[00:06] - Portal spirytyzm.pl przedstawia: wykłady spirytystyczne. W Radiu Paranormalium prezentujemy zapis wykładu Mikołaja Krawczyka pod tytułem „Reinkarnacja w Kabale”, jaki odbył się w czasie konferencji „Reinkarnacja i życie po śmierci” w Warszawie 29 maja 2011 roku. Mikołaj Krawczyk jest religioznawcą i prezesem Klubu Wydawniczego Gnosis. Zapis wykładu udostępniony został przez Polskie Towarzystwo Studiów Spirytystycznych. Zapraszamy na stronę towarzystwa pod adresem www.spirytyzm.pl oraz do księgarni internetowej revail.pl.
[00:50] - Witam państwa serdecznie. Bardzo mi miło, że jestem pierwszym prelegentem na konferencji poświęconej reinkarnacji. Nazywam się Mikołaj Krawczyk, jestem wychowankiem Uniwersytetu Jagiellońskiego, Instytutu Religioznawstwa, uczniem doktora Tomasza Sikory, jeśli chodzi o tematykę żydowską, tematykę Kabały i szereg innych z tym związanych tematów, typu semiotyka. Dzisiaj chciałbym państwu przedstawić, dosyć wybiórczo, temat reinkarnacji w Kabale. Jest tak szeroki, że najlepiej by było ująć go w formie cyklu wykładów. Częściowo ten temat poruszam w cyklu, który co miesiąc przedstawiamy w ramach spotkań Etno Cafe w Muzeum Etnograficznym, tuż obok, na Kredytowej 4. Jeśli państwo są zainteresowani, drugi z tej serii wykładów odbędzie się w ten wtorek o godzinie 18.30. Tam wstęp wolny. Zapraszam państwa. Tam się skupiamy na temacie Golema i legendy żydowskiej, ale to się bardzo ładnie wiąże też z reinkarnacją.
Jak wiele rzeczy zresztą w Kabale, prawie wszystko ze wszystkim się wiąże. Jeśli państwo będą mieli jakieś pytania po tym wykładzie do mnie, to zapraszam pod mail podany przeze mnie. Z chęcią postaram się odpowiedzieć. Ten wykład, który teraz chcę państwu przedstawić, opiera się głównie na tym, co przedstawił w swoim dorobku i w artykule na ten temat Gershom Scholem, ale nie tylko. Jest to też oparte na źródłach, na przykład na źródle, o którym będę później mówił, na „Bramach wcieleń” Chaima Vitala z XVI wieku. To taki tekst, który jest dostępny zarówno po hebrajsku współcześnie, jak i w tłumaczeniach już chyba na angielski i kilka innych języków. Oczywiście kilka moich przemyśleń na ten temat państwu podaję. Ogólnie mówiąc o reinkarnacji w Kabale, to też już jest pewne zawężenie w stosunku do tematu reinkarnacji w judaizmie albo pewnych przesłankach, jeśli chodzi o reinkarnację w tak zwanym Starym Testamencie. O tym można by szerzej mówić. Ja chciałbym się skupić głównie na tym, co przedstawia Kabała luriańska, czyli późna Kabała XVI wieku, ale też prześledzić wcześniejsze wątki, terminologię, pewną etymologię i sposób myślenia w ogóle o kwestii transmigracji dusz, metempsychozy czy generalnie rzecz biorąc idei przemiany w kolejne wcielenia wszystkiego, co istnieje, bo to też jest najszerszy aspekt tego tematu.
Może zaczynając od kwestii etymologicznej, kwestii językowej. Po hebrajsku reinkarnacja ma taki kluczowy termin gilgul. I to jest bardzo znamienne, że nazywa się w ten sposób. Gilgul to znaczy cykl, krąg, dosłownie pewna przemiana, pewien proces i wywodzi się od czasownika formy intensywnej w formie piel hebrajskiego, w tak zwanym rdzeniu zduplikowanym rdzenia gal, legal gel. To znaczy toczyć, obracać, iść naprzód ruchem kołowym, tworzyć pewną sinusoidę, wyznaczać pewien cykl, czyli generalnie nielinearne posuwanie się naprzód. Możemy tak powiedzieć. Może tutaj nie wymieniłem na prezentacji więcej takich słów powiązanych, ale sam rdzeń opiera się na słowie gal. To jest fala, czyli mamy falę, to jest gal. To jest coś takiego po hebrajsku. Stąd mamy na przykład angielskie camel od gamal, od tego, że jest też wielbłąd.
Ma taką falę, taki garb na swojej głowie, też wywodzi się z tego rdzenia, poprzez różne przetworzenia tych zgłosek składających się na ten wyraz. Dalej legalot, to znaczy znowu odsłaniać, ujawniać pewną tajemnicę. Galgal sam w sobie to znaczy krąg. Taki krąg, jaki na przykład można sobie stworzyć z kamieni. Dalej Golem, o którym wspomniałem i o którym zapraszam państwa też na cykl wykładów na ten temat. Czyli taki embrion, twór, który powstaje w ciele innego człowieka. Cykl w cyklu, czyli kobieta ma w sobie już cykl następnego człowieka w formie embrionu, bo Golem znaczy dosłownie embrion, a nie jakaś postać mityczna z legendy żydowskiej. To tak mówiąc po prostu, zaznaczając pewne pole semantyczne całego tematu. Chodzi tutaj głównie o cykliczność, o toczenie się, o pójście naprzód poprzez pewien nie tyle zamknięty krąg, co pewien rozwijający się Cykl postępujący naprzód. Jest tu bardzo duży akcent położony na to, że coś rozwojowego jest zawarte w tym rdzeniu.
Chciałem to podkreślić. Jest to koncepcja gilgul neshamot, tak to się dokładnie nazywa, albo gilgul nefashot, w zależności od tego, o jakim typie duszy mówimy, ale typowo mówi się gilgul neshamot, czyli cykl wcieleń dusz. Ta koncepcja w ramach judaizmu współcześnie, dzięki kabale luriańskiej z XVI wieku, jest rozwinięta głównie w kabale. W judaizmie nurtu ortodoksyjnego, który jest powiązany z kabałą, to wszystko jest bardzo połączone ze sobą, ale jeśli chodzi o same pisma filozoficzne czy pisma halaficzne, nie akcentuje się tego wątku. Na tyle, na ile znam ten przekaz z ustnych rozmów z różnymi rabinami różnych odłamów ortodoksyjnego judaizmu, czy to chasydzkiej wersji, czy to wersji niechasydzkiej, mówiąc w uproszczeniu, mówi się o tym, że to jest pewna dodatkowa wiedza na temat wędrówki dusz, która nie jest potrzebna Żydowi religijnemu koniecznie do bycia prawdziwym Żydem religijnym. Po prostu jest to pewien naddatek, tak jak kabała jest pewnym dodatkiem, który też z ostrożnością trzeba studiować i nie powinno się do tego tematu podchodzić dosyć pobieżnie. Tak to tłumaczyli. W sumie ten temat pojawia się, jeśli chodzi o piśmiennictwo, tak nagle dosyć, w XII, XIII wieku, a wcześniej na temat koncepcji wędrówki dusz nie ma jasnych, explicit verbis przekazanych informacji. Współcześnie, jeśli chodzi o nośność tego tematu, to nie jest jakiś temat, który nie istnieje albo jest w jakichś bardzo ezoterycznych kręgach obecnie przetrzymywany czy też omawiany i analizowany. W chasydyzmie współczesnym jest to wręcz pewna oczywistość.
Jest to pewna rzecz, o której się wręcz w sposób bardziej lub mniej otwarty mówi i rozmawia. To wszystko oczywiście jest pokłosie tej popularyzacji swojego rodzaju tego tematu w XVI wieku przez kabałę luriańską, jak już wspomniałem. Dalej chciałbym prześledzić, jak ten wątek przechodzi przez kolejne stadia historyczne, ale też żeby nie kłaść zbyt dużego nacisku na to, kto, kiedy i co powiedział, tylko bardziej na sens. Skupię się na tym, jakie są podstawowe zagadnienia z tym związane, czyli wobec takiej, jak mi się wydaje, w ramach ogólnej kultury new age'u, rozumienia reinkarnacji w ramach myślenia hinduistycznego, jak to się ma do pewnego modelu samsarycznego czy też karmicznego, który, jak moja intuicja mi mówi, najpierw pojawiał się w naszej świadomości tutaj w Polsce, dopiero potem pojawiały się inne elementy z innych kultur. Jeszcze o terminach trochę. Jak to w judaizmie, jak to w kabale, nic nie jest proste. Czyli jak mamy jeden termin na formę wcielania się dusz i na wędrówki dusz, to są też inne formy, inne terminy odnoszące się do tego tematu. Zaczynając od środka, państwo widzą tutaj słowo dibuk. Na pewno znany państwu temat, czyli żydowska forma opętania. W bardzo dobrym dramacie Angiego zostało to przedstawione, spopularyzowane.
Obecnie w serialu braci Coen, gdzie się zaczyna temat od kwestii dibuka. Dibuk to jest też wędrówka duszy, tylko przypominająca taką sytuację, kiedy dusza osłabiona jakąś chorobą, czy to psychiczną, czy cielesną, pozwala bezcielesnej duszy, która gdzieś zagubiła się z różnych powodów, czyli nie wkroczyła na właściwy tor wcielenia się w kolejne nowo narodzone dziecko, czy też czekając na kolejny cykl, wędruje po tym świecie, nie mając ciała i w jakiś sposób pasożytuje na tej drugiej osobie. Czyli jest to forma taka, jakbyśmy znali z pewnych terminów chrześcijańskich teorii na ten temat. Jest to forma opętania, którą też można egzorcyzmować, chociaż różnie to z tym bywa. Czasem taka dusza przylgnie po to, żeby w jakiś sposób, zadając dodatkowe cierpienie czy zadając dodatkowy ból, przetransformować tamtą osobę, która jest w stanie depresji czy też melancholii. Natomiast dibuk, wyjaśniając, to jest po prostu od słowa przylgnąć, przylepić się, ledavek. Współczesny termin hebrajski na klej to jest dewek, więc tego rodzaju metaforę gdzieś mamy w tle. Jest to taka przylepa, która jak pasożyt przeszkadza w jakiś sposób człowiekowi. Ważnym terminem jest ibur, o którym też będę mówił dalej, czyli wchłonięcie duszy. Aż do XIII wieku, zdaje się, aż do pewnych wypowiedzi Izaaka Ślepego, czyli dosyć wczesna kabała, 1200, 1100 rok, te dwa wieki, XII i XIII wiek.
Ibur jako sod ha-ibur, czyli tajemnica wchłonięcia duszy, była początkowo synonimem tego terminu i całej koncepcji reinkarnacji. Potem zostało to w jakiś sposób oddzielone, to znaczy gilgul zostało przypisane generalnej wędrówce dusz, a ibur oznaczało specyficzny rodzaj wcielania się, który się wiąże z Nie wiem, czy państwu znanym takim rytuałem bliżej żydowskim, polegającym na tym, że jeśli chodzi o tak zwany ślub lewiracki, że jeśli są dwaj bracia i jeden bierze za żonę kobietę i umiera ten brat po ślubie bezdzietnie, to uznaje się, że drugi brat powinien, jeśli sam nie jest żonaty, powinien wziąć za żonę tą wdowę i dziecko, które się rodzi z ich związku, to jest wcielona dusza tamtego człowieka. Jest to wyraźne odniesienie do podstawowego przykazania, które tutaj się będzie przewijać, przykazania żydowskiego mówiącego o tym, że należy się w jakiś sposób rozmnażać i multiplikować. Nie bez ograniczeń. Nie tak, jak współcześnie się mówi, że cała ta teologia żydowska mówi o tym, żeby tylko się i wyłącznie mnożyć, namnażać, a Ziemia nie ugnie się w końcu pod naporem ludzi. Nie, chodzi tutaj o to, żeby zostawić po sobie pewne potomstwo w formie biologicznego przekazu. Ale to nie musi być od razu 10 czy 12 dzieci, tylko chodzi o to, żeby spłodzić dziecko, żeby przekaz dalej był. Dziecko, które dalej będzie przekazywać tradycję. I w tym przypadku, kiedy ktoś umiera bezdzietnie, to ma taką możliwość wcielenia się raz jeszcze po to, żeby tą szansę odzyskać. Jak wiemy, w Torze to jest pierwsze przykazanie, „pu ugewu”, czyli „mnóżcie się i róďcie się”.
To jest pierwsze przykazanie. No i jest podkreślona jego waga także właśnie w tym aspekcie, że wcielanie się, jak zobaczymy też dalej, dotyczyło głównie tych ludzi, którzy na przykład bezdzietnie umarli. I to rozdzielenie terminologiczne między Ibura Gilgul zaczęło właściwie tak już wyraźnie mieć miejsce po opublikowaniu Zoharu, czyli pod koniec XII wieku, początek XIII wieku, w sumie początek XIV wieku, przepraszam. I dalej jeszcze wspomnę o dwóch rzeczach, które się opierają, dwóch terminach, które się opierają na Biblii. Jest coś takiego jak hitchalphut, czyli lehaqlif to jest zamienić coś, a hitchalphut to jakby przemienić się samemu w sobie, poddanie się przemianie. Jest to oparte na wersie, który dalej będę cytował z Księgi Przysłów 31:8, gdzie się mówi o tym, że każdy człowiek jest poddany prawu, które każe mu odejść. Tak to się tłumaczy. Tłumaczy się, jak to zazwyczaj w Biblii tysiąca błędów, czyli tak zwanej Biblii tysiąclecia, tłumaczy się to źle, bo tam chodzi o to, że każdy człowiek jest poddany prawu przemiany. To jest jeden z tych biblijnych wersów, które służyły później kabalistom do usankcjonowania teorii Gilgul, jak też mogą być właśnie traktowane współcześnie przez badaczy jako pewien łącznik między tradycją biblijną a tradycją kabalistyczną. Jeszcze warto powiedzieć o terminie filozoficznym w literaturze filozoficznej judaizmu.
Większość filozofów odrzucała tę terminologię, znaczy odrzucała w ogóle koncepcję transmigracji dusz, powołując się na przykład na to, że dlaczego kara ma spotykać nowo narodzone dzieci, prawda? Śmierć niemowląt. Albo co się stanie w sytuacji, kiedy zmartwychwstanie ciał nastąpi i właściwie w które z ciał ma się wcielić dusza? Na te pytania później kabała luriańska odpowiadała w bardzo ciekawy sposób. Natomiast gdzieś do XIII, XIV wieku ten termin hatak, czyli lehaatik, skopiować, replikować. To był ten termin, który mówił o tym, że człowiek może przechodzić w formy podobne, przeoblekać się w następne swoje ubrania, jakimi są ciała. Człowiek jako dusza. Ale to zazwyczaj był ten termin używany w kontekście właściwie nie tyle apologetyki, co takiego uznania, że jest to koncepcja, którą należy zwalczać w jakiś sposób czy też jest przeciwna na gruncie filozofii. A nas bardziej kabała tutaj interesuje, nie filozofia. I głównie chciałem przedstawić główne elementy rozumienia tym, czym jest reinkarnacja, czym jest ten Gilgul.
Więc przede wszystkim jest to droga ku doskonałości, doskonaleniu się poprzez umożliwienie poprawy poprzednich złych uczynków i umożliwienie wykonania tych dobrych uczynków, których się nie wykonało w poprzednich żywotach. Mówię tutaj dobre uczynki zamiennie z terminem micwa, czyli też przykazania. I chciałem podkreślić, że generalnie rzecz biorąc, w większości koncepcji kabalistycznych mówi się o tym, że wcielanie dotyczy również też innych narodów. Jak to zwykle bywa przy wszelkich rozmyślaniach żydowskich mówi się zawsze czy to dotyczy też innych narodów, prawda? Jest bardzo wyraźne postawienie granicy: judaizm, Żydzi i inne narody. Więc w tym przypadku się mówi o tym, że większość autorów podaje, że to dotyczy wszystkich ludzi, tylko w zależności od tego, jakie przykazania, jakie role dany naród, czy też dana postać ma do wykonania w swoim cyklu doskonalenia się i w ostateczności cyklu, który ma doprowadzić do przygnięcia do Boga. Chasydyzm to szczególnie podkreśla, czyli Żydów obowiązuje, teoretycznie rzecz biorąc, 613 przykazań. Inne narody obowiązuje co najmniej siedem, tak zwanych siedem przykazań dla synów Noego. Widać tutaj pewną różnicę, prawda? Że 613 a 7.
Mnie osobiście to się rzadko podobało, znaczy w ogóle się nie podobało, że zaraz, zaraz, ktoś sobie daje aż tyle, a... Reszcie zostawia się tylko siedem wymogów. Podoba mi się myśl części spośród kabalistów, którzy mówią, że to jest to minimum, a ponieważ my jako Żydzi nie zajmujemy się tematem religii wyznaniowych narodów, więc to jest to minimum siedem, które uważamy, że są wspólne dla wszystkich. Natomiast jak mają swoje jeszcze, to proszę bardzo, swoje też jakieś dobre uczynki, przykazania należy wypełniać. Ten pierwszy punkt to jest punkt związany z myślą chasydzką, czyli taką najbardziej inkluzywną, najbardziej mówiącą o szerokim rozumieniu wcielania się. Nie tylko wcielania się w ciała ludzkie, tylko wcielania się też również w ciała zwierząt, roślin, nawet w formy nieorganiczne, na przykład w kamienie. Również dotyczy to w myśleniu chasydzkim, w niektórych nurtach wcielania się w wyższe sfery, czyli w sfery anielskie, w sfery sefirot, czyli tak zwanych sefir, które czasem się tłumaczy jako sfery, ale może zostawmy ten termin bez tłumaczenia. Drugi sposób rozumienia to jest głównie propagowany przez kabałę luriańską, czyli też XVI wiek, jako sposób na mistyczną odbudowę idealnego świata, tikkun ha-Olam. Lefa-ken, ulepszyć coś, poprawić. Czyli po tej kosmicznej katastrofie, jaką był grzech pierworodny Adama, czy też Adama Kadmona, tego przedwiecznego Adama, świat znajduje się w fazie duchowego nieładu i reinkarnacja ma na celu umożliwić, poprzez pewne cykle wcieleń i doskonalenia się na poszczególnych stadiach wcielania się człowieka, ma umożliwić człowiekowi restytucję tych duchowych elementów tak, żeby ta naprawa świata wraz z nadejściem Mesjasza na sam koniec mogła się udać.
I w tym uczestniczy cała populacja ludzkości. Trzeci element i te wszystkie elementy się w jakiś sposób zazębiają, czasem się wykluczają u różnych autorów, to jest oczywiście pokuta za grzechy i nagroda za dobre czyny, czyli takie trochę prawo karmy, można by powiedzieć. I podstawowym tutaj takim blueprint dla tej koncepcji jest Księga Hioba oczywiście, czyli człowiek, który jest niby sprawiedliwy, ale niczego mu nie brakuje. Ma pieniądze, rodzinę, generalną pomyślność, ale jednak Bóg na niego zsyła próbę po to, żeby sprawdzić, czy jak mu będzie trochę gorzej, to też będzie równie wierny Bogu. Na sam koniec wiadomo, że Hiob dostaje z powrotem z nawiązką to, co mu zostało zabrane. Tam się pojawia kilka wersetów, które odnoszą się do naszej właśnie omawianej przez nas koncepcji. I dalej. Jak to zwykle bywa z takimi ideami, one ewoluują. I na samym początku, czyli w początkach ukazania się tej idei w formie pisemnej, czyli tutaj mówimy o XIII wieku, za chwileczkę się trochę cofniemy. Gilgul nie uznawano w ramach kabały jako uniwersalnego prawa i na podobieństwo właśnie hinduskiej samsary czy karmy.
I mówiło się raczej o tym, że dotyczy tak naprawdę nawet nie wszystkich ludzi, tylko tych, którzy albo właśnie nie spłodzili biologicznego potomka, czyli grzeszący zaniechaniem aktu prokreacji, albo tych dotyczy, którzy bardzo wyraźnie zgrzeszyli w obszarze świętości, jakim jest element właśnie bycia w relacjach seksualnych. Jeśli to są grzechy tak potężne jak właśnie, chcę być poprawny politycznie, więc może nie będę wymieniał, ale chodzi o wszelkie niedozwolone akty i relacje seksualne w ramach judaizmu. Państwo pewnie domyślają się, o co chodzi, czyli wszelkie sodomiczne akty, wszelkie sytuacje niedoprowadzające do czegoś zdrowego w ramach teologii żydowskiej, czyli po prostu do wytworzenia rodziny, tylko na przykład do prostytucji, do wszystkich sytuacji, które powodują pewną chutliwość i rozprzężenie moralne narodu. Tak bym powiedział w skrócie. Więc ci ludzie, którzy coś takiego propagują, można powiedzieć, że król Salomon był tu pierwszym, który musiałby się wcielić, bo miał chyba około 900 nałożnic. Zresztą tak w tradycji żydowskiej jest postrzegany jako bardzo negatywna postać, paradoksalnie. Król Dawid, który też ma być wcieleniem poprzedzającym wcielenie Mesjasza, też król Dawid jest uznawany za postać ambiwalentną z tą historią z Betszebą i innymi akcjami zbytniego poglądu wobec kobiet. Więc to są te sytuacje, reinkarnacja miała dotyczyć tylko tych ludzi, którzy albo po prostu nie zdążyli za życia spłodzić potomka, czy też urodzić potomka, jeśli chodzi o kobietę, albo kwestie seksualne traktowali dosyć niewłaściwie. A trzeci aspekt to byłby w aspekcie właśnie pewnego boskiego prawa, czyli już bardziej właśnie patrzenia karmicznie na ten temat, jednocześnie uznawanego jako akt boskiego miłosierdzia. Nie wiem, czy państwo kojarzą taki temat ze Starego Testamentu, że są pewne grzechy, które powodują, że człowiek zostaje odcięty duchowo od swojego korzenia, zostaje odcięty od Boga i zostaje odcięty też od społeczności.
To są typu na przykład bluźnierstwo wobec Boga jest takim strasznym grzechem, w Torze się mówi o czymś takim jak kriat leha-kria Haszem, czyli bycie oddzielonym od Boga. Tutaj dając pewną dygresję, jak państwo znają taką postać na gruncie chrześcijańskim Judasz Iskariota, prawda? To też kolejny przykład złego tłumaczenia imienia tej postaci, bo w Biblii tysiąca błędów, jak nazywam „Tysiąclatkę”, jest przedstawione to, że Yehuda, właśnie Judasz pochodził z takiej miejscowości, która się nazywa Karia i właśnie dlatego Isz ha Karia, że on jest człowiekiem z tej Karii albo z Iskarii pochodzi. Co jest oczywiście beznadziejnym tłumaczeniem, bo tutaj w tle chodzi o głęboki sens, dlaczego on się nazywa w ten sposób. Judasz Iskariota to jest Judasz Isz Karia, czyli Judasz człowiek, ten, który jest oderwany od Boga i w jego samym imieniu i nazwisku jest zawarty ten element jego tragedii, zdrajcy Boga. To tak przy okazji. Wracając do reinkarnacji. Jeśli człowiek zgrzeszył czymś takim, bluźnierstwem przeciwko Bogu albo jakimkolwiek grzechem, który powoduje oddzielenie od Boga, to reinkarnacja miała oferować w ramach tego boskiego prawa rzucającego na kolejne wcielenie tego człowieka w wielkim cierpieniu. Jednocześnie była formą miłosierdzia, ponieważ ten człowiek miał jeszcze raz szansę, żeby pomimo tego, że w danym wcieleniu został już oddzielony od Boga i nie miałby szans na to, żeby spełnić swoje człowieczeństwo, czyli docelowo przylgnąć do Boga, w następnym wcieleniu ma taką szansę. Oczywiście podlega to wielkiemu cierpieniu i niektórzy mówią, że się wcielał wtedy w jakiegoś na przykład płaza czy jakieś zwierzę, mając świadomość ludzką jednocześnie.
Czyli wielkie cierpienie zawarte w tym, że wyższa świadomość wciela się w niższą formę istnienia. Teraz troszeczkę o samej koncepcji historycznej. Tak jak wspomniałem, pojawia się ten temat w XII wieku w „Księdze Jasności”, nie mylić z „Księgą Zoharu”, czyli „Księgą Blasku”. „Sefer Bahir” to jest taka książka pisana po części po hebrajsku, po części są tam elementy aramejskie. Nie tak jak cały Zohar, który jest właściwie w nowoaramejskim spisany. Tam już jest bardzo ciekawa rzecz, że koncepcja kabały jest przyjęta jako oczywistość, czyli żadnej apologetyki tu się nie uprawia. Po prostu uznaje się, że to jest temat powszechnie znany. Widać wyraźnie, że na XII wieku się temat nie zaczyna, tylko nie możemy go prześledzić wcześniej w sposób wyraźny i jawny. Należy zakładać przekaz tradycji ustnej, jak z większością rzeczy związanych z kabałą, co współcześnie profesor Idel bardzo podkreśla, że jednak mimo wszystko mamy o pewnych formach, które łączą się z tradycjami z początku naszej ery, czyli tradycjami jeszcze mistyki Drugiej Świątyni. Oparcie jest tutaj na przykład na wersie Koheleta: „Jedno pokolenie przemija, drugie przychodzi”.
Jak mamy Koheleta, który mówi o tym, że wszystko jest iluzją, to też nie jest prawdą, że tam słowo hevel to jest marność, nie marność nad marnościami, tylko iluzja nad iluzjami. Tak trzeba czytać ten tekst przy okazji, mówiąc o Kohelecie. Jest tam mowa właśnie o tym, że jedno pokolenie przemija, a drugie nadchodzi. Tylko w Bahirze interpretuje się to w ten sposób, że to pokolenie, które przemija, to jest to samo pokolenie, które przychodzi później. Czyli są to wcielone te same dusze lub kolejne dusze, ale mimo wszystko to jest jakaś ciągłość. „Sefer Bahir” był spisany w północnej Hiszpanii. Dokładnie nie pamiętam, jaka to była miejscowość, ale tam zostało spisane i opublikowane. To są czasy po drugiej stronie Pirenejów i troszeczkę też na południe od Pirenejów. To są czasy żyjących w Langwedocji, Prowansji Katarów. Szolem przypuszczał, że być może tutaj miała miejsce jakaś wzajemna inspiracja.
Nie pokazuje kierunku, ale jak wiemy, jak pewnie profesor Prokopiuk będzie o tym mówił później, u Katarów idea transmigracji była powszechnie znana, czy też istniała po prostu w sposób jawny. Natomiast Bahir, jeśli chodzi o koncepcję reinkarnacji dusz, podkreśla, że wcielać się mogą tylko dusze w ciała ludzkie, czyli to dotyczy tylko ludzkości, nie innych form egzystencji. Podkreśla to w ten sposób, że tutaj nie będę szerzej mówił na temat teorii podziału duszy w judaizmie, chyba że przy jakimś pytaniu będzie można się do tego odnieść, ale jeśli mówimy o wcielaniu się dusz, to mówimy o tej duszy w przypadku ludzi, która odpowiada za umysł, czyli neszama. Jest też nefesz, czyli ta dusza witalna, podstawowa, która jest uznawana za tożsamą z krwią. Jest też forma ruach, czyli duch, albo powinno się tłumaczyć jako duchini, bo to jest forma żeńska odpowiadająca za serce. I jest też właśnie forma neszama, czyli coś, co odpowiada za umysł, za mózg. Ta właśnie forma jako dusza wciela się w kolejne ciała. Oczywiście są jeszcze dwie inne formy dusz w kabale luriańskiej, ale o tym może kiedy indziej albo dalej powiem. Dalej reinkarnacja w Bahirze. Bahir mówi, oczywiście to jest forma takiej hiperboli, że wcielać się może nawet do tysiąca pokoleń.
Tysiąc tutaj oznacza po prostu, że to jest pewien cykl, który nie ma pewnego krańca, nie ma pewnego wyraźnego stopu, że to może trwać tylko, no nie wiem, pięć razy się człowiek wcieli i już będzie okej czy sześć. Nie, chodzi o to, że to wszystko zależy też od pewnych kwestii związanych z tak zwanym wolnym wyborem i szeregiem innych elementów. Czyli grzesznik, jeśli się nie będzie uczył przez kolejne wcielenia, będzie się wcielał aż do tysiąca pokoleń, czyli to może trwać bardzo długo. A sprawiedliwy może to zrobić, to, co jest celem człowieka w przeciągu jednego, dwóch wcieleń. Natomiast w Księdze Hioba jest werset 33. rozdział, 29. werset mówi: „Bóg czyni to dwa, trzy razy z człowiekiem”. Tam jest takie enigmatyczne stwierdzenie. Oczywiście mówi to Hiob, który w 33. rozdziale jest w stanie głębokiego cierpienia.
Odpada mu skóra płatami całymi, cierpi na trąd i wręcz taką skorupką siedzi na kupie łajna i zdziera tę skórę z siebie. Nie jest to komfortowy moment w jego życiu i bardzo biadoli nad swoim życiem. Odnosi się to w ten sposób, że Hiob wtedy oczywiście swój karmiczny dług spłaca w interpretacji kabalistów. Interpretacje są różne, bo mówi się też o tym, że sprawiedliwi w formie takich, przez analogię do buddyjskich postaci bodhisattwów, też cadikim, czyli sprawiedliwi, też mogą się wcielać wielokrotnie po to, żeby pomagać w określonych scenariuszach, w określonych sytuacjach dziejowych, pomagać danej społeczności, żeby nakierować na właściwy rozwój. Czyli to jest dobrowolne wcielanie się kogoś, kto już nie musi się wcielać ze względu na jakieś kwestie związane z grzechami. Natomiast czasem to się odwraca, że sprawiedliwi tylko kilka razy mogą wcielać się, a innym razem mówi się o tym, że to grzesznicy wiele pokoleń muszą się wcielać. Tak więc nawet w samym Bahirze, tutaj mówimy już o innych źródłach, ale w samym Bahirze też się znajdują niejasności co do tego tematu. Kwestia piekła. Bo skoro mamy coś takiego, jak w chrześcijaństwie, dalej to poszło, traktuje się to jako pewną instytucję, miejsce, gdzie się cierpi za grzechy i to już jest nieodwracalne. Zależy też, w jakim chrześcijaństwie, ale powiedzmy w prawosławiu jest taka możliwość, że wszystko zostanie zbawione, także i piekło.
W chrześcijaństwie katolickim chyba trochę już mniej. Natomiast Josef z Hamadanu, to już jest XIV wiek, wybitny kabalista, wspominał o tym, że koncepcja piekła bynajmniej nie może stać w sprzeczności wobec koncepcji reinkarnacji, bo piekłem jest wcielanie się ze świadomością ludzką w ciała zwierząt. Czyli już od XIV wieku widzimy, że koncepcja się rozrasta. Nie dotyczy już tylko ludzi, tylko wcielać się można we wszelkie formy istnienia, także niższe. Wyobraźmy sobie, jak to być ze świadomością człowieka. Josef z Hamadanu podkreśla, że niekiedy kara polega też na tym, że ma się pamięć tego, na przykład będąc w ciele żaby, że się było człowiekiem. Więc to musi być niezłe cierpienie, jak można sobie to wyobrazić. Od razu mi przychodzi w formie dygresji też myślenie o tym, na czym polegało cierpienie Jezusa, który zstąpił tutaj, żeby się wcielić jako Bóg w ciało człowieka. To musiało być nie lada cierpienie jeszcze na krzyżu, już nawet przed krzyżem musiało być nie lada cierpienie. Forma wyższa wchodzi w formę niższą.
Ale to tak abstrahując. Reinkarnacja jako piekło, jako to miejsce, gdzie można w pewien sposób poprzez cierpienie przepalać swoje przewiny, wypalać je, oczyszczać, zamieniać coś, co było jakąś chutliwością w popiół oczyszczenia duchowego, mówiąc metaforycznie, to są metafory od Josefa z Hamadanu. Reinkarnacja ma trwać od czasu zabójstwa Abla, czyli pierwsze zabójstwo. Notabene Abel to jest też po hebrajsku hevel, czyli iluzja. Więc też są ciekawe rzeczy, że w teologiach niektórych żydowskich nie mówi się o tym, że zabójstwo iluzji, czyli zabójstwo Abla, to było coś negatywnego, że Kain jest raczej pozytywną postacią i tak dalej. Ale to w formie dygresji możemy tylko zaznaczyć. W każdym razie wcielanie się albo zaczyna się od czasu zabójstwa Abla, albo od czasu końca potopu, czyli też jest nowe pokolenie, bo wcześniej wszystkie inne ciała zniknęły. Świat przedpotopowy to nie jest nasz świat. Jeśli chodzi o to, co znamy, jeśli chodzi o świat pięciu zmysłów i siedmiu kolorów i czasoprzestrzeni, i tak dalej. Tak przynajmniej kabaliści twierdzą.
Zakończy się wskrzeszeniem zmarłych. Tutaj ważny element jest taki, że Josef z Hamadanu i późniejsi, już tacy przedluriańscy kabaliści mówili już o pierwszej takiej koncepcji, która się później u Lurii bardzo rozwinęła, czyli koncepcji iskier duszy. Czyli dusza może się podzielić na szereg iskierek, odprysków, które zamieszkują później, w momencie wskrzeszenia zmarłych, zamieszkują wszystkie poszczególne wcielenia. Czyli człowiek jest swoją duszą, ale tak naprawdę cała historia człowieka to nie jest związana z tym ciałem, w którym w danym momencie jesteśmy wcielani według kabalistów, tak kabaliści twierdzą. Tylko człowiek jest sekwencją ciał, sekwencją form, ale w jednej duszy. I ta dusza po prostu w momencie końca tego świata wraz z wskrzeszeniem zmarłych, nadejściem Mesjasza w ramach teologii żydowskiej, ta dusza będzie zamieszkiwać wszystkie te ciała, nasze wcielenia. Czyli po prostu będziemy nie jako ja wcielone, tylko jako my wcielone. I to się wyraźnie mówi o wcieleniu w ciało materialne, tylko że oczyszczone. Takie troszeczkę nawiązania w tym temacie mamy u wyznawców Świadków Jehowy. Czyli restytucja i naprawa świata będzie miała miejsce tutaj na Ziemi, w tym świecie materialnym wraz z harmonią świata duchowego.
Tyle mówią kabaliści. To moje porównanie do Świadków Jehowy to są moje porównania, bynajmniej nie kabalistów. Dalej. Od XV wieku zmienia się cała koncepcja. Tak jak już mówiłem, może następować wcielenie w powłoki zwierząt, roślin, nawet materii nieorganicznej, kamienie. Co jest jedną z najgorszych kar, tak się uznaje. Ale też jest taka przypowieść o jednym cadyku, który specjalnie żeby zrozumieć, na czym polega bycie w kamieniu, sam się chciał wcielić w kamień i zrozumieć, na czym polega sens istnienia kamienia. Mówił później według tej anegdoty, to jest już chasydzkie myślenie, że przy kolejnym wcieleniu miał pamięć tego wcielenia i mówił, że to jest właśnie bardzo trudne być kamieniem czy też jakąś formą nieorganiczną, ale z drugiej strony uczy to bardzo siły, dyscypliny i wytrwałości, bo na tym polega idea bycia kamieniem, że on jest stały, niezmienny i właściwie nic nie może zrobić, a jednocześnie jest. Jest bardzo też trudny do zniszczenia. Wcześniejsza sefeta muna mówi o czymś takim, że przemiany i wcielenia następują przez różne poziomy istnienia.
W chasydyzmie to zostało najbardziej rozwinięte. O chasydyzmie chcę dzisiaj jak najmniej powiedzieć, bo to jest trochę rozbieżne bez kabały. Mimo wszystko Baal Szem Tow mówi o czymś takim, że każde drewno, każde krzesło ma swoją jakąś formę duszy, że tutaj też może zamieszkiwać jakiś odprysk duszy człowieka. Mówi się też o tym, że ten, kto używał danego krzesła, też zostawił po sobie ślad. Dlatego mówi się o tym, że trzeba do każdej rzeczy, do wszystkiego, co nas otacza, do ubrań, do każdego elementu odnosić się z należytym szacunkiem, bo to jest też stworzenie Boga, tylko że tu inny akcent jest na inne rzeczy położony. Wracając do koncepcji gilguli, wcielania się, reinkarnacja według Józefa Aszkenazego, to XIV wieku jeszcze jest idea, zachodzić może we wszelkich formach istnienia. Jak wspomniałem od świata sfer sefirot, aniołów, ludzi, zwierząt, także przyroda nieożywiona, jak wcześniej zostało to wspomniane i ten werset z Księgi Przysłów 31:8: „Wszyscy muszą odejść”. Tak to jest tłumaczone nie do końca poprawnie, czyli tam jest mowa o czymś takim, że wszyscy są synami podlegającymi pod prawo przemijania. Din b'ne haluf, halof. Prawo przemijania, kontekstualnie przemijania, ale to też chodzi o przemianę, o to, że podlegają pewnemu recyklingowi.
Mówi się też tutaj o kolejnym terminie sod haszelach, czyli tajemnica posłania, ale o tym będziemy trochę mniej. To jest synonimiczne z gilgulcem. Jak to wygląda u Icchaka Lurii, czyli najbardziej rozbudowany element całej kwestii. Mówi się właśnie o technice sod ha-neszamaot, czyli o iskrach dusz. Nie będę tutaj rozwodził się nad całą tą koncepcją. Ona jest bardzo rozbudowana od czasu tej katastrofy kosmicznej, od upadku kosmicznego Adama, Adama Kadmona. Jak one się rozdzielają, te wszystkie dusze, jak to wszystko przechodzi. Ważne, żebyśmy zobaczyli, że u Lurii dusze podzielone są w pewnego rodzaju skupiska, które wywodzą się z poszczególnych korzeni, jakichś pradawnych korzeni danej postaci, która była postacią inicjalną. Czyli idea jest taka, że od kosmicznego Adama pochodzą wszyscy ludzie, wszystkie dusze ludzkie i dopiero poprzez poszczególne postaci biblijne one tworzą pewne korzenie. Na przykład ktoś może mieć korzeń wywodzący się od Kaina, ktoś może mieć od Abla, ktoś może mieć bezpośrednio od Szeta, od Szema, od Jafeta, od Noego.
Różnie to jest. Natomiast kabała luriańska i Icchak Luria oczywiście poprzez Chaima Vitala. Icchak Luria nic sam nie napisał, natomiast jest autorem całej tej koncepcji, a jego prawą ręką był Chaim Vital, który napisał wszystkie księgi, które właściwie w jakiś sposób dostał w tradycji przekazu ustnego od Icchaka Lurii. Mowa jest tam na przykład o tym, że tak jak wspomniane przeze mnie korzenie dusz wywodzą się od Adama, to później przechodzą przez pewne ciągi. Czyli Mojżesz był wcieleniem Abla, a jego teść wcieleniem Kaina. Stąd te niesnaski były wyjaśniane między nimi, między teściem a Mojżeszem. Niesnaski, a jednocześnie bardzo silne powinowactwo, bo jak wiemy o Jetrze, Jetro jest przedstawiany jako kapłan , jako kapłan Boga, zanim Mojżesz stał się naczelnym kapłanem czy też naczelnym prorokem Boga. Dalej Dawid i Betszeba, czyli osoby, które weszły w nielegalny związek seksualny i Uriasz, który był mężem Betszeby. Znowu jest przedstawione to odwrotnie, że to Dawid był Adamem, Betszeba była Ewą, a ten Uriasz, który niby miał związek legalny w Biblii, miłosny przedstawiony, to jest tym złym wężem, nahasz, wężem rajskim, który tak naprawdę skusił Ewę, zanim Adam uprzedził mnie jako Adama. Czyli w tej historii Betszeby, Dawida i Uriasza przewija się ten wątek.
I dalej też jednym z przykładów takiej interpretacji jest to, że samo słowo Adam zawiera w sobie trzy literki, które odnoszą się do trzech postaci, przez które musi przejść Mesjasz. Że Adam, ten prototypowy, kosmiczny to już jest Mesjasz. Później przechodzi przez Dawida, który stworzył państwo Izraela, w jakiś sposób był pierwszym królem. Miał być pomazańcem Bożym, ale oczywiście kwestia jego nielegalnych związków seksualnych spowodowała, że nie mógł się stać Mesjaszem. I ma nadejść ta dusza dopiero w czasach ostatecznych jako Mesjasz. Więc tak to jest przedstawiane. Podstawowe dzieło, które opowiada o tym w kabale luriańskiej, to jest wspomniana przeze mnie na początku „Szarch ha-Gilgulin”, czyli „Brama wcieleń”. To jest bardzo ciekawa książka, tylko dosyć niespójna, jeśli chodzi o pewne elementy faktograficzne, ale tam się przedstawia szereg biogramów i ciągów wcieleń poszczególnych postaci biblijnych, talmudycznych, gdzie się wyjaśnia, dlaczego ktoś jest czyimś wcieleniem i co z tego wynika. Oczywiście tego się nie czyta jak jakąś taką książkę, którą można jakoś kwestionować. Tam czuć wyraźnie, że to jest pisane z perspektywy jakiegoś prorockiego uniesienia, czyli pewne rzeczy są Szczególnie dla znającego hebrajski bardzo uderzające, że takie skojarzenia, a nie inne powstają.
Widać wyraźnie, że to nie są skojarzenia arbitralne. Widać wyraźnie, że są to pewne myśli, które wręcz by człowiek pomyślał, że nie można skojarzyć takich poszczególnych postaci ze sobą tak, jakbyśmy interpretowali Biblię na poziomie tylko literalnym. Jest szereg oczywiście kabalistycznych technik gematrii, notarikonu, temurów użytych w tym tekście po to, żeby uzasadnić, dlaczego taki, a nie inny ciąg wcieleń jest przypisany do danej osoby. Po co się to robi? Po co ta książka była spisana? Celem jest medytacja nad opisem wcieleń innych ludzi, żeby z tego pewną lekcję wyciągać, a jednocześnie też, żeby szerszą świadomość swojego kontekstu w dziele naprawy świata nabyć, czyli w ramach całego podstawowego założenia kabały lujańskiej, jakim jest właśnie naprawa świata poprzez coraz lepsze zachowanie moralne, etyczne i też generalnie rzecz biorąc duchowego rozwoju, ma się naprawić ten świat chaosu duchowego, nierównowagi i braku harmonii, który jest obecnie. Reasumując, cel reinkarnacji w kabale lujańskiej, jak też częściowo włącza to cel innych koncepcji kabalistycznych. Jakie to są podstawowe założenia? Tak jak wspomniałem na początku, uniwersalne założenie całej koncepcji reinkarnacji w kabale i w judaizmie to jest doskonalenie siebie i całości stworzenia. Czyli nie ma innego powodu, na przykład, że to jest jakieś prawo, które nie ma żadnego uzasadnienia poza tym, że ma na celu wydobyć z człowieka więcej, niż mu się udało w danym poprzednim wcieleniu.
Ma na celu realizację jego potencjału, a aktualizacją potencjału człowieka jest dążenie do jedności z Bogiem. Oczywiście w judaizmie trzeba uważać, to troszeczkę inaczej wygląda niż w innych religiach, ale też koncepcja dewekut, przylgnięcia do Boga, czy też w kabale, szczególnie kabale Abrahama Abulafii jest uznane wręcz za możliwość osiągnięcia jedności z Bogiem jako pewnego ostatecznego celu istnienia człowieka. Drugi punkt: oczyszczanie z grzechów, możliwość wypełnienia micw, przykazań. Tak jak wspomniałem, dotyczy to także wyznawców innych religii. Kolejne pokolenia i wcielenia mają wyzwalać coraz głębsze pokłady upadłych iskier. Czyli część dusz upadła bardzo głęboko. Ktoś, kto kiedyś był wysoko, jakimś aniołem w świecie idealnym upadł, być może teraz jest jakimś totalitarnym, autorytarnym mordercą, władcą jakiegoś kraju. Być może Adolf Hitler był wcześniej jakimś wysokopostawionym aniołem w tej koncepcji. Więc kolejne wcielenia mają na celu wyciągnąć te iskry głęboko upadłe na coraz wyższe pokłady, tak żeby w następnym wcieleniu móc już popełniać mniej tych grzechów albo już w ogóle zacząć popełniać dobre uczynki. Kolejna rzecz: cykliczność światów duchowych.
Świat duchowy w kolejnych cyklach stopniowo, choć na drodze pełnej oczyszczającego cierpienia, ma odzyskać harmonię i przygotować na nadejście Mesjasza do świata stworzonego. Oczywiście ten element, o którym wspomniałem, o tym, że reinkarnacja to nie jest tak zwane piece of cake, tylko to są bardzo trudne i często nieudające się ze względu właśnie na ten nadmiar cierpienia, jakie spotyka dane wcielenie, pewne cykle. Mówi się o tym, takie zdanie pojawia się cytowane przez jednego kabalistę, że dla niektórych ludzi łatwiej jest umrzeć, czyli popełnić samobójstwo, czy też doprowadzić się do takiego stanu, żeby jednak nie wyciągnąć lekcji z tego życia, niż udźwignąć to cierpienie, które jest swego rodzaju jego motorem do przemiany. Jest takim paliwem do przemiany. Jest to bardzo bolesne, ale ma sens. Nadanie sensu cierpieniu ludzkiemu też jest w ramach wyjaśnienia, w ramach koncepcji reinkarnacji, koncepcji gilgul jest też jednym poniekąd z pewnych celów całej tej koncepcji albo też się zazębia. Odnajduje się sens cierpienia ludzkiego również w koncepcji reinkarnacji w kabale. To jest pewien plan, który chciałem państwu przedstawić i jeśli państwo mają pytania, to bardzo dziękuję za uwagę. Chciałem prześledzić to aż do momentu, kiedy dochodzimy do pewnych ustaleń teologicznych reinkarnacji w kabale, ale zapraszam do pytania. Być może możemy pogłębić jakiś element, który państwa interesuje.
Dziękuję serdecznie.
[48:00] - W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy zapis wykładu Mikołaja Krawczyka pod tytułem „Reinkarnacja w kabale”, jaki odbył się w czasie konferencji „Reinkarnacja i życie po śmierci” w Warszawie 29 maja 2011 roku. Mikołaj Krawczyk jest religioznawcą i prezesem klubu wydawniczego Gnosis. Zapis wykładu udostępniony został przez Polskie Towarzystwo Studiów Spirytystycznych. Zapraszamy na stronę towarzystwa pod adresem www.spirytyzm.pl oraz do księgarni internetowej revail.pl.