[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!

Import damskie teczki


Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Dzieci a zjawiska paranormalne


Dodano: 2015-09-27 15:32:20 | Wyświetleń: 2054 | Przeczytam później


Czy dzieci są mocniej niż dorośli połączone ze światem duchów i zjawisk psychicznych? W oparciu o dużą ilość doniesień anegdotycznych, większość badaczy zjawisk paranormalnych prawdopodobnie stwierdziłaby, że tak. Dzieci postrzegają zmarłych bliskich (których często nigdy nie poznały), bawią się z "wyobrażonymi przyjaciółmi", wspominają szczegóły z poprzednich wcieleń i widzą wiele innych dziwnych rzeczy, których nie dostrzegają ich rodzice.

Racjonalista lub sceptyk wątpi albo całkowicie odrzuca te zeznania dzieci, określając je realistycznymi produktami wyobraźni - fantazjowanie, które ściąga na nich uwagę. A może są to tylko nieświadome interpretacje zdarzeń naturalnych przefiltrowanych przez ich niedojrzałe umysły.

Co jednak, jeśli duchy, dziwne stworzenia i wizje psychiczne dzieci są prawdziwe? Poznaj następujące przypadki opowiedziane przez dorosłych tak, jak zapamiętali je z dzieciństwa.

Wizyta pożegnalna

Kristin miała pięć lat, gdy mieszkała ze swoimi rodzicami w Trafford w amerykańskim stanie Pennsylvania. W tym czasie, jak pamięta, jej babcia leżała w szpitalu i dochodziła do siebie po zawale. "Byłyśmy sobie bardzo bliskie", mówi Kristin. "Nigdy nie odwiedziłam jej w szpitalu, moi rodzice uważali, że byłoby to zbyt trudne przeżycie dla dziecka w tak młodym wieku".

Pewnego niedzielnego poranka około piątej, Kristin nagle się obudziła i usiadła prosto na łóżku. "Zobaczyłam postać kobiety stojącej na końcu mojego łóżka", mówi. Ponieważ wzięła tę postać za swoją matkę, Kristin nie miała powodu by się obawiać.

Zawołała kobietę, nie usłyszawszy jednak odpowiedzi. Krzyknęła jeszcze raz: "Mama?", lecz słyszała tylko ciszę. "Ta kobieta po prostu stała tam, spoglądała na mnie i wyciągała rękę", wspomina Kristin. "Zaczęłam się bać, bo nie wiedziałam dlaczego mama nie odpowiada. Zaczęłam krzyczeć: MAMO!".

Matka Kristin przybiegła do pokoju, by sprawdzić co się dzieje. "Zapytała mnie, czy wszystko w porządku, a ja zapytałam dlaczego nie odpowiadała i czemu tylko stała tam i wpatrywała się we mnie", mówi Kristin. "Podeszła i usiadła na moim łóżku, dotknęła mojej głowy żeby sprawdzić czy nie mam gorączki, i powiedziała mi że to tylko sen. Stwierdziła, że przez cały ten czas spała u siebie w łóżku". Kristin niechętnie przyjęła jej odpowiedź i poszła dalej spać.

Później tego samego ranka rodzice Kristin odebrali telefon od jej wujka. Przekazał wiadomość dotyczącą babci. Odeszła we śnie we wczesnych godzinach porannych. "Mama zaczęła płakać, ale uspokoiła się by kontynuować rozmowę", mówi Kristin. "Jej brat poinformował ją, że śmierć nastąpiła około piątej rano. Mama wyjaśniła mi, że babcia zmarła i że teraz już nie czuje bólu, i że jest aniołkiem w niebie".

Dopiero kilka dni później matka Kristin powiązała ze sobą czas odejścia swojej matki z wizją Kristin, która po obudzeniu zobaczyła w swoim pokoju cienistą kobietę. "Opowiedziała mi tę historię dopiero gdy miałam jakieś dziesięć lat", mówi Kristin. "Pamiętam tak wyraźnie gdy mi to opowiadała, a ja zrozumiałam że to moja babcia przyszła do mnie żeby się pożegnać".

Gargulce na słupku

To odwieczny postrach dzieci: potwory w szafkach lub pod łóżkami. Gdy Josh miał sześć lat, jego też straszyły. W tym przypadku jednak zarzeka się, że naprawdę widział straszydło.

Była wiosna 1990 roku, gdy Josh, jego brat Aaron i ich matka mieszkali w mobilnym domu na farmie nieopodal Laurelvinne w stanie Ohio. Tej nocy Josh zbudził się po okropnym koszmarze. Dziś nie jest w stanie przypomnieć sobie jego szczegółów, pamięta jednak że przeraził go wystarczająco, by uciekł z łóżka w poszukiwaniu spokoju w ramionach mamy. "Wszedłem na krótki korytarz prowadzący do pokoju mojej matki by spróbować zanurkować w jej łóżku", mówi Josh. "Kazała mi wrócić do siebie, więc wróciłem do mojego pokoju, który współdzieliłem z bratem Aaronem".

Josh nie był przygotowany na to, co napotkał gdy zaczął wchodzić do pokoju. "Nigdy nie zapomnę tego, co zobaczyłem. Tam, na słupku od łóżka mojego brata, siedziała czarna postać, która wyglądała jak gargulec lub gremlin. Tak naprawdę nie mogłem dostrzec jego stóp ani nóg. Miał tylko iście kwadratową, kościstą głowę, jak gargulec. To coś miało około dwóch stóp wzrostu, było garbate i spoglądało na Aarona. Gdy to zobaczyłem, stanąłem jak sparaliżowany i złapałem oddech. Postać odwróciła głowę, jak gdyby mnie usłyszała! Nie widziałem żadnych oczu, jedynie kontur twarzy".

Przerażony, Josh zrobił zwrot i pobiegł z powrotem do pokoju mamy. Zdając sobie sprawę, że Josh potrzebował nieco asekuracji, odprowadziła go z powrotem do pokoju by pokazać, że nie ma tam żadnego potwora. I rzeczywiście, nie było go tam. Cokolwiek widział Josh, już zniknęło. "Mama nie wierzyła mi, więc po prostu starałem się o tym zapomnieć", mówi Josh. "Po tamtej nocy nikomu o tym nie wspominałem".

Tak więc musiała to być wyobraźnia Josha pod wpływem jego koszmaru... mam rację? Kilka lat później, gdy Josh był w dziesiątej klasie [w większości stanów USA, "dziesiąta klasa" to druga klasa szkoły średniej - przyp. Iv.], siedział przy jednym stoliku z kolegą o imieniu Ryan. Josh zauważył na jego szyi kilka dużych ran i zapytał, skąd się one wzięły. Ryan odpowiedział, że gdy miał jakieś osiem lat, przypadkiem przeleciał przez rozsuwane szklane drzwi. Twierdził, że rany nieomal go zabiły, powodując utratę krwi.

Wtem jednak wyznał Joshowi dziwny element tej historii: "Dziwne było to", powiedział mu Ryan, "że w nocy przed tym wypadkiem mój brat zobaczył małą czarną postać siedzącą na moim łóżku i obserwującą, jak śpię". Z opisu Ryana wynikało, że jego brat widział taką samą gargulcowatą postać, co Josh.

Rozmowa przez dziecięcy telefon

Dzieci uwielbiają telefony. Lubią udawać na swoich telefonach-zabawkach rozmowy dorosłych, a dziś oczywiście mają swoje zabawkowe smartfony. W latach sześćdziesiątych jednak, gdy Sandy miała pięć lat, posiadała jeszcze zabawkofon starego typu. Mógł to być jednak telefon zaiste bardzo nietypowy.

W tym czasie Sandy i jej rodzina mieszkali w pięknej miejscowości Barkshire Hills w stanie Massachussetts. Jej nadzwyczajne doświadczenie miało miejsce w Wigilię Bożego Narodzenia.

Sandy chciała zadzwonić do swojej babci, by opowiedzieć o nowej lalce Chatty Catty i innych prezentach, jakie dostała na Święta. Domowy telefon był jednak zawieszony wysoko na ścianie - dla niej zbyt wysoko, by sięgnąć do niego samodzielnie. Niestety, jej ojciec i brat wyszli aby odśnieżyć podwórko, a matka była pod prysznicem.

Nie mogła się doczekać. Myślała, że wybuchnie jeśli nie opowie babci o swoich nowych skarbach właśnie teraz. "Zaczęłam się coraz bardziej niecierpliwić", wspomina. "Postanowiłam, że spróbuje zadzwonić do babci przez zabawkowy telefon, jaki dostałam na Święta. W tamtym czasie, tam gdzie mieszkałam, nie było telefonów z tarczami - przy każdej rozmowie towarzyszył operator, i gdy podnosiłam słuchawkę mojego zabawkowego telefonu, wyraźnie usłyszałam operatora który mówił: Jaki numer?".

"Byłam zszokowana, ale podałam numer mojej babci, który zresztą pamiętam do dziś. Usłyszałam, że telefon zaczął dzwonić, i wkrótce moja babcia - ze swoim silnym włoskim akcentem - powiedziała halo".

"Natychmiast zaczęłam opowiadać jej wszystko o mojej lalce Chatty Catty, ona jednak chciała wiedzieć gdzie jest moja mama. Wyjaśniłam, że matka brała prysznic, a ojciec i brat byli na podwórku. Babcia wiedziała, że nie umiałam obsługiwać telefonu samodzielnie, i zapytała mnie jak udało mi się wspiąć i skorzystać z telefonu wiszącego na ścianie. Wyjaśniłam, że zadzwoniłam do niej z mojego telefonu-zabawki. Zaśmiała się serdecznie, po czym poprosiła bym przekazała mamie, że ma zadzwonić gdy wyjdzie spod prysznica".

"Gdy moja matka wyszła spod prysznica, próbowałam jej powiedzieć że naprawdę rozmawiałam z babcią przez mój zabawkowy telefon, i że chciała żeby mama zadzwoniła. Moja matka zaśmiała sie podobnie jak babcia, ponieważ jednak upierałam się żeby do niej zadzwoniła, w końcu to zrobiła. Gdy odkryła, że naprawdę rozmawiałam z moją babcią, wpadłam w niezłe tarapaty. Mama sądziła, że w jakiś sposób niebezpiecznie wspięłam się na ścianę, by skorzystać z telefonu. Ja upierałam się, że rozmawiałam z babcią przez telefon-zabawkę, i dostałam jeszcze większe lanie za kłamanie".

Resztę świątecznego poranka Sandy spędziła w swoim pokoju, fałszywie oskarżona o niebezpieczne wspinaczki i kłamstwo. "Byłam tym sfrustrowana", mówi, "nie pozostało mi jednak nic innego jak tylko uśmiechnąć się, wiedząc, że w jakiś sposób dodzwoniłam się w Święta do babci przez mój zabawkowy telefon. To musiała być magia".

Duch przyniósł mi cukierki

Dorośli (zwykle dziadkowie) czasami rozpieszczają dzieci, pozwalając im zjeść zbyt dużo cukierków. Co jednak możemy powiedzieć, gdy tę rozpustę funduje bezcielesny głos?

Na początku lata 1954 roku Douglas miał osiem lat i mieszkał na wschodnim przedmieściu Londynu w Anglii, niedaleko lasu Epping. Jego sąsiedztwem była mieszanka terasowanych domów z lat trzydziestych poprzedzielanych "polami" - pustymi parcelami po domach zniszczonych przez niemieckie naloty bombowe i przejętych przez przyrodę, ku wielkiej uciesze dzieci.

Dla Douglasa te dni to był trudny okres. "Mój ojciec wyjechał", mówi. "Stres wojenny i pokusa młodej kobiety. Moja mama, dwie siostry i ja żyliśmy, produkując ziemniaki, kapustę, jajka i chleb. Mama dostała pracę w fabryce maszyn krótko przed tym, jak mieliśmy spłacić pożyczkę na dom".

Pewnego szczególnego dnia po obiedzie, Douglas odprowadził swoją mamę z powrotem do pracy, po czym udał się do szkoły. Zapytał, czy dostanie dwa pensy by kupić nieco słodyczy. "Wciąż pamiętam otwartą torbę i wielki skórzany portfel, który był pusty", wspomina Douglas. "Wciąż czuję ogromne wspólne zakłopotanie faktem, że w portfelu nie było żadnych pieniędzy. Odszedłem, myśląc że mogłem w ogóle nie zadawać tego pytania".

Douglas pobiegł przez pole za kilkoma sklepami, następnie wszedł na błotnistą ścieżkę poprzez trawy, prowadzącą do następnej otwartej okolicy. Wciąż mając ochotę na słodycze, postanowił zwrócić się do wyższej instancji. "W swoim żalu i dziecięcej potrzebie po prostu zażądałem od Jezusa drobniaków na cukierki", mówi. "W odpowiedzi gdzieś nade mną, za moimi plecami, odezwał się głęboki męski głos, który powiedział: Kopnij trawę. Rozejrzałem się... byłem sam. Kopnąłem trawę. "Kopnij trawę", powiedział głos. Kopnąłem raz jeszcze. To była bryła twardej, dzikiej trawy, prawie jak dzikie siano, które wydawało się wtedy przejmować zbombardowane miejsca. "Kopnij trawę jeszcze raz", powiedział głos. Tak zrobiłem".

Spomiędzy trawy wyturlała się sześciokątna moneta, warta wówczas trzy pensy. Rozradowany swoim zadziwiającym "szczęściem", Douglas udał się z monetą do sklepu ze słodyczami i skonsumował wynik swojego nierzeczywistego doświadczenia.

"Zastanawiałem się nad tym zdarzeniem przez całe moje życie", stwierdza Douglas, "i nie doszedłem do żadnych wniosków poza tym, że to zdarzyło się naprawdę, a ja zjadłem tego wynik. O ile pamiętam, głos dochodził zza moich pleców i z góry, choć nikogo tam nie było. Głos był głęboki, angielski i męski, a ja go nie rozpoznałem. Moje późniejsze próby zapewnienia sobie natychmiastowych pieniędzy poprzez modlitwę nie działały!"

Pani w lustrze

Niektórzy badacze zjawisk paranormalnych podejrzewają, że dzieci są bardziej dostrojone do duchowych rzeczywistości lub innych wymiarów, ponieważ są stosunkowo nowe w tym świecie i nie zostały jeszcze osłabione przez życiowe trudności i komplikacje. Czy tak mogło być w przypadku nadzwyczajnego spotkania Alice latem 1972 roku?

Miała wówczas osiem lat i mieszkała w Glasgow w Szkocji. W tamtych latach rodzice Alice często odwiedzali pewną znajomą starszą panią - po prostu od czasu do czasu przychodzili do jej domu.

Ta miła kobieta prosiła czasami, by Alice i jej młodsza siostra przenocowały w jej domu. "Nie mam pojęcia, dlaczego", twierdzi Alice, "ponieważ była naprawdę stara i nawet nie zwracała na nas uwagi. Niedawno jednak owdowiała, być może więc czuła się po prostu samotna".

Pewnej nocy, Alice i jej siostra spały w pokoju gościnnym. Był to mały pokój z bardzo starym umeblowaniem: podwójne łóżko z mahoniową deską w głowach łoża, z doczepioną do niego lampką na sznureczek, wysoka mahoniowa komoda i pasująca do tego mahoniowa toaletka oraz krzesło. Toaletka miała trzy lustra, jedno duże pośrodku i dwa mniejsze z obu stron.

Tej nocy Alice miała problemy z zaśnięciem. Ciepło powodowało, że czuła się bardzo niekomfortowo, a uporczywe i głośne chrapanie jej siostry wydawało się celowe, by utrzymać ją obudzoną. "Na łóżku leżało wiele koców, a ja sięgnęłam i pociągnęłam za sznurek od lampki, by móc zobaczyć i zepchnąć z siebie niektóre z nich", mówi Alice. "Gdy usiadłam, patrzyłam prosto w lustro na toaletce".

Alice nie widziała jednak własnego odbicia. Zamiast tego, była tam starsza, szczupła pani, z siwymi pofalowanymi włosami. "Była ubrana w duży biały szlafrok", wspomina Alice. "Miała opuszczoną głowę, jak gdyby patrzyła na podłogę. Ze skrzyżowanymi przed sobą rękami, pocierała swoimi ramionami o końce szlafroka. Pokój, w którym się znajdowała, był inny niż pokój gościnny. Na ścianie znajdowały się brązowe drewniane panele, sięgające wysokości około trzech czwartych ściany. Były zakończone szyną. Następnie kobieta przestała pocierać ramionami, podniosła głowę i spojrzała na mnie... i uśmiechnęła się".

Przerażona Alice wyślizgnęła się spod tony kocy i stała tam, przy wciąż włączonym świetle, do czasu aż pokój wypełniło dzienne światło. "Wiem, że nie śniłam", upiera się. "W swoim umyśle przeżywałam ten epizod tak wiele razy. Choć jako ośmioletnie dziecko byłam sparaliżowana ze strachu, już jako osoba dorosła wiem, że ta dusza nie wyrządziła mi krzywdy, ani też nie robiła niczego bym myślała że chce mnie skrzywdzić. Kim ona była i dlaczego chciała bym ją zobaczyła, pozostaje dla mnie tajemnicą".

W tej historii jest jeszcze jeden intrygujący element. Gdy Alice weszła do sypialni swojej miłej starszej gospodyni, zauważyła że u niej również stała toaletka z lustrem. Była ona jednak całkowicie zakryta różowym szalem. "Od razu wiedziałam, że ona również widziała w lustrze "coś"", mówi Alice. "Chciałabym wrócić do tego czasu i zapytać ją o to".

Kołysanka od ducha

Jeśli to prawda, że dzieci są mocniej związane z duchowym światem, być może to połączenie jest bardzo silne w przypadku noworodków, gdy są najbardziej wrażliwe.

Weźmy doświadczenie, które Rachel przeżyła krótko po narodzinach jej najmłodszej córki w 2000 roku. Dziecko miało sześć miesięcy, a Rachel mieszkała ze swoimi rodzicami w Bethany w stanie Oklahoma. Gdy mała zasnęła, Rachel, jej matka i ojczym wyszli na dwór zapalić papierosa, cały czas obserwując niemowlaka przez monitor.

"Moja córka spała jakieś dwie godziny", mówi Rachel. "Nagle moja mama i ja usłyszałyśmy z monitora rozmowę. Spojrzałyśmy na siebie. Następnie usłyszałam jak moja córka się śmieje, zupełnie jak gdyby ktoś się z nią bawił. W pierwszej chwili pomyślałam, że może słyszeliśmy sygnał z czyjegoś monitora z innego mieszkania. Potem rozmowa ustała i ta mówiąca kobieta zaczęła śpiewać - i był to ten sam głos, który wcześniej mówił. Kobieta nawet wymawiała w piosence imię mojej córki (Allianna)".

Zaalarmowana, Rachel wbiegła do domu, by sprawdzić co się dzieje z córką. Jej matka wciąż nasłuchiwała na monitorze, i gdy tylko usłyszała że Rachel otwiera drzwi, śpiewanie ustało. "Gdy weszłam do pokoju", mówi Rachel, "nikogo tam nie było. Wyszłam więc z powrotem na zewnątrz i wtedy znów zaczęło się śpiewanie".

"Zapytałam moją mamę, czy wie kim była ta kobieta, która śpiewała i rozmawiała z moją córką. Spojrzała na mnie i ciepło się uśmiechnęła. Stwierdziła, że sądzi że to jej praprababcia".

Stephen Wagner, paranormal.about.com
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Jeśli macie Państwo swoje wspomnienia z dzieciństwa ze spotkań z Nieznanym, zapraszamy do dzielenia się nimi w komentarzach.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
    Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"