[00:06] - Portal spirytyzm.pl przedstawia: wykłady spirytystyczne. W Radiu Paranormalium prezentujemy zapis wykładu pod tytułem „Podstawy filozofii spirytystycznej” wygłoszonego przez Vanessę Ancelotti podczas VI Światowego Kongresu Spirytystycznego, jaki odbył się w hiszpańskiej Walencji w 2010 roku. Vanessa Ancelotti jest spirytystką wywodzącą się z Brazylii, ale od lat działającą w Stanach Zjednoczonych. Jest redaktorem naczelnym „Spiritist Magazine”. Zainteresowanych spirytyzmem zapraszamy do odwiedzenia strony Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych pod adresem www.spirytyzm.pl oraz księgarni internetowej revail.pl. Dzień dobry. Przeczytamy kolejną myśl. Duchy mówią nam, że wiedza jest dobrem, które nawet gromadzone w dużych ilościach nigdy nie zajmuje miejsca, a wręcz przeciwnie, otwiera większe możliwości do osiągnięcia nowych celów. Dobre książki wzbogacają umysł, uspokajają serce i stymulują postęp.
[01:21] - Jesteśmy przekonani, że tego popołudnia będziemy zainspirowani dzięki Vanessie, która opowie nam o Allanie Kardeku i podstawach filozofii spirytystycznej. Vanessa jest neurobiologiem i adiunktem na Uniwersytecie w Maryland, przewodniczącą i założycielem stowarzyszenia spirytystycznego w Baltimore w stanie Maryland w USA. Jest jedną z najbardziej aktywnych prelegentek spirytystycznych w Ameryce. Uczestniczy w kongresach, seminariach, sympozjach. Kieruje spotkaniami mediumicznymi, terapeutycznymi, a także warsztatami w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Jej warsztaty omawiają koncepcję kontroli własnych emocji i roli, jaką odgrywa w naszym integralnym zdrowiu. W jej analizy z dziedziny neurobiologii i psychologii i głębokie nauki spirytystyczne mogą stać się impulsem do zmian w życiu każdego z nas. To logiczne, że zwracamy się po radę do osób, które wiedzą więcej niż my. Zapraszam Vanessę Ancelotti.
[02:45] - Szanowni bracia i siostry spirytyści. Chciałabym bardzo mówić po hiszpańsku. Ale teraz zapraszam was do połączenia sił, abyśmy mogli porozmawiać w innym języku, w którym także należy uczyć o spirytyzmie. W języku angielskim. Witam wszystkich. Zacznijmy teraz nasz wykład omawiający postać Allana Kardeca i podstawy filozofii spirytystycznej. Aby opowiedzieć o Allanie Kardeku i fundamentach filozofii spirytystycznej, musimy wspomnieć o niesamowitym uduchowieniu samego Kardeca i jego żony, Amélie Gabrielle Boudet. Wiemy bardzo mało na jej temat. Zaledwie tyle, ile Allan Kardec i ona sama nam wszystkim przekazali. Przypomina mi to historię o pewnym mistrzu, który często przyjmował ludzi z zewnątrz.
Pewnego dnia przyszedł do niego uczeń, podekscytowany możliwością nauczenia się czegoś nowego. Zbliżył się do mistrza. Był tak bardzo poruszony, jak my, gdy przebywamy z Divaldo Franco, Chico Xavierem i innymi. Mistrz zaprosił ucznia na herbatę. Usiedli przy stole. Filiżanki stały przed nimi. Wówczas mistrz zwrócił się w stronę ucznia i powiedział: „Chcesz napić się herbaty?”. A on odpowiedział: „Tak, proszę”. „Mistrzu, powiedz mi, w jakim celu tutaj przyszedłeś?”. Wtedy uczeń zaczął mu opowiadać, jak bardzo chciał się nauczyć nowych rzeczy.
A mistrz nalewał wodę do filiżanek. Bardzo szybko woda zaczęła się przelewać. W tym samym czasie uczeń dalej mówił o tym, czego chciałby się nauczyć. „Chcę dowiedzieć się tego, tamtego” i tak dalej. I nagle mistrz dalej rozlewał wodę, ale uczeń zauważył, że coś było nie tak z mistrzem. Zwrócił się więc do niego i powiedział: „Mistrzu, przepraszam, ale czy widzisz, że woda się rozlewa z filiżanki?”. A on odpowiedział: „Tak, widzę. Ty właśnie musisz najpierw opróżnić swoją filiżankę”. Allan Kardec był właśnie w swoim życiu takim rodzajem ucznia, że nawet pomimo 55 lat doświadczeń Opróżnił swoją filiżankę, gdy stanął wobec zjawisk spirytystycznych. Allan Kardec był tak wspaniałym pedagogiem i wizjonerem, że do dziś przekazuje nam tę cudowną lekcję.
Zanim przeanalizujemy na nowo podstawy filozofii spirytystycznej, my także musimy opróżnić nasze filiżanki. W innym przypadku wymieszamy te nauki ze wszystkim, co powadnie. Z tym ciężkim bagażem, który przynosimy z wielu doświadczeń. Gdy Allan Kardec zapoznał się z naukami, zanim jeszcze opublikował „Księgę duchów”, miał wybór. Ile osób w tamtym okresie zapoznało się ze zjawiskami spirytystycznymi? Wiele. William James, Ernesto Bozzano, William Crookes i wielu innych. Ale Allan Kardec się od nich różnił. Potrafił dostrzec terapeutyczne możliwości w zjawiskach spirytystycznych. Carol Bowman pokazała nam wczoraj, że obok dowodów na istnienie życia, potrzebujemy leczniczej terapii w naszym życiu.
Na co przydaje się nam wiedza, że odradzamy się na nowo, jeśli nie potrafimy sobie radzić ze skutkami tego, że przynosimy pewne rzeczy z poprzednich żyć i musimy je wyeliminować? Allan Kardec był tak wielkim wizjonerem, że w tamtym czasie ożenił się z kobietą od niego starszą. Co nie było częste. I po drugie zwykł dzielić się z nią swoimi przemyśleniami, uczuciami. Niemal zupełnie tak jak drugi prezydent Stanów Zjednoczonych, John Adams, bardzo wyjątkowy w swoich małżeńskich umiejętnościach, który jak Kardec dzielił się swoją wizją, zrozumieniem, strategiami w budowaniu podstaw nowego kraju w Ameryce. Allan Kardec więc pewnego dnia, mając w posiadaniu wszystkie nauki przed publikacją „Księgi duchów”, zwrócił się do żony Ameline Gabrielle Boudet i powiedział: „Amelie, jeśli te nauki są dobre i przydatne dla nas, jeśli naprawdę zachęcają nas do zmiany postępowania, powinny zachęcić do tego także innych ludzi.” Wizja pedagoga. Uporządkował je wtedy w taki sposób, że „Księga duchów” jest teraz podręcznikiem dla naszych dusz. Ludzie często ostatnio stwierdzają, że potrzebują podręczników, żeby się nawzajem zrozumieć. No i właśnie już od 1857 roku mamy dla nas wszystkich podręcznik. Jeśli ktoś nas nie rozumie, wręczmy mu „Księgę duchów”, mówiąc: „To dla ciebie.
Oto podręcznik i mapa mojej duszy.” Ten sam dla nas wszystkich. Gdy go czytamy, dowiadujemy się dużo na temat tego, jak funkcjonuje dynamika naszego psyche, a także jak możemy je udoskonalić i zmienić. To właśnie Allan Kardec zrobił dla nas wszystkich. Zaproponował następnie, byśmy zastanowili się nad tym, kim jesteśmy, co się nam przydarza, czyli jakie są nasze fundamenty. Jesteśmy nikim bez Boga. Bóg jest wszechobecną obecnością w naszym życiu. Wszechwiedzą. Wszechmocą. Bóg jest w stanie uczynić wszystko. A bez Boga kim jesteśmy?
Jesteśmy nikim. Następnie Kardec zaprasza nas do sprowadzenia Boga do naszego życia. Kardec sam przyprowadził Boga z kościołów. Uratował Go i przyprowadził do naszego życia. Nie ma już pośredników między tobą a Bogiem, między nami a Bogiem. Dystans między nami a Bogiem przestał istnieć, ponieważ Bóg jest wszechobecny. Jest nieustannie obecny w naszym życiu. Czy to zmienia sposób, w jaki postrzegamy życie i samych siebie? Całkowicie. Absolutnie.
Zmienia sposób, w jaki postrzegamy nasze jutro. Ponieważ jeśli się sobie przyjrzymy, będziemy siebie postrzegać jak kogoś, kto podziwia, przygląda się obrazowi, który jest dziełem sztuki. To dlatego musimy zrozumieć, że jeśli się upokarzamy, nie wierzymy w siebie, obrażamy nie tylko siebie, ale także samego Stwórcę. Przypomina to słowa, które przekazał nam pewien dobry duch, który powiedział: „To zupełnie tak, jakbyście patrzyli na obraz, gdy obok stoi malarz i spojrzeli na obraz i powiedzieli: ten obraz jest dziwny.” Gdy stoicie obok malarza. To dzieje się z nami, gdy się sobie przyglądamy i nie wierzymy w siebie i myślimy, że jesteśmy gorsi niż w rzeczywistości. Patrzymy na malarza wszechświata i mówimy: „Ten obraz tutaj jest dziwny”. To już nie jest nasz problem. Zwracamy się do Boga i mówimy: „Teraz to twój problem, bo stworzyłeś mnie niedoskonałym. To mi się nie podoba”. To dlatego Jezus mówił, że musimy kochać innych jak najpierw siebie samego.
Zwrócić się ku sobie i nauczyć się doceniać ten obraz, którym jesteśmy. Jesteśmy obrazami Boga. Tu i teraz jest tak, jakbyśmy się znajdowali w pięknej galerii życia, a każdy z nas przedstawia Bożą twórczość. Jesteśmy prawdziwym wyrazem Bożego umysłu. Nie jesteśmy niedoskonali. Musimy się nauczyć od Aarona Kardeca, że możemy się doskonalić. Bóg nie stworzył nas niedoskonałymi, a takimi, którzy mogą się doskonalić, a dzięki temu dowiadujemy się jeszcze więcej. Gdy się modlimy, to nie jest to coś subiektywnego. Nasze modlitwy są tak rzeczywiste, tak namacalne, że nasze ciało na nie odpowiada. Skąd o tym wiemy?
Wspaniały naukowiec Andrew Newberg pokazał nam na Uniwersytecie w Pensylwanii, że nasz mózg rzeczywiście odpowiada na modlitwę. Widzimy to, gdy medytujemy, modlimy się. Obszary takie jak płat członowy zostają aktywowane. Następnym razem, gdy ktoś wam powie, że za dużo się modlicie i po co to wam? Znam kogoś, kto zawsze mi mówił: „Vanessa, tyle się modlisz. Nie rozumiem zupełnie po co”. Pewnego dnia znalazłam odpowiedź, która chyba spadła z nieba, bo rok temu leciałam z Belgii do Stanów Zjednoczonych i w czasie lotu były ogromne turbulencje, a w czasie tych turbulencji ja oczywiście się bałam. Przypomniałam sobie wtedy historię Chico Xaviera, któremu Emanuel powiedział, że powinniśmy umrzeć grzecznie, jak dobrze wychowani ludzie. Więc pomyślałam, że to lekcja dla nas wszystkich, nie tylko dla Chico. Zaczęłam się więc modlić.
I oczywiście, gdy jest w nas strach, psychologia wyjaśnia, że przynosisz cechy z przeszłości, pewnie z poprzedniego życia. Zaczęłam się modlić, ściskając razem ręce. Modliłam się i modliłam. Łzy oczywiście płynęły mi z oczu. Błogosławiłam każdego, mówiąc: „Jeśli was już nie zobaczę w tym życiu, nie ma problemu. Kocham was wszystkich. Do zobaczenia w kolejnym życiu, w sferze duchów albo gdzie indziej”. I wtedy facet, który obok mnie siedział, złapał mnie za ramię. Był chyba ze dwa razy większy i wyższy niż ja. Spytał, czy może mnie wziąć za rękę.
„Proszę bardzo. I tak przecież umrzemy”. „W porządku”. I myślałam: „O mój Boże”. Modliłam się, modliłam i nagle turbulencje się skończyły. Odetchnęłam głęboko. On także. Odezwał się do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedziałam mu o przeglądzie spirytystycznym, a on opowiedział mi o swoich projektach w Liberii, w Afryce. To było bardzo ciekawe.
On jest inżynierem, bliskim przyjacielem prezydenta Liberii. Zaczął mówić o fundacji istniejącej w Stanach Zjednoczonych, która pomaga Liberii, krajowi, o którym wiele słyszałam, ale nie wiedziałam zbyt wiele. I wtedy coś mnie tknęło. Powinnam zwrócić na to większą uwagę. Po wylądowaniu w Baltimore w stanie Maryland utrzymaliśmy kontakt. Zaproszono mnie na konferencję w tej organizacji i nagle byłam już zaangażowana w te liberyjskie projekty. Spirytystyczne stowarzyszenie z Baltimore przygotowało ogromną przesyłkę z tysiącami kilogramów książek i w ciągu sześciu miesięcy wysłaliśmy tysiące kilogramów książek do Liberii dzięki turbulencjom i modlitwie. Więc Kardec miał rację. Modlitwa jest czymś tak rzeczywistym, że nie tylko łączy nas z Bogiem, ale łączy nas też ze sobą. I tutaj Andrew Newberg udowodnił nam, że stwierdzenie Kardeca jest najwyraźniej zgodne z prawdą.
Poprzez szczerą modlitwę, która jest magnetycznym działaniem ducha, doprowadza się do szybszego rozprowadzenia fluidu ciała duchowego za Ewangelią według spirytyzmu. W ten sposób uczymy się od Kardeca, że jesteśmy w stanie ewoluować. Nie jesteśmy tu po to, by być takimi, jakimi jesteśmy. W odróżnieniu od obrazu ewoluujemy. Jesteśmy żywymi obrazami we wszechświecie, które stają się piękniejsze. Piękniejsze i z czasem jeszcze piękniejsze. Jak to się dzieje? Dzięki doświadczeniom takim jak to, które nazywamy ewolucją w dwóch światach. André Luiz wyjaśnił nam ją tak dobrze. Zostaliśmy stworzeni prostymi i pozbawionymi wiedzy.
Nie jako ludzie, bo szczerze mówiąc, jako naukowcy ledwie rozumiemy mózg znajdujący się w naszej czaszce. Spróbujmy uwierzyć, że zostaliśmy stworzeni prości i pozbawieni wiedzy. Ale nie na ludzkim poziomie. To było dużo wcześniej, gdy byliśmy pierwiastkiem duchowym. Poprzez kolejne etapy przechodzenia przez materię, od minerałów po rośliny, zwierzęta i królestwo ludzi następuje duchowy postęp. Poddajemy się mu i dzięki niemu właśnie mamy te piękne ciała. Odpowiadamy naszej świadomości. Małe wtrącenie w tym miejscu. André Luiz, lekarz z zaświatów, uczy nas w książce „Ewolucja w dwóch światach", rozdziały piąty i szósty, że te tryliony komórek są w rzeczywistości jak małe zwierzątka. Nazwał je animakulami.
Mówi, że jest to komórkowa świadomość, która od nas zależy. Następnym razem, gdy wrócicie do domu i będziecie się czuć samotni, solidaryzujcie się z małymi komórkami waszego ciała. Doktor André przekazał nam, że czujemy się samotni wyłącznie wtedy, gdy nie solidaryzujemy się z innymi. Ale solidarność zaczyna się od nas samych. Nie możemy już gnębić fizycznego ciała. Przez wieki, a nawet tysiąclecia gnębiliśmy nasze fizyczne ciało. Dawaliśmy mu śmieciowe jedzenie, nie zapewnialiśmy dość odpoczynku, niewystarczająco o nie dbaliśmy. Więc w USA uczymy nasze dzieci w spirytystycznym stowarzyszeniu w Baltimore, jak powinny uczyć się tego, jak właściwie traktować ciało. Mają traktować ciało, jakby to było małe zwierzątko. A my uwielbiamy zwierzątka: koty, psy, ptaki czy jeszcze inne.
Ale mamy zwierzątko tutaj. Jak powiedział André Luiz, te małe świadomości nas potrzebują. Czy z nimi rozmawiacie? Czasami jesteśmy fizycznie niedysponowani i zaczynamy być źli na te części naszego ciała. Dzięki Allanowi Kardecowi uczymy się, że w rzeczywistości powinniśmy je doceniać, bo po prostu wypełniają nasze rozkazy. Nie możemy już gnębić naszego ciała. Czasem głodzimy je na śmierć, czasem niewystarczająco się o nie troszczymy, nie dbamy o higienę albo niewłaściwie się ubieramy. Żeby pokazać, jak należy szanować tę świątynię, jak piękna ona może być. Ale szanujmy je. Powinniśmy wielbić te komórki, szanować naturę każdej z nich.
W tym procesie ewolucji Allan Kardec uczy nas, że tu znajduje się porządek wyższego życia i ewolucji. Nie uczymy się tu tylko tego. Uczymy się, że każdy z nas nosi w sobie emocje. Obecnie nauka dzięki wielkiemu liderowi neurobiologii emocji, portugalskiemu naukowcowi, który mieszka w Kalifornii w USA, António Damásio, uczy nas, że rozumowanie jest uzależnione od naszych procesów emocjonalnych. Jesteśmy emocjonalnymi istotami. Wygląda na to, że w XXI wieku nasze szkoły potrzebują prawdziwej rewolucji w uczeniu nas, na czym polega edukacja emocjonalna. Jak powinniśmy edukować nasze emocje? Mamy je tłumić, czy całkowicie mamy je uwolnić? Potrzebujemy szkół dla naszych emocji. A spirytyzm od czasów Kardeca jako pierwszy przynosi na to odpowiedź.
Skąd to wiemy? Z Ewangelii według spirytyzmu dowiadujemy się, że nasze emocje są czymś, co ewoluuje. Mowa o tym w rozdziale dziewiątym, w punkcie ósmym. W pierwszym akapicie tego punktu Kardec uczy nas poprzez nauki duchów, że w rzeczywistości emocje ewoluują od instynktów. Od instynktów przechodzimy do wrażeń, a od wrażeń do prawdziwych odczuć. Pewne rzeczy w naszym życiu są wciąż na instynktownym poziomie emocjonalnym. Może to, jak sobie radzicie ze złością jest, weźmy taki fikcyjny przykład, na poziomie instynktu. Ktoś coś wam mówi, a wy uderzacie czymś innym. Ale na przykład potem, jeśli chodzi o wspaniałomyślność, znajdujecie się już na poziomie uczuć. Jesteście tak wspaniałomyślni, że gdy tylko ktoś potrzebuje waszego płaszcza, nie zastanawiacie się długo I dzielicie się z nim płaszczem.
Niektóre rzeczy w nas są już uczuciami, inne znajdują się wciąż na poziomie instynktu. Pracujcie nad nimi. Pracujcie nad nimi. Zmieniajcie się. Zwalczajcie wasze złe skłonności. Nazwijmy je inaczej: te niezdrowe skłonności. Jeśli dobrze przeanalizujemy propozycję, którą przynosi spirytyzm i jego filozofia, jeśli chodzi o sposób życia, dziś dzięki nauce dowiadujemy się, że duchy z czasów kodyfikacji miały rację, gdy proponowały, byśmy byli bardziej zgodni. Jak to zrobiły? Jak mogły zaproponować coś, co ludzie uznają za niemożliwe? Niektórzy mówią mi: „Przebaczenie, Vanesso.
Nie, jest za trudne. Nie potrafię sobie z tym poradzić”. Nauka od 2000 roku uczy nas, że mamy w sobie nie tylko instynkty przemocy, ale mamy w rzeczywistości geny, które predysponują nas do godzenia się. Kto nam to powiedział? Neurobiolodzy, a wśród nich Frans de Waal z Uniwersytetu Emory. Poprzez badania takie jak to nauczył nas. Dokładnie to zdjęcie zostało przez niego opublikowane w renomowanym czasopiśmie naukowym „Science”. Pokazał nam poprzez badania naczelnych, takich jak szympansy, że te po zakończeniu konfliktu pieczętują zgodę pocałunkiem w usta. Zupełnie jak ludzie. Nie tylko my tak robimy.
Nie tylko naczelne. Chodzi o to, co on nazywa filogenezą, która pokazuje drogę tych istot do gatunku ludzkiego. I tu jesteśmy. A więc duchy nie żartowały sobie z nas, gdy radziły nam, byśmy pracowali nad sobą i godzili się z innymi. W rzeczywistości proponowały nam coś, co jest w nas zakorzenione, co jest w nas. I tutaj powiedziały nam, że jeśli nie uda nam się tego zrobić w jednym życiu, no cóż, mamy jeszcze wiele kolejnych. Wiele żyć. Jak powiedział Brian Weiss w jednej ze swoich książek: wielu mistrzów. Mistrzów wewnątrz każdego z nas, bo uczymy się od nas samych. Możemy uznać czyjąś mądrość tylko wtedy, gdy o niej wiemy.
To coś, co w portugalskim albo w innych językach łacińskich możemy dostrzec bardzo jasno dzięki rdzeniowi słowa. Możemy coś uznać, jeśli to znamy. Możemy coś uznać, jeśli to znamy najpierw. Ta koncepcja dotyczy czegoś, co jest wewnątrz nas. Mogę uznać mądrość Chrystusa tylko wtedy, gdy jest ona już wewnątrz mnie. Wielu patrzyło na Chrystusa i nie potrafiło go zrozumieć. Wielu nie rozumie go zresztą do dziś. I tu jesteśmy, żeby nauczyć się coś więcej na ten temat. Więc Kardec mówi: mamy wiele szans i te szanse nazywają się reinkarnacja. Gdy dostajemy to nowe ciało, to nowo utworzone ciało w taki sposób, że jak wyjaśnia to nauka, takie spojrzenie na życie nie jest już czymś wyimaginowanym, ale ma poparcie w nauce.
Podobnie jak informację, którą przyniosła nam Carol Bowman. Wspomniała też doktora Stevensona. Z jego naukowych artykułów i książek, które przedstawił szerszej publiczności, dowiadujemy się o wielu dowodach na to, że żyliśmy wiele razy i o leczniczym aspekcie reinkarnacji. Na tym się skupiamy. Znajdujemy się tutaj, żeby dowiedzieć się tyle, by móc ewoluować, rozwijać się. W tym względzie dzięki spirytyzmowi wiemy, że niekiedy między życiami będziemy czuć niepewność. Niepewność, która sama w sobie zawiera mądrość. Mądrość, która jak mówi Deepak Chopra, należy do praw życia. To dlatego Jezus powiedział, by nie opierać się złu, zmianom albo niepewnościom życia. One nas czegoś uczą.
Deepak Chopra, innymi słowy, uczy nas również, by błogosławić te niepewności w każdym wcieleniu. Ponieważ jest wiele osób, które są wcielone, ale które nie są duchowo odrodzone. Są ciągle związani z poprzednimi życiami i osobowościami. Ilu z nas siedzi tutaj i czuje, że znajduje się tu tylko cząstka nas samych, a inna część żyje gdzie indziej? Czasem w naszych ojczyznach, czasem w krajach, w których żyliśmy wcześniej. Te osobowości są niekiedy tak silne, że nie pozwalają nam stworzyć jednolitej osobowości. Dlaczego? Ponieważ boimy się nowego. Boimy się nowego środowiska, nowej rodziny, nowych okoliczności, które nas wszystkich otaczają. Ale zatem nauki, które przynosi nam spirytyzm w tej filozofii życia i tego, jak żyć, są takie same jak te Deepaka Chopry.
Wspominamy tu o Deepaku Choprze i innych, żeby pokazać, że Allan Kardec przyniósł nam uniwersalną wiedzę. Wiedzę, która jest rozpowszechniona w różnych kulturach. Deepak Chopra mówi nam, że w tej mądrości niepewności leży wyzwolenie przeszłości. Tego, co znane, a co jest więzieniem dla uwarunkowań z przeszłości. Za każdym razem, gdy spotykają nas okoliczności, które są dla nas nowe, wprawiają w zakłopotanie. Natychmiast instynktownie chcemy od nich uciec. Stajemy bez ruchu. Taki instynkt zwierzęcy. Gdy pokażemy zwierzęciu coś, co stanowi zagrożenie dla jego życia, dokona jednego z dwóch wyborów. Albo odleci, ucieknie, albo będzie walczyć.
Jak często to jedyne dwie możliwości, które mamy w życiu? To jest poziom zwierzęcy. Na poziomie człowieka musimy mieć trzecią możliwość, czyli popracować nad tym. Terry Real, niesamowita psycholożka z Waszyngtonu, napisała książkę „Radykalna akceptacja”. Uczy tego samego co Jezus. Nie walcz ze złem, nie opieraj się mu. A zło wynikające z niepewności? Z nieznanego? Z naszej niewiedzy? Co z nim mamy zrobić?
Poddajmy się mu. Uczy nas, jak praktycznie to robić poprzez oddech. Oddech jest sposobem na to, byśmy osiedli w teraźniejszości. Właśnie tu i teraz. Jeśli zamkniecie oczy na minutę, pozwólcie wprowadzić was w tę technikę, którą można stosować w codziennym życiu. Kiedykolwiek spotyka was coś, wobec czego czujecie opór, pomyślcie o tym. Macie dwie możliwości: poddać się mądrości tej niepewności albo walczyć z nią. Jeśli z nią walczycie, to tak, jakbyście wbijali sobie w dłoń nóż. Spróbujcie teraz. Dotknięciem palcem środka dłoni dociśnijcie i oprzyjcie się temu.
Boli bardziej, prawda? Czy boli bardziej? Tak. Więc co macie zrobić? To, co powiedział Jezus. Nie opierajcie się. Niech tak będzie. Dzięki oddechowi pozwalamy, by tak było. Jak? Zamknijcie oczy na minutę.
Oddychajcie głęboko. Wydychajcie głęboko. To sposób na osadzenie siebie w teraźniejszości i odnalezienie tego stanu, gdzie nie ma oporu. Jezus nigdy się niczemu nie opierał, a spirytyzm przekazuje nam tę mądrość. Mądrość, która umożliwi nam odnalezienie się w obecnej chwili. Jak Eckhart Tolle jasno nam przekazał, gdy nie jesteśmy w teraźniejszości, żyjemy w negatywizmie. Jeśli w naszym życiu jest za dużo niepokoju, lęku, napięć, zmartwień i strachu, żyjemy za bardzo w przyszłości. Gdy z kolei odczuwamy winę, żal, wyrzuty sumienia, smutek i gorycz, żyjemy za bardzo w przeszłości. Jezus nie odczuwał ani jednej z tych rzeczy, a Kardec nauczył nas tego w Ewangelii według spirytyzmu, mówiąc, że powinniśmy żyć w teraźniejszości i eliminować oba rodzaje postaw w taki sposób, że uczucie takie jak zawiść przestanie istnieć. Nauka w 2009 roku dzięki pracy japońskich naukowców pokazała nam, że zawiść jest tak szkodliwa, że stymuluje w nas obszary takie jak tak zwany przedni zakręt obręczy mózgu.
Gdy odczuwasz zawiść, stymulujesz tę część mózgu, która jest związana z odczuwaniem bólu. To dlatego japońscy badacze napisali artykuł w czasopiśmie „Science”. W pierwszym akapicie mówią: „Ze wszystkich grzechów, o których mówią ludzie, zawiść jest jedynym, który nie ma w sobie przyjemności, tylko ból”. Dlaczego? Zbadali to i zobaczyli jasno, że zawiść wywołuje ból. Możemy wprost powiedzieć, że ludzie, którzy odczuwają zawiść, odczuwają ogromny ból. Te uczucia muszą zostać wyeliminowane poprzez nasze reinkarnacyjne doświadczenia w taki sposób, że dowiadujemy się że to, co nazywamy pracą nad samym sobą, wewnętrzną przemianą, jest procesem. Kiedy czytamy książkę „Paweł i Szczepan” autorstwa ducha Emanuela, czytamy, że Paweł musiał z Szawła stać się Pawłem. Wstępujemy po schodach przemiany krok po kroku i nikt nie wie, że wewnątrz nas jest ta zmieniająca się istota. I to do nas należy przejść od naszej pustyni udręczeń do jaskini naszych lęków, a następnie zanurzyć się w piękno życia i zacząć służyć innym.
Jak Paweł. A gdy on nauczył się służyć, wyzbywając się swojego ego, odnalazł siebie. Połączył się z Chrystusem. Połączył się z Bogiem. W ten sposób nauczył się, że nigdy nie jesteśmy sami. Otacza nas chmura świadków wszędzie i w każdym miejscu. Przez cały czas. To jeden z fundamentów filozofii spirytystycznej, który zmienia nasze życie. Kiedy dowiadujemy się, że w rzeczywistości duchy wchodzą z nami w interakcje w taki sposób, że Kardec pytał się ich: „Czy to możliwe, że duchy widzą nasze myśli i wpływają na nasze działania?”. A one odpowiedziały: „Bardziej niż wam się wydaje.
Jeśli wydaje się wam, że wpływają tak bardzo, to w rzeczywistości wpływają bardziej. A jeśli myślicie, że tak bardzo, to również wpływają bardziej. Niezależnie, co byście nie myśleli”. Tego właśnie uczy nas spirytyzm. Wpływają bardziej. Musimy być ostrożni, musimy uważać. Musimy skierować oczy wewnątrz nas i obserwować, co dzieje się w nas teraz. To dlatego edukacja emocjonalna stanie się kluczem do przemiany ludzkości w XXI wieku. I z pewnością spirytyzm ma tutaj rolę do odegrania. Nasze ośrodki spirytystyczne muszą otrzymać możliwości, by móc prowadzić programy zgodne z filozofią spirytystyczną i kształcić nie tylko następne pokolenia, ale także pokolenia wciąż żyjące tutaj, by uległy emocjonalnej przemianie.
Pewien znajomy ze Stanów powiedział mi kiedyś: „Vanessa, znajdź w ośrodku spirytystycznym prawdziwą szkołę kształtującą emocje. Emocjonalna i duchowa edukacja”. W innym przypadku nauczymy się od duchów, że w rzeczywistości, gdy komunikujemy się z duchami, wszyscy jesteśmy przecież mediami. Fakt, że odbijamy myśli, które synchronizują się z innymi umysłami, czyni z nas medium. A jeśli nie będziemy uważali, będziemy musieli stawić czoła tym symbiotycznym wyzwaniom. Mogą się stać one dla nas prawdziwym opętaniem. Opętaniem, które pewnego dnia może dosięgnąć nas przy stole, jak dowiadujemy się z książki „Misjonarze światła”. Andre Luiz zwrócił się tam do duchów, które z nim były i spytał się: „A co jedzą te duchy razem z wcielonymi ludźmi?”. Spytał się: „No właśnie, jak to się dzieje?”. Zapytał: „Czy one rzeczywiście z nimi jedzą?”.
O tak! Ta grupa osób jest z nimi związana patologicznie. Czy to możliwe? Czemu tak się dzieje? Ponieważ nasze domy nie są zharmonizowane duchowo. W ten sposób otwieramy drzwi naszej duchowej ochrony. Zmieńmy sposób, w jaki jemy, gdy tutaj jesteśmy. Dzisiaj w czasie następnej przerwy rozejrzyjmy się wokół stołu i zobaczmy, kto z nami je. Tutaj w hotelu albo w domu. Wiemy, że nie jesteśmy sami.
Mamy duchowe towarzystwo. W ten sposób dowiadujemy się, że kulminacją życia jest duch służenia innym. Ten duch służenia innym staje się, jak mówimy w tej cudownej lekcji, naturalnym i spontanicznym wyrazem naszego wewnętrznego rozwoju i świadomości łączności ze źródłem wszystkiego. A zatem nauka magicznej sztuczki służenia innym, której nauczyliśmy się od wielu osób: Raula Teixery, Divaldo Franco, a także wspaniałego Chico Xaviera. Tak rozumiemy wreszcie, że najważniejszym punktem filozofii spirytystycznej jest to zdanie: bez miłosierdzia nie ma zbawienia. Miłosierdzia, które leży w łączności serc. W łączności serc, której laureatka Nagrody Nobla, Elizabeth Blackburn nas doskonale nauczyła. W naszym DNA mamy miejsca zwane telemerami, które mogą się zmniejszyć, jeśli jesteśmy zestresowani. Albo powrócić do normalnego stanu, czy też znajdować się pod ochroną, jeśli odczuwamy współczucie. Zeszłoroczna laureatka Nobla z medycyny przekazała nam wiele lekcji, między innymi tę.
Możemy więc rzeczywiście wznieść naszą świadomość na inne poziomy, jak uczył Robert De Ropp, biochemik, który przekazał nam, że musimy przejść od głębokiego snu ze stanu marzeń sennych na wyższe poziomy, aż osiągniemy tak zwaną kosmiczną świadomość. The so-called cosmic consciousness. To ukrytego miłosierdzia Jezus nas tak dobrze nauczył. Kiedy był pośród uczniów, a uczniowie nie potrafili zrozumieć czy pojąć, co oznacza bycie miłosiernym, Jezus powiedział, że to współczucie. A jeśli nie wiecie, czym jest, pomyślcie o tym człowieku. Nie miał żadnych pieniędzy, ale postanowił okazać miłosierdzie na inny sposób. Powiedział: „Będę pomagał innym inaczej”. Jak? Poprzez eliminowanie złych myśli, niepozwalanie ludziom, by mówili źle o innych. Całkowite unikanie sytuacji, gdy nie mówimy o dobroci innych.
Zrozumiał, że gdy ludzie są źli, w swoich umysłach nie czują się dobrze. Pewnego dnia ten człowiek, powiedział Jezus, tak jak inni, przeszedł na tamtą stronę i trafił do świata duchów. Był tam, usiadł, czekał na swoją kolej i zastanawiał się, gdy przyszedł anioł i wręczył mu koronę ukrytego miłosierdzia. Jezus powiedział nam: „To w ukrytym miłosierdziu odnaleźć można sekret naszego życia”. Tak jak nauczyliśmy się od Andre Louisa i Chico Xaviera, ta wiedza może umożliwić nam rzeczywiste połączenie się z misjonarzami światła, pozwalając posłańcom z zaświatów przybyć i nam się ukazać. Nie tylko to. Ukazać nam też naszą ewolucję w dwóch światach, tak, że pewnego dnia możemy trafić do naszego domu w naszym sercu. Bardzo dziękuję.
[44:53] - W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy zapis wykładu pod tytułem „Podstawy filozofii spirytystycznej” wygłoszonego przez Vanessę Ancelotti podczas VI Światowego Kongresu Spirytystycznego, jaki odbył się w hiszpańskiej Walencji w 2010 roku. Tłumaczenie: Konrad Jeżak. Czytał: Ivellios. Zainteresowanych spirytyzmem zapraszamy do odwiedzenia strony Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych pod adresem www.spirytyzm.pl oraz księgarni internetowej revail.pl.