[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znowu widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: „Strzelaj!”
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzania najbliższych prawie dwóch godzin z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. Tym, którzy są z nami po raz pierwszy przypominam, że „Mówią świadkowie” to szczególna audycja, w której ludzie tacy jak wy dzielą się swoimi spotkaniami z nieznanym. Całkiem szczerze, całkowicie anonimowo. Niektóre odcinki są monotematyczne i zawierają opisy zdarzeń z jednej kategorii. Zdarzają się jednak również i takie odcinki, w których rozmówcy opisują zdarzenia różnego rodzaju z całego swojego życia. Takie odcinki opatrzone są dopiskiem: paranormalna spowiedź. I jednej z takich właśnie spowiedzi wysłuchamy w dzisiejszej audycji. Moja rozmówczyni jest jedną z tych osób, które różnego rodzaju paranormaliów doświadczają już od dzieciństwa.
Bywa, że świadkami dziwnych incydentów są również inne osoby. Usłyszymy dziś między innymi opisy obserwacji UFO, z czego jednej prawdopodobnie towarzyszył również błąd w Matrixie, jak również sytuacji, w których nasza słuchaczka miała styczność z niepoznaną, być może nie fizyczną sferą naszej rzeczywistości. Bliskie spotkania z dziwnymi istotami, wspomnienia z przebywania poza ciałem, kontakty z zaświatami, prorocze sny i wiele, wiele innych zdarzeń. Poza przekazaniem relacji słuchaczka podzieliła się również swoimi spostrzeżeniami w temacie jasnowidzenia i postrzegania pozazmysłowego. Zanim przejdziemy do prezentacji rozmowy, pragnę przeprosić Państwa za mój głos i sposób mówienia w tym nagraniu. Kilka godzin przed rozmową doznawałem wysokich dziwności nieco innego rodzaju, mianowicie takich, jakie czasami stają się udziałem pacjenta na fotelu dentystycznym. Mam nadzieję, że słyszalne efekty tychże nie zaburzą Państwu odbioru dzisiejszego odcinka. To tyle słowem wstępu. Przechodzimy do słuchania.
[03:13] - Zastanawiałam się, jak to podzielić i w końcu podzieliłam to na taką właśnie jakby tutaj związane z UFO, związane z taką jakąś dziwnością, tak? I bardziej tutaj pod względem na temat dusz i jakby tej ezoteryki i całego takiego tutaj tego tematu. Może zacznę od UFO, bo było to mniej więcej około dwóch lat temu, trzech. No ciężko mi jest stwierdzić. Na pewno chyba to było w czasie pandemii jeszcze. To jest Małopolska. Wracając z odwiedzin, jadąc samochodem byłam z drugą osobą też i ta druga osoba też to widziała. W pewnym momencie zobaczyliśmy kształt. Kształt, który się unosił jakby nad drzewami, ponieważ przejeżdżając tam jest z jednej strony można powiedzieć coś na podobieństwo puszczy. Są tam też zabudowania, ale nie, nie są bardzo liczne i nie są gdzieś tak bardzo ze sobą blisko.
[04:12] - A jaka to jest miejscowość bądź jaki to jest rejon?
[04:15] - To jest między Tarnowem a Krakowem. I powiem panu szczerze, w tym momencie nie pamiętam tej nazwy, tej miejscowości i nie przypomnę sobie. Nie chcę nawet szukać w tym momencie, bo...
[04:25] - No mamy mniej więcej pi razy oko, prawda, prawda? Rejon ustalony także, także to może wystarczyć.
[04:32] - Tak, tak, tak. To był taki kształt jakby fragmentu takiego można powiedzieć typowego spodka. Tak, tak. Myślę, że można tak nazwać ten kształt. To był tak jakby, jakby zobaczyć wycinek tego, tak jakby ktoś za kurtyną po prostu trzymał resztę. A tutaj zobaczyliśmy, to było takie... Ciężko to jest opisać, ponieważ wydawało się szklane, tak? Jakby lustrzane, przy czym jednocześnie nic się nie odbijało od tej powierzchni i to się przemieściło po prostu jakby tak jakby wjechało w to, weszło w to, w te, w te drzewa. Z tym że te drzewa jednocześnie nie uginały się, one się nie ruszały i zniknęło. I to wyglądało tak, takie wrażenie mieliśmy, jakby to, nie wiem, miałoby się w danym momencie, jakby w jakąś, nie wiem, ciężko mi jest określić czasoprzestrzeń.
Weszło w jakiś inny wymiar, po prostu sobie przeszło. To jakby otworzyć jakąś taką kotarkę, odsłonić i po prostu to sobie tam zniknęło. No i jakichś odgłosów żadnych nie było i też nie było żadnego ruchu tych drzew. I to było bardzo dziwne. Bardzo. I właśnie najdziwniejszy był ten widok tej powierzchni, tego, tego, no ja tak mówię statku, prawda? No nie wiem, czy mam uważać, że to jest UFO. Ja do tego podchodzę. Uważam, że gdzieś tam pewnie życie jakieś jest, ale z drugiej strony tak trzeźwo troszkę patrzę i się zastanawiam, czy no nie jest to jakaś technologia, którą, o której my nie mamy pojęcia, żeKtoś tam nad taką nie pracuje i gdzieś tutaj nam gdzieś nie testuje tego, prawda? A po prostu mieliśmy okazję to zobaczyć, bo coś tam nie zadziałało im, więc nie wiem, jak mam na to patrzeć.
Niemniej jednak no to było bardzo dziwne. Kształt no nie mógł przypominać tak naprawdę niczego innego, co można by do czegoś porównać. No nie widziałam nigdy nic takiego, ale też to była powierzchnia takiej jakby wielkości, no naprawdę bardzo dużej, bo większej niż samochód. Tak? Z tym że jakby to był tylko fragment tego. Tak jakby, nie wiem, coś tam się popsuło i akurat można było zobaczyć fragment tego i dziwne to było bardzo.
[06:48] - Jeżeli dobrze zrozumiałem, obiekt sprawiał wrażenie, jakby częściowo był wtopiony w drzewa. Tak? Coś na tej zasadzie?
[06:54] - To znaczy tak jakbym przemieścił się tak w stronę tych drzew, ale jednocześnie nie było żadnego ruchu tych drzew. Czyli tak jakby ja miałam wrażenie, jakby po prostu jakby wleciał, powiedzmy wleciał, prawda? W to bardzo, bardzo wolnym tempie, jakby dla nas, nie wiem, się to wydawało w wolnym tempie, jakby po prostu wleciał w coś. Tak jakby pan wziął kotarę i odsłonił i on po prostu sobie tam wleciał, tak? I zniknął. Tak jakby te drzewa były tylko taką... Tak jakby, nie wiem, może określić to podobne do jakby naciąć płótno, prawda? I ono taką będzie mieć tutaj przecięcie i tak troszkę odchylić i on sobie tam, prawda? I zniknęło. Reszta została i po prostu i nie ma.
I nie wiem, czy to zniknęło całkiem, czy po prostu przestało być widoczne. Nie wiem. To było takie właśnie no bardzo dziwne. Tak. Takie-
[07:45] - Bo nie zauważyła pani momentu znikania tego obiektu, prawda?
[07:48] - No właśnie, to jest takie, jak sobie tak chcę przypomnieć, jak to dokładnie wyglądało, to no myślę, że to był taki... Na pewno widzieliśmy, jak to zniknęło, tylko to zniknęło właśnie na zasadzie takiej, tak jak to wcześniej powiedziałam, takiego jakby, jakby ktoś jakoś tam za kotarkę sobie, prawda, wleciał. Jakby tutaj te drzewa były, jakby te drzewa były namalowane i po prostu tylko sobie tam zniknęło, prawda? Dostało jakąś tam szparkę, wleciało sobie tam i po prostu tego nie ma. A te drzewa zostały, bo te drzewa po prostu się w ogóle nie ruszały. Jakby w ogóle gdyby to był jakiś pojazd czy sta, znaczy statek, no nie, bo to było za nisko, bo to było na wysokości drzew. No drzewa nie wiem, ile tam mogą mieć metrów, no ale to było dosyć, bardzo, bardzo, bardzo nisko, prawda? Jakby patrząc na... No na pewno to helikopter nie był, bo, bo to było naprawdę duże. Ten fragment był naprawdę bardzo duży, więc tutaj nawet ciężko mi do czegokolwiek to porównać, bo dziwne to było po prostu.
[08:46] - Nie wiem, na ile jest jakby prawidłowe, czy też poprawne moje skojarzenie, ale oczami wyobraźni zobaczyłem sytuację jakby wyjętą z pewnej popularnej gry, która ostatnio zbiera księgi GTA Definitive Edition. Coś tego typu. Tak, tak mi się jakby skojarzyło z obiektem, który był pozbawiony kolizji, a wjechał jakby w te drzewa. Coś jakby nie było wykrywania zderzeń.
[09:13] - Tak, z tym że znaczy nie, nie znam tej gry. Nie wiem, jak to wygląda w tej grze.
[09:18] - No taka dosyć popsuta, gdzie postać może wejść w drzewo i się w tym drzewie schować.
[09:23] - Aha, no to coś. No to jeżeli tak to tak, tak. To można powiedzieć, że w ten sposób to rzeczywiście mogło wyglądać, tak? Jeżeli tak sobie to wyobrażam, jak pan sobie to wyobraża, to rzeczywiście tak. Po prostu tak jakby zniknęło. Po prostu jakby się właśnie tak jak pan mówi, w to drzewo ta postać wchodzi i ona znika, prawda? I nie ma jej. To tak samo by rzeczywiście wyglądało.
[09:45] - Takie trochę glitch w Matrixie, prawda?
[09:47] - No tak, no tak można by powiedzieć, że w taki sposób to no tak wyglądało. No dziwnie, po prostu jak się pojawiło, znaczy pojawić się mogło wcześniej, prawda? No po prostu w pewnym momencie to zauważyliśmy i tak wyglądał ten fragment, jakby to był, jakby to był nie wiem, czy koniec tego, tego czegoś, tego statku, czy jakiś taki fragment, bo on był taki nierównomierny do końca. On był taki jakby troszkę ten kształt nie był płaski, tylko taki jakby od dołu troszkę tak jak spodek, tak, prawda? Mniej więcej. No tak, troszkę, troszkę może grubszy, że tak powiem. Chociaż nie wiem, jak to wygląda na żywo, więc ciężko tutaj tak to porównać. Ale no nie był płaski, nie był kanciasty, że tak powiem, ale tak miał taki, no taki, taki był nierówny, bo nie miał kształtu prostokąta. Czy on był taki bardziejKształt takiego, takiego no nie trójkąta do końca, ale bardziej gdzieś w tych okolicach takiego kształtu było, bo no tak to jakoś tak wyglądało.
[10:48] - Pani jechała z drugą osobą. Czy ona coś wiedziała?
[10:50] - Tak, tak, też widzia-- oboje to widzieliśmy. Tak, jak najbardziej. Tak stwierdziliśmy. Popatrzyliśmy. No to kosmici, technologie kosmiczne. No tak, no w sumie no tak. I tak przeszliśmy do, do Boże, tak powiem codzienności. No ale no tak myśląc nad tym, no to, to nie było normalne. No nic takiego, co przynajmniej nie jest znane, prawda ogółowi, że tak powiem. No tak jak mówię, ja tutaj ze wszystkim, co, co mnie spotyka, to raczej podchodzę na zasadzie zdrowego rozsądku typowego.
Najpierw sprawdzam, że tak powiem sama do siebie, czy to rzeczywiście jest to, czy, czy to nie jest coś takiego, co można wyjaśnić, że to na przykład mógł być prawda helikopter, samolot czy coś innego. No, tutaj wykluczam całkowicie, bo, bo to było za nisko i tak jak mówię, zniknęło to w drzewach, które się nie ruszały, więc tutaj to całkiem jakby wykluczam. No ale nie wykluczam tego, że no może gdzieś jakąś testują technologię nową i po prostu tylko my tego nie wiemy i raczej w ten sposób tutaj patrzę. No ale dopuszczam też-
[11:53] - Helikopter w otoczeniu drzew raczej by marnie skończył, tak?
[11:56] - No właśnie. I tutaj to, to, to jest to najbardziej daje do myślenia, że to jest coś, coś innego, jednak tak, że to jest coś. Coś, co no rozpłynęło się, można powiedzieć. Nagle po prostu zniknęło. Nie było żadnego rozbłysku, jakby po prostu tak, jak mówiliśmy tutaj.
[12:12] - Tak jakby ktoś pstryknął jaki pstryczek-elektryczek i ten obiekt po prostu się jakby zdematerializował coś na ten, co dzień.
[12:20] - Tak, tak. Po prostu zniknął, jakby rozpłynął się. No tak, jakby po prostu wjechał. Znaczy wjechał. No, no wleciał. Nie wiem, jak to nawet nazwać. Po prostu sobie tak swobodnie, tak jak, tak jak dobrze pan to tutaj porównał do, do tego drzewa, jak ta postać tam wchodzi, po prostu tak jakby sobie poszedł i za tym kotarem tam gdzieś po prostu sobie zniknął. A te drzewa to nie było też tak, że te drzewa zasłaniały całą, no bo tam też było niebo, prawda? Więc to nad tymi drzewami, więc to te czubki powinny się ruszać.
[12:51] - Obiekt cały czas jakby nad drzewami się poruszał. Nie jakby na pewnej wysokości, tylko nad drzewami. Tak?
[12:59] - Nie, nie on był. On tak bokiem prawda wysunął. Czyli on był na początku troszkę na wysokości jakby tej drogi asfaltowej, a potem się pomału przesunął w te drzewa właśnie. Jakby myślę, że może tamta dalsza część była nad nimi, ale to jest właśnie najdziwniejsze, że on jakby przesunął się w te drzewa, czyli te poniżej czubka drzew. Tak, bo to nie, że dotykało delikatnie tych czubków, tylko jakby w te drzewa, po prostu przy ich końcach. Niemniej jednak jeszcze był jakiś fragment dosyć spory tych drzew, więc nie było to nad. Nie było to nad, tylko tak jakby te drzewa po prostu. I dlatego to było dziwne, że nie ruszały się w ogóle, gdyby ich tak po prostu tego nie było i...
[13:43] - No, tutaj ta relacja każe zadać sobie pytanie o naturę tak naprawdę UFO, jeżeli to było rzeczywiście UFO.
[13:50] - Mhm.
[13:51] - Jako zjawiska, takiego jakby quasi materialnego, tak? Że wchodzi w interakcję z otoczeniem, ale otoczenie jakby nie reaguje-
[13:59] - Tak, tak.
[14:00] - Na jego, na jego działania. No ciekawa, ciekawa sprawa.
[14:04] - No i jakby to jest jedyne gdzie, gdzie, gdzie, gdzie no widziałam, jeżeli chodzi o takie zjawisko, tak? O ile pamiętam, bo jak byłam mała to nie wiem, ale tak będąc osobą dorosłą gdzieś przypadkowo, po prostu patrząc nic to nie z owąd w niebo, tak jakby powyżej. Myślę, że tutaj najbardziej zwróciło uwagę ta, ta struktura, ta powierzchnia tego. Czyli taka jakby lustra, ale przy czym nie odbijająca nic, bo były drzewa obok, nic się nie odbijało w tym, więc to nie wiem jak, co to w ogóle. Ciężko jest to wyjaśnić właśnie, jeżeli chodzi nawet o tą strukturę, tylko powierzchnię. Tak. To dziwne.
[14:42] - Ile mniej więcej czasu mogło minąć od momentu, kiedy zauważyliście ten obiekt, prawda? Do momentu, kiedy zauważyliście jego zniknięcie. Ile mogło upłynąć? Nie wiem. Minut, sekund.
[14:52] - Ciężko to mi panu powiedzieć, bo ja mam wrażenie teraz, jak sobie o tym myślę, że on się poruszał wolno. Ale jak tak pomyślę logicznie, no to tak nie było. Czyli taki slow motion, jak to się mówi, tak? W tym momencie, kiedy to widzieliśmy. Ale przypuszczam, że pewnie to bardzo szybko minęło i ciężko mi jest powiedzieć naprawdę, bo nawet na zegarek nie patrzyłam nawet. Nawet szczerze mówiąc gdzieś to było chyba popołudniu wracaliśmy, więc jeszcze było jasno dosyć bardzo, ale ciężko mi jest powiedzieć. No tutaj niestety nie, nie jestem w stanie tylko tak.
[15:29] - Bo rozumiem, że zarówno przed zauważeniem, jak i po zniknięciu tego obiektu niczego takiego jakiegoś dziwnego nie zauważyliście, prawda?
[15:37] - Raczej nie. Raczej nie. Samochody chyba jakieś tam nas mijały. Tak z tego, co sobie przypominam. Bo powiem szczerze ja sobie to, to tak jakoś nie myślałam nad tym. Jakoś nie miałam takiej wewnętrznej chęci, żeby w ogóle o tym mówić, tak? Nawet nikomu nie mówiliśmy w sumie i ty jesteś pierwszą osobą, która poza tak nami to, to wie na przykład w tym momencie o tym. Więc tak dużo nawet nad tym nie rozmyślałyśmy nawet nad tym, że czyli to, że o to kosmici może, może. Po prostu tak przeszliśmy to do jakby nic więcej się nie wydarzyło, więc tak przeszliśmy po prostu to, co zobaczyliśmy.
[16:15] - No tak, coś wlatuje w drzewa, nie wiemy co to jest. No wlatuje, bo wlatuje i tyle, prawda?
[16:20] - Tak. Jedynie to, co mnie zastanowiło, że no dlaczego te drzewa się nie ruszają? Jeżeli coś jest fizycznego i to widzimy, no to powinno to jakoś zadziałać prawda na drzewa. No, one po prostu całkowicie jakby. No i to to, że widzieliśmy oboje tak, nie że sama ja widziałam, ale oboje. No tylko tutaj. Chociaż tyle pocieszenia dla mnie zawsze.Wszystko w miarę okej na razie więc no jest tak-
[16:48] - I to dobra wiadomość-
[16:50] - Tak. Jest tak. Druga rzecz to były właśnie te dziwności. I tutaj dziwności dotyczą w sumie, jeżeli chodzi o, chodzi o postaci różne to są, dotyczą, kiedy ja miałam, myślę, że to było osiem lat miałam. Spędzałam wakacje u dziadków i dziadkowie to też było, to była chyba Małopolska. Chyba tak mi się wydaje wtedy. Teraz też chyba tak. Małopolska. Siedziałam na kocu pod drzewem zaznaczam, bo to jest bardzo istotne. Było ładne lato, ładny dzień, świeciło słońce.
I właśnie zaznaczam, że tutaj nie dostałam udaru żadnego. Siedziałam po prostu na kocu pod takim dużym drzewem. Tam był cień i czekałam na dziadków, ponieważ dziadkowie mieli, tam ktoś im kosił chyba zboże. Myślę, że to było zboże i siedząc tam nudzą się. Nudzą się po prostu. W pewnym momencie, kiedy nie wiem, co to tam przejeżdża za bardzo. To jest chyba maszyna, która kosi chyba Bizon. Nie wiem, czy to jest Bizon. Nie mam pojęcia tak w sumie teraz. No to nieważne.
No kosiła to, to chleb, zboże. I ja byłam od tego miejsca. Myślę, że tak. Ile to mogło być metrów? Myślę, że z dziesięć metrów. Myślę, że tak, może troszkę więcej. Także widok miałam i w pewnym momencie popatrzyłam i zobaczyłam konika polnego. Tylko ten konik polny był ogromny. On był wielkości, można powiedzieć teraz jak sobie myślę psa. Wielkości psa.
I pamiętam, co myślałam, że tak patrzyłam na to. Ten konik patrzył na mnie i sobie myślę, że no jak to możliwe, tak? Taki ogromny konik polny, taki ogromny. I to było takie moje myślenie na ten temat, że jak on tak może w ogóle być. I mi się wydawało, że on wyskoczył wtedy stamtąd, gdzie był koszony po prostu to, to zboże jakby od tej maszyny tam gdzieś uciekł. Akurat dziadków nie było w tym miejscu. Oni byli jakby z drugiej strony tego koszenia, bo ten pan tam ktoś to kosił, to przyjechał i on jakby wyskoczył tam. Pojawił się, popatrzył na mnie dosyć, tak można powiedzieć, chwilę to trwało i gdzieś wyskoczył. Ja nie pamiętam już w tym momencie. No już trochę minęło dosyć lat, gdzie on zniknął.
I jak sobie przypominam, to ten konik polny nie był taki zielony, zielony jak, jak nam się kojarzy konik polny, prawda? Tylko on był taki troszkę jakby może żółty to za bardzo, o inaczej. To był taki kolor jak to zboże. I nieraz sobie myśląc o tym, tak analizowałam, że rzeczywiście. No siedziałam pod drzewem, udaru nie dostałam, a słońce mnie nie zgrzało. Więc co ja widziałam? Nie wiem do dzisiaj. No myślę, że widziałam tego konika polnego. No raczej sobie z nudów nie wiem, wymyśliłam, że ja go widzę, bo po prostu pamiętam, że byłam bardzo zdziwiona, nie przestraszona, ale po prostu troszkę może zafascynowana, że coś takiego zobaczyłam. I nikomu oczywiście o tym nie powiedziałam, bo, bo stwierdziłam, że będą się ze mnie śmiać, bo no zobaczyć coś takiego?
Dziecko ośmioletnie już mniej więcej wie, że no to jest nierealne, niemożliwe, żeby coś takiego zobaczyć. I w sumie tym się to skończyło, że ktoś gdzieś tam chyba odskoczył. No i ja tam jakby przeszłam do, do codzienności, jak to zwykle robię. Jakby to mnie wrażenia też jakiegoś. Chyba jakoś tam bardzo nie przeżywam tego. No tak sobie przeszłam. Było. No i tyle. Widocznie jak jest, to istnieje. Jest coś takiego?
Tak, tak, tak sobie pomyślałam i też nikomu o tym nie mówiłam.
[20:18] - No, tutaj można troszkę pospekulować, wchodząc w te tematy paranormalne, że może ta nuda, jakby to długie siedzenie spowodowało pani pewną zmianę w sposobie postrzegania, jakby przestrojenie się na inne częstotliwości-
[20:32] - Mhm, mhm.
[20:33] - Co pozwalało z kolei na dostrzeżenie takich tych, prawda, niefizycznych aspektów naszej rzeczywistości-
[20:40] - Mhm.
[20:40] - Włącznie z takimi tymi na poły mitycznymi istotami jakimiś, prawda? Nie wiem, jak to ująć-
[20:48] - Mhm, mhm.
[20:49] - Ale myślę, że wie pani, co mam na myśli, prawda?
[20:51] - Tak, tak, tak, tak, jak najbardziej. Tutaj myślę, że w jakąś tam fazę człowiek może wejść. Tak. I rzeczywiście ta percepcja się zmienia, tak.
[21:01] - Czy jest pani pewna na sto procent, że to była fizyczna istota? A może inaczej zapytam, czy istota sprawiała wrażenie fizycznej tak na sto procent?
[21:11] - Na tamten moment no było, no to tak, to tak. Wydawała się jak najbardziej nieprzejrzysta. Miała kolory tak i w ogóle jakby. No, wydawała się fizyczna, o tak to powiem. No w sumie tak, tak.
[21:23] - To był konik polny takiej dużej wielkości psa. Jak pani by oceniła jego gabaryty? Szeroko rozumiane: wysokość, wzrost.
[21:33] - On też był taki, no konik polny, tak jak byłam mała i też łapałam sobie koniki polne, tak. Po prostu jakąś taką rozrywkę sobie robiłam, bo byłam właśnie, gdzieś mi się nudziło. No to są zielone, prawda? Mają takie, one są takie wydłużone, troszkę takie szczupłe, wąskie, prawda? A ten konik polny był taki. On był taki grubszy trochę. Jak teraz sobie tak przypominam, to on nie był taki, taki smukły, że tak powiem, prawda? On był taki. W sumie nigdy nie sprawdzałam, jakie są odmiany. Może są różne odmiany koników polnych, może takie też są jakieś takie mniej smukłe, mniej jakieś krótsze, troszkę taki.
No taki się wydawał. Tak. I tak jak mówię, no to wielkości, tak jak sobie teraz myślę no to psa. Takiego, no jak jest zboże, no to myślę, że tak do prawie do samego czubka tego zboża. No zboże jest takim, takiego psa średniego, prawda? Owczarka może niemieckiego? Nie wiem, tak mi się to kojarzy. Może mógł być takiej wielkości gdzieś mniej więcej.
[22:35] - A czy to stworzenie jakby sprawiało wrażenie, że panią zauważyło? Reagowało w ogóle jakoś na pani obecność?
[22:42] - Tak. No my jakby spotkaliśmy się wzrokiem, tak. Więc to była taka chwila popatrzenia na siebie i ja chyba z takim niedowierzaniem patrzyłam.
[22:51] - Czyli ewidentnie musiało panią zauważyć, krótko mówiąc.
[22:53] - Tak, ponieważ tam tą, nie wiem, tą głową czy tam ciężko mi teraz tak dobrze opisać, prawda? Ale tak. No nasz wzrok się tak spotkał, tak. Jakby tutajNo było takie spotkanie, tak patrzyliśmy się na siebie jakoś przez, przez chwilę.
[23:09] - Pani wtedy była u dziadków na wakacjach, jeżeli dobrze pamiętam.
[23:13] - Tak, tak.
[23:13] - Czy dziadkowie, czy w ogóle ktoś z rodziny kiedyś opowiadał o jakichś podobnych zdarzeniach trudno wytłumaczalnych?
[23:19] - No właśnie nie. Nie, ja w ogóle przez całe dzieciństwo to nie, nie, nie mam. Nikt mi nie opowiadał żadnych właśnie, właśnie żadnych takich opowieści nie miałam. I powiem panu szczerze, że teraz sobie tak to uświadomiłam, jak się pan zapytał, to nikt mi nie opowiadał takich rzeczy. Nigdy. Po prostu. O żadnych takich, no żadnych jakby w ogóle żaden folklor, jakby tutaj od-- nic, niczego. Jedynie, jedynie to jakieś tam na zasadzie mówienia: jak tam będziemy niegrzeczni, zwłaszcza z kuzynem, jak przyjeżdżał, no to baba jaga porwie. No to tylko takie było, ale to jest, to jest tyle.
[23:54] - No tak się kiedyś straszyło dzieci, prawda?
[23:56] - Tak, tak, tak.
[23:56] - Baba Jaga. Czy też wołało się dawniej: dzieci kania leci. Także były takie obecne, yy, mówię, tak straszyło się dzieci takimi, takimi legendarnymi stworzeniami. A miała pani jakąś styczność w tym okresie w dzieciństwie z tematami jakimiś może paranormalnymi, może jakimiś legendami? Słyszała pani jakieś legendy? Coś, co mogłoby panią jakby otworzyć na dostrzeganie takich istot, prawda?
[24:22] - I tutaj może, że słyszeć nie słyszałam. Nikt mi takich mówię nie opowiadał. Niemniej jednak można przejść płynnie do tego, co jakby to będzie wyjaśnienie, dlaczego mogłam widzieć, tak? Coś takiego. Ponieważ ja od dzieciństwa i w sumie dokąd sięga moja pamięć, a sięga tak myślę, że do roku, ponad roku, no to ja mam styczność z duszami. Widziałam i widzę różne rzeczy, więc myślę, że może to się z tym wiązać też. Może mieć to duże znaczenie, jeżeli chodzi o widzenie tego konika przędpalnego, tak? Bo od dzieciństwa i to jest tak, że ja pewne rzeczy uświadomiłam sobie dopiero będąc starszym dzieckiem, tak? Znaczy dzieckiem, już nastolatką czy już będąc, prawda, już tam po dwudziestym roku życia. Co ja widziałam, czego ja doświadczałam i tylko nie wiedziałam, jak to nazwać, tak?
I tak naprawdę będąc później już osobą dorosłą, gdzieś tam rozmawiając z kimś, słuchając czegoś, prawda, dowiadywałam się, jak mogę nazwać to, co ja robię lub to, co mnie spotyka, to, co ja widzę. Ponieważ dla mnie to było codziennością i to było takie po prostu normalne i zwykłe. Dlatego też myślę, że ten konik polny mnie jakoś tam nie przeraził. Jakoś wrażenia takiego nie zrobił. W sensie nie chodziłam nigdzie, nie opowiadałam, że o ba! Czy ja widziałam coś takiego? Po prostu jakby zachowałam to dla siebie, bo gdzieś myślę, że byłam troszkę z tym obyta. A chodzi tutaj o to, że dlaczego mówię, że sięgam tak myślę rok, ponad rok? Ponieważ doświadczałam wychodzenia z ciała, będąc tak małym dzieckiem. Jak byłam troszkę starsza, już byłam świadoma, to ja myślałam, że po prostu na zasadzie uświadamiając sobie, co ja pamiętam.
I uświadomiłam sobie, że ja pamiętam siebie, że to byłam ja i że to nie mógł być nikt po prostu inny. Ponieważ to, jak ja siebie widziałam siedzącą w łóżeczku, no, no to nie mogłam mieć tej pamięci o innym dziecku, tak? Mam nadzieję, że rozumie pan, o co mi chodziło, bo tutaj mogę się troszkę-
[26:31] - Tak, tak.
[26:32] - Zakręcić.
[26:33] - Też ze swojego dzieciństwa mam wspomnienia, które dopiero gdy już byłem taki troszkę starszy, jak już tak zacząłem bardziej się wgryzać w te tematy paranormalne, dopiero w tym starszym wieku zdałem sobie sprawę, że też mogłem w dzieciństwie doświadczać takich OOBE powiedzmy.
[26:50] - Mhm, mhm.
[26:51] - Tylko że u mnie w dzieciństwie to się, to się sprowadzało najczęściej do uczucia takiego spadania, które to uczucie towarzyszy podobno powrotowi do ciała. Takie spadanie lecę, lecę w dół jakby przez, przez jakiś tunel czy przez jakąś, prawda, przez studnię jakby wpadam i wpadam i ląduję do swojego łóżka i budzę się z impetem, z przyspieszonym biciem serca. Także też mogę, też mam pewne takie swoje wspomnienia, dosyć też traumatyczne, bo to jednak powodowało pewien szok. No ale.
[27:22] - Tak, tak, bo to jest takie niemiłe wtedy jak się spada, to też nie raz takie rzeczy, tak, to miałam. Tutaj jest tak, że właśnie ja nie pamiętam momentu takiego, że wejścia z powrotem, tak? Tylko mam takie wspomnienie, że jest balonik i ten balonik gdzieś tam sobie poleciał, gdzie mógł się rozbić. To było tak nad piecem i chyba miałam, mam świadomość po prostu pamiętam tego, że on tam się rozbije, prawda? Pęknie. I jest później następna rzecz, czyli ja pamiętam, że widzę siebie bawiącą tamtą siedzącą i stoję też na nogach, opieram się o to łóżeczko i widzę to, a później już się widzę jakby z zewnątrz. Czyli widzę siebie i widzę, jak patrzę w ten, tą stronę tego balonika i strasznie chcę go tam zatrzymać, tak? Jakby uratować od tego, żeby on tam po prostu nie spadł, bo jak spadnie, no to tam się rozbije ten, tego balonika najwidoczniej. Bardzo mi na nim zależało, więc coś, coś takiego pamiętam. Wcześniej po prostu będąc młodszą osobą, tam nastoletnią, ciężko mi określić, którym to było, ile miałam lat wtedy.
Jak sobie to uświadomiłam, to po prostu myślałam, że pamiętam i po prostu jakby nie skupiałam się na tym, nie zwracałam na to uwagę. Po prostu coś tam pamiętałam i dopiero po pewnym czasie zaczęłam sobie uświadamiać takie rzeczy. Na przykład to, że widziałam siebie, będąc w brzuchu, tak? Jakby wystając poza niego widziałam buty, jak moja mama je wiąże. I ja przez całe swoje życie do pewnego momentu myślałam, że ja widzę, że to jest po prostu mojego jakby rodzeństwa, tak? Po prostu. Że gdzieś stoję obok, obok, bo jestem starsza, więc stoję obok mamy i widzę, jak ona wiąże. Tylko w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że ja to widzę z perspektywy wysokości tego brzucha.Czyli ja widzę jak ona wiąże buty. Widziałam jej tak naprzeciwko tego, po prostu patrząc w dół, nie z boku stojąc, tylko patrząc po prostu w dół. I to są takie momenty, kiedy no człowiek sobie uświadamia, że aha, no, no nie mogłam tego widzieć z takiej perspektywy, no bo, bo to jest niemożliwe.
No na rękach nie mogła mnie trzymać, tak? Już byłam dosyć dużą dziewczynką, więc. No a nie na tyle dużą, żeby aż tak pamiętać. Bo to tam było, nie wiem, może miałam cztery lata, może byłam młodsza. Kiedy moja mama mogła być w ciąży, prawda? A tutaj jednak no ja to widzę. No byłam jakby za duża na to, żeby mogła mnie trzymać na rękach i jeszcze może wiązać buta i być nachylona, prawda? No to to już jest takie dosyć dziwne i to tak mnie uświadomiło, że no po prostu ja tam widziałam to tak. Jak to jest możliwe? Nie wiem, ale uważam, że nie ma nic niemożliwego.
[30:00] - No tutaj cały czas jak słucham tej historii, to krąży mi po głowie relacja, którą zamieścił kiedyś na swoim blogu nasz ufolog, badacz też tematów paranormalnych Damian Trela. Też taka historia o obserwacji dosyć chyba podobnej, o dosyć podobnym charakterze. Istota półtora metrowego wzrostu, przypominająca wielką modliszkę, gdzieś tam nad jeziorem zauważona. Tutaj też takie mi się nasuwa wyjaśnienie praktycznie za każdym razem, kiedy słucham podobnych relacji o tak zwanej teorii dystorsji. Teoria dystorsji zakłada między innymi to, że nasza świadomość może w jakiś sposób przekłamywać postrzeganie obserwowanego zjawiska bądź obiektu, bądź też istoty z tego względu, że jest to coś takiego totalnie nowego, do czego się ten nasz interpretator świadomości nie wie, do czego to porównać, tak? Bo przywołuje jakieś tam, widząc coś, słysząc, dostając jakiś bodziec, próbuje znaleźć w naszym banku pamięci jakieś najbliższe skojarzenie i na przykład wiemy, że to jest pies, to jest kot. A widząc coś takiego totalnie niepasującego do, do tego banku pamięci no następuje zniekształcenie jakby tego naszego postrzegania i widzimy coś, co nam wygląda na przykład na taką ważkę albo na konika polnego, a może to być coś, coś zupełnie jakby inne, no tak.
[31:27] - Tak, tak. No takie rzeczy też nie wykluczam. Niemniej jednak no tutaj to jest to, że no tak to, tak to wyglądało wtedy, nie? I a no i przypominało konika polnego. A czym było naprawdę? No to właśnie to. Może, może nie było w ogóle widoczne, tak? Może nikt tego poza mną nie widział, więc. No najgorsze to są takie rzeczy, które się nie da udowodnić i człowiek sobie sam tak chce udowodnić, nie? Czy to jest prawda czy nie.
[31:54] - No taki rodzaj jakby spektaklu dla jednego widza, tak? Coś na tej zasadzie.
[31:58] - Tak, tak. No tak to niestety tak to wygląda.
[32:01] - Można tutaj spekulować albo coś przypadkiem dostrzegliśmy, albo coś celowo pojawiło się tylko nam, tak? W takich sytuacjach.
[32:09] - Tak też tak może być oczywiście. Jeszcze jedna była taka jakąś dziwnością, to dosyć niedawno, to może parę miesięcy temu. Jadąc też niedaleko tych okolic, tam jest rondo i to było już ciemno. Tylko że przy tym rondzie, wiadomo, ono jest w jakiś tam sposób oświetlone. I w pewnym momencie zobaczyłam, że przebiega coś czarnego i może bym nieco nie zastanowiła, bo mógł to być kot. Mógłby to być jakiś pies rzeczywiście. Coś takiego mogłoby być jakieś zwierzę. Tylko że ono się bardzo dziwnie poruszało, bo poruszało się w sposób taki troszkę przypominający szympansa, małpkę taką. W taki sposób się to poruszało. Tam nie ma żadnego zoo.
To, co to jest w ogóle wykluczone. No chyba że komuś uciekła, ktoś miał na przykład tego. Niemniej jednak było to czarne, jakby tutaj było w takiej gdzieś niedoświetlonej części, tak? Czyli jeszcze przed tym rondem. Niemniej jednak było tam widać, co jest na tej drodze, a to było czarne. I tutaj to zwróciło uwagę moją, że to coś było takie no, w taki sposób się poruszało dziwne, właśnie takie jakby małpki. Nie wiem, no tutaj ciężko to, ciężko to powiedzieć. Po prostu sobie przebiegło. Jechał tylko nasz samochód, więc no nic z przeciwka nie jechało i była taka chwila jakby pustki. I to było tak gdzieś kilkadziesiąt metrów, tak?
Więc to tak troszkę z daleka. Ciężko byłoby dokładnie szczegóły powiedzieć. Po prostu gdzieś tam zarys tej sylwetki był taki no taki, no dziwny to był. Po prostu nie wiem, co to było. To przebiegało tak jakby tam są dosyć, są dosyć zabudowania, no może nie, że tak jak w mieście, prawda? Obok siebie, obok siebie. No ale są jakieś zabudowania, są też jakieś tam drzewa, są jakieś krzaczki. Zawsze jest gdzie ma się to gdzie ukryć. Więc to nie jest tak, że... Niemniej jednak no dziwne to było i no jeżeli chodzi o poruszanie się, to na pewno to nie był kot ani pies, nawet kulejący, prawda?
Bo to też można pomyśleć. Może kulejący? No nie, to miało taką nawet troszkę sylwetkę wyglądem przypominające taką małpę. Nie wiem. No.
[34:13] - No coś takiego lekko humanoidalnego, prawda?
[34:15] - Tak, tak, tak, tak. Takie no po prostu w ten sposób po prostu poruszające się tak jak się po prostu szympans czy tam małpa. No nie goryl nawet, bo goryl troszkę inaczej, prawda? On tam jakoś ten albo może i tak też może i tak samo, no ale w taki sposób się to poruszało.To jakby niespotykany sposób na warunki, że tak powiem, polskie i jeszcze takie-
[34:36] - To było coś, to było coś takiego dużego?
[34:39] - To było wielkości, wielkości takiej... No nie było to z bliska widać, więc ciężko mi tak. Maleńkie to nie było na pewno. To nie było wielkości kota na pewno nie, bo teraz jak się pamięta, to tak sobie myślę, że myślę, że takiego psa, ale to takiego większego troszkę. Znaczy, no nie takiego wielkiego jak ten owczarek, ale coś pomiędzy, prawda? Coś pomiędzy takim mniejszym, dajmy na to shih tzu, a większym niż to shih tzu, tak? A mniejszym znowu niż owczarek, bo to było takie nie, nie takie długie jak zwierzę właśnie, nie jak pies czy nie jak kot, prawda? Tylko takie no bardziej tą taką małpkę mi przypominało. Po prostu taką, takiego szympansa. No takiej wielkości mogłabym nawet powiedzieć.
Może troszkę mniejszej, tak? Bo to takie było. To też było z daleka troszkę, więc.
[35:26] - No z daleka trudno, trudno. Oczywiście tutaj jakby zdecydowanie ocenić wielkość takiej istoty. Dobrze rozumiem, że pani wtedy była z jakąś osobą towarzyszącą?
[35:38] - Tak, tak, tak, ale nawet z tego nie, nie, nawet tego nie powiedziałam, ponieważ szybko przebiegła i nawet by ta osoba nie zauważyła tego, więc to nawet nie pytałam czy widziała. Nawet tutaj no nie rozmawiałam na ten temat, nic nie mówiłam, bo po prostu przebiegło. Jakby ja też to zobaczyłam w momencie nie całego przejścia drogi asfaltowej, tylko to było już jakby ponad, w połowie ponad, prawda? Czyli już przy końcu, już jak zniknęło tam w trawie, czy tam drzewa są tam. Więc to też nie widziałam tego od początku, tak? Nie przebiegło mi całej drogi, tylko ja to zauważyłam już praktycznie przy końcu, kiedy ten ruch był taki właśnie dziwny i to zwróciło moją uwagę, bo myślę, że tak to nawet nie, nie zwróciłabym uwagi w ogóle na to, prawda? Gdyby nie ten, ten dziwny chód, taki, takie poruszanie się to dziwne.
[36:28] - To też taka relacja, którą ciężko jakby udowodnić, o której z tego powodu ciężko, ciężko w ogóle zacząć temat, że to tak ujmę z osobą, która nie siedzi w tych tematach, prawda?
[36:39] - Tak, tak. Więc tutaj. Ale to tak jak mówię, to za krótko, za szybko to trwało, żeby nawet druga osoba czy ktokolwiek mógł to tak w ten sposób zauważyć. Bo, bo musiałaby po prostu widzieć i patrzeć w tym samym momencie. No a jak się nie jest wyczulonym na takie rzeczy, to myślę, że się nie zwraca uwagi, bo ja też bym nie zwróciła, tylko tak gdzieś po prostu gdzieś tam podświadomie chyba ten ruch tak zwrócił uwagę na zasadzie halo, coś jest nie tak. No jak to się porusza? No że to jest po prostu niemożliwe. No, taka była moja pierwsza myśl, że to jest dziwne, to jest, tak się dziwnie poruszało i na pewno patrzyło tutaj w tą stronę samochodu, bo było widać tak jakby taki zarys tej głowy czy tak tego, tego. To było coś owłosionego na pewno. To było włochate, czarne, czarne, włochate, ale oczu nie było widać.
Jakby to było takie... Widać było, że patrzy w tą stronę, ale no oczu nie widziałam, więc.
[37:36] - No ciężko było coś zobaczyć z takiej odległości, tak.
[37:39] - A reszta to już dotyczy tak naprawdę tak zwanych powiedzmy duchów, dusz. Ja to nazywam duszami. I to też jest śmieszne, ponieważ ja pewne rzeczy sobie uświadomiłam dopiero po rozmowie. Ponieważ ja często jeździłam do jednej i do drugiej babci i wakacje spędzałam i u babci od strony mojej mamy odwiedzałyśmy jej mamę, czyli moją prababcię. I ja byłam przekonana święcie, wtedy miałam myślę, że około tam trzech, czte-- nie, myślę, że cztery lata tam miałam. Byłam święcie przekonana, że po prostu pobawiłyśmy się pewnego dnia. To było lato, było ciepło. Mówi do mnie babcia: "Odwiedzimy moją, moją mamę, twoją prababcię. Pójdziemy tam". Tylko że moja babcia zapomniała mi powiedzieć, że ta prababcia nie żyje.
Jak poszłyśmy tam do tego domu, wchodzimy, to był taki duży dom. Wchodziłyśmy przez bramę, tam taką, taka była kostka. To też jest istotne. Kostka taka jak na rynku w Krakowie, taka brukowa, taka ta stara, taka kojarzy pan? Czyli nie taka nowoczesna, tylko taka, taka z kamienia po prostu. I wchodząc do tego domu, były tam takie pokoje przechodnie. Ja, idąc za moją babcią po tych schodach, widzę z jednej strony panią, z drugiej strony panią siedzi i mówi: "Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry". Moja babcia się odwraca, uśmiecha się do mnie. No ja się do niej uśmiecham i idziemy dalej. I tam moja babcia poszła kogoś tam chyba rozmawiać.
I ja już jakby tyle pamiętam i pamiętam, jak byłam na zewnątrz, bo widocznie mi się gdzieś tam nudziło i spotkałam panią. I tam pani jest na tym dziedzińcu, na tej posesji tego domu i mówi do mnie, ja widzę, że ona sobie stoi tam przy takim nie wiem, jakiś stoliczek, coś było i mówi do mnie: "To ja ci pokażę dziecko, jak to się pierze to". I mi pokazuje na takiej starej tarce, jak się takiej miednicy, takiej metalowej. Ta tarka jest taka jakaś stara. I ona mi pokazuje, jak się pierze. Mówi: "Tak się pierze, tak się pierze". Ja tam coś z nią rozmawiałam, ona mi tam tłumaczyła. W pewnym momencie słyszę, jak ktoś wyprowadza konie. One stukotają kopytami o ten bruk, ktoś tam wprowadza czy już nie pamiętam naprawdę, czy wprowadza, czy wyprowadza te konie. Ale ja to słyszę.
Ja nie widzę te konie. I to, to, to zapamiętałam. I któregoś tam dnia, będąc nastolatką, tak ni stąd, ni zowąd mówię do mojej mamy tak, że: "O, wiesz, jak byłam mała, to pamiętam, byłam z babcią u prababci byłyśmy i babunia poszła odwiedzić ją". I ona tak, tak się na mnie patrzy i mówi tak: "Ale jak możesz być u prababci? No chyba w jej domu starym, bo prababcia to już dawno nie żyła". Ja mówię: "Aha, aha, no dobra, no co tam i ten. No co dalej?" No ja mówię: "No tam była taka pani, jak wchodziłyśmy, to była jedna pani, druga pani tu mi opowiadała, tam mówię konie, to wszystko". I opowiadam to, co pani powiedziałam. Ona tak na mnie patrzy i mówi-I tak: co ty mówiesz? Tam nikt nie mieszkał oprócz takiej kobiety, która mówię, była z tej rodziny, ale ona tam mieszkała sama i w ogóle.
Ja mówię: aha. I powiem panu, że wtedy sobie uświadomiłam jedną rzecz i wydaje mi się, że przecież jak się jest dzieckiem, to też jak byłam tym małym dzieckiem, to nie oceniałam ludzi po wyglądzie. I okazuje się, jak sobie przypomniałam rzeczywiście, jak ona mi otworzyła, że tak powiem, oczy. To, co ja rzeczywiście widziałam, to ja widziałam dusze, tak? Po prostu te duchy. Ponieważ ta kobieta, te panie, o której przychodziłam, mówiłam dzień dobry. One były takie pełnowartościowe, postaciowe, ale one były jakby szaro-białe, może trochę przeźroczyste. Czyli ja widziałam duchy. Po prostu ja rozmawiałam. Czyli ja stojąc tam na tym dziedzińcu pustym jak mała wariatka, rozmawiałam sobie po prostu z tymi duszami, z tą panią, której tam nie było fizycznie.
I wtedy nastąpiło takie uświadomienie sobie tego, że przecież ja, no rozmawiałam z duchami, tak? I to nie było pierwsze zdarzenie, po prostu jakby pstryknąć palcem. Ja sobie uświadomiłam to i to było takie bardzo dziwne. I wtedy zaczęłam dopiero nad tym myśleć naprawdę. Co ja widziałam, że może ja troszkę byłam tak przyzwyczajona, że wypierałam, że ja to widziałam. No i przy tej okazji rozmowy z moją mamą, no to opowiadała tam, co się działo w tym domu, że tam zmarło dziecko, zmarła matka tego dziecka, że zajmowała się jakaś osoba, która była niewidoma, tym niemowlęciem, bo najpierw matka zmarła, później niemowlę. Więc tam takie różne też historie takie są, gdzie rzeczywiście tam ktoś mógł być. No takie jedno z wielu, bo tak szukam w głowie tych bardziej ciekawszych rzeczy.
[42:22] - Ja tutaj mam takie spostrzeżenia, bo pani mając wtedy, pani wtedy miała cztery lata, prawda? To można-
[42:28] - No tak mniej więcej.
[42:29] - Trudno, trudno oczekiwać chyba, że dziecko w takim wieku będzie jakoś, nie wiem. Była pani wystawiona może w jakiś sposób na poznanie historii tego domu, tego, tego budynku?
[42:42] - Nie, nie, nie, właśnie nie. Ja byłam przekonana, że idę do prababci, że ona żyje po prostu. I te wszystkie osoby, które tam są, że one żyją po prostu. One są takimi ludźmi jak my i one sobie tam są. Dlatego ja się nigdy nad tym nie zastanawiałam. Ja po prostu mówiąc to, opowiadając po prostu tak na zasadzie wspomnień. A jak byłam, to pamiętam, że to, to i to, i to. I ja do tego czasu, do takiej szóstej, siódmej, ósmej klasy ja nie byłam świadoma, tylko że jakby ja wiedziałam, co wiedziałam. Ja rozmawiałam po prostu z kimś, kto prawda był fizycznie człowiekiem. To jest to, co powiedziałam wcześniej.
Mi nigdy nie opowiadano różnych rzeczy. To wychodziło na zasadzie przy okazji, jak właśnie powiedziałam o tym. Nie było czegoś takiego w domu, że się siadało, opowiadało. Czy ja tam posłuchałam, ponieważ każdy żył bieżącą chwilą i nikt nie opowiadał. To jak byłam dzieckiem, nie było czegoś takiego właśnie i nie miałam skąd sobie nawet skojarzeń mieć, tak? Nie miałam skąd takich rzeczy.
[43:45] - Czyli nie było niczego, co by jakby zainspirowało-
[43:48] - Tak.
[43:48] - Dostrzeżenie takich postaci.
[43:50] - No nie miało właśnie. Tutaj to jest to, że, że no, no nie było takiego jakby. Nikt mi nie, nikt mi nie opowiadał, ale też nie słyszałam, tak? Nie było takiego, że jak dzieci lubią sobie podsłuchać, prawda, jakieś opowieści. No to tutaj no nic takiego, czegoś nie było i no nie miałam skąd takich. Zresztą jak sobie teraz to przypominam, tak jak ja sięgam pamięcią, to po prostu ja tak sobie myślę i tak jak myślałam nad tym, dlaczego ja się nie zorientowałam, tak? Że to nie są żywi ludzie, to wydaje mi się, że po prostu dziecko jest na tyle nieoceniające, jeszcze nie zniszczone, że tak powiem, tym światem nie jest narażone tak na, na, na zewnętrzne bodźce. Jeszcze to były takie lata, gdzie no komputera jeszcze nie było, a w telewizji leciało, co leciało. Bajka raz w tydzień, raz, znaczy codziennie chyba te dobranocki były. Więc to, to nie było skąd, prawda czerpać jakby nawet skojarzeń, tak?
Że czy nawet filmów. Też nie pamiętam, żebym była mała o duchach nie oglądałam, więc.
[44:51] - Te postaci nijak też nie pokrywały się z treścią ewentualnych obejrzanych wcześniej dobranocek, prawda?
[44:57] - No tak, tak. To, to w ogóle jakby. No, no nie, no po prostu to byli ludzie dla mnie na tamten moment to byli po prostu ludzie. No oni się, oni do mnie mówili, więc ja, ja z nimi rozmawiałam. Z tą panią w ogóle. Ta pani, jak sobie teraz przypominam, to ona miała taką, tak była ubrana, jakby taka pomoc domowa, czyli miała taki fartuch, jakby pokazywała tak tam ten pan, który prowadził te konie, no to zresztą ja te konie widziałam, to one też były w tym kolorze takiej szarości, takiej. Ale to jak mówię, to mi się wydaje, że po prostu dziecko jest na tyle takie jeszcze niewinne, nieoceniające, że ja nie zwracałam na to uwagi, że oni po prostu inaczej wyglądają. Ja to akceptowałam po prostu to, jak oni wyglądają. Ktoś do mnie mówił, to odpowiadałam po prostu i nie oceniałam. Tak mi się wydaje, że to po prostu człowiek z wiekiem zaczyna być krytyczny, oceniający i niestety traci się tę taką niewinność troszkę tak mi się wydaje.
I że to tak, tak wygląda. Przynajmniej z mojej perspektywy to, to wygląda.I przez to wszystko przypomniały mi się inne rzeczy. Czyli sytuacje gdzieś jak tam z mamą jechałyśmy i szłyśmy na przystanek, to było gdzieś tam też lato, no to zachciało mi się po prostu jak to dziecko sikać. Ale no nie wracamy, bo, bo na autobus nie zdążymy. No to mówi: idź, tam jest taki stary dom, zatem idź tam. Ja tam wyszłam, zobaczyłam pana i po prostu zdębiałam. Przestraszyłam się. Ten pan do mnie mówi: ale nie bój się, ja ci nic nie zrobię. I ja wybiegłam, jak dosłownie to było na zasadzie sekund, tak? Bo pamiętam, jak po prostu zeszłam, jak wyszłam za rogu tego domu.
Moja mama mówi: ale co? No to już? Tak szybko? Przecież. Ja: nie, nie, nie, nie. A mówi: co się stało? Co się stało? Nie, nic, nic, nic, nic. No i w końcu mówi: ale powiedz mi co. I to, to mówię na zasadzie dzieje się w sekundach, tak?
Nie, że tam prosi, mówi. Tylko to jest szybka, że tak powiem, akcja. Ja mówię: no bo tam jest pan. Ona mówi: co? Ale jaki pan? Przecież mówi, jak, jaki pan tam był, jak ja cię... Czyli ona stała po przekątnej do tego rogu tego domu i ona mnie po prostu widziała, jak ja tam stałam. I ona mówi: ale gdzie ten pan? Tam daleko gdzieś był? Blisko był?
Ja mówię: no przede mną stał. I ona mówi: ale tam nie było żadnego pana. I na zasadzie: dobrze, chodźmy już, bo autobus tak? Bo nam ucieknie.
[47:19] - A co sobie musiała wtedy mama pomyśleć? Co jakiś chłop tam stoi? Na kogo on czeka, prawda?
[47:25] - Tak. No myślała, że jakieś coś się tam kręci po prostu. I tak popatrzyła jeszcze, kuknęła. Pamiętam, mówi: ale tam nikogo nie ma. I zresztą ja kiedyś tam się pytałam, mówiłam, a już jak rozmawiałyśmy właśnie o tych, ja mówię, a to też była taka sytuacja. On mówi: ale tam nie było nikogo. Ja mówi: ja cię widziałam, a ty mówiłaś mi, że przed tobą stał. Więc. No więc jakby tutaj też takie potwierdzenie takiej drugiej osoby, tak? Że rzeczywiście tam nikogo nie było, tylko ja to widziałam i-
[47:53] - Znaczy pani widziała, pani to widziała, bo jakby te postaci i ten pan wtedy stały się częścią rzeczywistości, takiej jak pani ją postrzegała, prawda?
[48:03] - Mhm, mhm. Myślę, że tak. No to na pewno. Bo jeżeli moja mama tego nie widziała, no to, a stała, że tak powiem, troszkę dalej ode mnie, no ale po przekątnej. Znaczy widziała mnie po prostu, prawda? I tam nic nie zasłaniało. Widziała ten róg. Tyle że jak ktoś jechał z ulicy, bo to było takie, to trzeba troszkę tam zejść po prostu na bok. No to nie mógł widzieć, prawda? To tylko ona mnie mogła widzieć.
I no i tutaj nie wiem, skąd ten pan się pojawił. Rzeczywiście, jak sobie przypominam, to on tak nagle. Tak się po prostu ja tylko oczy jakby do góry podniosłem. Patrzę: o jest, no nie? I on się pojawił. Więc to taka. No dużo tego, dużo tego miałam. Później, jak już byłam starsza, chodząc tam, nie wiem, druga klasa, druga, trzecia klasa, miałam takie jedno i to rzeczywiście pytałam się, bo bardzo mnie to ciekawiło, czy co to było, co widziałam idąc do szkoły. Były tam las obok. Ten las był tak, że jak była droga, chodnik, to troszkę był taki spad.
No nie wiem, nie wąwóz może, ale taki spad był troszkę. Czyli tak troszkę jakby taka mini górka była. I tam było, tam było takie krzaki, tam były, tam były drzewa. Ogólnie takie miejsce, którym się przechodziło przez tą dużą ulicę. Była to ruchliwa ulica. Było to rano. Idąc do szkoły w pewnym momencie patrzę i po prawej stronie, w tym właśnie w tym no nie rowie, ale tam niżej po prostu widzę mężczyznę. Mężczyzna był do połowy dla mnie widoczny, co też sobie później uświadomiłam. Był okryty ręcznikiem od tej połowy, ale nóg i miał mydło w buzi i był z taką miednicą, taką kiedyś tam w latach takich, no za komuny może, nie wiem kiedy to było takie były, czy tam może jeszcze, no nie wiem, to było na pewno coś współczesnego, na pewno nie była II wojna, na pewno było może lata siedemdziesiąte. Taka miednica.
Nie wiem, czy pan kojarzy, taka do mycia, taka niebieska, taka metalowa jakoś tak. Ja to widziałam-
[50:01] - Taka jakby wanna do kąpania małych dzieci. Coś tego typu mi się kojarzy.
[50:06] - No albo takie, bo to było takie okrągłe, więc taka, taka coś takiego było. I to widziałam o dziwo w kolorze, bo zawsze gdzieś tam w kolorze nie widziałam, tylko to, to było akurat w kolorze. I ten pan miał mydło w ustach i już nie pamiętam, czy on leżał jakoś tak, że ja widziałam jego twarz. On był siny, miał tą twarz niby z kolorem ciała i ja po prostu przechodziłam. I chyba już tak byłam przyzwyczajona do takich różnych widoków, że to brzydko mówiąc, że nie zrobiło to na mnie jakieś tam wrażenie, tylko pamiętam, że przechodziłam i patrzę i sobie myślę, jaki biedny człowiek. On nie żyje. No wiedziałam, że on nie żyje. No nie miał tam nóg, tak? Nie, że krwawił. Po prostu jakby był pokazany w jakiejś tam części, prawda?
Czyli od tego pasa było widać, że niby ma ręcznik, ale nóg nie było już widać. I on był tutaj nagi u góry. No i miał to mydło w tych ustach. I ja pamiętam po latach, po latach jeszcze, jak byłam już starsza, zapytałam się, czy tam ktoś zginął, czy po prostu był jakiś wypadek, czy jakieś morderstwo było, czy coś się wtedy wydarzyło gdzieś tam. Bo to naprawdę, jeżeli ktoś powinien znaleźć, prawda? Bo to było na tyle przy drodze, przy ludzie też chodzili na nogach, często wtedy przechodzili, no to musieli to widzieć, tak? Jeżeli ja nie wiem, może na ósmą godzinę szłam do szkoły, to no to musiał ktoś to widzieć wcześniej, że ktoś tego nie zgłosił. Więc stwierdziłam, że no to jeżeli ja bez nóg widziałam, no to jednak to musiała być jakaś po prostu dusza, która gdzieś tam, a coś się stało, prawda? I albo mi się ukazała, albo tam kiedyś była. Może to było bardzo dawno się stało, no ale to też jakby nikomu nie mówiłam.
Ja wielu rzeczy nikomu nie mówiłam nigdy i nie opowiadałam, bo jakby no chyba, chyba już byłam przyzwyczajona do tego i do takich różnych widoków. Jakoś mnie to nie, nie nawet nie przestraszyło mnie. Ja po prostu przeszłam. Pomyślałam, że aha, nie żyje no. I że po prostu coś się stało, tak? Także tutaj też mama tutaj mówiła, że nie, nic takiego, żadnego zdarzenia nie było. Co najmniej w tym czasie, kiedy ja mówiłam, że no tyle i tyle miałam lat. Jak myślisz, że tam coś się mogło wydarzyć, no to to sobie też nic takiego nie przypominała. Więc. Więc tutaj też jakby takie nie wiem, dlaczego akurat widziałam w kolorze, bo zawsze gdzieś tak widzę w kolorze.Może opowiem o mieszkaniu, w którym mieszkałam.
To było niewynajmowane mieszkanie. Nie było stare, było nowe, ale wydaje mi się, że znaczy nie wydaje mi się. Na pewno tam było to miejsce, gdzie można powiedzieć, że tak zwany portal po prostu i wszystko po prostu świadczy o tym. Bardzo dużo się tam działo, bardzo. Gdzie no mam świadka, osobę i to jest takie troszkę, można powiedzieć, przerażające. Śpię. Jest noc, tak? W pewnym momencie się budzę, bo słyszę takie chodzenie po panelach jakby szczur. Ja tak pomyślałam pierwsza myśl, że szczur i tak wstaję z wrzaskiem: "Szczur! Szczur!
Obok mnie szczur chodzi. Posłuchaj". A nie, nie, nie. Gdzie szczur? No gdzie szczur? No i tak słucha, prawda? Słucha. I rzeczywiście, no, no jest odgłos po prostu takiego tupotania, tupotania paluszkami takimi po, po panelach. Może pan kojarzy, jak tam nie wiem, no może zwierzę jakieś i to tak sobie chodzi tymi pazurkami, to dosłownie takie bieganie było, było słychać. Potem też jest łóżko, prawda?
Jesteśmy na łóżku i czujemy takie jakby się układało jakieś zwierzę po prostu na łóżku. Czyli tak sobie ugniata i czujemy taki, taki ucisk, że tam coś się układa po prostu na kołdrze, tak sobie tam szuka miejsca. A zwierzęcia nie mieliśmy. To co zaznaczę. Tyle że i tutaj zakończenie jest takie, że była podjęta decyzja o wzięciu ze schroniska psa. I tutaj taka przychodzi myśl, że po prostu tutaj ten pies, który jest do dzisiaj z nami, on po prostu chyba przychodził wcześniej, ponieważ później, jak już mieliśmy tego psa, identyczny dosłownie dźwięk był na panelach tego psa i też tak samo się na łóżku układało. Więc to, to bardzo dziwne. Także śmiejemy się, że po prostu przyszła do nas po prostu wcześniej, bo już podjęliśmy taką decyzję. No i tutaj, tutaj, tutaj jakby ja tego doświadczyłam i osoba druga także. Tutaj nie byłam sama, że mogło mi się wydawać, bo to jest tak, że ja, tak jak mówiłam, miałam tutaj doświadczenie od dzieciństwa, tak?
Z tego typu rzeczami i jakby mnie takie rzeczy no nie dziwią, tak? Jakby ja tego doświadczam po prostu. Ale tutaj też jest takie udowodnienie, że to nie tylko jest w mojej głowie, ale rzeczywiście to się dzieje, bo jak już druga osoba, prawda, nie tylko ja tego doświadczam, no to tutaj już jest dla mnie też takie. Bo to jest tak, że człowiek to niby doświadcza tego, ma tę styczność, ale gdzieś z tyłu głowy chce sobie zawsze coś udowodnić, tak? Czy to rzeczywiście jest tak? Czy ja to rzeczywiście widzę? Czy tak jest? Czy ja to słyszę? Więc tutaj no była ta druga osoba, więc był-
[55:05] - No szuka się takiego potwierdzenia, prawda?
[55:07] - Tak, tak.
[55:07] - Że to rzeczywiście się wydarzyło. No i też szuka się jakby jakiegoś większego zrozumienia, głębszego zrozumienia tego, tego, co nas spotyka.
[55:16] - Tak, tak. No bo to, to jak to się mówi czegoś nie ma, no to człowiek w to nie wierzy, tak po prostu. A też no nie uczą nas w domu, tak? Że jakby też mi właśnie nikt nigdy nie opowiadał, że o, są duchy albo masz się bać, albo masz się nie bać. Gdy moja babcia zawsze powtarzała mi tak: "Pamiętaj, ty się bój żywego, a nie nieżywego". I to zawsze mi mówiła.
[55:39] - No i miała rację. Myślę, że wiele osób może potwierdzić, że żywi potrafią więcej szkody wyrządzić niż zmarli oczywiście.
[55:47] - Tak, tak. Więc tak, tak to powtarzała. I rzeczywiście myślę, że tak jest właśnie, jak pan powiedział tutaj. No tam się różne rzeczy działy, tam, tam się miski zmieniały miejscami. To bardzo dużo rzeczy. Pamiętam, jak sprzątałam mieszkanie i już byłam taka zmęczona i spadł, spadł mi, jakby wypadł mi z ręki. Tak stałam na, na, na krześle i miałam w ręce co, chyba to był lakier do paznokci. Wróciłam, żeby go odłożyć, a tam coś jeszcze przecierałam i wypadło mi to po prostu na dywan. I stwierdziłam, że... I schodziłam już z tego krzesła i wychodziłam po coś do łazienki i stwierdziłam, że tak mi się nie chce tego podnosić.
Nawet się pod to nie schylam, niech to leży. I wracam z tej łazienki, a ten lakier stoi na tym krześle. No i to czasami jest tak, że człowiek śpieszy, tutaj robi dziesięć rzeczy na raz. No i po prostu mógł zapomnieć, prawda, że położył to na przykład w danym miejscu. Ale tutaj no akurat myślałam sobie nie, nie będę tego podnosić, nie schylam się po to, nie chce mi się. Idę, mam dość i przychodzę, a to stoi.Było różnych takich zdarzeń bardzo dużo i nie tylko takich, ale też można powiedzieć coś na zasadzie: czasami jak się budziłam w nocy, to widziałam taką postać czarną w kapturze, tak? Patrzyła się na mnie. No to już w pewnym momencie było na zasadzie otwieram oko jedno, widzę, aha, zamykam, odwracam się, idę spać dalej, bo albo nawet nie chciało mi się zastanawiać. Już to takie było męczące w pewnym momencie, bo było tego bardzo dużo. Jakby to miejsce sprawiało tak, takie nasilenie tego było, że już czułam się zmęczona tym po prostu, że jednak jest to takim natężeniem.
Zdarzało się, że jak byłam sama na przykład w nocy, że budziły mnie po prostu rozmowy jakby tych dusz, tak? Rozmawiali po prostu czy chcieli coś ode mnie. Przez to nawet potrafiłam się budzić, powiedzieć w końcu im tak brzydko: "Zamknijcie się, przestańcie gadać, bo jesteście tak głośni, że ja spać nie mogę". I, i się wtedy wyciszało. No tutaj też. No to tak człowiek no nienormalna nie jestem, nie mam nic stwierdzonego. Można by stwierdzić, że mogło mi się wydawać. No ale to po tylu przypadkach różnych i w tym wszystkim no to.
[58:07] - No ale nie miesza się to pani jakby z taką codzienną rzeczywistością, tak?
[58:11] - Nie, nie, nie, nie, nie, nie tutaj jakby. No nie, nie tutaj nie jest tak. To jest tak, że ja w pewnym momencie swojego życia jakby ustało to tak? Do pewnego wieku i mam, mam mi się wydaje, że w wieku dojrzewania zaczęło to wracać, tak? Był taki spokój i potem zaczęło to wracać poprzez na przykład, no na przykład dajmy na to szukam mamy, tak? No nie wiem, czy jest w tym pokoju, czy w tamtym. Wołam: "Mamo, mamo". Nie odzywa się, nie odzywa się. Po czym kolejny raz wołam i idę do jednego pokoju, do drugiego i słyszę w którymś tam pokoju: "Tu jestem". Idę do tego pokoju, wchodzę, ale tam jej nie ma.
Albo stwierdzam aha. Odwracam się na pięcie i idę. I wychodzę z domu, bo stwierdzam, że coś jest nie tak. I to nie jest tak, że mi się wydawało, tylko ewidentnie no głos był jej i to słyszałam więc. A okazuje się, że była gdzieś tam z tyłu domu, w ogóle jej w domu nie było, tak? Była na zewnątrz. Więc no to takie. I to, to wróciło. To wróciło w wieku dojrzewania poprzez sny. Często śniły mi się osoby, których gdzieś tam bliska osoba miała umrzeć albo umarła.
Nie, niekoniecznie osoba, z którą jestem bardzo zżyta. Po prostu wystarczy, że kogoś znam. Zdarzało mi się, że śniło mi się takie było. To było dosyć tak niedawno. Było takie morderstwo. Nie wiem, czy powinnam o tym mówić, bo jeszcze może bym nie oskarżona, ale morderstwo, gdzie to była jakaś rodzina zabito, poderżnięto chyba gardło tym osobom, tej rodzinie. I mi się to śniło. Śniło mi się to dwie noce wcześniej. Po prostu i się zastanawiałam, co to są za ludzie, bo wiedziałam, jak to już po tylu latach snów różnych, bo odróżniam tak jakąś taką głupotę, która się śni od rzeczywiście takiej snu, który ma duże znaczenie. No i tutaj później powiedzieli o tym tak w telewizji i że takie miejsce miało zdarzenie.
No to, no to, to, to sobie myślę: "Aha, to, to ja ich widziałam", bo się zastanawiałam, kogo ja widziałam. Oczywiście nie widziałam twarzy tej osoby, która to, to robiła, tylko tak jakby na zasadzie ich ustawionych, tak? Takiego pokazania, co im się stało i kto jakby kto to, że ktoś to zrobił, prawda? Że nie oni sami, że to była po prostu osoba, która tam nie mam. Czy takie no różnych takich. Jeżeli chodzi o sny, to bardzo dużo takich snów mam różnych.
[01:00:43] - No takie w sumie sny prorocze tak.
[01:00:45] - Troszkę tak. Różnie to bywa. Różnie, bardzo różnie. No to są. Nie jest to takie unormowane, że zawsze mi się śni na przykład takie prorocze. Dużo jest takich, które są niedosłowne, takie domyślne, gdzie ja już, gdzie na początku musiałam się tego uczyć, a tak teraz no jestem w stanie tak wiedzieć, co może znaczyć. Tak intuicyjnie po prostu odczytuję to. Nie, nie, nie. No myślę, że myślę, że może pan wie, co mam na myśli. Po prostu jakby sama już wiem, podświadomie, intuicyjnie co, co znaczą i wiele razy się sprawdziło to i no i po tym wszystkim, po tych latach to już tak wiem, że muszę temu ufać.
Intuicji, prawda, które coś tam mówi. No, no to są takie rzeczy, które.
[01:01:28] - No takie sny pełne symboli, które tylko śniący rozumie tak coś na tej zasadzie.
[01:01:35] - Tak, czasami są bardziej dosłowne z konkretną osobą, dajmy na to. Nie dosłownie mówiące, co ona zrobi na przykład ta osoba, ale tak z tą osobą na przykład dajmy na to i później się okazuje, że tak to, to, to jakby chodziło o to. To jest takie niedosłowne, to trzeba sobie umieć wytłumaczyć, że tak powiem, no umieć to zinterpretować. No ja codziennie mam sny, codziennie mam sny. Nie, nie każdego dnia są oczywiście tutaj prorocze czy, czy jakby to inaczej nazwać, czy tak mają wielkie znaczenie. Ale ja, ja codziennie mam sny, po prostu śnię codziennie. Mniej lub bardziej istotne, ale no codziennie coś tam śnię. Czy są to sny no, no różne. Różne z jakimiś duszami też i czy też przychodzą do mnie jakieś dusze i, i gdzieś tam tak intuicyjnie się z nimi porozumiewam iNo był taki moment, że w tym mieszkaniu na przykład się bardzo dużo działo. Odprowadzałam dusze, tak, bo było tego tak dużo, że, że po prostu tłukły się po nocy.
Może wydawały znać, żeby im pomóc. Więc to takie było już uciążliwe troszkę.
[01:02:40] - No tak, niektórzy ludzie działają mówi się jak takie latarnie przyciągające zagubione dusze, które jeszcze nie przeszły na tamten świat.
[01:02:47] - Tak, tak. Myślę, że tak, bo to no myślę, że tak jest. Tak. No gdzieś tutaj te, te dusze no w jakiś sposób m-musi drugi człowiek przyciągać. Myślę, że każda osoba, która tam gdzieś ma doświadczenia, to przyciąga, tak? Ma gdzieś tutaj, jest uwrażliwiona na to i rzeczywiście to przyciąga po prostu. I tak sobie szukam coś, coś jeszcze takiego ciekawego. No, no tam na pewno w tym mieszkaniu potrafiłam powiedzieć coś, po czym osoba do mnie mówi: „O Jezu, co ty powiedziałaś? Jakieś filozoficzne jakieś ja nie wiem okej. Co ty w ogóle?".
Jakby takie, czyli takie mówienie przez sen, nie? Przy takim jak działanie jako trochę jako przekaźnik albo ja sobie coś śpiewałam w jednym pokoju, a druga osoba słyszała jakby inny głos i się mnie pyta: „A kto to śpiewa?". To, to jakby w taki sposób, no nie? Też to działało. Czyli tak nie, nie do końca z moją wiedzą się to też działo, więc też widziałam, prawda? No to tak te dusze gdzieś tam i najczęściej śpiąc, na przykład śpiąc i przebudząc się, przebudzę. Już jak byłam przebudzona, jeszcze miałam zamknięte oczy, leżałam tyłem. Na przykład dajmy na to, mówiły do siebie i mówią tak: „O, to jest to właśnie, to jest właśnie to". I mówią imię i nazwisko. No mnie to jest ona.
I kto? Nie widziałam. Ale to, to jakby nie było podczas już snu, tylko no obudzona byłam. Ale, ale, ale słuchałam, że tak powiem, podsłuchiwałam, bo myślałam, że coś więcej tam będą mówić. A na innym mieszkaniu jak jeszcze wynajmowałam i myślę, że od tego to się zaczęło. Wynajmowaliśmy mieszkanie po takim panu, którym się okazało, że zmarł, ale on zmarł tak trochę zmęczony jak i w samotności. My to mieszkanie wynajęliśmy i już przyyy, jakby robiliśmy taki przed wprowadzeniem się taki delikatny remont, takie malowanie i ogólnie. I tam nie tylko ja słyszałam właśnie z drugą osobą, z którą mieszkałam takie stukanie w łazience o szafkę, jakby otwierania szafki i zamykania, ale to mnie gdzieś tam. No tak jak mówię, mnie takie rzeczy nie rusza. Może mnie to fascynuje, ja to, ja tym żyję, ale no mnie to nie rusza.
Jakoś tam nie przestraszyło mnie. Nie, nie zrezygnowałam z tego mieszkania, jakby nie, nie wzbudziło to mojej żadnej tam niepokoju. Był moment, gdzie no to jest wieczór, noc jest ciemno w pokoju, usypiam dziecko i w pewnym momencie słyszę taki przerażający... A był tam dywan, taki dla dzieci. Taki nie włochaty, tylko taki wykładzinowy, jakby to powiedzieć. Taki płaski, prawda ten dywan. I w pewnym momencie słyszę takie przerażające, jakby ktoś paznokciami przeskrobał, przejechał po tym dywanie, ale takie naprawdę okropne. Takie na zasadzie ja cię ostrzegam. I to tak z drugiej strony tego pokoju. Ja aż nogi do góry na krzesło podniosłam i sobie myślę kurde, to mysz, to mysz, to mysz, to jest mysz, to jest na pewno mysz.
A nic nie widziałam i starałam się uspokoić, bo to akurat doświadczenie było bardzo niemiłe i jakoś mi się tak nie zdarzało. Takie, takie jakby takie też. Też mnie przestraszyło. To było to jakby nagle tak. To nie było, że tak delikatnie, tylko nagle wstałam, jakby pan wziął dłoń paznokciami i przejechał po prostu po tym dywanie. A to było bardzo nieprzyjemne. Takie no i to było takie donośne, głośne i takie dosadne to było. I ja taka mhm tutaj udaję, że mysz. Sobie tak mówię to mysz, to jest mysz. Oczywiście to mysz nie była, no bo to było za głośne i w ogóle mi przypomniała o tej myszy, ale później też były takie.
W ogóle tam się nie mieszkało za dobrze, atmosfera była ciężka, było tak dosyć tak niby spokojnie, niby nie. Ja z tym panem dziadkiem rozmawiałam, że my to wynajmujemy, że my pieniądze dajemy na to, a on nam tu jeszcze tak, że tak nas tutaj niepokoi i że my się stąd wyprowadzimy. Tylko musi jeszcze trochę poczekać, bo musimy sobie znaleźć nowe mieszkanie. Ponieważ w międzyczasie był tam też tam taki balkon i tam na tym balkonie było takiej starej kamienicy i na tym balkonie była tam rozbita szyba, tylko jakby była pierwsza szyba, potem była następna i dopiero był ten balkon, taki przedsionek jakby w tym przedsionku, w tym przedsionku albo dalej była taka rozbita tam szyba, jakby my tego nie, tam nie wychodziliśmy, ponieważ to było takie tam. Nie było to takie jakieś przyjemne, żeby tam wychodzić. To było bardziej troszkę jakby zabudowane. Już do końca nie pamiętam. I to było zamknięte. To było zamknięte tak, że dziecko małe nie mogło sobie tego otworzyć. Na pewno nie dwuletnie, nie dostawało do klamki i nie mogło tego na pewno zamknąć z powrotem.
I pewnego tam dnia po prostu dziecko do mnie przychodzi, pokazuje mi rączkę i ma przeciętą po prostu tak naciętą jakby tym szkłem właśnie. Ja taka przerażona biegnę tam do tego właśnie, do tego pokoju z tym balkonem, bo myślę sobie Jezu, czy ja nie? No przecież to jest zamknięte, tego nikt nie otwiera. I ja tam wchodzę, a te drzwi są zamknięte na ten balkon. I wtedy sobie pomyślałam, że no to robi się już niebezpiecznie, bo nic innego nie było w pokoju, nic nie było po drodze. Czym mogło sobie to dziecko przeciąć? Ja się pytałam się, skąd się to wzięło, tak, żeby pokazało, skąd to jest. Zaprowadziło mnie tam i pokazało palcem, że to stamtąd. I rzeczywiście to wyglądało jak przecięta no rączka, tak po prostu dłoń.Tak wzdłuż po prostu taka kreska dorobiona. I to jest niemożliwe, żeby dziecko to samo zrobiło.
Zamknęło drzwi jeszcze. No też nie, nie przybiegło z płaczem, tylko z takim-
[01:08:33] - Z takim zdumieniem jakby, tak?
[01:08:35] - Tak, tak. Takim, takim na zasadzie po prostu rozłożyło tą, tą rączkę przede mną i mi pokazuje z takim no nie wiem, może nie przerażeniem. Nie wiem, może chyba z takim, no takim zdumieniem, z takim chyba jakiejś takiej, jak to się mówi otępieniu? Może coś takiego? No bo, bo normalnie tutaj dzieci płaczą, tak? Jak im się coś stanie w ogóle, to, to jest niemożliwe. Więc jak ja to zobaczyłam, to proszę mi wierzyć, że po prostu no stwierdziłam, że to już jest naprawdę już to za daleko to idzie, tak? Jakby to już jest jakby przegięcie, tak? Jakby już jest, no to już jest fizyczne, tak? To już jest coś, co daje bardzo do myślenia i no jest niebezpieczne w pewien sposób, że już to jak za daleko idzie i-
[01:09:21] - No szczególnie niebezpieczne, mając na względzie to, że dzieci do pewnego momentu są jakby bardziej, mówi się otwarte na kontakty z tą nie fizyczną rzeczywistością.
[01:09:30] - Tak, tak, tak. I tu jest jakby, tu jakby no świadka nie trzeba na to, że tak powiem, bo no, no dziecko nie mogło sobie niczym zrobić. Zresztą samo by sobie tego jakby przez przypadek mogłoby sobie, ale nic takiego nie było. Zresztą to było za drzwiami. I co najlepsze ja myślałam biegnąc tam Jezus otworzyło sobie, tak? No jak to możliwe? No ale otworzyło. Nie przyszło mi to na myśl w ogóle. A ja patrzę, to jest zamknięte, a zamknąć nie mogło samo. To jest w ogóle niemożliwe.
To było zaryglowane. Zresztą mi ciężko byłoby to otworzyć. Ja tylko popatrzyłam. No nie ma żadnego kawałka, nie ma niczego. Nawet z tej drugiej strony nie było. Zabawką też nie mogło tego zrobić, bo jakby nie było żadnej zabawki pękniętej, bo tak jak mówię, ja tutaj podchodzę też w pewien sposób racjonalnie staram się tak. To nie jest tak, że jak mam do czynienia z tym, to ja tutaj już wszystko, prawda zakładam, że to jest tak i tak. No po prostu najpierw sprawdzam to, co mogło fizycznie się tutaj wydarzyć. Czy mogło dziecko tego sobie gdzieś tam samo nie zrobić, bawiąc się? Czy coś się mogło rozbić, prawda?
Czy coś się stać? Także to się wszystko odbyło w ciszy. Nie było krzyku, nie było. Po prostu dziecko przyszło takie zdumione. I to nie jest tak, że to miało na powierzchni po prostu miało przeciętą, przeciętą dolną rączkę. Więc to no, to było takie najbardziej takie doświadczenie, gdzie on się tak troszkę uruchamiał, tak co jakiś czas mogę powiedzieć, ale niemniej jednak cały czas była jakaś taka ciężka atmosfera. Zresztą ja tam mam pół roku, ja nie mogłam znaleźć przyczyny, dlaczego mnie boli tutaj. Tam miałam problem, więc gdzieś tutaj też fizycznie już zaczynało to tak działać i uspokoiło się wreszcie, jak znaleźliśmy mieszkanie i już było, już mieliśmy się wyprowadzać tak tydzień, dwa przed. To po prostu wszystko jakby opadło, tak można powiedzieć. Cały ten taki, ta, ta taka ciężkość i to wszystko i...
No i tam też rzeczywiście w ogóle takie rzeczy się działy, gdzie teraz jak sobie pomyślę, to na przykład mieliśmy iść do lekarza, no to dziecko gdzieś tam biegło, biegło, tak się poślizgnęło, że wpadło między gdzieś tam łóżko, a i sobie na przykład podbiło oko. I na przykład tutaj lekarka się śmiała: „No ja, ja panią znam. Ja panią znam. Ja wiem, że panie tutaj nic nie ten”. Ja mówię: „No tak się dzieje, że przed każdą wizytą po prostu dziecko biegnie coś i nagle się jak się nigdy nie wywracało, ono się wywraca na przykład, nie? I sobie coś tam albo sobie tu odbije, albo sobie coś innego zrobi. I to było bardzo dziwne, gdzie to się nigdy nie zdarzało. Wiadomo, gdzieś się tam dziecko przewróciło, ale nie aż tak, żeby gdzieś się wślizgnąć, żeby aż w taki sposób widoczny, aż tak sobie po prostu coś zrobić. I to też. I to się działo tylko tam na przykład tak, gdzie no ten pan, pan.
On tam zresztą miał taką śmierć, że tam sam był, mieszkał, zatruł się chyba mandarynkami i po prostu się odwodnił, jakby tutaj taka no rzeczy taka naprawdę taka ciężka ta śmierć tam była. I to w takiej samotności.
[01:12:29] - No tak, to jest ciekawe też.
[01:12:30] - Tak, tak, takiej samotności, takim, takim no po prostu takie. No to było jedyne miejsce, gdzie, gdzie tak i fizycznie i niefizycznie było to czuć, to oddziaływało bardzo.
[01:12:42] - Było czuć tą obecność tego pana, który jeżeli to rzeczywiście on stał za tym, to można tutaj jakby też troszkę pospekulować, czym to było spowodowane, czy, czy może chciał w ten sposób zwrócić na siebie uwagę i uzyskać jakąś pomoc, na przykład w przejściu na drugą stronę, bo nie przeszedł z jakiegoś powodu albo po prostu był tak, że to tak ujmę kolokwialnie przyklejony do tego miejsca, do tego swojego mieszkania, że nie życzył sobie, żeby ktoś tam mieszkał oprócz, oprócz niego, tak? Taki, taki samotnik.
[01:13:13] - Tak, tak. Myślę, że tak. No ja tutaj tak mówię. Rozmawiałam z nim tak na zasadzie, że my tutaj płacimy, tak? I to idzie, bo tam była jego córka, mieszkała chyba, znaczy nie mieszkała, tylko wynajmowała. I to mówię, to dla niej te pieniądze idą. I słuchaj my tutaj ten. I jakby to też tak tłumaczyłam mu, nie? Że my tutaj my tego nie kupiliśmy, to wynajmujemy, za to płacimy. My stąd pójdziemy, tak?
Jakby takie. I rzeczywiście gdzieś na jakiś czas się to uspokajało. I tak jak mówię, jak już podjęliśmy decyzję, że się wyprowadzamy, że mamy już to mieszkanie inne, tak po prostu naprawdę jak ręką odjąło po prostu to się jakby. Więc zakładam, że po prostu on nie chciał, żebyśmy tam byli. Po prostu jakby tak.
[01:13:53] - No intruzi sobie poszli. Można dać im spokój, nie?
[01:13:56] - Tak, tak więc. Więc tutaj to też jakie to jest, że, że to się no odczuwa, prawda, że, że tutaj jednak jakaś decyzja, to tak jak z tym psem, tak? Że jakaś decyzja została podjęta i się to dzieje, tak? Że tutaj gdzieś to wzajemnie oddziałuje, tak? Że to jednak nie jest tak, że my sobie w eter mówimy, że to jednak no ma znaczenie, nie? I jakiś wpływ na, na to wszystko. Więc to, to jest takie no to jest takie wydarzenie, takie najbardziej, gdzie tak jak mówię fizycznie ja odczułam to, jakby były takie no zdarzenia i w ogóle pół roku się męczyłam i nie mogłam dojść, co jest przyczyną. Więc Boże, no byłam wrakiem człowieka, można powiedzieć. I tak, tak się czułam. Ja jeszcze wtedy nie zajmowałam się odprowadzaniem, tak?
Ja jeszcze tak nie siedziałam w tym. Nie, pomimo że ja to jak widziałam, ja czułam. Ja się tym po prostu nie zajmowałam. To, to też i też ten pan, ten starszy. Myślę, że był takim zapalnikiem do tego wszystkiego, bo od tego się wszystko na nowo zaczęło i jakby obudziło pewne, że tak powiem, gdzieś, gdzieś to na nowo, tak? Jakby to, to rozbudziło to wszystko i zaczęły się... Znaczy sny miałam wcześniej, ale jakby one pewien czas ustały, jakby to wszystko spowodowało, że ja zaczęłam jeść na nowo, jakby zaczęło to trybić na nowo, że tak powiem, w taki intensywny sposób i no zaczęły się takie różne rzeczy właśnie już też dziać, już w innym mieszkaniu i to, to myślę, że to, gdzie ja się pojawiałam, to po prostu już było jakby nie dotyczyło to stricte mieszkania, ale już mnie, tak?
[01:15:36] - No takie, taka siła jakby przyklejona też do pani tak chodząca za panią.
[01:15:40] - Tak, tak. Jakby to, to, to po prostu gdzieśTeż miałam takie zdarzenie, że w nocy obudził mnie głos i to było takie, można powiedzieć, przyjemne z końcówką nieprzyjemną, bo budził mnie taki piękny głos, taki delikatny, miły, cudowny. No takiego głosu nie słyszałam. Mówi moje imię, mówi moje imię takim, takim głosem. Budzi mnie po prostu moim imieniem, takim no, no, no, no po prostu takim czuć było taką, takie nie wiem, czy takim aksamitnym, takim no przyjemnym. Naprawdę bardzo przyjemnym. Nigdy takiego głosu nie słyszałam. I obudził mnie o godzinie trzeciej, gdzieś tam koło trzeciej, po trzeciej, jakoś tak w nocy. Obudziłam się, poszłam zobaczyć na godzinę. Położyłam się z powrotem spać i na drugi dzień dzwoni do mnie babcia, że dziadek zmarł.
Ja się pytam: „A powiedz mi, o której on zmarł?". I ona mówi, że tam właśnie mniej więcej o tej godzinie. A ja: „Aha, no to słuchaj, no to nie wiem kto, ale ktoś przyszedł mi powiedzieć, bo mnie obudził o tej godzinie". Moja teściowa stwierdziła, że to, to anioł był śmierci, że po prostu tam przyszedł powiedzieć, że, że dziadek umarł, że dać znać.
[01:16:49] - No to też można uznać za taką formę monicji, czyli sytuacji, kiedy dostajemy informację o śmierci jakiejś tam bliskiej nam osoby. Mówi się, że to nawet sam zmarły informuje.
[01:17:02] - Mhm.
[01:17:03] - Albo sam zmarły, albo jakaś istota przychodzi nas o tym poinformować.
[01:17:08] - Mhm.
[01:17:09] - Ale to to, że to, że to się zbiega w czasie ze śmiercią bliskiej nam osoby, każe przypuszczać, że to jednak sam zmarły w jakiś sposób wysyła taki sygnał.
[01:17:19] - Mhm, mhm. Ale tak jak pan mówi jakoś taka, taka istota, prawda, która gdzieś to tam przekazuje. Nie wiem. To nie był głos dziadka. No, to było takie naprawdę. No to był kobiecy głos. Po pierwsze w ogóle miałam wrażenie kobiecego głosu i taki naprawdę tak, tak przyjemny, że można wysłuchać, tak? I ja wcale się nie chciałam tam budzić, ale to było takie no na zasadzie no moje imię i tak no weź się obudź, nie? W końcu. Weź ty się tutaj ogarnij, weź tutaj.
Ale ten głos był tak przyjemny, że no dałoby się go tak słuchać. Strasznie taki, taki no naprawdę taki aksamitny. No nie wiem, no. Nigdy nie słyszałam takiego głosu i no jakby tutaj taki przyszedł do mnie, nie? Jeżeli chodzi o sny, to sny to też miałam bardzo dużo snów, gdzie widziałam siebie biegnącą przez gruzy i dajmy na to było to dziesięć lat wcześniej i po dziesięciu latach stwierdziłam, że po tyle miało to się dziać. W pewnym momencie sobie myślę, jakby zawsze miałam przeświadczenie, że no żyłam kiedyś tak, że jakby tutaj w innych wcieleniach żyłam i wiedziałam, że ten sen nie jest zwykłym snem, że tam na zasadzie naoglądałam się filmów i teraz mi się coś śni. I okazało się, że robiąc sobie autoregresję, oczywiście z pomocą tam na przykład głosu z YouTube'a akurat, no co będę, po prostu sama się jakby dzięki temu głosowi wprowadzałam się w trans i wprowadziłam się sama do tego, czego chciałam się dowiedzieć. I tutaj dowiedziałam się, że to, kiedy żyłam, prawda? Dowiedziałam się, na jakiej ulicy żyłam. I co jest najciekawsze, jak ja to sobie sprawdziłam, to była II wojna światowa.
Oczywiście udowodniłam sama sobie, bo tak jak mówię, z tyłu głowy jest tam. Ja w to wierzę. Ja, ja mam o tym przekonanie, ale muszę sobie to udowodnić, no bo inaczej się nie da. Bo jak sobie nie udowodni człowiek, no to to, to ci do końca nie wierzy w to. I rzeczywiście sprawdziłam. To była ulica Sadowa się nazywała w Warszawie i za nic w świecie nie mogłam wiedzieć, że ona się tak nazywała, bo ona zmieniła nazwę. Ona się tak nazywała wcześniej. Teraz się nazywa księdza Józefa. Jakoś tak. I no nie mogłam tego wiedzieć, tak?
Nawet no jakby to jest niemożliwe po prostu.
[01:19:35] - No nie znając wcześniej historii Warszawy, to rzeczywiście.
[01:19:38] - To tak jakby no ulic jakby nigdy nie mieszkałam w Warszawie, więc to, to w ogóle jakby no, no możliwości nie było, tak? A jeszcze ulic starych, które nie istnieją i zostały zamienione na jedną nazwę, to już w ogóle. I ja tam widziałam w tej, tej jak się cofałam w tej regresji kamienice, tak? Jakby to otoczenie całe. Ja zaczęłam to szukać. Zaczęłam to szukać po prostu po internecie. Wiedziałam, że to jest Warszawa na pewno. I kamienic takich, bo to była taka specyficzna. I okazało się, że na tej ulicy była kamienica, która została wyburzona. Ona jako jedyna nie przetrwała wojny.
Ona została odbudowana. I jak ja to zobaczyłam, to myślę: Jezu, to jest tak, to jest ta kamienica. Ja tam mieszkałam. I dowiedziałam się, jak się nazywałam. Jak miałam na imię. Oczywiście to było ciężko sprawdzić, bo to są takie jakby tutaj wychodzi na to, że ja nie miałam rodzeństwaGdzieś tam rodzina, no to nie wiadomo. No i poza tym zginęłam tak, że, że po prostu na tych gruzach mnie zastrzelono, więc ja tam pewnie pod tymi gruzami tam gdzieś może ktoś mnie pochował, może nie. Jakby tam żyłam. Niemniej jednak no mogłam sobie udowodnić, że rzeczywiście tak, tak. No to jest prawda, tak?
Jakby tutaj powinno się wierzyć w to, co się, prawda, w tej regresji widzi. Niemniej jednak sobie człowiek udowodni, rzeczywiście potwierdzi. No to, to jednak inaczej się na to patrzy. A najlepsze jest to, że jak byłam parę lat wcześniej przed tą regresją w Warszawie, spędzałam tam dwa tygodnie i ja chodziłam w tamtych okolicach nieświadomie, w ogóle całkowicie. Pamiętam, szukałam tam fryzjera, kogoś tam. Ja chodziłam po tych uliczkach nawet bez nawigacji. Ja wiedziałam, jak wrócić, nie zastanawiałam się i wtedy mi to nawet do myślenia nie dało, że ja podświadomie po prostu wiem, gdzie iść i jak wrócić, gdzie ja idę, w ogóle jak teraz wrócę. Jakby w ogóle od punktu A do punktu D do C prze to chodziłam i jakby poruszając się w tym ścisłym, prawda, tutaj śródmieściu tam, tak? To jest chyba śródmieście. No w samym centrum, prawda?
Poruszając się i nie mając problemu tam po tych jakichś ulicach i no co mi później sobie też uświadomiłam, że rzeczywiście widocznie. I gdzieś tam jadąc tam, spędzając tam czas, bardzo dobrze się czułam, poruszałam się swobodnie, gdzie no jadąc do tego miasta w sumie nawet w Polsce można nie wiedzieć, gdzie się, prawda, idzie i, i jest jakaś tam niepewność, a tutaj po prostu z taką swobodą, takim jakby chciałam iść w tą stronę to szłam. Wiedziałam, że tam jest galeria, znaczy w sensie galeria, jakby idąc tymi ulicami wiedziałam, że tam gdzieś to jest jakby północ, wschód, jakby to, to jakby nie sprawiało to żadnego przecież to problemu i jakby wtedy mnie to nie zastanawiało. Później dopiero jakby sobie to uświadomiłam, że, że rzeczywiście i te sny dotyczyły właśnie, no właśnie tak jakby poprzedniego życia. Nie wiem, czy pan w to wierzy, czy gdzieś pan tutaj, bo to też ciężko powiedzieć, że to kwestia jest wiary.
[01:22:36] - No też ta, ta znajomość układu danego miejsca, gdzie co jest, to zawsze mi się właśnie kojarzy z taką wiedzą jakby zaczerpniętą jeszcze z poprzednich wcieleń. Teraz mi się przypomniała taka relacja. Nie pamiętam, czy to już było publikowane, czy jeszcze nie w podcaście „Mówią świadkowie", ale przypomniała mi się taka relacja o, od słuchacza, który w dzieciństwie pojechał na wycieczkę szkolną do zamku w Malborku. I dzieci tam sobie zwiedzały wszystko pod, pod okiem oczywiście przewodnika, nauczyciela, a on sobie chodził po tym zamku jak po swoim. Wiedział dokładnie, gdzie co jest. Nie zgubił się oczywiście, tak jakby znał ten zamek, jakby z któregoś wcześniejszego życia, prawda?
[01:23:24] - Tak. No to jest takie właśnie takie podświadome, tak? Człowiek nie myśli nad tym, tylko po prostu idzie i jakby i nie ma tutaj... To ja tak miałam też z Chorwacją. Pojechałam pierwszy raz, to takie uczucie później na zasadzie takiego jakby przez całe życie miałam takie coś, że gdzieś jest jakieś miejsce, gdzie jakby jest taki mój dom. Takie miałam wrażenie po prostu, jakby że ta Polska to nie jest takim tak, ja nie wiem, nie jestem taka związana, jakby to nie jest takie do końca coś, co ja czuję, tak? I jak pojechałam do Chorwacji, poczułam to, tak? Też właśnie swobodnie się poruszam. Zresztą bardzo łatwo mi jest mówić, bardzo łatwo. No nie mówię tutaj fluencie w języku chorwackim, ale porozumiewam się jakby w ogóle nie mam takiego zrozumieniem i problemu z mówieniem czego nie, nie uczyłam się oczywiście, gdzieś tam na kursy żadne nie chodziłam.
I też miałam takie właśnie, właśnie taką lekkość w poruszaniu się tam i w ogóle takim, no właśnie to ciężko opisać. Takie to jest takie naturalne po prostu. Jakbym tam kiedyś wróci, była i wróciła po prostu z powrotem. I też właśnie przy regresji, ale to już jak byłam na regresji prowadzonej przez panią specjalnie, no to tam się dowiedziałam, że tam się wszystko zaczęło, jak to tam stwierdziłam, to od tego się zaczęło, tam od tego miejsca. Zresztą ja tam zostałam spalona na stosie, więc to jest takie miejsce gdzieś chyba bardzo ważne. I rzeczywiście, odkąd pierwszy raz tam pojechałam, wewnętrznie mnie to uspokoiło, że ja znalazłam po prostu to miejsce i już o tym nie myślę w ogóle w taki sposób, że gdzieś jest to miejsce. Gdzie bym nie była, to nie jest tak, tak się dobrze tam nie czuję. Najpiękniejsze miejsca, jakie mogą być, to jakby nie robią wrażenia jak po prostu tam. I to jest coś takiego, że no jakby no jest coś więcej w tym, tak? Jakby tutaj ta dusza gdzieś tam czuje, że to jest to miejsce i no takie to jest takie, no jest takie dziwne.
Nie wiem, czy pan kiedyś coś takiego miał z jakimś innym miejscem, ale.
[01:25:22] - No nie, akurat nie, nie miałem.
[01:25:24] - No to się pan szczęśliwiec. Szczęśliwiec.
[01:25:27] - To nie jest coś takiego na zasadzie prawda déjà vu, że nam się wydaje, że znamy jakieś miejsce, tylko że my jesteśmy pewni, że znamy to miejsce, tak?
[01:25:35] - Tak, tak, to jest takie, takie zewnętrzne. To jest coś takiego, że jak się tam jedzie, przynajmniej tak mam, to mnie to tam uspokaja. Co by się nie działo, jaka pogoda nie była, to po prostu jest, jest idealnie. Inaczej myślę, inaczej. Chociaż były różne miejsca, gdzie mi się podobało, tak? W jakichś innych krajach, ale tutaj no, no jednak to jest coś. No i też mi to dało tutaj, bardziej mnie to jeszcze uświadomiło, no w tej, po tej regresji też, tak? Że to jednak tam żyłam, tak? I tam, tam było coś bardzo ważnego. I rzeczywiście, bo to jakby nie jest jedyny kraj, w którym żyłam, tak?
Ale rzeczywiście no tutaj to jednak ciągnie i czuję taką tęsknotę, taką jak za domem się czuję, nie? Jak się czuję, jak się długo nie jest, to sobie pomyślę: „to bym mogła tam żyć". Po prostu ze szczęścia, że ja tam jestem. To, to jest takie coś, co, co nie wiąże się z żadną osobą, tak? Że tam za kimś tam, tylko po prostu za tym miejscem, gdzie tam. I są też pewne miejsca, gdzie w tym kraju, gdzie po prostu są takie szczególne, tak? Gdzie rzeczywiście tam samo ciągnie przez najróżniejsze zdarzenia przypadkowe, więc no.
[01:26:43] - No taki niezrozumiały pociąg-
[01:26:45] - Tak.
[01:26:45] - Do innego kraju, który niektórzy właśnie łączą z-ze wspomnieniami z poprzednich wcieleń.
[01:26:50] - No. Także to takie właśnie o.Taki jest, takie mam
[01:26:56] - No taki bogaty bagaż doświadczeń trudnych do wytłumaczenia.
[01:26:59] - Trochę, trochę tego jest. Można by się tak, można by na tym zasnąć i tylko włączyć to nagrywanie i taka dobra niech sobie gada. Niech sobie mówi, co tam ma do powiedzenia, niech się cieszy. No bo to tak jest tego mnóstwo, no różnych i jak staram się coś najbardziej takiego najciekawszego, ale chyba już z każdej sfery chyba poruszyłam. Aha, no jeszcze, jeszcze jest jedna rzecz, czyli patrzenie w przyszłość, tak? Jakby tutaj. Oczywiście ja tego nie używam na, na innych ludziach. W sensie nie świadczę takich usług, że tak powiem, jakieś tam patrzenia w przyszłość czy, czy to raczej na swój użytek najbliższej osoby w ten sposób. No to tak jak to rzeczywiście się sprawdzają, nie, różne rzeczy. Ale też zauważyłam, mając takie doświadczenie, że tak jak tutaj waszych tam UFO historie czy często tam poruszacie, prawda na temat pana Jackowskiego, tak?
Jego temat, jego przepowiedni, które na YouTubie robi, to ja stwierdzam, że ponieważ miałam kiedyś taką wizję, której no nie mogę powiedzieć tutaj, bo to jest takie dosyć, a to jest wizja dla, dla, dla Polski, tak? I ona mnie przeraziła, tak, w pewien sposób i sprawiła, że przez pewien czas, bo to się działo podczas medytacji po prostu i na pewien czas po prostu przestałam medytować. W sumie to i tak sobie uświadamiam też, że od tego czasu ja przestałam medytować, bo to mnie no naprawdę tak wbiło, że tak powiem, jak to się mówi w fotel. I uważam, że tutaj ciężko jest bardzo patrzeć w przyszłość i coś przewidywać, jeżeli jest bardzo dużo zmiennych. Nie zależy to praktycznie od nas w ogóle, że jakby wiele innych ludzi w tym bierze udział i może podjąć tak różne decyzje i może zmienić to, że to jest tak zmienne, że nie da się tego do końca przewidzieć na sto procent, czy coś się wydarzy, czy nie. Coś, co jest moim zdaniem nieprzesądzone jeszcze, coś, co może być jakimś wariantem i nie jest po prostu ostateczne i po prostu coś może się wydarzyć, ale no nie wiadomo, bo jest za dużo zmiennych. I ja tutaj też takie coś widzę, że jeżeli dotyczy to mnie, gdzie ja mam wpływ na coś i mogę na to wpłynąć, to, to mi się sprawdza i w jakiś tam sposób jestem w stanie sprawić, że tak powiem, że tak to będzie tak, jak ja to zobaczyłam, tak? Że mniej więcej się to gdzieś spełni. Oczywiście nie wszystko, bo to tak do końca też nie jest, bo są różne sytuacje, które są zewnętrzne, na które ja też nie mam w żaden sposób wpływu. I tutaj tak troszkę rozumiem pana Jackowskiego, ale nie rozumiem z drugiej strony, dlaczego troszkę tak w to brnie, że on o tym mówi, bo myślę, że jednak odnajdywanie osób zmarłych to jest coś innego, a szukanie, że tak powiem, w czeluściach przestrzeni przyszłości no jest czymś naprawdę innym i jest bardzo ryzykowne.
I to jest takie może się uda, może nie. To jest takie pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, trzydzieści do stu i to jest takie naprawdę bardzo niepewne i ciężko jest tutaj. No ja mam na przykład opory przed takim czymś, tak? Jakby miałabym dużo oporów, żeby mówić tutaj, bo jednak no może się to w ogóle nie sprawdzić. I tak jak mówię, to jest troszkę za dużo ingerencji zewnętrznych, za dużo osób po prostu w to może ingerować. I to jest takie coś, co sprawi, że nie do końca się to spełni. No dla mnie to jest bardzo ryzykowne i z drugiej strony troszkę nie rozumiem, ale nie wiem. Ale tutaj...
[01:30:39] - No ale tutaj w przypadku Jackowskiego jest dużo takich kontrowersji, bo to, co on przekazuje, to może być jakaś jedna z możliwości, jeżeli chodzi o przyszłość, a równie dobrze mogą, może to być efekt jakiejś jego, prawda, analiz po prostu takich sytuacji geopolitycznej, obecnej. A tak też trzeba brać pod uwagę, trzeba brać poprawkę na to, że to jest jednak proroctwo dotyczące przyszłości świata. To jest jednak taka treść, która bardzo dobrze się sprzedaje na YouTubie.
[01:31:09] - Tak, tak.
[01:31:09] - A Jackowski jakby nie było, ma jednak tam ile, ile tam chyba sześćset tysięcy subskrybujących to jest no niewidy mucha. Tu drobna poprawka ode mnie troszeczkę panu Krzysztofowi zawyżyłem. Oczywiście życzę mu takiej liczby subskrybentów, natomiast w tym momencie ma trzystu trzydziestu dwóch tysięcy.
[01:31:28] - No, no to jest bardzo dużo. Nie wiem. Powiem szczerze nie wiem, ile ma, ale no jest dużo. Czasami gdzieś tam w pewnym momencie słuchałam, ale szczerze mówiąc po prostu ja, jeżeli patrzę ogólnie na wszystko, patrzę w pozytywny sposób i tak staram się stawiać karty i tak staram się po prostu patrzeć na życie, tak? I jak patrzę, jak chcę się czegoś dowiedzieć już tak stricte na zasadzie dobra, siadasz i teraz popatrzysz sobie w przyszłość, to nie patrzę pesymistycznie, tylko chcę oczywiście jakby no nie specjalnie może pozytywnie zobaczyć, ale gdzieś tam, gdzieś tam pozytywnie, prawda? Z pozytywnym nastawieniem. I tutaj, jeżeli chodzi o tą wizję, którą ja dostałam, to po prostu była taka na zasadzie tutaj sobie medytuję i nagle taki pisk w ucho, zadzwonienie, takie zaszarpanie za nie. I pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, gdzie nie chciałam w ogóle nic wiedzieć. Po prostu sobie medytowałam i dostałam taką informację. I to mnie tak ojejku, to mnie strasznie tak zniechęciło, bo stwierdziłam, że to jest pierwszy raz, kiedy dostałam taką informację, która jest bardzo niepokojąca, tak?
I to jest coś takiego, co mam nadzieję, że się nie spełni i nie będzie miało racji bytu, nie? Że tutaj jedynie mogę powiedzieć, że no jest to gdzieś tam związane prawda z tym, z tym co się dzieje, z tym co się dzieje i z kobietą, którą zobaczyłam. Nie znałam jej wcześniej i zaczęłamSprawdzać w internecie i ją znalazłam, co gorsze. I to była ta osoba. No i to jest takie naprawdę coś, co ja nigdy nie widziałam. Nie wiedziałam, kim ona jest. No i się dowiedziałam, tak jakby poniekąd kim ona jest. I rzeczywiście się to zgadza z tym, co zobaczyłam. Tylko mam nadzieję, że po prostu tak jak mówię, podchodzę do tego optymistycznie i że to się po prostu nie wydarzy, że jakby tutaj za dużo rzeczy ma wpływ i że to się, to się po prostu nie wydarzy. I tyle.
Jakby tutaj nawet nie chcę mieć takich wizji i nawet nie chcę, nawet sama siebie nie chcę dobijać ani po prostu w taki sposób, taki jakby człowiek po prostu odpycha to trochę od siebie, bo jakby jest to jak najbardziej możliwe. No ale mam nadzieję, że to pójdzie w dobrą stronę i się to nie spełni. No bo gdzieś tam człowiek ma satysfakcję, prawda? Jak się spełnia nawet samemu sobie, że o kurczę, jednak racja. No jednak tutaj-
[01:33:49] - No właśnie wtedy to zaufanie też do swoich zdolności.
[01:33:53] - Tak, tak i tutaj to jest takie potwierdzenie. O kurczę, no niefajnie, ale no jednak, jednak no rację człowiek miał, tak? I tutaj sam sobie udowadnia, że no tak, że tutaj, tutaj akurat w tym przypadku to nie, absolutnie. Nawet nie chcę mieć tego potwierdzenia, po prostu dziękuję za inne potwierdzenia. Inne się sprawdziło. Mam potwierdzenie, wystarczy mi. To akurat nie musi się po prostu spełniać. I lepiej, żeby tak nie było, więc... A tak inne rzeczy, no to tutaj w snach to rzeczywiście tak jak mówiłam wcześniej, jakieś prorocze, no to na temat wojny, która wybuchła na Ukrainie, tak. Miałam sen, to było parę miesięcy wcześniej.
To śniło mi się, że wkraczają jakby, że tutaj uciekają, że to jest w zimie, że tam są ubrani ludzie tak, już tak zimowo. I rzeczywiście wtedy, wtedy jakby nie zwracałam na to uwagi w ogóle. Przyśniło mi się. Aha, no dobra, no dziwne to było, ale no. I później, parę miesięcy później się to tak jakby ziściło, że tak powiem. No to to jest takie, taki rzeczywiście dosłowny, taki trochę bardziej dosłowny ten sen, już rzeczywiście mówiący, że tutaj taki strach, ucieczka za granicę, właśnie wyjeżdżanie, opuszczanie domów. Więc to takie jest dosyć takie no-
[01:35:08] - Dosyć też tak dosłownie pokazane, tak?
[01:35:11] - Tak, tak, ale tak jak mówię, ja wtedy w ogóle nie wiem, czy tak w telewizji też tak nie oglądałam wtedy. Zaczęłam tak trochę bardziej patrzeć na wiadomości, jak wojna na Ukrainie wybuchła, więc tam bardziej to zaczęłam to, to już tak, jak było już bardziej głośno na ten temat, to, to sobie uświadomiłam, że kurczę, no jak już wybuchła, to już wiadomo, że to, że to to, prawda? I że, i że to tutaj to takie miało, że to rzeczywiście było takie dosłowne, ale no widzi pan, jakby człowiek to jest to właśnie jakby nie myśli o tym, nie myśli, że to się zdarzy, więc nawet nie zwraca się uwagę tak na to, że to rzeczywiście gdzieś tam się może zdarzyć, że to jest tutaj przy nas, nie? Że w ogóle no nie patrzy w ten sposób po prostu. Nie, to tak jakby, tak jak pan powiedział o tej postaci, że no po prostu nie jest to normalne. No Konik Polny Wielki nie jest, nie jest to normalne, żeby to zobaczyć, nie? No po prostu to tak jak inne rzeczy. Nie, nie myślę o wojnie, więc no dlaczego miałoby się to wydarzyć? Więc nie biorę tego, prawda, na poważnie w sensie takim, no. No że czuję, że to jest coś, ale no jakby odsuwam to od siebie, prawda?
Tylko gdzieś tam chcę to odsunąć na bok i nie myśleć tak właśnie w ten sposób.
[01:36:23] - Traktować to bardziej jako taki, taki fakt, taką, taką osobistą prawdę, tak?
[01:36:28] - Tak, tak jest. No, no ja z tym nigdzie nie wychodzę. To jest pierwszy raz, kiedy chyba od dwóch lat się zbieram, żeby w ogóle coś powiedzieć.
[01:36:38] - To nie pierwszy taki przypadek. O takich rzeczach w ogóle trudno się, trudno się mówi. No bo tak nie ma się komu wygadać, bo z reguły w gronie znajomych no można się spodziewać wiadomo jakich reakcji.
[01:36:51] - Tak, przerażenia na oczach.
[01:36:54] - Z drugiej strony też wielu osobom przed takimi rozmowami dużo czasu zajmuje zebranie się w sobie i jakby przygotowanie się do wyrzucenia tego, tego wszystkiego z siebie. Zrzucenie tego balastu.
[01:37:07] - Tak, tak. To tak kiedyś mi powiedziała właśnie pani, która mi regresję robiła, bo też rozmawiałyśmy, że jak ty mówisz o tym, to aż ci się oczy świecą. Ty tym żyjesz. Ja mówię no tak, tak, bo ja tym, ja tym żyję. I to jest coś, co mogę traktować jako hobby. Coś, co jest ze mną po prostu. Ale nie, nie, nie wychodzi to tak jakby jest, ale no gdzieś tam sobie obok, tak? Ja też właśnie zadałam pytanie tak przy tej regresji, dlaczego ja tak wszystko mam po trochę? Dlaczego to nie jest tak, że o, tutaj super umiem przewidzieć, tutaj umiem super to zrobić. Dlaczego to nie jest takie, że dlaczego wszystkiego jest po trochę, trochę tutaj, trochę tego, trochę tamtego.
To nie jest tak na sto procent. A ja się dowiedziałam, że po prostu ja to jest przygotowanie do przyszłego wcielenia, że mam po prostu już się przygotowywać i ćwiczyć to jakby tak w sobie, to gdzieś to się ujawni dopiero, no nie teraz, tak? Jakby to nie jest ten moment, nie ten czas, nie w tym życiu. Przynajmniej tak, tak, tak to zostało przekazane. No, no trzymam się tego, więc nie fiksuję się na tym punkcie. I jedyne co, to tak jak mówię, no gdzieś poczułam, że rzeczywiście może powinnam się podzielić z innymi, prawda, ludźmi tym i że no, że wiele osób poza tym no uważa, że zwariowałam. Chodzi do psychologów, prawda? I myśli, że, że po prostu coś im się stało.
[01:38:37] - Taki Robert Monroeeee zawsze mi się przypomina w takich momentach, że Robert Monroeeee, ten od, od OOBE. Pierwsze co zrobił, jak mu się zaczęło to przydarzać, te, te wyjścia z ciała, poszedł się zbadać do neurologa, bo się zaczął bać, czy po prostu coś mu się z mózgiem nie podziało takiego niedobrego. No i się okazało, że wszystko jest w porządku z nim.
[01:38:58] - Tak. No tak, tak jest. Najczęściej ludzie chcą sobie po prostu jakoś wyjaśnić to racjonalnie i no, ponieważ no jakby wypierane to jest, tak? Jak się jest dzieckiem, to się mówi: nie, duchy nie istnieją, to nie istnieje, tamto nie istnieje, tego nie ma. Wydaje ci się. No i tak się prawda, tak się gdzieś tam uczymy tego, że no tego nie ma i sobie wypieramy, tak? Jakby nie dopuszczamy do siebie tego i to wszystko. Chociaż tak jak no u mnie w moim przypadku też mi nikt nie mówił, że coś nie istnieje i też mi nie opowiadał, że coś istnieje, więc to jest takie no takie, takie po prostu gdzieś tam wewnętrznie. A to tak jak powiedziałam, że gdzieś cały czas czułam zawsze, że gdzieś to wcielenie gdzieś jakieś było, że coś takiego jest, tak? Nawet pamiętam, księdza się zapytałam.Już taka byłam w szóstej chyba klasie podstawówki się pytam, co ksiądz uważa na temat tego wcielenia, tak?
Zapytałam się. On mówi: Co ty uważasz, że w krowę się możesz? Ja mówię: No nie, nie uważam, że zwierzę, człowiek się tam, że ta dusza tam idzie. Ja nie mówię o krowie, ja mówię o człowieku, o postaci ludzkiej. No to skończył na tym, tak? Zbył mnie i nie chciał kontynuować tej rozmowy.
[01:40:13] - No, reinkarnacja stoi w dychotomii wobec tego, co oficjalnie, wobec oficjalnej doktryny Kościoła, tak?
[01:40:20] - Tak, tak. Więc tak mnie zbył i gdzieś tam tak jakby no to, co to było po prostu już od młoczach lat, gdzie no nikt mi o tym nie mówił, nie rozmawiało się na ten temat, bo gdzieś takie miałam myślenie, tak? Że to gdzieś tam jest, więc myślę, że to jest wszystko ze sobą powiązane, prawda? To te, te całe to, co jest gdzieś tam. Teraz mi się przypomniało, że rzeczywiście kiedyś siedząc tam też w tym mieszkaniu miałam kwiatka. To był jedyny kwiatek, jaki był w tym mieszkaniu i on w pewnym momencie tak patrzę na niego i widzę połączenia takie linii między liśćmi, takich, takich bardzo delikatnych, takich jakby promieni ze sobą. I tak się ten, tak mi się to piękne wydawało i tak to ładnie wyglądało, że one są po prostu ze sobą połączone. Że te liście mają jakoś tam energetycznie, tak są ze sobą takimi liniami, takimi nićmi jakby połączone. I to tak ładnie wyglądało. I przyznam szczerze, że to może raz widziałam tylko, nie?
Więc na takim jakimś chyba zamyśleniu, właśnie w takim, jak to ten pan wcześniej określił, prawda, w takim jakimś innym po prostu ten mózg troszkę w innym był trybie i-
[01:41:30] - W takim przestrojeniu jakby, tak?
[01:41:32] - Tak, tak, tak. Takim jakimś takim właśnie. I tak też często zauważyłam. Mam takie momenty, gdzie gdzieś tam coś widzę więcej, jakby więcej przestrzeni między tym, co widzimy, tym powietrzem, czyli jakby coś, co jest. Nie wiem, jak to ciężko to określić. Coś, co pojawia się jakby taka ta energia. Nie wiem, jak to nazwać, co to jest tam w środku, tak? Czyli coś, co po prostu jakby my w tym funkcjonujemy, ale tego nie widzimy w ogóle. To jest takie no nie mogę tego, że tak powiem, na zawołanie sobie pstryknąć, wywołać to, zobaczyć. Czasami jak mam jakieś takie właśnie wyłączenie albo takie jestem czymś zajęta i nagle się tak jakby może zamyślę, nie wiem, albo takie to, to rzeczywiście można takie coś mogę zauważyć.
Takie to jest, taka gęstość jakby. Nie wiem, jak to nazwać. Takie dziwne to, to, to, to ciężko nawet ten, nawet to opisać, bo właśnie no nie znam tego, więc jest ciężko do opisania. Ja to cały czas liczę, że może UFO zobaczę tak naprawdę, że mnie gdzieś tam, że gdzieś tam. Chociaż ostatnio, o widzi pan, no to mogłam to powiedzieć wcześniej, bo pamięłam o tym. Chociaż ostatnio już myśleliśmy, że rzeczywiście UFO jest, no po prostu UFO i nagrane to jest i w ogóle i do końca nie wiemy. Znaczy myślimy, że chyba nie, ale bo okazało się finalnie, że jakieś światła były, które są gdzieś tam w kosmosie, podobno widać je i to używali na takim stadionie. Tylko że te światła, które my widzieliśmy, no były tam, dajmy na to pięćdziesiąt kilometrów, trzydzieści może albo dwadzieścia kilometrów, tak mniej więcej, tak na szybko mówiąc. I okazało się, że te światła, że widać to tak, jak właśnie jak jest spodek i jak są te światła, prawda, od spodu jak świecą. I tutaj to, to tak świeciło, świeciło.
Mówimy no kurde, co to jest? To nie tylko, to tak cztery osoby są i tak patrzymy i no to kosmici. No, no nie, no co to jest? I myślimy tak dobra, bo mieliśmy jechać, wsiadamy w samochód, może to sąsiad coś oświetla, tylko że jak świecą światła skądś, prawda, to świecą do góry w niebo, prawda? A tutaj-
[01:43:42] - No i widać chyba też tą, tą taką smugę światła, tak, ten promyk.
[01:43:46] - Tak. Tak. A tutaj to po prostu wyglądało tak, jakby dajmy na to ten spodek, powiedzmy to w ten sposób. On sobie tutaj gdzieś wisiał i te światła było widać w taki sposób, czyli jakby nie z dołu, tylko jakby z tej góry świecił na dół. No to w taki sposób po prostu to było widać. I pojechaliśmy do tego sąsiada, nad sąsiadem nic nie ma, ale dalej to widzimy, czyli jakby się to przesuwa, tak? Już nie jest w tym miejscu, tylko jest w innym. Jedziemy, jedziemy, jedziemy do celu tego i szukamy, i szukamy. Jedziemy tu, jedziemy tam. Nie ma tego.
I był moment, gdzie po prostu już w końcu widzieliśmy to. Te światła jakby szły rzeczywiście z ziemi. Mówimy no to chyba się rozbili. Tak się śmiejemy, rozbili się i po prostu świecą teraz. I teraz tak. Okazało się, że to są światła jakby z tego stadionu. Tylko ten stadion w ogóle był jakby z drugiej strony, jakby nie po tej stronie w ogóle miejsca, w którym byliśmy. I rzeczywiście, no stwierdziliśmy, że tak, no to są te światła, prawda? To jednak nie był statek kosmiczny. Tylko że w tym momencie można by się zastanowić nad tym, czy tutaj fizyka, co tutaj zadziałało, że na zasadzie to było tak, że jakby te światła z dołu, prawda, z ziemi zaświeciły, odbiły się od czegoś, dajmy na to od lustra niech będzie i z powrotem, prawda, spadły jakby na ziemię, bo jeżeli one świeciły do góry, no to nie mogły, prawda, sprawiać wrażenia, że spadły jakby na dół, że świecą w dół, no bo to było bardzo daleko, że tak powiem, x kilometrów dalej.
Więc to jest takie coś, co zostaje takim troszkę jednak pytajnikiem, czy na pewno to było to, czy przy okazji tego wydarzenia coś było jeszcze innego. I to jest takie, zresztą to nagraliśmy. No naprawdę jest to takie, no mimo wszystko dalej zastanawiające, no bo tutaj jakieś załamanie światła musiało, no nie wiem, ale to jest naprawdę dajmy na to trzydzieści, dwadzieścia kilometrów dalej załamaniem. No, no, no nie, ani nic nie było słychać, prawda, nic nie leciało, jakby była cisza kompletna, więc ciężko to. Ale tak jak mówię, to tutaj to jest takie sprzeczne, bo no nie wiadomo, tak? Co to, co to było.
[01:45:52] - Mi się wydaje, że fizyka tutaj przeczy możliwości, jakby to mogły być światła stadionu. Odbicie od tych świateł przynajmniej. W każdym razie duży znak zapytania nad tym-
[01:46:03] - Tak. No to jest-
[01:46:03] - Nad tą obserwacją trzeba myślę postawić.
[01:46:08] - To, to było tak jak mówię, to jest dalej zastanawiające i no tak jak pan mówi, no to nie wiem. Ja nie jestem fizykiem, nie znam się za bardzo na tym, więc ciężko stwierdzić, czy takie coś mogło wystąpić, prawda? Jakieś załamanie światła, nie wiem, odbicie czegoś, że to się pojawiło, ale to wyglądało naprawdę centralnie, jakby nad takim, bo to był taki mały lasek, jakby zagajnik i nad tym po prostu wisiało. Więc to jest zastanawiające, dlaczego to było tyle kilometrów dalej. Promienie były do góry, a to świeciło jakby było, prawda, obok zaraz. Więc nie wiem. I to, to jest też takie zastanawiające jakby ta jedna rzecz. No ale tak jak mówię, no tutaj staram się racjonalnie. No przyjąłam, że to rzeczywiście może te światła były tego i jakby.
[01:46:51] - No takie zdrowe podejście.
[01:46:53] - Tak. No nie tak, no bo-
[01:46:54] - Bez jakiegoś nakręcania się, prawda, na to, na opcję paranormalną.
[01:46:58] - Tak. Ja się nie dziwię czasami, że ludzie nie włączają komórki, nie kręcą, jakby nie, nie, nie rejestrują tego, bo ja tego nie zrobiłam. To, co zrobiłam przy tej osobie, która ze mną była, bardziej byłaOgarnięta. Ja byłam taka: o rety, no co to jest? Jakby tutaj zafascynowana tym, co jest, nie? Jakby, a tutaj-
[01:47:16] - No tak bardziej się ludzie, bardziej się ludzie skupiają na zarejestrowaniu wzrokowo i zmysłowo jak najwięcej szczegółów.
[01:47:23] - Tak, tak, bo człowiek zaczyna myśleć, czy to jest prawda, czy to jest to, co ja widzę rzeczywiście. I to tak właśnie-
[01:47:28] - No a szukanie smartfona czy tam jakiegoś aparatu, czy czegokolwiek, na czym można by to nagrać. Właśnie taką rozmowę ostatnio miałem też z jednym słuchaczem. Zobaczył jakieś dziwne zjawisko na niebie, też coś typu UFO i zrobił ten błąd, że zaczął szukać smartfona czy jakiegoś aparatu, czy czegokolwiek, na czym mógłby to utrwalić. I w tym momencie dosyć krótki moment, ale jednak wystarczająco długi, żeby zjawisko umknęło po prostu z pola widzenia także.
[01:47:57] - Tak, człowiek się obawia tego, że to zniknie, tak że po prostu chce to po prostu do końca zobaczyć, co to, chociaż gdzieś tam się boi wewnętrznie. Ale tak, no bo tak jest.
[01:48:07] - No dokładnie.
[01:48:08] - Gdzieś te ataki niepokoju, ale...
[01:48:11] - I tak oto w Radiu Paranormalium ze swoich spotkań z nieznanym wyspowiadała nam się kolejna z osób, które w polskich publikacjach określa się mianem ekstrasensów lub sensytywów. Jakoś tak się dzieje, że ludzie całkowicie zdrowi na ciele i umyśle, prowadzące zwykłe, normalne życie, doświadczają nieraz całych serii różnych dziwnych i trudnych do wytłumaczenia zdarzeń. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o opisanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje nietypowe zdarzenia i chcecie się nimi podzielić, zapraszam do kontaktu. Zanim się pożegnamy, tradycyjnie przypomnę, że w punktach prasowych oraz w sklepach z e-prasą czeka na Państwa nowy numer miesięcznika Nieznany Świat, który porusza szeroki zakres ciekawych tematów z pogranicza nauki. Warto również zajrzeć na kanał czasopisma na YouTube, gdzie sporo się dzieje, bo obok zapisów spotkań w Nieznanoświatowej Księgarni ukazują się tam również wybrane relacje z rubryki Dotknięcie Nieznanego oraz archiwalne artykuły w wersji dźwiękowej. Polecam również Państwa uwadze kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, na których panowie omawiają wiele interesujących tematów, w tym te znane z anteny Radia Paranormalium. Warto też zajrzeć i zaprzyjaźnić się ze stroną naszego radia www.paranormalium.pl, bo tam oprócz zapowiedzi kolejnych audycji oraz pełnego archiwum podcastów znajdziecie również między innymi czata i forum dyskusyjne, na których możecie bez skrępowania dyskutować na tematy paranormalne i nie tylko. Z dala od cenzorskich macek wielkich serwisów społecznościowych. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu.
Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skype nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie.
W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium.
Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl.