Witam wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższych kilkudziesięciu minut z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim Internecie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Co do paranormalności to dziś być może niektórzy będą na to słowo kręcić nosem, bowiem z tego co mi wiadomo dla wielu z Państwa doświadczenie przygód poza ciałem, czy to spontanicznie i w sposób niekontrolowany, czy w rezultacie ćwiczeń, jest czymś najzupełniej normalnym. Postanowiłem jednak zmontować taki właśnie odcinek, gdyż zebrało się w moim archiwum kilka historii co najmniej niezwykłych, związanych właśnie sobie.
Na dobry początek porzucamy sobie puszkami i odwiedzimy ukochaną, gdyż takie właśnie wątki pojawiają się w pierwszej z przygotowanych na dziś relacji telefonicznych. Miałem parę takich zdarzeń, których nie jestem w stanie opisać, co to takiego było. Po prostu chodzi tu o cos takiego jak OOBE, czyli wyjście poza ciało. Tylko że u mnie ot nie było klasyczne, miałem to dwa razy, zresztą za pierwszym razem to nie wiem czy to było to czy całkowicie co innego.
To było dziwne, miałem to dwa razy, bardziej aby się wykazać i się dowiedzieć, co to mogło być. Najciekawsze jest to pierwsze, to zacznę od tego drugiego. Jak się ożeniłem, tam były takie niestacki, wie Pan, po prostu akurat ta kobieta nigdy nie powinna wychodzić za mąż. No ale było tak, że odeszła i ja zacząłem jej szukać.
No i nie wiedziałem w sumie, czy do matki pojechała, czy idzie. Okazało się, że do matki. I po prostu jeszcze w latach szkolnych tam takie jakieś skryptyśmy dostali, tam było akurat coś tłumaczone, nie wiem, z chińskiego czy z jakiegoś języka, bo literki były podobne do tych symboli chińskich.
W tych rysunkach, tak, reszta była tłumaczona na polski. I tam było jak się wydostać z ciała i tak dalej, tak dalej uwolnić ducha, to podróże astralne i te inne rzeczy. No i coś tam żeśmy próbowali, ale tam nikomu zazwyczaj nie wychodziło. Później mi wyszło coś bardzo dziwnego, to może później. Ja po prostu jednego wieczora znowu zacząłem się koncentrować.
Jakoś mi się udało w miarę szybko wyjść z tego ciała. Prawdą mówiąc, to nie pamiętam, któremu ja się dostałem na klatkę schodową, a później ja z klatki schodowej na zewnątrz. Najprawdopodobniej przejść ścianę na klatkę schodową, bo spałem przez raz ze ściany, miałem schody w klatki schodowej. Później akurat najprawdopodobniej oknem się wydostałem, bo nie wiem którędy.
To jest niematerialne, to może się przemieszczać jak chce. I co? I po prostu bałem się unieść wysoko, polecieć na skróty, żeby nie zabłądzić, bo po prostu nigdy w ten czas jeszcze nie byłem w powietrzu, w samolocie, nie wiedziałem jak to wygląda i tak dalej.
A w nocy, to znaczy wieczorem. No dość późnym wieczorem, no w sumie w nocy, to by było akurat ciężko to zrobić, żeby po prostu nie zabłądzić komuś nieoboznanemu z takimi podróżami. Więc akurat tak drogą jak jeździ samochód asfaltem zacząłem tam akurat podążać.
A tak jakby pan jeszcze nie za bardzo się orientował jak się poruszać w tym świecie niewiezycznym, prawda? Tak, w szczególności w tej przestrzeni akurat. No i tak, że drogą jak samochody jadą, to tak można powiedzieć, że taki ubrałem pułap trochę wyż jak samochody.
No i tak, że tak ubrałem pułap trochę wyż jak samochody. Drogę znałem bardzo dobrze, chociaż to było, mówię, kosztów 20 kilometrów, przynajmniej do połowy, znaczy ponad połowę drogi znałem bardzo dobrze, bo chodziłem do szkoły, bo tam szkoła ileś tam kilku lat temu, ale ode mnie to była teoretycznie ta sama droga.
Znaczy czy tu bym jechał, czy tu, to ta sama droga do . Wziąłem się, wydostałem akurat za to to. Tak w miarę szybko dostałem się na tą wioskę, w której ona pochodziła. Podchodzę do tego okna, znaczy podchodzę, no tak jakby podchodzę do tego okna, widzę, że okno jest otwarte.
W oknie stoi kupę takich puszek po dezodorantach i tak dalej, a nie lekkich puszek pojemników, takie muozole, dezodoranty i tego podobne. No ale ta chwila się zaczęła, mimo że pojawiła się w oknie, zaraz za nią przyleciała teściowa, widzę, stoi.
I normalnie to jest takiego, że akurat teściowa się pyta co jest, a ona mówi, że chyba to głupie przyszło. Ja się wtedy zdenerwowałem. Właśnie nie wiem w jaki sposób, w jaki sposób, że ja te wszystkie puszki zrzuciłem jej im pod nogi.
Po prostu stało na oknie. No oczywiście teściowa w moment uciekła, ta akurat wzięła okno, ja nie wiem w jaki sposób się przedostałem do siebie z powrotem. Po prostu ten powrót jest dla mnie niewiadomość.
Może pana emocje, które wywołane były w tym momencie jakby wybudziły pana fizycznie? W każdym, no nie wiem, wie pan, bo ja nie byłem obywatelem... No bo z obetą, wie pan, to jest tak, że jakiś dowolny bodziec może osiągnąć, że...
powrót do ciała, prawda? Jakieś emocje, jakieś coś, coś się mogło stać też w pokoju, w którym pan fizycznie leżał. Tak, tak. Znaczy w pokoju się nikt nie wydarzył, bo ja bym nie wydarzył tam gdzie leżała.
Każdy ma w zranie, że coś takiego, że po jakimś czasie ona wróciła. To wszystko mi to samo opowiada. W tych skryptach pisało, żeby się nie przyznawać do tego, że się widziało, że to, że tamto może się tak jeszcze skończyć.
Że to... Miałem pierwszy przypadek taki niezbyt ciekawy. Już później. Także to już mając te doświadczenia po prostu wziąłem akurat... No wiedziałem, że może to wiatr wioł, może to, może tamto. A chciałem panu zadać, wie pan, pytanie o to, czy pan sprawdzał, czy pan potem weryfikował, czy to rzeczywiście się wydarzyło.
A tu się okazuje, że się samo zweryfikowało. Samo się zweryfikowało, bo ona powiedziała mi, tylko że zmieniła, że nie powiedziała do matki, to głupio przyszło, tylko... Ja powiedziałam, że chyba *** przyszedł.
Tak mi się wydaje, czy... Tak mi się wydaje. Mi się wydaje, że przyszedł. Coś, coś na tym, na tej zasadzie. I ten moment, gdy żona panu kłamie, a pan zna prawdę. Tak, tak. No ja nic nie... Udałem, że nic... Że jak o niczym nic nie wiem, to ja zadałem to tam.
I wie pan, wszystko widziałem po drodze. Przeprzemyślałem dość dokładnie i było w takich ciepłych barwach, żółtych. A o dziwo, że tam na podwórku u nich i ten dom i nic, to widziałem już w bardziej chłodnych barwach wszystko.
Nie wiem, akurat tak samo. Tylko nie rozumiem, dlaczego tak to widziałem tu, tak tu. Może pan jakoś postrzegał energię otaczającą to miejsce? No możliwe, możliwe. Można pospekulować, prawda? No bo wszystko wyglądało tak na ulicy, ta droga, którą leciałem i tak dalej.
Jakby poświetlone były tymi lampami sodowymi, czy jak to tak pomarańczowało świecą. Tak wszystko wyglądało, chociaż tych soduet w tamtych latach było, no można powiedzieć, niewiele, bo to był 85 rok. No to jest to.
W szkole, jak do szkoły chodziłem, to jest ta druga sprawa, ja podkoczywałem się takiej dziewczynie. To już było po tym czytaniu tych skryptów i tak dalej. I było normalnie coś takiego, że byłem u tej koleżanki, z której się podkoczywałem i takśmy rozmawiali na te tematy, takie paranormalne.
I ona mówi, że jak będziesz kładł się spać, to spróbujmy powiedzieć cześć albo coś takiego. No dobra. Przyszedłem do siebie na stację, bo to się działo wszystko ***, bo tam chodziłem do szkoły, tam byłem w ojcu.
I coś normalnie takiego, że przyszedłem do siebie na stację, siadłem przy stoliku, paliła się tylko lampka nocna. Podpalałem głowę dwoma rękami, tak bardziej można powiedzieć, że objąłem tu za puls dwoma rękami.
Koncentrowałem się i w pewnym momencie widzę ją. To była odległość między nami około kilometra. Widzę ją, widzę akurat, że śpi. Świeciła się jakaś lampka nocna. A widziałem wszystko w naturalnych barwach.
I widzę ją, że ona leży w jakimś szlafroku takim. Alaktyk, ryśia skóra. No i coś takiego, że no wziąłem ją w pokronek w policzek. No jak przynajmniej. Ja teoretycznie mogę powiedzieć, czułem się jakbym rzeczywiście ją całował.
Ten policzek. Ona się obudziła, popatrzyła się w moją stronę, uśmiechnęła się, no ale dwa oczy i się zamknęło, usnęła. No ja się wycofałem, w jakiś sposób, nie wiem. No i na tym się skończyło. Tylko, że na drugi dzień rano przychodzi gospodyni.
Wchodzi tam do mnie do pokoju i mi mówi, że coś ty wczoraj robił. Mówi, jak przyszłam, to aż się wystraszyłam, że uciekłam. Mówi, chciałem się tam, nie pamiętam o co tam spytać, no tu już nie pamiętam o co, ale mówi, siedziałeś, patrzyłeś w stół i byłeś kompletnie nieobecny.
Mówi, patrzyłeś i myślałem, że ten stół chciał wzrokiem rozbić. No nic, mówię, no tak się, mówię, zamyśliłem. No i tylko tyle, no ale idę do szkoły. No spotykam akurat tą koleżankę, akurat do mnie. Kto cię do domu wpuścił?
Jak to? Nic, no ja gdzieś powiedziałem tak, że on zrobił. Po prostu akurat byłem cały czas usierdzący. Nie w sobie, tylko że po prostu chciałem, mówię, to ile mogę, to się skoncentrowałem i tam do ciebie przyszedłem.
Mówi, w jaki sposób? Nie wiem. A ja od razu do niej, jak byłem ubrany, mówię, no w tej jakoś ulicy Besiu. No, a ja mówię, a ty miałeś taką, jakoś tam na sobie jakiś taki szlafrok, czy co? Tygrysia skóra.
A mówię, no miałem, bo po twoim wyjściu ojciec mi to dał na prezent tego, no urodzinowy, bo urodziny się zbliżają, no. No, czyli nie miał pan możliwości jakby wcześniej się dowiedzieć o tym, o tym szlafroku, prawda?
No, ale... Tak, no nie mogłem się dowiedzieć. W każdym razie, że coś takiego, że no ja w ten czas paliłem, zresztą teraz od nowa z domu palę, bo przez jakiś czas nigdy nie paliłem. Zszedłem po prostu na tej przerwie akurat do łazienki, no łazienki tej szkolnej i tam zapalił, tam plarni się byli taką.
Zresztą na szkole nie ganiali tych beczek do papierosy tych pełnoletnich. Ja już byłem pełnoletnim w ten czas. Także, no przychodzę z powrotem, patrzę się, jej nie ma, a dwie koleżanki do mnie od razu z pieściami, drapią.
Skarpią jedna w jedną, druga w drugą. Coś tu zjadł, to zrobił. No znaczy, to, że zrobił. No, ja im to z grubsza opowiedziałem, to teraz idź do szpitala, bo karetkę ja zabrała. W momencie, kiedy aż bym zszedł, to tutaj tak zaniżyło się ciśnienie, że miała bodajże 40 na 60, jak do szpitala trafiła.
No i ją ledwo, ledwo wyratowali. Jak poszedłem ją po lecjach odwiedzić, to była taka blada, no normalnie jakby kredy o ktoś wysmarował. No i tak jak od domu powiedziała, że więcej się w to nie będziemy bawić.
No, ale jeszcze tam parę razyśmy na ten temat mówili. No to teoretycznie akurat to, co ja widziałem, to i ona. Także no, nie potrafię sobie tego wyjaśnić, co to było, na jakiej zasadzie to mogło się dziać i tak dalej.
No nie potrafię. W każdym razie, po tym pierwszym razie przez dłuższy czas się w ten sposób nie bawiłem, dopiero jak się ożeniłem. No i po prostu jak się podobnego coś stało, akurat że żona mi potwierdziła, ta była żona, bo my jesteśmy po rozwodzie.
Że akurat to to, że coś takiego było, no to już po prostu... Tak, ale... Akurat to, no po prostu nie chciałem akurat się tym zajmować, po prostu jakby odrzuciło od tego. Muszę nie tyle odrzucić, tylko się wystraszyłem, no.
Po prostu wystraszyłem się tego. No, a po tym zdarzeniu drugim, co pan opisał, to rzeczywiście można by się naprawdę mocno wystraszyć potencjalnych tego efektów, tak? Tak, tak, tak. W każdym razie z tego tematu miałem tyle, chociaż tam były takie różne rzeczy, że na przykład kiedy dojeżdżałem ze szkoły do domu, wiedziałem czy siostra jest zdrowa czy chora.
Telefonów w tamtych latach nie było. Były 70-te, 80-te lata. Ten przełom. Ustań w wojennym akurat skończyłem szkołę, chociaż powinienem trochę wcześniej, no. Rok jak się mówi za politykę, a drugi rok za głupotę.
Miałem dwa lata w tył. Po prostu wychował z tego, usadził siedem osób w klasie, między innymi tak samo i mnie. Gadałyśmy kawałek na jego temat, powiedzieli z kolegą. Ze kolegi matka przygadzała łapówkę, to on przeszedł do następnej klasy.
No jak? Mówi... Ja przyjechałem sam, to niestety mnie nie przepuścili. Tak się jeszcze zastanawiam, czy tego przypadku, czy tego nie można było zaklasyfikować jako przypadek takiej bilokacji. Skoro ona pana widziała fizycznie tam w pokoju u niej, w mieszkaniu, to może jakaś bilokacja też nastąpiła.
Czyli chodzi o rozwojenie osobowości, znaczy nie tych... No pojawienie się w dwóch miejscach jednocześnie. No pojawienie się, tak, tak. No możliwe, ale... Nie tylko się takimi rzeczami po prostu nie zajmowałem akurat.
Poza tymi skryptami. Tak, tak. I tam przeczytałem i tam parę jakichś tam treningów i po prostu dałem sobie spokój. Dopiero później z nią to wyszło, a po paru latach akurat z żoną to wyszło. Coś takiego.
A czy wy się jakoś tam skryptami jakimiś wymienialiście? To nie... To były jeszcze czasy, kiedy chyba nie były dostępne książki tam Roberta Monroe, Raymonda Moody'ego. Nie, nie, nie, nie. U nas to chyba... No, u nas to chyba bardziej Doni Mirski, Leszek Schumann.
Nie, nie, to były jakieś filmiki. To takie notetki takie jakieś były, tak? To były kartki luźno drukowane na kseros, pięte normalnie tym tym. Skoroszycie było, skoroś dostarczone. No, to też takie czasy, gdzie to zainteresowanie tego typu rzeczami jakby się rodziło u nas w Polsce, tak?
No zgadza się. To były u nas tylko książki fantastyki dostępne, szczególnie Lema. Później dopiero w późniejszych latach, można powiedzieć, jak żona uderzyła to się pojawiło. O, mnóstwo tego było. Tutaj to zdarzenie z tą, z pana żoną było. To potwierdza, że...
Potwierdza, że takie działanie, bo tam, tam jakby musiała jakaś fizyczna siła z pana strony zadziałać, żeby strącić, prawda, te, te dezodoranty z okna. To jest taki dowód kolejny, że, że rzeczywiście da się w tym stanie poza ciałem jakby działać też fizycznie na obiekty.
Tak, tak. Właśnie mnie to zdziwiło, że to można fizycznie działać. No, a w tym przeczyn razem, to ja nie wiem, co to było, bo ja czułem w wyrazie, że ja całuję w policzach. No, może było coś takiego, że jakby... Bo koleżanka...
No, może było coś takiego, że jakby... Bo koleżanka wtedy też spała, prawda? Znaczy ona spała w ten czas. I ona się obudziła. Jak ja pocałałem, to ona się obudziła. No, może po prostu wystąpiły takie warunki odpowiednie do, do tego, żebyście się jakoś spotkali w tym, tej sparze między snem a jawą, prawda? Tak teraz troszeczkę głośno myślę.
Wystąpiły warunki, które jakby pozwoliły na to, żeby, żeby pan koleżankę pocałował i jednocześnie, żeby ona to odczuła. No, to też możliwe. Chociaż mogło też być coś takiego, jak w tym drugim zdarzeniu z tą, z tą żoną, że po prostu jest możliwość, żeby jakoś fizycznie tam zadziałać i ona też fizycznie odczuła ten...
Tak, tylko że koleżanka mnie widziała, a była żona mnie nie widziała. Ani teścioła też mnie nie widział. Ewentusz przed nimi. No, dlatego mówię o tych warunkach, prawda? Między snem a jawą jest taka jakby sprawa, w której łatwiej nam widzieć, jak to wygląda.
Łatwiej nam widzieć jakby osoby, które zmarły na przykład, które są wokół nas, albo też osoby, które no, opuściły ciało i postanowiły nas odwiedzić. No, niby tak. Zanim przejdziemy do kolejnej historii, takie pytanie, czy są na sali kociarze? Mówi się bowiem, że nasze domowe zwierzaki, w tym koty, widzą znacznie więcej niż my.
O tym, że coś w tym rzeczywiście może być, przekonał się jeden z naszych służb. To był jeden z naszych słuchaczy, który opisał zdarzenie, w którym jego kociaki zauważyły jego ciało astralne i czym prędzej przebiegły sprawdzić, czy z ich właścicielem wszystko jest w porządku.
A co do OB, to wie pan co? Ja przeżyłem OB. Bardzo wyraziste doświadczenie miałem z OB. Historia też była bardzo ciekawa, więc mogę też tak pokrótce powiedzieć. Na pewno jest warto, myślę, że do opowiedzenia z tego faktu, że no, bardzo wyraźne miałem to doświadczenie.
To było niekontrolowane, tak? Tak, tak. Nie ma nic złego w tym, co się dzieje. Mam też takie zwane wyjście. Spałem w łóżku. Wie pan, mam pokój na dole, powiedzmy, piętrowe mieszkanie, na dole w łóżku spałem i tak...
W pewnym momencie nad ranem widać było, że świta. Było tak, że ja się przebudziłem normalnie w czasie snu. Przebudziłem się tak i wyspany się poczułem, wie pan. Tak nagle otwieram oczy, jestem bardzo wyspany i tak, już zamykam dalej oczy.
Czyli mówię, jest świta, patrzę jasno na zewnątrz, się robi. że sobota była też, wolny dzień następnego dnia, tak więc dalej sobie postanowiłem spać. I tak, i wie pan co, i nagle, no od tego momentu, kiedy znowu usnąłem, no nie wiem, nie minęło parę minut i takie poczucie, wie pan co, miałem, że no, pewnie pan słyszał pewnie parę relacji, jak to człowiek odczuwa.
To ja panu pamiętam, że no, ja po prostu z miejsca, jak to się stało, to nie byłem do końca świadomy tego, co się dzieje. To przeszło po czasie, to było tak, że wie pan co, ja miałem poczucie, że ja po prostu, no, lewituję, że wyszedłem z tego ciała, ze swojego ciała, leżąc i wie pan co, i takie to było uczucie mocne, że no, poczułem się bardzo lekki, na pewno bardzo lekki, taki jakby trochę wyzwolony, taki uniesiony, wie pan, i tak, i postanawiam wyjść z pokoju, ale o dziwo nie wyszedłem z pokoju, bo ja przeniknęłem przez drzwi, rozumie pan. Normalnie ja przeniknęłem przez te drzwi, to było niesamowite uczucie też panu, powiem od razu, ja jeszcze nie wiedziałem, co się dzieje, postanowiłem schodami, mam takie chręte schody, wie pan, na górną część mieszkania, i po prostu tymi schodami postanowiłem udać się do góry, i wie pan co, no, ja tak lewitując, że tak powiem, tymi schodkami do góry po prostu znalazłem się na górze, i teraz powiem panu tak, ja mam, ja mam dwa, miałem wtedy koty, już nie mam niestety, to było, samo to zdarzenie, wie pan co, kiedy to miało miejsce, nie chcę pana skłamać, to było siedem lat temu, plus minus, siedem lat temu, może sześć, jakoś tak, i wie pan co, i ja znajdując się właśnie na górze, w kącie mieszkalnym dostrzegam te moje koty, i koty, że tak powiem kolokwialnie, wlampione we mnie, wielkie oczy mają, jakby się strasznie mnie przestraszyły, i w tym momencie, jak ja spojrzałem na te koty, wie pan, unosząc się tak naprawdę w powietrzu, doszło do mnie, że coś jest nie tak, że ja wszystko tak naprawdę wokół siebie widzę tak naprawdę dokładnie, jakbym był, normalnie bym funkcjonował po przebudzeniu, czy jakkolwiek inaczej, no i te koty tak się na mnie wpatrują, ja tak się na nie wpatrzę, i tak mi przychodzi instynktownie takie, wie pan, takie poczucie, że coś jest nie tak, i wie pan co, i ja tak się tak rozglądam wokół siebie, i do mnie trafia to, że nie mam jakby w moim ciele, że ja jestem jakby poza, ja powinienem wracać, wie pan, takie uczucie, że, ale co jeśli, nie wiem, a jeśli nie wrócę, albo coś, wie pan, taka panika mnie naszła, i wie pan, ja normalnie zacząłem wracać do swojego ciała, tak płynnie, znowu się przemypieszczając tymi schodami, lewitując nad nimi, przeniknęłem znowu przez swoje drzwi, zamknięte oczywiście, do mojego pokoju, i wparowałem, nie zastanawiając się nad niczym, po prostu swoje ciało, i ja się teraz, proszę pana, przebudzę w tym momencie, kiedy się, że tak powiem, w siebie tak naprawdę skąpiłem, i koty, i koty po prostu tu, tu, tu, tu, schodami, z góry zeszły, zbiegły tak naprawdę, i ja taki, wie pan, podekscytowany wstaję, i wie pan, otwiera mi te drzwi, i normalnie te koty za mną, za mną te koty po prostu widziały mnie w tym świecie tak zwanym astralnym, widziały mojego ducha, czy jak to się nazywa, ciało astralne, tak?
No to tak brzmi, jakby koty zauważyły, że coś się dziwnego stało z ich ulubionym człowiekiem, i postanowiły zbadać temat. Tak, tak, ewidentnie, ja panu mówię, jak ja widziałem te koty na mnie patrzące, coś do mnie doszło, że wie pan, no i mówię, nie, jak właśnie wróciłem właśnie przez te drzwi, przeniknąłem, znalazłem po prostu się u siebie, że tak powiem, w swoim ciele, znowu to otwieram drzwi i koty, koty na mnie się patrzą pod drzwiami, wielkie oczy, nie?
I to, no, ale to ja panu powiem tak, że no, to doznanie, to doznanie, to odczucie temu towarzyszące, to naprawdę coś, no, świetnego, tak, ale no mówię, w momencie, kiedy naszą mnie ta panika, to taki strach, wie pan, mnie naszedł, że no, co jeśli, no, wtedy nie myślałem, że co jeśli nie wrócę, tak dosłownie, ale, że muszę wracać, to tak, no, powiem, także...
No, podobno zawsze się wraca, a o ile oczywiście z ciałem się nic złego nie dzieje, to zawsze się wraca, tak przynajmniej twierdzą osoby parające się, czy też badające od wielu lat te tematy astralne. No, mówi się, że koty przez to, że mają troszeczkę inne spektrum pozostałych, dostrzeganie światła, odbieranego światła przez ich narząd wzroku, no, są w stanie podobno dostrzec tę niematerialną część naszej rzeczywistości, w tym oczywiście niematerialne jakby pojawienie się swojego właściciela.
Aha, rozumiem, no tak, no tak to by wyglądało, no. Moje koty widziały mnie ewidentnie, no, prosto się na mnie patrzyły, ja wtedy też czek na nie i mówię, że no, coś jest nie tak, nie. No, ale to wie pan, no, to jest, ale to było mocna historia o tyle, że no, to odczucie, to, to, to było to, no, coś niesamowitego, tak panu powiem, to odczucie OB, to wyjście, nie, z coś niebywałego wokół nas, w innej rzeczywistości, co istnieje.
Tak mi się wydaje, że to było OB właśnie zaindukowane tym, że się pan na chwilę obudził i ciało zasnęło, umysł był aktywny dalej, tak? Tak, no, chyba tak. I pan co, ale to nie było moje pierwsze takie zdarzenie.
Ja kiedyś miałem też podobnie, tylko wtedy już, no, to było jeszcze dawniej, jeszcze mniej pamiętam i nie było, no, mi nie było tak intensywne, ale wiem, że na tej podstawie właśnie też, też wyszedłem, bo się przebudziłem tuż nad ranem i tak poszedłem też spać i w ten sam sposób się jakby, że tak powiem, wybiłem z ciała, nie, takim, taki, tak, tak, tak, tak to widzę, nie, tak to czuję.
No, to też jest jedna z metod wychodzenia z ciała uczona na kursach, chociażby przez Rafała Nieradzika czy w Limon Room Institute, się, się człowiek budzi i przez jakiś czas coś tam sobie robi, nie wiem, na przykład czyta albo robi coś koło siebie przez kilkanaście minut.
A potem wraca do łóżka i następuje taki stan, że umysł jest cały czas jeszcze aktywny, ale ciało już zasypie i wtedy podobno łatwiej wyjść. Tak, no, no właśnie chyba na tej podstawie, no, właśnie tak, też mnie to spotkało, że tak powiem.
Co do kolejnej relacji, nie jestem do końca pewny, w jaki sposób ją zaklasyfikować. Czy jako sen proroczy, czy też jako pozacielesną eksplorację miejsca, które mój rozmówca miał sposobność odwiedzić również fizycznie.
W relacjach z eksterioryzacyjnych peregrynacji często przejawiają się wzmianki o tym, że w OB dane miejsce różniło się pod pewnymi względami wobec tego, jak wygląda ono fizycznie. Przykładowo osoba doświadczająca OB w swojej sypialni widzi w pomieszczeniu przedmioty, których tam nie ma.
Sami Państwo ocencie, czym tak naprawdę było zdarzenie opisane przez mojego kolejnego rozmówcę. Może to nie jest nic wielkiego w skali świata, ale dla mnie, jest to bardzo takie ozdobliwe, więc no dobra, ale do rzeczy.
To miało miejsce tydzień temu, nie przepraszam, dwa tygodnie temu, nie, tydzień temu w niedzielę. Tak jak dzisiaj mamy też niedzielę, więc w każdym razie byłem po samochód w okolicach Wałcza i wracając do domu, bo jestem z Bytowa, to jest na Pomorzu, nawigacja jakoś mnie tak poprowadziła takim skrótem dziwnym, że właśnie trafiłem do tej wioski.
Przy czym najkrótsza trasa była zupełnie inna, jak spojrzałem sobie w mapę, w gogle, ale poprowadziła mnie to, a nie inną drogą. Więc, ale w każdym razie, wjeżdżam, mijałem jedną wioskę, drugą, trzecią i droga była, nagle droga stała się taka bardzo, bardzo, bardzo prosta.
No i wjeżdżając, już widząc, że zbliża się do wioski, widzę po prawej stronie blok, taki popegeerowski, bodajże tam były trzy klatki chyba, jak tak się przyjrzałem po tych mapach. No i w tym samym momencie wjeżdżałem do tej wioski, takie mam przeczucie, że już wiem, co będzie, gdzie będzie i gdzie będę skręcał.
No i przypomniało mi się zanim do tej wioski jeszcze wjechałem, no to miałem taki przebłysk od razu, że będzie ten, że jest ten blok po prawej stronie, są barierki, będzie chodnik przed tym blokiem, a po lewej stronie będzie takie szczere, równe bardzo pole.
Jak się zbliżałem do tego bloku już, no to faktycznie, rozjeżdżałem się, po lewej stronie miałem pole, po prawej stronie blok, barierki, chodnik, to co się okazało, później nie było tego chodnika i tych barierek, ale okazało się czymś innym.
No i wjeżdżałem, mijając ten blok, wiedziałem, że już będę skręcał w prawą, w prawą stronę, bo też tak prowadziła droga, ta główna droga z pierwszeństwem i już zanim minąłem zakręt, dowiedziałem, że po lewej stronie będą właśnie takie jakby szeregowe, szereg takich bliźniaków, takiego starego typu, po prawej stronie też były, no i tak też się stało, że wjeżdżając już, już skręcając w prawo, te domki były po lewej, po prawej stronie, no i...
A zanim, w momencie, kiedy miałem ten blok, przypomniał mi się właśnie, właśnie sen, który miałem pół roku, może albo rok temu. No i w każdym razie to wszystko, ten przebłysk tego snu, który miałem, dokładnie odzwierciedlał to miejsce, w którym się znalazłem.
Leżę w tym śnie, z tego co pamiętam, wyjeżdżałem białym busem pomiędzy tych, tych bliźniaków, tych domków bliźniaczych i właśnie skręcałem w prawo, potem w lewo i jechałem do tego bloku, do tego którego, który, ten blok, który widziałem na początku.
No i po prostu było to dla mnie tak dziwne i tak zaskakujące, że, że tym bardziej, że przypomniał mi się sen, który, który w tym momencie, w którym się przypomniał, pamiętałem, żeby to było z pół roku, a jeśli nie rok temu.
No i co jeszcze ciekawego, jak spojrzałem, spojrzałem sobie wczoraj w mapy Google Street View, no to ten, tam te barierki przed tym blokiem pierwszym, który zobaczyłem, to nie były barierkami, nie było dochodnika, tylko obok tego bloku był domek jednorodzinny, gdzie płot był na żółto pomalowany.
Więc w tym śnie jakby ten, ten płot był barierkami, których faktycznie nie było, a te szereg, a te bliźniaki, bliźniacze domki, no to nie, to nie były takie typowo domki jednorodzinne, bliźniacze, tylko takie właśnie małe, małe bloczki czteromieszkaniowe z tego, z tego co, z tego co udało mi się na mapie wnioskować.
Także, także no to w sumie, więc z tego powodu postanowiłem, postanowiłem zadzwonić do was i opowiedzieć to, przepraszam, że tak mówię chaotycznie, ale to takie emocje we mnie, we mnie wzbudza, że trudno mi zebrać myśli.
No to tak wygląda jakby pan, jakby pan jakby pozazmysłowo odebrał, że tak to ujmę, wygląd tego miejsca, tylko nie miał pan w pamięci zapisanego czegoś, co odpowiadałoby w stu procentach wyglądowi tych obiektów, tak?
Tego, tego schematu, no dokładnie, bo tak, tak najbardziej to ten płot, bo jak, jak mi, jak wjeżdżałem do tej wioski mijając ten blok, w sumie nie zwróciłem uwagi, czy są tam barierki, czy płot, ale dopiero wczoraj na mapach w ogóle faktycznie, no nie było tych barierek, ani chodnika, tylko ścieżka odeptana, ale były, był obok zaraz jakby dalej był płot na żółto pomalowany, więc...
No świadomość przywołała najbliższe skojarzenie z pamięci, jakie się jakby tutaj nasunęło, tak? No właśnie, jeszcze ta kwestia też tych, tych domków, tych bliźniaków, bo no mówię, były to, były to te PGR-owskie takie bloczki małe, no ale też w formie bliźniaka, tak, bo po, po jednej stronie były dwa mieszkania, obłopiętrowe i po drugiej stronie jakby, nie?
Więc, więc i dopiero wczoraj tak jakby jeszcze bardziej się zastanowiłem, że kojarzyłem to miejsce, że mniej więcej wszystko się, praktycznie no się zgadzało, tylko faktycznie te domki były blokami takimi małymi, więc, więc no to było takie, no pierwszy raz coś takiego mi się w życiu zdarzyło.
Podejrzewam, że jakby z kimś jechało, to nie zwróciłbym na to uwagi, ale że jechałem sam akurat, to, to, to, to, to może wiesz, taki byłem też zamyślony jakiś, gdzieś tam w obokach myśli miałem i mówię, wjeżdżałem do tej wioski, no miałem taki przełomysły od razu, że wiedziałem gdzie, gdzie jestem i co to za miejsce.
Ale dodam jeszcze, że ta wieś się nazywa Szczytno, to jest koło Czuchowa. Można to na różne, prawda, sposoby. Można to tłumaczyć bardziej przyziemnie, bardziej racjonalnie, że to po prostu coś na zasadzie Dejavu, że naszemu mózgowi się wydaje, że jest na to miejsce, a można też tłumaczyć bardziej paranormalnie, takie bardziej paranormalne tłumaczenie wysnuć, że odbył pan podróż poza ciałem jakiś czas temu, albo jakąś podróż, coś na zasadzie podróży mentalnej i przypadkiem odebrał pan jakby jak to, jak to miejsce wygląda, tak, jak to okolice wyglądały.
Pan by powiedział, że tak. Tak, też myślałem o Dejavu, ale tak jak też tam pewnie panu się nagrałem, wczoraj, nie pamiętam, bo to miałem w życiu Dejavu, miewałem, ale jak wszyscy wiemy, no to są takie ułamki sekund, prawda, gdzieś tylko takie przeczucie to jest jakby, a tutaj, a tutaj to był cały plan, cały schemat miejsca, więc myślę, że do Dejavu to, nie miałem tego poczucia właśnie Dejavu, tylko to było zupełnie inne.
Pan, pan jakby wiedział od początku, gdzie, którędy pan będzie jechał, tak? Aha, no dokładnie. I co jeszcze pamiętam, ta droga też, to dzisiaj sprawdziłem też, że ta droga wjeżdżała się w tej wioski i potem ona, to była droga z powierzchni, więc skręcała się w prawo, to była ta główna asfaltowa, a jakby pojechał prosto, to była polna droga, czego nie zakładowałem wtedy, jak przejeżdżałem i dopiero dzisiaj spojrzałem na mapie, a pamiętam z tego, że w prawo tą drogą to już była taka polna po prostu tam taka dróżka i faktycznie na mapie, z tego co widzę, to już jest taka właśnie droga polna, więc kolejny taki szczegół, który jak już sobie tak to przyjrzałem, przyjrzałem się temu miejscu na mapach, to, to też się potwierdziło.
A tak poza tym, no nie ma tam nic w tym miejscu takiego jakiegoś tam wyjątkowego, więc że tak powiem, wydłupię, więc zadłupię o tak może. Przeddłupię. Mówię skolokwialnie i nic takiego nie ma, nie ma w tym miejscu, co mogłoby jakoś tam.
No tak jak mówię, tutaj różnego rodzaju tłumaczenia można jakby wysnuwać, bo to co widzimy w snach, to też jest mocno przefiltrowywane przez naszą świadomość, przez nasze postrzeganie, przez to co mamy prawda w pamięci zapisane.
No i w oparciu o jeden opis jakby, czy to jest jakby miejsce, czy obiektu, można stworzyć nieskończoną liczbę jego portretów tak wizualnie. No tak też można to tłumaczyć. Ale w każdym razie też w tym śnie, z tego co pamiętam teraz, to też nic takiego się nie działo, po prostu był sen jak jeden z wielu.
Dużo rzeczy się tam działo, pamiętam tylko, że tym busem jechałem, jakichś ludzi wiozłem i do tego, z tych domków do tego bloku jechałem. A tak nie mogę sobie już więcej przypomnieć, co tam się działo.
Ale też pamiętam, że jak sobie przypomniałem w tym momencie ten sen, to nie był też taki zwykły sen, bo był taki, że... Bo jakiś też miał takie poczucie, że... Przypomniał mi się ten sen i pamiętam, że o nim też myślałem długo, bo był taki bardzo intensywny i wyrazisty, więc...
I włączyła się ta jakby taka mapa w głowie, tak? No dokładnie, no dokładnie. No i tym bardziej teraz, że sobie spojrzałem na Google, porównałem sobie to, co widziałem w tym śnie, to, co widziałem faktycznie przejeżdżając i teraz na spokojnie na mapie po prostu.
I to jest takie osobliwe, o tak, że to nazwę. No i w sumie, no i chciałem się, w sumie tym chciałem się podzielić. No i w sumie wczoraj miałem taki zryw po prostu, jak już tak przeglądałem tą mapę, mówię faktycznie, no to to jest takie bardzo, bardzo osobliwe i może nie jakieś tam paranormalne, ale myślę, że warto się tym podzielić, więc...
No na pewno warto to jakoś zarejestrować. Myślę, że tutaj ta rozmowa troszeczkę jakby naświetliła pewne kwestie. To pomogła zrozumieć, na jakiej zasadzie to działa, tak? Bo niekoniecznie to, co widziałem w snach, nie zawsze się pokrywa jakby z tym, co...
Jak obiekty wyglądają w rzeczywistości. Ale jakby porównać sam opis snu z tym, co później widzimy, to jakieś zbieżności rzeczywiście się pojawiają niekiedy. No tu akurat, jak dla mnie, no to były bardzo duże zbieżności, tylko mówię, te kilka szczegółów jakby tam nie zostało zdekodowanych w tym śnie z tego miejsca faktycznego, więc...
Ale tak poza tym, no to wszystko się zgadzało, cały ten plan, tylko mówię, z tych szczegółów, w kosmetyce, o tak może to nazwę. Ale te barierki, o tak mi zastanawiałeś, bo... No, barierka, płot, jakieś coś, coś koło domu stoi.
Zabezpiecza tak w ten sposób. No, ale, ale w każdym razie chodzi o to, że jakby, jak bardzo zostało to dopasowane, że nie było tych barierek, albo jednak ten płot, który przypomina jakąś tą formę ptak, jest też barierą, tak, jest żółtej i tylko to jest po prostu było przesunięte o parę metrów dalej, także to było takie kuriozalne wręcz, także, no, wesołe.
Wesoła, wesoła przygoda. Ciekawa rzecz, na pewno. Ale jaka po tym frajda, jak się, jak się przypadkiem zweryfikuje to, co się widziało właśnie, prawda? Dokładnie, ja to, ja to dopiero mówię, na, na, na mapach w ogóle dopiero wczoraj to zweryfikowałem.
Jakoś miałem chwilę, bo też cały tydzień byłem zabiegany, dopiero wczoraj miałem chwilę, żeby tam spokojnie usiąść do tego i przejrzeć. To trochę tak jakby weryfikacja znaków ze światów. Aha, no, można tak powiedzieć.
To też jeszcze zastanawiałem się, może ja tam, może byłem w tym miejscu, bo gdzieś tam w okolicach pracuję, powiedzmy w Chojnicach, to jest też niedaleko, ale nie ma możliwości, nie, tam nie byłem nigdy w tej wiosce.
Tak spojrzałem, mówię, bo zawodowo może tam byłem, ale nie, nie, bo jeszcze pamiętam tego busa, że dziwni ludzie, jacy dziwni ludzie, dziwne sytuacje, to wszystko było takie dziwne, że absolutnie tam w rzeczywistości, bo tak, też miałem taki moment, że może ja to, może tu byłem, nie pamiętam, bo w różnych miejscach bywam, ale jak tak sobie, to nie, nie, nie byłem nigdy w tej wiosce, nie byłem nigdy w tej wsi, więc, to jest taka mała wioseczka bardzo, więc taki tylko, mówię, zakręt, wieś w formie zakrętu, takiego skrzyżowania, tylko po prostu zakręt i jest koniec wsi, także, także ciekawe to było.
Pomyślę jeszcze o tym, może jeszcze jakieś wnioski wyciągam. Kolejna historia będzie wspomnieniem OB z okresu dzieciństwa. Nasz słuchacz przekazał relację o spontanicznym wyjściu z ciała w momencie tonięcia. Zaznaczam, że ten rozmówca prosił o zmianę barwy głosu.
Wysłuchamy teraz historii sprzed ponad 60 lat. Jest to zatem zdarzenie, które mój rozmówca zapamiętał na całe życie. Ja miałem 4 lata i topiłem się, no znaczy, niby utopiłem się. To było... 60. rok urodzony. To było około sierpnia w Borkowie, na takiej wsi z moją mamą, bo tam mój tato się urodził. I wie pan, tam taka rzeka Brodnica nazywa się, no teraz to tam chyba kałuża jest, ale wcześniej to była taka nawet, nawet. I ja w 64 roku miałem 4 lata. Nie wiem, czy pan pamięta, jak pan miał 4, 3, czy 5 lat.
Trzeczko, prawda? Ale powiem panu, że ja ten moment pamiętam. My żeśmy byli tam na wsi, no bo tato tam się urodził, przyjechaliśmy tam pomagać, znaczy, tato w tych rzmiwach i tak dalej. I mama, i jeszcze tam ciotka, i jeszcze ktoś wzięli nas na tą rzekę.
No i tam była taka, jakby powiedzieć, piaszczysty moment, krótko. I tam mój brat, kuzyni się kąpali i takie te kwiaty, te lilie wodne, wie pan, żywali. I ja pamiętam, że chciałem lilie taką wodą urwać. Ja to pamiętam. I krok zrobiłem i nagle tam taki był dół, jakby powiedzieć. I ja wpadłem.
I proszę pana, ja wam szczerze opowiadam, bo ja panu powiem tak. Ja wpadłem w tą wodę i w ten dół. Pamiętam, że ja zobaczyłem siebie z zewnątrz, ale tak w miarę blisko, nie jakoś tak, żeby tam, wie pan, opowiadają ludzie, no, że tam z góry się...
Ja tak się zobaczyłem, no powiedzmy z pół metra. I pamiętam to jak dziś, dziecko czteroletnie. Ja pamiętam się, że te włosy moje do góry, wie pan, ja tak bym spadł. I wtedy, jak już dorosłem i tak dalej, pamiętam, no, nie za dużo ludziom, nie wiem, raczej panu.
Ja tam nikomu to nic, tego nie opowiadałem. Ale sam się zastanowiłem, mówię, jak ja mogłem siebie zobaczyć z zewnątrz, tak, bez lustra, wie pan. I to był moment, gdzie tam mama mnie wyciągnęła, to już z opowieści. I ja był nieprzytomny. To był 64 rok, wioska, wie pan, tam Borkowo, koło sierpca.
I no oddycha, oddycha, oni mnie tam położyli. I ja spałem 24 godziny. Bo ja pamiętam, że ja, to było gdzieś koło południa, kiedy się tam, powiedzmy, podtopiłem, czy jak. I dopiero na drugi dzień, koło południa, ja się obudziłem.
Wie pan, to samo to już 24 czy ile godzin, jak ja byłem w takiej komie, czy coś. To było takie pierwsze moje też spotkanie z tym, że, jak by to panu powiedzieć, no, zobaczyłem, że jednak nie tyle ciało, ale jednak...
Tak, coś jest poza tym, bo ja naprawdę się biegałem. I powiem panu jeszcze, nie czułem żadnego bólu, żadnego zachłysnięcia. Nie czułem, ja pamiętam, że było mi, a nie powiem, było go, no było okej, jakoś tak się, w ogóle nic.
Zobaczyłem się z zewnątrz i dla mnie to było okej. I później to się urwało. Tak, jakby pan doznał czegoś, co przypominało pod pewnymi względami doświadczenie z pogranicza śmierci, tak? No, można by to tak określić.
Ale jeszcze raz powtarzam, nie widziałem. To było takie krótkie, takie jakby 50 centymetrów, ale wie pan, co mnie zastanawia, że na przykład, jakbym się topił tak, no teraz, dorosły, no to, wie pan, jakieś takie zachłysnięcie w wodę, jakieś takie nieprzyjemne uczucie, jakieś walczenie.
A tam nie. Tam pamiętam, że ja nagle tam coś tego i wpadam w tą wodę i nagle się... W ciągu, jeszcze dobrze się, ale pamiętam te włosy moje, takie troszeczkę, widziałem je w górze i dlatego później jak patrzyłem, się zastanawiałem, jak ja to mogłem widzieć.
I no, to była ciekawa rzecz. Na koniec tego odcinka pozostawiłem relację pod pewnymi względami, można powiedzieć, pasującą do obchodzonego teraz w Polsce święta. Usłyszymy bowiem historię nawiązania kontaktu z osobą zmarłą.
Poprzez oba. Dokładnie to było miesiąc po śmierci babci, miałem taką sytuację. Obudziłem się w nocy i zobaczyłem, że w pokoju stoi babcia. Uśmiechnięta, zadowolona, ogarnęło mnie zdziwienie, a babcia mówi do mnie, ty nie żyjesz.
Więc jeszcze bardziej zagłupiałem. Pierwsze pytanie, jakie mi przyszło do głowy, znaczy jak nie żyję, to znaczy, że jestem duchem, tak? A babcia z uśmiechem na twarzy mówi, tak. No to kolejne pytanie, jakie mi przyszło do głowy.
Skoro jestem duchem, to co mogę przechodzić przez ściany, tak? Więc babcia cały czas mając ten uśmiech na twarzy mówi, tak. Odwróciłem się do ściany, przyłożyłem do niej rękę i w tym momencie ręka przeszła mi na drugą stronę ściany.
Przestraszyłem się, zabrałem tą rękę z powrotem, popatrzyłem się na babcię i to na jej twarzy to już nie był uśmiech, to była radość. Poczułem się jak takie dziecko, które postawiło pierwsze kroki i właśnie taka radość była okazana w tym momencie.
Więc nie zastanawiając się długo, po prostu przeszedłem cały przez tą ścianę. Znalazłem się w boku. W drugim pokoju, co ciekawe, stojąc w drugim pokoju widziałem wszystko co dzieje się w pokoju, z którego przyszedłem.
Ściana jakby była, ale była przezroczysta. Ja nawet widziałem grubość tej ściany, byłem w stanie określić jak gruba jest ściana, ale ona była przezroczysta dla mnie. Ja widziałem co się dzieje w drugim pokoju.
Więc wróciłem z powrotem do pokoju, z którego wyszedłem. Patrzyłem się na babcię, a babcia wtedy z taką poważną miną powiedziała do mnie, teraz wiesz jaki jest Bóg. I w tym momencie poczułem... Z lewej strony takie natężenie światła.
To światło się do mnie zbliżało. Tylko, że nie wiem dlaczego, nie mogłem się obrócić w stronę tego światła. Poczułem taki paraliż, że nie mogę się odwrócić, ale czułem, że ono się zbliża. Coraz bliżej to było takie natężenie, tak jakby ciśnienie.
Coraz jaśniej to światło we mnie wjechało i cała sytuacja się zakończyła. Co ciekawe, w momencie kiedy pierwszy raz przełożyłem rękę przez ścianę, to było niesamowicie przyjemne uczucie na opuskach palców.
Po prostu na każdym opuszku palców to było takie przyjemne mrowienie, że ja jeszcze potem przez kilka dni chodziłem i dotykałem ścian tylko po to, żeby chociaż namiastkę tego uczucia poczuć. Druga ciekawostka, na co zwróciłem uwagę, to gdy się obudziłem, to ja spałem z moją wtedy dziewczyną, obecną żoną.
Ja spałem od ściany. Ale jak się obudziłem i stałem, to ja nie stałem na łózku, tylko stałem na podłodze. Bo jak przechodziłem do drugiego pokoju, to nie schodziłem z łóżka. I jak wracałem, to też nie wchodziłem na łóżko.
Cały czas byłem na poziomie podłogi. To z takich ciekawostek. W sumie historia nie wiem, czy jest ciekawa, bo trafiłem jakiś czas temu na audycję Mówią Świadkowie i powiem, że niektóre historie to po prostu wywalają z butów.
No moja nie jest aż tak atrakcyjna, ale mimo wszystko postanowiłem zadzwonić, podzielić się nią. Być może coś wniesie do społeczności ludzi, którzy po prostu interesują się tego typu rzeczami. Tutaj takie można odnieść wrażenie, że babci się wydawało, że pan też rzeczywiście już opuścił ten ziemski padł i dołączył.
No tutaj takie można odnieść wrażenie, że babci się wydawało, że pan też rzeczywiście już opuścił ten ziemski padł i dołączył. No tutaj takie można odnieść wrażenie, że babci się wydawało, że pan też rzeczywiście już opuścił ten ziemski padł i dołączył.
Chociaż też z drugiej strony babcia mogła zauważyć po prostu, że pan jakby wyszedł z ciała fizycznego, tak jak ona wcześniej. Bardziej myślę, że to babcia spowodowała, ponieważ ja rozpaczałem bardzo. Ja podejrzewam, że ona nawet mogła już po tamtej stronie mieć problemy, żeby odejść dalej, bo to musiało ją utrzymać.
Tak jak mówię, babcia wychowywała mnie od małego, od niemowlaka w zasadzie, więc ja się z dziadkami wychowywałem jak syn, po prostu wychowywali mnie jak syna. I w krótkim czasie po prostu oboje się zabrali z tego świata.
Dla mnie też wtedy spłynęło, to ja miałem wtedy 22 lata, byłem młodym człowiekiem, więc na starcie życia jakby dopiero. I powiem szczerze, że w tym momencie miałem takie pretensje do całego świata. Wiadomo, po takiej stracie człowiek zaczyna walczyć z Bogiem.
I być może, tak ja sobie domniewam, że babcia po prostu nie mogła spokojnie odejść, bo cały czas gdzieś ja ją tutaj trzymałem. Więc musiała przyjść do mnie, dać mi jakiś znak, jakąś nadzieję. Zdecydowanie.
I we mnie wlać, żeby po prostu ona mogła spokojnie odejść i żebym ja już mógł spokojnie żyć. No nie bez powodu mówi się, że zmarłem, ta nasza żałoba, szczególnie takie przedłużenie żałoby, jak to się dzieje w przypadku niektórych osób, to jednak mnie w jakiś sposób przeszkadza w tym życiu, w tym tak zwanym lepszym świecie.
Tak ja właśnie myślę, że tu mogła mieć miejsce taka historia. Opowiadając to, wiadomo, no takie przeżycie to się opowiada wszystkim, znajomym, bliskim dookoła. Najczęściej argument, przyśniło ci się. Panie redaktorze.
Tak, tak. Bo to sytuacja miała miejsce już 20 lat temu. Ja od tamtej pory zwracam uwagę na każdy sen. I co mogę stwierdzić? Nigdy nie ma takiego snu, w którym wszystko jest na miejscu. Zawsze coś jest nie tak.
Zawsze albo coś jest przestawione, albo nie takie proporcje. Zawsze w każdym śnie coś jest dziwnego, a tutaj wszystko stało na miejscu. Wszystko było poukładane. Nawet jak mówię, jak wstałem, żona, naryzczona, leżała, spała spokojnie.
Wyszedłem do drugiego pokoju. Wynajmowaliśmy dla studentki pokój. I ona też spała pod tym swoim kocem. Dokładnie to widziałem. Wszystko było na miejscu. Wszystko się zgadzało. Dlatego tutaj odbijam argument snu.
Bo powiem szczerze, no interesuję się troszkę takimi rzeczami spoza tego świata, widzialnego i opisanego naukowo. Na przykład po śmierci dziadka. Też myślę, że dziadek był u mnie, ale to był sen. Wtedy to wiem, że był sen, bo mi się śniła historia cała, przed się pożegnać.
Tutaj w przypadku z babcią, nie traktował mnie tego jako sen. Tym bardziej, że miałem fizyczne odczucia. Choćby przekładanie tej ręki przez ścianę, to uczucie na opuszkach palców, które, mówię, jeszcze potem chodziłem przez kilka dni, dotykałem ściany, żebym mógł chociaż troszkę to poczuć, bo to było takie fizyczne.
Coś to fizycznie poczułem, jakby będąc poza tym ciałem. Tutaj ciekawym szczegółem jest właśnie to dotykanie materii materialnej, że to tak ujmę, przez ciało, które jakby nie jest fizyczne, to nasze ciało astralne.
A tutaj też takim szczególnym elementem, jest to, że pan mocno przeżywał tę żałobę, prawda? Po śmierci babci? To znaczy, no już głupio mówić, ale to nawet do myśli samobójczych. W sensie się aż w ten sposób.
Miałem wielki żal do Boga. Strasznie wtedy walczyłem właśnie z Bogiem. Wiadomo, pretensja. No to dla mnie wtedy młodego człowieka, który w zasadzie... Ja rok wcześniej zdałem maturę. I wyprowadziłem się jakby do mojej obecnej żony.
Ale ta więź z dziadkami była cały czas tak duża, jak z rodzicami. No bo dla mnie to byli ludzie. Dla mnie to byli ludzie, którzy mnie całe życie wychowali. I to potem, wie pan, też w życiu potem jest ciekawe, jak się człowiek dowiaduje, są sytuacje spadkowe.
I w tym momencie ja w domu, w którym się wychowałem z dziadkami, gdzie z nimi zawsze żyłem, nagle się okazuje, że mi się nic nie należy, bo oni mają przecież swoje dzieci, więc wszystko idzie dla nich.
I ja poczułem taką pustkę, takie osamotnienie wtedy na świecie. Tym bardziej, że jestem też jedynakiem, mam małą rodzinę. Nie czułem w niczym wsparcia. Miałem bardzo ciężki okres właśnie w życiu. Bardzo dużą pretensję wylewałem wtedy właśnie walczyłem z Bogiem, do Niego miałem te pretensje.
I tak podejrzewam, że to po tamtej stronie musiała babcia odczuwać. To jej nie dawało spokoju, żeby mogła spokojnie w to światło dalej wejść i pójść w tą lepszą krainę. Tylko gdzieś ona też pewnie potrzebowała.
Dziadkowie moi zmarli dosyć młodo. To babcia miała 64, dziadek 66 lat, więc to jest jeszcze takie wielkie naubieranie. No to jeszcze nie jest pora, żeby się wynosić z tego świata. Zgadza się. I tym bardziej, że oboje, no nagle mogę powiedzieć, babcia dowiedziała się, że jest chora w sierpniu, a w lutym nie.
W lutym już zmarła, nie? Po dziadka nic nie było widać i nagle w tym czasie jeszcze we wrześniu dziadek. Także to się tak kaskadowo wszystko mi w życiu zawaliło w tym momencie. I nie wiem, powiem szczerze, że nie wiem, co by się wydarzyło, gdyby nie ta chwila, ponieważ dlało to we mnie niesamowitą nadzieję.
W zasadzie, jak teraz to stwierdzam, przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Bo ja się teraz, ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem. I w ten sposób to odczuwa mnie.
Takie mam wrażenie, że też był cel babci, żeby wlać we mnie tą nadzieję na resztę życia, na przyszłość, żebym po prostu wygrał ten cel i sam się wyrzysił. No ja myślę, że wiele osób by się tutaj mogło zgodzić.
Chociażby ja na przykład też mam pewne doświadczenie za sobą z osobami, które przedwcześnie, zdecydowanie przedwcześnie opuściły ten świat. Takie przekonanie we mnie się narodziło, że rzeczywiście coś tam, coś jakoś, jakoś w jakiejś formie to życie kontynuujemy po tej fizycznej śmierci.
A miesiąc po śmierci bliskiej osoby to jest jeszcze taki czas, gdy ta żałoba jest jeszcze taka, taka świeża. Dokładnie. Tak. No i chyba, chyba to też wpływa na jakąś, jakby ułatwia w jakiś sposób nawiązywanie kontaktów.
Bo to jest, jeszcze dosyć intensywnie myślimy o tej osobie. Na tyle intensywnie, że jakby coś prowokuje spotkania w takiej tej sferze między snem a jawą, prawda? Czy też w tej sferze poza fizycznej. Tym bardziej, że ta dusza jeszcze po śmierci gdzieś tutaj między nami cały czas się przebywa gdzieś, gdzieś.
Nie chodzi o dalsze rzeczy. Nie chodzi o to, że znalazłeś się w tym razie. Tylko gdzieś tutaj jest. Więc, więc to, tym bardziej, że właśnie ten pierwszy okres, jeśli jeszcze można tą, tą połączenie jakieś nawiązać.
No jest jeszcze też coś takiego, że zmarli podobno z tego, co przynajmniej twierdzą osoby zajmujące się jakby zawodowo tym tematem. Jak na przykład Ada Edelman, znana też z kilku audycji w Radiu Paranormalium, bo kiedyś robiliśmy cały, cały cykl takich audycji z jej udziałem.
Ona w swojej książce Sny, czego możemy się z nich dowiedzieć, stawia taką tezę, że zmarli się pojawiają w naszym życiu. Zmarli nas odwiedzają tylko wtedy, kiedy to jest absolutnie konieczne, bo to jest dla nich taki dosyć duży jakby wydatek energetyczny.
Dosyć dużo energii im to zabiera, a także pojawiają się w sytuacjach tylko takich, kiedy jest to absolutnie niezbędne. No tutaj taką sytuacją chyba był z tego, co rozumiem, pana stan psychiczny w tamtym czasie.
Ja tak się właśnie domyślam, że, że, że babcia gdzieś to czuła, że to może pójść w zło, że to może pójść w złą stronę, że mi się coś może, sam sobie mogę coś zrobić, bo mówię, no mi się wtedy zawalił cały świat.
Więc tak jak pan redaktor mówi, tutaj gdzieś, gdzieś mogła być właśnie interwencja po to, żeby, żeby gdzieś tutaj mnie, mnie naprostować, bo, bo gdzieś czuła to, będąc jeszcze gdzieś na tym padole, się poruszając między nami, gdzieś czuła, że to po prostu może być, może się źle skończyć.
No tak się mówi, że zmarli przez jakiś czas jeszcze bytują w tym naszym świecie po swojej śmierci fizycznej. No tylko, że co jeden jakby ezoterek, że to tak powiem, to inna jakby opcja. Jedni mówią, że przez kilka dni, inni, że jeszcze przez miesiąc.
Można też brać pod uwagę opcję, że jakby pan tak nieświadomie się tam przeniósł w odwiedzinę do babci i tak się, tak się to potoczyło. Na pewno było to nieświadomie, bo było to w trakcie snu. Ale tak jak pan mówi z tymi ezoterekami, że każdy ma inną wersję i ja tak myślę, że to właśnie o to chodzi, że żebyśmy nie poznali do końca prawdy, jak to jest, dostajemy gdzieś jakieś tylko szczątkowe informacje i po prostu na ich podstawie próbujemy sobie ułożyć ten świat, który jest później, gdzieś to odnaleźć.
Także podejrzewam, że z ezoterekami może być tak, że jeżeli miał kontakt z osobami, które w ten sposób akurat, że była właśnie osoba zmarła, była kilka dni, więc on będzie uważał, że to jest kilka dni.
Jeżeli inny ezoterek będzie miał kontakt z osobą gdzieś tam, która była właśnie kilka miesięcy, to może być i on może mieć takie zdanie na ten temat. My się tego nie dowiemy, bo ta prawda jest przed nami zasłonięta, bo specjalnie właśnie po to, jakbyśmy ją znali, to to życie by było bezsensowne, jakby każdy wiedział, co go potem czeka.
No jest też coś takiego, że jednym zmarłym łatwiej jest przejść na tamten świat, a innym troszkę trudniej. A są przypadki, gdzie wydaje się, że osoba, która już nie żyje fizycznie na tym świecie przez całe miesiące czy przez lata, jest jakby przeklejona do jednego miejsca, prawda? I daje jakby znać o swojej obecności.
Także no różnie z tym bardzo bywa. No temat jest na pewno ciekawy i niezgłębiony jeszcze przez ludzkość, ale tym bardziej, że doniesienia o tego typu rzeczach, to jest też odkąd, jak jest historia ludzkości, tak są i doniesienia na ten temat.
Więc my jesteśmy za mali i za głupi jeszcze, żeby zrozumieć pewne rzeczy. No i podejrzewam, że tego świata nigdy nie zrozumiemy, będąc tutaj. To możemy ewentualnie się domyślać. Jakieś wyciągać wnioski, czy snuć teorie.
Całej prawdy dowiemy się tylko w momencie, kiedy już przejdziemy tam na tamtą stronę. Jeżeli dobrze rozumiem, tutaj wracając jeszcze do pana historii, do tego spotkania z babcią. A jeżeli dobrze pamiętam, pan przed spotkaniem znajdował się w innej pozycji, a po tym, jak to spotkanie się już zakończyło, znalazł się pan w innej pozycji, prawda?
To tak jakby ciało troszeczkę żyło w tym czasie własnym życiem. Powiem szczerze, że co się działo z ciałem, to nie mam pojęcia. Jak wstałem, obudziłem się. Widziałem żonę, jak leżała, ale swojego ciała nie widziałem.
Jakoś nie zwróciłem w ogóle uwagi. Nie przyszło mi nawet do głowy, że może moje ciało leży. Zresztą na żonę też się nie patrzyłem, tylko widziałem ją bardziej kątem oka. Skupiłem się bardziej na babci, bo to mnie zdziwiło, że dopiero umarła, a tutaj stoi.
Tym bardziej, że babcia miała nowy otwór generalnie psywkiego. Organizm był cały zaatakowany i przed samą śmiercią wyglądała nie za fajnie. A jak przyszła do mnie, to tak jak jeszcze sprzed choroby, czyli tak jeszcze...
No wiadomo, przed chemioterapią to człowiek inaczej wygląda, więc i włosy całe, i ubrana była tak, jak właśnie ona lubiała. Była po prostu jeszcze jakby sprzed choroby. Tak mi się ukazała sprzed choroby, tak w tej swojej ładnej postaci.
Nie już jak była chora, jak już wyglądała nie za fajnie, tylko jeszcze właśnie w tej postaci, kiedy jeszcze była jakby zdrowa. To też jest taki element, który się często przejawia w historiach o kontaktach ze zmarłymi, że osoba już fizycznie nieżyjąca pojawia nam się w takiej...
Wersji, w jakiej najlepiej się czuła, tak? W przypadku babci na przykład może to być wersja jej sprzed tej choroby. I dokładnie tak było. I to jeszcze właśnie w takich swoich ulubionych ubraniach była.
Taką stylówkę miała, jak sobie najbardziej lubiała wrzucać. To właśnie, to też jest ciekawe, że jak właśnie w tym momencie, kiedy ją widziałam, to ona była w takiej stylówce, a nie właśnie w tych ostatnich dniach, kiedy już za fajnie nie wyglądała.
No a tutaj też mówi się, że zmarli jakby tworzą sobie swój własny tam świat w tamtych... No a tutaj też mówi się, że zmarli jakby tworzą sobie swój własny tam świat w tamtych... No a tutaj też mówi się, że zmarli jakby tworzą sobie swój własny tam świat w tamtych...
Ch caminho zaświatach, tworzą jakby myślami, swoje takie środowisko. No i tworzą też, jakby, w pewnym sensie, tworzą również samych siebie. Tak jak będą się przedstawiać swoim bliskim, jak będą wyglądać, jak będą reagować i tak dalej.
Także no, to znajduje też potwierdzenie w wielu relacjach, choćby w tej, którą pan tutaj przytoczył. A pan się interesował wcześniej tematami typu obraz, szczyt pensji, pitches. tematami typu OBE, LD i tak dalej? Czy to jakby...
Powiem szczerze, że w ogóle pojęcie OBE to usłyszałem dopiero jakieś półtorej roku temu, właśnie trafiając na Radio Paranormalium na YouTubie. I dopiero usłyszałem o tym pojęcie OBE, więc ogarnąłem, że chyba mnie to spotkało właśnie. I troszkę się zacząłem tym bardziej interesować.
Między innymi właśnie dlatego zdecydowałem się na kontakt, bo jak zacząłem z audycji mówić o Świadkowie Słuchać, to po prostu niektóre historie mnie zaczęły wywalać z butów. I tak postanowiłem i ja mówię, zadzwonię, może kogoś zainteresuje moja historia. Czyli pan, krótko mówiąc, trafił na to, na te informacje, na treści związane z OBE, próbując aktywnie zrozumieć własne doświadczenia, tak jak wielu osobom się to już trafiło.
Dokładnie. Tak jest. Szukając gdzieś właśnie jakichś takich podobnych relacji. Spowiedzi paranormalnych, o. Właśnie o to chodzi, bo mówię, że ta sytuacja miała 20 lat temu miejsce, więc jeszcze internet to raczkował wtedy.
Więc generalnie nie było możliwości weryfikowania tego na bieżąco. No właśnie, no już prawie dwa lata temu był u mnie dziadek właśnie, tylko to był sen. I od tamtej pory mam takie ciąg wydarzeń, które mam wrażenie, że dzieją się po coś. Wszystko się robi systematycznie, wszystko się wydarza.
No aż się dziwię, że to się tak dzieje. I między innymi rozmowa z panem Boniemarku jest jednym z takich sytuacji, które właśnie się zdarzyły, bo jak trafiłem na Radio Paranormalium, gdzieś tam zacząłem go słuchać audytni, nigdy nie sądziłem na przykład, że będę miał możliwość osobiście z panem porozmawiać, co jest dla mnie wielką przyjemnością.
I to jest właśnie taki w moim mniemaniu kolejny przykład, że to gdzieś etapami się wszystko, wszystko się dzieje po coś. To, że właśnie dzisiaj rozmawiamy, to jest jakby w moim mniemaniu ten kolejny etap w moim życiu, który dzieje się po coś i chyba tą historię właśnie po to się dodzwoniłem, udało mi się dodzwonić z panem porozmawiać, żeby przedstawić właśnie, ją na Radio Paranormalium, żeby właśnie pan jako specjalista od takich rzeczy mógł też jej wysłuchać, jako właśnie jednej z historii, bo wiadomo, to jest dla niektórych, którzy słuchają opowieści ludzi, to są po prostu historie, że ktoś tam sobie coś opowiadał, a dla niektórych są to po prostu relacje i są to jakby dowody. Powiem panu, najbardziej która audycja mi utknęła w głowie i dlatego właśnie zdecydowałem się zadzwonić, to jest taka audycja 17 razy bodajże o panu, chyba gdzieś tam w Stanach i opowiadał co się stało, jak miał tam wypadek i jak go tam wybudzali i tę jego historię powiem panu, że jak tego słuchałem, to ciarki przychodziły mi przez całe ciało, mało mnie momentami z butów nie wywalało.
Jak naprawdę ludzie przeżyli, jak jest historia, że ta moja, która mi się wydawała kiedyś naprawdę jakąś historią wielką, opuszczenie ciała, przechodzenie przez ściany w ogóle, było to dla mnie coś niesamowitego, to jak posłuchałem, tego człowieka, to moja historia się wydaje taka malutka po prostu przy tym.
No, w porównaniu z tymi innymi historiami to rzeczywiście może się wydawać malutkie, no ale dla osoby, która sama czegoś takiego doświadcza, to jest jednak coś spektakularnego. Ja pamiętam, co się ze mną działo, jak doświadczałem, jak kiedyś w 2016 roku w trakcie medytacji odprowadziłem do światła przedwcześnie zmarłą przyjaciółkę.
Dowiedziałem się w ogóle pół roku po fakcie, coś takiego było, że już w momencie, jak się dowiedziałem o tym od jednego z jej bliskich, dostałem do głowy taką jakby informację takiego jakby smsa do głowy, że ona potrzebuje pomocy, takie jakby wołanie, że nie przeszła na drugą stronę tego słynnego tunelu ze światełkiem i że trzeba jej w tym pomóc. No więc swoimi umiejętnościami tam pomogłem.
To jest w ogóle metoda, taką metodę zastosowałem opartą na tym, czego uczył Bruce Moen i czego uczy Paweł Byczuk, jeden z uczniów Moena. I no po tym nastąpiły taki wysyp różnych znaków ze światów, jakieś informacje, które na temat przyjaciółki, które się okazały mieć bardzo dużo wspólnego ze stanem faktycznym, na przykład motyw z białym kotem. Się okazało, że biały kot towarzyszył jej przez jakiś czas w życiu.
Właściwie to chyba nawet dwa koty, bo ostatnio patrząc na jej starego fotobloga, odkryłem jeszcze jednego białego kota, także może chodziło, nie wiem już o którego chodziło, ale na pewno o któregoś z nich.
To było takich sytuacji, gdzie mnie przestrzegała, na przykład przed czymś, co się miało wydarzyć w niedalekiej przyszłości, na przykład przed atakami hakerskimi na radio Paranormalium też coś takiego było.
Także no w porównaniu z innymi historiami, ta moja historia z przyjaciółką i jeszcze z paroma innymi osobami, to też takie małe historie. Nic spektakularnego, ale jednak dla mnie osobiście to było coś dużego.
Wiadomo, jak się samemu coś przeżyje, to jednak człowiek ma własne emocje i wtedy reaguje własnymi emocjami, jakby nie odbiera emocji innych, to może sam tego, no to jest zawsze tak, jak się czegoś dotknie, spróbuje, to się wtedy wie.
Kwestia jest tego, żeby, myślę, w ogóle ludzie, żeby zrozumieli, że jest ten świat, który jest razem, istnieje razem z naszym światem, tylko, że to niestety nauka nie pozwala. Jak to ktoś pięknie powiedział, noble zostały rozdane, no i teraz już się bawimy w tej piaskownicy, którą sobie stworzyliśmy.
Ale myślę, że i tak, to chyba głównie dzięki internetowi idzie takie przebudzenie wśród ludzi i jest coraz więcej informacji, właśnie coraz więcej takich świadectw ludzi, którzy opowiadają swoje historie i to myślę, że za jakiś czas stanie się naturalną rzeczą, że ludzie będą w takich rzeczach opowiadać.
Też jest problem taki, że niektórzy ludzie nawet, jeżeli im się przytrafi jakaś taka sytuacja, to ich mózg nie potrafi tego pojąć i oni to wypierają z siebie. To jest na przykład przykład mojej żony, która jest tego typu człowiekiem, która tak wypiera. Ona kiedyś, jak była mała, opowiadała, że widziała UFO.
Widziała obiekt, który wyleciał z nas z todoły, zatrzymał się, wysiał chwilę. Ja cały czas próbuję, żeby ona mi o tym opowiedziała, ale ona mnie o tym nic nie pamiętam. Dawno było takie ma odepchnięcie.
Czuję, że ona w ogóle nie chce o tym rozmawiać, bo jej mózg nie potrafi tego po prostu sobie ułożyć w głowie tym, co ona ma tam już zaplanowane. I to jest właśnie ten problem u sporej części, myślę, ludzi.
Gdy się te kraty w wyobraźniach ludzi porozwalają, to być może wtedy będą mogli też dostrzegać to ich otacza. Obserwowane, doświadczone, przypisać. Jeżeli ich pamięć, jeżeli ten ich pamięć nie pozwala na skategoryzowanie odpowiednie zjawiska, czy też w ogóle na zinterpretowanie tego, to to zostaje ukryte.
Do momentu, gdy na przykład taka osoba ogląda sobie telewizję, czy tam coś czyta i widzi na przykład wizerunek szaraka, czy wizerunek jakiejś innej istoty, która ją odwiedziła, czy też, nie wiem, scenę przypominającą to, czego doświadczyła wtedy.
Dopiero ta klapka w głowie się otwiera i jakoś tak to wspomnienie powraca. Coś w tym jest, to jest na przykład, też ma duży wpływ na to religię mają. To jest, nie wiem, taki można przykład objawień patimskich podać, gdzie ewidentnie Kościół zawłaszczył sobie te zjawisko, bo dzieci nie opowiadały o Matce Boskiej, tylko o pięknej Pani. Dopiero Kościół sobie to zinterpretował jako Matkę Boską i całą tą sytuację jako cud właśnie Matki Boskiej.
No ale w rzeczywistości tam się zupełnie inne rzeczy działy. No tak, można to tak powiedzieć. W ogóle o tych objawieniach można długo dyskutować całą praktycznie noc, bo to jest dosyć szeroki temat. Zresztą ilość materiałów, jakie Piotr Cielebiaś z Arturem Wójtowiczem na swojej na kanale UFO Historie na ten temat już opublikowali i świadczą lepiej o tym, że to jest bardzo szeroki temat.
Także może go już dzisiaj... Nie, tak, nie wchodźmy w to, bo to jest po prostu... ...zląskie bardzo. Tak. No mówię, ja wiem co przeżyłem, nie wstydzę się tego, więc wręcz jestem dumny z tego co przeżyłem, bo to jest dla mnie świadectwo tego, że jest coś więcej niż tylko ten świat tutaj.
Więc mówię, ja się nie wstydzę tego. I to już wszystkie historie przygotowane do dzisiejszego odcinka. Przygotowuję jeszcze do emisji jedną obszerną rozmowę również poświęconą doświadczeniom poza ciałem. Aczkolwiek ze względu na to, że mój rozmówca oprócz przytoczenia kliku historii bardzo mocno położył nacisk na podzielenie się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi OB i zwiedzania w tym stanie innych światów, postanowiłem opublikować to nagranie w ramach cyklu Rozmowy poza ciałem.
Być może część z Państwa pamięta ten niezwykle ciekawy podcast prowadzony on dziś przez Zbyszka Mrogały. Obecnie co parę lat pojawiają się odcinki przygotowywane przeze mnie. Mam jednak nadzieję, że kiedyś jeszcze Zbyszka usłyszymy. Nie wiem na kiedy uda mi się ten nowy odcinek przygotować. Śledźcie jednak kanał Radia Paranormalium na YouTube oraz archiwum MP3, bowiem planuję to nagranie opublikować jak najszybciej po jego zmontowaniu.
A tymczasem to już wszystko w dzisiejszym odcinku podcastu mówią świadkowie. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach, a jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Przypominam również o najnowszym numerze czasopisma Nieznany Świat oraz o kanale tego miesięcznika na YouTube, gdzie w ostatnim czasie pojawiły się nagrania z nocy księgarni, w tym niezwykle interesujące spotkanie z Anną Ostrzycką-Rymuszko i Tomaszem Agatonem Czarnawskim, poświęcone głównie rozważaniom Bernarda Jakobyego i jego świeżo wydanej na naszym rynku książce pod tytułem Dlaczego Jesteśmy na Ziemi.
Zachęcam również do odwiedzania kanałów Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, gdzie znajdziecie dużo fascynujących materiałów, również tych zahaczających OOB oraz poświęconych kontaktom ze zmarłymi.
Nie zapomnijcie również zajrzeć na stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie oprócz artykułów i pełnego archiwum podcastów znajdziecie też czata i forum dyskusyjne, na których bez skrępowania można dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich sieci społecznościowych.
Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia już niebawem w kolejnych audycjach Radia Paranormalium.