[00:02] - W Radiu Paranormalium prezentujemy wybrane fragmenty konferencji pod tytułem „Rok 2013. Projektowanie nowego świata”, która odbyła się w Warszawie 25 października 2009 roku. Była to konferencja poświęcona wizjom rozwoju naszej cywilizacji w Nowej Erze, której początek umownie przyjmuje się jako rok 2012. Umowność ta dotyczy zarówno daty 2012, jak i 2013. Mamy świadomość, że przełom cały czas się dokonuje i z pewnością nie zakończy się szybko, lecz jest to proces wieloletni. Niemniej odwołanie się do roku 2013 miało na celu definitywne odcięcie się od tabloidowych i apokaliptycznych skojarzeń, które ciągnęły się za datą 2012. Interesuje nas ciąg dalszy. Patronat medialny nad konferencją objął miesięcznik „Nieznany Świat”, zaś jednym z patronów wirtualnych był portal Paranormalium. Konferencja składała się z dwóch części. Pierwsza była opisem stanu świadomości znaczenia daty 2012.
Przegląd najbardziej znanego źródła informacji o przełomie, czyli kalendarzy majańskich. Przegląd naszej wiedzy o obecności innych pozaziemskich cywilizacji na naszej planecie współcześnie oraz co wynika z informacji, które docierają do nas od nich za pośrednictwem channelingów w kwestii dokonującego się przełomu. Informacja o astronomicznych świadectwach wyjątkowości czasu, w którym żyjemy, w tym aktywności naszego Słońca oraz o znamionach przełomu widocznych w stanie naszej planety. Druga część konferencji stanowiła szkic tego, co będzie dalej. Alternatywne źródła energii, nowe technologie, nowe kierunki rozwoju nauki, świadoma ekologia, nowa ekonomia, czyli jak można uwolnić się od ekonomicznej konstrukcji starej cywilizacji i jak owa konstrukcja konstytuuje naszą świadomość oraz relacje międzyludzkie na całej planecie. Cywilizacja mądrych ludzi, czyli jak by było, gdyby było normalnie. Nowa świadomość, nowa energia, nowe rozumienie i praktykowanie duchowości. Czas nam współczesny to czas przemieszania starej energii i nowej energii. W doborze prelegentów organizatorzy odwołali się do osób skoncentrowanych na możliwościach Nowej Ery i otwartych na rozumienie duchowości nie tylko jako jednej z możliwych, choć tylko dla wytrwałych, ścieżek rozwoju osobistego. Nasze rozumienie duchowości polega na akceptacji jej wszechobecności i wszechogarnialności.
Dla nas kwestia rozwoju duchowego nie jest kwestią wyboru dla wybranych, lecz falą, która dotyczy wszystkich ludzi i wszystkich sfer naszego życia. Jesteśmy skłonni ją rozumieć jako brakujący piąty element, bez którego nie mamy szans pójść do przodu w rozwoju ewolucyjnym. Wszyscy, a nie tylko wybrani. Już za chwilę wysłuchają państwo jednego z fragmentów zapisu konferencji „Rok 2013. Projektowanie nowego świata” udostępnionych przez organizatora, serwis Schodami do Nieba. Witryna niestety zakończyła już działalność. Nagrania jednak pozostały, choć obecnie dostęp do nich jest bardzo utrudniony. Tym bardziej cieszy nas możliwość zaprezentowania ich na antenie Radia Paranormalium. W części trzeciej zaprezentujemy zapis prelekcji Tandy Jakubowicz-Mount pod tytułem „Wizja Homo Holos”.
[03:35] - Dobry wieczór państwu. Ja się ogromnie cieszę, że mogłam tutaj dzisiaj przyjść i wziąć udział w tym przedsięwzięciu, które odczuwam jako niezwykle istotne, bo tak wielu ludzi ręka w rękę próbuje znaleźć wyjście z tej sytuacji, w którą się wszyscy zapędziliśmy. Z sytuacji potężnego kryzysu, który postrzegam nie tylko jako kryzys ekonomiczny, energetyczny, ekologiczny, ale przede wszystkim jako głęboki kryzys duchowy. Ja chciałabym z państwem podzielić się moją wizją, którą jakoś noszę pod sercem, powiedziałabym od wielu lat. Wizją ewolucji świadomości, ewolucji człowieka z takiego miejsca, w którym większość ludzi w tej chwili przebywa. Z takiego stadium, jakie nazywam Homo Separatus, czyli człowiek oddzielony od ziemi, oddzielony od źródeł życia, oddzielony od całości istnienia, do takiego stadium, które nazywam Homo Holos, czyli człowiek połączony z całością istnienia. Człowiek, który odzyskał utracone ogniwo świadomości, które łączy nas z całością stworzenia. I chciałabym opowiedzieć państwu o tej wizji i o tym, jak do mnie przyszła. Ale może zacznę od tego, że jestem tutaj na miejscu Aleksandra Sikory, z którym spotkaliśmy się we Wrocławiu i który opowiedział mi o swojej wizji Holo Antropa, czyli człowieka całościowego. Okazało się, że oboje myślimy podobnymi kategoriami, myślimy o rozwoju człowieka i dlatego współczuję mu, że jest chory, że nie mógł tutaj być, ale jednocześnie chciałabym też posłać mu dobrą energię płynącą z serca, żeby jak najszybciej wyzdrowiał, żeby był w stanie przekazywać swoje cenne wizje i pomysły na rozwój cywilizacji.Ja może zacznę od tego, że byłam przed chwilą w Mediolanie na konferencji transpersonalnej.
Reprezentuję Polskie Forum Transpersonalne, co oznacza, że zajmujemy się podejściem psychologicznym, które obejmuje również sferę duchową człowieka. Wierzymy, że człowiekowi trzeba i chleba, i nieba, bez tego trudno żyć. Byłam na tej międzynarodowej konferencji, gdzie przyjechali ludzie z całego świata. Było cudownie, dopóki w pewnym momencie nie zorientowałam się, że ukradziono mi torebkę ze wszystkimi dowodami na istnienie, czyli dokumentami, numerami, które łączą mnie z tak zwaną uzgodnioną rzeczywistością. To wszystko, co mnie określa, moja tożsamość w uzgodnionej rzeczywistości, konta bankowe, dowody, paszporty i tak dalej. W pierwszej chwili oczywiście się zdenerwowałam, ale za chwilę poczułam, że to mnie tak naprawdę głęboko nie dotyka. Straciłam rzeczywiście łączność z bankami, z różnymi rzeczami. Ale gdzieś głęboko sedno mojej istoty jest nietknięte. Nadal mam poczucie obfitości i bogactwa wewnętrznego, które nie zostało uszczknięte w żaden sposób przez to wydarzenie. Co więcej, spotkałam się z wieloma dowodami serca ze strony innych uczestników konferencji, którzy podchodzili i pytali, czego mi trzeba.
Straciłam bardzo dużo, ale jednocześnie zyskałam niesłychanie wiele serca, miłości, uważności, delikatności, tego wszystkiego, co jest nam tak niezmiernie potrzebne. Potem szybko trzeba było jechać do konsulatu, do Mediolanu. Wiózł mnie kierowca, który nie mówił po angielsku, więc pytałam, czym się zajmuje. Próbowaliśmy się dogadać na migi i on mówi, że prowadzi księgarnię ezoteryczną. Ja mówię: „Good business”. A on mówi tak: „Good business, no money”. Jeszcze jeden dowód na to, że można robić rzeczy cudowne, tak jak pewnie większość z państwa, i nie mieć z tego wymiernych pieniędzy, a jednocześnie czuć niezwykłą obfitość i być podłączonym do strumienia obfitości świata. O tym chcę się z państwem podzielić, bo pracuję z ludźmi od 40 lat i moim głębokim pragnieniem jest stworzyć przeciwwagę do takiej tendencji, która niestety zapanowała w tej cywilizacji, mianowicie tendencja do zwracania ludzkiej energii przeciwko życiu na Ziemi. To brzmi jak paradoks, jak absurd, ale to właśnie robimy. Pamiętam, że byłam w Asyżu w 2000 roku i wygłaszałam płynące z serca słowa, apel: nie zwracajmy naszej energii przeciwko życiu na Ziemi.
Spróbujmy przebudzić się do tego, że jesteśmy połączeni z całością istnienia, że jesteśmy tylko emanacją tej ogromnej życiodajnej siły, jaką jest uniwersalna energia miłości, energia kosmosu, energia Ziemi. Kiedy powrócimy do tej świadomości, to tak jak byśmy wracali do domu po długiej rozłące. Tak jakbyśmy kiedyś utracili korzeń naszej istoty, odcięli się od źródła istnienia. Wyobraźmy sobie rzekę odciętą od źródła, zasilaną ściekami. Takie stało się nasze ludzkie życie. Odcięliśmy się od naszych źródeł istnienia, od prawdziwego źródła życia i zasilamy się erzacami. Pamiętam, parę lat temu siedziałam na odosobnieniu. To się nazywało Vision Quest. Praktykuję szamanizm od wielu lat dzięki moim nauczycielom Mati i David z północnej Ameryki, z Seattle. Przyjechali do nas w 1994 roku i nie od razu się ujawnili.
Pamiętam, zrobiliśmy zgromadzenie ośrodków holistycznych w Kazimierzu Dolnym, gdzie każdego dnia rano inni przedstawiciele ośrodka, czy to ze Stanów Zjednoczonych, czy Zachodniej Europy, czy ze Wschodniej Europy, czy z Rosji, prowadzili zajęcia medytacyjne czy taniec. Coś, co ładowało dobrą energią na początek dnia. Pamiętam jak dzisiaj, Mati i David byli w pełnym rynsztunku szamańskim. To nas kompletnie zatkało. Ja wtedy nie miałam totalnie pomysłu na szamanizm. Prosili nas, żebyśmy zatańczyli taniec słońca na powitanie słońca. Nie wiem, jak to się stało, wierzcie mi, w mgnieniu oka przemieniłam się w wielką niedźwiedzicę, któraNie wiem skąd ten głos się we mnie pojawił, która mówiła, że przyjmuję do serca wszystkie dusze naszych, moich przodków, wszystkie zabłąkane dusze, dusze ludzi i zwierząt. Już nie pamiętam tych słów nawet, ale to się działo w jakimś transie, w jakimś niesamowitym odmiennym stanie świadomości. I oni wyprowadzili mnie z tego po jakimś czasie przez okadzanie, przez grzechotki. Ale od tego się zaczęła właściwie moja droga otwierania serca, w tym otwierania serca na dusze moich przodków, których zupełnie nie znałam.
Ale w to nie będę teraz wchodzić. Chcę powiedzieć tylko, że weszłam na ścieżkę szamańską i już nie było odwrotu. Kiedyś przyjechał do nas Victor Sanchez z Meksyku, żeby zaproponować warsztat pochówek wojownika. Ja czuję się jakoś głęboko wojowniczką. Właśnie wojowniczką serca, czyli kimś, kto sprzyja otwieraniu serca, rozbrajaniu serca ze wszelkich warstw poczucia krzywdy, żalu, rozpaczy, smutku, nienawiści, złości, gniewu. Tego wszystkiego, co nagromadziliśmy przez lata. Bo wierzę w to, że tylko rozbrajanie serca tak naprawdę może nas uwrażliwić na świat i na cierpienie wszystkich istot. Zresztą przed chwilą Cezary o tym śpiewał. Pamiętam, że po wielu dniach, po tym pochówku wojownika, czyli takim całkowitym połączeniu się z ziemią, dostałam właściwie wielki podarunek od ziemi i można powiedzieć podarunek od śmierci, bo to było spotkanie ze śmiercią. Stanęłam jakby w obliczu śmierci.
Spojrzałam jej w twarz i w tym grobie wykopanym przez siebie kompletnie rozpuściłam granice między sobą a ziemią, między sobą a wszystkim, co mnie otaczało. Jakby przestałam istnieć, a jednocześnie głęboko połączyłam się ze wszystkim, co istnieje. I po tym jeszcze udałam się na wielodniowe odosobnienie w góry, żeby siedzieć sama. To się nazywa vision quest, czyli wołanie o wizję. Wołałam o wizję, która pomoże nam, ludziom odnaleźć połączenie z Matką Ziemią i pozwolić na to, żebyśmy zaczęli wspierać życie, żebyśmy zaczęli współdziałać, współodczuwać, współbrzmieć, rezonować z siłami natury, z rytmami ziemi i rytmami kosmosu. Bo zatraciliśmy naturalny rezonans z życiem całej planety i wszystkiego, co nas otacza. Pamiętam, że po tych wielu dniach głodówki, siedzenia przy ogniu, medytacji, tańca, wołania o wizję, zwracania się do wszelkich duchów i sprzymierzeńców, już ostatniego dnia, kiedy w zasadzie byłam tak osłabiona, że miałam wrażenie, że umrę, że to jest dobry dzień, żeby umrzeć, żeby po prostu totalnie się rozpuścić. Była we mnie ogromna tęsknota, żeby jakoś odejść. Tak się czułam fizycznie i psychicznie, duchowo. I wtedy pojawiła się konieczność zostawienia czegoś po sobie.
Taka myśl jakoś błysnęła i zaraz potem usłyszałam słowa, które musiałam zapamiętać. Może powiem wam, co się pojawiło. Tylko odłożę tą torebkę, bo niepotrzebnie ją trzymam przy sobie. Pojawiły się takie, taka pieśń mojego serca, wołanie. Cały świat i całe stworzenie cierpi z powodu oderwania człowieka od ziemi i odcięcia duchowych korzeni. I właśnie z tego powodu, z powodu duchowego, ludzkiego głodu, jak kanibale pożeramy naszą matkę. Wyrywamy z wnętrza Matki Ziemi wszystkie dobra i przerabiamy na budy, gadżety i fast foody. Nie musimy zabijać, żeby żyć. Żeby żyć, potrzebujemy miłości, bo ona ma największą siłę uzdrawiającą i łączącą nas ze wszystkim. Więc zaprzestańmy podbojów i wojen i zostawmy Ziemię w spokoju, bo dla wszystkich starczy żywiołów ziemi, ognia, wody i powietrza.
Więc powróćmy pod prąd do źródła i ugaśmy nasze pragnienie i ugaśmy ogień trawiący ten świat i zaczerpnijmy energię słońca bez końca.Więc to było to wołanie mojej duszy. Oczywiście przeżyłam, jak widzicie i dalej pracuję nad tym, żeby zrozumieć, jakie są źródła tego kryzysu, w którym żyjemy. I doszłam do tego, co nie jest odkrywcze oczywiście i nie jest to jedyna prawda, ale że prawdziwym źródłem tego kryzysu jest fałszywe założenie. To znaczy fałszywy mit założycielski nowożytnego świata, który polega na tym, że człowiek jest osobny, oderwany od ziemi i że ma sobie czynić ziemię poddaną, że ma eksploatować ziemię dla swoich celów. I ta duchowa rozłąka z Ziemią i z całym Wszechświatem doprowadziła do bezmiaru spustoszeń. Bo przecież wiecznie głodni i nienasyceni rozwinęliśmy tak potężną konsumpcję, która po prostu pożera nasz świat. Bo ta dziura w duszy, którą hodujemy, po prostu zasysa wszystko z zewnątrz. Więc jak napełnić tę dziurę w duszy? Jest ogromna dziura w duszy całego społeczeństwa, całej ludzkości i ogromna rana w sercu. Co możemy zrobić, żeby tę dziurę zasklepić czy wypełnić?
Wszyscy praktykujemy duchowo, całe lata poświęcamy, inwestujemy w siebie, żeby praktykować, żeby uczyć się naprawdę najgłębszych rzeczy. Jak możemy towarzyszyć sobie i innym w powracaniu do źródła? Co możemy zrobić, żeby przezwyciężyć ten kryzys, który jest lustrem naszej świadomości? Ja wierzę, że świat, który tworzymy, jest lustrem naszej świadomości. Jeżeli to lustro jest rozbite i w kawałkach, jeżeli te kawałki są ze sobą skonfliktowane, tak na przykład jak ofiara we mnie i oprawca we mnie. Te dwie postaci chociażby, które pochodzą z tego samego korzenia, bo wyrastają z poczucia upokorzenia, odrzucenia, samotności, bo przecież ofiara hoduje w sobie kata. Więc jeżeli te dwie chociażby części nas ukryte w cieniu są w konflikcie, to przecież rzutujemy je na świat, przyczyniając się do cierpienia. Znajdziemy sobie zawsze inne ofiary, na których się musimy odreagować. Znajdziemy sobie innych katów, wobec których występujemy jako ofiary. Poddajemy się przemocy.
Więc co możemy zrobić, żeby po latach treningu duchowego, pracy nad sobą, terapii przyczynić się do tego, żeby towarzyszyć innym ludziom w poszukiwaniu prawdziwego sensu swojego życia, w przekroczeniu lęku? Bo to jest najtrudniejsze w kryzysie. Wzrasta poziom lęku, wzrasta poziom rozpaczy. Tutaj mówił o tym ekonomista, pan Borowiec zdaje się, że jak te myszy zaczyna nam brakować, więc zaczynamy się bardzo bać. Jesteśmy manipulowani przez możnych tego świata, których celem jest zwiększyć poziom frustracji, poziom lęku, poziom zagrożenia, bo wtedy łatwiej jest nas kontrolować. Łatwiej jest wtedy prowokować wojny, które służą tylko i wyłącznie zaskarbieniu sobie dostępu do źródeł naturalnych. Przecież chodzi głównie o podział świata na strefy wpływów i strefy dostępu. Więc jak możemy towarzyszyć ludziom w ich wzrastającym lęku i w końcu złości, wściekłości? Bo tak jak te myszy zaczniemy się rzucać na siebie. Co możemy zrobić, żeby ludzie wznieśli swój poziom świadomości na taki poziom, który będzie ogarniał całość?
Że nie będziemy tylko ograniczeni do swojego dobra, do swojego interesu, ale zaczniemy myśleć i odczuwać w taki sposób, który obejmuje swoim dobroczynnym działaniem i myśleniem też innych. I to jest bardzo trudne. To jest bardzo trudne, bo warunki ekonomiczne są takie, jakie są. I teraz jest pytanie, czy można poprzez rozwój świadomości wyjść z pozycji niedostatku, braku zagrożenia, lęku do miejsca poczucia obfitości, przepływu spokoju wewnętrznego, harmonii? Osadzenia na ziemi, ugruntowania, ześrodkowania swojej energii tak, aby nie tylko przetrwać w kryzysie. Bo nie chodzi tylko o to, żeby rozbudować swoją strategię przetrwania. I tak mamy rozbudowane strategie przetrwania, bo musieliśmy przeżyć niejedno. Ale chodzi o to, żeby rozkwitać niemal, żeby tak głęboko się ugruntować w ziemi, używając tej metafory, żeby rozwijać się, przebijać się i rozwijać, rozkwitać.I to jest niesłychanie trudne, ale moje doświadczenie pracy z ludźmi jest takie, że jeżeli towarzyszy się ludziom naprawdę z otwartym sercem, z taką czułą uważnością i gdy stwarza się przestrzeń, w której mogą wrócić do siebie, w której mogą odkrywać własne źródła obfitości, bogactwa w sobie, dary, które dostaliśmy na to jedno życie. Jest wiele tych żyć, ale w tym jednym życiu, żeby być naprawdę tutaj i teraz i odkrywać to, co jest bogactwem mojej natury, co jest w gruncie rzeczy odzwierciedleniem natury całego świata. Bo przecież to, co jest naszą prawdziwą naturą, jest tożsame z prawdziwą naturą rzeczywistości.
Jak to zrobić? Nie tylko poprzez praktykę duchową sensu stricto, bo oczywiście jest wielu nauczycieli duchowych, z którymi siedzimy i dochodzimy do oświecenia, ale to są elitarne doświadczenia. Jak to zrobić, żeby więcej ludzi, bo im więcej ludzi osiągnie takie poczucie obfitości, poczucie napełnienia, współodczuwania, współbrzmienia, współdziałania, wspólnoty, tym więcej będzie spokoju i harmonii w relacjach między ludźmi. Moim doświadczeniem i moją drogą jest to, żeby po pierwsze pracować z ludźmi w taki sposób, żeby odzwierciedlać im ich stan wewnętrznego bogactwa. Nie umiem tego w tej chwili inaczej określić, ale jest takie powiedzenie po angielsku: „The best service you can do to anyone is to reflect their true heart, is to mirror their true heart". Czyli to, co możesz zrobić dla innego najlepsze, to odzwierciedlić jego prawdziwe serce, być z sercem z drugim człowiekiem tak, żeby on poczuł, że on też jest bardzo dobrze wyposażony na to życie, że mimo braku, kryzysu i trudności potrafi osadzić się w sobie i dotrzeć do własnych źródeł. Drugi sposób, jaki praktykuję, to szamańska praca z ludźmi na żywej ziemi, z żywiołami: z ziemią, ogniem, powietrzem i wodą. Tak, żeby ludzie odzyskali bezpośredni kontakt do źródeł energii i połączyli się z tymi źródłami energii, żeby ta energia płynęła rzeczywiście w nas, żebyśmy byli w strumieniu przepływu. I to daje niesamowite efekty. Ludzie rzeczywiście odzyskują, czują się jak dziecko zanurzone w łonie świata.
Odzyskują tą duchową pępowinę, która łączy ich z ziemią i z całą rzeczywistością. I to jest niesamowita zmiana. To jest takie poczucie, że wróciłam do domu, mam poczucie ukojenia, uśmierzenia lęku, osłabienia poczucia głodu, nienasycenia. Po prostu czuję się pełna, spełniona, całkowita. Działamy też w tym kręgu osób, z którymi pracuję poprzez rytuały. To są rytuały związane z ziemią i ktokolwiek odczuwa jakąś trudność, ból, cierpienie i chce ten próg przekroczyć, stwarza mu się taki krąg sprzymierzeńców, w którym może zmierzyć się ze swoim bólem, cierpieniem i przekroczyć to. Stanąć wobec, skonfrontować się i zyskać poczucie siły, mocy, miłości. Być otoczonym przez sprzyjające istoty, które chronią, dają schronienie, ale też zyskuję takie poczucie mocy, że jestem w stanie, mogę to przekroczyć. To są różne metody pracy z ludźmi, którymi się dzielę, które przynoszą takie efekty, że ludzie czują się bardziej osadzeni w sobie, świecie, ugruntowani i spełnieni. Ale oczywiście musimy współdziałać też z ekonomistami, którzy nam proponują nowe rozwiązania ekonomiczne.
I my też budujemy taką społeczność, wspólnotę, która działa na zasadzie wymiany energii, darów intelektualnych, emocjonalnych, duchowych i oczywiście materialnych. Jeżeli samotna matka rodzi dziecko, to w oczywisty sposób się jej pomaga, począwszy od towarzyszenia w rodzeniu, poprzez wspieranie i tak dalej. Nie będę o tym za dużo mówić, bo to jest naturalne, bo to się po prostu robi. Ale to, co jest dla mnie ciekawe, to odkrycie, Nobel w ekonomii dla starej pani. Jak ona się nazywa? Ostrom? Zapomniałam. Pani Ostrom chyba ma na nazwisko. Bardzo stara pani, która odkryła, że wspólnota, która nie posiada razem ziemi, ale tą ziemią się opiekujeDba i szanuje ziemię, a nie niszczy, nie eksploatuje jej nadmiernie. Natomiast drugi noblista, który podzielił z nią tę nagrodę, odkrył, że wielkie korporacje, wielkie firmy kompletnie o ludzi nie dbają i nastawione są wyłącznie na profit, na zysk.
Żyjemy w świecie takim, jaki sobie stworzyliśmy. Ale jakie są drogi wyjścia? I właśnie tych dróg wyjścia tutaj wspólnie szukamy. Ja głęboko wierzę, że jedną z dróg wyjścia jest przebudzenie duchowe ludzkości. Kiedyś mi się tak pomyślało, że powinniśmy przebudzić uśpioną królewnę ludzkiej duchowości pocałunkiem miłości, bo to jest coś, co do ludzi dociera. Wyjść naprzeciw autentycznym potrzebom duchowym. Pamiętam, jak umierał Jan Paweł II, cały świat był niezwykle poruszony i wielu ludzi współbrzmiało w poczuciu niezwykłego uniesienia duchowego, towarzysząc mu w ostatnich dniach przed śmiercią i po śmierci. Pamiętacie, jakie było ogromne poruszenie? Wtedy pomyślałam, że potrzebujemy duchowości jak kania dżdżu, że potrzebujemy obcowania z tajemnicą życia i śmierci, że po prostu to jest nam niezwykle potrzebne. Gdybyśmy potrafili - pewnie wielu z was to robi - wyjść naprzeciw takim potrzebom ludzi i tworzyć takie społeczności, w których to się po prostu dzieje, to myślę, że bylibyśmy daleko do przodu.
Będę już kończyć, bo mam tylko pół godziny. Jako jedyna kobieta w tym panelu mam trochę mniej czasu, ale to jest naturalne ze względów na . Ja rozumiem potrzeby organizatora, także to nie jest pod twoim adresem, Andrzeju. Chcę tylko powiedzieć, że jeden z ważnych trendów rozwojowych, które obserwuję i które mocno wspieram, to jest renesans kultury holistycznej. Kultura holistyczna. Same słowa znaczą: kultura, czyli kultywacja, pielęgnacja, holistyczna, czyli całość. Jest to zwrot ku całości. Jest to kultura miłości, szacunku, wrażliwości, uważności. Kultura bez przemocy. Kultura, która nie niszczy, nie wyżera, nie wyjaławia mózgów i serc naszych dzieci przez to, że są zatracone w komputerach, w gadżetach i w tym wszystkim.
Kultura, która sprzyja rozwojowi miłości i szacunku. Szacunku do wszystkich mieszkańców tego świata, do najrozmaitszych, najbardziej różnorodnych mieszkańców tego świata. Każde życie, każdy przejaw życia jest bezcenny. Także wspieramy mocno tę kulturę. Właśnie wracam z Mediolanu i jestem pod wrażeniem filmu, który tam oglądałam o „13 Grandmothers” - 13 babć, rdzennych szamanek z różnych części świata: z Afryki, z Arktyki, z Tybetu, z Meksyku, z Nowego Meksyku, z prerii amerykańskich i Bóg wie jeszcze skąd, które podróżują po świecie w intencji uzdrawiania, jak one mówią, siedmiu pokoleń do tyłu i siedmiu pokoleń do przodu. Bo jeżeli uzdrawiamy siebie, to poprzez siebie uzdrawiamy naszych przodków i nasze dzieci. Bo jest pytanie: jaki świat zostawimy dla naszych dzieci? One uzdrawiają poprzez modlitwę, poprzez rytuały, ceremonie. Uzdrawiają różne kawałki świata, do których jeżdżą. I jest ogromny ruch świadomości kobiet.
Chcę powiedzieć też o tym, co kobiety robią dla pokoju i dla kultury holistycznej. Jest niepospolite ruszenie kobiet na świecie. Jest ogromny renesans mocy i świadomości kobiet, które stają na pierwszym froncie walki o życie, bo przecież to nasze dzieci giną. Wszystko jedno, w Czeczenii, w Iraku, w Afganistanie. To przecież my musimy przywrócić naturalny porządek rzeczy, przywrócić miłość, która nie pozwoli zabijać, która nie pozwoli zawładnąć światem w taki sposób, że ofiarą jest Ziemia, ludzie i zwierzęta. Pamiętam, zanim jeszcze wybuchła wojna w Iraku, próbowałam pisać listy do wszystkich państw zamieszanych w tę aferę z prośbą, żeby się powstrzymali. Napisałam coś takiego, że przecież Ziemia nie jest krową przeznaczoną na rzeź i poćwiartowanie i rozdanie temu karkówka, tamtemu flaki. Ziemia, jeżeli jest krową, to jest matką żywicielką. Oczywiście przyszła tylko od prezydenta Busha automatyczna sekretarka. Przysłała wiadomość, że prezydent Bush daje po jednym cencie każdemu irackiemu dziecku.
W jakim świecie my żyjemy i co my dla tego świata możemy zrobić? To chodzi o naszą odpowiedzialność. Tu wielokrotnie była mowa o odpowiedzialności, o tym, że to tylko my tak naprawdę możemy poprzez siebie zadziałać, poprzez własny przykład.Indianie mówią: „Walk your talk", czyli rób to, co mówisz. To, co mówił Przemek o spotkaniu niechcianych części siebie, odszczepionych niechcianych części siebie. Przecież jeżeli nie zrobimy tej wewnętrznej alchemii polegającej na transformacji tych kawałków niechcianych nas, nie scalimy się wewnętrznie, to będziemy chodzić po tym świecie tacy pokawałkowani i zrozpaczeni. Więc czeka nas ogromna praca i najpilniejsza praca, która nas czeka, to jest dotarcie do źródeł życia i czerpanie bezpośrednio z tych źródeł, jak również ta wewnętrzna transformacja, która uczyni z nas ludzi pełnych, scalonych i połączonych z całością istnienia. Dziękuję państwu bardzo.
[37:41] - Jeśli serce będziesz mieć otwarte, czyste, to przyciągniesz to, co piękne, oczywiste. Lecz gdy świadom skutków działań krzywdzić będziesz, napotykać przeciwności zaczniesz wszędzie. Czy to w zdrowiu, czy w relacjach, w obfitości zaczną kłody, ból i chaos częściej gościć. Tak więc teraz, gdy na ziemi takie zmiany, bądź szczególnie pomny słów tych i oddany. Ścieżka światła czystym myślom i miłość. I niech w czynach oraz słowach twych ta gości, abyś jedność poczuł z każdym człekiem, światem i nazywał innych siostrą oraz bratem, mając dobro na ich względzie tak jak swoje, a otworzą się bram nieba wam po dwoje. Cała ziemia się przemieni w transformacji i podniesie się na wyższy ton wibracji. A dla ciebie będzie tunel w dzieju, w zmianie, w którym będziesz ty i bliscy w dobrym stanie. Choć wokoło trwać iluzja będzie grozy, za twą dobroć chronić będzie palec Boży. Idź przez życie z otwartymi ramionami i nie po to, by zagarniać jak wiosłami, ale dawać i otwartym być na przyjmowanie, co ci dadzą w zamian za twe myśli i działanie.
Jeśli serce będziesz mieć otwarte, czyste, to przyciągniesz to, co piękne, oczywiste. Lecz gdy świadom skutków działań krzywdzić będziesz, napotykać przeciwności zaczniesz wszędzie. Czy to w zdrowiu, czy w relacjach, w obfitości zaczną kłody, ból i chaos częściej gościć. Tak więc teraz, gdy na ziemi takie zmiany, bądź szczególnie pomny słów tych i oddany. Ścieżka światła czystym myślom i miłość. I niech w czynach oraz słowach twych ta gości, abyś jedność poczuł z każdym człekiem, światem i nazywał innych siostrą oraz bratem, mając dobro na ich względzie tak jak swoje, a otworzą się bram nieba wam po dwoje. Cała ziemia się przemieni w transformacji i podniesie się na wyższy ton wibracji. A dla ciebie będzie tunel w dzieju, w zmianie, w którym będziesz ty i bliscy w dobrym stanie. Choć wokoło trwać iluzja będzie grozy, za twą dobroć chronić będzie palec Boży. Idź przez życie z otwartymi ramionami i nie po to, by zagarniać jak wiosłami, ale dawać i otwartym być na przyjmowanie, co ci dadzą w zamian za twe myśli i działanie.
[41:15] - W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy wybrane fragmenty konferencji pod tytułem „Rok 2013. Projektowanie nowego świata", która odbyła się w Warszawie 25 października 2009 roku. Była to konferencja poświęcona wizjom rozwoju naszej cywilizacji w Nowej Erze, której początek umownie przyjmuje się jako rok 2012. Patronat medialny nad konferencją objął miesięcznik „Nieznany Świat". Patroni wirtualni: System Miłości Narodów www.smfki.pl, Polska Szambra www.szambra.pl, Schodami do Nieba www.schodamidonieba.pl, Cudowny Portal www.cudownyportal.pl, Agnieszka Jurko www.agnieszkajurko.pl, Merkaba www.merkaba.pl oraz portal Paranormalium www.paranormalium.pl. Konferencję wsparły również serwisy: davidicke.pl, rozwojduchowy.net, taraka.pl, kodczasu.ronos.pl, drogowskaz.pl, forum serwisu przebudzenie.net, forum paranormalne.pl, Fundacja Świadomość Ziemi świadomość-ziemi.org oraz Psyche centrum książki psychologicznej psyche.pnet.pl.