[00:01] - Teoria Chaosu.
[00:24] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one.
[00:43] - The truth is out there. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. W dwóch polskich radiach, w Radiu Na Fali oraz Radiu Paranormalium. Niespodziewany dzisiaj temat będzie, ale zanim do niego przejdę, sporo newsów w ostatnim czasie, które chciałbym wam przedstawić tutaj na wstępie. Właściwie zacząć chciałbym też od podziękowań dla wszystkich sponsorów, także dla wszystkich słuchaczy, osób, które słuchają tej audycji. Dzięki wam wielkie za to, że jesteście z tą audycją. A zacząć chciałbym od newsa takiego, że jest planowany cykl debat ufologicznych na żywo w Radiu Paranormalium, więc jeśli jesteście zainteresowani, polecam wejść na stronę paranormalium.pl i tam możecie sobie dokładnie zobaczyć tego newsa o tych debatach. Między innymi będą zagadnienia, które będą omawiane, jak problem UFO, religia, UFO, objawienia.
Czy UFO pochodzi z kosmosu? Niebezpieczeństwa związane z UFO. Kosmici. Czy wyglądają jak ludzie? Jakie są ich cechy wyglądu, zachowania? Paleoastronautyka i pewnie wiele innych tematów. Także możecie zaproponować dany temat, więc polecam wam bardzo serdecznie. I z newsów kolejnych, już takich ogólnoświatowych to jest news, który się pojawił już jakiś czas temu, ponad tydzień temu, że z dokumentów Snowdena wynika, że następuje manipulowanie ankietami, podłączanie się pod LinkedIn, YouTube i inne różne portale, Facebook i tak dalej. To są sztuczki między innymi GCHQ, czyli takiego odpowiednika NSA w Wielkiej Brytanii. Bardzo zbrodnicza organizacja.
Ona powinna być od razu zdelegalizowana. Dla Europy jest dużo groźniejsza GCHQ niż NSA. To są dwie bliźniacze organizacje, które można powiedzieć niszczą naszą wolność kompletnie. Dostała zresztą z tego, co wiem, jakąś podwyżkę budżetową. Nie wiem, ile tam miliardów mają budżetu rocznego w Wielkiej Brytanii, ale to jest naprawdę duży procent pieniędzy, które idą na wojskowość czy tego typu służby specjalne. Między innymi także robią na przykład jakieś rzeczy, fałszywe wiadomości na blogach, operacje pod fałszywą flagą, tak zwane honey traps, uwodzicielskie spotkania zarażowane w celu wydobycia informacji i inne formy psychologicznej manipulacji użytkownikami internetu, na przykład zmniejszanie liczby wyświetlania filmu. Że nasz film na przykład był wyświetlony gdzieś tam, czy nasz, czy gdzieś zuploadowany jakiś film dotyczący spisków, gdzie naprawdę mnóstwo prawdy jest w tym filmie. Mamy 500 oglądnięć, a w rzeczywistości może być 500 tysięcy, 50 tysięcy. Także tego typu manipulacja jest stosowana, bo niestety Google współpracuje z tymi organizacjami i można powiedzieć jest to organizacja, znaczy firma współpracująca z tymi organizacjami. Po prostu wykonuje polecenia tych służb specjalnych.
Kolejny news, który jest powiązany z tym newsem właśnie GCHQ jest, iż Niemcy i Rosjanie, zdając sobie sprawę z tego, jak wygląda dzisiaj inwigilacja krajów niekoniecznie przychylnych tym krajom, zaczęły po prostu kupować maszyny do pisania. Bardzo stare. Maszyny są nowe, ale sposób zapisu za pomocą tych maszyn do pisania jest jak najbardziej bardzo stary. XIX-wieczny można powiedzieć. Wzrosła po prostu sprzedaż tych maszyn i podejrzewa się, że właśnie FSB, jak i BND, czyli dwie organizacje, niemiecka i rosyjska, służby specjalne po prostu zaopatrują się masowo w tej chwili w maszyny do pisania. Myślę, że może jakiś sens w tym jest. Linki oczywiście będą podane, także bez obaw, będzie można przeczytać dokładnie o tych informacjach. I kolejna informacja to jest 45. rocznica pierwszego spaceru człowieka na Księżycu, gdzie możecie sobie o tym przeczytać. Dużo informacji w tym temacie na pewno znajdziecie, bo to jest rocznica, można powiedzieć, że okrągła, jeśli tak można w ogóle powiedzieć, że 45.
rocznica jest w jakikolwiek sposób okrągła. Ale tak, już 45 lat minęło od pierwszego pobytu człowieka na Księżycu. Kilka lat później zaniechano kolejnych misji, więc praktycznie 40 lat temu ostatni raz byliśmy na Księżycu. I być może zainspirowani Polacy tym tematem postanowili głosować w parlamencie polskim za lub przeciw powstaniu Polskiej Agencji Kosmicznej, Polish Space Agency. W skrócie POLSA. Przepraszam, wypadło mi. To nie jest żart. To nie jest żaden Polsat. To jest POLSA bez T. Jak Polsat, tylko bez T na końcu.
Jest to oczywiście bardzo konkurencyjna organizacja dla NASA. Jej budżet będzie wielokrotnie mniejszy, ale myślę, że Polacy są zdolni i myślą, że nie tylko wyślemy ludzi na Księżyc, ale i na pewno na Marsa, być może i na Słońce. Oby tylko urzędników, ale nie wiadomo jeszcze, kogo będzie ta agencja wysyłała. Na razie planuje wystrzelić balon w najwyższe warstwy atmosfery, a nawet próbować, żeby poleciał w kosmos. Nie wiem, czy się uda, ale jeżeli zamontują silniki do tego balonu, być może uda się przekroczyć barierę 20, 30 kilometrów. Kosmos jest określany od 100 kilometrów, więc trochę będzie jeszcze brakowało temu balonowi, ale może jak silnik zamontują, do 100 kilometrów tym balonem dobiją. Także i Rosjanie, Japończycy, Hindusi, Chińczycy, Francuzi, Brytyjczycy wysyłają swoje rakiety w kosmos. Udawało im się to. Natomiast Polacy będą wysyłali balony. Być może to jest jakiś pomysł.
Tylko trzech posłów głosowało przeciwko, więc mamy tylko trzech zwolenników płaskiej Ziemi, jak to można by było określić według postępowców. Między innymi poseł KNP, czyli Kongresu Nowej Prawicy, Przemysław Wipler głosował przeciwko. I nie zgadniecie, ale inicjatorem powstania Polskiej Agencji Kosmicznej, czyli POLSY, był nie kto inny jak Waldemar Pawlak z PSL. Czyli zobaczcie, najbardziej postępowi są ludowcy. Oczywiście to jest tylko i wyłącznie aby zamydlić nam oczy. 100 milionów złotych ma być budżet przeznaczony na tą organizację. Chodzi o to, żeby obstawić tą agencję swoimi ludźmi, żeby te 100 milionów, przynajmniej 20% z tego ukraść. Czyli to jest 20 milionów złotych do ściągnięcia z budżetu państwa. Jest to coś potwornego. Zamiast finansowania, jeśli już finansowania, to celowych różnych pomysłów.
Bo dlaczego akurat ma powstawać konkretna organizacja do tego? Przecież ludzie prywatnie mogą wysyłać w kosmos. Mieliśmy przykłady ludzi z Holandii albo Danii kilka lat temu, którzy budują rakiety. Niestety im się nie udało, ale budżetu mieli kilkadziesiąt tysięcy euro, potrafili zbudować rakietę, próbowali odpalić. Nie udało się, ale zbudowali łódź podwodną, więc to nie są ludzie, którzy nie mają sukcesów. Ale dalej próbują, nie załamują się. Dalej próbują, pomimo bardzo niskiego budżetu, bo nawet nie mogą marzyć o milionie euro czy złotych. Więc walczą. Nie wiem, jest to pomysł troszeczkę według mnie nie w tą stronę idący, bo tak kosmosu się nie zdobędzie. Przynajmniej tak mi się wydaje.
I co ciekawe, być może Polacy mogli się zainspirować nie tylko 45. rocznicą pierwszego spaceru człowieka po Księżycu, ale także nietypowymi zdjęciami NASA, gdzie co jakiś czas widujemy niesamowite zdjęcia robione przez NASA z różnymi tajemniczymi obiektami. I tak jest, i nie inaczej. Ostatnio sfotografowano obiekt dosyć w kształcie spodka olbrzymich kształtów, chyba większy niż Ziemia, a przynajmniej w dosyć zbliżonych rozmiarach. Potworne rozmiary miał ten obiekt. Nie wiadomo, czym to było. Oczywiście stwierdzono, że były to jakieś błędy. NASA stwierdza, że to absolutnie nie był obiekt materialny, dziwny, tylko złudzenie optyczne, więc tak wytłumaczyli tą sprawę. Dobrze, to są generalnie na dzisiaj wszystkie newsy, jakie zgromadziłem. Które miałem dla was do przekazania.
Polecam wam wejść na stronę internetową teraz lub po audycji teoriachaosu.com i tam możecie zobaczyć archiwalne nagrania. Jest też forum i aktualne informacje dotyczące audycji. Jak zwykle zaczynam cytatem i tak będzie i dzisiaj: "Każdego poranka oglądam CNN, aby zobaczyć, czy jest jeszcze dla nas jakakolwiek nadzieja" — to powiedział Robert Anton Wilson, pisarz science fiction, futurolog. Mogę go nazwać infofilozofem, czyli nie wiem, to chyba taki neologizm mój, bo takie słowo w ogóle nie istnieje. Natomiast on jak najbardziej był zaliczany do jednych z pierwszych filozofów, który obejmował nowoczesne technologie, nowoczesną popkulturę wręcz, którą dzisiaj mamy, którą ludzie dzisiaj żyją. I taki jest dzisiaj temat: spiskowe gry komputerowe, komiksy i filmy. Więc to jak najbardziej, bo w obszarze zainteresowań Roberta Antona Wilsona. Bardzo ciekawa postać. Polecam wam "Illuminatus", taką napisał serię książek science fiction, można tu powiedzieć science fiction. Niektórzy mówią, że to cyberpunk już wręcz, ale bardzo ciekawe rzeczy.
I w dzisiejszej audycji oczywiście będzie gość, a jest nim Krawiec. Krawiec jest znanym radiowcem, występował w większości polskich radiów gadanych, internetowych. Także można było go usłyszeć parę razy w radiach ogólnopol-, znaczy nie ogólnopolskich, ale radiach takich mainstreamowych. Także dziś on nam o tym opowie. Mogę powiedzieć, że jest on moim przyjacielem już od wielu lat. Razem także współtworzyliśmy radio Na Fali. Myślę, że więcej też o sobie może powiedzieć. Witaj Krawcze.
[14:31] - Witam serdecznie ciebie Claude i wszystkich fanów teorii spiskowych, a raczej poszukiwaczy spisków. Ja wolę tak to nazywać.
[14:42] - Zapomniałem jeszcze o twojej stronie internetowej powiedzieć, bo chyba masz stronę. Z tego, co pamiętam.
[14:47] - Mam, ale w zasadzie ta strona chwilowo jest nieczynna. Nic nowego się nie ukazuje. Zresztą ja zwykle nie zdradzam linka do tej strony. To jest taka tajemnica. Trzeba sobie samemu znaleźć. O, tak powiem. A wiesz co? I zacznę w ogóle od newsa też. A potem się w ogóle z wami tutaj przywitam i zacznę tak jak Claude od newsa. Czy wiesz Claudzie, że być może powróci jeden z twoich ulubionych, jeśli nie ulubiony serial na antenę w nowym wydaniu?
[15:21] - Niech zgadnę. "Archiwum X"?
[15:23] - Tak. Szefostwo Foxa się zastanawia, jak powrócić z tematem pod tytułem "Archiwum X" i doszli do wniosku, że najlepszą opcją będzie reboot tak zwany, czyli opowiedzenie jeszcze raz tej samej historii, trochę inaczej i pewnie z innymi aktorami też już, bo to by było trochę dziwne, gdyby byli ci sami.
[15:44] - Obawiam się, że poprawianie czy robienie doskonałego dzieła, bo takim według mnie jest serial, był czy był właściwie "Archiwum X" na odpowiednie czasy i w odpowiedniej konwencji zmontowany jest troszeczkę bardzo ryzykownym pomysłem, bo może z tego wyjść troszeczkę taki Robin Hood. Z tego, co pamiętam, kiedyś był w latach 80. ten brytyjski Robin Hood, który miał taki mistyczny wręcz klimat, dosyć niskobudżetowy, ale po prostu wszystko wyglądało naprawdę nieźle. A później były robione Robin Hoody, jakieś takie hollywoodzkie klasy B i C. Po prostu coś żenującego, gdzieś tam w stylu nie wiem, Sindbada, jakichś takich tych seriali. Aha, w stylu Herkulesa chyba. Tak? Był taki serial Herkules, który jeszcze jako tako trzymał poziom. Czy ta Xena. To były takie bliźniacze seriale i były też równolegle właśnie z tym Robin Hood leciał, który był tak potwornym serialem, że nawet chyba dzieci tego nie oglądały.
Więc po prostu obawiam się, że mogą coś takiego po prostu uczynić. No i to będzie troszeczkę na minus dla nich samych.
[16:57] - No ja bym tutaj się nie lękał, tak jak to mówi Jan Paweł II. Nie lękaj się Claude, bo wygląda na to, że zrobią to jak trzeba, wiesz? A te Robin Hoody no to wiem, o czym mówisz, bo ten Robin Hood to był tych samych twórców co właśnie Xena i Herkules. No i to był totalny niewypał. Ale też Robin Hood z Kevinem Costnerem też był do bani. No, wszyscy są zgodni, że ten Robin z Sherwood, bo tak dokładnie się nazywał ten serial z lat 80. z Michaelem, Michaelem Predem. No to jest najlepsza wersja. Zdecydowanie. On był taki pogański w ogóle w klimacie też trochę.
I dlatego też właśnie może szczególny był.
[17:41] - Tak, tak. No każdy, kto nie oglądał polecam ten serial Robin Hood. On chyba się nazywał Robin z Sherwood, jeśli dobrze pamiętam. Świetna muzyka jeszcze Planadu. Tak, tak, to był naprawdę. Zobaczcie sobie ten film. Ja sobie obejrzałem jeszcze parę odcinków później już, bo to oglądałem jeszcze w latach 80. pamiętam i na początku lat 90. ten serial był popularny. Później jakoś go nie wznawiali, nie puszczali w telewizji, ale możecie sobie go zobaczyć w sieci.
Bez problemu jest do ... zobaczenia czy też kupić nawet, bo chyba też można kupić wersję na DVD i naprawdę teraz wydaje mi się wręcz nawet lepszy niż kiedyś, że to po prostu jest dobrze zrobiony serial.
[18:28] - A czy dla ciebie to była jeszcze popkultura, czy już kultura wyższa tak zwana, jak to się mówi, nie?
[18:37] - Nie no, raczej popkultura. Nie wiem, co to jest kultura wyższa, aczkolwiek ostatnio słyszałem.
[18:42] - Ja też nie.
[18:43] - Ostatnio słyszałem jakiś koncert Możdżera, Leszka Możdżera, więc myślę, że akurat na przykład Leszek Możdżer do tej wyższej kultury by się nadawał. Myślę, że wyższa kultura to jest coś takiego, co po prostu jest ponadczasowe mocno. Więc nie wiem, czy akurat ten Robin Sherwood, czy nawet serial „Archiwum X” pokonają próbę czasu i będą niezależnie od wieku dalej jeszcze gdzieś tam wspominani czy oglądani. Tak jak dzisiaj się wspomina muzykę klasyczną, prawda? Bacha, Beethovena, Chopina i tak dalej.
[19:25] - Na pewno tą próbę ponadczasowości przeszli, ale to chyba nie jedyny wyznacznik właśnie tego, czy mamy do czynienia z kulturą taką poważniejszą i właśnie wyższą, czy z popkulturą. Mi się wydaje, że po prostu granica jest płynna, jak ze wszystkim. Szczególnie dziś, kiedy różne dzieła są nacechowane i mają w sobie trochę na przykład i z popkultury, ale też aspirują, aby być czymś więcej. To się bardzo często zdarza, szczególnie właśnie dzisiaj. Postmodernizm się też tym trochę charakteryzuje, nie? Taką mieszanką różnych stylów i podejścia też. W ogóle bardzo ciekawym zjawiskiem jest to, jak dana jedna seria lub jeden bohater, jeden film zmienia się przez lata, przez dziesięciolecia czasami, bo tacy bohaterowie jak na przykład Batman. Batman ma 60 lat już chyba. Już staruszek, nie? Jak on biega po tych ścianach.
[20:27] - Ja myślę, że jeszcze wrócimy do Batmana i innych seriali. Przepraszam, innych komiksów i innych rzeczy z popkultury. A tutaj do słuchaczy mam informację, że możecie oczywiście dzwonić, jeśli nie pamiętacie telefonu. To jest audycja „Teoria chaosu”. Telefon 33 482 72 32 i Skype teoriachaosu.com. A tutaj mam pierwsze właściwie pytanie, ale też taką uwagę z tym CNN-em. Czy w CNN-ie jest więcej właśnie propagandy, tak jak mówi Robert Anton Wilson, propagandy, ogólnie bzdur, takich złych rzeczy, tak uważasz, niż właśnie w tej popularnej rozrywce, o której dzisiaj będziemy mówili, czyli komiksach, grach komputerowych i filmach?
[21:18] - Przepraszam, jak pytanie brzmiało? Bo się zagapiłem.
[21:21] - Czy w tych mediach, w CNN-ie i tych mediach mainstreamowych, takich naprawdę lasujących mózg, ja bym to określił dzisiaj, czyli TVN, do nich należy TVP, Polsat i te wszystkie inne jakieś audycje, programy telewizyjne, informacyjne. Czy one zawierają więcej właśnie bzdur i takich bezsensownych rzeczy niż to, co produkuje się dzisiaj w popkulturze, czyli w grach komputerowych, komiksach?
[21:54] - Wydaje mi się, że takim medium, które potrafi nam powiedzieć najwięcej prawdy, jest paradoksalnie komiks, który jest uważany za raczej zabawne historyjki, prawda? Szczególnie w Polsce, gdzie kojarzy się go tak bardziej, jeszcze starsze pokolenie to kojarzy ze Żbikami. Kapitan Żbik, Kajko i Kokosz no to raczej albo dla dzieci, albo propaganda na przykład taka w wydaniu właśnie bardziej strawnym. A właśnie nie. Komiks jest takim medium, w którym się zdarzają takie perełki, że to są właściwie dzieła, na podstawie których chciano zrobić film, ale okazało się, że to jest za dużo, że to jest za hardkorowe, że to jest za bardzo kawa na ławę i że to jest za bardzo obrazoburcze. Tu możemy wspomnieć na przykład o komiksie „The Preacher”, czyli „Kaznodzieja”. Ten komiks ukazał się po polsku i właśnie planowano ekranizację i zaprzestano prac, bo było to zbyt kontrowersyjne. Czyli komiks przekracza te bariery najmocniej. No i zdarzają się też tytuły takie naprawdę głębokie i mistyczne też mocno, jak „Sandman” opowiadający o śnie. Bohaterem jest Sen.
Tylko że to tytułowy Sandman jest personalizacją snu, młodszym bratem śmierci. Ale tymczasem się do nas ktoś tu dodzwonił.
[23:32] - Tak, tak, tak. Mamy słuchacza na antenie. Witaj słuchaczu. Skąd do nas dzwonisz?
[23:37] - Dobry wieczór. Tak, a dzwonię tutaj niebawem. Zresztą dlatego numer jest ukryty przecież, żeby nie było wiadomo, tak?
[23:44] - Tajniak.
[23:44] - Tajniak.
[23:46] - Tutaj mam takie pytanie bardziej techniczne niż merytoryczne. Jaki jest podkład tej całej audycji? Kiedy ty, Claude, zaczynasz mówić, to zaczyna się taki inny motyw muzyczny. Jak to się nazywa?
[24:00] - Wszystko jest na stronie teoriachaosu.com. Jeżeli tam wejdziesz, przy każdej audycji jest napisana dokładnie muzyka, która jest w podkładach i która jest puszczana.
[24:10] - A, okej.
[24:11] - To jest na Creative Commons wszystko, także polecam tam zajrzeć. A może coś w związku z audycją, z popkulturą i spiskami w popkulturze?
[24:23] - Mogę nawiązać jedynie do tej wiadomości o „Archiwum X”. To jest skandal w ogóle, żeby ten kultowy serial robić od nowa, bo to jest bez sensu zupełnie. Może koncept sam w sobie jest interesujący, ale ta para agentów była tym kluczem. Ta konkretna para. Co było widać już później, kiedy zastąpili duchownego Patrickiem.
[24:46] - I się szybko skończył.
[24:46] - I się troszkę rozsypało. Nie sądzę, żeby to przeszło za długo. Pewnie kilka sezonów, dwa czy trzy maksymalnie.
[24:55] - Byli tak bardzo wyraziści i tak się już ludzie przyzwyczaili do tych bohaterów, że nie można zrobić zabiegu, że zamienimy jednego, tak jak w tych tasiemcach. Jak moda na sukces, że wymieniają aktora i myślą, że wszystko jest okej.
[25:10] - Moda na sukces to troszkę co innego, ale oni byli kluczem, fundamentem tego serialu. To jest niemożliwe, żeby to działało tak dobrze, jak działało wtedy. To nie osiągnie takiego sukcesu już, ale to też trochę inne czasy były.
[25:23] - Powinni trochę z innym pomysłem. Wiem, że taki serial był kiedyś, bardzo podobny do „Archiwum X”, który uważam, że był popsuty, ale mieli dobre pomysły, bo mieli dobrych scenarzystów czy ludzi, którzy pisali odcinki do tego. Tylko niestety nie-
[25:46] - Masz na myśli „Mroczne niebo”?
[25:48] - Tak.
[25:48] - Tak, o tym serialu też chciałem parę słów.
[25:52] - Wydaje mi się, że trochę słabi aktorzy byli, gorzej dobrani. Troszeczkę coś tam nie zatrybiło w tym. Ja próbowałem to oglądać i świetny pomysł, bo był tam i Roswell, te klimaty różne były w to wpięte, ale całość była tak zrobiona, że nie miała tego klimatu. Być może też chociażby operator kamery był słaby, bo porównując „Archiwum X” do tego „Dark Skies”, jednak w „Archiwum X” ta kamera, ten klimat, który był stworzony, było ileś klas lepiej to zrobione.
[26:25] - Światło, tak.
[26:26] - To ma duże znaczenie, że w takim filmie to jest podstawa. To są zdjęcia. Dźwięk, zdjęcia to są najważniejsze. Nie musi być wybuchów, jakichś niestworzonych historii, ale ważny jest, żeby był klimat lekko horrorowy. Wiecie, o co mi chodzi. Każdy, kto zobaczy „Archiwum X”, to rozumie. Nie taki horror gore czy jakiś taki mocny, dużo krwi.
[26:54] - Właśnie taki podobny klimat próbowano odwzorować w „Supernatural”, tym nowym. W pierwszym sezonie jest to dość mocno widoczne. Tam na początku jeszcze się starali, a później się rozsypało, tak lekko już poszło i zapomnieli ten pomysł.
[27:07] - Aktorzy byli nieźli, zdjęcia też były całkiem, tylko to trochę przypominało „Buffy” miejscami.
[27:13] - Tak, to był taki lżejszy nawet niż „Archiwum X” później ten serial już w drugim, trzecim sezonie. Ale jeżeli o zdjęciach, to w ogóle „Archiwum X” to co innego. Jakiś „Hannibal” na przykład. Tam to wygląda jak sztuka prawie w porównaniu z innymi serialami, bardziej popularnymi. Mówiliście też coś o komiksach chyba na początku, tak?
[27:35] - Tak. I chcielibyśmy to kontynuować.
[27:40] - W Kaczorze Donaldzie jest instrukcja, jak odblokować swoje czakry, słyszałem.
[27:49] - A w którym z komiksów?
[27:54] - Ze Sknerusem. Nie pamiętam dokładnie, ale coś było takiego. Nie wierzycie? Ja nie za dużo czytałem, ale na to wpadłem jakoś kiedyś. W ogóle nie wiem, skąd wzięła się ta popularność Kaczora Donalda w komiksach, w tych magazynach wszystkich. Może to właśnie jest podstawa tego. Ktoś forsował, dlatego że coś tam było ważnego w środku.
[28:16] - Możliwe. Jeśli byś znalazł ten komiks, to najlepiej, jakbyś poszukał i nam przedstawił konkretnie, żebyśmy wiedzieli, w którym to odcinku tego komiksu.
[28:27] - To może jak znajdę, to ci to wyślę na maila. Tam gdzieś jest podane chyba, tak?
[28:31] - Tak. Na stronie teoriachaosu.com wysyłamy wszystko.
[28:35] - To chyba legalne, tak? Bo to dość stare rzeczy już.
[28:38] - Prywatnie oczywiście. Prywatnie możesz wysyłać. Wszystko można wysyłać prywatnie. Nie rozpowszechnia się w internecie, ale komuś wysyłasz.
[28:48] - Komuś, ale chyba to jest zaznaczone, że dla osoby bliskiej.
[28:52] - Nie, nie ma czegoś takiego. To nie jest tak, że to musi być twoja rodzina. Przecież możesz koledze pożyczyć czy przyjacielowi, czy kogoś, kogo poznałeś, tylko książkę na przykład przekazać można i tak dalej. Nie, to tak nie działa. To jest płynne w prawie. Ja nie jestem specjalistą, ale to jest akurat płynne i po prostu nie można w sieci udostępniać. Mało tego, można ściągać, czyli legalnie można ściągać, ale nie można udostępniać. To jest przestępstwo. Dobrze, dziękuję ci, słuchaczu za te informacje.
[29:20] - Bardzo proszę. Miłego wieczoru.
[29:22] - Dzięki wzajemnie. To był anonimowy słuchacz, który mówił o Kaczorze Donaldzie. Czy słyszałeś, Krawcze, o czymś takim?
[29:31] - Nie. Wiesz co? Pierwsze słyszę. I przyznam, że te wszystkie tytuły, co ja tu pospisywałem najlepszych komiksów, to trochę bledną przy Kaczorze, który sobie odblokowuje czakry. Koniecznie musisz to, słuchaczu, nam tu wysłać, bo ciekawie.
[29:56] - Coś niestety zablokowało się chyba. Ale mamy słuchacza.
[30:01] - Halo, halo.
[30:04] - Coś się zablokowało niestety. Mamy jakieś problemy techniczne ze Skypem. Wiadomo, Skype został przejęty przez Amerykanów. Miejmy nadzieję, że z internetem wszystko jest okej. Chyba się słyszymy, tak? Jest okej. Dobra. Po prostu były jakieś niestety problemy na łączach, ale jest już w tym momencie wszystko okej. Dobrze, to dodam kolejny telefon. Niestety takie rzeczy się dzieją z tym Skypem.
Temat jest mało poważny. Przepraszam, może niekoniecznie. Może jest bardzo poważny, bo to się wydaje niepoważne.
[30:47] - Poważny jest bardzo. Ja się do niego dość poważnie przygotowałem.
[30:51] - Dokładnie. Jest z nami stały słuchacz. Witaj stały słuchaczu. Przede wszystkim trzeba wyłączyć radio komputer. Niestety chyba się nie słyszymy. Są jakieś problemy, także spróbuj jeszcze raz stały słuchaczu. Czyli wracamy do komiksów. Mówiliśmy o „Preacherze”.
[31:16] - Ja właściwie jeszcze nie powiedziałem.
[31:20] - O „Kaznodziei”, tak?
[31:22] - Zacząłem mówić o „Kaznodziei”.
[31:27] - I co w tym „Kaznodziei” jest? Kim jest ten kaznodzieja?
[31:30] - Okej, jest to komiks. Scenariusz napisał Garth Ennis, Irlandczyk. Rysował Steve Dillon. Świetny rysownik. Bardzo oszczędna, prosta i staranna kreska, więc polecam tym, którzy lubią komiks ładnie i starannie narysowany, a nie taki bazgroł artystyczny. Mamy tu właściwie bardziej antybohaterów niż bohaterów, bo Jesse Custer na przykład pastor, który jest tutaj główną postacią, to lubi sobie i wypić. Jest alkoholikiem w zasadzie. Lubi się bić i świetnie się bije na pięści. Jest właściwie mistrzem w tym. Klnie jak szewc albo jak furman się mówi, albo jak krawiec.
Never mind. W każdym razie jest to raczej antybohater. Drugą postacią jest Irlandczyk Cassidy, który okazuje się wampirem. Dość szybko staje się jasne, kim jest. Jest właściwie nieśmiertelny prawie że. A trzecią bohaterką, dziewczyną Jessego jest Tulip, zabójczyni płatna i wegetarianka. I to właśnie fajnie pokazuje ten taki humor w „Preacherze” dość charakterystyczny. Akcja się rozgrywa w ogóle w USA, w Teksasie, a cała ta rzeczywistość przedstawiona w „Kaznodziei” to jest w zasadzie świat pełen świrów, zboczeńców, idiotów i wszelkiej maści psychopatów. I na tym tle ten alkoholik pastor staje się właściwie pozytywną bardzo postacią. Jest tam dużo seksu, walk, ale to jest w zasadzie tylko tło, bo główną siłą w zasadzie tego komiksu i powodem też, dlaczego wspominam o nim, jest to, że on w zasadzie neguje cały porządek świata, który mamy w tej chwili i dotyka wszelkich spraw: wiary, polityki, wojska, wojny, wszystkiego i neguje to wszystko.
To jest taki antykomiks, antyopowieść z antybohaterami. Wszystko to jest okraszone dużą ilością humoru. Komiks jest niesamowicie wulgarny też. I wspominamy też tutaj o nim dlatego, że pojawia się tam-
[34:23] - Jest spisek.
[34:23] - Spisek. Spiski tam są różne, ale pojawia się Bill Hicks też.
[34:27] - Też połączenie.
[34:28] - O którym w Radiu Nafali często jest.
[34:30] - W Radiu Nafali, ale w Theory House'u też bardzo często mówiliśmy o Billu Hicksie, bo to był tak naprawdę pierwszy komik czy człowiek z popkultury, który zwrócił uwagę przede wszystkim na spiski. Jego występy były od A do Z do spisków, non stop o JFK mówił, o tych scenach, które później były zrealizowane chociażby w „Archiwum X”. Gdzie przypomina mi się właśnie taką rzecz, którą opowiadał Bill Hicks, że po prostu po JFK prezydentom zapraszano go do jakiejś takiej inauguracyjnej sali, ale tylko wewnętrznej. Nie, oczywiście publicznie nic nie było pokazane i puszczano film z zabójstwa JFK jeszcze nieznany szerszej publiczności czy ogólnie nieznany film. I zadają po prostu temu przyszłemu prezydentowi, który się szykuje do zaprzysiężenia Stanów Zjednoczonych, zadają tylko jedno pytanie: „Czy ma jakieś pytania?” To oczywiście grupa jakichś biznesmenów, tak zwany kompleks przemysłowo-zbrojeniowy i tak dalej. Ci globaliści, o których dzisiaj mówimy. I tak być może wygląda. I to było pokazane też w „Archiwum X” pięknie, właśnie w tych scenach, takich z papierosami, gdzie tam jest taki dym, gdzie właśnie puszczają jakieś filmiki i tak dalej. I Bill Hicks o tym mówił. Myślę, że dużo jest, ale też jest chyba tam spisek, bo z tego, co wiem, to jest tam spisek watykański w tym „Preacherze”, w tym komiksie „Kaznodzieja”.
[36:13] - Tak, ja o tym wspomnę za chwileczkę, o tej organizacji.
[36:17] - Dobrze.
[36:17] - Ale właśnie chciałem jeszcze do Hicksa na moment, bo słuchaj, ten komiks jest taki jak Hicks. On właśnie wyszydza głupotę, ale przede wszystkim zakłamanie. Ten komiks właśnie wyszydza ten zakłamany świat. Ja go tak odebrałem. I wiesz, Hicks to też jest taki antykomik trochę i antybohater, wiesz.
[36:42] - Najbardziej cenzurowany komik w XX wieku na świecie.
[36:48] - Pali, klnie, kawa na ławę i mówi o tym, o czym niektórzy w podświadomości zdają sobie sprawę, ale nawet boją się mówić o tym głośno, bo jest to trochę inny świat. I to jest gość, który wykracza poza tematy tabu, łamie tabu i tak dalej. I to bardzo łączy. On się tam pojawia nieprzypadkowo. Jedna z pierwszych scen w tym komiksie jest taka, że napruty kompletnie Jesse, ładnie ubrany po mszy idzie do knajpy i tam wykłada kawę na ławę wszystkim dookoła, zdradzając chyba tajemnice spowiedzi, bo wszystkim mówi: ty jesteś taki, owaki, ty kłamiesz, ty dupczysz się na lewo i prawo, ty nie płacisz. Okazuje się, że ludzie niekoniecznie chcą usłyszeć prawdę o sobie. I na głowie Jessego ląduje kij bilardowy. To, dlaczego on tak wszystkim nawtykał, staje się jasne dopiero w którymś tomie, bodajże dwunastym. Mam tu przed sobą nawet rozmowę Jessego i Cassidy’ego o Hickesie. Zaraz wam powiem, co mówili.
Jesse był po występie Hickesa. Nasłuchał się Hickesa i miał dość tego zakłamania. Miał dość tej ściemy, tej głupoty, tego prostactwa też. Tej świętoszkowatości też.
[38:32] - Odebrałem słuchacza, ale widzę, że chyba przerwałem ci, Krawcze, wywód. Nie wiem, czy się słyszymy.
[38:40] - Tak.
[38:41] - Krawcza niestety zerwało. Tak że Krawcze spróbuj się dodzwonić tutaj. Jesteś. Niestety wyrzuciło ciebie. Jak dodaję kogoś do konwersacji, to dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Jest z nami stały słuchacz. Przepraszam, że ci przerwałem zatem. Stały słuchaczu, jesteś na antenie.
[39:01] - Dzień dobry, chciałem poruszyć temat spiskowy. Według mnie Smerfy to komunistyczna propaganda, a Papa Smerf to Karol Marks, a Gargamel to kapitalistyczny krwiopijca.
[39:18] - Dzięki.
[39:19] - A mutację kiedy przejdziesz? Tak, pojawiały się teorie spiskowe na temat Smerfów. To prawda. Loża masońska, Papa Smerf wielki mistrz, a liczba Smerfów taka jak liczba masonów i noszą jeszcze czapki masońskie. W ogóle taka społeczność komunistyczna.
[39:40] - Zresztą tam też był pewien spisek, bo ta czapka nawet jest wzięta z świętej geometrii. Jakieś różne klimaty, które widać było, że ktoś tam umieszczał, miał pojęcie o szerszej rzeczywistości niż jest publicznie znana.
[40:08] - Zgadza się. A ja mam tutaj przed sobą planszę komiksu, gdzie Cassidy i Jesse rozmawiają i pastor się pochwalił swojemu przyjacielowi, że był na występie Billa Hickesa. Cassidy taki rozmarzony mówi: „Ty jebany szczęściarzu, czy nie był kapitalny?” A Jesse mówi: „Był najlepszym cholernym komikiem, jakiego widziałem”. I tu przemawia już Hicks na scenie i mówi: „Chronimy życie poczęte. Wszystkie małe dzieci. Proszę, nie adoptujcie mnie. Proszę, nie adoptujcie mnie. Jesteśmy twoimi nowymi chrześcijańskimi, chroniącymi życie poczęte rodzicami. Proszę, dajcie mi czczącą szatana rodzinę z tej samej ulicy. Tę, która ma dobre płyty”.
To trochę niewprawnie przeczytałem, bo to wszystko tu na żywo. Piętnuje tu Hicks te chrześcijańskie rodziny. „Przed tą nocą nigdy nawet nie słyszałem o gościu. Po jakichś 10 minutach wiedziałem, że już nigdy go nie zapomnę”. I znowu Hicks: „Jesteś dumny z tego, że jesteś Amerykaninem? Ja na to: nie wiem. Nie miałem z tym wiele wspólnego. Moi rodzice się tutaj pierdolili. To chyba wszystko. Kiedy jesteś wygrany?
Wchodzisz do zadymionego pokoju razem z tuzinem przemysłowych, kapitalistycznych skurwieli, którzy cię tam sprowadzili i z wielkim gościem palącym cygaro. Puśćcie film. To ujęcie z zamachu na Kennedy'ego, którego nigdy wcześniej nie widzieliście. Z kąta, który podejrzanie przypomina trawiasty pagórek. Zapalają się światła i mówią do nowego prezydenta: jakieś pytania?” Wiesz co? Jakieś déjà vu mam.
[42:00] - Tak, bo o tym mówiłem wcześniej, ale myślę, że najlepszy był Bill Hicks. Polecam wam zobaczyć. Można w internecie zobaczyć jego przedstawienie, jego stand-up o Kennedym. Zresztą wiele o Kennedym miał stand-upów, miał o religii, o polityce, o narkotykach, bo był fanem używek. A jak tam w „Preacherze”? Też dużo jest używek?
[42:32] - Jak wspomniałem-
[42:33] - Alkohol.
[42:34] - ... Jesse jest alkoholikiem, a Cassidy z kolei jako wampir też jest uzależniony od krwi, ale radzi sobie z tym jakoś, jedząc mięso z krwią. W ogóle jest cały odcinek o Cassidy'm, gdzie on spotyka wampira z Hollywood, który się spotyka z jakimiś gothami gdzieś w piwnicy. Mroczny klimat, muza mroczna, wiersze. Ten wampir ma długie, białe włosy i przemawia tak. I Cassidy Jak go zobaczył, to powiedział: „Ty jesteś jakąś pipą w ogóle. Weź spierdalaj”. Ja używam takiego słownictwa, jakie się pojawia bardzo często w kaznodziei. I też takiego słownictwa, jakiego używają nasze elity, więc tutaj się specjalnie tak nie kryguję.
[43:31] - Dobrze, a gdzie tam spisek? Bo ludzie się domagają, że o iluminatach rozmawiacie. Gdzie w tym komiksie spisek?
[43:38] - W komiksie jest ukazana taka organizacja, która przypomina bardzo Watykan. Na czele jej stoi ojciec święty, który waży chyba z 300 kilo. Wygląda jak taki olbrzymi grubas po prostu, który wylewa się z helikoptera.
[43:55] - Przepraszam, jak grubas z „Mondy Pytona. Sens życia”. Włączcie sobie „Sens życia”. Jest tam właśnie scena z grubasem. Pan gruby.
[44:06] - I ten ojciec święty wpieprza w ogóle torty jeden za drugim i bulimię ma Bożypga też cały czas. Muszą go wozić na wózku widłowym. Celem tej organizacji, tutaj takie klimaty trochę à la Brown, „Kod da Vinci”. Okazuje się, że ta organizacja jest w posiadaniu potomka Jezusa z tej samej krwi. Po prostu to było z pokolenia na pokolenie przekazywany ten święty gen. I potomek Jezusa, jako że rozmnażał się w rodzinie tej samej cały czas na trzeci potomkowie, to jest taki już człowiek, jakby to powiedzieć, taki małpolud trochę. On się zdegradował przez to. Zresztą problem kazirodztwa też wielokrotnie się pojawia w tym komiksie.
[44:58] - Ale nie w Watykanie, nie w tej organizacji, tylko poza nią.
[45:02] - Tak, poza nią. Ale tutaj też mamy do czynienia z kazirodztwem, bo ten potomek Jezusa się rozmnaża tylko w obrębie swojego rodu cały czas.
[45:14] - Muszę wam powiedzieć, że jak autorem był Irlandczyk, to polecam wam zobaczyć taki film. On się nazywa „Prochy”. Kurczę, wypadło mi teraz z głowy, ale w każdym razie bardzo znany film irlandzki, gdzie właśnie pokazuje życie na prowincji w latach 60., 50. irlandzkiej, jak to wyglądało. Zresztą do dzisiaj to jest, że związki kazirodcze są bardzo popularne w Irlandii. Nie mówię, że wszędzie, ale po prostu zdarzają się tego typu historie. Kiedyś się zdarzały dużo bardziej często i podejrzewam, że właśnie on wziął „Prochy Anieli” chyba czy „Angela's Ashes”, jakoś tak ten film się nazywa. Polecam wam go zobaczyć. I właśnie autor podejrzewam, że stąd wziął te wątki takie, które pochodzą z życia wzięte z Irlandii.
[46:14] - Ja myślę, że być może tak. To była też inspiracja, ale też Teksas, w którym ci kauboje też mają takie zwyczaje ponoć trochę. I właśnie tak to pokazane jest, bo bohaterowie spotykają na przykład takiego właśnie Teksańczyka, który mówi: „Co wy, mieszczuchy, myślicie, że jak ktoś jest z Teksasu, to zaraz musi mieć w piwnicy własne dziecko spłodzone z własną siostrą, z jednym okiem?” I się śmieje, a potem się okazuje, że naprawdę ma takie w piwnicy właśnie dziecko z jednym okiem i spłodzone ze swoją siostrą.
[46:50] - Jeszcze chwilę i do Fritzla dojdziemy, także odbiorę tutaj stałego słuchacza. Witaj, stały słuchaczu. Jesteś z nami?
[46:57] - Dobrze mnie słychać?
[46:58] - Tak, bardzo dobrze. Niestety Krawca coś przyciszyło, ale nie wiem, co się dzieje.
[47:03] - Muszę wyciszyć.
[47:03] - Tak. Proszę, wycisz się. Czy Krawca słyszymy?
[47:06] - Słyszymy. Teraz dobrze słychać.
[47:09] - Mnie też? Tak, bardzo dobrze ciebie słychać.
[47:13] - A niestety trochę przystałem do audycji, ale już mniej więcej wiem. Chodzi o komiksy i filmy z nutką trochę spiskową. To fajny film, który troszeczkę był spiskową, „Herozi”. Bardzo fajny film. Serial dokładnie, który leciał sobie-
[47:31] - A gdzie tam spisek?
[47:33] - Oczywiście telewizja publiczna ostatniego sezonu najlepszego oczywiście nie puściła, ale był w internecie po polsku, więc go sobie ściągnąłem. Bardzo fajny serial, też ma mroczne klimaty. Tam jest o inżynierii genetycznej i naturalnej ewolucji człowieka. Ewolucji. Tak trochę podkręcony, ale bardzo fajny był serial. Fajnie zrobiony. Całe założenie serialu było bardzo fajne. Wpisać sobie w internet „Herozi” i będzie odcinki dostępne po polsku i po angielsku. To jest z tych nowych seriali. Oczywiście „Archiwum X” to dla mnie też jest kultowy serial.
[48:14] - Oglądałeś cały, stały słuchaczu?
[48:15] - Oczywiście. Ostatni sezon wreszcie jakaś telewizja puściła rok temu.
[48:20] - Dziewiąty, tak? Ostatni.
[48:21] - Sezon, gdzie w ogóle po polsku go nie było. Puściła ten cały sezon i go od deski do deski obejrzałem, bo wszystkie odcinki były w telewizji publicznej lata temu, tylko ostatniego sezonu skubańce nie kupili, nie puścili. I to jest standardowy zwyczaj telewizji publicznej. Kupujemy serial, tylko ostatniego sezonu nie kupujemy i go nie puszczamy.
[48:45] - Żeby troszeczkę pewnie obniżyć koszty.
[48:47] - Pewnie tak. Z tych nowych seriali spiskowych to tyle. I czekam, i chciałbym, żeby powstała kontynuacja „Star Trek”, ale zrobiona w ten sposób, że bierzemy futurystów, fizyków eksperymentalnych i teoretycznych i najlepsze wyniki z badań innych różnych ciekaw z nauki plus do tego fajowa fabuła i to fajnie wymieszać i zrobić z tego fajny serial.
[49:19] - Byłby dobry pomysł, ale koszta na pewno byłyby bardzo duże.
[49:22] - Tak jak „Star Trek: Pokolenie”, bo kiedyś był film dokumentalny ze cztery lata temu, że tak go zrobili, że zostali zaproszeni Dwóch fizyków teoretyków, fizyk eksperymentator, dwóch futurystów. Oni konsultowali niemal wszystkie odcinki scenariusza.
[49:41] - Z grupą naukowców, tak.
[49:43] - Dlatego powstał film, serial, w którym teraz rzeczy, które były wtedy uważane za science fiction, są rzeczywistością.
[49:53] - Powiedzmy, może być, bo jeszcze to nie jest przesądzone w „Star Treku”, bo tam przecież nadświetlnopędność-
[50:00] - Teraz ja oglądam jakiś film dokumentalny o technologii i mi się to rzuca. To było symulowane w którymś odcinku, a to jest rzeczywistością dzisiaj, o tym mówi się na serio.
[50:15] - Ale była cywilizacja Q na przykład.
[50:17] - Wiem. Q to oczywiście, że to jest science fiction.
[50:19] - Nie ma tego. Na razie nie widzimy tego.
[50:22] - Ja mówię o technologii, która po prostu została wpleciona w danym odcinku.
[50:27] - A fazery. Co to są fazery w ogóle? Coś takiego istnieje? Fazer.
[50:30] - Właśnie oglądałem laser o mocy sześciu kilowatów służący do czyszczenia powierzchni. Wygląda jak fazer. Służy do czyszczenia powierzchni. To, co trzeba by zrobić, czyścić papierem ściernym godzinę, dwie, tym urządzeniem można zrobić w kilka sekund. Powierzchnia jest wyczyszczona idealnie. Nie ma brudu, nie ma smrodu, nie ma nic. Jest czyściuteńka powierzchnia, niemal w moim mniemaniu, jak się czyści, to jest laboratoryjne. Nie ma żadnych zanieczyszczeń. Możesz każdą rzecz oczyścić do nowości. Pokazali stary, zardzewiały wentylator, taki z lat 60.
Włączyli go i uruchomili urządzenie. Śmiga sobie wyczyszczone, jakbyś wypiaskował je, scyzelował godzinę, dwie papierem ściernym i piaskiem, a wyczyścili go w pięć minut.
[51:26] - Nieźle. Technologia pewnie idzie do przodu.
[51:29] - Tak. Materiał, bo to taki leci cykl „Pojedynek wynalazków” na National Geographic. Specjalny stop.
[51:39] - Jest, stały słuchaczu, ale to może zostawmy na następny czas, bo dzisiaj rozmawiamy o spiskach. Luźniejsze tematy troszkę.
[51:45] - Pan mówił, że dwa tygodnie temu audycji też, bo byłem na wsi, tam nie mam dostępu do szybkiego internetu, więc słuchanie było niemożliwe. Mówił pan, że nie ma w Polsce ośrodka, który zużywa dużo energii na badania, a jest taki bodajże pod Częstochową. Tam się testuje najróżniejsze urządzenia i oni czasami przeprowadzają testy i mogą je tylko przeprowadzać w nocy, bo pobierają tyle prądu do testów tylko w nocy, w dolinie nocnej. Mogą nawet pobrać 10% mocy krajowej energetyki. Jest taki ośrodek pod Częstochową.
[52:24] - Ciekawe. Trzeba by się zainteresować tym tematem. Dobrze, dziękuję ci, stały słuchaczu za te informacje.
[52:32] - I się rozłączam.
[52:33] - Dzięki. Także to był stały słuchacz. Jesteśmy, Krawcu?
[52:40] - Jesteśmy.
[52:41] - Super.
[52:42] - To co? To będę kontynuował. Postaram się przyspieszyć trochę z tym featurem.
[52:48] - Bo jeszcze inne mamy.
[52:50] - Ale chciałbym jedną sprawę tylko wyjaśnić, bo dopytujecie się właśnie o spiski. To właśnie ta organizacja chce przywrócić Mesjasza, żeby on znowu tu pojawił się na ziemi i temu służy to przedłużanie rodu. Ale przecież ja mówiłem, że spisek nie jest jakimś tu głównym elementem tego komiksu, tylko ta kontestacja rzeczywistości bardziej naszej. I wydaje mi się, że to jest też wartościowe dla tych, którzy się spiskami interesują, bo właśnie czym my się zajmujemy, jak nie negowaniem pewnych-
[53:26] - Rzadko to jest chyba w komiksach, że główny bohater neguje rzeczywistość. Raczej wszyscy są tacy potulni, że prawo tutaj to, że Superman, Batman, jakaś tam Wonder Woman czy inne jakieś postacie, to zawsze prawo jest najważniejsze. Mamy faszystowską Amerykę, ale się poddajemy prawu temu, jakie jest.
[53:48] - A tutaj właśnie szeryf gliniarz jest faszystą, jest rasistą. Jest to po prostu taki gliniarz, który lubi prać innych i bardziej tak to pokazują. Dzisiaj nie tylko o spiskach chcieliśmy mówić, ale też o science fiction. Padł tu temat „Star Trek”. To też jest fajny serial, ale ja chciałbym polecić wam na przykład coś moim zdaniem o wiele ciekawszego. Tylko że w wydaniu właśnie komiksowym. Jest to seria „Światy Aldebarana”. Jest to komiks francuski twórcy ukrywającego się pod ksywką Leo. Gdzieś tu miałem zapisane jego prawdziwe imię i nazwisko. To wam może za chwilę znajdę.
Seria składa się z cykli po pięć zeszytów i są to kolejno: „Aldebaran”, „Betelgeza” i „Antares”. To są trzy cykle, które opowiadają o kolonizacji planet przez ludzi. Wszystko się dzieje w takiej stosunkowo niedalekiej przyszłości. Jednak to, jak pokazana jest ta właśnie nasza kolonizacja, też się różni od tego, co pokazuje się zwykle, bo nie mamy tu komandosów, jakichś kosmicznych marines i walki z obcymi, ani też jakichś ckliwych nieco historyjek pokroju „Avatara”. Tylko bohaterami są tutaj biolodzy. Są bohaterami naukowcy, którzy cały czas na przykład komentują. Ich po prostu bardziej interesuje fauna i flora niż to, ile mają naboi w magazynku. Zresztą ta wspomniana fauna i flora jest tam na tych egzotycznych planetach bardzo egzotyczna i niebezpieczna. Bohaterowie ciągle muszą się zmagać z jakimiś dziwnymi stworami, które są fantastycznie pokazane, podobnie jak wszelkiej maści gadżety, statki kosmiczne. Widać, że autor, to jest Louis-Eduard de Oliveira i ten znakomity francuski rysownik ma ogromny talent do projektowania statków, statków kosmicznych, pojazdów.
Tam pojawiają się nawet takie rzeczy jak lewitujące samochody, których silnik jest opisany. To znaczy bohaterowie tłumaczą, jak to działa, bo ktoś się pyta, jak właściwie działa ten aerosamochód, czy jak to tam się nazywało. I bohaterowie tłumaczą to. Więc to jest też znakomity komiks dla osób, które lubią sobie pofantazjować, które lubią taką twardszą fantastykę naukową, a nie Gwiezdne wojny, które właściwie są space operą, a nie science fiction jak Star Trek, bo to jest raczej baśń o rycerzach Jedi niż fantastyka naukowa. A to jest właśnie taka czysta fantastyka naukowa. Światy Aldebarana ukazały się po polsku nakładem wydawnictwa Egmont i komiks naprawdę to jest taka przygoda w starym, dobrym stylu.
[57:21] - Coś à la Thorgal na przykład? Tylko że oczywiście w nowocześniejszym wydaniu. Nie coś takiego.
[57:28] - Wiesz co, jak wiemy, w Thorgalu też się pojawiali kosmici, bo sam Thorgal jest przecież potomkiem kosmitów.
[57:36] - Niby magia, prawda? A to tak naprawdę technologia.
[57:40] - Ale tu mamy takie czyste science fiction, gdzie są badania. Scenariusz dotyczy badania nad istotą zwaną Mantisa. To jest taka niesamowita istota, taka jakby wielka ryba, która potrafi się związać z ekosystemem planety tak, że te stworzenia, które tam mieszkają, pomagają tej Mantisie skolonizować inną planetę. To są takie jazdy. Stwory, które tu się pojawiają, przypominają trochę zwierzęta z Ziemi, ale potem się okazuje, że są zupełnie inne, że nas naprawdę potrafią zaskoczyć. Mamy stworzenia, które są na przykład połączeniem zwierzęcia i rośliny. Mamy stworzenia przypominające na przykład delfiny, tylko że mają nogi i ręce, takie trochę jakby pandy. Niesamowicie to pokazane. Są piękne krajobrazy, a sam styl rysunku przypomina trochę to, co pokazuje nam Moebius, czyli kultowy rysownik. Więc jest to i pięknie narysowane, i pięknie opowiedziane.
Wszystkim fanom dobrego science fiction polecam ten komiks.
[59:00] - Tak, to są myślę, że fajne rzeczy, a tak jak ja fanem jakimś komiksu nie jestem, natomiast znam, pamiętam takie komiksy ode mnie powiedziane, bo tutaj oczywiście nie omawiamy tylko i wyłącznie o spiskach, takich konkretnych spiskach, rzeczy, ale także i rzeczach niewyjaśnionych. Ta pamiętna seria Ludzie z kosmosu chyba się nazywała, to jest na podstawie Ericha von Dänikena. Rysował to... Kurczę, kto to rysował?
[59:31] - Grzegorz Rosiński lub Bogusław Polch. Oni się chyba tam, nie wiem, albo się zmieniali, albo jeden z nich. Nie pamiętam dokładnie, ale nazywało się to chyba dokładnie Bogowie z gwiazdozbioru Aquariusa. No i faktycznie mocno dänikenowskie i też ciekawe. My mówimy-
[59:52] - Walka o planetę to ta sama seria?
[59:55] - Walka o planetę była chyba albo czymś innym, albo jednym z-
[59:59] - Tak, ale w takim podobnym klimacie te były komiksy. Pamiętam, że one miały świetny klimat pokazujące propaleoastronautykę. To były jeszcze z lat 80. komiksy, tak? Bo ty o tym komiksie, o którym mówiłeś, o Aldebaranie to były już lata 90. w Polsce wydane.
[01:00:17] - Nie, to jest w ogóle komiks dość współczesny. To są rzeczy, które mają kilka lat. One się u nas ukazują z opóźnieniem trochę, ale jest to dużo lepsze niż ten polski nasz, niż ci polscy nasi Bogowie z gwiazdozbioru Aquariusa. Mnie to jakoś tak nie zachwyciło. Te rysunki były jeszcze takie nieporadne trochę, bo i Rosiński, i Polch jeszcze wtedy się uczyli. To jest i dziesięć razy lepiej narysowane, i historia jest ciekawsza, bo tu nie ma tak fantastyki dużo. Tu jest dużo nauki. Tu jest myślenia trochę, a komiks jest bardzo mocno proekologiczny i to jest takie zastanowienie się nad nami, nad ludźmi, w jakiej jesteśmy kondycji moralnej, jaki mamy stosunek do innych istot, tego typu sprawy. Ja wiem, że tego typu tematy są też poruszane w Teorii chaosu, prawda?
[01:01:19] - Bardzo często, oczywiście. Tego typu tematy oczywiście trochę może z innej strony, bo tutaj jak mamy tych tak zwanych zielonych, czyli tych ekologów, to oni raczej walczą właśnie po stronie globalistów, aby wprowadzić jakieś absurdalne rzeczy, jak na przykład podatek od dwutlenku węgla, który płacimy w każdym zużywanym kilowacie. Także i tutaj w Irlandii, i w Polsce, i wszędzie, we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Co jest absurdalną sprawą, bo to jak najbardziej nie przyczyni się w żadnym stopniu do naszego oczyszczania planety czy czegokolwiek, bo przecież dwutlenek węgla jest potrzebny roślinom. To nie o to chodzi. Po prostu śmiecimy, zatruwamy w inny sposób zupełnie atmosferę, glebę. W Chinach najbardziej to widać, bo oni produkują najwięcej rzeczy. Więc to nie chodzi o dwutlenek węgla. Tylko że wiadomo, że dwutlenek węgla chcą opodatkować, bo po prostu najwięcej będą mieli z tego pieniędzy globaliści na swoje jachty. Chociażby — abstrahując od tematu, ale to ważna sprawa — jeden z największych propagatorów tej sprawy, Al Gore, ma swój prywatny odrzutowiec.
On zużywa więcej niż tysiące ludzi dwutlenku węgla czy w ogóle zaśmieca, zatruwa planetę i tak dalej. I on jest ekologiczny? To po prostu jest absurd. To jest postawienie wszystkiego na głowie, żeby się po prostu dobrze czuć. Płaćmy ten podatek i wszystko jest okej. Nic się nie stało. Tak jak Bill Hicks mówił: „Wracajcie Ameryko, nic się nie dzieje. Amerykanie, idźcie spać. Wszystko jest pod kontrolą. Macie tutaj serial kolejny.
Tutaj gladiatorzy. Tutaj taniec na lodzie. Idźcie spać. Wszystko jest pod kontrolą. Wszystko jest w najlepszym porządku. Lepiej być nie może” i tak dalej. I tak właśnie żyjemy, że po prostu opłacimy ten podatek, coś tam innego jeszcze, Unia Europejska rządzi nam, a potem się okazuje, że nie mamy czym oddychać, bo po prostu nic nie robimy w tym kierunku. Walczymy. Wręcz przeciwnie, walczymy z wolną energią, z rozwiązaniami czystymi, z tym, żeby po prostu globaliści ograniczyli się w wojnach i w tej konsumpcji, bo to globaliści konsumują najwięcej. Przecież jak zobaczymy, ile konsumują ci najbogatsi w stosunku do najbiedniejszych, to jest po prostu koszmar.
Jakiś wielki koszmar. Jachty, samoloty odrzutowe, które sobie kupują i tak dalej. Dziesiątki różnych samochodów sportowych i tak dalej. To wszystko kosztuje, wyprodukowanie tego. Sam papież ma chyba z 50 aut. Niby w darach, ale jednak nie przekazał ich biednym, więc dalej trzyma je w garażach. I to wszystko kosztuje, ale jego sprawa. Stać ich na to, nie ma problemu. Dobrze, odbiorę może na szybko jeszcze telefon. Ktoś się bardzo dobija.
[01:04:18] - Freddy, kocham cię. Freddy, kocham cię. Jesteś moim słodkim misiem.
[01:04:23] - Coś może w temacie? Słuchacz niestety.
[01:04:27] - Chyba nie.
[01:04:28] - Niestety słuchacz szybko się rozłączył.
[01:04:31] - Usłyszałem tylko, jak komplementował cię słuchacz, że jesteś jego słodkim misiem.
[01:04:37] - Nie, to on swojego kochanka.
[01:04:40] - Swojego kocha-- a, no to...
[01:04:42] - Tak. Przecież ja go nie znam. Ja go nie znam tego człowieka.
[01:04:45] - Jesteśmy tolerancyjni. Pierwszy raz słyszałem ten głos.
[01:04:49] - Tak że tak.
[01:04:51] - Wiesz co, ty mówisz też często o spiskach takich, których właśnie popkultura nie dotyka. Nie wiem, pedofilia wśród elit czy dwutlenek węgla, czy jakieś tego typu. Popkultura też mało, mam wrażenie, dotyka takich tematów jak wolna energia. Też się to nieczęsto jakoś pojawia. Za to chętnie pokazuje się jakieś mroczne bractwa tajemne i przerabia je na wszelkie możliwe sposoby i konfiguracje, bo raz się je pokazuje tak, raz one się nazywają... Albo na przykład Hitler. Czy znasz jakieś teorie spiskowe, takie luźniejsze, na przykład dotyczące Hitlera? Ja nie wiem, czy luźniejsze tutaj to jest dobre słowo.
[01:05:40] - Teorie spiskowe luźniejsze. Znam film, który powstał, gdzie Hitlera przedstawia się jako jakiegoś chorego psychicznie człowieczka, małego, zakompleksionego, który się stateczkami bawi. Był w Niemczech taki zrobiony. To chyba był film albo serial. Już nie pamiętam, ale wiem, że jakiś był skandal duży z tego tytułu. A z takich teorii spiskowych to oczywiście, że uciekł. Uciekł nie tylko, że do Argentyny i tam dalej, ale też do Argentyny, na samo południe, gdzie była baza hitlerowska, Vril i latał sobie UFO do końca swoich dni gdzieś tam V7, nie tam jakimiś słabymi. V7.
[01:06:32] - Coś jeszcze było, że jedno jajo miał prawdziwy Hitler, a zwłoki znalezione miały oba. Obama.
[01:06:43] - Zresztą takie piosenki były brytyjskie, że Hitler ma jedno jajo, Goebbels ma dwa, ale malutkie i tak dalej.
[01:06:52] - A nie zastanawiało cię nigdy, jak to się stało, że Hitler przeżył jakieś 40 zamachów?
[01:07:00] - Był okultystą. Należał do tajnego bractwa Vril. Należał także przede wszystkim do wcześniejszego, bo Vril był później założony. Natomiast wcześniejszym tajnym bractwem było Bractwo Thule, gdzie należał do niego Hitler, wielu wpływowych ludzi w Niemczech przełomu XIX i XX wieku. Stosowali po prostu czarną magię. Do tego towarzystwa także oczywiście Himmler należał. Himmler w ogóle był okultystą takim naprawdę zaawansowanym. Więc myślę, że używali czarnej magii, ciemnej strony mocy tak zwanej.
[01:07:40] - Wiesz co, ja się natknąłem na o wiele prostsze wytłumaczenie, które się pojawia w komiksie o tytule „Siedem”. To jest w ogóle cykl, który się składa z kilku części i każda opowiada zupełnie o czym innym i dzieje się w innych czasach. Ale zawsze bohaterami jest siedem postaci, które mają jakieś zadanie, za każdym razem inne. Warty uwagi jest tylko pierwszy tom, który opowiada ciekawą historię o tym, jak Anglicy wychodzą z założenia, że tylko wariat może zabić wariata, za którego uważali Hitlera. Zrzucają na Niemcy siedmiu największych psychopatów z taką właśnie misją, żeby zabili Hitlera. I tych siedmiu świrów przeżywa różne ciekawe przygody. Dam wam tu spojlera, bo to dosyć szybko się wyjaśnia, że tych Hitlerów Niemcy mają tam kilkudziesięciu. Takie klony po prostu. Jak jeden zginie, to zamieniają go następnym. I że tak naprawdę on nie sprawuje żadnej władzy, tylko symbolizuje III Rzeszę i jest taką ikoną, którą można zmieniać, bo to chodzi o Niemcy, prawda?
Co dalej się tam działo, tego wam nie zdradzę. Powiem tylko, że jeden z tych psychopatów potrafił się charakteryzować bardzo dobrze. Może ktoś się domyśli.
[01:09:20] - Tak tutaj troszkę w temacie właśnie tej popkultury i gier komputerowych, bo jeszcze o grach zupełnie nie zaczęliśmy. Z Hitlerem to przypomina mi się bardzo skandaliczna gra. Była też cenzurowana w wielu krajach. Wolfenstein 3D, czyli jedna z pierwszych gier w pełni trójwymiarowych, nie wiem, czy to nie pierwsza gra first-person shooter. Przepraszam, jak to nazwać?
[01:09:49] - Tak. Wcześniej były gry, ale one nie posiadały tekstur na ścianach. To była pierwsza gra, która miała tekstury na ścianach.
[01:09:56] - I była naprawdę świetnie zrobiona, bardzo grywalna. I tam się chyba w trzecim epizodzie zabijało Hitlera samego. Taki spoiler.
[01:10:06] - Tak, to był boss.
[01:10:07] - To był boss, ale potem jeszcze były trzy jakieś chyba epizody, takie wyższe, gdzie jeszcze wyżsi od Hitlera byli w tym Wolfensteinie.
[01:10:15] - Ciekawe.
[01:10:16] - W zamku, gdzie było dużo różnych bossów. Naprawdę świetnie zrobiona gra i teraz już troszeczkę jest chyba nowa wersja, prawda? Tylko ona była zrobiona już bardziej science fiction. Też zresztą Hitler jest. Return to-
[01:10:34] - Return to Castle Wolfenstein. Była część, ale ostatnio ukazała się jeszcze najnowsza, w której co ciekawe pojawiają się Polacy. Jest na przykład piękna i co dziwne dobra Polka. Nie jakaś szmaciara, jak to się zwykle Polaków pokazuje, że albo kradnie, albo prostytutka, albo jakiś lump, albo biedak, a tutaj mamy Polaków fajnie pokazanych i od dobrej strony, to się cieszymy.
[01:11:04] - Też się Hitlera zabija w tej nowej odsłonie?
[01:11:07] - Nie wiem. Pewnie tak. Wiem, że on tam się pojawiał w jakichś cutscenkach. Może jest bossem znowu, ale to też ciekawe, jak często ten Hitler się pojawia w ogóle w popkulturze, jak często on jest bohaterem filmów, komiksów, książek. Dostałem od przyjaciela książkę teraz „On wrócił”.
[01:11:25] - Świetna książka.
[01:11:26] - Świetna, naprawdę świetna. Polecamy wszystkim, bo jest i zabawna, i dająca do myślenia sporo. I opowiada właśnie o tym, jak we współczesnych czasach powraca nie wiedzieć czemu Hitler. Po prostu się zjawia tutaj i żyje, i działa. I zachwycony jest na przykład internetem. Po prostu zachwycony jest tym wynalazkiem.
[01:11:51] - Że dużo jest treści nazistowskich w internecie i nie da się tego usunąć.
[01:11:55] - Po prostu zajebiste narzędzie do propagandy przede wszystkim.
[01:11:59] - Ale nie takie proste jak telewizja czy radio, bo jest dwukierunkowe. A do propagandy najlepsze narzędzie to jest jednokierunkowe, że w internecie da się jednak w interakcje wchodzić, komentarze pisać. Natomiast w telewizji, radiu niestety tylko można słuchać, oglądać, nie ma żadnej interakcji. To chyba były dużo lepsze narzędzia, wydaje mi się. Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie. Słuchaj Krawcze, jeszcze pamiętam taki komiks, gdzieś znalazłem. Chyba najbardziej skandalizujący właśnie jeśli chodzi o faszyzm, promocję faszyzmu. „Ibermensch” czy coś takiego. O jakichś takich superbohaterach, którzy byli stworzeni genetycznie gdzieś tam przez hitlerowców i rozwalali całe armie, że to była taka promocja nazizmu. Ostatnio wyszedł taki komiks, coś takiego, jakiś taki skandal był.
Nie wiem, czy ci się obiło.
[01:12:50] - Nie słyszałem.
[01:12:51] - On był cenzurowany. Wiem, że w Polsce chyba, a może i w Polsce wyszedł. Tego to nie wiem. Wiem, że był ostro nacenzurowany. Był w Niemczech zakazany, gdzieś tam po prostu jest dużo swastyk wszędzie, że walka jest potem. Brytyjczycy też robią swoje programy. Po prostu jakiś zupełny odjazd. Tak jakby połączenie superbohaterów i II wojny światowej. Taki klimat w ogóle. Tylko nie tak jak był Kapitan Ameryka i jakiś wróg faszystowski i tak dalej, czyli takie jakieś śmieszne rzeczy, tylko takie bardzo realistyczne, że tam Winston Churchill jest, tu jest Hitler, wszystko takie, tylko jeszcze dołożeni są ci superbohaterowie, ale tacy mroczni.
Nie tacy lukrowani, jak z tych amerykańskich komiksów, tylko właśnie jakiś taki jest klimat dosyć, jak to można określić? Taki trochę nie cyberpunkowy, tylko steampunk. Tak, steampunkowy klimat właśnie jest absolutnie. Steampunk właśnie wrzucony w to. No i dużo promocji nazizmu. Znaczy promocji, trudno powiedzieć, ale tam oni wygrywają dużo, ci naziści, więc to raczej promocja trochę.
[01:14:10] - Być może. Myślę, że takich tytułów, które były tworzone przez jakichś takich zakamuflowanych czy tam kryptonazioli, czy osób, które bardziej się jeszcze z tym identyfikują, może być sporo, bo ten temat widać, że fascynuje publikę. Zobacz, ile jest filmów. Jacyś nazistowscy zombie albo zombie z księżyca powracają w Iron Sky. Tego jest po prostu masa. Nie wiem, jakiś kicz i pulpę w stylu „Nazistowscy surferzy muszą zginąć” wytwórni Troma. Jak ktoś lubi mega kicz i jajca to polecam. Ten temat cały czas jest po prostu nieśmiertelny. Jakoś cały czas te czarne mundury i podbijanie świata Ludzi fascynuje chyba.
[01:14:59] - Tutaj mam oczywiście, Rolo napisał na czacie uwagę, że Wolfenstein 3D nie był 3D, tylko dwa i pół D. To chyba chodzi o to, że te sprite'y, czyli ci naziści mieli chyba tylko z dwóch stron można było ich oglądać, prawda? Oni nie byli trójwymiarowi.
[01:15:15] - Oczywiście.
[01:15:16] - Czyli oczywiście nie wszystko było trójwymiarowe.
[01:15:19] - No nie, to były czasy, że jeszcze dosyć długo bohaterowie byli właśnie płascy. Byli sprite'em, czyli takim po prostu obrazkiem, który się obracał zawsze w kierunku nas i nam się wydawało, że stoi sobie postać. Tak, to jeszcze długo było. Dopiero Quake zapoczątkował taką erę, że wszystko było 3D.
[01:15:42] - Ja muszę tu się do końca nie zgodzić, bo były gry w pełni 3D. Na przykład taka gra jak Elite. Elite jeden, potem Frontier, a ona była już w '84 roku i podróżowało się właśnie po kosmosie. To takie moje pytanie. Nie wiem, czy możemy przejść do kolejnego tematu, zamknąć już tych hitlerowców, tych wszystkich przebrzydłych, bo jeszcze tutaj za propagowanie nazizmu mogą zamknąć nas w Europie, prawda? Bo to jest dzisiaj niebezpieczne. Niebezpieczna sprawa. Czyli o takich tematach z popkultury, bardziej właśnie już może z gier komputerowych, bo w komiksach to jest rzadziej przedstawiany temat, czyli jak przedstawiają ludzie z popkultury czy jak w popkulturze przedstawiani są astronauci, kosmos, NASA, kosmici. Jak w oczach właśnie tych twórców to wygląda. I tak było w tej grze.
Może zaczęlibyśmy od tej gry od razu, bo to jest chyba tak najbardziej charakterystyczny pokazany najbliższy kosmos nasz, że ta gra mnie na tyle zafascynowała, że stała się przez jakiś czas moją najbardziej ulubioną grą. Ona wyszła w '84 roku, później było wznowienie w '93. Ten Elite 1, potem Frontier Elite i tak dalej. Na pewno znasz tą grę, prawda?
[01:17:15] - Oczywiście myślę, że wiele osób ją zna, bo to jest gra kultowa. Twórcą jest David Braben i to jest człowiek, który właściwie zamknął wszechświat na dyskietce. Znaczy wgrał wszechświat na dyskietkę, prawda?
[01:17:34] - To znaczy którą wersję? Tą pierwszą z '84 czy tą drugą? Druga chyba też się mieściła.
[01:17:40] - Frontier to jest Elite II. Druga część. Pierwsza się nazywała właśnie Elite i to jest gra o podróżach po kosmosie. Naszym głównym zadaniem jest właściwie walka, handel. No i co jeszcze? I eksploracja. To, czym człowiek lubi się zajmować najbardziej, czyli kasiora i walka.
[01:18:08] - Latało się tym statkiem, prawda?
[01:18:10] - Tak. Wiesz, powiedziałem, że wszechświat zamknięty na dyskietce, bo przecież pamiętasz, że tam był ten wszechświat przeogromny.
[01:18:18] - Cała galaktyka niemalże.
[01:18:19] - Tak, cała galaktyka, która się mieściła na dyskietce 720 kilobajtów, prawda?
[01:18:25] - Później oczywiście widać te inne systemy, jak się przeglądało, że po prostu nazwa była generowana matematycznie, czyli te nazwy tutaj w pobliżu, czyli te powiedzmy, nie wiem, tam 100 tysięcy tych gwiazd czy powiedzmy milion gwiazd było wygenerowanych jakoś tak sensowniej, a późniejsze te wszystkie systemy były generowane już tak, te nazwy były takie trochę zupełnie jakieś z kosmosu wzięte, więc po prostu oczywiście nie było to zgodne z rzeczywistością, ale pierwszy raz ktoś próbował ogarnąć całą galaktykę w grze. I to faktycznie można do tej całej galaktyki polecieć. Można sobie w tej grze latać i dolecieć do każdego systemu gwiezdnego, bo on jest generowany później z algorytmu proceduralnego.
[01:19:16] - No właśnie. I tu dotknąłeś sedna sprawy trochę, bo myślę, że do sukcesu tej gry najbardziej się przyczyniła właśnie ta wolność, którą dawał Frontier. Wcześniej gry to raczej były zamknięte plansze. Tu możesz pójść, ale tu już nie, a tu masz cały wszechświat możesz i możesz grać jak chcesz. To też jest ważne. To jest to też, dzięki czemu gry typu Grand Theft Auto są tak popularne, że dają po prostu wolność i także wolność zabawy. To nie chodzi tylko o to, że mamy sandboxowy, czyli taki po prostu jeden wielki otwarty świat, bez przeładowywania plansz i tak dalej. Ale też to, że możemy tą grą się bawić tak, jak chcemy, czy jeździć sobie samochodem, czy strzelać, czy do kasyna pójść i grać. I Frontier też trochę taki był, że pozwalał bawić się jak chcemy, bo mogliśmy albo się skupić na pojedynkach, na piractwie i napadać na kogoś, albo handelek, albo jeszcze były inne misje, jakieś tam na przykład szpiegowskie. Pamiętam, jakieś zdjęcia się pstrykało.
No wspaniała gra, która dawała wolność i ta wolność była tu kluczem do sukcesu, ja myślę.
[01:20:30] - Tak, to jest ważna sprawa. Tutaj jeszcze takie wtrącenie z czata, że Xynta pisze, że trzeba było wspomnieć o nazistowskiej bazie na Księżycu z najnowszego Wolfensteina. Więc to jest chyba taka uwaga dla nas, dla fanów gier. A to jest niesamowita sprawa z tą właśnie grą Frontier i tą wcześniejszą częścią Elite, że po prostu budziła w ludziach taką tęsknotę za kosmosem, za handlowaniem, podróżowaniem po wszechświecie. To była gra zupełnie trójwymiarowa. Już ten Frontier miał nawet tekstury, więc bardzo realnie wyglądały bazy. Realnie, powiedzmy. Wiadomo, nie grafika tak jak dzisiaj, ale dzisiaj żadna gra nie potrafi tego zamodelować, co było we Frontier, bo nie ma takich możliwości.
[01:21:30] - Potrafi.
[01:21:31] - Nie, takiej gry nie ma, żeby takie możliwości miał, żebyś miał całą galaktykę i po prostu wszędzie mógł na planecie wylądować. Tam można było po całej planecie latać. Oczywiście to była uproszczona grafika maksymalnie, ale można było latać po wszystkich planetach. Można było na Saturna polecieć. Nie można było za bardzo wylądować, bo nie było takiej opcji tam. To znaczy chyba można było nawet na każdej planecie, tylko że tam była grawitacja dosyć duża i trudno było to ogarnąć. Natomiast można było lądować też na-- nie pamiętam, czy można było lądować normalnie. Może nie. Może lądować tylko było na wyznaczonych miejscach. Mogę się mylić, ale po prostu nie spotkałem się, żeby były takie możliwości, bo nawet jakieś takie nowości, które tam pokazywałeś mi, które wychodziły, to modelują na przykład planetę, ale już nie modelują całej tej galaktyki.
Nie można latać sobie, gdzie się chce.
[01:22:29] - Domyślam się, że mówisz o No Man's Sky, o którym zaraz wspomnimy, ale powiedzmy też, że Frontier wraca, bo to jest ważny news. Frontier Dangerous.
[01:22:42] - Ale uproszczony.
[01:22:42] - To jest nowa odsłona.
[01:22:43] - Uproszczony, bo nie będzie lądowania na planecie.
[01:22:47] - No tak, te planety właśnie we Frontier to była tak naprawdę wektorowa kulka, na której były dwa wektorki.
[01:22:55] - O nie! Na samym początku tak, w tym pierwszym, ale w tej drugiej wersji Frontier 2: First Encounters to czytam i w ogóle można sobie screeny zobaczyć, że była woda, był śnieg zamodelowany, były miasta takie uproszczone. Także nie, tam coś trochę było.
[01:23:10] - To lepsze już. Jest podobna trochę gra Mercenary, która też właśnie opowiada o lotach po kosmosie. Tylko to jest taka przygodówka bardziej, ale właśnie też można wylecieć z planety. Można latać po planetach, też tych planet jest sporo. Podobna trochę w klimacie jest, tylko że handlowania nie ma, a bardziej gra przygodowa. A wspomniany No Man's Sky to jest gra, która myślę, że to bardzo obiecująca produkcja crowdfundingowa, która jest trochę podobna w klimacie do Frontiera. Tylko że bardziej się opiera na eksploracji planet, na badaniu nowych gatunków zwierząt. Można też walczyć, można toczyć bitwy kosmiczne. Z tego, co pamiętam, dostajemy na początku do- No niestety znowu Holender zawiesiło. Krawiec jesteś z nami?
[01:24:05] - Halo?
[01:24:06] - Krawca nie ma.
[01:24:08] - Jesteś, zawiesił się. Możesz powtórzyć.
[01:24:10] - Skype ma psikusy.
[01:24:12] - Jak się dodaje kogoś, to zawiesza rozmowę na chwilkę.
[01:24:18] - No to słuchamy słuchacza.
[01:24:19] - Dobra, to słuchamy.
[01:24:21] - Claude, właśnie wydaje mi się, że z tego, co mówiłeś wcześniej, wydaje mi się, że nigdy nie słyszałeś o grze, która nazywa się EVE Online.
[01:24:28] - Słyszałem, próbowałem uruchomić, ale to jednak była bardzo uproszczona gra. Dosyć.
[01:24:33] - Mnie też jakoś nie zachwyciła. Szczerze mówiąc, jakoś taka dziwna była.
[01:24:36] - Nie pod względem graficznym oczywiście, tylko pod względem złożoności tych różnych układów gwiezdnych. To musi być jednak troszeczkę tak zbliżone przynajmniej.
[01:24:46] - Miałeś otwarty, uproszczony interfejs. Naprawdę w EVE można polecieć wszędzie, można polecieć na planetę. Dodatkowo jest jeszcze jedna gra, która jest połączona uniwersum właśnie z EVE, gdzie toczą się bitwy na planetach. Na planetach, które są właśnie w uniwersum EVE, które są połączone z tym serwerem i na przykład można przeprowadzić ostrzał orbitalny dzięki graczom, którzy grają w EVE w innej grze.
[01:25:15] - Tam w ogóle jakieś wojny są, jakieś frakcje. Ja pamiętam, że to jakaś wielka bitwa była. Zmówili się gracze, w liczbie iluś tam setek czy tysięcy. Jakaś przeogromna bitwa, jak w Gwiezdnych wojnach była.
[01:25:29] - Nie wiem, czy wiecie, ale w EVE można przeliczać walutę w grze na normalne pieniądze. Można kupić coś takiego, co nazywa się pleks, czyli to jest 30-dniowe przedłużenie czasu gry, które jest przedmiotem w grze. Właśnie pleks można też czasem z questów dostać. W każdym razie dzięki temu można poznać wartość niektórych przedmiotów. Były bitwy, które kosztowały dosłownie setki tysięcy dolarów, bo kiedy stracisz statek, tracisz go na dobre. Nie ma tak, że stracisz statek, jesteś w hangarze, od razu masz ten sam statek. Nie. Tracisz statek, tracisz go permanentnie.
[01:26:10] - Ale w tej grze można było, tak jak właśnie we Frontier, w tej grze sprzed ponad 20 lat, można było latać do różnych układów gwiezdnych, ale nie na przykład 10, 100, tylko na przykład polecieć sobie do takiego, gdzie nikogo nie ma i tak dalej, gdzieś tam generowane, bo tego właśnie nie pamiętam, żeby było tak jak w tym Frontierze, że sobie chcę polecieć na przykład 100 lat świetlnych w tą, gdzieś tam w ogóle w jakiś zupełnie inny kosmos. Sobie latam i tam handluję i tam są zupełnie inne bitwy. Albo nikogo nie ma, bo może nie być po prostu kogoś.
[01:26:42] - Jest tak. Jest właśnie w ten sposób.
[01:26:45] - Przede wszystkim ja widzę tu podstawową różnicę, że Frontier jest grą single player, a EVE Online jest multi massive online. To jest zupełnie co innego, prawda? Ja bym chyba już teraz wolał się spotkać z innymi w tym wszechświecie, a nie latać po nim sam i z botami się naparzać tylko.
[01:27:05] - Ale Claude, wiesz czemu mi się tak wydawało, że ta gra jest właśnie taka Czekaj, jak ty to ująłeś? Uproszczona?
[01:27:11] - Mhm.
[01:27:14] - Można powiedzieć, że systemy gwiezdne w EVE dzielą się na trzy rodzaje, czyli systemy wysokiego bezpieczeństwa, gdzie nie można po prostu się zabijać, bo przelatuje policja NPC, czyli non player character. Przelatuje policja i tego, kto zaczął atakować, niszczą. Są systemy niskiego bezpieczeństwa, gdzie właśnie ta policja nie przelatuje, ale nadal są przy bramach skokowych jakieś działka. I jest tak zwany null sec, gdzie nie ma żadnego bezpieczeństwa. I to są właśnie systemy, które są w posiadaniu graczy, które są w posiadaniu gildii czy też korporacji, jak to się tam właśnie nazywa. I w tych właśnie miejscach możesz tworzyć własne stacje wydobywcze, które będą ciągnąć surowce z planety. Te stacje trzeba z kolei jeszcze napędzać, czyli musisz kopać lód, który z kolei trzeba będzie przerobić. Do tego są potrzebne skille, do kopania lodu, do przerabiania są potrzebne skille. Wszystko zależy od umiejętności. A z tego, co mówisz, podejrzewam, że grałeś niewiele, co najwyżej-
[01:28:24] - Niewiele i to dawno temu, bo ta gra już ma sporo lat, nie?
[01:28:30] - Oj sporo.
[01:28:30] - Tak.
[01:28:31] - Przede wszystkim płatna jest. To jest problem trochę, że płatna jest. Nie każdy lubi płacić abonament.
[01:28:36] - Za pieniądze w grze przez jakieś dwa, trzy miesiące gry, takiej normalnej gry, można już zacząć zarabiać na siebie w grze, że nie trzeba więcej już płacić abonamentu. Można kupić po prostu w grze ten przedmiot, który przedłuża ci ważność konta o 30 dni.
[01:28:54] - Jeśli mówimy o grach MMO, to można wspomnieć o Secret World. To jest gra właśnie multi massive online, gdzie gracze się wcielają w reprezentantów jednej z frakcji. I to są templariusze, smoki, które tak trochę reptilian przypominają. Kto tam jeszcze był? W każdym razie jest to świat, w którym urzeczywistniają się wszystkie miejskie legendy, różne mityczne stwory. One tam po prostu są. To jest taki świat. I to też może być ciekawa gra dla słuchaczy.
[01:29:37] - Także polecamy też tą EVE Online, żeby zobaczyć.
[01:29:42] - Tak, w tej chwili można dostać 14-dniowy trial za darmo, po prostu się rejestrując. Ale można też, jeśli ktoś z osób grających poda swój kod, swój reflink, dostaje się 21 dni triala i jeszcze jakieś tam zdaje się rzeczy. A co do tej gry, o której mówiłeś. Pierwsza rzecz, która przypomina mi się to symulator LSD, symulator zażycia LSD. Było kiedyś coś takiego. To też właśnie dosyć stara gra.
[01:30:14] - Śmieszne gry takie są, które-
[01:30:18] - Ciekawe.
[01:30:18] - Jajcarskie.
[01:30:20] - Symulator LSD. Też można powiedzieć, że trochę spiskowa sprawa, bo kurczę, może ktoś, kto propaguje takie rzeczy właśnie, jakieś tam narkotyki, psychodeliki, to przecież jest nielegalne. Ale w sumie gra jest legalna, bo nie można zabronić symulatora LSD. To jest absurdalne by było dosyć. Był chyba symulator samobójstwa też, że skakało się z jakiegoś tam dachu. Są właśnie takie małe gierki śmieszne.
[01:30:47] - Był symulator kozy, który zdobył całkiem sporą popularność.
[01:30:50] - A tak.
[01:30:51] - Podobno planowany jest symulator kamienia.
[01:30:58] - I co trzeba będzie robić? Toczyć się?
[01:31:03] - Wiesz, że nie wiem? Ale patrząc na to, jakie symulatory powstają, czekam już tylko na symulator Wojtyły. Dobranoc.
[01:31:12] - O!
[01:31:13] - Dziękujemy.
[01:31:17] - Że też nie wyczuliśmy wcześniej. A czy słyszałeś na przykład o grze Bioshock?
[01:31:25] - Słyszałem, ale nie gram. Ja muszę powiedzieć, że ja nie jestem jakimś takim graczem, nawet casualowym, bo ja naprawdę w mało gier gram w tej chwili. Jeżeli już, to takie gierki najprostsze, takie rozładowujące nerwy. Natomiast właśnie nie wiem, co to za gra.
[01:31:43] - Ale na pewno znane jest ci nazwisko Ayn Rand.
[01:31:48] - Tak jest. Jak możesz powiedzieć dodałem tutaj Kubę, ale kontynuuj Krawcze.
[01:31:56] - O Kuba! Witamy Kubę. Cześć Kuba.
[01:31:59] - Cześć Kuba.
[01:31:59] - Hej, hej, hej wariaty.
[01:32:03] - Kuba pytanie do ciebie, czy ty grasz w gry?
[01:32:07] - Gry tak średnio, ale jeden serial mam. Mogę wam zareklamować. Się najnowszy pojawił na HBO, słuchajcie. Się nazywa Leftovers i taki klimat właśnie X-Files. Jeszcze taki trochę supernatural, ale jest świetny, mówię wam. Dopiero cztery odcinki wyszły.
[01:32:22] - Leftovers?
[01:32:23] - Yeah, pozostałości. I to taki też spin dobry, bo wiesz, środowiska chrześcijańskie myślały, że wiedzą, o co będzie chodziło, a tu taka niespodziewajka. Chodzi o to, że 2% ludności na świecie znika. I wszystko się dzieje dzisiaj, tutaj, teraz, w takich realiach. Ale oni znikają i okazuje się, że ci ludzie, którzy znikają, to niekoniecznie byli ci święci. Bo jednak jak to nasza Biblia mówi, ci kiedyś zostaną porwani, a tu tak niezupełnie, bo jakiś tam pedofil był porwany czy jakaś kobieta, która tam żyła różnie albo inaczej też została porwana, czyli tam wzięta w to niebo. Czyli bardzo różni ludzie zostają porwani, a zostają na ziemi Też bardzo różni ludzie i dobrzy, i źli, ale powstają nowe sekty, bardzo ciekawe. Szczególnie sekta tych, którzy pamiętają to porwanie. Cała akcja serialu, dopiero są cztery epizody wypuszczone, dzieje się wokół jednej rodziny, szeryfa. Mówię wam, absolutna rewelacja.
Na pewno jest jakiś spisek w tym, tylko że ja jeszcze nie wiem jaki i wszyscy się zastanawiamy, co z tego będzie, bo po czterech odcinkach ciężko wywnioskować. Generalnie ten spin wokół religii, wokół kontroli. Tam są różne teorie co się stało z tymi ludźmi, którzy zniknęli. Czy to jacyś przybysze, czy rząd, czy co, nie wiadomo, ale jakość jest absolutna rewelacja. Klimat taki, że mucha nie siada, a muzyka już w ogóle. Taki spin. Też się pojawia wobec tego krawiec. Ten twój kaznodzieja taki bardzo dziwny, negatywny. Jeden z odcinków jest poświęcony cały pastorowi, który jest jedną z głównych postaci. Też ma różne przygody, lubi grać w kasynie i tak dalej.
Czyli też negatywny, ale z drugiej strony pozytywny wśród tych wariatów. Bardzo fajne spiny, mówię wam, bardzo fajna rzecz. Polecam.
[01:34:26] - A przypomnij tytuł.
[01:34:27] - „Leftovers”, czyli pozostałości. Nie wiem, jak to powiedzieć po polsku. To, co zostaje na przykład po obiedzie. Tu chodzi o to, że ci, którzy pozostali. Jak wpiszecie „Leftovers HBO” to-
[01:34:41] - Resztki.
[01:34:42] - Właśnie, resztki takie.
[01:34:44] - Coś jak „Lost” można porównać do tego?
[01:34:47] - Bardzo podobne. Tylko że wiesz, to jest HBO quality. „Lost” jeszcze tego nie miał. HBO naprawdę daje takiego spina, że jestem w szoku, bo właśnie wyleciałem. Jak wiecie, byłem w Europie. Spotkałem się z jednym z was i było bardzo miło, a w międzyczasie nagrywałem sobie te trzy następne epizody i pochłonąłem je jednego wieczoru i wszystkim serdecznie polecam. Naprawdę ma potencjał. Fajna sprawa, fajna rzecz.
[01:35:17] - A jeszcze jakieś inne możesz polecić seriale, które ci się spodobały? W Stanach wszystko prawie wychodzi.
[01:35:24] - Z takich bardziej science fiction, nie science fiction, to bardziej takich tych, wiadomo „Game of Thrones”, ale teraz z nowych to „Dominion”. Taki się pojawił nowy serial, to też najnowszy. Dopiero jest chyba cztery epizody. Też serdecznie polecam. „Dominion” się tak nazywa. Też się dzieje w takiej rzeczywistości trochę alternatywnej do naszej. Też takie klimaty jakieś anielsko-dziwne, rządowo-polityczne, ciekawe tematy. „Dominion” i ten „Leftovers” to dwa najnowsze. Dopiero nawet pierwsze sezony ich się nie skończyły, to zobaczymy jak to będzie. Tak jak „Breaking Bad”.
Nigdy nie wiedziałem, nawet ci, którzy produkowali, nie wiedzieli, czy się wyjdzie poza drugi sezon, a ja już od pierwszego uwielbiałem. To moje przewidywania były dobre. Na pewno te dwa seriale też będą miały dobrą przyszłość. Tak mi się wydaje przynajmniej. A poza tym bardzo miło się was słucha.
[01:36:22] - Dzięki.
[01:36:24] - Tak początek był trochę sztywny, jakieś rokoko, muzyka poważna, postmodernizm. Jakaś taka rozmowa dwóch starszych panów, lekkie patyki w tyłkach. Ale teraz już bardzo miło to się wszystko rozkręciło.
[01:36:37] - Jasne.
[01:36:38] - I tak.
[01:36:38] - Kuba, a czy ty grasz w gry?
[01:36:41] - Gram, ale ja w jakieś takie strategiczne. „Halo Wars” czy „Age of Empires” stare pyknę od czasu do czasu, ale nic specjalnego. Bardziej teraz jakiś dobry serial jak chwycę, to bardziej mnie to wciąga. „Game of Thrones” też na pewno polecam. Klasyka.
[01:37:04] - Pewnie. Dobrze Kuba, to dziękuję ci. Dzięki za te informacje.
[01:37:11] - „Leftovers” jeszcze raz. HBO. Okej, dobranoc.
[01:37:15] - Dzięki Kuba. Cześć.
[01:37:16] - Trzymaj się. Hej, wariaty, miło się was słucha. Hej.
[01:37:19] - Dzięki jeszcze raz. Wszystkiego dobrego. Jeszcze jeden telefon. Dzisiaj się rozdzwonili słuchacze. Dzwoni Adrian. Witaj, Adrianie.
[01:37:29] - Witam.
[01:37:31] - Jeśli możesz wyłączyć radiokomputer. Znaczy radiokomputer nie wyłączaj, tylko wyłącz Skype. Przepraszam, Skype'a nie wyłączaj. Wszystko mi się miesza. W Skype żebyś słyszał, a wyłącz te tam WinAMPy, radiokomputery wszystkie. Dobra, super, dzięki, bo słyszałem, że tam coś u ciebie leciało. Dzwonisz pewnie powiedzieć, jaki twój jest ulubiony serial. Może gra komputerowa?
[01:37:52] - Ja bardziej tak. Może jestem młodszy rocznikiem to-
[01:37:57] - To się znasz na tych rzeczach bardziej.
[01:37:58] - Zafascynowany może bardziej tymi grami i powiem, że gdyby chyba nie niektóre gry, w które grałem, to by mnie teraz tu nie było i nie interesowałbym się takimi tematami, jakie tu omawiamy.
[01:38:12] - A jakie to były gry, które tak na ciebie wpłynęły?
[01:38:14] - Moja największa gra to była „Mass Effect” się nazywała, może dość popularna. To była gra, że ludzie 200 lat wyszli poza technologię ze znalezieniem na Marsie artefaktów. Na tym to polegało i technologia ludzka wyszła w krótkim czasie w górę. I zaczął się temat rozwijać, że było coś takiego jak inne cywilizacje i było coś takiego jak połączenie, jak unia, może tak powiedzmy, tylko że międzyplanetarna, na tej zasadzie. To wszystko się zaczęło dziać. I jak to bywa, jakieś niebezpieczeństwo i jak to się rozwijało. Ale co najciekawsze było w tej grze, była podzielona aż na trzy części, była pokazana taka typowa ludzka, jak by to powiedzieć, natura względem innych cywilizacji. Typowo taki materialny sposób, jak byśmy brali ... ich wady, zalety. Tak na ludzkie oko po prostu.
I były też konflikty najróżniejsze. To strasznie długa gra, ale jest naprawdę świetna i dzięki niej zainteresowałem się astrologią i innymi rzeczami, bo było tego masa. Też podróżowaliśmy po układzie naszej Drodzy Mlecznej, bo cała akcja się toczyła w Drodze Mlecznej. Taki typowy RPG, tylko że to był jednoosobowy i rozwialiśmy problemy najróżniejsze, jako główna postać, którą sami też robiliśmy, czyli taki trochę roleplay game, coś takiego.
[01:39:58] - Taki action RPG jak dla mnie.
[01:40:01] - Ale ta gra też była robiona z koreańskim czy japońskim naukowcem, zaawansowanym fizykiem. Jak on się nazywał? On dość popularny. Też te technologie.
[01:40:16] - Michio Kaku?
[01:40:17] - Tak.
[01:40:18] - Amerykański. On jest Amerykaninem.
[01:40:21] - I właśnie on tak robił. To działo się na zasadzie przekaźników masy, że się podróżowało przez te przekaźniki masy, który był położony na drugim końcu galaktyki i podróżowaliśmy między nimi. To był taki wyznacznik, jak szybko było podróżować przez układy. Powiem tak, że ta gra mnie zainteresowała. Może powiem tak: gry w tych czasach, te nowsze, to jest coś takiego, wyznacznik jak świetna fabuła, jak książka, tylko że mamy wybory, możemy podejmować te wybory. Może dlatego właśnie teraz te gry stają się tak bardzo popularne, że teraz mamy wybór jakiś, że jeżeli czegoś nie zrobimy, coś się stanie coś innego. Taki przykład może podam. Raz w jednej misji było tak, żeby zatrzymać jakiś tam front innych, wroga. Była taka opcja, żeby wysadzić jedną planetę, na której było 300 tysięcy jakiejś tam rasy innych ludzi. To właśnie będzie taki kontekst moralny, czy to zrobić, czy może nie zrobić, ale dzięki temu ten front, ten cały atak posunie się szybciej.
Po prostu będziemy mieli ciężej bronić się, na tej zasadzie. Wydaje mi się, że w tych czasach właśnie takie rzeczy są dość na popyt.
[01:41:41] - Zabić 300 milionów.
[01:41:44] - 300 tysięcy.
[01:41:44] - A, 300 tysięcy. A za ile?
[01:41:48] - No właśnie. Albo taki fajny przypadek ostatnio też à propos takich w grze teorii spiskowych. Popularna gra „GTA V” teraz, która więcej pieniędzy chyba zdobyła niż kilka naraz wielkich filmowych produkcji. Było tam coś takiego właśnie, pamiętam trzech bohaterów było. Pamiętam, że między sobą się po prostu wybierało i był jeden psychopata, pamiętam. Jeden bohater był totalny psychopata, który wierzył w Anunaki i reptilian i tłumaczył to, co chwilę.
[01:42:21] - Trevor pewnie.
[01:42:22] - Tak, Phillips. Pamiętam taka misja, gdzie leciał samolotem i krzyczał, że reptilianie go nie dopadną. I wyskoczył z samolotu, krzycząc, że go nie dopadli i pomiętają go.
[01:42:35] - Tak, to trochę podobnie jak gliniarz z „Kaznodziei”, który wierzy w marsjańskich czarnuchów.
[01:42:43] - Tak, ale to moim zdaniem też jest takie podchwytliwe trochę, bo jednak gra to poszła do milionów ludzi i pokazanie: „O, to psychopata”. Ktoś powie: „O, jakiś inny człowiek mówi o tym”. To porównanie wiadomo jakie od razu przyjdzie temu człowiekowi, który gra w tą grę na przykład, na takie tematy.
[01:43:01] - Jeśliby ktoś ze słuchaczy szukał gry, w której się nie strzela, a rozwiązuje na przykład zagadki fajne, detektywistyczne, to polecam taką starszą grę „The Pandora Directive”. I to są przygody detektywa Texa Murphy'ego. To już jest z kolei trzecia bodajże część, czwarta, przepraszam, odsłona serii. I Tex Murphy tutaj tropi spisek na szczycie piramidy rządowej dotyczący UFO właśnie i Roswell. A wszystko się dzieje nie w rzeczywistości, tylko to jest świat niedalekiej przyszłości, w którym zdarzyła się jakaś taka katastrofa dziwna, że ludzie nie mogą egzystować w dzień, tylko mogą w nocy i wszyscy w dzień po prostu śpią. Jest mutacji też trochę. Taka rzeczywistość ciekawa. I ta gra jest dostępna na Steamie. Słuchajcie, grafika jest troszeczkę już archaiczna. To była jedna z pierwszych takich przygodówek, które były w pełni 3D.
Widoczny obszar gry nawet nie jest na cały ekran, ale co fajne, tam są żywi aktorzy. To jest gra z żywymi aktorami. To nie jest 3D i motion capture, tylko to są prawdziwi żywi aktorzy i to całkiem nieźli. Naprawdę fajnie grają. Polecam na pewno dwa tytuły z tej serii, takie bardziej współczesne. Właśnie „The Pandora Directive” i „Under the Killing Moon”.
[01:44:37] - A tak jeszcze teraz mi się przypomniało z ciekawości, że właśnie też w grach niektórych jest też taka wiedza pokazana może, powiedzmy bardziej, jak by coś wyglądało. Bo mi się teraz przypomniało, bo lubię po prostu grać czasami w RPG takie typowe już. I przypomniała mi się taka gra jak „Deus Ex”. To było chyba „Bunt ludzkości” się nazywa. I to właśnie było pokazane, że jak ten świat wyglądał, że to nie była już walka pomiędzy krajami, tylko korporacjami, jak oni już rządzili. To było właśnie pokazane, jak już nie było takiej, jak by to powiedzieć, przynależności państwowej, tylko właśnie korporacje. Tak jak zamiast państwa między sobą walczyły te korporacje. I to właśnie też był bardzo ciekawy temat.
[01:45:19] - Cały gatunek cyberpunk właśnie zakłada taką wizję świata, w której rządzą korporacje, które są nad rządem nawet. I to jest taki świat i powstaje właśnie teraz gra „Cyberpunk 2077”. 2077. Nie potrafię tego po angielsku powiedzieć niestety. I to jest wysokobudżetowa produkcja studia CD Projekt Red. Tak, to Polacy robią, twórcy „Wiedźmina” i zapowiada się naprawdę hicior. Świetnie zrobiona gra. Patrząc na trailera sądzę, że gra będzie się ocierała o temat cyberpsychozy tak zwanej, czyli takiego zjawiska, które się pojawiało w oryginalnej grze fabularnej „Cyberpunk”, papierowej. Tam było coś takiego jak cyberpsychoza, czyli człowiek, jak miał za dużo w sobie krzemu i różnych urządzeń, się odczłowieczał, stawał się świrem. I przypuszczam, że tego będzie dotyczyła gra.
Zapowiada się wspaniała grafika. Polacy słyną w tej chwili z dobrej grafiki w grach.
[01:46:31] - I grywalności, czy też scenariuszy, tak jak było z „Wiedźminem”. To naprawdę ruszyło na świat. Muszę powiedzieć, że to jest jedyny produkt eksportowy z Polski, który jest wszędzie. Wiem, że nawet na autobusach reklamowany był „Wiedźmin”, w sklepach, kafejkach czy miejscach do gier komputerowych, że ludzie przychodzą i nie muszą w domu grać, tylko mogą grać w kafejkach komputerowych. Za większą opłatą mogą sobie w „Wiedźmina” online zagrać i tak dalej. Było tego wszędzie. To też jest produkt CD Project, tej firmy.
[01:47:15] - Tak. Trzecia część już chyba, prawda?
[01:47:18] - Tak.
[01:47:19] - Trzecia będzie wychodziła chyba w 2015 roku, jakoś na początku 2015 roku.
[01:47:27] - Zapowiada się naprawdę świetnie, bo będzie w końcu otwarty pełny świat, czyli bez przeładowywania plansz. Krok w przód, troszeczkę wolność większa. Zatem lepsza grafika, wszystko lepsze jak zwykle, a „Cyberpunk” może być wcale nie gorszy. W ogóle ten gatunek powinien być też ciekawy dla fanów teorii spiskowych.
[01:47:53] - Myślę, że najbardziej. „Cyberpunk” to, tak jak mówiłem, czyli ta seria Roberta Antona Wilsona, „Illuminatus”, tam jest przesiąknięta symboliką okultystyczną, można powiedzieć, symboliką Iluminatów, tajnych stowarzyszeń. I jest wytłumaczone, jak to działa. To jest taki, można powiedzieć, Terry Pratchett tylko o poważnych sprawach. Nie chcę mówić, że Terry Pratchett nie pisał o poważnych sprawach, ale raczej to były takie wesołe światy fantasy, natomiast to były takie cyberpunkowe klimaty. Czekaj, bo nie wiem, czy pomyliłem, bo ty mówiłeś steampunk czy cyberpunk? Mówiłeś, że ta gra wychodzi.
[01:48:41] - Cyberpunk. To są dwa różne gatunki. Steampunk to-
[01:48:46] - Może wytłumaczmy, na czym to polega, bo ludzie nie wiedzą. Krawczak może. Dziękuję ci, Adrianie, za te informacje.
[01:48:53] - Może taki jeszcze jeden przykład.
[01:48:54] - Na koniec, dobra.
[01:48:55] - Właśnie jakbyś ty wspomniał o „BioShocku”.
[01:48:57] - „BioShocku”, dobrze.
[01:48:58] - Właśnie taki jak „BioShock”. Ja grałem w tą ostatnią część, „Infinity”. Pokazuje też świetnie tematykę tych podróż pomiędzy, to było wymiarami? To było coś takiego jak podróże pomiędzy wymiarami i to, jakie konsekwencje są tego, jeżeli się wejdzie w jedną strukturę czasową i jak to powiedzieć, namiesza w niej. Jakie to ma konsekwencje często. Pamiętam, że fabuła była taka, którą trzeba było naprawdę zrozumieć, o co w niej chodzi. Na przykład takie tematy też były chyba robione na podstawie badań naukowych. Więc mówię, że niektóre gry mogą naprawdę zainteresować człowieka na poszczególną tematykę. Nie zawsze musi być taka głupia siekanka, żeby coś fajnego się, czegoś dowiedzieć i to rozwijać dalej.
[01:49:52] - Jasne, tak, zgadza się. Dzięki za ten telefon. Dzięki wielkie.
[01:49:56] - A jeszcze może polecę jeden film, jeszcze serial może, bo też taki ciekawy od tamtego roku oglądam. „Pod kopułą” nazywa się. „Under the Dome”.
[01:50:07] - Coś słyszałem o tym. Czyli po prostu zamknięty świat, tak jakby odcięty, który nie wiadomo skąd się pojawił.
[01:50:12] - Takie coś w kształcie półkola pod jednym miasteczkiem się zamknęło.
[01:50:16] - A to nie jest na podstawie Stephena Kinga?
[01:50:18] - Tak, jest.
[01:50:19] - Właśnie, tak jest. Dobre.
[01:50:22] - Pierwszy jest taki sobie, a drugi już fajnie się zaczyna. Warto poświęcić.
[01:50:28] - Fajny pomysł. Potencjał jest w nim.
[01:50:30] - Tak. Dzięki, Adrian, za tę informację.
[01:50:33] - Dobrej nocy.
[01:50:33] - Trzymaj się przyjemnie. Cześć.
[01:50:36] - To może parę słów o „BioShocku”.
[01:50:38] - Tak, o „BioShocku” za chwilkę, ale wytłumaczę, żeby na początku słuchacze wiedzieli, bo popełniliśmy błąd. Steampunk i cyberpunk, bo to są takie najważniejsze dwie rzeczy, które dotyczą spisków. Myślę, że nawet cyberpunk jest istotniejszy, ale większość ludzi może nie odróżniać tych dwóch rodzajów z popkultury, tematyki dzieł różnych.
[01:51:05] - Za ojca cyberpunka się uważa Williama Gibsona, czyli pisarza, który stworzył opowiadanie „Johnny Mnemonic”. Potem był jeszcze „Neuromancer”, książka. I on jest takim ojcem tego gatunku. To jest taka mroczna przyszłość. Science fiction, cyborgizacje. Co charakterystyczne dla gatunku, to klimat troszeczkę przypominający lata 80. i 90., ale Takie właśnie science fiction, czyli jest sobie gość ze sztucznym okiem, cyborg, wielkie giwery, prostytutki, neony. To jest klimat mrocznego miasta. Zresztą największe miasto znane z cyberpunka to jest właśnie Night City. Oryginalnie był to system fabularny, taki klasyczny, papierowy, taka gra wyobraźni, gdzie jest mistrz gry, kostki i tak dalej.
I gracze się wcielali w różnych bohaterów. Do wyboru był solo, czyli taki żołnierz, fixer, czyli taki cwaniaczek i złodziejaszek. Był tam jeszcze biznesmen. Takie postacie rządzą światem cyberpunka. Są Nomadzi też, którzy się odcinają od tego wszystkiego i żyją poza miastem. Tacy właśnie nomadowie.
[01:52:39] - Przepraszam, czy mogę przerwać na chwilę? Bo to jest istotne. Czy można powiedzieć, żeby zwizualizować słuchaczom to, jak wygląda cyberpunk, czy nie jest to tak jak na przykład w filmie makieta miasta z „Blade Runner”, czyli „Łowca androidów”, czy też na przykład trochę po części klimat „Mad Maxa” to może nie, ale właśnie ten z „Łowca androidów”, z „Blade Runnera”. Czy to nie jest troszkę cyberpunkowy klimat?
[01:53:09] - Nie.
[01:53:10] - To nie jest.
[01:53:10] - Nie za bardzo. Nie, to nie ma chyba nic wspólnego z cyberpunkiem. Takim filmem, który najlepiej chyba oddaje ten klimat, ten świat i właściwie to jest ten świat, to jest właśnie „Johnny Mnemonic”, film z Keanu Reevesem, który jak zwykle wygłasza kwestie cały czas typu: „We know too much. We went too far”. Zauważ, że Keanu Reeves w każdym filmie za dużo wie i za daleko zaszedł, nie? Czy „Matrix”, czy „Johnny Mnemonic” i sto innych filmów. On zawsze wie za dużo. I tu „Johnny Mnemonic” to jest właśnie typowy cyberpunk w 100%. I ten film bym polecał. Zapomniałem wspomnieć o najważniejszym elemencie cyberpunka, czyli o cyberprzestrzeni oczywiście.
Są netrunnerzy, czyli właśnie tacy, którzy potrafią wnikać w tą cyberprzestrzeń i włamywać się do terminali. Jak się gra w tą grę klasyczną, fabularną, to tam się używa programów różnych, loot czy coś i walczymy tymi programami. Taki klimat. A steampunk to jest świat przypominający trochę nasz renesans, ale taki, w którym większą rolę odegrali naukowcy typu Tesla, w którym są silniki na parę nadal. Właściwie dużo urządzeń jest zasilanych parą, stąd właśnie steampunk, czyli para — steam. Ale właśnie to są takie klimaty typu Tesla, dżentelmeni w cylindrach, którzy mają jakiś dziwny pistolet, jakieś orgonity. Te rzeczy się pojawiają.
[01:54:56] - Czyli koniec XIX wieku, prawda? XIX wiek, początki elektryfikacji, czyli połączenie pary i elektryczności. A to jest prawda, bo z pary tak naprawdę wszystkie elektrownie do dzisiaj, oprócz elektrowni słonecznych czy też wiatrowych, czyli tych odnawialnych, to reszta nawet z atomówkami czerpie energię elektryczną z pary. To znaczy para uderza w turbiny i turbina się kręci dzięki parze, więc tak naprawdę ma dużo wspólnego to do dzisiaj. Elektryczność z parą.
[01:55:32] - To jest takie połączenie. Z jednej strony mamy te renesansowe stroje, z drugiej strony mamy czasem magię nawet. Z drugiej mamy epokę przemysłową. Taka mieszanka fajna też. Bardzo ciekawie to wygląda. „Arcanum” to jest bodajże gra twórców „Fallouta”, tych pierwszych dwóch części, czyli zespół Black Island bodaj się nazywa, nie pamiętam. W każdym razie twórcy pierwszych „Falloutów” stworzyli podobną trochę grę na podobnym silniku, która się nazywa „Arcanum” i ona jest właśnie typowo steampunkowa. To polecam też. Bardzo fajna i dająca dużo satysfakcji. I klasyczna bardzo.
[01:56:18] - A jakieś filmy steampunkowe, które na przykład kojarzysz czy coś takiego? Na przykład jak wygląda taki świat? Chyba ja mogę podpowiedzieć. „Liga dżentelmenów” czy coś takiego było. „Niesamowita liga dżentelmenów”. To jest steampunk?
[01:56:33] - Wiesz co? To przypomina trochę. Bo to w ogóle komiks był pierw, potem film. I to troszeczkę przypomina. Te niesamowite łodzie kapitana Nemo, takie właśnie mechaniczne bardziej — chociaż nie pamiętam dokładnie, jak tam było — ale bardziej takim filmem, który... Na pewno jest dużo produkcji anime, które są w takim klimacie. Japończycy lubią robić filmy animowane. Jest ich sporo. Nie przypomnę teraz, ale myślę, że „Wild Wild West” z Willem Smithem to jest film taki dosyć steampunkowy, bo tam mamy machiny typu wielki mechaniczny pająk na parę. Mamy pociągi wypasione, takie właśnie typowe dla steampunku, dziwne gadżety szalonych naukowców.
To jest trochę steampunk, powiem ci. „Wild Wild West”. „Bardzo dziki Zachód” po polsku to się nazywało.
[01:57:34] - Ciekawa rzecz. Więc teraz możemy już o tym „BioShocku” powiedzieć, o tej grze.
[01:57:39] - Mhm. To jest gra, która jest darzona dużą estymą przez graczy, bardzo uznana, przez niektórych uważana za grę wszech czasów. To jest gra typu first person perspective, czyli wydawałoby się, że biegamy i strzelamy i widok z oczu mamy, że tak zarymuję. Ale właśnie tam są te wyjątkowe wybory, o których wspominał słuchacz, że ta gra jest właściwie trochę takim lustrem, które wymaga od nas naprawdę dokonania ciężkich wyborów i zmierzenia się potem z nimi, bo odczuwamy konsekwencje wszelkich naszych wyborów. Jest to tutaj bardzo mocne. Inspiracją dla scenarzystów była filozofia obiektywistyczna Ayn Rand, która to pisarka promuje egoizm jako cnotę, a altruizm rozumiany jako poświęcenie się dla innych, nie tylko robienie czegoś dobrego dla innych, tylko właśnie, że poświęcenie się dokładnie dla innych jest bez sensu i że to głupie i szkodliwe jest. Taka popularna, nie wiem od jak dawna ta pisarka jest popularna, ale-
[01:58:55] - Libertariańska, w kręgach libertariańskich na pewno.
[01:58:57] - Tak, bardzo libertariańska i ona ma tam nawet swoje alter ego w tej grze. Tam pojawia się niejaki Ryan, możemy sobie posłuchać jego przemów też. I to jest taki odpowiednik tej Ayn Rand. I gra przedstawia utopię, która upadła. W pierwszej części mamy bodajże do czynienia z takim podwodnym miastem, które się nazywa Rapture, a później Columbia. W następnych częściach się pojawia takie bajeczne miasto w chmurach, które w ogóle w chmurach jest jakimś tam cudem. Nie wiem, jak to jest zrobione. Ja przyznam, że przez te gry tylko tak przelatywałem. Cały czas mam w planach zagrać, bo wspaniałe ponoć są i się tutaj czaję. A ciekawostka jest taka, że powstaje prawdziwa libertariańska utopia.
Niejaki Peter Thiel, zapisałem sobie. Nie niejaki, tylko to jest współzałożyciel Facebooka.
[01:59:57] - Chyba PayPala, czy Facebooka?
[01:59:59] - PayPala, przepraszam, masz rację. PayPala, tak.
[02:00:02] - A nie słuchałeś teorii chaosu? Bo to jest jeden z teraz bardziej prominentnych globalistów. On jest w tej chwili Bilderbergiem, na samej górze Bilderbergiem. Tam jest powiedzmy, kilkudziesięciu Bilderbergów na górze i on jest na samej górze. Także to jest podpucha. No ale dobrze , ale powiedz.
[02:00:18] - No i ten Peter Thiel, współzałożyciel PayPala.
[02:00:25] - Muszę się pochwalić, że go widziałem. Mam zdjęcie jego i widziałem, jak tam przechodził. Także na 100% na tym spotkaniu grupy Bilderberg. Przepraszam, że przerwałem.
[02:00:33] - Spoko. I on z wnukiem Miltona Friedmana buduje na morzu jakieś takie miasto na platformie, które ma być takim libertariańskim rajem dla wszystkich tych, którzy chcą uciekać przed płacą minimalną, przed zasiłkiem dla bezrobotnych i chcą mieć na przykład dostęp wolny do broni, bo też ma być. I być może się to skończy też takim upadkiem tej utopii.
[02:01:00] - Atomówką i wszyscy ci od razu będą w jednym miejscu zniszczeni w sekundę. Ale to jest pomysł szatański.
[02:01:08] - Tam kloc z piłą im podpiłuje jedną belkę i cała ta platforma po prostu rżnie do wody.
[02:01:14] - Właśnie nie. Tam zgromadzą takich ludzi, którzy mogliby walczyć z systemem tutaj na miejscu i chcą zgromadzić w jednym miejscu, żeby ich tam załatwić po prostu albo odseparować, tak jak było w Nowym wspaniałym świecie, czy też chyba było w Roku 84, że czasami właśnie tam trafiają ci ludzie, którzy sprzeciwiają się. Są tacy bardzo aktywni, którzy walczą z systemem, próbują i tam po prostu ich wysyłają na taką wyspę odludków. Ciekawy pomysł z tym, co Peter Thiel właśnie proponuje, ale sądzę, że to jest po prostu tak abstrahując od tematu, bo to fajnie się wydaje, fajny pomysł, ale myślę, że to jest odciąganie ludzi, którzy mogliby zmienić tu i teraz, tu gdzie jesteśmy. Tu moglibyśmy mieć raj. Naprawdę nie potrzeba żadnej wyspy, budowania i tak dalej. Trzeba po prostu w ludziach obudzić świadomość i to jest do zrealizowania. Tylko że globaliści nam to utrudniają. Właśnie tacy jak Peter Thiel. I to niestety tak to wygląda.
A z tego, co wiem, wnuk chyba Friedmana to jest też jakimś takim trochę, nie wiem, czy libertarianinem raczej nie bardzo. Wiem, że zrobił taką trochę komuszą propagandę, może nie komuszą, ale lewacki taki film o tym, jak to tam właśnie... Nie, sorry, pomyliłem się. Nie o wnuku Friedmana. Wnuk Friedmana to chyba jest libertarianinem, bo tak samo i syn Friedmana jest libertarianinem. David Friedman polecam. Także nie, sorry, pomyliłem się. To kto inny po prostu widziałem. Także nie, ale to jest po prostu niby libertariańskie, ale tak naprawdę to ma inne cele, żeby tych, którzy mogliby walczyć. Ale okej, to tak przerwałem ci takim ptaku w locie.
[02:03:00] - Słuchaj, może byśmy powoli przechodzili do filmów na przykład, bo myślę, że jeśli chodzi o filmy, to wymienimy tutaj na pewno więcej takich tytułów, które już tak ściśle dotyczą po prostu spisków konkretnie i tych prawdziwych. Ja sobie tu spisałem troszeczkę tytuły.
[02:03:16] - Tak, ale jeszcze o grach chciałem, jeśli możemy tutaj o grach jeszcze powiedzieć, bo trochę przeskoczyliśmy o tym kosmosie, wiesz, tak siu. O NASA, astronautach właśnie w tych słuchawkach. Ale chyba w grach komputerowych to niby jest dużo tego kosmosu, ale tak naprawdę ten kosmos jest tak po macoszemu potraktowany. Nigdy na przykład nie widziałem takiej gry komputerowej, która miałaby klimat Odysei kosmicznej 2001, żeby po prostu ten-
[02:03:41] - Są.
[02:03:41] - Są takie gry? Możliwe. Ja po prostu nie jestem w temacie gier bardzo gdzieś zakorzeniony, ale żeby był ten klimat w grach Tego takiego kosmosu, co u Lema na przykład jest w tych „Dziennikach gwiazdowych”, czy ogólnie w tym, co Lem pisał, czy też bardzo często inni pisarze science fiction jak Asimov i tak dalej. Że ten kosmos jest taki ciekawy zupełnie. Być może są właśnie. Jeśli o tym możemy jeszcze porozmawiać.
[02:04:15] - To ja bym ci podał, Klodzie, dwa tytuły, które być może by cię zaskoczyły. Jedna to jest taka starsza gra. Kiedyś się robiło więcej tego typu gier. To się nazywało Buzz Aldrin To Space, In Space. Coś takiego, coś w tym stylu. Przepraszam, nie podam dokładnego tytułu, ale chodzi o gatunek gry. To jest po prostu symulator lotu w kosmos i to taki z prawdziwego zdarzenia. Mamy wskaźniki wszystkie, mamy odzwierciedloną rakietę, przygotowujemy się do lotu. To wszystko trwa. I to jest może taka gra, która by zainteresowała tych, którym się nie chce ani strzelać, ani handlować, ani dupczyć Marsjanek na przykład.
[02:04:58] - Tylko po prostu latać w kosmos. Ale na Księżyc chyba się nie wybierzemy. Czy można?
[02:05:04] - Można. To był właśnie chyba symulator lotu na Księżyc. Taka cała wiesz, po prostu...
[02:05:11] - Ciekawe.
[02:05:11] - Druga gra, o której chciałem wspomnieć, to mi wyszła właśnie z głowy. Zgubiłem, bo się zatrzymałem na tej, ale za chwilkę sobie pewnie przypomnę. Ale ci powiem, że ja też tęsknię i chętnie bym zagrał w taką grę, która by traktowała ten temat poważniej trochę.
[02:05:33] - Chodzi o co? O to, że jak mamy jakieś bazy i tak dalej, gdzieś latamy, żeby na przykład mogła być albo przygodówka, albo jakaś strategiczna gra, ale bardziej odwzorowana, z niesamowitymi rzeczami. Tak jak było w „Odysei kosmicznej”, ten monolit. Takie różne ciekawe rzeczy, gdzie nie jest to prosta strzelanka czy jakieś takie klimaty, że po jakichś dziwnych miejscach latamy, tylko latamy bardziej po miejscach konkretnych — Księżycu, Marsie. I są lokacje zrobione świetnie. Przecież mamy mapy Marsa, mapy Księżyca. Wszystko jest.
[02:06:09] - Bardziej przygoda, żeby była.
[02:06:10] - Tak. I przygoda tego, że na przykład Marsjanie gdzieś się pojawiają, gdzieś pod ziemią mieszkają jakieś światy. Oglądamy, znajdujemy rzeczy. Lądujemy na Marsie — taki z głowy scenariusz. Lądujemy, oglądamy rzeczy, a tu patrzymy, a ten kamień to okazuje się, że nie kamień, tylko jakiś artefakt znaleźliśmy, który musieliśmy wyszukać, te artefakty, bo potem się okazuje, że tego więcej jest, że są jakieś budowle dziwne na Księżycu, na przykład jakieś kopuły szklane, naprawdę jakieś dziwne. Rozbite oczywiście przez meteoryty. I zachowana fizyka, bo szkło się inaczej będzie zachowywało na Księżycu niż na Ziemi. Szkło na Księżycu jest na przykład dużo bardziej wytrzymałe. Dużo ciężej jest je zbić niż na Ziemi. Więc to jest takie dziwne.
Ta inna fizyka trochę, inna grawitacja i tak dalej. Właśnie te klimaty. Tego mi brakuje. Ale ja tu mam też zapisaną taką gierkę, bardzo ciekawą, w którą ja bardzo dużo grałem. W klony tej gry i też oryginalną grę. UFO: Enemy Unknown, czyli Wróg Nieznany UFO.
[02:07:15] - Ale słuchaj, to ja wspomnę tylko jeszcze szybciutko o jednym tytule, bo przypomniałem sobie, o czym chciałem powiedzieć. Gra nazywa się Captain Blood. Captain Blood i druga część Commander Blood.
[02:07:30] - Krew, tak? Blood jak krew.
[02:07:32] - Tak. Blood. To tak trochę nawiązuje chyba do kapitana piratów. Taki był jakiś kapitan Blood. Ale tutaj w ogóle jest bardzo nietypowy, taki dziwny scenariusz, bo jest sobie jakiś taki mega milioner, który chce poznać tajemnicę, co się stało podczas Wielkiego Wybuchu. I on tworzy jakiś taki statek Arkę, w której umieszcza istotę, którą stworzył sam. To jest taki właśnie ten tytułowy kapitan Blood. Jego zadaniem i naszym zadaniem jest latanie po kosmosie i nawiązywanie kontaktów też z różnymi istotami. I ta gra umożliwia nam to w nietypowy sposób, bo mamy taki komunikator, którym się posługujemy do komunikacji z obcymi rasami. I to jest też element gry.
Wygląda to... Trzeba to zobaczyć, żeby zrozumieć, o co chodzi. Gra jest w ogóle zrobiona za pomocą kukiełek. Pojawiają się tam i kukiełki, i grafika 3D. Bardzo nietypowa grafika i klimat w ogóle całej tej gry. To jest gra, która jeszcze była na Amigę, pierwsza część. Druga część ukazała się już na płycie CD, gdzie są trochę lepsze filmy. Polecam. I muzyka jest wspaniała. Na naszej Arce kosmicznej w ogóle pojawiają się z czasem bardzo dziwne też istoty.
Na przykład takie, które żyją tam po milion lat albo jakieś takie formy energii, które nam coś podpowiadają, jak postąpić z jakimiś tam istotami. I tu nie chodzi właśnie o walkę, tylko o coś więcej. To jest ciekawy tytuł. Okej, a ty chciałeś powiedzieć o UFO?
[02:09:32] - Tak, za chwilkę do niej przejdę, do tej gry, ale tutaj jeszcze Adrian napisał ciekawą rzecz o Mass Effect. Taka gra Mass Effect. To jest pierwsza, druga część, chyba trzecia też nawet. Znam tylko tyle ze screenów tej gry czy gdzieś z gameplaya widziałem, ale absolutnie nie grałem w tą grę. Czy ty grałeś w tą grę? To o kosmosie jest, prawda? Też w kosmosie się dzieje.
[02:09:56] - Grałem w trzecią część. To jest takie science fiction, w którym są jakieś niesamowite zbroje, bronie. Intryga cała kręci się wokół różnych szczegółów, że tu jest jakaś rasa, której trzeba pomóc, ale z kolei oni są w konflikcie z innymi. Trzecia część, jeśli dobrze pamiętam, ta, w którą grałem, tylko tą znam. Tam chodziło o zjednoczenie galaktyki przeciwko żniwiarzom, którzy atakują. To jest taka rasa przypominająca trochę Borgów ze Star Treka. Może nie Borgów, tylko tych, jak się nazywali ci agresywni ze Star Treka?
[02:10:39] - To najbardziej chyba tacy wojownicy. Klingonowie.
[02:10:45] - Tak przypominają trochę Klingonów, bo ich tylko interesuje podbój i rozwalanie wszystkiego. Atakują cały wszechświat, są wielką siłą i tam trzeba zjednoczyć różne rasy.
[02:10:53] - Nie, to Borgowie. Tylko że Borgowie byli tacy bez uczuć, roboty po prostu. Rasa cyborgów, coś takiego.
[02:11:02] - Ci żniwiarze też jacyś tacy są mało ludzcy, zakryci w jakichś zbrojach, wszystko niszczą. Ale jakoś mnie nie zachwyciło. Wiesz co? Ja właśnie szukam historii takich bardziej uniwersalnych, a nie, że zdobądź kryształ mocy, który pozwoli uruchomić generator X, który musisz przewieźć na planetę Y i takie wieczne wypełnianie questów. Wiesz, przynieś, podaj, pozamiataj. Ja bym chciał gdzieś polecieć w kosmos i się odgrywać.
[02:11:32] - Bardziej otwarty świat, ale to jest trudniej zrobić tego typu świat. Ale tutaj był, można powiedzieć, bardziej otwarty świat, w tym sensie otwarty i zamknięty, bo była planeta Ziemia. Było to UFO: Enemy Unknown, bardzo spiskowa rzecz. Tak już odchodząc od tego wszechświata, naszego świata, ale jednak powiązane z kosmosem, że kosmici nie wiadomo skąd atakują Ziemię, próbują, tak jak teraz gdzieś opanować i ziemianie postanowili stworzyć taką organizację, która tych kosmitów będzie zwalczała. Dużo elementów z ufologii było wziętych, jak na przykład napęd, paliwo. To chyba było Elerium 115, gdzie o tym mówił kilka lat wcześniej, przed tym, jak ta gra powstała, Bob Lazar. Mówił, że właśnie pierwiastek o liczbie 115 jest stabilny i wykorzystywany jest w UFO do napędu. Też było tam potrzebne do robienia różnych artefaktów kosmicznych, kosmitów, przepraszam. Było potrzebne to paliwo, którego nie można było wytworzyć. Wszystko inne można było wytworzyć.
Było na przykład alien alloy, czyli metal. To nie jest metal, tylko to są takie tworzywa sztuczne kosmitów czy ogólnie tworzywa kosmitów, czyli plastosile, nitinole, te, które na Ziemi mamy, ale w uproszczonym, czyli na przykład metale z pamięcią. Metal, który sam powraca do swojego kształtu poprzedniego. Wyobraźmy sobie samochód zbudowany z takiego. Są takie metale już na Ziemi. Już ziemianie przechwycili to od kosmitów i zrobili uproszczoną wersję tego metalu. A wyobraźcie sobie w temperaturze pokojowej, gdzie mamy samochód zbudowany z takiego metalu. Jeżeli na przykład zderzymy się ze ścianą, to po jakimś czasie nam się wyprostuje ten samochód, bez śladu nawet zderzenia w ogóle. Tego typu rzeczy. I to jest udowodnione w ufologii, że UFO jest zbudowane z tego typu metali, że w temperaturze pokojowej ono powraca do kształtu swojego poprzedniego.
Wytrzymałe plastiki czy tak zwane te materiały, których nie można przeciąć, które w Roswell było mówione. Takie dwuteowniki, których nie można było spalić, nie można było przeciąć niczym, żadną piłą. I to prawdopodobnie jest materiał zwany grafenem. To jest właśnie grafen, czyli nanorurki. Tam są w tym zrobione, tylko rozszerzone do dużych rzeczy. My nie potrafimy tego na Ziemi w tej chwili. Możemy bardzo mikroskopijne rzeczy tworzyć z tego. A wyobraźmy sobie, jakbyśmy stworzyli jakieś materiały, normalne materiały z takiego materiału. To jest twardsze niż diament, wytrzymalsze, a waży tyle co plastik. Czyli mamy plastik o wytrzymałości diamentu.
Na razie niewyobrażalna rzecz, ale to po prostu jest. Nawet więcej, bardziej wytrzymały niż diament. Mamy tego typu rzeczy. Ale wracając do gry, bardzo ciekawa gra UFO: Enemy Unknown, 1993 rok. Ja naprawdę mnóstwo przegrałem w tą grę. Bardzo prosta grafika, sens też, ale klimat w tej grze, muzyka, te efekty dźwiękowe, które tam były, były szaraki, oczywiście szaraki, jakieś takie podłużne eterale, czyli nadzorujący tych szaraków. Nie wiem, jacyś tacy Plejadianie to byli, czy...? Trudno powiedzieć. Ktoś, kto zna się na tych rasach, mógłby stwierdzić, to Andromedianie czy są, czy Kasjopejanie, czy z Oriona. Z Oriona to podobno chyba są reptilianie.
Także bardzo ciekawa gra. Też pewnie grałeś w tą grę UFO?
[02:15:31] - Jasne. To była gra, która wiele osób zafascynowała i wciągnęła na długie tygodnie. To jest gra w sumie strategiczno-ekonomiczna mocno, prawda? Bo tam musimy kontrolować zasoby, a warstwa strategiczna to pojedynki. To była w ogóle jedna z pierwszych gier, gdzie można było na taką skalę niszczyć otoczenie też. Tam można było niszczyć ściany, wybuchały jakieś beczki, wszystko się psuło. To było fajne.
[02:16:03] - Realizm był duży wbrew pozorom. Grafika była kiepska, to fakt, ale po prostu realizm tej gry, że dużo można było uszkadzać, że można było trawę zapalić. Nikt wcześniej w tych grach nie robił takich rzeczy, bo przecież to jest podstawowa rzecz. Mało tego, nawet w późniejszych UFO, tych grach była uproszczona. Ulepszyli grafikę, ale zrezygnowali z elementu na przykład palenia się trawy, rozwalania ścian i tak dalej, gdzie duża losowość była jednak w tej grze, w tej oryginalnej UFO: Enemy Unknown, że pomimo, że różne były te UFO i tak dalej, to rozkład w danym UFO były różne. W innym miejscu te pręty paliwowe. To wyglądało naprawdę graficznie, pomimo że ta grafika, jak podkreślam, była taka komiksowa dosyć, to
[02:16:48] - To robiło wrażenie, że to naprawdę wyglądało tak, jak to UFO mogłoby wyglądać. To naprawdę było fajnie zrobione. Naprawdę ładnie.
[02:16:58] - Tak, dokładnie. Gra w swoim czasie to był hit. Druga część nazywała się Terror from the Deep i opowiadała o UFO-lach, które zamieszkują Ziemię.
[02:17:11] - Pod wodą.
[02:17:12] - Pod wodą. Te tak zwane USO, czyli unidentified submarine object czy coś takiego. W każdym razie U-S-O to jest USO. Mało znana sprawa, ale są też UFO, które mają bazy kosmici tutaj na Ziemi, pod wodą i one wlatują w wodę, te statki niektóre i wtedy są nazywane USO.
[02:17:42] - Jest trochę zabawna sytuacja z tą serią, ponieważ właściwie poszczególne tytuły, które się ukazały, to są reprezentanci zupełnie różnych gatunków gier. Bo mamy X-COM Interceptor też. To jest symulator myśliwca tej organizacji X-COM i tam strzelamy do ufologii. Tylko że myśliwiec, po prostu sobie fruwamy myśliwcem. Jest też jakaś część, nie wiem, jak to się czyta. De Bereau się pisze. Bureau.
[02:18:15] - Biuro.
[02:18:16] - Biuro. Nie wiem, jak to się czyta, za Chiny. Ale w każdym razie to, z tego, co pamiętam, to jest gra FPP z kolei. Czyli wcielamy się w agenta. To jest chyba ta część, gdzie wcielamy się w jednego z agentów i mamy widok z oczu.
[02:18:33] - Tak. Nie wiem, czy wypaliła ta gra, bo chyba krytyka była zdruzgotana, ale pojawił się remake. Nie wiem. Mówiłeś o tym remake'u z 2012 roku. Ja jeszcze go nie grałem, ale z chęcią sobie zobaczę tę grę. Ja zawsze spóźniony jestem, dwa lata po premierze niemalże. UFO: Enemy Unknown Remake, 20 lat później zrobiony.
[02:18:59] - Tak. Z tego, co pamiętam, to jest projekt crowdfundingowy też. Zebrano kasę na Kickstarterze.
[02:19:05] - Tak?
[02:19:07] - Tak. Często jest teraz tak, że powracające stare serie to ci ludzie zbierają kasę na Kickstarterze. Tak było też z serią Lary, Alego Lova, który wydawałoby się też szycha, nie powinien mieć kłopotu, żeby sponsora sobie znaleźć, a ludzie wolą tego Kickstartera. To może widzicie, może tak czy owak warto. Ja widziałem screeny z tego remake'u. Wygląda to fajnie. Wszystko oczywiście w 3D, źródła światła. Też można niszczyć wszystko. I właśnie się chwalili twórcy, że można zniszczyć cały level nawet, jak chcesz. Więc powracają do korzeni trochę i biorą pod uwagę to, że marka zobowiązuje.
[02:19:51] - Ja myślę, że to nie jest ostatni głos, bo to jest przyczynek do tego, że zrobiono grę, ale pojawi się jeszcze bardziej zaawansowana gra, gdzie sporo rzeczy z ufologii wezmą więcej. To znaczy, żeby to było bardziej zgodne z rzeczywistością. Nie tak jak w tej pierwszej części, jak i tej drugiej, że to jest uproszczony świat. Rozwinąć świat, że działają organizacje, które współpracują z kosmitami, ale mają też własne cele, tak jak Majestic-12 na przykład. I my jesteśmy organizacją opozycyjną trochę, powołaną przez ONZ, ale działającą przeciwko Majestic-12. Tutaj są różne grupy interesów, że oni z kosmitami, że my też z niektórymi kosmitami możemy współpracować i tego trochę brakuje, że tylko są ci źli kosmici i nic więcej nie ma. To jest takie trochę uproszczenie i taki trochę bezsens, że mamy na przykład dobrych, złych kosmitów, że przypadkiem możemy zestrzelić statek dobrych kosmitów i tak dalej. Że kosmici też ze sobą walczą, żeby to było bardziej rzeczywiste. Tak jak tutaj to jest naprawdę. Ja wiem, że niektórzy się śmieją, że to są zupełnie science fiction rzeczy, które nie istnieją.
Ale wiadomo, w tej audycji zajmujemy się sprawami UFO, kosmitów i wiemy, że oni istnieją. A tutaj Ivellios powiedział mi, że USO to jest unidentified submerged object, czyli właśnie te podwodne obiekty, które się pojawiają. Mam telefon, to jeszcze może dodam jeden z ostatnich telefonów. Witaj słuchaczu, jesteś na antenie.
[02:21:29] - Jeszcze raz stały słuchacz.
[02:21:30] - O, stały słuchaczu.
[02:21:31] - Przez Skype'a. ''Neomi latające dyski'' to jest przez Polaka fizyka napisany taki bardzo fajny science fiction. Kosmici, UFO, Księżyc. Bardzo fajny, techniczny. Właśnie linka znalazłem, bo to osiem lat temu to czytałem. Coś się tam pięć złotych płaciło, teraz jest za darmo na jego stronie do pobrania.
[02:21:52] - Andrzej Kraśnicki, tak? ''Neomi latające dyski''.
[02:21:56] - Latające dyski. Daję tam link do tego, to może pan pod audycją umieścić.
[02:22:01] - Podrzucę.
[02:22:02] - Nawet żartem. Jakby się okazało, że u mnie na dysku leży PDF z tą opowieścią i tak patrzę, jest. Patrzę w internet, jest do ściągnięcia. Wysyłają linka i tam obok jego strona i obok jest okładka książki, obok klikacie i normalnie się otwierają rozdziały.
[02:22:23] - Dzięki. Dzięki ci za tą informację.
[02:22:25] - Techniczna, bardzo fajna. Bardzo fajna w tym temacie. Bardzo fajne UFO w tym temacie. Opowiadanie polskie.
[02:22:33] - Przyda się. Przyda się wszystkim fanom UFO od technicznej strony. Dzięki ci słuchaczu za to. To był stały słuchacz. Jeszcze ostatni telefon odbiorę. Konrada, niespodzianka.
[02:22:50] - Dobry wieczór.
[02:22:51] - Jest Konrad.
[02:22:52] - Dobry wieczór, krawiec.
[02:22:54] - Cześć Konradzie. Konradzie, pierwsze pytanie do ciebie. Muszę zadać. Czy grasz w gry? Czy grałeś w gry komputerowe, które dotyczyły-
[02:23:01] - Z wielkim żalem już nie. Straciłem.
[02:23:08] - To może czytasz komiksy?
[02:23:11] - Czytałem kiedyś i teraz już też nie, ale chciałbym do tego wrócić. Między innymi dlatego też dzwonię dzisiejszej nocy do was z pewną propozycją dla ludzi kultury, ludzi znających się na grafice, rysowników. Nawiązując do tego, co mówił krawiec i ty na początku słuchowiska odnośnie na przykład serii komiksowej Preacher. Tam wspominaliście, że-
[02:23:39] - Kaznodzieja.
[02:23:41] - Tak, kaznodzieja, że była taka idea tam zawarta o poszukiwaniu Zbawiciela, ponownym nadejściu Chrystusa. Więc czemuż by nie robić własnej, rodzimej serii komiksów o nadejściu Antychrystosa, prawda? 44. Ma to taki ważny wymiar, że szczególnie w tej nowoczesnej kulturze przemawia do ludzi kultura obrazkowa czy ogólnie przekaz obrazem.
[02:24:17] - Stąd popularność komiksów i gier komputerowych też między innymi.
[02:24:21] - Tak. Ja nie mam, czy moi zwolennicy, nie mamy milionów pieniędzy i zasobów typu studia filmowe, żeby kręcić widowiskowe opowieści o nadejściu Konrada Antychrysta w postaci filmów, a później jeszcze to rozprowadzać po usieciowionych kinach wielkoformatowych. Więc jaka by była opcja? Jedyną taką dostępną, tańszą opcją by było rysowanie komiksów na temat naszych praprzodków słowiańskich czy jakichś tam innych.
[02:24:57] - A takie komiksy chyba były, jeśli dobrze pamiętam.
[02:25:00] - Tak.
[02:25:00] - Wiesz Konradzie, komiks się bardzo długo rysuje. To nie jest takie hop-siup.
[02:25:06] - Ja wiem, ale jest to mimo wszystko tańsze w produkcji i rozprowadzaniu niż wysokobudżetowy czy mający dotrzeć do wielu ludzi film. Często, zdaje się nawet Claude robił audycje o pułkownikach. No i co z tego, że nakręcisz film, jak go telewizja odkłada na półkę i ludzie nie mają do tego dostępu? A komiks mimo wszystko można przesłać od rodziny do znajomych i tak dalej. To, co ty powiedziałeś, czy oglądałem komiksy? Wychowywałem się też na komiksach. Bardzo mi się podobały właśnie takie sięgające do pradawnych dziejów Kajko i Kokosz, prawda? Jakieś legendarne Kajko Kokosz czy celtyckie nawiązujące do słowiańskich elementów, czy nawiązujące do celtyckich elementów Asterix, też z Francji. Ale również na przykład pamiętam znakomity, też o takiej mesjanistycznej wymowie Sznikiel. Nie wiem, czy wspominaliście, a też pamiętam Thorgala bardziej o takiej skandynawsko-germańskiej mitologii.
[02:26:17] - To są ciekawe rzeczy. Muszę powiedzieć, że w komiksach właśnie przetrwały te mity różne, nawet nie mity o przodkach przedchrześcijańskich krajach. A na przykład nie mówi się nic o historii Polski. Dopiero się mówi od 960 roku, od chrztu Polski. To jest takie kłamstwo. Polska istniała na setki lat przed. Po prostu palono księgi, palono informacje stamtąd, ale zachowały się na przykład mapy sprzed wcześniejszych wieków i Polska na tych mapach jest. To jest niesamowite. Więc po prostu jest taka propaganda w tej chwili, że historia Polski, tam jakiś Biskupin był, coś tam 2000 lat przed naszą erą, czy tam 1000 lat przed naszą erą i koniec. I jest czarna plama, nie ma nic i dopiero jest 960 rok.
To po prostu jest brak historii Polski.
[02:27:12] - Dokładnie do tego nawiązuję w tym telefonie do was. Tylko że to nie była Polska, tylko ja, wskrzesiciel narodu 44, odwołuję się do tego. To były tutaj ludy Wandali. Wandale. Pojawiają się naukowcy, archeolodzy, robią wystawy. Była taka wystawa.
[02:27:30] - Wandale to chyba byli po stronie niemieckiej.
[02:27:34] - No tak.
[02:27:35] - A tutaj na tym terenie właśnie byli czy Polanie, czy nie wiem, jak oni się nazywali.
[02:27:39] - Właśnie to jest zafałszowana historia słowiańska Polski. To były germańskie ludy. Przed Germanami byli Keltowie. W moich stronach w Baszowej ktoś sobie szedł do lasu na spacer i znalazł celtycki, tak jak ty jesteś u Celtów teraz w Irlandii, to w lesie nad Wisłą znaleziono celtycki miecz. Czyli przed Germanami, Wandalami, którzy skądś tam przybyli, nie wiadomo skąd, ze Skandynawii, czy może szli przez Powiśle nad Wisłą do Skandynawii, Goci i Wandale, byli Keltowie. Zresztą Galicja, Halicz, Galicz. Te strony tam.
[02:28:22] - Od Galów pochodzi od-
[02:28:23] - Od Galów. Tak jest. Nazwy rzek są również niesłowiańskiego pochodzenia. Mało jest w ogóle słowiańskich nazw rzek na tych terenach. I ponieważ nie mamy, ja nie mam ani nikogo znam odpowiednich środków i to produkcyjnych i finansowych, żeby robić filmy o tym i ludziom powiedzieć, młodzieży, no to właśnie przez kulturę obrazkową, tańszą w produkcji, komiksową. I to, co chciałem powiedzieć, że archeolodzy powykopywali i robią wystawy. Wandale. Była taka wystawa, poszukajcie sobie w internecie. Wandale, strażnicy Bursztynowego Szlaku. Także naukowcy o tym wiedzą, tylko że to się nie przebiło do kultury.
[02:29:09] - Trudno, żeby się przebiło, jeżeli chrześcijaństwo w tej chwili wszędzie króluje w Europie.
[02:29:14] - Kościołowi nie zależy na przekazaniu tej informacji. Kościół chce przekazać naszym ludziom wiadomość, że wszystko zaczęło się od chrztu Polski, prawda? A wcześniej była ciemna Nicość. Tak? Dlatego-
[02:29:30] - Za PRL-u, przepraszam cię bardzo, Kunradzie, za PRL-u chyba trochę lepiej było z tym, jeśli chodzi o komiksy.
[02:29:36] - Zdecydowanie tak.
[02:29:36] - Bo ukazywały się właśnie takie tytuły, które opowiadały o trochę dawniejszych czasach, o Polsce dawnej. Właśnie był-
[02:29:42] - Thorgal.
[02:29:44] - Doman był jeszcze. To jest taki polski Thorgal, znaczy nie polski Thorgal, ale bardziej taki polski Conan, właśnie Doman.
[02:29:52] - I dużo było tych mitów, prawda? Światowid. Ja pamiętam, że były jakieś takie komiksy o Światowidzie, jeszcze jakieś tego typu rzeczy i nawet mam-
[02:30:01] - No to właśnie Doman taki był.
[02:30:03] - A, to może Domana mam właśnie.
[02:30:04] - Tam był taki klimat, że pojawiała się bogini Dziwna i Doman tam się dar dziwno pomsty i zalewało wszystko wodą w ogóle.
[02:30:16] - W filmach była taka odważna próba, czyli ekranizacja stara baśń Jerzego Hoffmana „Kiedy słońce było bogiem". Ja też to obejrzałem i ku mojemu zdziwieniu dopatrzyłem się tam całkiem sporo takich zadziwiająco pogańskich elementów. Że to zostało wyprodukowane i przeszło, ale nie jest to jakiś film, który jest szczególnie promowany, ale były tego typu próby ekranizacji, ale niewiele, bardzo niewiele. Zwróćcie uwagę, że w tej kulturze, cywilizacji Polski tak się podkreśla piastowska Polska, piastowie, ale nie ma żadnych prób, nawet ekranizacji. Kto to był ten Piast? Ile miał żon? Bo to wszystko to była kultura przedkatolicka, przedkościelna. I dziwne by było właśnie pokazywać to tym ludziom, którym się zupełnie innym bogom-
[02:31:14] - No tak, tego się nie kręci, a przecież to są bardzo ciekawe elementy, że to by się mogło sprzedać bez problemu, jeżeli dobrze by był zrealizowany film. Myślę, że lepszy byłby niż „Wiedźmin", który był po prostu porażką totalną.
[02:31:28] - Sapkowski właśnie trochę nawiązuje do słowiańszczyzny, nie?
[02:31:33] - Tylko że to jest takie trochę w krainie nigdzie. Że to można i pod kulturę germańską podpiąć. Gerald, takie imię germańskie, ale też pod elementy keltyckie. Takie próby unifikacji wszystkiego ze wszystkim. Nie wiem, po co to Sapkowski robił, ale wiem, po co robią grę komputerową. Żeby wyjść na międzynarodowe rynki i zarabiać poza Polską. Ale odwołując się do-
[02:31:58] - Robią to dobrze.
[02:32:00] - Tak.
[02:32:00] - Znaczy robią grę komputerową, bo film to była porażka totalna.
[02:32:04] - To jest dobra, tylko mój zamysł jest taki, żeby zamiast się odwoływać, zanim będziemy się odwoływać z naszą pradawną kulturą przodków Antychrysta do innych narodów na innych kontynentach, najpierw przedstawmy historię naszych ziem i narodów naszej własnej młodzieży.
[02:32:25] - No to tutaj oczywiście apel do słuchaczy, wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcieliby ciebie, Kunradzie, tutaj wspomóc, to jak najbardziej. Prowadzisz chyba swoją też stronę, prawda? Z którą można się kontaktować z tobą. Czy możesz przypomnieć to?
[02:32:41] - Zmieniłem adres bloga, bo tydzień temu próbowałem-
[02:32:45] - A jaki teraz jest nowy? Tak, jaki nowy teraz jest?
[02:32:47] - Nowy jest bez żadnych znaków minus, żadnych kresek. Po prostu cunrad44spas, czyli spas po słowiańsku zbawiciel. Spasi, spasitel, zbawiciel. Cunrad44spas. blogspot.com
[02:33:11] - Dobrze to dziękuję ci Kunradzie.
[02:33:13] - Chciałem jeszcze o teoriach spiskowych tutaj nawiązać.
[02:33:17] - No dobrze, to tak szybciutko, bo już musimy, za niedługo będziemy kończyli, a jeszcze mamy sporo tematów. Jeszcze kilka tematów jest.
[02:33:24] - Co do teorii spiskowych. Zadawaliście pytanie, dlaczego tyle jest tych nacistów, hitlerowców i samego Hitlera w mediach i w filmach i tak dalej.
[02:33:36] - Dobrze się sprzedaje.
[02:33:37] - Bardzo dobrze. Ja właśnie to samo obserwowałem teraz. Nawet teraz sprawdzam w tej chwili stronę Onetu. Nie widzę twarzy Hitlera, nie widzę artykułu o Hitlerze, ale w poprzednich miesiącach do tej pory zauważyłem przedziwne zjawisko. Co drugi dzień na pierwszej stronie było zdjęcie Hitlera i o Hitlerze. Co Hitler jadł? Kiedy był zamach na Hitlera? Czy był wujkiem? Kogo był wujkiem? Jakich miał przodków?
Jakie miał różne teorie. Jakie było jedyne nagranie głosu Hitlera? Co drugi dzień. Ja sobie myślę, czy to jest bohater narodowy Polaków, że jest na pierwszej stronie portalu co drugi dzień?
[02:34:17] - Ale to dziwne, że nie zamknęli ich za promocję nazizmu, propagowanie nazizmu.
[02:34:22] - To się z promocją książki pewnie zbiegło trochę.
[02:34:24] - Nie wiem, ale to zauważyłem. I mam taką też teorię spiskową odnośnie tego, co tam mówiliście o filmach i innych mediach. Mianowicie pytaliście, dlaczego tyle Hitlera? To chyba Krawiec spytał. No więc mam moją spiskową teorię. Otóż-
[02:34:44] - Słuchamy.
[02:34:46] - Germanie czy Deutsche, Niemcy i w szczególności pod postacią hitlerowców są nowym diabłem, którym się straszy ludzi. Jest, wiesz, element kultury potrzebuje walki dobra ze złem. No więc głupio by w tych filmach, tak jak w średniowieczu i w poprzednich wiekach się przedstawiało ludności zło w postaci diabła. Zakonnice, które tam oddawały się diabłu i tak dalej, się paliło na stosach. Te czasy już minęły. Nadeszły czasy oświecenia, ale dalej potrzeba jest czarnej owcy, jakiejś takiej alegorii zła. No to pokazuje się właśnie hitlerowców, Aryjczyków, Germanów. I zwróćcie uwagę, wynotowałem sobie ileś tam filmów.
[02:35:33] - Jasne, Kunradzie, ale po prostu nie będziemy teraz, nie możemy tych wszystkich filmów czytać, wiesz? Także dzięki ci za te informacje. Musimy naprawdę lecieć. Proszę, wybacz, ale musimy lecieć z informacjami dalej. Także dzięki ci za ten telefon. Pozdrawiam. Cześć.
[02:35:47] - Trzymaj się. Cześć. Przepraszamy Konrada, ale piętnaście minut jeszcze mamy do trzeciej, a chcieliśmy coś o filmach wspomnieć. Przynajmniej przelecieć przez te filmy, które warto by zobaczyć, nie?
[02:35:56] - Tak. To ja myślę, że zostawmy już tą sprawę gry UFO, ale bardzo w temacie, bo to jest tak naprawdę-- o spiskach największych w teorii chaosu to są trzy. To jest właśnie, ja na pierwszym stawiam kosmitów UFO, czyli bardzo związane z tą grą. Na drugim miejscu uważam, że jest wolna energia, a na trzecim to jest NWO i rząd światowy. I jeśli możemy jeszcze tylko o grach, bo Assassin's Creed jeszcze chyba nie wiem. O nim nie rozmawialiśmy. Czy rozmawialiśmy? Bo już się trochę pogubiłem.
[02:36:33] - Nie rozmawialiśmy właśnie o Assassin's.
[02:36:35] - A to jest właśnie NWO, rząd światowy. Tam jest wszystko. Podobno tam jest tyle symboli w ogóle. Ja muszę się zwierzyć, że nie znam tej gry. W ogóle nie grałem w nią, ale podobno wszędzie jest napisane, że tam są symbole Illuminati, masonów. Wszędzie tam właśnie wrzucają w tą grę, że zabijanie papieży, gdzieś tam jakieś rozgrywki dziwne.
[02:36:57] - Tak. Myślę, że twórcom chodziło o uzyskanie takiego klimatu właśnie spisku, tajemniczości. Gra opowiada o-- cała ta seria, bo to już wiele tytułów się ukazało. Opowiada o zmaganiach się dwóch grup: templariuszy i asasynów. Główny bohater, Desmond się nazywa, jeśli dobrze pamiętam, zostaje porwany właśnie przez templariuszy i wsadzony do maszyny zwanej Animusem, która potrafi odczytywać pamięć komórkową bodajże, czy genetyczną tam to się nazywa. Pamięć genetyczna. I ten bohater cofa się ileś pokoleń w tył do wspomnień swoich przodków, do wspomnień swojego przodka, który był tym asasynem. No i po prostu wykonujemy różne misje. Zabijamy tam przywódców templariuszy na przykład w pierwszej części. W którejś tam musimy jakiś artefakt odzyskać.
Każda z serii dzieje się w innych czasach. Mamy średniowiecze, mamy renesans, mamy historię Ameryki z Indianami i mamy podróże morskie pirata, asasyna, pirata. I to jest taka topowa seria. I faktycznie ponoć jest przesycona właśnie taką symboliką, różnymi tam kodami, numerami. Jak wpiszecie sobie na YouTube Assassin's Creed symbols albo tam conspiracy, Illuminati, to znajdziecie masę filmów, gdzie autorzy starają się pokazać i wychwycić te różne rzeczy. Ja myślę, że twórcom o to chodziło, żeby o grze było głośno, nie? Taki wiesz, viral marketing trochę.
[02:38:47] - Zresztą chyba twórcy, chyba też i Assassin's Creed. Popraw mnie Krawcze, jeśli się mylę. Firma Ubisoft ma znaczek taki trochę właśnie ze złotą proporcją, gdzieś kojarzący się troszkę właśnie masońsko.
[02:39:03] - To spirala przecież zerżnięta z Radia Nafali.
[02:39:07] - A no tak, tak jest, tak jest.
[02:39:09] - Bardzo podobne. Dziwne. Ja nie wiem, kto za to odpowiada, ale logo jest bardzo podobne. Bardzo. Musieli zerżnąć Amerykanie. No Ubisoft. Nie wiem nic na temat ich powiązań.
[02:39:24] - Ale to jest twórca Assassin's Creed? Ubisoft?
[02:39:27] - Tak, tak. No znaczy wiesz, wydawca na pewno, bo teraz jest zawsze tak, że zawsze się mówi, że zawsze się podaje jako autora wydawcę, nie? A często to jest właśnie jakieś studio inne, które też się pojawia jego logo, ale zawsze się o wydawcy mówi. No gra na pewno warta uwagi. No świetny tytuł. Pierwsza część podobno trochę nudzi już dzisiaj. Ja też tylko chwilę pograłem i znudziło mnie to, ale druga już i trzecia są ponoć dużo lepsze i bardziej urozmaicone.
[02:40:02] - Bardzo brutalna gra, bo to przecież Assassin, to jest zabójca, morderca, skrytobójca i tam się po prostu zabija ludzi, tak? Po prostu.
[02:40:12] - No tak, wcielamy się w asasyna lub jak kto woli haszaszyna. To zakon haszaszynów. No to ta nazwa się wzięła od tego, że oni jedli haszyszyż po prostu w dużych ilościach i wprowadzali się w taki stan odurzenia i mordowali w takim stanie.
[02:40:30] - Tak, to taka sekta, tajne stowarzyszenie właśnie zabójców z Bliskiego Wschodu, prawda?
[02:40:37] - Tak. Rządził nimi niejaki-- znaczy rządził nimi człowiek nazywany Starcem z gór, jeśli dobrze pamiętam. I on na przykład brał do komnaty takiej specjalnej początkujących zabójców i odurzał ich narkotykami jakimiś. Potem byli przenoszeni do takiego jeszcze piękniejszego pomieszczenia, gdzie piękne kobiety były i jedzenie, jak we śnie. I wmawiano im potem, że to była wizja tego, co ich czeka, jak się sprawdzą, jak będą dobrymi i posłusznymi asasynami. I oni dlatego byli tacy fanatyczni, bo mieli przed oczami ten raj po prostu, ten raj obiecany. No ale to ja mówię o prawdziwych asasynach, a nie wiem, jak to jest tam dokładnie w grze pokazane.
[02:41:28] - Tak, bo to oni naprawdę istnieli. To sekta tych asasynów, haszaszynów.
[02:41:37] - Tak, hasali.
[02:41:39] - Hasali. Jest rzeczywista. Oni naprawdę istnieli. Niektórzy twierdzą, że może do dzisiaj istnieją. Kto wie? Tak jak Iluminaci. Niby też już przestali istnieć, ale mówi się, że jak najbardziej istnieją. Zostali wznowieni. Niby zostali rozwiązani, ale tak naprawdę to wszystko przetrwało i dalej się mają. Oczywiście wiemy, że być może zostali zinfiltrowani przez Watykan, a na pewno wiemy, że Iluminaci zinfiltrowali masonerię.
To tak po prostu wygląda. Dobrze. Myślę, że do filmów możemy przejść.
[02:42:16] - Tak. Dobra. Ja na pewno chciałbym wspomnieć o serialu dosyć już starym: „Alienation”. Czy słyszałeś może coś? „Alienation”.
[02:42:28] - „Alienation”. Coś mi się wydaje, ale...
[02:42:30] - To jest serial, który opowiada o kosmitach, których planeta zostaje zniszczona i wskutek czego oni muszą się wprowadzić tu do nas, bo nie mają gdzie podziać się. Bidulki.
[02:42:42] - Z taką zniekształconą czaszką ludzie? Ci kosmici byli tak jak w „Star Treku” zrobieni, że przypominali trochę ludzi. Tak jak w innej czaszy.
[02:42:51] - Przypominali. Mieli ludzkie twarze, ale mieli łyse głowy i takie jakby plamy chyba.
[02:42:56] - Tak, kojarzę. Nie byłem fanem, nie oglądałem tego serialu, ale parę odcinków ukradkiem gdzieś tam mi przemknęły.
[02:43:04] - To jest fajny serial, bo on od trochę innej strony to wszystko pokazuje.
[02:43:07] - I oni pracowali w policji też. Po prostu normalnie żyli tu z ludźmi.
[02:43:11] - Tak, zasymilowali się z nami po prostu. I to jest od tej strony ciekawe. Takim jeszcze filmem, o którym nie wypada nie wspomnieć, jest oczywiście „Matrix” rodzeństwa Wachowskich, bo to się pozmieniało trochę.
[02:43:28] - Wariactwo.
[02:43:29] - Wariactwo. Słuchaj, dla mnie „Matrix”-
[02:43:32] - Nie „Matrix”, tylko to, że teraz moda na zmianę płci. Bo jeden z braci zmienił. Teraz brat i siostra.
[02:43:39] - Z Larry'ego na Laurette, czy jakoś tak. Nie pamiętam dokładnie imion. Ale to jest taki film, który jak dla mnie jest takim symbolem w ogóle spisku, tej całej idei. To był chyba pierwszy film, który przedstawił taką rzeczywistość, w której wszystko jest iluzją, w której wszystko jest fałszem. Pierwszy raz się pojawiła wizja świata, który jest tak przegrany, prawda? W której jesteśmy w tak głębokiej, tam, gdzie światło nie dochodzi. Zresztą tam też był taki świat, że światło nie dochodziło właśnie i maszyny potrzebowały nas jako baterii. Ale tyle w tym jest symboliki. Bo człowiek jako bateria dla systemu. Agenci, którzy symbolizują tych, którzy z tym systemem współdziałają, są od tego systemu odłączeni.
Sam często wspominałeś o tym, że to, co my mamy, to jest wszystko przygotowane dla mas. A ci bogacze, to ich nie obowiązuje nic, ani prawo, ani reguły gry, które obowiązują nas, prawda? Czyli oni są odłączeni od Matrixa tak jakby, ale mu służą i to jest ich świat. To jest film, który ja ci przyznam, że jak wychodziłem z kina, to pamiętam, że zarówno ja, jak i osoba, z którą byłem, po prostu milczeliśmy. Film zrobił takie wrażenie, że po prostu wdeptał wszystkich nagle, bo to było coś z innego świata w ogóle. Film z innego świata.
[02:45:15] - Ja muszę się przyznać, że na mnie nie wywarł wrażenia ten film. To znaczy wywarł od strony wizualnej. W tym sensie, to w 1999 roku chyba go oglądałem, czy w 2000 roku. Jakoś tak tuż po tym, jak on wyszedł. Nie wywarł dlatego, bo czytałem dużo science fiction, różnych powieści i też wcześniej udało mi się znaleźć chociażby takie powieści, czy opowiadania science fiction pana Snerga-Wiśniewskiego, który wydaje mi się, że bracia Wachowscy po prostu czytali to, co napisał Snerg Wiśniewski, bo jest tam dużo analogii do tego. On właśnie prawie w każdej książce, Snerg Wiśniewski zawierał Matrixa. To znaczy to, że żyjemy w innym świecie. Nie jest to świat realny, tylko to jest wizualizacja, jest wirtualna rzeczywistość tego, co jest naprawdę. I on to przedstawiał. Nie przedstawiał oczywiście jako że jesteśmy bateriami dla systemu, tylko rozszerzał to, że jesteśmy więcej niż bateriami.
Nie tylko bateriami. Właśnie bardziej operował gęstościami ten Snerg Wiśniewski. On zresztą całą fizykę dorobił do tego. Jest też taka książka jego fizyczna. I były dużo bardziej skomplikowane niż „Matrix”. „Matrix”, można powiedzieć, jest uproszczoną wizją. Zresztą nie tylko o tym Snerg Wiśniewski pisał, ale wielu innych autorów science fiction pisało. Właśnie o taki świat w świecie, że jesteśmy po prostu tak naprawdę gdzie indziej, a tutaj to śnimy, że to jest taka wirtualna rzeczywistość nasza. Ale wizualnie muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem, bo były tam zrobione efekty specjalne. W tym „Matrixie” były rewelacyjne.
Jak takie proste zastosowanie kamery dookoła. Nikt wcześniej nie stosował tego typu.
[02:47:22] - To nie było proste. To był bardzo kosztowny efekt tych kamer. Musieli tam zamontować w odpowiedni sposób bardzo dużą ilość.
[02:47:29] - Ja wiem, ale mógł to każdy niemalże zrobić. Jeżeli miałeś 10 tysięcy czy 5 tysięcy dolarów, mogłeś coś takiego zrobić bez problemu. To nie był jakiś zupełny kosmos. To było osiągalne dla każdego, ale nikt tego po prostu w kinie nie stosował, że można spowolnić i po prostu obracać o 360 stopni kamerę.
[02:47:49] - To nie był właściwie obraz spowolniony, tylko zatrzymany. I to był cały urok tego słynnego efektu wyskoku Trinity. Film wyjątkowy. Można zobaczyć, jak on jest oryginalny i nowatorski, na przykład porównując go z „Terminatorem”, który też przedstawia bunt maszyn, prawda? Tylko że to jest zupełnie inny bunt, bo w „Terminatorze” Skynet szybko stwierdza, że człowiek jest po pierwsze zagrożeniem i trzeba go wyeliminować, a po drugie nie jest temu Skynetowi do niczego potrzebny. To potem się zmienia trochę w „Terminator Salvation”, gdzie Skynet po prostu bada i przeprowadza eksperymenty na ludziach i ludzie są do czegoś tam też potrzebni.
[02:48:41] - Tak, ale te późniejsze „Terminatory” muszę powiedzieć, że trzecia część i czwarta jakościowo bardzo odbiegają od jedynki czy dwójki. Jedynka, dwójka były zrobione po mistrzowsku. Ja uważam, że to były mistrzowskie filmy. Te późniejsze to już takie bardziej à la „Transformers”. A trójka to w ogóle jakiś zupełnie niewypał. Taki właśnie Robin Hood. Kontynuacja po prostu na zasadzie nazwy. Mi się akurat trójka i czwórka bardzo nie podobały, ale to moje zdanie.
[02:49:12] - Dla mnie „Terminator” to jest cały czas ta sama opowieść trochę o Frankensteinie. W ogóle jak się zastanowić, to na przykład ci superbohaterowie muskularni dzisiejsi to są takie Herkulesy z kolei. Jestem po prostu zdania, że pewne opowieści przez wieki ewoluują. Ale to jest trochę nadal ta sama opowieść o sztucznym bycie stworzonym przez człowieka, który się wymyka się spod kontroli. Chodzi mi o takie nawiązanie. „Terminatory” są w ogóle skrajnie różne, bo pierwsza część, która przypominam, że w Polsce była pod tytułem „Elektroniczny morderca” „Elektroniczny mordulec”. I to był właściwie horror. To był taki thriller, horror bardziej. Bardzo mroczny klimat, trochę scen gore.
[02:50:08] - Niby tak, ale jednak zrobiony był naprawdę nieźle i sens tego filmu, po prostu było dużo niedopowiedzenia. Ja uważam, że akurat jedynka była świetnie zrobionym filmem. Troszeczkę tam wiadomo, że było błędów, tych efektów specjalnych i tak dalej, ale nie ukrywajmy, mniej budżetowy film był, nie miał dużego budżetu, a w latach 80. zrobiony film. Po prostu mało który film mógł osiągnąć taką jakość. Po prostu dużo pomysłów mieli. Nie chcę zdradzać, ale możecie sobie zobaczyć, jakie były problemy ze stworzeniem tego filmu, że musieli pewne rzeczy niedopowiadać. Musieli dostosowywać do możliwości technicznych pewne sceny. Nie można było czego się chce zrobić, bo to musiało po prostu ładnie wyglądać i dobrze wygląda. Uważam, że ten robot jest świetnie przedstawiony, że jest faktycznie jak horror, ale bardziej w stylu Alien.
Tego klimatu Obcego.
[02:51:17] - Ale pierwszej części, bo druga to już była właśnie space marines. Go, go, go, go, go! I na alienów. To trochę inny już był film. „Alien” i „Aliens”, druga część. I „Terminator” też właśnie się różni w ten sposób trochę. Dwójka to w ogóle był już zupełnie inny film, bo tam terminator służył Johnowi Connorowi, był przez niego przeprogramowany w taki sposób, że w odróżnieniu od innych terminatorów mógł zbierać dane i uczyć się i modyfikować swoją sztuczną inteligencję. Stąd ten terminator w drugiej części staje się z czasem coraz bardziej ludzki i nie zabija i przybija piątkę, pokazuje okej, a w końcowej scenie poświęca się i zabija się, żeby tajemnica jego technologii nie dostała się w ręce ludzi, co miałoby opóźnić dzień sądu. Bo cała ta opowieść jest trochę też nie o zapobieganiu temu dniu sądu, tylko tu chodzi o opóźnienie go. Wszelkie operacje i w przyszłości, i w przeszłości, bo akcja oczywiście się rozgrywa w różnych czasach, to wszystko tylko opóźnia ten dzień sądu.
Przyszłość jest nieunikniona, jesteśmy skazani na zagładę i to wszystko. Jeśli chodzi o filmy, na pewno chciałbym wspomnieć o filmie, który powinien być trochę, może to za duże słowo, biblią dla fanów teorii spiskowych, ale „Teoria spisku”. Znany film, prawda? '97. Oczywiście Mel Gibson. To może ty powiesz parę słów.
[02:53:01] - „Taksówkarz”, tak? Mela Gibsona oczywiście lubię. Świetny aktor, natomiast w tym filmie według mnie zagrał trochę takiego wariata. On się nie nadaje do filmów o spiskach. Drugim takim przykładem są „Znaki”, który też jest takim, co prawda może bardziej spisek też tam jest, ale rzeczy niewyjaśnione. I też tam uważam, po prostu grał takiego... Po prostu nie potrafił zagrać tak, jak robił to David Duchovny z „Archiwum X”, gdzie gra gościa, który niby ma niepoukładane trochę w głowie, ale tak naprawdę widać, że to on stoi na nogach, a reszta po prostu nie ma pojęcia, co się dzieje dookoła. I tak samo ten. On powinien grać troszeczkę mniej wariata. Nie takiego zupełnego wariata, bo taki wariat nie poukładałby sobie tego wszystkiego w głowie, to byłby jeden wielki chaos.
I dlatego jest według mnie trochę nieprawdziwa ta postać. Ale jest tam wątek miłosny i oczywiście Julię Roberts musieli tam wrzucić, bo ona bardzo często w spiskowych filmach występuje. „Raport Pelikana” czy też „Erin Brockovich” i tak dalej.
[02:54:18] - Też film „System” z Sandrą Bullock możemy tu polecić, jeśli chodzi o takie bardziej techno spiski.
[02:54:27] - Przepraszam, tylko ci jeszcze przerwę, bo teoria spisku to bardziej jest taki problem. Tam nie ma na przykład nic o UFO, nic o wolnej energii. Tam jest tylko i wyłącznie o spisku rządu światowego, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy o rząd światowy chodzi, czy władze amerykańskie, że on był ofiarą tego programu MK-Ultra i Artie Shaw i jeszcze innych, Monarch i tak dalej. On był ofiarą i on potem opisywał to, zajmował się teoriami spiskowymi. Natomiast teorie spisku to są naprawdę ludzie, którzy w Stanach chociażby mają naprawdę szerokie pojęcie. Bardzo dużo osiągnęli w życiu. Nie są jakimiś anonimowymi ludźmi, różnie bywa, ale są ludźmi, którzy przeszli, na przykład byli byłymi wojskowymi. Tak na przykład było z Williamem Miltonem Cooperem, który pracował w służbach specjalnych wojskowych i potem mówił, jak to wszystko wygląda. Dobrze, przejdźmy do tego „Systemu”. Sandra Bullock.
Ja nie pamiętam tego filmu, muszę powiedzieć.
[02:55:31] - To jest film, o którym tylko wspomniałem. To jest film z tego, co pamiętam, o kobiecie, która dowiaduje się o jakiejś tajemnicy i potem ścigają ją. I ta wszechobecna komputeryzacja sprawia, że ona nie może nigdzie uciec. To jakiś tego typu film. Przepraszam, nie pamiętam dokładnie fabuły. Już bardzo dawno widziałem ten film, ale pamiętam, że w klimacie jest takim, że powinien się kwalifikować tutaj.
[02:56:04] - Przepraszam. „Wróg publiczny”, „Enemy of the State”. Czy jakoś tak było po angielsku. „Wróg publiczny” z Willem Smithem. Świetny film, gdzie on wciąga się w intrygę przez przypadek, gdzie jest w ogóle takim zwykłym zjadaczem chleba, niemającym pojęcia o żadnych spiskach, ale spotyka starego swojego kolegę, który wie, co się stało. Nie będę spoilerował, ale świetny film. Pokazuje NSA w działaniu. Pokazuje, jak działa National Security Agency. Film zresztą z lat 90., czyli bardzo stary, który pokazuje to, co mamy dzisiaj, to, co wiemy, jak to dzisiaj wygląda. I niestety przykro to powiedzieć, ale nic się nie zmieniło, a jest nawet znacznie gorzej niż w tym filmie.
[02:57:07] - Trochę się kierując w kosmos znowu bardziej, to znalazłem taki tytuł, którego nie miałem przyjemności oglądać. Nazywa się ten film „Koziorożec 1” i porusza kwestię rzekomego lądowania na Księżycu.
[02:57:26] - Że został sfilmowany, że nie wylądowali ludzie na Księżycu.
[02:57:30] - Prawda czy fałsz? I ostatnio słyszałem, że kontrowersje na ten temat powracają, że znowu zaczyna się jakaś dyskusja, czy to faktycznie byli ci Amerykanie na Księżycu, czy to George Lucas przyszedł w odwiedziny i tam pozawieszał kilka sznurków.
[02:57:47] - Raczej myślę, że George Lucas byłby za kiepski, jeśli o to chodzi. Myślę, że tutaj potrzebny byłby Stanley Kubrick. George Lucas był dobry, jeśli miał do przedstawienia jakieś fikcyjne rzeczy. Natomiast jeśli chodzi o takie rzeczywiste rzeczy, to najlepszy był Stanley Kubrick. Dlaczego? Dlatego, że był świetnym operatorem, miał bardzo dobrze opanowaną kamerę. To był gość, który wiedział o kręceniu zdjęć niemal wszystko. Natomiast George Lucas bardziej całościowo obejmował te kwestie, efekty specjalne. Mnóstwo efektów specjalnych było w „Gwiezdnych wojnach”. Natomiast Stanley Kubrick raczej stronił od efektów specjalnych.
Raczej robił wszystko za pomocą scenografii.
[02:58:39] - Ale jednocześnie był wielkim wizjonerem, bo to on, przypomnę, zapoczątkował coś takiego jak statyw naramienny na przykład, który pozwalał kręcić zupełnie nowe ujęcia. On miał takiego hopla na punkcie techniki. To był taki eksperymentator. Mimo że nie używał efektów, to był cholernie zaawansowany w tych sprawach związanych z kamerami, z obiektywami.
[02:59:04] - Tak. On używał efektów specjalnych. To, co robił teraz Zbigniew Rybczyński, ten, który został zgnojony w Polsce ostatnio. Jeden z niewielu zdobywców Oscarów, bo tak naprawdę Oscary zdobyły tylko chyba trzy osoby. Jeśli dobrze pamiętam, może się mylę. To był Polański, to był właśnie Rybczyński jako drugi i trzeci zdobył właśnie Za całokształt Wajda. Byli też chyba zdjęciowcy, którzy za zdjęcia otrzymywali. Dużo zdjęciowców dobrych jest z Polski, którzy mieli Oscary. I też muzyk, pan Kaczmarek zdobył Oscara za muzykę, ale jeśli chodzi o reżyserię, to tylko chyba trzech zdobyło. Być może jeszcze ktoś inny.
Ale dobrze, zostawmy ten temat. W każdym razie chodzi o efekty specjalne w czasie rzeczywistym i to Rybczyński właśnie chciał robić we Wrocławiu. Natomiast to Stanley Kubrick zawsze propagował. On kręcił na przykład 10 razy jakąś scenę, 20, 30 razy jakąś scenę, żeby dobrze wyszło i żeby wszystko było dobrze nakręcone już w czasie rzeczywistym, żeby praktycznie tej postprodukcji dużo nie robić. I to mu wychodziło, że ten obraz najlepiej się w kinie ogląda. W telewizji kiepsko się ogląda filmy Kubricka. Ja zawsze w kinie oglądałem. To razy 10, razy 50 oddziałuje. Pójdźcie sobie na „Lśnienie” do kina. Pójdźcie sobie na jakikolwiek, nawet „Mechaniczną pomarańczę”, już nie mówiąc o „Odysei kosmicznej”, żeby w kinie zobaczyć ten film przy wielkiej rozdzielczości.
5000 punktów na ileś tam, na całym ekranie, jeszcze z dźwiękiem pełnym Dolby Surround na przykład, czy jakimś jeszcze lepszym. I to robi niesamowite wrażenie. Ten obraz.
[03:00:54] - Jeśli mowa o teoriach spiskowych dotyczących filmów, ale tak z zewnątrz, co ludzie o tych filmach mówią, to w „Lśnieniu” są jakieś ukryte rzeczy, troszeczkę dotyczące NASA, prawda? Pamiętam, że jest jakaś scena, w której dziecko ma bodajże na sweterku rakietę. Z kolei parkiet też ma jakiś wzorek, który nawiązuje. W każdym razie są jakieś nawiązania do NASA. Tak jakby Kubrick nie mógł się powstrzymać i trochę chciał mrugnąć okiem, że: „Tak, to ja robiłem te efekty kosmiczne, ale nie mogę wam o tym powiedzieć. Więc mrugnę do was okiem”.
[03:01:36] - Tak, coś jest na rzeczy na pewno i uważam, że jest dużo w tym racji, że część tych zdjęć i część filmów, muszę wam powiedzieć, że została zniszczona. To znaczy niby zaginęła oficjalnie, ale nieoficjalnie wiadomo, że po prostu zostały zniszczone. Zobaczcie, że tych zdjęć i filmów nigdzie się nie puszcza. Przecież oni tam byli w sumie kilkaset godzin. Gdzie są te nagrania? Gdzie są te zdjęcia? Gdzie oni to robili? Mieli naprawdę mnóstwo aparatów, mogli tego robić mnóstwo. Podobno jest nakręconych ponad 100 godzin filmów. Gdzie są te filmy?
Nie ma po prostu. One zostały zniszczone. Być może gdzieś są w jakichś supertajnych, tak jak w „Archiwum X” zawsze, że ten rakowiec chodził, Rakowy chodził i do tych pudełek wkładał. I tu mamy na pewno te oryginalne. A Kubrick kręcił właśnie te rzeczy, które się puszcza dla ludzi ze względu na to, że na Księżycu jest zbyt dużo artefaktów, zbyt dużo takich rzeczy, które na tych filmach były, które oni kręcili, ci astronauci. I to było największym problemem dla NASA, ale w tej chwili nikt nie pyta, nikt nie prosi o zdjęcia, nic w tym nie ma. Zapytajcie się, że chcielibyście kupić. Do NASA. Napiszcie do NASA, że chcecie kupić, bo wiemy, że jest dużo filmów i chcemy kupić prawa do emisji filmu Charlesa Duke'a, który kręcił. Mnóstwo godzin tam byli na Księżycu.
Czy możecie nam udostępnić za jakąś okrągłą sumkę? Napiszcie do NASA, zobaczycie co wam odpowiedzą. Po prostu tych filmów nie ma. One są niedostępne i być może zniszczone, a być może właśnie w tych pudełkach, do których mają dostęp ludzie pokroju Rakowego z „Archiwum X”.
[03:03:35] - A dla plebsu „Gwiezdne wojny”.
[03:03:38] - „Gwiezdne wojny” przez Stanleya Kubricka zrobione i coś w tym jest na pewno. Natomiast jaka prawda jest, to myślę, że się przekonamy w końcu, że wyjdzie to. Jeszcze jest dużo świadków tego wszystkiego i myślę, że... Zresztą tutaj muszę zareklamować, że będzie specjalna audycja o Kubricku i o jego twórczości, bo tych spisków jest naprawdę mnóstwo, jeśli o to chodzi. Także będzie z bardzo ciekawym gościem. Także tutaj zapowiadam już teraz. Nic tobie nie ujmując Krawczu, bo też jesteś bardzo ciekawym gościem.
[03:04:20] - A tam, takie wakacyjne pitolenie dzisiaj.
[03:04:23] - Więc tego typu jest mnóstwo rzeczy. No tak, Stanley Kubrick to jest najbardziej spiskowy ze wszystkich spiskowych rzeczy, ale jeszcze więcej chyba jest spiskowych. Masz jeszcze jakieś spiskowe filmy?
[03:04:40] - Mam. Chciałbym wspomnieć o serialu „V”. To jest serial o reptilach, których nienawidzę, przypominam. Jestem reptilianofobem. I to jest serial, który pewnie niektórzy z was znają jako remake już, bo to jest bardzo stara rzecz. Ja jeszcze to oglądałem na VHS-ie jak mały byłem z niemieckim dubbingiem. Coś wspaniałego. Biegali z tymi reptilami, z tymi gumowymi maskami, krzyczeli tam: „Schnella, schnella”. Miało to swój klimat. Ja się bałem tego filmu jakoś strasznie.
A potem stosunkowo niedawno powstał remake tego serialu, który jakiś taki inny jest zupełnie. Temat reptilian tylko chyba to łączy, bo pamiętam, że tam jakoś inaczej było. W każdym razie warte uwagi. Chciałbym też polecić może z filmów „Wybuch” w reżyserii Briana De Palmy. Jeśli ktoś lubi spiski na szczytach władzy. Pojawiają się tam na przykład, co ciekawe, mikroładunki na oponach, o których kiedyś wspominałeś, że sobie jedzie pan, jedzie, nagle opona mu pęka i samochodzik wpada w dziurę do jeziora i mamy wypadek. Niestety takie są tam rzeczy pokazane.
[03:06:01] - Poczekaj chwilkę. A wiesz, kim był brat Briana Palmy?
[03:06:08] - Nie.
[03:06:10] - Bruce się nazywał. Bruce De Palma. On był odkrywcą free energy. Miał maszynę N. Pracował nad maszyną N, którą w ogóle wynalazł. To znaczy pomysł na nią zaproponował Faraday. Później Tesla próbował rozwinąć to. Wielu próbowało, pracowało nad tą maszyną N. Jego brat był fizykiem, inżynierem fizykiem i elektronikiem, fizykoelektronikiem i twierdził, że stworzył tą maszynę N, że udało mu się zrobić, że miał free energy. Niestety został, jak wiadomo, miał jakiegoś koszmarnego raka.
Nagle dostał i niestety zmarł. Był badaczem free energy. Jego brat. To jest też ciekawe, nie?
[03:07:03] - Wszyscy umierają albo na raka, albo na serce. Ci, co za dużo wiedzą, to chorują wtedy na serce albo na raka. Możemy jeszcze, słuchaj, z naszego polskiego podwórka zaraz wspomnę o kilku filmach spiskowych, ale chciałbym jeszcze w temacie science fiction wspomnieć o filmie „Uprowadzenie” lub „Ogień z nieba” w oryginale. To jest film ponoć oparty na faktach. Taki napis jest zresztą na okładce. Oparty na faktach i opowiada historię uprowadzenia pewnego człowieka przez ufoli i jest to pokazane w bardzo drastyczny sposób i naturalistyczny. U kosmitów w ogóle jest straszliwie mrocznie na tym UFO. Tam jest syf nieziemski, jakieś błony wstrętne wszystko oplatają. Ci kosmici tacy bezwzględni są, przeprowadzają operację na człowieku. Taki bardzo mroczny film.
„Ogień z nieba”, „Fire from the sky” chyba w oryginale jest, z tego, co pamiętam. A po polsku „Uprowadzenie”. Też świetny film. Jeśli chodzi o polskie filmy poruszające tematykę spiskową, to chciałbym wspomnieć o wybitnym dziele wybitnego polskiego reżysera Jacka Kurskiego „Nocna zmiana”. To jest wspaniały film o spisku na szczycie władzy.
[03:08:33] - To polityczny. Takich filmów jest całe mnóstwo. Natomiast o większych spiskach, to filmów na pewno jest. Jeszcze na sam koniec chciałbym, bo nic nie powiedzieliśmy o wolnej energii. Czy znasz jakieś gry, komiksy? Może inaczej. Zaraz ciebie się zapytam, ale ja mam tu od razu dwa filmy od siebie w tematyce wolnej energii. Znalazłem niestety tylko dwa. Tak na dosyć szybko. Pierwszy film to mogę ciebie zaskoczyć.
To jest „Święty” z 1997 roku.
[03:09:08] - Z Rogerem Moorem?
[03:09:09] - Nie, to był już z Valem Kilmerem. 1997 rok. Film generalnie dosyć kiepski, ale miał fajną tematykę. O zimnej fuzji mówił. Także naprawdę ciekawe informacje i na czasie, można powiedzieć, bo zimna fuzja wybuchła pod koniec lat 80. i tutaj, co prawda to już, patrzę, 1997 rok chyba, tak? 1997 rok był w tej tematyce i też z Valem Kilmerem. Oni jakoś lubią chyba jego ci ludzie, którzy na temat tego typu rzeczy. Niekoniecznie to była wolna energia, natomiast bardzo ciekawych wynalazcach młodych, którzy byli angażowani przez CIA, angażowani przez jakiś instytut. Natomiast potem CIA wyniki prac tych młodych naukowców chciało ściągać z innych różnych agend państwowych i nazywał się „Prawdziwy geniusz”.
„Real Genius” z Valem Kilmerem. Ja pamiętam, jeszcze w latach 80. oglądałem ten film. Koniec lat 80., początek. Nie, to lata 90. były, jak oglądałem ten film. 1991 chyba rok czy 1990 rok. Naprawdę początek lat 90. i oglądałem ten film na VHS-ie. Także naprawdę bardzo fajny.
O tym, jak angażuje się młodych ludzi do niecnych prac. Oni myślą, że coś sensownego chcą tworzyć, a potem przejmuje CIA i po prostu służy, robi broń z tego, powiedzmy. Czy ma nie służyć? A czy ty znasz jakieś filmy, komiksy czy gry komputerowe dotyczące wolnej energii?
[03:11:12] - Niestety nic nie przychodzi mi za bardzo do głowy i wydaje mi się, że to jest temat taki właśnie trochę potraktowany po macoszemu mocno.
[03:11:22] - Właśnie takie dziwne.
[03:11:22] - Jeśli chodzi o filmy, komiksy, gry. Wiesz, w grach często się pojawia jakaś taka energia, która przypomina trochę taką wolną energię. To są jakieś bronie. Na przykład w grze „Fallout” mamy Tesla Cannon. Działo, które strzela prądem i wygląda, jakby to wynalazł właśnie Tesla, bo są tam takie części i wygląda to jak taka maszyna Tesli trochę. Jest jakaś zbroja Tesli. Takie się rzeczy. Wiesz, Tesla Można wspomnieć o platformówce, na przykład „Tesla kontra Edison”. Jest taka genialna platformówka, gdzie pojedynkują się ze sobą właśnie te dwie postacie i każda włada siłami. Można coś robić prądem, grawitacją, można podnieść poziom wody.
Takie różne rzeczy z fizyką, też związane z prądem. Bardzo fajna, innowatorska platformówka, też crowdfundingowa. Jako że zbliżamy się pewnie już troszeczkę do końca, to ja chciałem wspomnieć o dwóch papierowych jeszcze grach. Jedna to karcianka „Illuminati”, a druga to-
[03:12:33] - O, zapomnieliśmy. Właśnie.
[03:12:34] - Właśnie. A to jest taka rzecz bardzo spiskowa, wręcz kwintesencja.
[03:12:39] - Najbardziej chyba spiskowa gra w historii dziejów.
[03:12:44] - Właśnie. A druga to jest gra mało znana bardzo. Gra fabularna, klasyczna gra papierowa, gra wyobraźni „Mag. Wstąpienie”. To jest gra, w której wcielamy się w sumie w takich iluminatów. Tam są dosłownie przedstawione zakony iluminatów i różne inne tajne bractwa. Tyle że to jest świat, w którym tymi wszystkimi tajnymi organizacjami rządzą magowie. Wcielamy się po prostu w magów, ale takich współczesnych. Co prawda są też jakieś wariacje tego systemu, których akcja się dzieje w średniowieczu i tak dalej, ale główny system dzieje się w teraźniejszości. I słuchajcie, tam są technokraci, są iluminaci.
To jest taka wizja świata, w której wszyscy ci, którzy stoją na szczytach władzy, to są magowie, wampiry i wilkołaki. Brzmi to śmiesznie trochę, ale ten świat mroku jest naprawdę bardzo mroczny i taki mocno okultystyczny. Tam jest dużo symboli, jest cały czas takie ocieranie się o satanizm troszeczkę. W ogóle to nie jest taka gra fabularna jak „Dungeons and Dragons” czy „Warhammer”. To jest gra bezkostkowa i system tak zwany narracyjny, czyli nie wolno nam na przykład do mistrza gry mówić: „To ja mu mówię” albo „Kopię go tam”. Tam się wcielamy w 100% w postać i odgrywamy ją jak aktorzy. Właśnie premiowane jest aktorstwo. Na sesjach tych RPG zapala się czasami nawet czarne świece. Ogólnie osoby, które grają w tą grę, to jest taka dosyć specyficzna społeczność. Osoby interesujące się właśnie mistyką, kabałą.
Zresztą kabała się pojawia tam. Wszystkie te systemy magiczne mają swoje odzwierciedlenie w tym systemie. Jest to bardzo poważna sprawa i absolutnie tego nie polecam osobom, które chciałyby się zabawić po prostu czy coś takiego. To jest taka poważniejsza po prostu gra. A karcianka „Illuminati” to przyznam, że zbyt wiele nie wiem o niej. Wiem tylko tyle, że na tych kartach są przedstawione wszelkie te rzeczy, o których ty opowiadasz.
[03:15:06] - Dokładnie. Ona powstała na początku lat 80. przez zainspirowanie osoby Steve'a Jacksona. Steve Jackson został zainspirowany właśnie trylogią Roberta Antona Wilsona „Illuminatus” i dzięki temu właśnie pan Steve Jackson stworzył karciankę na początku lat 80. na podstawie tej właśnie... To chyba trylogia nawet jest. To jest „The Illuminatus! Trilogy”. To jest trylogia pokazująca świat, nasz świat troszeczkę w krzywym zwierciadle, gdzie po prostu są te tajne związki ukazane, tajne stowarzyszenia ukazane. U nas są niewidoczne, bo oni stoją właśnie w ukryciu.
I na tych kartach jest mnóstwo różnych rzeczy, które tutaj opowiadałem wam wiele razy. Jest na przykład karta z zniszczenia World Trade Center. Jest karta gdzieś, jak Big Ben jest niszczony. Są jakieś zamieszki, pandemie.
[03:16:27] - Właśnie, przepraszam cię bardzo. Ale to World Trade Center, to o ile pamiętam, ta karta powstała, zanim to się stało w ogóle, ten zamach.
[03:16:35] - Ta karta powstała na początku lat 90. Była taka bardzo dziwna jeszcze historia, że pod koniec lat 80., dokładnie w 1990 roku Secret Service, czyli ochrona prezydenta, ochrona rządu Stanów Zjednoczonych zrobiła nalot na pana Jacksona, na jego firmę, tam, gdzie te karty produkowano. Policja teksańska. W Teksasie mieszkał, także policja teksańska przyjechała, zabrano mu sprzęt komputerowy, dyski. Niby oficjalny zarzut to było hakerstwo w grupach BBS-owych. Niestety dla tych drużyn służb specjalnych Jackson wygrał w sądzie, ale niestety doprowadzono praktycznie jego klapy finansowej. Bo wiadomo, że jeżeli mieliśmy jakąś firmę, która produkowała te karty, sprzedawała jakoś z sukcesem i tak dalej, rozwijała się, to jak nam wparują, zablokują, zarekwirują wszystko, nie możemy sprzedawać, to tracimy klientów. Wszystko jest nie tak, jak powinno i się wszystko rozwala. Ale co tak naprawdę na tych kartach było? Były niesamowite karty Na przykład rewriting history, czyli pisanie historii na nowo.
Atak na Pentagon, epidemie jakieś. Center for Disease Control, czyli amerykańskie centrum do spraw chorób.
[03:18:20] - Operacje pod fałszywą flagą.
[03:18:22] - Tak.
[03:18:24] - Genetycznie modyfikowana żywność chyba też.
[03:18:26] - Dokładnie.
[03:18:26] - Wszystko.
[03:18:27] - Redukcja populacji, population reduction. Nawet były takie karty, gdzie przedstawiony był Ron Paul z Alexem Jonesem na długo przed, czyli na początku lat 90. To jest najdziwniejsze, że Ron Paul istniał w polityce, ale na przykład Alexa Jonesa nie było w polityce wtedy. Jeszcze on chodził do liceum gdzieś. Jak te karty powstawały, można zrozumieć, że to przypadek, że podobne osoby, które mają na celu. Zresztą polecam wam zobaczyć te karty. Będą linki, żebyście sobie te karty sami zobaczyli i ocenili. Są naprawdę przerażające. Niektóre karty już zostały zagrane, tak można powiedzieć, ale zadziwiające jest też to, że mnóstwo się sprawdziło i być może pan Steve Jackson miał deal z iluminatami, z tymi grupami, które rządzą, aby te karty realizować. Nie wiem jeszcze, w jakim celu.
To trudno jeszcze stwierdzić, ale naprawdę są przerażające te rzeczy. Większość z tego to można powiedzieć, że przypadek, że po prostu jakoś udało mu się, bo zaprojektował dużo tych kart. 350 kart w sumie powstało. 385 dokładnie. I wiadomo, że trafi. Wybuch w Pentagonie, wiadomo, że trafi kiedyś. Wybuch w World Trade Center, wiadomo, że trafi, bo kiedyś coś takiego może nastąpić.
[03:20:15] - To już trochę mniej jest prawdopodobne, że akurat jest.
[03:20:18] - A właśnie, World Trade Center. Że jest akurat wybuch w takim miejscu, gdzie naprawdę potem ten samolot w dwóch trzecich uderza i jest właśnie wybuch na tej karcie. Ewidentny, tak jak to wyglądało.
[03:20:34] - Wiesz co? Może to było tak, że faktycznie trafił i służby się tym zainteresowały od razu, bo skąd on to wie?
[03:20:44] - Nie, właśnie służby zainteresowały się w 1990 roku. To musiał trafić jakieś inne rzeczy albo po prostu musiał trafić w plany, że to już było w planach. Ten atak na World Trade Center już był wcześniej i oni wiedzieli, że ten gość ma tą wiedzę, że te rzeczy umieszcza. Trzeba dokładnie jeszcze sprawdzić karty, bo później one dochodziły. W latach 80. nie było wszystkich jeszcze kart. Później one dochodziły, ale praktycznie te wszystkie karty już się pojawiły. W 1995 roku było wszystko, a większość rzeczy sprawdzały się później. Jeszcze wtedy teoretyków spisku za dużo nie było. Kto mówił wtedy o Grupie Bilderberg?
Natomiast w kartach nie ma Grupy Bilderberg, ale są te tajne stowarzyszenia. Jest naprawdę mnóstwo ciekawych rzeczy, które można na tych kartach obejrzeć. Także polecam wam zapoznać się z Illuminati: The Game of Conspiracy. Karcianka naprawdę robiąca wrażenie. Można kupić ją do dzisiaj. Jest za 35 dolarów. Oryginalny komplet do gry można kupić z tymi kartami.
[03:21:58] - Widziałem na Wikipedii, że karty Illuminati są w co najmniej dwóch odmianach. Jedna to są takie czarno-białe, zupełnie proste rysuneczki, a druga to kolorowa wersja, ta bardziej znana. A ciekawostka jest też taka, że Steve Jackson Games to jest w ogóle znana marka w branży gier planszowych i karcianych. I oni wydali kilka naprawdę niezłych hiciorów, na przykład grę karcianą Munchkin. To jest taka śmieszna i parodystyczna gra, ale bardzo uznana i lubiana. Też wydali system GURPS. To jest skrót GURPS. To jest bardzo znany system RPG, taki uniwersalny, w którym można do niego podłączać bardzo wiele różnych światów oraz grę fabularną Toon, która jest grą RPG w świecie kreskówek. Też bardzo znany tytuł i świetny. Steve Jackson Games.
[03:23:04] - Tak. Właśnie widzę, że naprawdę miał zmysł do robienia tego typu karcianek, bo to chyba karcianki on robił przede wszystkim?
[03:23:13] - Tak, dużo karcianek wydawali, ale też zwykłe systemy fabularne RPG jak ten GURPS i Toon. Nie wiem, jakie ma zasady ta gra Illuminati, czy jak to się fajnie gra, bo nie miałem przyjemności przetestować, ale znając tą markę to może być dobre.
[03:23:35] - Chcę ją kupić, żeby trochę pograć. Trzeba mieć też oczywiście z kim, ale zobaczyć. W grze przede wszystkim chodzi o to, aby przejąć kontrolę nad światem. O to samo też chodzi we wspomnianej przeze mnie grze Mag. Tyle że to jest właśnie taka niepowtarzalna okazja, żebyście się na chwilę poczuli jak ci właśnie na samych szczytach władzy, dla których ludzkość to jest takie bydło albo bateryjki. Dokładnie tak będziecie się wczuwali w takich złych bohaterów, dla których zwykły człowiek to jest mięso.
[03:24:09] - Po prostu takie bydło. Taki mugol jak z Harry'ego Pottera, czyli taki gorszy. Nie wiem, niewolnik. Słuchajcie, mag, wampir i wilkołak. To, co wyróżnia właśnie ten świat mroku, to to, że wcielamy się w naprawdę potężne postacie, a nie w takich zwykłych bohaterów, tylko w kogoś, kto ma moc równą wręcz boskiej. To jest ciekawe przeżycie się wcielić w takiego bohatera.
[03:24:40] - Tak. Także tych spisków trochę było. Już trzy i pół godziny nadajemy, także myślę, że to dobry czas, aby już na dzisiaj zakończyć. Tak podsumować może tą całą popkulturę, bo chyba popkultura dzisiaj jest przesiąknięta spiskami. Przynajmniej tak mi się wydaje, że mnóstwo pojawia się różnych nawiązań do spisku, przede wszystkim NWO, iluminatów. To dzisiaj chyba jest nagminne.
[03:25:17] - Tak, tylko że popkultura ma to do siebie, że fabularyzuje wiele z tych tematów i ten rząd światowy pojawia się, ale pod różnymi nazwami. To zawsze jest mniej więcej to samo, tylko różnie się nazywa. I tak przyszło mi dzisiaj do głowy, że od tak długiego czasu oglądamy te filmy, które nam przekazują właśnie, że nie można ufać władzy, że to jest trochę iluzja, że jest ściema, a my nadal w większości wierzymy, że wszystko jest okej. A filmy oglądamy z zaciekawieniem i z wypiekami na twarzy. To co, my to oglądamy jako taką zupełną fikcję, bajkę i wierzymy, że przecież by nas nie oszukiwali i nie wykorzystywali i na pewno jesteśmy ważni dla nich. A to tylko filmy są. Może ta popkultura robi taką krecią robotę też trochę, że wpaja ludziom, że to wszystko jest taka sfera science fiction tylko. Nie wiem.
[03:26:20] - Ta otaczająca nas, tak?
[03:26:22] - Nie, że właśnie to wszystko, co pokazują nam, że to jest taka zabawa, że to są takie opowieści, które się kwalifikują tylko żeby zrobić o nich film, zmienić jeszcze wszystko, sfabularyzować całkowicie, pozmieniać nazwy, pokazać to trochę na śmiesznie. Wiesz, że to jest taka trywializacja po prostu tej tematyki. Bo z jednej strony mamy te mocno fabularyzowane różne opowieści niesamowite, a z drugiej mamy te filmy o spiskach autentyczne, robione przez amatorów, filmy typu Zeitgeist i cała reszta, która poszła za tym. Czyli takie bardziej jakieś prezentacje, gdzie ludzie tłumaczą te sprawy. Dokumentalne. No właśnie, takie amatorskie filmy dokumentalne. One mówią trochę o innych jednak sprawach niż to, co w filmach mamy.
[03:27:11] - Tak, oczywiście. Teraz właśnie sobie przypomniałem, nie wiem dlaczego, ale taki film, że zawsze gdzieś on tam wychodzi, ale myślę, że jest bardzo na czasie. To jest film „They Live”, „Oni żyją” Carpentera. Film, który może mi się pod względem artystycznym nie za bardzo podoba, ale są świetne scenki i pomysłowy jest w tym sensie, że pierwszy raz chyba, to jeszcze na długo przed „Matrixem”, ale nie pokazuje Matrixa tak jak w „Matrixie” było. Tylko że ten Matrix to jest naprawdę na wyciągnięcie ręki. To znaczy po prostu jesteśmy tak, jak dzisiaj się mówi, że być może obok telefonii komórkowych wstawiają jakieś specjalne urządzenia, które nawet mogą być dla nas niewidoczne, które mają na celu ogłupiać nas, to znaczy robić z nami sleep, tak jak było w tym „They Live”. Śpij, sleep, sleep. Cały czas jak włożył te okulary na nos i po prostu zaczął widzieć tak, jak ten świat naprawdę wygląda, że po prostu to wszystko jest ukryte, że ten prawdziwy świat to jest trochę iluzja, że ten świat zupełnie inaczej wygląda i po prostu tak naprawdę ten świat jest czarno-biały. Te kolory, te różne rzeczy są nam jakby wgrywane i pojawiają się urządzenia, których normalnie nie widać. Głosy, których normalnie nie słychać.
Obrazy, których też nie widać, a zupełnie inny mają wydźwięk. Oglądałeś ten film pewnie.
[03:29:00] - Tak, to był taki matrixowy właśnie, jak mówisz, mocno film w swojej wymowie.
[03:29:06] - No i kosmici. Reptilianie.
[03:29:09] - Tak. To jest film, który w dwóch słowach opowiada o tym, że kosmici tu mieszkają wśród nas. Są tu od lat, kontrolują nas, tylko że my ich nie widzimy. Można ich zobaczyć tylko przez specjalne okulary.
[03:29:21] - No i urządzenia ich kontrolujące. Te wszystkie rzeczy, które w czasopismach podejrzewam, że taki podwójny druk jest, że jest normalny druk, który widać, a jak okulary zakładamy, zupełnie co innego przekazuje strona. Żebyśmy się rozmnażali, żeby przestrzegać prawa, żeby nie zadawać pytań, nie myśleć, żeby spać. Cały czas tam było sleep, sleep i te kręcące się właśnie antenki małe. Sleep, sleep, sleep dookoła na głównej przecznicy w Nowym Jorku. Wszędzie te sleep, sleep. Film miał świetne pomysły. Nie pamiętam innych filmów, żeby aż tak głęboko to- O tym mówiły. I tak być może jest dzisiaj, że właśnie ci, którzy wiedzą, montują te urządzenia. Naprawdę to są dziwne rzeczy, które się działy z tymi orgonitami, bo orgonity po prostu zabezpieczają nas przed tą złą energią orgonu, która jest montowana po to, żeby nas usypiać.
Właśnie to jest ten sleep i to wydaje się absurdalne, ale są ludzie, którzy potwierdzają to, że tak właśnie jest, że obok urządzeń tych takich do zwykłej transmisji komórkowej instaluje się urządzenia, które mają na celu nas usypiać. Myślę, że to nie jest takie odległe od rzeczywistości, że coś w tym jest. Oprócz tego, że widzimy ten chemtrails, te chmury, które zasiewane są, to możemy zobaczyć, ale oprócz tego jest dużo rzeczy, których nie potrafimy zobaczyć. Nie mamy po prostu nauki do tego, aby wykryć te urządzenia.
[03:31:10] - Ja bym tego tak nie traktował, właśnie tak bardzo dosłownie, ale jeśli chodzi o symbolikę, to trochę bardziej nas usypiają chemią czy tam papką telewizyjną. Mnie się kojarzy ta papka z taką papką, którą wtłaczali tym w Matrixie, co byli w tym świecie realnym, bo podłączali do różnych rurek i tam im taką papkę też. To nam też taką papkę właśnie cały czas wtłaczają, karmią nas. Ta papka jest w miarę smakowita, w miarę dobrze smakuje, ale to jest taka papka, którą nas cały czas karmią. Ze wszystkich stron dostajemy papkę, ale ludzie coraz bardziej się przyzwyczajają chyba do papki. Dzisiaj właśnie wszyscy chcą wszystko szybko, chcą od razu, nie chcą się wysilać. Ludzie nie potrafią się dzisiaj skupić na 10 sekund, pomilczeć po prostu. Aż czasem tak prowokuję. Stoję i nie mówię nic do kogoś i patrzę, czy wytrzyma 10 sekund, czy 5, nic nie mówiąc. A jak popatrzę mu w oczy jeszcze, to w ogóle zacznie gadać od razu, bo będzie czuł, że po prostu musi gadać.
Takie dziwne zachowania się pojawiają w nas, jakby takie pobudzenie z jednoczesną zombifikacją, jak ty to mówisz.
[03:32:25] - Zombifikacja, tak. Zombienie.
[03:32:28] - Zombienie, właśnie.
[03:32:29] - To, co mówili lightworkerzy sińi o tym zombieniach. Tak.
[03:32:37] - A słuchaj, tak na koniec jeszcze bym się zapytał ciebie, co myślisz o jednym filmie. „Avatar”. Zostawmy go na koniec, bo to jest film, który budzi skrajne emocje, od pozytywnych całkiem do negatywnych. Film, który wywarł bardzo duże wrażenie na ludziach, a moim zdaniem trochę niesłusznie jest tak wyszydzany jako dziełko marne. A to jest całkiem fajny film, naprawdę mądry i z przesłaniem fajnym.
[03:33:03] - Powiedzmy. W każdym razie pod względem artystycznym nie pasuje „Avatar”, bo po prostu dla mnie za dużo było tych wybuchów. James Cameron to oczywiście robił, ale kiedyś robił lepsze filmy, bo przypomnę, że „Terminator 1 i 2” to jest właśnie jego dzieło, że „Obcy 2” to też jest jego dzieło. I tamte filmy miały coś w sobie, to znaczy takie niedopowiedzenia pewne, że po prostu nie przytłoczyły efekty specjalne fabuły całej. Tutaj natomiast zabrakło w fabule trochę tych rzeczy i braki w fabule zastąpili efektami specjalnymi. Historia była uproszczona. Oczywiście, że Ziemianie kolonizują jakieś kolejne planety i po prostu doprowadzają nawet do totalnej zagłady taką planetę, aby wydobywać jakieś minerały, jakieś inne rzeczy. I my tam jesteśmy akurat jako źli.
[03:34:04] - No właśnie, chyba po raz pierwszy taki był głośny film, w którym my Ziemianie nie jesteśmy przedstawieni jako ci, co wyzwalają jakąś planetę albo zdobywają w dobrym celu, albo się bronią przed atakiem z kosmosu, tylko po prostu jesteśmy najeźdźcami, takimi trochę konkwistadorami kosmicznymi.
[03:34:21] - Ale dobrze się wszystko kończy, że Ziemianie jednak odjeżdżają i w tym sensie, że zostaje pokój zawarty i dalej nie będą szkodzić. Gdzie to jest absurdalne. Tak by nie było. Ziemianie są naprawdę bardzo agresywni i to jest absurdalny taki happy end. Nie zdarzyłby się, jeśli chodzi o Ziemian. Ziemianie by kompletnie po prostu zrujnowali coś do cna, taką planetę po prostu żłobili przy dzisiejszym naszym podejściu do życia.
[03:34:56] - Jeszcze by śmieci zostawili, jeszcze by worki ze śmieciami.
[03:35:00] - A potem atomem próbowaliby jeszcze coś porobić, żeby łatwiej wydobywać te łupki tak zwane, żeby po prostu usunąć trochę ziemi, to zamiast tym bawić się to atomem. Bach! I od razu dostęp do tych minerałów specjalnych i tak dalej. Jakieś absurdalne rzeczy, ale to byłyby jak najbardziej możliwe. I uważam, że taki bunt, że ta postać, tej tam sierżant, która odmawia, że nie chce niszczyć tego drzewa świętego, nie chce rozwalać tej całej planety, tej ziemi świętej dla tych istot, jest też absurdalna, bo niemożliwa. Po prostu dzisiaj ludzie mają zlasowane mózgi, mają niskie morale, ale przede wszystkim niską świadomość swoją istnienia i można powiedzieć duchowość. Ludzie dzisiaj duchowości nie mają. Mają wiarę oczywiście katolicką, jakąkolwiek inną, ale nie mają duchowości. Duchowość mają zabitą w sobie. Więc według mnie nie jest to możliwe tego typu zachowanie.
Po prostu byłoby odpalenie kolejnej rakiety i tyle.
[03:36:12] - Powiem ci, że też nie przepadam za Ziemianami.
[03:36:15] - Takie lukrowane przedstawianie, że jest pozytyw jakiś. Myślę, że nie ma żadnego. Ale ciekawą sprawą jest użycie tego podstępu. Wchodzenie w inną istotę. I to myślę, że coś z reptilianami może mieć wspólnego, taki klimat dziwny dosyć. Łatwo wtedy problem reptilian wyjaśnić ludziom. Na czym to polega? Że to nie polega na tym, że ktoś jest pół człowiekiem, pół jaszczurką czy jest jaszczurką, ukrywa się tak jak to w filmach science fiction robią błędnie. To bardzo ładnie ukazują w „Avatarze”, że to polega na mentalnym przejściu do jakiejś istoty, że ta istota jest tamtą istotą, ale mentalnie wchodzimy w tą istotę. I to jest myślę, duży plus, który się pojawia.
Nie wiem, czy to był zamysł, że coś wie może Cameron o tych reptilianach, ale sprawa jest bardzo ciekawa.
[03:37:17] - His name is James Cameron, the bravest pioneer. To taka pioseneczka z „South Parka”, gdzie się pojawia James Cameron i pokazany jest jako gość, który gada cały czas o sobie, że James Cameron tamto, James Cameron tamto, a jak James Cameron, to James Cameron.
[03:37:38] - Ale to jest ciekawe, bo nie wiem, czy wiesz, że on teraz jednoosobową łodzią podwodną, batyskafem spuścił się na Rów Mariański. 11 kilometrów do rowkowców dojechał jako jeden z nielicznych ludzi na świecie, bo wcześniej była wyprawa, ale niektórzy sądzą, że aż na sam dół, na sam Rów Mariański nie zjechali, bo technika raczej na to nie pozwalała, więc byli może na 10 kilometrach, a on na 11 kilometrów zjechał na sam dół. Bardzo ryzykowna wyprawa i mu się udało. Można powiedzieć, że jest praktycznie udowodnionym pierwszym człowiekiem, który na ten Rów Mariański zjechał. To jest też jakaś ciekawostka.
[03:38:26] - Spuścił się na Rów Mariański. Powiadasz? Dziwnie to zabrzmiało. W „South Parku” go pokazywali. Ten jego James Cameron Team i statek o nazwie James Cameron i podróżował właśnie w głąb oceanu. Szukał tam czegoś, już nie pamiętam czego. Ciekawa postać jak dla mnie. Oczywiście wybitny reżyser i scenarzysta. A ciekawostka z „Avatarem” jest też taka, że zdarzały się samobójstwa osób, które ten film tak zafascynował, że ten nasz wstrętny, okrutny świat tu na ziemi przestał być atrakcyjny i zabijali się, licząc, że odrodzą się na Pandorze, na planecie innej, zupełnie przypominającej tą Pandorę.
[03:39:19] - Mi się wydawał bardzo kiepski ten świat. Taki z fantasy wzięty, ale on nie sprawiał wrażenia czegoś naprawdę innego. To była taka wizja z „Gumisiów” czy ze „Smerfów”, lukrowanego świata dosyć prymitywnego w tym sensie, że nie ma rozwoju cywilizacyjnego dużego w tamtym świecie.
[03:39:49] - Ale za to jaki rozwój duchowy.
[03:39:51] - Ja bym polemizował, czy był taki duchowy. Taka duchowość też uproszczona mocno.
[03:39:57] - Dzikusy, takie smoluchy, my byśmy najechali ich i pokazali im, co tu cywilizowany Ziemianin im zaproponuje, byśmy im zrobili na nowo wszystko.
[03:40:07] - Nie było w tym filozofii. Te stworki nie miały filozofii. Muszę ci powiedzieć taką ciekawą rzecz z książki Jareda Diamonda, w której on opowiada właśnie o plemieniu w Papui Nowej Gwinei, gdzie ludzie nie znali pisma od pokoleń. Rozwijają sztukę pertraktacji i sztukę wysławiania się, taką erystyczną. I nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, ale ci ludzie mają erystykę i sztukę perswazji też i można powiedzieć tą sztukę negocjacyjną mają dużo bardziej rozbudowaną niż ludzie Zachodu. Czyli ludzie po Princeton, po najlepszych uczelniach nie radzą sobie z nimi, jeśli chodzi o spory erystyczne, negocjacyjne. Oni są dużo lepszymi negocjatorami niż najlepsi handlowcy, marketingowcy z najlepszych uczelni na świecie. Tak mają rozbudowaną kulturę. I właśnie tego mi w „Avatarze” zabrakło. Pokazania jakiejś prymitywniejszej kultury, że ma elementy na dużo wyższym poziomie niż nasza kultura chociażby.
To jest bardzo zadziwiające, ale ludzie, którzy się nie spotykają z takimi dużo prymitywniejszymi kulturami, które mają inne rzeczy rozbudowane, bo nie potrzebują pisma, mają dużo lepszą pamięć, więc zapamiętują wszystko i mają dużo lepszą rozwiniętą, bo oni cały czas rozmawiają. U nich nie ma czegoś takiego, że przy komputerze siedzą i tak dalej. Codziennie jest rozmowa u nich. Tak jak kapitan z Radia Na Fali zawsze opowiada w swojej audycji „Hiperprzestrzeń” o tym, że ci ludzie rozmawiają ze sobą, że rozmawiają o swoich snach, rozbudowują swój aparat wyobraźni, logiki, w której funkcjonują. I tacy ludzie po Harvardzie nie są w stanie ich prawnie załatwić w żaden sposób. Oni wszystko wygrywają prawnie. Nie mają szans z nimi żadnych. Muszą po prostu użyć siły. Wtedy ludzie muszą użyć siły i używają bardzo często na zasadzie czołgów, militarnej, ale w sztuce negocjacyjnej nie mają żadnych szans ludzie Zachodu. Także to jest bardzo ciekawa rzecz, którą właśnie słyszałem od Jareda Diamonda, jednego z najlepszych antropobiologów współczesnych.
Bardzo ciekawe książki pisze. Polecam. Dobrze, myślę, że na dzisiaj to chyba wystarczy takiego dużego wstępu. Bardzo dziękuję ci. Powinno być Krawcu, ale ja wolę tą formę Krawcze. Mam nadzieję, że nie obrażasz się.
[03:42:53] - Ja się do tego przyzwyczaiłem. Właśnie do Krawcze, bo tak mówią. To ja na koniec jedną rzecz ciebie chciałem zapytać jako specjalisty. Czy myślisz, że Alex Jones to Bill Hicks naprawdę? Bo taki podobny.
[03:43:09] - Tak, bo on powiedział, że jest Billem Hicksem.
[03:43:12] - To musi być prawda. Ja wiedziałem. Patrzyłem. Takie same zęby, takie same oczy, taka sama twarz. Tylko że wyłysiał, tak?
[03:43:19] - Tak. A jego ojciec to podobno jest dentysta, więc łatwo mu wymienił te zęby w razie co, żeby troszkę zmienił może.
[03:43:28] - Ale i tak są takie same.
[03:43:30] - Tak, takie same.
[03:43:31] - Patrzyłem. Identyczne. W ogóle oczy ma takie same i wyraz twarzy. I skoro się przyznał, to sprawa jasna. Ciekawe czemu sobie przybrał taką ksywkę Alex Jones.
[03:43:45] - Alex Jones. Bridget Jones. Alex Jones.
[03:43:49] - Wiesz co, ja myślę, że on może chciał się odciąć od tego, co zrobił do tej pory i zacząć trochę od nowa. Taki reset zrobić i wymyślił sobie pseudonim Bill Hicks, że będę taki z Teksasu twardszy gość teraz. Będę gadał o spiskach. Bo przecież Hicks też poruszał tą tematykę, tylko może się trochę mocniej zainteresował. Nie wiem. Dla mnie to jest całkiem wielce prawdopodobne, że to jest jednak Bill Hicks, że Alex Jones to Bill Hicks.
[03:44:18] - I na tym myślę warto zakończyć naszą rozmowę o popkulturze, do której jak najbardziej Bill Hicks i Alex Jones się zalicza. Czy właściwie Bill Jones albo Alex Hicks.
[03:44:34] - A co to znaczy Hicks? To jest Czkawka, czyli to jest Bolek Czkawka, tak? Bill Hicks.
[03:44:40] - Chyba tak. Musiałbym sprawdzić dokładnie.
[03:44:43] - Tym optymistycznym akcentem.
[03:44:48] - Możemy zakończyć. Nie wiem, czy tak samo się pisze. Musiałbym sprawdzić.
[03:44:51] - Ja też musiałbym sprawdzić. Bolek Czkawka.
[03:44:54] - Bolek Czkawka. Jasne. Także dziękuję ci jeszcze raz, Krawcze za prawie cztery godziny ciekawych rozmów w temacie. Maraton dzisiaj. Trzymaj się, Claude. Dziękuję wszystkim za słuchanie i do usłyszenia. Może się pojawię kiedyś w Teorii Chaosu, bo już kiedyś przypomnę byłem w audycji o japońskich diabłach.
[03:45:19] - Tak, ciężka była. Natomiast dzisiaj była dużo lżejsza, ciekawsza. Także dzięki ci. Dzięki ci jeszcze raz.
[03:45:25] - Trzymajcie się. Cześć.
[03:45:26] - Trzymaj się. Cześć. Miłego weekendu. Hej. I także z wami się żegnam. Dzięki, że byliście podczas tej audycji o popkulturze, sprawach spiskowych i niewyjaśnionych. Te, które w popkulturze znajdujemy, czyli w dzisiejszej popkulturze, czyli przede wszystkim grach komputerowych, komiksach i filmach. Pominąłem muzykę, bo muzyka jednak troszeczkę odchodzi. Muzyka jest dużo starszą dziedziną życia. Tak naprawdę muzyka nam od początku towarzyszyła, więc zupełnie jest to inna sprawa.
Także na dzisiaj to wszystko. Dzięki, że byliście i zapraszam was za tydzień. Przepraszam, za tydzień najprawdopodobniej nie będzie niestety audycji, bo będę w Polsce przez chwilę, przez tydzień, więc za dwa tygodnie zapraszam was. Będą fajne audycje, luźniejsze jeszcze w te wakacje, więc nie spodziewajcie się jakichś ciężkich tematów. Myślę, że w wakacje warto sobie odpocząć. Później od września pojawią się tematy bardzo ważne. Także zapraszam was za dwa tygodnie. Trzymajcie się. Życzę wam miłego weekendu. Cześć.
Hej.
[03:48:39] - When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost their imagined gleam? Did you play with the viper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star?
To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?