrytej tożsamości mordercy.
List natomiast zawierał wytłumaczenie, dlaczego zabija. 4 sierpnia „Examiner” z San Francisco, gazeta, nie człowiek, który sprawdza egzaminy, odbiera kolejny list o treści, która przeszła do historii, jeżeli chodzi o Zodiaka. „This is the Zodiac speaking.” „Tu mówi Zodiak.” Był to pierwszy list, gdzie użyto tego pseudonimu i od tej pory praktycznie wszystkie listy tego mordercy, które kierował czy to do policji, czy to do gazet, zawierały w początku treści te słowa. Warto też wspomnieć, że dzień po podaniu do wiadomości publicznej rozwiązania szyfru z 31 lipca, policja z Vallejo dostała anonim z kluczem do szyfrogramu. Był to jedyny taki przypadek, jeżeli chodzi o listy Zodiaka, ponieważ większość z nich do tej pory nie jest rozwiązana. 27 września 1969 roku para studentów, Cecilia i Brian, urządzili sobie piknik nad jeziorem. Co ciekawe, nad tym jeziorem ludzie, którzy wcześniej spędzali czas, zgłaszali policji, że byli obserwowani przez jakiegoś mężczyznę. Mimo to informacja ta podana do mediów nie powstrzymała Cecilii i Briana przed piknikowaniem sobie w miłych okolicznościach przyrody. Pod wieczór zza drzew wyłonił się mężczyzna około trzydziestki wzrostu około 170, 180 centymetrów i zanim podszedł do nich, schował się za drzewem. Kiedy za tym drzewem się znajdował, nałożył na głowę dziwaczny kaptur, który wyglądał jak czarny odpowiednik tego, co noszą kolesie z Ku Klux Klanu, ewentualnie to, co ma kat na głowie na obrazkach ze średniowiecza.
Na dole, na wysokości pasa miał wydziergany piękny okrąg z plusem w środku. Oczywiście to nie spowodowało, że Cecilia i Brian ruszyli tyłki i dali nogę. Nie, oni sobie siedzieli i się patrzyli. Ten człowiek zakapturzony podszedł do nich z pistoletem w dłoni. Widać było, że przy pasie również ma nóż. Monotonnym, spokojnym głosem zażądał kluczyków do auta i pieniędzy młodych ludzi. Młodzi ludzie oczywiście wykonali to, co mężczyzna od nich żądał, po czym on włożył kasę do kieszeni, kluczyki rzucił na koc, pistolet schował do kabury, a Brian próbował go zagadywać. Mężczyzna wyznał im, że jest uciekinierem z więzienia, że zabił strażnika i jeździ kradzionym samochodem. W pewnym momencie mężczyzna kazał Cecilii związać Briana liną, którą miał przymocowaną do pasa. A kiedy młodzi zaczęli protestować, zaczął na nich krzyczeć.
Kobieta wykonała niesamowity gest odwagi i rzuciła w niego portfelem. Kto wie, czy chciała, żeby portfel go zabił, czy też zranił, ale jednak związała Briana i sama również została skrępowana, ponieważ mężczyzna uznał, że zrobiła to za lekko. Zaczął poprawiać węzły na Brianie i wtedy też Brian zauważył, że ręce mężczyzny zaczynają drżeć. Staje się coraz bardziej nerwowy i w tym momencie właśnie mężczyzna powiedział: „Będę musiał was zadźgać, ludzie.” Tutaj nasz Brian wykonał bardzo heroiczny gest. To znaczy poprosił mordercę, żeby mógł być pierwszą ofiarą, ponieważ nie chciał patrzeć na cierpienia Cecylii, nasz drogi egoista. Oczywiście oprawca zgodził się, bo dobry był z niego człowiek. Miękkie serce miał. Wyciągnął nóż czy też bagnet o długości ostrza około 30 centymetrów i zadał sześć ciosów Brianowi i około 10 Cecylii. Następnie na samochodzie młodzieży wypisał na drzwiach daty poprzednich ataków i swoje słynne logo. Po dokonaniu zbrodni oraz wykonaniu napisów Zodiak postanowił pochwalić się swoimi czynami i zadzwonił na policję.
Policji udało się ustalić, z jakiej budki telefonicznej dzwonił i kiedy udali się na miejsce, okazało się, że na słuchawce znajduje się odcisk palca. Oczywiście ten odcisk palca udało się zamazać technikowi policyjnemu, czyli nie pobrano go w końcu. Odnaleziono też odcisk buta wojskowego, co sugerowało, że Zodiak mógł mieć jakieś powiązania z wojskiem, ponieważ ten model buta był przeznaczony tylko i wyłącznie dla armii. Jednak czy tak było w rzeczywistości? Do dziś dnia nie wiemy. Brianowi udało się przeżyć atak Zodiaka, jednak Cecylia zmarła, zanim pomoc dotarła na miejsce. 11 października 1969 roku kolejną ofiarą Zodiaka staje się Paul Stine, taksówkarz z San Francisco. Stine zabrał pasażera, jednak nigdy nie dojechał do celu. Zanim dojechali na ulicę, którą zamówił klient, kazał on zatrzymać się wcześniej. Nagle wyciągnął pistolet i strzelił kierowcy z bliska w prawą skroń.
Świadkami tego zdarzenia były dzieciaki, które prawdopodobnie usłyszały strzał i podlecimy do okna. Co widziały? Po zabójstwie morderca zabrał kluczyki i portfel taksówkarza, po czym wyciął z jego koszuli prostokątny kawałek materiału, który dołączył do swoich trofeów. Potem spokojnie odszedł. Zaaferowane dzieciaki wezwały policję, ale dyspozytorka zrozumiała, że mężczyzna, który dokonał zbrodni, jest czarny, w związku z czym policjanci, którzy szukali sprawcy, przepuścili białego faceta, który szedł sobie ulicą i przypominał tego Zodiaka, który był poszukiwany i szukali krępego Murzyna. Dwa dni później redakcja „Chronicle” dostała list, w którym Zodiak przyznaje się do zabicia taksówkarza i grozi atakiem na szkolny autobus w San Francisco. Do listu morderca dołączył fragment koszuli taksówkarza. Prawdopodobnie, żeby udowodnić, że to jest autentyczny list. Była to ostatnia kanoniczna zbrodnia dokonana przez Zodiaca. Mimo znalezienia na miejscach zbrodni dowodów, takich jak łuski czy odciski palców, policja nie umiała ich powiązać z podejrzanymi, którzy znajdowali się na jej liście.
Na początku listopada 1969 roku do „Chronicle” przychodzi kolejny list. Jest to pocztówka. Do niej jest dołączony długi szyfr oraz kolejny kawałek koszuli Stine'a. W dopisku Zodiak podał liczbę ofiar, które według siebie zabił. Te 37 osób. Kilka dni później przyszedł list, który wywołał prawdziwą panikę wśród mieszkańców San Francisco. Po pierwsze, w tym liście Zodiak przechwala się swoimi umiejętnościami niezostawiania za sobą śladów, które pomogłyby policji go namierzyć. Dołączył tam też schemat bomby, którą planował podłożyć pod autobus w San Francisco, który przewoził dzieci do szkoły i zawarł tam takie słowa: „Szkolna dziatwa to idealny cel. Któregoś ranka powystrzelam cały szkolny autobus.” Cofnijmy się teraz do 1966 roku. W październiku tego roku zostaje zabita Cheri Jo Bates.
Była to studentka, która bardzo brutalnie została zabita po wyjściu z biblioteki. Po tym, jak odnaleziono jej ciało, koroner stwierdził, że została bardzo pobita, wielokrotnie udziabnięta nożem i praktycznie obcięto jej głowę, kiedy zbrodniarz podrzynał jej gardło. Po miesiącu na posterunek miejscowej policji przyszedł list, który zatytułowany był „Wyznanie”, a w tym liście zawarty był opis ostatnich chwil dziewczyny. Rok później na policję przyszedł kolejny list napisany ołówkiem, który informował, że Cheri musiała zginąć i że będą kolejne ofiary. Są przypuszczenia, że była to pierwsza ofiara Zodiaka. I że była to zapowiedź późniejszych wydarzeń. Ale w drugą stronę też działo się coś ciekawego. W marcu 1970 roku niejaka Kathleen Johnson jechała samochodem i w pewnym momencie została zatrzymana przez innego kierowcę. Ten kierowca, który ją zatrzymał, stwierdził, że ma źle przykręcone koło. Stwierdził, że jej pomoże i zaczął manewrować.
Kiedy ruszyła, stwierdziła, że coś jest nie tak i że sama czuje, że ma poluzowane to koło. Kobieta się zatrzymała i ten drugi kierowca również się zatrzymał i stwierdził, że ją podwiezie. Ona jechała z córeczką i wsiadła z tą córeczką do jego samochodu i po pewnej chwili stwierdziła, że coś tutaj jest nie tak i wyskoczyła z tego samochodu jadącego. Tylko że nie bardzo rozumiem, czy ona wyskoczyła sama, czy z tym dzieckiem. W każdym razie ona uważała, że ten mężczyzna, który zabrał ją samochodem, to na pewno był Zodiak, ale z drugiej strony w późniejszym okresie coraz bardziej ubarwiała tę historię. Za każdym razem jak ją opowiadała, to było już coś nowego i finalnie uznano, że to po prostu jest ściema na resorach. Szczerze mówiąc, jeśli to miał być już jakiś morderca, to ja bym bardziej obstawiała Teda Bundego, chociaż pierwsze morderstwo, które mu udowodniono, miało miejsce dopiero w 1974 roku. Niemniej nie wiadomo, czy tak na serio to jest prawdziwa historia, bo już od samego początku trochę nie trzyma się kupy. W każdym razie, jeżeli miałaby być to historia prawdziwa i faktycznie osobą, która siedziała za kółkiem i była taka w cudzysłowie pomocna, był Zodiak, to było to ostatnie spotkanie Zodiaka z potencjalną ofiarą, jakie zostało udokumentowane. W kwietniu 1970 roku Zodiak wysyła kolejny list i powraca w nim do swoich bombowych planów, a złamanie kodu zawartego w tym liście miało ujawnić miejsce ukrycia bomby, którą skonstruował do wiadomego wysadzenia.
W lipcu 1970 roku przyszedł list, w którym Zodiak miał ubolewać nad tym, że Kathleen Johnson mu uciekła i że bardzo go to martwi, że ludzie nie noszą znaczków z jego symbolem. Czy był to prawdziwy list? Czy wysłała go pani Kathleen? Nie wiadomo. W 1974 roku miała miejsce kolejna seria listów do Chronicle, ale już w tych listach nie było słynnego powitania oraz nie było też logo Zodiaka. I nigdy nie potwierdzono ich autentyczności, ponieważ nie zawierały dodatkowych artefaktów typu fragmenty ubrań ofiar czy coś w tym stylu. I teraz powiemy sobie jeszcze parę słów na temat podejrzanych o bycie Zodiakiem. Oczywiście jedną z osób, które podejrzewano o bycie Zodiakiem, był Ted Bundy. W tym wypadku możemy powiedzieć wczesny Ted Bundy, ponieważ jak wspomniałam wcześniej, on zaczął zabijać dopiero w 1974, a jak wiadomo Zodiak zaczął trochę wcześniej. Ale z jednej strony mogły być to wprawki do działania, natomiast z drugiej strony Ted Bundy w ogóle nie odpowiadał temu rysopisowi.
Lubię zabijać, bo to wielka frajda. Jedną z osób podejrzanych o bycie Zodiakiem był Ted Bundy. Co z tego, że był niepodobny do rysopisu Zodiaka? Co z tego, że zabijał od 1974 roku? Ważne, że zabijał. Kolejnym panem na liście podejrzanych był Arthur Allen. Arthur Allen był pedofilem. Został wsypany przez swojego sąsiada, który go nie lubił i w 1969 roku policja w Vallejo bardzo intensywnie panu Allenowi się przyglądała, ale co się okazało, nie pasował do rysopisu sprawcy. W 1971 roku na policję zgłosił się jego przyjaciel, który wyznał, że w 1968 Allen mu się zwierzył, że on właśnie był mordercą Zodiakiem. Allen miał zainspirować się książką „The Most Dangerous Game” oraz ideą polowania na ludzi.
Wyznał, że miał zamiar przyczepić latarkę do lufy, żeby zabijać w nocy. Wspomniał, że chce strzelać do dzieci w autobusie szkolnym i mówił, że gdyby tak robił, to słałby listy na policję i że nazwałby się Zodiak, bo to fajna nazwa. Dlaczego przyjaciel Allena wyznał to dopiero w '71? Ponieważ stwierdził, że nie śledził tej najgłośniejszej chyba w tamtym okresie sprawy w amerykańskich mediach. A tak na serio okazało się, że Allen miał molestować jego córkę i właśnie w ten sposób przyjaciel chciał się na nim odegrać. Co się okazało? Nie zgadzały się odciski palców, nie zgadzał się rysopis, nie zgadzało się pismo. Allen miał alibi na ten okres, kiedy Zodiak mordował. Po śmierci Allena zbadano jego DNA i porównano z DNA odnalezionym na jednym z miejsc zbrodni Zodiaka i się nie zgadzały. Jedyne co się zgadzało to to, że Arthur Allen nosił zegarek firmy Zodiak.
Innym podejrzewanym o bycie Zodiakiem był niejaki Richard Gaikowski, który wizualnie był bardzo podobny do człowieka na portrecie pamięciowym Zodiaka. Co ciekawe, dyspozytorka, która onegdaj wypytywała Zodiaka o szczegóły, ale on się nie dał, stwierdziła, że Gajkowski miał bardzo podobny głos do Zodiaka. Mężczyzna dzisiaj już nie żyje. Nigdy nie dowiemy się, czy faktycznie był Zodiakiem, czy też nim nie był. Ogólnie w całej tej sprawie przesłuchano ponad 2500 podejrzanych osób, ale nigdy nikomu niczego nie udowodniono. No i co? To tyle na dziś. Trzymajcie się. Pamiętajcie, uważajcie jakie nosicie zegarki, bo ktoś może posądzić was o morderstwo. Trzymajcie się.
Cześć. Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów zaświatów. Docna, zili ludzie. Krwawy podwieczorek. Jeśli chcesz o coś zapytać, skontaktuj się ze mną na forum Radia Paranormalium pod adresem paranormalium.pl. If you're going to San Francisco. Be sure to wear some flowers in your hair. If you're going to San Francisco. You're gonna meet some gentle people there. For those who come to San Francisco.
Summertime will be a love-in there. In the streets of San Francisco. Gentle people with flowers in their hair. All across the nation. Such a strange vibration. People in motion. People in motion. It's a whole generation. With a new explanation. People in motion.
People in motion. For those who come to San Francisco. Be sure to wear some flowers in your hair. If you come to San Francisco. Summertime will be a love-in there. If you're going to San Francisco. Be sure to wear some flowers in your hair. If you're going to San Francisco. You're gonna meet some gentle people there. If you come to San Francisco.
Summertime will be a love-in there.