Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty. Strasznie intensywne, potężne niebieskie światła. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przewijało się przez...
No, do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdawa często, nie? Takie coś zobaczyć. tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy, szarag, odleśny, Jezus Chrystus, a mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół, nie wiem, byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Poroszące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie, skrzypię mnie drzwi, znowu widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grożę sytuacji.
Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża, strzelaj. Mówią Świadkowie w Radiu Paranormalium. Raz na parę lat musi, no po prostu musi się zdarzyć taki cud, że udaje mi się wypuścić dwa nowe odcinki podcastu Mówią Świadkowie w odstępie zaledwie tygodnia.
Witam zatem wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do wysłuchania odcinka 74. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Od razu uprzedzam, że dzisiaj również przydadzą się słuchawki. Choć podczas rozmowy z naszym słuchaczem ja nie miałem problemu ze zrozumieniem wypowiedzi mojego rozmówcy, to jednak przed emisją musiałem poddać nagranie dość mocnej obróbce i mimo, że z małą pomocą kilku wtyczek udało się znacząco podnieść jakość dźwięku, to jednak słuchawki bądź napisy mogą niektórym z Państwa bardzo pomóc w odsłuchu.
A w dzisiejszym odcinku wysłuchamy rozmowy, którą można by nazwać kolejną w historii podcastu Mówią Świadkowie paranormalną spowiedzią. Usłyszymy opisy kilku bardzo ciekawych i intrygujących zdarzeń, do jakich doszła w rejonie wsi Pogorzel nieopodal Mławy w województwie mazowieckim.
Szczególnej Państwa uwadze polecam opisy bliskich spotkań z dziwnymi istotami oraz opis zdarzenia, w którym coś napastowało krowy przebywające w oborze. Pojawią się zatem m.in. wątki związane z żywym folklorem.
Zapraszam zatem do słuchania. Chciałbym Panu opowiedzieć, co mnie spotkało, co zmieniło mój pogląd na świat. Zawsze byłem straszny, kiedy ktoś opowiadał, że widział ducha, czy jakieś niezwyczajne rzeczy.
Nie to, że się śmiałem z tej osoby, ale po prostu nie uważałem, że to jest po prostu nieprawda, że ktoś może tam coś przewidział albo coś mu się przewidziało albo przy jakichś jakichś okoliczności, że to może jakoś inaczej odebrał.
że to nie może być tak wyraźne, albo jakiś cień, bo to ludzie różne rzeczy wymyślają, wiadomo, ale pamiętamy, że to nie takie specyficzne, nie jest to wierzące tam z wyboru, nie jest to jakiś specjalnie praktykujący, ani niektóre rzeczy, no ale dalej nie, to mimo wszystko, chociaż pamiętamy, że to, co zobaczyłem, coś bardzo dziwne, to było dawno temu, bo to było gdzieś 20 lat temu, dokładnie nie pamiętam, Byłem na wtedy lat 16, może 17. W każdym razie to było, czasy były takie.
Jeszcze jak tam na wsi, jak jeździłem to na wsi było u mojego wujka i cioci. Zawsze jeździłem też za ten czas na wakacjach. Jaka to była wieś, albo jaka to była okolica, jeżeli pan nie może podać? Ja mogę podać wieś na wsi Pogorzel.
To jest wojewódzko jakieś 80 kilometrów od Olsztyna, niedaleko Mławy. No i tam były takie czasy jeszcze wtedy, że nie było tych dróg takich asfaltowych na tych wsiach, tylko były takie szutry, nie wiem, czy pan kojarzy, jakby się szło do moszka, były z jednej strony, tam gospodarki wiadomo, tętniły, ale nie było tak jak teraz zurbanizowane, że było, było atwarki, tam latarnie, także tam jak się przemieszczaliśmy, jak się wjeżdżał do tej wsi do Wożel, to jedna droga właśnie szutrowa była, w lewo, tak jak do mojej cioci, moja ciocia chyba miała, bo on dokładnie drugi z kolei, albo trzeci, już nie pamiętam, no i tam było jeszcze kilka domów, u kolei, do końca tej drogi, Później dalej szło to w pole, w lasy, a z drugiej strony była jakby tak też równoległa droga, też szykowa i tam też kilka było, korzeń mniej tych domów.
No i tam jeszcze dalej się ciągnęła ta wieś wzdłuż górnej drogi, która tam prowadziła do nocnej wieści, już taka świętowa. Dlaczego to mówię? No bo tam właśnie my chodziliśmy często z siostrą, bo ja wtedy byłem, to były chyba albo wykopki, albo wakacje, jeśli nie pamiętam, ale raczej wykopki, bo to jakoś krótko byliśmy wtedy, trzy dni, to pamiętam, że nie byłem dwa tygodnie, tam trzy tygodnie, tylko krótko.
z siostrą byłem, a moja siostra jest rok starsza ode mnie, wtedy miałam gdzieś nie wiem, 17, a 16, jakoś w tym stylu i byliśmy jeszcze wtedy w tym momencie koleżankami siostry, dlatego jakaś dziewczyna, ona mieszkała w którymś domu w kolei właśnie, wzdłuż tej drogi i ten dom był oddalony od domu mojej cioci i wujka, jakieś na 100, 400 może, metrów 300, wcześniej był jeszcze jeden dom, później chyba następny i dopiero mojej cioci. Także zresztą, że tam były jakieś przerwy, stawy, łączy i takie coś.
Nie wszystko było tak co kolei zawidowane. A po prawej stronie tak było, że było jeszcze jedno gospodarstwo, za tym gospodarstwem były ruiny, tam były domy i stara taka była, nie to nie szopa, tylko po prostu chleb taki stary był.
I to było oczywiście uwagnością moich, mój dziadek tam mieszkał, tak jakby, który nie żyje, a mojego tata. My tam kiedyś mieszkali, ale to zostało jakoś, nie wiem, ta chałupa zburzona i został tylko ten chleb, ale on tam w dość dobrym stanie był.
Tamten sklep chodziliśmy do góry i tam się bawiliśmy. Za tym sklepem tam się spotykaliśmy, bliska sobie robiliśmy itd. Dlaczego to mówię? Bo to właśnie tamto to coś nadeszło. Tylko, że pominił jeszcze ten moment, to było właśnie, nie wiem, kopki albo na pewno było ciepło, bo to było ciepło, bo my żeśmy się wypuźniali, właśnie dzieliliśmy się wtedy, było to chyba północy albo jeszcze około północy.
Dokładnie też nie pamiętam, bo to było naprawdę dawno temu, ale z tymi dziewczynami właśnie, które tam mieszkają, odprowadziliśmy je do domu z siostrą w ten dzień. Ile ich było? Ilu łącznie było świadków?
Najważniejszych świadków było, ja byłem, który to widziałem, bo ja stałem to praktycznie tak, że ciut nie na wyciągnięcie ręki, to może było ze dwa metry ode mnie, ale ja powiem wam, że to jeszcze dojdę do tego, co tam widziałem.
jeszcze powiedziała moja siostra i jej dwie koleżanki, tylko żony były od dalanej jakieś 50 do 50 metrów, no zdarza mi nie powiem, bo to wyszedłem, wyszedłem z apursji, przeszedłem jakieś 50 metrów, one tam się jak zwykle, wie pan, jak to z dziewczynami się dogadywały, tam ktoś ten, a ja czekałem na siostry i szedłem takim bardzo, bardzo wolnym tempem.
Ktoś tam też nie chciałem się za bardzo oddawać, żeby ona w ogóle się odskoczyła i zadoniła mnie, bo tam było tak ciemno, powiem panu, że jak się szło w nocy, to nie było widać własnej ręki, że tak powiem, nie, to nie tak jak teraz, że idzie pan w nocy i idzie pan z obszuku, bo tam ma pełno oświetlone.
Kiedyś jak to nie było latarni, to nawet te oświetlone domy tam gdzieś w odległości tam, czy ze strony żadnego światła nie dawały, po prostu było tak ciemno, przerażająco, że nie było widać wach nie goni. Ja to wiedziałem, że ta droga jest prosta, że można iść prosto i że ja w końcu trafię i zawsze pełniłem strach, jak tamtąd wychodziłem, bo nic nie widziałem, ale czekałem tu aż dojrzę do pierwszego domu, gdzie troszeczkę jest oświetlone niż jakieś tam świata w tych domów, to jest na dziele, to w tych sierpniach było naprawdę ciemno i było, także każdy światło, każde coś, to było od razu widać, nie? No i odprowadziliśmy do tego domu, my tam jeszcze sobie coś tam robiliśmy i one tam się dogadywały i ja mówię, dobra, to ja do siostry, bo ja się dragałem, nie ma, mówię, dobrze, to ja idę, wychodzę, a wy tu jeszcze sobie pogadajcie, ja powoli będę szedł i zaraz do mnie dobiegniesz. No i tak z uszczelną głową szedłem i tak myślałem, że coś wtedy, nie pamiętam w końcu się dzieje, no i nagle przyszło takie krzyk, nie wiem, kto to, Ja nie wiem, o co im chodzi, nie?
Pod wasze głowy patrzę, a tam właśnie tego zakresu, to były takie krzaki, tam płoty, jakiś i za takimi, to są zakrzeczone, to były, i za tych krzaków, to one prowadziły właśnie do tego chleba, tam. Chlebi w 15 metrów może, czy jak się skrypało w lewo, te krzaki wychodzi, czy wychodzi, wypływa można powiedzieć. I jasność taka, no posłownie jakby pan wybaczył księżyc nagle, nie? Z bliska, nie? Tylko, że po prostu to jest w kształcie człowieka, nie?
I tak idzie w stronę niedomnie, tylko odchodzi tak jakby ode mnie. Ja bym był za plecami tej postaci. I one tam w tym szuk, no już nie słyszałem tych dzieci, tylko skupiłem się na tym, co to jest. Zważyłem powiedzieć tylko do tego nie wygłupiajcie się, tam to sobie byli obuziaki na tej wsi.
I pierwsze co, skojarzenie miałem, że ktoś się wygłupia jakiejś latarki czy światła, ale jak się przyjrzałem, bo to człowiek wiadomo, nie był już młody, rozumny i mówię kurde, zaraz, mój mózg pracował na pełnych obrotach.
Widzę, że to nie jest człowiek, że to nie jest postać ludzka, nie? że to jest po prostu możliwością i wyciągiem, żeby to było znowu. Takie światło, mówię, przez coś jakiś i to tak jakby płynęło. Nie było widać nóg ani rąk, ale było widać takie kontury, że to już jest szaty jakieś i po prostu tylko, że ta jasność to była taka, że ona nie dawała, nie rozświetlała, bo nic dookoła, tylko sama w sobie się tak świeciła, tak jakby pan grzewaczył na czarnym, bardzo mocno czarnym po prostu tło, że łatwiej ręki nie widziałem dalej, ale to nie oświetlało mnie, tylko po prostu świeciło samo w sobie.
Także ja bardzo dobrze odpowiedziałem, bo to było bardzo wysiorene, ja wiem, była może 3 metry i zatrzymało się i tak powoli się odwróciło w moją stronę. Powiem panu, jak ja to zobaczyłem, to normalnie kracie mi spadły z nóg, że tak powiem, nie? To był widziany w nim te twarze, normalnie, w tej postaci. To był człowiek, to wyglądał jak człowiek, nie? W kapturze. Te szaty to były takie jakby, mam powiedzieć, jak linii w kraci noszą, nie wiem, te takie one, one w ogóle miały, ja widziałem kontury tych szat, nie? Tak jakby to świeciło w sobie, ale miało to wszystko wyraźnie.
Nie było widać zakończenia, jak są dłonie, nie było widać ani co. To miałem od razu, nie? Tak jakby miało za długie te, żeby tak schowane miało te dłonie, nie? Ale widziałem oczy, noc, niska. Widziałem nawet takie szczegóły, że ja widziałem jak włosy palują na wietrze.
Tak podczas tego kapturalny też takie były, jak niej zębicznie, jak ten księżyc, nie? Tak to stało się, na mnie patrzyło w pół minuty, jaką minutę dobrze. Ja tak się w to patrzę, ale w kłopot już nie dałem, nie podziałem, bo miałem...
Zrażenie miałem takie, że nie chcę mi to zrobić, tylko że miałem tak jakby... próbowałem się ruszyć, bo nie mogłem się nawet spotkało po prostu, nie, zobaczyłem coś, co nie wierzyłem w ogóle, że coś takiego może być na świecie, że można coś takiego zobaczyć tak dokładnie i tak blisko.
Nie byłem pewny, że to nie jest człowiek, że to jest ktoś z łatwiejszego za ziemi, nie, no coś, czego nie ogarniamy naszym umysłem. Myślę, że wielu ludzi to widzi po prostu tylko, że nic nie chce o tym mówić, że ten program was tak zainspirował, nie muszę to powiedzieć, bo ja to później mówiłem siostrze, była to taka sytuacja, że ona na początku, nie rozmawiałem z tymi dziewczynami do dzisiaj o tym, chociaż kontakt mógłbym uzurkać do jednej tylko, którą mam ją na Facebooku.
Tą dziewczynę nie wiem, co ona by powiedziała. Siostra na początku, na jakimś czasie się jej pytałem o to. Ona mówiła, że ona nic nie pamięta, żeby się uspokoił, a później po jakimś czasie powiedziała, no faktycznie, no było tamte światło, no ale ja tego widziałem to już dziewczynami, mówię, to widziałeś to lepiej, nie? Ja mówię, no to czemu mówisz na początku, że nic nie pamiętasz? A no ja nie wiem, bo ja się trochę boję, nie? Ale powiem powie jeszcze dalej, bo to nie koniec tej historii.
No i ta postać po prostu nie zapatrzyła na mnie tak, już czas nic się nie odbywała, tylko po prostu patrzyła, proste mi z oczy, ja tak patrzyłem na nią i nie wiem, nic nie próbowała mi przekazać telepatycznie ani nic z tych rzeczy, po prostu miałem, mam wrażenie takie, że ja po prostu, ona się wyśpiewała i ja po prostu zaskoczyłem ją, że tam się na dwie znalazłem w tym miejscu.
Ona może się nie spodziewała w ogóle, nie wiem, ja tak bardzo pocikł i powoli szedłem, że nie wiem, może się to gdzieś przemieszczało, poruszało. W każdym razie, tak jak stało gdzieś ode mnie go lewym, może dwa metry, trzy, ja uruszyłem w moją stronę, ale to było teraz przy tym zakręcie. Tak jak ona wyszła z tego zakrętu, to sobie zrobiła może metr, półtorej i jak się zatrzymała z wyczułami, to później z powrotem zobaczyła, że rusza się, ale nie idzie w moją, tylko z powrotem z tego miejsca, co wyszło.
No i jak to się schowało, że ja już to straciłem, to nie dopiero odpuściło, to miało taką moc, że po prostu ja nie mogłem, byłem blokowany, nie to, że się nie chciałem doszli, bo chciałem się doszlić, ale nie mogłem, to realizowało mnie po prostu tak, nie wiem, czy to strach, czy zabronił i chciałem jeszcze tak, mi coś powiedziało, idź tam, zajrzyj, gdzie to poszło, ale no bałem się, nie, po prostu, nie, ja się w ogóle nie boję tam, ale miałem wtedy takiego przykładu, że już nie chciałem.
No i tam później zawróciłem biegiem, bo nie mogłem ich znaleźć, przez jakiś czas one się gdzieś pochowały, tam panite. Ja mówię i ona się pytała, jaka cudowna jest narazem. Co to, co to, nie? A ich rodziców nie było, bo oni gdzieś pojechali w pole tam właśnie i czekaliśmy na nich. A ja mówię, no i że ducha widziałem, nie? Że to była jakaś postać, nie? Jak człowiek, ale to nie był człowiek.
Boże, coś tam, i już nie chciały się ruszyć w ogóle do domu. Musieliśmy czekać na tych rodziców, opowiedzieliśmy im to wszystko. Oni tam chyba nie uwierzyli nam czy coś. Ja mówię, no w każdym razie z tych prasów, ponieważ ruchaliśmy się wrócić do domu, to oni nas musieli ten kawałek odwieźć traktorem jeszcze do domu.
Do tej ciotki. No i przyjeżdżam, to opowiedziałem tam wszystkim domownikom, tam przecież ciotka, ojciec, były tam wszyscy. Ciotka mówi, masz tu książeczkę od nabożeń, pomódl się, żeby tam nie przychodziło do ciebie.
Ja mówię, dobra, nie, ciocia, tam się pomódl, jest, to ona może jest pracowniką kawała. No i poszliśmy spać, nie? Ja wtedy miałem pokój na półwrogę, tak jak wiktora była tam i w nocy tam było tak ciemno, że jak chciałem nieraz do łazienki, to musiałem wstawać i matać po ścianach, bo nie widziałem gdzie są drzwi.
No i tam jeszcze w środku o tym rozmawiałem, no dobra, już nikt nie gada i trwać się spać, bo ja już mam dość wrażeń na dzisiaj. Ktoś tam każdy poszedł spać. Ja tak cały czas przyjeżdżałem, myślałem o tym wszystkim, no ale mówię, no dobra, no przecież to trudno, bo zobaczyłem coś i pewnie już będzie okej, nie? No i nagle tak, no, my żyliśmy na łóżku jednym, na drugim, mój kuzyn taki, a ja w środku leżałem, pierzyłem na ziemi, na ziemi leżeliśmy, pierzyłem na poduszkach i tak sobie rozmawiali, a na końcu wszyscy podatnęli, ja tylko sam chyba nie spałem, no i słyszę nagle tak w duszach jakby taki pisk, jakby coś piszczało w duszach i mówię, kurde, może coś mi piszczy w duszach, zacząłem dłuchać sobie, zapchnął, zacząłem ruchać przed poluszkiem i mówię, coś mi tam się chyba dzieje, nie? Ale to jest jeszcze ten piszczanie, taki coraz bardziej, coraz głośniej, coraz wyraźniej, jeszcze wyraźniej, mówię, zaczęło to piszczanie powoli, takie przypominać coś jakby takie ciche, jakby ktoś łańcuchami trząsnął, takie grube łańcuchy, jakby tam wziął jakieś takie ciężkie i zaczął nimi trząsnąć i w tym samym momencie, jak te łańcuchy się trząsły, tak jakby ktoś kowadłą uderzył takiej z całej siły, ale to było cicho, nie?
Ale tego cichego zaczęło się robić tak głośno, już słyszalnie, tak jakby ktoś normalnie przyjmie tą muzykę jakąś puszczał. No i zacząłem budzić coś, o którym mówię, to słyszysz to piszczenie, te łaciuchy i te takie, no, kiedy ktoś powadło, walił deszcz, to słyszę, że zaczyna się bać coraz bardziej. Ona, nie, nie, ja nie piszę, ty śpisz, coś ci się przewiduje. Ja mówię, nie, ja to wyraźnie słyszę, mówię do niej, bardzo słyszę, umochnę, no i ona i już zaczynała tać jakby znowu, nie, odcięło ją, ja to tak słyszę, tak w takim strachu leżę, Nagle patrzę, a tam gdzie było okno po prawej stronie, ja nie widziałem tego okna, bo tamciej nie było, tylko że wiedziałem, że po prawej mam okno, a po lewej gdzieś drzwi.
No i tak na tym oknie zobaczyłem jak jasność taką, jakby firany, takie zosłony tam ciężkie zawsze zasłaniali na noc. I te zosłony się zaczęły ruszać w stronę pokoju, takie dobre 30 cm i taka jasność jakby próbowała przez nie przechodzić.
I myśliłem, że gdzieś tam po drzewach to jasność tak już się wdziera i coś mi mówi, że do okna poszedł, tak jakby telepatycznie. podejść do okna, podejść do okna, nie? A jak ja się zerwałem wtedy, powiem panu, że strachy, od razu całej siły zacząłem po tych ścianach grzebać, tylko szukać, gdzie jest światło.
Wafel jest, te światło, wybiegłem, wszystkich podnieśli, mówię, że to przyszło z powrotem pod okna. Każdy się powstawał, światła zapaliliśmy, no oczywiście tam też poleciał sprawdzić, ale już nic nie było, nie? Na zewnątrz. Także no, próbowało coś, jakiś kontakt, drugi raz przyjść i mówiło, że tylko, ja nie zapomnę, jak ty chwilami się ruszamy i to było bardzo ciężkie, bo nawet żadnego okna by tam uchylone chyba było jedno okno, ale to nie było wiatru wtedy takiego, żeby poruszyło tak całość, tak jakby tam były dwa okna czy trzy, to tak jakby te firamy całą swoją objętością się posunęły do przodu i to światło tam stało.
To było drugi raz tam za oknem czekało i to się nie mówiło, telepatycznie mówiło. Ja to słyszałem pod świadomością, że poszedł do okna, ale mnie tak w strach odleciał, powiem panu, że zerwałem się tylko i szybko, jak najszybciej, żeby tylko pobudzić wszystkich.
No i jak to światło pozapaliliśmy, no to to zniknęło, nie? Także te dziewczyny są świadkiem, bo widziały to, tylko że ja czekałem to bardzo blisko tej postaci i to nie był człowiek. Znaczy to na pewno nie był człowiek, to chyba, że mamy taką technologię, że ktoś zamiast chodzić płynie po ziemi i wygląda jak księżyc, no ale to jeszcze chyba o czymś takim nie słyszałem, nie? No można to spróbować nazwać hologramem. Ja wczoraj rozmawiałem ze świadkiem, który miał takie ciekawe spotkanie z tak zwanym Bedroom Visitor, z taką kobietą, która wyglądała jak taki hologram. Niby coś tam prześwitywało, niby była taka nie fizyczna, ale jednak dało się wyczuć fizycznie jej dotyk.
Ja panu powiem tak, to było bardzo dobrze widać. Ja to widziałem tak, jakbym stał przed człowiekiem w biały dzień metr, albo półtorej metra, bo to światło, które to miało w sobie, ja widziałem takie szczegóły, nawet że widziałem brwi, jak to miało i mimikę twarzy, że to poruszało oczami i ustami.
Także to na pewno było fizyczna postać. To nie był jakiś hologram, czy tam jakieś takie rzeczy prawie widać, ale nie widać, że się czuł ktoś. Na tym czarnym tle, tej ciemni, co tam było, to było bardzo dobrze wyraźnie widać.
Ani nie byłem pijany, ani nie wiedziałem, że młodzi byliśmy na takie numery. Także w ogóle w tej wsi to powiem, że to już nie jedna osoba mnie umyła. Babka kiedyś jak żyła, to też moja opowiadała, że tam duchy przychodziły, że tam kiedyś, bo tam gdzieś front przechodził i wojna była, tam zbombardowali, też tam bomba wleciała, to będą jakieś kobiecie, to się nogi urwało, ją zabiło, a dzieciak, który był na ręku, przeżył.
Później babka chodziła, to dziecko dogadała tam, jak ta napka już nie żyła. Tam ogniane się zmieniały, bo w jakieś takie czasy wyłowice pomagali na tym. Mówiła, że jak przyszła któregoś razu do tego domu, już tę dziurę tam zalatali po tej bombie, ona nie wybuchła w ogóle.
Ta bomba, to dziecko się uratowało dzięki temu, bo ona w ogóle ukazała się niezwykałej. Ona mówi, że przychodziło coś do tego dziecka i ją tak jakby żona nie mogła tak samo ruszyć, nic nie widziała tej toftaci, ale mówi, że odczuwała to, bo sama zaczęła bujać tą kołyczkę i mówi, że niektóre przedmioty się ruszały, a ona siedziała na krzyżu i nie mogła wstać w ogóle, tak jakby coś ją siadło na nią ciężkiego. Babka mi opowiadała, że właśnie przychodził duch chyba tu matki do tego dziecka albo...
Tak ja nie wierzyłem babci nigdy, bo ja mówię, dlaczego ty to opowiadasz, głupi gadasz? No ale wtedy co popiół, co zobaczyłem, to powiem, że już teraz już jest to stanie, że szybko, jeżeli ktoś coś zobaczy, czego się w ogóle nikt nie spodziewał, albo nawet nie myślał o tym, że może ktoś takiego, czytelikownik w życiu spotkać mnie, ale nie wierzę, po prostu nie wierzę, a zobaczę nawet na oczy, no to teraz wszyscy mi się przykłó...
No, jeśli nawet bym nie wierzył, to wszystko. No to, co słucham, mówię w tej audycji i wierzę, w większości wierzę tym ludziom, powiem panu, że naprawdę są takie rzeczy, że, jak to mówią, nie śniło się ludziom, że coś takiego może być. Ja to myślę, że to nawet, pamiętamy, nie to jest szereg jakaś duchowa, czy tam, że to duchy, czy coś, tylko myślę, że to jakiś obcy byli.
Czy ta postać jakoś oddziaływała może na otoczenie? Czy był widoczny jakiś wpływ jej na otoczenie? Tylko, że mówię, że można było rozróżnić kontury tych szaf, uwrań i tak. To wszystko to ja widziałem, to było takie podkreślone.
Tak jak pan mówił, ja widziałem nawet włosy, ten już pod tego kaptura dosyć długi, miał włosy, bo tam nie wiem, kobieta, taka miała 70-80 cm i to te pojedyncze włoski, tego kaptura na tym wietrze, to miał oddziaływanie na tą postać, postać, bo te włosy widziałem, jak się chodzą, maltają się nad tym wietrzem i one też tak świeciły identycznie, jak ta postać, ale no nasze środowisko oddziaływało na to, na pewno, nie? Także to mi uświadomiło, że to była fizyczna albo że tylko mi, ale to nie ruszało się na przykład w tym sensie, że jak to się nie stało i patrzyło i nie ruszało się w ogóle, bo to też jakby niech żadnych ruchów, tylko tą mimikę twarzy widziałem, wiadomo, jak o czym rugają, czy usta tak delikatnie, czy tam brwi Marsz, że się mi przygląda, to ja to wszystko widziałem tak dokładnie, powiem panu, jak panu czy panu, widziałem gdzieś pół metra i na tej czarnej, na tym czarnym, to było bardzo dobrze, że mi poszło.
Jeszcze wtedy miałem oczy pijdrowe, bo teraz człowiek po 44 chlopach, życia tu, że szkiela minusie mam, ale jeszcze miałem dobre oczy, także zawsze bliska bardzo dobrze widziałem. Jak pan wspominał o tym wyglądzie tej postaci i skojarzyło mi się to z holograficznymi postaciami artystów z Marłyś, którzy czasami są odtwarzani na koncertach, też takie niby to wygląda jak fizyczna postać, ale no zbudowana cała ze światła, a mimo to nie widać, żeby jakby rozświetlała otoczenie wokół siebie na scenie, tak? Coś tego typu.
Nic takiego nie widziałem, powiem panu, wcześniej. Mi to tak pasuje mniej więcej do tego opisu, to było za realne, żeby to był jakiś hologram czy coś, to nie, to nawet to odpada obrazu, nie? Ja pamiętam, że to były postać jakaś, no, jakiś, nie wiem, obcy, no, nie w tydzień na pewno, No może obcy, albo jakaś postać, która z innych czasów.
No. Ja tam nie powiem tak, że myślę, że ludzie to wiedzą bardzo dobrze, mają w tym kontakt i myślę, że na pewno mają taki jak ja i dużo lepszy, i większy, i nawet jakiś podejrzewam, że rządy też o tym wiedzą.
Zobaczy pan ten kościół, na czym polega i to wszystko. Przecież to by nie było, nie istniał ten kościół, żeby coś nie było. Oni też właśnie jakoś przedstawiają tego Jezusa, czy tam te dzieci tam były, nie wiem, czy nie pamiętam, statiny czy coś, że one to widziały tam Matkę Boską czy w białych szatach taką postać właśnie też to właśnie niby jasność jakąś jaką widziały, to tak jakieś opisane było tego, co tam czytałem, bo próbowałem to do głębiej tam szukać, śledzić, to też tak mniej więcej opisywałem, no nie tak dokładnie, bo ja to dokładnie mogę opisać, że widziałem to, te dziewczyny tam jedą, chodzimy tam, spotykamy tą Matkę Boską, też tam skądś się pojawiło, to jest tam postać i to tak pasowało właśnie, te szaty tak jak one opisywały, że takie ubrane było w te szaty i tak mi spokojnie, bo ona tam coś przekazywała, ta postać im, tym dzieciom.
Jak ja się później tak na niej tylko kojarzyłem i tak się modliłem do tych księżyców, tak mówię, Boże, jedynie żeby to tylko mi jakieś tam nie porobiło bałaganu w życiu, że jakaś cygmaty czy coś tam, bo to tam już takich starszych byłem, to tak rozumiałem te sytuacje całe.
No ale wywarło na mnie to wielki wpływ, bo mam zdaniem, że no, jest jakiś tam bardziej wierzę to, a to mam takie spojrzenie na to, że nie duchowe, tylko bardziej mam takie to było to naukowo jakoś ogarnąć, że tu są jakieś po prostu odwiedziny, mamy już pewnie nie od dziesięciu, może nawet od tysięcy lat albo dłużej, bo to jest jakaś naprawdę bardzo mocno rozwinięta cywilizacja. My tu nie trzymamy się, jesteśmy jak zwierzęta pełni jego badania, nie?
No takie zdarzenia wykraczają często poza zakres, jakby obszar postrzegania świadka, poza jego bank pamięci i świadomość świadka, nie wie do czego to w ogóle przypasować. także no, może to rzeczywiście często całkiem uzasadniony lęk nawet budzić, tak?
A ta postać przesuwając się omijała przeszkody, czy też przechodziła przez nie? Nie, nie, nie, nic nie omijała, bo to tam była czysta droga. Tam było tak, taki lęk z drugiej strony i tam była taka wdęka, i ta wdęka była też takie dwie ścieżki, zarocznięte trochę delikatnie prawnikiem i zaraz była...
I ona jak wstąpię, wyszła, to też miała na tej właśnie piaskową, iż wyszła jeszcze lepszą drogę, wyszła taką ubitą piaskową taki żwirek. I no tylko mówię, no to tak jakby płynęło. To nie było tak, że to chodzi, że mamą giżę podnosił. W sumie, wie pan, jak nieraz w tych stukach chodzą, to widać, jak kolana tam chodzą, nie? To tylko tak było, a te szaty miała dosyć takie, to stuknia to nie bo to nie były spodnie, to była stuknia na pewno.
Ona nie miała takiej rozłożytej, tylko miała taką bardziej ścisłą i że nawet jakby tymi nogami ruszała, tak myślę, to byłoby widać, że to coś tam, a te szaty były dosłownie tak jakby nieruchome, jak ona tak szunęła nad tą ziemią. Tylko no On mi tą twarz, to widziałem bardzo dokładnie, tą nienikę, nie? I zresztą wszystko, nie? Głosy, oczy i te kontury tych ubrań. Nie zapomnę tego do końca życia, panu.
Nie wiem, czy bym drugi raz chciał i nie wiem, czy bym się chciał dowiedzieć, co to chciało. Później przyszło na pewno drugi raz pod okno, nie? Tam zrobiło dobre. To patykowało się gdzieś, bo ona tam jakby od tego miejsca, no już szło, to nawet uważam, że gdyby ktoś to widział, to mógłby to tutaj zobaczyć, bo tam już szybko domośc minęło, znaczy do naszego domu, bo to było jakieś 200-300 metrów dobre. 200 metrów to na pewno było do nas, do domu. Tam od tych ruin, tam stąd to wyszło.
I później się spadnęło z kolei, też na tego chlewika. To później musiało to do rozwiązania, ten kawałek zrobić do naszego domu. A tam po kilku domach było, że z lewej strony chyba jeszcze jedna była na pewno, chyba jedno tylko, a w prawej było raz, dwa albo trzy do naszego domu jeszcze. To musiało przechodzić drugi raz.
Potęgowało się tam zresztą. Może lepiej, że nie dowiedziałem się do dzisiaj. A czy w trakcie tej obserwacji tego spotkania zauważył pan może w otoczeniu coś nietypowego? Otoczenie się zachowywało normalnie, że tak powiem?
Czy była jakaś zmiana widoczna? Nie, nie było żadnej. Tak jak mówię, szybko było na... Tak jak normalnie tam się nic nie działo specjalnie, żeby tam... A tam jakieś odgłosy, prawda, przyrody, jakieś powiewy wiatru, jakieś coś, szum drzew?
Tak, wszystko było naturalnie. Nawet, no tam była taka cisza, był taki ten podpłowy wiatru, tam nie aż taki był mocny wiatr, żeby tam drzogał gdzieś, czy nie, czy tam, coś tam było słychać w oddali, to jakiś tam pies tam ujadał, tam coś było słychać, wiadomo jak to, ale to raczej taka już była cisza mocniejsza, bo to było tak gdzieś bliżej północy, także nawet te zwierzęta już pewnie spały i te czty, i tak już nie pamiętam dokładnie, ale no nic takiego nie było, żeby to miało jakieś oddziaływanie na przyrodę albo, no nie, nie, na pewno nie.
Czyli nie było czegoś takiego, jak na przykład w przypadku czynnika ozy się zdarza, że całe otoczenie jakby zamiera i jest tylko świadek i zdarzenie, tak? Nie, bo ja mówię, te dziewczyny, ja je słyszałem, jak one krzyczą do mnie, co to jest, co to jest, co to jest i jak uciekają do domu, to ja je słyszałem. Nie odwracałem się w ich kierunku, tylko słyszałem ich krzyki i co to jest, pytania do mnie, no ale wiadomo, ja się już nie odbywałem do nich, bo jak ja już zobaczyłem to, że stoi, no to już sam się tylko przyglądałem, chciałem zobaczyć, co to jest, ale im bardziej się tam przyglądałem, tym bardziej byłem pewny, że to nie jest człowiek, a jak już się odwróciło, to już byłem na 100% pewny, że to nie jest człowiek.
mówić to człowiek, ale to był człowiek, który przed nami technologicznie, to nie było w naszej ziemi na pewno. Jeżeli dobrze pamiętam, to pan z koleżankami nie poruszał tego tematu, natomiast pytał pan później siostrę, jaka była jej reakcja, gdy pan później próbował poruszać z nią ten temat?
Czy reagowała normalnie, czy było widać jakieś oznaki jakiegoś przestranku? Przeproszona była i nerwowała na początku i mówi, że ona nie pamięta, że tam się nic nie zdarzyło, ale później po jakimś czasie, kiedy się drugi raz zapytałem, jakaś taka starsza była, no nic już nie rano, kilka lat temu, dwa czy trzy lata temu też, przy jakiejś okazji poruszyłem znowu ten temat i mówię, a pamiętasz wtedy na tej wsi, jak widzieliśmy, jak widziałem tego ducha i dziewczynami, co wy wtedy widzieliście, a ona mówiła, że, powiedziała, no było, coś było, ale ja nie chcę o tym rozmawiać, nie, mówi, że, no widziała tą właśnie, jaką postać przede mną i się przepracowy i uciekły do domu, nie, a reszta to ja już po prostu tam.
No to sugeruje, że to musiało mieć dosyć duży wpływ na siostrę, mimo że ona była dalej od tej postaci, tak? Musiało to jakąś traumę o niej psychiczną wywołać, dlatego tak uciekał od tego tematu, tak? Ja panu powiem, że ja to jeszcze lepiej odebrałem jak one, bo z tego co pamiętam, to jedna z nich się chyba na ryby majtki też wysikała ze strachu tych dziewczyn, z tych koleżanek mojej siostry, bo tam coś były jakieś.
No także tam nerwowo było, one się wadły z domu w ogóle wyjść. Musieliśmy długo namawiać z tymi rodzicami, ja je uspokajałem, taki ważniejszy do rany, ale my się nieśmy długo nawalić z tymi rodzicami, że to one w ogóle z tego domu wyszły, że one się wały w ogóle przejechać tą drogą z powrotem do domu. Rodzice musieli nas odwozić traktorem, wszyscy z nimi, no co my taki kawałek traktorem, przyjechaliśmy pod dom, także no to się na pewno wyspraszyły mocno te dziewczyny.
Ciekawe jest ten sam, bo mógłby się z tą jedną a***** skontaktować, bo to jest z drugiej k*****, bo tam nie mam też pewnych kontakt jakiś tam znaleźć, nie, ale to ona się mogli jeszcze skontaktować, ciekawe co, ona o tym, czy pamięta jeszcze to i co ona by powiedziała.
Bo na pewno one widziały to trzy i ja jako czwarty, bo ja mówię, ja byłem bardzo blisko, ja miałem kontakt taki bezpośredni, a one to po prostu widziały jako tą jasną powtarz tylko z tej odległości, której tam...
No ale na pewno widziały ten punkt jasny. Nie był naturalny dla nich też, bo nic takiego jasnego i świetlnego punktu wielkości człowieka nie pojawia się na drodze takich wielkich, ciennych i normalnych okoliczności.
Myślę, że warto byłoby koleżankę podpytać. Oczywiście, no tak podejść tak z takim spokojem, taki safe space, jak ja to robię z rozmówcami moimi i stworzyć taką bezpieczną przestrzeń do wygadania się, żeby mogła spokojnie opowiedzieć, prawda, no jak ona to widziała ze swojej perspektywy.
No to tak jak mówię, no tak jak z siostrą rozmawiałem, no to ona mówiła, że widziała to ten jasny punkt i się wszechpraczyła i uciekła, ale no tak bezpośrednio nie miał kontaktu takiego bliskiego, jak ja, nie miały, także ona może podejrzewa Ja już później się tak zastanawiałem, czy to drogi, czy nie, bo tak tą siostrę pooptykowałem. Na początku, jak tam przyszedłem do nich, znaczy uciekłem, to opowiedziałem im, bo no się dowiedziałem, że ciekawe, co to było.
Ja im wszystko opowiedziałem, tak jak panu teraz. No to powiem panu, no takiego stracha im napędziłem, że no nie, siostra się bała ten temat, bo ja widziałem po niej, że ona nie chce opowodować, a te dziewczyny, nie wiem, bo nigdy się ich nie pytałem, nawet nie miałem okazji, bo jakoś tak się tak złożyło, że od tamtej pory już później, jak już tam nawet byłem, to nie wiem, on miał już chyba jakieś swoje pierwsze miłości i jakiś ten kontakt między nami.
Nawet może jak był, to już starałem się jakoś nie... nie chciałem wracać. Wie pan, jak to niektórzy reagują o ludziach. Jak coś jest niewytłumaczalnego, to nie chcą o tym mówić po prostu. Ja nie wiem, ja jestem taki, że ja lubię właśnie mówić o tym i chciałbym jakoś to dociec, co to jest. Może inaczej, bo gdybym chciał dociec, to bym jeszcze wtedy do tego okna podszedł, ale no wprost nie ją weciął, taki przed nieznanym. A one to w ogóle mam wrażenie, że nie chciały się zagębiać. Może nie wiem, jakieś po prostu słabsze i nie wytrzymały tego, tak jak siostra prezydenta.
W ogóle kobiety, płeć piękna ma to do siebie, że bardziej jakby emocjonalnie często podchodzą do tego typu zdarzeń, tak? Tak, tak. Siostra moja jest taka, że ona jest wielikatna i ona się przelękła tego czegoś wszystkiego i bez prawa nie chcę o tym rozmawiać.
Nawet teraz, po tych latach powiedziała, że faktycznie było i że pamięta, ale też widziałem podnieść, że ja pytałem, czy pogadał czy coś, no mówiłem, ale kto będzie nagrać, no mówi, no przecież to było tyle lat temu, nie, mówi, no i czemu, czemu ja ci mam podnieść, no ale dobrze, że chociaż przyznała, nie, bo ja już tam sobie zacząłem wmawiać, że może jakiś wariant, nie, ale ja to ja jestem tam, ja mogę panu przysiąść na wszystko, no ale że tak było, nie, że tutaj nie, ludzie takie tam niektóre rzeczy tam u pana w audycji opowiadają i to niektórym to się nawet śmierie, dosyć często, bo tak trochę tak, kurde, to mówię, ciekawa sprawa, czy to faktycznie tak, jak oni opowiadają, mogło być, nie? Niektóre wierzę, powiem wam, bo taką była fajna audycja, która opowiadała tam, że na grzybach byli ci, a przestraszona była dziewczyna, tam ktoś musiał naprawdę sobie stracha niezłego narobić, że widzieli, jak te postacie do tej kuli wchodzą, ja wierzę w to, że to tak mogło być, że widzieli to, ja jasne postacie tutaj, ja tak podobnie jak umie, też widziałem jasną postać, być może też miał jak statek gdzieś tam w krzakach, ja już nie weszłem tam, strach nie obleciał, przyznam się szczerze, jestem odważny dosyć, nie miałem jakichś oporów, żeby podejść i zobaczyć świętej pamięci, tam mój kolega popełnił samobójstwo, to szedłem, zobaczyłem do pokoju, czy tam coś się dzieje, ale za silne to był strach, żeby po prostu człowiek jakby stoi przed nieznanym, to żeby to był drugi człowiek, to może bym się tak nie bał, ale jak tu widzę, że to jest coś i jest z naszego świata, to jest taka obawa, że może coś stać, na co nie mam wpływu. Może zresztą nawet nie mogłem, bo to miało bardzo silną tą aurę taką obronną, defensywną, że nie pozwoliło mi, że oczy tak zadziałały, bo dopóki to się nie odwróciło w moją stronę, to ja miałem kontrolę nad swoim ciałem.
Dopiero jak się obróciło w moją stronę i spojrzałem się, spojrzenia, że tak powiem, przybliżyliśmy swoje, to już wtedy byłem kompletnie odcięty. Tylko gardło, pamiętam, jak mnie zacisnęło, tak jakby ktoś panu chwycił za gardło, że nie mogę mi praktycznie powietrza nawet złapać.
Znaczy oddychałem normalnie, ale przecież mega był ten uścisk taki, wiesz, mi mocno, bardzo mocno mnie trwali. No to też mogła być taka, prawda, trochę paniczna reakcja naturalna, całkiem na wystąpienie czegoś, czego się pan nie spodziewał, czegoś, co jakby wykraczało też poza pana postrzeganie, tak?
Tak, tak, też tak mogło być, ja nie mówię, że nie, bo być może, że tak było, ale ja to tak bardziej odczuwam, że jednak mimo wszystko, bardziej, że no, że to jakaś taka broń, bo powiem panu, że tak jak mówię, Dopóki tego się nie odwróciło w moją stronę, to ja miałem kontrolę pałkowicą, tylko ja w kamerę i patrzyłem, bo już się właśnie wykraczałem i wtedy miałem tą, jak pan mówi, tą blokadę taką swoją, ale czułem, że jeszcze ta ręka, że mogę ruszyć tym łokciem czy głową.
jak się odkręciło do mnie i spojrzało się w moje oczy, to już wtedy byłem zablokowany taki, że to czułem, że to nie ode mnie zależy, tak jakby to panu powiedzieć. Ciężko to wytłumaczyć, bo wie pan, to jest, no silne to było przeżycie, ale musi mi pan na sobą uwierzyć, że można to było rozgraniczyć w ten moment, kiedy zostałem, jak bym powiedział, zablokowany przez tą postać, niż kiedy mnie tak blokował do momentu, kiedy ja już byłem trochę jak nie widziałem, że to jest coś przedemom, coś dziwnego, że to nie jest człowiek, ale jak się wypewniłem w kilku latach, jak to się odpięciło do mnie, to była reakcja taka bardziej od tamtej strony, tak mi się wydaje. Znaczy nawet jestem pewny na 99,9%, bo na 100% to chyba niczego nie można być pewny w tym świecie, ale powiem panu, że dosyć to było dziwne, ja w ich to Ciekawe ile ludzi u nas w Polsce spotkało się z czymś takim. Bardzo się nie wiedziałem. Chciałem kiedyś z kimś porozmawiać, kto miał podobne, takie bliskie spotkanie i można było wymienić jakieś zdanie tą osobą, jak ją postrzegali, jak ją myśli o tym.
Nie wiem, czy pan słuchał 60. odcinka Mówią Świadkowie, tam jeden ze świadków bardzo aktywnie się zaczął udzielać w komentarzach i właśnie wchodzić w dyskusję ze słuchaczami, także czasem bywa tak, że jest okazja po takim odcinku porozmawiać z samym świadkiem, jednym z moich rozmówców.
rozmówców. A rozumiem, że później ta postać, którą widział pan za oknem, ta jasność taka miała jakiś określony kształt? Czy pan czuł taki jakiś silny... Ja już później nie odsłoniłem tych rolek, nie zajrzałem do tej postaci, bałem się, wiedziałem, że ona tam jest, bo ona mi telepatycznie, ja czułem, jakby pan mi coś mówił i to się ze mną kontaktowało, bo ja to mogę powiedzieć, że jestem przekonany.
Ja pamiętam, jak to się szło, zbliżało i to najpierw tak cicho było, a później coraz głośniej te łańcuchy i to uderzenie w kuwadło, no to było, powiem panu, to było takie dziwne, nie, bo to już emitowało wtedy dźwięki, tak jakby mi dało, powoli mnie przygotowywało do tego, że nadchodzi. Rozumiem panu, o co chodzi. Nikt tego nie słyszał w pokoju?
Znaczy nie, siostra, bo tam tata to stał w kwiatach, i tata się chyba nawet nie widział, siostrę tylko widziałem, ona tego nie słyszała, nie potwierdzała tego, ale ja już wiedziałem, że coś się dzieje, nie tak, że coś idzie, że coraz głośniej, że coraz głośniej te łańcuchy się trzęsą, coraz bardziej jest tych kładź, coraz bardziej te kowadło.
Wiesz, w tym ostatnim momencie tak jakby zatrząsnął te łańcuchy, takie grube łańcuchy i kowadło, bum, uderzył i ten dźwięk. I taki powtarzający się typicznie to sekunda czy te półtorej sekundy. I coraz głośniej, i coraz głośniej, i coraz głośniej.
Ja już wiedziałem, że coś się nie tak, jak już było tak naprawdę głośno, nie do wytrzymania, że ja już stałem, że leżałem tylko i usiadłem. Jak się obróciłem w stronę tego okna i widziałem już te zacłony, jak idą w moją stronę i tak przybierają te światła, że coś tam je próbuje od tamtej strony od podwórka je oświetlać i je popchnęło.
Całe, nie rzadko, kawałek, tylko całe. I to już wiedziałem, że to tam stoi, ale dalej się mówiło mi podejść do okna, bo ja też pamiętam, że byłem w misji, podejść do okna, podejść do okna, a ja nie. Pierwsze to, co się zerwałem, oczywiście miałem kontrolę.
No, kabum, światło, drzwi, wszędzie światła, wcale, no, wszystkich pobudziłem. No i pewnie skoszyliśmy wtedy to, ale coś chciałem. A czy mimo tej kontroli nad Pana zachowaniem, mimo tego, że Pan miał kontrolę nad swoim zachowaniem i nad sobą, to czuł Pan może jakiś taki silny imperatyw, żeby jednak do tego okna podejść? Coś Pana kusiło strasznie?
Na początku mnie kusiło, ale powiem panu, że silny byłem i przewyciężyłem to, że nawet jakby powiem panu, że nie tak mocno, tylko tak łagodnie, jakby ktoś chciał panu łagodnie zawołać, że proszę cię podejść do okna, coś na tylo, zapraszam, podejdź, nie, że mnie przeciągało, że jakaś siła naprzewona, że mnie tam ciągnął w to okno, nie, nie.
Tak jakby mnie kusiło tak, że wiem pan, że bym podszedł spokojnie i zajrzał, otworzył to okno, ale ja wiedziałem, co tam w skali już, bo widziałem to wcześniej i powiem panu, że no nie, w środku chyba nie byłoby takiego kowaka, który by sobie spokojnie podszedł i otworzył i zajrzał.
Powiem panu, że jestem obwazny, ale do tego się nie poderwałem, żeby nawet nie kusiło wcześniej, żeby zajrzeć, czy to poszło. Ale jednak mimo wszystko jakoś podświadomie bałem się, że nie do końca pewnej intencji, czy to jest bezpieczne dla mnie.
Dobrze, że jeszcze mówię, że to mnie jakoś przejął na danym od razu, że mnie to pociągnęło do siebie. Powiem panu, że tam w ogóle kiedyś była też taka dziwna spółka, kiedy tam pojechaliśmy, tam doszli czerwcze i zje, i w którejś nocy wujek zaczął nas budzić, mówi chodź, chodźcie chłopaki, Ja mówię, że to ja już taki byłem starszy, wtedy jeszcze parę lat miałem, dosyć silny i ten, i ojciec tam, to jest jeszcze w miarę młody.
Mówię, chodź szybko, bo coś się dzieje, coś robią ze zwierzętami. No ja czegoś takiego jeszcze, panu, nie słyszałem, jak żyje. Na tych wsi tyle rano pędziłem, ale żeby krowy tak się zachodem grały, to pamiętam, że no ja jeszcze nie słyszałem krów, żeby...
Mówię, mówię, słuchaj, zobaczcie, co się dzieje, co się tam dzieje w tej środowisku. Ale ja, ktoś chyba, jakieś zwierzę weszło i chyba coś się dzieje z tymi krowami, zabija albo, nie wiem, bo normalnie panu, panu rykta, był, jakby ktoś zwierzęta ze skóry obdzierał żywcem. One tak, te krowy ryczały, nawet nie to, że ryczały, tylko aż do skiski przechodziło. Ja to nie słyszałem, żeby krowy słysząc, tylko takie zwierzęta spokojne dosyć, które tam nie robią jakiegoś niepotrzebnego. No i mówię, dobra, to co robimy, nie? No musimy tam wejść, nie? Ja to taki wydygany wtedy byłem, że pamiętamy, już to nie dałem, co tam się święci, nie?
I mówię, dobra, bierzemy widły, ja mówię, tato, daj mi najdłuższe, ty tutaj bierz byłeś też tam chyba sikierę, czy coś tam, co mieliśmy pod ręką, bo tam ktoś albo się włamuje, albo coś, ona w drugie stronę paszkodoła, można by ją odejść, ale tam drzwi były zapięte, bo jej mówi, masz ten drzwi tak zarejestrowany na kubkę grubą, chyba, że ktoś sam się rozerwał tą kubkę, nie? Ja mówię, dobra, ja tam nie idę z wyjściorem, atakujemy tutaj, otwieramy te drzwi, bo w sensie gdzie było podwórko, one nie były zamykane, tylko takie taką zaszywę. Otwieram tą zaszywę, na 3-4 wkładamy, zapala światło, ja wkładam pierwszy, dosyć jestem taki odważny człowiek i mówię, jeżeli ktoś tam będzie spał albo ten, to od razu tymi wigami dziadkuję, nie?
A taki ryg dalej non stop. I ja mówię, przecież nie masz nic takiego. I na ten rygiel drzwił, błyskaw i powiem panu, dosłownie jakby nie było tematu. Te krowy to sobie, tam nikogo nie było. One sobie spokojnie siedzą, jedna leży, druga stoi, trawkę sobie tam, ścianko sobie mielą w buzi. Ja mówię, no kurde, przecież coś nie boimy.
Przecież tutaj szybko, no to już jakieś pierki odchodziły, a one tak jakby przed pół sekundy, czy ile to minęło, nawet sekunda, nie wiem, na dwie sekundy może te drzwi odpocząć, tylko światło zapaliliśmy i telefon wszystko grał, drzwi pozamykane z każdej strony, żadnego zwierzęcia nie ma w środku, jakiegoś tam, nie wiem, szopa, lisa, czy cokolwiek, przeszukaliśmy, przebadaliśmy. Żadnego intruza, krótko mówiąc. Nic, żadnego intruza, no powiem panu, że czegoś takiego to ja tam, to ja tam przeżywałem na tej sił, dwie jeszcze sytuacje były, jedną jeszcze z dzieciństwa, jak jeszcze chyba byłem młodszy wtedy przed tym duchem, to widziałem, ale też już trasy starsi byliśmy, bo tam, bo tam jakieś niebo, jakie jest na wsi, jak jest czyste, jak jest lato, to bardzo mocno, odwiedza mnie tą widoczność gwiazdy i tak jakby nisko były. To nie tak, jak w mieście u nas, że tak jak ja mieszkam, że to nigdy nie widać gwiazd, praktycznie tam rognie, czy jakiś ląk jest. No na terenach wiejskich występuje dużo mniejsze zanieczyszczenie światłem.
No właśnie. I powiem panu, że właśnie widać gwiazdy bardzo dobrze. I my mieliśmy kiedyś taki zwyczaj, że sobie wieczorami chodziliśmy na kopę, jak ciepło było latem i obserwowaliśmy gwiazdy i tam każdy widział, jak padły kometa, to leciała kometa, to sobie rzucenie tam jakieś, nie? No i powiem panu, że tak, siedzimy, leżymy, sobie jeszcze pamiętam to tam, wtedy było chyba trzy osoby, po pierwszym momencie pomyślałem sobie, że lecą samoloty jakieś, misiński szyku, nie? Bo to było dosyć wyraźne takie jasne punkty, nie? Nie było widać to, że to samoloty takie i plus jasne, trochę taki większy, nie? Z jednej strony leciało ich chyba, ale takie było troszeczkę dziwne, bo ja już taki byłem też starszy, się trochę interesowałem, jak tutaj wygląda, to nie był taki szyb, jak lecą samoloty misińskie, że jeden najpierw z przodu i dwa gdzieś obok, z boku, tak troszeczkę do tyłu, żeby tam ten strumień, jakby jeden na drugiego, żeby nie zrobił kolizji, nie? Tylko one leciały tak, że było chyba pięć, jeden nad drugim z jednej strony i tak zobaczyłem i przyciąłem kątem oka i mówię, patrzcie, patrzcie, leczył chyba cztery, trzy, pięć jakichś takich światła, jak samolot, bardzo tylko tam było widać, jak takie punkty białe się przesuwały jasne, nie? I każdy potwierdził, no faktycznie, nie? Lecz o jakieś samoloty, nie?
Ja mówię, o kurde, tyle kakia, nie? I nagle się patrzymy na drugą stronę, w drugiej stronie też w kilkaleci, ale w jakiś już taki inny szyb, były też takie jasne punkty, jak one w pewnym momencie zaczęły do siebie, jakby tam chyba jakaś musiała się gita rozegrać, to wszystko wzięło się na własne oczy.
ale co ponadto dziwnego było w tym szykli, że te manewry, które to robiło, to nie mogły być samoloty jesińskie, bo na tamte czasy to migi latały, to one prosto latają do tyłu, ale to było tak, że one potrafiły bardzo szybko, nagle zaczęły się, jak się do siebie doleciały, się zorientowały, że to na tej kolizji, na tej drodze, to zaczęły jakieś takie dziwne małe odczekiwać, że jeden do góry, nagle tak bardzo szybko, że gdzieś pod kątem nawet, gdzieś odskoczył tam i zaczął od tyłu zalapywać i to stała się jakaś batalia, rozegrała tam, nie wiem, chyba 2 minuty potrwało, no i powiem wam jeszcze praktycznie, jak to się już uspokoiło, to już tam było ich mniej, z jednej strony kilka mniej, z drugiej jakaś się rozleciały, na tym nie wiem, ale że to powiem wam, To też było wtedy dziwne. Nie wiem, co to było, ale myślę, że wojskowi to bardzo dobrze, że nie dają sprawy, że ktoś tam jest i tylko po prostu cicho nikt już nie mówi.
Siedzą, ale to nie były ludzkie maszyny, to na pewno nie były ludzkie maszyny, bo to tak się szybko przechowało i potrafiło nagle z pionowego lotu, poziomego w pionowy. Gdzieś jakieś takie dziwne manewry, no to ja takich samolotów to nie widziałem, żeby te ludzkości tak szybko się przemieszczały.
jeszcze jedna historia była na tych siłach. To też był jakiś duch, tylko że już tak niewidoczny, jak wtedy widziałem. Też był widoczny, ale nie aż tak, to nie było takie bliskie spotkanie, że widziałem nawet twarz. W ogóle ten duch to był, powiem panu, to była kobieta. To była młoda kobieta prawdopodobnie. To nie był stały człowiek, nie był młody, to gdzieś było mojego wzrostu. Ja miałem może wtedy ja nie wiem, w latach 60. To była jakaś kobieta.
Bo takie rysy miała łagodne tej twarzy. Nie miała żadnego zarostu, nic. Ale szkoda, że pan tego nie widział, no powiem panu, że ktoś nie stanowi tego zobaczyć, bo to jest taka postać, jak ja widziałem te szaty, te wszystkie falbane, jakie ona miała, te szczegóły, tych zapięć, takie zapięcia miała, podobnie do naszych.
To nie były guziki, jakby takie klamry, czy nie wiem, coś tak w tym stylu. No, powiem panu, że to robiło wrażenie i te zakoczenia tych szat, takie miało falbanki ładne, takie z zórami, takie ten rękawnik, na dole, jak się kończyło, przechodziło właśnie w dół, na dole to miało bo takie niesponięte, jakby jakoś suchnie było.
To takie wyglądało trochę jak praci w tych takich swoich, może też nie wiadomo, jaki kolorem to było, bo wszystko się świeciło tak jasne. No ale jeszcze pamiętamy o tej sytuacji, wrócę do wtedy, jak wracaliśmy z dyskoteki, już też takie miałem, jakby 20, może ma lat.
I szliśmy tą drogą, która prowadziła z Wieśmi do Pomożyli, to było chyba tam 1,5 czy 2 km, w ranę, bo to był świt taki. Już zaczęło świt, przechodziliśmy, zawsze wracaliśmy, jak świt się zaczynał. To już to lato było, to miałem trzecia godzina, tak, trzecia 30, No dobra, to wracamy tam, wiadomo, na tych dyskotekach, tak jak to na tych dyskotekach, rozruby, nie rozruby, też tam później po nocy się baliśmy wracać, że będzie spał, ja mówię, dobra, to idziemy, jak się będzie rozrubał.
I poszliśmy ja, Szostra, mój brat, Cioteczny, starszy o mnie i chyba i koleżanki Szostry, wtedy też była taka grupka. Zobaczyliśmy w odległości 10 metrów od nas, że idzie jakaś Kostasza, że to była jeszcze taka szarówka, ale każdy to widział.
I powiem panu, zaczęliśmy też tam z drugiej strony krzyczeć, stój, stój, zatrzymaj się, kim ty jesteś? coś tam. A ja widziałem to, widziałem to dosyć wyraźnie, ale jeszcze w tej całej grefie, jak się robi te świt, to tak jeszcze też narysowałem i czułem, że to się odpływa.
I też właśnie nie widziałem nóg, tylko widziałem tak jakby, że coś tak jakby słynęło, nie? Ja mówię do nich, hej, słuchajcie, to chyba jest człowiek. A oni, no co ty gadasz, co ty gadasz? Ja podbiegnę, zobaczę, nie?
I powiem panu, że tam ze trzy, trzy, cztery kroki cały czas widziałem to i w pewnym momencie to zaczęło się rozpływać. Tak jakby zistało mi z oczu i każdy, a wie, to jest, wie, to jest. Paszło pewnie gdzieś, wkręciło. Ja mówię, słuchajcie, wspólny, to nie mogę wkręcić, bo przecież po lewej stronie były druty kończaste i rów, po prawej stronie były druty kończaste i rów. A to mi się prosto rozkłynęło. Widzieliście, jak to zniknęło na gębiej, później w ołkach? Każdy potwierdził, że tak, że faktycznie. Może ktoś uciekł, a ja mówię, no nie uciekł, bo ja bym cały czas obserwowałem.
No, raczej ucieczka przez rów mogłaby się skończyć skończeniem w tym rowie, prawda? Tak, w rowie był taki głęboki ruch i mało tego, jeszcze nad tym rowem były rozstawiane palici i druty kociaste. Jak my się później porównywaliśmy, jak się rozświeżyło, bo tak, że się tam postali jakieś dłuższe czapy, aż się zaczęło coraz bardziej rozliwiać, to każdy powiedział, że to niemożliwe, że to uciekło przede mną, że zdążyło, bo ja biegłem za tym, ja się zbliżałem do tej postaci.
coraz bardziej się zbliżała, to tym bardziej ona się w sobie rozpływała. Na pewno nie wkręciła ani w lewo, ani w prawo, bo na to utkałaby przeszkodę taką, żeby zwadzić się tam na tych brudach, albo w tym rowie utknęła.
Także no tam coś jest na tej wsi. A państwo widzieliście, wszyscy świadkowie, rozumiem, widzieli tę samą postać, jak wtedy w piątkę szliście. Tylko, że ja byłem bardzo blisko niej, 2-3-4 metry, kolego, 2-3 może, nawet 4, które było, bo to było bardzo dużo.
A te dziewczyny widziały to o wygłości, no powiem panu, że ile ja przeszedłem, może 50 metrów, one wkawały gdzieś przed tym płotem, to 50 metrów może miały góra 60-70 metrów, ale one bardzo dobrze to widziały, bo to była taka ciemnia, że jak to jasno coś wyszło, to one pierwsze mnie zaalarmowały w ogóle, że ktoś jest, bo ja dopiero jak podniosłem głowę, to zobaczyłem. A ta postać jakoś zareagowała na próbę nawiązania kontaktu przez was, czy was zignorowała i szła dalej, znaczy płynęła dalej?
Nie, ona jakby jakby w ogóle nie w naszą stronę się kierowała. Ja miałem wrażenie, pamiętam, że to wszyscy było takie, że ja miałem wrażenie, że to albo się chciało nam może pokazać, ale jakoś tak chciało, żebyśmy się nie zgłoszyli, że po prostu, no nie wiem, może to tak specjalnie trzeba by wygrało, ale ja miałem oczywiście wrażenie, że to ja, że zaskoczyłem to, że to się kierowało w jakąś coś, jakieś miało cel, ale po prostu nie spodziewało się mojej obecności tam. Bo ja tak, pamiętam, że te 50 metrów to ja szłem chyba 5 minut albo 8, tak powolutku stópka po stópkę, bo one tam słyszałem jak coś tam gadają i czekałem na to, że ona zawsze zostawała trochę bliżej, jak te dziewczyny się nagadywały, a ja sobie powolutki czekałem, aż ta siostra do niej przybiegnie. Też nie chciałem za szybko iść, bo wiedziałem, że ona później się będzie bala w tej ciemności i że dopóki tak łapie też światło z tej gospodarstwa, nie tam mojej wizji kultury, to po prostu nie będzie się bała pod bied.
I nie mogłem być daleko od nich, bo jakbym był za daleko, to ona już by przyczała, że w tej, bo Ja Ciebie tam za daleko ucił gdzieś czy ktoś, ale to było tam ciemno, ja pamiętam to jak dzisiaj, że to już byliśmy przyzwyczajeni tam tędy przechodzić, bo te 200 czy 300 metrów sobie radziliśmy.
Wśród słów nic nie działo, tam każdy wie, autora mykamy i na noc nie tylko go nie puszczą, spokojna wieś. Także no, a po prawej stronie pierwszy taki dom był, to szedź blisko, jak ta postać tak jakby się kreowała w tę stronę tego domu.
gdzieś 15-20 metrów może był po prawej stronie. Na przykład ta chałupka stara, zawsze stała drewniana, tam jeszcze dziwni ludzie tam mieszkali. No i tak jakby w tamtą stronę tej chałupy to się kierowało, tak w stronę, jak moja ciotka mieszka.
W lewo wyszło z tego zakrętu i kierował się w lewo, a ja byłem za tym. I jak wyczuło, że ja jestem, to się dopiero zatrzymało i tak powoli, powoli, powoli wkręciło się i po prostu patrzyło się na mnie.
A ja wtedy powiedziałem, teraz nie wydypiajcie się, ale ja już wiedziałem bardzo dobrze, że to widać, bo widać, że to widać. Pan mówi, jakby pan zobaczył na własne oczy, to by pan od razu wiedział, że to nie jest człowiek.
Znalbym sobie prawo z tego i z tego, bym po prostu nie walkał, tylko tyle, że się patrzyłem. No i nie próbowało mi jakoś nic powiedzieć ani nie, to po prostu zawróciło powrotem, dało do przodu tak metr, dwa i wkręciło w tą drogę, co wyszło. Jak i zniknęła, tak jak powtarzał, że mówię pan, to wtedy nie dopiero puściło ten, że mogłem się ruszać. Miałam taką w sobie moc, że po prostu, że to nie było, że ja byłem przestraszony aż tak mocno, tylko po prostu zamurowało mnie, to mnie obelzamiło po prostu tak od celowo, że nie mogłem się po prostu ruszyć. Wiesz, no tego pewnie w 100%, bo nawet próbowałem, takie myśli miałem, bo to dosyć długo tak stało się, patrząc w moją stronę, pełniłem minutę, może dwie, trwało minuty, ale nawet w tych myślach miałem taką szczęście, że próbowałem obkręcić głowę, to nie mogłem, momentalnie, że nic nie, i tak próbowałem na siłę i nie dawałem rady nawet ruszyć, bo mam na czym tyle, tyle, że oczy mogłem ruszyć, a poza tym nic, ani palce nie mogłem ruszyć, ani piwność nawet muszko. Do tej pierwszej relacji, bo rozumiem, że teraz wróciliśmy do tego pierwszego zdarzenia, czy cały czas jesteśmy w... Nie, tam tam, tam, tam, co do Madrody się roztynęło, to centralnie nie miałem możliwości wszystkiego, podwiednięcia, no to po prostu był taki jakby, tak jak pan mówi, ten flash, ten wiraż, tak jak pan wcześniej mówił, ten hologram, tak?
Takiego właśnie było, nie? Ale to też była jakaś postać taka namatalna, bo żeśmy wszyscy to widzieli. A tamto to było fizycznie, że myślę, że mógłbym dotknąć po prostu tego, gdyby mi pozwoliło. To chciało, później przyszło drugi raz to okno i chciało też ode mnie, ale no, nie wiem, nie zgodziłem się na to, podarzałem się i nie wiem, czy to wtedy właśnie książka, którą mi ciotka nie dała, czy to na początku już nie pamiętam, ale po tych molitwach to przeszło i już nie pokazywało się nigdy w życiu. Byłyby ślady, prawda, z próby przejścia.
Właśnie, wszystko, powiem panu, że wszystko jest do wytłumaczenia. To nie ma takich rzeczy, że się nie da wytłumaczyć. Wszystko uważam, że jest do wytłumaczenia. Ja takim byłem zawsze człowiekiem, że wszystko skazałem naukowo i uważam, że wszystko to można by było wytłumaczyć i jest na to na pewno jakieś wytłumaczenie i dowód też by był.
Tylko powiem Panu tak, jak nie możemy jako ludzie jakiś dowód zdobyć, być może ktoś to tam ma. Ja tego uważam, że to mało jest prawdopodobne, że ja taki zwykły człowiek, szary, mam jakiś kontakt, a tyle ludzi na ziemi, że ja będę tylko sam, że myślę, że ktoś na pewno tam się już nawet jakiś porozumiewał.
na jakąś większą metę, czy to po prostu wybiera sobie tych ludzi, czy jak na pewno ma dla nich taką możliwość oddziaływania, że my jako ludzie nie możemy tam działać. Wystarczy, że to tak jak nie paraliżuje, tak samo może każdego i paraliżować to światło.
Może nawet podejrzewam wyłączyć maszynę na szybko, to my mamy nasza technologia może przy wyższych procentach i my nie jesteśmy w stanie to robić. Być może że jakieś mają obawy, dlatego nas tutaj nawierzają albo, nie wiem, albo próbują wyciągnąć. No, no, coś się dzieje.
Natomiast na tym świecie tylko powiem Panu, że nie wiem co i myślę, że Pan tam bliżej jest. Wszystkich ludzi, którzy tam się tym zajmują, to może powiedzieć na ten temat. No, ja mogę jako świadek zażyć Panu, że coś na pewno istnieje.
I od tamtej pory jestem przekonany. Inaczej postrzegałem świat, bo inaczej też postrzegałem ten świat jak wcześniej. Jak to szybko mi wierzyłem, uważałem, że po prostu jakiś właśnie bulder, że to właśnie jakieś halucynacje, jakieś urojenia, być może jakieś okoliczności, nie wiem jak to nazwać, ale teraz to już jestem przekonany, bo w tej sytuacji, co wtedy była, to już mnie nikt nie zdziwił, powiem wam, nawet jakbym zobaczył statek z dwudziestoma czy trzydziestoma takimi postaciami, który w pewnym momencie ląduje i one wychodzą i to wszyscy ludzie widzą na świecie i już by mnie to nie zdziwiło, już bym był przygotowany, że coś takiego jest, bo po prostu usiąłem ten pierwszy kontakt No tak jak jest coś nieznane, wie pan, jak jest coś nieznane, to jest dana z szokiem, a jak już jest drugi lat, czy trzeci, czy czwarty i się to powtarza, to już przyjmujemy to na chłodno, tak?
No tak już zjawisko wchodzi jakby w nasz obszar postrzegania, jesteśmy jakby bardziej otwarci na dostrzeganie go w ogóle, tak? Dokładnie, dokładnie, a dopóki czegoś nie znamy, to to nigdy, człowiek taki jest skonstruowany, że jak czegoś nie zna, to nie uwierzy.
No trochę się później przestraszyłem do takiej, jak tam te religijne to hasła, że błogosławieni ci to uwierzyli, a nie widzieli. A co ja teraz? Jak ja nie wierzyłem, dopóki nie zobaczyłem, to teraz nigdy jestem wierzący, ale jeśli nie jestem błogosławiony, to jeżeli to była kościelna zagryzka, to powiem panu, chyba do nieba mi tu idę, tylko do piekła trochę.
No ale zobaczymy, jak to będzie. Może kiedyś się dowiem, może nie, może jestem za małym człowiekiem i za słabym, żeby się dowiedzieć. Pożyjemy, zobaczymy, a może po śmierci dopiero człowiek się dowie, co to tak naprawdę.
Jeszcze mało tego, ostatnio napchnąłem tam już po latach, zacząłem tam coś właśnie się interesować tymi sprawami, to napchnąłem, że właśnie tam obserwowano jakiś dziwny obiekt, przez kilka dni na niebie widoczny, w tej miejscowości, na Itliwie, tam w Jankauty, że ktoś tam w gorzej łódzie zgłaszali, dużo ludzi zgłaszało, że nie samolot, tylko jakiś taki w kształcie tygara, czy czegoś tam, nie wiem, co tam, aż dokładnie tego, nawet filmik jest tego, czegoś, ktoś tam nagrał, wtedy w tej chwili miejscowości.
A jeszcze powiem Panu jedną rzecz taką. Kiedyś u nas w Olsztynie był, nie znam się na tym, próbowałem później czytać, ale nic mi się kupy nie mieści. Może tam u Pana ludzie bardzo coś z hipnozą ma wspólnego, albo z tymi ludźmi, które tam byli hipnotyczni, hipnotyzowali innych, ale mieliśmy...
No z hipnozą ma na pewno bardzo dużo wspólnego ufolog właśnie z bodajże Olsztyna, jeżeli dobrze kojarzę, Arkadiusz Kocik. On jest po kursie hipnoterapeutycznym bodajże. No bo właśnie by chciał kiedyś jakiś hipnoty... zapyta się kogoś, kto hipnotyzuje, bo była taka sytuacja. Już kon. Tym, kto widziałem, to być też taki byłem, że 20 lat miałem. Parę lat już się uchodzili do dyskoteki, taki kon, bo jeszcze nieznana była dyskoteka i tam to jakieś czas jakieś robili przedstawienia i tam tak.
no i właśnie któregoś razu, jak byliśmy w tym kominie no w całą szajką, to był hipnotyzer jakiś, hipnotyzował ludzi, panie panie, to, że tam nie wierzę w tych hipnotyzatorów, coś tam, coś tam tłumaczył, na początku na tej sali stał, że on tu może wszystko zrobić i że może sobie dać jakiegoś bankiera, że mu pieniądze wypłaci, ale nie może, ktoś tam, bo tak nie można, bo to biorą na przestępstwo, ktoś tam, on tak staje, słuchaj, mordzi facet, mordzi, jaki, może na siłę im kazać, że miał coś robić, a ja nie mam drogi, no to ja jestem, ja mam takie wrażenie, że jestem takim człowiekiem, że oczywiście mogę się mylić, że ciężko nie, jakby, powiem panu, mam swoje zdanie i bardzo silną kontrolę nad tym, co robię.
Nawet jak jestem gdzieś pod wpływem alkoholu czy coś, to niektórzy ludzie są tam szaleni, a ja cały czas świadomie właśnie tak jak widziałem tą postać, to cały czas myślałem, zastanawiałem się, tak kalkulowałem w głowie, mimo wszystko, że nie byłem tą sytuacją taki ochłonięty, tylko na zimno to kalkulowałem. Głowa to, powiem panu, nie jest zaprzątana, jak jest spotkanie takie, to głowę ma pan luźną. Może pan, myślę, skontaktować się telepatycznie nawet. Myślę, że można być młodką. Być może ja nie umiem i dlatego nie mogę się jakoś tam... Ale później pan podpać pod tym oknem wróciła się do mnie, bo na pierwszym razie nie oddychała się.
Jakby nic nie chciała, ani po prostu przepraszyć, i nic powiedzieć, ani nie przekazała mi. Później to na wyłowę nie było przy oknie, ale to tylko tyle, żebym poszedł. No ale co chciałem do tego hipnotyzera? A, było tak, że on zaczął zbierać ludzi, tak, ja myślałem, że to jest coś jego ustawienia, ale jak wziął mojego kolegę, a ja w niższym razie, no to mówię, nie, i tam się zgłaszałem, no i to mnie też pokazał, no to chodzi, tam zebrał chyba ze 20 osób, może trochę więcej, 25, na początku ustawił na strach w rzędzie, 20 parę osób, może nawet 30, nie mam dużo osób wziął z tego całego tłumu i podchodził do każdego, tak przystawiał ręce z tyłu za głowę i coś sprawdzał przed tą chytną odpływacią, no i sprawdzał coś, no i jak dowód podszedł, to poczułem taką, jak te ręce z tyłu, z paną, trzy w paną zapoczyli, to poczułem, tak jakby mi coś ciągnęło w stronę tych jego dłoni.
Tak delikatnie próbowało mnie coś wciągać. No i tam odszedł. I tak później z tego całego tłumu, jak było chyba te 30 osób, czy tam 20, 25, to tak, wszystkich wziął, tylko mnie odrzucił i jakąś dziewczynę tam drugą, że ja nie.
No to mówię, zamieniony to ja. Szkoda, nie? Ale no nie mogłem, nie chciał mnie zaświtluzować. A później próbowałem gdzieś tam wyczytać, dlaczego hipnotyzer nie może zaświtluzować niektórych ludzi. i nie mogę wyczytać na ten temat.
Mało kto mi, znaczy nie wiem, nie ma takich zmianek albo coś tam gdzieś tam wyczytałem, ale jakoś tak mi się to szybko ukuśniło i trochę to próbuję powiązać z tym właśnie, że to ja to widziałem, że może mam jakąś taką nie wiem, zdolność, że po prostu mogę i ukaże, oczywiście może nie każdy może takie to zobaczyć, bo ja zdaję się też pod sprawę, że niektórzy całe swoje życie nie mają takich sytuacji, a są jakieś dziewczyny, może czerwone nawet mają z czymś takim, z jakimś takim na przechodzeniu, ale na pewno coś powiem Panu na tym świecie.
Jesteśmy tam, jestem przekonany po to, że od tamtego czasu bardzo mocno to utkwiło, że nie pamiętam to jak dzień dziś. Taki to są właśnie te losy świata naszego niepewne. No być może w przypadku niektórych osób jest coś takiego, że ich bank pamięci jest już na tyle bogaty, na tyle dużo jest w nim elementów, że świadomość ma jakby do czego, ma jakby z czym skojarzyć to, co widzą w przypadku spotkań takich nietypowych zdarzeń. Być może to, co im świadomość podpowie, bo to zawsze jest przefiltrowywane przez tak zwaną nakładkę interpretatora, zawsze jest ten element obserwator i interpretator.
Obserwator rejestruje bodźce, a interpretator nadaje im znaczenie i zapisuje je w pamięci. I zawsze to jest to, co widzimy, szczególnie przy takich nietypowych zdarzeniach, zawsze wszystko jest przefiltrowywane przez tą nakładkę tak zwaną interpretatora.
to może powodować, że interpretator nam podpowie coś innego i będzie nam się wydawało, że widzimy bądź słyszymy coś innego niż rzeczywiście się pokazało. Może coś takiego jest, że po prostu u niektórych osób świadomość jest w stanie z uwagi na pojemność banku pamięci przewoływać takie skojarzenia, które się wydają takie najbliższe właśnie, że widzisz jakiegoś ducha, jakąś inną postać i świadomość nadaje temu kształt taką powiedzmy humanoidalną, taką jakby postać ludzkiej, coś w ten deseń?
No powiem panu, że tutaj to akurat w tym wypadku to jest to na czwarte z tą pięćdziesiątym człowiekiem po ziemi. Powiem panu, że jestem w stu procentach pewny, co widziałem tego. Jakby pan tam stał ze mną dzisiaj, podejrzewam, że byśmy byli najlepszymi kolegami do dzisiaj. Jakby pan tak stał ze mną obok trzytej odostaci, jeden ramię w ramię.
Ja sobie zdaję z tego sprawę, że to jest i tak dziwne, że było tam kilka osób i to mnie w tej osobie widziało, bo Przeważnie z tego, co słyszę i jak tam gdzieś ktoś opowiada, to zwykle jest tak, że na osobności ktoś się pojawia.
I nigdy nie ma tak, że są jakieś dodatkowi świadkowie. Rzadko są sytuacje w ogóle, że ktoś widzi to poza jedną osobę, więcej osób. Czy jedna, nawet wielkie, ale to było przecież nas cztery osoby. Także mówię, ja myślałem, że to nawet nie miało pojęcia.
My tam zawsze cicho się one, te dziewczyny wtedy przy tej chałupie z wachów wyrwały. Ja tak samo, powolutku wychodziłem za tej, ja to pamiętam tak jak dzisiaj. i to bardzo powoli szedłem i one tam coś tam mówili, ale to nie, no to zresztą na pewno, jeżeli to na pewno miało świadomość tych dzieci.
Być może one się kierowało do tych dziewczyn, a nie miało świadomości, że ja tam jestem, może ja przyskodziłem na tej drodze, zaskoczyłem tą postać, także nie wiem, bo może tak być, ale myślę, że to jest tak rozwinięta cywilizacja, że to na pewno miało w kompletnie, w stu procentach świadomość, co się tam dzieje w tej sytuacji, także, a jaki cel był tej wizyty i do mnie? Nigdy się nie dowiedziałem i powiem panu, że nie wiem, czy bym się chciał dowiedzieć. Jednym z pomysłów chciałbym się dowiedzieć, z drugiej strony mam jakieś obawy, nie, to jest tam na tym świecie, mam tu szynka pięknego, chcę sobie pożyć jak najwyżej, nie mieć tam jakichś kłopotów.
Żonę mam też kochającą i także pamiętamy, że nie opowiadałem tak samo, myślę, że wielu ludziom opowiadałem, nie każdy, nie każdy, niektórzy się, wie pan, jakie to ludzie, no, taki program, uważam, że jak ktoś się tym interesuje, to z chęcią posłucha, bo mogę w 100% zagwarantować, że to nie jest jakaś świadomość moja, tylko wyłącznie moja, byli środkowie też, tylko namacalne to było i w procentach.
Tak mi się skojarzyło, takie pytanie mi naszło na myśl, czy może ta postać była jakby, czy to była jakby istota, może jakaś osoba z innego czasu, może też powiązana z tym miejscem, może z tym chlewem, prawda, bo to nie wiemy, czy dziadek był pierwszym właścicielem tego chlewu.
Z tego, co mówi mój tata, to on mówił, że dziadek przyszedł, żeby ciebie zobaczyć. Ale ja panu powiem, że jak ja patrzyłem na to, to jest ten skutek, że to nie był dziadek, to nie była żadna starsza postać, tylko to była młoda osoba, młoda osoba i kobieta. I na pewno, bo to było rycy, kobietę było widać, twarz taka pociągła, szczupła, ładna, ładne rycy, nie, to nie było co i dziadek, dziadek to ja bym wiedział jak dziadek wyglądał, każdy dziadek jest dziadkiem, tak, to widać by było, może by mnie trochę to światło myliło, ale no mówię, to było bardzo...
pokazać jako, prawda, młodszy mężczyzna, no ale skoro pan widział, że to ewidentnie jest on osoba płci żeńskiej, no to raczej chyba dziadka wyklucza, tak? Na 95% jestem przekonany, że to była osoba płci żeńskiej, nie? Że to nie był mężczyzna.
Jeżeli był mężczyzna, to musiał być bardzo młody, gdzieś mojego wieku i jakiś miał ładne ryty. To mógł być ewentualnie wtedy w długich głosach, tak? Ale no, po mojemu to była kobieta. Że powiem panu, że naprawdę bardzo dobrze widziałem tą, właśnie to było w tym na wszytkim, na zwyczajne, że miałem taką bliską, taką możliwość przyjrzenia się dokładnie i długo i żeśmy się czkali, tak patrzyli w siebie.
Ja sobie tam kalkulowałem w tej swojej głowie, no i wiedziałem, co to jest, no to tam już nie odbywałem się nawet, bo nawet nie miałem możliwości takiej. To sądzę, że pomyślało o mnie i co później chciało do mnie drodzy radcy przyjść, czemu to przyszło po takim czasie, być może, nie wiem, chciało się pozbyć tych wszystkich światów dookoła, co do nich tam ci rodzice i te dziewczyny i tak dalej, że celowo do mnie, bo tak moja siostra wstała, tata spał, brat spał, a ja to tylko szybko miałem z tym kontaktem, ale coś później to może być zrozumiałe, bo byliśmy blisko siebie i jakoś tam interakcja była, to może coś tam jednak chciało ode mnie, nie? Może tak naprawdę z drugiej strony mogło ten kontakt ponowić, tak? Jeżeli to taka ktywizacja jest mocna, a nigdy tego nie wyszli próby takiej nie było, że tam poprawił kontakt, bo przez tyle lat się nic nie wydarzyło.
Powiem Panu jeszcze jedną historię, jak tam pokrótce to tata mi opowiadał, matka mówi, że dziadek do niego przyszedł. Ja mówię, ale czemu ty? Ja nie wierzę, ja się śniadam. Mówię, tato, tylko proszę, teraz po tym szybkim to ja zobaczyłem, ja już jestem w stanie uwierzyć w ten ojcu. Ja później tak sobie rozrozumiałem i myślałem, dlaczego ja miałbym nie wierzyć w batemu ojcu, skoro on mi zapewnia mnie w 100%, ale ja mówię, na pewno ci się to myśliło? Mówi, nie, ja ci mówię na 100%, jestem przekonany, nie?
Przecież ja ci mówię. I były to też takie wyższe ślady, które zostawiło mojego ojca, bo on mieszkał na hotelu na kolonie mazurskiej w Ostrzymie z matką i z wielką dziecią. Matka poszła do pokoju obok usypiać mnie i siostrę, a tata sam tam stał na tym łóżku i mówi, że w pewnym momencie mówi, że nie, że obudził się, bo jakiś taki dziwny hałas go obudził.
Mówi, że w pewnym momencie zobaczył, że firany się tak unoszą. To tak samo, jak u mnie to z tymi zasłonami było, nie? Że zasłony i tam firany, że to wszystko. Ten mówi, och, no się tak odpoczywa w całej siły, a mówi, nie było żadnej burzy, nie było żadnych bifury wtedy, przeciągów nie było u nich.
i mówi tak, pamięta tylko to, jak to okno się otworzyło, taką mocną, mówi, światłość, taką bardzo mocną, pamięta, że aż go oszlepiło przez chwilę i w pewnym momencie już była sytuacja taka, że siedzi właśnie tak samo, mówił, że to była też taka postać, że światło umiała w tobie, że nie wyglądała jak człowiek, tylko że, znaczy wyglądała jak człowiek, ale miała też taką świetlność w tobie i że usiadł koło mojego taty na łóżku i tata się zapytał, czy to jest coś prawdziwe, a on powiedział, że możesz mnie dotknąć nawet, jak też k***a, nie odklinij mnie.
I ja mówię, tata, ale coś ci to... I mówił, że ojciec, że mówi, że się bał, że nie dotknął, że był po prostu strach, tylko że się odezwał i się zapytał jedną rzecz, tata właśnie, że to usiadło koło niego i się tata zapytał tylko to i jedno, tak samo powiedział, tylko jedno zdanie i mówi, że tak samo go sparaliżowało, że już po prostu tylko się patrzył, nie?
Tylko, że to się odezwało do mojego taty, bo powiedziało, że jak nie wierzysz, to się zapytał tata, czy ty jesteś prawdziwy, a on powiedział, że ten, tak, jak nie wierzysz, to możesz mnie dotknąć. Ale ojciec nie dotknął tego, co mówił, tylko później jeszcze na koniec tak posiedzieli, popatrzyli na siebie i odpowiedział do mojego ojca coś takiego. No to powiem panu, że to też takie było. Po tym wszystkim, co ja tam już później widziałem, to też takie jest określenie. On do mnie powiedział, że ta osoba powiedziała p***, pamiętaj, dbając o swojego syna. A miał tylko jednego.
Nie, dwóch miał. Znaczy, wtedy byłem ja, tylko jak on, jeszcze mojego brata nie było na świecie, tak jak to on je musiał mówić, tak? Daj o swojego sztyna, powiedział. I mówi, że tak jak siedział, tak się nagle rozpłynął w powietrzu i a rano się obudził, i matka weszła do pokoju, co się stało? Mówi, że tak, pirany porwane, bo to już Szałka nie reakcjonowała, że tak, pirany porwane, zafłony na ziemi, okno otwarte, mówi, pirany całkiem były porwane, nie? Mówi, że zafłony tak samo na ziemi, gdzieś tam jakieś i poniszczone i okno otwarte na cały łączysz i ojciec leżył w łóżku, nieruchomy.
Całe łóżko, mówi, mokre od potu, spocone. I się pyta, ojciec przez dwa tygodnie nie mógł chodzić. Dwa tygodnie do taty w ogóle nie chodził. Łóżko go postawiła na fotelu no i tam lekarze, nie lekarze, wciąż tam w szoku jest.
Nie lekarze, że jakiś szok, że przejdzie mu, nie? I ojciec nie mówi, tylko potem naśledzał i patrzył się przed siebie. I to opowiadał ojciec i matka potwierdziła. Także no, powiem panu, że coś też tam musiało No ja panu powiem, że to co pan teraz opisał, to mi się skojarzyło z tym, co podobno dzieje się z mediami podczas seansów spirytystycznych, podczas wydzielania się ektoplazmy, to podobno bardzo wpływa negatywnie na zdrowie medium w niektórych przypadkach.
Także może tutaj do czegoś podobnego doszło, że się postać zmaterializowała używając jakby energii ojca i dlatego go tak wyprało z energii. Myślę tam, że ja też mogłem coś takiego zmaterializować, że to inni widzą i ja to mówię tak dokładnie, i że to później przychodzi jeszcze raz, no nie?
No nie, tutaj się tylko odnoszę do tej relacji ojca, którą panem przetoczyłem przed momentem. Pan jakiegoś osłabienia po tych zdarzeniach swoich nie odczuwał, prawda? Nie, nie, nie, nie, nie, ja nic nie wiem, ja od tamtej pory to powiem, że ja nie miałem żadnych żadnych takich sytuacji.
mieliśmy też już byłem starszy, miałem ze dwadzieścia parę lat, miałem to śmierć komuniczną, to mogę panu powiedzieć, co widziałem, jak to odebrałem, no, ale jestem pewien o tej śmierci, zatrzymanie miałem rytmu serca, swoich głupich zabaw, co wynikało, bo byliśmy młodzi i ktoś takiego kolega powiedział, że jak będziesz mocno dmuchał palec, a później jak ci przy ścianie trzy razy klapkę mocno nacisnę, to będziesz miał ogrod, nie? No i głupi wtyczonek młody i głupi tam po piwku, czy tam, nie wiem, dwóch.
I to się wygodziłem na to, nie? Bo nigdy nikomu mnie nie zaletam, oczywiście, prawdę mówię, żeby tam przypadkiem komuś w głowę nie przeszło. Chłopak, który później, jak mi podał, to pamiętam, aż gdzieś i skórki dostałem.
No i dmuchałem ten palec na piwkach, pan mnie tam potraktował, wiadomo, i wędlałem. Oczywiście ja już miałem też swoje wizje, w tym wędleniu, a kolega powiedział po tym, jak się przebudziłem, że te cztery minuty dobre nie miał, że na kontaktu i stale się nie upadł, nawet pięściami po twarzy, żeby mnie tylko obudzić. Nie wiedział, co robić. Szok, fakt. No ale na szczęście się obudziłem. Może po prostu nie za czas jeszcze był dla mnie. Powiem panu tak, jak już się zemdlałem, to zobaczyłem talerz w szpitalu. To było jak autentyko.
Tak jakbyś pan był normalnie fizycznie, nie? Leżę na łóżku, ojciec siedzi koło mnie, trzyma mnie za rękę, patrzę, jakaś pielęgniarka w drzwiach i matka w drzwiach zobaczyłem płaczącą. Ja mówię, Boże, mówi, co się dzieje?
Ja po prostu jak zemdlałem, to miałem patowić, że jestem w szpitalnej stali. Rozumiem pan, o co chodzi. W pewnym momencie jestem w szpitalnej stali. Jak ja to zobaczyłem, to pierwsze, co mówię, to mówię, że nie wiem, że jestem w szpitalnej stali. I to wszystko kojarzyłem, co się działo wcześniej ze mną, że pukałem ten palec. Mówię, ja pierdziele, ale odwzaduję numer. Musiałem zlegać i mnie przywieźli do szpitala. To pierwsza myśl taka moja była. Ale to wszystko było takie autentyczne, pamiętam, jak to było naprawdę.
I do pewnego momentu oczywiście, bo później już zaczęły się, już widać było, że to się nie tak. Bo tam pojawiła się ta matka w drzwiach i ta pielęgnareczka tam poszlatała. Taki stary szpital, jakiś taki komunistyczny jeszcze wszystko to było.
To teraz to jest taki... W sumie mamy dalej szpital. Tam tylko na stale operacyjne. Jak pan trafi, to tam każdy zobaczy, jak pan był na wstawku. Nie wiem, czy pan kiedyś był na operacji. Na każdym razie mówię, tu jeszcze taka myśl, no pewnie kurde, już szybko wjedzą.
A my tam wyszliśmy, oprócz browarka, to wiadomo, tam jak to młodzi, nie? Różne rzeczy były. No i mówię, no tak, no siedzę w szpitalu, taka myśl mi pozornie przeszła, mam badania przykrane, nie? Nie wiem, co ja narobiłem.
Ale widzę, że w pewnym momencie, tak jakby siebie zaczynam widzieć, nie z tej perspektywy, jak leżę, tylko coraz bardziej, coraz bardziej, tak jakby widzę siebie od góry. Całą sytuację zaczynam widzieć od góry.
Tak jakby widział ten pokój, ale nie wiem, czy kłóficie. Tak jakby ciało swoje widzę, ale duchowo będę już wyżej, wie pan, o co chodzi. I widzę, jak to się dzieje. Już wtedy kiełkowało mi w głowie, że to się, już w tym samym wyobrażeniu wiedziałem, że coś jest nie tak. Tak jakby już to pierwsze, takie wspominały świadomości odrzyskiwał taką ze świata naszego, tak, że tak powiem.
I nagle jak ja już zacząłem tam odrzyskiwać tą świadomość, to mówię, że coś tu nie gra, nie? Tak sobie myślę, czy coś się tu dzieje, czy chmur mi tak rynie się. I w pewnym momencie zaczęło mi szybko, tam się zacząłem kręcić, tak po prostu, to mi wszystko, tak się mi się obraził, zobaczyłem kumpe ludzi.
I tam byli wszyscy, powiem wam, to chyba każdy był, kogo spotkałem w życiu. Pamiętam, tyle ludzi było, jakaś rodzinna, znajomi, widziałem cały kumplu ludzi i jeden za drugim stał takim rzędom, i się to wszystko tak wirowało, wirowało i zobaczyłem tam gdzieś nagle oni tak szybko się jakby na bok przesunęli, ja się zatrzymałem i wirowali i zobaczyłem taki na końcu taki mały biały pukcik, nie?
I coś im tak mówiło, żeby do tego pukciku iść, nie? Ale w pewnym momencie ten ciemny obraz zaczął mi się tak rozjaśniać, i zobaczyłem taką postać wielką nad sobą, a to był mój kolega, który je bił. Jak się otworzyłem oczy, to mówi, kurde, chłopie, cztery minuty czy nie boję się tu walec, a to się dzieje, nie?
Ja mówię do niego, ja chyba nie żyłem, bo widziałem rodziców i wszystkich, kogo spotkałem na świecie. I tak było. Też powiem panu, że przysięgam na wszystko. Bo opowiadam to panu tak, jak ja to widziałem, jakie są odczucia takie w tym zatrzymaniu lepszego serca.
Bo to jest przy tym duchaniu psa, że się serce zatrzymuje. Jest niedoklenienie mózgu i nie wiem, czy serce dije, a mózg się niedoklenia, nie wiem, na co chodzi. jaka będzie taka śmierć, niż za tego, to wyczytałem, może doprowadzi do śmierci klinice, tak to wyczytałem, no i później się przetraszyłem tego, już nigdy tego w życiu nie poprawiałem.
No tutaj takie elementy się pojawiły, które przywodzą na myśl zarówno elementy charakterystyczne dla NDE, jak i też elementy jakby wizji, którą mózg wykreował w sytuacji kryzysowej, żeby jakby łatwiej przez nią było przejść, tak?
Tak, tak, ja też to widzę, że w ten sposób, że ja miałem pewnie jakąś tam wizję taką, już jakąś taką szenią, albo jeszcze pół mózg funkcjonuje i... Ale to powiem panu, że to dużo się wgawa, co ludzie mówią i opisują, że często tak właśnie wyczytałem też tam gdzieś w innych relacjach, że właśnie widzą jakieś...
Często jest tak, że właśnie w jakimś szpitalu, w jakimś pali, że właśnie ta rodzina się pojawia w tym wszystkim i powiem panu o dziwo, ten właśnie atyp, który mnie tam coś wciągało, żeby to zobaczyłem to na wolnej wności, że coś tam jest i coś mnie tak ciekawiło, co tam jest, nie? Ale właśnie wtedy w tym momencie ten korekta się zaczął pojawiać No, nigdy nie wiadomo.
I to już wszystkie historie przekazane przez naszego słuchacza. Na zakończenie pozwolę sobie odnieść się do pojawiających się niekiedy komentarzy od osób narzekających na jakość dźwięku. Chodzi rzecz jasna o niektóre rozmowy publikowane w ramach podcastu Mówią Świadkowie oraz w innych audycjach emitowanych na antenie radia Paranormalium.
Być może niektórzy z Państwa mieli sposobność słyszeć, w jaki sposób rozmowy telefoniczne nagrywają niektórzy twórcy publikujący choćby na YouTube. Wiecie, smartfon ustawiony na tryb głośnomówiący i przyłożony do mikrofonu.
Nie wiem jak Was, ale mnie po wysłuchaniu czegoś takiego uszy krwawią. Dlatego, żeby Wam oszczędzić krwawienia z uszu, rozmowy emitowane w Radio Paranormalium nagrywam podłączając smartfona małą kablologią do karty dźwiękowej.
I choć takie rozwiązanie znacząco poprawia jakość dźwięku, to jednak zdarza się, że nagranie i tak wymaga dość mocnej obróbki, ze względu na trafiające się niekiedy niemożliwe do przeskoczenia ograniczenia techniczne.
W ramach ciekawostki odtworzę teraz Państwu fragment rozmowy z dzisiejszego odcinka w wersji przed obróbką. że ktoś może tam coś przewidział, albo coś mu się przewidziało, albo przy jakichś zbieg okoliczności, że to może jakoś inaczej odebrał.
Przyznajcie Państwo, że w tym nieobrobionym fragmencie słychać bardzo dużą różnicę względem tego, co poleciało w dzisiejszym odcinku. Podczas obrabiania tego nagrania użyłem całego arsenału wtyczek VST, w tym takich wykorzystujących AI, aby doprowadzić nagranie do stanu pozwalającego na publikację.
Nie będę tu oczywiście robił temu oprogramowaniu darmowej reklamy. Gdyby ktoś jednak był ciekaw albo potrzebował nazw tych narzędzi, mogę je podać drogą e-mailową. Dodam jeszcze tylko, że choćby ze względu na dbałość o jakość dźwięku, edycja i przygotowanie takiego nagrania rozmowy do publikacji wymaga nieraz poświęcenia bardzo dużej ilości czasu oraz bardzo, bardzo dużo pracy.
No i to tyle ciekawostek dźwiękowo-technicznych. Przy tej okazji poznaliście trochę Radio Paranormalium od kuchni. I tym oto akcentem kończymy 74. odcinek podcastu Mówią Świadkowie. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach, a jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu.
Polecam również Państwa uwadze nowy numer miesięcznika Nieznany Świat, w którym w wydaniu listopadowym znajdziecie dużo ciekawych wątków o tematyce ufologicznej oraz dokończenie niezwykle ciekawego materiału o komunikacji między ludźmi a zwierzętami.
Jak się bowiem okazuje, komunikacja choćby z domowymi pupilami nie ogranicza się do czegoś typu kici-kici, głasku-głasku. Polecam również Waszej uwadze kanał czasopisma na YouTube, gdzie od jakiegoś czasu obok innych treści ukazują się w formie dźwiękowej wybrane relacje z rubryki Dotknięcie Nieznanego.
Warto też zajrzeć na kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, gdzie panowie omawiają cały szereg ciekawych tematów, w tym te znane z anteny Radia Paranormalium.
Nie zapomnijcie również odwiedzić stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie oprócz archiwum podcastów w postaci mp3, znajdziecie też liczne artykuły, a także czata i forum, na których można dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkiego youtubeusza.
Na YouTube wszystkie potrzebne linki znajdziecie w opisie pod tą audycją. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach.