[00:06] - Portal spirytyzm.pl przedstawia: wykłady spirytystyczne. W Radiu Paranormalium prezentujemy obszerny fragment programu telewizyjnego z udziałem brazylijskiego medium Chico Xaviera, nadanego w telewizji brazylijskiej 28 lipca 1971 roku. W programie tym Chico odpowiada na pytania ze strony zaproszonych gości oraz publiczności. Wersja polska została udostępniona przez Polskie Towarzystwo Studiów Spirytystycznych. Zapraszamy do odwiedzenia strony Towarzystwa pod adresem www.spirytyzm.pl. Dobrze, wracamy na wizję do naszego programu „Pinga-Fogo”, seria z roku 1971, w którym gościem jest Chico Xavier. Pytanie zadawać będzie Herculano Pires. Chico, zgodnie z danymi statystycznymi zebranymi przez Stiga Rolanda Ipsena i jego żonę, a dotyczącymi pana dzieł, z analizy tychże dzieł wynika, że otrzymał pan do dziś przekazy, wiersze, zwłaszcza ogromną liczbę wierszy, przekazów różnego rodzaju, wśród nich również powieści, które przypisuje się 400 autorom. Zapytałbym się pana, czy czytał pan tych wszystkich autorów? Czy zna pan dzieła ich wszystkich?
I czy zdołał pan w swojej podświadomości zebrać całość tych fantastycznych tekstów? Ponad 400 autorów brazylijskich i portugalskich, i niektórych nawet zagranicznych. Informacje naszych drogich przyjaciół i znamienitych pisarzy, pana Stiga Rolanda Ipsena i jego szacownej małżonki, pani Edith Do Canto Ipsen, są prawdziwe. Muszę wyznać publicznie, że dla mnie to coś niemożliwego. Proszę również pozwolić mi powiedzieć, że w moim życiu wykonywałem trzy zawody. Najpierw, mając osiem lat, zatrudniłem się w fabryce włókienniczej. Pracowałem tam do 11. roku życia. Chodziłem wówczas również do szkoły podstawowej. Od 12.
do 19, 20. roku życia pracowałem w barze, potem w magazynie, czyli w handlu. I od 1931 do 1961 roku pracowałem przez 30 lat w Ministerstwie Rolnictwa. Przez cały czas. Także nie byłoby możliwe, żebym nauczył się imitować styl wszystkich tych poetów, pisarzy, kronikarzy, dziennikarzy i przyjaciół, którzy opuścili ten świat. Absolutnie nie. Dobrze, teraz kolej na pytania widzów. Siedzi na naszej sali pewna pani i przesyła mi, to znaczy panu, kartkę, pisząc: „Ponieważ jestem medium widzącym, chciałabym się dowiedzieć, dlaczego istoty stojące przy panu pozwalają, by mnie widziała. Są to i młodzieńcy, i starsi. Co to za istoty?” Nasza przyjaciółka w sposób naturalny doświadcza szerszego zakresu postrzegania, w którym ja w tej chwili się nie znajduję.
Muszę bowiem wypełniać z wielką uwagą obowiązki wobec tak szacownego audytorium i wobec tysięcy telewidzów. Ale wierzę całkowicie w autentyczność informacji, którą przekazuje nasza siostra. I dziękuję serdecznie tym przyjaciołom, którzy nas wspierają i którzy mi pomagają zrozumieć mój obowiązek, bym z należytą uwagą przyjmował wskazówki Emanuela, aby w możliwie najjaśniejszy sposób odpowiadał na zadane pytania. Dobrze, Chico. Mario Barcontes Filho, adwokat, pragnie się dowiedzieć, czy pana duchowi przewodnicy poinformowali już pana o sytuacji duchowej Kennedy'ego, de Gaulla, Stalina i Churchilla, największych liderów politycznych tego wieku. Co dzieje się z nimi w zaświatach? Byłoby dla mnie czymś bardzo trudnym ustalić pewien system zdobywania informacji na ten temat. Mam ogromny podziw do prezydenta Kennedy'ego. Znam bardzo dobrze misję generała de Gaulla. Podziwiam też bardzo Winstona Churchilla za to, że dowodził blokiem broniącym cywilizację zachodnią.
Jeśli chodzi o Stalina, nie wiem wiele na jego temat. Wiem z informacji od przyjaciół ze Stanów Zjednoczonych, że prezydent Kennedy dalej pracował nad rozwojem. Przyjaciół z kosmosu? Ze świata duchów? Tak. Dalej pracował nad rozwojem idei równouprawnienia, nad integracją ludzi różnych ras i nad tym, by więzy braterstwa zagościły w Ameryce i na całym świecie. Tylko na jego temat mogę przekazać jakieś informacje. Pan Benedito Alvesty Oliveira, mieszkający na ulicy Noronia 465 pyta się: „Chico, cierpi pan na chorobę jednego z oczu. Dlaczego nie poddał się pan operacji w Uarrigo? Nie wierzy pan w ich skuteczność, czy nie było okazji?” Chodzi o to, że pewnego czasu doktor Fritz rozmawiał z nami po spotkaniu i powiedział: „Chico, nie myśl, że operacje wykonywane przez medium są jednym z przywilejów.
Gdy wy śpicie na ziemi, kiedy oddajecie się hipnozie snu, wielu dobroczyńców z zaświatów pracuje i operuje. To pomoc chirurgiczna czy pomoc innego rodzaju, korzystna dla nas, która ma miejsce tak samo w świecie organicznym, w którym znajdujemy się obecnie, albo też na polu naszego umysłu”. Jeśli chodzi o moją chorobę oczu, których nie operowano od samego początku, gdy choroba się pojawiła, sądzę, że problem ten stał się dla mnie błogosławieństwem, bym mógł działać mniej więcej względnie, regularnie, nie utrudniając pracy dobrym duchom w okresie mojej medialności. Bo gdy porzucam moje obowiązki, moje oczy bardzo bolą, więc jestem jak te zwierzę, które nie może oddalić się od swego pana. Prawda. Muszę iść przed siebie. Czy to prawda, że niemal wszyscy członkowie pana duchowego zespołu cierpieli na oczy? Nie. To może być interesująca informacja, ale nie jest ona prawdziwa. Dobrze.
Pani Loy Fernandez, mieszkająca przy ulicy Iguape 6A pyta: „Proszę o zdanie Chico Xaviera na temat kremowania ciał, które ma stać się regułą w Brazylii”. Emanuel wypowiadał się już na ten temat i powiedział on, że kremacja jest czymś właściwym dla wszystkich tych, którzy sobie tego życzą. O ile zachowany zostanie okres przynajmniej 72 godzin pomiędzy śmiercią a kremacją. Przed przeniesieniem ich do krematorium zwłoki ludzkie powinny być przechowywane w chłodni. Świetnie. Chico, teraz przechodzimy do pytania, które zada ewangelicki pastor. Zapewne go pan zna, bo jest znany w całej Brazylii. Przewodzi religii, która liczy około półtora miliona wiernych. Chodzi o pastora Manuela de Mello. On sam zada pytanie.
Zostało ono nagrane przez nasz zespół. Dzień dobry, witam pana serdecznie. Korzystając z okazji bycia w programie z pana udziałem, chciałbym zadać pytanie. Robię to z wielką przyjemnością i satysfakcją, ponieważ znam pana poprzez literaturę, przez to, jak jest pan sławny i ponieważ nikt ze spokojnym sumieniem nie może zanegować pana zdolności medialnych. Jako jeden z największych autorytetów spirytystycznych czy też spirytualistycznych tego kraju, żeby nie powiedzieć nawet i całego kontynentu. Czy mógłby pan odpowiedzieć mi na to pytanie, które formułuję w moim imieniu i w imieniu całej organizacji, czyli półtora miliona wiernych, których reprezentuję w tym kraju i około 4000 pastorów, którym mam zaszczyt przewodzić. Spirytyzm, panie Xavier, zawiera jeden punkt, który poważnie kłóci się z punktu widzenia teologicznego z zasadami biblijnymi, których bronimy my, ewangelicy. Chodzi oczywiście o reinkarnację, czyli to, że każda osoba, która się rodzi, jest zawsze wcieleniem osoby, która zmarła. Osoby, która odeszła. W ten sposób przekazują tę teorię i uczą jej spirytyści na całym świecie.
Telewidzom należy się wyjaśnienie. Ludziom oglądającym ten kanał w telewizji o tej godzinie nasz program „Pinga Fogo” wyjaśnienie rzeczy następującej. Bóg stworzył Adama i Ewę. Zgadzamy się z tym. Wierzę, że i pan wie, w jaki sposób stworzono świat zgodnie z teorią chrześcijańską. Dobrze, ale niedługo po stworzeniu Adama i Ewy, dwóch pierwszych istot ludzkich, pojawiły się dwie kolejne istoty ludzkie, czyli dwóch synów Adama i Ewy: Abel i Kain. Czy mógłby pan zgodnie z systemem spirytualistycznym, w zgodzie z doktryną reinkarnacji, czy mógłby pan, drogi panie Xavier, wyjaśnić w sposób możliwy do przyjęcia, skąd przybyli? Jakie jest pochodzenie Kaina i Abla, dwóch pierwszych synów Adama? To znaczy kolejno trzeciej i czwartej istoty ludzkiej istniejącej tu na Ziemi. Niech mi pan odpowie.
I chciałbym, żeby miliony telewidzów, którzy teraz pana oglądają z taką uwagą ze względu na pana sławę i niezliczone zalety, które pan ma. Niech pan odpowie, jakie jest pochodzenie tych dwóch istot ludzkich, które żyły na Ziemi: Abla i Kaina. Tylko tyle. Bardzo dziękuję. Chico, pytanie jest trochę długie. Zrozumiał je pan dobrze, prawda? A więc pytanie naszego drogiego przyjaciela, który zapytuje nas w temacie tekstu biblijnego, niesie w sobie wiele ciepła. Także najpierw chcę podziękować za ten braterski i pełen sympatii ton, z którym zadaje pytanie i je do mnie kieruje. Dziękuję bardzo naszemu ewangelickiemu pastorowi, panu Manuelowi de Mello, którego wszyscy podziwiamy, gdyż prowadzi ten duży i znamienity ruch o nazwie Chrystus dla Brazylii. Nie chcę jednak odpowiadać pytaniem na pytanie, ponieważ czasem taka riposta nie jest wyrazem szacunku dla tego, który zadał pytanie.
Ale Biblia jest dla nas świętą księgą, księgą wszystkich chrześcijan. My, spirytyści odwołujący się do Ewangelii, ograniczamy się do Nowego Testamentu, by zrozumieć esencję nauk naszego Pana Jezusa Chrystusa i tych, którzy go zastąpili: apostołów Ewangelii. Nie wnikamy za bardzo w Stary Testament, niemniej prosimy o pozwolenie naszego drogiego pastora ewangelickiego, pana Manuela de Mello, żeby wziął pod uwagę, że w Księdze Rodzaju, w czwartym rozdziale, w wersach numer 16 i 17 napotykamy na bardzo interesującą kwestię, którą wspólnie powinniśmy przestudiować. Wszyscy bowiem musimy studiować wciąż Święte Pisma. Rozdział czwarty przedstawia na przykład związek Adama i Ewy, z którego zrodziło się trzech synów: Kain, Abel i Set. Wiemy z tego tekstu, z rozdziału czwartego Mojżeszowej Księgi Rodzaju, że Kain zabił Abla. Niemniej w wersach 16 i 17 znajdujemy bardzo ciekawą informację, zgodnie z którą Kain, oddalając się od Boga, wyruszył ku miastu lub ziemi zwanej Nod, gdzie poślubił swoją żonę. Miał z nią potem liczne potomstwo. Więc zadaję pytanie, czy pewne fragmenty Starego Testamentu nie są rodzajem alegorii, które powinniśmy analizować bardzo ostrożnie, by nie popaść na przykład w sprzeczności, gdy traktujemy je dosłownie? Musimy je badać wraz z ekspertami i historykami, którzy prezentują dziś różne punkty widzenia.
Podkreślam: to wszystko z najwyższym szacunkiem, bo jeśli Kain zabił Abla, zanim narodził się Set, ale ożenił się w mieście zwanym Nod, gdzie spotkał swoją małżonkę, tą, która została jego żoną i która dała mu wiele potomków. Temat wymaga analizy ze strony każdego z nas, bo zgodnie z teorią stworzenia nawiązującą do ogrodu Eden pierwszą rodzinę miały stanowić cztery osoby, do których nawiązuje nasz drogi pastor ewangelicki Emanuel de Mello. Adam, Ewa i dwóch synów. Pierwsze ich dzieci. Analizujmy więc tę kwestię. Jeśli zaś chodzi o reinkarnację, pan Manuel też musi analizować. Wszyscy musimy. I wyciągniemy wnioski. Jeśli zaś chodzi o reinkarnację, mogę powiedzieć? Oczywiście.
Jeśli chodzi o reinkarnację, my, spirytyści, mówimy o faktach, które są dla nas niepodważalne. Między innymi w moich doświadczeniach jako medium widziałem w ciągu tych niemal 45 lat poświęconych spirytyzmowi opartemu o Ewangelię i zasady sformułowane przez Kardeca przypadki zakończenia fizycznego życia i wcieleń. Proszę jednak również o wyjaśnienie pewnej kwestii przez pana Manuela de Mello, naszego drogiego pastora ewangelickiego, który zadał pytanie wcześniej i przez wszystkich, którzy sprzeciwiają się zasadom reinkarnacji. Proszę więc o wyjaśnienie, jaki jest sens cierpienia dzieci. Nie będziemy tu pytać o dorosłych, bo to tylko wydłużyłoby odpowiedź. Pomyślmy jednak o dzieciach. Na przykład my, spirytyści, wielokrotnie napotykamy przypadki samobójstw. Czasem samobójstwa połączone z morderstwem czy też przypadki samych zabójstw. Spotykamy tutaj problem winy, która nie kończy się razem z życiem. Następnie wina ta powraca u tego, którego bezpośrednio dotyczy pod postacią cierpienia, które możemy zrozumieć jedynie poprzez reinkarnację.
Na przykład często spotykamy naszych braci samobójców, którzy zginęli, strzelając sobie w serce. Po swoim powrocie na Ziemię mają wrodzone problemy natury kardiologicznej. Rodzą się na przykład z chorobą zwaną w medycynie zespołem Fallota. Widzieliśmy towarzyszy, którzy zapragnęli umrzeć z własnej woli poprzez uduszenie i którzy wracają z paraliżem dziecięcym zwanym pod nazwą choroby Heinego-Medina. Widzieliśmy wielu z tych, którzy zdecydowali się zażyć truciznę, którzy powracają z wrodzonymi deformacjami ciała, z zaburzeniami wzroku czy z obrzękiem śluzowatym twarzy. Albo tych, którzy przebijają sobie czasem brzuch, którzy wracają, cierpiąc z powodu swoich skłonności, w przypadku których przyczyną śmierci staje się zawał. Widzieliśmy również chociażby tych, którzy postanowili się utopić, odebrać sobie życie w akcie buntu przeciw boskiemu prawu. Mamy tych, którzy woleli się utopić, a którzy wracają z tak zwaną rozedmą płuc. Czy też tych, którzy strzelili sobie w głowę, a którzy wracają z tyloma bolesnymi przypadłościami, jak chociażby niedorozwój umysłowy, akromegalia. Kiedy strzał, czy też tak naprawdę pocisk, dosięgnął przysadki mózgowej.
Jesteśmy bowiem w naszym fizycznym ciele podporządkowani naszemu ciału duchowemu, więc zwłaszcza te zjawiska, zjawiska będące skutkiem samobójstwa, do którego doszło poprzez strzał w głowę, są bardzo bolesne, jak choćby głuchota, ślepota, niemota. Wszystkie wrodzone. I widzimy, jak w ten sposób cierpią dzieci. To zdaje się nie współgrać z boskim miłosierdziem, bo przecież wiemy, że Bóg nie chce bólu. Emanuel mówi: „Gdyby Bóg pragnął bólu, nie dałby nam środków znieczulających poprzez medycynę. Ból sami sobie tworzymy. Trafiamy więc do zaświatów z konkretną winą i prosimy, by móc powrócić do ciała, przynosząc ze sobą skutki naszych niezbyt szczęśliwych czynów”. Proszę więc pana Manuela de Melo, naszego drogiego pastora ewangelickiego, który z takim zacięciem pracuje i dla którego zasług wszyscy mamy uznanie i które podziwiamy, by razem z nami zastanowił się nad tymi kwestiami. Panie Chico Xavier, nie poddaję w wątpliwość szczerości, którą znaleźć można w pana spirytystycznych działaniach. Jestem całkowicie przekonany, że pana praca pełna jest miłości dla tematu i dla tej filozofii.
Ale będę się upierał, by skupić się na najbardziej znanym aspekcie pana twórczości, pana działań. Chodzi tu o fakt, że jest pan pisarzem psychograficznym. W literaturze brazylijskiej jedynie Coelho Neto napisał więcej dzieł. Mam tu na myśli pisarzy portugalskojęzycznych. Z drugiej strony powiedział pan, odpowiadając na moje pytanie, że skończył pan jedynie szkołę podstawową. Wszyscy tutaj obecni i ci, którzy oglądają ten program w domach, widzą, że ma pan dużą łatwość w mówieniu. Buduje pan zdania w sposób doskonały. Przekazuje pan swój światopogląd logicznie. Jest pan więc samoukiem, który poznał dobrze filozofię, którą zdecydował się wyznawać i którą dogłębnie przestudiował, by rozpocząć pracę nad jej rozpowszechnianiem. Upieram się, że pismo automatyczne w pana przypadku jest bardziej produktem nieświadomości aniżeli efektem działania jako medium.
Nie wiem, czy zna pan kolekcję książek opublikowanych we Francji, zatytułowaną „Tym samym stylem co”, w której autorzy Paul Reboux i Charles Muller imitują styl licznych autorów, na przykład Marcela Prousta, którego setną rocznicę śmierci mieliśmy teraz. Jeśli przeczyta pan stronę książki Marcela Prousta i stronę książki z serii „Tym samym stylem co”, nie znajdziemy różnicy, nawet gdyby znał bardzo dobrze styl Marcela Prousta. Mamy tu przypadek świadomego naśladownictwa. Moim zdaniem, gdy pan tworzył czy też pisał książki psychograficzne, działał pan pod wpływem impulsów nieświadomości. Mój przyjaciel od lat i dziennikarz, drogi przyjaciel, dziennikarz Herculano Pires, którego wspaniałą inteligencję zawsze podziwiałem i której zawsze gratulowałem, sprawił, że z pewnym zakłopotaniem zadaję pytanie. Mówił bowiem o 400 autorach, których miałby pan cytować. Ale czy przytaczał pan słowa 400 autorów, czy też pisał pan tym samym stylem co tych 400 autorów? Pisał stylem Humberto de Camposa, Goery Junqueyro, Antera de Quental czy też Augusta dos Anjos. Wydaje mi się, że liczba, którą podają państwo Stig Roland Ibsen, została już przekroczona. Chodzi więc tu już o ponad 400 autorów.
Oni pisali swoim stylem, ale szanuję pana punkt widzenia, podobnie jak szanuję każdego naukowca, który jeszcze nie przyjmuje na przykład rzeczywistości mediolicznej. Bardzo szanuję, ale wciąż jestem przekonany, że oni pisali swoim własnym stylem. Dlatego, że o kilkuset z nich, powiedziałbym ponad 300 spośród tych 400 kilkudziesięciu, jak mi się wydaje, niemal 500, nie miałem wcześniej żadnego pojęcia. Nie znałem ich dzieł. Czy zna pan słynny przypadek, do którego doszło w Anglii, a dotyczący tekstu otrzymanego z zaświatów? Niejaka pani Travers-Smith napisała poprzez psychografię dzieło Oscara Wilde'a i angielskie środowiska literackie nie uznały go jako dzieło psychograficzne Oscara Wilde'a. Co więcej, wśród zajęć, których się imałem, oprócz bycia dziennikarzem, zajmowałem się także filozofią i zauważyłem, że tak złożone dzieła jak teksty Platona, Arystotelesa, świętego Augustyna, świętego Tomasza z Akwinu, Kartezjusza, Kanta, Hegla, Nietzschego, jak i wielu innych filozofów i myślicieli nie były otrzymywane przez psychografię. Czy to nie dlatego, że są one zbyt trudne? Hegel to coś niemożliwego do otrzymania przez psychografię. Dobrze, muszę nieco wrócić do tego, o czym była mowa na początku, by powiedzieć panu, że od 1931 roku Emanuel jest obecny w moim życiu i jest dla mnie nauczycielem.
Poprawia on mój sposób wyrazu, zmienia słowa, których używam, na lepsze. Koryguje moje wypowiedzi. I tak bardzo, jak mogę sięgnąć do mojej pamięci, zawsze bardzo się przejmował tym, by pomagać zwalczać moje wady, które, jak dobrze wiem, są ogromne. Tym samym mogę publicznie panu przekazać, że jakiekolwiek lepiej skonstruowane zdanie, które mogę wypowiedzieć, powstaje pod wpływem działań Emanuela. Jest obecny przy mnie także w czasie programów takich jak ten. Jeśli zaś chodzi o dawnych pisarzy i pisarzy współczesnych, z pełnym szacunkiem dla pana pozwolę sobie zadać pytanie, czy ludzie ci także nie byli mediami? Nie potrafię odpowiedzieć. W tym programie zadajemy pytania. To nie debata. Oczywiście.
To nie jest debata. Darzę głębokim poszanowaniem Kościół katolicki, na którego łonie wykształciła się moja wiara. Naprawdę głębokim poszanowaniem, którego, chciałbym to publicznie powiedzieć, nigdy nie straciłem i nie chcę stracić. Ale chciałbym powiedzieć tu publicznie, że nie znam tych dzieł. Chciałbym poznać ich tłumaczenia na język portugalski. Nasi przyjaciele z zaświatów wspominają jednak o dwóch postaciach wywodzących się ze świata katolickiego, które powinniśmy poznać lepiej w naszym kręgu kulturowym. W Ameryce Łacińskiej, zwłaszcza jeśli chodzi o część portugalskojęzyczną. Ja ich zupełnie nie znam. Mowa tu o świętej Brygidzie z Vadsteny, czyli świętej Brygidzie Szwedzkiej i świętej Klarze z Włoch. Ich biografie są przepełnione niesamowitymi opowieściami mediumicznymi.
Do tego stopnia, że, jak mówi Emanuel, święta Brygida z Vadsteny pozostawiła po sobie wiele tekstów przekazanych z zaświatów, jak wszystko na to wskazuje. Bardzo chciałbym poznać Życie tych dwóch wielkich postaci Kościoła katolickiego, który tak szanuję. Ponieważ z tego, co wynika ze słów naszych duchowych przyjaciół, te dwie osoby przekazały wiele ważnych informacji chrześcijanom. Nie wiem, czy mi pan pozwoli dodać jedną rzecz do tego, co powiedział Chico Xavier. Proszę. Chciałbym przypomnieć, że i w świecie katolickim istnieją dzieła napisane przez duchy, czyli dzieła psychograficzne. Wydawnictwo Paulińskie mające siedzibę tu, w São Paulo, mniej więcej pięć lat temu opublikowało bardzo ciekawą książkę. Nosi ona tytuł „Manuskrypt z czyśćca”. Książka ta powstała w Hiszpanii, w hiszpańskim klasztorze. Spisała ją zakonnica, a książkę podyktował jej duch zakonnicy, która zmarła w tym samym klasztorze.
To więc katolickie dzieło z zaświatów. Przetłumaczył je na portugalski ojciec Julio Maria, znany ze swojej współpracy z czasopismem „Ave Maria”. Wydano je tutaj w São Paulo, uzyskawszy wszelkie aprobaty władz kościelnych, które dzieło otrzymało również w Hiszpanii. Dodam jeszcze jedną rzecz. Wydawnictwo Paulińskie ogłosiło, że podobne książki zostaną przez nie opublikowane, ale nie zostały. Można jednak zawsze przytoczyć „Manuskrypt z czyśćca”, by pokazać, że istnieją katolickie dzieła psychograficzne. Dobrze. Duch Emanuel, nie chcemy tu ciebie stawiać w trudnej sytuacji wobec twojego przewodnika. Prosi, by opowiedzieć jedną rzecz naszemu drogiemu pisarzowi i rozmówcy, który przytoczył pewną sprawę. Oczywiście w sposób bardzo serdeczny.
Nie możemy bowiem zapomnieć o ważnym problemie dotyczącym naszego chrześcijańskiego życia. Książka jest ważnym narzędziem służącym edukacji. Narzędziem wyjątkowym. Jest, że tak to nazwę, narzędziem pośredniczącym między tym i tamtym światem. To tak istotne, że pierwsza księga, która trafiła do ludzi, to dzieło świata duchów zapisane na kamiennych tablicach. Dziesięć przykazań. Psychografia Mojżesza. Lili Alves i jej pytanie. „Drogi Chico Xavier, chciałabym dowiedzieć się rzeczy następującej. Spirytyści mówią, że kolejne wcielenia człowieka mają na celu jego rozwój.
Inne ruchy spirytualistyczne, na przykład teozofowie, mesjaniści dodają również, że stoimy u progu nowej ery. Przepięknej ery Wodnika, w której ludzkość będzie dużo szczęśliwsza. Chciałabym zapytać pana o rzecz następującą. Jeśli mamy za sobą dziesiątki stuleci ewolucji, jeśli wchodzimy w erę, gdy człowiek odnajdzie siebie samego, jak pan wytłumaczy przemoc obecną w naszym świecie, jak wojna w Wietnamie, brutalność społeczeństwa konsumpcyjnego? To wszystko, moim zdaniem, nie współgra z wielką ewolucją ludzkości.” Brutalność rynku konsumpcyjnego? Społeczeństwa konsumpcyjnego. A tak. I na przykład przemoc w czasie wojny w Wietnamie. Te wszystkie zdarzenia, jak mówi nasz tu obecny przyjaciel, są charakterystyczne dla okresu przejściowego, przez który przechodzimy. Nasz kolega materialista powie, że to dzieło natury, ale dla nas, ludzi religijnych, dzieło natury jest równoznaczne z dziełem Boga.
A więc Bóg tworzy naturę. Bóg tworzy życie. Ale ludzie, mężczyźni i kobiety zamieszkujący naszą planetę, są dziećmi Boga i mogą zmienić to, co stworzył Bóg. Stoimy u progu wyjątkowej ery. Jeśli wszyscy razem pokażemy, że jesteśmy zdolni, by ją godnie przyjąć. Jeśli najbardziej rozwinięte kraje naszego globu będą w stanie znieść ciężar swoich własnych problemów i nie zaczną się wzajemnie niszczyć. Nie będą chociażby prowadzić krwawych wojen, które mogą przynieść ciężkie do przewidzenia konsekwencje dla naszej planety. Nastąpi wtedy era naprawdę wspaniała. Nawet sama automatyzacja, jak nam mówi, sprawi, że będzie nam lżej. Pójdziemy tak jakby na zasłużony odpoczynek.
Nie będziemy wykonywać już najcięższych prac na naszej planecie i będziemy mogli rozwijać nasze życie umysłowe dzięki informacjom z naszego wszechświata z ogromną korzyścią. Korzyścią, której nie da się zmierzyć. Korzyścią dla całej ludzkości. Ale to będzie miało swoją cenę. Tą ceną będzie pokój. Kiedy będziemy sobie pomagać i kiedy będziemy miłowali się nawzajem, tak jak zalecił nam Jezus, era ta w końcu nastanie. Najprawdopodobniej stanie się to w przyszłym tysiącleciu. Nie wiemy tylko, czy na początku, czy w środku, czy pod jego koniec. W trzecim tysiącleciu czekają nas cudowne rzeczy. Ale tylko jeśli człowiek, syn i spadkobierca Boga, okaże się być godnym tych przywilejów.
W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy obszerny fragment programu telewizyjnego z udziałem brazylijskiego medium Chico Xaviera, nadanego w telewizji brazylijskiej 28 lipca 1971 roku. Tłumaczenie: Konrad Jeżak. Polskie Towarzystwo Studiów Spirytystycznych. www.spirytyzm.pl. Czytał: Ivellios.