[00:00] - W kwietniu 2013 roku we wrocławskiej Nalandzie po raz kolejny odbyło się spotkanie ezokatowiczów na temat szamanizmu. Tym razem tematem przewodnim była praktyka, a co było omawiane, to zostało zarejestrowane na następującym nagraniu. Chwila dla sponsora, jak to zwykliśmy mawiać na ezokatach. Zapraszam wszystkich serdecznie na stronę głównego organizatora spotkań Ezokaty www.ezokultus.eu oraz na stronę partnerskiego forum ezoterycznego www.ezodar.pl. A teraz pozostaje mi jedynie zaprosić do kolejnej audycji edukacyjnej.
[00:46] - Miało być o teorii i praktyce szamanizmu, ale żeby w ogóle o czymkolwiek gadać, trzeba najpierw ustalić, czy mamy wspólną więcej definicję, co to jest ten szamanizm.
[00:54] - To wszyscy wiedzą.
[00:55] - Wszyscy wiedzą.
[00:56] - Ale lepiej tak. Żeby mieć potem materiał do dyskusji. Dla potomnych. Trzeba by tak nazwać.
[01:04] - Potem dojdziemy do tego, co jest praktyką szamanizmu, a co nie jest praktyką szamanizmu. Musimy mieć jakąś podstawę. Co to jest ten szamanizm, żeby wiedzieć, na jakiej podstawie to rozróżniać.
[01:12] - Myślę, że łatwiej będzie zdefiniować szamanizm na zasadzie tego, czym on nie jest.
[01:16] - Nie jest indywidualną ścieżką duchowego rozwoju. Indywidualną nie jest przede wszystkim.
[01:22] - Nie jest unifikowaną religią.
[01:23] - Nie jest żadną religią. Po drugie.
[01:25] - Nie jest ścieżką duchowego rozwoju.
[01:26] - Jest oczywiście, ale w wtórnym tego słowa znaczeniu. To o tym za chwilę. Jest przede wszystkim powołaniem przez duchy do pełnienia funkcji pośrednika między światem materialnym a duchowym. W takim dużym skrócie. Szamanizm nie jest egalitarny. Nie każdy może być szamanem. Do tego właśnie jest potrzebne powołanie przez duchy, które się objawia jakimiś konkretnymi znakami. I jest to ścieżka, która się opiera na animizmie, czyli na zespole religii, właściwie sposobu światopoglądu, który zakłada, że wszystko, co istnieje, ma swojego ducha lub duchowego opiekuna, czyli taką duchową esencję.
[02:12] - Religii czy wierzeń?
[02:15] - Ciężko to określić, bo animizm to nie jest tak szerokie pojęcie jak chrześcijaństwo. Na tej zasadzie. Jest tego milion odłamów, ale każdy ma te kilka wspólnych założeń, według których można daną wiarę czy konkretny zespół wierzeń nazwać wierzeniami animistycznymi albo nie.
[02:34] - Tak, ale jest różnica między zespołem wierzeń i religią.
[02:37] - Oczywiście, że tak. Tylko teraz chodzi o to, że słowo animizm może określać i zespół wierzeń, i religię.
[02:45] - Okej. Co powiesz na temat funkcji roli społecznej szamanizmu?
[02:53] - Szamana bardziej. Jako tego, który jest główną postacią szamanizmu.
[02:58] - Miałem na myśli szamanizm jako praktykę osobową, a nie jako zespół wierzeń.
[03:05] - Jako praktykę osobową?
[03:07] - Jako praktykę, jako coś, co robi szaman.
[03:10] - Dobrze. To jest jeszcze inna bajka, bo ja trochę o czym innym chciałem mówić. Szaman pełni też role społeczne, czyli przede wszystkim jest strażnikiem tradycji, pilnuje wszelkich rytuałów przejścia, jest uzdrowicielem danej społeczności. Współcześnie to się zazwyczaj objawia tak, że kto uznaje szamana za szamana swojego, to w ten sposób kształtuje się grupa wokół takiego osobnika. Warto też podkreślić, że szaman bez ludzi, wobec których realizuje powołanie, nie jest szamanem. Każdy szaman jest do tego powołany, do roli pośrednika między jednym światem a drugim. Chodzi mi o to, że przede wszystkim trzeba podzielić te techniki, którymi się szaman posługuje. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że wiele technik, które są wykorzystywane w szamanizmie i przez szamanów, i przez ludzi, którzy praktykują razem z nim, przez jego grupę, są dostępne powszechnie dla każdego. Na przykład pogrzeb wojownika, szałas potów, chodzenie po ogniu również. I nie jest w tym nic dziwnego, że ktoś sobie chodzi i biega po czymś takim.
Tylko że teraz tak.
[04:24] - Tylko że to jeszcze z niego szamana nie czyni.
[04:26] - To jeszcze z niego szamana nie czyni. I te techniki generalnie trzeba podzielić na deprywacyjne i ekstatyczne. Deprywacyjne polegają na tym, że ogranicza się ilość bodźców, które do organizmu dochodzą, a ekstatyczne to jest przeładowanie bodźcami. Ekstatyczne to są takie, które polegają na przeładowaniu organizmu bodźcami. To mogą być wizualne bodźce, dotykowe i tak dalej. Po co się robi takie rzeczy? Po co są te techniki stosowane? W tak zwanym normalnym świecie, w normalnym stanie świadomości rzadko który szaman, nawet rzadko który czarownik plemienny widzi duchy na okrągło, żeby wykonać jakieś zadanie powierzone, na przykład uratować duszę chorego dziecka porwaną przez złe duchy, musi pójść, wejść do tego świata i tam wchodzić w interakcję z duchami. To jest też część jego powołania, że poprzez techniki umie wejść do świata duchów i tam z nimi w interakcję wchodzić. Szaman częściej wybiera się z codziennego stanu świadomości.
Teraz tak, bo to będzie ciekawsze. Te techniki działają na każdego, a przynajmniej na większość zdrowych fizycznie ludzi. Powołanie do przechodzenia między światami, do pośredniczenia, to, co jest podstawą bycia szamanem, daje jakiekolwiek uprawnienia i moce do robienia różnych fajnych rzeczy.Rozróżnia wchodzenie przez każdego człowieka. To, co widzi każdy człowiek od tego, co widzi i może zrobić szaman. Bo każdy człowiek, który doświadcza czegoś takiego, jak najbardziej może, tylko pod opieką powinien. Dobrym przykładem tutaj jest ceremonia duchowego kanu. Zresztą Harner to zerżnął w swojej książce „Droga szamana". Szaman posiada pewne moce, które dostaje podczas procesu inicjacji i posiada też sprzymierzeńców w postaci swoich duchów, płotu duchów tak zwanego, czyli wszystkich duchów, jakie z nim współpracują. A standardowy członek społeczności takich zabezpieczeń nie posiada zazwyczaj. A nawet jeżeli ma swojego ducha opiekuńczego, co jest dosyć częste, to ten duch opiekuńczy robi zupełnie co innego i spełnia inne funkcje niż u szamana.
To nie są tylko i wyłącznie moje teorie, ale nie chcę też rzucać zbytnią ilością przykładów. Pole bibliografię. Bibliografię w plecaku mam. Szyjewskiego „Szamani" zawsze polecam.
[07:21] - I Witebski „Szaman bez płaszcza".
[07:22] - To jest bardzo dobra książka.
[07:24] - „Stara mądrość na nowe czasy" i Witebski „Podróżnik z płotem". Teraz książka nowa wyszła.
[07:29] - I tak naprawdę zdecydowanie jak ktoś by chciał coś głębiej zajrzeć, to zdecydowanie polecam Szyjewskiego na początek, a dopiero potem zabierać się za Harnara.
[07:40] - Witecki to jest taka druga połowa.
[07:42] - Jeszcze Michail Hopko „Szamani Eurazji". Też jest świetna książka, albumowa, w ogóle bardzo fajna.
[07:49] - I Wasilewskiego „Podróż do piekła". Też genialny. To tam z kolei jest o szamanach syberyjskich.
[07:58] - I teraz taki pogrzeb wojownika. Będziemy robić konstruktywną krytykę pana Jóźwiaka. On opisuje w tej książce nawet całkiem sprawnie położony nacisk na technikę, jak to zrobić i tak dalej. Jak się zakopać, żeby nikomu robaki nie wlazły, gdzie nie trzeba, żeby cię woda nie zalała i tak dalej. Tylko takie warsztaty, gdzie jest skupienie na technice i na tym, co człowiek przeżywa tak właściwie oderwany, bez opieki duchowej, nazywajmy rzeczy po imieniu, są pozbawione tego, co jest w szamanizmie najważniejsze, co jest podstawą szamanizmu, czyli pozbawione duchów. Bo wszystkie takie zabiegi miały na celu kontaktowanie się z sakrą i nie robiono tego, żeby dobrze się poczuć.
[08:53] - Żeby zaliczyć kolejne warsztaty, mieć papierek, jak było fajnie, hardkorowo. Jaki jestem teraz oświecony, bo zszedłem w głąb samego siebie i po jednym zakopaniu-
[09:01] - To nie jest praktyka, żeby się dowartościować. Przede wszystkim. To nie jest praktyka, która ma ci pomóc w dowartościowaniu się i technicznie w takich warsztatach, w takim pogrzebie wojownika coś można z tego wynieść, owszem, bo w takich momentach się dziwne sny śnią. Wizje również do ludzi przychodzą, ale trzeba wiedzieć, jak to zinterpretować. Trzeba wiedzieć, co z tym zrobić. Trzeba wiedzieć też, że się jest bezpiecznym. Czyli szaman, który naprawdę robi coś, a nie robi czegoś dla kasy, tylko robi coś, co ma głębokie korzenie w systemie wierzeń dzielonych przez wszystkich uczestników. To jest też bardzo ważne.
[09:40] - W sumie też warto zwrócić uwagę, że pewne techniki nie są przeznaczone dla wszystkich, tylko sama nazwa pogrzeb wojownika świadczy o tym, że on był rytuał przeznaczony dla konkretnych osób, po coś, a nie na zasadzie takiej, że ktoś sobie na weekend jedzie, żeby spędzić fajnie weekend i się dowartościować.
[09:57] - Tu jeszcze dobrym przykładem jest ayahuaska tego Don Manuela, co tu lata w ogóle i robi w Sulistrowiczkach. Ja nie przeczę, że polatać sobie jest czasami przyjemnie. To jest jak alkohol, można tego typu używki traktować, ale nie ayahuaskę, na bogów. Przecież to jest świętoświętych Keczua i generalnie wielu innych plemion amazońskich. A on to lata i sprzedaje po świecie jakimś takim białasom, którzy przyjdą, bo chcą się naćpać i przeżyć oświecenie. Kurde, to nie tak.
[10:27] - Ani techniki bębniarskie, ani techniki postów, ani wszystkie inne to nie jest szamanizm. To jest po prostu nic. Jest tylko i wyłącznie aya, która nas oświeca.
[10:38] - Ale tu jest trochę na odwrót niż było z 10 lat temu, jak zaczynałem, bo wtedy był nacisk na to, że wszystkie techniki, które wykorzystują środki psychoaktywne są be i fuj, a tylko takie bębnienie, medytacja, posty to jest tylko ścieżka, która prowadzi do prawdziwej mocy. Tak zwana twarda ścieżka. A teraz jest odwrotnie. Tak naprawdę, jak już schodzimy na ten temat, to też jest również sposób na praktykowanie zazwyczaj ekstatycznych metod.
[11:13] - Ale ja tutaj wtrącę, jeżeli chodzi o szamanizm. Jeden z naszych wspólnych znajomych też praktykuje szamanizm. Bardzo fajnie to wszystko ujął, jeśli chodzi właśnie o ayahuaskę. W zasadzie, że jego duchy tego nie wezwały. I tutaj też jest to ważne, że czasami jest tak, że duch po prostu wzywa szamana do tego, że należy praktykę podjąć z duchem rośliny mocy. A nie chodzi o to, żeby płacić za warsztaty, bo właśnie chcę się oświecić, bo właśnie chcę przepracować lęki i wystarczy, że jeden haj i ja już jestem oświecona. Nie na tym to polega. To nie jest szamanizm. Oczywiście pod nazwą szamanizmu to jeszcze wiele innych rzeczy jest. Natomiast w praktyce szamańskiej, w technikach pracy szamańskiej jest to, do czego nas wzywają duchy i to, gdzie nas prowadzą i co wskazują.
I tak jak tu Jakub powiedział, że jego duchy nie wezwały póki co do ayahuaski, więc on nie ma nawet potrzeby jedzenia tylko po to, żeby sobie zafundować fajne doświadczenie.
[12:04] - Żeby się naćpać po prostu.
[12:07] - I to jest też ważne i warte podkreślenia, że też nie można w drugą stronę, bo też spotykałam się z opiniami, że jak już szaman taki prawdziwy, jak się mówi, to powinien zawsze znać plantę. To też nie o to chodzi, bo spotkałam się. Także tutaj też trzeba zwrócić uwagę na to, że w technikach i pracach szamańskich też szamani są prowadzeni przez swój płot duchów, przez swoich duchów przewodników, przez opiekunów i wykorzystują to, co jest potrzebne w danym momencie. Te techniki są im podawane w jakiś sposób.
[12:39] - Jeszcze jak się tak kręcimy wokół środków psychoaktywnych. Zrobiło się popularne teraz testowanie tej ayahuaski i innych szałwii, cudów, wianków Damian z ramian i tak dalej. Dużo tego ludzie kupują, palą, nie?O, naćpałem się. O, nie naćpałem się. Nie miałem wizji. Jest ok.
[12:56] - Jestem szamanem. Nie miałem wizji.
[12:58] - Ale praca ze środkami psychoaktywnymi jest bardzo trudna i wymaga bardzo dużej samodyscypliny, żeby się po prostu powolutku nie uzależnić i nie naćpać, żeby nie stały się celem samym w sobie, a żeby były środkiem do osiągania pewnych celów.
[13:13] - I tutaj też w technikach szamańskich warto zwrócić uwagę, że praca z rośliną mocy jest to praca przede wszystkim z jej duchem, a nie z tym, że mamy wizję, bo to, że wizja jest, że ona się pojawia. Czasami jest tak, że osoby, które już praktykują czy są, że tak powiem, wezwane przez roślinę mocy bądź grzyba do pracy-
[13:35] - Grzyb jest rośliną mocy.
[13:36] - Ale chodzi też o to, że praca tutaj z duchem i często bywa tak, że osoba, która już z tymi roślinami pracuje dłuższy czas, przez to została wezwana. Nie zawsze musi wchodzić w kontakt bezpośredni, fizyczny, typu zażycie, palenie czy picie wywarów z taką nią. Czasami po prostu wystarczy kontakt z samym duchem tej rośliny, żeby też-
[13:56] - Aczkolwiek zauważę, że jest to rzadkie. Zazwyczaj trzeba spożywać.
[14:01] - Spożywać. Natomiast można też wchodzić, tym bardziej jeżeli ktoś już wcześniej praktykował i ma na przykład w płcie duchów taką możliwość.
[14:09] - No ale na przykład ciężko praktykować z bieluniem. Jeszcze by kto powariował, nie? Aczkolwiek można praktykować jako roślinę mocy używaną do czarów w kontakcie z duchem tej rośliny, tak jak mówiłaś.
[14:23] - Tak, bo rozmowa zeszła akurat na temat jednej z bardzo konkretnych roślin mocy.
[14:30] - Silnych.
[14:32] - No i chciałbym też, żebyście zwrócili uwagę na to, że tak jak powiedzieliście, pracując z roślinami mocy pracuje się przede wszystkim z ich duchem i jeżeli podejdzie się do samej pracy z tą rośliną nieodpowiednio, to ten duch może spuścić niezły łomot takiemu delikwentowi i konsekwencje tego mogą być.
[14:55] - To prawda.
[14:56] - Poza tym tak jak tutaj była mowa o tej ayahuasce, tutaj się u nas w tych wszystkich warsztatach, które są reklamowane, nacisk kładzie się na to, jakie są efekty, co można uzyskać, co można przepracować. Oczywiście wszystko to miło i drzewo brzmiąco. Natomiast to, że te rośliny na przykład ruta, bo tutaj w naszym obszarze pracuje się głównie na rucie, a nie na tej oryginalnej aya.
[15:20] - To już w ogóle jest absurdem.
[15:22] - To już w ogóle jest absurdem, że to jest ta sama-
[15:24] - Dają ludziom coś, żeby się naćpali. To działa mniej więcej tak samo. To bez sensu jest.
[15:28] - Ponieważ zawierają mniej więcej te same środki chemiczne i w podobny sposób to działa. Natomiast tutaj mało kto zwraca uwagę na to, że to jest jednak praca z dwoma różnymi duchami, z innymi. Duch ruty jest zupełnie inny, natomiast ducha ayahuaski jest inny i nie na darmo nazywa się to plącze duchów. Ayahuasca skądś ta nazwa jest i ona też o czymś świadczy. Natomiast ruta to jest ruta i ona ma podobny owszem skład chemiczny, natomiast duch jest zupełnie inny i praca z nim też niekoniecznie musi iść w tym samym kierunku, jak by szła praca z ayatą oryginalną.
[16:01] - Kontynuując, żebyśmy się nie skupiali tak naprawdę na jednej tylko stronie, bo to jest na tyle kontrowersyjny temat, że można o nim gadać i gadać.
[16:07] - Powiem wam, że to jest bardzo fajny film, który też można polecić właśnie pod tytułem „Ayahuasca Inne światy”, gdzie jest pokazana zarówno ta strona komercyjna, gdzie za parę dolców można, ci tak zwani kuratorzy organizują właśnie spożycie ayahuaski i oryginalne to, gdzie ci szamani tam żyją głęboko w buszu, ciężko ich w ogóle znaleźć. Jak wygląda rzeczywiście praca z rośliną mocy właśnie tam. Także można polecić, jak ktoś chce o tej roślinie pooglądać coś.
[16:41] - Dobrze kontynuując temat. Techniki ekstatyczne również to bębnienie. Bębnienie jest techniką ekstatyczną, ale również deprywacyjną też. Zależy w jaki sposób się go stosuje. To bębnienie stosuje. Taniec najczęściej wykorzystywany w połączeniu z jakąś muzyką.
[17:01] - Z bębnieniem.
[17:02] - Z bębnieniem i tak dalej. Ale też na przykład techniką ekstatyczną są bardziej hardkorowe sposoby wejścia w trans, jak na przykład podwieszanie, które jest często stosowane. Do tej pory również się zdarza, aczkolwiek nie jest już taki popularny u Indian północnoamerykańskich, szczególnie u plemion preriowych i u Mandanów znad Missouri też był taki zwyczaj. On trochę inaczej wyglądał, ten taniec słońca, ale generalnie cały sposób wprowadzania w trans polegał na tym. U Mandanów to był rytuał przejścia dla młodzieńców takich w twoim wieku mniej więcej. Przebijano pod skórą kołki drewniane tutaj na piersiach i tutaj na przedramieniach. To chyba z tej strony. Nie wiem dokładnie.
[17:51] - To tak na biedne.
[17:52] - Na szczęście mnie to ominęło. Tu wieszano ciężkie czaszki, tarcze, generalnie czaszki bizona, a podwieszano go pod dymnikiem, bo oni mieszkali w takich ziemiankach trochę jak piramida i dlatego się nazywał taniec słońca, bo on wisiał cały czas wpatrzony w słońce i wisiał generalnie tak długo, aż się nie urwał. Często było tak, że wisiał tak długo, aż się nie urwał albo aż miał wizję. Tak, więc trwało to około doby zazwyczaj. A u tych preriowych to też częściej to widać. Do jednego pala na filmach na przykład przywiązani na też tutaj poprzebijani na takich rzemieniach. I generalnie to często jako ofiarę stosowano też, bo Indianie wierzyli, wierzą dalej. Różnie to bywa, że jedynie ich ciało należy do nich i nie składają ofiar z małymi wyjątkami plemion niektórych, ale nie składają ofiar z niczego innego poza swoim ciałem albo swoim cierpieniem.Albo w grupie ten taniec był też stosowany poprzez wyrwanie. Często teraz jest spotykane też podwieszanie na hakach, co się huśtają za skórę na plecach. Też ci ludzie się dają podwiesić.
Oczywiście nie każdy się na to zdecyduje, ale też ci ludzie dają się podwiesić w celach ekstatycznych, bo w pewnym momencie uwalnia się do ciała, do krwi tyle endorfiny, że faktycznie wchodzi się w stan transowy i jest to normalnie fizycznie stwierdzone, medycznie stwierdzone. I teraz taki goth, który się podwiesza na Bolkowie, bo widziałem jakiś reportaż o tym na przykład, który dynda sobie nad sceną na hakach w plecach. Przeżywa też jakiś stan transu. Tylko taki na przykład wojownik, który sobie na prerii wbija kołki i tańczy kilka godzin, dopóki się nie urwie, wykorzystuje ten sam stan pod opieką przewodników duchowych, szamanów i jego duchów do osiągnięcia kontaktu z sakrą, do zetknięcia się z wizją. A takie huśtanie się w rytm jakiegoś Nightwisha nad sceną do niczego poza przeżyciem endorfinowego orgazmu nie prowadzi. I tak jest z wieloma, właściwie z wszystkimi technikami szamańskimi. Może z wyjątkami oczywiście, ale niech będzie z wieloma, jak na przykład z chodzeniem po ogniu. Też można przejść po ogniu. Każdy może przejść, bo to jest nasze fizyczne dostosowanie. Jak jeszcze biegaliśmy w Afryce po spalonych sawannach, żeby jak najszybciej dotrzeć do zabitych przez płomień zwierząt.
I dlatego teraz po takim warsztacie, jak ten ogień jest przygotowany, można przejść odpowiednim krokiem bez najmniejszego problemu. I takie bieganie po ogniu dla samego przebiegnięcia po ogniu. Będzie się fazował przed znajomymi w pracy: przebiegłem się przez ogień. Nie super, no ale co mi z tego przyszło? To jest przede wszystkim pokonanie własnych lęków i własnych trudności. To jest też ofiara przede wszystkim ze własnych strachów. I robi się ją dla czegoś, w jakimś celu też, a nie po to, żeby sobie przebiec dla bani. Następna sprawa, rzadko spotykana, a bardzo potrzebna i taka bardzo społeczna, którą też może każdy praktykować. To taniec jest i w naszej kulturze to jest bardzo trudne do przewalczenia. Opory ludzkie, wewnętrzne przed skakaniem w grupie.
I to jest w sumie nawet zrozumiałe, bo od małego nam wpajali, że spotkanie z sakrą wygląda tak: rączki złożone, albo coś takiego. I uśmiechnij się w kościele to jest grzech. Więc teraz w naszej kulturze bardzo ciężko przełamać, że można spotkać się też z sakrą w formie radosnej. U Murzynów to jeszcze w tym całym gospelu i tak dalej, ale oni zawsze będą mieli pogaństwo we krwi.
[21:57] - Taniec i śpiew też często, bo to jest też razem bardzo często łączone.
[22:01] - Jak najbardziej.
[22:02] - To jest fajna technika albo osobno, albo też razem.
[22:06] - To ten śpiew najpierw nauczmy.
[22:08] - Właśnie nie.
[22:09] - Osobno to nawet ludziom łatwiej jest poskakać, tylko też trzeba znać parę zasad jak to wszystko funkcjonuje, bo tak poskakać po pokoju i podrzeć się bez sensu, to też nie o to chodzi. Cały sekret polega na tym, że taniec taki zazwyczaj sprowadzał się do tego, że przez siebie w jakiś sposób duchom, niekoniecznie swoim, na przykład swojemu opiekuńczemu, ale na przykład miejscowym duchom wzywanym do tego rytuału w jakiś sposób pozwalano odczuć materialność, poczuć ruch, fiziczność.
[22:44] - Na przykład często dla swojego przywrócenia mocy był taniec niedźwiedzia czy taniec wilka, gdzie się często też ubierano, zakładano skóry. Taniec miał naśladować troszkę drugie zwierzęcia.
[22:53] - Teraz może z takiej bardziej praktycznej strony, co kto może.
[22:56] - Co kto może robić bezpiecznie będąc szamanem czy nie będąc szamanem?
[23:00] - I tak, i tak. Nie będąc szamanem najpierw. Przede wszystkim jak ktoś nie jest szamanem, to może robić niewiele. Ale zauważcie, że też nikt się nie pcha sam w pogrzeb wojownika czy w szamański poczów.
[23:18] - Co do tych warsztatów.
[23:19] - Poczekaj. Właśnie do tego zmierzam. Taka zwykła pani Kazia czy pan Józek się nie pchają. Sami sobie nie stawiają na działce szałasu, nie wrzucają kamieni i tak dalej. Jadą zawsze gdzieś do kogoś coś robić. I teraz ważne jest, żeby odpowiednio wybrać przewodnika, który będzie cię prowadził przez taki rytuał, żeby on był bezpieczny i żeby wynieść z niego jak najwięcej. Przede wszystkim może tak rzeknę jak ktoś zarabia na tym, to jest niepewne i to jest sprawdzone. Ja sam nawet na tym sprawdziłem, bo nie da się zarabiać na szamanizmie. Zresztą to jest sprzeczne z tradycją. Żaden szaman się w tradycyjnych kulturach nigdy z tego nie utrzymywał.
Ewentualnie jako dodatkowe źródło zarobku, przede wszystkim prestiżu w grupie. A jeżeli ktoś się za to utrzymuje w naszym kręgu kulturowym sprzedaje się tak naprawdę tylko egalitaryzm, czyli że każdy może wszystko i żadne głębsze treści nie są chętnie kupowane w ten sposób. Więc jeżeli nie chce się wpakować na kogoś, kto z tą ścieżką tak naprawdę nie ma nic wspólnego, tylko zwąchał dobry interes, to trzeba się po prostu dobrze zastanowić.Bo nie stwierdzę, za takie warsztaty na przykład trzeba nieraz zapłacić. Czy za takie spotkanie, co jest normalne, bo trzeba wynająć miejsce, kupić drewno na ogień, coś takiego. To jest normalne. Nie chodzi o to, żeby zapomnieć ofiary dla duchów i tak dalej. Ale forma, która ma na celu przyciągnięcie jak największej ilości osób, już przestaje ze sobą nieść treści, które nie zapominajmy, to przede wszystkim kontakt z sakrą.
[25:05] - Tutaj też trzeba zwrócić na jedną rzecz uwagę. Myślę, żeby pamiętać, że też te techniki szamańskie one są też wykorzystywane po coś według potrzeby, ale niestety w tych technikach szamańskich bywa i tak, że ludzie się uzależniają po prostu od tego, bo wizje potrafią być fajne, potrafią też uzależniać tak jak dobry haj.
[25:25] - To też.
[25:26] - I tutaj też trzeba pamiętać o tym, że to nie o to chodzi, żeby jeździć teraz po różnych wszystkich warsztatach, zaliczać kolejne techniki, kolejne zajęcia tylko po to, żeby siebie dowartościować, tylko zwykle też takie techniki są organizowane po coś. Rzadko się widuje na przykład zwierzątka w poszukiwaniu wizji. Też to było po coś. Czy dla szamanów, którzy są powołani, którzy szukają pewnych rzeczy w sobie bądź o sobie, bądź dla osób, które też mają ku temu jakieś powody. Druga sprawa to też ważne jest to, że techniki szamańskie wykorzystywane są dla swojego plemienia, o którym mówiliśmy, czy społeczeństwa, dla którego szaman pracuje po to, żeby wspomagać w różnych rzeczach takie tradycyjne plemiona najczęściej, bo często się kojarzy, że szaman jest uzdrowicielem. Jest to na pewno też ważna funkcja szamana, aczkolwiek nie była nigdy główną i jedyną. Pamiętajmy, że szamanizm związany jest bardzo ściśle z plemionami, w ogóle z ludem, który polował, więc tutaj też chodziło o ofiary dla zwierząt, dane łowy, czyli całe funkcjonowanie społeczności poprzez rytuały, które szaman odprawiał poprzez duchy, z którymi współpracował, żeby wspomóc tutaj swój lud, swoich myśliwych na przykład w polowaniach i tak dalej. Również uzdrawiał, również przeprowadzał dusze na drugą stronę. I tutaj też w zależności od kultury, z jakiej się wywodzi czy regionu, z jakiego się wywodzi, też są różne techniki, bo to też na przykład tak jak tutaj mówiliśmy o tych roślinach mocy wcześniej, że często na przykład rośliny mocy były bardziej tradycyjne w miejscach, gdzie był zbyt wilgotny klimat, żeby stosować bębny, prawda?
[27:13] - Na przykład. Albo w ogóle klimat, gdzie takich roślin dużo rośnie.
[27:17] - Albo gdzie dużo rośnie i gdzie często są podstawą egzystencji tych ludzi, bo są nie tylko halucynogenne, ale też często mają właściwości jakieś zdrowotne.
[27:26] - Zależy jak się je przyrządzi.
[27:27] - Zależy jak się przyrządzi. Także tutaj też wiele zależało od miejsca, w którym dana społeczność funkcjonowała, z danej kultury i często religii, z której się wywodzi.
[27:39] - No tak.
[27:39] - Tutaj chyba trzeba podkreślić cały czas to, że praca szamana, czyli ta praktyka szamańska, o której mówiliśmy, czy nawet techniki, które są wykonywane, zawsze są związane z pracą z duchami. I to jest to, co najbardziej odróżnia taki tradycyjny szamanizm od warsztatów szamańskich. Dzisiaj praktycznie pod hasłem szamanizm jest wszystko to, co jest troszkę inne, co jest trochę bardziej związane z jakimś tam odmiennym stanem świadomości, odmiennym postrzeganiem, odmiennym-
[28:06] - Poza tym powiedzmy sobie szczerze dwa razy w skrzynkę, raz w parapet i już masz jakiś rytm. Już to może szamanią nazywają, nie? I poza tym teraz każdy, duża część takich warsztatów jest sprowadzona do hasła „podróż w głąb siebie” czy do własnej podświadomości i tak dalej. A to jest, za przeproszeniem, bullshit, bo każde doświadczenie szamańskie czy transowe tego typu, zorganizowane zgodnie z zasadami tradycji i sztuki, prowadzi do wyjścia do innych światów. Wyjścia generalnie z ciała, nie podróżowania wewnątrz, w głąb siebie, tylko do wyjścia. Z założenia jest tym. Wyjątkiem jest pasywne poszukiwanie wizji, czyli patrzenie na to, co duchy zechcą pokazać. Ale to wtedy człowiek właśnie stosuje techniki najczęściej deprywacyjne, czyli odcina się od bodźców i oczekuje na to, co duchy chcą pokazać. To jest pierwsza rzecz. Często bardzo właśnie podróże przy bębnie są nazywane podróżą w głąb siebie, do swojej podświadomości.
Sraty pierdaty.
[29:19] - Podróżą szamańską.
[29:21] - Tak. A to wcale tak nie wygląda. Zazwyczaj jak robię jakieś rytuały, jak jest jakaś podróż czy medytacja, czy coś przy bębnie, to zawsze każdemu mówię. Chyba że rytuał ma specjalnie na celu wysłanie byli święta gdzieś tam po dobiego. Zawsze mówię, żeby ludzie przypadkiem w żadne bramy nie wchodzili nigdzie, co im się tam nie pojawi, nigdzie się celowo nie wybierali. Po prostu siedzieli z zamkniętymi oczami i czekali na to, co duchy chcą pokazać.
[29:45] - No super.
[29:47] - Przede wszystkim, żeby było bezpiecznie, bo naprawdę tamten świat jest niebezpieczny i jeżeli się nie ma opieki, tam nie ma różowo, słitaśnie i tak dalej. To jest chyba podstawowa różnica między prawdziwym szamanizmem a tym, co przedstawiają na tych uproszczonych warsztatach. Co przedstawia Harner na przykład, że prawie wszystko jest piękne, różowe, wspaniałe, każdy może wchodzić, nic mu się nie stanie. Wszystkie istoty duchowe są do ciebie pozytywnie nastawione. Bla, bla, bla. A w każdej mitologii ludów, które nie zatraciły szamanizmu jako głównego sposobu wyznawania religii, ta mitologia jest naciekana istotami, które są-
[30:32] - Zjadają ludzi.
[30:33] - Nieprzyjazne, ewentualnie są najwyżej ambiwalentne do ludzi. Z reguły takie przyjazne duchy są w mniejszości w mitologiach. I tak naprawdę jest.
[30:45] - Tutaj trzeba też chyba powiedzieć o tym, że rolą szamana jest też trochę zachowanie tej równowagi. Jest on też trochę strażnikiem równowagi. Strażnikiem tego, żeby właśnie te duchy negatywnie nastawione — one same w sobie nie są negatywne, po prostu mogą być negatywnie nastawione do ludzi, tutaj też trzeba rozróżnić te pojęcia — nie zagrażały społeczności. Czyli w momencie, kiedy choroba jest przedstawiana na przykład jako to, że komuś została dusza ukradziona przez jakiegoś ducha czy porwana, po to się wtedy po tę duszę jedzie, żeby ją uzdrowić, żeby wyciągnąć ze szponów tych złych duchów. Często się to wiąże po tamtej stronie, w tej podróży z jakąś walką, nie tylko z negocjacją o ten duch, ale bardzo często po prostu z walką regularną i na zasadzie: albo ja, albo on.
[31:33] - Szaman poprzez praktykę z duchami, poprzez to, że ma swój płod duchów, rozwija się jakoś na skutek tej ścieżki. Na skutek pełnienia posługi zwiększa swoje umiejętności. Ma środki, przynajmniej teoretycznie, do tego, żeby taką walkę wygrać, żeby móc generalnie z sukcesem zakończyć misję. A taki zwykły człowiek zazwyczaj nie ma. Ma albo wielkie szczęście, albo wyjątkową ochronę. Ale tak się rodzą herosi kulturowi, z Dżangarzy i tak dalej, z Mongolii.
[32:04] - Poza tym przy takich technikach pracy szamańskiej wykorzystuje się pewne przedmioty różnego rodzaju, które też nie są... Na tych warsztatach później na przykład bęben jest tylko bębnem, on ma wprowadzić w trans. Dla szamana zwykle ten bęben jest czymś więcej niż narzędziem, które gdzieś przeprowadza. Jest inaczej zupełnie to wszystko postrzegane też właśnie przez pryzmat pracy z duchami, czyli przez animizm. Tak samo z każdym innym przedmiotem, gdzie często są to wykonywane czy to są figurki, czy to są grzechotki, czy to są stroje, czy to są jakieś inne rzeczy. Wszystko ma tutaj też jakiś symbol, ma jakieś swoje miejsce, potrzebę zastosowania, a nie jest tylko po prostu fajnym gadżetem na zasadzie: poustawiam sobie w pokoju i będę teraz robić za szamana czy szamankę.
[32:50] - Tak.
[32:51] - I to też jest ważne, że z tymi przedmiotami się pracuje właśnie poprzez ducha tego przedmiotu.
[32:59] - Każdy przedmiot w ogóle wykorzystywany do pracy z duchami czy do pracy magicznej, już nawet szeroko rzecz biorąc, w ujęciu animistycznym staje się w pewien sposób mniej lub bardziej święty i nieodpartykalny przez ludzi, którzy go nie stosują i tak dalej.
[33:12] - Przez szamana ani żadnych innych.
[33:15] - Od osobistych amuletów. Żaden poganin chyba nie lubi, jak mu się tam wpadnie jakiś mugol w twarz. „A co tam masz?” Gonie. Parę razy mnie aktywowali w robocie. „A co tam masz?” Para. Moje amulety. Nikt nie ma. To jest raz, że z osobistego względu, a dwa niektóre rzeczy, tak jak na przykład duch w bębnie szamana. I na przykład taki duch w bębnie szamana może zrobić niepowołanej osobie krzywdę po prostu, bo jest mocny bardzo.
[33:48] - Albo grzechotki.
[33:49] - Albo grzechotka. Czy różne rzeczy w różnym stopniu.
[33:52] - Ja ją lubię.
[33:56] - Też nie dajmy się zwariować, że każdy patyczek czy kamyczek jest święty. Ale są rzeczy, które-
[34:00] - Bo inaczej modlilibyśmy się do kaloryfera.
[34:03] - Tak, inaczej modlilibyśmy się do kaloryfera. Tak konkretniej. Może dodaj od siebie, bo zapytasz o cokolwiek.
[34:11] - Bo mówimy często o takich, które się pojawiają na warsztatach szamańskich, czyli te wszystkie chodzenia po ognisku, groby wojownika czy pogrzeby wojownika, to już są różne nazwy, czy szałasy potów, to trzeba przede wszystkim dodać, że sama praktyka szamańska polega na tym, że jeżeli już to trwa, tak jak wspominałam wcześniej, jednym z głównych takich narzędzi szamańskich jest właśnie trans szamański, czyli tutaj wyjście z ciała i już na poziomie tym mentalnym, duchowym. Praca z bębnem, która też nie jest tylko na zasadzie, że się tam po prostu pobębni, tylko z narzędziami. I tak jak mówiłam wcześniej, w zależności od potrzeby, jaka jest w danej kulturze, w danym miejscu. Wizje, czyli na przykład zobaczenie. Często praca szamana łączy się na przykład trochę z wróżbiarstwem, takim wieszczeniem, czyli na przykład przed polowaniem wejście w kontakt z duchami zwierząt, które mają upolować. Błaganie tych duchów, proszenie ich o to, żeby łowy były udane, żeby jakaś wyprawa wojenna była bezpieczna. Czyli tutaj też i wieszczenie, i taka ochrona swojej społeczności w różnych sytuacjach. Uzdrawianie. Szaman jest trochę też, można powiedzieć, takim pracownikiem pomocy społecznej, można się do niego zwrócić z różnymi prośbami, z radami. I na tym ta praca polega w praktyce.
Czyli to jest taka ta praktyczna strona pracy szamańskiej.
[35:38] - I jeszcze o jednej rzeczy możemy powiedzieć.
[35:41] - Co?
[35:42] - Co może robić sobie każdy sam.
[35:44] - Głupio.
[35:45] - Bo już powiedzieliśmy, czego nie może robić.Ale jeżeli ten szamanizm, który kogoś pociąga, ma być nie tylko bieganiem na warsztaty i zbieraniem kolejnych papierków, tylko jakąś obrą ścieżką duchową definiującą podejście do sacrum, nawet jeżeli ktoś nie jest powołany na szamana, za co generalnie powinien duchom dziękować, bo to przesrane jest tak naprawdę. I każdy, kto tutaj trochę w tym jest, to może to potwierdzić. To nie jest różowa ścieżka. Absolutnie. Bardzo trudno jest po drodze przez życie przechodzić z tym.
[36:25] - Były wesołe czasy.
[36:27] - Teraz już bym tego nie oddał, ale jakbym miał wybór, to wolałbym podziękować. W każdym razie-
[36:33] - To jest ścieżka szamańska w ogóle i wiele innych ścieżek też jest podobnych. My akurat tutaj mówimy o specyficznej, związanej bardziej z tradycją społeczną, z tradycją plemienną, którą można też przełożyć nawet na ten tak zwany szamanizm miejski, czyli grupę społeczną, która się tworzy wokół osoby powołanej w mieście.
[36:55] - Co może każdy. Zawsze są formy oddawania czci duchom czy kontaktu, jak chociażby poprzez modlitwę i złożenie ofiary czy postawienie ołtarzyka dyskretnego. Duchy się znajdują wszędzie naokoło, w każdym miejscu, zawsze i wszędzie, więc zwracanie się per duchy to świat do sacrum, z którego się człowiek spotyka, nie jest błędem absolutnie. Bo nawet jeżeli nie zna się swoich opiekunów, opiekuna, to zawsze jakieś duchy nad tobą czuwają. Gdzieś są w okolicy, chociażby przyjazne swojego mieszkania, które mają z tobą zbieżny interes, bo im tam jest dobrze i tobie też, jak im nie wchodzisz. Mnóstwo czarów, mnóstwo systemów magicznych, jak chociażby voodoo na przykład. Tylko nie przeginać.
[37:43] - Nie patrz na mnie.
[37:44] - Nie przeginać z wzywaniem loa, bo to jest akurat niebezpieczne i do tego jest potrzebny właśnie szaman. Ale te wszystkie takie magiczne zabiegi voodoistyczne.
[37:53] - Ale można sobie samemu.
[37:55] - Oczywiście. Jest mnóstwo ścieżek magicznych wywodzących się właśnie z animizmu, którymi można spokojnie podążać, nie nazywając się tak jak teraz jest modnie szamanem i w ogóle.
[38:07] - Tutaj też warto to podkreślić, że te techniki, które są wzięte z samodzielnej pracy w różnym celu przeznaczonej z różnych społeczeństw szamańskich, nie czynią z tej osoby szamana. I na to trzeba też zwrócić uwagę, bo to często jest mylone, że jak już parę razy zrobiłem to czy zrobiłem tamto, to już jestem szamanem, szamanką.
[38:29] - Do wyrzygania będziemy podkreślać powołanie i posługa.
[38:34] - Chciałbym, żebyście powiedzieli dla potomnych parę słów jeszcze na temat bardzo popularnej rzeczy pod tytułem: w pół godziny na szybkim rytuale poznaj swojego ducha przewodnika.
[38:46] - Jest coś takiego?
[38:47] - Tak.
[38:47] - Jest.
[38:49] - Albo swoje zwierzę mocy. Wyciągnij swoje zwierzę mocy.
[38:52] - W urodziny wyciągnij karty.
[38:54] - Karty, ale nie tylko. W urodziny?
[38:57] - Nie, ale tak śmigłom-kikłom. Ale to absurd jest kompletny. Przecież zdobycie zwierzęcia mocy jest tak mocnym rytuałem przejścia, jak dla chrześcijan w teorii powinien być chrzest na przykład. Albo bierzmowanie na przykład. W teorii powinien być, jak jest według ideału chrześcijańskiego. Więc to jest właśnie to, o czym rozmawialiśmy, o tym egalitaryzmie. Inna forma by się nie sprzedała. Więc w tych wszystkich książkach wypisują: weź se, zrób se co ci się ubzdura. A bo ja lubię wilki! To ja będę miała wilka.
Wyciągnę sobie dwie karty, zapalę świeczki, zamknę oczy. Zobaczę wilka. Zobaczysz wilka, bo masz na to ochotę.
[39:39] - Tylko po co?
[39:40] - Dokładnie. A taki rytuał jest przeprowadzany przede wszystkim pod opieką i pod przewodnictwem szamana. Też do wyrzygu będziemy o tym opowiadać. Bardziej lub mniej, bo na przykład u Indian preriowych z Wielkich Równin było tak, że młodzieniec był wyprowadzany na miejsce X przez szamana, opatrzony i generalnie bez wizji nie wracaj.
[40:01] - Także jak się zobaczy tą kupę dzika na takiej wyprawie z szamanem, to jest to po prostu kupa dzika. Ciekawostka przyrodnicza. Natomiast na warsztatach szamańskich byśmy już mieli ślad naszego zwierzęcia mocy.
[40:12] - Wychodził właśnie i zostawiał takiego delikwenta młodego bez jedzenia i wody gdzieś w określonym miejscu, zaopatrując go. I się działo. W innych kulturach wyglądało to różnie, inaczej. Czasami nie było konkretnego takiego rytuału w ogóle. Na Syberii na przykład nie ma i w Mongolii raczej powszechnych tego typu rytuałów. Tam się nie poszukuje zwierzęcia mocy. Z duchami się pracuje w inny sposób, na fetyszach bardziej.
[40:37] - Tak właśnie trzeba pamiętać o tym, że to zależy od kultury, bo na przykład w kulturach szamańskich plemiona tam są bardzo silnie związane z kilkoma zwierzętami, w tym bodajże nawet z jaguarem lub przede wszystkim z jaguarem.
[40:47] - Ten, który szamanem ma zostać, zazwyczaj nigdzie nie pisze, nie ogłasza się i sam nie szuka. To się samo znajduje i inny szaman go znajduje. Jeżeli ma go uczyć, a jeżeli nie, to uczą go duchy. Wszyscy tak naprawdę, których znam, którzy potrafią się z duchami komunikować. Których można nazwać szamanami.
[41:15] - Nie każdy, kto się komunikuje z duchami, jest też szamanem.
[41:17] - Właśnie. Których można nazwać szamanami. Nie przechodzili takiego etapu. Inaczej. Bardziej to, co człowieka spotyka na początku ścieżki, czyli to powołanie, jest powodem do wstydu, do strachu, do zastanawiania się, czy ze mną i w głowie jest wszystko w porządku.
[41:34] - I na pierwszy rzut nie prowadził tego.
[41:36] - Dokładnie. A dopiero potem to się składa jakoś do kupy, a nie w ten sposób: przyśni mi się kuma, bo czytam sobie o Indianach i generalnie pójdę na jeden warsztat i ja już jestem powołany.