[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy X teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższych kilkudziesięciu minut z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Co do paranormalności to dziś być może niektórzy będą na to słowo kręcić nosem, bowiem z tego co mi wiadomo, dla wielu z Państwa doświadczanie przygód poza ciałem, czy to spontanicznie i w sposób niekontrolowany, czy w rezultacie ćwiczeń jest czymś najzupełniej normalnym. Postanowiłem jednak zmontować taki właśnie odcinek, gdyż zebrało się w moim archiwum kilka historii co najmniej niezwykłych, związanych właśnie z OOBE. Na dobry początek porzucamy sobie puszkami i odwiedzimy ukochaną, gdyż takie właśnie wątki pojawiają się w pierwszej z przygotowanych na dziś relacji telefonicznych.
[02:03] - Miałem parę takich zdarzeń, których tak nie jestem w stanie opisać, co to takiego było. Po prostu chodzi tu o coś takiego jak OOBE czy jak to się nazywa to wyjście poza ciało. Tylko że u mnie to nie było klasyczne. Miałem to dwa razy. Zresztą pierwszym razem to nawet nie wiem, czy to było to, czy było całkowicie co innego. Miałem to dwa razy i to było dziwne. Dla mnie to bardziej tak, żeby się wykazać i żeby po prostu dowiedzieć, co to mogło być. Może to ciekawsze jest to pierwsze. To zacznę od tego drugiego. Jak się ożeniłem, tam były takie niesnaski, wie pan, po prostu akurat ta kobieta nigdy nie powinna wychodzić za mąż.
No ale było tak, że odeszła i ja zacząłem jej szukać. No i nie wiedziałem w sumie, czy do matki pojechała, czy gdzie. Okazało się, że do matki i po prostu jeszcze w latach szkolnych tam takie jakieś skryptyśmy dostali. Tam było akurat coś tłumaczone, nie wiem, z chińskiego czy z jakiego języka, bo literki były podobne do tych symboli chińskich przy rysunkach, tak? Reszta było tłumaczone na polski i tam było jak się wydostać z ciała i tak dalej, i tak dalej. Uwolnić ducha, te podróże astralne te inne rzeczy takie były tam. No i coś tam żeśmy próbowali, ale tam nikomu zazwyczaj nie wychodziło. No, później mi wyszło coś bardzo dziwnego. To, to może później. Ja po prostu jednego wieczora znowu zacząłem się koncentrować.
Jakoś mi się udało w miarę szybko wyjść z tego ciała. Prawdę mówiąc, to nie pamiętam, którędy ja się dostałem na klatkę schodową, a później jak z klatki schodowej na zewnątrz. Najprawdopodobniej przez ścianę na klatkę schodową, bo spałem, że zaraz za ścianą miałem schody klatki schodowej. Później akurat najprawdopodobniej oknem się wydostałem, bo nie wiem którędy. To jest teoretycznie niematerialne, to może się przemieszczać jak chce i co? I po prostu bałem się unieść wysoko, polecieć na skróty, żeby nie zabłądzić, bo po prostu nigdy w ten czas jeszcze nie byłem w powietrzu, w samolocie. Nie wiedziałem jak to wygląda i tak dalej. A w nocy to, znaczy wieczorem, dość późnym wieczorem, no w sumie w nocy to by było akurat ciężko to zrobić, żeby po prostu nie zabłądzić komuś nieobeznanemu z takimi podróżami. Więc akurat tak drogą jak jedzie samochód asfaltem zacząłem tam akurat podążać do-
[04:14] - Tak jakby pan jeszcze nie za bardzo się orientował jak, jak się poruszać w tym świecie niewizualnym, prawda?
[04:20] - Tak, w szczególności w tej przestrzeni akurat. No i także drogą jak samochody jadą, to tak można powiedzieć, że taki ubrałem pułap trochę wyżej jak samochody i błyskawicznie przedostawałem się do końca drogi na drugą. Drogę znałem bardzo dobrze, chociaż to było, mówię, koło stu dwudziestu kilometrów, przynajmniej do połowy. Znaczy ponad połowę drogi znałem bardzo dobrze, bo chodziłem do szkoły a tam szkoła ileś tam kilometrów ode mnie do była teoretycznie ta sama droga. Znaczy czy tu bym jechał, czy tu to ta sama droga do tak że wziąłem się, wydostałem akurat za to, to. Tak w miarę szybko dostałem się na tą wioskę, z której ona pochodziła. Podchodzę do tego okna. Znaczy podchodzę, no podchodzę do tego okna i widzę, że okno jest otwarte. W oknie stoi kupę takich puszek po dezodorantach i tak dalej. Takich lekkich puszek, pojemników, takie żele, dezodoranty i tego podobne.
No ale za chwilę się zaczęłam i ona się pojawia w oknie. Zaraz, zaraz za nią przyleciała teściowa. Widzę, że stoi i normalnie coś takiego, że akurat teściowa się pyta co jest, a ona mówi, że chyba to głupie przyszło. Ja się wtedy zdenerwowałem. Właśnie nie wiem, w jaki sposób, jakim sposobem, że ja te wszystkie puszki zrzuciłem jej im pod nogi. To, co stało na oknie. No oczywiście teściowa w momencie uciekła. Ta akurat wzięła, zamknęła okno. Ja nie wiem, w jaki sposób się przedostałem do siebie z powrotem. Po prostu ten powrót jest dla mnie niewiadomą.
[05:44] - Może pana emocje, które wywołane były w tym momencie, jakby wybudziły pana fizycznie?
[05:50] - Klatów? No nie wiem gdzie pan był, ja nie byłem obdzany.
[05:53] - No bo z obia to wie pan, to, to jest tak, że jakiś dowolny bodziec może spowodować powrót do ciała, prawda? Jakieś emocje, jakieś coś. Coś się mogło stać też w pokoju, w którym pan fizycznie leżał.
[06:08] - Tak, tak. Znaczy w pokoju się nic nie wydarzyło, nie wydarzyło tam, gdzie leżała. W każdym bądź razie, że coś takiego, że po jakimś czasie ona wróciła. To wszystko mi to samo opowiada. W tych skryptach pisało, żeby się nie przyznawać do tego, że się widziało, że to, że tamto, bo może się tak gdzieś skończyć, że to. Miałem pierwszy przypadek taki niezbyt ciekawy już później. Także tu już mając te doświadczenia po prostu wziąłem akurat. No wiedziałem, że może to wiatr wiał, może to, może tamto.
[06:35] - A chciałem panu zadać wie pan pytanie o to, czy pan sprawdzał, czy pan potem weryfikował, czy to rzeczywiście się wydarzyło? A tu się okazuje, że się samo zweryfikowało.
[06:44] - Samo się zweryfikowało, bo ona powiedziała mi tylko, że zmieniła, że nie powiedziała do matki to głupie przyszło. Tylko mówiła: powiedziałam, że chyba przyszedł. Tak mi się wydaje. Tak mi się wydaje, że przyszedł ktoś. Coś na tym, na tej zasadzie.
[06:58] - I ten moment, gdy żona panu kłamie, a pan zna prawdę.
[07:03] - Tak, tak. No ja nic. Udałem, że ni-, że o niczym nic nie wiem. Wiatr zawiał to, tamto i wie pan, wszystko widziałem po drodze. Przemyślałem dość dokładnie i było w takich ciepłych barwach, żółtych. A o dziwo, że tam na podwórku u nich i ten dom i nich to widziałem w bardziej chłodnych barwach wszystko. Nie wiem akurat tak samo tego nie rozumiem, dlaczego tak to widziałem tu tak tu.
[07:27] - Może pan jakoś postrzegał energię otaczającą to miejsce?
[07:31] - No możliwe, możliwe.
[07:33] - Można spekulować, prawda?
[07:35] - No bo wszystko wyglądało tak na ulicy. Ta droga, którą leciałem i tak dalej. Jakby podświetlone były tymi lampami sodowymi czy jak to pomarańczową świecą. Tak wszystko wyglądało. Chociaż tych sodówek w tamtych latach było, no można powiedzieć niewiele, bo to był osiemdziesiąty piąty rok. No to jest to. W szkole, jak do szkoły chodziłem, to jest ta druga sprawa. Ja podkochiwałem się w takiej dziewczynie. No i to już było po tym czytaniu tych skryptów i tak dalej. I było normalnie coś takiego, że byłem u tej koleżanki, w której się podkochiwałem i takśmy rozmawiali na te tematy takie paranormalne.
I ona mówi: to jak będziesz kładł się spać, to spróbuj mi powiedzieć cześć albo coś takiego. No dobra, przyszedłem do siebie na stancję, bo to się działo wszystko . Bo tam chodziłem do szkoły, tam byłem w wojsku i coś normalnie takiego, że przyszedłem do siebie na stancję. Siadłem przy stoliku, paliła się tylko lampka nocna. Podparłem głowę dwoma rękami. Tak bardziej można powiedzieć, że objąłem tu za puls dwoma rękami. Koncentrowałem się i w pewnym momencie widzę ją. To była odległość między nami około kilometra. Widzę ją, widzę akurat, że śpi. Świeciła się jakaś lampka nocna, a widziałem wszystko w naturalnych barwach.
Widzę ją, że ona leży w jakimś szlafroku, takim à la tygrysia skóra. No i coś takiego, że no wziąłem ją i cmoknąłem w policzek. No tak przynajmniej ja teoretycznie mogę powiedzieć. Czułem się, jakbym rzeczywiście ją całował w ten policzek. Ona się obudziła, popatrzyła się w moją stronę. Uśmiechnęła się. No ale znowu oczy się zamknęły. Usnęła. No, ja się wycofałem. W jaki sposób?
Nie wiem. No i na tym się skończyło. Tylko że na drugi dzień rano przychodzi gospodyni. Wchodzi tam do mnie do pokoju i mi mówi, że: co ty wczoraj robił? Mówi jak przyszłam, to aż się wystraszyłam, że uciekłam. Mówi chciałam cię tam. Nie pamiętam, o co tam pytać. No już nie pamiętam o co, ale mówi: siedziałeś, patrzyłeś w stół, byłeś kompletnie nieobecny. Mówi: patrzyłeś się tak, jakbyś ten stół chciał wzrokiem rozbić. No nie wiem co, no a tak się — mówię — zamyśliłem.
No i tylko tyle. No ale idę do szkoły. No spotykam akurat tą koleżankę. Ona akurat do mnie. Kto cię do domu wpuścił? Jak to? Nic. To jakbyś powiedziała, tak bym zrobił. Po prostu. Akurat byłem cały czas u siebie.
Tylko że po prostu chciałem, że ile mogłem, to się skoncentrowałem i tam do ciebie przyszedłem. W jaki sposób? Nie wiem, ale od razu do niej, jak byłem ubrany. No w tej koszuli, co byś ubrał. No a ja to, a ty miałeś taką jakąś tam na sobie jakiś taki szlafrok czy co? Tygrysia skóra. A no miałem, bo po twoim wyjściu ojciec mi to dał na prezent tego no urodzinowy, bo urodziny się zbliżają, no.
[10:13] - No czyli nie miał pan możliwości jakby wcześniej się dowiedzieć o tym, o tym szlafroku, prawda?
[10:19] - No tak, no nie mogłem się dowiedzieć. W każdym bądź razie coś takiego, że no ja w ten czas paliłem. Zresztą teraz od nowa znowu palę, bo przez jakiś czas nie paliłem. Zszedłem po prostu na tej przerwie akurat do łazienki, no łazienki tej szkolnej i tam zapalić. No palarniśmy mieli taką. Wiesz, to nas w szkole nie ganiali z byciem za papierosy tych pełnoletnich. Ja już byłem pełnoletni w ten czas, także ten. No przychodzę z powrotem, patrzę się, jej nie ma, a dwie koleżanki do mnie od razu pięściami drapią, czwarta jedna w jedną, druga w drugą. Coś ty z Iolką zrobił? No jak to, że zrobił?
No ja im to z grubsza opowiedziałem. To teraz idź do szpitala, bo karetka ją zabrała. W momencie, kiedy tam zszedł, to jej tak zamierzyło się ciśnienie, że miała bodajże czterdzieści na sześćdziesiąt jak do szpitala trafiła. No ją ledwo, ledwo wyratowali. Jak poszedłem ją po lekcjach odwiedzić, to była taka blada, no normalnie jakby kredą ktoś wysmarował. No i tak do mnie powiedziała, że więcej się w to nie będziemy bawić. No ale jeszcze tam parę razy na ten temat mówili. No to teoretycznie akurat to, co ja widziałem, to to coś, to ona. Także no nie potrafię sobie tego wyjaśnić, co to było, na jakiej zasadzie to mogło się dziać i tak dalej. No nie potrafię.
W każdym razie po tym pierwszym razie przez dłuższy czas się w ten sposób nie bawiłem. Dopiero jak się ożeniłem, no i po prostu jak się podobnego coś stało, akurat że żona mi potwierdziła. Ta była żona, bo jesteśmy po rozwodzie, że akurat to to, że coś takiego było. No to po prostu tak akurat no po prostuNie chciałem akurat się tym zajmować. Po prostu jak gdyby odrzuciło od tego. Muszę nie tyle odrzuciło, co się wystraszyłem. No po prostu wystraszyłem się tego.
[11:58] - No po tym, po tym zdarzeniu drugim, co pan opisał, to rzeczywiście można by się naprawdę mocno wystraszyć potencjalnych tego efektów. Tak?
[12:07] - Tak, tak, tak. W każdym razie, że no z tego tematu no miałem tyle. Chociaż tam były takie różne rzeczy, że na przykład kiedy dojeżdżałem ze szkoły do domu, wiedziałem, czy siostra jest zdrowa, czy chora. Telefonów w tamtych latach nie było. Były siedemdziesiąte, osiemdziesiąte lata. Przełom, w stanie wojennym akurat skończyłem szkołę, chociaż powinienem trochę wcześniej. No rok, rok jak się mówi za politykę, a drugi rok za głupotę. Miałem dwa lata w tył. Po prostu wychowawca usadził siedem osób w klasie, między innymi tak samo i mnie. Opowiadaliśmy kawały na jego temat, opowiadali z kolegą, że kolegi matka przywiozła łapówkę i to on przeszedł do następnej klasy.
No ja, znaczy ja przyjechałem sam. To niestety mnie nie przepuścili.
[12:49] - Tak się jeszcze zastanawiam, czy tego przypadku, czy tego nie można by zaklasyfikować jako przypadek takiej bilokacji, skoro ona pana widziała fizycznie tam w pokoju u niej w mieszkaniu, to może jakaś bilokacja też nastąpiła.
[13:02] - Jeśli chodzi o rozdwojenie osobowości, znaczy nie
[13:07] - No pojawienie się w dwóch miejscach jednocześnie.
[13:09] - No pojawienie, tak, tak. No możliwe, ale nigdy się takimi rzeczami po prostu nie zajmowałem. Akurat poza tymi skryptami, przeczytaniem i tam parę jakichś tam treningów po prostu dałem sobie spokój. Dopiero później z nią to wyszło, a po paru latach akurat z żoną to wyszło coś takiego.
[13:26] - A czy wy się jakoś tam skryptami jakimiś wymienialiście? To nie, to były jeszcze czasy, kiedy chyba nie były dostępne książki tam Roberta Monroe'a, Raymonda Moody'ego.
[13:36] - Nie, nie, nie, nie.
[13:38] - No u nas to chyba bardziej Donimirski, Leszek Szuman.
[13:42] - Nie, nie, to były jakieś
[13:44] - Notatki takie jakieś były tak?
[13:46] - To były kartki drukowane na ksero, spięte normalnie tym, tym. Skoroszycie, był skoro zszyte dzwony.
[13:54] - No to też takie czasy, gdzie te zainteresowanie tego typu rzeczami jakby się rodziło u nas w Polsce, tak?
[13:59] - Zgadza się. U nas tylko były książki fantastyki dostępne, szczególnie Lema. Później, dopiero w późniejszych latach można powiedzieć jak żona odeszła, to się pojawiło mnóstwo tego, było.
[14:11] - Tutaj to, to zdarzenie z tą, z pana żoną byłą. To potwierdza, że takie działanie, bo tam, tam jakby musiała jakaś fizyczna siła z pana strony zadziałać, żeby strącić prawda te dezodoranty z okna. To jest taki dowód kolejny, że, że rzeczywiście da się w tym stanie poza ciałem jakby działać też fizycznie na obiekty.
[14:32] - Tak, tak. Właśnie mnie to zdziwiło, że to można fizycznie działać. No a w tym pierwszym razie to ja nie wiem, co to było, bo ja czułem wyraźnie, że ją całuję w policzek.
[14:41] - No może było coś takiego, że jakby była koleżanka wtedy też spała, prawda?
[14:47] - Znaczy ona spała wtenczas i ona się obudziła. Jak ja pocałowałem, to ona się obudziła.
[14:51] - No, może po prostu wystąpiły takie warunki odpowiednie do tego, żebyście się jakoś spotkali w tym, w tej sferze między snem a jawą, prawda? Tak teraz troszeczkę głośno myślę. Wystąpiły warunki, które jakby pozwoliły na to, żeby, żeby pan koleżankę pocałował i jednocześnie żeby ona to odczuła.
[15:12] - To też możliwe.
[15:14] - Chociaż mogło też być coś takiego jak w tym drugim zdarzeniu z tą, z tą żoną, że po prostu jest możliwość, żeby jakoś fizycznie tam zadziałać. I ona też fizycznie odczuwa ten-
[15:27] - Tak. Tylko że koleżanka mnie widziała, a była żona mnie nie widziała ani teściowa też mnie nie widziała. Byłem tuż przed nimi.
[15:34] - No dlatego mówię o tych warunkach, prawda? Między snem a jawą jest taka jakby sfera, w której łatwiej nam widzieć, jakby osoby, które zmarły na przykład, które są wokół nas, albo też osoby, które no opuściły ciało i postanowiły nas odwiedzić.
[15:52] - No niby tak.
[15:55] - Zanim przejdziemy do kolejnej historii, takie pytanie czy są na sali kociarze? Mówi się bowiem, że nasze domowe zwierzaki, w tym koty, widzą znacznie więcej niż my. O tym, że coś w tym rzeczywiście może być, przekonał się jeden z naszych słuchaczy, który opisał zdarzenie, w którym jego kociaki zauważyły jego ciało astralne i czym prędzej przebiegły sprawdzić, czy z ich właścicielem wszystko jest w porządku
[16:22] - A co do OOBE to wie pan co? Ja przeżyłem OOBE. Bardzo wyraziste doświadczenie miałem z OOBE. Historia też była bardzo ciekawa, więc mogę też tak pokrótce powiedzieć. Na pewno jest warta, myślę, że do opowiedzenia z tego faktu, że no bardzo wyraźne miałem to doświadczenie. To było niekontrolowane, tak zwane wyjście. Spałem w łóżku. Wie pan, mam pokój na dole, mam, powiedzmy, jednopiętrowe mieszkanie, na dole w łóżku spałem i tak w pewnym momencie nad ranem widać było, że świta. Było tak, że wie pan co? Ja się przebudziłem normalnie w czasie snu.
Przebudziłem się tak, tak, taki wyspany się poczułem, wie pan. Tak nagle otwieram oczy. Jestem bardzo wyspany i tak, i no zamykam dalej oczy i mówię jest świta. Patrzę, jasno na zewnątrz się robi, ale mam jeszcze na pewno tam... Sobota była też wolny dzień następnego dnia, tak więc dalej sobie postanowiłem spać i tak. I wie pan co? I nagle, no od tego momentu, kiedy znowu usnąłem, no nie wiem, nie minęło parę minut i takie poczucie wie pan, co miałem, że no pewnie pan słyszał pewnie parę relacji, jak to człowiek odczuwa, to ja panu powiem tak, że no ja po prostu z miejsca, jak to się stało, to nie byłem do końca świadomy tego, co się dzieje. To przyszło po czasie. To było tak, że wie pan co? Ja miałem poczucie, że ja po prostu no lewituję, że wyszedłem z tego ciała, ze swojego ciała leżąc.
I wie pan co? I takie to było uczucie mocne, że no poczułem się bardzo lekki. Na pewno bardzo lekki, taki jakby trochę wyzwolony, taki uniesiony, wie pan? I tak, i postanawiam wyjść z pokoju. Ale o dziwo nie wyszedłem z pokoju, bo ja przeniknąłem przez drzwi. Rozumie pan? Normalnie ja przeniknąłem przez te drzwi. To było niesamowite uczucie. Też panu powiem od razu. Ja jeszcze nie wiedziałem, co się dzieje.
Postanowiłem schodami, mam takie kręte schody, wie pan, na górną część mieszkania i po prostu tymi schodami postanowiłem udać się do góry. I wie pan co? No ja, ja tak lewitując, że tak powiem, tymi schodkami do góry po prostu znalazłem się na górze. I teraz powiem panu tak. Ja mam, ja mam dwa, miałem wtedy koty, już nie mam. Niestety to było. Samo to zdarzenie, wie pan co, kiedy to miało miejsce, nie chcę pana skłamać. To było siedem lat temu, plus minus siedem lat temu, może sześć. Jakoś tak. I wie pan co?
I ja, znajdując się właśnie na górze, w kąciku mieszkalnym dostrzegam te moje koty i koty, że tak powiem kolokwialnie, zlampione we mnie, wielkie oczy mają, jakby się strasznie mnie przestraszyły. I w tym momencie jak ja spojrzałem na te koty, wie pan, unosząc się tak naprawdę w powietrzu, doszło do mnie, że coś jest nie tak, że ja wszystko tak naprawdę wokół siebie widzę tak naprawdę dokładnie, jakbym był, no normalnie bym funkcjonował po przebudzeniu czy jakkolwiek inaczej. No i te koty tak się na mnie wpatrują, ja tak się na nie patrzę i tak mnie przychodzi instynktownie takie wie pan, takie poczucie, że coś jest nie tak. I wie pan co? I ja tak się tak rozglądam wokół siebie i do mnie trafia to, że, że nie ma mnie jakby w moim ciele, że, że ja jestem jakby poza, poza. Ja powinienem wracać, wie pan, takie uczucie, że ale co jeśli? Nie wiem. A jeśli nie wrócę albo coś? Wie pan, taka panika mnie naszła i wie pan, ja normalnie zacząłem wracać do swojego ciała tak płynnie, znowu się przemieszczając tymi schodami, lewitując nad nimi. Przeniknąłem znowu przez swoje drzwi, zamknięte oczywiście do mojego pokoju i wparowałem, nie zastanawiając się nad niczym po prostu swoje ciało.
Ja się teraz, proszę pana, przebudzam w tym momencie, kiedy się, że tak powiem, w siebie tak naprawdę wstąpiłem. I koty, i koty po prostu tu tu tu tu tu tu tu tu tu schodami z góry zeszły. Zbiegły tak naprawdę. Ja taki wie pan, podekscytowany wstaję i wie pan, otwieram te drzwi i normalnie te koty za mną, za mną te koty po prostu widziały mnie w tym świecie tak zwanym astralnym. Widziały mojego ducha czy jak to się nazywa? Ciało astralne, tak?
[20:25] - No to tak brzmi, jakby koty zauważyły, że coś się dziwnego stało z ich ulubionym człowiekiem i postanowiły zbadać temat.
[20:33] - Tak, tak, ewidentnie. Ja panu mówię, jak ja widziałem te koty na mnie patrzące, coś do mnie doszło, że wie pan. No i no mówię, nie. Jak, jak właśnie wracam, wrócił, właśnie przez te drzwi przeniknąłem. Znalazłem po prostu się u siebie, że tak powiem, w swoim ciele. Znowu to otwieram drzwi i koty, koty na mnie się patrzą pod drzwiami. Wielkie oczy, nie? I to no to, ale to ja panu powiem tak, że no to doznanie, to doznanie, to odczucie temu towarzyszące to naprawdę coś no świetnego, tak? Ale no mówię, w momencie, kiedy naszła mnie ta panika, to taki strach, wie pan, mnie naszedł, że no co jeśli? No wtedy nie myślałem, że co jeśli nie wrócę tak dosłownie, ale że muszę wracać to tak powiem.
Także-
[21:16] - No podobno, podobno zawsze się wraca, o ile oczywiście z ciałem się nic złego nie dzieje, to zawsze się wraca. Tak przynajmniej twierdzą osoby parające się czy też badające od, od wielu lat te tematy astralne. Mówi się, że, że koty przez to, że mają troszeczkę inne spektrum postrzegania światła, odbieranego światła przez ich narząd wzroku, no są w stanie podobno dostrzec tę niematerialną część naszej rzeczywistości, w tym oczywiście niematerialne jakby pojawienie się swojego właściciela.
[21:51] - Aha, rozumiem. No tak, no tak to wyglądało. No moje koty widziały mnie ewidentnie, no prosto się na mnie patrzyły. Ja wtedy też tak na nie i mówię, że no coś jest nie tak, nie? No ale to wie pan, no to jest, ale to było mocne historia. O tyle, że no to odczucie to, to było coś niesamowitego, tak panu powiem. To odczucie OOBE, to wyjście, nie? To jest coś niebywałego. Wokół nas w innej rzeczywistości co istnieje, a-
[22:18] - Tak mi się wydaje, że to byłoby właśnie zaindukowane tym, że się pan na chwilę obudził i ciało zasnęło. Umysł był aktywny dalej, tak?
[22:26] - Tak. No chyba tak. I wie pan co? Ale to nie było moje pierwsze takie zdarzenie. Ja kiedyś miałem też podobnie, tylko wtedy już no to było jeszcze dawniej, jeszcze mniej pamiętam i nie było tak intensywne, ale wiem, że na tej podstawie właśnie też, też wyszedłem, bo się przebudziłem tuż nad ranem i tak poszedłem też spać i w ten sam sposób się jakby, że tak powiem, wybiłem z ciała, nie? Takie, taki tak, tak, tak, tak to widzę, nie tak to czuję.
[22:50] - No to też jest jedna z metod wychodzenia z ciała uczona na kursach, chociażby przez Rafała Nieradzika czy w Limon Institute się człowiek budzi i przez jakiś czas coś tam sobie robi. Nie wiem, na przykład czyta albo robi coś koło siebie przez kilkanaście minut, a potem wraca do łóżka i następuje taki stan, że umysł jest cały czas jeszcze aktywny, ale ciało już zasypia i wtedy podobno łatwiej wyjść.
[23:15] - Tak. No właśnie chyba na tej podstawie. No właśnie tak też mnie to spotkało, że tak powiem.
[23:22] - Co do kolejnej relacji nie jestem do końca pewny, w jaki sposób ją zaklasyfikować. Czy jako sen proroczy, czy też jako pozacielesną eksplorację miejsca, które mój rozmówca miał sposobność odwiedzić również fizycznie. W relacjach z eksterioryzacyjnych peregrynacji często przejawiają się wzmianki o tym, że w OOBE dane miejsce różniło się pod pewnymi względami wobec tego, jak wygląda ono fizycznie. Przykładowo osoba doświadczająca OOBE w swojej sypialni widzi w pomieszczeniu przedmioty, których tam nie ma. Sami Państwo oceńcie, czym tak naprawdę było zdarzenie opisane przez mojego kolejnego rozmówcę.
[24:01] - Może to nie jest nic wielkiego w skali świata, ale dla mnie, dla mnie jest to bardzo takie osobliwe, więc... No dobra, ale do rzeczy. To miało miejsce tydzień temu. Dokładnie. Nie, przepraszam. Dwa tygodnie temu. Nie, tydzień temu w niedzielę. Tak jak mam dzisiaj, mamy też niedzielę, więc w każdym razie byłem po samochód w okolicach Wałcza i wracając, wracając do domu, bo jestem z Bytowa, to jest na Pomorzu. Nawigacja jakoś mnie tak poprowadziła takim skrótem dziwnym, że właśnie trafiłem do tej wioski, przy czym najkrótsza trasa była zupełnie inna. Jak spojrzałem sobie w mapę w Google, ale poprowadziła mnie tą, a nie inną drogą, więc...
Ale w każdym razie wjeżdżam. Mijam jedną wioskę, drugą, trzecią i droga była. Nagle droga stała się taka bardzo, bardzo, bardzo prosta. No i wjeżdżając już widzę, widząc, że zbliżam się do wioski, widzę po prawej stronie blok taki popegeerowski. Bodajże tam były trzy klatki chyba jak tak się przyjrzałem potem na mapach. No i w tym samym momencie wjeżdżając do tej wioski takie mam przeczucie, że wiem, wiem co będzie, gdzie będzie i gdzie będę skręcał. No i przypomniało mi się zanim do tej wioski jeszcze wjechałem. No to miałem taki przebłysk od razu, że, że będzie, że jest ten blok po prawej stronie będą barierki, będzie chodnik przed tym blokiem, a po lewej stronie będzie takie szczere, równe bardzo pole. Jak się zbliżałem do tego bloku już no to faktycznie rozjeżdżałem się. Po lewej stronie miałem pole, po prawej stronie blok, barierki, chodnik.
To co się okazało później nie było tego chodnika i tych barierek, ale okazało się czymś innym. No i wjeżdżałem mijając ten blok. Wiedziałem, że już będę skręcał w prawo w prawą stronę, bo też tak prowadziła droga. Ta główna droga z pierwszeństwem i już zanim minąłem zakręt to wiedziałem, że po lewej stronie będą właśnie takie jakby szeregowe. Szereg takich bliźniaków, takiego starego typu. Po prawej stronie też były. No i. I tak też się stało, że wjeżdżając już, już skręcając w prawo te domki były po lewej, po lewej stronie. No i. A zanim w momencie, kiedy miałem ten blok, przypomniał mi się właśnie, właśnie sen, który miałem pół roku może albo rok temu.
No i w każdym razie to wszystko, ten przebłysk tego snu, który miałem, dokładnie odzwierciedlał to miejsce, w którym, w którym się znalazłem. Tyle że w tym śnie, z tego, co pamiętam, wyjeżdżałem białym busem spomiędzy tych, tych bliźniaków, tych domków bliźniaczych i właśnie skręcałem w prawo, potem w lewo i jechałem do tego bloku, do tego, którego ten blok, który widziałem na początku. No i po prostu było to dla mnie tak dziwne i tak zaskakujące, że tym bardziej, że przypomniał mi się sen, który w tym momencie, w którym się przypomniał, pamiętałem, że to było z pół roku, jeśli nie rok temu. No i co jeszcze ciekawego, jak spojrzałem, spojrzałem sobie wczoraj w mapy Google Street View. No to te barierki przed tym blokiem pierwszym, który zobaczyłem. To nie były barierkami, nie było to chodnika, tylko obok tego bloku był domek jednorodzinny, gdzie płot był na żółto pomalowany. Więc w tym śnie jakby ten płot był barierkami, których faktycznie nie było, a te, a te bliźniaki, bliźniacze domki no to nie były takie typowe domki jednorodzinne, bliźniacze, tylko takie właśnie małe, małe bloczki czteromieszkaniowe. Z tego co z tego, co udało mi się na mapie wywnioskować. Także także. No to w sumie z tego względu postanowiłem.
Postanowiłem zadzwonić do Was i opowiedzieć to. Przepraszam, że tak mówię chaotycznie, ale to takie emocje we mnie, we mnie wzbudza, że trudno mi zebrać myśli.
[27:03] - No to tak wygląda, jakby pan, jakby pan jakby pozazmysłowo odebrał, że tak to ujmę, wygląd tego miejsca. Tylko nie miał pan w pamięci zapisanego czegoś, co odpowiadałoby w stu procentach wyglądowi tych obiektów tak?
[27:16] - Tego schematu. No dokładnie. Bo najbardziej to ten płot, bo jak wjeżdżałem do tej wioski, mijając ten blok, w sumie nie zwróciłem uwagi, czy są tam barierki czy płot, ale dopiero wczoraj na mapach Google faktycznie nie było tych barierek ani chodnika, tylko ścieżka deptana. Ale był obok. Zaraz jakby dalej był płot na żółto pomalowany, więc...
[27:34] - No świadomość przywołała najbliższe skojarzenie z pamięci, jakie się jakby tutaj nasunęło tak?
[27:40] - No właśnie. Jeszcze kwestia też tych, tych domków, tych bliźniaków, bo no mówię, były to były to pegeerowskie takie bloczki małe, no ale też w formie bliźniaka, tak? Bo po jednej stronie były dwa mieszkania dwupiętrowe i po drugiej stronie jakby nie. Więc i dopiero wczoraj, tak jakby jeszcze bardziej się zastanawiałem, że kojarzyłem to miejsce. Mniej więcej wszystko się praktycznie się zgadzało, tylko faktycznie te domki były blokami takimi małymi, więc. Więc no to było takie. Pierwszy raz coś takiego mi się w życiu zdarzyło. Podejrzewam, że jakby z kimś jechał, to nie zwróciłbym na to uwagi. Ale że jechałem sam akurat to to to toTo może wiesz, taki byłem też zamyślony jakiś, gdzieś tam w obłokach myśli miałem i mówię wjeżdżając do tej wioski, no miałem taki przebłysk od razu, że wiedziałem gdzie, gdzie jestem i co to za miejsce. Ale dodam jeszcze, że to wieś się nazywa Szczytno.
To jest koło Człuchowa.
[28:25] - Można to na różne, prawda, sposoby tłumaczyć bardziej przyziemnie, bardziej racjonalnie, że to po prostu coś na zasadzie deja vu, że naszemu mózgowi się wydaje, że zna to miejsce. A można też tłumaczyć bardziej paranormalnie. Takie bardziej paranormalne tłumaczenie wysnuć, że odbył pan podróż poza ciałem jakiś czas temu albo jakąś podróż, coś na zasadzie podróży mentalnej i przypadkiem odebrał pan jakby jak to, jak to miejsce wygląda, tak jak to okolicom wyglądało.
[28:54] - Ja też myślałem o deja vu, ale tak jak też tam pewnie ponoć nagrałem wczoraj nie pamiętam, no to miałem w życiu deja vu, miewałem, ale jak wszyscy wiemy, no to są takie ułamki sekund, prawda? Gdzieś tylko takie przeczucie to jest jakby. A tutaj, a tutaj to był cały plan, cały schemat miejsca. Więc myślę, że deja vu to nie miałem takiego poczucia właśnie deja vu, tylko to uzupełniłem.
[29:13] - Pan jakby wiedział od początku, gdzie, którędy pan będzie jechał, tak?
[29:17] - No dokładnie. I co jeszcze pamiętam, ta droga też do dziś jest. Sprawdziłem też, że ta droga wjeżdżało się tej wioski. Potem ona to była droga z pierwszeństwem, skręcało się w prawo, a to była ta główna, asfaltowa. A jakbym pojechał prosto, to była polna droga, czego nie zakodowałem wtedy, jak przejeżdżałem i dopiero dzisiaj spojrzałem na mapie, a pamiętam z tego snu, że w prawo tą drogą to już była taka polna, po prostu tam taka dróżka. I faktycznie na mapie z tego co widzę to już jest taka właśnie droga polna. Więc kolejny taki szczegół, który jak już sobie tak to przejrzałem, przyjrzałem się temu miejscu na mapach, to, to też się potwierdziło. A tak poza tym no nie ma tam nic w tym miejscu takiego jakiegoś tam wyjątkowego, więc takie, że tak powiem wydupie, więc zadupie. O tak, może
[29:52] - Przed dupie.
[29:53] - Mówiąc kolokwialnie i nic takiego nie ma, nie ma w tym miejscu, co mogłoby jakoś tam.
[29:59] - No tak jak mówię, tutaj różne różnego rodzaju tłumaczenia można jakby wysnuwać, bo to, co widzimy w snach, to też jest mocno przefiltrowane przez naszą świadomość, przez nasze postrzeganie, przez to, co mamy, prawda, w pamięci zapisane. No i w oparciu o jeden opis jakby miejsca czy obiektu można stworzyć nieskończoną liczbę jego portretów tak wizualnie.
[30:21] - No tak też można to tłumaczyć, no w każdym razie też w tym śnie. Niestety z tego co pamiętam teraz, to też nic takiego się nie działo. Po prostu był sen jak jeden z wielu. Dużo rzeczy się tam działo. Pamiętam tylko, że tym busem jechałem, jakichś ludzi wiozłem i do tego z tych domków do tego bloku jechałem i... Ale tak nie mogę sobie już więcej przypomnieć, co tam się działo. Ale też pamiętam, że jak sobie przypomniałem w tym momencie ten sen, to nie był też taki zwykły sen, bo-bo jakiś też miałem takie poczucie, że pamię-- przypomniał mi się ten sen i pamiętam, że o nim też myślałem, tylko bo był taki bardzo, bardzo intensywny i wyrazisty, więc...
[30:53] - I włączyła się jakby taka mapa w głowie, tak?
[30:56] - No dokładnie. No dokładnie. I no i tym bardziej teraz, że sobie spojrzałem sobie na Google, porównałem sobie to, co widziałem w tym śnie, to co widziałem faktycznie przejeżdżając i teraz na spokojnie na mapie po prostu. I to jest takie, takie osobliwe o tak może to nazwać. No i w sumie to chciałem się w sumie tym chciałem się podzielić. Taki miałem wczoraj miałem taki zryw po prostu. Jak już tak przeglądałem tą mapę, mówię faktycznie. No to jest takie bardzo, bardzo osobliwe i może nie jakieś tam paranormalne, ale myślę, że warto się tym podzielić, więc...
[31:25] - No na pewno warto to jakoś zarejestrować. Myślę, że tutaj ta rozmowa troszeczkę jakby naświetliła pewne kwestie. To pomogła zrozumieć, na jakiej zasadzie to działa, tak? Bo niekoniecznie to, co widzimy w snach, nie zawsze się pokrywa jakby z tym, co jak obiekty wyglądają w rzeczywistości. Ale jakby porównać sam opis snu z tym, co później widzimy, to jakieś zbieżności rzeczywiście się pojawiają niekiedy.
[31:51] - Tu akurat dla mnie to były bardzo duże zbieżności, tylko mówię te kilka szczegółów, jakby tam nie zostało zdekodowanych w tym śnie z tego miejsca faktycznego, więc... Ale tak poza tym no to wszystko się zgadza i wszystko się zgadzało. Cały ten plan tylko mówię z tych szczegółów kosmetyce. No tak może to nazwę, ale te barierki to tak mnie zastanowiło.
[32:09] - No barierka, płot jakiś coś, coś koło domu stoi, zabezpiecza tak w ten sposób.
[32:15] - Ale chodzi mi o to, że jakby jak bardzo zostało to dopasowane, że nie było tych barierek, albo jednak ten płot, który przypomina jakąś tam formę, tak? Jest też barierą, tak? Jest żółty i tylko to jest po prostu było przesunięte o parę metrów dalej. Także to było takie kuriozalne wręcz. Także no wesołe, wesoła, wesoła przygoda.
[32:32] - Ciekawa rzecz na pewno. Ale jak potem frajda, jak się, jak się przypadkiem zweryfikuje to, co się widziało właśnie, prawda?
[32:38] - Dokładnie. Ja to dopiero mówię na mapach w ogóle dopiero wczoraj to zweryfikowałem. Jakoś miałem chwilę, bo też cały tydzień byłem zabiegany. Dopiero wczoraj miałem chwilę, żeby na spokojnie usiąść do tego i przejrzeć.
[32:48] - To trochę tak, jakby weryfikacja znaku z zaświatów.
[32:51] - No można tak powiedzieć. Też jeszcze zastanawiałem się może ja może byłem w tym miejscu, bo gdzieś tam w okolicach pracuję, powiedzmy w Chojnicach, to jest też niedaleko, ale nie ma możliwości. Nie, tam nie byłem nigdy w tej wiosce. Tak spojrzałem zawodowo, może tam byłem, ale nie, nie, bo jeszcze pamiętam tego busa, że dziwni ludzie jacyś dziwni ludzie, dziwne sytuacje. To wszystko było takie dziwne, że absolutnie tam w rzeczywistości, bo tak też miałem taki moment, że może ja może tu byłem, nie pamiętam, bo w różnych miejscach bywam, ale tak sobie to nie, nie, nie byłem nigdy w tej wiosce, nie byłem nigdy w tej wsi, więc poza tym mała wioseczka bardzo, więc taki tylko mówię zakręt w formie wieś w formie zakrętu takiego. Jakieś skrzyżowanie to po prostu zakręt i jest koniec wsi. Także ciekawe to było. Pomyślę jeszcze o tym. Może jeszcze jakieś wnioski wyciągnę.
[33:31] - Kolejna historia będzie wspomnieniem OBS okresu dzieciństwa. Nasz słuchacz przekazał relację o spontanicznym wyjściu z ciała w momencie tonięcia. Zaznaczam, że ten rozmówca prosił o zmianę barwy głosu. Wysłuchamy teraz historii sprzed ponad sześćdziesięciu lat. Jest to zatem zdarzenie, które mój rozmówca zapamiętał na całe życie.
[33:54] - Ja miałem cztery lata i topiłem się. No znaczy niby utopiłem się. To było w sześćdziesiąt, ja jestem sześćdziesiąty rok urodzony. To było koło sierpnia w Borkowie, na takiej wsi z moją mamą, bo tam mój tato się urodził. I wie pan, tam taka rzeka Brodnica nazywa się. No teraz to tam chyba kałuża jest, ale wcześniej to była taka nawet, nawet. I ja w sześćdziesiątym czwartym roku miałem cztery lata. Nie wiem, czy pan pamięta, jak pan miał cztery czy pięć lat. Ciężko, prawda? Ale powiem panu, że ja ten moment pamiętam.
My żeśmy byli tam na wsi, no bo tato tam się urodził. Przyjechaliśmy tam pomagać. Znaczy tato w tych żniwach i tak dalej. I mama, i jeszcze tam ciotka i jeszcze ktoś. Wzięli nas na tą rzekę. No i tam była taka, jakby powiedzieć, piaszczysty moment krótko. I tam mój brat, kuzyni się kąpali i takie te kwiaty, te lilie wodne, wie pan, zrywali. I ja pamiętam, że chciałem lilię taką wodą urwać. Ja to pamiętam. I krok zrobiłem.
I nagle tam taki był dół, jakby powiedzieć. I ja wpadłem. I proszę pana, ja panu szczerze opowiadam, bo ja panu powiem tak: ja wpadłem w tą wodę i już jestem w tym, w tym dnie. I pamiętam, że ja zobaczyłem siebie z wewnątrz, ale tak w miarę blisko, nie jakoś tak, żeby tam panu opowiadają ludzie, no tam z góry. Ja tak się zobaczyłem, no powiedzmy z pół metra i pamiętam to jak dziś. Dziecko czteroletnie. Ja pamiętam siebie, że te włosy moje do góry. Wie pan, ja tak bym spadał. I wtedy ja, jak już dorosłem i tak dalej pamiętam. No nie za dużo ludziom.
Nie wiem raczej tam nikomu to tego nie opowiadałem, ale sam się zastanowiłem. Mówię, jak ja mogłem siebie zobaczyć z zewnątrz, tak jakby z lustra, wie pan. I to był moment, gdzie tam mama mnie wyciągnęła. To już z opowieści. Ja byłem nieprzytomny. To był sześćdziesiąty czwarty rok. Wioska, wie pan, tam Borkowo koło sierpnia i no oddycha, oddycha. Oni mnie tam położyli i ja spałem dwadzieścia cztery godziny, bo ja pamiętam, że ja to było gdzieś koło południa, kiedy się tam powiedzmy podtopiłem czy jak. I dopiero na drugi dzień koło południa się obudziłem. Wie pan, to samo to już dwadzieścia cztery czy ile godzin jak ja byłem w takiej komie czy coś.
To było takie pierwsze moje też spotkanie z tym, że jakby to panu powiedzieć? No zobaczyłem, że jednak nie tyle ciało, ale jednak coś jest poza tym, bo ja naprawdę siebie zoba- i powiem panu jeszcze nie czułem żadnego bólu, żadnego zachłyśnięcia nie czułem. Ja pamiętam, że było mi, no nie powiem, było go, no było okej, jakoś tak się w ogóle nic. Zobaczyłem się wewnątrz i dla mnie to było okej. I później to się urwało.
[37:22] - Tak jakby pan doznał czegoś, co przypominało pod pewnymi względami doświadczenie z pogranicza śmierci. Tak? Coś tego typu.
[37:29] - No można by to tak określić, ale jeszcze raz powtarzam nie widziałem. To było takie krótkie, takie jakby pięćdziesiąt centymetrów. Ale wie pan co mnie zastanawia? Że na przykład jakbym się topił tak no, teraz dorosły, no to wie pan, jakieś takie zachłyśnięcie wodą, jakieś takie nieprzyjemne uczucie, jakieś walczenie. A tam nie. Tam pamiętam, że ja nagle tam coś tego i wpadam w tą wodę i nagle się w ciągu jeszcze dobrze się. Ale pamiętam te włosy moje takie troszeczkę miałem. Widziałem je w górze i dlatego później jak starszy byłem, się zastanawiałem, jak ja to mogłem widzieć. I no to była ciekawa rzecz.
[38:18] - Na koniec tego odcinka pozostawiłem relację pod pewnymi względami, można powiedzieć pasującą do obchodzonego teraz w Polsce święta. Usłyszymy bowiem historię nawiązania kontaktu z osobą zmarłą poprzez OBE.
[38:34] - Chciałem podzielić się moją historią. Mianowicie kiedyś miałem kontakt z moją zmarłą babcią. Na początku mówiłem, że to babcia u mnie była, ale de facto to było odwrotnie. To ja byłem u babci. Chciałem jeszcze na początku jeszcze wyjaśnić, jaka więź łączyła mnie z babcią, ponieważ mnie od dziecka, od małego wychowywali dziadkowie, więc w zasadzie traktowałem ich jak rodziców i oni w pół roku po prostu oboje zmarli. Najpierw dziadek, potem babcia. Następnie po dokładnie to było miesiąc po śmierci babci miałem taką sytuację. Obudziłem się w nocy i zobaczyłem, że w pokoju stoi babcia. Uśmiechnięta, zadowolona. Ogarnęło mnie zdziwienie, a babcia mówi do mnie ty nie żyjesz.
Więc jeszcze bardziej zagłupiałem. Pierwsze pytanie, jakie mi przyszło do głowy znaczy jak nie żyję, to znaczy, że jestem duchem, tak? A babcia z uśmiechem na twarzy mówi tak.No to kolejne pytanie, jakie mi przyszło do głowy: skoro jestem duchem, to, to mogę przechodzić przez ściany, tak? Więc babcia cały czas mając ten uśmiech na twarzy mówi: „Tak”. Odwróciłem się do ściany, przyłożyłem do niej rękę i w tym momencie ręka przeszła mi na drugą stronę ściany. Przestraszyłem się. Zabrałem tą rękę z powrotem. Popatrzyłem się na babcię i to na jej twarzy to już nie był uśmiech. To była radość. Poczułem się jak takie dziecko, które postawiło pierwsze kroki i właśnie taka radość była okazana w tym momencie.
Więc nie zastanawiając się długo, po prostu przeszedłem cały przez tą ścianę. Znalazłem się w drugim pokoju. Co ciekawe, stojąc w drugim pokoju widziałem wszystko, co dzieje się w pokoju, z którego przyszedłem. Ściana jakby była, ale była przezroczysta. Ja nawet widziałem grubość tej ściany. Byłem w stanie określić, jak gruba jest ściana, ale ona była przezroczysta dla mnie. Ja widziałem, co się dzieje w drugim pokoju. Więc wróciłem z powrotem do pokoju, z którego wyszedłem. Patrzyłem się na babcię, a babcia wtedy z taką poważną miną powiedziała do mnie: „Teraz wiesz, jaki jest Bóg”. I w tym momencie poczułem z lewej strony takie natężenie światła.
To światło się do mnie zbliżało. Tylko że nie wiem dlaczego, nie mogłem się obrócić w stronę tego światła. Poczułem taki paraliż, że nie mogę się odwrócić, ale czułem, że ono się zbliża. Coraz bliżej. To było takie natężenie, tak jakby ciśnienie. Coraz jaśniej. To światło we mnie wjechało i cała sytuacja się zakończyła. Co ciekawe, w momencie kiedy pierwszy raz przełożyłem rękę przez ścianę, to było niesamowicie przyjemne uczucie na opuszkach palców. Po prostu na każdym opuszku palców to było takie przyjemne mrowienie, że ja jeszcze potem przez kilka dni chodziłem i dotykałem ścian tylko po to, żeby chociaż namiastkę tego uczucia poczuć. Druga ciekawostka, na co zwróciłem uwagę, to gdy się obudziłem, to ja spałem z moją wtedy dziewczyną, obecną żoną.
Ja spałem od ściany, ale jak się obudziłem i wstałem, to ja nie wstałem na łóżku, tylko stałem na podłodze, bo jak przechodziłem do drugiego pokoju, to nie schodziłem z łóżka i jak wracałem to też nie wchodziłem na łóżko. Cały czas jakby byłem na poziomie podłogi. To z takich ciekawostek. W sumie historia nie wiem czy jest ciekawa, bo trafiłem jakiś czas temu na właśnie audycję „Mówią Świadkowie” i powiem, że niektóre historie to po prostu wywalają z butów. No moja może nie jest aż tak atrakcyjna, ale mimo wszystko postanowiłem zadzwonić, podzielić się nią. Być może coś wniesie do społeczności ludzi, którzy po prostu interesują się tego typu rzeczami.
[41:51] - No, tutaj takie można odnieść wrażenie, że babci się wydawało, że pan też rzeczywiście już opuścił ten ziemski padół i dołączył do niej, prawda? Chociaż też z drugiej strony babcia mogła zauważyć po prostu, że pan jakby wyszedł z ciała fizycznego tak jak ona wcześniej.
[42:07] - Bardziej myślę, że to babcia spowodowała, ponieważ ja rozpaczałem bardzo. Ja podejrzewam, że ona nawet mogła już po tamtej stronie mieć problemy, żeby odejść dalej, bo to musiało ją trzymać. Ja tak jak mówię, babcia wychowywała mnie od, od małego, od niemowlaka w zasadzie. Więc ja się z dziadkami wychowywałem, no jak z syn po prostu. Wychowywali mnie jak syna i w krótkim czasie po prostu oboje, oboje się zabrali z tego świata. Na mnie też wtedy spłynęło-- to ja miałem wtedy dwadzieścia dwa lata. Byłem młodym człowiekiem, więc na starcie życia jakby dopiero. I powiem szczerze, że no w tym momencie miałem takie pretensje do całego świata. Wiadomo, no po takiej stracie człowiek walczy, zaczyna walczyć z Bogiem. I być może tak ja sobie domniemam, że babcia po prostu nie mogła spokojnie odejść, bo cały czas gdzieś ja ją tutaj trzymałem, więc musiała przyjść do mnie, dać mi jakiś znak, jakąś nadzieję we mnie wlać, żeby po prostu ona mogła spokojnie odejść i żebym ja już mógł spokojnie żyć.
[43:00] - No nie bez powodu mówi się, że zmarłym ta nasza żałoba, szczególnie takie przedłużenie żałoby, jak to się dzieje w przypadku niektórych osób, to jednak w jakiś sposób przeszkadza w tym życiu, w tym tak zwanym lepszym świecie.
[43:13] - Tak, ja właśnie myślę, że tu mogła mieć miejsce taka historia. Opowiadając to wiadomo, no takie przeżycie to się opowiada wszystkim znajomym, bliskim dookoła. Najczęściej argument: przyśniło ci się. Panie redaktorze, ta sytuacja miała miejsce już dwadzieścia lat temu. Ja od tamtej pory zwracam uwagę na każdy sen. I co mogę stwierdzić? Nigdy nie ma takiego snu, w którym wszystko jest na miejscu. Zawsze coś jest nie tak. Zawsze albo coś jest przestawione, albo nie takie proporcje. Zawsze w każdym śnie coś jest dziwnego.
A tutaj wszystko stało na miejscu. Wszystko było poukładane, nawet jak mówię, jak wstałem, żona, wtedy jeszcze narzeczona leżała, spała spokojnie. Wyszedłem do drugiego pokoju. W drugim pokoju wynajmowaliśmy dla studentki pokój i ona też spała pod tym swoim kocem. Dokładnie to widziałem. Wszystko było na miejscu, wszystko się zgadzało. Dlatego tutaj ten odbiłem argument snu, bo powiem szczerze no interesuję się troszkę takimi rzeczami spoza tego świata widzialnego i opisanego naukowo. Na przykład po śmierci dziadka też myślę, że dziadek był u mnie, ale to był sen. Wtedy to wiem, że był sen, bo mi się śniła historia cała. Przyszedł się pożegnać.
Tutaj w przypadku z babcią nie traktowałbym tego jako sen. Tym bardziej że miałem fizyczne odczucia właśnie choćby przekładania tej ręki przez ścianę. To uczucie na opuszkach palców, które mówię jeszcze potem chodziłem przez kilka dni, dotykałem ściany, żeby móc chociaż troszkę to poczuć, bo to było takie no fizyczne. Coś, coś to fizycznie poczułem, jakby będąc poza tym ciałem.
[44:37] - No tutaj ciekawym szczegółem jest właśnie ten, to dotykanie materii materialnej, że to tak ujmę przez ciało, które jakby no nie jest fizyczne, tak? To nasze ciało astralne. A tutaj też, tutaj też takim szczególnym elementem jest to, że pan mocno przeżywał tą żałobę, prawda? Po śmierci babci.
[44:57] - To znaczy no już głupio mówić, ale to nawet do myśli samobójczych. W sensie aż w ten sposób. Miałem wielki żal do Boga. Strasznie wtedy walczyłem właśnie z Bogiem. Wiadomo, pretensja. No to dla mnie wtedy młodego człowieka, który w zasadzie ja rok wcześniej zdałem maturę i wyprowadziłem się jakby do, do mojej obecnej żony i ale ta więź z dziadkami była cały czas tak duża jak z rodzicami. No bo dla mnie to byli ludzie, którzy mnie całe życie wychowali i to potem wPowiem pan też życie potem jest ciekawe, jak się człowiek dowiaduje, są sytuacje spadkowe i w tym momencie ja-- dom, w którym się wychowałem z dziadkami, gdzie z nimi zawsze żyłem, nagle się okazuje, że mi się nic nie należy, bo oni mają przecież swoje dzieci, więc wszystko idzie dla nich. I ja poczułem taką pustkę, takie osamotnienie wtedy na świecie. Tym bardziej że jestem też jedynakiem. Mam małą rodzinę.
Nie, nie czułem niczym wsparcia. Miałem, miałem bardzo ciężki okres właśnie w życiu. Bardzo dużą pretensję wylewałem wtedy właśnie najwięcej. Właśnie walczyłem gdzieś z Bogiem. Do niego miałem te pretensje i tak podejrzewam, że to po tamtej stronie musiała babcia odczuwać. To jej nie dawało spokoju, żeby mogła spokojnie w to światło dalej wejść i pójść w tą lepszą krainę. Tylko gdzieś, gdzieś ona też pewnie potrzebowała. Dziadkowie moi zmarli dosyć młodo, to babcia miała sześćdziesiąt cztery, dziadek sześ-sześćdziesiąt sześć lat, więc to jest jeszcze to takie wiek nie na umieranie.
[46:11] - To jeszcze nie, nie jest pora, żeby się wynosić z tego świata.
[46:14] - Zgadza się. I tym bardziej że oboje no nagle. Mogę powiedzieć babcia dowiedziała się, że jest chora w sierpniu, a w lutym zmarła, nie? A gdzie po dziadka nic nie było widać i nagle w tym czasie jeszcze, jeszcze we wrześniu dziadek. Także to się tak kaskadowo wszystko mi życie zawaliło w tym momencie. I nie wiem. Powiem szczerze, że nie wiem, co by się wydarzyło, gdyby, gdyby nie ta chwila, ponieważ wlało to we mnie niesamowitą nadzieję. W zasadzie jak teraz to stwierdzam, przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Bo ja się teraz-- ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem i w ten sposób to odczuwam. I takie mam wrażenie, że to też był cel babci, żeby wlać we mnie tą nadzieję na, na resztę życia, na przyszłość, żebym po prostu wi-widział ten cel i sens w życiu.
[46:57] - No ja myślę, że wiele osób by się tutaj mogło zgodzić. Chociażby ja na przykład też mam pewne doświadczenia za sobą z osobami, które przedwcześnie, zdecydowanie przedwcześnie opuściły ten świat. Takie przekonanie we mnie się narodziło, że rzeczywiście coś tam, coś jakoś, jakoś w jakiejś formie to życie kontynuujemy po tej fizycznej śmierci. A miesiąc po śmierci bliskiej osoby to jest jeszcze taki czas, gdy ta żałoba jest jeszcze taka świeża.
[47:21] - Dokładnie
[47:22] - Tak. No i chyba, chyba to też wpływa na jako-- jakby ułatwia w jakiś sposób nawiązywanie kontaktów, bo to jest jeszcze dosyć intensywnie myślimy o tej osobie. Na tyle intensywnie, że jakby coś prowokuje spotkania w takiej tej sferze między snem a jawą, prawda? Czy też w tej sferze pozafizycznej.
[47:44] - Tym bardziej że ta dusza jeszcze po śmierci gdzieś tutaj między nami cały czas się przebywa. Gdzieś, gdzieś, gdzieś. Nie, nie odchodzi od razu, tylko gdzieś tutaj jest. Więc, więc, więc to tym bardziej że właśnie ten, ten pierwszy okres gdzieś jeszcze można tą wię-- to połączenie jakieś nawiązać.
[47:59] - No jest jeszcze też coś takiego, że zmarli podobno z tego, co przynajmniej twierdzą osoby zajmujące się jakby zawodowo tym tematem, jak na przykład Ada Edelman, znana też z kilku audycji w Radiu Paranormalium, bo kiedyś robiliśmy cały, cały cykl takich audycji z jej udziałem. Ona w swojej książce „Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?” stawia taką tezę, że zmarli się pojawiają w naszym życiu. Zmarli nas odwiedzają tylko wtedy, kiedy to jest absolutnie konieczne, bo to jest dla nich taki dość duży jakby wydatek energetyczny. Dosyć dużo energii im to zabiera. Także pojawiają się w sytuacjach tylko w takich, kiedy jest to absolutnie niezbędne. No, tutaj taką sytuacją chyba był z tego, co rozumiemy, pana stan psychiczny w tamtym czasie.
[48:44] - Ja tak się właśnie domyślam, że, że, że, że babcia gdzieś to czuła, że to może pójść w złą stronę, że mi się coś może... Sam sobie mogę coś zrobić, bo mówię no, mi się wtedy zawalił cały świat. Więc tak jak pan redaktor mówi, tutaj, gdzieś, gdzieś mogła być właśnie interwencja po to, żeby, żeby gdzieś tutaj mnie, mnie naprostować, bo, bo gdzieś czuła to, będąc jeszcze gdzieś na tym padole, się poruszając między nami, gdzieś czuła, że to po prostu może być, może się źle skończyć.
[49:08] - No tak się mówi, że zmarli przez jakiś czas jeszcze bytują w tym naszym świecie po swojej śmierci fizycznej. No tylko że co jeden jakby ezoteryk, że tak powiem, to inna jakby opcja. Jedni mówią, że przez kilka dni, inni, że jeszcze przez miesiąc. Można też brać pod uwagę opcję, że jakby pan tak nieświadomie się tam przeniósł w odwiedziny do babci i tak się, tak się to potoczyło.
[49:34] - Na pewno było to nieświadomie, bo było to w trakcie snu. Ale tak jak pan mówi z tymi ezoterykami, że każdy ma inną wersję. Ja tak myślę, że to właśnie o to chodzi, że żebyśmy nie poznali do końca prawdy, jak to jest, dostajemy gdzieś jakieś tylko szczątkowe informacje i po prostu na ich podstawie próbujemy sobie ułożyć ten świat, który jest, jest później gdzieś, gdzieś, gdzieś to odnaleźć. Także podejrzewam, że z ezoterykami może być tak, że jeżeli miał kontakt z, nie wiem, z osobami, które w ten sposób akurat, że było właśnie osoba zmarła, była kilka dni, więc on będzie uwa-uważał, że to jest kilka dni. Jeżeli inny ezoteryk będzie miał kontakt z osobą gdzieś tam, która była właśnie kilka miesięcy, to może być i on, on może mieć takie zdanie na ten temat. My się tego nie dowiemy, bo ta prawda jest przed nami zasłonięta specjalnie właśnie po to. Jakbyśmy ją znali, to życie by było bezsensowne, jakby każdy wiedział, co go potem czeka.
[50:27] - No jest też coś takiego, że jednym zmarłym łatwiej jest przejść na tamten świat, a innym troszkę trudniej. A są przypadki, gdzie wydaje się, że osoba, która już nie żyje fizycznie na tym świecie przez całe miesiące czy przez lata jest jakby przyklejona do jednego miejsca, prawda? I daje jakby znać o swojej obecności. Także no różnie, różnie z tym bardzo bywa.
[50:51] - No temat jest na pewno ciekawy i niezgłębiony jeszcze przez ludzkość, ale tym bardziej że te doniesienia o tego typu rzeczach to jest też odkąd, jak jest historia ludzkości, tak są i doniesienia na ten temat. Więc my jesteśmy za mali i za głupi jeszcze, żeby zrozumieć pewne rzeczy. No i podejrzewam, że tego świata nigdy nie zrozumiemy, będąc tutaj. To możemy ewentualnie się domyślać, jakieś wyciągać wnioski czy snuć teorie. Całej prawdy dowiemy się tylko w momencie, kiedy już przejdziemy tam na tamtą stronę.
[51:17] - Jeżeli dobrze rozumiem, to tutaj wracając jeszcze do pana historii, do tego spotkania z babcią, jeżeli dobrze pamiętam, pan przed spotkaniem znajdował się w innej pozycji, a po tym, jak to spotkanie się już zakończyło, znalazł się pan w innej pozycji, prawda? To tak, jakby ciało troszeczkę żyło w tym czasie własnym życiem.
[51:34] - Powiem szczerze, że co się działo z ciałem, to nie mam pojęcia. Ja jak wstałem, obudziłem się. Widziałem żonę, jak leżała, ale swojego ciała nie widziałem. Jakoś nie, nie zwróciłem w ogóle uwagi. Nie, nie przyszło mi nawet do głowy, że może moje, moje ciało leżeć. Zresztą na żonę też się nie patrzyłem, tylko widziałem ją bardziej kątem oka. Skupiłem się bardziej na babci, bo to mnie zdziwiło, że dopiero umarła, a tutaj stoi. Tym bardziej że babcia no, no miała nowotwór generalnie wszystkiego, bo organizm był cały zaatakowany i przed samą śmiercią no wyglądała nie za fajnie. A jak przyszła do mnie, to tak jak jeszcze sprzed choroby, czyli tak jeszcze no wiadomo, przed chemioterapią no to człowiek inaczej wygląda. Więc i włosy całe i ubrana była tak jak właśnie ona lubiała.
Była po prostu jeszcze jak, jakby sprzed choroby. Tak mi się ukazała sprzed choroby, tak w tej, w tej swojej ładnej postaci. Nie, nie już jak była chora, jak już, jak już wyglądała nie za fajnie, tylko jeszcze właśnie, właśnie w tej postaci, kiedy jeszcze była jakby zdrowa.
[52:28] - No to też jest taki element, który się często przejawia w historiach o kontaktach ze zmarłymi, że osoba już fizycznie nieżyjąca pojawia nam się w takiej jakby wersji, w jakiej najlepiej się czuła, tak?W przypadku babci na przykład może to być wersja jej sprzed tej choroby.
[52:46] - I dokładnie tak było. I to jeszcze właśnie w takich swoich ulubionych ubraniach była. Taką stylówkę miała, jak sobie najbardziej lubiła wrzucać. To, to właśnie to też jest ciekawe, że, że, że jak właśnie w tym momencie, kiedy ją widziałem, to ona była, była w takiej stylówce, a nie właśnie w tych, tych ostatnich dniach, kiedy, kiedy już za fajnie nie wyglądała.
[53:03] - No a tutaj też mówi się, że zmarli jakby tworzą sobie swój własny tam świat, w tamtym, w tych zaświatach tworzą jakby myślami swoje, swoje takie środowisko. No i tworzą też ja-jakby w pewnym sensie tworzą również samych siebie, tak jak, jak będą się przedstawiać swoim bliskim, jak będą wyglądać, jak będą reagować i tak dalej. Także, no to znajduje też potwierdzenie w wielu relacjach, choćby w tej, którą pan tutaj przytoczył. A pan się interesował wcześniej tematami typu OBE, LD i tak dalej? Czy, czy to jakby-
[53:39] - Powiem szczerze, że w ogóle pojęcie OBE to usłyszałem dopiero jakieś półtora roku temu, właśnie trafiając na Radio Paranormalium na YouTubie i dopiero usłyszałem, usłyszałem o tym pojęciu OBE, więc ogarnąłem, że chyba mnie to spotkało właśnie. I troszkę się zacząłem tym bardziej interesować. Między innymi właśnie dlatego zdecydowałem się na kontakt, bo no jak zacząłem z audycji słucha-- „Mówią świadkowie” słuchać, to po prostu niektóre historie mnie zaczęły wywalać z butów. I tak postanowiłem i ja, mówię: zadzwonię, może kogoś zainteresuje moja historia.
[54:12] - Czyli pan, krótko mówiąc, trafił na to, na te informacje, na treści związane z OBE, próbując aktywnie zrozumieć własne doświadczenia, tak? Tak jak wielu osobom się to już trafiło.
[54:24] - Tak jest. Szukając gdzieś właśnie jakichś takich podobnych, yy, zaraz będzie to trochę brzydkie brzmi, relacji, yy...
[54:31] - Spowiedzi paranormalnych, o!
[54:33] - Właśnie o to chodzi. Bo mówię, jak-- tą sytuacja miała dwadzieścia lat temu miejsce, więc jeszcze internet raczkował wtedy. Więc generalnie nie było możliwości weryfikowania tego na bieżąco. No właśnie, pół-- no już prawie dwa lata temu był u mnie dziadek właśnie. Tylko to był sen i od tamtej pory no mam takie ciąg wydarzeń, które mam wrażenie, że dzieją się po coś. Wszystko się robi systematycznie, wszystko się wydarza. No aż się dziwię, że, że to się tak dzieje. I między innymi rozmowa z panem, panie Marku, jest jednym z takich sytuacji, które właśnie się zdarzyły, bo pierwszy raz jak trafiłem na, na Radio Paranormalium, gdzieś tam zacząłem go słuchać, audycji. Nigdy nie sądziłem nawet, że będę miał możliwość osobiście z panem porozmawiać, co jest dla mnie wielką przyjemnością. I to jest właśnie taki w moim mniemaniu kolejny przykład, że to gdzieś etapami się wszystko, wszystko się dzieje po coś.
To, że właśnie dzisiaj rozmawiamy, to jest jakby w moim mniemaniu ten kolejny etap w moim życiu, który dzieje się po coś. I chyba tą historię właśnie po to, po to się dodzwoniłem. Udało mi się dodzwonić z panem porozmawiać, żeby przedstawić właśnie ją na Radiu Paranormalium, żeby, żeby właśnie pan jako specjalista od takich rzeczy mógł też jej wysłuchać. Jako właśnie jednej z historii. Bo wiadomo, to dla niektórych, którzy słuchają opowieści ludzi, to są po prostu historie, że ktoś tam sobie coś opowiadał, a dla niektórych są to po prostu relacje i są to jakby dowody. Powiem panu najbardziej, która audycja mi utknęła w głowie i dlatego właśnie zdecydowałem się zadzwonić. To jest taka audycja „Umierałem siedemnaście razy” bodajże. No pan chyba gdzieś tam w Stanach i opowiadał, co się stało, jak, jak miał tam wypadek i jak go tam wybudzali. I te jego historie. Powiem panu, że jak tego słuchałem, to ciarki przechodziły mi przez całe ciało.
Mało mnie momentami z butów nie wywalało. Jak naprawdę ludzie przeżyli jakieś historie. Ta moja, która mi się wydawała kiedyś naprawdę jakąś historią wielką. Opuszczenie ciała, przechodzenie przez ściany w ogóle było to dla mnie coś, coś niesamowitego. To jak posłuchałem tego człowieka, to moja historia się wydaje taka malutka po prostu przy tym.
[56:39] - No w porównaniu z tymi innymi historiami to rzeczywiście może się wydawać malutkie, no ale dla, dla osoby, która sama czegoś takiego doświadcza, to jest jednak coś spektakularnego. Ja pamiętam, co się, co się ze mną działo, jak, jak doświadczałem, jak kiedyś w dwa tysiące szesnastym roku w trakcie medytacji odprowadziłem do światła przedwcześnie zmarłą przyjaciółkę. Dowiedziałem się w ogóle pół roku po fakcie. Coś takiego było, że jak już w momencie jak się dowiedziałem o tym od jednego z jej bliskich, dostałem do głowy taką jakby informację, takiego jakby SMS-a do głowy, że ona potrzebuje pomocy, takie jakby wołanie, że nie przeszła na drugą stronę tego słynnego tunelu ze światełkiem i że trzeba jej w tym pomóc. No więc swoimi umiejętnościami tam pomogłem. To jest w ogóle metoda taka, taką metodę zastosowałem, opartą na tym, co, czego uczył Bruce Moen i czego uczy Paweł Byczuk, jeden z uczniów Moena. I no po tym nastąpiły taki wysyp różnych znaków ze światów, jakieś informacje, które na temat przyjaciółki, które się okazały no mieć bardzo dużo wspólnego ze stanem faktycznym. Na przykład motyw z białym kotem się okazało, że biały kot towarzyszył jej przez jakiś czas w życiu. Właściwie to chyba nawet dwa koty, bo ostatnio patrząc na jej starego fotobloga odkryłem jeszcze jednego białego kota. Także może chodziło, nie wiem już, o którego chodziło, na pewno o któregoś z nich.
Dużo było takich sytuacji, gdzie mnie przestrzegała na przykład przed czymś, co się miało wydarzyć.W niedalekiej przyszłości, na przykład przed atakami hakerskimi na Radio Paranormalium też coś takiego było. Także no w porównaniu z innymi historiami ta moja historia z przyjaciółką i z jeszcze z paroma innymi osobami to też takie małe historie. Nic spektakularnego, ale jednak dla mnie osobiście to, to było, to było coś. To było coś dużego.
[58:31] - Wiadomo, jak się samemu coś przeżyje, to jednak człowiek ma własne emocje i wtedy reaguje własnymi emocjami. Nie, nie, jakby nie odbiera emocji innych, to, to może sam tego. No to, to jest zawsze tak. Jak się czegoś dotknie, spróbuje, to się wtedy wie. Kwestia jest tego, żeby myślę w ogóle ludzie, żeby zrozumieli, że jest ten świat, który jest razem, istnieje razem z naszym światem. Tylko że to niestety no nauka nie pozwala. Jak to ktoś pięknie powiedział, Nobla zostały rozdane. No i teraz już się bawimy w tej piaskownicy, którą sobie stworzyliśmy. Ale myślę, że i tak to chyba głównie dzięki internetowi idzie takie przebudzenie wśród ludzi. Jest coraz więcej informacji, właśnie coraz więcej takich świadectw ludzi, którzy opowiadają swoje historie i to myślę, że za jakiś czas stanie się naturalną rzeczą, że ludzie będą takich rzeczy opowiadać.
Też jest problem taki, że niektórzy ludzie, nawet jeżeli im się przytrafi jakaś taka sytuacja, to ich mózg nie potrafi tego pojąć i oni to wypierają z siebie. To jest na przykład przykład mojej żony, która nie jest tego typu człowiekiem, która tak wypiera. Ona kiedyś opo-- jak była mała, opowiadała, że widziała UFO, widziała obiekt, który wyleciał z nas z stodoły, zatrzymał się, wisiał chwilę. Ja cały czas próbuję, żeby ona mi o tym opowiedziała, ale ona mnie: "Oj, to już nie pamiętam. Dawno było" takie ma odepchnięcie. Czuje, że ona w ogóle nie chce o tym rozmawiać, bo jej mózg nie potrafi tego po prostu sobie ułożyć w głowie z tym, co ona ma tam już zaplanowane. I to jest właśnie ten problem sporej części myślę ludzi, gdy się te kraty w wyobraźniach ludzi porozwalają, to być może wtedy, wtedy będą mogli też dostrzegać więcej, co ich otacza.
[01:00:06] - U wielu ludzi bardzo mocno przeszkadza właśnie w przegryzieniu się z tym paranormalnym tematem wyznawanym przez nich system przekonań, ich światopogląd, tak? Widzą coś, doświadczają czegoś, ale nie są w stanie zaakceptować tego jako fakt tylko dlatego, że to stoi w wyraźnej dychotomii względem tego, co oni, co oni tam sobie wyznają. No też u wielu osób jest coś takiego, że też świadomość tak naprawdę nie wie, do czego niektóre zjawiska obserwowane, doświadczane przypisać, tak? Jeżeli ich pamięć, jeżeli ten ich bank pamięci nie pozwala na skategoryzowanie odpowiednie zjawiska, czy też w ogóle na zinterpretowanie tego, to, to pozostaje ukryte do momentu, gdy na przykład taka osoba ogląda sobie telewizję czy, czy tam coś czyta i widzi na przykład wizerunek szaraka, czy wizerunek jakiejś innej istoty, która ją odwiedziła, czy też nie wiem, scenę przypominającą to, czego doświadczyła. Wtedy dopiero ta klapka w głowie się otwiera i jakoś tak to wspomnienie powraca.
[01:01:11] - No coś w tym jest. To jest na przykład też ma duży wpływ na to religie mają. To jest, nie wiem, taki można przykład objawień fatimskich podać, gdzie ewidentnie Kościół zawłaszczył sobie te zjawisko, bo dzieci nie opowiadały o Matce Boskiej, tylko pięknej pani. Dopiero Kościół sobie to zinterpretował jako Matkę Boską i całą tą sytuację jako cud właśnie Matki Boskiej. No ale w rzeczywistości tam się zupełnie inne rzeczy działy.
[01:01:36] - No tak, można to, można to tak powiedzieć. W ogóle o tych objawieniach można długo dyskutować całą praktycznie noc, bo to jest dosyć szeroki temat. Zresztą ilość materiałów, jakie Piotr Cielebiaś z Arturem Wójtowiczem na swojej, na kanale UFO Historie na ten temat już opublikowali, świadczy najlepiej o tym, że to jest bardzo szeroki temat. Także może go już dzisiaj-
[01:01:59] - Właśnie nie wchodźmy w to, bo to jest-
[01:02:00] - Nie wchodźmy w to, bo to jest po prostu-
[01:02:02] - Związkie bardzo.
[01:02:03] - Tak.
[01:02:03] - Tak jest. No mówię, ja wiem, co przeżyłem. Nie wstydzę się tego, więc, więc jestem dumny z tego, co przeżyłem, bo to jest dla mnie świadectwo tego, że jest coś więcej niż tylko ten świat tutaj. Więc mówię ja się nie wstydzę tego.
[01:02:20] - I to już wszystkie historie przygotowane do dzisiejszego odcinka. Przygotowuję jeszcze do emisji jedną obszerną rozmowę, również poświęconą doświadczeniom poza ciałem. Aczkolwiek ze względu na to, że mój rozmówca oprócz przytoczenia kilku historii bardzo mocno położył nacisk na podzielenie się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi OOBE i zwiedzania w tym stanie innych światów, postanowiłem opublikować to nagranie w ramach cyklu Rozmowy Poza Ciałem. Być może część z Państwa pamięta ten niezwykle ciekawy podcast prowadzony ongiś przez Zbyszka Mrugałę. Obecnie co parę lat pojawiają się odcinki przygotowywane przeze mnie. Mam jednak nadzieję, że kiedyś jeszcze Zbyyszka usłyszymy. Nie wiem, na kiedy uda mi się ten nowy odcinek przygotować. Śledźcie jednak kanał Radia Paranormalium na YouTube oraz archiwum MP3, bowiem planuję to nagranie opublikować jak najszybciej po jego zmontowaniu. A tymczasem to już wszystko w dzisiejszym odcinku podcastu Mówią Świadkowie. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach.
A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Przypominam również o najnowszym numerze czasopisma Nieznany Świat oraz o kanale tego miesięcznika na YouTube, gdzie w ostatnim czasie pojawiły się nagrania z Nocy Księgarń, w tym niezwykle interesujące spotkanie z Anną Ostrzycką-Rymuszko i Tomaszem Agatonem Czarnawskim poświęcone głównie rozważaniom Bernarda Jakobiego i jego świeżo wydanej na naszym rynku książce pod tytułem Dlaczego jesteśmy na Ziemi? Zachęcam również do odwiedzania kanałów Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, gdzie znajdziecie dużo fascynujących materiałów, również tych zahaczających o OOBE oraz poświęconych kontaktom ze zmarłymi. Nie zapomnijcie również zajrzeć na stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie oprócz artykułów i pełnego archiwum podcastów znajdziecie też czata i forum dyskusyjne, na których bez skrępowania można dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich sieci społecznościowych. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia już niebawem w kolejnych audycjach Radia Paranormalium.Tych z państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów: stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy.
Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio kropka paranormalium kropka pl. Radio kropka paranormalium kropka pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skype'ie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio małpa paranormalium kropka pl. Radio małpa paranormalium kropka pl.
Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat. Miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium.
Dołącz do nas na forum kropka paranormalium kropka pl.