[00:05] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała i jego goście.
[00:16] - Witam Was drodzy słuchacze. Spotkaliśmy się w trójkę. No i dzisiaj opowiadamy o śnieniu. Naszym gościem jest Jarek i towarzyszy nam Iwellios.
[00:27] - Wspominałeś coś o głosie śnienia, który informuje cię o tym i owym. No właśnie, czym jest ten głos? Czy to jest jakaś istota, która nazywa się, którą nazywa się Wyższym Ja czy Wyższą Jaźnią? Czy to jest może coś zupełnie innego?
[00:41] - Ja sądzę, że to jest, yy, taka słuchowa reprezentacja, yy, obrazów. To jest część wizji, yy, sennej czy medytacyjnej. Głos śnienia nawet u Castanedy, yy, się daje odnaleźć. Także, także nie jest to jakiś ewenement. On się pojawia bardzo często, chociaż nie od początku śnienia. Pierwsze usłyszenie głosu śnienia jest zawsze wstrząsające, bo człowiek się boi, czy czasem nie jest to, yy, objaw schizofrenii. Ale, ale, ale, yy, pocieszę, że głosy u schizofreników zawsze nakłaniają ich do czynów destrukcyjnych. Nie mają w zwyczaju informować ich o sprawach boskich. Nie, nie, nie. Co ciekawe, do głosu śnienia jeszcze wrócę.
Głos śnienia m-ma pewne poziomy. Ja to zaobserwowałem w ten sposób, że głos śnienia, czym pochodzi z wyższego poziomu, tym jest mniej gramatyczny. Przynajmniej u mnie się tak to, tak to kształtuje. Yy, buduje błędnie wtedy, jeżeli jest powiedzmy z poziomu, yy, mentalnego czy przyczynowego. Nie, nie z tego poziomu astralnego, yy, to ma szyk zdania poprzekręcany, a czasem, yy, jest dużo neologizmów. A taki gramatyczny, yy, jeden do jednego, jak, jak z rozmówcą głos, to on jest najczęściej z bardzo płytkich takich dostroin, z takiego płytkiego snu. Ja to ZTR-em nazywam. To ten sam poziom, na którym się boty pojawiają czasem. To on jest wtedy taki idealny głos jak, jak z-- głos rozmówcy, który stoi obok nas. I tak jak mówię, to nie, nie jest ani demon, ani przewodnik.
Yy, przewodnicy się inaczej porozumiewają. To są porozumienia takie bez-bezgłośne, mentalne, z umysłu do umysłu czy emocjonalne, czy, czy, czy. Ja to określam, yy, trochę jeszcze inaczej. Z tych wyższych poziomów po prostu się wie, co ktoś chce nam powiedzieć. Także są to bezdźwięczne. To są właściwie formy przekazu, a nie, a nie głosu. A głos to jest tak jak mówię, to jest, yy, odpowiednik, yy, wizualnego przekazu. Także, także to jest tylko, tylko taka kreacja świadomości. To nie, nie jest głos realny.
[03:26] - Właśnie teraz przypomniało mi się, że miałem kilka lat temu całą taką serię snów, w których patrzę na jakby ekran telewizora. W telewizorze wypowiada się jakiś, nie wiem, gość programu czy ekspert. I właśnie s-słyszałem to, co, to, co on mówił, to, co ten ekspert mówił, to, co do mnie docierało, to był właśnie taki, nie wiem, zlepek pozornie niepowiązanych ze sobą słów. Takie troszeczkę gadanie z pozoru bez sensu.
[03:53] - Ale one są te słowa znaczące. Jak się je uda zapamiętać i potem się czyta. Yy, czym bardziej ten szyk zdania jest wywrócony i bardziej jest zdanie niegramatyczne, to tym bardziej pojemne treściowo. Takie, takie sło-- takie zdanie można analizować cały dzień czasem i naprawdę się czuje, że to jest głęboki przekaz. W snach się pojawia jeszcze oprócz głosu i obrazu, yy, często się pojawiają napisy, cyfry się pojawiają. Napisy. Ale, ale napisy, yy, bardzo często są właściwie zbiorem kresek i kropek. Kreski łączą się pod różnymi kątami, czasem się pojawiają kropki albo takie małe kółka i te napisy są liniowe. Ja kiedyś miałem takie zdarzenie, że, yy, przedstawiono mi taką kartkę z dwoma rodzajami napisów. To tak jak ten kamień z Rosetty trochę.
Yy, pewnie dlatego, żebym się mógł zorientować, że można to przełożyć na coś. U góry było właśnie tymi kreskami, kropkami, kółkami zapisane, a na dole było napisane alfabetem łacińskim, ale też nie potrafiłem tego przeczytać. No i poprosiłem na drugi, na drugą noc, żeby mi pokazano, co tam było napisane. I okazało się, że te kreski, kropki, kółka to jest zapis trójwymiarowego obrazu. Byłem poruszony, bo on na moich oczach się zamienił w obraz trójwymiarowy i w taki przekaz obrazowy. Yy, ale ja jeszcze większy wstrząs przeżyłem, jak tutaj zdaje się na Discovery czy na Planet. Na Discovery jest taki jakiś cykl o UFO, o spotkaniach z UFO i tak sobie oglądam jednym okiem i nagle pokazują faceta, który spotkał statek kosmiczny i opowiada, że napisy na nim były. I on zaczął te napisy rysować. To właśnie myślałem, że mi oczy wypadną z głowy, bo to były właśnie te napisy, które ja w śnie widziałem.
[05:58] - Kropka w kropkę, kreska w kreskę.To samo co ty widziałeś?
[06:01] - Tego typu napis. To takie kreski pod kątem i kółka nieduże i kropki. Yy, i ja, ja te napisy widuję rzeczywiście, jak potem analizowałem, to zawsze w kontekście z, z pojazdami obcych nazwijmy to. Yy, a co ciekawe, zawsze jak mam jakąś taką podróż w statku takim kosmicznym, nazwijmy to w ten sposób, yy, to odbywa się ona po ciemku. Znaczy póki statek się nie porusza, to jest jasno. Yy, jak się zaczyna poro-poruszać, to się robi ciemno. Nie wiem, dlaczego tak jest. No i, i najczęściej w tym kontekście i w tym śnie pojawiają się właśnie te kreski i kropki. Te napisy. A miałem już ze dwadzieścia takich podróży, także, także to zawsze jakoś tak się wszystko z-zbiera do kupy.
Te symboli, symbole są, są takie, yy, dość, dość powtarzalne. Ja od razu, już potem wiem we śnie, jak momenty mam takie, że odzyskuję świadomość, to już wiem, gdzie jestem. Właśnie po tych napisach poznaję. A już jak się obudzę, no to już wtedy w ogóle wiem, o co chodziło. Także... A właśnie UFO! To jest temat rzeka. Yy, nawet popełniłem taki artykuł pod tytułem „Roswell, a może jednak Socorro?". Właśnie w Tarace ten artykulik można przeczytać i on jest o mojej podróży, yy, do takiej miejscowości nieopodal Roswell. Jak się okazuje, yy, tak naprawdę te katastrofy nas-- zdarzają się nie pod Roswell, tylko, yy, właśnie w okolicach tego Socorro.
Yy, i trafiłem na taki artykuł o, yy, o psychonaucie amerykańskim, yy, który właśnie badał okolice Socorro i tam, yy, namierzył portal czasoprzestrzenny, którym te statki wpadają w naszą przestrzeń. No-
[08:05] - Bo tam jednak troszeczkę było nagromadzone tych obserwacji, tych różnych-
[08:09] - Tak, tak, tak.
[08:10] - Incydentów.
[08:11] - Yy, i, i właśnie, i właśnie udaliśmy się z kolegą Wojtkiem w okolice Socorro i chcieliśmy zobaczyć ten portal. No i tam właśnie odbyłem taką podróż takim statkiem obcych. Taki trochę dziwny był ten statek. Ja sobie też inaczej te statki wyobrażam, co, co by świadczyło o tym, że ja ich nie wymyślam w tych snach, tylko że rzeczywiście one się takie tak, tak, tak wizualizują. No i oczywiście-
[08:40] - Czyli z jakiegoś powodu te statki, które tam się rozbiły, przebiły się z tej niewidocznej części naszej rzeczywistości do tej, którą my postrzegamy.
[08:49] - Al-al-ale, ale już mi, już mi powiedziano, że to, to był jakiś błąd w oprogramowaniu, nazwijmy to. Yy, okazuje się, że błąd jest już naprawiony, także tam się już chyba statki nie będą rozbijać w najbliższym czasie. Ale miałem też właśnie, yy, w ty-w tym cyklu snów, bo to żeśmy śnili chyba z tydzień na ten temat, yy, piękne odzyskanie świadomości w tym pojeździe, a właściwie na tym pojeździe, bo to był pojazd dwuosobowy w kształcie miotły, o którym wspominałem już tu wcześniej. Kiedyś na Księżyc podróżowałem na takiej miotle. Też z takim-
[09:24] - Pojazd czarownic.
[09:25] - Tak. I nawet ogon miał ten mój kierowca. On był tym ogonem podłączony do tej miotły. Yy, no i, yy, piękny przykład, yy, świadomego snu i, i tej przestrzeni sennej, bo jak oczywiście, yy, jak przystało na Socorro, ten nasz pojazd też nawalił, yy, i tam go ten mój pilot reperował. No i jak żeśmy już potem wracali, yy, to, yy, zaczął deszcz padać i tak lało. Błyskawice były, a wszystko to się odbywało nad teatralną widownią pełną ludzi przed takim wielkim ekranem trójwymiarowym. I, i ten mój pilot chciał lecieć właśnie w stronę tego ekranu, bo on był jasny i tam rzeczywiście jakaś akcja się rozgrywała. A ja świadomy tego, że śnię, mówiłem mu: „Nie ruszaj się, bo to jest ekran śnienia. Jak wpadniesz w ten ekran, to jak wylecimy drugą stroną, to się rozwalimy na czymś fizycznym. Poczekaj, aż się obudzimy".
Takie rozmowy mniej więcej właśnie były w tym śnie. Także bardzo interesujące zdarzenia.
[10:33] - A mnie jako laika w sprawach snów programowanych, takiego totalnego laika, zainteresowała kwestia poziomów, o których mówiłeś na początku którejś z audycji, jakieś cztery audycje temu czy trzy audycje temu. Czy mógłbyś powiedzieć coś jeszcze o tych poziomach? Jak byś to wszystko zdefiniował? Jak rozpoznać, z którego poziomu aktualnie śnimy?
[10:57] - Hm. Z jakiego poziomu śnimy? No, pominę oczywiście poziom, yy, energetyczny, bo poziom energetyczny jest w ogóle trudny do uchwycenia, ale OOBE to jest właśnie poziom, yy, astralny, czyli e-emocjonalny. Yy, sen świadomy jest z poziomu, yy, mentalnego. Czyli jeżeli, yy, jesteśmy na poziomie mentalnym, mamy tak zwane LD. Natomiast z poziomu przyczynowo-skutkowego, tego kauzalnego, sen wygląda jak realny, w ogóle nie do odróżnienia. Można go w ogóle określić snem realnym. Do tego stopnia, że kiedy się budzimy, to jesteśmy przekonani, że nic nam się nie śniło. A to, co mamy w pamięci, to jest wspomnienie dnia poprzedniego. Yy, ja często jak wracam z tego poziomu właśnie kauzalnego, yy, to się naprawdę przez kilka minut, yy, na serio zastanawiam nad pewnymi problemami, które miałem w tym śnie realnym.
Dopiero jak dochodzę do siebie, to sobie zdaję sprawę, że przecież to był sen. To jest typowe właśnie dla, dla poziomu kauzalnego. Z poziomu buddycznego sny są bardzo różne.Tak jak sam poziom buddyczny. Pierwszy, pierwszy mój sen z poziomu buddycznego odbył się w bardzo ciekawych okolicznościach. Poprosiłem swoich przewodników o to, żebym przekroczył ekran śnienia. No bo zakładam, oczywiście nazwałem to, co widzę we śnie, mimo że jest trójwymiarowy i mnie otacza i z góry, i z dołu i w tym uczestniczę, założyłem, że to jest tylko ekran, który jest barierą iluzji, że nie jest to rzeczywistość nieskończona. No i jak sobie tak zażyczyłem przekroczenie tego ekranu śnienia, to obudziłem się we śnie. Odzyskałem świadomość i obserwowałem, jak przez lufcik w mojej własnej kuchni wchodzą dwie kobiety. Właściwie jedna stała na szczycie drzewa, które jest za oknem, na takiej wiotkiej gałęzi, a druga starsza, taka w ciemnym ubraniu, wpakowała się bezceremonialnie przez okno. Stanęła naprzeciw mnie.
Przeprosiła, że, że w taki sposób przyszła, ale, ale że to jest dla nich właśnie zabawne. Ja jej odpowiedziałem, że wiem, co to znaczy zabawa we śnie, bo właśnie jestem śniącym i jestem we śnie. Więc ona stanęła naprzeciw mnie, nachyliła się nade mną i ja zasnąłem w tym śnie. Tak jak u Castanedy. Ja kiedyś jak Castanedę czytałem, myślałem, że on zmyśla, ale autentycznie zasnąłem we śnie i zaśnięcie we śnie jest jednym, jednym z wyznaczników przekroczenia po-po tej bariery, która czasem się daje widzieć jako obrócenie ekranu o sto osiemdziesiąt stopni. I kiedy się, kiedy zasnąłem w tym śnie, znalazłem się w przestrzeni takiej dość jasnej, złocistej można by było powiedzieć, w której były osoby bardzo mi bliskie, ale mało uchwytne i ktoś, kto był jakiegoś rodzaju krewnym dla mnie i dla nich, ale, ale był rodzajem nauczyciela. A wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to jest coś, co można by było nazwać domem dusz. Ale właśnie się wtedy po raz pierwszy tam znalazłem, bo na poziomie buddycznym tam są też takie struktury, mimo że jest to przestrzeń polowa. Ale tak jak mówię, rzadko doświadczamy tego, tego wyglądem, a często doświadczamy tego symbolicznie. Dlatego i z poziomu buddycznego też narracja jakaś do nas dociera.
Tam, no, bardzo często już potem siłą rzeczy, jak przechodziłem wyżej, to, to ten poziom buddyczny mija. Na poziomie atmanicznym sny miałem bardzo ciekawe, ponieważ spotykałem przezroczystego samego siebie i byłem wtedy z nim połączony głową. Myśmy klęczeli naprzeciw siebie. Dwa były, były dwa ciała połączone głową. Jedno i, i ten, ten drugi ja pokazywał mi, jak się tworzy życie, takie iskry tworzył. No i to sen był bardzo wstrząsający. No, w każdym bądź razie to, to jest tak, jak mówię, tego rodzaju sny są z poziomu atmanicznego. Natomiast poziom buddyczny jest dość dziwny, bo tam się pojawiają struktury dwupłciowe, nazwijmy to. Jeszcze początkowo. Pojawia się ojciec i matka.
To jest taki archetyp matki i archetyp ojca. I to jest dobra matka i ojciec, który jest zaangażowany. Znaczy my, my go widzimy jako zaangażowanego religijnie. Najczęściej odgrywa rolę męskiego bóstwa z religii, którą, z którą jesteśmy związani mniej czy bardziej. I ta struktura pozioma poziomu bramanicznego jest złożona. I tak jak mówię, ja to liczbowo określam. Ona, ona obejmuje poziom od ósmego do dwunastego. Tylko że między ósmym a dwunastym jest dziura, tak to nazwano. I w tej dziurze to już mówiłem, co się znajduje. To obrazowanie też jest zmienne, ale w zasadzie powtarzają się te elementy i one są bardzo czytelne.
No i co ciekawe, jeżeli już trafiamy tam te byty androgyniczne na tym poziomie bramanicznym bardzo często towarzyszy nam po lewej stronie jako przewodnik do tej przestrzeni matka. Najczęściej jest, wygląda jak nasza matka. Jeszcze zależy, jakie tam mamy relacje z własną matką. No to wtedy może, może się pokazać, nie wiem, Teres, Matka Teresa albo no ktokolwiek inny, kto nam się dobrze kojarzy. I to jest typowe, że czym poziom, czym bardziej się zagłębiamy w ten poziom bramaniczny, to tym bardziej ta matka jest nieobecna fizycznie, ale jest obecna-W naszej świadomości przeczucie tej matki czy tego ojca. To jest takie charakterystyczne i po tym można rozróżnić, czy się jest jeszcze przed tą zasłoną, czy, czy za zasłoną. No bo wiadomo, że, że no Boga twarzą w twarz za zasłoną raczej nie zobaczymy. Także będziemy tylko więźniem iluzji. Zresztą tam jest taki poziom trzynasty, który jest tak naprawdę zwierciadłem odbijającym całą strukturę świadomości z powrotem. Także możemy, możemy ulec wrażeniu we śnie, że widzimy poziom czternasty, piętnasty, szesnasty.
Tylko one będą tak naprawdę zwierciadlanym odbiciem tych poziomów w drugą stronę. Także tam jest taka bardzo ciekawa pułapka. No, ale to są już takie chyba szczegóły zbyt szczegółowe i niewiele wnoszące do tych rozważań naszych.
[18:22] - Ponieważ programowanie snu wielu ludziom kojarzy się z ze śnieniem właśnie kontrolowanym. Czy śnienie programowane można jakoś porównywać w ogóle z LD? Czy są to jakby dwa zupełnie różne rodzaje snu? Czy-
[18:36] - To jest tak-
[18:36] - W śnie programowanym można mówić o jakiejś kontroli wydarzeń w śnie, czy wszystko dzieje się poza naszą kontrolą?
[18:42] - Sen, sen programowany to jest wyrażenie naszej intencji na poznanie jakiegoś, jakiegoś zagadnienia. A wybór, na jakiej, jakim poziomie się rozegra, zależy od naszej tej głębszej warstwy świadomości. Także śnienie w ogóle takie programowane obejmuje wszystko od, od OOBE poprzez LD, aż po, po wysokie te senne struktury. I właściwie bywa często tak, że jak się wraca, przykład, szybko z poziomu atmanicznego przelatuje się przez poziom buddyczny, wpadamy w sen świadomy, a potem wpadamy w OOBE, a potem zaczyna-- zaczynamy czuć drżenie ciała, tak jak przed wyjściem w OOBE i dopiero się budzimy. Także tak, jakbyśmy pokonywali tą drogę z powrotem przez te wszystkie etapy. Ale to już potem to, to już człowiek jest jak guma. Także potem od razu otwiera oczy i najwyżej przez chwilę do siebie dochodzi. Ale, ale początkowo bywa tak, że rzeczywiście spontanicznie zdarzają nam się sny świadome i OOBE się nam zdarza w odwrotnej kolejności, tak jakbyśmy tracili, nazwijmy to, prędkość i skokowo przeskakiwali przez te etapy. Chociaż jak wracamy, jest to bardzo płynne, bo wrażenie tego skwantowania to ono jest tylko dla naszego umysłu. Także z tamtej strony, jak się, jak się na to wszystko patrzy, to jest jeden ciąg.
To, to jest tak, jak z tą transcendencją i immanencją Boga. Jak patrzymy tu z dołu, to on jest transcendentny, a jak patrzymy z tamtej strony, to jest immanentny i tak naprawdę wszystko przenika. Także spór pomiędzy tymi, którzy uważają, że Bóg jest immanentny, a drudzy transcendentny, jest zupełnie bezcelowy, ponieważ te, te, to ten problem wynika tylko ze struktury naszego umysłu, z niczego więcej. Co innego jest to takie, takie mówienie spontaniczne, a co innego przemyślana jakaś relacja. Także ja bardzo bym zapraszał osoby takie, które są zainteresowane taką szczegółową analizą snu właśnie na ten mój blog w Tarace. I chociażby te czerwcowe noce jest naprawdę szeroko potraktowana struktura świadomości. I mimo że Taraka jako taka jest takim portalem dla osób zajmujących się słowiańszczyzną, właściwie szamanizmem, a tam trochę tak jest, tak jestem przypięty z boku i przypadkiem, to ja widzę, że jest zainteresowanie. Towarzystwo jest w zasadzie trochę ateizujące, a analizy na przykład podróże do źródła właśnie do, do tej, do tego poziomu osiem, dwanaście ma czytelność w ciągu tego pierwszego miesiąca, bo potem to ten artykuł znika tam z tego spisu. On jest do odnalezienia, ale jak ktoś nie wie, to nie znajdzie. To, to w ciągu miesiąca sześćset osób go przeczytało.
Także, także zainteresowanie jednak jest takimi sprawami. Ludzie się ciekawią.
[22:04] - Jak na taką tematykę to sześćset osób w ciągu miesiąca to jest nawet sporo.
[22:08] - To jest, to jest dużo, a przeważnie trzysta, dwieście jak tam trochę mniej ich to interesuje. Także, także i warto, warto coś pisanego przeczytać, bo wiadomo, że to jest przemyślane i że raczej błędów nie ma w tym. Bo, bo człowiek, tak jak mówię, tych podróży jest dużo, czasem się to wszystko myli jedno z drugim, czasem chciałoby się coś dopowiedzieć, ale już w pamięci tego nie ma. Nie ma czasu zajrzeć do źródła, do relacji bezpośredniej, a one często popychają całą narrację do przodu. Także, także taki, taki rzeczywiście tekst pisany czy książka, czy taki artykuł jest naprawdę pomocny dla osób, które się chcą tym zajmować, czy w ogóle ich to interesuje.
[22:57] - Dobrze, zbliżamy się już powolutku do końca audycji. Czy chciałbyś jeszcze dodać coś na koniec?
[23:05] - O nie, już się nie dam sprowokować, bo obudzimy się o godzinie drugiej w nocy i znowu staniemy-
[23:12] - O drugiej? To dosyć wcześnie. O szóstej.
[23:15] - I znowu staniemy przed problemem, jak to zakończyć.
[23:18] - Tak. A w końcu trzeba, trzeba też znaleźć czas na, na śnienie.
[23:24] - No właśnie.
[23:24] - Na tym Jarku ci bardzo dziękuję. Było super jak zwykle.
[23:28] - Bardzo dziękuję za uwagę.
[23:30] - Już widzę, jak się ludzie napinają, słuchając ciebie.
[23:33] - Rzucają na książki.
[23:35] - Rzucają na pewno. Sukces.
[23:36] - A bo może nie wiedzą, jaki tytuł ma książka. „Krajobrazy mojej duszy. Księga o podróży nocnej”.
[23:42] - Super! Pamiętajcie Moi Drodzy, to jest relacja z książek. Jarek jest bombowy facet. Opowiada, co mi się śniło przez ileś, cztery lata prawie spisywał to wszystko. Ja ci Jarku dziękuję, było super i zapraszamy wszystkich słuchaczy za tydzień. Do usłyszenia.
[23:56] - Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl
[24:08] - Archiwalne odcinki audycji „Rozmowy poza ciałem” znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium na stronie www.paranormalium.pl oraz na forum Portalu Infra pod adresem www.paranormalne.eu.