[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy X teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższych kilkudziesięciu minut z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszą audycję wypełni w całości kolejna paranormalna spowiedź. Z góry uprzedzam, że mój dzisiejszy rozmówca prosił o zmianę barwy głosu. Dlatego niniejszym w tym momencie dostajecie Państwo ode mnie uwaga, uwaga! Znajcie moją szczodrość w prezencie minutę na poszukanie słuchawek. Słuchający na YouTube mogą też włączyć sobie napisy. Wysłuchamy dziś obszernej rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się z radiem historiami z całego swojego życia, odnoszącymi się do obserwacji duchów, poltergeistów, manifestacji dziwnej energii w jego mieszkaniu i tak dalej. Zajrzymy też w zaświaty, bowiem kilka historii będzie dotyczyło monacji oraz znaków od zmarłych.
Historie będą jedne mniej, a inne bardziej spektakularne, ale zawsze prawdziwe i myślę, że przynajmniej jakaś ich część skłoni Państwa do zadania sobie pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości. A zatem zapraszam do słuchania.
[02:22] - Powiem szczerze od dłuższego czasu, bo już od dwóch lat się dowiedziałem o państwa rozgłośni i od około dwóch lat państwa słucham i tak się od jakiegoś czasu przymierzałem, ale nie miałem takiej w sobie, nie wiem, jak to nazwać, odwagi czy takiej mocy. I tak w końcu już postanowiłem, że jednak chciałbym się tam podzielić jakimiś swoimi przeżyciami. Mam właśnie, zauważam, że jak na przykład choć głębiej myślę i mam na myśli, że myślę o tych osobach nieżyjących, jeżeli tam ktoś z bliskich kiedyś odszedł, jak ja o nim myślę mocniej i jestem w miejscu, gdzie ta osoba kiedyś przebywała. Nawet to nie musi być osoba bliska, bo miałem właśnie takie sytuacje, że na przykład kiedyś, bo jestem budowlańcem z zawodu, no i gdzieś tam mnie wrzucają na jakieś tam budowy i kiedyś byłem na takiej budowie, to było niedawno, tam bodajże w zeszłym roku i właściciel tych powiedzmy posesji on już nie żył, a ja jeszcze z piętnaście, dwadzieścia lat temu miałem z nim jakiś tam kontakt. Kiedyś, kiedyś właśnie powiedzmy dwadzieścia lat temu i w ostatnim czasie byłem na tej jego działce przy jakiejś tam budowie i zdarzyło mi się tak, że patrzyłem się na słupek od płotu. Zwykły jakiś słupek od płotu, jakiś kawałek tam drzewa i dosłownie na sekundę czy ułamek sekundy ukazała mi się twarz tej osoby, tego człowieka będącego właścicielem tej posesji, nieżyjącego już. I ja go nie pamiętałem, jak on wyglądał sprzed dwudziestu lat, tylko wiem, że miałem z nim jakiś kontakt, chwilowy, tam przelotny. I właśnie ostatnio się przypadkiem zdarzyło, że wylądowałem na budowie na jego, jego posesji. On już nie żył. I tak właśnie wspominałem sobie, że a tu coś my kopali, tu coś my stawiali i tak dalej.
Tak myślałem o nim i jego głowa, sama głowa na szczycie słupka od płotu i jego twarz, jego głowa się ukazała na sekundę. To jest taka jedna sytuacja, inna sytuacja to też byłem na jakiejś budowie, na, na jakimś zakładzie, coś tam budowaliśmy jakąś halę i też było jakieś tam krzesło położone na takiej studzience wodociągowej. I to krzesło jak popatrzyłem się to, to krzesło zamiast tego krzesła zobaczyłem tułów kogoś bliskiego, nieżyjącego już. I ta bliska osoba kiedyś właśnie pracowała na tym zakładzie. No to ta osoba już nie żyje od dłuższego czasu. I ja właśnie będąc tam popatrzyłem się na to krzesło i to krzesło zamieniło się tam. Zamiast tego krzesła widział od głowy do pasa tułów mężczyzny. Nie pamiętam, nie zdążyłem tam twarzy zidentyfikować, czy w ogóle twarz była widoczna. Nie jestem tak pewien, ale wiem na pewno, że widziałem jakby połowę mężczyzny. I to też było...
To jesienią to było albo, albo nawet tego lata to było jakoś. Zdarzają mi się takie sytuacje, bo na przykład jak o, byłem u znajomej, ona mówi, że przebudowała, otrzymała po kimś tam jakimś czy kupiła jakiś tam dom, przebudowała ten dom, a w tym domu przed przebudową, dawniej, dawniej mieszkała jakaś kobieta w podeszłym wieku i no ta kobieta już tam odeszła, nie żyje. I ona mówi, że jak przebudowała ten dom, zaczęła w nim mieszkać, to na początku słyszała takie stukanie.Ścianę. Trzy takie stuknięcia tak palcami mocniej. Takie trzy stuknięcia były pod rząd i ona usiłowała to zdiagnozować, skąd te odgłosy dochodzą. No ale, ale to nic. Jakoś tam nie mogła fizycznie tego uzasadnić. No i wyszło, że to no są niewiadomego pochodzenia te odgłosy. I tak właśnie skojarzyła, że, że to ta nieżyjąca kobieta właśnie daje jakieś znaki, że powiedzmy, że to było jej. Ten budynek, no wcześniej ona budowała, ona mieszkała.
Ja będąc u niej, u tej znajomej, ona mi opowiadała, bo tam znamy się dłuższy czas. No i ona tam mniej więcej jest, jest w temacie te duchowe tematy. Ta duchowość nie jest jej obca. I ona mi opowiadała, że jakaś kobieta w podeszłym wieku tu ten dom wybudowała. Później ona tam była, przebudowała i tak dalej. Jak ona mi to opowiadała, ja kątem oka gdzieś za tą znajomą, gdzieś tam w kącie pokoju tam była zasłona od okna, jakieś schody, coś takiego. Zobaczyłem taką nie postać, bo to byłoby za dużo powiedziane, ale taki zarys.
[07:24] - Taką jakby sylwetkę, prawda?
[07:26] - Sylwetkę tak, tak, tak. Sylwetkę. Taki obrys sylwetki takiej babuleńki, takiej jak gdyby miała, jakby to było chusta na głowie i tu po zewnątrz, po ramionach, tutaj do tułowia było takie właśnie zarys tej sylwetki widać i to mi się skojarzyło z taką babuleńką. A ona? Ona właśnie ta znajoma mi mówiła, że to była kobieta w podeszłym wieku i tak dalej, i tak, że ja to zobaczyłem i mówię jej no, chyba tam stoi przy schodach, nie? No ale ona tak nie no, nie, nie pociągnęła tego tematu. Ale to nie są takie, żebym to widział długo mógł się komunikować z tą postacią czy tą zjawą. To jest dosłownie na chwilkę, na chwilkę się to pojawia i znika. Miałem też sytuację kiedyś coś tam popsułem. To było bodajże dwa lata temu, na jesień coś tam popsułem i mocno byłem tym przejęty, zdołowany, obciążony.
To dosłownie i to też gdzieś na jakiejś budowie było. Bałem się. Mocno się bałem, że to jakoś będę finansowo się odbije na mnie. To widziałem. I wtedy i taki byłem. Pamiętam, że byłem zdołowany. To wtedy widziałem takie wie pan, cienie. Może nie tak cienie. To było popołudniu, a widziałem takie żółte blaski, tak jakby słońce gdzieś tam przez jakieś szczeliny mocniej świeciło. Albo ktoś nie wiem, jakby jakiś.
A to było widno. To było godziny południowe czy lekko popołudniowe. Pogodny dzień, ale tak było pogodnie. Ale to nie było taki słoneczny i no tak było lekko. Nie było tego słońca, było takie jakby zachmurzone lekko. A ja wtedy widziałem takie, takie blaski, takie tak, jakby mi ktoś dawał właśnie znać, że nie wiem, jakieś sygnały, że jednak jest nadzieja, żebym się powiedzmy nie, nie, nie dołował, nie? Właśnie jak mam właśnie takie sytuacje, że jestem zdołowany czymś mocno obciążony, smutny, przygnębiony, no to mi się pojawiają właśnie takie sygnały. No i to było tam na jakiejś budowie. To była jeszcze taka sytuacja. Kiedyś miałem tak, że odnośnie przygnębionego stanu mojego, jaki czasem mi się powiedzmy zdarza, to gdzieś tam byłem i tak sobie stałem oparł się o stół i taki smutny byłem i tak zza ściany, bo były takie drzwi, jakbym w pomieszczeniu i przez te drzwi otworzone za tych drzwi widziałem, jak dwie takie kule się mniej więcej wielkości piłki do koszykówki, takie kule siejące się jak dawniej w telewizorze się tam były zakłócenia i się siało.
Nie było odbioru, tylko się siał telewizor. To obraz w telewizorze to takiej resztki te kule. Jedna się tak pomału się tak wysunęła, tak w powietrzu, metr nad ziemią, metr dwadzieścia nad ziemią. Jedna kula właśnie wielkości piłki do koszykówki się wysunęła, taka siejąca i tak znikła. Znikła pozostała i za nią wysunęła się następna. Tak właśnie zza ściany się wyłoniła w powietrzu tak i za chwilę to znikło. Obie identyczne były te kule i też, też no, na pewno to nie było jakieś przywidzenie, jakieś, jakieś złudzenie czy coś. Widziałem to absolutnie jestem pewien tego, co widziałem. Było też odnośnie tych kul. Było też w domu było tak.
Taka sytuacja, że przyszedłem do domu, wszedłem. Idę przez przedpokój do pokoju. W przedpokoju ja dosłownie poczułem nie było nikogo w domu. W przedpokoju ja poczułem tak, jak gdybym się może nie zderzył, ale wszedł na kogoś i się przeciskał. Musiał przecisnąć przez kogoś, przez, przez coś, a nie było nikogo w domu. Nikogo nie widziałem. Nic. I to było w dzień, w dzień po południu. Ale tak to czułem, że musiałem się przez kogoś przecisnąć. I tak mnie to zdziwiło.
Nie ma nikogo. Nikt tu nie stoi, a ja muszę się dosłownie przeciskać przez kogoś albo przez taką jak gdyby masę. Ale to w ogóle nie było widzialne i przecisnąłem się przez ten przedpokój. Tak poczułem, że jest mi ciężej iść. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem kulę wielkości piłki plażowej. Tak na plaży, tak? Takie piłki to się tam dmuchane takie można spotkać takiej wielkości. Taką kulę też siejącą się. Identycznie się siała jak te dwie mniejsze kiedyś tam wcześniej widziane piłki do koszykówki. To ta była jedna duża piłka do siatki wielkości i ona też była cała siejąca i ona też tak pomału, tak jakbym powiedział nie wiem, dostojnie oddalała się, przesuwała się ode mnie, oddalając i to też ona była tak z nie wiem, pół metra nad ziemią gdzieś.
I tak pomału, pomału się przesuwała. No i za chwilę znikła. Także takie przygody mi się zdarzają.W tym tygodniu też miałem kolejną sytuację, że przyjechałem samochodem skądś tam i taki byłem lekko zły i smutny, bo coś mi tam nie wyszło. No i coś tam sam poczułem się taki zawiedziony sam, sam sobą. Wysiadłem z samochodu, podjechałem pod dom, wysiadłem z samochodu, otworzyłem drzwi. Było ciemno już. Noc była. Zapaliło się światełko, bo jest tam w samochodzie takie światełko jak są pedały tam gazu, hamulca, sprzęgła nie jak buty. Nogi się tam trzyma i tam jest taka lampka i ona się powinna zapalać jak się otworzy drzwi przy wsiadaniu wysiadaniu, ale ona coś tam jest popsute i ona w ogóle nigdy nie, nie. Ja nawet nie wiedziałem, że ona tam jest.
W ogóle się to nie świeci nigdy. A ostatnio właśnie w tym tygodniu wysiadłem z samochodu. Patrzę, a tu tak widno pod nogami. Co to, co to tam? Patrzę o, jak światełko się tam zaświeciło. Myślę to nawet nie wiedziałem, że tam jest. No i wziąłem, zamknąłem drzwi i zgasło, nie? No i otworzyłem i się świeci. To było takie dziwne, że nigdy się to nie świeciło, nigdy się nie zapalało, a się zapaliło. Akurat w ten dzień jak przyjechałem takim nie w sosie.
[13:48] - Może się przypadkiem naprawiło.
[13:50] - No może, ale jak wsiadałem to już nie działa. No innym razem byłem w łazience nad wanną mam suszarkę, na której suszy się pranie podwieszoną pod sufitem. Co najmniej kilka razy mi się zdarzyło, że gdy byłem w wannie i się kąpałem, to spadało mi coś na głowę. Jakaś część odzieży, która wisiała na tej suszarce cały dzień, ale spadła akurat wtedy, kiedy byłem w wannie, mimo że niczego nie dotykałem. Zresztą to było na tyle wysoko, że nie dałbym rady normalnie sięgnąć.
[14:20] - No i nie było też opcji, żeby to się jakby samo odpięło, tak?
[14:23] - Nie, bo gdyby miało się odpiąć wcześniej, to by musiało już dawno spaść. A nigdy mi się nie zdarzyło, żeby coś spadło wtedy, gdy gdy nikogo nie było w łazience i potem leżało w wannie. Dopiero jak byłem w wannie, to podczas kąpieli słyszałem taki szum jak ta bluzka mi się zsuwa i buch na głowę mi spadało. Takich akcji miałem no co najmniej kilka. To już jakiś czas temu to tak było, że tak się działo. No i oczywiście ja byłem sam w łazience, także nie ma opcji, żeby ktoś sobie jakieś jaja odstawił. Także ja uważam, że to musiało być działanie jakichś sił niefizycznych. Miałem też takie sytuacje, tylko tego jakoś tam się nie bałem, to to dla mnie są jakieś takie sygnały optymistyczne. Ale miałem sytuację, kiedy się bałem. Spałem w nocy, śpię sam w łóżku, w pokoju nie ma nikogo absolutnie.
No i w nocy coś mnie budzi. Spałem na boku, pod głową miałem poduszkę pod poduszką wiadomo, łóżko jest. I budziło mnie takie coś, jakby ktoś włożył dłoń pod tą poduszkę między poduszkę a łóżko i tak palcami skrobał, drapał w tą poduszkę i to mnie obudziło. Ja już byłem obudzony i dalej czuję, że ktoś lub coś, jakieś palce lub dłoń jakoś drapie, skrobie po tej poduszce. Nie było absolutnie nikogo w pokoju. Byłem sam i słyszę takie poruszające się palce pod tą poduszką. Powiem szczerze, że się wtedy bałem. Bałem się otworzyć oczy. W pokoju było ciemno. Nie rozglądałem się, bo nie wiedziałem co zobaczę.
Bałem się. To była taka sytuacja, że byłem przelękniony, ale po chwili to ustało. No i ja jakoś tam później ochłonąłem. No i zasnąłem dalej. To była jedna sytuacja i to było tak nie wiem, kiedy jeszcze mogło być do dwóch lat wstecz albo może nawet w zeszłym roku to było, w tym chyba nie. Później, po tej sytuacji, tam powiedzmy miesiąc do przodu, była sytuacja, że było podobnie. Spałem w nocy, nie było w pokoju nikogo. Tak samo w łóżku byłem sam. W pokoju byłem sam. Ciemno, wiadomo.
Śpię w nocy, a tu czuję, jak pod poduszką ktoś palec, kciuka. Nie wiem, czy coś takiego. No tak jakby skojarzyłem sobie to. Nie, nie widziałem tego absolutnie ani nie czułem, ale jakiś kołek, kciuk, cokolwiek tak sobie skojarzyłem tak jakby ktoś kciuka czy jakiś kołek wciskał w poduszkę i to gniotło mnie w głowę, w bok głowy. Spałem na boku, miałem głowę na poduszce, bok głowy, poduszka wiadomo na łóżku i coś tak jakby z łóżka się kołek wysuwał i cisnął w poduszkę i przez poduszkę cisnął mnie w bok głowy. Tutaj jak ucho koło ucha gdzieś. I obudziło mnie to i to mnie obudziło. I w momencie jak się obudziłem, to to automatycznie ten w cudzysłowiu kołek, kciuk nie wiem, coś kłującego. Czułem jak to się chowa, jak było to wciśnięte w poduszkę i w moją głowę to tak jakby to się chowało. Czułem jak to się chowa.
Tak maleje, ta siła się zmniejszała i tak jakby się to schowało nie wiem, wsunęło w poduszkę, w łóżko i to mnie też obudziło, ale to już byłem jakoś tak, że wcześniej miałem to wrażenie z tymi palcami, z tą dłonią, to już aż tak się nie bałem. Otworzyłem oczy. Oczywiście nie było nikogo, nic nie widziałem, żadnych tam blasków, żadnych cieni. Nic, nic. Nikogo nie było w pokoju.
[17:59] - Jest pan też pewien, że pod poduszką nic nie było? Tak?
[18:03] - Tak. No bo ja spałem na tej poduszce i później jak ten, to ta poduszka nic mnie nie kłuło. Nie, nie ten. No to kładąc się do łóżka nie było absolutnie nic pod poduszką i w nocy też sobie sam nic, że tak powiem, nie wsadziłem pod tą poduszkę. To no dosłownie to było tak, że coś się wysuwa. Ja się budzę, obudziłem się i to jak się obudziłem, to to się to się ma chować, to się tak jakby wsunęło. Tutaj nie ma opcji, żeby to było jakiś nie wiem, mechanizm czy coś.
[18:32] - Wyklucza pan też, że to nie jest jakby problem związany z materacem, tak? Jeżeli dobrze rozumiem.
[18:39] - Nie, nie, absolutnie nie, bo tam nic nie ma takiego, żeby z niego coś wystawało, przeszkadzało.Uwadziło. Nie wiem. Coś się tam kantowało, samo się jakoś zmieniało położenie coś. Nie, nie, nie. Nie ma takiej opcji, żeby to były jakieś takie mechaniczne, fizyczne powiedzmy zmiany. Bo odnośnie tego spania i poduszek to były dwie, dwie takie akcje z tymi palcami, z tym kołkiem, kciukiem. Była też jeszcze jedna opcja, taka odnośnie spania w pokoju. Było tak, że spałem sobie w pokoju i już było rano, widno i w ogóle. I sobie śpię, a czuję, że ktoś mnie budzi. A miałem głowę, tak miałem głowę, że łóżko jest przy drzwiach i jak stojąc w drzwiach można, jest blisko się łóżka i jak ktoś ma, śpi i ma głowę na łóżku, no to można go spokojnie dotknąć, nie?
Bo to jest blisko drzwi wejściowych do pokoju. Takie ustawienie. No i ja spałem właśnie z głową przy, w tym końcu łóżka, co jest blisko też drzwi wejściowych do pokoju. No i spałem. I powiem panu, że śpię sobie. Już było rano, widno. Czuję, że coś mnie, ktoś mnie budzi, ktoś mnie budzi tak coś jakoś po głowie. Ktoś mnie tak budzi czy coś mówi do mnie. A zdarzało się, że matka mnie budziła czasem, jak tam coś gdzieś przespałem czy coś. No ale to rzadko, nie?
Ale były takie, takie, takie no sytuacje. Powiem panu, coś mnie obudziło. Byłem zaspany, wie pan. Otworzyłem oczy. O, widno tego. I patrzę nad sobą tak jak na tym łóżku leżę z głową przy końcu łóżka, blisko drzwi wejściowych. No i patrzę tak nad siebie i zobaczyłem postać kobiety. Postać kobiety. No szybko pomyślałem: "Aha, matka wyszła, pewnie zaspałem. Już późno tego", nie?
Ale tak jakoś jeszcze zaspany byłem mocno i tak słabo kontaktowałem, ale tak się jakoś skupiłem więcej na tej kobiecie, co stoi nade mną nad łóżkiem. Ale to było, no chwila, dosłownie ułamek sekundy, że widziałem tą postać. I ja zacząłem identyfikować. No kobieta okej. Zacząłem identyfikować dokładniej tą kobietę, a ja się patrzę. Ona tak. Później tak myślę, bo szybko znikła ta, ta postać, bo co się okazało, że to nie była matka. To była... Włosy miała takie do nosa zasłaniające oczy, że widziałem twarz tylko od dołu do nosa. Od nosa były włosy.
No nikt się tak nie czesze, żeby, żeby zasłaniać twarz do końca, do dołu nosa włosami. Właśnie twarz widziałem tej kobiety. Miała włosy do dołu nosa. Jakąś tam nie wiem, bluzkę czy coś. I tak patrzę, patrzę dokładniej, a już nie było tej postaci. A to ta, ta jakby ta postać mnie obudziła. Się popatrzyłem. Zobaczyłem o kobieta, a to matka. I tak myślę. A tu przecież to w ogóle pierwsze, że nie matka, dwa, że ona za sekundkę znikła.
No i też, ale to było dawniej, to było, nie wiem, kilka lat temu. To, to tak, że po prostu takie miałem, taką akcję. No i też jeszcze jest, może nie nadużywać tego słowa zwyczaj, ale jest tak, że jak u mnie ktoś umrze z bliskich, to później tak jak gdyby przychodzi się pożegnać czy daje znać, że odszedł czy w jakiś tam sposób. Ostatnio odeszła moja babcia, to było w zeszłym roku w marcie. No to ona zmarła gdzieś w nocy. No to ja miałem sen, że ją widziałem w płaszczu przyozdobionym. Miała taki płaszcz zimowy. Jak byłem dzieckiem, no to chodziła w nim i we śnie ja widziałem, że ona była w tym płaszczu, ale ten płaszcz był przyozdobiony kawałkami potłuczonych butelek. Tak to jakoś. Nie mogłem, nie mogłem sobie tego wytłumaczyć, o co chodziło z tymi butelkami.
Ale może butelki to chodziło o jakieś tam szkiełka z dzieciństwa. Jak się było dzieckiem, no to się tam jakiś kawałek coś znalazło do zabawy. No nie wiem. No jakiś taki wątek się pojawił. No i widziałem tą babcię we śnie, właśnie w tym płaszczu przyozdobionym. Tak wyglądała elegancko, bym powiedział. I takie miałem odczucie i no to miałem sen. A koło południa po przebudzeniu następnego dnia, koło południa się dowiedziałem, że babcia odeszła. No i to było takie ostatnie. Wcześniej umarł wujek bodajże i on też tak było, że siedziałem w pokoju sam, a tu w pokoju przez pokój przeleciał, nie wiem, przesunął się, przeleciał, bo to szybko dość się działo.
Przeleciał taki płomień, taki płomień jak zapalniczka, świeczka takim dużym ogniem się pali i taki płomień tak, tak myknął, tak przez pokój się przeleciał i szybko przesunął, tak jakby ktoś trzymał w dłoni zapalniczkę i tak machnął w poprzek. Pomyślałem, że a to pewnie wujek przyszedł się pożegnać. Jeszcze wcześniej był pogrzeb, ale to było dawniej, w dwa tysiące siedemnastym pamiętam, na jesień był pogrzeb innego wujka. Było tak, że ja siedziałem w pokoju przy stole. Sam byłem. Na stole był jakiś, jakiś coś. Był jakiś papier zwinięty tak jakby w kulkę, zgięty, coś takiego. I ten papier on się tak sam przesunął w bok. I tu też tak skojarzyłem, że to wujek pewnie przyszedł się pożegnać.
[24:27] - No to można uznać za molicję bądź molicję w momencie oczywiście, gdy zmarły odchodzi, gdy bliski odchodzi z tego świata albo wizyty zmarłych już po odejściu, prawda?
[24:41] - Tak. Ta babcia we śnie to może była natychmiast, jak inne funkcje życiowe się tam zatrzymały. Już, już opuściła ciało fizyczne. No to to musiało być takie świeże, nie? A tamtych dwóch wujków to już było jakiś tam czas, jak nie żyli. To było chyba nawet po pogrzebie czy jakoś tak. No już nie było w tym momencie. Ja już wiedziałem, że oni nie żyją. A tu babcia jak zaspałem we śnie, to ja nie wiedziałem, że ona w nocy umrze, że no nie żyje. Bo to tu się dowiedziałem fizycznie następnego dnia koło południa, że babcia odeszła.
[25:15] - Czyli mamy jeden przypadek molicji i dwa przypadki co najmniej wizyt zmarłych wujków w pana przypadku.
[25:25] - Tak, tak, tak.
[25:26] - Pan opisywał tutaj ten, tu jest ten szczegół z tym ubiorem babci, te szklane elementy. Czy pan może się zastanawiał, czym to może być spowodowane? Może to jest jakieś odniesienie do sytuacji jakiejś z życia?
[25:40] - Myślę to, bo nie wie pan, ten płaszcz, powiem panu, on był fajny. Jak ja byłem mały i babcia w tym płaszczu była, bo to miała taki, wie pan, do kościoła gdzieś, wie pan, do lekarza. Tam na wsi mieszkała, pochodziła ze wsi, całe życie na wsi i miała ten płaszcz. On był fajny, ale nie wiem skąd te szkiełka takie zielonkawe, jakieś takie ozdoby. Ale te szkiełka były przymocowane do tego płaszcza. W ten sposób ona stała i w ten sposób były przymocowane, że to nawet tak fajnie wygląda, że to było takie, takie no tak ma być i tak ze smakiem. To nie było tak, że płaszcz jest zanieczyszczony odłamkami szkieł, tylko to wyglądało tak, jakby to celowo ktoś fajnie tak ozdobnie w celach ozdobnych przymocował. To jedyne co żem tak kombinował, to jak byłem dzieckiem, to właśnie u babci, bo tam dużo czasu spędzałem w dzieciństwie u babci, to bawiliśmy się tam ja, tam inne dzieci, bo to były lata osiemdziesiąte. Ja jestem z lat połowy lat siedemdziesiątych i będąc dzieckiem tam bawiliśmy się takimi, wie pan, ktoś wyrzucił gdzieś tam jakiś taki na esencję taki czajnik mały, wie pan, taki taki sporo przelanym taki, taki czajniczek czy coś takie szklane.
[27:00] - Taki imbryczek jakby.
[27:02] - No, no i to było takie, takie ze szkła sporo przelany. I ktoś to wyrzucił i my się bawili tam coś my znaleźli, a to jakiś saganik, a to jakiś kubek bez ucha. Tam jako dzieci właśnie takimi między innymi w naszej zabawie używaliśmy właśnie takich już niepotrzebnych jakiś wyposażenia, elementów wyposażenia kuchni. Jedynie to właśnie te potłuczone te szkła z płaszcza mi się tak kojarzyły, że to najbliżej było do tych właśnie takich niepotrzebnych elementów, co się tam zużyło, wyrzucało i to takie miałem skojarzenie.
[27:42] - Bo jeżeli dobrze pamiętam, to zdarzało się panu obserwować postaci, których pan nie rozpoznawał. Czy udało się panu zapamiętać jakieś szczegóły ubioru tych postaci? Jeżeli oczywiście były widoczne. Czy w ogóle było coś takiego, co jakby uderzało pana w wyglądzie tych, tych istot?
[27:59] - Wie pan, to ta babuleńka, co tam widziałem ją, jej no obraz tej babulenki, no to, to widziałem tylko taki jasny, biały, biały tak jakby taką białą linią z takiej gęstej mgły zaznaczony obraz postaci. Nie widziałem nic z odzieży. Ta kobieta, co mnie obudziła, co miała włosy do dołu nosa. No to ta włosy miała ciemne do dołu nosa i miała jakąś nie wiem, nie pamiętam. Powiem to było kilka lat temu. Miała jakąś nie wiem, bluzkę czy coś tak jakby tu pod szyją, tak jakby stójkę, coś takiego, że to takie było. No to było. Pamiętam, że miałem takie odczucie, że to było eleganckie, że to nie było takie, że, że jakieś łachmany, tylko że to było takie wie pan, że to było takie eleganckie, że to się mogło podobać, ale nie, nie, nie było to białe, tylko to było takie ciemniejsze, ale też nie wiem, w jakim kolorze. Nie pamiętam. Zapamiętałem-
[29:00] - No taki elegancki strój, tak?
[29:02] - A ja bym to tak pociągnął to, co z pamięci usiłuję tam, bo ja tego wie pan, nie zapisuję, bo powiem tak, że mi się tyle tego zdarza, tyle tych zdarzeń mam, że, że no jest dużo, no może nie codziennie, ale, ale co jakiś czas występują takie wydarzenia w moim życiu. Ja tego nie zapisuję, nie notuję. I no tak mówię: a spokojnie, ktoś tam daje znaki i okej. I no i zajmuję się dalej jakimiś tam obowiązkami życiowymi.
[29:33] - No może warto zacząć to jednak zapisywać, chociażby z czystej ciekawości, czy się coś w przyszłości nie zweryfikuje. A próbował pan może coś robić w ogóle w kierunku rozwinięcia u siebie tych paranormalnych zdolności postrzegania tych różnych niefizycznych rzeczy, istot i tak dalej? Na przykład medytacje jakieś, szukanie jakichś książek o tej tematyce.
[29:57] - Powiem tak szczerze: z medytacją no to usiłuję tam coś pomedytować i tak dalej. Nie wychodzi mi, nie mogę się skupić dwie czy z pięć sekund i jestem, mój umysł jest zalewany tonami myśli jakichś tam dowolnych, bo trzeba to i tamto, siamto przemyśleć, przeanalizować i to mi wszystko. Im więcej wie pan, im więcej chcę się skupić i skupić na oddechu, tym więcej nagle się znajduje rzeczy do przemyślenia. Także medytacja to nie wychodzi mi. Odnośnie książek, no to najlepsze jest to, że jak ja byłem w wieku szkolnym i chodziłem do szkoły, no to czytałem dosłownie wszystko, co tylko się dało. Nawet jak łupiłem ziemniaki, to gazetę czytałem. Ja łupiłem łupiny na gazetę, bo one szły tam osobno, to nawet tą gazetę czytałem. Czytałem w wieku szkolnym wszystko. Obecnie kupiłem sobie książkę, bo chciałem tam poczytać odnośnie wychodzenia z ciała i kupiłem książkę. Przeczytałem kawałek i skończył się zapas.
Także ani z czytaniem, ani z medytacją mi to nie idzie.
[31:03] - Tutaj nasuwa mi się taka sugestia może pan spróbuje jakiś technik na uspokojenie tej bieganiny myśli, prawda? Podczas medytacji. Bo jest coś takiego, że ja ostatnio byłem na kursach u Pawła Byczuka. Zresztą kilka razy już u niego byłem. Nie wiem, czy pan kojarzy takie nazwisko. To jest-
[31:21] - Kojarzę, tak, tak kojarzę.
[31:22] - I zawsze na początku ćwiczeń takich różnych medytacyjnych, które tam robiliśmy, zawsze jest coś takiego. To zresztą pojawia się też w medytacjach tutaj podczas spotkań The Monroe Institute Polska, które transmitujemy w pierwsze wtorki miesiąca. Jest coś takiego, że wyobraża się, jest, trzeba sobie wyobrazić taką jakby skrzynię, dużą skrzynię, do której się wkłada sprawy, które nas niepokoją, które nam zaprzątają umysł tak, żeby nam te sprawy nie przeszkadzały podczas medytacji, tak żeby nam się nie wcinały, żeby umysł jakby nie analizował jakichś innych rzeczy. Wsadzamy do tej skrzyni te różne sprawy czy też symbole odnoszące się do tych spraw i zamykamy tą skrzynię i się od niej odwracamy. I to ma jakby pomóc nam przestać myśleć o tych sprawach życia codziennego. Także myślę, że warto spróbować, bo to też te wszystkie medytacyjne rzeczy, te różne OBE, one wymagają jednak no nauczenia się wchodzić w ten stan pogłębionego relaksu, żeby coś się dało jakbySensownego w tym stanie zrobić. Także myślę, że no warto, żeby pan dalej próbował i warto, żeby pan też zapisywał te, te swoje różne wizje, te zdarzenia, bo może się coś może się okazać, że pewnego dnia coś się z tego jakby zweryfikuje.
[32:41] - No pomyślę nad tym, bo, bo no faktycznie to ta bieganina myśli to jest, no nie do opanowania, to, to nie jestem na moje możliwości, nie umiem tego opanować. To tak, jakby mnie jakieś stado myszy gdzieś wypuścić w jakimś pomieszczeniu z klatki i one zaczęły gonić po całym pomieszczeniu. Mam na przykład ze snami. Co się kładę spać, ja jestem dosłownie zalewany snami. Mam tyle snów w nocy, że dosłownie to są, no niesamowite ilości. Ja idę spać i mi się tyle rzeczy przyśni w nocy, tyle wydarzeń, to tak, jakbym miał tam dodatkowe życie. Jedno życie mam tu, to rzeczywiste, a w nocy idę spać i ja tam mam sny całą noc. Dosłownie mam, no pełno tych snów. Tak jako ciekawostkę mogę, mogę taki przykład opisać, jak kiedyś byłem w gabinecie stomatologicznym tam na plombowaniu zęba u dentystki. No i ja się uśpiłem na fotelu dentystycznym w czasie zabiegu plombowania zęba.
Byłem znieczulony miejscowo, nic mnie nie bolało, do dentystki miałem zaufanie. Także byłem spokojny. Nie było tam jakichś emocji. No to tak sobie leżę, leżę na tym fotelu. Ona coś tam plom-plombuje tego zęba. Ja jak leżałem na tym fotelu, to ja się uśpiłem. Uśpiło mi się dosłownie nie wiem, ile mogłem spać, bo mnie szybko obudziła i mnie ochrzaniła, że tu się nie śpi. Obudziła mnie. Nie no załóżmy, że pięć sekund może spałem, zanim się spadła, że, że pan się gdzieś się uśpił.
[34:17] - No niejeden by pozazdrościł takiej zdolności zrelaksowania się na fotelu dentystycznym, prawda?
[34:24] - No wie pan, ja, no nie oszukujmy się, też się boję do dentysty chodzić. No może nie aż tak, no ale, ale też jakieś obawy wychodzą. Ale, ale no tą dentystkę miałem taką, że czułem się tam bezpiecznie, nie? No to, no to gdzieś tam się uśpiłem, bo dość łatwo, mam łatwo. Powiem tak, że mam łatwo zasnąć. Jak gdzieś ino siądę czy się ino się położę, to często jest tak, że zasypiam. No i uśpiłem się. Nie wiem. Załóżmy, że na pięć sekund, no bo nie spałem na pewno pięciu minut, nie? Szybko mnie obudziła.
Ona dość taka w emocjach była. Co się stało, że, że tak? W ciągu tych dajmy na to kilku sekund ja miałem trzy sny. Jeden to był jakiś wilk, niedźwiedź gdzieś nad rzeką w lesie. To, to zapamiętałem. Później był następny sen. To był jakiś samochód. Tam polonez. Jak tu w Polsce dawniej były polonezy, takie samochody, ten polonez. Coś o tym polonezie, o tym samochodzie, o tym aucie mi się śniło.
I jeszcze miałem trzeci sen. No to już zapomniałem. Nie, nie pamiętam. Miałem trzy sny. Tych snach mogłem spędzić, nie wiem, powiedzmy kilka godzin, a ja spałem powiedzmy pięć sekund. I takie, takie, takie akcje u mnie. I później dentystce opowiadam, że obudziła mnie pani, a mnie się to fajnie śniło. Jaka ona była zdziwiona i ona, i ta asystentka jaka była, jak te trzy sny opowiadałem, jakie były kobiety zdziwione, że aż trzy mi się przyśniły w ciągu tak niedługiego czasu.
[35:58] - No czyli wystąpiła jakby, jak to się mówi, dosyć mocna kompresja czasu w tych snach, tak?
[36:03] - Tak, tak.
[36:04] - Pan fizycznie spał kilka sekund, a wydawało się panu, że te sny trwają kilka godzin.
[36:09] - Tak, tak. A jak ja idę, wie pan, spać na całą noc, no to ja w tych snach to ja tam spędzam noc. I jeszcze to. Nie są to sny, jak nie są to sny jakoś mega nieprzyjemne. Czasem, czasem się zdarzy jakiś niefajny, ale no są takie, że powiedzmy ujdzie w tłumie i nawet mi to w pewnym sensie pasuje, że tu mam sobie jedno życie, jeden światek, a tam idę spać i tam, bo ja w tych snach, no jak każdy przecież to no to wiadomo, jak się śni, to już sobie nie wierzę we śny, tylko, że to jest na żywo. On bierze udział w tych wydarzeniach.
[36:45] - No to on ma dosyć taką, wydaje mi się dużą zdolność szybszego zasypiania, a jednocześnie mówi pan, że nie udaje się panu medytować. Może podczas medytacji za bardzo się pan stara? Za bardzo się pan angażuje jakby w wyciszenie tego umysłu.
[37:00] - No widzi pan. Słuszna uwaga, że do spania no to jak telewizję gdzieś bym sobie włączył i jeszcze jak siedzę, to jeszcze będę siedział, a jak ino się położę przed telewizorem, to ja cyk i ja śpię. Chodziłem na jakieś tam szkolenia, chodziliśmy. No to było tak, że ja, pamiętam, spałem na tym szkoleniu. Zdarzyło mi się, że się uśpiłem. A tu jeżeli chodzi o medytację, no to to jest jak jest. Może, że nie idzie. Nie mogę się skupić.
[37:30] - No za bardzo chyba się pan stara, bo to nie chodzi o to, żeby się starać, tylko żeby się wyciszyć, prawda? Nie tam nie coś na zasadzie muszę się wyciszyć, muszę się wyciszyć, muszę się wyciszyć. No muszę się wyciszyć, kurczę blade, muszę się wyciszyć, prawda? Coś tego typu. Tylko jakby zrelaksujemy się głęboko, wchodzimy coraz bardziej w ten stan. Wyłączamy powolutku kolejne partie ciała, żeby nam nie przeszkadzały. No i na tej zasadzie.
[37:57] - No będę, będę musiał poćwiczyć. Ale no dziwne, od kiedy pamiętam, ja zawsze chodziłem, byłem zamyślony. Nauczycielka w szkole mnie siedem lat. Początek szkoły podstawowej, pierwsza klasa. Nauczycielka mnie opieprzała do matki.Się żaliła, że: „Panie, syn jest ciągle zamyślony". I mnie opieprzały obie z matką, że ja nie mogę się tak zamyślać. Ja, ja muszę udział w lekcji wziąć. Ja muszę jakoś uważać, a nie że ja gdzieś tam odpływam, zamyślam się i już pamiętam, że od małego zawsze gdzieś jakiś zabujany, zawsze coś do przemyślenia było.
[38:36] - W szkole było dosyć głośno, czy raczej tak cicho?
[38:38] - To było w czasie lekcji, no to na lekcji było ciszej. Cicho, no cicho. Jak to na lekcji. Także, że to dzieci jakieś tam były, nie było tego hałasu. Ale ja i tak lekcja była o, o swoim, a ja se tam tak swoje coś musiałem przemyśleć. Pamiętam, wyglądałem przez okno, widziałem jakiś tam kościół, siedem lat przed miałem i zastanawiałem się nad tymi ludźmi, którzy budowali te ściany tego budynku, tego kościoła, bo to tam kościół był koło, jest koło tej szkoły. No i takie jakieś zawsze coś tam główkowałem nad tym.
[39:14] - No te tendencje do odpływania podczas zajęć lekcyjnych myślami gdzie indziej potrafią rzeczywiście być dla małego takiego dziecka dosyć bolesne, jeżeli chodzi o odbicie się w ocenach później.
[39:28] - Tak właśnie, także to, to nie umiem. Dobrze, jestem na lekcji, muszę wytrzymać. Skupiam się na, na tych lekcjach. Tylko ta lekcja, szkoła, nauczyciel tam swoje, a ja tam swoje. I tak samo są medytacje. Właśnie tam się nasunęło, że tu trzeba pomedytować, wyciszyć się, jakoś uspokoić umysł. A tu nagle to w tym momencie burzę, miliiony rzeczy do przemyślenia się zwalają.
[39:53] - Opanowanie, opanowanie umysłu, wyciszenie umysłu to jest dosyć taka trudna sztuka. To się tylko wydaje niektórym, że to tak o! Siadasz, medytujesz, wyłączasz się i wszystko leci jakby. A nasz umysł jest jakby naturalnie nastawiony na to, żeby cały czas coś przetwarzać, cały czas coś analizować. Także troszeczkę niektórym zajmuje opanowanie tej sztuki głębokiej relaksacji, wyłączenie jakby tego, tej gonitwy myśli, prawda?
[40:21] - Tak, właśnie nie mam takiej samodyscypliny. Ja bym po prostu nakazał głowie się, że tak powiem w cudzysłowiu, że stop, nie myślimy tylko o to czy tamto, tylko, tylko to tak jest samowolka w tej mojej głowie. Jeszcze bym sobie pozwolił dodać, że mam tak, że widzę, jak patrzę na zegar, nie na zegar w telefonie na przykład widzę te same godziny co minuty. Tam dziesiąta dziesięć, nie wiem, piętnasta piętnaście. Że mi się to zdarza prawie codziennie. Rzadko, żeby się nie zdarzyło. Od jednego do, do nie wiem, pięciu bądź sześciu nawet mi się zdarzyło sześć razy dziennie maksymalnie. Już jak zauważyłem, zdarzało mi się widzieć to sobie przypadkiem. Się popatrzyłem na telefon to wychodziła godzina, minuta, minuty te same.
[41:18] - Tak zwane urodziny godziny tak to się nazywa. Nie wiem na ile dobrze to jest zbadane i czym to w ogóle jest spowodowane, ale jakiś mechanizm mamy w głowach. Coś powoduje, że bardziej się wyczulamy jakby na dostrzeganie takich kombinacji cyfr.
[41:32] - No właśnie. No nie wiem jak to jest, ale zauważyłem, że tak mi się zdarza. Pamiętam jak... Nie wiem, że to tak, ale chyba tak było, że wtedy to babcia, co się dowiedziałem, że babcia zmarła, to chyba z pięć razy widziałem te same godziny i minuty. Jak ja wstaję w ten dzień właśnie co miałem sen w nocy. Później dostałem telefon babcia nie żyje i w ciągu tego dnia to chyba z pięć miałem, kilka miałem właśnie takich spostrzeżeń.
[42:02] - Ale to jest jakby taki jednostkowy przypadek, że panu się tak zdarzyło po śmierci babci, tak?
[42:08] - Nie. Zdarzało mi się to wcześniej, tylko takie pięć czy sześć.
[42:12] - Chodzi mi o sytuację, gdzie to jakby było skorelowane czasowo ze śmiercią kogoś.
[42:17] - To mi się już zdarza wcześniej. Już nie, nie od momentu śmierci, tylko, tylko już wcześniej, od wcześniej zauważyłem. Ale może to jest jakoś powiązane, ale myślę, że coś w tym jest, że to było jakoś powiązane, że, że tak było. Tak, na co dzień nie zdarza mi się, żebym pięć, sześć razy widział godziny, minuty te same. Powiedzmy jeden czy dwa, może trzy maksymalnie. To jest tak na co dzień. Może mi się jeszcze coś przypomni, jakieś wydarzenie. Ja bym to powiedział już niemalże stało się chlebem codziennym. Mam tak, ale też mam od dawna, bo pamiętam, szedłem na komisję wojskową, a to miałem osiemnaście lat i to była połowa lat dziewięćdziesiątych. Miałem iść coś tam jakieś BUCH-ału, coś tam mieli zrobić i koniecznie chciałem iść wcześniej, nie w ten dzień, tylko wcześniej, bo, bo chciałem jak najszybciej wiedzieć co tam, jak tam w ogóle, by się mieć to z głowy i tam powiedzmy tydzień wcześniej chciałem iść.
No i myślę a to idę dzisiaj. No i w momencie jak się ubierałem, zakładałem odzież, zapomniałem jakiejś tam części odzieży. Nie pamiętam czegoś założyć. To zapomniałem i już miałem wychodzić z pokoju i myślę: „A! Jeszcze nie założyłem tam jakiejś bluzki czy czegoś". I tak sobie to zapamiętałem i sobie za chwilę tak zakładam tą bluzkę, się poprawiłem niby i tak sobie pomyślałem pewnie to jest znak, że pójdziesz i nic nie załatwisz. I tak jak sobie pomyślałem, tak było. To było po to, żebym zapomniał, żeby to był sygnał, znak, żebym nie szedł. I tak się często zdarza, że gdzieś idę, nie wiem, na jakieś spotkanie jadę, bo do dzisiaj mi się zdarza. Idę gdzieś na jakieś spotkanie, jadę na przykład, wychodzę z domu na przykład, gdzieś tam się potknę, zahaczę sobie, nie wiem, kolanem, łokciem o ścianę, o drzwi, o coś, papuciem, butem zahaczę o stopień.
I jak takie coś mi się zdarzy, no to, to przeważnie jest tak, że to jest właśnie taki sygnał, żebym do, do spotkania nic nie załatwię czy spotkania nie będzie, czy że to jest taki sygnał, że to przez to, że niepotrzebnie idę. Jeszcze mi takie, taka, taka myśl przychodzi, że jak już jestem na koniec z panem, to by się podzielić. Bo ja czasem chodzę tam do jakiegoś jasnowidza, tarocczki, takie miejsca chodzę i stąd. No ja chciałem się poddać hipnozie, żeby się dowiedzieć, jakie miałem poprzednie wcielenie. Powiem panu, byłem na trzech u dwóch specjalistów. Trzy-Trzy podejścia miałem. Trzy podejścia właśnie do, do wprowadzenia mnie w trans iklazmy i żadne się nie udało. Nie poznałem się temu s-s-s panowi. Nie udało mi się właściwie świtno... I nie udało się ustalić, jakie było moje to poprzednie wcielenie.
Ale byłem u takiej pani, co ona stawia tarot i ona właśnie z tych tarot, ona mi powied-- kiedy się pytałem mnie, jakie tam poprzednie wcielenie i tak dalej. Ona powiedziała, że ja w poprzednim wcieleniu żyłem w innej cywilizacji. Ja nie żyłem tu na ziemi, w naszej populacji, tylko że w poprzednim wcielenie żyłem w innej cywilizacji. I ja nie wiem, na ile jak do tego podejść ogólnie, chociaż tak z moich przemyśleń, jak, jak tak analizuję, to, no może trochę pasowało w jakimś tam stopniu, bo to takie moje, no subiektywność jakichś, jakich odczuć. Bo ja się tu jak, jak, jak żyję od małego, ja się tu jakoś nie mogę odnaleźć między, między właśnie tutaj, między no żyjąc w społeczeństwie, między ludźmi. Wiele, wiele zachowań mnie tu tak nie, nie, nie podobają się, nie pasują mi, nie, nie mogę się odnaleźć. I tak nie mam, żebym powiedział, że a pamiętam z poprzedniego wcielenia, pamiętam to czy tamto. Nie, tego nie ma. Ale gdzieś tak w głębi jakoś tam czuję, że to wszystko jest takie tu dla mnie, że to nie pasuje, że to nie, nie, nie, nie podoba mi się, nie pasuje to, co to jest. I powiem panu ja szczerze, ja się lepiej czuję, jak idę spać i mam te sny w tym świecie snów niż w tym życiu zasię w tym.
[46:52] - No nie dziwię się. To mówi się, że w snach jakby opuszczamy ciało, ta nasza świadomość gdzie, gdzie indziej, prawda? Jakby przestraja się do innych wymiarów, innych rzeczywistości. I rzeczywiście chyba sporo osób tak ma, że te sny są no po prostu lepsze, bardziej rezonują te sny z nimi niż ta rzeczywistość nasza tutaj.
[47:14] - Także, że no, no jednak jest, no bo trzeba żyć. To, to zachodzi, wie pan, to zachodzi do francuziki. I no i się pytam, jak by życia było, ale nie, nie daje się podejść mi wtedy powiedzieć, bo czułem, że, że dużo.
[47:35] - I to już wszystkie historie przekazane przez naszego dzisiejszego rozmówcę drogą telefoniczną. Gwoli uzupełnienia przytoczę jeszcze treść SMS-a, jakiego słuchacz Radia Paranormalium przysłał po rozmowie. „Chciałbym coś dodać do wczorajszej rozmowy. Mianowicie dwa miesiące temu, czyli w październiku dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku, zginął w wypadku motocyklowym mężczyzna, u którego kilkanaście lat temu pracowałem na budowie przez parę dni. Potem nie mieliśmy kontaktu, jednak miałem wrażenie, że był to człowiek o bogatszym niż przeciętnie wnętrzu. Dwa dni po tym, jak zmarł w nocy, gdy spałem, obudziła mnie zsuwająca się ze mnie kołdra i widziałem, jak jej koniec zjeżdża ze mnie z łóżka, na którym spałem i ląduje na podłodze obok. A w sypialni spałem tylko ja. Myślę, że to było jego pożegnanie” i my się już dzisiaj też żegnamy. Na szczęście nie na zawsze, tylko na do następnej audycji. Jeśli zaś macie jakieś historie, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu.
Przypominam też o najnowszym numerze Nieznanego Świata, w którym znajdziecie rubryki Kontakt Nietelepatyczny oraz Dotknięcie Nieznanego, w których ludzie tacy jak wy dzielą się z redakcją czasopisma swoimi niezwykłymi historiami i spostrzeżeniami na tematy poruszane w drukowanych tam artykułach. Warto też zajrzeć na kanał Nieznanego Świata na YouTube, gdzie obok innych materiałów ukazują się też w postaci dźwiękowej wybrane relacje z archiwum czasopisma. Warto też odwiedzić kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, gdzie panowie omawiają wiele ciekawych tematów, w tym te znane z anteny Radia Paranormalium. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Nie zapomnijcie przy tym odwiedzić naszej strony internetowej pod adresem www.paranormalium.pl. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów.
Stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach lub Skypie nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki, artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl.