Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery, w sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła. Do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu. Niezwykłe wizje. Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem. Klątwy.
Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji no, strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" "Mówią świadkowie" w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Zapraszam do spędzenia najbliższej około godziny z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. W dzisiejszym odcinku wysłuchamy kolejnej historii cyklu "Mówią Świadkowie" Paranormalnej Spowiedzi, w której dziś jeden z naszych słuchaczy mieszkający w Stanach Zjednoczonych Polak, oprócz przedstawienia nam kilku ciekawych zdarzeń z różnych kategorii, podzieli się również swoimi spostrzeżeniami na temat UFO, zjawisk paranormalnych i prawdziwej natury naszej rzeczywistości. Opowie nam również co nieco o swojej drodze prowadzącej między innymi przez kilkadziesiąt książek do głębszego zrozumienia własnych doświadczeń i nie tylko. Zanim przejdziemy do słuchania, pozwolę sobie przypomnieć o stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, na której oprócz archiwum podcastów i bazy artykułów czeka na Państwa cała masa różnych innych interesujących treści oraz o forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl, na którym możecie Państwo dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich serwisów społecznościowych.
Cały czas oczywiście czekamy na Państwa relacje z dziwnych zdarzeń, a możecie je nadsyłać pod kontakty, które są wklejone w opisie tej audycji oraz będą podane głosowo pod koniec dzisiejszego programu. To tyle słowem wstępu. Czas zatem zaprezentować przygotowaną na dziś paranormalną spowiedź.
Pierwsza sytuacja to było gdzieś tak może gdzieś koło dziesięciu lat temu. Na wprowadzenie jestem imigrantem, mieszkam w Stanach prawie trzydzieści lat. Mieszkam w Filadelfii. Wracając do pierwszej sytuacji, to było jakoś chyba z może dziesięć, dwanaście lat temu. Dokładnie nie pamiętam, ale to była jedna z takich różnych prac, jakie miałem tutaj mieszkając w Stanach. No i to było no, rozwoziłem chleby do jakiejś tam jakiejś restauracji w centrum Filadelfii. Pierwsza sytuacja to było coś takiego, że no to była praca na noc, więc jeździłem, w zasadzie wjeżdżałem do miasta gdzieś tak druga, pierwsza w nocy. No i miałem-- tam restauracje, ale miałem też różne miejsca, takie dość ciekawe. W centrum, od różnych muzeów po hotele, po dość stare budynki w centrum Filadelfii. Oczywiście mówiąc stary, mówię na zasadzie amerykańskiej, czyli pewno trzysta, czterysta lat. W każdym razie, no i sytuacja jest taka, że miałem dowóz towaru dość duży, no pewno kilka tysięcy dolarów, bułek i chleba do miejsca, które organizuje śluby w centrum. I to jest, to jest w takim budynku, no nie wiem, ile on ma lat.
Pewno z tysiąc siedemset, jakoś tak. To znaczy tak gdzieś na oko około tysiąc siedemsetego roku powstał tak? No i ten budynek tam to był budynek w zasadzie u góry był, ma pewno chyba z sześć, siedem pięter. No to są w zasadzie głównie apartamenty, apartamenty dość ekskluzywne, dla jakby do-doktorów, pielęgniarek i tak dalej. Na dole w budynku, jak się wchodzi jest takie duże lobby, w którym jest dookoła, jest tam może kilka jest jakichś sklepów, jakieś małe restauracje. W całym tym lobby to jest dość duże takie pomieszczenie i w całym tym lobby była-- też było takie miejsce, taka jakby przystań dla takich security guards, czyli tam, czyli ochroniarzy, którzy pilnowali budynku. No oni zawsze byli tam, tego? W każdym razie ja wchodziłem do tego budynku i tam szedłem, przechodziłem przez to lobby i wchodziłem do windy i jechałem na górę do takiej wielkiej sali, w której były te śluby organizowane. No w każdym razie, za tym jakby miejscem tych security guards, czyli tych ochroniarzy, była taka jakby poczekalnia zrobiona w stylu jakby takiej małej biblioteczki dla mieszkańców tego budynku. Na przykład, jak ktoś wchodził, bo to jest jednak centrum Filadelfii, więc jak ktoś wychodzi i na przykład zamawia sobie czy taksówkę, czy Ubera, to tam mógł sobie usiąść w tej jakby małej biblioteczce i czekać na ten transport.
Więc no ja tam jadę, dowoziłem tam w zasadzie towar raz na tydzień, głównie na weekendy, bo tam były właśnie takie organizowane różne imprezy i wchodziłem tam, przyjeżdżałem tam, to była godzina, były godziny nocne, czyli gdzieś tak między druga a trzecia w nocy. No i właśnie raz zdarzył się taki weekend, kiedy przyjechałem tam.
Przyjechałem, podjechałem, miałem duże takie zamówienie, załadowałem to, miałem takie wózki, załadowałem no tego i wiozę. No i wchodzę do budynku. Przechodzę koło tych dwóch ochroniarzy tam. Powiedziałem im hej, cześć i tak dalej. I jak przejeżdżałem za nimi i widziałem po lewej stronie, no może była odległość, może nie wiem, trzy, cztery metry ode mnie, tą biblioteczkę po prostu. I tam były, i tam były takie, mówię, były fotele jakby stół i to. No i tam przechodząc tego przechodzę i no i widzę, że siedzi jakiś gościu na jednym z tych foteli.Eee, no i on chodzi generalnie tak, że siedział po prostu jak ja. Ja się patrzyłem na lewo do siebie i widziałem go. On się patrzył na mnie.
Ja tylko kiwnąłem głową, nawet nic nie powiedziałem, ale kiwnąłem głową i poszedłem dalej. No i poszedłem dalej i wjechałem tam windą na górę. Wystawiłem ten towar, wracam, patrzę już o już, tego gościa nie ma. Pożegnałem się z tymi ochroniarzami, wyszedłem do samochodu, załadowałem te, te moje wózki do tego mojego samochodu dostawczego i wszedłem do samochodu. I tak, i przychodzi taki moment, taki nie wiem jak nagle się tak zapaliłem papierosa i tak myślę do siebie, mówię, coś mi nie gra, po prostu co jest grane? I dopiero wtedy zacząłem nagle, nagle, nagle miałem taki, taki po prostu taki, nie wiem, taką kaskadę wszystkiego, jakiegoś, tego, co się właśnie stało i dopiero skapnąłem się po prostu, żeby w ogóle ten facet, który siedział w tej biblioteczce... No w ogóle pierwsze, co dopiero się zorientowałem, że on wyglądał, jakby był wzięty. Po prostu nie wiem, ubrany jakby było, właśnie nie wiem, może nie wiem, era jakaś 1800? Na głowie miał taki wielki surdut, miał wielką taką brodę, długą brodę, był ubrany w ogóle w też taki jakby stary fraking. No i w ogóle wtedy się też zorientowałem, że w ogóle ca-cała jego twarz była po prostu taka sina, po prostu dosłownie sina. Jak ja przechodziłem, bo ja przechodziłem tak no mówię, ja musiałem patrzeć na lewo, żeby go widzieć. Jak w ogóle jego, jego twarz w ogóle się nie poruszyła. Po prostu tylko jego oczy po prostu podążały za mną. Ja tylko kiwnąłem głową i to-to było wszystko. I no mówię to było, to było to mnie tak, tak w ogóle. Siedziałem w tym samochodzie taki był zszokowany, ale, ale-w pewnym momencie już spaliłem tego papierosa. Działało mi to na głowie i dosłownie ja nie-mówię, nie wytrzymałem.
Mówię Ok, dobra, nigdzie nie jadę. Wyszedłem z samochodu, wszedłem, wróciłem z powrotem do tego, do-do środka, do budynku. Wchodziłem do tego, do tego lobby i poszedłem proprosto do tych tych, do tych ochroniarzy. I mówię: słuchajcie, a tutaj tu-był ktoś przed chwilą zamawiał jakieś czy jakoś taksówkę, czy ktoś czekał? Oni się na mnie patrzą zdziwienie.
Nie, tutaj nikogo nie było. No więc no mówię, no nie wiem, co powiedzieć, czy to było, czy- czy to był duch, czy co widziałem? Nie mam pojęcia. Natomiast to ciekawe. Później spotkałem też gdzieś na jakiejś imprezie wśród polskich imigrantów spotkałem chłopaka, który-który pracował tam w tym budynku jako tak zwany maintenance, czyli-czyli tam w zasadzie taka osoba od wszystkich jakichś napraw i tak dalej. I on powiedział, że sam słyszał historie o tym budynku, że czytam, że były tego ponoć tam nawet ktoś popełnił jakieś samobójstwo, wyskoczył tam chyba z szóstego czy siódmego piętra. On mi sam powiedział, że powiedział, że-że jak pracował tam na noc, to były pewne-pewne-pewne miejsca, w których się nawet nie-nie-nie, tego nie-nie-nie zachodzi w tym budynku.
No tutaj różne można jakby wersje wyciągać na podstawie tej historii. Bo to mogła być prawda, jakieś-jakaś zjawa kogoś sprzed wielu, wielu lat. A mi się to skojarzyło. Wie pan z czym? Z Men in Black. Co prawda tutaj nie wspomina pan, żeby był ubrany na czarno, ale to jest taka szeroka kategoria tych właśnie dziwnych istot, które wyglądają jak ludzie, ale tak jakby zawsze jest jakiś taki element, który no nie pasuje do naszej, że tak to ujmę, rzeczywistości. Na przykład ubiór, na przykład sposób zachowywania się, na przykład wygląd, twarz, prawda? No tak, na-na-na pewno. No właśnie. To było właśnie to było coś takiego, że mówię, że no pracowałem, więc wie pan, ale po prostu robimy, robimy to swoje w zasadzie, no jesteśmy ustawieni w tym systemie i tak robimy. I dlatego właśnie przychodzą takie momenty i to mnie, to tylko-tylko właśnie był ten efekt takiego, właśnie taki musiało, musiało, musiało to po prostu jakoś docze-dotrzeć. Może akurat w tym momencie to tru-tru-trudno, krótko trwało, bo on tak jak czasami czytam, to ludzie mają czasami dopiero dużo, dużo później dochodzą do tego.
Natomiast, ale tutaj to było szybko i mówię, i tak byłem, tak byłem roszony, że po prostu chciałem to sprawdzić. Więc no coś tam musiało być. No bo no mówię, no nie sądzę, że-że goście ochroniarze, którzy tam byli o godzinie trzeciej w nocy, okłamali by mnie, że-że-że widziałem kogoś, a tam nie było, no i tak dalej. No, o tej porze, gdyby się ktoś tam zjawił, to byłoby go na pewno słychać, że idzie, prawda? Musieliby zwrócić uwagę. Tam jest, tam jest. To jest trzecia w nocy, druga w nocy. Tam jest pusto, tam nie ma nikogo. Więc. Więc no mówię, to było, to było moje takie chyba pierwsze, pierwsze takie doświadczenie paranormalne.
No, tutaj też duże pole do spekulacji otwiera jakby wiek tego budynku, bo pan mówił, że to jest gdzieś tak z tysiąc siedemsetnego tam któregoś tysiąc osiemset któregoś, prawda? Także budynek z dużą historią.
Mógłbym to sprawdzić i nawet mógłbym przesłać dokładnie adres tego budynku. No i mówię właśnie później ta historia z tym, z tym chłopakiem, którego spotkałem i właśnie też, który też słyszał i sam mówił, że po prostu ja nie wiem, czy to, czy to jest kwestia jakichś energii, czy-czy tego, ale, ale co-co-coś musi być, że-że ludzie czasami czują w jakichś niektórych miejscach takie-takie rzeczy i gdzieś-m gdzieś tam jest, po prostu jest. Nie wiem, czy to się jakoś po prostu miksują rzeczywistości, czy-czy tego albo, albo też, czy po prostu są ludzie, którzy no nie wszyscy. Mam wrażenie, że nie wszyscy też, nie wszyscy są po prostu tak dostosowani. Są ludzie, którzy są bardziej jakoś nastrojeni na takie rzeczy lub nie. Albo może.
Czy to jest kwestia przypadku? No tutaj też mogło się coś wydarzyć takiego doniosłego, że jakby ta istota się albo nagrała, albo że ten człowiek, który tam się pokazuje, no w jakiś sposób jest związany mocno z tym miejscem, dlatego tam jest widywany.
No, no, wie pan, no to trudno, trudno mi powiedzieć, ale mówię to-to było w zasadzie tyle z takiego pierwszego.E-e więc wie pan co? Tak. Drugie doświadczenie to było może kilka lat później i to było w zasadzie też, ee-- to już nie było w Filadelfii. To, yy, wybrałem się z moją byłą dziewczyną, z jej synem, jeszcze kilkoma innymi parami. Była tam sytuacja, że były-- mieliśmy wypożyczony dom nad, nad oceanem. To było w New Jersey i to jest, bym powiedział gdzieś. Wie pan co? To już też trochę, trochę czasu minęło.
Nawet nie pamiętam dokładnie miejscowości, aczkolwiek bym powiedział gdzieś tak na południe od Atlantic City, czyli gdzieś tak, y, no nie wiem, gdzieś tak do pół godziny, do godziny od Atlantic City. No była taka okazja. Wybraliśmy się tam na cały weekend. Ładna pogoda, lato. To była taka też sytuacja, że, że byliśmy tego, że no, by-były dzieci też. Tam głównie cały dzień na tego, na plaży, tam zabawy i tak dalej, później powrót do domu, gotowanie i tak dalej. W każdym razie wieczorem była sytuacja, nie powiem, czy nawet nie jestem, nie pamiętam, czy to był pierwszy, czy to była pierwsza noc, czy druga, ale była taka sytuacja, że już wieczór i godzina ósma, dziewiąta chyba, gdzieś w zasadzie wszyscy położyli dzieci, już dzieci spały. Siedzieliśmy tam, yy-- dom taki dość duży, no do-dość duży dom, bo to było na ile, na ile-- ileś par tam było. W każdym razie na ten dom przy domu był taki wbudowany dek, taki tak na, na drugim piętrze, że ładny widok na ocean i tak dalej. I-i siedzimy oczywiście- Tak jakby taras, jakby po polsku.
No d-d-dokładnie, dokładnie. No i siedzie-- wyszliśmy na ten taras i się tam trochę grillowaliśmy. Były oczywiście, były też jakieś piwa. Nie, żadnych, żadnych narkotyków nie było, ale były jakieś piwa. No i siedząc tam w zasadzie no to, to chyba ja, ja to oczywiście- znaczy ja na pewno to zauważyłem, że siedzą na tym tarasie. Siedzieliśmy, też był wieczór, ja przypuszczam, może godzina dziesiąta, jedenasta. Nie, nie żeby jakoś późno. Więc nawet też- nawet-żeby nawet patrząc na, na efekt jakiegoś alkoholu, no to nie wiem, może dla-- to był moment taki, że może ludzie wypili, może po dwa, trzy piwa. No i poza tym to też parę rodziny, to nie jakieś imprezowe towarzystwo. No i siedząc tam w pewnym momencie ja siedziałem, siedziałem i nagle patrzę właśnie, że widzę, że z daleka były-- widzę jakieś światła. I światła, które, wie pan co, no jakbym powiedział, że tak na odległość spokojnie bym powiedział z może dwa, trzy kilometry. I te światło. Dlaczego ja zauważyłem te światło? Bo wie pan co? Bo tak siedzieliśmy. Ale ja też jestem taki też, że siedzę w towarzystwie. Lubię też gadać, ale czasami przychodzą, mam takie momenty, że, że, że, że, że się tak zadumam czy tego. I w pewnym momencie zauważyłem, że te światła po prostu one, one wisiały w powietrzu. A te światła to były światła-- więc tak, na odległość bym powiedział, no mówię dwa, trzy kilometry. Natomiast one się pojawiały też to były te-- one się nie świe-- znaczy świeciły się. W zasadzie cały czas któreś z nich się świeciło. To były, tak powiedziałbym, takie światła ich było może z cztery, pięć. Więc jeśli to była odległość dwóch trzech kilometrów, to myślę, że one się pojawiały tam, czasami się pojawiały w odległości, wie pan co, one się pojawiały w odległości tak między, m-m-między sobą, gdzieś tak między sto a dwieście metrów. I wisiały, i wisiały, to nie było-- w zasadzie próbowałem, nie było nawet jakiegoś takiego systemu, w zasadzie w jakim tego-- to było takie wszystko takie dość spontaniczne, takie random po prostu, że... Ale wisiało, nie, tego? No to była sytuacja taka, że jak ja to w końcu zauważyłem i tak się tego w końcu, w końcu wszystkim po-pokazałem całemu towarzystwu. A tam było chyba z może osiem, dziewięć osób. No i to wszyscy obserwowali tego, obserwowali. No i one wisiały, wisiały te, powiedzmy tego. Mnie to zastanawiało po prostu, no bo to nie mogły być samoloty, a one po prostu tego, czasami znikały mnie, tego. No i tutaj to była sytuacja ba-bardziej tak, że no nie, nie, to nie było inspeklu- spektakularnego. One po prostu sobie tam świeciły. Tam ludzie przez jakieś chyba z dziesięć, piętnaście minut ludzie obserwowali i wszystko w zasadzie wróciło na normal. Więc wszyscy wrócili do-do tam, powiedzmy, grillowania, gadania o dupie Marynie i tak dalej. Ja tam jeszcze obserwowałem, to ciekawe. Tylko właśnie to mi pokazało też w zasadzie, że-- co ciekawe, że to mi pokazało też nas-nastaw tak ogólnie, ogólnie naszej, naszej cywilizacji, społeczeństwa do-do takich rzeczy, że-że w zasadzie coś, co-co-coś, co wybiegało poza jakieś tam, powiedzmy tego, po-poza coś, no mówię, coś, co normalnie się widzi. To-to było tak na dziesięć minut. Nie wiem, czy to jest właśnie tak, tak zwane to, czy to jest to, że jak mówią, że powoli skraca się nam ten tak zwany attention span, że, że ten, no ale nic, to-to po prostu było może po dziesięć minut. Natomiast jeśli chodzi o mnie, to no mi to chodziło po głowie do tego stopnia, że jak wróciłem do Filadelfii, to sprawdziłem później na mapie. Tu minęło czasu już dużo, więc nie pamiętam miejscowości. Natomiast pamiętam, że dzień po tym, jak czy po weekend, jak wróciliśmy tego. Sprawdziłem na mapie, bo zastanawiałem się, czy może tam jest jakaś jednostka wojskowa, czy tego. No bo jednak Ameryka na-na tych wybrzeżach jest trochę tych-tych różnych baz militarnych. I tak patrzyłem na mapie, mówię, patrząc tam, gdzie byliśmy, więc jestem przekonany, że to nie było nic-- no, próbowałem sobie jakoś logicznie znowu wytłumaczyć, czy to mogło coś być, ale nie, nic nie było tam nie było żadnych, jakieś coś. No-no nic nie mogło tak-- nie, nie to nie-mogło być jakiś maszt, który by był. To było-- to widzieliśmy z daleka, z dwóch trzech kilometrów i to wisiało pewno, no nie wiem, na jakiej wysokości, może kilometra, dwóch, coś takiego. Z takiej tak z tej odległości, jak widzieliśmy. Więc no mówię, to-to jest taka druga, druga rzecz, jaką widziałem.
A te światła to były jakby osobne obiekty, czy one tworzyły jakąś spójną całość? Jak w ogóle wyglądała między nimi przestrzeń? To była eskadra świateł czy to światła raczej jakiegoś większego obiektu? One wisiały, więc to-- i nad tym też myślałem, choćby z tego, z tego powodu, że mówię-- w zasadzie wyemigrowałem do Stanów w dziewięćdziesiątym piątym roku, a w dziewięćdziesiątym siódmym roku, no była-b była bardzo sławna akcja, czyli tak zwane the Phoenix Lights. Nad tym spędziłem dużo, bo to mnie zaoferowało i tak trochę do tego porównywałem. Więc właśnie, czy jest tam jakaś struktura, czy tego-Eee, wie pan co, to jest trudne do powiedzenia tak, że no nie wiem, żeby to był jakiś trójkąt czy czy jakiś taki jakiś v-shape, czyli takie w kształcie V. One się. One na pewno były w miejscach, więc. Ale, ale nie było tak, żebym jakoś mógł se jakoś tak w głowie poukładać jakąś strukturę, to nie powiedziałbym. One po prostu. Ale i-i-i mówię, nie było jakiegoś takiego tego, że wie, czy były jakieś interwały.
Nie, to było jakieś takie, po prostu pojawiało się jedno, wisiał i nagle te jedno po prostu świeciło i nagle za chwilę pojawiły się drugie świeciło. Czasami świeciły po dwa, trzy. Różnie. No-no w chyba w największym momencie to było chyba z pięć, sześć świateł, wiele było tego.
I to w-to wtedy to by było rozlokowane gdzieś tak na odległości pomiędzy nimi to by było pewno dobrych kilkaset metrów. Rozumiem, że te światła jak się pojawiały to... I znikały i pojawiały się z powrotem, to one cały czas jakby pojawiały się w tych samych miejscach, tak?
Tak, tak, tak, tak, tak, dokładnie to było to one. Więc one się nie tego, to nie było coś tak jak czy tam o tych o orbs, czyli takich tych kulach tego, gdzie, które się tak wolno ruszają czy coś. Nie, nie, to było, to było w zasadzie w jednym.
One się po prostu pojawiały. To nie, nie mówię, nie błyskały, one się pojawiały i znikały, ale no mówię, to nie wiem, jak to powiedzieć. Więc nie, nie ten, nie... Jedyne, co mogę powiedzieć, porównać do czego, co widziałem, ale to, to rok temu widziałem. Rok temu, jak, jak, jak jeździłem, to robiłem takie dość długie wakacje i jeździłem po Stanach. Jest w Stanach taka miejscowość się nazywa Marfa, w Teksasie. I tam jest takie sławne zna-- zjawisko się nazywa to na to mówią, tak, na to mówią Marfa Lights, czyli ma-Marfa światła. I to jest, to jest w zasadzie to jest małe miasteczko, które ma może, nie wiem, z pięćset osób, które te, no nie wiem, na pustynię. No i to jest zjawisko, które jest zaobserwowane już chyba od ponad stu lat. I tam jest po prostu coś, taka sytuacja, że w nocy tam są, jest pustynia, ale też są z daleka góry i tam widać po prostu pojawiają się światła.
W nocy. I tam były różne, różne teorie, że to są światła, które się odbijają od jakiejś drogi. Ale, ale co ciekawe, te światła zaczęły się pojawiać już ponad sto lat temu, więc tam nie było jakichś. To nie, to były czasy, że nie było jeszcze tak jakieś tak, yy, takich dróg rozbudowanych i to-to tego. Ale to mówię, to już znowu trochę odbiegając od tego, co widziałem, to-to bym tylko do tego czegoś mógł porównać.
A ilu wtedy było świadków? Oni w ogóle jakoś komentowali to, co widzą? Czy to o-on-- na zasadzie o jakieś światła? No rzeczywiście i-i przeszli nad tym do porządku grillowego. No właśnie dlatego, wie pan co, to jest, co ciekawe, to właśnie to było przejście takiego do-do tego. Ale ja mówię, no to teraz mówię. Nie wiem, czy nawet kontynuować dalej z takim szczerym tego.
Natomiast ja, ja na przykład teraz powoli mam czterdzieści siedem lat i widzę po sobie na przykład, że nie wiem, czy po prostu, czy bo jak-jak bym powiedział tak, w zasadzie tak. W ogóle urodziłem się w Poznaniu, w Polsce. I wie pan co? No to ciekawe. No przede wszystkim to mama mi mówiła jeszcze za małego, jak byłem mały, to w ogóle nie wiem, jak budziłem się w nocy i chodziłem do balkonu. Mama musiała uważać, żeby nie otworzył, żebym nie otworzył balkonu i wychodził. To są takie rzeczy. Po prostu teraz zaczynam zbiegać tego po prostu jak-jak reaguję na ten temat, bo to się też przerodziło w zasadzie-- no mówię, to też nie jest powód tych moich wydarzeń.
Nie wiem nawet właśnie dlatego zastanawiam się jak ten. W każdym razie, ale byłem też... Przepraszam bardzo, pan coś pamięta z tych, yy, jakby nocnych wyjść? Że to tak ujmę? Aaa, wie pan co? No właśnie to jest też to są te były. Były takie momenty, że po prostu nagle byłem, nagle mówię o kurde, co ja tu robię? Więc nie, no ale. Ale, ale wiem, że to tylko to było, to było za małego. Ale później też, jak byłem, jak byłem mały, to też dużo chorowałem, dużo chorowałem i-i chorowałem do takiego momentu, do takiego momentu, że po prostu do drgawek, gdzie po prostu traciłem przytomność. Jedną rzecz mówię to są też mam takie luki z tego całego dzieciństwa.
Nie no, ja nie wiem tego. Natomiast jest to, że-że jak byłem mały właśnie, czyli pamiętam właśnie w takich-takich takich dość zapalnych stanach czy przy drgawkach, czy coś był taki dziwny sen, który się zawsze powtarzał, ale nie wiem, to po prostu ube-ubedziwy, przerażający. To w zasadzie koszmar. Ale i nawet nie wiem, ciężko mi sprecyzować ten sen, bo to było po prostu chyba jakaś wielka przestrzeń i byłem ja.
Ja stałem przy jakimś to nie, nie było, nie było żadnych potworów, tylko ja byłem. Stałem ja po prostu przy jakiejś wielkim strukturze, jakimś bloku, ale to było po prostu gigantyczne. To był, to był taki sen, który się powtarzał. Dlaczego? Ale mówię, dlaczego teraz tak mówię o tym. Tak więc przy jakichś tych doświadczeniach, no to zaczęło się to... Aha, jeszcze jedna rzecz, co bym powiedział.
Co ciekawe, to też tak mówię, tak łączę te wszystkie rzeczy po prostu. W każdym razie, jak przyjechałem do Stanów w roku dziewięćdziesiątym piątym. Nie wiem, jak to się stało, ale przypuszczam to-to, nie minęło dużo czasu, bo to może jakieś dwa, trzy lata minęły, ale nie wiem, dlaczego zacząłem zauważać numer jedenaście jedenaście. I to kontynuuje dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj. Wie Pan, to nie wiem. To też te. Bo mi kolega mówi, a wiesz, bo ty masz komórkę, to patrzysz. To ja mówię, słuchaj, ja wtedy nie miałem komórki. Nie, nie, nie tego nie wiem, nie wiem. Nawet nie wiem, skąd to się wzięło. Nie wiem, ale czytałem, próbowałem, próbowałem, czytałem różne tam rzeczy na internecie na temat tego.
Natomiast nie wiem, jak się ustosunkować do tego. No, niektórzy ludzie, yy, jakby którym kojarzyła się jakoś jedenastka, ee, kojarzą to z jedenastym września, prawda? Bo to też pewne takie różne doniesienia o-o tak zwanych przeczuciach co do tego, co się może wydarzyć. Eee, też, też właśnie czasami się pojawiają. Też teraz mam dostęp, jestem pracownikiem czasopisma Nieznany Świat. Mam dostęp do-do chociażby tej bazy, gdzie są publikacje sprzed lat i tam ta-taka rubryka Dotknięcie Nieznanego. I tam właśnie też coś podobno jest po jedenastym września.
Jakieś-jakieś przeczucia ludzi, że się tam z jedenastką coś kojarzyło i tak dalej. Całkiem możliwe. Chociaż wie pan, mówię, to trwa, to trwa do dzisiaj. To-to widzę tego. Chociaż wie pan co ciekawe, że pan powiedział, bo to jest, mam-mam dobrą przyjaciółkę w Polsce i ona-ona się trochę śmieje ze mnie, bo ona mówi, że jak ja pojawiam się wie pan, próbuje jeździć do Polski na te wakacje, jak i na ile się da.
Natomiast ona się śmieje ze mnie, bo ja mówię, że ja pr-przyjeżdżam i mówię takie rzeczy i to się później dzieje. Nie wie pan co, tylko ja nigdy o tym tak nie myślałem. A wydawałoby się, że wszyscy tak mają, ale ja nie wiem, nie mam jakiejś tam jakiejś wizji tego. Ja, wie pan co, ja sobie zawsze tłumaczyłem, że to jest jakieś irracjonalne myślenie, że tego, ale mam czasami takie sytuacje, że po prostu widzę coś, co się wydarzy w ciągu następnych, nie wiem. No ale to jest, to jest takie, takie, nie wiem, to, że widzę coś i widzę, że po prostu przewiduję, co się stanie i-i, no i przed czasem. Bo nie, nie jest to zawsze, nie, nie tego. To są, to jest, wie pan, nie wiem, jak to wytłumaczyć te dziwne rzeczy. No miałem takie przeczucie, to nawet sam tego nie wiedziałem. Dopiero siostra mi tego podpowiedziała. Jak, yy, jak zaczął się covid.Eee, no to w zasadzie jak zaczął się covid, nie? Nawet jak się zaczął, dopiero jak zaczęły się pojawiać jakieś wiadomości. Ja nie wiem dlaczego, bo mi siostra to przypomniała, bo ja powiedziałem, ja mówię to będzie bardzo złe i ona mi to przypomniała o tym, ale ja nie tego nie miałem. To było jakieś takie przeczucie, że że że wie pan, no słyszałem o tych, o tych wcześniejszych jakichś wirusach, nie wiem dlaczego, ale, ale coś, coś z tym po prostu mi, nie wiem, nie wiem dlaczego, ale czułem, że coś będzie z tym tego. No ale wie pan co? I teraz nawet w zasadzie tak jakby wchodząc na właśnie na tą pandemię. Bo co ciekawe, to takie właśnie takie. No bo to moje życie jako imigranta, no bo w zasadzie przyjechałem tutaj do Stanów, pracowałem różne, różne prace, dużo też imprezowałem, w zasadzie trochę didżejowałem, więc tego, więc też eksperymentowałem z różnymi pseudonimami. No i co ciekawe, właśnie tak, bo ale no mam czterdzieści siedem lat, człowiek też już dorasta, robi się coraz starszy i nagle też. Aha, i w tym czasie gdzieś tak od iluś lat, już pewno od dziesięciu lat mam swój biznes, więc w zasadzie też trochę dyktuję swoje godziny. Przy okazji się rozstałem ze swoją dziewczyną, jestem singlem. No i przyszła pandemia, czyli 2019. No i przyszła pandemia, więc skończyły się imprezy. Wie pan co? Nie wiem, nie wiem jak to się stało, ale to było jakoś w roku 2020. To będzie chyba z trzy, cztery lata temu. Nie wiem co się stało, ale po prostu tam miałem. To już było po tych pierwszych jakichś dwóch doświadczeniach i po prostu nie wiem, coś mnie chwyciło. Po prostu. Wie pan co? Chyba też to była ta pandemia, że człowiek nie mógł chodzić.
Nie było w zasadzie życie socjalne, bo ograniczone, a do tego mój biznes po prostu. No bo ludzie nic nie mogli robić. Mój biznes polega na tym, że ja sprzedaję tam ciastka dla tam jakichś takich dość dużej. Jestem częścią drugiej pod względem wielkości kompanii w Stanach, więc po prostu mój biznes mi dawał tak w kość, że po prostu miałem zapieprz, bo ludzie nic nie robili. Więc jak to Amerykanie jedli. Więc imprezy się skończyły.
No podobno Amerykanie jak się, jak nie mają co robić, to albo jedzą, albo albo seks uprawiają. Tak też słyszałem. No to wie pan, no to nie będę wchodził na te-te-tego, no bo mówię, widzę, co tu się dzieje i dlatego myślę powoli, żeby robić desant.
Ale. Więc wie pan co, Co ciekawe się stało, że właśnie przyszła pandemia, no skończyły się imprezy i coś, nie wiem, człowiek siedział jednak więcej przy tamprzy internecie. I wie pan co? Ja głównie siedzę na tej stronie Reddit, tam tam różne tego.
Mam swoje konto i tak dalej. Wie pan co? I tak jakoś nie wiem. Nie wiem. Nie wiem, czy to jest przypadek, czy nie, czy są przypadki, ale zacząłem wchodzić tam w temat UFO. No tak i to było jak. Ale to było w zasadzie niezależne od tych moich jakichś tam paranormalnych doświadczeń. Aczkolwiek powiem, że od małego, od małego zawsze kochałem fantastykę, science fiction.
Mówię no, jestem rocznik siedem siedem, więc jeszcze już w podstawówce prenumerowałem I-I-I fantastykę i jeszcze nie pamiętam, czy to był Feniks jeszcze, czy takie chyba było czy Feniks? Chyba tak, bo takie jeszcze czasopismo z opowiadaniami. No ale mniejszy z tym. To to. I w zasadzie moja pierwsza introdukcja w ogóle z jakimś takim UFO to było nie pamiętam, ale nie pamiętam, czy to był Świat młodych, czy to był osobny komiks, ale pamiętam, że jeszcze jak byłem mały, to czytałem-- był taki komiks o Janie Wolskim i całej sytuacji w Emilcinie. To była moja pierwsza taka w zasadzie tego. No i wie pan co? No mówię teraz, mówię były te dwa doświadczenia, przychodzi pandemia, no i zacząłem i po prostu nie wiem, nie wiem skąd, ale nagle, ale się po prostu kompletnie wkręciłem w ten temat. No mówię, to jest, jest jest, tego jest. Nie, nie, właśnie nie wiem, nie wiem, co czym to jest spowodowane, czy jest jakaś relacja do tych moich doświadczeń, czy nie. Natomiast. Ale od trzech, czterech lat jak tak jak jak wszedłem w ten temat, no to po prostu. Też wspomniał pan Nieznany świat. Kupuję tutaj w Filadelfii, jest dostępny tutaj tego z tym więc, ale no mówię, doszedł do tego stopnia.
Oczywiście zaczęło się od czytania na internecie, zaczęły się podcasty, w pewnym momencie już podcasty to już było za mało, więc zacząłem. Zacząłem książki czytać i w zasadzie tylko wie pan, to jest po prostu to jest coś w zasadzie mam trochę wolnego czasu. Nie no, chyba rok temu przeczytałem chyba siedemdziesiąt książek na ten temat, od różnych, od od oczywiście od Jacka Vallele, John Mak, Bud Hopkins, Pasulka. No wie pan co, no kupuję, czytam, chłonę tą wiedzę.
Bardzo, najbardziej lubię książki takich w zasadzie takich tak zwanych tych experiencers, bo uważam, że to jest takie najbardziej takie czyste doświadczenia. Dlatego też powoli zaczynam łączyć fakty. Zastanawiam się na przykład, czy wie pan co, nie wiem, czy to, czy to jest, nie wiem, tak czytam. Natomiast nie wiem, czy to jest dobry pomysł, czy to jest coś dobre do otwierania. Na przykład zastanawiałem się, czy pójść na-na hipnozę regresyjną.
No może być tak. Tak zresztą jest w niektórych przypadkach, że to zainteresowanie, takie żywe ufologią i tego typu tematami wynika z tego, z jakiegoś przeżycia w przeszłości, którego świadek jakby często na takim świadomym poziomie nie pamięta, które gdzieś tam głęboko w pamięci siedzi. Coś czasami u niektórych osób takiego występuje w dzieciństwie na przykład, że ta sfera ufologiczna, czy też szerzej paranormalna, no jakby wdziera się do obszaru postrzegania, do zakresu postrzegania świadka. No i występuje taka jakby, taka podświadoma czy też mniej lub bardziej uświadomiona potrzeba, taka naturalna wyjaśnienia sobie tego, tak?
Znaczy, no na pewno coś w tym jest, bo wie pan co to jest? No mówię, ja mówię, jak mówię, że byłem zawsze takim dość dziwnym człowiekiem albo nawet dzieckiem. No pamiętam chyba bodajże w drugiej klasie podstawówki, jak pytałem się mamy, jaki jest sens życia, gdzie mama po prostu trochę spanikowała, czy nie wysyłaj mnie do jakiegoś psychologa. No ale co ciekawe, wie pan, mam czterdzieści siedem lat i no Yhm.
No, ale to są, to są cały czas przemyślenia i jakie, jakie tam, jakie mnie tam nużą? Nie wiem, bo ja mam. Nie wiem. Cały czas myślę, że jeśli przedłużenie tych genów i tego to jest sens, że to jest trochę mi brakuje w czymś w tym wszystkim, albo to jakieś słabe, ale. Ale to są moje przemyślenia.
Natomiast. Ale już kontynuując ten temat. Więc no zacząłem czytać książki. To jest ciekawe. Wydaje mi się, że po prostu, że jest dużo, jest dużo informacji. Po prostu to, co czytam i jest. Ja myślę, że jakieś tam jest i dużo jest jakiejś tej prawdy zakamuflowanej w tych całych wszystkich historiach. Po prostu tylko, tylko jest.
Tylko po prostu potrzeba osoby, żeby to wszystko poskładała. Powiem tak więc teraz jak zacząłem, to co ciekawe teraz to jest ta pandemia i wszedłem w ten temat i po prostu. I wie pan, no mówię, pochłania mnie to strasznie, ale no nie, no ale fascynuje mnie to. Więc czytam. No mówię, co ciekawe, że czytam o to od Karla Younga już tylko jakieś consciousness. Różne tematyka o tzw. near death experiences o no abductions i to wszystko powoli, to wszystko ma jakiś sens. No ale tak teraz luźno poprowadzę właśnie do mojego trzeciego, trzeciego takiego doświadczenia. Nawet wie pan co? Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy bym nawet mógłbym określić to doświadczenie paranormalnym. Ale, ale, ale było to na pewno dziwne.
No dla osoby, która jakby całe życie z mniejszą lub większą częstotliwością jakichś paranormaliów doświadcza, to coraz bardziej przestaje być paranormalne, a staje się normalnością. Tak na przykład dla osób, które całe życie z dużą łatwością osiągają stan OB. Często jest tak, że takie osoby uważają, że wszyscy tak potrafią na zawołanie wyjść z ciała, a tu się okazuje, że no niekoniecznie.
No ja bym znaczy no na pewno coś tam, wie pan, na przykład takich doświadczeń sam nie mam, jeśli chodzi o te out of body experiences. Mogę powiedzieć bardziej moje, moje takie tego. To bym bardziej wchodził z psychodelicznych rzeczy i gdzie uważam, że psychodeliki na przykład zmieniły mnie jako osobę na lepszą choćby z tego punktu widzenia, że wie pan co? No okej, powiem tak wylądowałem w Stanach tutaj przez wujka, który był księdzem w polskim Kościele, więc pochodzę wiadomo z chrześcijańskiej katolickiej rodziny, ale bardzo szybko odszedłem od religii i w zasadzie i od Boga jako takiej wiary.
Jakoś nie tego, no jakoś to wszystko takie te racjonalne myślenie to było odejście tego. Natomiast psychodeliki sprowadziły mnie z powrotem, ale już nie na stronę religii, tylko bardziej na stronę bardziej taką spirytualną. Więc mówię tak, jakbym powiedział nie wierzę w Boga, natomiast wierzę, że jest coś, coś, czym nie nazwałbym tego Boga.
I uważam, że te wszystkie organizowane religie jakoś są trochę przefiltrowały nam to całe, całe tego, co bym to mógłbym powiedzieć o ciebie właśnie czytając te wszystkie książki tam z różnych tematach są na przykład bardzo mentalnie, bo uważam, że mam tam trochę depresji, ale bardzo mentalnie mi pomogło. To przeczytałem jakoś chyba może z dwa lata temu przeczytałem coś, co się nazywa Dekabalion. To jest ten. Nie wiem, czy pan kojarzy tekst Hermetyków. To było napisane ze sto lat temu i to jest to.
Myślę, że chyba nawet niedawno. Też zajmuję się w nieznanym świecie mailingiem. Dostałem tę książkę do wrzucenia do mailingu przez księgarnię. Także także kojarzę, kojarzę tytuł. To wie pan co, to mówię, to polecam. To po prostu to jest, to jest dla mnie to naprawdę to jest kompletnie coś innego. I uważam, że po prostu to jest lektura, która po prostu może biegać w kółko wokół i Biblii, Koranu i tak dalej. No ale mówię to już tylko personalna opinia oczywiście. Natomiast do czego dążę? Więc tak mówię przepraszam, to trochę też takie moje ADHD, więc biegam po tematach.
Natomiast więc wracając do tego może z tego czytania tych książek przejdźmy do tego trzeciego doświadczenia i które, które w zasadzie no bo to było dziwne, ale później po nim przyszła też jakaś taka synchronizacja. Więc wie pan co? No mówię, wtedy miałem te 2019, zaczęła się pandemia, no miałem dwa lata, dostałem mocno w kość, ale w tym momencie ja mam biznes, który w zasadzie spłacałem, dobrze zarabiam, ale. No ale mieć pożyczkę na dość dużą pożyczkę przez te dwa lata zero imprez, zero socjalnego życia. No i po prostu. No ale miałem dobrze, biznes szedł dobrze, a poza tym nic nie miałem, nic nie miałem do roboty, więc zacząłem się trochę bawić jakimiś kryptowalutami. No koniec końców skończyło się tak, że przez dwa lata spłaciłem biznes płacąc go bitcoinem. No i wtedy trochę się otworzyła lampka w oczach. I wie pan co?
Bo byłem teraz też zmęczony. Jakoś mówię widzę pustkę w tym wszystkim, zapierdalam, ale po prostu to jest. Mówię, to jest takie gonienie za tym przysłowiowym dolarem, ale, ale po prostu mnie to męczy. No i w tym momencie miałem biznes spłacony.
Zatrudniłem gościa, no i po prostu pojechałem, powiedziałem, mówię dobra, ja nie miałem trochę wakacji, dostałem w kość, biorę, jadę, jadę, biorę swoje auto, miałem akurat kupione nowe auto, małe auto, zwykłe Mazda 3 hatchback, ale po prostu takie, że nawet mogę w nim spać.
Pojechałem w Amerykę, pojechałem po prostu na no bo chciałem głównie nawet nie miasta, tylko po prostu jeździć po wszystkich parkach narodowych i tak dalej. No ale wracając do tego i to był pierwszy czy drugi dzień, jak wyjeżdżam, jak wyjechałem z Filadelfii i jadę na zachód.
Ja kocham amerykańską, cały amerykański Zachód, tą pustynię. Jest to niesamowite. Mówię tak mówię do znajomych, że chyba w poprzednim życiu byłem jakimś nie wiem, gdzieś tam byłam, bo po prostu tam, tam, tam, nie wiem, czuję się jak w domu. No ale wyjechałem z Filadelfii i wie pan co to jest? Plan był taki, że bus zatrzymał się pierwszego dnia, chyba po sześciu godzinach podróży w Pittsburghu. Nigdy tam jakoś przejeżdżałem przez te miasto, a nigdy nie było ni tego. Ale jak wyjechałem z Filadelfii, to wie pan co? Nie miałem wakacji przez kilka lat. To mówię, jak wyjechałem, to-Eee, przejechałem pięć dni i mówię kurde, jadę do przodu. Po prostu nie wiem. Im dalej się oddalałem, tym było większe uczucie wolności. Jechałem. No i jak pojechałem? No to była pierwszy dzień, to miałem dużo. Drugiego dnia przyjechałem, to już byłem. Wie pan co?
To było gdzieś, bo już byłem daleko. Już byłem gdzieś w okolicach przypuszczam, gdzieś w okolicach Kansas. Jakoś tak. Chyba. To już jest tam, tam są takie. To jest po prostu kurwa płaska, płaska ziemia. Farmy, farmy, farmy. No i ja. To jest drugi dzień. Jadę autostradą. To jest autostrada I7 i czy to jest I-70? To jest-- ona idzie tam ze wschodu na zachód or na odwrót. To był wieczór. Kończyło-- musiała być już godzina chyba dziesiąta. Już tak jeździłem. Chyba jeździ-- jechałem cały, no cały dzień tą autostradą. To jest duża autostrada. Z każdej strony jeba przynajmniej trzy linie, czasami cztery.
Wie pan co? I jechałem tą autostradą. Robił się wieczór i tak już mówię. Tak się robiłem zmęczony. Mówię chyba będę, chyba tego będę. Zacznę się rozglądać za jakimś motelem, żeby zjechać. Jadę tą autostradą i-i mówię jadę tą autostradą, bo mówię wieczór, jadę na po prawym pasie, jechałem specjalnie na poprawnym pasie, żeby jechać wolno. Mówię, nie tego. I wie pan co? Jadę tą autostradą, to mówię dziewiąta, dziesiąta, ale to jest pusto.
Tam jest dookoła. To nie jest pustynia, ale jest pusto. Po prostu pola, jest płasko, mało aut już było, no bo to jest tak, to jest taka, taka okolica. I jadąc tym autem, patrzę tak nagle, kur-- nagle z tego, bo to jest ciemnie, jest ciemnia, piękne niebo jest tego, bo tam nie ma miast dookoła. Z tej ciemni z boku wychodzi wilk. No co pan mówi? Wilk? No wilk jak wilk. Nic paranormalnego nie ma. Natomiast wychodzi ten wilk i on tak z boku wyszedł z jakiegoś tego, z tego, z ciemnej, z ciemności, z tego pola wyszedł ten wilk.
Ja jadę, on jak ja jechałem, to on musiał wyjechać, wyjść, wyjść to jak ja go widziałem, to już musiał być przede mną. Mnie już może tak ze sto metrów, bo widziałem tą sylwetkę. I jadę. I wie pan co? Jak ja jechałem wolno, może jechałem z siedemdziesiąt kilometrów na godzinę.
I jadę i zbliżam się. Widzę, że ten wilk wyszedł i on normalnie. Wie pan co? Ten wilk w ogóle. On nagle sobie tak. On tak jak podszedł do tej drogi. No w ogóle to było tak surrealne, bo on się zachował normalnie, logicznie, jak człowiek. Po prostu ten wilk wyszedł, stanął przy tej, przy tej autostradzie. Mówię, to duża autostrada, akurat w tym miejscu tam nie ma żadnych jakichś barier, tylko normalnie pola tego. On wyszedł, stanął przy tym na tym pasku, w zasadzie takim bocznym przy autostradzie i on sobie spokojnie usiadł.
Usiadł i nagle w tym momencie tak jak usiadł, to nagle jak ja jechałem, on tak jak widzę, że on się patrzy na mnie, on się patrzy spokojnie i patrzy, i siadł. No i wie pan, no mówię, no nic. Przejechałem, przejechałem tego, tego. To tak było na początku. Mówię o kurde, no wilk dobra, ale nagle przyszedł taki, taki moment i to było w zasadzie bym porównał to do tego mojego pierwszego doświadczenia, z tym nie wiem, czy to był duch, czy to to, co widziałem w tym budynku, że znowu był taki moment jakiegoś takiego nagle zaskoczenia. Takiego nie wiem, może dziesięć, dwadzieścia czy tam trzydzieści sekund później. Ja mówię, co jest grane? I teraz panu powiem, co, o co chodzi. No mówię, już same zachowanie tego wilka było dziwne. On to nie był jakieś dzikie zwierzę. On sobie normalnie, spokojnie podszedł do tego, tego.
Usiadł sobie na tylnych nogach i na przednie był, wie pan, jak wilk siedzi, czyli przednie są wystawione do przodu i ten usiadł. Tylko teraz, wie pan co? Taka sytuacja, że jak przyjechałem, ja się zorientowałem, że w ogóle. Że to była jakaś ten wilk był gigant. No nie gigant, no był wielki.
Wie pan co ten wilk jak siedział, czyli na tylnich siedział na tylnych łapach? No proste miał przednie miał wyprostowane, ale ten wilk był. On był spokojnie na pewno wyższy, o wiele wyższy od mojej Mazdy. No po prostu ja widziałem wilki już tutaj, nawet pod Filadelfią mamy farmy, gdzie można jechać i gdzie tam można jechać normalnie i z wilkami tego tych z wilkami normalnie przebywać po prostu.
Więc widziałem wilki. Natomiast no to, co widziałem, to było w ogóle jakieś to mówię przede wszystkim i zachowanie, i po prostu mówię nagle to jest jakieś tego. Co ciekawe. Więc mówię. To mnie tak. To było tak chyba z pół minuty później. Wie pan co? Przejechałem może jeszcze z kilka kilometrów. Zobaczyłem, zobaczyłem, był tam jakiś exit na autostradzie. Zjechałem, znalazłem motel. Było późno. W ogóle byłem pod jezdem, pod parking. W ogóle masa aut. Mówię, o będzie ciężko, bo będę nocował w aucie, ale chciałem wziąć prysznic. Ale okazało się, że tam jest tego właściwie i tam załatwili pokój. No więc wyszedłem po jakieś po swoje rzeczy do samochodu. Idę na parking do samochodu i biorę, tak, wziąłem, wyciągnąłem tam jakieś tą torbę z samochodu. Zamknąłem drzwi, zapaliłem sobie papierosa na parkingu. Wieczór, patrzę sobie na niebo.
Ale to było tak, że zapaliłem papierosa i patrzę na niebo. Mówię, bo piękne, piękne niebo. Wie pan, człowiek żyje w mieście, to zapomina, jaki to jest spektakl, po prostu. Iii mówię. W momencie, jak zapaliłem papierosa, popatrzyłem na górę i jak popatrzyłem, to nagle, nagle widziałem tak, jakby coś mrugnęło. Ale tylko raz mrugnęło. Czy to była satelita, od której jakieś światło się odbiło, czy nie? Ale, ale to było tuż po tym, jak widziałem tego jakiegoś tego wielkiego wilka dziwnie zachowującego się. Nie wiem, nie wiem jak tego. Natomiast do czego dążę, tutaj z tym doświadczeniem jest jeszcze powiązana taka synchronizacja, bo to już był ten etap, że no wtedy już jechałem na tą wycieczkę. To już był etap, że już siedziałem w temacie UFO, więc już byłem, już miałem książek masę i tak dalej. Teraz zobaczyłem to i jedna z książek, którą miałem, ale nie ze sobą, ale którą przeczytałem chyba później, będąc chyba kilka miesięcy później byłem w Polsce na wakacjach i czytałem tą książkę w Polsce kilka miesięcy później. I-i nie wiem, czy pan jest-- kojarzy książkę. Były dwie książki tego George'a Lackadskiego.
George Knapp, Lackadsky i jeszcze tego jest o Skin Walker Ranch. E, książek nie kojarzę, ale kojarzę temat. Powiem tak. Temat. Więc wie pan co? Ja tak? Ja powiem tak temat jest ciekawy. Ten temat bardzo mocno rozbiera na swoim kanale Piotr Cielebiać, który też się w Radiu Paranormalium bardzo mocno uciera na UFO historiach.
Więc ja panu powiem tak. Ja osobiście, ja mówię ja-ja więc to są dwie książki, dwie książki, które-które przeczytałem. Pierwsza jest właśnie o tej historii tego Skinwalker Ranch. A druga książka to jest Skinwalkers at Pentagon. To już jest książka, która już odchodzi, jest bardziej, pisze o tak zwanym tym całym trick effect, że jest ten efekt tego, że ludzie, którzy byli na tym ranczu, później to coś, co było na ranczu, poszło za nimi i tego. No ale wie pan co? Natomiast pierwsza książka jest, zaczyna się o doświadczeniach tych pierwszych, tych pierwszych rancherów, tam jakichś, tych tej pierwszej pary, która tam mieszkała, gdzie to się zaczęło. I wie pan co teraz?
Taka jest akcja, że ja mówię ja miałem tą sytuację z tym, z tym wielkim wilkiem. Widziałem tego dziwnie zachowujący się, ale pojechałem później jeszcze coś zobaczyłem na niebie. Kilka miesięcy później czytam książkę o Skinwalker Ranch i autentycznie ta książka w pierwszych dwóch, trzech stronach jest w książce napisana sytuacja tego farmera, który tam mieszkał jeszcze jaktutaj, gdzie jak tuż jak się przysporze-- pierwszy dzień, jak się przeprowadzała na tą farmę skinwalker ta rodzina, pierwsze co widzą, że widzą, że widzą jakiegoś wielkiego wilka, który podchodzi do tej farmy. Na początku jest przyjazny, później zaczął atakować jakąś tam nie wiem, nie wiem, czy krowę, czy buffalo, czy cokolwiek tego. Ale wie pan co? I teraz ja mówię, ja mówię co to jest za synchronizacja? Bo w ogóle tam jest sytuacja, że oni strzelali do tego wilka.
Po prostu tam nic po nim zatrywało. To są to z książki. Ale mówię no ja tak łączę, właśnie mówię, jakie są szanse, że mówię to widziałem coś i nagle trzy miesiące czytam o tym. To jest takie, mówię, takie eee zaczynam widzieć po prostu jakieś nie wiem, czy to są przypadki, czy właśnie, czy to jest po prostu wszystko, czy odgórnie jakoś ustalone, bo to jest wie pan co, kolejna rzecz tak jak czytam, mówię. Na początku zaczęło się czytanie o UFO. Ja mówię no, zawsze byłem przekonany, że muszą być jakieś cywilizacje, coś tam musi być.
Ale natomiast tak jak czytam teraz, gdzie jednak to chyba bardziej idzie dalej, gładziej w temat i świadomości tego i consciousness. I wie pan co? Po dwóch, trzech latach takiego naprawdę dużego, dużego tego. No nie mam żadnych odpowiedzi. Mam swoje teorie oczywiście, ale coraz bardziej się skłaniam w stronę tego, że żyjemy prawdopodobnie w jakiejś symulacji, która tutaj, gdzie właśnie to, jak wspomniałem, ten Kybalion, że to jest chyba coś takiego, że po prostu, że to, co my tutaj wszystko przeżywamy na tym 3D wymiarze, to chyba jest tak wszystko, na wszystko dookoła wywrócone po prostu, że to jest tutaj, to jest taki chyba, nie wiem, jakby nie wiem, czy to jakiś wymiar na doświadczanie tego, natomiast mówię, ale natomiast to mówię, to my myślimy tutaj, że to jest prawda czy coś takiego, a że żesenie tego, że to jest kompletnie wszystko na odwrót. Nie wiem, to są, mówię, takie dziwne przemyślenia, ale. Ale jedno, co jest pewne też, że to zainteresowanie spowodowało to, że po prostu, że wyszedłem z tej nie wiem, tej jakiejś pułapki, tego gonienia za tym, jakieś pieniądze i tak dalej. Po prostu od kilku lat zacząłem podróżować, ile mogę, tyle, tyle ten. Bo mam wrażenie, że po prostu, że tego, że z tego, co czytam, to uważam, że po prostu, że tutaj ta cywilizacja jesteśmy chyba tutaj powoli dochodzimy do tego, do takiego mega resetu. Chyba nie pierwszego na tej planecie i my już w sprawie klimatu uruchomiliśmy, uruchomiliśmy takie rzeczy.
Ja nie wiem nawet tutaj, czy czekając jakieś ludzie czekają na jakieś UFO Disclosure, że czy to może być jakaś pomoc, bo chyba, bo to chyba tak nie będzie. Ja w sprawie klimatu taką ciekawostką się podzielę dzisiaj. Wczoraj czytałem o tym, że taka ciekawostka właśnie klimatyczna, związana też z redukcją emisji zanieczyszczeń konkretnie przez Chińczyków. Rząd w Pekinu od kilkunastu lat walczy z emisją aerozoli do atmosfery. I się okazało, że jakoś to tak dziwnie się skorelowało w czasie z tym, że Pacyfik zaczął się bardziej nagrzewać. Co się okazało, aerozole blokowały dostęp promieni słonecznych. No, odbijały je po prostu w kosmos w dużej części i dlatego Pacyfik przez długi czas był taki chłodniejszy. A w momencie jak zaczęli Chińczycy już od parunastu lat eliminować, zmniejszać emisję tych zanieczyszczeń, tych aerozoli i innych różnych rzeczy, to Pacyfik jakoś tak dziwnie zaczął się nagrzewać i ten efekt cieplarniany się no potęguje w tym rejonie. Jeszcze odnośnie tego wilka to mi się skojarzyło.
Może Pan po prostu natknął się na jakiegoś opiekuńczego ducha tego miejsca? Bo są takie miejsca na świecie jak na przykład to Rancho Skinwalker'a słynne, czy też to też takie skojarzenie mi się uruchomiło z australijskimi psami, które nazywa się Mirri lub Muriula, które też mają takie jakby swoje stałe miejsca, w których się pojawiają. I gdy się w takiego wilka spojrzy, to jest taki wilk z no taki typowy, można powiedzieć wilk, tylko taki troszkę większy, z czerwonymi oczami. I gdy się w takiego wilka spojrzy pierwszy raz, to on właśnie robi się też taki coraz większy i większy, i większy i osiąga nawet rozmiary cielaka z tego, co czytałem. A za drugim spojrzeniem wilk znika całkowicie. Tak mi się skojarzyło właśnie, że mogą w niektórych miejscach na świecie występować takie, takie jakby opiekuńcze duchy, które w taki sposób się no pokazują świadkom.
No wie pan co, ja na przykład ja wierzę w to, ja wierzę, że są, są tak, jak pan mówi, miejsca, no mówię tak. Więc to było wtedy, jak pan mówi, że to była moja pierwsza wycieczka.Eee, zrobiłem po Stanach. Natomiast druga wycieczka to była już w ogóle kompletnie [śmiech] zorientowana pod tematem tego. Więc rok temu, rok temu pojechałem, pojechałem znowu na taką wycieczkę. To mówię, zrobiłem w dwa miesiące chyba prawie czterdzieści tysięcy kilometrów i jechałem właśnie w miejscach, miejscach takie typowe dla-dla-dla-dla tego, czyli byłem w Sedona, Arizona. To jest miejsce, które uważane jest tam różnymi portalami i tak dalej. Byłem, spędziłem cały tydzień, cały w tym w miejscowości Rachel w Nevada, czyli w zasadzie po drugiej stronie góry od Area 51. Bardzo ciekawe miejsce. Wie pan co, to jest miejsce, jak się tam jedzie, że no wtedy się rozumie, dlaczego Amerykanie tam założyli taką bazę, bo to jest bardzo nieprzystępne miejsce.
Natomiast, a, wie pan co ciekawe, mogę nawet powiedzieć o czwartym doświadczeniu, ale to nie wiem, to w ogóle nie, nie wiem, to chyba nie wiem, czy jest paranormalne, czy nie, bo à propos tego właśnie wyjazdu. Byłem miesiąc, znaczy tydzień po prostu przy samochodzie i wie pan co? Ja mam na tam, mogę nawet wrzucać zdjęcia na Instagramie. Mam, wie pan co, ja po prostu biorę auto i jadę gdzieś na pustynię i tam po prostu sobie nocuję na pustyni. Ale teraz więc było doświadczenie takie, że raz byłem właśnie w tym przy tym Area 51.
Wie pan co? I akurat zatrzymałem się tam, tam niedaleko. Jak się je to jest w zasadzie tylko jedna droga, która prowadzi tam. To jest taka lokalna droga. I ta droga, zresztą to wie pan co, tam widać nawet jak jeżdżą te autobusy dowożące pracowników do Area 51, to są normalnie autobusy pomalowane wszystko na szaro, na szaro, wszystko szyby są, wszystko są yy. Szyby są zamalowane tak, że nic nie widać, kto jest w autobusie, ani ludzie z autobusu nic nie widzą. Co ciekawe jest yy, mówię, pojechałem tam jest tam jest też gdzieś tak może z dwadzieścia, trzydzieści kilometrów od tej najbliższej miejscowości Rachel.
Tam jest takie, zrobili takie mini muzeum, bo tam o wie pan, takie jak to Amerykanie, gadżety z jakimiś alienami i tak dalej. Ale miałem taką sytuację właśnie, że też tam byłem tam przez tydzień, ale raz jechałem, mówię, a zatrzymam się za tym muzeum to też tak gdzieś były jakieś tam były jakieś domy, może z kilkaset metrów dalej od tego. I wie pan co? Podjeżdżam na ten parking, zatrzymałem się, mówię, a tutaj nocuję, nie tego. I to dziwne też jak tam są tak przepiękne widoki, że ja po prostu sobie wyciągam sobie taboret i po prostu patrzę, mówię no, kocham tą pustynię. Ale to była taka sytuacja. Przyjechałem o godzinie nie wiem, ósma, dziewiąta. Jeszcze było jasno, bo to było lato i po prostu nagle nie wiem, jak to było, bo nie, nie że bym jakoś cały dzień jeździł, nie byłem zmęczony. Ale przyszła godzina dziewiąta, jeszcze dopiero się robiło tak niebe-- tak się słońce zachodziło. Ale to było też śmieszne, bo mówię po prostu nagle ogarnęło mnie straszne zmęczenie. Ale wie pan co to było? To było tak momentalne po prostu, że tak jak se siedziałem, siedziałem na zewnątrz, to normalnie po prostu takie mnie zmęczenie ogarnęło, że w ogóle, że mówię, wie pan, ja muszę jeszcze auto sobie poskładać, siedzenia wystawić tam materac, żeby sobie w aucie tego. Więc po prostu myślałem, że że że nie dam rady, że po prostu zasnę. No ale nic i poszedłem spać. Poszedłem spać.
No mówię, niedaleko, to po prostu przy samym, mówię, kilka, kilkanaście mil od Area 51. Poszedłem spać. Po prostu byłem zmiotło mnie. I rano się obudziłem. Auto, akumulator zero, kompletne zero. A ja myślałem tego. Musiałem jechać jakieś, iść, iść najpierw, żeby znaleźć kogoś, kto mi da jakieś, podjedzie ze mną. Wie pan, no to jest pustynia, tam jakieś znalazłem domy. W ogóle komiczna sytuacja, jak to Ameryka. Pierwszy dom, do którego podszedłem. Wszedłem tam, tak jest droga, wchodzę, wchodzę, wchodzę, tam nie wiem, pięć, pięćset metrów idę do takiego domu, bo to pustynia, jakiś domek stoi.
Pukam do drzwi. Jakiś szczyl. Słyszę psy, oczywiście, ale nikogo nie ma. Dobra, odchodzę. Wie pan co? Odchodzę. Pięćdziesiąt, sto metrów jestem od domu. Kobieta się jakaś otwiera okno, kobieta i zaczyna krzyczeć. Jak nie zacznę stąd spieprzać, to zaczniesz strzelać. Ameryka. Heh. Więc to jest tego. Natomiast mówię, co ciekawe.
No mówię, nie wiem, co się stało, ale, ale po prostu zasnąłem chyba w kilka minut i następnego dnia obudziłem się, mówię auto łapie. Auto nawet nie chodziło. Auto było zaparkowane już chyba z godzinę i auto było-- bateria była tego. Bo to też tak jak z mojego doświadczenia czytałem, że są rzeczy, że po prostu, że ale jak się wyłączają to się włączają później.
Więc wie pan co, nie wiem, trudno mi powiedzieć. A jakieś inne sprzęty pan sprawdzał? Nie wiem, telefon? Coś, cokolwiek, co pan miał takiego też na baterie? Wie pan co? A to ciekawe. To dobrze, że pan zapytał, że yy w zasadzie taki sprzęt jakby telefon. I co ciekawe, telefon działał, ale bateria była, bateria też była prawie na jeden procent. Po prostu ledwo, ledwo zipał. Bo pamiętam też wtedy mówię kurde, nie, już, już mówię nie, nie dosyć, że nie tego nie mogę, nie mogę się ruszyć. Jestem trochę na pustce, to jeszcze tego. Ale mówię telefon miał chyba na jeden, dwa procent, ale działał.
No to może można tak troszkę pół żartem, pół serio powiedzieć, że ten jeden procent to panu z litości zostawiła, żeby mógł pan pomóc. He he he. Wie pan co? No nie wiem, trudno powiedzieć. Nie, nie wiem, dlatego, że ee mówię też, bo też czytałem te książki.
W tych książkach się człowiek czytał o tych abdukcjach, ee chyba taką pierwszą książką była właśnie Abdukcja Johna Macka, która no dla mnie w ogóle no to, że goście, no szkoda, że tak młodo umarł, ale, ale lubię, no wie pan co, jak przeczytałem dużo tych książek o tych abdukcjach i no coś w tym jest. To są historie z całego świata i są pewne schematy się powtarzające.
Zresztą podobnie jak tak zwane near death experiences. I później wie pan co, przeczytam też o reinkarnacji. No są to sytuacje, są to, są. Ja myślę, że teraz, teraz właśnie czytałem przez, przez, przez eee, przez-- skończyłem czytać książkę takiego gościa Madena, który napisał książkę. To filozof też jakiegoś amerykańskiego. I tutaj pojawia się ktoś w zasadzie Diana Pasulka też o tym wspominała, o tej jaskini Plato po prostu, że no my żyjemy. He he. Nasza percepcja jest chyba jest, jest trochę po prostu, yyy, no nie jest do końca tego to, to, to, to, to, to, co widzimy, to co doświadczamy, to chyba to jest chyba tyle okrojone, a jest, jest dużo więcej, tylko po prostu. Tylko teraz pytanie jest kto kontroluje to, to wszystko?
No to są takie sytuacje zawsze, które prowokują do różnych pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości. Tutaj mam jeszcze takie pytanie, czy Pan sprawdzał może Pani się upewnić, że w samochodzie nic nie było włączone w takim w tamtym momencie? Światła wyłączone, radio wyłączone?
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie mówię, wie pan co, ja to mówię. Auto już było zaparkowane przed godzinę. Ja tylko po prostu szedłem. Tylko mówię. Nagle ogarnęło mnie takie zmęczenie. Wziąłem, rozłożyłem to po prostu. Wie pan, nawet ja czasami mówię tam z dziesięć książek miałem w aucie to, że człowiek czytał czy coś też z tego, ale to było to. Nawet nie było szansy na to po prostu, bo nagle ogarnęło mnie tego. I dlatego, dlatego, dlatego mówię wracam do tego. Zastanawiam się, czy może pójść na, na właśnie na taką hipnozę regresyjną. Na przykład wie pan co? No jeszcze przepraszam, że tego, ale teraz nawet chyba słyszałem ostatni odcinek właśnie pana programu tam opowiadają świadkowie. Tam był jeden z tego, jeden z, jeden z panów mówił, że właśnie też miał chyba-- dla mnie, dla mnie to, co przynajmniej opowiadał, to była taka klasyczna abdukcja, bo on później miał jeszcze, pojawiły mu się, zdaje się chyba trzy kropki w kształcie trójkąta na ciele, które tam chyba trwały, bo przez kilka lat miał to.
No mówię, no ten, ten, ten pan, no po prostu prawdopodobnie jakby właśnie poszedł na taką hipnozę regresyjną, no to wtedy by bardzo dużo by się dowiedział. No tutaj problem u świadków jest taki, że chyba nie za bardzo wiedzą. Niektórzy się boją iść na taką hipnozę regresyjną, bo to nie wiadomo co z takiej hipnozy może wyjść, prawda? Nie wiadomo jakie czy te, czy wyciągnięte wspomnienia z głębokich czeluści pamięci nie wpłyną jakoś negatywnie na ich dalsze życie, prawda? No też nie za bardzo chyba wiedzą do kogo się udać. Mamy tutaj takiego ufologa na Warmii i Mazurach Arkadiusza Kocika, który jest po kursie właśnie takim po kursie hipnozy, jeżeli dobrze kojarzę. Tylko nie wiem jeszcze, czy ktoś się do niego zgłosił, czy miał może okazję jakiegoś świadka swojego badać. No ale, no ciężko chyba taką osobę znaleźć ludziom. Tak mi się wydaje.
Wie pan. Wie pan co? Ja na przykład wchodząc właśnie w tą tematykę te kilka lat temu, mimo, że zawsze mówię, czytałem fantastykę, no zawsze, zawsze jakieś tam UFO, zawsze mnie to interesowało. Natomiast no mówię, człowiek był młodszy, imprezował, to było jakoś poboczne.
Natomiast uważam teraz, jak wszedłem w ten temat, że no niestety, ale jednak szeroka publika nie jest doinformowana i ludzie żyją. Właśnie no mówię, żyjemy w jakimś systemie tak, że ludzie są zagonieni tym wszystkim, tym, tego całym stylem życia. Zresztą wie pan, no widzę, sam widzę, na przykład jeżdżąc do Polski, wyjechałem z Polski w dziewięćdziesiątym piątym roku. Coś dopiero były. No, te zmiany już się zaczęły w Polsce. Natomiast teraz jak jeżdżę do Polski, trochę mnie to przeraża, bo Polska zaczyna wyglądać jak pięćdziesiąty pierwszy stan Ameryki i pewnie jak reszta świata. Niestety Ameryka eksportuje to to to to ten dziki kapitalizm i wie pan, i to jest właśnie mówię. Dlatego się zastanawiam, czy to jest, czy, czy to jest po prostu ten cały, ten, ten, to, co robimy teraz, ten cywilizacyjny, tego mówię. Wydaje mi się, że my wszystko, wszystkie nasze nadzieje położyliśmy w stronę jakiejś technologii i że technologia rozwiąże wszystko.
Natomiast no wie pan co, patrząc na klimat i na tego zresztą zresztą, no mówię nawet i czytając książkę o abdukcjach, no i non stop jest ten sam temat pojawiający się w abdukcjach, kiedy ludzie, którzy mają, którzy są abduktowani, czyli experiencers, czy abductives, nie wiem, jak to nazwać.
Oni dostają non stop ten sam message, który mówi zacznijcie się troszczyć o swoją planetę i uważajcie na konflikt. Przede wszystkim na konflikt atomowy. No bo, no bo jesteśmy, przecież jesteśmy w zasadzie cały czas od naciśnięcia jednego, bo jak poleci jeden, no to już mamy efekt domina. Wie pan co, kolejna rzecz, tak jak czytam, dlaczego się skłaniam w stronę symulacji, to jest to, że no jest dużo z tego, co czytam, to ludzie, ludzie, ludzie mówią, no jest Missing Time. Jest to, że, że po prostu, że no, ludzie mają Missing Time, czyli oni mają, oni mówią, później mówią nam o regresjach, mówią o jakichś doświadczeniach, które czasami trwają godzinami, a czasami ten missing time to jest, to jest tam, powiedzmy, to nie jest adekwatne do tego, co do ich, do ich doświadczeń. To prawie jak sytuacja w filmie Kontakt z Jodie Foster, która miała na samym końcu. Nie wiem, czy pan pamięta scenę, co ona zleciała. To była niby sekunda, jak zleciała w tym całym podzie czy jakoś tak. Ale, ale było nagrań kilkanaście godzin. No a teraz fizycy, fizycy w ogóle zaczynają coraz, coraz więcej astrofizyków zaczyna mówić, że-Że no. Czy czas, czy czas w ogóle istnieje?
Więc ja, nie wiem, wie pan co, nie, nie wiem po prostu. Ale, ale te moje kilka lat teraz czytania doprowadziły mnie do tego, że po prostu zmienił mi się też ten mindset i doszedłem właśnie do wniosku, że, że po prostu chcę, chcę po prostu jak najwięcej po prostu podróżować, doświadczać tego, bo mówię no, nie wiem, no to tak, zrobiliśmy z tego właśnie to, co Ameryka przenosi, a ten cały materializm, z którego zrobiliśmy religię.
I to jest religia, która nas zabije w zasadzie, no bo po prostu żyjemy tak do przodu. Ja mówię, ja pracuję w takim biznesie, gdzie widzę, ile towaru się marnuje. To, to jest po prostu-- to już jest niemoralne. Ale to nie jest tylko o jakiejś-- tego, bo to już chyba globalnie się dzieje.
No zachłysnęliśmy się tą Ameryką, a teraz zachłystujemy się AI. To jest takie powiedzenie teraz się rodzi, że na wszystko jest jakieś AI, prawda? To nas zgubi prędzej czy później. No, znaczy przede wszystkim chyba to jest to, że w zamian za to, że weszliśmy w tą taką chyba technologiczną pułapkę, straciliśmy, oddaliśmy ten chyba jakiś taki kontakt z naturą, który prawdopodobnie mówię, no, tak jak czytam, uważam, że chyba ta Ziemia, ta planeta jest żywym organizmem i my będąc tutaj jesteśmy jakimś tam, powiedzmy obojętnie czy symulacja, czy nie, to jesteśmy tutaj jakoś powiązani z tego ten, ja mi się wydaje, że mówię, my zaczynamy się zachowywać jak po prostu jak wirus. A mam wrażenie, że ta ziemia, że ta ziemia to po prostu nie tego, nie, to nie pierwszy raz, jak będzie musiała się pozbyć wirusa, przypuszczam, bo mówię, popatrzmy dookoła świata, trochę podróżuję. W zeszłym roku byłem w Nepalu, dwa lata temu w Peru.
Głównie mówię, chodząc po górach, też w tym Machu Picchu. Wie pan co, no to jak się patrzy na to, co mamy, no czy piramidy i tak dalej, to jest dużo rzeczy, które jest nadal niewyjaśnionych. To są, to nam muszą być poprzednie cywilizacje, które prawdopodobnie poszły inną ścieżką. Może, mówię, my poszliśmy technologiczną, oni inną, ale, ale też, ale na pewno jakoś żyli. I zresztą podobnie jak jest, jak ten, jak jest, mówi ten pan Graham Hancock, że jesteśmy cywilizacją z amnezją i coś, coś w tym jest, bo mówię, no nie, nie, nie uczymy się z naszych doświadczeń. No już chyba kilka lat tysięcy cywilizacji, tyle wojen. Chyba to już chyba wojen byśmy nie powinniśmy mieć. A jednak, a jednak. A jednak coś jest na rzeczy.
Co ciekawe, mówię, że to jest temat tak z trzy lata. Mówię teraz kolejny. Wczoraj kolejna książka przyszła. Wie pan co, tak patzę przed siebie, mam tu z dwadzieścia, trzydzieści książek, zresztą książki, które wysyłam tam na, do znajomego w Polsce, tam znajomy w Polsce czyta wszystko po angielsku, ale dużo.
Wie pan co, mam, wysłałem, byłem na tych, byłem na dwóch konferencjach w Nowym Jorku, więc mam, wysłałem mu podpisaną kopię tego Communion Whitley Strieber. Był tam właśnie na konferencji był Whitley Strieber, był Gary Nolan, Chris Mellon.
Niejeden za taką książkę z podpisem dałby się pokroić. No wie pan co, no mówię, no to jest. Ale ja wiem. No ja patrzę, ja to wszystko wysyłam do kolegi. Kolega czyta, ale mówię zresztą jakbyście, wie pan co, jak mogę skontaktować, ja mu może wysłać, wysłać listę, jakby pan chciał tego, ktoś coś tam nie wiem, czy pożyczy, czy tego, bo ja te wszystkie książki, co przeczytam to wysyłam tam. Różne rzeczy, o tym mówię.
No kupuję też dużo nowych rzeczy, czytam stare. Zresztą wie pan co? Nawet szczerze mówiąc, nawet teraz jak sobie przypomniałem i jakby mógłby pan nawet na WhatsAppie napisać jakieś wiadomości, polecić jakieś książki z polskiej literatury, na przykład właśnie w tych tematach. No ja mogę na przykład polecić książki Damiana Treli oraz Arkadiusza Miazgi. Oni tam głównie takie tematy ufologiczne też poruszają. Ale tu dużo też jest takich tematów z tak zwanego żywego folkloru. Też takie jakieś spotkania z wilkami, z wilkołakami i tego typu stworzeniami. Jest też Arek Miazga w najnowszej chyba swojej książce też opisuje spotkanie z tak zwanymi Women in Black, czyli taki żeński odpowiednik Men in Black. Men in Black, ok.
Tak. W Polsce, co ciekawe, też takie przypadki Arek Miazga odnotował. A także, no tutaj jeszcze Piotr Cielebiaś książkę po angielsku wydał UFOs Over Poland z taką okładką nawiązującą do książek innego autora, Lucjana Znicza. Lucjan Znicz, też oczywiście cała seria Goście z kosmosu, Nieznane obiekty latające. Kogo by tu jeszcze? Kazimierza Bzowskiego można też polecić. No to takie nazwiska, które mi tak na szybko przychodzą do głowy. Takie topki ufologiczne.
No będę musiał tego. A pytanie na przykład do pana już tak ogólnie jak, jak, jak tego na przykład, jak się, jak, jak, jak w Polsce, czy jak pan siedzicie w temacie! Jak się zapatrujecie na to właśnie, co się dzieje z całym, całym tym disclosure tutaj, bo to jest też, to jest też temat, ja to obserwuję ciekawie. Tak widzę, że polskie podcasty, tak widzę, że trochę tak to mniej więcej się powtarza, to co słyszę na amerykańskich podcastach czy tam na angielskich, ale, ale tak z zasadą jak, jak pan się zapatruje na to, co się dzieje, czy tam pan widzi jakąś szansę, czy nie? Znaczy ja już kiedyś wyraziłem swój pogląd, że disclosure i w ogóle tematyka ufologiczna w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach jest traktowana tak samo, jak w Polsce aborcja. Trzeba jakąś zasłonę dymną puścić, żeby tam jakieś machlojki finansowe, podatkowe przepchnąć.
Ludzie się trochę pojarają, pojarają, pokrzyczą, troszkę się tym pointeresują, a ktoś wyżej postawiony w tym czasie przeprowadzi to, co sobie zaplanował i jak już będzie temat niepotrzebny, to się go wyciszy.
Wie pan co, to jest tak. Poniekąd zgodzę się, bo o disclosure to się mówi od kilkudziesięciu lat i co ileś lat tam jest wielkie halo i tak dalej, ale nie tego. Natomiast tak jak czytam i tak widzę, widzę, tak, jak wołujesz [boomerang].
Tak, obserwuję, wie pan co, mi się wydaje, że na przykład dużo jest też prawdy w tym, że-Eee, że faktycznie jest, jest w ogóle tam, no te wszystkie te prawdopodobnie są te programy, te back engineering programy i tak dalej. No tam nie wiem, czy pan czytał książkę tego, yy, tego Corso The After Roswell to było to.
Wygląda na to, że te wyszły technologie najwyżej te tranzystory to wyszły z tego z, z Roswell. Natomiast do czego dążę, to jest, że z tego, co ja tak jakby te no, to wygląda na to, że tutaj jest duży opór, jest, przychodzi ze strony tam takich ultra prawicowych republikanów, czyli tak bardzo religijnych. I ponoć tam jest, ponoć temat jest taki, że oni w ogóle, że oni uważają cały temat UFO, że to są jakieś demoniczne tego. Haha, umiarkowanie mamy, mamy znowu jakiegoś, nie wiem, nie-nie wiem, ile w tym prawdy. Natomiast powiem tak. Wie pan co, ja tam słucham tego i lu-lu Elizondo tych różnych, tych tak jak David Grusch wyszedł rok temu, ale dla mnie jest takich, takich ba-bardziej gości, który taki on jest trochę, trochę też taki oddball, czyli taki trochę dziwak. Ale nie wiem, czy pan słyszał jakieś wywiady z takim byłym agentem CIA się nazywał John Ramirez. A ja tutaj akurat wywiadów jakby nie śledzę, też nie za bardzo mam na to czas, szczerze powiedziawszy. Tutaj bardziej by się chyba wypowiedział w tym temacie Piotr Cielebaś, bo on tak jakby bardziej też mocniej siedzi w tych tematach, bardziej śledzi tego Gruscha i tak dalej, i te wszystkie wydarzenia w Kongresie także. No ja-jakby tutaj nie ma, nie mam zdania.
Disclosure to taki troszeczkę teatrzyk jak dla mnie. Znaczy, wie pan, ja uważam, ja uważam cały czas, że-że-że Elizondo to jest tam to jest to tam on udaje, że niby jest nie tego, ale on cały czas pracuje dla tego, dla Pentagonu, dla tego Department of Defense.
Więc on nie to jest tego. Ale jest teoria taka, że te wideo, które wyszły w dwa tysiące siedemnastym roku, to był początek takiego urabiania, a właśnie ten gościu z CIA, on słyszał, wie pan, bo on powiedział wyra-- on powiedział wyraźnie w jednym z wywiadów, że tak, że te całe Disclosure to jest not up to us, czyli to nie jest, to nie jest zależne od nas. To jest dużo historii, to jest przeczytanych, bo przecież są historie, że Eisenhower podpisał jakiś tam, podpisał niby jakiś tego. Nie wiadomo ile to jest konspiracyjna teoria, czy nie. No ale zobaczymy, zobaczymy. Żyjemy na pewno w ciekawych czasach. Hehe.
No zobaczymy co z tego prędzej czy później wyniknie. Taka książka mi przyszła do głowy, która właściwie zachęciła mnie w jakiś sposób do założenia tego, co się z czasem przemieniło w Radio Paranormalium.
Taka książka Karla Shukla Tajemnicze zjawiska na planecie Ziemia. To jest też w oryginale to jest Mysteries of Planet Earth. Taka luźna książka, bardziej poruszająca, przyziemne tematy typu kryptozoologia. Też wątki związane z tym, co nazywamy w Polsce żywym folklorem. Też może jakby pana ubogacić w jakiś sposób.
No wie pan co, jeśli już znalazłem, już znalazłem na Amazonie. Zaraz dodam i tak jest dostępne, więc dziękuję ślicznie. W ogóle chyba książki tego autora są takie z bardziej takich godnych polecenia. Wie pan co, to ja od siebie to mogę polecić. Poza tym, co tym, co panu wspomniałem o tych to książka. Tylko nie wiem, czy to było wydane w Polsce, ale książka autora się nazywa William Bramley i to jest książka z dziewięćdziesiątego trzeciego roku się nazywa The Gods of Eden, Bogowie Edenu. Chyba coś kojarzę, że coś takiego mogło się pojawić.
No, no to polecam. To jest dobra lektura, dobra lektura i ten. Ale mówię, no to jest, wie pan co mówię, no tak, jak widzę książki dają mi więcej informacji. Lubię podcasty, uważam za uzupełnianie, ale mówię no i fajnie, że prowadzicie takie programy. Słu-słucham tutaj amerykańskich podcastów, ale i pana, i pana radia i-i tego. I mówię fajnie, że przynajmniej coś, że coś się dzieje i fajnie, że podchodzicie do tematu trochę poważniej, bo miałem też znajomych, którzy wysyłali mi jakieś podcasty z Polski, ale to było takie jakieś, nie pamiętam nawet nazwy, ale to było jakieś takie wie pan co, takie chyba zrobione na zasadzie o to temat się zrobi popularny, zrobimy pieniądze. Tak to wyglądało. No, kiedyś były takie audycje u nas w radiu, w Polsce, w eterze.
Między innymi Strefa Zero w Radiu Park FM w Kędzierzynie-Koźlu. Nic się z tych audycji chyba nie zachowało w takiej formie ściągalnej z Internetu, ale to była taka audycja regularnie się ukazująca, yyy, ale też takie w konwencji takiej sensacji taniej robione, prawda?
No jest, jest. Tak-nak jak wczoraj pisałem panu tę-tę UFO historię czytałem, słuchałem wywiad właśnie nie wiem, nie pamiętam imienia tego nazwiska, tego pana. To było takie świeże tego. A to też było dobre. No i był zresztą bardzo inteligentny ten, który-który tam no i ich prowadzący i tego i tego.
Więc mówię no fajnie, że wiesz. Piotr Cielebiaś ma kilku takich gości. Igor Witkowski, Arkadiusz Kocik, Arkadiusz Miazga, Damian Trela, no tam takie grono też. Ada Edelman z bloga Biuro Duchów też się czasami na kanale u Piotra pojawia.
A czy macie jakieś konwenty w Polsce? Jakieś na przykład konwenty czy jakieś spotkania, czy? W tej chwili nie. Tutaj Janusz Zagórski próbował reanimować UFO Forum, ale raczej z mizernym skutkiem. Ma problem w ogóle z gośćmi, ma problem z frekwencją. Także no też padło to wszystko, że to tak ujmę.
Dzisiaj miał być jakiś piknik ufologiczny w Emilcinie, gdzie główną gwiazdą miał być rzekomo Robert Bernatowicz. No taki niezbyt przez nas lubiany pan. Ale się okazało, że Robert Bernatowicz z Fundacji Nautilus nie dość, że w ogóle nie promował w żaden sposób tego pikniku, to prawdopodobnie z tego, co mi wiadomo, najprawdopodobniej w ogóle się na nim nie pojawił, nawet jakby go tam jakieś problemy zdrowotne dopadły. Nic nie poinformował organizatorów. Szukali tak na ostatnią chwilę kogoś, kto by go tam zastąpił, no ale nie wiem, jak to wyszło.
Wie pan, bo ja z ciekawości patrzę, bo widzę, że tutaj jednak w Stanach zaczyna, wie pan co, to jest chyba to powoli, to powoli będzie to chyba szło do tego, że-że tego tym bardziej, że no ludzie mają też jakieś doświadczenie chyba i chyba jest, chyba jest coraz będzie tego więcej ze względu z kamerami i-i ten, no i oczywiście coraz więcej widzą po prostu nie tego tylko tego, żeby zaczęli patrzeć w górę, a nie w komórki hehehe. To jest kolejna rzecz. No.
[muzyka przewodnia] Jak państwo zapewne zauważyliście, tę rozmowę zarejestrowaliśmy już jakiś czas temu. Jak Państwo zapewne wiecie, wspomniany w rozmowie Janusz Zagórski doznał niedawno bardzo poważnego w skutkach zawału serca. Niestety utracił też świadomość i przynajmniej z tego, co mi wiadomo, do tej pory jej nie odzyskał. Także, jeżeli nie jest Państwu obcy los człowieka, który wielu z Państwa wprowadził w tematy ufologiczne i paranormalne, to zachęcam do wsparcia bądź udostępnienia [oczywiście nie jest to obowiązkowe] zbiórki na jego leczenie. I tak oto kończy się kolejna w historii Radia Paranormalium i podcastu Mówią Świadkowie "Paranormalna Spowiedź". Tak jak zapowiadałem w rozmowie, oprócz przekazania opisów kilku ciekawych zdarzeń, nasz słuchacz podzielił się również licznymi spostrzeżeniami na temat UFO, zjawisk paranormalnych i prawdziwej natury naszej rzeczywistości. Zachęcam oczywiście do dyskusji na poruszone w tej audycji tematy oraz do podzielenia się opinią na temat zaprezentowanych dziś historii. Możecie to oczywiście robić w komentarzach pod tą audycją, bądź to na YouTube, bądź w archiwum podcastów Radia Paranormalium. Zachęcam także niezmiennie do zajrzenia na forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl, gdzie możecie swobodnie dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich serwisów społecznościowych. Tradycyjnie przypominam, że w punktach prasowych w całej Polsce oraz na platformie cyfrowej Nexto.pl, a także jak się przekonaliśmy w dzisiejszej rozmowie, również w sklepach polonijnych za granicą, czeka na Państwa listopadowy numer miesięcznika Nieznany Świat. Zachęcam także do zajrzenia i zasubskrybowania kanału czasopisma na YouTube. Polecam również Państwa uwadze kanały Ady Edelman "Biuro Duchów", Piotra Cielebiasie "UFO Historie" oraz Marka Żelkowskiego "Wehikuł Wyobraźni", których autorzy poruszają cały szereg interesujących tematów, w tym również te znane z anteny Radia Paranormalium. A zanim powiemy sobie dobranoc i do usłyszenia, myślę, że wielu z Państwa domyśliło się, co w tytule oraz w okładce dzisiejszej audycji robi John Wayne w okularach ajurwedyjskich. Generatorze frajdy, to, co zrobiłeś, było po prostu piękne. Tym akcentem kończymy kolejny odcinek podcastu Mówią świadkowie. Powoli zbliżamy się do setki. Przed nami jeszcze odcinek dziewięćdziesiąty dziewiąty.
Nie wiem, o czym on będzie, ale wiem, że odcinek setny prawdopodobnie będzie poświęcony spotkaniu z żywym folklorem. I może nie będzie to odcinek najdłuższy w historii tego całego cyklu, ale myślę, że będzie to zdecydowanie jeden z dłuższych.
Cały czas oczywiście czekam na Państwa relacje z tej oraz innych paranormalnych dziedzin, a możecie je Państwo nadsyłać pod kontakty, które są wklejone w opisie tej audycji, a za chwilę będą też podane w sposób głosowy. Mówił do państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium.
Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź zza granicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio at paranormalium.pl. Radio at paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki "kontakt" na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.uforelacje.pl.
Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.uforelacje.pl.
Sięgnij już dziś po "Nieznany świat". Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. "Nieznany Świat". Miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie Nexto.pl.