[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!




Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Tajemny język bliźniąt


Dodano: 2007-10-06 23:32:12 | Wyświetleń: 16072 | Przeczytam później
Niektórzy twierdzą, że bliźnięta posiadają wspólną duszę. Czy tak jest w istocie? Pewne przypadki zdają się potwierdzać tą teorię. Jak choćby historia June i Jennifer Gibbons, niezwykłych bliźniaczek, które stworzyły własny świat i własny język...

Siostry Gibbons
Jedno z niewielu zachowanych zdjęć
sióstr Gibbons


JUNE I JENNIFER GIBBONS


June i Jennifer Gibbons były córkami zachodnioindyjskich emigrantów, Glorii i Audreya Gibbonsów. Gloria była gospodynią domową, Aubrey pracował jako technik w brytyjskich królewskich siłach powietrznych. Wkrótce po narodzinach w Barbados córek rodzina przeniosła się do Haverfordwest w Walii.

June i Jennifer już od wczesnego dzieciństwa zachowywały się dziwnie, zupełnie tak, jakby stanowiły jedną osobę. Bliźniaczki wszędzie chodziły razem, równocześnie wykonywały te same czynności, jednogłośnie wypowiadały te same kwestie i miały wady wymowy, które powodowały, że znajomym i rodzinie zrozumienie mowy sióstr przyszło z dużym trudem. Dziewczynki niezbyt często bawiły się z innymi dziećmi. Nauka w szkole była dla dziewczynek przeżyciem traumatycznym - były one jedynymi ciemnoskórymi dziećmi w szkole i w pewnym momencie rówieśnicy dokuczali im tak mocno, że dyrekcja szkoły zdecydowała o kontynuowaniu edukacji dziewczynek w domu. W tym czasie język, w jakim porozumiewały się bliźniaczki, stał się bardziej specyficzny i zupełnie niezrozumiały dla osób postronnych. Bliźniaczki rozmawiały tylko między sobą i ich młodszą siostrą Rose, coraz bardziej się też izolowały. Uzupełniały każde zdanie i często wydawało się, że porozumiewają się tylko za pomocą spojrzenia lub wyrazu twarzy.

Gdy dziewczynki miały 14 lat i gdy terapeuci nie zdołali przekonać ich do nawiązania kontaktu z innymi ludźmi, podjęto decyzję o wysłaniu dziewczynek do dwóch różnych szkół z internatem. To była katastrofa - dziewczynki stały się katatoniczne i całkowicie zerwały kontakt ze światem zewnętrznym.

Gdy dziewczynki zostały ponownie połączone, przez dwa lata izolowały się od reszty świata, siedząc w sypialni. Matka zostawiała im posiłki pod drzwiami. Wówczas bliźniaczki zajęły się dość złożoną zabawą lalkami. Stworzyły wiele gier i historii w stylu opery mydlanej, czytając przy akompaniamencie muzyki bajki swojej młodszej siostrze. Same nauczyły się czytać i pisać. Zainspirowane pamiętnikami, które otrzymały w prezencie na święta Bożego Narodzenia w 1979 roku, dziewczynki rozpoczęły karierę literacką. Zamówiły pocztą kurs twórczego pisania, po czym każda z nich napisała po kilka opowieści. Zbiór opowiadań, który ukazał się najpierw w Stanach Zjednoczonych, zawierał historie opiewające losy młodych ludzi, którzy charakteryzowali się dziwnymi, częstokroć zbrodniczymi zachowaniami.

W powieści "Pepsi-Cola Addict" autorstwa June bohater, uczeń szkoły wyższej, zostaje uwiedziony przez nauczyciela, po czym ląduje w zakłądzie poprawczym, gdzie straż o zapędach homoseksualnych wykorzystuje go seksualnie. W powieści "Pugilist" autorstwa Jennifer lekarz jest tak zdesperowany, że aby uratwać życie swojego dziecka, zabija własnego psa, aby otrzymać serce do przeszczepu. Dusza psa przechodzi do ciała dziecka i ostatecznie dziecko mści się na ojcu. Jennifer napisała też "Discomanię", historię młodej kobiety, która odkrywa, że atmosfera miejscowej dyskoteki pobudza stałych gości do obłąkańczej przemocy. Dziewczynki stworzyły unikalny, osobisty styl, częstu zupełnie nieświadomie dokonując zabawnego doboru słów.

To właśnie z pamiętników obu dziewczynek możemy dowiedzieć się najwięcej o łączących je relacjach. June opisywała Jennifer: "Moja siostra, cień pozbawiający mnie światła słonecznego, jest moją największą udręką." Jennifer natomiast mówiła o June: "Jej spostrzeganie było ostrzejsze niż stal i rozcinało moje. Wnikałam w jej umysł, wiedziałam wszystko o jej nastroju." Bliźniaczki krępowały się nawzajem swoją obecnością. W pamiętnikach pisały, że urodziły się w "pułapce bliźniactwa".

Powieści dziewczynek zostały wydane przez wydawnictwo New Horizons, później także powieści próbowano sprzedać różnym czasopismom, próby te były jednak nieudane. Nic nie zdziałali nawet mający znajomości synowie amerykańskich żołnierzy. Zdesperowane w dążeniu do sławy i splendoru dziewczynki popełniły kilka drobnych przestępstw, włączając w to podpalenie, przez co zostały skierowane do szpitala dla umysłowo chorych w Bradmor. Pozostawały tam przez 14 lat. Leczone dużą dawką lerastw neuroleptycznych dziewczynki zupełnie nie potrafiły się skoncentrować, na domiar złego u Jennifer rozwinęła się opóźniona dyskinezja. Jednak nawet przy takiej ilości lekarstw dziewczynki były w stanie nadal pisać pamiętniki, a nawet dołączyły do szpitalnego chóru, całkowicie jednak straciły zainteresowanie twórczym pisaniem.

Przypadek June i Jennifer Gibbons zyskał rozgłos dzięki relacji prasowej autorstwa Marjorie Wallace, reporterki "The Sunday Times of London". Dziewczyny stały się bardzo popularne w USA wkrótce po tym, jak brukowiec "The Sun" dokładnie opisał ich historię i opatrzył ją tytułem "Genialne bliźnięta, które nie chcą mówić" (tytuł stanowił nawiązanie do badań przeprowadzonych w Bradmoor).

Według Wallace, dziewczyny utrzymywały niewypowiedziane porozumienie, że jeśli któraś z nich umrze, to druga zacznie normalnie mówić i prowadzić normalne życie. Podczas pobytu w szpitalu umówiły się, że ofiarą będzie Jennifer. W kilka godzin po wypuszczeniu dziewczyn ze szpitala w 1993 roku Jennifer nagle umarła na zawał serca. Nie było żadnych dowodów na to, że śmierc mogły wywołać lekarstwa. Do dziś śmierć Jennifer pozostaje zagadką.

June nie mogła się pogodzić ze stratą siostry. Przeżyła czas rozłąki, ale do końca twierdziła, że wraz z odejściem siostry utraciła swoją tożsamość.

June udzieliła też kilku wywiadów gazetom "Harper's Bazaar" i "The Guardian". Stała się bardziej komunikatywna i była w stanie rozmawiać z innymi ludźmi. Mieszkała w rodzinnym domu w Haverfordwest do 2005 roku, kiedy to przeprowadziła się do pobliskiego miasteczka do swojej lesbijskiej partnerki. June obserwuje kolejne reedycje swoich opowiadań, choć uważa swoje wczesne dokonania literackie za niezbyt udane. Gdy w 2003 roku ukazała się książka autorstwa Marjorie Wallace, zbiorek opowiadań "Pepci-Cola Addict" nabrał wartości kolekcjonerskiej i do dziś ukazało się kilka jego reedycji.

LUKE I JACK RYAN


Innym przykładem bliźniąt, które wytworzyły swój własny, unikalny język, są urodzeni w 2002 roku bracia Luke i Jack Ryan. Bliźniaki co prawda używały na początku "normalnych" wyrazów typu "mama" i "tata", z czasem jednak wytworzyły swój własny język, którym porozumiewają się między sobą, a którego nie rozumieją osoby postronne. Języka bliźniaków nie rozszyfrowali do końca nawet ich rodzice, Richard i Hayley Ryan. Dlatego też z pomocą lekarza opracowali terapię mającą na celu nauczenie Luke'a i Jack'a normalnej mowy.

"Zawsze rozmawialiśmy z chłopcami i postępowaliśmy właściwie, trudno jednak rozwiązać wszystkie problemy, gdy pracuje się z bliźniakami", powiedziała Hayley. "Chłopcy często rozmawiają ze sobą, a ich rozmowy przypominają wymienianie jakichś dziwnych odgłosów. Po chwili odchodzą i się czymś bawią, a ty dochodzisz do wniosku, że chłopcy dyskutowali o tym, co teraz będą robić. Oni się rozumieją, ponieważ rozwinęli między sobą jakiś rodzaj skrótu, ale nie jestem w stanie stwierdzić, o czym rozmawiają. Wiele ich zwrotów przypomina taką leniwą wersję języka angielskiego".

Ryanowie mówią, że choć od momentu wysłania bliźniaków do przedszkola lepiej sobie radzą z używaniem normalnej mowy, to ludzie nadal mają trudności ze zrozumieniem, co chłopcy mówią.

"Chłopcy cieszą się z towarzystwa innych dzieci i uwielbiają być razem, zawsze też śmieją się razem. Wytworzyła się między nimi prawdziwa więź, która moim zdaniem jest uwydatniona przez ich język. Chłopcy próbują mówić po angielsku i potrafią nawet powiedzieć pewne słowa, nadal jednak w każdym zdaniu używają przynajmniej kilku słów, których nie zrozumiesz".

Jane Denton, dyrektor fundacji Multipe Births Foundation, powiedziała, że problemy w rozwoju mowy często występują u bliźniaków, ponieważ przeważnie rodzą się przedwcześnie. "Rzadko dzieci w wieku do czterech lat kontynuują posługiwanie się własnym językiem. Większość wyrasta z tego z wiekiem, gdy zaczynają rozmawiać z dorosłymi i chodzić do szkoły. Mama ma rację, obawiając się z powodu języka dzieci, czyni jednak właściwe kroki ku temu, aby poprawić ich mowę".

Siostry Kennedy
Grace i Virginia Kennedy


GRACE I VIRGINIA KENNEDY


Innymi znanymi bliźniakami, które wykształciły swój własny język, są urodzone w 1970 roku Grace i Virginia Kennedy. W ich przypadku językoznawcy, specjaliści od zjawisk patologii mowy i psycholodzy ujrzeli rzadką okazję poznania tajemnicy, jaka otacza zjawisko narodzin języka: w jaki sposób genetycznie zaprogramowane funkcje neurologiczne współdziałają z bodźcami dostarczanymi przez środowisko?

W 1977 dziewczynki trafiły do szpitala pediatrycznego w San Diego. Na miejscu okazało się, że są zbyt inteligentne, aby wystarczył im program nauki przewidziany dla dzieci ociężałych umysłowo. W klinice logopedycznej poddano je serii testów. Były bardzo nieśmiałe, rozmawiały tylko ze sobą strasznie szybko i całkowicie niezrozumiale. Jak zanotował badający je logopeda: "Ich język brzmi tak, jakby ktoś przegrywał taśmę magnetofonową na zwiększonych obrotach; od czasu do czasu da się z tego świergotu wyłowić jakieś zrozumiałe słowo".

Bliźniaczki uczęszczały na zajęcia dla dzieci cierpiących na poważne wady wymowy oraz specjalne zajęcia w ramach terapii klinicznej. Niełatwe zadanie rozszyfrowania języka sióstr powierzono dwóm psycholingwistom z Uniwersytetu Kalifornijskiego, Richardowi Meierowi i Elissie Newport. Sesje terapeutyczne nagrywano na wideofonie. Następnie taśmy odtwarzano w zwolnionym tempie, starając się odgadnąć powiązania między niezrozumiałymi zbitkami dźwięków a przedmiotami, których nazwy stanowiły zapewne te dziwaczne wyrazy. Badacze zapisywali dialogi dziewczynek w transkrypcji fonetycznej, starając się przy tym dzielić długie ciągi zgłosek na jednostki synktatyczne i leksykalne.

W międzyczasie logopedzi próbowali nauczyć dziewczynki języka angielskiego. Dziewczynki miały jednak ogromne problemy z nauką języka - nie potrafiły łączyć poszczególnych sylab w wyrazy. Po wielu tygodniach dwóm nauczycielkom udało się poznać podstawy prywatnego języka dziewczynek. Gdy jednak próbowały z nimi porozmawiać w ich języku, bliźniaczki najczęściej nie odpowiadały lub wybuchały śmiechem. Z rodzicami z kolei dziewczynki porozumiewały się po angielsku, ale były to tylko pojedyncze słowa, których nigdy nie nauczyły się łączyć w zdania. Mówiły np: "chcę woda", "chcę cukier" albo "pić sok". Natomiast między sobą rozmawiały z ogromnym ożywieniem i niemal bez przerwy.

Dziś już jednak wiadomo, że to, co sprawiało wrażenie setek dziwacznych wyrazów, okazało się być tylko kilkudziesięcioma zniekształconymi słowami angielskimi lub niemieckimi (przez pewien czas dziewczynki wychowywała babcia z Niemiec, kompletnie nie znająca angielskiego), wypowiadanymi w bardzo szybkim tempie. Stąd też pierwsze wrażenie językoznawców, że mowa bliźniaczek zmieniała się za każdym razem, gdy dokonywano kolejnego nagrania. W gruncie rzeczy język Virginii i Grace był czymś w rodzaju szczególnej odmiany fonetycznej języka angielskiego z nieznacznymi wpływami języka niemieckiego. Rozszyfrowano nawet jedną z ostatnich tajemnic: słowo tulejmeja okazało się zniekształconym o sole mio, zwrotem, którego rodzina Kennedy używa jako żartobliwego określenia spagetti.

Oto kilka najbardziej znanych historii rodzeństw, które wytworzyły swój własny, niezrozumiały dla innych język.

Przeprowadzone w Holandii badanie sugeruje, że około 40% bliźniaków rozwija swój własny język, przy czym przeważnie język ów składa się ze zmodyfikowanych wersji słów, jakie usłyszały dzieci. Pytanie, czy za powstawaniem "prywatnego języka" kryje się nieprawidłowość rozwojowa, czy też wybitna inteligencja skrępowana zaburzeniami w rozwoju emocjonalnym - wciąż jeszcze nie doczekało się ostatecznej odpowiedzi.

Opracował: Ivellios
Na podstawie anglojęzycznej Wikipedii, a także: Gulfnews.com, www.marhan.pl

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • orion (2009-09-17 18:15:10) #3851 | RAPORT
    ja jestem bliźniakiem i jak byłem mały dopiero co urodzony to gadałem z siostrą bliźniaczką w dziwnym języku a potem coś odwalaliśmy

    Odpowiedz
  • Magnetic_lover (2009-12-28 12:59:30) #4352 | RAPORT
    Niesamowite... Nie mam bliźniaka, ale mam młodszego o 3 lata brata. Mamy inne charaktery i lubimy zupełnie co innego , ale porozumiewamy się tak jakby myślami. Ja chcę coś opowiedziec, a ona wylatuje z tym samym, co ja miałam opowiedzeć. Kiedy spadł jak był mały z takiej drabinki, wiedziałam to od razu, że coś z nim nie tak , chociaż byłam w innej części ulicy. Zaczęłam tam biec, i patrzę : on leży na ziemi i płacze a nad nim mama i znajoma mamy. Obok mnie moja koleżanka. Pojechaliśmy do szpitala na przegląd, ale nic mu się na szczęście nie stało. Jesteśmy głodni w tym samym momencie, Kiedy ja coś myślę, on patrzy się na mnie i zaczyna o tym mówić. Trochę dziwne, ale pewnie prawie wszystkie rodzeństwa tak mają. :)Gdy się urodził i budził się w nocy , ale nie krzyczał tylko czekał aż ja przyjde. Ja się wtedy też budziłam , przychodziłam do niego , szłam do kuchni po biszkopta/soczek/misia ( zależy co mi 'mówił' telepatycznie) dawałam mu, czekałam aż zaśnie i szłam spać.

    Odpowiedz
  • Alicja (2012-03-22 10:48:05) #7327 | RAPORT
    Mam siostrę młodszą o rok i z nami jest trochę jak z Magnetic_lover i jej bratem. Zawsze wiem co zaraz powie i wiem czy źle się czuje i co chce. Ona tak samo ma ze mną. Dziwne nie wszyscy tak maja bo moje koleżanki ze szkoły (chodzę do 2 gimnazjum) mają rodzeństwo i taka "więź" ich nie łączy.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"