[00:02] - Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów zaświatów. Do cna źli ludzie. Krwawy Podwieczorek. Witajcie po przerwie w Krwawym Podwieczorku. Jak wiecie, nazywam się Persefona i opowiadam wam o najniebezpieczniejszych seryjnych mordercach w historii świata. Bohaterką dzisiejszego odcinka będzie Marie Delphine LaLaurie. Kim jest? Dlaczego do dziś dnia można o niej usłyszeć w Nowym Orleanie? Dlaczego jej dom uważany jest za najbardziej nawiedzone miejsce w tym mieście? Posłuchajcie.
Zapraszam. Rodzina Delphine była rodziną wywodzącą się z wyższych sfer Nowego Orleanu. Delphine miała czworo rodzeństwa. Jej ojcem był Bartholomew Louis McCarty, natomiast jej matką była Marie Jeanne Coan, która była nazywana wdową Lacombe, ponieważ było to jej drugie małżeństwo. Ogólnie rodzina Delphine wywodziła się z Irlandii. Jej dziadek w 1730 roku przeniósł się z Irlandii do Nowego Orleanu. 11 czerwca 1800 roku Delphine wychodzi po raz pierwszy za mąż. Jej wybrankiem był Don Ramon de Lopez y Angeló, wysokiej rangi hiszpański oficer, którego poślubiła w Katedrze Świętego Louisa w Nowym Orleanie. W 1804 roku Ramon został konsulem generalnym Hiszpanii w Luizjanie i miał wyruszyć z żoną do Hiszpanii. Istnieją różne wersje, jak ta historia wyglądała.
Grace King, która była kronikarką tamtego okresu w Nowym Orleanie, twierdziła, że cała ta wyprawa do Hiszpanii miała być jakąś formą kary dla Ramona. Niestety nie udało mi się dotrzeć do informacji, która by tłumaczyła, co to była za kara. W każdym razie w wersji pani King małżeństwo przybywa do Hiszpanii i Delphine zachwyca królową hiszpańską swoją urodą. Natomiast według drugiej wersji niestety Ramon nigdy do Hiszpanii nie dotarł. W 1936 roku Stanley Arthur napisał, że 26 marca 1804 roku Ramon został odwołany na dwór hiszpański. Czyli tutaj mamy zgodę, że wyprawa na ten dwór hiszpański faktycznie miała mieć miejsce. Jednak Ramon nigdy na ten dwór hiszpański nie dotarł, ponieważ zmarł w Hawanie. W każdym razie w czasie tej podróży, która miała zakończyć się w Hiszpanii, urodziła się pierwsza córka Delphine, która miała na imię Marie Borgia i ta córka nosiła pseudonim Borquita. Po śmierci męża w Hawanie Delphine wraz z małą córeczką wróciła do Nowego Orleanu. Po czterech latach, w czerwcu 1808 roku Delphine wychodzi ponownie za mąż za Johna Blanka.
John Blank, czy też Blanche był bogatym kupcem, bankierem oraz prawnikiem i kupują dom przy ulicy Royal Street 409, który był później zwany Villa Blank, czy też Blanche. Małżeństwo doczekało się czwórki dzieci. Były to cztery córki: Marie Louise Pauline, Louise Maria Laura, Maria Louisa Jeanne i Jeanne Pie Baldwin. Czyli nie mamy tutaj specjalnej inwencji twórczej, jeżeli chodzi o imiona. Tak więc Delphine z pięcioma córkami i mężem mieszkają sobie przy Royal Street 409. Lecz niestety w 1816 roku Blanche umiera i Delphine po raz drugi zostaje wdową. 25 czerwca 1825 roku, czyli po dziewięciu latach, Delphine wychodzi za lekarza, który jest od niej dużo młodszy. Dotarłam też do informacji, że był on fizykiem. Jednak wydaje mi się, że informacja o lekarzu jest bardziej prawdopodobna. Był to Leonard Louis Nicholas LaLaurie i właśnie od niego ma nazwę teraz willa, którą wspólnie wybudowali, czyli willa LaLaurie.
Ziemię do budowy wspomnianej willi państwo LaLaurie kupują w 1831 roku i była to działka na 1140 Royal Street w mieście Nowy Orlean i zbudowali na nim trzypiętrowy, bardzo piękny budynek, który był przystosowany do tego, żeby na terenie całej posiadłości posiadał miejsca zarówno dla bogatych domowników, jak i dla bardzo okazałej grupy niewolniczej. Dom był bardzo wystawny, bardzo bogato zdobiony i bardzo szybko okrzyknięto go jednym z najpiękniejszych w całym Nowym Orleanie. Ponieważ Delphine była osobą, która była bardzo towarzyska, ten dom szybko stał się centrum spotkań elity miasta Nowy Orlean. Delphine była uważana za bardzo serdeczną i miłą osobę, ale w krótkim czasie zauważono, że jest ona bardzo niemiła, wręcz okrutna dla tych niewolników, którzy zamieszkiwali posiadłość. W 1838 roku w swoich wspomnieniach Harriet Martineau twierdziła, że niewolnicy w willi LaLaurie byli bardzo mizerni oraz zaniedbani, natomiast ich pani była przy gościach dla nich bardzo uprzejma i troskliwa. W aktach sądowych miasta Nowy Orlean znajduje się zapisek, że w latach 1819 i 1832 miała wyzwolić dwóch niewolników, czyli starała się zachować pozory. Dochodziło też do incydentów, które zostały zauważone. Między innymi jeżeli córki Delphine chciały dokarmiać tych biednych i zabiedzonych niewolników, były przez nią bite i karcone i to zwracało uwagę osób postronnych. Delphine stwarzała cały czas pozory dobrego traktowania służby, jednak szybko plotki zrobiły swoje. Miejscowy prawnik został wynajęty do zbadania sytuacji, jednak nie znalazł żadnych dowodów, które wskazywałyby, że coś tam jest na rzeczy.
Przypomniał Delphine ustawy dotyczące trzymania niewolników i uznał, że zrobił wszystko, co mógł w tej sprawie. Niedługo po tym, jak prawnik pojawił się na terenie willi LaLaurie, miał miejsce kolejny incydent. Delphine pobiła swoją 12-letnią niewolnicę Lée albo też Lea, zależy do jakich źródeł patrzymy. Dziewczynka miała przypadkiem pociągnąć Delphine za włosy podczas ich szczotkowania, co wprawiło kobietę w furię i zaczęła gonić dziewczynkę po domu z batem. Dziecko było tak przerażone, że uciekło przed Delphine aż na dach i po prostu spadło z niego, umierając na miejscu. Ciało Delphine kazała wrzucić do studni. Oczywiście całą sytuację zobaczyli świadkowie i to doprowadziło do tego, że Delphine musiała ponieść pewne konsekwencje, ponieważ jak zapewne wiecie, historia miała miejsce jeszcze przed wojną secesyjną. Tak więc kara, jaka spotkała Delphine po tej całej sytuacji, nie była aż tak dotkliwa, jak mogłaby być za to, że jej niewolnica zginęła. Ponownie dokonano śledztwa i jego efektem było uznanie Delphine za winną złego traktowania niewolników i zmuszono ją do oddania ich dziewięciu. Natomiast Delphine nie za bardzo się tym przejęła, ponieważ za pośrednictwem swoich krewnych odkupiła ich od nabywców i ludzie ci, których musiała oddać, powrócili do willi LaLaurie.
10 kwietnia 1834 roku rezydencja LaLaurie zostaje podpalona przez kucharkę. Kobieta ta miała około 70 lat i kiedy została wyprowadzona z domu, ponieważ została uratowana, zeznała, że zrobiła to, ponieważ obawiała się kary i tego, że może znaleźć się na strychu. Chciała popełnić samobójstwo, ponieważ była przypięta do pieca łańcuchami za kostki. Policja zastanawiała się, o co chodzi. Wyszło na jaw, że mówiono w tym domu oraz wśród niewolników o tym, że każdy niewolnik, który zrobił coś, co nie podobało się pani domu, zabierany był na najwyższe piętro rezydencji i nie każdy wracał na dół. Pożar bardzo szybko rozprzestrzeniał się po drewnianym domu. Bardzo szybko zbiegli się ludzie, którzy chcieli pomóc w ratowaniu i gaszeniu, ale im płomienie coraz bardziej pokrywały dom i wznosiły się na wyższe piętra, tym ludzie na ulicy słyszeli bardziej przeraźliwe i głośne krzyki ze środka domu. Uznali, że prawdopodobnie jest to służba, która została odcięta od możliwości ucieczki i zaczęli prosić Delphine o to, żeby udostępniła klucze, które ewentualnie otworzą zamknięte pokoje. Delphine jednak nie chciała dać kluczy ratownikom i jak zeznali później świadkowie, bardziej zajęta była ratowaniem swoich kosztownych ubiorów oraz biżuterii niż pomocą w ratowaniu swojej służby. Mieszkańcy Nowego Orleanu byli jednak bardzo odważnymi ludźmi i nie zważając na protesty właścicielki, postanowili, że sami sobie poradzą i wdarli się w ramach akcji ratunkowej do domu.
Pierwsi ratownicy szybko dotarli na ostatnie piętro budowli, z którego dało się słyszeć straszne krzyki i jęki. I kiedy już dostali się na strych, zobaczyli obrazy jak z koszmaru. Przekazy mówią o tym, że niektórzy z ratowników po prostu zaczęli wymiotować, ponieważ zobaczyli niewolników, którzy byli zamknięci w małych klatkach. W innych przekazach można znaleźć informację, że było to bardzo małe pomieszczenie, w którym znajdowało się bardzo dużo upchniętych ludzi, którzy po prostu nie mieli przestrzeni do tego, żeby w jakikolwiek sposób móc się ruszyć. Ludzie ci byli potwornie okaleczeni, przykuci do ścian lub też mebli. I nie ma co ukrywać, niektórzy z nich byli ofiarami potwornych eksperymentów. Między innymi miał się tam znajdować mężczyzna, który był przekształcony w kobietę oraz kobieta-krab, która miała obcięte od innych osób kończyny przyszyte do swojego ciała pod różnymi dziwnymi kątami. Na podłodze pomieszczenia pomiędzy cierpiącymi niewolnikami miały się też poniewierać wiadra z surowcem, czyli ludzkimi szczątkami, które miały służyć do tych właśnie potwornych eksperymentów. Do dziś dyskutuje się o tym, czy pomysłodawcą była Delphine, czy też jej mąż lekarz do tego, żeby w ogóle coś takiego stworzyć. Niewolnicy poddawani byli tam nie tylko fizycznym torturom, takim jak przed chwilą wspomniałam, byli też maltretowani i poddawani torturom głodowym.
Wielu z nich zmarło i ich ciała pozostały na miejscu, powykręcane w przedziwne pozy. Mieszkańcy Nowego Orleanu byli tak bardzo rozwścieczeni, że musieli gdzieś wyładować swoją agresję, w związku z czym zaatakowali dom, który został częściowo zdewastowany. Według relacji z tego ataku na dom na ścianach nie zostało tam absolutnie nic. Ludzie zaczęli przeszukiwać dom oraz okoliczne zabudowania. Zaczęli też rozkopywać ziemię na terenie posiadłości, w której odkryto dziesiątki ciał i były tam też szkielety małych dzieci, które miały być ofiarami Madame LaLaurie. Co się stało z Delphiną? Prawdopodobnie kobieta udała się z Nowego Orleanu do Alabamy. Potem wsiadła na statek i uciekła do Paryża. Na jednym z paryskich cmentarzy odnaleziono nagrobek osoby, która nazywała się dokładnie tak samo jak ona. Na nagrobku widnieje data 7 grudnia 1842 rok.
Natomiast według archiwów miasta Paryża Delphine LaLaurie zmarła w 1849 roku. Przyczyną jej śmierci miały być obrażenia, jakie odniosła podczas polowania na dzika. Kto wie? Może ten dzik miał w sobie duszę jakiegoś zabitego przez Delphowę niewolnika? Tymczasem w Nowym Orleanie niewolnicy, którzy przeżyli pożar, zostali wystawieni na pokaz w nowoorleańskim więzieniu. I zapewne się zastanawiacie, o co chodziło tym nowoorleańskim mieszkańcom, żeby w ogóle coś takiego robić. Miało to na celu ukazanie publicznie ich ogromnego cierpienia. W każdym razie, co to się tam dalej z tym domem działo? Dom pozostawał cały czas w ruinie. Odbudowano go w latach 80.
XIX wieku i założono tam liceum. Szybko jednak to liceum zostaje zamknięte. Potem w tym miejscu otworzono bar, sklep z meblami oraz apartamentowiec. Nic się długo nie utrzymało. W 2007 roku dom LaLaurie kupił znany aktor Nicolas Cage. Zapłacił za niego 3,5 miliona dolarów i jak się uważa, wkrótce miała na niego spaść klątwa ubóstwa. Aktor popadł w ogromne kłopoty finansowe, czego poświadczeniem jest lista gniotów, w których od 2007 roku zagrał. Po dwóch latach, czyli w 2009 roku, dom został sprzedany i obecnie jego właścicielem ma być jakiś amerykański bank. Postać Delphiny LaLaurie pojawia się bardzo często w różnych horrorach. Między innymi możecie ją zobaczyć w „Domu 1000 trupów” Roba Zombie.
Jest to film z 2003 roku oraz w serii „American Horror Story: Coven”. Jest to trzeci sezon serialu „American Horror Story”. Po polsku ten sezon nosi nazwę „Sabat” i tam w rolę Delphiny wcieliła się Kathy Bates, którą za tą rolę nagrodzono nagrodą Emmy. I bardzo polecam w ogóle ten sezon serialu, ponieważ mi osobiście kreacja Kathy Bates bardzo się podobała i dzięki jej roli zainteresowałam się postacią Delphiny i dzięki temu powstała ta audycja. Oprócz całej legendy związanej z Delphiną mamy też legendę jej portretu, na którą można wpaść w internecie. Żeby było śmieszniej, ten portret nie jest autentycznym portretem Delphiny. Został on namalowany w 1997 roku i legenda powstała w taki sposób, że zwiedzający willę LaLaurie zaczęli źle się czuć w pobliżu tego obrazu. Czasami zdarzało się tak, że portret w towarzystwie zwiedzających lubił sobie spaść ze ściany. Natomiast w nocy w willi słychać było dziwne odgłosy i to spowodowało, że ludzie, którzy wtedy byli właścicielami tej willi, zwrócili malarzowi jego dzieło. Obecnie portret Delphiny znajduje się w prywatnej kolekcji i właściciele obrazu nie chcą zabierać głosu w sprawie ewentualnych dziwnych sytuacji.
Na koniec należy powiedzieć też o jeszcze jednej urban legend, która właśnie teraz pod koniec przyszła mi do głowy. Mianowicie Delphina miała mordować tych niewolników po to, żeby zachować swoją młodość. Czyli tutaj jest nawiązanie do Elżbiety Batory, która również miała stosować krew jako panaceum na zmarszczki. W związku z czym mi się wydaje oczywiście, że jest to historia wymyślona właśnie na bazie tej legendy o Elżbiecie Batory, ale tą wersję właśnie możecie zobaczyć w „Coven” w „American Horror Story”. Jeżeli zastanawiacie się, co się stało z pięcioma córkami Delphiny oraz jej mężem, oni prawdopodobnie uratowali się razem z nią. Dlatego, że jeżeliby tak nie było, to najprawdopodobniej zostałyby jakieś informacje dotyczące na przykład tego, że tłum ich zlinczował albo rozczłonkował, albo że zostali powieszeni za to, że skrzywdzili tych niewolników, albo że wiedzieli o tym, ale nic nie zrobili. W każdym razie chciałam was uczulić na to, że historia Delphiny LaLaurie jest to historia, która była pewną pożywką dla mieszkańców Nowego Orleanu. Stała się takim urban legend i bardzo dużo historii, które jest opowiadanych o Delphinie, jest po prostu wymyślonych lub też wyolbrzymionych. Prawdopodobnie to wszystko wyglądało w ten sposób, że ona bardzo znęcała się nad niewolnikami i faktycznie upychała ich do jakichś ciasnych pomieszczeń i tym podobnych. Natomiast wydaje mi się, że to nie wyglądało tak, że tworzyła jakieś konstrukcje z członków ludzkich doczepionych do żywej osoby.
Wydaje mi się, że to już jest makabryczna przesada. No i cóż, to tyle. Mam nadzieję, że audycja po przerwie wam się podobała. Jeżeli macie jakieś pytania piszcie na forum Radia Paranormalium. I pamiętajcie, jak nie chcecie, żeby dotknęła was klątwa ubóstwa, nie kupujcie domów w Nowym Orleanie. Trzymajcie się. Cześć. Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów zaświatów, do cna źli ludzie. Krwawy Podwieczorek. Jeśli chcesz o coś zapytać, skontaktuj się ze mną na forum Radia Paranormalium pod adresem paranormalium.pl.
[20:33] - Love is a burning thing. It makes a fiery ring. Bound by wild desire. I fell into a ring of fire. I fell into a burning ring of fire. I went down, down, down. The flames went higher. And it burns, burns, burns. The ring of fire. The ring of fire.
I fell into a burning ring of fire. I went down, down, down. The flames went higher. And it burns, burns, burns. The ring of fire. The ring of fire. The taste of love is sweet. When hearts like ours meet. I fell for you like a child. Oh, but the fire went wild.
I fell into a burning ring of fire. I went down, down, down. The flames went higher. And it burns, burns, burns. The ring of fire. The ring of fire. I fell into a burning ring of fire. I went down, down, down. The flames went higher. And it burns, burns, burns.
The ring of fire. The ring of fire. And it burns, burns, burns. The ring of fire. The ring of fire. The ring of fire. The ring of fire.