[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!




Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Sandewan


Dodano: 2005-03-11 22:00:39 | Wyświetleń: 5327 | Przeczytam później


Angielska zoolog Carina Norris w liście do doktora Karla Shukera pisze tak:
Krążą wieści, że ten, kto schwyta Sandewana i zaprowadzi go do króla lub wodza, zdobędzie wielkie bogactwa (nie wiadomo jednak, czy to nie król nagradza tymi bogactwami). Sandewan pozostawia krwawe ślady. Ten trop, który widziałam, był niewątpliwie krwawy: duże plamy o średnicy od pięciu do dziesięciu centymetrów. Natychmiast pomyślałam o biegnącym zwierzęciu pozostawiającym ślady krwi [mógł to być np. lampart ciągnący swoją ofiarę, taki jak na zdjęciu powyżej]. Nie wyglądało to na ślady rannego zwierzęcia, poruszającego się z trudem i znaczącego swoją drogę rozmazaną krwią. Nie oznacza to jednak, że sandewany nie pozostawiają tego typu śladów. tego nie udalo mi się ustalić.
Na podstawie ilości krwi mogę ocenić, że było to dość dużę zwierzę. ślady jednak widoczne są również pod bardzo niskimi gałęziami i w rozpadlinach, gdzie nie mogłoby się przecisnąć. Trop wiódł przez górzystą okolicę i urywał się nieoczekiwanie nad urwiskiem. Wśród możliwych wyjaśnień pojawiała się sugestia, że to nie krew, lecz sok owocowy (zatem ślad pozostawiła niezbyt schludnie odżywiająca się małpa), a nawet ptasie odchody. żadne z nich nie było przekonujące... Przewodnik (biały mieszkaniec Zimbabwe), który opowiadał mi o Sandewanie, stwierdził, że to istota legendarna, istniejąca w opowieściach czarnych myśliwych. Nigdy nie słyszał, by opowiadali o niej biali.

Nawet jeśli Sandewan jest tylko legendą, ślad badany przez carinę naprawdę istniał. Jak Sandewan zniknął, kiedy dotarł do urwiska? Czyżby odleciał? Może ma skrzydła, choć legenda nic o nich nie mówi?

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
    Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"