Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty. Strasznie intensywne, potężne niebieskie światła. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez...
No, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światłów. Jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża, strzelaj!
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższych kilkudziesięciu minut z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie.
Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dzisiejszą audycję wypełni w całości kolejna paranormalna spowiedź. Z góry uprzedzam, że mój dzisiejszy rozmówca prosił o zmianę barwy głosu, dlatego niniejszym w tym momencie dostajecie Państwo ode mnie, uwaga, uwaga, znajcie moją szczodrość, w prezencie minutę na poszukanie słuchawek.
Słuchający na YouTube mogą też włączyć sobie napisy. Wysłuchamy dziś obszernej rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się z radiem historiami z całego swojego życia, odnoszącymi się do obserwacji duchów, poltergeistów, manifestacji dziwnej energii w jego mieszkaniu itd.
Zajrzymy też w zaświaty, bowiem kilka historii będzie dotyczyło monicji oraz znaków odsmarłych. Historie będą jedne mniej, a inne bardziej spektakularne, ale zawsze prawdziwe i myślę, że przynajmniej jakaś ich część skłoni Państwa do zadania sobie pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości.
A zatem zapraszam do słuchania. Powiem szczerze, od dłuższego czasu, bo już od dwóch lat się dowiedziałem o tym, o Państwa rozgłośni i od około dwóch lat Państwa słucham i tak się od jakiegoś czasu przymierzałem, ale nie miałem takiej sobie, nie wiem jak to nazwać, odwagi czy takiej mocy i tak w końcu już postanowiłem, że jednak chciałbym się tam podzielić jakimiś swoimi przeżyciami.
Mam, tak właśnie zauważam, że jak na przykład coś głębiej myślę, nie mam na myśli, że myślę o tych osobach, nieżyjących, jeżeli tam ktoś z bliskich kiedyś odszedł. Jak ja o nim myślę mocniej, jestem w miejscu, gdzie ta osoba kiedyś przebywała, nawet to nie musi być osoba bliska, bo miałem właśnie takie sytuacje, że na przykład kiedyś byłem sobie budowlańcem zawodu, no i chryścijanie rzucają mnie na jakieś tam budowy i kiedyś byłem na takiej budowie, to było niedawno tam bodajże, w zeszłym roku, i właściciel tych powiedzmy posesji, on już nie żył.
A ja jeszcze 15-20 lat temu miałem z nim jakiś tam kontakt, kiedyś, kiedyś właśnie powiedzmy 20 lat temu. I w ostatnim czasie byłem na jego działce, czy jakiejś tam budowie i zdarzyło mi się tak, że patrzyłem się na słupek od płotu, zwykły jakiś słupek od płotu, jakiś kawałek tam drzewa, i dosłownie na sekundę, na minutę, na sekundę, na sekundę, on już tam nie żył.
I na sekundę, czy ułamek sekundy ukazała mi się twarz tej osoby, tego człowieka będącego właścicielem tej posesji, nieżyjącego już. I ja go nie pamiętałem, jak on wyglądał sprzed 20 lat, tylko wiem, że miałem z nim jakiś kontakt, chwilowy tam przelotny.
I właśnie ostatnio się przypadkiem zdarzyło, że wylądowałem na budowie na jego posesji, on już nie żył. I tak właśnie wspominałem sobie, że a tu coś my kopaliśmy, tu coś my stawialiśmy, i tak dalej, i tak myślałem o nim.
I jego głowa, sama głowa na szczycie słupka od płotu, jego twarz, jego głowa się ukazała na sekundę. To jest taka jedna sytuacja, inna sytuacja, to też byłem na jakiejś budowie, na jakimś zakładzie coś tam, budowaliśmy jakąś halę, i też było jakieś tam krzesło położone, ale nie wiem, jak to było.
Na takiej studzience wodociągowej. I to krzesło, jak popatrzyłem się to krzesło, zamiast tego krzesła, zobaczyłem tu kogoś bliskiego, nieżyjącego już. I ta bliska osoba kiedyś właśnie pracowała na tym zakładzie.
No to ta osoba już nie żyje od dłuższego czasu. I ja właśnie będąc tam, popatrzyłem się na to krzesło, i to krzesło zamieniło się tam, zamiast tego krzesła widziałem od głowy do pasa tłów mężczyzny. Nie pamiętam, nie zdążyłem tam twarzy zidentyfikować, czy w ogóle twarzy.
Była widoczna, nie jestem tak pewien, ale wiem na pewno, że widziałem jakby połowę mężczyzny. I to też było, to jesieni to było, albo nawet tego lata to było jakoś. Zdarzają mi się takie sytuacje, bo na przykład jak, o, byłem u znajomej, ona mówi, że przebudowała, otrzymała po kimś tam, jakimś przykupiła jakiś tam dom, przebudowała ten dom, a w tym domu przed przebudową, dawniej, dawniej mieszkała jakaś kobieta w podeszłym wieku.
I no ta kobieta już tam odeszła, nie żyje. I ona mówi, że jak przebudowała ten dom, zaczęła w nim mieszkać, to na początku słyszała takie stukanie w ścianę, trzy takie stuknięcia, tak palcami mocniej, takie trzy stuknięcia były pod rząd.
I ona usiłowała to zdiagnozować, skąd te odgłosy dochodzą na ale, ale to nic jakoś tam nie mogła fizycznie tego uzasadnić. No i wyszło, że to są niewiadomego pochodzenia te odgłosy. I tak właśnie skojarzyła, że to ta nieżyjąca kobieta właśnie daje jakieś znaki, że powiedzmy, że to było jej ten budynek, no wcześniej ona budowała, ona tam tam mieszkała.
I ja będąc u niej, u tej znajomej, ona mi opowiadała, bo tam znamy się od dłuższego czasu, no i ona tam mniej więcej jest w temacie, ta duchowa tematyka nie jest jej obca. I ona mi opowiadała, że jakaś kobieta w podeszłym wieku tu ten dom wybudowała, później ona ten dom nabyła, przebudowała i tak dalej.
I jak ona mi to opowiadała, ja kątem oka, gdzieś za tą znajomą, gdzieś tam w kącie pokoju, tam była zasłona od okna. Jakieś schody, coś takiego. Zobaczyłem taką nie postać, bo to byłoby za dużo powiedziane, ale taki zarazys.
Taką jakby sylwetkę, prawda? Sylwetkę, tak, tak, tak. Sylwetkę, taki obrazys sylwetki takiej babuleńki. Takiej jakby gdybym ja jakby to było chusta na głowie i tu po zewnątrz, po ramionach tutaj, to do utłowia było takie właśnie zarazys tej sylwetki, widać?
I to mi się schojarzyło z taką babuleńką. A ona, właśnie ta znajoma, mi mówiła, że to była kobieta w podeszłym wieku i tak dalej. I tak, że ja to zobaczyłem i mówię jej, no chyba tam stoi przy schodach, nie?
No ale ona tak nie pociągnęła tego tematu. Ale to nie są takie, żebym to widział długo, mógł się komunikować z tą postacią, z tą zjawą. To jest dosłownie na chwilkę. Na chwilkę się to pojawia i znika. Miałem też sytuację, kiedyś coś tam popsułem.
To było bodajże dwa lata temu na jesień. Coś tam popsułem i mocno byłem tym przejęty, zdołowany, obciążony. To dosłownie i to też gdzieś na jakiejś budowie było. Bałem się, mocno się bałem, że to jak gdzieś potem finansowo się odbije na mnie.
To widziałem i wtedy i taki byłem, pamiętam, że byłem zdołowany, to wtedy widziałem takie, wie pan, cienie. Może nie tak cienie. To było po południu. Widziałem takie żółte blaski. Tak jakby słońce gdzieś tam przez jakieś szczeliny mocniej świeciło.
Albo ktoś, nie wiem, jakby jak... A to było, no to było godziny południowe, wszystko lekko popołudniowe. Pogodny dzień. Ale tak było pogodnie, ale to nie było takie słoneczne i no tak było lekko... Nie było tego słońca, tak było takie jakby zachmurzone lekko.
A ja wtedy widziałem takie, takie blaski. Tak jakby mi ktoś to właśnie znał. I ja miałem w sobie, że, że nie wiem, jakieś sygnały, że jednak jest nadzieja, żebym się powiedzmy nie dołował. Właśnie jak mam takie sytuacje, że jestem zdołowany czymś, mocno obciążony, smutny, przygnębiony, no to mi się pojawiają właśnie takie sygnały.
No i to było tam na jakiejś budowie. To była jeszcze taka sytuacja. Kiedyś miałem tak, że w odnośniu do przygnębionego stanu mojego, jaki czasem mi się powiedzmy zdarza, to gdzieś tam byłem. I tak sobie stałem opa w tyłostu i taki smutny byłem.
I tak za ściany, bo były takie drzwi, jak byłem w pomieszczeniu. I przez te drzwi otworzone, za tych drzwi widziałem jak dwie takie kule się, mniej więcej wielkości piłki do koszykówki, takie kule siejące się.
Jak dawniej w telewizorze się tam były zakłócenia i się siało, nie było odbiorów, tylko się siał. W telewizorze to, oby raz w telewizorze, to takiej treści, te kule, jedna się tak pomału się tak wysunęła, tak w powietrzu.
Metry nad ziemią, metry dwadzieścia nad ziemią, jedna kula, właśnie wielkości piłki do koszykówki się wysunęła, taka siejąca. I tak znikła, znikła, pozostała i za nią wysunęła się następna, tak właśnie za ściany się wyłoniła w powietrzu, tak.
I za chwilę to znikło. Obie identyczne były, te kule. I też, też, no na pewno to nie było jakieś przewidzenie, jakieś, jakieś złudzenie, czy coś widziałem, to absolutnie jestem pewien tego, co widziałem.
Było też odnośnie tych kul, było też w domu, było tak, taka sytuacja, że przyszedłem do domu, szedłem, idę przez przedpokój do pokoju. W przedpokoju ja dosłownie poczułem, nie było nikogo w domu. W przedpokoju ja poczułem, tak jak...
Że gdybym się może nie zderzył, ale wszedł na kogoś i się przeciskał, musiał przecisnąć przez kogoś, przez, przez coś, a nie było nikogo w domu. Nikogo nie widziałem, nic i to było w dzień, w dzień po południu.
Ale tak to czułem, że musiałem się przez kogoś przecisnąć i tak mnie to zdziwiło. Nie ma nikogo, nikt tu nie stoi, a ja muszę się dosłownie przeciskać przez kogoś albo przez taką, jak gdyby masę, ale to w ogóle nie było widzialne.
I przecisnąłem się przez ten przedpokój, tak poczułem, że mnie z nim ciężej iść. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem kulę wielkości piłki plażowej. Tak na plaży, tak, takie piłki, to się tam duchane takie, można spotkać.
Takiej wielkości, taką kulę siej, też siejącą się, identycznie się siała, jak te dwie mniejsze, kiedyś tam wcześniej widziane piłki do koszykówki. To ta była jedna, duża piłka do siatki wielkości i ona też była cała siejąca i ona też tak pomału, tak jakbym powiedział, nie wiem, dostojnie oddalała się, przesuwała się ode mnie oddalając.
I to też ona była tak z, nie wiem, pół metra nad ziemią gdzieś tak pomału, pomału się przesuwała, no i za chwilę znikła. Także takie przygody mi się zdarzają. W tym tygodniu też miałem kolejną sytuację, że...
Przyjechałem samochodem skądś tam i taki byłem lekko zły i smutny, bo coś mi tam nie wyszło. No i coś tam sam, puszczyłem się taki zawiedziony sam, sam sobą. Wysiadłem z samochodu, podjechałem pod dół, wysiadłem z samochodu, uszydziłem drzwi, było ciemno już, noc była.
Zapaliło się światełko, bo jest tam w samochodzie takie światełko, jak są pedały, tam gazu, hamulca, sprzęgła. Ona nie jak buty, nogi się tam trzyma i tam jest taka lampka i ona się powinna zapalać jak się otworzy drzwi przy wsiadaniu, wysiadaniu.
Ale ona coś tam jest popsute i ona w ogóle nigdy nie zimnie, ja nawet nie wiedziałem, że ona tam jest, w ogóle się to nie świeci nigdy. A ostatnio właśnie w tym tygodniu wysiadłem z samochodu, patrzę, a tu tak bitno pod nogami, co to tam?
Patrzę, o, jakieś światełko się tam zaświeciło, myślę, co, nawet nie wiedziałem, że tam jest? No i wziąłem, zamknąłem drzwi i zgasło, nie? No i otworzyłem i się świeci. To było takie dziwne, że nigdy się to nie świeciło, nigdy się nie zapalało, a się zapaliło akurat w ten dzień, jak przyjechałem, tak i mnie psosi.
Może się przypadkiem naprawiło. No może, ale dzisiaj jak wsiadałem, to się już nie działo. No innym razem byłem w łazience, nad wanną mam suszarkę, na której suszy się pranie, poodwieszoną pod sufitem.
Co najmniej kilka razy mi się zdarzyło, że gdy byłem w wannie i się komponowałem, to się nie działo. To spadało mi coś na głowę. Jakaś część odzieży, która wisiała na tej suszarce cały dzień, ale spadła akurat wtedy, kiedy byłem w wannie, mimo że niczego nie dotykałem.
Zresztą to było na tyle wysoko, że nie dałbym rady normalnie sięgnąć. No i nie było też opcji, żeby to się jakby samo odpięło, tak? Nie, bo gdyby miało się odpiąć wcześniej, to by musiało już dawno spaść.
A nigdy mi się nie zdarzyło, żeby coś spadło wtedy, gdy... Gdy nikogo nie było w łazience i potem leżało w wannie. Dopiero jak byłem w wannie, to podczas kąpieli słyszałem taki szum, jak ta bluzka mi się zsuwa i buch na głowę mi spadało.
Takich akcji miałem, no, co najmniej kilka. To już jakiś czas temu to tak było, że tak się działo. No i oczywiście ja byłem sam w łazience, także nie ma opcji, żeby ktoś sobie jakieś jaja odstawił. Także ja uważam, że to musiało być działanie jakichś sił nieficyjnych.
Miałem też takie sytuacje, tylko tego jakoś tam się nie bałem. To dla mnie są jakieś takie sygnały optymistyczne. Ale miałem sytuację, kiedy się bawłem. Spałem w nocy, śpię sam w łóżku, w pokoju nie ma nikogo absolutnie.
No i w nocy coś mnie budzi. Spałem na boku, pod głową miałem poduszkę. Pod poduszką, wiadomo, łóżko jest. I budziło mnie takie coś, jakby ktoś włożył dłoń pod tą poduszkę. Między poduszkę a łóżko. I tak palcami skrobał, drapał w tą poduszkę.
I to mnie obudziło. Ja już byłem obudzony. I dalej czuję, że ktoś lub coś, jakieś palce lub dłonie jakoś drapie. Skrobię po tej poduszce. Nie było absolutnie nikogo w pokoju. Byłem sam i słyszę takie poruszające się palce pod tą poduszką.
Powiem szczerze, że się wtedy bałem. Bałem się otworzyć oczy. W pokoju było ciemno. Nie rozglądałem się, bo nie wiedziałem co zobaczę. Bałem się. To była taka sytuacja, że byłem przelękniony. Ale po chwili to ustało.
No i ja jakoś tam później ochłonąłem. No i zasnąłem dalej. To była jedna sytuacja. I to było tak, nie wiem, kiedy jeszcze to mogło być. Do dwóch lat wstecz. Albo może nawet w zeszłym roku to było. W tym chyba nie.
Później po tej sytuacji, tam powiedzmy miesiąc do przodu. Była sytuacja, że było podobnie. Spałem w nocy. Nie było w pokoju nikogo. Tak samo w łóżku byłem sam. W pokoju byłem sam. Ciemno, wiadomo. Śpię w nocy.
A tu czuję, jak pod poduszką ktoś palec, kciuka, nie wiem, czy coś takiego. No tak jakby skojarzyłem sobie to. Nie widziałem tego absolutnie, ani nie czułem. Ale jakiś kołek, kciuk, cokolwiek. Tak sobie skojarzyłem.
Tak jakby ktoś kciuka, czy jakiś kołek wciskał w poduszkę. I to wgniotło mnie w głowę. W bok głowy. Spałem na boku. Miałem głowę na poduszce, bok głowy. Poduszka, wiadomo, na łóżku. I coś tak jakby z łóżka się kołek wysuwał.
I cisnął w poduszkę. I przez poduszkę cisnął mnie w bok głowy. Tutaj jak ucho, koło ucha gdzieś. I obudziło mnie to. To mnie obudziło. I w momencie, jak się obudziłem, to to automatycznie, ten, to ze słowiu kołek, kciuk, nie wiem, coś kującego.
Czułem, jak to się chowa. Jak było to wciśnięte w poduszkę. I w moją głowę. To tak jakby to się chowało. Czułem, jak to się chowa. Tak maleje. Ta siła się zmniejszała. I tak, jakby się to schowało. Nie wiem.
Wsunęło w poduszkę włóżko. I to mnie też obudziło. Ale to już byłem jakoś tak, że wcześniej miałem to wrażenie z tymi palcami, z tą dłonią. To już aż tak się nie bałem. Otworzyłem oczy. Oczywiście nie było nikogo. Nic nie widziałem.
Żadnych tam blasków. Żadnych cieni. Nic, nic. Nikogo nie było w pokoju. Jest Pan też w pokoju? Tak. Bardzo proszę. Nie ma nic. Powiem, że pod poduszką nic nie było. Tak. No bo ja spałem na tej poduszce.
I później jak ten, to ta poduszka nic mnie nie kłuło. Nie ten. No to kładnąć się do łóżka nie było absolutnie nic pod poduszką. I w nocy też sobie sam, że tak powiem, nie wpadziłem pod tą poduszkę. To, no dosłownie to było tak, że coś się wysuwa, ja się budzę.
Obudziłem się. I to jak się obudziłem, to to się zaczęło chować. To się tak jakby wsunęło. Nie ma opcji, żeby to się zachować. Tak? Nie. Nie, nie. Nie ma opcji, żeby to było jakiś, nie wiem, mechanizm czy coś.
No to już... Wyklucza Pan też, że to nie jest jakby problem związany z materacem, tak? Jeżeli dobrze rozumiem. Nie, nie. Absolutnie nie, bo tam nic nie ma takiego, żeby z niego coś wystawało, przeszkadzało, wadziło, nie wiem, coś się tam kantowało, samo się jakoś zmieniało położenie, coś.
Nie, nie, nie. Nie ma takiej opcji, żeby to były jakieś takie mechaniczne, fizyczne, powiedzmy, zmiany. Po odnosie tego spania i poduszek to były takie zmiany. Poduszek to były dwie takie akcje, z tymi palcami, z tym kołkiem, kciukiem.
Była też jeszcze jedna opcja taka odnośnie spania w pokoju. W sensie było tak, że spałem sobie w pokoju i już było rano. Widno i w ogóle. I sobie śpię, a czuję, że ktoś mnie budzi. A miałem głowę, tak miałem głowę, że już to jest przy drzwiach i jak stojąc w drzwiach można, jest blisko się łóżka i jak ktoś śpi i ma głowę na łóżku, no to można go spokojnie dotknąć, nie, bo to jest blisko drzwi wejściowej do pokoju.
Takie ustawienie. No i ja spałem właśnie z głową w tym końcu łóżka, co jest blisko też drzwi wejściowej do pokoju. No i spałem i powiem panu, że śpię sobie. Już było rano, widno. Czuję, że coś mnie, ktoś mnie budzi.
Tak coś jakoś po głowie jakoś mnie tak budzi, czy coś mówi do mnie. Zdarzało się, że matka mnie budziła czasem, jak tam gdzieś przespałem czy coś, no. Ale to rzadko, nie. Ale były takie, takie, takie no sytuacje.
Powiem panu, coś mnie obudziło. Ja woli zaspany, wie pan, otworzyłem oczo, widno, tego i patrzę nad sobą, tak na tym łóżku leżę z głową przy końcu. Przy końcu łóżka blisko drzwi wejściowych. No i patrzę tak nad siebie i zobacz no postać kobiety.
Postać kobiety, no, no szybko pomyślałem, aha, matka wyszedł, pewnie zaspałem już późno tego, nie. Ale tak jakoś jeszcze zaspany byłem mocno i tak słabo kontaktowałem, ale tak się przy, jakoś skupiłem więcej na tej kobiecie, co, co stoi nade mną, nad łóżkiem.
Ale to było no w chwili dosłownie ułanek sekundy, że widziałem tą postać. I ja zacząłem identyfikować, no kobieta okej. Zacząłem identyfikować dokładniej tą kobietę. A ja się patrzę, a ona tak, później tak myślę, bo on, to szybko znikła ta, ta postać.
Potrzebne się okazało, że to nie była matka. To była, włosy miała takie do nosa zasłaniające oczy, że widziałem twarz tylko od dołu do nosa. Od nosa wzbyszczoną. Były włosy. No nikt, nikt się tak nie cieszy, żeby, żeby zasłaniać twarz do końca, do dołu nosa włosami.
Właśnie twarz widziałem tej kobiety, miała włosy do dołu nosa. Jakąś tam, nie wiem, bluzkę czy coś. I tak patrzyłem, popatrzyłem dokładniej, a już nie było tej postaci. A to ta, ta jakby, ta postać mnie obudziła.
Ja się popatrzyłem, zobaczyłem, o kobieta, a to matka. I tak myślę, a tu przecież to w ogóle, jeden, że nie matka, a dwa, że ona za sekundkę znikła. I też, ale to było dawniej, to było, nie wiem, kilka lat temu, to, to tak, że, że po praweztu.
Takie miałem, taką akcję. No i też jeszcze jest, może nie nadużywać tego słowa zwyczaj, ale jest tak, że jak u mnie ktoś umrze z bliskich, to później, tak gdyby, przychodzi się pożegnać. Czy daje znać, że, że odszedł, czy w jakiś tam sposób.
Ostatnio odeszła miłka. Moja babcia, to było w zeszłym roku, w lecie. No to, ona zmarła, była gdzieś w nocy. No to ja miałem sen, że ją widziałem w płaszczu przyozdobionym. Miała taki płaszcz zimowy. Jak byłem dzieckiem, no to chodziła w nim i we śnie, ja widziałem, to ona była w tym płaszczu, a ten płaszcz był przyozdobiony kawałkami potruszonych butelek.
Tak to jakoś, nie mogłem, nie mogłem sobie tego wytłumaczyć, o, o co chodziło z tymi butelkami. Ale może butelki, to chodziło o jakieś tam, wiesz, o co chodziło z butelkami. No że w ogóle, no to, wręcz kiełka, z dzieciństwa, jak się było dzieckiem, no to się tam jakiś kawałek coś znalazło doza wart.
No, nie wiem, no, no, jakiś taki wątek się pojawił. No i widziałem tą babcię we śnie, właśnie w tym płaszczu przyozdobionym. Tak wyglądała elegancko, bym powiedział. I takie, takie miałem odczucie. I, no to miałem sen, a koło południa, po przebudzeniu mnie następnego dnia, koło południa się dowiedziałem, że babcia odeszła.
Wcześniej umarł wujek bodajże i on też, tak było, że siedziałem w pokoju sam, a tu w pokoju przez pokój przeleciał, nie wiem, przesunął się, przeleciał, bo to szybko się działo, przeleciał taki płomień.
Taki płomień, jak zapaliska świeżka takim dużym ogniem się pali i taki płomień tak myknął, tak przez pokój się przeleciał, szybko przesunął, tak jakby ktoś trzymał w dłoni zapaliskę i tak machnął w poprzek.
Pomyślałem, że pewnie wujek przyszedł się pożegnać. Jeszcze wcześniej był pogrzeb, ale to było dawniej, w 2017, pamiętam na jesień, był pogrzeb innego wujka. Było tak, że ja siedziałem w pokoju, przy stole, sam byłem, na stole był jakiś coś, był jakiś papier zmienięty, tak jakby w kulkę zmienięty, coś takiego i ten papier, on się tak sam przesunął w błoto.
I to też tak skojarzyłem, że to wujek pewnie wsparł się pożegnać. No to można uznać za policję, bądź policję w momencie oczywiście, gdy zmarły odchodzi, gdy bliski odchodzi z tego świata. Albo wizyty. Właśnie, gdy zmarłeś już po odejściu, prawda?
Tak, ta babcia we śnie, to może była na tych miarach, jak funkcje życiowe się tam zatrzymały, już opuściła ciało fizyczne, no to musiało być takie świeże, nie? A tamtych dwóch wujków to już było jakiś tam szar, jak nie żyli.
To było chyba nawet po pogrzebie, czy jakoś tak, no już nie było w tym momencie, ja już wiedziałem, że oni nie żyją. A tu babcia, jak ja spałem we śnie, to ja nie wiedziałem, że ona w nocy ubrzeżę. Że no, nie żyje.
Bo to tu się dowiedziałem fizycznie następnego dnia koło południa, że babcia odeszła. Czyli mamy jeden przypadek policji i dwa przypadki co najmniej wizyt zmarłych wujków w Pana przypadku. Tak, tak, tak.
Pan opisywał, tutaj jest ten szczegół z tym ubiorem babci, te szklane elementy. Czy Pan może się zastanawiał, czym to może być spowodowane? Może to jest jakieś odniesienie do... Sytuacji jakiejś z życia?
Myślę, co główko, bo nie, wie Pan, ten płaszcz, powiem Panu, on był fajny. Jak ja byłem mały i babcia w tym płaszczu była, bo to miała taki, wie Pan, tu kościoła, gdzieś, wie Pan, do lekarza. Tam na wsi mieszkała, pochodziła ze wszystkim, całe życie na wsi i miała ten płaszcz, on był fajny.
Ale nie wiem, skąd te szkiełka, takie zielonkawe jakieś takie ozdoby, ale te szkiełka były przymocowane do tego płaszcza, w ten sposób ona spała. I w ten sposób były przymocowane, że to nawet tak fajnie wygląda, że to było takie, no, tak ma być, tak ze smakiem.
To nie było tak, że płaszcz jest zanieczyszczony odłamkami szkieł, tylko to wyglądało tak, jakby to celowo ktoś fajnie tak ozdobnie, w celach ozdobnych przymocował. To jedyne, co, że tak kombinował, to jak byłem dzieckiem, to właśnie u babci, bo tam dużo czasu spędzałem w dzieciństwie u babci, to bawiliśmy się tam, ja, tam inne dzieci, bo to były lata osiemdziesiąte, ja jestem z lat, połowy lat siedemdziesiątych, i będąc dzieckiem tam bawiliśmy się takimi, wie pan, ktoś wyrzucił dzieciom jakiś taki na esencję taki czajnik mały, wie pan, taki sporo przetrzelany, taki czajniczek czy coś, takie strane.
Taki imbryczek jakby. No, no, i to było takie ze szkła sporo przetrzelane. I ktoś to wyrzucił i my się bawili tam, coś my znaleźliśmy, a to jakiś saganik, a to jakiś kubek bez ucha, tam jako dzieci. Właśnie takimi, między innymi, w naszej zabawie używaliśmy właśnie takich już niepotrzebnych jakiś elementów wyposażenia kuchni.
Jedynie to właśnie te potuczone, te szkła z płaszczami się tak kojarzyły, żeby to najbliżej było do tych właśnie takich niepotrzebnych elementów pory, to co się tam zużyło, wyrzucało. I to takie miałem spojażenie.
Bo jeżeli dobrze pamiętam, to zdarzało się panu obserwować postaci, których pan nie rozpoznawał. Czy udało się panu zapamiętać jakieś szczegóły, ubioro tych postaci, jeżeli oczywiście były widoczne? Czy w ogóle było coś takiego, co jakby uderzało pana w wyglądzie tych istot?
Wie pan, to ta babuleńka, co tam widziałem ją, jej no obrazy, z tej babuleńki, no to widziałem tylko taki jasny, biały, taką białą linią z takiej gęstej mgły, zaznaczony obraz z postaci. Nie widziałem nic z odzieży.
Ta kobieta, co mnie obudziła, co miała włosy do dołu nosa, no to ta włosy miała ciemne do dołu nosa. I miała jakąś, nie wiem, nie pamiętam, powiem, to było kilka lat temu, miała jakąś, nie wiem, bluzkę czy coś tak jakby.
Tu pod szyją, tak? Tak, jakby stójkę, coś takiego, że to takie było, no to było, pamiętam, że miałem takie odczucie, że to było elegancko, że to nie było takie, że jakieś łachmany, tylko że to było takie, wie pan, że to było takie eleganckie, że to się mogło podobać.
Ale nie, nie było to białe, tylko to było takie ciemniejsze, też nie wiem w jakim kolorze, nie pamiętam. No taki elegancki strój, tak? Zapamiętałem się tego. A ja bym to tak podciągnął, to co z pamięci usiłuję tam, bo ja tego, wie pan, nie zapisuję, bo powiem tak, że tyle tego zdarza, tyle tych zdarzeń mam, że no jest dużo, no może nie codziennie, ale jakiś czas występują takie wydarzenia w moim życiu, ja tego nie zapisuję, nie notuję i no tak mówię, a spoko, no ktoś tam daje znaki i okej, i no i zajmuję się dalej jakimiś tam obowiązkami życiowymi.
No może warto zacząć to jednak zapisywać. No, ale to jest takie, że chociażby z czystej ciekawości, czy się coś w przyszłości nie zweryfikuje. A próbował pan, może coś robić w ogóle w kierunku rozwinięcia u siebie tych pronormalnych zdolności postrzegania tych różnych niefizycznych rzeczy, istot i tak dalej?
Na przykład medytacje jakieś, szukanie jakichś książek o tej tematyce? Powiem tak szczerze, z medytacją, no to usiłuję tam coś pomedytować i tak dalej, nie wychodzi mi. Nie mogę się skupić dwie, trzy, pięć sekund, jestem, mój umysł jest zalewany tonami myśli jakichś tam dowolnych, bo trzeba to i tamto, i tamto przemyśleć, przeanalizować i to wszystko.
Im więcej wywadzi, im więcej chce się skupić i skupić na oddechu, tym więcej nagle się znajduje rzeczy do przemyślenia. Także medytacja to, to, to, no nie wychodzi mi. Odnośnie książek, no to najlepsze jest to, że jak ja byłem w wieku szkolnym, ja chodziłem do szkoły, no to czytałem dosłownie wszystko co mi się dało, nawet jak upiłem ziemniaki, to gazetę czytałem, jak upiłem łupiny na gazetę, bo one szły tam osobno, to nawet tą gazetę czytałem.
Czytałem w wieku szkolnym wszystko. Obecnie kupiłem sobie książkę, bo chciałem tam poczytać odnośnie wychodzenia z ciała i kupiłem książkę, przyszytałem kawałek i skończył się zapach. Także ani z czytaniem, ani z medytacją to nie widzę.
Tutaj nasuwa mi się taka sugestia, może pan spróbuje jakiś technik na uspokojenie tej bieganiny myśli, prawda, podczas medytacji. Bo jest coś takiego, że ja ostatnio byłem na kursach u Pawła Byczuka, zresztą kilka razy już w niego byłem, nie wiem czy pan kojarzy takie nazwisko.
Kojarzę, tak, tak, kojarzę. I zawsze na początku ćwiczeń, takich różnych medytacyjnych, które tam robiliśmy, zawsze jest coś takiego, to zresztą pojawia się też w medytacjach tutaj podczas spotkań, Dimond Rowe Institute Polska, które transmitujemy w pierwsze wtorki miesiąca.
Jest coś takiego, że wyobraża się, jest, trzeba sobie wyobrazić taką jakby skrzynię, dużą skrzynię, do której się wkłada sprawy, które nas niepokoją, które nam zaprzątają umysł, tak żeby nam te sprawy nie przeszkadzały podczas medytacji, tak żeby nam się nie wcinały, żeby umysł jakby nie analizował jakichś innych rzeczy.
Wsadzamy do tej skrzyni te różne sprawy. Czy też symbole odnoszące się do tych spraw i zamykamy tą skrzynię i się od niej odwracamy. I to ma jakby pomóc nam przestać myśleć o tych sprawach życia codziennego.
Także myślę, że warto spróbować, bo to też te wszystkie medytacyjne rzeczy, te różne OB, one wymagają jednak no nauczenia się wchodzić w ten stan pogłębionego relaksu, żeby coś się dało jakby sensownego w tym stanie zrobić.
Także myślę, że no warto, żebyśmy się wkładać w ten stan pogłębionego relaksu, żeby coś się dało jakby sensownego w tym stanie zrobić. No to myślę, że to warto, żeby pan dalej próbował i warto, żeby pan też zapisywał te swoje różne wizje, te zdarzenia, bo może się coś, może się okazać, że pewnego dnia coś się z tego jakby zweryfikuje.
No, pomyślcie nad tym, bo no praktycznie ta biegania myśli to jest no nie do opanowania, to nie jestem, na moje możliwości nie umiem tego opanować. To tak jakby nie wiem, jacyś spadł wyszło gdzieś wypuścić, w jakimś pomieszczeniu z klatki i one zaczęły gonić po całym pomieszczeniu.
Tak, tak. Mam na przykład ze snami. Co się kładę spać, ja jestem dosłownie zalewany snami. Mam tyle snów w nocy, że dosłownie to są niesamowite ilości. Ja idę spać i mi się tyle rzeczy przyśni w nocy, tyle wydarzeń.
To ja bym miał tam dodatkowe życie. Jedno życie mam tu, to rzeczy pisne, a w nocy idę spać i ja tam mam sny całą noc. Dosłownie mam pełno tych snów. Tak jakoś ciekawostkę mogę, mogę taki przykład opisać, że kiedyś byłem w gabinecie stomatologicznym, tam na blombowaniu zęba u dentystki.
No i ja się uśpiłem na fotelu dentystycznym w czasie zabiegu blombowania zęba. Byłem zniewzglony miejscowo, nic mi nie bolało, bo dentystki miałem załupanie. Także byłem spokojny, nie było tam jakichś emocji.
No to tak sobie leżę, leżę na tym fotelu, ona coś tam. Blombuję tylko zęba. Ja jak leżałem na tym fotelu, to ja się uśpiłem. Uśpiło mi się dosłownie, nie wiem ile mogłem spać, bo mnie szybko obudziła i mnie oszaniła, że tu się nie śpi.
Obudziła mnie, nie wiem, załóżmy, że 5 sekund może spałem, zanim się spała, że prawnie gdzieś się uśpił. No niejeden by pozazdrościł takiej zdolności zrelaksowania się na fotelu dentystycznym, prawda? No nie ma, nie oszuliłem się, też się boję.
Nie mogłem do dentysty chodzić. No może nie aż tak, ale coś jakieś obawy wychodzą, ale tą dentystkę miałem taką, że przyjąłem się tam bezpiecznie. No to gdzieś tam się uśpiłem, bo dość łatwo mam, łatwo, powiem tak, że mam łatwo zasnąć.
Jak gdzieś ino siądę, przecież jak ino się położę, to często jest tak, że zacypiam. No i uśpiłem się, nie wiem, załóżmy, że na 5 sekund, bo tu nie spałem naprawdę o 5 minut. Szybko mnie obudziła. Ona dość taka zaskoczona.
W emocjach była, co się stało, że w ciągu tych, dajmy na to, kilku sekund, ja miałem trzy sny. Jeden to był jakiś wilk w nieźwiecie, gdzieś nad rzeką w lesie, bo to zapamiętałem. Później był następny sen, to był jakiś samochód tam, Polonez, jak tu w Polsce dawniej były Polonezy, takie samochody.
Ten Polonez, coś o tym Polonezie, o tym samochodzie, o tym autzie mi się śniło. I jeszcze miałem trzeci sen, innego już zapomniałem, nie pamiętam. Miałem trzy sny, tych snawców mogłem spędzić, nie wiem, powiedzmy kilka godzin, a ja spałem, powiedzmy, 5 sekund.
I takie, takie, takie akcje umieli. I później tam to sobie opowiadam, że a, obudziany panie, gdzie to panie śniło. I jaka ona była zdziwiona i ona i ta ja, a ze snydka, ja trzeba było, ja te trzy sny opowiadałem, jak się było, trochę też zdziwione.
Raz, tyle mi się złożyło przesić w ciągu, tak, niedługiego. Niedługiego czasu. Czyli wystąpiła, jakby, jak to się mówi, dosyć mocna kompresja czasu w tych snach, tak? Tak, tak. Pan fizycznie spał kilka sekund, a wydawało się panu, że te sny trwają kilka godzin.
Tak, tak. A jak ja idę, wie pan, spać ja całą noc, no to ja w tych snach teraz tam spędzam no i, i jeszcze to. Nie są to sły, nie są to sny jakoś mega nieprzyjemne. Czasem, czasem się zdarza, że nie fajne.
Ale, no ogółu są dwa sny. No, ogółu są dwa sny, że powiedzmy ujdzie w tłumie i nawet mi to w pewnym sensie pasuje, że tłumam sobie jedną życie, jeden światek, a tam idę spać i tam, bo ja w tych snach, no ja każdy przecież, to, no to wiadomo, jak się śni, to już człowiek nie wie, że jest bez siny, tylko, że to jest na żywo, on bierze udział w tych wydarzeniach.
No, pan ma dosyć taką, wydaje mi się, dużą zdolność szybkiego zasypiania, a jednocześnie mówi pan, że nie udało się panu medytować. Tak. No, ale podczas medytacji za bardzo się pan stara, za bardzo się pan angażuje jakby w wyciszenie tego umysłu.
No, uwielbiam słuszna uwaga, że do spania, no to jak telewizję gdzieś bym sobie włączył, jeszcze jak siedzę, to jeszcze będę siedział, a jak no się położę przy telewizorze, to ja trzy dnia śpię. Chodziłem na jakieś tam szkolenia, chodziliśmy, no to było tak, że ja ułepałem i spałem na tym szkoleniu. Zdarzyło mi się, że nie uśpiłem.
A tu, jeżeli chodzi o medytację, no to jest jak jest, no, że nie idzie, nie mogę się skupić. No, za bardzo chyba się pan stara, bo to nie chodzi o to, żeby się starać, tylko żeby się wyciszyć. Nie coś na zasadzie, muszę się wyciszyć, muszę się wyciszyć, muszę się wyciszyć...
studied nothinVPN societow Jew shipment n san Baldwin's fleet. no, muszę się wyciszyć, kusaj bladder muszę wyciszyć, prawda, coś tego typu, tylko jakby zrelaksujemy się głęboko, wchodzimy coraz bardziej w ten stan.
No... wyłączamy powolutku kolejne partie ciała, żeby nam nie przeszkadzały. No i na tej zasadzie. No będę, będę musiał pośpieszyć, ale no cieszę się. Od kiedy pamiętam, ja zawsze chodziłem, byłem zamyślony. Nauczycielka w szkole miał 7 lat, po siątek w szkole podstawowej pierwsa klasa. Nauczycielka mnie opieprzała, do matki się żaliła, że pani syn jest ciągle zamyślony.
I mnie opieprzały, opiep z matką, że ja nie mogę się tak zamyślać, ja muszę udział w lekcji wziąć, ja muszę jakoś uważać, a nie, że ja gdzieś tam odpływam, zamyślam się i już pamiętam, że od mojego zawsze gdzieś jakiś zabujany zawsze coś do przemyślenia było.
W szkole było dosyć głośno, czy raczej tak cicho? To było w czasie lekcji, no to na lekcji było ciszej. Cicho, no cicho. Jak to na lekcji? Tak, że to dzieci jakieś tam były. Nie było tego hałasu, ale ja i tak lekcja była o swoim, a ja co tam tak swoje coś musiałem przemyśleć.
Pamiętam, wyglądałem przez okno, widziałem ja się sam kościół, siedem lat przed dniem i zastanawiałem się nad tymi ludźmi, którzy budowali te ściany tego budynku, tego kościoła, bo to tam kościół był koło tej szkoły. No i takie raczej się zawsze coś tam uskupiałem na tym. No te tendencje do odpływania podczas zajęć lekcyjnych myślałem, nie gdzie indziej potrafią rzeczywiście być dla małego takiego dziecka dosyć bolesne, jeżeli chodzi o odbicie się w ocenach później.
No właśnie, także to nie umiem. Dobrze, jestem na lekcji, muszę wytrzymać, skupiam się na tych lekcjach. Tylko ta lekcja, szkoła nauczycielka swoje, a ja tam swoje. Tak samo z tą medytacją właśnie tam się usunęło, że to trzeba pomydytować, wyciszyć się, a coś uspokoić.
A tu nagle, to w tym momencie muszę miliony rzeczy po przemyśleniu się opanować. Opanowanie umysłu, wycieszenie umysłu to jest dosyć taka trudna sztuka. To się tylko wydaje niektórym, że to tak o, siadasz, medytujesz, wyłączasz się i wszystko leci jakby. A nasz umysł jest jakby naturalnie nastawiony na to, żeby cały czas coś przetwarzać, cały czas coś analizować. Także troszeczkę niektórym zajmuje opanowanie tej sztuki. Głębokiej relaksacji, niegdy tej gonitwy myśli, prawda?
Właśnie nie mam takiej samodyscypliny, żebym po prostu nakazał, umyślę, że tak powiem w cudzysłowie, że z tobą nie myślimy, tylko to czy tamto. Tylko, tylko tak jest samowolta w tej mojej głowie. Jeszcze bym sobie pozwolił dodać, że mam tak, że widzę, jak patrzę na zegar, nie na zegar w telefonie, na przykład widzę te same godziny co minutę, tam dziesiątka dziesięć, nie wiem, piętnastu, piętnaście, że mi się to zdarza.
Może codziennie, rzadko, żeby się nie zdarzyło. Od jednego do, do nie wiem, pięciu, pięć czy sześciu nawet mi się zdarzyło. Sześć razy dziennie maksymalnie już, jak zauważyłem, zdarzało mi się widzieć. Co sobie przypadkiem się popatrzyłem na telefon, to wychodziła godzina, minuta, minut te same.
Tak zwane urodziny godziny, tak to się nazywa. Nie wiem, na ile dobrze to jest zbadane i czym to w ogóle jest spowodowane, ale jakiś mechanizm mamy w głowach. Coś powoduje, że bardziej się wyczulamy jakby na dostrzeganie takich kombinacji cyfr. No właśnie, no, no, nie wiem, jak to jest, ale zauważyłem, że tak mi się zdarza. Pamiętam, jak, nie wiem, że to tak, ale chyba tak było, że wtedy, co babcia, co się dowiedziałem, że babcia zmarła, to chyba razy widziałem te same godziny, minuty. Jak ja wstaję w ten dzień, właśnie co miałem w stanie w nocy, później dostałem telefon, babcia nie żyje i w ciągu tego dnia to chyba z pięć miałem kilka, miałem właśnie takich spostrzeżeń. Ale to jest jakby taki jednostkowy przypadek, że panu się tak zdarzyło po śmierci babci, tak? Nie, zdarzało mi się to wcześniej, tylko takie pięć czy sześć. Chodzi mi o sytuację, gdzie to jakby było skorolowane czasowo ze śmiercią kogoś.
To się zdarza wcześniej, już nie od momentu zgody babci, tylko już wcześniej zauważyłem, ale może to jest jakoś powiązane, ale myślę, że coś w tym jest, że to było jakoś powiązane, że tak, bo tak, na co dzień nie zdarza mi się, żebym pięć, sześć razy widział godziny, minuty te same.
Powiedzmy jeden, trzy, dwa, może trzy maksymalnie. To jest tak na co dzień. Może mi się jeszcze coś przypomnić, jak się gdzieś wydarzenie, jakby to powiedzieć, już niemalże stały się chlebem codziennym mam, tak, ale też mam odpadał. Będę tam szedł na komisję wojskową, a to miałem osiemnaście lat i to była połowa lat dziewięćdziesiątych.
Miałem iść coś tam, jakieś duchału, coś tam miałem iść i koniecznie chciałem iść wcześniej, nie w ten dzień, tylko wcześniej, bo muszę najszybciej wiedzieć, co tam, jak tam, w ogóle, i muszę mieć to w głowie. I tam, powiedzmy, ten dzień wcześniej, chciałem iść, no i myślałem, co idę dzisiaj. No i w momencie, jak się ubiegałem, zakładałem odzież, zapomniałem jakiejś tam części odzieży, nie będę tam czegoś założyć. Zapomniałem i już miałem wychodzić z pokoju i myślę, aha, jeszcze nie założyłem tam jakiejś bluzki czy czegoś. I tak sobie to zapamiętałem i sobie za chwilę tak zakładałem tą bluzkę czy podkoszulek niby i tak sobie pomyślałem, pewnie to jest znak, że później się nic nie załatwisz. I tak sobie pomyślałem, tak było. To było po to, żebym zapomniał, żeby to był sygnał, znak, żebym nie szedł i prędzej często zdarza, że gdzieś idę, nie wiem, na jakieś spotkanie jadę, bo do dzisiaj mi się zdarza, idę gdzieś na jakieś spotkanie, jadę na przykład w lod od w domu, na przykład gdzieś tam się potknę, zacharszę sobie, nie wiem, kolanem, łokciem o ścianę, o drzwi, o coś, papuciem, butem, zacharszę o stopień i jak takie coś mi się wydarzy, no to to przeważnie jest tak, że to jest właśnie taki sygnał, żebym do spotkania nic nie załatwię, że spotkania nie będzie, że to jest taki sygnał, że to przez to, że niepotrzebnie idę. Jeszcze mi takie, taka myśl przychodzi, że jak już jestem na ten koniec, panem, to by się podzielić, bo ja czasem chodzę tam do jakiegoś jasnobiza, do ratuszki, takie miejsca chodzę.
I stąd, no ja chciałem się poddać hipnozie, żeby się dowiedzieć, jakie miałem poprzednie wcielenie. Powiem panu, byłem na cztery, u dwóch specjalistów trzy, trzy podejścia miałem, trzy podejścia właśnie do prowadzenia u mnie trwąc hipnozę i żadne się nie udało.
Nie poddałem się temu stanowi, nie udało mi się właśnie dojść hipnozie. I nie udało się ustalić, jakie było moje poprzednie wcielenie. Ale byłem u takiej pani, co ona stawia parota i ona właśnie z tych parotypów, ona nie powiedzała, nie pytała mnie, jakie tam poprzednie wcielenie i tak dalej.
Ona powiedziała, że ja w poprzednim wcieleniu żyłem w innej cywilizacji. Ja nie żyłem tu na ziemi, w naszej populacji. Tylko że poprzednie wcielenie żyłem w innej cywilizacji. I ja nie wiem na ile, jak do tego podejść w ogóle.
Chociaż tak z woli przemyśleń, jak tak analizuję, to może to wypasowało w jakimś tam stopniu, bo to takie moje, no, subiektywność jakiejś, jakiś odczuć, bo ja się tu jak żyję od małego, ja się tu jakoś nie mogę odnaleźć między, między właśnie tutaj między, żyjąc w społeczeństwie, między ludźmi, między zachowaniami i tak.
Nie, nie próbowali się, nie pracuję, nie mogę się odnaleźć. I tak, nie mam, żebym powiedział, że a, pamiętam, bo wszystko poprzednie wcielenie, ja pamiętam to, że tamto. Nie, tego nie ma. Ale gdzieś tam w głębi jakoś tam czuję, że to wszystko jest w trakcie tu dla mnie, że to nie pasuje, że to nie, nie, nie, nie nie podoba mi się, nie pasuje, on to, co to jest.
I powiem Panu, ja szczerze, ja się lepiej czuję, bo jak to spać i mam te sny w tym świecie, w chmurach, to w życiu za szybko. No, nie dziwię się, to mówi się, że w snach jakby opuszczamy ciało, to nasze świadomości, gdzie, gdzie indziej, prawda?
Jakby przestraja się do innych wymiarów, innych rzeczywistości. I rzeczywiście chyba sporo osób tak ma, że te sny są, no, po prostu lepsze, bardziej rezonują te sny z nimi, niż ta rzeczywistość, która jest w tym świecie. No, nie dziwię się, to mówi się, że w snach, jakby opuszczamy ciało, to nasze świadomości, gdzie, gdzie indziej, prawda?
Jakby przestraja się do innych wymiarów, tylko lepsze, bardziej rezonują te sny z nimi, niż ta rzeczywistość, która jest w tym świecie. Także, że, no, no, no, nie tak, że, no, no, no, trzeba żyć. To, to zachowę, to zachowę, no, w angielskich, innej się pytam, jak tego życia, no, ale nie, nie daje się powiedzieć, nic do niej powiedzieć.
No, mój człowiek, no, że, że dużo. I to już wszystkie historie przekazane przez naszego dzisiejszego rozmówcę drogą telefoniczną. Przytoczę jeszcze treść SMS-a, jakiego słuchacz Radia Paranormalium przysłał po rozmowie.
Dzień dobry, chciałbym dodać coś do wczorajszej rozmowy o godzinie 18. Dwa miesiące temu zginął w wypadku motocyklowym mężczyzna, u którego kilkanaście lat temu pracowałem na budowie przez kilka dni. Później nie utrzymywaliśmy kontaktu, jednak miałem wrażenie, że był to człowiek o głębszym wnętrzu niż przeciętnie. Dwa dni po jego śmierci, w nocy, gdy spałem, obudziła mnie zsuwająca się ze mnie kołdra.
Widziałem, jak jej koniec zjeżdża z mojego łóżka i ląduje na podłodze obok. W sypialni byłem sam. Myślę, że to było jego pożegnanie. I my się już dzisiaj też żegnamy. Na szczęście nie na zawsze, tylko do następnej audycji.
Jeśli zaś macie jakieś historie, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Przypominam też o najnowszym numerze Niestanego Świata, w którym znajdziecie rubryki Kontakt Nietelepatyczny oraz Dotknięcie Nieznanego, w których ludzie tacy jak wy dzielą się z redakcją czasopisma swoimi niezwykłymi historiami i spostrzeżeniami na tematy poruszane w drukowanych tam artykułach.
Warto też zajrzeć na kanał Niestanego Świata na YouTube, gdzie obok innych materiałów ukazują się też w postaci dźwiękowej wybrane relacje z archiwum czasopisma. Warto też odwiedzić kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego.
W tym odcinku wyobraźni, gdzie panowie omawiają wiele ciekawych tematów, w tym te znane z anteny Radia Paranormalium. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu.
Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Nie zapomnijcie przy tym odwiedzić naszej strony internetowej WWW.PARANORMALIUM.PL