xn--wiat-komp-u1b.pl/







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Neurolog pracuje nad wgraniem własnego umysłu do komputera


Dodano: 2014-12-27 20:01:54 | Wyświetleń: 6160 | Przeczytam później
Ilustracja z książki Thomasa Henry Huxleya Evidence as to Man`s Place in Nature


Jeśli jeszcze tego nie zauważyliście, gatunek ludzki przestał ewoluować. Jak ostatnio przypomniał nam David Attenborough, nasz gatunek jest pierwszym który - zgodnie z własną wolną wolą - usunął sam siebie z selekcji naturalnej, zatrzymując w ten sposób ewolucję. Właśnie to, obok teorii Stephena Hawkinga i Elona Muska głoszących że roboty zdetronizują ludzką inteligencję i staną się największym zagrożeniem dla naszego istnienia, rysuje dosyć smutną wizję przyszłości.

Neurolog Randal Koene ma na to odpowiedź. Dlaczego, zamiast pozwalać by roboty stały się naszymi chłodnymi, pozbawionymi życia włodarzami, nie moglibyśmy sami stać się częściowo robotyczni? Koene pracuje obecnie nad pełną emulacją mózgu - procesem dającym możliwość wgrania naszych umysłów do komputera. Poprzez mapowanie mózgu, poznawanie jego mechanizmów i odtwarzanie tej aktywności w postaci kodu, ludzie mogliby - teoretycznie - wieść nieskończone życie.

Dziennikarka portalu Vice, Georgia Rose, odbyła niedawno rozmowę z Randalem, chcąc zapoznać się z jego pomysłami.

Nanorobot Nao


Witaj, Randal. Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś: Wiesz co? Mam zamiar wgrać mój umysł do komputera?

Randal Koene: Gdy miałem 13 lat, przeczytałem książkę Arthura C. Clarke`a "The City and The Stars" (Miasto i gwiazdy). Jego mieszkańcy, umieszczeni w dalekiej przyszłości, są nieśmiertelni. Jest tam wielki centralny komputer, dzięki któremu miasto działa, który potrafi tworzyć i niszczyć ludzi przechowywanych w bankach pamięci. Dla mnie była to wspaniała eksploracja pomysłu, według którego informacja tak naprawdę jest tym, co odróżnia nas, nasze twory oraz myśli od stopniowego nieładu, który stanowi entropię we wszechświecie.

Ta historia była dla mnie w tamtym czasie szczególnie ważna, ponieważ byłem żywo zainteresowany eksploracją oraz wszystkimi rodzajami aktywności twórczej. Najbardziej denerwujący był dla mnie brak czasu. To oczywiście było spowodowane moimi własnymi ograniczeniami - ograniczoną szybkością myśli i tworzenia, jak również ograniczonymi zdolnościami poznawczymi i fizycznymi.

Jeśli pomyślimy o samych sobie jako o procesach wchodzących w interakcję z informacją, wówczas otwiera nam to możliwość przezwyciężenia tych ograniczeń. Jeśli możesz ulepszyć sam siebie w niemalże dowolny sposób, to możesz również przekraczać wszystkie granice. Praca nad tymi spostrzeżeniami zabrała kilka lat i zasługuje na poświęcenie odpowiedniej ilości czasu, aby wykonać wszystko co potrzebne do osiągnięcia tego celu. Tym, co czyni wszystkie te rzeczy możliwymi, jest "Umysł Niezależny od Substratu" (Substrate-Independent Mind*).

Co to takiego?

UNS nie jest jedynie sztuczną inteligencją, ale reinstancjacją (ponownym tworzeniem - przyp. Iv.) określonego ludzkiego umysłu - umysłu wgranego do komputera. Neurolodzy w 99,9% są przekonani, że mózg jest mechanizmem. Jest to coś, co oblicza, coś co wykonuje funkcje. Jeśli potrafisz rozgryźć, jak to działa, możesz stworzyć dla tego czegoś zamiennik. Pomysł, że możesz wziąć mały kawałek mózgu i zbudować jego replikę, jest bardzo mainstreamowy i dobrze rozumiany. Dlaczego nie zrobić tego z całym mózgiem? Czemu nie wgrać go do komputera tak, abyśmy mogli przetwarzać i przechowywać dane lepiej, tak jak to robią komputery, organizując nasze myśli w foldery, do których możemy uzyskać dostęp zawsze, gdy tego zechcemy?

Skoro więc w przyszłości będziemy potrafili wgrywać nasze mózgi, to czy będą dla nas tworzone genetyczne ciała? A może będziemy zamieszkiwali środowisko bardziej zbliżone do komputerowego - powiedzmy, roboty lub androidy?

Interesujące byłoby zamieszkiwanie świata bardziej wirtualnego. Lub też w ciałach, które są zbudowane aby przetrwać nie w tym środowisku, tylko w innym, jak przestrzeń kosmiczna. Życie na Ziemi, na której musimy oddychać tlenem, nie będzie już więcej niezbędne. Moglibyśmy istnieć w środowisku bardziej przypominającym chmurę obliczeniową.

To nie jest tylko kwestia przestrzeni, w której mieszkamy, ale również tego że znikną powody dla istnienia biologicznej śmiertelności. Istniałyby więc projekty kulturalne lub naukowe, które w normalnych warunkach istniałyby dłużej niż wynosi długość życia przeciętnego człowieka.

Randal Koene, neurolog, który pracuje nad wgrywaniem umysłów do komputera


W jaki sposób mapujesz esencję tego, kim jesteśmy? W jaki sposób przekładasz tożsamość na serię kodów?

Wszystko to jest związane z konektomem - sposobem, w jaki neurony łączą się ze sobą. Gdy próbujesz podjąć decyzję, aktywność w Twoim mózgu przenosi się z jednego miejsca do innego. Sposób, w jaki działają te połączenia synaptyczne oraz fakt, że są one dokonywane w określonych miejscach, da Ci rodzaj pamięci.

Popularna koncepcja tego, czym jest pamięć, różni się od definicji inżynieryjnej i naukowej, która głosi że pamięć to "poprzednie działanie, które ma wpływ na przyszłe działanie". To idzie dużo dalej, niż wspomnienie twarzy Twojej babci lub tego, co robiłeś dwie minuty temu.

Dochodzi to do wszystkich szczegółów tego, dlaczego pianista koncertujący gra w określony sposób, lub dlaczego szef podejmuje określoną decyzję biznesową. Dzieje się tak dlatego że, obok podstawowych szablonów obecnych od urodzenia z uwagi na ich DNA, posiadają oni również wcześniejsze doświadczenia. Tak naprawdę wpływa to na wszystkie kwestie związane z Twoją osobowością - wszystkie cechy, które powodują, że Ty to Ty.

Czy wgrany umysł będzie świadomy własnego istnienia? Czy będzie posiadał świadomość?

Uważam, że wszystko co manifestujemy - cała aktywność naszego mózgu, wszystko czego doświadczamy - jest spowodowane sposobem, w jaki funkcjonuje mózg. To obejmuje samoświadomość. Bycie świadomym tego, co się dzieje dookoła Ciebie i tego, jaki jesteś i czym jesteś, to doświadczenie. Doświadczenie jest mechanizmem, jest to przetwarzanie, które ma miejsce wewnątrz Twojego mózgu. Jeśli więc wykonasz kopię tego całego przetwarzania, to jestem przekonany, że kopia będzie zawierała świadomość samego siebie.

A co z elementami takimi, jak humor czy empatia?

Jeśli posiadasz dokładną kopię całego swojego mózgu i nie odrzucasz przy tym elementów związanych z emocjami, to dlaczego miałabyś nie posiadać humoru czy empatii? W swoim umyśle niezależnym od substratu miałabyś takie samo poczucie humoru, jak w rzeczywistości. Posiadanie poczucia humoru to po prostu pewien sposób przetwarzania aktywności, która przechodzi przez Twój mózg - tak jak koncertujący pianista, który w określony sposób gra utwory Beethovena.

Humanoidalny robot TOSY grający w ping ponga


Gdybym wgrała swój umysł do komputera, to czy prawdziwa ja i mój komputer byłyby w stanie współdzielić myśli?

To mogłoby być możliwe w przyszłości. Wymagany byłby wystarczająco dobry dostęp do obu mózgów, aby stworzyć kanał - coś podobnego do komunikacji radiowej pomiędzy oddzielnymi zestawami neuronów - tak aby można było uzyskać obraz, który z perspektywy innej osoby wygląda jak aktywność neuronów w drugim mózgu. Można wykonać coś takiego, jeśli posiada się odpowiedni dostęp, czemu zresztą poświęcony jest cały mój projekt: uzyskiwanie dostępu.

Dlaczego miałabym chcieć wgrać swój umysł?

Uważam, że głównym powodem jest to, że moim zdaniem ludzie indywidualnie, a także jako gatunek, mogą uzyskać ogromne korzyści z większej adaptowalności. Sposób, w jaki rozwija się nasza technologia informacyjna, oznacza że obecnie istnieją ogromne ilości danych, których my nie jesteśmy w stanie obsłużyć - potrafią to tylko posiadane przez nas urządzenia.

Będziemy mieli inną formę życia, z którą będziemy konkurować - niech to będzie sztuczna inteligencja lub jakieś obce życie, które napotkamy podczas naszych eksploracji, bądź też inne zwierzęta, które podbudujemy, zwiększając ich inteligencję. O ile oczywiście istnieją inne formy życia, które myślą, które również mają cele i które w odpowiedni sposób zmieniają swoje środowisko, które zmienia również nasze środowisko. Nadążanie za tym poprzez dostosowywanie się może być tylko i wyłącznie pozytywne.

W jaki sposób to istnienie poza naszymi organicznymi ciałami wpłynęłoby na seks i reprodukcję?

Sądzę, że wciąż będziemy chcieli wydawać potomstwo, tworzyć nowe istoty spokrewnione z nami w jakiś sposób lub wywodzące się od nas lub od naszych grup. Czasami reprodukcja seksualna mogłaby być sposobem na dokonanie tego, niekiedy jednak mogą też istnieć inne interesujące sposoby kreatywnej pracy z innymi - lub nie - w celu rozwinięcia nowego umysłu, o nowych cechach lub formach fizycznych. Przypuszczam, że będzie to obejmowało wiele badań i odkryć.

Uważam również, że wciąż będziemy pragnąć doświadczania połączeń pomiędzy ludźmi - wiązania się lub doznań intymnych, współdzielonych wspaniałych doznań, które wytrącają nas z naszych zwykłych trajektorii myśli i orgazmicznych odczuć. Zgłębianie prawdopodobnie doprowadzi do poznania wielu nowych sposobów osiągania tego, jak również możliwych do obrania różnych ścieżek, tak więc seks biologiczny jest tylko jedną z wielu opcji. Uważam, że do pewnego stopnia dzieje się to już teraz.

Moim zdaniem jest wysoce nieprawdopodobne, aby seks i reprodukcja, w szerszym znaczeniu swoich definicji, miały zniknąć. Żywe i adaptowalne gatunki raczej odkryją wiele nowych wariantów jednego i drugiego.

Jak daleko jesteśmy jeszcze od wgrania pierwszego umysłu?

Umysł robaka został już wgrany, jednak robacze mózgi działają w zupełnie inny sposób niż mózgi ssaków. Uważam jednak, że w ciągu dziesięciu lat możliwe będzie wgranie umysłu muszki owocowej. Trudno póki co stwierdzić, ile czasu zajmie wgranie umysłu człowieka, mam jednak szczerą nadzieję, że stanie się to jeszcze za mojego życia.

Wywiad z Randalem Koene przeprowadziła dziennikarka portalu Vice.com, Georgia Rose
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

* tłumaczenie "substrat niezależnego umysłu" zaproponowane przez redaktora serwisu Inne Medium jest błędne. Apelujemy do kolegów z Innego Medium o sprawdzanie poprawności tłumaczeń nazw przez publikacją artykułów!

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Iza (2015-01-01 3:51:07) #10939 | RAPORT
    Fajny artykuł i jedno z zapytań:
    - Dlaczego miałabym chcieć wgrać swój umysł?

    Odpowiedź jest raczej prosta. Aby stworzyć dla siebie duplikat. Kopię bezpieczeństwa.
    Daje to możliwość pokonania śmierci i przemijania. Przynajmniej na czas istnienia warunków życiowych na Ziemi. W perspektywie zaś gdzie indziej w kosmosie.

    W ubiegłym roku wyemitowano film Transcendencja. Właśnie o tym traktował.
    Ale to się ma nijak do kopii człowieka. Umysł człowieka bez dokładnie takich samych terminali jak zmysły wraz z zmysłem dotyku zewnętrznego na skórze jak i wewnętrznego w objętości człowieka będzie ryzykownym transhumanizmem.
    Najważniejsze jest to, aby zbudować człowieka na podobieństwo z zewnątrz i podobieństwo w zdobywaniu świadomości przez uczenie się przez poznawanie zmysłami.

    Najfajniejsze androidy byłyby takie, które byłyby zamienne z żywym człowiekiem i nie antagonizujące się wzajemnie. Osiągnąć to dałoby się, gdyby sex i intymność z androidem co do wrażeń była dokładnie zbliżona do prawdziwych.
    Android z kolei wniósłby udoskonalenie człowieka co do trwałości odporności na choroby, zatrute powietrze, skrajne temperatury itp.

    Odpowiedz
  • starjacker0 (2015-02-11 11:40:08) #11451 | RAPORT
    To brzmi jak zwykłe klonowanie, z tym że klonowaniu ulegnie umysł. Jak dla mnie

    współistnienie z drugim JA jest nie do pomyślenia. Dobrze to obrazuje "6. dzień", mimo że

    na końcu jakoś układają sobie wzajemne życie.
    Rozumiem, że są ludzie szaleni do tego stopnia, że chcieli by klonować siebie lub tylko

    umysł w niezliczonych kopiach i żyć w ich towarzystwie, a nawet pozwolić kopiom zabrać

    sobie wsłasne życie, ale ja nie.

    Ja bym chciał w całości sam przenieść się do trwalszego niż biologiczny nośnika mojej

    osobowości. Problem w tym, że to wszystko, co pojawia się w fantazjach naukowców, czy

    pisarzy, to zwykłe klonowanie, a nie przeniesienie. Słowami bardziej informatycznymi: kopia

    1:1, a nie wytnij-wklej. Nawet jeżeli oryginał nie będzie już istniał, to ciągle będzie to

    tylko kopia mnie, a nie JA. Dla mnie wizja, że ktoś (choćby był to drugi JA) żyje moim

    życiem (zwłaszcza, gdybym sam już nie mógł), jest gorsza od całkowitej śmierci (bez

    możliwości sklonowania ciała, czy tylko umysłu).
    To może być dobre tylko dla osób, które chcą pozostawić po sobie spuściznę i nie obchodzi

    ich własne istnienie - dawniej i nadal są to dzieła literackie, malarskie, techniczne,

    ideologiczne, religie itd. W przyszłości mogłaby być to cała osobowość (coś jak ten

    przewodnik holograficzny z "Wehikułu czasu") - człowiek właśnie zgrywałby swój umysł, a w

    chwili śmierci TEN PRAWDZIWY "rozładowywałby się" w śmierci elektronów (jak to się dzieje

    od zarania gatunku ludzkiego, przestając kompletnie istnieć), a w jego miejsce wgrywana

    byłaby jego kopia (która nie byłaby TĄ SAMĄ OSOBĄ lecz inną, coś jak właśnie klon, czy

    bliźniak jednojajowy - ilu z nich czuje i zachowuje się jak jedna istota?).

    Sugeruję tym naukowcom, zanim zaczną nazywać to (pseudo)nieśmiertelnością, aby opracowali

    test, który zagwarantuje, że zgrany na nośnik cyfrowy umysł, to faktycznie ta przeniesiona

    osoba, a nie idealna kopia. Mnie nawet nie usatysfakcjonowałaby taka kopia ukochanej osoby

    (rodzica, kobiety), czy zwierzęcia, gdyż zdawałbym sobie sprawę, że to tylko KOPIA, a nie

    ORYGINAŁ. Dopóki tej gwarancji nie będzie (ale nie puste słowa), dotąd będę sceptyczny.

    Odpowiedz
  • Iza (2015-02-22 1:51:54) #11505 | RAPORT
    stariacker0 Powiem Ci tak.
    Są 2 koncepcje archiwizowania świadomości, czy robienia kopii.

    1. W centralnej bazie która gwarantuje tę samą świadomość na dzień archiwizowania. Jak jest wypadek lub śmierć firma zapewnia odtworzenie.

    2. Samemu trzyma się duplikat siebie u siebie i dokonuje się codziennych zrównań świadomości.
    W drugiej opcji kopia jest zabezpieczeniem własnego życia. Żyjesz jednym egzemplarzem, a drugi przechowujesz i codziennie go aktualizujesz od siebie. W razie wypadku śmierci lub zniszczenia androida kopia kontynuuje Twój byt i szybko zabezpiecza sobie kolejny fizyczny egzemplarz.
    Ewentualnie żyjecie wspólnie po swoich ścieżkach obowiązków na konto jednego obywatela i na schyłek dnia aktualizujecie świadomość do wspólnej, która jest superpozycją (sumą) obu świadomości.

    6-ty dzień mam w zbiorach ulubionych filmów. No cóż ułożyłabym znacznie ciekawszy film.

    Odpowiedz
  • starjacker0 (2015-02-25 8:05:04) #11530 | RAPORT
    Iza

    Problem w tym, że cały czas to jest tylko kopia. Podam trzy analogie:

    1. Jeżeli kupisz oryginalną płytę audio, a następnie ją zgrasz na inny nośnik (nawet wypalisz to samo logo na płycie), to czy zawartość tego zapasowego nośnika będzie tą samą co na oryginalnym? Nie. Będzie identyczna, ale nie ta sama.

    2. Jeżeli ktoś spreparuje idealnie np. Mona Lizę (ale w sposób możliwy dopiero za jakie 150 lat), podrabiając właściwości fizyczne każdego atomu włókna, farby itd. (czyli "sklonuje" ją 1:1), to czy kopia będzie oryginałem? Nie. Będzie kopią i dla innych ludzi może owszem skutecznie zastąpić oryginał (nikt nigdy się nie pozna, oprócz twórców kopii), ale dla samego oryginalnego obrazu nie będzie to przedłużenie jego bytu (tu trochę personifikacji, ale to analogia). On przepadnie bezpowrotnie, a każdy inny będzie myślał tylko o jego kopii jak o oryginale.

    3. Masz wiadro wypełnione wodą (czaszka i mózg). Wrzucasz do niego np. plastikowe klocki (świadomość, osobowość, poprostu JA). Rożnią się one nieznacznie układem atomów (sposobem komunikacji komórek) od innych w innych wiadrach. Dodajesz teraz drugie wiadro z wodą (obok tego pierwszego jako nowy nośnik świadomości, mojego bytu). Wrzucasz do niego identyczne klocki zrobione na podstawie oryginalnych z I wiadra, które wcześniej przeanalizowałaś i skopiowałaś ich strukturę. Oba komplety wyglądają i zachowują się (pomijając już różnice w wodzie w każdym z wiader) identycznie, ale klocki w drugim wiadrze są tylko kopią. Dla mnie jedynie fizyczne przeniesienie klocków z pierwszego wiadra do drugiego byłoby faktycznym przeniesieniem (mojego bytu).
    Czyli podpięcie kabelków, czy czegoś innego do oryginalnego mózgu i skierowanie komunikacji neuronów (bo to tworzy chyba świadomość, moje Jestestwo) do nowego "mózgu" (krok po kroku, aż cała ta komunikacja byłaby przeniesiona).
    Jeżeli natomiast za świadomość odpowiadają konkretne neurony a nie sposób ich komunkacji między sobą, to jedynie przeniesienie tych neuronów do nowego nośnika byłoby przeniesieniem a nie skopiowaniem (i tym samym stworzeniem klona) świadomości, a w takim przypadku neurony i tak by umarły z czasem, a sztuczne neurony znowu byłyby tylko próbą sklonowania bytu osoby.

    To co opisałaś, to mogłoby służyć jedynie jako kopia wspomnień, umiejętności, ale nie jako przeniesienie mojej całej świadomości, bo to byłaby kopia, ewentualnie umysł zbiorowy jak w twoim pkt. 2, ale to byłoby jak shizofrenia, czy inna choroba psychiczna z osobowościami mnogimi.

    Odpowiedz
  • Iza (2015-02-28 1:05:18) #11543 | RAPORT
    Punkt 1, 2 i 3 jest przesadnym dociekaniem. Można na tej zasadzie też teoretyzować, że po kilku latach osoba nie jest tą samą osobą, bo wymieniły się w niej prawie wszystkie atomy.

    Podobnie z strukturą neuronową która jest żywa i zmienia się za życia co do geografii połączeń aksonów i dendrytów. Ale jednak pomimo tych zmian jest aktualizowany stan świadomości utrzymywanej tak, jak sobie życzy osobnik. Tę rzecz doregulowują przepuszczalności w synapsach. Ciągłe testowanie samego siebie robi to z automatu.

    Co innego są zasoby pamiętane, a co innego metaświadomość jako ośrodek w mózgu decydujący o podejmowaniu decyzji i czuciu się bycia samym. To co nazywasz jestestwem. Każda z tych rzeczy jest zmienna za życia i inna na każdą datę. Jestestwo związane z charakterem też jest zmienne. Podlegamy samowychowaniu. Wszczepiamy sobie własny kodeks działania. Jeśli archiwizujemy świadomość aby ją przenieść w sztuczną inteligencję trzeba archiwizować każdy z bloków funkcjonalnych mózgu. Zarówno jestestwo, jak i zasoby pamiętane.

    Te podzespoły funkcjonalne są zbudowane jak sieci neuronowe. Robienie kopii całości polega najpierw na zrobieniu odczytu sieci (bloków funkcjonalnych) programami testującymi. Wyniki testów są bazą danych do wykonania nauczania sztucznej sieci neuronowej lub sieci biologicznej. Np wpisanie czyjejś świadomości w innego człowieka. Przykładowo np wchodzenie demona do człowieka. Demon wchodzi, bo przeprogramowywana jest sieć neuronowa. Człowiek to maszyna biologiczna.

    Tzw przypadki zmian świadomości u ludzi wziętych to właśnie są techniki przeprogramowywania zasobów pamięci. Ludzie są wzięci na chwilę a w głowie mają historie pobytu np na planecie w innym świecie przez np 2 miesiące. Np Robert Dean miał takie wzięcie. Bardziej mi to wygląda na zmianę świadomości u niego niż faktyczny lot statkiem gdzieś daleko w kosmos.

    Odpowiedz
  • starjacker0 (2015-03-02 8:09:37) #11564 | RAPORT
    No ja akurat nie wierzę w opętanie ani channelling, a wszelkie tego typu przypadki to dla mnie oszustwa lub właśnie zmiany w świadomości spowodowane jakąś chorobą, a nie czymś z pogranicza religii (od razu piszę, że żadne przeczytane dowody na to mnie nie przekonały, bo mózg i organizm są jeszcze za słabo poznane, by twierdzić np., że za niezwykłe uzdrowienie odpowiada tylko cud, a nie sam uzdrowiony człowiek).

    Co do reszty - akurat z tego nie wynika, by ta sieć neuronowa zaprogramowana na moją swiadomość była mną, a nie kopią mnie.
    Dopóki nie powstanie skuteczny test na to, czy przeniesiona osoba, to faktycznie ta przeniesiona a nie klon, to dotąd będę sceptyczny. Sam myślałem nad czymś takim, ale dokładna kopia jest praktycznie nieodróżnialna, więc nie wymyśliłem nic.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium