Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery os. Porej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było, nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No-no-no. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak, obleśny Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Witam wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu Mówią Świadkowie, które dziś w całości wypełnią relacje o obserwacjach UFO i zdarzeń związanych z tym fenomenem.
Odcinek będzie wyjątkowy ze względu na sporą ilość ilustracji, jakie udostępnili autorzy niektórych zgłoszeń. Ilustracje w oryginalnej jakości zostaną udostępnione pod linkiem, który znajdziecie Państwo w opisie dzisiejszego odcinka. Pozwolę sobie uprzedzić, że choć jakość dźwięku w części z rozmowami telefonicznymi będzie nieomal studyjna, to jednak dziś przydadzą się słuchawki. Ponieważ jeden z naszych rozmówców telefonicznych prosił o zmianę barwy głosu. Po wysłuchaniu dzisiejszej audycji polecam Państwu zajrzeć do czasopisma Nieznany Świat, w którym regularnie ukazują się interesujące treści o tematyce ufologicznej. Warto też odwiedzić i być może uzupełnić o nową relację. Prowadzone pod egidą Radia Paranormalium serwis Uforelacje.pl. Po tym krótkim wstępie proponuję, abyśmy wspólnie zajrzeli do naszej radiowej skrzynki mailowej celem wydobycia i zaprezentowania kilku ciekawych relacji tekstowych.
Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w kwietniu 2021 roku. Od roku zbieram się na odwagę, aby podzielić się swoimi przeżyciami na temat obserwacji UFO, bo szczerze mówiąc, to czego doświadczyłem rok temu na wiosnę jest ciężkie do uwierzenia i gdybym nie usłyszał historii podobnej do mojej, to od razu wsadziłbym ją między bańki, więc nie oczekuję, że ktoś mi w to uwierzy. Po prostu podzielę się z Wami tym, czego doświadczyłem oraz paroma fotografiami tego, co udało mi się zaobserwować w tym czasie. Mam dwadzieścia osiem lat. W chwili pisania tego maila mieszkam od paru miesięcy na Śląsku. Jeszcze rok temu mieszkałem z mamą i resztą rodziny na wsi w Borach Tucholskich w województwie pomorskim. Nasz dom rodzinny znajduje się na skraju lasu. Dalej roztacza się duża łąka i dalej zaczynają się lasy. I ogólnie to do samej wsi mamy około kilometra.
Pewnego wiosennego wieczoru wyszedłem na podwórko, aby sobie zapalić papierosa. Po chwili spostrzegłem na niebie trzy światła ułożone w trójkąt, lecące w moim kierunku na horyzoncie nad lasem. Miałem wrażenie, że owe światła stanowią całość jakiegoś obiektu i już wtedy było widać, że jest to duży obiekt, rozmiarem przewyższający znane mi latające maszyny i z każdą chwilą, gdy się zbliżał, umacniałem się w tym przekonaniu. Wtedy zrobiłem pierwsze zdjęcie smartfonem Huawei P20 Pro z włączonym trybem nocnym. W ciągu około trzydziestu sekund ów obiekt był nad moim podwórkiem. W tym czasie mój strach przed nieznanym z każdą sekundą coraz bardziej rósł. Sądzę, że obiekt miał minimum trzysta metrów długości, a w najszerszym miejscu jego szerokość wynosiła osiemdziesiąt metrów. Przypominał stożek ze spiralną obwódką ze światełek i jakby czymś w rodzaju napędu z tyłu. Wtedy w sposób niewytłumaczalny obiekt zawisł w powietrzu i obrócił się z lotu poziomego po sferze w pionowy i wzbił się w górę, nagle znikając. Obiekt nie generował żadnego dźwięku. W tym czasie udało mi się zrobić parę jego fotografii. Gdy obiekt zniknął, stałem osłupiały i nie dowierzałem w to, co zobaczyłem.
Przez następne dziesięć minut stałem paląc papierosa za papierosem. Następnie wróciłem do domu, nikomu nic nie mówiąc. Najgorsze jest to, że to nie jest koniec tej historii. Parę dni później dostałem zaproszenie na grilla od znajomego z tej samej miejscowości. Skorzystałem z zaproszenia. Posiedziałem w miłej atmosferze, wypijając przez całą imprezę parę drinków. Wracałem do domu pieszo i jak już pisałem, odległość przez polną drogę do mojego domu wynosiła kilometr.
Była godzina około czwartej rano. Drinki wypite na grillu już zeszły ze mnie, więc byłem tylko lekko wstawiony, ale w pełni świadomy. Będąc już koło podwórka mojego domu, na skraju z łąką, niedaleko naszego niskiego stosu z deskami, coś dostrzegłem.Stanąłem, aby się przyjrzeć, co to jest. Wydawało mi się z początku, że widzę stojącą nagą osobę, która patrzy w moim kierunku i która jakby się lekko bujała. Sądząc, że mój mózg płata mi fingre, zrobiłem parę zdjęć z długim naświetlaniem, by polepszyć robioną fotografię. Zacząłem bardziej przypatrywać się temu, co obserwuję i teraz trochę tego żałuję. To, co przez chwilę uznałem za człowieka, było nagą humanoidalną istotą o wzroście około metra siedemdziesiąt, o wątłej posturze i z długimi, dziwnymi rękami. Istota miała skórę o kolorze między szarym a żółtym.
Miała ogromną głowę z czarnymi, ogromnymi, ułożonymi skośnie oczami. Ja sam jestem wysportowanym gościem, który raczej jest pewny siebie i w razie zagrożenia staram się walczyć. Ponadto przez prawie pięć lat trenowałem tajski boks, ale widząc to coś byłem za przeproszeniem obsrany ze strachu. Za bardzo bałem się, by do tego podejść i miałem wrażenie, jakby ta istota dała mi na odległość do zrozumienia, że nie mam szans. I uwierzcie mi, w tamtej chwili wolałbym spotkać sam jakiś pseudo kibiców niż to coś. Przerażony uciekłem do domu i do rana już nie mogłem zasnąć.
Przejrzałem później wykonane przeze mnie zdjęcia i trochę edytowałem je, aby podbić jasność, kontrast i tak ogólnie pobawiłem się, aby lepiej wyeksponować fotografię. Na nieszczęście zdjęcia potwierdziły to, co widziałem własnymi oczami i zaprzeczyły moim myślom, że to może od lekkiego wpływu alkoholu oraz temu, że ludzki umysł płata fingre, w szczególności gdy jest ciemno i zmienia to, co widzimy. Później już unikałem wychodzenia samemu po zmroku i do tej pory czuję lęk. Przypuszczam, że obserwacja tego obiektu i po paru dniach zobaczenie tej istoty są ze sobą powiązane, ale są to tylko moje domysły.
UFO nad miejscowością Torrevieja w Hiszpanii. Zdarzenie z 2017 roku. W załączeniu wysyłam zdjęcia przelatujących kul, które zaobserwowałem 31 grudnia 2017 roku z okna. Zwróciły moją uwagę, bo wyglądały podobnie do kul, jakie są umieszczane na drutach wysokiego napięcia i czasami, na przykład jadąc samochodem, można odnieść wrażenie, że coś unosi się nad ziemią, żeby zorientować się po chwili, że to jest umieszczone na przewodach. Tym razem jak zobaczyłem te kule, to pomyślałem, że przecież tam nie ma żadnych przewodów.
Później zobaczyłem, że się poruszają bardzo wolno i są znacznie dalej niż myślałem. Pokazałem je mojej rodzinie. Ich pierwsza reakcja też była taka, że to kule na przewodach. Także było naprawdę duże podobieństwo, skoro wszyscy cztery osoby mieli takie skojarzenia. Mogę dodać, że w miejscu, w którym byłem wiał słaby wiatr z kierunku, gdzie wisiały kule. One zaś przemieszczały się z lewej strony na prawą, jednocześnie odlatując za horyzont.
Jednak tam, gdzie były one wiatr, mogło być silniejszy i wiać w innym kierunku. Mogę dodać, że zdjęcia były robione praktycznie z wybrzeża morza w miejscowości Torrevieja w Hiszpanii. Aparat skierowany był wgłąb lądu. Czas obserwacji to około dziesięciu minut.
Zdjęcia nie są spektakularne. Obiekty były dość daleko i trzeba trochę powiększyć zdjęcie, żeby coś zobaczyć. Obserwacja niezidentyfikowanego obiektu nad miejscowością Szerokopas w województwie kujawsko-pomorskim we wrześniu 2022 roku.
Obserwacja miała miejsce podczas wieczornego joggingu. Pamiętam, że tego wieczoru było już prawie po zachodzie słońca. Była tylko czerwona poświata chmur, lecz niewielka, bo było dość dużo chmur na horyzoncie, jak i na niebie.
Zachód słońca miałem po prawej stronie, a obserwacja obiektu była po lewej. Zachód słońca na mojej trzeciej, a obiekt na dziesiątej. Dlatego wykluczam, aby była to poświata albo promień od słońca. Obiekt znajdował się na tle ciemnych chmur i świecił się jak flara bardzo jasnym światłem. W pierwszej chwili pomyślałem, że może to dron albo paralotnia, ale gdy biegłem, nie spuszczałem tego obiektu z oczu, bo akurat biegłem w tym kierunku.
Obiekt, mimo że się zbliżałem, pozostawał w miejscu bez oznak zmiany pozycji na niebie. Ani nie opadał i nie poruszał się w lewo ani w prawo. Świecił też niezmiennie. Biegnąc stwierdziłem, że będę biegł i może jak będę bliżej, to się przyjrzę. Dodam, że obiekt znajdował się około kilometra ode mnie. Mając na uwadze domy, które znajdowały się mniej więcej tam, gdzie obiekt. Pole obserwacji miałem dość dobre, bo biegłem akurat po wiadukcie, który unosi się nad okolicą i jest też dość wysoki zjazd z niego.
Obserwacja trwała około pięciu minut i powiem szczerze, że obserwując prawie w ogóle nie mrugałem, bo było to tak nietypowe zjawisko. Po tym czasie w trakcie obserwacji obiekt zniknął, ale nie tak, że zgasł ani nie odleciał, lecz jakby został wchłonięty przez znajdujące się za nim chmury. Tak jakby ktoś powoli gałką zmniejszał światło, aż zgaśnie.
Zaznaczę, że to się działo w jednym punkcie nieba. Ta flara w ogóle się nie przesuwała. To jednak nie finał obserwacji, bo jak zniknął ten obiekt i omiotłem wzrokiem horyzont, by wypatrzeć coś jeszcze, to kątem oka zobaczyłem coś naprawdę niesamowitego. Tyle, że to trwało ułamek sekundy. Wyglądało to tak, jakby coś za chmurami nagle wystrzeliło pod kątem w górę i widziałem dosłownie promień świetlny. I to się wydarzyło tak jakby w chmurach także aż się rozświetliły.
Mógłbym to porównać do poświaty, gdy gdzieś daleko w chmurach strzeli piorun i nie widać pioruna, ale chmury błyskają. Tyle, że ja akurat widziałem ten promień świetlny.Zaznaczył się na ułamek sekundy w chmurach. To koniec obserwacji. Po powrocie do domu opowiedziałem domownikom, co zaobserwowałem. Zrobiło to na mnie tak duże wrażenie, że gdy o tym opowiadałem, łzy mi do oczu napłynęły. O sobie powiem, że jestem sceptykiem i swój umysł mam.
Wiem, że są różne zjawiska. Jak coś widzę, to w głowie poszukuję wyjaśnienia, czym coś, co zobaczyłem mogło być spowodowane. Nie Jestem jakimś fanatykiem UFO, wiary w kosmitów. Nie wykluczam też z góry, że coś nie miało miejsca tylko dlatego, że może się to nie mieścić w głowie. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego pojąć. Tyle o mnie, jeżeli chodzi o moje podejście w tych sprawach. Pozdrawiam i dziękuję, że mogłem się tą relacją podzielić.
Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w czerwcu 2020 roku. Chciałbym podzielić się z państwem obserwacją, której dokonałem już ładnych parę lat temu, na początku XXI wieku, pomiędzy rokiem 2000 a 2002.
Na podstawie dokonanego przeze mnie researchu tematu, mogę moją obserwację porównać do tak zwanych orbów UFO lub obiektów typu foo fighters. Obserwacji dokonałem w słoneczny, niemal bezchmurny, letni dzień, nieopodal mojego domu w Zgierzu w województwie łódzkim.
UFO unosiło się dość wysoko nad ziemią i posiadało jakby pewien rodzaj kamuflażu — w takim znaczeniu, że wyglądało to tak, jakby było przeźroczyste albo odbijało kolor chmur. Trudno mi to ubrać inaczej w słowa. Obiekt był kulisty, średnicy najprawdopodobniej kilku metrów, składający się jakby z dwóch warstw kolorów ciemniejszego i jaśniejszego błękitu, przecielonego pośrodku jaśniejszym paskiem. W tamtym czasie nie miałem jeszcze, niestety, dostatecznie dobrego telefonu z aparatem, żeby uwiecznić obserwacje. NOL leciał dość powoli, miarowym tempem w stronę pobliskich nielicznych chmur, a kiedy na moment odwróciłem wzrok, już go nie było.
Cała obserwacja trwała nie więcej niż pięć minut. Obiekt podczas mojej obserwacji raczej się nie przemieszczał. Wyglądało to tak, jakby zawisł, zatrzymał się w powietrzu i lekko dryfował w stronę pobliskich chmur. Oprócz samej obserwacji NOL-a nie zaobserwowałem niczego innego, ani dziwnych dźwięków, ani zapachów, ani zjawiska tak zwanego utraconego czasu. Co mógłbym wykluczyć, to chociażby to, że nie był to piorun kulisty, gdyż niebo było pogodne, ani nie były to kuliste chmury, bo zaobserwowane przeze mnie UFO miało nazwę gładką, kulistą i świecącą formę.
Jedyne, co nasuwa mi się na myśl, jednak nie jest to do końca związane z samą obserwacją. To w niedługim czasie po zaobserwowaniu tego obiektu zacząłem dość często medytować, interesować się spirytyzmem i tego typu sprawami, które wcześniej jakoś specjalnie mnie nie interesowały. Jednak nie wiem, czy ma to związek z samą obserwacją. Według tego, co przeczytałem, chociażby w książkach Ferdynanda Ossendowskiego czy Nikołaja Rericha, jest to tak zwany Znak Szambali lub Agharty, o którym często wzmiankuje się, chociażby w buddyzmie. Tak na dobrą sprawę dopiero jakieś parę lat temu zacząłem interesować się zjawiskiem samego UFO. Obserwacja UFO nad Losowem, 19 kwietnia roku. Obserwacja NOL-a miała miejsce w dniu 19 kwietnia 2022 roku w godzinach między 19:45 a 19:55.
Jechałem z żoną do domu. Żona nie widziała obiektów. Poruszając się ulicą Nową w miejscowości Losowo w kierunku od miejscowości Batorowo do miejscowości Lusówko, po prawej stronie na niebie zauważyłem helikopter — ciemny i nieoznakowany. Powiedziałem wtedy żonie, że nad Poznaniem tego samego dnia, niedaleko Krzęsin również widziałem nieoznakowany helikopter i że może to być wojskowy. Ten, który obserwowałem był mniejszy, ale nie dostrzegłem na nim żadnych oznaczeń. Helikopter poruszał się na zachód. W pewnym momencie po lewej stronie drogi na horyzoncie ujrzałem dwa obiekty, które w pierwszej chwili przypominały helikoptery. Po chwili zdałem sobie sprawę, że nie mają śmigieł i ogona. Raczej przypominają sam korpus helikoptera, bardziej w formie grubego cygara. Z mojego punktu obserwacji były tej samej wielkości, więc zakładam, że poruszały się bardzo blisko siebie.
Przemieszczały się na północny zachód, przecinając linię Jeziora Lusowskiego. Moim zdaniem nie były to helikoptery, jak mi się zdawało w pierwszej chwili, gdyż miałem porównanie sprzed paru sekund, gdy obserwowałem helikopter. Obserwowane obiekty znajdowały się od nas w odległości około ośmiuset do tysiąca metrów na niewielkiej wysokości. Obserwacja trwała około dwóch sekund. Potem obiekty zostały zasłonięte przez zabudowania. Spoglądając cały czas w lewą stronę, już ich nie widziałem. Na horyzoncie w kierunku zachodnim było widać tylko oddalający się wcześniejszy helikopter. Żonie powiedziałem, że widziałem dwa obiekty nad jeziorem, ale nie przejęła się tym. Mogę narysować na mapie orientacyjny punkt, gdzie znajdowały się obiekty oraz dokładnie wskazać miejsce, z którego były obserwowane.
Obserwacja niezidentyfikowanego obiektu latającego nad Tatrami. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium 4 maja roku.Witam. Wybraliśmy się na majówkę do Wisły, a pierwszego maja pojechaliśmy na Słowację, do położonej niedaleko polskiej granicy miejscowości Oravsky Podzamok, żeby zwiedzić zamek orawski. Z zamku położonego na wysokiej skale widać było ośnieżone szczyty Tatr.
Zdjęcia robiłem smartfonem Motorola z trzy z nakładką MotoMOD Hasselblad TrueZoom. Dzięki temu mam dziesięciokrotny zoom optyczny jak w normalnym aparacie. Zrobiłem szybko zdjęcie używając zoomu, ale raczej niepełnego dziesięciokrotnego zbliżenia. Nie wiem, czy było widać ten obiekt, czy nie, bo skupiłem się na wykadrowaniu gór. Po powrocie do apartamentu oglądałem zdjęcia. Najpierw myślałem, że to samolot, helikopter, balon, a w końcu, że motolotnia. Jednak obiekt przypomina dwie złączone miski, tak jak nieraz opisywali świadkowie UFO.
Korespondencja zawierająca opisy kilku obserwacji UFO nadesłana do Radia Paranormalium w lutym dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku. Chcę opisać kilka swoich obserwacji, które w moim mniemaniu są bardzo ciekawe. Dla przejrzystości i ułatwienia każdej z nich przyporządkowuję kolejny numer.
Zdarzenie numer jeden. Był to czerwiec dwa tysiące dziewiątego roku. Obserwacja miała miejsce w Gorzowie Wielkopolskim, w centrum miasta, z wąskiego, pionowego, wychodzącego na podwórko okna łazienki w poniemieckiej kamienicy na pierwszym piętrze. Niestety dokładnej daty nie zapisałem. Było ciepło, a niebo było bezchmurne. Godzina — na pewno między dwudziestą drugą a północą. Idąc się umyć, lubiłem najpierw otworzyć szeroko okno i przy sprzyjającej pogodzie poobserwować nocne niebo. Widok nieboskłonu z opisywanego okna ograniczony jest kwadratem kamienic, ale i tak jest w miarę rozległy. Nagle, po swojej lewej stronie, pod kątem około czterdziestu pięciu stopni, zauważyłem na niebie ułożoną w strzałę formację złożoną z kilkunastu, może kilkudziesięciu świecących obiektów, poruszającą się właściwie dokładnie ze wschodu na zachód. Ich wygląd i wielkość można porównać do gwiazd, może nie tych najjaśniejszych, ale też nie najsłabiej świecących. Przez pierwszą około sekundę obserwacji wydawało mi się, że obiekt ma postać ciemnego, wypełnionego w środku trójkąta przypominającego kształtem, powiedzmy, skrzydło lotni, a światełka są rozmieszczone na jego ramionach. Podstawa pozostawała ciemna. Jednak po tej krótkiej chwili zorientowałem się, że jest to po prostu formacja świecących punktów, jakby eskadra tworząca kształt strzały. Ich kolor również był, z tego, co pamiętam, podobny do barwy gwiazd, może z lekkim dodatkiem koloru pomarańczowego. Nad Gorzowem Wielkopolskim, a także w jego okolicach przebiegają korytarze powietrzne. Na co dzień można obserwować, z jaką prędkością poruszają się po niebie samoloty pasażerskie. Widziałem też w życiu niejednokrotnie inne statki powietrzne: samoloty wojskowe, śmigłowce, myśliwce i tym podobne. Opisywany obiekt odbiegał od nich w sposób nieporównywalny.
Jego prędkość w porównaniu do samolotów pasażerskich czy nawet innych odrzutowców obserwowanych na pewnej wysokości była ogromna. Przelot widziany przeze mnie trwał może maksymalnie sześć do siedmiu sekund. Obserwacje ograniczały ułożone w kształt kwadratu kamienice. Samolot pasażerski przelatujący w tym miejscu, na tym samym dystansie można obserwować nieporównywalnie dłużej, nawet przez dwie minuty. Dodam od siebie, że charakter tej obserwacji skłania mnie ku stwierdzeniu, iż ta eskadra świecących obiektów lecąca niczym klucz ptaków w niezwykle precyzyjnej formacji, mogła poruszać się z dla nas, ludzi niewyobrażalnie wielką szybkością w odległości nawet setek kilometrów od Ziemi, po prostu gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Takie odniosłem wówczas subiektywne wrażenie. Chyba nie muszę dodawać, że obiekt przemknął w absolutnej ciszy. Przelotowi nie towarzyszyły żadne dźwięki. Do obserwacji załączam poglądowy rysunek. Nadmienię, iż znalazłem w internecie opisy obserwacji i rysunki bliźniaczo podobnych obiektów.
Zdarzenie numer dwa. Dokładnej daty niestety nie pamiętam, ale było to między jesienią dwa tysiące dwunastego a latem dwa tysiące czternastego roku. Razem z kolegą przebywaliśmy w porze wieczornej na wieży widokowej nad tak zwanymi Schodami donikąd w Gorzowie Wielkopolskim. Z pewnością był to piątek lub sobota. Niebo było całkowicie zachmurzone. W pewnym momencie zauważyliśmy mniej więcej nad głowami kilka świateł świecących znad chmur. Było ich bodajże pięć. Po pewnym czasie zeszliśmy na dół, w okolice dawnej łaźni miejskiej, gdzie spotkaliśmy jednego znajomego. Jemu również pokazaliśmy te światła. Zatem w przypadku tej obserwacji mamy łącznie ze mną trzech świadków. Dwaj pozostali również doskonale pamiętają to zdarzenie. Światła miały kolor pomarańczowy i utrzymywały się w mniej więcej tym samym miejscu przez co najmniej dwie godziny. Pojedyncze punkty świetlne zmieniały natomiast swoją pozycję, choć ich ruchy były niezauważalne. Pamiętam, że przez moment były ułożone między innymi w kształt krzyża. Co ciekawe, zrobiłem wówczas telefonem jakieś zdjęcia przy użyciu trybu nocnego i przybliżenia.
Wyszły bardzo słabo, nieostre, rozpikselowane i po jakimś czasie sam je usunąłem, czego bardzo dzisiaj żałuję i za co jestem sam na siebie zły.Zdarzenie numer trzy. Gorzów Wielkopolski, pierwszy stycznia dwa tysiące dziewiętnastego roku, kilka minut przed godziną osiemnastą. Szedłem ulicą Jagiełły w kierunku ulicy Warszawskiej. Po lewej stronie mijałem klasztor zakonu braci mniejszych kapucynów. Kiedy nad miejscem, gdzie kończy się widoczna perspektywa ulicy Warszawskiej kierunek wschodni, zauważyłem na niebie dwa świecące dość jasno na biało oddalające się w mgnieniu oka od siebie pod kątem w górę obiekty.
Obserwacja trwała może około dwie sekundy, po których, co ciekawe, od razu widok nieba w tym miejscu został stłumiony w moich oczach przez światła latarni. Tu również odniosłem wrażenie, że obiekty mogły być oddalone ode mnie nawet o setki kilometrów i poruszały się z zawrotną szybkością gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Do obserwacji tej dołączam fotografię miejsca zdarzenia z rysunkiem.
Zdjęcie, którym się posłużyłem, zostało wykonane w okresie, kiedy na drzewach są liście. Natomiast sama obserwacja miała miejsce zimą, gdy liści na drzewach brak. Zdarzenie numer cztery. Było to siódmego lutego dwa tysiące dwudziestego drugiego roku o godzinie piętnastej dwadzieścia siedem. Z mieszkania przy ulicy Prusa w Krakowie zauważyłem przez okno wychodzące na podwórko niewielką, bardzo jasną, być może srebrzystą kulę. Nie świeciła własnym światłem, ale bardzo jaskrawo wyróżniała się na tle zachmurzonego nieba. Leciała powoli po nierównej trajektorii na niezbyt dużej wysokości — może maksymalnie pięćdziesiąt metrów mniej więcej wzdłuż Alei Trzech Wieszczów w kierunku południowym. Pod koniec obserwacji dało się zauważyć, że obniża lot w stronę Wisły. Zastanawiałem się, czy nie pobiec do pokoju po telefon, aby obiekt nagrać.
Stwierdziłem jednak, że po pierwsze jest on zbyt mały, aby kamera smartfona zdołała go uchwycić. Po drugie, operacja ta zajęłaby zbyt dużo czasu. Straciłbym możliwość dokonania niezwykle ciekawej obserwacji. Dołączam tutaj zdjęcie miejsca zdarzenia z rysunkiem. Zdarzenie numer pięć.
Warszawa, czternasty lipca dwa tysiące dwudziestego drugiego roku, godzina siedemnasta trzydzieści trzy. Będąc w okolicy Teatru Dramatycznego, zauważyłem na niebie dziwny obiekt. Nadleciał od strony zachodniej, a gdy znalazł się za Wisłą, skręcił w kierunku południowym. Przemieszczał się pionowo. Składał się z trzech niezależnie połączonych, połyskujących złoto elementów, które poruszały się jakby falowały i cały czas zmieniały swój kształt. Pamiętam, że przez moment obiekt przypominał wyglądem na przykład łódkę z żaglem. Wyciągnąłem wówczas telefon i wykonałem trzy nagrania, które przesyłam.
Na filmach obiekt, zapewne z racji odległości wygląda na biały. W rzeczywistości był natomiast złoty. Dwa razy obserwowałem również ciemniejszą kulę na bardzo dużej wysokości. Raz miało to miejsce we Wrocławiu, a raz w Krakowie. Dołączę jeszcze historię, którą opowiedział mi mój tata. Było to w Gorzowie Wielkopolskim w latach dziewięćdziesiątych. W ówczesnym miejscu pracy musiał przejść, czasem z jednej części zakładu do drugiej przez pole lub łąkę, około jednego kilometra. Podczas jednego z takich przejść — było to w dzień, zaobserwował na bardzo dużej wysokości dwa ciemne punkty lecące obok siebie. Myślał, że są to po prostu samoloty wojskowe. Jednak jeden z nich zaczął w pewnym momencie z niewiarygodną szybkością oddalać się od drugiego. I to tyle, jeśli chodzi o relacje nadesłane drogą tekstową. Po krótkim przerywniku przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś nagrań rozmów telefonicznych. A tymczasem pozwólcie, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy zaobserwowali bądź przeżyli coś trudno wytłumaczalnego i chcieliby się swoją historią podzielić.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu 3608 80 02. 3608 80 02. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Przechodzimy zatem do prezentacji przygotowanych na dziś nagrań rozmów telefonicznych. Za chwilę usłyszycie Państwo fragment rozmowy ze słuchaczem, który o ile mnie pamięć nie myli, już kiedyś w naszej audycji wystąpił. Dziś opowie nam o obserwacji trzech całkowicie czarnych, latających trójkątów nad miejscowością Nowa Sól, do której to obserwacji doszło latem około roku dwutysięcznego.
No i 2 takie spotkanie. Spotkanie to nawet nie spotkanie, tylko wołałem wszystkich wkoło i pokazywałem palcem, czy widzieli. A to się działo tak szybko, że ciężko było. Widziałem dziewięć, dziesięć lat może, nie wiem, wcześniej zanim się zaczęły te spotkania z tymi odwiedzającymi. Bawiliśmy się na podwórku - ja, siostra, tam sąsiedzi. Jak to dzieciaki na ten, na wakacje, tak?
Bawiliśmy się na podwórku, to były kamienice, no i podwórko, wiadomo, dwupiętrowe, to z jednej strony nie widać, a z drugiej strony całe niebo odkryte. Zbliżał się wieczór latem koło lipca, chyba to było... Tak, to już wakacje, normalnie lipiec, lipiec, może sierpień?
Nie, lipiec, lipiec, bo jeszcze było dosyć późno, a słońce, słońce było wysoko. Widziałem na niebie trzy trójkąty - całkowicie czarne trójkąty równoboczne, tak jakby były trójkąty równoboczne obok siebie, jeden na przodzie, dwa z tyłu i one tak jakby całym obrysem też trójkąt równoboczny tworzyły. Tak stanąłem, patrzyłem się w te niebo, one przeleciały i to... No widziałem, jak myśliwiec przelatuje.
Słyszałem w swoim życiu, jak myśliwiec przelatuje. Robi niesamowity huk, jak był nisko i w życiu tak szybko by nie przeleciał na takiej wysokości, jak one były. Były dosyć wysoko, ale były kompletnie bezgłośne. I wtedy zawołałem tam siostrę. Coś krzyknąłem. Popatrzyli, a oni tam już: "Co ty tam patrzysz? Co ty tam patrzysz?" I już ich nie było zaraz, nie? I to widziałem chyba dwa... Około dwóch czy albo trzech razy widziałem tego lata takie obiekty po prostu tak przelatywały. Zaciekawienia szukałem informacji później o tej technologii stealth, o tych samolotach, takich w obrysie po prostu wyglądających od spodu też jak trójkąt, jak lecą i to won. Nie wiem, czy one akurat w tym okresie, jak to było około 2000 roku, 2002, czy by wtedy latały nad Polską, ale no wątpię, żeby one były kompletnie bezgłośne, tak? Nie było tego huku, nawet jakby przy tej prędkości i tak by była bariera dźwięku złamana, to zawsze gdzieś słychać z tyłu.
A te obiekty to były jakby takie idealne trójkąty czy miały wycięcie jakby z tyłu? Idealne trójkąty. Idealne trójkąty, no tak. Idealne trójkąty na niebie, tak jak... Bez żadnych wycięć, nie tak jak samoloty.
No tutaj niedawno rozmawiałem też z innym słuchaczem, który też obserwacje latających trójkątów zgłosił i doszliśmy do wniosku, że gdyby to były samoloty, to jednak troszeczkę by tego wycięcia z tyłu miały, prawda?
Druga sprawa. Myślę, że jakakolwiek smuga kondensacyjna, no chyba cokolwiek by było widać, a niebo było czyściutkie wtedy. No, byłby jakiś ślad na pewno po nich. Cokolwiek. Czy to wzrokowy, czy to dźwiękowy.
Tak. Kompletnie bezgłośne. Ja je zauważyłem to może pięć sekund i przeleciały cały widzialny horyzont od strony, zaraz panu powiem, z jakiego kierunku leciały. One leciały tak jakby z południowego wschodu, z południowego wschodu na całkowicie na zachód leciały.
Tak po skosie, tak można powiedzieć, bo w tamtą stronę. No i to raz, raz. Tak, tak. Za każdym razem w tym, z tym kierunku leciały, tak jak zauważyłem, bo tam do końca wakacji mówię, no człowiek siedział gdzieś tam, no taki trochę wiadomo, bawił się. No to się patrzył w te niebo czasami tak? I czasami coś tam przyuważył, a tym bardziej że ja zawsze gdzieś tam byłem taki za przyrodą, no to jak coś przeleciało, to zwracałem uwagę.
I to tyle, jeśli chodzi o zdarzenie z Nowej Soli z początku obecnego tysiąclecia. Na sam koniec zostawiłem najdłuższe z przygotowanych na dziś nagrań. Nasz ostatni rozmówca prosił o zmianę barwy głosu oraz wycięcie wszelkich elementów, które mogłyby ułatwić jego identyfikację. Na jego prośbę wypikowałem między innymi nazwy kilku małych miejscowości. Mogę jedynie ujawnić, że wszystko to działo się w okolicach słynnego Welatowa. Nasz słuchacz w rozmowie telefonicznej przekazał opisy licznych zdarzeń z udziałem UFO, których świadkiem był on sam oraz jego bliscy i znajomi. Szczególnej Państwa uwadze polecam pierwszą relację, w której mamy wzmiankę o dziwnym zniknięciu jednego z sąsiadów w trakcie opisywanego zdarzenia i jego nietypowym zachowaniu bezpośrednio potem.
Obserwacji było kilka, z czego te powiedzmy drugie obserwacje to rozkładały się na trzy oddzielne w różne dni powiedzmy, czy to miesiące, nie? To ja bym może zaczął od tej pierwszej obserwacji, nie? Ogólnie no to może zacznę, że mam trzydzieści jeden lat i pochodzę z małej wsi. Ona jest stosunkowo niedaleko oddalona od Wylatowa, czyli miejsca, gdzie tam kiedyś były piktogramy i różnego rodzaju zjawiska tego typu. No i to zjawisko wyglądało w ten sposób, że wracałem z całą rodziną od cioci, też ze wsi sąsiadującej. No i weszliśmy do tego domu. Tam była zima i godzina wieczorna, tam powiedzmy około godziny dziewiętnastej. Miałem wtedy około ośmiu lat, nie? I po prostu jak weszliśmy do tego domu, to po około pięciu, dziesięciu minutach przyszedł do nas sąsiad z lornetką i powiedział, że widzi coś na niebie i żebyśmy na to spojrzeli, nie? No i on nam tą lornetkę dał, ale w sumie nie była do końca potrzebna, bo było to widać gołym okiem, że pomiędzy budynkami naprzeciwko, bo mieszkał na rynku takim, nie? Widać było na niebie taki obiekt, który wyglądał jak małe słonce, tylko ono się świeciło na kolor biały i ono wisiało w powietrzu nieruchomo. Aczkolwiek ono tego światła nie dawało takiego, że rozjaśniało nam ten rynek, tylko było widać, że blazuje po prostu, nie? W tym powietrzu. No i ten obiekt. Myślę, że się tak utrzymywał około piętnastu minut na tym niebie. No i wcześniej syn tego sąsiada, no bo to jest ściśle powiązane też z-Z tą rodziną sąsiada. Jego syn poszedł do mleczarni po mleko, nie? I tam wyglądała sprawa tak, że on nie wracał jakiś tam dłuższy czas z tej mleczarni. No i jak ten obiekt zniknął, to on gdzieś tak po około godzinie z tego, co pamiętam, nie? No bo nie chcę, tam-- tam jeszcze młody i nie do końca mogę fakty tam kojarzyć te czasowe. Pojawił się taki zmieszany niby na schodach. No bo to z relacji wiemy sąsiadki, która przyszła później i powiedziała, że coś było i twierdzi, że go coś porwało. Nie? No i po prostu. No tak wyglądała ta sprawa i właśnie niezajakomo sąsiada coś tam uprowadziło. No ja osobiście tam nic poza tym obiektem nie widziałem, tylko mówię, jak to wygląda z oczu tamtejszej rodziny. No i co ich zaciekawiło to to, że właśnie go nie było około godziny czy półtora, nie? A do mleczarni tam ma powiedzmy, no nie wiem, osiemset metrów i że- A te osiemset metrów to się nie idzie godzinę, prawda?
Pierwsza szedł, ale, no szybkim tempem. Ja myślę, że to jest chwila, nie? I po prostu ich to zaciekawiło, że on się tak zmieszany pokazał, pojawił z opóźnieniem. No bo o to chodzi, że jak ten obiekt się pojawił, to go już jakiś czas nie było w tym domu. Nie, to nie jest tak, że tam minęła godzina od momentu, kiedy to się pojawiło, że on w tym momencie wyszedł. Tylko go już jakiś czas nie było, powiedzmy od momentu, jak ten obiekt zniknął. Nie? No, to on się właśnie około godziny czy trochę więcej, no, pojawił na schodach, powiedzmy, przyszedł i właśnie taki zmieszany i zastanowiła, że był duży mróz, a to mleko, co miał w kance, to było nadal ciepłe, nie?
A który to-- jaki to był miesiąc? Ciężko mi powiedzieć. Mówię, bo to są takie tam, powiedzmy, wspomnienia z młodych lat. No, już zamierzchłe czasy, tak. Była zima. Tylko tyle mogę powiedzieć, że była zima.
No może inaczej- to była pierwsza połowa roku czy ostatnia połowa roku? Ostatnia. Między październikiem a grudniem, tak? Jakoś tak? Tak, tak, tak, coś między październikiem a grudniem. Te zimy wtedy były trochę inne niż teraz mamy, nie? No bo było zimno i mówię, pamiętam, był wieczór i po prostu ten sąsiad do nas przyszedł, że coś tam jest na niebie i, i z tą lornetką, i nam to pokazywał, i to widziała cała moja rodzina też, nie? Ten obiekt właśnie taki blaskujący na biało. Ja to nazywałem, że to takie małe słonce, nie? Mniejsze trochę, ale nie dużo mniejsze. Nie dawało takiej potężnej łuny, tylko taki blask, nie? I to- Czyli nie widzieliście państwo jakby kształtu tego obiektu? Tylko taki, taki zarys. Obiekt był okrągły, był po prostu taki jakby, no na zewnątrz ten odblask dawał, a w środku był taki jarzący się tym białym kolorem, nie? No, ale ogólnie nie było widać, czy to jest pojazd, czy, czy coś innego, nie? O, w ten sposób, nie? Tylko po prostu jako świecący się na biało, takim jarzącym się światłem okrąg, nie?
Tak to, tak to wyglądało z naszej perspektywy. A ile było świadków łącznie? Was, sąsiadów? Na pewno było około siedmiu świadków tego zdarzenia, nie? To była moja cała rodzina, sąsiadka, sąsiad, no i ich syn, który rzekomo. No ja mówię, nie chcę tam, bo tak to z ich relacji wynika, ale z moich, no to, tamto to tylko obserwacja. No to było około siedmiu świadków, nie?
Rozumiem, że 20 00:01:34,000 -- 00:01:37,400 nie, nie wspominał, nie opowiada jakoś szczegółowo, co się tam wtedy zadziało, nie? On rozmawiał o tym z rodzicami, ale na przykład jak sąsiadka do nas przyszła z tymi wiadomościami, no to moja rodzina była, wiadomo, dosyć sceptycznie nastawiona do tego tematu, że sobie tam coś ubzdurał, nie? Czy, czy tego i ja na przykład z nim nie poruszałem tego tematu nigdy. Nie wiem dlaczego, po prostu nie chciałem na ten temat z nimi rozmawiać, bo też nie wiedziałem, czy to jest do końca prawda, ale wiem, że chyba jakaś- Też nie wiadomo było jak-- też chyba nie było wiadomo, jak by zareagował, prawda?
Nie wiedziałem, jak zareaguje. Ja tak byłem jeszcze dzieckiem i nawet po latach mi się to czasami przypomniało. I tak może bym chciał zagaić, co tam się naprawdę wydarzyło, ale tą osobę rzadko widuję. Ale ciekawą zależność, na przykład zauważyłem, że on aktualnie pracuje, z tego, co wiem, od jego brata, który ze mną chodził do szkoły, że on pracuje w jednostce wojskowej w dziale meteorologii.
Także to jest takie, to może być zbieg okoliczności, ale takie powiedzmy, no, ciekawostka, nie? Że jednak coś takiego się stało i- No mogło go to, mogło go to zainteresować bardziej i poszedł w tym kierunku, tak?
Chociaż równie dobrze, tak jak pan mówi, to może być też pewien zbieg okoliczności, że po prostu tak poszło. No, no, no. Nie chcę tutaj, to tam, no, wchodzić w jakieś tam paranoje czy coś. Po prostu jest. No poszedł po prostu do wojska jako meteorolog, no i no mówię, no więcej szczegółów, bo wiem, że chyba jakaś tam ekipa kiedyś, no ufologiczna tam z nim rozmawiała, ale nie wiem, jakie były, jaki był efekt końcowy tych rozmów, nie? Z tą osobą, do jakich wniosków oni w końcu doszli, nie? No i to jest takie to, to powiedzmy pierwsze obserwacje, a nie?
No bo ja żadnego kontaktu od razu tam nie miałem, żadnego ani żadnych tam przykładowo. No, no, rozumie pan, nie? Żadnych tam bliższych, bliższych spotkań z żadnymi tam, no, powiedzmy sobie bytami nie miałem. I później, powiedzmy, w wieku gimnazjalnym to będzie gdzieś około trzecia, druga klasa gimnazjum. Byliśmy tam w takiej grupce ludzi z okolicznych wioski 20 00:03:09,000 -- 00:03:13,000 i to jest prawie jak jedno, jedna miejscowość, no bo to jedna przy drugiej.
Ja tam miałem znajomych. No i my sobie tam tą grupką poszliśmy na takie miejsce, ono się-- nazywaliśmy to pałac, bo to tam po pałacu takie mieszkania tam były i sobie tam, no powiedzmy, byliśmy się przejść.
Wyglądało to tak właśnie jak mówiłem, że byłem ze znajomymi w tym miejscu, tam, w tym 20 00:03:26,000 -- 00:03:30,500, tam jest na skraju przy polu, powiedzmy, usytuowany ten pałac i tam przykładowo, jak relacji słuchałem wcześniejszych tutaj na tym kanale Paranormalium, to ludzie zanim coś zobaczyli, to takie mieli uczucie jakby niepokoju, nie? I właśnie w ten sposób mi się to objawiło, że ja coś poczułem takiego nie, nie do końca czy niepokój, tylko jakieś takie napięcie. I spojrzałem akurat w niebo, w ten punkt, gdzie pojawił się ten obiekt i ten obiekt wyglądał tak, że to był-- on był w kształcie rombu, pojawił się nagle, nie? Znikąd i on się jarzył na taki kolor pomarańczowy, dosyć mocny, na pewno mocniejszy jak gwiazda, no bo był większym obiektem na niebie niż gwiazda i dajmy na to, no, patrząc na niego, no to jakbym rękę wyciągnął, to miał ze cztery centymetry na niebie, nie? W ten sposób.
Ciężko określić dokładnie, ile miał metrów, jakby to z bliska zobaczyć, nie? No i on sobie leciał takim równym tempem.Ja byłem mniej więcej po linii prostej, po tym niebie. No i sobie tak leciał. Ja do tych znajomych właśnie mówiłem, że patrzcie, coś leci, nie? No i tak wszyscy patrzeli i no nie wiem, ile to trwało. Może z dwie minuty leciał po tym niebie i nagle zgasł. No i ja tam się troszeczkę tak zmieszałem, bo nie wiedziałem, co to jest. Się przestraszyłem, że to może jakaś rakieta albo, albo jakaś tam meteoryt, albo coś takiego, nie? Bo też młody człowiek i też coś, coś dziwnego. No tam niespotykane powiedzmy na co dzień na niebie. No i to tak znikło, po prostu bez żadnego dodatkowego efektu. Po prostu się pojawiło, leciało, leciało, leciało cały czas- I zniknęło. Cały czas się paliło tym samym kolorem, tak samo silnym, pomarańczowym. Bardziej tak naokoło ten pomarańczowy był, a w środku był taki jakby jaśniejszy pomarańczowy, coś w tym stylu. No i leciał, i znikł. No i właśnie- Tak po prostu, jakby ktoś w-w-włączył, wcisnął ten pstryczek elektryczny i obiekt zgasł.
Tak, tak, dokładnie. Tak, jak się pojawił, bo tak samo się pojawił. Nagle tak jest i sobie leci. I tak samo, jak przeleciał ten dystans jakieś tam przez dwie minuty, powiedzmy leciał to tak samo, jakby ktoś pstryczek wdusił i nie ma tego, nie? No i tam no każdy, to tam obserwatorów było około sześciu. No i większość osób to mówię, zbagatelizowała. No mówię, bo to są tam, powiedzmy ludzie, niektórzy, tak jak mówię, mechanizm wyparcia, ignorancja taka, no coś sobie leciało, a może satelita? Dobra, nie idziemy dalej. No i takich właśnie obiektów, tego samego typu, widziałem jeszcze dwa razy na niebie.
Widziałem takie obiekty tego typu. Raz, jak szedłem sam ze znajomym, tak samo miałem takie uczucie, żeby spojrzeć w to niebo, taki nacisk, jakieś parcie. I właśnie też pojawił się w tym momencie, jak spojrzałem na niebie. Ten sam tor lotu, powiedzmy po prostu mniej więcej podobny czas leciał i tak samo zniknął, nie? Ten obiekt tak samo wyglądał.
Identycznie. Kropka w kropkę. I trzeci raz tak samo mi się pojawił, jak szedłem sam kiedyś od znajomego. Teraz nie pamiętam dokładnie odcinków czasu pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim, a trzecim, ale myślę, że między tym pierwszym, gdzie byłem ze znajomymi na tym tak zwanym pałacu, a drugim minął około miesiąc czasu, nie? A między tym drugim- A rozumiem, że, że tutaj obiekt wyglądał podobnie do tamtego, tak?
Tak. Myślę, że nawet identycznie. Także ja się też zastanawiałem, czy to nie jakaś satelita, tylko ja myślę, że satelity to chyba dużo mniejsze są na tym widnokręgu nieba, nie? A to było dosyć spore i się dosyć mocno świeciło, nie? No i dosyć, dosyć blisko też chyba musiał być, prawda? Skoro był tak dobrze widoczny.
Właśnie ciężko mi to określić, bo to się wydawało, że to nie jest na orbicie ziemskiej, ale też nie jest, nie jest zawieszone powiedzmy na wysokości dziesięciu czy dwudziestu metrów, tylko sporo więcej, nie? Dajmy na to kilometr.
No, no mówię ja, ja ciężko mi ten dystans określić. I to sobie mówię tak leciało i znikało. No i trzeci raz tak to było. Od tego samego kolegi, z którym ten drugi raz ten sam obiekt widziałem, wracałem. Też w niedalekim czasie. Ja myślę też między dwa, trzy tygodnie, a miesiąc czasu.
Porą wieczorną oczywiście to się wszystko działo. Właśnie zapomniałem dodać. To Wszystko pora wieczorna, nie? I też mi się ujawnił ten sam obiekt w tej samej konfiguracji, że po prostu spojrzałem, on się nagle pokazał. Tylko że powiedzmy po drugiej stronie nieba, nie? Naprzeciwko. I tak samo leciał, leciał, leciał, leciał i po prostu go nie było, nie? Za chwilę. I na tym właśnie tego typu obserwacje mi się skończyły, bo już więcej takich obiektów w życiu nie widziałem, tylko w tamtym czasie. I też muszę zaznaczyć, nie wiem, może to jest istotna rzecz, że to się mniej więcej pojawiało w czasie, gdzie dosyć silne były jakieś tam oddziaływania, no powiedzmy nienormalne w tym Wylatowie, nie? Które jest oddalone- A to się ciągnęło chyba przez kilka lat, z tego, co pamiętam.
To się ciągnęło przez kilka lat i tam te piktogramy. No może do końca nie byłem przekonany, czy to tam UFO, ale, ale na niebie faktycznie coś tam się pojawiało. I teraz bym poszedł do tej trzeciej obserwacji. Ona miała miejsce, jak byłem w liceum. To była pierwsza albo druga klasa liceum i dokładnie pamiętam, że było około godziny wpół do dwunastej, godzina wieczorna. Ja się uczyłem na geografię do szkoły, nie? No i leżałem sobie na łóżku tak odwrócony bokiem do okna i nagle coś zaczęło świecić takim mocno czerwonym światem po oknach, nie? Tak jakby ktoś-- ja to na początku myślałem, że jakaś flaga czy jakaś fajerwerki, że jakby ktoś flagę wypuścił, to tak, no oddziaływało to światło, że się aż do środka dostawało, nie? No ja się tam wystraszyłem i poszedłem do tego okna zobaczyć i zobaczyłem taką dużą czerwoną kulę, która miała w każdym kierunku: północ, południe, wschód, zachód, takie trójkąty. A na języki coś takiego wyciągnięte, w każdym kierunku, nie? Cztery. Góra, dół, lewo, prawo. I to było-- jakby na to spojrzeć i wyciągnąć pięść przed siebie to żywczy pięści. To był no duży obiekt, nie? I to sobie leciało powoli, takim ruchem parabolicznym, właśnie nie prostym, a jednostajnym ruchem parabolicznym po niebie. No ja się tam przestraszyłem i poleciałem do rodziców, żeby im powiedzieć, że coś tam jest na tym niebie i się świeci. Ale u nich w pokoju jest tak, że jak oni przez to okno spojrzeli, to tam takie drzewo jest na tym rynku, bo ja na rynku mieszkam i przez to drzewo nie było nic widać. Że widać było, że się świeci, bo oni to widzieli, że coś się tam świeci. To ja poleciałem do pokoju na końcu domu, gdzie jest moja-- moje siostry miały swój pokój dwie i to samo im powiedziałem, żeby szybko w okno spojrzały, bo coś leci. Tylko właśnie moja rodzina widziała, że coś oddaje czerwone światło pulsujące dosyć mocno, ale samego obiektu nie widzieli. No i mówię czerwony duży obiekt z takimi trójkątami w każdą stronę i te trójkąty od tego obiektu były oddalone, no tak, patrząc na niego, no dwa, trzy metry od niego nie były. I te wszystkie te trójkąty były w równej odległości. Czyli te trójkąty nie były jakby połączone z tym obiektem, nie? Tylko były oddzielne od niego.
Ciężko mi powiedzieć, bo nie były stricte, nie przylegały, ale to wszystko wyglądało jak jedna spójna całość, bo to wszystko poruszało się ze sobą równo. I tak jak ta kula, tak te trójkąty, te języki tak samo świeciły tym pulsującym, mocno pulsującym czerwonym światłem, nie? I teraz właśnie ja do tego tematu wróciłem kiedyś na studiach przez przypadek, bo opowiadałem mojemu znajomemu z pokoju, że ja mieszkałem wokół tego Wylatowa i że tam się działy różne rzeczy i że tam piktogramy, i że ludzie widzieli tam szaraków, i że no ludzie widywali różne trójkąty na niebie i inne tego typu zjawiska. I znaleźliśmy na YouTubie filmik, że "Nie do wiary!" bodajże, tak?
I na tym filmiku z "Nie do wiary!" była relacja z Wylatowa. I tam między innymi wypowiadał się jeden gość na temat obiektu, który widział i kropka w kropkę opisał obiekt, który widział takim samym jak ja go widziałem. To samo widział co ja, ten gość wylatował, nie? Czerwona kula po paraboli, z trójkątami, językami na wszystkie strony, mocno pulsującym czerwonym światłem. No, no to są właśnie takie obserwacje, które mi się udało dostrzec w ciągu mojego życia w latach przeszłych i od tamtej pory nic dziwnego mi się nie zdarzyło widzieć, nie? Na, na niebie.
Ktoś nas chyba podsłuchuje, bo właśnie przed momentem nam się popsuła troszkę jakość dźwięku. Pana słychać dosyć wyraźnie. Da się zrozumieć, o co pan mówi. No tylko, że ucięło nam te, te wyższe częstotliwości. Część po prostu dźwięku nam wycięło. Myślę, że najlepszym pomysłem z mojej strony będzie przekazanie zapisu tej rozmowy badaczom tutaj współpracującym z Radiem Paranormalium. Szczególnie że mamy jednego badacza, który z tego, co pamiętam był w Wylatowie i może chyba kojarzyć coś w sprawie tego .Tego świadka. Aha, możliwe. No mówię, ja nie, nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest to osoba wiarygodna, czy nie. Tylko opisałem, no, jak to wyglądało z mojego punktu widzenia, że te relacje tych sąsiadów i tak dalej.
Generalnie teraz bym chciał zaznaczyć, że otwieram się na taki temat na zewnątrz pierwszy raz w życiu, bo rozmawiałem tam z tym kolegą z akademika, powiedzmy z innym i z moją partnerką dzisiaj też rozmawiałem, że być może podejmę rozmowę z prowadzącym, no, Radio Paranormalium, bo zacząłem to słuchać i po prostu wiem, że jest taka możliwość podzielenia się tym także, no mówię, to jest mój pierwszy raz, gdzie tam gdzieś tam z kimś, kto może być zainteresowany po prostu i coś wie na ten temat, nie? Przekazuje to. Mam pytanie, mówię, bo ja w temacie nie jestem za bardzo mówię mocno pociągnięty. Czy po prostu obiekty, które w tym momencie opisałem, to zdarzały się kiedyś tam w relacjach innych świadków, czy, czy, czy nie? Czy to jest coś świeżego?
Zdarzają się różne obiekty świetlne, jedne dalsze, inne bliższe. Czasami udaje się wytłumaczyć na przykład, że zaobserwowano drona. Tak. No, tylko że w tamtych czasach, jak pan opisywał, to jeszcze drony nie były tak mocno rozpowszechnione.
No i nie było też tych satelitów, tych starlingów. Także tutaj to tłumaczenie też, też odpada. Absolutnie szczerze bym wykluczył jakikolwiek dron czy coś w tym rodzaju, bo to nawet nie, nie byłoby podobne do drona. Nie ma takiej możliwości, że to byłby dron.
No i też drona z takiej bliższej odległości byłoby chyba słychać. Nie? Bo tam ten silniczek pracuje dosyć, dosyć głośno. Tak, tak. Bo kiedyś wydaje mi się, że jak siedziałem w domu, ja mam rolety elewacyjne i sobie odpoczywałem. Ale to były godziny ranne. To właśnie coś za moimi oknami tak przeleciało i był-- było słychać dźwięk takich wirujących tych łopatek właśnie od drona i wystawało, że to jest takie Tak.
Tu tu tu tu tu o coś takiego i to po prostu przeleciało sobie za moim oknem, gdzieś tam przez pole. Nie no, nie wiem, no raczej dron, wiadomo, bo właśnie się tutaj mówię. Parę tych audycji przesłuchałem, że jakby to był jakiś tam pojazd, powiedzmy niezidentyfikowany, nie, bo ja to nigdy nie mówię, że kosmici czy tego, że są te niskie dźwięki, tonie.
Jeszcze mi się coś przypomniało właśnie ciekawego, bo mam sąsiada. Ja mieszkam na tym osiedlu ogólnie cztery lata. Dopiero się przeprowadziłem ze swojej miejscowości rodzinnej, niedaleko stosunkowo. Podjąłem kiedyś rozmowę z sąsiadem, tam powiedzmy, na tematy pokrewne do tych właśnie noli i tak dalej, to mówił, że jego partnerka jeszcze jak mieszkali To jest też miejscowość bardzo blisko. Jechała z psem w koszyku i właśnie zaczęła słyszeć jakiś bardzo niski ton, nisko zawieszony, który leciał w jej kierunku, ale nie spojrzała.
Co to jest? Tylko nachyliła się nad psem, zakryła go i właśnie ten ton tak jakby nad nią przeleciał. Gdzieś poleciał dalej, nie? I to właśnie tak tego, co się interesowałem tutaj na tym radiu, z relacji świadków wynika, że jak się coś pojawiają jakieś tego typu obiekty, tam metaliczne i tak dalej, to one te niskie tony nie wydają takie. No to troszkę tak brzmi. Według niektórych relacja jak bzyczenie roju pszczół.
Aha, coś w tym stylu. W tym stylu. Ja z tą sąsiadką nie rozmawiałem także tylko z sąsiadem. On mówił, że niski ton słyszała jakiś i coś, co przeleciało nad nią nagle, nie? I się streszyła strasznie. No nie, no ja szczerze, no z mojej, z mojego osobistych doświadczeń, no nic więcej mi się nie udało zarejestrować. To są właśnie z tych młodzieńczych lat i z tych czasów właśnie, gdzie bardzo nasilone były te, te wszystkie zjawiska, w tym wylatowe, nie? Później to ustało, wszystko w tym wylatowe. Czyli później tak jakby ktoś powiedział, zdecydowało koniec i już wszystko się skończyło.
Wydaje mi się, że tak, bo tam wszelkie było ogólnie znaki nawet były postawione. Wie pan, że strefa zero, achtung z jakimiś tymi fotkami, że tu się coś dzieje. No tak. No i coś tam się faktycznie działo, ale, ale to tak jak pan mówi, trwało tam trzy, powiedzmy sobie trzy lata, no, ja dokładnie nie pamiętam i temat po tym wszystkim absolutnie ucichł. Nie było widać żadnych dziwnych świetlistych obiektów, nie było żadnych programów, nie było żadnych relacji świadków, że ktoś widział, bo były takie, że widzieli, jak przebiega po prostu jakaś postać, stupa, gdzieś tam na podwórku u kogoś, nie? No bo takie też były relacje z Lutowo.
No to nawet było dosyć mocno obstawione kamerami, były transmisje do internetu chyba robione. Można było sobie podejrzeć, jak ktoś miał łącze odpowiednio mocne. Także Tak, można było, tak, można było, Ale ja kiedyś na tym siedziałem chwilę, bo to było niby na żywo, te kamerki, to tam no wiadomo, no wypaczyć tego to cokolwiek, to było ciężko, by trzeba było trafić na moment, o ile by ten moment nastał akurat w punkcie, gdzie ta kamera została usytuowana. A szczerze nie wiem, czy te kamery przez ten Trzeba by było całą dobę prawda? Całą dobę by trzeba było prawda tam koczować przy komputerze. Nie każdemu się chciało oczywiście. No, no, no i szczerze nie wiem, czy przez ten czas istnienia tego monitoringu te kamery cokolwiek załapały, bo mówię ja nie, aż tak się nie interesowałem.
Popuściłem ten temat w niepamięć, a wszystko mi się wróciło, bo nagle mi się ten kanał pojawił tak jakby na YouTubie. Wiem, że to jest śmieszne, że Radio Paranormalium i tamten pan jest prowadzącym pana głos, a na początku jakieś relacje o UFO, nie? Bo mówię kurczę, sobie przesłucham, nie? I mnie tak uderzyło właśnie, że mi się przypomniały te wszystkie widowiska ciekawe. No i mówię i tak jak z relacji innych świadków, że niepokój w momencie, kiedy to się ma pojawić, ale praktycznie natychmiast, tylko jak patrzyłem, to minęło parę sekund i jest, nie? Nagle się pojawia jakiś obiekt dziwny.
No czasami bywa tak, że miałem parę dni temu chyba rozmawiałem z takim świadkiem, który się podzielił sytuacją, gdzie siedział sobie z kuzynem, gdzieś tam na jakimś mostku, tam coś sobie rozmawiali i nagle obydwaj poczuli taki jakby uderzenie takiego lęku właśnie. Tylko no popatrzyli obydwaj w jedno, w jeden punkt, tak jakby, jakby coś im tam kazało spojrzeć, no ale nie zobaczyli nic.
Aha, ciekawe. No tak, tak się, tak się przestraszyli, że postanowili natychmiast stamtąd uciec. Tylko że teraz był...Gdzieś tam, jakieś tam też audycje, nie audycje, nie wiem, jak to nazwać, wypowiedzi. Też niedawno słuchałem jakichś tam specjalistów, to są możliwe przykładowo obiekty, które one tam fizycznie są, ale my, nasze oko ich nie rejestruje. Jest taka możliwość? Jest taka możliwość.
No jest podobno coś takiego, że niektóre obiekty się dostosowują do percepcji świadków. Także może cała grupa ludzi stać, a obiekt zobaczy tylko jakaś tam część albo jedna osoba. I teraz jeszcze jestem zainteresowany jedną sprawą, bo też gdzieś tam był poruszany temat, że niektóre osoby są wrażliwsze na tego typu zjawiska, że wyczuwają je, a inni nie, bo tak jak opowiadałem o tych znajomych właśnie, gdzie byliśmy na tym pałacu, to zasadniczo to tylko ja odczułem, że coś tam może być i się pojawi, a piątka pozostałych osób była odwrócona i nie mieli żadnego takiego wrażenia. Nie. No zależy dużo od, od jakby osobistego nastawienia do tego typu tematyki. Tak. Też niektórzy, niektórzy wydają się mieć jakby bardziej wyczuloną tą percepcję wyostrzoną.
Tą intuicję o, w ten sposób. Bo, bo ja jakoś tam nie mówię, nie byłem jakimś tam fanem, że czy filmy o UFO, czy że w tym temacie grzebałem, czy właśnie nastawienie jakiekolwiek nie miałem żadnego nastawienia. Mówię, bo była ta, ta, to małe słoneczko białe i później po prostu opadło to w niepamięć, bo mówię, rodzinę mam optycznie nastawioną bardzo, mechanizm wyparcia, że nie wiemy, co to było, coś tam było i nie ma sensu sobie zaprzątać głowy takimi po prostu sprawami, nie? Nie ma co się zastanawiać, trzeba iść dalej. I właśnie. A ja się zawsze zastanawiałem nad takimi rzeczami, że co to, co to mogło być i dlaczego to było. I co z tym sąsiadem się stało faktycznie?
Czy to są bujdy, czy nie, ale wątpię, bo nie sądzę, że nagle się pojawia gość, którego nie było w domu i on twierdzi, że go UFO porwało tak ni z góry, ni z pietruchy. Nie, po prostu widział właśnie z jego relacji jeszcze białe światło, jak tam powiedział, coś w rodzaju kraty i to jest wszystko, co pamięta. I później nagle stwierdził, że należy iść do domu i zmieszany się po prostu doszedł do tych schodów, gdzie ojciec za nim czekał i tam się pytał właśnie, gdzie on był i że nie wie, że chyba go coś porwało.
No ja myślę, że jeżeli będzie kiedyś okazja, żeby sąsiada podpytać w tym temacie, to warto by podpytać. Może nie tyle, żeby zobaczyć, może nie tyle, żeby wyciągnąć jakąś informację od niego czy, czy żeby, żeby zobaczyć jego reakcję na poruszenie w ogóle tego tematu, jak on zareaguje.
Bo chciałbym tylko teraz problem jest taki. Raz, że ja tam nie mieszkam, a dwa, że on też już dawno tam nie mieszka. Czy że jak my się widzimy, to ostatnio go widziałem dwa albo trzy lata temu na schodach w rodzinnym domu, bo to jest budynek wielorodzinny. Stąd ci sąsiedzi tak blisko nas byli? Nie, że tylko cześć, cześć i ja go nawiduję kolejne te powiedzmy dwa lata, nie? To mówię, też nie chciałbym człowieka tam. Nie wiem, co on przeżył. Nie wiem, czy chce do tego wracać. Nie wiem, czy tego niepokoić, nie? Takimi pytaniami ciężko. Może można tam też mi nie jest łatwo, powiedzmy o takich rzeczach gadać, bo wiem jak ludzie są nastawieni do takich tematów. Tak jak moja partnerka dzisiaj z nim podjęłam rozmowę, że o tym, o tamtym.
To takie nastawienie, a to nic takiego, to niemożliwe, to, to na pewno człowiek albo to jakieś zjawisko, które da się wyjaśnić i no nie da się. Znaczy ja nie potrafię, ja nie potrafię w ten sposób. Nie mówię, że się nie da, ale ja nie potrafię tego pewnych rzeczy wyjaśnić i stąd ten mój telefon właśnie do tutaj, do, do centrali radia, nie?
No ten, jego stan psychiczny zaraz po tym zdarzeniu, tak jak pan opisał, no to sugerowało, że to jednak no coś musiało się tam poważnego stać. Może, może niepoważnego, ale na tyle doniosłego, że wywołało takie przerażenie u niego, tak?
No był przerażony. Na pewno tak wynikało z relacji ojca i w ogóle ja go później po tym na podwórku jakiś czas nie widziałem. Tak jakby nie chciał się za bardzo widywać z ludźmi. Nie? Jakby obawiał się wyjść w ogóle z domu, tak?
Tak, możliwe, że się obawiał wyjść. Inna sprawa, że też mówię ludzie to od razu twierdzą jak za wariata go, taką osobę mają za wariata, taką osobę mają po prostu, bo no nie wierzą, że coś tam się mogło stać, że on coś tam może brał, albo jest chory psychicznie, bo to jest niemożliwe, żeby takie coś się stało, że aniołki, fiołki, krasnoludki, nie? Baj, baj, baj durzenie. No wiadomo, ludzie zawsze będą gadać.
No właśnie. Dobra, no to z mojej strony. No ale na ten moment wszystko. No zdjęć nie mam. Mogę poglądowo jedynie, bo widziałem, że ludzie też spróbują porządzić rysunek tej kuli z tymi trójkątami, bo dokładnie pamiętam jak to wyglądało. Przydałoby się, przydałaby się.
Dokładnie pamiętam, jak wyglądało to, te romby mniej więcej też wiem, jak wyglądały. I ta biała kula słoneczkowa też. Także, jeśli to w jakikolwiek sposób by wam pomogło, czy łatwiej byłoby zobrazować to, co ja widziałem, no to nie ma najmniejszego problemu. W wolnym czasie mogę porządzić gdzieś tam skręcić w jakimś innym programie po prostu rysunki poglądowe.
Oczywiście, może pan nawet narysować i sfotografować smartfonem, o. Aha, i wtedy wysłać na maila, na maila Radia Paranormalium. Mhm, mhm, tak. Starałem się tak to ułożyć właśnie chronologicznie, bo to tak bardzo spontanicznie zadzwoniłem wczoraj jechałem z pracy i mówię zadzwonię, kurde, no chciałbym nie pogadać z kimś, ale nie, nie do końca sobie to tak ułożyłem pytania, jak chciałem, bo nie miałem czasu, ale jest to chronologicznie na pewno, jeśli chodzi o kolejność występowania tych wszystkich obiektów, nie, które były widoczne. Także słoneczko, romby i kula jakaś dziwna. Naprawdę to ona była naprawdę potężna owiec był, nie wielki wydawał się. No mówię, jak cała pięść na niebie, jakby leciała. Plus te trójkąty jeszcze niektóre jakby były ze sobą, no mówię, niby nie było połączone z tą kulą, ale to ja było jak jedność.
Leciało jak jako jedność. Nie? Leciały równo z tą kulą. Tak? Leciały równo z tą kulą. Dystans między nimi się nie zmieniał. Mówię nie do osobna, ale jak jedność? Nie, to wszystko wyglądało sobie, leciało po tym niebie i jarzyło się pulsującym takim światłem.
Mówię jak flara, tylko no wiadomo, flara to jest, wyszedł w górę i jest jakiś tam punkcik, który rozbłyska światłem, a to nie takie potężne coś. No i zostawię po sobie ślad, a tutaj chyba śladu nie było za tym obiektem, prawda?
Nie było. I właśnie też ona, tak samo jak przykładowo te romby czy ta kula świetlista znikła jak pstryknięcie palca, tak jak się pojawiło znienacka, bo znienacka zaczęło świecić po oknach w naszym budynku. Tak samo już na sam koniec po prostu sobie leciała tą parabolą i pach- nie ma jej, wyłącznik się wyłączył i nastąpiło zniknięcie bez żadnych dodatkowych efektów. Oczywiście bezdźwięcznie wszystko. No nie było żadnego dźwięku i to sobie tak po prostu wyparowało. Było, nie ma, nie? I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. Jak zawsze czekam na Państwa komentarze i opinie odnośnie tego, co dziś usłyszeliście. Przypominam, że dołączone do dzisiejszych relacji materiały ilustracyjne znajdziecie podlinkowane w opisie tej audycji. Jeśli zaś sami przeżyliście coś nietypowego i chcielibyście o tym opowiedzieć, zapraszam do kontaktu. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium.
Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Polecam również Państwa uwadze miesięcznik Nieznany Świat, w którym regularnie ukazują się interesujące treści o tematyce ufologicznej. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype - radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ufo Relacje, polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl.
Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza Relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl