[00:00] - Poltergeist Świat Duchów, audycja Grzegorza Tarczyńskiego. Witam serdecznie na kolejnej, już drugiej audycji Poltergeist Świat Duchów. Nazywam się Grzegorz Tarczyński, dla tych, którzy mnie nie zdążyli jeszcze poznać. Od wielu lat zajmuję się badaniem zjawiska typowo związanego z duchami i kontaktami z zaświatami. W moim nowym programie pod tytułem Poltergeist postaram przybliżyć się wam najciekawsze aspekty tej tematyki. W dzisiejszym programie porozmawiamy sobie o kontaktach z duchami. Program Poltergeist będzie unikał tematów banalnych, mówiąc kolokwialnie oklepanych. Dziś zajmiemy się kilkoma mało poruszanymi kwestiami związanymi bezpośrednio z kontaktem z zaświatami. Po pierwsze odpowiemy sobie na pytanie, kim jest właściwie medium. Po drugie dowiemy się, czy zmarli rzeczywiście próbują z nami nawiązać w jakiś sposób kontakt.
Przyjrzymy się też zagadnieniu monicji, a także zagadce transkomunikacji instrumentalnej. W poprzednim odcinku mówiłem o tym, czym są duchy. Jak wiemy, duchy mają zwykle postać eteryczną, pozostają niewidzialne. Mogą wpływać na otoczenie, a także na zmysły obserwatorów. Uczeni twierdzą, że obserwacje zjaw i innego rodzaju kontakty z duchami to wynik typowo oddziaływań elektromagnetycznych na nasz mózg, które mogą w jakimś stopniu indukować halucynacje. Ale co w takim razie z przykładami osób, które twierdzą, że są szczególnie predysponowane do kontaktów z duchami? Osobę, która twierdzi, że posiada zdolności do kontaktu z duchami, nazywamy medium. Medium może posiadać różnego rodzaju zdolności. Niektórzy ludzie są w stanie wejść w bezpośredni kontakt z duchami dzięki koncentracji. Inni zapadają w trans, materializują zjawy, jeszcze inni zwyczajnie mogą widzieć duchy.
Sam znam kilka takich osób, które twierdzą, że je widzą. Mogą wyczuwać ich obecność, generować swoje sobowtóry. Niekiedy zdarza się tak, że duch przejmuje kontrolę nad ciałem medium i przez nie przemawia. To jest w przypadkach mediów materializacyjnych, jakim był między innymi słynny Franek Kluski. W ich obecności materializują się zjawy. Niekiedy medium może nie zdawać sobie sprawy ze swoich predyspozycji. Seanse spirytystyczne z udziałem mediów były szczególnie popularne w okresie międzywojennym i jeszcze wcześniej, na przełomie XIX i XX wieku. Ogólnie badania nad mediumizmem prowadził Julian Ochorowicz. Do najsłynniejszych polskich mediów obok Franka Kluskiego należeli między innymi Jan Guzik czy Stanisława Tomczykówna. Może państwo słyszeliście.
Jak nie, to warto sobie poczytać w internecie. My przejdziemy teraz do sytuacji odwrotnej, a więc do takich przypadków, kiedy to nie my, tylko zmarli próbują dać znak żywym. Zapewne każdy z nas słyszał opowieść o tym, że zmarły w chwili śmierci dał znak swym krewnym, na przykład poprzez drobne zjawiska, takie jak poruszanie przedmiotów, stuknięcia, czy też jakieś silne emocje, że coś wyczuwacie, że jest w pobliżu was. Są popularne historie mówiące o zatrzymaniu zegara w chwili śmierci któregoś z domowników. Tu muszę powiedzieć, że sam czegoś takiego doświadczyłem i nie potrafię wytłumaczyć tego fenomenu, ale jednak tak się dzieje. Te zapowiedzi śmierci znane są psychologii właśnie jako moniczje. Niektóre moniczje mają bardzo spektakularny charakter. Aby przybliżyć to zjawisko, podam kilka przykładów. Historia, którą opowiem za chwilkę, zdarzyła się funkcjonariuszowi Straży Granicznej. To był rok 1983.
Mężczyzna stacjonujący na przejściu w Głogowicach zauważył z budki dziwną postać, która znajdowała się w odległości kilkudziesięciu metrów. Myślał, że to żywa osoba. Może tak było, może nie. Ponieważ miejsce było oświetlone przez reflektory, mógł się dokładnie jej przyjrzeć. Jak opisywał, była to jednocześnie czarna sylwetka, która zdawała się chodzić w kółko. Robiła kilka kroków, po czym z powrotem zawracała. Mężczyzna powiadomił przełożonych, iż ktoś nielegalnie, wydawało mu się, że chce przekroczyć granicę z Czechosłowacją. Wysłane patrole nikogo nie znalazły. Kiedy mężczyzna wrócił po służbie do domu, położył się spać i dostał telegram informujący go o śmierci matki. Jakoś połączył ten fakt, że wydarzenie z tej nocy było znakiem od umierającej jego mamy.
Kolejny przypadek moniczji miał miejsce kilka lat temu w okolicach Częstochowy, miejsca, gdzie mieszkam. Śpiące małżeństwo obudził, moi drodzy, dziwny dochodzący dźwięk z ganku. Im się wydawało, że ktoś próbuje się dostać do domu i ich obudzić, okraść czy coś tam. Kiedy słuchali, mieli wrażenie, że słyszą ciężko oddychającą osobę.Na miejscu oczywiście nikogo nie było, jak to z reguły bywa w przypadku takich doświadczeń. Później okazało się, że zmarł ich przyjaciel, który chorował na raka płuc. Może stąd ten ciężki oddech. Moi drodzy, monycje mogą przybierać bardziej namacalną formę. Niekiedy mówi się o tak zwanych zjawach kryzysowych. To, co poruszaliśmy na poprzedniej audycji. Są to przypadki, kiedy w chwili śmierci zjawa zmarłego objawia się jego bliskim, przypomina żyjącego człowieka.
Podam kolejny przykład, ale może z zagranicy tym razem. Był to rok 2009. Fryzjerka Nina DeSanto z New Jersey zobaczyła za szybą jednego ze swoich klientów. Wyglądało na to, że chce wejść do środka, porozmawiać czy załatwić sprawę. Kobieta wyszła, zobaczyła, że mężczyzna jest bardzo blady i zachowuje się dziwnie, przynajmniej nie tak jak zwykle. Po chwili ta osoba, która miała na imię Michael, podziękował kobiecie za ich znajomość i odszedł. Niebawem Nina DeSanto dowiedziała się, że jej znajomy popełnił samobójstwo. Kiedy widziała go przed sklepem, nie żył już od dziewięciu godzin. Przyszedł się pożegnać w takim razie? Moi drodzy, takich opowieści, że tak powiem, skryptów jest bardzo dużo.
Kontakty z duchami możliwe są nie tylko dzięki wrodzonym zdolnościom mediumistycznym czy innym. W XX wieku powstały kontrowersyjne metody transkomunikacji, czyli typowego nawiązania kontaktu z bytami niematerialnymi poprzez sprzęt elektroniczny. I tutaj jest temat, który chciałem z wami poruszyć i wam przybliżyć. Niektórzy chyba już wiedzą, co chcę powiedzieć, choć brzmi to dziwacznie, ale wiele osób na świecie wierzy, że udało im się zarejestrować na taśmie głosy zmarłych. Ta metoda nazywa się EVP. Po polsku wiadomo EVP. Jest to fenomen głosów elektronicznych. Mówiąc w skrócie, polega on na doszukiwaniu się w nagraniach poprzez dyktafony, narzędzia rejestrujące dźwięk, ludzkich głosów. To jednak nie jest wszystko. Wiele osób twierdzi, że w nagraniach EVP jest w stanie rozpoznać głosy swoich bliskich.
Niekiedy używają one słów lub nazw znanych tylko im bliskim. To jest też ciekawe. Wszystko zaczęło się w latach 60. Tak powiem, jak to się zaczęło przez Konstantina Raudiviego i Fredrika Jürgensona. Oni twierdzili, że na nagraniach dźwiękowych da się rejestrować tak zwane bezcielesne głosy, przekazujące często bardzo jednoznaczne informacje. Trzeba przyznać, że EVP to jest zjawisko ulotne. Nie znajdziemy tam całych zdań wypowiedzianych przez duchy, chociaż takowe były. Lecz czy one były prawdziwe? Ciężko jest to stwierdzić, bo bardzo łatwo też o złą interpretację rzekomego przekazu. Sceptycy z tego powodu twierdzą, że głosy elektroniczne to nic więcej jak nasze słuchowe omamy.
EVP stanowiło pole do badań dla wielu parapsychologów, jak Senkowski, Konstantin Raudive, Anabela Cardoso oraz wielu innych. Nagrywanie dźwięku zmarłych to nie jest jednak jedyna metoda stosowana przez eksperymentatorów. Niektórzy do prób transkomunikacji wykorzystywali telewizory. To jest metoda ITC. To jest nagrywanie ich postaci. Oglądaliście może film „Głosy”? Tam jest to bardzo dobrze przedstawione, jak to wygląda. A jakie były ich rezultaty? Na pewno zadajecie sobie pytanie. Rezultaty były czasami dość szokujące.
Każdy, kto pierwszy raz słyszy o nagrywaniu duchów, pewno się teraz pierdyknie w głowę i powie, że to jest w ogóle niemożliwe. Ale ja wam powiem tak, że warto poczytać sobie coś więcej na temat EVP. Jedną z najlepszych pozycji jest książka księdza Francisa Bruna. Do tego wrócimy, ale gorąco wam polecam. Kochani, ja wam powiem tak, że ja miałem też wiele prób nagrań EVP i ITC. Co mogę powiedzieć? Wiele osób podchodzi do tego sceptycznie. Ja wiem, że to się bezpodstawnie samo nie wzięło, samo nie pokazało, samo nie nagrało. Coś w tym jest, ale to już na inny odcinek, bo już zakańczamy. W następnym może zajmiemy się zagadką nawiedzonych domów i wszystkie osoby zachęcam do kontaktu ze mną, które chcą opowiedzieć swoją historię, przeżycia, doświadczenia.
Ja przypominam, że osoby, które chcą zostać anonimowymi, zostaniecie, bo ja wiem, że wiele osób po prostu się wstydzi, nie chcą być wyśmiani i tak dalej. Ja podchodzę do tego inaczej. Nie wstydzę się o tym mówić, tak że gorąco zachęcam, żebyście byli w kontakcie ze mną, jeżeli chcecie coś przekazać. Organizacja Idem Per Idem to jest www.ipi-x.tk. Ja was gorąco pozdrawiam i zapraszam na kolejny odcinek „Poltergeista”. Produkcja i realizacja Portal INFRA, www.infra.org.pl