[00:05] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała i jego goście.
[00:16] - Witam Was drodzy słuchacze. Po długiej przerwie spotkaliśmy się w trójkę na audycji opowiadamy o śnieniu. Naszym gościem jest Jarek i towarzyszy nam Ivellios, nasz następny redaktor radia, który wspiera nas swoimi spostrzeżeniami i uzupełnia nasze wypowiedzi. Jarku, przedstaw się, proszę. Jesteś naszym gościem. Jesteś tą bombową osobą, którą oczekujemy wszyscy.
[00:42] - Jarek Bzoma znów nadaje z otchłani.
[00:47] - Z otchłani Sennej.
[00:48] - Z otchłani sennej, tak.
[00:51] - Na jawie.
[00:52] - Na jawie.
[00:53] - Zaczynamy ciebie pytać.
[00:55] - Pytajcie.
[00:56] - Mnie bardzo interesują te wspólne śnienia. Jakbyś trochę o jakieś treści od najnowszych snów mógł przytoczyć, opowiedzieć co śniłeś, z kim brałeś udział?
[01:03] - No muszę ci powiedzieć, że tak jak, jak powiedziałem z akurat żeśmy mieli taką ekstremalną podróż. Yy znaczy nie podam szczegółów, podam sam koniec. No bo osoby, które zadały nam pewne, pewne rzecz do analizy, otrzymały już te swoje sprawozdania. No ale my żeśmy zostali z pewnym problemem, bo żeśmy śnili o takim panu, który już nie żyje. Miał, nazwijmy to, moce za życia takie wróżebne. No i stwarza pewien problem osobie, która mieszka w jego domu. I tak się, tak się dziwnie złożyło, że wszystko wskazywało na to, że to jest człowiek. Ja już w tej chwili odjadę całkowicie i pewnie niektórzy słuchaczy pomyślą, że mnie już całkiem odbiło, ale stwierdziliśmy, że jest przedstawicielem zgromadzenia. Tego, co Monroe nazwał zgromadzeniem. Mnie zgromadzenie śni się jako Ameryka.
Taki mam symbol. Co ciekawe, Wojtek, który współśni również mu się to śni jako USA. Także jakaś dziwna taka korelacja jest. No i żeśmy zaczęli analizować, jak się przed tym... Aha. Trzeba zacząć od tego, że to był właśnie taki przypadek, że on się nie dawał odprowadzić w stylu, w stylu moenowskim. Dał się doprowadzić do pewnego momentu, a potem uciekał. No i żeśmy zaczęli analizować, dlaczego on tak robi. I okazało się, że on jest tak naprawdę związany ze zgromadzeniem i tutaj bytował jako taki przedstawiciel, który miał, miał w jakiś sposób prowadzić taki prostszy ludek właśnie przez te swoje usługi wróżbiarskie. No i żeśmy to tak wypłynęło w trakcie tych snów, bo sny poradziły nam, żeby zatrzymać tą jego ingerencję na tą osobę, która nas prosiła o interwencję.
To mamy stworzyć kopię rzeczywistości i wtedy on będzie się skupiał na tej kopii rzeczywistości, a nie na tej osobie żyjącej w świecie rzeczywistym. No tylko problem polegał na tym, jak to zrobić. No i od kilku dni już żeśmy to sprawozdanie wysłali. No bo tej osoby akurat kwestie szczegółowe przecież nie interesują. I od kilku dni zmagamy się z tym, jak tworzyć kopię rzeczywistości dla zmylenia albo zablokowania ducha albo jakiegoś bytu astralnego, który próbuje ingerować w ludzkie życie. No i obracamy się w takim dość szerokim zakresie, tak pomiędzy tutaj jawą a poziomem bramanicznym. Tam, gdzie już właściwie mamy styczność z bytami androgenicznymi, które wchodzą w reakcje ekstatyczne z nami i wciąż nie mamy odpowiedzi, jak to zrobić technicznie. Natomiast przeżywamy bardzo, bardzo ciekawe podróże po całej skali świadomości. Także, no może w końcu dojdziemy do sedna sprawy, ale często wiesz, często stawiasz pytanie, zdawałoby się Tobie banalne, a otrzymujesz odpowiedź od początku świata. No także to jest zawsze takie ryzyko, że, że, że nie wiadomo, czy jest to specjalnie, czy jest to, jest to rodzaj wystawienia Twojej ciekawości na próbę.
[05:01] - Wspomniałeś coś o bytach androgenicznych. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o tym, czym one są? Jakoś je opisać?
[05:10] - Napisałem ostatnio w Tarace taki cykl, no takich kilkustronicowych artykulików, nazwijmy to blogiem, ale ja to właściwie, właściwie w Tarace to tak jest, że jaki artykuł zgłaszasz, no to jest tam całe konsylium, a jak masz bloga i sobie piszesz na blogu, to cię nikt nie sprawdza. Więc mnie te procedury weryfikacyjne nie bardzo interesują, więc sobie na tym blogu piszę, ale piszę tam spore artykuły. I taki cykl napisałem "Czerwcowe noce", no bo to się w zasadzie w czerwcu wszystko działo. I właśnie tam badam strukturę świadomości. No i siłą rzeczyPrzychodzi moment, kiedy stajemy przed tym, co Monroe nazwał szczeliną. Ja nazywam to dziurą pomiędzy poziomem ósmym a dwunastym i stajemy w sposób symboliczny przed kryształowym murem, przed rodzajem bramy. Stajemy przed niecką wewnątrz tej konstrukcji. Na brzegu, to jest jakiś paradoks, ale to jest taki wewnętrzny brzeg tej niecki. Tam jest taka świątynia. Ciekawe, że ona ma portyk w stylu jońskim.
No i do tej świątyni można wniknąć. Na pewnych warunkach się to oczywiście odbywa. No i tam właśnie można spotkać byty androgyniczne. W zasadzie, no to jest jeszcze. Ja tak teraz będę jeździł od lewej do prawej, bo, bo to jest zagadnienie bardzo szerokie. To już mistycy Markawy na ten temat pisali, że przed zasłoną Bóg Jahwe czy jak go tam nazwiemy, ten, który, którego możemy oglądać twarzą w twarz, to jest jedynie, no, nazwijmy to współczesnym językiem, atrapa. Dopiero za zasłoną jest ten Bóg, który spoczywa w otchłani niebytu. No więc to, co obserwujemy w snach, to jest właśnie tak, to przed tą zasłoną jeszcze. No i co mnie ostatnio zadziwiło? Bo ja już kiedyś miałem styczność z androgenem, który mnie zresztą dość mocno irytował w tym śnie i zostałem przez niego połknięty, a potem wypluty, ponieważ ciągle utrzymywałem świadomość oddzielności od niego.
To jest prawdopodobnie przyczyna tej separacji, tych świadomości od, od tego ich źródła. A w tym ostatnim śnie doszło do tego, że jako że badałem no w miarę dokładnie tą strukturę świadomości, pokazano mi, że ten androgen jest poprzedzony przez dwa androgeny, czyli jeszcze, jeszcze ten dualizm tam obowiązuje. Jeden był męską kobietą, a drugi był kobiecym mężczyzną. To jest dość komiczne, ale w śnie to wcale nie wygląda komicznie. Raczej-
[08:00] - Taka troszeczkę Conchita Wurst w wydaniu-
[08:03] - Tak, tak, tak. I dopiero gdzieś za tą zasłoną, tam się to wszystko unifikuje. Oczywiście świadomość się ślizga, bo tak jak mówię, to jest niedostępne w sposób bezpośredni. Mamy dostęp za pomocą symboli i zależy w tym śnie, z jakiego poziomu wystartujemy, to mamy pewien poziom symboli charakterystycznych dla, dla poziomu tego, z którego śnimy. Ja to nazywam śnieniem z wleczonym obserwatorem, czyli to jest tak, jak przekazywanie wiadomości tam-tamami. Zadajemy pytanie i otrzymujemy odpowiedź z poziomu bramanicznego, ale one przechodzą, te odpowiedzi poprzez niższe poziomy. One są trochę zniekształcone, ale w sumie otrzymujemy sen na przykład w konwencji ciała mentalnego i mnie na przykład w konwencji ciała mentalnego wszystko się śni na ulicy koło mojego domu, a na przykład w konwencji ciała przyczynowego mam sny tak klarowne i szkliste, że jak otwieram oczy, to jestem przekonany, że to nie był sen, tylko to było wspomnienie z poprzedniego dnia. Ja tam mam takich różnych już haczyków, po których poznaję, z którego poziomu śnię. Sporo. I wtedy, wtedy łatwiej mi jest interpretować.
Oczywiście można by było powiedzieć, że ja już po prostu zaczynam tworzyć własne fabuły wewnętrzne, ale tak nie jest, bo jeżeli próbuję, a często tak robię, że próbuję następnej nocy powtórzyć ten sam temat, no to otrzymuję ten sam sen z innego poziomu, być może przypadkowego, bo ja nie twierdzę, że ja panuję nad tym. Staram się, staram się po prostu skupić na interpretacji. No bo w śnie głębokim właściwie to nasze panowanie to jest właściwie symboliczne. Zresztą tam jest wiele innych zagadnień, które są zaskakujące. Ja tak teraz wpadłem przypadkiem w internecie na traktat Bruce'a. Pomóżcie mi. To jest o projekcji astralnej traktat i on tam w pewnym momencie pisze o obserwatorze, o tym, że tworzy się kopię swojego ciała i dlatego go widzimy w odbiciu lustrzanym. Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że sprawa jest dużo głębsza, bo z tym odbiciem lustrzanym to jest trochę jeszcze, jeszcze ciekawiej, bo-- i w zasadzie to się potwierdza już od kilku lat, bo ja tą kwestię dość dokładnie badałem, że świadomość w tej całej swojej strukturze jest podzielona, nazwijmy to, takimi przegrodami. Pierwsza przegroda jest między ciałem przyczynowym a buddycznym, a druga właśnie na poziomie dzielącym poziom atmaniczny od bramanicznego, czyli między siódmym a ósmym poziomem. A trzecia jest w tej dziurze, co mówiłem, między ósmym a dziesiątym poziomem jest ta dziura.
Teraz jak sobie tak przypadkiem, czasem, a czasem specjalnie wyszukuję takie, takie jakieś stare, stare zapiski ezoteryczne, chociażby ostatnio na, na to kabalistyczne Drzewo życia trafiłem. Co mnie uderzyło na tym kabalistycznym Drzewie życia te same granice są naniesione. Ja tak sobie, ja mam wykształcenie medyczneI ja sobie to w jeszcze inny sposób wszystko tłumaczę, bo we śnie przekraczając granicę pomiędzy ciałem przyczynowym a buddycznym, początkowo mnie sen, głos śnienia informował, że teraz wszystko odwróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Jak przekraczałem drugą granicę, to informowano mnie, że teraz wszystko będzie do góry nogami. A ta trzecia brama, tak jak mówię, te usta bramana czy później już ta szczelina w tym, w tym kryształowym murze, to tak jak mówię, z różnych poziomów to różnie wygląda. To ona już właściwie jest... Nie ma potrzeby informowania, bo to jest taki skok, skok w tej symbolice, że to się od razu widzi. I co ciekawe, ja sobie to tak później interpretowałem, skąd się biorą te odwrócenia tych ekranów. I sobie przypomniałem jeszcze z czasów studenckich zajęcia z pediatrii. I nie wiem, czy idę dobrym tropem, ale poinformowano nas studentów, że dziecko po urodzeniu się widzi wszystko do góry nogami.
Dopiero po jakimś czasie, zderzając się z rzeczywistością, mózg dostosowuje się i tak jakby odwracał to wszystko tak, żeby była jakaś, jakieś przełożenie na świat, ten fizyczny, materialny. I to jest właśnie to drugie odwrócenie o sto osiemdziesiąt stopni. Natomiast to pierwsze, do góry nogami, a to pierwsze odwrócenie o sto osiemdziesiąt stopni, ono najprawdopodobniej wynika ze skrzyżowania nerwów wzrokowych. Bo my tak naprawdę większość pola lewego oka mamy połączoną z prawą półkulą, a prawego oka z lewą półkulą.
[13:08] - Tak. Czyli wszystko jest jakby na odwrót u nas.
[13:10] - Tak. I we śnie następuje przejście, w ogóle w medytacji, przez te struktury tak, jakbyśmy wracali do swojego pierwotnego źródła świadomości. I prawdopodobnie w tym, w tych dwóch obróceniach, w tym obróceniu do góry nogami i skrzyżowaniu nerwów wzrokowych tkwi cały problem. Czyli nasza świadomość, znaczy te dwa obrócenia odcinają nas od naszej źródłowej świadomości i powodują, że ulegamy złudzeniu, że jesteśmy oddzielnymi bytami. I to jest chyba cała przyczyna tego wszystkiego. I we śnie, jeżeli sobie zdajemy już z tego sprawę, co się z nami dzieje, widzimy, że wracamy do tych starych struktur. Czyli najpierw nas obraca o sto osiemdziesiąt stopni. Niektórzy widzą to jak, jak siebie w lustrze. Wkraczając w to lustro, po prostu przekraczają granicę między ciałem przyczynowym a buddycznym. A to odwrócenie się o sto osiemdziesiąt stopni wygląda czasem tak, że leżymy na łóżku i patrzymy za siebie na ekran telewizora.
U mnie ekran telewizora jest symbolem obrazu Boga, nazwijmy to. Ja na przykład jak życzę sobie sen z Duchem Świętym, obojętnie co rozumiem przez Ducha Świętego, no jest to jakiś byt super nadrzędny, stwarzający to przejawienie. To właśnie mi się śni albo komputer, albo ekran telewizora. I co ciekawe, na tym ekranie najczęściej mam swoją własną twarz, nieco zniekształconą. Mnie to w ogóle zaczęło interesować, bo w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że w niektórych snach jest mnie dwóch. To znaczy jestem ja obserwator i ja uczestnik. I bywa, często ludzie nie zdają sobie sprawy z wagi pewnych szczegółów. Zaczęło mnie w pewnym momencie zastanawiać, dlaczego jest nas dwóch. Ale najciekawsze jest to, że ja, obserwator wiem, co myśli ten, który uczestniczy w tym śnie. Tam gdzieś sobie idzie, porusza się w jakiejś tam narracji.
I nie, nie od razu, ale po chyba po, po trzech latach dopiero mi przyszło do głowy, żeby się zapytać, kim jest ten, który jest obserwatorem. No bo ten, który tam uczestniczy, no to wiadomo, że to ja, prawda? No i odpowiedź była zaskakująca bardzo dla mnie, ponieważ obserwatorem okazało się, okazało się poziom atmaniczny mojej świadomości i pokazano mi to dokładnie na kolorach i symbolach, bo miałem taki cykl snów, kiedy badałem tą strukturę ponad, ponad tą pierwszą barierą, tą sto osiemdziesiąt stopni. I tam się pojawiły rzeczywiście te kolory, takie dziwne kolory, które nie wiem, czy żeście czytali Michaela Newtona, taką książkę. Tam jest cykl takich książek i to taki psychoterapeuta amerykański. On chyba jeszcze żyje, więc musimy o nim mówić, że jest. Na kilku tysiącach pacjentów poddanych tej psychoterapii, wprowadzał ich w stan, w taką regresję, ale nie do poprzedniego wcielenia, tylko do momentu, kiedy byli pomiędzy wcieleniami. Ja potem jeszcze do tych kolorów wróciłem. I rzeczywiście w większości się zgadzają te kolory, tylko tam są takie dziwne historie, że jeżeli poruszamy się, nazwijmy to do góry, to jest oczywiście złudzenie, że one są pionowo te ciała skwantowane, ale do jakiejś systematyki musimy to też tak sobie ułożyć. Kiedy poruszamy się do góry, tych ciał jest więcej niż jak się poruszamy z góry do dołu.
O jedno ciało różnicy jest i to na poziomie atmanicznym się dzieje. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Trzeba by było to przeanalizować albo poświęcić temu parę, parę dni śnienia. W każdym bądź razie co jeszcze ciekawego się okazało? Że no wiadomo, te, te pięć struktur dolnych, czyli to, to ciało. Ja używam tej hinduistycznej, bo ona jest chyba najbardziej szczegółowa, ta nomenklatura, że tam jest to fizyczne, eteryczne czy tam energetyczne, astralne, mentalne i przyczynowe. No i one są nasze, no w takim sensie, że indywiduum tego, którego jesteśmy świadomi. Natomiast ciało buddyczne jest nie nasze. Tak mi powiedziano, że nie jest nasze. No domyślam się, że chodzi o to, że jest wspólne.
Natomiast następne ciało atmaniczne znowu jest nasze i część bramanicznego znowu jest nasza. I dopiero się to wszystko znowu rozjeżdża na tam poziomie już tej szczeliny bramanicznej i one znowu mówi się, że one są nie nasze.I kolory to są takie rzeczywiście trochę z innej palety. Oczywiście kolory. Jeszcze wrócę do kolorów, bo, bo słuchałem ten, tą rozmowę z Jasonem. On mówił tam o tych kolorach. Tylko my musimy sobie zdawać sprawę, że kolory tak naprawdę nie istnieją. Przecież każdy z nas wie, że kolor to jest tylko produktem naszego postrzegania. Jest to akurat ta, a nie inna fala, która jest dla nas biologicznie przydatna. W związku z tym, dlatego my ją postrzegamy jako jakąś tam charakterystyczną i nazwaliśmy sobie to kolorem niebieskim i zielonym czy tam czerwonym.
[18:32] - Tak.
[18:33] - One oczywiście nie istnieją.
[18:34] - Zależne od naszych zdolności.
[18:35] - Tak, tak.
[18:36] - Od tego, czy mamy jakieś dysfunkcje, czy nie mamy dysfunkcji.
[18:40] - Tak, ale, ale, ale wszystko okazuje się, że to jeszcze wszystko pozostaje w sferze symboli. Czyli nawet te kolory są tak naprawdę rodzajem symbolu. Tak samo jak, jak ktoś, kto tam cwałuje nam przez ten ekran śnienia i on oznacza coś tam, to te kolory mają mniej więcej taką samą wartość. One nie są ani bardziej istotne, ani mniej istotne. Najczęściej w tych snach, takich głębokich kolory są właściwie dopowiedzeniem. Często, często jest tak, że jak się odczytuje ten sen zapisany pobieżnie w nocy, to okazuje się, że są trzy, cztery wyznaczniki potwierdzające to, że jesteśmy na poziomie na przykład buddycznym. To nie jest tak, że ja sobie domniemuję, że to jest poziom buddyczny czy poziom atmaniczny. I co ciekawe, tak jak mówiłem, samo takie doświadczenie jakiegoś wglądu mistycznego jest dość rzadkie, ale zdarza się również we śnie. Miałem taki cykl, kiedy rozważałem właśnie kwestię istnienia Boga. No i nazwijmy to duszą.
Ja duszą nazywam tą strukturę ponad tą barierą obracającą nasz ekran śnienia o sto osiemdziesiąt stopni, czyli tą strukturę buddyczną i ponadbuddyczną jako całość nazywam duszą. Powiem wam tak, że po tych w sumie to mniej więcej cztery lata trwa, no może trochę ponad cztery lata i tak noc po nocy dokładam, dokładam, dokładam. Dużą pomocą jest, tak jak mówię, to wspólne śnienie, bo ono weryfikuje i potwierdza pewne, pewne, pewne wyobrażenia i koncepcje. Jak tylko nawiązałem z Wojtkiem kontakt, to pierwsze co zrobiłem, to prześniłem z nim wszystkie istotne dla mnie tematy po raz drugi, żeby sprawdzić, czy jemu się będą podobne rzeczy śniły. No i w większości się śniło to samo. Także teraz jak już wracamy w szerszym gronie, to, to już właściwie już tylko jest dodatkowe tego potwierdzenie. Ale co ciekawe, kiedyś u takiego autora ruskiego on się Awieziołą Podwodny nazywa. On się zajmował astrologią kabalistyczną. Coś jakiś taki dziwny melanż. No on tam straszne zawiłości, dość męczące te jego książki, ale w sumie dość ciekawe.
W każdym bądź razie on tam w większości tych książek to chyba cztery mam jego książki. Na trzeciej stronie zamieścił taką, taki rysuneczek zależności znaków zodiaku i wzajemną relację z ciałami subtelnymi. On tam chyba do atmanicznego to poprowadził ciała. I muszę wam powiedzieć, że wszystko wskazuje na to, że to jest prawda. Chodzi generalnie o to, że on tam podzielił to sobie tam. Ja w ogóle astrologią się nigdy nie zajmowałem, mnie to nie ciekawiło. Także, także ja tylko mówię to jako exemplum takie bardzo interesujące. On przyporządkował takie dwa strumienia, ten zstępujący i wstępujący znakom zodiaku wybranym z prawej i z lewej strony i to wszystko skorelował z przejściami pomiędzy ciałami subtelnymi. Ja nawet taki artykulik napisałem i na tej tarace jest ten rysuneczek. Także jak ktoś tam chce sobie zobaczyć to to jest pod tytułem: "Czy we śnie biały jest aniołem, a czarny jest diabłem?" Bo dziwnie mi się zaczęło to składać z moimi doświadczeniami dróg zstępującej i wstępującej.
Mnie się właściwie od początku śniło, że jestem osobą o czarnej powierzchowności. Nigdy się nie uważałem za osobę demoniczną. Chyba nawet obiektywnie trudno mi przypisać jakieś cechy diabelskie. No ale trochę mnie to zaczęło niepokoić. No bo, no bo tutaj wszyscy relacjonują, że widzą świetlistości Boga, jak widzą, to im światło, blask wielki w oczy bije, a mnie nic nie biło.
[22:58] - Coś o tym wiem, bo też tak mam.
[23:01] - A mnie nic nie biło w te oczy. No więc sobie tak pomyślałem może mnie opętało, a może jakiś jestem ułomny. Tym bardziej że w snach co jakiś czas ktoś mi powtarzał, że mam zadziwiającą odporność na światło. Ja nie bardzo wiedziałem, czy to jest pochwała, czy raczej nagana. No, mniej więcej. Mniej więcej wpadłem w taki dysonans poznawczy i lekki niepokój do, do momentu, kiedy się zorientowałemŻe to nie jest takie, takie oczywiste. Widzenie światła w snach jeszcze nie oznacza, że się ogląda Boga twarzą w twarz. To trochę jest, jak się okazało inaczej. Natomiast ta powierzchowność biała albo czarna jest związana z tym, czy rzeczywiście człowiek jest w etapie swojej świadomo-- w momencie stępowania swojej świadomości, to ma, to też ma związek z tym kołem karmicznym. On jest też w tym kole karmicznym, taki element wznoszenia i opadania.
I te znaki zodiaku świetnie to, świetnie to uzmysławiają. I teraz jak z kimkolwiek śnię albo ktokolwiek mnie prosi, żebym coś tam wyśnił na jego temat, to pierwsze co robię, to się pytam o znak zodiaku. Wszyscy myślą, że pewnie jakiegoś będę, jakieś badania astrologiczne robił. A ja sobie jak ten kapitan taki, kiedyś na okręcie był taki dowcip, jak po śmierci znaleźli kartkę w kieszeni. On tam miał napisane na tej kartce, gdzie jest rufa, a gdzie jest dziób. No więc ja pierwsze co robię, to wyciągam taką kartkę, no i patrzę, w którym miejscu jego ta dzienna świadomość jest ulokowana. No i jeżeli ktoś jest na przykład spod znaku Raka i ma to centrum w tym strumieniu zstępującym pomiędzy ciałem mentalnym i astralnym, to już wiem, jakimi on kategoriami myśli i nie zaskakują mnie jego sny, bo one są w tym anturażu. Najczęściej właśnie przewaga wtedy będzie tych, tych warstw mentalnych i astralnych. I w ten sposób zyskałem jakiś dodatkowy trop do interpretacji również swoich snów. No bo wszystko wskazuje na to, że, a, a to, że reinkarnacja jest i nie jest to urojenie, to zyskałem wielokrotne potwierdzenie w tych snach.
I wszystko wskazuje na to, że jeżeli się mi nie uda uciec z tej, z tej pułapki karmicznej, to będę się już odradzał na poziomach, na których nie będę potrafił robić takich analiz jak w tej chwili robię. Będę coraz cięższy, coraz bardziej zaangażowany w sprawy materialne, w emocjonalne i nie będzie mnie to interesowało. No więc wpadłem na pomysł taki czy nie dałoby się jakoś wymknąć, ewentualnie skrócić tej drogi, prawda karmicznej, nie czekać tamtych kilkanaście czy ileś wcieleń, bo nie jest powiedziane, że, że po jednym wcieleniu na jeden znak zodiaku będzie przypadało. Zacząłem dopytywać się, czy można się od razu jakoś przedostać tak w poprzek. Na przykład z mojego znaku zodiaku tak od razu na drugą stronę wznoszącą, czyli tak gdzieś znak Ryb to wypada, czyli, czyli wznoszenie się z ciała przyczynowego do buddycznego. No i okazało się, że nie byłem pierwszy w takim pomyśle, bo cała mitologia grecka właśnie o tym opowiada, o tej próbie przedostania się na drugą stronę. No więc mnie jako osobę spod znaku Byka zaatakował strażnik tego przejścia. No i kimże innym mógłby być ten strażnik przejścia, jak nie bykiem?
[26:59] - No i właśnie współcześnie też z tego, co czytałem, wiele osób próbuje przejść jakoś na taką, na tamtą stronę i potem-
[27:06] - Tak, skrócić sobie tą drogę. Powrót jest bardzo prosty, powrót jest otwarty. Także wpadamy z powrotem w naszą strukturę bardzo szybko w drugą stronę.
[27:18] - Nie zamyka się to tak, jakbyśmy umarli fizycznie.
[27:21] - Tak, tak, ale przedostanie się na drugą stronę jest obwarowane. Ja miałem taki cykl snów, ale to były takie straszne sny i one były... Budziłem się z przerażeniem, bo jeszcze wtedy nie wiedziałem o tym. A zadawałem ciągle pytania, czy by się nie dało tej drogi skrócić. No i sny były czasem tak przerażające, że jak dochodziłem do przytomności, to byłem przekonany, że spotkałem diabła. No bo. No bo takiej wściekłości to ja w życiu jeszcze nie spotykałem. Uspokoiłem się dopiero, jak sobie zdałem sprawę ze struktury i tych zależności. Także...
[28:00] - Się okazało, że ten diabeł to był tak naprawdę strażnik.
[28:04] - Tak, to był po prostu strażnik.
[28:06] - Oczywiście, moi drodzy słuchacze, to jest już druga część. Za tydzień kolejna i prawdopodobnie się jeszcze nie skończy. Do usłyszenia.
[28:14] - Do usłyszenia. Produkcja i realizacja: Portal INFRA www.infra.org.pl.
[28:26] - Archiwalne odcinki audycji "Rozmowy poza ciałem" znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium na stronie www.paranormalium.pl oraz na forum portalu INFRA pod adresem www.paranormalne.eu.