[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!

praca licencjacka







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Przypominamy, iż nie udzielamy odpowiedzi na pytania dotyczące programu na dany dzień czy powrotu jakiejś audycji. Poza "Teorią Chaosu" i "Etykietą Zastępczą", wszystkie pozostałe audycje na żywo są wcześniej zapowiadane w newsach oraz we wpisach na naszym profilu na Facebooku - i TYLKO tam. Nie udzielamy takich informacji drogą e-mailową ani w innych miejscach.
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Niezwykły wynalazek Wiktora Grebiennikowa


Dodano: 2008-06-01 00:12:16 | Wyświetleń: 94827 | Przeczytam później
Wiktor Stiepanowicz Grebiennikow
Wiktor Stiepanowicz Grebiennikow


Od wielu lat największym marzeniem fizyków jest odkrycie tajemnicy antygrawitacji. Jak się okazuje, natura sekret ten doskonale zna - ale zdradziła go tylko... jednemu gatunkowi owadów. I jednemu człowiekowi, rosyjskiemu entomologowi Wiktorowi Grebiennikowi. Zanim jednak opiszę, na czym owa tajemnica polega, pozwólcie, że przedstawię wam sylwetkę tego badacza.

Wiktor Stiepanowicz Grebiennikow (1927-2001) był rosyjskim naukowcem, naturalistą i entomologiem, który skonstruował platformę lewitacyjną (nazwaną przezeń "latadłem"), której działanie opierało się na fragmentach pszczelich gniazd i wytwarzanym przez nie tzw efekcie struktury jamy. Grebiennikow opisał szczegółowo swój wynalazek w wydanej w 1988 roku książce "Moj mir" (Mój świat). W książce opisał szczegółowo poczynione odkrycia oraz wrażenia z lotu nad okolicą, w której znajdowało się jego laboratorium.

W 1981 roku Wiktor Grebiennikow prowadził w okolicach Nowosybirska badania owadów żerujących w uprawach lucerny. Przeczesując pole lucerny z siatką na motyle w dłoni, wyłapywał owady, liście i kwiaty, po czym zamykał je w szklanym słoju. Pewnego razu zamierzał wrzucić do środka zwitek waty nasączonej eterem i zamknąć słój, gdy nagle wyskoczył z niego mały owadzi kokon. Wyglądało to tak, jakby któryś z uwięzionych w słoju owadów wyrzucił kokon do góry. Po chwili kokon wyleciał do góry ponownie, uderzył w ściankę słoja, po czym opadł.

Grebiennikow umieścił kokon w oddzielnej probówce. Kokon, zbadany pod mikroskopem, nie wyróżniał się niczym... tyle, że pozostający w ciemności w stanie spoczynku kokon, gdy tylko włączano światło lub ogrzano go na słońcu, zaczynał podskakiwać. Kokon, liczący sobie około 3 mm długości i 1,5 mm grubości, był w stanie skoczyć na odległość 30 mm i wysokość 50 mm. Lot kokonu był przeważnie równomierny. Niewątpliwie za ruch była odpowiedzialna znajdująca się wewnątrz larwa, nie udało się jednak ustalić, w jaki sposób to robiła.

Był to kokon owada z gatunku Bapthyplectes anurus, gatunku chrząszcza, którego larwy żerują na ryjkowcu, szkodniku niszczącym lucernę. Kokon skacze tak długo, aż znajdzie się w jakimś chłodnym miejscu. Z całą pewnością skoku kokona nie mógł wywołać gwałtownby skurcz larwy - na powierzchni kokonu nie powstawały żadne wgniecenia ani inne zniekształcenia, a mimo to kokon skakał bez względu na to, jak go obracano.

Grebiennikow, aby zbadać dokładniej technikę skoku, sprowokował larwę do skoku z miękkiego, niesprężystego podłoża, umieścił więc kokon na tamponie z luźnej waty. Teoretycznie larwa nie powinna była się przemieścić - energia skoku miała zostać zaabsorbowana przez watę. Ku zdziwieniu grebiennikowa, kokon się jednak przemieścił na odległość 42 mm. Grebiennikow stwierdził, że larwa najwidoczniej uderza nie w dolną, ale górną ściankę, powodując w ten sposób skok kapsuły.

Larwa przemieszczała się tak, jak gdyby nie istniał opór powietrza - a przecież, zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona, silnik bezoporowy nie może funkcjonować. Tymczasem larwa bez większego problemu potrafiła się przemieścić na odległość kilkudziesięciu milimetrów, co teoretycznie było niemożliwe. Grebiennikow jednak, przeczytawszy notkę w "Rejestrze Owadów Europejskiej Części ZSRR" mówiącą o skaczącym kokonie, stwierdził, że w tym zjawisku nie ma nic niezwykłego.

Naukowiec zmienił jednak zdanie latem 1988 roku, kiedy to badał pod mikroskopem chitynowe powłoki owadów, analizując ich mikrostruktury. I właśnie jedna z takich mikrostruktur przykuła uwagę Grebiennikowa swoją znakomicie uporządkowaną kompozycją, która swoim wyglądem przypominała doskonałą, po inżyniersku obliczoną strukturę. Trójwymiarowa struktura tej mikrostruktury była niemożliwa do sfotografowania i narysowania. Struktura ta była umieszczona pod skrzydłami i poza momentem lotu w ogóle nie była widoczna. Jedyne skojarzenie, jakie nasunęło się badaczowi, to emiter efektu struktury jamy (zwany również efektem struktur porowatych - z rosyjskiego "effiekt połostnych struktur" - od tego momentu używać będziemu skrótu EPS).

Jedna ze   struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS


Efekt struktury jamy

Zjawisko EPS Grebiennikow odkrył przypadkowo. Któregoś dnia Wiktor Grebiennikow znalazł się na urwistej, osypującej się skarpie nad wyschniętym Zaklętym Jeziorem na Syberii. W pewnym momencie poczuł się tak, jak gdyby wpadł w otchłań, a w moment później wzbił się w niebo. Przed oczami widział kolorowe błyski, a w ustach poczuł "galwaniczny posmak". Gdy uczony oddalił się na kilka kroków od urwiska, dziwne uczucie zniknęło, a samopoczucie wróciło do normy. Grebiennikow nie mógł w żaden sposób wytłumaczyć tego dziwnego zjawiska.

Smuklik - pszczoła ziemna
Smuklik - pszczoła ziemna


Odpowiedź przyszła wiele lat później, gdy Grebiennikow wybrał się w to miejsce ponownie i ujrzał osuniętą skarpę. Tu i ówdzie znalazł walające się szczątki pszczelich gniazd (dokładnie były to gniazda smuklika - pszczoły ziemnej) z komórkami lęgowymi - malutkimi "dzbanuszkami", których szyjki stopniowo się zwężały. Grebiennikow pozbierał resztki owych dzbanuszków, zawiózł je do laboratorium i umieścił na stole. W pewnym momencie, chcąc po coś sięgnąć, przesunął ręką nad szkłem i poczuł ciepło. Dzbanuszki były jednak zimne. Ponad nimi odczuwało się jednak wyraźny wzrost temperatury.

Po jakimś czasie Wiktor Grebiennikow zaczął odbierać w palcach dziwne kłucie, skurcze i tiki, a pochyliwszy twarz nad miską z nad "dzbanuszkami" poczuł się dokładnie tak samo, jak wiele lat wcześniej nad Zaklętym Jeziorem. Ani przykrycie dzbanuszków kartonem ani zakrycie ich metalową pokrywą garnka nie spowodowało osłabienia zjawiska.

Jedna ze   struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS


Magnetometry, superdokładne termometry ani żadne inne urządzenia sprowadzony przez kolegów Grebiennikowa z Akademii Rolniczej nie zarejestrowały niczego niezwykłego. Zjawiska nie dało się monitorować. Natomiast dłonie osób uczestniczących w badaniu "dzbanuszków" wyraźnie odbierały oddziaływania nad porowatymi strukturami pszczelich gniazd. U jednych dłonie stawały się tak ciężkie, jak gdyby były z ołowiu, u innych zaś jakaś niewidzialna siła podnosiła je do góry. Innym drętwiały palce, sztywniały mięśnie przedramienia, doznawali zawrotów głowy, a do ust zaczynała im szybciej napływać ślina.

Efekt   struktury jamy wytworzony sztucznie przy pomocy pęku papierowych rurek
Efekt struktury jamy
wytworzony sztucznie przy pomocy
pęku papierowych rurek


Grebiennikowowi udało się sztucznie wywołać podobne efekty - układał z różnych materiałów pęki rurek o średnicy ołówka, za każdym razem uzyskując takie same efekty. Grebiennikow wykonał później cały zestaw przyrządów z plastiku, papieru, metalu i drewna. Z ich pomocą wykazał, że przyczyną niezwykłych zjawisk nie jest żadne biopole, lecz rozmiary, ilość, kształt i wzajemna konfiguracja otworków komórek wytworzonych z dowolnego ciała stałego.

Oddziaływanie EPS na glony
Zdjęcie ukazuje oddziaływanie strumienia EPS na glony z gatunku Chlamidomonades. Po lewej próbka kontrolna, po prawej próbka poddana działaniu strumienia EPS. Przy prawej próbce widać wyraźne przyspieszenie czasu oraz zanik komórek glonów. Na zdjęciu zapisana jest data wykonania doświadczenia - 15 kwietnia 1985 roku.


To właśnie to zjawisko Grebiennikow nazwał efektem struktury jamy. Jeśli przedmiot wytwarzający EPS zmieni swoje położenie w przestrzeni, to człowiek odczuwa je po kilku sekundach lub minutach, natomiast w poprzednim miejscu pozostaje fantom - ślad, odczuwalny jeszcze przez kilka godzin, a czasem nawet i miesięcy. Ponadto pole działania EPS nie maleje wraz z oddalaniem się od źródła - otoczone jest wyczuwalnymi, lecz niewidzialnymi powłokami. W strefie działania efektu zauważalnie hamowany jest rozwój saprofitycznych bakterii glebowych i pewnych grzybów, wolniej też kiełkują ziarna pszenicy, zmienia się zachowanie mikroskopijnych glonów z gatunku Chlamidomonades, pojawia się świecenie larw pszczół, a dorosłe osobniki stają się aktywniejsze i zapylanie roślin kończą wcześniej.

Jedna ze   struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS


EPS nie da się niczym ekranować. Zjawisko oddziałuje na żywy organizm przez ściany, metalowe płyty i inne przeszkody. Ludzie, którzy znajdą się w polu działania EPS, po pewnym czasie przyzwyczajają się do niego. Słup lub strumień efektu oddziałuje na żywy organizm silniej, gdy jest skierowany w stronę przeciwległą do Słońca, albo w dół, do środka Ziemi. Jest to spowodowane zwrotem i kierunkiem przepływu energii eterycznej, która dodaje się do strumienia EPS.

W dalszym toku badań Grebiennikow odkrył, że znajdujący się w polu działania efektu zegarek - również elektroniczny - zaczyna kłamać. Sugerowało to naruszenie lokalnego biegu czasu.

Jedna ze   struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jak widać, strukturą emitującą strumień EPS może być nawet otwarta gruba książka


Przyczyn powstawania niezwykłych zjawisk upatrywał Grebiennikow w oddziaływaniu fal materii, tzw fal de Broglie'a.

W tym miejscu należy się czytelnikowi krótkie wyjaśnienie. Otóż fale materii, zwane też falami de Broglie'a to, alternatywny w stosunku do klasycznego (korpuskularnego), sposób postrzegania obiektów materialnych. Louis de Broglie, który w 1924 roku uogólnił teorię fotonową efektu fotoelektrycznego, proponował, aby każdej cząstce o różnym od zera pędzie przypisać falę o określonej długości i częstości. Propozycja ta wychodziła naprzeciw wynikom eksperymentalnym, które świadczyły, że w pewnych sytuacjach każda cząstka może zachowywać się jak fala.

Przyrząd do   pomiaru działania efektu struktury jamy
Przyrząd do pomiaru działania
efektu struktury jamy


Ponieważ klasyczne przyrządy nie były w stanie zarejestrować EPS, Wiktor Grebiennikow skonstruował własne, proste przyrządy o niezwykłych właściwościach i zadziwiającej czułości. Jeden z takich przyrządów widoczny jest na zdjęciu powyżej - składa się on ze szczelnie zamkniętej kolby laboratoryjnej, łodygi bzu, i łączącej je pajęczej nici (co ciekawe, nić nie skręca się przy obrocie). Ten wskaźnik reaguje na pojawienie się w okolicy żywego organizmu.

Przyrządy do pomiaru działania efektu struktury jamy
Przyrządy do pomiaru działania
efektu struktury jamy


Powyższa ilustracja ukazuje oddziaływanie EPS starego gniazda os na szereg wskaźników zbudowanych na podobnej zasadzie, co wskaźnik na poprzedniej ilustracji. Nić pajęcza umożliwia obiektywną rejestrację ruchu wskaźników pod wpływem struktur porowato-komórkowych gniazda.

Interesującym urządzeniem jest również nafaszerowany strukturami porowatymi koncentrator energii EPS. Ma on kształt wydłużonego stożka spoczywającego na stojaku. Urządzenie to może być niebezpieczne dla osób niewtajemniczonych. Zasięg koncentratora może sięgać nawet kilku tysięcy kilometrów, dlatego zawartość urządzenia jest utrzymywana w tajemnicy.

Neutralizator bólu głowy Grebiennikowa
Neutralizator bólu głowy Grebiennikowa


Postawienie obok siebie dwóch takich koncentratorów i umieszczenie pomiędzy nimi szyby powoduje powstanie czegoś na wzór biologicznego lasera, wskutek czego po chwili w szybie zostaje wytopiony otwór. Tajemnicza energia może mieć również działanie dobroczynne - np urządzenie składające się z czterech ramek z pustymi plastrami pszczelimi może posłużyć jako neutralizator bólu głowy i eliminator uczucia zmęczenia. Właśnie taki opatentowany przez Grebiennikowa neutralizator jest obecnie stosowany w wielu rosyjskich szpitalach.

Jedna ze   struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS


Latadło

Wróćmy jednak do wspomnianego na początku artykułu urządzenia zwanego latadłem (różne źródła podają różne określenia - "latadło", "grawitoplan" lub "grawitolot"). Latem 1988 roku, gdy Grebiennikow przygotowywał się do obserwacji mikroskopowych, jego uwagę zwróciły struktury znajdujące się na spodzie chitynowych pokryw okrywających skrzydła owadów. Entomolog postanowił sprawdzić, czy te chitynowe struktury mogą pełnić rolę nadajnika EPS. Gdy Grebiennikow ułożył chitynowe elementy jeden na drugim, jeden z nich wysunął się z jego pęsety, uniósł się, zawisł nad identycznym elementem chitynowego pancerzyka, po czym opadł na stół mikroskopu.

Zaskoczony Grebiennikow związał kilka chitynowych elementów przy pomocy cienkiego drucika. Na tak powstały chitynowy blok nie mógł opaść nawet tak relatywnie ciężki przedmiot, jak pinezka, gdyż jakaś tajemnicza siła podrzucała ją do góry. Gdy zaś Grebiennikow przymocował pinezkę do spiętego drucikiem chitynowego "panelu", ta na kilka chwil... znikła z pola widzenia!

Wiktor   Grebiennikow w trakcie testów latadła
Wiktor Grebiennikow w trakcie testów latadła


Plonem późniejszych prób Grebiennikowa było latadło - platforma antygrawitacyjna wykorzystująca do działania pewien określony wzór owadzich mikrostruktur. Grebiennikow skonstruował latadło w taki sposób, aby można było kontrolować sposób lotu (poziomy lub pionowy), prędkość, wznoszenie i opadanie. Osiągi latadła były imponujące - Grebiennikow podaje w swojej książce "Mój świat", że prędkość na wysokości 300 metrów dochodziła aż do 2400 km/h. Według entomologa, platforma wytwarzała podczas lotu ochronne pole grawitacyjne, które odcinało słup grawitacji Ziemi. Oznaczałoby to, że latadło poruszało się we własnej przestrzeni, które otwierało tuż przed sobą, a zamykało tuż za sobą, tworząc coś w rodzaju kokonu grawitacyjnego.

Urządzenie poruszało się bezgłośnie, a jego działaniu towarzyszyły różne ciekawe efekty. Na przykład latadło momentami było praktycznie niewidzialne i nie rzucało cienia, zaś eksperymentom z latadłem towarzyszyły zakłócenia w upływie czasu - na początku lotu zegarek Grebiennikowa spieszył się, pod koniec zaś pokazywał godzinę prawidłowo. Grebiennikow używał latadła głównie w celach entomologicznych, żeby szybko się przemieszczać pomiędzy stworzonymi przez siebie rezerwatami.

Probówka z wytopioną dziurą
Tą szklaną probówkę Wiktor Grebiennikow zabrał ze sobą na jeden z lotów próbnych. W probówce umieszczony był owad. Po wylądowaniu okazało się, że owad zniknął, zaś w probówce wytopiona została dziura.


Grebiennikow urządzał również loty próbne. Do jednego z nich doszło w marcu 1990 roku. Pech chciał, że badacz źle ustawił panele antygrawitacyjne, wskutek czego latadło z Wiktorem Grebiennikowem "na pokładzie" uniosło się z Krasoobska nad kominy fabryczne Nowosybirska. Nazajutrz w gazetach pojawiły się relacje o "obserwacjach UFO w pobliżu kominów nad Nowosybirskiem", którym towarzyszyło zdjęcie ukazujące "dziwny obiekt" obok kominów oraz pytanie "Czyżby znowu obcy przybysze?".

Według Grebiennikowa, obserwowane często obiekty UFO w wielu przypadkach mogą być w rzeczywistości właśnie takimi, działającymi podobnie jak jego latadło, urządzeniami antygrawitacyjnymi. W książce "Mój świat" czytamy: "Wszystkie platformy ekranujące [grawitację] mają tę samą cechę. Bywa, że stają się widoczne dla ludzi pod różną postacią. "Transformacji" ulegają też piloci, raz widziani jako "humanoidzi" w srebrzystych kombinezonach, to znów niewielkiego wzrostu istoty, mające zielony odcień skóry, albo osobnicy płascy jak wycięci z tektury. Tak więc bardzo prawdopodobne jest, że nie są to wcale jacyś tam kosmici-ufonauci, lecz tymczasowo optycznie zdeformowani - rzecz jasna tylko dla postronnych obserwatorów - ziemskiego pochodzenia piloci i konstruktorzy platform, którzy po prostu testują swoje wynalazki".

W książce Wiktora Grebiennikowa "Mój świat" zacierają się granice pomiędzy tym, co zwyczajne, i tym, co teoretycznie jest niemożliwe. Czytelnik "Mojego świata", razem z autorem książki, przekracza granicę niemożliwego.

Rady dla konstruktorów grawitoplanów

Grebiennikow w swojej książce udziela wielu porad dla osób, które badając owady natkną się na EPS i postanowią skonstruować własną platformę antygrawitacyjną. Entomolog radzi loty tylko w letnie pogodne dni, odradza natomiast lotów w czasie burzy i deszczu. Odradza również wznoszenie się zbyt wysoko i daleko, zaś z miejsca lądowania najlepiej nie zabierać ze sobą "ani ziarenka". Ponadto podczas lotów należy unikać linii wysokiego napięcia osiedli (w szczególności miast), środków transportu i skupisk ludności. Jak pisze Grebiennikow, gdy grawitoplan znajdzie się w pobliżu skupiska ludzkiego, może dojść do powstania zjawiska zwanego "poltergeistem" - czyli niewytłumaczalnego przemieszczania się przedmiotów, włączania i wyłączania się sprzętów, w ekstremalnych warunkach mogą powstawać również pożary. W dalszej części swojej książki Grebiennikow podaje przykłady katastrof rzekomych obiektów UFO i uzasadnia ich przyczyny nieostrożnością eksperymentatorów.

Niestety, eksperymentowanie z EPS jest rzeczą bardzo niebezpieczną. Wiktor Grebiennikow, badając EPS, uszkodził sobie śluzówki oczu, nie uchronił się również od o wiele bardziej niekorzystnego wpływu energii EPS, co też przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci (Grebiennikow doznał udaru mózgu).

Po śmierci Wiktora Grebiennikowa jego latadło zaginęło. Wszystko wskazuje na to, że naukowiec, być może obawiając się że jego urządzenie wpadnie w niepowołane ręce oraz że może ono wyrządzić więcej szkody niż pożytku, zniszczył je bądź rozebrał na części i ukrył. Miejsca ukrycia latadła nie zna nawet syn badacza, Siergiej Grebiennikow, zresztą nie ma on nawet pojęcia o istnieniu antygrawitacyjnych powłok chitynowych.

Wiktor Grebiennikow zdawał sobie również sprawę z różnych konsekwencji światopoglądowych i środowiskowych, wynikających z ujawnienia uczynionego przezeń odkrycia. Entomolog znalazł przestrzenne struktury antygrawitacyjne tylko u jednego owada, którego populacja była już w owym czasie dramatycznie niska. Podanie do publicznej wiadomości nazwy tego owada mogłoby się przyczynić do najazdu łowców owadów na lasy Syberii i zniszczenia entomologicznej fauny tego regionu.

Pojawiły się pewne pogłoski, że na wynalazku Wiktora grebiennikowa chciały "położyć łapę" rosyjskie służby specjalne. W internecie pojawiła się swego czasu wzmianka, jakoby jeden z czytelników "Mojego świata" dotarł do ukrytej głęboko w lesie skrytki, w której znajdowały się osobisty dziennik Grebiennikowa i tzw "wielki stożek". Znalazca miał być później zmuszony do przekazania znaleziska służbom specjalnym. Ta pogłoska może się jednak okazać nieprawdziwa, bowiem Muzeum Grebiennikowa funkcjonuje bez problemów, mimo iż bardzo łatwo tam znaleźć informacje na temat konstrukcji jego wynalazku.

Publikacje Grebiennikowa rzucają nowe światło nie tylko na zjawisko poltergeista, lecz także na telekinezę i postrzeganie pozazmysłowe (ESP) w ogóle. Może się bowiem okazać, że zdolności te nie mają w sobie tak naprawdę nic "paranormalnego" i że posiadamy je wszyscy. Informacje zawarte w książce "Mój świat" pozwalają też inaczej spojrzeć na zjawisko UFO i okazać się bardzo cenne dla badaczy tego fenomenu.

Odkrycie odrzucone przez naukę akademicką

Niestety, jak to bywa w przypadku naukowców, którzy się sporadycznie "wyłamują", ogłaszając odkrycie czegoś, co przeczy znanym prawom fizyki, także odkrycie efektu struktury jamy spotkało się z odrzuceniem przez naukowców akademickich. Co prawda opatentowano skonstruowany przez Grebiennikowa neutralizator bólów głowy, nigdy jednak nie zaakceptowano istnienia zjawiska EPS. Wiktora Grebiennikowa wciągnięto na "czarną listę" pseudonaukowców.

Powoli jednak naukowcy, co prawda nieśmiało, ale wycofują się ze swych negatywnych opinii. Profesor Aleksander Konkretnyj z Rosji stwierdził, że "najwidoczniej jakiś efekt jednak zaobserwowano", zaś pracownik rosyjskiej Akademii Medycznej Jurij Czeredniczenko po śmierci Grebiennikowa opublikował artykuł, w którym stwierdził, że wynalazek entomologa nie jest tylko wytworem jego fantazji, a ludzie, którzy tak sądzą, "popełniają gruby błąd".

Być może wkrótce również i nam, zwykłym "szaraczkom", dane będzie poznać tajemnice związane z efektem struktury jamy. Waldemar Gajewski, doktor filologii rosyjskiej i badacz alternatywnych źródeł energii, czyni starania mające na celu wydanie "Mojego świata" w Polsce. "Pracę tę pragnę opublikować przede wszystkim ze względu na przesłanie, jakie niesie ludziom XXI wieku" - mówi doktor Gajewski w wywiadzie dla "Nieznanego Świata". "Bo nasz gatunek stale narusza równowagę biologiczną w Przyrodzie, skazując na zagładę siebie i niszcząc żywe organizmy wraz z zakodowanymi w nich informacjami. A przeciez istoty te stanowią istną kopalnię odkryć i wynalazków, wliczając w to największą z tajemnic warunkującą istnienie Wszechświata - sekret grawitacji".

Póki co osoby zainteresowane zjawiskiem EPS mogą oddać się opublikowanych w Internecie fragmentów książki "Mój świat" - w języku rosyjskim [klik!] i angielskim [klik!].

Opracował: Ivellios
Na podstawie:
Anglojęzyczna Wikipedia (hasło: Viktor Grebennikov)
Maciej Trojanowski, "Antygrawitacja, czyli sekret syberyjskiego owada" (artykuł opublikowany na nieistniejącej już stronie ufo.dos.pl)
Waldemar Gajewski, "Latadło Grebiennikowa", "Nieznany Świat" nr 8/2007
oraz wywiad z Waldemarem Gajewskim przeprowadzony przez Wojciecha Chudzińskiego, opublikowany w tym samym numerze "NŚ"

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Od lat zainteresowany tematem (2008-06-02 16:28:50) #246 | RAPORT
    No prosze, słyszaem kiedys o tym naukowcu, lecz moje informacje były tak skąpe iz myslalem ze owe ''latadło'' nigdy nie istnialo. a tu patrz! ten artykuł rzuca dużo swiatla na istote konstrukcji ''silnika'' owych latajacych ptaszyn.

    ale nasza sasiadka Rosja kryje w sobie jeszcze wiele technicznych tajemnic... i ja i wielu innych ludzi jest tego bardzo pewien.

    np, Kiedyś czytalem gdzies o rosyjskim naukowcu, ktory zbudowal urzadzenie, ktore moglo przetwarzac 2kW energii na 4 kW ciepła.. silnik-perpetum mobile. Po 'wstrzyknieciu' w niego wiecej energii silnik ten tracił cieplo az do 7 stopni Celcjusza , po czym unosil sie w powietrzu. pozdrawiam czytelnikow

    Odpowiedz
  • frek (2008-06-04 20:47:44) #252 | RAPORT
    A mi os nie gra. Po co mialby niszczyc urzadzenie, skoro w ksiazce zapisal wskazowki, podal duzo szczegolow, ogolnie naukowcy powinni to wszystko ogarnac. Dlaczego wiec przez tylle lat nic sie o tm nie slyszy? nie sadze, by ktos robil z tego tajemnice... A latal sobie od rezerwatu do rezerwatu i co, nikt go nie widzial, nie ma zdjec, filmow? Nie gra, nie gra:D

    Odpowiedz
  • Ivellios (2008-06-04 21:27:33) #253 | PW | RAPORT
    frek, w tamtych czasach mało kto w ZSRR (a już w ogóle na Syberii) miał aparat fotograficzny, a co dopiero mówić o kamerze...

    Odpowiedz
  • Soc (2008-06-04 22:44:48) #254 | RAPORT
    dokładnie, a wskazówki jak to urządzenie zbudować pozostawił dla ludzi świadomych zagrożenia i obeznanych ze sposobem działania wynalazku, nie zaś dla przypadkowych "ciekawskich". Ciekawe czy wiedza zgromadzona przez Grebiennikowa została już wykorzystana przez wojsko w Rosji...

    Odpowiedz
  • barteczek00 (2008-06-06 17:52:50) #259 | RAPORT
    Nie wiem czy to wogle prawda. Jeżeli odkryłby coś takiego to miało by to niesamowity wpływ na fizyke i nauke. Zaraz wykorzystywano by to do innych celów jest to po prostu nie morzliwe. A ksiażka z instrukcjią to niby gdzie ona jest? ...

    Odpowiedz
  • arek (2008-06-10 16:12:46) #262 | RAPORT
    zrobiłem pierwsze doświadczenia i faktycznie gałązka zawieszona na nici pajęczej w zamkniętym słoju przekręca sie ,sądzę że ukrył właśnie dlatego by nie dostała się do armii,nie wtajemniczył w budowę syna z tego właśnie powodu .

    jeśli jest to możliwe zbuduje to

    Odpowiedz
  • DRax (2008-06-14 14:16:00) #273 | RAPORT
    Wydaje się to nieprawdopodobne ale coś w tym jest. Szczególnie zaskoczyła mnie prędkość tej małej platformy 2400 km/h to przecież 2 machy czyli leciał z prędkością współczesnego myśliwca. Łatwo byłoby sobie wyobrazić gdyby skonstruowano latadło wielkości promu kosmicznego wtedy, gdyby prędkość zależała od rozmiaru, być może w końcu człowiek mógłby rozpocząć eksplorację naszego Układu Słonecznego. Jednak łatwo sobie wyobrazić dlaczego to nie będzie szybko opublikowane być może Rosjanie mają już plany ale oni nie pokażą tego nawet swoim rodakom. Dlaczego? Samochód napedzany EPS nie potzrebowałby ani ropy ani paliwa ani gazu i całe koncerny i przemysł paliwowy by po prostu prędzej czy później runął a to oznacza dla wielu państw miliony jak nie miliardy dolarów strat rocznie.

    Odpowiedz
  • (N) (2008-06-15 17:41:09) #285 | RAPORT
    Jedno ale...

    Na dzień dzisiejszy perpetum mobile (oficjalnie) nie istnieje. a na podaniej anglojęzycznej stronie jest podana dziecinne prosta kostrukcja jak można je wykonać (kilka rolek kliszy, pajęczyna, gałązka, i butla). Dlaczego w związku z tym niekt tego nie sprawdził ani nie potwierdził. Skoro zrobienie tego perpetum mobile to taki banał to czemu nikt niec nie pisze na o tym że nieosiągalne zostało osiągnięte? (tym bardziej że może to zrobić dosłownie każdy)

    Odpowiedz
  • c. (2008-07-02 14:14:59) #420 | RAPORT
    ruscy to już wszystko odkryli, nie ma żadnych dowodów, poza słowem, kilkoma szkicami i zdjęciem które dziecko sfabrykowałoby z łatwością (wystarczy zmienić kąt kamery i namalować cień w pobliżu urządzenia.

    Odpowiedz
  • reesvin (2008-08-15 16:07:19) #621 | RAPORT
    Ja uważam że taka technologia już istnieje ale jest w posiadaniu wojska Amerykańskiego i Rosyjskiego (Może także inne kraje prowadzą takie badania tylko oczywiście są ściśle tajne.). Obserwowane na niebie UFO to nie kosmici, tylko jak powiedział (napisał?) Grebiennikow statki ziemskie z napędem anty grawitacyjnym (lub innym, nowszym) testowane przez rząd. Możliwe że są to już gotowe modele szpiegowskie.

    Odpowiedz
  • Skripacz (2008-10-18 07:18:19) #958 | RAPORT
    Witam,
    bardzo się cieszę że pojawiają się polskie strony o pracy Wiktora Stiepanowicza. Ja od dłuższego czasu zakochany w tej historii - raz wejdziesz nie puści wiele lat.
    Niestety młodsze pokolenie już nie zna języka rosyjskiego a książki nieprzetłumaczone jak dotąd. Wielka szkoda bo teksty tego niezwykle wrażliwego Człowieka są bardzo sugestywne i przesycone miłością do przyrody i poczuciem cudowności otaczającego nas świata. Są w większości skierowane do młodych. Dla dociekliwych: efekty dostrzeżone przez W.S. uzyskały fizyczne wytłumaczenie w pracach dok. Walentina F. Zolotareva - fizyka kwantowego z S.Petr. lecz znów także jego prace są mało znane -to wykład kwantowej teorii przestrzeni na bazie wcześniejszej pracy prof. Borisa Rodimowa... chodzi o prace:
    "Szybkoprzebiegające procesy w środowisku fizycznej próżni jako źródło zjawisk fizycznych" (wspólna praca GVS i ZVF!!)
    "Fizyka kwantowanej przestrzeni i czasu" oraz
    "Auto-oscylacyjna mechanika kwantowa"
    Grebennikov nigdy nie opisał swojego urządzenia w całości. Nie podał nawet zasady napędu. Jest w książce trochę aluzji ale GVS nie chciał oddać swojego odkrycia.
    Wszystko co mamy to jego artykuły o EPS i książki, polecam:
    "Kosmici w sitach", "Sekret pszczelago gniazda", książka "Mój świat", "Tajemnice świata owadów", "Listy do wnuka tom 2" - jeśli ktoś zna rosyjski.
    Cała ta historia jest znacznie bardziej rozległa niż podejrzewacie - jest w niej masa wątków i historie wielu ludzi. Gdybym miał napisać o tym książkę przypominałaby "Pamiętnik znaleziony w Saragossie" ;) a w dodatku ta historia jeszcze nie zamknięta i piszą się ciągle nowe rozdziały... Plany wydania w Polsce - brawo - zdziwię się jak się uda znając historie poprzednich prób w tym kierunku - ale mocno trzymam kciuki (i oryginał Książki :D pewnie jeden z niewielu w Polsce, pdfy są w sieci).
    Jeśli ktoś bliżej zainteresowany tematem - proszę o pytania. pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  • Ivellios (2008-10-18 15:23:37) #1149 | PW | RAPORT
    Fragmenty książki "Mój świat" są dostępne w Internecie w języku angielskim. Jeśli ktoś chce, to tutaj podaję adres: keelynet.com/greb/greb.htm

    Odpowiedz
  • Roman (2008-11-17 03:32:02) #1350 | RAPORT
    Z szacunkiem dla św panięci doktora Grebiennikowa i z pochwałą dla twórcy blogu. bez głebszego komentrza Roman

    Odpowiedz
  • amigos (2008-11-17 14:30:24) #1360 | RAPORT
    A mi się wydaje, że to nie do końca jest prawda. Bo jaki problem samemu zbadać czy to działa czy nie. Tylko zwykły człowiek nie ma na to funduszy i czasu a naukowcy wyśmiewają tę teorię z góry. Pamiętać należy, że Kopernik też uznany był za heretyka a jednak miał rację! Pozdrawiam wszystkich :)

    Odpowiedz
  • daron (2009-01-06 22:13:51) #1907 | RAPORT
    artykuł ciekawy ale chyba trochę niewiarygodny , niemożliwością jest to że tyle dokładnych informacji wyszło z terenu ZSRR

    Odpowiedz
  • Ayka (2009-02-15 02:39:28) #2134 | RAPORT
    Czy słyszeliście ralecje dwóch młodych Polaków wracających późnym wieczorem (może noc) rowerami do swojej miejscowości? Jak powiedzieli, w pewnym momencie zamarli na widok lecącej na wysokości drzew postaci ludzkiej. Jechali rowerami drogą, postać bezszelestnie "wypłynęłą" w pozycji leżącej (w kombinezonie) z lasu po jednej stronie, niezbyt szybko przeleciała nad drogą i zniknęła w lesie po drugiej stronie. Relacja jest na www. Prawda, a może nie.
    W necie są też zdjęcia, zrobione przez faceta, który rano po wyjściu z domu zobaczył lecącą ponad dachami, w pozycji stojącej postać człowieka. Nie pamiętam USA, albo Meksyk. Jeśli zdjęcia są autentyczne, lot i wyraźna postać nie budzą wątpliwości. Prawda, a może mistyfikacja.
    Kto wie, może w tym coś jest. Naukowcy zapowiadają, że w niedługim czasie będziemy mogli samodzielnie latać oraz być niewidzialni dzięki specjalnej tkaninie. Może ta energia wytwarza wokół człowieka coś w rodzaju "kokonu" dzięki czemu może przy dużych prędkościach oddychać i sterować bez problemu.
    Może Grebiennikow nie był pierwszy? Może technologia jest już tak dalece zaawansowana, że pozwolono wydać jego książkę. W Rosji, nawet nieprawdopodobne i hipotetyczne odkrycia są pod lupą i ściśle tajne. Mówić można tyle, ile pozwolą. Wyścig z USA trwa nadal, a tam też ludziom mówić nie wolno. Może nie udało się Rosjanom, a Amerykanom tak. Wtedy książka może być dowodem, że Rosjanin był pierwszy.
    Pożyjemy, zobaczymy. Co jeśli to bajka? Od dziecka lubię bajki, lubię marzyć. Kto z nas nie latał w snach, a cóż by to było na jawie!

    Odpowiedz
  • Luka (2009-02-09 11:58:28) #2246 | RAPORT
    Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tego artykułu ogatneła mnie fascynacja tym zjawiskiem. Moja znajomośc angielskiego może nie pozwala na dogłebną analizę tekstu zawartego w linku ale jest chyba wystarczająca aby dopatrzyc się niestety wielu nieścisłości.
    Po pierwsze: o ile można zrozumieć dlaczego doktor zachował w tajemnicy nazwę gatunku owada posiadającego specyficzną strukturę chitynowych pokryw skrzydeł o tyle ciężko zrozumieć dlaczego w książce nie znalazła się żadna wzmianka, szkic czy cokolwiek na temat tego jak taka struktura wyglada. Udziela natomiast wielu wskazówek jak bezpiecznie używać latadła. Wygląda to tak jak gdyby ktoś próbował namawiać tubylca z amazońskiej dżunglii do zbudowania samolotu nie informując go o decydującej roli aerodynamicznego profilu skrzydeł i silnika który ma go napędzać.
    Po drugie: Osiągi uzyskiwane przez to urządenie są być może najmocniejszym kontrargumentem, że takie urządenie nie istnieje. Pęd powiertrza huraganu 4go stopnia uznawanego za najsilniejszy wacha się w granicach od 250 do 280 km/h i potrafi unosić w powietrze obiekty wielkości samochodu osobowego, wyrywa drzewa z kożeniami i niszczy budynki, a Grebiennikow twierdzi, że latał z prędkością 10cio krotnie większą! Z dużą rezerwą już przy prędkości ok 400km/h człowiek stojący na desce, z powodu braku aerodynamicznych kształtów zostałby zmielony nie mówiąc już o kontrolowaniu kierunku lotu czy czegokolwiek. Wystawcie głowę przez okno samochodu jadącego z prędkością 150km/h Pęd powietrza zapiera dech w piersiah uniemożliwiając swobodne oddychanie. A to tylko 150km/h
    Po trzecie: Istnieje chyba tylko jedno zdjęcie przedstawiające latadło podczas lotu lub może bardziej lewitacji. Z tym zdjęciem też nie wszystko jest ok do końca. Oczywiście w tamtym okresie kamery video nie były tak dostępne jak dziś ale ale gdybym osobiście chciał zademonstrować niezwykłe możliwości takiego urządzenia to zrobił bym zdjęcia np lotu nad jeziorem i tysiące innych.Nic takiego nie ma poza dwoma zrobionymi z innej perspektywy. Jeżeli przyjrzeć się dobrze drugiemu i zakryć czymkolwiek cień ,to obiekt nie wisi w powietrzu tylko stoi na ziemi
    I ostatnie: Syn Grebiennikowa nic nie wie i nigdy nie widział nic niezwykłego w badaniach swojego ojca. Co jest zwyczajnie niemożliwe i nie warto tego wogóle rozpatrywac. Poruszany jest wątek KGB. Powstało muzeum i została wydana książka Grebiennikowa na której KGB nie położyło ŁAPY a uczyniło by tak napewno gdyby coś w tym było. Naukowcy przyznaja , że w teorii Grebiennikowa coś jest ale ciężko badać to zjawisko bo brak jest konkretów. A szkoda.

    Odpowiedz
  • Ivellios (2009-02-09 18:13:47) #2252 | PW | RAPORT
    Luka, problem w tym, że w podanych linkach są tylko fragmenty książki Grebiennikowa. Być może w innych fragmentach (niedostępnych w Internecie) Grebiennikow podał nazwę tego owada.

    Odpowiedz
  • Nonick (2009-02-17 15:47:03) #2349 | RAPORT
    reesvin a skąd Ty możesz wiedzieć o tajnych programach wojskowych USA i Rosji. Ciekawe od kogo posiadasz informację, że właśnie budują i testują napędy antygrawitacyjne?
    Puknij się w czoło i nie oglądaj juz więcej "Z archiwum X"

    Odpowiedz
  • Flamel (2009-04-23 01:49:50) #2850 | RAPORT
    Witam wszystkich, którzy napisali swój komentarz do artykułu - chciałbymtylko dodać, jako osoba która znała Wiktora Grebiennikowa, iż nie miał on stopnia naukowego doktora, jak pisze Autor publikacji, lecz ukończył studium plastyczne i od dziecka pasjonował się entomologią. Miał samorodny talent i zamiłowanie sztuki i nauki - sam konstruował teleskopy i mikroskopy z układów optycznych wymontowanych z uszkodzonego podczas wojny sprzętu wojskowego. Pasjonat astronomii, bystry obserwator Przyrody (podobnie jak Viktor Schauberger!), człowiek o "złotych rękach", jak opowiadał jego syn.
    Pozdrawiamwszystkich!
    Flamel

    Odpowiedz
  • VEGO (2009-08-07 15:02:26) #3624 | RAPORT
    odnosnie komentarza DRax i wypowiedzi a propos pieniedzy.. To nie chodzi o jakies straty koncernow... Nie rozumiesz mozliwosci tego wynalazku... Po oficjalnym opublikowaniu wynikow badan, i wprowadzenie pierwszego tego typu urzadzenia, nastapil by calkowity krach gospodarczy, wszystko by stanelo, EFEKT DOMINA.. A pieniadz? byl by wart tyle co ziarnko piasku.. TAK BY TO WYGLADALO!! EFEKT jest prosty.. jesli otrzymujesz darmowa, nieograniczona, czysta energie z nikad.. to pieniadz nie ma prawa bytu. Taka rewolucja energetyczna, musi nastapic jednoczesnie na wszystich poziomach gospodarczych. a wtedy to juz prosta drogra do socjalizmu bo to jedyny optymalny system bez wartosci pieniadza..

    Odpowiedz
  • lumar (2009-10-04 17:40:27) #3892 | RAPORT
    Czy wszystko co jest nie wytłumaczalne przez naukę nie istnieje???
    Kiedyś naukowcy badając trzmiela, stwierdzili naukowo że trzmiel ze swoją wagą do wielkości skrzydeł nie powinien latać, a on lata.....

    Odpowiedz
  • Skripac (2009-10-05 12:47:32) #3893 | RAPORT
    mała korekta: W.S. Grebennikow był genialnym przyrodnikiem, wspaniałym artystą, pisarzem , popularyzatorem nauki, wynalazcą - ale NIE BYŁ profesorem, doktorem ani nawet magistrem - był samoukiem z paroma klasami i miłością do przyrody. Młodość spędził w sowieckim łagrze - o czym opowiada m.im. w art, "Moje uniwersytety" i książkach "Listy do wnuka" 1 i 2 oraz oczywiście "Mój świat", pracował naukowo jako laborant...
    Dziadek zostawił zagadkę w książce dla dzieci - w 5 lat ją "rozpykaliśmy" - pozdrawiam. PS. Andriusza P. czyli wnuk rodzony Dziadka rzeczywiście zaprzecza realnośći całej historii i nie należy go niepokoić - i tak nic nie powie podobnie jak reszta rodziny, współpracownicy i inni męczeni telefonami od 10 lat. Dziadek pisał: "Dla ludzi uczonych niech ta historia pozostanie bzdurą i bajką dla dzieci, za to dla młodych niech będzie inspiracją i nadzieją..." a także że "pospieszył się z odkryciem o jakieś 50 lat - jak mu wytłumaczono". Popatrzcie chwilę na zdjęcie faceta na desce - i zapytajcie się swojej intuicji:prawda czy fałsz?

    Odpowiedz
  • bmind (2009-11-28 08:41:42) #4218 | RAPORT
    Mam całą książkę Grebennikowa w języku rosyjskim, niestety niema tam więcej danych na temat tego owada

    Odpowiedz
  • uważny (2009-12-30 02:50:44) #4362 | RAPORT
    W tym artykule padło stwierdzenie "Larwa przemieszczała się tak, jak gdyby nie istniał opór powietrza ". Swoja wypowiedz kieruje do powyzszych komentarzy dotyczacych predkosci poruszania sie wynalazku Pana Wiktora Grebiennikowa.




    Odpowiedz
  • parowus (2010-01-13 13:53:16) #4424 | RAPORT
    U Ruskich, jak się pospolicie mówi, do lat 70'tych w niektórych fabrykach używano wózków na sprężone powietrze. Ktoś kiedyś nawet opisywał używaną tam wysokowydajną turbinę, choć wtedy za wiele z tego nie zrozumiałem, chodziło o to, że kręciła się jej obudowa wokół osi z której bądź przez którą wypływało to powietrze - coś jak silnik Wankla. Później zaczęto używać nagle kopcących wózków spalinowych, miast wykorzystywać sprężane z daleka powietrze.
    Sprawa jest prosta - istnieje grupa bogatych, którym postęp jest nie na rękę. Taki Stalin czy inny Hitler zrobiliby z nich żarło dla robali, ale to przecież godzi w wolność.

    Odpowiedz
  • dr satan (2010-02-06 02:24:51) #4534 | RAPORT
    musial być czlowiekiem ktory odwraca takimi niestworzonymi teoriami uwage ludzi od tajnych ruskich projektow co wy latadło?2400 km na godzine i jak sie niby tym steruje jak hulajnogą? co do EPS ciekawe może rzeczywiście istnieje coś w tym stylu ale skoro jak on pisze ze nawet otwarta ksiazka moze tworzyc taki efekt to codziennie bysmy po 30 razy musieli zegarki nastawiac

    Odpowiedz
  • Skripac (2010-02-08 15:56:20) #4549 | RAPORT
    Dieduszka EPS zauważył na przełomie 83/84 i pracował nad efektem do 88 roku : owocem serie artukułów, rozdział w książce Tajny Mira Nasiekomych i rozdział w książce Moj Mir. GVS napisał także 2 prace fizyczne w 88 roku we współpracy. Próba opatentowania metody i urządzenia opartego na tej teorii skończyła się niepowodzeniem ale zgłoszenie patentowe jst dostępne. Latem 88 odkrył efekty antygrawitacyjne - pośrednio związane z EPS i nigdy ich naukowo ani technicznie nie opisał. W ciągu wielu lat intensywnego śledztwa udało się "conieco" wykraść z tej jego ostatniej tajemnicy. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • tzd (2010-04-17 17:17:10) #4812 | RAPORT
    1., lecial na desce 2400km/h i nawet mu wlosy sie nie pojerzyly? :-D
    2., w garazu sobie to skonstruowal? :-D
    3., larwa 3mm skakala 30m w gore i 50 w dal -jak ja potem znalazl? :-D

    czysta fantazja. Ale nie zla. Gdyby to byla prawda, to smutni panowie w czarnych garniakach jeszcze zza zycia by siedzieli u niego, i nikt by nie czytal takich czy innych informacji o nim.

    Prawda ze kiedys pisano o tym ufo nad Nowosybirskiem.

    Odpowiedz
  • poprawiacz (2010-06-25 11:11:03) #5166 | RAPORT
    do tzd: umiesz czytać ? On napisał że larwa podskakiwała na wysokość 30mm i 50 mm w dal , a nie metrów !

    Odpowiedz
  • Skripac (2010-07-08 09:24:44) #5233 | RAPORT
    1., lecial na desce 2400km/h i nawet mu wlosy sie nie pojerzyly? :-D
    Owszem ale tylko ze strachu. VS opisuje że urządzenie "wycinało" fragment przestrzeni tak że prawie nie odczuwał zjawisk inercyjnych. Ponadto latał z prędkością niższą :) ok 800km/h maks.


    Odpowiedz
  • Robo (2010-07-10 18:17:43) #5254 | RAPORT
    Co za bzdury. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia, niby z lat osiemdziesiątych, a wyglądają jak z początku wieku - żenada.

    Odpowiedz
  • Scientist (2012-12-01 00:23:35) #6844 | RAPORT
    Zainteresowałem się tematem kilkadziesiąt miesięcy temu, w międzyczasie problemy zdrowotne oraz inne zajęcia, nie pozwoliły mi na przyjrzenie się tematowi bliżej. Na początku uważałem, to za czystą fantastykę, jednak, aby nie być nieobiektywnym, postanowiłem poczytać więcej o Wiktorze i wykonać kilka prób.

    Pierwsza próba była nieudana, wykorzystałem w niej słomki do picia, na początek było ich 10, i w szczelnie zamkniętym pojemniku podwiesiłem wykałaczkę. Sam pojemnik był uziemiony, aby uniknąć ładunków elektrostatycznych i znajdował się z dala od źródeł ciepła, które mogłyby spowodować ruchy wykałaczki. Tak jak pisałem, próba się nie udała, nie spodziewałem się jednak niczego innego, zmontowałem jednak małą obejmę, w której mieściło się 50 słomek, w końcu ryciny Grabiennikowa pokazywały kilkanaście struktur obok lub jedna na drugiej, więc postanowiłem spróbować. Efekt był widoczny prawie od razu, co mnie zaskoczyło, wykałaczka zaczęła się obracać oraz bujać na boki i przestawała, kiedy przestawałem kierować w jej stronę słomki.

    Nie odczuwałem jednak ciepła ani zimna, kiedy przykładałem do tego skupiska słomek dłoń, albo było to zbyt subtelne. Postanowiłem spróbować na czulszych częściach ciała, skierowałem je w kierunku głowy i w tym momencie nie wiem czy jest to tylko „placebo”, ale odczuwalne jest wyraźne odrętwienie języka oraz ust, oraz lekki jakby metaliczny posmak, wszystko ustaje w kilkanaście sekund po tym, kiedy przestaje kierować w stronę głowy skupisko słomek.

    Jest to wszystko bardzo intrygujące i zastanawiam się czy ktokolwiek próbował przeprowadzać własne doświadczenia, ponieważ ewidentnie coś jest „na rzeczy”, w przypadku odrętwienia i metalicznych odczuć, może to być jedynie „sztuczka umysłu”, to jednak nie posądzam wykałaczki o oszustwo :D, przeprowadziłem ten eksperyment w warunkach kontrolowanych z próbkami kontrolnymi i w różnych warunkach i efekt zawsze był ten sam.

    Dotarłem do rosyjskiego forum, gdzie osoby uzyskały również zaskakujące rezultaty, ale niestety nie umiem rosyjskiego, stronę tłumaczę na angielski, ale wiadomo nie jest to idealne. Mimo wszystko wiem, że Rosjanie wykorzystują aluminium, drewno/papier i wypełniacze naturalne jak wata z tego powodu, nie wiem do końca, dlaczego aluminium, ale inne materiały wykorzystują z powodu ich porowatości, co sprawia, że na poziomie niewidocznym dla ludzkiego oka, roi się tam od mikro struktur, które wzmacniają sam efekt. Czy ktokolwiek w Polsce jest zainteresowany tym tematem?

    Odpowiedz
  • gosggosc (2011-09-16 14:32:25) #6956 | RAPORT
    zdumiewajacy stek bredni,w dodatku prymitywnie skopiowany z znacznie wczesniejszych materialow.takze o bdaczu przyrody,takz ena Syberii,tyle ze tamten
    zbieral specjalne struktury tylko tam zyjacych owadow.Tez zbudowal "latadlo" i nawet zamiescil rysunek,radze uwazac ,bo mozna umrzec ze smiechu,platforma o wymiarach niecaly metr na metr z drazkiem pionowym do trzymania sie i hamulcem od roweru przesuwajacym przeslone "zmniejszajaca lub zwiekszajaca sile ciagu" .te same brednie o efektach roznego typu itd.
    jak mozna byc tak glupim,zeby sadzic ze prosty czlowiek z Sojuza naprawd e cos takiego wymyslil,w dodatku opisal i latal sobie tu i tam zupelnie bezkarnie i bez trudu.A ta szybkosc,2400 km/godzine,skad energia do tego,no skad ???
    Prosz esobie policzyc jaka energai jest do tego potrzebna,zamiast wypisywac brednie.
    Tamten tez umarl i tez oczywiscie jego platforma zaginela bez sladu.
    Napisal tez o genialnych urzadzeniach zbudowanych ze skladanych na stos paierowych opakowaniach do jajek; tak ,tak,maja przeciez taki wlasnie ksztalt.
    czegoz to one nie potrafily,a tymczasem w kazdym sklepie codziennie uklada sie takie opakowania w stosy i popatrz pan....NIC,kompletny null.
    Wciaz na nowo dziwie sie,ze sa ludzie marnujacy czas na brednie.

    Odpowiedz
  • money.pl (2011-09-16 14:53:11) #6957 | RAPORT
    bylbym zapomnial.....
    chetnie sie dowiem co to jest

    Baptiplectes anurus

    bo wszystko wskazuje,ze taki owad a co dopiero ich grupa ,nie istnieje.
    pozdrawiam i podziwiam,ale naprawde to kompletna strata czasu,no chyba,ze chce sie zarobic wydajac "fascynujace ksiazki dla ciemnej masy"

    Odpowiedz
  • ash (2011-11-19 15:39:01) #7054 | RAPORT
    Do tych co się tak czepiają tych prędkości, przecież Grebiennikow napisał, że to latadło wytwarzało swego rodzaju przestrzeń grawitacyjną przed i za sobą, czyli człowiek w środku nie czuje tego pędu,pewnie nie czuje też zmiennych warunków pogodowych

    Odpowiedz
  • racjonalny (2011-12-10 17:30:41) #7082 | RAPORT
    czemu komuś zależy by takie bzdury publikować?

    Odpowiedz
  • Ivellios (2011-12-11 18:31:28) #7087 | PW | RAPORT
    No to wyjaśnij nam w takim razie, dlaczego według Ciebie artykuł o wynalazku Grebiennikowa to "bzdury". Proszę, słuchamy.

    Odpowiedz
  • ktoś (2011-12-12 12:03:11) #7089 | RAPORT
    pan racjonalny najwyraźniej po prostu tego nie rozumie...

    Odpowiedz
  • Shill (2012-01-03 02:31:29) #7137 | RAPORT
    Mówcie co chcecie ale to zdjęcie nie jest podrobione. Faktycznie cień potrafi nadać złudzenie optyczne i zmienić położenie obiektu. Zajmuje się efektami specjalnymi i nawet po wykluczeniu cienia ten obiekt na którym stoi jest strasznie niezgodny z podłożem (nie może na nim stać) Poza tym, największych sceptyków upominam o możliwościach technicznych fabrykowania zdjęć, bo zapomnijcie o technologi cyfrowej. Operowanie na kliszach jest potwornie trudne z taką precyzją. Poza tym komu by się chciało. Nie próbujcie zaprzeczać bo te zdjęcie mimo starań jednak uważam za prawdziwe ; )

    Odpowiedz
  • benex (2012-01-08 03:23:45) #7143 | RAPORT | E-mail
    witam serdecznie! jako fizyk i mechanik chciałbym odświeżyć ten temat, gdyż jestem wraz z zespołem w coraz bardziej zaawansowanych pracach nad ta maszyna, chetnie nawiążę kontakt ze wszystkimi pasjonatami nowych technologii. jest dużo do przedyskutowania :) pozdrawiam

    Odpowiedz
  • kamilo (2012-03-26 23:32:32) #7334 | RAPORT
    "Był to kokon owada z gatunku Bapthyplectes anurus, gatunku chrząszcza, którego larwy żerują na ryjkowcu, szkodniku niszczącym lucernę.". Nazwa tego owada to Bathyplectes anurus a nie jak w wielu źródłach podawane Bapthyplectes anurus. Z pewnością wiele osób tego szukało. To sprawia, że historia jest wiarygodniejsza.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Działkowiec (2012-08-22 23:29:40) #7577 | RAPORT
    Pieląc grządki z malutkich chwastów odczuwałem często uczucie gorąca na rękach, tak intensywnego, że odruchowo wycofywałem ręce. Dzięki temu artykułowi już wiem, że to EPS. Efekt struktury jamy wynikał z tego, że na grządce zagnieździły mi się mrówki drążące rurkowate pionowe tunele a od góry gdy pieliłem działały rurkowate stuktury kwiatów, które zresztą wykorzystują EPS do wabienia owadów w celu zapylania, co opisał Grabinnikow. Wcześniej podejrzewałem o te fale gorąca stojącego o parę metrów rozpalonego grilla i podmuchy wiatru, które zawiewały mi na ręce gorąco. Uczucie gorąca na rękach były jednak odczuwalne także wtedy gdy nie byo obok rozpalonego grilla.

    Odpowiedz
  • Urai (2013-01-21 12:45:10) #7645 | RAPORT
    Jeśli tyle informacji wyszło z ZSRR to ile musiało zostać zatrzymanych...skoro w szpitalach używa(ło) się tego wynalazku na gól głowy to coś w tym jest i tak na prawdę nie zdziwił bym się gdyby to była prawda tylko tak jak ktoś napisał wcześniej to by zrujnowało Rosję pod względem ekonomicznym a poza tym po co zwykły Kowalski ma o tym wiedzieć skoro można to wykorzystać do jakiś tajnych projektów i w razie potrzeby mieć gigantyczną przewagę nad wrogiem? Poza tym fizycy nadal nie znają odpowiedzi dlaczego pszczoły latają ponieważ ich powierzchnia skrzydeł jest za mała by je unieść a jak wszyscy widzimy one latają.
    Owszem można się zastanowić i powiedzieć przecież to niemożliwe ale jeśli byście się troszkę zainteresowali odkryciami naukowymi w świecie przyrody to co chwile są odkrywane jakieś nowe gatunki czy zjawiska, przecież o kosmosie wiemy więcej niż o choćby faunie i florze oceanów ;)

    Odpowiedz
  • Koniu (2013-03-08 09:32:49) #7770 | RAPORT
    Cała książka jest tu: ale bez IV rozdziału. Szkoda. bronzovka.ru/oglav.html

    Odpowiedz
  • sten (2013-08-14 18:00:29) #7877 | RAPORT | E-mail
    Pamietam jak mając 5 lat ,na własne oczy widziałem piorun kulisty,mowiłem o tym zjawisku innym ,ale oczywiscie zostalem wysmiany..a dzisiaj jest to zjawisko dokładnie opisane.
    o ilu zeczach jeszcze nie wiemy,bo tzw.oficjalna nauka tego nie dopuszcza?

    Odpowiedz
  • czytelnik (2015-01-16 13:27:23) #11148 | RAPORT
    Wszystko to brzmi bardzo fantastycznie, prędkość 2400 km , jak on to zmierzył licznikiem z zaporożca.Jestem raczej realistą i znam ruskich .Ostrożnie z wnioskami.

    Odpowiedz
  • jaropełek (2016-02-29 1:37:57) #14329 | RAPORT | E-mail
    żenujące ale i pouczające- teraz rozumiem iż podejrzenia wobec FSB lub KGB o skróceniu lotu Tutki w Smoleńsku to poważna przesada, te służby już od czasów Breżniewa ni panowały nad swoją przestrzenią powietrzną (np Rust pod kremlem)... a swoja drogą ciekawe jak ruski badacz przekazał swojemu polskiemu koledze po fachu generator EPS , Niesiołowi czaszka dymi do teraz..
    dziwny ten świat, jak pisał artysta

    Odpowiedz
  • bryutv5@t.pl (2016-07-17 21:18:18) #15291 | RAPORT
    Kawal dobrej roboty. Szkoda ze takich perelek jak "Moj swiat" Grebennikowa jest tak malo. Pozdrawiam bryutv5@t.pl

    Odpowiedz
  • gray12 (2016-07-18 0:49:58) #15293 | RAPORT
    Odpowiedź jest bardzo prosta.
    Ludzie którzy trochę ogarniają fizykę atomową powinni wpaść na to od razu.
    Nie bez powodu Grabiennikow szukał odpowiedzi w falach de Broglia.

    Jak wiemy świat ma postać korpuskularno-falową.

    Fale de Broglia posiadają daną energię.
    Według mnie wynalazek Grebiennikowa po prostu skierowywał fale w jeden punkt.



    Odpowiedz | Zobacz odpowiedzi (1)
  • King Henry Happy (2016-12-08 6:39:27) #34928 | RAPORT | E-mail
    Niestety link z angielską wersją fragmentu książki nie działa.

    Odpowiedz | Zobacz odpowiedzi (1)
  • EON (2018-04-16 15:06:05) #38216 | RAPORT | E-mail
    Tyle lat minęło, a historia dalej fascynuje... Jakby ktoś miał jakieś nowe informacje w sprawie to proszę o kontakt. Użytkowniku Skripac/Skripacz jeśli to przeczytasz to proszę o kontakt na email.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2018 by Radio Paranormalium