[00:05] - Tu Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Poltergeist. Świat duchów. Audycja Grzegorza Tarczyńskiego. Witam państwa już w czwartym odcinku programu Poltergeist – Świat duchów. Program Poltergeist jest poświęcony zagadce duchów i życia po życiu. Nazywam się Grzegorz Tarczyński. W dzisiejszym programie zajmiemy się kwestią bardzo tajemniczą, o której jednak mówi się bardzo rzadko. Będą to wizje z łoża śmierci.
Śmierć, mimo postępu naukowego, wciąż stanowi największą zagadkę naszej cywilizacji. Od wieków ludzie zauważali, że umierający ludzie mówią o bardzo zagadkowych wizjach lub zjawach, które manifestują się przed nimi w momencie śmierci. Być może wielu z was słyszało podobne opowieści od rodziny lub znajomych. Mówiąc krótko, ludzie będąc na łożu śmierci, mieli widzieć przybywających do nich zmarłych bliskich lub inne dziwne postacie, które miały towarzyszyć im w przejściu na drugą stronę. Często opowiadali o tym krewnym lub lekarzom. Niekiedy wizjom tym oprócz obserwacji dziwnych poświat czy też postaci zmarłych towarzyszyły także bardzo nietypowe dźwięki. Sprawą tą na poważnie zajęto się dopiero w XX wieku. Jako pierwszy kwestii tej postanowił przyjrzeć się sir William Barrett, słynny brytyjski lekarz i parapsycholog. W 1926 roku, tuż po jego śmierci, ukazała się książka, którą poświęcił typowo zjawom, jakie ukazują się ludziom w momencie zgonu. Inspiracją dla niego był przypadek kobiety o imieniu Dora, która była w krytycznym stanie po porodzie.
Jak poinformowała, kobieta na łożu śmierci widzieć miała świetliste zjawiska oraz swych zmarłych krewnych, w tym ojca i siostrę. Mieli oni pomagać jej w przejściu na przysłowiową drugą stronę. Dla określenia podobnych przypadków sir William Barrett wymyślił termin „wizje przedśmiertne” lub też „wizje z łoża śmierci”. Twierdził on, że w wielu przypadkach powtarza się jeden motyw. Umierający widzą nieżyjących krewnych. Niekiedy było to dość egzotyczne zjawisko, gdyż dzieci opisywały na przykład obserwacje, zacytuję, „aniołów bez skrzydeł”. Osoby postronne oczywiście niczego nie zauważały. W literaturze możemy znaleźć opis bardzo wielu tego typu przypadków. Najbardziej zdumiewające były te, kiedy umierający widzieli w swych wizjach ludzi, którzy uważano za żywych, a dopiero później odkrywano, że również są zmarli. Jedna z najczęściej powtarzanych historii mówi o dwóch dziewczynkach, Jenny i Edith, które zachorowały na błonicę.
Jenny zmarła, o czym nie powiadomiono Edith, która leżała odseparowana. Cztery dni później, kiedy dziewczynka znalazła się na skraju śmierci, powiedziała do swego ojca, że widzi przy łóżku kilka postaci. Ucieszyła się również, że widzi swoją zdrową i w pełni sił siostrę Jenny. Było to w roku 1908. Skąd o tym wiedziała? Możemy jedynie spekulować, snuć dywagacje. Podobnych przypadków było znacznie więcej. W 1889 roku słynni brytyjscy badacze ze stowarzyszenia SPR spotkali się z bardzo ciekawym przypadkiem. Leżący na łożu śmierci John Alking Ogle miał widzieć przychodzącego do niego brata, który nie żył już od kilkunastu lat. Mężczyzna wykrzyczał potem nazwisko George'a Hanleya, mężczyzny pochodzącego z jego rodzinnej wioski.
Matka Ogle'a poinformowała potem badaczy, że Hanley zmarł kilka dni temu, a umierający nie mógł o tym wiedzieć. Najsłynniejsze badanie wizji przedśmiertnych prowadził od końca lat 50. XX wieku doktor Karlis Osis, znany parapsycholog, który rozesłał do kilkuset lekarzy i pielęgniarek ankietę zawierającą pytania na temat tego, czy kiedykolwiek zetknęli się ze zjawiskiem wizji przedśmiertnych u swoich pacjentów. Moi drodzy, wyniki były nieoczekiwane. Materiałów do badań było tak dużo, że Osis i jego towarzysz psycholog, doktor Haraldson, przeprowadzili trzy serie eksperymentów i ustalili, że w większości przypadków osoby umierające widziały przed śmiercią swoich nieżyjących bliskich, głównie rodziców, małżonków oraz rodzeństwo. Należy również wspomnieć i powiedzieć, że w wielu przypadkach świadkowie miewali wizje w stanie niezaburzonej świadomości. Oprócz ludzi umierający widywali także monumentalne budowle czy też symbole związane ze śmiercią, na przykład wrota prowadzące w nieznane czy też czekające na brzegu rzeki łódź. Często towarzyszyła temu muzyka, żywe, kolorowe zjawiska, takie jak uczucie błogości i spokoju. Osis i Haraldson zauważyli, że w wielu wizjach pojawiają się często opisy znane z religii, a więc na przykład typowo niebiańskie krajobrazy.Aby przekonać się, czy wizje z łoża śmierci są w jakiś sposób uwarunkowane kulturowo, postanowili się bardziej przyjrzeć przypadkom z północnych Indii, a więc odmiennej kultury niż tej, z której się wywodzimy. W wizjach mieszkańców Indii, w zależności od ich wyznania, pojawiały się symbole związane z ich życiem duchowym.
Ostatecznie ustalono, że nie ma jasnych dowodów na to, że przedśmiertne wizje to halucynacje chorobowe lub omamy wynikające z nadużycia leków. Co więcej, wizje z łoża śmierci nie były wcale krótkimi doznaniami. Trwały bowiem od kilku do kilkunastu minut. Większość osób, które ich doświadczyły, było przekonanych, że zmarli bliscy przebywają po to, aby stanowić dla nich eskortę w zaświaty. Badania nad wizjami z łoża śmierci kontynuowali także inni badacze, jak na przykład dr Charles Garfield z San Francisco. W późniejszym okresie uczeni zaczęli zwracać uwagę na pokrewne doświadczenia, tak zwane NDE, czyli Near Death Experience. Odmienne stany z pogranicza śmierci, wizje podczas śmierci klinicznej. Nie oznacza to jednak, że nie zbierano relacji o tych historiach, które interesował się Barrett, Osis i Haraldsson. Współcześnie bowiem również spotykamy się z opowieściami o przedśmiertnych wizjach. Są one niekiedy bardzo poruszające.
Kontrowersyjny badacz dr Melvin Morse przytacza opowieść, której bohaterem był siedmiolatek chory na raka. Powiedział on swojej matce, że może, zacytuję: „Odwiedził niebo, gdzie widział kryształowy pałac, rozmawiał z Bogiem, a także spotkał dawnego przyjaciela swojej matki, który miał zginąć w wypadku samochodowym.” Co o tym wszystkim mówi nauka? Krótko mówiąc, neurolodzy i psychiatrzy uważają, że wizje z łoża śmierci to nic więcej jak przypadki, kiedy umierający mózg tworzy wizje, aby móc w jakiś sposób lepiej znieść rozłąkę z tym światem, z naszym światem, światem realnym. Niektórzy twierdzili, że obserwacje błysków światła widywane przez umierających związane są z wydzieleniem przez szyszynkę substancji zwanej DMT, która powoduje różnego rodzaju halucynacje. Bardzo ciekawy materiał był dostępny na organizacji INFRA DMT Molekuła Duszy. Warto zauważyć, że o podobnych doświadczeniach mówią ludzie przeżywający wizje ze stanu śmierci klinicznej, o których przed chwilą mówiłem. Naukowcy tłumaczą ich mechanizm typowo powstawaniem w podobny sposób. Nie potrafią jednak wytłumaczyć wszystkich szczegółów na temat tego rodzaju wizji. Moi drodzy, mam nadzieję, że dzisiejszy odcinek skłoni was do pewnej refleksji na temat przemijania i tego, jak wiele jeszcze nie wiemy o naszym życiu. Mimo że nauka stara się mówić nam, że na świecie nie ma już żadnych tajemnic.
Przypominam wam, że możecie do mnie pisać. Mój adres znajdziecie na stronie naszej organizacji Idem Per Idem. To jest ipi-x.tk. Osoby chcące posłuchać poprzednich odcinków mogą znaleźć je oczywiście na forum INFRA pod adresem paranormalne.eu czy też na kanale YouTube Grzegorz00. Kochani, ja dziękuję za kolejną audycję. Do zobaczenia w Poltergeiście za tydzień. Do usłyszenia. Zajmiemy się kolejną wielką zagadką ludzkości: dowodami na reinkarnację. Pozdrawiam. Pamiętajcie, życie jest snem, a śmierć przebudzeniem.
Produkcja i realizacja: Portal INFRA, www.infra.org.pl