Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
ARTYKUŁY
CIEKAWOSTKI
NAJNOWSZE FILMY
Relacja o ID #1277, wysłana przez siofran

Data obserwacji: 09.03.2005, rok 2008
Co zaobserwowano (przybliżona kategoryzacja): inne
Miejsce dokonania obserwacji: KL Aushwitz (2005), autobus (miejscowości nie pamiętam, 2008 rok), mój dom (2008 rok)




Historia pierwsza (rok 2008)

Pojechaliśmy w trzeciej liceum z klasą i paroma osobami z młodszych klas do Brzeszcz obejrzeć w kinie film "Katyń".
Po filmie wsiadamy do autobusu i z dwoma kolegami siedzieliśmy tak:

puste miejsce _ kolega R.
ja _ kolega P.

Ja zapomniałam telefonu w domu tego dnia i strasznie się wkurzałam, bo nie mogłam zadzwonić do domu, że będę trochę później, bo były jakieś problemy z autobusem. Oczywiście psioczyłam na ten fakt przeklinając własną sklerozę. W którymś momencie stwierdziłam, że bez telefonu to jak bez ręki i że ani nie mam jak się z kim skontaktować, ani nic. I nagle słyszę od strony pustego miejsca:
- To zadzwoń, kobieto, do matki, żeby ci ten telefon przywiozła!
Popatrzyłam na kolegę R. (istotny jest fakt, że akurat jadł kanapkę) i mówię do niego z wyrzutem:
- No jak mam do niej zadzwonić, skoro mówię, że mój telefon jest w domu a numeru nie pamiętam!
Kolega R. popatrzył na mnie i mówi:
- No ale przecież ja nic nie mówiłem. Kanapkę jem.
Popatrzyłam na niego pewna, że żartuje chociaz takie żarty były zupełnie nie w jego stylu, patrzę na P. i P. mówi, że R. faktycznie się słowem nie odezwał. A z pustego miejsca ktoś się zaczął ryć.

Historia druga. (2008 r)
To tez było liceum. Miałam wtedy straszną fazę na okultyzm, magię, spirytyzm etc. Ponieważ co chwilę znosiłam do domu każdą rzecz, jaka przykuła z jakiegokolwiek powodu moją uwagę (stara kłódka, fragment biżuterii, dziwaczne kamienie, stare książki z odzysku etc) w pewnym momencie w domu zrobiło się... dziwnie. Nie, żeby talerze zaczęły latać, ale łapałam się na tym, że nagle próbowałam kogoś na przedpokoju wyminąć chociaż nikogo niby nie było, albo zauważałam, że babcia się myli w ilości nakryć do obiadu (np. 7 zamiast 5) albo mama tak przed spaniem układa kołdrę przykrywając się, jakby ktoś siadał na łóżku a ona nie chciała, żeby przysiadał kołdrę. Co ciekawe nikt niczego dziwnego poza mną w tym nie widział. A raczej tylko ja zauważyłam, że w ogóle coś się dzieje.
Pewnego wieczoru chciałam iść wcześniej spać bo miałam ważny sprawdzian następnego dnia, ale było w moim pokoju dość głośno. Szuranie, postukiwanie o biurko i kaloryfer, dźwięk klikania w otwieracz z termosu z herbatą, szturchanie w mój plecak etc. Wreszcie się wkurzyłam, jako że była juz pierwsza w nocy, usiadłam i warknęłam dośc głośno:
- Ciszej, do cholery! Spać chcę!
Przez resztę nocy panowała cisza.

Historia trzecia

Gimnazjum. Pojechaliśmy do Auschwitz. To była trzecia klasa, dokładnie 9.03.2005 (pamiętam, bo to były moje 16 urodziny). Samo wejście do obozu spowodowało nie tylko u mnie gęsią skórkę i chęć ucieczki, ale "najciekawiej" było przy piecach krematoryjnych i komorach gazowych. W jednej z komór miałam wrażenie, że drzwi zatrzasnęły się za mną, a ja miałam wrażenie, że widzę wokół siebie przerażonych ludzi próbujących się wydostać z pułapki. Przy piecu krematoryjnym... Powiem tak - wybiegłam i zaczęłam wymiotować.





SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
NAJNOWSZE ARTYKUŁY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium