[00:01] - To think for yourself and question authority. Ta-ridam! Witam wszystkich serdecznie w Radiu Na Fali w audycji „Hiperprzestrzeń” w sobotę. Dzisiaj chorobita „Hiperprzestrzeń”. Słuchajcie, mam grypę i nie wychodzę z łóżka od paru dni. Także dzisiaj naprawdę wyjątkowo chorobita „Hiperprzestrzeń”. Dzisiaj nie mam żadnego tematu. Jestem zbyt słaby, moi drodzy, żeby walczyć z jakimkolwiek tematem całkiem poważnie. Czuję się wypompowany tym rozładowaniem i przeładowaniem energii w moim organizmie. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie zgasł za mikrofonem, żeby wszystko było ze mną okej, bo czuję jak zwykle lekkie dreszcze, przeziębienie.
Bądźcie ze mną, wysyłajcie mi dużo miłości, pozytywnego myślenia, żebym poprowadził tą „Hiperprzestrzeń” z jakąś dynamiką dzisiaj, bo na razie to jestem jak przejechany przez walec. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium, bo oczywiście „Hiperprzestrzeń” z Radia Na Fali jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam też inne radia, które transmitują, jeżeli ktokolwiek retransmituje. Pozdrawiam przede wszystkim wszystkich sponsorów Radia Na Fali, moi drodzy. Peace and love. Przypominam, że są koszulki. Oczywiście dla każdego, kto wpłaci powyżej pewnej sumy pieniędzy automatycznie jest koszulka. Oczywiście tej informacji nie umieściłem jeszcze na stronie internetowej, bo po prostu nie mam kiedy. Jestem chory i zajmuję się dochodzeniem do zdrowia, a nie robieniem innych rzeczy.
Niekonserwatywny jestem: albo robię jedno, albo drugie. Także dziękuję bardzo serdecznie. Za chwilę będę na czacie Radia Na Fali. Już się łączę z tym wszystkim. Co dzisiaj? Dzisiaj oprócz tego, że nie ma żadnego specjalnego tematu, moja głowa dryfuje w takich miejscach, że sam nie wiem, gdzie dryfuje. I z tej okazji troszeczkę odpowiedzi, bo peł się sezon grzybowy. Miałem kilka prywatnych rozmów, bo ludzie ruszają na grzyby i tak dalej. Także wykorzystam tą okazję, żeby jeszcze raz, na sam początek sezonu kilka słów na temat grzybów. Żeby troszkę puścić informacji, żeby nie było tak, że ktoś później miał jakieś niespodzianki używając grzybów, że dziwne rzeczy się dzieją, że nie był na to przygotowany.
Także dzisiaj na te wszystkie tematy, na te wszystkie pytania, które się pojawiły w ciągu ostatnich dwóch, trzech tygodni. Prywatnie gdzieś do mnie i na maila radiowego i w spotkaniach. Dzisiaj postaram się na to wszystko odpowiedzieć. Mam nadzieję, że będzie interesująco, intrygująco. Ja dzisiaj jestem taki laid back po angielsku. Po polsku nie ma odpowiednika laid back. Wyluzowany, taki wyluzowany po polsku... I don't know. Nie wiem. Laid back.
Nie jestem energetyczny. Dzisiaj energia zupełnie inna. Niska częstotliwość. Walczę troszkę z bólem gardła, bo troszkę pobolewa i spokojnie mówię, bardzo spokojnie. Nie chce mi się nadwyrężać. Muszę zadbać o następną „Hiperprzestrzeń”, o następną dokładkę. Oczywiście zapraszam wszystkich do ściągania i słuchania dokładki „Hiperprzestrzeni”. Wiecie, jak to jest: choroba, człowiek w łóżku. Jest to przyjemne. Nie powiem, żeby człowiek sobie poleżał w łóżku spokojnie, doszedł do siebie i sobie pomyślał: „Rewelacyjna sprawa”.
Takie chorowanie zawsze. Raz na jakiś czas dobrze jest pochorować. Ja oczywiście mam jakąś muzyczkę, mam wszystkie te tematy przy sobie. Dzisiaj w ogóle bardzo miło by było, jakbyście dzwonili. Jeżeli jest wśród słuchaczy jakiś użytkownik psylocybiny, który ma swoje refleksje, to ja zapraszam. Jeżeli są jakieś pytania, to oczywiście też zapraszam. Także śmiało, serdecznie proszę walić w te drzwi dzisiaj. Dzisiaj troszkę na temat psylocybiny i na temat odpowiedzi na różne pytania. Postaram się w miarę ciekawie na ten temat powiedzieć, ponieważ idzie mi piana z pyska wręcz przez tą chorobę. Nie wiem, jak to ogarnąć.
Mam tu masę chusteczek higienicznych. Myślę, że sobie jakoś poradzę z tym wszystkim. Wścieklizna dopadła Radio Na Fali. Przypominam, że w Radio Na Fali są jeszcze inne audycje, tak żebyście śmiało weszli na radionafali.com i śmiało sprawdzili w audycjach, jakie tam są audycje. Weszli, ściągali, słuchali i się napawali. Co mnie tak mikrofon trzeszczy? Nie wiem, co się dzieje. Coś zaczyna mikrofon trzeszczeć. Ale to może ze starości. Może za jakiś czas zorganizuję nowy mikrofon, który będzie mniej trzeszczał.
Na razie jest analogowo. Troszkę takie trzaski jak w analogowym radiu, bym powiedział. Chciałem na dzisiaj troszkę inny temat, bo nie było w ogóle psylocybiny na dzisiaj zaplanowanej. Chciałem z tym poczekać troszeczkę. W oryginale, moi drodzy, była historia. Przepraszam bardzo. To jest właśnie choroba. Człowiek jest przeziębiony, jest dekoncentrowany. Tu kable przełączam, tu podłączam i się dziwne rzeczy dzieją. Wybaczcie, moi drodzy, człowiek chory wymaga tego, żeby mu wybaczyć jego dziwne zachowania.
Jeszcze raz poprawię mikrofon. Okej. Teraz już powinno być wszystko okej. Mam nadzieję, że nic się nie będzie strasznego z tym wszystkim działo. Nie wiem, czy nie mam za dużych zakłóceń elektromagnetyczno-grawitacyjnych czy jakoś tak. Za dużej ilości mikrofal dookoła, bo to jest taki analogowy mikrofon. I don't know, moi drodzy. Dzisiaj będzie zamota lekka, także zapraszam dzisiaj na „Hiperprzestrzeń” z zamotą. Chory prowadzący, przeziębiony jak nigdy dotąd. Mocno przeziębiony.
Także będę dzisiaj oczywiście walczył z tym mikrofonem. Może w ten sposób będę walczył z mikrofonem, żebyście mnie troszkę lepiej słyszeli i żebyście mnie troszkę lepiej widzieli. No właśnie. Tak jak z tą babcią, która miała taki długi nos i wąsy. Też miała duże oczy i- Właśnie. To ja może zacznę od muzyczki, moi drodzy, bo dzisiaj troszkę bajkowo będzie. Będzie o grzybach. Także przypominam, że zapraszam wszystkich serdecznie na czata Radia Nafali: radionafali.com, zakładka „Czat". Tam proszę się zalogować przez system CAPTCHA. Ja tam się pojawię.
Postaram się monitorować, ale wiecie jak to jest. Trudno monitorować trzy rzeczy naraz. A poza tym dzisiaj jestem przeziębiony i to poważnie, także proszę tutaj nie przesadzać z tymi rzeczami na czacie. Proszę dzwonić na Skype'a: radionafali.com. Taki jest nasz Skype. No i co? Wszystkie pytania dzisiaj? Bo my w sezon wchodzimy. W sezon grzybowy, proszę państwa. To może z tego wszystkiego posłuchajmy sobie jakiejś normalnej muzyczki.
Ja sobie posłucham jakiejś normalnej muzyczki, wszyscy sobie posłuchamy normalnej muzyczki. Ja łyknę sobie herbaty, bo po prostu wysycham w tempie jak gąbka na pustyni schnę. Także proszę wysyłać mi pozytywne wibracje, pozytywne energie czy jakoś tak, żebym tutaj nie zgasł przy tym mikrofonie, opowiadając wam o grzybach. Dobra. Tak. To ten magiczny dźwięk w tle. To już ćwiczę tonę solfedżio, gdzieś sobie znalazłem. Tak się zastanawiałem, czy przypadkiem nie wyzdrowieję szybciej, jak będę słuchał tonu solfedżio. Dobra, bez przesady. Żeby nie nas wszystkich hipnotyzować, łącznie ze sobą.
Jeszcze wszyscy się zahipnotyzujemy za tym radiokomputerem. No i co wtedy? Co wtedy, proszę państwa, jak się zahipnotyzujemy wszyscy razem? Kto wtedy wstanie i zrobi herbatę człowiekowi, który jest chory? Kto wtedy to zrobi? No właśnie. Chyba już posprawdzałem. Słuchajcie, musicie być po prostu cierpliwi dzisiaj. Ja dzisiaj nic nie ogarniam. Absolutnie nic nie ogarniam.
Także w ten sposób będę dzisiaj prowadził. A co? Mam temperaturę, mam globusa, jestem chory czy jakoś tak. Co z tymi grzybami? Słuchajcie, pierwsze pytanie, które zaczęło mnie nurtować dosyć poważnie, to efekt kilku rozmów z paroma osobami, mówiąc szczerze. Czasami z osobami, które nie brały jeszcze grzybów i zastanawiają się nad wzięciem grzybów, nad użyciem psylocybiny i zrobieniem sobie medytacji w sposób, jak zwał, tak zwał. Nie wiem, czy słowo medytacja jest dobrym słowem. To już kwestia teologii. Zostawmy te wszystkie wynalazki teologiczne. Chodzi po prostu o to, żeby się usiąść i zastanowić nad swoim życiem i wyciągnąć z tego jakieś konstruktywne wnioski, które pomogą ogarnąć to życie troszkę przyjemniej, wygodniej i lepiej dla wszystkich dookoła.
Pytanie, czy brać samemu, czy po prostu ryzykować, jeżeli się nigdy nie brało samemu grzybów, czy też robić to z kimś? Trudne pytanie. Z jednej strony jest coś takiego, że w tych wszystkich kulturach, które używają tych substancji, jest taka historia. Jeżeli ktoś zwyczajnie sam siebie czuje, że na przykład po prostu musi, że ma w sobie tą determinację, czuje coś w rodzaju powołania. Nie wiem, jak to nazwać. Po prostu człowiek czuje taki moment, że jest w stanie sobie z tym poradzić. Jest to coś, co chce zrobić. Jest w stanie to ogarnąć. Wszystko jest z nim okej i chce po prostu się z tym zmierzyć. I to jest jedna rzecz.
To się zdarza w bardzo wielu takich mieszkających gdzieś tam w odległych dżunglach, pustkowiach i tak dalej plemionach. Czasami, szczególnie u Indian z Ameryki Północnej, jest coś takiego jak ceremonia. Nie wiem, jak to nazwać. Taka inicjacyjna ceremonia, że chłopiec staje się mężczyzną i tak dalej. W niektórych jest tak, że człowiek uczestniczy w jakiejś ceremonii, w której uczestniczy całe plemię i jest to taka grupowa rzecz, a w niektórych jest właśnie tak, że człowiek dostaje takiego kompletnego kopniaka, takiego szota z czegoś. No i jest wyganiany na łąkę, jest wyganiany w las i sam sobie musi z tym wszystkim poradzić. I dopiero jak wróci do swojej wioski cały, zdrowy, niezjedzony przez niedźwiedzia ani przez inne wiewiórki. To znaczy, przepraszam bardzo, ja tak zwykle chusteczki niesię dookoła kontroluję. To znaczy, że się ogarnął, że się poukładał z tym wszystkim i wszystko jest okej. Ale to jest jedna strona medalu i tak się zastanawiam, czy przypadkiem w ogóle my żyjemy w takiej kulturze, że jesteśmy w stanie tak sobie spokojnie pójść do lasu i ogarnąć sprawę.
Bo to jest jedna rzecz. Druga sprawa to jest to, czy grzyby są na przykład takim dla kogoś, kto już używał grzybów, czy na przykład wyjście samemu na grzyby jest czymś? No i tu powstaje takie pytanie, czy grzyby są czymś, co jest indywidualnym zjawiskiem, czy też niezależnie od statusu naszego doświadczenia, czy już jesteśmy po tym pierwszym razie, czy jesteśmy przed pierwszym razem, czy też grzyby są takim społecznym, że tak powiem, the social thing, że musi być minimum dwóch ludzi, że chodzi o tą telepatię. Bo dzieją się niesamowite rzeczy podczas tripów grzybowych, kiedy na tripie uczestniczą ludzie. Telepatia, moi drodzy, to jest coś niesamowitego. Ludzie porozumiewają się myślą. To jest ten moment, że człowiek nagle zauważa, że wow, jak dużo stracił i że właściwie nie za bardzo potrzebuje telefonów komórkowych i wielu innych rzeczy. Jeżeli jest w stanie utrzymać ten stan skupienia albo rozprężenia, zależy, z której strony podejdziemy do tego, to się okazuje, że ma nagle komunikację z całym światem i to taką bardzo duchową. Czyta w myślach. Drugi człowiek na niego patrzy.
Jeden uśmiech, kciuk do góry. Wszystko jasne. To się zdarza w wielu zawodach. Jak ludzie ze sobą pracują wiele lat. Na przykład nurkowie pod wodą. Jest kilka zawodów, w których ludzie generalnie wypracowują sobie takie gesty i wypracowują sobie sposób komunikacji, który właściwie bazuje na telepatii. Słynna historia z polami morfogenetycznymi. Absolutnie. Jest tego po prostu masa przykładów, które to potwierdzają oczywiście. O tym mówię, że jest masa.
Nie że w Pruszkowie. Chociaż słyszałem, że też jest masa w Pruszkowie. Ale wracajmy do naszego klusu. Ja właściwie de facto grzybów nigdy nie robiłem samodzielnie, sam na 100%. LSD jasne, ale LSD to w ogóle bardzo lubię robić często sam, bo wydaje mi się, że jest to bardzo konsolidująca substancja. Natomiast właśnie z psylocybiną nigdy mi się nie udało. Nigdy nie wylądowałem w takiej sytuacji, żebym mógł spokojnie sam zająć się swoim tripem. Zawsze byłem z jakimiś przyjaciółmi, co jest akurat fantastycznym doświadczeniem, rewelacyjnym doświadczeniem i myślę, że po prostu masakra. Inna sprawa, że wydaje mi się, że używałem w cudzysłowie mocniejszych substancji będąc samemu. Już nie będę zabijał tematu i nakłaniał do tych mocniejszych substancji czy wymawiał ich nazw.
Może później troszeczkę, moi drodzy. Ale generalnie grzyby mają coś takiego, że jest chyba coś społecznego w tym wszystkim. Ja oczywiście cały czas absolutnie, pomimo wszystko jestem największym zwolennikiem czegoś takiego jak intuicja przy tego typu historiach. Jeżeli ktoś ma własną intuicję i dobrze ją czuje i czuje, że musi zrobić coś sam i po prostu musi to zrobić sam i nie ma innej opcji, to znaczy, że jest na to naprawdę gotowy i że nie ma żadnego „przebacz", nie ma żadnego „ale". Po prostu bierze te grzyby sobie, idzie do tego lasu i robi sobie z tymi grzybami co tam chce, czyli je po prostu wcina i że to jest absolutnie okej i jak najbardziej na miejscu. Ale z drugiej strony, jak zacząłem się zastanawiać, to sobie pomyślałem: „Dosyć intrygujące. Grzyby rosną razem". Miałem kilka rozmów na ten temat, że być może właściwie powinniśmy brać tego typu substancje, które nie są akurat już aż tak bardzo mocne i które nie są tak wykopujące na orbitę, bo grzyby właściwie nie są aż tak chyba mocne. Grzyby mają bardziej aspekt terapeutyczny. To jest cała kwestia związana z psylocybiną.
To nawet nie jest kwestia tripowania i tego, że są kolory, że są wizje i wszystkie te rzeczy, na które są łase szalone nastolatki, które naoglądały się jakichś dziwnych rzeczy w telewizji. „Wow, musimy to zrobić, musimy być high". Grzyby mają zdolności, właściwości terapeutyczne. To jest kwestia uzależnień, kwestia radzenia sobie z własnymi problemami, kwestia radzenia sobie z relacjami przede wszystkim z ludźmi dookoła. I tak się zastanawiam i myślę, że chyba jednak dobrze jest je robić razem. Tak mi się coś wydaje, że jest coś takiego w grzybach i to właśnie z tego terapeutycznego aspektu, że dobrze jest mieć drugie lustro obok siebie, bo jednak nie ma takiej opcji, żeby drzewo było naszym lustrem. Tak długo, jak jesteśmy ludźmi, najlepszym lustrem dla nas samych będzie drugi człowiek i tam najlepiej jesteśmy w stanie się przejrzeć. A grzyby dają tą potężną możliwość. Otwiera się cała ta gama niesamowitych fal w głowie, cała ta komunikacja na ten cały świat. Zaczynamy widzieć rzeczy, które normalnie nam umykają, bo używamy telefonów komórkowych, używamy bardzo toksycznego życia, nie potrafimy się skoncentrować i wiele innych rzeczy dookoła.
Gówniane jedzenie i właściwie jedyne co robimy, to właściwie zabijamy się w rytualny sposób, modląc do bożka pieniądza, zaczynając od deprawacji snu i wszystkich tych historii, na gównianym jedzeniu oczywiście kończąc, które powodują, że większość ludzi czuje się ponoć gorzej niż ja w tym momencie. A mam grypę. Tak słyszałem, czytając gdzieś wyniki badań psychologicznych, że większość ludzi ma depresję i tak dalej. Mieszkam w takim miejscu, gdzie jest to bardzo jasno, czytelnie, widoczne i wyraźne. To wystarczy pojechać do centrum miasta Londyn. To jest bardzo charakterystyczna rzecz. Możecie w to nie wierzyć. Ja mam swoją teorię na ten temat. To jest teoria związana z percepcją kolorów. Jako że jestem zawodowo panem od obrazków, czyli grafikiem, kolory są bardzo intrygującym zjawiskiem dla mnie.
Kolory mają oczywiście tam swoje znaczenia terapeutyczne, zdrowotne i tak dalej. Każdy kolor odpowiada za trochę inną wibrację i wszystkie te rzeczy. Kiedyś o tym opowiem. Na razie po prostu się uczę tego wszystkiego, moi drodzy, bo pewne rzeczy wiem, a pewnych nie wiem. Tak że ja to zbieram informacje. Tak że nie czujcie się osamotnieni, to niedługo wróci, bo będę chciał wam opowiedzieć o tym, co zakopano pod ziemię. Czy być może jest jakiś gigantyczny spisek dotyczący Tesli i wszystkich kolesi z jego czasu? Bo my tak mówimy Tesla i kolesie z tamtych czasów, a to była taka paczka kolesi, którzy zajmowali się prądem. Ale o tym w innej hiperprzestrzeni. To zostawiam tylko was, że tak powiem, ekscytuję, żebyście przyszli następnym razem.
A co! Ale wracając do tych wszystkich rzeczy związanych z psylocybiną i przede wszystkim z wizjami i z tym, czy brać samodzielnie, czy razem, to wygląda na to, że jednak to lusterko się przydaje. Tak się zastanawiałem, bo miałem bardzo poważne pytanie od bardzo poważnego człowieka na ten temat, czy warto, żeby po prostu robił samemu. I tak się zastanawiam właśnie, bo w sumie warto robić zawsze samemu. To jest właśnie ta kwestia intuicji. To jest niesamowita wiedza, której nikt nie jest w stanie nam przekazać. To jest zupełnie inny rodzaj doświadczenia, zupełnie podróż troszeczkę do innego świata i bardziej osobista. Chociaż właśnie nie wiem, czy chodzi o tą osobistość w grzybach. Ona występuje w LSD. To jest coś fenomenalnego.
To jest właściwie moje odkrycie życiowe, jeżeli chodzi o medytację. Jak już medytować transcendentalnie, to oczywiście tylko po LSD 25. To jest najlepszy środek. Nie trzeba spędzić 30-50 lat w aszamie. Jeżeli człowiek chce się przebudować intelektualnie, mentalnie i duchowo i zrozumieć, co powinien pozmieniać w swoim życiu, wystarczy, że sobie po prostu zacznie robić regularnie takie sesje po prostu i potrwają one około tak pół roku do roku i można sobie odpuścić te 30-40 lat życia w aszamie. Można też pojechać do aszramu i robić tam w ten sposób. To jest kwestia tego, jak kto lubi. Tam się robi z tego powodu, że tam po prostu takie substancje nie rosną i lata temu takie substancje zostały tam zakazane. To też jest taki mit i legenda o tym, że na przykład przy medytacjach i przy takich rzeczach gdzieś tam lata temu w ogóle trzeba być czystym, takim nieskażonym i tak dalej. To też taki troszkę mit i legendy, słuchajcie, bo To pojęcie bycia wyczyszczonym do medytacji się wzięło stąd, że cały Tybet pomiędzy pierwszą a drugą wojną światową był właściwie okupowany przez Amerykanów.
Jako że był okupowany przez Amerykanów i jeszcze Brytyjczyków do tego wszystkiego, i tak dosyć solidnie, to Amerykanie i Brytyjczycy wprowadzili bardzo mocne zasady, bo każda substancja, której używała lokalna społeczność po to, żeby się leczyć, żeby się lepiej czuć, była zbyt ryzykowna, ponieważ dookoła tej substancji powstawała społeczność. A jak powstanie społeczność, to społeczność nabiera siły. To społeczność potrafi mieć więcej siły niż na przykład taki kolonialny pan, który tam przyjechał i teraz wszystkich batem po tyłku stuka i mówi: „Ty, żebyś to, a ty żebyś tamto”. I po to, żeby rozprężyć społeczeństwo i rozprężyć te lokalne społeczności, żeby nie dać im szansy, żeby się wszyscy zżyli, włożono bardzo ciężki zakaz na te wszystkie substancje i zakaz wzmocniony jeszcze w latach 50., 60. tego poprzedniego stulecia, gdzie praktycznie zaczęto wojnę z tak zwanymi narkotykami. War on drugs. A wojna była ciężka i zakazano wszędzie, łącznie z paleniem haszyszu w Nepalu. Łącznie z tym zakazano, chociaż wcześniej to było coś normalnego. Inna sprawa, że do tej pory się pali i nie jest to żadnym novum, żadną rewelacją. To też takie troszkę przekłamanie, bo czasami nam się wydaje, że coś wiemy, a nie do końca wiemy.
A pewne tradycje, na które się czasami niektórzy powołują, tak naprawdę nie są żadnymi tradycjami, tylko są wyłącznie wynikiem działań cywilizacyjnych, które były wykonane raptem 100 lat temu czy jakoś tak. I to wszystko. Czy może niecałe nawet 100 lat temu, czy 60 lat temu. I od tamtej pory wszyscy medytują bez żadnego haszyszu, bez żadnych substancji, bez żadnego tripu, bo nie daj losie, do takiego klasztoru czy szaramu wjechała policja lokalna, która jest bardzo brutalna, aresztowaliby wszystkich tam. Nikt nie ryzykuje z tego powodu. Lepiej jest usiąść i pomedytować tak jak się jest po prostu. I to wszystko. W ten sposób to funkcjonuje. Ale to jest jedna sprawa. A druga sprawa to jest właśnie kwestia owego niesamowitego doświadczenia, które ja to nazywam lustrem.
Człowiek przyglądając się w drugim człowieku i mając takie bezpośrednie odbicie swoich myśli w jego myślach, jednak uczy się troszeczkę szybciej. To jest troszeczkę tak, jakbyś, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, uczył się na praktycznym modelu. Bo właściwie na tym polega jedyna różnica, kiedy robi się to samemu, a kiedy robi się to z kimś, to to, że robiąc z kimś, mamy ten praktycznie istniejący fizycznie model przed nami. To jest ten drugi człowiek, który właściwie niczym się nie różni od nas i doskonale to wiemy. I teraz musimy nagle zrozumieć właściwie wszystkie cechy wspólne i wtedy widzimy, które cechy nie są wspólne i które cechy są na przykład destruktywne i tak dalej. Pojedyncze tripy są czymś innym, myślę, przynajmniej z mojego doświadczenia. Bardziej służą medytacji, bardziej służą znalezieniu samego siebie w tym wszystkim. Bardziej służą rozwiązaniu jakichś intrygujących pomysłów, na przykład technologicznych. To jest w ogóle niesamowita sprawa. O tym się nie mówi w dzisiejszych czasach zbyt często.
Ja się tak śmieję. Ostatnio czytałem artykuł napisany przez jednego chyba to się CEO nazywa czy jakoś tak. Czyli to jest taki główny menadżer Apple'a, który stwierdził, że od momentu, kiedy Jobs zostawił Apple'a, firma idzie zdecydowanie na dół, bo nie ma żadnego wizjonera po prostu. A to tylko chodzi, że nie ma po prostu kolesia, który potrafi powiedzieć: „Nie, nie robimy tego”. Przepraszam bardzo. Słyszycie to? Ten dźwięk z mikrofonu się nazywa, moi drodzy, rozładowanie elektryczne. Dokładnie. Czytałem Maxwella ostatnio. Także pozdrawiam Maxwella, gdziekolwiek jest w przestworzach świata.
Jednego z odkrywców prądu elektrycznego. Mamy tutaj zjawiska na żywca. Słuchajcie i wrócę do robienia pojedynczo. Wydaje mi się, że kwas jest troszeczkę łatwiejszy do ogarnięcia. Jest bardziej syntetyczny. Nie wiem, czy syntetyczny. Jest bardziej krystaliczny i łatwiej się w tym wszystkim chyba troszeczkę znaleźć. Przynajmniej takiemu pierwszakowi bym powiedział. Takiemu, który robi coś po raz pierwszy. Inna sprawa są w ogóle bardzo różne podejścia, koncepcje na to, jak to robić.
Jako miłośnik Terrence'a McKenna, człowiek, który się wychował troszkę na pomysłach i refleksjach Terrence'a McKenna. Inna sprawa, że wiele refleksji mam dokładnie identycznych, ale to nie tylko ja, bo podejrzewam ileś tam milionów ludzi na świecie, które zdążyło się przejrzeć w swoim lustrze, ma bardzo podobne refleksje. Nie jest to absolutnie żadną oryginalną sprawą. Terrence zawsze polecał taką metodę, żeby po prostu robić to samemu. On mówi, że on ma ten problem, że jak robi to z kimś, się zaczyna za bardzo przejmować tym, że ktoś ma jakąś jazdę i automatycznie włącza mu się odruch, w którym chce zadbać o kogoś. Taki zwykły ludzki odruch, że spyta się, czy wszystko jest okej, czy jest okej. Tak? Poproszę o herbatę. Dokładnie taki przejmujący się człowiek. I mówi, że to po prostu jest przerażające, bo to rozwala ludziom tripy.
Bo to jest troszkę tak, jakby się siedziało komuś wiecznie na głowie i się pytało: „A może zupkę? A może naleśnika? A może marcheweczkę?”. No dokładnie. I to jest takie troszkę wkurzające i to kładzie często trip kompletnie na łopatki. Także Terrence polecał, żeby sobie robić samemu, żeby siadać w ciemnym pomieszczeniu, wyłączyć całe światło i sobie zrobić taką sesję paro-godzinną, tam dziesięcio-godzinną. Słuchajcie, nigdy tego nie robiłem z grzybami. Być może pewnego dnia to zrobię. Robiłem to z ayahuasca. Jest to rewelacyjne i robiłem dokładnie w ten sposób z salvią divinorum.
Robiłem dokładnie w ten sposób z LSD 25 i są to niesamowite substancje właśnie od względów terapeutycznych. Co jest takiego fenomenalnego w tym pojedynczym tripie? Kiedy nie ma tego lustra, występuje takie dziwne zjawisko. Ja troszkę będę wymyślał te nazwy, bo te nazwy po prostu chyba nie istnieją jeszcze nigdzie. Następuje proces cofania się do siebie. Jako że nie mamy lustra po drugiej stronie, jest to taka bardzo brutalna faza, bo właściwie jedyne lustro, na jakie trafiamy, to są nasze wady. Moje wady to jest ten pierwszy filtr, przez który przelatuję, wpadając do siebie do wewnątrz. To jest tak, jakbym chciał się odwiedzić wewnątrz i pierwsze, co mnie czeka, to tacy kolesie, którzy stoją pod bramą, dłubią w zębach, jarają fajki. Koleś, co jest? Tam jest strach, tam są wszystkie lęki.
Tam są wszystkie historie, które są związane z energią życia na co dzień, która się przylepia czasami do nas lepiej lub bardziej skutecznie. To zależy, gdzie i z kim przebywamy. To też jest dosyć istotne w tym wszystkim. Okazuje się, że po przejściu tego wszystkiego właściwie ten trip jest bardzo brutalny. Chcę was uprzedzić, że ten trip jest naprawdę brutalny. Pamiętam jeden ze swoich tripów, gdzie praktycznie rozłożyło mnie tak, wspominałem na którejś „Hiperprzestrzeni” albo w wieczorowej porze, że rozłożyło mnie na osiem godzin. Musiałem wypłakać wszystkie kiepskie rzeczy, które miałem w sobie, wszystkie kiepskie sytuacje. To było potworne doświadczenie, człowiek umiera. Dla mnie to jest bardzo jednoznaczne z procesem umierania. Dla mnie jest to prywatnie doświadczenie dokładnie takie same jak śmierć kliniczna.
Ludzie często w dzisiejszych czasach, szczególnie młodziaki, które są troszkę takimi podpierdalaczami za przeproszeniem, lubią sobie wziąć i dozować. „Ja to sobie przydozuję, żeby nie za dużo było”. Taka troszkę próba kontroli substancji. Bardzo mocno odradzam wszelkie takie podejście, bycie takim cwaniakiem względem tych wszystkich substancji, a szczególnie wobec psylocybiny. Psylocybina potrafi potwornie zaskoczyć pod tym względem. To jest moja opinia. Możecie się śmiać, ale zaufajcie grzybom. Jeżeli ktoś z was oglądał słynny film „Mario Bros.”, Bo Bomba i tak dalej z lat 80., to zaufajcie grzybowi. Ja tutaj się zgadzam absolutnie z Terrencem McKennał, że im więcej, tym lepiej. Tak zwyczajnie i na tym to polega.
Tylko że tak jak mówię, taki pojedynczy trip jest bardzo brutalny i myślę, że trzeba być dobrze ze sobą poukładanym, żeby nie zwariować te parę godzin, bo to jest substancja, którą wprowadzamy do organizmu tak, że nie zwariujemy do końca życia, wszystko będzie okej. Po prostu te parę godzin będą na nas wstrząsające, bo zobaczymy, to się bardzo często zdarza i mi się zdarzyło zobaczyć wstrząsający obraz przerażającego człowieka, którym jesteśmy. To zmienia wiele rzeczy. Wcale nie powoduje, że człowiek się doskonale czuje. Trzeba to wszystko przerobić w sobie. Nie ma pomocy z zewnątrz. Trzeba to wszystko przemielić. Trzeba znaleźć rozwiązanie. Trzeba znaleźć czystość intencji w sobie. Trzeba znaleźć miłość w sobie.
Trzeba znaleźć wszystkie dobre uczucia i wszystkie sympatyczne rzeczy, tak zwaną miłość do świata. Tylko tak jak mówię, jest to bardzo hardkorowa sprawa. Ja chętnie bym kiedyś spróbował grzyby w pojedynkę. Jak na ironię grzyby najczęściej z ludźmi. Może właśnie dlatego, że to drugie lustro jednak jest takim potężnym. Miałem wrażenie, że jak jest więcej ludzi, to ta antena, którą jesteśmy, jest większa. To jest troszeczkę tak, jak jest dwóch ludzi, to ta antena robi się dwa razy większa i ona doskonale rezonuje. Tak jak jest czasami troszeczkę więcej ludzi, to ta antena też się powiększa i to wszystko się buduje w nas samych. Czasami najzwyczajniej w świecie jest łatwiej robić takie doświadczenie i zmieniać się, transformować, rozumieć siebie od wewnątrz w sytuacji, kiedy mamy innych ludzi dookoła, ponieważ każdy z nas jest na troszeczkę innym poziomie i etapie życia zawsze. To jest nieuniknione w naszym życiu, absolutnie nieuniknione.
Często musimy się liczyć z tym, i to jest ta fantastyczna rzecz, że na przykład jeżeli ktoś jest na poziomie wyższym, to on będzie nas zawsze wspierał. Jego rzeczywistość zawsze będzie nas ciągnęła w górę, że będzie to światełko w tunelu. Bo chodzi po prostu o naukę. Taka jest moja refleksja, że człowiek korzysta z tych substancji po to, żeby się nauczyć nie tego, kim jest, tylko tego, kim nie jest i czego nie powinien robić. Inna sprawa, że rośliny, a szczególnie grzyby, moi drodzy, są roślinami, które żyją na tej planecie najdłużej. To jakieś skamieliny, o których zresztą chyba kiedyś mówiłem. Najstarsze skamieliny na świecie to co? To są grzyby, moi drodzy. To są po prostu grzyby. Dobra, to ja idę tutaj troszkę popuszczać piany, moi drodzy, bo przeziębienie robi swoje.
Ja tu mam cały czas dreszcze i proszę sponsorować Radyjko. Proszę słuchać w ogóle Radyjka na fali i pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Bądźcie ze mną. Będę dzisiaj naprawdę mocno przeziębiony i taki po prostu pełen dreszczy, moi drodzy. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje „Hiperprzestrzeń”. Zapraszam, żebyście dzwonili, jeżeli macie ochotę zadzwonić do „Hiperprzestrzeni” radionafali.com. Taki jest nasz Skype, jakby ktoś nie pamiętał. A wy słuchacie oczywiście Radia na Fali i audycji „Hiperprzestrzeń”, która też jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. A dziś jestem przeziębiony i wykorzystuję muzyczkę do smarkania poza anteną. A co, człowiek sobie musi smarknąć.
Także dzisiaj smarkam, moi drodzy. Temat na dziś jest grzybowy, bo sezon się zaczął. Jestem przeziębiony, także te rzeczy ze sobą razem. To się musiało wydarzyć. Dobra, powiedziałem, co myślę na ten temat pojedynczo czy osobno. Chciałbym do kolejnej kwestii z grzybami, ilości, bo to jest dosyć istotna kwestia. Dużo ludzi mówi o grzybach, ale niewielu mówi ile, co i jak. Na Zachodzie psylocybinośny grzyb odmierza się w gramach. Jest to bardzo nieszczęśliwy sposób odmierzania. Taki naprawdę ultra nieszczęśliwy, powiedziałbym szczerze, bo właściwie nie chcę was martwić, ale dla konsumenta z Polski jest to coś absolutnie bez sensu i coś, co nie działa.
Bo tak często, jeżeli jest to w ten sposób sprzedawane, tudzież dostajecie coś takiego, to tak naprawdę nie wiadomo, jakie tam były grzyby wysuszone z tego wszystkiego. To, że tam ktoś mówi trzy albo pięć gram albo coś tam, to naprawdę nie gra absolutnie roli. Zależy od tego, o której porze były zbierane grzyby. Zależy od tego, ile tych grzybów tak naprawdę było. Bo może być mały grzybek, który ma gigantyczną ilość psylocybina, a może być gigantyczny duży grzyb, który poza tym, że waży z pół tony, to tej psylocybiny tak za bardzo nie ma. Także proszę uważać na to. Ja generalnie nie faworyzuję i nie polecam tej metody. Wydaje mi się troszkę bez sensu, bo roślina generalnie ma statystykę w dupsku i bardzo dobrze. Natura nie lubi statystyki, bo statystyka jest po prostu bzdurą. Dokładnie.
I moja metoda jest taka, żeby sobie liczyć przy zbieraniu. Człowiek sobie liczy i sobie mniej więcej wybiera takie sety po 10 albo 20. To jest doskonały pomysł, żeby je w ten sposób sobie zbierać i sobie układać takimi kupkami na przykład po 10 albo po 20. Zależy jak ktoś się czuje, jaki kozak, że tak powiem, na jakie sety chce. Ja polecam 20. 21 to jest liczba Fibonacciego. W ogóle polecam stosować złoty podział przy tym wszystkim. To jest zdrowe, działa. Mama natura tak funkcjonuje, wszystko tak funkcjonuje. Także proszę zbierać grzyby w numerach złotego podziału.
Czyli sobie wejdźcie na złoty podział. Sekwencja Fibonacciego, zaraz tam wkleję. Jeżeli ktoś jeszcze nie wklei, proszę sobie sprawdzić ile tych grzybów. Bo to, że człowiek zbierze tyle, że będzie miał złoty podział to jedna sprawa, ale i tych grzybów zjeść. No i z tym jedzeniem grzybów, moi drodzy, z tym spożywaniem, to troszkę tak, że ja myślę, że od 50 do 100. Amatorzy, harcerze tacy biorą po 30. Ja myślę, że jest to strata czasu. 20-30 tego typu rzeczy. Próba kontrolowania tripu, próba kontrolowania samego siebie i taka obsesja na punkcie „muszę kontrolować wszystko dookoła mnie” nie działa tutaj. Są ludzie, którzy próbują w ten sposób robić.
Oni zawsze biorą po 20-30 grzybów i tak naprawdę nigdy nie mają tego doświadczenia, bo zawsze stoją w progu. To jest tak, jak stać w przedsionku. Jak ktoś zaprasza nas do domu, to my stajemy na wycieraczce, rozglądamy się co mamy w domu i nic nie widzimy, bo jest tylko korytarz. Fajnie to wszystko. I na tym to polega. Małe ilości grzybów, małe ilości psylocybiny nie mają nic wspólnego z takimi potężnymi tripami. Prawda jest taka, że myślę, że w okolicach od 40 minimum. Ja bym raczej sondował na 50 takich polskich grzybów, czyli takich małych łasiczek. Po czym poznać, czy grzyb ma bardzo dużo psylocybiny czy bardzo mało? Poznać to, moi drodzy, po kolorze grzyba.
Jeżeli się odwróci go do góry nogami delikatnie, to widać. A jeżeli jeszcze jest troszkę światła o tej porze roku jest ciężko ze światłem na takich łąkach zacienionych, bo to też musicie wiedzieć, gdzie szukać tych grzybów. Proszę uważać na szukanie grzybów. Ludzie w górach wiedzą, o co chodzi i jak widzą zgarbionych obcych, którzy krążą po łące przez parę godzin, takich zgarbionych obcych, to czasami dzwonią po policję i wtedy można mieć tarapaty, bo psylocybina jest w Polsce. Generalnie jak was złapią z psylocybiną, to jest troszkę gorzej chyba niż za pobicie i za morderstwo w Polsce. Kraj wymyślony przez psychopatów i alkoholików. Także takie prawo. Z tego wszystkiego polecam właśnie jakieś 50 grzybów. To jest takie 52, bo tam oczywiście jest sekwencja Fibonacciego czy jakoś tak. Proszę sobie to sprawdzić, jak się naświatać 30 albo 40 parę czy coś koło tego.
I to myślę, jest dobre na początek, jeżeli ktoś jest na przykład małej postury, jeżeli ktoś jest skromnym, małym, delikatnym chucherkiem. Dla większej osoby polecam troszkę większe ilości. Nie do końca, żeby psylocybina aż tak mocno pracowała z naszą wagą i tak dalej. Teoretycznie niby tak, bo to niby się rozkłada, ale to też nie do końca. To doświadczenie ma w sobie coś tak uniwersalnego, tak niesamowitego, że w pewnym momencie nie ma już stopniowania. Stopniowanie jest tylko właśnie do pewnego momentu. Trzeba po prostu wskoczyć na tą falę tak zwyczajnie. Jeżeli się weźmie za mało grzybów, to psylocybina ma coś w rodzaju progu tripu. Kilka innych substancji, takich jak LSD, mają dokładnie to samo. Jest specyficzny próg doświadczenia.
Możesz wziąć troszeczkę, bo będziesz się na przykład obawiać, że stracisz kontrolę nad sobą. Co powiedzą twoi znajomi? Co w ogóle świat na to wszystko powie? No i wtedy tak naprawdę niczego nie doświadczysz, tylko się wyłącznie zmęczysz, bo wtedy nasz mózg próbuje, nasza świadomość na parę sekund się dostaje do tego troszkę innego wymiaru i po chwili wraca z powrotem. I człowiek jest mentalnie, intelektualnie, fizycznie czuje się jak taka piłka, która się odbija od sufitu i podłogi non stop. Tak ding, ding, ding. I to jest bardzo męczące. To jest bardziej męczące niż jakikolwiek trip. Generalnie stąd się biorą z reguły bad tripy. Jeszcze na dodatek ludzie zapijają to na przykład browarem albo robią różne tego typu głupie rzeczy.
No i to wtedy to już jest taka awaria na maksa. Ja nawet nie chcę uczestniczyć w takich historiach, bo mnie to po prostu... To jest po prostu żałosne. To jest próba nawalenia się. Nie polecam z grzybami próby nawalenia się, bo grzyby są bardzo- Moje doświadczenie jest takie, że jest to kontakt z pewną własną, w której też żyje jakiś rodzaj inteligencji i że ta inteligencja ma też swoje wymagania, takie czysto, powiedziałbym w cudzysłowie, dyplomatyczne. Tu trzeba się dobrze zachowywać. Trzeba się dobrze zachowywać, bo jak się człowiek brzydko zachowuje, to grzyby przyjdą i wyślą człowieka w taki kosmos, że on osiwieje w ciągu tego tripu. Nie, bez przesady, nie osiwieje, ale to jest takie bardzo podobne uczucie. To się zdarza w ogóle samym świadkiem, jak ja sam miałem taką jazdę, że musiałem przejść swoją własną śmierć i tyle. I to się co jakiś czas powtarza.
I to jest część tego doświadczenia. Także nie jest to imprezka, moi drodzy. Zdałaby imprezki. Environment, czyli otoczenie tego wszystkiego. Czyli tak mamy 50 grzybów, 100 grzybów. Może tak, zanim jeszcze przejdę do otoczenia, to może jak te grzyby po prostu wchłaniać? Słuchajcie, ja polecam suszyć. Przypominam, że psylocybina się generalnie rozpada w temperaturze oficjalnie 140, 130 paru stopni, jakoś tak. Także nie suszyć w piekarniku grzybów jak normalnie, bo zniszczycie całą psylocybinę w środku. To jest pierwsza rzecz.
A druga rzecz to to, że ja nie do końca wierzę w tą temperaturę rozkładania się, bo po sprawdzeniu wygląda na to, że jednak psylocybina traci na intensywności Ja myślę, że jest to związane z temperaturą wody, czyli nie można przejść stu stopni Celsjusza podczas suszenia. Generalnie powinno się suszyć w piekarniku na 30 stopni maksymalnie, na papierku. Wszystko analogowo, najlepiej bez światła. Przykryć wszystko aluminiowymi papierkami, tak żeby naturalnie wszystko sobie wyschło, jeżeli się śpieszycie. Grzyby są fenomenalne, bo po wysuszeniu pół tysiąca grzybów w ogóle nie wygląda. Wielkość pół tysiąca grzybów to jest – próbuję znaleźć coś dookoła siebie, żeby wam opisać. Jak macie zapalniczkę, to jest pół takiej zapalniczki, może trochę więcej suszu. Jak już są naprawdę suche. Albo cała zapalniczka. I to potrafi być pół tysiąca grzybów spokojnie.
Czyli one zajmują bardzo mało miejsca, elegancko się kompresują. Ale proszę bardzo powoli suszyć, bardzo ostrożnie i suszcie sobie w grupkach, żebyście się nie zgubili. Częsta praktyka u wszystkich grzybiarzy jest taka, że grupki grzybów się robi tak – bo wiadomo, że to jest prawdziwy grzyb, a nie taki, który rośnie w szklarni dla supermarketu. Czyli jeden jest większy, drugi jest mniejszy. Chodzi o to, że jak się robi te grupki po 10 czy po 20, to jak są jeszcze świeże, to wtedy te grupki trzeba robić, bo wtedy widać, które jak są duże i wtedy bardzo łatwo na oko elegancko zrobić grupki, które są mniej więcej identyczne, tak jak dosłownie nasze babcie robiły ze wszystkimi ziołami. To jest dokładnie ta sama metoda. Się nic nie zmieniło i to jest najlepsze, bo to od razu można w papierowe koperty i od razu suszyć sobie w ten sposób. Także easy thing to do. Naprawdę bardzo łatwa. Nie ma z tym żadnego problemu.
I to jest sposób suszenia. Jeszcze kolejna rzecz z grzybami, spożywaniem jest robienie sobie herbaty z grzybów. To były moje pierwsze doświadczenia z psylocybiną. To właśnie w ten sposób. Miałem jakieś 50 parę grzybów czy coś koło tego. Taką sekwencję 52 czy jakoś tak naturalnie się zrobiła. Później się okazało, że każdy z nas, było nas paru, dokładnie cztery osoby i wszystko się automatycznie poukładało. To było w ogóle niesamowite. To troszeczkę jak chodzenie we śnie dla niektórych ludzi, czyli taka pełna synchronizacja z rzeczywistością dookoła. Teraz jest to troszkę bardziej naturalne dla mnie.
Wtedy byłem trochę bardziej odcięty od rzeczywistości, na to wygląda i nie dostrzegałem tego. Ale grzyby generalnie przywracają troszkę zdrowe spojrzenie na rzeczywistość i dostrzeganie pewnych energii dookoła, bym powiedział i pewnych sytuacji przede wszystkim, które temu towarzyszą. Jak te grzyby zostały zrobione? Był duży termos, gorąca woda, ale po przygotowaniu, żeby nie była wrząca, żeby troszeczkę temperatura opadła. I oczywiście wrzucamy te grzyby do tej wody. Później robiłem to w dzbanku. Miałem taki elegancki dzbanek z takim fajnym sitkiem na herbatę, jak na zieloną herbatę. Taki specjalny, cały szklany dzbanek. Wyglądało to w ogóle niesamowicie, bo grzyby właściwie nie mają żadnego koloru same w sobie. Czasami barwią, jak już są troszeczkę suche i robią się brązowawe.
Tak normalnie to właściwie nic a nic. I to się zostawia i to się musi poparzyć pół godziny, 20 minut. Dobrze jest jeszcze, że tak powiem, zmielić trochę na melasę na dole szklanki, zanim człowiek wypije. Czy na dole dzbanka właściwie, bo ja to nie lubię jadać grzybów, bo czuję się troszeczkę bardziej człowiekiem niż krową. Nie mam tylu żołądków i po prostu surowe grzyby absolutnie wywracają mi wszystko do góry nogami. Przynajmniej łysiczki. Te, które zawierają psylocybinę. Absolutnie w ogóle sobie z tym nie radzę. Ja nie jestem owcą ani krową, także sorry, moi drodzy, sorry. Także ja po prostu unikam takich sytuacji.
Ale jeżeli ktoś ma naprawdę wytrzymały, twardy żołądek – też nie polecam, bo tam jest trochę toksycznych substancji, dużo celulozy, dużo innych rzeczy, których człowiek w ogóle nie trawi, których człowiek w ogóle nie powinien jeść. I one nie służą do jedzenia. Chodzi tylko o tą substancję, psylocybinę, która się pojawia na blaszkach. Jak odwrócicie grzyb do góry nogami, to robi się fioletowo-niebieski i to taki trójwymiarowy, jakby ktoś był po kwasie troszeczkę. Wow! To jest taki kosmos po prostu. To znaczy, że jest psylocybina. Są grzyby, które wyglądają bardzo podobnie do tych i są trujące. Ale cieszcie się, bo te grzyby mieszkają tylko w Ameryce, w Polsce nie ma. Łysiczki wyglądają zawsze tak samo i nie ma konkurencji dla łysiczki w Polsce.
To jest jedyny grzyb w ten sposób. Są dwa takie subrodzaje. Są te, które rosną w górach i te, które rosną troszeczkę jak góry schodzą na łąki bardziej. Te, które rosną w górach, są mocniejsze. Taka jest moja refleksja na ten temat. Te, które są ciemnobrązowe, bo są takie jasnobrązowe, które rosną właściwie wszędzie i ciemnobrązowe, które ja znam głównie z Karkonoszy. I one moim zdaniem są mocniejsze. 52 tych grzybów jest równe czasami około 70, 60 tych słabszych, tych słabiej brązowych. Tak mi się czasami wydaje, chociaż nie wiem, bo nie poczułem się do takiego eksperta. To jest tylko i wyłącznie moje doświadczenie.
Także jeżeli ktoś coś wie na ten temat, proszę mi tu dzwonić i dzielić się doświadczeniem z ludźmi, żeby nikt sobie nie zrobił nigdy boomu na grzybach, żeby nie było żadnego wariactwa i nikt sobie krzywdy po prostu. Bo to jest terapia. To jest normalna terapia, taka najzdrowsza terapia, w której człowiek gubi swoje nałogi, zaczyna odbudowywać swoje relacje ze sobą samym, a przez to relacje z ludźmi dookoła. Jest to po prostu niesamowite lekarstwo, kompletnie zabronione. Nic dziwnego, żeby nie było zabronione, skoro korporacje zarabiają fortunę na sprzedawaniu nam substytutów tego wszystkiego, skoro można to wszystko zrobić dosłownie jedną substancją. Wyleczyć człowieka z raka albo innych rzeczy. To jest w ogóle fenomen. Ale to wiadomo, to po prostu rośnie sobie samo. Nikt nie zapłaci miesięcznie 15 tysięcy dolarów za mamona. Ale przypominam, jeszcze raz, szybciutko, że te brązowe są troszkę mocniejsze, ciemniejsze są mocniejsze, jaśniejsze są troszeczkę słabsze.
I co z tą melasą? Jak już tam zgnieciecie, żeby ten sok się dostał do wody, żeby ta psylocybina się dostała do wody. Aha, przypominam, nie wyrywajcie grzybów, odcinajcie. Niech grzybnia się rozrasta. Jak macie te grzyby, które będziecie chcieli na przykład wyrzucić, bo chcecie je zalać wodą i później z tą melasą nie macie już nic do roboty Polecam tę melasę wyrzucić w fajnym miejscu, które się nadaje do grzybów, które grzyby mogą polubić. Gwarantuję wam, że całkiem niedługo te grzyby mogą się tam pojawić tak zwyczajnie. Mi tu moja grypa przypomina troszkę o sobie, gardło i to wszystko, i że się ślinię jak niemowlak mówiąc do was. To ja sobie popiję herbaty. Właśnie, jeszcze zanim popiję herbatę, to powiem wam, jak wrzucam do tego imbryka, bo w imbryku najlepiej robić to podobnie jak kwas. Jeżeli macie dylemat, bo nie wiecie, który jest mocniejszy, który jest słabszy, czasami taką fajną metodą jest wrzucić wszystko do dzbanka z wodą i zostawić.
Niech to się rozpuści w dzbanku z wodą i później każdemu odlać dokładnie tą samą ilość. Proste rozwiązanie. Podobnie jest z grzybami. Nie ma tu żadnej kombinacji, nie trzeba nic kombinować. Policzono można sobie takie wysuszone trzymać w dowolnych konfiguracjach, żeby sobie zwiększać albo zmniejszać moc. Z reguły, w cudzysłowie mówiąc koneserzy, czyli użytkownicy, mają swoje ulubione działki. Właściwie jak już zbierają grzyby, to zbierają już w konkretnych ilościach takich, o których wiedzą, że sobie z nimi radzą. Natomiast wam polecam zacząć od takich po 21 grzybów, coś w tym stylu. To jest taka idealna opcja. Później suszyć takimi grupkami.
Później jak będziecie je wrzucali, to będziecie mogli sobie na przykład wziąć takie trzy sety. A co, czemu nie? Jeżeli ktoś wierzy w złotą geometrię, to proszę się pobawić. Może zadziała. Jest taki trik przy zbieraniu grzybów. Jak ktoś nie wie, to mówię. Jest tajemniczy trik przy zbieraniu grzybów, że jak się idzie na łąkę i się widzi pierwsze grzyby, to dobrze jest zjeść pierwsze trzy grzyby i wtedy grzyby czasami, może nie zawsze, trzeba jeszcze mieć dobrą intencję i tak dalej. Wtedy te grzyby zaczynają pokazywać, gdzie są bracia i wtedy łatwiej się zbiera. I wtedy nagle się okazuje, że zaczynamy widzieć grzyby wszędzie, a normalnie to tak trudno je wypatrzeć. Także to jest taki trik z grzybami.
Wiem, że brzmi może śmiesznie dla niektórych, którzy mają technologiczne podejście do życia, ale warto wejść na łąkę i na tej łące przywitać się z tą łąką, przywitać się z grzybami i dopiero wtedy zacząć zbierać. Na tej zasadzie to powinno polegać. Tyle. Dobra, to ja piosenkę, bo tu się naprawdę zapienię zaraz od tego gadania. Ja przypominam, że oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni", dzisiaj chorowite. Jestem rozchorowany w Radiu Nafali retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy z Radia Nafali i Radia Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich na czacie. Pozdrawiam sponsorów. Pozdrawiam bardzo serdecznie i pozdrawiam wszystkich tych, którzy w ogóle słuchają audycji offline.
Macham tu do was. To co? To jakaś muzyczka, moi drodzy. Jakaś muzyczka. Ja sobie oczywiście smarkam, jak to przystało na smarkacza. Także przypominam, że słuchacie oczywiście Radia Nafali. „Hiperprzestrzeni". Dzisiaj przeziębiony ja w „Hiperprzestrzeni", moi drodzy. Oczywiście audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy i Marcina z Radia Nafali.
Tych co na czacie i tych co w Radiu Paranormalium i tych co poza i tych co słuchają tak jako podcastu. Dobra, to wracam do tych opowieści. Pojawiło się szybko takie pytanie czy da się przetrzymać grzyby tak, żeby ich na przykład nie suszyć, tylko po prostu zakonserwować? Są takie metody. Takie metody stosowali już Grecy generalnie, bo oni konserwowali je w winie i w miodzie. Robili to w ten sposób. Ja nie do końca jestem fanem miksowania. Uważam, że cała kultura grecka polegała na tym, że chłopaki przegięły pałę i stracili sens używek. Niepotrzebnie zaczęli mieszać z fermentowanym. Fermentowany to jest alkohol.
Są też inne powody i inne sytuacje. Może inne były powody, ale generalnie metoda brzmi tak: żeby wziąć grzyby i wrzucić do prawdziwego miodu. W ten sposób grzyby można zakonserwować, jeżeli są w miodzie. Miałem do czynienia z takimi grzybami. Miałem do czynienia. Nie jestem miłośnikiem, bo dla mnie to jest ciągle jedzenie świeżych grzybów, a ja się naprawdę nie czuję ani krową, ani owcą, ani kozą. Ludzką istotą jestem, proszę państwa. Także ja w ogóle takie rzeczy to nie za bardzo. To już wolę suszone. Jak jest suszone, policzone i tak po prostu normalnie.
Chyba że już zrobić sobie jakiś naparek z tego i ten naparek w termosik ze sobą do lasu i na grzyby. Właśnie, bo to jest taka dosyć istotna sprawa, moi drodzy. Ja polecam z własnego doświadczenia robić to gdzieś blisko łona natury. Jeżeli macie jakąś komfortową sytuację, że macie obok ciepłe miejsce, w którym możecie z tego łona natury, kiedy już skończy się ta ekscytacja łonem natury, wrócić i się zagrzać przy kominku, jest to rewelacyjna opcja. Odradzam sytuację pod tytułem schroniska górskie i szczególnie jak wchodzicie po grzybach do takiego schroniska, może się rozjechać mocno rzeczywistość i zarówno wy będziecie zbyt zszokowani, żeby podjąć jakiekolwiek reakcje, interakcje ze światem dookoła, jak i zarówno świat dookoła będzie zszokowany waszym poziomem interakcji. Także może być ciężko, żeby się z kimkolwiek dogadać. Polecam robić to tak z dala od postronnych osób. To jest doświadczenie bardzo osobiste i naprawdę nie ma tu miejsca na ludzi z zewnątrz, którzy będą chodzili, pytali się, jak się czujecie, co u was słychać, czy wszystko jest okej i w ogóle zadawali wam jakiekolwiek pytania. To jest zupełnie inny moment w życiu, także proszę o tym naprawdę cały czas pamiętać. Momencik, ja tu się muszę wysmarkać.
To ja polecam, proszę państwa, taką wyprawę do lasu. Może nie trochę, tylko po prostu taką konkretną wyprawę do lasu. Sobie wziąć coś ciepłego, bo są takie momenty, że człowieka bierze na chodzenie i bierze na siedzenie. Nie jest to kwestia, że ciągle jest ten sam stan. Jest to sinusoida. Przechodzimy przez całe swoje życie. To nie jest kwestia jakiegoś momentu. Mamy tą całą amplitudę z umieraniem, rodzeniem się na nowo. Także jest moment, kiedy siadamy i siedzimy w jednym miejscu i dopadają nas te wszystkie niesamowite refleksje i to się dzieje oraz moment, kiedy musimy wstać, ruszyć i przywitać kolejny ciąg refleksji po drodze, zobaczyć jak wygląda kawałek świata parę metrów dalej na przykład. To jest tego typu historie.
Polecam wziąć coś naprawdę ciepłego, ciepły sweter, ciepłe ubrania i tak dalej. Bądźcie przygotowani i troszkę wodoodporni bądźcie, bo w takich miejscach z reguły jest deszczowo. Ja polecam przede wszystkim brać grzyby w miejscach, gdzie grzyby rosną. To jest najlepsza metoda moim zdaniem. To jest taka najbardziej optymalna sprawa, żeby być z grzybami w 100% moi drodzy, być z nimi tu i teraz, w tym miejscu, tam gdzie wyrosły. To jest najlepsza opcja. Nie ma lepszej moim zdaniem. Absolutnie. Jeżeli ktokolwiek mówi, że jest lepsza, nie ma. To jest idealne rozwiązanie.
To polecam każdemu. Miałem coś znowu powiedzieć, ale oczywiście jak zwykle przez ten katar i nie tylko zapomniałem, moi drodzy. Chyba już sobie przypomniałem. To może lećmy od razu, widzicie co się ze mną dzieje. Brak zdecydowania. Ja taki brak zdecydowania nigdy w życiu. À propos całej tej historii z tym, jak w ogóle korzystać z tej substancji, bo to jest dosyć istotne. Niewiele się na ten temat mówi. O ile jeszcze można się dowiedzieć ile grzybów, jak działa psylocybina, ile będzie trwał trip i tak dalej. To jeszcze są informacje.
Słuchajcie, do czego dotarłem. Jest to generalnie sprawa, którą powinniśmy robić regularnie, co jakiś czas. Rodzaj terapii. To nie jest coś, co się robi tylko raz, ponieważ pierwsze doświadczenie jest z reguły najbardziej wizyjne. To różnie bywa. Jak zawsze za pierwszym razem jest ten pierwszy raz i ten pierwszy raz jest tak ekstatyczny, że człowiek uczy się masy rzeczy, ale to też jest przyjemność. To jest niesamowita frajda, moment wyzwolenia i zrozumienia samego siebie. Także to też nie jest taki moment, gdzie człowiek ładuje tą głowę tymi całymi informacjami. Częściowo tak, częściowo nie. Także warto sobie zrobić troszkę margines na to, żeby się po prostu nacieszyć tym tak zwyczajnie w świecie.
A kolejny trip już będzie troszeczkę inny. Za każdym razem, takie jest moje doświadczenie, jest absolutnie inaczej. Najdalej jestem od sytuacji powiedzenia, że na przykład jest ktoś taki, że wie, jaką będzie miał fazę mówiąc w skrócie. Nie ma czegoś takiego. Nigdy nie wiemy, czego się spodziewać, nigdy nie wiemy, kogo spotkamy, nigdy nie wiemy, do jakich pokładów swojej własnej osobowości i wielu innych rzeczy dotrzemy. Tego absolutnie nie wiadomo. To nie jest tak, że można się czegokolwiek spodziewać. Ludzie czasami myślą, że okej, zrobię raz, już nie będę musiał więcej robić. To wszystko załatwia wszystko sprawę. To nie jest tak mechanicznie.
To nie działa w ten sposób. To jest proces. Jeżeli ktoś chce skorzystać z tego procesu, ktoś chce się wyleczyć z depresji, jakichś naprawdę poważnych nałogów, ktoś ma problemy natury psychicznej i psychologicznej, na przykład budowanie relacji z rodziną, z ludźmi dookoła. O nałogach to mówiłem. To musi myśleć o tym, że powinien wskoczyć w proces, nawet jeżeli nie jest uwalony żadnym paskudnym nałogiem, nic z tych rzeczy. To jest w ogóle taki proces dotleniający głowę. Ale cały czas przypominam to jest proces. To nie jest coś, co się dzieje po pierwszym tripie, po drugim tripie, po trzecim. To już czasami trzeba liczyć tak bardziej 10, 12 tego typu rzeczy. Nie każde muszą być mocne, nie każde są tak intensywne.
Są na przykład tripy, które w ogóle nie mają żadnych zakłóceń wizualnych czy czegokolwiek. Właściwie nikt z was nawet by chyba nie zauważył, że człowiek, z którym rozmawiacie, przebywa w troszeczkę innej rzeczywistości, bo ten człowiek tak spokojnie odbiera obydwie rzeczywistości. Są naprawdę tak zaskakujące sytuacje w tym, że ciężko jest cokolwiek przewidzieć. Na pewno najbardziej fascynujące, intrygujące i to jest takie wow, to jest ten pierwszy raz. To jest po prostu masakra. Jak jeszcze robi się to z właściwymi ludźmi, to jest to po prostu kosmos. Ja nie zapomnę swojego pierwszego razu. Słuchajcie, z pierwszym razem jest tak fajnie, jeżeli chodzi o grzyby, że na przykład nie wszyscy ludzie, którzy uczestniczą w czymś takim, to może być po prostu grupka amatorów, która pierwszy bierze grzyby. Dokładnie. Jest rodzaj porozumienia, który się buduje między ludźmi.
Jest tak niesamowity, że to wypełnia tak przestrzeń, robi człowieka tak bogatym w sensie emocjonalnym. „Compassion", po polsku współczucie na rozumienie drugiego człowieka. Po prostu tego, co on chce robić ze swoim własnym życiu i jak mu w tym pomóc, a nie przeszkadzać. Jak pomóc sobie przy okazji i tak dalej. Takie bardzo ekologiczne, aż wstyd mówić na antenie. Słuchajcie, bo brzmi tak trywialnie, że zamieniam się w postać z Opery mydlanej aktualnie. Coś w tym stylu. Jest coś niesamowitego w tym, że wyrównuje to absolutnie poziom taki zdrowy. Dobra, to może jakąś muzyczkę puszczę, bo ja muszę dbać o swoje gardło. Przepraszam bardzo.
Dzisiaj jestem chory, moi drodzy, także proszę wspierać chorego datkami. Właśnie. Proszę wspierać radio datkami finansowymi. Proszę wszystkie pieniądze na Radio Na Fali. Wszystkie pieniądze waszych rodziców, sąsiadów. Jeżeli to było wszystko jasne, to co? Może puszczamy jakieś muzyczki, a ja sobie smarknę i napiję się herbaty. Doskonały sound. Jak ktoś ma subwoofer to wie chyba o co chodzi. Doskonale wszystko się trzęsie, a ja przypominam, że oczywiście słuchacie hiperprzestrzeni, a ja mam dzisiaj katar i jestem przeziębiony, a słuchacie w Radiu Na Fali oczywiście Która jest transmitowana w Radiu Paranormalium.
Jestem dzisiaj wyjątkowo przeziębiony i zamiast tematu są część dalsza odpowiedzi na dosyć dużą liczbę pytań i refleksji na temat grzybów, bo sezon z grzybami w toku cały czas trwa. Właściwie dopiero się zaczyna sezon grzybowy. Także troszkę informacji, żeby sobie krzywdy samemu nie zrobić. Jeżeli ktoś planuje, tudzież przypominam, że można śmiało zadzwonić, jeżeli ktoś ma jakieś doświadczenie i chce się podzielić. Takie praktyczne doświadczenia, bo z przeżyciami jest, moi drodzy, bardzo różnie. To jest tak indywidualna sprawa i zależy który kolejny trip. Także to inne, ale też proszę dzwonić, proszę śmiało dzwonić. RadioNaFali.com. A ja oczywiście dzisiaj bardzo up on the hill, bym powiedział. Taki trochę laid back, przeziębiony.
Słuchajcie, ciekawostka, o której wspominałem wcześniej. To jest nowe odkrycie ludzi od Fundacji MAPS. To, że psylocybina przygotowuje świetnie mózg na kolejny dzień, zwiększa się ilość produkowanych szarych komórek i tak dalej. Także warto, jeżeli macie taką okazję przed tripem grzybowym, ale to już dla bardziej doświadczonych zawodników. Jeżeli ktoś robi po raz pierwszy, myślę, że może sobie śmiało podarować. To nie jest aż tak istotne i aż tak potrzebne. Ale jeżeli ktoś już troszeczkę dłużej doświadcza grzybów, to polecam spróbować tej metody. To dla bardziej zaawansowanych użytkowników, żeby troszkę wcześniej, jeden dzień wcześniej przed tym konkretnym tripem. To zmienia. Zdjęcia wyglądają niesamowicie, no i wydłuża.
Z doświadczenia wiem, że naprawdę robi dobrze. Wydłuża trip, stabilizuje przede wszystkim. A jaki jest trip to już zależy od nas. To już od nas wszystko zależy. Przypominam wszystkim tym, którzy będą chcieli po raz pierwszy, żeby nie robić jednej rzeczy. Bo to jest coś, co czasami gdzieś tam słychać. Czasami jak czytam trip reporty to po prostu jestem przerażony. Na przykład czytam wypowiedź jakiegoś 15-latka. „Zjadłem 30 grzybów, siedzę przed Facebookiem i nie wiem, co mam robić ze swoim życiem”. Coś w tym stylu.
To jest szaleństwo. Po prostu odradzam wszystkie tego typu historie. To jest naprawdę kompletna głupota. Także proszę tego absolutnie nie robić. Proszę się po prostu troszkę przygotować i nastawić się na zabawę, bo ten pierwszy trip jest taką radosną edukacją. To nie jest nic ciężkiego ani strasznego. To jest doświadczenie ekstremalne. No ale słuchajcie, to nie jest doświadczenie, które kładzie na łopatki. To znaczy kładzie na łopatki w sensie pozytywnym, może w ten sposób. Także powinniście sobie z nim spokojnie, bez problemu poradzić i nie traktować tego w jakiś sposób, nie rytualizować tego po prostu.
Nie wymyślać sobie reguł, nie starać się zbierać zabawek i tak dalej. Ja pamiętam przez jakiś czas wśród znajomych, nie wiem skąd się wziął taki pomysł, żeby czasami wziąć coś na tripa ze sobą, jakiś przedmiot i absorbować później swoją uwagę. I powiem wam szczerze, że to z czasem też minęło, że jak się okazuje tak naprawdę niewiele trzeba. Trzeba po prostu nas samych w jakimś fajnym, spokojnym miejscu, w którym po prostu jest spokój, cisza, jest dużo natury, dużo zieleni, gdzie możemy spokojnie usiąść, czasami pospacerować, pomyśleć nad swoim własnym życiem, z kimś pobyć tam razem, ze współuczestnikami tripu. Dokładnie. Także to jest bardzo istotna sprawa. Bardzo istotna, moi drodzy. Jaka jest tolerancja psylocybiny? Czyli generalnie jak będzie taki niezły trip, bo to się często zdarza. No dobra, powiem wam, co się zdarza po pierwszym.
Jest tak bardzo często, że ludzie po tym pierwszym tripie następnego dnia zastanawiają się, skąd skombinować kolejną, jeszcze dwukrotnie większą porcję grzybów, ponieważ świat, w którym byli poprzednio, wydawał się tak po prostu niesamowity. Po prostu automatycznie chcą do niego wrócić. Nie ma co dyskutować na ten temat. Absolutnie. Od razu, teraz i zaraz. Także dokładnie jest coś takiego. No bo jest to niesamowite doświadczenie, ale tolerancja psylocybiny jest, że tak powiem, kiepawa, bym powiedział. Czyli jeżeli weźmiecie dokładnie taką potężną działkę na przykład następnego dnia, możecie po prostu nic nie poczuć. Może po prostu być jedno wielkie nic albo prawie jedno wielkie nic. Więcej może dać wam zapalenie zwykłego jointa niż zjedzenie grzybów akurat następnego dnia po takim mocnym tripie.
Inna sprawa, słuchajcie, że wtedy mózg się sam przeładowuje w środku w taki sposób, że właściwie nie potrzeba mu żadnych nowych substancji dodatkowo. On sobie świetnie radzi, on robi tam swoje sprawy wtedy. Jest taka ciekawa opinia na temat, jak sobie budować relacje ze światem dookoła w tym doświadczeniu i kiedy zaczynać to wszystko zmieniać. Ile czasu sobie po prostu na to dać? Jest taka bardzo ciekawa refleksja, która mówi o tym, żeby sobie spokojnie dać od miesiąca do dwóch miesięcy dokładnie czasu, żeby sobie po prostu przeżyć to doświadczenie, pomyśleć, nie podejmować żadnych raptownych decyzji zaraz po tym doświadczeniu. Nie szaleć. Spokojnie wrócić do swojego poprzedniego życia i pomyśleć trochę. Bo nie jest dobrze wykonywać jakichś nerwowych ruchów zaraz po tym tripie, ponieważ jest to inna rzeczywistość. Niektórzy mogą odczuwać taką potrzebę, że tu i już, teraz, zaraz. Znaczy inna sprawa, że cokolwiek ma się wydarzyć, jeżeli chodzi o terapeutyczne historie związane z psylocybiną, ma nas spotkać cokolwiek terapeutycznego, jakakolwiek historia, to i tak nas spotka.
Jeżeli na przykład ktoś z was pali papierosy i ma ciągle z tym problem, bo ciągle w jakichś tam sytuacjach jednak sięga po ten tytoń i gdzieś to ciągle mu towarzyszy, to może się okazać, że dosłownie tydzień po, dosłownie, czasami trochę dłużej, czasami krócej, nagle przechodzi mu ta tendencja, ta intensywność na papierosa i nagle przestaje palić. I tak dalej. Jest masa przykładów. Głównie z alkoholem jest bardzo podobna historia też często. LSD jest akurat do alkoholu taki idealny. To też zależy od indywidualnych historii. Generalnie każde nałogi, słuchajcie, każde nałogi, które mamy w sobie, łącznie ze złymi nawykami żywienia, psylocybina jest w stanie wyorać, absolutnie wyorać z nas i zmienić nasze podejście do tego i naszą percepcję w ogóle tego wszystkiego, bo to jest właśnie ta terapeutyczna rola. To jest właśnie to, że widzimy powód, żeby się zmienić, że jest jakiś powód, jest światełko w tunelu. Dobra, co dalej z tymi grzybami? Bo oczywiście trzeba troszkę takich informacji podrzucić wam.
Przynajmniej tak mi się wydaje, żeby tutaj za bardzo w chmurach nie latać, tylko żeby to było coś praktycznego, moi drodzy, na szlaku. Polecam, tak jak wspominałem wcześniej, pomyśleć troszeczkę o seven settings i znaleźć sobie naprawdę odludzie, ale takie bezpieczne odludzie. Nie musicie się bać drzew. Drzewo naprawdę jest cool. To jest przyjaciel człowieka. Znaleźć sobie drzewa, które lubicie. Ja mam drzewa, które lubię. Drzewa są moimi przyjaciółmi. Mam dwa w ogrodzie. Peace and love.
Absolutnie. Sam jestem swoim przyjacielem najlepszym. Anyway. Ale to normalne. Proszę sobie znaleźć spokojne miejsce, gdzie można sobie spokojnie usiąść. Jak z grzybami robić? Polecam, bo to jest myślę bardzo istotne, a też nie powiedziałem. Kiedy je wrzucać? Ile mamy czasu i jak to w ogóle wygląda? Trzeba wziąć grzyby ze sobą, najlepiej te suszone.
Może być w termosie w postaci płynu, ale mniejsza o to. Trzeba to wziąć ze sobą do tego miejsca, gdzie będziecie je wrzucali. Absolutnie nie róbcie czegoś takiego, że wrzucicie w domu i wyruszacie w podróż. To jest najgłupsza rzecz, jaką możecie zrobić. Absolutnie. Wszyscy się na tym wykładają. To jest taki klasyczny numer, jakby czeski film i taki klasyczny – ta skórka od banana leży zawsze w tym samym miejscu. Wszyscy dokładnie robią ten sam numer. Nie róbcie tego. To jest naprawdę głupi pomysł.
Kiedyś ze swoimi dobrymi przyjaciółmi mieliśmy grzyby z miodu i mieliśmy normalne grzyby. Zrobiliśmy ten błąd, że postanowiliśmy zrobić to wcześniej i wyruszyć do tego miejsca. Ledwo co wytoczyliśmy się z samochodu. To jest zbyt niebezpieczne. Samochód stanął, nikt nie był w stanie prowadzić samochodu. Nikt już nie ogarniał spraw. Na szczęście byliśmy już w tym lesie. Szczęśliwie wszystko się skończyło bardzo dobrze i do żadnej katastrofy nie doszło. Nikt w tym lesie, żadna wiewiórka na nas nie wyjechała swoim własnym samochodem. Także wszystko okej.
Co z tym przyjmowaniem grzybów? Liczy się to, że psylocybina wchłania się w organizm. Jeżeli jest na przykład ciepły płyn, wchłania się szybciej niż jeżeli jest wysuszonym pyłkiem. Ja jako miłośnik pyłku polecam pyłek na jabłuszko, na pomarańczkę, na coś, co ma naturalną witaminę C, bo naturalna witamina C jest troszeczkę jak taki dodatkowy pociąg, który rozwozi psylocybinę po wszelkich zakamarkach ludzkiego organizmu, żeby dotarła wszędzie, gdzie się tylko da. Tak zwyczajnie. Także jakieś jabłuszko, pomarańczkę sobie wziąć ze sobą i tak dalej. Niekoniecznie na czczo. Szczególnie płyn i szczególnie wiórki, bo z tym może być problem, bo żołądek od razu strawi te substancje i niczego nie będzie. Ani gety, ani niczego nie będzie. To lepiej sobie jakąś kanapeczkę zjeść.
Bez przesady, żeby żołądek nie był obładowany, żeby było bardzo delikatnie i na przykład sobie jabłuszkiem albo czymś takim popchnąć te grzybki, żeby one się z czymś mogły elegancko, powolutku, bez ciśnienia w organizm wchłonąć. To polecam robić już w tym miejscu, od którego w lesie chcecie zacząć trip. Czyli pojedźcie, zaparkujcie samochód, wyłączcie wszystkie rzeczy, weźcie plecaki, idźcie w las. Polecam wieczorowe pory. Grzyby, nie wiem dlaczego, ale moim zdaniem- tu nie będę się rozwijał, bo to dużo musiałbym powiedzieć, to już prawie w alchemika się zamienić. Generalnie dla grzybów dzień to noc i odwrotnie noc to dzień. Ta magiczna pora jest zawsze, kiedy słońce stoi 10 stopni od 12 do 10 stopni na niebie przed zachodem słońca i o wschodzie słońca. Grzyby polecam brać dosłownie maksymalnie pół godziny przed zachodem słońca, godzinkę niecałą przed zachodem słońca, tak żeby zaczęły się wkręcać, kiedy jest największy wizual, kiedy zmieniają się pory. To jest ten magiczny moment. Zmienia się troszkę pole grawitacyjne Ziemi.
To się w ogóle czuje, wszystkie te rzeczy. To jest niesamowita historia. Polecam dokładnie ten moment. Jest o tyle wygodnie, że z reguły wtedy nie ma tłoku w takich lasach. Jak się człowiek wybierze troszkę poza miasto. Polecam zostawić wszystkie telefony, wszystkie tego typu głupie rzeczy w samochodzie. Absolutnie nie bierzcie nic ze sobą. Minimum tego, co potrzebujecie, żeby nie zamarznąć, żeby można było na czymś usiąść i nie przemoknąć, bo w lesie jest mokro o tej porze roku, to przypominam. Na jakąś łąkę i wypić to sobie. Tudzież sobie zjeść.
I poczekać, dosłownie poczekać. Żeby tego nie robić za wcześnie, bo może być wielka awaria, jeżeli na przykład psylocybina zacznie działać, a wy nie będziecie na miejscu, naprawdę może być duża awaria. Także tu uprzedzam, żebyście się nie wpakowali na minę, moi drodzy, absolutnie żadną. Z tymi substancjami od razu pamiętajcie, że macie pół godziny od godziny. Zależy od organizmu. Generalnie jeżeli macie taki dzień, że pościcie, mało w żołądku do trawienia, albo na przykład nie jecie mięsa, co jest bardzo dobrą sprawą w tym przypadku, bo to są też rośliny, że się o wiele łatwiej trawi i efektywniej i szybciej przede wszystkim, trwa to czasami pół godziny dosłownie. Fenomen jest taki, że w ogóle nie wiem, jak to wyjaśnić. Często startuje, niezależnie od tego, jak duży jest każdy z nas i jak idealne są te porcje psylocybiny, które przyjmujemy. Fenomenalne jest to, że startujemy wszyscy razem od takiej fazie. To jest w ogóle niesamowite.
Jeżeli robi się to w parę osób, jest taka synchronizacja, która miażdży. To jest ten moment, kiedy widzimy tą synchronizację natury, bo tak normalnie troszkę rozbiegani jesteśmy tym wzrokiem i troszkę tego gubimy na co dzień. Ale to jest ten moment, kiedy to uderza. Pamiętajcie o tym, żeby robić to w bezpiecznym miejscu, z dala od ludzi. Naprawdę unikajcie przygodnych ludzi, którzy nie wiedzą w ogóle, o co chodzi. To jest trip, który trzeba przeżyć dokładnie takim, jakim on jest. Czyli jeżeli chcecie go przeżyć z kimś, to lepiej, żeby ten ktoś był dokładnie tak samo po grzybach. Oczywiście niekoniecznie, ale to już kwestie terapeutyczne. Na przykład tu w Londynie, gdzie są te historie z leczeniem ludzi psylocybiną z raka. Na przykład terapeuta siedzi z pacjentem i terapeuta nie musi używać psylocybiny.
To pacjent jest pod wpływem psylocybiny, ale terapeuta zna efekt psylocybiny i też jest troszkę przygotowany, bo też nie jest to człowiek, który nigdy nie brał. Także to w ten sposób, ale to takie terapeutyczne rzeczy. Inna sprawa, że to nie jest naturalne. Nie jest normalny. To jest wymóg systemu, że żeby w ogóle obsługiwać takie substancje, trzeba spełnić jakieś warunki i że nie wszyscy mogą czuć się doskonale. Nie wszyscy. Słuchajcie, dzwoni mi tu jeszcze ktoś. Halo, halo?
[01:07:32] - Halo, halo! Witam cię Tomku, słychać mnie?
[01:07:34] - Słychać.
[01:07:36] - Super. Witam cię serdecznie ze strony Happy Set. Świetna audycja, bardzo cię cenię. Szacunek dla ciebie. Mam takie pytanie. Gdybym chciał pierwszy raz psylocybiny spróbować, jeżeli ta osoba, która będzie nade mną czuwała, ten szaman, byłaby to osoba, która wcześniej nigdy w życiu takiego czegoś nie brała. Czy jest to dobra opcja?
[01:07:57] - Dobra opcja. Właśnie z psylocybiną jest tyle fantastycznie, że jest taka idealna opcja, że nie musisz mieć żadnego przysłowiowego wielkiego szamana ze sobą ani kogoś, kto właściwie pilnuje cię trochę jak mama. Nie wiem, w jaki sposób się to dzieje. Nagle wszyscy wskakują dokładnie na tą samą wibrację, wszyscy się ogarniają. Jeżeli masz kogoś, to bardzo łatwo działa efekt lustra psychologicznego. Tak że na przykład jak coś się z tobą dzieje, to ktoś widzi, jest reakcja w dwie strony, jest wspólna radocha z tego wszystkiego. Myślę, że bez problemu możesz. Ja robiłem w ten sposób i zadziałało. Może nie do końca, bo z czterech osób jedna osoba wcześniej brała grzyby, ale brała bardzo mało tych grzybów. Tak że tak naprawdę ja robiłem po raz pierwszy.
Tak naprawdę każdy z nas, a było nas czterech, robił dokładnie po raz pierwszy i zadziałało tak, jak powinno zadziałać. Jeżeli ktoś nie jest kozak, to po prostu polecam z kimś robić. Może w ten sposób.
[01:08:55] - Dobrze, super. Także ja już się przełączę na odsłuch. Życzę dużo zdrowia i naprawdę jesteś kimś wielkim. Także pozdrowienia. Słucham ciebie dalej i wszystkiego dobrego.
[01:09:06] - Peace and love, sir. Dziękuję wielkie. Zarumieniłem się. Dokładnie. Zarumieniłem się jak panna, jak taka dziewoja się zarumieniłem. Odkrywam swoją kobiecą część osobowości. Mam tu jeszcze jeden telefonik. NTNS. Witam serdecznie. Halo, halo.
[01:09:22] - Hej.
[01:09:24] - Halo, halo! Witam.
[01:09:25] - Witam. Również witam. Witamy Londyn tu w ogóle.
[01:09:30] - Dokładnie. Słuchaj, jak twoje doświadczenia z grzybkami? Czy masz jakieś doświadczenia z grzybami?
[01:09:34] - Ja ci tu takiego ćwieka dzisiaj walnę troszeczkę. Trochę zmienię temat.
[01:09:42] - To ci się nie uda.
[01:09:49] - Ja zadam takie dziwne pytanie. Co dzieje się z grzybem, którego się obetnie? Czy on jeszcze żyje, czy nie?
[01:09:57] - Słuchaj, grzyb może być jako istota. On dalej żyje. On cały czas żyje, jak się go obetnie.
[01:10:05] - Dobrze.
[01:10:09] - Mieszka w tobie. Jak umrzesz, to twoja żona cię pochowa na przykład na środku łąki. Wyobraź sobie. Gdzieś na uboczu, tak żeby nikt nie widział. Wiesz, jak to jest. Szybko się wypakowuje worek z samochodu i sprawa jest załatwiona. I w tym miejscu mogą wyrosnąć grzyby, proszę kolegi. Mogą wyrosnąć grzyby. Ja myślę, że jeżeli nie spłonę na wiór i na popiół, jak przystało na heretyka, to na moim miejscu, tym miejscu, gdzie zostaną moje kości, moje wnętrzności, wyrosną grzyby i wyrośnie ich bardzo dużo. Chciałbym tego.
To jest moje marzenie życia.
[01:10:46] - Ale znowu zrobię ci następnego ćwieka. Popatrz. Grzyby w momencie, kiedy jest jakaś wegetacja i te grzybki sobie rosną. Rosną. Rosną. Rosną. Rosną. I je zrywasz.
[01:11:05] - No.
[01:11:06] - No i co wtedy się dzieje z tym grzybem?
[01:11:08] - Ale o którym? O którego grzyba się pytasz? Zapytaliście przed chwilą.
[01:11:13] - Dobrze, ja mówię jeszcze raz.
[01:11:15] - Nie, człowieku, nie. Ja nie mam czasu na rozmawianie o tym, co się dzieje z grzybem, który jest zerwany. My tu rozmawiamy, proszę pana, o psylocybinie, a nie o zrywaniu grzybów. Przede wszystkim psylocybina jest nie w nóżce grzyba, tylko jest w kapeluszu. O tym należy pamiętać. Nie nóżka, ale kapelusz od spodu. To są te blaszki i blaszki mają specjalny pattern. Jeżeli się przyjrzycie, jeżeli ktoś nie kuma, jest pattern Fibonacciego w blaszkach. To niesamowicie wygląda. Są dwie gigantyczne.
Pomiędzy nimi jest tak: jedna duża, później jest podział na dwa, później podział na pięć i tak dalej. Wygląda to po prostu wow, niesamowicie. I oczywiście są niebiesko-fioletowawe.
[01:12:00] - A teraz pomyśl o tym. Święta geometria się kłania. Wszyscy ukłony.
[01:12:10] - Śmiało, bo ja tu mam jeszcze kilka rzeczy do powiedzenia. Także wal swoje pytanie, mój drogi.
[01:12:17] - To ja zrobię tak. Ja się wstrzymam, posłucham ciebie do końca. Jak już będzie afterek, to wtedy ewentualnie.
[01:12:25] - To prosimy na aftera, proszę pana. Zatem wracam do historii grzybowych. Tak że dzięki wielkie za telefonik. To jest najmilsze gremia na świecie. Oka to oka. Ja tu wracam sobie z brzęczącego analogowego mikrofonu. Analogowy jak? Nic. Kawał po prostu złomu z magnesem w środku, tak jak powinno być. No a co.
Wracając do tych grzybów, wracając do tego wszystkiego. Ile zajmie trip? Bo to jest kolejna dosyć istotna sprawa, jak sobie planujemy to wszystko. Oczywiście powiedziałem, że świt nad ranem i tak dalej. Niekoniecznie. Słuchajcie, niekoniecznie może być do świtu. Wyobraźcie sobie sytuację, że wrzucacie grzyby w okolicach 5:00, 6:00. Niektórzy wolą o 4:00. Ja nie lubię dnia na grzyby. Naprawdę odradzam dzień na grzyby.
Po prostu dzień polecam tylko wytrwałym grzybiarzom, ale takim naprawdę, którzy wiedzą, o co chodzi. Tym polecam dzień. Słońce ma inną wibrację, wszystko ma inne. Jest inaczej. Można się zgubić w ciągu dnia. To nie jest miejsce na robienie grzybów. Grzyby mają swój inny dzień. Grzyby mają dzień, kiedy mamy noc. To jest elementarna zasada. Dlatego polecam, jakby ktoś się bał, wkroczyć w odmęty ciemności.
Bez przesady z odmętami ciemności, ale generalnie piąta, szósta, jakoś tak, zachód słońca, żeby już zaczynały działać. Wtedy jest niesamowity spektakl na niebie, szczególnie na tych wysokościach geograficznych, na których i ja tu w Londynie, i niektórzy w Ameryce i niektórzy w Polsce jesteśmy. Tak się jakoś złożyło. Coś w tym jest magicznego. Polecam taką porę. Może potrwać. Jak was weźmie pierwsza godzina do dwóch godzin, to jest taki peak. Generalnie jest ten moment, że substancja się wkręca, jak to się popularnie mówi, czyli się po prostu wkręca. Wkręca, bo czuje się vortexy i wszystkie te rzeczy. To nie jest przypadkowe słowo.
To jest w ogóle fenomen, że nie ma tutaj przypadkowych słów za bardzo. Cokolwiek, jak się z tym nie czujecie. Potem, jak już jest wkręcone, przypuśćmy, że jest 40 minut, jakoś tak, mniej więcej, zaczynają się dziać niesamowite historie i wtedy jest cała nasza droga do peaku tego, jak działa substancja w głowie i w ogóle w nas samych, rezonuje. Trwa to od godziny do dwóch godzin maksymalnie. Zależy od organizmu, zależy od tego, jak przyjmowaliśmy i tak dalej. Generalnie liczcie półtorej godziny, tak spokojnie. Albo w jedną, albo w drugą stronę. Jeżeli wiecie, że jesteście troszkę spowolnieni w ruchach, jesteście bardziej laid back charakter, czyli lubicie się wyłożyć i pochilloutować, to weźcie sobie trochę więcej czasu. Ja w ogóle polecam sobie na grzyby wziąć w cholerę czasu, bo to nie jest coś, co się robi pod ciśnieniem. Słuchajcie, ja robiłem dwa razy grzyby pod takim ciśnieniem, że jeszcze musieliśmy zdążyć z ekipą na pociąg, żeby wrócić do domu.
To była najgorsza rzecz. Najgorsza rzecz ten moment powrotu. Przeorało nas to strasznie. Inna sprawa, że to była taka wiedza o cywilizacji dookoła nas. Nabraliśmy bardzo dużego dystansu od tamtej pory. Każdy z nas chyba mocno trzyma, było to lata temu. Dlatego budujemy nowy świat. Nowy świat, ale nie wiem, czy wspaniały. Ale swój. A co?
Z tymi grzybami, słuchajcie, jak ten peak zejdzie, to jest taki moment, gdzie właściwie faza się stabilizuje, wyrównuje i to już jest właśnie faza. To już nie jest wkręt, ale już faza. I ta faza po tym całym peaku, po tym całym szaleństwie już taka normalna. To jest moment, w którym niesamowicie się rozmawia, w którym pracuje telepatia, w którym już właściwie jesteśmy po przerobieniu tej najważniejszej informacji w sobie. Z reguły tak to trwa, że na tym peaku przerabiamy tą największą informację. Tam nas rozkłada, umieramy, rodzimy się na nowo, czasami po sto razy. Tam się dzieją wszystkie te kosmiczne sprawy. A jak tylko miniemy ten peak, to siadamy i zaczynamy refleksje pozytywne zbierać na temat jak to można fajnie ogarnąć, jak to można wszystko sobie fajnie zrobić, żeby już nie było takiej nędzy, czy jakoś tak. Wtedy zaczyna się niesamowita historia. Ja polecam na przykład na zejściu z takiego tripa jakiś naprawdę dobry, smakowity obiadek.
Słuchajcie, co kto lubi. Ja osobiście bezmięsny jestem, ale jak ktoś lubi to niech sobie coś tam wcina, co lubi, ale to jest rewelacja. Taki moment odprężenia. Dobra duża kąpiel. Kupa troszeczkę śmierdzi w toalecie, to przypominam o grzybach, żeby się nie zdziwić. Żołądek czasami się dziwnie zachowuje. Ktoś ma takie sensacje czasami z grzybami, szczególnie po tym płynie. I to właściwie jedyne takie rzeczy. Polecam sobie zrobić następny dzień albo następne właściwie dwa dni, jeżeli możecie zrobić sobie naprawdę luźne i nie brać sobie spraw na głowę. Tym bardziej jeżeli są to wasze pierwsze grzyby.
Jest fajnie mieć następny dzień na to, żeby sobie pójść na spacer, zrobić sobie herbatę, kawę czy cokolwiek człowiek chce i pomyśleć po prostu nad tym, co się w ogóle działo poprzedniego dnia. Tak trochę bez szaleństw. Słuchajcie, to jest naprawdę coś kompletnie w drugą stronę w stosunku do pójścia na imprezę, do skakania, do takiego energetyzowania świata dookoła. To jest coś zupełnie w drugą stronę. To nawet nie jest medytacyjna kwestia, bo ciężko nazwać to medytacją. To jest rodzaj bardzo aktywnie przyjmowanej informacji, którą się dostaje, spacerując po lesie, rozmawiając z roślinami i się skrzaty pojawiają. Dlatego polecam las, bo szczególnie, tak powiem my, Słowianie, czyli ci, którzy się urodzili w Polsce wśród jeszcze jedynych lasów, które są tak naprawdę w Europie. Słuchajcie, w Polsce są ostatnie prawdziwe lasy. W Europie wszystkie lasy zostały wycięte 500 lat temu. Poszło wszystko na statki, a jedyne prawdziwe kawałki lasu zostały w Polsce.
I tam się czuje, że ten las jest stary w Polsce i to jest niesamowite. W takich starych miejscach polecam wam bardzo mocno, bo do tego dochodzi jeszcze informacja, która tam jest zawarta. Słuchajcie, nie jest nic dziwnego spotkać krasnala, spotkać gnoma, tego typu rzeczy. To jest część tej całej informacji. Czy to istnieje, czy nie, to już zostawiam wam. Sami się nad tym zastanawiajcie. Ja swoje wiem na ten temat. To jest po prostu część informacji, która dociera do nas i wygląda to spektakularnie. Wygląda niesamowicie. Leczy nas, stawia nas na nogi, powoduje, że zaczynamy czuć się, jak to się mówi po angielsku, comfortable, czyli wygodnie ze sobą samymi i przez to wygodnie z ludźmi dookoła.
To jest fenomen tej substancji. Słuchajcie, tak jak mówię, pojedynczo to kozaki. To polecam. Jeżeli ktoś się czuje kozakiem, to niech bierze pojedynczo. Ja się czułem kozakiem z dwoma substancjami w swoim życiu, które są potężne i zarzuciłem sobie potężne ilości jako kozak. Przeżyłem i rozumiem, że można być kozakiem i rozumiem, że można to lubić i wszystko jest z tym jak najbardziej w porządku. Jeżeli ktoś czuje w sobie, że nigdy tego nie robił, ale po prostu zrobi to, to ja wam powiem, że to jest absolutnie okej i nie ma z tym żadnego problemu. Jeżeli naprawdę czujecie, że chcecie coś takiego zrobić. Natomiast jeżeli ktoś z was nie czuje się kozakiem, to lepiej zróbcie to z kimś. Taka refleksja.
Tak żeby nie było później, że się pogubicie, że coś jest nie tak. To jest naprawdę potężne doświadczenie. Bardzo piękne, wspaniałe w swojej formie. Bardzo uczące. Przypominam, że słuchacie oczywiście jak najbardziej w hiperprzestrzeni radia na fali eter transmitowanej w Radiu Paranormalium, a dzisiaj jestem kompletnie przeziębiony. Nie ma żadnego tematu, tylko odpowiedzi na historie o grzybach, bo dużo z was się pyta i prywatnie i na maila i generalnie temat jest gorący, bo i sezon. Także słuchajcie, nie ma problemu. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania na temat grzybów Cokolwiek na ten temat chcecie powiedzieć i macie swoje doświadczenie, wysyłajcie maile, dzwońcie, dzielcie się tym, bo nie ma zbyt dużo informacji na świecie na ten temat. Cała została zakopana przez sektę z Watykanu, która zakazała używania wszystkich substancji psychoaktywnych dokładnie w czasie krucjat abigejskich, ponieważ twierdziła, że to są rośliny szatana, z których korzystają heretycy i wszystkie zostały zakazane. Wczesny papież zakazał.
Do tej pory dlatego jest stygma na tym. Stygma wisi już prawie 800 lat, także nikt wam za bardzo nie powie, bo jak jeszcze ktoś kiedyś żył, to były takie czasy, że jak ktoś coś wiedział, to go na stos brano i palono za to, że przypadkiem miał niezłą jazdę z grzybami. Także informacji wiele nie ma w obiegu. Jeżeli ktoś ma z was coś, czym może się podzielić z całą resztą, zapraszam serdecznie. Byle by to nie było, moi drodzy, że wrzuciłem 15 albo 30 grzybów i siedzę przed Facebookiem albo przed komputerem. To nie o to chodzi. Ja dość ortodoksyjny jestem. Z dzieciakami? Słuchajcie, dzieciaki, do lekcji! Czy jakoś tak.
Na łąkę w piłkę grać, a nie tam grzyby i przed komputerem siedzieć. A jeżeli już, to do lasu, moi drodzy. Dobra, to czas na muzyczkę. Ja idę smarkać dalej, bo dzisiaj jestem smarkaczem. Tak, proszę państwa, jak najbardziej. To oczywiście „Hiperprzestrzeń” w Radiu Na Fali. A ja mam katar. Jestem przeziębiony, a wysyłacie oczywiście Radio Na Fali retransmitowanego w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i Radia Paranormalium, i Radia Na Fali, i wszystkich użytkowników czata, i wszystkich, którzy słuchają audycji offline. I sponsorów, moi drodzy, pozdrawiam was bardzo serdecznie.
Przypominam, że czekają na was rzeczy. Ja nie mam po prostu czasu, żeby to zrobić jeszcze. Rozchorowałem się, tak to wypadło. Ale są koszulki, także proszę śmiało wpłacać. Każde sute wpłaty są honorowane koszuleczką, proszę państwa i co? To tyle z takich promo. O tym powiem troszkę na wieczorowej porze, bo ja chwilę zostanę jeszcze z wami na wieczorową porę pomimo swojego zgięcia i zmęczenia. Dobra, to kończmy tą dzisiejszą historię o psylocybinie, proszę państwa. Także podsumowując, przypominam, jeżeli nie czujecie się naprawdę kozakami, nie próbujcie forsować na siłę. Nie myślcie, że jesteście Carlo Castaneda i że naprawdę dacie radę.
Jeżeli nie braliście grzybów, nie braliście żadnej substancji psychoaktywnej w swoim własnym życiu i nie czujecie tego za bardzo, to nie róbcie tego samemu do końca. Jeżeli natomiast czujecie, że wszystko jest okej, że to jest coś, co na was czeka, nic nie może was zatrzymać. Absolutnie nic. Tak to już jest z losem na świecie. Niektórzy są po prostu predysponowani. Sam znam takich ludzi i tak bywa. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, jeżeli robicie na przykład z kimś, to róbcie z przyjaciółmi. Róbcie z naprawdę miłymi ludźmi, róbcie z normalnymi ludźmi. Miło jest zrobić ze swoją drugą połową.
To jest w ogóle fenomen. To jest bardzo ważna rzecz dla związku przede wszystkim. Wtedy ludzie nagle zaczynają kumać w ogóle, kim ze sobą są. To jest w ogóle taki fenomen. Także to polecam bardzo serdecznie i bardzo mocno. Wszystkie związki, które znam, które kultywują ten proceder co jakiś czas, świetnie się trzymają. Także coś w tym jest. Ja wiem, co w tym jest, ale nie będę wam mówił. Na grzyby, słuchajcie, już robi się mokro, jest deszcz, to już grzyby wyskakują. Aha, z grzybami jest tak, moi drodzy, że największy moment, w którym jest ich najwięcej, po prostu są najlepsze, najmocniejsze, to jest moment, kiedy jest pierwszy przymrozek, szczególnie w górach, bo to dotyczy generalnie głównie gór.
Jeżeli macie pierwszy przymrozek i macie pierwszy dzień, gdzie macie kawałek lodu, który topnieje razem na trawie, to znaczy to jest właśnie dokładnie ten moment, gdzie trzeba szybko zacząć szukać grzybów. One po prostu strasznie lubią ten moment. To jest taki konkrecik. Z dietą to proszę nie przesadzać. Jest dużo legend, dużo opowieści. Trzeba się dobrze czuć i nie przeorać sobie żołądka. To wszystko. Co jeszcze z czasem? Bo tam mnie zwonili i zabrali uwagę. Troszkę nie skończyłem, ile sobie czasu trzeba wziąć.
Także szybciutko kończę. Pik całej historii to jest od godziny do półtorej. Tak musicie sobie wyliczyć. Kolejny czas to podejrzewam, że w okolicach czterech godzin do pięciu, jakoś tak. Jak sobie zrobicie, będzie okej. I ta piąta, ostatnia godzina możecie już powoli wracać. Słuchajcie, jeżeli poczekacie troszeczkę dłużej, to cały efekt psylocybiny automatycznie mija. Psylocybina nie działa w taki sposób, że powoduje, że organizm jest na przykład dysfunkcyjny w jakiś sposób. Czyli mówiąc szczerze, jeżeli przyjechaliście na łąkę rowerami, to po pięciu godzinach bez problemu wyjeżdżacie na tych rowerach i nikt się nie przewraca na tym rowerze. Nie ma absolutnie żadnego problemu z tym.
Tak jest z prowadzeniem samochodu, ale tu bez przesady, moi drodzy. Proszę pamiętać o zachowaniu po prostu normalnej health and safety i nie być po prostu świrem. Ale generalnie, jeżeli spędzicie ze sobą odpowiednio siedem godzin w lesie, to myślę, że po siedmiu, ośmiu godzinach spokojnie możecie wsiąść do samochodu i wrócić z powrotem. I tak będziecie jechali strasznie powoli. Będziecie jechali niczym spaleni po prostu cannabis. Tylko że będziecie mieli pełny, idealny refleks. Także to jest taka ciekawostka w tym wszystkim. Ale tak jak mówię, nie polecam amatorom, bo przede wszystkim jest to nielegalne w Polsce. Także uprzedzam, żebyście nie robili sobie żadnych problemów, bo w Polsce alkoholicy, którzy rządzą i sprzedają cały ten kraj i okupują przede wszystkim tą kolonię, zmuszając wszystkich do pracy karnej na rzecz swojego alkoholizmu, zakazali tych wszystkich rzeczy. I dlatego teraz tak to wygląda.
Także proszę uważać, moi drodzy, na policję, żeby was nie złapała, żebyście nie mieli żadnych problemów. To tyle troszkę na temat psylocybiny. Także uważajcie na siebie, ufajcie sobie i nie przesadzajcie. Także dziękuję serdecznie wszystkim słuchaczom audycji „Hiperprzestrzeń” za wspieranie mnie dzisiaj przeziębionego, chorego i konającego podczas prowadzenia tej audycji. Dzięki wam. Peace and love, moi drodzy przyjaciele. To co? To była po prostu „Hiperprzestrzeń”.