Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
Komentarz o ID 11451 do artykulu:
Neurolog pracuje nad wgraniem własnego umysłu do komputera
(wróć do artykułu)
  • starjacker0 (2015-02-11 11:40:08) | RAPORT
    To brzmi jak zwykłe klonowanie, z tym że klonowaniu ulegnie umysł. Jak dla mnie

    współistnienie z drugim JA jest nie do pomyślenia. Dobrze to obrazuje "6. dzień", mimo że

    na końcu jakoś układają sobie wzajemne życie.
    Rozumiem, że są ludzie szaleni do tego stopnia, że chcieli by klonować siebie lub tylko

    umysł w niezliczonych kopiach i żyć w ich towarzystwie, a nawet pozwolić kopiom zabrać

    sobie wsłasne życie, ale ja nie.

    Ja bym chciał w całości sam przenieść się do trwalszego niż biologiczny nośnika mojej

    osobowości. Problem w tym, że to wszystko, co pojawia się w fantazjach naukowców, czy

    pisarzy, to zwykłe klonowanie, a nie przeniesienie. Słowami bardziej informatycznymi: kopia

    1:1, a nie wytnij-wklej. Nawet jeżeli oryginał nie będzie już istniał, to ciągle będzie to

    tylko kopia mnie, a nie JA. Dla mnie wizja, że ktoś (choćby był to drugi JA) żyje moim

    życiem (zwłaszcza, gdybym sam już nie mógł), jest gorsza od całkowitej śmierci (bez

    możliwości sklonowania ciała, czy tylko umysłu).
    To może być dobre tylko dla osób, które chcą pozostawić po sobie spuściznę i nie obchodzi

    ich własne istnienie - dawniej i nadal są to dzieła literackie, malarskie, techniczne,

    ideologiczne, religie itd. W przyszłości mogłaby być to cała osobowość (coś jak ten

    przewodnik holograficzny z "Wehikułu czasu") - człowiek właśnie zgrywałby swój umysł, a w

    chwili śmierci TEN PRAWDZIWY "rozładowywałby się" w śmierci elektronów (jak to się dzieje

    od zarania gatunku ludzkiego, przestając kompletnie istnieć), a w jego miejsce wgrywana

    byłaby jego kopia (która nie byłaby TĄ SAMĄ OSOBĄ lecz inną, coś jak właśnie klon, czy

    bliźniak jednojajowy - ilu z nich czuje i zachowuje się jak jedna istota?).

    Sugeruję tym naukowcom, zanim zaczną nazywać to (pseudo)nieśmiertelnością, aby opracowali

    test, który zagwarantuje, że zgrany na nośnik cyfrowy umysł, to faktycznie ta przeniesiona

    osoba, a nie idealna kopia. Mnie nawet nie usatysfakcjonowałaby taka kopia ukochanej osoby

    (rodzica, kobiety), czy zwierzęcia, gdyż zdawałbym sobie sprawę, że to tylko KOPIA, a nie

    ORYGINAŁ. Dopóki tej gwarancji nie będzie (ale nie puste słowa), dotąd będę sceptyczny.

    DODAJ ODPOWIEDŹ DO TEGO KOMENTARZA

  • SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    NAJNOWSZE ARTYKUŁY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium