[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne. Omawia Zbyszek Mrugała. Witam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media. Dzisiejszym gościem jest Almous. Miejmy nadzieję, że napięcie w Was wzrosło. Jesteście zainteresowani co się stało? Co było przyczyną, że Almous się tak nacierpiał? Bidulka młodości i oddaję Ci głos. Wyjaśnij co to było, co się działo.
[00:34] - Trudno, że tak powiem w tej chwili nie otworzyć któregokolwiek polskiego serwisu informacyjnego, żeby nie natknąć się na informację pod tytułem: ksiądz jakiś tam szanowany egzorcysta przestrzega na przykład przed tym, przed tamtym. I że generalnie jeżeli otworzy się Harry'ego Pottera, to od razu z tego Harry'ego Pottera wyjdzie diabeł. I w tym momencie jedyną opcją będzie udanie się do egzorcysty, który autorytetem jakby z góry tego diabła przepędzi.
[00:57] - A twoim zdaniem ten diabeł wyjdzie z Harry'ego Pottera, czy nie? Żartujesz teraz?
[01:01] - Teraz żartuję, ale polscy egzorcyści oczywiście traktują swoje wypowiedzi absolutnie serio, ponieważ rzeczywiście już po tych doświadczeniach zacząłem studiować okultyzm, również magię obrzędową w jej formie tradycyjnej. I tutaj wielkie zaskoczenie. Czego się nie usłyszy z ambony, to to, że magia obrzędowa jest praktyką eklektyczną. To znaczy czerpie częściowo ze źródeł chaldejskich. Tutaj wchodzą te wszystkie elementy astrologiczne. To są źródła chaldejskie. Z drugiej strony źródeł arabskich, czyli przede wszystkim księga Gaja Talhakim tłumaczona na łacinę jako Picatrix. Ale z trzeciej i to jest najsilniejszy wpływ, jeżeli chodzi o magię zachodnią, to, to jest liturgia katolicka, a przede wszystkim ryt egzorcyzmu. I o tym się kompletnie nie mówi. W księdze Heptameron Piotra z Abano proces ewokacji, czyli przywołania duchów, wygląda w sposób następujący: czarownik musi najpierw mieć przy sobie szaty księdza.
Bardzo charakterystyczny egzorcysta jest ubrany w szaty księdza.
[01:50] - Skąd wziąłeś te opisy?
[01:52] - Słucham?
[01:52] - Z tymi ubraniami księdza.
[01:54] - Ubranie księdza to jest instrukcja w księdze Heptameron Piotra z Abano. Jest to jedno z najważniejszych źródeł, jeżeli chodzi o zachodnią magię obrzędową, które zachowały się do naszych czasów. I znajduje się instrukcja: szata czarownika, szata, w której wykonuje się obrzęd magiczny, musi być szatą księdza, szatą kapłana A twoim zdaniem ten diabeł wyjdzie z Harry'ego Pottera, czy nie? Żartujesz teraz?Regularnie komunii i jeszcze będziesz czytał Harry'ego Pottera. No to już przerąbane. Nie, moim zdaniem prawda znajduje się pośrodku. Z jednej strony mamy do czynienia z realnym zjawiskiem, jak najbardziej realnym zjawiskiem. Z drugiej strony nie zgadzam się z wpisywaniem tego zjawiska w kontekst religijny, w kontekst tak naprawdę mitologiczny. Jeżeli się przeanalizuje, to była pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy już kiedy koszmar minął. Ja pomyślałem sobie, że muszę to sobie jakoś poukładać.
Mój poprzedni sposób patrzenia na rzeczywistość się zawalił i muszę sobie wszystko poukładać w głowie. Pierwszym odruchem byłoby oczywiście zwrócenie się w stronę nauki Kościoła. Wizja świata, którą głosi Kościół, jest oparta w pewnym mitycznym sposobie widzenia rzeczywistości. Żeby się zgodzić na prawdziwość tego obrazu świata, musielibyśmy się zgodzić na literalną prawdziwość głoszonej przez niego mitologii. No, oczywiście innej możliwości nie ma. Można też uznać, że mamy do czynienia z realnym zjawiskiem, ale niekoniecznie dającym się wtłoczyć w ramy judeochrześcijańskiej mitologii. Udostępniłem go chyba nawet kiedyś na, na profilu Infry. Na przykład historie opętania. Historia bardzo krótkiego opętania, której się właśnie nie da wtłoczyć w te judeochrześcijańskie ramy. Mianowicie dwójka przyjaciół postanowiła zażyć narkotyk o nazwie Salvia divinorum.
Szałwia wieszcza była roślina zażywana przez-- aby dotknąć innego świata. Dwóch najprawdopodobniej młodych ludzi postanowiło zażyć ją rekreacyjnie. I teraz tak: jeden z nich opowiadał, że przejścia po jej zażyciu były praktycznie nie do opisania. Ten mężczyzna doświadczył jakby nie tylko oderwania od świata, ale też utraty tożsamości oraz że zyskał w tym dziwnym stanie świadomości możliwość poruszania się po czymś, co można by nazwać wieloświatem, czyli podróżowania po rzeczywistościach, których nawet nie był w stanie opisać. Opisał tak naprawdę jedną z nich. Znalazłem się w świecie, który przypominał wirujący kolor, z tym że nie był to ani wir, ani nie był to kolor. Tylko że jakby najbliżej naszego opisu to byłby wirujący kolor. Mężczyzna cały czas próbował rozpaczliwie wrócić do swojego ciała, swojej tożsamości i do naszego świata. Kiedy mu się to wreszcie udało, mężczyzna znowu znalazł się na krótko. Znowu znalazł się poza ciałem.
W tym momencie nagle z tego jakby wieloświata przyczepiło się do niego coś, co podążyło za nim do ciała. Mężczyzna ocknął się i stwierdził, że to coś ma całkowitą kontrolę nad jego ciałem, nad jego myślami. Mężczyzna opisywał to tak: to coś, tłumaczę na polski, ponieważ oryginał był po angielsku. To coś miało całkowitą kontrolę nad moimi ruchami. Czułem, słyszałem tego myśli, jakkolwiek to coś nie myślało słowami. Widziałem, tutaj cytuję tego mężczyznę. To coś uświadomiło sobie, patrząc przez moje oczy, że znajduję się w pokoju w zamkniętym pomieszczeniu i chciało wyjść. Niestety nie było w stanie kontrolować mojego ciała, ponieważ było po raz pierwszy w ludzkim ciele i w tym świecie. Było w stanie wykonywać nieskoordynowane ruchy. To coś podeszło, ciałem tego młodego mężczyzny do klamki, ale nie było w stanie zorientować się, jak klamka pracuje.
Przyjaciel mężczyzny, który już chyba wytrzeźwiał po spożywaniu swojej dawki narkotyku, cisnął tego mężczyznę na łóżko. Tamta istota odeszła na moment z ciała. On też wyszedł z ciała. Już kiedy wrócił do, do swojego ciała, wszystko było no w miarę w porządku. Czyli mamy znowu do czynienia z opętaniem, jak najbardziej klasycznym opętaniem przez, przez jakąś obcą inteligencję, ale kontekst jest zupełnie z naszego punktu widzenia egzotyczny. Nie jest to już opętanie przez złego ducha, który zszedł gdzieś z piekła, wyszedł i głównie po to, żeby, żeby ten delikwent się mógł później nawrócić na chrześcijaństwo czy na katolicyzm. Przejął władzę nad jego ciałem. Tylko to było opętanie przez coś, co przyszło no zupełnie spoza świata, który znajduje się spoza świata, który znamy. Sam zresztą podczas jednej z moich podróży wizjonerskich widziałem. Może ją opiszę.
To był jakby szczyt tych moich możliwości. Udało mi się, praktykując tą metodę, jak ją nazywam metodę wizualną. Wszedłem w obrazy. Najpierw leciałem przez jakby obraz przez znaną mi ulicę i na samym końcu tej ulicy nagle ten znany krajobraz się rozpłynął. Ulica się kończyła i za nią był krajobraz nieprzypominający niczego z naszego świata. Jedynym elementem, który byłby znajomy, był pas chyba ziemi. Na tej ziemi stały przede mną dwa budynki. Wyglądały jakby miały dwa piętra. Niesamowicie bogatą, niesamowicie zdobioną architekturę, która nie przypominała architektury żadnego z miast ziemi. Był zakończony wieżyczką.
Po prawej stronie znajdowało się coś, co przypominało kościół i na bramie tego jakby niby kościoła albo wokół niego były takie wzory jakby organiczne, prawie jakby roślinne wzory. Stanąłem przed tym czymś jak wryty, ponieważ czegoś takiego nigdy jeszcze wcześniej nie widziałem i nie byłbym w sobie tego w stanie świadomie wyobrazić. Zanim tam doleciałem, straciłem przytomność i jak się obudziłem, no już nie byłem w stanie wizjonerskim, tylko byłem w naszym świecie. Czyli rzeczywiście poprzez te stany wizjonerskie można przedrzeć się przez zasłonę tych obrazów, które mają charakter mniej lub bardziej osobisty i dotrzeć do rzeczywistości, które znajdują się poza naszym wyobrażeniem. Wiem, że to brzmi jak bełkot i pewnie gdybym to usłyszał jeszcze przed tym wszystkim, sam się z siebie śmiał. No ale po prostu przeżyłem, co przeżyłem. Widziałem, co widziałem i przypuszczam, że do końca życia mnie to-
[10:31] - Mam takie pytanie czy masz jakąś radę dla osób, którym się coś podobnego przytrafiło? Jak się mają zachować, żeby niekoniecznie przeżywać te całe twoje przygody i jakoś w łagodniejszy sposób zakończyć takie histerie?
[10:43] - Przede wszystkim tak. W analizie późniejszej doszedłem do wniosku, że źródłem tych problemów było wykonywanie metody wizualnej z otwartymi oczami i to mogło, mówię mogło sprawić, że cokolwiek do mnie przyszło, zauważyło mnie, że po prostu stałem się widoczny dla czegoś, co mnie by w innym wypadku nie zauważyło. Najlepszą radą oczywiście byłoby, byłoby takimi rzeczami się nie zajmować. No jest to oczywiście wiadomo. Żeby nie zostać potrąconym przez samochód, najlepiej nie wchodzić na jezdnię. Niestety czasem trzeba wyjść na jezdnię. Oczywiście przypuszczam, że powstrzymując się od pewnego rodzaju praktyk, minimalizujemy ryzyko, jakkolwiek wątpię, żeby możliwe było zbicie go do zera. Przypuszczam, że no każdy tak naprawdę jest mniej lub bardziej narażony, jakkolwiek ci, którzy zajmują się pewnymi rzeczami, próbują pewnego rodzaju praktyk. Praktyk, które mają, które nazywa się praktykami okultystycznymi, są narażone na tego rodzaju doświadczenia silniej niż inni. Takie jest moje zdanie, jakkolwiek mówię no trudno mi tutaj podać jakiś sposób jednoznaczny uniknięcia tego rodzaju przejść.
Część życia muszę dusić w sobie rzeczy, którymi z wiadomych powodów się nie mogę podzielić z innymi. Z powodu tego, że żyjemy w takiej, a nie innej kulturze i przyznanie się do pewnego rodzaju doświadczeń no ściąga na człowieka. To jest jak stygmat. Albo człowiek jest uznany za wariata, albo w najlepszym wypadku jest zaciągnięty do rezortysty katolickiego. No wiadomo, tertium non datur.Także dziękuję bardzo, że miałem okazję o tych przeżyciach opowiedzieć.
[12:03] - Ja bym się ciebie zapytał o coś, bo z tego, co jak opowiadałeś, wyglądałoby, że obwiniasz tą istotę duchową, która ci towarzyszyła i która ci tak brzydko powiedziała albo nie doceniła, że jesteś taki twardziel i on że cię wykończy. Ją obwiniasz tymi swoimi nieszczęściami? Czy podejrzewasz, że to coś się stało? Jakieś zmiany w twoim życiu nastąpiły, które i tak by miały miejsce.
[12:23] - Jestem bezwzględnie przekonany, że przyczyna moich przeżyć była zewnętrzna, że była nią agresja z zewnątrz, że była nią agresja istoty no, niebędącej istotą ludzką. I co do tego jestem absolutnie przekonany. Natomiast podejrzewam, że sam mogłem no, sprowokować tą istotę, wykonując ćwiczenia, które pisałem w poprzedniej części wywiadu. Było to ćwiczenie, przyp-przypominam, polegające na wizualizowaniu obiektu, pojedynczego obiektu. Twórca ćwiczenia, biolog francuski, właściwie urodzony w Egipcie biolog, wyszkolony w Szwajcarii Claude de Contrecor, zalecał, żeby robić to ćwiczenie albo z otwartymi oczami, albo z zamkniętymi oczami. Eksperymentowałem z tym ćwiczeniem. Odkryłem, że najlepsze efekty przynosi ono, kiedy wykonuje się je z otwartymi oczami. I teraz, żeby, żebym mógł wyjaśnić dokładnie moje podejrzenia, musiał-musiałem wejść w t-w teorię, którą stworzyłem na własny użytek. Teorię czegoś, co nazwałem immaterią. Immateria jest to rodzaj czynnika.
Nie jest to ani energia, ani materia, tylko rodzaj pewnego uniwersalnego czynnika, który między innymi oprócz tego, że porządkuje materię, która bez oddziaływania z immaterią byłaby chaotyczna, nie tworzyłaby żadnych struktur, nie tworzyłaby systemów. Oprócz tego, że prawdopodobnie, jak odkrył Wilhelm Reich, ponieważ stwierdziłem, że moje teorie mają dużo wspólnego z teoriami Reicha, mimo że Reich doszedł do nich zupełnie inną drogą. Oprócz cech, które przed chwilą wymieniłem, immateria jest również świadoma. Immateria posiada świadomość, jest w stanie rejestrować doznania. Jest w stanie reagować na myśli i emocje istot żywych, które są w niej zanurzone.
[14:04] - Masz na myśli astral?
[14:05] - To znaczy znam teorię płaszczyzny astralnej, jakkolwiek no, ona mnie do końca tak nie zdawała. Dlatego stworzyłem, znaczy tłumacząc to jakby na język używany powszechnie przez osoby zajmujące się zjawiskami paranormalnymi al-albo okultyzmem, można by utożsamić immaterię z tym, co Eliphas Levi nazywał światłami astralnymi, czyli z formą subtelnej energii. Co jest jednak najistotniejsze? Najistotniejsze jest to, moim zdaniem, że obojętnie jak tą siłę nazwiemy, jest ona podatna. Jej podstawową cechą jest świadomość. Jest zdolność do rejestrowania doznań i również przenoszenia tych doznań. Jestem przekonany, że istnieje pole tego czynnika w dużym uproszczeniu energii, w którym myśl rozchodzi się mniej więcej tak samo jak fala. Myśli, emocje rozchodzą się dokładnie tak samo jak fala radiowa w powietrzu. Jestem również przekonany, że istnienie tego czynnika jest odpowiedzialne za między innymi za zjawisko telepatii. Ponieważ myśl i emocja przenosi się wewnątrz tego czynnika.
Jest możliwe, że osoba A przekaże poprzez ten czynnik swoje myśli albo emocje osobie B. Słyszałem również na przykład o osobie, co do której uważa się, że jest ona obdarzona zdolnościami paranormalnymi i jeżeli ta osoba się wścieknie, przedmioty przesuwają się same, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ta osoba jest wzburzona emocjonalnie. Przypisuję to również działaniu tego uniwersalnego czynnika. Działaniu immaterii, która rejestruje, zwłaszcza w przypadku osób, których wewnętrzny system, że tak powiem, immaterialny, jest silny. Jest w stanie zarejestrować te emocje tych osób, ponieważ ten czynnik jest świadomy i reaguje również z myślą i emocjami innych istot świadomych, że sama obecność wokół nas tego czynnika jest jednym, jest jedną z przyczyn, dla których jesteśmy świadomi. Dla których nie jesteśmy tylko i wyłącznie maszynami, które przetwarzają pulsy elektryczne. Ale jesteśmy świadomi doznań. Jesteśmy świadomi koloru, dotyku, dźwięku. Myśl, zwłaszcza skupiona myśl, jest w stanie właśnie z tego powodu wprawić tą siłę, ten czynnik w ruch. I teraz co ja robiłem wtedy, kiedy następują te doświadczenia?
Leżałem w łóżku z otwartymi oczami, wbitymi w ciemność i w tej kompletnej ciemności. Według instrukcji Claude de Contrecor wizualizowałem różnego rodzaju przedmioty. Wyglądało to w ten sposób, że na sam początek obraz był bardzo zamazany, niewyraźny, a później w miarę jak ćwiczenie postępowało, to było tak, jakby przede mną zaczynała się gotować zupa. To znaczy pojawiały się bardzo wyraźne kształty. Pojawiała się jakby taka magmowata substancja. Byłem w stanie spostrzegać taką podobną do plazmy albo protoplazmy substancję, z której formowały się kształty, na-na które miałem wpływ poprzez siłę woli, poprzez wyobraźnię. To są wyłącznie, tylko i wyłącznie moje teorie. Czym moim zdaniem są istoty, tak zwane istoty duchowe? No to są moje teorie stworzone na własny użytek.
[16:53] - Staraj się ustalić, co mogło być przyczyną, żeby ten ktoś się na tobie tak miał uprzeć.
[16:57] - Przyczyny były dwie. Pierwsza, ponieważ byłem w stanie wtedy robić to, co robiłem. Musiałem dysponować duż-silnym układem, dużą ilością tej siły życiowej, ponieważ ten czynnik, świadomy czynnik, o którym mówiłem, występuje, o czym również jestem przekonany, w organizmach żywych jako siła życiowa. A istota, która mnie zaatakowała, była skupiskiem w moim rozumieniu właśnie tej siły, tego czynnika, ale oderwanym od materii stałej, od fizycznego ciała. Przypuszczam, że tego rodzaju istoty potrzebują tej siły. Do czego jej potrzebują? Czy potrzebują jej, żeby przetrwać? Czy potrzebują jej po to, żeby mieć wpływ realny na naszą rzeczywistość? Czy potrzebują jej jako źródła stymulacji, podobnie jak my potrzebujemy używek? Trudno mi powiedzieć, ale jestem przekonany, że po pierwsze wykonując ćwiczenia przepisane przez Claude de Contrecor z otwartymi oczami, czyli faktycznie projektując myśli przed siebie, dałem znać tego rodzaju istotom gdzie jestem.
Stałem się dzięki temu dla nich widoczny i przypuszczam, że jest to, że właśnie to, że nie złamanie, tak jak się mówi w środowiskach katolickich, że niezłamanie przykazań nie zło, że tak powiem niemoralne. Nie-Nie wykroczenia przeciwko dekalogowi, ale właśnie działania, które sprawiają, że ja o tym również jestem głęboko przekonany. Działania, które sprawiają, że stajemy się widoczni dla tamtych istot, ściągają te istoty w naszą stronę i przypuszczam, że właśnie to się wtedy wydarzyło. Miałem w sobie duże ilości tej w dużym uproszczeniu siły życiowej, czyli czegoś, co dla tamtych istot jest wyraźnym przysmakiem. Zacząłem ćwiczenia, które zalecił Claude de la Contre Curci, czyli zacząłem faktycznie to tak, jakbym zaczął bełtać przed sobą ten czynnik albo tą energię. Automatycznie stałem się widoczny dla istot, które zamieszkują tamten niewidzialny świat. Jedna z nich zwróciła na to uwagę i zobaczyła. Zbliżyła się. Zobaczyła, że ma do czynienia z potencjalnie smakowitym kąskiem, czyli z istotą ludzką obdarzoną dużą ilością sił witalnych. No i reszta wyglądała tak, jak wyglądała.
Zaczęło się ssanie tych sił witalnych. Przypuszczam, że jest to jedna z głównych przyczyn kłopotów, które ludzie z tymi istotami mają. Z tym, że mówię, patrzę na to przez pryzmat własnych doświadczeń. Inna osoba może mieć zupełnie inne doświadczenie. Po drugie patrzę na to przez pryzmat teorii, które zbudowałem na bazie tych doświadczeń. W związku z czym jaka byłaby moja rada dla osób, które się zajmują tymi sprawami? Starać się być jak najmniej widocznym. Istnieje technika rytualna stworzona przez Zakon Złotego Świtu, przez Hermetyczny Zakon Złotego Świtu. Polega ona w dużym skrócie na nakreśleniu wokół osoby, która tą technikę wykonuje sześciu symboli, tak zwanych symboli Różokrzyża. Był to jeden z głównych symboli Zakonu Złotego Świtu.
W kreśleniu symboli towarzyszy, jak w większości praktyk Złotego Świtu, wizualizacja i wmawianie tak zwanych słów mocy. W tym wypadku jest to słowem używanym w tej praktyce jest tak zwany pentagramaton, czyli hebrajskie imię Chrystusa Yeshua. Według nauk Złotego Świtu nie jestem może zbytnim entuzjastą tej grupy ani jej praktyk, ale muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o tą praktykę, to zdaje ona egzamin. Był rok 2010. Obudziłem się rano po bardzo kiepskim śnie. Bardzo kiepsko spałem. Moją pierwszą myślą była panika. Byłem przekonany, że moi prześladowcy znowu mnie dopadli i znowu zaczęło się ssanie sił życiowych. Co zrobiłem? Natychmiast po przebudzeniu wykonałem opisaną praktykę, po czym poszedłem do pracy, ponieważ miałem tam jeszcze coś do skończenia.
Nie miałem dzień wolny od pracy, ponieważ miałem szkolenie bezpieczeństwa i higieny pracy. Akurat pracowałem wtedy w jednostce samorządowej i tego rodzaju szkolenia były tam wykonywane dość regularnie. Mimo to poszedłem do pracy, żeby upewnić się, że jedna rzecz, nad którą wtedy pracowałem, że będzie dokończona i że działa tak, jak powinna. I co się stało? Wszedłem do pokoju, w którym pracowałem. Przywitałem się z kolegami i koleżankami. Usiadłem przy komputerze, po czym weszła koleżanka. I co mnie zdziwiło to to, że koleżanka zupełnie mnie zignorowała. Byłem raczej, że tak powiem, w pozycji, w której łatwo mnie było zobaczyć. Skończyłem to, co zrobiłem.
Pomyślałem sobie może jest zabiegana, może jej się spieszy, może nie wiem, może jest na mnie obrażona. No wiadomo. Zrobiłem to, co miałem zrobić, po czym wstałem i pożegnałem się. Na twarzy mojej koleżanki odmalowało się ogromne zdziwienie, ogromne zdziwienie, jak zobaczyła ducha. Uświadomiłem sobie, że koleżanka nie zdawała sobie sprawy z mojej obecności. I teraz jeszcze jedna uwaga na temat praktyki, o której mówiłem. Nazywa się ona w terminologii Złotego Świtu i grup, które zapożyczyły praktyki właśnie ze Złotego Świtu. Nazywa się ona Rytuałem Różokrzyża. Jak już mówiłem, jedną z właściwości tej praktyki jest to, że sprawia ona, że człowiek staje się niewidzialny przede wszystkim dla istot nadprzyrodzonych, ale również może stać się niezauważalny dla innych ludzi. I tutaj miałem doświadczenie, które przed chwilą opisałem, jest dla mnie jednym z koronnych dowodów na to, że cokolwiek nie sądzić o praktykach Złotego Świtu, ta zdaje egzamin, czyli robi to, co powinna.
Stałem się rzeczywiście po wykonaniu tej praktyki zacząłem jakby odbijać uwagę. Uwagę ludzi, którzy teoretycznie powinni mnie zauważyć. Na forach poświęconych okultyzmowi i magii obrzędowej jest to jedna z podstawowych praktyk ochronnych. Również w przypadku ataku może pomóc, o czym ja wtedy nie wiedziałem. Egzorcyzm niekoniecznie w znaczeniu egzorcyzmu odprawionego przez księdza egzorcyzmu katolickiego, ale egzorcyzm jako praktyka albo rytuał. Najczęściej jest to po prostu inkantacja odegnania, odegnania atakującej daną osobę istoty. Jedną z najprostszych tego rodzaju praktyk jest technika opracowana przez Ordo Campo Santo, również grupę magiczną, grupę okultystyczną. Praktyka ta została opisana w książce New Avatar Power. Tytuł jest taki trochę dziwny. Tytuł jest odrobinkę dziwny, natomiast sama książka zawiera inkantacje mające, powiedzmy, bardzo silne ugruntowanie w zachodniej tradycji magicznej.
Znalazłem zaklęcie, które było wzorowane bardzo wyraźnie na zaklęciu z Księgi Heptameron.
[23:01] - Jako że mamy materiału już bardzo dużo, ja tak troszeczkę spróbuję powiedzieć, jakie jest moje zdanie, bo ja też tworzyłem grupy osób, z którymi badaliśmy zjawiska, które ty opisujesz. Sam też miałem podobne przeżycie przed dwudziestu pięciu laty. Towarzyszyło mi to prawie to dziwo. No powiem dokładnie dwadzieścia. Ja osobiście jestem przekonany, że rozbudziłeś w sobie kundalini. To było przyczyną twoich nieszczęść i nastąpiło coś takiego jak rozdzielanie się osobowe. Odsuwałeś od siebie swoje osobowe części. To powoduje tyle bólu i takie osłabienia. Co do samych praktyk czy tychSztuk wizualizacji, to ja ci zdradzę, że jestem malarzem i zanim dowiedziałem się, że w ogóle istnieje taka świadoma sztuka wizualizowania, robiłem to na okrągło i przysyłałem sobie fragmenty obrazów, a więc oni już by mnie powinni usiekać sto razy. Niestety takiego czegoś nie zrobią.
Się okazało nawet, że to wizualizowanie sprawdzaliśmy na forach, wysyłaliśmy sobie prezenty, bawiliśmy się przed nimi przez trzy lata. Dwadzieścia osób bawiło się super. Spotykaliśmy się poza ciałem. Spotykaliśmy się przy pomocy podróży mentalnych i nikomu się nic nie stało. Moja diagnoza ty po prostu rozbudziłeś w sobie kundalini, co spowodowało spontaniczne OBE. Ale że wiesz, oczywiście nie chcę ci odbierać tego zagrożenia swojego agresora, który mógł też się oczywiście pojawić, bo mógł być zainteresowany twoimi postępami albo kogoś wkurzyłeś swoimi wyobrażeniami. Mogłeś komuś po prostu podpaść. Jeżeli masz jeszcze jakąś ochotę coś dodać, to proszę, oddaję ci głos.
[24:21] - Nie. Myślę, że w tej chwili nic mi nie przychodzi do głowy. No, jeżeli miałbym teraz jeszcze coś dodać od siebie, no to po prostu zalecałbym ostrożność podczas tego rodzaju praktyk. Oczywiście nie chcę odradzać. Uważam, że człowiek nie powinien kierować się w życiu strachem, ale powinien zachować ostrożność. Nie mówię tutaj, że absolutnie nie powinno się takich rzeczy robić, tylko powinno się to, powinno się, mówię, zachować ostrożność i wyznaczać sobie jasne cele właśnie po to, żeby jednak zadbać zawsze o to, żeby mieć przy sobie jakąś broń na odparcie ewentualnego ataku z, że tak powiem, tamtego świata. I to by było wszystko. Dziękuję bardzo.
[24:59] - Super, Arnusz. A więc drodzy słuchacze, pamiętajcie zawsze należy się zabezpieczyć, nie latać gdzieś po dziurach, po piekle i ściągać na siebie demony, tylko ostrożnie.
[25:08] - No mówię, jestem przekonany. No widziałem, co widziałem. No widziałem coś, co bynajmniej mną nie było. Jakkolwiek oczywiście można by również się zacnąłem z takimi interpretacjami, że była to na przykład, nie wiem, jakaś część mnie albo że był to wytwór mojego umysłu.
[25:21] - Ja miałem coś takiego jeszcze ostrzejszej formy, bo mnie wywalało na okrągło. Jest coś takiego, że jak już cię wywala, to już w tych momentach tracisz energię. Energię jak tracisz albo dostajesz, regenerujesz się przy pomocy trzęsień, albo po prostu klapniesz. Są bardzo dziwne zaburzenia w momencie, jeżeli części tracisz swoje osobowe. Jeżeli na przykład tracisz ciało przyczynowe, wpadasz w taki stan świadka postrzegającego siebie, niepotrafiącego podjąć decyzji. Jesteś pozbawiony autorefleksji i w zależności od tego, jakie ciało od siebie tracisz, tą część władz umysłowej masz utrudnioną. Ona nie działa ci. Teraz na przykład, jeżeli tracisz energię, bardzo często tak jest, że ktoś rozdziela się, tworzy myślokształty, które pochłaniają całkowicie jego energię. Jeżeli ktoś jest na przykład napalony na coś, ma jakąś mocną wizję agresji albo na przykład twórcze jakieś akty, to on tworzy obok siebie duplikaty, których utrzymanie kosztuje niesamowicie dużego nakładu energetycznego. To może spowodować całą masę zaburzeń.
Poza tym jak się kundalini ruszy, to się straszne rzeczy dzieją. Ja o tym nie chcę teraz mówić, bo czasu nie ma, ale część twoich zabiegów spowodowana była tym, że właśnie osiągnąłeś ten poziom, gdzie kundalini się rusza. Stawałeś się człowiekiem tak zwanej czwartej wymiaru. To tak boli niestety.
[26:26] - No możliwe. Ja mogę powiedzieć tylko i wyłącznie tyle, że przydarzyło mi się coś strasznego. Coś, czego do końca w dalszym ciągu nie udało mi się zrozumieć. No i w dalszym ciągu winię za to agresję z zewnątrz. Możliwe, że jednak tutaj, dlatego też nie wykluczam, że jeżeli chodzi o moją interpretację, no odebrałem jednak katolickie wychowanie. Chodziłem na lekcje katechezy w wieku, nie wiem, jeszcze, jeszcze przed tymi wydarzeniami. Byłem przerażony. Byłem przerażony wizją opętania, ponieważ puszczali nam filmy takie, a nie inne na lekcjach religii. Możliwe, że to również wpłynęło.
[26:56] - Ale właśnie alarmy się robił w kościele. Te rzeczy się opowiada, te wszystkie niebezpieczne, bo bólu to może spowodować.
[27:02] - To mogło też wpłynąć na moją interpretację tych-
[27:05] - Ale spacz. Teraz przynajmniej masz super doświadczenie. Znasz się na bolączkach duchowych. Jeżeli kogoś spotkasz, to po prostu jednym objęciem wzroku zrozumiesz całą moc problemów, jakie ktoś ma. Poza tym nikt nie mówi, że to się skończyło. To może się zmienić i przyjąć bardzo łagodną formę i możesz z łatwością osiągać później te różne stany świadomości. Ja przynajmniej teraz tak mam po dwudziestu latach, a więc nie widzę teraz, po latach jakichś takich strasznych problemów z tego powodu. A miałem, mówię ci, może miałem jeszcze gorzej od ciebie. Tyle że z innymi wrogami walczyłem.
[27:33] - Być może. Nie uważam się też tak doświadczonego co do wspomnianych zdolności. One raczej, one raczej zaczęły słabnąć. Kiedy zaczęła się agresja, to one zaczęły słabnąć i wróciły na moment, kiedy koszmar się skończył. One zaczęły jakby nieśmiało powracać i później wygasły. I w tej chwili już tak naprawdę jestem od tego odcięty, niezależnie od tego, jak bardzo próbuję ten stan rzeczy zmienić. Szczerze mówiąc ostatnio, kiedy odpuściłem już wysiłki, a przybierały one momentami formę wręcz obsesyjną.
[28:02] - A co chciałeś osiągnąć?
[28:04] - Chciałem przede wszystkim tak, chciałem znowu być w stanie osiągać stany wizjonerskie, które wcześniej opisywałem. Ta zdolność u mnie prawie zupełnie wygasła.
[28:12] - Wystroiłeś się całkowicie do świata fizycznego. Wyeliminowałeś to, nie chciałeś. Pragnienie powoduje, że to można wszystko cofnąć.
[28:18] - Chciałem bardzo. Nawet się bardzo starałem, ale jakby rezultat był zupełnie odwrotny do włożonego przeze mnie wysiłku. Traktuję zarówno sny, jak i te głębsze stany wizjonerskie jako dowód na kontakt z tamtym światem, nazwijmy go umownie światem widzialnym.
[28:36] - A próbowałeś się spotykać z jakimiś partnerami, z żywymi osobami? Mieć wspólne spotkania?
[28:41] - Spotkałem tylko jedną osobę, która była jak tej pory, która była obdarzona tego rodzaju zdolnościami, jakkolwiek budziły one w niej całkowicie dla mnie zrozumiałe przerażenie i rozważałem możliwość właśnie eksperymentu, czyli spotkania się jakby eksperymentalnego z tamtą osobą w tamtym niematerialnym czy niewidzialnym świecie. Jakkolwiek po pierwsze tamta osoba raczej bała się, raczej bała się podróży. Dwa ja zmagałem się z utratą przeze mnie albo, albo bardzo silnym osłabieniem tamtych zdolności. Kolejne eksperymenty, które wierzyłem, że pozwolą mi przywrócić tamte zdolności, kończyły się dramatycznie. Na przykład, nie wiem, raz prawie dwa czy trzy tygodnie chodziłem z permanentnymi. Miałem tak najpierw depresję. Byłem przekonany, że, że znowu zaczął się koszmar. Na szczęście nie tym razem. I zawroty głowy, ponieważ wpadłem na cudowny pomysł. Ale historia była taka.
Jeszcze kiedy trwał tamten horror, nauczyłem się, z internetu zresztą, następującej techniki. Bardzo prostej. Na pewno nie słyszałeś. Wyciągasz przed się dłonie, zwracasz je ku sobie, zbierasz i oddalasz, tak jakbyś grał na harmonijce. W tym momencie pomiędzy dłońmi powinno się pojawić uczucie przyciągania albo odpychania, które można wzmocnić albo, albo kierować nim siłą woli. W czasie, kiedy trwał koszmar, używałem tego, żeby odzyskać siły. To znaczy w momencie, w którym udało mi się wytworzyć tą siłę przyciągania albo odpychania, którą teraz uważam za manifestację tego uniwersalnego czynnika, o którym wcześniej mówiłem. Po budzeniu tego odpychania pomiędzy dłońmi kładłem je na pępku. Robiłem tak, ponieważ źle odczytałem instrukcję, ale to mi tak pomagało. No i w tym momencie odzyskiwałem siły.
Byłem w stanie w miarę normalnie funkcjonować, mimo że przez cały czas siły z jakiegoś powodu ze mnie uciekały.
[30:23] - Ty popełniasz jakiś błąd. Ja nie wiem dokładnie jeszcze co robisz. Musielibyśmy się kiedyś spotkać i musiałbyś mi opisać albo pokazać co robisz, bo na Ziemi pojawiły się nowe prądy, które między innymi propagująSą to podróże mentalne, pewnego rodzaju ćwiczenia energetyczne, wirtualne, które tysiące ludzi już stosuje na całej ziemi i oni dzięki tym podróżom mentalnym spotykają się. To są takie spotkania z ograniczoną świadomością, ale ludziom się coś takiego nie dzieje. Ty po prostu rozrabiasz coś. Ty coś robisz, wytwarzasz jakieś ruchy, jakieś napięcia budujesz, które kosztują cię tyle energii, ból głowy i masz stresa. Ty się robisz byka.
[30:57] - Być może. Przypuszczam, że też przypuszczam, że właśnie tak jest. W każdym bądź razie wpadłem na... Najpierw przez jakiś czas nie byłem przekonany, czy doznania, które opisałem. Mówię o tym odpychaniu, przyciąganiu i tak dalej. Czy one nie są moim jakby czysto subiektywnym doznaniem? To już było długo po koszmarze. Miałem taką sytuację w pracy, że stała koło mnie koleżanka i koleżanka była w bardzo złej formie. No i chciałem jej jakoś pomóc. No i postanowiłem najpierw zrobić jej ucisk łokcia.
Nazwałem na sucho, czyli bez żadnego, bez wytwarzania tego przyciągania ani odpychania. Zaproponowałem jej, jak nazwałem ręce królewną. Najpierw zrobiłem jej uścisk bez odpychania. Wygenerowałem to odpychanie, przycisnąłem i koleżanka stwierdziła, że rzeczywiście jej to pomogło. No, dla mnie był to dowód na to, że siła, którą wtedy wyczułem, że ona istnieje naprawdę, że ona nie jest tylko i wyłącznie wytworem mojej wyobraźni, a przez jakiś czas właśnie tak podejrzewałem. Potem wpadłem na genialny pomysł, żeby pobawić się z tym odpychaniem, przyciąganiem przez nogi i głowę. Jak to zrobiłem, na początku było bardzo fajnie, a potem właśnie zaczęły się kłopoty ze spaniem.
[32:00] - Ty budujesz jakieś bardzo silne myślakształty poprzez to, że jesteś tak zafascynowany tym zjawiskiem. Twoja fascynacja cię kosztuje tyle nerwów.
[32:07] - Przypuszczam, że tak może być. Rzeczywiście, że tak może być.
[32:10] - Przy wszystkich rodzaju zabiegach ludzie najczęściej starają się pozostawić je swoim torem. Rozluźniają czy skaczą, czy trzepią się, rozluźniają, żeby zapomnieć te twory myślowe, które wytwarzają na użytek akcji. Ale jeżeli na przykład ktoś jest szczególnie napalony na nie, żyje tak, wiesz, tak tętni w nim ta pasja rozpoznania świata niefizycznego, to on sobie sam robi tą swoją pasją byki. Błędy sobie robi, problemy i wytwarza myślakształty, które go kosztują energię. Ale to takie zawsze było. Fascynaci po prostu oddani całą duszą pewnym zajęciom, pewnym pasjom. Po prostu może taka pasja może pożreć.
[32:42] - I ja przypuszczam, że w moim przypadku mogło właśnie wydarzyć się już potem coś podobnego. Już potem, kiedy właśnie obsesyjnie starałem się tam po pierwsze wrócić do równowagi, później no odzyskania tamtych zdolności. I tak naprawdę dopiero kiedy, jak to ładnie określiłeś, odpuściłem, a zrobiłem to tak naprawdę bardzo niedawno, to stwierdziłem, że zaczynam wracać no w miarę do równowagi. Czyli moje pierwsze spostrzeżenie jest takie, że najlepszy sposób, żeby zharmonizować tą siłę życiową, czasem przynajmniej, to po prostu zostawić ją w spokoju, pozwolić jej ustabilizować się samej. No, na to wskazywały moje ostatnie doświadczenia. Jak przez jakiś czas eksperymentowałem z tym wręcz, wręcz obsesyjnie.
[33:22] - Warto jeszcze zwrócić uwagę w tym wątku na jedno niezwykłe zjawisko wynikające z roli ciała astralnego. Ono w momencie zaangażowania emocjonalnego czy płytkiej medytacji potrafi nas opuścić i podróżować poza ciałem fizycznym samo, samodzielnie. Świadomością jesteśmy wtedy w ciele fizycznym, ale to ciało astralne dostarcza nam w tym czasie i tak doznań. Przebywając w przestrzeni, umożliwia nam widzenie miejsc, które ono odwiedza. Dzieje się to spontanicznie, a więc mamy małą kontrolę. Zjawisko to może dostarczać nam czasami trochę problemów. To do tego ciała w podróży przyklejają się często obce myślakształty, a nawet czyjeś ciała astralne. Gdy wraca do nas ten podróżnik, to ściąga w nasze ciało powierzchnię naszego ciała astralnego intruza. No i właśnie w tym jest ten problem. W zależności teraz od tego, w jakich obszarach wieloświata podróżujemy w wyobraźni możemy spotykać na takie twory.
Konghida wspominała kiedyś, iż zobaczyła po wyjściu z ciała doklejonego do jej nogi faceta, którego strąciła z łatwością i który się od niej jak gdyby odczepił. On wisiał po prostu jej poniżej kolana i sobie tam spoczywał. Seth również kiedyś wspominał o bardzo drastycznym przypadku, gdy dokleiło mu się coś do pleców i mówił, że miał poważne problemy przez jakiś okres czasu ze zdrowiem. Wpadło mi jeszcze opowiedzieć pewną historię. To mi się przytrafiła w czasie kursu Bruce'a. Mianowicie po odzyskiwaniu przodków w czasie podróży takiej z ograniczoną świadomością trafiłem na starszą kobietę, która chwyciła mnie za nogi i dokleiła się. Wracając do ciała zapomniałem o niej i co się okazało, gdy siedzieliśmy wszyscy przy stole? Otóż Konghita zaczęła krzyczeć, że ktoś mi się gramala na głowę. No i w tym momencie zdałem sobie sprawę, że rzeczywiście rejestruję pewien rodzaj doznań, odczuć, które jak gdyby sugerują, że coś mi tam jak gdyby się wznosiło po kręgosłupie w stronę czubka głowy. No, mając teraz dowód, byłem w stanie porównać to odczucie do tych spostrzeżeń, tych wniosków osób obserwujących mnie.
No i zauważyłem, że rzeczywiście no jest. Gramoli mi się ktoś. Wyrzuciłem się na zewnątrz ciała. Zobaczyłem taką dziwną starszą postać, osobę, która przypominała trochę figury ze stopionego wosku. Mam nadzieję, że to była moja babcia. Zakończyło się pomyślnie. To znaczy pozbyłem się tego dziwnego myślakształtu czy zagubionego aspektu czyjegoś, czy może samego ciała astralnego po rozerwaniu. Coś wydaje mi się bardzo interesujące, to warto zwrócić uwagę na to, że w momencie, gdy wyobrażamy sobie, bardzo często następuje coś takiego jak wyparcie ciała astralnego. Ono opuszcza nas w momencie medytacji lub w momentach, gdy doznajemy czegoś bardzo intensywnie i samo to jak gdyby opuszczenie jego i przebywanie na zewnątrz jest bardzo intensywnie odczuwane. Tak jakby istotą tego odczucia, tego zaburzenia emocjonalnego czy tego stresu było oddzielenie naszego ciała astralnego i jego szybowanie poza ciałem powierzchni fizycznej.
Ruszanie ciałem astralnym w tej postaci jest dosyć łatwe do opanowania. Wymaga jedynie wiedzy, by wiedzieć, jakie ruchy w wyobraźni wprawiają te ciała astralne w ruch, wprawiają jak gdyby w dynamikę.że ono opuszcza nasze ciało fizyczne i podróżuje na zewnątrz, wprawiając ciała astralne w ruch odsypywaniem się czy masowaniem, nacieraniem, przepychaniem. Tak jak ty to zrobiłeś z tą siłą, tym wrażeniem przepychania, odpychania możemy w ten sposób odczepiać intruzów. To jest bardzo dobre ćwiczenie. Muszę ci pogratulować, bo udało ci się trafić właśnie na to coś, co działa. Jeżeli komuś z nas zdarzą się takie przygody, nie powinniśmy się zbytnio stresować. Dobrze się dowiedzieć, za jakimi doznaniami skrywają się jakie ruchy ciała astralnego. Dobrze byłoby nauczyć się ruszać nim. W ten sposób byśmy byli wspaniale odgrodzeni od niebezpieczeństw. Potrafilibyśmy się po prostu przed nimi bronić, oddzielać.
Istnieje jeszcze oczywiście możliwość, że w wyniku jakichś zaburzeń emocjonalnych czy tych naczep, które się doklejają do nas, czakry ulegają uszkodzeniu albo zdeformowaniu, co może spowodować również nie... Jak gdyby niedotlenienie tych części niefizycznych. To się będzie odczuwało jak zaburzenia emocjonalne, utratę siły. A więc drodzy słuchacze, to nie żarty. Nasze myśli trzeba trzymać się w garści, nie panikować, nie złorzeczyć, a myśleć zawsze pozytywnie. Dobrze oczywiście jest nauczyć się rozpoznawać, co w nas się dzieje po tej drugiej stronie i to jeszcze za życia, a nie czekać, aż umrzemy. Po prostu szkoda utraconych pięknych chwil, które przelatują nam przez palce. Drodzy słuchacze, dobiega audycja nasza już po raz drugi końca. Dziękuję ci. Cieszę się, że jakoś wybrnęliśmy z tych opresji, mimo że wyglądamy troszeczkę nadziei, że nie jest tak źle.
Że po prostu zbyt dużo włożonej energii coś może nas zniszczyć. Oczywiście, jeżeli nie jest to nauką gry na skrzypcach, którą ja właśnie w tej chwili inwestuję czas. Chociaż na granicy też jestem, że już mnie prawie wykończy, bo nieodkurzona, a ja ciągle sobie gram i ćwiczę. Ale dzięki ci było bardzo fajowo. Fajnie się skończyło. Trzymaj się. No, wzajemnie. Moi drodzy słuchacze, za tydzień spotykamy się ponownie. Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl.
Archiwalne odcinki audycji Rozmowy poza ciałem znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium na stronie www.radioparanormalium.pl, a także na forum portalu INFRA pod adresem www.paranormalne.eu.