[00:02] - W Radiu Paranormalium prezentujemy wybrane fragmenty konferencji pod tytułem „Rok 2013. Projektowanie nowego świata”, która odbyła się w Warszawie 25 października 2009 roku. Była to konferencja poświęcona wizjom rozwoju naszej cywilizacji w Nowej Erze, której początek umownie przyjmuje się jako rok 2012. Umowność ta dotyczy zarówno daty 2012, jak i 2013. Mamy świadomość, że przełom cały czas się dokonuje i z pewnością nie zakończy się szybko, lecz jest to proces wieloletni. Niemniej odwołanie się do roku 2013 miało na celu definitywne odcięcie się od tabloidowych i apokaliptycznych skojarzeń, które ciągnęły się za datą 2012. Interesuje nas ciąg dalszy. Patronat medialny nad konferencją objął miesięcznik „Nieznany Świat”, zaś jednym z patronów wirtualnych był portal Paranormalium. Konferencja składała się z dwóch części. Pierwsza była opisem stanu świadomości znaczenia daty 2012.
Przegląd najbardziej znanego źródła informacji o przełomie, czyli kalendarzy majańskich. Przegląd naszej wiedzy o obecności innych pozaziemskich cywilizacji na naszej planecie współcześnie oraz co wynika z informacji, które docierają do nas od nich za pośrednictwem channelingów w kwestii dokonującego się przełomu. Informacja o astronomicznych świadectwach wyjątkowości czasu, w którym żyjemy, w tym aktywności naszego Słońca oraz o znamionach przełomu widocznych w stanie naszej planety. Druga część konferencji stanowiła szkic tego, co będzie dalej. Alternatywne źródła energii. Nowe technologie. Nowe kierunki rozwoju nauki. Świadoma ekologia. Nowa ekonomia, czyli jak można uwolnić się od ekonomicznej konstrukcji starej cywilizacji i jak owa konstrukcja konstytuuje naszą świadomość oraz relacje międzyludzkie na całej planecie. Cywilizacja mądrych ludzi, czyli jak by było, gdyby było normalnie.
Nowa świadomość. Nowa energia. Nowe rozumienie i praktykowanie duchowości. Czas nam współczesny to czas przemieszania starej energii i nowej energii. W doborze prelegentów organizatorzy odwołali się do osób skoncentrowanych na możliwościach Nowej Ery i otwartych na rozumienie duchowości nie tylko jako jednej z możliwych, choć tylko dla wytrwałych, ścieżek rozwoju osobistego. Nasze rozumienie duchowości polega na akceptacji jej wszechobecności i wszechogarnialności. Dla nas kwestia rozwoju duchowego nie jest kwestią wyboru dla wybranych, lecz falą, która dotyczy wszystkich ludzi i wszystkich sfer naszego życia. Jesteśmy skłonni ją rozumieć jako brakujący piąty element, bez którego nie mamy szans pójść do przodu w rozwoju ewolucyjnym. Wszyscy, a nie tylko wybrani. Już za chwilę wysłuchają państwo jednego z fragmentów zapisu konferencji „Rok 2013.
Projektowanie nowego świata” udostępnionych przez organizatora, serwis Schodami do Nieba. Witryna niestety zakończyła już działalność. Nagrania jednak pozostały, choć obecnie dostęp do nich jest bardzo utrudniony. Tym bardziej cieszy nas możliwość zaprezentowania ich na antenie Radia Paranormalium. W części drugiej zaprezentujemy pełny zapis wykładu Dariusza Brzozowca „Alternatywna ekonomia. Koniec epoki lichwy”.
[03:37] - Dzień dobry państwu. Dariusz Brzozowiec. Będę miał przyjemność przybliżyć państwu temat, który został troszeczkę narzucony przez organizatorów. Czy 2013 rok będzie końcem ery lichwy? Ja zajmuję się takim alternatywnym systemem ekonomicznym, bezodsetkowym już dziesiąty rok. Czy możemy panów techników prosić o włączenie mojej prezentacji? O, już jest. I po 10 latach, drodzy państwo, pracy z ludźmi, z klientami, pracy wśród ludzi, non stop wśród ludzi, po wielu konferencjach, jeden wniosek, który przebija przez te wszystkie ciekawe elementy życia ekonomicznego, społecznego, wybija się na pierwszy plan, to wniosek, w ramach którego mogę stwierdzić, że społeczeństwo w ogóle mało wie na temat czegoś takiego jak lichwa. Czym jest lichwa? Czym jest lichwa?
Czy to ostatni temat obrad parlamentarzystów? Ustawa chroniąca klientów banków przed nadmiernym oprocentowaniem? Czy to też biblijnie opisywany zakaz jakichkolwiek zysków czerpanych z pożyczania pieniądza? Czym lichwa jest? I na to pytanie większość społeczeństwa, wasi znajomi, kuzyni, krewni, przyjaciele nie są w stanie wam odpowiedzieć lub są w stanie odpowiedzieć bardzo mgliście. Natomiast lichwa, drodzy państwo, z definicji jest jakimkolwiek oprocentowaniem na pieniądzu. I teraz co to ma wspólnego z naszą ekonomią? Zacznijmy od początku. Posłużę się cytatem jednego z liderów takiego ruchu alternatywnej ekonomii z jego publikacji „Ponad chciwością i niedostatkiem”, którą całą państwo będziecie mogli znaleźć na naszej stronie informacyjnej, edukacyjnej barter.org.pl, pana Bernarda Litera. Bardzo ciekawa postać.
Pan Bernard Liter jest byłym dyrektorem Banku Centralnego Europejskiego. Był szefem zespołu wdrażającego EKIPo czterech latach z wirtualnego EKI zrobiono walutę, która nazywa się euro, nad którą tak bardzo w tej chwili wszyscy debatują. Czy mieć ją w Polsce i kiedy, czy w ogóle jej nie mieć. Pan Bernard Lietaer w jednym ze swoich artykułów, którego część państwo widzicie, podkreślił, że pieniądz jest tworzony przez banki z niczego. Od konferencji Bretton Woods w latach 70. pieniądz nie jest oparty na parytecie złota. Bierze się kawałek papieru, zadrukowuje się go odpowiednim nominałem i wpuszcza się go na rynek. Wpuszcza się go na rynek w postaci długu. Czyli ktoś przychodzi i pożycza te rzeczone 100 tysięcy dolarów, żeby kupić mieszkanie, dom i oczywiście podpisuje umowę prywatnie z bankiem, że odda w 20 lat i zwróci 200 tysięcy z oprocentowaniem. Problem polega na tym, że tych dodatkowych 100 tysięcy bank nie kreuje.
Ich nie ma na rynku. W tym momencie mojego tłumaczenia zazwyczaj większość audytorium jest lekko zakłopotana. Postaram się to wytłumaczyć w jeszcze drugi sposób. Wyobraźcie sobie państwo, że dzisiaj na polskim rynku funkcjonuje kwota pieniędzy w bilonie i w banknotach. Jest to wartość X. Notabene łatwa do sprawdzenia. Narodowy Bank Polski publikuje tego typu informacje. W ciągu zeszłego roku Polacy wydali bez mała 200 miliardów złotych na kredyty hipoteczne. Czyli poszli do banku, otrzymali 200 miliardów złotych i zakupili za te pieniądze nieruchomości. W ciągu następnych 20 lat będą musieli oddać dużo więcej.
Ale tych pieniędzy nie ma na rynku. Tylko w ciągu pierwszego roku 10% z tych 200 miliardów uszczupli kwotę X pieniędzy na rynku. Jeżeli państwo pójdziecie tym parametrem, że odsetki spływające jako wynagrodzenie dla banku to są te pieniądze, które jeszcze krążą na rynku, że bank w międzyczasie udziela całkowicie nowych pożyczek i jest to proces ciągły, to dochodzimy do momentu, w którym wszystkie pieniądze, które są na rynku, są czyimś długiem. Nawet jeżeli masz w swoim portfelu dzisiaj 100 złotych lub na twojej lokacie w banku jest 1000 złotych czy 10 tysięcy złotych, to te pieniądze są twoje, ale one są czyimś długiem. Banki nie kreują pieniędzy, których później oczekują. Efekt makabryczny. Zadłużanie się niesamowite w systemie pieniądza odsetkowego. W zasadzie mówimy tutaj o całym cywilizowanym świecie. Polska nie jest wyjątkiem na mapie. Cała Europa.
Większość z państwa słyszała o nieskończonym długu narodowym amerykańskim, który jest kwotą nie do spłacenia. I macie państwo odpowiedź, jak do tego długu doszło. Ten dług nie będzie spłacony, ponieważ fizycznie nie ma takich pieniędzy w ogóle na rynku. Natomiast obowiązek spłaty tego długu jest aparatem ucisku i rządzenia. Wybieramy co cztery lata naszych polityków, oddajemy im w ręce naszą przyszłość, a ci ludzie wchodzą na cztery lata na scenę i okazuje się, że są w potężnych tarapatach, bo jako rząd jesteśmy winni masę pieniędzy. A przychodem rządu, przypominam, jedynym, są podatki. Więc mnoży się te podatki bez końca, uciemiężając własny naród, który doprowadził tego polityka do sceny, do areny, na której występuje. Więc kto tak naprawdę rządzi? Czy demokratycznie wybierane przez nas rządy, czy ci, którym jesteśmy winni pieniądze? Żeby było zabawniej — pieniądze, których nie będziemy w stanie spłacić.
W ogóle nie będziemy w stanie spłacić. A jak jesteś dłużnikiem, to nie będziesz gryzł ręki, która cię wcześniej nakarmiła, tak powiadają, prawda? Zwróćcie państwo na to uwagę. Dlatego w niektórych religiach, a zwłaszcza w tych trzech największych monoteistycznych, procent od pieniądza był zabroniony. Jeżeli państwo dzisiaj otworzycie Koran, pożyczanie bliźniemu na procent pieniądza jest fundamentalnym grzechem. W Biblii, a my jesteśmy krajem monoreligijnym i wszyscy wiemy, co to jest Biblia, jest to samo. Nie wolno, ponieważ ten pieniądz w odsetkach, który ma być spłacony, nie istnieje na rynku. Czyli z góry kreuje taki pieniądz ekonomię niedostatku. Mimo niektórych okresów po wejściu tych 100 tysięcy na rynek, wpadają one na rynek i krążą na tym rynku ekonomicznym, zasilając tą ekonomię. Jest ich więcej, robi się więcej inwestycji i tak dalej.
Ale to jest tylko moment. Za parę lat zaczyna makabrycznie się pogarszać sytuacja, ponieważ jest coraz więcej pieniędzy do dodania. Pieniędzy, których nie ma. A ty jak wziąłeś kredyt, to to, do czego się zobligowałeś w umowie z bankiem, że zrobisz wszystko, żeby te pieniądze z należnym procentem oddać. Co w tej ekonomii oznacza, że komuś innemu zabierzesz i on nie odda prawdopodobnie. I to jest rzecz, która, drodzy państwo, umyka uwadze bardzo wielu przedstawicielom naszego społeczeństwa, każdego zachodniego społeczeństwa. I w zasadzie nie jest to informacja, którą moglibyście państwo znaleźć w podręcznikach nowoczesnej ekonomii.Ale znajdziecie ją w Biblii, zdecydowanie starszym opracowaniu dotyczącym ekonomii. Nie jest to temat Forum Ekonomicznego w Davos i tylko gdzieniegdzie da się zauważyć, że niektórzy odważą się na to, żeby coś na ten temat powiedzieć, że ten system jest systemem niedostatku i wszystkich zaprowadzi na skraj przepaści. Dlaczego? Jeszcze lepiej, żeby to państwu wytłumaczyć.
Pamiętam taki eksperyment opisywany przez moich kolegów, gdzie w laboratorium zamknięto w pokoju 10 myszy. I przez okres miesiąca nauczono te myszy, przyzwyczajono do tego, że codziennie rano wchodził asystent i wysypywał 10 okruszków chleba dla 10 myszy. Każda myszka chwytała kawałek chleba, siadała cicho w kąciku i zjadała sobie swój chlebek. Ale po miesiącu, pewnego poranka pojawił się asystent i dla 10 myszy wysypał dziewięć kawałeczków chleba. Co się stało? Dziewięć myszy chwyciło swój kawałek chleba, siadło w kątku i grzecznie zjadło jak co dzień. Jedna była sfrustrowana. Następnego dnia ten sam asystent, ta sama ręka dla 10 myszy rzuca osiem kawałków chleba. Co się dzieje? Osiem myszy łapie kawałeczki chleba, siada w kąciku i je.
Ta, która się wczoraj sfrustrowała, dzisiaj jest załamana, ma depresję, a ta, która dzisiaj pierwszy raz nie dostała, jest sfrustrowana. Na następny dzień wysypujemy siedem kawałków chleba. Co się dzieje? Ta mysz, która już nie jadła trzeci dzień, rzuca się, gryzie i wyrywa kawałek chleba innej w tym momencie sfrustrowanej myszy. Ta, która wczoraj nie jadła nic, widząc, co robi ta pierwsza, rzuca się też. I wszystkie zaczynają się bić o chleb. Nawet te, które do wczorajszego dnia były syte i codziennie coś jadły. Ten mechanizm, drodzy państwo, funkcjonuje również w ekonomii. Pozwalam sobie na stwierdzenia na temat ekonomii, ponieważ nie jestem z wykształcenia ekonomistą. I chwała Bogu, ponieważ ekonomia nie jest nauką ścisłą, jest bardziej psychologią i socjologią.
I ten eksperyment z myszami da się odnieść do rzeczywistości, w której wszyscy funkcjonujemy. Czyż nie jest tak, że część waszych znajomych nie ma czasu na dyskusje, dość głębokie rozważania, które miały na przykład miejsce dzisiejszego poranka na tej konferencji, bo jest zajęta zarabianiem pieniędzy? Czyż nie jest tak? Czyż nie jest tak, że niektórzy z waszych znajomych spędzają dzisiaj znacznie więcej niż osiem godzin czasu w pracy, bo zaczynają zahaczać o następne pół etatu czy dodatkowe zajęcia tylko po to, żeby opłacić czynsz, zapłacić swoje rachunki? Czyż nie jest tak? Powoli tak już jest, prawda? Żyjemy w XXI wieku. Żyjemy w centrum Europy. Jesteśmy jednym z nowych członków Unii Europejskiej. Mówi się, że mamy jedną z najlepszych sytuacji na tle kryzysu finansowego, który dotknął cały świat.
Ten mechanizm doprowadził do tego kryzysu. A tymczasem 25% polskich dzieci w wieku szkolnym jest niedożywionych. I to są dane oficjalne z GUS-u. Znajdziecie je łatwo. Dane z tego roku. Więc czy tak naprawdę się bogacimy? Boję się, że nie. Że jest z nami troszeczkę tak jak z tymi myszami, że zaczynamy się bić o zbyt małą ilość kawałków chleba, okruszków chleba na stole, a jest nas relatywnie dużo. I tego, drodzy państwo, większość ludzi, z którymi przyszło mi przez 10 lat pracować, rozmawiać, większość z tych ludzi, jak większość z waszych znajomych, moich znajomych, członków mojej rodziny, tego mechanizmu nie rozumie. Że ekonomia oparta na pieniądzu odsetkowym, bez znaczenia, jak wysokie jest oprocentowanie, bo jeżeli ono jest niskie, to ten proces będzie trwał troszeczkę dłużej.
Jeżeli jest wysokie, to będzie natychmiast galopująco szedł do przodu. Ludzie nie orientują się w tym. Nie orientują się, że wszyscy żyjemy w ramach tego mechanizmu. Czy nie jest tak, że będziesz musiał siąść na koniec miesiąca i zastanowić się, jak popłacisz ze swoich dochodów rachunki, bo koszty rosną. Oczywiście jeszcze dochodzi do tego wszystkiego kwestia ciągle podsycanej konsumpcji. Konsumuj, kupuj nowe auto, mieszkanie, meble, wymieniaj kanapę, 10 garniturów, 20 par butów. Ludzie opowiadają, że dochodzimy do takiego momentu jako populacja, że kupujemy rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, tylko po to, żeby zrobić wrażenie na tych, co ich nie lubimy. Nie jest tak? Trochę tak jest, nie? Jak się tak rozejrzeć po tych znajomych, to gdzieś tam takie reakcje się pojawiają.
To wywołuje lekki uśmiech na państwa twarzach. Na mojej też. Natomiast tak naprawdę jest to makabrycznym mechanizmem, w ramach którego przyszło nam dzisiaj, w tych czasach żyć. Do czego to doprowadza? To doprowadza nas do następnego slajdu z następnym cytatem panaBernarda Liedera, który porzucił bankowość w ramach tych odkryć, które państwu prezentuję. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym w Leuven, 25 kilometrów koło Brukseli i aktywnym działaczem w ramach bezodsetkowych systemów pieniężnych. Jak widzicie, są takowe. Spójrzmy. Bylibyśmy w stanie wyprodukować więcej niż wystarczającą ilość jedzenia, aby wykarmić cały świat. I na pewno istnieje wystarczająco dużo pracy do zatrudnienia wszystkich na świecie, ale nie starczyłoby pieniędzy, aby za to wszystko zapłacić.
I teraz, jak spojrzycie, drodzy państwo, na sytuację, która nas otacza. Pośledzicie państwo dziennik telewizyjny, wiadomości, to okazuje się, że głównym efektem kryzysu ekonomicznego jest to, że znikają pieniądze. Nie jesteśmy w stanie wojny, nie mieliśmy żadnego trzęsienia ziemi, nie spadł na nas meteoryt. Rok 2012 jeszcze jest kawałek przed nami, a tu się okazuje, że po prostu jest kryzys. Bo znikły pieniądze. Znikły na bazie tego samego mechanizmu, który państwu staram się dzisiaj troszeczkę bardziej rozświetlić. Na bazie odsetkowego pieniądza. Znikły. Znikły, bo ktoś zdjął z rynku te pieniądze, których tam nie było, czyli zabrał te rzeczywiste, a jeszcze ludzie mają dużo do oddania. Kryzys finansowy, drodzy państwo, ma to do siebie, że znikają pieniądze, ale wszystko inne jest.
Wyobraźcie sobie, że polskie krowy nie wiedzą, że jest kryzys. Dalej dają mleko. Ale rolnik wcale nie ma najciekawiej. Dlaczego? Bo tego mleka nie ma kto od niego kupić. Ten klient nawet jest, ale nie mają sobie czym zapłacić. I dochodzimy do takiego momentu, w którym system finansowy, który miał służyć społeczeństwu, żebyśmy mogli w którymś momencie epoki kamienia łupanego przejść z klasycznego barteru. Ja tobie kijek, ty mi siekierkę albo ja kawałek sera, a ty mi kawałek krowy. Żebyśmy mogli przejść do czegoś, co ułatwiło życie. Do pieniędzy, do umowy społecznej, że nie musimy koniecznie wymieniać całej krowy na wóz pszenicy, tylko możemy posługiwać się umowną formą wymiany.
Całą winę za wynalezienie naszych pieniędzy zwala się na Bogu ducha winnych Fenicjan. To jest nieprawda. Fenicjanie nie wynaleźli pieniędzy w takiej formie, w jakiej je znamy dzisiaj, drodzy państwo. Oni wynaleźli coś, co było bardziej barter systemem, a nie tym pieniądzem, który mamy dzisiaj do oddania. Czy jeszcze resztki tego pieniądza w portfelu. Znacie historię Fenicjan? Był kłopot z przechowywaniem pszenicy i faraon wymyślił, że wybuduje spichlerze, żeby chłopy, które uprawiały pszenicę, się nie bały, że ich okradną, że przyjdzie grzyb i ta pszenica się zepsuje, czy przyjdą myszy i zjedzą im pszenicę. Więc przywozili do faraona, do spichlerzy państwowych pilnowanych przez wojsko worki z pszenicą. Wkładał 10 worków pszenicy i dostawał asygnatę. Kwit depozytowy, potwierdzenie, że ma w tym spichlerzu 10 worków pszenicy.
Okazało się, że to jest świetny mechanizm transakcyjny, że nie musi już jeździć z całym wozem na targ z pszenicą, żeby te worki z pszenicą wymieniać na rzeczy, które mu są potrzebne. Tylko jak ma taki kwit, który łatwo schować gdzieś i przenieść, przewieźć, to może tym płacić. Więc Fenicjanie nie wynaleźli de facto pieniędzy typu fiat, czyli pustych, czyli tych, które w ogóle nie mają żadnego pokrycia, a jedynym ich pokryciem jest zobowiązanie rządu do obłożenia swoich własnych obywateli podatkami, którzy w przyszłości mają ten dług spłacić. Tylko miały pełne pokrycie w pszenicy, pełne pokrycie towarowe. Tak jak widzicie państwo, trochę historia z Fenicjanami nie jest taka. Tak się stało to wszystko popularne, że do Bretton Woods każdy pieniądz papierowy miał poparcie czymś, na czymś bazował. Na złocie. Ostatnio od Bretton Woods nie funkcjonuje żadne zabezpieczenie za papierowym pieniądzem, którego używamy. Oprócz przyrzeczenia naszych rządów, że te pieniądze zostaną oddane. Ale wracając do tego zdania, drodzy państwo.
System finansowy, który miał służyć człowiekowi, przestał mu służyć. Okazało się, że to większość ludzi w tym systemie finansowym służy temu systemowi. Czyli doszliśmy do całkowitej odwrotności. Wyszło na to, że to nie pies macha ogonem, tylko ogon macha psem. Coś jest nie tak. Ten mechanizm leży w podstawach problemu związanego z naszą współczesną ekonomią. I nie jest kwestią, czy ta ekonomia przetrwa, bo to nie podlega dyskusji w pewnych kręgach. W zasadzie niektórzy z nas uważają, że ten proces się zaczął, czyli zaczął się koniec tej ery, tego mechanizmu. Zaczął się.A kiedy się skończy? Nie wiem, czy w 2012.
Ale wtedy stanie się coś innego. Pojawią się, drodzy państwo, zupełnie inne systemy ekonomiczne, które mogą być barter systemami. Barter systemy w niektórych państwach nazywane są lokalnym pieniądzem. Lokalnym pieniądzem. Ale proszę nie mylić lokalnego pieniądza z informacją prasową, która czasami się pojawia, że na przykład Łeba wypuściła swoje lokalne pieniądze i to są jakieś tam dukaty łebskie czy coś takiego. Nie, to nie jest, drodzy państwo, lokalny pieniądz. To jest żeton w kasynie. Jak wchodzisz do kasyna, to musisz wyjąć pieniądz narodowy, żeby ten żeton nabyć. Możesz się nim posługiwać, możesz zatrzymać i możesz go z powrotem wymienić na ten pieniądz narodowy. To nie jest lokalny pieniądz.
Czym jest lokalny pieniądz? Lokalny pieniądz, drodzy państwo, jest umową społeczną, w ramach której ludzie akceptują inną formę zapłaty niż ta, która jest obligatoryjna. Ponieważ obligatoryjną formą zapłaty jest polski złoty na dzień dzisiejszy w naszym kraju, to jeżeli się wszyscy umówią, że korzystają z czegoś innego, to to jest dla nich pieniądzem. Najbardziej drastyczny przykład takiej definicji tej teorii, wykładnia tej teorii to jest przykład, który wszyscy znacie. W więzieniu walutą są papierosy. Pełnią rolę waluty. Ale są inne społeczności i są inne przykłady. Są ubogie ludy polinezyjskie. Do dzisiejszego dnia walutą są muszle. Historia Europy, w tym Polski, to historia pieniądza, którego rolę pełniła sól.
Sól. Worek soli był pieniądzem. Jedźcie państwo na wycieczkę do Wieliczki, do Krakowa i tam podczas zorganizowanej wycieczki pani pilotka opowie wam historię, jak to było, że sól była walutą. Więc jest to rodzaj umowy społecznej. Umowy społecznej, która definiuje, co będziemy używali za środek płatniczy. W barterowych systemach, w systemach lokalnych walut ekwiwalentem jest barterowa złotówka, czyli zapis księgowy wartości pieniądza narodowego, który równy zawsze jest temu samemu pieniądzu. Ja od 10 lat pracuję w takim systemie, gdzie ludzie płacą sobie czymś, co nazywa się barterową złotówką i jest tylko zapisem na jego koncie rozliczeniowym. Księgowym zapisem. Ta waluta nie istnieje fizycznie. Nie ma wydrukowanych pieniędzy, choć powinniście wiedzieć, że na mapie Europy, na przykład w Niemczech, funkcjonuje projekt Regiogeld, który łatwo odnaleźć przez internet pod przewodnictwem pani Margarety Kennedy, wybitnej osobie na mapie takich lokalnych systemów.
I drukują lokalne pieniądze. Sytuacja nie do pomyślenia, a jednak do pomyślenia. Ponieważ to wszystko dzieje się teraz i świat wkoło was się zmienia, nawet jeśli o tym nie wiecie. Zwróćcie uwagę, że Szwajcaria nosi ciągle miano jednego z najbogatszych krajów Europy. Tej geograficznej, nie Unii Europejskiej. Wszyscy wiemy o szwajcarskich bankach. Wszyscy wiemy, jaki ten kraj jest bogaty, jak tam jest dobrze. Może nie tylko banki i zasobność tych skarbców jest przyczynkiem bogactwa tego narodu. Jak wszyscy państwo wiecie, funkcjonuje coś takiego jak frank szwajcarski. On ma trzyliterowy skrót w systemie bankowym CHF.
A czy wiecie państwo, co to jest CHW? Otóż okazuje się, że Szwajcaria ma oficjalnie dwie narodowe waluty. Franka szwajcarskiego, który w pewnym momencie stał się tak tanią walutą w obrocie międzybankowym, że nawet Polacy biorą kredyty na domy we frankach szwajcarskich. Ale jeśli tam go jest za dużo, to trzeba go relatywnie tanio sprzedawać po zjednoczonej Europie. Bo jeżeli tam będzie leżał, to w ogóle ten banknot nic nie przyniesie, nie da żadnego zysku. Zgadza się? I tak frank szwajcarski staje się najtańszą walutą w obiegu międzynarodowym bankowym. Najniższe oprocentowanie. Coś muszą z nim zrobić. Dlaczego?
A może dlatego, że posiadają w ramach ISO 4217, które łatwo sprawdzić, w ramach jedynej organizacji na świecie weryfikującej i rejestrującej waluty, która między innymi zarejestrowała PLN jako polską złotówkę. British Standard Institution w grudniu 2004 roku zarejestrowała CHW, co oznacza „wir” od nazwy organizacji, która dysponowała taką wirtualną barterową walutą. CHW od nazwy organizacji „Wir”, co w języku niemieckim oznacza „my”. Zwróćcie państwo uwagę, że to jest łatwe do sprawdzenia. Na stronach internetowych ISO 4217 znajdziecie państwo w pozycji franka szwajcarskiego, znajdziecie Wir Franka i znajdziecie jeszcze naprawdę niesamowitą rzecz, kuriozum. Barterowe euro. Nie są członkami unii monetarnej.Nie są zainteresowani zmianą franka szwajcarskiego na euro, ale mają swoje barterowe euro. To już jest niesamowite. Może bogactwo Szwajcarii nie bierze się tylko i wyłącznie z opuchniętych od złota skarbców, z depozytów z całego kraju, bo tam najbezpieczniej. Może jest inny powód.
Może to jest ten powód, bo to jest ponad 20% małego i średniego biznesu w Szwajcarii, który korzysta z lokalnej waluty, która jest tylko i wyłącznie zapisem księgowym. Uściślając, dzisiaj to jest bit informacji w komputerze. System został rozpoczęty w 1934 roku przez 16 kupców w Bazylei, w piątym roku kryzysu ekonomicznego. Pamiętacie państwo 1929 rok. Stwierdzili, że kryzys ekonomiczny spowodował to, że nie mają sobie czym zapłacić za chleb u piekarza, który dalej na półkach był, buty u szewca, stołek u stolarza, mięso u rzeźnika. W związku z powyższym trzeba coś robić, żeby można było dalej żyć. W 1934 roku uruchomiono system WIR, który w 2005 roku dokonał takich ekonomicznych cudów, które są przez wszystkich do sprawdzenia. Łatwo to się sprawdza. Takie systemy istnieją. I żeby było zabawniej, powinniście państwo wiedzieć, że nie tylko w Szwajcarii.
To jest mała mapka, która pokazuje państwu, jak wygląda dzisiaj sytuacja z barterowymi systemami oraz lokalnymi systemami walutowymi. Miejsca zaznaczone na zielono to miejsca, w których takie systemy, w myśl naszej wiedzy sprzed dwóch lat, były reprezentowane. Praktycznie, jak państwo widzicie na mapie Europy, nie ma kraju, gdzie nie byłoby takich lokalnych systemów. Mogę tylko powiedzieć, że ta mapka się troszkę zdezaktualizowała, dlatego, że w tym roku mamy niesamowity wzrost systemów transakcyjnych, lokalnych walut czy barter systemów – to mniej więcej wszystko jest to samo – na terenie Rosji. Rosji, która funkcjonowała za komuny przede wszystkim jako gospodarka barterowa. I to taka do bólu. Jak pracowałeś w fabryce gwoździ, to dostałeś wypłatę w gwoździach. Jak pracowałeś w fermie drobiu, to dostałeś wypłatę w kurczakach. Potem ludzie musieli się spotykać, żeby powymieniać troszeczkę tych rzeczy, żeby oprócz gwoździ był też kawałek kurczaka na obiad w niedzielę. Sytuacja była makabryczna, ponieważ nie było środków finansowych i to zostało w którymś momencie przez władze rosyjskie zabronione.
Rozliczenia barterowe zostały generalnie w Rosji przycięte. Tak zostały mocno przycięte, że już w 2000 roku mieli pierwszy pełen kryzys na rynku ekonomicznym w Rosji. Ekonomiści często nie wiążą faktu, że Rosja była dla nas jednym z największych partnerów handlowych do 2000 roku. Nie wiążą faktu, skupiając się tylko i wyłącznie na ekonomii opartej na pieniądzu, że handel z Rosją, który się wyrażał niesamowitymi kwotami w miliardach dolarów rocznie, był oparty o handel wymienny, o takie instytucje jak rubel transferowy. Były takie rzeczy. Nie pieniądze tworzą obrót gospodarczy. Nie tylko one. Czemu się tak dzieje? Czemu wszędzie, nawet w Rosji, w tym roku pojawiły się trzy potężne platformy barterowe, które w związku z tym, że brakuje pieniądza na rynku, proponują: „Handlujmy, używając czegoś innego niż pieniądza państwowego, obligatoryjnego. Handlujmy, posługujmy się czymś innym”.
Taka jest idea lokalnych walut. Taka jest idea barter systemów. Jak państwo odwiedzicie tą stronę, zobaczycie, że rynek amerykański we wczesnych latach 70. miał potężny rozwój tego typu narzędzi. IRTA jest organizacją – w tym roku obchodziła 30-lecie, dosłownie miesiąc temu – która skupia ponad 84 administratorów barter systemów w Stanach. Obsługują razem bez mała 400 000 podmiotów i obrót roczny, który generuje się w takich systemach, przewyższa w tej chwili 10 miliardów dolarów. Im większy kryzys, tym większe obroty w barter systemach. To jest wyłączność naszej ludzkiej natury. Jak jest dobrze, nie interesuje nas za bardzo to, co się dzieje. Jesteśmy wtedy bardziej konsumentami.
Skupiamy się na tym, jak spędzić miło czas. Dopiero wtedy, kiedy kryzys nas troszeczkę dotknie albo kopnie co niektórych, to wtedy ludzie zaczynają poszukiwać, otwierać oczy i szukać nowych sposobów na prowadzenie swoich firm, na generowanie dodatkowych dochodów etc. Ta organizacja działa od wczesnych lat 70. 30 lat. 30 lat temu Polska nawet nie była jeszcze krajem demokratycznym. 30 lat. Zaczęło się w ramach kryzysu ekonomicznego lat 70. na rynku amerykańskim. Życie nie znosi pustki. Trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie.
Jeżeli nie było pieniędzy, trzeba było stosować coś, co nazwali barterowym dolarem – zapisem księgowym dolara, którego na rynku brakowało. Natomiast dynamiczny rozwój ma dwa powody. Ja je definiuję bardzo prosto. Po pierwsze jest bezodsetkowy.To znaczy, że jak w takim barter systemie pożyczysz 100 tysięcy i masz oddać te 100 tysięcy, to dalej oddasz 100 tysięcy, a nie 110, 120, 130 czy 140. Jeden do jeden. Bo w tym systemie ten quasi pieniądz, bo formalnie pieniądzem nie jest, to jest umowna jednostka rozliczeniowa, jest nieoprocentowany. Oczywiście systemy generują jakieś koszty, ale koszty to są prowizje. To jest zupełnie inny mechanizm ekonomiczny. Ale barterowe pieniądze czy lokalne pieniądze są nieoprocentowane. Powiem wam więcej.
Są systemy, które posługują się zaleceniami rodem z 1150 roku, kiedy to biskupi weimarscy wprowadzili jako środek płatniczy brakteaty. Pieniądz bity jednostronnie z cienkiej srebrnej blaszki, który był środkiem płatniczym w tamtych czasach, który był ujemnie oprocentowany. Teraz to już dopiero kolorowy zawrót głowy. Jak to ujemnie oprocentowany? Spójrzcie. Ludzie pracowali, zarabiali brakteaty, ale wiedzieli, że na koniec roku, z nowym rokiem biskup, który był emitentem tego pieniądza, dokonuje jego wymiany i w nowym roku ten stary pieniądz ze starymi znakami nie będzie już ważny. Biskup przy każdorazowej wymianie zmniejszał wartość srebra w tym metalowym pieniądzu. Jego wartość kruszcowa malała. To z kolei popychało ludzi do rozmyślań. Jeżeli mają odłożyć tych brakteat w jakąś tam sakiewkę, to po co ją odkładać?
Może sobie w tym roku wymalują dom albo kupią nowy stół, albo kupią jakiś ładny dywan. I tak się stało. Wiedzieli, że wartość tego pieniądza będzie mniejsza po Nowym Roku, więc wydawali go szybciej. Tyle tylko, że wydawanie pieniądza, drodzy państwo, buduje lokalne ekonomie. Bo jeżeli ty chcesz wydać te pieniądze teraz na stół, to ktoś ten stół musi dla ciebie, na twoje zamówienie zrobić. Ty mu zapłacisz, a to napędza jego koniunkturę. Między 1150 a 1450 Niemcy przeżyły najwspanialszy okres rozwoju kultury, sztuki i większość zabytków na terenie dzisiejszych Niemiec, drodzy państwo, jest datowana właśnie w tamtym okresie. Wtedy powstawała. Dlaczego? Dlatego, że ludzie oddawali masę pieniędzy po zaspokojeniu swoich podstawowych potrzeb.
Czyli mam co jeść, mam gdzie spać. Uczę swoje dzieci. Zaczęli wydawać na rzeczy, które były bardziej związane z ich duchowością. Rzemieślnicy ponoć pracowali tylko cztery dni w tygodniu. Nie potrzebowali pracować więcej. Ciekawy kawałek historii, ale poprzestańmy na tym, że barter systemy są bezodsetkowym systemem rozliczeniowym. De facto, jeśli ktoś by się chciał pokusić o taką bardzo dokładną analizę, faktycznie, jeżeli wprowadzamy do obiegu taki bezodsetkowy środek transakcyjny, drodzy państwo, a jest on połączony z narodową walutą, czyli jest znak równości 1 BPLN, to widzieliście państwo przed chwileczką na slajdzie z PLN, a ten PLN podlega inflacji paro procentowej, to de facto BPLN-y są negatywnie oprocentowane, ponieważ jak je masz na koncie, to one ci nie dają żadnego odsetku, czyli tracisz. Istnieje taka zależność, ale to już zostawmy rozważaniom ekonomistów. Powód numer dwa: lokalny system ekonomiczny. Co to znaczy lokalny?
Nie jest dla państwa nowością spacer po ulicach waszych miast i w ramach tego spaceru odkryjecie, że część punktów handlowych, sklepów, drobnych firemek już nie istnieje tam, gdzie była, chociaż pamiętacie je państwo za komuny jeszcze, a teraz nie istnieją. Tam są banki najczęściej już w tej chwili. Ja jestem z Gliwic. Jak przyjedziecie państwo do Gliwic, to od dworca do rynku jest ulica nazwana Zwycięstwa, chociaż ja bym jej w tej chwili dał zupełnie inną nazwę. Która była główną ulicą handlową w moim mieście za czasów komuny. Masę sklepów, restauracyjki, jakieś takie kawiarenki. Na kawę się szło, tą z fusami, w '83 roku ze znajomymi w niedzielę się wychodziło na kawę po kościele. Nie ma tych wszystkich sklepów, nie ma tych kawiarni. Są banki. Gdzie się podziali przedsiębiorcy, którzy tam byli?
A no ich nie ma. Co im się stało? Nie wytrzymali. I tutaj jest takie ładne nazewnictwo stosowane przez fachowców, ekonomistów z wykształcenia. Nie wytrzymali konkurencji rynkowej. Wiecie, co to znaczy? To znaczy, że handlowiec w tym sklepiku nie był w stanie kupić towaru w takiej cenie, w jakiej go hipermarkety sprzedają, bo ciągną wszystko z Chin. W związku z powyższym jego sklep przestał funkcjonować. Jego rodzina jest prawdopodobnie w większych lub mniejszych kłopotach, bo straciła źródło utrzymania. Prawdopodobnie zwolnił jedną, dwie, trzy osoby, które dzisiaj też gdzieś chodzą po rynku i szukają pracy.
Prawdopodobnie ileś-naście sklepów przestało brać z hurtowni, której też już dzisiaj nie ma, bo ta hurtownia już nie istnieje. Tam straciła jakaś rodzina swoje źródło dochodu. Tam straciło naście osób pracę, a ta hurtownia pociągnęła za sobą producenta, który też już nie istnieje, bo wszystko teraz kupujemy z Chin.Wow! To chyba nie jest coś, co by nam pasowało w ramach globalizacji. Chcielibyśmy mieć wizy do Stanów. Lubimy jeździć z dowodem po Europie, ale niekoniecznie dobre dla kraju jest to, że firmy zagraniczne, które funkcjonują tu, nie konsumują swojego zysku tu, tylko wysyłają go tam, do siebie. Jak przejrzycie państwo raporty finansowe największych koncernów działających w Polsce, stwierdzicie, że ona bankruci. Po prostu bankruci. Tam w ogóle nie ma zysku. Jak te firmy działają na tym rynku?
Nie ma zysku, bo się tworzy koszty u siebie w kraju, żeby pieniądze przesłać tam i tam je skonsumować, a nie tu. Tyle tylko, że to oznacza ściągnięcie pieniędzy stąd i wysłanie ich gdzieś tam. A tutaj będzie się pogłębiał obszar biedy, bezrobocia i ciągłe problemy. Nie tędy droga, żebyśmy wszystko wyprodukowali w Chinach. Byłem ostatnio w Zakopanem. Nawet ciupagi teraz z Chin sprowadzamy. Lokalny. Lokalny, drodzy państwo, lokalny w obrębie jednego kraju. To jest rozwiązanie. Słyszeliście teorię, że pieniądz jest krwiobiegiem, krwią gospodarki.
To ile ten organizm wytrzyma przy takim krwotoku? Ile? Państwo z wykształcenia medycznego wiedzą, że jest coś takiego jak anemia i potem straty są już nieodwracalne. Organizm umiera. Jeżeli pieniądz jest krwiobiegiem gospodarki, musi w nim krążyć w zamkniętym obiegu, a nie wyciekać na zewnątrz. Nie musisz być lekarzem, żeby to zrozumieć. Nie musisz mieć wykształcenia medycznego. Bardzo prosta sprawa. Lokalny. Wszystkie lokalne, wszystkie barterowe systemy lokalnego pieniądza są lokalne.
Powiem wam więcej. Posiadają specjalne regulacje hamujące wypływ tych środków rozliczeniowych. Czasami poza kraj, czasami poza region, w którym są używane. Specjalne regulacje po to, żeby unikać krwiobiegu. Bo cała istota polega na tym, żebyś wyszedł ze swojego sklepu, jeżeli gdzieś pracujesz, masz warsztat czy jesteś rzemieślnikiem i żebyś wydał na tej samej ulicy u sąsiada pieniądze, a nie kupował coś z Chin, bo wtedy pieniądze pójdą tam i tu ich nie ma. Jak nas Chińczycy tak kochają, to niech coś od nas kupują. Nie chcą. Boleśnie się o tym przekonał rynek amerykański. Wiecie, jaka jest różnica w bilansie handlowym między Stanami i Chinami. Gdyby jutro Chińczycy wrócili z tymi wszystkimi dolarami do Stanów, to by mogli całe Stany kupić.
Mogliby. To się powoli dzieje. Lokalny system ekonomiczny, który napędza lokalną ekonomię. To jest rozwiązanie. Jeżeli pomożesz lokalnym firmom, to w tych firmach, w tych małych sklepikach, jak przejrzycie dane statystyczne, to te wszystkie małe firmy są największym pracodawcą w ilości zatrudnionych ludzi. My mamy fabrykę Opla w Gliwicach. Ile osób pracuje w tej fabryce Opla? Proszę bardzo, kto chce zgadnąć? Można by się spodziewać ze 100 000. 700 ostatnio zwolnili z jednej zmiany.
Niecałe 2000. Słuchajcie, korporacje nie są zainteresowane tworzeniem miejsc pracy. One są zainteresowane tanią siłą roboczą. A ponieważ mamy XXI wiek, ponieważ jest postęp technologiczny, roboty zaczynają być tańsze niż ludzie. Na razie Chińczycy są tańsi. Potem przejdziemy do robotów. Ale ludzie nie mają pracy. Jeżeli nie mają pracy, mają kłopot. Już nie czują się dobrze, nie mają poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli nie mają poczucia bezpieczeństwa, a ich głowę od rana do nocy zajmuje uganianie się i zastanawianie się nad tym, jak wykarmić swoje dzieci, jak zapłacić czynsz, jak zapłacić za prąd, żeby nie ściągnęli licznika, to gdzie jest miejsce na jego duchowość?
Gdzie jest miejsce na twoją duchowość, jeżeli ty nie będziesz miał pracy? Przyjdziesz na taką konferencję jak ta? Nie sądzę. Myślę, że pójdziesz po rodzinie z czapką albo siądziesz w domu i zaczniesz się zastanawiać, co zrobić, żeby te pieniądze zdobyć. Nie będziesz miał czasu na swoją duchowość. Absolutnie. Znacie państwo piramidę potrzeb ludzkich i wiecie, że tak to działa. To jest ciekawostka, którą dodałem do mojej prezentacji, dosłownie siedząc tutaj na korytarzu. Jak państwo przegrzebiecie internet, to znajdziecie raport z Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologicznego w Zurychu z danymi za 2007 rok. 80% kapitału, który jest rozlokowany po świecie, znajduje się w rękach 10 megakorporacji.
A przypuszczenia autorów tego raportu są takie, że jest to mniej niż 10. Dlatego, że pracownicy nie chcieli już dalej odpowiadać na pytania o powiązaniach kapitałowych, bo pewne rzeczy są objęte niejawną informacją. Część rejestrów spółek, korporacji jest jawna, tak jak w polskim sądzie możesz znaleźć informację o każdej spółce kapitałowej.Bo masz do tego prawo, bo to jest jawna informacja. Niektóre dane są niejawne. 80% globalnego kapitału znajduje się w rękach dziesięciu megakorporacji. W tym artykule znajdziecie nazwy tych korporacji. To się nazywa monopolizacja. To się nazywa globalizm. To jest coś, czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie, co cię dotknie albo twoje dzieci. Bo rządzi kapitał.
Oni mają ten kapitał. I taki jest, drodzy państwo, problem. W tym roku obchodziliśmy dwudziestą rocznicę zwycięstwa nad komunizmem. Przeszliśmy do demokracji. Pamiętacie 1989 rok? Pamiętacie obrady Okrągłego Stołu? Walczyliśmy o wolność, walczyliśmy o tysiące różnych rzeczy. Minęło dwadzieścia lat. Gdzie my jesteśmy z tymi rzeczami, o które wtedy walczyli nasi ojcowie lub niektórzy z was? Czy to jest na pewno to, co chciałeś wywalczyć?
Czy świat, który teraz masz naokoło siebie, to jest to, co ci się podoba? A co, jak będziesz tą myszą, która jutro nie dostanie kawałka chleba? Ukradniesz. Nie będzie miejsca na duchowość. Czarne myśli. Ale mam też dobre. Zero odsetek to podstawa. Bez lichwy. Jest nas wielu i znajdziecie państwo więcej informacji w internecie na temat tego typu inicjatyw. Na temat inicjatyw związanych z lokalną walutą, z bezodsetkowym pieniądzem, lokalnym pieniądzem.
Znajdziecie tego mnóstwo. Naprawdę. My sami jesteśmy sponsorem tej strony barter.org, żeby dawać społeczeństwu troszeczkę więcej wiedzy, informacji, żeby przybliżać wam ten problem, bo dotyczy nas wszystkich bez wyjątku. Nawet jeżeli ci się uda. Słuchałem uważnie słów piosenki. Gdzie jest artysta? Niech rękę podniesie, bo go nie widzę w ogóle. Jest na sali czy uciekł? Jest. Słuchałem.
Nie podzielam optymizmu, ale tylko jednej części tej piosenki. Nawet jeżeli ci się uda, te kilka następnych lat będzie w naszym mniemaniu, sorry, ale niefajne z punktu widzenia ekonomicznego. Nikt z nas nie wie, jak to się zakończy, ale pamiętajcie, że kryzys 1929 roku kończył się wojną 1939. Kryzys 1929 roku w efekcie dał wojnę 1939. Może świat jest mądrzejszy. Na pewno część ludzi jest mądrzejsza. Jedno jest pewne: odsetkowy system się skończy i wtedy zaczną się systemy bezodsetkowe, uczciwsze, bardziej demokratyczne. Systemy takie, w których nie ten, który ma prawo emisji pieniądza bezprawnie zabrane rządom — bo rządy powinny mieć to prawo, tymczasem mają je prywatne banki. Prywatne banki mają to prawo — zarabia tylko na tym systemie. Tylko wszyscy go używają, bo służy życiu.
Służy temu, żebyś mógł zapłacić za lekcje dla swojego dziecka, żeby to dziecko się rozwijało w sposób właściwy, żeby było mądrzejsze, żebyś był z niego dumny i żeby mogło sobie poradzić łatwiej w życiu. Uczciwszy system jest na horyzoncie. Niektórzy z was już wiedzą, że są projekty kontynentalnych walut. Euro jest kontynentalną walutą. A wiecie, że się Stany przygotowują do wprowadzenia amero? Że prawdopodobnie pojawi się jeszcze waluta azjatycka? Bo Chińczycy sobie na to nie pozwolą. Dogadają się z Japońcami i zrobią walutę azjatycką, co by oznaczało, że w efekcie będziemy mieli prawdopodobnie pięć kontynentalnych walut. Ale to jest dalej nie to, o co tak naprawdę chodzi w temacie pieniądz. Patrz umowa społeczna.
Środek do robienia transakcji, a nie biznes dla nielicznych. Tym powinien być pieniądz. Jeśli byście mnie zapytali, a zapytaliście, co sądzę na temat roku 2013, to przyszłość będzie należała nie do pięciu kontynentalnych walut, nie do jednej kontynentalnej waluty, o której też się mówi. Będzie należała do tysięcy lokalnych walut używanych przez społeczeństwa w określonych regionach geograficznych. Sami będą kreować te waluty, sami będą nadawać im wartość, sami będą określali zasady posługiwania się tą walutą tak, by to pies machał ogonem, a nie ogon psem. To jest przyszłość dla walut i to zmieni świat na lepsze. Dziękuję.
[54:07] - W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy wybrane fragmenty konferencji pod tytułem „Rok 2013. Projektowanie nowego świata”, która odbyła się w Warszawie 25 października 2009 roku. Była to konferencja poświęcona wizjom rozwoju naszej cywilizacji w nowej erze, której początek umownie przyjmuje się jako rok 2012. Patronat medialny nad konferencją objął miesięcznik „Nieznany Świat”. Patroni wirtualni: System Miłości Narodów: www.smfki.pl. Polska Szambra: www.szambra.pl. Schodami do nieba: www.schodamidonieba.pl. Cudowny Portal: www.cudownyportal.pl. Agnieszka Jurko: www.agnieszkajurko.pl. Merkaba: www.merkaba.pl oraz portal Paranormalium: www.paranormalium.pl.
Konferencję wsparły również serwisy: davidicke.pl, rozwojduchowy.net, taraka.pl, kodczasu.ronus.pl, drogowskaz.pl, forum serwisu przebudzenie.net, forum paranormalne.pl, Fundacja Świadomość Ziemi: świadomość-ziemi.org oraz Psyche: centrum książki psychologicznej: psyche.pnet.pl.