[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy X teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:05] - "Mówią świadkowie" w Radiu Paranormalium. Raz na parę lat musi, no po prostu musi się zdarzyć taki cud, że udaje mi się wypuścić dwa nowe odcinki podcastu "Mówią świadkowie" w odstępie zaledwie tygodnia. Witam zatem wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do wysłuchania odcinka siedemdziesiątego czwartego. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Od razu uprzedzam, że dzisiaj również przydadzą się słuchawki. Choć podczas rozmowy z naszym słuchaczem ja nie miałem problemu ze zrozumieniem wypowiedzi mojego rozmówcy, to jednak przed emisją musiałem poddać nagranie dość mocnej obróbce i mimo że z małą pomocą kilku wtyczek udało się znacząco podnieść jakość dźwięku, to jednak słuchawki bądź napisy mogą niektórym z państwa bardzo pomóc w odsłuchu. A w dzisiejszym odcinku wysłuchamy rozmowy, którą można by nazwać kolejną w historii podcastu "Mówią świadkowie" paranormalną spowiedzią. Usłyszymy opisy kilku bardzo ciekawych i intrygujących zdarzeń, do jakich doszło w rejonie wsi Pogorzel nieopodal Mławy w województwie mazowieckim. Szczególnej państwa uwadze polecam opisy bliskich spotkań z dziwnymi istotami oraz opis zdarzenia, w którym coś napastowało krowy przebywające w oborze. Pojawią się zatem między innymi wątki związane z żywym folklorem.
Zapraszam zatem do słuchania.
[02:32] - No chciałbym panu opowiedzieć coś, co mnie spotkało takiego, co zmieniło w ogóle mój pogląd na świat. I zawsze byłem sceptyczny co do tam jakichś tam sytuacji takich, jak ktoś opowiadał, że ktoś widział ducha czy jakieś nadzwyczajne rzeczy, to nie to, że się śmiałem z tej osoby, ale po prostu uważałem to, że, że to jest po prostu nieprawda. No że ktoś może tam coś przewidział albo coś mu się przywidziało, albo przy jakichś zbieg okoliczności, że to może jakoś inaczej odebrał. Może nie, że, że to nie może być tak wyraźne albo jakiś cień, no bo to ludzie różne rzeczy wymyślają, wiadomo. No ale powiem panu, ja takim sceptycznym jestem tam wierzą- wierzący tam z wyboru. Nie też się specjalnie praktykuję tym ani tych rzeczy, no ale dalej nie jestem mimo wszystko. Chociaż powiem panu, że to, co zobaczyłem, to była bardzo dziwna sytuacja. No dawno temu, bo to było gdzieś ze dwadzieścia lat temu. Dokładnie nie pamiętam, ile miałem wtedy lat. Szesnaście, może siedemnaście.
W każdym razie to było, czasy były takie jeszcze jak tam na wsi jakieś, bo to na wsi było u mojego wujka i cioci. Zawsze jeździłem tam czas czy na wakacjach.
[03:35] - Jaka to była wieś albo jaka to była okolica, jeżeli pan nie może podać?
[03:38] - Ja mogę podać. Wieś Pogorzel. To jest województwo... To jest jakieś osiemdziesiąt kilometrów od Olsztyna, niedaleko Mławy. No i tam były takie czasy jeszcze wtedy, że no nie było tych dróg takich asfaltowych na tych wsiach, tylko były takie te szutry. Nie wiem, czy pan kojarzy. Jakby się szło do miasta, były z jednej strony tam gospodarki, wiadomo, krępniły, ale nie było tak jak teraz zurbanizowane, że drogi są asfalt, tam latarnie, także tam jak się przemieszczaliśmy, jak się wjeżało do tej wsi Pogorzel, to jedna droga właśnie szutrowa była w lewo, tak jak do mojej cioci. Moja ciocia chyba miała dom dokładnie drugi z kolei albo trzeci, już nie pamiętam. No i tam było jeszcze kilka domów po kolei do końca tej drogi. Później dalej szło to pole, lasy, a z drugiej strony była jakby tak też równoległa droga, też szutrowa i tam też kilka było, może mniej tych domków.
No i tam jeszcze dalej się ciągnęła ta wieś wzdłuż głównej drogi, która tam prowadziła do następnej wsi, już taka asfaltowa. Dlaczego to mówię? No bo tam właśnie my chodziliśmy często z siostrą, bo ja wtedy byłem... To były chyba albo wykopki, albo wakacje. Już nie pamiętam. Raczej wykopki, bo to jakoś krótko byliśmy wtedy, trzy dni. To pamiętam, że nie byłem dwa tygodnie tam czy tydzień, tylko krótko. Z siostrą byłem. Moja siostra jest o rok starsza ode mnie. Wtedy miała gdzieś, nie wiem, siedemnaście, ja szesnaście, coś w tym stylu.
I byliśmy jeszcze wtedy, w tym momencie koleżankami siostry tego, gdzie jakaś dziewczyna. One mieszkały w którymś z domów po kolei właśnie wzdłuż tej drogi i one, i ten dom był oddalony od domu mojej cioci i wujka o jakieś, nie wiem, czterysta może metrów, trzysta. Przed nim był jeszcze jeden dom, później chyba następny i dopiero mojej cioci. Także zresztą, że tam były jakieś przerwy, pola, łąki, takie coś. Nie wszystko było tak po kolei zabudowane, a po prawej stronie tak było, że była jeszcze jedno gospodarstwo było i za tym gospodarstwem było ruiny tam były domów i stara taka była, nie tylko nie szopa, tylko po prostu chlew taki stary był. I to było kiedyś własnością mo-moich. Mój dziadek tam mieszkał tak jakby, który nie żyje. On tamMojego tata. Oni tam kiedyś mieszkali, ale to zostało jakoś, nie wiem, ta chałupa zburzona i został tylko ten chlew, ale on tam w dość dobrym stanie był. Tam przez tamten chlew wchodziliśmy do góry i tam się bawiliśmy.
Za tym chlewem, tam się spotykaliśmy, ogniska w stodole robiliśmy i tak dalej. Dlaczego to mówię? Bo to właśnie stamtąd to, to coś nadeszło, nie? Tylko że pominął jeszcze ten moment. To było właśnie, nie wiem, lato, bo na pewno było ciepło, bo to było ciepło, bo my żeśmy się do późna zasiedzieliśmy się wtedy, było chyba północy albo coś koło północy. Dokładnie już też nie pamiętam, bo to było naprawdę dawno temu, ale no i z tymi dziewczynami właśnie, które one tam mieszkają, odprowadziliśmy je do domu z siostrą w ten dzień.
[06:16] - Ile ich było? Ilu łącznie było świadków?
[06:19] - Świadków było... Ja byłem, który to widziałem, bo ja stałem to praktycznie tak, że ciut nie na wyciągnięcie ręki to może było te dwa metry ode mnie. Nie, ale, ale, ale ja powiem wam, że to jeszcze dojdę do tego, co tam widziałem. Jeszcze to widziała moja siostra i jej koleżanki. To one były odległą, oddalone jakieś pięćdziesiąt, do pięćdziesięciu, sześćdziesięciu metrów. No dokładnie nie powiem ile, bo to wyszedłem, po prostu wyszedłem zza kurki, przeszedłem jakieś pięćdziesiąt metrów. One tam się jak zwykle wie pan, jak to z dziewczynami się dogadywały tam ktoś ten, a ja czekałem na siostrę i szedłem takim bardzo, bardzo wolnym tempem i jakoś tam też nie chciałem się za bardzo oddalać, żeby ona do mnie nie zaskoczyła i dogoniła mnie, bo tam było tak ciemno. Powiem panu, że jak się szło w nocy, to nie było widać własnej ręki, że tak powiem. Nie? W sensie nie tak jak teraz, że idzie pan w nocy i wie pan, że szybko, bo tam ma pan oświetlone.
Kiedyś jak to nie było latarni, to nawet te oświetlone domy tam gdzieś w odległości tam czy dystans to żadnego światła nie dawały. Po prostu było tak ciemno, przerażająco, że nie było widać własnych dłoni. Ja to wiedziałem, że ta droga jest prosta, że można iść prosto i że ja w końcu trafię. I zawsze tam miałem stracha, jak tamtędy chodziłem, bo nic nie widziałem, ale czekałem, tylko aż dojdę do pierwszego domu, gdzie troszeczkę jest oświetlone i już jakieś tam światła w tych domach to będzie lepiej, bo w tych przerwach było naprawdę ciach ciemno i było, że każde światło, każde coś to było od razu widać, nie? No i odprowadziliśmy je do tego domu. One tam jeszcze sobie coś tam robiliście i one tam się dogadywały. Ja mówię dobra, to ja do siostry do naszej mówię: dobrze, to ja idę, wychodzę, a wy tu jeszcze sobie pogadajcie, ja powoli będę szedł i zaraz za mnie dobiegniesz. No i tak ze spuszczoną głową szedłem i tak myślałem sobie coś wtedy nie pamiętam o tym, co się dzieje. No i nagle usłyszałem taki krzyk co to? Ja nie wiem, o co im chodzi, nie?
Podnoszę głowę, patrzę, a tam właśnie tego zakrętu. To były takie krzaki, tam płot jakiś i takie zakrzaczone to były i za tych krzaków to one prowadziły właśnie do tego chlewa. Tam chlew był piętnaście metrów może. Czy jak się skręcało w lewo w te krzaki. Wychodzi czy wychodzi? Wypływa można powiedzieć. I jasność taka dosłownie, jakby pan zobaczył księżyc nagle, nie? Z bliska, nie? Tylko że po prostu to było w kształcie człowieka, nie? I tak idzie w stronę nie do mnie, tylko odchodzi tak jakby ode mnie.
Ja bym był za plecami tej postaci. I one tam krzyczą. No już nie słyszałem tych dziewczyn, tylko skupiłem się na tym, co to jest. Zdążyłem powiedzieć tylko do, do tego się nie wygłupiajcie się tam, bo są obuzlaki na tej wsi. I pierwsze skojarzenie miałem, że ktoś się wygłupia, jakieś latarki czy światła. Ale jak się przyjrzałem, bo to człowiek wiadomo, nie byłeś młody, rozumny i mówię kurde, zaraz i mój mózg pracował na pełnych obrotach. Widzę, że to nie jest człowiek, że to nie jest postać ludzka, nie? Że to nie jest po prostu możliwością i rzeczą, żeby to był człowiek. Takie światło mówię czy coś, jakiś ten i to tak jakby płynęło. Nie było widać nóg ani rąk, ale było widać takie kontury, że to już jest szaty jakieś i po prostu.
Tylko że ta jasność to była taka, że ona nie dawała, nie rozświetlała nic dookoła, tylko sama w sobie się tak świeciła, tak jakby, jakby pan zobaczył na czarnym bardzo mocno czarnym po prostu tło i że własnych rąk nie widziałem dalej, ale to nie oświetlało mnie, tylko po prostu świeciło samo w sobie, nie? Także ja bardzo dobrze to widziałem, bo to było właśnie ode mnie. Ja wiem, z dwa może trzy metry. I zatrzymało się i tak powoli się odwróciło w moją stronę. Powiem panu, jak ja to zobaczyłem, normalnie krew mi spadła z nóg, że tak powiem, nie? No widziałem linię twarzy normalnie tej postaci. To był człowiek. To wyglądało jak człowiek, nie? W kapturze. Te szaty to były takie, jakby panu powiedzieć, jak ministranci noszą, nie?
Te takie one, one w ogóle miały. Ja widziałem kontury tych szat, nie? Tak jakby to świeciło w sobie, ale miało, miało to wszystko wyraźnie było widać zakończenia jaką dłoń nie było widać ani to, to powiem od razu nie tak, jakby miało za długie te, żeby tak schowane miało te dłonie, nie? Ale widziałem oczy, nos, usta. Widziałem nawet takie szczegóły, że ja widziałem jak włosy falują na wietrze. Tak za tego kaptura one też takie były jasne i zabezpieczone jak ten księżyc, nie? I tak to stało się nade mną i patrzyło minutę jak minutę. Dobrze, ja tak się w to patrzę, ale w głowie już nie dałem. Nie powiedziałem, bo miałem wrażenie miałem takie, że nie chce mi nic zrobić, tylko że miałem tak jakby próbowałem się ruszyć. No nie mogłem się nawet dotkało.
Po prostu nie. Zobaczyłem coś, w co nie wierzyłem w ogóle, że coś takiego może być na świecie, że można coś takiego zobaczyć tak dokładnie i tak z bliska. I wiem pewnie, że to nie jest człowiek i że to jest coś z jakiejś poza ziemi, nie? No coś, czego nie ogarniamy naszym umysłem. Myślę, że wielu ludzi to widzi po prostu. Tylko że nikt nie chce o tym mówić. A mnie ten program wasz tak zainspirował, że muszę to powiedzieć. Rozmawiałem, to później mówiłem siostrze. Była to taka sytuacja, że ona na początku i nie rozmawiałem z tymi dziewczynami do dzisiaj o tym, chociaż kontakt mógłbym uzyskać do jednej z tych, o którą ona miała na Facebooku. Tą dziewczynę.
Nie wiem, co ona by powiedziała. Siostra na początku, po jakimś czasie się jej pytałem o to. Ona mówiła, że ona nic nie pamięta, że ja żebym się uspokoił. A później po jakimś czasie powiedziała no faktycznie, no było tamte światło, no ale ja tego widziałem to już z dziewczynami mówię: widziałeś to lepiej, nie? No to czemu mówiłaś na początku, że nic nie pamiętasz? A no ja nie wiem, bo ja się trochę boję, nie? Ale powiem panu jeszcze dalej, bo to nie koniec tej historii. No i i ta postać po prostu patrzyła na mnie tak dłuższy czas. Nic się nie odbywało, tylko po prostu patrzyła prosto mi w oczy. Ja tak patrzyłem na nią i nie wiem, nic nie, nie próbowała mi przekazać telepatycznie ani nic.
Po prostu miałem. Mam wrażenie takie, że-Ja po prostu ona się wystraszyła, a ja po prostu zaskoczyłem ją, że tam się nagle znalazłem w tym miejscu. Ona może się nie spodziewała w ogóle nie ja tak bardzo po cichu i powoli szedłem, że nie wiem, może się to gdzieś przemieszczało, poruszało. W każdym bądź razie tak jak stało gdzieś ode mnie, gola wiem, może z dwa metry, trzy. Ja myślę, ruszyło w moją stronę, ale to było zaraz przy tym, przy tym zakręcie. Jak tylko ona wyszła z tego zakrętu, to już pewnie zrobiła może metr, półtorej i jak się zatrzymała jak wyczuwałam, to później z powrotem zaczęła. Zobaczyłem, że rusza się, ale nie idzie w moją, tylko z powrotem w tego miejsca, skąd wyszło. No i jak to się schowało, że ja już to straciłem z oczu, to mnie dopiero odpuściło. To miało taką moc, że po prostu ja nie mogłem. Byłem zablokowany.
Nie to, że się nie chciałem ruszyć, bo chciałem się ruszyć, ale nie mogłem. To paraliżowało mnie po prostu tak. Nie wiem, czy to strach, czy że i chciałem jeszcze tak mi coś powiedziało: idź tam, weźże, idź, gdzie to poszło. Ale bałem się, nie? Po prostu nie. Ja się w ogóle nie boję tam, ale miałem wtedy takiego psychoraza, że już nie chciałem. No i tam później zawróciłem biegiem do tych dziewczyn. Nie mogłem ich znaleźć przez jakiś czas. One się gdzieś pochowały panikę. Ja mówię i one się wypytają, w końcu dom je znalazłem.
Co to? Co to? Nie. No i rodziców nie było, bo oni gdzieś pojechali w pole. Tam właśnie czekaliśmy na nich. A ja mówię mamie, że ducha widziałem, nie? Że to było jakieś nie wiem, jakaś postać, nie? Jak człowiek, ale to nie był człowiek. Boże, coś tam. I już nie chciały się ruszyć w ogóle z tego domu i musieliśmy czekać na tych rodziców.
Opowiedzieliśmy im to wszystko. Oni tam chyba nie uwierzyli nam czy coś. Nie wiem. No w każdym bądź razie z tego strachu to nagadaliśmy się wrócić do domu. To oni nas musieli ten kawałek odwieźć traktorem w zasadzie jeszcze do domu, nie? Do tej ciotki. No i przyszedłem to opowiedziałem tam wszystkim domownikom, tam ciotka, ojciec był tam wszyscy. Ciocia mówi: masz tu książeczkę od nabożeństwa, pomódl się, żeby tam nie przychodziło do ciebie i ten, nie? Ja mówię dobra, nie ciocia. Tam się pomodlę z tego nabożeństwa, co mi tam kazała.
No i poszliśmy spać, nie? Ja wtedy miałem pokój na pół drogę, tak jakby, która była tam i w nocy tam było tak ciemno. Powiem Wam, że jak chciałem nieraz do łazienki, to musiałem wstawać i macać po ścianach, bo nie widziałem, gdzie są drzwi. No i tam jeszcze z ciotką o tym rozmawiałem. Ona mówi: dobra, już nie gadaj, kładź się spać, bo ja już mam dość wrażeń na dzisiaj. Ktoś tam, każdy poszedł spać. Ja tak cały czas leżałem, myślałem o tym wszystkim. No ale mówię no dobra, no przecież trudno. No zobaczyłem coś i pewnie już będzie okej, nie? No i nagle tak nie leżeliśmy spoko.
Ojciec był na łóżku jednym, na drugim mój kuzyn taki, a ja z ciotką leżałem. Pierzyны na, na ziemi, na ziemi, na ziemi leżeliśmy w pierzynach i poduszkach. I tak sobie rozmawiamy. Ona w końcu wszyscy zasnęli, ja też tam chyba nie spałem. No i słyszę nagle tak w uszach jakby taki piszczek, coś piszczało w uszach. Ja mówię kurwa, może coś mi piszczy w uszach. Zacząłem dmuchać sobie, zapchałem nos. Zacząłem dmuchać przez uszy. Mówię coś mi tam się chyba dzieje, nie? Ale no i słyszę ten piszcz, piszczany taki coraz bardziej, coraz głośniej, coraz wyraźniej, jeszcze wyraźniej.
I zaczęło to piszczenie powoli takie przypominać ktoś jakby takie ciche, jakby ktoś łańcuchami trząsł. Takie grube łańcuchy jakby tam wziął jakieś takie ciężkie i zaczął nimi trząchać. I w tym samym momencie, jak te łańcuchy się trzęsły, tak jakby ktoś kowadłą uderzył takie z całej siły. Ale to było cicho, nie? Ale z tego cichego zaczęło się robić tak głośno i słyszalnie, tak jakby ktoś normalnie przy mnie tą muzykę jakąś puszczał. No i zacząłem budzić tą siostrę. Mówię: ty słyszysz to piszczenie, te łańcuchy i te takie uderzenia, jakby ktoś kowadłą walił? Bo ja już to słyszę, że zacząłem się bać coraz bardziej. Ona: nie, nie, ja nic nie słyszę. Ty się, coś ci się przywiduje.
Ja mówię nie, ja to wyraźnie słyszę. Mówię do niej. Bardzo słyszę, mocno, nie? No i ona i już zemdlała tak jakby znowu, nie? Odcięło ją. I ja to tak słyszę. Tak w takim strachu leżę. Nagle patrzę, a tam, gdzie było okno po prawej stronie, to ja nie widziałem tego okna, bo tam ciemno było. Tylko że wiedziałem, że po prawej mam okno, a po lewej gdzieś drzwi. No i tak na tym oknie zobaczyłem jak jasność taką jakby firany, takie zasłony tam ciężkie były, zawsze zasłaniali na, na noc i te zasłony się zaczęły ruszać w stronę pokoju.
Takie dobre trzydzieści centymetrów i taka jasność jakby próbowała przez nie przechodzić. I już widzę, że gdzieś tam po brzegach tą jasność tak już coś tak się wdziera i coś mi mówi, żebym do okna poszedł tak jakby telepatycznie. Podejdź do okna, podejdź do okna, nie? A jak ja się zerwałem wtedy powiem panu ze strachu od razu z całej siły zacząłem po tych ścianach grzebać, tylko się gdzie te światło? Zapaliłem te światło, wybiegłem, wszystkich pobudziłem. Mówię, że to przyszło z powrotem. To było podobne. Każdy się powstawał. Światła zapaliliśmy. On oczywiście tam też poleciał sprawdzić, ale już nic nie było, nie?
Na zewnątrz. Także no próbowało też jakiś kontakt drugi raz przyjść i mówiło, żebym dotykał okien. Ja nie zapomnę, jak te firany się ruszały i tak zapomnę ciężkie były nawet żadne okna były tam uchylone chyba było jedno okno, ale to nie było wiatru wtedy takiego, żeby poruszyło tak tą całość. Tak jakby tam były dwa okna czy trzy. To tak jakby te firany całą swoją objętością się posunęły do przodu i te światło tam stało. To, to, to było drugi raz tam za oknem czekało i coś mi mówiło, tak jakby mi telepatycznie mówiło. Ja to słyszałem w podświadomości, żebym poszedł do okna, ale mnie tak strach obleciał powiem panu, że zerwałem się tylko i szybko, jak najszybciej, żeby tylko pobudzić wszystkich. No i jak te światła pozapalaliśmy, no to to zniknęło, nie? Także te dziewczyny są świadkiem, bo widziały to. Tylko że ja czekałem to bardzo blisko tej postaci.
To nie był człowiek. Znaczy to na pewno nie był człowiek. No chyba, że mamy taką technologię, że ktoś zamiast chodzić płynie po ziemi i wygląda jak księżyc. No ale to jeszcze chyba o czymś takim to nie słyszałem, nie?
[16:56] - No można to spróbować nazwać hologramem. Ja wczoraj rozmawiałem ze świadkiem, który miał takie ciekawe spotkanie z tak zwanym Bedroom Visitors. Z taką kobietą, która wyglądała jak taki hologram. Niby coś tam prześwitywało, niby była taka niefizyczna, ale jednak dało się wyczuć fizycznie jej dotyk.
[17:13] - Znaczy ja panu powiem tak to nie to było bardzo dobrze widać. Ja to widziałem. Ja to widziałem tak, jakbym stał przed człowiekiem w biały dzień metr albo półtorej metra. Bo te światło, które to miało w sobie. Ja widziałem takie szczegóły, nawet widziałem brwi, jak to miało i mimikę twarzy, że poruszało oczami i ustami, nie? Także to na pewno było fizyczna postać. To nie był jakiś hologram... jakieś takie, że to prawie widać, ale nie widać, że coś na tym czarnym tle, ciemnym co tam było, no to, to było bardzo dobrze, wyraźnie widać. Także ani nie glebie, ani wtedy, ani, ani nic nie pamiętam, bo też młodzi byliśmy na takie numery. Także no w ogóle tak tam w tej wsi to powiem panu, że to już nie jedna osoba mnie mówiła.
Babka kiedyś jak żyła, to też moja opowiadała, że tam duchy przychodziły, że tam kiedyś, bo tam kiedyś front przechodził i wojna była, samo zbombardowali, też tam bomba wleciała. To bomba jakiejś kobiecie nogi urwało i ją zabiło. A dzieciak, który był na ręku, przeżył. I później babka chodziła, te dziecko doglądała tam, jak ta matka już nie żyła. Na zmianę się zmieniały, bo to jakieś takie czasy były, że ludzie sobie pomagali nawzajem. Mówiła, że jak przyszła któregoś razu do tego domu już tam co, to tą dziurę tam zalatalali po tej bombie. Ona nie wybuchła w ogóle ta bomba. Te dziecko się uratowało dzięki temu, bo ona w ogóle nie okazała się nie wybuchła, nie? To ona mówi, że jak przychodziło coś do tego dziecka i ją tak jakby... Że ona nie mogła tak samo mówi ruszyć się.
Nic nie widziała tej postaci, ale mówi, że odczuwała to, bo sama, samo zaczęło bujać się kolyskę i mówi, że niektóre przedmioty się ruszały, a ona siedziała na krześle i nie mogła wstać w ogóle. Tak ją, tak jakby coś ją siadło na nią ciężkiego. Babka mi opowiadała, że właśnie przychodził duch chyba tej matki do tego dziecka albo nie no. Nie tak ja nie wierzyłem babci nigdy. Powiedziałem: no babcia, co ty opowiadasz, głupoty gadasz. No ale wtedy to, co zobaczyłem, to powiem panu, że już, już teraz już jestem w stanie we wszystko wierzyć. Jak ktoś coś zobaczy, czego się w ogóle w życiu nie spodziewał albo nawet nie myślał o tym, że może coś takiego kiedykolwiek w życiu spotkać mnie albo... Nie wierzę. Po prostu nie wierzyłem, a zobaczyłem na własne oczy. No to teraz już mogę iść nawet do niewiary we wszystko.
No to, co słucham również tej audycji i wierzę w większości wierzę tym ludziom. Powiem panu, że naprawdę są takie rzeczy, że jak to mówią, nie śniło się ludziom, że coś takiego może być. Ja to myślę, że to nawet powiem panu nie też jakaś sfera, jakaś sfera duchowa czy tam, że to duchy, czy coś, tylko myślę, że to jakiś obcy byli.
[19:31] - Czy ta postać jakoś oddziaływała może na otoczenie? Czy był widoczny jakiś wpływ jej na otoczenie?
[19:36] - Nie, nie było. Nie było. Nie było. Nie było, bo mówię no była taka dosyć noc. Delikatny wiaterek taki był. Taka spokojna, ciepła noc. To nie miało ani żadnej... To się nie oświetlało otoczenia, nie miało żadnego. To po prostu tak jakby w sobie świeciło. Tak jakby to jak księżyc nieraz widzę w nocy jakiś taki...
Ciemne niebo i jak na księżyc patrzę, to że księżyc świeci, także rozświetla, nie? A to było coś takiego właśnie takie światło, jakby księżyc. Tylko że mówię nie, że można było rozróżnić kontury tych szat, ubrań i ten. To wszystko, co ja widziałem, to było takie podkreślone. To było takie dokładne. Ja tak jak panu mówię, ja widziałem nawet włosek, jak włosy tego spod tego kaptura. Długie miał włosy do tam, ja wiem. Tak jak kobieta takie miała, ja wiem, siedemdziesiąt, osiemdziesiąt centymetrów i to te pojedyncze włoski tego kaptura na tym wietrze to miało, nie wiem jakże miało oddziaływanie na tą postać, bo te włosy widziałem jak się chodzą, majtają się na tym wietrze i one też tak świeciły identycznie jak ta postać. Ale no na-nasze środowisko oddziaływało na to na pewno, nie? Także to mi uświadomiło, że to była fizycz-fizyczna albo żeby to nic, ale to nie ruszało się na przykład w tą...
W sensie, że jak to się nie ru... Stało i patrzyło i nie ruszało się w ogóle, bo to też jakby nie było żadnych ruchów, tylko tą mimikę twarzy widziałem. Wiadomo jak oczy mrugają czy usta tam delikatnie, czy tam brwi marszczy, że się mi przygląda, to ja to wszystko widziałem tak dokładnie powiem panu, jak, jak panu czy panu. Widziałem z pół metra i na tej czarnej, na tym tle czarnym to było bardzo dobrze widoczne. Jeszcze wtedy miałem oczy zdrowe, bo teraz to już człowiek po czterdziestu czterech latach życia troszeczkę na minusie mam, ale wtedy jeszcze miałem dobre oczy, także zawsze z bliska bardzo dobrze widziałem.
[21:15] - Jak pan wspominał o tym wyglądzie tej postaci, skojarzyło mi się to z holograficznymi postaciami artystów zmarłych, którzy czasami są odtwarzani na koncertach. Też takie niby to wygląda jak fizyczna postać, ale no zbudowana cała ze światła, a mimo to nie widać, żeby jakby rozświetlała otoczenie wokół siebie na scenie, tak? Coś tego typu.
[21:37] - Nigdy nic takiego nie widziałem powiem panu wcześniej. Mi to tak pasuje mniej więcej do tego opisu. To było za realne, żeby to był jakiś hologram czy coś. To nie, to nawet odpada od razu, nie? Ja powiem panu, że to była postać jakaś, no jakiś nie wiem, obcy no. Nie z tej ziemi na pewno. Nie od nas.
[21:55] - To może obcy albo jakaś postać, która w z innych czasów, tak? No.
[22:01] - No ja panu powiem tak, że myślę, że ludzie to wiedzą bardzo dobrze. Mają z tym kontakt i myślę, że na pewno nie taki jak ja i dużo lepszy i większy. I nawet jakiś podejrzewam, że rządy też o tym wiedzą. Zobaczy pan ten kościół, na czym polega i to wszystko. Przecież to by nie, nie chciał ten Kościół, żeby to nie było. Oni też właśnie jakoś przedstawiają ten, tą, tego Jezusa czy tam, że te dzieci tam były, nie wiem, już nie pamiętam Fatimy czy coś, że one to widziały tam Matkę Boską czy w białych szatach taką postać. Właśnie też to właśnie niby jasność jakąś taką widziały, to tak gdzieś opisane było. Z tego, co tam czytałem, bo próbowałem to później dogłębnie tam szukać, śledzić, to też tak mniej więcej opisywałem. No nie tak dokładnie, bo ja to dokładnie mogę opisać, że widziałem to. Te dziewczyny tam nie wiem, chodziły tam, spotykały tą Matkę Boską, też tam się pojawiło.
To jest ta postać i to tak pasowało. Właśnie te szaty, tak jak one opisywały, że taki urwany był w te szaty i taki spokojny. One tam coś przekazywała ta postać im, tym dzieciom. Jak ja się później tak mniej więcej to kojarzyłem i tak jak się modliłem do tej księżicy, to jak mówię Boże jedyny, żeby to tylko nie jakiś tam nie porobiło ba-bałaganu w życiu, że jakieś klimaty czy coś tam, bo to tam już, już taki starszy byłem, to tak rozumiałem tej, te sytuacji tam. No ale wywarło na mnie to wielki wpływ, bo powiem panu, że no nie jestem jakiś tam bardziej wierzę to, a to mam takie spojrzenie na to, że nie duchowe, tylko bardziej mam takie... Chcę naukowo jakoś ogarnąć, że to są jakieś po prostu odwiedziny. Mamy już pewnie nie od dzisiaj, to może nawet od setek tysięcy lat albo dłużej, bo to jest jakaś naprawdę bardzo mocno rozwinięta cywilizacja. My to nie przy nich jesteśmy jak zwierzęta pewnie....jego badania, nie?
[23:35] - No takie zdarzenia wykraczają często poza zakres, poza jakby obszar postrzegania świadka, poza jego bank pamięci. Świadomość świadka nie wie, do czego to w ogóle przypasować. Także no może to rzeczywiście często całkiem uzasadniony lęk nawet budzić tak. A ta postać przesuwając się omijała przeszkody, czy też przechodziła przez nie?
[23:58] - Nie, nie, nie, nic nie omijała, bo to tam było czysta droga. Bo tam było tak: krzaki były z jednej i z drugiej strony i tam była taka wnęka i ta wnęka była też takie dwie ścieżki zarośnięte troszkę delikatnie trawnikiem i zaraz była. I ona jak stamtąd wyszła, to też miała na, na tej właśnie piaskową już wyszła jeszcze lepszą drogę. Wyszła taką widną piaskową, taki żwirek. No tylko mówię no to tak jakby płynęło to nie, nie było, że to chodzi, że ma nogi, że podnosi. Po suknię wiem tam, jak nieraz w tej sukni chodzę, to widać jak kolana tam wchodzą, nie? To tylko tak było. A te szaty miała dosyć takie... Ta suknia to nie, bo to nie były ponie, to była suknia na pewno. Ona nie miała takiej rozłożystej, tylko miała taką bardziej ścisłą.
I że nawet jakby tymi nogami ruszała, tak myślę, to byłoby widać, że to coś tam. A te szaty były dosłownie tak jakby nieruchome, jak ona tak sunęła nad tą ziemią, tylko no i tą twarz to widziałem bardzo dokładnie tą mimikę, nie? I zresztą wszystko, nie? Głos, oczy i te kontury tych ubrań. Nie zapomnę tego do końca życia, powiem panu. No i nie wiem, czy bym drugi raz chciał i nie wiem, czy bym się chciał dowiedzieć, co to chciało. Później przyszło na pewno drugi raz pod okno, nie? Tam zrobiło dobre... Powiem panu pofatygowało się gdzieś, bo ona tam jakby od tego miejsca no wyszło, to nawet uważam, że gdyby ktoś to widział, to mógłby to ktoś zobaczyć, bo tam już kilka domostw minęło. Znaczy do naszego domu, bo to było jakieś dwieście, trzysta metrów dobre.
Dwieście metrów to na pewno było. Do nas do domu, tam od tego, od tych ruin, tam skąd to wyszło. I później się cofnęło z powrotem z kolei też w stronę tego chlewika, to później musiało to znowuż ten kawałek zrobić do naszego domu, nie? A tam po kilka domostw było, że z lewej strony chyba były jeszcze jedna była na pewno. Chyba jedno tylko, a z prawej było raz dwa albo trzy. Do naszego domu jeszcze to musiało przechodzić drugi raz. Co powodowało się tam, bo nie wiem po co. Zresztą może lepiej, że nie dowiedziałem się do dzisiaj.
[25:45] - A czy w trakcie tej obserwacji tego spotkania zauważył pan może w otoczeniu coś nietypowego? Otoczenie się zachowywało normalnie, że tak powiem. Czy, czy była jakaś zmiana widoczna?
[25:55] - Nie, nie było żadnej. Tak jak mówię panu, wszystko było no tak jak normalnie. Tam się nic nie działo specjalnie, żeby tam jakieś-
[26:02] - No tam jakieś odgłosy, prawda, przyrody, jakieś powiewy wiatru, jakieś coś, szumy, rzew.
[26:06] - Wszystko było naturalnie. Nawet na pewno tam była taka cisza, był taki ten podpowietrz wiatru. Tam nie aż taki był mocny wiatr, żeby tam drzemał gdzieś, szumiały czy tam. Coś tam było słychać w oddali, jakiś tam pies tam zask-zask-zaskwył, tam ujadał. Tam coś było słychać, wiadomo jak to, ale to raczej taka już była cisza mocniejsza, bo to było tak gdzieś bliżej północy. Także nawet już zwierzęta już pewnie spały i ptaszki i tak. Już nie pamiętam dokładnie, ale no nic takiego nie było, żeby to miało jakieś oddziaływanie na przyrodę albo... No nie, nie na pewno nie.
[26:36] - Czyli nie było czegoś takiego jak na przykład w przypadku czynnika Ozy się zdarza, że cała, całe otoczenie jakby zamiera i jest tylko świadek i zdarzenie, tak?
[26:45] - Nie, nie, nie. Bo ja mówię te dziewczyny, ja je słyszałem, jak one krzyczą do mnie: co to jest? Co to jest? Co to jest? Jak uciekają do domu. To ja, ja je słyszałem. Nie odwracałem się w ich kierunku, tylko słyszałem ich krzyki i to to jest pytania do mnie. No ale wiadomo, ja się już nie odzywałem do nich, bo jak już zobaczyłem to, że stoi, no to już sam się tylko przyglądałem. Chciałem zobaczyć co to jest, ale im bardziej się tam przyglądałem, tym bardziej byłem pewny, że, że, że to nie jest człowiek. A jak już się odwróciło, to już byłem, byłem na sto procent pewny, że to nie jest człowiek.
Znaczy może być to człowiek, mógł być to człowiek, ale to był człowiek, który nie żyje przed nami technologicznie. No nie był z naszej ziemi na pewno.
[27:20] - Jeżeli dobrze pamiętam, to pan z koleżankami nie poruszał tego tematu, natomiast pytał pan później siostry.
[27:27] - Tak, tak.
[27:28] - Jaka była jej reakcja, gdy pan później próbował poruszać z nią ten temat? Czy reagowała normalnie, czy było widać jakieś oznaki jakiegoś przestrachu u niej?
[27:36] - Nie, nie, nie. Przeprasza, ona była i nerwowa na początku. Nic nie mówi, że ona nic nie pamięta, że tam się nic nie zdarzyło, ale później po jakimś czasie, gdy się drugi raz zapytałem, już taka starsza była. Już nie dawno, kilka lat temu, z dwa czy trzy lata temu też przy jakiejś okazji poruszyłem znowu ten temat i mówię: a pamiętasz wtedy na tej wsi, jak widzieliśmy, jak widziałem tego ducha i z dziewczynami, co wy wtedy widzieliście? A ona mówiła, że powiedziała: no było coś było, ale nie chcę o tym rozmawiać. Nie mówi, że no widziała tą właśnie jasną postać przede mną i się przestraszyły i uciekły do domu. No a resztę to ja już po prostu tam-
[28:08] - No to sugeruje, że to musiało mieć dosyć duży wpływ na siostrę, mimo że ona była dalej od tej postaci, tak? No musiało to jakąś traumę u niej psychiczną wywołać. Dlatego tak ucieka od tego tematu, tak?
[28:19] - Ja, ja panu powiem, że ja to jeszcze lepiej odebrałem jak one, bo z tego co pamiętam to jedna z nich to się chyba nawet w majtki zesikała ze strachu. Z tych dziewczyn, z tych koleżanek mojej siostry. Bo tam też były jakieś. No także no tam nerwowo było. One się bały z domu w ogóle wyjść. Musieliśmy długo namawiać z tymi rodzicami. Ja je uspokajałem, a ten taki ważniejszy byłem może. Ale musieliśmy długo namawiać tymi rodzicami, żeby one w ogóle z tego domu wyszły, żeby... One się bały w ogóle przejechać tą drogą z powrotem do domu. Rodzice musieli nas odwozić traktorem przez ziemię.
No co na taki kawałek traktorem. Przyjechaliśmy pod dom także no to one się na pewno wystraszyły mocno te dziewczyny. Ciekawy jestem sam, bo mógłbym się z tą jedną skontaktować, bo to już z młodej to tam nie mam. Też pewnie mógł kontakt jakiś tam znaleźć. Nie, ale one się mogłyby się skontaktować. Ciekawe co ona o tym, czy pamięta jeszcze to i co ona by powiedziała, bo na pewno one widziały te trzy i ja jako czwarty. Tylko że ja no mówię, ja byłem bardzo blisko. Ja miałem kontakt taki bezpośredni, a one to po prostu widziały jako tą jasną postać, tylko z tej odległości, której tam. No ale na pewno widziały ten punkt jasny i nie był naturalny dla nich też, bo nic takiego jasnego i świecącego punkt wielkości człowieka nie pojawia się na drodze takiej wiejskiej, dziennej, normalnych okolicznościach.
[29:32] - No myślę, że warto byłoby koleżankę podpytać.Oczywiście, no tak podejść tak, yy, z takim spokojem, takiej safe space, jak ja to robię z rozmówcami moimi i stworzyć taką bezpieczną przestrzeń do wygadania się, żeby mogła spokojnie opowiedzieć, prawda, no jak ona to widziała ze swojej perspektywy.
[29:51] - No to tak jak mówię, no tak jak z siostrą rozmawiałem, no to ona, ona mówiła, że widziały to te jasne punkty i się przestraszyły i, i uciekły. Ale no tak bezpośredniego kontaktu, takiego bliskiego jak ja nie miały. Także one... Ona może powiedzieć, ale ja już później się tak zastanawiałem, czy to był duch, czy nie, bo tak siostrę podpytywałem. Na początku jak tam przyszedłem do nich, znaczy uciekłem, to opowiedziałem im, bo one były ciekawe co to było, to ja im wszystko opowiedziałem tak jak panu teraz. No to powiem panu, no takiego stracha im napędziłem, że no niech, nie, nie... Siostra się bała ten temat, bo ja widziałem po niej, że ona nie chce o tym rozmawiać. A te dziewczyny? Nie wiem, bo nigdy się ich nie pytałem. Nawet nie miałem okazji, bo jakoś to się tak złożyło, że od tamtej pory już później, jak już tam nawet byłem, to nie wiem.
One miały już chyba jakiś swoich, swoje pierwsze miłości i jakiś ten kontakt mniej z nami. Nawet może jak był, to już bałem się jakoś, nie, nie chciałem wracać. No wie pan, jak to niektórzy reagują ludzie, jak coś jest niewytłumaczalnego, to nie chcą o tym mówić po prostu. Ja nie wiem. Ja jestem taki, że ja, że ja lubię właśnie mówić o tym i chciałbym jakoś to dociec, co to jest. Może. Może, żebym może inaczej. Bo gdybym chciał dociec, to bym jeszcze wtedy do tego okna podszedł. Nie, ale no strach ten mnie obleciał taki przed nieznanym, a one to w ogóle no mam wrażenie, że no nie chciały się w to zagłębiać za bardzo. Może nie wiem, no jakieś po prostu słabsze fizycznie.
Nie, nie wytrzymały tego tak jak siostra. To jest wiem, że-
[31:11] - No w ogóle, w ogóle kobiety, płeć piękna ma to do siebie, że bardziej jakby emocjonalnie często podchodzą do tego typu zdarzeń, tak?
[31:19] - Tak, tak. Właśnie siostra moja jest taka, że no ona jest delikatna i ona się... Myślę, że ona się przelękła tej, te, te, tego czegoś wszystkiego i ze, ze strachu nie chce o tym rozmawiać nawet teraz, po tych latach powiedziała, że faktycznie no było i że pamięta, ale też widziałem po niej, że ja pytałem, czy pogadamy o tym, czy coś. Ona mówi nie, no ale co będziemy gadać, no mówi. No przecież to było tyle lat temu. Nie mówi. No i co ja mam? Co ja ci mam powiedzieć? No mówię no ale dobrze, że chociaż przyznała, nie? Bo ja już tam wtedy zacząłem rozmawiać, że, że może jakiś wariactwem, nie.
Ale to ja jestem panu. Ja mogę panu przysiąc na wszystko. No ale no, że tak było, nie? Że ja tutaj nie... Ludzie takie tam niektóre rzeczy tam pana w audycji opowiadają, to niekiedy to się nawet śmieję dosyć często, bo tak trochę tak mówię. Ciekawa sprawa. Nie? Czy to faktycznie tak, jak oni opowiadają, mogło być, nie? Niektóre wierzę, powiem panu tak jak ostatnio była fajna audycja, co opowiadała tam, że na grzybach byli i tak przestraszona była dziewczyna. Tam ktoś musiał naprawdę sobie stracha niezłego narobić, że widzieli jak te postacie do tej kuli wchodzą.
Ja wierzę w to, że to tak może być, że widzieli to ja jasne postacie tutaj, tak podobnie jak u mnie. Też widziałem jasną postać, być może też miał jakiś statek gdzieś tam w krzakach. Ja już nie weszłem tam. Strach mnie obleciał. Przyznam się szczerze, jestem trochę odważny, dosyć. Nie miałem jakiegoś oporu, żeby podejść i zobaczyć. Świętej pamięci tam mój kolega popełnił samobójstwo, to chciałem. Poszedłem, zobaczyłem do pokoju, czy tam coś się dzieje, ale za silne to był strach, żeby po prostu nie... Człowiek jak już stoi przed nieznanym, to żeby to był drugi człowiek, to może bym się tak nie bał. Ale jak, jak tu widzę, że to jest coś i coś nie z naszego świata, to jest taka obawa, że może coś stać, na co nie mam wpływu.
No zresztą nawet nie mogłem, bo, bo to miało bardzo silną tą aurę, taką tą obronną, defensywną, że nie pozwoliło mi. Myślę, że oczy tak zadziałały, bo dopóki to się nie odwróciło w moją stronę, to ja miałem kontrolę nad swoim ciałem. Dopiero jak się obróciło w moją stronę i spojrzałem się, spojrzenia, że tak powiem, przybliżyliśmy swoje, to już wtedy byłem kompletnie odcięty, tylko gardło. Pamiętam, jak mnie zacisnęło, tak jakby ktoś panu chwycił za gardło, za gardło i tak się ścisnął, że nie mogłem praktycznie powietrza nawet złapać. Znaczy oddychałem normalnie, ale czułem na gardle taki uścisk, taki dosyć mocny i bardzo mocny paraliż.
[33:32] - No to też mogła być taka prawda. Trochę paniczna reakcja, naturalna całkiem na wystąpienie czegoś, czego się pan nie spodziewał. Czegoś, co jakby wykraczało też poza pana postrzeganie, tak?
[33:43] - Tak, tak też tak mogło być. Ja nie mówię, że nie, bo być może, że tak było, ale, ale, ale ja to tak bardziej odczuwam, że jednak mimo wszystko bardziej, że no, że to jakaś taka broń. Bo powiem panu, że tak jak mówię, dopóki tego się nie odwróciło w moją stronę, to ja miałem kontrolę całkowitą. Tylko ja, ja wpatrywałem i patrzyłem, bo już się właśnie przestraszyłem. I wtedy miałem tą, tak jak pan mówi, tą blokadę, taką swoją. Ale czułem, że jeszcze ta ręka, że mogę ruszyć tym łokciem czy głową, a jak się odkręciło do mnie i spojrzało się w moje oczy, to już wtedy byłem tak, jak pan, zablokowany. Taki, że to czułem, że to już nie ode mnie zależy. Tak jakby to panu powiedzieć. Ciężko to wytłumaczyć, bo wie pan, to jest dosyć silne to było przeżycie, ale musi mi pan na słowo uwierzyć, że można to było rozgraniczyć ten moment, kiedy zostałem, można powiedzieć, zablokowany przez tą postać, niż kiedy mnie strach zblokował. Bo kiedy ja już byłem strach jakiś widziałem, że to jest coś przede mną i coś dziwnego, że to nie jest człowiek.
Ale jak się upewniłem po sekundach, jak to się odwróciło do mnie, to już była reakcja taka bardziej od tamtej strony. Tak mi się wydaje. Znaczy nawet jestem pewny na dziewięćdziesiąt dziewięć przecinek dziewięć procent, bo na sto procent to chyba niczego nie można być pewnym w tym świecie. Ale no powiem panu, że dosyć to było dziwne zjawisko i ciekawe ile tam ilu ludzi u nas w Polsce spotkało się z czymś takim. Bardzo jestem ciekawy. Chciałbym kiedyś z kimś porozmawiać, kto miał podobne takie bliższe spotkanie i można było wymienić jakieś zdanie z tą osobą, jak to postrzega i co myśli o tym.
[35:17] - Nie wiem, czy pan słuchał sześćdziesiątego odcinka „Mówią świadkowie”. Tam jeden ze świadków bardzo aktywnie się zaczął udzielać w komentarzach i właśnie wchodzić w dyskusje ze słuchaczami. Także no, czasem bywa tak, że jest okazja po takim odcinku porozmawiać no z samym świadkiem jednym.Z moich rozmówców. A rozumiem, że później ta postać, ta, którą widział pan z okna, ta jasność taka miała jakiś określony kształt? Czy pan czuł taki jakiś siln-
[35:47] - Ja, ja, ja, ja już później nie, nie odsłoniłem tych rolet, nie zajrzałem do tej postaci. Bałem się. Wiedziałem, że ona tam jest, bo ona mi telepatycznie... Ja czułem jakby, tak jakby panu coś mówiło i coś się ze mną kontaktowało, bo ja to mogę powiedzieć na sto procent, jestem przekonany. Ja pamiętam, jak to się to się szło, zbliżało i to najpierw tak cicho było, a później coraz głośniej. Te łańcuchy i to uderzenie w kowadło to było powiem panu, to było takie dziwne, nie? Bo, bo, bo już emitowało wtedy dźwięki, tak jakby mi dało, powoli mnie przygotowywało do tego, że nadchodzi. Rozumie pan, o co chodzi? Nikt tego nie słyszał w pokoju. Znaczy siostra, bo tam tata to spał twardym snem i się chyba nawet nie budził.
Siostrę tylko budziłem. Ona tego nie słyszała, nie potwierdzała tego, ale ja już wiedziałem, że coś się dzieje nie tak, że coś idzie coraz głośniej, że coraz bardziej te łańcuchy się trzęsą, coraz bardziej słychać, coraz bardziej to kowadło słyszę w tym samym czasie, tak jakby zdarł się pan te łańcuchy, takie grube łańcuchy i w kowadło i bum uderzył. I ten dźwięk i taki powtarzający się cyklicznie co sekunda czy co półtorej sekundy. I coraz głośniej, i coraz głośniej, i coraz głośniej. Ja już wiedziałem, że coś siedzi tak jak już było tak naprawdę głośno, nie do wytrzymania, że ja już wstałem. Nie, że leżałem, tylko usiadłem, jak się obróciłem w stronę tego okna i widziałem już te zasłony, jak idą w moją stronę i tak, no i tym światłem przybierają te światło, że coś tam je próbuje od tamtej strony od podwórka je oświetlać. Je popchnęło całe, całe. Nie że tylko kawałek, tylko całe, nie? I to już wiedziałem, że to tam stoi. Ale bałem się.
Mówiło mi: podejdź do okna, bo ja to już pamiętam. Do mnie się podejdź do okna, podejdź do okna. A ja nie. Pierwsze to, to się zerwałem. Oczywiście miałem kontrolę nad sobą. Habum! Światło. Bum! Wszędzie światła w całym domu. Wszystkich pobudziłem.
No i pewnie skoczyliśmy wtedy to. Ale coś chciało jeszcze-
[37:29] - A czy mimo tej, mimo tej kontroli nad pana zachowaniem, mimo tego, że pan miał kontrolę nad swoim zachowaniem i nad sobą, to czuł pan może jakiś taki silny imperatyw, żeby jednak do tego okna podejść? Coś pana kusiło strasznie?
[37:42] - Na początku mnie kusiło, ale powiem panu, że silny byłem i przezwyciężyłem to, że nawet jakby powiem panu tak, jakby nie ktoś... Nie że tak mocno, że że że że tylko tak łagodnie, jakby ktoś chciał panu łagodnie zawołać, że proszę cię, podejdź do okna, coś tu jest, zapraszam, podejdź. Nie, że że mnie przyciągało, że jakaś siła nadprzyrodzona, że mnie tam ciągnie w to okno. Nie, nie. Tak jakby kusiło tak mnie, że wie pan, żebym podszedł spokojnie i zajrzał, nie? Otworzył to okno. Ale ja wiedziałem, co tam stoi już, bo widziałem to wcześniej. I powiem panu, że no nie, myślę, że chyba nie byłoby takiego Kowala, który by sobie spokojnie podszedł i otworzył i zajrzał. Powiem panu, że jestem odważny, ale do tego to się nie poderwałem, żeby... Nawet mnie kusiło wcześniej, żeby zajrzeć i czego poszło, ale jednak mimo wszystko jakoś podświadomie bałem się, że nie do końca pewien intencji czy to jest bezpieczne dla mnie.
Dobrze, że jeszcze no mówię, no że to nie jakoś przejęła nade mną kontrolę, że mnie to pociągnęło do siebie. Powiem panu, że tam w ogóle kiedyś była też taka dziwna sytuacja. Pojechaliśmy z ojcem dosyć często gdzieś zjem i którejś nocy wujek zaczął nas budzić. Mówi: chodź, chodźcie chłopaki, a ja już taki był starszy, już dwadzieścia parę lat miałem dosyć silny i ten i ojciec tam też jeszcze w miarę młody. Mówi: chodź szybko, bo coś się dzieje, coś robią ze zwierzętami. No ja czegoś takiego jeszcze panu nie słyszałem, jak że na tej wsi tyle lat spędziłem, ale żeby krowy tak się zachowywały, to powiem panu, że no ja jeszcze nie słyszałem krów, żeby... Wujek mówi: a idziemy słuchać, zobaczyć, co się dzieje, co się tam dzieje w tej stodole. Ktoś chyba... Tam jakieś zwierzę weszło i chyba coś się dzieje z tymi krowami. Zawija albo nie wiem, bo normalnie powiem panu ryk taki był, jakby ktoś te zwierzęta ze skóry obdzierał żywcem.
One tak wyły, te krowy ryczały. Nawet nie to, że ryczały, tylko aż do kwiczy przechodziło. Ja tego nie słyszałem, żeby krowy. Słyszałem tylko takie zwierzęta spokojne dosyć, które tam nie robią jakiegoś harmidru niepotrzebnego. No i mówię dobra, to co robimy? Nie? No musimy tam wejść, nie? Ja to taki wybiegany wtedy byłem, że powiem panu, zresztą wiedziałem, co tam się święci, nie? W tej wiosce. I mówię: dobra, chłopy, bierzemy widły.
Ja mówię: tato, daj najdłuższe i tutaj bierz wujek też tam chyba siekierę czy coś tam co mieliśmy pod ręką, bo tam ktoś albo się włamuje, albo coś. Ona od drugiej strony stodoła można było odejść, ale tam drzwi były zamknięte. Wujek mówi: tam są drzwi tak zaryglowane na kłódkę grubą, chyba że ktoś tam coś się rozerwał tą kłódkę, nie? Ja mówię dobra, ja tam nie wiesz, nie wchodzę. Atakujemy tutaj, otwieramy te drzwi, bo z tym, że było podwórko, to one nie były zamykane, tylko tak na taką zasuwę. Otwieram tą zasuwę na trzy, cztery wkładamy, zapala światło wuja. Ja wpadam pierwszy. Dosyć jestem taki odważny człek. I mówię: jeżeli ktoś tam będzie spał albo ten, to od razu tymi widłami dziabnie, nie? A taki ryk dalej non stop.
I ja mówię przecież nie może być tego. I na to rygiel drzwi wujek padł i powiem panu dosłownie, jakby nie było tematu. Te krowy to sobie... Tam nikogo nie było. One sobie spokojnie siedzą. Jedna jakby leży, druga stoi, trawkę sobie tam, sianko sobie mielą. Ja mówię no kurde, przecież to jest niemożliwe. Przecież tutaj przed chwilą to jeszcze jakieś kirki odchodziły, a one tak jakby przez pół sekundy czy ile to minęło, nawet sekunda, nie wiem, albo dwie sekundy może jak te drzwi otworzyłem, tylko światło zapaliliśmy i kalafonię wszystko gra. Drzwi pozamykane z każdej strony. Żadnego zwierzęcia nie ma w środku jakiegoś tam nie wiem, szopa, lisa czy cokolwiek.
Przeszukaliśmy, przebadaliśmy.
[40:58] - Żadnego intruza. Krótko mówiąc.
[41:00] - Nic, żadnego intruza. No powiem panu, że czegoś takiego to ja tam, co ja tam przeżywałem na tej wsiDwie jeszcze sytuacje były. Jedną jeszcze z dzieciństwa, jak jeszcze chyba byłem młodszy wtedy przed tym duchem powiedziałem, ale też już tacy starsi byliśmy, bo tam wie pan, jakie niebo, jakie na wsi, jakie czyste, jak jest lato, bardzo mocno, wyraźnie są widoczne gwiazdy i tak jak przez lupkę były. To nie tak jak w mieście u nas, że tak jak ja mieszkam, że to nigdy nie widzę tych gwiazd praktycznie cały rok. Nie wiem, czy jakiś smog jest czy coś.
[41:28] - No na terenach wiejskich występuje dużo mniejsze zanieczyszczenie światłem.
[41:33] - No właśnie i powiem panu, że właśnie widać gwiazdy bardzo dobrze. I my mieliśmy kiedyś taki zwyczaj, że sobie wieczorami chodziliśmy na kopię, jak ciepło było latem i obserwowaliśmy wtedy gwiazdy i tam każdy jak widział, jak spadł kometa to, czy leciała kometa to sobie życzenie tam jakieś, nie? No i powiem panu, że tak siedzimy, leżymy powiedzieć na kępie, wtedy było nas chyba ze trzy osoby. W pierwszym momencie pomyślałem sobie, że lecą samoloty jakieś myśliwskie w szyku, nie? Bo to było dosyć wyraźnie takie jasne punkty, nie? Nie było widać to, że to samoloty. Taki punkt jasny, trochę taki większy, nie? I z jednej strony leciało ich chyba, ale takie było troszeczkę dziwne, bo ja już taki byłem też starszy. Się trochę tym interesowałem, jak to wygląda. To nie był taki szyk jak lecą samoloty myśliwskie, że jeden najpierw z przodu i dwa gdzieś obok, z boku, tak troszeczkę do tyłu wyprostowane, wie pan, żeby tam ten strumień tego nie, tam jakby jeden na drugiego, żeby nie zrobił kolizji, nie?
Tylko one leciały tak, że było chyba pięć, jeden nad drugim z jednej strony. I tak zobaczyłem i krzyczę kątem oka. Mówię: patrzcie, patrzcie. No i mówię lecą chyba cztery czy pięć jakichś takich światełek. No jak samolot. I bardzo to było widać jak takie punkty białe się przesuwały. Jasne, nie? No i każdy potwierdził. No faktycznie, nie? Lecą jakieś samoloty, nie?
W szyku. Ja mówię: o kurde, tyle kalksie, nie? I nagle się patrzymy na drugą stronę, a z drugiej strony też kilka leci, ale w jakiś już taki inny szyk. Były też takie jasne punkty. Jak one w pewnym momencie zaczęły do siebie, jakby tam chyba jakaś musiała się bitwa rozegrać, powiem panu, bo to wszystko mieliśmy na własne oczy i to, ale co powiem panu dziwnego było w tym wszystkim, że te manewry, które to robiło, to nie mogły być samoloty myśliwskie, bo to na tamte czasy to tam Migi latały, to one prosto latają do tyłu, nie w stronę. Ale to było tak, że one potrafiły bardzo szybko, nagle zaczęły się, jak się do siebie doleciały i się zorientowały, że są na tej samej kolizji, na tej drodze. To zaczęły jakieś takie dziwne manewry odchaczyć, że jeden do góry nagle tak bardzo szybko, że gdzieś pod kątem nawet i gdzieś odskoczył tam i zaczął od tyłu zalatywać i to stała się jakaś batalia rozegrała tam nie wiem, chyba z dwie minuty to trwało. No i powiem panu jeszcze praktycznie jak to się już uspokoiło, to już tam było ich mniej. Z jednej strony kilka mniej, z drugiej mniej. Jakoś się rozleciały na tym niebie.
Także to powiem panu, to też było wtedy dziwne. Nie wiem, co to było, ale myślę, że pilotowi to bardzo dobrze wtedy zdało sprawę, że ktoś tam był i tylko po prostu niczego nikt nic nie mówi, nie? Siedzą. No ale to nie był też, to nie były ludzkie maszyny. To na pewno nie były ludzkie maszyny, bo to tak się szybko przesuwało i potrafiło nagle z pionowego lotu poziomego w pionowy. Gdzieś jakieś takie dziwne manewry. No to ja takich czy samolotów to nie widziałem, żeby tak szybko się przemieszczały. I jeszcze jedna historia była na tej wsi. To też był jakiś duch, tylko że już tak niewidoczny jak wtedy widziałem. Też był widoczny, ale nie aż tak.
To nie było takie bliskie spotkanie, że widziałem nawet twarz. W ogóle ten duch to był, powiem panu, to była kobieta. To była młoda kobieta prawdopodobnie. To nie był stary człowiek. Nie był młody. To gdzieś był mojego wzrostu. Ja miałem może wtedy, ja nie wiem, z metr sześćdziesiąt. To była jakaś kobieta, bo takie rysy miała łagodne tej twarzy. Nie miała żadnego zarostu, nic. Ale szkoda, że pan tego nie widział.
No powiem panu, że to coś niesamowitego zobaczyć, bo to jest taka postać jak ja widziałem te szaty, te, tych szybkich falbanek. Jakie ona miała te szczegóły tych zapięć, takie zapięcia miała podobne do naszych. To nie były guziki, jakby takie klamry czy nie wiem, czy coś tak w tym stylu. No powiem panu, że to robiło wrażenie. I te zakończenia tych, tych szat takie miało falbanki ładne, takie ze wzorami, tak jak ten rękaw na dole jak się kończyło, przechodziło właśnie w dół. Na dole to miało takie nieskończone, jakby tak oschło niedługo. To takie wyglądało trochę jak jakiś prancik w tych takich swoich koszetce też nie wiadomo jaki kolor to był, bo to szybko się świeciło tak jasno. No ale jeszcze powiem panu o tej sytuacji wrócę, bo wtedy jak wracaliśmy z dyskoteki, już też takie miałem ze dwadzieścia może ma lat i szliśmy tą drogą, która prowadziła z wierzchni do Płomienia. I to było chyba tam półtorej czy dwa kilometry. Ranem, bo to był świt taki.
Już zaczęło świt przechodzić. My zawsze wracaliśmy jak świt się zaczynał. Też to lato było, to nie wiem, trzecia godzina, tak trzecia trzydzieści. No dobra, to wracamy tam wiadomo na tych dyskotekach, to jak to na tych dyskotekach. Rozruchy, nie rozruchy. Ktoś tam później po nocnych się baliśmy wracać, że będzie stał i ten. Ja mówię dobra, to idziemy jak się będzie rozbierać. No i poszliśmy ja, moja siostra, mój brat cioteczny, taki starszy ode mnie i chyba jej koleżanki, siostry wtedy też były. Też nas było taka grupka pięcioosobowa. Zobaczyliśmy w odległości dziesięciu metrów od nas, że idzie jakaś postać, ale że to była jeszcze taka czarówka, to...
Ale każdy to widział. I powiem panu, zaczęliśmy też tam do tej osoby krzyczeć: stój, stój, zatrzymaj się! Kim ty jesteś? Ktoś tam. A ja widziałem to. Widziałem to dosyć wyraźnie, ale jeszcze tak w tej całej mgle, w tej, tej jak się robi ten świt, no tak jeszcze to zarysowało i szło, szło cały czas. I też właśnie nie widziałem nóg, tylko widziałem tak jakby, że coś tak jakby sunęło, nie? Ja mówię do nich: ej, słuchajcie, to chyba nie jest człowiek. A oni: no co ty gadasz? Co ty gadasz?
Ja podbiegnę, zobaczę, nie? I powiem panu, że dałem ze trzy czy cztery kroki. Cały czas widziałem to. I w pewnym momencie to zaczęło się rozpływać, tak jakby zniknęło mi z oczu i każdy: a gdzie to jest, gdzie to jest? Poszło pewnie gdzieś. Skręciło. Ja mówię: słuchajcie, w pół my. To nie mogło skręcić, bo przecież to tak po lewej stronie były druty kolczaste i rów, po prawej stronie były druty kolczaste i rów. A to mi się po prostu rozpłynęło. Widzieliście, jak to zniknęło nagle między nimi?
Każdy potwierdził, że tak, że faktycznie. A oni: może ktoś uciekł? A ja mówię: no nie uciekł, bo ja go miałem przez cały czas zaobserwowałem, nie?
[46:54] - No raczej ucieczka przez rów mogłaby się skończyć skończeniem w tym rowie, prawda?
[47:00] - Tak w rowie był, bo to był dosyć taki głęboki rów. I mało tego, jeszcze zaraz nad tym rowem były rozstawione paliki i druty kolczaste. Jak żeśmy później porównywaliśmy, jak to się rozświetliło, bo tak żeśmy tam postali jakiś dłuższy czas, aż się zaczęło coraz bardziej rozbijać, to każdy powiedział, że to niemożliwe, że to uciekło przede mną, że zdążyłoby, bo ja biegłem za tym. Ja się zbliżałem do tej postaci. Coraz bardziej się zbliżałem, to tym bardziej ona się rozpływała i na pewno nie skręciła ani w lewo, ani w prawo, bo natknęłaby przeszkodę taką, żeby zawisła tam na tych drutach albo w tym rowie utknęła. Także no tam coś jest na tej wsi, powiem panu.
[47:31] - A państwo widzieliście, wszyscy świadkowie, rozumiem, widzieli tę samą postać, jak wtedy w piątkę szliście.
[47:39] - Tak, tak. Tylko że ja byłem bardzo blisko niejTe dwa, trzy, cztery metry koło tego. Dwa, trzy może nawet czterech nie było, bo to było bardzo blisko. A te dziewczyny widziały to z odległości. No powiem panu, że ile ja przeszedłem? Może pięćdziesiąt metrów. One stały gdzieś przed tym płotem, to pięćdziesiąt metrów może miały góra sześćdziesiąt, siedemdziesiąt metrów. Ale one bardzo dobrze to widziały, bo to była taka ciemnia, że jak to jasno coś wyszło, to one pierwsze mnie zaalarmowały w ogóle, że ktoś jest. Bo ja dopiero jak podniosłem głowę to zobaczyłem.
[48:06] - A ta postać jakoś zareagowała na próbę nawiązania kontaktu przez was? Czy was zignorowała i szła dalej? Znaczy płynęła dalej.
[48:13] - Nie, ona jakby tu... jakby w ogóle nie w naszą stronę się kierowała. Ona... Ja miałem wrażenie, powiem panu, to wszystko było takie, że ja miałem wrażenie, że albo się chciało nam może pokazać, ale jakoś tak chciało, żebyśmy się nie spłoszyli, że po prostu no nie wiem, może to tak specjalnie celowo wyglądało, ale ja miałem osobiście wrażenie, że, że to ja, że zaskoczyłem to, że to się kierowało w jakąś, coś, jakiś miało cel, ale po prostu nie spodziewało się mojej obecności tam. Bo ja tak powiem panu, że te pięćdziesiąt metrów to ja szłem chyba z pięć minut albo osiem, tak powolutku stópka po stópce, bo one tam słyszałem, jak coś tam gadały i czekałem na tę siostrę. Ona zawsze zostawała trochę dłużej, coś tam wiadomo, jako dziewczyny się nagadywały, a ja sobie powolutku, powolutku czekałem, aż ta siostra do mnie przybiegnie. Też nie chciałem za szybko iść, bo wiedziałem, że ona później się będzie bała w tej ciemności i że dopóki tak łapie to światło z tym, z gospodarstwa nie tam nie widzi kontury, to po prostu nie będzie się bała podbiec i, a nie mogłem być daleko od nich, bo jakbym był za daleko to ona już by krzyczała, że stój, bo ja ciebie tam za daleko już idziesz czy coś. Ale to było tam ciemno. Ja pamiętam to jak dzisiaj. Wiem, że to po prostu to, że już byliśmy przyzwyczajeni tamtędy przechodzić, że te dwieście czy trzysta metrów to sobie radziliśmy.
Tam się w sumie nic nie działo. Tam każdy miał to zamykane i nikt nikogo nie puszczał. Spokojna wieś także no i tu po prawej stronie pierwszy taki dom był dosyć blisko. Jak ta postać tak jakby się kierowała w tą stronę tego domu, tam gdzieś piętnaście, dwadzieścia metrów może był po prawej stronie. Taka chałupka stara, taka stareła, drewniana. Tam mieszkał... dziwni ludzie tam mieszkali. No i tak jakby w tamtą stronę tej chałupy to się kierowało w taką stronę tak jak moja ciotka mieszka. W lewo wyszło z tego zakrętu i kierował się w lewo, a ja byłem za tym i jak wyczuło, że ja jestem, to się dopiero zatrzymało i tak powolutku, powolutku odkręciło się i po prostu patrzyło się na mnie. A ja wtedy powiedziałem: teraz jaki nie wygłupiajcie się, ale ja już wiedziałem bardzo dobrze, że to jest człowiek, bo to widać.
Powiem panu, jakby pan zobaczył na własne oczy, to by pan od razu wiedział, że to nie jest człowiek i zdałby sobie pan sprawę z tego i wtedy by pan skamerował. Tylko tyle, że się patrzyłem. No nie próbowało mi jakoś nic powiedzieć ani nie. To po prostu zawróciło z powrotem, dało do przodu tak metr, dwa i skręciło w tą drogę co wyszło. Jak już zniknęła, tak jak powtarzam mówię panu, to wtedy mnie dopiero puściło ten, że mogłem się ruszyć. Miało taką w sobie moc, że, że po prostu, że to nie było, że ja byłem przestraszony aż tak mocno, tylko po prostu zamurowało mnie to, mnie obezwładniło po prostu tak od przodu. Nie mogłem się po prostu ruszyć. Jestem tego pewien w stu procentach, bo nawet próbowałem. Takie myśli miałem, bo to dosyć długo tak w stało się patrzyło w moją stronę. Pewnie minutę, może półtorej trwało minuty, ale nawet w myślach miałem takie coś, żebym próbował odkręcić głowę, to nie mogłem.
Powiem panu, że nic nie i tak próbowałem na siłę i nie dawałem rady nawet ruszyć głową na tyle. Tyle, że oczy mogłem no ruszyć, a poza tym nic. Ani palcem nie mogłem ruszyć, ani kiwnąć nawet języczkiem.
[51:07] - Do tej pierwszej relacji, bo rozumiem, że teraz wróciliśmy do tego pierwszego zdarzenia. Czy cały czas jesteśmy w-
[51:14] - Nie tam, tam, tam, tam co było to na drodze się rozsunęło, to centralnie miałem możliwość szybkiego podbiegnięcia. No po prostu to był taki, jakby tak jak pan mówi, ten flash, taki ten wiraż, tak jak pan wcześniej mówił, czy ten telegram. Tak coś takiego właśnie było. Ale to też była jakaś postać taka namacalna, bo żeśmy wszyscy to widzieli, a tamto to było, no stricte fizycznie, że ja myślę, że mógłbym dotknąć po prostu tego, gdyby mi pozwoliło, ale nie chciało. Później przyszło drugi raz pod okno i chciało też ode mnie, ale no mówię no, nie zgodziłem się na to. Poderwałem się i nie wiem, czy to wtedy właśnie ta książeczka dopiero mi ciotka nie dała, czy to było na początku już nie pamiętam, ale po tych modlitwach to przeszło i już nie pokazywało się nigdy w życiu tam.
[51:57] - Byłyby ślady, prawda? Z próby przejścia.
[52:00] - Jasne, wszystko. Powiem panu, że wszystko jest do wytłumaczenia. Tu nie ma takich rzeczy, że się nie da wytłumaczyć wszystko. Uważam, że do wytłumaczenia. Ja takim byłem zawsze człowiekiem, że wszystko składałem naukowo i uważam, że wszystko co się dzieje, to można by było wytłumaczyć. Jest na to na pewno jakieś wytłumaczenie i dowód też by był. Tylko powiem panu tak jasno możemy jako ludzie jakiś dowód zdobyć mocny. Być może ktoś go tam ma. Ja tego uważam, że nie, że to mało jest prawdopodobne, że ja, taki zwykły człowiek szary, mam jakiś kontakt, a tylu ludzi na ziemi i że ja będę tylko sam, że myślę, że ktoś na pewno tam się już nawet jakiś porozumiewał, na jakąś większą metę. Nie wiem, czy to po prostu wybiera sobie tych ludzi czy jak, no ale na pewno ma nad nami taką możliwość oddziaływania, że my jako ludzie nie możemy nic tam zdziałać.
No bo wie pan, wystarczy, że to tak jak mnie paraliżuje, tak samo może każdemu sparaliżować to światło. Może nawet podejrzewam, wyłączyć maszyny nam szybko. To my mamy... To nasza technologia może przewyższać w stu procentach. My nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Być może jakieś mają obawy, dlatego nas tutaj nawiedzają albo nie wiem, albo coś próbują wyciągnąć. No coś się dzieje na pewno na tym świecie, tylko powiem panu, że nie wiem co i myślę, że pan tam bliżej jest tych wszystkich ludzi, którzy tam się tym zajmują. To może pan wiedzieć coś na ten temat. No ja mogę jako świadek zaświadczyć panu, że coś, że coś na pewno istnieje i od tamtej pory jestem przekonany. Inaczej, inaczej postrzegam świat, bo inaczej też postrzegałem ten świat jak wcześniej.
W to szybko nie wierzyłem. Uważałem, że to są jakieś właśnie budzy, że to właśnie jakieś halucynacje, jakieś urojenia, być może jakieś zbieg okoliczności. No nie wiem, jak to nazwać.Woła jak woła, ale, ale teraz to już jestem przekonany, bo po tej sytuacji co wtedy była, to już mnie nic nie zdziwi, powiem panu. Nawet jakbym zobaczył statek z dwudziestoma czy trzydziestoma takimi postaciami, który w pewnym momencie ląduje i one wychodzą i to wszyscy ludzie widzą na świecie i już by mnie to nie zdziwiło. Już byłbym przygotowany, że coś takiego jest, bo po prostu już miałem ten pierwszy kontakt. No tak, jak jest coś nieznane. Wie pan, jak jest coś nieznane, to jest dla nas szokiem, ale jak już jest drugi raz czy trzeci, czy czwarty i się to powtarza, to już przyjmujemy to na chłodno, tak?
[54:13] - No tak, już zjawisko wchodzi jakby w nasz obszar postrzegania. Jesteśmy jakby bardziej otwarci na dostrzeganie go w ogóle, tak.
[54:21] - Dokładnie, dokładnie. A dopóki czegoś nie znamy, to, to, to nie, to nigdy. Człowiek tak jest skonstruowany, że jak czegoś nie zna, to nie uwierzy. No trochę się później przestraszyłem, bo takie jak tam te religijne są hasła, że błogosławieni ci, co uwierzyli, a nie widzieli, nie? A to co ja teraz, jak ja nie wierzyłem, dopóki nie zobaczyłem, to teraz niby jestem wierzący, ale czy jestem błogosławiony? Jeżeli to była kościelna zagrywka, to powiem panu chyba do nieba nie pójdę tylko do piekła. Trochę strach. No ale zobaczymy jak to będzie. Może kiedyś się dowiem, może nie. Może jestem za mało rozkładu, za małym człowiekiem i za słabym, żeby się dowiedzieć.
Pożyjemy, zobaczymy. A może pośmiertnie dopiero człowiek się dowie, co to tak naprawdę. Jeszcze mało tego, ostatnio natknąłem tam już po latach zacząłem tam coś właśnie się interesować tymi sprawami, to natknąłem, że właśnie tam obserwowano jakiś dziwny obiekt przez kilka dni na niebie widoczny był w tej miejscowości. Na YouTubie jest tam filmik o tym, nie? Że ktoś tam, że ludzie zgłaszali. Dużo ludzi zgłaszało, że nie, że nie samolot, tylko jakiś taki w kształcie cygara czy czegoś tam. Nie wiem co tam aż dokładnie tego. Nawet filmik jest z tego czegoś ktoś tam nagrał w tej wsi, miejscu. A jeszcze powiem panu jedną, jedną rzecz taką. Kiedyś u nas w Olsztynie był.
Nie znam się na tym. Próbowałem później czytać, ale nic mi się kupy nie mieści. Może tam u pana ludzie bardzo coś z hipnozą mają wspólnego albo z tymi ludźmi, co tam byli. Hipnozy hipnotyzowali innych. Ale mieliśmy takiego-
[55:48] - Z hipnozą ma na pewno bardzo dużo wspólnego ufolog z właśnie z bodajże Olsztyna, jeżeli dobrze kojarzę Arkadiusz Kocik. On jest po kursie hipnoterapeutycznym bodajże.
[56:00] - No bo właśnie bym chciał kiedyś jakiś hipno... Zapytać się kogoś, kto hipnotyzuje, bo była taka sytuacja. Już po tym, co widziałem, to już też taki byłem, może dwadzieścia miałem parę lat. Jesteśmy chodzili do dyskoteki takiej w Olsztynie znana była dyskoteka i tam co jakiś czas jakieś robili przedstawienia i tam ten. No i właśnie któregoś razu jak byliśmy w tym klubie całą szajką, to był hipnotyzer jakiś. On hipnotyzował ludzi powiem panu. Trochę tam nie wierzę w hipnotyzerów. Coś tam, coś tam tłumaczył na początku, na tej sali stał, że on tu może wszystko zrobić i że może sobie nawet jakiegoś bandziora, że mu pieniądze wypłaci. Ale nie może coś tam, bo tak nie można, bo to wiadomo przestępstwo coś tam. No tak stałem, słuchałem.
Mówię też bredzi facet. No mówię jak mi może na siłę mi kazać, żebym ja coś robił, a ja nie mam kontroli nad tym. Ja jestem. Ja mam takie wrażenie, że jestem takim człowiekiem, że oczywiście mówię śmiem i tu zaznaczam, że ciężko mnie jakby powiem panu, mam swoje zdanie i bardzo silną kontrolę nad tym, co robię. Nawet jak jestem gdzieś pod wpływem alkoholu czy coś. Niektórzy ludzie są szaleni, ale ja cały czas świadomie. I właśnie tak jak widziałem tą postać, to cały czas myślałem i zastanawiałem się tak kalkulowałem w głowie, mimo wszystko, że nie byłem tą sytuacją taki ochłonięty, tylko na zimno to kalkulowałem. Głowa to powiem panu, nie jest zaprzątana. Jak jest spotkanie takie to głowę ma pan luźną. Może pan myśleć, kontaktować się telepatycznie nawet myślę, że można by było z tą.
Być może ja nie umiem i dlatego nie mogłem się jakoś. Ale później ta postać poza tym oknem zwróciła się do mnie, bo za pierwszym razem to nic nie odezwała się, jakby nic nie chciała ani po prostu przestraszyć i nic powiedzieć, ani nie przekazała nic. Później to tematu już dla mnie było przy okno, ale to tylko tyle, żebym poszedł. No ale co chciałem do tego hipnotyzera. A! I było tak, że on zaczął zbierać ludzi. Tak. Ja myślałem, że to jest jakieś jego to ustawienie, ale jak wziął mojego kolegę, a ja bym szedłem. No to mówię nie. I tam się zgłaszałem.
No i do mnie też podszedł. No to chodzi. To zebrał chyba ze dwadzieścia osób, może trochę więcej. Dwadzieścia pięć. Na początku ustawił nas tak w rzędzie dwadzieścia parę osób, może nawet trzydzieści. Nie wiem dużo osób wziął z tego, z tego całego klubu i podchodził do każdego tak przystawiał ręce z tyłu za głowę i coś sprawdzał przed tą hipnozy. Ale już nie, tam nie znam się. No i sprawdzał coś. No i jak do mnie podszedł to poczułem taką jak te ręce z tyłu kładł, kładł mi za potylicę, to poczułem tak, jakby mnie coś ciągnęło w stronę tych jego dłoni. Tak delikatnie próbowało mnie coś wciągać.
No i tam odszedł. I tak później z tego całego klubu było chyba te trzydzieści osób czy tam dwadzieścia parę, dwadzieścia pięć to tak wszystkich wziął, tylko mnie odrzucił i jakąś dziewczynę tam drugą, że ja nie. To mówię zawiedziony byłem. Mówię szkoda, nie? Ale no nie mogę. Nie chciał mnie tak hipnotyzować, a później próbowałem gdzieś tam wyczytać dlaczego hipnotyzer nie może zahipnotyzować niektórych ludzi i nic nie mogę wyczytać na ten temat. Mało kto mi czy nie wiem, nie ma takich wzmianek albo coś tam gdzieś tam wyczytałem, ale jakoś tak mi się to wszystko kupy nie składa powiem panu. I trochę to próbuję powiązać z tym właśnie, że to ja to widziałem, że może mamy jakąś taką, nie wiem, zdolność, że po prostu mogę ukazać. Może nie każdy może tak się porozumieć, bo ja zdaję sobie z tego sprawę, że niektórzy całe swoje życie nie mają takich sytuacji. A są ludzie, którzy może często nawet mają styczność z czymś takim, jakimś takim nadprzyrodzonym, ale na pewno coś powiem panu na tym świecie nie jesteśmy tam.
To jestem przekonany w stu procentach. Od tamtego czasu bardzo mocno to utkwiło we mnie i pamiętam to jak dzień dziś. I takie to są właśnie te rzeczy świata naszego niepewne powiem panu.
[59:26] - No, być może w przypadku niektórych osób jest coś takiego, że ich bank pamięci jest już na tyle bogaty, na tyle dużo jest w nim elementów, że świadomość no ma jakby do czego ma jakby z czym skojarzyć to, co widzą w przypadku spotkań takich nietypowych zdarzeń.Być może to co, to co im świadomość podpowie, bo to zawsze jest przefiltrowane przez tak zwaną nakładkę interpretatora. Zawsze jest ten element obserwator i interpretator. Obserwator rejestruje bodźce, a interpretator nadaje im znaczenie i zapisuje je w pamięci. I zawsze to jest to, co widzimy, szczególnie przy takich nietypowych zdarzeniach. Zawsze wszystko jest przefiltrowane przez tą nakładkę, tak zwaną interpretatora. To może powodować, że interpretator nam podpowie coś innego i zobaczymy coś. Będzie nam się wydawało, że widzimy bądź słyszymy coś innego niż rzeczywiście się pokazało. Może coś takiego jest, że po prostu u niektórych osób świadomość jest w stanie z uwagi na pojemność banku pamięci przywoływać takie skojarzenia, które się wydają takie najbliższe właśnie, że widzisz jakiegoś ducha, jakąś inną postać i świadomość nadaje temu kształt, taką powiedzmy humanoidalną, tak? Taką, taką jakby postaci ludzkiej. Coś w ten deseń.
[01:00:43] - No powiem panu, że tutaj to akurat w tym wypadku to powiem panu, no jestem twardo stojącym człowiekiem po ziemi i powiem panu, że no jestem w stu procentach pewny co widziałem tego. Jakby pan tam stał ze mną dzisiaj, podejrzewam, że byśmy byli najlepszymi kolegami do dzisiaj. Jakby pan tak stał ze mną obok przy tej postaci, jeden ramię w ramię. Ja sobie zdaję z tego sprawę, że to jest i tak dziwne, że, że było tam kilka osób, kilka więcej osób widziało, bo przeważnie z tego, co słyszę i jak tam ktoś opowiada, to zwykle jest tak, że w samotności coś się pojawia i nigdy nie ma tak, że są jacyś dodatkowi świadkowie. Rzadkie są sytuacje w ogóle, że ktoś widzi to poza jedną osobą więcej osób tak? Czy jedna nawet więcej, ale tu było przecież nas czterech. Sporo tak? Cztery osoby. No także no mówię, no to ja myślę, że to nawet nie miało pojęcia o nas tam. My tam zresztą cicho się one te dziewczyny wtedy przy tej chałupie zachowywały i ja tak samo powolutku wychodziłem zza tej, zza tej...
Ja to pamiętam tak jak dzisiaj. To bardzo powoli szedłem i one tam coś tam mówiły, ale to, to nie no to zresztą na pewno jeżeli słyszy, to na pewno miała świadomość tych dziewczyn. Być może one się kierowało do tych dziewczyn, a nie miało świadomości, że ja tam jestem. Może ja przyszedłem na tej drodze, zaskoczyłem tą postać. Także nie wiem, bo mogło tak być, ale myślę, że to jest tak rozwinięta cywilizacja, że to na pewno miało komplet w stu procentach świadomość co się tam dzieje w tej sytuacji, nie? Także... A jaki cel był tej wizyty i do mnie nigdy się nie dowiedziałem. I powiem panu, że nie wiem, czy bym się chciał dowiedzieć. Z jednej strony chciałbym się dowiedzieć. Z drugiej strony mam jakieś obawy.
Jestem sam na tym świecie. Mam tu synka pięknego. Chcę sobie pożyć jak najdłużej, nie mieć tam jakichś kłopotów. Żonę mam też kochającą i także powiem panu. No nie opowiadałem tak samo tam. Myślę, że wielu ludziom opowiadałem. Nie każdy, nie każdy. Niektórzy się... No wie pan, jakie są reakcje ludzi. Taki program uważam, że kto się tym interesuje, to z chęcią posłucha, bo mogę w stu procentach zagwarantować, że to nie jest jakaś świadomość moja tylko i wyłącznie moja.
Byli świadkowie też, tylko namacalne to było i w stu procentach.
[01:02:46] - Tak mi się skojarzyło. Takie pytanie mi naszło na myśl czy może ta postać była jakby... Czy to była jakby istota, może jakaś osoba z innego czasu, może też powiązana z tym miejscem, może z tym chlewem, prawda? Bo to nie wiemy, czy dziadek był pierwszym właścicielem tego chlewu.
[01:03:04] - Z tego, co mówił mój tata, to on mówił, że dziadek przyszedł, żeby ciebie zobaczyć. Ale ja panu powiem, że jak ja patrzyłem na to, to jestem w stu procentach powiedzieć, że to nie był dziadek. To nie był żadna starsza postać ani ten, tylko to była młoda osoba, młoda osoba i kobieta. I na pewno, bo to były rysy kobiety, było widać te włosy. Twarz taka pociągła, szczupła, ładna, ładne rysy. Nie, to nie było. To dziadek, dziadek, dziadek. No ja bym wiedział. Każdy dziadek jest dziadkiem. Tak?
To widać by było. Może by mnie trochę światło myliło, ale no mówię to-
[01:03:33] - Mógłby się pokazać jako prawda młodszy mężczyzna. No ale skoro pan widział, że to ewidentnie jest osoba płci żeńskiej, no to to raczej chyba dziadka wyklucza, tak?
[01:03:44] - Na dziewięćdziesiąt pięć procent jestem przekonany, że to była osoba płci żeńskiej, nie? Że to nie był mężczyzna. Jeżeli był mężczyzna, to musiał być bardzo młody i gdzieś mojego wieku jakiś miał ładne rysy. To mógł być ewentualnie wtedy w długich włosach tak, ale no po mojemu to była kobieta. Powiem panu, że naprawdę bardzo dobrze widziałem, bo właśnie to było w tym wszystkim nadzwyczajne, że miałem taką bliską, taką, taką możliwość przyjrzenia się dokładnie i długo. I żeśmy się czali, tak patrzyli siebie. Ja sobie tam kalkulowałem w swojej głowie. No i wiedziałem, co to jest. No to tam już nie odzywałem się nawet do Marka. Nie miałem możliwości takiej.
Co to wtedy pomyślało o mnie i co później chciało do mnie drugi raz przyjść? Czemu to przyszło po takim czasie? Być może, nie wiem. Chciało się pozbyć tych wszystkich świadków dookoła, co byli tam ci rodzice i te dziewczyny i tak dalej, że przywołał do mnie, bo tak moja siostra spała. Tata spał, brat spał, a ja to tylko wszystko miałem mieć kontakt. No ale to już później to może być zrozumiałe, bo byliśmy blisko siebie i jakaś tam interakcja była. To może coś tam jednak chciało ode mnie, nie? Tylko że tak naprawdę z drugiej strony mogło po prawu ten kontakt ponowić, tak? Jeżeli to taka cywilizacja jest mocna, a nigdy więcej później takiej nie było, że tam kontakt był przez tyle lat się nic nie wydarzyło. Powiem panu jeszcze jedną historię tak pokrótce.
Tata mi opowiadał i matka ogólnie, że dziadek do niego przyszedł i powiedział. Ja mówię ale ja nie wierzyłem. Ja się śmiałem. Tato, co ty gadasz? Teraz po tym wszystkim, co ja zobaczyłem, ja już jestem w stanie uwierzyć, tato. Ja później tak sobie pomyślałem dlaczego ja miałbym nie wierzyć własnemu, własnemu ojcu, skoro zapewnia mnie w stu procentach? Ale ja mówię na pewno ci się to nie śniło? Mówi nie, ja ci mówię na sto procent. Jestem przekonany. Nie, przecież ja ci mówię.
I były to też takie fizyczne ślady wtedy zostawiło u mojego ojca, bo on mieszkał na hotelu na Kolonii Mazurskiej w Olsztynie z matką i tylko dzieci. Matka poszła do pokoju obok uśpić mnie i siostrę, a tata sam tam spał na tym łóżku i mówi, że w pewnym momencie mówi, że nie, że obudził się, bo jakiś taki dziwny hałas go obudził. Mówi w pewnym momencie zobaczył, że firany się tak unoszą. To tak samo jak u mnie z tymi zasłonami było nie? Że zasłony i firany, że to wszystko mówi. Okno się tak otworzyło w całej siły, a mówi nie było żadnej burzy, nie było żadnej wichury wtedy, ani przeciągów nie było u nich. I mówi tak pamięta tylko to, jak te okno się otworzyło. Taką mocną mówi światłość, taką bardzo mocną pamięta, że aż go oślepiło przez chwilę i w pewnym momencie już była sytuacja taka, że siedzi właśnie tak samo mówił, że to była też taka postać, że światło miała w sobie, że nie wyglądała jak człowiek, tylko że wyglądała jak człowiek, ale miała też taką świetlistość w sobie. I że usiadł koło mojego taty na łóżku i tata się zapytał, czy ty jesteś prawdziwy? A on powiedział, że możesz mnie dotknąć nawet jak chceszDotknij mnie.
I ja mówię: tata, ale coś ci to. I mówi, że, że ojciec, że mówi, że, że się bał, że nie dotknął, że go po prostu strach, tylko że się odezwał i się zapytał jedną rzecz tata właśnie, że to usiadło koło niego i się tata zapytał tylko to jedno tak samo odpowiedział tylko jedno zdanie i mówi, że tak samo go sparaliżowało, że już po prostu tylko się patrzył, nie? Tylko co się odezwało do mojego taty, bo powiedział, że jak nie wierzysz, to mu. To się zapytał tata, czy ty jesteś prawdziwy? A on powiedział, że ten tak. Jak nie wierzysz, to możesz mnie dotknąć. Ale ojciec nie dotknął tego, co mówił, tylko później jeszcze na koniec tak posiedzieli, popatrzyli na siebie i on powiedział do mojego ojca coś takiego. No to powiem panu, że to też takie było. Po tych wszystkich, co ja tam już później widziałem, to też takie zastanawiające. On powiedział, że ten ta osoba powiedziała: pamiętaj dbaj o swojego syna.
A miał tylko jednego. Nie, nie dwóch miał. Znaczy wtedy byłem ja tylko jak on. Jeszcze mojego brata nie było na świecie. Tak to on musiał mówić tak. Dbaj o swojego syna powiedział i mówi, że tak jak siedział, tak się nagle rozpłynął w powietrzu i. A rano się obudził tata i matka weszła do pokoju. Co się stało? Mówi, że tak firany porwane, bo to już tak pani relacjonowała, że tak firany porwane, zasłony na ziemi, okno otwarte. No i firany były porwane.
Nie mówi, że zasłony tak samo na ziemi, gdzieś tam jakieś poniszczone i okno otwarte na całą oścież. I ojciec leży w łóżku nieruchomy. Całe łóżko mówi mokre od potu, spocone i się pyta, co się stało. Ojciec przez dwa tygodnie nie mógł chodzić. Dwa tygodnie do pracy w ogóle nie chodził. W łóżku go postawiła go na fotelu. No i tam lekarze i lekarze. On tam w szoku jest. No lekarze, że jakiś szok, że przejdzie mu nie i nic ojciec nie mówi, tylko podobno siedział i patrzył się przed siebie. I mi to opowiadał ojciec i matka potwierdziła także.
No to mówię panu, że coś tak tam musiało się dziać.
[01:08:15] - No ja panu powiem, że to, co pan teraz opisał, to mi się skojarzyło z tym, co podobno dzieje się z mediami podczas seansów spirytystycznych, podczas wydzielania się ektoplazmy. To podobno bardzo, bardzo wpływa negatywnie na zdrowie medium w niektórych przypadkach. Także może tutaj do czegoś podobnego doszło, że się, że się postać zmaterializowała używając jakby energii ojca i dlatego go tak wyprało z energii.
[01:08:41] - Myśli pan, że ja też mogę coś takiego zmaterializować, że to inni widzą i ja to widzę tak dokładnie i że to później przychodzi jeszcze raz do mnie?
[01:08:48] - No nie, tutaj się tylko odnoszę do tej relacji ojca, którą panu przytoczyłem przed momentem. A pan, pan jakiś jakiegoś osłabienia po tych zdarzeniach swoich nie odczuwał, prawda?
[01:08:59] - Nie, nie, nie, nie, nie, nie, ja nic nie czuję. Od tamtej pory to powiem panu, że ja nie miałem żadnej, żadnej z takich sytuacji. Mieliśmy też już wie pan, miałem ze dwadzieścia parę lat. Miałem to śmierć kliniczną. To mogę panu powiedzieć, co widziałem, jak to odebrałem. No ale jestem pewny tej śmierci. Zatrzymanie miałem rytmu serca. Z tych głupich zabaw to wynikało, bo byliśmy młodzi. Coś takiego. Kolega powiedział, że będziesz mocno dmuchał w palec z całej siły, a później jak ci przy ścianie trzy razy klatkę mocno nacisnę, to będziesz miał odlot, nie?
No i głupi jak to człowiek młody i głupi tam po piwku, czy tam nie wiem, dwóch to się zgodziłem na to nie. Nigdy nikomu nie zalecam. Oczywiście od razu mówię, żeby tam przypadkiem komuś przez głowę nie przeszło. No chłopak to później jak mi podał, to pamiętam, aż pięść w kurki dostałem. No i dmuchałem w ten palec na kitkach. Paweł mnie tam potraktował, wiadomo i zemdlałem. Oczywiście ja już miałem też swoje wizje po tym omdleniu, a kolega powiedział po tym jak się przebudziłem, że te cztery minuty dobre nie miał ze mną kontaktu i z całej siły mnie okładał nawet pięściami po twarzy, żeby mnie tylko obudzić. Nie wiedział co robić. Szok chyba. No ale na szczęście się obudziłem.
Może po prostu nie za czas jeszcze był dla mnie. Powiem panu taką miałem. Jak już się zemdlałem, to zobaczyłem salę w szpitalu. To było jak autentyko. Tak jakbyś pan był normalnie fizycznie nie leżę na łóżku. Ojciec siedzi koło mnie, trzyma mnie za rękę, patrzy jakaś pielęgniarka w drzwiach i matkę w drzwiach zobaczyłem płaczącą. Ja mówię Boże, mówię, coś się dzieje. Ja, ja po prostu jak zemdlałem, to miałem taką wizję, że jestem w szpitalnej sali. Rozumie pan, o co chodzi? W pewnym momencie jestem w szpitalnej sali.
Ja jak ja się. Jak ja to zobaczyłem, to pierwsze co mówię kurwa, mówię, zemdlałem. Nie wiem, jestem w sali szpitalnej, mówię. I to wszystko kojarzyłem, co się działo wcześniej ze mną, że dmuchałem ten palec. Mówię ja pierdzielę, ale odwaliłem numer. Musiałem zemdleć i mnie przywieźli do szpitala. Taka pierwsza myśl taka moja była. Ale to wszystko było takie autentyczne. Powiem panu, jakby to było naprawdę i do pewnego momentu oczywiście, bo później już zaczęły się ten. Już widać było, że coś jest nie tak, bo tam pojawiła się ta matka w drzwiach i ta pielęgniareczka tam coś latała.
Taki stary szpital, jakiś taki komunistyczny jeszcze wszystko to było. Nie to teraz to już w sumie mamy dalej szpitale tylko na salę operacyjną jak pan trafi, to tam pan zobaczy, jakby pan był na statku kosmicznym. Nie wiem, czy pan kiedyś był na operacji. W każdym razie mówię pierwsza taka myśl była. No pewnie, kurde, mówię już szybko wiedzą, ale tam wiesz, no oprócz drążarka to wiadomo, tam jak to młodzi nie. Różne rzeczy były. No i mówię no tak, no siedzę w szpitalu i taka myśl mi po głowie przeszła. No będę miał przesrane, nie? Mówię co ja narobiłem, ale widzę, że w pewnym momencie tak jakby siebie zaczynam widzieć nie z tej perspektywy jak leżę tylko coraz bardziej, coraz bardziej tak jakby widzę siebie od góry. Tą całą sytuację zaczynam widzieć od góry, tak jakby widzę ten pokój, ale mówię przy suficie tak jakby ciało swoje widzę, ale duchy duchowo będę już wyżej.
Wie pan, o co chodzi i widzę to, co się dzieje. Już wtedy kiełkowało mi w głowie, że to się już w tym całym wyobrażeniu wiedziałem, że coś jest nie tak. Tak jakby już te pierwsze takie małe świadomości odzyskiwał taką ze świata naszego, tak że tak powiem. I nagle, jak już zacząłem tak odzyskiwać tą świadomość i mówię coś tu nie gra, nie? Tak sobie myślę co się tu dzieje? Ja wiem, że chyba nie tak myślę. I w pewnym momencie zaczęło mi wszystko. Tak się zacząłem kręcić tak po prostu i tam zaczęło mi wszystko wirować. Tak ściągnął się obraz i zobaczyłem kupę ludzi. I tam byli wszyscy.
Powiem wam, że chyba każdy był, kogo spotkałem w życiu. Powiem panu, tyle ludzi było jakaś rodzina, znajomi. Widziałem cały tłum ludzi. Jeden za drugim stał takim rzędem jak w jakimś takim ciemnym, wielkim pomieszczeniu. I się to wszystko tak wirowało, wirowało i zobaczyłem tam gdzieś nagle oni tak szybko się jakby na bok przesunęli. Ja się zatrzymałem w wirowaniu i zobaczyłem taki na końcu taki mały biały punkcik. Nie. I coś mi tak mówiło, żeby do tego punkciku iść. Nie, ale w pewnym momencie ten ciemny obraz zaczął się tak rozjaśniać, rozjaśniać i zobaczyłem taką postać wielką nad sobą. A to był mój kolega, który mnie bił w twarz.
Jak sobie już otworzyłem oczy. On mówi kurde, chłopie, cztery minuty się nie boję cię, kurwa, ale co się dzieje? Nie? Ja mówię ja pier-Mówię do niego: ja chyba nie żyłem, nie? Mówię, bo widziałem rodziców i ten i wszystkich, kto kogo spotkałem na świecie, nie? I tak było. Też powiem panu zaaa, przysięgam na wszystko i opowiadam panu, opo-opowiadam panu tak, jak ja to widziałem, jaka, jakie są odczucia takie w tym zatrzymaniu rytmu serca. Bo to jest przy tym dmuchaniu w palec to się serce zatrzymuje, jest niedokrwieniem mózgu i nie wiem, czy serce bije, albo mózg się nie ukrwienia. Nie wiem, o co chodzi. W każdym razie taka śmierć kliniczna.
Tylko wyczytałem. Może doprowadzić do śmierci klinicznej. Tak to wyczytałem. No i później się przestraszyłem tego i już nigdy tego życia nie poprawiałem.
[01:13:30] - No tutaj takie elementy się pojawiły, które przywodzą na myśl zarówno elementy charakterystyczne dla NDE, jak i też elementy jakby wizji, którą mózg wykreował w sytuacji kryzysowej, żeby jakby łatwiej przez nią było przejść. Tak?
[01:13:43] - Tak, tak. Ja też to, ja też to. Ja też to widzę, że w ten sposób, że ja miałem pewnie jakąś tam wizję, taką już jakąś taką senną albo jeszcze mózg funkcjonuje i, ale to powiem panu, że to dużo się zgadza, w tym, co ludzie mówią i opisują, że, że często tak właśnie wyczytałem też tam gdzieś w innych relacjach, że właśnie widzą jakiś też, też często jest tak, że właśnie w jakimś szpitalu, w jakiejś sali, że właśnie ta rodzina się pojawia w tym wszystkim. I powiem panu o dziwo ten właśnie jakby punkt, w którym mnie tam coś wciągało, żeby to zajrzałem i zobaczyłem to na odległości, że coś tam jest i coś mnie tak ciekawego. Coś tam jest nie, ale właśnie wtedy, w tym momencie ten kolega się zaczął pojawiać przed tą izbę. No i uniknąłem tej śmiertelności na całe szczęście, bo pewnie by mnie dzisiaj już nie było i rozmawiałem z panem. Jeszcze tam pewnie z jedno dmuchnięcie w palce i mógłby się to różnie skończyć.
[01:14:31] - No nigdy nie wiadomo. I to już wszystkie historie przekazane przez naszego słuchacza. Na zakończenie pozwolę sobie odnieść się do pojawiających się niekiedy komentarzy od osób narzekających na jakość dźwięku. Chodzi rzecz jasna o niektóre rozmowy publikowane w ramach podcastu "Mówią świadkowie" oraz w innych audycjach emitowanych na antenie Radia Paranormalium. Być może niektórzy z Państwa mieli sposobność słyszeć, w jaki sposób rozmowy telefoniczne nagrywają niektórzy twórcy publikujący choćby na YouTube. Wiecie, smartfon ustawiony na tryb głośnomówiący i przyłożony do mikrofonu. Nie wiem jak was, ale mnie po wysłuchaniu czegoś takiego uszy krwawią. Dlatego, żeby wam oszczędzić krwawienia z uszu, rozmowy emitowane w Radiu Paranormalium nagrywam podłączając smartfona małą kablologią do karty dźwiękowej. I choć takie rozwiązanie znacząco poprawia jakość dźwięku, to jednak zdarza się, że nagranie i tak wymaga dość mocnej obróbki ze względu na trafiające się niekiedy niemożliwe do przeskoczenia ograniczenia techniczne. W ramach ciekawostki odtworzę teraz Państwu fragment rozmowy z dzisiejszego odcinka w wersji przed obróbką.
[01:15:45] - Chciałem panu opowiedzieć coś, co mnie spotkało takiego, co zmieniło w ogóle mój pogląd na świat i zawsze byłem sceptyczny co do tam jakichś tam sytuacji, takich jak ktoś opowiadał, że ktoś widział ducha czy jakieś nadzwyczajne rzeczy, to nie to, że się śmiałem z tej osoby, ale po prostu uważałem to, że, że, że to jest po prostu nieprawda. No, że ktoś może tam coś przewidział albo coś mu się przywidziało, albo jakiś zbieg okoliczności, że to może jakoś inaczej odebrał.
[01:16:15] - Przyznacie Państwo, że w tym nieobrobionym fragmencie słychać bardzo dużą różnicę względem tego, co poleciało w dzisiejszym odcinku. Podczas obrabiania tego nagrania użyłem całego arsenału wtyczek VST, w tym takich wykorzystujących AI, aby doprowadzić nagranie do stanu pozwalającego na publikację. Nie będę tu oczywiście robił temu oprogramowaniu darmowej reklamy. Gdyby ktoś jednak był ciekaw albo potrzebował nazw tych narzędzi, mogę je podać drogą e-mailową. Dodam jeszcze tylko, że choćby ze względu na dbałość o jakość dźwięku, edycja i przygotowanie takiego nagrania rozmowy do publikacji wymaga nieraz poświęcenia bardzo dużej ilości czasu oraz bardzo, bardzo dużo pracy. No i to tyle ciekawostek dźwiękowo technicznych. Przy tej okazji poznaliście trochę Radio Paranormalium od kuchni i tym oto akcentem kończymy siedemdziesiąty czwarty odcinek podcastu "Mówią świadkowie". Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Polecam również Państwa uwadze nowy numer miesięcznika "Nieznany Świat", w którym w wydaniu listopadowym znajdziecie dużo ciekawych wątków o tematyce ufologicznej oraz dokończenie niezwykle ciekawego materiału o komunikacji między ludźmi a zwierzętami.
Jak się bowiem okazuje, komunikacja choćby z domowymi pupilami nie ogranicza się do czegoś typu kici, kici, głasko, głasko. Polecam również Waszej uwadze kanał czasopisma na YouTube, gdzie od jakiegoś czasu obok innych treści ukazują się w formie dźwiękowej wybrane relacje z rubryki "Dotknięcie nieznanego". Warto też zajrzeć na kanały Piotra Cielebiasia "UFO Historie" oraz Marka Żelkowskiego "Wehikuł Wyobraźni", gdzie panowie omawiają cały szereg ciekawych tematów, w tym te znane z anteny Radia Paranormalium. Nie zapomnijcie również odwiedzić stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie oprócz archiwum podcastów w postaci mp3 znajdziecie też liczne artykuły, a także czata i forum, na których można dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkiego YouTubeusza. Na YouTube wszystkie potrzebne linki znajdziecie w opisie pod tą audycją. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów.Stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem.
Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio kropka paranormalium kropka pl. Radio kropka paranormalium kropka pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skype nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio małpa paranormalium kropka pl. Radio małpa paranormalium kropka pl.
Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www paranormalium pl. Www paranormalium pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium.
Dołącz do nas na forum kropka paranormalium kropka pl.