[00:00] - Słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Możecie śmiało zadzwonić. Dzisiaj oczywiście wszystko jest live, jak zwykle po takiej długiej przerwie. Jeżeli chcecie zadzwonić do radia, to radiowy adres to oczywiście radionafali.com na Skype oczywiście. Możecie śmiało dzwonić. Ja tu się chwilę ogarniam. Właściwie już się ogarnąłem z tym wszystkim, bo dzisiaj mam taki temat troszeczkę z biegu, bo on w sumie już za mną chodzi od jakiegoś czasu. To jest takie, że tak powiem... Właśnie, jak to powiedzieć, że tak powiem?
Łatwo powiedzieć, że tak powiem, ale jak ja to powiem? Powiem może tak, że są to poniekąd refleksje związane z częstotliwością fali Schumanna, z tym, co się dzieje dookoła, z pasem fotonowym, z naszym mózgiem, z tym, co się dzieje w tym mózgu. I w ogóle takie spostrzeżenie rodzące, że coś się dzieje na świecie. Świat się zmienia, zmienia się wielu ludzi i to chyba wszystko jest poniekąd połączone. Nic dziwnego, wszyscy jesteśmy na tym samym statku kosmicznym o nazwie planeta Ziemia, także trudno by było, jakby to wszystko nie było połączone. To by chyba nie działało. Jest to chyba taka zaleta tego, że wszystko działa, że to wszystko się razem klei. I o tym sklejeniu, tudzież innym aspekcie tego sklejenia chciałem dzisiaj porozmawiać, biorąc na warsztat tajemniczą rzecz, którą nazywamy częstotliwościami Schumanna, właściwie rezonansem Schumanna. Zapraszam was serdecznie, żebyście wpadli na czata radiowego. Jest zakładka na stronie głównej radionafali.com, tam gdzie są Google Plus, YouTube i tak dalej.
Tam, gdzie jest Skype, jest Twitter radia, jest też zakładka czat. Także śmiało możecie wbijać na tego czata. Ja też w sumie wbijam, właśnie już klikam i już się pojawiam, także będę tam jednym okiem obserwował. Właściwie kątem jednego oka. Myślę, że to wystarczy. Resztę uwagi poświęcę na snucie gadki do mikrofonu, bo dawno tego nie robiłem. Wiecie, byłem w Polsce, widziałem się z przyjaciółmi, załatwiałem swoje sprawy i tak troszkę z dala od radia. Może z dala od mikrofonu bardziej, może niekoniecznie od radia, ale refleksje jakie przychodziły do głowy. Dzisiaj troszkę o tych refleksjach z częstotliwością Schumanna, czasem, przestrzenią, naszym mózgiem. Ja sobie trochę posyplenię jak zwykle.
Oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Ja mam na imię Tomek, a dzisiaj jest sobota wieczór, a ja wróciłem z długich wakacji chyba, chociaż nie do końca dla mnie wakacje, bo trochę zapracowany byłem, ale nie aż tak strasznie. I troszkę z tych refleksji, właściwie chyba chilloutu przywiozłem ze sobą z tego wszystkiego. Tak zasiadłem dzisiaj za mikrofonem, taki bardzo zrelaksowany po długiej przerwie. I chyba czas najwyższy... Zawsze jest jakiś czas najwyższy. Może czas najmniejszy albo czas pośredni. Dobra, zostawmy te czasy, bo dzisiaj też o czasie będzie. Będzie o zwalnianiu czasu. Także dzisiaj troszeczkę o tych zmianach.
Tu ktoś na czacie podpowiedział, tak sobie rzuciłem okiem, że żyjemy w ciekawych czasach. Jak najbardziej żyjemy w ciekawych czasach. Ja z okazji tych swoich podróży w tą i w tamtą i widywania się z wieloma ludźmi, rozmawiania o bardzo wielu rzeczach, mam jakieś tam swoje refleksje związane właśnie z owym rezonansem Schumanna, z czasem, z tym, co właściwie czeka nas w przyszłości prawdopodobnie albo i nie. Taka spekulacja, proszę państwa. Jeżeli chcecie zadzwonić do Radia Na Fali, śmiało, serdecznie moi drodzy dzwońcie, tylko nie dzwońcie na konferencję, absolutnie na żadną konferencję, bo po prostu nie odbieram konferencji. Po prostu dzwońcie bezpośrednio radionafali.com i ja was spokojnie mogę odebrać. I nie dzwońcie podczas muzyczki, bo podczas muzyczki oczywiście nie odbieram, bo słucham muzyczki tak samo jak każdy. A co, też mi można. Znaczy też mogę. Mogę chyba.
Muszę się przede wszystkim rozgadać w ogóle przy tym mikrofonie po tej długiej przerwie. Ale może zanim się rozgadam o tych wszystkich częstotliwościach, szybciutko jeszcze słuchajcie, bo chcę zareklamować wydarzenie sezonu, na którym niestety mnie nie będzie. Tak sobie obiecuję z roku na rok, że pewnego razu jakoś tak się poskładam, poukładam w swoim życiu, żeby wylądować wtedy w Polsce, a dokładnie w Gdańsku 16 sierpnia. A o co chodzi? Chodzi o festiwal, właściwie konwent, festiwal. Festiwal chyba jest dobrym... Chociaż teraz to się nazywa konwent. Konwent Wiedzy Alternatywnej. Kolejna edycja, tym razem 16 sierpnia 2024 rok. Dokładnie teraz, w tym roku.
Organizuje Tomek „Gruba” Michał Święszek. Słuchajcie, Tomka możecie kojarzyć, jak słuchacie archiwum Radia Na Fali. Ja myślę, że w ogóle po takiej długiej przerwie bez żadnych gości w Radiu Na Fali, inna sprawa, że się szykują materiały, które zostały nagrane i one się pojawią. Jeszcze nie dzisiaj, jeszcze nie teraz, ale już niedługo. Tomek się pojawiał w ogóle czasami w „Hiperprzestrzeni”, także zapraszam was serdecznie, żebyście sobie zajrzeli do archiwum. Tomek jest odpowiedzialny za Konwent Wiedzy Alternatywnej, który robi już kolejny rok, słuchajcie, bo wcześniej to się nazywało Festiwal Wiedzy Alternatywnej czy jakoś tak. Teraz to się nazywa Konwent Wiedzy Alternatywnej, edycja druga. Także zapraszam bardzo serdecznie. Gdybym miał okazję, to bym tam był. Jest to dokładnie 16 sierpnia w Trójmieście.
Jeżeli chcecie jakieś dodatkowe informacje na ten temat, a na pewno chcecie, czyli gdzie to się dzieje, ile to będzie trwać, jaki jest program tej imprezy, to zapraszam, żebyście wpadli na stronę fraktalna.pl i tam są wszelkie możliwe informacje. To jest impreza sezonu moi kochani słuchacze, impreza sezonu. Ja byłem na jednej z imprez, która można powiedzieć też była w Polsce, w takim... Nie lubię słowa środowisko, bo to brzmi jak: „Synu, wpadłeś w złe środowisko.” Dokładnie jak wpadanie w środowisko. Chodzi po prostu o harmonię kosmosu, która się odbyła w zeszłym tygodniu właściwie. Byłem w sobotę, widziałem się z panem Janem Tarajcem, jest nakręcony materiał, ale tu wszystkich miłośników syntezy i tego, o czym tam opowiadam, zapraszam właśnie do syntezy. Tam też się pojawią rzeczy, które Które opowiedział mi pan Jan, a które ja nagrałem i które przekażę niezwłocznie wam, żebyście też mogli się dowiedzieć, o czym w trawie piszczy. Także wracając do tej historii z moimi wyprawami. Byłem właśnie na takim spotkaniu, gdzie było dużo ludzi mających różne koncepty na rzeczywistość, masa różnych prelekcji. Oczywiście nie byłem pełnych trzech dni.
Byłem tylko jeden dzień i to ten właśnie, gdzie noc była najkrótsza. Siedziałem przy ognisku i tak dalej. Pozdrawiam w ogóle wszystkich serdecznie. Tych, którzy mnie tam poznali i tych, których ja tam rozpoznałem i poznałem. Także jeżeli słuchacie teraz, to pozdrawiam was serdecznie kochani. Peace and love. Bardzo fajnie było na Harmonii Kosmosu, bardzo fajnie. Aczkolwiek impreza sezonu i tu nie ma żadnych dwóch zdań na ten temat, to po prostu Konwent Wiedzy Fraktalnej. Nie wiem, mi się już chyba nie uda wyrwać, chociaż bardzo bym chciał. Kto wie, może jakiś cud się wydarzy i się tam pojawię.
Byłoby bardzo fajnie. Ale anyway, słuchajcie, bo te wszystkie moje podróże, rozważania dzisiejsze są bardzo mocno związane. Bo generalnie tak bujając się w tą i w tamtą, jak człowiek rzadko kiedy bywa w kraju, z którego pochodzi w ogóle, jak odwiedza się generalnie rodzinny dom, to już mniejsza o kraje. Po prostu jak się jedzie w rodzinne strony, to z reguły jest tak, że w tych rodzinnych stronach spotyka się troszkę ludzi, których się zna od lat, proszę państwa. Także jak tych ludzi się zna od lat, no to oczywiście się rozmawia z tymi ludźmi na bardziej, że tak powiemy, głębsze tematy i pojawiają się głębsze refleksje. I w ogóle taka refleksja, która się chyba bardzo często pojawia w rozmowach i to nie tylko moich z moimi przyjaciółmi. To jest coś, o czym już wspominałem chyba parę razy. To jest ta historia z tym, że czas nam strasznie przyśpieszył. Można powiedzieć, że jesteśmy po prostu starsi i że z wiekiem się starzejemy, bo logicznie rzecz ujmując, jak powiedział jeden z moich przyjaciół: „Słuchaj, spójrz na to w ten sposób, Tomek. Do pewnego momentu nie przekroczyliśmy jeszcze tej magicznej połowy, czy jakoś tak i wszystko wydawało nam się po prostu długie.
Teraz, kiedy balans naszych doświadczeń jest taki, a nie inny, wiemy, co to jest rok. Wiemy, co to jest pięć lat. Mamy pewne procesy w życiu, które trwały czasami więcej niż pięć lat. Jeden dzień nie wydaje się zbyt wielkim odcinkiem czasu, nie wydaje się niczym specjalnym z dzisiejszego punktu widzenia. Chociaż gdybyśmy się cofnęli w czasie o parę lat, to być może byłaby to wieczność”. No i wrócę do tej refleksji, która się gdzieś tam pojawiała w rozmowach. Mianowicie refleksja dotyczyła tego, że czas strasznie nam przyśpieszył. I tak jak wam wspominałem, mój dobry przyjaciel miał taki koncept, że chodzi o nasze spostrzeganie czasu, że kiedy patrzymy dzisiaj na ten poprzedni rok, wydaje nam się, że to wszystko trwa ułamek sekundy, że to było tak po prostu raptem, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak to się wydarzyło i już mignęło. Generalnie już po. Tu się okazuje, że jest z tym jakby chyba grubsza sprawa troszeczkę.
Bo niezależnie od wieku i niezależnie od chyba miejsca na planecie w ogóle bardzo często pojawia się aktualnie taki postulat, że czas przyśpiesza. No i oprócz tego, że to są takie nasze prywatne spostrzeżenia, bo sobie siedzimy i mamy takie wrażenie, że kurczę, kiedyś człowiek miał tyle czasu. Człowiek po prostu siadał w tym fotelu, robił coś tam, brał książkę do ręki i to trwało, i to trwało. Ten zachód słońca trwał, a teraz to wszystko takie myk, myk, myk, myk i poszło. I nie ma tego tygodnia. Jak to się wydarzyło? Kiedyś ten tydzień to się ciągnął. No ale słuchajcie, ciekawa historia. Ciekawa historia, bo to nie jest tylko tak, że tylko grupa ludzi mówiąca po polsku zauważa ten problem, powiedział to zjawisko, ale praktycznie on jest zauważalny aktualnie wszędzie na świecie. No i oprócz tego są różne dziwne anomalie dotyczące planety Ziemia, takie bardzo ekstrawaganckie anomalie.
Ja często o nich wspominam. Może nie aż tak często, ale gdzieś tam w archiwum na pewno znajdziecie troszeczkę rozważań i opowieści na temat rezonansów Schumanna, czyli częstotliwości Schumanna. No i tak od słowa do słowa, bo my to tak o tym, żeby się wyspać. Człowiek ciągle niewyspany, bo ciągle za mało czasu, ciągle to wszystko gna i kiedy porobić wszystkie te rzeczy? I nie wiadomo jak, i nie wiadomo kiedy i co i gdzie, bo już się czas skończył. Już tak wszystko, już się tydzień skończył. No i oprócz tego są jeszcze, oprócz tej refleksji, są jeszcze takie spostrzeżenia, które są związane z tym, co się dzieje z naszą planetą. I taką jeszcze percepcją czasu, tego, że to jest po prostu kawałek kuli w kosmosie, która się kręci ze swoją prędkością i gdzieś tam zasuwa z punktu A do punktu B. No i ktoś to kiedyś pomierzył, wszystkie te prędkości. No i pomierzył wszystkie sprawy z tym związane.
No i przede wszystkim co z tego mierzenia wynikło? Już wspominałem, także nie będę wam rozbierał na elementy pierwsze tej całej opowieści. Tak szybko wspomnę, że był taki naukowiec. Pochodził z Niemiec. No i generalnie nazywał się Winfried Otto Schumann. W 1952 roku postanowił zejść do piwnicy, żeby pomierzyć jakieś tam częstotliwości. Wpierw je mierzył nad poziomem piwnicy. Okazywało się, że ciągle miał jakiś szum w tych urządzeniach pomiarowych i nie mógł tego szumu wyeliminować. No więc zszedł do jakiejś bunkra, jakiejś piwnicy, postawił tam urządzenie i zaczął mierzyć. No i okazało się, że jonosfera razem z powierzchnią Ziemi tworzą coś w rodzaju pudła rezonansowego.
Że są ładunki elektrostatyczne w jonosferze i ładunki elektrostatyczne w ziemi i że one generalnie przelatują i rezonują w tym pustym czymś, czyli tam, gdzie my chodzimy swoimi nogami pomiędzy ziemią a niebem. Takie zjawisko, które się nazywa Kolumbusem. Właściwie ładunek elektryczny. Jakoś tak. To w ogóle troszeczkę bardzo techniczna rozmowa. Ja tu nie będę wnikał w techniczne rzeczy, bo my nie jesteśmy chyba aż tacy techniczni. Poza tym jest sobota wieczór, moi drodzy, to chyba nie jest dobry moment na bycie człowiekiem, który siedzi z suwakiem logarytmicznym. Także nie będę aż taki techniczny. No generalnie po prostu chodzi o takie duże pudło rezonansowe. To troszeczkę możemy porównać do szafy, że szafa ma swój dół i swój sufit.
Jak pukamy w sufit, to wytwarza się fala. Jest takie . Jak pukamy w dół, to też się wytwarza fala. No i te fale się spotykają pomiędzy tymi deskami, czyli w środku szafy. Przekładając tą sytuację na Ziemię i nas na Ziemi, dokładnie te fale spotykają się na powierzchni Ziemi do, zdaje się, iluś tam tysiąca kilometrów w górę. Do jonosfery się ciągnie ta komora akustyczna. Kiedy ten nasz naukowiec Otto Schumann zaczął to wszystko mierzyć, okazuje się, że w szumie świata występują pewne anomalie, pewne dosyć specyficzne zjawisko. Szum normalnie na wykresie wygląda po prostu płasko. Taki szszszszszum, po prostu szum, taki płaski wykres. Do tego płaskiego wykresu pojawia się jedna fascynująca rzecz, takie piknięcia w tym wykresie.
Jak jest cały mniej więcej równy, to się pojawiają takie dziwne wahnięcia i to wahnięcia się pojawiają na bardzo specyficznych częstotliwościach. Przynajmniej w czasach, kiedy to zbadano, czyli w 52. roku i latach 60. Pierwszy pik tych częstotliwości zaczyna się na 7,83, drugi taki pik zaczyna się na 14,1 hercach, kolejny zaczyna się na 20,3 hercach, kolejny pik zaczyna się na 26,4 hercach i ostatni zaczyna się na 32,4 hercach. I to był najsłabszy pik. Generalnie chodzi o to, że jest coś takiego jak pewien dziwny rezonans, który trzęsie tym wszystkim, że w tej fali, w której jest owinięta cała Ziemia, jest specyficzne. Można powiedzieć, że coś dziwnego się dzieje, jakaś fala jest wzbudzana. My nie mamy pojęcia, co robi ta fala. My tylko widzimy pozostałość tej fali. Można powiedzieć pik taki na wykresie i nie wiemy, o co z tym chodzi.
Te fale są zabawnie skorelowane z pracą naszego mózgu. Chodzi o częstotliwości, w których odpoczywamy. Na przykład pierwsza częstotliwość bazowa, o której się często mówi, że rezonans Schumanna to jest 7,83 herce, jest często kojarzona przez nas ze stanem theta, ze stanem medytacji. To jest osiem herców. Te historie dookoła tego momentu, kiedy nasze myśli w głowie zwalniają, medytujemy i generalnie zaczynamy czuć się zrelaksowani. Pozostałe częstotliwości generalnie są rozbite na tym samym interwale. To jest troszkę tak, jakby najprościej mówiąc, w rzece mamy pięć wirów i każdy z tych wirów ma troszeczkę inny rozmiar. Jeden jest większy, drugi mniejszy i tak sobie po prostu rosną od najmniejszego do największego i jest ich dokładnie pięć. I te wiry zawsze stoją w tym samym miejscu w rzece. My nie wiemy, co jest pod spodem w tej rzece, co powoduje te wiry.
Nie mamy bladego pojęcia. Po prostu one są. I żeby było zabawniej, prędkość tych wirów tudzież to, co nazywamy oficjalnie hercami, czyli częstotliwość uderzeń na sekundę, jest dokładnie taka sama jak właściwie funkcja naszego organizmu, jak funkcja naszego mózgu. Jest generalnie związana praktycznie z całym tak zwanym, można de facto powiedzieć, biorezonansem tej planety, czyli z tym, że tu właściwie wszystko się trzęsie, wszystko emanuje pewną energią, wszystko emanuje pewną falą tudzież żyje w tej fali. Nam jest bardzo trudno to pomierzyć. Te częstotliwości się mierzy w jakiś kompletnie pokręcony sposób. Znaczy pokręcony jak pokręcony. Jeżeli ktoś jest technicznym, to może sobie je sam pomierzyć. Wystarczy zbudować odpowiednio dużą cewkę, czyli wziąć kawał rury, na który trzeba nawinąć ileś tam set metrów drutu, następnie podpiąć to wszystko, skalibrować, podłączyć i zanieść gdzieś do lasu, gdzieś w jakimś miejscu, gdzie nie ma anten telewizyjnych nadających, gdzieś, gdzie nie ma słupów wysokiego napięcia, gdzieś, gdzie nie ma praktycznie żadnych zakłóceń elektromagnetycznych wynikających z tego, że stoją jakiekolwiek urządzenia, które emitują jakikolwiek sygnał. I wtedy tam stawiamy tą naszą cewkę i mierzymy sygnał.
I w tym wykresie tego sygnału, jak mamy taką prostą linię, to właśnie na tych częstotliwościach 7,83, 14, 20, 26, 32 mamy takie wyskoki w górę. I dziwna sprawa. Generalnie ludzki organizm ma dokładnie rezonans w tej samej części skali, czyli na tych samych wyskokach, czyli te 7,83 i tak dalej. To, co wspomniałem przed sekundą. To jest jedna rzecz, ale oprócz tego w tym rezonansie Schumanna występuje kolejne fascynujące zjawisko. Jest to taki, można powiedzieć, telefon tej planety i to taki idealny, bo ten rezonans przenosi praktycznie wszystko, cokolwiek się znajdzie w jego zakresie. Czyli jeżeli ktoś wywali gdzieś bombę atomową albo przepnie jakieś bardzo wysokie napięcia w dużej sieci elektrycznej, to jeżeli jesteście na drugim końcu świata, to wystarczy sobie sprawdzić ten rezonans. O! I widać na rezonansie, że ktoś tam coś zmajstrował. Na przykład słychać linie wysokiego napięcia.
Wiem, że to brzmi troszkę ekstrawagancko, bo chociaż jeżeli staliście pod linią wysokiego napięcia, to na pewno słyszeliście czasami takie buczenie pod takimi dużymi traforami, takimi dużymi urządzeniami słychać, jak to się rozładowuje. Taki bardzo dziwny, niepokojący, buczący, niefajny dźwięk. Generalnie okazuje się, że używając tego rezonansu można po prostu na przykład złapać wszystkie informacje na temat, co się dzieje z sieciami energetycznymi poszczególnych krajów, bo te sieci energetyczne są na konkretnej ilości herców, kiloherców i tak dalej, tych częstotliwości. To jest wszystko elegancko przez panów w białych kitlach i nie tylko poustawiane, wyregulowane. I na przykład widać: o, proszę bardzo, tu ktoś włączył jakąś dużą instalację na przykład, która ma taką, a nie inną częstotliwość. To wszystko na tym wykresie widać. Ale te nasze częstotliwości Schumanna są czymś takim ekstrawaganckim, bo właściwie nie ma żadnego fizycznego źródła do powstawania tego zakłócenia, bo to właściwie można traktować w kategorii zakłócenia, przynajmniej z perspektywy, że chcemy mieć zawsze równy poziom szumów. To w tych szumach zawsze coś wyskakuje. I to jest taka, można powiedzieć, anomalia, ale to ciężko nazwać anomalią, bo to właściwie jest cały czas. To nie jest tak, że to się pojawia tylko w czwartek, później znika, a później gdzieś spontanicznie się pojawia za dwa miesiące.
Nie, to po prostu jest cały czas. I z tymi rezonansami Schumanna, jako że jest to bardzo mocno związane z tym, jak pracuje nasz organizm, to jest rezonans naszego serca, rezonans naszego mózgu. Wszystkie te sprawy są bardzo mocno powiązane. Wystarczy, że sobie podłączymy do organizmu coś takiego jak taki czytnik fałd pracy serca, EKG, to sobie zobaczymy, że generalnie są pewne Można powiedzieć „paralo”. Te same sytuacje, te same częstotliwości, te same numery. Jest to gra niestojona, co tu dużo mówić. Jeżeli pamiętacie historię z 2012 rokiem, to była taka teoria, że czas zacznie przyśpieszać. Dużo ludzi mówi o niższej i wyższej wibracji, o wszystkich historiach z tym związanych. Ja tu troszkę mocno ścinam tę historię. Nie chce mi się tłumaczyć tego wszystkiego od początku do końca, ale myślę, że wielu z was doskonale rozumie, o czym mówię.
Jeżeli nie łapiecie, to cofnijcie się do archiwum Radia Na Fali. Tam jest troszeczkę na temat tego fenomenu roku 2012 i spekulacji tego, co potencjalnie mogłoby się wydarzyć. Jedną z tych spekulacji było to, że rezonans Schumanna, czyli to drganie naszej planety, bo de facto ten rezonans Schumanna, te pięć wystających fal na tym wykresie powodują, że wszystko drga. Hertz to jest uderzenie fali na sekundę. Tak można przejść, że coś tam się trzęsie cały czas i częstotliwość trzęsienia się tego urządzenia czy tej fali, czy czegokolwiek, co tam jest, nazywamy hercem. Przepowiednie były takie, takie spekulacje, że częstotliwość rezonansu planety Ziemia będzie wzrastała, bo właściwie zauważono bardzo delikatny wzrost tego rezonansu. Wielu ludzi mówiło, że to będzie właśnie 2012, 24 grudnia i wtedy to się wszystko wydarzy. Wtedy, jak na ironię, nic się nie wydarzyło. Na początku 2013 roku rezonans Schumanna w 2012 rósł sobie bardzo delikatnie. Tam generalnie zresztą tak czy siak jest skok pomiędzy tymi wartościami, bo w ciągu dnia są inne, w ciągu nocy są inne, w ciągu dnia są większe, a w ciągu nocy są mniejsze.
Ale chodziło o takie dosyć spektakularne skoki tego rezonansu, bo jeżeli coś ma się dziać z nami, jest to częstotliwość pracy naszego mózgu, to jeżeli wzrasta częstotliwość tej planety, która dyktuje ten rezonans dla właściwie każdej żywej istoty, to automatycznie rezonans pracy naszego mózgu wzrośnie i tak dalej. Wszystkie historie z tym związane. Okazało się, że rezonans Schumanna stanął w miejscu. Sam byłem w kropce, bo jestem bardziej zwolennikiem tego, że ten rezonans może się przesuwać, że nie jest to coś stałego w kosmosie, ani tym bardziej stałego na Ziemi. Wydawało mi się, że ten rezonans pójdzie do przodu. Troszkę się rozczarowałem, bo się okazało, że na samym początku 2013 roku ten rezonans nagle opadł w dół. To się nazywa ULF, zakresy niskich częstotliwości. Wylicza się to z grawitacji. Wylicza się te wszystkie rzeczy z wielu rzeczy. Ale zamotałe.
Nie, są na to wzory, są na to urządzenia, robi się takie pomiary i te pomiary wykazały, że to wszystko troszkę opadło. Jak na ironię opadło, tak stało w miejscu przez prawie rok i po roku ten rezonans, to drganie Schumanna zaczęło pchać się do przodu. Wszelkie raporty już z 2013 roku, końcówki, mówiły o tym, takie cichutkie raporty, bo oczywiście część informacji mówi o tym, że to się właściwie nigdy nie zmienia, a druga część informacji podaje, że te częstotliwości Schumanna rosną. Czyli że jeżeli coś na zewnątrz zaczyna drgać szybciej, to generalnie jest szansa, że nasz mózg zacznie drgać szybciej, tudzież żyć w tym troszeczkę szybszym otoczeniu, cokolwiek to oznacza. Właściwie nie było żadnych dowodów na to. Zacząłem szukać, szperać, cały czas sprawdzać, czy te częstotliwości naprawdę rosną. Wygląda na to, że jest to troszkę dyskusyjna sprawa, bo takie proste urządzenia pomiarowe właściwie mają bardzo poważny problem, żeby złapać te częstotliwości. Trzeba mieć naprawdę poważny sprzęt konkretny, który mają takie duże instytucje badawcze. Ja takim sprzętem nie dysponuję, ale de facto okazało się, że jednak, przynajmniej takie słuchy mnie doszły od ludzi, którzy się tym zajmują. Chociaż bardzo trudno jest znaleźć jakiekolwiek wyniki na internecie poza chyba, zdaje się, jedną czeską stroną, gdzie człowiek zrobił taką analizę tych rezonansów i robił to jeszcze grubo wcześniej, bo to jest analiza z 2010 roku czy chyba 2013 roku, jakoś tak.
Nie wiem, sprzed roku czy sprzed trzech lat. Tam jasno wykazał, że te rezonansy rosną sobie do góry. Nie będę wam teraz opowiadał tej całej historii, jak to zrobił. Po prostu koleś pozbierał wszystkie dane, sprawdzał od jakiegoś instytutu sejsmografii i tak dalej po znajomych. Zaczął kolekcjonować te dane. Skolekcjonował z jednego roku, po czym z drugiego roku i okazało się, że faktycznie one rosną. Według tych danych. Inna sprawa, że dostałem te same informacje też z drugiej ręki, takiej dosyć sensownej, sprawdzonej, bo to ludzie, którzy wiedzą, o czym mówią, że ten rezonans Schumanna autentycznie zaczął rosnąć i pół roku temu zaczął rosnąć bardzo drastycznie. Jest to też związane, można powiedzieć, ponoć. Nie wiem, czy można powiedzieć.
Po prostu powiem to, słuchajcie. Z aktywnością sejsmiczną Ziemi jest to związane, z aktywnością w ogóle Ziemi jako zjawiska elektrycznego. Bo czym są wywoływane te fale? Są takie ładunki elektryczne, które nazywają się kolumbusami. Jeżeli sobie zrobicie cewkę, weźmiecie kawałek rury, owiniecie ją drutem i zrobicie drugą cewkę i je naładujecie, to generalnie pomiędzy nimi wydarzy się iskra. Takie klasyczne doświadczenie. Jeżeli kojarzycie Nicolę Teslę, wszystkie te historie, takie duże miedziane kule, iskra skacząca między nimi, to jest właśnie ten ładunek elektryczny. Rezonans Schumanna to jest de facto ilość tych ładunków elektrycznych w metrze kwadratowym, czyli jak mocno jest naładowana planeta Ziemia. Właśnie nie tyle planeta Ziemia, ile jak mocno jest naładowana ta substancja, w której my żyjemy, czyli coś pomiędzy Ziemią a pomiędzy jonosferą. Okazuje się, że to naładowanie Wzrasta i to niejako jest związane z częstotliwościami Schumanna, że przez to, że wzrasta ilość Columbusów, czyli tych ładunków elektrycznych, które są dookoła nas, coraz łatwiej wywołać na przykład burze, że tych burz jest coraz więcej, tych ładunków jest coraz więcej.
Wzrasta też ten rezonans, który właściwie jest według teorii obrazem ilości piorunów, które automatycznie uderzają w planetę Ziemia, bo na Ziemi aktualnie, przynajmniej tak statystycznie jest liczone, że przypuśćmy w ciągu jednej sekundy odbywa się około tysiąca burz z ładowaniami elektrycznymi, gdzie strzelają potężne pioruny. I te częstotliwości Schumanna i ten cały szum jest generowany właśnie przez ten rezonans wywoływany strzałami piorunów elektrycznych. Generalnie wygląda na to, że tych piorunów elektrycznych, tych ładunków dookoła zaczyna być coraz więcej, a nie coraz mniej. I ta krzywa dramatycznie rośnie w górę. Dosyć solidnie, bym powiedział. Ja zaraz wam tam podrzucę linka, bo oczywiście pozbierałem linki do tego. Można sobie samemu posprawdzać wszystkie te historie. Jak na ironię nie ma zbyt dużo ośrodków naukowych. Praktycznie żaden nie pokazuje informacji na temat rezonansu Schumanna. Chyba trzeba sobie zbudować samemu cewkę i samemu zacząć to mierzyć tak precyzyjnie.
Inna sprawa, że jest to bardzo trudne do zmierzenia, bo taka precyzyjna cewka to kurczę, trzeba by parę kilometrów kabla w ziemi zakopać, żeby to w ogóle miało sens, ręce i nogi, żeby to w ogóle działało. Wiadomo, że są te badania robione z satelity. Amerykanie mają swój sprzęt na satelicie i robią coś takiego. Jest jeszcze legenda, która mówi o tym, że ja nie wiem, jak to jest, bo nie widziałem tego urządzenia, ale fama mówi o tym, że z tym rezonansem Schumanna, że on jest tak integralny dla naszego życia i dla podtrzymania wszystkich możliwych funkcji życiowych, że Amerykanie umieszczali takie urządzonko na swoich statkach kosmicznych, żeby tam im ludzie nie poumierali. Halo, halo, witam słuchacza.
[26:24] - I chciałem.
[26:25] - Halo, halo.
[26:26] - Halo?
[26:27] - Halo. Witam serdecznie. Nareszcie cię słychać.
[26:29] - Z tej strony stały słuchacz i chciałbym głównie dwie kwestie poruszyć. Pierwsza to właśnie zaciekawiły mnie te bio te częstotliwości, o których przed chwilą mówiłeś. Chciałbym tylko właśnie, bo ostatnimi czasy bardzo dużo czytam na ten temat i chciałbym powiedzieć o bioimpedancji elektrycznej.
[26:54] - Tylko słuchaj, nie trzęś tam po stole, bo słychać wszystkie monety na twoim stole.
[26:59] - Przepraszam. Właśnie o analizie impedancji bioelektrycznej. I to właśnie jest taka diagnostyczna metoda badań, głównie w szpitalach. Różne zjawiska wykrywają choroby. Czytałem pewnego takiego, jakby to powiedzieć, autora dość kontrowersyjnego Karla Fontille i tam porusza pewne takie kwestie z częstotliwością w sieci elektrycznej, czyli te 50 herców, jakie jest po prostu w gniazdku. Ta częstotliwość jest dość negatywna dla człowieka, bo ona po prostu powoduje wzmocnienie częstotliwości pochodnych, między innymi na przykład częstotliwości 21,37 herca, która jest, jakby to powiedzieć, też w elektroencefalografii dość ważną częstotliwością składową fal mózgu. Głównie fal beta, fal alfa, ale w szczególności fal beta. Ta częstotliwość 21,37 herca odpowiada głównie za te, jak by to powiedzieć, impulsy. Może tak: popęd seksualny. I chodzi o to głównie, że jeżeli ta częstotliwość w gniazdku jest zbyt duża, znaczy amplituda jest bardzo wysoka, to w człowieku ten popęd seksualny wzrasta.
I to przejawia się głównie tym, że różne takie zjawiska przychodzą w człowieku. Przepraszam, coś mi się dzieje. Po prostu coś mi się źle dzieje.
[29:26] - Człowieku, nie umieraj. To jeszcze nie jest ten rezonans. Ja tu mam kolejnego.
[29:32] - Naprawdę, przepraszam.
[29:35] - Okej.
[29:35] - Chodzi o to, że w tym człowieku tak przychodzi cała ta fala 50 herców. Chodzi tutaj o te częstotliwości hercowe, bo to są niskie częstotliwości i one są dość istotne dla człowieka. Chodzi o to, że te 50 herców przechodzi w 21,37 herców i wzrasta nagle popęd seksualny.
[30:03] - Są takie ciekawe anomalie w ogóle związane z tym rezonansem, bo nawet nie musimy sięgać gdzieś do kwestii popędu seksualnego. Wystarczy sprawdzić kwestię tak zwanej arytmii serca. Jeżeli na przykład miałeś zawał albo miałeś problemy z sercem.
[30:16] - Tak, chodzi o serce, ale to głównie chodzi o mózg. Bo to działa na mózg głównie. 21,37 herca.
[30:28] - Ja tylko tak szybciutko wspomnę, bo mózg jest taką kompletną, dużą antena izotopowa. Czyli generalnie całą swoją powierzchnią wysyła i odbiera sygnał. To jest taka specyficzna antena i w ten sposób rezonuje bardzo wyraźnie na tych częstotliwościach. Przynajmniej taka jest teoria.
[30:50] - Tak, dokładnie. Ale też na przykład z fizyki. Właściwie każdy ma w liceum fizykę podstawową i tam się omawia układ RLC, czyli układ: opornik, cewka i kondensator w różnych konfiguracjach, czy równolegle, czy szeregowo. I jeśli chodzi o przechodzenie z 50 herców na 21,37 herca, to chodzi głównie o układ RLC. Ta impedancja powietrza i...
[31:28] - Po prostu tak zwana ilość ładunków elektrycznych w powietrzu. Bo troszkę obawiam się, że za technicznie czasami mówimy. Żeby tak uprościć do ekstremum. Jest pewna ilość ładunków, które powodują, że nagle nasz organizm czuje się rozedrgane. Prawdopodobnie jest to za duża ilość tych ładunków albo coś jest niewłaściwego. Natomiast kiedy przeskoczymy do takiej pozycji, że tego jest pomiędzy 7,83 herca a 32,4 w tych interwałach, to się nagle okazuje, że te ładunki idealnie pasują, że człowiek jest zdrowy, wszystko jest okej, a jak tylko przesuniemy jeden z tych numerów, czegoś będzie za dużo albo za mało, to automatycznie zaczynamy troszkę chorować. Na to wygląda. Albo w ogóle inaczej się trochę zachowywać. Okazuje się, że to też stymuluje naszą pracę mózgu.
[32:17] - Tak. Tylko ja jeszcze chciałbym nadmienić o tej samej częstotliwości 21,37 herca i z tym popędem seksualnym, że to jest dość zjawiskowe i dość dziwne. Sami badacze nad tym śledzą i też właściwie państwa, głównie Stany Zjednoczone, też państwa zachodnie to badają, bo chodzi głównie o popęd seksualny do dzieci. I to jest dość trudna sprawa. To jest wytłumaczalne. Dlaczego akurat do dzieci? Dlaczego 21,37 herca i dlaczego akurat do dzieci?
[33:02] - Nie wiem. Przyznam ci się szczerze, że po raz pierwszy słyszę coś takiego, że jest to tak zdefiniowane w taki sposób. Ale I don't know, man. Po raz pierwszy to słyszę.
[33:15] - Właśnie. Proponuję jakieś takie czasopisma naukowe przeczytać „Anatomia i fizjologia człowieka” albo na przykład z „International Electrical Engineering” IEE.
[33:31] - Okej.
[33:32] - Są tam artykuły naukowe, które dość intensywnie badają tę częstotliwość w mózgu człowieka.
[33:41] - Ciekawe. Są pewne częstotliwości. Ciężko mi określić tutaj, bo nie znam żadnych badań, które mówiłyby, jakie są konkretne skutki działania tych częstotliwości, ale wiemy, że są pewne rezonanse. Że są pewne częstotliwości, w których czujemy się nie najlepiej. Są takie, w których czujemy się lepiej. Są takie, w których nam odbija. Taka zwykła broń, którą policja w wielu miejscach na świecie aktualnie stosuje, to jest właśnie takie działo, które wysyła sonic weapon, tak można to nazwać, czyli broń dźwiękowa, która wysyła strumień częstotliwości rezonansu konkretnego. To nawet nie jest słyszalne, to jest tylko rezonans wysyłany do tłumu i nagle wszystkich wszystko boli. Słyszą pisk w uszach, dzieją się dziwne rzeczy i już nie chcą protestować. Także jasne, że to ma wpływ na nasz mózg, aczkolwiek nie do końca wiemy, w którą stronę.
Podejrzewam, u części ludzi to aktywuje jakieś obszary w mózgu i zaczynają świrować w taki sposób, u innych aktywuje inne obszary w mózgu. Nie mam pojęcia. Ale ciekawa historia jest. Tego się chyba dowiemy w przyszłości, bo aktualnie okazuje się, przynajmniej ja się dowiedziałem, będę to jeszcze cały czas sprawdzał, że częstotliwości Schumanna rosną i aktualnie zamiast 7,83 herca jest już prawie 22 herce. Przynajmniej ta pierwsza bazowa częstotliwość.
[35:01] - I trzeba pamiętać, że te 21,37 herca to popęd seksualny do dzieci. I tym chciałbym zakończyć, bo to jest bardzo kontrowersyjne.
[35:11] - Dzięki.
[35:11] - Dziękuję bardzo za rozmowę.
[35:13] - Dzięki wielkie. Ciekawa rzecz. Nie wiedziałem tego. Może tak być. Ale co się dzieje w ogóle z tymi częstotliwościami? Bo tak właśnie wspomniałem, rosną. I tak jak wspomniałem, teraz ta najniższa ma 22 herce. I to trochę tak, jakby wziąć ten kawałek wykresu, na którym są te pięć wcięć czy właściwie takich górek specyficznych i nagle się okazuje, że to wszystko trzeba wziąć i podnieść wyżej i że coś się zmieniło. Ciężko w ogóle z tym dyskutować, bo informacje o tym, co się dzieje de facto z warunkami naszej planety, są raczej tajemnicze. Nikt nie chce się nimi dzielić.
Wiemy, że mamy satelity telekomunikacyjne, wiemy, że mamy satelity meteorologiczne, ale nikt właściwie nie udostępnia czystych informacji z tych satelit. One są bardzo komercyjne. Trzeba za to zapłacić. Nikt chyba za bardzo nie chce w to inwestować. Jeżeli już są robione jakieś badania, to one tak naprawdę są utajnione i ma dostęp do nich wojsko. Bo kiedy nie byłyby tajne, to wtedy kto by za to płacił? A tak jak są oficjalnie tajne, to żeby nie były tajne, to chyba trzeba zapłacić. Ale zostawmy te techniczne sprawy, bo Troszeczkę chciałem od nich uciec, od tych technicznych spraw związanych z rezonansem Schumanna. Myślę, że chyba wiemy, o co chodzi. Po prostu zbiór pewnych częstotliwości, które wyłamują się z tego całego szeregu i gdzieś ciągle dookoła nas funkcjonują.
I była taka teoria, że właśnie ten nasz świat zmierza ku pewnej zasadniczej zmianie i że objawem tej zmiany są te rezonanse Schumanna. Czym one są według tej teorii? Według tej teorii są czymś takim jak potwierdzeniem istnienia kolejnej teorii. Teoria, która potwierdza kolejną teorię. Dobre. Potwierdza istnienie pasa fotonów, tak to nazwano, że w 2012, 2013 Ziemia wlatuje w jakiś inny kawałek kosmosu, który ma inną gęstość. Dosłownie. Ja wiem, że to może dla niektórych dziwnie brzmi, ale ma po prostu inną gęstość ładunków elektrycznych, w ogóle gęstość wszystkiego, a już szczególnie gęstość tego niewidzialnego ciała, które tworzy nas i całą tą materię. I tu się zaczyna taki ciekawy problem, bo bardzo ciężko jest policzyć rezonans Schumanna. Ja się dowiedziałem, że można to zrobić za pomocą kwarcu, ponieważ kwarc ma zawsze mniej więcej ten sam rezonans i to się nic nie zmienia.
Kwarc jest takim kondensatorem naturalnym, czyli zawsze zbiera, kumuluje ilość ładunku. Po zebraniu tego ładunku musi go wyrzucić z siebie. Czyli generalnie bardzo łatwo w teorii policzyć, czy coś się zmieniło od 20 lat, czy się nie zmieniło na świecie. Bo jeżeli coś się zmieniło, to wiadomo, że teraz kryształ kwarcu będzie kumulował o wiele szybciej ten ładunek niż wolniej. I z tego wynikają w ogóle takie ciekawe rzeczy. Pamiętacie, jak wspomniałem na samym początku tych rozważań, że chodzi o kwestię naszej percepcji czasu, że wydaje nam się, że czas bardzo szybko leci aktualnie, że coś się zmieniło, że to nie jest tak jak kiedyś. I to nie jest tylko nasze indywidualne spostrzeżenie, bo oprócz tego, że zmieniły się rezonanse Schumanna, czyli wszystko inaczej szumi trochę dookoła nas, trochę wyższe częstotliwości, nie niższe, to oprócz tego Ziemia zwolniła swój ruch obrotowy i zwolniła ten ruch obrotowy wcale nie tak mało, bo wychodzi tego ileś tam sekund na rok już teraz. Chyba teraz nawet wychodzi prawie pół minuty. Trzeba było sprawdzić, gdzieś jest strona. Jak zwykle zapomniałem akurat tego linku przygotować na dzisiaj, ale mniejsza o to.
To można sobie sprawdzić w Google bez żadnych problemów. Także to już zostawiam wam do indywidualnych działań. Generalnie Ziemia zwolniła i to mocno. I to tak zwolniła, że wszyscy się zastanowili, że hu hu. Ale częstotliwość rezonansu Schumanna wzrosła. I co to może oznaczać? To można porównać do troszeczkę takiej sytuacji, jakbyśmy wszyscy byli na łódce na potężnym oceanie i właściwie nie mamy żadnego punktu odniesienia. Naszym punktem odniesienia są gwiazdy dookoła nas, czyli cała Droga Mleczna, wszystkie 12 konstelacji i tak dalej. Ale według tej teorii pasa fotonowego, kiedy cała galaktyka wchodzi w ten obszar kosmosu, w którym większość ładunków elektrycznych, większość właściwie wszystkiego, większość tej niewidocznej energii jest o wiele bardziej intensywna. Ta gęstość jest po prostu większa i my tego nie widzimy, bo właściwie nasz świat jest efektem działania tych sił, a nie tą siłą.
Może zamotałem troszkę jak zwykle. Po prostu nie widać siły magnesu, a on jednak przyciąga i odpycha. To jest dokładnie to samo. I ta niewidoczna siła ma swoje własne właściwości. Nam jest bardzo trudno to badać, bo to jest taki nieustanny problem współczesnej cywilizacji z urządzeniami pomiarowymi. Ponieważ jak planujemy coś zbadać, na przykład chcemy zbadać, jak głęboka jest studnia, to wiemy, jak to zrobić. Po prostu bierzemy coś ciężkiego, przywiązujemy do tego sznurek, spuszczamy do studni i liczymy, ile tego sznurka tam nam wpadło. Potem liczymy okręg studni. Możemy policzyć, że tam wody się zmieściło tyle i tyle. Głębokość taka, taka.
Możemy wyciągnąć jakieś wnioski. Ale jak tu pomierzyć coś, co właściwie ciągle nam się wymyka wszelkim urządzeniom pomiarowym? Coś, co widzimy jak tylko anomalię w szumie, że dokładnie o ten sam interwał następuje jeden skok, potem dokładnie ta sama odległość, kolejny skok, kolejny skok, kolejny i kolejny. Cokolwiek byśmy nie zrobili, zawsze w tym szumie, tej częstotliwości, w tym rezonansie planety mamy dokładnie te pięć skoków, tych pięć dziwnych rezonansów. I nagle te wszystkie rezonanse jakby ktoś wziął i przesunął je trochę wyżej. Nagle wszystko zaczyna rezonować na trochę innej częstotliwości. Pierwsza teoria jest taka, że to wzrasta tylko i wyłącznie częstotliwość Schumanna. A kolejna, właściwie teorii jest dużo, ale kolejna, która jest myślę taka dosyć ciekawa, to jest to, że to jest dowód, że wlecieliśmy w końcu w ten tak zwany pas fotonowy czy jak to zwał. Taka była koncepcja przed 2012 rokiem, że dokładnie wszystkie te zmiany i zmiany związane z tym, jak będziemy myśleć, zmiany z naszą cywilizacją, zmiany z tym, jak po prostu zorganizujemy sobie ten świat dookoła, które się biorą z naszej percepcji rzeczywistości, będą mocno przyciśnięte tym, co zaserwuje nam planeta Ziemia. Czyli generalnie spowoduje, że zaczniemy myśleć albo trochę szybciej, albo trochę wolniej.
I wygląda na to, że zaczynamy myśleć troszeczkę chyba wolniej. Bo tak, nasze urządzenia pomiarowe podają, że te wartości rosną. Drugie urządzenia pomiarowe pokazują, że planeta Ziemia zwalnia. My czujemy, że czas dramatycznie przyspieszył, że na te same rzeczy, które robiliśmy ileś tam lat temu, teraz robimy właściwie nawet szybciej niż lata temu, bo się czegoś nauczyliśmy z latami. Ale wydaje nam się, że to już jest jakieś takie mignięcie. Po prostu czas strasznie zasuwa ostatnio. I wszystko jakby się składało do kupy. I tu jest miejsce na moją własną refleksję, moi drodzy, związaną z tym, że jak sobie rozmawiam z ludźmi, to coraz więcej spotykam ludzi takich, którzy już kumają, o co chodzi. Ludzi, którzy już troszkę inaczej patrzą na rzeczywistość, trochę inne refleksje z tej rzeczywistości wyciągają. Lubię spotykać ludzi, którzy też mają swoje własne refleksje, którymi się dzielą.
Generalnie ten świat tak zwanego, w cudzysłowie, środowiska ludzi, którzy niekoniecznie oglądają piłkę nożną i niekoniecznie walą coca-colę z browarem i biegną na największy lokalny spęd, który im zafunduje władza. Ci ludzie odczuwają jakieś dziwne sensacje, bym powiedział. Jest w ogóle takie nagromadzenie, jeżeli się przyjrzycie aktualnie, różnych tak zwanych psyche people, tak to się określa, czyli ludzi ze zdolnościami parapsychologicznymi. Wiadomo, że część z tych ludzi nie ma żadnych zdolności, że jest to fajny biznes w dzisiejszych czasach, bo jest to też popularne i bardzo łatwo być dzisiaj szamanem. Wystarczy tylko po prostu powiedzieć, że jest się szamanem i generalnie można już być. Tak to wygląda. Ale odsączając tą grupę ludzi, bo ona zawsze istnieje, ten margines cwaniaków, którzy chcą wykorzystać, zrobić na jakiejś sytuacji, odgrywając jakąś rolę, zawsze się znajdzie. To nie jest problem. Ale w ogóle statystycznie grupa ludzi poruszających pewne bardzo kluczowe sprawy dla naszej planety, czyli próbujących zastanowić się nad tym, jakie znaleźć rozwiązanie, czy to chociażby dla kwestii pozyskiwania energii, czy naszego własnego zdrowia, czy naszych relacji między sobą, czy chociażby takiej też istotnej sprawy naszych relacji w wymiarze społecznym, jak się ogarniemy jako ludzie bez żadnego rządu, bez żadnego prawa, jakby to było sprawem naturalnym i tak dalej. Wszystkie te rzeczy.
To zaczyna troszeczkę rosnąć i nie wiem, czy to ma przypadkiem coś wspólnego z tym rezonansem Schumanna. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” po długiej przerwie. Ja dzisiaj trochę się zastanawiałem nad tym, czy przypadkiem te rezonanse Schumanna i to, że one rosną, przynajmniej taka informacja, która do mnie dotarła. Sam tego nie sprawdzałem, ale ludzie, którzy to mówią, wiedzą, co mówią. Jeżeli ktoś z was ma możliwość sprawdzenia, co się dzieje z rezonansami Schumanna i ma dostęp do takiego dużego sprzętu pomiarowego, zapraszam serdecznie. Proszę się podzielić tymi informacjami, bo to wcale nie jest taka informacja, która jest wszędzie ogólnie dostępna. Zastanawiam się nad tym, co to ma wspólnego, te przepowiednie, które mówiły, że ten rezonans wzrośnie, że to się zmieni częstotliwość pracy planety, która będzie oddziaływała bezpośrednio na naszą szyszynkę, na rezonans naszego mózgu i czy coś takiego się dzieje i czy to ma wspólnego z taką na przykład teorią pasu fotonowego, który przyjdzie i nas tu ogarnie i zmieni wiele rzeczy. Tu jeszcze jeden telefon, to już odbieram. Halo, halo, stały słuchaczu. Halo, halo?
[45:01] - Tak, słucham.
[45:02] - Witam serdecznie.
[45:04] - Tu stały słuchacz.
[45:05] - Witam serdecznie.
[45:07] - Bo pan mówił, że częstotliwość 50 herców sieci jest trochę szkodliwa dla nas.
[45:12] - To nie ja, to poprzedni dzwoniący. Że nie jest taka do końca zdrowa.
[45:18] - Ale jaka byłaby zdrowa?
[45:22] - Tego nie wiemy. Może jeden z rezonansów Schumanna.
[45:27] - Na hipotezy zmienienie całej sieci energetycznej na inną częstotliwość, żeby działała, to byłby problem.
[45:36] - Byłby taki dosyć poważny chyba. Trzeba by było wszystko przekręcić, wszystkie trafory, wszystkie zwrotnice, wszystkie te urządzenia na nowo.
[45:43] - Ale jeszcze jedną rzecz. W wielu tych audytach też słuchałem, że sieci komórkowe są szkodliwe. Czy wyobraża pan sobie, żeby wyłączyć sieci komórkowe?
[45:54] - Wyobrażam sobie. Ja jestem jeszcze z tej generacji, która dorastała bez telefonów komórkowych i pamiętam, że ludzie się nie spóźniali.
[46:01] - Ale o to chodzi, że nawet audycje w radiu czasami są robione przez komórkę czy przez sieć radiową internetu.
[46:13] - Ja czytałem dużo badań na temat komórki. Badania są niestety miażdżące dla telefonów komórkowych. Okazuje się, że ta fala, która jest używana do wysyłania sygnału do telefonu komórkowego, jest potwornie szkodliwa dla naszej głowy. I że generalnie nie jest dobrze rozmawiać.
[46:29] - Wystarczy wziąć zestaw słuchawkowy i nie nosić telefonu przy głowie, mieć go w kieszeni.
[46:35] - Ale zestaw słuchawkowy dalej jest troszeczkę anteną. Na szczęście już o wiele mniejszą, ale dalej jest-
[46:41] - To nie należy godzinami siedzieć i gadać przez telefon. To jest jedyne rozwiązanie.
[46:46] - Tylko jedyne. Ja staram się mówić jak najmniej.
[46:48] - Ale ja sobie nie wyobrażam, żeby pozbawić ludzi tego systemu łączności.
[47:00] - Ja jeszcze sobie wyobrażam. To jest kwestia chyba tego, że doskonale pamiętam.
[47:03] - Używamy komórek do rozmawiania. Te sieci są też wykorzystywane w łączności najróżniejszych teraz urządzeń.
[47:10] - Tak, bankowe usługi i tak dalej.
[47:12] - Które to wykorzystują. I jeszcze jest taki problem, że pasmo elektromagnetyczne, które my wykorzystujemy do wszelakiej łączności, jest już tak zapchane. Jest tyle urządzeń, które to wykorzystują, że każdy bije się o swój wycinek pasma. Jeżeli jakieś pasmo z jakiegoś powodu, na przykład ten komórkowy, co teraz wykorzystujemy, je zablokujemy i przejdziemy na inne pasmo, to się nam zawęzi to pasmo, które jest wykorzystywane. A jest bardzo dużo urządzeń, które wykorzystują łączność radiową. Policja, wojsko i cała sieć łączności lotniczej. Nawet energetyka ma własne pasmo łączności.
[47:53] - Ja nie chciałem tutaj rozbijać tego na drobne kawałki.
[47:57] - Wiem. Po prostu całe to pasmo radiowe jest tak już wykorzystywane przez ludzkość, że ciężko znaleźć jakieś wolne pasmo, które jest wolne do wykorzystania. Teraz się zwolniło pasmo, tak panu powiem z ciekawości, bo przeszliśmy w Polsce z telewizji analogowej na cyfrową i wystarczą teraz trzy pasma, żeby wszystkie te kanały nadawać, co były dawniej, trzeba było osiem pasm, to te wolne, już się kolejka ustawiła chętnych, żeby to wykupić i wykorzystywać do swoich celów. Jest dziesięciu na jedną częstotliwość, jest dziesięciu chętnych. Każdy ciągnie w swoją stronę, bo chce ją wykorzystać do swoich celów. A tego pasma nie jest z gumy. Częstotliwość jest jedna i jest dziesięć na jedną częstotliwość. Po prostu ten świat jest już tak napchany tymi falami radiowymi. Wszędzie są nadajniki, które nas promieniują. Czy głupie Wi-Fi, ja teraz siedzę koło Wi-Fi i ono na mnie promieniuje.
Jak idę spać, to staram się to wyłączać. Wyłączam modem na noc. Jak wszyscy już przestaną korzystać z komputera, przynajmniej w nocy nie nadaje. Przez większość czasu, jak miałem internet, miałem Wi-Fi wyłączone, ale już komórka jest, są dwa laptopy i to wszystko już wykorzystujemy. Musi być cały czas włączone. Dawniej było wszystko na kabelkach.
[49:17] - Mhm.
[49:18] - Antena nie promieniowała, ale teraz już się nie da wyłączyć i po prostu wszystko na kabelkach.
[49:24] - Już nie te czasy. To wszystko wali nam w głowę troszeczkę.
[49:28] - Pięć czy sześć lat tylko były kabelki w domu i Wi-Fi było wyłączone. A teraz już musi być włączone, bo już korzystają w domu z tego systemu przekazu. Ale część mam też na kablach, więc nie wszystko promieniuje cały czas. Część idzie w kablach, więc wyłączam nadajniki w laptopach.
[49:49] - Ciekawe.
[49:52] - Chciałem powiedzieć słuchaczom „Radia na fali”, że wyjeżdżam na wakacje i nowych filmików na moim koncie na YouTube na razie nie będzie. Jak wyjadę na wakacje.
[50:02] - To ja życzę udanych wakacji przede wszystkim.
[50:04] - Tak. A jeszcze jedną rzecz. Wie pan coś na temat zimnej fuzji? Coś nowego? Bo kompletna jest posucha.
[50:13] - Nie wiem nic, ale być może w audycji „Synteza” się niedługo coś pojawi na ten temat.
[50:18] - A kiedy będzie audycja „Synteza”?
[50:20] - W środę o godzinie 22 polskiego czasu.
[50:24] - Zawsze w czwartek sprawdzałem, bo pisze w rozkładzie.
[50:26] - W czwartek, przepraszam. W czwartek jest „Synteza”. Co ja mówię? W czwartek.
[50:29] - Tydzień temu była tylko muzyka.
[50:31] - Tak. Ja akurat byłem na wakacjach.
[50:34] - To czekam na jakieś informacje. Chciałbym, żeby coś, co wreszcie działa.
[50:39] - Słuchaj, to mam dla ciebie i dla wszystkich słuchaczy bardzo ciekawy news. Jest już nagrana prezentacja, bo byłem w Polsce, nagrałem prezentację już działających urządzeń, niekoniecznie może zimnej fuzji.
[50:52] - Coś, co daje po prostu kilowat.
[50:54] - Jest coś.
[50:56] - Coś ktoś pokazuje, jakaś żaróweczka na tle jakichś zasłoniętych tego, że coś tam z tyłu.
[51:03] - Nie, żadnych takich rzeczy. Słuchajcie, jest nagrany mocny materiał z panem Janem Taratarcio, także zostanie opublikowany. Jest tam trochę rzeczy.
[51:11] - To wykorzystuje jakąś energię? Czy to jest bardziej energia klasyczna, odnawialna, czy coś takiego?
[51:18] - Na przykład silnik magnetyczny. Ale o tym wszystkim w „Syntezie”, proszę państwa. Zapraszam do „Syntezy” z silnikami.
[51:27] - W czwartek.
[51:27] - Dokładnie, w czwartek o godzinie 22 polskiego czasu.
[51:29] - Tak będzie. A potem się pojawi, bo nie wiem, czy będę miał możliwość tam, gdzie jadę na wakacje, skorzystać z łączności komórkowej, bo tam jest słaby sygnał. Czyli będzie ta audycja potem do odsłuchania?
[51:42] - Jak najbardziej.
[51:43] - Jak się da, to się połączę.
[51:45] - Mhm.
[51:46] - Jak mi łącze pozwoli.
[51:47] - Trzymamy kciuki, żeby było okej, pomimo tego szaleństwa z tymi pasmami. To ja dziękuję bardzo za telefon.
[51:56] - Dziękuję panu. Burze powodują błyskawice, ten rezonans Schumanna.
[52:03] - Dokładnie, kolumbusy.
[52:04] - A wie pan, że są tak zwane chochliki? Nad burzami w przestrzeń kosmiczną fale energii wystrzeliwują w powietrze trzy razy mocniejsze niż ta burza, co uderza w ziemię.
[52:18] - Tak, to jest jeden z fenomenów tego wszystkiego, że te pioruny-
[52:21] - Zostały przypadkowo odkryte dzięki czułym kamerom.
[52:24] - Że w ziemię wali jedna trzecia pioruna, a dwie trzecie idą w kosmos.
[52:28] - Idzie w kosmos.
[52:29] - Dokładnie. To ja bardzo dziękuję za telefon.
[52:32] - To jest kolejne, jak pan mówił, że Amerykanie umieszczają jakieś nadajniki w promieniu kosmicznym czy na stacji. To jest kolejna rzecz, którą teoretycznie, jeżeli w przyszłości człowiek opanuje napęd nadświetlny, będzie trzeba montować w statkach kosmicznych.
[52:47] - Być może.
[52:48] - Jeszcze panu powiem, to taka ciekawostka. Zebrało się kilkunastu fizyków teoretycznych. Wyślę linka z alobolatarami i wyobliczeniami. Tam jest z 30 stron po angielsku, ale jest krótkie tłumaczenie po polsku, które udowodnili pod względem teoretycznym, są fizycy teoretycy, że napęd nadświetlny jest możliwy, że fizyka nam tego nie zabrania i nawet przy nowych obliczeniach znacznie trzeba mniej energii niż przy tych pierwszych, co były w latach 90. Ktoś tam zrobił pierwsze takie obliczenia wstępne. O 90% mniej energii było potrzebne niż przy tych pierwszych obliczeniach. I fizyk taki projekt koncepcyjny tego statku wysłał do grafika z opisem, jak by to miało wyglądać. Są piękne grafiki, jakby taki statek od strony fizycznej miał wyglądać. I jeszcze coś panu powiem. Ten wygląd się prawie wzorował na statkach z serialu „Star Trek”.
[53:48] - Ja myślę, że niedługo wszyscy będziecie.
[53:51] - „Star Trek: Pokolenia”. Znowu koncepcyjnie przeczuli, jak by mógł w rzeczywistości wyglądać. Że podstawowy kształt musi być taki, żeby to zadziałało w rzeczywistości.
[54:00] - To troszkę tak, że „Star Trek” był takim filmem, który przewidział kawałek przyszłości, a może nie tyle przewidział, ile dużo konstruktorów po prostu-
[54:08] - Jakaś jest technologia wymyślona, opis takich technologii, projekty. Aha, to było w serialu „Star Trek: Pokolenia” 30 lat temu koncepcja tego czegoś.
[54:18] - I sobie wyobraźmy tego małego chłopaka, który jako pięcioletnie dziecko oglądał tego „Star Treka” i sobie wymyślał: „Pewnego dnia zostanę naukowcem i zrobię to urządzenie”.
[54:28] - Ja oglądałem ten serial, jak byłem młody i o czymś takim myślałem, jak byłem młody. To mnie zainspirowało, żeby iść w tą stronę nauki.
[54:36] - I mamy już telefony, które tak wyglądają.
[54:39] - Dokładnie. Twórcy, którzy robili projekt komórki, powiedzieli, że się wzorowali na serialu „Star Trek”. Kształt obudowy.
[54:48] - Nie jest dokładnie taki sam. On w „Star Treku” jest troszkę inny.
[54:52] - Z klapką, ja mówię o tym pierwszym. Z klapką jest wzorowany na tym. Tatym powiedział, że projektant się na tym wzorował.
[54:58] - To prawda. Pamiętam tę serię „Star Treku”, gdzie był telefon otwierany z klapką. Trzeba otworzyć klapkę i się połączyć. Bardzo dokładnie.
[55:05] - Ja uwielbiam, jak pięć lat temu jakaś telewizja kupiła cały ten serial i go wyemitowała porządnie, a nie że jeden sezon i koniec.
[55:16] - Boxy DVD to jest ratunek. Można w boxach DVD po prostu.
[55:19] - Wyemitowali go dwa lata temu.
[55:21] - Dobra, słuchajcie, kończymy, zamykamy „Star Treka”. Musimy się sami pochować.
[55:27] - Telefon będę wysyłał przez Skype'a.
[55:29] - Dziękuję bardzo. To ja go wrzucę tutaj na czat. Także dziękuję wielkie za telefon. To był stały słuchacz. Proszę bardzo. Przy okazji dowiedzieliście się, że błyskawica, która leci na Ziemię, to tylko jedna trzecia tego, co leci w ogóle w kosmos, a na Ziemię trafia tylko kawałek. Wrócę do tej historii z tym rezonansem. Może zanim wrócę, to włącz jakąś muzyczkę, bo tak sobie dzisiaj swobodnie rozmawiam o tym wszystkim. Chcę na końcu połączyć te wszystkie fakty i być może to wszystko w jakiś sposób jest ze sobą związane. Tego nie wiem.
Mam tylko takie przypuszczenia w głowie. Mam nadzieję, że też macie jakieś swoje własne refleksje, także śmiało. Wysłuchacie „Radia na fali” jak najbardziej. Ja mam na imię Tomek, a audycja nazywa się „Hiperprzestrzeń”, a oprócz tego jest retransmitowana jeszcze w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy i jednego radia, i drugiego i zapraszam tych miłośników „Radia na fali”, wielkich miłośników do wspierania finansowego „Radia na fali”, bo musimy opłacić serwery, a generalnie nie mamy na serwery. Także jeżeli macie trochę drobnych, żeby wesprzeć radio, zapraszam bardzo serdecznie. Dzięki temu przeżyjemy i zapłacimy za serwery. Dokładnie. To tyle względem ogłoszeń. A ja wracam do tego tematu, bo temat jest intrygujący.
Nagle raptem minęła dwa lata od tego momentu, gdzie wszyscy mówili o tej wielkiej zmianie i tak dalej, i tak dalej. Wielu się napalało na nie wiadomo co. I tak zapomnieli, troszkę odłożyli to wszystko gdzieś na bok, a minęły dwa lata i się okazuje, że pojawiają się jakieś dziwne anomalie, jakieś dziwne historie, które się dosyć mocno odwołują do takich spekulacji, które gdzieś tam na marginesie tego 2012 się pojawiały. I się okazuje, że miały być te rezonanse Schumanna, te częstotliwości miały rosnąć, ale wtedy przestały rosnąć. I tak ludzie zapomnieli troszkę o tym i nie zbadali tego. A teraz wygląda, że sobie świetnie radzi, że nie ma z tym problemu. Radzi w sensie, że ten rezonans prawdopodobnie rośnie i to dosyć mocno. Prawdopodobnie mówię, ponieważ sam tego nie zmierzyłem. Próbuję dorwać się jak najwięcej informacji na ten temat, jak wygląda to teraz. Idzie to z trudem.
Te informacje, które mam, mówią mi jasno i wyraźnie, że rośnie. Mogę się mylić, ale mniejsza o to. Wracamy do tego pasu fotonowego, bo tu była kolejna sprawa związana z przepowiednią 2012 roku. To, że Ziemia trafi w ten inaczej naładowany obszar kosmosu i przez to inne naładowanie w tym obszarze kosmosu najzwyczajniej w świecie to naładowanie przeskoczy nasze mózgi, przeskoczy na tę planetę i że w ogóle zaczniemy inaczej myśleć i że to będzie początek tej wielkiej zmiany. Że to nie będzie nic, co jest związane ani z wojną globalną, ani z jakimiś katastrofami. Że to de facto jest jakaś fala z kosmosu. Chyba jest nawet audycja jedna w archiwum „Hiperprzestrzeni”. Nazywa się chyba zdaje się „Fala z kosmosu” czy jakoś tak. Gdzie jest troszkę więcej na temat tego fenomenu zjawiska pasa fotonowego. Został tam opisany przez paru naukowców i do końca nie wiemy, czy ten pas fotonowy istnieje, czy on nie istnieje.
Wiemy tylko kilka rzeczy, które nas, nie wiem jak was, ale mnie naprowadzają mocno na tę teorię pasa fotonowego. To są spostrzeżenia, które obserwowała NASA w przeciągu ostatnich lat. Chodzi o pewne anomalie zachowania się atmosfery planet w naszym Układzie Słonecznym. Wygląda na to, był taki moment, że nagle zaczęły się anomalie i anomalie zaczęły się od najdalej wysuniętej planety w naszym Układzie Słonecznym. Czyli de facto jak się chmury zaczęły zmieniać, to gdzieś na obrzeżach Układu Słonecznego. Później była kolejna planeta, później kolejna bliżej Słońca, kolejna bliżej Słońca i tak dalej. Czyli de facto złamanie w ogóle całego konceptu całej teorii na temat, jak jest skonstruowany nasz świat dookoła. To to, że Słońce musi przeprażyć, musi być wybuch na Słońcu. Ten wybuch na Słońcu dopiero rozdmuchuje i rozdmuchuje wszystkie sprawy na pozostałych planetach. Się okazuje, że jest zupełnie odwrotnie.
Że ta fala, cokolwiek to jest, czy to jest fala fotonowa, czy to jest cokolwiek innego, przyszło do nas z zewnątrz. Albo właściwie my wpadliśmy gdzieś tam bokiem w to zjawisko i było to widać na podstawie anomalii, które się działy na tych planetach po kolei. Słynne zachowanie pierścieni Saturna, chmury na Wenus, różne takie dziwne historie. Nagle się pojawiają anomalie. Nagle w jednym momencie pojawiają anomalie i to właśnie w taki specyficzny sposób, że od najdalszej planety do tej najbliższej Słońcu. Czyli generalnie wniosek banalnie prosty. Jeżeli jest jakieś oddziaływanie na nasz świat, to to oddziaływanie jest po prostu z zewnątrz, a nie od wewnątrz, a Słońce jest tylko czymś w rodzaju lustra, które właściwie odbija to oddziaływanie. I to by było niejako związane z kolejną rzeczą, z tą falą. Właśnie ta fala fotonowa kolejną rzeczą związana z rezonansem Schumanna. Bo dlaczego jest taki problem, żeby w ogóle te wszystkie rezonanse i to wszystko badać?
Dlaczego nie jest to takie łatwe? Bo jesteśmy w sytuacji ryby znajdującej się w wodzie i to jest chyba taka najbardziej nieszczęśliwa sytuacja, jeżeli chodzi o pomiary czegokolwiek, o w ogóle badanie czegokolwiek, przynajmniej tych niewidocznych mocy. Bo tak samo jak ryba nie widzi wody, tak samo my nie widzimy tych mocy dookoła nas. My widzimy tylko pustą przestrzeń, prawdopodobnie tak samo jak ryba. Dla ryby to jest po prostu pusty pacerniak i może sobie pójść w lewo, w prawo. Dla nas to jest woda, która ma swój własny kierunek, swoją własną temperaturę i tak dalej. My też odczuwamy temperatury Powietrza. Też odczuwamy prędkość wiatru na sobie i tak dalej, wszystkie te historie, ale de facto nie widzimy ani mocy, które stwarzają ten wiatr, ani mocy elektrycznych, ani żadnych innych mocy. Właściwie najważniejszych elementów naszej egzystencji na tej planecie w ogóle nie widzimy. One kompletnie pozostają poza naszymi zmysłami.
Trzeba wybudować takie urządzenie, które się nazywa kondensator. Gdzieś zbudować dużą cewkę, postawić w lesie, zbierać do tej cewki prąd i w pewnym momencie ta cewka, jak się przyłoży do drugiego kawałka metalu, wystrzeli taką dużą elektryczną iskrą. I to jest jedyny widoczny kawałek tego świata dookoła nas, który jest dostępny dla naszych oczu, w ogóle dla naszych zmysłów. Jedyne, co możemy pomierzyć i de facto nie wiemy, co tak naprawdę mierzymy. Bo pomysł z tą fałą fotonową jest dosyć trywialny. Właściwie polega na tym, że jakbyśmy żyli w żelu o gęstości przypuśćmy dwa wyładowania na sekundę, to teraz się przeprowadzamy do żelu, do takiej galarety, w której tych wyładowań na sekundę jest o wiele więcej. Przypuśćmy, jest ich pięć, cztery i tak dalej. Tylko że dla nas to już nie ma za bardzo różnicy, bo to jest jak pływanie na łódce po fali tsunami. My naprawdę na środku oceanu. Tej fali nie widać, bo nie widać horyzontu.
Nie mamy żadnego punktu odniesienia, który mógłby nam pokazywać, jak bardzo różni się nasz stan dzisiejszy od tego stanu wczorajszego, bo właściwie wszystko ulega zmianie. Jak na ironię ulega zmianie nasz cały Układ Słoneczny i te dziwne anomalie. Jeżeli ktoś z was interesuje się astronomią, to powinien zauważyć, na pewno zauważył w ciągu ostatnich lat takie bardzo duże, bardzo poważne nasilenie raportów o różnych anomaliach astronomicznych, szczególnie anomaliach dotyczących gdzieś jakichś odległych gwiazd, które teoretycznie miały wybuchać, miały gasnąć, miały coś tam się z nimi dziać, ale właściwie nikt do końca nie wie, co się z nimi dzieje, bo powstają jakieś takie dziwne anomalie. Według pierwszych teorii czarnych dziur ta gwiazda zawsze miała mieć jakiś tam swój kształt, zawsze miała coś tam robić i generalnie wszyscy byli przygotowani na to, co się wydarzy jutro. No i pewnego dnia nastąpiło to jutro i to, co się wydarzyło na niebie, było kompletnym zaprzeczeniem tego, co było planowane w książkach. Generalnie wygląda na to, że właściwie nie mamy odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie dotyczące tego, jak powinien wyglądać normalny stan. Bo według tej teorii pasa fotonowego, jak wszyscy żeśmy wdepnęli w ten nowy świat, to właściwie straciliśmy kompletnie jakiekolwiek punkty odniesienia. I nawet jeżeli przyśpieszyliśmy nas, jeżeli zwolniliśmy, cokolwiek się stało z naszym światem, to nawet nie wiemy tego. Możemy to badać gdzieś próbując budować jakieś detektory częstotliwości Schumanna na podstawie kwarcu, który według nas teoretycznie powinien mieć, przynajmniej z naszego punktu widzenia, takie najbardziej stałe właściwości, jeżeli chodzi o kondensację prądu elektrycznego, czy tam ładunków elektrycznych właściwie. Kolumbusów, czy jak to zwał.
I to jest chyba jedyna metoda. I też tak nie do końca, bo też nie wiemy, czy przypadkiem wszyscy nie podlegamy tym prawom, łącznie z tymi kawałkami kwarcu. To jest troszkę tak, jak wskoczyć do wody i próbować być suchym. Nie da się porównać w wodzie suchości i mokrości. W wodzie wszystko jest mokre i na tym polega nasz nieustanny problem z mierzeniem tego wszystkiego. Z tym, jak po prostu ten czas zwalnia. To jest trochę jak z gęstością wody. Słuchajcie, przecież ryba też nie widzi, jak woda jest gęsta. Ryba może co najwyżej poczuć, że troszkę wolniej płynie. Ale jeżeli płyniemy w oceanie i nie widzimy ani dna, ani brzegu, ani niczego, to właściwie nawet nie wiemy, że zwalniamy.
Nawet nie wiemy, że przyśpieszamy. Właściwie poza tym, co odczuwamy tak czysto, bezpośrednio na naszej skórze i to, że sobie rozmawiamy ze sobą i to, że nasz świat wizualny, w sensie ten fizyczny kawałek stołu przede mną, komputera, czegokolwiek, mikrofonu jest dalej ten sam, to wcale nie znaczy, że ten świat jest ten sam. Dalej. Przynajmniej jest taki koncept. Tak jak się właśnie ostatnio przyglądałem tym wszystkim teoriom, wracając do 2012 roku, tym, co z tego ocalało po tych dwóch latach, tym, że świat się niewiele zmienił, przynajmniej w takiej materialistycznej części, to się okazuje, że chyba coś się mocno zmieniło. No bo tak, wszystkie odczyty zaczęły wariować. Nawet sprawy związane z odczytem rezonansu Schumanna. Kolejna rzecz, zaczęły wariować sprawy takie jak prędkość planety Ziemia. Z tą prędkością planety Ziemia to jest dosyć ciekawie, bo obwinia się za to trzęsienia ziemi, takie potężne, że to one zwolniły ruch planety, ten ośrodkowy. Przy czym jest jeszcze kolejna teoria, że to właśnie to nie jest tak, że one zwolniły.
To jest tylko nasza percepcja. Nam się wydaje, że Ziemia zwolniła. A jeżeli Ziemia się kręci dalej w tym samym tempie, cały świat chodzi dokładnie w tym samym tempie, tylko nasza percepcja się zwolniła, bo materia obok nas się zagęściła i tych wyładowań, cokolwiek co to by było, jest po prostu więcej. I generalnie wysunięcie ręki przed siebie zajmuje nam dzisiaj troszeczkę więcej czasu albo jakoś tak niż wcześniej. To wydaje nam się, że... No właśnie, co nam się wydaje? Że zwolniło czy przyśpieszyło? Bo jeżeli planeta zwalnia, to nam naturalnie się powinno wydawać, że życie przyśpiesza, bo wszystkie czynności, które wykonywaliśmy pomiędzy jednym a drugim wyładowywaniem pioruna dawniej, po prostu mieliśmy więcej czasu, bo tych wyładowań na relatywnie minutę naszego życia było po prostu mniej. A teraz tych wyładowań jest więcej i my właściwie nie widzimy tej minuty jako minuty, bo my odliczamy ten swój czas tymi wyładowaniami elektrycznymi. Właściwie wszystkie nasze urządzenia pomiarowe, wszystkie urządzenia, które odliczają czas, miejsce, przestrzeń, właściwie są oparte dokładnie na tym samym zjawisku.
Na tym, że wiemy, ile było prądu wcześniej, że wiemy, ile było światła wcześniej i porównujemy do tej sytuacji, która jest teraz, że teraz mamy troszkę mniej albo więcej. No i jak to teraz się ogarnąć w tym kosmosie, skoro prawdopodobnie, przynajmniej tak wynikałoby ze zdjęć NASA, wygląda na to, że cała nasza galaktyka wdepnęła w zupełnie inaczej naładowany kawałek kosmosu i właściwie to wdepnęła w całości. Tak że nawet już za bardzo nie możemy niczego pomierzyć. No bo co sobie pomierzymy? Pomierzymy sobie, gdzie byliśmy 30 lat, 40 lat temu. Wiadomo, że 30, 40 lat temu rezonans Schumanna miał 7,83 herca. Przynajmniej ta pierwsza dolna granica, bo on się zawiera od do. Tych peaków, tak jak wspomniałem, jest dokładnie pięć. Jeżeli coś się zmieniło, to teraz byśmy musieli zakonserwować nasze urządzenie pomiarowe gdzieś w maszynie do podróżowania w czasie wraz z kawałkiem urządzeń, żeby to urządzenie w czasie było jeszcze z 50 lat temu, ale żeby mierzyło stan dzisiejszy i może by nam się udało pomierzyć te częstotliwości Schumanna dokładnie, jak wyglądają. Inna sprawa, że naprawdę jest to sroga tajemnica dowiedzieć się, co tak naprawdę mierzą satelity chińskie, satelity rosyjskie, amerykańskie, tudzież europejskie, geodezyjne, te, które robią te wszystkie bardzo precyzyjne pomiary do Google'a i tak dalej.
One mierzą takie rzeczy, bo wiemy, że jest taka aparatura na pokładzie tych satelitów, ale nie dostajemy absolutnie żadnych wyników. Wiem, że NASA ma taki specjalny sprzęt na jakimś satelicie do skanowania. Specjalnie po to wymyślony, żeby badać częstotliwość rezonansu Schumanna, bo się okazuje, że kosmos jest w miarę relatywnie najmniej zakłóconym miejscem, jeżeli chodzi o ilość szumów generowanych przez nasze telefony komórkowe, telewizory, cokolwiek by tam było. Można sobie dzięki temu w tej błogiej kosmicznej ciszy posłuchać, gdzie ten rezonans ma anomalie, gdzie w tym szumie jest takie stuknięcie w górę. To jest ciekawe. Ciekawe jest przede wszystkim z połączenia, o czym zacząłem chyba tą całą opowieść, połączenia tego z naszym mózgiem. Tego, o czym wspominał dzwoniący słuchacz, że są pewne częstotliwości, gdzie ludzki mózg po prostu świruje. Nie wiem, czy to jest tak, że pedofilia jest związana z jakąś częstotliwością, ale może być tak. Są badania naukowe, które dowodzą tego jasno i wyraźnie, że konkretne uczucia są w jakiś sposób, może nie w całości, przyporządkowane do konkretnej częstotliwości rezonansu, ale bardzo mocno idą w parze. To nie jest do końca tak, że od do i co do zera po przecinku, ale tak czy siak wychodzi na to, że to, jak się czujemy, nawet nie wychodzi.
Wystarczy się podłączyć pod sprzęt do encefalografii, taki normalny. Zwyczajnie sobie serce podłączyć tak, jak się podłącza tym ludziom, którzy mają zawał serca albo coś takiego i sobie zrobić eksperyment. Pierw pozwolić, żeby ktoś nas wkurzył, później spokojnym, później kimś bardzo szczęśliwym, a później bardzo smutnym i sobie zobaczyć, jak wygląda napięcie i w ogóle stan elektryczny pracy naszego serca. Się okazuje, że każdy ze stanów emocjonalnych ma swój konkretny ładunek elektryczny, ma swój rezonans, zmusza organizm do pracy i jeżeli jesteśmy smutni, to cały nasz organizm zwalnia do konkretnej częstotliwości, która pompuje tak, a nie inaczej. Tak to wygląda. Jeżeli jesteśmy szczęśliwi, to oczywiście ta częstotliwość jest o wiele większa, ten rezonans jest o wiele większy. Wręcz widać po ludziach dookoła, bo zarażają się od nas tym szczęściem. Widać, jak ta antena izotopowa promieniuje na zewnątrz. Takie niby proste rzeczy. Czyli generalnie jakiś związek jest, nawet nie jakiś, tylko po prostu zwyczajnie jest.
Wiemy na 100%, że kwestia medytacji jest związana też z rezonansem naszej głowy. Milion badań robionych aktualnie na świecie, zresztą nie tylko robionych aktualnie, ale już dawno zrobionych, które mówią jasno i wyraźnie, że od zakresu iluś tam ośmiu herców do zakresu trzech herców czy pięciu, zależy jak u kogo, jakie ma umiejętności, sobie zejść niżej, jest stan alfa, theta, beta, czyli te wszystkie stany związane z medytacją, z podróżami poza swoje własne ciało, ze stanami wizyjnymi, krótko mówiąc, czyli z tym wszystkim, co przynosi nam wyobraźnia. Prawdopodobnie bez tego stanu wyobraźni nie byłoby żadnego wynalazku na świecie. Nawet nie tyle chyba prawdopodobnie, ile na 100%, bo przecież zawsze jak czytamy historię jakichkolwiek wynalazków, to z reguły jest to coś, co się przyśniło komuś. Czyli te stany, w których nasza antena, czyli mózg, łapie jakąś informację z zewnątrz, wędrują od poziomu jednego herca do, przypuśćmy, 13 herców. To wiemy na dzień dzisiejszy. Przynajmniej te informacje, które nas dotyczą tu i teraz. Jeżeli sobie wyobrazimy, że dookoła, bo właściwie każdy rezonans jest jakimś polem informacyjnym, to nie jest tak, że jeżeli częstotliwość Schumanna się podnosi, czyli jeżeli my wpadamy w pas fotonowy, to nagle rezonans całego kosmosu częstotliwość naszą wszystko podnosi i te niskie, długie częstotliwości znikają. Nie, one dalej tu są, tylko my przeskakujemy na inną zapadkę. Zaczynamy żyć w szybszym rezonansie, się więcej rzeczy dzieje na minutę, tudzież nasza minuta się rozciąga albo jakoś tak można by to nazwać w wielkim skrócie.
Efekt jest taki, że nie widzimy tego, tylko czujemy. Możemy tylko i wyłącznie odczuć tą całą gęstość. Ten pas fotonowy tak ładuje te ładuneczki i ogarnia to wszystko, że po prostu to nam umyka, a ta częstotliwość dalej jest. Jeżeli w niej jest jakaś informacja, to informacja musi być też w tych wyższych częstotliwościach. Czyli jeżeli się przesuwamy z tym pasmem częstotliwości gdzieś w górę, to teoretycznie, uprzedzam, sam nie sprawdzałem, znaczy w sumie sprawdzam tak samo jak wy, żyję na tej samej planie, dotyczy nas wszystkich ten sam rezonans, to generalnie powinniśmy ewoluować, w cudzysłowie, ze swoim myśleniem z biblioteki, która się znajduje na poziomach od trzech do 13 herców, do bibliotek, które znajdują się na wyższych poziomach. Czyli w tym przypadku, z tego, co się dowiedziałem teraz, rezonans Schumanna wynosi 22 herce. Generalnie zaczynamy ogarniać to, co się dzieje w tej bibliotece od 22 do teraz będzie sześćdziesięciu paru, zdaje się. Czyli górny zakres tej częstotliwości. Zaczyna się coś bardzo dziwnego, coś, o czym kiedyś wspominałem. Jest jedna hiperprzestrzeń poświęcona temu tematowi.
Jest ta tajemnicza fala, którą odkryto w naszym mózgu. Bardzo cicha fala. Fala, która jest powyżej 50 herców. Nie wiemy nic na ten temat. Ona została wykryta całkiem niedawno. Bo tak jest z tymi falami, że strasznie nie wiadomo, jak to badać. Bo łatwo jest badać, jak wiemy, gdzie jest fala i w co uderzy i wiemy, jak ją zatrzymać, i mamy ten element. Ale jak nie wiemy, z czego składa się ta fala, jak długa jest, z czym ona w ogóle przede wszystkim rezonuje. Czyli nie mamy żadnego materiału porównawczego, na którym moglibyśmy przyłożyć tę falę i powiedzieć: „Okej, to było przed, a to jest po uderzeniu fali”. Nie mamy czegoś takiego.
Te fale są już tak niskie, tak długie i tak praktycznie niewidoczne, jeżeli chodzi o naszą percepcję rzeczywistości w jakikolwiek sposób, że to nam po prostu centralnie umyka. Jesteśmy ciągle jak ta ryba w wodzie, której się wydaje, że dookoła niej jest pusto. A my wiemy, że dookoła ryby jest masa wody, tona wody. Tylko właśnie co jest dookoła nas? Bo my tego nie widzimy. Dookoła nas nam się wydaje, że jest pusto. Poza oczywiście paroma przedmiotami, które mamy pozbierane. Do tego się to sprowadza. Jak to ogarnąć? No nie wiem.
Słuchajcie, zauważyliście wszystkie te anomalie, które się pojawiały w ciągu ostatnich dwóch lat, jeżeli chodzi o obserwacje astronomiczne, o odkrywanie tych nowych, dziwnych układów, które nie powinny istnieć. I takie ciekawe anomalie związane z tym, co się dzieje w ogóle dookoła nas, że chyba trochę więcej z nas zaczyna ogarniać rzeczywistość na jakimś logicznym, chyba bardziej logicznym poziomie niż wcześniej. Jeszcze lata temu duże festyny, duże imprezy międzynarodowe i tak dalej miały tylko i wyłącznie dobrą prasę. Nikt nie zastanawiał się nad kosztami ludzkimi przy tych imprezach. Teraz powoli mijają lata. Nie wiem, czy to jest kwestia też mediów niezależnych i tak dalej, ale to bym odłożył na półkę, bo to mi się wydaje zawsze było. Może nie aż na taką skalę, ale generalnie informacja na świecie zawsze była, jak życie wyglądało i wszyscy wiedzieliśmy o draństwach, ale teraz, po raz pierwszy od jakiegoś czasu powoli zaczynamy zwracać uwagę na te draństwa. Przynajmniej ja miałem taką refleksję, że w ciągu ostatnich dwóch lat coraz więcej ludzi podnosi pewne tematy, które były dawno porzucone, zakopane, zakurzone. Nikt nie chciał się nimi zająć. I teraz nagle podejmują te tematy.
I to tak całkiem naturalnie, bez jakiegoś ciśnienia. I to nie w taki sposób, że temat jest specjalnie modny albo trzeba się nim zainteresować, bo ktoś się zainteresuje nami. Nic z tych rzeczy. Po prostu zaczynamy dostrzegać troszeczkę anomalii dookoła nas. Takich anomalii, które bardzo trudno wyjaśnić. Przynajmniej w taki konserwatywny sposób. I być może jedyna metoda, jaka jest na wyjaśnienie tych anomalii, to jest zwrócenie się do tych kompletnie szalonych, tak zwanych alternatywnych teorii, tudzież jak to zwał. A wy słuchacie oczywiście Radia Nafalia, na mnie Tomek. Słuchacie „Hiperprzestrzeni” retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. A dzisiaj po długiej przerwie tak się rozpływam, bym powiedział.
Rozkminiam historię z 2012 i pewnych anomalii, które się dookoła dzieją. Witam Antyszwedzie. Halo, halo.
[01:16:49] - Cześć, ja tak w sumie czekam na wieczorową porę z tym telefonem, bo jest nie w temacie.
[01:16:54] - Och. Co miałem zrobić?
[01:16:58] - Przepraszam, ale chciałem pozdrowić ludzi ze Schizofrenii, takiej grupy na Fejsie. Mamy taką wesołą i słuchamy cię. Także pozdrawiam ludzi. I w sumie tyle.
[01:17:08] - Zapraszam na wieczorową porę zatem.
[01:17:12] - No ba.
[01:17:13] - No ba. Słuchajcie, to był Antyszwed. A ja wracam do tej całej historii, bo tak dzisiaj wrzucam te wszystkie opowieści. Próbuję to zebrać do kupy niby niepasujące do siebie kawałki. W sumie pasujące, bo wszyscy od początku, łącznie z autorem, czyli panem Schumannem, który wymyślił te częstotliwości. Nie tyle wymyślił, ile odkrył. Wszyscy mają bardzo dużo refleksji związanych z tym, co się w ogóle będzie z tym wszystkim działo. Znaczy refleksje refleksjami, ale jeszcze poza tym... Och, się zamotałem. Chodzi dosłownie o odkrycie tego zjawiska, że było tak mocno skorelowane.
Tam były takie eksperymenty robione przez Schumanna, że na przykład swoich uczniów umieszczał w działaniu takiego rezonansu 7,83 herca. No i się okazało, że lepiej się uczą i tak dalej. I się okazuje, że po prostu ten rezonans ma bardzo mocny wpływ na naszą percepcję. Nie wiem, na ile jest to placebo, na ile jest to rzeczywisty efekt. Ja sobie robiłem takie drobne eksperymenty z rezonansami i z wodą, i z tuszem, i z tym, co się będzie w ogóle działo. Troszkę jak ten klasyczny numer z wysypywaniem z patterny Houdiniego. Tak to się nazywa. Czyli wysypuje się coś, jakiś pył na metalową płytę, następnie się tą płytę podłącza do częstotliwości i się sprawdza, jaki pattern się układa pod wpływem tego rezonansu, który się puszcza przez tą metalową płytę. No i ja z kolei sprawdzałem sobie rezonanse puszczane przez wodę. No i słuchajcie, ciekawe zjawisko.
Wygląda troszkę tak, jakby w wodzie się formowało coś na kształt anteny izotopowej z tuszu, czegokolwiek, co tam wrzucicie, jakakolwiek materia tam nie będzie, którą się nie podepnie pod tą częstotliwość, ona automatycznie przybiera taki wygląd bardzo podobny do ludzkiego mózgu. Wygląda dosyć intrygująco. Słuchajcie, jeżeli chcecie sprawdzić, to eksperyment jest bardzo łatwy do zrobienia. Wystarczy sobie wziąć duży szklany pojemnik z wodą, ale taki naprawdę duży. Wziąć sobie czarny tusz Najlepiej pióro i sobie kapnąć do tego pojemnika. Oczywiście pojemnik nie może być tak sam sobie, bo najlepiej pojemnik postawić na dużym głośniku, takim subwooferze basowym, który ma możliwość odgrywania bardzo niskich częstotliwości, czyli takich w okolicach czterech herców czy coś koło tego. Wtedy można sobie podłączyć pod wzmacniacz, najlepiej lampowy, bo to też jest bardzo istotne, żeby ta fala, która jest generowana, nie ulegała zniekształceniom, a mosfety, czyli takie klasyczne wzmacniacze, wbrew pozorom zniekształcają sygnał bardzo mocno i czynią go kanciastym. Także jeżeli ktoś z was ma lampowy wzmacniacz, to idealne połączenie i sobie tak podłączyć pod ten lampowy wzmacniacz tą częstotliwość i zobaczyć co się będzie działo. Co się dzieje? Generalnie woda przestaje wirować wokół ruchu Coriolisa.
Normalnie powinna się zawijać do środka ta kropelka, robić taki fajny pattern. Wszystko się skręca do środka, tak jakby się mieszało kefir z sosem jakimś malinowym czy jakoś tak. Ten ciemny zawsze taki wir robi dookoła. Wiecie, o co chodzi. Każdy sobie wlewał mleko do kawy i mieszał. Także takie popularne zjawisko. W tym momencie, kiedy się potraktuje rezonansem taką kawę z mlekiem, to ta kawa nie za bardzo chce się mieszać z tym mlekiem, tudzież mleko z kawą, tworząc bardzo dziwną strukturę przestrzenną. Polecam każdemu z was do sprawdzenia. Ja mam gdzieś zdjęcia tych swoich eksperymentów. Myślę, że pewnego dnia to opublikuję, ale to może opublikuję, jak porobię sobie trochę więcej eksperymentów, bo mam kilka różnych szalonych pomysłów na to, jak sobie te częstotliwości ze sobą razem łączyć i zobaczyć, co z tego wszystkiego wyjdzie.
Wiecie, taki syndrom troszkę szalonego naukowca w głowie, co to nie zasypuje gruszek w popiele. Refleksja jest ciągle ta sama, że właściwie cokolwiek byśmy nie robili z tymi częstotliwościami, one się zachowują troszeczkę jak takie biblioteki informacji. Bo jak inaczej logicznie wytłumaczyć to, że wysypujemy sobie sól na metalową płytę, podłączamy rezonans akustyczny i nagle się okazuje, że ta sól się układa w takie wzorki jak na skrupie żółwia? Innego wytłumaczenia nie ma. Można to oczywiście zanegować, można to ignorować, ale ile lat można ignorować takie elementarne anomalie? Właściwie może nie tyle anomalie, ile takie... Nie wiem, jak to nazwać. Podstawy w ogóle tego, co się dzieje dookoła. Przepraszam was bardzo, troszeczkę próbuję to ogarnąć. Computer.
Mam tu jakichś dzwoniących na Skypie, których nie potrafię odebrać. I don't know. Emocje widzę. Po raz pierwszy hiperprzestrzeń po długiej przerwie, a taki bardzo spokojny, zchillowany. Tu widzę nawał telefonów. Okej, słuchajcie, jakbyście chcieli zadzwonić: radionafali.com. Zapraszam serdecznie. I tu dzwoni mi już słuchacz. Halo, halo, witam serdecznie.
[01:22:23] - Halo, halo.
[01:22:24] - Witam serdecznie.
[01:22:26] - Słuchaj, kojarzysz Kloda z Teorii Chaosu?
[01:22:30] - Kojarzę Michała. To to samo radio.
[01:22:33] - Właśnie chodzi mi o tego Michała. Chciałbym się zapytać, czemu go oszukałeś i go okradłeś z pieniędzy.
[01:22:42] - Dobre. To ja chciałem z Michałem o tym-
[01:22:46] - Bo chodzi o to, że ja słucham jednego i drugiego radia i byliście razem i teraz już nie jesteście razem. Weź mi wytłumacz, dlaczego tak jest teraz.
[01:22:56] - Nie wiem, o czym mówisz, mówiąc szczerze. Jestem taki zaskoczony, bo wydaje mi się, że opowiadasz historię, której ja nie znam.
[01:23:04] - Po prostu oszukałeś go z pieniędzy. Okradłeś go.
[01:23:07] - To ciekawe. Nie wiem. Słuchaj, może powinieneś zadzwonić do Michała w przyszły piątek, bo-
[01:23:17] - Na Paranormalium napisał swój artykuł i że go okradłeś na 15 złotych.
[01:23:24] - Nie, to chyba nie ten Michał. Musiałbyś się spytać Michała, czy to on napisał, czy też ktoś inny napisał. Rozumiesz? Bo...
[01:23:32] - Dobrze, to jeżeli nie wytłumaczysz, to trudno. Już od dłuższego czasu słucham twoją audycję i wcześniej taki chłopak dzwonił i gadał o pasmach, że one są już ograniczone. Ja chciałbym powiedzieć, że on jest debilem i żeby zdechł.
[01:23:52] - Sorry, man. Nie chce mi się tego słuchać. Nie wiem, czasami mi się wydaje, że dzwoniący się nie ogarną. 15 złotych. Michał, słuchaj, bo mam dla ciebie 15 złotych. Może będę się niedługo widział z Michałem w Dublinie, to przekażę mu własnoręcznie. Słuchajcie, ludzie są pokręceni. À propos tego naszego rezonansu. Miałem taką rozmowę tego, że ten rezonans się troszkę zmienia i on oddziałuje na sposób, w jaki myślimy, w jaki odbieramy świat. I fenomenem jest to, że właściwie cokolwiek byśmy nie mówili, to widać, że to się dzieje dookoła, to się w jakiś sposób manifestuje.
Są robione takie ciekawe badania związane z ludzką intencją, czy ona będzie miała wpływ na rzeczywistość, czy nie. I są tam podłączone pod to komputery. I to jest taki eksperyment, który jest monitorowany przez duże korporacje bardzo często. Google robi taki eksperyment w Londynie, że to wszystko sprawdza, monitoruje i sprawdza, o czym my wszyscy generalnie myślimy. Jakby sprawdza takie pole morfogenetyczne, w którym wszyscy funkcjonujemy. I okazuje się, że jest coś w tym takiego, co bardzo intryguje duże korporacje. Nie mam wyniku tych badań, bo to są jak najbardziej tajne badania i nic właściwie poza szefami firmy Google nie jest nam ujawniane, ale chyba się wszyscy domyślamy, że jeżeli chodzi o badanie, czy jakieś wspólne pole morfogenetyczne, tudzież wyłapywanie tego momentu, w którym wszyscy myślimy o tym samym, to po to, żeby nam podtykać te rzeczy, po to, żeby móc skorzystać z tej informacji w celach handlowych, móc nam coś sprzedać, coś kupić. Generalnie wmanipulować nas w jakąś sytuację. Tak jak ów młody człowiek, który przed chwilą tu dzwonił i próbował wymyślić jakąś sytuację i zaistnieć. To jest dokładnie ten sam moment.
I że ta częstotliwość wyższa, być może przynajmniej w teorii, zbliżając się do tej tajemniczej częstotliwości 50 herców, która jest niczym, właściwie nie wiemy, czym to jest. Występuje w naszym mózgu, jest bardzo cicho i praktycznie jest skorelowana ze wszystkim rodzajem rezonansu, który u nas występuje. To jest troszkę taki matczyny impuls i wszystkie pozostałe impulsy są, nie wiem, jak to nazwać, bo musiałbym użyć bardzo skomplikowanego języka. To troszeczkę jak wziąć wiadro z białą farbą i wlać tam kubek czarnej farby. Dostajemy wtedy szary kolor. Natomiast dolewając biały kubek do czarnej farby, nigdy nie otrzymamy takiej jasnej szarości. W ogóle nam się nie uda. W jedną stronę jest zawsze łatwiej, w drugą jest zawsze troszeczkę trudniej. Tak to wygląda. I te refleksje, czy ślad tych refleksji jasno pokazuje, że coś być może się dzieje na tym świecie.
Te planety już zwariowały. Coś NASA mówiło, że po kolei zmiana wiatru, przebiegunowanie się różnych planet, aktywność słoneczna i tak dalej. Jak na ironię, ta aktywność słoneczna wydarzyła się dopiero na końcu tego wszystkiego, kiedy właściwie zawirowania odbyły się na wszelkich pozostałych planetach Układu Słonecznego. Wszystko to dotarło do środka. Wtedy pojawiły się zjawiska aktywności słonecznej. Przecież jeżeli spojrzymy na kalendarz Słońca, tego, co się działo przez ostatni rok i ostatnie dwa lata, to się okazuje, że Słońce było strasznie cicho. Praktycznie nic się nie działo. Wszyscy oczekiwali, że z 2012 rokiem nastąpi jakaś gigantyczna aktywność słoneczna, która nas po prostu zwieje z tej planety praktycznie. Pozbawi jakiejkolwiek możliwości korzystania z prądu elektrycznego, jakiejkolwiek komunikacji, przynajmniej takiej cywilizacji, jaką znamy. Były też i takie przepowiednie.
Jak się okazuje, nic nie działa w tą stronę. Znaczy się okazuje lub nie. Tego, mam nadzieję, się dowiemy dosyć szybko. Mam taką nadzieję przynajmniej, bo jak na razie informacje pokazują, że fala idzie z zewnątrz, a nie ze środka. Słońce tylko odbija tą całą energię i być może to właśnie zagotowuje Słońce, że wydziela taki rodzaj czegoś, co nazywamy fotonami, że nas oświeca i daje nam piękny poranek i piękny dzień. Kto wie? Jest to mocno związane z tymi częstotliwościami w naszej głowie. Ja tak się zastanawiam, że chyba obserwując trochę świat, bo robi się coraz bardziej racjonalny. Przynajmniej tak mi się wydaje. Coraz więcej ludzi, nie wiem jak w Polsce, ale robi jakieś konkretne kroki w kierunku przeciwdziałania tej tyranii, która wszędzie się pojawiła.
Inna sprawa, że tyrania się pojawiła na świecie i to, że żyjemy w takim, a nie innym świecie, też może być konsekwencją tego, że byliśmy w bardzo kiepskim rezonansie. I tu przychodzi z pomocą chyba znana wszystkim aktualnie już legenda, która wywodzi się z hinduizmu i generalnie z Indii, która mówi o cyklach saga Yuga. Czyli że jest cykl złoty, są złote lata, są srebrne lata, są brązowe lata, są żelazne lata i że w każdym z tych cykli dzieje się coś ciekawego z nami. Czasami w cyklu żelaza dzieje się kompletny upadek i ruina. Natomiast w tak zwanym złotym wieku, do którego zmierzamy, dzieje się wręcz coś zupełnie przeciwnego. Nagle zaczynamy dostrzegać empatię, zaczynamy być sympatycznymi ludźmi dla siebie nawzajem i generalnie zaczynamy szukać czegoś fajnego do zrobienia, a nie czegoś do popsucia. Co jest dosyć dużą różnicą w stosunku do dzisiejszych czasów, gdzie właściwie nawet nauka, ekonomia i właściwie wszystko jest oparte na tym, żeby znaleźć coś, co można zepsuć i coś, co można spierdolić za przeproszeniem najszybciej i najlepiej jak się da. To być może teraz właśnie wędrujemy w ten drugi moment. Ludzie się burzą troszeczkę. Ja się czasami zastanawiam, czy to nie jest tak, że ci wszyscy kolesie, którzy siedzą gdzieś tam wysoko, mają te dane z NASA, mają te dane z tych wszystkich satelitów, te, które są bardzo niechętnie udostępniane nam, takim normalnym, cywilnym ludziom.
Czy to nie jest tak, że oni doskonale wiedzą, że będzie aktywność słoneczna i że właśnie wtedy warto wywalać szmal na robienie jakiejś rewolucji na Bliskim Wschodzie i dokładnie starają się w ten sposób ustawić wszystkie rzeczy? Często się o tym słyszy i jak człowiek później spojrzy z perspektywy czasu na wszelkie te zamieszki, na rozruchy, to nagle się okazuje, że one się dzieją w bardzo specyficznych momentach wszystkie te historie i to takich astrologicznych. Dawniej nazywano to astrologią, dzisiaj możemy powoli mówić na to nauka, bo to już nie są takie czary-mary. Mamy takie urządzenia pomiarowe typu nanotesle, mamy urządzenia pomiarowe do mierzenia fotonów ze Słońca, mamy urządzenia do mierzenia grawitacji ziemskiej. Mamy wszystkie te rzeczy, widzimy, jak to oddziałuje na siebie. To już nie jest aż taką tajemnicą. To już nie jest alchemik, który wychodzi w wielkim kapeluszu ze swojej komnaty i mówi: „Bo ja widzę tak i tak właśnie będzie”. Nie, to już możemy wszyscy zaobserwować. To jest taki proces nawet opisany w bardzo wielu podręcznikach do fizyki, w wielu miejscach i to tak już od co najmniej 100 lat. Może właśnie ulegliśmy temu procesowi, że po prostu nam ten mózg troszkę oszalał.
Może byliśmy właśnie w tym żelaznym wieku i to wszystko szlag jasny trafił i sobie tylko i wyłącznie przeszkadzaliśmy. I może właśnie teraz będzie ten moment, że zaczniemy sobie troszkę bardziej pomagać, bo skoro rezonans rośnie. Właśnie tylko to jest pytanie kolejne, taki abstrakt sytuacyjny. Jeżeli nasze urządzenia pomiarowe odbierają to, że na przykład rzeczywistość zwalnia, czyli obrót wirowy Ziemi zwalnia, częstotliwości Schumanna rosną, to czy tak naprawdę to się zmienia świat dookoła, czy to jest tylko zmiana w nas samych? Wystarczy zmienić drobno częstotliwość w naszych mózgach za pomocą substancji psychoaktywnych. To jest elegancki przykład. Jeżeli narysujemy te wszystkie pasma widzialne w kształcie szlaczka, to widzimy tylko jego połowę. Wystarczy tylko, że przestroimy rezonans pracy naszej głowy. Możemy to zrobić emocjonalnie. Tak jak wspominałem, to też jest możliwe.
Człowiek w stresie potrafi wyprodukować taką ilość endorfin i adrenaliny, że potrafi kompletnie tego nieświadomy podnieść samochód, który waży tonę i wyciągnąć dziecko spod niego. Takich przypadków na świecie znanych są tysiące i nikt nie wie, na jakiej zasadzie opiera się ten fenomen ludzkiego organizmu, że człowiek potrafi myślą spowodować, że praktycznie rzeczy się dzieją dookoła i zaczynają się materializować. Jest masa opowieści o joginach, o różnych ludziach z Dalekiego Wschodu, którzy potrafią robić takie rzeczy. Jest nawet słynne wideo o kolesiu, który pokazuje przed kamerą, jak dłonią, energią kumulowaną w swoim ręku potrafi odpalić gazetę. I nie jest to lipa, bo jest to dżentelmen, który był badany przez kilka uniwersytetów. Lokalny jogin. Ponieważ takie fenomeny się w ogóle nie zdarzają. Dlatego nazywamy to fenomenem, bo nie jest to coś, co się dzieje codziennie. I być może ta umiejętność nam wróci. Może na tym polega, że to jest coś, co zapomnieliśmy.
I to jest ten rezonans obok. Z substancjami psychoaktywnymi wydaje mi się bardzo podobne. Ostatnio czytałem trip raporty i zdarza mi się, że albo czytam w tych samych miejscach, co jest możliwe, że jest to mój efekt placebo, który sam sobie wyprodukowałem, albo tak jest naprawdę. Ale dużo ludzi ma bardzo podobne wizje. Czy to są podróże po ayahuasca, czy są podróże po LSD, czy to są inne historie. Bardzo dużo ludzi ma bardzo podobne refleksje. O ile pamiętam, dawno temu każdy miał zupełnie inną refleksję, każdy miał zupełnie osobny świat. Teraz wygląda to troszeczkę tak, jakbyśmy wszyscy wstępowali do nowego pokoju gościnnego, który już jest urządzony i czeka na nas. Wszystko jest przygotowane, a my tu już za chwilę będziemy. I te przestrojenia wynikające z podróży psychodelicznych też są bardzo znamienite dla tego zjawiska, ponieważ wszyscy mają to samo.
Aż głupio powiedzieć. Wszyscy mamy bardzo podobną refleksję po tym wszystkim. Bo może wizje i wszystkie te zjawiska nie są dokładnie takie same, każdy ma własną indywidualną historię, ale coś w tym jest. Jeżeli tak to działa, to być może ten impuls w naszej głowie, który tam się pojawia w tej antenie, którą nazywamy mózgiem, który się pojawi z tych częstotliwości gdzieś w okolicach powyżej 22 herców, 50, który przyjdzie do nas, czyli ta nowa biblioteka, do której będziemy mieli dostęp w postaci tego, że wszystko zwalnia i nasza percepcja, ilość klatek na sekundę się troszeczkę zwiększy, bo ten okres czasu się albo wydłuży, albo rozciągnie. W tym momencie przyśpiesza właściwie. Czyli tych impulsów jest coraz więcej na potencjalną minutę. Czyli nam wzrasta rozdzielczość. Także może być tak, ciągle nawiązuję do tych wszystkich oryginalnych legend z 2012 roku. Może być tak, że zaczniemy widzieć dziwne rzeczy. I don't know.
Już czytałem taki artykuł, że w krajach, w których popularnym wydaniem jest „Sekta z Watykanu", odnotowano bardzo dużą ilość egzorcyzmów. Okazuje się, że bardzo dużo ludzi szaleje. Czytałem też dane z jakiegoś stowarzyszenia psychologów, które z reguły opisuje rocznikami, jak dużo pacjentów przybyło, jaka ilość pacjentów ubyła i tak dalej. Okazuje się, że pacjentów właściwie przybywa. Okazuje się, że są takie miejsca w cywilizowanym świecie, gdzie połowa populacji standardowo chodzi do psychiatry, bo sobie po prostu przestaje radzić ze swoimi snami, ze swoimi wizjami i z tym, że później musi skonfrontować tego całego siebie, który ma te fantastyczne sny albo jakiekolwiek by je nie miał, z takim normalnym życiem na co dzień. Tu się okazuje, że są jakieś takie problemy i że te problemy już nie są marginalnym zjawiskiem, że 20% społeczeństwa może mieć problem. Tylko tu się okazuje, że właściwie wszyscy mamy problem. Prawie wszyscy. Na to wygląda. Jest troszkę zagęszczenie tego wszystkiego, tych impulsów, tego całego zjawiska.
Inna sprawa, że sposób, w jaki pracuje ludzka głowa, jest też takim fenomenem. Ja często mówię o impulsach elektrycznych, ale zbadano i się okazuje, że ta informacja w głowie pojawia się też kwantowo. Czyli właściwie w tym samym czasie w obydwu częściach mózgu pojawia się dokładnie ten sam impuls i nikt nie jest w stanie tego wyjaśnić. Najbliżej temu wszystkiemu jest tak zwana fala akustyczna i to jest coś, co najintensywniej oddziaływuje na mózg. Generalnie najłatwiej zauważyć, przynajmniej dla nas. Jeżeli jest jakakolwiek fala akustyczna, ta fala musi po czymś iść, ten ładunek akustyczny po czymś posuwać się. Wspominałem w Syntezie czy innych audycjach o historii eteru i tak dalej. Ale generalnie jeżeli ta przestrzeń się zagęszcza, czyli czas przyśpiesza, a my go mamy coraz mniej, to musi się coś dziać w naszej głowie, musi być jakaś informacja, która przebiega. Wiemy, że nie jest to impuls akustyczny, bo wszyscy to sprawdziliśmy. Nie wszyscy w sensie osobiście, ale naukowcy to sprawdzili.
Nie jest to impuls akustyczny, nie jest to prędkość światła, bo właściwie światła w mózgu nie ma de facto. Także światło się nie za bardzo rozchodzi. Nie jest to prędkość propagacji fali grawitacyjnej, bo właściwie ta fala też się po czymś rozchodzi. Coś musi być szybsze od tej fali, żeby ona się mogła rozchodzić. I to coś szybszego, po którym się rozchodzą wszystkie te fale, którego my w ogóle nie widzimy. Na to wygląda, że wpadł w nas cały wszechświat. To będzie nadawało chyba kroku naszym posunięciom przez najbliższy nie wiadomo ile. 1000 lat, 2000 lat. Cholera wie, ile to będzie. Wygląda na to, że jeżeli te częstotliwości, tak jak wspomniałem, naprawdę się ruszyły i poszły w górę, a wszystko wygląda na to, że się ruszyły bardzo mocno, to chyba już jesteśmy w tym nowym świecie.
Może nikt jeszcze o tym głośno nie mówi, bo mamy cały zestaw starych nawyków i starych przyzwyczajeń, ale może być tak, że my tu już jesteśmy i że to jest właśnie ten nowy świat. I to były moje refleksje na temat szaleństw związanych z rezonansami Schumanna i tego, czy coś się zmienia dookoła. Dokładnie. Bardzo relaksacyjnie. Pomyślcie o tym. Jeżeli macie jakieś takie przykłady w waszym życiu albo słyszeliście o czymś, dajcie znak. A ja tymczasem kończę tą letnią „Hiperprzestrzeń", pierwszą po długiej przerwie i zapraszam na wieczorową porę. Zatem słuchaliście „Hiperprzestrzeni" w Radiu Na Fali retransmitowanej w Radiu Paranormalium. A ja przypominam, żebyście wspierali radio, bo jesteśmy na takich oparach, że możemy też zwinąć serwer w przyszłym tygodniu, jak po prostu nie będzie kasy na ten serwer. Także wspierajcie Radio Na Fali: radionafali.com zakładka Wspieraj RNF.
I tyle. I słuchajcie nas i ściągajcie. Wszystko jest za darmo. Absolutnie. My już jesteśmy gotowi na te nowe czasy. Zobaczymy, co przyniesie ten wyższy rezonans. Zobaczymy. Człowiek pożyje, to się dowie. I do usłyszenia w następnej „Hiperprzestrzeni".