[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. No one...
[00:43] - The truth is out there.
[01:11] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu, jak co tydzień w piątek po północy. Audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w dwóch polskich radiach, w Radiu na Fali oraz Radiu Paranormalium. Dziś wakacje w pełni. 11 lipca, więc powinno być ciepło i myślę, że jest ciepło zarówno tutaj, gdzie jestem, skąd nadaję z Irlandii, jak i w Polsce. Temperatury powiedziałbym typowo letnie. No i taki będzie też dzisiaj temat. Myślę, że wcale nie mało istotny, ale troszeczkę bardziej luźny niż zwykle. Zanim do niego przejdę, chciałbym tutaj podziękować wam słuchaczom, że jesteście tutaj z tą audycją, wszystkim sponsorom dziękuję bardzo za wpłaty oraz wszystkim ludziom, którzy dobrze życzą właśnie tego typu audycjom, które podejmują tematy zupełnie niewygodne dla establishmentu elit, ale także i innych dziedzin, jak nauki, naukowców. Nauka chciałaby pozostać jednak w pewnych ramach.
Boi się tego, co po prostu czeka w przyszłości ją, czyli kompletne zmiany, o których tutaj mówimy bardzo często. Właśnie w tej audycji. Polecam stronę audycji www.teoriachaosu.com. Tam znajdziecie archiwalne audycje, mnóstwo informacji. Także bardzo polecam się zapoznać. Także forum jest, jest mnóstwo rzeczy. Polecam. Możecie wejść na czata. W tej chwili w tych dwóch polskich radiach także jestem. Możecie mnie znaleźć, czyli radionafali.com lub paranormalium.pl.
To może tyle. Zacznę teraz od newsów. Znaczy przejdę do newsów. Zacznę pierwszego newsa. Bardzo ciekawe rzeczy, które się wydarzają ostatnio. Kiedyś miałem, tak jak mówiłem wam, wizję tego, że NSA, czyli National Security Agency, organizacja najbardziej szpiegująca wszystkich ludzi na świecie, która jest bezlitosna, jest można powiedzieć, najbardziej tajemniczą organizacją znaną z nazwy, która łamie kompletnie prawo we wszystkich krajach, niemalże wszystkich krajach świata, a także amerykańską konstytucję łamie na każdym kroku. Wyobraźcie sobie, że miałem ten sen, że ona po prostu nie będzie istotna, przestanie istnieć. Ale jeszcze niestety istnieje i organizacje jak Electronic Frontier Foundation oraz Greenpeace, można powiedzieć, trollują właśnie tą organizację, trollują NSA. Przede wszystkim trollują w sposób, że wysłały sterowiec nad nowymi budynkami, nową siedzibą tej organizacji, przestępczej organizacji zwanej w skrócie NSA. Wysłały sterowiec kolorowy z napisem Illegal spying below NSA, z dużym napisem NSA i Illegal spying below, czyli nielegalne podsłuchiwanie poniżej.
Piękne zdjęcia można sobie zobaczyć w internecie na stronach na przykład standagainspying.org czy właśnie tych organizacji, jaką jest Electronic Frontier Foundation, EFF oraz Greenpeace. Także dołączyła organizacja Tenth Amendment Center, TAC tak w skrócie. I polecam zapoznać się. Bardzo fajnie filmy nakręcone, można zobaczyć jak to wygląda. Także podejrzewam, że finansowo to raczej po stronie Greenpeace chyba należało, bo to jest chyba najbogatsza organizacja z tych trzech organizatorów tego happeningu. Ale trudno powiedzieć, jak to było dokładnie. Drugi news bardzo ciekawy, równie ciekawy, kompletnie przemilczany w polskich mediach, a jest bardzo istotny, bo dzieje się tuż za naszą zachodnią granicą, czyli w Niemczech. Wyobraźcie sobie, że od już kilku tygodni organizowany jest masowy, ciągły protest przeciwko Fedowi, przeciwko Rezerwie Federalnej Stanów Zjednoczonych, czyli US Federal Reserve. Ci ludzie dokładnie wiedzą, o co chodzi, gdzie, po której stronie leży zło. Niesamowite.
Po raz pierwszy w historii świata ludzie zaprotestowali przeciwko prawdziwemu producentowi zła, jakim jest FED i ludzie, którzy stoją za FED-em. Bo to nie chodzi o sam FED, to są marionetki, które są w tym FED-zie, ale wiemy, że za nim stoją globaliści, którzy sterują światową gospodarką. A najbardziej wpływowy kraj na świecie, Stany Zjednoczone, są sterowane przez FED, przez pieniądze. Zawsze ten, kto ma pieniądze, ten ma władzę. I ci ludzie chcą zaprotestować właśnie przeciwko FED-owi. Głównym organizatorem tych wszystkich protestów jest Lars Merholz, człowiek, który był skoczkiem spadochronowym amatorskim. To jest skydiver się nazywa, czyli taki skoczek spadochronowy. Robił różne salta w powietrzu, wyskakując z samolotu i tak dalej. W każdym razie zrobił coś naprawdę ważnego dla nie tylko Niemiec, ale i świata. Zorganizował, że 19 lipca ludzie z pięciu krajów, ze 128 miast w Berlinie zaprotestują właśnie przeciwko FED-owi.
Wydaje się to absurdalne. Dlaczego Niemcy mają protestować przeciwko Stanom Zjednoczonym? Właśnie dlatego. Bo centrum zła to jest FED, które widzimy. Być może te centra zła, których nie widzimy, to jest Watykan, być może London City. Tam się odbywają jakieś orgie z dziećmi i tak dalej, o czym też w trzecim newsie za chwilkę powiem. Natomiast to, co widzimy, centrum zła to jest właśnie FED. To jest, jakbyśmy mogli powiedzieć tak z fantastyki, miejsce, gdzie mieści się taka instytucja, gdzie czarne chmury są produkowane, które są trujące dla nas, to takim centrum właśnie jest FED. Jeżeli graliście kiedyś w jakieś gry komputerowe czy jakieś gry karciane, czy bardziej może nie tyle karciane, co gry fabularne, to tam zawsze trzeba usuwać przyczynę. Zresztą tak jak we wszystkim trzeba walczyć z przyczyną.
Czyli gdzieś, jak jest produkowane to zło, te czarne chmury czy jakaś trucizna, to nie wystarczy walczyć z tą trucizną, neutralizować ją. Trzeba po prostu zniszczyć centrum produkcyjne tej trucizny, która zatruwa cały świat. I tym właśnie jest FED. Ci ludzie to wiedzą. To jest niesamowite, że tego typu protest jest organizowany. Zresztą myślę, że też może być inspirowane poniekąd przez władze państwowe niemieckie, być może jakieś inne też siły, BND, czyli te tajne służby niemieckie, służby specjalne Niemiec. Być może właśnie zainspirowane tym, że Amerykanie nie chcą oddać złota Niemcom. Tego złota praktycznie najprawdopodobniej już nie ma, więc nie mogli zrobić audytu. Nie mogli nic zrobić z tym Niemcy w Stanach Zjednoczonych, więc być może w tej chwili też próbują pomóc. Ale nie do końca jest tak, bo władze w widocznych tutaj sytuacjach widać, że wysyłana jest na nich policja, że są aresztowania, że są pobicia.
Mało tego, panu Larsowi Merzholzowi zniszczono samochód. Jemu lub jego koledze. Dokładnie już nie pamiętam, ale zniszczono, podłożono bombę, wyobraźcie sobie. Także bardzo poważne rzeczy. To nie jest zabawa, to jest naprawdę walka z totalnym złem. I jeszcze trzeci news, który mam. Polecam filmy na kanale We Are Change, akurat na kanale YouTube. Będą linki podane, czasami z opóźnieniem są podawane, także naprawdę nie przejmujcie się. Jeżeli nie ma, one się pojawią. Dajcie wtedy znać w komentarzu, jeżeli zapomniałem podać jakichś linków, na pewno one się pojawią.
I trzeci news, taki najmniej fajny, to jest o pedofilii. Kiedyś miałem zrobić audycję o pedofilii elit, natomiast miałem za mało troszeczkę odwagi. Wtedy wiadomo, jeżeli się zaczyna, łapie się byka za rogi i ten byk będzie naprawdę bardzo agresywny. A tutaj myślę, że można powiedzieć, że to nie tylko byk jest, ale i jakiś krokodyl. Także z krokodylem naprawdę te zapasy są bardzo trudne, niebezpieczne, ale po części już w mainstreamie wychodzą te rzeczy wszystkie. Brytyjskie media podały, wyobraźcie sobie, że dziesiątki polityków brytyjskich, także tak zwanych celebrities, czyli tych takich znanych ludzi z show-biznesu, było pedofilami przez wiele lat. Dziesiątki lat byli pedofilami. Mnóstwo właśnie znanych polityków. I wyszły informacje, listy całe tych osób. Były osoby oczywiście, które już nie żyją, jak Cyril Smith czy sir Peter Morrison, wieloletni politycy, którzy zasiadali w parlamencie brytyjskim.
Jest właśnie informacja, że byli pedofilami. Mnóstwo innych. Podejrzewa się oto 20 właśnie przedstawicieli parlamentu, Izby Lordów i Izby Gmin. Niektórzy żyją z nich, niektórzy już stety nie żyją, więc to jest pozytywny news, że niektórzy już z nich nie żyją, ale niektórzy żyją i dalej prawdopodobnie mogą ten proceder kontynuować. Są to przerażające rzeczy. Także podejrzewa się o to amerykańskich polityków. Natomiast w artykule przede wszystkim chodzi o brytyjskich polityków. I to jest bardzo ciekawa sprawa, bo potwierdzają się rzeczy dotyczące na przykład tej siatki pedofilskiej, że to nie tylko pojedyncza bestia Jimmy Savile, który setki, a nawet podejrzewa się, że tysiące molestował czy gwałcił dzieci, który zmarł w 2011 roku i dopiero wszystkie te okropności wyszły po jego śmierci. Natomiast wcześniej były podejrzenia o to, ale wszystkie sądy, politycy, rodzina królewska kryła tego zbrodniarza. Nie będę teraz przeklinał tutaj na antenie.
Wiecie, o co chodzi. Jest potwornym człowiekiem, który na szczęście już nie żyje. On był taką celebrity, taką osobą bardzo znaną, celebrytą w Wielkiej Brytanii. Był prowadzącym program „Jimmy Fixit”. Był przyjacielem Lady Thatcher, byłej premier Wielkiej Brytanii. Był oczywiście przyjacielem rodziny królewskiej, był przyjacielem wielu wpływowych osób. Także oni na pewno wiedzieli, co robi ten bydlak. Natomiast nic nie robili w tej sprawie. Mało tego, nie tylko, że nie robili, za czasów premier Thatcher wszystko było tuszowane, bo wychodziły te rzeczy po prostu. Ludzie zgłaszali to, ale trafiali w mur.
Jest to przerażająca sprawa. Mało tego, on także był nekrofilem. To też jest udowodnione. Chodził po szpitalach. Oprócz tego, że wykorzystywał chore, często niepełnosprawne dzieci, także wykorzystywał zmarłych w swoich chorych zabawach seksualnych. Ujawniono też kolejnego pedofila Rolpha Harrisa, 84-letniego celebrytę, który trafił za kratki na pięć lat. Porażające rzeczy. Podejrzewało się go i częściowo udowodniono 12 ataków, 12 gwałtów temu kolejnemu. Wielka Brytania jest w tej chwili w szoku. Ja nie mieszkam na Wyspach Brytyjskich, także tutaj troszeczkę mniej tych informacji dociera do Irlandii, ale jednak troszkę się też o tym mówi.
Także jeżeli mieszkacie na Wyspach Brytyjskich, proszę, dajcie znać, może zadzwońcie, powiedzcie jak to jest dokładnie z tą całą aferą pedofilską. Także mówię, ta siatka jest olbrzymia, a jeszcze parę lat temu mówiono: „Nie, nie, to była tylko jedna osoba, to był tylko Jimmy Savile. Nikt więcej, nie było żadnych pedofilów”. O tym wiele lat, jeszcze w latach 90. bardzo mocno mówił David Icke, z którego się wyśmiewano. On mówił, że oprócz tego, że jest pedofilem, jest nekrofilem Jimmy Savile. Natomiast nikt nie traktował serio tego, co mówił David Icke. Zresztą wielu innych ludzi, którzy mówili o tym. Dzisiaj się mówi o tym już otwarcie. Tutaj pyta się Ivellios: „Czy Irlandia to nie Wyspy Brytyjskie?” Nie, absolutnie nie.
Jest oczywiście kawałek Irlandii, który należy do Wysp Brytyjskich. A może się mylę, bo nie jestem może tak dobry z geografii, ale wydaje mi się, że Wyspy Brytyjskie to są wyspy, które należą do Wielkiej Brytanii, a póki co Irlandia nie należy, przynajmniej całość nie należy do Wielkiej Brytanii. Ale okej, zostawmy może te geograficzne sprawy. Jeszcze był news dnia z Polski, że Janusz Korwin-Mikke uderzył europosła Michała Boniego. Zresztą Boniemu się za to należało. Boni TW „Znak”. Zresztą wiele razy o tym wspominałem. Może nie na antenie tej audycji, ale w innych audycjach, w których występowałem, mówiłem o tym. Także zresztą o tym Korwin-Mikke, z tego, co wiem, mówił publicznie, że to zrobi. No i to zrobił.
Także myślę, że jest okej. Wyborcy są spełnieni, że obietnicy dotrzymał tego, co przyobiecał wyborcom swoim. Więc myślę, że honorowo się Korwin-Mikke zachował i obronił swój honor przynajmniej. Jeżeli mamy do czynienia z jakimś bydlakiem, do których także należy pan Boni, nie zdziwiłbym się, że to też jakiś kolejny pedofil, ale oczywiście na to nie ma dowodów. Nie wiadomo, jak jest. Natomiast wiemy, że był na tyle złym człowiekiem, który donosił na swoich kolegów, był współpracownikiem. Dopiero przyznał się wiele lat po tym, jak został umieszczony na liście Macierewicza w latach 90. Także jest to okropna persona, która chciała zniszczyć internet polski, brała udział w tajnych negocjacjach ACTA, która była zawsze po stronie przeciwko internautom. On tylko tam robił dobrą minę do złej gry. Także jest to naprawdę bezczelna osoba.
Jakkolwiek byśmy nie podeszli do tej osoby, on zasługuje po prostu na więzienie. Najlepsze, co może go spotkać, to więzienie. Myślę, że to, jak potraktował Janusz Korwin-Mikke pana Boniego, to było naprawdę delikatną sprawą. Okej, to na dzisiaj te wszystkie informacje, które mam. I zacznę jak zwykle cytatem: „Biblioteki powinny być otwarte dla wszystkich, za wyjątkiem cenzorów” — to powiedział John Fitzgerald Kennedy, 35. prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki jeszcze w W czasach, kiedy żył. Bo wiadomo, że został zamordowany między innymi przez Fed i ludzi stojących za Fedem. O tym już wiemy dzisiaj. Niektórzy jeszcze nie wiedzą, ale tak niestety to wygląda, że ktoś, kto podniesie rękę na Fed, może być zamordowany. To się zmienia.
Nie da się zabić nas wszystkich. Tutaj Velios jeszcze napisał, że faktycznie Irlandia należy do Wysp Brytyjskich geograficznie. To mój błąd w takim wypadku. Przepraszam. Dobrze, niech będzie. Wiem, że Irlandczycy na pewno są obrażeni za to i na pewno tak nie uważają, ale jeżeli tak jest, to nie można zawracać kijem Wisły. Dzisiejszym tematem są pułkowniki, czyli książki na cenzurowanym. Chyba powinienem powiedzieć nie tyle pułkowniki, co rakowate. Jak to się mówiło? Rakowy.
Rakowe. Czyli książki na cenzurowanym. Książki rakowe, które wymagają spalenia. W „Archiwum X" zapewne pamiętacie, był Rakowy czy Rakowiec. Różnie. „Cancer Man" po angielsku. Człowiek, który cały czas palił, który był bardzo wpływowy, który strzelał do Kennedy'ego. To taka paralela. Strzelał do Kennedy'ego. Był oczywiście w „Archiwum X" to pokazane.
Wchodził sobie do wszystkich, jakich chciał budynków, miał przepustki na wszystko. Był jednym z najbardziej wpływowych ludzi na świecie. Ten rakowy. Człowiek bez imienia, bez nazwy. Nie wiadomo, kim on był do końca, ale widać było, że ma dostęp do wszystkiego. Przechodzimy do dzisiejszego tematu audycji. Będziemy rozmawiali o książkach, których władza i niektórzy ludzie chcieliby ich spalenia, żeby one nigdy nie istniały w ogóle w historii. Telefon do audycji 33 482 72 32 lub Skype teoriachaosu.com. Będę odbierał telefony od was. Proszę, jeżeli chcecie dzwonić.
Tutaj Mario poprawił mnie, że nie Rakowy, tylko Palacz, że był znany jako Palacz. Nie wiem dokładnie. Wiem, że w angielskiej wersji był Cancer Man, czyli Rakowy bardziej. Może był Palaczem. Palacz jakoś tak nieładnie brzmi. Rakowy mi się bardzo podoba. I tak tutaj należało nazwać, że rakowe, czyli książki na cenzurowanym. Rakowe książki, które niszczą cały system. Są tak ważne w istnieniu, że rząd potrafi je spalić, potrafi je zniszczyć. Zanim przejdę do omawiania tych kolejnych książek dzisiejszych, mam informację, że są organizowane, wyobraźcie sobie, może nie tyle targi, co coroczne spotkania pod nazwą Banned Books Week, czyli Tydzień Zakazanych Książek.
To jest organizowane spotkanie przez The American Library Association w Stanach Zjednoczonych. Będą one w tym roku od 21 do 27 września. Organizowane, tak jak mówiłem, przez The American Library Association z siedzibą w Chicago. Ale nie musicie tam jechać na spotkanie, bo spotkanie będzie jak najbardziej wirtualne przez Google Talk, nawet chyba na YouTube będzie się coś tam pojawiało. Będą to spotkania, które można będzie zobaczyć wirtualnie, nie ruszając się od siebie z domu. Wymagany jedynie jest internet i będzie dużo informacji w temacie tych zakazanych książek, tych rakowych książek i ogólnie tematach cenzury dotyczącej mediów, w tym wypadku książek w Stanach Zjednoczonych, jak i na świecie. To są, myślę, bardzo ważne tematy i dzisiaj także bardzo istotne. Będę miał kilka jeszcze przykładów z Polski. Trudno nazwać w Polsce w ostatnim czasie cenzurę, takiej nie było. Zresztą wszędzie na świecie jest tego niedużo, ale zdarza się.
Natomiast co chciałbym najważniejszego powiedzieć w tej audycji, co jest faktem niezaprzeczalnym? Jest dobra informacja i zła. Dobra informacja jest taka, że cenzury już nie ma, za wyjątkiem krajów jak Kuba, Korea Północna i innych. Cenzura może istnieć, gdzie internet jest reglamentowany. Tam, gdzie internet jest uwolniony w tym sensie, że państwo nie może go kontrolować, nie ma serwerów filtrujących, które nie puszczają różnej treści. A nawet to jest praktycznie niewykonalne, chociaż rządy o tym nie wiedzą, że ludzie potrafią to ominąć, ale rządy nie wiedzą i tak próbują robić, to cenzury nie ma. Cenzura po prostu nie istnieje. Możecie wydać jaką chcecie książkę. Mało tego, mnóstwo zakazanych treści jest wydawanych. Chociażby możecie sobie zobaczyć na przykład pedofilskie malunki, obrazy, które są wszędzie w internecie.
Nawet nie będę podawał wam nazw tych autorów. Są porażające te rzeczy. Nikt tego nie cenzuruje. Takie rzeczy także nie są cenzurowane, więc praktycznie dostępne jest wszystko. Próbuje się oczywiście cenzurować od czasu do czasu różne rzeczy, ale to w dobie internetu jest niemożliwe. Nie można tego cenzurować, nie da się po prostu. Trzeba by było wyłączyć internet. I tak jak się kiedyś śmiano z pana Andrzeja, tak zwanego pana Andrzeja internetowego, który właściwie był Januszem, ale w tych memach był Andrzejem, typowym Polakiem, który twierdził, że: „Zgaś ten internet”. Żeby on się nie pojawiał w tym internecie, to po prostu trzeba zgasić go. Niestety nie da się tego zrobić.
Nawet jakby sąd w Polsce powiedział: „Gasimy internet. W całej Polsce gasimy internet”, to nie ma takiej opcji. Nawet jeżeli byśmy całą policję postawili na nogi, aby ten internet zgasić. Mało tego, we wszystkich krajach, jeżeli by walczono z internetem, to internet by się odrodził. Po prostu w podziemiu by funkcjonował nadal. Jest to nie do wyłączenia. I rządy o tym wiedzą, że dzisiaj ludzie są tak uzależnieni od internetu, jeżeli rząd by podniósł formalną rękę na internet, żeby chciał odłączyć, zgasić ten internet, to taki rząd w przeciągu tygodnia by przestał istnieć. Przekonał się o tym Donald Tusk, gdzie były największe protesty od lat 90. przeciwko czemuś. To były nawet większe protesty, może zbliżone, ale może nawet i większe niż przeciwko wojnie w Iraku czy Afganistanie, które były na początku lat 2000.
Z tym jedynie mogą konkurować protesty za chlebem, czyli żeby więcej pieniędzy zarabiać, żeby nie zwalniać nas i tak dalej. Ale protesty ideowe, które nie dotyczą sytuacji osobistej danych ludzi, to była wyjątkowa sprawa. Ja widziałem strach w oczach Donalda Tuska, jak on się przestraszył tych młodych ludzi, którzy w kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy osób, a właściwie może nawet kilkaset tysięcy osób w całej Polsce wyszło na ulice przeciwko porozumieniu ACTA. Premier Donald Tusk się przestraszył tego. Ja pamiętam, sam uczestniczyłem w tych protestach, także widziałem. Warunki były bardzo sprzyjające rządowi. Poniżej -20 stopni, około -20 stopni. Były koksowniki nawet na ulicach, bo tak zimno było, ale gremialnie ludzie wyszli na ulice. Było coś niesamowitego, że pomimo tak niskich temperatur ludzie się nie przestraszyli i wyszli. Także też brałem w tym udział.
Akurat wtedy byłem w Polsce i udało mi się przyłączyć do protestu. Także takie historie. To jest dobry news. Nie ma cenzury. Możecie opublikować co chcecie, jaką chcecie książkę. Macie pomysł na free energy? Możecie taką książkę opublikować dzisiaj w Polsce, gdzie chcecie. I nikt wam tej publikacji nie zablokuje. Nie zablokuje wprost oczywiście. Mogą was zabić jedynie.
Czyli dzisiaj cenzura, jeśli istnieje, to tylko poprzez przemoc fizyczną. Ale wobec książek, wobec wiedzy, którą chcecie przekazać światu, nie mogą nic zrobić. Tak samo na przykład ta audycja jest nadawana w dwóch radiach. Nie ma cenzury, tu nikt nie może po prostu jej ocenzurować. W tej chwili ja mogę mówić, co chcę. Ktoś może zadzwonić, też może powiedzieć co chce, nawet jakieś zupełne idiotyzmy albo i mądre rzeczy, które mogą obalić rząd, także może powiedzieć. Nie ma cenzury i każdy, kto mówi, że jest cenzura w Polsce, mija się z prawdą. Czy w Polsce, czy na świecie. Są po prostu utrudnienia, czyli takie małe prztyczki, że na przykład jeżeli chcesz mieć własną telewizję, to musisz mieć koncesję. Jeżeli chcesz mieć własne radio, musisz mieć koncesję i możesz taką koncesję stracić.
Okej, jeżeli ktoś chce, to się boi. Nie nadaje w FM. Żeby telewizję dostać, to nawet nie chodzi o cenzurę jako taką, jeśli chodzi o telewizję, tylko o kasę. Że te telewizje, które już są, one opłacają polityków, aby żadna koncesja już nie została wydana. Tak samo radia. Takie Radio Zet czy RMF. Nie chcę teraz mówić konkretnie nazwami, bo nie mam na to dowodów, ale podejrzewam, że także płacą tak, aby przedstawicielom Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji czy też ludziom wpływowym, aby nikt więcej takich koncesji nie dostawał. Tu chodzi o biznes, o pieniądze przede wszystkim, a nie o cenzurę. Cenzura jest na drugim miejscu. Tutaj właśnie Ivellios z Radia Paranormalium pisze, że były zakusy koncesjonowania radiostacji internetowych, że coś takiego było.
Ja sobie tak za bardzo nie przypominam tego. Być może ktoś miał taki pomysł, ale jest to nie do zrobienia. To pewnie od Boniego wyszło być może. Także tu już by mu się trzeci czy piąty raz należało dostać po buzi. Pomysł poroniony kompletnie, bo ja w tej chwili przecież nie nadaję w Polsce, więc to, co ja tutaj robię, to co robi wiele innych osób nadając jakieś audycje, to jest nie do zamknięcia. Bo Polska nie może ingerować w biznesy czy działalność ludzi w innych krajach. Mało tego, będąc w Polsce, my możemy nadawać na serwerach w Stanach Zjednoczonych, na przykład w Teksasie. Przecież Polska by poprosiła w Teksasie, żeby zamknąć tą rozgłośnię radiową, internetową. To przecież ludzie z Teksasu, ta firma by wyśmiała Polskę. Mało tego, powiedzieli, żeby Polska ze swoją siłą militarną przyjechała i walczyła z Teksasem.
Myślę, że to by poszło szybciej niż kampania wrześniowa. To znaczy z na niekorzyść Polski. Polska by w ciągu jednego, dwóch dni była pokonana przez sam Teksas. Przez sam Teksas armia zostałaby rozbita. To są absurdalne rzeczy absurdalnych ludzi, którzy nie mają pojęcia o internecie, nie mają pojęcia o rzeczywistości, jaka dotyczy. Koncesje mają jednak pewien sens, jeśli chodzi o telewizję czy radio FM. I tutaj trzeba przyznać, że one powinny być. One są zminimalizowane, bo w takim Londynie na przykład jest wydanych dużo więcej koncesji niż w Warszawie, gdzie powinno być odwrotnie. Bo zakłócenia sygnału są dużo większe w Londynie, a jednak tych koncesji jest dużo więcej. Jest stacja przy stacji w Warszawie, już nie mówiąc o małych miastach.
Przecież w Polsce powinno być mnóstwo małych stacji regionalnych. Jest jakiś Grudziądz na przykład, jest jakieś małe miasto Kutno, jest chociażby nawet Gdańsk, dosyć spore miasto, ale tam powinno być cztery, pięć razy więcej radiostacji. A dlaczego tak jest? Bo te radiostacje, które są, nie chcą już konkurencji. Oczywiście to było z korzyścią dla słuchacza. Natomiast to, co jest robione, to chodzi o finanse. Częstotliwości są ograniczone, telewizyjne czy radiowe i mamy pewne pasmo od 88 megaherców do 108 megaherców, jeśli chodzi o radio FM. Nie możemy tam miliona radiostacji wrzucić, bo będą zakłócenia, będą na siebie nachodziły i to będzie wielki bałagan. Więc dzieli się te pasma na mniejsze części, aby sobie radiostacje się gdzieś w tych częściach znalazły. I mamy około 10, kilkunastu maksymalnie stacji w Polsce na FM, gdzie jest przydzielona im koncesja na dany obszar.
Z reguły jest to na obszar województwa lub miasta. I nie można tam dać na przykład 100 koncesji na to w jednym mieście, bo to jest niewykonalne. Jest za mały obszar, za duże zakłócenia by były. Dlatego to musi być wyważone. Natomiast to, co w Polsce się działo, oczywiście jest za mało wydanych koncesji i to każdy okiem widzi, że dlaczego w takiej Francji, Wielkiej Brytanii, czy nawet tutaj Irlandii może być więcej radiostacji. Irlandia to jest mały kraj, naprawdę. Tutaj mieszka pięć milionów osób, a podejrzewam, że podobna liczba radiostacji jak w Polsce. Ogólna. Może troszkę mniejsza, może przesadzam, ale w Wielkiej Brytanii kraj trochę większy od Polski liczbowo, ale radiostacji są dziesiątki razy więcej. Czyli kraj ma dwa razy więcej ludzi, niecałe dwa razy, bo chyba 60 milionów jest w Wielkiej Brytanii, w Polsce około 40 milionów, a radiostacji jest x cztery, pięć razy więcej.
Trzeba by to dokładnie sprawdzić, ale tak po prostu jest. I tak to wygląda, że częściowo jest dobre to prawo, że koncesje są. Natomiast w internecie, gdzie może być nieskończona liczba radiostacji, bo nie ma czegoś takiego jak częstotliwość, pasmo. Jest po prostu domena, którą sobie wykupujemy. Nawet nie musimy mieć domeny, żeby mieć radio własne. Nie musimy mieć domeny. Wystarczy mieć tylko numer IP, który jest nasze radio znajdowane po tym numerze IP. Są chyba także niedynamiczne, ale jeden numer IP dla kilku radiów. Ale mogę się mylić. Z tego, co wiem, wydaje mi się, że jest coś takiego.
Tak to wygląda. Natomiast tutaj w Irlandii jeszcze pojawił się nowy, ciekawy problem, a właściwie nie problem, a rozwiązanie go. Ale zaraz, chyba tutaj troszeczkę za dużo powiedziałem, bo cały czas mówię o dobrych rzeczach, że nie da się cenzurować. Zaraz przejdę do tej złej informacji, cały czas mam to w głowie. Wracając jeszcze do tych częstotliwości. Niezmiernie popularne w Irlandii są radia cyfrowe, czyli DAB, DAB czy DAB+. W Polsce chyba to jeszcze raczkuje. Chyba nie bardzo to działa. Wiem, że jest telewizja cyfrowa, że odwrotnie w Polsce zrobili, że radia są jeszcze analogowe, ale cyfrową telewizję się wprowadziło, gdzie więcej koncesji uzyskano. Nie ma tylko pięciu kanałów telewizyjnych, tylko jest na przykład 20 kanałów czy 30 kanałów telewizyjnych.
Z radiem jest tak samo, tylko że jeszcze radiów więcej można zmieścić. Czyli jak mamy na przykład 30 telewizji, to radiów może być 300. Radio cyfrowe wymaga znacznie mniej sygnału. Sygnał jest dużo bardziej skompresowany i na tych częstotliwościach od 88 do 108 mieści się ogromna liczba radiostacji FM komercyjnych. Mało tego, na jednej częstotliwości kilka radiostacji może być. To jest ciekawa sprawa w ogóle, co normalnie nie jest możliwe. Jak mamy analogowe rozgłośnie, tylko może być jedna rozgłośnia na tej częstotliwości, bo będzie chaos. Jeżeli będziemy chcieli odkodować, to będzie jeden wielki szum. Jedna z drugą się nałoży i kompletnie nie będziemy nic słyszeli. Natomiast te radia cyfrowe, przykładem jest DAB, niezmiernie popularny w Irlandii.
To chyba był jeden z krajów pilotażowych, można powiedzieć, z wprowadzeniem radia cyfrowego. Tych radiostacji może być bez liku. Może być kilka rozgłośni, kilka radiostacji na jednej częstotliwości. To jest niesamowite. I wtedy Polska już nie będzie mogła mówić, Krajowa Rada Radiofonii ustami URTiP-u, czyli Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, że niestety tutaj zakłócenia są, nie może być więcej radiostacji, bo to wtedy się zakłóca i tylko 10 i nie więcej. Te rozmowy się już skończą. Dobrze, czyli jest taki news, że nie da się cenzurować, bo mnie niezmiernie wkurzają prawicowcy często, ci od Radia Maryja czy jakaś tam Telewizja Republika, że tu cenzura ogromna, że tutaj zamykają nam usta i tak dalej. Oczywiście próbują pewne rzeczy robić, wchodzą do kogoś o ósmej nad ranem, do Antykomora i tak dalej. Ale ilu takich antykomorów było? Dosłownie kilku, na palcach jednej, maksymalnie dwóch rąk do policzenia.
Po prostu ludzie bardziej się boją cokolwiek zrobić niż robią. I to jest bardziej problem, że jest autocenzura, że ludzie się po prostu boją cokolwiek zrobić. Czy mogę to zrobić? Także pamiętam, jak współzakładałem Radio Na Fali z kolegami, z Kapitanem oraz Krawcem i jeszcze z innymi osobami także, bo dużo osób pomagało przy tym. Niektórzy cały czas się pytali, bali: a czy to jest legalne? A czy to w ogóle można zrobić? Czy radio internetowe jest legalne w ogóle? Od tego się zaczyna pytanie, czy jest legalne. Absurdalne to jest. Ludzie dzisiaj bardziej się boją cokolwiek zrobić, dlatego jest autocenzura.
Ludzie się boją sami. Sami życia się boją, boją się w ogóle rządu, wszystkiego. Jakieś Men in Black, nie wiem, czyli facetów w czerni, że zaraz przyjdą, bo mamy rozgłośnię radiową i zaraz nam faceci w czerni przyjdą i zamkną. Nie wiem. Czasami myślę, że jestem dużo bardziej trzeźwy niż przeciętna w oglądzie całej sytuacji i ogólnie życiowo, że niektórzy ludzie naprawdę wymagają spotkania z psychiatrą czy z psychologiem przynajmniej, że żadnych takich problemów nie ma. Dzisiejszy temat oczywiście pokaże, że są pewne problemy i kiedyś cenzura była, nie było internetu, telefony były bardzo drogie, książki też nie były tanie, ale były dostępne. Natomiast książki i czasopisma były jedynym, można powiedzieć, łącznikiem pomiędzy ludźmi. Było jeszcze radio. Telewizja w lata 50. czy 60.
jeszcze bardzo raczkowała, ale radio było. Zgadzam się, że jeszcze po prostu łączyło bardzo ludzi radio. Chociażby tutaj w Europie Radio Luksemburg, które było słuchane nagminnie także tutaj w Polsce. Nie wiem, czy Radio Luksemburg nie było zagłuszane, ale wydaje mi się, że było zagłuszane, że te zagraniczne rozgłośnie były zagłuszane. Na pewno Radio Wolna Europa była zagłuszana. Były zagłuszaczki uruchomione, także była taka cenzura, walka z wolnością. Dzisiaj nikt chyba zagłuszaczy nie stosuje. Jeżeli mamy jakieś radio na długich falach, bo nadal nadają gdzieś z Zachodu czy gdzieś ktoś nadaje radio amatorskie i tak dalej, nikt tego nie zagłusza, można sobie tego posłuchać. Nawet każdy z was może założyć. Było ostatnio do kupienia Radio FM.
Można było kupić koncesję i próbować walczyć. Jeżeli mieliście kilkaset tysięcy wolnej gotówki, można było kupić. To co to jest? Co to jest kilkaset tysięcy złotych gotówki? Czy próbować też jakiś kredyt z banku wziąć, czy mieszkanie sprzedać? Co to za pieniądze? Śmieszne. Więc każdy, kto nie boi się ryzyka, ma otwartą głowę, ma pieniądze. Ja takich pieniędzy nie miałem, więc nie mogłem zainwestować, ale jakbym miał takie wolne fundusze, to z chęcią bym zainwestował w coś takiego, w Radio FM. Od razu bym wszedł i bym robił, jakie bym chciał Radio FM.
Może bym się trochę cenzurował na FM-ie, ale bym wszystko w internet dawał i bym się nie przejmował. Ale niestety wszyscy się boją. Ci, co mają pieniądze, się strasznie boją i tylko mówią, że cenzura jest, bo nie wierzę w to, że jacyś tam Kaczyńscy z PiS-u czy media takie od Kaczyńskiego, Gazeta Polska, nie mieli pieniędzy na to. Mieli pieniądze, mogli sobie kupić radio i zrobić, tylko oni wolą krzyczeć „cenzura”, żeby gazetę sprzedawać, żeby robić w internecie, bo jest taniej w internecie, taniej robić coś i robią w internecie, więc jest okej. Także patrzmy na to też z drugiej strony. Naprawdę nie mamy żadnej cenzury. To, że NSA podsłuchuje, to że FBI podsłuchuje, to że inne jakieś instytucje podsłuchują, polskie służby podsłuchują, to niech sobie słuchają. Boże, co za problem, czego się boimy? Zresztą na przykład ta audycja jest emitowana, można sobie później będzie i tak jej odsłuchać. Więc po prostu najważniejsze, żeby się nie bać.
Robić swoje, to co chcemy, to co lubimy i ryzykować swoimi pieniędzmi, bo tak pojawi się rozwój, że będziemy ryzykowali, będziemy coś robili. Ale dzisiejsi biznesmeni są zachowawczy. Boją się. Boją się stworzyć takie media i najlepiej po prostu żyć, że się nic nie zmieni, że cenzura jest w Polsce i tak dalej. Po prostu ludzie, gdzie my żyjemy? Mało tego, przecież ja pamiętam, że strasznie ostre rzeczy mówiłem od 2010 roku, kiedy aktywnie uczestniczę w rozwoju tej audycji, a także wielu innych audycji. Także tworzyłem różne radia i nigdy nie spotkała mnie wprost jakaś ciężka sytuacja. Na przykład byłem w Polsce czy gdzieś pojechałem do Polski, mnie zatrzymano, siedziałem w więzieniu i tak dalej. Myślałem, że zamkną mnie, bo zdarzało mi się prezydenta obrażać i zdarzało mi się jakieś naprawdę złe rzeczy wygadywać i manipulować czymś tam. Prowadziłem też takie rozrywkowe audycje, więc tam też manipulowało się słowem i nic nas czy ogólnie całej drużyny radiowej, czy mnie nie spotkało.
Więc tej cenzury w ogóle nie odczułem. Można powiedzieć, że nie byliście znani, i tak dalej. Może tak, ale co spotyka różnych ludzi? W Radiu FM, owszem, spotyka ich, że mają kary i tak dalej. Ale dostaje jakiś TVN 500 tysięcy kary za coś tam, to przecież to dla nich są, jak to się mówi, kieszonkowe. To nie są żadne sensowne pieniądze. A ile rozgłośni dostało kar? Małych, lokalnych rozgłośni, ile dostało kary? To są jakieś śmieszne sumy wielkości 5, 500 złotych, 5 tysięcy złotych. Także nawet lokalne rozgłośnie by było stać na zapłacenie kary.
To bardziej jest autocenzura, ale nikt nie zmusza, żeby nadawać w FM-ie. Wiemy, jakie są warunki. Wiemy, że jest cenzura w FM-ie, że mogą nam przywalić karę i wiemy. Więc nie trzeba w FM-ie nadawać. Jeżeli się boimy tej cenzury w FM-ie, nadajemy w internecie, nie ma żadnej cenzury i już. I okej, i działamy. Ale tak jak mówię, to jest bardziej strach ludzi i wygodne mówienie, że jest cenzura. A druga teraz rzecz, czyli ta zła. Ta dobra strona to, że nie ma cenzury, a ta zła strona dzisiejszego tematu, czyli tego, jaką dzisiaj mamy rzeczywistość, to jest to, że ludzie tak naprawdę nie czytają, nie interesują się niczym poza swoimi wakacjami, żeby gdzieś pojechać. Przesadzam może, ale mówię o większości osób i przede wszystkim, kolokwialnie mówiąc, mają wszystko w dupie.
Nie interesuje ich rozwój, nie interesuje to, że w tej chwili świat zmierza ku zagładzie, że otaczamy się śmieciami, że produkujemy coraz więcej coraz gorszych rzeczy, że istnieje coś takiego jak planned obsolescence, planowana nieprzydatność, która powoduje, że tysiące ton niepotrzebnych rzeczy są wyrzucane, bo nie można ich naprawić. Do tego być może też i kapitalizm prowadzi w jakimś stopniu. Ten kapitalizm, który mamy dzisiaj, czyli sztucznie pompowany pieniądz w gospodarkę, pieniądz sterowany przez globalistów. Bo oni żyją dzięki temu, że produkuje się masowo, ale oni widzą to i dlatego oni, ci globaliści, dlatego chcą zredukować populację ludzi, bo wiedzą, że ludzie nie zmienią swojego podejścia do życia. A globaliści chcą mieć świat dla siebie, żeby rządzić nim. Ale wiedzą, jak będzie tyle ludzi, która jest teraz na Ziemi, to po prostu nie da się produkować tego, co oni by chcieli, co globaliści by chcieli dla siebie. Nie wiem, jakieś kosmodromy czy coś tam. Trudno mi powiedzieć, co oni tam chcą dla siebie. Sztuczne wyspy dla siebie, całe kraje dla siebie chcieliby mieć globaliści. Więc uważam, że globaliści oczywiście czynią zło i oczywiście być może jedyną dobrą rzecz, którą chcą zrobić, żeby ta Ziemia nie była tak eksploatowana z jednej strony.
Ale oni chcą mieć Ziemię na wyłączność, więc to wcale nie jest dobra rzecz. Natomiast ludzie powinni się obudzić i powinni zobaczyć, tak jak ci młodzi ludzie z Niemiec i nie tylko z Niemiec stwierdzili, że głównym winowajcą tego, jak wygląda świat jest Fed. I w 100% mają rację. W 100%. Mówi się nawet w 101% mają rację. I tak samo tutaj trzeba wiedzieć, po której stronie mamy stanąć. To nie o to chodzi, że globalistów wyrzucimy i co? I przyjdą następni po nich, bo to nic się nie zmieni. Trzeba zmienić system. Zmieniając system ci globaliści nie będą mieli znaczenia.
Jakie znaczenie będzie miał Rockefeller czy Rothschild, jeżeli zabierzemy im pieniądze? Jeżeli każdy będzie mógł sobie założyć bank, jeśli każdy będzie mógł wyemitować swoją walutę? Jeśli państwa będą po prostu niezależnie mogły swoją walutę emitować. Chociaż ja nie jestem zwolennikiem, żeby państwo emitowało walutę, ale powiedzmy, niech też ma prawo, ale każdy z nas by mógł mieć prawo emisji własnych pieniędzy, na przykład pokrytych srebrem. Nie wiem, można wymyślać. Teraz powstała waluta dobry. Polecam wam z zeszłego roku, z października, listopada audycję w temacie właśnie lokalnych walut z Dariuszem Brzozowcem. Mam nadzieję, że się pojawi w tym sezonie już, bo zaczął się drugi sezon właściwie w tym roku i pojawi się już na jesieni. Być może. Zobaczymy.
Ale możecie sobie posłuchać audycji o walucie dobry. Została stworzona waluta. Ona działa teraz, istnieje. Na razie jest to korporacyjna. To znaczy tylko firmy mogą wejść w ten system, ale za niedługo jest już uruchamiany system dla zwykłych ludzi, tak zwany dobry plus, gdzie każdy z nas będzie mógł za te dobre wymieniać się, że nie trzeba będzie mieć złotówek, żeby wymieniać się, żeby po prostu działać w jakimś systemie. I zobaczcie, w dzisiejszym systemie stworzono to. To nie jest gdzieś w jakimś nowym świecie, gdzie po prostu możemy sobie sami tę walutę emitować, to wtedy każdy głupi by to zrobił. Ale dzisiaj, tak jak Dariusz Brzozowiec, tytan można powiedzieć, nowego świata, który robi, pokazuje po prostu, jak to powinno robić, że pomimo wszystko po prostu robić, iść w tym systemie, który jest i robić, próbować. I jemu się udało. Prawie 100 firm w tej chwili jest w tym systemie w województwie świętokrzyskim i też chyba inne województwa już dochodzą do tego.
Są, wymieniają się, nawet były przeprowadzone transakcje różne. Wiem, że nawet pieczywo można było kupić za te dobre. I tak to działa. W Stanach Zjednoczonych ludzie próbują, pomimo że tam naprawdę ostro działa Fed i globaliści. W Stanach Zjednoczonych po prostu dochodzi do morderstw, a przynajmniej do wrzucania do więzień, konfiskaty. Skonfiskowano gościowi, tak jak wam mówiłem o tak zwanych Liberty dollars, które były pokryte złotem i srebrem. Dolary rozwalały ekonomię. W cudzysłowie mówię, że rozwalały ekonomię, bo one dokonywały cudów. Te pieniądze, które były założone w Stanach Zjednoczonych, bo ludzie mieli prawdziwe pieniądze, które były pokryte czymś, że on nie tracił na wartości. Możemy się umówić, że pieniądz traci na wartości, ale pieniądz nie może być pokryty, tak jak dzisiaj jest, lichwą.
Dzisiaj pieniądz jest pokryty lichwą i tylko dlatego ten system funkcjonuje, że istnieje lichwa. Sprytnie wymyślony system, bo jeżeli lichwa się zmniejsza w dzisiejszym systemie, czyli odsetek się zmniejsza z pieniądza, to zaczyna być kryzys, zaczyna wszystko dołować. A jeżeli jest pompowany pieniądz kosmicznie i opodatkowywany i procent jest od tego bardzo wysoki, to kwitnie wszystko. Oczywiście to może doprowadzić do hiperinflacji, więc oni muszą hamować czasem ten proces. Ale zawsze, w każdej sytuacji globaliści są górą. Oni zarabiają pieniądze na tym, nic nie robiąc. Oni po prostu drukują pieniądze z niczego, z powietrza drukują, a my musimy im procenty płacić. Czy wy to rozumiecie? To jest złodziejstwo na skalę kosmiczną. Jak Ford mówił, że jutro świat by się zawalił, gdyby ludzie się o tym dowiedzieli, że rewolucja by była jutro, gdyby ludzie zrozumieli ten system.
Ja na pewno bym na ulicę wyszedł. Na razie nie mam co wychodzić, bo dziewięćdziesiąt parę procent ludzi w ogóle nie ma o tym zielonego pojęcia. Mało tego, prawnicy nie mają o tym pojęcia. Ludzie wykształceni, doktorzy nie mają pojęcia. Profesorowie nawet. Ja nie mówię o ekonomii, bo być może to raczej mają pojęcie, ale na przykład profesorowie fizyki czy różnych innych dziedzin życia, którzy są naprawdę super, hiper inteligentni, mają wiedzę niesamowitą w danej dziedzinie, ale o tak prostych faktach nie mają pojęcia, w jaki sposób są oszukiwani, okradani przez ten system. Myślę, że o tym systemie to jeszcze będziemy rozmawiali nie raz. Także reasumując, mówiąc o tym, że ludzie nie chcą wiedzieć, nie chcą nic zmieniać, chcą po prostu żyć, jak żyją, jeździć na wczasy, kupować sobie coraz lepsze samochody. Nie myślą o przyszłości swoich dzieci, wnuków, o przyszłości świata, gatunku ludzkiego. Kompletnie mają to gdzieś.
Kompletnie, zupełnie o tym nie myślą. I to jest, myślę, takie odduchowienie ludzi, że ludzie zrozumieli, że jest życie tylko tu i teraz. Nic nie ma poza tym. Mało tego, chrześcijanie dzisiaj są też odrealnieni od życia, bo chodzą, modlą się, do kościoła, chodzą na spotkania rekolekcyjne, różne inne, ale tak naprawdę też się nie zastanawiają nad tym, co zostawią swoim dzieciom, co się będzie działo za ileś lat. Przejmują się tylko tym, że jest aborcja lub nie ma aborcji, ale zapominają, co my robimy ogólnie dla innych zwierząt. Co nasze dzieci będą? I co z tego, że nie będzie aborcji, jeżeli co dzieci zastaną? Jeżeli ziemia będzie wyjałowiona, jeżeli będzie zatrute wszystko, tak jak w Chinach na przykład jest teraz, gdzie nie da się oddychać, trzeba powietrze kupować w jakichś sprayach czy specjalnych odświeżaczach. Jakieś zupełnie absurdalne rzeczy, które są niewyobrażalne. Jeszcze u nas nie są, ale to do nas dojdzie wszystko.
I o tym nikt nie dyskutuje. Powiem więcej, nawet chrześcijanie się w ogóle nie przejmują przyrodą, bo jakoś sobie przyroda poradzi. Człowiek jest najważniejszy. Jak można tak podchodzić do tego wszystkiego? Nikt nie myśli o free energy. Przecież dzisiaj free energy jest potrzebna jak nigdy. Spalamy paliwa kopalne, niszczymy, zatruwamy sami siebie. Poczytajcie, co się dzieje. No dobrze, mamy łupki i co z tego, że będzie energia tańsza z łupków, jeśli zatrujemy kompletnie ziemię w Polsce? Jakie problemy są w Kanadzie, w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych, gdzie z tych łupków się korzysta?
Jak zachorowalność na raka się zwiększa, jak woda pitna sinieje, już nie nadaje do picia. O tym nikt nie myśli w ogóle, o tych sprawach. Nikt nie myśli o tym, żeby zastąpić wszystkie paliwa energią odnawialną, ale nie energią wiatrową. Wodna energia nie jest jeszcze zła. Zobaczcie, nikt nie myśli, że można do rzek podpiąć elektrownie. To wszystko jest niszczone. Taka Szwajcaria ma chyba nawet większą część z elektrowni wodnych. Francja ma też dużo z elektrowni wodnych właśnie. Nikt o tym nie myśli. Energia pływów.
Ja już nie mówię o free energy, która w tej chwili wchodzą różne technologie. One nie wejdą, jeśli nie wspomoże się ich rozwijania w jakiś sposób. W tym sensie, że da się im zielone światło, żeby można było produkować w prosty sposób te rzeczy. Także tak to działa. A właśnie do tematu muszę chyba przejść. Za długo gadałem w tym wstępie, ale bardzo ważne sprawy, żebyście rozumieli, że cenzury nie ma dzisiaj. Nie ma i nie będzie. To jest niewykonalne, chyba że będziemy żyli w Korei Północnej, będziemy żyli w roku 1984, będziemy totalnie w państwie policyjnym, że nasze myśli będą niszczone, że nie będzie prywatnej własności, że będziemy zduszeni. Ale to my sami do tego doprowadzimy. Bo każdy, kto nie będzie walczył zbrojnie z systemem, który chce doprowadzić do systemu faszystowskiego, komunistycznego czy jakiegokolwiek, jest odpowiedzialny za sytuację, którą zastaną jego dzieci.
To chyba każdy powinien z nas wiedzieć, kto czytał książki antyutopiczne, dystopiczne czy antyutopijne. Bo nie ma rozmowy z systemem, nawet z systemem demokratycznym, który ma maskę demokracji, tak jak w Stanach Zjednoczonych, a tak naprawdę jest systemem już quasi faszystowskim. Pomimo że jest wolność słowa, ale ta wolność słowa jest z roku na rok ograniczana. Bardziej nie wolność słowa w sensie naukowym, że coś opublikujemy sobie, tylko wolność mediów, wolność osobista ludzi jest ograniczana, bo dalej można publikować, co się chce w Stanach. To nie jest tak, że mogą zablokować, mogą zniszczyć, mogą spalić. To nie tak działa, to jest już na wyższym poziomie. Ale chcą doprowadzić do wojny domowej w Stanach Zjednoczonych. W tej chwili na granicach jest masowa imigracja do Stanów. Granice są nieszczelne kompletnie, bo specjalnie odpuszczono i ludzie masowo wjeżdżają, często dzieci z krajów trzeciego świata do Stanów Zjednoczonych, co powoduje bardzo wielkie problemy, bo przecież dzieci nie będą pracowały w Stanach Zjednoczonych. Trzeba je wykarmić, trzeba coś z nimi zrobić.
To jest absurdalny exodus, jakiś proceder dziwny. A ludzi wykształconych się nie wpuszcza, na przykład z Polski. Wielu ludzi wykształconych chciałoby jechać do Stanów. Może to dla rządu Tuska i dla Polski dobrze, ale dla tych ludzi niekoniecznie. Może chcieliby się rozwinąć, coś zrobić. Nie mogą. Nie chcą ich wpuścić do Stanów. Ludzi wykształconych, świetnie wykształconych, nawet z Niemiec, z Japonii nie chcą wpuszczać do Stanów Zjednoczonych. Tak że tak to się odbywa. No i sprawa ta właśnie gorsza, że ludzie mają wszystko gdzieś, nie czytają, nieważne dla nich, co się dzieje.
Czytają najwyżej pudelek.pl czy tego typu szmatławce, które nic nie wnoszą do życia. Ale jako rozrywka czemu nie? Ja jestem otwarty absolutnie na wszystko, ale każdy człowiek powinien wyważyć, żeby mieć te strony ważne, które sobie czyta, studiuje, rozwija swoją duchowość i strony rozrywkowe. Ale dzisiaj to zostało zaburzone. Dzisiaj ta rozrywka jest najważniejsza, a rzeczy istotne odrzuca się kompletnie jako mało istotne, może się gdzieś poczyta. Na szczęście tutaj wy, słuchacze, interesujecie się takimi sprawami, bo tutaj rozrywki, pomimo że czasami mówiłem, że to jest audycja rozrywkowa, tak naprawdę myślę, że nie jest do końca. Dla niektórych może jest, ale nawet jeśli oni traktują to jako rozrywkę, to coś może zostanie z tego, o czym tutaj mówimy dzisiaj. Dobrze, przechodzę do książek. Zacznę od książek polskich, które były cenzurowane, ale tak naprawdę już od roku 1989, kiedy cenzura upadła, 1990 właściwie, to chyba w 1990 upadła już cenzura. Czy w 1989?
Chyba w 1989. Już po Sejmie kontraktowym w obradach Okrągłego Stołu była postulatem, że cenzura ma być zniesiona. Więc Okrągły Stół, też nie można mówić, że to wszystko było złe, bo niektóre rzeczy były dobre. Zniesiono cenzurę. To było bardzo ważną rzeczą dla rozwoju kraju. Nie tylko gospodarczego, jakiegokolwiek. Gospodarka też jest ważna, że ludzie nie czują kajdan na sobie, że mogą się rozwijać, nie muszą się sami cenzurować. Dlaczego nauka tak źle stała w Polsce? Chociaż mówi się, że dobrze stała, ale wcale dobrze nie stała za komuny. Bardzo źle stała.
Przez cenzurę ludzie się sami cenzurowali, ludzie bali się napisać, a mało tego dopisywali na przykład w jakichś fizycznych pracach czy matematycznych jakieś bzdury o Leninie czy tam kimś. Zupełne aberracje umysłowe. Robili fizykę czy matematykę komunistyczną, tak jak się robi dzisiaj w krajach upadłych, jak w Iraku jakimś czy Arabii Saudyjskiej uprawia się fizykę islamską czy matematykę islamską. Czy historię islamską. Nie ma takich rzeczy. Historia jest historią, historia jest dociekaniem do prawdy, jak wyglądała przeszłość nasza i nie jest zależna od żadnego narodu. To trudne jest oczywiście czasem tworzyć taką historię, ale tak trzeba. Więc Okrągły Stół przyniósł zlikwidowanie cenzury i faktycznie tej cenzury nie było. Cenzura sądowa, z tego, co wiem, istnieje tylko na filmy wideo i to chyba są tylko trzy takie filmy, które zostały ocenzurowane, tak zwane pułkowniki. I tak jak tutaj nadałem, że pułkowniki książki na cenzurowanym, to chodziło o filmy na cenzurowanym, bo książek w Polsce nie ma na cenzurowanym.
Żadna książka w Polsce nie została ocenzurowana. Mogę się mylić. Na tyle, co udało mi się sprawdzić w internecie, żadna książka nie została ocenzurowana. Za wyjątkiem książek, które propagują faszyzm, nazizm i komunizm. Czyli te książki zostały ocenzurowane. Też nie wszystkie, bo na przykład Marksa można wydać dzieła zebrane. Nie wiem, czy Lenina czy Stalina. Stalin coś wydał? Chyba Stalin nic. Czy Lenina można by było wydać?
Tego nie wiem, ale na pewno komunizm, faszyzm, nazizm są zakazane. Nazistowska i komunistyczna ideologia jest zakazana prawnie w Polsce i dlatego nie można wszystkiego wydać. Czyli „Mein Kampf” na przykład. Nie moglibyście „Mein Kampf” wydać w Polsce. Jest to cenzurowana książka. W takim sensie jest. Ale czy jeżeli ktoś by Buka sobie wydał, ktoś by myślicie jakieś działa wytoczył? Wiele książek było antysemickich, mocno podchodzących pod faszyzm, a nawet nazizm. Nikt z tym nic nie robił. Wydawane nawet były niektóre książki, na przykład Henryka Pająka.
Ja nie mówię, że są nazistowskie czy faszystowskie, ale mocno są antysemickie i jakoś wydaje je. Nikt mu nie zakazuje publikacji. Tam może by się ktoś czepiał. Bubel na przykład co robił, jakie wydawał czasopisma, jak tam rozpoznać Żyda. Jakieś takie różne historie, które tam wydawał. Przecież gazetę chyba do dzisiaj wydaje, listy Żydów publikuje i tak dalej. Te wszystkie różne rzeczy. Nikt tego absolutnie nie zabrania mu robić. Miał procesy, miał oczywiście, podawano go do sądu za jakieś tam piosenki „Zerwij mycka”, „Aj waj, Polska nie wasz kraj” i tak dalej. To chyba też były podawane, on był do sądu i tak dalej.
Ale dalej robi swoje i nie wiem, czy on w więzieniu w ogóle siedział. Po prostu chyba nie. Więc o cenzurze takiej nie ma mowy w Polsce. Chyba że proszę, podajcie mi jakieś cenzurowane książki, jeśli się nie mylę. Tutaj Pekok123 pisze, że archiwa IPN są cenzurowane. Owszem, tak, ale to nie są książki. To są po prostu archiwa. Mamy archiwa ABW teraz też, one są w 100% tajne. Tam w ogóle IPN, nikt nie ma wstępu, żaden historyk. Natomiast do archiwów IPN historycy mają wstęp.
Mało tego, przecież jeżeliby ktoś był naprawdę bardzo ambitny, to mógłby mieć dostęp do archiwów IPN-u. Wkręciłby się tam, poprosiłby, robił pracę jakoś rzetelnie w miarę, to by dostał ten dostęp do archiwów IPN-u. Tylko musiałby tam robić pracę w związku z tym. Ja wiem, że są cenzurowane i to nie powinno tak być. One powinny być otwarte, bo to są archiwa już komunistyczne, które powinny być odtajnione i dane wszystkim, tak jak w Instytucie Gałka na przykład miało to miejsce, gdzie wszystko zostało odtajnione kompletnie od zet. Zamazywano oczywiście nazwiska czasem i tak dalej, żeby osoby postronne czy osoby nawet zainteresowane nie mogły się dowiadywać wszystkiego, bo były czasami niewygodne sprawy różne, ale to też zależało od cenzora, czy to cenzurował, czy nie. Czasami to też puszczał różne rzeczy nieciekawe i tak to wyglądało. Natomiast w Polsce nie było lustracji oczywiście, więc to wszystko jest nacenzurowane, to jest wszystko wybiórczo traktowane, ale te archiwa są skopiowane do Moskwy. Najważniejsze wszystkie teczki istnieją. To nie tak, że coś zginęło, że na przykład teczka Wałęsy zginęła.
To jest nieprawda. Teczka Wałęsy w Moskwie jest skopiowana i jest nie tylko w Moskwie. Podejrzewam, że jeszcze ktoś teraz od Jaruzelskiego przejął te materiały, bo wydaje mi się, Kiszczak z Jaruzelskim mieli teczkę Wałęsy, nie tylko Wałęsy, wielu innych działaczy, więc dzięki temu rządzili w kraju, pomimo że byli już schorowanymi, czy są jak Kiszczak, schorowanymi ludźmi. Włos z głowy im nie spadnie. Mało tego, zarządzają służbami do dzisiaj. Nie wprost, a poprzez dokumenty, poprzez wpływy na inne osoby, na które mają kwity. Ale to się kończy, bo ludzie, na których mają kwity, umierają. Są coraz starsi, umierają. Przychodzi nowe pokolenie, na których kwitów nie mają. I teraz ABW właśnie zbiera na tych młodych, na tych ludzi, którzy wchodzą, kwity.
Także nie, chodzi mi o cenzurę dzisiejszą, że jeżeli my coś produkujemy, nie na archiwa, nie na teczki służb specjalnych, bo to zawsze jest ocenzurowane. W Stanach też są cenzurowane, w każdym kraju i to jest normalne, bo przecież nie można ujawniać wszystkich swoich sekretów. Mamy państwo, gdzie zbiera wywiadowcze dane szpiegów, gdzie mamy szpiegów, to muszą być tajne rzeczy. Jak można opublikować listę szpiegów, którzy aktualnie pracują dla III RP? To jest absurdalna sprawa, więc to można zrozumieć, ale mówię o czymś innym. O tym, że my chcemy coś tworzyć i nam to jest zakazywane. I o tym dzisiejszy jest temat. O pułkownikach, czyli książkach nacenzurowanych, rakowych książkach. Rakowe książki nacenzurowane i chodziło o pułkowniki filmy. Pułkowniki to były filmy, które są nacenzurowane, zakazane przez sąd.
Sąd zakazał rozpowszechniania danego filmu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. I są takie filmy. Jest „Nekrobiznes” o łódzkiej nekromafii, łódzkich lekarzach pogotowia, łowcach skór, którzy po prostu za pieniądze zabijali ludzi. To zostało udowodnione, różne sprawy. Nie wszystkie, ale że takie procedery miały miejsce, że ludzie byli zabijani za kilkaset złotych. Po prostu przerażające rzeczy, ale to miało miejsce jak w horrorze jakimś amerykańskim. I film o Amwayu, czyli takiej piramidce, MLM-ie tak zwanym, czyli takim biznesie MLM, ale piramidce ekonomicznej, piramidce finansowej też po części można tak to określić. Film bardzo w niekorzystnym świetle pokazujący MLM Amwaya też jest pułkownikiem. Nie można go rozpowszechniać. Ale słuchajcie, w internecie one są te filmy, więc można sobie zobaczyć.
To nie jest, że ich nie ma. Wiadomo, że pirackie kopie, ale oryginalnych nie możecie kupić na terenie Polski. Więc i tak nic nie można z tym zrobić. Pułkownikami jest dużo filmów, które wyprodukowała Telewizja Polska. Mnóstwo ich wyprodukowała, ale nie dlatego, że sąd zakazał, tylko że Telewizja Polska nie chce ich upubliczniać, nie chce ich udostępniać, nie chce ich sprzedawać, nie chce nic z nimi robić. Wiadomo, Telewizja Polska jest tworem politycznym, w którym zasiadają ludzie, którzy są związani z tą czy inną partią i finansując jakieś dzieła, są właścicielami praw autorskich tych dzieł. Więc dopóki mamy prawo autorskie, to nie można mówić o cenzurze jako takiej, bo takie jest prawo, że nie można łamać prawa autorskiego i na przykład rozpowszechniać wbrew Telewizji Polskiej jakiegoś filmu, gdzie ona nie chce. Ja uważam, że można, że trzeba to prawo złamać, bo jest złe. Jeżeli ktoś stosuje cenzurę u siebie, nie tylko, że nie chce zarobić na czymś, ale wstrzymuje upublicznianie czegoś, to żeby przeciwdziałać temu, trzeba to upubliczniać. Trzeba to rozpowszechniać w pirackich różnych torrentach i tak dalej.
Trzeba to robić, żeby te filmy doszły. Czyli jak towarzysz generał chyba był właśnie takim pułkownikiem został, chociaż wyemitowany, że były różne tam dzieła, „Plusy dodatnie, plusy ujemne”, kolejny pułkownik, który nie jest sądownie zakazany, ale jest Telewizja Polska, która jest właścicielami praw autorskich, nie chce udostępniać. TVN tak samo niektórych filmów nie chce udostępniać, aczkolwiek chyba mniej. TVN jest bardziej otwarty i więcej publikuje nawet jakieś naprawdę bardzo ostre rzeczy. Wiem, że o Wałęsie, o Bolku bardzo dużo ostatnio wyemitował porażających rzeczy i dziwię się, że towarzysze z TVN-u działają przeciwko Bolesławowi tutaj, przeciwko Wałęsie, przeciwko establishmentowi III RP. Jest to niebywałe. Jakaś rozgrywka buldogów pod dywanem, jak to się mówi. I tych pułkowników trochę jest. Jest jeszcze sporo więcej i one są. Natomiast jeśli chodzi o książki, to książki nie są cenzurowane.
Nie spotkałem się z ani jedną. Były przypadki takiej jednej książki z lat 90. Teraz zapomniałem autorki. Ona już nie żyje, natomiast ona opisała w niej KOR, początki KOR-u. Była bardzo blisko związana z Michnikiem, Kuroniem, Garcemkiem, tymi wszystkimi, jak to się mówiło, lewicą laicką, żydowską. I w tej książce, pomimo że to była książka bardziej fabularyzowana chyba trochę, ale jest to dokładnie tam wszystko opisane. Ta książka wyjdzie, podobno ma wyjść w tym roku chyba albo w przyszłym. W tym albo w przyszłym roku ma wyjść nakład, także będzie można ją kupić. Bardzo porażające rzeczy. Wyobraźcie sobie, że ci biznesmeni z Wyborczej chyba przede wszystkim czy Łuczywo, czy Niemczycki, czy ktoś tam z Wyborczej, czy sam Michnik wykupili nakład, większą część tych książek wykupiono i pewnie spalili, ale trudno to nazwać było cenzurą.
Po prostu wykupili te książki, ale trochę dotarło do zwykłych ludzi, trochę kupili zwykli ludzie tą książkę, wykupiły biblioteki, także jeszcze w bibliotekach można znaleźć. Ja postaram się znaleźć nazwisko i nazwę tej książki. Może wy pomożecie, bo nie udało mi się, więc proszę dajcie znać. Tutaj Reif na czacie napisał, że „Mein Kampf” został wydany w Polsce, wydawnictwo XXL w 2005 roku, 13 września, czyli wbrew prawu wydali. Ale nie bali się. Ale o dziwo z powództwa wystąpił niemiecki kraj związkowy Bawaria, i tu chodziło o prawa autorskie. Wyobraźcie sobie nie to, że szerzy faszyzm, nazizm, tylko że po prostu nie mieli praw autorskich do tego. Ciekawe, właśnie zapomniałem. Gdzieś o tym kiedyś słyszałem, ale fajny news. No i tutaj zostało w 2007 warunkowo umorzone postępowanie prawne.
Proces wznowiono w 2009 roku na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 10 000 grzywny wydawca został skazany. Chyba musiał mieć firmę imienną, więc dlatego tak to wyszło. Ale jakby dopilnował, żeby z tym niemieckim krajem związkowym Bawaria by się dogadał, to może by mógł jakoś to wydać. Tutaj ktoś, Blue 303 pisze o książkach, ale nie, że były cenzurowane, tylko że Edwarda Griffina „Świat bez raka” i Charlotte Gerson o Gersonie. Aha, to „Świat bez raka”. No tak, Charlotte Gerson o metodzie doktora Gersona. Tak, czytałem te książki. Ale chyba do końca ich nie doczytałem, bo trochę dla mnie były nudne, bo to są ważne książki oczywiście, jeżeli dotyczy nas choroba nowotworowa, to absolutnie to jest must have. Powinniśmy je mieć, ale w Polsce one wyszły, więc tu absolutnie nie można mówić o cenzurze. Mnóstwo książek wychodzi.
Bardziej cenzurą dzisiaj jest nie tyle brak możliwości wydania czegoś, tylko brak możliwości finansowych wydania czegoś, bo trzeba przetłumaczyć coś, trzeba biznesowo to skalkulować, żeby się zwróciły pieniądze, a nawet zarobić może coś na tym, bo to są naprawdę olbrzymie przedsięwzięcia. Więc tak naprawdę można w Polsce wydać wszystko. Jak widzicie, „Mein Kampf” ktoś wydał i się nikt nie przyczepił, że to było promowanie nazizmu, tylko przyczepił się kraj związkowy Bawaria, że prawa autorskie złamał ktoś. Więc naprawdę nie ma żadnej cenzury z książkami. Chyba że podajcie mi, że są To poprawię się. Peacock123 pisze, że Biblia powinna być zakazana. Ja uważam, że nie powinno być nic zakazane. I tutaj też Reiv pisze, że nie ma problemu dostać Mein Kampf nawet po polsku w internecie. W internecie jest wszystko, nawet książki, które są ciężko osiągalne kompletnie, które już są niewydawane, które kosztują kosmiczne pieniądze w wersji z lat 70. Tak że naprawdę jest wszystko.
Polecam. To znaczy mogą być książki, które kiedyś były, a są dzisiaj niedostępne ze względu na to, że nikt nie zeskanował takiej książki, bo żeby w internecie się znalazły, ktoś musi wykonać pracę, zeskanować tą książkę, zrobić OCR-em, przekształcić to na tekst, żeby była mniejsza ta książka i udostępnić innym. Więc to nie jest taka prosta sprawa. Ale mało tego, Google w tej chwili daje dużo darmowych książek, skanuje i daje w projekcie darmowych książek w publicznej domenie. Ale obawiam się, że mogą być to cenzurowane książki. Też trzeba bardzo uważać, bo książki mogą być cenzurowane w tym sensie, że na przykład Google współpracuje z globalistami i będzie chciał cenzurować pewne rzeczy. Czyli niby w Google będzie ta książka, ale będzie ocenzurowana. Dlatego wam najbardziej polecam skany książek, bezpośrednie skany, nie OCR-em przejechane, bo wtedy można coś poprawić. Jak mamy skan książki, to jest dużo trudniej zafałszować to. To jest dużo pracy, żeby takie fałszerstwa dokonać.
Czyli jak mamy grafiki takiej książki, a najlepiej w ogóle mieć w ręku taką książkę oryginalną, bo wiemy, że wtedy jest ona oryginalna. Naprawdę książki się bardzo zmieniają. Kolejne wydania są już zupełnie inne niż te, które były kiedyś. Bardzo trzeba uważać na to, naprawdę. Tu was przestrzegam. To nie są żarty. Oprócz nawet języka. Ja pamiętam, czytałem kiedyś książkę Bertranda Russella, wcześniejszą z lat 30. o ruchu syndykalistycznym i później wydaną przez młodzież komunistyczną jeszcze w latach 80. chyba.
To się różni. Językiem też się różni, bo język zupełnie z lat 30. XX wieku był inny niż z końca XX wieku. On się po prostu zmieniał, język polski. I nie tylko chodzi o sam język, ale także inne rzeczy różne są cenzurowane. Sami ludzie po prostu cenzurują, bo coś komuś nie pasuje i coś zmieni w tłumaczeniu albo w czymś. To jest niedopuszczalna sprawa, ale tak po prostu robią. Nie dlatego, że państwo na przykład zakazuje czy coś tam, bo boi się czegoś, tylko dlatego, że po prostu tak im pasuje. Była taka książka, czy jest właściwie, można ją kupić bez problemu, Stanisława Remuszko „Gazeta Wyborcza: Początki i okolice” nie jest zupełnie promowana, ale dokładnie pokazuje, jak wyglądały początki Gazety Wyborczej, jak ona została oszukańczo przejęta przez Michnika i jego towarzystwo. To był jeden z niewielu uczciwych ludzi, którzy powiedział, że w tym oszustwie, którego dokonał Michnik i jego koledzy, nie będzie uczestniczył, że on się z tego wypisuje i on nie jest panem na S, żeby razem z nimi to tworzyć i wyszedł z tego bagna.
Gdyby był z nimi dzisiaj, byłby być może już milionerem. Ale niestety wyszedł i wybrał bycie uczciwym człowiekiem. Uczciwym, ale skromnym, biedniejszym, znacznie biednym. Nie wiem, czy akurat pan Stanisław Remuszko jest biedny, ale podejrzewam, że więcej miałby pieniędzy, gdyby został z Michnikiem. Ale uczciwość kosztuje niestety. Jest jeszcze taka dziwna cenzura, o której mało kto mówi. To znaczy, to nie jest cenzura taka w rozumieniu państwowym, że jak była za komuny, że jest po prostu urząd cenzorski i nam cenzuruje. Nie. Można powiedzieć, że to jest taka autocenzura finansowa. Marek Remuszko się nie skusił na te pieniądze i opublikował tą książkę.
Zrezygnował z pracy dla tych łobuzów z lewicy laickiej. Natomiast niejaki pan chyba Sławomir na imię ma. Powiedzmy, że Sławomir jest. Czy Paweł Nistor. Pan Nistor na pewno z gazety Wprost, który prowadził deale w sprawie opublikowania książki o najbogatszym człowieku w Polsce, czyli Janie Kulczyku. Ta książka miała się ukazać. Były pertraktacje między innymi z Romanem Giertychem, wtedy już byłym premierem. Właśnie pan Nistor chciał tą książkę opublikować. No ale pan Giertych proponował mu jakieś tam propozycje. Wprost ocenzurował wypowiedzi Nistora, bo po prostu w bardzo niekorzystnym świetle stawiały pana Nistora.
Zresztą on wygląda na takiego trochę cwaniakowatego dziennikarza, muszę powiedzieć. I książka nie została wydana. Czyli gdzieś ten deal doszedł do skutku, że gdzieś tam dostał, nie wiem, czy pół miliona, czy milion dostał za to pan Nistor. Trudno mi powiedzieć, ile dostał za tą książkę, ale dostał i nie opublikował tej książki. Każdy ma prawo zrobić to tak: napisałem książkę, mam prawo nie publikować za jakieś finansowe profity. I tak zrobił. Czy to jest uczciwe dziennikarstwo? Jak najbardziej nie. Ale czy to jest w sensie takim, że wobec siebie, nie w zawodu dziennikarza, tylko wobec siebie uczciwie? Pewnie tak.
Uważam, że prawda jest istotniejsza niż jakiekolwiek pieniądze. Ale niektórzy wolą po prostu zadowolić się pieniędzmi. Trzeba to zrozumieć. Ma się rodzinę na utrzymaniu, żonę, dzieci i tak dalej. Więc dzisiaj naprawdę jest dosyć ciężko. Sytuacja w Polsce jest naprawdę krytyczna, więc nie można mieć pretensji do kogoś, że skusił się na duże pieniądze od Kulczyka, aby nie wydawać książki o Kulczyku. Albo przynajmniej częściowo cenzurować taką książkę za pieniądze, bo też tak może być. Do takich rzeczy dochodzi. I co zrobić? Po prostu taka jest rzeczywistość i tego nie możemy zmienić.
Ktoś chce po prostu zarobić na tym. Na książce uważa, że to jest ryzykowna sprawa. Może nie zarobić na tej książce dużych pieniędzy, a tu ma milion gwarantowany, czy pół miliona, czy jakieś naprawdę duże pieniądze i jeszcze większe. W przykładzie pana Niszczora on się na to skusił. Aku pyta się o tym, żebym powiedział o kosmicie z okolicy, półmurzynie i Azjacie. Czasowo trochę nie wyrabiam, żeby do niego się tam wybrać i spotkać się z nim jeszcze raz. To było takie przeczucie, że może być coś w nim tak, bo jak się z nim widziałem, to nie miałem żadnego przekonania, że to jest kosmita. Wyglądał zupełnie normalnie. Normalne oczy miał. Nie miał jakichś czarnych oczu, jak się mówi, tylko był bardzo chudy, wysoki.
Dziwnie wyglądał. Takiej rasy to nie widziałem. Może po prostu jest mieszańcem. Faktycznie Chińczykiem, Arabem. Może być. Ma geny wymieszane i tak to wygląda wtedy. Tutaj jeszcze Pekok123 pisze, że archiwa watykańskie są na cenzurze. Oczywiście, mają do tego prawo. Inaczej. Oni nie mają do tego prawa, bo to bardzo często były rzeczy ukradzione z różnych innych kultur.
Greckie. Podejrzewam, że tam są na papirusie nawet być może jakieś materiały, jakieś książki. Są zwoje z Nadmorza Martwego w latach 40. ściągnięte stamtąd, wykradzione także z tamtego miejsca. I one są ocenzurowane kompletnie. Zwróćcie uwagę na to, jeżeli Watykan by to upublicznił, to byłby koniec Watykanu i religii katolickiej. Nie mogą tego zrobić, bo by sobie strzelili w kolano. To tak, jakby były jakieś niewygodne informacje o waszych rodzicach, waszych przodkach, dziadkach, gdzie byli w SS, mordowali ludzi, zabijali, byli prawą ręką Hitlera. Jakieś naprawdę wstrząsające rzeczy. A wy ich znaliście i byli dla was bardzo dobrymi dziadkami, bardzo dobrymi rodzicami.
Czy byście chcieli taką książkę opublikować? Znalazlibyście te fakty. Przychodzi do was dziennikarz i mówi, że wiemy, jak było trochę, ale wiemy mało, ale moglibyśmy opublikować więcej, jakbyś dał nam te informacje, które masz na strychu. Raczej mało kto by się zdecydował na taki krok. Tym bardziej Watykan, bo do stracenia ma bardzo dużo. To są apanaże, olbrzymie pieniądze, władza nad światem poniekąd. Bo ja tak uważam, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, do dzisiaj prowadzą do Rzymu. To nie jest coś gołosłowne, nie jest to hasło nieaktualne. Także przypomnę, możecie dzwonić. Telefon 33 482 72 32 i Skype teoriachaosu.com i po prostu dzwońcie w temacie najlepiej książek i ich cenzury.
Czyli w Polsce, reasumując, praktycznie tej cenzury nie ma. Są jakieś tam autocenzura, że ktoś prawa autorskie złamie czy mnóstwo różnych wydawnictw, powiem wam szczerze, łamie prawa autorskie. Zarabiają pieniądze na wydaniu książek zagranicznych, nie konsultują się w ogóle z właścicielami praw autorskich tych książek. To jest porażające. Pytałem się właśnie Stantona Friedmana. On nie zarobił ani dolara na książkach, które były wydane pod jego nazwiskiem. Ani dolara nie zarobił. Nikt do niego się nie zgłosił. Do jego wydawcy amerykańskiej się nie zgłosił. Tak to wygląda po prostu sprawa w Polsce.
Jest to nawet w dobrym tonie porozmawiać o tym. W Stanach Zjednoczonych ja uzyskałem, co prawda może jestem zbyt leniwy, trochę za mało czasu mam na to, żeby się tym zająć. Dostałem kilka możliwości wydania książek tutaj. Tylko musiałbym zrobić tłumaczenie i mógłbym je wydać. Dostałem pozwolenie od właścicieli praw autorskich. Dogadałem się bez problemu i mógłbym je wydać za tydzień, za miesiąc, za kilka miesięcy. Naprawdę bardzo są oni otwarci na wydanie takiej książki. Oczywiście trzeba będzie się podzielić pieniędzmi z nimi. To jest normalne. Ale po prostu jest wszystko do dogadania się.
Tak się dogadałem, że bez problemu mógłbym wydać i po prostu tylko od każdej książki by oni zarabiali, a nie, że od razu musiałby mi zapłacić za samo wydanie książki. Czyli to jest super rozwiązanie, że mam tak jakby za darmo. Dopiero muszę się z nimi dzielić od zysków ze sprzedaży. Na tyle oni ufają człowiekowi, komuś w Polsce, że powie im dokładnie, ile było sprzedanych tych książek. I to naprawdę dogadywałem się z książkami, które były bestsellerami w Stanach, które były sprzedawane w dziesiątkach, setkach tysięcy sztuk. Więc naprawdę ci ludzie szczególnie w Stanach Zjednoczonych są bardzo otwarci i takie robienie wydawnictw polskich, które wydają sobie co chcą to jest trochę nie w porządku uważam. Także cenzury nie ma. Jeśli tutaj patrzymy, cenzury w Stanach także dzisiaj już praktycznie nie ma. Wiem, że Ivellios pisze mi z czata Radia Paranormalium. Także wybaczcie, nie udało mi się uruchomić czata Radia Paranormalium.
Za tydzień będzie już myślę, że wszystko okej. Mam informację, że Kryptologikon pisze, że w USA jest jednak paranoja. Czerwonego Kapturka zakazano z powodu butelki wina znajdującej się w koszyku, który Czerwony Kapturek niósł dla babci. Dla dzieci może po prostu zakazano, ale nie zakazano kupienia takiego Czerwonego Kapturka i czytania dzieciom w domach. To po prostu zakazano w szkołach. Podejrzewam, że bardziej w państwowych szkołach, bo trzeba rozróżnić, że są szkoły prywatne w Stanach, państwowe. Jest takie prywatno-rodzinne, czyli uczenie w domach. Też jest homeschooling w Stanach rozwinięte. Mało tego, są w ogóle odseparowane takie społeczności jak Amisze, którzy mają własne szkoły. Ci Amisze są na przykład na terenie Kalifornii, to tam nie można im zakazać takiego Czerwonego Kapturka.
To dotyczy tylko pewnych specyficznych instytucji, więc to też trzeba zrozumieć. Oczywiście jestem przeciwny tego typu rzeczom, ale też nikt z nas nie chciałby, żeby wasze dzieci uczyły się, tak jak teraz. Są takie różne jakieś podręczniki do wychowania seksualnego dla sześcio-, siedmiolatków, żeby uczyły się masturbacji na przykład z takiego podręcznika. Czy jakichś absurdalnych rzeczy zupełnie, które są porażające po prostu, żeby pokazywały gwałt na czymś czy jakiś akt zoofilny. Takie rzeczy się zdarzają, że dzieciom się pokazuje takie rzeczy po prostu. Jest to porażające, zupełnie porażające, więc na pewne rzeczy powinna być cenzura. To trzeba zrozumieć. Ja nie mówię akurat w przypadku tego absurdalnego przykładu z Czerwonym Kapturkiem, ale z jakimiś rzeczami. Mało tego, nie są ocenzurowane. Są po prostu te podręczniki do wychowania seksualnego czy wychowania w Unii Europejskiej.
Popatrzeć na nie, tak już może dzisiaj to jest. Powinny być ocenzurowane, a jednak nie są. I są jakieś zdjęcia na przykład seksu faceta z osłem, powiedzmy. Po prostu absurd. Tutaj też Pekok pisze, że jezuici praktykowali wykupywanie całych nakładów książek w celu właśnie unicestwienia tych książek. Tak było i tak jest. Michnik chociażby też to robił. Mało tego, też podobno robili, ale nie udało im się. Chcieli cały nakład wykupić książki ostatnio wydanej. Była taka książka, którą też ostatnio kupiłem.
Jeszcze nie zdążyłem przeczytać, bo przyszła dopiero do Polski. Z reguły muszę wam powiedzieć, że preferuję fizyczne książki. Łatwiej mi się czyta. Nie mam jeszcze Kindla. Może jakbym Kindla kupił na elektroniczną wersję. Na elektroniczną to trzeba było gdzieś tam pirackie załatwiać i tak dalej, a oryginalne są drogie. Książki elektroniczne to jest absurdalne. Sorry, że taka dygresja, ale książka elektroniczna potrafi kilkadziesiąt złotych kosztować. Gdzie fizyczną książkę używaną taką możemy za pięć, dziesięć złotych kupić. Fizyczną, gdzie trzeba było wydrukować, a nowe książki nawet można za 20 złotych kupić.
Czyli nowe książki można taniej kupić niż e-booki. Ja wiem, że problemem też jest VAT, który jest wyższy na e-booki, ale to nie tylko to. To jest to po prostu, że zawyżone ceny są, że wydawcy się boją obniżać ceny e-booków, bo wiedzą, że wtedy jak ktoś e-booka kupi, to nie kupi fizycznej książki. Co jest, uważam, błędem, bo ja bym chciał mieć na przykład dwie wersje i chciałbym oryginał. A jeżeli książka by kosztowała jeden, dwa złote? E-book według mnie tyle powinien kosztować, bo książka fizyczna, wydanie, sprzedanie to są naprawdę ciężkie pieniądze, żeby to zrobić. A wydanie e-booka jest nieporównywalnie niższy koszt tego i bezpośrednio pieniądze trafiają praktycznie do twórcy. Także tak to wygląda ta sprawa. O tej książce polskiej miałem powiedzieć, wypadło mi. „Resortowe dzieci.
Media” to jest pierwsza część takiego tryptyku. Najciekawsza książka w sumie muszę wam powiedzieć, bo o dziennikarzach, o ludziach celebrytach z mediów, którzy są znani. Wydawnictwo Fronda wydała w zeszłym roku, 12 grudnia 2013 roku. Autorami są Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz. Porażające rzeczy. Jacek Żakowski próbował sądownie walczyć z tą książką. Nie udało się. Musieli tylko usunąć jego wizerunek z okładki, ale sąd niestety nie ocenzurował książki. Niestety. A rzeczy w niej są porażające dla takich ludzi jak na przykład Andrzej Mrozowski.
Na pewno znacie go. Milan Subotić. To ja już też mówiłem o tym bydlęciu. Mariusz Walter, Wejchert, Pohanke Justyna, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Tomasz Machała, Tomasz Jenecki, Marcin Meller. Machała to teraz chyba z Lisem współpracuje z tego, co wiem na portalu jego. Nie będę reklamował, bo naprawdę można się ubrudzić. Tomasz Lis, Robert Kwiatkowski, Bogusław Wołoszański. Nina Terentiew, Tadeusz i Piotr Kraśko, przede wszystkim Piotr Kraśko. Tadeusz już chyba jest mało istotny. Olga Lipińska, Beata Michniewicz, Monika Olejnik oczywiście, Grzegorz Mieców, Marek Niedźwiecki nawet jest też, Andrzej Turski, Zygmunt Solorz-Żak, skąd się wziął?
Grzegorz Żemek to wiadomo. Krzysztof Mroziewicz, Andrzej Krzysztof Wróblewski, Daniel Passent, Zygmunt Kałużyński, Ryszard Kapuściński. Mnóstwo ludzi, którzy żyją, też już nie żyją, którzy są opisywani jako spadkobiercy, jako resortowe dzieci, którzy zyskali na tym, że mieli wpływy w Partii Komunistycznej czy w Urzędzie Bezpieczeństwa. Chociażby Monika Olejnik, nasza Stokroteczka, była córką pułkownika SB. Mało tego, że pułkownika SB, to jeszcze przyjaciela bliskiego Spawacza, czyli Wojciecha Jaruzelskiego. Dzięki temu jako jedyna została, tak myślę, że jedyna, nie sprawdziłem tego faktu, ale jako jedna z niewielu jeśli już, osoba, która dostała w stanie wojennym pracę w mediach ogólnopolskich. Ona do Trójki przyszła, gdzie większość dziennikarzy zwalniano, tych niepokornych, to ją przyjęto do Trójki. Niesamowite, ale to się szybko prostuje. Także widzicie, takie rzeczy wychodzą. Książka już jest ogłoszona chyba złotą książką.
Ponad 140 tysięcy egzemplarzy tej książki zostało wydrukowane. Praktycznie wszystko się sprzedało. Zostało jeszcze trochę, ale sprzedaje się na pniu. I co? Salon normalnie szczęka zębami, wszyscy nie wiedzą, co robić. I co się dzieje? Hanna Lis też jest. Jarosław Gugała, Tadeusz Zwiefka, czyli najaktywniejszy europoseł. Dzisiaj też jest europosełem chyba Tadeusz Zwiefka. Pracował w komunistycznym dzienniku i później też jeszcze w TVP.
Także polecam wam tą książkę. Ja ją koniecznie przeczytam. Jak będę w Polsce to sobie ją poczytam. Nie ma cenzury, więc za chwilkę przejdę do książek dla nas ważnych, dla ważnych teorii chaosu, dla rozwoju świata tak naprawdę. Bo te książki w Polsce, które wychodzą... Powiem wam tak: za komuny wychodziły lepsze książki w Polsce niż dzisiaj. Jest to porażające. Ja mówię z perspektywy teorii chaosu, z tego rozwoju świata, bo przecież taka książka „Resortowe dzieci", media, książki, które powstają dzisiaj w języku polskim wychodzą polityczne, upolitycznione. Też naukowych sporo wychodzi, ale to wszystko są książki, za przeproszeniem trochę śmietnikowe. To znaczy one mają znaczenie dla rozwoju Polski jako tako, ale kompletnie mają zerowe znaczenie dla rozwoju świata.
Zerowe. Dzisiaj się liczy energia. O kosmitach książki. Co tu się dzieje? Astronomiczne książki o rozwoju astronautyki. Przecież dzisiaj już mamy technologię, że każdy z nas mógłby założyć firmę produkującą rakiety, żeby latać w kosmos. Ja nie żartuję, naprawdę. To tylko są technologie na wyciągnięcie ręki. Mówiłem wam o ludziach, którzy najpierw zrobili łódź podwodną i faktycznie ta łódź podwodna działała, a później zaczęli robić rakiety i te rakiety próbowali wysyłać w kosmos. Nie do końca im się udało, bo nie mieli budżetu dużego.
Oni mieli budżet, nie wiem, kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Po prostu porażające. Aż tak śmieszne, że aż żenujące. Żenujące to, że inni nie robią, którzy są zdolni, chcieliby. Na przykład ktoś ma marzenie, żeby latać w kosmos, to po prostu rób to. Nie idź na studia, tylko zacznij działać. Idź do pracy, znajdź sponsorów, przekonaj kogoś, przekonaj na Kickstarterze próbuj zbierać, na Indiegogo, na zagranicznych portalach społecznościowych, tych tak zwanych crowdfundingowych i zbierzesz pieniądze. Gwarantuję ci, że spokojnie 100 tysięcy dolarów zbierzesz na ten cel. Jeżeli zrobisz to z głową, jeżeli będziesz robił eksperymenty, dasz radę i co się będziesz przejmował jakąś władzą w Polsce? Po prostu będziesz robił rakiety i latał.
I tyle. A jak nie, to do Rosji można wyjechać do Putina. Putin na pewno z chęcią przyjmie takich nowatorskich ludzi, którzy będą chcieli zająć się polityką rakietową. Tylko wtedy można mieć problemy potem z powrotem do Polski. Powiem wam, że z końca komuny w latach 80. naprawdę świetne książki wychodziły. Dużo o UFO wychodziło, dużo więcej niż dzisiaj wychodziło o UFO, o takich naprawdę rzeczach niewyjaśnionych, o duchach, książki parapsychologiczne. Na początku lat 90. było bardzo dobrze pod tym względem, też dużo wychodziło, ale później było załamanie i dzisiaj jest, bym powiedział, pustynia, jeśli chodzi o książki spiskowe, książki o przyszłości. Te książki, które dotyczą rozwoju przyszłości to jest po prostu dramat.
Ja pamiętam książkę na przykład Andrzeja Donimierskiego „Na progu nieznanego". Bardzo ciekawe rzeczy opisywane o fizyce plazmy. On też opisywał, pamiętam doktora Michał Gryziński, ten, który pracował w Instytucie Plazmy w Świerku. Plazmą się zajmował, ale pracował w Instytucie Atomistyki w Świerku i był naprawdę fachowcem wielkiej klasy. Doktorat zrobił, był doktorem, pracował tam jako doktor i opisał, że z modelem atomu jest coś nie tak, że model atomu powinien trochę inaczej wyglądać, że tam jest dużo energii, która jest nieopisana w atomie. I uważam, że ma rację, że dużo jest eksperymentów. Na przykład Blacklight, firma taka w Stanach, doktor Mills. Wiem, że zajmuje się robieniem, że w atomie wodoru są jeszcze inne poziomy energetyczne i dzięki temu da się bardzo dużo energii uzyskać, więcej niż energii chemicznej. Może mieszam, że więcej niż energii chemicznej. Chyba tak.
To już jest fizyka atomowa. W to wchodzi, że uzyskuje się już na poziomie atomowym energię. Oczywiście nie tak jak w rozpadach nuklearnych czy w fuzji jądrowej, ale też bardzo duże ilości energii z niczego niby. Po prostu, że wodór wchodzi w mniejszy stan energetyczny. Następuje jego implozja. Nie eksplozja, tak jak mamy wybuchy jądrowe, tylko implozja. Fuzja jest przykładem implozji między innymi. A może się mylę? Nie, to jest implozja jąder. Nie rozbicie jąder, tak jak mamy reakcję łańcuchową w przypadku nuklearnych elektrowni atomowych czy broni jądrowej.
W fuzji następuje implozja. Chociaż mogę się mylić. Natomiast w Blacklight, w atomie wodoru następuje implozja. Polecam wam zapoznanie się z doktorem Michałem Gryzińskim. On niestety już nie żyje, ale jego prace pozostały. Jego książka zresztą o modelu atomu też jest do kupienia. Też mógł wydać. Dosłownie fizycy stawali na głowie, żeby ten człowiek w ogóle nigdzie nic nie mógł publikować. Bzdury gada, herezja to, co on tam głosił. Ale wydał książkę.
Wydał. Mógł wydać. I za komuny były takie rzeczy opisywane też pamiętam, właśnie modele atomu i tak dalej. Potem w latach 90. bardzo dużo zaczęło być wydawanych, bo był bardziej wolny rynek, po prostu była kasa na to. Ludzie mieli pieniądze, mogli łatwo wydawać. Dziś jest wszystko blokowane, papier drogi, ludzie nie mają pieniędzy. Książki są bardzo drogie. VAT na książki to jest 10% czy ileś. Ale to nie tylko o VAT chodzi, ale o wszystko.
Po prostu jeżeli mamy gospodarkę, która kuleje, która jest zdołowana totalnie, to wiadomo, że nic się nie zrobi w tym kierunku, nic się nie wyda. Jest bardzo trudno cokolwiek wydać. Potrzeba na to bardzo dużych pieniędzy, a szczególnie tematy takie mało popularne jak UFO, jak teorie spiskowe. Przecież tych książek jest całe mnóstwo. Ja miałem kiedyś taką książkę. Kiedyś pożyczyłem koledze, mi nie oddał. Ale trudno, powiedziałem, niech tam trzyma, ale będę musiał ją kupić. Niestety nikt jej nie wznowił, a jest bardzo ważna. I już tutaj zapowiadam wam, że będzie w czasie tych wakacji ten temat. On jest niby niepoważny, ale jest bardzo ważnym tematem.
Książka nazywa się „Infomafia”. Książka o Michaelu Casolaro. Jeśli dobrze pamiętam, Michael Casolaro się nazywał. Przepraszam, Danny Casolaro, nie Michael. Danny Casolaro, który był dziennikarzem śledczym i odkrył sieć powiązań pod nazwą Octopus. Jak pewnie wiecie, jak skończył. Nie żyje. Niby popełnił samobójstwo, ale wiadomo, że został zamordowany. Zresztą on nawet jeszcze miesiące przed pisał informacje, że absolutnie nie wierzcie, że popełnię samobójstwo i tak dalej. Po prostu jestem śledzony.
Już za mną są, chodzą i tak dalej. Oczywiście chciał napisać książkę o tym, ale wydał. Trochę materiałów zostało wydanych o tym. To nie jest tak, że wszystko zginęło, ale większa część jego pracy zginęła, została skonfiskowana przez nie wiadomo kogo. Ale wiemy dużo w tym temacie, o co chodziło, co to była afera Inslaw. Inslaw Affair. Bardzo ważna afera, którą przykrył Bill Clinton. Między innymi też została przykryta potem seksaferą. Potem już nikt nie myślał o aferze Inslaw. To była taka jakby pierwsza afera NSA.
To były lata 80., rozumiecie? Jeszcze w latach 80. podsłuchiwania, gdzie dopiero były początki internetu. Już wtedy NSA organizowała podsłuch w internecie. Już wtedy był podsłuch w internecie i to wykryli hakerzy z Computer Chaos Club. CCC. O tym będzie w przyszłości. Tutaj wam zapowiadam. Jest fenomenalna. To jest po prostu jak film.
Nie wiem dlaczego to jest też zacenzurowane. Mało książek wyszło w tym temacie? Wyszły. Tak jak mówię, w języku polskim nawet jedna wyszła. Tylko wyszła, później szef wydawnictwa niestety zmarł. Wydawnictwo się nazywało Ureus. Nie wiem, dlaczego tą książkę wydali. W ogóle książka z innej bajki. Oni takie książki raczej wydawali antyreligijne, takie wolnomyślicielskie. Szef tej książki walczył z Kościołem katolickim.
Może dlatego go jezuici zabili. W bardzo młodym wieku zmarł. Chyba na raka właśnie. A może za tą książkę info mafię, że wydał książkę? Raczej bym się nie doszukiwał tego Octopusa, że za tą książkę akurat. Jest dostępna nawet w internecie w języku polskim można sobie ją zobaczyć, kupić. Oczywiście używaną, nikt tego nie wznowił, niestety, ale myślę, że ktoś wznowi, bo jest naprawdę pasjonująca książka. To się czyta po prostu jak film szpiegowski. To jest pomysł na zrobienie filmu o info mafii. To jest coś cudownego.
Nie wiem, dlaczego nikt tego jeszcze nie zrobił. Postaram się przygotować audycję, dobrze się przygotować do niej, bo to naprawdę będzie bardzo ważna audycja. I te książki wychodziły na początku lat 90. W połowie lat 90. jeszcze one były do dostania. Dzisiaj jest trudniej. Dzisiaj te książki spiskowe nie wychodzą za bardzo. Nie ma książki o UFO, chociażby na przykład książki Timothy Gooda. Porażające rzeczy, które opisywał. Baza UFO.
Wyszła jego jedna książka, druga książka z archiwów UFO. Fenomenalne rzeczy, dokumenty w tych książkach, mnóstwo książek o porwaniach przez kosmitów. Wychodziły czasopisma UFO. Absolutnie nie było żadnej cenzury. W Polsce, jeśli już gdzieś tam była jakaś cenzura na książki, to taka, że Kulczyk nie chciał, żeby książkę o nim zrobić, czy Michnik nie chciał tej książki, żeby o nim była i tak dalej. Takie rzeczy raczej były polityczne, ale były zabójstwa dziennikarzy. Zientara między innymi został prawdopodobnie zamordowany. On był na aferze. Chyba to wtedy była afera paliwowa. Pierwsza afera paliwowa w latach 90.
na początku. Czy też jeszcze inni dziennikarze, którzy mieli duże problemy, ale większość z nich publikowała wszystko. Cezary Gmyz, Wojciech Sumliński, Sylwester Latkowski. Mnóstwo rzeczy publikowali, nie mieli problemów. Latkowski miał największe problemy o pedofilach. „Pedofile 2”. Niestety nie dokończył filmu. Miał za dużo problemów prawno-materialnych. Samochód mu zniszczono, grożono śmiercią i tak dalej. Także zrezygnował z tego ze względu na bezpieczeństwo swojej rodziny.
Bardziej o filmach, jeśli filmy są na cenzurowanym, natomiast książki absolutnie w Polsce nie. Dobrze, już za dużo gadam. Natomiast chciałbym powiedzieć o tych zagranicznych książkach, które są cholernie ważne dla nas, które mogą rozwinąć cały świat, także i Polskę, tak żebyśmy poszli do przodu, żebyśmy nie byli na tym etapie, że będziemy po prostu zapalali światła. Kiedyś był taki gazownik, który chodził i zapalał gaz we wszystkich lampach, gdzie był do tych lamp doprowadzony gaz, a nie prąd. 100 lat temu w Polsce tak było i jesteśmy dzisiaj na podobnym etapie, tylko zapalamy prąd i się nic nie zmienia. Zapalamy prąd, który przesyłamy z elektrowni, a nie ma, że w każdej lampie mamy zasilanie z powietrza, tak jak Tesla miał te swoje różne wolnej energii zasilania. Może to jest mit, ale może i nie jest mit. Może to jest prawdą. Dlaczego nikt nie chce powtórzyć tego, co robi Tesla? Chce powtórzyć.
Mówiłem wam, że zbierają chłopaki pieniądze w Rosji. Naukowcy, fizycy zbierają. Z motyką na słońce trochę, bo Tesla na to wydał około 100 milionów dolarów. Oni chcą tam 800 000 dolarów, żeby to powtórzyć. Może się uda, ale myślę, że nawet 800 000 to jest za mało. Natomiast jak zbiorą, podejrzewam, że nie zbiorą niestety tyle, bo to jest duża dosyć suma, a ludzie są bardziej zainteresowani jakąś nową grą komputerową, na którą zbierają dwa miliony spokojnie, a oni zbierają dużo mniej chcą. Tylko że niestety tam są problemy, bo w Rosji PayPal nie działa i tylko przez karty kredytowe, dlatego ludzie mniej chętnie wpłacają. Ale też zbierają Bitcoiny, Litecoiny. Mam nadzieję, że w Bitcoinach, Litecoinach zbiorą i im się uda. Także polecam.
Wpłacajcie także. Tam im niewielką sumkę przesłałem, ale warto naprawdę. Jak macie pieniądze to ten projekt jest najważniejszy. Dużo ważniejszy niż ten Proton Mail, o którym wspominałem. Ten o projekcie tych dwóch naukowców rosyjskich, którzy chcą powtórzyć eksperymenty Tesli. Niesamowite. Dobrze. Za chwilkę przejdę do tych książek zagranicznych. A w tej chwili ukłon w stronę Rosjan, rosyjskich naukowców, czyli zespół Tunguska Electronic Music Society. Fenomenalna drużyna.
Zbiór rosyjskich muzyków naprawdę świetnych. Oni mają świetnych muzyków, jeśli chodzi o to. Te rzeczy w Rosji się rozwijają, gdzie nie ma cenzury. Czyli literatura się nie rozwija, bo tam jest cenzura, ale muzyka nie jest cenzurowana w Rosji i naprawdę się fajnie rozwija. Także posłuchajcie San Tah. Summer Sunshine Tunguska Electronic Music Society. Pięć minut wspaniałej muzyki. Wracamy po tym nagraniu, czyli za około sześć minut wracamy i będę mówił o książkach. Dzisiejszym tematem są pułkowniki, czyli książki na cenzurowanym. Właściwie rakowe książki na cenzurowanym.
I potem będę mówił o tych książkach, które są naprawdę ważne i które były najbardziej cenzurowanymi książkami w XX wieku. Zapraszam bardzo serdecznie na audycję „Hiperprzestrzeń” w każdą sobotę o godzinie 23:00. Zróbcie sobie dzbanek kawy i przygotujcie się, że zostaniecie z nami do rana. W studiu ze mną Damian, Tomek.
[01:57:00] - To think for yourself and question authority.
[01:57:04] - Radio na Fali. „Hiperprzestrzeń”. Do usłyszenia w każdą sobotę o godzinie 23:00.
[01:57:12] - Turn on. Tune in. Drop out.
[01:57:18] - Chciałabym cofnąć czas i wziąć tę książkę i wszystko by przepadło.
[01:57:31] - Jeszcze nie wszystko stracone. Radio Paranormalium promuje czytelnictwo. W każdą niedzielę wieczorem na naszej antenie Lektury Paranormalium.
[01:57:52] - Tak, jesteśmy z powrotem. To jest audycja Teoria Chaosu. Dzisiaj rozmawiamy o pułkownikach, właściwie rakowcach, czyli książkach na cenzurowanym. Rakowce. Tak, myślę, że to będzie lepiej. Pułkowniki dotyczą filmów od półki. Tego, że po prostu na półce leżą, a nie mogą być puszczane nigdzie. Przechodzimy do książek zagranicznych. Niestety muszę wam powiedzieć, że wszystkie najważniejsze książki, może nie tyle najważniejsze, co jakieś największe akcje cenzurowania miały miejsce, to były ze Stanów Zjednoczonych, czyli kraju najbardziej liberalnego. O tym mówi Noam Chomsky, jeden z największych myślicieli XX wieku.
Noam Chomsky mówi wprost, bo on też był cenzurowany niby w Stanach Zjednoczonych, ale bardziej cenzurowany, że nie jest zapraszany do programów, jego książki nie są promowane, ale wszystko może wydawać. Ktoś mu zarzucił, dlaczego nie przeniesie się gdzieś indziej, dlaczego tak krytykuje Stany i mieszka w Stanach Zjednoczonych? On mówi oczywiście, że tu się urodził, to jest jego kraj. Ale z drugiej strony mówi, że Stany Zjednoczone mają pewne plusy oprócz tych minusów, że prawdopodobnie. To powiedział Chomsky. Ja to słyszałem, mogę wam przytoczyć. Na pewno w internecie gdzieś znajdziecie. Chomsky powiedział, że najprawdopodobniej Stany Zjednoczone to jest jeden z najbardziej wolnościowych krajów, jeśli chodzi o wolność słowa. To powiedział Noam Chomsky, największy krytykant polityki i ogólnie kraju Stany Zjednoczone. Czytając książki Noama Chomsky'ego, sporo czytałem tych książek, także po prostu nie zauważyłem większego.
Ale to dziwne było, że Chomsky był też na cenzurowanym za komuny, że on bardzo pisał niepochlebnie o Stanach Zjednoczonych, a też komuniści go za bardzo nie chcieli drukować jako anarcho-syndykalistę. Po prostu jest po części anarchistą Chomsky, więc jest takim guru anarchistów, anarcho-syndykalistów. Więc komuniści się też bardzo bali tego ruchu wewnętrznego, takiego robotniczego, który mógłby się przeciwstawić komunie. Wracając do tych książek. W Stanach Zjednoczonych, czyli najbardziej takim wolnym kraju, były pewne książki cenzurowane. Tych książek było dużo więcej. Tutaj padają też na przykład Rejf na czacie pisze, że była na przykład książka „451 stopni Fahrenheita”, książka o paleniu książek. Science fiction, gdzie głównym tematem było, że każdy musiał oglądać telewizję, jakieś takie różne inne bzdury. Nie było tam internetu w tej książce, ale była telewizja taka, która była we wszystkich domach. Musiała być obowiązkowo.
Natomiast książki były palone, były zakazane. Groziło więzienie. Były książki palone. Była w ogóle taka specjalna straż pożarna, która zajmowała się nie tylko gaszeniem pożarów, ale także paleniem książek. Ciekawa książka. Kiedyś, dawno temu czytałem. Polecam wam. Bardzo fajna. Ray Bradbury ją napisał. Uznany pisarz science fiction.
Także ta książka jest ciekawa, nawet nie wiem, czy nie lepsza niż film. Książka chyba była lepsza niż film. Film też był bardzo dobry. I jeszcze książka jest „Paragraf 22” na cenzurowanym, ale one były wydawane, więc nie wiem dlaczego. Może w pewnym okresie były, owszem, ale generalnie te książki są wydawane do dzisiaj bez problemu. Były wydawane i jakoś tam wielkiej akcji... Chyba nigdy nie spłonęły. Z tego, co się orientuję, ale mogę się mylić. Także była cenzurowana, tutaj Rejf pisze, „Buszujący w zbożu” Salingera. Tak, oczywiście.
To książka zresztą ulubiona chyba przez CIA. Służyła do programowania zdalnych morderców, ale to na inną zupełnie audycję o tym. Tutaj zrobiłem listę właściwie może nie tyle pięciu książek, ale pięciu przykładów takiej cenzury. Wydaje mi się, że największej cenzury, jeśli chodzi właśnie o te sprawy. Pierwszą książką, takim przypadkiem. Zresztą to jest największy przykład cenzury w Stanach Zjednoczonych w XX wieku. Obok może jakichś komunistycznych wydawnictw. W tym sensie, że bardzo z komuną walczyli Amerykanie w latach 40. i 50. I też prawdopodobnie były palenia książek i niszczenie mienia komunistów.
Byli komuniści, którzy drukowali swoje broszury, różne rzeczy, ale taką największą książką nie polityczną, a naukową, która była na cenzurowanym, dzieła i książki były książki Wilhelma Reicha, który też należał do Partii Komunistycznej, ale to tylko była wymówka, żeby go cenzurować. Wyobraźcie sobie, jego wszystkie książki były zabierane z bibliotek, z księgarni, zewsząd mogli. Oczywiście jego wszystkie materiały i część materiałów uważam, że były skonfiskowane, a nie spalone. Zostały spalone. Dwa razy zostały spalone, bo były różne konfiskaty. W roku, już tutaj wam mówię, w 1956 i w 1960, jeśli dobrze pamiętam. Dwa razy było palenie. Przerażające rzeczy. To nie działo się za czasów hitlerowskich, to nie działo się za czasów średniowiecza, gdzie palono książki. To się działo w połowie XX wieku, w drugiej połowie XX wieku.
1956 rok, 1960 rok. W kraju największej demokracji świata spalono dzieła Wilhelma Reicha. Pytanie, najważniejsze pytanie: dlaczego? Po co? Kto się ich bał? Kto się ich bał to może jest mniej ważne, ale dlaczego spalono te książki? Co tam takiego było? Nie tylko książki, materiały różne, badania jego. Ja uważam, że była najważniejsza rzecz. Właściwie dwie najważniejsze rzeczy.
Jedna straszniejsza od drugiej, w zależności którą wybierać. Pierwsza rzecz to były sprawy medyczne, że Wilhelm Reich wynalazł coś takiego jak biony. Wynalazł też coś takiego, znaczy odkrył. Nie wiem, czy odkrył lub wynalazł, takie pojęcie, jak orgon. Energia orgonu to jest energia życiowa, którą trzeba pielęgnować, którą trzeba odpowiednio kierować, aby człowiek był zdrowy, aby człowiek nie chorował, aby człowiek czuł się dobrze. Orgon. Biony to są takie cząstki, które też odpowiadają za jakość, może nie tyle życia, co organizmu ludzkiego. Nie chcę się tutaj teraz wymądrzać w tych kwestiach. To są sprawy bardziej złożone, także polecam wam zapoznać się z pracami Wilhelma Reicha i z tym, co dokonał. To jest od strony medycznej.
To jest jedna sprawa. Druga sprawa, która jest równie ważna, to jest sprawa kontroli pogody. Wilhelm Reich odkrył, że ten orgon nie tylko działa na ludzi, organizmy żywe, ale działa ogólnie na cały ekosystem. Działa fizycznie w jakimś stopniu wpływając na pogodę, na przykład chmury, na łączenie się lub rozpraszanie się ich. Niesamowite rzeczy dokonywał. Nie wiem, czy przypadkowo to odkrył montując swoje urządzenia. Zaprojektował działa orgonowe. Być może wyczytał jeszcze ze starszych książek różne rzeczy. Być może ktoś inny to odkrył. Natomiast nie ma danych, czy ktoś wcześniej przed nim próbował tych rzeczy.
Być może tak. Były te informacje w jego papierach, tylko że to wszystko zostało skonfiskowane i spalone, więc tego do końca nie wiemy. Są jego książki do dostania, są jego książki do przeczytania, także bez obaw. I tutaj wam chciałbym tylko jeszcze to powiedzieć, że stworzył działa orgonowe, czyli tak zwane hailstopery, cloudbustery wszelakiej maści, które zostały rozwinięte w późniejszych latach przez różnych innych badaczy. Wiem, że na przykład takim badaczem był też Pier Luigi Ighina, który jest zapomniany kompletnie. Nie wiem, czy ktoś w ogóle wspomina o nim, ale wiem, że o Pieru Luigi Ighina zrobiono film. W ogóle zrobiono materiały we włoskiej telewizji RAI, ale także zrobiono film o nim dla telewizji Planet. Telewizja Planet wyemitowała właśnie o tym łowcy chmur, Pierze Luigi Ighina, który rozwijał pomysły. On twierdził, że Marconiego też i generalnie na początku z Marconim współpracował. Pier Luigi Ighina był pomocnikiem Marconiego, a później sam rozwijał te pomysły.
Był uważany za kompletnego wariata, ale jak telewizja RAI do niego przyjechała, uruchomił swoje rzeczy, to faktycznie chmury się rozproszyły. Zrobiła się dziura w niebie. Pięknie to wyglądało. Możecie naprawdę zobaczyć sobie. Są filmy nakręcone. I ten dziennikarz z RAI mówi, że to była magia. On po prostu stał jak wryty, bo myślał, że przyjechał do jakiegoś dziadunia, który był niespełna rozumu, a jednak się zdziwił. Wilhelm Reich był właśnie takim prekursorem jeszcze przed Pierem Luigi Ighiną, który robił te eksperymenty i tego myślę, że najbardziej bał się rząd. Kontrola pogody To jest broń. Może posłużyć jako broń, której rząd nie jest w stanie się przeciwstawić.
Wywoływanie trzęsień ziemi. Dzisiaj to już potrafią. Rozwinęli to w tajnych badaniach, chociażby w projekcie HAARP czy w podobnych projektach. To jest już oficjalna niemalże wiedza, tylko oczywiście nikt się do niej nie przyzna. Naukowcy pokają się: „Co za dureń! Kto może myśleć, że HAARP może wywołać trzęsienie ziemi? To musi być ktoś niepełna rozumu, kto tak myśli”. Tak myślą naukowcy. To jest nieprawda. To są urządzenia geofizyczne, to jest broń geofizyczna.
Potrafią wywoływać trzęsienia ziemi, potrafią wywoływać wybuchy wulkanów. Naprawdę niesamowite rzeczy. Tylko jeszcze podejrzewam, że nie potrafią tego kontrolować. Czyli to jest bardzo niebezpieczne. Mogą wywołać jakieś kataklizmy, ale nie potrafią zapobiegać tym kataklizmom. Czyli to jest tak, jakby: dobrze, mamy tą broń, ale dlaczego nikt nie pracuje nad tym, żeby zapobiegać trzęsieniom ziemi, żeby zapobiegać wulkanom? Dlaczego zawsze wszystko idzie w jedną stronę, żeby tylko wywoływać te rzeczy? Uważam, że faktycznie wywołanie czegoś jest dużo prostsze niż zapobieżenie czemuś. Powiedzmy, mamy wybuch bomby. Bardzo łatwo skonstruować bombę i wybuch spowodować, ale zapobiec temu wybuchowi jest już dużo trudniejszą sprawą.
Wiem, że kosmici potrafią na przykład zapobiegać wybuchom broni jądrowej czy zapobiegać kataklizmom związanym nie tylko z bronią jądrową, ale też wybuchami w elektrowniach atomowych. Podejrzewa się, że właśnie w Fukushimie czy w Czarnobylu kosmici pomogli nam, bo inaczej byłoby dużo gorzej, niż było. Są świadkowie, którzy mówili, że widzieli jakieś nietypowe obiekty, które wysyłały lasery i tak dalej. Bo ludzie są na tyle głupi, że potrafią dokonać takich zniszczeń. Nie przewidywać przyszłości. Bo jeżeli byśmy uznali, że nie było żadnego sabotażu w Fukushimie czy sabotażu w Czarnobylu, to w Czarnobylu był eksperyment, błąd człowieka. Ewidentny. Zupełna głupota człowieka. Przeprowadzanie eksperymentów, nieprzewidzenie różnych konsekwencji, niesprawdzenie wyników. Doszło do reakcji łańcuchowej i koniec.
Zwiększyła się temperatura, woda wyparowała i doszło do wybuchu. Potworne rzeczy. W Fukushimie czy to było zaplanowane, że ktoś spowodował trzęsienie ziemi i tsunami, czy też naturalnie wystąpiło to tsunami, nie ma znaczenia. Ważne, że nie przewidział człowiek, żeby nie budować w takim miejscu elektrowni jądrowych, jak Japonia, gdzie tereny są absolutnie aktywne sejsmicznie i tak dalej. I za to Wilhelm Reich został ocenzurowany totalnie. On został zamordowany zresztą w więzieniu, bo za to trafił do więzienia, że wymyślił te rzeczy, opublikował i 10 książek napisał. Za napisanie 10 książek trafił do więzienia. To jest bezczelność największa. Coraz bardziej znany jest Wilhelm Reich. Na szczęście.
Dzięki takim ludziom jak chociażby Kate Bush czy też książka jego syna, która wyszła, „The Book of Dreams”. „Książka marzeń” można tak określić. Nie snów, a marzeń. „Książka snów”, może „Książka marzeń”. Kate Bush wydała płytę, gdzie niesamowicie rozpopularyzowała osobę Wilhelma Reicha. Także to jest taka kwestia, że niektórzy ludzie, celebrities, ci znani ludzie także robią dużo dobrego czasami. Tak jak Kate Bush zrobiła wideoklip z Donaldem Sutherlandem. Piękny, wzruszający wideoklip o historii Wilhelma Reicha w skrócie. Został aresztowany w 1957 roku, jeśli dobrze pamiętam. Tutaj zaraz sprawdzę dokładnie.
W 1954 oskarżony, w 1956 został zatrzymany, oskarżony i w 1957 został zamordowany w więzieniu. Zmarł na serce, ale oczywiście został zamordowany absolutnie. Jego dzieła są do dostania, można znaleźć. Napisał 10 książek. Po polsku chyba nic nie wyszło. Jeżeli coś wyszło, to poprawcie mnie, ale uważam, że nie wyszło nic w języku polskim. Jest to niebywała strata, niebywała nisza, gdzie możecie zostać wydawcą i wydać jego książki. Proszę bardzo, macie pieniądze, macie chęci, pracę albo nie macie pracy, ale chcielibyście coś robić. Jest pomysł, żeby wydawać właśnie takie książki. Naprawdę z wydawcą się bez problemu dogadacie.
Albo nawet piracko możecie, jak większość wydawnictw po prostu piracko wydaje różne tytuły, ale myślę, że bez problemu się dogadacie. Książki Wilhelma Reicha. Książki, które były nacenzurowane, które były spalone, to między innymi „Character Analysis”, „The Mass Psychology of Fascism”, „The Sexual Revolution”, „The Discovery of the Orgone”, część pierwsza i część druga. „Listen Little Man”, „Aether, God and Devil”, „Cosmic Superimposition”, „People in Trouble”, „The Murder of Christ”. Te 10 książek było cenzurowanych. Także czasopisma, w których się udzielał i były spalone. International Journal of Sex Economy and Orgone Research. To były też jego czasopisma, które rozprowadzał, były palone. Annals of the Orgone Institute, Orgone Energy Bulletin. Te trzy czasopisma też były spalone, zniszczone.
Masowo oczywiście, ze wszystkich bibliotek, zewsząd, gdzie mogli zebrać łobuzy w Stanach Zjednoczonych tego dokonywali i palili wszystko, co on wykonał. To jeszcze nie jest wszystko, co on miał do powiedzenia zapewne, ale nigdy już więcej nic nie mógł napisać, bo zaaresztowano go i zamordowano. Więc polecam wam zapoznanie się z tymi książkami w języku angielskim. Są do dostania. Wilhelm lub Wilhelm, ale Wilhelm chyba po niemiecku, bo on był Austriakiem, więc Wilhelm Reich. Jego historia, jego życiorys sam mówi za siebie i był najbardziej cenzurowanym człowiekiem w Stanach Zjednoczonych w historii. W ogóle w historii Stanów Zjednoczonych. Kompletnie. Także coś musi być w tym. W jego dziełach establishment się bał tego jak wody święconej diabeł.
Kolejną książką i autorem, który był nacenzurowany. Właściwie książka wyszła, muszę wam powiedzieć, ale o tyle był nacenzurowany, że do dzisiaj chyba nie wyszło wznowienie. Przepraszam, nie. Wyszło. Dzięki internetowi ludzie zaczynają te książki wydawać. Ta książka została wydana nowa. Ona została wydana w 1976 roku. Książka się nazywa „Somebody Else Is on the Moon” George'a Leonarda. Kiedyś wspominałem o tej książce. Porażająca książka.
Zdjęcia NASA bardzo dobrze zanalizowane. Muszę wam powiedzieć, że mam tą książkę w postaci pirackiej. W oryginale nie mam, ale można już kupić nową książkę. Książki używane jeszcze do niedawna, bo ona wyszła chyba w tym roku. Wyobraźcie sobie, że w tym roku ludzie już po prostu dzięki internetowi widzą, że trzeba coś zrobić i wydali tą książkę. Udało im się, nie bali się, wydali. Za 25 dolarów można ją kupić. A ona do niedawna, bo ona w tym roku wyszła. Dobrze patrzę? Chyba tak.
Jeśli nie, to proszę, poprawcie mnie. Także „Somebody Else Is on the Moon” George'a Leonarda. Książki kosztowały nawet 400 dolarów. 80, 400 dolarów kosztowały za używane. Porażające ceny, nie? 70 dolarów za książkę, 400 za stare książki z lat 70. Dlaczego? Dlatego, bo to po prostu były białe kruki. Niewydane później. Bali się wydać.
Każde wydawnictwo się bało wydać tą książkę. Były porażające rzeczy, analiza tych danych. Ale wydano teraz, wydano. Nie bano się, wydali nową książkę, nowe wznowienie. Jest też e-book do dostania. Także polecam bardzo. Książka pokazująca manipulacje NASA i tego, co naprawdę dzieje się na Księżycu. Nie wszystko wiadomo, bo to jest stara książka z 1976 roku, ale jest kompletnie przemilczana. Ta książka nie istnieje, jeśli chodzi o badania Księżyca, o informacje związane z Księżycem. Także bardzo polecam wam, szczególnie tym, którzy są zainteresowani astronomią, tymi zjawiskami astronomicznymi i Księżycem.
Kolejna książka astronomiczna, bardzo ważna, jeszcze droższa. To jest „Ringmakers of Saturn” Normana Bergruna. Zarówno pan George Leonard, jak i Norman Bergrun żyją. Norman Bergrun ma chyba około 90 lat w tej chwili. Książka pochodzi z 1986 roku. On jest doktorem. Norman Bergrun pracował dla NASA wiele lat i po prostu porażające rzeczy mówi. Mówi rzeczy o Saturnie, które są przemilczane przez NASA, o zdjęciach. Mówi o obiektach, też i kosmitach. Dużo więcej wie, natomiast opisuje tyle, ile może.
92 lata ma, przepraszam. Już sprawdziłem, tak. Nie, to jest 94. Przepraszam. Prawie. 93,5 roku. Prawie 94 lata. W tym roku będzie miał 94. Przeprowadzono z nim dwugodzinny wywiad dla projektu Camelot w 2012 roku. Porażający.
Po prostu nie mówi wszystkiego. Słychać, że wie, kto rządzi tym światem i o co chodzi z tym wszystkim, z badaniem kosmosu. Mówił porażające i tak rzeczy. Doktor w NASA, który był bardzo zorientowany w projektach jak Viking w latach 80., gdzie on mijał Saturna, robił zdjęcia. Dokładnie można było zobaczyć pierścienie. Porażające rzeczy. Można wywiady z nim zobaczyć. Niesamowite rzeczy. To wszystko zostało zniszczone. Te wszystkie dane, zdjęcia, to wszystko zostało zniszczone w NASA, spalone, zepsute, kompletnie zrównane z ziemią.
Niektóre zdjęcia zostały wyciągnięte z NASA, między innymi podejrzewam, że przez pana Bergruna. Te zdjęcia, które możemy oglądać w tej książce. Ona, wyobraźcie sobie, w tej chwili, jak wpiszecie, używana kosztuje 600 dolarów, ale chyba została wydana w tym roku nowa. Generalnie można znaleźć książkę. Ludzie ją wydali, bo jest wielkie zapotrzebowanie na tą książkę, na informacje. A „Ring Makers of Saturn” to znaczy „Twórcy pierścieni Saturna”. Coś już sugeruje ta informacja. Porażające rzeczy, bardzo ciekawe, przemilczane kompletnie. Bardzo polecam się zapoznać z tą książką, która też jest, można powiedzieć, pułkownikiem, bo można rozpoznać książkę rakową po tym, że jej cena na eBayu czy Amazonie dochodzi do kilkuset dolarów za sztukę, która jest dosyć nowa, z lat 70., 80., 90. nawet.
Podejrzewam, że ceny starych książek Wilhelma Reicha byłyby liczone w tysiącach dolarów w tym momencie. Były warte tysiące dolarów. Na pewno setki. Tych książek nie jest dużo, ale Wilhelma Reicha, jak mówiłem, nowe książki wychodzą. Tych autorów też. Także cenzury nie ma. Już nie tylko chodzi o internet, że w internecie można sobie ściągnąć piracką wersję albo e-booka, bo e-booki też wychodzą. To jest bardzo ciekawa sprawa. O tych już mówiłem, bo robiłem kiedyś, parę lat temu, audycję o twórcach, o „Ring Makers of Saturn”, czyli twórcach pierścieni Saturna. Tam omawiałem szerzej tą książkę.
Ona jest dosyć trudna dla mnie. Jedna i druga jest trudna, ale ta „Ring Makers of Saturn” jest dużo trudniejsza. Tam są omawiane bardzo naukowe rzeczy, jest takim językiem, że ludzie, którzy lubią astronomię, te różne rzeczy, będą się czuli jak ryba w wodzie. Bardzo polecam. Kolejną osobą na cenzurowanym, i to totalnie cenzurowanym, bo tak jak wspominałem, Wilhelm Reich siedział w więzieniu, natomiast pan Leonard czy pan Bergrun nie siedzieli w więzieniu. Natomiast kolejna osoba, o której będę mówił, siedziała w więzieniu rok, ale dostała trzy lata. Nie popełnił samobójstwa w więzieniu, nie został zamordowany w tym więzieniu. Dzisiaj chyba są bardziej cywilizowane te więzienia i władza jest bardziej cywilizowana. Natomiast przesiedział rok za głoszenie swoich poglądów. Jego imię i nazwisko to David Irving, który jest historykiem, który czasami wygłasza dziwne rzeczy, może niezgodne z rzeczywistością.
Ja nie wiem, czy ma rację, czy nie ma racji, bo jest negacjonistą, rewizjonistą Holokaustu. Uważa, że są zawyżone liczby zabitych Żydów, że Hitler nie wiedział na przykład o Holokauście. Tak uważa. Bardzo kontrowersyjne tezy ma, ale muszę wam powiedzieć, że jeśli chodzi o wiedzę na temat hitlerowskich Niemiec, III Rzeszy, to ten człowiek wyciągnął najwięcej informacji ze wszystkich historyków, co by nie mówić o nim. Oczywiście tu wszyscy jak jeden mąż, na przykład taki historyk, Richard Evans, oksfordzki historyk, co mówi o panu Davidzie Irvingu: „Żadna z jego książek, artykułów, wypowiedzi, ani jeden ustęp, ani jedno zdanie nie jest godne zaufania jako wierny obraz przedmiotu jego publikacji. Wszystkie jego dzieła historyczne są kompletnie bezwartościowe”. Tak powiedział pan Richard Evans. I to jest niezgodne z prawdą. To jest nieprawda. Polecam wam interpretację książek Davida Irvinga przez profesora Pawła Wieczorkiewicza, uważam jednego z najwybitniejszych historyków polskich, niestety już nieżyjącego, który brał w obronę Irvinga, który twierdził, że naprawdę Irving jest świetnym historykiem.
Oczywiście ma pewne błędy, ma pewne jakieś naleciałości i tak dalej. Nie akceptował wszystkiego, ale jeśli chodzi o wiedzę na temat III Rzeszy, to David Irving wyprzedza wszystkich o lata świetlne. Dzięki niemu tak naprawdę wiadomo, jak wyglądał ten system. Trzeciej Rzeszy. Najwięcej wyciągnął. Dlaczego? Przede wszystkim David Irving zdobył sobie zaufanie byłych zbrodniarzy niemieckich, którzy przed nim się otwierali i mówili, jak było. Mówili bez ogródek, jak było i to potem David Irving publikował. Na przykład też zarzucali mu inni historycy, że zawyżał liczbę ofiar brytyjskich nalotów bombowych na Drezno w lutym 1945 roku. Ja uważam, że Brytyjczycy zaniżali te ofiary tak samo, jak Amerykanie zaniżali liczbę ofiar cywilnych w Hiroshima i Nagasaki i mówili, że żadnych chorób popromiennych już nie ma.
A do dzisiaj rodzą się dzieci z chorobami popromiennymi. Czyli tak naprawdę miliony ludzi zginęło, a nie dziesiątki tysięcy, jak chcą twierdzić. Być może Irving ma rację, że to było zniszczenie tych niemieckich miast w 1945 roku. Kiedyś z moim dziadkiem pamiętam, dyskutowałem w tym temacie. Mówiłem, że już nie było potrzeby Niemców bombardować, wyniszczać totalnie Niemców. Mój dziadek się oburzył i powiedział, że trzeba było, bo mogliby się odrodzić i jeszcze nie było wiadome, czy wygra się wojnę. Nie wiem. Mój dziadek nie był historykiem oczywiście, ale przeżył wojnę i był w niewoli niemieckiej, także wie, do czego zdolni byli Niemcy. To były bestie po prostu. Więc nie jestem za nikim w tej sprawie, bo nie mam wiedzy o bombardowaniu Drezna.
Ale twierdzenie, że historyk David Irving jest zerem, jak chciano powiedzieć o nim, naukowcy, jest bezpodstawne. Ja czytałem jedną jego książkę, która wyszła w języku polskim: „Wypadek. Śmierć generała Sikorskiego”. Uważam za bardzo dobrą książkę. Książka, która uważam, że jest dużo lepsza niż te książki polskich autorów, które są troszeczkę naciągane. Natomiast ta książka „Wypadek. Śmierć generała Sikorskiego” pokazuje troszeczkę spojrzenie z zewnątrz na tą sprawę i wcale nie wybiela wywiadu brytyjskiego, gdzie też sugerował tak między zdaniami Irving, że Brytyjczycy musieli brać udział, pomagać w zabiciu Sikorskiego. Ale też sugerował, że brali w tym udział polscy oficerowie, którzy zdradzili, byli oficerami, być może właśnie NKWD, byli związani z NKWD, byli szpiegami radzieckimi i na pewno też w tym brali udział Rosjanie. Związek Radziecki zlecał morderstwo, być może też. Polecam wam tą książkę, naprawdę ciekawa i nie uważam, że to napisał pseudohistoryk.
Taką książkę, tą o generale Sikorskim. Polecam wam jego książki. Nie czytałem specjalnie jego książek, jedynie fragmenty czasem, jak coś było mi potrzebne. Natomiast kompletnie nie znam się, ale słyszałem wypowiedź profesora Pawła Wieczorkiewicza o Davidzie Irvingu i mówi, że jest pod wrażeniem pracy, którą wykonał David Irving. I to jest bezpodstawne rzucanie na niego jakichś kalumnii, że jest złym historykiem, że jest pseudonaukowcem. To jest nieprawda. To, że wygaduje może niesłuszne rzeczy o Holokauście czy tych innych swoich tezach, to faktycznie może nie ma racji. Może się myli, ale to nie jest powodem, żeby trafiał do więzienia. Dostał trzy lata za to. Do Austrii pojechał i niestety się przeliczył.
Zaaresztowano go i rok przesiedział w więzieniu. Niestety tak to jest być nacenzurowanym. Powoli będę już zmierzał do końca. Jeszcze mam ostatnią książkę, właściwie grupę książek, ale jedną z nazwy. Resztę bym wam powiedział o tematyce. Cenzurowanej osobie. Cenzurowaną osobą jest właśnie Nikola Tesla, o którym już wspominałem wcześniej. Ogólnie on jest cenzurowany, nie wymienia się go nawet w książkach jako twórca radia, nigdzie, że on stworzył radio przed Marconim. I to jest prawda. On jako pierwszy przekazywał informację radiową.
Natomiast Marconi rozwinął ją, ale rozwinął tylko pozornie, bo Tesla chciał przesyłać równocześnie i informację, i energię. Marconi tylko informację. I dlatego Marconi oficjalnie niby wygrał, ale tak naprawdę korzystał z pomysłów Tesli. Sorry, przepraszam. I tak jest nie inaczej dzisiaj. W książkach w Stanach Zjednoczonych nie ma informacji, że Tesla jest odkrywcą radia, że Tesla w ogóle taka osoba jest pomijana, że dzięki Tesli mamy prąd, który mamy w gniazdku. Nic się nie zmieniło. Rozumiecie? To, co Tesla zaprojektował, to wszystko dzisiaj istnieje z jego pomysłu. Troszeczkę się zmieniają pomysły na rozwiązania pewne szczegółowe, ale ogólne rozwiązania to jest wszystko to samo.
W elektrowni atomowej prąd jest wytwarzany tak, jak zaprojektował to Tesla. Nic się nie zmieniło. To był jego geniusz. Naukowcy w XIX wieku, jego nauczyciele akademiccy — on skończył politykę w Grazu — uważali, że jest chodzącym, bujającym w chmurach idealistą, który nie ma szans na realizację tych pomysłów. Że to są chore wizje, które nie mają szans ziszczenia się. Ale byli na tyle w XIX wieku mądrzy ludzie, którzy po prostu zauważyli geniusz Tesli. Były fenomenalne wypowiedzi ich, zaraz wam jedną zacytuję, ale chciałbym, o jakiej książce mówię. Bo jest książka, beletrystyka, ale świetnie napisana Michaela Finleya. Michael Finley „The Tesla Conspiracy", czyli „Spisek Tesli". Bardzo fajna książka.
Nie czytałem jej, będę chciał ją przeczytać. Za bardzo nie lubię beletrystyki, ale jeżeli ktoś lubi beletrystykę, jest fenomenalna, bo jest oparta na faktach. Trochę jest podkoloryzowana. Pan Finley napisał najpierw scenariusz. On chciał film zrobić. Film zaczął być robiony, wyobraźcie sobie, ale niestety spisek dotarł i do pana Finleya i wszystko się załamało. On dostawał groźby śmierci. Zobaczcie, do dzisiaj żaden film o Tesli nie wyszedł. Żaden! Tylko jakiś tam „Tesla wampir", „Tesla iluzjonista".
Zupełnie bezsensowne filmy, które nie wnoszą wiele do tego klimatu. Nie mówię, że bezsensowne artystycznie filmy, tylko bezsensowne merytorycznie filmy. Nie powstał ani jeden film pełnometrażowy hollywoodzki, który mówiłby o Tesli od A do Z, o tym spisku. Fajnie zrobiony, poprowadzony. Powstawały różne. Ostatnio oglądałem „Piękny umysł". Polecam wam, fajny film. Trochę nagięty, troszkę sfabularyzowany mocno. Nie jest może super filmem, jest infantylny w paru miejscach, ale opisuje bardzo ciekawą osobę, Grahama Nasha. Fenomenalnego matematyka, zresztą noblistę.
Jego życie. Więc jeżeli o takich osobach robi się filmy, to o życiu Tesli, gdzie jego życie było dużo bardziej barwne, nieprzewidywalne i ciekawe, byłby dużo ciekawszym pomysłem. I to na pewno byłoby do zrobienia. Ale jest cenzura na jego osobę. Tu jest cenzura, że nie dostaniesz pieniędzy na niego. Będziesz chciał dostać pieniądze, to cię zastraszą. Ale książkę wydał pan Michael Finley. Nie udało mu się dokończyć filmu jako scenarzyście. Znalazł ekipę aktorów, były pieniądze na to, miało być to realizowane. Niestety wszyscy się odsunęli.
Nawet chyba ktoś tam zginął w tym całym spisku. Gdzieś tam ktoś miał problemy. Więc książka „The Tesla Conspiracy" wyszła, można ją kupić. Używana już nawet jest za cztery dolary, widzę też gdzieś można próbować. Więc to wam polecam do poczytania. Tę książkę. Mnóstwo innych książek o Tesli wyszło. Sporo filmów dokumentalnych. Dokumentalnych filmów mnóstwo wyszło, ale wiadomo, nic nie zmienia świadomości ludzi tak jak film fabularny. Jednak co by nie mówić, filmy dokumentalne są istotne, ale nie działają tak jak film fabularny.
O Wilhelmie Reichu, drugim takim geniuszu jak Tesla, można by było zrobić film fabularny. Myślę, że to byłoby bardzo ciekawe i ludziom by się bardzo spodobał ten film, gremialnie poszliby na niego. Także to jest, myślę, ten kierunek. Jeżeli macie pomysły, chcielibyście zrealizować, to jest to. Ale raczej chyba trzeba by do Stanów wyjechać. Tam większe pieniądze można by liczyć, bo jednak trzeba zainwestować. Jeżeli dobry fabularny film chcemy zrobić, nie zrobimy go za 100 000 dolarów czy nawet za 200 000 dolarów. Dobrego filmu. Można, ale to musi być wybitny geniusz i pomysł na film. Na przykład „Clerks", „Sprzedawcy".
Film Kevina Smitha. Świetny film po prostu. Zrobiony za 50 000, chyba za 30-40 000 dolarów. Rewelacyjnie zrobiony film. Lepiej tego filmu zrobić by się nie dało, a jest kultowy do dzisiaj. Zresztą zarobił ileś tam już milionów i chyba jeden z lepszych w ogóle filmów Kevina Smitha. To moje zdanie. Jedynka. Dwójka już był trochę taki, że widać budżet był trochę przekroczony, dużo większy. Zabrakło trochę pomysłu i nie był aż tak dobry jak „Sprzedawcy", „Clerks".
Po prostu jedynka. No dobra. Wracając do Tesli. Co powiedział o Tesli Batchelor? To był wysłannik Edisona, który miał znajdować geniuszy w Europie. I to, że profesorowie nie znali się na rzeczy i wyzywali Teslę od bujających w obłokach lunatyków, to Charles Batchelor wiedział, z kim ma do czynienia i tak napisał do Edisona: „Drogi Edisonie. Znam dwóch wielkich ludzi. Jednym jesteś ty, drugim jest ten młody człowiek, który przed tobą stoi”. Tesla pojechał za pieniądze Batchelora, tak naprawdę Edisona, ale Batchelor wysłał go do Edisona, do Nowego Jorku z Paryża z takim listem. Czyli wysłał największego geniusza, którego znalazł w Europie.
I dzięki temu mamy dzisiaj elektryczność taką, jaką znamy. Bo gdyby Nikola Tesla był w Europie, umarłby w biedzie to raz, a dwa pewnie uczyłby w szkole fizyki czy elektrotechniki. I na tym by się jego rola skończyła. A tak został doceniony jako geniusz. Tam został doceniony, gdzie była wolność, gdzie można było tworzyć różne niesamowite projekty. Do dzisiaj nikt nie powtórzył projektów Tesli. Nikt. On zbudował wieżę Tesli, to jest cewka Tesli o wielkości 60 metrów. Do dzisiaj nie ma takiej cewki Tesli. Były cewki Markowa w Rosji.
Takie instalacje były robione podobne, ale też nie tak wielkie. Natomiast Rosjanie robili tego typu instalacje, żeby przesyłać prąd na duże odległości czy tego typu różne rzeczy, żeby koncentrować w jednym punkcie, robić tak zwane sztuczne pioruny kuliste, koncentrować wielką energię w jednym punkcie, gdzie mogłoby wtedy dojść do wielkich wybuchów. I do tego mogła służyć ta wieża Tesli. Mógł to robić. On miał zasilanie z wodospadu Niagara. To była wielka elektrownia, silna, mocna, więc zasilanie tego miał w megawatach liczone, więc naprawdę miał pole do popisu. Znajdźcie mi dzisiaj jedną w Polsce instalację jakiegokolwiek uniwersytetu, który może megawatami operować, robić eksperymenty na megawatach. Na kilowatach znajdźcie mi. Nie wiem, 5, 10, ale 500 kilowatów proszę, znajdźcie mi taki uniwersytet na przykład w Polsce. Nie ma.
10 kilowatów czy 50 kilowatów, jak już gdzieś robią eksperymenty, to już jakaś najlepsza politechnika w Polsce i tak dalej. A to tysiąc razy mniejsza energia, jakimi dysponował Tesla ponad 100 lat temu, 115 lat temu. O czym my mówimy w ogóle? 100 lat temu, powiedzmy, bo ta wieża stanęła później troszkę. To jest niesamowita osoba na cenzurze, ale trochę wychodzi tych informacji. Także „The Tesla Conspiracy” wyszła książka, można sobie ją dostać. Film jeszcze nie jest zrobiony. Mam nadzieję, że się pojawi. Widzicie, teraz książki wznawiają w Stanach Zjednoczonych. Nie boją się ich ponownie wydawać.
To już jest sprawa skończona. Globaliści przegrywają na każdym kroku. Ludzie się budzą, tak jak mówiłem wam o tych protestach przeciwko Fedowi w Niemczech, które mają być 19 lipca, czyli praktycznie za tydzień. Niesamowite rzeczy. Wszystko się zmienia. Niby cenzurują, niby próbują coś robić, ale i tak nic nie mogą zrobić. Tak przypomina mi się taki dziadek, który mówił, że tam g zrobią Kościołowi, bo to nie jest coś i tak dalej. Przeklinał oczywiście. I tak samo g mogą globaliści zrobić. Nic nie mogą zrobić, mogą tylko trwać.
To są trwacze, żeby trwać w jednej pozycji, tak jak człowiek się na przykład uczepi jakiegoś zasiłku. Siedzi na zasiłku dla bezrobotnych, będzie całe życie siedział, bo się uczepi go i żeby tylko nie stracił go, będzie siedział, bo ma pieniądze cały czas. Jest w takiej pozycji trwacza, która do niczego dobrego nie doprowadzi. Tak samo globaliści są na pozycji trwaczy. Niestety system się zawala w tej chwili, więc nie mogą być na pozycji trwaczy. Muszą zacząć coś działać i prawdopodobnie będą chcieli doprowadzić do kryzysu, krachu jakiegoś. Ale o tym sobie już kiedy indziej powiemy, bo będą różne ważne historie. Szkoda, że dzisiaj nie dzwoniliście. Bardzo dziwię się, że nie było ani jednego telefonu. Stały słuchacz też nie zadzwonił.
Potem pewnie będzie mówił, że coś go nie odebrałem, że jakieś linie zajęte są. Nie wiem, dlaczego są zajęte. Może faktycznie było coś, ktoś siedział tam na cenzurze, ktoś siedział na liniach i blokował przekaz. Mogło się tak zdarzyć. Ja nie gwarantuję, że jakieś ABW czy jakieś NSA, czy jakieś inne organizacje siedzą i blokują kanały, blokują Skype'a. Skype przejęty przez Microsoft jest, więc tak to działa, że faktycznie Microsoft decyduje, czy coś puszcza, czy nie. Ale tutaj widzę, że przesyłacie mi informacje przez Skype'a, dochodzą. Więc nie wiem, czy to był nudny temat. Jest jeden telefon, także szybciutko go odbiorę. Mam nadzieję, że dobrze będzie wszystko działało.
Witaj słuchaczu. Halo, halo? Nic nie słyszę.
[02:46:04] - Halo?
[02:46:04] - Tak. Chyba się powinniśmy słyszeć.
[02:46:07] - Co jest? Ja nic nie słyszę. Sorry.
[02:46:16] - Czy się słyszymy?
[02:46:18] - Halo?
[02:46:19] - Czy się słyszymy? Halo?
[02:46:21] - Tak. Ja ciebie słyszę. Nie wiem, czy ty mnie słyszysz.
[02:46:23] - Tak, teraz się słyszymy bardzo dobrze.
[02:46:25] - Słyszę mnie. Ja tylko dzwonię, żeby ci podziękować za świetnie przygotowany materiał. Bardzo dobrze zrobiony. Bardzo się cieszę, że dalej robisz to, co robisz. Bardzo mi się podoba rozmowa z panem Rozbickim również.
[02:46:38] - Dzięki. A wiesz, że Mikołaj jest uważany przez wielu za, tak jak mówiłem w audycji, że niektórzy w ogóle nawet nie chcą się już z nim spotykać czy zapraszać go w ogóle, bo jest personą non grata w wielu miejscach. Ale dzięki, że ci się to podobało i też dziękuję za docenienie. Że są nie wiadomo, czy kosmici, czy mutanci, ale potem wiadomo, że chodzi o kosmitów, którzy są robieni troszkę. Nie chcę zdradzać, bo każdy, kto oglądał „Archiwum X”, niech sobie sam wyrobi zdanie.
[02:47:20] - Kiedyś, dawno temu to się oglądało w telewizji bezpośrednio, bo to jest bardzo stary serial.
[02:47:26] - Tak, oni w 1993 roku zaczęli nagrywać.
[02:47:28] - „Następne pokolenie”. Powiem ci tak: „Stacja kosmiczna” nie jest aż tak dobra jak „Następne pokolenie”. To jest chyba najlepszy serial, najlepiej zrobiony do tej pory, co oglądałem, bo oglądałem ostatniego „Enterprise” też. Też był dobry, ale jednak ten Picard i ta cała załoga to chyba jest najlepiej to wszystko zrobione.
[02:47:50] - Tak mi się wydawało, bo też próbowałem oglądać te inne „Star Treki” i jakoś mi nie podchodziły. A muszę powiedzieć, że „Star Trek: Następne pokolenie” był naprawdę genialnym serialem, dopóki nie pojawiło się „Archiwum X”. „Archiwum X” po prostu według mnie zakasowało wszystkie seriale wcześniejsze, późniejsze dla mnie, z mojej tematyki. Ja się bardzo tym zainteresowałem dzięki temu serialowi, zainteresowałem się tymi zjawiskami, tymi sprawami. Później po „Archiwum X” się pojawił „Nautilus” Radia Zet, od razu wrzucili. To chyba w takiej kolejności było nawet, że najpierw było „Archiwum X”, później właśnie.
[02:48:26] - Też pamiętam ze swojej młodości właśnie tego „Nautilusa”, ale teraz jak słucham czasami właśnie czy Ivelliosa, bo ostatnio puszczał Ivellios też, jak nic się nie dzieje w Radiu Nawali to ja tam słucham rozmowę właśnie z tobą. I właśnie tak podsłuchałem, że jednak to jest takie trochę oszustwo generalnie, takie bardziej science fiction. Tak zrozumiałem z waszej rozmowy.
[02:48:48] - To znaczy „Nautilus” Radia Zet? Ten, co był.
[02:48:50] - Tak.
[02:48:51] - Bo oni nie sprawdzali dokładnie tych faktów, troszeczkę robili to efekciarsko. Ale tak, dobra audycja była. Fajnie się tego słuchało. To jest najważniejsze. I o faktach mówili. Te fakty trochę tak, jak można powiedzieć, pompowali jak balon, że tam było mniej niż to oni mówili, ale po prostu zrobili z tego trochę takie „Archiwum X”. Mieli to na celu i zrobili takie show. Muzyka Żara w tej audycji. Muzyka jakaś tam Tangerine Dream. Żar na pewno był.
Nie wiem. Inne chyba też byli.
[02:49:28] - Ja tam nie wiem, bo nie pamiętam już. Natomiast Żara lubię bardzo .
[02:49:33] - Ja nagrywałem, muszę ci powiedzieć, nagrałem chyba z kilkanaście kaset. Nawet niektórych, których mam, tych audycji „Nautilusa” chyba nie ma w internecie. Nie ma nigdzie, bo chyba nie wszystkie pojawiły się. Nie wiem, czy Radio Zet wszystkie wrzuciło w internet. Chyba właśnie nie za bardzo wszystko jest tam, bo to trzymają. To też można powiedzieć, że cenzura. Trzymają tego „Nautilusa” Radia Zet i nie puszczają. I to siedzi. Ale ja rozumiem dlaczego. W tym „Nautilusie” Radia Zet była muzyka właśnie Żara.
Oni nie mają do tego prawa i nie mogą tego puszczać.
[02:50:06] - To tego nie wiedziałem.
[02:50:07] - Z powodu praw autorskich. Oni by dalej puszczali „Nautilusa” Radia Zet, ale nie przemyśleli tej sprawy i po prostu w audycji, w podkładach jest muzyka często. Musieliby wycinać bardzo dużo z tej audycji, na przykład połowę audycji musieliby wyciąć, bo w połowie audycji była muzyka Żara, muzyka komercyjna, która jest licencjonowana i dlatego po prostu nie. Tak samo z „Sondą”. Są te same problemy z „Sondą”. W „Sondzie” jest muzyka komercyjna, są te różne materiały, do których nie ma praw autorskich Telewizja Polska i nie mogą tego puszczać, nie mogą tego sprzedawać. I to jest ten problem.
[02:50:48] - Do tej pory mi się wydawało, że jeżeli masz oryginalną wersję, to że możesz w każdym radiu puszczać. Nie znam się na tym aż tak dobrze, na prawach autorskich.
[02:50:59] - Chyba mieli na jakiś czas tylko to, że mieli tylko to na żywo. To znaczy na żywo mogli „Nautilusa” Radia Zet puszczać, ale nie mieli prawa do retransmisji.
[02:51:10] - Aha, rozumiem.
[02:51:11] - Bo to dużo więcej kosztuje. To musieli naprawdę kupę forsy by zapłacić Żarowi. Znaczy nie Żarowi, komuś, kto pilnuje praw autorskich Żara w Polsce. Więc to są naprawdę potężne pieniądze, a on musiałby się zgodzić. A z tego, co wiem, jakimi kwotami rzuca, na przykład, że ktoś chciał sobie podkład zrobić akurat Mike'a Oldfielda. Jakiś tam podkład, jakaś pierdółka zupełna. Rzucił chyba 500 tysięcy dolarów. Jakaś suma tak kosmiczna, że nawet nie ma o czym mówić, że to przekraczało.
[02:51:43] - Mi się troszeczkę też inaczej wydaje, bo takimi tematami interesuje się taka nisza ludzi. To jest ile? 2% Polaków? 1% Polaków? I by im się nie opłacało tego wrzucać. Lepiej Weissa wrzucić albo Wołoszańskiego chyba, nie pamiętam.
[02:52:00] - Tak, ale wydaje mi się, że to też ma wpływ na to. Mają na to wpływ prawa autorskie. Wołoszański już to wiedział, jak robić i nie ma tam materiałów, które nie należą do niego. Nie ma muzyki Żara, nie ma jakiejś innej muzyki. Jest wszystko muzyka licencjonowana, kupiona, zrobiona przez nich, dla nich. Aktorzy są, którzy zrzekli się, te prawa autorskie oddali Radiu Zet i tak dalej. Także to jest wszystko przemyślane i dlatego mogą to puszczać. No ale nic, tak wygląda dzisiejszy świat, że prawo autorskie działa 90 lat plus do śmierci, 75 lat czy nawet więcej po śmierci artysty. Po śmierci artysty. Czyli to jest ponad 100 lat.
Za 100 lat to nikt z nas nie będzie żył. Więc to jest prawo autorskie wyłączności. Jest to rozbójnicze prawo, bo ja rozumiem 15 lat, 10 lat ma to sens, że chronimy sądownie, że ty na tym zarabiasz, a później to ty musisz prosić ludzi, żeby ci wpłacali. Możesz to sprzedawać dalej, ale inni też będą mogli to, co zrobiłeś, sprzedawać. Że państwo już nie pilnuje twoich praw autorskich.
[02:53:15] - Nie wiem, czy to by było dobre, czy złe. Nie zastanawiałem się praktycznie nad tym.
[02:53:20] - Ja uważam, że by było akurat dobre, bo po pierwsze muzycy musieliby dalej pracować, nie mogliby, bo dzisiaj nic nie robią. Ja poznałem muzyków wielu, którzy dzisiaj nic nie muszą robić. Na przykład taki Muniek Staszczyk, kto ma takie pieniądze, po prostu już jest ustawiony do końca życia. Bo mało tego, na przykład jeżeli ktoś płaci na inne jakieś zespoły, na przykład Małe Radio płacą, bo nie puszczają Muńka Staszczyka, robią tam te rzeczy, to Muniek Staszczyk i tak najwięcej zarabia, bo płacą fryzjerzy, płacą jacyś inni różni dziwni ludzie, gdzie puszczają zupełnie inne rzeczy, ale muszą płacić ZAiKSowi, a ZAiKS wypłaca Muńkowi Staszczykowi, bo największe rozgłośnie puszczają jego gdzieś tam. I to jest nieuczciwe, bo taki fryzjer na przykład może coś innego puszczać, ale płacą Muńkowi Staszczykowi. Sorry, że tak mówię o Muńku Staszczyku. Po prostu on jest-
[02:54:14] - Tylko spodobało to, co powiedziałeś z tymi publikacjami, żeby te materiały sprzedawać za te 4 zł, a nie 50 czy 70.
[02:54:22] - A przynajmniej też do publicznej.
[02:54:23] - Ściągnąć, a nie byłoby tego ściągania, bo nie chciałoby się nikomu szukać, jak on by za 2 zł kupił książkę, nie?
[02:54:30] - Tak. Jakby książki te elektroniczne były dużo tańsze, dużo ludzi więcej by je kupiło i tak naprawdę też by mogli zarobić na tym. Bo ktoś może kupić taką książkę i fizyczną może kupić. To nie oznacza, że nie kupi. Po prostu ludzie się w Polsce strasznie boją piractwa. Nie potrafią myśleć inaczej. Na przykład wszystko, co tutaj robię, cała teoria chaosu jest na licencji Creative Commons, czyli można wykorzystywać niekomercyjnie wszystko. Małe rozgłośnie mogą, czyli biznesowo można wykorzystywać je, jeżeli są małe rozgłośnie jakieś internetowe, mogą komercyjnie to wykorzystywać bez problemu. Jedynie te mainstreamowe muszą zapytać się po prostu i tyle. Tak powinni wszyscy robić, bo świat po prostu się zmienia i jest zupełnie inaczej.
Trzeba po prostu inaczej zacząć zarabiać na tym. Nie na zasadzie korzystania z ochrony państwowej. Państwowej. Podkreślam, że państwo nam gwarantuje ochronę prawną wyłączności na produkty nieskończone. To jest nowość, to jest prawo autorskie.
[02:55:38] - Z drugiej strony, jeżeli ty byś coś takiego stworzył, nie wiem, czy chciałbyś, żeby teoria chaosu właśnie, no nie wiem.
[02:55:46] - Wiesz, jeżeli ja wyznaję takie zasady, nie mógłbym temu zapobiegać. Po prostu mógłbym tylko prosić. Tylko mógłbym poprosić i tyle. No po prostu. Zachęcałbym ludzi, żeby kupowali u mnie lub licencjonowane przeze mnie, a nie u kogoś innego, bo ja po prostu z tego zarabiam i mogę to przeznaczać na dalszy rozwój. Liczyłbym na docenienie przez konsumentów i tyle. Ale nie mógłbym komuś zabronić, żeby ktoś tego nie robił. No bo to po prostu wyznaję inne zasady, że mógłbym prosić tylko kogoś, a nie wykorzystywać państwa do tego, żeby ktoś tego nie robił. No ale ja to jestem chyba mniejszościowy wyjątek.
[02:56:30] - Bo wiesz, za takie stworzone dzieło, powiedzmy, wtedy możesz obawiać się mniejszego zysku jakby w tym momencie, jeżeli właśnie by zostały te prawa wyłączone, nie?
[02:56:44] - Możliwe. Możliwe. Albo większego. Zależy. Zależy, bo może większego. Jeśli byłbym mniej znany, to mogę się rozreklamować w taki sposób, że mogę wtedy więcej sprzedać. Na przykład Paulo Coelho powiedział, że dzięki piractwu on zarobił mnóstwo pieniędzy w Rosji, bo nikt go nie znał w ogóle, Paula Coelho. A jak się to zaczęło rozpopularyzować piracko, ludzi nie było stać na oryginalne, no to sobie pirackie kupowali, ale później zaczęli kupować. On sprzedał tam, nie wiem, ileś milionów w Rosji sztuk swoich książek. Także zarobił na tym kupę pieniędzy.
Także tak to jest. Ale myślę, że po prostu tyle. Możemy zamknąć raczej chyba ten temat. Czy jeszcze jakieś miałbyś tam?
[02:57:33] - Nie, nie, dziękuję. Ja tylko właśnie chciałem, a że się tak rozwinęło akurat w tą stronę, no to tak się rozwinęło. A ja właśnie będę zaraz uciekał i dziękuję za rozmowę.
[02:57:44] - Ja też dziękuję ci także. Może chciałbyś zareklamować coś, bo widzę, że reklamujesz, nie wiem, czy swój blog?
[02:57:52] - Nie, nie. To jest blog Macieja Benewicza, jednego z czołowych polskich coachów, trenerów. Bardzo ciekawe rzeczy pisze.
[02:58:02] - Benewicz.pl.
[02:58:04] - Ja nie zarabiam na tym. Po prostu bardzo mi się podoba to, co człowiek robi i w jaki sposób opisuje pewne rzeczy. Stwierdziłem, że sobie wkleję w opisie ten artykuł, który tak mi się spodobał.
[02:58:19] - Jasne. Super. Dziękuję ci za ten telefon.
[02:58:24] - Dziękuję wzajemnie.
[02:58:26] - Trzymaj się. Cześć.
[02:58:27] - Do zobaczenia.
[02:58:30] - To był słuchacz. Nie miałem niestety informacji jaki, mam tylko benewicz.pl, czyli reklama bloga. Okej, dobrze. Będę już powoli kończył. Wiecie już o Tesli, że najbardziej cenzurowaną osobą do dzisiaj jest właśnie Tesla. To stety się zmienia. Nie da się cenzurować. Dzięki internetowi ta osoba wypłynęła. Mniej się mówi o Einsteinie w internecie, to wszyscy wiemy. Wszyscy mówią o Tesli.
Tesla jest numerem jeden internetu, jeśli chodzi o naukowców, inżynierów i tego się już nie da zmienić. To już jest. Internet naprawdę, idąc słowami Natanka, myślę, że coś w tym jest, że to jest dzieło maryjne. Internet zrzuciła na nas Maryja Zawsze Dziewica. Nie wiem, czy tak było, ale na pewno jakieś dobre istoty przyczyniły się do tego, że internet powstał, bo nie jedna osoba zaprojektowała to. Wojsko dało kasę na rozwinięcie internetu. Chcieli zapewnić sobie bezpieczeństwo, jeśli chodzi o przekazywanie informacji. Ci naukowcy, którzy współtworzyli internet, brali środki psychoaktywne, wręcz psychodeliczne i wspomagali się tym. Dzięki temu rozwinęło się w jakimś stopniu i działa. Internet nie do zamknięcia, rozwija się coraz bardziej.
Próby są cenzury, ale każda firma, która próbuje tylko coś pokazać, pamiętacie, jak mówiłem o PayPalu, które zablokowało środki, odblokowało później te środki i mówiło, że to był jakiś błąd systemowy. Mówili, że absolutnie żadna cenzura, nie jakieś oszustwo, nie blokowanie środków i tak dalej. Także się bardzo przestraszyli tego wszystkiego i Google się tak samo boi, pomimo że cenzuruje różne rzeczy w różnych krajach, to mówi, że niestety musi cenzurować, bo tak każą mu państwa i tak dalej. Też się bardzo boją przyznawać do tego, bo wiedzą, że takie firmy zostaną zniszczone i one przegrają. Tak to wygląda. Okej, to tyle z dzisiejszego tematu. Mam już umówionych kilku gości, muszę wam powiedzieć, bardzo ciekawych, niespodziewanych. Nie spodziewacie się takich gości, bardzo znanych w środowisku internetowym też wręcz i ogólnie w Polsce. Także polecam słuchać w te wakacje „Teorii Chaosu” w każdy piątek o północy. Będą niespodzianki, bardzo fajne tematy, ciekawe i osoby też nie mniej ciekawe, a dużo bardziej ciekawe.
Osoby, których się niekoniecznie spodziewacie, ale na pewno audycje będą luźniejsze. To wam zapowiadam, że będą luźniejsze. Nie będą jakieś takie bardzo mocne, że o końcach świata, o jakichś załamaniach gospodarczych dalej. Nie, to zostawiamy. Na razie są o jakichś mediach, książkach, różnych spiskach w różnych niespodziewanych miejscach i tak dalej. Także myślę, że na dzisiaj to już by było wszystko. Dziękuję, że byliście, słuchaliście tej audycji. Reasumując, nie ma cenzury. Możecie robić, co chcecie, możecie wydawać, co chcecie. Nie ma nigdzie cenzury w wolnym świecie, oprócz jakiejś Korei, Kuby.
Reszta jest wolna, tylko trzeba chcieć. Chcieć czytać, chcieć się rozwijać, chcesz zmodyfikować świat, rozwijać się. Niestety większość ludzi tego nie chce, ale się nie przejmujmy nimi. My bądźmy inni. Nie bądźmy robakami, tylko rozwijajmy się. Spowodujmy, żeby świat poszedł w lepszą stronę i dzięki nam trwał w dobre. Trzymajcie się. Cześć.
[03:04:13] - Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost, or imagined clean? Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?
Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?